•  

    bądź mno
    tyraj 10 lat żeby zarobić na studia
    studiuj kolejne 10 lat
    lvl 40
    renomowany okulista w Indie.gov
    pierwszy w kraju wprowadzasz leczenie laserowe metodą LASIK
    ale w Indiach ludzie nie mają pieniążki
    zakładasz stronę na facebook
    masz strasznie dużo lajków
    90% z Polski.wtf
    dostajesz od nich wizę, lecisz zarabiać lepsze pieniążki
    zjeżdżają się do Ciebie ludzie nawet z USA
    +15 do renoma
    nawet nie zdążyłeś nauczyć się polskiego, a dostajesz wizę do USA
    lecisz zarabiać jeszcze lepsze pieniążki
    dostajesz dużo $
    tymczasem jakiś hindus po Birmingham robi konkurencyję
    bogacz, rodzice dają mu pieniążki na kilka zakładów na terenie kraju
    klienci walą i tak do Ciebie drzwiami i oknami, dzięki fanpejdżowi
    +300 lajków dziennie, ciągle 90% z Polski
    nie wiesz czemu i się nie zastanawiasz, pozycjonowanie robi swoje
    bogacz prawie plajtuje
    i wtedy przyjmuje Twoje nazwisko
    hindus ma obywatelstwo, więc jego prawnicy wygrywają sądową batalię
    google kasuje Twoje konta na facebooku i z historii wyszukiwarki jako fałszywe
    teraz on ma fanpage z Twoim nazwiskiem na facebooku
    klienci z Polski już go lajkują
    w zasadzie ciągle 90% lajków from poland.app
    ukradł Ci nazwisko, dobre imię na które tak długo pracowałeś
    które znało już tylu klientów
    tylu Polaków
    postanawiasz zakończyć swój żywot
    stoisz nad krawędzią urwiska ze smartfonem w dłoni
    ostatni raz patrzysz na fanpage wroga
    strona włączyła auto-tłumaczenie
    wszystko stało się jasne
    godzisz się z porażką
    skaczesz
    spadając krzyczysz: Kurwa! Dlaczego mi to zrobiłeś?!


    pokaż spoiler #pasta #heheszki #kurwaeyecenter
    pokaż całość

  •  

    Naprzeciwko mnie mieszka upośledzony ojciec, z synem Szymonem, też upośledzony
    Ich matka spadła z rowera na stwardnienie rozsiane. Na pozór są grzeczni, ale czasami jak stary popije robio we dwóch inbe w domu. Ojciec sie drze 'ŻYMOOOON DAWAJ LOKOMOŁSZYN' i puszczają loco-motion kylie minogue, odpiehdalając jakieś dzikie tańce przy tym w pokoju. Zawsze mam beke bo wszystko widac przez ich okno, a drą się przy tym jak pokuhwieni. Kiedyś nawet dresy z ławki wyłączyli prąd w całym pionie bo nie mogli ich już słuchać.

    #pasta #muzyka
    #100daymusicchallenge

    Dzień 18: Piosenka która powstała w roku Twoich urodzin.
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Jadę z transformatorem, żeby wam prądu do przeglądania gorących z mikrobloga nie zabrakło ( ͡º ͜ʖ͡º)

    pokaż spoiler #ets2 #ets2mp #pasta #bekaztransa #nocnazmiana

    źródło: ets2_00011.png

  •  

    Nieszczególnie przepadałem za moją sąsiadką, a jeszcze mniej za jej metodami wychowawczymi, bo jej dziecko było strasznie rozpuszczone, darło się i ogólnie mamusia pozwalała mu na wszystko, przy okazji będą wredną jędzą dla wszystkich wkoło. 

    Podczas jednego ze spacerów z moim psem ten mały gnom (w sensie, że dzieciak sąsiadki) podbiegł do mojego Fafika. Dałem dzieciakowi lekko do zrozumienia nogą, że nie powinien się zbliżać do psa, bo pies może ugryźć, czy coś. Na to zjawiła się sąsiadka-dzieciątka-madka i wyskoczyła do mnie z ryjem, że co ja tu dziecku zabraniam, to przecież tylko pies. Dziecko dostało jakiejś histerii, matka drze mordę, ja stoję i patrzę na to wszystko, ze smyczą w jednym ręku i torebkami na psie gówna w drugim ręku, Fafik w zdziwieniu powstrzymał się nawet od łamania się w celu zrobienia dwójki. 

    Kiedy sąsiadka złapała chwilę przerwy na zaczerpnięcie powietrza spojrzała na swojego małego gnoma, który... i to najlepsze, bo wyglądało to tak, jakby gnom chciał wsadzić Fafikowi palec w dupę, ale Fafik zdecydował pięć sekund wcześniej, że będzie się jednak łamał do srania i mały człowiek wsadził palca w na pół wystające z dupy psie kupsko. xD Od tamtej pory madka i gnom trzymają się od nas z daleka i ze wstydu słowem się nie odzywają, a Fafik ma fajniejsze spacery i nikt nie przeszkadza mu w kontemplowaniu wschodów i zachodów słońca przy stawianiu klocków.

    #madka #madki #psy #pies #pasta
    pokaż całość

  •  

    Sylwester na dachu bloku przy Urzędniczej 2...
    U góry rozłożona wykładzina na wzór sztucznej murawy piłkarskiej.
    Gocha i Jaca leżą w kurtkach na leżakach i sączą powoli drinki z wódki i syropu malinowego z parasolką.
    Przed północą zaczyna padać śnieg i pokrywa dach białą warstwą.
    Daniel odpala fajerwerki z dachu i zrzuca petardy na okoliczne ulice...
    Widzowie wraz z sąsiadami klaskają i nawołuja do większych dymów....
    Daniel chcący ich zaspokoić skacze z dachu... zapomina, że to jakieś 15m wysokości i wpada w zaśnieżone krzaki.
    Po dziesięciu minutach z trudem wygrzebuje się z zarośli, otrzepuje się ze śniegu i mówi " Rucham wam żony" xDDDDDD
    #danielmagical #loboda #torun #pasta #heheszki #youtube
    pokaż całość

  •  

    -wchodzi gliniarz do porywacza
    - ODŁÓŻ TĄ SPLUWĘ KURWA
    - GRZECZNIE CHUJU, GRZECZNIE
    - NAWET KURWA NIE PRÓBUJ TEGO ZROBIĆ
    - NA ZIEMIĘ KURWA
    - GLEBA KURWA GLEBA SKURWYSYNU, NIE ROZUMIESZ?
    STRZAŁ, porywacz pada na ziemię
    - ZGNIJESZ W PIERDLU GNOJU

    a malanowski, kurwa
    - odłóż tą broń do diaska
    - uspokój się młody człowieku
    - co chcesz zrobić, chcesz ją zabić?
    - połóż się na ziemi bo zrobię ci krzywdę
    porywacz KŁADZIE się na podlodze
    - nie wyjdziesz z więzienia do końca życia

    #pasta #heheszki #malanowski #policja
    pokaż całość

  •  

    Coś więcej niż sport? Hahahahah Wyobrażacie sobie jakiegoś poważnego człowieka z cywilizowanego kraju oglądającego kurwa piłkę nożną? xD
    o kurwa wyobraźcie sobie jak taki James Bond ogląda kurwa piłkę nożną xD staje w wielkiej kupie gówna ze sztuczną murawą, jakieś kurwa karły biegają za kawałkiem szmaty jak pojebane koty, upierdalają się, nie panują nad emocjami, muszą szybko się wypierdolić, jak ich przeciwnik tylko dotknie, bo karny, ostatnio to nawet nie musi dotykac xD
    a skoki narciarskie? Skoki ogląda sobie na spokojnie, wygląda jak człowiek zainteresowany sportem Z KLASĄ, gdzie zawodnicy się szanują, po zawodach spędzają wspólnie czas, interesują się poważnymi rzeczami. A kibic piłki nożnej?Podczłowiek oglądający ten "sport" to powinien byc wykluczony ze spolecznestwa xD
    ŁE KURWA GDZIE SPALONY W DUPIE MASZ SPALONEGO KURWA HALYNKA SENDZIOWIE TO PRZEKUPIENI PEWNIE PRZEZ TO WSTRETNE ZYDOSTWO
    #heheszki #mecz #pasta
    pokaż całość

  •  

    Anonki jak kisne xD
    Siedzimy sobie z sebixami i karynami na zewnątrz, wiadomo grunt to dobra miejscówka hue hue
    Podjeżdża furą jakiś Janusz i zaczyny wyrywać Karyny, mówi że u niego na chacie zajebista inba i żeby z nim się zabrały
    Karyny nie takie przyziemne nie dają się tak łatwo wyrwać.
    Janusz mówi że wszyscy możemy się zabrać.
    Dojeżdżamy na miejsce, ten prowadzi nas do kuchni.
    Super impreza kurwo.
    Zostawia nas samych i mówi że idzie po szkło.
    Zaczyna polewać
    Wóda smakuje jak woda z solą ale karyny już zakręcone
    W końcu wszyscy są już mocno zalani.
    Gość proponuje żebyśmy odpoczęli
    prowadzi nas do spiżarni
    WTF.exe
    trzyma nas tam całą zime

    pokaż spoiler Aha, zapomniałem powiedzieć. Jestem ogórkiem.


    #pasta
    pokaż całość

  •  

    lata 90te
    lvl 17
    wakacje
    mame wypierdala cie na jakis obóz dla ostrej patoli
    mame ale ja nie che
    zamknij morde jedziesz bo zapłacone XD
    k
    jedziesz nie zbyt zadowolony
    gdy docierasz do tego ośrodka myślisz se że może być spoko bo fajne miejsce las jezioro itd
    XD tylko kible na dworzu
    mame cie zostawia i spierdala z ojcem januszem OLINKLIZIW do włoch
    trafiasz do pokoju z spks sebkami troche takie pizdy ale ty lepszy nie jesteś
    spotkanie integracyjne
    okazuje się że nie ma ostrej patoli tylko jakieś same dzieci piwnicy
    wtem widzisz ją
    jasna skóra
    ciemne kasztanowe włosy
    piękna figura
    długie nogi
    twarz anioła
    czujedobrzewserduszku.pgn
    twój beniz też się cieszy
    opiekunowie rozpalają ognisko
    smarzysz se kiełbase
    nagle koło ciebie siada ta fajna karyna
    "cześć, jestem agnieszka a ty?"
    kij z kielbachą wpierdala ci się do ognia
    próbujesz go złapać ale trzepiesz się tylko jak pojebany
    loszka zachichotała
    męskim glosem mówisz "jestem anon dziwko"
    "oo ładne imię hehe skąd jesteś zjebie?"
    "z sanoka XD a ty?"
    "z wawy hehe stolica"
    "no wiem ty tępa kurwo"
    nagle niezręczna cisza
    myślisz co powiedzieć i z dupy mówisz
    "chcesz chapnąć moją kielbaske?"
    loszka znowu bk
    "hehe dzięki anon"
    bierze gryza twojej kiełbaski
    zaczynacie gadać o życiu
    loszka nigdy nie miała chłopaka hehe
    starzy ją też wykurwili z chaty
    rozmawiacie tak godzinami patrząc sobie w oczy
    ty samiec alfa proponujesz loszce spacer po lesie
    "anon ale tak nie wolno ://"
    "zasady są po to żeby je łamać hehe"
    idziecie przez las trzymając sie za ręce
    w lesie jakis spożywczak jest bo to koło takich domków do wynajęcia nad jeziorem
    kupujecie winiacza tego sławnego komandosa
    siadacie sobie razem na jakieś górce
    otwierasz winiacza
    jebs denkiem w łokieć
    jebs w kolano
    i w czoło na szczęście XD
    loszka śmieszkuje z ciebie
    "anon jesteś taki zabawny, lubie cie"
    "ja cb też loszka"
    pijecie razem winko
    obejmujesz ją
    ona się w ciebie wtula
    feelsgoodman.jpeg
    serduszko rośnie jak penis pedofila w przedszkolu
    loszka przechyla ostatni łyk
    patrzycie sobie w oczy
    wasze twarze się zbliżają
    całujecie się jak w tych sławnych amerykańskich filmach
    trwa to z 5 min XD
    loszka mówi że trzeba wracać
    idziecie spowrotem za rękę rozmawiająć
    wracacie i widzice te spierdoliny dalej przy ognisku
    nikt się nie zczaił że was nie ma
    hehe noł przyps
    odprowadzasz są do pokoju i idziesz do siebie
    nie śpisz całą noc, patrzysz w gwiazdy i myślisz tylko o niej
    sen jednak silny skurwiel i film ci się urywa
    rano na śniadaniu siadacie razem
    gadacie se jak wczoraj
    wgl cały czas robicie wszystko razem jak bliźnięta syjamskie XDXD
    mijają 2 tygodnie (obóz trwał 4) jesteście super szczęśliwi razem
    całe noce spędzacie na spacerach i piciu winka XD
    ostatni tydzień
    loszka powoli smuta że cie straci
    mówisz że będziesz do niej jeździł pociągiem co łikend i będziesz kupował kwiaty
    "och annon jaki ty jesteś słodki"
    "kocham cie moje śliczne ty kochanie"
    Ostatni dzień przed wyjazdem
    jak co noc
    wino las wy dwoje
    loszka mówi że chce wyrazić swoją miłość w inny sposób
    "anon chce się z tobą kochać"
    XD wygryw zasram
    idziecie do męskiego kibla bo tylko tam nikt nie chodzi
    ona zdejmuje koszulke
    instant boner
    cycuszki jędrne i piękne lepsze nawet niż z filmów starego XD
    łapie cię za beniz
    "anon rozbieraj się"
    stoicie razem zupełnie nago
    loszka klęka i ssa małego anona
    okurwajakdobrze.jpeg
    nigdy tak nie czułeś
    w końcu wypina się i daje znak do startu
    ruchasz ją namiętnie nie tak byle by zasrać ale z prawdziwej miłości
    po wszystkim wyznajecie sobie miłość i przysięgacie się spotkac znowu i być na zawsze razem
    idziecie do ciebie bo sebki są u loszek o czym kurwa nie wiedziałeś bo tak byś nie musiał się jebać z głową obok sracza
    zasypiecie slodko razem przytuleni do siebie
    wstajesz rano i mówisz "loszka trzeba się pakować"
    loszka z promienistym uśmiechem wstaje daje ci buzi i ucieka na tych swoich pięknych nóżkach do pokoju
    autobus podjezdza
    loszka daje ci kartke z numerem telefonu adresem itd
    płaczecie
    odjezdzacie
    smutnażaba.jpg
    ryczysz całą droge
    już w autobusie piszesz do niej list
    gdy wracasz do domu dzwonisz do niej rozmawiacie
    "anon brakuje mi ciebie"
    "mi ciebie też loszka"
    znowu płaczecie
    ale ze mnie ciota
    wysyłacie sobie listy
    mija kilka miesięcy
    loszka przestaje odpisywać
    myślisz że musisz do niej jechać bo do wakacji nie wytrzymasz
    bierzesz swoją całą kase jaką masz i idziesz na pociąg do stolicy
    droga troche dluga ale robisz to dla niej
    czujesz papje w brzuchu z radości
    idziesz i cieszysz sie jak ostatni debil
    widzisz jej dom
    widzisz ją w oknie
    ona patrz na ciebie
    ucieka gdzieś nagle
    myślisz że biegnie cie przywitać
    pukasz do drzwi cały uradowany
    otwiera jakaś stara kurwa
    "zastałem agnieszke stara szmato?"
    "co kurwa, ona już dawno tu kurwa nie mieszka"
    wtedy coś w tobie pękło
    zrozumiałeś że ona nie chce cie widzieć
    wypierdalasz bukiet który jej kupiłeś do śmieci
    płaczesz
    idziesz na dworzec
    płaczesz
    wracasz do domu
    płaczesz
    myślisz o samobójstwie
    mijają tygodnie a ty dalej czujesz się jak gówno
    w końcu nadchodzą wakacje
    już ci po niej jakoś przeszło ale cały czas ją kochasz
    jedziesz znowu na ten sam obóz bo najtańszy
    idziesz w miejsca w których byłeś z loszką by powspominać
    stoisz przed tym sławnym sraczem w którym pierwszy raz zasraleś
    słyszysz znajomy głos
    "anon? to ty?"
    widzisz tą kurwe
    "tęskniłąm anon, wybacz że tak sie stało byłam dziwna moja wina wszystko żałuje że tak zrobiłam spanikowałam"
    chłodnażaba.gif
    "anon, w twoim seruduszku jest jeszcze agnieszka?"
    "moje śliczne ty kochanie, agnieszka już dawno tutaj nie mieszka"
    wyjebane.jpg 
    odchodzisz i masz w dupie co czuje loszka
    kilka years later twoja kumpela z klatki nagrywa o tym piosenke bo jej o tym wyszstkim opowiedziałeś i zarabia grube miliony
    życie ty kurwo

    #pasta #byloaledobre
    pokaż całość

  •  

    bądź mną lvl 14
    2 gimbaza
    pierwsza wycieczka szkolna od podbazy
    6 rano zbiórka
    Wsiadasz do autobusu z kumplem w bardzo taktycznym miejscu
    obracasz się do tyłu by odszukać innego kolegi
    zobacz ją
    lvl 15, 6/10 ale jesteś nerdem i na nic więcej nie możesz sobie pozwolić
    no ale patrzysz jej w oczy, ona w twoje
    5 minut i kumpel Cię ogarnia
    zakochaj się
    próbuj trzymać z nią kontakt ciągle
    1 dzień, zakwaterowanie, idź jej pomóc się rozpakować
    przytulas w podziękowaniu
    feelsgoodman
    idź na kolację
    patrz ciągle na nią
    ona na Ciebie też
    dowiedz się od koleżanki, że ma na imię Julia i jest z innego gimnazjum
    zagadaj
    jakoś kleisz zdania i w sumie ją rozśmieszasz
    "hehe anon jaki ty zabawny"
    Odprowadź ją do pokoju i idź spać bo 10 godzin drogi przez całą Polskę
    2 dzień, siedzisz za nią w autobusie
    rozmawiacie przez całą drogę
    w górach chodź ciągle blisko niej
    pomóż jej wchodzić na Śnieżkę
    powrót do ośrodka
    ona od razu spać
    jako, że pierwsza normalna noc to chlejesz z kumplami
    dostajecie zaproszenie na butelke w pokoju dziewczyn
    pokój Julii przy okazji
    jednak nie śpi, gra z Wami
    szybko zrezygnowała, miała całować wszystkich chłopaków, oprócz mnie
    najebany liżesz się z wszystkimi dziewczynami
    nawet nie myślisz o tym, że na Ciebie teraz patrzy i płacze
    w sumie to nikt nie widział tego
    leż pod jej łóżkiem bo nauczyciel pozamykał pokoje na noc
    wszyscy śpią to też idź
    nagle słyszysz swoje imię
    "anon, śpisz?"
    "kto mówi?"
    "Julia, chcesz pogadać? Nie mogę usnąć"
    "No spoko"
    gadajcie całą noc
    rano wszyscy wstają a wy kończycie rozmowę bo już nie śpią
    idziesz z kumplem do Waszego pokoju
    dowiedz się, że nie spał i podsłuchał rozmowe
    chce Ci pomóc ją zdobyć, dzięki niemu siadasz z nią w autobusie
    Kierunek - Zakopane
    Całą drogę wtulona w Ciebie
    rozmawiacie o wszystkim
    czuj, że masz szanse
    w Zakopanym spaceruj z nią po mieście bo czas wolny
    pocałuj ją
    odwzajemniła, wygryw
    wielkie love
    ty na poważnie, ona chyba też
    wracacie do ośrodka
    śpi przytulona
    jak zajebiście
    jesteście na miejscu, ona śpi więc ją zanieś do pokoju
    wszyscy się patrzą
    co robić
    decydujesz się mieć wyjebane i ją donosisz do pokoju i kładziesz na łózku
    resztą zajmują się koleżanki
    jebana śpi jak suseł
    idź się znowu najebać
    znowu butelka ale nie grasz bo jesteś wierny
    siedzisz w oknie i kopcisz szluga
    palenie w gimbazie
    słyszysz swoje imię i patrzysz a kumpel wskazuje na Ciebie i mówi do jakiejś dziewczyny, że ma Cię pocałować
    "Spierdalaj, jak nie gram to nie gram"
    chcą Cię wyjebać ale to twój pokój (hehe) więc miej wyjebane
    wszyscy już najebani usneli
    siedz w oknie, pij piwo i pal kolejną już szlugę
    myślisz o Julii
    ktoś się dobija do pokoju
    wkurwiasz się bo nauczyciel skończy chlać wódę i zacznie się pruć do Was, że odpierdalacie
    to Julia
    chciała pogadać o sytuacji z Zakopanego
    myślała, że to był błąd ale szybko ją przekonujesz, że nie był
    całujecie sie
    idziecie razem spać
    rano wstajecie zanim najebani się obudzą i ona szybko wychodzi
    tego dnia wracacie do domu więc pakujesz się, ogarniasz swój syf, w reszte masz wyjebane
    idziesz pomóc Julii sprzątać bo ktoś robił zieloną noc i wszędzie pasta i pianka do golenia
    w autobusie znowu razem
    przytuleni
    obiad w Macu
    siedzicie na dworze przytuleni i gadacie
    czujesz się dziwnie
    odwracasz się a w oknie cała ekipa z wycieczki i nauczyciele i się na Was patrzą
    dziwny uczuć
    wracacie do domu
    2 w nocy
    szybkie pożegnanie bo mama na nią czeka
    pocałunek
    idziesz do domu cały ujarany ze szczęścia
    zaczynacie się spotykać codziennie przed szkołą i po szkole
    jesteście razem
    zaczynają się wakacje
    codziennie razem, czujesz się zajebiście
    kochasz ją mocno
    jednak miłość od pierwszego wejrzenia
    miesiąc później
    jedziesz na 3 dni do chrzestnego
    brakuje Ci jej, jednak przez prawie 2 miesiące dzień w dzień razem
    piszecie całe dnie
    tego dnia co wracasz są 2 miesiące razem
    kupiłeś jej wymarzonego misia który był wyższy od ciebie
    jebany miał 2,5m
    jedziesz szczęśliwy do niej
    dzwonisz o której możecie się spotkać
    mówi, że nie może gadać i się rozłącza
    piszesz i pytasz o co chodzi
    napisała, że jej przyjaciel, Norbert powiedział jej, że jesteś z nią tylko po to żeby kogoś mieć
    zrywa z Tobą
    czujesz się jak najgorsze gówno
    depresja
    ona do ciebie pisze co jakiś czas
    pyta jak się czuję i co u mnie
    jebana szmata ma jeszcze czelność pytać
    depresja lvl hard
    psycholog 3 razy w tygodniu
    napisała, że zaczęła ćwiczyć bo chce wyglądać lepiej
    po chuj to pisze
    depresja się pogłębia
    psycholog jeszcze częściej
    w końcu straciłeś znajomych bo cały czas albo spędzasz z psychologiem albo w piwnicy
    ostatni dzień wakacji
    idziesz do psychologa
    spotykasz znajomych pytających czy idziesz się najebać, bo ostatni dzień wakacji
    sorry chłopaki, umówiony jestem
    hehe, pewnie loszka hehe, no spoko anon powodzenia
    czuj się jak jeszcze większe gówno
    chwile później spotykasz ją
    wygląda zajebiście, treningi szybko dały efekty
    zajebista dupa z niej
    9/10
    idzie z tym swoim przyjacielem za rękę
    chciesz mu wykurwić ale wiesz, że nie masz sznas bo przez depresje straciłeś na wadzę i nie masz energii bo jedyne co jesz to 2 kromki suchego chleba dziennie
    u psychologa rozpłacz się
    psycholog spoko ziomek, rozumie Cię
    jednak jakoś pomaga
    szkoła, udajesz, że jest okej, wychodzi Ci to, urodzony aktor
    tak na prawdę płacz w kiblu na przerwach
    mija miesiąc, drugi, trzeci
    idziesz po kumpla na siłownie bo zerwała z nim loszka po 3 latach i idziesz mu pomóc bo to tobie pomaga
    wchodzisz, a tam Julia
    okurwa.jpg
    jaka dupa
    jakie cycki
    jaki brzuch
    jak była z Tobą to tak nie wyglądała
    11/10
    powstaniec w spodnach i ocean w oczach
    wychodzicie szybko z kumplem
    miałeś mu pomagać a to on pociesza ciebie
    napisała do Ciebie
    "Wszystko w porządku anon?"
    "jasne, jest super"
    "a to super, ja lece do Norbiego, papap ;*"
    wie jak dojebać człowieka
    depresja się jeszcze bardziej pogłębia
    stwierdź, że loszki to coorvy
    pół roku później
    dostań telefon od mamy Julii
    dowiedz się, że Julia próbowała się otruć lekami po alkoholu bo zerwał z nią Norbert dzien po tym jak mu dała dupy i wyjechał z rodzicami do Szwecji
    jej matka prosi żebym sie nią zaopiekował bo ona sama nie da rady
    miej tbw w to i wyjdź z depresji dzięki jej próbie samobójczej
    porażki naszych wrogów smakują lepiej niż schabowe babci
    Lochy to coorvy

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Siedze sobie w mieszkaniu przy kompie i nagle dzwoni dzwonek do drzwi. Kto u licha - mysle! Otwieram i patrze a tam locha 6/10 z fundacji WWF Pytam sie jej o co chodzi a ta mi zaczyna nawijac o Rysiach Ze zyje ich coraz mniej, ze zaraz zdechna i czy mnie to obchodzi No to ja, ze oczywiscie i do niej zeby weszła, bo tak w progu to nawet Rysie nie stoja Wyłapała suchara i troche sie zasmiała no i weszła do salonu. Zaczęła komplementować moje mieszkanie, że sloneczne, że widac ze mam gust Potem mowi ze mam fajnych sasiadów, ze warto ich zapoznac i przede wszystkim mam fajne sąsiadki

    Aha! Zrozumialem o co szmacie chodzi i podjąłem wyzwanie. Pogadałem troche i dalem jej kontynuowac o tych jeebanych rysiach, zeby sie dziewcze wygadało. No to mowi mowi ze maja jakis rezerwat ze szukają wsparcia finansowego i czy 30 zł m/c to kwota obciążająca moj budzet domowy. Oczywiscie - pomyslalem! Ale zagrałem wazniaka i powiedzialem - nie skąd, moge sobie na to pozwolic! Pokazuje mi jakies pisemka,a ja czy chce herbaty albo kawy. Ona ze chce no to jej robie a ta sie produkuje o wplatach na konto. To ja do niej mowie, wiesz ja nie wiem czy mam dobre konto do takich przelewów wiec moze po prostu otworze przeglądarke, wejdziemy na moje konto i to oceni. Ona, że tak sie nie powinno ale po namowach zgodziła się

    Siadamy na kanapie obok siebie i moj zgrywusek już poczuł, że moze dzisiaj troche popracuje Wchodze na moje konto, wpisuje PIN i jej wielkim oczom ukazała się kwota, która z pewnościa zaimponowałaby niejednemu z was! Nacisnąłem NOWY PRZELEW i mowie zeby podała konto na Rysie Wpisałem sume 1000 zł i nazwe "Dla Rysi" Wyraznie zagubiona zarumieniła sie i zaczęła pospiesznie szukac papierów. Podała mi konto , cyk cyk i OK - w chwile jej nieuwagi kliknąłem "zatwierdź później" ! Widzialem, że jest juz moja wiec przystąpiłem do ataku.

    Polozylem jej ręke na udzie, spojrzałem w oczy i ona juz wiedziała co zaraz sie stanie. Wpiła mi sie w usta i zaczela lewą ręka masowac zgrywuska. Zlapalem ją za cyce i zerwałem ubrania. Wszystko poszło szybko, po kilku sekundach stalem nad nia a moje jaja uderzały jej brode! Widzialem przerazenie w jej oczach ale i pasje, widac ze po ratowaniu rysi jest to jej ulubione zajecie ! Czulem ze juz zaraz dojde wiec odwrocilem ja tylem i zaczalem jeebac jak zwierze. Jęczała jak ubijana swinia i widac bylo ze suka jest w niebie! Potem ja odwrocilem, chwile jeszcze poruchałem i skonczylem jej na pysku Wstala i poszla sie umyc, ubrała, podziekowała za wsparcie i wyszła. Idealna dziewczyna, pomyslalem i wszedlem na konto by anulowac przelew.
    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    DO ZARZĄDZAJĄCYCH TYM FORUM;
    CZY MOGLIBYŚCIE BARDZIEJ UWAŻAĆ KOGO PRZYJMUJECIE TUTAJ NA CZŁONKÓW?
    JEST TUTAJ NOWA CZŁONKINI. STARSZA KOBIETA.
    WYSYŁA ONA PRYWATNIE WIADOMOŚCI DO FACETÓW WRAZ ZE SWOIMI ZDJĘCIAMI NA NAGUSA W RÓŻNYCH GROTESKOWYCH POZACH WRAZ ZE ZBLIŻENIAMI JEJ „OGRODU MIŁOŚCI”.
    OBIECUJE RÓWNIEŻ SAMSUNG GALAXY S8 W ZAMIAN ZA WSPÓŁŻYCIE PŁCIOWE.

    CO MNIE SZCZEGÓLNIE UBODŁO, PONIEWAŻ JAK SIĘ OKAZUJE, TEN TELEFON TO WCALE NIE JEST GALAXY S8... TO JEST GALAXY S5 A NA DODATEK MA CHYBA WIRUSA, BO JEST BARDZO WOLNY.
    A JEŚLI TO BY NIE WYSTARCZYŁO TO... TEN KLAWISZ „CAPS LOCK” ZACIĄŁ JUŻ CHYBA NA STAŁE!

    pokaż spoiler #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio mamy prawdziwy wysyp stulejarsko-mizoginistycznych wpisów, w większości przewija ten sam motyw, że #rozowepaski to generalnie podludzie, które zainteresowań nie mają, a #niebieskiepaski to jak jeden hehe mąż ludzie renesansu, z szerokim spektrum zainteresowań i nawet jak się interesują gównem, to jest z tego pożytek dla ludzkości.
    No to przejrzałem sobie na szybko moje koleżanki na fejsie i stwierdziłem co następuje - rzeczywiście, same tępaki.

    - Jedna karynka widać, że interesuje się tylko podróżami - tylko że napierdala po świecie jak szalona, na każdym kontynencie była, prowadzi bloga podróżniczego, zaczyna już chyba na tym zarabiać, bo widzę, że posty sponsorowane się pojawiają.
    - Hobby innej to z kolei makijaż - hehe tępa dzida, ale jakoś wspólnie ze swoją równie tępą koleżanką interesującą się fotografią założyły studio foto, urządziły je, ona robi makijaże do sesji, z tego co pamiętam to nie raz wrzucała info że Elle u niej sesje robiło.
    - Zresztą takich fotografek mam jeszcze kilka wśród znajomych - "Andżelika Karyńska Photography" xDDD no nie? No nie, jedna z nich robiła u mnie ostatnio zdjęcia na evencie, 1500 zł za 3h pstrykania fotek i kilka godzin obrabiania. Jeszcze inna hobbystycznie prowadzi objazdową galerię swoich prac.
    - A, jest jeszcze ta kretynka co się modą interesuje, ciuszki i takie takie - tak, ale szyje jakieś pluszaki i dodatki i sprzedaje to na tych różnych pakamerach i innych hipsterskich stronach.
    - Albo z tej to dopiero beka, jakieś słitfocie wrzuca. Co prawda tylko czasami, bo częściej widzę, że szuka grafików do podzlecania prac, z którymi się nie wyrabia dla swoich klientów, ale i tak beka, bo selfie=tępa świnia, potwierdzone.
    - O, tak patrzę że jeszcze jakaś idiotka się tańcem interesuje. Hehe, dyskotekowa dupodaja. A nie, jednak nie, chyba nie ma czasu być dyskotekową dupodają, bo jest radcą prawnym, dołączyła ostatnio do kancelarii mojego znajomego i wiem, że się nie opierdalają.
    - Ano i zapomniałbym o mojej dziewczynie, która generalnie rozpierdala mnie na łopatki wiedzą na temat kosmosu, biznesów Muska i Bezosa, różnych startupów technologicznych. Ale nie ma fiuta, więc jest tępakiem, potwierdzone.

    Zrozumcie przygłupy, że to nie płeć jest problemem, tylko wasze życie. Obracacie się w miałkich środowiskach, więc obcujecie z chujowymi ludźmi bez zainteresowań. Jakbyście wychylili głowy z tych waszych zamkniętych kokonów, to byście zauważyli, że zjebanie umysłowe nie ma płci - tylko przez blachy tej waszej mizoginistycznej zbroi nie dostrzegacie, że tępi faceci niczym nie różnią się od tępych lasek. Problem jest w was i w waszym towarzystwie i póki będziecie wiedli takie chujowe życie, siedząc w klice chujowych znajomych, dopóty pozostaniecie organiczonymi prymitywami.

    Otaguję #pasta, może piwniczaki, redpilowcy i inne zakompleksione stuleje dostaną piany, że jak to tak, pasta nieszkalująca kobiet.
    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #logikastulejarzy #przemyslenia #przemysleniazdupy
    inb4 białorycerz - w chuju to mam, nigdy z żadną mirabelą tu nie pisałem i nie zamierzam, więc mnie nie interesuje opinia obrońcy kobiet, po prostu mam alergię na głupotę.
    pokaż całość

  •  

    To uczucie, gdy do senatu przyszedł Cezar i został zasztyletowany xD Cezar tak bardzo rozjebany, a republika też tak bardzo rozjebana xD Żałuję trochę, bo spoko ziomeczek był z Juliusza, a senatorowie go tak przypadkiem, bo był mieli akurat noże xD Śmiecham, bo Kleopatra płacze, a ja jadę koniem za ścianą i przeglądam targ niewolników, a legioniści ją pocieszają, a ja se siedzę za ścianą i kurwa jestem trybunem poza kontrolą, Pompejuszem zawadiakom, maskotką legionu i strażnikiem ogniska Westy. Siedzę za ścianą i kurwa jestem w innym świecie, problemy z senatem i Cezarem są tam, a ja tu jestem i mam też sandały i skarpety galijskie zajebiście grube i nie mam togi i samą tunikę i się śmieje, w szafce mam wino i oliwki xD

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Cos czuję że ten film to będzie złoto xD

    Zdjęcie zajebane z oficjalnego fb.

    #fanatyk #pasta #film

    źródło: embed.jpg

  •  

    benzyniak>diesel

    Wsiadasz sobie w mróz do benzyniaka
    Pół obrotu rozrusznika i już jedzie
    Kilka minut przy sprawnym termostacie i już płyn chłodniczy w temperaturze roboczej
    Cichy mruk na postoju, przy przyspieszaniu w najgorszym razie delikatny hałas odkurzacza w przypadku 1.6 VTEC ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Kultura pracy
    A z rury wydechowej najwyżej unosi się para wodna

    A diesel, kurwa

    Wsiadasz w mróz, przekręcasz kluczyk raz, czekasz aż świece się nagrzeją
    Kręcisz rozrusznikiem przez dobre kilka sekund. Kaszle, churchla, wszystkie kontrolki panikują, pompujesz cenną ropę w nadziei na odpalenie klekota.
    Nagrzewasz świece jeszcze raz
    I jeszcze jeden tak na wszelki wypadek
    Kręcisz, o, coś tam zaczyna pierdzieć co kilka obrotów, w końcu jest, zaskoczył.
    Silnik brzmi jakby miał się zaraz rozsypać
    W końcu ruszasz z miejsca
    Oczywiście Diesel to silnik bardzo wydajny, więc takie błahostki jak rozgrzanie mroźnej kabiny przechodzą na dalszy plan. Osiągnięcie temperatury roboczej też ulega wydłużeniu
    Na postoju klekoczesz, żadnej gracji, rzężenie silnika wysokoprężnego jedynie zagłusza odgłos ledwo sprawnej turbiny chłodzonej gęstym, zimnym olejem
    Z rury albo dymisz albo użerasz się z DPF'em
    Po dojechaniu na miejsce czekasz parę minut przed zgaszeniem silnika by nie zużyć zbyt szybko turbosprężarki

    A wszystko po to by spalić parę litrów paliwa mniej

    W nienawiści do diesla tak zostałem wychowany

    #motoryzacja #heheszki #pasta #humorobrazkowy
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Kiedyś spotkałem Kubice na padoku. Podochodzę do niego i mowie: "Cześć Robciu, Ty skurwysynu. A on tylko: "No elo" i odwraca głowę. Sprzedałem mu blachę w potylice i mowie: "Słuchaj mnie, bo ci nie dam kasy na wachę do bolidu". Robert coś tupnął, coś mruknął, ale mówi: "Dobra słucham, Ciebie cierpliwie, co masz mi do powiedzenia?" "Czemu kontrakt z Williamsem jeszcze nie podpisany?" Robert Kubica powiedział do mnie: "Ty kurwa gnoju i zawył jak V8 z Benettona B194 Schumachera. Potem uciekł do motorhome Manora.
    #f1 #pasta #heheszki #truestory #takbylo
    pokaż całość

  •  

    Rozdział: Okres wczesnego dzieciństwa

    Największe tryumfy i zwycięstwa, rodzą się w bólu - święte słowa, panie Tallerand. W wielkim bólu powito mnie w szpitalu św. Barbary. Brzdąc wagi nawet nie papierkowej, raptem 4,5 kg, spowodował stan przedzawałowy u dumnego i pijanego jak bela Tatusia, a Mamusia wreszcie pozbyła się ładunku. Przyszedłem na świat akurat na wieczorne wydanie Dziennika TV, co cała rodzina skwitowała: "Będzie polityk lub dziennikarz!!!". Jak się później miało okazać niewiele się pomylili. Leżałem na oddziale poporodowym wśród jakiś pojebańców. Zastanawiam się do tej pory, czy mnie nie podmieniono. Czy ja to ja? Może JA teraz siedzę gdzieś w jakiejś willi i pluskam się w basenie z latynoskimi laseczkami ? Albo p śmietnikach butelki zbieram ? Tego nie wie nikt. Starzy często się kłócili, do kogo jestem podobny. Pysk mam starego, ale dopiero teraz. Jak byłem mały to mnie ludzie za dziewczynkę brali. Gdy rodzice zarabiali na przyszłość dla swych dzieci, mną opiekowała się starsza siostra - Basia i kuzynki w liczbie 3. Niewiele pamiętam, ale chyba nie byłem molestowany. Pierwsze kontakty z rówieśnikami nawiązałem dopiero w przedszkolu. W tym jeden - szczególny. Kontakt ten miał na imię Agnieszka i nie miał zębów z przodu. To była pierwsza miłość. Szalona i spontaniczna. Całusy pod kocem na poobiedniej drzemce i ciosy samochodem z plastiku gdy mi żołnierzyki przewracała. Teraz ma 4 dzieci i mieszka z trzecim mężem. Waży chyba ze 100 kilo. W III grupie wiekowej zostałem przeniesiony do innego przedszkola. Tak zdecydował stary. W moim przedszkolu woźny dzieci za pośladki łapał, a to mogło na mej psychice głęboki ślad odcisnąć. W nowej grupie szybko się zaaklimatyzowałem. Poznałem kumpla, rudego i piegowatego jak irlandzkie dziecko wojny. Seplenił i śmierdział, ale wszyscy się go bali. Od razu przypadliśmy sobie do gustu. Zaczęły się ucieczki z przedszkola, wymuszenia na innych dzieciach : " dawaj kompot", podglądania wychowawczyni pod biurkiem. Ech....

    Na wakacje jeździliśmy całą bandą, wszystkie ciotki, wujki i kuzyni. W góry, koło Zakopanego. Na jednym z takich wyjazdów, wujka koń zabił. Polazł pijany do stodoły i koń go w łeb kopnął. Babcia powiedziała, ze to kara boska, bo tłukł ciocię i donosił na kolegów na milicje. Jeśli tak, to tym razem długie ramię sprawiedliwości okazało się być zakończone kopytem. Konia chyba ubili, nie pamiętam. Ale wiem, że później w domu dużo kiełbasy było. Rodzina wypoczywała na takich wyjazdach, wujki chlały w klubo-gospodzie, a ciotki smażyły skóry w promieniach górskiego słoneczka. Mnie zabierała cześć męska ze sobą, żłopałem pianę z piwa, a potem bekałem na całą knajpę. Mieli ubaw, skurwysyny.

    Dziadka miałem fajnego, kiedyś boksował. Nawet samego Antkiewicza, króla papierowej znał osobiście. Strzelił, dziadziuś kopytami w kalendarz w wieku 75-lat. Bimber pił od 14-go roku życia, więc to pewnie przez to. W ślad za nim podążyła Babcia i zostaliśmy na 100 m2 w rozpierdalającej się kamienicy, sami. Tatuś jako inżynier dostał mieszkanie na które składał się od urodzenia, i przeprowadziliśmy się do Huty. Był stan wojenny, Polak został papieżem, a ja szedłem do podstawówki. Ale to już inna historia.

    Tworze tag #pamietnikiplanktona (e: widze ze juz jest xD) i jeśli się spodobało postaram się codziennie dorzucać kolejny kawałek epickiej opowieści o przyjaźni, miłości, alkoholu i szeroko rozumianym życiu kibicowskim w Hucie na początku XXI w ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler oczywiście można znaleźć całość na necie, ale jako, że odkopałem to na kompie, postaram się publikować kawałkami pod tagiem


    i troche spam tagami #pasta #truestory #coolstory #mirkohooligans #wislakrakow #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Zauważyliście pewną zależność? Wszyscy mówią, że loszki to cooorvy - ale teraz popatrzcie na poważnie. Sięgnięcie pamięcią swoje znajome. Ile z nich ma jakiekolwiek zainteresowania? Zainteresowania - czyli nie oglądanie seriali, słuchanie muzyki i inne gówno. Może z 5-10% rzeczywiście może o sobie powiedzieć, że ma jakieś hobby.
    Reszta jest zajęta siedzeniem na dupie (btw. nienajlepszej z resztą) i opierdalaniem lodów, czekolad czy innego żarcia po to, żeby potem wpierdalać go więcej podczas płakania, jakie to one są kurwa grube, brzydkie i nikt ich nie chce. Takie grube bydle z inteligencją równą hajsownika uważa się na dodatek za nie wiadomo jaką kurwa księżniczkę, myśląc, że wszystko się jej należy.
    Zapytajcie swoich ziomków jakie mają zainteresowania.Odpowiedzi udzieli ci ponad 90%. Nawet jebane spasłe piwniczaki będą się znali na komputerach, technologiach czy innym nowoczesnym gównie. Ziomki od siłowni będą się znali na anatomii czy innej fizjoterapii. Duża część będzie się interesowała sportem - regularnie chodzi na treningi, by być w danej dziedzinie lepszy. A lochy? XD No kurwa, zapytaj, co robią w wolnym czasie.
    -no ja oglądam seriale
    -no ja słucham muzyki
    -no ja robię makijaż
    -no ja sram psa jak sra
    Kuuuurwaaaaa.
    Czasami jakaś odpowie "interesuje się filmami". Zapytasz taką: "o, masz jakieś ulubione gatunki?"
    -"Taak, kocham oglądać komedie romantyczne!".
    Jeszcze inna locha powie: "interesuje się muzyką".
    Zapytasz: "kształcisz sie w tym kierunku? Grasz na jakimś instrumencie, śpiewasz? Masz ulubionych artystów?".
    -"No jasne, lubię słuchać Taco Hemingłeja!"
    No ja pierdole.
    Spójrzcie nawet na profile na FB starszych ludzi. Mężczyźni - wypowiadają się na tematy polityczne, religijne, filozoficzne, interesują się wieloma rzeczami na tematy wokół nich.
    Stare Grażyny - lajkuja kurwa milion stron z psami, kotami, kwiatami i innym chujstwem, co ani je w żadne sposób nie rozwija, ani nie zmusza do jakiegokolwiek myślenia. Miłego dzionka, dobrej nocki, smacznej kawusi. Tfu. Czy kobiety to w 90% przypadków to głupie kubły na spermę, bez zainteresowań które kombinują tylko, jak się wbić na bolca Anona 1, żeby Anon 2 się nie dowiedział?
    #gownowpis #pasta #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    1. Bądź mną
    2. Graj w MMO
    3. Udawaj laskę tylko po to, żeby dostawać itemy
    4. Podczas grania poznaj zajebistą pannę, która zaprasza cię do klanu
    5. Zostańcie najlepszymi przyjaciółmi
    6. Okazuje się, że jest lesbijką
    7. Wciąż udawaj laskę, chociaż wiesz, że to złe
    8. 8 miesięcy randkowania online i cyberseksu
    9. Mówi mi, że musimy pogadać na poważnie
    10. Okudrebele.jpg
    12. Pewnie chce się spotkać na żywo
    13. Bądź gotowy przyznać się do ohydnej prawdy
    14. Dowiedz się od niej, że tak naprawdę jest facetem udającym lesbę
    15. Moja morda, kiedy zdajesz sobie sprawę, że dwóch facetów uprawiało lesbijski cyberseks przez 8 miesięcy

    #pasta #gry #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Czy muszę zbudować jebany wehikuł czasu i cofnąć się do lat '90 żeby wypić szybko kawę?? Cztery osoby 21 min, no kurwa ! Stoją w kolejce #rozowepaski z pierścionkami zaręczynowymi i jazgoczą, każda o czym innym... a z bitą śmietaną, a że zapłaci kartą, karta oczywiście nie działa, a że zapłaci telefonem, a że chujem, a że stempelki zbiera. Do tego karta witaj, karta żegnaj, spierdalaj itp. i na końcu zawsze trafi się brodaty chujek #niebieskiepaski w musztardowych spodniach, jebany student prawa lub innej medycyny, z dziewczyną tępą jak trzonek od siekiery razem próbują wygrzebać jebane 12 zeta że by zapłacić za jebaną kawę. Niedługo będą przychodzić z żyrantami. Ostatnio widziałem jednego zjeba który wziął fakturę na 5.50 za ciastko. Chcę do starych czasów.

    pokaż spoiler #pasta #byloaledobre
    pokaż całość

  •  

    Idź na zabieg usuwania zęba mądrości
    Jest to bardzo bolesne więc podają ci mocne znieczulenie tzw. "Głupiego jasia"
    Już po wszystkim
    Budzisz się
    Leżysz na krześle dentysty, zdezorientowany, próbujesz znowu zasnąć
    Przychodzi mame "No dobra Anon,wstawaj idziemy"
    Mame i pielęgniarka trzymają Cie za ramiona i próbują przenieść do wyjśćia
    Przechodzisz obok wiatraka
    Myślisz że to dźwięk śmigieł helikoptera
    Spytaj pielęgniarki "Czy z sierżantem wszystko w porządku?Nie widziałem go odkąd wpadliśmy w zasadzkę"
    Jej twarz mówi LE COTYDOMNIEKURWAPIERDOLISZ?, ale ona stoi cicho
    Trzymaj ją za policzki i krzycz "GDZIE JEST SIERŻANT KURWA?"
    Patrzy niekomfortowo na twoją mame i mówi "Sierżanta tu nie ma"
    Upadnij na kolana,zacznij płakać i wyć " KURWA! DOPADLI SIERŻANTA, JEBANE SKOŚNE SKURWYSYNY"
    Mama i pielęgniarka niosą wyjącego 17 latka przez gabinet dentystyczny podczas gdy jego męczą wspomnienia z wojny na której nie walczył o człowieku którego nigdy nie znał"
    #pasta #heheszki #byloaledobre
    pokaż całość

  •  

    Odkąd zacząłem wyznawać "xD" moje życie stało się spokojniejsze. Nie denerwuję się już prawie wcale, kiedy spotykają mnie sytuacje stresowe, myślę sobie xD i wszystko staje się prostsze.
    Naprawdę polecam ten styl życia. Wcale nie robi ze mnie lenia tylko osobę które nie denerwuje się z dupy tak jak kiedyś.

    Kolos? xD
    Prezentacja przed w chuj dużą grupą nieznajomych ludzi? xD
    Wyjebali z roboty? xD
    Wyśmiała cię jakaś laska na imprezie? xD
    Zrobiłeś coś pojebanego? xD

    I od razu lżej i można się wziąć za siebie a nie płakać czy się wkurwiać.

    uczucie 10/10

    #heheszki #xd #pasta #filozofia
    pokaż całość

  •  

    #f1 #hermetycznyhumor #pasta #kubica

    A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w sezonie 2010 był taki Robert co zawsze był przygotowany do weekendu, zawsze miał dobry pakiet, dobrze ustawiony spojler itp. Pewnego dnia pojechałem trening w Monte Carlo i koło Kasyna jak chciałem przejechać na drugą stronę toru(jechałem po linii wyścigowej przy bandzie) patrzę w prawe lusterko- nic nie jedzie, w lewe też no to jadę, a że sektor miałem na zielono to niczego się nie bałem i później jeszcze przez Rascasse i w końcu do boksów. pokaż całość

  •  

    Miałem komisję wojskową dawno temu. Polazłem, rozebrałem się do majtek, pielęgniarki jakoś dziwne odwracały głowy i w ogóle nie mogły patrzeć, dusiły się. Powiedziały, aby delikatnie odchylił majty. Zobaczyły moje cudo, jedna pobiegła gdzieś, drugą zamuliło. Pewnie dlatego, bo nie myłem jeszcze wtedy penisa, a przed komisją nie myłem się z tydzień. Ta co pobiegła przyprowadziła lekarza, spojrzał na mojego penisa i powiedział "O KURWA STARY...". Powiedział abym się odwrócił. Zdjął mi majty, spojrzał na mój odbyt (zawsze dupę podcieram 2-3 listkami papieru, bo nie chcę marnować, więc mam nieco brązowy odbyt) i ryknął na całe gardło "KURWA JAKI ZAJZAJER". Pielęgniarki przyniosły jakieś odświeżacze powietrza i dezodoranty. Dali mi kategorię E i mydło. Kazali mi wypierdalać. Od tamtej pory myję się częściej, co 4-5 dni.

    pokaż spoiler #pasta #heheszki #byloaledobre
    pokaż całość

  •  

    BITWA O HOGWART. CZĘŚĆ PIERWSZA
    W pokoju było duszno. Sięgające sufitu piętrowe lóżka, zdawały się być gotowe, by w każdej chwili runąć na barłóg znajdujący się na środku pomieszczenia. Brak okien i jakiejkolwiek klimatyzacji powodował, że dziesiątki spoconych i brudnych ciał wydawało odór padliny, która już bardzo dobrze zaprzyjaźniła się z poboczem. Migotliwe światło z licznych świec sprawiało, że zacieki na ścianach bezustannie tańczyły, a sparciałe hamaki i prycze, rzucały rozmazane cienie.
    - Mam dość tej bezczynności – powiedział Seamus do Nevilla. – Siedzimy tutaj jak owce czekające na rzeź.
    - Spokojnie Sem, musimy czekać na znak – Neville odpowiedział spokojnie – Nie jesteśmy w stanie pokonać śmierciożerców w otwartej walce. Jeszcze nie. Musimy czekać na Harrego. On na pewno będzie miał plan.
    - Jebać Harrego! – krzyknął Andrzej – Noż kua, ludzie, co jest z wami nie tak? Harry to, Harry tamto, Harry sramto! Czy to jest wasz pierdolony bóg? Spójrzcie na to wszystko!
    Andrzej, student z wymiany z szóstego roku, powiódł swoim ogromnym ramieniem po pomieszczeniu.
    - Myślicie, ze wasz bóg, chciałby, żebyśmy żyli teraz jak zwierzęta? Tarzali się we własnym łajnie i takie samo łajno jedli?
    - Właśnie. Jak to jest, że Pokój Życzeń jest w stanie stworzyć wszystko czego możemy sobie zapragnąć, poza czystymi ubraniami i działającym węzłem sanitarnym? – Dodała Cho, spoglądając w kąt pełen przelewających się kubłów, po brzegi wypełnionych efektem wielotygodniowego spożywania przeterminowanych zupek błyskawicznych z gnoma, o smaku dyniowym, oraz chleba, którego głównym składnikiem była glina.
    - Cho, nie bądź taką pesymistką. Nawóz przydaje się do odżywiania warzyw w naszym ogródku – Zawołała Luna, defekując prosto na karłowate marchewki – Swoją drogą nie wiem czemu w ogóle korzystacie z tych wiader. Przecież wiadomym jest, że wiadra tej wielkości emanują złą energią.
    - Luna, na miłość boską – Seamus wykrzywił się – Błagam, załóż spodnie. I nie, nie używaj rękawa! Luna! A ty Neville przestań się gapić.
    - Jeśli jeszcze raz będę zmuszony jeść tę pierdoloną zupę z tych ku
    a dyń, to możecie być pewni, że umrę. Zrzygam się, umrę, zrzygam się raz jeszcze dla pewności i idę na korytarz, mordować wszystkich, którzy mi się nawiną! – krzyknął Andrzej. Wszyscy ucichli i spojrzeli się na niego. Część w przestrachu, a część, w czym większość dziewcząt, z nieukrywanym podziwem. Andrzej, szesnastolatek, który cudem uniknął Azkabanu dla nieletnich, za nieumyślne spowodowanie śmierci kibica KSQ Warszawa, podczas finału Polski w quiddithu, wzbudzał szacunek. Wysoki i potężnie zbudowany młodzieniec o brązowych oczach, krótko obciętych blond włosach i aryjskich rysach, swego czasu dostał wybór. Albo trafi do poprawczaka, albo zostanie przeniesiony do szkoły magii i czarodziejstwa w Hogwarcie i będzie studiował różnice pomiędzy polskim i brytyjskim systemem nauczania magii.
    - Neville, posłuchaj. – Andrzej powiedział już spokojniejszym głosem. – Nie możemy tutaj siedzieć w nieskończoność. Wychowałem się w Łodzi, miejscu w którym każdy rozsądny człowiek uczy się dywersji i działań partyzanckich, zanim nauczy się składać zdania. Rozumiem, że jest nas mało, ale wierz mi, mój drogi, opróżnianie kubłów wprost na schody obok naszego pokoju to kiepska partyzantka. Faktycznie ostatnio Amycus Carrow pośliznął się i sobie głupi ryj rozwalił, ale ktoś może w końcu dojść do wniosku, że to nie przypadek, że akurat tylko w tym miejscu na zamku jebie gównem. Albo ten – Andrzej wskazał ruchem głowy na piegowatego młodzieńca o czarnych włosach – kua jebany scaut. Co jakiś czas, faktycznie, pójdzie i ubije jakiegoś skrzata domowego. Zajebista dywersja kua. Fajnie mieć jakieś mięsko, ale może ktoś temu debilowi wytłumaczy, że skrzaty domowe są, kua, magiczne? Te małe jebaczki potrafią się teleportować, moglibyśmy poprosić takiego, żeby przyniósł nam jakieś normalne jedzenie.
    - Albo by opróżniał wiadra na bieżąco – mruknęła Cho.
    - Ty! – Andrzej bezpośrednio zwrócił się do piegowatego bruneta – Załatw nam tutaj skrzata. Tylko go ku
    a nie zabijaj, zrozumiano?
    - A co z hasłami przeciwko Czarnemu Panu, które wypisujemy na ścianach szkoły? – wtrącił Seamus
    - Chryste… Tak, może faktycznie byłby to dobry pomysł. – Andrzej spojrzał się na niego z politowaniem - Ale czy musieliście do tego wyznaczyć Adolfa i Josepha? Oni chyba nie do końca rozumieją przeciwko komu teraz walczymy.
    - Andrzeju, nie denerwuj się – Neville poklepał go po wielkim barku – Na razie musimy czekać. Harry jest już blisko, czuję to.
    - Dobra, koniec. Wytłumacz, dlaczego tak całujecie dupę Harremu? – Andrzej popatrzył się Nevillovi w oczy – Co on dla was kiedykolwiek zrobił? Wygrał parę jebanych meczy? Nie umarł? Bzyknął rudzielca? A kto nie? Zdajecie sobie sprawę, że z Harrym jest Hermiona? Wiecie, że to Hermiona stała za każdym większym planem, który Harry „wymyślił” i gdyby nie ona to oni już dawno by nie żyli? On i ten rudy debil.
    -Hej! Mówisz o moim bracie! – Ginny oburzyła się – Poza tym Hermiona też jest ruda.
    Andrzej obrócił się powoli i spojrzał na dziewczynę.
    - Ginny, kochanie, posłuchaj – powiedział aksamitnym głosem – Rudzi dzielą się na dwa typy. Albo wyglądają zajebiście, albo są paskudni i nieruchable. Hermiona, poza tym, że jest zajebiście mądra, to mogłaby mną obracać jak burą suką, wsadzić mi ogórek w dupę i ja bym jeszcze podziękował z pocałowaniem ręki i jej oblizał stopy. Serio, widziałaś ja ostatnio? Za to Ron wygląda jakby miał kilka chromosomów za dużo. To u was chyba rodzinne. I niestety, widziałem twoją matkę, więc u ciebie lepiej już nie będzie, więc szczym ryj i wracaj do strugania łyżek.
    Dziewczyna skuliła się i powstrzymując łzy, na powrót zajęła się struganiem trzonków mioteł.
    Widziała jak Andrzej, na wrześniowym spotkaniu integracyjnym, wypił siedemnaście piw i podpalił kilka obrazów. Krzyki przerażonych postaci, pochłanianych wolno przez płomienie, nadal śniły jej się po nocach. Wolała się go słuchać i nie dyskutować.
    - Ja kiedyś byłam ruda, wiecie? – Luna wyrosła obok Nevilla – Tak mi się wydaje w każdym razie. Kiedy byłam mała zatrzasnęłam się na parę tygodni w piwnicy mojego taty. Znaczy się brata! Brata. Od tamtego czasu sporo rzeczy mi się wydaje.
    - kua Luna, załóż spodnie! – powiedział Seamus, ściskając nasadę nosa. – A ty Andrzej, może w końcu nam powiesz, co tam przygotowujesz?
    Naczelny pirotechnik hogwarckiego ruchu oporu wskazał palcem na kąt pokoju. Została tam wydzielona mała przestrzeń, której zawartość skrywała się pod zasłoną. Andrzej, do tej pory, nikomu nie zdradził co tam trzyma. Jedyną osobą, która odważyła się zajrzeć za zasłonę bez pytania był trzecioroczniak Thomas Morse. Kiedy został przyłapany przez rosłego Polaka, posłużył za przykład i prezentację, jak człowiek może funkcjonować bez zębów i z jedną tylko przegrodą nosową.
    - Naszą tajną broń – odpowiedział Andrzej - Coś co pomoże nam pokonać armię śmierciożerców. Cierpliwości, niebawem wszyscy doświadczymy jej siły. Na razie musi wystarczyć wam informacja, że my Polacy, jesteśmy mistrzami w warzeniu eliksirów. Dodatkowo od dziecka jesteśmy szkoleni warzenia i uodparniania się na działanie wszelakich trucizn. Widzieliście jak we wrześniu wypiłem łyżkę eliksiru Czarnej Śmierci? U nas nawet bezdomni mugole z pomocą bochenka zwykłego chleba, oraz paru monet, potrafią stworzyć eliksir siły.
    Cho spojrzała się na niego z podziwem. Nigdy nie spodziewała się, że istnieje naród, tak wspaniały, że magią potrafią posługiwać się nawet mugole. Informacja ta dopełniła tylko obraz silnego samca alfa, którego młoda Azjatka widziała przed sobą. Podkochiwała się w nim od wielu miesięcy, jednak teraz była już pewna, że ma ochotę na tę solidną porcję białego ryżu.
    - Zaraz… Coś się pali? – Neville pociągnął nosem
    - Doszłam do wniosku, że morale nieco spadły i przydałaby nam się integracja przy ognisku ze śpiewaniem piosenek. – melodyjnie powiedziała Luna – Patrzcie, nawet udało mi się upolować szczura. Pasta ze szczurzych jąder dobrze robi na…
    - Na gówno!! – przerwał jej Andrzej – Ludzie, ku
    a, nie widzicie, że jesteśmy na skraju szaleństwa? Od tygodni nie mieliśmy okazji się umyć. Ciągle chodzimy w tych samych ubraniach i czy muszę w ogóle wspominać o tej jedenastolatce, jak jej tam było, która poszła po zapasy do tego obleśnego Aberfortha? Nie wraca już czwarty dzień, a jest to raptem 40 min w obie strony, zabezpieczonym tunelem. Czy jestem jedyną racjonalnie myślącą tutaj osobą? Może mi wytłumaczycie, dlaczego chowając się w tym pokoju nikt nie zabrał ze sobą telefonu komórkowego? Nie uważacie, że taki wynalazek mógłby być przydatny? W ogóle, czemu czarodzieje w tym kraju nie korzystają z jebanej technologii? U nas w szkole, w Polsce, jest nawet wifi.
    - Zaraz, w sumie nigdy nie mówiłeś gdzie się wcześniej uczyłeś – zauważyła Lavender, która przysłuchiwała się rozmowie.
    Andrzej dopiero teraz ją zauważył. Wcześniej była tłem, częścią brudnej masy. Teraz stanęła przed nim wyprostowana, patrzyła się prosto na niego. Krótkie włosy pasowały jej bardziej niż długie, oczy, przez tygodnie spędzone w zamknięciu, nabrały bezczelnego wyrazu. Andrzej wiedział, że wcześniej była nieco chubby, ale teraz, dzięki diecie w której brakowało wielu składników odżywczychi witamin, stała przed nim wyjątkowo atrakcyjna dziewczyna. Młodzieniec poczuł się dziwnie. Jakby czas się zatrzymał. Kiedy patrzył się w jej brązowe oczy, widział odbicie siebie. Zrozumiał, że nigdy w życiu nie był zakochany, a dziewczyna, która stała przed nim, była wyjątkowa. Widział jak wspólnie pokonują Voldemorta, nabijają jego głowę na pal i idą do domu. Własnego domu. Widział ich ślub, dzieci i w końcu wnuki. Przed oczami przeleciało mu ich całe wspólne życie, które miało się zacząć już za chwilę. Musnął ją delikatnie w policzek, poczuł jej zapach, który okazał się być najpiękniejszym jaki kiedykolwiek uświadczył. Nie była brudna. Pachniała lawendą i bryzą. Wiedział, że ona czuje do niego to samo, patrząc w jego oczy. Wiedział to całym sobą. Kiedy chwycił ją za wygolony kark, poczuł dreszcz, który przeszył cale ciało. Poczuł jak ona się wyprężyła. Pochylił się, by ją pocałować. Zmrużył powieki...
    I wtedy zwymiotował, przypomniawszy sobie, że umawiała się ona wcześniej z Ronem.
    -EKHM, no także tak – powiedział Andrzej, wracając do rzeczywistości i ocierając kąciki ust – Chodziłem do najlepszej szkoły czarodziejstwa w całej Europie centralnej i wschodniej. Szkoły ogromnej, wielkością nie ustępującą normalnemu miastu, a omijanej, przez wszystkich mugoli.
    Centrum Edukacji Magicznej i Wybawienia Astralnego im. Jedynego Króla Polski Chrystusa, przez wschodnich czarodziejów nazywana Radomiem.
    - Brzmi groźnie – Seamus zamyślił się – Czy nauczyłeś się tam czegoś, co mogłoby nam się przydać w walce?
    - Strategii – Andrzej spoważniał – Te! Scout! Sprawa jest. Kiedy następnym razem wyjdziesz na żer to zrób accio telefon. Stawiam, że tylko ja go ze sobą zabrałem na to opuszczone przez bogów odludzie i tylko mój leży, skonfiskowany, w sekretariacie.
    - Co to telefon? – zdziwił się piegowaty brunet.
    - Accio, kua, telefon – wycedził Andrzej – Przyleci to będziesz wiedział. Muszę zadzwonić do paru osób. A teraz wypierdalaj i bez niego nie wracaj. I nie zapominaj o skrzacie. Teraz zrobimy to po mojemu. Kochani! – Polak zawołał do wszystkich. Dziesiątki oczu zwróciły się w jego stronę. W dławiącym powietrzu czuć było zgniliznę i napięcie. – Jebać Harrego! Jebać Czarnego Pana! I jak zawsze jebać KSQ Warszawa! Koniec ze sraniem do wiader i jedzeniem syfu. Nie mam zamiaru czekać na żadnego wybrańca, który to zapierdala po świecie i zbiera horkruksy. Po co? Co z tego, że Czarny Pan odrodzi się jeszcze raz? Nie patrzcie się tak na mnie, przecież wszyscy o tym wiedzą. Wystarczy go znów zajebać i tak do skutku. Tak to robimy w Polsce, bez żadnego tchórzliwego pie****enia i wybrańców - zasrańców. Idziemy spać i rano zaczynamy zabawę!
    Noc minęła szybko. Wszyscy, od dawna, czekali na sygnał do walki, czekali na to, aż cos się zacznie dziać. Jedynie Cho do rana nie mogła zasnąć. Ciągle w głowie wyświetlała jej się projekcja, w której głównym bohaterem był młody Polak o aryjskich rysach i dużym bicepsie.
    Rano wszystkich obudziła głośna defekacja Luny na grządkę z kapustą. Gryzący dym z rozpalonego, obok grządek, ogniska dławił i wymuszał szybkie opuszczenie łóżek. Andrzej zeskoczył z pryczy, przeciągnął się i zobaczył skrzata domowego, żerującego na ludzkim ścierwie.
    - ku
    a…. – Mruknął – Co tutaj się odjaniepawliło? LUNA? Luna, czy możesz mi to wyjaśnić?
    - Mogę – Twarz dziewczyny, jak zwykle nie wyrażała żadnej myśli – W nocy wstałam, żeby podlać kabaczki. Kucnęłam nad roślinką i nagle usłyszałam za sobą trzask. Odruchowo uderzyłam cegłą, którą zawsze trzymam przy sobie i trafiłam w czyjąś głowę. Potem był zduszony jęk, cichy syk, jak się później okazało skrzata domowego i nim się zorientowałam co się stało, nasz mały przyjaciel już ucztował sobie na truchle.
    - Ale jak to możliwe, że nikt tego nie usłyszał? – Zdziwił się Andrzej.
    - Magia – Dziewczyna odpowiedziała, uśmiechając się tajemniczo – A skrzat ma cos jeszcze, porozmawiaj z nim.
    - E! Skrzacie – Andrzej zwrócił się do niewielkiego stworzenia, które aktualnie owijało się jelitem cienkim, wyciągniętym z ciała swojego przewodnika. Dziwnie to wyglądało. Rosły Polak, co najmniej pięciokrotnie większy i piętnastokrotnie cięższy, stał nad małym, zwiniętym w kłębek skrzatem. Stworek z pozoru nie różnił się on niczym od typowego skrzata domowego. Duże, wyłupiaste oczy, sterczące uszy, drobna postura i odzienie ze szmaty. Wyróżniał go jednak kręcony, czarny wąs
    - Jak ci na imię? - zapytał
    - Chujek – Odparł skrzat z meksykańskim akcentem.
    - A więc Chujku, mam pytanie. Jak ci się pracuje na zamku, czy ludzie dobrze cię traktują?
    - Noooo…. – spochmurniał Skrzat – Kiedy tylko mogą kopią i poniżają. Jeden człowiek, kazał ostatnio zrobić coś czego Chujek wcale robić nie chciał. Pan ściągnął spodnie i powiedział żeby Chujek…
    - Dobrze, rozumiem! – przerwał Chujkowi Andrzej – Nie musimy teraz o tym słuchać. Mam dla ciebie propozycję. Jeśli nam pomożesz, załatwimy ci tyle trupów, że nie będziesz wiedział, który bezcześcić jako pierwszy. Dodatkowo musisz mi oddać to co trzymasz teraz w swoich małych rączkach. Co ty na to?
    Skrzat spojrzał się czujnie na wielkiego człowieka. Z początku wydawało się, że teleportuje się z powrotem do swojego starego życia i świadczenia usług wszelakich. Jednak po chwili wyciągnął do Andrzeja rękę w której trzymał zakrwawiony telefon.
    - Doskonale – ucieszył się Andrzej – Witaj na pokładzie. Pamiętaj tylko, że w tym gronie, w którym jesteśmy tutaj, nie mordujemy się wzajemnie. Nie mordujemy również uczniów, którzy chodzą po korytarzach. Mordujemy tylko śmierciożerców. W każdym razie teraz się tego trzymamy. Zrozumiałeś?
    - Si Señor – powiedział skrzat, pochylając głowę i głaszcząc wąs.
    Najwspanialszy z polskich magów, przebywających na ziemi brytyjskiej, poklepał Chujka po główce, po czym odblokował telefon, wybrał numer i zadzwonił.
    - Siergiej? Bracie, sprawa jest. A, u mnie dobrze, w UK wojna, magowie niedołężni się mordują. No i właśnie w tej sprawie dzwonię. Wypadałoby skończyć tę wojnę. Spotkamy się na piwko to pogadamy i opowiem dokładniej. Chciałem się zapytać, czy z Borysem, nadal macie ten fajny garaż z wyposażeniem? O! No i cacy. W takim razie spodziewaj się mnie niebawem. Później się rozliczymy. Bajo.
    Andrzej rozłączył się i powiódł po wszystkich wzrokiem.
    - Już czas – powiedział i podszedł do rogu pokoju, który skrywał się za zasłoną. Gwałtownym ruchem ukazał to, co tak wszystkich ciekawiło.
    - A… Andrzej – zająkał Neville – Ale co to jest?
    - Eliksir, dzięki któremu Polacy przez setki lat odnosili niesamowite zwycięstwa – Andrzej uśmiechnął się szeroko.
    - Dwadzieścia litrów siedemdziesięcioprocentowego felix felicis.

    #heheszki #harrypotter #pasta
    pokaż całość

  •  

    Chcecie schudnąć? Jedzcie żelki! Ale nie takie zwykłe. Słuchajcie mircy, opowiem wam historię.

    Byłem sobie ostatnio w Tesco i zdałem sobie sprawę z tego, że chyba z dziesięć lat nie jadłem żelków. Stoi facet, lat trzydzieści pięć, łysina się zaznacza zakolami większymi niż ma Amazonka w górnym biegu, i ogląda żelki jak mały knyp. No i upatrzyłem sobie - Haribo sugar free. No spoko, bez cukru to może mi dziąseł nie wypali bo słodyczy to nie jadłem w hooy długo. Kupiłem sobie taką paczkę 2kg i szczęśliwy podbijam do kasy. Za mną jakiś starszy pan. Stuka mnie w ramię i mówi:
    -Tylko pan ich nie jedz za dużo, bo jak wnuczce kupiłem to dwa dni z kibla nie wychodziła.
    Nie dałem o to najmniejszego jebania(od kiedy mój bratanek zjadł całego szluga i wysrał kiepa nic mnie już nie zdziwi, ale to temat na osobną historię), zapłaciłem za wszytko i wychodzę. Ale po jakimś czasie dałem jebanie. I pomyślałem sobie "a hooy, spróbuję."

    Wbijam do domu(oczywiście nie mówię dzień dobry bo mieszkam sam, żadna nie odważy się spojrzeć na moje piękne, kuliste ciało), jem sobie obiadek, i coraz bardziej myślę o żelkach. Szybko wpieprzyłem mielone(sprzed 4 dni, ale tbw) i otwieram paczkę. Te misie, matko, jakie piękne! Żebyście wy to widzieli. To nie jakieś tam zwykłe żelki pizdryki ze sklepu, tylko dosłownie każdy miś patrzy na ciebie i się uśmiecha. Pragnie, żebyś go wchłonął. No i zacząłem je wchłaniać. W międzyczasie zadzwonił dzwonek do drzwi - jak się okazało, brat wpadł z ww. bratankiem. No i tak siedzimy sobie, my z bratem po kawce, młody prawilnie spija soczek z wysokiej szklanki jak browara. Ojebaliśmy może ze trzy czwarte tej paczki(tak z półtora kilo), kiedy usłyszałem bulgotanie. Ale to nie takie bulgotanie jak bączek w wannie, tylko takie jak to wyśpiewują mnisi z Tybetu czy innego zapizdowa.
    Młody czerwony, spuścił łeb, zdążyłby nawet szklankę po tym soku umyć zanim to bulgotanie ustało.
    -Tata, kupa.
    -No słyszę
    No i jak brat wstawał, to tylko spojrzał na mnie oczami jak 5 złotych i jak nie pierdolnął bączura, to myślałem że mu spodnie rozerwie. Brzmiał dosłownie jak stary Wartburg, i to przez dobre 10 sekund.
    -Coś ty nam kurwa dał?
    -No zwykłe że... - i nagle jakbym dostał pięścią w brzuch. Tak mnie skręciło, że się zjebałem z krzesła. No i zjebałem.

    Co potem się działo to była fekaliopokalipsa. Młody oczywiście nie doszedł do kibla, zasrał próg w kuchni i kawałek przedpokoju. Brat w ostatniej chwili podłożył sobie garnek, fajny taki nowy, pięciolitrowy, i w trzy sekundy się z niego wylało. Kurwa nie dość, że garnek zasrany, to jeszcze brat się patrzy na mnie jakbym nie wiem co mu zrobił. A ja sram na podłogę i krzyczę z bólu, bo mnie skręca jakby mnie zombie gryzły. Brat wtóruje, młody wyje sopranem. No istny performance, oprócz wrażeń wizualnych mamy jeszcze śpiew i breakdance w konwulsjach.

    Po pięciu minutach pierwsza fala ustąpiła. Co za debil wymyślił żelki-misie, które w jelitach zmieniają się w niedźwiedzie polarne? Brat patrzy na mnie, ja na brata, młody patrzy tępym wzrokiem przed siebie. Nawet on czegoś takiego z siebie nie wyrzucił, a oprócz wcześniej wspomnianego szluga ma na swoim koncie więcej podobnych wyczynów. Już zacząłem iść po wiadro, i to był dobry odruch. Druga fala przyszła tak niespodziewanie, że ledwo zdążyłem kucnąć nad wiadrem. Młody popuszcza jakieś mokre bąki, a ja kurczowo trzymam się drzwi od łazienki podczas gdy furia szatana niszczy wiadro. Brat siedzi wyczerpany na krześle i mówi:
    -O, dobra. Ten będzie suchy.
    Po jego twarzy wywnioskowałem, że nie bardzo. Zaraz zaczął się zwijać i spadł z tego krzesła, prosto we wcześniej pozostawione przez niego gówno. Ta fala trwała jakieś dwadzieścia minut, i czułem że jak przyjdzie jeszcze jedna to wysram materię pozakosmiczną, bo gówna to tam już nie będzie. W międzyczasie słyszę stukanie w rury. Jakby ta stara raszpla z piętra niżej wiedziała przez co przechodziliśmy, to już by co najwyżej w wieko trumny mogła pukać.

    Do czwartej fali byliśmy już przygotowani niemal strategicznie - młody zajął kibel bo najwygodniej, a my z bratem siedzimy oparci dłońmi o brzeg wanny. I czekamy. Nagle jak lecącego Apache wroga słyszę takie łopotanie. I zaczyna się desant, który trwa kolejne czterdzieści minut. To już był rekord. Nie wiedziałem, że mam w sobie tyle czegokolwiek - myślałem w pewnej chwili, że jelitom już się popierdoliło do reszty i zaczęły się wywijać na lewą stronę. Nagle walenie do drzwi.
    -Spierdalać!
    -Panie Gównalski, otwierać! Policja!
    -Sram!
    -Gówno mnie to obchodzi! Otwierać!
    -Pięć minut!
    Jelita pozwoliły mi wstać po dwunastu. Otworzyłem drzwi, i nie zdążyłem nawet przyjrzeć się policjantowi, bo pierdolnął na glebę jak kawka XD raszpla szepnęła tylko "o boże" i zaczęła zbiegać po schodach. Dała radę zejść po dwóch zanim zgasły jej światła. Zamknąłem drzwi(przy okazji wychlapując trochę niedźwiedziego łupu na klatkę schodową), i zdążyłem dojść do drzwi od łazienki, kiedy się znowu zaczęło. Czułem, jak gorąca magma opuszcza mój wulkan i tworzy nowe połacie lądu na podłodze mojego przedpokoju. Było tam wszystko - rzeki, małe pagórki i dolinki, nawet coś na kształt naszej komendy policji. Zrezygnowany brat z tępym wzrokiem osunął się dupą do wanny i tak już siedział w środku, stopniowo robiąc coraz głębszą błotną kąpiel. Mówię wam, wyglądało gorzej niż te kible w "Trainspotting."

    Koniec końców, spędziliśmy jakieś sześć godzin walcząc z tymi niedźwiedziami. Młody miał mniej w sobie więc po czterech godzinach tylko siedział w rogu kibla i cichutko płakał. Mieszkanie było wynajęte, więc trochę przyps, bo posprzątać trzeba. Po czterech dniach było w miarę ok(poza smrodem), a worki wyjebałem do lokalnej oczyszczalni ścieków bo po godzinie spuszczania w kiblu zapchałem i zrobił się mały wylew. Myślałem, żeby zacząć to gówno ściągać z podłogi jak wodę z akwarium (wiecie, gumowa rurka, zasysanie i lecimy), ale w ostatniej chwili brat mi wyrwał węża z ręki i pierdolnął nim w głowę. Jak znosiłem worki po klatce schodowej to wylewałem trochę pod wycieraczkę tej starej psiochy, niech ma to zdarzenie w pamięci do końca swojego życia XD

    Epilog: zgubiłem tego dnia 12 kilo. DWANAŚCIE. Niech mi żadna Ewa Koniakowska czy inna Mela B nie pierdoli, że jej dieta jest skuteczniejsza. Po tym, jak tydzień nie było mnie w pracy wyjebali mnie z firmy ochroniarskiej. Zatrudniłem się w restauracji. I jak przychodzą jakieś gnojki które są za głośno to daję im miseczkę żelków "dla szanownych klientów." Przecież się gówniarze (hehe) nie przyznają rodzicom, że wpieprzały słodycze. A ja mam ubaw, widząc ich skręcone małe ryje XD brat dalej się do mnie nie odzywa, ale myślę że mu niedługo przejdzie.
    #coolstory #pasta# pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Wkurwiłem się motzno dziś kurwa o auto chodzi. Starzy mi oddali we władanie auto. Starszy niepelnopsrawny więc auto sie kurzy. Więc ja dokładam się do ubezpieczenia, naprawy wszystki itepe.
    mialem je kurwo z tydzien bo siostrze sie zjebalo
    Tapir hehe pożycz no na piątek auta hehe bo moje sie zjebało
    Spoko siostra akurat mi ie potrzebne to bier
    dobrybrat.png
    od dwoch tygodniu ta mala fladra jezdzi "moim" bo jej jest u mechanika
    nojapierdole
    wczoraj auto do odebrania
    ale kurwa nie ma pieniedzy xD
    jprdl.exe
    dzisiaj do niej probuje sie dodzwonic to sie musiala poskarzyc mamie
    telefon on mamy xD
    no ze pienionżków nie ma xD
    dobrze kurwa wiedziała ile mniej więcej ta naprawe bedzie kosztować
    a zresztą Aśka chce od razu do blacharza auto zaprowadzić XDDDD bo kurwa chce se to swoje auto ożenic XD
    no ja mowie mame place za te auto, pozyczyłem jej z dobrego serca, nie robilem jej problemów XD Ale ja serio w potzrebie tego auta jestem
    no ale taka jest sytuacja to trzeba sie dzielić XD
    ja mówie kurwa co?

    (ona dostała auto od starych)
    (i nikt sie ze mna kurwa nie dzielił XD)

    no ja mowie ale ja musze sobie zakupy zrobić czy coś. Matka na to: jak aska chciala ci auto w sobote pozyczyć to kurwa nie chciałeś.
    co kurwa?
    ona mi?
    xDDDD
    jprdl^2.dll
    podziekowałem uprzejmie za pierdoloną łaske i niech spierdalają na Alaske elo.
    pierdolone debile
    ci ludzie mają najebane w garach mocno
    i najlepsze jak mi stary mówi ze kurwa inni w moim wieku mają już auta bo se kurwa zarobili. To jak go pytam czy gowniara tez sobie kurwa na auto zarobiła. To nagle kurwa fatall error XD
    januszmotzno
    Bo gowniarze sie należy bo jest kurwa upośledzona
    ja uważam owszem ze jest upośledzona. I gdyby to tylko odemnie zależon to dalbym jej dozywotnią rente
    ja do niej kurwa nic nie mam nawet szacunku


    pokaż spoiler a i na początku literowka zeby nie było powinno byc kurwa zamiast kurwo XD


    #pasta #niebylobomoje #heheszki #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    lvl 13
    chodzisz do gimnazjum
    jako młody, dynamiczny chłopak uważasz na każdej lekcji
    zbierasz życiowe doświadczenie
    nigdy nie miałeś problemów z wyrywaniem
    poznajesz loszke 9/10
    ma na imię julka
    jest dobrze, chodzicie ze sobą po gimnazjum i kupujesz jej zdrowe jedzenie w sklepiku
    julka zaprasza cie na obiad z rodzicami
    dwa tygodnie temu widziałeś na WDŻ film edukacyjny
    o szowinizmie i przemocy na kobietach
    myślisz dynamicznie, acz alternatywnie
    EJ w sumie to ta przemoc nie jest taka zła
    postanawiasz przetestować
    wpierdalasz obiadek z rodzinką julki
    na początku wszystko elegancko, kulturalnie
    nawet wyjebałeś na siebie cały flakon bonda
    po chwili kończysz wpierdalać
    odchodzisz od stołu nie czekając na innych, aż skończą
    idziesz na kanape i wypierdalasz nogi na stół
    chuj, ide na całość, raz się żyje
    KURWA PIWA (w sumie jedyny kontakt z piwem miałeś wtedy, gdy ci stary dawał pianke podpić)
    matka julki patrzy na ciebie z niedowierzaniem
    CO SIĘ GAPISZ KURWO JERYCHOŃSKA DAJ MI PIWA
    matka z milczeniem idzie do kuchni
    widać wytresowana
    ojciec wydaje się jakiś zmieszany
    jednak w jego oczach widzisz wyraźnie nutę szacunku i respektu
    matka przychodzi i bez żadnego kontaktu wzrokowego podaje ci zimnego browara
    kurwa anon dobrze poszło
    postanawiasz pójść za ciosem
    dajesz matce soczystego klapsa
    wypijasz całego browara kończąc siarczystym beknięciem
    wstajesz od stołu
    czujesz, że procenty dobrze siadły
    rozpinasz pasek i zaczynasz napierdalać nim wystraszoną julkę
    jej stary tylko stoi z boku i ze łzą nostalgii w oku przygląda się sytuacji
    spodobało ci się napierdalanie paskiem
    bardzo ci się spodobało
    stanął
    rozpinasz rozporek i wyciągasz beniza
    rozbierasz julke i rzucasz ją na stół w kuchni
    montujesz ją na stole kuchennym
    jak na filmie kurwa
    kończysz i wypierdalasz z domu
    pewność siebie +100000
    co rano przed szkołą wbijasz julce do domu i napierdalasz ją pasem
    po południu też przychodzisz, a przed kanapą stoi już zimny browar
    julka zaciążyła
    razem z jej starym postanawiasz, że nie będziecie trzymać w domu darmozjada
    jak można być tak nieodpowiedzialną suką i zajść w ciążę w wieku 13 lat
    julka zdemoralizowany śmieciu
    wypierdalasz julke z domu
    stajesz się panem domu
    osiągnąłeś sukces
    warto uważać na lekcjach i wyciągać wnioski

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Wiecie co mnie denerwuje w siłowniach? Ta złudna przyjaźń. Każdy każdemu musi mówić "cześć" mimo tego, że właściwie nikogo nie znasz. Wchodzisz, mówisz w recepcji "cześć", wchodzisz do szatni - "cześć", ktoś wychodzi po treningu - "no to cześć". Jest to coś zupełnie bez sensu, nie doprowadzającego do żadnej, jakieś lepszej znajomości.

    Ostatnio kolega miał sytuację, która tylko to potwierdza. Jak zawsze po treningu udał się do szatni, potem pod prysznic. Tam do jego kabiny wchodzi taki wielki przypakowany Robert Burneika i mówi "cześć". Wziął go od tyłu jak się mył, cała akcja zajęła jakieś 5 minut, po czym, po skończonej "robocie" Robert wyszedł i rzucił tylko "cześć"...

    Bezsensowna siłowniana "bliskość", abyś się poczuł komfortowo...

    #gownowpis #pasta #silownia
    pokaż całość

  •  

    #pasta o markizie. (╯°□°)╯︵ ┻━┻ po raz trzeci #probujezlapactarget

    Rok temu zaplanowałem sobie siedem dni wolnego pod rząd, chyba pierwszy raz w tej dekadzie. Wędka, ryby, zanęta, zapach żywiołu... ach! Wolność! Na samą myśl normalnie gęsia skórka.
    Zyga - tak znajomi mówią na Zygę - każdego lata urządzał wypad z roboty nad zalew i zarezerwował mi specjalnie wcześniej wolne miejsce na łodzi znajomego. Moja żona - kobieta przeciętnie wyrozumiała - nie mogła nic wiedzieć.
    Był to więc rok pod znakiem planowania i ciężkich wyrzeczeń.
    Zamiana urlopu z Romanem za nocki. Rezerwacja terminu ze skierowania na NFZ. Zabukowanie i wpisowe na sanatorium. Regularny procent dla lekarza za kolejne wizyty. Nawet kamyczek w ulubionych Kubotach, dzień w dzień, dla lepszego efektu utykania. Wszystko to doskonale zgrane w czasie na sam środek sierpnia. I wszystko po to, aby pod pretekstem rehabilitacji nogi nie tłumaczyć się JEJ z wyjazdu.
    Baśka - bo o niej-JEJ mowa - jest jak ta z piosenki Wilków. Miała fajny biust. Z naciskiem na "miała". Reszta to typowa Grażyna. Kiedy się wkurwi, nie wybucha od razu jak jakaś Karyna tylko knuje. A człowiek uśmiechnięty, nieświadomy jak pająk nad którym wisi cień kapcia czy gazety... i tak kroczy ziemskim łez padołem...
    Dzień przed planowanym wyjazdem nie dała nic po sobie poznać. Spakowała mi ulubioną pidżamę w błękitne paski, klapki, akcesoria do golenia. Zrobiła nawet kanapki na drogę. Nie wiem tylko po co dała mi, aż dwie pary zapasowych skarpet. Przecież wyjazd był zaplanowany tylko na tydzień. Już to mogło naprowadzić mnie na trop, iż coś jest nie tak. Moją czujność uśpiły jednak marzenia o pół-metrowym okoniu.
    Gdy zbliżała się pora obiadowa z kuchni doszły nieznane mi do tej pory zapachy. Stół zaścielony. Siadam. Żona kładzie talerz, rozpromieniona oznajmiając:
    - Schab po niemiecku.
    No kurwa.
    Człowiek wyjeżdża na tydzień, chce zjeść porządny obiad, bo wiadomo jak karmią w "sanatorium", a ta mi wyjeżdża ze szwabskim daniem?! Jakby polski schab był jakiś gorszy!
    Stanowczo jej powiedziałem:
    - Basiunia, kochanie moje, przecież wiesz, że mnie mierzi na słowo "sznycel", a co dopiero jakieś danie po niemiecku! Za co?!
    Mokra szmata do zmywania garów wyprowadzona backhandem z prędkością 50mPh to nic w porównaniu z dreszczem jaki przeszedł mnie chwilę później. Wycierając lico rękawem polara po bezpardonowym ataku, skierowałem wzrok na niewielki kanciasty lśniący przedmiot przykryty delikatnie sosem na środku kotleta.
    To był kamyk.
    Noszony dzień w dzień, przez rok, w zapoconym klapku.
    Tego dnia już nie jadłem. Tak minął mi pierwszy dzień urlopu...

    Na drugi dzień ona od rana oglądała telewizję, ja siedziałem w kuchni. Czekałem na odpowiedni moment, żeby zapytać co z obiadem. Przez okno zauważyłem jak Zyga i reszta chłopaków, za płotem, pakuje podbieraki do bagażnika. Wyszedłem zagadać pod pozorem wyniesienia śmieci.
    Kiedy się zbliżałem wszyscy jak na komendę zaczęli odwracać wzrok. Przeszedłem zmieszany obok i wrzuciłem worek do kontenera. Dopiero wracając spostrzegłem, jak z okna Baśka filuje czy nie ośmieliłem się odezwać do kogoś zanim ją przeproszę. Kochane chłopaki, olali mnie dla mojego dobra. Wzruszyłem się. Każdego twardziela coś ukłuje w głębi, jak go ktoś po ludzku potraktuje.
    Nie wiem czy Barbara postanowiła dać mi szansę za dobre sprawowanie, czy plan uknuła już rok wcześniej widząc jak wdrażam swój w życie. W każdym razie nie omieszkała wykorzystać całej okazji, aby przypomnieć mi o wszystkich drobnych remontach planowanych od 84-go. W ten sposób miałem odkupić swoje winy.
    Barbara jak mówiłem jest osobą do imentu wredną. Może nawet postanowiła zainicjować cały plan we wspomnianym roku 1984. Wtedy urodził się młody. Raz w pierwszym miesiącu jego życia powiedziałem z nudów, że "nie mam co robić". Wszystkie zadania spisywała od tego czasu w zeszycie, po czym chowała go do szuflady z książeczką mieszkaniową. Zeszyt nie miał okładki. Specjalnie, żeby co miesiąc to co nie zrobione rzucało się prosto w oczy.
    Na początku z ich wykreślaniem było łatwiej:
    - akwarium, które było do sklejenia w tydzień pękło i się rozsypało - odhaczone.
    - boazeria odstawała w przedpokoju, ale szwagier po wódce się wpierdolił z łokcia i się domkło - odhaczone.
    - próg luźno latał, młody zrobił sobie z niego miecz i dostał od matki ojeb - odhaczone.
    Z dumą usuwałem z listy kolejne rzeczy.
    Do tego przechodziły wymówki, że a to sąsiad nie miał pożyczyć przysłowiowej "dwunastki", a to miał tylko zero-siódemkę. Czilałt jak to mawia młody.
    Dopiero z czasem dzieci dorastają, a kobita siedzi ciągle w domu i knuje. Człowiek z kolei zmuszony jest wykonywać coraz więcej poleceń. Do tego jakiś zaszczuty i taki jakby mniejszy się robi...
    W ten sposób przez lata lista raz się zapełniała, raz chudła. Zamazane kartki były wyrywane, tak, żeby zawsze na wierzchu widniały niezrealizowane plany.
    Dziś, po 30 latach jak moja żona coś powie, to to robię, bo nie będę potem jak jakiś pantoflarz przepraszał.
    Jak mówiłem musiałem w jej oczach odkupić swoje winy. Wziąłem więc do ręki zeszyt i powykreślałem to co się zepsuło od ostatniego czasu gdy miałem go w dłoni. Zostały dwie kartki. Głównie pierdoły, ale były też dwa grubsze projekty. Zza mojego ramienia wychynęła Baśka i wyrwała kajet wrzeszcząc:
    - Wybieraj która! - wskazała na kartki.
    - Ale co... - próbowałem dopytać o co chodzi.
    - Wybieraj! - rykła i ponaglająco pikowała paluchem na brulion.
    Wspomnianymi większymi projektami były markiza i oczko wodne. Oba na osobnych kartkach. Dylemat. Oczko z Heńkiem żeśmy już dawno wykopali, tylko kamieni nanieść i zalać. Markiza była co prawda też kupiona, ale długa na cały taras i ciężka. Leżała od zimy w garażu zakupiona po promocji w Lirojmerlinie. Wskazałem kartkę z oczkiem.
    - Ta odpada - oznajmiła Barbara, po czym wyrwała kartkę na której widniała markiza i wręczyła mi ją.
    - Dopóki tego nie zrobisz nie dostaniesz żreć - oznajmiła.
    - Ale... - próbowałem oponować, bez skutku, Baśka odwróciła się na pięcie i zaczęła wychodzić.
    Nie jadłem już dobę, a kartka zapisana była z dwóch stron. Niedoświadczeni mężowie zawsze biorą się za ambitne projekty, żeby zaplusować. "Zrobię markizę to może chociaż kolację dostanę". Nic bardziej mylnego. Wolałem zrobić 3-4 mniejsze rzeczy, żeby mieć więcej skreśleń na liście. Pozostało wziąć się do pracy. I tak:
    - "wymiana kranu w kuchni" - dwie godziny
    - "szafkę wynieś do schowka" - dwa kwadranse
    - "to to takie tam co tak lata" - pół godzinki i machnięte
    - "pralkę rozkręć, bo wpadło 5 zł" - godzina z hakiem, ale wpadło na browar
    - "halogeny na suficie wymień" - też godzina z hakiem bo kable poszły
    20:00 na osi, pora się zameldować. Cztery skreślenia na kartce - chyba całkiem nieźle. Poczekałem jeszcze pół godzinki przycupnąwszy na pufie, bo akurat leciało "Na wspólnej" i nie chciałem przeszkadzać. Po seansie Barbara spojrzała niechętnie na kartkę. Uniosła jedną brew, po czym powiedziała:
    - W garku masz na kuchni, tylko ogień włączyć i podgrzać.
    Zacząłem się oddalać promieniejąc w duchu na myśl o posiłku, ale wtem usłyszałem:
    - A te pięć złotych z pralki?
    Posłusznie oddałem bilon.
    W kuchni włączyłem gaz i podgrzałem gar z sosem w którym pływało mięsko. Po pięciu minutach wyłowiłem je wprost na talerz na którym czekały już ziemniaki, tak, żeby sos spływał po nich jak czekoladowa polewa na najlepszych lodach.
    I wtedy okazało się, że daniem wieczoru był schab. Wczorajszy schab po niemiecku. Tylko w innym sosie.
    Łkałem za każdym kęsem. Tak minął mi drugi dzień urlopu.

    Mijał dzień za dniem. Nie mogłem się doczekać kiedy będę mógł wrócić do ukochanej pracy i cieszyć się wolnością. Ale, żeby wrócić na łaski zostało jeszcze kilka najgrubszych pozycji do wykreślenia. W tym pierdolona markiza, a nadszedł już piątek wieczór. Przedostatni dzień wolnego. Potem praca codziennie do 17:00... nie wyrobisz, po prostu nie wyrobisz. Dodatkowo w miarę jak lista się skracała wcale nie jadłem lepiej. Samo żarcie z mikrofali, albo jakiś rozmrażany bigos czy krokiety. Do tego ilościowo jak u Amaro. Schudłem ze trzy kilo.
    - Jutro matka z ojcem przyjeżdża - usłyszałem kładąc się do łóżka. Tego jeszcze brakowało.
    - Masz rzucić wszystko i zadbać o jedną rzecz. Matka mi zawsze powtarza, że gdzie nie pojedzie to są markizy, a u nas nigdy nie ma. Ona je strasznie kocha, mimo że większość ludzi, a nawet ja uważa je za gówno.
    Sam nie byłem nigdy ich zwolennikiem. Kawał płachty, paski w dwóch kolorach. Taki daszek, który razie deszczu przecieka, bo jest z materiału zamiast z plastiku. Co tu lubić? W dodatku ciężkie cholerstwo, w tynku trzeba dziury robić. Kilka godzin harówy, żeby stara krowa mogła sobie posiedzieć w cieniu. I to w mojej chałupie.
    - Załatw to, żeby przyjemnie się siedziało podczas deseru na ganku, a ja zrobię normalny obiad. Z resztą listy już daj sobie spokój.
    Spojrzałem na nią jak w dniu ślubu. Czułem wdzięczność.
    Baśka pojechała z samego rana na targ do sąsiedniej miejscowości. W drodze powrotnej miała zgarnąć teściów.
    Od razu przystąpiłem do działania. Ustaliłem miejsce i wysokość montażu, rozstaw otworów, wypoziomowałem i przystąpiłem do wiercenia. Po dwie dziury z każdej strony. Jeeeeeedna. Druuuuuga. Trzeeeecia. Czwwww.... czwwww.... no kurwa. Nie idzie.
    Spojrzałem fachowym okiem - ciemno jak w dupie u murzyna. Włożyłem do środka wiertło i postukałem chwilę. Rura. Otwór głęboki na 10 cm. Powinno być 15 zgodnie z instrukcją, ale to przecież tylko jedna śruba, na dzisiaj, najwyżej się poprawi.
    Zamocowałem zwiniętą markizę zgodnie z dalszą instrukcją. Z godzinę się gimnastykowałem, żeby ją wyrównać i skręcić. W miejsce czwartego otworu powędrował nieco mniejszy kołek. Nawet nie widać różnicy. Solidna robota.
    Pora na test.
    Rozwinąłem markizę za pomocą obrotowej wajchy. Ale brzydkie gówno. Rozwinięta do połowy już zasłaniała cały ganek, ale chciałem sprawdzić czy sięgnę nią do stojących obok tui. Po kolejnej chwili kręcenia jedno z ramion naprężyło się wyraźnie po czym wydało dziwny dźwięk i utknęło. Ani w jedną, ani w drugą stronę. Jak to się mówi nic na siłę, wszystko młotkiem. Postukałem więc chwilę na lewarach i zawiasach. Nic. Ramiona wydawały się naginać całą konstrukcję coraz bardziej w dół, musiałem szybko czymś je podeprzeć.
    Szafka wyniesiona do schowka zapchana była już konfiturami i blokowała skutecznie dojście do miotły. Kto to tak poustawiał?! Pięć minut zajęło mi dojście do tego którędy mogę je wyjąć bez przemeblowania.
    Z góry w międzyczasie dobiegł mnie niepokojący dźwięk okrętu ścierającego się z nabrzeżem. Zacząłem biec. Kijem niechcący strąciłem wazon. Duży, czerwony wazon. W zasadzie nie wiem czemu go nigdy nie lubiłem.
    Kiedy wychodziłem z zakrętu w salonie w drzwiach balkonowych ukazał mi się obraz jakiego obawiałem się najbardziej. Cała konstrukcja zdążyła wygiąć się tak, że krańcem dotykała niemalże ziemi. Górne śruby zdążyły już odpaść i całość trzymała się na jednej normalnej i jednej krótszej. Krhhhhhhh. Kolejny dźwięk usłyszałem podnosząc i wspierając markizę na przyniesionym kiju. Ręce zlane potem. W ogóle cały zlany byłem potem. Nie, to nie pot. Z dziury w której ulokowana była krótsza śruba zaczęła płynąć stróżka wody, a po chwili wręcz mały wodospad. Markiza dalej się chwiała. Potrzebny był drugi kij.
    Piwnica! Tam powinna być druga miotła. I co ważniejsze główny zawór. Biegłem co sił. Niestety w momencie zakręcania zaworu było już za późno. Ocieplana styropianem ściana namokła, puścił kawałek tynku, puściły śruby... całość gruchnęła szczerbiąc deski na ganku.
    Przez pozostałe do przyjazdu trzy godziny pracowałem jak szalony, ze zdojoną siłą i skupieniem. Szpachla, mierzenie wiercenie na nowo. Znów mierzenie. Gotowe.
    Co prawda tym razem odkręciłem markizę tylko do połowy i dla pewności wsparłem kijami, ale zdążyłem ogarnąć taras, a nawet postawić na nim delicje i dzbanek z kawą.
    Do domu w tym momencie zawitała Baśka z rodzicami:
    - Basiunia! Przecież ja wam ten wazon na rocznicę kupiłam! - przypomniałem sobie skąd nienawidziłem tej ceramiki, kiedy usłyszałem głos teściowej. Oczywiście zapomniałem posprzątać z tego wszystkiego.
    Ciężki tupot. W drzwiach balkonowych stają we dwie. Teściu trochę z tyłu.
    - Jezu jak tu naniszczone! Coś Ty zrobił z tą ścianą! Co to za badziewie... - zaczęła żona.
    - Przecież to już dawno wyszło z mody. Nie rozumiem jak mogłaś poślubić kogoś tak bardzo pozbawionego gustu - dodała jej matka, patrząc na efekty mojej pracy, a ja pomyślałem jaka z niej suka. Człowiek naraża życie tylko dla jej wygód i taki brak wdzięczności?
    - Miałeś zrobić jedną rzecz! Gdzie są ciastka ja się pytam! - znowu wtrąciła Baśka
    Zdębiałem. Nie gadaliśmy o żadnych ciastkach. Nie ryzykowałbym obiadu po tygodniu głodówki ze względu na jakieś ciastka! Spojrzałem zdezorientowany na delicje i nieśmiało wskazałem je palcem.
    - Miały być markizy!!!
    - Oooo, to nie będzie? A ja tak bardzo lubię markizy - dodała teściowa.
    Tego dnia nic nie jadłem.

    pokaż spoiler #heheszki #tworczoscwlasna
    pokaż całość

  •  

    uwielbiam wstawać rano. to dzięki temu (no nie tylko) tak daleko doszedłem. budzę się i myślę o swoim #pojazdyelektryczne
    podnieca mnie myśl, że za kilka chwil będe nim jechał. nareszcie wsiadam, lewa noga nonszalancko wyprostowana, na rękach skórzane, sportowe rękawiczki. coś mi błysnęło w głowie, jakś myśl- nieważne. ja tu już jestem, drzwi zamykają się cichutko i automatycznie. mój iphone jest połączony, odpalam muzę, głośno, najgłośniej. znowu ta myśl- odganiam, nie może mi przeszkadzać, to nowa płyta Piaska (The Best Off), jeszcze nie znam jej na pamięć. zaciskam ręce w skórzanych rękawiczkach (ooo tak, ten grip jest niesamowity), w tym momencie 420kW mocy silników elektrycznych robi swoje. tu nie ma kompromisów, jestem wgniatany w ten miękki fotel, jedyny dźwięk, który do mnie dociera to głos Piaska. "Mocniej, mocniej, mocniej" śpiewa artysta a ja zaczynam krzyczeć razem z Nim.. zaczęli na mnie zerkać ludzie. chyba zazdroszczą, w ogóle się tym nie przejmuję. jednak ta myśl jakas taka dziwna nie chce sie ode mnie odczepić, trochę zwalniam, zakręt, nagle czuję na ramieniu czyjś dotyk.
    jakto kurwa,m w mojej Tesli???
    słyszę:

    pokaż spoiler dzieńdobry poproszę bilet do kontroli. OKUWRWA!!! NIE MAM


    #heheszki #tworczoscwlasna #pasta
    pokaż całość

  •  

    18 lvl
    Pierwszy lodzik
    Czuje zajebiście
    Spuść się jej do ryja
    Połyka
    "twoja sperma smakuje okropnie"
    "haha, wiem"

    Co ja odjebałem

    #pasta #heheszki

  •  

    Odkąd zacząłem wyznawać "xD" moje życie stało się spokojniejsze. Nie denerwuję się już prawie wcale, kiedy spotykają mnie sytuacje stresowe, myślę sobie xD i wszystko staje się prostsze.
    Naprawdę polecam ten styl życia. Wcale nie robi ze mnie lenia tylko osobę które nie denerwuje się z dupy tak jak kiedyś.

    Kolos? xD
    Prezentacja przed w chuj dużą grupą nieznajomych ludzi? xD
    Wyjebali z roboty? xD
    Wyśmiała cię jakaś laska na imprezie? xD
    Zrobiłeś coś pojebanego? xD

    I od razu lżej i można się wziąć za siebie a nie płakać czy się wkurwiać.

    uczucie 10/10

    #pasta #xd
    pokaż całość

  •  

    Serio, mało rzeczy mnie triggeruje tak jak to chore „Xd”. Kombinacji x i d można używać na wiele wspaniałych sposobów. Coś cię śmieszy? Stawiasz „xD”. Coś się bardzo śmieszy? Śmiało: „XD”! Coś doprowadza Cię do płaczu ze śmiechu? „XDDD” i załatwione. Uśmiechniesz się pod nosem? „xd”. Po kłopocie.
    A co ma do tego ten bękart klawiaturowej ewolucji, potwór i zakała ludzkiej estetyki - „Xd”? Co to w ogóle ma wyrażać? Martwego człowieka z wywalonym jęzorem? Powiem Ci, co to znaczy. To znaczy, że masz w telefonie włączone zaczynanie zdań dużą literą, ale szkoda Ci klikać capsa na jedno „d” później. Korona z głowy spadnie? Nie sondze. „Xd” to symptom tego, że masz mnie, jako rozmówcę, gdzieś, bo Ci się nawet kliknąć nie chce, żeby mi wysłać poprawny emotikon. Szanujesz mnie? Używaj „xd”, „xD”, „XD”, do wyboru. Nie szanujesz mnie? Okaże to. Wystarczy, że wstawisz to zjebane „Xd” w choć jednej wiadomości. Nie pozdrawiam

    #pasta #xd
    pokaż całość

  •  

    Gdyby ktoś zapytał mnie "Michau, jaka jest najgorsza rzecz jaka przytrafiła ci się w tym roku?" Bez wahania odpowiedziałbym "Dodanie mnie do konwersacji grupowej klasy 4b szkoły podstawowej w Knurowie".
    Gdzieś tam w Polsce żyje zapewne wiele Michałów Michalskich, ale nie wiem po co taki człowiek żyje, skoro jak zwykle musiało paść na mnie. Dzięki za nic, jesteście bezużyteczni, gratuluję.
    Któregoś dnia dostałem zaproszenie do konwersacji o tajemniczym kryptonimie "4b". Nie zaakceptowałem, ani nie odrzuciłem, tylko w duchu miłości do prawdy, który przepełnia mnie od maleńkości zbadałem sprawę i ku swojemu minimalnemu zdziwieniu odkryłem, że jest to konwersacja grupowa klasy 4b. Ja chodziłem do 4a, więc to wyraźnie była jakaś pomyłka. Zwłaszcza, że mógłbym być ojcem dla uczestników tej konwersacji, czego uświadomienie zresztą przyprawiło mnie o ból głowy.
    Na moją decyzję, aby prośbę o połączenie odrzucić, pan Facebook postanowił się na mnie wysrać. Konwersacji niby ani nie zaakceptował, ani nie odrzucił, ale równie dobrze mógł po prostu zadzwonić na suki z donosem o pedofilii ponieważ od kilku tygodni otrzymuje stosy wiadomości nie tylko na temat planu lekcji, co dyra powiedziała na ostatnim apelu i kto w związku z tym ma kopa w jaja, czy tego, co było wczoraj zadane na histe, tylko jestem dołączany do podgrup, których również nie mogę z jakiegoś powodu odrzucić, gdzie przeważają dziewczyny, które trolluja się nawzajem przekrzykując literkami, która kocha mnie bardziej i pierwsza pokaże mi sowę. To nie jest, kurwa, śmieszne. Od wielu dni kładę się spać w ubraniu, ze spakowaną walizką na koty przy łóżku, wcale nie spiąc tylko czekając na smutnych panów z WSI, ABW, czy tam innego NKWD.
    Najgorsze zaczęło się jednak niedawno, kiedy mimo braku jakiejkolwiek aktywności (której zresztą nie mogę podjąć) z mojej strony na coraz liczniejszych konwersacjach grupowych, albo właśnie z tego powodu, gówniaki zaczęły pisać do mnie wiadomości prywatne. Jestem uratowany, myślałem z początku, teraz wytłumaczę tym miłym dzieciom, że to pomyłka. Taki chuj. Pyskate smarkacze nie tylko mi nie wierzą, ale też grożą kopniakami w jajca, czy wygadaniem całej szkole, że kocham jakąś Julkę.
    Tłumaczę tym miłym dzieciom, które są z pewnością pociechą dla swoich rodziców, że mogą przecież kliknąć w moje imię i zobaczyć po profilu, że mówię prawdę, to jest jakaś fatalna pomyłka, i naprawdę muszą przestać pisać do mnie trylion (czy wiesz dzieciaczku, ile to jest trylion?) wiadomości dziennie, ale szczeniaki są za młode aby mieć uczciwie konto na FB, wobec czego korzystają tylko z messengera i nie widzą mojego profilu. Kto, kurwa, zaznacza w internecie "nie mam x lat" nawet jak nie ma X lat?!?
    Konflikt między mną a 4b z Knurowa, która gremialnie najwyraźniej myśli, że toczę z nich nieśmieszną bekę, bo na pewno jestem konfident co łazi kablować lasce od przyry i dlatego nie chcę z nimi rozmawiać, nasilił się już do tego stopnia, że gówniaki przestały do mnie pisać, tylko jeden po drugim dzwonią na video. Odebrałbym, bo to powinno załatwić sprawę, ale boję się, że jak odbiorę wideorozmowę od jakiejś dziewieciolatki, to na żadnym komisariacie nikt mi nigdy nie uwierzy, że odebrałem dupą i to pomyłka.

    Skopiowane z fejsbuka Michała Michalskiego z Warszawy.
    #pasta #szkola #facebook
    pokaż całość

  •  

    Odświeżam sobie stare tagi i tak przypomniałem sobie #najgorszypodryw i kolegę domofona, którego już nie ma z nami. A to jego wspaniała historia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Sytuacja z początku gimnazjum. Moja friendzona postanowiła mnie wyswatać ze swoją koleżanką. Nie powiem była nawet ładna, jakieś 8/10, zdecydowanie bardziej atrakcyjna fizycznie od mojej przyjaciółki. Pewnego wieczoru spotkaliśmy się we trójkę. Plan był taki, że zostanę sam ze "zwierzyną podstawioną mi do skonsumowania." Dobrze wiedziałem, że nawet jej się podobam, jednak miałem problem innej natury- totalnie nie mieliśmy o czym gadać. Jak tylko friendzona nas zostawiła nastała niezręczna cisza. Jako, że wszystkie próby nawiązania dyskusji złożonej z więcej niż 3 wypowiedzi spełzały na niczym postanowiłem zaproponować spacer. Oczywiście młody domofon, niedoświadczony w rwaniu lasek nie przemyślał miejsca i zaproponował pobliską oczyszczalnię ścieków (nie pytajcie jak na to wpadłem). Szliśmy tam w krępującej ciszy, więc zacząłem szukać w głowie rozwiązania jak by tu wieczór uatrakcyjnić. Zaproponowałem więc drogę niestandardową- przez łąki. Było tam chaszczy od chuja, całe ramiona miałem podrapane. Ona zaczęła marudzić, ale jak to? Ja samiec alpha+ miałbym się przyznać do błędu? Zacząłem ją dopingować w dalszym marszu. Nagle doszliśmy do dopływu do oczyszczalni, ale że zboczyliśmy ze ścieżki nie było w pobliżu mostka. Od razu zaproponowałem: przeskoczmy! Moja koleżanka oczywiście nie chciała. Mówię- podam Ci rękę. I co młody domofon odjebał? Sam nie wiem dlaczego, ale wtedy wydało mi się, że będzie zabawnie jak się odsunę. Koleżanka wpadła do tego ścieku. Efekt był taki, że się popłakała, powiedziała, że jestem chujem i poszła do domu. Chciałem ją odprowadzić, ale nie bardzo chciała. W sumie to nawet dobrze, bo strasznie waliła gnojem:)
    #najgorszypodryw #coolstory #pasta
    pokaż całość

  •  

    1. Różowy zerwał ze mną miesiąc temu po roku związku
    2. "Nie było między nami chemii"
    3. Jestem wkurwiony
    4. Wymyśl świetny plan, by doprowadzić ją do zazdrości i ją odzyskać
    5. Mieszkaj w Zgierzu, siłownie są pełne wszelkiej maści homosiów
    6. "Jestem dużym chłopcem, więc spokojnie wyrwę każdego"
    7. Zabierz ich do domu, spraw by założyli damskie ciuchy i zbolcuj ich
    9. Rób zdjęcie za każdym razem w trakcie i wysyłaj swojej ex
    10. Myśli, że co tydzień bolcuje dwie różne różowe
    11. To trwa przez miesiąc aż zadzwoniła i spytała, czy nie spróbujemy jeszcze raz
    12. Powiedz jej, żeby się odpierdoliła i wróciła do bycia dziwką
    13. Nie jestem nawet ciepły, ale chyba odkryłem najlepszy sposób na zemstę
    14. Nie było 8

    pokaż spoiler #pasta #heheszki #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski
    pokaż całość

    źródło: i.4cdn.org

  •  

    UWAGA: PONIŻSZY TEKST JEST NIEODPOWIEDNI DLA OSÓB PONIŻEJ 18 ROKU ŻYCIA, ORAZ DLA OSÓB WRAŻLIWYCH (Creepypasta)

    "Amator"

    W filmach i literaturze - choć może częściej w filmach – występują często postaci nie do ruszenia. Królowie życia ustawieni tak, że każdy czuje bolesny paraliż na samą myśl o kontakcie z nimi. Nie ma mowy o wyrządzeniu im jakiejkolwiek szkody, choć zawsze są to skurwysyny. „On trzęsie całym Miastem!” – mówią ludzie. „Nie masz zielonego pojęcia, do czego ten człowiek jest zdolny, wszędzie dosięgnie” – karcą się szeptem wzajemnie, przy jakichkolwiek próbach wyrażenia sprzeciwu. Owi tytani zasługują po tysiąckroć na to, czego ci, którzy wiedzą więcej, a którzy boją się wypowiadać na głos we własnych domach, życzą im po cichu. To pewne. Mają wszędzie różnego typu układy. Nieważne jakie, nieważne z kim - ważne natomiast -pod jakim warunkiem taki stan rzeczy może trwać. Chodzi o pieniądze, o ich pewność siebie, a także przekonanie masy przeciętniaków, że wszystko, o czym mowa wyżej to prawda. Terror. Potężna broń, pozwalająca jednostce kontrolować, manipulować i bawić się tłumem wedle swojego widzimisię. Czym jest tłum? – każdy musi ocenić sam.
    Cezary Kostrzycki uważał się za takiego właśnie potentata, mknąc tej nocy autostradą po kolejnym wspaniałym wieczorze, do jednego ze swoich wystawnych apartamentów w Mieście. Bawił się świetnie, pijany trunkiem, którego butelka warta jest tyle, ile przeciętny samochód, wozem wartym tyle, ile przeciętny samolot i nafaszerowany najczystszym narkotykiem, jaki można zdobyć nie wiadomo gdzie, mając niejasne dla przeciętniaków układy nie wiadomo z kim. Nie zauważył nawet momentu zniknięcia kierowcy i nie dbał o to. Przecież w razie kontroli drogowej rzuci policjantowi pięć tysięcy złotych, zalegających mu luzem w kieszeni i pojedzie dalej. Kto nie skorzysta? Nieważne, że jest rok dwa tysiące siedemnasty, że nie ma już milicji, że mieszka w państwie prawa. Prawo jest dla biedaków, powtarzał często rechocząc. A jeśli trafi się ambitny służbista, niestety nie wróci dziś bezpiecznie do domu, zginie na służbie – jak bohater. Przynajmniej dla mediów i przeciętniaków oglądających wiadomości.
    Za chwilę entuzjastycznie przywita go młoda i piękna żona, z którą pokazuje się publicznie jako filantrop i szczodry sponsor wielu różnych przedsięwzieć. Ta sama, którą po cichu gwałci każdej nocy, jeśli tylko ma na to akurat siłę i ochotę i którą nakurwia - bo nie sposób nazwać tego biciem - w miejsca niewidoczne i niepuchnące, by nikt nie zauważył. Doskonale wie, że jest bezkarny. Po pierwsze terror, po drugie pieniądze, po trzecie pewność. Nigdy mu nie ucieknie, chociaż drzwi są otwarte. Będzie wolna dopiero, kiedy mu się znudzi. Wolna fizycznie, psychicznie wciąż ułomna. Dlatego nic nie powie. Tego też był pewien.
    Jutro znowu wesoło się zabawi z innymi członkami niejasnego układu, o którym mało kto ma pojęcie, a ci - którzy mają - boją się otworzyć usta. Bóg jeden raczy wiedzieć choćby to, komu można bezpiecznie się zwierzyć z posiadanych o nim informacji. Jutro on będzie gospodarzem. Oblizywał się na myśl o tym, co zorganizuje ku uciesze własnej i swoich gości. Nikt tak, jak jego żona nie potrafi sprostać najobrzydliwszym pragnieniom seksualnym starego turpisty. W końcu trenował ją od lat. Była bezcenna. Pierwszym punktem programu będzie demonstracja jej umiejętności, na każdym z jego przyjaciół po kolei. Potem, może drogą losowania, głosowania, a może spontanicznie - zdecydują, na co mają ochotę. Może na „laski” z penisami, może walki niewolników/niewolnic, w basenie z krowim kałem na noże, widelce, czy gołe pięści do utraty przytomności – lub śmierci – według swojego widzimisię. Da się zorganizować niewolników w Mieście. Na pstryknięcie palcem mógł porwać, lub importować każdego i każdą. Również poza Miastem, wszędzie. Murzynki, Japonki, Eskimoski, Eskimoski z penisami, wszystko było kwestią ceny i chęci. Nieważne, że jest rok dwa tysiące siedemnasty. A może i nawet jest paradoksalnie coraz łatwiej?

    Zupełnie inne poglądy reprezentował człowiek, który tej samej nocy, tą samą autostradą kierował się w tym samym kierunku, dwieście metrów za Kostrzyckim. Plan nie był idealnie dopracowany. On sam nie miał pewności ani co do tego, czy wszystko się uda, ani jakie może ponieść konsekwencje. Pewne było tylko jedno – musi. Strach odgrywał tutaj rolę drugorzędną. Cel zdegradował go do małego krecika, kopiącego pod planem działania, bezskutecznie. Taką miał przynajmniej nadzieję. Było zupełnie pusto. Noc z niedzieli na poniedziałek, zegar na tablicy rozdzielczej wskazywał czwartą dwanaście. Czarny mecedes przyspieszył, a więc został zauważony. Dobrze, nie było już odwrotu. Serce łomotało mu z poważnym zamiarem wyrwania się z klatki piersiowej. Stawiał wszystko na jedną kartę. Nie miał ani pieniędzy, ani pomocy. Tylko własny gniew i zapał. Spojrzał w lusterko wsteczne upewniając się, że z tyłu nie nadjeżdża żaden pojazd. Potem ujrzał w nim przyciemnioną szybę kasku zasłaniającą twarz. Bardzo dobrze - nie mógł zobaczyć własnego lęku.
    Cezary Jechał już bardzo szybko. Nie na tyle, by rozumieć zagrożenie i panikować, ale na tyle, by nie panować do końca nad pojazdem. Znając zamiary człowieka pędzącego za nim, z pewnością wcisnąłby gaz aż do podłogi. Świst turbosprężarek zasilających ogromny silnik podtrzymywał resztki pewności, której nadmiarem jeszcze przed chwilą mógł się pochwalić. Czyżby czuł, że może jednak nie panuje nad całym światem i ma się czego bać? Bez odpowiednich środków ciężko by było zdobyć do pościgu tak szybki samochód, za to tak szybki motocykl – bez problemu. Żarty się skończyły. Ścigający zredukował przełożenie o dwa biegi i odkręcił manetkę gazu do maksimum. Kostrzewski nie zdążył zajechać mu drogi, ani przyspieszyć, gdy ten wyprzedził go najbardziej oddalonym pasem. Teraz motocyklista był przed nim. Widział go i rozumiał, że to nie są zwykłe popisy drogowe. Jechał zbyt szybko, by grzebać w schowku w poszukiwaniu pistoletu, który przecież miał. Bał się zwolnić, bał się przyspieszyć. Nie wiedział, czego się spodziewać. Zbliżając się do łuku spostrzegł czarną ciecz rozlewającą się za kołem motocykla. Olej. Już nic nie mógł zrobić.
    Pierwsza część planu – najtrudniejsza – była już za nim. Sprawy przebiegały dokładnie po jego myśli. Czarna limuzyna po kilku przewrotach leżała zdruzgotana w wysokiej trawie przy drodze, a w niej Cezary Kostrzycki. Miał nadzieję, że żyje. Byłoby idealnie, przecież to dopiero początek. Zdjął kask, potem powoli kominiarkę. Otworzył zbiornik paliwa i wetknął ją do wlewu. Twoja część planu została wykonana perfekcyjnie. Dziękuję i przepraszam, powiedział amator do przyniszczonego blackbirda pocierając draskę zapałką. Aby plan miał szansę na powodzenie, to musiało wyglądać na wypadek.
    Kostrzyckiego obudził ból połamanych żeber i obojczyka, bał się jednak podnieść powieki.


    Pobudka! Usłyszał krzyk oprawcy i poczuł, jak pęka mu żuchwa. Otworzył oczy wrzeszcząc z bólu i
    zobaczył na podłodze, a raczej klepisku własne zęby, które jeszcze przez kilkoma sekundami były na swoim miejscu. Uniósł głowę ociekającą krwią. Stojący przed nim mężczyzna patrzył na niego bez wyrazu, trzymając w opuszczonej dłoni klucz do kół. Byli w jakiejś stodole, a może garażu, nie wiedział.
    Gdzie są teraz twoi ludzie? Dlaczego nie pociągniesz za odpowiednie sznurki? – usłyszał.
    Trząsł się jak galareta. Choć nie miał pojęcia, kim jest człowiek stojący przed nim, żałował wszystkiego, co zrobił. Jego żal nie był jednak absolutnie nic wart. Tylko w tym tygodniu uczynił tyle zła, że nie był w stanie nawet przypuszczać, za co ten akurat człowiek może chcieć się mścić. Gwałt, molestowanie, zabójstwo, pobicie, okaleczenie, mężczyźni, kobiety, dzieci, wszystko mieściło się w jego grafiku imprez i zachcianek z zeszłego miesiąca. Nie mógł pojąć, jak to możliwe, że ktoś odważył się zaatakować jego – tytana życia, boga. Nagle okazało się, że jest tylko nędzną kupką białka – nie lepszą, niż każdy inny - w bardzo skomplikowanym otoczeniu, nad którym właśnie stracił kontrolę. Jeden niemożliwy do przewidzenia błąd okazał sie tragicznym. Facet w skórze podszedł do niego i spytał, czy przynajmniej wie, dlaczego. Z oczu diabła polały się łzy. Nie przez żal, nie przez wyrzuty sumienia, a przez to, że nie znał odpowiedzi i wiedział, że to go rozjuszy. Nie mylił się. Motocyklista przyniósł z kąta rudery widocznie ciężką, metalową skrzynię. Nim ją otworzył, poinformował Kostrzyckiego o jej zawartości w postaci bogatej kolekcji starych przyrządów chirurgicznych.
    Stary wyga od razu poznał, że to nie jest wypadek, wbrew zgłoszeniu. Pokręcił głową, spoglądając na dopalające się resztki pojazdów. Dostrzegł przy drodze ślady opon terenowego wozu ciągnących się w stronę małego zagajnika w pobliżu autostrady. Wysiadł z radiowozu i podążył za nimi. Usłyszawszy wrzaski i wołanie o pomoc przyspieszył. „Zły dzień” – warknął pod nosem przeładowując broń. Bez trudu dotarł do rudery pośrodku lasu. Było za mało czasu, by czekać na wsparcie, wiec tylko zameldował gdzie jest i co zamierza. Przeżegnawszy się, roztrzaskał kopnięciem drewniane drzwi. Spojrzał na krwawe resztki człowieka, który pierwszy raz w życiu - zrządzeniem losu - grał rolę ofiary. Miał sine, połamane młotkiem palce, nacięcia w miejscach najbardziej unerwionych i oparzenia trzeciego stopnia na skórze. Spoglądał na niego jednym okiem, gdyż drugie zostało mu wydłubane. Widok był przerażający, a mimo to opuścił glocka, którym celował do faceta w skórze. Cezary nie był w stanie wydusić z siebie ani słowa. Nie tylko z bólu. Widział już gdzieś starego policjanta, który przybiegł mu z pomocą, lecz wolałby go nie kojarzyć. Wolałby też nie kojarzyć dwunastoletniego chłopca, który przebywał u niego kilka miesięcy wcześniej, a potem zginął bez wieści. Syna tegoż policjanta, porwanego i nie odnalezionego z powodu umorzenia śledztwa. Ktoś „pociągnął za sznurki”.
    „Fałszywy alarm, nic tu nie ma. Ciała musiały spłonąć razem z wrakami” – zameldował gliniarz i wyłączył krótkofalówkę. „Posprzątaj potem po sobie, żebyśmy nie mieli problemów” powiedział cicho i ruszył w stronę radiowozu, całą drogę słysząc jęki – coraz słabsze i bardziej zniekształcone.

    #pasta , #creepy , #creepystory , #creepypasta , #thriller , #horror , #historia

    Zainteresowała Cię historia? zajrzyj koniecznie na https://www.facebook.com/Supertrzmiel/
    pokaż całość

  •  

    #pasta
    Był piękny wiosenny dzień, więc siedziałem sobie jak zwykle przy komputerze, gdy nagle mój spokój zmącili rodzice. Wbili mi do pokoju tak szybko, że ledwo zdążyłem wyłączyć stronę z cyckami i włączyć artykuł na Wikipedii na temat energii słonecznej czy innego szajsu, że niby taki jestem uczony, a nie tylko gołe baby. Trzeba jakieś pozory przyzwoitości sprawiać. Tata był cały czerwony, aż mu pot kapał z sumiastego wąsa, trudno było określić czy z ekscytacji czy wściekłości. Mama też miała jakąś dziwną minę, chociaż jej wąs był zdecydowanie mniej sumiasty i bardziej przypominał meszek nad moja górną wargą, który był powodem mojej dumy w piątej klasie.
    " Robert, mamy dla ciebie wiadomość"
    Nie mogłem wyczytać z ich twarzy nic, więc spodziewałem się najgorszego. Uszyma wyobraźni już słyszałem jak pan ojciec mówi:
    " Ty darmozjadzie, wynoś się z domu, znajdź sobie w końcu jakąś robotę i dziewuchę, a nie ino siedzisz przy tym komputerze i żresz za nasze piniondze"
    Albo jak mama oznajmia:
    " Synku, chuj tam, że mamy po osiemdziesiąt czy ileś tam lat, w dupie mamy planowanie rodziny bo gumki drogie a pigułki to grzech, będziesz miał braciszka, cieszysz się?"
    Albo jak któreś z nich zaraz się rozpłacze i drżącym głosem wyszepcze:
    " Robercik, pamiętasz dziadka? Ten stary piernik co cię pobił laską jak odpowiedziałeś kawał o papieżu? Pożegnał się właśnie z tym naszym łez padołem, niech mu ziemia lekką będzie"
    W sumie to ostatnie nie było nawet takie złe, bo wiem, że dziadek miał konto ekstra premium na stronie pornograficznej, gdzie mają filmy w takim HD, że można dziewczynie zrobić zbliżenie na twarz i w jej oczach zobaczyć oprócz rozczarowania i braku poczucia własnej wartości także odbicie operatora kamery, całkiem jak w CSI: Kryminalnych Zagadkach Miami. Dziadek już mi chyba zdążył wybaczyć tego papieża, bo to przecież dawno było, a w międzyczasie zostałem ministrantem żeby swoje winy zmazać, więc liczyłem, że mi przekaże w testamencie hasło, żebym też mógł sobie pooglądać.
    Okazało się, że nikt mnie z domu nie wyrzuca, nasza rodzina się nie powiększy o żadnego Brajana czy innego Matełusza, a dziadek czuje się znakomicie, już go tak w krzyżu nie łupie tylko nadgarstek sobie nadwyrężył. Ojciec oznajmił mi:
    " Kupiliśmy działkę!"
    No tego to było dla mnie za wiele. Dużo jestem w stanie znieść, nic nie mówiłem jak mama chodząc do sąsiadki "po mąkę" tak naprawdę szła do sąsiada po jajka, przemilczałem, że od kiedy podłączyli nam internet dziesięć lat temu ojciec trzepie sobie do jakiś hentaiów i nie kasuje historii, ale teraz naprawdę był czas żeby powiedzieć stop.
    " Tata, ale jak to, wy kupujecie narkotyki?"
    " Jakie narkotyki, działkę rekreacyjną, debilu!"
    No to się oburzyłem i dałem im wykład, że tak na początku się mówi, że to tylko rekreacyjnie, a potem człowiek wpada w narkomanizm i traci rozum i godność człowieka i życie niszczy sobie i innym i że jak diler proponuje działkę to mu trzeba odpowiedzieć
    " Nie, dziękuję, wolę patrzeć jak sam się trujesz"
    i że jak zostaną z matką ćpunami to mnie zabiorą do domu dziecka, a tego byśmy chyba nie chcieli.
    Ojciec odpowiedział, że po pierwsze to jestem debilem, po drugie to kupili nie żadne narkotyki tylko zwykłą działkę za miastem, a po trzecie do domu dziecka i tak by mnie nikt nie wziął, bo mam trzydzieści cztery lata. Rodzice się strasznie cieszą, że będą mieli działkę, mama już się napala na te wszystkie kwiatki jakie tam sobie zasadzi, a tata się jara, że będzie mógł sobie sam warzywa hodować i ile to my nie zaoszczędzimy. Nie chciałem mówić, że mi się wydaje głupie kupować kawał ziemi tylko po żeby zaoszczędzić na cebuli, która kosztuje 7gr za kilogram, w końcu lepiej mieć za rodziców januszy rolnictwa i ekonomii niż dzieci z dworca z o.o. A w ogóle to mam wyjść, bo ojciec potrzebuje komputra.
    Nieco zawstydzony swoim brakiem pomyślunku nie miałem siły się kłócić z tatą, więc bez słowa odszedłem od monitora i zacząłem przeglądać internet w telefonie. Nie widziałem ojca aż do samego wieczora, kiedy to wydarł się donośnym głosem:
    " Rooobeeeert, chodź no tu szybko!"
    No to jako grzeczny synek poszedłem zobaczyć, czego tam chce ode mnie. Patrzę na ekran, a tam otwarty arkusz kalkulacyjny programu Microsoft Excel, z tabelek ułożone niczym u znanego polskiego muzyka Dawida Podsiadły jakieś trójkąty i kwadraty.
    " Synek, co ten komputer tak wolno chodzi, pewnie wirusów żeś naściągał, albo to przez te twoje gry, a najpewniej to są wirusy z tych gier."
    Kątem oka zauważyłem, że na pasku zadań zminimalizowane są okna przeglądarki Google Ultron, w których to włączone były takie hity światowej kinematografii jak "Blonde bitch double penetrated", "The best blowjob ever", czy najnowsza perełka japońskiej animacji "Alien mutant tentacle rape". Nie chciałem tacie robić przypału, bo pamiętam jak wkręcał matce, że te strony z bielizną w jej katalogu Bon Prix są posklejane, bo go użyłem jako podkładki, żeby nie pobrudzić stołu klejem, kiedy robiłem pracę na plastykę. Powiedziałem więc tylko, że nieraz komputer wolno działa, jak się puści kilka filmów naraz, nawet jeśli są one spauzowane. Tata chyba załapał bo już moich gier i wirusów nie wyzywał. Wtedy uznałem, że to dobry pomysł żeby go spytać, co w ogóle robi w tym Excelu.
    " Projektuję naszą altankę"
    Przyjrzałem się ekranowi nieco uważniej i rzeczywiście, to co wziąłem za abstrakcyjne dzieło sztuki mogło być jakąś nieudolną próbą projektu małego domku, na A8 było wejście, na H1 okienko, odpowiednie komórki pogrubione, kolorki, pierdołki, te sprawy. Zasugerowałem nieśmiało, że może lepiej byłoby jakiegoś architekta zatrudnić, albo chociaż studenta budownictwa, bo studenty to za kromkę chleba z pocałowaniem ręki wszystko człowiekowi zrobią, bo tego chleba potrzebują, żeby denaturat filtrować.
    Tata się oburzył, bo tak na łatwiznę iść, to sobie ja mogę, a on chce spełnić swój męski obowiązek. Syna już spłodził, wprawdzie debila, ale zawsze. Całe życie mieszkał w bloku, ale teraz w końcu ma okazję zbudować dom, a jak mu jeszcze na działce ładnie cebula obrodzi, to można ją będzie pod drzewo podciągnąć.
    Na drugi dzień o szóstej rano tata mnie budzi, w ręce trzyma wydrukowany swój projekt z Excela i drze się:
    " Wstawaj, jedziemy budować!"
    No to jako grzeczny syn bez marudzenia wstałem, ubrałem się i wyszedłem z ojcem z klatki. Tam stała ciężarówka z naczepą wypełnioną cegłami, poza tym leżały tam worki z jakimś cementem czy zaprawą, nie wiem, nie znam się na takich sprawach, drzwi, okna, słowem cała nasza altanka rozłożona na czynniki pierwsze jak szafka z Ikei. Okazało się, że tata pożyczył od kumpla auto, w sobie tylko znany sposób w środku nocy kupił wszystkie potrzebne materiały i chce budować altankę, bo im szybciej zaczniemy tym szybciej skończymy i będzie się gdzie przespać po całodziennym sadzeniu cebuli, a może nawet zrobić jakiegoś grilla i wypić piwo.
    No to jedziemy za miasto, mijamy jakieś działki, nagle tata zatrzymuje się. Wyglądam przez okno i widzę jakieś poletko, całe wysypane piachem. Pewnie ojca trochę przycisnęło i jak zobaczył taką wielką kuwetę postanowił zrzucić ładunek. Odwróciłem więc uprzejmie głowę, żeby mógł załatwić swoje sprawy, ale zamiast usłyszeć dźwięk ściąganych spodni moich uszu dobiegł głos:
    " No, i jak ci się podoba?"
    " Jak co mi się podoba?"
    " No, nasza działeczka!"
    No nieźle ojciec, interes życia, kupiliśmy piaskownicę, no ale cóż - pewnie na nic lepszego nie było pieniędzy. Nie jestem specem od rolnictwa, ale z lekcji geografii pamiętam, że najżyźniejsze są chyba czarnoziemy, albo jakieś czarne ziemie, bo to nie jest to samo jak mogłoby się laikowi wydawać, a na piachu to nic nie chce rosnąć, to trzeba będzie go chyba z nawozem w proporcji jeden do jednego mieszać, żeby chociaż trawę móc posiać. Ale ojciec nie traci entuzjazmu.
    " No chodź, budujemy"
    Taa, chyba kurwa zamek. Bierzemy te głupie cegły ile daliśmy radę unieść w rękach i rzucamy na kupę. Potem ojciec wymieszał któryś z tajemniczych proszków z wodą i tak powstała zaprawa, czy chuj wie co, w każdym razie ma to łączyć nasze cegły ze sobą. Jak na mój gust to równie dobrze mógłby użyć kleju Magic, a i tak nie byłoby to ze szkodą dla konstrukcji, no ale dobra. Ojciec kładzie te cegły na piachu, jedna koło drugiej, patrzy na swoje Excelowe dzieło, przez które Bill Gates by się w grobie przewracał, gdyby nie to, że żyje, odmierza dziesięc kroków, żeby wiedzieć ile ich położyć, po czym mówi z dumą:
    " Patrz synek, to będzie pierwsza ściana!"
    Spojrzałem tak bez przekonania i wyraziłem swój niepokój, bo trochę dziwnie tak budować, skoro nie mamy fundamentów. Jak tylko to ojciec usłyszał, aż mu wąsy oklapły ze złości i zaczął się drzeć, że jak taki ze mnie inspektor budowlany, to mogłem iść studiować budownictwo albo BHP jakieś, to po pierwsze, a po drugie jak już poszedłem na jebaną geologię, to mogłem się na niej utrzymać a nie wylecieć po pierwszym semestrze z ośmioma dwójami i zjebaną wątrobą.
    Przykro mi się zrobiło, bo miał mi tego nie wypominać, więc się obraziłem, usiadłem na piachu i zacząłem przeglądać zdjęcia erotyczne w internecie, ale normalne, prawdziwe kobiety ze zdrowym cycem, a nie jakieś rysowane siedmioletnie Chinki i ośmiornice jak ten degenerat fetyszysta mój stary.
    A stary się obraził na to moje obrażanie i zaczął sobie pracować sam. Posmarował pierwszą warstwę tą swoją mazią niby zaprawą, odmierzył po cztery i pół kroku z każdej strony, bo wyliczył w Excelu sposobem matematycznym, że drzwi będą miały krok szerokości, i układa kolejną warstwę i kolejną i tak dalej. Jak już ułożył tyle, że nie sięgał stojąc na ziemi, poszedł po wiadro i sobie po kawałeczku przesuwał i układał dalej, zbudował jakiś ozdobny portal nad wejściem i dumny zakończył robotę.
    " No patrz synek, jak mi dobrze ta robota poszła bez ciebie, tylko byś przeszkadzał."
    Oderwałem wzrok od moich cycków, znaczy nie moich, ale tych co oglądałem, spojrzałem na starego, a on się opiera z cwaniackim uśmieszkiem o tę swoją ścianę, a ona stoi oczywiście nie na solidnym fundamencie, nie na skale jak to w Biblii Pan Jezus nas uczył, tylko na jebanym suchym piachu. No to ściana jak się nie gibnie na mnie, ojciec zrobił oczy wielkie jak pięciozłotkówki, mnie całe życie przeleciało między oczami, czyli w sumie głownie historia przeglądania w Google Ultronie. Już myślałem, że się udam do krainy wiecznych łowów nie poznawszy nigdy hasła do konta dziadka, ale poczułem tylko zimny powiew na karku, a gdy otworzyłem oczy, siedziałem sobie idealnie w dziurze na drzwi, na samym środku leżącej już ściany.
    Stary wyglądał na przerażonego i myślałem, że zaraz mnie wyściska i wycałuje, że powróciłem cudem do życia niczym Adam Mickiewicz za wstawiennictwem Matki Boskiej Ostrombramskiej, ale nie, on tylko marudził:
    " No żesz kurwa i cała robota od nowa!"
    No nie mogłem uwierzyć w to co słyszę! Własny ojciec stawiał swoją debilną ścianę poza pierworodnego syna, a kto by jego geny dalej przekazał gdybym zginął? Na pewno nie Brajan, bo nie istnieje. Spojrzałem na leżącą żałośnie ścianę, na stojącego żałożnie ojca, na leżące żałośnie materiały budowlane, na stojącą żałośnie pożyczoną ciężarówkę i mówię:
    " Ojciec, to jest kurwa bez sensu, w życiu nie zbudujemy tak tej jebanej altanki."
    Stary się oburzył, że jak to, przecież dobrze szło, tylko trochę niestabilna była ta ściana, on już kupił prawie wszystkie materiały, to zbudować trzeba i mam nie marudzić. No to westchnąłem głęboko i mówię:
    Budujemy nasz dom na piasku
    Cena nie gra roli dziś
    Kupiliśmy prawie wszystko
    Ale wciąż nie mamy nic
    pokaż całość

  •  

    Leć, leci kurwa
    TO TERAZ ZOBACZYMY CO MOŻNA ZROBIĆ Z WIADREM BENZYNY
    HEHEHE
    <siu, siu, siu rękami>
    HEHEHE
    Tfu kurwa
    Patrz kurwa nawet, jara się kurwa wiadro
    TY KURWA
    JEEEEBNIEEEENTY
    TY JEBANY DAŁNIE, TEGO NIE ZGASISZ JUŻ, TY JEBANY DEBILU
    NIE ZGASISZ TEGO, KOC, KOC, WEŹ KOC
    DAWAJ KOC
    JESTEŚMY POPIERDOLENI
    GAŚ TO
    JAPIERDOLE KOC
    KOC
    KOCEM MUSISZ TO ZGASIĆ
    TY GŁUPKU MAŁY JEBANY
    Nie wiedziałem, że tak będzie
    Tylko kocem to zgasisz, kurwa to jest benzyna Ty debilu
    NAGRAŁEŚ TO?
    Ciiii
    NAGRAŁEŚ TO?
    Ciiii ciiii ciii
    Ale ładnie zajebało
    NAGRAŁEŚ TO?
    WYŚLESZ MI, NA MÓJ TELEFON?
    Ale głupki, ja pierdole
    ZAJEBISTE TO BYŁO
    Ciiiicho, ciiiicho
    TO BYŁO EKSTRA KLASA, TAK WŁAŚNIE MUSIAŁO BYĆ
    JA JESTEM DIABEEEEŁ
    Cicho
    Bo stara jest w piwnicy
    CZUJESZ TO?
    Pokaż kurwa mać włosy
    Wyjdź stamtąd, wyjdź stamtąd kurwa, wyjdź stamtąd
    Kurwy jebane, kurwa Ty jesteś pierdolnięty debilu, kurwa
    NIE WIEDZIAŁEM ŻE TAK BĘDZIE
    BOŻE JAK MNIE NOGA PIECZE
    Ty malutki, a wiesz, że to mogło wybuchnąć?
    NO, MOGŁO WYBUCHNĄĆ
    PATRZ JAKĄ MAM RĘKĘ SPALONĄ CAŁĄ
    Popatrz się, jaką mam całą rękę zjaraną
    Pokaż kurwa
    Patrz drugą, zobacz drugą


    #humor #byloaledobre #klasykainternetow #gimbynieznajo #pasta
    pokaż całość

  •  

    wchodzi TUSK na twittera
    -DZIEŃ DOBRY
    -DZIEŃ DOBRY KURWA PO POLSKU NIE ROZUMIESZ?
    -NIE SZKODZI TWEETUJE TEŻ PO ANGIELSKU
    -DAJ MI TO CO MASZ W RĘCE
    -NO DAJ
    -PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST POLSKA
    -HEHE PATRZCIE JAK ROZJEBANA PO TRZECH LATACH MOJEJ NIEOBECNOŚĆI
    -DOBRA IDZIEMY DALEJ
    - O! A TU MAMY TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY. KOJARZĄ PAŃSTWO NA PEWNO TRYBUNAŁY PAŃSTW EUROPEJSKICH? GRUBE, SOLIDNE CEGLANE.
    - A TU TRYBUNAŁ Z GUWNA. SRAJĄ DO WIADRA, PROSZĘ PAŃSTWA, WSZYSCY Z PIS DO JEDNEGO I POTEM, PREZYDENT SIĘ PODPISUJE, RĘKAMI TO NABIERAJĄ, MIESZAJĄ ZE SŁOMĄ I, UWAGA BRZOZA, I LEPIĄ ŚCIANY.
    - I TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA TRZYMA. JEST SOLIDNE, TANIE W BUDOWIE I CO NAJWAŻNIEJSZE! SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ. A W POLSCE? NO W POLSCE JAK W LESIE.

    a kaczyński, kurwa
    -Beatka weź mu odpisz coś na szybko, że nic dla Polski nie załatwił
    -chlip chlip ta Kobieta ma tak ciężko
    -jebana lewacka europa
    -ehhh tak by sobie chciała latać CASĄ i rozpierdalać sądy
    -a nie może
    -dajcie wzruszającą muzykę
    -trzymaj się Beatka
    -będę do ciebie pisać
    -kocham cię ehhh

    #polityka #pasta #bekazpisu #bekazlewactwa #gownowpis #bojowkadonaldatuska #tusk
    pokaż całość

  •  

    Przykra historia, która przydarzyła mi się przed dwoma laty, zamieszczam ku przestrodze, trzeba uważać. Wszystko prawda, nie kłamię!

    Pojechałem do miasta Krakowa pomimo wakacji, z powodu drobnych kłopotów z indeksem, nieistotne dla historii. Po załatwieniu wspomnianych komplikacji uznałem, że z racji późnej już daty (27 września) i po raz kolejny odrzuconego wniosku o akademik najwyższy jest czas już na rozejrzenie się za jakimś przyzwoitym mieszkaniem na rok akademicki.
    Wszedłem więc na znaną i nie wymagającą wypowiadania jej nazwy stronę z ogłoszeniami lokalnymi i ustawiłem filtry wyszukiwania tak, by wyskoczyły mi same pokoje w ścisłym centrum Krakowa, w kolejności od najtańszych, do najdroższych. Przejrzałem kilka ofert, wykonałem kilka telefonów zrobiłem kilka...dziesiąt kilometrów, paląc 9 litrów benzyny w krakowskim ruchu miejskim,
    wiadomo, nie zawsze zdjęcia i opisy są miarodajne, ciężko za 1 razem trafić w przysłowiową dziesiątkę. Oczywiście kwestią niejasną było zawsze pojęcie tzw. świetnej lokalizacji, często figurujące w ogłoszeniach.
    Gdy dzwoniąc pod numer podany w ogłoszeniu usłyszałem informacje w stylu : doskonała lokalizacja dla studentów, w samym centrum Mistrzejowic, byłem zaskoczony. Być może w Krakowskim Parku Wodnym otworzyli już wydział hydrologii, jednak nic mi o tym do tej pory nie było wiadomo.
    O godzinie 17 byłem już nieco zmęczony, toteż postanowiłem wykonać ostatni telefon i to ostatnie mieszkanie obejrzeć. Padło na ogłoszenie o przekonującym tytule „Karmelicka!!! Dla chłopaka miejsce najmę 500+ media!”
    Okazja - pomyślałem. Wstukuję numer, 794, bez jaj podaje prawdziwy, 218, 521 i dzwonię...
    Po wysłuchaniu z grania na czekanie całego "Naucz mnie" Sarsy odezwał się chrapliwy, głos starej kobiety:
    -Halo? o co chodzi?- Zabrzmiała skrzekiem niemożliwym do naśladowania, czy opisania.
    - Dzień dobry, moje nazwisko Marcin Trzmielewski, dzwonię w sprawie ogłoszenia, czy to aktualne?
    -Ale kto mówi?
    -Marcin, Trzmielewski, w sprawie mieszkania.
    -Ale ja nie znam
    -Zgadza się, chciałbym obejrzeć mieszkanie (odpowiadam uprzejmie, z szacunku dla wiekowej rozmówczyni nie
    pytając, czy spodziewała się kogoś
    znajomego dzwoniącego w tej sprawie, licząc wciąż, że to miła staruszka
    -A ile pan ma lat?
    - Dwadzieścia jeden, droga pani.
    - A czym się pan zajmuje?
    - Studiuję, na trzecim roku łaskawa pani ( mówię, zastanawiając się, czy aby na pewno ogłoszenie dotyczy
    mieszkania)
    -A jaki kierunek pan studiuje?
    - Teologię, (łżę perfidnie, aby zyskać w jej oczach, wciąż mając przed oczami atrakcyjny tytuł ogłoszenia)
    -Mhm, powiedziała i przez chwilę słychać było tylko charakterystyczne dla seniorów dyszenie w słuchawkę.
    w końcu przerwałem.
    - Czy mógłbym obejrzeć mieszkanie?
    -Tak sądzę, jutro.
    Wolałem jednak dzisiaj, ponieważ nie miałem gdzie w Krakowie przenocować, większość znajomych była
    jeszcze na wakacyjnych wojażach. Po krótkiej wymianie zdań i ciężkich oddechów umówiłem się na 19.
    Za 15 siódma oczywiście zaczął padać deszcz. Wsiadłem niechętnie na motocykl i pojechałem pod wskazany adres.
    Po naciśnięciu domofonu usłyszałem znajomy już, chrapliwy głos cierpko zapraszający do mieszkania numer 16...
    Wdrapałem się na czwarte piętro kamienicy po absurdalnie wąskich, krętych i skrzypiących drewnianych schodach.
    W drzwiach stała już właścicielka tego przypominającego dźwięk tłuczonego szkła głosu.
    Jej wygląd nie odbiegał szczególnie od tego, którego się spodziewałem. Niewiele niższa ode mnie, wyprostowana
    jak struna babusza o solidnej, gęstej budowie i świdrujących oczach oraz wąskich, przypominających ranę
    ciętą ustach wykrzywionych w dziwnym grymasie sugerującym pracę w uczelnianej bibliotece lub dziekanacie wpatrywała się we mnie z widoczną nienawiścią i wstrętem.
    -Pan dzwonił?
    -Owszem- odpowiedziałem spokojnie i niegłośno.
    -Wejdzie!- Wszedłem, nie pytając kto wejdzie i nie ściągając butów z racji stanu posadzki, przypominającej
    klepisko raczej, niż podłogę mieszkania.
    -Buciory! - słysząc to wiedziałem, że popełniłem błąd. Pośpiesznie zrzuciłem trzewiki i podszedłem do
    stojącej w drzwiach obok starszej pani, paproląc skarpety lepkim brudem i krzywiąc się z obrzydzenia.
    - To byłby ten pokój- tu wskazała na wnętrze pomieszczenia niewielkiego, ale ku mojemu zaskoczeniu wcale
    przystępnego do mieszkania jak na tę niską cenę, 500 plus media, razem od 600 do 650 w zimie. Czerwona lampka
    zapaliła się w mojej głowie, gdy spostrzegłem w środku nie dwa jak się spodziewałem, a trzy łóżka.
    - Mieszka tu jeszcze dwóch studentów - Polonista z Ujotu i jeden inżynier z AGH
    - W ogłoszeniu wspominała Pani o miejscu w DWUosobowym pokoju- napomykam uprzejmie rozpędzającej się kobiecie.
    - Ale ten z ujotu zdecydował się chwilę przed Panem, pomieścicie się.
    - A zatem rozumiem, że cena spada do 330?
    - W żadnym wypadku, jak pan to sobie wyobraża? Pięćset – jak w ogłoszeniu- oburzyła się ropucha
    Nie jestem orłem matematycznym, lecz sądzę, że jeżeli w pokoju dwuosobowym cena miejsca wynosi 500 złotych,
    to cały pokój kosztuje 1000, co daje 330 w przybliżeniu dla 1/3. Zresztą pokój i tak jest za mały na 3 osoby.
    Opanowałem jednak wzburzenie i pomyślałem, że obejrzę całe mieszkanie, nim bez potrzeby pożrę się z tępa babą
    o kwestie finansowe.
    - Jak pan widzi mamy 3 piece kaflowe, w których palimy we własnym zakresie, daję Panom wolną rękę,
    w drugim pokoju mieszkają 2 dziewczyny, to se poradzicie sami, w końcu palenie w piecu
    to nie zajęcie dla kobiety - wyjaśniła.
    Ani dla nikogo innego, kto płaci 150 złotych za media- uznałem w duchu wciąż chcąc dokończyć oględziny
    mieszkania.
    -Tu jest kuchnia…
    Moje bystre oko od razu wychwyciło kilka punktów strategicznych w dyskusji o cenę najmu. Kuchenka była elektryczna,
    ale nie indukcyjna, ani nie taka z cienką, czerwona spiralką pod szkłem, jeżeli wiecie o czym mowa,
    a z takimi grubymi, żeliwnymi płytami rozgrzewjącymi się 40 minut do temperatury pokojowej. Zaczynałem
    rozumieć, skąd te 150 za media, pobierała pewnie z dziesięć kilowatów.
    Radziecka lodówka marki napisanej grażdanką była zżółkła i pokryta lepkim brudem, podobnym jak na podłodze.
    Była tu też starsza ode mnie pralka, co sugerowało, że nie zmieściłaby się w mikroskopijnej,
    jak mniemam łazience. Wodziłem wzrokiem po pomieszczeniu, gdy nagle usłyszałem słowo zasady.
    - Proszę?
    -Głuchy? Mówię że to porządny dom i tutaj pewne zasady są.
    -Zamieniam się w słuch.
    -Żadnego alkoholu i imprez! Moja siostra mieszka naprzeciwko i wszystko słyszy i wszystko mi opowiada!
    Nie ma też mowy o żadnych gościach w nocy. Potem się myjo, koszty nabijajo i łajdaczo, nie ma mowy pod moim dachem. Ma być porządek, nie to co teraz, co w wakacje narobili, macie to doprowadzić do porządku, sprawdzę.
    Poczułem dziwny metaliczny zapach - to krew ciekła mi z nosa z wkurwienia.
    - Nie ma grania na żadnych instrumentach to jest porządny dom a nie burdel jakiejś bohemy cyganerii. Potem dopalacze i narkotyki bioro, chodzo, jeszcze kogo pobijo albo gorzej.
    A tak w ogóle to nie wiem czy ja panu mogę to nająć , bo widzę , że pan na motorze jeździ, to pewnie w gangu jest, może i kryminalista. Chyba że przyniesie zaświadczenie o niekaralności, to może jeszcze
    pomyślę. Nie byłem przekonany, co mam powiedzieć tej starej purze, jednak opanowując złość wyjasniłem, że kryminaliści
    maja pieniądze i nie muszą szukać mieszkań o takim standardzie u starych prukiew.
    -A i krew panu z nosa leci, chory może? Bo jak pozaraża to ja nie wiem co będzie, zdrowy pan?
    -Zdrowy, tylko zdenerwowany- powiedziałem już głośniej i z wrzutem.
    - A to widzę nietrudno pana zdenerwować.
    -Trudno, ale pani ma talent. Chciałbym zobaczyć łazienkę i sracz.
    Niestety łazienka i sracz okazały się jednym pomieszczeniem, bardzo wygodne rozwiązanie we rozumowaniu gospodyni.
    Może i racja, gdy ktoś nigdy się nie śpieszy i lubi zapach fekaliów podczas kąpieli.
    Łazienka była dość estetyczna w porównaniu do gospodyni, wydawała się też czysta, dlatego wciąż biłem się z myślami w sprawie najęcia mieszkania, czas przecież naglił.
    - Aha, zajmiecie się też moim psem, bo wyjeżdżam. To jest Major – powiedziała, otwierając drzwi do pokoju dziewczyn, z których wybiegł wyjątkowo mały i wyleniały york szczekając głośno i piskliwie.
    Poczułem, że robi mi się słabo.
    Opadłem na scianę. Było cholernie duszno i gorąco. Nic dziwnego, skoro znalazłem się w głębokiej, czarnej dupie.
    Za parę dni zaczyna się rok akademicki, musze przecież gdzieś mieszkać. Miałem wrażenie, że pewna niemiecka telewizja kręci nową edycję
    reality show "Mamy Cię" i upatrzyli sobie mnie jako ofiarę. Że zaraz znikąd wyskoczy jakiś metroseksualny
    prowadzący z mikrofonem i krzyknie, ze dałem się nabrać. Z korytarza wbiegnie piszcząca widownia,
    a bardzo ładna, ponętna hostessa przyniesie mi słodki kuferek albo kwiaty.
    Tak się jednak nie stało, poczułem natomiast, że nogi się pode mną uginają.
    Nie poddałem się jednak. Resztką sił kopnąłem tego małego szczura, poszedłem chwiejnym krokiem w stronę toalety
    po drodze odpychając straszliwą babę i zamknąłem za sobą drzwi. Nerwowo zdjąłem prawą rękawicę motocyklową,
    która była na wpół już przeżarta kwasem, który pokrywał tamtego potwora, a może miałem już omamy?
    Usiadłem i wyjąłem z kieszeni telefon. Drżącą ręką wklepałem 997, podczas, gdy ta dobijała się do drzwi.
    - Komenda miejska Policji w Krakowie, podkomisarz Dawid Baran, słucham- Odezwał się pewny, lecz spokojny baryton.
    - Karmelicka 18, mieszkania 16. Chciałbym zgłosić szał chuja! pomocy!
    - Dobry Boże! krzyknął przerażony oficer - w tej chwili wysyłam patrol!
    Zemdlałem na 15 minut.
    Po tym czasie ocucił mnie sierżant Wysocki.
    -Żyje! Miał wielkie szczęście!- Usłyszałem jeszcze niewyraźnie, ale po kilku sekundach zacząłem odzyskiwać zmysły.
    -Co, co się stało? - zapytałem próbując się podnieść.
    - Dobrze że w porę pan zadzwonił, bo padłby pan ofiarą Krystyny M, członkini zorganizowanej grupy przestępczej
    prężnie działającej na terenie Krakowa i Poznania. To już nie pierwszy przypadek. Grupa ta pod pretekstem wynajmowania
    tanich mieszkań zwabia młodych ludzi z poza Krakowa do oglądania pokojów. Przed wizytą palą w piecach kaflowych
    Specjalne kartofle arabskie, wydzielające silne środki usypiające i tumaniące, by potem mordować potencjalnych
    lokatorów, zabierać wszystko co mieli
    przy sobie, a wreszcie bezcześcić ich ciała, by i je palić w piecach kaflowych.
    - Dlaczego kartofle nie usypiały i ich?
    - Ponieważ są na nie przyzwyczajone. Taka odporność jest nabywana wśród starszych mieszkańców Krakowa wskutek
    regularnego wdychania smogu przez wiele lat od rana do nocy, co połączyć można ze zjawiskiem emerytów
    codziennie jeżdżących autobusami bez względu na porę dnia. A swoją drogą długo pan wytrzymał, panie Trzmielewski,
    większość padłaby zaraz po przekroczeniu progu.
    Wszystko w tej chwili ułożyło mi się w głowie jak pierdolone puzzle. Gdy zobaczyłem drugiego, barczystego policjanta
    wyprowadzającego właścicielkę z mieszkania w kajdanach, poczułem wreszcie ulgę, poczułem się bezpieczny.
    Na komisariacie złożyłem wszelkie zeznania i wróciłem spokojnie do domu rodzinnego by odpocząć.

    #pasta #autorskie #heheszki #historia

    Interesujące? Zajrzyj na https://web.facebook.com/Supertrzmiel
    pokaż całość

  •  

    Bądź mną.
    Matma.
    Jeden atencjusz nie zamyka ryja i ciągle nawija z Sebuszami.


    W końcu się zbóldupnij i drzyj mordę: „MÓGŁBYŚ SIĘ W KOŃCU ZAMKNĄĆ?! NIEKTÓRZY CHCĄ SIĘ
    CZEGOŚ NAUCZYĆ!”.

    Cała klasa się śmieje.
    CHO NA SOLO!
    Zaakceptuj w afekcie.
    Dzwonek na przerwę.
    Wszyscy ustawiają się w kółko wokół was.
    Dzieciak rzuca się na ciebie z pięścią. Unik w chuj.
    Wykurw mu luja w czoło.
    O KURWA, ALE CWEL!
    Pada na glebę. Jeb go dalej po ryju.
    Przychodzi facetka. Widzi co się dzieje.
    Miej przypał u dyrektorki.
    Zostań zwolniony z pracy.

    Od tamtej pory nie mogę już uczyć matmy w szkole.
    #heheszki #coolstory #pasta
    pokaż całość

  •  

    bądź głuchy
    napadnij na bank
    łapią cię bagiety
    puszczają cię wolno
    nie usłyszałeś zarzutów

    #pasta

  •  

    bądź mno
    twoja stara to sama Maria Therese Johaug
    nie no, Habsburg
    zdechło jej się (PANIE ŚWIEĆ NAD NAJJAŚNIEJSZYM CESARSTWEM) i zostałeś samodzielnym cesarzem
    absolutny oświecony wygryw
    jesteś w sojuszu z Katarzyną II
    niby niezła z niej suka, ale zawsze jakieś protipy
    trochę Galicji jeszcze nikomu nie zaszkodziło
    Kaśka znajduje się w jakiejś inbie z Wielką Korwą
    Wielką Mordą
    no z tymi pizdami osmańskimi
    wpadasz na najlepszy pomysł w trakcie swojego panowania
    piszesz swojego kanclerza
    "anon, robimy rozbiór Turcji"
    kanclerz Kaunitz ma je*ane 77 lat ale decyzje podejmuje z biglem
    gromadzisz swoje wojska
    w 6 korpusach to będzie ok. 245 tys. woja
    ściągnąłeś tych frajerów Serbów, Chorwatów, Węgrów, Słoweńców
    niech patrzą jak wielki jest pan
    i ten buldupy Polaków, którzy dalej biadają za Sobieskim XDDD
    szykuje się inba jak z stąd do Adrianopola
    a ta szumowina Wielki Pozer jakieś marne 100 tys.
    trochę sentymentalnie na chwilkę
    jesteś trochę samotnik
    dwie loszki, które miałeś jako żony ci zdechły dobre 20 lat temu
    a może chęć wszczęcia wojny przeciw Turcji to tylko efekt braku prawdziwej miłości i samotności?
    co ja pierdole, psychologia narodzi się dopiero za 150 lat
    do rzeczy
    jesteś wielkim strategiem wojennym
    przemieszczasz się z armią na wschód
    w piękną bezksiężycową noc...
    nie no, nie była taka piękna
    pizgało i ciemno jak w Siedmiogrodzie
    no więc w pewną wrześniową noc kawaleria straży przedniej przedostaje się przez most i udaje się w okolice miejscowości Karánsebes
    ta nazwa pozostanie w twojej najświętszej cesarsko-rzymskiej głowy do końca twojego życia
    kawaleria rozlokowała się koło obozu Wołochów
    mała rada dla wszystkich cesarzy rzymskich
    za żadne gurwa skarby nie kupujcie alkoholu od tej wołoskiej swołoczy
    cierpkie to gówno jak skuhwysyn
    no ale oni kupili całe zapasy
    i jak przyszła piechota to się liczykrupy nie podzieliły
    wywiązała się sprzeczka
    sprzeczka zamieniła się w napierdalankę
    i teraz najlepsza część
    jak mi o tym pozostali opowiadali to mi się płakać chciało
    sprytni piechurzy chcieli zmusić jazdę do odwrotu
    mogli wykrzykiwać do nich jakiekolwiek gurwa hasła
    "wy huncwoty madziarskie"
    "doigracie się, rozpustni antyklerykałowie"
    "wasza stara to Poniatowski"
    no ale w swoim geniuszu twórczym wymyślili coś gorszego
    TURCI TURCI
    panika


    TYMCZASEM

    na drugim brzegu twoje wojska
    rozciągają się niczym struny od hiszpańskiej gitary
    stoją dumnie jak legiony za czasów starożytnych cesarzy
    w takich chwilach czujesz, że dobrze być cesarzem rzymskim
    zauważasz na moście jakiś ruch
    niespodziewany atak, co? nie za mojej kadencji
    rozkaż artyleryi otworzyć ogień
    a więc tak się zaczyna wielkie zwycięstwo
    zaczynasz przyglądać się atakującym najeźdźcom
    coś ci nie pasuje
    ej Mirki, to chyba nasi
    jak gurwa nasi, przecież galopują do nas niczym ta słynna husaria
    "panie cesarzu, bo jest pewien problem..."
    o gurwa o gurwa o gurwa
    ogarniasz co się stało
    "to się da jeszcze naprawić"
    wiesz, że to nieprawda
    za kawalerzystami biegną piechurzy
    rozkazujesz swoim oficerami zatrzymać ataki zanim cały obóz rozpierniczą
    "HALT HALT"
    problem polega na tym, że w armii są nieznający niemieckiego turbosłowianie
    "O, JANUSZ, WOŁAJĄ ALLAHA, UCIEKAJMY STĄD"
    ledwo uciekasz z pola bitwy
    ta tfw gdy wracacie do kraju po bitwie domowej XD


    PO 2 DNIACH

    Wielki Wezyr wkracza do Karansebes
    szuka armii habsburskiej
    zagląda do gospody
    "tu ich nie ma"
    zagląda na pole
    "też nie ma"
    w końcu wychodzi na most na rzece Temesz
    w okolicach mostu widzi 10 tys. ciał zabitych żołnierzy
    "na sobieskiego i 300 lisowczyków, co tu się odjózefiło"
    "tych śladów nie mogli zostawić ludzie..."
    "to bestie, krwiożercze bestie"
    przybywa osmański zwiadowca
    "o szefie, nie uwierzy pan co się odjózefiło"
    "wojska austriackie się pomyliły i wzięły swoją jazdę za nas"
    "i w ogóle 10 tys. od nich zdechło i właśnie uciekają z kraju XDDDDD"
    wezyr wiedział, że ten dzień będzie zapamiętany
    zapamięta go do końca swojego życia
    w ciągu całego swoje życia - nigdy później i nigdy wcześniej - nie miał takiej beki
    jak się okazało było to największego zwycięstwo w czasie panowania Abdulhamida
    na cześć słowian walczących przeciw Habsburgom sułtan nadał nową nazwę miejscowości pod którą stoczyła się bitwa
    od 1788 jest znana jako Karansebix


    #gownowpis #pasta #historia

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Karánsebes
    pokaż całość

    źródło: 36340.png

  •  

    Jako że w mojej mieścinie spadł pierwszy śnieg to prawilnie przypominam pastę o domku w karkonoszach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Przeprowadzilismy sie do naszego nowego domu w Karkonoszach. Jak tu pieknie!
    Drzewa wokol wygladaja tak majestatycznie. Wprost nie moge sie doczekac, kiedy pokryja sie sniegiem
    4 PAZDZIERNIKA
    Karkonosze sa najpiekniejszym miejscem na ziemi!!!
    Wszystkie liscie zmienily kolory na tonacje pomaranczowe i czerwone
    Pojechalem na przejazdzke po okolicy i zobaczylem kilka jeleni. Jakie wspaniałe i okazałe.
    Jestem pewien, ze to najpiekniejsze zwierzeta na swiecie!
    Tutaj jest jak w raju. Boze!!! Jak mi sie tu podoba!
    11 LISTOPADA
    Ostatniej nocy wreszcie spadl snieg. Obudzilem sie,a za oknem wszy stko bylo przykryte biala, cudowna pierzynka. Wspaniały widok.
    Jak z pocztowki bozonarodzeniowej. Wyszlismy cala rodzina na zewnatrz. Odgarnęlismy snieg ze schodow i odsniezylismy droge dojazdowa do naszego pieknego domku. Pozniej zrobilismy sobie swietna zabawe-bitwe
    sniezna ( oczywiscie ja wygralem ! )
    Wtedy nadjechal plug sniezny i zasypal to, co wczesniej odsniezyliśmy. Więc znowu zaczelismy odsniezac droge dojazdowa. Super sport. Kocham Karkonosze!!!
    12 GRUDNIA
    Zeszlej nocy znowy spadl snieg Odsniezylem droge, a plug sniezny znowu powtorzyl dowcip z zasypaniem drogi dojazdowej. Po prostu kocham to miejsce.
    19 GRUDNIA
    Kolejny snieg spadl zeszlej nocy.Ze wzgledu na nieprzejezdna droge dojazdowa nie moglem pojechac do pracy.
    Jestem kompletnie wykonczony ciaglym odsniezaniem. Na dodatek ciągle jezdzi ten pieprzony plug.
    22 GRUDNIA
    Zeszlej nocy napadalo jeszcze wiecej tego bialego gowna. Cale lapy mam w pecherzach od lopaty .Jestem pewien,
    że plug sniezny czeka juz za rogiem, zeby wyjechac jak tylko skoncze odsniezac droge. SKURWYSYN!!!
    25 GRUDNIA
    Wesolych, Pierdolonych Swiat!!! Jeszcze wiecej napadalo tego gownianego sniegu. Jak kiedys wpadnie mi w rece ten skurwiel od pluga, przysięgam - ZABIJĘ CHUJA!!! Nie rozumiem, dlaczego nie posypują drogi sola jak w miescie,
    zeby rozpuscic to zamarzniete sliskie gowno.
    27 GRUDNIA
    Znowu to biale kurewstwo napadalo w nocy. Przez 3 dni nie wytknalem nosa z domu, oczywiście z wyjątkiem odsniezania tej jebanej drogi dojazdowej za kazdym razem,kiedy przejechal plug. Nigdzie nie moge dojechac.
    Samochod jest pogrzebany pod wielką gora bialego gowna. Na dodatek meteorolog w telewizji zapowiedzial
    25 cm dalszych opadow tej nocy. Mozecie sobie wyobrazic, ile to jest pelnych lopat sniegu????
    28 GRUDNIA
    Jebamy meteorolog się pomylil!!! Napadało 85 cm tego bialego kurewstwa. Ja pierdole!: teraz to nie
    stopnieje nawet do lipca!!!
    Plug sniezny na szczescie ugrzazl w zaspie, a ten chuj przylazl do mnie pozyczyc lopate. Myslalem, ze go od razu zabiję, ale najpierw mu powiedzialem, ze juz szesc lopat polamalem przy odśniezaniu.
    Za to siodma-ostatnia rozpierdoliłem na jego zakutym, goralskim lbie.
    4 STYCZNIA
    Wreszcie jakos wydostalem sie z domu. Pojechalem do sklepu kupic coś do jedzenia i picia. Kiedy wracalem,pod samochod wskoczyl mi jelen. Ten pojebany zwierz z rogami narobil mi szkod na 3000 zł. Przez chwilę przebieglo mi przez mysl,ze jest on chyba w zmowie z tym chujem od pluga. Powinni powystrzelac te pieprzone jelenie.
    Ze tez mysliwi nie rozwalili ich wszystkich w sezonie lowieckim!!!
    3 MAJA
    Dopiero dzisiaj moglem zawiezc samochod do warsztatu w miescie. Nie uwierzycie,jak go zzarło od tej jebanej soli
    (którą jednak sypali na drogę). Na podjezdzie stal zaparkowany umyty i blyszczący plug sniezny z nowym kierowca.
    Tamten podobno jeszcze leczy rozjebany leb. Na szczęscie od uderzenia stracil pamiec, bo jeszcze poszedlbym siedziec za chuja
    18 MAJA
    Sprzedalem te pieprzona rudere w Karkonoszach jakiemus wypacykowanemu inteligentowi z miasta.
    Powiedzial, ze o tym marzyl i zbieral kase, aby na emeryturze odpoczac.
    A to sie palant zdziwi, jak przyjdzie zima i ten drugi chuj wyjdzie ze szpitala!!!!!
    Ja przeprowadzilem się z powrotem do mojego ukochanego i urokliwego miasta. Nie moge sobie wyobrazic, jak ktos majacy chociaz odrobine rozumu i zdrowego rozsadku moze mieszkac na jakims zasypanym
    i zamarznietym zadupiu w Karkonoszach.

    #heheszki #pasta
    pokaż całość

  •  

    1. spadł śnieg
    2. norma jak na tę porę roku
    3. nobody kiers
    4. wróć
    5. wykop kiers, ŚNIEG, KURWA WARSZAWA, ALE NAJEBŁO, HALO WROCŁAF SŁYSZYMY SIĘ??? U WAS TEŻ? Halo tu szczebrzeszyn potwierdzam, widzialem bauwana. Tu zajączkowo, tu zajączkowo niepotwierdzam, POWTARZAM nie potwierdzam u nas sloneczko.
    #pasta #tworczoscwlasna #dziendobry

  •  

    Bądź Harry Potter
    Lvl 36
    19 lat temu zajebałeś Voldemorta i zostałeś sławny
    Masz żonę Ginny, trzy gówniaki i posadkę w ministerstwie magii
    2k16
    Dostajesz zaproszenie od polskiego ministra magii, Antoniusa Maciereviciusa do przyjazdu
    Okurwa.jpg
    Mówisz o tym Ginny
    Kurwa Hurry co ty odjaniepawlasz
    Cichaj Ginny, wizyta służbowa w Polsce
    Lecisz mugolskim samolotem z Heatrow
    Lądujesz na jakimś kurwa Okęciu
    Odbiera cię minister magii
    Siwy mag leśny, ze specjalizacją transmutacji w pancerną brzozę
    Mówią że stuknięty bo żyje katastrofą sprzed lat
    Ale k
    Oprowadza cię jako gościa specjalnego wszędzie
    Te no Antek a gdzie gracie w quidditcha
    Heh Hurry, nie gramy w quidditcha
    Cokurwa.jpg
    Mamy coś lepszego
    Trzeba było tak od razu
    Może to sport hehe mugoli ale emocje większe niż w lataniu na miotle
    U nas tylko Środa ze Szczuką latają
    No dobra zaprowadź mie tam
    Parę godzin później
    Stadion miejski w Gdynii
    Antonius siada cię w loży vipów, wszędzie jakieś wąsate janusze
    Jebnąć tam avadą to by zaklęcie się na wąsach zatrzymało
    Na boisko wychodzi 22 debili w zielonych i żółtych koszulkach
    To znaczy mugoli
    Ktoś gwizdnął i zaczynają kopać piłkę nogami
    Ja pierdolę, jakie to jest nudne
    Patrzysz na kopanie się po czołach
    Nagle coś odpala się na trybunach
    Spoglądasz tam ciekawym wzrokiem
    Okurwa.jpg
    Śmierciożercy
    Trzaskają w siebie różowymi zaklęciami na trybunach
    Zamiast Crucio krzyczą Kurwa Świnia
    Ci Polacy to mają kreatywne zaklęcia hehe
    Nagle jakiś zielony uniósł flarę do góry i podrzucił ją
    Wyleciała nad dach trybuny i powstał czarny znak
    Sebixy przyzywają Voldemorta na derbach
    Wstajesz i biegniesz przez boisko na trybuny
    W tłumie Lechistów widzisz Bellatrix Lestrange i Luciusa Malfoya
    W tłumie Arkowców widzisz ożywionego Albusa Dumbledora i Severusa Snape
    Zaczynają w siebie ciskać zaklęciami, gdy sebixy ciskają w siebie krzesłami
    Inba
    Wkracza prewencja
    Aresztują siwego debila, podającego się za ministra magii, jakiegoś kolesia z błyskawicą na czole i randoma
    Voldemort odradza się i przejmuje brytyjskie ministerstwo magii
    Ty w tymczasie gnijesz w Sztumie na trzy lata pod zarzutem robienia burd na stadionie
    Brak profitu


    #klasyk #pasta #byloaledobre #heheszki #harrypotter
    pokaż całość

  •  

    Zastanawiacie się jak kibice wnoszą race na stadion. Otóż już wam mówię. Jadę kiedyś na mecz, parkuje sobie na parkingu pod Torwarem, patrzę a tu grupka łysych sebixów wypina tyłki, a inni ładują tam ogromne ilości rac. Większość z nich była solidnie przecwelona w więzieniu więc poważne ilości pirotechniki zostały ukryte w odbytach wyklętych. Później dzieje się rzecz nieprawdopodobna, jeden z gniazdowych Legii wbija i wypina tyłek, a grupka ultrasów pakuje mu tam wielką oprawę ze świnią (Legia - Aktobe). Myślałem że się nie zmieści, ale nic z tych rzeczy, zapakowali całość, a później do odbytu weszło 13 osób z zakazami stadionowymi krzycząc ciągle "chodźcie śmiało jest nas mało".

    #mecz #pasta
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #pasta

0:1,0:3,0:4,1:5,0:4,0:5,0:3,0:1,0:4,0:3,0:3,0:3,0:4,0:3