•  

    J_ać takich frajerów ze stolicy (pic rel). Wychodzilem z Galerii Krakowskiej i Pan zaparkowal na miejscu dla inwalidów a nie posiada żadnego oznakowania ze jest uprawniony do parkowania w tym miejscu. Po zwróceniu uwagi, tłumaczy się ciężarną żoną ktora rodzi za 2 dni (XD) i pretensjami mowi mi ze ma jechać drugi koniec parkingu po czym odszedł/uciekł od dalszej rozmowy. Szybki tel do zarządcy parkingu i czekamy na reakcję. #krakow #obywatelskiobowiazek pokaż całość

    źródło: 20191130_123356.jpg

  •  

    Czekałem sobie pod biedrą, a tu wyłania się banda 11 latkow zmierzajaca za budynek XD Jeden do drugiego:
    -Mati dawaj tą jebaną zapalniczkę
    -A jak mnie mama zobaczy?
    -No chodz debilu
    Pomyślałem że spełnię obywatelski obowiązek i zwyzywalem ich od małych gnoji strasząc rodzicami i policją
    Spierdalali w podskokach

    PS Sam dopiero co skończyłem 18 lat więc jestem gówniarzem XD
    #obywatelskiobowiazek #heheszki
    pokaż całość

    +: W.....0, Deffianek +7 innych
  •  

    A Wy już oddaliście głos w Szczecińskim Budżecie Obywatelskim? Ja głosowałam między innymi na Pomnik Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina Szefa wszystkich szefów, który zgłosił @pawel-krzych ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #szczecin #czujedobrzeczlowiek #obywatelskiobowiazek

  •  
    C......s

    +8

    Będzie długo i będe się chwałił, więc w spoilerze TL:DR.

    pokaż spoiler Wczoraj doprowadziłem do zatrzymania pijanego idioty który prowadził samochód nie pierwszy raz, rok temu za moją sprawą ukarano (a chociażby mam taką nadzieję) fiuta znęcającego się nad psami


    Wczoraj więc dziewczyna wracając do domu zadzwoniła do mnie i powiedziała że jakiś facet siedzi w samochodzie na parkingu, zwychnięty na stronę fotela pasażera, silnik włączony, światła zapalone - a on nie daje znaku życia. Pyta czy ma coś robić i dzwoni bo się boi sama. Przemyślałem, kazałem jej bezpiecznie i z odległości zapukać do drzwi, zapytać gościa czy wszystko okey. A jakże by inaczej - typek najebany siedzi w aucie, ledwo mówi i się porusza. Ona wyłączyła mu auto ale jako kobiecie zabroniłem jej zabierać kluczyków czy coś takiego. Oddaliła się troszkę uprzednio podając mi numery wozu i kolor/markę, rozmawiałem z nią tłumacząc aby dzwoniła na 997 - "Nieee, ja sie boje, nieee, problemy będą. O cholera, Chaczins, on rusza tym autem".
    Szybko się rozłączyłem, krece na 997 i odbiera Pani dyspozytor. Jako że czytałem tutaj AMA z dyspozytorem (wypok uczy ( ͡° ͜ʖ ͡°)) to podałem wszystko według wzoru:

    -"Nazywam sie Anon Chaczinov, dzwonię jako zgłaszający a nie świadek lecz prawdopodobnie osoba poruszająca się samochodem marki X, o kolorze Y i numerze rejestracyjnym Z kieruje autem pod wpływem alkoholu bądź coś jest z nią ewidentnie nie tak. Siedzi przy włączonym silniku w samochodzie, prawie leżąc, nie kontaktując kiedy ktoś z nim rozmawia. Teraz manewruje po parkingu, nie wiem czy nie chce wyjechać. Świadkiem jest moja dziewczyna lecz brak jej troche odwagi do podjęcia kroków, więc ja dzwonie - lecz mam z nią stały kontakt i ja mogę tez osobiście tam pojechać.

    Wtedy Pani dyspozytor wielce oburzona i znudzona mówi: "A skąd Pan wie że jest pijany?!"
    Przez chwilę musiałem uspokoić nerwy i pełen ogłady odpowiadam: "Nie jestem specjalistą, ale ..." przerwała mi:
    Ona:"Powinien pan czuć alkohol!"
    Ja: "Powtarzam Pani, nie ja jestem świadkiem - ale moge Pani podać numer ...." Przerwano ponownie
    Ona: "To skąd pan wie że ten człowiek jest po spożyciu?"
    Ja: "Dobrze, nie jestem specjalistą ale ktoś kto siedzi w aucie i śpi przy..." próbuje mi przerwać znów, lecz nie daje się - "Prosze mi nie przerywać, bo mówię, prosze mnie wysluchać. Siedzi w aucie, dziewczyna z nim rozmawiała, ewidentnie jest z nim coś nie tak. Nie wiem czy jest pijany czy nie, lecz nie powinien tak kierować - mówię to jako kierowca. Nie moją rolą jest badanie go, lecz waszą - ja przekazuje wam tylko informację że pojazdem kieruje podejrzany czlowiek. I tyle".
    Ona: (wielce oburzony, fochliwy ton) Dobrze, prosze podać mi lokalizację.
    Ja: (nauczony z AMA że nie koniecznie konkretny adres muszę podać) Jest to pod XXXX Liceum w Łodzi, w odległości 20 metrów"...przerwano mi.
    Ona: "Adres prosze!"
    Ja:" Stojąc pod Liceum nie będzie zbyt wielu aut o kolorze X, marce Y i rejestracji Z w przestrzeni 50 metrów, nie sądzi Pani?"
    Ona: "Dobrze, przyjmę to zgłoszenie, do widzenia"

    Super łaska, bulbo. Dostałem potem telefon od jadącego tam patrolu z pytaniem o dokładny adres - facet był bardzo miły, tłumaczyłem mu "na migi" jak tam dojechać po czym google i do dzieła - podziękował. Za 10 minut oddzwonił z informacją że mają go, wiozą na komendę na badanie i od razu widać że najebany jak bela. Poprosił o kontakt z dziewczyną do której to potem pojechali, spisali zeznania i powiedzieli że typek jest recydywą za jazdę po wódzie - pytanie jeszcze czy ma prawko czy po ostatnich wybrykach jeszcze nie :)

    Sprawa z psem to też długa historia.
    Było równo rok temu, spacer z koleżanką. Zaciekawił mnie domek, podszedłem bliżej siatki - jest tam jakiś kojec, zagroda. Dość spora, przykryta od góry siatką maskującą, wszystko dookoła wygląda w miarę gustownie - lecz jest zaniedbane, jakby porzucone od jakiegoś czasu. Co więcej, na środku tego kojca leży coś a'la koc z budy. Śmieszki heheszki że ktoś sobie w tej klatce trzymał gepardy po czym zauważyliśmy że drzwiczki od niej są otwarte. Po chwili przyleciał pies i zaczął na nas szczekać przez płot. Amstaff, z bardzo, bardzo zaawansowaną grzybicą i wrzodami (wiem bo mój miał coś podobnego, lecz leczonego - typowa ich choroba) na tylnej części ciała. Dość wychudzony, agresywny - przyglądam się bliżej kojcowi a to co tam leży to nie koc. To szczątki innego psa, sama skóra i łapy, wystające kości.
    Pierwszy ruch - idzie jakiś chłopaszek od sąsiadów. Pytamy czy ktoś tu mieszka? 'Ja nie wiem, nie widzialem, nie znam sie, spiesze sie, dowidzenia".
    Drugi ruch - policja. Przyjeli elegancko zgłoszenie a jako że to na przedmieściach to troche im zeszło na przyjazd. Podjęli czynności, wywiad u sąsiadów. Przychodzi jeden taki janusz co przez płot mieszka i awantura, dlaczego go nachodzą, że pan który te psy ma to idealny człowiek, pieści, troszczy się, "Co tydzień przyjezdza i wiadro jedzenia im zostawia, bo on tu nie mieszka", że w ogóle super sąsiad a my to kurwy, bo porządnego człowieka chcemy udupić. Na pytanie czy według niego idealnie zadbany pies to martwy pies leżący w kojcu - powiedział że to nie pies.
    Potem wzywany byłem na komendę ze 2 razy, składałem wyjaśnienia, jak sprawa się potoczyła - nie wiem. Podobno gościu przyznał się i poddał karze.

    #policja #997 #wyznaniezdupy #obywatelskiobowiazek #reaguje #konfidencimotzno
    pokaż całość

    +: 8_in, g........e +6 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów