•  

    W służbie w Policji co jakiś czas spotykam się z sytuacjami, które szczególnie mocno zapadają w pamięć. Ludzkie dramaty nie zawsze są głośne, czasami dzieją się od wielu lat w czterech ścianach, w ciszy.

    Interwencja zlecona przez dyżurnego, pijana kobieta ma się awanturować z mężem. Eh, klasyka.
    Dojeżdżamy pod wskazany adres i pierwsze co nie pasuje mi do standardowego obrazu takich interwencji to miejsce- nie jest to melina czy inna rudera, a nowo wybudowane osiedle dla wojskowych.
    Wchodzimy do mieszkania zgłaszającego. W środku czysto i całkiem bogato. Młody przystojny mężczyzna (no homo), oficer Wojska Polskiego, twierdzi że żona odkręciła kurki z gazem. Leczyła się na depresję, w dodatku jest uzależniona od alkoholu, była na dwóch odwykach.
    Jest i ona, młoda, 29 letnia ładna kobieta, choć trochę zaniedbana, pani prawnik, twierdzi, że owszem, zostawiła odkręcone kurki ale był to przypadek. Sednem awantury jest to, że mąż w to nie wierzy.
    Badamy kobietę na zwartość alkoholu w wydychanym powietrzu- wynik jest zaskakująco wysoki. Decyzja zapadła, dla bezpieczeństwa domowników pani spędzi noc na izbie wytrzeźwień. Słyszę jakieś odgłosy z jednego z pokoi i pytam, kto jest jeszcze w mieszkaniu. Mężczyzna otwiera drzwi i zaczynam rozumieć.

    W pokoju na podłodze leży materac, a na nim dziecko, ok. 7 lat. Nie jest to zwykłe dziecko, widać to na pierwszy rzut oka. Ma przerażająco chude kończyny, wyraźnie odznaczają się kościste stawy, stopy i dłonie powyginane są do środka pod dziwnym kątem. Dziecko leży podłączone do jakiejś aparatury, patrzy pustym wzrokiem w sufit. Co kilka sekund odchyla głowę do tyłu, wydając przy tym głośny dźwięk przełykania śliny.

    Z panią prawnik jedziemy na izbę. W trakcie przejazdu zaczyna żartować i rzucać dwuznaczne teksty o kajdankach i pałkach. Zaczyna się zwierzać z osobistych problemów. Nie oceniam, może to jej reakcja na stres, może odreagowuje brak życia towarzyskiego. Kiedyś musiała być naprawdę bardzo atrakcyjna. Mimo, że jeszcze przed chwilą rzucała sprośne żarty, teraz zaczyna płakać.
    Jestem w podobnym do niej wieku i zaczyna mi się robić jej żal. Może to zabrzmi brutalnie... ale ciężko mi odpędzić myśl, że to dziecko jest ciężarem dla tej kobiety. Ciężarem, którego ona nie jest w stanie unieść. Czy jest w tym coś haniebnego? Uważam, że nie. To ludzkie, że przerastają nas niektóre problemy. Czy jest w tym coś egoistycznego, że kobieta która nie ma jeszcze 30 lat, chciałaby korzystać z życia, tak po prostu? Czy to wstyd przyznać się przed samym sobą, że decyzja o posiadaniu dziecka była błędna?
    Patrzę na nią, alkoholiczkę z depresją. Nie mówię tego na głos, ale szkoda mi tej kobiety.

    Prosiliście mnie o założenie własnego tagu, także swoje historie/przemyślenia ze służby w Policji będę od teraz tagował #paua
    #policja #przemyslenia #feels
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów