•  

    Ten film to będzie złoto ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    W swoim 22-letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu

    #pasta #fanatyk #film

  •  

    Mirki. Taką żenadę rzadko można zobaczyć.

    Wesele w małej wsi. Remiza. Około 80 gości. Małe ale z rozmachem. Stoły zastawione suto, gospodarze widać że nie oszczędzali. Z boku sali szwedzki stół z wyrobami mięsnymi. Większość chyba z własnej produkcji.
    Uczta dla oka.
    Uczta dla nosa.
    Przede wszystkim uczta dla żołądka.
    Ogólnie trup ściele się gęsto. Znaczy mięso.
    Można by wybrać tutaj wędlinę życia #pdk

    I ona. Szara myszka. Z wyglądu niepozorne chuchro. Wręcz sucha. W okularkach.
    30 kilo filigranowego dziewczęcia.
    Nie znana przez nikogo. Przyszła z kuzynem Pana młodego jako osoba towarzysząca.
    Cicha.
    Niepozorna.
    Nawet rosołu nie zjadła.

    Wypija parę drinków. W połowie wesela w przerwie kiedy orkiestra nie gra ośmiela się i wychodzi na scenę lekko chwiejnym krokiem. Podchodzi do mikrofonu.
    I zaczyna się z lekkim bełkotem.

    "Proszę państwa o uwagę. Chciałam tylko żebyście wiedzieli, że to co tutaj jecie było kiedyś żywe i miało uczucia. To jest wasz wybór więc proszę żebyście zastanowili się nad tym co powiedziałam."

    Cisza...

    Cisza...

    Żenująca cisza...

    Słychać jak much w kącie sali drapie sobie skrzydłem jaja...

    Dziewczyna wraca do stołu ale jej partnera już nie ma...
    Spalił się w ogniu żenady, wyszedł albo przejść się dookoła remizy albo obwiesić się na drzewie bo nie będzie mu to w rodzinie zapomniane.

    Ja nakładam sobie porcję sałatki. Biorę kromkę chleba. Dokładam gruby plaster boczku. Plaster boczku posmarowany grubą warstwą żenady. Zagryzam swojską.

    Orkiestra wchodzi na scenę. Zaczyna grać. Atmosfera powoli się rozluźnia. Świat się dziś ne skończy. Żyjemy dalej.

    #truestory podrasowane dla ciekawszego odbioru ale to nie #pasta
    #bekazwegetarian #wegetarianizm
    Niestety
    pokaż całość

  •  

    Miałem takiego ziomka, który koło roku 2010 jak spopularyzował się w Polsce mefedron, mocno wkręcił się w temat i zaczął z nim latać. Mieszkał w dogodnej lokalizacji do takiego interesu, bo w okolicy miał dużo klubów i pubów. Szło mu na tyle dobrze, że awansował i już nie latał po ulicy tylko zaopatrywał sebów, którzy to robili.

    Raz zgłosił się do niego Seba z jakiejś wsi pod Warszawą, że chce zacząć latać z tematem u siebie w powiecie, ale nie ma hajsu na start, więc żeby ten mój ziomek dał mu z pół kilo w kredyt, on to w miesiąc sprzeda, odda dług i jeszcze mu zostanie hajsu żeby następną partię opłacić już normalnie, z góry. Pół kilo mefedronu wtedy w hurcie było warte z 10 koła. Kiedy mówiłem, że Seba był ze wsi, to nie było to wyrazem pogardy dla mieszkańców mniejszych miejscowości, tylko to była na prawdę regularna wieś – traktory, krowy, kury, kombajny, przemoc domowa, jajka, mleko – co będzie w tej historii ważne.
    Seba wziął wąchanie, miesiąc mija, telefonu nie odbiera. Ziomek się wkurwił, że Seba go chce załadować w chuja. Wziął jakichś dwóch chamów z Ochoty, postawił im 3 dni melanżu, a chamy w zamian miały mu pomóc dojechać sebę, połamać mu nogi i odebrać dług. Siedzieli 3 dni bez snu, krecha za krechą, po czym wsiedli w furę i wyruszyli na wieś xD

    Wlatują typowi do domu razem z drzwiami, typ już wie co się święci i spierdala w obejście, ale go dogonili. Już go mają łamać na miedzy, a typ krzyczy

    PANOWIE, NIE PODEJMUJCIE POCHOPNYCH DECYZJI, NIE ŁAMCIE MI NÓG. WIEM, SPIERDOLIŁEM SPRAWĘ, PRZEJEBAŁEM CAŁY WASZ HAJS, ALE WAM TO WYNAGRODZĘ Z NAWIĄZKĄ, MAM DLA WAS INTERES ŻYCIA TYLKO DAJCIE MI PÓJŚĆ DO CHLEWU.

    Poszedł do chlewu, wraca z kurwa z małym świniakiem, w sensie prosiakiem xD

    PANOWIE, TO JEST WIETNAMSKA ŚWINKA MINIATURKA, TO NA ALLEGRO CHODZI PO 15 KOŁA. JA WAM JESTEM WINIEN DYCHĘ, TO JESZCZE 5 KOŁA DO PRZODU BĘDZIECIE JAK JĄ SPRZEDACIE.

    Typy jak to usłyszały to się zajarały, no bo przecież kalkulacja jest prosta – 5000 złotych polskich do przodu jak nic. Jako, że 3 dni nie spali tylko walili w nos, to im się ten pomysł wydał genialny, zbili z typem pionę, świniaka do samochodu i wracają do Warszawy xD

    W ciągu kilku następnych miesięcy okazało się, że z tą miniaturką to nie była do końca prawda, bo prosię się rozrosło do rozmiarów przerażających, normalny tucznik się z niego zrobił xD ale ten ziomuś już zdążył się z świnią zżyć i nie chciał jej ani sprzedać na allegro ani oddać więc trzymał ją na 12 piętrze w bloku i wyprowadzał na spacery na smyczy xD

    Potem pan premier Tusk powiedział zdecydowane NIE dopalaczom i zacząła się cała inba z zamykaniem sklepów stacjonarnych. Ziomek od świni się przerzucił z mefedronu na klefedron, więc niby legal, ale policja się na niego uwzięła i z braku środków prawnych po prostu spuszczała mu wpierdol zawsze jak go spotkała xD Ziomuś dystrybuował więc temat ze swojego mieszkania, a do wyprowadzania świni zatrudnił jakiegoś nastolatka uzależnionego od nosów, który za pół wora chodził raz dziennie ze świnią przez godzinę po podwórku xD
    Koniec końców jednak świnia zrobiła się tak wielka, że nie mieściła się do windy i trzeba z nią było dymać 12 pięter po schodach, a świniak opierał się jak wół i kwiczał xD

    W tej sytuacji jedynym humanitarnym rozwiązaniem było osiedlenie jej z powrotem na wsi xD Znowu trzeba było chamów wynajmować, żeby świniaka zapakowali do samochodu, bo nie dało rady xD Zawieźli go do typa, od którego się wziął. Typ jak ich zobaczył z tym tucznikiem to zaczął odruchowo uciekać, bo obawiał się reklamacji xD Musieli go gonić przez pola i krzyczeć, że nie będą go łamać. Nie kazali mu oddawać pieniędzy, ale w zamian typ musiał przysięgać, że świnia nie pójdzie na kiełbasę tylko sobie dożyje spokojnej starości xD

    #pasta #heheszki #niemoje
    pokaż całość

  •  

    Dalem ostatnio telefon synowi kuzynki lvl 1 do zabawy. Oto co znalazlem w notatkach:

    "5. badz mno lvl 1
    2. urodziny wczoraj pierwsze mocno
    8. przychodzo babcie i dziadkie i machajo jakimis gumowymi gownami przed mordko
    5. kurwa, dorosnijcie infantylne dziady
    7. ciotka- dmuchaj z tatele tort
    0. w cyce se nadmuchaj babo
    6. ciotka biere na rece, chyba po zakupach w biedrze.. to sa kurwa perfumy czy pizmo martwego borsuka?! Wes puszczaj
    9. zwyzywaj babe i lap za wasy
    8. "jak sie uroczo cieszy" macha palcem przed mordo
    5. pokaz faksa ..l., - smiech
    3. nikt Cie nie traktuje powaznie
    4. robio zdjecie - poka dwa faksy
    6. smiech - nosz kurwa!
    9. cotusieodpierdadla.html/lol
    1. chciej opa do kolezanki mamele, loszka 8/10
    4. cycuchy wymacane ale dojca possac nie dala - i tak profit - to bylo latwe
    1. nazryj sie to syta od mamele
    7. sram w gacie hehe ciotka przewijaj
    4. pacz jaki wielki beniz, wszyscy turbo zazdro
    0. nagle o kurwa STULEJA
    4. kurdepszypal.jpg
    2. wszyscy bekaz
    6. placz w kolysce do konca dnia
    9. najgorsze uro w zyciu

    Punkty nie pokolei bo nie umiem jeszcze liczyc"

    #pasta
    pokaż całość

  •  

    18 POWODÓW DLA KTORYCH WARTO BYĆ CYGANEM:
    1. Nie musisz chodzić do szkoły.
    2. Nie musisz chodzić do pracy.
    3. Ruchasz od 11 roku życia.
    4. Nielimitowany dostęp do parfumów.
    5. Umiesz wróżyć.
    6. Twój dom gdzie przyczepa twoja.
    7. Pijesz alkohol od 5 roku życia.
    8. Nikt Cię nie zaczepi na ulicy.
    9. Urząd Skarbowy się tobą nie interesuje.
    10. Grasz na akordeonie od dziecka.
    11. Wesele trwa 4 dni i odbywa się dwa razy w tygodniu.
    12. Nie musisz zakładać firmy żeby coś sprzedawać.
    13. Nikt nie rozumie co mówisz, ale jak zagadzasz to dostajesz 2 zł.
    14. Jesteś wszędzie i nigdzie bo USC nie wie że się urodziłeś
    15. Nie potrzebujesz dowodu osobistego, znajdziesz jakiś.
    16. Nikt nie nazywa się tak samo jak ty.
    17. Mając 20 lat jesteś szanowanym członkiem starszyzny.
    18. Jesteś mistrzem gry w 3 karty.
    #heheszki #humor #pasta #cyganie
    pokaż całość

  •  

    Od lat obserwuję na lotnisku Rosjan. Widziałem już całą paletę ich egzotycznych zachowań, doskonale zrozumiałych dla słowiańskiej duszy, natomiast dla germańskiej dziwnych i niezrozumiałych. Jedno mogę powiedzieć z całą pewnością, nie widziałem jeszcze Rosjanina będącego na skraju załamania nerwowego.
    Stoi taka para do Petersburga, ona ma perfumy Chanel N°5, w poręcznej dwulitrowej flaszce.
    - Sorry Grażdanka, ale eta waspraszczeno w rucznoj kładi, wam nada pajdi w registrancju, ili adiekałon wybrasit.
    Kobieta w krzyk, a Grażdanin mówi, że wracać do “check in” mu się nie chce, więc niech ona przestanie beczeć, a on jej kupi zaraz nowe i jeszcze torebkę od Prady na pocieszenie. To i beczeć przestała.
    Za nimi Polak do Manchesteru, flaszkę miał litrową, ale wódki, wyrzucić żal, a litra sam nie obali. Zresztą nie pija do lustra, ma zasady. To Rusek mówi do krasawicy, że tu ma kartę kredytową i niech sobie kupi perfumy i torebkę, a on w tym czasie pomoże Panu Mareczkowi. Wyszli do hali “check in”, bo tam jest barek, a więc popitka i plastikowe kubeczki.
    Za nimi stał Niemiec z Helgą, która musi brać regularnie tabletki bo ma nadkwasotę, korzonki, endoprotezę i migreny. Są szczęśliwymi posiadaczami dużej mineralki od Aldiego, więc zaczyna się jazda jak na wale pomorskim. Helmut staje się coraz bardziej czerwony na twarzy, mówi coraz szybciej. Helga musi usiąść bo ma właśnie napad astmy, Helmut będzie miał zaraz wylew. Napięcie rośnie, a Helmutowi dodatkowo ciśnienie.
    W tym czasie gdy na twarzy Helmuta pojawiają się pierwsze eksplozje potu, powraca pan Mareczek pod ramię z Saszą, poklepują się po plecach, a Mareczek zastanawia się czy nie przebukować lotu do Petersburga, do czego Sasza serdecznie go namawia, bo jak retorycznie zauważa “Na kakij chuj tiebja etoje anglijskoje gawno?”. Trudno powiedzieć by obaj byli zdenerwowani, wręcz przeciwnie. Poszło im ekspresowo.
    Mareczek w zasadzie nie lubił Rosjan, teraz chyba zmieni zdanie skoro Rusek pomógł mu w tak ekstremalnie dramatycznej sytuacji.
    Tymczasem Niemcy nadal walczą o prawo do mineralki, oboje są już na skraju załamania nerwowego. Oboje żądają pojawienia się minimum ministra spraw wewnętrznych, bo to jest skandal, chamstwo, rabunek i samowola. Za Adolfa nie do pomyślenia.
    Statystyki podają, że zespół wypalenia, czyli burnout, szerzy się po Europie z prędkością ognia stepowego. Ten cały stres zabija psychosomatycznie połowę populacji.
    Patrzę na Saszę, który chwali zakup torebki, “Smatrii kakaja prikrasna sumka, job twoju mać, wot krasawica”. Patrzę się i zastanawiam, czy "burnout" jest w Rosji w ogóle znany jako jednostka chorobowa?...
    #pasta #zajebanezfacebooka #zdrowiepsychiczne
    pokaż całość

  •  

    O ojcze i matko, co się w mojej pracy odjedwabniło...

    Moja szefowa, poważna i poważana kierowniczka departamentu HR postanowił przyprowadzić do pracy psa. Znacie te klimaty? Jesteśmy tacy wyluzowani, przyprowadzamy psiaki do pracy, mamy stolik do piłkarzyków i kanapę, ale stażyści za 1800 brutto lecą nadgodziny xD

    No, ale nie w tym rzecz. Pies mojej szefowej to jakiś upierdliwy Szi Tsu, chodzi tylko i szczeka na wszystkich, jednego ziomka z IT próbował napastować seksualnie gwałcąc go w sztruksowe spodnie, a jak ktoś chce go pogłaskać, to mu dosłownie odjebuje i szczerzy kły jak szczerbaty na suchary. Oczywiście nie winię za takie zachowanie psa, bo to wina tylko i wyłącznie mojej szefowej, że tak go wychowała – przykład jak wiadomo idzie z góry, a dzisiaj szefowa przykład dała doskonały.

    Około południa, czyli w porze obiadowej psu zachciało się jeść, więc szefowa wyciągnęła z torby puszkę z psim żarciem droższym niż moja dniówka i nałożyła mu je na zwykły talerz z naszej kuchni. Talerz, na którym ze smakiem zjadam schabowe od teściowej czy inne przysmaki staropolskiej kuchni!

    „Co tu się odkurwia?” – pomyślałem, ale to było dopiero preludium. Gdy pies zjadł bowiem posiłek, to szefowa kulturalnie zabrała talerz i wyszła z pokoju, a ja wiedziony instynktem plotkarza i intryganta ruszyłem za nią. Moja niczego nie spodziewająca się ofiara początkowo kierowała się ku kuchni, ale gdy była obok schodów, szybko skręciła, zeszła piętro niżej i weszła do kuchni programistów xD

    Wyjebie talerz do kosza? A może będzie tak szczwana, że go umyje i odłoży do szafki? Otóż nie tym razem xD Szefowa po prostu, bez mycia odłożyła tę zbeszczeszczoną część zastawy stołowej na suszarkę. Nawet nie opłukała. Po prostu odłożyła tam brudny talerz.

    Z tych emocji po prostu mnie zamurowało, więc nawet nie zorientowałem się, że szefowa po tym niecnym procederze odwróciła się taktycznie do wyjścia i zobaczyła mnie stojącego w drzwiach.

    - Co się tak patrzysz, Krzysiu? - powiedziała pewnym siebie głosem – Przecież Punia dokładnie wylizała talerz, a programiści i tak nie poczują różnicy – dokończyła, poklepała mnie po ramieniu i wróciła do naszego pokoju, w którym jak gdyby nigdy nic zaczęła wycierać ręce w dezynfekujące chusteczki, bo Punia jest chorowita i nie może mieć kontaktu z bakteriami xD

    #coolstory #truestory #humor #heheszki #pracbaza #wroclaw #patologiazewsi #logikarozowychpaskow #psy nie #pasta
    pokaż całość

    •  

      @gonzollo: dobra pasta, masz dryg do pisania :) a tak na prawde to pewnie nawet w tych HRach nie pracujesz :)

    •  

      polskie korporacje to gowna dla podludzi z etyka pracy rodem z późnego PRLu. Robole na budowie w UK maja lepsze warunki niż młoda dynamiczna elita w jakimś sweatshopie na obrzeżach cywilizowanego świata XD

      Każdego dnia dziękuje, ze nie muszę w czymś takim pracować.

      @gonzollo No jasne ze nie zgłaszaj. Co to w ogóle za pomysł zeby zgłaszać zagrożenia sanitarne, które mogą doprowadzić do poważnych chorób twoich współpracowników. Nikt przecież nie chce donosicieli. Ugnij kark, wypnij rowek i następnym razem sam wyliz talerz po psie jakiejś Karyny, która czuje sie panią świata, bo dostała awans gdy wszyscy inteligentni ludzie już dawno siedzą poza granicami tego kraju. Jeszcze Polska nie zginęła! XD pokaż całość

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    Kiedyś pociąg, którym jechał wykładowca KUL-u, ksiądz Karol Wojtyła, spóźnił się. Czekający na egzamin studenci – wobec braku egzaminatora – rozeszli się. Pozostał tylko jeden ksiądz, który nie znał Wojtyły – nie chodził na jego wykłady, a do egzaminu przygotowywał się z pożyczonych notatek. Po dwóch godzinach wpadł niewiele starszy od zdającego, zziajany Wojtyła. Ksiądz – student, ucieszony, że nie będzie zdawał sam, zapytał:
    – Stary, ty też na egzamin?
    – Na egzamin – przytaknął ksiądz Wojtyła.
    – Facet się spóźnia, wszyscy się rozeszli, a ja czekam, bo muszę zdawać dzisiaj – wyjaśnił student.
    – A co, nie znasz Wojtyły? – zapytał nowoprzybyły.
    – Nie, to podobno nudny facet, nie chodziłem na jego wykłady, mówili, że abstrakcyjne i bardzo trudne – tłumaczył student.
    Od słowa do słowa rozmowa przekształciła się w… powtórkę materiału. Wojtyła pytał, słuchał i tak jasno tłumaczył zawiłe problemy filozoficzne, że student powiedział w pewnym momencie:
    – Stary, jaki ty jesteś obkuty! Proszę cię, kiedy przyjdzie ksiądz profesor, nie wchodź przede mną na egzamin, bo po tobie na pewno obleję.
    Jakież było jego przerażenie, kiedy usłyszał:
    – Daj indeks, jestem Wojtyła.
    Wpisał mu pizde i narysował chuja na zdjęciu – wspomina ówczesna studentka, Krystyna Sajdok – a KUL-owska młodzież, która powtarzała sobie tę opowieść, bała się Wojtyły. 

    #heheszki #wykopobrazapapieza #pasta #miud
    pokaż całość

  •  

    - miej na imię Nadzieja
    - umierasz ostatnia
    - profit xD

    #pasta #heheszki #humor

  •  

    Polki to jedne z najgorszych kobiet na świecie. Gdy podrywam kobiety w Polsce często zdarza mi się coś takiego, że np. ja mówię 'Jesteś piękną kobietą', a kobieta na to 'Wiem.' Jak wiesz to spierdalaj. Nie po to męczę się, łamię barierę własnego strachu, nie po to buduję kobiecie swoisty ołtarzyk, który spajają gwoździe własnych obaw, a który zrasza pot poświęcony na przełamanie się i otwarcie na drugiego człowieka, by usłyszeć 'Wiem, że jestem piękna'. Poza Polską nigdy nie zdarzyło mi się coś takiego. Owszem zdarzało się dostać w mordę, zdarzało się uciekać przed rodziną podrywanej kobiety, ale wszystko to wspominam raczej z uśmiechem i sentymentem. Najbardziej bolą mnie właśnie tego typu słowa. W Indiach czy Japonii kobieta po takim komplemencie cała zarumieniona jest zdolna zrobić z penisa prywatny smoczek.

    Polki są ładne, to prawda, ale też zadufane w sobie. Jeszcze jakby nadrabiały to w łóżku.. Niestety, większość Polek jest wychowana w rodzinach katolickich, gdzie nagość i seksualność jest tępiona od małego. Mało która Polka będzie paradować przed tobą nago, większość zawsze powie 'zgaś światło i załóż gumkę', tak jakby uprawianie seksu w blasku zachodzącego słońca było gorszym przestępstwem od gwałtu na 4-letnich siostrach syjamskich. W innych kulturach kobiety chodzą nago nawet na co dzień, a penetracja pochwy w biały dzień to dla nich chleb powszedni. Lubią być na górze, rozkoszować się nagością, uśmiechać się do ciebie i uprawiać seks tak jak zechcesz, często go inicjując. Polka? Zacięta mina, na której widzisz mieszankę przyjemności wraz z poczuciem winy, że uprawia seks. Leży nieruchomo jak kłoda, tak jakby była sparaliżowana od cipy w dół. Zamiast krzyczeć będzie cicho jęczeć w obawie przed reakcją sąsiadów. Po dwóch minutach ci się odechciewa. Szkoda gadać.
    #rozowepaski #niebieskiepaski #pasta #bekazrozowychpaskow #logikarozowychpaskow #oswiadczenie
    pokaż całość

  •  

    Jutro kończę rok szkolny. Sukcesy? Proszę bardzo: moja klasa z najlepszym sprawowaniem i najlepszą średnią (4.08) w całym gimnazjum, moi uczniowie wygrali konkurs piosenki angielskiej, jeden z moich uczniów z tłumaczeniem #pasta o wędkarzu #fanatyk zajął drugie miejsce w konkursie Storytelling, a inny też drugie w konkursie Nursery Rhymes. W klasie wprowadziłem instytucję stałej pomocy koleżeńskiej, a jednemu z moich wychowanków pomogłem, również dzięki Wam Wykopki, Mirki i Węgierki, oraz #danielmagical zebrać w sumie ok 10 000 na rehabilitację jego brata z autyzmem. To był dobry rok, ale nie uniknąłem porażek, choć robiłem wszystko co w mojej mocy by do nich nie doszło, ale jak mawiają na Kaszubach : Możesz przyprowadzić osła do wodopoju, ale się za niego nie napijesz. #gimbaza #truestory #pracbaza #chwalesie #zalesie pokaż całość

  •  

    przebudziwszy się pewnego sobotniego poranka, nie wychodząc jeszcze spod kordły, odpaliłem sobie tindera
    przeglądałem dziewczyny. niektóre przesuwałem w lewo, inne w prawo. w końcu natrafiłem na taką, która miała tak radiową urodę, że nie mogąc nadziwić się temu jak bardzo jest brzydka, postanowiłem przysunąć telefon bliżej oczu. leżałem na plecach, telefon przysunąłem nad głowę i jeb - telefon spadł mi na twarz, klasyk. podniosłem telefon z twarzy i widzę, że na ekranie pojawiła się inna dziewczyna. wniosek był prosty - podczas upadku nosem musiałem ją przesunąć, pytanie tylko czy w lewo, czy w prawo. mój dylemat został rozwiany, kiedy następnego dnia dostałem powiadomienie, że tinder znalazł dla mnie parę. Sylwia. jak oglądałem jej zdjęcia to dostałem szmerów serca. chciałem ją odparować, ale nie chciałem jej robić przykrości, bo widziałem, że była aktywna. pewnie by sobie pomyślała, że przyjrzałem się jej bliżej i doszedłem do wniosku, że jest paskudna. miałaby rację, ale chciałem być dla niej miły, więc zostawiłem tę parę.
    napisała. chciałem być miły, więc odpisałem. ciągnęła rozmowę przez trzy godziny, a ja nie chciałem robić jej przykrości, więc z nią cały czas gadałem. tak jak ja lubi sagę i scrabble. zaproponowała spotkanie. chciałem być miły, więc się zgodziłem.
    poszliśmy na pizzę. ona jadła, a ja jadłem i piłem browary. z każdym piwem stawała się odrobinę mniej brzydka, czwarte piwo wycisnęło z niej tyle, ile tylko się dało - osiągnęła wtedy poziom 3/10. spotkanie przebiegło dosyć spokojnie, a po nim od razu napisała do mnie na tinderze. trzeba się znowu spotkać pszystojniaku. zgodziłem się, bo chciałem być miły. zaproponowała, żeby spotkać się u niej, choć mieszka aż w 90km dalej. zgodziłem się, bo nie chciałem być niemiły. no po prostu nie chciałem robić jej przykrości, bo widziałem, że podobało się jej na pierwszym spotkaniu. pojechałem do niej. zaparzyła sagi i zaproponowała, żebyśmy zagrali w scrabble. ta tępa cipa ułożyła słowo "wziąść". ona to tak się wtedy cieszyła. ale punktów dużo, pewnie wygram, bo ty same chujowe literki masz. sama wybierała kto ma jakie literki i mi dała chujowe, ale zgodziłem się, bo nie chciałem być niemiły. "wziąść" to aż 19 punktów, dało jej to dużą przewagę, ale widząc jak się cieszy, nie poinformowałem jej, że to słowo pisze się inaczej (chciałem być dla niej miły). po grze w otworzyła wino i zaczęła się do mnie przymilać. wiadomo jak to się skończyło. nie mogłem jej odmówić, bo pewnie by pomyślała, że jest brzydka i do końca życia miałaby kompleksy, słusznie zresztą, ale ja nie chciałem robić jej przykrości.
    za 15 minut jedziemy do ikei wybierać meble do mieszkania, bo trochę głupio było mi odmówić, jak zapytała, czy zamieszkamy razem. ja to chyba jakieś problemy z asertywnością mam. Sylwia ty brzydka kurwo nienawidzę cię, a pewnie spędzę z tobą resztę życia.
    also dostałem ostatnio kilka zapytań dlaczego tak rzadko piszę. niestety nie mam czasu. Sylwia ty kurwo ;/

    #pasta #codziennapasta
    pokaż całość

  •  

    Szczerze? Zerwalem z Rafonixem znajomosc z jednego powodu. Przyszedlem do niego do pokoju i z niedowierzaniem widze ze ten debil oglada stream Daniela i robi notatki, po tym nie moglem mu spojrzec w oczy. Od tego czasu spamuje czat JR.
    #danielmagical troche parodia #pasta #leagueoflegends #pdk

  •  

    Wiecie mircy, trzeba coraz większą uwagę zwracać na słowa. Człowiek myśli o jednym, mówi co innego i w efekcie może fatalnie się przejęzyczyć. Zapytacie jak to? Normalnie, wyobraźcie sobie, że mój kumpel był ostatnio na imprezie. Jego uwagę przykuła pewna atrakcyjna pani o bujnych kształtach. Podszedł, gdyż chciał poprosić ją do tańca, ale myślał o czymś innym i w efekcie FATALNIE się przejęzyczył. Zamiast powiedzieć - czy mogę panią prosić do twista, powiedział - czy mogę panią prosić o biust. No i śmiertelnie się obraziła. Miał skubany rację, przejęzyczenie może być bardzo niebezpieczne. Swoją drogą, też miałem ostatnio taką sytuację. Siedziałem z żoną, przy śniadaniu. No bardzo przyjemnie no, grzanki, kawa, jajko itp. W pewnym momencie poprosiłem żonę o sól, ale że byłem BARDZO zamyślony, zamiast powiedzieć "poproszę o sól", powiedziałem:
    Ty stara kurwo zmarnowałaś mi dwadzieścia lat życia.

    No i jestem sam.

    #tfwnogf #pasta #pastasprzedinternetu #gimbynieznajo #logikaniebieskichpaskow #kluski
    pokaż całość

  •  

    Moja rodzina wyjechała na wczasy. Żona na dworcu kilkukrotnie powtarzała - tylko nie pij, tylko nie pij. Chodziłem więc po mieście, przypadkiem jednak drogi zawiodły mnie do sklepu monopolowego. Niee, nie interesuje mnie jednak alkohol. Silna wola i słowo dane żonie kazały mi chodzić koło sklepu zupełnie obojętnie. No ale cóż to za silna wola, podejdę, zobaczę co tam jest i po prostu sobie pójdę. Wtedy będę miał silną wolę. No, nie interesuje mnie alkohol. Koniec. Eh, nie, cóż to za silna wola zobaczyć przez szybkę i odejść. Prawdziwym mężczyzną okażę się wtedy, kiedy wejdę do sklepu, zobaczę co tam jest (nawet mam pieniądze). Pieniądze są jestem sam na sam z alkoho... nie no podejdę bliżej, zobaczę jak inni kupują i to będzie silna wola! Jestem prawdziwym mężczyzną. Stoję sam na sam z setkami butelek. Prosze bardzo, inni biorą pełne siatki, a ja nie! Ja mam silną wolę, ja mam pieniądzę, ja jestem prawdziwym mężczyzną. Chociaż... nie. Kupię. Kupię i teraz okażę się prawdziwym mężczyzną - będę miał alkohol. Tylko jedna, czy dwie, jedna, dwie.. wezmę jedną. I nie wypiję. Idę do domu. Mam w siatce pyszną wódeczkę stołową. Jestem z nią sam na sam. Rodzina na wczasach, a ja nic. Idę do swojego pięknego mieszkanka i jestem wniebowzięty... że mam taką silną wolę. Postawię sobie na stole i niech se stoi nawet do przyjazdu żony. Proszę bardzo! Sam na sam z nią, a ja nie, ja mam silną wolą. eh, nie no odwinę ją. Niech działa na zmysły. Widzę ją, ach, ale ja mam silną wolę. Schowam ją do lodówki, nie ma to jak zimna wódeczka. W ogóle, W OGÓLE mnie nie interesuje, ależ ja mam silną wolę! Poczytam gazetę, a silna wola we mnie walczy, ah jak walczy ze mną. Niee, prawdziwym alfą okażę się dopiero wtedy, jak postawię ją na stole zmrożoną. Piękna oszroniona butelka, a ja nic! Ależ ja mam silną wolę rany boskie! Aaa jednak nie, ja ją otworzę i nie ruszę! I wtedy dopiero będę wiedział, że mam silną wolę. Niech działa na wszystkie moje zmysły, proszę bardzo! Widzę ją, czuję ją dotykiem, czuję jej zapach i W OGÓLE mnie to interesuje, w ogóle. Bo ja mam silną wolę. hmm, nie, teraz dopiero zrobię sobie test. Biorę kieliszek, największy jaki jest. I teraz okażę się alfą. Naleję - i w ogóle mnie to nie interesuję! Silna wola po prostu nie pozwala mi ruszyć tego alkoholu. Gazeta, święty spokój, czyste sumienie i silna wola trzyma mnie abym nie ruszył tego obrzydliwego alkoholu. Eh, no nie. O na pewno nie, coś mi się za tę silną wolę należy! W końcu sobie zasłużyłem, no a jak. No.

    pokaż spoiler pasta preinternetowa to kluski?

    #pasta #pastasprzedinternetu #gimbynieznajo #silnawola #logikaniebieskichpaskow #kluski
    pokaż całość

  •  

    Siedzę w kuchni i jem obiad, okno otwarte na oścież bo ciepło, nagle pod blokiem jakiś typ zaczyna zaczyna piłować ryja

    PAULINA!
    PAULINAAA!
    PAULINAAAAAAAA!

    Przywołało mi to wspomnienia z dzieciństwa, jak jeszcze nie było komórek i tak się wywoływało kolegów na granie w gałę, ale przecież teraz komórki są, więc dziwna sprawa. Myślę, że może typowi bateria padła, albo szybka pękła a wymiana droga, ale zaraz się okazało, że to jednak jakaś grubsza opcja, bo nawoływacz zaraz dodał

    KTO CIĘ DYMA JAK MNIE NI MA?!

    I od początku: PAULINA! KTO CIĘ DYMA JAK MNIE NI MA?!

    I tak raz za razem. Pomyślałem, że to typowy osiedlowy zawód miłosny, typ się najebał, bo w końcu długi weekend, pokrzyczy z 5 minut, żeby upuścić nieco goryczy ze złamanego serca i sobie pójdzie na kebaba albo automaty.

    Ale nie. PAULINA, KTO CIĘ DYMA JAK MNIE NI MA?! - krzyczał już kurwa z 20 minut, aż zaczęło intrygować kim jest rozpustna Paulina i kto w istocie rzeczy ją dyma. Postanowiłem pójść na dół popatrzeć co się dzieje, ale jako, że w Polsce za patrzenie się na różne rzeczy można dostać wpierdol, to postanowiłem przy okazji wyrzucić śmieci, chociaż kosz był prawie pusty - będzie wyglądało, że od tak sobie idę do śmietnika i po drodze niby przypadkiem zobaczę co i jak, ale niby mnie to zbytnio nie interesuje. Wyrzucanie śmieci to obok grillowania czynność na tyle u nas usankcjonowana społecznie, że w jej trakcie się wpierdolu nie dostaje, a przynajmniej ja się nigdy nie spotkałem z taką sytuacją.

    No to wziąłem worek i idę na dół, wychodząc z klatki odpaliłem szluga i okrążam blok. Jak zobaczyłem typa, któremu rogów przyprawiła Paulina, to już wiedziałem, że będzie grubsza inba.

    Wiecie jak wygląda Ninja z Die Antwoord? Jak ktoś nie wiem to zamieszczam zdjęcie. W każdym razie jakby Ninja z Die Antwoord nie mieszkał w RPA czy tam Kalifornii, tylko w Polsce na skrzyżowaniu Konopnickiej i Wyzwolenia i nie był raperem, tylko w czasie awantury domowej by zabił konkubinę siekierą i poszedł za to na 20 lat do więzienia, to by potem wyglądał jak ten typ xD Patolog na 1000%, na mordzie wydziarane jakieś kropki i sztylety, na szyi blizna jakby ktoś mu próbował poderżnąć gardło, na łydce wytatuowane HWDP itd. Na oko miał z 50 lat, z czego większość ewidentnie spędził w różnego rodzaju instytucjach izolujących go od społeczeństwa. Jego kolekcja patologiczny tatuaży, blizn i innych znamion - jak określił to Peja - życia kureskiego, była wyeksponowana bardzo dobrze, bo był tylko w klapkach i krótkich spodenkach, z których kieszeni wystawało nadpite pół litra. Aha, co ciekawe, miał ze sobą też łopatę xD za pomocą której jak sądziłem zamierzał zakopać ciało niewiernej Pauliny i jej kochanka, gdy już ustali kto nim jest xD Wkrótce okazało się jednak, że łopata nie miała służyć do zakopywania kogokolwiek, a wręcz odwrotnie.

    Gdy patolog zobaczył mnie idącego ze śmieciami i szlugiem to zawołał, że ej młody daj szluga bo się wkurwiłem. Oczywiście dałem, bo obawiałem się, że w przeciwnym razie moje szczątki spoczną w zbiorowej mogile z Pauliną i jej gachem xD Patolog odpalił szluga, zaciągnął się, wypuścił dym, zadumał na sekundę, po czym rozwiązał zagadkę, która w tym momencie frapowała już pewnie wszystkich mieszkańców bloku.

    JA WIEM KTO CIĘ DYMA! DYMA CIĘ TEN ZBOCZENIEC, PEDOFIL I KULFON!

    Chciałem delikatnie zapytać, po co drze ryja od pół godziny, skoro wie kto dyma Paulinę, ale w tym momencie na jeden z balkonów na pierwszym piętrze wyszedł rzeczony pedofil i zboczeniec, który widocznie poczuł się wywołany do tablicy i krzyknął, że Patolog sam jest Kulfon, a on Paulinę będzie dymał ile będzie chciał, bo to jego żona. Patolog na to krzyczy, że tak, to zejdź tu kurwo na dół to zobaczymy, a Pedofil krzyczy, żeby to on wszedł na górę to wtedy zobaczymy. Ten wpierdolowy pat trwałby pewnie tyle co bitwa nad Sommą, gdyby na balkon nie wyszła Paulina we własnej osobie, żeby zapytać Pedofila co tu się odpierdala - Patolog jak ją zobaczył to powiedział EEEE, TO NIE TA PAULINA TYLKO INNA, SORY XD Paulina z mojego bloku okazała się więc być zupełnie porządną kobietą, a Pedofil najpewniej wcale nie być zboczeńcem, ani tym bardziej pedofilem.

    Patolog patrzy na mnie, potem na mój worek ze śmieciami i mówi, że worek prawie pusty. To ja potwierdzam, że owszem, jakiś bardzo pełny to nie jest. Patolog na to, że TO SIĘ ELEGANCKO SKŁADA, CHOĆ MŁODY NA CHWILKĘ ZE MNĄ TU KAWAŁEK BO MUSZĘ KURWA PSA WYKOPAĆ A NIE MAM GO KURWA W CO WZIĄĆ POTEM

    Nawet gdyby brzmiało to mniej abstrakcyjnie, to i tak nie miałbym pewnie ochoty nigdzie z półnagim Patologiem chodzić, więc mówię, że niestety jestem zajęty, ale on powiedział NO DAWAJ KURWA JAK CIĘ CZŁOWIEK PROSI, więc już nie miałem zbytnio wyjścia xD Idąc odkopywać psa poznałem zarówno historię tej misji, jak i sprawę z Pauliną.

    Z Pauliną było tak, że była konkubiną Patologa przed jego ostatnim pobytem w więzieniu, który trwał aż 7 lat i był konsekwencją pobicia towarzysza libacji ze skutkiem śmiertelnym. Jak Patolog przekraczał bramę zakładu karnego to Paulina obiecywała, że będzie na niego czekać, ale widocznie przez te 7 lat zmieniła zdanie, bo jak wyszedł kilka miesięcy temu z więzienia to nigdzie jej nie było. Dzisiaj spotkał pod sklepem jakiegoś koleżkę, który powiedział mu, że Paulina podobno mieszka na osiedlu obok, czyli u mnie, jednak nie precyzując adresu. Planem Patologa było więc pójście pod każdy blok na moim osiedlu (a akurat w drodze po psa przechodził koło mojego) i nawoływanie Pauliny, aż ta sama się zdekonspiruje, ale jak widać nie wziął pod uwagę, że kobiet o tym imieniu może być więcej xD

    Z psem sprawa była jeszcze bardziej kuriozalna, a przedstawiała się następująco - Patolog miał sąsiadkę, która nazywała się TA STARA Z PARTERU. Sąsiadka miała psa, a właściwie sukę, która nazywała się Picia. Picia była jedynym towarzyszem życia sąsiadki, która owdowiała dekadę temu, a dzieci to wiadomo, już na swoim, życiem zajęte. Picia kilka tygodni wcześniej zdechła, a sąsiadka nie czując się na siłach fizycznych ani psychicznych do własnoręcznego zakopania jej, najęła do tego patologa, który za ten pogrzeb przyjął korzyść rzeczową w postaci pół litra alkoholu. Sąsiadka jednak tak bardzo tęskniła za Picią, swoją jedyną towarzyszka, a pies zaczął nawet objawiać się w jej snach i rozmawiać z nią po Polsku. W tej sytuacji sąsiadka zdecydowała się na krok radykalny i poprosiła Patologa, żeby Picię wykopał i przyniósł z powrotem xD Patolog się zgodził, ale że tym razem zlecenie było znacznie bardziej nietypowe, to za wykonanie go zażądał aż litra wódy, w tym pół litra płatnego z góry, bo inaczej nie powie gdzie jest pies pogrzebany, jak to się mówi xD To właśnie była wystająca z jego kieszeni flaszka.

    Gdy słuchałem tych opowieści zdążyliśmy już dojść na miejsce pochówku Pici, czyli nieużytki pomiędzy Aleją Wilanowską a torem łyżwiarskim Stegny w Warszawie. Teraz już tam budują gdzieniegdzie jakieś nowe osiedla, ale ogólnie większość to nadal dzikie pola. Patolog zaczyna kopać, z 10 minut machał łopatą ale nic nie ma, to mówi, weź młody tu pokop z boku bardziej, bo ja się zmęczyłem. Jako, że byłem w odludnym miejscu sam na sam z typem, który już kiedyś kogoś zabił, to wolałem nie wspominać, że miałem tu być tylko w charakterze posiadacza prawie pustego worka na śmieci, tylko kopałem xD również bez skutku. Potem Patolog powiedział, żebym dał łopatę, bo to chyba jednak bardziej w drugą stronę i faktycznie po kilku wbiciach łopaty zaczęło jebać jak ja pierdolę, co wskazywało, że ekshumacja zmierza we właściwym kierunku.

    A propos ekshumacji, to dosłownie 5 minut na piechotę od miejsca, w którym kopaliśmy my, kiedyś kopał IPN, bo tam UB potajemnie zakopywało swoje ofiary w latach 40-tych i 50-tych, więc cały czas miałem nadzieję, że i my jednej z tych ofiar nie odkopiemy, bo Patolog zdecydowanie wyglądał na człowieka zdolnego do zapakowania w mój worek na śmieci szczątków jakiegoś AK-owca i wciśnięcia ich swojej sąsiadce jako Pici w zamian za kolejne pół litra, a ja mimo wszystko nie czuł bym się komfortowo biorąc udział w takim procederze xD

    Po chwili kopania było już jednak pewne, że odkopaliśmy jamnika, tylko w umiarkowanym stadium rozkładu. Jebało tak, że kurwa oczy mi zaszły łzami i prawie wyrzygałem ten obiad, co dopiero zjadłem xD Patolog jebnął jeszcze solidnego grzdyla wódy po czym załadował Picię na łopatę a potem do mojego worka, który szczelnie zawiązał. Z tym pakunkiem wyruszyliśmy do sąsiadki po zapłatę. Po drodze zastanawiałem się, które wydarzenia z mojego życia doprowadziły do sytuacji, w której idę przez miasto z recydywistą-mordercą, zgniłymi zwłokami psa w worku na śmieci i łopatą, żeby dostać od jakiejś starej baby pół litra i to nawet nie dla mnie xD Kolejną rzeczą, która mnie trapiła było, że mam uczulenie na pyłki, najgorsze właśnie w czerwcu, więc większość moich śmieci stanowił zużyte chusteczki, bo mi cieknie z nosa - jak sąsiadka wyjmie Picię z worka to sobie pomyśli, że jestem jakimś nałogowym onanistą xD ale potem pomyślałem, że to ona trzyma w domu rozkładające się zwierzęta, więc jeżeli ktoś się tu powinien wstydzić to na pewno nie ja xDDD

    Doszliśmy do bloku patologa, sąsiadka wychodzi na klatkę, łapie kurwa ten worek i zaczyna go przytulać PICIA! MOJA PICIA KOCHANA! Myślę sobie, srogie grzyby kurwa. Wtedy z mieszkania na przeciwko wychodzi jakaś baba i mówi

    CZYLI JEDNAK SIĘ PANI ZDECYDOWAŁA WYKOPAĆ PANI MALINOSKA? JA TAM SIĘ PANI NIE DZIWIĘ, JAK MOJA TEKLA ZDECHŁA TO TEŻ BARDZIEJ TĘSKNIŁAM NIŻ ZA MOIM STARYM JAK UMARŁ. BO PIES, PROSZĘ PANI, TO KOCHA BEZWARUNKOWO.
    #heheszki #truestory #patologiazewsi #pasta
    pokaż całość

  •  

    - Dlaczego pijesz? - zapytał Mały Książe pijaka.
    Ten zaś przychylił szyjkę i ciągnąc solidnego łyka patrzył nieobecnym spojrzeniem w gwiazdy. Chwilę później rozległo się kwiczenie świń, a pijak rozsiadł się wygodnie i odpowiedział:
    - KURRRRŁA, KIEDYŚ TO BYŁO.
    #pasta #pdk #polakicebulaki

  •  

    Rok 202X. Putin niczym szachowa królowa przepierdala się przez pół mapy i ze swoimi wojskami ląduje w Polsce. ONZ zwołuje sesję nadzwyczajną, lecz zanim zdąży ustalić embarga i stopień zaniepokojenia, miliony Polaków spełnia swoje marzenie o walce z ruskimi. A potem spierdala z kraju. Call of Duty i teksty na facebooku nie przygotowały ich do wojny.
    Reszta Europy nie widziała takiego nalewu uchodźców od około dziesięciu lat. Internet i media wrzą. Komentujący wyśmiewają uciekających z kraju Polaków:
    "Niby tacy biedni uchodźcy, a co drugi w markowych ciuchach i ze smartfonem".
    "Jacy oni biedni? Widziałeś jacy grubi? Głodujący tak nie wyglądają."
    "Ahaha widzieliście tą babę która nie wzięła dowodu ani paszportu, ale ma w plecaku pełno zdjęć jakiegoś dziada z żółtą mordą?"
    Reddit i 4chan zalewany jest artykułami o przepychankach, walkach i zamieszkach zarówno w obozach jak i na około nich. Polacy protestują przeciwko grupowemu spaniu w namiotach, zwłaszcza z tym jebanym żydem Malinowskim z pod 9, kutas ma tyle kasy żeby kupić Golfa z tego wieku, to powinien mieszkać w hotelu. Właśnie, hotele. Dlaczego ci durni Anglicy i Francuzi nie dadzą nas do hoteli. W końcu goszczą potomków husarzy, i wiszą nam za drugą wojnę światową. I pierwszą. I rozbiory. I kurwa w ogóle.
    Mijają miesiące, w gazetach kobiety skarżą się na wąsatych januszy z piwem krzyczących za nimi na ulicy, a Płatnicy Składek Alexa Jonesa doszli do zaskakującego odkrycia: Rosja nie mogła zaatakować Polski, bo Polska to część Rosji, więc całość to Putinowy spisek wycelowany w białych europejczyków. Jak to Polacy są biali? Widzieliście te ryje? Wypisz wymaluj żydzi. Albo jacyś inni, ale w żadnym wypadku nie tacy jak my. No i nie uczą się angielskiego, francuskiego oraz niemieckiego, tylko napierdalają tym swoim pseudo-językiem.
    W pewnym momencie coś pęka, i kilku sebków wjeżdża w tłum kibiców wychodzących ze stadionu. Płatnicy Jonesa dostali już swoje potwierdzenie, to jest najazd. Przecież to niemożliwe żeby ktoś był po prostu debilem i pod wpływem presji stwierdził że przemoc rozwiąże wszystkie jego problemy. Jeżeli zachód nie pozbędzie się polaków, to już za kilka lat Wieża Eiffela zostanie przemianowana na Wieżę Jarosława Kaczyńskiego i dzieci w szkole będą modliły się do tego dziadka z żółtą mordą. Okcydent po raz kolejny jest zagrożony. Co bardziej liberalni członkowie sympatyzują z tak zwanymi "umiarkowanymi polakami", ale ich głos ginie w tabunach gówna i informacji z dupy o tym jak to w polsce gwałt jest legalny a za obrażanie księdza idzie się na dożywocie do więzienia.
    Tymczasem na grupie POLSKA POLACY POLSCY UCHODŹCY [][][*]
    "Siema kochani, wiecie w jakim kraju jest najlepszy socjal? Bo ja siedzę w hiszpanii i niby jest fajnie, ale słyszałem że w Anglii dostałbym mieszkanie, a u szkopów mieszkać nie będę."
    "Dzisiaj obchodzimy drugą tygodnicę BRUTALNEGO MORDERSTWA Sebastiana Matiego, który jebał policję bez względu na kraj. Nie pozwolimy się tak traktować, Chwała Wielkiej Polsce, Arka Gdynia Kurwa Świnia."
    "Te jebane żabojady chciały mojemu Brajankowi wszczepić autyzm i za nic nie dało się z nimi po normalnemu dogadać."
    "Ja jebie ludziska w tej neuropie nie da się żyć. Powinni nam niewdzięczne kurwy buty lizać za to jak im dupę tyle razy uratowaliśmy, a oni wsadzają nas do jakiś chatek i karmią glonami z GMO. Walczmy z tym żydowskim ścierwem, Bóg Honor Ojczyzna️️"
    "Sprzedam Opla, angielskie blachy, bez papierów, stan dobry z wyjątkiem wygiętej blachy na drzwiach."
    #pasta #korwin #neuropa
    pokaż całość

  •  

    Wiecie co jest w Polakach najgorsze? Ich podejście do kobiet. Kontrast pomiędzy nudnymi i leniwymi Polkami, a Węgrami czy Hiszpanami przyjeżdżającymi tu na Erasmusa jest szokujący. Opiszę wam pokrótce te subtelne różnice bo oprócz z wieloma Polakami byłam też z Węgrami i Hiszpanami z Erasmusa.
    Przeciętny Polak ma takie podejście - 'kobieta ma siedziec w kuchni, nie zawracać mi dupy, jak gram, zapewniać seks zawsze, kiedy mam na to ochotę i nie rozmawiać z innymi fagasami'. Wychowane wśród takich facetów uważamy to za normę i dopiero obcowanie z Mężczyznami (specjalnie z dużej litery) z innych kręgów kulturowych otwiera nam szeroko oczy. Wg Polaków to kobieta ma wszystko robić, gotować, zawsze mieć ochotę, wymyślać randki, starać się, myć kufle po piwie płynem do mycia naczyń a, on może tylko leżeć i pachnieć, a przy okazji szukać pieroga na boku. To normalne, że kochanej osobie powinno się sprawiać przyjemność, ale Polacy bywają bardzo roszczeniowi, gdyż przywykli do kobiet z filmów z lat 50-tych czy przestarzałych, stereotypowych gniotów i gdy podejdzie do nich przebojowa Kasia to nie mają skrupułów aby zmieszać ją z błotem, powiedzieć, że może wracać do kuchni itp. Dla Erasmusów to nie do pomyślenia. Jeśli jemu się nie spodobasz to i tak porozmawia z Tobą długi czas w ciekawy i zabawny sposób po czym powie, że jednak nie, przykro mi. I rozumiesz, takie jest życie ale to i tak nie przeszkadza czasem przy odrobinie szczęścia wskoczyć Ci do łóżka, dla nich seks jest czymś normalnym, a nie obowiązkiem kobiety, żeby sprawić przyjemność przemęczonemu samcowi alfa. Erasmusi są bardzo otwarci, uważają, że kobieta jest wolna i niezależna więc same będą pozwalali prowadzić jej rozmowę, proponować wyjścia w ciekawe miejsca, opowiadać żarty, zabiegali o Twoje względy, spełniać się zawodowo i do niczego nie zmuszać, bo w tych kulturach mężczyźni szanują kobiety.

    Największe różnice widać jednak w bliższej relacji - czułość, seks, wspólne życie. Polak w jakiś wulgarny sposób powie, że to jej obowiązek albo po prostu odwali imbę, jeżeli akurat nie czujemy się najlepiej. Ok, to nawet nie jest wielki kłopot, bo co bardziej kumata babka wie, że faceci mają inne podejście do seksu, ale problem pojawia się chwilę później. Większość Polaków w łóżku umie co najwyżej pozycję misjonarską i uznaje, że to powinno dziewczynie wystarczyć i nieć się cieszy, że w ogóle może mieć beniz into her wagina. Co gorsza, Polacy nie są wyuzdani, często nawet nie rozbierają się do końca przy facecie, zostają w porozciąganych t-shirtach i cottonworldach na kostkach, ani nawet przez myśl im nie przyjdzie założyć dla dziewczyny koszulke podkreślającą mięśnie (a do zdjęć na insta czy innego snapczata to owszem) i akceptują tylko te pozycje, w których nie będą musieli się wykazać się innowacją i nie interesuje ich, czy dziewczyna dojdzie, ważne żeby sam skończył i miał spokój. Seks z Polakiem wygląda zatem tak, że całujecie się, ona walnie focha, że źle się czujecie, każe rozłożyć nogi i powie 'tylko szybko bo rano muszę wstać wcześnie' a Ty oczywiście robisz co mówi, bo przez jego podejście pusia ci zaraz wyschnie, jednak czasem fajnie byłoby dojść inaczej niż za pomocą króliczka. Ty się produkujesz, chcesz zmienić pozycję a on tylko misjonarz i patrzy na ciebie z góry, czasem jęknie a ty myślisz o ostatnim pornosie, którego oglądałaś bo nie wypada się nie podniecić bo będzie imba, że znowu ci się niee chce. On myśli tylko o tym żeby skończyć - a potem jest festiwal spierdolenia bo on dumny z siebie idzie spać, a ty masz dość bo już Ci lepiej jak sobie pomożesz wibratorem niż on cię weźmie w obroty (o ile tak to można nazwać). Jeśli Polak obudzi się pierwszy to będzie się wiercił, wzdychał i bawił się telefonem albo po prostu Cię obudzi abyś wstawała bo się nudzi i spyta 'co mi zrobisz na śniadanie?' tak jakby to był Twój obowiązek, śniadanie do łóżka dla księcia. A wierność? Polacy bolcują inne jak popadnie, uważając, że to niewinna przygoda. Ciężko im zaufać. Erasmusi nigdy nie zdradzają swoich kobiet, w związku wierni jak owieczki. Mój pierwszy kontakt z Erasmusem był dla mnie szokujący.

    Wiedziałem, że Węgrzy są trochę bardziej owłosieni, ale nie przypuszczałem, że można z włosów na klacie takie fantazyjne fryzury robić, poza tym to istne demony seksu. Hiszpanię za to potrafią same rozpocząć seks w dowolnym miejscu, zawsze dobrze się ubierają, dla nich zrobienie minetki czy dbanie o przyjemność partnerki to coś zupełnie normalnego, podczas seksu pyta sie, czy jest ci dobrze i mowi, jak jemu jest dobrze, aż chce się starać. No i to nastawienie. Erasmus ciągle patrzy Ci w oczy z pożądaniem, bawi się seksem, jest czuły, chwali Cię mówiąc jak mu dobrze, a po wszystkim całuje Cię, przytula i mówi jak było super. Jeśli z rana Erasmus obudzi się pierwszy to będzie leżał przytulony do ciebie i czekał aż się obudzisz, przywita Cię soczystym buziakiem i spyta 'co Panna życzy sobie na śniadanie :) ?', po czym prosisz o zwykłą jajecznicę na bekonie, a on pójdzie do kuchni i... nie, nie, nic bardziej mylnego, zanim pójdzie to jeszcze zrobi Ci nieziemską minetkę i dopiero potem, uśmiechając się pomknie nago w stronę kuchni aby przygotować jajecznicę czy co tam sobie życzysz. I tego właśnie pragnie każda kobieta, nie wiecznych wymagań i roszczeń, a właśnie takiego podejścia, po którym od razu chce się żyć, chce się starać, dać jemu szczęście, następnym razem zrobić śniadanie. Żeby nie było, że generalizuję - oczywiście, że są Polacy, którzy są 'normalni' w tych kwestiach, miałam kilka takich i to są cudowne faceci, narodowy skarb, ale oe same często mi mówili, że gdy rozmawiają z kolegami na te tematy to nie rozumie jak można być takim skurwysynem i manipulować kobietą. Większość Polaków to porażka w tych kwestiach. I tak, zdarzają się też bucowaci Erasmusi ale jeśli wszystko uśrednimy to Polacy się do nich nie umywają. Roszczeniowi janusze to zbyt mocne słowa, ale naprawdę rozumiem Polki, którzy wolą króliczka, bo mają z tego satysfakcję, a nie sztywnego buca w łóżku.

    #oswiadczenie #przemyslenia #gorzkiezale #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski #niebieskiepaski #seks #zwiazki #feels #przegryw #truestory #polska #pdk #erasmus #pasta
    pokaż całość

  •  

    Zamowilem sobie pitce przed chwila w #uk (i dwie mineralki - jakos mnie suszy po zjedzeniu, napierdalaja soli do ciasta, ze klekajcie narody). Powrot z nocki, sniadanie. Dominos UK. Na tej ichniej aplikacji do sledzenia zamowienia ukazalo mi sie, ze dostarczy Mariusz - szybki jak kon. Wow, dawno po polsku nie gadalem z nikim, ale fajowo. Mariusz przyjechal, wyciaga z tylnego siedzenia corsy karton i moje dwie mineralne. Pierdoli cos po angielsku, zeby uwazac, bo gorace (a jakie maja byc). Mowie z pieknym polskim akcentem: - Dzieki !!! Mariusz zdretwial, spojrzal zza okularow, poprawil grzywke i odpowiedzial, ze We are in England. Popatrzylem na niego, wzialem moja pizze i dwie butelki Abbey Well.. Sprobowalem jeszcze raz: Dobranoc !! Mariusz burknal: Night i odjechal z piskiem opon. No kurwa.

    #pasta #heheszki #gownowpis
    pokaż całość

    źródło: IMG_0921.JPG

  •  

    #pasta #gownowpis
    We wczesnej gimbazie założyliśmy się z nim, że nie da rady przez cały dzień mówić tylko i wyłącznie cytatami z gówna którego słuchał (w sensie polskiego rapu). Szymi się ucieszył, bo dostrzegł szansę zdobycia paru szlugów, które normalnie sępiłby od Sebków, bo w gimbazie każdy palił, ale nikt nie miał czego palić.
    Zaczęło się z samego rana, przed lekcjami. Witamy się z Szymim, a ten:
    -Witaj skurwielu, człowieku, ty stoisz nagi.
    My oczywiście beka, ktoś go pyta co z tą nagością.
    -Nagi twój umysł przed pierwszą bramą do świata magii xD
    Przychodzi do nas jeszcze jeden kumpel, z którym chodziliśmy do szkoły.
    -Siema, Szymi.
    -Dzień dobry, stary, hokus pokus czary mary xD
    Idziemy do szkoły, podpuszczamy cały czas Szymiego żeby dalej nam rapował albo jeszcze lepiej żeby zjebał jakiś tekst, bo wtedy nie dla psa kuhwa, nie dla śmiecia cygarety te xD
    -Szymi, a przygotowałeś się na kartkówkę z przyrody?xD
    Ja to wszystko pierdolę, wiesz. I szkołę, stres, strach.
    Znowu śmiechliśmy, ale Szymi trzymał chłód i jeśli coś mówił, to zawsze rapem xD Przejechał koło nas radiowóz.
    -Szymi, pacz, policja xD
    -997 ten numer to kłopoty, gdy wydarzy się incydent to pojawia się konfident.
    -Szymi przecież jest HWDP, co nie?xD Powiedz nam, Szymi jak bardzo nienawidzisz policji xD
    -Bardzo lubię pana policjanta, lubię też tego co w moro chodzi ubrany, przezroczystą tarczą od ludzi jest ochraniany.
    Podchodzimy do budynku szkoły, cały czas kręcimy bekę z debila Szymiego i zadajemy mu randomowe pytania żeby odpowiedział coś głupiego na nie.
    -Szymi, otworzysz nam drzwi?xD
    -Idą goście, drzwi, otwórzcie się na ościerz!
    I akurat jakiś guwniak otworzył je, bo sam szedł na lekcje xD Prychłem i weszliśmy do środka. W szatni spotkaliśmy parę osób z klasy, witamy się, oczywiście gwiazdor coś im rapuje pod nosem. Jakieś klasowe Karyny się tym zainteresowały - chyba nawet była wśród nich ta pizda, w której się podkochiwałem, a która później pokazywała kizię dałnowi xD Wszyscy przerażeni tą kartkówką z przyrody, czy innego równie śmiechowego przedmiotu. Loszki płaczą prawie, bo wolały sobie strzelać z palca pod teledyski Meza na Vivie niż przysiąść przy 32 stronicowym zeszycie i przeczytać dwa tematy xD
    -Zostaw co nasze, bierz do piekła swoje paranoje, świata z gwiezdnych wojen urojeń, złudnych pojęć, gdzie normalne spokoje stają się niepokojem.
    Zgasił je nagle Szymi. Wszyscy się śmieją poza tymi loszkami, jedna nagle się zrywa i najeżdża na rapera:
    -Co ty sobie myślisz, że to zabawne?!
    -Wiecznie niezadowolona, frustracja, strach, niepewność, jedziesz po wszystkich skurwysynu, masz czelność,
    po co się unosisz, ochłoń, sprawę przemyśl xD Karyna czerwona na mordzie jak Janusz, gdy nowa meblościanka nie mieści mu się w bagażniku jego kombi.
    -Pierdol się, Szymi. Jesteś głupi, kurwa!
    -Bezlitosna rzeczywistość w tych realiach trzeba przeżyć xD
    -Chuj ci w dupę, cwelu jebany!
    -I nie ma zmiłuj, dlatego bujaj się mała. I tak mi się znudziłaś, a więc wypierdalaj!
    Odeszła z koleżankami, rzucając "kurwami" na lewo i prawo i pytając towarzyszek czy mają szlugi, a my ostro śmiechaliśmy później przez cały dzień. Gaszenie Karyn tekstami Karramby ogólnie stało się potem całkiem modne i jeśli była okazja, to Sebki je jechały ostro, ale kto się czubi, ten się lubi, więc bywały ponoć sytuacje, gdzie Seba opierdalał Karynę w szkole, a po szkole ona opierdalała jego pałę xD
    Na lekcjach Szymi miał tyle szczęścia, że nauczyciele nie wybierali go do odpowiedzi. Siedział w ostatniej ławce i udawał, że go nie ma, a gdy sprawdzali obecność to rzucał czymś w stylu "jestem bogiem" albo "tylko Polska WLKP oldstar". Fart skończył się na matematyce, czyli dla Szymiego najgorszym możliwym przedmiocie, bo był z niego kurewsko słaby i ogólnie uciekł wcześniej z paru lekcji.
    Nauczycielka wybrała go do odpowiedzi. Ten chwilę siedział przygaszony, ale musiał grać dalej, bo inaczej przegrałby szlugi.
    -Szymon, nie było cię na ostatnich dwóch lekcjach, ale obecności masz wpisane na innych przedmiotach. Gdzie byłeś?
    -Zadymy, interesy, policja i problemy, do wyjaśnienia sprawy miałem zniknąć, bez ściemy…
    Nauczycielka zaniemówiła, klasa w śmiech, Szymi kontynuuje nie zważając na chaos jaki opanował 25 nastoletnich proli.
    -… Zerwać kontakty na góra dwa miesiące, poczekać aż ciśnienie zacznie być malejące.
    -Do tablicy, już, a nie wygłupiasz się!
    Wstał, podszedł do tablicy, coś tam próbuje rozwiązywać, ale wybitnie mu to nie idzie. Nauczycielka podchodzi do niego i go karci, że nic się nie uczy, a ten nagle wypierdala do niej:
    -Ty znasz metodę by mnie podejść, jednym ruchem bioder. Masz w sobie to, kobieto z piekła rodem.
    Ona w szoku i nawet nie wie co odpowiedzieć, my bekon, Szymi mina real irish gangstera, a za oknem jakiś guwniak z podbazy drze się "podaj kurwa ta bala" xD Szymi dostał uwagę do dziennika i miał potem pogadankę z wychowawczynią na następnej lekcji, że opowiada wierszyki na i zachowuje się niestosownie xD Karyny nakapowały też na niego, że je obraził, na co Szymi zaczął się bronić:
    T-o jedna z moich taktyk, styl a'la romantyk błyszczący intelektem, tajemniczy jak sekret.
    Wychowawczyni miała już dość i zapowiedziała, że obniży Szymiemu sprawowanie, ale nie wiem czy to było w ogóle możliwe, bo już chyba miał nieodpowiednie xD
    Koniec końców dostał chyba trzy szlugi za dzień rapowania, więc ubił interes życia xD Narzekał, że mało, ale inny Sebek zgasił go wtedy jego własna bronią:
    -Nie sięgaj po więcej, bo upierdolą ręce xD
    pokaż całość

  •  

    Anony, zauważyliście pewna zależność ?
    Wszyscy mówią, że loszki to cooorvy- ale teraz popatrzcie na poważnie.
    Sięgnięcie pamięcią swoje znajome. Ile z nich ma jakiekolwiek zainteresowania? (Zainteresowania - czyli nie oglądanie seriali, słuchanie muzyki i inne gówno)
    Może z 5-10% rzeczywiście może o sobie powiedzieć, że ma jakieś hobby.
    Reszta jest zajęta siedzeniem na dupie (btw. Nienajlepszej z resztą) i opierdalaniem lodów, czekolad czy innego żarcia po to, żeby potem wpierdalać go więcej podczas plakania, jakie to one są kurwa grube i nikt ich nie chce.
    Takie grube bydle z inteligencją równa hajsownika uważa się na dodatek za nie wiadomo jaką kurwa księżniczkę, myśląc, że wszystko się jej należy.
    Zapytajcie swoich ziomków jakie mają zainteresowania.
    Odpowiedzi udzieli ci ponad 90%.
    Nawet jebane spasłe piwniczaki będą się znali na komputerach, technologiach czy innym nowoczesnym gównie. Ziomki od siłowni będą się znali na anatomii czy innej fizjoterapii. Duża część będzie się interesowała sportem - regularnie chodzi na treningi, by być w danej dziedzinie lepszy.
    A lochy ? XD No kurwa, zapytaj, co robią w wolnym czasie.
    -no ja oglądam Warsaw Shore
    -no ja słucham muzyki
    -no ja sram psa jak sra
    Kuuuurwaaaaa
    Czasami jakaś odpowie "interesuje się filmami "
    Zapytasz taka: "o, uczysz się na ten temat ? Masz jakieś wyróżnione , szczególnie ciekawe gatunki ? Cokolwiek?"
    -nieeee, lubię oglądać komedie romantyczne"
    Jeszcze inna locha powie : "interesuje się muzyką"
    Zapytasz : "ksztalcisz sie w tym kierunku? Uczysz się na czymś grać? Może fascynują cię barwy śpiewu?"
    -nieeee, lubię po prostu słuchać Beyonce czy innego popowego gówna
    No ja pierdole.
    Spójrzcie nawet na profile na FB starszych ludzi.
    Mężczyźni - wypowiadają się na tematy polityczne, religijne, filozoficzne, interesują sir wieloma rzeczami na tematy wokół nich.
    Stare Grażyny - lajkuja kurwa milion stron z psami, kotami, kwiatami i innym chujstwem, co ani je w żadne sposób nie rozwija, ani nie zmusza do jakiegokolwiek myślenia.
    Czy kobiety to w 90 przypadków to głupie kubły na spermę, bez zainteresowan, które kombinują tylko, jak się wbić na bolca Anona 1, żeby Anon 2 się nie dowiedział?
    Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji.

    #oswiadczenie #rozowepaski #niebieskiepaski #pasta #logikarozowychpaskow #pdk #zwiazki #seks #truestory
    pokaż całość

  •  

    Mieszkam w gówno miasteczku, w biedarodzinie. Nie mam nawet własnego pokoju, siedziałem w pokoju z rodzicami, który jednocześnie był sypialnią, pokojem gościnnym, wszystkim kurwa naraz.
    Mam tam swojej osobne łóżko i sobie spałem.
    Wtedy miałem jakieś 20 lat, byłem bezrobotnym przegrywem (jestem nim nadal). Co można robić w takiej sytuacji, jak nie spać do godziny 13 albo i dłużej. Tak też było tego dnia.
    Było lato, gorąco w chuj. Spałem sobie spokojnie, gdy obudziły mnie jakieś rozmowy dobiegające zza okna. Zignorowałem to i gniłem w łóżku dalej.
    Wtedy usłyszałem, że rozmowa przeniosła się już do przedpokoju. Bystre ucho stulejarza usłyszało, że przyjechał jakiś znajomy coś oddać mojemu ojcu, a oni namawiali, aby wpadł na kawę.
    Pomyślałem, że gość nie da się namówić, bo spieszył się gdzieś, ale jednak wszedł do pokoju.
    Tego samego w którym ja leżałem ukryty pod kołdrą. Zestresowałem się okropnie, chciałem udawać, że mnie tu nie ma. Wypije kawę i pójdzie sobie- pomyślałem.
    Jednak mój ojciec od razu musiał strzelać przy znajomym żarty, a ja byłem najlepszym obiektem do tego- od razu wydał mnie, że ja tam leżę. Myślał jeszcze że śpię, więc teksty w stylu

    hehe a Anon to jeszcze gnije on to nic tylko śpi albo na komputerze siedzi nicpoń jeden xD

    Minęła chwila, koleś mówi że musi jechać- ulżyło mi wtedy, poczuła dobrze żaba, ale wtedy JEBS niczym jakaś zesłana plaga egipska słyszę w domu kobiece głosy. Okazało się, że ten jebany znajomy przyjechał ze swoją żoną i córką, ale one zostały w samochodzie, bo miał tylko na sekundę wpaść.
    Znudzone przebywaniem tam, wyszły z samochodu i poszły pospieszyć kolesia.
    Modliłem się w duchu, aby go zabrały i pojechali wszyscy wpizdu, ale wtedy wyskoczyła moja mamełe z genialnym pomysłem

    No to chodźcie na kawe chociaż ciasta ukroję jak już weszliście xD

    O kurwa kurwa. Oczywiście do tego pokoju, w którym ja leżałem pod kołdrą. A najgorsze jest to, że córka to była gim/licbaza, super loszka. Nadal próbowałem przeczekać. Mijał czas, ja leżałem nieruchomo cały przykryty kołdrą, głowa też.
    Oczywiście mój ojciec nie mógł szczędzić mi żenujących sytuacji i zaczął sypać jakimiś tekstami do znajomego

    ty hehe a może tam twój zięć leży i śpi (wskazując na moje łóżko)

    i sypiąc do karyny, że taki fajny ze mnie chłopak, spokojny i w ogóle tylko nieśmiały trochę, ale dobry. Ja pierdolę.
    A najgorsze było to, że za chwilę rzucił

    ile łon śpi w ogóle która godzina już ANON WSTAWAJ NARZECZONA PRZYJECHAŁA

    hihihi, hohoho wszyscy śmiechają. No kurwa w jakim położeniu ja się znalazłem, przeklinałem samego siebie, że nie zebrałem się i nie pobiegłem ubrać jak tylko usłyszałem głos tego znajomego ojca.
    I co teraz, wstanę? To nie wchodziło w grę, na dodatek spałem na samych gaciach, bo środek lata... o kurwa.
    Wtedy wyczułem, że nie mam na sobie gaci. Leżałem całkowicie goły pod kołdrą.
    Nie mam pojęcia jak to się stało, może leżałem pod tą zasraną kołdrą w nocy, było mi gorąco i ściągnąłem gacie.
    Próbowałem się uspokoić.

    nie mogą być daleko

    powtarzałem sobie. Próbowałem delikatnie wymacać pod kołdrą, czy nie leżą koło mnie, muszą leżec. Macam i macam. Nie ma.
    Wtedy słyszę ojca

    ooooo anon już nie śpi, wierci się pod łóżkiem tylko hehe pewnie wstydzi się, no nie bądź taki nieśmiały, wstawaj i się przywitaj!

    I wtedy usłyszałem, jak wstaje i idzie w moim kierunku. Co robić. Słyszę zbliżającego się ojca, czas się zatrzymuje, goła, 20 letnia spierdolina zaraz zostanie odsłonięta, na dodatek siedzi tu pieniężna karyna.
    Kurwa to wszystko zniknie, to nie może się dziać, czemu znalazłem się w położeniu jak bohater jakiejś #pasta. Co robić, jakieś czary, modlić się do popara?
    Macam szybko w pośpiechu szukając gaci, ale ojciec już jest.
    Złapał kołdrę i zerwał ją ze mnie.
    Wielka cisza.
    Szybko wstałem zasłaniając pysiora, powiedziałem "dzień dobry" skinając głową i wybiegłem w ekstremalnym tempie z pokoju.
    Ukryłem się w piwnicy, słyszałem tylko za sobą salwy śmiechu.
    To było największe upokorzenie, jakie kiedykolwiek mnie spotkało. Jak o tym myślę, to nie chce mi się wierzyć, że to naprawdę się stało.

    TL;DR

    pokaż spoiler arka gdynia kurwa swinia
    pokaż całość

  •  

    #pasta o adobe reader to nadpasta podoba mi sie bardziej niz fanatyk wedkarstwa
    #oswiadczenie

    Mój ojciec załatwił mi pracę w dziale IT. Nie wiem za dużo o IT, poza grami.
    To moje opowieści z pracy.

    Dzień pierwszy
    ~ kobieta prosi mnie o zainstalowanie najnowszego adobe readera
    ~ spoko, mam to
    ~ ściągam program
    ~ "Wow, jesteś w tym ekspertem"
    ~ "No cóż..."
    ~ komputer prosi o wpisanie hasła admina
    ~ zapomniałem hasła admina
    ~ próbuje: hasło
    ~ nope.jpg
    ~ "ehh... emm... cholera, chyba coś jest z serwerem, zaraz wracam"
    ~ 3 miesiące później, ona wciąż nie ma adobe readera

    Dzień drugi
    ~ wkurwiony koleś do mnie dzwoni, pyta o coś w programie domowym
    ~ nie mam pojęcia co mówi
    ~ pauza
    ~ koleś czeka na odpowiedź
    ~ przypominam sobie "IT Crowd"
    ~ "Próbował pan wyłączyć go i włączyć na nowo?
    ~ Zresetować znaczy się?"
    ~ "Moment..."
    ~ zadziałało

    Dzień trzeci
    ~ laska ze sprzedaży przychodzi z laptopem, jakiś problem
    ~ kocica 9/10
    ~ flirtuje ze mną
    ~ mówi, że potrzebuje ściągnąć jakąś aktualizacje
    ~ jedyne co słyszę to jej cycki
    ~ jej laptop pachnie truskawkami
    ~ ściągam adobre reaera i oddaję jej laptopa

    Dzień czwarty
    ~ nauczyłem się wyłączać serwery
    ~ ludzie zaczynają prosić o pomoc, idę do serwerowni
    ~ wyłączam serwery
    ~ wychodzę zdezorientowany, zaczynam instalować adobe readera
    ~ w końcu ludzie zaczynają się drzeć
    ~ STRONA NIE DZIAŁA! STRONA NIE DZIAŁA!
    ~ "biore się za to!"
    ~ biegnę do serwerowni
    ~ gram w Hotline Miami przez kilka godzin
    ~ włączam serwery pod koniec dnia
    ~ wychodzę z serwerowni
    ~ wycieram pot z czoła
    ~ "dałem rade..."
    ~ ludzie chwalą mnie, mówią że uratowałem firmę
    ~ tak naprawdę to uratowałem swoją dziewczynę w HM

    Dzień piąty
    ~ spotykam kocicę przy ekspresie do kawy
    ~ zapytałem się co u niej, proste pytanie
    ~ zaczyna opowiadać o problemach z jej komputerem
    ~ nie widzi we mnie człowieka
    ~ widzi we mnie IT
    ~ mówię, żeby podrzuciła do mnie laptopa
    ~ robi to
    ~ upgrade'uję jej IE
    ~ instaluje adobe reareda
    ~ resetuje komputer
    ~ wszystko śmiga
    ~ zanoszę go jej
    ~ poprawiam fryzurę
    ~ sprawdzam oddech
    ~ zachowuje się jak bym ją ocalił
    ~ siedzi w swoim biurze, gada przez telefon
    ~ ręką pokazuje, żebym położył laptopa na biurko
    ~ robię to, i trochę się ociągam
    ~ "To wszystko skarbie?"
    ~ wychodzę
    ~ słyszę jak mówi "oh, to był tylko IT"
    ~ tylko IT
    ~ teraz jestem tylko tym

    Dzień szósty
    ~ cholernie się nudzę
    ~ postanowiłem ściągnąć emulator gameboya i pograć w pokemony
    ~ filtry go blokują, więc je wyłączam, nie dodaje emulatora do listy, po prostu wyłączam filtry
    ~ uruchomiłem stronę z emulatorem, ale muszę wyłączyć antywirusa
    ~ używam konta admina, bo w końcu znam hasło
    ~ wyłączyłem globalnie antywirusa na całym serwerze
    ~ ściągnąłem emulator i pokemony
    ~ gram sobie
    ~ koleś przychodzi do mojego biura
    ~ "chyba mam wirusa"
    ~ ja: "złap je wszystkie"
    ~ do czasu aż doszedłem do Misty, 4 osoby złapały wirusy

    Dzień siódmy
    ~ ten sam koleś który darł się na mnie drugiego dnia znowu się na mnie drze
    ~ nie może się zalogować, a ja właśnie wychodziłem do domu
    ~ "wyłącz i uruchom ponownie i oddzwoń"
    ~ idę do domu

    Dzień ósmy
    ~ koleś z siódmego dnia znowu dzwoni
    ~ jest wkurwiony
    ~ mówi mi, że przez moją głupotę stracił klienta
    ~ "zdarza się stary, ja przed chwilą przegrałem z zespołem r"
    ~ "o czym ty kurwa mówisz?"
    ~ click

    Dzień dziewiąty
    ~ jedna z drukarek zużyła cały toner
    ~ jakiś grubas każe mi go zmienić
    ~ "to tylko toner stary, nie umiesz go sam zmienić? pracuję teraz nad jednym sporym problemem z serwerem"
    ~ tak serio to ściągam steama
    ~ "to zajmie tylko sekunde... boże, mam dużo do zrobienia, od tego ty jesteś"
    ~ wzdycham i idę to zrobić
    ~ nie potrafię otworzyć pieprzonej drukarki żeby dostać się do tonera
    ~ zaczynam w nią walić jak w "zoolanderze"
    ~ mówię nieco opóźnionemu kolesiowi w biurze że mam dla niego specjalną misje
    ~ musi schować magiczne jajko w skrzyni Hewlett Packarda
    ~ wracam do sprawy z serwerem
    ~ pół godziny później grubas wchodzi do biura
    ~ "ćoś ty kurwa zrobił z drukarką?"
    ~ "zmieniłem tusz"
    ~ zaczyna kręcić głową i coś mówi pod nosem
    ~ idziemy do drukarki
    ~ opóźniony koleś wcisnął kardridż w złą stronę i go zaklinował, połowa wystaje
    ~ drukarka nawet się nie zamknie
    ~ są czarne ślady dłoni na całej drukarce
    ~ czuje że grubas mnie osądza, więc coś szybko wymyślam
    ~ "chyba jest coś nie tak z siecią"
    ~ drukarka nie działa przez miesiąc zanim się skapnąłem, że mamy numer do kolesia z serwisu HP

    Dzień dziesiąty
    ~ muszę zamotntować projektor w biurze do prezentacji
    ~ nie mogę znaleźć kable thunderbolt-hdmi, żeby go podpiąć, a nie chce mi się iść do sklepu
    ~ nie mam nawet karty firmowej
    ~ mówię kolesiowi który potrzebuje projektora, że jest problem kompatybilności z macbookiem
    ~ może użyć della kogoś innego
    ~ pliki z maca nie działają na dellu
    ~ zadzwonili do mnie w trakcie zebrania
    ~ wszyscy ci beznesmeni na mnie patrzą, jak losowo klikam i szybko ruszam myszką, wyglądając na profesjonalistę
    ~ ściągam adobe readera
    ~ otwieram plik
    ~ działa
    ~ "Dzięki Anon, ocaliłeś mnie"

    Dzień jedenasty
    ~ nowy pracownik w firmie
    ~ nikt mnie nie poinformował
    ~ opieprzyli mnie za to, że nie przygotowałem komputera dla nowej osoby
    ~ idę do magazynu zobaczyć czy mamy tam coś
    ~ jest kilka sztuk
    ~ ale jest jakiś naprawdę stary komputer, z początku lat 90tych
    ~ odpalam
    ~ działa
    ~ ustawiam go dla nowego kolesia
    ~ wszystko laguje
    ~ odpalasz adobe readera? masywny lag
    ~ odsyłam komputer
    ~ "sorry, ale tylko to udało mi się załatwić bez wcześniejszego powiadomienia"
    ~ koleś ciągle prosi mnie o pomoc
    ~ jest beznadziejny
    ~ po tygodniu odszedł z firmy, twierdząc, że nie może pracować w takich warunkach

    Dzień dwunasty
    ~ czyiś komputer się spieprzył
    ~ kurrrrr
    ~ ustawiam
    ~ przypominam sobie coś o profilach zapisywanych w wewnętrznej sieci
    ~ idę do serwerowni
    ~ patrzę się na serwery jak kompletny idiota, próbując się zorientować jak to działa
    ~ wracam i mówię kolesiowi, że nie mogę z tym nic zrobić
    ~ "a... ale mój projekt, muszę go pokazać zarządowi w piątek..."
    ~ "sorry stary, ale nic się nie da z tym zrobić"
    ~ gram sobie w sim theme park przez resztę dnia

    Dzień trzynasty
    ~ przychodzę do pracy godzinę spóźniony
    ~ całe biuro w chaosie
    ~ upadekrzymu.jpg
    ~ "JEST TUTAJ!"
    ~ odpalam komputer w swoim biurze, sprawdzam maila
    ~ dziesiątki mailu w stylu:
    ~ "coś jest nie tak z serwerem, nie mogę się zalogować do..."
    ~ "wiesz czemu strona nie działa?"
    ~ serwer faktycznie nie działa
    ~ adobe reader mnie teraz nie ocali
    ~ "po prostu idź tam i zrób to samo, co zrobiłeś ostatnio!"
    ~ wszyscy myślą, że to tak łatwo naprawić
    ~ roztrzęsiony wchodzę do serwerowni, bo nie wiem co mam robić
    ~ ucinam sobie drzemkę przez cały dzień
    ~ ludzie są wkurwieni, walą w drzwi do serwerowni
    ~ terminy minięte
    ~ wychodzę o 18:30
    ~ manager widzi mnie na parkingu
    ~ był na spotkaniu cały dzień, nie wie przez co przeszedłem
    ~ "wciąż tutaj? podoba mi się twoje podejście!"

    Dzień czternasty
    ~ serwery dalej nie działają
    ~ wszyscy wkurwieni
    ~ idę na wczesny lunch
    ~ słyszę jak ktoś w jadalni gada o kupnie nowego modemu do biura
    ~ dziekibogu.jpg
    ~ "Hej, sorry że przeszkadzam, ale czy któryś z was jest IT?"
    ~ zanim któryś z nich zareagował i pyta "jak śmię" mówię
    ~ "też jestem IT"
    ~ pokazuję im dłoń którą poobdzierałem kablami w serwerowni
    ~ obaj kiwają głową
    ~ "co byście zrobili, gdyby wasze serwery się całkowicie spieprzyły?"
    ~ "próbowałeś go zrestartować?"
    ~ wracam i restartuje serwer
    ~ kurwa, działa!

    Dzień piętnasty
    ~ kocica chodzi po biurze poddenerwowana
    ~ "Wszystko ok?"
    ~ "Nie mogę się zalogować na maila. Możesz mi pomóc? Proszę"
    ~ "Spoko"
    ~ biorę laptopa
    ~ reinstaluje office'a
    ~ outlook znowu działa
    ~ przeglądam maile, żeby upewnić się że działają
    ~ wysyłam testowego maila
    ~ czytam tytuły jej nowych maili
    ~ "Rozwód"
    ~ oddaje jej laptopa
    ~ "Wygląda na to, że działa"
    ~ "Dzięki..."
    ~ "Wszystko ok?"
    ~ "Cóż..."
    ~ tak! wypłacz mi się na ramieniu i się rozkręcimy!
    ~ "Mysz się chyba zepsuła, mogę dostać nową?"

    Dzień szesnasty
    ~ jeden z monitorów upośledzonego nie działa
    ~ wyświetla się całkowicie na zielono
    ~ na temat: dałem mu drugi monitor, bo myślałem że jak ktoś zasługuje na dwa, to właśnie ten biedak
    ~ jedyne co robi to przegląda tapety na msn
    ~ i używa jakiegoś programu fedexa
    ~ jest miły, więc faktycznie próbuję mu to naprawić
    ~ nic nie działa
    ~ to nie sterownik
    ~ to nie ustawienia
    ~ to chyba coś z samym montorem
    ~ cały czas ludzie do mnie przychodzą z prawdziwymi problemami, zbywam ich mówiąc "zaraz będę"
    ~ po dwóch godzinach koleś mówi
    ~ "może wtyczka jest zepsuta?"
    ~ zmieniłem kabel hdmi na nowy
    ~ zadziałało
    ~ oficjalnie jestem gorszy w swoim zawodzie niż opóźniony umysłowo koleś

    Dzień siedemnasty
    ~ miła staruszka narzeka, że jej się zepsuła klawiatura
    ~ jest najstarszą osobą w biurze
    ~ stara jak dinozaury
    ~ mówię, że coś dla niej mam
    ~ wracam do tyłu i odpakowywują nową klawiaturę dla programistów
    ~ zanoszę ją jej
    ~ "jesteś taki pomocny"
    ~ sięgam do tyłu żeby podpiąć nową klawiaturę
    ~ podnoszę się i otrzepuję spodnie
    ~ staruszka wygląda jakby miała zawał
    ~ patrze na ekran
    ~ czarny
    ~ wstając nacisnąłem przycisk power
    ~ straciła 3 godziny pracy
    ~ 3 godziny których nigdy nie odzyska

    Dzień osiemnasty
    ~ firmowe spotkanie
    ~ przekroczyliśmy budżet
    ~ było dużo wydatków
    ~ straciliśmy dużo pieniędzy przez prawie cały ostatni miesiąc
    ~ dzień 18
    ~ prawie cały miesiąc
    ~ wylecę na zbity pysk
    ~ budżet departamentu IT zostaje poruszony
    ~ są tylko dwa departamenty które nie przekroczyły budżetu
    ~ "Dobra robota Anon, słyszałem o problemach z serwerem. Jesteś dobrym człowiekiem na dobrym miejscu"
    ~ pod koniec spotkania kobieta, około 45 lat, podchodzi i pyta czy naprawiam komputery poza firmą
    ~ "Niezbyt..."
    ~ "Oh, bo mam jedną cholerną rzecz której nie mogę naprawić. Nie mógłbyś wpaść i tego naprawić?"
    ~ gówno prawda
    ~ dla jaj mówię "dobra, spoko, daj adres i podjadę po pracy"
    ~ nie wiem czy będzie seks
    ~ kupuje gumki
    ~ nie jest taka ładna 6/10 góra
    ~ nie będę kłamał
    ~ mocno średnia
    ~ podjeżdżam do jej domu
    ~ dzwonię do drzwi, staram się wyglądać słodko
    ~ mąż otwiera drzwi
    ~ pokazuje mi konputer
    ~ instaluje najnowszego adobe readera
    ~ zarabiam 20$
    ~ jadę do domu

    Dzień dziewiętnasty
    ~ jakiś koleś zepsuł program, więc muszę ustawić wszystko na nowo
    ~ sprawdzam ustawienia
    ~ po dwóch godzinach
    ~ "zepsułeś mój komputer... chcę żebyś naprawił mój cholerny komputer, ma być tak jak było, nie wiem co zrobiłeś, ale coś jest nie tak, moje usb bzyczy"
    ~ wtf
    ~ nie zrobiłem nic z kompem, tylko sprawdziłem program który odpalasz 20 razy dziennie
    ~ wkurwiony wracam do serwerowni i gram w Thomas Was Alone
    ~ pukanie do drzwi
    ~ to ten koleś
    ~ "hej, dzięki za naprawienie tego"
    ~ "czego?"
    ~ "mojego usb"
    ~ nic nie zrobiłem
    ~ "a, to... spoko"

    Dzień dwudziesty
    ~ spędziłem cąły dzień sprzątająć serwerownię
    ~ wygląda całkiem nieźle
    ~ odpiąłem kable sieciowe żeby je oznaczać kolorami
    ~ ludzie tracą swoje projekty
    ~ losowo są wywalani z serwera
    ~ mówię, że są problemy z isp
    ~ staram się mówić ISP, bo nauczyłem się, że jak używam skrótów to brzmię jak bym wiedział o czy mówię
    ~ pod koniec dnia serwerownia wygląda wręcz ślicznie
    ~ niestety nie oznaczyłem nic i niektórzy ludzie nie są podpięci
    ~ mówię im, że ISP naprawi to ASAP i wracam do domu

    Dzień dwudziesty pierwszy
    ~ teraz jak serwerownia jest uporządkowana, podpinam testowe jednostki
    ~ 8 komputerów podpiętych do jednej sieci
    ~ próbuję połączyć monitory ze sobą, jak to czasami na forach można zobaczyć
    ~ to są stare monitory i nie można tego zrobić
    ~ wpadłem na pomysł użycia tych komputerów do kopania bitcoinów
    ~ ustawiłem wszystko do południa
    ~ po lunchu zaczynam kopanie
    ~ okropnie powoli, ale zaczynam
    ~ ludzie narzekają na lagi serwera
    ~ obwiniam olimpiadę za lagi
    ~ mówię, że całe buro musi je streamować
    ~ banuję olimpiadę na filtrze systemowym
    ~ biuro jest podzielone, widzę ten podział na swoim mailu
    ~ ludzie wkurwieni, że nie mogą oglądać igrzysk
    ~ i pozostali, którzy twierdzą, że praca to nie zabawa
    ~ oficjalnie zyskałem władzę w firmie, ludzie wiedzą kto tu rządzi
    ~ "To jest koleś którego ta firma potrzebowała"

    Dzień dwudziesty drugi
    ~ dzień urodzin
    ~ całe biuro świętuje urodziny ludzi w danym miesiącu
    ~ biorę ciasto
    ~ podpinam n64 w jednym z biur
    ~ wyzywam ludzi na partyjkę w goldeneye
    ~ mówię "hej, mam 5 minut przerwy na ciasto... zagramy partyjkę?"
    ~ skopałem im wszystkim dupy
    ~ zdałem sobie sprawę, że cały dzień nie robiłem nic poza graniem i jedzeniem ciasta
    ~ nikt nie zauważył

    Dzień dwudziesty trzeci
    ~ kocica dzwoni z trasy
    ~ ma problemy dostać się do jednej z ważniejszych aplikacji dla klienta na jej ipadzie
    ~ mówi nazwę tej apki
    ~ nie mam pojęcia co to jest
    ~ staram się brzmieć jakbym rozumiał wszystko
    ~ pytam, czy używa WIFI czy 3G
    ~ "jak to sprawdzam?"
    ~ "nieważne, czekaj, sprawdzę nasz główny system"
    ~ googluję apke, ale nic się nie pojawia
    ~ pytam kogoś ze sprzedaży
    ~ "oh, to tylko infografika z naszej strony"
    ~ mówię kocicy, że musi się wrócić do biura bo muszę jej wgrać zmiany do ipada
    ~ jedzie 2 godziny do pracy tylko żebym mógł otworzyć Safari i dodać zakładkę do strony głównej

    Dzień dwudziesty czwarty
    ~ 45 latka wygadała się, że robię też poza pracą
    ~ teraz idioci proszą o naprawę ich komputerów w domu, telefonów komórkowych, wszystkiego co techniczne
    ~ mówię, że mogę to zrobić tylko po pracy, 20$ za małe rzeczy, 50$ za duże
    ~ większość to proste naprawy
    ~ aktualizowanie windowsa albo adobe readera wszystko naprawia
    ~ ale wtedy trafił mi się on
    ~ laptop z piekła rodem
    ~ gruby indianin daje mi swojego laptopa w plastikowej reklamówce, nie torbie na laptopa, reklamówce
    ~ "co z nim nie tak?"
    ~ "ty mi powiedz, geniuszu"
    ~ odpalam komputer, prosi o przywracanie systemu
    ~ klikam enter
    ~ naprawia to, ale prosi o uruchomienie chkdisk?
    ~ wydaje mi się, że to coś z napędem cd
    ~ otwieram napęd
    ~ jest tam gruba warstwa okruchów
    ~ przechylam laptopa na bok
    ~ pieprzone okruchy wysypują się z laptopa
    ~ resetuję laptopa
    ~ wczytuje się bez problemu
    ~ okazuje się, że koleś używał cd w swoim laptopie jako podkładki pod kanapki
    ~ pieprzone laptopy
    pokaż całość

  •  

    -wchodzi cejrowski do murzyna
    -DZIEŃ DOBRY
    -DZIEŃ DOBRY KURWA PO POLSKU NIE ROZUMIESZ?
    -DAJ MI TO CO MASZ W RĘCE
    -NO DAJ
    -PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST MURZYN
    -HEHE PATRZCIE JAKI GŁUPI xD
    -DOBRA IDZIEMY DALEJ
    - O! A TU MAMY ŚCIANĘ. KOJARZĄ PAŃSTWO NA PEWNO ŚCIANY POLSKICH DOMÓW? GRUBE, SOLIDNE CEGLANE.
    - A TU ŚCIANA Z GUWNA. SRAJĄ DO WIADRA, PROSZĘ PAŃSTWA, WSZYSCY Z WIOSKI DO JEDNEGO I POTEM, PAN SIĘ PRZESUNIE, RĘKAMI TO NABIERAJĄ, MIESZAJĄ ZE SŁOMĄ I, UWAGA STOPIEŃ, I LEPIĄ ŚCIANY.
    - I TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA TRZYMA. JEST SOLIDNE, TANIE W BUDOWIE I CO NAJWAŻNIEJSZE! SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ. A W POLSCE? NO W POLSCE JAK W LESIE.

    a wojciechowska, kurwa
    -chlip chlip ta Kobieta ma tak ciężko
    -jebana patriarchalna Afryka
    -ehhh tak by sobie chciała chodzić na disco i dawać dupy
    -a nie może
    -dajcie wzruszającą muzykę
    -trzymaj się mbubu
    -będę do ciebie pisać
    -kocham cię ehhh

    #pasta #heheszki #byloaledobre
    pokaż całość

  •  

    No więc poskładałem motorower, który stał na balkonie od pół roku. Nowa świeca, wyczyszczony gaźniczek, nowy olej w przekładni, żyć nie umierać. Ustawiłem mieszankę, otworzyłem kranik i dawaj go z kopa. Za piątym kopnięciem odpalił z takim hałasem, jakby siedem kręgów piekła otworzyło się naraz i oczywiście napełnił duży pokój spalinami z dwusuwa. Byłem zachwycony. Dzieciom też bardzo się podobało i pytały czy będę nim jeździł po dużym pokoju. Żonie podobało się mniej. Gorzej, że zauważyłem, że chyba pływak w gaźniku jest walnięty i nie zamyka zaworka iglicowego, bo na otwartym kraniku wacha leje się na ziemię jak wściekła, a na zamkniętym pokapuje. Wściekła była też żona, która kazała mi w szybkim tempie opuścić mieszkanie zabierając ze sobą swój cenny zabytek techniki, przy czym było to wypowiedziane w czterech słowach, a tylko dwa z nich nadają się do powtórzenia.
    Złapałem więc kapiący motorower pod pachę, zniosłem go z trzeciego piętra i zacząłem prowadzić go do garażu, a mam tam półtora kilometra przez ruchliwe osiedle. Przy okazji jorgnąłem się, że obie dętki są walnięte, więc nici z przejażdżki na tym sprzęcie. Idę z tym motorowerem, a benzyna kapie na ziemię, trochę przypał, bo ludzie się gapią, ciepły wieczór, pełno biegaczy, matek z dziećmi, a tu idzie typ i prowadzi motorower na flakach z którego rypie wachą jak z cepeenu. Wymyśliłem więc ultra szczwany plan: postanowiłem że go odpalę i będę na bieżąco wypalał paliwo, to się akurat wypali całe paliwo z komory i przestanie znaczyć chodnik.
    No więc przykopałem mu jeszcze raz, on se chodzi, ryn dyn dyn dyn, ja sobie idę obok niego i prowadzę pracujący motorower na flakach. No ale ciężko tak pchać motorower bez powietrza w dętkach, to wymyśliłem że odkręcę trochę manetę i on będzie mnie ciągnął, a ja będę biegł za nim. Plan działał genialnie! Przebiegłem przez szeroką aleję parkową wyprzedzając „dżogerów”, biegnąc obok plującego wachą motoroweru. Zastanawiałem się nawet czy nie włączyć Endomondo, myślę że mógłbym pobić rekord jednego kilometra.
    Biegnę, dyszę, motorower sika, ludzie się gapią, w końcu dobiegam do garażu, a tam obok jest cieciówka, w której siedzi pan stróż. Otwiera okno i polewa ze mnie. „co tam kolego, pierdzika na spacer wyprowadzasz? To mechaniczny pies? Daj go na smycz, bo one potrafią uciec, hyhyhyy”. Próbuję mu tłumaczyć, dlaczego tak jest, ale cieć dostaje śmiechawki i zalewa się łzami bardziej niż mój motorower benzyną. Akurat wtedy kończy się paliwo i sprzęt gaśnie. Ja stoję ze spodniami upapranymi mieszanką od dwusuwa, cieć wyje ze śmiechu, a ja orientuję się, że wybiegając z domu zapomniałem klucza do garażu i zastanawiam się, czy wykonać tę trasę jeszcze raz z motorowerem, bez motoroweru czy po prostu rzucić to wszystko i kupić sobie nową Kię w kredycie jak normalny człowiek.
    #heheszki
    #motoryzacja
    #pasta
    #zlomnik
    pokaż całość

  •  

    -Miej 23 lata
    -Ożeń się z gorącym milfem
    -Ona ma córkę w moim wieku
    -Mój samotny ojciec myśli, że córka mojej żony jest całkiem calkiem
    -Spotykają się przez kilka miesięcy i pobierają
    -Moja pasierbica jest teraz moją macochą
    -Mój ojciec jest moim zięciem
    -Mam dziecko z moim milfem
    -Mój ojciec ma dziecko z moją pasierbicą
    -Moje dziecko zostaje szwagrem mojego ojca
    -Moje dziecko jest teraz moim wujkiem
    -Dziecko mojego ojca jest moją siostrą, a że ma je z moją pasierbicą to czyni ją moją wnuczką
    -Moja żona jest jest matką mojej macochy i babcią dla jej dziecka
    -Jestem żonaty z własną babcią
    -Sam sobie jestem dziadkiem

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Wiecie co jest w Polkach najgorsze? Ich podejście do mężczyzn. Kontrast pomiędzy księżniczkowatymi i leniwymi Polkami, a Włoszkami czy Rosjankami przyjeżdżającymi tu na Erasmusa jest szokujący. Opiszę wam pokrótce te subtelne różnice bo oprócz z wieloma Polkami byłem też z Włoszkami i Rosjankami z Erasmusa.
    Przeciętna Polka ma takie podejście - 'wystarczy to, że jestem, nie muszę nic robić ani się starać, Ty się wszystkim zajmiesz, a jak nie to inne bolce czekają w kolejce aby Cię zastąpić'. Wychowane wśród takich kobiet uważamy to za normę i dopiero obcowanie z Kobietami (specjalnie z dużej litery) z innych kręgów kulturowych otwiera nam szeroko oczy. Wg Polaki to mężczyzna ma wszystko robić, organizować wolny czas, wymyślać randki, starać się, myć kubki po herbacie octem a ona może tylko leżeć i pachnieć, a przy okazji szukać bolca na boku. To normalne, że można odrzucić czyjeś zaloty, ale Polki bywają bardzo nieprzyjemni, gdyż przywykli do mężczyzn z filmów typu 50 twarzy Grey'a czy innych gniotów i gdy podejdzie do nich przeciętny mirek to nie mają skrupułów aby zmieszać go z błotem, powiedzieć, że może robić fikołki itp. Dla Erasmusek to nie do pomyślenia. Jeśli jej się nie spodobasz to i tak porozmawia z Tobą długi czas w ciekawy i zabawny sposób po czym powie, że jednak nie, przykro mi. I rozumiesz, takie jest życie ale to i tak nie przeszkadza czasem przy odrobinie szczęścia wskoczyć Ci do łóżka, dla nich seks jest czymś normalnym, a nie nagrodą od księżniczki dla faceta. Erasmuski są bardzo otwarte, uważają, że mężczyzna jest wolny i niezależny więc same będą prowadzilły rozmowę, proponowały wyjścia w ciekawe miejsca, opowiadały żarty, zabiegali o Twoje względy, bo w tych kulturach kobiety szanują mężczyzn.

    Największe różnice widać jednak w bliższej relacji - czułość, seks, wspólne życie. Polka w jakiś wulgarny sposób powie, że boli ją głowa albo po prostu odwali imbę, że się nie zasłużyło. Ok, to nawet nie jest wielki kłopot, bo co bardziej kumaty facet wie że one nie wiedzą jak normalnie rozmawiać o seksie, ale problem pojawia się chwilę później. Większość Polek w łóżku umie co najwyżej leżeć jak kłoda i uznaje, że to powinno facetowi wystarczyć i nieć się cieszy, że w ogóle może włożyć beniz into wagina. Co gorsza, Polki nie są wyuzdani, często nawet nie rozbierają się do końca przy facecie, zostają w porozciąganych koszulkach nocnych ani nawet przez myśl im nie przyjdzie założyć dla faceta fajniejszą bieliznę (a do zdjęć na insta czy innego snapczata to owszem) i akceptują tylko te pozycje, w których nie będą musiały się ruszać i nie interesuje ich czy facet chce się starać, ważne żeby skończył i dał jej spokój. Seks z Polką wygląda zatem tak, że całujecie się, ona walnie focha, że żadnego lodzika nie będzie, rozłoży nogi i powie 'tylko szybko bo rano muszę wstać wcześnie' a Ty oczywiście robisz co mówi, bo przez jej podejście beniz zaraz Ci klapnie, jednak czasem fajnie jest dojść inaczej niż w chusteczkę. Ty się produkujesz, a ona leży jak kłoda i patrzy w sufit, czasem jęknie a ty myślisz o ostatnim pornosie, którego oglądałeś bo nie wypada nie dojść bo będzie imba, że Cię nie podnieca. Ona myśli tylko o tym żebyś skończył i dał jej spokój - a potem jest festiwal spierdolenia bo ona dumna z siebie chce się przytulać, a ty masz dość bo już Ci lepiej jak sobie zwalisz konia niż jak ją przelecisz (o ile tak to można nazwać). Jeśli Polka obudzi się pierwsza to będzie się wierciła, wzdychała i bawiła się telefonem albo po prostu Cię obudzi abyś wstawał bo się nudzi i spyta 'co mi zrobisz na śniadanie?' tak jakby to był Twój obowiązek, śniadanie do łóżka dla księżniczki. A wierność? Polki bolcują się z innymi jak popadnie, uważając, że to niewinna przygoda. Ciężko im zaufać. Erasmuski nigdy nie zdradzają swoich mężczyzn, w związku wierne jak owieczki. Mój pierwszy kontakt z Erasmuską był dla mnie szokujący.

    Wiedziałem, że Włoszki są trochę bardziej owłosione, ale nie przypuszczałem, że można z łoniaków takie fantazyjne fryzury robić, poza tym to istne demony seksu. Rosjanki za to potrafą same rozpocząć seks, zawsze rozbiera się do naga albo ma jakąś fikuśną bieliznę, dla niej zrobienie lodzika czy dbanie o przyjemność partnera to coś zupełnie normalnego, podczas seksu mówi ci jak jej dobrze i jak jej jest dobrze, aż chce się starać. No i to nastawienie. Erasmuska ciągle patrzy Ci w oczy z pożądaniem, bawi się seksem, jest czuła, chwali Cię krzycząc jak jej dobrze, a po wszystkim całuje Cię, przytula i mówi jak było super. Jeśli z rana Erasmuska obudzi się pierwsza to będzie leżała przytulona do ciebie i czekał aż się obudzisz, przywita Cię soczystym buziakiem i spyta 'co Pan życzy sobie na śniadanie :) ?', po czym prosisz o zwykłą jajecznicę na bekonie, a ona pójdzie do kuchni i... nie, nie, nic bardziej mylnego, zanim pójdzie to jeszcze zrobi Ci nieziemskiego loda i dopiero potem, uśmiechając się pomknie nago w stronę kuchni aby przygotować jajecznicę czy co tam sobie życzysz. I tego właśnie pragnie każda kobieta, nie wiecznych wymagań i roszczeń, a właśnie takiego podejścia, po którym od razu chce się żyć, chce się starać, dać jej szczęście, następnym razem zrobić śniadanie. Żeby nie było, że generalizuję - oczywiście, że są Polki, które są 'normalne' w tych kwestiach, miałem kilka takich i to są cudowne kobiety, narodowy skarb, ale oe same często mi mówiły, że gdy rozmawiają z koleżankami na te tematy to nie rozumie jak można być taką suką i manipulować facetem przy pomocy "dam albo nie dam". Większość Polek to porażka w tych kwestiach. I tak, zdarzają się też bucowate Erasmuski ale jeśli wszystko uśrednimy to Polki się do nich nie umywają. Roszczeniowe suki to zbyt mocne słowa, ale naprawdę rozumiem Polaków, którzy wolą pójść na roksę bo płaci to wymaga i ma z tego satysfakcję, a nie sztywną kłodę w łóżku.

    #oswiadczenie #przemyslenia #gorzkiezale #logikarozowychpaskow #rozowepaski #niebieskiepaski #seks #zwiazki #feels #przegryw #truestory #polska #pdk #erasmus #pasta
    pokaż całość

  •  

    Pasta trafiła na demotywatory ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #pasta #heheszki

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: img5.demotywatoryfb.pl

  •  

    Ostatnio wpadły do mnie dwie koleżanki. Popiliśmy jakieś piwo i one powiedziały, że chcą zagrać w grę. No to ja sobie myślę, że srał pies konsolę, czy komputer, pobawmy się w coś prawdziwego. Też trzeba się dziewczynom pokazać od jak najlepszej strony. No i tak sobie szybko przesuwam w głowie co tam na strychu mi zostało ze starych gier planszowych, tak żeby się z laseczkami trochę fajnie pobawić... warcaby, twister, zgadnij kto to, operacja, szachy, karty, euro-biznes, scrabble, magiczny miecz (ta podróbka magii i miecza, w sumie fajna gra, ale nie... bo to długo się gra i będzie zamuła). - Dobra dziewczyny. Macie do wyboru tak: Szachy, twistera i scrabble. - Hehe, w szachy to my nie umiemy, to odpadają z miejsca hihi. - ulga, bo ja też słabo - zagrajmy w Twistera, będzie super! No to hehe, idę na strych a tamte dwie już się cieszą. Idę po kolejnych schodach i z każdym stopniem czuję jak wygrywam życie. Wypinam klatę, uśmiecham się od ucha do ucha, marszczę brodę i czoło i sam przytakuję sobie z uznaniem. "Jesteś mistrzem, dziś wygrasz". Wchodzę na strych, szperam chwilę w kufrach... gdzie to jest... mija kilka chwil. - Hej dziewczynyyyyy! Nie mogę znaleźć nigdzie tego Twistera to przyniosę scrabble! Coś tam odpowiedziały, ale nie słyszałem. W każdym razie biorę pudełko z grą i schodzę na dół. - No to co? Gramy? Będzie śmiesznie, mówię Wam. - i tutaj zaczyna się mój szczwany plan względem laseczek - umawiamy się, że można pisać wszystkie sprośne słowa. - Hihihi, jak tak to super, no to grajmy. Wiecie, no nie mogłem z nimi tak po prostu wygrać, to by było słabe. Początek rozgrywki był spokojny. Musiałem zrobić na nich dobre wrażenie, ale nie mogłem przesadzać. Wszystko szło jak po sznurku. Dziewczyny przerzuciły się na wino, wymieniały się literkami, a ja siedziałem skupiony i ogarniałem sytuację. Muszą w końcu poznać lepszą stronę mojej natury. Co miałem zrobić, miałem nad nimi przewagę i mógłbym im dać tak po prostu wygrać, ale to by było takie słabe. Na planszy było już kilka słów. Od początku PENIS krzyżował się ze słowem STULEJKA (ja układałem, wiadomo). Stulejka leżała przy DUPIE, itd... W sumie same mało punktowane i stawka była wyrównana, ale musiałem trochę majstrować przy punktacji, żeby nie wyjść za bardzo na prowadzenie. Dziewczyny się bawią, wino im smakuje a ja dalej analiza planszy. Zaczęły mi przychodzić polskie znaczki i układałem już sobie strategię z premiowanymi, żeby nie dowalić jakiejś maniany. Pewnie sobie myślą, że jestem fajny chłopak, gadka się klei, a cały czas mam planszę pod kontrolą. Szybka analiza, w woreczku zostało kilkanaście liter. Rzut oka na punktację, patrzę w swoje literki, wiem mniej więcej jakie im zostały i zaczynam jazdę. Teraz będą mnie podziwiać. Walę na środkowej górnej potrójnej słownej CHĘDOŻ. 18pkt x3 to jest 54pkt. Pełne skupienie. Jedna dokłada MI i robi DUPAMI, druga do CHUJ dokłada A, więc chujnia po całości, a ja wtedy dopierdalam im WYchędożYĆ i znowu potrójna słowna 28 x3 to jest kuźwa 84 punkciki na moje konto. JEB. Laski oniemiałe, kopary pod stołem a ja się dopiero rozkręcam. Grzmotnąłem kilka wysoko punktowanych słówek na premiach, a na sam koniec do mojej turbo analizy doszło trochę farta i klocki dobrze poszły, więc krzyczę do nich "ŻRYJCIE TO!" zajebałem na potrójną słowną ŁECHTACZ wypierdalając wszystkie 7 liter, Ł na potrójnej literowej więc 60pkt i dodatkowo premia 50 kurwa punktów za wysranie wszystkich klocków. FUCK YEAH! Literki się skończyły, więc odjąłem dziewczynom punkty za te, które im zostały. Laskom gały wyszły na wierzch, no już nic kurwa, nic nie mogły powiedzieć, zostały doszczętnie rozpierdolone, ponad kurwa 300 punktów w ostatnich 5 ruchach. Miałem w sumie 370, a każda z nich pożal się Boże 60 marnych gówno-punkcików. Rozniosłem je jak małe bure suki. ROZ-PIER-DO-LI-ŁEM totalnie! Siedziałem rozwalony na krześle. Z zadowoleniem zerkałem na punktację patrząc na dziewczyny jak się ubierają. Nawet mi ich nie żal, głupie cipy. "Idźcie poczytać jakieś słowniki, hehehe i wróćcie jutro" - rzucam im na wyjściu. Mistrz. Mówiłem, że dziś wygrywam. Hehehe. Laski zawsze przegrywają ze mną w scrabble. ZAWSZE. xDDD Spakowałem grę i triumfalnie pomaszerowałem odłożyć je na strych. Twister leżał na pierwszym regale z lewej. Na drugiej półce od dołu. Dokładnie tam gdzie go zostawiłem godzinę temu.?
    #pasta
    pokaż całość

  •  

    Cytuję @WujaAndzej bo to złoto:
    Pasjonująca historia - coś mi się obluzowało w takim jednym zaworze w piwnicy i kiedy go zakręcam zaczyna trochę cieknąć, ale naprawdę nieznacznie, tam kropla wody na dwadzieścia sekund czy coś. Zamiast zrobić z tym coś mądrego podstawiłem pod to miejsce garnek i zapomniałem o sprawie. No i woda sobie kapała i kapała. Poza tym zostawiłem uchylone okno.
    Pewnego razu przyszedłem rozpalić ogień w piecu i uderzyło mnie, że strasznie dużo komarów lata. Ale naprawdę, koszmarnie dużo. Olbrzymia liczba komarów.
    I w końcu wymyśliłem, że one musiały zostać zwabione dwutlenkiem węgla, co go w piwnicy zawsze trochę jest, bo wiadomo, drewno się spala, a później zaczęły składać jaja do wody w tym garnku co stoi pod rurą i się tam generalnie mnożyć.
    Każdy czyn ma znaczenie, patrzcie, nawet nie pomyślałem, a teraz jestem tak pokąsany że chuj
    #pasta
    pokaż całość

  •  

    Taka sytuacja - protip na poderwanie kasjerki:
    <kupujesz KitKata
    <podbijasz do kasy, szarmancko zarzucając koszykiem na prawo i lewo
    <przepuszczasz jeszcze jakieś dwie Pelargonie, żebyś wyszedł na gentelmana i żeby później protezami nie szczękały, że długo w kolejce stoją.
    <podajesz koszyk, patrząc jej w oczy. Mrugnęła pierwsza, wygrałeś.
    <kasuje KitKata i oddaje Ci, Ty wtedy mówisz "to dla Ciebie. Zrób sobie przerwę" i mrugasz do niej porozumiewawczo.
    <ona po chwili czai o co cho.
    <zamyka kasę idziecie na zaplecze.
    <ona nadal nie je KitKata
    <Mówisz jej, że zrobiło sie gorąco.
    <ona śmieje sie hihiahaiahaiahaohnio
    <podchodzi do Ciebie.
    <Trzyma go w ręce. Jest naprawdę gorąco.
    <nie wytrzymujesz, zrzucasz jej rękę i sprawnym ruchem wyciągasz go. Jest miękki.
    <robisz jej burde o to, że kupiłeś jej batona, a ona go nie je. W dodatku od tego upału sie roztopił i czekolada sie klei do folii. Jak teraz zjeść takie blee.
    <wychodzisz oburzony
    <zawiodłeś sie na kobietach. Wszystkie myślą o jednym. Nie myliłeś się.
    <wracasz do domu.
    <nigdy nie zagadasz do żadnej. Zostajesz sam. Bez pracy, bez perspektyw.
    <ciezko żyć z zasiłku.
    <zabierasz się za dilerkę.
    <nie idzie Ci.
    <wisisz Sebie 6 kafli.
    <dobrze ze masz stary piec w domu. Skuwasz z niego kafle i niesiesz Sebie.
    <nie skumał
    <masz kasę na bilet.
    <Uciekasz do Mielca
    <później na Ukraine.
    <i tam sobie uprawiasz ziemniaki i jest elegancko bo ziemniaki są smaczne i mozna je jeść na wiele sposobów.

    #pasta #suchar #heheszki #mniesmieszy
    pokaż całość

  •  

    #pijzwykopem #craftbeer #piwo #pasta #tomaszkopyrazblogublogkopyracom

    Wkurwiają mnie już tacy piwosze-neofici, co to kurwa całe życie walili harnasie za 1,99 i inne tatry, a teraz nagle koneserzy piw kraftowych.
    Pół biedy, jak ustawiasz się na piwo w plenerze. Teraz każdy monopolowy musi mieć w lodówkach jakieś ciachany palone, kormorany niskosłodzone i inne żywe bezglutenowe, nabierze sobie taki 6 różnych do siatki i zadowolony nie truje dupy. Ale nie daj boże kup sobie piwo jakiegoś większego browaru. Nie mówię to o obiektywnie hujowych harnasiach, żubrach czy innych tyskich, ale normalnych piwkach typu perła czy Łomża, co to przyjemnie obalić latem bez kontemplacji bukietu smakowego. Zaraz się zaczyna:
    - hurrr durrr co ty pijesz, koncernowe siki, jebie tekturo, za tyle samo mogłeś mieć ekokraftowy CIEMNY PRZENICZNY LAGER PILS PALONY JASNY PEŁNY z BROWARU KOCZKODAN, mmm, pacz jakie to dobre, wyliżem jeszcze butelke po wypicu!!!!!!!
    Nieważne, że 5 lat temu sami spuszczali się nad „perło export”, bo okazało się, że istnieje poniżej 4 zł coś nie jebie żółcią jak harnaś i nie chce się rzygać wypiciu 7.
    Prawdziwa jazda zaczyna się przy próbie ustawienia w jakiejś knajpie. Lokale z wyborem mniejszym niż 15 gatunków piw kratowych albo belgijskich czy niemieckich odpadają. Rzut oka na kartę wystarczy, i już trzoda:
    - o, nie ma południowosakosńskiego stouta 16894 IPA uberchmielone 69 IBU z browaru Himmler, wychodzimy, co mie tu jakimś guwnem pizner urkłel chco otruć!
    Koniec końców po sprawdzeniu wszystkich lokali z jedzeniem lądujesz w jakimś speluno pubie z gównomuzyką i wyborem 10 0000 piw o zjebanych nazwach typu „atomowy morświn”, „natarcie pszenicy” albo o nazwach na zasadzie „w chuj długa nazwa procesu technologicznego+nazwa wioski, z której jest browar”
    -pacz, to je zajebisty lokal, to je wybór, mmm, ukraińskie piwo pszeniczne środkowej fermentacji wysokohmielone palone otwartej ekstaktacji w niedomknietej kadzi browaru Jabolon, w schłodzonym kuflu, tak jak mówił Kopyr na blogu, boże, jakie to dobre, mmm…
    I żłopie tą zupę o konsystencji gunwa, co to do niczego nie podobna. To tyle żali na dziś, gorzej jak spotka się dwóch takich januszy koneserów piwa i pierdolo całe spotkanie, ale to już temat na inną opowieć, jak chcecie, to napisze…
    pokaż całość

  •  

    #heheszki #pasta
    Uratowałem przed chwila klientowi życie...
    Przyszedł do sklepu, poszedł do lodówek, wrócił do kasy z czterema Żywcami.
    Pytam:
    Czy na pewno maja być bezalkoholowe?
    W odpowiedzi niemal rzucił mi się do stop z wdzięczności i jeszcze wychodząc z nowym Żywcem ze sklepu wychwalał moje imię pod niebiosa...
    Taki dobry uczynek na dziś.

  •  

    Wiecie, skąd Polacy wzięli się na tzw Ziemiach Odzyskanych? Rosjanie przywieźli ich z Kresów. A myślicie ze to taka prosta sprawa wysiąść gdzieś na bagnach Prypeci i złapać w siatkę zwinnego, silnego Polaka i wywieźć go na ziemie poniemieckie? No jasne, że nie. Udało im się to zrobić, ponieważ wywozili tylko takich, co albo nie potrafili spierdolić przed siatką, albo byli największymi głąbami na swojej zabitej dechami wsi i sołtys sprzedawał ich Ruskim za paczkę fajek, bo i tak nie miał z nich pożytku. I ci wszyscy nieudacznicy pojechali na Zachód. Pożenili się, porobili dzieci, świat poszedł do przodu. Pojawiły się komputery, amfetamina, samoloty, ale co z tego, jeżeli ich serca pompują tą samą krew. Są potomkami człowieka, który na własnym podwórku dał się złapać w siatkę, więc nie mówcie mi, że mieszkańcom Ściany Wschodniej brakuje RiGCzu, kapujecie???

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Jesz sobie spokojnie frytasy w KFC, a tu przychodzi taka baba z bachorami i chce pieniądze. Mówisz do niej, że nic nie masz, a ta się pyta, czy może frytki wziąć, bo dzieciaki głodne. Jak powiedziałem wprost "wypierdalaj", to ta szybko sięgnęła garścią, zabrała ile się da i sobie poszła. Bo co? Zabiorę z powrotem skoro brudną łapą dotknęła? Pierdonę w łeb, by potem było, że matkę z dzieckiem w rękach biję? Jebane kurwa cwaniaki. Innym razem jakiś szczyl w tramwaju żebrze, jak mu powiedziałem, żeby się odpieprzył to ten nie daje spokoju. Wtedy mu na to "to niech twój stary pójdzie do roboty". Gnój kurwa mnie opluł i szybko uciekł z tramwaju, bo na przystanku akurat staliśmy. Tacy biedni kurwa, a jak pracowałem w Macu to co tydzień przychodziło dwóch takich łebków z siatkami pełnymi drobniaków. Sami na biednych nie wyglądali, dobrze ubrani i tak dalej. Przyłazili, bo takie miejsca jak restauracje potrzebują drobnych zaś brudasy wolą papierki. I jak tu uważać, że oni mają prawo żyć w cywilizowanym kraju? Zwierzęta, do tego pasożyty.

    #pasta #patologiazmiasta
    pokaż całość

  •  

    #pasta #streetwear #ryby #copypasta
    Mój stary to fanatyk wędkarstwa. Pół mieszkania zajebane wędkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu hak w nodze.

    Druga połowa mieszkania zajebana Wędkarzem Polskim, Światem Wędkarza, Super Karpiem xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie wędkarskie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla wędkarzy i kręci gównoburze z innymi wędkarzami o najlepsze zanęty itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu karasie jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę SUM, za najebanie 10k postów."

    "Jak jest ciepło to co weekend zapierdala na ryby. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem rybę na obiad a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pie**olił że to dzięki temu, że jem dużo ryb bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje.

    Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując wędki, robiąc kanapki itd.

    Przy jedzeniu zawsze pierdoli o rybach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Polski Związek Wędkarski, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Ryb Rzecznych żeby się uspokoić.

    W tym roku sam sobie kupił na święta ponton. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i nadmuchał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój wędkarski i siedział cały dzień w tym pontonie na środku mieszkania. Obiad (karp) też w nim zjadł [cool][cześć]

    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich ryb w polsce to bym wziął i zapierdolił.

    Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na ryby w drodze wyjątku. Super prezent kurwo.

    Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za miasto, dochodzimy nad jezioro a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad woda i patrzymy na spławiki. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolnął wędką po głowie, że ryby słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i ryby z wody widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś jebanym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam skurwysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej ryby słyszą i czują.

    Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wędkowaniu i rybach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy.

    WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE SZCZUPAK MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEBANA!

    KURWA TADEK SUMY W POLSCE PO 80 KILO WAŻĄ, TWÓJ SZCZUPAK TO IM MOŻE NASKOCZYĆ

    CO TY MI O SUMACH PIERDOLISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

    No i aż się zaczeli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

    I bardzo kurwa dobrze

    Tak go za tego suma znienawidził.

    Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Polskim Związku Wędkarskim. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z PZW powiedzieć. Gazety niewędkarskie też przestał czytać bo miał ból dupy, że o wędkarstwie polskim ani aferach w PZW nic się nie pisze.

    Szefem koła PZW w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim akwenom przez Związek i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie wędkarskie gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.

    Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem PZW ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu PZW i Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.

    Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, PZW, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że PZW jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za szurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na wędki, haczyki czy łódki i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. zanęty waniliowej za te 2k kupić (kilkaset kilo).

    Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć łódkę do połowów bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać

    synek na wodzie to się prawdziwe okazy łapie! tam jest żywioł!

    ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś wędkarzami okolicy, że kupią łódkę na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe na przyczepie, którą ten janusz ma i się będą tą łódką dzielili albo będą jeździć łowić razem.

    Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że ryby biorą jak pojebane więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni łowią bez niego bo przecież po równo się zrzucali na łódkę i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.

    Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i łódką xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że januszowi zajebał z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim łódkę i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście łódka nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi.

    Za pomocą jakichś łańcuchów co były na łódce i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego łódkę ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie pływał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko.

    Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:

    -Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda

    -Janusze krzyczą, że ma oddawać

    -Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od łódki za nogę i dostał drugą nogą z kopa

    -Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka

    -We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi

    -Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił łódkę a policjantów żeby go nie aresztowali

    -Ja smutnazaba.psd

    W końcu policjanci oderwali starego od łodzi. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali łódkę, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do łódki żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na rybach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pie**olił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.

    Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla wędkarzy bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta

    Szczepan54

    Liczba postów: 1

    Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały wędkarz! Chcą go oczernić bo zazdroszczą złowionych okazów!

    Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od łódki. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpie**alał na trollkoncie i np. pisał, ze ch*jowe ryby łapie i widać, że nie umie łowić xD

    Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia złapanych przez siebie ryb to sam sobie pisał

    Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony łowca!

    a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum.
    pokaż całość

    źródło: karpie.png

  •  

    Ten chłopak ma 20 lat i ja jeszcze jego formy nie pamiętam. Ale to nie jest poważna piłka, reprezentacja młodzieżowa. On nie grał jeszcze w piłkę seniorską w ogóle. Cała Polska na siłę chce zrobić z niego mega piłkarza. Mówię szczerze: niech najpierw pogra ze dwa sezony w 2. Bundeslidze po 90 minut i będziemy go oceniać. Na dzisiaj nie potrafi wywalczyć składu w słabym VfL Bochum. Na siłę wszyscy chcą zrobić z niego mega piłkarza. Ja do niego nic nie mam, ale nie trzyma pozycji, źle się ustawia i regularnie drugi zespół, z którym gramy, stwarza sytuacje z miejsca, w którym on powinien stać i zbierać wszystkie długie piłki. Szukaj partnera w swoim obrębie, nie patrz na piłkę. On cały czas koncentruje się na tym, kto ma piłkę! Szukaj kogoś do krycia! To twoje "ABC" na pozycji numer "sześć"

    pokaż spoiler Hajto jak pierdoli głupoty, każdy wie. Ale wydaje mi się, że żaden z obecnych komentatorów sportowych w głównych stacjach nie jest w stanie tak na szybko wypunktować zawodnika i jego błędów indywidualnych, w sposób tak przystępny jednocześnie dla widza. Ja tam naprawdę szanuję jego komentarz.


    #pilkanozna #mecz #pasta ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    •  

      @splndid: Nie da się ukryć, że Hajto tutaj ma rację i Ty też masz rację w tym poście. Gdy Hajto był w Tychach, to jako jedyny pierwszy trener GKSu przekroczył bramy tamtejszej Akademii, żeby ją poznać i się przywitać. Jest jaki jest, jest specyficzny, ale nie jest zły.

  •  

    No zajebisty początek dnia. Zawsze we wtorki i czwartki rano jeżdżę na kort i gram z kumplem przez 1,5h w tenisa. Biorę ze sobą też zawsze Uszka - mojego psa. Nauczył się zbierać piłki i je nam przynosić, więc nie musimy sami tego robić. My mamy więcej czasu na grę na Uszek się przy okazji wybiega.

    Tempo dziś było naprawdę spore, toteż byłem po meczu mocno wyjebany. Kumpel pojechał w swoją stronę. Ja jeszcze poszedłem zapłacić za kort i idę sobie do auta, a tam już za kierownicą siedzi Uszek i mówi, że on poprowadzi, a ja żebym sobie odpoczął. Myślę w sumie niedaleko do domu, to może bagiety nas nie złapią, a ja złapię oddech.

    Po drodze wstąpiliśmy jeszcze na myjnię, bo auto ujebane, a dodatkowo Uszek jeszcze przepierdolił przez kort i trzeba było obmyć opony. I co zrobił ten skurwiel? Wpierdolił się w maszynę na myjni!!! Jeszcze się skurwiel próbował tłumaczyć, że tam wąsko i trudno jest wcelować, a on jest psem i nie umie jeździć. Jak nie umiesz, to po chuj się pchasz? No kurwa! Nie dość, że auto rozjebane, to jeszcze muszę płacić na naprawę maszyny.

    Jaki z tego morał? Nie dawajcie prowadzić samochodu kobietom i psom! Najpierw robią słodkie oczy i mówią "ja poprowadzę - ty sobie odpocznij", a jak już napytają biedy, to kurwa za chuja się do winy nie przyznają. Będzie Wasza wina, bo to Wy daliście im auto!

    pic rel

    #heheszki #pasta #zawszesmieszy
    pokaż całość

    źródło: Uszek.jpg

  •  

    Aaa kurwa, polacy robacy, kurwa, jak się polaka spytasz jak ma na imię kurwa, np. Niemiec czy Jankes odpowie “Mam na imię Hans” albo kurwa Steven, a polak jak się go kurwa zapytasz jak ma na imię, to tak o, zasłoni twarz ręką kurwa i “Zostaw pan nie ruszaj pan ja nic panu nie zrobiłem” kurwa polacy zwierzęta, polacy robacy kurwa ja pierdole.

    W normalnym cywilizowanym kraju jak się popatrzysz na kogoś, i albo się do ciebie uśmiechnie albo podejdzie uśmiechnięty i się spyta czy my się przypadkiem nie znamy. A w polsce ja pierdole, w polsce jak w lesie kurwa, nie, w polsce jak w chlewie obsranym gównem kurwa. Spojrzysz się na polaka robaka, to jak zauważy że się na niego patrzysz to kurwa albo podejdzie i ci wpierdoli albo się spyta “Co kurwa, chcesz wpierdol kurwa? Patrzysz się na mnie na polaka robaka? Wiesz kim ja jestem kurwa? Nie mam pracy kurwa, pracuje za 3 tysiące złotych, jestem kurwa kimś! Jestem kimś kurwa!”.

    A poza tym kurwa polacy śmierdzą, nie myją zębów, ci którzy “dbają” o siebie w polsce, myją zęby od czasu do czasu, nie dłużej niż przez 2 minuty kurwa dla tego zawsze im śmierdzi z japy. Zęby mają pokryte takim białym kurwa nalotem jakby jedli co dopiero twaróg. szyjki zębów mają odsłonięte, dziąsła im się cofają do góry, do dołu. A polki kurwa to już w ogóle ja pierdole, owłosione cipy, w pępkach kurwa jakieś pajęczyny. Matki i ojcowie polaków są ociężałymi umysłowo skurwysynami, są obrzydliwi ciałami, brzuchy im kurwa wiszą, dupy mają porośnięte jakimś chuj wie kurwa czym, wszyscy są łasi na jakiekolwiek grosze, np. Jak pojedziesz do takiego polskiego domu i każdemu zawieziesz buteleczkę jakichś chujowych perfum typu kurwa, nie wiem, kurwa “Paco Robanne” albo jakiś “Georgio Armani” to ci obciągną kurwa, bo oni w życiu czegoś takiego na oczy nie widzieli, jakie oczy, powiedziałem na oczy? W życiu czegoś takiego na czujki swoje nie widzieli, bo oni mają czujki, takie dryń dryń, jak mrówki kurwa jak karaluchy i inne robactwo, biedaki kurwa biedaki jebane kurwa mać.

    #pasta #testoviron
    pokaż całość

    •  

      @S2RtR3lMUkY:
      masz złą wersję od drugiego akapitu. Włącz sobie jego filmik i przeanalizuj słowo po słowie.
      tutaj masz idealny cytat:
      W normalnym, cywilizowanym kraju jak się popatrzysz na kogoś i będziesz się na niego tak długo patrzył, aż on zauważy, że się na ciebie patrzysz, to albo się do ciebie ten człowiek uśmiechnie albo podejdzie uśmiechnięty i się spyta:

      - czy my się przypadkiem nie znamy?

      A w Polsce? Ja pierdole... W Polsce jak w lesie, kurwa. Nie, w polsce jak w chlewie obsranym gównem, kurwa. Spojrzysz się na polaka-robaka, to jak zauważy, że się na niego patrzysz to, kurwa albo podejdzie i ci wpierdoli albo się spyta:
      - co kurwa, chcesz wpierdol kurwa? Patrzysz się na mnie na polaka-robaka. Wiesz kim ja jestem, kurwa? Nie mam pracy kurwa albo pracuje za trzy tysiące złotych. Jestem kurwa kimś. Jestem kimś!
      pokaż całość

  •  

    Fidget Spinner.txt

    - 2k17
    - liceum
    - zaczęła się ta cała moda na fidget spinnery
    - tylko twoja szkoła jest upośledzona i jeszcze nie dotarło do niej to cudo
    - w mieście obok każdy ma to małe gówienko, a w twojej szkole jak w lesie xd
    - widziałeś że kosztuje to 9 zł
    - chuj.mp3
    - kupie se
    - w sumie znudziło ci się to po 3 minutach
    - ale fajne do odstresowania
    - z tym pierdolnikiem idziesz do szkoły
    - ”ANON SKĄD TO MASZ???”
    - ”DAM CI ZA TO 15 ZŁ”
    - ”JA DAM 20”
    - ”TO JA KURWA 30”
    - widzisz interes życia
    - ”To kto to chce?”
    - kurwa każdy to chciał xd
    - sprzedałeś to za 36 zł
    - kurwa
    - kupisz takich pięć i zarobisz w pizdu więcej
    - za zarobioną kasę kupujesz takich 4
    - idziesz na następny dzień do szkoły
    - jak typiarze na plażach drzesz pizdę że chcesz to sprzedać
    - ”NOWIUTKE SPINNERY, NIE RUSZANE TYLKO ZA 25 ZŁ”
    - nagle połowa liceum do ciebie podchodzi
    - poszły jak PayDay 2 na steam’ie
    - ”JAK TO JUŻ NIE MA???”
    - ”jutro będą”
    - ”DOBRA”
    - na tych 4 zarobiłeś 100 zł
    - w sklepiku znalazłeś ZŁOTE egzemplarze
    - kosztują tylko 1 zł drożej
    - na tym kurwa ich zaorasz xd
    - szkoła
    - ”ej słuchajcie mam ZŁOTE”
    - ”ILE ZA NIE???”
    - ”taniutko, tylko 50 zł za sztukę”
    - ”JAKA OKAZJA”
    - XDD
    - jednego dnia zarobiłeś 600 zł
    - na plastikowym gównie
    - tylko nie wiesz co z tym hajsem zrobić
    - w sumie zawsze chciałeś sobie zajarać xd
    - twoja dzielnica jest pewna dealerów
    - na każdym rogu stoi jakiś typ co chce sprzedać towar
    - bierzesz od niego skręta
    - policzył za niego 50 zł
    - idziesz go wyjarać
    - KURWA JAKIE WIKSY
    - widzisz jakieś kurwa kolory czy chuj wie co
    - nagle czujesz się mega głodny
    - idziesz do maca opierdolić jakąś kanapkę
    - przed tobą dwóch typa
    - jeden kupił kurwa chyba z 20 burgerów
    - pewnie też na gastro xd
    - nagle ten drugi
    - ”LEWA W GÓRE”
    - kurwa typ wystrzelił ręką jak little boy na Hiroshime
    - tacka jebła na ziemie kanapki też xd
    - ludzie obok zaczęli drzeć na niego pizdę
    - jak nie widział zapierdoliłeś mu z 5 kanapek
    - CO BENDE PŁACIĆ JAK ZA DARMO XD
    - szybko spierdoliłeś stamtąd
    - idziesz opierdolić je gdzieś za rogiem
    - jesz je
    - JESZCZE CIEPŁE
    - idziesz do domu
    - przechodzi ci faza
    - kurwa jakie to fajne
    - zostało ci jeszcze 540 zeta
    - CHUJKURWA
    - robisz plantacje w piwnicy xd
    - rodzice ogólnie mają twoją egzystencje w dupie
    - co byś nie zrobił mają w to wyjebane
    - więc na plantacje też będą mieć wyjebane
    - o ile nie spierdolisz sobie przez to szkołę
    - wtedy się wkurwią
    - w miejscu gdzie kiedyś był węgiel robisz prowizoryczną plantacje
    - na początek 4 krzaczki
    - pielęgnujesz je jak ja pierdole
    - udaje się
    - plantacja nie usycha
    - nie wiesz co z tym syfem zrobić
    - za dużo tego xd
    - a w domu nie chcesz zrobić komory gazowej
    - wtedy wpada ci do głowy pomysł
    - GIMBAZJUM
    - jak za fidget spinnera dają 50 zeta to za gram dadzą kurwa ze sto
    - wziąłeś ze sobą 10 gram
    - idziesz na spota za kontenerami gdzie zbierają się największe SAMCE ALFA
    - ”chcecie jakieś towary?”
    - ”ile za paczkę”
    - ”jaką kurwa paczkę?”
    - ”to co sprzedajesz?”
    - ”MARIHUANINE”
    - w tym momencie wszyscy byli tak podjarani jak nastolatki na koncercie bednarka
    - ”A-A-A NIE ROBISZ NAS W CHUJA???”
    - ”sztacha na próbe?”
    - z grupy wyszedł jakiś mały spermiarz
    - ”masz”
    - wziął skręta w rękę
    - sztachnął się nim
    - prawie się wyjebał na glebę
    - ”CHOPAKI TO NIE FAJKA, TO NAPRAWDE MARIHUANA”
    - ”KURWA ILE ZA GRAM?”
    - ”na start, 70 zeta. Co wy na to?”
    - ”GABRYŚKA MASZ JAKIŚ HAJS???”
    - ”NO MAM”
    - xd
    - myślałeś że jebniesz tam jak ten spermiarz
    - sprzedałeś tego dnia 5g cudeńka
    - 350 zeta za jeden dzień
    - kurwa bogatych rodziców mają
    - chcesz zwiększyć swoje wpływy
    - bo w końcu na jednej grupce dzieciaków, to nie zarobisz dużo
    - za resztę kasy jeszcze bardziej rozszerzyłeś plantacje
    - dzwonisz to znajomego z sąsiedniej szkoły
    - u niego patola tam jak chuj
    - raz wyrwali tablice ze ściany, i wyrzucili ją przez okno
    - a nauczyciele nic xd
    - więc raczej nie prędko się kapną że sprzedaje towar
    - ”ej Krycha chcesz zarobić?”
    - ”a co się stało?”
    - ”wbij do mnie to się przekonasz”
    - Krycha wbija do ciebie
    - ”no co się stao anon?”
    - ”patrz”
    - pokazujesz mu plantacje
    - ”o kurwa”
    - ”będziesz to sprzedawać u siebie w szkole za 70-80 zeta za gram, w zamian za jakiś tam procent?”
    - ”kurwa, ja bym nie sprzedał?”
    - na Kryche zawsze można liczyć
    - ”masz tu 20 gram, sprzedaj ile dasz rade”
    - ”spoko”
    - Krycha odjeżdża
    - palisz sobie skręta
    - nagle do piwnicy wbija ojciec
    - ”ANON!!!”
    - o kurwa
    - dowiedzieli się
    - kurwa zajebią mnie
    - ”CO TO MA BYĆ?!”
    - myślisz co by tu powiedzieć
    - do głowy wpada ci tylko jeden pomysł
    - ”PROJEKT NA BIOLOGIE”
    - ”a to dobra”
    - i chuj
    - tyle
    - ojciec poszedł i nic nie zrobił
    - kurwa prawie dostałeś zawału
    - następny dzień
    - typiarze zza kontenera znowu kupili twój towar
    - ty zarobiłeś na nich dzisiaj 200 zł
    - kurwa coraz mniej kupują
    - dzwonisz do Krychy
    - ”Krycha, ile zarobiłeś?”
    - ”kurwa anon, cały towar zszedł”
    - ”za ile?”
    - ”wzięli za 80 zeta debile xd nawet się nie targowali”
    - ”to ile zarobiłeś?”
    - ”kurwa prawie półtora koła”
    - ”ŁOCIECHUJ”
    - ”ale od grama odliczam 25 zeta”
    - ”spoko”
    - dla ciebie zostało mw 1000zł
    - kurwa
    - idzie na tym zarobić w pizde
    - trzeba jeszcze bardziej poszerzyć działalność
    - za miastem gdzieś w pizdu w lesie widziałeś działkę gdzie za 10 arów gościu chce 1.5 koła
    - kurwa twoje marzenie na ten moment
    - trzeba zarobić 15 tyś na to
    - ”Krycha bo mam zajebisty plan”
    - ”jaki?”
    - szybko wyjaśniłeś mu twój plan
    - tylko jak tu zarobić 15 koła dość szybko, bo ktoś może kupić to szybciej
    - ”anon, znajdź dwóch zaufanych typa żeby sprzedawali gdzieś na obrzeżach w Wawie”
    - ”ty a to dobry pomysł?”
    - ”a masz lepszy? Drożej towar raczej nie pójdzie”
    - ”no to ok”
    - ogarnąłeś typków
    - biorą tyle samo co Krycha
    - a ogólny zysk waha się od 700-1500 koła dziennie
    - miesiąc trzeba będzie na to zbierać
    - ale w końcu się udaje
    - kupiłeś to pole
    - ogrodziłeś je drutem kolczastym i kurwa pastuchem xd
    - na tym polu jest mniej więcej 300 sadzonek
    - ogarnąłeś kolejnych typa
    - tylko teraz sprzedajesz na terenie całego województwa mazowieckiego
    - niestety normalni ćpuni to nie gimbusy
    - nie wezmą 90 zeta za gram
    - bierzesz teraz 40-55 zł
    - 40 typa teraz ci pomaga w biznesie
    - od teraz zarabiasz po 9000 zł dziennie
    - warszawska mafia się dowiedziała o konkurencji
    - już depcze ci po piętach
    - wiesz że masz przejebane
    - ale nie chcesz oddać tego biznesu od tak
    - postanawiasz walczyć
    - kupujesz 20 sztuk glock 17
    - 50000 koła poszło w pizdu
    - 20 typa dostało swój sprzęt
    - rozkazujesz im napierdalać na siedzibę mafii
    - robią to
    - udało się
    - magazyny z całym ich towarem teraz należą do ciebie
    - masz również ich szefa
    - jeśli chcą go żywego mają dać 300000 zł w ciągu tygodnia inaczej zwrócisz im go w worku
    - mówią, że nie jest to możliwe
    - nagrywasz jak postrzeliwujesz patusa w rękę
    - ”Powiedziałem tydzień? Zmieniłem zdanie. Macie 48h”
    - wysyłasz im ten film
    - ”gdzie ma być dostarczona kasa?”
    - ”pod warszawą jest mała miejscowość Józefów, ul. 3 maja”
    - ”ok”
    - 2 dni później
    - czekasz wraz ze swoimi typami aż przyjadą
    - podjeżdża czarna audica
    - ze środka wychodzi 2 typa jeden z walizką
    - ”cieszę się że mnie posłuchaliście”
    - ”oddaj szefa”
    - ”najpierw kasa”
    - dają ci walizkę
    - oddajesz im gościa
    - ”jak jeszcze raz mi się wpierdolicie w drogę, to już nie będzie tak łatwo”
    - odjeżdżają
    - właśnie zdałeś sobie sprawę, że nie masz teraz konkurencji w Wawie
    - myślisz przejściu na rynek polski
    - cała polska pod twoją ręką
    - ta myśl ciągle przechodziła ci przez głowę
    - dodatkowo zająłeś wszystkie pola które posiadała mafia
    - miesiąc później
    - masz pod swoją opieką całą Polskę
    - posiadasz 3000 ludzi którzy pracują dla ciebie
    - Krycha jest twoją prawą ręką
    - przechodzisz na rynek europejski
    - jednak problemem jest Rosja
    - teraz europa jest podzielona na 2 części
    - na tę która posiadasz ty, i którą posiada ruska mafia
    - chcesz zaatakować ich i przejąć całe udziały dla siebie
    - obmyślasz dokładny plan
    - pokazujesz go swoim „żołnierzom” (sebiksy z bronią xd)
    - plan był bez skazy
    - dochodzi dzień sądu
    - atakujesz od tyłu
    - jednak oni już tam byli
    - wszyscy twoi żołnierze zostali zabici
    - nie masz wojska, a oni już atakują
    - nie masz pojęcia jak do tego mogło dojść
    - okazało się że Krycha cię zdradził
    - przeszedł na ruską stronę mocy
    - mafia atakuje
    - nie masz czym się bronić
    - nie masz też gdzie uciec
    - wszystkie twoje oszczędności zostały skradzione przez ruską mafie
    - rodzice już dawno cię porzucili
    - zostajesz tułaczem
    - przemierzasz ulice ubrany w dres który jest tak dziurawy jak ser szwajcarski
    - nie masz co ze sobą zrobić
    - chciałeś popełnić samobójstwo
    - zakończyć to wszystko
    - mieć już spokój i spotkać się z luckiem
    - jednak nie
    - do głowy przyszedł ci jeden pomysł
    - wstępujesz do zakonu Benedyktynów
    - przebywasz tam 8 lat
    - jesteś bardzo dobrym zakonnikiem
    - dzięki tobie zakon zyskał dobrą renomę
    - jest zawsze czysty
    - i podają w nim bardzo dobre jedzenie
    - dużo ziół w nim jest XD
    - mówią że dzięki tobie w pobliżu kadzidła jest jakoś weselej
    - ciekawe dlaczego XD
    - myślałeś że zakon to jakiś syf największy
    - okazało się że bardzo ci się tu podoba chodź zawsze spierdalałeś z religii w podstawówce
    - sielanka trwała dość długo
    - jednak nagle w nocy zakon zostaje zaatakowany
    - przez ruską mafie którą dowodził Krycha
    - twoje pierwsze spotkanie z Krychą po roku
    - ”czemu, Krycha czemu?”
    - ”sorry anon, tak już jest”
    - ”TY JUDASZU”
    - wystrzał z broni
    - jednak ty ciągle żyjesz
    - to była brygada antyterrorystyczna
    - okazało się że policja cały ten czas się szukała
    - a na ziemie padł Krycha z dziurą w nodze
    - za nielegalne rozprowadzanie broni i narkotyków na terenie polski sąd skazał cię na kare 12 lat pozbawienia wolności
    - siedzisz w celi razem z dwoma patusami
    - jeden siedzi 8 lat za morderstwo
    - drugi 10 za kradzież batona
    - więc ty zawsze podnosisz mydło kiedy upadnie ( ͡° ͜ʖ ͡° )
    - Krycha za dowodzenie mafią na terenie Europy został skazany na 25 lat więzienia
    - na szczęście nie jesteście w jednym więzieniu
    - byś chuja zabił łyżeczką przy pierwszej lepszej okazji
    - jednak on jest w więzieniu gdzieś w pizde na podlasiu
    - jesteś dość grzecznym więźniem żeby tylko wyjść za dobre sprawowanie
    - nie masz co robić
    - jednak naczelnik był dobry i dał ci coś dzięki czemu nie będziesz się tak nudzić
    - dał ci do zabawy fidget spinner
    - życie ty największa szmato

    #heheszki #pasta
    pokaż całość

  •  

    Zdarzyło mi się to wiele lat temu. Za każdym razem, kiedy o tym myślę, to chcę mi się wymiotować.
    17 lat, beta mocno.
    Mam pewien dziwny fetysz. Podobają mi się łyse kobiety.
    W połowie roku przychodzi do nas nowa dziewczyna.
    Łysa, nosi skóry.
    Z początku myślę, że ma raka.
    W sumie nawet trochę mnie to podnieca.
    Zbytnio się boję do niej zagadać. Nie chcę tego spieprzyć.
    Pewnego razu siedząc na lunchu w stołówce, usłyszałem, jak mówi po niemiecku.
    Jest łysa, bo należy do skinheadów!
    Czuję się debilnie, że uznałem, że ma raka.
    Nie jestem rasistą, ale w sumie mam to w dupie czy ona jest.
    Jakiś miesiąc później zostajemy razem przypisani do projektu o II wojnie światowej razem z trójką innych ludzi.
    Dyskutują o holokauście. Ja jestem zbytnio spierdolony, aby się odezwać, więc tylko mamroczę pod nosem.
    Łysa dziewczyna nagle na mnie spogląda i pyta: "A co Ty o tym myślisz, anon? Siedzisz tak cicho".
    Muszę jej szybko zaimponować.
    Krzyczę szybko i niewyraźnie: "Uważam, że holokaust to największe kłamstwo w historii!"
    Zatrważająca cisza.
    Okazało się, że ona po prostu się uczyła na niemiecki.
    3 miesiące później zmarła na raka.

    #pasta
    pokaż całość

  •  

    bądź mną
    ogólnie jesteś miłym gościem i starasz się być życzliwym dla innych
    do twojej szkoły przenosi się loszka w twoim wieku
    jest strasznie nieśmiała, ma nadwagę, nie ma kolegów i w ogóle 4/10
    pewnego dnia widzisz jak stoi sama na korytarzu
    smóteg.exe
    nie podoba ci się ale postanawiasz ją przynajmniej pocieszyć
    postanawiasz podejść
    starasz się być zajebiście miły jak zawsze
    pierdu pierdu, wymiana imion
    mówi ci, że chłopcy są głupi
    co by tu jej
    "ja nie jestem głupi hehe"
    gadka lvl -7
    "może, ale i tak ci się nie podobam"
    miała rację, w sumie kto by taką chciał
    "myślę, że jesteś piękna"
    kurwa co ja jebłem
    robi się czerwona i nie wie co powiedzieć
    prosisz ją o numer i spierdalasz na lekcję
    piszesz do niej następnego dnia i jeszcze parę następnych
    z esemesów dowiadujesz się, że jest dziewczyną betą
    nigdy nie miała chłopaka ani się nie całowała
    zapraszasz ją do jednej z droższych restauracji w mieście, żeby ją nieco rozweselić
    kolacja lvl tak se
    po wszystkim odprowadzasz ją do domu
    idziecie głównie milcząc
    zatrzymujecie się przed jej domem
    "no dzięki anon za kolację"
    zawstydzona już chciała spierdolić do domu
    ciągniesz ją za ramię do siebie i spontanicznie całujesz w usta
    "mogę wejść?"
    "sory anon babcia jest w domu"
    "to zajebiście, będę mógł ją poznać"
    "no dobra"
    wchodzicie do środka
    buzi buzi z babcią
    gadka szmatka
    babcia cię uwielbia, opowiada ci historyjki z dzieciństwa kiedy jej wnuczka wieloryb siedzi zawstydzona
    po wszystkim idziecie do jej pokoju
    jest strasznie nerwowa ale udaje ci się ją rozebrać
    pieprzycie się na wszystkie sposoby, po całej sypialni
    nagle zatrzymuje cię i mówi
    "może powinniśmy zrobić przerwę, słyszę jak moja wnusia płacze na dole"

    pokaż spoiler jedna z pierwszych #pasta jakie czytałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    typowy spierdolix
    lvl 16
    końcówka roku
    chcesz bardzo zdać
    zagrożenie z polskiego
    twoja nauczycielka to typowa spierdolona babka po 50, nie miała w sobie nigdy męskiego bolca
    widać ze odbiło to się na jej psychice
    jedyną jej pasją to koty
    zbliża sie czerwiec
    trudno będzie z 40% frekfencji i średniej 1,40 zrobic dwóje
    wszystkie twoje sposoby przekonania tej chorej istoty spełzają na niczym
    powoli godzisz sie z faktem nie zdania z jebanego polskiego w 3 gimbie
    próbujesz ostatni raz
    zgadza siesuka
    pod jednym warunkiem
    musisz przygotować gre planszową
    nosz japierdole
    zgadzasz sie bo nie masz wyboru
    w następnym tygodniu masz ja zaprezentowac w klasie
    pracujesz w pocie czoła aby wyrobic sie na czas
    drugi tydzien czerwca, nikt juz nie chodzi do szkoly
    tylko kilka kujonek i 2 twoich ziomków
    nadszedł ten dzien
    przynosisz to gówno w pudelku bo twoich air jordanach
    typowa planszówka plus karty z pytaniami o polskich pisarzy i inne badziewia
    pani praktycznie sama gra w „pojedynek na wiedze” bo tak nazwales swoja wspaniałą gre
    kazde pytanie z kart czyta, ty musisz odpowiedziec,a ona mówi czy dobrze czy nie
    ostatnie pytanie
    ile dziel napisal jan kochanowski
    o fak
    nie uczyłes sie tego
    największym niepojetym zbiegem okolicznosci jest fakt ze pani tez nie wie
    w dziecinstwie chodziles na kolko teatralne wiec potrafisz świetnie udawac
    podajesz randomowa liczbe
    to napewno 174 prosze pani
    o to dobrze bo widzisz jak to sie zlozylo ze nie wiedziałam to teraz bede pamietac
    no ok koniec roku wyjebane xD
    glupia baba nawet nie sprawdziła tego
    koniec roku
    zdaleś na jebanym farcie
    wakacje mijaja kozacko
    pewnego razu wracasz do domu i siadasz razem z rodzicami oglodajac jeden z dziecięciu
    WIELKI FINAŁ
    najlepsi januszowie i grażyny ekhem wykształceni ludzie z calej polski zjezdzaja sie aby zawalczyć o 20k
    kazdy sie przedstawia
    nazywam sie Janusz jestem fanatykiem wędkarstwa
    Jestem Justyna skonczylam studia jestem seksuologiem
    masz juz isc do pokoju wypolerowac berło ale nagle
    serce ci staje
    nie mozesz oddychać
    twoja pani
    jąkajac sie tlumaczysz rodzicom kto to
    na klasowej konfie piszesz żeby wbijali na jedynke
    dopiero w drugiej rundzie uspokajasz sie
    oglodasz jak twoja nauczycielka rozpierdala inne grazyny i januszow
    finał
    zostala twoja pani i ten fanatyk wędkarstwa janusz
    obaj jedno życie czy tam szanse
    ostatnie pytanie
    pytanie do twojej nauczycielki
    ile dziel napisal kochanowski
    cooo
    ona z usmiechem patrzy i mowi
    174
    chwila ciszy
    byyym
    zle
    sznuk sie odzywa
    pani barbaro, źle, prawidlowa odpowiedz to 360, panie januszu 20 tysiecy...
    ty nie sluchasz
    patrzysz na oczy twojej nauczycielki utkwione w tobie
    czujesz ze na ciebie patrzy
    patrzy na ciebie mówiąc po cichu twoje imie
    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj jest dosyć szczególny dzień, zaraz wyjaśnię dlaczego.

    Miałem takiego dobrego ziomeczka, który miał na imię JONASZ. Chujowe imię, wiadomo, a nosił je dlatego, że jego matka była opór religijna. Religijna była do tego stopnia, że dostała bana na parafii, bo łaziła za proboszczem z biblią i mu wkręcała, że źle interpretuje i nie uznaje jakichś tam przepowiedni, a za to uznaje, że ludzie pochodzą od małpy itd. Jak ją zbanowali na parafii to zaczęła chodzić do Świadków Jehowy i Zielonoświątkowców i w ogóle każdego, kto chciał jej teorii przez chwilę posłuchać, jednak wkręcała tak ciężkie opcje, że nawet Świadkowie Jehowy się bali w końcu do jej klatki przychodzić z dobrą nowiną xD

    Na Jonasza miało to oczywiście ciężki wpływ, wystarczy wspomnieć, że do jakiegoś 14-go roku życia był on przekonany, że do nieba trafi tylko 10000 osób, a cała reszta do piekła. Na granie w gała na podwórku i rzucanie się kamieniami matka Jonasza też nigdy nie puszczała. Zapomniałem dodać, że Jonasz mieszkał tylko z tą matką, bo jego ojciec wydupcył gdzieś za granicę i już nie wrócił, więc Jonasz całymi dniami siedział w mieszkaniu i słuchał jak matka się modli albo przewija mu swoje wkręty o niebie i piekle.

    Życie Jonasza odmieniło się w trzeciej klasie gimbazy, gdy przed hehe testami gimnazjalnymi nam zrobili wyjazd na 3 dni do Częstochowy na Jasno Górę, co zresztą było jedynym powodem, dla którego matka Jonasza go puściła. Wychowawczyni wsadziła go do pokoju z trzema największymi sebami BO TAKI GRZECZNY CHŁOPAK, BĘDZIE MIAŁ DOBRY WPŁYW NA TYCH ŁOBUZÓW. Wyszło trochę inaczej, bo siłą wiary Jonasza przegrała z siłą sebostwa sebów i już pierwszej nocy przeszedł on przy płynących z bumboxa dźwiękach PEJA swoją inicjację z alkoholem i hehehuaną. Po trzech dniach sebowej indoktrynacji Jonasz wrócił z Jasnej Góry zupełnie nawrócony, jednak w innym kierunku, niż ma to pod obrazem Czarnej Madonny miejsce zazwyczaj xD

    Jonasz został wkrótce przodownikiem melanżowania, ku czemu miał z dwóch powodów dobre warunki jak na nastolatka. Po pierwsze, jego matka tylko się modliła i zupełnie nie ogarniała rzeczywistości, więc mógł on wracać do domu w dowolnym stanie, trzymać bongosy na biurku w pokoju itd. a po drugie gdy miał 16 lat to jego zagraniczny ojciec stwierdził, że matka jest jebnięta i nie będzie już wysyłał hajsu z tej zagranicy jej, tylko Jonaszowi właśnie, więc chłopak dostawał co miesiąc z 300-400 ojro, za co można spokojnie balować codziennie jak się ma te 16 czy 17 lat.

    Jonasz o ile melanżował twardo, to w dwóch kwestiach pozostawał nietypowy. Jeden - miał turbo wkrętę w historię drugiej wojny światowej i potrafił nawąchany fetą przez 3 godziny przewijać ci, dlaczego tak wielkim błędem było rozciągnięcie szlaków logistycznych Wehrmachtu podczas operacji Barbarossa. Dwa - miał dosyć mocną fobię społeczną, więc melanżował głównie w małym gronie ziomków, nie chodził do klubów itd. Obydwa te fakty, jak i wielka religijność jego matki będą w tej historii ważne - zwykłych historii melanżowych Jonasza można by opowiadać wiele, ale trzy związane z tymi kwestiami są najmocniejsze.

    Pierwsza, to jak spotkałem kiedyś Jonasza mocno porobionego w centrum i namówił mnie, żebym wszedł z nim na chwilę na wystawę modelarską, bo idzie się powymieniać spostrzeżeniami z januszami-modelarzami drugowojennymi, to potem postawi nam obydwu melanż. Na tej wystawie panowała dosyć nerdowska atmosfera, więc Jonasz pod wpływem wódy i mefedronu, ubrany w ciuchy PROSTO i DIIL GANG tam trochę nie pasował, ale nadrabiał wiedzą xD Wszystko szło dobrze aż nie podszedł do modelu jakiegoś niemieckiego statku i nie zaczął dyskutować z mirkiem-wykonawcą, z którym zaraz zaczął kłócić się, że na takich statkach to były zupełnie inne szalupy ratunkowe, więc ten model jest do chuja niepodobny. Mirek dostał bólu dupy, powyciągał jakieś książki i zaczął Jonaszowi udowadniać, że szalupy były dokładnie takie i on ma informacje sprzed 1941, a to jest model po rekonstrukcji w 1944. Jonasz ripostował wspierając się odpalonymi na telefonie forami historycznymi i wikipedią xD W pewnym momencie puściły mu nerwy i postanowił dać wyraz swojemu sprzeciwowi wobec fałszowania historii marynarki III Rzeszy poprzez wypierdolenie w model statku "z karata", czyli jak mnisi szaolin rozbijają cegły na pół xD Jonasz nie był tak silni jak ci mnisi, ale statek też nie był tak wytrzymał jak cegła, a w dodatku wsparty w dwóch miejscach na takiej podstawce jak na pic rel, więc pękł na pół. Na wystawie rozpętało się prawdziwe piekło i jakiś kolega tego mirka od statku zajebał Jonaszowi w głowę sklejanym samolotem (lub Mustangiem P51 jak sprecyzował mi to potem Jonasz), który też się rozsypał i zaczęła się prawdziwa, a nie rekonstruowana bitwa, którą zakończyła dopiero ochrona. Jak Jonasza wynosili w kajdankach z sali to jeszcze krzyczał do mirka-modelarza, że omasztowanie okrętu też spierdolił i powinien sobie sklejać figurki Warhammera a nie się brać z Kriegsmarine xD
    Jonasz miał potem przez to ciężkie bagiety, bo podczas walki powpadał z mirkami w jakieś stoiska modelarskie i rozjebało się tyle modeli, że modelarze wyliczyli straty na coś koło 10k, a Jonasz został uznany za jedynego winnego całego zajścia, więc potem ojciec wysyłał mu hajs w kopercie pocztą, bo na koncie miał komornika xD

    Druga opcja była taka, że na studiach prowadzący jakiegoś przedmiotu powiedział Jonaszowi, że ma zrobić prezentację przed całą grupą bo opuścił dużo zajęć, a jak nie to go ujebie, co w tym przypadku oznaczałoby wyrzucenie ze studiów. Jonasz jak wspominałem miał fobię społeczną, więc taki występ publiczny na trzeźwo na pewno by u niego nie przeszedł, więc najadł się wcześniej klonazepamu czy innego benzo dla kurażu. Zadziałało dobrze, zaliczył prezentację i postanowił to uczcić hehe jednym piwkiem. Alko pomieszane z benzo sprawiło, że Jonaszowi urwał się film. Pozwolę sobie przytoczyć teraz cytat

    KUUUURWA, CZŁOWIEKUUUU, OSTATNIE CO PAMIĘTAM, TO JAK W TYM PUBIE ZA UCZELNIĄ ZAMAWIAM ŻYWCA, POTEM CIEMNO, A POTEM NAGLE JESTEM W JAKIEJŚ KANCIAPIE I JAKAŚ BABA I DZIADEK-OCHRONIARZ NA MNIE DRĄ RYJA PO CZESKU I MI Z KIESZENI WYCIĄGAJĄ SŁONE PALUSZKI

    Jak Jonaszowi urwał się film, to świadomość powróciła do niego kilkanaście godzin później. Jakimś cudem trafił w tym czasie do Czeskich kurwa Budziejowic xD Poszedł do jakiegoś spożywczak i zaczął kraść słone paluszki xD i to nie tak, że chował całe ich paczki do kieszeni, tylko je otwierał i wysypywał paluszki do butów, gaci, za kurtkę i gdzie się tylko dało xDDD Przegnali go z tego sklepu, okazało się, że nie ma żadnych pieniędzy, telefonu ani dokumentów, więc wracał do Warszawy pięcioma różnymi pociągami, bo go wyrzucali za brak biletu. Za każdym razem dostawał też opierdol, bo z różnych zakamarków jego ciała, odzieży i obuwia ciągle kruszyły się te jebane paluszki xD Mówił, że jak w Pradze się przesiadał do innego pociągu to na szlaku za nim pojawiała się kolejka gołębi, które zlatywały te paluszki zjadać xD

    Trzecia opcja natomiast polegała na tym, że Jonasz wrócił pewnego dnia na chwilę do domu po kilku dniach baletu, z zamiarem niedługiego na wspomniany balet powrotu. Samo w sobie nie było to niczym niezwykłym, natomiast podczas jego nieobecności zdarzyła się sytuacja nietypowa, mianowicie jego matka była na modłach w jakiejś wspólnocie religijnej, gdzie było spotkanie z byłym narkomanem co odnalazł Jezusa, który opowiadał jak poznać czy dziecko bierze narkotyki itd. Jak matka wróciła ze spotkania to po raz pierwszy w życiu ogarnęła, co to są te wszystkie fajeczki, torebeczki, blistry po lekach etc. zapełniające pokój Jonasza. Gdy syn wrócił więc do domu postanowiła zastosować się do hasła kampanii społecznej BLIŻEJ SIEBIE - DALEJ OD NARKOTYKÓW, wzięła od Jonasza klucze a następnie zamknęła drzwi mieszkania na klucz od środka, że nie dało się bez niego go otworzyć. Potem przystąpiła do wypędzania szatana ze swojej pociechy, czyli chodzeniu za Jonaszem po domu i modleniu się, polewaniu go wodą święconą itd. Szatan nie chciał Jonasza opuścić więc mu zamknąć się w pokoju i kazać matce się odpierdolić. Jonasz był nietrzeźwy i bardzo chciał wrócić na nadal trwający melanż, więc podjął decyzję, że wyjdzie sobie z mieszkania, z trzeciego piętra, po piorunochronie, który miał za oknem. Piorunochron okazał się być równie mało wytrzymały co model statku z nerdowskiej wystawy, więc Jonasz zjebał się na łeb na chodnik i umarł.

    Wspominam tę historię dlatego, że stało się to właśnie 31 stycznia, roku 2013.
    #pasta #heheszki #takbylo
    pokaż całość

  •  

    Mireczki,
    Siedzimy w żoną w domu nagle ta pyta czy wyjdziemy do klubu na dancing mowie ze NIE CHCE MI SIĘ a ta robi wyrzuty "Jak by szwagier zadzwonił to byś poleciał bez zastanowienia", żeby już się odwaliła mowie IDZIEMY UBIERZ COŚ ŁADNEGO.
    Już po wejściu do klubu szatniarz mówi "siema Jarek" tłumacze zonie ze to kolega ze studiów. Następnie barman przy barze pyta "Jarek to co zawsze?" zona już czerwona ale jeszcze nic nie gada. Siadamy pijemy drinki trwa pokaz striprizerski oglądamy , tancerka zdejmuje powoli sukienkę , stanik , zostają majtki DJ pyta "Kto zdejmie majtki?" Wszyscy na sali krzyczą "JAREK JAREK JAREK" . Zona wybiega z klubu ja za nią , wsiadamy do taksówki ona krzyczy wydziera się kierowca odwraca się i mówi "Jarek takiej pyskatej to jeszcze nie miałeś"
    #pasta #heheszki #humor #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    Dingo australijski - PIERDOLONA KURWA PORYWAJĄCA DZIECI I ZABIJAJĄCA DOMOWE ZWIERZAKI. NIBY RUDY SKURWIEL NALEŻY DO RODZINY PSOWATYCH, A SZCZEKAĆ NIE POTRAFI, CHUJ NIE PIES! JEDEN Z NIEWIELU POJEBÓW, KTÓRE SĄ GROŹNE ALE BEZ JADU W AUSTRALII. ZNAKOMICIE PRZYSTOSOWANY DO WARUNKÓW POJEBANIA AUSTRALII, NIE WYKAZUJE TENDENCJI SPADKOWYCH. SUKINPIES POLUJĘ GŁÓWNIE W NOCY BO JEST RUDY I W DZIEŃ SIĘ WSTYDZI NA DWÓR WYCHODZIĆ, CHUJ. POTRAFI DOJEBAĆ NAWET KANGURA, JAK GRAŁEŚ KIEDYŚ W KANGURKA KAO TO SAM WIESZ JAK KANGUR POTRAFI WYJEBAĆ PIZDĘ NA CYTRYNĘ. JAK MASZ RUDEGO KUMPLA I NADAL GO LUBISZ, TO JUŻ MASZ KOLEJNY POWÓD ŻEBY KURWA PRZESTAĆ.

    pokaż spoiler via: Facebook Najgroźniejsze skurwysyńskie zwierzęta


    #heheszki #pasta #smiesznypiesek
    pokaż całość

  •  

    Otwieram internety, a tam zdjęcie małpy jakbym spojrzał w lustro (pic rel). I podpisane, że śmieci dzieli się na te palone w dzień i te palone w nocy. A przecież dzieli się na te do pieca i do lasu. Gówno kogo obchodzi co palę, więc palę śmieci w biały dzień, a w nocy śpię.

    Postanowiłem sprawę drążyć. Nie mogłem wypuścić tego z rąk. Taki już jestem, muszę dojść do prawdy.

    Po poradę udałem się do sołtysa mojej wsi. Powiedziałem mu, że śmieci sortuję na te do pieca i do lasu, ale w internety piszo, że ludzie dzielą je na te palone w nocy i te palone w dzień.

    Sołtys był bardzo zdziwiony. Powiedział, że on to pali w dzień, bo w nocy to ciemno, poobijać się można. Ale może powinienem pogadać z posterunkowym w powiecie. On zna się na prawie. Za jego radą udałem się do posterunkowego.

    Posterunkowy zmarszczył brwi i podkręcił wąsa. Czuł, że musi tak zrobić, żeby dodać sobie powagi odkąd przeszedł na emeryturę mundurową w wieku 30 lat, aby zaraz zatrudnić się ponownie w komendzie. Spytał, czy słodzę. Powiedziałem, że siedem łyżek, bo nie wiadomo kiedy mi się znowu taka okazja trafi. Posterunkowy wsypał siedem ćwierci łyżeczek cukru i podał herbatę w koszyczku.

    Powiedziałem mu, że niektórzy ludzie palą śmiecie również w nocy i dlaczego to tak. Posterunkowy oświadczył, że nie wie, widać taka moda jakaś przyszła z Zachodu, gdzie islamski kalifat i muslimy w nocy nie śpią, bo ramadanda. W TVP tak mówili. On osobiście w ogóle nie sortuje, tylko wszystko jak leci wywozi do lasu w sąsiedniej gminie. "A to tak jak ja" - ucieszyłem się. Posterunkowy powiedział, że niestety nie może ze mną dłużej rozmawiać, ponieważ prowadzi śledztwo. Otóż jakiś skurwiel z sąsiedniej gminy wyrzuca gruz w naszym lesie i on posterunkowy Jerzy Maj, go dorwie. Ale na pewno ksiądz będzie coś w sprawie wiedział, bo zawsze mówi, co robić, a czego nie robić. Poza tym ma Mercedesa okularnika, a to dowód mądrości.

    „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, proszę księdza”, krzyknąłem na cały głos, gdy wszedłem na teren parafii. Ksiądz był tak zaskoczony, że aż potknął się o rurę z szamba pompującą nieczystości do potoku obok kościoła. W żołnierskich słowach nakreśliłem zagadnienie palenia śmieci w nocy. Ksiądz przerwał mi w pół słowa. Powiedział, że to bardzo nieładnie, że wszystkie śmieci palę sam u siebie. Czy w dzień, czy w nocy.

    Zrozumiałem swój błąd. To bardzo egoistycznie z mojej strony. Od teraz będę zanosił część śmieci na parafię, gdzie będzie można dołożyć własną cegiełkę do ogrzewania kościoła.
    http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?p=140733666&posted=1#post140733666

    Tagi:

    pokaż spoiler #coolstory #heheszki #polska #takbylo #ekologia #smog #polak #betonbrut #100latplanowaniawpolsce #januszebiznesu
    #pasta
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    1.Miej przyjaciela
    2.Daj mu wiarę
    3.Daj mu spokój
    4.Daj mu gitarę
    5.Daj samochód
    6. Żony nie daj
    7. Żonę wziął sobie sam
    8. #brakprofitu

    pokaż spoiler były wszystkie punkty


    #heheszki #pasta

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #pasta

0:0,0:0,0:3,0:4,0:4,0:2,0:2,0:3,0:0,0:1,0:2,0:2,0:3,0:1