•  

    #klocuch #humor #heheszki #simsy #patologia #czarnyhumor

    To co tu się odjaniepawla (Tak od 10 minuty) doskonale pokazuje jak wygląda życie w patologicznej i wielokulturowej rodzinie
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: youtu.be

  •  

    Wczoraj widzialam jeden z najsmutniejszych rodzinnych obrazow. Bedac na festynie, ktory ma dac rodzinie szanse na wspolne mile spedzenie czasu.
    Szla przede mna kobieta ok 30lat, wygladajaca spoko, normalnie, z nia kobieta podobnej aparycji i chlopak ok 10lat.
    Trafilam na moment gdy chlopak cos pokazywal palcem. Matka gwaltownie uderzeniem stracila jego reke ze wskazujacej pozycji do normalnej + krzyki:
    - przypominam ci ze to ty chciales isc na swieto wojska polskiego, ja nie chcialam. Zrobilam to tylko dla ciebie. Wiec teraz masz zwiedzac skoro chciales tu przyjsc. Mam cie dosyc debilu. Inne dzieci sa grzeczne a ty ciagle niezadowolony. Mam cie po dziurki w nosie. Zostawie cie tu i zdechniesz tu. Bedziesz blagal bym cie zabrala a ja bede obojetna. Zdechniesz debilu. Mam cie dosyc kur*a.

    Jak takie dziecko ma cokolwiek osiagnac? Zaszczute, niekochane.

    #patologia #rodzina
    pokaż całość

    •  

      @mtvsh: wykopowy coach mode on: tkwisz w spierdoleniu bo to dla ciebie wygodne, jestes juz dorosly zapomnij o tym co cie spotkalo, to tylko projekcja twojego umyslu, wyjdz ze strefy konfortu, wyjdz do ludzi zacznij biegac ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @keep_calm_and: Niestety, ale odnoszę wrażenie, że wielu ludzi "planuje" dziecko samolubnie jako zabawkę bądź przedłużenie siebie. A potem przychodzi rutyna, zmęczenie gówniakiem i wygląda to jak wygląda.

    • więcej komentarzy (87)

  •  

    Polska B to jednak porażka nie dość,że urodziłem sie na mazurach i są trudności ze znalezieniem pracy,to dodatkowo mieszkam w patologicznej dzielnicy gdzie wszyscy mnie wyśmiewają i na mnie plotkują

    #przegryw #oswiadczenie #spierdolenie #zalesie #patologia

  •  

    Też nie lubię jak się wrzuca ziemniaki na wykop, potocznie zwane #dzieci, ale kurwa, jak tak można nazwać gówniaka, a w tym wypadku dwóch? Od małego pod górkę xDDD

    #heheszki #bekazpodludzi #rakcontent #patologiazmiasta #patologia #patologiazewsi

    źródło: repostuj.pl

  •  

    Przypomnialo mi sie , jak moi dawni pato-wspollokatorzy wpadli na genialny pomysl kradziezy katalizatorow z aut i sprzedazy lupu w Polsze . Niestety plany pokrzyzowalo im niskie zawieszenie wiekszosci aut xD
    #uk #patologia

  •  

    Takiego torta podarowała na urodziny żona mężowi, który:
    -dwa lata temu był na odwyku,
    -rok temu "wyszedł z domu i nie wrócił" przez 6 dni, po czym okazało się, że zamelinował się u kolegi i pił
    -w zeszłym roku przez % stracił dobrze płatną pracę, będąc jedynym żywicielem czteroosobowej rodziny
    #patologia #alkoholizm

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20170814-125840.png

  •  

    Boże miej litość nad naszymi wrogami bo jak widzisz my jej nie mamy.
    Na oprawie krzyż z przewieszonym szalikiem Cracovii.

    Bóg i mordowanie? Co ci ludzie mają w głowach xD

    #patologia #kibole #bekazpodludzi #patologiazewsi #wislakrakow #cracovia

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Szkoda, że w tym kraju nie można legalnie udostepniac monitoringu :/
    Akcja dzieje się w wiejskim sklepiku. Starsza kobieta na rowerze z dzieckiem w foteliku podchodzi prowadząc rower do samochodu stojącego pod sklepiem i zwraca uwage kierowcy aby nie gazował siedząc w samochodzie bo obok ludzie....
    Z samochody wychodzi 2 typów i prawdopododobnie podpity kierowca, który wyglądem przypomina #danielmagical i natychmiast zaczyna kopać kopać rower kobiety z siedzącym na nim ok. 2 letnim dzieckiem!!. I to tak fest, żee się niemal wywraca i dziecko prawie spada z niego.
    Na szczęśćie natychmaist dobiega 2 przypadkowych klientów sklepu co sobie rozkminiali rzeczywistość siedząc na ławeczke pod sklepiem i spuszcza takie manto tym dwóm typom że kierowca leży zglebowany kilka minut.
    W końcu kierowca z kolegą w końcu wsiedli do samochodu odjechali ALE po kilkudziesięciu minutach wrócili z większą ekipą 4-5 ludzi, niektóry w kominiarkach i za pałami, kijami, jakimiś narzędziami. zaczęli biec na sklep
    Większość ludzi z pod sklepu uciekła chowając się do środka, było wśród nich 2 ludzi co wcześniej spuściło im manto. Przypadkowi ludzie na zewnątrz oberwali, szczególnie jeden facet co nawet nie wiedział co się wcześniej stało.
    Wtargneli do sklepu w którym były dzieci - dwie dziewczynki w wieku około 3 lat, ale nie zważali na to. Dzieci prawie oberwały, było blisko, porozbijane szkła itd, w kazdym razie wszystko widzialy bo sklep ciasny, cud ze sie uchronily. Jakiś dobry człowiek zasłaniaj je swoim ciałem.
    Klienci sklepu w końcu im spuścili manto i wypchneli poza sklep. Gdzie ekipa odwetowców wymyśliła, aby obrzucać sklep butelkami i przypadkowo stojącymi pod sklepem rowerami. Tak! Rzucali m.in. rowerami w sklep w którym byli przypadkowi ludzie i dzieci.
    W końcu odjechali szybko pojawiła się policja.
    Szybko ustalili kto jest kto. Zwięrzęta w wieku 20+, bezdzietni, kierowca bliżej 30. Wszyscy nie karani, żadna tam mafia.
    Kierowca i główny prowodyr dostał tylko 3 lata ale sprawa w toku, reszta bydła jeszcze mniej.
    Tak wygląda Polska wieś :> Rejon Polski bliżej Kielc.
    #patologia #karyna #japierdole #spierdolenie #polska #patologiazewsi #afera #seba #sebix

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

  •  

    Serdeczne pozdrowienia środkowym palcem dla każdej osoby która tak robi. Nieważne czy to trawmaj/autobus/pociąg. Gardzę wami. Matka z dzieckiem i wózkiem. Zaraz przed fotelami jest specjalne miejsce dla wózków inwalidzkich i normalnych. Nie, bo ona musi... Straszy pan, który kulturalnie się zapytał czy można ten wózek trochę przesunąć usłyszał: "Spierdalaj dziadu, ja tak mogę bo mam dziecko"
    #oswiadczenie #pkp #kolej #patologia #patologiazewsi #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Taka mnie rozkmina naszła:
    -większość #seba pochodzi z patologicznych rodzin
    -jak wiadomo w patologicznych rodzinach występuje alkohol, najczęściej wódka
    -wódka powoduje FAS, który często występuje u sebixów
    -wódka przyszła do Polski dzięki komunizmowi, czy dzięki ZSRR (wcześniej w Polsce najpopularniejsze alkohole to piwo i może wino, a żeby upić się nimi jak wódką trzeba sporo tego wychlać)
    -wniosek? sebixy to element radziecki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #gownowpis #patologia #oswiadczenie #takbylo
    pokaż całość

    źródło: rozkmina.png

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć Mirki, jakiś czas temu próbowałem się tu wygadać ale coś nie bardzo miałem nastrój więc niektóre fragmenty tego co tu piszę mogą brzmieć znajomo

    W sumie to wciąż nie wiem po co piszę, i tak połowa mi odpisze „chlip chlip, smutna historia, trzymaj się”, a druga połowa „zajeb się przegrywie, marnujesz tylko tlen”, ale niektórzy mówią że pisanie i dzielenie się swoimi problemami pomaga. Jestem nastawiony sceptycznie ale spróbuję na poważnie.

    Cóż, chciałbym zacząć od tego że jestem typowym przegrywem, ale to by nie było w sumie prawdą, nie jestem typowym czy przeciętnym przegrywem, jestem ostateczną formą przegrywa, podczłowiekiem któremu każdy może zrobić i powiedzieć co chce, debilem, głupcem i idiotą bez żadnych zainteresowań, umiejętności i zdolności, istotą która nie ma prawa głosu, która nie może mieć zdania, stworzeniem które nie zasługuje ani na szczęście ani na normalną egzystencję.
    I to nie tylko w mojej własnej ocenie, ale każdego kto miał ze mną do czynienia, o czym codziennie mi wprost przypominają.

    Byłem zawsze tym cichym, wyalienowanym dzieciakiem w klasie, tym który nigdy nigdzie nie wychodził, słabo się uczył, zawsze chodził w ubraniach z lumpeksów, zawsze spędzał wakacje w domu. Cóż, na początku mojej edukacji tak nie było, byłem nawet dość lubiany, tak samo nie uczyłem się raczej jakoś gorzej od innych. Ale z każdym kolejnym rokiem się to zmieniało. Nie miałem (i nie mam) zdrowej sytuacji w domu, pochodzę z bardzo skłóconej rodziny, od dziecko towarzyszyły mi kłótnie rodziców, czasem się do nich włączałem, głównie broniąc matki, ale to nie był dobry pomysł. Nie tylko nijak to nie poprawiało sytuacji, ale także wkurwiało oboje rodziców i dawało im możliwość do tego by mnie opieprzyć. Z czasem zaczęli więc kłócić się bezpośrednio ze mną, o wszystko, o byle pierdołę, bo słabe oceny, bo chodzę bez skarpet, bo za głośno włączam światło, ilość kłótni i ich zawziętość wzrastała z każdym rokiem, zwłaszcza że jako rodzina mieliśmy kłopoty finansowe, a starych już w sumie nic nie trzymało razem (poza zależnością finansową), stałem się więc swoistym „chłopcem do bicia”, służącym wyładowaniu stresu i gniewu. Pod koniec podstawówki/na początku gimnazjum aktywnie się do tego włączył mój starszy brat, który również chciał wyładować swój gniew i frustrację, zaczynało się od obrażania i dogadywania, pojawiały się coraz wymyślniejsze obrazy i wyzwiska, przepychanki, aż w którymś momencie zaczęło się obmacywanie po tyłku i genitaliach z tekstami „lubisz to”, „chciałbyś chapać moją dzidę”, „chciałbyś być brany w dupę” i masa tego typu rzeczy. Stało się to codziennością. Wszystko to przy wiedzy i aprobacie reszty rodziny, która nie widziała w tym nic złego, zawsze to były albo wygłupy, albo „co ty opowiadasz za głupoty”, „widocznie zasłużyłeś”, „twój brat się uczy/pracuje i jest zestresowany” i inne takie teksty, kiedy się stawiałem, kiedy krzyczałem albo wręcz odpowiadałem poprzez uderzanie brata to rodzice interweniowali...opieprzając mnie że czemu zachowuję się jak bydło, że mam przeprosić brata, że sami zaraz mi przypierdolą. On mnie molestował, raz nawet doszło do sytuacji że próbował mnie zgwałcić kijem od miotły, i albo to było ignorowane albo ja byłem opieprzany i musiałem go jeszcze przepraszać. Ja wiem że to nie brzmi jak coś wielkiego, ale wyobraźcie sobie bycie tak upokarzanym każdego jebanego dnia, przez całe gimnazjum, przez całe liceum i wciąż w życiu dorosłym (ze strony brata skończyło się to dopiero rok temu, gdy wyjechał za granicę. Mam 23 lata! I przestałem być obmacywanym każdego pojedynczego dnia dopiero w zeszłym roku, po ponad 10 latach tego procederu o którym wiedzieli rodzice, siostra, dziadkowie), do tego codzienne awantury od innych członków rodziny, wyzwiska, obwinianie o wszystko, nazywanie wprost debilem i nieudacznikiem, który nigdy nic nie zrobi, nie będzie miał dziewczyny, nie będzie miał przyjaciół, że nikt mnie nie lubi, mówienie że ja jestem zły, że jestem ścierwem które na nic nie zasługuje, popychanie, opluwanie, kilka razy drapanie, przeżywanie potwornych awantur, awantur, nie kłótni, nie że ktoś sobie pokrzyczał, to było wydzieranie się aż sobie ludzie zdzierali głosy, nieraz byłem po prostu zaganiany w kąt i to nawet przez kilka osób gdzie słuchałem tych wszystkich wyzwisk i byłem zachęcany bym uderzył a nawet zabił swoją własną matkę! Nieraz doprowadzano mnie do sytuacji gdy nie mogłem złapać oddechu, a wierzcie mi że to było dość ciężko osiągnąć. Byłem pozbawiony jakiejkolwiek prywatności, włączając w to nawet łazienkę, mamy jebane 3 łazienki i zawsze gdy ja korzystałem to brat ją otwierał przekręcając zamek z zewnątrz, wchodził brat, wchodził ojciec, wchodziła nawet matka i siostra, często mnie opierdalając i notorycznie komentując wygląd mojego ciała i małe przyrodzenie. Ja wiem, że to może brzmieć jak nic wielkiego ale naprawdę, wyobraźcie sobie, każdego dnia, przez całe życie. Do tego zawsze masa zakazów i nakazów, nigdy nie mogłem wychodzić ze znajomymi z klasy ani do kina, ani na urodziny, ani na domówki, ani nic, wszelkie próby znalezienia jakiś zainteresowań kończyły się zawsze wyśmiewaniem tego i nierzadko konfiskatą rzeczy np. książek od programowania czy elektroniki.
    Naprawdę odechciewało mi się od tego wszystkiego, ileś razy się jeszcze starałem podnieść, mówiłem sobie „byle do 18 później wszystko się zmieni”, ale od razu byłem sprowadzany na ziemię, nie mogłem tego przetrwać, nie mogłem się rozwijać, najlepiej było siedzieć cicho i się nie wychylać. I tak też się działo, gdy dotarłem do liceum to naprawdę nie miałem ochoty już na nic. Właściwie moje wspomnienia z końca gimnazjum i liceum to jedynie to że włóczyłem się po mieście albo cały dzień, nieraz upalne lub deszczowe dni siedziałem na jednej jebanej ławce w parku bo po prostu musiałem wyjść z domu ale nie miałem siły iść do ludzi i udawać, że jest w porządku, nie miałem po prostu siły być pomiędzy ludźmi z których strony mogłem spodziewać się tylko wyśmiania tego jaki jestem słaby i chujowy.
    Tak już było i pewnie by było po dzień dzisiejszy o ile bym się nie zajebał po jakimś czasie, gdyby nie fakt że w 3ciej liceum do naszej klasy dołączyła nowa dziewczyna, pierwsza osoba jaka kiedykolwiek chciała ze mną rozmawiać, która nie traktowała mnie jak jakieś gówno, która wprost mi mówiła że mam prawo do własnego zdania, do bycia usłyszanym, która chciała poznać moją opinię w różnych sprawach, osoba która zapewniała mnie że świat nie jest tak chujowy, że jest ciekawy, oferuje wiele, osoba która twierdziła, że nie wszyscy ludzie są potworami, moimi wrogami wręcz mogą być moimi przyjaciółmi. Nie będę ukrywał, na początku niespecjalnie jej ufałem, nie kupowałem tego wyczuwając w tym jakiś podstęp, ale po jakimś czasie uwierzyłem jej, polubiłem ją, była jedynym powodem dla którego jeszcze co jakiś czas przychodziłem do szkoły. Ona miała też swoje problemy, ale mnie to nie odstraszało, wręcz uważałem że dzięki temu mogę jej ufać i się z nią dogadać bo ona wie, że nie zawsze wszystko jest takie łatwe, wręcz dodawało mi to sił bo nawet jeśli nie do siebie to chciałem być silny dla niej, chciałem by czuła się przy mnie komfortowo i mogła powiedzieć co jej leży na sercu. Lubiłem ją, uznałem ją za swoja przyjaciółkę, pierwszą i jedyną tak bliską osobę jaką miałem w życiu. Pisaliśmy kilka razy po zakończeniu liceum, ja oczywiście jako debil musiałem powtarzać rok, aż do czasu gdy sama wyszła z inicjatywą spotkania, w czasie którego mówiła mi o tym jak podjęła leczenie i jej życie zmieniło się na lepsze i o tym jaka ona jest zajebista i jak to wszystkim pomaga, każdy może na niej polegać, każdemu pomaga nawet gdy jest na drugim końcu kraju, proponowała mi też wspólny wyjazd na majówkę. Odmówiłem. Bardzo chciałem pojechać, chciałem móc spędzić z nią jak najwięcej czasu, ale bałem się, byłem przerażony, nigdy nie byłem zbyt dobry w interakcjach towarzyskich, nie wiedziałem i wciąż nie wiem jak wyglądają wspólne wyjazdy z kimkolwiek, ja generalnie wyjechałem tylko kilka razy poza miasto na więcej niż 1 dzień, bałem się że będzie to dla mnie zbyt ciężkie i że jak ona będzie zmuszona ze mną siedzieć cały czas, bez przerwy przez 2 czy 3 dni to prędzej czy później coś powiem albo odjebię co ją odstraszy, wolałem działać powoli, powoli, zwłaszcza że dopiero pierwszy raz wyszedłem z kimś na kawę (W wieku 19 lat!!)…i w sumie kawy się nie napiłem bo byłem tak podekscytowany tym wszystkim że zapomniałem jakąś kupić. Ale spotkanie mimo wszystko było dobre, utwierdziło mnie w przekonaniu że jest moją przyjaciółką, że mogę jej ufać, że mogę z nią szczerze porozmawiać i co najważniejsze, że ona mnie postrzega w ten sposób, że wreszcie w czyiś oczach nie byłem pieprzonym podczłowiekiem, którego może zwyzywać i uderzyć, ale kimś z kim można porozmawiać i na kim można polegać, kimś z kim ona chce spędzać czas. Utwierdziła mnie w tym rozmowa telefoniczna którą odbyłem z nią wieczorem tego samego dnia, rozmowa którą odbyłem pod wpływem tego co mówiła, rozmowa czasie której powiedziałem że chcę zmienić swoje otoczenie i siebie samego, zacząć żyć tak jak ona zaczęła, rozmowa w której ona powiedziała że to rozumie i że mogę na nią liczyć, że wróci za 2 miesiące (akurat wyjeżdżała na dłuższy wyjazd kilka dni później), później odkryłem że wrzuciła fragment tej rozmowy na swojego bloga co tym bardziej mnie utwierdziło w tym że dla niej też to jest ważne, a przynajmniej wie jak ważne jest to dla mnie. .
    Ja wiem jak debilnie to brzmi, jak śmieszne to jest, ale ja jej uwierzyłem. Wykrzesałem resztki sił i nadziei, których nie miałem w sobie od lat i wierzyłem, wręcz byłem pewien że moje życie się odmieni za parę miesięcy, może nawet tygodni. Oto wreszcie dostałem szansę, ktoś mnie potraktował jak człowieka, ktoś we mnie wierzy, na kimś mogę polegać. Wreszcie spędzę trochę czasu z inną osobą, będę mógł porozmawiać, szczerze porozmawiać, pogadać o swoich problemach, o sobie, tak pomyśleć i pogadać o sobie, odnaleźć siebie, poszukać tego kim jestem, jakie mam zainteresowania i czego chcę od życia. Wierzyłem że wyjdę z nią, znów na kawę, na spacer, do muzeum, do kina...po prostu zobaczę normalne życie, zobaczę jak ludzie funkcjonują, poznam to co inni mieli od dawien dawna, myślałem że nadrobię zaległości względem rówieśników, szczerze w to wierzyłem, wierzyłem że jeszcze jest na to szansa, jeszcze jest czas, byłem wciąż młody, miałem siły i nadzieję, moje życie miało się zmienić o 180 stopni. Byłem tak szczęśliwy, Chryste, to było jedyne szczęśliwe wspomnienie jakie miałem, jedyne co dawało mi siłę żyć, jedyne co mnie utrzymywało przy zmysłach gdy słuchałem jakim ścierwem jestem, jak bardzo bezużyteczny jestem.
    Jedno jest pewne, już wtedy czułem że na to nie zasługuję, że spotkało mnie tak ogromne szczęście, czysty fart i niestety miałem rację bo ona nigdy nie wróciła, nigdy się nie spotkaliśmy, nigdy nie dostałem szansy na którą liczyłem, nigdy nie poznałem normalnego życia. Czasem to wygląda jak jakiś okrutny żart, bo pierwszy raz w to wszystko uwierzyłem, pierwszy raz życie, normalność i szczęście były na wyciągnięcie ręki...i nic się z tego nie spełniło. Ona przedłużyła wyjazd, później poleciała gdzieś indziej z chłopakiem. Ja mimo wszystko próbowałem, dostałem się na 2 kierunki studiów, próbowałem działać, każdego dnia myśl o tym że była jedna osoba która widziała we mnie pełnoprawnego człowieka, osoba która chciała się ze mną zadawać i mi pomóc dodawała mi sił, myślałem że mimo wszystko pokonam przeciwności losu, jakoś z tego wyjdę. Ale nie. Nie mogłem znaleźć wspólnego języka z ludźmi na uczelni więc jak zawsze stałem z boku, w domu od rana do wieczora awantury, upokarzanie, obmacywanie, z każdym tygodniem było coraz gorzej, ale znów pojawił się promyk nadziei, znajoma chociaż postanowiła wyjechać na stałe za granicę przyjechała i chciała się spotkać, umówiliśmy się na spotkanie, które potwierdziła ze mną jeszcze dzień wcześniej telefonicznie. Byłem tak uradowany. Chciałem z nią pogadać, usłyszeć co u niej, jak się trzyma, poopowiadać o moich próbach, podzielić się z kimś kto chce mnie wysłuchać, z kimś kto sam przechodził przez różne gówno i mógł mi też doradzić, tak bardzo oczekiwałem tego, tak bardzo tego potrzebowałem. Niestety do spotkania nie doszło. Olała mnie, zerwała kontakt, przestała odbierać telefony, chociaż jeszcze dzień wcześniej nie było z tym problemu. Na początku myślałem że ma coś na głowie, dużo roboty albo nie daj Boże, źle się czuła, jak mówiłem miała swoje problemy natury psychiatrycznej, martwiłem się o nią, uznałem że nie będę naciskał, chciała się spotkać więc pewnie nie może i sama się odezwie gdy będzie mogła. Ale mijały dni, wręcz tygodnie, nie odezwała się, za to nie miała problemu z wrzucaniem zdjęć ze swoich spotkań towarzyskim na portale społecznościowe, miała mnie kompletnie w dupie i miała kompletnie w dupie to że ja przez to wpadłem w ciężką depresję, na tyle ciężką że olałem już wszystko całkowicie, była akurat sesja więc olałem egzaminy, miałem już tak wszystkiego dość, czułem się tak zraniony i oszukany bo do ostatniej chwili udawała że bardzo chce się spotkać, że się cieszy z tego że się zobaczymy, że będziemy mogli pogadać. Po jakimś czasie wyleciała, nie znalazła ani chwili na to by oddzwonić lub napisać, żeby przełożyć spotkanie albo je odwołać albo wytłumaczyć że się jednak nie spotkamy.
    Parę miesięcy później, przy okazji jej imienin znów do niej napisałem i zaczęło się wszystko po staremu, fajnie że piszesz, tyle jest rzeczy które bym ci opowiedziała, trzeba będzie się spotkać itp itd. Jako że ona nie wracała do tematu spotkania to też do niego nie wracałem, wszystko zdawało się wracać do normy, więc wolałem tego nie psuć mimo że wciąż mnie to męczyło, znów uznałem że moje emocje, moje potrzeby są podrzędne względem jej chwilowego humoru, nie chciałem więc się domagać wyjaśnień mimo że mi to ciążyło, nie chciałem tworzyć konfliktowej sytuacji, wolałem budować znajomość na tym co jest, tak więc przez kolejny rok tam sobie pisaliśmy co jakiś czas, ona udawała że jest moją przyjaciółką i że się cieszy że do niej piszę. Od razu mówię, wiem jak wygląda grzecznościowa rozmowa, czasem wpadam na kogoś albo napiszę komuś jakieś życzenia i chwilę pogadamy z grzeczności, takie tam cześć, co słychać itp. itd. To nie było to, ona zachowywała się inaczej, ona zawsze udawała że się interesuje, że chce pogadać, zapewniała o tym że się spotkamy przy najbliższej okazji jak będzie w kraju, udawała że ją interesuje co mam do powiedzenia i co się dzieje u mnie, zachęcała mnie do działania i zachęcała do mówienia. Tak minął kolejny rok. Do momentu gdy przytłoczony swoją sytuacją, swoją bezradnością, słuchaniem jakim jestem śmieciem, swoimi chorobami takimi jak drżenie dłoni postanowiłem wreszcie do niej napisać coś bardzo szczerego, nigdy nie byłem zbyt otwarty, w domu byłem za to karany więc przy innych też się powstrzymywałem, zresztą na tym etapie szczerze nie miałem już za bardzo oczekiwań i wymagań względem innych, z reguły dostosowywałem się do tego czego oni oczekiwali. Napisałem jej więc że jest dla mnie ważna, napisałem że niezwykle ważne są dla mnie rozmowy z nią, napisałem że nieraz są dziwne bo często gdy piszę jest to w trudnych dla mnie momentach. Szczerze to byłem nawet pogodzony że ona mnie wtedy zablokuje, ale tak się nie stało, zapewniła mnie że nie uważa mnie za jakiegoś dziwaka i popychadło, nie odrzuciła mnie, wręcz mówiła że jestem szczery i żebym nigdy nie krepował się pisać i dodała „Zobacz o ile łatwiej jak chcesz rozmawiać w taki szczery sposób”. To było to, zawsze mnie zachęcała do tego by mówić szczerze, jak jest, co leży na sercu, nawet jeśli czujemy że to może się nie spodobać drugiej osobie, do tego by się nie krępować, zwłaszcza gdy jest to dla nas coś ważnego, zwłaszcza gdy mamy jakiś problem. Chciałem też dodać że to była ostatnia dłuższa rozmowa przed Listopadem, że te rzeczy padły w ostatniej dłuższej rozmowie przed wydarzeniami Listopadowymi!

    A Listopad...cóż, w Listopadzie ubiegłego roku byłem w ciężkiej depresji, która utrzymywała się w sumie od kilku miesięcy, w domu sytuacja wciąż ta sama, każdego dnia odkąd wstanę słyszę wyzwiska i obelgi, jestem wciągany w kłótnie, uczelnia już dawno olana i z niej wyleciałem, z nikim poza moją przyjaciółką nie utrzymywałem kontaktu, nieco wcześniej byłem w szpitalu w związku z drżeniem dłoni ale nie znaleźli źródła ani leków które mogłoby je ograniczyć, byłem już po prostu na granicy wytrzymałości, chciałem się zajebać. I to tak poważnie, to nie były tylko myśli i rozważania, to były zamiary. Byłem z tym pogodzony, spaliłem swoje notatniki w których czasem próbowałem poukładać swoje myśli i postanowiłem pożegnać się z moja przyjaciółką. Coś mnie jednak wcześniej tchnęło i uznałem że nie chcę być chujem, żeby nie było że tak znienacka i bez powodu, podszedłem do mojej matki i powiedziałem jej że od lat jestem w depresji, że ostatnimi czasy jest mi coraz ciężej, że nie mam nikogo, żadnego wsparcia i nie podoba mi się to że muszę być zagrożony nawet ze swojej rodziny, że ostatnio rozważam odebranie sobie życia. Na reakcję nie musiałem czekać, podniosła głowę znad telefonu i powiedziała, żebym nie zawracał jej głowy głupotami i żebym rozładował zmywarkę, to była cała reakcja, w sumie było to coś czego oczekiwałem i nie, nie była to gra, tak zareagowała, następnie zadzwoniła do mojej siostry i przez pół godziny opowiadała jej o jakiś sukienkach które widziała. Od razu też przypominam, że nie robiłem wobec siebie szumu, nie mówiłem innym o swoich problemach, nic w tym stylu, pierwszy raz wyszedłem z czymś takim więc to nie było na zasadzie „ah znowu przychodzi i opowiada”.

    Rozmowa z moją przyjaciółką też na niewiele się zdała. Najpierw niespecjalnie ogarnęła o co mi chodzi, a gdy już to do niej dotarło to była na mnie zła że dlaczego do niej piszę i jej tym piszę, dość chaotyczna była ta rozmowa i im bardziej o tym myślę to była bardziej chęć umycia rąk z jej strony niż chęć pomocy mi, nie chciała za bardzo ze mną rozmawiać i w sumie rozmowa zakończyła się na tym że skontaktowała się z moją rodziną i że ją to przerasta więc żebym na razie nie pisał. Tak, napisała do osób które uznaję za swoich oprawców o tym że ich ofiara się skarży.
    Dla mnie jednak w tym wszystkim było najważniejsze to „zrob cos, sprobuj, i wtedy do mnie napisz
    wtedy dopiero bedziemy mieli o czym porozmawiac”. Znów naiwnie uwierzyłem że ma to na myśli, dodało mi to sił by skontaktować się z psychologiem i spróbować ten jeden ostatni raz, samobójstwo w końcu nigdzie nie ucieka i może poczekać.

    Pierwsze kroki z psychologiem były ciężkie, kilkadziesiąt godzin spędziłem siedząc w gabinecie i milcząc, całkowicie szczerze, bo pomimo tego że chciałem porozmawiać, pomimo tego że wiedziałem nawet o czym chcę mówić to nie mogłem się przełamać. Miałem tak ogromną barierę, nigdy z nikim nie rozmawiałem, nigdy nie mówiłem o swoich problemach, w dzieciństwie mówienie o czymś, zwłaszcza o swoich jakiś trudnościach było albo powodem do ukarania albo wyśmiewania przez resztę członków rodziny i nie mogłem się przełamać pomimo tego że wiedziałem że psycholog po to jest by móc mówić. Mimo wszystko byłem zdeterminowany, uznałem że spróbuję, że ten jeden ostatni raz podejmę trud, nadludzkim wysiłkiem przełamię się, zacznę mówić, zacznę sobie układać wszystko w głowie. I zacząłem wiara w słowa mojej przyjaciółki dodawała mi sił i pozwalała na to bym wraz ze swoją psycholog przechodził przez kolejne rozdziały mojego życia.
    Minęły 3 czy 4 miesiące i postanowiłem znów napisać do mojej przyjaciółki, wciąż była dla mnie ważna, pomimo tego że chciała brać w tym udziału. Zapytałem tylko czy możemy się spotkać i pogadać, zostałem zignorowany i przy powtórnym zapytaniu zablokowany. Bez żadnych pytań z jej strony, bez żadnej możliwości wyjaśnienia z mojej. Moja jedyna przyjaciółka, jedyna bliska mi osoba jaką kiedykolwiek miałem, przyjaźń która utrzymywała mnie przy życiu przez ostatnie kilka lat i która ostatecznie zmotywowała mnie do tego by spróbować jeszcze raz, by spróbować przy pomocy psychologów i psychiatrów, wszystko to było chuja warte, wszystko to okazało się nieprawdą,wszystkie te zapewnienia o tym że mogę na nią liczyć i żebym był szczery, zapewnienie że dobrze że jestem otwarty, że mogę bez obaw mówić jak jest, zapewnienie żebym zaczął coś robić to będziemy mogli pogadać. To nie miało znaczenia, nigdy tego nie planowała, nie chciała mi dać szansy, nie chciała mnie wysłuchać, miała w dupie czy faktycznie bym się zajebał czy nie.
    Zdołowało mnie to bardzo, połączcie to z faktem że wbiłem też wtedy na facebooka siostry i odkryłem że moja przyjaciółka faktycznie do niej napisała, napisała że ja byłem klasowym popychadłem a ona tą super empatyczną dziewczyną, przesłała jej całą rozmowę słowo w słowo, moja siostra wcisnęła jakiś bullshit że to bardzo smutna historia, że w domu wszyscy się kochają i wspierają i dziękuje jej za informację i że mi wszyscy tu pomogą. I tyle. Nikomu tego nie przekazała, nic z tym nie zrobiła, gdy jakiś czas później, a dokładniej w kwietniu, po tym gdy chciałem zabić się po raz kolejny i jedynie moja psycholog mnie od tego powstrzymała, próbowałem się z nią skonfrontować (z moją siostrą) to udawała że nic nie wie, ponad 20 minut musiałem tłumaczyć jej że wiem o tych wiadomościach i co tam jest napisane tylko po to by ostatecznie usłyszeć, że jestem śmieciem i przegrywem, że w sumie to ma nadzieje że się zabiję, że jakim prawem ją w to wciągam, że ona nie chce mieć nic wspólnego ze mną i nie chce by moja jebana koleżaneczka do niej pisała.
    Próbowałem się skontaktować ze swoją przyjaciółka wielokrotnie przez te miesiące, za każdym razem opisując jak to wygląda z mojej strony, próbując wytłumaczyć jak ja to wszystko widzę i dlaczego, prosząc ją by tylko raz ze mną pogadała i wyjaśniła mi moje wątpliwości, bo mam ich wiele w związku z tym co ona mówiła i robiła, pytania w mojej głowie się mnożą, ciążą mi i chciałbym to po prostu wyjaśnić, tak by móc to zakończyć, ja rozumiem że ona nie chce kontynuować znajomości (mimo iż nie do końca rozumiem powody) i nie zamierzam jej do tego zmuszać, starałem się to wszystko zrobić w jak najbardziej czytelny i jak najbardziej natarczywy sposób, mimo że ona ma mnie w dupie to ja jej nie mam i nie wypisuję jej tego codziennie, co parę tygodni, niekiedy miesięcy, wcześniej jeszcze sprawdzając na blogach i portalach społecznościowych do których mam jeszcze dostęp czy nie jest na wyjeździe służbowym albo czy nie ma dołka, tak żeby jak najmniej ingerować w jej życie, na wypadek gdyby się jednak przejmowała tym co piszę nie wpłynąć negatywnie na jej pracę i nastrój. Próbowałem skontaktować się nią na wszelkie możliwe sposoby, próbowałem też porozumieć się z jej siostrą (którą ona wcześniej w to włączyła bo rozmawiała z nią na mój temat, pokazywała jej moje wiadomości i nawet raz zaproponowała spotkanie, ja jak debil odmówiłem ale wtedy byłem raczej zdeterminowany by odebrać sobie życie i nie widziałem w tym sensu ani nie chciałem włączać w to kolejnej osoby). Wszystko okazało się bezskuteczne. Po paru miesiącach otrzymałem tylko jedną wiadomość, że ona uznaje to za nękanie i kolejne wiadomości będą lecieć wprost do jej kancelarii. Nie wiem za bardzo co z tym dalej zrobić, psycholog mi mówi że może powinienem pojechać do niej do domu i się z nią skonfrontować skoro tak mi zależy, ale wolałbym nie bo raz że to ją utwierdzi w przekonaniu że ją nękam, dwa nie chodzi o to żeby ją do tego zmuszać. Szczerze to gdybym miał jakieś pieniądze (mam 200 pln obecnie…) to bym zatrudnił mediatora, tak ważna jest to dla mnie sprawa.
    Wiem jak to wszystko debilnie i abstrakcyjnie brzmi, jednak ja dorastałem, żyłem i wciąż stale znajduję się w tym wrogim środowisku, środowisku w którym nie mam praw i wolności człowieka, środowisku w którym każdy może przyjść i zrobić ze mną co chce, przez te lata w moim życiu była tylko jedna osoba, która mnie tak nie traktowała, była moją przyjaciółką, ufałem jej i ważne dla mnie było jej dobro, myślałem że i ja ją obchodzę choć w minimalnym stopniu, wiązałem z nią te ogromne nadzieje że wreszcie wyjdę z domu, zobaczę normalne życie, będę mógł z kimś porozmawiać, a później była jedynym powodem że w ogóle przetrwałem te lata, była jedynym co mnie utrzymywało przy zmysłach gdy ludzie się na mnie wydzierali jakim jestem śmieciem bo wierzyłem, że nie, dla jednej osoby tym śmieciem nie byłem. I teraz tego nie wiem. Nie wiem co z tego było prawdą a co nie, nie wiem czy cokolwiek było prawdą, nie wiem czy miałem przyjaciółkę, czy miałem chociaż znajomą, nie wiem czy mogę być szczery czy nie, czy mogę komuś zaufać czy nie, nie wiem naprawdę nic. Jestem totalnie zdezorientowany. Nie wiem czy zerwała ze mną kontakt z powodu moich zamiarów samobójczych, z powodu mojej skomplikowanej sytuacji czy z powodu tego, że ja jestem osobą z którą nie chce się zadawać, może wręcz jestem dupkiem i zrobiłem coś co ją obraziło, nie wiem, szczerze nie wiem, wiem tylko tyle że ona mnie zapewniała że mogę jej ufać, rysowała przede mną obraz lepszego świata i lepszych ludzi, mówiła żeby być szczerym żeby nie wstydzić się swoich problemów i słabości, a teraz gdy wreszcie uwierzyłem to zerwała kontakt, wiem że była jedyną osobą która mówiła że mam prawo do mówienia, do własnego zdania, do tego by być usłyszanym i ta osoba blokuje mnie i ignoruje na każdy możliwy sposób i to akurat gdy pierwszy raz mam potrzebę coś powiedzieć i być usłyszanym, wiem tylko że była osobą przeciwną dyskryminacji i stygmatyzacji osób z problemami psychologicznymi i psychiatrycznymi i teraz gdy przyznałem że mam problem, gdy zacząłem chodzić do psychologa i psychiatry to zerwała ze mną kontakt, wiem tylko, że osoba pisząca na swoim blogu rzeczy takie jak to „Przysłowie z miejsca, gdzie nikt nie umie pływać, żeby nie palić za sobą mostów, bo potem może być trzeba przez nie przejść” zrywa ze mną kontakt całkowicie, bez wyjaśnienia i bez dania szansy na to bym ja się wytłumaczył, bez możliwości rozejścia się w zgodzie i wzajemnym szacunku.
    Dla mnie to się w ogóle kupy nie trzyma, nie ma w tym sensu i jest to dla mnie ciężkie i bolesne. Naprawdę staram się poprzestawiać wszystko w swoim życiu, ale ciężko jest gdy z każdej strony jestem zasypywanym przeciwnościami i demotywowany. Nie będę udawał że jestem silnym człowiekiem, nie jestem, to co mnie oblega, te wszystkie negatywne aspekty mojego życia które na mnie naciskają, tego jest po prostu za wiele, przytłacza mnie to, wiele z tych rzeczy się nawzajem napędza, powstało wręcz błędne koło, pomimo prób, pomimo chodzenia do psychologa i psychiatrów, bycia przez wiele miesięcy faszerowanym różnymi antydepresantami, wciąż jest tego za wiele, z którejś strony nacisk musi ustąpić, żebym mógł chociaż na chwilę złapać powietrze i odetchnąć, żeby w tym murze który mnie otacza powstała wyrwa, która pozwoliłaby mi na zburzenie go. Wyjaśnienie sprawy z moją przyjaciółką zdawało się być najłatwiejszą z tych rzeczy do zmienienia, to nie jest duży cel, spotkać się i porozmawiać, wyjaśnić sobie wszystko i zakończyć temat, niezwykle ważny dla mnie temat, rzecz która w ogromnym stopniu odbiera mi siły i utwierdza w tych wszystkich negatywnych założeniach jakie miałem o ludziach i świecie. Lecz niestety tak się nie da, nie wiem co zrobić, nie wiem co robić dalej, sił i motywacji powoli znów zaczyna mi brakować, wszystkie pieniądze jakie miałem straciłem na jeżdżenie po psychologach, jedyną osobę która nie była mi wroga doprowadziłem do tego że mnie znienawidziła i zerwała kontakt i nawet nie wiem dokładnie dlaczego i nie mam możliwości wytłumaczenia się, w domu totalny burdel a nawet gorzej niż było bo w ostatnich miesiącach rodzina przestała się bawić w znajdywanie wymówek typu że czegoś nie zrobiłem albo że za głośno chodzę czy coś tylko wprost się wyżywa, nawet pisząc to musiałem przerwać bo musiałem wysłuchać że jestem pierdolonym chujem bez przyszłości. Naprawdę, było ciężko, ale ostatni rok dał mi w kość i tylko udowadniał mi każdego dnia że im bardziej chcę, im bardziej się staram i im bardziej próbuję z tego wyjść tym gorsza jest moja sytuacja, tym bardziej się wszystko radykalizuje, te przeciwności urosły do tego stopnia że jedyna osoba która zachęcała mnie i mówiła że mogę normalnie żyć i żebym próbował w odpowiedzi na moje chęci i próby zerwała ze mną kontakt.

    Nie mogę tu chyba dodać filmiku tylko obrazki więc łapcie na koniec nutkę, którą lubię sobie słuchać wieczorami

    #anonimowemirkowyznania #depresja #przegryw #gorzkiezale #patologia #psychologia #psychiatria #gownowpis #zalesie #feels #spierdolenie #rozowypasek

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Limonene
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      OP: @Abstraktor:

      Grupy jakoś średnio do mnie przemawiają, nie wiem, może mam błędne wyobrażenie o tym, ale to raczej nie dla mnie

      Nie sądzę żeby prawnik coś tu wskórał, nie ma dowodów, a i cała rodzina będzie zeznawać przeciw mnie.
      Już to przerabiałem jak jeszcze byłem w liceum czy gimnazjum, mówiąc że wezwę policję w czasie awantur, no to rodzina mi szybko wytłumaczyła żebym tylko spróbował to ja skończę z kłopotami bo to ja "zdradzę" rodzinę, oni nie zawahają się wtedy mówić że to ja jestem prowokatorem całej sytuacji i to oni są zastraszeni przeze mnie, stary też miał paru znajomych na komendzie o czym też wspominał ilekroć temat policji się pojawiał, parę razy jak mówiłem o policji to mówili też że proszę bardzo bo gadali z sąsiadami i im wytłumaczyli że to ja odstawiam te wszystkie burdy i w razie czego to będą zeznawać przeciwko mnie. Nie wiem czy to prawda, raczej nie, zwłaszcza że pierwszy raz o tym zeznawaniu sąsiadów słyszałem jak byłem dzieciakiem, ale faktem jest, że nie ufam ani policji ani sądom, w najlepszym wariancie i tak nie będą w stanie nic pomóc, a w gorszym to tylko ja będę miał kłopoty

      A karma to mnie średnio pociesza bo ja tam nikomu źle nie życzę, wręcz przeciwnie

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Asterling

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @Hulton, @scorpion91, @pounamu, @wjtkk
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      Nie sądzę żeby prawnik coś tu wskórał, nie ma dowodów, a i cała rodzina będzie zeznawać przeciw mnie.
      Już to przerabiałem jak jeszcze byłem w liceum czy gimnazjum, mówiąc że wezwę policję w czasie awantur, no to rodzina mi szybko wytłumaczyła żebym tylko spróbował to ja skończę z kłopotami bo to ja "zdradzę" rodzinę, oni nie zawahają się wtedy mówić że to ja jestem prowokatorem całej sytuacji i to oni są zastraszeni przeze mnie


      No to kurwa ich nagraj jak to mówią, sprowokuj ten temat podczas awantury i nagraj... wielki problem, dyktafon na telefonik i śmigasz. Zaraz im pokażesz co to jest kurwienie "honoru" rodziny. Oczywiście, że prawnik coś wskóra, wystarczy opinia biegłego o Twoim stanie żeby ich wszystkich pogrążyć. Myślę, że jakby braciszka wezwali i też by go biegły psychiatra obejrzał to wygraną masz w kieszeni razem z dolanami z odszkodowania, a braciszka w pierdlu. Ale chuuuuj, nieee, bo Ty nie masz perspektyw, nie masz co robić i znajoma jest jedynym ratunkiem.

      Odjebała coś spierdolonego, cholera jasna ją wie czemu. I co? Zajebiesz się bo jakaś bulwa która "była Twoją nadzieją" jest upośledzona emocjonalnie?
      Połowa ludzi to bulwy, połowa to dokładne przeciwieństwo, to już Twój pech, że trafiałeś na bulwy całe życie, nie musi tak być do końca. Nie ma takich przypadków.
      Ogarnij prace dorywcze, zarób jakiś byle grosz i wypierdalaj z domu, szukaj roboty, jakiejkolwiek. Prawnikiem też się zainteresuj bo naprawdę wystarczy byle biegły psychiatra żeby stwierdzić, że Twoja rodzinka to patola i wymusić odszkodowanie. Z tym mógłbyś i myśleć o jakichkolwiek studiach na stypendium socjalnym i akademiku. Praktycznie za darmo. Zacznij robić cokolwiek, a nie siedzieć i płakać, że jakaś podła (bo podła) locha niszczy Ci życie. W tym momencie to już nie inni, ale sam je sobie niszczysz. Chuj z nią i do przodu.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (27)

  •  

    @maksymilian-pawel-bulicz:
    Ma ktoś możę nudesy tych typiar co biły niewinną dziewczyne w Gdańsku w czerwcu ? #patologia #danielmagical #gdansk

  •  

    Kiedy widzę takie rakowe miniaturki jak ta z czerwonymi strzałkami i oczojebnym kolorowym tekstem, mam ochotę tego raka z odshotów ukręcić za jaja do tego stopnia aby nie miał możliwości roznosić swoich genów debila.
    #heheszki #rakcontent #gownowpis #polskiyoutube #danielmagical #bekazpodludzi #patologia #rafatus #rafonix #shoterowjebacpradem pokaż całość

  •  

    Dla niepoznaki tatuaż, a sam pewnie robi szpagaty na psach i makowca wpierdala.
    #patologia #bekazpodludzi #patologiazewsi

    źródło: img.wiocha.pl

  •  

    To co wczoraj odpierdalalo się na a1 gdansk-torun to jest nieporozumienie. Probowalem jechać na tempomacie(150km/h) tosię nie da, bo co chwile jakis spioch na lewym pasie - zjezdzal dopiero wtedy jak wyhamowalem do jego 110km/h. Albo co troche wyjezdza ktoś prawie pod maskę by wyprzedzić poprzedzająca go osobowke i robi to z predkoscia o 5km/h wieksza. To jest jeszcze nic, ale jak dwa razy kolumna na lewym pasie wyhamowala do 70km/h (a w tym czasie wszyscy z prawego mijali) to zrobiło sie naprawdę niebezpiecznie. Było też pare zjebow poganiaczy, którzy przy 150 siadali tak na zderzak, że nie widzialem ich reflektorów, mimo tego ze widzieli ze 1. Przede mna auto, 2. Nie mam gdzie zjechac. W parze z karaniem rajdowcow powinno isc karanie osób których średnia na AUTOSTRADZUE jest poniżej 100km/h.
    #polskiedrogi #patologia #autostrady
    pokaż całość

    •  

      @Monolog2: nie zrozum mnie źle, ja nie mam zamiaru rozkręcać gównoburzy przypieprzając się do szczegółów.

      OP skarżył się na brak możliwości płynnej jazdy z zastosowaniem tempomatu, Ty jako rozwiązanie podałeś wyprzedzenie prawym pasem. Dorzuciłem tylko swoje dwa grosze, że to nie zawsze jest rozwiązaniem. Mówię z autopsji. Owszem, wiem, że jest guzik wyłączający tą funkcję :)

      Nie, nie mogę wyprzedzać jadąc na tempomacie. Owszem, mogę zmienić pas, ale nie wyprzedzić. Radar rozpozna, że zbliżam się do samochodu jadącego na lewym pasie, poinformuje mnie o tym, dostosuje prędkość do tego samochodu i będzie utrzymywał ok 2 metry za samochodem na lewym pasie, jadąc prawym. Niemiecki wymysł, gdzie wyprzedzanie z prawej strony jest zakazane. Oprócz tego bywa ryzykowne. Oczywiście, można to ominąć przyspieszając manualnie, ale to się niczym nie różni od jazdy bez tempomatu :)

      Generalnie aktywny tempomat się świetnie sprawdza w korkach, na autostradzie w polskim wydaniu już niekoniecznie.
      pokaż całość

    •  

      @k4rolex: ja tak miałem w sobotę rano na trasie Włocławek - Toruń. Stosunek samochodów na lewym pasie do prawego to 6 do 2. Co zjechałem na lewy pas żeby wyprzedzić to samochody jechały na równi z prawym pasem. I jak tu się nie zdenerwować? Rozumiem żeby jechali chociaż te 120 km/h albo chociaż ciut szybciej, ale jechali max 100. Prawy i lewy pas... ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      @mgr_rybak: sam zastanawiam się, co jest większym rakiem: koleś jadący 100 km/h na lewym pasie, czy poganiacze siadające ci z metr od ciebie na zderzaku
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (36)

  •  

    Czy dla was tez pisanie "Cb" i "Tb" zamiast "Ciebie", "Tobie" jest oznaka kretynizmu? No nie moge tego zdzierzyc... Gdy to czytam, mam wrazenie, ze ktos mowi w ten sposob i jest turbodebilem, sebkiem albo karyna #kiciochpyta #gownowpis #oswiadczeniezdupy #patologia

  •  

    Kilka dni temu podeszła do mnie babka (na oko 30lvl) - schludnie ubrana, ale z ryja patol. Poprosiła czy mogę kupić jej coś do jedzenia bo jest bezdomna, 2 dzieci i trzecie w drodze. Chłop ją leje, matka nie szanuje, do ośrodków pomocy nie chcą ją przyjąć i rozbija się po kościołach. Nigdy nie odmawiam jak ktoś prosi o jedzenie i mnie na to stać. Zrobiłem zakupy w żabce na 25zł i poszła zadowolona.
    Wczoraj widziałem ją znowu, odjebana jakby na imprezę szła. Spotkała się z dwoma patusami, którzy codziennie siedzą pod dilernią dopalaczy. Podeszli do okienka, kupili dragi, weszli do taxówy i pojechali gdzieś w świat.
    Do dupy uczucie jak chcesz komuś pomóc, a ten ktoś robi ciebie w chuja. Nawet jej uwagi nie mogę zwrócić bo patusy jeszcze obiją mi mordę, albo porysują samochód.
    #patologia #wroclaw
    pokaż całość

  •  

    Witamy na wykopie, gdzie osoba na 1. miejscu w rankingu - @Mesk taguje podpalenie czyjegoś mienia (w tym wypadku centrum dla młodych osób LGBT) jako 'bekazlewactwa', a podpalacza nazywa "życzliwym". Super portal, brawo @wykop @a__s @m__b https://www.wykop.pl/link/3849715/zyczliwy-podpalil-centrum-lgbt-dla-mlodziezy-w-phoenix/

    Widzę, że po aferze z minusującym skryptem (co używało top10), nic nie zrobiliście, aby poprawić jakość rankingu. #wykop #neuropa #patologia #bekazprawakow #lgbt
    pokaż całość

  •  

    Jak widze te patologiczne kurwy jarające szlugi w oczekiwaniu na poród to mam ochote zajebać im plaskuna na te świńskie ryje hednak boje sie że 120kg żywej patologii wprasuje mnie w chodnik i bliskość A&E nie pomoże. W Polsce nie widzialem tylu komor gazowych co tutaj. Najlepsza byla taka co z torebką z krwią wymknrla sie na szluga, na szczescie pielegniarki szybko ją zawinely spowrotem.

    #patologia #uk #szpital
    pokaż całość

  •  

    Jak to możliwe, że ta patologia od bystrzaka dalej siedzi? Przecież jeden patol podpalił drugiego na streamie o_o... A gdzie ban?!?! A gdzie życzliwi widzowie z policją? U grubego policja przyjeżdża praktycznie bez powodu ...( ͡° ʖ̯ ͡°)
    To już jest inny wymiar patologii

    #danielmagical #gownowpis #bystrzaktv #patologiazewsi #patologia pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    Bohaterka z filmiku o rodzince w taksówce założyła konto na wykopie, spamuje i grozi wszystkim policją xD Na youtube to samo. Nie chce dać taksówkarzowi za wygraną i twierdzi, że chciał wyłudzić pieniądze i nawet rozjechać dziecko xD
    Jak można po takim filmiku w ogóle jeszcze starać się cokolwiek udowodnić xD
    @Zszokowana miej ty chociaż resztkę honoru, przeproś i przyznaj, że zachowałaś się jak ostatnia kretynka.
    Musisz pogodzić się z tym, że taksówkarz rozegrał to po mistrzowsku i po tym jak wytrzymał te kilka minut z taką patologią stał się bohaterem internetu a ty stałaś się ikoną chamstwa i cebulactwa. Zrozum, że w internecie wszystko zostaje na zawszę i nawet jak zmusisz go do usunięcia tego filmu to jest już on w innych miejscach a po każdym usunięciu będą pojawiać się kolejne kopie w innych serwisach.
    #patologia #taxi #taxistory #rakcontent #afera
    pokaż całość

  •  

    #wroclaw #podludzie #patologia #neuropa
    Moje piękne miasto Wrocław. Nie mam pojęcia jak ktoś może być takim podludziem ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    https://www.facebook.com/ksiegarniahiszpanskawroclaw/

  •  

    #kradno
    #lodz
    #patologia
    #silownia #mirkokoksy #rowery
    Siema Mirki wczoraj tj. 18.07.2017 Pojechałem na siłownię rowerem, przypiąłem go pod sukcesją około 18:00, gdzie jest przypiętych wiele rowerów, Miejsce wydaje się być bezpieczne. Jakie było moje zdziwienie jak wyszedłem o 19:30 a tam roweru nie ma... (╥﹏╥)
    Sprawę już zgłosiłem na policję mają zapis z monitoringu ale niestety nie zostały mi udostępnione twarze, chłopaka i dziewczyny którzy kradli ten rower. Rower nie był jakiś drogi ale ostatnio często na nim jeździłem bo sprawiało mi to przyjemność, miałem nawet jechać na nim dzisiaj do pracy ale przez tych dwóch meneli pozostaje mi tylko parakulos, bo samochód w warsztacie xD
    Jeśli ktoś by widział na OLX lub jakimś innym portalu rower MAGNUM Dragon czarno-szary prosiłbym o kontakt.
    Jedyne zdjęcie roweru jakie mam.
    Nr ramy: LI06J07265
    pokaż całość

  •  

    Damian z Werne aka @WachuPL
    sądząc z wpisów masz żone. Żona wie, że wysyłasz młodym damom na wykopie beniza? Jak myślisz, w ilę się ją znajdzie, by podesłać to i owo?
    W ile znajdzie się pracodawce? Może i rodzinę? Ładny jesteś, ale z benizem w pw to przesadzasz chyba ( ͡° ͜ʖ ͡°) screeny sobie daruje, bo pewnie ban. Niemiecy znajomy i polonia w DE też pewnie się ucieszy.

    Patrzcie #rozwepaski i #niebieskiepaski na tą specyficzną postać #logikarozowychpaskow

    #oswiadczenie #przegryw #bekazpodludz #patologia #oswiadczenie
    pokaż całość

    źródło: mypolacy.de

  •  

    Co tu się odje to ja nawet nie

    TL;DR

    pokaż spoiler Rodzina której od 20 lat dzierżawimy ziemię zdewastowała baner informujący o sprzedaży


    Postaram sie nie zaglębiac w szczegóły. Od jakiegoś czasu moja mama chce sprzedać ziemie i dom (miedzy innymi problemy zdrowotne) w którym nie mieszkamy od 20 lat. Od 20 lat też dzierżawi za bezcen rodzienie zza plotu ta ziemie. Ja w miare mozliwości pomagam jej w sprzedaży. Rodzina nie ma na to kasy (od 20 lat) - a jak juz by mieli cos kupowac to za bezcen i tylko ziemie ( bo "dom to rozpadająca sie lepianka" a budynki gospodarcze to "mocniej wiatr zawieje i sie rozpadną" XD)

    Teraz przechodzimy do sytuacji. W piatek byłem w rodzinnych stronach wiec przy okazji postawiłem na naszej ziemi( która jest przy drodze krajowej) baner sprzedażowy (wczesniej przygotowalem to i owo). Moja mama poinformowala "rodzine" ze taki baner postawie - oczywiscie spoko loko, twoja ziemia, robisz co chcesz itd. Ba, nawet byla propozycja "pomocy". O jaka pomoc chodziło przyszło mi się przekonac w poniedziałek rano - wracajac z rozowym do warszawy z mazur. Baner sprzedażowy jakims cudem zamienil się w poszarpana chorągiew - przy bliższych oględzinach okazało sie ze "ktos" (oczywiscie nie wiadomo kto) dopisał kilka obrazliwych twierdzen na odwrocie baneru(miedzy innymi "i tak chuja sprzedasz", czy też malowniczego falusa). Na przodzie przerobił numer telefonu tak zeby nikt sie nie mogł dodzwonic - i dopisał kłamstwo które chyba miało zniechecic potecnajlnego kupca.

    Szkoda szczepic ryja, naprawde. Narazie postanowiłem wrzucic ogłoszenie do lokalnych gazet i przy bliższej i dalszej okolicy rozwiesic kartki z informacja o sprzedaży. Jesli macie jakies dodatkowe pomysły - nie krepujcie sie.

    #zalesie #pytanie #patologiazewsi #patologia #historia #januszebiznesu i troche #pokazmorde

    Zdjęcie przed i po
    pokaż całość

  •  

    Kurwa tag #danielmagical powinien zostać zbanowany na wykopie w trybie natychmiastowym, robienie fejmu dla patologii to i utwierdzanie tego kogoś w przkonaniu, że jest władcą yt i jaranie się tym to poziom wypoku jest na poziomie dna rowu mariańskiego
    #patologia

  •  

    Jebac szeryfow!
    #bekaztransa #patologia

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Bardzo nieprzyjemna sytuacja w Pijalni Wódki i Piwa w #torun Niestety, poziom ochrony w większości lokali - nazwijmy to - rozrywkowych ciągle woła o pomstę do nieba. Chamskie buraki naładowane sterydami tylko szukają okazji, aby komuś przywalić i podbudować w ten sposób swoje ego, a przecież są niby od tego, aby zapewnić gościom bezpieczeństwo. ( ͡° ʖ̯ ͡°) #rozkminy #sebix #ochrona #klub #spoleczenstwo #patologia pokaż całość

  •  

    Czy ja jestem zrzęda czy ludzie są pojebani? Dlaczego patusy w nocy zawsze muszą wykrzykiwać swoje ulubione kluby piłkarskie (swoją drogą co to ma na celu?) Ciągle słychać przekleństwa. Najgorsze to są chyba i tak karyny w grupie. Zaczynają śpiewać bo myślą, że są na eurowizji gwiazdami wieczoru. Rozmawiać nie potrafią normalnie tylko, ta która głośniej gada ta jest lepsza. I to jeszcze rozmawiają o związkach z sebami albo ile bolców na boków mają. Kurwa serio w weekend nie ma możliwości się wyspać? Nie mieszkam w centrum miasta, ale też nie na obrzeżach. #poznan #patologiazewsi #patologiazmiasta #patologia pokaż całość

    •  

      @adex26: teraz tak gadasz a jak ci sie trafi porzadna najba to bedziesz darl jape, ja tez nie dre ze znajomymi japy ale NAPEWNO ZDAZYLO MI SIE TO ROBIC PO PIJAKU Xd ale no co ja jak smiem przeciez tu sama elita co to nigdy nic nie robi xD

    •  

      @Sweet_acc_pr0sa: Chyba za bardzo mierzysz wszystkich swoją miarką lumpenproletariacki patusie. Wierz mi, że jest też inny świat w którym ludzi ne drą ryja bez powodu, ani w nocy, ani w dzień, nawet wtedy kiedy są nawalenie i dobrze się bawią i jest to co ciekawe większosć ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Osiedle z okolic wielkiego beniza mnie zadziwia. Mieszkanie tutaj to prawdziwa przygoda. Za dnia niby normalne, spokojne miejsce. Starsze babcie siedząc na ławce dokarmiają gołębie... Dziadki spacerują ze swoimi kundelkami... Ale to w okolicach 23:00 zaczyna się życie. Z otchłani wielkiej płyty wyłaniają się patuski.

    3 sytuacje z dzisiejszej nocy:

    1. Codziennie między godziną 22:30 a 23:00 ktoś z wyższych pięter zrzuca na ulicę pod blokiem puszkę po piwie. Tak było i wczoraj. Gościu działa jak zegarek. Jest tak punktualny, że zawsze wiem, że powoli można szykować się do spania. Dźwięk uderzającej o beton puszki działa na mnie jak dzwonek na psa Pawłowa - chwila i staję się senna.

    2. Godzina 4:30. Gościu drze się z balkonu na ćwierkające ptaki "ZAMKNIJCIE RYJE!!!111ONEONE BO WEZMĘ WIATRÓWKĘ I WAS POWYSTRZELAM" i po chwili zaczyna udawać dźwięk pistoletu ustami -.-

    3. Godzina 5:30. Ktoś rzuca jajkami w ludzi przechodzących pod blokiem. Trafiony przechodzień zaczyna krzyczeć "KUUUUURŁŁAAA, POEBAO?!!! ZNAJDĘ CIĘ!! BĘDZIESZ MIAŁ W RYJU WIELKĄ PARÓWKĘ I DWIE KULE!" -.-

    #wroclaw #patologiazmiasta #patologia #cotusieodpierdala
    pokaż całość

  •  

    Człowiek może wyjść z Warszawy, ale Warszawa z człowieka.... Nigdy
    PKP... 1 klasa przerobiona na 2. Przez całą noc jechały 3 osoby, ja starsza pani i on... Facet około 26 lat. Na pierwszy rzut oka widać że ma poważne problemy zdrowotne w postaci upośledzenia. Niepewne ruchy, poważne problemy z wymową itp. Wsiadł do pociągu zdejmując buty i nakładając kapcie, słuchawki na uszach przez całą podróż. O 7 rano przyjeżdżamy do #warszawa i wsiada para około 24 lata. Jak zobaczyli buty leżące pod fotelem to hurr durr. Chłopak chyba jechał pierwszy raz pociągiem bo nie chciał usiąść na fotel bo "pobrudzi się" i nie pozwolił różowemu opierać się o nie.
    15 minut jazdy z nimi składało się z 15 minut bóldupienia, a kiedy facet w kapciach zapytał ich o godzinę...szambo wyjebało. Zaczął go wyzywać, aby nie mówił w jego kierunku, bo go czymś zarazi itd.
    Nie wytrzymałem i zrobiłem mu awanturę. Po kilkuminutowej kłótni dziewczyna wstała i opuściła razem z nim przedział
    Ehhh Mirki i Węgierki... Pociągi mają wiele wad (całą noc ogrzewanie było włączone na Maxa, opóźnienia, niedziałający toaleta), ale nawet te wady nie potrafią być tak wkurzające jak ludzie nie wiedzący, jak zachowywać się w stosunku do innych osób, zwłaszcza chorych.
    #pkp #niewiemjaktootagowac #patologiazmiasta #patologia
    pokaż całość

  •  

    Teraz zrozumialem jak to jest przebywać w patologicznym miejscu. Współczuje Łukaszowi i wszytkim dziecom dotkniętych patologii. Czlowiek sobie nie zdaje sprawy jak otoczenie na niego wpływa. Z kim przystajesz takim się stajesz. Ja jestem teraz na tej granicy wybierania. Przyłączam sie do patologii, albo jestem sam i musze szukać innego, lepszych znajomych ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #patologia #oswiadczenie #przemyslenia #danielmagical pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #patologia

0:0,0:0,0:0,0:2,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,0:1