•  

    Zamek Krzyżtopór w Ujeździe to jedne z najciekawszych ruin w Polsce. Zamek, a właściwie pałac z elementami obronnymi w momencie budowy był największym pałacem w Europie. Pod względem wielkości wyprzedził go dopiero francuski Wersal.
    ---> Znalezisko o zamku, do którego serdecznie was zapraszam dodane przez mirka KODISHU.

    Zamek świetnością cieszył się jedynie 11 lat, w czasach potopu szwedzkiego skradziono lub zniszczono dokumentację jego budowy, przez co nie sposób zweryfikować np legendy głoszącej, że okien miał tyle, ile dni w roku, pokoi tyle, ile tygodni; sal wielkich tyle, ile miesięcy, a cztery narożne jego baszty odpowiadały liczbie kwartałów.

    Pełna relacja i dużo zdjęć dostępne tutaj: http://roadtripbus.pl/zamek-krzyztopor-ujazd/

    #odkryjswietokrzyskie <<<---- jeśli się podobało to zapraszam do obserwowaniu tagu, będzie mi również miło jeśli dasz plusika.

    Kolejny artykuł w ramach serii pojawi się na stronie i mirkoblogu już za 2 dni!

    Jeśli macie jeszcze jakieś propozycje miejsc, które warto odwiedzić to piszcie w komentarzach.

    Miłego dnia!

    #podrozujzwykopem #zamki #sredniowiecze #opatow #staszow
    pokaż całość

    źródło: zamek-krzyztopor-40.jpg

  •  

    6 507 - 1 = 6 506

    Tytuł: My z pałacu
    Autor: Andrzej Nowak-Arczewski
    Gatunek: historyczna, reportaż
    ★★★★★★★★☆☆

    Kilka kilometrów obok jednego z najstarszych ośrodków regionu świętokrzyskiego - Opatowa leży niewielka miejscowość Włostów. Jeszcze do niedawna funkcjonowała w niej znana w regionie cukrownia, która swe powstanie zawdzięcza związanej z Sandomierszczyzną rodzinie Karskich. Dziś po cukrowni oraz po znajdującym się nieopodal okazałym, neorenesansowym pałacu pozostało jedynie wspomnienie.

    Andrzej Nowak-Arczewski w książce „My z pałacu” przedstawia dzieje rodowej siedziby Karskich od czasów jej największej świetności aż po upadek w latach PRL-u. W tętniących przed wojną murach rezydencji gościł m.in. nuncjusz papieski Achille Ratti, który w 1922 zostając głową Stolicy Apostolskiej przybrał imię Pius XI. Autor pełną garścią czerpie ze wspomnień byłego mieszkańca pałacu Juliusza Karskiego, jednego z synów ostatniego właściciela Włostowa. Jest to dla niego sentymentalna podróż do miejsca nierozerwalnie związanego z dzieciństwem. Juliusz jako młody chłopiec opuścił Włostów w latach wojny i wraz z rodziną ewakuował się do Warszawy. Juliusz Karski często przywołuje postać ojca Szymona, który przejął majątek Włostów w 1928 r. znacznie go unowocześniając. W skład dóbr włostowskich wchodziły wówczas m.in. gorzelnie, stawy rybne, młyn, hodowla koni oraz cukrownia, które racjonalnie zarządzane przynosiły ogromne dochody. Dzięki Karskim setki mieszkańców Włostowa i ubogich okolicznych wiosek mogły liczyć na zatrudnienie w trudnych latach międzywojennych.

    Jest jednak coś, co odróżnia tę publikację od podobnych wydawnictw. Andrzej Nowak-Arczewski dociera do ludzi, których przodkowie pracowali w pałacu. Dzięki czemu możemy spojrzeć na rodzinę Karskich oraz zajrzeć do ich rezydencji także z innej perspektywy. Autor zamieścił w książce również relacje starszych mieszkańców Włostowa, którzy pamiętają jeszcze pałac z lat II Rzeczypospolitej oraz z okresu przemian ustrojowych po 1945 r.

    Pałac Karskich przetrwał czasy wojennych zawirowań dziejowych. Zajmowali go żołnierze niemieccy jak i radzieccy sołdaci. Jego mury wyszły zwycięsko z najtragiczniejszego okresu w historii naszego kraju. Opuszczony i niezabezpieczony budynek rozgrabili okoliczni mieszkańcy w czasach umacniania się władzy ludowej. Ponoć do dnia dzisiejszego elementy wyposażenia pałacu można znaleźć w wielu domach na terenie gminy. Juliusz Karski po raz pierwszy odwiedził pałac 12 lat po zakończeniu działań wojennych. Już wtedy ich rodowa siedziba była poważnie zniszczona. Dziś pozostało po niej kilka mocno nadwyrężonych ścian i sterty gruzu, które porasta coraz więcej krzewów i drzew. W książce Andrzeja Nowaka-Arczewskiego znajdziemy reprodukcje przedwojennych fotografii, dzięki którym możemy wyobrazić sobie wygląd pałacu w latach największej świetności.

    Źródło

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    O ruinach pałacu, oddalonych od mojej miejscowości niecałe 30km, wiem "od zawsze". We wsi Włostów mieszka brat mojej babci, mieszkali pradziadkowie. Co roku odwiedzam rodzinne grobowce na włostowskim cmentarzu.
    Nigdy jakoś specjalnie nie interesowałam się ruinami pałacu i jego historią.
    O książce dowiedziałam się od babci.
    Myślę, że książki opisujące znane czytelnikowi miejsca/osoby ciężko ocenić obiektywnie. Podczas czytania skupiłam się bardziej na samej historii budynku i losach jego mieszkańców niż na stylu pisania. Duże wrażenie zrobiły na mnie zdjęcia pałacu sprzed wojny, kiedy mieszkali w nim prawowici właściciele.
    Obowiązkowa lektura na pewno dla wszystkich, którzy pochodzą z okolic Sandomierza / Opatowa.

    #bookmeter #ksiazki #historia #swietokrzyskie #sandomierz #opatow
    pokaż całość

    źródło: 3.bp.blogspot.com

  •  

    255 571 - 227 = 255 344
    Jakieś 2 tyg. temu zrobiłem swoje pierwsze 200km i myślałem, że w tym roku już nie porwę się na taki dystans. Natrętna myśl, żeby jednak pojechać do #sandomierz nie dawała spokoju, a że prognoza pogody była zachęcająca...
    Noc przed wyruszeniem była ciężka - praktycznie nie spałem, do tego jeszcze padał deszcz, który mógł popsuć plany. Obudziłem się o 4:30 - już nie padało, a temp. wynosiła ok. 17 st., więc bardzo fajnie. Wyjechałem po 5:20, asfalt był jeszcze mokry, a w powietrze było bardzo wilgotne. Najpierw ruszyłem na #ostrowiecswietokrzyski dość ciężkim. leśnym duktem od strony Iłży (Błazin Dolnych) - około 14 km. Rower się trochę tam zasyfił. Z Ostrowca na #opatow przez Bodzechów, by dotrzeć do Tudorowa, gdzie jest ruina zamku. Stąd do Międzygórza, gdzie jest ruina kolejnego zamku. Stąd do Sandomierza, gdzie przywitały mnie 2 (czołgi)[ttps://lh3.googleusercontent.com/SRM-79bCJ8z5uAzkowxne7ldn2jkYr8LWd9jgTtRQ=w1192-h672-no]
    Dalej wzgórze Salve Regina, zamek i Góry Pieprzowe. Na trasie drogi powrotnej miałem także fajne ciekawostki: latarnia chocimska koło Nowych Kichar, ruina Kaplicy św. Rocha "Baszta". Z Nowych Kichar do Gór Wysokich zaliczyłem podjazd - ponoć miejscami 10%, na szczycie był fajny kościół :). Dalej Stary Garbów, gdzie urodził się Zawisza Czarny i kolejna latarnia chocimska. Dalej przez Ożarów do domu. Widoczek na cementownię. Trochę statystyk.
    Jechało się fajnie, choć końcówka nieco mi się dłużyła. Nie wiem, czy to przypadek, czy reguła, ale zaskoczył mnie doskonały stan dróg w okolicach Sandomierza. Na pewno zapamiętam też te pagórki i sady:)
    Do dystansu doliczyłem trochę z danych elewacji i (odstępów między segmentami) wg gpsies.com
    #100km #200km #rower
    #rowerowyrownik

    Wynik obliczony za pomocą skryptu
    pokaż całość

    źródło: lh3.googleusercontent.com

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów