•  

    Byłem ostatnio na normickiej imprezie w miescie wojewodzkim. No po prostu istna Sodoma I Gomora. Było pite, palone I ruchane. Sperma oraz wóda lała sie litrami. Płodna Klaudia I Julka skakaly na bolcach wydajac dzwieki OH Oh Ah Ah. Posuwalem Julke od tylu trzymajac ostro ja za jej sliczne dlugie blond wlosy przy utworach Lil Pumpa w tle, popalajac jednoczesnie blanta. Wtedy w koncu poczulem ze zyje. A potem sie obudzilem.
    #przegryw #stulejacontent #wgw #normik #normictwo #seks #rozowepaski #impreza #lilpump #wygryw #niebieskiepaski #alkohol
    pokaż całość

  •  

    Dobra wypok stop

    W gorących jest całkiem sporo postów o tym, że nauczycielom nie powinni podnosić pensji. Postaram się wypowiedzieć jak najbardziej obiektywnie (nie tylko o strajku ale całej oświacie i reformie edukacji)

    Trochę o mnie:
    Jestem uczniem obecnej ostatniej klasy gimnazjalnej (pozdrawiam wszystkich gimbusów, byłych i obecnych). Raczej lubię swoich nauczycieli i sposób w jaki mnie nauczają. Jeżeli chodzi o oceny to od 5 lat czerwony pasek ze średnią 5.00 lub zbliżoną więc w miarę ok. (siedzę przy książkach może 30 min dziennie)

    Przedstawienie realiow:
    Podstawówka - mnóstwo prac domowych i niepotrzebnych zapychaczy (plakaty itp)

    Gimnazjum - w sumie 2-3 zad na cały tydzień do domu, więcej luzu. Plakaty tylko na dodatkową ocenę.


    Przez pieprzoną (brak obiektywizmu, wiem) reformę i to że w klasie I zmieniłem literkę przy numerze klasy, miałem lekcję chyba z wszystkimi możliwymi nauczycielami. (3 różne panie od polskiego na przestrzeni 3 lat, podobnie fizyka czy historia)

    Opis moich nauczycieli i to czy zasługują na podwyżkę (tutaj trochę subiektywnie)

    Religia, EDB -
    Pan jest super, mimo iż jestem agnostykiem to prowadzi lekcję w taki sposób, że aż chce się go słuchać. Robi od groma świetnych prezentacji. EDB podobnie, nie mam zastrzeżeń i sądzę że powinien zarabiać więcej.

    Biologia-
    Pani jest w miarę ok, czasami ma problemy z zapanowaniem nad klasa, ale chyba nie jej wina. Coś tam uczy ale ogólnie to nie wiem czy powinna dostać pełny 1000

    Chemia -
    O ile w 1 i 2 klasie mieliśmy zajebista panią to teraz jest porażka kompletna - xD babka była w szkole może z 30 razy w ciągu roku, nie mamy zrealizowanego materiału więc o kwasach karboksylowych i alkoholach będę się uczył sam dzisiaj i jutro. (Egzamin w czwartek)
    Nie powinna dostać podwyżki, tym bardziej że ponoć udziela korepetycji z matematyki itp

    Fizyka-
    Aktualnie pani jest okej, mam z nią dodatkowe lekcje w co 2 sobotę, i w sumie dzięki niej się sporo nauczyłem. Myślę że zasługuje na tysiaka więcej

    Geografia-
    Pani jest zajebista, mimo iż w tym roku opuszcza szkole (emerytura) należy jej się podwyżka. Angażuje się w wolontariat na rzecz WOŚP. Umie zapanować nad klasa i dobrze uczy. -pelna podwyżka

    Historia -
    1 klasa - okej pani, chociaż nie umiała zapanować nad klasa czasami, była moja wychowawczynią w gimnazjalnej 1c

    2 klasa - pani która przenosiła swoje życie prywatne i narzekanie na rząd na lekcję, zdarzało się że 1/3 lekcji była o cenach masła w sklepie na jej osiedlu xD, ogólnie to dobrze uczyła no ale jednak niesmak pozostał

    3 klasa - nauczyłem się w sumie najwięcej od 3 lat, pani jest mila, przygotowuje własne sprawdziany i kartkówki, #pdk sprawdza zadania. Prowadzi ciekawie lekcję, ogółem zasługuje na 1000

    Matematyka i informatyka -
    pani zmieniła mi się w 2 klasie i od tego momentu umiem wszystko z matematyki (od zawsze byłem dobry, ale teraz jestem jeszcze lepszy. Pod koniec kwietnia idę na konkurs powiatowy, a kilka miesięcy temu prawie dostałem się do Wojewódzkiego Zdolnego Ślązaka, byłem na wojewódzkim konkursie, nie podam nazwy bo jeszcze mnie ktoś wystalkuje). Informatyki uczy raczej z przymusu ale i tak mimo tego coś tam się zna i czasami pomaga innym.

    Angielski-
    w ciągu 3 lat 3 różne panie więc opis na szybko

    1 - była okej i dobrze uczyła, choć czasami miałem wrażenie że jestem zbyt mądry na klasę gdy innym tłumaczyła po 5 razy, w sumie to na plus - zasługuje na podwyżkę

    2 - pani bardzo rygorystyczna i wymagająca ale jednocześnie dobra w swoim zawodzie, trochę jej nie lubiłem, bo nie mogłem mieć wyjebki na kolejny przedmiot

    3 - najmłodsza z kadry nauczycieli, ma około 30 (swoją drogą jest w miarę ładna #pdk) uczy raczej dobrze i również przygotowuje się do lekcji, czasami weźmie z internetu gotowa kartę pracy i robi ją z nami, na zasadzie dyskusji i pomocy. - zasługuje na podwyżkę

    Niemiecki -
    dla mnie jest to zapychacz, ale ogólnie pani jest mila, angażuje się w wolontariat na schronisko. Uczy raczej średnio, ale to chyba dlatego bo wie że nikt z mojej klasy nie pisze egzaminu z niemieckiego - może nie pełny 1000 ale 500 by się jej należało

    Technika i artystyczne -
    boże, czemu dyrekcja dala nam w planie te 2 bezużyteczne przedmioty, ughh, pani jest raczej ok, ale nie ma co uczyc, bo na tych zajęciach nie ma co robić tylko wycinac jakieś rzeczy i robić z nich inne rzeczy, które później ona zabierze sobie do domu, albo będą się kurzyć u mnie na półce. Myślę że z okazji jej zakresu obowiązków w szkole nie musi dostawać podwyżki

    Polski:
    Tutaj jak już wspomniałem 3 lata 3 nauczycieli
    1- pani była bardzo dobra i lubiana, sama robiła większość sprawdzianów czy kartkówek

    2- lekcje w klasie 2 to były same nudy, może ze względu na materiał, może ze względu na baaaaardzo nudną panią, która nie umiała niczym zaciekawić. Sama robiła kartkówki, często sprawdzała wypracowania i ogólnie była zaangażowana. Mimo, że jej nie lubiłem należy się jej podwyżka

    3- mamy spoko panią, która angażuje się w życie szkoły i występy po za nią. Ostatnio wydała własny spektakl jako zaliczenie pracy podyplomowej z reżyserki czy czegoś tam ( nie dociekałem). Pani dobrze uczy i potrafi zaciekawić nawet najgłupszą fonetyką sama robi sporo prezentacji i wkłada całe serce, abyśmy jak najlepiej napisali egzamin. Zasłużona podwyżka

    Na koniec moja wychowawczyni i jednocześnie nauczycielka znienawidzonego przez was W-Fu (wiem że jest jeszcze wychowawca w innej szkole) co ma uczyć? Nie za wiele, czasami się pobawimy w coś na wfie, zagramy w siatkę czy w ręczna, ogólnie lubię sport, (mimo iż bardziej wyglądam jak lekko gruby #normik) ma ona sporo obowiązków u nas w klasie i innej szkole, ale nie wiem czy podwyżka jej się należy.

    Co do reformy szkolnictwa (8 letnia podstawówka) to udzielając korepetycji jednej dziewczynie przestraszyłem się ich materiałem, mają od groma rzeczy (chodzi głównie o matematykę). Jednocześnie posiadają tak źle dobrany plan edukacji przykładowo- koła i okręgi przerabialiśmy w połowie 2 klasy, gdzie oni omawiają to 5 tygodni przed egzaminem. Szkoda mi gimnazjów i nauczycieli, którzy mieli obcinane etaty, z mojej szkoły w ciągu ostatnich 3 lat odeszło ok 1/5 pracowników.

    Podsumowanie: nauczycielom należy się podwyżka, choć może nie 1000 i nie dla wszystkich. Kwota 800-900 zł dla tych bardziej zaangażowanych byłaby okej. Szkoda, że państwo nie mogło by dać chociaż raz dojść do głosu samorządom szkolnym (btw. jestem przewodniczącym szkoły) wydaje mi się, że to uczniowie wiedzą kto i jak ich uczy, i to oni powinni zadecydować, chociaż mogę mieć gówno racji, jako iż jesteśmy za młodzi i za głupi, aby dysponować pieniędzmi naszych rodziców, które przeznaczone są na oświatę.

    Sorka za brak przecinków i inne błędy, ale nie jestem najlepszy z polskiego, mimo iż się staram. Myślałem że wyjdzie trochę bardziej obiektywnie, przynajmniej macie pełny obraz oczami ucznia. Myślę, że wielu z was ucząc się w mojej szkole, miałoby podobne odczucia.

    Dzięki wykop, mam nadzieję, że nie zanudziłem was moim zdaniem na temat aktualnej sytuacji w #szkola

    #strajk #nauczyciele #strajknauczycieli
    Daje jakieś 1 lepsze zdjęcie ze stocka dla atencji
    pokaż całość

  •  

    Napiszę teraz trochę banałów i najpewniej się trochę zbłaźnię, ale jest prawie piąta w nocy i musicie mi wybaczyć.
    Mam taką myśl o dorastaniu - że dorastanie, stawanie się dojrzałym (nie "dorosłym" - to co innego), to sztuka akceptacji. Proces, który trwa długo, całe lata. Ja na przykład, mając 28 lat na karku, wcale dojrzały się nie czuję. Ale tak sobie myślę, że bardzo dużo bólu i niezrozumienia w #zwiazki czy też w #przegryw czy bycia #stulejacontent ( #stuleja), właśnie z tego się bierze. Z braku akceptacji siebie, świata i rzeczywistości.

    Nie, nie mówię, by się godzić na wszystko. Akceptacja w moim pojmowaniu nie wyklucza, a wręcz wzmacnia krytyczne myślenie. Możesz akceptować, że coś ma miejsce, ale dostrzegać w tym bezsens i absurd i mówić o tym. Ale wracając do tematyki związkowej - jeden z moich znajomych miał problem z akceptacją tego, że kobieta, która go kręciła go nie chce. Gdyby to zaakceptował, znalazłby spokój - chociaż dalej mógłby przeżywać swój ból i niezrozumienie. Jego brak akceptacji spowodował złość, którą gdzieś musiał wyładować - wyładował ją na niej. Inna znajoma nie akceptowała siebie, wiedziała, że pociąga mężczyzn, ale dalej jej brak akceptacji co do swojej osoby przełożył się na to, że nie wierzyła, że może mieć większa wymagania co do mężczyzn. Jednocześnie więc kręciła z nieodpowiednimi facetami, ale wiedziała, że tego nie chce, co powodowało dysonans, którego zupełnie nie rozumiała - aż wreszcie sama się w tym pogubiła, czego tak naprawdę chce w kwestii relacji. Jej życie uczuciowe było tragedią - sami nieodpowiedni mężczyźni, którzy sami w sobie siebie nie akceptowali, sami mieli problemy - rodziły się z tego same nieodpowiednie związki.

    Idąc dalej, pamiętając siebie z lat wczesnonastoletnich, powiedziałbym, że brak dojrzałości w temacie #seks i ta cechująca wielu nastolatków nieporadność w związkach wynikał z... braku akceptacji tego, jak wygląda świat. To akurat było powiązane z brakiem doświadczenia. W miarę zdobywania doświadczenia młody człowiek przyzwyczaja się do tego, że seks jest rzeczą naturalną, że #rozowepaski nie dość, że nie są innym gatunkiem, to jeszcze tak samo lubią seks, jak każdy. Akceptuje to. Narządy rozrodcze nie powodują podniesienia ciśnienia i głupiego śmiechu, a stają się normalną rzeczą. W pewnym sensie dojrzewając, tracimy jednak część tej magii związanej z nieznanym, bo zdobywając więcej doświadczenia, kiedy widzisz nagich ludzi, nie wywołuje to już ekscytacji, a po prostu stwierdzenie: o, są nadzy (no dobra, to też zależy od sytuacji, ale wiecie, o co chodzi). Sam seks przestaje być jednak czymś machinalnym w stylu: widzę ładną pupę i od razu cały mózg przestawia się tylko w tryb "ruchanie", a człowiek jednak chce czegoś więcej. Im jesteś starszy, tym więcej tego czegoś chcesz i tym bardziej zdajesz sobie sprawę, jak mało ma to coś wspólnego z czystą mechaniką i mechaniczną kopulacją.

    I teraz dochodzę do tagu #przegryw , gdzie widzę tak strasznie dużo tłumionej (mniej lub bardziej) agresji i braku akceptacji - najbardziej siebie. Z braku akceptacji siebie - tego, że jestem w stanie być fajnym facetem, wychodzi brak akceptacji kobiet - tego, że one chcą tego samego co każdy: Świetnego związku, fajnego seksu, przystojnych, pewnych siebie facetów, z tego wszystkiego wychodzi pogubienie i niemożliwość określenia sobie celów: kogo tak naprawdę chcę, jakich cech poszukuję u drugiej połówki. Złość rodzi niecierpliwość i przeświadczenie beznadziei. To wszystko nawarstwione sprawia, że przegryw zostaje przegrywem. I zaraz się podniosą głosy, że jestem #normik i nic nie rozumiem, ale tak naprawdę każdy i każda z nas kiedyś był i była przegrywem. Po prostu w pewnym momencie człowiek zaczyna akceptować, że:

    - Nie jest i nie będzie najprzystojniejszy,
    - Nie jest i nie będzie najbogatszy,
    - Nie ma i nie będzie miał najdłuższego,
    - Seks nie jest najważniejszy,
    - Nie ma księcia z bajki i nie warto na niego czekać,
    - Nie jesteś księżniczką,
    - Nikt niczego za ciebie nie zrobi,
    - Foch to rzecz całkowicie bezsensowna,

    Itp itd.

    Mam takie wrażenie, że kiedy zarówno jedna i druga płeć sobie to wszystko przemyśli, nagle okazuje się, że akceptując to, jakim się jest i jaki jest świat, że nie zawsze będzie super, że życie nie jest bajką, że czeka nas mnóstwo zawodów, bólu, cierpienia, przeżyjemy odejście znajomych i bliskich, śmierć rodziny, w cholerę zawodów miłosnych, nieodwzajemnionych uczuć - i to wszystko, właśnie tak wygląda życie - dopiero wtedy jesteśmy w stanie się nim cieszyć. No bo jak już to wszystko człowiek zrozumie i powie sobie - OK, pieprzyć to, żyję dalej, to nagle okazuje się, że wśród tego całego główna znajduje się również sporo radości.

    Myślę, że niedojrzałość polega na robieniu wielkiej afery z niczego. Madki robią wielką aferę o dzieci, feminazistki o prawa do aborcji na życzenie i parytety, #p0lka szaleje za księciem z dalekiego kraju, część ludzi histeryzuje o tym, że Kościół to pedofile, inni znowu, że kończy się świat. Myślę, że wszystkie te osoby wpadające w histerię, nie umiejące po prostu odetchnąć, są niedojrzałe. W tej samej grupie są przegrywy, które skupiają się tylko na tym, że dzisiaj upłynął im kolejny dzień bez seksu, że życie jest tragiczne, że nikt ich nie kocha... to rani, bardzo. I każdy z nas był dokładnie w tym miejscu i będzie nie raz. Ostatecznie, nawet, jeśli komuś wydarzy się piękna miłość, która nie skończy się rozwodem - ale u większości tak będzie - to i tak druga połówka umrze, zostawiając nas samych i skrzywdzonych. I to będzie cholernie boleć. Każdy z nas będzie przegrywem w różnych stadiach swojego życia.

    Jednak akceptacja tego, że życie bywa bolesne, że nie zawsze (najpewniej w większości przypadków) nic nie będzie idealne, daje... cóż, spokój. Spokój z kolei umożliwia analizę: Co mogę z tym zrobić, co chcę tak naprawdę zrobić w życiu, czego wymagam od przyjaciół, czego od siebie, czego od drugiej połówki i - jak mawiał Laska z Polski - można zacząć to robić.

    Statystyki mówią, że dopiero w okolicach 35-40 lat pary mają najlepsze życie seksualne i związkowe. Dlatego, że mężczyźni dojrzewają do akceptacji świata, siebie i uspokajają się, a kobiety przestają księżniczkować, fochować i akceptują swoje ciała i seksualność. Innymi słowy - ludzie stają się dojrzali. Niektórzy eksperymentują w łóżku, inni osiągają sukcesy zawodowe. Nie stają się milionerami ani gwiazdami. Po prostu osiągają pułap w życiu, w którym oczekiwania mogą już zostać zaniżone, a jednocześnie... nie jest źle. I umieją się z tego cieszyć i to zaakceptować.

    I chyba tyle, wypisałem się. W komentarzach na pewno będzie dużo heheszków... akceptuję to ( ͡° ͜ʖ ͡°) Musiałem się po prostu gdzieś wypisać. A Wam, którym się chciało czytać i nie heheszkujecie (na pewno i tacy będą, że #tldr ) pozdrawiam i życzę - właśnie - spokoju. I umiejętności akceptowania. Co - powtórzę - nie wiąże się bynajmniej z brakiem krytyki.
    pokaż całość

    •  

      @Atraktor: Uważam, że paliwem do działania nie musi być tylko gniew, rozgoryczenie - to jest silne paliwo, nie przeczę, ale za szybko się wypala. Jeśli naprawdę masz cel, popycha Cię ku nie mu ambicja, chęć udowodnienia sobie i światu, że dasz radę, chęć zmierzenia się z przeciwnościami. To jest paliwo, które w przeciwieństwie do gniewu czy goryczy, nie daje CI takiego powera, ale za to działa długofalowo i możesz pod to włączyć rozwagę, akceptację, przemyślenie.
      Gniew zaślepia. Rozgoryczenie ostatecznie może zdołować.
      pokaż całość

    •  

      ambicja, chęć udowodnienia sobie i światu, że dasz radę, chęć zmierzenia się z przeciwnościami

      @Cedrik: No i właśnie w takim przypadku taka osoba nie godzi się z rzeczywistością, tylko z nią walczy. Nie akceptuje tych przeciwności, faktu że jest w takim, a nie innym miejscu, tylko działa aby to zmienić i udowodnić że można. To jest jest taka osoba o jakich pisałeś- byłaby szczęśliwsza gdyby po prostu pogodziła się z losem, ale jeśli się jej powiedzie to osiągnie jeszcze większe szczęście. Nie mówię tu o każdym przypadku- ale są sytuacje gdzie nie godzenie się z losem może dać lepszy efekt, choć tylko w momencie gdy się chociaż trochę uda osiągnąć zamierzony cel pokaż całość

    • więcej komentarzy (32)

  •  

    Którym jesteś ty? jako że mam iosa to muszę zrobić ankietę w komentarzach
    #normik #chad #przegryw

    źródło: embed.jpg

  •  

    Ostatnia cyfra przy pluśnięciu powie ci kim jesteś :
    0-przegryw
    1-p0lka
    2-normik
    3-hiszpan
    4-chad
    5-szara myszka
    6-bananowiec
    7-karyna
    8-mocher
    9-Gigachad
    #heheszki
    #qualitycontent
    #wybory
    #humor
    #polki
    #madki
    #przegryw
    #normik
    pokaż całość

  •  

    Niestety każdy nawet największy piwniczak musi czasem opuścić swoją strefę komfortu (pokój gdzie stoi kąkuter) celem udania się do fryzjera i pozbycia się tłustego kuca czy innej narośli jaka ostatnio pojawiła się na jego głowie.

    W tej sytuacji udałem się do salonu fryzjerskiego najbliżej mojej ciemnej nory gdzie od małego chodziłem z mamą (niestety od kilku lat każe mi chodzić samemu, mam 26 jakby co). Kiedyś jak jeszcze chodziłem do szkoły to do fryzjera udawałem się w soboty, ale niestety zawsze było tam dużo niebieskich pasków kategorii #chad lub conajmniej #normik w których towarzystwie taki #freethinker jak ja czuł się źle. Od jakiegoś roku mam lepszy sposób - chodzę w środku tygodnia po tym jak odeśpię wykopową #nocnazmiana więc tak koło 13-14 zanim jeszcze ludzie skończą pracę/szkołe. Wczoraj wyszło to idealnie - przychodzę, widzę jedną fryzjerkę, 0 klientów więc rzuciłem dzień dobry i już po chwili siedziałem na fotelu. Nie był z niej wcale zły #rozowypasek, nieco ulana ale dla takiego #przegryw jak ja włożenie swojej niewielkiej końcówki nawet w uloną loszkę byłoby wygraniem życia. Najbardziej podobały mi się jej długie blond włosy którymi mógłbym się dławić zasypiając z nią na łyżeczkę a i tak byłaby to dla mnie cudowna odmiana życia. Zauważyliście że wszystkie fryzjerki mają zadbane włosy? Nic dziwnego w końcu na tym się znają (tylko XD), to podobnie jak ja dumny #technikinformatyk z moim archlinuxem i lineageos na xiaomi z aliexpress. Zanim dobiegł końca mój jedyny tegoroczny kontakt z płcią przeciwną do salonu wpadł jeszcze jakiś normik i różowa fryzjerka 8/10 która wróciła z jakimiś zakupami. Po kilkudziesięciu minutach strzyżenie dobiegło końca i nie wyglądałem jak oleistowłosy #pracowniktvn, miałem już wstawać ale usłyszałem:

    "Nałożyć jakąś gumę?"

    "Eee nie, ja gumę wolę sam zakładać hehe, w ogóle to lepiej jak kobieta tabletki bierze hehe"

    Nikt się nie zaśmiał, ja zorientowałem się że to na pewno nie o taką gumę chodziło i zrobiłem się cały czerwony. Najgorzej że nie mogłem stamtąd wybiec bo musiałem jeszcze zapłacić. Trwało to długo bo spoconymi rękami nie mogłem odblokować mojego xiaomi, a potem jeszcze czekałem na kod blik.

    Zapowiada się gorące lato, z kopułą kudłów na głowie, bo do tego fryzjera już na pewno nie pójdę.

    #pasta #heheszki #przegryw #stulejacontent #tfwnogf
    pokaż całość

  •  

    Byłem dzisiaj na mieście kupić zupki do testów i sie wkurwiłem nie dość, że #normik szedł w samej bluzie i cieszył morde na głos to jeszcze jakiś pies biegał obok mnie mało co go nie zgniotłem,a gdy powiedziałem do niego "won" to #p0lka sie zesrała
    taki wygląd wasz normicy

    #przegryw #stulejacontent #oswiadczenie #takaprawda #takbybylo #normictwo #bekaznormictwa pokaż całość

  •  

    Życie samo pisze najlepsze memy. Oto kwintesencja #normik vs #przegryw

    @m__b @a__s jeżeli faktycznie chcecie, by ten portal przestał być taktowany jak ściek i zbiorowisko debili, to zamiast tak gibko reagować na "wojenki polityczne" może usuńcie przegrywów i patusów? Mi się osobiście już nudzi ten klimat spierdolenia na tym portalu.

    #heheszki #humorobrazkowy
    pokaż całość

  •  

    Ten uczuć gdy cały dzień udajesz #normik a a wieczorem przypominasz sobie o #przegryw owej rzeczywistości.
    #fobiaspoleczna

  •  

    Posłuchaj #przegryw powiem Ci jak w życiu się układa
    Już podnieś głowę nie maż się bo #p0lka chciała #chad a
    Cipka to cipka na #wgw każda #atencjnyrozowypasek
    Zobaczysz taką w mordę pluj, albo jak Korwin wal pasem
    Tam #szaramyszkadlaanonka Tobie jest przeznaczona
    Dzisiaj dziewczyna, jutro kochanka ,a po jutrze żona.
    Pierdol ten cały #instagram #tinder i inny badziew
    Wyjrzyj z #piwnica, a słońca blask. On cię poprowadzi.
    I nie ma żadne #zalesie, gdy noga się po winie
    Rzeka zakrętów wiele ma lecz wciąż do przodu płynie.
    Na pierwszą randkę litra weź #narkotykizawszespoko
    Gdy otumanisz Twoja jest wtedy jej zasadź głęboko
    #polska to jest i za nią walcz #heheszki twa #muzyka
    I już nie #przegryw już nie #normik a kawał zawodnika.
    pokaż całość

  •  

    Mireczki, pomóżcie znaleźć film dokumentalny-wywiad o #p0lka która umawiała się z #cucki #normik przez #tinder w drogich restauracjach 3x dziennie, tylko po to, żeby nie płacić za jedzenie xDDD
    #januszpol #betauprising #klaudiusz

    •  

      @levvvy: trzeba być żałosnym beciakiem i przegrywem aby umawiać się z lochą z tindera do restauracji. Zasada jest prosta - dopóki jej nie ruchałeś to nie wydawaj na nią więcej niż postawienie herbaty. A jeśli mówi „albo restauracja albo nie ma spotkania” to ja pierdole na litość boską powiedz „to spierdalaj” i idź te 150zł wydaj na roksy zamiast na sponsorowanie jakiejś p0lki która ma cie głęboko w dupie

    •  
      Z......x

      +2

      Dla zasady nie płaci się na pierwszej randce bo zazwyczaj po tej pierwszej już się wie czy się traci czas czy nie :P

  •  

    Założyłem sobie Tindera (oczywiście fake'owe konto, zdjęcie loszki 10/10) i już miałem kilkadziesiąt matchy w kilka minut. Większość to byli stulejarze, ale jeden wpadł mi w oko. Z wyglądu taki troche #normik, nawet przystojny, opis bez piłki nożnej czy samochodów, po prostu inny niż reszta facetów na Tinderze. Pisał mi że założył Tindera bo od dłuższego czasu był dość samotna gdyż jest introwertykiem i bardzo cieszy się że mnie z nim zmatchowało (kurwa ciekawe dlaczego xD). Od razu zaproponowałem mu wyjście do klubu. Normalny introwertyk by odmówił ale że nie mógł powstrzymać ślinotoku (nie tylko z ust) na widok Piękności to zgodził się od razu.

    Ciekawe ile będzie czekać na swoją księżniczke z bajki xDDDDDDDDDD

    Ps. Zdjęcie baby które użyłem do profilu poniżej

    #przegryw #tfwnogf #stulejacontent #tinder #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski #pdk
    pokaż całość

  •  

    Im człowiek głupszy, tym ma łatwiej w życiu. Żadnych oczekiwań, świadomości. Tylko carpe diem jak robak czy inny #normik. Jeść, kopulować, rozmnożyć się i umrzeć. I takie bezsensowne koło życia. #przegryw to wyższy poziom świadomości i kontrola nad własnymi myślami nie ulegając przy tym pierwotnym instynktom. Co mi to da, impreza, jakaś głupia dupa, którą będę potem opłacać i wychowywanie benkartów. Punkty? Achivementy po śmierci będę mógł sobie obejrzeć? Bez sensu. #stulejacontent #zwiazki pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Czasami sobie myślę, że to musi być duży luz, gdy jest sie #przegryw
    Mieszka się w jakiejś przytulnej piwnicy u rodziców. Gra się w gry, siedzi na necie, zajada chipsy i popija colą. Mamuśka przyniesie obiadek albo hindus przywiezie na rowerze. Do pracy można chodzić i nie trzeba z nikim gadać, bo ma się opinię mruka/dziwaka. A jeśli na "maminym" wikcie, to można spędzać nocki na nadganianiu seriali. Co odważny #piwniczak może podbierać resztę z zakupów i szarpnąć się na roksę, ewentualnie wykupić premium na jakiejś pornostronie. Sielskie i spokojne życie.

    Na drugim biegunie jest #normictwo Ludzie z żoną, dziećmi, które wymagają uwagi. Trzeba się nimi zająć. Ogarnąć żłobek/przedszkole/szkołę. Zarobić na ich wikt i opierunek, kupować ciuchy, karmić, czytać bajki. Do tego dochodzi prowadzenie domu, a tym nie musi zajmować się ktoś, kto jest mieszkańcem piwnicy. Dodatkowo trzeba zadbać o partnera, zadbać o związek etc, A nie wspominajcie mi nawet o życiu towarzyskim. Znajomości trzeba utrzymywać i jest to fajna, ale i męcząca sprawa. Kumple z uczelni, z pracy, z osiedla, od hobby. Trzeba się spotkać od czasu do czasu na kawę,piwko albo sałatkę jarzynową i wódeczkę. Lubię to i cieszę się na każde spotkanie, ale czasami w trakcie sobie myślę, że wolałbym siedzieć w piwnicy i zarzucić pizze + serial + ślizgacz.

    Dlatego piwniczakowanie ma swoje plusy. #normik #przegryw a nie zrozumie i vice versa.

    Ten post nie jest żartem ani kpiną!

    pokaż spoiler Dopisałbym więcej plusów przegrywa i minusów normika, ale cały post piszę jedną ręką, bo dziecko usypiam (kolejna odpowiedzialność).


    #normikivsprzegrywy #przemysleniazdupy #pewniebylo
    pokaż całość

  •  

    Patrzcie kurła jak wygląda król po uderzeniu pięścią w stół (pic 1) #wyjdzzprzegrywu #przegryw #normik

    +: j....2, lubie-sernik +6 innych
  •  

    Wczoraj przeprowadziłem eksperyment i postanowiłem zastosować się do rad jednego z normików i pójść na dyskotekę.
    Ja pierdole, przecież to faktycznie jest tak proste. Wystarczyło uderzyć pięścią w stół i wyjść do ludzi. Dzięki Pan normik.
    Kolejny dowód na to, że charakter > wzrost, morda, pieniądze. Zajebiste uczucie.

    pokaż spoiler żart, w rzeczywistości wyglądam jeszcze gorzej, a z przegrywu się nie wychodzi

    #przegryw #podrywajzwykopem #stulejacontent #zwiazki #rozowepaski #normik #rozwojosobistyznormikami
    pokaż całość

  •  
    V.....5 via Android

    +14

    Wykopki, podajcie cechy charakteru, zachowania w samotności jak i w tłumie normikow i chadow. No i może przykładowe zdjęcia.
    Trzeba zebrać tu informacje dla nowych członków(zielonek) i w razie jakichkolwiek pytań podsylać im link do tego wpisu.
    Więc wołam: #przegryw #chad #normik #wygryw #zwiazki #seks #feels #tfwnogf no i może #psychologia pokaż całość

    +: Mescuda, d...............c +12 innych
  •  

    Brak loszki od liceum === brak zycia towarzyskiego. Polowinki, studniowka, polonez, domowki, domowki, domowki, polowinki inzynierskie, wesela, sylwestry, walentynki - do tego wszystkiego potrzebujesz LOSZKI. Zaraz jakis #normik napisze,ze "ee po co nosic drewno do lasu? sam mozesz pojsc, moze kogos spotkasz" - NIE. Jesli nie chcesz byc ZALOSNY, to nie idziesz. Co innego jak juz MIALES loszke, inni o tym wiedza, ale idziesz sam - wtedy mozna, bo "taki fajny chlopak, ale ta szmata go rzucila" albo "no nie wyszlo im, szkoda. Ej Weronika, pociesz tu Normika, on lubi duze dupy jak twoja, hihihih"
    #przegryw #tfwnogf #bekaznormictwa
    pokaż całość

  •  

    Pamietam jak kolega #normik na studiach smial sie ze mnie, ze sam sobie gotuje i zmywam bo "EHEHEHEH MI DZIEWCZYNA GOTUJE I ZMYWA EHEHEHEHHEHHE". Mial niskie IQ, ale byl wyzszy ode mnie. Zycie nie jest sprawiedliwe. Gdyby Krwy mi gotowaly sprzataly i zmywaly, bylbym dzis jak Elon Musk. Albo przynajmniej wypoczety. Kretyny normiki maja dupy ktore im zmywaja i dogadzaja, a ja mam miec gowno? Ja p***)&&*U! Na jaki swiat mnie przyniesli rodzice?
    #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Ross z Przyjaciół to jednocześnie #normik jak i #przegryw co obala tezę prawie każdego wykopowego przegrywa, że normik nie może być przegrywem. Może. #rozkminy

  •  

    Czy mnie się zdaje, czy zaczyna się wojna normików ze stulejami? :D A mikrokoksy siedzą cicho i mają to wszystko w dupie :D
    #przegryw #stulejacontent #normik #mikrokoksy #popcorntime

  •  

    Mireczki, weźcie coś pijcie ze mno, bo mam najlepszego niebieskiego w całej galaktyce. (。◕‿‿◕。)
    Przepraszam za normictwo motzno, ale musiałam się tym podzielić.
    Polecam to uczucie każdemu. ʕ•ᴥ•ʔ

    Nie wierzcie w swoje spierdolenie, gdzieś na końcu tęczy czeka wasza druga połówka mango. 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ

    #normik #oswiadczenie #gownowpis

  •  

    Pytanie

    • 63 głosy (13.38%)
      Spurdo
    • 113 głosy (23.99%)
      Gondola
    • 69 głosów (14.65%)
      Pepe
    • 46 głosów (9.77%)
      Wojak the feels guy
    • 9 głosów (1.91%)
      Seba
    • 15 głosów (3.18%)
      Chad
    • 87 głosów (18.47%)
      GIGACHAD
    • 21 głosów (4.46%)
      Normik
    • 38 głosów (8.07%)
      Janusz nosacz
    • 10 głosów (2.12%)
      Nie istnieje (nie ma kobiet i w internecie)
  •  

    ehhh, Mireczki nie wiem czy dam radę jeszcze ciągnąć mój żywot...... słuchajcie co się dzisiaj odjebało....

    tl:dr

    pokaż spoiler `Jestem przegrywem w sferze kontaktów damsko-męskich i nie tylko....`


    Jechałem dzisiaj pociągiem, siedzę sobie w przedziale i wchodzi sobie szara myszka, taka wiecie ładna naturalna dziewczyna. Tak sobie spoglądałem na nią nieśmiało przez podróż, zastanawiając się czy zagadać czy nie zagadać. Czasem nasz wzrok się spotkał, ona się uśmiechała wtedy tak delikatnie, nie mogłem wyczuć czy robi to z grzeczności czy jej się podobam. W sumie miała słuchawki na uszach także zagadanie by pewnie niezręcznie wyszło, nie lubię jak muszę powtarzać to co powiedziałem, a zdarza mi się to często, bo ze stresu mówię cicho, szybko i niewyraźnie.
    I tak już sobie prawie odpuściłem i wtedy przeszyła mnie myśl, żeby poderwać ją tak jak normiki kazały na wykopie, zrobić coś niestandardowego. Wymyśliłem, że napiszę, w notatniku na telefonie jakiś komplement i jej pokażę, a ona mi zostawi numer telefonu albo jakieś dane żeby ją znaleźć np. na fejsbuku. Jednocześnie nie wyjdzie na jaw że się stresuję rozmową.
    No więc pomyślałem 15 min nad komplementem, szukałem takiego czegoś, żeby było miłe i nie seksistowskie i sztampowe, napisałem co miałem napisać i podsuwam jej przed twarz telefon.
    Wzięła go do ręki (telefon dop. red), ja już ucieszony, ona mi go oddaje, czytam i wiecie co napisała?

    pokaż spoiler To miłe, dziękuję


    trochę nie po mojej myśli poszło, ale nie zraziłem się, nie poddałem tak jak bym to zrobił kiedyś, chciałem kontynuować podryw, a dziewczyna wstała i wybiegła z przedziału.....
    Najgorsze, że nie wiem o co chodziło, czy mam krzywy ryj, czy co...
    I widać jak skuteczne są rady #normik żeby zagadywać do dziewczyn. Kończy się kolejną porażką i to przygnębiającą bo jeszcze przy świadkach.

    Nie powiem, to zdarzenie przelało czarę goryczy.... Nikt mi nie zarzuci, ze nie próbowałem... Mam już dość..... Nie wiem czy dam radę długo tak żyć....

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #logikarozowychpaskow #rozwojosobistyznormikami
    pokaż całość

  •  

    Stoję w kolejce za fajną #dupeczkizprzypadku ale nie zrobię zdjęcia bo jestem #przegryw a nie #normik co robi tysiąc zdjęć dziennie dla znajomkow z snapczata i jest takim cwaniakem że robi zdjęcie obcym ludziom :) pozdrawiam

    +: gruchacz69, S..........k +21 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    O tym jak szedłem w stronę #przegryw a skończyłem jako #wygryw albo raczej #normik, który mimo wszystko ma gram przegrywu w sobie. Będzie DŁUGO w końcu takie "Story of my life".

    Generalnie na wstępie musicie wiedzieć, że moja rodzicielka robiła WSZYSTKO bym został miamisynkiem. Nie pracowała całe moje dzieciństwo "bo ona musi się dzieckiem zająć" problem w tym, że to trwało nie 3 nie 5 nie 7 ani nie 10 lat mojego życia. Moja matka nie pracuje do dziś (25lvl) i stwierdzam, że dziecko to była dobra wymówka by nie robić nic poza tym. Jednak cycuś mamusi to jest największy WRÓG bycia normikiem czy tam wygrywem i przed tym Was przestrzegam - nadopiekuńcza matka to Wasz największy wróg - ona myśli, że robi wszystko dla Was i na pewno w dobrej wierze ale to bzdura. Tak wychowuje się pizdę.

    Mój ojciec do mojego wychowania nie przyłożył się wcale. No dobra nauczył mnie jeździć na łyżwach i to w sumie tyle. No ale dużo pracował - w końcu ktoś musiał, skoro matka wybrała bezrobocie - szkoda, że nie było wtedy 500+. Bycie matki przy Was non stop to mega, mega problem, bo uniemożliwia usamodzielnienie i rozwój a to właśnie samodzielność jest kluczem do sukcesu.

    Ale od początku - jako małe dziecko nie spałem sam w łóżeczku, najpopularniejsza historia to taka, że jak tylko matka wstawała (z podłogi) i wychodziła położyć się do łózka ojca to ja wpadałem w ryk. A matka zamiast to olać, grzecznie wracała i spała przy mnie - przynajmniej aż mocno nie zasnąłem. W wieku 3 lat poszedłem do przedszkola - o dziwo wytrzymałem tam 8 miesięcy ale później pękłem i ryczałem jak bóber. Generalnie z tego co pamiętam ( a o dziwo jeszcze mam przebłyski) to każdy dzień w przedszkolu był dla mnie TRAUMĄ - nie bawiłem się z dziećmi, nie nawiązywałem zbytnio kontaktów, dzieci też nie bardzo chciały bawić się ze mną bo przecież tylko MAMA. No i zabrali mnie z przedszkola aż do 6 r.ż - do tego czasu żyłem radośnie z mamą bez kolegów i koleżanek.

    Jako 6 latek poszedłem do zerówki. Pierwsze pare dni ryczałem za mamusią, potem jakoś zaakceptowałem ten stan. Dalej ciężko było mi nawiązać kontakty z kolegami ale za to koleżanki chciały się ze mną bawić - byłem dość dobrym kolegom, w końcu wychowała mnie mamusia, więc umiałem z dziewczynkami (to była jedyna zaleta, która przydaje się do dzisiaj). Bawiłem się w gotowanie, dom i takie tam. Czasem pobawiłem się z kolegami w samochody ale to rzadko, bo zwykle nie chcieli się ze mną bawić. Nigdy nie zapomnę jak przyszedłem do zerówki i pytam się "Chłopaki, mogę się z Wami bawić" - "NIE - IDŹ STĄD!". No ale mamusia była moim największym przyjacielem - gdy wybiła godzina 14:00 a mamy jeszcze nie było to wpadałem w RYK! I to straszny, że nie szło mnie uspokoić. Ogarnąłem się dopiero pod koniec roku szkolnego - wtedy też się trochę bardziej socjalizowałem.

    Później poszedłem do podstawówki - już nie płakałem za mamą i zacząłem nawiązywać znajomości. Nadal jednak byłem tkliwą, uczuciową, chłopięcą pizdą, co jednak dawało mi przewagę w kontaktach z koleżankami - dziewczyny bardzo mnie lubiły, w ogóle się ich nie brzydziłem no i już wtedy szukałem "żony". Koledzy często mnie obrażali, poniżali, w pewnym momencie byłem takim klasowym przegrywem, z którego wszyscy się śmiali. Miałem tego dość i w 4 klasie poszedłem na sport walki. Nie było łatwo, sztuki wschodu wymagają pracy by stać się dobrym zawodnikiem, jednak systematycznie zacząłem nadrabiać i bójki z kolegami nie polegały na tym, że byłem workiem - umiałem oddać. Jednak pojechałem na 1 w życiu obóz - 10 dni w górach. Jak myślicie co zrobiłem 1 dnia - PORYCZAŁEM SIĘ ZA MAMĄ .. a miałem 10 lat. Aaa bym zapomniał do 9-10 roku życia mama musiała mnie usypiać do snu. Porażka. Aaa no i pierwszy raz na podwórko wyszedłem w wieku 9 lat. Wracając do obozu - ryczałem ze 2 - 3 dni, mama była gotowa po mnie przyjechać ale na szczęście mądrzy ludzie jej doradzili by tego nie robić. To był przełom - poradziłem sobie 10 dni bez mamy! JEAH!

    No i potem poszło z górki, na obozie się ze mnie smieli bo byłem młody i często wychodziłem na cipę ale zacząłem się podnosić - socjalizować z ludźmi. Zacząłem łapać dystans do siebie - zaczepki i żarty nie powodowały tego, czego oczekiwano czyli złości i łez a raczej kręicłem sobie z innych bekę i czasem po prostu "byłem" nawet jak mnie nie chciano. Mimo wszystko wciąż z każdych opresji ratowała mnie mama - byłem typowym wyniuchanym mamisynkiem, co "mój syn? NIGDY!" a że matka dobra manipulantka, to zawsze mnie uratowała, nawet jeśli wina była moja.

    Wracając do komputera - najważniejsze było to, że nie miałem nigdy dobrego sprzętu - najpierw były czasy, gdy co pół roku komputery przyśpieszały dwukrotnie i popularne gry mi nie chodziły a później nie interesowały mnie popularne, wciągające gry. Lubiłem wyścigi i GTA. Pamiętam tylko jedne wakacje, które w 100% spędziłem z rodzicami, nie wychodząc na dwór ale miałem wtedy chyba 10 lat. Przełomem był jednak internet i gadu-gadu. Nieświadomie ćwiiczyłem tam social-skille i dzięki temu w realu szło mi z ludźmi lepiej. W sumie głównie z dziewczynami. Z kumplami rzadko kiedy gadałem, nie miałem z nimi wspólnych tematów. Udało mi się też w 6 klasie zdobyć pierwszą dziewczynę, z którą byłem aż 8 miesięcy. Jak na 12 letnie dzieci to niezły staż. No i całowałem się wtedy pierwszy raz.

    To wszystko spowodowało, że do gimnazjum szedłem pewny siebie i w sumie w pierwszych miesiącach byłem odrzutkiem ale zwalczyłem to luźnym, pozytywnym podejściem do życia i dystansem do siebie. Jednak nie zapominajmy o mamie, która zaczynała trochę robić siarę wstawiając się za mną zawsze i chcąc mnie uratować z każdej opresji. Kiedyś lecieliśmy za granicę na wycieczkę. Moja mama, gdy obwieściłem jej lądowanie, cała radosna zadzwoniła do wychowawczyni, że "synulek (tak mówiła doleciał"! - Wychowawczyni śmieszka (nauczyciel 10/10) puściła rozmowę na głośnomówiący i tak moja mama została hitem szkoły a ja po powrocie musiałem znów zmierzyć się z wyśmiewaniem przez znajomych, którzy nie polecieli z nami i puścili akcję po całej szkole. Jestem jednak wdzięczny wychowawczyni bo poradziłem sobie z tym, robiąc z tego głupi żart. Ogólnie to w gimnazjum z dziewczynami szło mi nieźle ale do kolegów dalej byłem pizdowaty.

    Apogeum swej zajebistości osiągnałem, gdy przekonałem matkę, że nie ma się wtrącać tak bardzo i wstawiać za mną bo tego już nie potrzebuje. Wyluzowała, chociaż wciąż była moim aniołem-stróżem. W trzeciej klasie udało mi się dołączyć do paczki znajomych, którzy pozwolili mi na maksa rozkręcić social-skille i na zawsze pożegnać widmo zostania pizdowatym przegrywem. Koledzy byli raczej z kultury JP na 100% a na mnie wołali "inteligencik" - jechałem na 4,5 i 6 w szkole, gdy oni walczyli o 3, mimo to spędzialiśmy czas na trzepaku pijąc piwo (do dziś się zastanawiam, kto małolatom sprzedawał po 12 piw na raz) i robiąc różne przypały. W sumie cała 3 klasę spędziłem na ulicy, trochę patologia ale dużo mi to dało - twarde reguły, bójki, "zasady" i takie tam. W szkole byłem dość popularny (nie "naj") ale ludzie mnie znali, zawsze rano zbiłem sporo piątek z kumplami i nieco buziaczków od dziewczyn. Do tego rodzice często wychodzili z domu, więc moje domówki były "epickie".

    Sielanka skończyła się jednak w I LO. Poznałem tam swoją "żonę", bo od początku na taką ją kreowałem. Jako, że związek układał nam się typowo czyli 10/10 odbiłem od kolegów, przestałem wychodzić na dwór bo przecież liczyła się każda minuta Z NIĄ (jesteśmy razem do dziś ;)). Była moim spełnionym marzeniem. Z popularnego, pewnego siebie chłopaka stałem się zwykłym gościem, miałem trochę znajomych ale raczej tylko w szkole a nie poza nią, bo jak wiecie nie miałem czasu. Później wspólne studia - też nie poczułem życia studenckiego w pełni - zostaliśmy w swoim mieście, nie imprezowaliśmy - raz poszedłem na juwenalia i dałem ostro w palnik, czy muszę mówić, że byłem tam bez niej i trochę na nielegalu? Bardzo ciekawe wspomnienia.

    I choć dziś jestem normalnym gościem, który ma pracę a nawet dwie, spełniam się w swoich pasjach, mam u boku wspaniałą kobietę i kilku wartościowych znajomych to czuję, że nie wykorzystałem swojego potencjału na maksa. Czasem myślę, że żonę poznałem za wcześnie. Oczywiście nasza historia, która dzięki temu niedługo będzie trwała 10 lat jest świetna i bardzo miło wspominam te chwile to uważam, że się "nie wyszalałem" za młodu a na prawdę był potencjał. Patrząc jednak po tych, którzy się wyszaleli mam lepszą sytuację zawodową, pieniężną i stabilizację. Pytanie - czy tak już będzie do końca życia? Nie co brakuje mi szaleństwa, moja kobieta często mnie tonuje (dzikości to w niej nie ma za grosz, też nie wykorzystuje potencjału) więc na odrobnię szaleństwa pozwalam sobie rzadko i często będąc samemu.

    Jeśli jednak chodzi o to, co moim zdaniem ma wpływ na to czy wpadniecie w przegryw czy nie to zdecydowanie wymieniam dwa czynniki - KOMPUTER i MAMA. Jeśli Wasza mama jest nadopiekuńcza - gwarantowany przegryw. Jeśli za dużo pykacie w komputer to się alienujecie a ja nie zostałem przegrywem tylko dlatego, że najpierw mimowolnie byłem zmuszony nawiązać jakieś kontakty z ludźmi a później zacząłem walczyć z nadopiekuńczością mamy (do dzisiaj przegina).

    Myślę, że wyjście ze strefy komfortu, czyli tym samym z przed ekranu komputera i z pod czułych objęć mamy pozwala zmienić siebie. U mnie zadziałała też cecha osobnicza - bycie psem na baby. Nigdy nie zdradziłem mojej różowej ale wpuść mnie między kobiety. Jestem w swoim żywiole i mimo tego, że z mordy 5/10 a z ciała 7/10 to łatwo zdobyć mi uwagę i zainteresowanie kobiet. Oczywiście ucinam tematy w zarodku bo w końcu spełniłem marzenie o żonie ale musicie wiedzieć jedno - ludzie NIE GRYZĄ. Kobiety też nie. Dostałem w życiu więcej koszy niż większość moich kolegów ale miałem też więcej kontaktów z kobietami. Zasadniczo więc powiem tym, którzy są w gimnazjum i liceum - populizm z "wyjdź z domu" jest bardzo prawdziwy. Dopóki macie wokół siebie ludzi, do których nie wstyd się odezwać ( nie będziecie przecież zaczepiać obcych na przejściu dla pieszych) to warto to wykorzystać. Zagadać, pośmiać się, pokazać swoje ja i być "na luzie". Dajcie spokój z książkami i nauką - nikt nie patrzy na świadectwa, byle nie mieć 1 ... no i 2 bo brzydko wyglądają. Każdy z nas może pójść w życiu w stronę przegrywu. Powiem więcej - jestem introwertykiem. Na prawdę - uwielbiam spędzać czas z samym sobą. Relaksuje mnie to - samotne wycieczki rowerowe, spacery tylko z psem, jakieś "swoje" tajemnice i świat ale są pewne granice. W kontaktach z ludźmi czuję się wspaniale i polecam Wam spróbować. Ludzie to kurwy i chuje ale wśród nich są perły, przy których odżyjecie i wyjdziecie z przegrywu ;)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    +: Antiverzo, A.....o +6 innych
  •  
    b...l

    +37

    Oznaczamy w tym poście największe różowe normictwo: @Hannahalla @PomidorovaLova @kwasnydeszcz to moje typy, na największe normiki tego portalu, które prowadzą dynamiczne życie i próbują to godzić z mikroblogiem, ale wychodzi zawsze cringe. Teraz nawet nie odpiszą bo pewnie są po jakimś melanżyku normickim, o jak gardze
    #rozowepaski #niebieskiepaski #przegryw #tfwnogf #normik #normictwo
    pokaż całość

    +: S......z, w.....j +35 innych
  •  

    pytanie do normików, sądząc po liczbie wyświetleń oraz ocenach, wy do takiej muzyki się bawicie w klubach czy gdziekolwiek wy tam chodzicie w soboty?

    #pytanie #pytanie #normik #normiki #przegryw #kiciochpyta

    źródło: youtube.com

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów