•  

    #pasta #copypasta
    Jako zawodowy śmieszek latam czasami w odwiedziny do kuzyna który mieszka w Londynie. A czemu śmieszek to wyjaśnię dalej. Rezerwuje sobie szynolota na późne godziny i zazwyczaj w samolocie jest mało osób. Żeby nie było, latam z Berlina na lotnisko w centrum Londynu - London City Airport takim małym gównem co zabiera dwadzieścia osób. W zeszłym roku pod koniec lipca postanowiłem że odwiedzin czas nadszedł. Spakowałem walizki, kupiłem bilet na 3:15 w nocy, wsiadałem w auto i dawaj na Berlin. Po przekroczeniu granicy zaraz za Kołbaskowem na zderzaku siadło mi sportowe auto, więc pędzel i dawaj na autobahnie się ścigam. Auto zniknęło w lusterku, ja zadowolony jadę na lotnisko dalej, wyścig wygrany. Mam małe problemy z prostatą i jak to po piwie zachciało mi się siku. Zjechalem na stację benzynową, do toalety na jednej nodze. Wychodząc z toalety zauważyłem że goniące mnie auto też tam zaparkowało. Patrzę na tablice a tam "ZS..." - Szczecin... hmm. Podchodzę do auta a w środku siedzi.. blondyneczka, taka fajna, na oko 25 lat, fajna, zgrabna w mini spódniczce i wyciera oczy - Ania - tak się przedstawiła. Zapytałem się czy coś się stało. Okazało się że jedzie do Berlina na lotnisko i nie może odpalić auta, check engine i koniec a ma być na rano na castingu do jakiegoś filmu. Pomyślałem sobie że jej załatwię holowanie do Szczecina i ją podwiozę na lotnisko. Ucieszyła się, ja też, zabrałem jej bambetle do swojej fury i rura na Schonefeld. Podczas drogi gadaliśmy o wszystkim i zdradziła mi że leci pierwszy raz w życiu. Po dojechaniu na lotnisku opłaciłem parking, ona pobiegła szybko na terminal, dała mi buziaka i nara. Była nieziemska poza jednym dziwnym czymś, ciągle jej się pierdzila data wylotu, twierdziła że rok 2005 jest fajny, że w ogóle w 2006 to już będzie po zdjęciach do filmu, śmiałem się z roku a ona też i pomyślałem sobie że to taki modny jakiś wkręt na starą datę. Numer od niej wziąłem oczywiście i się zgadaliśmy w klubie Wakabout na piątek.
    Jak dotarłem do odprawy to rach ciach wypuścili mnie na pas do samolotu, pilot powiedział że lecę sam i mrugnął okiem. Zdarza się że ten lot nocny leci prawie pusty ale że będę sam w samolocie to już grubo. Jako śmieszek o czym wspomniałem wcześniej, lecąc samolotem siadam obok kogoś kto leci pierwszy raz. Wkręcam tą osobę, że samolot wydaje dziwne dźwięki, że to dziwne i tamto dziwne, że dźwięki takie skrzydeł są niepokojące itd i za chwile się rozjebiemy i że to już koniec. Taki czarny humor. Wchodząc na pokład maszyny zawsze wybieram ofiarę ale dzisiaj nikogo nie było. Smutłem trochę i pomyślałem że dzisiaj lecę na bossa. Wchodząc do środka maszyny, nagle z tyłu usłyszałem znajomy głos. Oglądam się a tam... Ania :) Nieznajoma ze stacji benzynowej. O proszę - odparłem - lecimy razem, super! Ania ucieszyła się, złapała mnie za rękę i powiedziała - siadaj obok, to mój pierwszy raz i się boję. Nie ukrywam że się podjarałem ostro. Siadła obok, pasy zapieła, ja także i gotowi. Pilot odpalił silniki, ruszyliśmy do kołowania, mały rozbieg i cyk w powietrzu. Zacząłem Anie wkręcać, że dziwne dźwięki, że tego nie było wcześniej, że coś się dzieje ale ona jak by nie reagowała na to co mówię, sciskała moją rękę i spoglądała za okno na miliony świateł. Samolot wylądował w London City Airport przed czasem, odprowadziłem ją do odprawy i wtedy widziałem ją w ostatni raz. Numer który mi dała był wyłączony, w Wakabout jej nie zastałem, no trudno. Wyjazd się udał, z kuzynem ostro rządzilismy w klubach, koncert Jarra w O2 Arena itd. Wszystko super. Przyszedł czas aby wracać do Polski, kuzyn stwierdził że mnie odwiezie na lotnisko. Przyjechałem na lotnisko, pożegnałem kuzyna, on pojechał a ja zostałem przy kiosku z gazetami. Zainteresowała nie wtedy jedna z gazet. Zobaczyłem na okładce... Anie... tak, dokładnie. Postanowiłem kupić gazetę i sprawdzić jak ona się naprawdę nazywa i skąd jest. Modelka, wiadomo, pewnie fejkowy numer to jej stary numer a ja jestem jednym z wielu którzy go dostali. Otworzyłem gazetę na stronie o tytule "Anna's tragic story" i... osłupiałem. To była gazeta "Supernatural" i opisywała tragiczną śmierć młodej modelki z Polski która zginęła w 2005 roku w katastrofie Embraera podczas lotu z Berlina na London City Airport. Napisali, że dokładnie co rok, piloci widują jej ducha jak wsiada do samolotu i leci w Berlina do Londynu... I wtedy pierwszy raz w życiu tak się skitrałem, że już nigdy nikogo nie wkręciłem w żadne odgłosy. Oblał mnie zimny pot, ręce mi zdrętwiały. Obejrzałem się, spojrzałem na pas startowy, stał samolot gotowy do lotu. Spojrzałem na osoby czekające, ale było tam tylko czterech biznesmenów. Jeszcze nigdy tak się nie cieszyłem na widok czterech biznesmenów, nigdy. Wróciłem do domu i cieszyłem się że żyje, nawet zacząłem bić brawo po wylądowaniu.
    Powiem wam jedno, tak cholernie to w życiu nigdy jeszcze się nie bałem, ta Ania czasami mi się śni... Masakra.
    pokaż całość

  •  

    Zeszły tydzień zaczął się dla mnie super. Dostałem nową pracę. Poprzednio robiłem jako tymczasowe popychadło na 1/2 etatu w biurze za 1100 netto. Teraz zostałem asystentem specjalisty ds. zaopatrzenia. W praktyce fakturowanie i zamawianie ubytków towaru (armatura) w magazynie. 2300 na rękę. Rodzice byli zachwyceni, ja w sumie też. Jak na 25-letnie gówno z bylejakim licencjatem to już coś. W pracy zupełnie nowe towarzystwo, nikt jeszcze nie znał mojej fizycznej i mentalnej stulejki. Czułem, że moje życie się zmienia.

    W pokoju jestem razem z informatykiem i magazynierem. Informatyk to typowy stulej jak ja. Chudy, przetłuszczone kłaki, pingle, flanela. 3000 netto, co jest małą sumą jak na informatyka. Magazynier też stulej, grubas, też mieszka z rodzicami 1900 netto. Trójka stulejów. Zaczynałem wierzyć, że zdobyłem kumpli. W sumie z nich wszystkich ja byłem najprzystojniejszy i najlepiej ubrany. Cieszyłem się, bo nie mam żadnych kumpli. Umówiliśmy się na piwo w barze w piątek po pracy. Już widziałem oczyma mini-wygryw jak wam tu napiszę, że byłem z kumplami na imprezie.

    Coś jednak zaczęło się psuć. Przed wyjściem z pracy Bogdan (informatyk) i Andrzej (magazynier) powiedzieli, że przyprowadzą swoje dziewczyny. Wybuchnąłem głośnym śmiechem, bo uznałem to za dobry żart. Popatrzyli po sobie ze zdziwieniem a potem na mnie. I tu się zaczęło. TAK! Naprawdę mieli dziewczyny. No dobra, pomyślałem, jakieś obrzydliwe bazyle na pewno, ale za to mają koleżanki, może mnie z którąś poznają. Zapytałem od razu Bogdana i Andrzeja czy nie zagadaliby do swoich dziewczyn żeby i dla mnie znaleźli jakąś na wyjście. ZGODZILI SIĘ! Byłem w siódmym niebie.

    Mieliśmy się spotkać się o 20:00 w barze. Całkiem fajny, muzyka na żywo, dużo ludzi. Zarezerwowany stolik na 6 osób. Specjalnie się spóźniłem 20 minut, że niby mi nie zależy. W rzeczywistości byłem gotowy już o 19:00 i jak pies z wywieszonym ozorem kręciłem się przez półtorej godziny w okolicach baru, byle nie zostać zauważonym. Czułem się sam przed sobą jak szmata. No oke, wchodzę do baru, widzę już przy stoliku moich kumpli i tu kuurwa totalny zonk. Siedzą razem z nimi dwie super lochy. Z twarzy jednak 6,5/10 druga mocne 7/10. Szczupłe, fajne cycki, długie nogi, zadbane. Poczułem się jak śmieć. Jeszcze rano uważałem się za najlepszego z naszej trójki, za super kolesia, a oni z takimi dziewczynami jakie by na mnie nawet nie spotkałem. Wybełkotałem "cześć" i usiadłem w kącie byle nie zostać zauważonym. Byłem całkowicie zmieszany. Najgorsze jednak było przede mną.

    Po chwili do stolika podchodzi inna loszka, też 7/10 uśmiecha się i mówi do mnie "cześć jestem Edyta", nadstawia policzek do pocałunku. To koleżanka Marty i Andżeliki - dziewczyn moich kumpli. To ją mi przyprowadziły na randkę. Znowu coś wybełkotałem, musnąłem parchatym ozorem cudownie pachnący policzek Edytki w pocałunku i cały czerwony usiadłem spowrotem z zamkniętym ryjem. "Chodźcie pobujamy się" powiedział Bogdan - znaczy zatańczymy - i wszyscy się podnieśli a ja nie wiem dlaczego pomyślałem, że to żart i chciałem wyjść na kumatego i zabawnego i zaśmiać się głośno, ale jakoś źle wypuściłem powietrze i zamiast ustami prychnąłem nosem i na czarną bluzę poszedł mi wielki gil Wiecie jak to jest gdy się parsknie śmiechem (nosem) i obsmarka się przy okazji. Właśnie to mi się zdarzyło.

    Nawet nie spojrzałem na wzrok dziewczyn i kumpli. Głośno rozpłakałem się i po 10-15 sekundach szlo@@@ak szczeniak wybiegłem z lokalu, popędziłem do domu. Rodzice oglądali coś w tv. Zobaczyli tylko jak śmignąłem do pokoju. Płakałem do poduszki chyba z godzinę nad swoim przegraństwem. Później wstałem i napisałem wypowiedzenie z pracy ze skutkiem natychmiastowym, wysłałem je na maila sekretariatu. Na pewno tam nie wrócę. Zbity jak pies zacząłem szukać nowych ogłoszeń o pracę. Pewnie znowu wyląduję na stażu jako popychadło za grosze. Rozdepczcie mnie Smutas

    #pasta #f23 ale nie #pastypolskichczanow tylko #starepasty
    pokaż całość

  •  

    Ty słuchaj śmieciu... yyy... ty jesteś bez brody... jesteś jak krowa bez ogona, wiesz, chłopy bez brody są jak krowy bez ogona, i to jest dla Ciebie takie przesłanie, wyglądasz teraz jakbyś bez majtek chodził, musisz sobie zapuścić brodę. Drodzy państwo, no popatrzcie, jeszcze nie poszli spać, jeszcze gdzieś banda takich... głuptasów... siedzi i nie zadaje pytania o siebie, nie pyta o to, jak w swoim życiu dokonać jakiegoś remanentu, jak naprawić swoje życie, jak SIEBIE naprawić, siedzi taki i myśli co tu z... jeszcze jaką głupotę wymyślić
    #heheszki #pasta #cytatywielkichludzi
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Witam was moi mili w ten piękny wieczór. Ostatni komunikat wymaga powtórzenia ze względu na zakłócenia. Uważam, iż Polacy źle postąpili nie wpływając na wyższy wynik mojego komitetu, nasza społeczność popełnia wielki błąd po raz kolejny zawierzając jednej z dwóch wiodących partii. Przede wszystkim ludzie nie potrafią docenić włożonego serca, często nie zważając na to, iż ucierpieć na tym może zarówno państwo, jak również bezpośrednio moi bliscy i kariera. Myślę, że dopiero zimny prysznic pozwoli im zrozumieć, jak wielkie to będzie nieporozumienie. Ciężko nie wspomnieć w tej sytuacji, że pewne nieścisłości i niedopowiedzenia we władzy potrafiły doprowadzić do licznych sytuacji, w których sędziowie podejmowali się spraw przeciwko mnie kończących się uniewinnieniem. Niestety fakt, iż jestem oczyszczony z zarzutów ogłaszany był często po długim czasie, co stawiało mnie w złym świetle wśród sąsiadów. Jest mi ponadto niezmiernie przykro, iż muszę tracić swój prywatny, wolny czas na dojazdy do sądów. Wydaje mi się, że wyborcy odczują gorycz swych decyzji, jednak prawdopodobnie mnie to już nie dotknie - mam zamiar wyjechać w podróż i obserwować z oddali poczynania semickiego rządu. Nie zdziwię się widząc, pewnie nie jednorazowe, próby oszustw czy manipulacji, wszak źli ludzie u władzy prawdopodobnie będą mieli zamiar pomnażać swe majątki dzięki pracy zwykłych obywateli. Nie ukrywam, że może właśnie takie zachowanie może się przydać przeciętnemu Kowalskiemu, by zrozumiał jaki procent pieniędzy jest mu zabierany w podatkach i za kilka lat głosował rozsądniej. By inne kraje mogły w końcu traktować nas poważnie. W tym miejscu chciałem podziękować osobom, które głosowały na mnie (przepraszam, czy może pan przerwać rozmowę?). Nie jest was wielu, ale przynajmniej jesteśmy świadomi problemów. Oddalamy się od większości, której pieniądze przysłoniły oczy i najważniejszym aspektem życia stał się majątek i dostatnie życie - dla tych ludzi nie należy się starać. Przykro mi, że wyborcy dali się oszukać. Żal mi jedynie czasu spędzonego przy sprawach karnych i wskazywaniu nieprawidłowości na nagraniach. Niemniej wysyłam wam dużo ciepła, koniec końców wszyscy jesteśmy członkami tego samego ustroju.

    pokaż spoiler #pasta #pdk #stonoga
    pokaż całość

  •  

    Mój stary poparzył sobie rękę. NAPRAWDĘ, KURWA, ULTRA POPARZYŁ. Potrzebuje przeszczepu, więc jako jego syn zgodziłem się oddać skórę. Lekarz powiedział, żebym przyszedł na operację, to mi wszczepi ekspander. Kurwa, nie wiedziałem, co to, ale poszedłem. Kurwa, ja się obudziłem, to miałem na plecach pod skórą taką, kurwa, gumową kulę, a z niej przez dziurę w skórze wystawała gumowa linka, na której końcu jest taka czarna pompka jak w w tym aparacie do mierzenia ciśnienia, czy pompce do materaca. Lekarz nacisnął dwa razy i mi, kurwa, ta kula urosła. Podobno ma to rozciągać skórę, by było jej więcej, akurat na przeszczep. Już tydzień siedzę z tą kulą, lekarz miał co tydzień dwa razy pompować, ale jakoś, kurwa, ona codziennie się robiła większa. Myślałem, że może jak śpię, to ciałem naciskam i się pompuje. Kurwa, przed chwilą już zasypiałem i nagle słyszę, że ktoś mi wchodzi do pokoju. Otworzyłem delikatnie oczy i zobaczyłem ojca, pomyślałem, że poczeka i zobaczę co będzie robił. Patrzę, a on mnie pompuje tą pompką. I to, kurwa, 3 razy mnie napompował. Pytam się, co odpierdala, że tak nie można bo mnie, kurwa, rozsadzi! On mi na to, że mnie pompuje co noc, bo już się nie może doczekać na nową skórę. Ja pierdolę, kurwa, nie dość, że mu robię przysługę, to on odpierdala. Wkurwiłem się.
    #medycyna #wykopefekt #pomocy

    pokaż spoiler #pasta
    pokaż całość

  •  

    - załóż organizacje non profit
    ...
    - brak profitu

    #pasta

  •  

    Kiedyś za młodu nie chciałem iść do szkoły i wsadziłem termometr do herbaty. Niestety herbata miała over 9000 stopni i termometr pękł. Nie chciałem dostać po dupie więc wyjebałem termometr za szafę (pewnie dalej tam leży xD). Potem babcia weszła do pokoju i spytała czy mam temperaturę. Ja mówię, że nie i że odłożyłem termometr już babciu. No to babcia se siadła i patrzy jak wpierdalam śniadanie.

    I w pewnym momencie pyta się "a herbatki czemu nie pijesz, niedobra?". Ja jej na to, że właśnie jakaś dziwna. Więc babcie podeszła, wzięła kubek, spróbowała, uznała, że normalnie smakuje i że sama wypije. I niestety wypiła ;_; Niedługo po tym nie miałem już babci. Dostała krwotoku w przewodzie pokarmowym. Lekarze uznali, że to jakiś wyjątkowo duży wrzód pękł. Do dziś tylko ja znam prawdę i nikomu o tym nie mówiłem.
    #pasta
    pokaż całość

  •  

    Taka sytuacja... poznałem laskę na imprezie jakaś 7/10 i spoko poszliśmy potem do mnie na chatę ja mocne 4/10 to się cieszę ze zdobyczy, ale dobra tam nie będę pierdolił farmazonów bo chodzi tylko o ruchanie więc całą otoczkę pominę i przejdę od razu do rzeczy. Chociaż jak będziecie chcieli poznać kulisy naszego spotkania to też wam o tym kiedyś opowiem.
    Chodzi o to że ta laska w łóżku jest jakaś kurwa jebnięta i nie wiem co mam o tym myśleć. No taka sytuacja zaczynamy się całować i już przypał, myślałem że ja nie umiem całować no ale to co ona odpierdala językiem to jakby lizać się z upośledzonym dzieckiem downa z ADHD w czwartej fazie Parkinsona. Chuj po chwili przestałem nawet ruszać językiem bo nie było sensu, ona za to swoim napierdalała za trzech a to i tak był najmniejszy problem bo od razu mi włożyła łapę w majty i zaczęła opierdalać kabla z izolacji z prędkością młota pneumatycznego góra dół góra dół aż jej nadgarstek zaczął strzelać coś jak metronom wybijający tempo największych hitów Slipknota. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy do jej palety ruchów zostały dołączone kolejne dwa kierunki świata no kurwa aż mi się przypomniały wakacje w Sianożętach kiedy za gówniaka katowałem Tekkena na automatach… na szczęście chyba nie lubiła zbyt długiej gry wstępnej (thanks God) bo po chwili szepcze mi na ucho „zerżnij mnie jak w Greyu” no by ją chuj strzelił nie chcę psuć atmosfery to nie przyznam się przecież, że ostatni film na jakim bylem w kinie to Tajemnice Brokeback Mountain a znając ją to jeszcze by podchwyciła temat. No ale co mi pozostało mówię sobie w głowie dobra zaczynamy, rozebrałem ją i rzuciłem na łóżko, nie wiem czy dobrze zrobiłem musiałem improwizować. Domyślałem się że chodziło jej o jakiś fetysz wiec kazałem się jej obrócić tyłem i zacząłem jej dawać klapsy dłonią a ta krzyczy, że mocniej mam ja zdzielić… no to kurwa ją tam walę aż mnie ręka już zaczęła boleć a ta wyła jak dzika najsmutniejsze w tym jest to że do dzisiaj sąsiad z góry jak mnie widzi to lapie swojego synka za rękę i przytula go do siebie. Ta się w końcu przewróciła na plecy i mówi „a teraz mnie zwiąż” no i tu wyczułem swoją szansę bo akurat trafiła na sternika z 10 letnim stażem, wyciągnąłem z szafy szybko linkę regatową z kevlaru 5mm i przywiązałem jej ręce do ramy łóżka węzłem kotwicznym. Widzę kątem oka, że jest już gotowa cała wilgotna przez chwilę nawet myślałem że się zlała na mój nowy materac. Jeszcze zanim w nią wszedłem spojrzałem z troską na mój biedny sprzęt cały aż siny i obtarty przez to odjebane Fatality, Wchodzę w nią delikatnie jak Bóg przykazał a ta zaczyna znowu swoją jazdę. Miota nią kurwa jak Szatan krzyczy w niebogłosy mocniej, mocniej głębiej, głębiej no chuj jakbym miał kurwa czym wejść głębiej to bym przecież wszedł już mnie wkurwiła na wejściu co ja kurwa Rocco Siffredi czy jaki murzyn. Wtedy dodatkowo rozkojarzył mnie taki pusty metaliczny dźwięk z rur, chyba sąsiad z góry zaczął napierdalać głową swojego durnego dziecka o kaloryfer. Jakby tego było mało nagle ta mi tu mówi ze nie czuje dłoni... no kurwa nie czujesz dłoni bo jak się szarpiesz to się zaciska węzeł głupia pizdo… próbuję jej to poluzować a ta jak nie zaciśnie swojej cipy to momentalnie poczułem swoje jądra w żołądku. Więc w tym momencie wygląda to tak, że obydwoje z miną ala srający kot na pustyni próbujemy wyplątać się z tego miłosnego uścisku. Po dłuższej chwili w końcu mi się udało poluzować więzy ale miałem mega stresa i zjebkę, jebłem się z tego wszystkiego na plecy biorę odpalam fajkę i cieszę się że to już koniec tej przygody, aż ta nagle wskakuje na mnie i zaczyna mnie ujeżdżać jak gdyby nigdy nic i skacze i skacze łóżko wydaje dźwięki kurwa jakby miało się zaraz zarwać, pet mi spadł na panele a ta w amoku... po chwili kapła się że nic nie czuje i prosi żebyśmy zmienili pozycje Haha no kurwa nic nie czujesz słońce bo mi już fiut nie stoi odkąd mi założyłaś nelsona swoją hitlerowską cipą pomyślałem, nie czuje się już na silach żeby się z Toba kochać mówię a ta, że szkoda, że poczeka może za chwilę spróbujemy jeszcze raz ale wtedy poprosiłem ją żeby wyszła bo nie kręcą mnie takie jazdy. Jeszcze na koniec dojebała do pieca, że tak w ogóle to ona się za bardzo na seksie to nie zna i że miała tylko jednego chłopaka i że interesuje się książkami i ogólnie nauką a po maturze chce studiować prawo i jeszcze pyta czy pójdę z nią na studniówkę... kurwa milion myśli na minutę i wszystkie na jednym tchu wypowiedziane. Nie chciało mi się już nic odpowiadać tylko odprowadziłem ją do drzwi z lekkim sztucznym uśmieszkiem podałem kurtkę do rąk i wyprosiłem z mojego lokum. To był ostatni raz kiedy poszedłem na bal Świadków Jehowy we Wrocławiu wyrywać dupy.

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Wyobrażacie sobie co muszą mieć w głowach tacy studenci prawa na pierwszym czy drugim roku kiedy naoglądają się #suits ?

    Widzą siebie na szczycie złota 44 w #warszawa czy Skytower we #wroclaw.
    Garniak za 10 patyków i sikor za drugie tyle.
    Rano golf z Solorzem, później szybka sprawa w sądzie i na błotną kąpiel.
    Po południu obwarzanek w budce przy biurowcu, a potem spotkanie z wściekłym Sobiesławem Zasadą:
    - Zwolnię cię jeśli czegoś nie wymyślisz, zapracuj na pieniądze, które ci płace.
    - Zwolnić to ja mogę ciebie, może teraz ty udowodnisz, że możesz być moim klientem, to ja tu rozdaje karty.

    Gabinet pełny winyli, na parapetach piłki z podpisami Lewego, Dudka i Boruca,
    z głośników gramofonu leci Krzysztof Krawczyk.

    Na stole czekają już bilety na strefę VIP Legia-Widzew, oczywiście obok Kwaśniewskiego, załatwione przez
    ładną i wszechwiedzącą sekretarkę Ewelinke.

    Przegrywasz? Ktoś przystawia ci broń do skroni? Masz 146 wyjść z tej sytuacji.

    Wieczorem kolacja w Mariocie gdzie oczarowujesz swoją partnerkę cytatami z filmów Kieślowskiego.

    A potem okazuje się, że konczysz w jakiejs podrzędnej kancelarii udzielając porad Grażynie i jej konkubentowi.

    #pasta #suits #heheszki #prawo
    pokaż całość

  •  

    Drogie mirki. Piszę tę historię ku przestrodze wszystkim tym, którzy nie rozgryzają mentosów od razu po włożeniu do ust.
    Otóż ja i moja dziewczyna poszliśmy na studia do różny miast. Po miesiącu rozłąki zdecydowaliśmy się wreszcie spotkać, a jako że byłem bardzo szczęśliwy z tego powodu, postanowiłem zrobić jej minetę.
    Zawsze mi się to podobało, ale tym razem z jakiegos powodu jej cipka śmierdziała jak martwy papież, a smakowała jeszcze gorzej. Nie chciałem ją urazić, więc wziąłem mentosa. W trakcie lizania, przez przypadek wepchnąłem go w nią, ale na całe szczęście mam zręczne palce i szybko go wygrzebałem, włożyłem z powrotem do ust i rozgryzłem. Niestety to co znalazło się w moich ustach nie było mentosem. Był to guzek rzeżączki.
    (Należy tutaj zauważyć, że ów guzek był wielkości pierdolonego mentosa)
    Zamiast lodowej świeżości moje usta wypełniły się ropą. Zacząłem krzyczeć, rzygać i rzucać się po całym pokoju. Kiedy juz nie miałem czym już bełtać i przepłukałem usta, zażądałem żeby powiedziała mi o co tu kurwa chodzi. Okazało się że głupia suka zdradziła mnie z jakimś kolesiem w tydzień po wyjeździe i nawet nie miała pojęcia, że coś z nią nie tak.
    Od tamtego czasu siedzę w mojej piwnicy, lecząc rzeżączkę w ustach i edukuję ludzi na temat prawidłowej konsumpcji mentosów

    #pasta #heheszki #coolstory #przegryw
    pokaż całość

  •  

    #pasta

    To było wczoraj. Jako że miałem z moją piękną dziewczyną drugą rocznicę związku, postanowiliśmy pójść do baru na piwo. Wchodzimy tam, pijemy, przytulamy i całujemy się. Po pewnym czasie oboje zgłodnieliśmy, więc postanowiłem że pójdę i kupię nam frytki w barze, w którym byliśmy.

    Czekaliśmy wtuleni w siebie dziesięć minut, po czym przyszła kelnerka z naszymi frytkami. Próbuję tych frytek, a one kurwa słone nieziemsko, no więc biorę je, idę do obsługi i mówię: „przepraszam panią, ale te frytki są tragiczne”.

    A ona do mnie: „tragiczny to jesteś ty”.

    Ja zszokowany mówię: „słucham?!”, a ta pierdolnąwszy mnie w twarz „obudź się, debilu”.

    I wiecie co? Miała rację, to był tylko sen, a słony smak wziął się z rzeki gorzkich słonych łez samotności spływających mi po policzkach niczym feel’upena falls…

    pokaż spoiler #feels #tfwnogf
    pokaż całość

  •  

    2 rok studbazy

    Chwal sie, że umiesz masować
    Loszka z grupy 7/10 cicha myszka zaprasza cie do siebie na hehe masazyk i winko w podziękowaniu
    Rano zjedz tylko burito w meksykanskiej knajpie
    Pojechales do loszki
    W tramwaju parcie na sranie bo na uczelni nie zdazyles
    loszka w szlafroku sliczne stupki i kawalek lydki prowadzi cie do pokoju
    Hehe sory anon zaskoczyles mnie kąpalam sie
    Loszka przytula sie na powitanie
    Siadaj napijemy sie winka tak na rozgrzewke
    Stuknij sie kieliszkiem i wypij caly naraz bo mysl ze to toast umyslbiedaka.jpg
    Hehe ale masz spust daj doleje ci
    Dopijasz drugi kieliszek tym razem wolniej
    Loszka zdejmuje szlafrok a pod nim sama czarna bielizna i mowi:
    Anon ale sie rozgrzalam, to co wymasujesz mi, tzn mnie hehe?
    Instant boner
    Burito u bram
    No pewnie poczekaj chwile tylko do lazienki skocze
    Drugie drzwi po lewej
    Biegniesz do lazienki i wystrzeliwujesz grochem prosto w muszle
    Probujac wydusic z siebie kupsko popuszczasz troche moczu na podloge (boner motzno)
    Natychmiast wstan probujac naszczac do kibla i srac na reke by nie ubrudzic podlogi
    nie wiem co mi odjebalo, rzadko alkohol pije
    Oszczaj troche deske bo sikanie z erekcja motzno
    FUS RO DAH
    Ognisty baczur upapral ci cala dlon, kilka grudek spadlo na podloge
    Anonek wszystko ok? Tak juz koncze
    Przejdz do zlewu i probuj sie obmyc
    Po drodze wdepnij we wlasna kupe i siki
    Kolejny wybuch juz w drodze
    Wskocz pod prysznic i eksploduj
    Odkrec wode probujac posprzatac
    Loszka krzyczy ANON CZY TY WLACZYLES PRYSZNIC?
    Nie odpowiadaj, probuj obmyc prysznic Loszka wali piescia w drzwi i krzyczy
    ANON NATYCHMIAST WYJDZ!
    Przybiegaja wspollokatorzy loszki
    Wyjdz spod prysznica i zacznij wycierac podloge recznikiem
    Jeden z nich przekreca zamek w drzwiach
    Drzwi sie otwieraja
    Siedze na ziemi w samych skarpetkach i wycieram wielka brazowozolta plame
    Kibel obryzgany i oszczany
    Na kranie i w zlewie resztki kupy Loszka w histerie nic nie mowi
    Wspollokator karze wypierdalac
    Ale poczekaj posprzatam i pojde wypierda*aj PSYCHOLU
    Zlap ubranie i wybiegnij z mieszkania
    Loszka przezyla zalamanie nerwowe i wziela dziekanski
    Zawal kolosa

    #studbaza #pasta
    pokaż całość

  •  

    #heheszki #pasta #klasyk #klasyka #mojstaryfanatykwedkarstwa #dawnoniebylo #zawszesmieszy

    Mój stary to fanatyk wędkarstwa. Pół mieszkania zajebane wędkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu hak w nodze.
    Druga połowa mieszkania zajebana Wędkarzem Polskim, Światem Wędkarza, Super Karpiem xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie wędkarskie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla wędkarzy i kręci gównoburze z innymi w ędkarzami o najlepsze zanęty itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu karasie jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę SUM, za najebanie 10k postów.
    Jak jest ciepło to co weekend zapierdala na ryby. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem rybę na obiad a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pierdolił że to dzięki temu, że jem dużo ryb bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje. Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując wędki, robiąc kanapki itd.
    Przy jedzeniu zawsze pierdoli o rybach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Polski Związek Wędkarski, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Ryb Rzecznych żeby się uspokoić.
    W tym roku sam sobie kupił na święta ponton. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i nadmuchał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój wędkarski i siedział cały dzień w tym pontonie na środku mieszkania. Obiad (karp) też w nim zjadł [cool][cześć]
    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich ryb w Polsce to bym wziął i zapierdolił. Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na ryby w drodze wyjątku. Super prezent kurwo.
    Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za miasto, dochodzimy nad jezioro a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad woda i patrzymy na spławiki. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolną wędką po głowie, że ryby słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i ryby z wody widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś jebanym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam skurwysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej ryby słyszą i czują.
    Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wędkowaniu i rybach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy.

    WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE SZCZUPAK MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEBANA!
    KURWA TADEK SUMY W POLSCE PO 80 KILO WAŻĄ, TWÓJ SZCZUPAK TO IM MOŻE NASKOCZYĆ
    CO TY MI O SUMACH PIERDOLISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI
    No i aż zaczęli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

    I bardzo kurwa dobrze
    Tak go za tego suma znienawidził.
    Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Polskim Związku Wędkarskim. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z PZW powiedzieć. Gazety niewędkarskie też przestał czytać bo miał ból dupy, że o wędkarstwie polskim ani aferach w PZW nic się nie pisze.
    Szefem koła PZW w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim akwenom przez Związek i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie wędkarskie gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.
    Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem PZW ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu PZW i Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.
    Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, PZW, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że PZW jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za sznurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na wędki, haczyki czy łódki i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. zanęty waniliowej za te 2k kupić (kilkaset kilo). Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć łódkę do połowów bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać

    synek na wodzie to się prawdziwe okazy łapie! tam jest żywioł!
    ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś wędkarzami z okolicy, których poznał na tym forum, że kupią łódkę na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe na przyczepie i się będą tą łódką dzielić albo będą jeździć łowić razem. Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że ryby biorą jak pojebane więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni łowią bez niego bo przecież po równo się zrzucali na łódkę i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.
    Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i łódką xD
    Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że januszowi zajebał z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim łódkę i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście łódka nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi. Za pomocą jakichś łańcuchów co były na łódce i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego łódkę ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie pływał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko.
    Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:
    -Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda
    -Janusze krzyczą, że ma oddawać
    -Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od łódki za nogę i dostał drugą nogą z kopa
    -Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka
    -We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi
    -Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił łódkę a policjantów żeby go nie aresztowali
    -Ja smutnazaba.psd
    W końcu policjanci oderwali starego od łodzi. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali łódkę, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do łódki żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na rybach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pierdolił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.
    Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla wędkarzy bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta

    Szczepan54
    Liczba postów: 1
    Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny
    człowiek i wspaniały wędkarz! Chcą go oczernić bo zazdroszczą złowionych okazów!
    Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od łódki. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpierdalał na trollkoncie i np. pisał, ze chujowe ryby łapie i widać, że nie umie łowić xD
    Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia złapanych przez siebie ryb to sam sobie pisał

    Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony łowca!
    a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum xD
    No elo ananasy, zgodnie z obietnicą dostarczam kolejne inby związane z moim starym-wędkarzem.
    Po pierwsze jak niektórzy z was już wiedzą ostatnia pasta poszła w na sadistiki i żydopotwory i z tych stron trafiła przez wędkujących śmieszków na prawie wszystkie fora wędkarskie do działów typu „niezła beka, humor wędkarski i nie tylko” gdzie janusze postują hehe dowcipy o rybach („jaka jest najwyższy wyrok dla karasia? Karaś-mierci!” ps to prawda xD) i śmieszne filmiki z jutuba. Bałem się co będzie jak stary ją znajdzie więc za każdym razem jak siedział w internetach to dyskretnie podglądałem co czyta, żeby przewidzieć nadciągającą burzę. Wczoraj jak prawdziwy polak jadłem obiad przed telewizorem a obok na kanapie siedział stary i na swoim laptopie co mu wcisn ęli z abonamentem z Plusa (ale 50zł przez pierwsze 3 miesiące a potem 150zł przez pozostałe 21 miesięcy najlepsze xD) lurkował swoje ulubione forum i dosłownie na moich oczach odkrył historię swojego życia XD Myślałem, że prodiż pójdzie w ruch ale ten matoł nie zrozumiał, że to o nim i zaczął cieszyć mordę XD (pomogło to, że pozmieniałem imiona i inne stalkogenne fragmenty ale pewnie też dla starego było zbyt abstrakcyjne żeby ktoś coś o nim napisał w internecie i ogólnie nie należy do bystrych)

    HEHEHE POPA SUNY CO TO LUDZIE NIE WYMYŚLO HEHE Z TĄ ŁÓDKĄ TO DOBRE HEHE
    aż doszedł do fragmentu o PZW i Adamie i mówi

    Ten Adam to pewnie taki sam skurwiel jak ten pierdolony Piotruś (imię zmienione znowu xD)od nas
    Ja na początku poker twarz ale jak już zrozumiałem, że ojciec nie skuma że to on nim to chochlikfejs.png i śmieję się z niego a stary myślał, że tak się cieszę z tej śmiesznej historii co znalazł i co niektóre zdania czytał po 2 razy, żeby było jeszcze śmieszniej i żebym na pewno zrozumiał xD Ale przechodząc już do inb z przeszłości:
    Gdy ojciec został już przez PZW pokonany zarówno w starciu bezpośrednim jak i na polu nowoczesnych technologii to na jakiś czas ograniczył działania wojenne do kurwienia na nich w zaciszu mieszkania ale potem rozpoczął walkę leśną, która polegała na wyrywaniu wszystkich możliwych tabliczek PZW jakie spotkał nad jeziorami i rzekami oraz awanturach z ludźmi sprawdzającymi karty wędkarskie (jak chcesz łowić legalnie to musisz płacić PZW 100-200zł rocznie, zależy od okręgu wędkarskiego i wtedy dostajesz taką kartę). Co do tabliczek, to część rozpierdalał i wyrzucał w krzaki a część znosił do domu jako trofea. Trzyma je w szufladzie i jak ma gorszy humor to sobie wyjmuje i przegląda te zdobycze i zaraz mu się robi lepiej xD. Co do karty wędkarskiej to ojciec oczywiście twardo bojkotował opłaty bo nie chciał żywić wroga i

    DURR ZA CO NIBY TAKIE PIENIENDZE JAK ONI NIC NIE ROBIO TYLKO NA DUPACH SIEDZO A JA ZA TO MOGĘ MIEĆ KOŁOWROTEK NOWY I JESZCZE KILKA WOBLERÓW
    więc hardo sagował te opłaty i łowił na lewo. Nie wiem do końca jak to wyglądało jak go łapali ale z 2 razy wracał do domu podrapany bo prawdopodobnie spierdalał ze sprzętem przez las. Potem ci kontrolerzy zamiast się z nim ganiać to po prostu robili mu zdjęcia i jako, że był wśród miejscowych wędkarzy i oficjeli PZW delikatnie mówiąc znany xD to przyjeżdżali z tymi zdjęciami do nas do domu i mówili, że albo pokaże ważną kartę wędkarską albo będzie mandat. Stary się awanturował, że to nachodzenie i on zadzwoni na policję a matka zawsze w końcu im dawała jakieś pieniądze i sobie szli. Kilka lat temu była taka opcja, że ojciec trafił okazję żeby kupić tanio hehe żywczyków od jakiegoś właściciela stawu („żywiec” to jak nazwa wskazuje żywa mała rybka, którą zakładasz jako przynętę i wpierdalasz do wody a duża ryba ją zjada i się łapie na twój hak). Wracam któregoś dnia do domu i idę do kibla a wanna pełna wody i kilkadziesiąt rybek tam pływa. Lecę do ojca z mordą co się odpierdala a on mi mówi, że przecież widzę, że żywczyki figlują xD I on je w sobotę bierze na ryby. Była środa bodajże więc się pytam gdzie mam się do tego czasu kąpać (mamy prysznic w wannie, a nie w osobnej kabinie) a on mi mówi, że to tylko trzy dni więc nie umrę a jak bardzo muszę bo hehe idę jakąś dziewczynę poznać to mogę normalnie w wannie wyjąć korek i włączyć prysznic i wziąć go z rybkami bo one nie są na tyle małe żeby do rury wpaść, tylko nie mogę ani za ciepłej ani za zimnej wody lać bo im zaszkodzi. No kurwa rzeczywiście. Jechałem się kąpać do babełe na drugi koniec miasta.
    Ojciec ma też swojego idola, nazwijmy go Bogdan. Bogdan za komuny i w latach dziewięćdziesiątych był zajebistym wędkarzem, bił jakieś rekordy, wygrywał zawody i ogólnie pisali o nim w gazetach wędkarskich. Potem poszedł na ten słynny stołek do PZW zaczął chlać, posiedział tam trochę i go wyjebali, pewnie za to chlanie. Teraz dalej trochę łowi ale od kilku ładnych lat żadnego przyzwoitego miejsca w zawodach zająć nie może i dalej pije, o czym piszą na różnych forach „no a od bogdana to nad Sanem znowu było wódę czuć hehe”. Jak Bogdan szedł do PZW to mój stary już nie przepadał za tą organizacją ale jeszcze jej nie nienawidził i nie uznał tego za zdradę tylko, że Bogdan jak Kazimierz Wielki rozpocznie reformy i oddzieli ziarna od plew i szczupaki od sumów. No ale jak Bogdana wyjebali to ojciec już kompletnie PZW znienawidził i uznał, że oni go zniszczyli bo był uczciwy i układy go wykończyły. Jak jeszcze w licbazie byłem ze starymi na wakacjach na mazurach to akurat w okolicy były jakieś zawody, w których brał udział Bogdan (już po wyjebaniu ze Związku) i mój stary oczywiście chciał koniecznie tam jechać, więc pojechaliśmy. Zawody wyglądały tak, że wędkarze w pewnych odstępach siedzieli nad kanałkiem a widzowie mogli się przechadzać wzdłuż niego tylko musieli być dupa cicho żeby nie rozpraszać zawodników i ryb nie płoszyć. Oczywiście jak tylko mój ojciec zobaczył idola to leci do niego i drze mordę

    PANIE BOGDANIE PANIE BOGDANIE TO JA! JAK BIORO? CZYM PAN NĘCIŁ?
    Wszyscy zgromadzeni się na ojca patrzą jak na idiotę i pokazują mu żeby był ciszej a Bogdan jak go zobaczył to tylko opuścił głowę zrezygnowany bo już ojca znał, bo ojciec już go na kilku zawodach napastował. Stary podszedł do niego i coś mu pierdoli a ja z matką staramy go uciszyć i zabrać trochę dalej żeby nie przeszkadzał, ale był tak podniecony że się nie dało. Bogdan po chwili skiną na jednego sędziego, wyraźnie po to żeby przyszedł i coś zrobił z moim starym. No to sędzia podchodzi i mówi, że trzeba zachować ciszę i prosi żeby się odsunąć od zawodników. Na co mój ojciec zaczyna awanturę, że on tu będzie pilnował żeby panu Bogdanowi nikt nie przeszkadzał i nic nie psuł bo on już zna ich (tych z PZW, którzy są oczywiście przyczyną niepowodzeń Bogdana) metody. Bogdan tłumaczy, że on nie potrzebuje ochrony i sam sobie poradzi a ojciec

    Proszę się nic nie bać, ja się wszystkim zajmę i stoi wyprężony. Dopiero jak go organizatorzy postraszyli policją to odsunął się na przyzwoitą odległość ale dalej jak ktoś tylko koło Bogdana przechodził to stary się napinał jak debil i wytężał wzrok, czy mu żyłki nie przecina albo jakiegoś gówna do wody nie wrzuca żeby odstraszyć ryby i pod nosem mamrotał, że on już ich wszystkich dobrze zna.
    Co ciekawe w sobotę czyli jutro ojciec jedzie kibicować Bogusiowi na jakieś zawody nad Zegrzem pod Warszawą i może pojadę z nim bo w sumie wolę sobie pochodzić po krzakach i udawać, że ojca nie znam niż zapierdalać w domu z odkurzaczem jak widzi to moja matka. Pewnie będzie jakaś inba więc będę dostarczał xD
    No i chuj pojechałem na te zawody wędkarskie nad Zegrzem ze starym ale nie działo się nic ciekawego poza tym, że pan Bogdan tak się napierdolił, że się wjebał do wody po uszy i mój stary z jakimiś Mirkami go wyciągali a organizatorzy powiedzieli, że dopóki nie pójdzie na jakieś leczenie to ma się nie pokazywać bo za każdym razem jest z nim problem. No i jeszcze wróciłem bogatszy o buty xD
    Mój stary poszedł się odlać w krzaki i wraca po chwili z butami ujebanymi jakimś gównem i chyba krwią

    hehe synek popa prawie nowe doczyści się i będziesz miał w sam raz
    to ja mu tłumaczę, że mam buty i żeby to wyjebał a on

    no co ty suny grzech zmarnować takie, sam będę chodził ja tobie nie pasujo
    Teraz stary siedzi w przedpokoju, czyści je i się cieszy jaką ma głowę do interesów xD
    pokaż całość

  •  

    Proszę, przestańcie się modlić za mojego dziadka!!!! Staje się przez to zbyt potężny. Wyważył drzwi i uciekł ze szpitala. Policjanci nie potrafią go złapać. Jest teraz zbyt silny. #pasta

  •  

    Poza pracą etatową przyjmuję w gabinecie psychologicznym. Na drzwiach jest tabliczka z napisem "proszę poczekać", by w trakcie jakichś trudnych dla pacjenta chwil ktoś nie walił w drzwi. Kiedy zdarza mi się okienko między wizytami, drzwi mam zamknięte, by porobić jakieś notatki lub poczytać, a że pokój jest dość nieźle wyciszony, to nie zawsze słyszę, jak ktoś przychodzi i siada na krzesełku w poczekalni (przecież nie zapuka ze względu na tabliczkę).

    Żeby nie otwierać co chwilę celem sprawdzenia, czy pacjent już jest - zdarza mi się klęknąć na czworaka i zaglądać przez szparę w drzwiach... Zawsze mam wtedy wrażenie, że po drugiej stronie zobaczę mojego ojca mówiącego "ty co? pojebany jesteś? co ty tam robisz?"

    #heheszki #pasta
    pokaż całość

  •  

    Dobra Mirasy... Debil, który wymyślił Axe Anti-Hangover na kaca powinien się zdrowo pierdolnąć w głowę...

    Gęste, lepkie, o intensywnym zapachu kompletnie nie nadaje się do picia. Męczyłem pół szklanki, bo ciągle zbierało mi się na wymioty, ale myślę sobie "@Villthuriss, przełknij, w końcu na kaca, teraz może i jest Ci nie dobrze, ale potem będzie jak ręką odjął"...

    I wicie co? Siedzę praktycznie przytulony do kibla już 3 godzinę, bo ciągle rzygam tym świństwem i wcale mi się nie poprawia...

    2/10 nie polecam...

    #kac #coolstory

    pokaż spoiler #pasta
    pokaż całość

  •  

    bądź mną na 4 lvl
    twój tate to śmieszek jakich mało
    pyta sie ciebie czy chcesz grać w czołgi na polistation
    no jasne że chcesz jesteś przecież tylko małym guwniakiem
    tate mówi usiądź na fotelu to cie przesune blizej tv
    w kluczowym momencie tate odsuwa fotel
    jebudup matko bosko co to się stanęło
    moja dupa boli inaczej niż zwykle
    tate gnije wniebogłosy
    niedziela wieczur tate szykuje ci kąpiel
    chodz maniek wykąpiemy ci siusiok
    pytasz tate czy woda nie jest za gorąca
    wszystko ok jest w sam raz
    no to chop wskakuj
    woda ma temperature tysionca słońc
    płaczesz krzyczysz
    ojciec patrzy i gnije z ciebie
    myślisz cały wieczur jak mu się odwdzięczyć
    wpadasz na super pomysł nasrać mu do ryja
    wyczekujesz moment
    tate leży ma zamknięte oczy
    zbliżasz swoje poślady i muwisz nie ruszać sie bo strzelam
    tate sie otwiera oczy i dostaje w twarz jajecznika złośliwego
    bąka usłyszał jan papież w watykanie
    gnijesz wniebogłosy
    olaboga co żem uczynił xDD
    tate wymiotuje
    już nigdy nie zrobił ci dowcipu


    #pasta #heheszki #dziendobry
    pokaż całość

  •  

    Znalezione w sieci. Proponuję przeczytać uważnie bo uwagi tego internauty moim zdaniem są bardzo sensowne a cała ta sprawa śmierdzi na odległość;

    #rakcontent #heheszki #pasta #foliarze #adamowicz

    "Pracowałem w wojsku i później policji .Aby ugodzić kogoś jednocześnie narządy, przeponę , i w serce zadając pchnięcie trzeba być wyszkolonym albo mieć niebywałe szczęście . To jest półmetrowy odcinek do pokonania pod bardzo konkretnym i precyzyjnym kątem . 2 razy dłuższy niż typowe ostrze noża bojowego.3 razy niż typowego kuchennego .Atakując w inny sposób pod żebro około 20 cm u praworęcznego atakującego . Broń użyta w ataku to nóż desantowy, używany przez komandosów. Jest to informacja podana przez policję. Ostrze miało około 15 cm długości .Trzeba ćwiczyć tygodniami żeby takim nożem zadać takie ciosy .

    Większość uderzeń w afekcie w jamę brzuszną zadaje się na wprost w okolice żołądka i lądują najdalej na krzyżu i miednicy. Nożownicy amatorzy często próbują zaatakować w serce przez żebra czy mostek.Człowiek się rusza, ofiara też. Są emocje, adrenalina. Spięcie mięśni. Brak doświadczenia.
    Zobaczcie jak wygląda corrida. Wprawieni matadorzy nie potrafią szpadą trafić tak byka który ma 2.5 krotnie większe organy przez czasem kilkadziesiąt minut

    Duża ilość osób przeżywa nawet 4-5 pchnięć. To zdarzenie było bardzo nietypowe. W taki sposób został ugodzony Jezus włócznią przez setnika z 10 letnią praktyką. Będąc nieruchomym. W mojej opinii wymaga to ponadprzeciętnej wiedzy z anatomii i technik walki.
    Ciosy w Gdańsku były 2. Jeden na wysokości pasa. Drugi już śmiertelny. Dokładnie w takiej kolejności jak uczą się komandosi. Jeden nisko a gdy człowiek spina przeponę i się pochyla z bólu skraca pewne odcinki wewnątrz ciała. Możliwe jest zadanie wtedy ciosu w serce nawet tak krótkim ostrzem.

    Dodajmy do tego jeszcze płaszcz zimowy i całą resztę ubrań.Spróbujcie przebić a co dopiero trafić w coś przez 3 warstwy materiału . Tutaj to nie był amator po prostu.

    Po tak silnym ataku facet jednak miał czas zdążyć wygłosić swój manifest . Znał procedury , harmonogram z wyprzedzeniem i był precyzyjny (miał plakietkę media , były fajerwerki zagłuszające i odciągające uwagę , ochrona nie stała na tyle blisko więc wiedział ile ma czasu na działania ) To też nietypowe. Jak na kogoś kto ponoć wchodził do banków ze straszakiem to wygląda zbyt profesjonalnie.

    Zmarły Prezydent nie miał wiele wspólnego z więziennictwem czy wymiarem sprawiedliwości . Stefan winił PO za tortury w więzieniu po czym tak chętnie tam wraca. I ze wszystkich polityków tej partii wybrał jego.W czasie gdy każdy może wygooglowąć że Donald Tusk biega w pewnym miejscu z jednym ochroniarzem. Wszystko się kupy nie trzyma.

    Nie zachowało się też żadne wyraźne nagranie ze zdarzenia z widokiem na jego twarz twarzy.To dziwne że podczas finału ,podczas odliczania i światełka nie było zbliżeń . Oglądaliśmy różne konkursy , mam talenty itd. Przecież zadanie operatora w takiej chwili to maksymalne uchwycenie ze wszystkich kamer.To był finał a jedyne konkretne nagranie było z komórki kogoś z tłumu. Reszta została upubliczniona dzisiaj i pocięta na urywki w wielu przypadkach. Na każdym, powtarzam na każdym jego twarz jest zasłonięta przez dym z zimnych ogni albo nierozpoznawalna przez czerwoną poświatę z innych fajerwerków.

    Możliwe nawet że prawdziwy Stefan cały czas siedzi i będzie siedział dalej za tego cudaka tutaj . Skoro w scenariuszu Kilera Piotr Wereśniak wpadł na to 20 lat temu to czemu nie tutaj. Jak wiadomo dzieją sie rzeczy które sie pisarzom jeszcze nie śniły.

    Stefan to zrobił w taki sposób ,takimi środkami że mam niemal 100% pewność że jest osobą doświadczona i dobrze przeszkoloną jak również miał dostęp do informacji do których zwykły kowalski by nie miał. Użył noża o sztychu sztyletowym a nie typowym. Takie są typowe głownie dla zwiadu i rozpoznania.

    Jego motywy są wewnętrznie sprzeczne ale pozornie spójne a manifest wygłosił bez potknięć przejęzyczeń czy pośpiechu . . Znam statystyki jako były protokolant .
    Frustraci zaburzeni atakują wielokrotnie. Dają sobie upust. Odreagowują. Oni marzą o zemście latami. Bywa i nawet 30-50 pchnięć. Obsesja stoi na przeciwnym biegunie co narcyzm. Nie tłumaczą się. Oni po prostu działają.Ich celem jest ofiara, nie opinia ludzi , nie widownia. Nie przekonywanie kogoś że ofiara była zła .

    Taki Brejwik który zabijał aby swoje manifesty rozpowszechnić był wielokrotnie badany i jest osobą całkowicie poczytalną.
    Posiada pewne zaburzenia emocjonalne i empatii ale nie posiada żadnych chorób psychicznych w znaczeniu klinicznym . Jak wielu mu podobnych. W tym i Stefan moim zdaniem .

    Oceniajmy po owocach. A efektem jest że nie żyje Pan Adamowicz i odchodzi Jurek. Komu miało by na tym zależeć. Rabusiowi bankowemu?"
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Razem z grupą koleżanek i kolegów z roku czekaliśmy na wykład. Leciała typowa mowa-trawa, przedwykładowe śmieszki i gadanie o niczym. Zauważyłam, że jeden z kolegów zdaje się trochę zmęczony, zagadnęłam go więc uprzejmie:
    - Stary, wyglądasz jak suche gówno.
    - No tak. Bo wiesz, spałem dziś niecałe sześć godzin.

    No nie. Cu-do-kurwa-wnie. Do rozmowy zaraz włączyła się reszta ekipy:

    - Taaak? Ja spałam tylko pięć godzin.
    - Ja też pięć.
    - A ja cztery i pół.
    - Cztery, zasnęłam dobrze po czwartej.
    - Trzy, nie wiem jak wstałem
    - Ja dwie i pół.
    - A ja w ogóle nie spałem
    - Ja wprawdzie cztery godzinki, ale to już trzecia noc, jak tylko tyle śpię.
    - Hehe, sen jest dla słabych, kawa, Monsterek xD

    A ja siedziałam w bezruchu jak ten chuj na gejowskim weselu i słuchałam. Rozpoczęła się jakaś poroniona licytacja, cała rozmowa zeszła od razu na przechwałki na temat tego, kto jak mało spał. Jak zresztą za każdym jebanym razem, gdy tylko ktoś w rozmowie wyzna, ile godzin snu miał tej nocy. Oczywiście, ten kto spał najmniej jest z tego dumny jak paw, a inni patrzą z podziwem.

    Fizykę kwantową rozumiem, metylację DNA ogarniam, wszystko jestem w stanie zrozumieć – ale dlaczego deprywacja snu jest powodem do dumy? Z czego tu być dumnym? Z tego, że nie potrafisz sobie zorganizować czasu i w efekcie nie możesz pozwolić sobie na porządny sen? Z tego, że leżałeś do trzeciej w nocy przeglądając w nieskończoność fejsbuka, seriale czy gównostronki z memami – już nie dla rozrywki, ale raczej z uzależnienia czy kompulsywnego odruchu? Czy z tego, że nie potrafiłeś doczekać do piątku i napierdalałeś wódkę do piątej rano z patusami z akademika?

    No to dalej, policytujmy się czymś jeszcze. Wyglądam dziś trochę słabo, ale to dlatego, że nie oddychałam od minuty.
    - A ja od dwóch
    - A ja od trzech!
    - Ja mógłbym w ogóle nie oddychać, hehe, tylko perfluorodekalina, oddychanie jest dla słabych.

    - Nic dzisiaj nie jadłem
    - No i co z tego, ja nic nie jem od wczoraj
    - Od tygodnia
    - Ja mógłbym w ogóle nie jeść, hehe, jedzenie jest dla słabych, tylko kroplówka!

    - Nie srałem już od wczoraj.
    - A ja od dwóch dni
    - Ja od tygodnia!
    - Ja mógłbym w ogóle nie srać, hehe, Stoperan for the win, sranie jest dla słabych.

    Kurwa. A potem siedzi taki jeden z drugim na wykładzie, ale chuja z niego wyciągnie, bo jego wymęczona koncentracja skupiona jest tylko na tym, by nie zasnąć. Potem przed każdą sesją te intelektualne rozwielitki spamują fejsbukowe gównofora: "Czy znacie jakieś dobre specyfiki, aby nie być zmęczonym/mieć lepszą koncentrację/poprawić sobie pamięć? Kawa już nie działa" i doradzają sobie nawzajem guaranę, yerba-matę czy inny szajs.

    Macie tu prawdę objawioną, sekret dany wam za darmo. Aby się wyspać, trzeba spać. Cokolwiek masz do zrobienia, pierdol to i idź spać. Internet i wódka przeżyją bez ciebie tę noc.
    .
    .
    .

    pokaż spoiler #studbaza #baitpasta #szkalujaca #pasta
    pokaż całość

  •  

    Witam ponownie. Dziś w moim przegranym z założenia i w praktyce życiu wydarzył się kolejny dramat. Ale to już było prawdziwe przegięcie, jestem teraz cały rozstrzęsiony i boję się nadejścia jutra. Nie pomaga mi już nawet targanie skóry raz za razem. Nie potrafię się uspokoić. Wszystko rozeszło się o dziewczynę... Pierwsza od lat, z którą się zetknąłem i która nie położyła na mnie lachy po pierwszym dokładniejszym zlustrowaniu mnie wzrokiem. Nie opisałem wam się wcześniej, ale zrobię to teraz, żebyście mieli jako taki obraz mojej żałosnej osoby: Jestem niski - mam 165 cm wzrostu w ortopedycznym obuwiu. Mam krzywe giry i kręgosłup dopasowany kształtem do krzesła od kompa. Garbię się i w tym miejscu, gdzie niektórzy mają klatę, robi mi się karykaturalna depresja. Psy zawsze ujadają, a koty syczą na mój widok. Mam żółte, popsute zęby i obwisłą, smutną twarz onanisty... Wąskie barki sterczą mi do przodu i mam za dużą głowę. Mama zawsze każe mi strzyc się tak, żebym zostawiał sobie równa grzywkę. Grzywkę, kurwa, czaicie...? Jestem obrzydliwy - nie mogę się onanizować pod prysznicem z dwóch powodów: po pierwsze bardzo rzadko się w ogóle myję, po drugie pała mi flaczeje, kiedy widzę swoją godną politowania nagość. No dobra, tyle o mnie, opowiem wam moją dzisiejszą tragedię. Dziś w szkole, co było dla mnie cudem, odezwała się do mnie niewiasta. Zaczęło się od tego, że szedłem sobie szkolnym korytarzem i odważyłem się zanucić sobie happy sada: "kiedyś kupię nóż i powyżynam wszystkich wkoło...". Wtedy z parapetu poderwał się jeden z palantów z klasy młodszej o dwa lata - nawet ich nie zauważyłem - i warknął: "Próbujesz podskoczyć buraku, kurwa, ty cioto pierdolona ?! Jakieś noże nam tu insynuujesz!?" I zanim się zorientowałem, zarobiłem siarczystą lepę w mój wykrzywiony przerażeniem, obwisły ryj. Zapiekło jak sam skurwisyn, w oczach staneły mi łzy. Cała ta młodsza klasa, siedząca wokół wybuchnęła dzikim śmiechem. Zaczęli robić mi foty z komórek, jak stoję w żałosnej, skulonej pozie, z puchnącym ryjem i świeczkami w ślipiach. Uciekłem stamtąd i schowałem się w łazience. Ale to był dopiero wstęp dowłaściwego dramatu... Kiedy wyszedłem, wypłakawszy się już, z klopa, zobaczyłem dziewczynę z tamtej klasy. Pomyślałem, że może chce mi napluć w ryj i sięgnąłem odruchowo do kieszeni po chusteczkę. Ale nie, dziewka spytała się mnie, czy słucham happysadu i czy mam ich jakąś płytę, bo jej bardzo zależy. Akurat tak się składało, że miałem ich płytę - Happysad jest to jedyne, czego słucham, oprócz Denzela, przy którego rytmicznych kawałkach dobrze mi się masturbuje - i powiedziałem jej to z niejaką ulgą (bałem się, że napluje mi w ryj po odmownej odpowiedzi). Laska się ucieszyła i spytała, czy bym jej tego krążka nie pożyczył i że może nawet iść ze mną po lekcjach do mnie, żeby go wziąźć, bo jej naprawdę bardzo bardzo zależy. Byłem wniebowzięty. Rany, wreszcie jakiś kontakt z dziewczyną (oprócz kontaktu z wydzielinami mojej siory). Ludzie zobaczą mnie z tą laską, jak będę z nią szedł przez miasto. Usłyszałem anielskie pienia. Po lekcjach poszliśmy razem w stronę mojego bloku. Zagadywałem laskę, ma na imię Klaudia, o naukę. Mówiłem jej, że trochę mi nie idzie z fizyką... wiem, wiem, jestem żałosny aż do absurdu. Nie chciała wejść do mnie do domu, zresztą się nie dziwię, bo mój jebany w czy dupale ojczym (zwany dalej tate) leżał na wznak na środku przedpokoju, z tapetą z własnych haftów na gębie.

    Tate lubi sobie czasem trochę popić, cóż poradzić... Klaudię przeraził ten widok i chciała już spierdalać, ale przypomniała sobie widać o happysadzie, bo zatrzymała się jakoś tak w pół kroku. Pobiegłem do swojego pokoju, wziąłem płytkę i dałem jej ją. Klaudia była zielona na twarzy (mój tate właśnie poprawiał sobie przez sen tapetę), ale zmusiła się do bladego uśmiechu i zeszła na chwiejnych nogach na dół. Jakoś tak pod wieczór tradycyjnie poczułem potrzebę masturbacji, tradycyjnie siedząc przy kompie. Pomyslałem sobie, że zwalę pod film ze zwierzakami (jestem ich miłośnikiem) i wybrałem niedawno zassany avik "Swietlana and her dog". Dobre, mocne, rosyjskie kino... Miałem go na płytce, leżącej wśród wielu innych w szufladzie. Zacząłem szukać, już rozgrzewając lewicą pałkę... i w końcu ją dojrzałem. Włożyłem płytkę do napędu, włączyłem... I ukazały mi się utwory Happysadu. POMYLIŁEM, KURWA PŁYTY... DAŁEM KLAUDII SWIETLANE Z JEJ PSEM... Boję się nadejścia jutra... Siedzę przed kompem, w majtkach mam pełno rzadkiego gówna, bo zesrałem się z wrażenia i cały się trzęsę. Mam przejebane jak w ruskim czołgu. Nie wiem, czy nie załatwię się tabletkami, ale tym razem dokładnie przeczytam etykietę...Co ja najlepszego zrobiłem...

    #przegryw #licbaza

    pokaż spoiler #pasta
    pokaż całość

  •  

    Była godzina 2 w nocy. Mój ojciec miał nową partnerkę i powiedział mi, że jest w porządku. W ten mówię do tatusia co ty za bzdury wygadujesz ?! Przecież tej pani chodzi tylko o twoje pieniądze ! Nagle powstał, mój ojciec powstał i mówi do mnie co ty właśnie powiedziałeś niegrzeczny młodzieńcze i wystawił w moim kierunku rękę jako groźba, a ja go uderzyłem w krocze szybkim ruchem, podbiłem mu oczodół i przewróciłem na brzuch. Ojciec nie mógł złapać oddechu. Miałem wrażenie, że to przez sweter, który miał na sobie. Nałożyłem mu ten sweter na głowę i zacząłem klepać go po podbródku w celu udrożnienie dróg oddechowych. Mój wujek zaczął nas rozdzielać. Miałem na sobie koszule z drogimi guzikami w której byłem wcześniej u pań lekkich obyczajów i tak się z ojcem podotykalismy, ze mi wszystkie guziki powypadały.

    #heheszki #pasta #pdk #stopnienawisci
    pokaż całość

  •  

    Jakoś 2 dni temu dowiedziałem się, że fryzjer z mojego osiedla został aresztowany za handel narkotykami. Dużo myślałem o tym, w końcu byłem jego stałym klientem od lat. Gdyby nie ta akcja to nigdy bym się nie domyślił, że jest fryzjerem.

    pokaż spoiler #heheszki #wykopjointclub #suchar #narkotykizawszespoko #pasta
    pokaż całość

  •  

    miej 16 lat
    dziewczyna którą znasz od 4 roku życia organizuje imprezę
    niedawno miałeś operację i zażywasz pewne tabletki
    sprawiają że masz lekkie zaparcie
    jebać to XD
    idź na tę impre
    flirtuje z tobą hardo
    nie bardzo się tym przejmuj, pewnie z najebania
    domówka trochę zwalnia
    nie masz gdzie spać
    "Oh, po prostu chodź ze mną"
    no, ok XD
    wyruchaj ją jak platforma nie wyruchała
    niebezpiecznie pierdź z każdym ruchem, jest ledwo przytomna, więc spoko
    mniej spoko
    po wszystkim, zaśnij plecami do niej
    obudź się i poczuj OKROPNY, ZJEJŁCZAŁY smród, jakby coś zdechło
    kurwa, no nie
    latarką w telefonie szacujesz straty
    rozglądasz się, zielono-jabłkowe ślady na jej całych plecach i połowie pościeli
    cokurwarobić.avi
    weź kupę w ręce i porozcieraj po jej pośladkach
    zostaw notkę "zesrałaś się, więc poszedłem", nie wiedzieć czemu
    załóż ubranie, ZBIEGNIJ po schodach, jak najszybciej chcąc się dostać do domu
    brak wieści od niej
    2 tygodnie później popełniła samobójstwo

    pokaż spoiler #heheszki #pasta #byloaledobre
    pokaż całość

  •  
    Zozol356 via iOS

    +1413

    Dworzec w Poznaniu to najbardziej debilny dworzec w Polsce.

    Wy nie macie w pyrowskich szkołach matematyki, że Was tam uczą liczyć w taki sposób? Czy jesteście takimi fanami Gwiezdnych Wojen, że też postanowiliście numerować wszystko od dupy strony?

    "Pociąg intersyty ze stacji x do stacji y, odjedzie z peronu 4a tor 57". I już wiesz, że jesteś w czarnej dupie.

    Stoisz na peronie czwartym, słyszysz komunikat, że z peronu trzeciego odjeżdża Twój pociąg, więc myślisz "HMMMMM, trójka jest obok czwórki, jak dobrze, że nie muszę daleko iść"

    Takiego wała

    Idziesz na peron obok, a tam, peron piąty. Myślisz, "o kruca fuks, cofnę się, gapa ze mnie!". Cofasz się, a Tam... teleport, bo jesteś na peronie pierwszym!

    WTF?!

    I biegasz, szukasz, przejścia, tunele w wiecznym remoncie, galerie, te idiotyczne rogale za 10 PLN sztuka, biletomaty, remonty, pętla autobusowa, galeria, makdonald, schody ruchome w dół, przejścia naziemne. Jest! Znajdujesz! Ale przykro mi, Twój pociąg odjechał 40 minut temu, Ty w tym czasie biegałeś po dworcu jak kretyn bo całe życie żyłeś w błędzie uznając, że 1, 2, 3, 4, 5, 6 to właściwa kolejność.

    Albo lepsza sytuacja. Wysiadasz na peronie trzecim i wiesz, że masz przesiadkę na peronie czwartym. Co za szczęście! Tak blisko! Patrzysz, że masz peron drugi po prawej, więc idziesz w lewo a tam...

    Avezgnida

    Idziesz do maka i zastanawiasz się co Cię podkusiło żeby brać przesiadkę w Poznaniu bez przynajmniej godziny zapasu na bieganie po tym ichnim domu wariatów.

    #heheszki #pasta #poznan #kolej
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    A wyobrażacie sobie wersje Magicala w innych krajach? np. w takim Meksyku:
    Carlos Mystico, potężny streamer postanawia pomóc swojemu młodszemu bratu - Lucio, aby ten miał godne życie i nie musiał pracować dla kartelu i szmuglować koksu do stanów.
    Razem z bratem streamują remont swojej meliny na obrzeżach Mexico City. Tequila leje sie strumieniami, a widzowie zamawiają im quasedile i ostre papryczki do testów.
    Na melinie mieszka ich matka, Seniorita Margarita (pani z latynoskim temperamentem :) ) oraz jej konkubent - Juan. Widzowie mają podejrzenia ze Juan był kiedyś wielkim Luchadorem - ElJaco, ale nikt tego
    nie może potwierdzić, bo niepokonany Luchador nie zdejmuje maski na ringu.
    Meline często szturmuje policja, w poszukiwaniu kosku, lecz kumple Carlosa zawsze są w stanie wszystko szybko wciagnąć.

    Carlos oczywiście wtedy wychodzi załatwić sprawy prywatne - wpierdziela tortille razem ze swoja kobietą życia - Nosasitą
    No i piniata walona na suke, a to wszystko za | 3 pesos

    #danielmagical #patostreamy #pasta
    pokaż całość

  •  

    jesteś mną.
    żyjesz w Cesarstwie Rzymskim
    pochodzisz z Galii Przedalpejskiej
    nie przelewa się
    chodzisz do gimnazjonu bo tate nie stać na niewolnika do nauki
    mimo tego nie uczysz się źle
    lubisz grekę
    nauka motzno
    idziesz do gaju oliwnego odpocząć
    spotykasz loszkę 9/10
    troche taka typowa Tulia, ale to nic
    wstydzisz się
    na Jowisza co tera
    a chuj zagadam
    podchodząc widzisz że czyta Homera
    Adonis_mode on
    mówisz "mowa słodsza niż miód" bo znasz Homera
    "porozmawiajmy więc"
    dobrzeposzło.jpg
    spotykacie się jeszcze kilka razy
    zaczynacie chodzić za rękę
    wszystko pięknie jak w eposie
    pewnego dnia niewolnik przynosi list
    to od niej
    czujesz kłopoty
    "Anonus, jest ktoś inny"
    wkurwiasz się
    idziesz do gaju zobaczyć co to za fagas
    widzisz ją
    prowadzi się z poetą - Horacym
    kurwa przecież on nawet nie jest Rzymianinem
    pytasz co on ma czego ja nie mam
    no wiesz, on taki poeta, a ty tylko pierdolisz o tym homarze
    on mówi "chwytaj dzień, ale nie pytaj co przyniesie jutro"
    wkurwiasz się
    wracasz do domu
    czujesz wielkie feelsy
    zaczynasz pisać wiersze
    "będę lepszym poetą niż ten kutasiarz"
    zawsze zmienną jest kobieta
    "no, to jest dobre"
    co dziewczyna mówi zakochanemu, na wietrze i płynącej wodzie można zapisać
    wydajesz swoje wiersze
    zdobywasz sławę
    Oktawian prosi cię o napisanie eposu o Rzymie
    czujesz dobrze
    wydajesz Eneidę
    jesteś wielkim poetą
    zaprzyjaźniasz się z Oktawianem Augustem
    loszek i daktyli pod dostatkiem
    myślisz o zemście
    będzie wielki konkurs poezji na sympozjonie
    będzie Horacy
    teraz mu pokażę i tej jego Curvii czy tam Tulii
    mówisz swój wiersz i zbierasz oklaski
    wygrywa Horacy
    czemu kurwa :/
    napisał odę do Mecenasa, lizus jebany
    wkurwiasz się
    chuj z tą poezją, postanawiasz zająć się rzemiosłem
    chcesz zapomnieć o wszystkich upokorzeniach
    rzeźbisz
    mija wiele lat
    zdobywasz duże umiejętności
    w nowej świątyni na Kapitolu ma stanąć posąg
    ogłoszono konkurs
    ma być twardy jak Rzym xD
    rzeźbisz zajebisty pomnik ze spiżu
    idziesz pokazujesz go jakiemuś Gajuszowi
    no sorry Anonus ale wygrywa Horacy
    cokurwa
    pytasz dlaczego
    "wybudował pomnik twardszy niż ze spiżu"
    coś w tobie pęka
    przypominasz sobie wszystkie złe chwile
    łzy w oczach
    wściekłość lvl 9001
    widzisz tego kutasiarza
    nie wytrzymujesz i podbiegasz do niego
    "zabiję cię kurwiu"
    "nie wszystek umrę"
    zaczyna spierdalać
    gonisz go przez Kapitol
    gonisz przez miasto
    wbiega w ślepą uliczkę
    już prawie go masz
    odwraca się i ściąga maskę
    co tu się odjebao
    to Oktawian August, princeps zawadiaka i twój kolega
    nie wiesz o co tu chodzi
    dlaczego zniszczyłeś moje marzenia?
    patrzy na ciebie wzrokiem Augusta
    rozdziera szaty i mówi
    "czy dobrze odegrałem swoją rolę w tej życiowej farsie?"

    #heheszki #coolstory #takbylo #pasta
    pokaż całość

  •  

    Długo dojrzewałem do tego żeby w końcu zasrać. Mam 25 lat i jak do tej pory mój najbliższy kontakt z niespokrewnioną ze mną kobietą (trzymanie kuzynki za rękę czy przytulanie mame) to był wolny taniec na dyskotece w podbazie. 
    Ze względu na moją - delikatnie mówiąc - niezbyt zachęcającą aparycję raczej odpadało, żeby udało mi się stracić prawictwo za darmo więc od dłuższego czasu przeglądałem ogłoszenia na roksie, garsonierze itd. 
    Po długich namysłach zdecydowałem się na [http://www.roksa.pl/lpl/anons.php?nr=117875] 
    jak szaleć to szaleć xD 
    W piątek dostałem wypłatę i zamierzałem na całą zabawę przeznaczyć z 1000zł, żeby nie r*chać z zegarkiem w ręku. Jedną z moich głównych obaw była higiena dziewczyn, więc nie chciałem iść w weekend jak wszystkie mirki z budowy idą prze*******ić tygodniówkę i roksy mają po 20 klientów dziennie, dlatego zdecydowałem się iść w poniedziałek jak najwcześniej rano. 
    Wczoraj zadzwoniłem do tych dziewczyn i umówiliśmy się na dzisiaj na 14:00 i obiecały, że będę pierwszym klientem tego dnia. Byłem taki poddenerwowany, że w nocy prawie nie spałem a od rana ręce mi latały. 3 razy brałem prysznic, obciąłem paznokcie i mniej więcej nożyczkami łoniaki. O 12:00 byłem już tak spięty, że postanowiłem wypić kilka hehe piwek dla kurażu. Obaliłem cztery i o wpół do drugiej stałem już pod domem dziewczyn na Koszykowej. Punkt 14:00 zapukałem do drzwi, dziewczyny mi otwierają już w samej bieliźnie, ja kościej hardo i ręce latają jak u parkinsonowca z nerwów. Jak mnie zobaczyły to na ich twarzach pojawiło się obrzydzenie ;__; Dukam, że wczoraj dzwoniłem i się umawiałem na zabieg dokładnie tego słowa użyłem zdenerwowany xD na czternastą. One mówią, że tak, pamiętają, tylko jest taka sprawa, że jest awaria wody w bloku i niestety ze względów higienicznych nie przyjmują teraz klientów i żebym przyszedł kiedy indziej. Potem zamknęły mi drzwi przed nosem. 
    ****ica mnie trafiła na tej klatce schodowej bo co to za dz**ki, co wybrzydzają w klientach. Wyszedłem wściekły i lekko podpity na ulicę, złapałem taksówkę i próbuję w delikatny sposób wytłumaczyć kierowcy, że chciałbym pojechać do agencji. 

    Cytat:
    No ten panie taksówkarzu wie pan jak to z dziewczynami jest hehehe 
    Ale o co chodzi? 
    No wie pan hehe nie zawsze są a potrzeby człowiek ma hehe no wie pan hehe 
    Może pan powiedzieć gdzie mamy jechać? 
    Myślałem tam sobie właśnie że może pan mi powie gdzie jechać 
    Ja panu mam mówić gdzie pan chce jechać?! w tym momencie już mocno w****iony 
    No bo ja bym chciał do jakiegoś takiego lokalu 
    Mówisz pan o burdlu? 
    No tak coś tego typu, tylko jeżeli by się dało to jakiś dobry

    No i kierowca mówi, że zna bardzo dobry lokal, i że mnie zawiezie. 
    Wywiózł mnie jny aż do Łomianek i naliczył 70zł. Pewnie znał 100 burdeli bliżej ale chciał sobie zarobić na mojej niedoli. 
    Muszę mu jednak przyznać, że dobrą mi wybrał tą agencję bo to była prawdziwa wielka willa. 
    Wchodzę do środka i nikogo ****a nie ma. Zaglądam do różnych pomieszczeń ale nikogo nie mogę znaleźć. W końcu wchodzę do kuchni a tam siedzi 6 dzek i pije kawę i je jajecznicę. Pomyślałem tylko- super dom rozpusty ****o xD 
    Jedna dziewczyna pyta w czym mogą pomóc a ja zaczynam się jąkać cały blady i nie mogę złożyć poprawnego zdania. Dziewczyny w śmiech i mówia, że widać, że pierwszy raz w "wesołym miasteczku" xD i że godzina 200zł i czy mam pieniądze. To ja odzyskałem głos i rozum człowieka i mówię dumny, że 1000zł mam. No to dziewczyny mówią, że fajnie, pobawimy się, tylko muszę trochę poczekać bo jeszcze nie otworzyli lokalu i ktoś tam jeszcze pokoje sprząta i pościel zmienia i żebym sobie z nimi siadał bo nie będę przecież stał na mrozie na zewnątrz. 
    Przycupnąłem na krześle z nimi przy stole. Nie były takie ładne jak te z roksy ale 6-7-8/10 bym dał z czystym sercem (ja 3/10), i co najważniejsze w przeciwieństwie do tamtych ***** były bardzo sympatyczne. Zaczęły mnie zagadywać jak mam na imię, ile mam lat itd. i tak sobie rozmawiamy i się zrobiło całkiem przyjemnie. Pytają czy już kiedyś rchałem a ja się zarumieniłem i mamroczę pod nosem, że hehe no kiedyś to miałem dziewczynę i coś tam było ale teraz nie mam hehe, a że nie umiem kłamać to one się roześmiały i powiedziały, że to żaden wstyd i one mi wszystko pokażą i żebym się w ogóle nie przejmował. Potem jeszcze chwilą gadaliśmy i taka Monika powiedziała, że w sumie to jestem słodki i jeżeli to mój pierwszy raz to ona za darmo mnie wyrcha a jak mi się spodoba to najwyżej będę do nich wracał. Ja uradowany, że odkryłem w sobie socjal skila na tyle dużego, że dzki mi się za darmo oddają xD i czekam aż skończą te pokoje sprzątać. 
    Nagle Sandra, najstarsza z nich wszystkich, która była chyba menadżerką bo z nią dziewczyny dyskutowały o grafiku, odebrała telefon. Rozmowa była bardzo krótka, ale przez te kilkanaście sekund jej twarz zmieniła się z roześmianej w przerażoną. Sylwia pyta co się stało a ona mówi, że dzwonił dziadek i powiedział, że będzie za 20 minut. Wszystkie dziewczyny pobladły momentalnie i zrobiło się cicho. Monika zaraz zaczęła prawie krzyczeć, że ona już jest zajęta bo ja jestem jej klientem i że jak chcę, to mogę cały dzień u niej za darmo siedzieć. Sandra mówi, że Monika dobrze wie, że jak przyjeżdża dziadek to żadne zasady nie obowiązują i że jak mu się zachce to nam wejdzie do pokoju i wyrcha i ją i mnie. Ja też się wtedy wystraszyłem bo przez utratę prawictwa rozumiałem, że to ja wsadzę ca w cpkę a nie mi jakiś dziadek c a w dupę i jeszcze zapłacę 200zł za tą wątpliwą przyjemność. Pytam, kto to jest ten dziadek a one mi mówią, że to taki aka, że dzki w całym mieście się go boją. Płaci grube pieniądze ale jak już rcha, to czasami cały burdel jest potem przez tydzień nieczynny. Był u nich 3 tygodnie temu i jedną dziewczynę tak wyał, że skończyła w szpitalu i do dzisiaj jest na chorobowym. Co najgorsze nie można mu odmówić wizyty bo ma znajomości wysoko i jak mu w kilku agencjach odmówili to następnego dnia wpadała policja, skarbówka, sanepid itd. i burdel zamknięty. 
    Wszystkie dziewczyny miały wilgotne oczy, ja też przerażenie mocno. Nagle słychać, że ktoś wali kijem czy czymś takim w drzwi. ******* zaczęły łzy cieknąć a ja długo nie myśląc s*******iłem do salonu i wlazłem do szafy żeby i mnie też ten dziadek na chorobowe nie posłał. Szafa miała takie jakby szpary poziome i widziałem przez nie co się dzieje zarówno w salonie jak i na korytarzu. Sandra otworzyła drzwi i do domu wszedł dziadek o lasce. 

    Cytat:
    Dzień dobry panu 
    No cześć Sandra, dupy nasmarowane hehe 
    Tak proszę pana, nasmarowane 
    No to wołaj dziewczyny do salonu i zaczynamy zabawę, masz tu kilka groszy

    I rzucił na podłogę chyba plik banknotów. 
    Dziadek wszedł ze wszystkimi dziewczynami do salonu. Za dobrze nie widziałem bo szpary były wąskie i tak jakby nachylone w dół, ale widziałem, że dziadek usiadł na kanapie a dziewczyny stanęły w szeregu przed nim. Nogi im się trzęsły i stały tak jakby czekały na rozstrzelanie w tym szeregu. Dziadek wskazał laską na Monikę i ona wtedy zaczęła płakać. Ja też płakałem po cichutku bo bardzo ją zdążyłem polubić a czułem, że stanie się jej coś złego. Dziadek kazał jej wypiąć się tyłem do niego. Reszcie dziewczyn kazał trzymać ją za ręce, nogi i głowę. Jedna chyba słabo trzymałą bo *******ną ją laską po głowie i kazał trzymać porządnie "bo będzie ostro". Od razu po tym zapakował Monice laskę w dupę tak, aż zawyła. Machał z całej siły a Monika płakała i krzyczała żeby przestał. Dziadek jednak wpychał laskę do połowy długości. 
    Ja nie mogłem już wytrzymać widoku, jak moja niedoszła miłość cierpi i z płaczem wyskoczyłem z szafy i zacząłem uciekać. Jak przebiegałem koło dziadka to on tylko krzykną "o ty c***u podglądaczu" i szybko zdzielił mnie wyjętą z dupy Moniki laską po głowie. Wtedy przez chwilę zobaczyłem wyraźnie jego twarz. Był to weteran Powstania Warszawskiego i autorytet moralny Władysław Bartoszewski. Przerażony wybiegłem na ulicę zostawiając dziewczyny na jego pastwę. Wsiadłem do autobusu podmiejskiego, który akurat podjechał na przystanek i płacząc dojechałem do centrum a potem do domu. Tak oto zamiast stracenia prawictwa straciłem jeden ze swoich autorytetów.

    #ulubionapasta #pasta #bartoszewski #czescsandra
    pokaż całość

  •  

    Dworzec w Poznaniu to najbardziej debilny dworzec w Polsce.

    Wy nie macie w pyrowskich szkołach matematyki, że Was tam uczą liczyć w taki sposób? Czy jesteście takimi fanami Gwiezdnych Wojen, że też postanowiliście numerować wszystko od dupy strony?

    "Pociąg intersyty ze stacji x do stacji y, odjedzie z peronu 4a tor 57". I już wiesz, że jesteś w czarnej dupie.

    Stoisz na peronie czwartym, słyszysz komunikat, że z peronu trzeciego odjeżdża Twój pociąg, więc myślisz "HMMMMM, trójka jest obok czwórki, jak dobrze, że nie muszę daleko iść"

    Takiego wała

    Idziesz na peron obok, a tam, peron piąty. Myślisz, "o kruca fuks, cofnę się, gapa ze mnie!". Cofasz się, a Tam... teleport, bo jesteś na peronie pierwszym!

    WTF?!

    I biegasz, szukasz, przejścia, tunele w wiecznym remoncie, galerie, te idiotyczne rogale za 10 PLN sztuka, biletomaty, remonty, pętla autobusowa, galeria, makdonald, schody ruchome w dół, przejścia naziemne. Jest! Znajdujesz! Ale przykro mi, Twój pociąg odjechał 40 minut temu, Ty w tym czasie biegałeś po dworcu jak kretyn bo całe życie żyłeś w błędzie uznając, że 1, 2, 3, 4, 5, 6 to właściwa kolejność.

    Albo lepsza sytuacja. Wysiadasz na peronie trzecim i wiesz, że masz przesiadkę na peronie czwartym. Co za szczęście! Tak blisko! Patrzysz, że masz peron drugi po prawej, więc idziesz w lewo a tam...

    Avezgnida

    Idziesz do maka i zastanawiasz się co Cię podkusiło żeby brać przesiadkę w Poznaniu bez przynajmniej godziny zapasu na bieganie po tym ichnim domu wariatów.

    #poznan #pasta
    pokaż całość

  •  

    pokaż spoiler tl:dr


    Bądź mną anon lvl 13, 1 klasa gimbazjum, ogólnie to jesteś mało ambitnym gnojem, całymi dniami napierdalasz w tibie, albo przeglądasz komixxy.pl. W szkole idzie ci tak sobie masz pare 2 na semestr pare 5 głównie z w-fu i z informy ale chuj, kumpli też masz ale to raczej same przegrywy i kujony. Pasujesz do nich, ale tylko pod względem twojego wyglądu i wycofania społecznego bo z ocen jasno wynika że żadnego grafenu to ty raczej nie wymyślisz. Ogólnie to zawsze chciałeś należeć do tych popularnych ale wiesz że to raczej nie możliwe, w szkolnych kastach raczej nie da się awansować. Niedzielne popołudnie, razem z mamełe idziecie do babci z którą mieszka twój najebany wujas. ogólnie lubisz tam chodzić wujek jest na permanętnym bezrobociu i oprócz chlania i siedzenia na kompie nie robi nic, ach to jest życie. Wujas jak zawsze pokazuje ci pornosy i nowe gierki w które teraz napierdala, po godzinie grania z nim urywa mu się film, dzień jak co dzień wyjebane grasz dalej, nagle dostrzegasz coś w jego kieszeni<o kurwełe jpg> to te słynne szlugi, nawet się nie zastanawiasz podpierdalasz mu 5 fajek, po czym wracacie z rodzinką do domu, No to w szkole będzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    następnego dnia pokazujesz swoim kumplą artefakty. Ty anon to fajury! skąd je masz? A zajebałem wujkowi jak spał najebany oznajmiłem, ty to co z nimi zrobimy? zapytał nieśmiało jeden z przegrywów.Mam plan opowiem wam po lekcjach.
    po lekcjach poszliśmy za garaże aby wtajemniczyć moich kamratów w ten iście szatański plan.
    Słuchajcie wszystkie loszki lecą na fajnych, popularnych chadów, którzy w dupie mają zasady dlatego żeby awansować w tej drabinie społecznego spierdolenia też musimy takimi się stać.Oto plan weźmiecie najbardziej potargane łachy jakie macie, łeb macie opierdolić na łyso albo jebnąć sobie irokeza i pofarbować go plakatówkami, do plecaka jeden zeszyt do wszystkiego, jeden długopis...albo nie pożyczycie sobie długopis i kartkę od kogoś, pamiętajcie co 2 słowo macie mówić "kurwa" nawet do nauczycielki wyjebane to nasza szansa.Tyy anon no nie wiem a co jak nas wyrzucą ze szkoły? To nawet lepiej odpowiedziałem, laski lecą na bad guyów chcesz umrzeć jako prawiczek? No niby nie...To rób kurwa co mówie.
    W domu powiedziałem że ide do fryzjera opitolić się na łyso, bo solidaryzujemy się z dziećmi chorymi na raka i chcemy ich wesprzeć w walce z chorobą za co mama dała mi 20 zł.Po drodze spotkałem lokalnego żula którego namówiłem żeby kupił mi 3 piwka reszta dla niego. żul zrobił mnie niestety w chuja i kupił mi 3 browary bezalkocholowego żywca, reszte oczywiście zajebał.
    na szczęście w plecaku oprócz zeszytu miałem nożyczki i zdarłem tylnią strone etykiety z informacją o procentach a na przodzie butelki zdarłem napis "bezalkocholowe" więc wyglądało legitnie.Plan coraz bardziej się układał.
    Wchodzę do szkoły wszystkie oczy na mnie.Ja łeb łysy spodnie za duże i dziurawe w dodatku, bluza pit bull oczywiście też za duża, zegarek z kalkulatorem na ręce i wisiorek złoty(z komuni) na szyji.Nagle dostrzegam że moi tzw kumple mnie wystawili i każdy przyszedł ubrany tak jak zwykle, każdy oprócz mnie.Podchodzi do mnie cycata karyna (tak naprawde płaska, ale i tak najlepiej wyposażona z całej klasy) i pyta "yyyy anon wszystko w pożądku?" na co odpowiadam "bywało kurwa lepiej ale chuj zajaram fajka to mi przejdzie" wszyscy w szoku a ona pyta "to ty palisz?" no to ja odpowiadam "hehe wiesz jak jest pale jak mnie coś wkurwi albo po seksie, a że dzisiaj nie ruchałem to jestem wkurwiony" widziałem ten podziw w oczach wszystkich udało się zmienili postrzeganie mojej osoby, dopiołem swego, wiesz co karyna jak chcesz to na przerwie możesz iść ze mną na piwo, akurat mam 3, nie dzięki anon ja nie pije, i odeszła jakaś speszona.Po przerwie opierdalam moich "kumpli" co oni odkurwiają i dlaczego się nie przebrali.No wiesz anon ja to się bałem że mnie ze szkoły wyjebią i tak jakoś wyszło.jebane cioty, gdy zaraz podszedł do mnie seba największy chad w szkole ponoć wącha trawke i rucha wszystko co się rusza, kiedyś nawet założył kosz na śmieci nauczycielowi historii, ty anon jak masz jeszcze te browary to może byśmy się napili bo mnie suszy troche, nie wierzysz własnym uszom największy kozak w szkole chce się z tobą napić jak jakiś ziomal, kurwa no pewex mordo to po pszyrce na trzepaku za szkołą, spoko wpadne z karynami.siedzicie na trzepaku, wyciągasz browary i mówisz hehe zajebałem z biedro bo tam ochroniarza nie ma hehe tylko nie patrzyłem co i etykietka odklejona chyba źle przechowywali, seba na to że spoko i tak jest zamknięte, no to zdrówko, modlisz się żeby się nie poznał. sączycie a seba mówi że hehe mocne w chuj bo połowe wyjebał i go trzepie XD gdyby wiedział że to bezalkocholowe, mówisz że ciebie tak suszy że wyjebał byś wszystkie i jeszcze byś poszedł do sklepu, i wgl piwo jakieś słabe szczyny na co seba hehe jak jesteś taki kozak to dawaj, no to wziąłem na łyka swoje piwo jego i jeszcze otwórzyłem to 3 piwo.wszyscy oczy jak pięć złoty i z podziwem się mnie pytają jak, ja odpowiadam że spoko nic nie czuje i że dobre na kaca xd i chętnie bym sobie zapalił ale ognia nie mam, na szczęście oni też nie mieli i nie musiałem ich palić xd po tygodniu zostałem liderem szkoły rucham najlepsze loszki i pomiatam tymi śmieciami przegrywami, trwa to do momentu jak dyrektorka przyfilowała mnie jak chleje karmi na trzepaku, trafiłem do poprawczaka o zaostrzonym rygorze i zacząłem pisać moją rap historie. Podejżewam że na tej płycie zarobie miliony, a wy co? szkoła może studia? potem praca jako nauczyciel za 2 k netto xd nawet mi was nie żal

    pokaż spoiler może być troche chujowa ta pasta bo piszę to zjarany jak szpadel, może komuś się spodoba, może nie, żadnego komentarza nie usune jak zresztą zawsze więc możecie pisać/bluzgać co chcecie (za moderacje nie odpowiadm)


    #pasta
    pokaż całość

  •  

    Moi znajomi to fanatycy ochrony danych. Pół tablicy zajebane oświadczeniami o ich nie rozpowszechnianiu... #heheszki #facebook #pasta

  •  

    #pasta #wosp #pastypolaqa #coolstory
    Powiem wam o co chodzi w tej szopce z powrotem Owsiaka do WOŚP.

    Mój sześcioletni bratanek urodził się z lekkim porażeniem mózgowym. Nic wielkiego, jest mniej więcej tak samo głupi jak rówieśnicy, ale wymaga kosztownej rehabilitacji żeby prawidłowo rozwinąć mechanikę kończyn.
    Nieszczęście polegało na tym, że sprzęt z którego korzystał podczas zabiegów został ufundowany przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. A to oznaczało, że cała rodzina automatycznie wstąpiła w szeregi 'wolontariuszy'.

    Jurek to, Jurek tamto, gramy z sercem, róbta co chceta, sieeeeeeeemaaaaa!

    W okresie finałowym nie było w domu innego tematu, co roku miałem zjebany cały styczeń przez tych odszczepieńców. Śmiałem się tylko z ich hipokryzji, bo jak rok temu sąsiadowi z bramy spłonęło mieszkanie to rodzice nie pomogli nawet złotówką, no ale za pomoc sąsiadom nie dają serduszek.
    Ignorowałem to, dopóki matka nie wystawiła na aukcję charytatywną moich nart.

    - ŻE CO ZROBIŁAŚ?!
    - od kilku miesięcy nawet ich nie ruszyłeś, a pieniążki mogą pomóc dzieciaczkom.
    - JAK NIBY MIAŁEM UŻYWAĆ NART PRZY PIĘTNASTU STOPNIACH CIEPŁA?!
    - to tylko deski, przestań się pieklić.

    Sprzedała. Moje narty.
    Nie wiedziałem jeszcze jak, ale poprzysiągłem sobie, że, na chrystka, zniszczę skurwysyna.

    Zacząłem od rozpoznania.
    Wiecie po czym poznać sektę? Po symbolach.
    Sataniści odwrócili symbolizujący Boga krzyż i zrobili z niego znak Szatana.
    Gdy odwrócicie WOŚPowe serduszko, waszym oczom ukaże się nic innego jak biało-czerwona, naiwna polską dupa czekająca na gwałt zadany przez Owsiakowego kutasa.

    Za mały jestem żeby otwarcie wypowiedzieć wojnę Orkiestrze, więc postanowiłem rozbić ich od środka.
    Zacząłem od kwestowania (równowartość nart wyjebałem z puszki przy pomocy linijki hehehe), następnie awansowałem na starszego wolontariusza aż po dwóch latach dołączyłem do ekipy organizacyjnej.
    Byłem dwa razy bardziej pracowity niż każdy z nich, wychodziłem z własnymi inicjatywami, zostawałem po godzinach.
    Wtedy zaczęli mnie wprowadzać i zostałem przedstawiony samemu Jurkowi.

    O dziwo Juras to bardzo fajny facet, aż kipiał pozytywną energią. Podziękował mi za dotychczasową pomoc i obiecał, że w kolejnej edycji na pewno pobijemy tegoroczny rekord.
    Na samym końcu powiedział, że jako wolontariusz nie mogę pobierać wynagrodzenia za działania na rzecz WOŚP, ale może mi załatwić posadę w Złotym Melonie.

    - mam nadzieję, że pogłoski o wskrzeszeniu Hitlera nie są prawdziwe? - zażartowałem.
    - oczywiście, że nie. - zażartował Owsiak.

    Okazało się potrzebny miliard złotych jest już praktycznie zebrany, więc została tylko kwestia dostarczenia ciała.

    - załatwi się. - uśmiechał się Jurek.

    Kiedy kilka dni później usłyszałem, że po tragedii w Gdańsku Jurek wycofuje się z prezesury wiedziałem, że misja dobiega końca.

    ----------------------------------------------------------

    Na ceremonię wskrzeszania przyszło wiele osobistości.
    Nieco zapomniany już Lech Wałęsa uznał, że pokonanie odradzającego się w Polsce nazizmu to idealna okazja do powrotu na szczyt i postanowił wyzwać Führera na solo.
    Janusz Korwin-Mikke przyszedł pogratulować wodzowi niskich podatków. Nie wiadomo co robił tam Tomasz Karolak.

    - wskrzesiliśmy Cię, abyś doprowadził do końca swoją sprawę. - zaczął Jurek.
    - jaką sprawę?
    - holokaust.
    - słucham? - spytał fuhrer.
    - no, zagładę żydów w obozach.
    - jakich obozach?
    - MÓ-MÓ-MÓWIŁEM! - krzyknął triumfalnie pan Janusz.

    Korwin miał rację, Hitler nic nie wiedział. Panowie oddali się rozmowie na temat zalet austriackiej szkoły ekonomicznej, gdy załamany Jurek usiadł w kącie i z rezygnacją skrył twarz w dłoniach.

    - dzieło mojego życia...
    - niech się pan nie martwi, zawsze możemy to powtórzyć. Gwarantuję, że tym razem bez pudła, ale musisz wrócić - byłem pewny siebie.
    - o kim myślisz?

    Uśmiechnąłem się tylko i wskazałem palcem obrazek wiszący nad wejściowymi drzwiami.
    Kiedy rok później ludzie będą licytować się na liczbę naklejonych serduszek, nawet przez myśl im nie przemknie, że każda wrzucona złotówka przybliża ich do powrotu Bestii z Wadowic.
    pokaż całość

  •  

    Słynni bracia Dalton
    Od lewej Bob (ur.1869), Grattan (ur.1861) i Emmett (ur.1871) uchwyceni na swojej ostatniej wspólnej fotografii, 4 października 1892 roku, w przeddzień nieudanego napadu na bank w Coffeyville. W wyniku strzelaniny z mieszkańcami miasta zginęli prawie wszyscy członkowie gangu Dalton. Jedynym ocalałym był najmłodszy z braci. Emmett, mimo 23 śrucin w ciele, przeżył by po spędzeniu 14 lat w więzieniu wyjść na wolność i umrzeć w roku 1937. Dowódcą obławy na gang był szeryf Dick Fatpigger, który po wszystkim stwierdził:

    Daltonowie to byli kurwyj, oni byli tylko do jebanja!
    Mimo swojego heroizmu, szeryf Coffeyville został zapomniany, a sami bracia przeszli do kanonu pop-kultury, dzięki komiksom z serii "Lucky Luke".

    pokaż spoiler #kononowicz #pasta #gownowpis #heheszki #warmianskiezbrodnie
    @Mandarlin
    pokaż całość

  •  

    Szukam #pasta o kolesiu spierdolinie, który uczył się pilnie i w dorosłym życiu odniósł „sukces” zostając dyrektorem, a później do firmy przyjechał jego prześladowca ze szkolnych lat jako kurier z przesyłka i ponownie go zgnębił

  •  

    #pasta #harrypotter #heheszki

    -bądź główną postacią znanej serii
    -młody chłopiec gimnazjalista xD
    -troche przejebane w dzieciństwie
    -mieszkaj w ogromnej metropolii, jedna z największych aglomeracji świecie
    -bądź odseparowanym od reszty guwniaków z powodu swojej odmienności
    -miej nadprzyrodzone moce i siłę, o której nawet nie wiesz
    -jesteś kurwa jednym z lepszych w swoim fachu
    -o ile nie najlepszym
    -ale o tym dowiadujesz się im dalej zagłębiasz się w swoją historię
    -miej przyjaciela poznanego dzięki szkole
    -miej wkurwiającą, zołzowatą przyjaciółkę, w której de facto jesteś nieco zauroczony
    -ale o tym wiedza tylko prawdziwi fani a sezonowcy wypierdalać i chuj z wami
    -twój zjebany przyjaciel i wkurwiająca przyjaciółka są też w sumie potężni
    -ale o tym też dowiesz się później
    -twoja misja polega w sumie na chuj wie czym
    -twoja misja potem okazuje się na szkoleniu się i treningu by zostać najlepszym z najlepszych
    -i pokonać tego złego skurwysyna co zabija innych jak się do niego nie przyłączą
    -Z tym antagonistą to śmieszna rzecz, bo z jakiegoś powodu łączy was coś więcej niż nadprzyrodzone moce
    -jest w was cząstka wspólnej krwi czy coś
    -jednak mimo misji głównej wciąż realizujesz cele poboczne by wkurwić słuchacza/czytelnika/widza, kogo tam jeszcze
    -po drodze poznajesz całe tuziny kolejnych, nieco dziwnych, nieco zjebanych ale i mądrych pojebów, piękne panie, dziwne stworzenia
    -emanujesz wyjątkową ufnością i przyjaźnią do nich co nieraz ratuje wam dupy
    -znasz tego jednego typa, który niby mógłby być spoko ale jest kompletnym chujem dla ciebie i twoich bliskich
    -de facto odłącza się od was i podnosi na was rękę
    -ale wybaczasz mu i koniec końców sobie zapominacie chujstwa między wami
    -czarny charakter jest największym skurwielem jakiego widział świat, autentycznie nikt gorszy po tej planecie nie stąpał. Jebaniec panuje nad wodą ziemią ogniem i twoim starym jak cię robił. Zdychał wielokrotnie i nadal jebany zawsze odżywał, jak megatron.
    -W ręku czarnego charaktera de facto spoczywa najpotężniejsza broń jaką może sobie taki jak ty wymarzyć
    -twoi starzy też ucierpieli przez tego chuja
    -męczą cię problemy przeszłości i często przez to cierpisz a twoje nazwisko jest całkiem znane, pokonujesz na swej drodze większych skurwieli od siebie
    -twoja historia jest długa i wałkowana przez pokolenia guwniaków urodzonych w latach 90.-00.
    -chociaż jest i wiele takich co srają na twoją antologię i otwarcie szkalują ten gatunek
    -niektórzy marszczą fredziora pod same czołówki i muzykę
    -oglądają tylko w oryginalnym języku, poświęcają życia na to uniwersum
    -sequele waszych historii poza zakończonym głównym wątkiem są raczej chujowe z powodu skoku na hajs twórców
    -generalnie wszystko ma nieco owiany grozą klimat acz fajnie byłoby w tym świecie żyć
    -wiele morałów wynika z twojej historii
    -koniec końców zostajesz mistrzem królem najlepszym najsilniejszym ale nie korzystasz ze swojej mocy bo chuj wie czemu
    -Ale twój duch Amidamaru i kumple pozostają z tobą
    -bądź Yoh Asakurą, królem szamanów
    -pic nierelatywny
    pokaż całość

  •  

    W KEBABIE BYŁ POTĘŻNY CHRABĄSZCZ, PO TYM JAK POWIEDZIAŁEM O TYM EKSPEDIENTCE ODPOWIEDZIAŁA MI, ŻE JEDYNYM CHRABĄSZCZEM W TYM LOKALU JESTEM JA.

    #pasta #heheszki #suchar

  •  

    Posiadam. Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocię. Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy - a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia, zupełnie jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz, która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu, aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem. Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie, wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki nie nastręcza mi to wiele problemów.

    Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj - niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć. Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść i „myśleć”. Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wypierdalać więc. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane - ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść - taka technologia po prostu. Czasem kot skacze na klamkę, ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę upierdalał - a wtedy wiadomo - wąż.

    Dobrze więc, uporządkuję: żona - delegacja, ja - praca. Wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem - ja toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni - więc spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer, na parapecik i patrzymy razem przez okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały skurwiel jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja pierdolę. Nie ni chuja to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest kurwa za duży, żeby przejść tym syfonem. Ale słyszę tylko pizdut - oż kurwa, no to nie mogło mi się zdawać - coś ciężkiego poszło w pion. Kurwa, wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot kurwa popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek.

    Lecę kurwa na dół do piwnicy, choć może powinienem od razu do schroniska, zanim wróci moja żona - nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego skurwiela z białą krawatką, nie było jej kilka dni, może się nie połapie. Ale chuj, najpierw do piwnicy - zbiegam po schodach, słucham - coś drapie w rurze, pion, kawałek płaskiej rury - miauczy - jest, kurwa, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie to chuj, przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za chuja trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje.

    Znalazłem taki wziernik, gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici, kici! Ni chuja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten kurwa głąb zamiast przyjść do mnie to kurwa chce iść tam skąd przyszedł, czyli do góry w pion. Ja go wołam, a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół. No pojebało i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez pół godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem i ni chuja, uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda - fight fire with fire - ogień zwalczaj ogniem.

    Zatkałem tę rurę przy wzierniku deszczułkami, których używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla - geberit i woda w dół - bombs gone. I bieg do piwnicy. Po drodze słyszę jak się przewala po rurach - podziałało. Wbiegam do piwnicy i kurwa koniec świata. Nie ma moich deszczułek - no może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w chuj i kota też nie słychać już. Ja pierdolę. Kurwa, gdzie ta rura teraz idzie - coś mi świtnęło, że kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów - może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze.

    Biegnę na ulicę, jest studzienka - mam nadzieję, że to od mojego domu. Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery - najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl! Auto stoi na ulicy - mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny - poszło, aż zakurzyło. Po jaką cholerę takie te wieka robią ciężkie. Smród jak cholera, ale złażę tam - ciemno jak w dupie, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. Kurwa, mam w aucie, chujowa, ale może starczy. Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije - przywykłem po chwili. Zaglądam i jest, oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w drugą stronę. No ja pierdolę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi, a na dodatek ktoś mi zwali tę pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po złości.

    Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki, tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie taśmy samoprzylepne, plastry, żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury, ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś w pizdu. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tę otwartą studzienkę nie wpierdolił, bo na ulicy ciemno. Sąsiad, kurwa, ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc, a teraz chuj złamany stoi i się dopytuje. Co mam mu kurwa powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację? Idźżesz w chuj, pacanie.
    Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie też wszystkie otwory, bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach - a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech ma za swoje.

    Wracając do kota - bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe, więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienką, bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie. Kurwa, drugi sąsiad przyszedł - po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa - kurwa, ludzie to są barany. Idę do domu, obie wanny pełne, ognia - spuszczam wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma chuja, to go musi wygonić albo utopić.

    Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy, a tego skurwiela dalej nie wylało z kąpielą. Kurwa mać, urwało się wszystko w pizdu i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki - w chuj - jak się to gdzieś przytka, to będę miał przejebane. Znowu do domu po drugi pogrzebacz, bo trzeba zamknąć ten pierdolony dekiel. Wchodzę - a ten skurwiel kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja pierdolę! Jak on kurwa wyszedł, którędy? Ano kurwa wziernikiem w piwnicy - zostawiłem otwarty. Ja kurwa stoję i marznę a ten gnój tarza się w mojej pościeli. Zajebię. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości włazi na mnie. Kurwa mać. Przynajmniej kuleje.

    Straty: zajebane łazienki, w obu przelała się woda z wanien, zajebana piwnica, bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do wyjebania, brezent z reklamą firmy - poszedł w chuj, latarka - w chuj, pogrzebacz w chuj. Afera na ulicy jak chuj.

    #pasta #heheszki #smiesznekotki #koty
    pokaż całość

  •  

    Kojarzysz te wózki co żule zawsze je ze sobą pchają jak żuczki swoje kulki gówna?

    No to wyobraź sobie że idę dziś na siłkę i przechodzę przez taki średniej wielkości park po drodze.
    I w tym parku jest mały plac zabaw dla dzieci a w nim stoi taki właśnie rydwan pana żula.

    Myślę sobie kurwa co się musiało zadziac, że taki menel postanowił porzucić swój dobytek życia prawdopodobnie uzbierany w ostanie 24h.
    Pogrążony w zadumie, w moje oczy rzucił się dziwnie niepasujący do krajobrazu pokrytego porannym śniegiem oczojebny, zajmujący dużą powierzchnię, czerwony kolor. Ten kolor to była zimowa kurtka pana żula, który właśnie za tymi krzakami przy placu zabaw się wypinał i przygotowywał do srania na Małysza. Jego blade dupsko zajebiście zlewało się ze śniegiem i nawet lepiej odbijało poranne promienie słońca, a zagadka samotnego wózka została rozwiązana.

    życie pisze niezwykłe scenariusze XD

    #niewiemjaktootagowac #heheszki trochę jak #pasta
    pokaż całość

  •  

    Mężczyzni na zdjęciach to poszukiwani od ponad 20 lat mordercy.
    Anthony "Piggy Pig" Cazzo di Maiale, pochodzący z rodziny włoskiej, i Darren McDrywhore, irlandczyk, należeli do przestępczej rodziny Bobollano z Kiczikago. Urodzeni w późnych latach 40-stych, wychowani na jednym podwórku, pchnięci biedą i brakiem perspektyw, już w latach 60-tych zaczęli kraść samochody, później spirytus. W roku 1973 zaczęli pracować w jednym z kasyn dona Bobollano jako ochrona, organizując również własne interesy takie jak przemyt konserw i sprzedaż rozpuszczalnika. Od roku 1979 pracowali jako osobista ochrona szefa gangu, a po jego śmierci w 1985 syn dona, który przejął władzę, Pedro "Black"/"5 a.m." Bobollano, wyznaczył ich na stanowiska "cyngli", czyli morderców na zlecenie. Szacuje się, że na terenie stanów Illinois, Indiana i Wisconsin, dokonali około 48 morderstw w 12 lat, jednak uchodziły im one na sucho. Prawdziwym powodem ich statusu poszukiwanych jest tzw. "Kanadyjskie czyszczenie pieca". W marcu 1997 roku Piggy i McDrywhore na zlecenie Pedro wyjechali do Kanady i przemierzając drogę z Tontoronto do Kubek City, w tydzień, zamordowali 19 osób, rywali Bobollano i ich zaufanych ludzi. Po tych wydarzeniach zniknęli bez śladu. Dopiero w lipcu znaleziono spalony wrak ich samochodowu, wiśniowego Vauxhalla, z dwoma ciałami, oraz nadpalonym przewodnikiem po ziemi podlaskiej-bandyckiej w środku. Biegli stwierdzili jednak, że ciała nie należą do poszukiwanych. W tym miejscu historia się urywa i pozostaje niezbadana do dziś.
    W Kanadzie, dość ironicznie, nazywa się ich "Boner & Clyde"
    #kononowicz #pasta #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Vivamus consectetur efficitur mauris in sagittis. Morbi id felis dictum, aliquam mauris in, egestas odio. Vestibulum ac ornare neque. Nam tincidunt quam ac bibendum vehicula. Integer semper nisi eget congue euismod. Nullam in vehicula nibh. Nullam id felis massa. Proin rutrum nunc quis mattis fermentum. Nullam semper vel dui sit amet aliquam. Phasellus pulvinar sodales erat, in gravida purus scelerisque ac. Nullam facilisis at purus et dapibus. Mauris quis lectus id magna aliquam auctor.

    Sed fringilla lectus magna. Etiam molestie massa sit amet dui suscipit tincidunt. Nam nec luctus ligula, id fermentum nunc. Sed libero augue, volutpat nec odio sit amet, scelerisque interdum velit. Nulla sed congue lorem. Fusce eu justo et eros semper eleifend. Pellentesque mollis nisi ac orci aliquam, at feugiat sem porttitor. Aliquam ultricies finibus gravida. Duis ut tellus id dolor pharetra sollicitudin. Integer consectetur a ligula vel faucibus. Praesent tortor eros, pretium aliquet maximus nec, posuere lobortis nibh. Orci varius natoque penatibus et magnis dis parturient montes, nascetur ridiculus mus.

    Donec posuere libero vitae convallis eleifend. Maecenas pellentesque pharetra nunc ac ultricies. Integer tincidunt urna mauris, nec sollicitudin mi hendrerit eu. Cras fermentum facilisis massa, nec porttitor massa egestas vitae. Praesent felis turpis, commodo ut porta non, suscipit eu justo. Etiam iaculis blandit enim vel faucibus. Morbi in nisl in augue molestie sagittis. Morbi consectetur nunc ut luctus lobortis. Etiam condimentum, mi id pellentesque auctor, eros turpis ultrices lacus, a porttitor arcu odio id augue. Integer commodo, arcu vitae finibus tincidunt, orci augue faucibus dolor, eget maximus tortor lorem auctor felis. Donec porttitor lorem neque, sit amet bibendum elit mollis sed. Vivamus bibendum id ipsum sed cursus. Suspendisse vitae vestibulum diam. Suspendisse urna lorem, ultricies sit amet venenatis sit amet, accumsan eu sapien.

    Nam justo sapien, commodo non aliquet in, feugiat non mi. Nunc vehicula sit amet est et gravida. Praesent sed orci nisl. Suspendisse ultrices interdum mauris a egestas. Donec vel ante vehicula, ullamcorper neque nec, volutpat libero. Suspendisse neque arcu, lacinia mollis sapien ut, vestibulum maximus purus. Morbi lacus ante, facilisis sit amet ullamcorper eu, porttitor vitae neque. Morbi non sem egestas, porta erat a, eleifend nisl. Quisque efficitur mattis aliquet. Aenean at consequat ligula. Mauris a dui eu tellus scelerisque tincidunt. Vestibulum sed iaculis eros, quis vehicula velit. Nulla dictum ultricies mi, vel vehicula quam viverra nec. Sed pellentesque nibh sed commodo auctor. Integer pellentesque vel risus ac aliquet.

    Integer ultricies, quam non auctor convallis, urna magna fermentum sem, in tincidunt massa magna ut urna. Etiam luctus diam quis mi porttitor, at ultrices massa molestie. Pellentesque facilisis rutrum vehicula. Nullam in nisl sed nisi imperdiet tempor. Pellentesque felis erat, porta ut quam quis, hendrerit lobortis risus. Etiam sodales porttitor turpis ac fringilla. Aenean nec mauris efficitur, malesuada lacus tristique, vulputate metus.

    Maecenas in convallis velit. Donec sed elit porta, rhoncus arcu eu, tincidunt orci. Praesent cursus, mauris in congue semper, magna orci vehicula neque, at rhoncus dui quam at nibh. Mauris a lectus velit. Class aptent taciti sociosqu ad litora torquent per conubia nostra, per inceptos himenaeos. Sed porta mattis orci vel interdum. Curabitur eu tincidunt augue. Fusce eleifend nibh sit amet odio varius, a dictum ex viverra. Sed facilisis magna est, at suscipit felis auctor at. Fusce tortor quam, tristique non aliquet vitae, porta id elit. Quisque sed ornare augue. Pellentesque commodo ut orci a sagittis. In mauris dui, feugiat sed ante eget, rutrum commodo risus.

    Quisque et aliquam arcu. Nam tortor erat, cursus id pulvinar non, facilisis quis lacus. Nulla congue gravida augue at efficitur. Integer ac convallis risus. Phasellus suscipit pulvinar pretium. Mauris dignissim tellus in risus sodales maximus. Suspendisse eget erat molestie, imperdiet orci vel, dignissim justo. Aenean nec odio iaculis, finibus risus in, rutrum ante.

    Donec a elementum est, sed convallis erat. Nulla interdum ultrices nulla, ac accumsan justo vulputate sit amet. Vivamus commodo massa egestas lacus volutpat, eget dictum nisl rhoncus. Fusce sit amet magna et sem blandit egestas in id est. Aenean id nibh posuere, sagittis est id, pulvinar libero. Cras pulvinar blandit magna, placerat tincidunt neque vulputate ut. Nam justo diam, eleifend vitae massa vel, venenatis hendrerit est. Aliquam turpis odio, ultricies vitae orci ac, efficitur facilisis sapien. Morbi vitae facilisis felis. Curabitur eu tristique arcu. Integer tincidunt magna ex, in auctor lacus semper ut. Aliquam et tempor sem.

    Etiam ut posuere turpis, et porta orci. Nunc non finibus nunc. In non efficitur mauris. Cras accumsan molestie sem eu placerat. Etiam pharetra, risus rhoncus venenatis interdum, ex lectus venenatis elit, eget molestie arcu lorem sed dolor. Donec placerat libero eu turpis dignissim porttitor. Maecenas sed tempus diam. Vestibulum tincidunt metus justo, in feugiat felis feugiat eget. Fusce velit nulla, luctus a justo a, tincidunt porta felis. Integer convallis placerat eros ut venenatis.

    Quisque tincidunt diam nulla. Sed vel sodales ligula. Suspendisse at nulla eget metus porta sagittis non vitae eros. Integer nec felis feugiat, pellentesque nisl efficitur, tristique est. Duis in commodo felis, a feugiat turpis. Nulla non dictum enim, in auctor magna. Fusce eleifend luctus leo sit amet condimentum. Sed lobortis auctor imperdiet. Ut felis libero, gravida vel libero vitae, pulvinar tincidunt urna. Ut vel lectus sit amet massa placerat porttitor et nec augue. Nullam in lobortis odio. Pellentesque convallis placerat tristique. Integer eu hendrerit ipsum. Fusce tincidunt mollis ante, sit amet maximus augue rhoncus sit amet. Sed eu vehicula nulla.

    #pasta #lacina #humorinformatykow
    pokaż całość

  •  

    Odkąd zacząłem wyznawać "CZARNOLISTO" moje mirkowanie stało się spokojniejsze. Nie denerwuję się już prawie wcale, kiedy spotyka mnie słaby kontent, klikam sobie CZARNOLISTO i wszystko staje się prostsze.
    Naprawdę polecam ten styl życia. Wcale nie robi ze mnie lenia tylko osobę, która nie denerwuje się z dupy tak jak kiedyś.

    Patostrimy? CZARNOLISTO
    Religijne wojenki? CZARNOLISTO
    Przegrywy użalają się nad sobą? CZARNOLISTO
    Śmieszny mem zarżnięty w dwa dni przez spamowanie nim ile się da? CZARNOLISTO
    Kolejna afera rozdmuchana przez wykopków? CZARNOLISTO

    I od razu lżej i można się wziąć za przeglądanie pustych gorących a nie płakać czy się wkurwiać.

    uczucie 10/10

    #oswiadczenie #heheszki #pasta #czarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Kiedyś pociąg, którym jechał wykładowca KUL-u, ksiądz Karol Wojtyła, spóźnił się. Czekający na egzamin studenci – wobec braku egzaminatora – rozeszli się. Pozostał tylko jeden ksiądz, który nie znał Wojtyły – nie chodził na jego wykłady, a do egzaminu przygotowywał się z pożyczonych notatek. Po dwóch godzinach wpadł niewiele starszy od zdającego, zziajany Wojtyła. Ksiądz – student, ucieszony, że nie będzie zdawał sam, zapytał:
    – Stary, ty też na egzamin?
    – Na egzamin – przytaknął ksiądz Wojtyła.
    – Facet się spóźnia, wszyscy się rozeszli, a ja czekam, bo muszę zdawać dzisiaj – wyjaśnił student.
    – A co, nie znasz Wojtyły? – zapytał nowoprzybyły.
    – Nie, to podobno nudny facet, nie chodziłem na jego wykłady, mówili, że abstrakcyjne i bardzo trudne – tłumaczył student.
    Od słowa do słowa rozmowa przekształciła się w… powtórkę materiału. Wojtyła pytał, słuchał i tak jasno tłumaczył zawiłe problemy filozoficzne, że student powiedział w pewnym momencie:
    – Stary, jaki ty jesteś obkuty! Proszę cię, kiedy przyjdzie ksiądz profesor, nie wchodź przede mną na egzamin, bo po tobie na pewno obleję.
    Jakież było jego przerażenie, kiedy usłyszał:
    – Daj indeks, jestem Wojtyła.
    Wpisał mu pizde i narysował chuja na zdjęciu – wspomina ówczesna studentka, Krystyna Sajdok – a KUL-owska młodzież, która powtarzała sobie tę opowieść, bała się Wojtyły.
    #pasta
    pokaż całość

  •  

    Mojemu staremu już się do reszty popierdoliło. Ja wiem, że on jest dziwny, matka to mówiła od kiedy zastała go wyjącego nocą do księżyca, ale zwalała winę na komunę i mówiła, że staremu przejdzie. Nie przeszło.

    Jest grabarzem, bo taką gównorobotę wyłapał zaraz po tym, jak zgarnęło go ORMO z ulicy za handlowanie jakimiś kasetami disco polo, do których kserował okładki i upierał się, że to na 100% autentyki. Obili mu ryj i matka powiedziała, że od teraz będzie w domu panowała grobowa atmosfera, więc to wziął do siebie i zatrudnił się przy zakopywaniu nieboszczyków.

    Przyłazi ostatnio i oznajmia, że on jest nowoczesny i modny i będzie organizował "halołiny". Myślę sobie - no kurwa, jeszcze tego brakowało. Chory jestem i ani wyjść z domu, ani się zabić, a ten będzie odstawiał cyrki, bo się debil naoglądał w telewizji, że tak robią ludzie, którzy jedzą sztućcami w tych dalekich, zachodnich krajach. Mówię mu, że w zachodnich krajach to myją włosy częściej niż raz na tydzień i nie wyginają się jak precel, żeby obryźć sobie paznokcie u stóp, ale udawał, że ogłuchł. Wymyślił, że naznosi ozdób z cmentarza, bo ludzie już przed Wszystkich Świętych natargali grających zniczy i innego badziewia, a kwiaty też będą akurat świeże, to "przystroi chałupę". Jak powiedział, tak zrobił - włazi dziś do chaty, matka ogląda jakiś teleturniej, a ten debil macha wiązanką i krzyczy: "Jeszcze nieboszczyk nie ostygł, a tatuś już zajumał, hehehehe, ma się ten łeb" - i wiesza to jak girlandę bożonarodzeniową. Stoi na tapczanie i przypina pod sufitem, a ja się modlę, żeby ten tapczan w końcu pierdolnął i go wessał do środka.

    Najgorsze, że naspraszał gości. Otwierają się drzwi i wchodzą te jego beaty i andrzeje z pracy, hehe, jak tu modnie, jak nowocześnie, a jakie ładne ozdoby. Na dynię "szkoda piniendzy", więc kazał matce powycinać w kartoflach jakieś buźki, uśmieszki i inne chujemuje i porozkładał te cuchnące ziemniaki po regałach. Na komodzie postawił znicz z pozytywką, która napierdalała na zapętleniu "Panie Janie" i nie wiem sam, co za debil uznał, że to dobra piosenka na pogrzeb.

    Najlepsze były jego, kurwa, halołinowe potrawy. W jego głowie powstał plan, że musi się kojarzyć z trupami, więc matka nagotowała "zupy na szmacie". Tak ojciec nazywał szary krupnik, do którego kazał matce nawrzucać kurzych nóg, żeby spotęgować atmosferę grozy. Siedzieli, żarli ten krupnik, a ojciec zarządził, że pora na opowiadanie strasznych historii. Słyszałem to jednym uchem z pokoju, czekałem na jakieś opowiastki o wywoływaniu duchów w ogólniaku, a ten debil zaczął wszystkim opowiadać, jak kiedyś pierdnął z kleksem w robocie i musiał ściągnąć gacie z nieboszczyka i podmienić na swoje, żeby go kierowca nie wyjebał z tramwaju. Beaty się śmiały, a ten opowiadał, że to straszna historia, bo strasznie się czuł. Podgryzał też "nietoperze", które matka całą noc wycinała z galarety z nóg. Jebało to jak kostnica, a ojciec zachwycał się, że pasuje do klimatu.

    Jak wychlali drugą flaszkę, to wpadli na pomysł przejścia się po bloku i wyżebrania słodyczy od sąsiadów, bo Andrzej widział to w telewizorze. Staremu aż się oczy zaświeciły, bo zrozumiał, że będzie za darmo. Niestety - dostali tylko w ryja od Marchwiaka spod dziesiątki, bo zapomnieli, że kiblował w kryminale i ma ciężką rękę.

    Impreza skończyła się tym, że tapczan jednak pierdolnął - pod ciężarem Beatki, która zaśmiewała się z historyjki mojego starego, a potem zakrztusiła się paluszkiem i stary ją tak jebnął w plecy, że aż pękł pod nią tapczan. Jedno jest pewne. Halloween się staremu udało. Było strasznie. Takiego horroru nie pamiętam jak żyję

    #takbylo #heheszki #pasta
    pokaż całość

  •  

    -kłócisz się z matką
    -ona nazywa cię skurwysynem
    -wyjeb jej bo nikt nie będzie wyzywał twojej matki od kurew
    -wyjeb sobie bo nikt nie będzie bił twojej matki
    -dostań w mordę od matki bo nikt nie będzie bił jej syna
    -matka uderza sama siebie bo nikt nie będzie bił jej syna
    -wyjeb jej bo nikt nie będzie bił twojej matki

    #pasta #heheszki

  •  

    Wpadłem dzisiaj do mojego dziadka, po chwili dał mi 50zł i kazał iść do sąsiada Włodka i dać mu pieniądze. Tak jak powiedział, to zrobiłem. Po dotarciu do Włodka i wręczeniu mu pieniędzy przekazał mi foliowe zawiniątko. Poczułem znajomy zapach lecz nie wnikałem co jest w środku. Gdy wróciłem dałem dziadkowi zawiniątko. Nalał szybko wody do wiaderka i ucieszony wykrzyczał ELO WALE WIADRO picrel

    pokaż spoiler #narkotykizawszespoko #pasta #byloaledobre
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: received_273549333336362.jpeg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Taka tam historia z mojej poprzedniej firmy, pierwsze kroki UI/UX designera w nowej pracy

    pokaż spoiler Taguje #pasta ale historia oparta na faktach ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    - przychodzisz pierwszego dnia
    - jakiś koleś mówi Ci zebys spierdal - hehe zarciki
    - pensja nie zawsze na czas - no smieszne smieszne
    - przychodzi do Ciebie laska z dziwnymi zapisami w umowie z ktorej wynika ze masz robic pythony, ale nie mozna tego wykreslic bo to podobno standard umowy ktora maja wszyscy
    - pytasz o monitor- pytaja czy umiesz sklejac matryce tasma. Zaskoczony ripostą wydukałeś coś co musiało zostać wziete za potwierdzenie, bo biora Cie na gore. Okazuje sie ze jednak nie umiesz. No nic, pierwsze zadanie Ci nie wyszlo, ale dostajesz na pocieszenie inny monitor, ktorego jednak nie trzeba sklejac
    - czwartego dnia przychodzi do Ciebie prezes i kaze na rowerach zapierdalac do klienta. Dyszysz i meczysz sie jak pojebany, ale dajesz rade. Hamulce troche nie dzialaja i nie wyrabiasz na swiatlach, delikatnie tylko kierowca sie przekrzywila, luz. Po powrocie koles co siedzi przy biurku zaraz naprzeciwko Ciebie pisze wiadomosc na kanale calej firmy kto mu rower podpierdolil i przekrzywil kierownice. Chowasz sie za monitorem. Siedzisz bez ruchu pol godziny. Na szczescie prezes ktory Cie zmusil do jazdy przybywa na białym koniu i bierze wine na siebie. Wychylasz sie zza monitora i usmiechasz
    - dzien 15. Zebranie calej firmy - sprzedaja wszystkich do innego software house'u. Co prawda ten drugi jeszcze sie nie zgodzil na 100% i nic nie podpisali, ale za dwa tygodnie juz 30 osob ma isc do jego biura. Warunek na razie jest jeden - nie mozesz o tym mowic klientom, bo nie zaplaca
    - dzien 25. Wychodzi prezes na srodek i mówi, że hehe ten deal to jednak nie wejdzie za 5 dni, może się uda za miesiąc
    - dzien 45. Okazuje się, że deal ma szanse wejść, ale miesiac później niż pierwotny termin, każdy ma mieć gwarancje roboty i nowej umowy
    - dzien 50. dobra jednak nie każdy XD dowiadujesz sie, że w sumie to za 10 dni jesteś na lodzie. Tylko 1/3 obecnych pracowników dostaje oferty od tej drugiej firmy, a ten obecny software house sie zwija
    - dzien 60. konczysz prace jak i cala reszta zespolu. Dodatkowo okazuje się jednak, że klienci nie do końca popłacili (a prezes ostrzegał, 15. dnia zeby nic mówić. Pewnie ktoś puścił parę i stąd nieopłacone faktury) i na pozegnanie dostajesz info o braku wypłaty, ale szczerej checi uregulowania jej.
    - dzien 90. wyplaty dalej brak. przynajmniej masz nowa robote.

    #pasta #it #programista15k #softwarehouse #januszebiznesu

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    Nie do końca rozumiem, dlaczego tyle mówi się i pisze o ochronie, zabezpieczaniu imprez masowych i tak dalej... Jasne, ustawa jest napisana źle i zapewne pod dyktando firm pseudo-ochroniarskich, tyle tylko, że z punktu widzenia takiego mordu to jest akurat bez znaczenia. Idea zabezpieczania imprez masowych polega na zapewnieniu bezpieczeństwa masowego (w sensie: żeby nie było ofiar na skalę masową), bezpieczeństwa osobistego każdemu pojedynczemu uczestnikowi imprezy zagwarantować się nie da. Takie zdarzenia - jakkolwiek makabrycznie to brzmi - są ryzykiem wkalkulowanym w życie, zwłaszcza osób znanych, sprawujących władzę czy wzbudzających kontrowersje. Przecież ten nożownik równie dobrze mógł zasztyletować JE Pawła Adamowicza w kościele na pasterce. I co? Pisalibyśmy wówczas, że pasterki powinny być imprezami masowymi, że parafie źle dbają o bezpieczeństwo, że w kościołach powinna być ochrona, a wchodzący przeszukiwani? Bezpieczeństwo osobiste zapewnia tylko ochrona osobista. Prezydent czy premier RP zapewne by w taki sposób nie zginął i można się oczywiście zastanawiać, czy np. prezydentom miast wojewódzkich również nie powinna przysługiwać taka ochrona, tyle tylko, że to już jest temat na inną dyskusję. Zresztą w taki sposób nigdzie nie dojdziemy, bo jak następnym razem wariat zabije radnego albo burmistrza w małym miasteczku, to zaczniemy się zastanawiać, czy ich również nie powinni ochraniać profesjonaliści.

    Nie zgadzam się z opinią kolegi @MK92, który napisał, że nie można łączyć takiego morderstwa z polityką. Być może w obecnej sytuacji warto uderzać w takie tony, żeby studzić emocje, ale - tak między nami - to nieprawda. Wszelkiej maści wariaci i psychopaci nie żyją w próżni, rezonują realnymi emocjami; emocjami, które tworzą i podzielają również ludzie "normalni". Podkreślę raz jeszcze to, o czym piszę zawsze w odniesieniu do islamskich terrorystów i narodowych chuliganów - mianowicie: jeśli coś się powtarza, jeśli wariaci udzielają się na marginesie określonych środowisk, ideologii czy sporów, a inne lekceważą, to nie można tego zbywać słowami: "on przecież nie od nas, to jakiś wariat".

    Z jednej strony mam ochotę wytoczyć poważne oskarżenie wobec osób pokroju Lisa, Karnowskich, Niesiołowskiego czy użytkownika @Eintein (najmniej groźny przypadek, bo najmniejszy zasięg oddziaływania), że ustawicznie dolewają oliwy do ognia i podsycają podziały; z drugiej strony zaś zgadzam się z @Curtem, że takie podziały są wpisane w ludzką naturę i ludzkie potrzeby, a w naturę sporu i podziału wpisana jest z kolei rosnąca wraz z upływem czasu polaryzacja.

    Wydaje mi się, że gdyby objąć treści polityczne podobnym embargiem jak reklamy alkoholu czy pornografię, wiele by się zmieniło na lepsze, ale to niemożliwe. Polityka powinna być dla tych, którzy się znają na prawie, ekonomii czy filozofii politycznej; reszta niech ogląda jakieś fikcyjne seriale.
    #gdansk #adamowicz #zamach

    pokaż spoiler trochę #pasta
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #pasta

0:0,0:10,0:2,0:3,0:3,0:1,0:2,0:1,0:6,0:2,0:2,0:1,0:1,0:3

Archiwum tagów