•  

    139 871 - o tyle spadły hospitalizacje od początku marca 2020 do końca listopada 2020 w ujęciu rok do roku w związku z chorobami nowotworowymi.

    102 438 osób hospitalizowanych z COVID-19, kosztem 1 810 857 osób bez hospitalizacji, w tym 139 871 z powodu chorób nowotworowych. https://t.co/oVAWlkgcCg

    #koronawirus #medycyna #onkologia #szpitale #lekarz #doktorat pokaż całość

    źródło: 20210511_133013.jpg

  •  

    Wiem, że Mirek @CwanyLis93 już postował info, ale miało mały zasięg więc ponowię.

    Niestety zmarł Hubert @demontre

    Jako jedna z osób zaangażowanych w pomoc, chciałbym podziękować wszystkim Mirabelkom i Mirkom którzy także pomagali Hubertowi.

    #shepardchoruje

    #rak #onkologia #wykop #poznan #krakow #warszawa #polska
    pokaż całość

    źródło: Clipboard01.jpg

  •  

    #medycyna #szpital #choroby #chloniak #onkologia
    Wpis będzie bardzo długi, nie trzeba czytać całości. Możecie spokojnie przescrollować do końca. Najbardziej jednak chciałbym prosić o plus dla zasięgu, ponieważ w niektórych przypadkach, może to być wiedza, która ratuje życie.

    Parę dni temu w anonimowych zamieszczony został wpis dotyczący leczenia (o ile pamiętam) siostry jakiegoś Mireczka, gdzie leczenie tejże musiało się odbyć zagranicą z powodu nieudolności polskiego systemu ochrony zdrowia. Postanowiłem, że podzielę się swoją historią, ponieważ od zeszłego roku przechodzę leczenie onkologiczne.

    Jako marynarz pracujący pod obcymi banderami nie dokładam się do systemu opieki zdrowotnej, nie odprowadzam składek na NFZ (mógłbym to robić we własnym zakresie dobrowolnie, jednak nie robię tego). Firma, w której jestem zatrudniony, zapewnia prywatne ubezpieczenie pokrywające na dobrą sprawę 100% potrzeb przeciętnego Kowalskiego, wliczając w to hospitalizację, rekonwalescencję, nawet pielęgniarkę na 6msc po wypisie ze szpitala, jeżeli taka byłaby potrzebna. Krótko mówiąc, wszystko i więcej czego mógłby potrzebować młody, pełen życia, bez chorób przewlekłych, bez nałogów 28 latek. W związku z tym wszystkie opisane poniżej badania i konsultacje były organizowane totalnie prywatnie.

    Około 20 października zeszłego roku wyczułem podczas obiadu sporą gulkę w gardle, poniżej jabłka adama, lekko po lewej. Gulka była twarda i wyraźnie widoczna. Ponieważ moja żona jest związana z ochroną zdrowia, a ja o chorobach nie mam zielonego pojęcia, słucham się jej bez zająknięcia. Na początku stwierdziła, że być może jest to jakaś reakcja alergiczna (ponieważ guz pojawił się w zasadzie z dnia na dzień, a akurat zjadłem ciasto pełne orzechów, bakalii). Z guzem nie działo się w zasadzie nic, powodował może lekkie trudności w przełykaniu, ale poza tym nic. Być może byłaby to jakaś alergia, o której nie miałem pojęcia, ok. Minęło kilka dni, gulka nie zniknęła. Udałem się na USG, gdzie stwierdzono dwa guzy na tarczycy - ten, który wyczułem, o wymiarach 35x28mm, oraz drugi, poniżej, w cieśni, o którym nie miałem pojęcia, o wymiarach 58x36mm. Prawie 6cm guza, którego praktycznie nie czułem, poza wspomnianym lekkim dyskomforcie przy przełykaniu.

    Z wynikiem USG poszedłem do endokrynologa. Pani endokrynolog stwierdziła, że dyskomfort przy przełykaniu to moje psyche, bo ciągle o tym myślę, poleciła mi to obserwować. Żona stwierdziła, że obserwacja jest wykluczona, bo trzeba ustalić co to jest. Jedziemy na biopsję cienkoigłową.

    Doktor pobrał próbkę materiału, półtora tygodnia czekania na wynik, w końcu udało się. Rozpoznania brak. Doktor wypisał tylko listę podejrzeń, w tym choroby rozrostowe układu limfatycznego, choroby grasicy, guzy koloidalne, konieczna dalsza diagnostyka.

    W tamtym momencie na dobrą sprawę nawet nie wiedziałem, co czytam, dopiero żona uświadomiła mnie, że to jest m.in. podejrzenie chłoniaka. Szybki google - chłoniak: spadek masy ciała, nocne poty, zła morfologia. Żaden z tych objawów mnie nie dotyczył. Kolejna wizyta u endokrynologa, tym razem innej pani. Stwierdziła, że muszę być operowany, bo to jakiś guz koloidalny, że pewnie wytną mi cała tarczycę, no ale co? Na tabletkach też można żyć. Myślę - ok. Pogodziłem się z losem. No ale żona nalegała, żeby iść jeszcze do hematologa, skoro to podejrzenie chłoniaka, to niech wypowie się specjalista. Podczas konsultacji usłyszałem, że biopsji tarczycy nie robi się cienkoigłowo, że to jakiś konował, pomacała mi gardło, na kartce: "pacjent nie wymaga leczenia hematologicznego", pieczątka, 200pln, na do widzenia tylko tyle, żebym to zoperował bo to jest jakiś guz do usunięcia. Ja już jestem w pełni utwierdzony, że tarczyca idzie bye bye.

    Udaliśmy się do zaprzyjaźnionego chirurga, który operuje w tym samym szpitalu, gdzie pracuje moja żona. Stwierdził, że to jakiś guz koloidalny, do usunięcia, ale mam powtórzyć biopsję u jego przyjaciela, bo on temu doktorowi, który mnie kłuł to nie ufa. No to ok, jedziemy z żoną na kolejną biopsję. Kłucie, 30min czekania, wychodzi doktor i mówi, że on podtrzymuje te podejrzenia z poprzedniej biopsji. Żona w płacz, ja przetrawiam informacje. Doktor pokierował nas do Instytutu Onkologii, żebyśmy tam mieli konsultację. Jedziemy, czekamy, najbliższy wolny termin za dwa miesiące, nawet prywatnie (pomijam tutaj kolejki na NFZ, ponieważ jak się dowiedziałem, wizyta u hematologa, którą prywatnie miałem umówioną 5 dni później, na NFZ musiałbym czekać 934 dni(!), to nie jest celem tego wpisu).

    Żona dalej nie dopuszcza do siebie myśli, że to chłoniak, ja nie wiem co mam myśleć. Udaje jej się nawiązać kontakt z krajowym konsultantem ds. nowotworów tarczycy. Ten prosi o płytki z biopsji, on "je obejrzy i wyda porządne rozpoznanie, bo te konowały to nic nie potrafią, jakieś podejrzenia, co to ma być?". Dostał płytki, dzień później wydaje dokładnie to samo - podejrzenie choroby rozrostowej układu limfatycznego. Przez telefon jednak mówi, że gdyby to była jego tarczyca, to on by jechał do Instytutu do Warszawy na cytometrię przepływową. To taka, powiedzmy, bardziej zaawansowana biopsja, tym razem gruboigłowa, pobierana jest zdecydowanie większa ilość materiału i dzięki temu badanie jasno wskazuje co to dokładnie jest - chłoniak, guz koloidalny czy winogrono, które zagubiło się po drodze do żołądka.

    Tutaj mała dygresja. W Instytucie w Warszawie na oddziale, gdzie przeprowadzają cytometrię przy drzwiach siedzi pani. Ma ona bardzo proste zadanie, w zasadzie dwa - otwierać drzwi wchodzącym pacjentom i odbierać telefony od potencjalnych pacjentów. Dodatkowo jest jeszcze jeden telefon na oddziale, na sali operacyjnej, gdzie Profesor pobiera materiał od pacjentów. Jeżeli pani od drzwi nie odbierze telefonu odpowiednio szybko, telefon u Profesora zaczyna dzwonić. On się denerwuje, bo musi przerwać zabieg, odbiera telefon, załatwia co trzeba i opierdala panią od drzwi.

    Nie wiem jakie były szanse, że wszystko potoczy się akurat w tej sposób, ale kiedy moja żona zadzwoniła pod wskazany numer odebrał właśnie Profesor. Ponieważ moja żona była wtedy dużo lepiej poinformowana w kwestii mojej dolegliwości oraz jest pracownikiem ochrony zdrowia, rozmowa między dwoma specjalistami była bardzo owocna. Następnego dnia o 08:00 mamy być w Warszawie na zabieg cytometrii.

    Cytometria tak jak była nieprzyjemna, tak była niewypowiedzianie pożyteczna - finalna diagnoza: chłoniak HGBL NOS, Hodgkin-like. Dodatkowo wykonane miałem badania genetyczne, kariotyp, by określić sekwencję białek tego chłoniaka, co znacznie pomaga w zastosowaniu prawidłowego profilu leczenia.

    Razem z badaniami genetycznymi badania w Warszawie kosztowały 2200pln, sama cytometria 1500pln. Stamtąd wszystko potoczyło się lawinowo, ostatnia konsultacja, PET, przyjęcie na oddział i rozpoczęcie leczenia chemioterapią 3 tygodnie później.

    Nie chcę tutaj nikomu ściemniać - w moim przypadku bardzo wiele rzeczy zagrało wręcz idealnie: pieniądze, znajomości mojej żony, jej upór i niechęć przyjęcia do wiadomości, że mogę mieć chłoniaka oraz sporo szczęścia. Gdyby nie moja cudowna żona ta historia miałaby zupełnie inny finał.

    Ale teraz najważniejsze.

    Cytometria przepływowa, którą udało mi się zrobić w Warszawie (w Polsce można ją zrobić tylko i wyłącznie w Warszawie), należy się pacjentom onkologicznym dopiero po trzeciej nieudanej linii leczenia! Wyobraźcie sobie alternatywny scenariusz - kładą mnie na oddział, wycinają cała tarczycę (bo skoro guzy zajmują lewy płat i cieśnię, żaden chirurg nie będzie ryzykował pozostawiania prawego płata, żeby coś się z nim stało później), robią histopatologię, okazuje się, że to nie guz koloidalny, tylko chłoniak. Wysyłają mnie na chemię. Dostaję pierwszą linię leczenia (prawdopodobnie RHOP), nie działa, pół roku później mam nawrót chłoniaka. Dostaję kolejną chemię, ale chłoniak już jest trochę silniejszy, bo poprzednia go do końca nie zabiła, więc on teraz się tak łatwo nie da. Kolejny nawrót, I dopiero po kolejnym takim nieudanym cyklu dostaję skierowanie na cytometrię do Warszawy (a podejrzewam, że najbliższy termin mają może za 6msc). Nie wiem na ile to jest bliskie prawdy, ale słyszałem, że miesiąc chemioterapii łącznie z hospitalizacją jest wyceniany na 50tys pln. U mnie, ponieważ wszystko było wykryte bardzo wcześnie, ale chłoniak był wysoce agresywny, cały plan chemioterapii trwał 4x6dni. Dla usproszczenia, powiedzmy, że kumulatywnie 3 linie leczenia przełożyłyby się na 3 miesiące hospitalizacji. 150tys wpakowane w pacjenta, że dać mu skierowanie na badanie wyceniane na 1500pln. Wnioski pozostawiam Wam.

    Przede wszystkim chciałbym żeby wszyscy, których podobne problemy mogą dotyczyć wiedzieli, że w ogóle istnieje taka opcja, takie badanie, jak cytometria przepływowa, która przyśpiesza diagnozę, przyjęcie, leczenie, o co najmniej 1000%. Ja miałem sporo szczęścia w tym nieszczęściu, ponieważ te dwa chłoniaki pierwotne, które miałem na tarczycy zamknięte były w swego rodzaju woreczkach. Nie rozchodziły się więc po całym ciele wraz z limfą. W większości przypadków chłoniaki panoszą się po całym ciele i proces zaleczania (nie leczenia) trwa do śmierci pacjenta, nie wspominając już o chłoniakach, które od momentu pojawienia się dają pacjentowi raptem kilka miesięcy życia.

    Jeżeli przeczytaliście do końca, dzięki! Jeśli nie, proszę, zostawcie chociaż plusika, żeby więcej osób, którym zdarzy się przechodzić przez podobne perypetie wiedziały, że mają możliwość znacznie poprawić swoją sytuację, szczególnie w tym trudnym czasie, kiedy wszyscy skupiają się na COVIDzie, a cała reszta schodzi na dalszy plan.

    Dużo zdrówka!
    pokaż całość

  •  

    Mirki, Mirabelki,
    Wstępem i zarazem zakończeniem:
    Pijcie ze mną kompot
    Moje nowotwory okazały się niezłośliwe.
    Ja to tylko tutaj zostawię, bo zatrważa mnie nasza służba zdrowia. PRL w umysłach PRL w szpitalach.
    Końcem 2020 roku poroniłam w sumie drugi raz z tym, że byłam na tyle wysoko w ciąży a serducho już od dawna nie biło, że musiałam mieć wywołane poronienie i łyżeczkowanie. Pierwszy absurd- wywołanie poronienia za pomocą leku przeznaczonego na owrzodzenie żołądka. Po tabletce miałam gorączkę 39 stopni. W nocy musiałam chodzić i zgłaszać, że koleżanka z boku się zakrwawiła w łóżku i potrzebuje pomocy bo jest zacewnikowana. Po moim pytaniu dlaczego nie ma dzwonków w sali usłyszałam „ takim jak wam już nic się gorszego stać nie może, dzieci już nie żyją panie będą żyć, chodzić mogą”. Sprzątając łóżko koleżanki jedna pielęgniarka do drugiej „ weź mi to z oczy bo się zrzygam”. Dodam jeszcze, że w szpitalu na cały oddział Patologii Ciążowej jest 1 ubikacja. Jak to pielęgniarka ładnie ujęła „ poronić Pani sobie może w łóżku, idąc do toalety, na korytarzu, w ubikacji”. I tak to wygląda, że dostaje się taki wielki jakby papier, wkładają Ci tabletkę dopochwowo i zostawiają samą sobie. Przyniosłam pielęgniarce płód zawinięty w ten papier, a ona dała mi do ręki kubeczek i rękawiczki kazała mi iść do łazienki i przełożyć to do kubeczka, odebrałam to tak, że po prostu się brzydziła. Nie wyjaśniono nam jaka jest procedura zabiegów itp. W trakcie 2 dni w szpitalu miałam chyba z 6 kroplówek minimum, już nie wiem dokładnie bo już byłam przez te dawki leków otumaniona. Myślałam, że trafiłam na jakąś pielęgniarkę zołzę, ale koleżanka, która poroniła miesiąc wcześniej miała takie same doświadczenia tylko nie miała siły tym rozmawiać.
    Po 2 dniach od wypisania trafiłam znowu do szpitala z podejrzeniem zapalenia wyrostka robaczkowego. Zrobiono USG i inne badania. Wykluczono wyrostek ale znaleźni coś na nerce, wypisali do domu. Po wielu perypetiach zrobiono Tomograf i wyszło, że mam 7 nowotworów w tym w nerkach, 2 torbiele + guz w głowie. W międzyczasie przyszedł wynik histopatologiczny z badania kawałka łożyska okazało się, że miałam nie typową ciążę tyko zaśniad częściowy. Poszłam na wizytę kontrolą do ginekologa i powiedział mi, że mam chorobę trofoblastyczną, taki nowotwór i trzeba będzie wdrożyć poważniejsze leczenie. Poszłam do innego ginekologa powiedział praktycznie to samo + to, że urósł mi w międzyczasie guz w macicy i cysta na jajniku na 7 cm. Dostałam skierowanie do poradni genetycznej w celu rozpoznania choroby „stwardnienie guzowate”. Czas oczekiwania to rok pod warunkiem, że się ma napisane na skierowaniu PILNE- nie miałam. Badania genetyczne wykonałam prywatnie żeby mieć to z głowy. Kilku lekarzy mi dało do zrozumienia, że lepiej żebym o dziecko się nigdy nie starała, że nowotwory np. w nerkach mogły mi urosnąć w czasie ciąży itp. Dając do zrozumienia, że to na pewno stwardnienie guzowate i lepiej żebym dzieci nie miała o ile się wszystko dobrze potoczy.
    Tyle smutnych rzeczy usłyszałam z niektórymi się pogodziłam. Czuje się normalnie, zdrowa, pełna siły, ciężko po tym wszystkim mówić nawet o jakiejś depresji. Poszłam jeszcze do innych doktorów prywatnie w tym do jednego z lepszych ginekologów-onkologów i tu uwaga cytuję „ z jakimi niekompetentnymi ludźmi miała Pani do czynienia..” po dodatkowych badaniach okazało się, że nowotworu narządów rodnych nie mam, wystarczy terapia hormonalna bo fakt faktem mam cystę na 7 cm i jak nie zmaleje to mi ją wytną, może pęknąć ale życiu mi to nie zagraża. Co do innych nowotworów to są naczyniako-tłuszczaki. W najgorszym wypadku mi usuną nerkę, też chemioterapii tutaj nie musze mieć. Przez 3 miesiące miałam w głowie najgorsze. Do końca życia musze co 3 miesiące robić USG brzucha i MR głowy, żeby sprawdzać czy te skurczybyki nie rosną. Możliwe, że żyję z nimi od prawie urodzenia a mam 27 lat, także może być tak, że nigdy nie urosną na tyle żeby trzeba było je usuwać oby oby.
    Kurde Mirki brakuje mi komentarza. Dzisiaj po wyjściu od onkologa się popłakałam ze szczęścia, chyba taka szczęśliwa nigdy nie byłam. Nie pojmuję jak lekarze mogą tak pochopnie, pewnie na podstawie swojego widzimisię stawiać diagnozy. PS. Na wyniki genetyczne jeszcze czekam, ale cóż genów już nie zmienię .

    #trudnesprawy #zycie #polska #rozowepaski #onkologia #poronienie #cysta # nowotwory
    #lekarz #zdrowie #pytanie #choroby #medycyna #szpital #sluzbazdrowia
    pokaż całość

    •  

      @pokywwww: Koszmar. W takim szpitalu powinien być psycholog i opiekun medyczny. Pielęgniarki to czasem sfrustrowane baby pełne kompleksów. Jak na całym oddziale są takie baby, bo inaczej się ich nazwać nie da, to tylko takie się tam utrzymają, reszta (normalnych) ucieknie do innych ośrodków. Miałam do czynienia z oddziałami, gdzie pielęgniarki były przecudowne, lub wręcz przeciwnie, ale zawsze na jednym oddziale było to podobne zachowanie względem koleżanek. Trzymaj się, dużo rozmawiaj z partnerem, idź na terapię. Do kolejnej ciąży znajdź inny szpital, poszukaj na grupach, ludzie opowiadają o swoich doświadczeniach. pokaż całość

    •  

      @eibhlin_dw: Nie było osób mogących wesprzeć podobno z powodów epidemii, tak samo nie może wejść na teren szpitala partner, także się zostaje niestety na łasce pielęgniarek.. Widzę właśnie, że wszędzie ten problem się powiela.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Przypomnienie: INFO dla szczepionych mRNA:
    W USA zauważono, że po szczepieniu mRNA następuje obrzmienie węzłów chłonnych imitujące raka. Stan ten jest całkowicie niegroźny, ustępuje po kilku tygodniach, jedyna dolegliwość to ewentualny niepotrzebny stres związany z fałszywym podejrzeniem nowotworu.

    Właśnie o tym napisała Interia: https://wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/aktualnosci/news-badania-onkologiczne-lekarze-radza-by-informowac-o-zaszczepi,nId,5089018

    Oryginalny wpis: https://www.wykop.pl/wpis/55876185/info-dla-szczepionych-mrna-w-usa-zauwazono-ze-po-s/
    //
    #polska #szczepienia #koronawirus #covid19stats #medycyna #onkologia #zdrowie #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Gromkie sto lat dla pani poseł Lichockiej

    Dokładnie rok temu Lichocka "drapała się" pod okiem z radości, że prawie 2 mld zł trafiło na pisowską propagandę, a nie na onkologię. Dziś onkologia leży na łopatkach, ale pani poseł niezmiennie jest w szampańskim nastroju...

    https://www.wykop.pl/link/5955075/gromkie-sto-lat-dla-pani-posel-lichockiej/

    #polska #polityka #tvpis #onkologia #bekazpisu #bekazkatoli #bekazprawakow #neuropa
    pokaż całość

  •  

    pomocy..... juz jestem coraz bardziej zdesperowany bo nie chce umierac ani aby mi sie pogarszalo...
    3 mies temu mialem covida, od tamtego czasu czuje sie ciagle bardzo zle...
    dzis mialem cisnienie 170 i puls 110 zupelnie znikad (do tego jak stoje i siedze to potrafi byc roznica 30 jednostek w cisnieniu), do tego mnie w klatce piersiowej nawalalo, teraz mnie bardzo boli po lewej gornej stronie klatki piersiowej, do tego mam mroczki w oczach, dretwieja mi nogi, bola mnie nadgarstki i dlonie, slabo mi, mam nie wiem skad dusznosci... a to wszystko tylko dzis, i to jak spokojnie zrelaksowany sobie dzien spedzalem...
    w szpitalu jak bylem jakis czas temu to zrobili mi tylko ekg, badania krwi i stwierdzili ze nic mi nie jest i mam isc do psychiatry... nie chceli mnie przyjac i mowili ze nie ma miejsca dla takich jak ja....
    pogotowie mnie nie chcialo zabrac z tym bolem bo zobaczyli ekg jest okej to nic mi nie jest....
    innym razem mi powiedzial typ w szpitalu ze mam reakcja alergiczna kiedy samoisnite krwawilem....
    nie chce znow czekac na sorze 10h by mi zrobili jakies jedno proste badanie i mnie wyjebali...
    od 3 miesiecy chodze po lekarzach i robie rozne badania i nie mozna znalesc przyczyny moich dolegliwosci....
    a ja sie ciagle zle i coraz gorzej czuje ;(
    powinienem byc w szpitalu gdzie by mi robili badania rozne i szukali przyczyny moich bardzo zlych dolegliwosci ;(((

    nie wiem co ja mam robic, nie chce umierac... tragicznie sie czuje... ;(((
    jestem taki bezsilny.... chce zyc ale w tym pierdolonym kraju nikt nie chce mi pomoc ;((((
    ledwie pisze ten wpis czujac sie beznadziejnie i palce mi az dretwieja...

    mozna jakos sie leczyc w innym kraju? co ja mam robic? ;(((
    placze tylko ciagle przez ta bezsilnosc i coraz gorsze objawy..... nie chce umierac ;(

    #medycyna #szpital #covid19 #morfologia #pogotowie #cukrzyca #kardiologia #reumatologia #reumatoidalne #onkologia #nowotwory #okulista #okulistyka #covidoterapiaberecika #koronawirus #pytaniedoeksperta #pomocy #pomoc #niemcy #usa #sluzbazdrowia #neurologia #choroby #stanyzjednoczone #kanada #pomocy #pomoc

    @Avarred: @jmuhha: @Sanus7: @ArtyQ: @szasznik: @konto_do_rozdajo: @Elcik: @muzycznifm: @Dutch: @Energy5555: @Imod: @prawilnik: @ttbt: @MistrzowskaAnaliza: @dwa__fartuchy: @mietkomietko: @Kanbodja: @szasznik : @muzycznifm:
    pokaż całość

    +: Ratelmidozer, c............c +8 innych
    •  

      @MP0WER: Mnie po covidzie (przebyte w październiku) czasami bolą płuca i czasami na kilka sekund podskakuje ciśnienie i tętno (zatykanie uszu, czuć bicie serca i ból oczu). Covid może uszkodzić płuca, temu czujesz ból, serce i układ nerwowy. Pewnie łapiduchy nie są w stanie ustalić co Ci jest, bo nie wychodzi z nic z badań, a powikłania pocovidowe są zupełnie nowym zagadnieniem. Lepiej dalej ich ciśnij aby wytężyli głowy, a sama konsultacja psychologiczna wskazana. Nie ma co się zamykać na "trudne" diagnozy. pokaż całość

    •  

      @Rogovic: No spirometria mi wyszla dosc slabo...

    • więcej komentarzy (44)

  •  

    Pora na małą aktualizację z ostatnich paru dni.

    Jeżeli chodzi o zrzutkę, to powiem wam tak: WOW! Gdybym powiedział, że jej efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania to powiedziałbym za mało, bo to był jakiś obłęd. Tak ogromna kwota (ponad 38k) zebrana w tak krótkim czasie... zwala z nóg. Ale dzięki Wam mogłem już załatwić kilka pilnych i drogich spraw, których nie mogłem już odkładać m.in. wymianę starego lateksowego cewnika na nowy sylikonowy czy pobranie krwi z dojazdem do domu. Do tego dochodzą ciągłe nowe zakupy, kremy, środki pielęgnacyjne, plastry przeciwodleżynowe, czy coś tak banalnego jak rękawiczki albo chusteczki nawilżane (w ilościach nieprzyzwoitych). Jeszcze raz dziękuję, bo dzięki Wam nie muszę martwić się chociaż jednym tematem!

    Codzienne życie z paraliżem? Nie jest lekko. Trochę poruszam się na wózku, ale muszę też leżeć, być obracanym, dbać o te cholerne odleżyny. Wszędzie jest za daleko, co chwilę czegoś nie sięgam i trzeba przenieść a jak coś spadnie na ziemię to kaplica. Psychicznie jest to też czasami obciążające ale Piotr (partner) jest tu dla mnie ogromnym wsparciem i powoli jakoś dajemy radę.

    Perspektywa na najbliższe dni? Kontaktowałem się z moją onkolog i okazuje się, że na tej wyboistej drodze, która mnie spotkała, trafiłem na kolejną osobę, która nie zostawi mnie samego! Normalnie zorganizowanie rezonansu i tomografii w tym szpitalu jest bardzo czasochłonne (4-6 tygodni) natomiast pani doktor stanęła chyba na rzęsach i rezonans zorganizowała na... za tydzień, w piątek! Wraz z transportem medycznym w obie strony! Niestety tomografia będzie później (10.02) ale wtedy, jeśli nie będzie żadnych przeciwwskazań, zostanę już na oddziale i zaczniemy tak długo wyczekiwaną immunoterapię!

    Na chwilę obecną to chyba wszystko :) Zdrówka i spokojnego popołudnia wszystkim życzę!

    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje
    pokaż całość

  •  

    Czołem Mirki i Mirabelki!
    Z lekkim opóźnieniem, ale zgodnie z obietnicą, udało mi się w końcu ogarnąć zrzutkę. Historię mojej choroby znacie, żeby nie było wrzuciłem też zdjęcia najistotniejszych dokumentów ale jeśli będziecie mieli jakieś pytania czy wątpliwości to pytajcie, postaram się je rozwiać. Z góry dziękuję za każdą przelaną złotówkę, bo w chwili obecnej jakakolwiek okazana pomoc jest dla mnie na miarę złota.

    https://zrzutka.pl/9jnrxb

    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje
    pokaż całość

    źródło: imgonline-com-ua-twotoone-4Pa7C5bVy7j5YWF.jpg

  •  

    Moglby mi ktos pomoc albo cos podpowiedziec? :/

    Wydaje mnostwo pieniedzy na badania, diagnozy, konsultacje a dalej nie wiem co mi dolega z wieloma roznymi rzeczami, ktore sa dosc bardzo powazne a ja sie boje ze niedlugo stanie mi sie cos naprawde zlego albo umre...
    Tyle roznych rzeczy mi dolega ze tak naprawde musialbym ciagle umawiac sie do innego lekarza.... Odkad zaczely mi sie pojawiac od tygodnia powazniejsze objawy neurologiczne to zaczalem robic badania maksymalnie szybo jak moge. Musze dzialac na wlasna reke i samemu wszystko planowac bo zaden lekarz jakiego spotkalem nie stara mi sie pomoc z tym wszystkim tylko robi swoja dzialke i koniec...

    2.5-3 miesiaca temu dostalem COVID, trwal on miesiac. Dzis odczuwam problemy doslownie ze wszystkimi rzeczami.

    25 lat, 185 cm. 110 kg, praca siedzaca przed komputerem.
    Pije glownie wode, od 4 miesiecy dieta dosc lekkostrawna, 0 alkoholu, 0 papierosow.

    Wszystke obecne objawy jakie mi dolegaja (pewne problemy gastrologiczne juz mialem wczesniej)
    1. [od 2.5 mies] dziwne uczucie w sercu - ciezko mi to poprawnie opisac, czasami mniej, czasami bardziej odczuwam cos z okolic serca, nie wiem czy odczuwam jego prace / wibracje / pulsowanie, czy prace zyl czy mam tam jakis zator. Potrafie to odczuwac niezaleznie od tego czy mam cisnienie 150 czy 120. Leki uspokajajace ani psychiczne nic nie pomogly. Po 2-3 tyg. stosowania Noliprel Forte dolegliwosci zaczely sie zmniejszac - aczkolwiek nie wiem czy to byla kwestia tego leku. Odstawilem ten lek. Po ok. 2.5-3 tyg. objawy zaczely wracac. Na ten moment konsultuje sie z czwartym kardiologiem, ktory przepisal mi Betaloc ZOK i zalecil tomografie klatki piersiowej.
    Badania jakie mialem:
    -echo 1. - poszerzona jama lewego przedsionka, wymiary pozostalych jam serca w normie. Pogrubiala przegroda m-komorowa, kurczliwosc prawidlowa. Lagodna niedomykalnosc zastawki mitralnej + trojdzielnej + bez cech PH. Jamy serca bez dodatkowych ech dodatkowych. Osierdzie bez zmian.
    -echo 2. - lewa komora - koncentryczny przerost scian, kurczliwosc prawidlowa, symetryczna, dobra funkcja skurczowa z ef 64%. Dobra funkcja rozkurczowa lewej komory. Dobra funkcja skurczowa prawej komory. Graniczna wartosc lewego przedsionka. Aorta wstepujaca i zstepujaca bez patologii w zakresie dostepnym badaniu. Osierdzie bez zmian.Holter EKG - rytm zatokowy o czestosci sredniej 71/min, min 45/min o 7.34, maks 125/min o 10.02, zarejestrowano 3 poj ExSV, 1 poj ExV, bez arytmii zlozonych, bez zaburzen przewodzenia, bez pauz powyzej 2 sek.
    -EKG Wysilkowe wedle BRUCE - Ujemne
    -rtg pluc - niby ok
    -usg pluc - niby
    -okspirometria - fvc 85%, fev1 78%
    -tomografia klatki piersiowej- czwarty kardiolog mi ja zalecil i w czwartek bede robic. podejrzewa serce albo pluca

    2. zawsze po wejsciu po schodach serce mam zadyszke i tetno nawala [od 3 mies, od samego poczatku covida]
    3. Bole stawow - chyba to sa stawy. Czuje to pare cm w dol za kolanami. Bol najczesciej odczuwam podczas wysiadania z auta lub kucania [od okolo 1.5 miesiaca]
    4.Dretwienie, cierpniecie, mrowienie w dloniach i stopach [od ok. 2 miesiaca]
    5.Czasami bol lub klucie w prawej stopie, zawsze tylko od spodu [od 2 miesiecy]
    6.Czesto o roznym natezeniu, czerwone koncowki palcow u dloni, na obu rekach [od ok. 2 miesiaca]
    7.Caly czas o roznej sile, zaczerwienienia na dloniach od strony wewnetrznej, nieraz wszedzie, nieraz tylko w niektorych miejscach [od ok 2 miesiaca]
    8.Czasami, bole/klocie na prawej dloni, od strony wewnetrznej, praktycznie tylko w miejscu Hand Thenar [od ok 2 mies]
    9. Siedzialem na krzesle i nagle na palcach prawej dloni zaczely mi sie pojawiac czerwone krwiste plamy tak jakbym mial krwotok czy cos od wewnatrz - zdjecie w komentarzu [dzis, jeszcze przed pobraniem krwi!]
    10. wiele rozstepow na brzuchu (od 4 mies jestem na diecie, zdrowo sie odzywiam i Nie Tyje)
    11. wypadanie wlosow szczegolnie na glowie ale tez w innych miejscach na ciele [od ok 1.5 roku]
    12. czesto, cisnienie 140-150 [od 2.5 mies, ale wczesniej nie badalem go regularnie wiec nie mam pewnosci jak bylo wczesniej, aczkolwiek w przeszlosci zwykle mialem sklonnosci ku wiekszemu cisnieniu]
    13. czesto mniej lub bardziej slysze szumy w uszach [od tygodnia]
    14. snieg optyczny - zwrocilem uwage na cos takiego u siebie dwa razy w ciagu 2020 roku ale myslalem ze tak sie widzi, byc moze wczesniej juz mialem cos takiego ale nie zwracalem na to uwagi. Tydzien temu mialem wrazenie ze to zjawisko sie pogorszylo wiec zaczalem szukac cos ten temat az natrafilem na to co to jest [od tygodnia]
    15. pogorszyl mi sie wzrok, mocno sie zwiekszyl swiatlowstret, mam wrazenie jakbym mial problemy z focusowaniem sie, nieraz mam wrazenie jakbym widzial jakies czarne plamki, nieraz jak patrze na cos a potem na cos innego to mam wrazenie jakby mi zostawal kontur [od tygodnia]
    16. mam wrazenie jakbym zaczal troche gorzej myslec i jakbym mial problemy z pamiecia krotkotrwala - nie sa to jakies gigantyczne roznice ale mam wrazenie jakby sie to pogorszylo troche [od tygodnia]
    17.czasami, kasze, chyba suchy [od 2.5 miesiaca]
    18. ostatnio widzialem na brzuchu krostki - byc moze to nie ma zwiazku z niczym [ciezko mi stwierdzic od kiedy]
    19. czasami, napady ciepla w niektorych miejscach na ciele [ciezko mi stwierdzic od kiedy]
    20. czasami czuje dziwny, chyba kwasny „smak” w gardle. pojawia sie tez raczej kiedy bekne - nie wiem czy to od zoladka czy powoduje to cos innego. Jest on obecny praktycznie caly czas [od 2 tyg]
    21. czesto bole po lewej stronie ciala, na wysokosci brzucha, po lewej stronie ciala albo po lewej stronie ale bardziej od tylu. Mam to od roku, rok temu robilem wiele roznych badan ale specjalnie nic nie mozna bylo ustalic co konkretnie mi dolega (robilem wszystko procz gastroskopii i kolonoskopii....). Po ponad miesiacu przeszlo i odpuscilem. Jakis czas temu to znow nawrocilo, czuje te bole nawet jak jem rzeczy lekkostrowane i stosuje diete, czasem czuje je na czczo [od roku]
    22. bole brzucha, wzdecia [od roku]

    Problemy gastro to byc moze inna kwestia i nie ma zwiazku z innymi objawami, ale nie wiem.

    Niektore powyzsze objawy moglem miec juz przed COVIDem ale nie zwracalem tak na to uwagi lub nie byly tak nasilone.

    Dziesiejsze pobranie krwi trwalo 5h bo 5 pielegniarek w szpitalu nie moglo wbic sie w zyly, potem zawolali lekarzy z IOMU z 20 letnim dosw. co ponoc sa najlepsi w tym i tez mieli problem aby znalesc u mnie zyly lokciowe, musieli sie wbijac w inne. Lacznie mialem jakos 18 nakluc zajebiscie bolesnych...

    W komentarzach wyniki morfologii z dzis:
    Nie ma tam RF ale wynosi on 10.
    Western blot na borelioze jeszcze nie mam.
    ANA1 jeszcze nie mam.

    #medycyna #szpital #covid19 #morfologia #pogotowie #cukrzyca #kardiologia #reumatologia #reumatoidalne #onkologia #nowotwory #okulista #okulistyka #covidoterapiaberecika #koronawirus #pytaniedoeksperta #pomocy #pomoc
    @sanus7 @artyq
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2021-01-13 at 23.13.40.png

  •  

    Krótka aktualizacja: rano (koło 11.30) trafiłem na WCO i w ciągu paru godzin miałem ogarnięte naświetlanie i w teorii wracać do domu. Niestety pojawiły się jakieś opóźnienia i nadal czekam na transport medyczny :( ale cały czas założenie jest takie, że jeszcze dzisiaj wrócę, jak coś to dam znać!

    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje

    •  

      NIEAKTUALNE, JESTEM JUZ W DOMU! :D

      @demontre: super informacja! Fajnie że wróciłeś do domu :)

    •  

      @jepanseque: lekko nie jest, ale o dziwo idzie nam to sprawnie. Obu krępuje ta sytuacja, ale staramy się jakoś gadać, pożartować i jest lżej. Próbujemy jakoś się zgrać, żeby obojgu było jak najłatwiej I jak na pierwszą dobę idzie spoko :D jak dotarłem do chaty i go zobaczyłem, potem matkę i brata to ryczałem jak bóbr, nigdy nie myślałem, że aż tak wezmą mnie emocje.

      Powoli ogarniamy całą papierologie (jest tego tyle, że cały poranek to porządkowaliśmy, ale tematów jest sporo, wózek, materac, hospicjum, recepty, rodzinny, etc) i powoli ale do przodu.

      Naświetlania na razie nic nie zmieniają, za krótko żeby cokolwiek miało się dziać, to bardziej perspektywa tygodni. Ale jak coś się będzie działo to oczywiście napisze!
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Czołem Mirki i Mirabelki, pora na małą aktualizacje!

    Jeśli chodzi o mój stan, nic się nie zmieniło. Korona właściwie bez objawów (i przy ilości chorób towarzyszących to jest świetna wiadomość, bałem się że jak ją złapię to szybko wyląduję na codziennej liście "z powodu chorób towarzyszących"). Niestety z nogami nic się nie zmieniło i to jest ta gorsza wiadomość.

    Ale! Lekarz prowadzący mocno się zaangażował i: dzisiaj miałem wymaz na #koronawirus i nadal czekam na wynik, który potrzebny jest mi po to, że we wtorek docelowo mam jechać do Poznania na WCO na naświetlania - ze względu na stan jeden dzień ale maksymalną dawkę, nie jak wcześniej po trochu na raty. Stara się zorganizować to w taki sposób, żeby zarówno do szpitala jak i potem do domu ogarnąć transport medyczny, co mocno ułatwi mi życie (chociaż partner ogarnął już jakiś używany ale niezły wózek inwalidzki, tylko mieszkam na pierwszym piętrze więc najpierw musimy nauczyć się z niego korzystać...). W każdym razie, jeśli nie zatrzymają mnie w WCO (a na to się zanosi), we wtorek będę w domu i w końcu zobaczę Piotra i rodzinę - nawet w takim stanie to mega pozytywnie nastraja.

    Co dalej? Druga konsultacja z chirurgiem onkologicznym, na prośbę prowadzącego. Tym razem jakiś profesor z Poznania, żeby mieć drugą opinię. Po konsultacji z onkolog jest plan na sterydoterapie, a po niej docelowo na chemię, ale trochę się to odsuwa w czasie (najpierw trzeba przejść sterydoterapie, nie wszystko na raz).

    Niestety czeka mnie też codzienność życia osoby z paraliżem :( pieluchy, opieka bliskich (wiem, że zarówno partner jak i matka i brat mnie nie zostawią. Upokarza mnie to, ale innego wyjścia nie mam I zapewne jesteście w stanie domyślić się jak to wygląda...), materac przeciwodleżynowy, wózek inwalidzki, poducha przeciwodleżynowa, plastry przeciwodleżynowe, profilaktyka. Czeka mnie trudny czas, już znacząco wzrosły moje wydatki a jeszcze dojdą następne (na razie kupujemy na allegro czy olx, na szybko, ale potem zacznę, gdzie się da, ogarniać recepty i pomoc NFZ ale to trwa, a wiele rzeczy, w tym do higieny, potrzebujemy na już).

    Tutaj pojawia się moje pytanie: docelowo chciałbym zostać podopiecznym jakiejś fundacji, bo to chyba najlepsze i najbardziej przejrzyste rozwiązanie (szczególnie jeśli chodzi o zbiórki pieniędzy), natomiast to też trwa, natomiast nie wiem np. jak będzie wyglądała kwestia rezonansu, gdzie przy dwóch obszarach jak u mnie (brzuch i miednica mniejsza) to ponad 1.000zł co mocno nadwyręży nasz budżet. Wiem, że jesteście przeciwnikami jakiegokolwiek żebractwa w necie, że macie uczulenie na zrzutkę ale moje pytanie brzmi, czy w ogóle jest sens pytać o pomoc? Czy jeśli będę pod ścianą to mogę na Was liczyć czy nie zawracać Wam głowy? Dla mnie proszenie o pomoc finansową obcych ludzi jest skrajnie upokarzające ale niestety jestem w takiej sytuacji, że dumę muszę wyrzucić do śmieci :(

    Druga sprawa, jeśli macie jakiekolwiek wskazówki bądź doświadczenie w temacie odleżyn, ich zapobiegania i ogólnie opieki nad osoba sparaliżowana (np. higiena) to będę bardzo wdzięczny, bo trochę podejrzałem w szpitalu co się przyda, trochę szukamy w necie, ale może macie coś więcej do powiedzenia, każda pomoc się przyda, chociażby w co się zaopatrzyć oprócz np. chusteczek nawilżanych, pianki do czyszczenia czy podkładów higienicznych.

    Jedna prośba, jak ktoś chce pośmieszkować to nie tutaj, dla mnie temat jest zarówno ważny jak i przykry i zależy mi na zebraniu jakichś sensownych informacji a nie żarcikach, proszę.

    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje #pokazmorde
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: rSaved1523307367634246633.0

    +: S.........r, qaluhilak +696 innych
    •  

      @demontre: fajnie, że się tak udało przy okazji bez problemu :).

    •  

      @demontre: w lipcu zdarzył się wypadek w mojej rodzinie (porażenie czterokończynowe), także coś tam wiem. po pierwsze, jeśli byłeś/jesteś gdzieś zatrudniony, dowiedz się czy twój pracodawca nie ma jakiegoś funduszu pomocowego dla pracowników właśnie w takich przypadkach. po drugie, niektóre banki podczas zakładania kont miały kiedyś w ofercie ubezpieczenie na życie za jakieś grosze. niektórzy są w ogóle nieświadomi, że coś takiego mają - zorientuj się, może akurat jesteś ubezpieczony.

      zdrówka życzę kumplu, jakbyś miał jakieś pytania, śmiało pisz
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (136)

  •  

    Chyba czas najwyższy, żeby większa grupa ludzi dowiedziała się co się dzieje, nie tylko czytający jeden konkretny wpis.

    Jak wiecie, miałem ogarniać naświetlania, tomografie, rezonans i finalnie chemię, ostatecznie nic z tego nie wyszło, jako że w niedziele, 27.12 nagle wylądowałem w szpitalu. Zaczęło się od tego, że od rana drętwiały mi nogi natomiast wieczorem zacząłem niewyraźnie gadać, co w ciągu godziny przerodziło się w utratę logicznego kontaktu (nie potrafiłem się wysłowic, nie poznawałem brata, nie współpracowałem z wezwanym zespołem karetki). Mój partner zareagował szybko, wezwał karetkę i brata mieszkającego na przeciwko i to pewnie uratowało mi życie. Decyzja była szybka, koło 20 wylądowałem w szpitalu (hcp) , rano mając gorączkę, która zbili. Że względu na covid, zostałem przeniesiony na lutycka, o czym moja rodzina i bliscy dowiedzieli się po paru godzinach...

    Na lutyckiej świadomość odzyskiwałem 3 dni i dopiero 30.12 (środa) zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, że jestem w szpitalu, dla własnego bezpieczeństwa przywiązany do łóżka, a to wszystko nie jest snem, po prostu porażka. Dostałem telefon, mogłem pogadać z bliskimi i rodzina. Że złych wiesci, juz bardzo słabo czułem nogi. 31.12 spadl grom z nieba - nie dość, że straciłem totalnie czucie w nogach (a konkretnie gdzieś od łopatek do stóp...) to zdiagnozowano mi dodatniego covida, więc zapadła decyzja o przeniesieniu do innego szpitala (w Poznaniu nie ma miejsc). Padło na Szamotuły, gdzie wylądowałem 1.01, w piątek.

    Miałem tomografie (klatka piersiowa, kręgosłup szyjny, piersiowy, ledźwiowy) I okazało się, że to zmiany przerzutowe uciskaja na nerwy i stąd paraliz. Neurochirurgicznie nie do ogarnięcia, bo było już konsultowane. Zostaje radio i chemio terapia.

    Całe szczęście covida znoszę dobrze, nie mam gorączki, nie kaszle, saturacja na poziomie 99, czuję się dobrze, lekarze twierdzą że u mnie to tylko dodatek, cale szczęście. Personel szpitala jest fantastyczny, mega pomocny mimo mojego ciężkiego stanu :(.

    Perspektywa na najbliższy czas? Do niedzieli będę tutaj leżal, że względu na covid. Lekarz chce organizować naświetlania zaraz po wyjściu z tego szpitala (transport z oddziału na oddział), ale co to da trudno powiedzieć. Ponadto chciałbym organizować chemię, ale w tym stanie nie wiem jak to zrobię. Ba! Nie wiem jak będzie wyglądało moje życie. Nie ukrywam, że brak fizycznego kontaktu (wszędzie zakaz odwiedzin) z partnerem i rodzina mocno się na mnie odbija, perspektywa tego co będzie też jest słaba. Jedyne pocieszenie, to ze covid znoszę w miarę lekko.

    Trzymajcie proszę kciuki, jak cos się zmieni to postaram się Was informować.

