•  

    Co trzeba mieć w głowie, aby takie rzeczy pisać kobiecie? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #patologiazewsi #niebieskiepaski #stulejacontent

  •  

    O ojcze i matko, co się w mojej pracy odjedwabniło...

    Moja szefowa, poważna i poważana kierowniczka departamentu HR postanowił przyprowadzić do pracy psa. Znacie te klimaty? Jesteśmy tacy wyluzowani, przyprowadzamy psiaki do pracy, mamy stolik do piłkarzyków i kanapę, ale stażyści za 1800 brutto lecą nadgodziny xD

    No, ale nie w tym rzecz. Pies mojej szefowej to jakiś upierdliwy Szi Tsu, chodzi tylko i szczeka na wszystkich, jednego ziomka z IT próbował napastować seksualnie gwałcąc go w sztruksowe spodnie, a jak ktoś chce go pogłaskać, to mu dosłownie odjebuje i szczerzy kły jak szczerbaty na suchary. Oczywiście nie winię za takie zachowanie psa, bo to wina tylko i wyłącznie mojej szefowej, że tak go wychowała – przykład jak wiadomo idzie z góry, a dzisiaj szefowa przykład dała doskonały.

    Około południa, czyli w porze obiadowej psu zachciało się jeść, więc szefowa wyciągnęła z torby puszkę z psim żarciem droższym niż moja dniówka i nałożyła mu je na zwykły talerz z naszej kuchni. Talerz, na którym ze smakiem zjadam schabowe od teściowej czy inne przysmaki staropolskiej kuchni!

    „Co tu się odkurwia?” – pomyślałem, ale to było dopiero preludium. Gdy pies zjadł bowiem posiłek, to szefowa kulturalnie zabrała talerz i wyszła z pokoju, a ja wiedziony instynktem plotkarza i intryganta ruszyłem za nią. Moja niczego nie spodziewająca się ofiara początkowo kierowała się ku kuchni, ale gdy była obok schodów, szybko skręciła, zeszła piętro niżej i weszła do kuchni programistów xD

    Wyjebie talerz do kosza? A może będzie tak szczwana, że go umyje i odłoży do szafki? Otóż nie tym razem xD Szefowa po prostu, bez mycia odłożyła tę zbeszczeszczoną część zastawy stołowej na suszarkę. Nawet nie opłukała. Po prostu odłożyła tam brudny talerz.

    Z tych emocji po prostu mnie zamurowało, więc nawet nie zorientowałem się, że szefowa po tym niecnym procederze odwróciła się taktycznie do wyjścia i zobaczyła mnie stojącego w drzwiach.

    - Co się tak patrzysz, Krzysiu? - powiedziała pewnym siebie głosem – Przecież Punia dokładnie wylizała talerz, a programiści i tak nie poczują różnicy – dokończyła, poklepała mnie po ramieniu i wróciła do naszego pokoju, w którym jak gdyby nigdy nic zaczęła wycierać ręce w dezynfekujące chusteczki, bo Punia jest chorowita i nie może mieć kontaktu z bakteriami xD

    #coolstory #truestory #humor #heheszki #pracbaza #wroclaw #patologiazewsi #logikarozowychpaskow #psy nie #pasta
    pokaż całość

  •  

    Opowiem wam w formie anegdotki, co ostatnio mi się przytrafiło.

    Może tak: wiecie, co dostanie 8-letni syn moich patologicznych sąsiadów na najbliższe urodziny?

    pokaż spoiler Mój rower


    #gorzkiezale #heheszki #patologiazewsi

  •  

    Cześć Mirki,
    to jest kontynuacja mojego poprzedniego wpisu:
    https://www.wykop.pl/wpis/24769789/czesc-mirki-mieszkam-sobie-w-bloku-i-wczoraj-sasia/

    Co jest śmieciarze? xDD Czy powystawialiście już swoje graty na klatki schodowe? Przecież w Polsce musi być jak w lesie obsranym gównem xD

    A poważniej:
    Rozumiem wystawianie przedmiotów na godzinę, dwie. Ale nie dzień i noc.

    Piętro w bloku ma trzy mieszkania. Należy zastanowić się dlaczego sąsiad wyniósł żelastwo na klatkę i tam dokonuje czyszczenia/naprawy. Zapewne nie dlatego, że nie ma u siebie miejsca. Nie mieszka w środkowym lokalu, więc jego metraż to pewnie więcej niż 35m2. Wyszedł na klatkę z żelastwem, bo przecież nie będzie brudził u siebie xDD W końcu po dwóch dniach syf/pył zostawiony przez niego dalej jest.

    Oczywiście żelastwo wyniesione przez sąsiada stoi oparte o barierkę już co najmniej dwa dni. Wczoraj sąsiad-debil znowu się pojawił.

    Przeszkadza mi to, bo:
    -narusza to zasady dobrego wychowania. Zachowanie właściciela lokalu, który zastawia wspólny korytarz prywatnymi przedmiotami jest zdecydowanie niewłaściwe. :P
    -klatka schodowa to nie jest przestrzeń prywatna,
    -zaśmiecanie części wspólnej powoduje obniżanie jej walorów estetycznych. Wchodzę na górę a tu w oczy rzucają się jakieś gówna xD,
    -uszkadza, obija barierkę i prawdopodobnie ściany,
    -zostawia po sobie burdel. Czarny pył spadł na schody piętro niżej.
    -stwarza zagrożenie pożarowe,
    -zostawianie przedmiotów na klatce schodowej zachęca złodziei aby zainteresowali się klatką schodową i przy okazji mieszkaniami,
    -łamie regulamin, w którym jest napisane:
    "Klatki schodowe i przejścia ogólnodostępne nie mogą być zastawiane przez sprzęty lub urządzenia, stanowiące własność użytkowników lokali"
    "Zabrania się: Ustawiania na klatkach schodowych i wspólnych korytarzach jakichkolwiek mebli i sprzętów".

    Ja nie zgadzam się na takie postępowanie :P

    Wołam osoby z poprzedniego wpisu:
    @kaziu12 @l-da @dope @zourv @Arv_ @klokupk @deccan @agaja @m4g33k @Drakalen @boing

    #krakow #warszawa #wroclaw #jakzyc #pytanie #wtf #patologiazewsi #patologiazmiasta
    pokaż całość

    źródło: smieci2.jpg

    •  

      @noonelivesforever: Tak podejrzewałem. W internecie chojrak a w prawdziwym życiu wstydzi się z sąsiadem pogadać. Takie leszcze sobie karteczki na klatkach wieszają, zamiast siąść do browca i omówić temat.

    •  

      @Arv_: Dorośli ludzie nie robią cyrku na klatkach schodowych. Poza tym o czym mam gadać z sąsiadem, który robi dziadostwo w części wspólnej budynku? Myślisz, że sąsiad nagle zmieni swoje zachowanie i zabierze swoje zabawki jak go ładnie poproszę? W dodatku rzucasz tutaj kalumnie na mnie jakobym był prawie tw. bolkiem :P, a nikogo jeszcze nie podpier*oliłem za 100 pkt. :P Bardziej wolę spokój niż rozwałkę. Jednak kolega jak widać preferuje walkę na noże xD pokaż całość

      źródło: bad.png

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Siedzę w kuchni i jem obiad, okno otwarte na oścież bo ciepło, nagle pod blokiem jakiś typ zaczyna zaczyna piłować ryja

    PAULINA!
    PAULINAAA!
    PAULINAAAAAAAA!

    Przywołało mi to wspomnienia z dzieciństwa, jak jeszcze nie było komórek i tak się wywoływało kolegów na granie w gałę, ale przecież teraz komórki są, więc dziwna sprawa. Myślę, że może typowi bateria padła, albo szybka pękła a wymiana droga, ale zaraz się okazało, że to jednak jakaś grubsza opcja, bo nawoływacz zaraz dodał

    KTO CIĘ DYMA JAK MNIE NI MA?!

    I od początku: PAULINA! KTO CIĘ DYMA JAK MNIE NI MA?!

    I tak raz za razem. Pomyślałem, że to typowy osiedlowy zawód miłosny, typ się najebał, bo w końcu długi weekend, pokrzyczy z 5 minut, żeby upuścić nieco goryczy ze złamanego serca i sobie pójdzie na kebaba albo automaty.

    Ale nie. PAULINA, KTO CIĘ DYMA JAK MNIE NI MA?! - krzyczał już kurwa z 20 minut, aż zaczęło intrygować kim jest rozpustna Paulina i kto w istocie rzeczy ją dyma. Postanowiłem pójść na dół popatrzeć co się dzieje, ale jako, że w Polsce za patrzenie się na różne rzeczy można dostać wpierdol, to postanowiłem przy okazji wyrzucić śmieci, chociaż kosz był prawie pusty - będzie wyglądało, że od tak sobie idę do śmietnika i po drodze niby przypadkiem zobaczę co i jak, ale niby mnie to zbytnio nie interesuje. Wyrzucanie śmieci to obok grillowania czynność na tyle u nas usankcjonowana społecznie, że w jej trakcie się wpierdolu nie dostaje, a przynajmniej ja się nigdy nie spotkałem z taką sytuacją.

    No to wziąłem worek i idę na dół, wychodząc z klatki odpaliłem szluga i okrążam blok. Jak zobaczyłem typa, któremu rogów przyprawiła Paulina, to już wiedziałem, że będzie grubsza inba.

    Wiecie jak wygląda Ninja z Die Antwoord? Jak ktoś nie wiem to zamieszczam zdjęcie. W każdym razie jakby Ninja z Die Antwoord nie mieszkał w RPA czy tam Kalifornii, tylko w Polsce na skrzyżowaniu Konopnickiej i Wyzwolenia i nie był raperem, tylko w czasie awantury domowej by zabił konkubinę siekierą i poszedł za to na 20 lat do więzienia, to by potem wyglądał jak ten typ xD Patolog na 1000%, na mordzie wydziarane jakieś kropki i sztylety, na szyi blizna jakby ktoś mu próbował poderżnąć gardło, na łydce wytatuowane HWDP itd. Na oko miał z 50 lat, z czego większość ewidentnie spędził w różnego rodzaju instytucjach izolujących go od społeczeństwa. Jego kolekcja patologiczny tatuaży, blizn i innych znamion - jak określił to Peja - życia kureskiego, była wyeksponowana bardzo dobrze, bo był tylko w klapkach i krótkich spodenkach, z których kieszeni wystawało nadpite pół litra. Aha, co ciekawe, miał ze sobą też łopatę xD za pomocą której jak sądziłem zamierzał zakopać ciało niewiernej Pauliny i jej kochanka, gdy już ustali kto nim jest xD Wkrótce okazało się jednak, że łopata nie miała służyć do zakopywania kogokolwiek, a wręcz odwrotnie.

    Gdy patolog zobaczył mnie idącego ze śmieciami i szlugiem to zawołał, że ej młody daj szluga bo się wkurwiłem. Oczywiście dałem, bo obawiałem się, że w przeciwnym razie moje szczątki spoczną w zbiorowej mogile z Pauliną i jej gachem xD Patolog odpalił szluga, zaciągnął się, wypuścił dym, zadumał na sekundę, po czym rozwiązał zagadkę, która w tym momencie frapowała już pewnie wszystkich mieszkańców bloku.

    JA WIEM KTO CIĘ DYMA! DYMA CIĘ TEN ZBOCZENIEC, PEDOFIL I KULFON!

    Chciałem delikatnie zapytać, po co drze ryja od pół godziny, skoro wie kto dyma Paulinę, ale w tym momencie na jeden z balkonów na pierwszym piętrze wyszedł rzeczony pedofil i zboczeniec, który widocznie poczuł się wywołany do tablicy i krzyknął, że Patolog sam jest Kulfon, a on Paulinę będzie dymał ile będzie chciał, bo to jego żona. Patolog na to krzyczy, że tak, to zejdź tu kurwo na dół to zobaczymy, a Pedofil krzyczy, żeby to on wszedł na górę to wtedy zobaczymy. Ten wpierdolowy pat trwałby pewnie tyle co bitwa nad Sommą, gdyby na balkon nie wyszła Paulina we własnej osobie, żeby zapytać Pedofila co tu się odpierdala - Patolog jak ją zobaczył to powiedział EEEE, TO NIE TA PAULINA TYLKO INNA, SORY XD Paulina z mojego bloku okazała się więc być zupełnie porządną kobietą, a Pedofil najpewniej wcale nie być zboczeńcem, ani tym bardziej pedofilem.

    Patolog patrzy na mnie, potem na mój worek ze śmieciami i mówi, że worek prawie pusty. To ja potwierdzam, że owszem, jakiś bardzo pełny to nie jest. Patolog na to, że TO SIĘ ELEGANCKO SKŁADA, CHOĆ MŁODY NA CHWILKĘ ZE MNĄ TU KAWAŁEK BO MUSZĘ KURWA PSA WYKOPAĆ A NIE MAM GO KURWA W CO WZIĄĆ POTEM

    Nawet gdyby brzmiało to mniej abstrakcyjnie, to i tak nie miałbym pewnie ochoty nigdzie z półnagim Patologiem chodzić, więc mówię, że niestety jestem zajęty, ale on powiedział NO DAWAJ KURWA JAK CIĘ CZŁOWIEK PROSI, więc już nie miałem zbytnio wyjścia xD Idąc odkopywać psa poznałem zarówno historię tej misji, jak i sprawę z Pauliną.

    Z Pauliną było tak, że była konkubiną Patologa przed jego ostatnim pobytem w więzieniu, który trwał aż 7 lat i był konsekwencją pobicia towarzysza libacji ze skutkiem śmiertelnym. Jak Patolog przekraczał bramę zakładu karnego to Paulina obiecywała, że będzie na niego czekać, ale widocznie przez te 7 lat zmieniła zdanie, bo jak wyszedł kilka miesięcy temu z więzienia to nigdzie jej nie było. Dzisiaj spotkał pod sklepem jakiegoś koleżkę, który powiedział mu, że Paulina podobno mieszka na osiedlu obok, czyli u mnie, jednak nie precyzując adresu. Planem Patologa było więc pójście pod każdy blok na moim osiedlu (a akurat w drodze po psa przechodził koło mojego) i nawoływanie Pauliny, aż ta sama się zdekonspiruje, ale jak widać nie wziął pod uwagę, że kobiet o tym imieniu może być więcej xD

    Z psem sprawa była jeszcze bardziej kuriozalna, a przedstawiała się następująco - Patolog miał sąsiadkę, która nazywała się TA STARA Z PARTERU. Sąsiadka miała psa, a właściwie sukę, która nazywała się Picia. Picia była jedynym towarzyszem życia sąsiadki, która owdowiała dekadę temu, a dzieci to wiadomo, już na swoim, życiem zajęte. Picia kilka tygodni wcześniej zdechła, a sąsiadka nie czując się na siłach fizycznych ani psychicznych do własnoręcznego zakopania jej, najęła do tego patologa, który za ten pogrzeb przyjął korzyść rzeczową w postaci pół litra alkoholu. Sąsiadka jednak tak bardzo tęskniła za Picią, swoją jedyną towarzyszka, a pies zaczął nawet objawiać się w jej snach i rozmawiać z nią po Polsku. W tej sytuacji sąsiadka zdecydowała się na krok radykalny i poprosiła Patologa, żeby Picię wykopał i przyniósł z powrotem xD Patolog się zgodził, ale że tym razem zlecenie było znacznie bardziej nietypowe, to za wykonanie go zażądał aż litra wódy, w tym pół litra płatnego z góry, bo inaczej nie powie gdzie jest pies pogrzebany, jak to się mówi xD To właśnie była wystająca z jego kieszeni flaszka.

    Gdy słuchałem tych opowieści zdążyliśmy już dojść na miejsce pochówku Pici, czyli nieużytki pomiędzy Aleją Wilanowską a torem łyżwiarskim Stegny w Warszawie. Teraz już tam budują gdzieniegdzie jakieś nowe osiedla, ale ogólnie większość to nadal dzikie pola. Patolog zaczyna kopać, z 10 minut machał łopatą ale nic nie ma, to mówi, weź młody tu pokop z boku bardziej, bo ja się zmęczyłem. Jako, że byłem w odludnym miejscu sam na sam z typem, który już kiedyś kogoś zabił, to wolałem nie wspominać, że miałem tu być tylko w charakterze posiadacza prawie pustego worka na śmieci, tylko kopałem xD również bez skutku. Potem Patolog powiedział, żebym dał łopatę, bo to chyba jednak bardziej w drugą stronę i faktycznie po kilku wbiciach łopaty zaczęło jebać jak ja pierdolę, co wskazywało, że ekshumacja zmierza we właściwym kierunku.

    A propos ekshumacji, to dosłownie 5 minut na piechotę od miejsca, w którym kopaliśmy my, kiedyś kopał IPN, bo tam UB potajemnie zakopywało swoje ofiary w latach 40-tych i 50-tych, więc cały czas miałem nadzieję, że i my jednej z tych ofiar nie odkopiemy, bo Patolog zdecydowanie wyglądał na człowieka zdolnego do zapakowania w mój worek na śmieci szczątków jakiegoś AK-owca i wciśnięcia ich swojej sąsiadce jako Pici w zamian za kolejne pół litra, a ja mimo wszystko nie czuł bym się komfortowo biorąc udział w takim procederze xD

    Po chwili kopania było już jednak pewne, że odkopaliśmy jamnika, tylko w umiarkowanym stadium rozkładu. Jebało tak, że kurwa oczy mi zaszły łzami i prawie wyrzygałem ten obiad, co dopiero zjadłem xD Patolog jebnął jeszcze solidnego grzdyla wódy po czym załadował Picię na łopatę a potem do mojego worka, który szczelnie zawiązał. Z tym pakunkiem wyruszyliśmy do sąsiadki po zapłatę. Po drodze zastanawiałem się, które wydarzenia z mojego życia doprowadziły do sytuacji, w której idę przez miasto z recydywistą-mordercą, zgniłymi zwłokami psa w worku na śmieci i łopatą, żeby dostać od jakiejś starej baby pół litra i to nawet nie dla mnie xD Kolejną rzeczą, która mnie trapiła było, że mam uczulenie na pyłki, najgorsze właśnie w czerwcu, więc większość moich śmieci stanowił zużyte chusteczki, bo mi cieknie z nosa - jak sąsiadka wyjmie Picię z worka to sobie pomyśli, że jestem jakimś nałogowym onanistą xD ale potem pomyślałem, że to ona trzyma w domu rozkładające się zwierzęta, więc jeżeli ktoś się tu powinien wstydzić to na pewno nie ja xDDD

    Doszliśmy do bloku patologa, sąsiadka wychodzi na klatkę, łapie kurwa ten worek i zaczyna go przytulać PICIA! MOJA PICIA KOCHANA! Myślę sobie, srogie grzyby kurwa. Wtedy z mieszkania na przeciwko wychodzi jakaś baba i mówi

    CZYLI JEDNAK SIĘ PANI ZDECYDOWAŁA WYKOPAĆ PANI MALINOSKA? JA TAM SIĘ PANI NIE DZIWIĘ, JAK MOJA TEKLA ZDECHŁA TO TEŻ BARDZIEJ TĘSKNIŁAM NIŻ ZA MOIM STARYM JAK UMARŁ. BO PIES, PROSZĘ PANI, TO KOCHA BEZWARUNKOWO.
    #heheszki #truestory #patologiazewsi #pasta
    pokaż całość

    •  

      @Andylon: Wiesz, drobny druk się ciężko czyta. Poza tym do tej pory w telefonie wiedziałam co mi proponują i na umowie sie zgadzało. Zresztą umowa mi szła na inny adres niż mieszkam, więc nawet jej nie musiałam czytać. Dopiero ostatnio dowalili mi rzeczy, których kategorycznie odmówiłam i o to była afera.

    •  

      @lavinka: Najlepsze, że te haczyki nie są napisane małym druczkiem tylko punkt po punkcie każdego regulaminu oferty trzeba przeczytać. Przypuszczam, że w Plusie wygląda to tak samo

    • więcej komentarzy (72)

  •  

    Ja pierdole. Znowu rasowa patologia w #katowice. Siedzi karyna w pizzerii i nawija na cały regulator przez telefon patologiczne historie o pijaku, brudasie, "znowu sie najebał, leżał zasrany zaszczany (...) M A M O (...) ja to mam szczęście do takich skurw...ów" rozmowa z mama, o... matko.

    Ta, szczęście. Chyba twoje klimaty. Co drugie słowo bluzgi i opisuje, co zastaje w domu, a to g... w tym cieple to tak śmierdzi! I w kółko to samo.

    Smacznego!

    Co trzeba mieć we łbie, żeby takie rzeczy gadać przy ludziach i przy jedzeniu kurna!!!

    Nie zwracam jej uwagi, bo jest agresywna ;(

    Uwaga drugi telefon. "Czy w mieezkaniu jest nasrane i naszczane?!" Zlewka z 2 strony, 3 raz ta sama rozmowa.

    Nie wierze. A miało być przyjemnie przed podróża powrotna ;(

    #patologiazmiasta #patologiazewsi #karyna #zalesie
    pokaż całość

  •  

    Mirki nie wiem co robić, bardzo proszę o pomoc chociażby w postaci plusa, może jakimś cudem przeczyta to ktoś kto był w podobnej sytuacji bądź miał z taką styczność...

    tldr:

    pokaż spoiler mam z bratem (bezrobotny, alkoholik, dopalacze, agresywny) odziedziczone mieszkanie na pół, ja mieszkam w innym mieście, on robi tam powoli melinę, ja chcę sprzedać mieszkanie, opłacam czynsz mimo, że nie mam za bardzo na to kasy i tam nie mieszkam, ale on nie poczuwa się do płacenia, nie chcę by się robiło zadłużenie. Nie mogę tam przebywać, bo się go boję, ostatnio wyleciał do mnie i niebieskiego z nożem.


    Postaram się opowiedzieć to jak najkrócej jak mogę, ale ostrzegam, że i tak będzie długo. Gdy byłam w liceum moja mama zmarła z powodu alkoholu, zostałam z moim bratem i babcią. Mieszkanie było przepisane na moją mamę, w związku z tym razem z bratem odziedziczyliśmy je po połowie. Mój brat jest starszy ode mnie, zawsze miał jakieś problemy z prawem, nigdy nie chciało mu się pracować, ciągnęło go do używek, nie miał wykształcenia, nie myślał o przyszłości, utrzymywała go najpierw mama, później babcia i po części jego dziewczyna. Ja do tej pory utrzymuję się z renty rodzinnej po mamie już tylko do grudnia tego roku, do 25 urodzin, po skończeniu studiów mgr zapisałam się jeszcze do szkoły policealnej na weekendy by jeszcze dostawać rentę. Ponad pół roku temu odkryłam, że interesuje mnie robienie stron internetowych i tak zaczęłam samodzielną naukę programowania, wiążę z tym swoją przyszłość, nawet chciałam już niedługo spróbować robić strony na zlecenia.

    Mój brat około rok temu uzależnił się kompletnie od alkoholu i dopalaczy. Między innymi przez to zostawiła go dziewczyna, z którą był 8 lat. Oczywiście próbowała mu pomagać, opłacała mu psychiatrę, wspierała go ile mogła, ale było coraz gorzej. Zresztą bardzo źle ją traktował, nie raz ją uderzył czy zdradził. Ja także próbowałam mu pomagać ile mogłam, próbowałam go wspierać, prosiłam, ale on w ogóle uważał, że nie jest uzależniony. Poświęciłam naprawdę dużo czasu i nerwów.

    Ostatecznie próbowałam załatwić mu nawet przymusowe leczenie psychiatryczne bądź alkoholowe, ale to już głównie z powodu babci, której wyciągał ostatnie pieniądze na dopalacze i alkohol. Ja dokładałam się standarowo do rachunków, a oprócz tego na koniec miesiąca musiałam babci dokładać do jedzenia, bo przez niego już nic jej nie zostawało. Przez to, że próbowałam załatwić mu przymusowe leczenie przychodziła w odwiedziny pani z mopsu, dzielnicowy. Dodatkowo 2 razy wzywałam policję i pogotowie gdy robił sceny, że popełni samobójstwo. Gdy przyjeżdżali udawał, że nic się nie dzieje, a babcia też tak robiła, bo myślała, że mu tak pomaga.

    Znienawidził mnie, bo próbowałam na siłę go wyrwać z uzależnienia, z jego strefy komfortu. Że nasyłam na niego policję.

    Gdy zbliżało się Boże Narodzenie znowu zaczął świrować, że się zabije, wtedy jakiś jego internetowy kolega wezwał policję do nas, że on chce popełnić samobójstwo, bo się zmartwił. Gdy policja przyjechała, mój brat standardowo mówił, że nic sie nie dzieje, on nie wie o co chodzi. Wyszłam wtedy z pokoju i powiedziałam jaka jest prawda, oni i tak mieli to gdzieś, a co więcej moja babcia stanęła w jego obronie i też skłamała, że nic się nie dzieje. Pojechali, a mój brat wtedy pierwszy raz sprawił, że się go bałam. Wydzierał się na mnie, zwyzywał od najgorszych, miał bardzo agresywną postawę.

    Pękło coś we mnie wtedy i stwierdziłam, że pierdolę to, mam dość, nie będę już próbować pomagać komuś kto nie chce tej pomocy. Spakowałam się wtedy i wyjechałam na dobre do mojego niebieskiego do innego miasta (z #krakow do #lodz) (wcześniej byliśmy ze sobą na odległość i widywaliśmy się w weekendy), na święta nie było mnie w domu. Przyjeżdżałam do domu już tylko by odzwiedzić babcię i do mojej policealnej szkoły i tylko z moim niebieskim, bo bałam się brata.

    Babcia się rozchorowała i zmarła w kwietniu :( Ja załatwiałam wszystko z pogrzebem, mój brat miał wszystko gdzieś.

    Poznał dziewczynę przez internet gdy babcia chorowała. Przyjeżdzała do niego. Do teraz jest ona dla mnie zagadką, nie rozumiem czemu z nim jest, bo wydaje się być dobrą dziewczyną. Wydaje mi się, że po pierwsze ciągnie ją do toksycznych związków (była wcześniej kilka lat z facetem, który ją bił), po drugie chciała go chyba zmienić i po trzecie strasznie nakłamał, ona myślała, że tak ćpa, bo zostawiła go dziewczyna. Zaszła z nim w ciążę.

    I teraz przejdę do meritum mojego problemu.

    Generalnie na początku wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że mieszkanie trzeba sprzedać. Po pierwsze jest za duże, ja i tak mieszkam w Łodzi, mój brat ma długi i bałabym się mieć z nim mieszkanie, poza tym mieszkanie jest całe do generalnego remontu i nikogo z nas nie stać by je wyremontować.

    Niestety już niedługo mój brat zaczął coś kręcić, że w sumie to tak dziwnie się stąd wynieść, że tyle tu mieszkał, a w ogóle to on sprzeda tylko jak dostanie za swoją część co najmniej 200 tys (co jest śmieszne po prostu, a on kompletnie nie zna się na cenach mieszkań). Raz mówił, żebyśmy sprzedali jak najszybciej, bo on potrzebuje kasy, a zaraz zmieniał zdanie, że gdzie on później będzie mieszkać, że nawet kawalerki sobie nie kupi itp. Jedynie jeszcze ta jego dziewczyna go przekonywała ciągle żeby sprzedać. No i ja mu mówiłam, że będzie siedział bez internetu, prądu i gazu, bo ja będę płacić tylko czynsz, a on nie ma kasy w ogóle i do pracy nie zamierza oczywiście iść, ta jego dziewczyna też jest bezrobotna.

    Od kwietnia ja sama płacę czynsz, choć nie jest mi łatwo, bo mieszkanie jest duże i sam czynsz to jest kwestia ponad 500 zł, a dodatkowo spłacałam raty za jakąś sporą niedopłatę, więc ok. 600 zł miesięcznie ostatnio wywalałam na sam czynsz, choć nawet tam nie mieszkam. Dodatkowo płaciłam jeszcze za prąd i internet, bo musiałam tam przyjeżdżać żeby popakować moje rzeczy no i sprzątać mieszkanie przed sprzedażą, więc wiadomo, że nie chciałam tam siedzieć np. bez prądu. Mój brat oczywiście wyjebane, a ja po prostu nie chcę zadłużyć mieszkania. Jak łatwo się domyślić jemu taka sytuacja jest na rękę.

    Po przewiezieniu większości moich rzeczy i ogarnięciu mojego pokoju, będąc w Łodzi ustaliłam z bratem, że wystawię ogłoszenie i będziemy próbować sprzedać. Wystawiłam ogłoszenie i zaczął się po prostu nawał telefonów od pośredników. Pomimo że mieszkanie jest do generalnego remontu, jest duże, w świetnej lokalizacji w Krakowie i ogólnie tutaj bardzo chętnie są kupowane mieszkania (bronowice małe, tak dla zainteresownych i ogarniających temat). Już się ucieszyłam, że pośrednicy mają dużo chętnych klientów na mieszkania w tej lokalizacji, poumawiałam się z kilkoma na taki dzień by zdążyć przyjechać do Krakowa i posprzątać mieszkanie.

    Naprawdę cieszyłam się jak dziecko, że sprzeda się to i będę mogła w końcu odciąć się od mojego brata, a do tego w końcu będę mogła w 100% skupić się na moim życiu poza patologią, spokojna i szczęśliwa z moim niebieskim. Że wynajmniemy sobie mieszkanie, zacznę robić strony internetowe na zlecenia, ustabilizujemy się finansowo, za jakiś czas kupimy sobie jakieś śliczne mieszkanie za te środki ze sprzedaży + kredyt, będziemy myśleć o ślubie, dzieciach itd... No ale to by było zbyt piękne prawda...

    Przyjechałam w niedzielę wieczorem z niebieskim do Krakowa. Zastałam taki syf w mieszkaniu, że zrobiło mi się słabo... Zawsze był taki porządek, wszystko było takie zadbane, pomimo, że do remontu, ale było czysto :( Jakby babcia albo mama to zobaczyły... Nawet nie wyobrażam sobie jak można siedzieć w czymś takim... Do tego na ścianach w prawie wszystkich pomieszczeniach była rozbryzgana krew, dziewczyna mojego brata powiedziała, mi, że mój brat (bardzo dotkliwie) pobił swojego kolegę (który ćpa dopalacze razem z nim) jak się opił, który swoją drogą na następny dzień mu to wybaczył.

    No ale dobra, w poniedziałek zabrałam się za sprzątanie, niebieski mi pomagał. Popłakałam się w pewnym momencie, prawie się poddałam jak zobaczyłam pod górą brudnych talerzy w zlewie jakieś śmierdzące już żarcie, gdzie cywilizacja była już na etapie wynalezienia koła... Ale niebieski mnie pocieszył i sprzątałam dalej, kuchnia, łazienka, przedpokój, aż do nocy. Naprawdę było nie do poznania, byłam z siebie mega zadowolona, że doprowadziłam ten dramat do ładu. Jeszcze ta dziewczyna mojego brata mi mówiła, że starała się tu sprzątać, ale trochę sie poddała, jak mój brat nic jej nie pomagał tylko syfił ciągle. Tak czy siak nie wiem jak ona mogła wytrzymywać w takim syfie.

    Wczoraj razem z jego dziewczyną i moim niebieskim zabraliśmy się za sprzątanie balkonu. Ona mi się żaliła, że mój brat cały czas chleje, całą noc nie spał, teraz ma jakiegoś focha na nią bez powodu, po prostu sobie coś wkręcił po pijaku. Puszczał muzykę w swoim pokoju tak głośno, że nie słyszałam własnych myśli.

    Po sprzątaniu balkonu zabraliśmy się za salon i mój brat wyszedł z pokoju kompletnie pijany i zaczął mi robić awanturę, że zabrałam mu jego papiery notarialne, że on ich potrzebuje (nie wiadomo na co), że mu je ukradłam. Ja mu tłumaczyłam że mam tylko swój jeden egzemplarz i potrzebuje go do sprzedaży mieszkania. Do tego kłóciłam się z nim żeby mi nie przeszkadzał teraz tylko pomógł nam sprzątać, a nie siedział w pokoju i chlał. Naprawdę nie wiem jak to się stało, ale nagle zrobiła się wielka awantura. Mój brat nagle chciał mnie pobić, ale mój niebieski stanął w mojej obronie, no to chciał bić się z nim. Jego dziewczyna rzuciła się w jego stronę i zaczęła się na niego drzeć, bić go i krzyczeć "no uderz mnie, jestem w ciąży, uderz mnie, pozwę Cie! Zobacz jak Ty sie zachowujesz, mam Cie dość, jade do domu!". On krzyczał, że jej nie uderzy i poszedł wyładować agresję na drzwiach w swoim pokoju, w które przywalił, wywalił je z zawiasów i się rozleciały. Poszedł do pokoju, rozbił szklaną butelkę, darł się. Uznał, że pójdzie do prawnika, że odpali mu dużo kasy i sprawi, że całe mieszkanie będzie jego. Jego dziewczyna zaczęła się pakować, my z niebieskim uznaliśmy, że pakuje już resztę moich rzeczy i jedziemy w trybie natychmiastowym do Łodzi.

    Mój brat wyszedł ze swoją dziewczyną i jej rzeczami przed blok, a ja pakowałam wszystko co miałam do zabrania. Wyszliśmy też z wszystkimi rzeczami przed blok, a mój brat z auta swojej dziewczyny wywalał wszystko na ulicę w tym chyba jakiś szklany obrazek, którym rzucił w stronę auta mojego niebieskiego i mało brakowało, żeby się o niego rozbił, ale na szczęście trafił w ulicę. Mój niebieski się do niego wydarł, żeby uważał co robi, a on na to do niego rzucił się z nożem mówiąc "chodź się napierdalać", mój chłopak do niego "ale co, ze sprzętem do mnie podbijasz?" a on "niee, no to bez sprzętu" i wyrzucił nóż na chodnik i chciał się bić. Mój niebieski powiedział, że on się z nim bić nie będzie, ja krzyczałam, że dzwonie na policje, to sie uspokoił trochę i odszedł od nas. Wsiedliśmy o auta i pojechaliśmy.

    Zadzwoniłam do wszystkich pośredników, z którymi się umówiłam by odwołać wizyty i przedstawiłam po krótce sytuację. Generalnie raczej nie mieli dla mnie żadnych rad oprócz tego bym się wybrała do prawnika i bardzo wszyscy mi współczuli. Pytałam się kilku czy ciężko jest sprzedać tylko swoją połowę mieszkania z problematycznym właścicielem, ale powiedzieli, że niestety jest bardzo ciężko. Do tego jednej pośredniczki zapytałam co by było gdyby trafił do więzienia bądź zakładu psychiatrycznego, czy dałoby się wtedy sprzedać mieszkanie, powiedziała mi że nie, bo on musi być wymeldowany.

    Jestem załamana. Nie chcę już tam nigdy przyjeżdżać, mam tego dość, boję się mojego brata :( Nawet gdyby mój brat uznał, że chce sprzedawać mieszkanie, bo potrzebuje kasy, to ja nie chcę tam przyjeżdżać, a musiałabym przecież posprzątać i pokazywać je klientom, a jak tu pokazywać mieszkanie z rozwalonymi drzwiami i wiecznie najebanym bratem, przy którym boję się przebywać?

    Nie wierzę w to, że gdybym zgłosiła cokolwiek na policję to by to pomogło, zraziłam się do nich gdy przyjeżdżali w sprawie "samobójstw" mojego brata. Nie mam na nic mocnego dowodu, jego dziewczyna na 100% nie zeznawałaby przeciwko niemu, poza tym ciągneło by się to na pewno bardzo długo, a ja nie mam kasy by ciągle płacić czynsz. Myślałam, żeby zgłosić, że ma narkotyki w pokoju, ale prawdopodobnie wszystkie te substancje, które on ma są legalnymi dopalaczami (ale tego nie wiem). Naprawdę jestem gotowa sprzedać za niską kwotę swoją część, żeby już tylko mieć to wszystko z głowy :( Nie wiem co mam zrobić... Naprawdę nie chcę tam już nigdy wracać, nie chcę już nigdy wchodzić do tego mieszkania... Planuję iść do prawnika choć ciężko u mnie z kasą, ale raczej jest to konieczne.

    Może przed pójściem do prawnika ktoś z Was mi doradzi cokolwiek, ktoś z Was ma jakiś pomysł? :( Czuję się strasznie zrezygnowana...

    #prawo #nieruchomosci #patologiazewsi #patologiazmiasta #pomocy
    pokaż całość

    •  

      I pamiętaj, że mimo wszystko to jest twój rodzony brat. Nie staraj się go jakoś mocno wychujać.

      @Pjongjanska_ferma_zolwi: Jak jest patologicznym menelem to nie ma się co nad nim użalać, co z tego że brat skoro żadne zdrowe relacje między nimi nie istnieją. Wychujać go najmocniej jak się da...

    •  

      @peter_zeno Wiesz jak wyglądają egzekucje z nieruchomości? Komornik ma o wiele prostsze i tańsze metody ściągania pieniędzy. W licytację będzie się bawił dopiero gdy one zawiodą. A i to nie zawsze, bo przy niewielkich zadłużeniach, rzędu kilku tysięcy, woli sprawę umorzyć niż pieprzyć się w kosztowne licytacje. Jeśli tak zrobił, to masz szczęście, bo komornicy najczęściej zajmują konta bankowe, czy pensje.
      Jeśli @lady_katarina pracuje na umowie zlecenie, to komornik może zająć 100% zarobków. Telewizor, samochód. Tak najszybciej ściąga zobowiązanie.

      A opka zostaje z zadłużeniem w papierach i rejestrach.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (65)

  •  

    Za pieniądze dla biednych dzieci urzędniczki kupowały sobie m.in. kosmetyki i... kiełbasę.

    Wiceburmistrz i zastępczyni kierownika Ośrodka Pomocy Społecznej w Dęblinie przez dwa lata kupowały za pieniądze miasta drogie mięsa i kosmetyki. Produkty miały trafiać do biednych dzieci. Nie trafiały.

    https://www.wykop.pl/link/3795321/za-pieniadze-dla-biednych-dzieci-urzedniczki-kupowaly-sobie-m-in-kosmetyki/

    #polska #bekazpodludzi #patologiazewsi #patologiazmiasta #rakcontent #polityka
    pokaż całość

    źródło: 16.jpg

  •  

    Ja pierdole. Aż musiałem się przejść
    Kto normalny coś takiego nosi xD

    pokaż spoiler #modameska #bekazprawakow #lewackihumor #bekazpodludzi #patologiazewsi

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #patologia #patologiazewsi #shitwykopsays #neuropa

    Skąd się na tym świecie bierze taka patologia? A potem jeden z drugim będzie coś tam chrumkał o obronie chrześcijańskiej Europy przez muzułmanami co to podobno nie szanują kobiet i stosują okrutne kary za niewierność

    https://www.wykop.pl/link/3794025/umowila-sie-na-portalu-randkowym-przykul-ja-do-kaloryfera-i-gwalcil/

    Pry takich przestępstwach po wymierzeniu kary powinni dawać medal za ujawnienie kurwy :D

    Instant karma.

    Chciała bolca na boku, a trafiła na dziurkacz. ( ͡º ͜ʖ͡º) Teraz pewnie jeszcze rozwód.

    Ja pierdolę... Małżonek powinien jej powiedzieć że pomyłka i się rozłączyć.

    Nie wyobrażam sobie natomiast jak można być takim kurwiszczem żeby będąc w stałym związku umówić się w Internecie na jebanie, a następnie gdy się okaże że jednak zwyrol (no szok i niedowierzanie), dzwonić po pomoc do "ukochanego".

    Jak się bzykała to mąż był bee.
    Jak była w opałach, to telefon od razu do męża.
    Logika różowych :-)


    Bardziej zniesmaczył mnie akt zdrady tej kurwy niż przestępstwa tego zwyrodnialca.

    Nawet mi jej nie żal. Tak kończą lafiryndy.

    tutaj raczej chodzi o ironię całej sprawy - poszła się dupczyć na boku i trafiła na gwałciciela, a jak tylko mogła to zadzwoniła do gościa... któremu doprawiała rogi.

    Jak komuś, kto czyni zło i krzywdzi innych, dzieje się krzywda, to naturalna reakcja.

    z babami trzeba krótko, za to szanuje islamistów.

    Kurwie, która zdradza, należy się wszystko co najgorsze.

    Najgorsze jest to że jej to się pewnie podobało tylko kochanek nie potrafił jej uspokoić

    Kurewki nigdy nie żal, niezależnie od płci

    I teraz zmarnowała życie obu facetom, przez swoją głupotę.

    Czym grzeszysz,tym ukarany będziesz.
    Czy jakoś tak (⌒(oo)⌒).


    Było z dupą latać ?

    W przeciwieństwie do was jestem człowiekiem wrażliwym i dlatego wzrusza mnie fantazja tego randkowicza

    A ona na tym - przepraszam za wyrażenie - portalu - jeszcze raz przepraszam - randkowym to umawiała się na wspólne czytanie Ulissesa? I dlatego się zdziwiła, że seks jest w programie randki?

    niskobudżetowy Grey.
    50 twarzy kaloryfera


    Przestępca myślał, że ta kurwa będzie miała poczucie wstydu i nie powie nikomu, bo mąż się dowie.

    Zadzwoniła do męża??? Powinien przyjechać z łopatą i ją zabić.

    Chuj ci w dupę kochanie

    Racja! Zero szacunku do męża!
    pokaż całość

    •  

      @Kraker245: Się powtarzam ale: te komentarze pochodzą od stosunkowo mocno zezwierzęconych jednostek, którym własny, absurdalny strach przed dorobieniem im rogów przez potencjalną partnerkę, odbiera resztki logiki i empatii w stosunku do ofiary gwałtu. Weszli w buty pana męża motzno. Tak się pocieszam, że to tylko patologia, tak liczna tylko w internetach.

    •  

      Szczerze, gdyby to mnie dotyczyło, to darowałbym sobie ratowanie dupska.

      Tak poza tym, to na Bliskim Wschodzie wcale nie zabrania się kobietom praktycznie wszystkiego za wyjątkiem rodzenia dzieci, wcale ich się nie upokarza, wcale się ich nie bije, polewa kwasem, nikt nie dobiera się do ich łechtaczek i generalnie kobietom tam się żyje całkiem spoko.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Mirki, Węgierki, poproszę o plus od każdej osoby, która w swoim otoczeniu (rodzina, znajomi) widziała lub słyszała o przypadkach fizycznej przemocy wobec kobiet w związkach w których partnerzy nie są starsi niż 35 lat.

    #pytanie #kiciochpyta #zwiazki #patologiazewsi #patologiazmiasta

    pokaż spoiler Ostatnio zaskakuje mnie niebywale skala tego problemu. Byłem przekonany, że problem został mocno ograniczony w latach '90 między innymi kampaniami społecznymi z za słoną zupą...
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    ( ͡° ʖ̯ ͡°) #feels

    pokaż spoiler +20.06.1995

    22 rocznica tragicznej śmierci mojej siostry.
    Było gorąco, z kuzynami poszliśmy nad rzekę, nad Nurzec. Wtedy były inne czasy. Dzieciaki zajmowały się dzieciakami. Pojechaliśmy na wieś do rodziny na Boże Ciało. Rodzice, ciocie, wujkowie - zostali w domu, my z najstarszym rodzeństwem ciotecznym jako opiekunami i "tamtejszymi" z tego gorąca poszliśmy nad rzekę. Mieliśmy nie wchodzić głębiej niż po pas. Bawiliśmy się, polewaliśmy wodą. W pewnym momencie nie mogliśmy się doliczyć mojej siostry. Myśleliśmy, że poszła do domu, a że była młoda - kuzyn poleciał sprawdzić. Nie było. Wrócił. Tutaj nadal jej nie było. Panika, ja płakałem. Zawołali rodziców, wezwano straż pożarną. Szukano, babcia się modliła. Znaleziono zwłoki. Dziś miała by 28 lat.
    Ciężko to wspominać. Chociaż byłem o rok młodszy, to długo się zadręczałem że jej nie pilnowałem. Wogóle tyle złego się wtedy stało. I żale wewnątrzrodzinne, i sprawa. Nie, nie byliśmy i nie jesteśmy #patologiazewsi ani #patologiazmiasta . Kiedyś były takie czasy.

    Uważajcie nad wodą, na dzieciaki, zwłaszcza teraz gdy zaczynają się upały.

    #dzieci #siostra #smierc #woda #lato #upal #utoniecie #wypadek

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: dope
    pokaż całość

    źródło: img4.garnek.pl

  •  

    #wyznania #rodzice Hej, pytanie do kobiet i mężczyzn #rozowepaski i #niebieskiepaski - czy również nie pozwalacie swoim dzieciom #dzieci pić alkoholu i palić papierosów? Moje pierwsze dziecko musiałem oddać do domu dziecka z tego powodu, bo mimo mojego sprzeciwu spijał wódkę z kieliszków na imprezie przy naszych znajomych, kiedy leżałem przyzgoniony pod stołem, przez co już w ogóle straciłem do niego zaufanie.

    Jedyny alkohol który dopuszczam to szampan i wino, ale tylko jeden kieliszek przed spaniem, na ból brzuszka czy zęba, kolki, biegunki i na jakąś szczególną okazję typu drugi piątek miesiąca czy światowy dzień masturbacji. Natomiast moje nowe dziecko, które ma już prawie 6 miesięcy, zaczyna się buntować i kręcić na to nosem. Nie chce go stracić, ale nie pozwolę też mojemu gówniakowi i ojcu moich wnuków niszczyć sobie i ich zdrowia. Co robić?

    PS. Nie jestem abstynentem, po prostu nie cierpię fajek i brzydzą mnie dzieci pijące alkohol. Mojej latorośli to nie przystoi.

    #pdk #patologiazewsi #heheszki #humor #pasjonaciubogiegozartu
    pokaż całość

  •  

    Polki dla Polaków... 17-letnia Polka brutalnie pobita za to, że ma chłopaka Anglika! - Jesteś dziw*ą, która zasługuje na śmierć - usłyszała
    W napaści, której dopuścili się inni Polacy, ucierpiał także chłopak dziewczyny i jego ojciec.

    https://www.wykop.pl/link/3792357/17-letnia-polka-brutalnie-pobita-za-to-ze-ma-chlopaka-anglika/

    Jak to leciało ?
    #neuropa #4konserwy #bekazprawakow #bekaznarodowcow #polska #polityka #anglia #imigranci #bekazpodludzi #patologiazewsi
    pokaż całość

    źródło: 11.jpg

  •  

    Jeśli masz odwagę wyśmiewać ludzi którzy nikomu nic złego nie robią, to miej odwagę przyjąć krytykę innych.

    Pozdrawiam i życzę lepszego dnia gdzie nie będziesz musiała sobie podbijać ego na wyśmiewaniu bogu ducha winnych ludzi.

    #londyn #uk #patologiazewsi

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: odwaga.png

  •  

    Na przeciwko mnie mieszka typowy Janusz.
    Wielki brzuch, podkoszulek. Jego żona też ulana Grażyna.
    Zawsze flaga wywieszona na święta państwowe, na Boże Narodzenie jakieś krzyżyki w oknie itd

    Typowy kurwa Janusz xD
    Co jakiś czas ten swój spasiony łeb wystawia przez okno i monitoruje osiedle. Czasem jape drze bo gada z kimś z dołu (4 pietra)

    Na sylwestra trzy dni przed spaślak przez okno na dach garażu obok rzuca 3-4 petardy, i tak co godzinę aż do 3 stycznia.

    Co jakiś czas opierdala ludzi.
    Ostatnio jakiś młodych co podjechali autem pod klatkę i wnosili meble " No bo kjrwa nie wolno parkować tutaj xd"

    Przed chwilą jakaś kobietę opierdalał co wyrzuciła jakieś butelki do kontenera na szkło.
    Pojechała autem i się spaślak faflunił, że ona tu nie mieszka i nie wolno.
    Kobieta wywaliła z 3-4 butelki i prawdopodobnie mieszka obok mnie xD

    Nawet jesli nie jest z osiedla to co z tego ? Chyba lepiej, że wyrzuci do kontenera niż gdzieś chuj wie gdzie xDD
    Ale nie kurwa bo janusz polak płaci za śmieci i kurwa nie wolno.

    Co za kraj podludzi xD

    #polska #patologiazewsi #patologiazmiasta #polak #polskiedomy
    pokaż całość

  •  

    Godzina 10, sąsiad właśnie skończył 0,7
    z rozmowy telefonicznej którą odbył na balkonie - wiem że jest jeszcze w posiadaniu funduszy inwestycyjnych, w kwocie złotych 15
    - niedobry waldek nie chce z nim pić a ma emerytury 4000, gdybym ja miał 4000 emerytury to byłbym BOGIEM OSIEDLA, albo bym nie żył ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #bekazpodludzi #patologiazewsi #patologiazmiasta #patologia #heheszki pokaż całość

  •  

    ALE JEMU UMARŁ SYN, WIĘC POWINIEN DOSTAĆ ZEZWOLENIE NA MORDOWANIE MEMIARZY.
    Czy wy jesteście upośledzeni czy co?
    #shitwykopsays #bekazpodludzi #patologiazewsi #chajzer

  •  

    Godziny

    Bywają dyżury, na których przychodzi czterdzieści, pięćdziesiąt, a nawet i więcej osób.
    Bywają takie, na których po południu kończą się miejsca na oddziałach, co wcale nie zatrzymuje rzeki ludzi napływających do SOR. Z tego względu kilka godzin później kończą się także miejsca w oddziale ratunkowym. Po prostu fizycznie nie ma wolnych łóżek i krzeseł, na których można by spocząć.
    Niewiele z takich dyżurów pamiętam. Mija kilka dni i wydarzenia mieszają się, przypadki “zlewają” ze sobą.
    Moja pamięć nie jest doskonała, a muszę w krótkim czasie zapamiętać zbyt wiele istotnych informacji. W praktyce następuje “kompresowanie” danych w miarę napływu chorych: ten bez nogi co mu duszno, ta ze spuchniętymi nogami w chustce, ta otyła ze spuchniętymi nogami, ten młody z bólem kręgosłupa, dziewczyna z gorączką, babcia z gorączką, babcia z odwodnieniem, ten z zawałem, żul po napadzie epi…
    W miejsce jednego wypisanego pojawia się dwóch nowo przyjętych. Nie ma kiedy sprawdzić wyników badań. Czasami mam szansę to zrobić tylko raz na 2-3 godziny. Tylko na dyżurach i dobrych imprezach godziny płyną jak minuty. Patrzyłam na zegarek o 17:00, w mojej głowie minęła godzina, patrzę, a tu 21:00. Piętrzą się sprawy, które wypadałoby załatwić natychmiast, a nie ma kiedy, bo oto wjeżdża kolejny zespół PR z ciężkim chorym. Wszystkie wypisy, lekko i średnio chorzy spadają na koniec kolejki priorytetów. Mija kolejna godzina zanim jestem w stanie usiąść przed komputerem i sprawdzić wyniki badań. Pięć osób czeka na wypis, jedna osoba nie zbadana, do sprawdzenia wyniki ośmiu osób. Co zrobić najpierw? Przeglądam wyniki, wypisuję zlecenia na leki, badam nowego pacjenta i pisząc wypis rozmawiam z rodzinami. Kolejne godziny płyną jak woda. Porywa mnie prąd twarzy, klatek piersiowych, brzuchów, zapisów ekg, zdjęć rentgenowskich, tomografii i wyników badań laboratoryjnych. Mój mózg desperacko próbuje zapamiętać wszystkie istotne informacje, a jest ich tak dużo! Zaczyna się jeszcze większe skracanie danych: ten bez nogi, już nie pamiętam z czym przyjechał - do przyjęcia, babcia z gorączką - do przyjęcia, facet z bólem do wypisu... Myślenie przechodzi w tryb zero-jedynkowy, pacjent ma dobre, albo złe wyniki, do szpitala - do wypisu, stabilny - niestabilny. Przeładowanie pamięci krótkotrwałej powoduje, że potrafię zapomnieć, że z kimś rozmawiałam w momencie, gdy przestaję na tę osobę patrzeć. Świat kurczy się do rozmiarów SOR-u. Przez te dwadzieścia cztery godziny istnieją tylko ludzie pod moją opieką, gdy wychodzą z wypisem w ręku w moich myślach “znikają”, dematerializują się jakby nigdy nie istnieli.
    Napływ ludzi ustaje najczęściej około 2-4 w nocy. Jeśli nie ma akurat ciężkiego pacjenta to świat zaczyna wracać do normalnych rozmiarów. Odczytuję zaległe sms-y od męża, ostatnio odpisałam o 16:00, jest 3:30 w nocy. Jestem taka zmęczona. Muszę się położyć. Nie ma po co w tej chwili odpisywać.
    Czasem udaje mi się przespać nawet trzy-cztery godziny, najczęściej dwie, częściej niż bym chciała nie śpię w ogóle, a odpocząć mogę godzinę przez cały dyżur.
    Czasem kładąc się widzę rozbłysk niebieskiego światła na suficie i słyszę dźwięk otwieranej bramy wjazdowej dla karetek.
    Moje wewnętrzne dziecko płacze i bije pięściami w podłogę. Nie chcę, nie wstanę. Dzwoni telefon.
    - Pogotowie pani doktor. Podejrzenie udaru mózgu.
    - Idę.
    Wstaję, najczęściej jest około 4:00 rano. Typowy czas na udar mózgu.
    Zanim zakończę diagnostykę robi się 5:00 rano. Nie opłaca się już iść spać.
    W trakcie, gdy zaparzam sobie kawę wjeżdza kolejna karetka.
    Wiedziałam, że nie ma się już po co kłaść.
    Jak robot badam pacjentów, jak robot zlecam badania i leki.
    Czuję się jak robot. W mojej głowie kłębią się ćmy.
    Wybija 8:00 rano. Jeszcze tylko napisać raport i zdać dyżur.
    Gdy w końcu wyrywam się z tego świata chaosu i cierpienia jest 8:30-9:00 rano. Jadę do domu. W końcu. Czuję się jakbym w pracy spędziła kilka dni, a nie jeden. Czasem ból mięśni na klatce piersiowej przypomina mi przez jakiś czas, że pomimo godzinnej reanimacji znowu nie udało się kogoś uratować.
    A jutro kolejny dyżur. Trzeba odpocząć, zrzucić z siebie macki niedokończonych spraw, to już nie ma w tej chwili znaczenia.
    Wracam do domu. Nic innego nie ma w tej chwili znaczenia.

    #szpitalnadoriel
    #patologiazewsi #patologiazmiasta #medycyna #szpital #lekarz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #patologiazewsi #heheszki
    Od paru lat jak stało się modne halloween okoliczne bachory zlatywały się i darły ryja "Cukierek albo Psikus", jak nie chciałeś dać im cukierka to robiły takie psikusy które doprowadzały do białej gorączki.

    Pewnego roku sam zrobiłem tym bachorom psikusa rozpuściłem 10 tabliczek mlecznej czekolady i wymieszałem z 2 opakowaniami środka przeczyszczającego, wlałem do foremek silikonowych. Zapakowałem w celofan i jak przyszedł czas Halloween to jaja były nie miłosierne od tego czasu bachory już nie chodzą i nie wymuszają darmowych cukierków.
    A ja się stałem cichym Bohaterem osiedla ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

  •  

    Dzien jak codzien dzien po dniu...

    #bekazpodludzi #januszebiznesu #januszeolx #patologiazewsi

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20170616-222657.png

  •  

    W tesco w #katowice stała za mną dzisiaj para ona na oko około 30lat (fajna karynka nawet) on po 40. Widać po ryju gościa, że #patologiazmiasta albo i #patologiazewsi Ich zakupy to 0,5 i cola.
    Spojrzeli na nasz wózek pełen zakupów i coś szepczą między sobą.
    Po chwili gościu pyta mnie: "Będziecie płacić kartą czy gotówką?"
    Spojrzałem na nich i domyśliłem się, że będą chcieli wymienić bony żywieniowe więc odpowiedziałem "kartą".
    Mój różowy spogląda na mnie i się zastanawia o co chodzi bo wiedziała, że mam tylko gotówkę przy sobie. Po chwili zaskoczyła i powiedziała "Aha już skumałam".
    Zaczepili w tym czasie gościa co stał za nimi i spieniężyli mu 3 bony (3 x 10zł)
    Kiedy przyszła kolej na nas kasjerka podsumowała nasze zakupy i zapytała "kartą czy gotówką?" Z uśmiechem spoglądajac na typów odpowiedziałem: "jednak gotówką" (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    pokaż spoiler 15 każdego miesiąca wypłacają #500plus
    pokaż całość

    źródło: cs.png

  •  

    #mirekhandlarz #januszemotoryzacji #patologiazewsi #motoryzacja

    Byłem wczoraj u Janusza oglądać Octavię spod Kwidzynia, typowa polska wieś, malownicze widoki. Oglądałem auto, Janusz cały czas coś opowiadał, wtem dostaję smsa. O jak prychłem xDDDD Zielone moje.

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_3483.PNG

  •  

    Mam nadzieje ze Twoj dzien kierowco czarnego Audi o rejestracji jesli pamietam DOL... jadący o 6:55 pod wiaduktem na ul Pulaskiego w stronę ulicy Suchej bedzie NAJGORSZY tak jakim sprawiłeś mój poranek jadąc po pustej ulicy z taką prędkością (o losie jak pada deszcz rzeczywiście cieżko domyśleć się, ze studzienki nie wyrabiają) i oblałeś mnie tak bardzo, ze mam mokre dosłownie wszystko a jade do pracy i bede musiała w tych syfiastych ubraniach i mokrych oklejonych włosach siedziec do co najmniej 17... ( ͡° ʖ̯ ͡°) #wroclaw #wkurw #patologiazmiasta a moze i #patologiazewsi pokaż całość

  •  

    to jest dramat...(✌ ゚ ∀ ゚)☞

    U mnie w domu zatkała sie kanalizacja i można sie nawet wykąpać, zrobić prania czy pozmywać naczyń. Wszelcy specjaliści biorą dzisiaj minimum 600zł a administracja odpowiada, że zgodnie z umową mam sobie sam usunąć usterke. Postanowiliśmy poczekać do jutra gdy ceny napraw będą normalne. Moja dziewczyna chciała się wykąpać u koleżanki. Koleżanka mieszka ze współlokatorem i zapytała go czy moja dziewczyna może. Poniżej screen xDDDD TO JEST KURWA DRAMATxDDD

    oliwier ty chuju (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    pokaż spoiler #patologiazewsi #biedakicebulaki
    pokaż całość

  •  

    #bekazkatoli #bozecialo #patologiazewsi #patologiazmiasta #ekologia

    Tak na szybko podliczając. W Polsce jest około 11 tys. parafii. Każda parafia ma swój pochód i z tego co widzę swoje cztery ołtarze. Na każdym ołtarzu młode brzózki, zazwyczaj około sześciu, czasem więcej, czasem mniej. Około 24 na parafię. Można więc przyjąć, że około 264 000 młodych drzew jest co roku wycinanych tylko po to, żeby przyozdobić ołtarze i żeby zabobonne grażyny zerwały sobie po gałązce. Ponad ćwierć miliona drzew. Z których każde produkuje niezbędny nam do życia tlen. Już nawet nie wspominam o osiedlowych kwitnących krzewach, które przed Bożym Ciałem zostają oberwane z wszystkich kwiatów, bo trzeba sypać płatki Jezuskowi. No ja pierdole. A wystarczyłoby, żeby papież czy inny prymas powiedział, żeby nie niszczyć żadnych roślin w ramach przygotowań do święta, i każdy proboszcz by się dostosował żeby nie mieć problemów. Ale po co, jak się bawić to się bawić (✌ ゚ ∀ ゚)☞ pokaż całość

  •  

    Stwierdzam że nie ma nic bardziej romantycznego niż zabranie swojej Karynki na spacer na punkt widokowy, by ta z rozmachem poplula okolice jedzonym słonecznikiem. Widok zacny. #szczecin #patologiazewsi i.chyba z miasta

  •  

    Policjanci widzieli nagrania z komisariatu już 2 tygodnie (!) po śmierci Igora Stachowiaka.

    W wyjaśnieniach przesłanych RPO funkcjonariusze twierdzą, że już dwa tygodnie po tragedii widzieli film z paralizatora. Tymczasem w maju Komendant Główny Policji mówił, że nie było dostępu do tego nagrania.

    https://www.wykop.pl/link/3785367/policjanci-widzieli-nagrania-z-komisariatu-juz-2-tyg-po-smierci-stachowiaka/

    #polska #policja #prawo #bekazpodludzi #patologiazewsi #polityka #dobrazmiana
    pokaż całość

    źródło: 9.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #patologiazewsi

0:0,0:3,1:0,1:0,0:0,1:2,0:1,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:1