•  

    Muszę wam coś ważnego powiedzieć. Pewnie nie będziecie chcieli mi uwierzyć, tak samo jak ja nie chciałem w to uwierzyć na początku. Otóż Upadły Szczur nie istnieje. To nie jest żaden troll czy chujowa pasta - Upadły Szczur na prawdę nie istnieje. Zmyśliliśmy go sobie. Powiecie mi: jak to możliwe, przecież założył tyle partii, ma konta na discordzie, dlaczego miałby nie istnieć? Szczur jest zbiorową halucynacją, eksperymentem z pogranicza nauki i okultyzmu. Dostrzegają go tylko ludzie, którzy mają ze sobą coś wspólnego. A co my mamy wspólnego? Przegryw? Nieruchanie? Główny katalizator nie jest do końca znany. W każdym razie - jesteśmy w stanie kumulować te negatywne cechy i wyświetlać je w postaci różnych projekcji. Jedną z takich projekcji jest właśnie Szczur. Dowodem na to jest sam wygląd Jeźdźca. Jeździec po prostu istniał. Istniał tak długo jak istnieją spierdoliny. Dwadzieścia kont temu pisał dokładnie tak samo jak teraz. Jest zawieszony w próżni czasowej, nie starzeje się, ciągle ma tę samą partię, tę samą liczbę multikont. Pomimo tego ciągle zachowuje się jak byt człowieczy, ubogi - ale jednak. Jego życie jest kształtowane przez porażki i sukcesy wszystkich spierdolin na świecie. Udało ci się trafić trójkę w lotto? Świetnie - Jeździec Apokalipsy właśnie założył nową partię. Straciłeś pracę i toniesz w długach? Jeździec zapragnął kolejnych multikont i go zbanowali. Kopnąłeś małym palcem od stopy w drzwi? Jeździec Apokalipsy został zbanowany na mirko.
    Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. Byt Upadłego Szczura jest mocno ograniczony i prawie całkowicie zależny od nas. To doprawdy dziwaczny fenomen, nie dający się wytłumaczyć na żadnej płaszczyźnie fizycznej lub też metafizycznej. Zdrowi ludzie nie widzą Upadłego Szczura. To znaczy - widzą go bardzo niedokładnie oraz nie traktują jak człowieka. Istnieje w ich umysłach jako rozmazany byt wtapiający się w listę aktywnych na discordzie. Wiedzą, że ktoś tam jest jednak siła przebicia tego bytu nie jest w stanie trafić do ich świadomości. I kiedy ostatni śmieszek z discorda skona w męczarniach, Jeździec Apokalipsy zniknie ze wszelkich podręczników do historii i już nikt nie będzie o nim pamiętał.
    #pasta #mirkouniverse
    pokaż całość

  •  

    Niewiele osób wie, ale Dawid Podsiadło to wybitny fizyk.
    Od młodości interesował się fizyką matematyczną. Już jako 19-latek wygrał ogólnopolski konkurs naukowy Współczynnik X (ang. X Factor). Zachęcony pozytywnym odzewem zaczął pracować nad własną teorią.
    Jego pierwsza znana publikacja "Trójkąty i kwadraty", zdobyła podziw wśród recenzentów. Dotyczyła bazy przestrzeni topologicznej figur.
    Od tego momentu prowadzi publiczne wykłady na terenie całej Polski. Ale dla niego to było mało.
    Po roku odcięcia się od świata i samotnej pracy wraca z nowym artykułem obalającym fale de Broglie’a. "Nie ma fal" dosadnie przeczy hipotezie fal materii, odmieniając nasze spojrzenie na fizykę kwantową.
    #muzyka #pasta #heheszki #muzycznememy #dawidpodsiadlo
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

  •  

    haha oszalałem :D ale może bedzie atencja xD

    a więc...

    dajesz plusa, inni też jeśli chcą, ja na te plusy paczę i sie nimi jaram xD, a w środę o 23 losuje jednę osobę z tych plusów i ZAMAWIAM PIZZE I OPŁACAM JA DLA CIEBIE, nie jakas margeritte, tylko zajebi**a pizze xD (najdrozsza też niestety nie;p ale jakas średnio cenową... no będzie pycha, no! :D) z dostawą pod taki adres jaki podasz. (pw) I ty jesz pyszną pizze, a ja Ciesze się z atencji xD

    Deal meal. Każdy zadowolony.
    #rozdajo #pasta #pizza
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Ma ktoś pastę w której w prawdziwej linii czasowej Wipler wygrał wybory, odbudował Imperium Lechitów, i w czasie oblężenia ostatniego miasta które wciąż nie poddało się Lechitom - Tel Avivu - zbudowano cyborga klasy Ozjasz Goldberg i wysłano go w przeszłość by zniszczył polską prawicę?
    #pasta

  •  

    Tl;dr O ja głupi chciałem się zapisać do siłowni, coby sobie przykabanić i zaimponować miejscowym Karynom muskulaturą, i się wybrałem do renomowanego fitness klubu. Nie zdawałem sobie sprawy co mnie tam może czekać, ale po kolei.

    Początkowo spoko luz, zwłaszcza, że darmowa wejściówka na próbę (można sobie zarezerwować na PESEL, na ich stronie i masz dzień otwarty w zasadzie). Pracownicy widzą, że potencjalny klient to mili i pomocni, pokazują jak co obsługiwać żeby sobie nie zrobić kuku, zachwalają saunę, opowiadają, że wypasiona solara za symboliczną złotówę, no i trenerzy do dyspozycji.

    Trochę się pomachało żelastwem, popróbowało maszynki, to z ciekawości spytałem jak to wyglada ten personal trainer. Okazuje się, że płatny dodatkowo sporo, ale za jakość trzeba płacić, a oni mają najlepszych trenerów w mieście. A zresztą dzisiaj gratis mogę się przekonać i zawołali go. Tą górę mięcha. "Panie Sławku, pan chce się dowiedzieć jak tam u nas z prywatnym treningiem" Usłyszałem głośne "FAAAAAAAAAAAAAAAAAK!" i dźwięk upuszczanych hantli. Podbiegł do nas światowej sławy strongmen Sławomir Toczek.

    Byłem zachwycony, bo taki kolos, strongmen miał mi dawać wskazówki. Toczek powiedział tylko "Cho!" i złapał za koszulkę i pociągnął w stronę drążka do podciągania się na drążku. Chłopak, który się podciągał jak tylko zobaczył Toczka, to odskoczył od drążka jak Jasiu Mela od transformatora. Toczek mówi do mnie "Wskakuj i się podciągnij 20 razy." na co ja w śmiech i mu mówię, że jak 4 razy się podciągnę to będę zaskoczony. Jemu do śmiechu nie było. Wydarł się na mnie "FAAAAK! Wskakuj na drążek!" Podciągnąłem się z 5 razy i już nie miałem sił, a ten krzyczy "Podciągnij się! Jeszcze trochę. Jeszcze 2 razy i dostaniesz mordoklejkę!" Nie dałem rady to ten zwyrol wziął jakąś miotłę i mnie kłuje w odbyt, że niby na motywację. No w sumie zadziałało, bo nie chciałem mieć kija od szczotki w dupie. Podciągnąłem się jeszcze 2 razy a Toczek zadowolony "FAAAAAAAAAAK! No i to je motywancja! Tak wygląda personal trening, motywancja żeby przełamywać bariery." Po czym odkleił z papierka mordoklejkę i wsadził mi ją do gęby.

    Długo sobie nie odpocząłem, bo Toczek zaczął ciągnąć mnie na ławeczkę. Chciałem powiedzieć, żeby poczekał bo jestem jeszcze wyczerpany tym podciąganiem, ale miałem sklejoną mordę mordoklejką. Wszystkie ławeczki były zajęte, więc pan Sławek podszedł do pierwszego z brzegu kafara i uprzejmie go przeprosił mówiąc "Wypi****alaj! FAAAAAK!" Pokaźnie umięśniony facet odłożył ciężar i posłusznie wyp****erdolił. Toczek nawet nie zmniejszył ciężaru, tylko kazał mi siadać i wyciskać, a on będzie mnie asekurować. Jak to złapałem, to mnie pryszpiliło do ławeczki. Toczek na to "weź wyciśnij z 3 razy to dostaniesz mordoklejkę." Ja na to wysapałem, że w dupie mam jego mordoklejkę, jak tego nie uniosę. On zdziwiony zapytał "CO KU---A?" To mu odpowiedziałem, że się zaraz zesram z wysiłku, i do dupy z jego mordoklejką. A ten wyciąga z ryja na wpół przerzutą mordoklejkę i zaczyna ściągać mi pory. Ja do niego krzyczę co on odp---la, a on "FAAAAK! No sam mówisz żebym ci zapchał dupę bo się zesrasz." Wydukałem już że spoko, i jakoś podniosłem to żelastwo 3 razy, nie wiem jak, chyba siłą woli. Zadowolony Toczek odwinął nową mordoklejkę i wsadził mi ją do ust.

    Powiedział, że idzie się wyszczać, a ja mam iść do rowerków, to mi pokaże co to jest motywancja do szybkiego pedałowania. Wiedziałem, że muszę uciec. Zwlokłem się z ławeczki i doczłapałem do szatni. Nie mogłem podnieść ramion. Przebranie się zajęło mi zbyt długo. Usłyszałem jego ryk zza drzwi "FAAAAAAAAAAK! Gdzie ty jesteś?" Wiedziałem, że to tylko moment zanim się zorientuje, że jestem w szatni. Wrzuciłem pierwszą z brzegu monetę do solarki i wskoczyłem do środka. Kilka sekund później Toczek wparował do pomieszczenia. Słyszałem jak chodzi po szatni, i zastanawia się gdzie jestem. Tak jak się spodziewałem, zapukał do kabiny solarium i się pyta "FAAAAAAAAAAAAK! Jesteś tam?" na co odpowiedziałem najniższym możliwym dla siebie, nienaturalnym basem "Zajęte, ziom." Dał się nabrać. Wyszedł, podejrzewam do recepcji żeby się spytać czy nie wyszedłem z klubu.

    Postanowiłem, że poczekam z 10 minut w solarce, co powinno mi starczyć na odzyskanie wystarczająco sił, żeby dać szybko dzidę z klubu, na wypadek gdyby Toczek mnie przyuważył. Po 5 minutach Toczek wlazł z powrotem do szatni i zaczął mnie szukać, tym razem po szafkach. Chwilę potem do szatni wszedł jakiś chłopak na co Toczek wykrzyknął "FAAAAAAAAAAK! gotowy na trening?" Chłopaczynacoś tam zaczął dukać, i najwyraźniej nawet nie zdążył się przebrać. To był kolejny nowy w klubie, który miał darmową wejściówkę, który jak ja padł ofiarą Toczka. Ten kazał mu zrobić 300 pompek w szatni, to dostanie mordoklejkę. Zastrzegł, że nie wypuści go na salę dopóki nie zrobi porządnej rozgrzewki, czyli tych pompek.

    Minęła z godzina, ale biedak zrobił te 300 pompek, z przerwami, ale Toczka to zadowoliło i wziął swoją nową ofiarę na salę. Mogłem wyjść z solary. Skóra mnie piekła, o mały włos bo wrzuciłem piątraka i starczyło jeszcze tylko na kilkanaście minut opalania. Wyszedłem z klubu. Po drodze ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. W domu okazało się, że po godzinie w solarium wyglądam jak brązowa mordoklejka Toczka. Nie polecam treningów personalnych.

    pokaż spoiler #pasta #silownia #heheszki #mikrokoksy #coolstory #byloaledobre #thebestofmirko #gownowpis #pdk
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Facet typiary napisał o swoim problemie na pewnym znanym forum. Odpowiedź jaką można było się spodziewać xDDD

    pokaż spoiler #elektroda #elektrodacontent #elektronika #heheszki #facebookcontent trochę też #pasta

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Dobry wieczór. Coś się... coś się popsuło i nie było mnie słychać, to powtórzę jeszcze raz. Wynik wyborczy KWW Stonogi to jest jakaś porażka, ja myślę że to polskie, kurwa głupie społeczeństwo, te kurwa banda imbecyli która głosowała na tych kurwów karakanów z PiSu to jest jakieś kurwa nieporozumienie. Jeśli tyle dla was znaczy... jeśli tyle dla was znaczy, ludzie takie zaangażowanie społeczne, jak moje gdzie postawiłem moją rodzinę, moje życie prywatne, biznes, wszystko inne i dla was tylko znaczyło to pierdolone 70 czy 80 tysięcy głosów, to was powinno się jebać kurwa, tak się powinno was jebać, jak tylko was może jebać PiS. Platforma was tak nie wyruchała, jak wyrucha was PiS, kurwa. Aż wasz kukle kurwa będą swędziały z bólu. To jest dramat kurwa. To jest dramat, że w tym antyludzkim państwie, w tym państwie w którym media kurwa nie były w stanie powiedzieć, że Zbigniewa Stonogę zbezczeszczono, że ten człowiek ma 118 wyroków uniewinniających, że te sądowe KURWY! powtarzam sądowe KURWY! sądowe KURWY tego człowieka oskarżały bezpodstawnie i po latach uniewinniały, że to nie jest czymś wartym tego, by tego człowieka wprowadzić do parlamentu. Będzie was PiS ruchał w dupę, będzie was PiS kurwa dymał tak, jak was Platforma nie dymała. Ta kurwa, ten mały karakan, jebany Kaczyński śmieć, zniszczy was. Sumlińskie, Kanie, Rachonie, telewizje republiki będą wam kurwa odbierały smak życia wy kurwa idioci. Narodowi, polscy idioci. Ja mam to w piździe kurwa, bo mnie stać na wszystko. Będę żył kurwa tak! Wypierdolę jeszcze dzisiaj, już bilet kupiony z Polski i będę się z was kurwa polskie frajery śmiał, żeście takie głupie są, tacy kurwa debile, którzy te kurewstwo PiSowskie wybrali. Nie na Korwina, nie na Stonogę, tylko na jakieś kurwy Petru, Żydów w dupę jebanych kurwa, na Kukizów popierdoleńców głosowali. To właśnie jest ta kurwa Polska. Przez taką kurwę Polskę, przez was kurwa chuje nic się w tym kraju nie zmieni, bo jesteście chuj warci i trzeba was jebać, ruchać i na was zarabiać, bo jesteście bandą narodowych kurwów, nieudaczników. Rozumiecie to? A wam kochani, którzyście głosowali na mnie, którzyście wspomagali mnie, dziękuję. Bo to garstka Polaków, garstka Polaków, dzisiaj to jest 70 tysięcy osób, może 80. (Wyłącz ten telefon, bo ci go wyłączę na amen) Tak, tak, tylko to się kurwa w tej kurwie Polsce nadaje. Powiedzieć wam w ryj wreszcie, wy głupie chuje, że jesteście prymitywami, że kurwa wasze pierdolone karty kredytowe to jest wasz majestat, wasza godność. Robota kurwa w korporacji i karta z debetem, to wy kurwa Polacy, chuj z wami. Nie warto było kurwa, nie warto było zrobić nic... co by się... a szkoda kurwa gadać, szkoda strzępić ryja naprawdę. Niech was... Słuchajcie. Ci, którzyście głupie kurwy głosowały na PiS niech was szlag trafi, chuj warci jesteście, anty-polakami jesteście. Dobranoc. Co jest kurwa pedale? Co chciałeś powiedzieć? No. Dobra, na razie, wypierdalam. Kurwa, szkoda było 9 spraw karnych, szkoła było kurwa ujawniać afery podsłuchowej. Głupia polska, głupie polaczki kurwa, was do Auschwitz tylko zaprowadzić kurwa, piecyki włączyć. Szkoda kurwa było na was cokolwiek wy głupie chuje wy.

    #wybory #pasta #heheszki #stonoga
    pokaż całość

  •  

    Posiada ktoś może linka do pasty w której to jest mowa coś o urwanym penisie kangura i, że trzeba go leczyć wtedy piwem? I było zdjęcie jak jakaś kobieta ma głowę w kroczach kangura xD. Ogólnie pasta kończy się słowami - a tak serio to nie wiem co teraz pisze
    #pasta

  •  

    Norbi to p$#$%@?ony geniusz i nawet z tym nie handlujcie.

    Nie żebym był entuzjastą hitu "Kobiety są gorące", ale nie można nie docenić tego, jak Norbi uczynił z tej letniej piosenki fundament potężnej kariery. No bo zobaczcie - chłopak ma na koncie 1 (słownie: jeden) szlagier. A teraz spójrzcie na festyn dowolnej gminy większej niż 10.000 mieszkańców, albo dni jakiegokolwiek miasta. Na plakacie na pewno zobaczycie uśmiechniętą mordę Norbiego. Dwadzieścia jeden lat, a ten sk%#$iel dalej potrafi sprzedawać publice jedną i tę samą piosenkę.

    Pomyślcie o tym - granie od dwóch dekad w kółko tej samej melodii to nie jest taka bułka z masłem jak mogłoby się wydawać. Wyobraźcie sobie, że wychodzicie na scenę, przed wami godzinny występ, a wy macie w rękawie jeden hit, trwający trzy i pół minuty. Jakich zdolności logistycznych wymaga takie rozłożenie kolejnych bisów, żeby publiczność nie znudziła się, słuchając po raz piąty tego dnia "Kobiety są gorące"?!

    Pan Dudziuk wykorzystał swoją szansę od losu w sposób być może najwybitniejszy w historii polskiej muzyki, albo muzyki w ogóle. Otrzymał na pustyni lekko wilgotną ścierkę i wyżymał ją tak, że założył elektrownię wodną na środku Sahary. Nagranie bangera w teorii to jedno, ale to, czy banger chwyci to inna kwestia. "Kobiety są gorące" jako jedyny utwór w dyskografii ostródzianina chwycił, a mimo to do dzisiaj facet trzepie kasę chałturząc po całym kraju. Gdyby Norbi urodził się z jedną ręką i krztyną smykałki do sportu, pewnie regularnie dostawałby oferty walki o mistrzostwo Polski w boksie, jestem w stanie się o to założyć. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby on faktycznie miał choć odrobinę więcej talentu kompozytorskiego czy producenckiego. Pewnie na śniadanie jedlibyśmy przemielone CDki "Samertajm", bo wszystkie zasoby na Ziemi szłyby na tłoczenie płyt Norbiego.

    Powiecie może, że jechanie na jednym hicie nie jest takie trudne, ale weźcie Gabriela Fleszara. Kto to, k%#$a, jest Gabriel Fleszar? No właśnie. On nagrał kiedyś hit "Kroplą deszczu namaluję cię", który ówcześnie był radiową petardą na poziomie "Kobiet...", i co? I gówno, panie oficerze. Słuch po nim zaginął, a piosenkę ledwo kto pamięta, mimo że jest młodsza. A Norbi jak grał po 10 koncertów w miesiącu, tak gra nadal. Założę się, że Fleszar ze starości spadnie z rowerka, a Norbi przyjedzie i zaśpiewa "Kobiety są gorące" nad jego grobem.
    #pasta #byloaledobre #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Ech ludzie, co się ostatnio odjebało, to ja nawet nie... Szkoda gadać!
    Ale po kolei...
    Na imię mam Gilbert. Jestem członkiem Starego Obozu. No, właściwie to byłem bo poprztykałem się trochę ze strażnikami i musiałem czym prędzej uciekać. Teraz mnie szukają, ale na szczęście udało mi się znaleźć dobrą kryjówkę, w jaskini niedaleko obozu. Sama jaskinia jest dobrze ukryta, a żeby się do niej dostać, trzeba się wspiąć po półkach skalnych więc jestem bezpieczny bo jak dotąd, nikt mnie tu nie znalazł.
    No dobra, prawie nikt...
    Kilka dni temu zjawił się tu jakiś typ. Koleś był naprawdę dziwny - ubrany w podarte spodnie i podkoszulek, na głowie miał kuca, a na plecach nosił kilof. Zapytał mnie, co ja tu robię, a po chwili jak gdyby nic, podszedł do mojego kufra, zabrał moje rzeczy i wyszedł! Czaicie? Najzwyczajniej w świecie ojebał mnie na moich oczach z mojego dobytku! Ale dobra, niech mu będzie... I tak nie było tam nic wartościowego.
    Mam teraz ważniejszy problem...
    Muszę pomyśleć, co dalej. Utknąłem w tej jaskini na dobre, jestem ścigany, a na domiar złego kończą mi się zapasy. Stoję teraz przed moją jaskinią, podziwiam widoki i Barierę i rozmyślam nad tym, co straciłem.
    A mogło być tak pięknie...
    Zaczęło się w sumie całkiem nieźle. Pierwszym miejscem, do którego trafiłem po zrzuceniu za Barierę był Stary Obóz. Prezentował się bardzo ładnie. Zamek, dookoła zewnętrzny pierścień, ludzie całkiem mili. Co prawda jeszcze na placu wymiany dostałem w ryło od jakiegoś gbura o imieniu Bullit, ale zaraz potem poznałem bardzo sympatycznego gościa o imieniu Diego, który powiedział mi co i jak. Gdy już się trochę zaaklimatyzowałem w obozie, wysłano mnie wraz z tuzinem innych ludzi pod eskortą strażników do Starej Kopalni. Dostałem ubranie robocze, kilof i kazano mi wydobywać magiczną rudę. Cóż, praca jako kopacz może nie jest szczególnie prestiżowa... ale nie było też aż tak źle. Trzeba było tylko uważać na pełzacze, które wpierdoliły już paru naszych chłopaków. Ja miałem to szczęście, że pracowałem na wyższych poziomach kopalni więc z pełzaczami nie miałem do czynienia ani razu.
    Po robocie odbierałem swój przydział rudy, wracałem do obozu i mogłem się napić porządnej ryżówki. Dostałem nawet swoją własną chatę! I to w dobrym miejscu bo chata leżała na uboczu więc żaden cholerny dupek przez nią nie przebiegał, jak przez chatę Kyle'a, hehe. W obozie mieliśmy nawet arenę, chociaż nigdy nie widziałem, żeby ktoś na niej walczył. No ale Gomez, szef obozu, miał chęć sobie taką arenę sprezentować, to dostał czego chciał. Kto bogatemu zabroni...
    I tak sobie funkcjonowałem dzień po dniu i jakoś się to wszystko kręciło. Machanie kilofem, potem odpoczynek i chlanie ryżówki, potem znów kopalnia, ryżówka i tak dalej. Dzień jak co dzień, dzień po dniu, wciąż się dział życia w Kolonii cud, hehe.
    Było mi tam na tyle dobrze, że nie miałem ochoty przejść do innych obozów, chociaż kilku świrów kręcących się po naszym obozie mi to proponowało. Obiecywali cuda na kiju, brak pracy w kopalni, wyzwolenie, bla bla bla. Zasięgnąłem języka i dowiedziałem się, że u świrów co prawda w kopalni faktycznie nie trzeba pracować, za to zapierdala się na bagnie przy zbiorach ziela w towarzystwie błotnych węży, a do tego codziennie jest się poddanym praniu mózgu ze strony guru. Z kolei w Nowym Obozie jest ponoć większa swoboda, za to można dostać w pysk od każdego, komu nie spodoba się twoja gęba. To ja za takie coś serdecznie dziękuję. Wolę już Stary Obóz i naszą kopalnię. Jedyny minus, że jak napatoczyłem się na Bloodwyna czy Szakala to musiałem tym sępom płacić 10 bryłek rudy dziennie... Ale przynajmniej dzięki temu nikt mnie nie zaczepiał i miałem święty spokój.
    No, ale pewnego razu coś mnie tknęło i pomyślałem sobie, że przecież stać mnie na więcej i mógłbym starać się awansować w obozowej hierarchii. I że mogę porzucić swoje nienajgorsze życie kopacza i prowadzić życie jeszcze lepsze.
    Jakiż ja wtedy byłem głupi...
    Postanowiłem zostać cieniem. Cienie to kasta, która w Starym Obozie pracuje zdecydowanie najmniej. Zresztą powiedzmy to sobie otwarcie - większość z nich zwyczajnie całymi dniami się opierdala! Tylko Diego robi coś sensownego. On i może jeszcze kilku handlarzy. Reszta przez całe dnie zbija bąki. Patrząc na nich, pomyślałem sobie wtedy, że przecież i ja mógłbym być jednym z nich. Postanowiłem, że spróbuję do nich dołączyć.
    I się zaczęło...
    Żeby zostać cieniem, musiałem przejść test zaufania, a potem każdemu z co ważniejszych cieni wyświadczyć jakąś przysługę. Ile z tym było pierdolenia! Większość zadań to jakieś typowe przynieś-podaj-pozamiataj. Czasem wystarczyło zrobić kilka kroków, jak w przypadku tego łebka Świstaka, który chciał, żebym kupił mu od jednego z handlarzy jakieś świecidełko. Bułka z masłem. Niestety, inni byli bardziej wymagający. Kucharz Snaf wysłał mnie po grzyby bo chciał zrobić nową potrawkę, którą rozda ludziom. Zrobiłem co chciał, ale niestety potem połowa obozu dostała od tej potrawki strasznej sraczki. Snaf mnie za to konkretnie opierdolił. A co, niby moja wina? Skąd kurde miałem wiedzieć, że przyniosłem mu złe grzyby?
    Na szczęście to był jedyny taki wypadek przy pracy. Z innymi zadaniami sobie poradziłem, choć kosztowało mnie to mnóstwo czasu, sił i nerwów. Niektórzy cienie kazali mi latać od obozu do obozu więc nie dość, że się przy tym strasznie nabiegałem to jeszcze musiałem uważać na tabuny potworów, które chciały mnie wpierdolić na kolację!
    Jakimś cudem udało mi się wykonać wszystkie zadania, przejść test zaufania i nawet pozostać przy życiu.
    Byłem już o krok od tego, żeby zostać cieniem i wieść wygodne, bezpieczne życie. Jeden malutki kroczek.
    I wiecie co?
    Wyłożyłem się na ostatniej prostej!
    Spierdoliłem koncertowo wszystko, nad czym tak długo pracowałem!
    Przez moją chęć popisywania się musiałem ostatecznie uciekać z obozu przed wkurwionymi strażnikami.

    Czemu, do jasnej cholery, musiałem powiedzieć Gomezowi, że znam Y'Beriona?!

    #gothic #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Przypomniała mi się właśnie największa batalia językowa, jakiej w życiu byłem świadkiem. Miała ona miejsce za czasów, gdy byłem jeszcze nastoletnim dresiarzem.

    Otóż na naszym osiedlu, papierosa określało się mianem szlug. Zawsze tak było. Paczka szlugów, seba daj szluga, i tak dalej.
    Jednak pewnego dnia jeden z sebków usłyszał gdzieś, że poprawnym określeniem jest szluga. Forma żeńska. Powinno się więc mówić Seba daj szlugę.
    Doprowadziło to do zagorzałej dyskusji w naszym gronie, która szybka rozprzestrzeniła się na resztę ziomeczków.
    Nim się obejrzałem, największym osiedlowym problemem była poprawność językowa slangowego określenia papierosa.
    Część sebków zaakceptowała nową, rzekomo poprawną formę, jednak niektórzy nie mieli zamiaru wyrzekać się swoich przekonań.
    Doprowadziło to do wytworzenia się dwóch stronnictw - buntowników mówiących szlug, oraz erudytów mówiących szluga.
    Eskalacja konfliktu postępowała dalej, co zaczęło skutkować rękoczynami. Gdy jeden z sebków-erudytów zapytał sebka-buntownika o szlugę, ten wystosował do niego prośbę, aby nie używał tej pedalskiej nazwy.
    Erudyta wywnioskował, że kolega zakwestionował w ten sposób jego heteroseksualizm, więc postanowił stanowczo zaprotestować poprzez wykurwienie mu działa na mordę.

    Osobiście nie miałem zamiaru angażować się w walki i zacząłem mówić fajka, jednak szybko zorientowałem się, że funkcjonuje również określenie fajek, więc by uniknąć kolejnych sporów przestałem palić.

    Nikt nie miał zamiaru ustąpić. Wszyscy rozumieli powagę sytuacji. Gdy usłyszałem, że nie zadajemy się już z tym frajerem Grubym, nie musiałem pytać o przyczynę. Znałem ją.
    Gruby był erudytą, a moja ekipa pozostawała konserwatywna. Konflikt trwał do momentu, w którym stanowisko zajął osiedlowy mędrzec - Łysy.

    Ze względu na swój zawód - Łysy był znanym handlarzem - nie ograniczał się on do naszego osiedla, i znał wielu ludzi z zewnątrz.
    Z uwagi na jego wiedzę i doświadczenie był powszechnie szanowany, więc każdy liczył się z jego zdaniem.

    Może też trochę dlatego, że był naprawdę ogromnym skurwielem.

    W każdym razie, Łysy podobno kilkukrotnie już odnosił się do sprawy, jednak różni ludzie podawali różne informacje - jedni twierdzili, że mówił szlug, a inni zarzekali się, że słyszeli jak powiedział szluga.
    Pewnego dnia, podczas uczty z okazji urodzin jednego z ziomeczków, Łysy wygłosił sentencję, którą pamiętam do dziś. Wszyscy słuchaliśmy w ciszy, spijając mądrość z jego ust:

    "Ja pierdolę, mówi się kurwa tak i tak, jakie to ma kurwa znaczenie?"

    Jeden z erudytów zaczął coś wtedy nieśmiało stękać, jednak nie zrozumiałem co powiedział.
    Wydaje mi się, że było to jakieś pytanie, ponieważ Łysy dodał wtedy że chuj go to boli i jak jeszcze raz jakiś debil go o to zapyta to mu rozkurwi mordę.

    W ten sposób konflikt został zakończony. Wszyscy wyciągnęli wnioski ze słów mędrca i zrozumieli, że oba stronnictwa powinny żyć w pokoju.
    Z tego co wiem do dziś na osiedlu funkcjonują obie formy, a Łysy odsiaduje piętnastaka.

    Jaki z tego morał? To nie jest jebana gra i są ludzie, którzy w imię poprawności językowej potrafili wykurwić działo na ryj najlepszemu ziomkowi.

    A jeśli chcecie mieć zasady poprawnej polszczyzny w dupie, to musicie mieć 50 cm w łapie, 2 metry wzrostu, klamkę, i 30 drechów pod sobą.

    Elo.

    #heheszki #coolstory #takbylo #pasta
    pokaż całość

  •  

    Obchodów urodzinowych dzień kolejny i kolejny #konkurs! Napisz w komentarzu swoją historię związaną z jedzeniem, żeby wygrać voucher na 88 PLN ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wygrywa najciekawsza opowieść ;) Może przy okazji powstanie nowa #pasta?

    Zgłoszenia można wrzucać do końca dnia (21.10.2018) do 23:59. Wyniki jutro. Zielonki nie biorą udziału.

    Dajcie plusa dla zasięgu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #pizzaportal #jedzzwykopem #glupiewykopowezabawy #urodziny #rabat i trochę też #rozdajo.
    pokaż całość

    •  

      @PizzaPortal: Kilka lat temu mieszkałem w Hiszpanii. Podczas jednego z pierwszych dni tam postanowiłem zrobić sobie jajecznicę, a więc poszedłem do sklepu po produkty - jajka i jakąś kiełbaskę.
      Kiełbasa była zafoliowana, więc przed podsmażeniem jej musiałem ją otworzyć. Jakie było moje zaskoczenie kiedy podczas otwarcia uderzyła we mnie gama zapachów, które poinformowały mnie, że jakaś regionalna chorizo nie jest najlepszym wyborem na dodatek do jajecznicy. Okej, no to będzie jajecznica bez kiełbasy, biorę pierwsze jajko, próbuję nadtłuc skorupkę, i druga niespodzianka - jajko na twardo. Od tego momentu dowiedziałem się, iż w Hiszpanii jest normą sprzedawanie jajek i na surowo, i na twardo.
      No i plany co do jajecznicy nie wypaliły, a pizzaportal nie urzędowała w Hiszpanii ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @PizzaPortal: zgarnąłbym voucher ale nie mam żadnej ciekawej historii

      pokaż spoiler no może oprócz włosa w jedzeniu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Jakis Mirek napisał pastę o serwerowni, po prostu brak słów... #wy #pasta

  •  

    Nudzi mi sie strasznie i nie moge zasnac, wiec dla was krotki poradnik jak wyjsc z #przegryw, czyli jak zaruchac.
    Od razu zaznaczam, ze to tylko luzne rady rozowej, ktora duzo przegadala z kolezankami o tym, co sie im podoba w facetach, dla tych, ktorzy bardzo chca podupczyc i nie przeszkadza im, ze bedzie to kosztem ich prawdziwej, stulejarskiej osobowosci.

    1. Wyglad
    -sylwetka
    Wiadomo jakie sa najbardziej porzadane sylwetki u obydwu plci. Tu nie ma co czarowac, rozwiazanie jest proste - dieta i silka. Aczkolwiek nie jest to az tak konieczne, bo ulanych kolegow ruchaczy mam wbrew pozorom calkiem sporo.
    -morda
    Wiem, ze kosmetyczka jest dla pedalow, ale jak masz monobrew i wypryski, to mozesz cos pedalskiego dla siebie zrobic. Przeciez sie kolegom nie musisz chwalic, ze do kosmetyczki chodzisz raz na jakis czas. W przypadku powazniejszych problemow z cera idz do dermatologa, brzydka cera odstrasza chyba wszystkich, i niebieskich i rozowe. W wielu przypadkach moznaby z brzydali zrobic normikow, wiec nie pierdol, ze przez morde przegrales zycie, jesli masz monobrew, pryszcze i dziewiczy was, bo to nie geny, tylko zaniedbanie.
    -wlosy
    Fryzura, ktora podoba sie twojej mamie i babci niekoniecznie podoba sie rozowym w twoim wieku. Czapka na Luka Skywalkera byla modna, kiedy imperium kontratakuje wchodzilo do kin i przez krotki nieszczesny moment w latach 2000. Zel sie moze kojarzy z patologia z wiejskich dyskotek, ale calkiem fajne rzeczy mozna z nim zdzialac, chociaz lepiej chyba wybrac paste. Warto tez obczaic jaka fryzura pasuje do twojego ksztaltu twarzy i zobaczyc jakie fryzury maja faceci w kolorowych pisemkach. Wbrew pozorom to wazne, rozowe leca na chadow z fajnymi wlosami, duzo tym mozna nadrobic.
    -higiena
    To az straszne, ze tylu facetom trzeba to mowic, ale NIE SMIERDZ. Jak masz z tym problem, to idz do dermatologa, albo nie wiem, natrzyj sie chlorem, bylebys nie walil jak spocony nastolatek. Niewiele jest zapachow gorszych niz spocony nastolatek. Myj sie conajmniej raz w ciagu dnia, zeby conajmniej dwa razy dziennie, a jak masz fantazje, to uzywaj perfum, ale jak juz uzywasz, to nie z odpustu za 10zl, tylko sie szarpnij na cos, co nie bedzie walilo spirytusem po 10 minutach.
    -ubior
    Wszyscy jezdza po laskach w leginsach. Wiadomo czemu. Ale jak wielu jest facetow, ktorzy z takich wielorybow cisna beke, a potem sami zakladaja ubrania niedopasowane do sylwetki... Jak jestes chudy, to nie zakladaj normalnych ubran, nawet xs, bo beda na Tobie wisialy jak na strachu na wroble. Wybieraj slim fit. Jak jestes ulany, to zaslaniaj bebzol i wybieraj ubrania luzniejsze na brzuchu, a juz najgorzej jak ci sie pepek na koszulce odcina... jesli chodzi o same ubrania, no to to juz kwestia indywidualna, ale dobrze sie sprawdza smart casual - fajna marynarka zawsze spoko (tylko pls, niech bedzie serio dobrze dopasowana. Jak nie jestes pewien co na Tobie dobrze lezy, to wez kolezanke na zakupy, a jak jestes przegrywem co kolezanek nie ma, to wez kuzynke, albo zapytaj pani w sklepie, tylko nie bierz mamy, bo ona Ci zawsze powie, ze jestes przystojniak i dupeczki to za Toba lataja). Pod marynarke moze byc t-shirt, chyba, ze masz wiecej niz 25 lat i Twoim celem nie sa, hehe, studentki. Koszule sa przewaznie spoczko, generalnie staraj sie nie wygladac jak fleja. I jak koszulka nie ma spoko nadruku (nie, rick i morty to nie jest fajny nadruk) to lepiej isc w basici. Wazne, zeby wszystko bylo czyste, schludne i dosyc modne. Poprzegladaj jakies magazyny, czy cos, nie wiem, srednio sie znam na modzie xD

    2. Zainteresowania
    Jak chcesz wyrywac loszki, to musisz myslec jak loszka. Fajnie, ze lubisz pociagi i interesujesz sie zyciem owadow, wartosciowa dziewczyna na pewno to doceni, ale nie zrobi to z Ciebie alfa ruchacza gigachada. Laseczki maja czesto standardowe zainteresowania: podroze, ksiazki i film. Podroze sa izi, znajdz kilka ladnych miejsc, jak masz kase to tam polec, jak nie masz to mozesz tylko opowiadac, ze to twoje marzenie odwiedzic to miejsce. Tak naprawde to moze byc cokolwiek, loszke mozesz wyrwac nawet na opowiesc o wycieczce do Kazachstanu, byleby to nie byla Bulgaria, chyba ze locha jest tepa i sie poczuje mniej tepa, bo bedzie z kims mogla pogadac o swojej cudownej podrozy ol inkluziw na integracje studencka.
    Z ksiazkami jest jeszcze latwiej. Przeczytaj kilka ksiazek Zafona albo Coello, a jak celujesz w inteligentniejszy tier to siegnij po Bukowskiego. Zawsze jest tez ceniony Nabokov albo Marquez. Odpusc sobie science fiction, chyba ze Neila Gaimana i wciaganie wyznawcow w macice. Ksiazki historyczne tez raczej nie sa przedmiotem zainteresowania rozowych.
    Film natomiast to jest juz w ogole easy mode. Jak widziales cos wiecej niz najnowszych avengersow, to juz jest niezle. Filmy oskarowe i klasyka kina - to klucz do serc (i nie tylko) rozowych. Tylko jak pisze klasyka, to nie mysle o Casablance i 12 gniewnych ludziach, a raczej sniadanie u tiffany'ego albo ojciec chrzestny.
    Z zainteresowan dobre jeszcze sa: kazdy sport (moze poza szachami i brydzem), pod warunkiem ze go uprawiasz, a nie ogladasz na polsat sport, muzyka (ale normicka, nie wyrwiesz laski na true norwegian hello kitty black metal, nawet na klasyke rapu nie bedzie latwo, jak rap to taconafide, jak metal to max evanescence, a najlepiej to chyba jak najbardziej mainstreamowe indie), fotografia (zrob kilka "artystycznych" zdjec, nie wiem, zachodu slonca, czy rozkladajacego sie szczura na smietniku).
    Dodatkowe plusy zgarniaja takze faceci, ktorzy graja na jakims instrumencie, potrafia ugotowac cos poza ryzem z torebki i udzielaja sie jakos spolecznie - mozesz wyprowadzac psy ze schroniska, pomagac w domu starcow, uczyc dzieci wiazac buty, byleby laska widziala, ze masz dobre serduszko i nie jestes egoista.
    No i jeszcze jedna mega wazna sprawa - jak chcesz wyrywac loszki, to naucz sie tanczyc. Ale nie na jakis kursach tanca na kiju, gdzie sie nauczysz dobrze krokow do taczy i jak trzymac rame w walcu, tylko odpal sobie na youtubie taniec uzytkowy i wio. Jak bedziesz czul rytm i bedziesz prowadzil partnerke (tylko nie szarpal), to jestes lepszy niz wiekszosc facetow. Nauczysz sie kilku pozycji, to moze nawet uda ci sie za cycka zlapac. Tylko sie nie narzucaj za bardzo podczas tanca i sie nie slin na partnerke. Taniec to ma byc subtelna gra wstepna, masz byc wyluzowany i pokazac jej, ze to Ty tu rzadzisz, ale jednoczesnie nie zniechecic jej, bo sie jej bedziesz przez caly czas na cycki gapil. I usmiechaj sie, nawet jak bedziesz nienawidzil kazdej sekundy na parkiecie, to masz wygladac jakby sprawialo Ci to zajebista przyjemnosc.

    3. Jak sie zachowywac wobec dziewczyn
    -rozmowa
    To moze byc dla was teraz ciezki szok, ale najlepiej to jak z ludzmi. Ani jej nie traktowac jak jakies bostwo, a kazde jej slowo jak poezje, ani nie pokazywac jak gardzisz kobietami i o ile jestes od niej lepszy. Kazdy chce byc traktowany z szacunkiem i rozowe nie sa wyjatkiem. Sluchaj jej, zadawaj pytania, opowiadaj o swoich zainteresowaniach z punktu drugiego, generalnie traktuj ja jak kolege, tylko ogranicz glupie zarty.
    -nie naciskaj
    Jak dziewczyna nie jest zainteresowana, to nie bedzie zainteresowana. Jak unika kontaktu wzrokowego, prawie nie odpowiada na pytania, to raczej nie ma co liczyc na cuda, a nawet na szybkiego lodzika. Zmien cel, nie ta, to nastepna. Tylko nie zmieniaj tych celow za czesto, bo sie fama rozniesie po rozowych, ze jestes desperatem. W jednej grupie znajomych jedna laska na miesiac to taki max chyba, jak jestes na imprezie, to maksymalnie trzy laseczki probuj, chociaz pewnie juz przy trzeciej beda na Ciebie krzywo patrzec.
    -poczucie humoru
    Na wykopie mozesz byc krolem memiarzy i miec 1000 plusow pod kazdym wpisem, ale to laseczce nie zaimponuje. Jak sie nie zna na memach, to jej nie beda smieszyc, bo taka jest specyfika memow. To samo z pastami, po prostu nie zrozumie Twojego wyrafinowanego poczucia humoru, kiedy zaczniesz opowiadac, ze jestes fanatykiem podrozy i masz pol mieszkania zajebane katalogami z rainbow tours. Postaw na humor sytuacyjny, a jezeli Twoje zdolnosci kabareciarskie ograniczaja sie do odtwarzania juz znanych zartow (czyli jesli jestes krolem memikow i przerabiania past), to jej cytuj jakies co smieszniejsze fragmenty past, szanse sa spore, ze sie nie zorientuje. A jak sie zorientuje, to zawsze mozecie sobie pogadac o waszych ulubionych pastach. Poczucie humoru to bardzo wazna rzecz, dupeczka sie poczuje z toba swobodniej i chetniej pojdzie z toba do lozka. Tylko nie rob z siebie jakiegos clowna, to tez nie zadziala.
    -drobne gesty
    Rozowe bardzo sie jaraja jak chlopak zwraca na nie uwage w taki delikatny sposob. Kiedys bylam gotowa dac dupy kolesiowi, bo na imprezie sie upewnial, ze mam zawsze sok w kubeczku. Zauwazaj jej potrzeby i zadbaj o spelnienie ich. Tylko tutaj znowu latwo przesadzic. Zapytaj ja czy sie dobrze czuje, ale raz na dluzszy czas. A jak nie bedzie czegos chciala, to olej, nie chce to nie.
    -mowa ciala
    Zacznij od tego, ze niby tam czasem zwracasz na nia uwage, czasem sie do niej odwroc, czasem zlap kontakt wzrokowy. W grupie znajomych pytaj ja o jej zdanie, a po jakims czasie sama bedzie szukala kontaktu.

    4. Gdzie szukac rozowej?
    -tinder/badoo
    Kiepska opcja jesli nie jestes chadem co najmniej 8/10, bo par nie bedzie za duzo. Oczywiscie zainteresowania wpisujesz z punktu drugiego, mozesz napisac, ze interesuja Cie inteligentne dziewczyny, ktore sie czyms wyrozniaja.
    -imprezy
    W klubie raczej nie pogadasz, ale jak sie w tancu sprawdzisz, a potem zaproponujesz drinka i dziewczyna sie zgodzi, to juz prawie jestes w (jej) domu. Domowki sa pod wzgledem rozmowy troche lepsze, ale tam latwo przesadzic.
    -znajomi
    Twoimi najwiekszymi sojuszniczkami sa dziewczyny Twoich kumpli. Bardzo duzo rozowych sie lubi bawic w swatki, wiec duza szansa, ze stwierdza "o, Anon, ty taki fajny jestes, a ja mam wolne kolezanki, to moze was umowie, hihi". I od razu na starcie jak pojdziesz na randke, to bedziesz w dobrej pozycji, bo loszka drugiej loszce Cie przedstawi w samych superlatywach, ze mily, ze uprzejmy, ze zabawny, ze pieski lubi, a ona przeciez tez lubi pieski, wiec to musi byc przeznaczenie. Jak kumple tez nie maja dziewczyn, to znajdz sobie jakies kolezanki, daj sie sfriendzonowac, szanse sa nawet, ze jak Cie laska sfriendzonuje, to z wyrzutow sumienia Cie umowi ze swoja kolezanka. Tylko jak jestes we friendzonie to juz odpusc te co Cie tam wsadzila, bo i tak nic z tego nie bedzie.
    -szkola/studia/praca
    Po pierwsze sa dwa madre przyslowia: nie bierz dupy ze swojej grupy i gdzie sie mieszka i pracuje tam sie chujem nie wojuje. Ale jak laseczka jest na innym roku/w innym dziale, to uderzaj smialo, co Ci szkodzi? A na studiach chyba najlatwiej dupeczke znalezc, zwlaszcza jak jest na pierwszym roku, bo wtedy ma najwieksze parcie na bolca.

    No i jeszcze jedno: bierz sie za mlodsze/mniej doswiadczone. Latwiej takim zaimponowac i bedzie im schlebialo, ze sie nimi interesujesz.

    Powodzenia i milego ruchanka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #gownowpis i chyba troche #pasta
    pokaż całość

  •  

    uwazaj sie za hetero
    ogladaj pornosy na ktorych widac typowi pindola xD
    tfu na takich


    #pasta #heheszki

  •  

    a gdyby tak zalozyc swoj tag gdzie postowałbym przez 100 dni jakąś paste? czytałby to ktoś? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #pasta #atencyjnyniebieskipasek #atencja #kiciochpyta

  •  

    Ale się wkurwiłem. Kupiłem sobie dzisiaj tego dużego czupa czupsa, a przed chwilą przyłapałem siostrę jak wkłada go sobie do waginy. Chciałem to później polizać, a teraz będzie smakowało jak chupa-chups.
    #zalesie #calkacontent

    pokaż spoiler #pasta

  •  

    No elo, przegrywy. Dziś trzymałem dwie dziewczyny, 9/10 i 10/10 za rękę, a one się uśmiechnęły do mnie. Tak, tak, dobrze czytacie.

    Pierwsza (około 20 lvl) była ubrana w białą bluzkę z widocznym dekoltem oraz czarną kurtkę i obcisłe jeansy. Druga (około 18 lvl) też jakaś jasna bluzka, widoczny biust, odkryte ręce i spódniczka ponad kolana na cudownych nogach.

    Obie cudowny uśmiech.

    Mame wygoniła mnie do kościoła, ale trochę niezbyt świeży byłem, więc przed wyjściem psiknąłem się odświeżaczem powietrza.

    Wszedłem do kościoła i stanąłem akurat koło tej pierwszej, bo dużo ludzi. Przy „przekażcie sobie znak pokoju” uśmiechnęła się do mnie i podała mi rękę. Rozochocony, postanowiłem zostać na kolejnej mszy, poczekałem aż się zacznie i zacząłem się przepychać, żeby wypatrzyć jak najlepszą dziewczynę, no i wybrałem tą drugą.

    Przy „przekażcie znak pokoju” wprawdzie nie popatrzyła się na boki, ale ja wyciągnąłem rękę, ona się uśmiechnęła i mi podała.

    Zaraz spierdalam na trzecią, na 12:00. A wy co? Dalej walenie do japońskich szmat i F5?
    #przegryw #pasta
    pokaż całość

  •  

    SEBCIU TY TO MASZ POWODZENIE U TYCH DZIEWCZĄT CO CHWILA SŁYSZĘ JAK TA KOMÓRKA DRYŃ TRYŃ DRYŃ TRYŃ ESEMESKI PRZYCHODZĄ NO NAWET ZJEŚĆ W SPOKOJU OBIADU CI NIE DADZĄ TYLKO PISZĄ I PISZĄ DO MOJEGO SEBASTIANA HEHE NO PRZED MAME JAK ZWYKLE NIC SIE NIE UKRYJE xD HEHE ODPOWIADAM I WYCHODZĘ Z KUCHNI PO CZYM SIADAM NA WERSALCE I OBSERWUJĄC CIĘŻKIE ŁZY ROZPRYSKUJĄCE SIĘ NA EKRANIE MOJEGO SMARTFONA DOCHODZĘ DO WNIOSKU ŻE WSZECHŚWIAT MUSI BYĆ BEZ SERCA SUKĄ SKORO POTRAFI SPRAWIĆ ŻE DŹWIĘK POWIADOMIENIA Z APLIKACJI WYPOKOWEJ MOŻE BYĆ ŻRÓDŁEM TAK WIELKIEGO BÓLU W MEJ ZAPADNIĘTEJ KLATCE PIERSIOWEJ
    #tfwnogf #sebastory #przegryw #feels #pasta
    pokaż całość

  •  

    Ciekawe czy jakby ktoś wydrukował pastę o serwerowni i porozwieszał gdzieś na #wy to też by były bany
    #wykopparty #heheszki #pasta

  •  

    lvl 20
    usłysz ze mozna ruchac arbuza
    kup własnego arbuza
    wytnij dziure
    zacznij ruchac arbuza
    zajeło ok 40 min
    nie lepsze niz fapanie
    czuj wstyd
    zakop arbuza za domem
    przyszło lato i za domem urosły arbuzy
    rodzina je je
    "anon nie chcesz arbuza?"
    nie

    #pasta #heheszki #stulejacontent #seks pokaż całość

  •  

    Strasznie wczoraj zachlałem. Paliłem blanty do piątej rano. Film mi się urwał jak leżałem w rurze. Teraz mnie krzyż napierdala. Trochę się przespałem, ale musiałem wstać rano bo mam obowiązki. Mam dziecko. Niektórzy mówią, że nie można chlać jak się ma dzieci, ale to nie prawda. Można, tylko trzeba wstawać rano. Na tym polega odpowiedzialność

    #pasta #heheszki #takbylo #gownowpis pokaż całość

  •  

    Siema,
    Jak miałem z 7 może 6 lat to bardzo lubiłem jeść bób (takie śmierdzące zielone
    coś xD). Pewnego dnia wpierdoliłem tego wiadro i tak o północy obudzilem się z
    uczuciem strasznego napompowania. Zastanowiłem się czy nie pójść do kibla ale
    bylem zmęczony wiec ostatecznie postanowiłem puścić nieco bąkow żeby
    złagodzić efekt. I tak paręnaście minut pierdziałem, nagle usłyszałem jak stara
    szła do kuchni (była obok mojego pokoju), wchodząc tam wrzasneła głosem
    duszacego sie człowieka "JEZU JAK TU ŚMIERDZI!". Ponieważ byłem mały i temat
    pierdów, kupy mnie śmieszył to zacząłem sie cicho śmiać. Potem weszła do
    mojego pokoju i zduszonym glosem wykrztusila "JA PIERDOLE…" po czym
    predko uciekla. Ojciec chyba uslyszal cale zamieszanie i sie pytal "kochanie co sie
    stao? co tak śmierdzi?" a ja taki rofl na cala chaupe xD
    Innym razem kąpałem sie w wannie (domek jednorodzinny, pierwsze pietro nad
    duzym pokojem). Wtedy to na dole byli jacys goscie z pracy ojca radcy
    prawnego, spotkanie biznesowe jak sie domyslam. No i podczas tej kapieli na
    mój odbyt zaczeło napierać ogromne wrecz ciśnienie gazu zawierajacego duze
    ilosci siarkowodoru. Wiele nie myslac, z calej sily wypuscilem cala zawartosc
    prosto w wanne wydajac bardzo glosny dzwiek przypominajacy wybuch bomby,
    ktory zaczal niesc sie po calej wannie, ktora przekazala go scianom, rurom itd. Po
    5 sekundach slysze bardzo szybkie kroki ojca na schodach. Podbiegl pod drzwi
    mojej łaźni i przerażonym glosem zapytal "Paweł co sie stało? Jesteś tam?!" a ja
    troszke speszony "no kąpie sie a co xD", ojciec sie pyta "co tam sie stało,
    uderzyłeś się, spadło cos? słyszalem jakiś głośny huk" a ja na to "tato, ja tylko
    pusciłem baka". Po usłyszeniu tego ojciec wydal jakiś naprawdę bardzo dziwny
    dzwiek, ktory byl chyba polaczeniem ulgi, zażenowania, wstydu i zduszonego
    śmiechu.
    Ciekaw jestem tylko tego co powiedzial panom na dole xD

    pokaż spoiler #heheszki ! #pasta
    pokaż całość

  •  

    Byłem przed chwilą z mamą w kerfurze na zakupach i zbliżaliśmy się już do kasy, kiedy ta spostrzegła, że zapomniała kupić rękawy do pieczenia. no to mówi do mnie, “dorian, to ty już stań w kolejce, a ja pójdę po te rękawy”. więc ustawiam się w tej kolejce i czekam. bardzo tego nie lubię, bo stresuję się wtedy, że dojdę do kasy, a mama do tego czasu nie wróci. no i stoję tak i stoję, a kolejka idzie coraz dalej. grrr, kurwa, tyle negatywnych myśli w tak krótkim czasie. no i ostatnia osoba przede mną została już obsłużona, a mamy dalej nie ma. w koszyku dużo zakupów, bo we wtorek przyjeżdża wujek Marek z ciocią Basią, więc postanowiłem zaryzykować i zacząć wykładać już zakupy na taśmę. i tak wykładam, wykładam, pani na kasie pik, pik. mi się już gorąco robi, bo mamy wciąż nie ma, w tle pani cały czas robi pik, pik, a moje serce łup, łup, łup, łup jak głupie napierdala. pik, pik, pik, będzie sto dzięwięćdziesiąt siedem złoty i siedemdziesiąt dwa grosze. kurwa, mamo, gdzie jesteś, kiedy jesteś najbardziej potrzebna. pierdol te rękawy, w mikrofali się zrobi. już nie wiedziałem co tej babce powiedzieć, a za mną tłum ludzi zdenerwowanych stał. pani poczeka chwilę, bo mama jeszcze poszła coś kupić, zaraz będzie, obiecuję, proszę się nie gniewać. pociłem się jak szalony, a mamy na horyzoncie wciąż nie było widać. jakaś babka zdenerwowana zaczęła już coś pod nosem mruczeć, czy długo jeszcze i że do kasy to się podchodzi, jak zakupy są kurwa zrobione. czas dłużył mi się niemiłosiernie, minuta trwała tyle co godzina, mamo wruć. i jest, biegnie mama i pod nosem mamrocze „już jestem, już jestem”. ostatni raz tak się ucieszyłem na jej widok, jak byliśmy na zielonej szkole w bukowinie tatszańskiej i mnie brzucho rozbolało i mnie mama odebrała w połowie wycieczki. pani piknęła na kasie jeszcze te zasrane rękawy do pieczenia i poszliśmy do domu. w domu to tak mamę skszyczałem. powiedziałem, że nie powinna mnie tak już nigdy zostawiać, że naraziła mnie na ogromny stres, co jest bardzo niewskazane przy moim nadciśnieniu tętniczym. a ona mi coś tylko gada, że w tym wieku to ja powinienem być na takie sytuacje przygotowany i np. mieć już swoje pieniądze, żeby zapłacić za zakupy, bo to chyba już najwyższy czas, żeby w końcu pójść do pracy ty kurwa gnoju. oczywiście nie dociera do niej argument, że mam dopiero 34 lata i jeszcze się swoje w życiu napracuję. młodość jest po to, żeby się z niej cieszyć, a nie żeby zapierdalać jak wuł i umrzeć przedwcześnie jak babcia Sabina, bo zapierdalała po dwanaście godzin dziennie.

    rozpisałem się trochę, bo wkurzony jestem strasznie i następnym razem powiem mamie, żeby to ona stanęła w kolejce, kiedy ja będę szukał rękawów. niech zobaczy sobie jakie to jest uczucie.
    #pasta #heheszki #zakupy
    pokaż całość

  •  

    I

    Jest rok 3029, grupa arheologuw bada wykopaliska na terenie bylej serwerowni wykopu i znajduje jeden jedyny dysk z zapiskiem wpisuw spod tagu #pasta, znajdujonc tam mnustwo wpisuw postanawia przedstawic swe odkrycie reszcie swiata, jest to jeden z niewielu zahowanyh zrudel muwioncyh o przeszlyh dziejah ludzi, powstajom nowe nurty artystyczne i kulty czczonce bohateruw z przedstawianyh past, ksionzki historyczne, teorie muwionce o powionzaniah lwuw z sloncem. pokaż całość

  •  

    Jedna ludzka komórka zawiera 75 MB informacji genetycznych, dlatego jeden plemnik ma 37,5 MB. W jednym ml spermy jest 100 milionów plemników. Przy ejakulacji trwającej średnio 1,49 sekund uwolni się 21,37 ml spermy. Z wyliczeń otrzymamy, że przepustowość danych męskiego penisa wynosi (37,5 MB x 1 00 000 000 x 21,37)/1,49 = 50,09 PB/s. W wyniku tego wiemy, że żeńskie jajeczko jest zdolne wytrzymywać ataki DDoS o objętości więcej niż 70 Petabajtów, a przy tym przepuści tylko jeden pakiet danych.Tym samym jest to najlepszy hardware'owy firewall na świecie. Jedna wada... ten jeden jedyny pakiet, który system przepuści, zawiesi cały system na 9 miesięcy.

    #pasta #heheszki #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Sam kiedyś próbowałem przywołać demona, na moje nieszczęście – udało mi się. Nie podam wam jednak inwokacji której użyłem, gdyż nie chcę abyście przechodzili przez to co ja. Pewnej nocy jak już pisałem udało mi się go przyzwać, stawił się w moim pokoju, ciężko mi nawet opisać jak wyglądał, powiem tylko, że nie chciałbym już zobaczyć tego, co wtedy widziały me oczy. Demon usiadł na łóżku i spokojnym głosem przedstawił się – z wiadomych względów nie podam wam jednak jego imienia. Spytał czemu go wezwałem, a ja nie wiedziałem co odpowiedzieć, patrzyłem tylko na niego jak wystraszony szczeniaczek. Wtedy wstał i okazało się, iż jest gigantyczny, garbił się, aby zmieścić się w moim pokoju. Wydawało mi się, że zajmuje całe pomieszczenie, przytłaczał mnie swoją wielkością. Skoro mnie już wezwałeś, to może masz jakieś pytanie, pytaj śmiało – rzekł spokojnym głosem. Zebrałem się w sobie i zadałem pierwsze pytanie jakie wtedy przyszło mi do głowy. Spytałem demona: A srasz? Demon odpowiedział, że tak, czasami mu się zdarza, po czym zaczął się śmiać. Nie wytrzymałem i również wybuchnąłem gromkim śmiechem. Staliśmy tak i pękaliśmy ze śmiechu. Gdy się uspokoiliśmy, demon spytał czy może skorzystać z komputera, odpowiedziałem, że pewnie, nie ma problemu. Demon odpalił kompa, wszedł na twarzoksiążkę i sprawdzał tam coś dość długo po czym pożegnał się i wyszedł. Od tamtej pory nawiedzał mnie regularnie, zajmował komputer i opalał mnie ze szlugów. Naprawdę nie polecam. Ostrożnie z okultyzmem, z tego naprawdę nic dobrego nie wynika, możecie co najwyżej napytać sobie biedy.
    #pasta
    pokaż całość

  •  

    śmieszą mnie te wpisy bezradnych niebieskich pasków pytających co mogą oznaczać dziwne zagrywki ich dziewczyn

    halo wykop.pl moja dziewczyna zrobiła mojemu koledze laskę na imprezie jak myślicie zdradziła mnie ????

    mircy wróciłem właśnie z delegacji i pod naszym łóżkiem leżały świeżo zużyte kondony i w łazience leżą nie moje bokserki jak myślicie co to może oznaczać ???

    czy to możliwe żeby białemu mężczyźnie urodziło się czarne dziecko?? odp szybko wykop.pl bo się martwię że mnie mogła zdradzić

    #pasta #niebieskiepaski #rozowepaski
    pokaż całość

  •  

    Postanów zadzwonić na sekslinię
    Odbiera kobieta z barszo słodkim głosem
    Pytaj ją co ma na sobie itd
    Mówi że jest studentką
    Wspomina że na studiach jest pełno komunistów i multikulturowej propagandy
    Wal przez 40 minut rozmawiając o tym jak komunizm nigdy nie działa w praktyce

    #heheszki #pasta #komunizm

  •  

    Serio, mało rzeczy mnie triggeruje tak jak to chore „Xd”. Kombinacji x i d można używać na wiele wspaniałych sposobów. Coś cię śmieszy? Stawiasz „xD”. Coś się bardzo śmieszy? Śmiało: „XD”! Coś doprowadza Cię do płaczu ze śmiechu? „XDDD” i załatwione. Uśmiechniesz się pod nosem? „xd”. Po kłopocie.
    A co ma do tego ten bękart klawiaturowej ewolucji, potwór i zakała ludzkiej estetyki - „Xd”? Co to w ogóle ma wyrażać? Martwego człowieka z wywalonym jęzorem? Powiem Ci, co to znaczy. To znaczy, że masz w telefonie włączone zaczynanie zdań dużą literą, ale szkoda Ci klikać capsa na jedno „d” później. Korona z głowy spadnie? Nie sondze. „Xd” to symptom tego, że masz mnie, jako rozmówcę, gdzieś, bo Ci się nawet kliknąć nie chce, żeby mi wysłać poprawny emotikon. Szanujesz mnie? Używaj „xd”, „xD”, „XD”, do wyboru. Nie szanujesz mnie? Okaż to. Wystarczy, że wstawisz to zjebane „Xd” w choć jednej wiadomości. Nie pozdrawiam
    #gownowpis

    pokaż spoiler #pasta
    pokaż całość

  •  

    "Teraz wiem, że zapalenie zapałki było wielkim błędem. Próbowałem tylko wydobyć chomika" - powiedział Dick Grayson zdumionym i rozbawionym lekarzom pogotowia ratunkowego.
    Grayson i jego partner Tony Maloney znaleźli się w szpitalu po osobliwej sesji erotycznej, która zakończyła się fatalnie.

    "Wcisnąłem tekturową rurę w jego odbyt i wpuściłem do niej Raggota, naszego chomika - wyjaśnił Grayson. - Jak zwykle. Tony po chwili krzyknął "Armagedon", dając mi znać, że już ma dosyć. Próbowałem wyciągnąć Raggota, ale on nie chciał wyjść. Zajrzałem do rury i zapaliłem zapałkę, bo myślałem, że światło go przywabi".

    Rzecznik szpitala wyjaśnił dziennikarzom, co się stało potem.
    "Zapałka spowodowała zapłon gazów trawiennych. Płomień wystrzelił przez rurę, zapalając włosy pana Graysona i powodując poważne oparzenia twarzy. Zapaliły się również sierść i wąsy chomika, a wtedy wybuchło kolejne, większe skupisko gazu w głębi przewodu pokarmowego. Gryzoń wyleciał wówczas przez rurę niczym pocisk z armaty".

    Grayson doznał oparzeń drugiego stopnia, a wylatujący chomik złamał mu nos, Maloney ma natomiast oparzenia pierwszego i drugiego stopnia odbytu i dolnej części przewodu pokarmowego. Los chomika jest nieznany.
    #truestory #pasta #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Co poniektórzy, a konkretnie ci, którzy obecni są na utworzonej tutaj niedawno grupie Malcolm XL, słyszeli o trudnych warunkach w jakich przyszło mi obecnie żyć i tworzyć. Pozostałych pokrótce informuję, że znalazłem się w starym domu na wsi, do ktorego jeżdżę jak chcę, żeby nikt mnie nie wkurwiał. W domu od czasu mojego ostatniego pobytu odcięto prąd, bo nie docierały do mnie rachunki z elektrowni, więc siłą rzeczy do elektrowni nie docierały również moje opłaty xD Wymusiło to na mnie chwilowe przejście z pisania cyfrowego na analogowe, oraz pozyskiwanie światła ze znalezionej w domu lampy naftowej i świeczek, oraz zniczy z Orlenu, które szczęśliwie dla mnie w jego asortymencie sezonowym znalazły się ze względu na nadchodzące Wszystkich Świętych. Obecne warunki mojej pracy ilustruje zamieszczona tutaj fotografia xD

    Problem braku prądu w laptopie i telefonie udało mi się już rozwiązać, bo dogadałem się z babą w wiejskim spożywczaku (20 minut jazdy rowerem-składakiem po dziadku), że mogę się u niej podładowywać za 5 złotych za dzień i zobowiązanie do nierzucanie butli pod sklepem. Nadal pozostawał jednak problem braku światła, więc dzisiaj rano po raz kolejny udałem się na Orlen (30 minut jazdy rowerem-składakiem po dziadku) w celu dokupienia zniczy cmentarno-oświetleniowych.

    Zajechałem na Orlen, biorę 10 zniczy, czipsy, jakiś czteropaczek, to wszystko do plecaka i wsiadam na rower. W tym momencie pod stację podjeżdża lodówą Straż Gminna, która jest tutaj odpowiednikiem Straży Miejskiej, tylko siłą rzeczy się inaczej nazywa, bo jestem w gminie, a nie w mieście. Zatrzymują się tuż koło mnie i opuszczają okno

    DZIEŃ DOBRY PANU. A CO, SZKOŁA TO DZISIAJ NIECZYNNA?

    To pytanie wzięło się prawdopodobnie stąd, że a mordy wyglądam na mniej lat niż mam w rzeczywistości i jak się ogolę, to nawet mnie czasami u mnie w osiedlowym spożywczaku pytają o dowód jak chcę kupić szlugi. Pełen wyrozumiałości odpowiadam więc grzecznie strażnikom gminnym, że nie wiem, czy czynna czy nieczynna, bo obowiązek szkolny to ja mam za sobą od jakichś 10 lat. Strażnicy na to robią ironiczne

    AHAAAA
    YHYYYM
    NO TO W TAKIEJ SYTUACJI PAN TYLKO DOWODZIK POKAŻE I JUŻ PANU NIE PRZESZKADZAMY

    W tym momencię myślę: O KURWA. Myśla ta wzięła się stąd, że nie będę przecież po lesie jeździł na składaku z portfelem, kompletem dokumentów i telefonem, bo jeszcze pogubię, więc na wyprawę na stację wziąłem ze sobą tylko 5 dych, plecak i rzeczony składak. Mówię więc strażnikom uczciwie, że nie mam przy sobie dowodu, na co w odpowiedzi pada standardowe UUUU, NO TO BĘDZIE CIĘŻKA SPRAWA.

    Jako, że byłem już kilka razy spisywany, to jest mi wiadome, że w takich sytuacjach podaje się słownie swoje dane, oni przez krótkofalówkę dzwonią na centralę i tam im potwierdzają, że ktoś taki faktycznie istnieje. Zajmuje to oczywiście więcej czasu, ale koniec końców jest się puszczonym wolno, więc właśnie takie rozwiązanie zaproponowałem. Strażnik gminny mówi, że no dobra, to sprawdzimy.

    Podałem imię, nazwisko, datę urodzenia, panieńskie matki, typ wyjął telefon - bo krótkofalówek widocznie nie mieli - i gdzieś dzwoni.

    HALO? CZEŚĆ AŚKA, SŁUCHAJ, SPRAWDŹ MI TAM U WAS W URZĘDZIE, CZY FIGURUJE JAKIŚ – tu następuje podanie moich danych i chwila oczekiwania na odpowiedź Aśki z urzędu – AHA, YHYYM, NO DOBRA TO DZIĘKI, TO SIĘ WIDZIMY W DOMU.

    Rozłączył się, patrzy na tego drugiego i mówi TY, AŚKA POWIEDZIAŁA, ŻE U NAS W GMINIE TAKIEGO NIE MA, JEBANY FAŁSZYWE DANE PODAŁ.

    W tym momencie myślę: O KURWA, O JA PIERDOLĘ. Typy wydzwoniły urząd gminy w której się znajdujemy, jakąś Aśkę z wydziału kurwa ewidencji ludności, która prawdopodobnie w życiu prywatnym jest jego partnerką. Podejmuję jeszczę rozpaczliwą próbę tłumaczenia, że to absolutnie nic dziwnego, że mnie nie ma w ewidencji u pani Joanny, bo jestem zaewidencjonowany w urzędzie gminy w Warszawie. Strażnik jednak od razu rzuca ripostę obnażającą braki logiczne mojego tłumaczenia

    AHA, CZYLI PAN SOBIE TU PRZYJECHAŁ NA NASZĄ STACJĘ 200 KM NA SKŁADAKU Z WARSZAWY, BEZ DOKUMENTÓW, ŻEBY ROWER ZATANKOWAĆ, TAK?

    Odpowiedzi udzielił za mnie drugi strażnik

    DOBRA ADAŚ, CO BĘDZIESZ Z GNOJEM DYSKUTOWAŁ, WAGAROWICZ NORMALNY, JESZCZE NAS OKŁAMAŁ

    I zrobiło się jeszcze mniej przyjemnie niż było, bo wyskoczyli z lodówy, jeden mnie złapał za kierownicę żebym nie spierdolił, zaraz ZEJŚĆ Z ROWERU, POKAZAĆ PLECAK, a po plecaku się zrobiło już w ogóle najnieprzyjemniej, bo OOOO JESZCZE ZAMIAST DO SZKOŁY, TO IDZIE ALKOHOL SPOŻYWAĆ A POTEM NIETRZEŹWY POJAZD PROWADZIĆ. TO JUŻ BĘDZIE KURATOR.

    Pomiędzy strażnikami zapadła decyzja, że zostanę odwieziony do szkoły xD Zapakowali mnie na tył lodówy ze składakiem, plecakiem, czipsami i 10 zniczami cmentarno-oświetleniowymi, bo czteropak został już zarekwirowany i jechał z nimi z przodku. Jeszcze zanim odjechaliśmy próbowałem się tam z tyłu dobijać, że to pomyłka, ale typ tylko uchylił takie wewnętrzne okienko i mi powiedział, że jak nie zamknę mordy, to mi tam napsikają gazu łzawiącego, więc ja zamknąłem mordę, a on okienko.

    Jechaliśmy z 10 minut do jakiegoś miasteczka, w którym zatrzymaliśmy się pod zespołem szkół ogólnokształcących. Było to dla mnie pewną ulgą, bo oczywiście w szkole powiedzą, że w życiu mnie nie widzieli na oczy i z pewnością nie realizuję u nich obowiązku szkolnego, ja wtedy powiem NO PRZECIEŻ MÓWIŁEM i wyjdzie na moje. Zaprowadzili mnie prosto do gabinetu dyrektorki, gdzie siedzi dyrektorka, wicecedyrektorka i sekretarka, i mówią PANI DYREKTOR, ZŁAPALIŚMY WAGAROWICZA.

    W pomieszczeniu zapadła cisza i wszyscy się na mnie patrzą, więc korzystając z okazji znowu zaczynam energicznie tłumaczyć, że szkołę skończyłem 10 lat temu, a nawet wówczas nie chodziłem do tego liceum, bo jestem z zupełnie innego miasta.

    PANI MU NIE WIERZY, NAM TEŻ FAŁSZYWE DANE PODAŁ, SPRAWDZALIŚMY W URZĘDZIE!

    JESZCZE ALKOHOL SPOŻYWAŁ!

    Aż tu nagle się uaktywnia wicedyrektorka, że ohohoho, ja chyba wiem kolego kto ty jesteś, i zaczyna wertować jakiś dziennik, po czym pokazuje go dyrektorce i patrząc na mnie triumfalnie obwieszcza

    SZANOWNY PAN TOMASZ ZAWIŚLAK, KTÓREGO TU DO NAS W TYM ROKU PRZENIEŚLI Z DZIAŁDOSZYNA, A KTÓRY OD WRZEŚNIA NIE RACZYŁ SIĘ JESZCZE POJAWIĆ W SZKOLE. NO MIŁO NAM W KOŃCU PANA POZNAĆ!

    Emocje mi już w tym momencie puściły i krzyczę na nich, kurwa ludzie, jaki Tomasz Zawiślak, z jakiego Działdoszyna?! Jestem Malcolm z Warszawy, pojechałem tylko na Orlen po znicze do oświetlenia, bo mi prąd odcięli!

    Reakcją na moją żywiołową obronę było wezwanie szkolnej psycholog i nauczyciela od WF-u, bo ON MA DO TAKICH PODEJŚCIE. W sądzie nade mną uczestniczyło więc już 7 osób, w tym dwóch nowych oskarżycieli posiłkowych. Typ od WF-u groził, że tutaj nikt mi nie będzie się ze mną cackał jak w szkole w Działdoszynie, tylko porządnie się za mnie wezmą. Psycholog była jeszcze gorsza, bo

    TOMEK, POSŁUCHAJ, JESTEŚ WŚRÓD PRZYJACIÓŁ. NIC CO POWIESZ NIE WYJDZIE POZA TEN POKÓJ. POWIEDZ NAM, CZY TY BIERZESZ DOPALACZE?

    Ja z tego wszystkiego wpadłem już w lekką katatonię, więc siedziałem zgarbiony chowając twarz w dłoniach, podczas gdy wicedyrektorka odczytywała pozostałym zgromadzonym z „moich” akt informacje, z jakiej to trudnej rodziny jestem.

    Dyrektorka w oparciu o zeznania strażników gminnych postanowiła, że skoro rzekomo jestem po piwie, to nie mogę zostać w szkole, żebym nie demoralizował innych uczniów. Zapadła decyzja, że zostanę odwieziony do domu, tylko wcześniej skontaktują się z rodzicami. To ponownie rozbudziło moje nadzieje, bo jak zadzwonią do państwa Zawiślaków, to oni się mnie na pewno wyprą mówiąc, że przecież ich syn leży chory w domu. Wtedy też cała sytuacja się wyjaśni, a sprawiedliwość zatriumfuje.

    DZIEŃ DOBRY, Z TEJ STRONY DYREKTOR TORBECKA Z ZESPOŁU SZKÓŁ. PROSZĘ PANI, TAKA NIEPRZYJEMNA SYTUACJA, PANI SYNA STRAŻ GMINNA PRZYWIOZŁA DO SZKOŁY, BO NA WAGARACH NIETRZEŹWY JEŹDZIŁ NA ROWERZE. KTÓREGO SYNA? NO TOMKA. TAK, TOMASZA ZAWIŚLAKA. NO WIĘC W TEJ SYTUACJI CHYBA PANI ROZUMIE, ŻE SKORO SYN SPOŻYWAŁ, PRAWDA, ALKOHOL, TO DZISIAJ NIE MOŻE UCZESTNICZYĆ W LEKCJACH. ALE PROSZĘ PANI, MOGĘ PRZERWAĆ? MNIE PANI NIE MUSI PRZEPRASZAĆ, TYLKO NIECH PANI POROZMAWIA Z SYNEM, ZARAZ GO STRAŻ PRZYWIEZIE DO DOMU TO BĘDZIE MIAŁA PANI OKAZJĘ. NO TO DZIĘKUJĘ, DO WIDZENIA I PROSZĘ JUTRO RAZEM Z SYNEM DO MNIE PRZYJŚĆ NA ROZMOWĘ.

    Jak się rozłączyła to tylko popatrzyła po pozostałych zgromadzonych i z przekąsem powiedziała, że no, mamusia też chyba już z rana coś sobie dziabnęła. Następnie zostałem odprowadzony z powrotem do lodówy, przy akompaniamencie gróźb wuefisty, że on jeszcze ze mnie zrobi takiego sportowca, że mi się odechce piwka, oraz zapewnieniach szkolnej psycholog, że jak mam jakiś problem, to mogę zawsze do niej przyjść, posiedzieć, porozmawiać.

    Razem rowerem-składakiem, czipsami i 10 zniczami strażnicy znowu wieźli mnie z 15 minut, aż dojechaliśmy pod jakiś totalnie rozpierdolony budynek mieszkalny. W środku było tak, że jak szliśmy śmierdzącą szczochem klatką schodową, to strażnicy mięli wyjęty gaz pieprzowy na wypadek, gdyby któryś z lokatorów wypadł na nich z nożem. Dochodzimy do drzwi, pukamy, drzwi się same otwierają, bo zamek jest rozjebany. W mieszkaniu melina na 9000%, na podłodze psie gówno, jakieś gazety, części połamanych mebli, butelki etc. W kuchni przy wódzie siedzą państwo Zawiślakowie, po których widać, że są na melanżu już któryś tydzień albo miesiąc, ogólnie ostra delira. Pan Zawiślak odnotował naszą obecność dopiero po kilkunastu sekundach i zareagował na nią pytaniem ZNOWU DO PIERDLA, A NIBY KURWA ZA CO? Na co jeden ze strażników, którzy ewidentnie chcięli jak najszybciej się stamtąd wydostać, powiedział tylko, że PAN TUTAJ POKWITUJE ODBIÓR SYNA. Zawiślak senior coś bazgrnął na formularzu, Zawiślakowa seniorka zacząła bełkotliwie przepraszać za mnie strażników gminnych, a ci spierdolili, omijając psie gówno w przedpokoju.

    Myślę sobie, kurwa co teraz będzie? Czy jako, że nie mam dokumentów, a mój odbiór został pokwitowany, to należę teraz w świetle prawa do familii Zawiślaków? Czy jak będę chciał sobie pójść i mnie złapie ta straż gminna, to znowu mnie tu odwiozą? Czy państwo Zawiślakowie stali się moimi opiekunami prawnymi? A może ja naprawdę jestem Tomek Zawiślak, tylko mój umęczony patologicznym życiem umysł wytworzył jakiś mechanizm obronny - iluzję, w której wydawało mi się, że jestem Malcolmem i mieszkam w innym mieście i mam inną rodzinę, a całe moje dotychczasowe życie było tylko delirycznym zwidem.

    Te rozważania przerwał mi mój nowy ojciec mówiąc, że MASZ TU SYNEK 10 ZŁOTYCH I IDŹ PO FLASZKE, A JAK BĘDZIE BRAKOWAŁO TO NIE WIEM KURWA, MUSISZ COŚ WYMYŚLEĆ, BO SIĘ BĘDĘ GNIEWAŁ.

    No to zabrałem dychę, plecak z czipsami i 10 zniczami, i pojechałem do swojej chatki (2 godziny jazdy rowerem-składakiem po dziadku, który też zabrałem). Szkoda mi tylko oryginalnego Tomka Zawiślaka, bo jak wróci w końcu kiedyś do domu, to pewnie dostanie od starego wpierdol, że 10 złotych dostał, a flaszki nie przyniósł.

    #pasta
    pokaż całość

  •  

    Stoję w kolejce, przede mną jakaś para, przed nimi jakaś laska, wcześniej wężyk starych bab. Laska się obraca i zauważa ją ta z pary. I się zaczyna.

    - Ewa!?
    - Klaudia?! O jaaa, Zajebiście się tak spotkać. W mięsnym, hihihi
    - Zajebiście! Dawno się nie widziałyśmy. Kiedy ostatnio? U Marcina na melanżu? Naprawdę zajebiście hihihi.
    - U Maćka i Magdy się widziałyśmy chyba
    - Nie byłam wtedy, nad morzem byłam, z Moniką pojechaliśmy do Marty i jej tego nowego ich odwiedzić
    - No ale i tak zajebiście no.
    - No. Zajebiście wyglądasz! Byłaś u fryzjera? Zajebiście!
    - No byłam, dzięki, dzięki. Wiem, zajebiście. Hi hi.
    Gość z pary milczy. Stoi. Lampi się w kiełbasy. Chyba je liczy. Medytuje w mięsnym.
    - Byłam u fryzjera i wyobraź sobie, że jak wracałam autem, to mi wszyscy kierowcy migali światłami. Masakra, mówię ci. Dobry stylista to podstawa.

    Nie dowierzam. Zerkam do kolesia od kiełbas. On też chyba nie dowierza. Odpłynął do odległej mięsnej krainy, wzrok wbity gdzieś w ostatni rząd z polędwicami. I nie odrywając wzroku od wędlin, robotycznym głosem mówi:
    - A światła miałaś włączone?
    - Co?
    - Czy miałaś światła mijania włączone w samochodzie?
    - Hihihi nie wiem, od fryzjera wracałam. Skąd Ty go wytrzasnęłaś Klaudia? Hihihi.

    Wtedy spotkałem wzrok kolesia. Pustka. Zabrała mu duszę. Odwrócił się w ciszy, znowu do kiełbas. Szkoda człowieka

    #pasta
    #heheszki #zawszesmieszy
    pokaż całość

  •  

    - Halinka, śpisz?
    - Śpię, bo co?
    - Bo ja nie mogę
    - Co znowu?
    - Halinka, bo ja nie mogę zrozumieć jednej rzeczy, co mnie prześladuje
    - Niby czego?
    - Dlaczego ten michau to taka menda i świnia jest
    - Wiesz co? Ty nudny jesteś. Ty mnie pytasz o to co tydzień, od 30 lat
    - Halinka, bo ja od 30 lat pojąć nie mogę, po co w ogóle takie coś Pan Bóg stworzył?
    - Ferdek, a po co Pan Bóg stworzył muchę?
    - No właśnie po co? Albo takie stonkię ziemniaczaną po co?
    - Po jajco jełopie, dobranoc
    - Halinka, ja rozumiem, ja żem sam święty nie jest, ale przecież taki michau to jest przecież normalne obrzydlistwo. Po co w ogóle takie coś jest? Ja rozumiem jeszcze jakby to on miał źle. Ale co, mieszkanie ma, samochód ma, własny portal ma, pieniądze w bankomacie ma. Sam żem widział jak wybierał.
    - No, szkoda że ty nie masz z czego wybierać.
    - Kurde, jak ja go nienawidzę... I po co w ogóle takie coś jest... Po co? Dlaczego on taki jest?
    - Ferdek, nie wiem dlaczego on taki jest no. Może miał trudne dzieciństwo. I w ogóle ja ciebie proszę, skończmy ten temat bo ja za siebie nie ręczę.
    - Widzisz Halinka? Jak tylko się o tej mendzie zaczyna rozmowa, od razu konflikty same się rodzą... To jest, Halinka, zło chodzące. Trzeba by go wyeliminować...
    #michau #heheszki #pasta #swiatwedlugkiepskich #moderacjacontent
    pokaż całość

  •  

    Imć dobrodziej mój Pan Ojciec miłośnikiem jest ci ekstraordynaryjnym sztuki ryb chwytania. Połowa bez mała komnat we dworze ekwipażem człeka szlachetnie urodzonego niegodnym usłana niczym chocimskie pole pohańców głowami roku pańskiego zeszłego.
    Jużci nim miesiąc jeden przejść zdoła, domownik który we hak czy inszą sieć na ziemi leżącą wdepnie i do medyka konie co raz gnać przychodzi, jako to na końcach onych zadziory ostre diabelsko. Za żywota mego, do dwudziestej drugiej wiosny dobiegającego, już ze tuzin razy operacyję takową odbywać mi przyszło.
    Dni siedem nieledwie temu, gdym konsyliarza nawiedzał dla kondycji rekonesansu, ów li tylko personę mą w sieni ujrzał, jużci onuce zdziewać ściągać przykazał, suponując iż de novo w nodze hak jakowy utkwion.
    Insza połowa dworu zasłana „Macieja z Uklejowa ryb i inszych monstrów rzecznych inwentarzem”, „Łowisk rybacznych w Rzeczypospolitej, we Litwie i na Rusi opisaniem”, „Tractatuum o szczupaków supremacji nad stworzeniem wodnem wszelakim” et cetera. Z tygodnia każdego upływem rodziciel objazd czyni po księgarzach i targach wszelakich we województwie całem, ażeby rozprawy nowe o wodnym uniwersum traktujące skompletować. Bodaj na rozum mój biedny onegdaj padło, iżem razu pewnego jegomościowi ojcu wyłożył, jako na sejmiku ziemi naszej rodzinnej godzi mu się kompanionów w predylekcji odszukać.
    Sądził żem naówczas, iże pewinikiem grosza coś niceoś zaoszczędzić nam przyjdzie tym sposobem na onych woluminach, aliści dzisiaj nie jeno je nabywa, lecz i sejmiki wszystkie skwapliwie nawiedza, scysyje i utarczki nieprzystojne z okolicznymi rybactwa wespółmiłośnikami prowadząc.
    Toczą się tam pono swary o prym wiodące akcesorya et cetera. Pan Ojciec w zapalczywości swojej zdolny choćby i do wezywania na szable adwersarzy, a zdarzyło się jak powiadają, że i pachołka szlachetce jednemu z sąsiedniego powiatu usiekł w amoku napaści.
    Gdy to razu pewnego srodze mnie rodziciel rozsierdził, włóczęgów nająwszy kilku z miasta, gardłować nakazałem na sejmiku akcydentalne jakie ambaje kategoryi „karasiom łajno za pożywkę służy”. Pani Matka natenczas nadążyć nie zdoliła z bigosu warzeniem, ażeby zacietrzewionego ojca utemperować. Dalibóg, byłbym przepomniał jako na sejmiku już mu brać szlachecka przydomek zgotowała, krotochwilnie Jeziornym Wielkim Koronnym zowiąc.
    Gdy sprzyjająca aura nastaje, w każdy jeden dzień boży ekskursyję rybacką urządza. Pięć to już roków będzie bez mała jak za posiłek codziedzielny w domu naszym monstrum jakoweś wodne służy, a rodziciel peoruje zapamiętale o atutach posilania się tymże. Kiedym do academii krakowskiej, alma mater naszej, przed laty dopuszczon został, dni równe siedem rozwodził się jako to ani chybi tym sposobem, iż mnogość ryb na stole naszym gości, przez co pomyślunek i bystrość u mnie znaczniejsza.
    Każdej jednej też soboty zrywać się domownikom przychodzi z objęć Morfeusza o porze nieludzkiej, bo zawżdy ojciec wespół z kompanem swym, Panem Stanisławem herbu Leszcz, podskarbim sanockim, hałasy wierutne odprawują, oporządzenie naszykowując i służbę do posiłków rychtowania popędzając.
    Przy wieczerzy stale peoruje o rybiech i w koło Macieju dysputa schodzi razem każdem na ów urząd nadworny, co to go jeszcze Król Jegomość Stefan, świeć panie nad duszą jego miłościwą, do zarządu łowiskiem wszelkiem wodnem w Rzplitej łaskaw był powołać. Rodziciel gniewliwy wówczas się staje niemożebnie psubraty! zarybienie poczynić to już pewnikiem chanowe sługusy lepiej umieyo, skarbowe pensyje przejadayo jeno kpy boćwińskie, całym pąsowiejąc od stołu wstaje kalumnie ciskając na ciurów urzędniczych i w alkowie się zamyka, lektury Encyklopedyji Rzecznych Ryb w Polszcze dla uspokojenia zażywając.
    Roku obecnego pańskiego na Święta Pana Jezusa Narodzenia sam sobie sprawił Pan Ojciec komplet cały akcesoriów rybackich wszelakich, co to ich lud nadrzeczny do połowów odbywania używa.
    Odział się na dodatek w chałat z chłopa chyba pańszczyźnianego zdarty i cały boży dzień przepędził pośród sprzętów owych na środku podwórca.
    Azali i posiłku (wodne plugastwa jakoweś, a jakże) tamże spożywać zażądał [wybornie] [bywaj]
    Jeśliby mnie na łokcia wymiar dopusczono do całej rybiej populacyi w polszcze, pewnikiem bym ukatrupił.
    Onegdaj także pewnego razu, jeszcze w przyklasztornej szkole czy w jezuckim kolegium, gdy to dzień urodzin moich rocznicy nastał, Pan Ojciec podarunek mi zgotował takowy, że to na wyprawę swoję rybacką mnie pędraka prawem wyjątku pobrał. Setny podarek Panie Bracie.
    Wyruszyliśmy kędyś za folwark, rumaki nad jezioro przygoniwszy za majątkiem trzy stajania, rodziciel juże cały rozochocony, świeczki w oczach mając, wargi zwilżył z ekscytacji niezmiernej.
    Lokacyje uważnie dla akcesoriów owych wszystkich wyznaczył, przeto siedlim nad wodą, na zwierciadło pozierając. Nim pacierzy pięć upłynąć mogło, znużenie takie mnie naszło, iżem pachołkowi śpiewy dla rozrywki jakowejś począć kazał. Acz mi ociec wędką przez żywot wymierzył, jako to pono ryby pianie owo słyszeć zdolą i przed łowem pierzchają.
    Gdy zaś mi doszczętnie członki ścierpły i poruszył żem się nieznacznie, larum zaraz szeptem podniósł jako szmery wydaję i wodne stwory pozierają na ruchy moje i uchodzą. Pół ranka przesiadywać mi przyszło bezruchu jednego jak w tatarskim jasyrze jakowymś niemalże.
    Urodzin moich dzień na noviember przypada, przeto na domiar złego ziąb przeraźliwy nastał. W chwili pewnej rodziciel kroków liczbę pewną w las powziął i gazy wypuścił. Eksplanacyję następnież mi takową wyłożył, iże w lesie czynić to należy, jakoś inszym trafem ryby dosłyszą, a poczują.
    Na kartach uprzednich adnotację uczyniłem, iż Pan Ojciec kamrata do wypraw swoich posiada w osobie Pana Stanisława. Pierwotnie współtowarzyszem onych był dla rodziciela panie kochanku Wincenty. Człek na kształt beczułki węgrzyna z wąsem sumiastym i przez rok boży cały w żupan łuskami rybiemi przetykany odzian. Z ojcem moim jegomościem niemal za braci sobie byli, stawiał się Pan Wincenty wraz z małżonką swoją Zofią na wilię we dworze naszem et cetera. Razu pewnego gdy obchodzić ojcu przyszło dzień patrona swego świętego, Pan Wincenty zajechał na panie bracie szklenicę.
    Świętować takoż poczęli, iże ze łbów podgolonych się kurzyło, rzecz oczywista bez przestanku o łowiectwie rybim ugwarzając. Dał traf, wieczór przepędzałem przy ogniu w czeladnej i naraz ucha mego wrzaski doszły nieludzkie. Zatarg się wszczął ogromny w materii takiej, któż to w wodnem królestwie przewag większych dostępuje, szczupak li czy sum.
    PANIE WINCENTY, DO BIAŁEJ GORĘTWY MJE DOPROWADZISZ, WIDZIAŁEŚ ASAN RAZ CHOĆŻE SZCZUPAKOWE ZĘBY? CHAPS I BEZ RĘKI WAĆPAN SIĘ OSTAJESZ NICZEM W BOJU KRWAWEM!
    DALIBÓG, JANIE, SUMY W RZPLITEJ NAD 400 GRZYWIEN WAGĘ POSIADAĆ SPOSOBNE, ACANOWE SZCZUPAKI TOĆ IM PODJEZDKÓW NIEGODNE SZCZAĆ PROWADZAĆ
    CÓŻŻE MI TU WAĆPAŃ O SUMACH PRAWISZ, WŻDY LEDWIE UKLEJĘ Z WODNYCH CZUELUŚCI ZDOLISZ WYJMAĆ. SZCZUPAK LI TO JEST PRAWY KRÓL WODY JAK CAR JEST KRÓL RUSI
    Takimż to trafunkiem aż do szabel sięgnęli i potyczkę regularną w jadalnej toczyć co prędzej, ażem ze stajennymi ich rozdzielać musiał. Od czasu trafunku onego nieszczęsnego całkowicie relacyje zarzucili. Roku zeszłego wieść nadeszła, jako to Pan Wincenty był z rumaka na polowaniu spadł, żywot swój ziemski tym samym zakończywszy. Pani Matka posłańca z kondolencyjną notą wyprawiła i ojcu relacyją zdaje, a Pan Ojciec na to rzecze kontent wielce
    Na pohybel psubratowi!
    Takową to urazę za onego suma peany chował.
    Zanotować mi przyszło uprzednio o naczelnym adwersarzu rodziciela, to jest onym urzędzie królewskim od łowisk polskich. Pan Ojciec fiksacji jakowej niemal dostał w materii onej instytucyi i jak na rynku się głosi dla egzemplum, iże gdzie czambuł w granice wtargnął, ociec wąsa gniewnie trącając duka pod nosem jako to o onych pieczeniarzach urzędalskich wieści jakowe przekazane być winny.
    Druki ulotne insze niźli o rybiech sprawach traktujące jednakowoż czytać zaprzestał, jako to o gryzipiórkach wspomninanych w onych wyczytać niemożność.
    Delegatem urzędu do zarządu łowiskiem wszelkiem wodnem w Rzplitej w naszem województwie jest niejaki Pan Adam herbu Wzdręga. Jegomość ów pozostaje oćcu personifikacyą nieodstępną niegodziwości wszelakiej rybackiej dziedzinie w Rzplitej zgotowanej, skutkiem czego toczy z onym rodziciel mój zatarg wiekuisty.
    Ongiś jak Pan Ojciec w dzień targowy do miasta się wybrał, człeka owego regulacyje nowe głoszącego z trybuny tamże obaczywszy, w furię takową wpadł, iże miejscy pachołkowie za kubrak go ucapiwszy za bramę miasta wyrzucić nie omieszkali, takie tam pono brewerie odprawował.
    Po klęsce sromotnej w potrzebie z urzędnikiem wspomnianem, ociec do innych się uciekł fortelów, podjazdową niemal wojenkę wszcząwszy, której to przewodnim konceptem urąganie okrutne wobec Pana Adama na targach i sejmikach się stało. Banialuki niestworzone był ci Pan Ojciec prawił pokroju tego, że ów Pan Adam rokoszaninem zebrzydowskim był abo że i podobiznę Jego Królewskiej Mości w ratuszu naszem miejskim wiszącą gwoździem potraktował po nocy.
    Konspiracyjnych metodyk oćcu nie wyłożyłem, tako też w sądzie grodzkim sprawa się znalazła, który to organ sprawiedliwości broniący w pieniądzu gotowym kompensatę rodzicielowi memu był zasądził za ubytki na Pana Adamowym honorze. Przyszło ojcu w starych leciech 200 złotych czerwonych polskich ze skrzyni wyłożyć.
    Po wypłacie restytucji w kształcie zasądzonym we gnieździe naszem rodowym ani dnia żywota spokojnego człek nie zaznał. Kalumnie siarczyste na trybunały i urzędy przekupne, na równi z Pana Adamowym dobrym imieniem i światem bożym całym ciskał ojciec bez ustanku. Wyrozumieć szło z onej gadaniny jeno, iż te urzędasy od rybactwa niczem jacyś jezuici nad królestwem całem rząd dusz mają, owymi słynnemi szarymi eminencyjami na królewskim dworze będąc.
    Kalkulacyje też czynił tęgie, owe 200 czerwońców na akcesoria wszelakie do ryb chwytania służące przerachowując, a złość straszna go podówczas nachodziła, ile to woluminów cennych sumptem owym nabyć by zdołał (małowiele).
    Pan Ojciec, będzie to już z miesiąców parę, skonstatował był raptem pewnej niedzieli, iżli bez łodzi połowom służącej obejść się nie lza, bo to i z użyczaniem takowej wydatek niemały, a i okpić człeka mogą.
    Synu mój pierworodny, to ci ojciec powiada, jako na jeziornej tafli same li godne okazy pojmać możność. Tamoj żywiołu uświadczysz!
    Fortuna sprzyjającą jednak nie okazała się, gdyż to oćcowy mieszek ekspensów takowych ponieść był niezdolny, a nadto i przechować gdzie w gospodarstwie naszem łodzi by nie było, li płacił za stróżowanie kędyś indziej ojciec nie gotów. Skutkiem tego z podobnemi sobie zamiłowaniami szlachcicami z okolicy umowę rodziciel powziął o treści takowej, iże łodź ową wspólnym sumptem zakupią, a przechowana będzie w pustej stajni jednego, któremu to konie zaraza lata ubiegłego przetrzebiła.
    Postanowienie kompani w rybactwie podjęli jako dzielić im się równo przyjdzie oną karocą rzeczną abo li kompanią całą na połowy ruszać.
    Z początku kooperacyja owa pomyślnie nader przebiegała, wszelako niedzieli pewnej majowej Pan Ojciec zachorzał nielekko, na łowy udać się nie mogąc, o co go złość wielka brała.
    Na złego domiar kamraci posłańca pchnęli z relacyją, iże łowy fortunne nadzwyczaj, toteż Pan Ojciec jeno spąsowion cały na łożu zaległ i niby w delirium sapał wzburzon wielce.
    Kondycyję jeszcze pogorszał był brak możności obwiny kogo bogu ducha winnego, co też czynić zwykł nierzadkiemi czasy. Po czasie jakiem skonkludował jednakoż, iże niesprawiedliwość wielka zgotowana mu została, jako że na łupinę sumptem wspólnym jak i każdy łożył, a w połowie nie partycypuje. Na ostatek, skoro już do zmierzchu przyszło a i szlachice owi z ekskursyi powrócili, wyprawił był się rodziciel naprętce z domu.
    Miesiąc jeszcze dobrze na nieboskłonie nie zagościł jak na powrót ociec doma stanął i po mnie posyła, że to asystować mu mi przyjdzie na podworcu.
    Wychodzę ci ja z domu, a tam na środku dziedzińca wóz nasz jeden folwarczny stoi z łodzią ową przez kompanię ojcowską nabytą. Figiel nie lada.
    Zapytuję dobrodzieja jakimż to sposobem tutaj się znalazła, on mi na to, iże szlachetce jednemu ze stajni ową podebrał, jako to wykpili go kompanioni, a nadto przykazuje co bym woza ucapił i do stodół prowadzim. Na nic ostały wykładnie moje, jako we folwarku całem stodół pustych nie uświadczysz.
    Trafem szczęśliwem karoca owa nawodna w bramie folwarcznej pomieścić się nie chciała, przeto orzekł rodziciel, na podworcu się ostanie.
    Taborowe łańcuchy, co to jeszcze z którejś tureckiej wojny się ostały przytargawszy za ochronę posłużyły i ojciec kontent doma chce powracać, gdy tu naraz raptem zajeżdżają przed majątek dwa powozy ze szlachcicami wespółwłaścicielami, co to pewnikiem już odgadli, kędy mienie ich znajdować się może.
    Scysja nie lada się wszczęła, bo szlachetki gardłują niebożebnie, czemuż to łódź ojciec zawłaszczył, a że zwrócić oną ma bez zwłoki żadnej, a rodziciel znowuż grzmi, iże oszukan został, 50 czerwońców łożywszy, połowów niedzieli obecnej nie odbył.
    Takim spraw obrotem, nastroje wzburzone ostudzić postanowiwszy, od szablami rodziciela mego rozniesienia zamiaru odwieść szaraczków usiłowałem, co wcale nieodległą perspektywą się stało.
    Po pacierzach kilkunastu obrót takowy sprawy przybrały:
    -Ojciec mój na klepisku pokładzion, desperacko się łodzi uczepił i gardło zdziera, iże onej nie odda
    -Szlachetkowie pokrzykują, iże oddawać ma czym prędzej
    -Jeden szlachciura za nochal potrzaskany się obłapia, jako to Pana Ojca od łupiny odseparować próby czyniwszy, razy srogie w facjatę nogą ojcowską otrzymał
    -Dwóch starościńskich za nogi ojca ucapi i huczą, że z nimi do lochu jedzie za corpusu szlacheckiego uszkodzenie.
    -Za bramą somsiady ciekawością i wrzaskiem przygonione łby jeno wystawiają.
    -Pani Matka lamenty podnosi, oćca zaklinając, ażeby łodzi odstąpił, a starościńskich, żeby go do ciemnicy nie pobrali.
    -Ja ropuchazasępiona.glejt
    Na ostatek starościńscy ojca z łodzią rozdzielili. Ja asysty żem szlachetkom udzielił w łańcuchów odejmowaniu, po czym oną pochwycili, cisnąwszy uprzednio rodzicielowi 50 złociszy, warcząc iże tytułu żadnego do niej już nie posiada i dla zdrowia jego korzystniej by się gdzie na połowach już nie obaczyli.
    Pani Matka starościńskich uprosiła, co by głowy rodziny nam nie odbierali. Szlachetka ów, co to buciorem ojcowym po obliczu potraktowan był przebąknął, iże on procesowaniem się nie będzie trudnił i w rzyci incydenta owe ma, jeno na oczy ojca mego oglądać więcej nie skory.
    Pan Ojciec po dziś dzień zwady wszczyna wszelakie ze szlachetkami na sejmikach abo targach, jako że na druki ulotne się tamci wydatkowali, w których to przed interesami wszelkiemi z ojcem moim wraz przestrogi udzielają. Razu pewnego miasto wizytując przekonać mi się przyszło, jak nieporadnie respons dać owym ojciec próby czynił, krzykaczy pośród gołoty najmując.
    Pan Jegomość Jan z Rybitwów
    co to włości jego liczebność: 6
    Niedorzeczności owe pomyleńcy jakowi wypisywać jeno zdolni! Z panem bratem Janem znajomość moja leciech wielu sięga i zaręczyć mogę, iż przyzwoity to człek bardzo i rybak bezprzykładny! Oplwać go jeno chcą, jako zawiść owa grzeszna psubratów bierze za monstra niepoślednie z wód dobyte!
    Z kolei pachołków wynajętych pożytkował do molestunku nie tak dawnych kompanów od połowów. Skoro który tylko druki nowe ze szkalunkami rozprowadzać poczynał, posyłał tamże ojciec najętych, wrzaski im wznosić nakazując, jako to charłackie ryby tamten jeno chwyta i że oczywista jako żaden z niego profesjonał.
    Tych samych krzykaczy dla swoich triumfów pochwały używał i jak dla egzemplum okazy własnoręcznie pochwycone w dzień targowy demonstrował to tym z tłumu kazał pochwały chełpliwe pokrzykiwać.
    Óóóów ci jest sztuki rybackiej znawca znamienity! Od raz człeku obaczysz, iże eksperiencja nie byle jaka!
    Tudzież z tego rad był niezmiernie, mnie i Pani Matce przykazując uszu nadstawiać, jako to go brać szlachecka opiewa.

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Wiecie czemu w autobusach są takie wielkie szyby?

    pokaż spoiler Żeby było was lepiej widać jebane biedaki xD


    #heheszki #pasta

  •  

    ojciec wbija mi się do pokoju, puszcza bąka i krzyczy ŁAP PÓKI CIEPŁE
    w dzieciństwie, w niedzielę jak w wieczorynce był kaczor donald i pojawił się miki to tata mówił "znów ta uszata kurwa"
    tata wbija mi się do pokoju i mówi "jest poważna sprawa synek", ja się pytam jaka a on "ktoś podjebał ziarno świętego izydora"
    gdy kłócę się z ojcem to on "czoper, nie peniaj kolargola"
    dzwoń do ojca będącego w drugim pokoju na komórkę
    ojciec odbiera
    BAJO JAJO TATE
    tak 10 razy pod rząd
    ojciec się wkurwia i zaczyna cię ganiać po mieszkaniu
    krzycz uciekając: TUHAJBEJ SIĘ ROZSIERDZIŁ, TUHAJBEJ SIĘ ROZSIERDZIŁ, BRACIA KOZACY, ROZSIERDZIŁ SIĘ!

    pokaż spoiler #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Przerwa reprezentacyjna to czas, w którym piłkarze niepowołani do swoich drużyn narodowych mogą w spokoju trenować, relaksować się i porozmawiać z mediami. Z tej ostatniej możliwości skorzystał antybohater niedawnego finału Ligi Mistrzów - Loris Karius. Oto fragment wywiadu, którego obecny golkiper Besiktasu udzielił „Bildowi”.

    „Może się to wydawać dziwne, ale pierwotnie miałem zostać w Liverpoolu. Moje błędy z finału z LM były kosztowne, ale trener i reszta sztabu docenili to, że w drugiej połowie sezonu prezentowałem się całkiem dobrze i uważali, że mogę z powodzeniem konkurować w bramce z Alissonem. Bardziej niepokoiła ich inna sprawa: świeżo po pamiętnym meczu w Kijowie klubowy twitter zalała faza chamskich komentarzy, w których życzono mi śmierci. Plan był prosty: nagrać filmik, w którym pokazane będzie, że też jestem człowiekiem, czuję smutek i emocje.

    Miałem być jak najbardziej naturalny, poproszono nawet, żebym puścił swoje ulubione piosenki aby leciały w tle. Wszystko szło bardzo dobrze - nieźle czułem się przed kamerą, a trener Klopp żartował nawet, że to najlepszy aktorski występ piłkarza Liverpoolu od czasu Salaha po starciu z Ramosem. Nagle jednak mina Juergena z wesołej stała się... nawet nie wiem, jak to opisać. Spytałem się więc, o co chodzi, na co kołcz kazał mi pokazać swój telefon, z którego leciała piosenka. Zrobiłem to. Na moje nieszczęście na wyświetlaczu widniał napis „Żabson - TRAPOLLO”. Klopp dotkliwie mnie pobił, zemdlałem.

    Następnego dnia obudziłem się już w samolocie do Stambułu. Chciałbym, aby ludzie wreszcie zrozumieli, że Juergen Klopp nie jest takim trenerem, jakim przedstawiają go media. Pod maską sympatycznego i żywiołowego człowieka kryje się okrutny despota, który jest gotów zrobić wszystko, żeby się zemścić”

    To jest Ekstraklasa, tego nie zrozumiesz

    pokaż spoiler #heheszki #pilkanozna #pdk #mecz #pasta
    pokaż całość

  •  

    A teraz powiem wam o moim nowym kuhwa hobby... Jestem wyjęty spod trzeźwości, Choroszcz mnie ściga, ja tylko patrze się na prawą stronę, aha, nadchodzą psychiatryczne fartuchowskie kuhwy, czas odjeżdżać! Chwytam za kierownice, szprot w kieszeni, jadę przed siebie kuhwa. Białe śmiecie z tyłu fartuchowskie chciałyby mnie złapać, ale nigdy im się to nie uda. Widzicie tą precelke w ustach? Z czystego chleba bozego kuhwa! Stać mnie na taki luz bo jestem kimś! Rozumiecie to? Opel asterken bozen najntin najti fajw kuhwa. I napiehdalam i jadę przed siebie, widzicie? Mijamy właśnie Boboli kuhwa, dalej mnie ścigają fartuchowcy. Patrzcie kuhwa, widzicie? tak jest właśnie na Szkolnej. Jak jedziecie i macie jakiś problem co jest właściwie prawie niemożliwe to taka muzyczka leci, nie? Kabab w łapie, albo dwa, patrzcie. I cudowna kobieta wam mówi tak: coś jest w tobie Major. Thudno jest to wyjaśnić co w tobie jest takiego zajebistego, cały czas o tobie mówią Major, czy to na Szkolnej czy w Tworkach, ale ty się nigdy nie zmieniasz, dalej jesteś taki zajebisty. Coś jest w tobie Major, słyszycie to? Właśnie podjechałem pod Szkolną kuhwa. Idzie tutaj żołnierka, żołnierka z Bombasu, ej żołnierka! Patrzcie. żołnierka kocham Cie. Tak Major, ty się nie zmieniasz. Patrzę, wchodzę, aha, nie ma żołnierki. Paczka na dól, w paczce same szproty boze, patrzcie kuhwa. Tak się żyje włąśnie na Szkolnej 17 – czysty luz. Patrzcie, rozglądam się tylko z taką, z takim, z takim żalem jak ci ludzie muszą w Tworkach żyć. Paczka na dół. I teraz patrzcie, najlepsze ujęcie, wychodzę i światło gaszę i muzyka nibęben. Patrzcie. PYK. JA PIEHDOLE. Tylko mnie stać na takie opanowanie i na takie wyczucie czasu, kumajcie to. A teraz dalej jadę, mijam Boboli. Jadę zajebać Meksikana. Patrzcie co za luksus, co za opanowanie. No kuhwa. Tylko Szkolna, rozumiecie to? Tylko Szkolna. I to jest najgorszy dzień w moim żyicu ja tak się czuje kuhwa. To jest NAJGOHSZY dzień w moim jebanym życiu, czujecie to? Ja piehdole, czysty luz bozy, czyste niebo boze, luksus, paczki, SUKCES kuhwa.

    #kononowicz #suchodolski #major #szkolna17 #pasta #heheszki #pasjonaciubogiegozartu
    pokaż całość

  •  

    Kiedy czytam komentarze pod informacją o promocji mięsa w Biedronce to mam wrażenie, że albo piszą je wojujący weganie albo wariaci, którzy potrafią jechać 400km, na wzgórza południowej części Bieszczad, gdzie mieści się okręg mający średnice 1,5km, wyliczony tak, by był maksymalnie oddalony od wszelkich możliwych źródeł "toksyn" (wliczając w to nawet dym z komina). Tam wybierają sobie cielaka z gatunku Bos Strzyzus Debilus, który był karmiony wyłącznie paszą osobiście wcześniej przeżutą przez gospodarza. Sami mu gardło podrzynają, spuszczają krew chłepcząc ją języczkiem, potem osobiście rozbierają mięso, wyrzucając 99% z niego, bo to odpady niegodne człowieka. Z tych 300g mięsa, które zostały z tego biednego zwierzaka, robią 3 zasrane hamburgery, wsadzone w bezglutenową, niekaloryczną, raz zmieloną, upieczoną z popiołu i żwiru bułkę. Jedynym dozwolonym sosem dla takich są łzy rekina, uzyskane przez puszczanie mu kawałków starego, niezależnego, awangardowego kina francuskiego, a dodanie sałaty, cebuli lub pomidora to zbrodnia, bo mogliby w ten sposób przyłożyć rękę do wycinania lasów deszczowych. Siedzi potem taki jeden z drugim, zmęczony, głodny i głupi i żali się po netach jak to mięso nie kosztujące 168zł za kilogram to nie mięso a trucizna wyprodukowana przez nikczemne korporacje w celu zniewolenia człowieczeństwa.

    #pasta #biedronka
    pokaż całość

  •  

    jesteś członkiem komitetu naukowego
    pracujecie nad podróżami w czasie
    macie pierwszy działający prototyp
    przerobiony delorean #pdk
    czas na pierwszą podróż
    pada na ciebie zaszczyt bycia podróżnikiem
    uznajesz że na pierwszą próbę nie ma co iść za daleko
    wybierasz rok
    2137
    przenosi cię
    nie poznajesz miejsca gdzie jesteś
    albo warszawa w 100 lat stała się dziką puszczą albo przeniosło cię także w terenie
    masz nadzieję że to drugie
    twój samochód jest przygotowany na ewentualne niedogodności więc próbujesz jechać przed siebie w tym lesie
    dookoła dzicz, drzewa wydają się mieć setki lat
    jedziesz tak przez godzinę
    w końcu teren się zmienia
    polana
    wioska
    budynki z desek
    dach ze strzechy
    sprawdzasz czy się nie rypnąłeś w podanym roku
    nie, dalej wskazuje 2137
    orientujesz się że chyba odbyła się trzecia wojna światowa i ludzie serio się cofnęli w rozwoju
    einstein miał rację
    smutnażaba.psd
    podjeżdżasz do tybulców
    zauważają cię
    wydają z siebie jakieś niezrozumiałe dźwięki, skacząc w tę i wewtę
    przypomina ci się klasyk kinematografii odyseja kosmiczna stanleya kubricka
    z tym małpy z początku filmu były bardziej cywilizowane
    tymczasem typki biorą grabie i na ciebie szarżują
    panikujesz
    puszczasz ostatni hit polskiego youtube'a który zapisałeś na komórce
    danielmagical vs kruszwil mma prank (gone sexual) ft gonciarz
    uciekają
    rzucają najpiękniejsze plemienne kobiety w twoją stronę żeby odwrócić twoją uwagę
    drą się przy tym jak kastrowany prosiak
    zastanawiasz się dlaczego ludzkość tak bardzo zawiodła
    kiedy już wszyscy uciekną wybierasz się na przechadzkę
    nie ma żadnych pozostałości nowoczesnych technologii
    zaczynasz się zastanawiać czy przypadkiem twoja aparatura cię nie oszukuje
    nagle dochodzisz na środek wioski
    plac
    na placu pomnik
    twoje serce traci całą nadzieję
    pomnik to zniszczony kokpit samolotu general dynamics f-16 falcon z roku 2010
    wokół niego są ofiary ze zwierząt
    tubylcy musieli uznać go za szatana i próbować ułaskawić
    wchodzisz do środka
    w ciągu nanosekundy twoje serce odżywa
    na twojej twarzy pojawia się uśmiech
    nadzieja powróciła.
    zabierasz stamtąd system nawigacji
    odjeżdżasz
    w końcu wracasz do warszawy
    gościu w latającym maluchu daje ci samoodnawialnego pryncypałka
    kurwa pryncypałki
    twój ośrodek nadal stoi
    ludzie czekali na ciebie
    z widoczną ulgą że jednak żyjesz pytają co się stało że cię tyle nie było
    "przypadkiem mnie wyjebało na podlasie"

    #pasta #heheszki #podlasie
    pokaż całość

  •  

    Co poniektórzy, a konkretnie ci, którzy obecni są na utworzonej tutaj niedawno grupie Malcolm XL, słyszeli o trudnych warunkach w jakich przyszło mi obecnie żyć i tworzyć. Pozostałych pokrótce informuję, że znalazłem się w starym domu na wsi, do ktorego jeżdżę jak chcę, żeby nikt mnie nie wkurwiał. W domu od czasu mojego ostatniego pobytu odcięto prąd, bo nie docierały do mnie rachunki z elektrowni, więc siłą rzeczy do elektrowni nie docierały również moje opłaty xD Wymusiło to na mnie chwilowe przejście z pisania cyfrowego na analogowe, oraz pozyskiwanie światła ze znalezionej w domu lampy naftowej i świeczek, oraz zniczy z Orlenu, które szczęśliwie dla mnie w jego asortymencie sezonowym znalazły się ze względu na nadchodzące Wszystkich Świętych. Obecne warunki mojej pracy ilustruje zamieszczona tutaj fotografia xD

    Problem braku prądu w laptopie i telefonie udało mi się już rozwiązać, bo dogadałem się z babą w wiejskim spożywczaku (20 minut jazdy rowerem-składakiem po dziadku), że mogę się u niej podładowywać za 5 złotych za dzień i zobowiązanie do nierzucanie butli pod sklepem. Nadal pozostawał jednak problem braku światła, więc dzisiaj rano po raz kolejny udałem się na Orlen (30 minut jazdy rowerem-składakiem po dziadku) w celu dokupienia zniczy cmentarno-oświetleniowych.

    Zajechałem na Orlen, biorę 10 zniczy, czipsy, jakiś czteropaczek, to wszystko do plecaka i wsiadam na rower. W tym momencie pod stację podjeżdża lodówą Straż Gminna, która jest tutaj odpowiednikiem Straży Miejskiej, tylko siłą rzeczy się inaczej nazywa, bo jestem w gminie, a nie w mieście. Zatrzymują się tuż koło mnie i opuszczają okno

    DZIEŃ DOBRY PANU. A CO, SZKOŁA TO DZISIAJ NIECZYNNA?

    To pytanie wzięło się prawdopodobnie stąd, że a mordy wyglądam na mniej lat niż mam w rzeczywistości i jak się ogolę, to nawet mnie czasami u mnie w osiedlowym spożywczaku pytają o dowód jak chcę kupić szlugi. Pełen wyrozumiałości odpowiadam więc grzecznie strażnikom gminnym, że nie wiem, czy czynna czy nieczynna, bo obowiązek szkolny to ja mam za sobą od jakichś 10 lat. Strażnicy na to robią ironiczne

    AHAAAA
    YHYYYM
    NO TO W TAKIEJ SYTUACJI PAN TYLKO DOWODZIK POKAŻE I JUŻ PANU NIE PRZESZKADZAMY

    W tym momencię myślę: O KURWA. Myśla ta wzięła się stąd, że nie będę przecież po lesie jeździł na składaku z portfelem, kompletem dokumentów i telefonem, bo jeszcze pogubię, więc na wyprawę na stację wziąłem ze sobą tylko 5 dych, plecak i rzeczony składak. Mówię więc strażnikom uczciwie, że nie mam przy sobie dowodu, na co w odpowiedzi pada standardowe UUUU, NO TO BĘDZIE CIĘŻKA SPRAWA.

    Jako, że byłem już kilka razy spisywany, to jest mi wiadome, że w takich sytuacjach podaje się słownie swoje dane, oni przez krótkofalówkę dzwonią na centralę i tam im potwierdzają, że ktoś taki faktycznie istnieje. Zajmuje to oczywiście więcej czasu, ale koniec końców jest się puszczonym wolno, więc właśnie takie rozwiązanie zaproponowałem. Strażnik gminny mówi, że no dobra, to sprawdzimy.

    Podałem imię, nazwisko, datę urodzenia, panieńskie matki, typ wyjął telefon - bo krótkofalówek widocznie nie mieli - i gdzieś dzwoni.

    HALO? CZEŚĆ AŚKA, SŁUCHAJ, SPRAWDŹ MI TAM U WAS W URZĘDZIE, CZY FIGURUJE JAKIŚ – tu następuje podanie moich danych i chwila oczekiwania na odpowiedź Aśki z urzędu – AHA, YHYYM, NO DOBRA TO DZIĘKI, TO SIĘ WIDZIMY W DOMU.

    Rozłączył się, patrzy na tego drugiego i mówi TY, AŚKA POWIEDZIAŁA, ŻE U NAS W GMINIE TAKIEGO NIE MA, JEBANY FAŁSZYWE DANE PODAŁ.

    W tym momencie myślę: O KURWA, O JA PIERDOLĘ. Typy wydzwoniły urząd gminy w której się znajdujemy, jakąś Aśkę z wydziału kurwa ewidencji ludności, która prawdopodobnie w życiu prywatnym jest jego partnerką. Podejmuję jeszczę rozpaczliwą próbę tłumaczenia, że to absolutnie nic dziwnego, że mnie nie ma w ewidencji u pani Joanny, bo jestem zaewidencjonowany w urzędzie gminy w Warszawie. Strażnik jednak od razu rzuca ripostę obnażającą braki logiczne mojego tłumaczenia

    AHA, CZYLI PAN SOBIE TU PRZYJECHAŁ NA NASZĄ STACJĘ 200 KM NA SKŁADAKU Z WARSZAWY, BEZ DOKUMENTÓW, ŻEBY ROWER ZATANKOWAĆ, TAK?

    Odpowiedzi udzielił za mnie drugi strażnik

    DOBRA ADAŚ, CO BĘDZIESZ Z GNOJEM DYSKUTOWAŁ, WAGAROWICZ NORMALNY, JESZCZE NAS OKŁAMAŁ

    I zrobiło się jeszcze mniej przyjemnie niż było, bo wyskoczyli z lodówy, jeden mnie złapał za kierownicę żebym nie spierdolił, zaraz ZEJŚĆ Z ROWERU, POKAZAĆ PLECAK, a po plecaku się zrobiło już w ogóle najnieprzyjemniej, bo OOOO JESZCZE ZAMIAST DO SZKOŁY, TO IDZIE ALKOHOL SPOŻYWAĆ A POTEM NIETRZEŹWY POJAZD PROWADZIĆ. TO JUŻ BĘDZIE KURATOR.

    Pomiędzy strażnikami zapadła decyzja, że zostanę odwieziony do szkoły xD Zapakowali mnie na tył lodówy ze składakiem, plecakiem, czipsami i 10 zniczami cmentarno-oświetleniowymi, bo czteropak został już zarekwirowany i jechał z nimi z przodku. Jeszcze zanim odjechaliśmy próbowałem się tam z tyłu dobijać, że to pomyłka, ale typ tylko uchylił takie wewnętrzne okienko i mi powiedział, że jak nie zamknę mordy, to mi tam napsikają gazu łzawiącego, więc ja zamknąłem mordę, a on okienko.

    Jechaliśmy z 10 minut do jakiegoś miasteczka, w którym zatrzymaliśmy się pod zespołem szkół ogólnokształcących. Było to dla mnie pewną ulgą, bo oczywiście w szkole powiedzą, że w życiu mnie nie widzieli na oczy i z pewnością nie realizuję u nich obowiązku szkolnego, ja wtedy powiem NO PRZECIEŻ MÓWIŁEM i wyjdzie na moje. Zaprowadzili mnie prosto do gabinetu dyrektorki, gdzie siedzi dyrektorka, wicecedyrektorka i sekretarka, i mówią PANI DYREKTOR, ZŁAPALIŚMY WAGAROWICZA.

    W pomieszczeniu zapadła cisza i wszyscy się na mnie patrzą, więc korzystając z okazji znowu zaczynam energicznie tłumaczyć, że szkołę skończyłem 10 lat temu, a nawet wówczas nie chodziłem do tego liceum, bo jestem z zupełnie innego miasta.

    PANI MU NIE WIERZY, NAM TEŻ FAŁSZYWE DANE PODAŁ, SPRAWDZALIŚMY W URZĘDZIE!

    JESZCZE ALKOHOL SPOŻYWAŁ!

    Aż tu nagle się uaktywnia wicedyrektorka, że ohohoho, ja chyba wiem kolego kto ty jesteś, i zaczyna wertować jakiś dziennik, po czym pokazuje go dyrektorce i patrząc na mnie triumfalnie obwieszcza

    SZANOWNY PAN TOMASZ ZAWIŚLAK, KTÓREGO TU DO NAS W TYM ROKU PRZENIEŚLI Z DZIAŁDOSZYNA, A KTÓRY OD WRZEŚNIA NIE RACZYŁ SIĘ JESZCZE POJAWIĆ W SZKOLE. NO MIŁO NAM W KOŃCU PANA POZNAĆ!

    Emocje mi już w tym momencie puściły i krzyczę na nich, kurwa ludzie, jaki Tomasz Zawiślak, z jakiego Działdoszyna?! Jestem Malcolm z Warszawy, pojechałem tylko na Orlen po znicze do oświetlenia, bo mi prąd odcięli!

    Reakcją na moją żywiołową obronę było wezwanie szkolnej psycholog i nauczyciela od WF-u, bo ON MA DO TAKICH PODEJŚCIE. W sądzie nade mną uczestniczyło więc już 7 osób, w tym dwóch nowych oskarżycieli posiłkowych. Typ od WF-u groził, że tutaj nikt mi nie będzie się ze mną cackał jak w szkole w Działdoszynie, tylko porządnie się za mnie wezmą. Psycholog była jeszcze gorsza, bo

    TOMEK, POSŁUCHAJ, JESTEŚ WŚRÓD PRZYJACIÓŁ. NIC CO POWIESZ NIE WYJDZIE POZA TEN POKÓJ. POWIEDZ NAM, CZY TY BIERZESZ DOPALACZE?

    Ja z tego wszystkiego wpadłem już w lekką katatonię, więc siedziałem zgarbiony chowając twarz w dłoniach, podczas gdy wicedyrektorka odczytywała pozostałym zgromadzonym z „moich” akt informacje, z jakiej to trudnej rodziny jestem.

    Dyrektorka w oparciu o zeznania strażników gminnych postanowiła, że skoro rzekomo jestem po piwie, to nie mogę zostać w szkole, żebym nie demoralizował innych uczniów. Zapadła decyzja, że zostanę odwieziony do domu, tylko wcześniej skontaktują się z rodzicami. To ponownie rozbudziło moje nadzieje, bo jak zadzwonią do państwa Zawiślaków, to oni się mnie na pewno wyprą mówiąc, że przecież ich syn leży chory w domu. Wtedy też cała sytuacja się wyjaśni, a sprawiedliwość zatriumfuje.

    DZIEŃ DOBRY, Z TEJ STRONY DYREKTOR TORBECKA Z ZESPOŁU SZKÓŁ. PROSZĘ PANI, TAKA NIEPRZYJEMNA SYTUACJA, PANI SYNA STRAŻ GMINNA PRZYWIOZŁA DO SZKOŁY, BO NA WAGARACH NIETRZEŹWY JEŹDZIŁ NA ROWERZE. KTÓREGO SYNA? NO TOMKA. TAK, TOMASZA ZAWIŚLAKA. NO WIĘC W TEJ SYTUACJI CHYBA PANI ROZUMIE, ŻE SKORO SYN SPOŻYWAŁ, PRAWDA, ALKOHOL, TO DZISIAJ NIE MOŻE UCZESTNICZYĆ W LEKCJACH. ALE PROSZĘ PANI, MOGĘ PRZERWAĆ? MNIE PANI NIE MUSI PRZEPRASZAĆ, TYLKO NIECH PANI POROZMAWIA Z SYNEM, ZARAZ GO STRAŻ PRZYWIEZIE DO DOMU TO BĘDZIE MIAŁA PANI OKAZJĘ. NO TO DZIĘKUJĘ, DO WIDZENIA I PROSZĘ JUTRO RAZEM Z SYNEM DO MNIE PRZYJŚĆ NA ROZMOWĘ.

    Jak się rozłączyła to tylko popatrzyła po pozostałych zgromadzonych i z przekąsem powiedziała, że no, mamusia też chyba już z rana coś sobie dziabnęła. Następnie zostałem odprowadzony z powrotem do lodówy, przy akompaniamencie gróźb wuefisty, że on jeszcze ze mnie zrobi takiego sportowca, że mi się odechce piwka, oraz zapewnieniach szkolnej psycholog, że jak mam jakiś problem, to mogę zawsze do niej przyjść, posiedzieć, porozmawiać.

    Razem rowerem-składakiem, czipsami i 10 zniczami strażnicy znowu wieźli mnie z 15 minut, aż dojechaliśmy pod jakiś totalnie rozpierdolony budynek mieszkalny. W środku było tak, że jak szliśmy śmierdzącą szczochem klatką schodową, to strażnicy mięli wyjęty gaz pieprzowy na wypadek, gdyby któryś z lokatorów wypadł na nich z nożem. Dochodzimy do drzwi, pukamy, drzwi się same otwierają, bo zamek jest rozjebany. W mieszkaniu melina na 9000%, na podłodze psie gówno, jakieś gazety, części połamanych mebli, butelki etc. W kuchni przy wódzie siedzą państwo Zawiślakowie, po których widać, że są na melanżu już któryś tydzień albo miesiąc, ogólnie ostra delira. Pan Zawiślak odnotował naszą obecność dopiero po kilkunastu sekundach i zareagował na nią pytaniem ZNOWU DO PIERDLA, A NIBY KURWA ZA CO? Na co jeden ze strażników, którzy ewidentnie chcięli jak najszybciej się stamtąd wydostać, powiedział tylko, że PAN TUTAJ POKWITUJE ODBIÓR SYNA. Zawiślak senior coś bazgrnął na formularzu, Zawiślakowa seniorka zacząła bełkotliwie przepraszać za mnie strażników gminnych, a ci spierdolili, omijając psie gówno w przedpokoju.

    Myślę sobie, kurwa co teraz będzie? Czy jako, że nie mam dokumentów, a mój odbiór został pokwitowany, to należę teraz w świetle prawa do familii Zawiślaków? Czy jak będę chciał sobie pójść i mnie złapie ta straż gminna, to znowu mnie tu odwiozą? Czy państwo Zawiślakowie stali się moimi opiekunami prawnymi? A może ja naprawdę jestem Tomek Zawiślak, tylko mój umęczony patologicznym życiem umysł wytworzył jakiś mechanizm obronny - iluzję, w której wydawało mi się, że jestem Malcolmem i mieszkam w innym mieście i mam inną rodzinę, a całe moje dotychczasowe życie było tylko delirycznym zwidem.

    Te rozważania przerwał mi mój nowy ojciec mówiąc, że MASZ TU SYNEK 10 ZŁOTYCH I IDŹ PO FLASZKE, A JAK BĘDZIE BRAKOWAŁO TO NIE WIEM KURWA, MUSISZ COŚ WYMYŚLEĆ, BO SIĘ BĘDĘ GNIEWAŁ.

    No to zabrałem dychę, plecak z czipsami i 10 zniczami, i pojechałem do swojej chatki (2 godziny jazdy rowerem-składakiem po dziadku, który też zabrałem). Szkoda mi tylko oryginalnego Tomka Zawiślaka, bo jak wróci w końcu kiedyś do domu, to pewnie dostanie od starego wpierdol, że 10 złotych dostał, a flaszki nie przyniósł.
    #malcolmxd #pasta
    pokaż całość

  •  

    Był sobie taki gościu co pracował w jakimś urzędzie państwowym. Jak to budynki państwowe, z reguły nie mają klimatyzacji - a przynajmniej w pomieszczeniach gdzie siedzą szeregowi pracownicy.
    Akcja dzieje się w pełni lata, na zewnątrz ponad 30 stopni. Gościu był trochę dziwny, siedział sam w pokoju i cały czas miał zamknięte okna pomimo upału.
    Pewnego dnia zaczął pierdzieć i to ostro na gęsto. Puszczał swojskie gazy przez jakiś czas aż w końcu uznał, że trzeba otworzyć okno. Tak właśnie zrobił.
    Pół godziny później do budynku przyjechało pogotowie gazowe. Ktoś z sąsiedniego pokoju kto miał otwarte na oścież okna poczuł dziwny, gryzący i wywołujący łzawienie zapach i zgłosił prawdopodobne ulatnianie się gazu.
    Kwadrans później w trybie pilnym pzyjechało pogotowie gazowe. Panowie w maskach chodzili z jakimiś detektorami sprawdzając każdy pokój. Okazało się, że co prawda detektory nic nie wykazały ale wykryto wciąż utrzymującą się esencję w pokoju pierdzacego dlatego profilaktycznie przenieśli go do innego pokoju. Okazało się, że był to pokój po jakimś byłym naczelniku gdzie znajdowała się nieliczna w budynku klimatyzacja. Gościu wygrał życie. Do dziś na pytanie nowych pracowników jak to zrobił, że jako jedyny ze zwykłych śmiertelników ma pokój z klimatyzacją jedynie odwraca się w stronę zamkniętego okna i pustym, nieobecnym wzrokiem patrzy gdzieś daleko, wspominając tamte upalne lato.

    #pasta #gownowpis #takbylo
    pokaż całość

  •  

    Kolega opowiadał:
    "Leżałem nad basenem, różowa akurat poszła się myć a tak ze 5 metrów ode mnie leżała taka hyża rosjaneczka... Przewróciła się na bok i podkurczyła jedną nogę i tak pięknie jej dupa się wypięła w moją strone, że mi dygnął.
    Dobrze, że hotelowy kot mi spał na jajach, to nic nie było widać, ale laska się obróciła, zobaczyła kota i idzie do mnie i mówi "prekrasnaja koszka" i cieszy ryja.
    A ja sobie myślę, że jak zdjemie ze mnie tego kota, to zobaczy stojącego drąga w spodenkach i będzie przypał...
    Na szczęście i nieszczęscie zaczęła go głaskać i mówi "bjutiful kitti, litel kiti purrrin happi - hi lajk ju!:)" a ja miałem benis tak napompowany bo jak głaskała tego kota, to czułem to na dżefreju - możnaby rzec, że głaskała moją pałę przez kota.
    A ja byłem jednocześnie podniecony i wystraszony.
    A jakby go zaczeła podnosić a ten mały chujek by się złapał pazurami za mojego człona - o kurwa, ale bym piszczał..."
    Pisownia oryginalna.
    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Panowie, czy lubicie się ocierać w środkach transportu publicznego? To takie moje hobby. Właściwie to jestem zawodowcem

    Można się ocierać na dwa sposoby: na sucho i na mokro. Na sucho ocieramy się wtedy, gdy trzymamy knagę w majtach i tam też dochodzi do wytrysku a ocieranie na mokro polega na wytrysku przy wyciągniętym pytongu. Ja osobiście preferuję mokre otarcie, wyciągam penisa, ocieram się i obspermiam Ocieranie na mokro jest wskazane dla bardziej doświadczonych ocieraczy, czynność ta zawiera duży bukiet wrażeń i głęboką nutę emocji

    Czasami może dojść do różnych niespodziewanych sytuacji, np. kilka dni temu w "dziewiątce" robiłem ociere na mokro, już dochodzę, a tu ostry zakręt, obiekt się przesunął a ja trysnąłem na na płaszcz jakiegoś pana z aktówką o wyglądzie inżynierka z budżetówki

    Niebezpieczne są kontrole biletów. Na dźwięk słów "dzień dobry, proszę przygotować bilety do kontroli" następują dosyć duże przetasownia, obiekt sięgająć do kieszeni po bilet może się obrócić i kompromitacja gotowa. Dlatego też zawodowiec powinien być ubrany w luźną rozpiętą koszulę, pod którą natychmiast może ukryć kutasa.

    Bardzo przeszkadzają kieszonkowcy. Najczęściej otaczają typowe matki - Polki z wypierdoloną torebką, ale czasami przyfilują niezłą laskę i blokują dostęp. A wiadomo, że potem się już o nią nie obetrę, bo jeszcze zobaczy że ktoś ją skroił i będzie na mnie...

    Ocieracz musi być szybki, zwinny no i przede wszystkim musi rozróżniać typy pasażerów. Ja już na pierwszy rzut oka rozróżniam ocieracza amatora, ocieracza zawodowca, kieszonkowca, kanara i inne typy mogące stanowić potencjalne zagrożenie dla moich badań. Na przykład jak widzę ładną laske, która jest "dostępna", muszę mieć na uwadze, że konkurencja nie śpi Już nieraz się zdarzało, że się spóźniłem o kilkanaście sekund i była już "zajęta" . Kiedyś, dawno temu jak nie miałem jeszcze doświadczenia, ocierając się o obiekt zauważyłem, że facet koło mnie dziwnie na mnie patrzy i uśmiecha się do mnie. Dopiero po chwili zajarzyłem, że ociera się o tą samą laskę co ja... Teraz takie wpadki już mi się nie zdarzają. Czasami trzeba że tak powiem odpuścić, bo są lepsi ode mnie. Ale są też gorsi. Nie ma chyba nic gorszego jak widok stulejarza-amatora, który dał się (dosłownie) złapać. Obciach jak chuj, najczęściej wtedy zmieniam na tydzień linię.

    Zawodowy ocieracz posiada także podstawową znajomość przepisów BHO (..Ocierania, tak tak leszczyki). Przed otarciem na mokro należy sprawdzić, czy laska nie jest już otarta, dlatego praca w pełnym tłoku nie jest wskazana, bo trudno wtedy zbadać, czy obiekt nie ma świeżych śladów po otarciu. Czasmi może to być tylko lekkie otarcie, dlatego też należy dołożyć szczególnej staranności przy ocenie przydatności panny.

    Podczas exploracji można się natknąć na ocieraczy homoseksualnych, którzy generalnie nie przeszkadzają - ale pod warunkiem, że się do mnie nie przystawiają. Ja oczywiście natychmiast wyczuję takiego ocieracza jak mnie zajdzie od tylca, ale nie interweniuję głośno, bo po co Niewtajemniczeni mają się o nas dowiedzieć... Wtedy po prostu chowam sprzęt obracam się i patrzę mu w oczy, gość się zaraz odwraca ode mnie, ale przez ten czas zamiast laski, za mną może już stać śmierdzący przepoconą koszulą emeryt...

    My Koneserzy mamy swoje sekretne szlaki, które najbardziej lubimy ...przecierać. Zawodowcy wiedzą, którymi liniami o których porach jeżdżą fajne dupy (np. linie łączące domy studenckie z uczelniami). Na skrzyżowaniu takich szlaków często się spotykamy i stąd znamy z widzenia, a czasami nawe zawieramy przyjaźnie, np. tak jak ja ze Staszkiem.

    Dla bardziej zzawansowanych ocieraczy istnieje jeszcze wyższy stopień specjalizacji: Mokre Otarcie Na Gołe Ciało Cool

    Ale o tym innym razem

    #pasta #heheszki #warszawa
    pokaż całość

  •  

    #warszawa #2022
    Samolot z Charleroi ląduje na lotnisku dla tanich linii "WARSAW SOUTH RADOM LECH KACZYŃSKI AIRPORT". Po odprawie celnej i paszportowej oraz wymianie euro u cinkciary w kiblu udaję się na przystanek autobusu, który dowiezie mnie do stacji kolejowej. Podziwiam architekturę lotniska - jeszcze nigdy nie widziałem tylu kontenerów w jednym miejscu! Niestety, dalej jest gorzej bo pisowskie poszukiwanie układu wstrzymało remont torów do stolicy na trzy lata. Wysłużone EN57 telepie się przez szary krajobraz i po trzech godzinach dociera do Warszawy. Zachodniej, bo ruszył długo oczekiwany remont średnicy . Inwestycja zajmie 17 lat, do tego czasu Alejami Jerozolimskimi (dodatkowo poszerzonymi o czwarty pas) poruszają się autobusy komunikacji zastępczej. W celu poprawy przepustowości całkowicie zlikwidowano chodniki na odcinku Marszałkowska-Nowy Świat. Piesi mają prawo chodzić po prawym pasie w konkretnych godzinach (7-9 tych w stronę Pragi, 14-18 tych w stronę Marszałkowskiej) pod warunkiem posiadania odpowiedniego oświetlenia.

    Wychodzę z dworca. Po śladzie planowanej linii tramwajowej Wilanów-Wola (do pierdla wsadzono projektantów, wykonawcę i urzędników odpowiedzialnych za planowanie inwestycji) biegnie sześciopasmowa jezdnia, po której jeżdżą autobusy komunikacji zastępczej. Jest niedziela więc ruch jest niewielki, po pół godzinie dojeżdżam do Grójeckiej. Potem tylko wsiadam w tramwaj (z wysłużonej Pesy żyletką zdarto napisy informujące o dofinansowaniu z funduszy UE) i dojeżdżam do domu koło NIKu. Pojechałbym prosto ale Koszykowa i Nowogrodzka na wysokości siedziby PiS została zamknięta we wszystkich kierunkach i przedzielona płotem - na wzór Downing Street w Londynie. Oczywiście dom jest nim tylko z nazwy - wyjeżdżając na emigrację wynająłem mieszkanie. Z powodu programu MIESZKANIE PLUS MINUS, 50% powierzchni mieszkań wieloizbowych wynjamowanych na rynku komercyjnym musi być wynajęte (po zryczałtowanej opłacie dla całego kraju) lokatorom komunalnym. W moim czteropokojowym mieszkaniu żyją więc dwie rodziny komunalne, trzech studentów z Ukrainy (to tłumaczy napis "Bandery won" na drzwiach do kuchni) oraz funkcjonuje jedna działalność gospodarcza "agencja pośrednictwa w zatrudnieniu", załatwiająca posady w spółkach skarbu państwa. Witam się z lokatorami ale jeden z członków rodziny komunalnej każe mi wypier.... z mojego mieszkania.

    Zostawiam zaprzyjaźnionym Ukraińcom pomarańcze i idę na spacer. Od kiedy zlikwidowano SPP i poszerzono wszystkie ulice w centrum smog niemal w całości zasłania Pałac Kultury - złośliwi uważają, że to celowe zagranie by nikt nie widział jak władza nie radzi sobie z wyburzeniem gmachu. Ja jednak przechodzę przejściem podziemnym pod AJ i Emilii Plater (pasy zlikwidowano), chcę bowiem zobaczyć PARK CENTRALNY IM. LECHA KACZYŃSKIEGO. Z oparów spalin wyłaniają się rachityczne badyle i siedzące na ławkach postaci narkomanów. Większość alejek zastawiona jest jednak zaparkowanymi samochodami. Mam już wejść ale mój wzrok przykuwa oświetlony obelisk wysokości 80m., ustawiony naprzeciw Dworca Centralnego. To element ścieżki edukacyjnej pokazującej miejsca z życia i działalności Lecha Kaczyńskiego. Taki sam obelisk stoi na Marymoncie tam gdzie Leszek pierwszy raz całował się z dziewczyną a Jarosław zazdrośnie obserwował to z krzaków. Obejmująca kilkadziesiąt punktów ścieżka kosztowała ok. miliarda euro, jej elementem kluczowym jest MUZEUM PREZYDENTA RP PROFESORA LECHA KACZYŃSKIEGO w dawnym Pałacu Namiestnikowskim i MUZEUM PREZYDENTA WARSZAWY PROFESORA LECHA KACZYŃSKIEGO w dawnym ratuszu na pl. Bankowym.
    Prezydenta wyniesiono do Belwederu ale pytacie co się stało z ratuszem? otóż to jest cel mojej wizyty - chcę zobaczyć ODBUDOWANY PAŁAC SASKI! Idę więc Emilii Plater. Mimo niedzieli Złote Tarasy są otwarte. To efekt zmian w prawie, na mocy których w weekendy niehandlowe mogą być otwarte galerie handlowe należące do związków wyznaniowych i związków zawodowych zrzeszających powyżej dwóch milionów członków. W przypadku ZT (wkrótce rebranding na Niebiańskie Tarasy) Kościół wszedł w spółkę z dotychczasowym właścicielem: właściciel sprzedał 75% udziałów, w zamian za co zyskał prawo do 10% zysków oraz możliwość opuszczenia terytorium RP w przeciągu 72h. Ale mniejsza z tym... mijam Plac Grzybowski z zasypanym jeziorkiem (na którym urządzono parking), wchodzę w Królewską i przejściem podziemnym pod dziesięciopasmową Marszałkowską przechodzę do Ogrodu Saskiego. Chociaż w głównej alei parkują samochody to z daleka Pałac prezentuje się imponująco. Z bliska jest nieco gorzej, przy mocniejszym wietrze widać, że jest to konstrukcja z kontenerów budowlanych (jeszcze większa niż w Radomiu!) na którą naciągnięto płachtę reklamową z nadrukowanym wizerunkiem elewacji pałacu. Jednak skonstruowanie kolumn z rur wentylacyjnych zasługuje na uwagę.

    Obserwuję zmianę warty. Żołnierze nieco dziwnie wyglądają wychodząc spod ogona rumaka Ks. Józefa Poniatowskiego. Przeniesienie jego pomnika tutaj było logicznym następstwem budowy na jego miejscu pomnika, którego głowę widać ponad hotelem europejskim. Nie muszę więc go nawet oglądać, zresztą nie chce mi się przechodzić przez ruchliwe Krakowskie Przedmieście (poszerzone do dwóch pasów). Krążę po uliczkach śródmieścia, oglądam poszerzoną na powrót Świętokrzyską, parkingi na pl. Napoleona i w Al. Ujazdowskim. W końcu docieram do Hali Koszyki. Przez okno widzę jak prezydent Jaki pożera głowonogi za 113 euro sztuka. Chcę wejść ale zatrzymuje mnie głos:
    -legitymacja jest?!
    Odwracam się. Trójka ludzi składa się z wąsacza z opaską Solidarności, wygolonego łebka w szaliku Legii i zakonnicy. Zdaję sobie sprawę, że lokale w hali są tylko dla posiadaczy legitymacji partyjnych. To pewnie pokłosie prawa w myśl, którego "obiekty stanowiące istotną wartość z punktu widzenia historycznego i kulturowego" przechodzą na własność państwa.

    -przepraszam, przyjechałem z zagranicy...
    -skąd!
    -z Belgii...
    Wąsacz podchodzi po czym uderza mnie pięścią w brzuch
    -lubicie mordować dzieci, co pedały?
    Łebek kopie mnie w twarz a następnie zaczynają mnie okładać. Kiedy przestaję się ruszać każą wyp... Zakonnica pluje mi na twarz i sączy:
    -proszę iść na spacer... niedziela jest dla rodziny, hahaha!
    Kiedy odpełzam odprowadza mnie rechot.

    Na Noakowskiego, pod odebraną rodzinie HGW kamienicą siadam w barze z kebabem. Jestem wściekły, nie mogę nawet patrzeć na ulicę bo widok zasłania mi namazany na szybie półksiężyc na szubienicy i napis "ŚMIERĆ ARABĄ". Zamawiam piwo i pytam kelnerki czy jej to nie przeszkadza ale jest obojętna. Obolały trzymam się za brzuch i złorzeczę na pis, kościół i biedną obojętną kelnerkę. Stawia przede mną szklankę ze złotym płynem:
    -osiemdziesiąt.
    Wyjmuję z kieszeni sturublowy banknot i rzucam mówiąc wielkopańsko, że reszty nie trzeba. Kobieta ze łzami w oczach zabiera równowartość czterdziestu eurocentów i odchodzi. Piję zimne piwo i myślę sobie, że jednak jakieś plusy są...

    #pasta #neuropa #polityka #heheszki #bekazpisu #dobrazmiana
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #pasta

0:0,0:2,0:2,0:0,0:1,0:1,0:4,0:1,0:5,0:3,0:3,0:2,0:3,0:2,0:3

Archiwum tagów