    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje #koronawirus
    pokaż całość

    •  

      Żyj! I się nie poddawaj :( kurde te objawy typu brak kontaktu przypominają umieranie mojej ciotki gdzie swoje siostry nazywała mamą a przy ostatnich dniach nawet nie wiedziała że jedzie karetką do hospicjum... Rodzina chciała zostawić w domu ale to było nie możliwe bo nie można było nic podać do jedzenia w takim stanie i ból miała taki aż oczy wykręcało, tam w hospicjum była sonda i pompa lekowa i chociaż pozwolili umrzeć z godnością. Jebane nowotwory
      @DoubleHitzPL: w sumie tego nie napisałem, bo zapomniałem ale u mnie utrata logicznego kontaktu wynikała ze skrajnego spadku sodu, który doprowadził do zmian neurologicznych. Ten wynikał prawdopodobnie że zmian nowotworowych, ale to też nie jest do końca pewne. W każdym razie współczuję odchodzenia cioci, nowotwory potrafią każdego pozbawić godności...
      pokaż całość

    •  

      @demontre: przyjacielu co u ciebie
      @gggggggt: hej! Nie ma zmian na lepsze ani na gorsze, tzn nadal nie mam czucia ale covid przechodzę bez problemu. Pojawiło się parę perspektyw na najbliższe dni ale to później napisze w osobnym wpisie co i jak. W każdym razie nie jest tak że absolutnie wszystko stoi w miejscu, chociaż trochę większe tempo by się przydało...

    • więcej komentarzy (104)

  •  

    Przed chwilą dzwoniła moja onkolog i sprawiła mi najlepszy możliwy prezent na święta :D Dzwoniła z informacją, że otrzymała pozytywną decyzję z Ministerstwa Zdrowia i tym samym jest zgoda na terapię niwolumabem w ramach Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych! Pierwszy raz w życiu popłakałem się ze szczęścia (。◕‿‿◕。)

    Jedynym problemem jest to, że w tamtym szpitalu termin na rezonans to dopiero luty, dlatego wystawi mi skierowanie tak, żebym mógł organizować sobie badanie we własnym zakresie w innym szpitalu w bliższym terminie, bo im szybciej będę miał aktualny rezonans tym szybciej wystartuję.
    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje
    pokaż całość

  •  

    Dziś słów kilka o najczęstszym nowotworze.

    Rak płuca jest przyczyną największej ilości zgonów spośród wszystkich nowotworów w krajach wysoko rozwiniętych. Jest najczęstszym nowotworem występującym u Polaków i drugim pod tym względem u Polek (po raku piersi). Znacznie częściej chorują mężczyźni, jednak z roku na rok obserwuje się spadek liczby zachorowań wśród mężczyzn i odwrotnie u kobiet. Co roku w naszym kraju diagnozuje się około 22 000 nowych przypadków. Najczęściej w przedziale wiekowym 55-70 lat.

    5-letnie przeżycie określa się na poziomie 13%. Natomiast jest to zależne od stadium, w którym wykryty zostanie nowotwór. Rozpoczęcie leczenia w I lub II stadium daje do 70% szans na 5-letnie przeżycie. Niestety najczęściej do postawienia diagnozy dochodzi w ostatnim stadium.

    Istnieje kilkadziesiąt różnych typów nowotworów złośliwych, które mogą się rozwinąć w płucach. Wyróżnia się kilka podtypów: rak gruczołowy (najczęstszy), rak płaskonabłonkowy, rak drobnokomórkowy, rak wielkokomórkowy, rakowiak.

    Objawy pojawiają się zazwyczaj dość późno. Występuje kaszel (do 75% przypadków), duszność (do 50%), krwioplucie (do 29%), ból w klatce piersiowej, chrypka, zaburzenia połykania, osłabienie, spadek masy ciała, zespół żyły głównej górnej.

    Główną przyczyną raka płuca są rakotwórcze składniki dymu tytoniowego. Zarówno czynne, jak i bierne palenie znacząco zwiększa ryzyko zachorowania. Przyczynia się do tego również narażenie na azbest, radon, nikiel, chrom, ale także spaliny samochodowe i dym ze spalania węgla. Znaczenie mają też czynniki genetyczne. Pamiętajcie, że zawsze warto rzucić palenie, bez różnicy czy paliło się rok czy 30 lat.

    Podstawowym badaniem w diagnostyce jest RTG klatki piersiowej. Do oceny zaawansowania nowotworu wykorzystuje się tomografię komputerową, a do oceny przerzutów stosuje się pozytonową tomografię emisyjną. Następnie ustala się budowę histologiczną guza, którego fragment można pobrać podczas bronchoskopii lub wykonuje się biopsję.

    Do metod leczenia zalicza się postępowanie chirurgiczne, chemioterapię, radioterapię, radiochemioterapię, leczenie celowane, immunoterapię. Niestety większa część chorych nie kwalifikuje się do leczenia chirurgicznego ze względu na zaawansowany stan choroby.

    Więcej ciekawostek na: https://www.instagram.com/dwa__fartuchy/

    #medycyna #lekarz #ciekawostki #zdrowie #onkologia #infografika #gruparatowaniapoziomu #nauka #rak #papierosy

    pokaż spoiler Źródła:
    Rzyman, Witold. "Rak płuca." Forum Medycyny Rodzinnej. Vol. 2. No. 6. 2008.
    https://www.zwrotnikraka.pl/
    https://www.mp.pl/pacjent/onkologia/chorobynowotworowe/84436,rak-pluca
    pokaż całość

    źródło: rak.png

    •  

      Występuje kaszel (do 75% przypadków), duszność (do 50%), krwioplucie (do 29%), ból w klatce piersiowej, chrypka, zaburzenia połykania, osłabienie, spadek masy ciała, zespół żyły głównej górnej.

      @dwa__fartuchy: w sumie nie dziwi mnie ze przy takich objawach nikt tego nie traktuje powaznie i wykrywalnosc w poczatkowych stadiach jest niska bo moze oprocz punktow 3, 4 i 6 ( o ostatnim sie nie wypowiem bo nie mam pojecia ) reszta jest traktowana jako normalne skoro palisz. Innymi slowa porada kogos wyzej - nie pal.
      Moj dziadek zmarl na raka pluc stad nieobce. Wykryto zdecydowanie pozno, do tego nieopracyjny, wiec skonczylo sie jak sie skonczylo.
      pokaż całość

    •  

      @dwa__fartuchy: A najtragiczniejsze to że prawie w 99% uleczalny a w 100% może zostać zatrzymany - oczywiście o ile ktoś dodatkowo przestanie palić.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Czołem Mirki i Mirabelki! Dziękuję serdecznie za ciągle napływające od Was słowa otuchy i wsparcia, naprawdę wiele dla mnie znaczą!
    Niestety tak jak przewidywałem, życie bez chemii jest tragiczne - kiepskie samopoczucie, potworny ból, z psychą też coraz gorzej. Konsultacja w poradni radioterapii dopiero w piątek (okropnie bolą mnie nogi, a to przez guz w okolicach kręgu L4, zaczynam mieć problem z chodzeniem), dobrze że chociaż ból pleców udało się jako tako opanować farmakologicznie (kompletnie nie pojmuję ludzi, którzy celowo biorą fentanyl - rzygam po tym cholerstwie jak opętany).

    Niestety ziszcza się najczarniejszy scenariusz, kiedy coraz bardziej jestem zależny od mojego partnera - w tej chwili, bez niego, nie byłbym w stanie w ogóle żyć. ( ͡° ʖ̯ ͡°) Wiem, że robi to z miłości i będzie opiekował się mną do końca, ale dla mnie jest to tak upokarzające, że nie wiem jak Wam to wyjaśnić :(

    Jakkolwiek idiotycznie to zabrzmi, pewną radość znajduję w tym, że wszystko wskazuje na to, że dożyję #cyberpunk2077 - niestety nie mogę powiedzieć tego samego o nowym #007 :/ Wiem, tak jakbym nie miał innych problemów...

    Bywajcie moi mili i życzę Wam wszystkiego dobrego!
    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje
    pokaż całość

  •  

    Mamy miesiąc listopad, więc w ramach akcji Movember warto przypomnieć o samobadaniu!

    Przysłowiowe “badanie jajek” jak policzyli naukowcy, przeciętnemu 22-latkowi zajmuje 23 sekundy, a przy okazji może uratować mu życie.

    Rak jądra stanowi 2% wszystkich nowotworów u mężczyzn. Choroba ta najczęściej atakuje mężczyzn w wieku 20-35 lat. Zwiększone ryzyko nowotworu występuje u mężczyzn z tzw. wędrującym jądrem, u których jądro osadziło się w mosznie po 6 roku życia.

    Mówi się o trzech najczęstszych objawach raka jądra, są to: niebolesna opuchlizna, obrzęk lub zgrubienie w jednym z jąder, tępy ból lub uczucie ciążenia w podbrzuszu, mosznie i pachwinie.

    To badanie palpacyjne i ultrasonograficzne jest pierwszym korkiem w zdiagnozowaniu raka jąder. Co ważne rak jądra należy do jednych z najbardziej uleczalnych form raka.

    W przypadku diagnozy chore jądro jest chirurgicznie usuwane. Dalsze leczenie zależy od rodzaju raka i stadium choroby. Warto wiedzieć, że przy usunięciu jednego jądra, często drugie jądro przejmując niejako funkcję usuniętego jądra, jest w stanie zapewnić pacjentowi płodność. Niekiedy jednak leczenie może prowadzić do trwałej bezpłodności. Dlatego też, przed rozpoczęciem leczenia zaleca się zdeponowanie nasienia w odpowiednich bankach nasienia.

    Czy według badań faceci faktycznie wykonują sobie samobadanie jąder? Niestety nie jest to częsta praktyka. Według badań z 2015 roku aż 58% ankietowanych nie wykonuje tego badania. 34% z kolei wykonuje je bardzo rzadko, a tylko 8% systematycznie.

    Jaka jest więc dobra technika samobadania jąder? Najlepiej jest robić to podczas ciepłej kąpieli, kiedy moszna jest rozluźniona. Każde jądro powinno badać się poprzez oburęczne delikatne uciskanie go. Ich powierzchnia powinna być gładka. Tak samo należy uczynić z powrózkiem nasiennym. Całe badanie nie powinno zająć dłużej niż 30 sekund.

    Dlatego badaj się chłopaku i weź sprawy w swoje ręce!

    Uwaga Mirabelki! Według piśmiennictwa to właśnie kobiety w wielu przypadkach jako pierwsze zauważają niepokojące zmiany w mosznie swoich partnerów.

    Więcej ciekawostek na: https://www.instagram.com/dwa__fartuchy/

    #medycyna #lekarz #ciekawostki #zdrowie #onkologia #niebieskiepaski #rozowepaski #infografika #gruparatowaniapoziomu #nauka #rak
    pokaż całość

    źródło: comment_1595625764WNbOOtCsuDNWN1yM4n8SB1.jpg

  •  

    Dzwonili, wizyta w czwartek, z tym że wynik konsultacji znam już dzisiaj, bo wszelkie wyniki mogę podejrzeć on-line. Spełnia się najgorszy scenariusz, czyli progresja ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje

    źródło: Screenshot_20201110-125602_Google PDF Viewer.jpg

  •  

    Czytamy naturę #72 | Bakterie promieniochronne - Miękka kometka - Superorganizmy

    Wprost: https://www.youtube.com/watch?v=1Y9C6RJcTXg
    Krzywo: https://www.wykop.pl/link/5790085/czytamy-nature-72-bakterie-promieniochronne-miekka-kometka-superorganizmy/

    W 72. odcinku "Czytamy naturę" będzie:

    1) 01:16 o tym, że bakterie jelitowe - ale tylko ściśle określone - wydają się chronić swojego gospodarza przed negatywnymi skutkami promieniowania: co ma gigantyczne znaczenie choćby przy terapii nowotworowej; #medycyna #onkologia #nowotwory

    2) 15:07 o tym, że kometa Czuriumow-Gierasimienko, na której w 2014 przycupnął lądownik Philae, jest miejscami podejrzanie miękka - jak świeżo spadły śnieg; #astronomia #kosmos

    3) 20:23 o superorganizmach, czyli organizmach zbudowanych z innych organizmów; w tym przypadku: pierwotniakach, które mają w pełni funkcjonalne bakteryjne "skóry". #biologia

    Źródła:

    1) Guo, H., Chou, W. C., Lai, Y., Liang, K., Tam, J. W., Brickey, W. J., ... & Sung, A. D. (2020). Multi-omics analyses of radiation survivors identify radioprotective microbes and metabolites. Science, 370(6516); https://science.sciencemag.org/content/370/6516/eaay9097
    2) O’Rourke, L., Heinisch, P., Blum, J., Fornasier, S., Filacchione, G., Van Hoang, H., ... & Grieger, B. (2020). The Philae lander reveals low-strength primitive ice inside cometary boulders. Nature, 586(7831), 697-701; https://www.nature.com/articles/s41586-020-2834-3
    3) Lamża, Ł. (2020). Superorganisms of the Protist Kingdom: A New Level of Biological Organization. Foundations of Science 24.07.2020; https://link.springer.com/article/10.1007/s10699-020-09688-8.

    #nauka #liganauki #ligamozgow #swiatnauki #gruparatowaniapoziomu #conowegownejczer
    pokaż całość

    źródło: maxresdefault.jpg

  •  

    #koronawirus #szpital #protest #onkologia #nowotwory
    Członek rodziny chory na raka prostaty.
    Właśnie dostałem telefon z lindleya w Warszawie ze odwołali wizyty onkologiczne do nie wiadomo kiedy. Mam dzwonić pod koniec miesiąca z wyznaczeniem nowej daty wizyty. Piękny kraj dla chorych ludzi ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @Carlit0 protesty protestami, teraz jest sezon przeziębień i grypy, wątpię, że protesty jakąś mega różnice robią. Ile osób z protestów zajmuje Ci miejsca w szpitalu np pod tlenem z tych protestujących jak tam średnia wieku z 25-30lat może?
      Większość osób w szpitalu to osoby starsze. Prędzej bym się pokusił o stwierdzenie, że to przez kościoły. W mojej rodzinnej mieścinie nikt nie zakłada maski w kościele a kościół pełny.
      Na pewno na świeżym powietrzu, gdzie ludzie mają wokół siebie pełno przestrzeni + mają maski się akurat najbardziej zarażają.
      pokaż całość

      +: edzie
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Pamiętacie mój wpis sprzed tygodnia? Dzisiaj ciąg dalszy "atrakcji".

    Przyjechałem na miejsce krótko po 10.00 i grzecznie usiadłem przed gabinetem. Co istotne za chwilę, parę razy mijał mnie mój "ulubiony" lekarz jak również niejednokrotnie obok przechodziła p. asystentka (zajmuje się wszystkim oprócz leczenia, czyli ogarnianiem wizyt, papierów, telefonami do pacjentów, umawianiem na badania itd). Minęły prawie trzy godziny i w końcu, jako ostatni, (mam nazwisko na W ale kolejność nie jest alfabetyczna) zostałem wywołany, żeby dowiedzieć się, że... badania nie zostały skonsultowane ( ಠ_ಠ)

    Po pierwsze, po jaką cholerę tam jechałem, szczególnie w dobie pandemii? Tak ciężko było zadzwonić wczoraj czy dzisiaj rano? Po drugie, skoro już byłem na miejscu to nikt nie mógł mi powiedzieć, że nie mam po co siedzieć?

    Zupełnie "przypadkiem" zostałem wywołany ostatni i jakimś dziwnym "zbiegiem okoliczności" akurat moje badania nie zostały skonsultowane. Mam niby jutro czekać na telefon. Ręce opadają.

    Awantury nie zrobiłem tylko i wyłącznie dlatego, że źle się dzisiaj czuję, natomiast jeżeli sytuacja powtórzy się jeszcze raz, to zjebie doktorka (wiem, będzie miał to gdzieś), zrobię gnój w szpitalu a kolejny wpis poświęcę mu imiennie, żeby ludzie poznali tego padalca z imienia i nazwiska.

    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje
    pokaż całość

    •  

      @demontre: Czy wcześniej wstępowały takie bóle, nowe plastry pomagają? I weź nas informuje mirku, bo kurde przyznam szczerze że martwię się o ciebie. Szkoda, że żyjemy w teoretycznym państwie i jedyne na co możesz liczyć to kolejne kłody rzucane pod nogi ( ͡° ʖ̯ ͡°)
      @tRNA: ból w takim natężeniu mam od może dwóch, trzech miesięcy. Najpierw miałem plastry z buprenorfiną i one działały świetnie, niestety po nich puchłem. Teraz mam takie z fentanylem ale one od początku redukowały ból o jakieś 80% natomiast ostatnio pomagają coraz mniej, dlatego jutro będę umawiał kolejna wizytę w celu przepisania mocniejszej dawki.

      I wiem, że jest parę osób, które śledzi co się dzieje i jestem Wam niezmiernie wdzięczny, ale rzadkie odpisywanie nie wynika ze złej woli a fatalnego samopoczucia ( ͡° ʖ̯ ͡°)
      Ostatnie dni to na przemian wymioty, brak apetytu, brak siły na cokolwiek i ból. Jedno, że dni z takimi atrakcjami to droga przez mękę a drugie, że też niespecjalnie mam ochotę codziennie o tym opowiadać, bo uwierzcie mi proszę, że zarówno fizycznie jak i psychicznie jestem wykończony.
      pokaż całość

    •  

      @demontre: Pomimo tego, że ból, wymioty i inne atrakcje upadlają, jestem przekonany że opuścisz ten świat na pełnej kurwie i z podniesioną w duchu głową. Wszyscy tu obecni zaraz do Ciebie dołączymy, bo kilkadziesiąt lat to w perspektywie nieskończoności nic. Dzięki, że tu pisałeś, piszesz, i mam nadzieję będziesz jeszcze pisać, pomimo potężnych somatynych i psychicznych przeszkód. Lurkuję Twoje wpisy od momentu swojej diagnozy. Ja mam to szczęście, że dobrze wylosowałem w nowotworowym totolotku, Tobie niestety padły inne liczby.
      Trzymam kciuki za Ciebie, partnera, rodzinę, przyjaciół.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (31)

  •  

    Choruję od ponad dwóch lat, miałem styczność z wieloma lekarzami i pielęgniarkami, ale takiej wizyty jak wczoraj to jeszcze nie miałem.

    Zacznę od tego, że na onkologii prowadzi mnie lekarka, natomiast wczoraj, w ramach zastępstwa był lekarz. Do gabinetu zostałem wezwany jako pierwszy tylko po to, żeby… poczekać aż p. doktor łaskawie skończy rozmowę telefoniczną. W tym momencie standardem na każdej wizycie był wywiad – czy coś się działo od ostatniej wizyty (szczególnie że minęło od niej 12 tygodni), jak efekty uboczne chemii, czy były biegunki/wymioty, gorączki, jak ból, samopoczucie etc, tutaj natomiast kompletnie zero zainteresowania (do końca wizyty).

    P. doktor wziął do ręki wyniki badań obrazowych, porobił mądre miny po czym stwierdził, że jest progresja i na tym kończą się możliwości terapii i nic więcej nie da się zrobić, po czym wziął się za wypisywanie papierów, żeby zakończyć definitywnie terapię. Właśnie w taki sposób zostałem poinformowany, że to już jest koniec. Rozumiem, że lekarz nie może podchodzić do tematu emocjonalnie i że jestem tylko jego pacjentem a nie przyjacielem, ale do jasnej cholery, poczułem się w tym momencie jak intruz.

    Na początku mnie zatkało, ale po chwili powiedziałem, że coś tu chyba jest nie tak, skoro trzy miesiące wcześniej rozmawiałem z prowadzącą o ratunkowym dostępie do leków (właściwie to Ratunkowy Dostęp do Terapii Lekowych), konkretnie o niwolumabie i że niezrozumiałe jest dla mnie, co się w tej chwili dzieje. Doktorek chwilę podumał po czym przejrzał jeszcze raz wyniki i stwierdził, że pójdzie skonsultować je z moją prowadzącą (która w tym czasie była na oddziale).
    Wrócił po 40 minutach i gadka była już ZUPEŁNIE inna. Po pierwsze, że wyniki tomografii wrócą do ponownej interpretacji, bo w sumie to nie są tak do końca jednoznaczne i za tydzień może się okazać, że jeszcze na trzy miesiące dostanę bieżącą chemię (!!!) a jeśli nie, to prowadząca złoży wniosek o ratunkowy dostęp (!!!). Czyli p. doktor ot tak spisał mnie na straty i gdybym się nie odezwał, to właśnie przyszedłby czas na żegnanie się. A uwierzcie mi, że w takiej sytuacji naprawdę ciężko jest pozbierać myśli i się postawić.

    Ale to nie wszystkie atrakcje na tej wizycie:
    - musiałem doprosić się o wyniki krwi, na które p. doktor nie był w ogóle łaskaw spojrzeć (ale to nie pierwszy raz, na zastępstwie miałem go wcześniej dwukrotnie, raz nie zauważył bakterii w moczu <na własną rękę robiłem posiew> a za drugim razem, że mam wysokie TSH <niedoczynność tarczycy, standard przy tej chemii>)
    - prowadząca zawsze uzupełnia w kartotece wszelkie nowe leki, a że jeden mi doszedł (Matrifen, plastry przeciwbólowe) to go o tym poinformowałem pokazując potwierdzenie z poradni medycyny paliatywnej. Jego odpowiedź? „No i?”. Ręce opadają.
    - spytałem co z nadmiarowymi tabletkami chemii, które mam (opakowanie ma 30 tabletek, kurs trwa 28 dni, wiec co opakowanie byłem o dwie do przodu). Stwierdził, że mogę je oddać i już zaczął szukać jakiegoś pudełka w szufladzie. Dopiero jak mu powiedziałem, że ich nie mam przy sobie i chodziło mi o to, czy mogę je jeszcze brać to się opanował.
    - najzabawniejsze na koniec – jak doskonale wiecie, od jakiegoś czasu zwyczajnie źle się czuję i poprosiłem o L4. Oczywiście z tym też był problem. Ludzie dostają parę miesięcy L4 na symulowaną depresję a mi zostały miesiące życia i jest z tym problem.

    Powiem Wam tak – przez te ostatnie ponad dwa lata zawsze mówiłem, że mam szczęście w nieszczęściu, bo w całym tym syfie trafiałem na naprawdę świetnych lekarzy i pielęgniarki, którzy byli niesamowicie pomocni i pełni empatii. Nie jestem królewiczem, który domaga się wyjątkowego traktowania, zdaję sobie sprawę z tego, że jestem pacjentem jednym z wielu i że niedługo przyjdzie na mnie czas, więc kiedyś rzeczywiście usłyszę, że nic więcej nie da się zrobić i będę musiał to zaakceptować, ale nie w taki sposób i kiedy to jeszcze nie jest koniec!

    Poczułem się wczoraj jak intruz, zbędny balast, którego trzeba się jak najszybciej pozbyć. Życie z rakiem jest trudne ale kiedy onkolog, jedyny lekarz który może mi pomóc, traktuje mnie jak śmiecia to tracę wiarę we wszystko.
    Najzabawniejsze, że p. doktor ma fantastyczne opinie w internecie, jaki to jest pomocny i pełen empatii. Najwyraźniej albo mnie nie lubi albo czekał na kopertę.

    Przepraszam za takie rozpisanie się, ale po prostu dla mnie ta wizyta była skandaliczna i musiałem to z siebie wyrzucić.
    Poniżej, dla zainteresowanych, zamieszczam wyniki badań obrazowych.
    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje
    pokaż całość

    źródło: RM.jpg

  •  

    Wczoraj wieczorem i w nocy wymioty a dzisiaj tak słabe samopoczucie i zawroty głowy, że nie jestem w stanie stać wyprostowany ( ͡° ʖ̯ ͡°) Z rana telefon do szefa i dzień wolnego, ale już wolałbym czuć się dobrze i po prostu iść do pracy.
    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje

  •  

    W końcu mogę podzielić się jakąś pozytywną wiadomością (づ•﹏•)づ
    Nowy plaster przeciwbolowy, o którym pisałem jakiś czas temu sprawdza się! Co prawda nie eliminuje bólu w całości (+/-80%) ale działa na tyle dobrze, że jestem w stanie w miarę normalnie funkcjonować i przede wszystkim mogę się normalnie wyspać, a nie że z bólu nie mogę zasnąć. Co najważniejsze, nie puchnę po nim jak po poprzednim, waga mi nie rośnie i normalnie sikam.
    Jedyny minus to silne nudności i wymioty, do tego stopnia że jeden dzień wymiotowałem w pracy i w drodze do domu (nadmienię, że wracam autobusem, cale szczęście zdążyłem wysiąść, ale wstyd nieziemski (ꖘ‸ꖘ) i musiał przyjechać po mnie brachol) ale wolę to niż zwijać się z bólu.
    Udanego dnia Mirki i Mirabelki!
    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje
    pokaż całość

  •  

    Ponownie byłem wczoraj w poradni medycyny paliatywnej, z nadzieją na inne leki przeciwbólowe. Niestety kolejny raz wieści są złe, bo okazuje się że skoro na poprzednie plastry (transtec) zareagowałem puchnięciem to prawdopodobnie będę tak reagował na każde opioidy. Rozwiązaniem jest... cewnikowanie, bo leku na to nie ma. W grę nie wchodzą niesteroidowe leki przeciwzapalne bo nie stosuje się ich przy chorobach przewlekłych, tym samym mam wybór między problemami z oddawaniem moczu i puchnięciem a bólem, ekstra ヽ( ͠°෴ °)ノ
    Testowo dostałem plastry z inną substancją czynną (matrifen, zawiera fentanyl) ale szanse na to, że coś to zmieni są nikłe.
    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje
    pokaż całość

  •  

    Ostatnie dni parę osób pytało co się ze mną dzieje i dlaczego nie wrzucam żadnych nowych informacji, więc spieszę z wyjaśnieniami.

    Niestety wieści są tylko złe: musiałem odstawić plastry przeciwbólowe, o których ostatnio pisałem, ponieważ mimo że działały rewelacyjnie to miałem niepożądane efekty mianowicie oddawałem coraz mniej moczu i zacząłem puchnąć, doszło wręcz do tego, że jeden dzień prawie w ogóle nie korzystałem z toalety (mimo wypicia +/- 5l wody i łykania środków moczopędnych). Do tego w ostatnich tygodniach znacząco nasiliły się nudności (do tego stopnia, że sporadycznie kończą się wymiotami, co przez ostatnie dwa lata zdarzało mi się tylko jak łyknąłem za dużo przeciwbólowych) oraz wstręt do jedzenia co skutkuje dalszą utratą wagi. Najgorsze jest jednak to, że bardzo często zdarza mi się nie mieć na nic kompletnie siły i potrafię czuć się zmęczony zaraz po wstaniu z łóżka, co znacząco utrudnia mi chodzenie do pracy i nie wiem jak długo będę jeszcze w stanie pracować.

    Dlaczego nie pisałem? Dlatego, że nie chciałem znów tylko marudzić. Jednak parę osób wykazało szczere zainteresowanie tym co u mnie, co trochę mnie podbudowało - muszę Wam powiedzieć, że każde słowo wsparcia od Was, obcych ludzi z internetu, którzy nigdy nie widzieli mnie na oczy, jest jednak pomocne. Szczególnie, że w im gorszym jestem stanie tym bardziej mam wrażenie, że staję się dla wszystkich ciężarem, przede wszystkim dla mojej rodziny i partnera ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Powtórzę to kolejny raz: dbajcie o siebie moi drodzy, badajcie się, żeby nie skończyć jak ja.

    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje
    pokaż całość

  •  

    Pijcie ze mno kompot!
    Ordynator przyspieszył termin TK i wyszło czysto, bez przerzutów! A już się trochę nastawiałem, że wątroba wytnie mi psikusa bo dalej czasami coś mnie pobolewa w prawym podżebrzu ale prowdopodobnie to coś innego. A najczęstsze przerzuty są właśnie do wątroby. Kilka powiększonych węzłów chłonnych w okolicy, jak się domyślam to norma przy takich historiach. Jutro zapisuje się do chirurga i zobaczymy jaki dalszy plan.
    Jest dobrze, może ten rok nie będzie tak zły na jaki się zapowiadał ( ͡° ͜ʖ ͡°) trzymajcie się tam!

    #onkologia #zdrowie #medycyna
    pokaż całość

    •  

      @pstrokaty: a jak wytną to rurą od zawietrznej to w sumie luz, gorzej jak by musieli człowieka otwierać do tego... bo podobno rura na śpiocha to jeszcze nie kierowca roweru.. a przynajmniej tej wersji się trzymam ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @severh no właśnie suczysyn jest na tyle duży że całego nie dało się wyciąć od zawietrznej xd niestety czeka mnie wycięcie kawałka jelita ale jak na tym ma się skończyć całą sprawa to whatever. A kolonoskopia na śpiocha luz. Dali w żyłę i w 3 sekundy mnie odcięło, po też nie miałem żadnych skutków ubocznych, nawet się wyspać porządnie nie zdążyłem

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Szarlatani kontra onkolodzy

    Zachęcam do zapoznania się ze znaleziskiem dot. onkologii i alt-medu. Poniżej fragment i tagi:

    Efekty? Z badań przeprowadzonych w USA wynika, że pacjenci z rakiem piersi, stercza, płuca i jelita grubego korzystający z oferty medycyny alternatywnej żyją dwa razy krócej i znacznie częściej odmawiają leczenia terapiami o udowodnionej skuteczności, zarówno w zakresie chemioterapii, radioterapii, jak i chirurgii onkologicznej.

    Eksperci podkreślali, że najczęściej na alternatywne metody walki z nowotworem decydują się młode, wykształcone kobiety. Dlaczego? Jednym z powodów może być to, że są one najbardziej zdeterminowane. Szukają możliwości „zrobienia czegoś dla siebie”, nie chcą poprzestawać na tym, co ma do zaoferowania medycyna konwencjonalna. Eksperci zgodzili się, że z takimi pacjentkami trzeba rozmawiać i proponować im dodatkowe metody, ale z wachlarza środków komplementarnych.

    Odrębną kategorią pacjentów, którzy poddawani są często leczeniu alternatywnemu, są dzieci. Decydują o tym oczywiście rodzice. Prof. Anna Raciborska z Kliniki Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży Instytutu Matki i Dziecka mówiła, że w tym przypadku sięgnięcie po medycynę alternatywną jest jedną z łatwiejszych form zaangażowania się w walkę z rakiem. Onkolodzy dziecięcy po pierwsze nie mogą zagwarantować sukcesu, zaś samo leczenie konwencjonalne jest okupione, bardzo często cierpieniem i komplikacjami. Tymczasem ośrodki medycyny naturalnej oferują przyjemną, wygodną ścieżkę „leczenia”. - Bywa, że ta wizja wygrywa, a my nie mamy żadnego środka, aby walczyć w wolą rodziców. System prawny działa w Polsce bardzo wolno i niestety, nie nadąża za progresją choroby. Kiedy dociera do nas decyzja o obligatoryjnym leczeniu, jest już zdecydowanie za późno - wskazywała prof. Raciborska.

    #nowotwory #rak #altmed #nauka #medycyna #onkologia #zdrowie #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: adst.mp.pl

  •  

    Większości z Was choroba nowotworowa kojarzy się zapewne z bólem. I słusznie, bo jest to nieodłączny jej element.

    Miałem tyle szczęścia, że przez ostatnie dwa lata na ból wystarczał mi Poltram Combo (to kombinacja tramadolu i paracetamolu) i dwukrotna radioterapia - pierwszy raz na guza w okolicy lędźwiowej a drugi na pęknięty kręg w odcinku piersiowym (patologiczne złamania to taki bonus przy przerzutach na kości). Niestety w ostatnich tygodniach ból w okolicy łopatek zaczął się nasilać i to do tego stopnia, że zacząłem mieć problemy ze spaniem

    Przyszedł czas na wizytę w Poradni Medycyny Paliatywnej w Hospicjum Palium, którą miałem wczoraj. Bardzo rzeczowy i pomocny Pan profesor po godzinnej wizycie zapisał mi Transtec i tym samym zaczęła się moja przygoda z opioidami.
    Lek ma postać plastra (na oko 7cmx7cm), który przykleja się pod obojczykami lub na łopatkach (nie trzeba przyklejać go w bolące miejsce, działa na cały organizm) i zmienia co 3.5 dnia. I to w sumie cała filozofia. Zacząłem korzystać z niego wczoraj i już wieczorem ból zaczął ustępować, natomiast w nocy i rano pierwszy raz od niepamiętnych czasów nic mnie nie bolało, no po prostu bajka.
    Ale oczywiście jest też haczyk, bo opioidy mają też masę efektów ubocznych i powiem Wam tak: wstałem, zdążyłem się tylko ubrać i chwilę później wymiotowałem ( ͡° ʖ̯ ͡°) Do tego męczą mnie kosmiczne zawroty głowy, totalny brak apetytu, czuję się jak w sobotni poranek po ostrym piciu a kanał myślowy mam tak zwężony, że ten wpis zajął mi prawię godzinę ( ಠ_ಠ). Zapowiada się fantastyczny dzień, mam tylko nadzieję, że to chwilowe.

    Tak więc Mirki i Mirabelki, dbajcie o siebie, żebyście nigdy nie musieli korzystać z takich paskudztw!
    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 20200818_074752.jpg

    +: 2-Fenyloetyloamina, littlepieceofheaven +148 innych
  •  

    Cześć Mirki ( ͡° ͜ʖ ͡°) padło i na mnie chociaż może nie jest najgorzej bo tylko nowotwór neuroendokrynny jelita cienkiego NET na szczęście G1. O dziwo opinie ma dobre, ogólnie 5 gwiazdek ( ͡º ͜ʖ͡º) co do tego jak się to zaczęło i jakie miałem objawy. Ciężko powiedzieć, czułem się na ogół dobrze, ale od ponad roku czułem bardzo lekki dyskomfort w brzuchu, często bardzo mocno burczało, cały czas się coś przelewało. Czasami czułem to miesiąc, czasami miesiąc nic nie dolegało. Po drodze zapalenie prostaty, nie wiem czy ma to jakiś związek. W październiku wizyta u rodzinnego bo zaczęło mnie kłuć w okolicy nerki. Myślę może to legendarne przewianie nerki, pójdę sprawdzę. Rozszerzone badania krwi, USG jamy brzusznej. Krew w porządku oprócz cholesterolu, USG oprócz umiarkowanego otluszczenia wątroby. No nic, można powiedzieć, że te sprawy to u mnie rodzinne. Ale jednak wątroba boleć nie powinna. Może coś innego. Więc skierowanie na kolonoskopie ze względu na raka jelita grubego w rodzinie. Przez koronę, na badanie czekałem do czerwca. Guz 15mm w jelicie cienkim. Na wyniki histopatologiczne czekałem kolejne półtora miesiąca ¯\(ツ)/¯ okazało się, że to NET. No nic, onkolog i zobaczymy co dalej, podobno jakieś rzadkie dziadostwo. Niestety histopatolog pomylił się w opisie i stwierdzono, że guz został wycięty podczas kolonoskopii i w sumie to jestem już wyleczony, jeszcze jedno kolano za tydzień żeby zobaczyć czy wycięte w porządku, tomografia za dwa tygodnie żeby zobaczyć czy nie ma przerzutów i po wszystkiemu. Dzisiaj dostałem telefon od lekarza który wykonywał pierwszą kolonoskopie bo coś mu się nie zgadza. Po co mi jeszcze jedna skoro to trzeba wyciąć, on pobrał tylko wycinek a guz trzeba wyciąć chirurgicznie, za duża zmiana, inaczej się nie da. Histopatolog źle zinterpretował wyniki. Więc okazało się, że za niedługo czeka mnie operacja, muszą suczysyna wyciąć. Mam nadzieję, że na tym się skończy. A ogólnie czuje się dobrze, ostatnio nawet biegałem, siły mam także nie jest źle ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ 26 lat, zero narkotyków, mało alkoholu, sporadycznie papierosy, ale siedzący biurowy tryb życia niestety więc mało ruchu a i po pracy jakoś rzadko udawało się ruszyć dupe, mam nadzieję, że się to zmieni jak wyjdę na prostą i okaże się, że skończy się na wycięciu kitajca i odpoczynku na L4.
    Może kogoś zmotywuje do pójścia do lekarza z podobnymi objawami, nie ma na co czekać, nie ma co myśleć, że nic mi nie jest, a przejdzie samo, życie ma się tylko jedno. Ja bardzo często słyszałem od znajomych, że teraz to już tak będzie, co będziesz szedł do lekarza, każdego coś boli. Boli, a potem zdziwko jak wyjdzie zaawansowany rak.
    Także życzę wszystkim zdrowia, omijajcie choróbska szerokim łukiem, dbajcie o siebie i nie lekceważcie błahych objawów.
    Strzałeczka!

    #onkologia #medycyna #zdrowie
    pokaż całość

  •  

    Kontrolujecie swoje znamiona u dermatologa?

    Czerniak jest nowotworem złośliwym skóry, który wywodzi się z neuroektodermalnych komórek melanocytarnych (komórek wytwarzających melaninę). Najczęściej występuje na skórze, ale może też znajdować się w innych miejscach - błony śluzowe, gałka oczna.

    Rocznie diagnozuje się około 3000 przypadków czerniaka w Polsce, a zachorowalność wzrasta o 10% co rok. Charakteryzuje się on dynamicznym wzrostem oraz wczesnymi i licznymi przerzutami. Bardzo duże znaczenie ma jak najszybsze wykrycie choroby i rozpoczęcie leczenia. Umieralność w naszym kraju jest o 20% wyższa niż w Europie. Szczyt zapadalności na tę chorobę przypada na około 7-8 dekadę życia.

    Pięcioletnie przeżycie w przypadku pierwszego stadium czerniaka wynosi “aż” 90%. Przy stadium II zmniejsza się to do przedziału od 77 do 45%, natomiast w stadium III pacjent ma jedynie 50-30% szans.

    Objawy czerniaka klasyfikuje się w systemie ABCDE. Nowotwór skóry można podejrzewać przy objawach takich, jak zmiana powierzchni znamienia, zgrubienie, swędzenie, krwawienie lub nierówne brzegi. Zmiany podejrzane w kierunku nowotworu skóry powinno się usunąć łącznie z marginesem tkanki zdrowej.

    W celu wczesnej diagnostyki czerniaka i innych nowotworów skóry zaleca się dermatoskopię lub wideodermatoskopię. Metody te różnią się tym, że podczas wideodermatoskopii znamiona ogląda się na ekranie komputera oraz jest możliwość wykonania fotografii i zapisania jej. Warto samemu kontrolować swoją skórę i stan znamion. Wynik badania histopatologicznego stanowi podstawę rozpoznania czerniaka.

    Do metod leczenia należą chirurgiczne wycięcie zmiany z marginesem zdrowej tkanki, radioterapia, chemioterapia, immunoterapia, terapia ukierunkowana genetycznie oraz perfuzja izolowana przy czerniakach nieoperacyjnych. Nie ma wskazań do profilaktycznego wycinania znamion, które nie mają cech wskazujących na podejrzenie czerniaka.

    Zapobiegać czerniakowi można poprzez stosowanie kremów i okularów z filtrem UV oraz nakryć głow. Należy unikać długotrwałego przebywania na słońcu oraz nie dopuszczać do poparzeń skóry.

    Jeśli niepokoi Was coś w wyglądzie waszych znamion - zgłoście się jak najszybciej do lekarza.

    Więcej ciekawostek na: https://www.instagram.com/dwa__fartuchy/

    #medycyna #lekarz #ciekawostki #zdrowie #onkologia #dermatologia #czerniak #infografika #gruparatowaniapoziomu #nauka #rak
    pokaż całość

    źródło: post (20).png

    +: S........a, cyrkon +11 innych
  •  

    Ja juz po operacji.
    Trzymam się jakos nie jest zle.
    Kolejna 17 sierpnia.

    #szpital #onkologia i troche #cycki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: part000001.jpg

  •  

    Odebrałem dzisiaj wyniki kontrolnych badań obrazowych. Guzki w płucach urosły (z 2-3mm na 4-5mm), powiększyły się też węzły chłonne (dwa w klatce piersiowej i jeden w brzuchu). Wszystko wskazuje na to, że choroba postępuje i kabozantynib przestaje działać ( ͡° ʖ̯ ͡°) Dostałem leki na najbliższych 12 tygodni, co dalej to czas pokaże.
    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje pokaż całość

  •  

    Na stronie głównej AMA o raku trzustki od faceta, który nawet nie miał tomografii, ale go strzyka w plecach i on wie, że to rak trzustki i ostro jedzie po lekarzach. Bo ma bilirubinę w normie i trochę płynu w brzuchu. W dodatku nie odpowiada na pytania o to kto i kiedy postawił diagnozę...
    Macie wy rozum i godność? Tak łatwo wkręcić wykopków ckliwą historią?
    #medycyna #onkologia #ama #rakcontent pokaż całość

  •  

    Ostatnio przypominałam o badaniu jajek, a teraz coś dla tej drugiej (lepszej ( ͡° ͜ʖ ͡°) ) części wykopu

    Byłyście kiedyś na USG piersi albo mammografii?

    Według danych z Urzędu Statystycznego, co 4 osoba umiera z powodu nowotworu złośliwego. Ryzyko zachorowania na nowotwór można zmniejszyć poprzez zmianę stylu życia.

    Rak piersi to najczęstszy nowotwór złośliwy u kobiet. Stanowi około 1/4 wszystkich nowotworów u kobiet. Rocznie diagnozuje się ponad 18 tysięcy przypadków. Warto wiedzieć, że występuje również u mężczyzn, jednak o wiele rzadziej. Powstaje z komórek gruczołu piersiowego, rozwija się miejscowo w piersi oraz daje przerzuty do węzłów chłonnych i narządów wewnętrznych.

    W bardzo wczesnym etapie jest bezobjawowy i wykrywa się go przypadkiem podczas badań profilaktycznych. Następnie mogą wystąpić takie objawy jak asymetria piersi, wciągnięcie skóry lub brodawki, zaczerwienienie, wyciek z brodawki po jednej stronie, owrzodzenia oraz objaw skórki pomarańczy. Często występuje guz. Obserwuje się także powiększenie węzłów chłonnych.

    Na wczesne wykrycie zmian pozwala regularne samobadanie piersi. Bardzo ważnym badaniem jest mammografia oraz USG piersi. USG dedykowane jest szczególnie młodym kobietom. Darmowe badania przesiewowe dedykowane są kobietom w wieku 50-69 lat.

    Ryzyko wystąpienia raka piersi zwiększa obciążenie genetyczne, czyli występowanie tej choroby w rodzinie oraz mutacje genów BRCA1 i BRCA2. Ponadto czynniki ryzyka to również płeć żeńska, wiek powyżej 50 lat, styl życia - duża ilość tłuszczów zwierzęcych w diecie, spożywanie alkoholu, palenie papierosów, otyłość. Znaczenie ma także przyjmowanie estrogenów, późna menopauza, wczesne wystąpienie miesiączki i brak ciąż lub późne urodzenie pierwszego dziecka.

    Pamiętajcie o tym, że brak tych czynników nie gwarantuje Wam, że nigdy nie zachorujecie na raka piersi.

    Więcej ciekawostek na: https://www.instagram.com/dwa__fartuchy/

    #medycyna #lekarz #ciekawostki #zdrowie #onkologia #rozowepaski #infografika #gruparatowaniapoziomu #nauka #rak #rakcontent #mammografia #rakpiersi #leki
    pokaż całość

    źródło: post (4) (1).png

  •  

    Jak tam Mirki, samobadanie w tym miesiącu wykonane? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Przysłowiowe “badanie jajek” jak policzyli naukowcy, przeciętnemu 22-latkowi zajmuje 23 sekundy, a przy okazji może uratować mu życie.

    Rak jądra stanowi 2% wszystkich nowotworów u mężczyzn. Choroba ta najczęściej atakuje mężczyzn w wieku 20-35 lat. Zwiększone ryzyko nowotworu występuje u mężczyzn z tzw. wędrującym jądrem, u których jądro osadziło się w mosznie po 6 roku życia.

    Mówi się o trzech najczęstszych objawach raka jądra, są to: niebolesna opuchlizna, obrzęk lub zgrubienie w jednym z jąder, tępy ból lub uczucie ciążenia w podbrzuszu, mosznie i pachwinie.

    To badanie palpacyjne i ultrasonograficzne jest pierwszym korkiem w zdiagnozowaniu raka jąder. Co ważne rak jądra należy do jednych z najbardziej uleczalnych form raka.

    W przypadku diagnozy chore jądro jest chirurgicznie usuwane. Dalsze leczenie zależy od rodzaju raka i stadium choroby. Warto wiedzieć, że przy usunięciu jednego jądra, często drugie jądro przejmując niejako funkcję usuniętego jądra, jest w stanie zapewnić pacjentowi płodność. Niekiedy jednak leczenie może prowadzić do trwałej bezpłodności. Dlatego też, przed rozpoczęciem leczenia zaleca się zdeponowanie nasienia w odpowiednich bankach nasienia.

    Czy według badań faceci faktycznie wykonują sobie samobadanie jąder? Niestety nie jest to częsta praktyka. Według badań z 2015 roku aż 58% ankietowanych nie wykonuje tego badania. 34% z kolei wykonuje je bardzo rzadko, a tylko 8% systematycznie.

    Jaka jest więc dobra technika samobadania jąder? Najlepiej jest robić to podczas ciepłej kąpieli, kiedy moszna jest rozluźniona. Każde jądro powinno badać się poprzez oburęczne delikatne uciskanie go. Ich powierzchnia powinna być gładka. Tak samo należy uczynić z powrózkiem nasiennym. Całe badanie nie powinno zająć dłużej niż 30 sekund.

    Dlatego badaj się chłopaku i weź sprawy w swoje ręce!

    Uwaga Mirabelki! Według piśmiennictwa to właśnie kobiety w wielu przypadkach jako pierwsze zauważają niepokojące zmiany w mosznie swoich partnerów.

    Więcej ciekawostek na: https://www.instagram.com/dwa__fartuchy/

    #medycyna #lekarz #ciekawostki #zdrowie #onkologia #niebieskiepaski #infografika #gruparatowaniapoziomu #nauka #rak #rakcontent
    pokaż całość

    źródło: post (19).png

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #onkologia

0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów