•  

    tytuł: Norsemen ( Norsemen )
    liczba odc.: 12 (6/sezon)
    czas trwania odc.: ~30 min
    sezony: 2
    gatunek: komedia
    kraj produkcji: Norwegia
    platforma: Netflix
    data premiery: 21.10.2016
    #serialezkr

    Na serial o tajemniczym tytule Norsemen trafiłem dość przypadkowo. Szukałem czegoś, co wypełni mi czas po skończeniu House of cards i z niewielką liczbą odcinków, bo niedługo miała być premiera narcos i coś, co będzie raczej lekkie i mało angażujące. Szukałem raczej serialów animowanych, ale trafiłem na Norsemen, które wisiało w propozycjach do obejrzenia. Gdzieś na wykopie jeszcze przewinął mi się post, że to parodia wikingów, więc od początku podchodziłem do serialu z nastawieniem, że będzie to głupia komedyjka, która jeżeli okaże się  słaba to po prostu ją oleje.

    Jeżeli myślicie tak jak ja przed obejrzeniem, że ten serial jest tylko niskobudżetową, głupią komedyjką stworzoną, tylko żeby wypchać jakąś dziurę, to możecie się zdziwić. Technicznie produkcja nie odstaje od najlepszych filmów netflixa. Zdjęcia są naprawdę ładne, wszystko, co znajduje się w kadrze, zostało ładnie zaplanowane i ustawione. Scenografia i kostiumy wyglądają świetnie. Widać, że serial pod tym względem jest dopracowany i dopieszczony.

    Fabuła nie jest jeden do jednego parodiowaniem wikingów i nie składa się na luźno powiązanych gagach, a jest prostą, ale całkiem uroczą opowieścią o Wikingach w krzywym zwierciadle. Niesie też w sobie jakieś przesłanie, bo oto w spokojnej wiosce wikingów kiełkuje marksizm kulturowy, który w pewnym momencie dochodzi do władzy, wywracając trochę do góry nogami bardzo tradycyjną społeczność Northeim. Mimo że całość to komedia to jednak nie zawsze jest tylko wesoło, ale serial ma też smutne momenty, które naprawdę mogą wzbudzić w widzu współczucie dla bohaterów.

    Serial jest naprawdę uroczy. A uroku dodają mu takie niby pewne proste scenki, a jednak całkiem zabawne takie jak np.: niewolnik budzi się w nocy i widzi, że nie ma jego towarzyszy, więc bierze wolny koc, przykrywa się nim i idzie dalej spać. No niby nie ma w tej scenie niczego śmiesznego, ale jest na tyle urocza, że trudno się nie uśmiechnąć. Ogólnie jest tutaj zabawnie i przez dwanaście odcinków kilka razy zdarzyło mi się wybuchnąć śmiechem.

    Easter eggów też jest wiele. Można wyłapać tutaj odniesienia do gry o tron, brave heart , władcy pierścieni czy nawet do hasła wyborczego Donalda Trumpa.

    Ogólnie cały serial jest uroczy, jeżeli chodzi o humor, jaki nam prezentuje. Ma swoje wady, bo czasami przeciąga skecze, przez co nie ma elementu zaskoczenia i czuje się, że scenka jest zabawna, ale już od pewnego czasu wiadomo było, jak się skończy, więc nie ma tego efektu zaskoczenia, który potęgowałby dowcip. Jednak nie jest tak zawsze i są skecze, które działają już dobrze i mnie rozbawiły naprawdę nieźle. Tutaj w pamięci została mi scena pokazu magii i czarodziejstwa przed wieśniakami i pierwszy pokaz najwyższej klasy inżynierii protetycznej z pierwszego sezonu.

    Norsemen był dla mnie na pewno ciekawym odkryciem i chętnie jeszcze wrócę do tego serialu. Widać, że został zrobiony przez kogoś, kto dokładnie wiedział, co chce zrobić. Nawet czas odcinka (30 min) jest idealny i chyba wszystko w tej produkcji tak dobrze pracuje na jego pozytywny odbiór. Od razu zaznaczam, że na netflixie serial jest dostępny tylko z napisami, ale jeżeli ktoś wyznaje tylko wiarę w lektora, to polecam się przełamać i dać szansę tym wesołym wikingom.

    #netflix #serialezkr #norsemen #wikingowie #serial #seriale
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów