•  

    Od 1 stycznia 2018 r. działa w Polsce publiczny Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Znajdują się tam wizerunki gwałcicieli i pedofilów wraz z ich podstawowymi danymi, aktualnym miejscem pobytu i paragrafami, za które zostali skazani. Pod tagiem #rejestrzboczencow przedstawiam Wam sylwetki niektórych z nich, wraz z opisem zbrodni, linkami do artykułów na ich temat i wszelkimi ciekawostkami, które uda mi się wyszukać.

    • • •

    Tekst możecie przeczytać tutaj lub na moim blogu polskiepato.pl. Tam wrzuciłam też więcej zdjęć.

    Powiadomienia o nowych wpisach pojawiają się zawsze na fejsbukowym fanpejdżu Polskie Pato. Ban od FB się skończył i mogę już publikować na swoich pejach. :)

    Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć mnie w tym co robię, to zapraszam na mój Patronite.

    • • •

    MARCIN Ł., rocznik '90

    Marcin Ł. przyszedł na świat w 1990 roku w Białej Podlaskiej. Do szkoły podstawowej uczęszczał w rodzinnych Horoszkach Małych, a po zlikwidowaniu miejscowej placówki rodzice przenieśli go do pobliskich Serpelic. Chłopiec ze względu na swoją potężną budowę ciała był wyśmiewany przez inne dzieci, przez co trzymał się na uboczu grupy rówieśniczej. Zdał maturę w Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Janowie Podlaskim. Już wtedy wiedział, że tak jak jeden z jego starszych braci, czuje się powołany do stanu duchownego. Dlatego też w 2010 roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie.

    Sześć lat później, już jako ksiądz i magister, został wikariuszem w Parafii św. Andrzeja Apostoła w podlaskich Wyszkach i nauczycielem w tamtejszym Zespole Szkół. Prowadził lekcje religii oraz woził dzieci na konkursy i wolontariaty. W Internecie można znaleźć zdjęcia zrobione, gdy razem z grupą dziewczynek odwiedził należące do Caritasu Warsztaty Terapii Zajęciowej w Bielsku Podlaskim. Wikariusz cieszył się dobrą opinią, mieszkańcy wsi mu ufali, radzili się go, a jedna z parafianek tak opisywała młodego duchownego:

    Przyjemny, miły, po prostu ludzki.

    W 2017 roku miała się odbyć kolejna edycja Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Biblijnej. Ksiądz Marcin usilnie zachęcał jedną ze swoich uczennic do wzięcia w nim udziału, na co ostatecznie 14-letnia Asia* przystała. W wyroku można przeczytać, że 27-letni duchowny podstępnie zwabił dziewczynkę na plebanię, zapewniając, że musi pomóc jej w przygotowaniach do konkursu. Gdy nieświadoma zamiarów nauczyciela weszła do przykościelnego budynku, Ł. zamknął drzwi na klucz, chwycił zdezorientowaną nastolatkę i zaniósł do swojej sypialni. Tam zdjął sutannę, a z niej spodnie i bieliznę. Mimo płaczu i oporów lizał jej narządy rodne. Tydzień później, gdy nie chciała się zgodzić, by znów zawiózł ją na plebanię pod pretekstem przygotowań do konkursu, ksiądz Ł. zamknął się z przestraszoną uczennicą w sali lekcyjnej. Nie otworzył drzwi nawet wtedy, gdy szkolny autobus odjechał, a dziewczynka nie miała jak wrócić do domu. Katecheta zaoferował, że ją odwiezie, jednak pokierował swoje auto w stronę przykościelnych zabudowań. Tam zamknął drzwi na klucz i siłą przytrzymał wyrywającą się dziewczynkę. Postawny mężczyzna unieruchomił ją i przeniósł do łóżka, gdzie rozebrał od pasa w dół, rozchylił nogi i pomimo jej łez i głośnych protestów, lizał jej narządy płciowe i wkładał palce do pochwy.

    Tydzień później, 8 czerwca nastał dzień konkursu. Ksiądz Marcin był odpowiedzialny za dowiezienie uczestników na miejsce. Po Asię przyjechał jeszcze przed początkiem lekcji w szkole. Podczas jazdy stwierdził jednak, że do rozpoczęcia testu jest jeszcze sporo czasu, w którym mogą powtórzyć materiał, ale wikariusz miał w planach inną powtórkę. Skręcił w drogę na plebanię, wprowadził dziewczynkę do środka i przekręcił klucz w zamku. Mocno przytrzymał wyrywającą się i odpychającą go od siebie 14-latkę i przeniósł ją do sypialni. Położył ją na łóżku i mimo głośnych protestów zdjął z niej dolną część galowego stroju. Przygniótł dziewczynkę swoim ciężarem i usiłował zgwałcić. Jednak udało mu się tylko częściowo wprowadzić członka, wycofał się ze względu na płacz dziewczynki i jej głośne skargi na ból.

    Nie znam okoliczności, w jakich rodzice 14-latki dowiedzieli się, czego dopuścił się wobec ich dziecka ksiądz Ł., jednak niedługo po Ogólnopolskim Konkursie Wiedzy Biblijnej duchowny zniknął z Wyszek – nie było go widać ani w kościele, ani w szkole. Po wsi zaczęły krążyć plotki, że poważnie się rozchorował i przebywa w szpitalu. Mieszkańców dziwił jednak fakt, że podczas mszy proboszcz nie modli się o zdrowie nieobecnego kolegi. Dopiero po czasie okazało się, że jeszcze w czerwcu rodzice pokrzywdzonej 14-latki zgłosili sprawę molestowania do Diecezji Drohiczyńskiej. Pełnomocnik prawny kurii, zawiadomił Prokuraturę Krajową o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 200 kk., a decyzją biskupa młody ksiądz nie mógł wykonywać posługi kapłańskiej.

    We wsi zawrzało. Oprócz głosów oburzenia na zachowanie księdza oraz współczucia dla dziewczynki, pojawiły się też te negujące winę duchownego – "Bo jak to tak trzy razy do niego chodziła? Sama chciała!" czy "Teraz te małolaty takie rozgolaszone chodzą i kuszą facetów!". Ludziom trudno było uwierzyć w winę osoby z tak nieposzlakowaną opinią, dlatego część winy przerzucali na ofiarę gwałciciela, krzywdząc ją przy tym jeszcze bardziej.

    Podczas składania wyjaśnień w Prokuraturze Okręgowej w Ostrołęce, Marcin Ł. częściowo przyznał się do winy. Postawiono mu zarzut zgwałcenia małoletniej poniżej 15 roku życia (art. 197 § 3 pkt 2 kk) i użycia groźby lub podstępu, by doprowadzić do obcowania płciowego (art. 197 § 1 kk). Podejrzany do tymczasowego aresztu trafił dopiero w listopadzie 2017 roku. Z czasem Sąd w Ostrołęce zmienił areszt na poręczenie majątkowe i po wpłacie 20 tys. zł w połowie stycznia 2018 roku ksiądz opuścił mury więzienia. Biskup drohiczyński umieścił Ł. w klasztorze, gdzie ten oczekiwał do rozprawy. Sąd zakazał mu opuszczania kraju oraz zbliżania się do pokrzywdzonej dziewczynki, którą zajął się psycholog.

    Proces w Sądzie Okręgowym w Białymstoku rozpoczął się w marcu 2018 roku. Marcin Ł. odpowiadał w nim z wolnej stopy. Posiedzenia były w całości niejawne, odtajniono jedynie ogłoszenie wyroku, który zapadł już 30 maja. Marcin Ł. został skazany na 5 lat pozbawienia wolności, otrzymał 10-letni zakaz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzoną oraz 15-letni zakaz wykonywania zawodu związanego z opieką nad małoletnimi. Obrońca oskarżonego złożył apelację, jednak 30 października tego samego roku, Sąd Okręgowy w Białymstoku utrzymał wyrok w mocy. Ksiądz do aresztu trafił dopiero po dwóch miesiącach od ogłoszenia wyroku przez SO. Przebywa tam do dziś.

    . . .

    *imię wymyśliłam na potrzeby tekstu

    • • •

    Do napisania powyższego tekstu korzystałam ze zanonimizowanego wyroku, który dostałam od Sądu Okręgowego w Białymstoku oraz wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku. Informacje z prasy i internetu, które zawarłam w tym tekście, pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd i stąd.

    Nad poprawnością języka polskiego w moich tekstach czuwa @TerazMnieWidac, a nad językiem prawnym, prawniczym oraz służąc wiedzą z dziedziny prawa karnego – @IgorK.

    • • •

    #kryminalne #kryminalistyka #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #podlasie #bialapodlaska #janowpodlaski #drohiczyn #pedofiliawkosciele #bielskpodlaski
    pokaż całość

    źródło: dlamireczkuf.jpg

  •  

    Właśnie znalazłam księdza w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym! ;O A jednak są! Będzie artykuł, stay tuned! #rejestrzboczencow #pedofilia #pedofiliawkosciele

  •  

    #braciawniewierze!

    #kosciol #pedofiliawkosciele #ksieza

    W swoich rozkminach jak ogień unikam kilku tematów ponieważ uważam, iż niczemu nie służą - np. staram się raczej nie mieszać do tego wszystkiego polityki (chociaż nie zawsze się udaje).

    Innym tematem, który ani razu nie padł ani z moich ust, ani nawet nikogo z Was, jest pedofiia w kościele. Dziś tak popiszę jednak właśnie o tym, ale na luzie, bez próby użycia tego jako argumentu do czegokolwiek, ale wręcz przeciwnie - chcę wskazać na to, że argument ten jakoś z niczym nie gra i do niczego nie pasuje. Nie to, abym pochwalał ten proceder, ale uważam, iż wplatanie tego w jakąkolwiek ateistyczną czy nawet antyklerykalną krucjatę jest to ślepy zaułek, prowadzący donikąd.

    Rzygać mi się chce za każdym razem kiedy widzę jak szukający dziury w całym w postaci haka na Jana Pawła II od razu wrzeszczą "zamiatał pedofilię pod dywan". Oczywiście sporo w tym #gimboateizm, którzy takie hasła bardzo łatwo chwytają, z drugiej jednak strony są ludzie, którzy śledzą sprawę dokładnie niczym Macierewicz śledzi Smoleńsk, świetnie orientują się w watykańskich śledztwach, rzucają konkretnymi nazwiskami, datami, faktami. Nie próbowałem tego weryfikować, jednak dziwnie mi to śmierdzi ideologią i próbą udowodnienia z góry postawionej tezy. Nie jestem fanatykiem JP2, nie jestem nawet jego sympatykiem - ale też niczego nie biorę na wiarę "bo ktoś tak powiedział" i nawet litania jakichś nazwisk i dat mnie nie przekona, bo zdaję sobie sprawę, iż ludzie, którzy takie litanie układają, są papieżowi nieżyczliwi i rzucają trudne do zweryfikowania dla zwykłych ludzi fakty. Gdyby ktoś poważny z autorytetem to potwierdził - może bym i uwierzył. Dopóki jednak takie hasło rzuca głównie lewactwo (wplatając je gdzieś między żądania ślubów homoseksualnych, uznania praw osób transpłciowych czy postulaty feministek), dopóty patrzę na nie z przymrużeniem oka.

    Kolejna rzecz - skala rzekomej pedofilii w Kościele jest ponoć ogromna, wręcz gigantyczna. Mnie żaden ksiądz nie molestował. Nie znam nikogo, kogo by ksiądz molestował. Nie znam nikogo, kto znałby kogoś molestowanego przez księdza. Jeszcze więcej: w promieniu kilkunastu czy nawet (niech będzie) ok. 30 km ode mnie nie zdarzył się żaden przypadek molestowania, w każdym razie o takim nie donoszą lokalne ani ogólnopolskie media (które przecież bardzo chętnie by temat podchwyciły!), nie było też takich plotek ani sugestii (które przecież też roznoszą się z prędkością błyskawicy i wcześniej czy później dochodzą do praktycznie każdego). Słowem - z realnego życia nie znam ANI JEDNEGO przypadku księdza-pedofila, nawet gdybym chciał coś naciągnąć i podkolorować, to i tak nie mam czego.

    Dalej: z przekazów prasowych wiem, że gdzieś tam księża-pedofile się zdarzają. Podobnie wśród innych profesji. Nie wykluczam, iż specyfika zawodu powoduje, iż jest ich więcej niż innych. Po pierwsze, celibat i życie praktycznie bez rodziny powoduje, że psychika księdza tworzy zupełnie inne konstrukty od tych, które mają inni ludzie i seksualność kieruje się czasem w innym kierunku niż ten "standardowy" czy też ten oczekiwany od osoby duchownej. To naturalne i nie dziwi. Jeżeli dodać do tego ogrom zaufania, jakim ludzie darzą księży i swoistą bezkarność, brak odwagi u ofiar, niedowierzanie społeczeństwa w to, że ksiądz może się czegoś takiego dopuścić - to wtedy zdarza się, że każda pokusa, która u człowieka świeckiego tłumiona jest w zarodku jako grożąca kryminałem i potępieniem społecznym, u księdza wychodzi na wierzch i jest realizowana. Dlatego dopuszczam możliwość, że wśród księży jest więcej pedofilii niż u ludzi świeckich - ale więcej znaczy więcej (np. dwukrotnie), a nie że każdy jeden ksiądz jest pedofilem!

    Oczywiście, skurwesyństwem jest każdy taki akt w kierunku dziecka i skurwesyństwem jest jeżeli takie już pojawiające się przypadki biskup kończy na poważnej rozmowie z delikwentem (albo nawet na niepoważnej na zasadzie "Krzysiek, jak się mogłeś dać tak złapać?") i w najgorszym wypadku przeniesieniu do innej parafii.

    Będę jednak trzymał się swojego: przypadki pedofilii w Kościele zdarzają się śladowo i są one bardzo dalekie od meritum problemu, jakim jest Kościół - bo nie umniejszając w niczym krzywdy dzieci, jest to bardzo niewielki, marginalny problem wobec tego, jak bardzo ogłupia, okrada i wykorzystuje Kościół ludzi oraz państwo oraz jak bardzo wyciąga swoje macki w każdym możliwym kierunku. Pedofilia w Kościele (i bezkarność księży) zasadzie nie jest problemem samym w sobie, jest jedynie skutkiem dużo większego problemu, jakim jest pozycja tej organizacji w państwie.

    Dlatego też jeżeli ktoś w jakiejkolwiek dyskusji o Kościele w pierwszej kolejności rzuca hasło "pedofilia", to nie wiem, czy jest sens z taką osobą liczyć na inteligentną dyskusję. Jeżeli ktoś krzyczy "każdy ksiądz to pedofil, a kościół to pedofilska mafia" to wtedy mi tu śmierdzi #gimboateizm. A jeżeli ktoś jest "ateistą", a jako powód podaje, że papież chronił pedofilów (i gwałcił małe dzieci) to wtedy zostaje mi rzec tylko jedno:
    pokaż całość

    źródło: i1.kwejk.pl

    •  

      No i? Ocenianie czegoś na podstawie subiektywnych doświadczeń nie jest podejściem naukowym.

      @JaszczurReptylCzipke: Niby masz rację, ale...

      Znam osobę (nie osobiście, ale wiem jak wygląda i gdzie mieszka, a moi rodzice nawet z nim nieraz rozmwiali), która wygrała główną nagrodę w totolotka. Znam kogoś (niejednego), kto siedział w więzieniu. Znam byłego artystę cyrkowego, wiem, jak skontaktować się z dealem narkotyków (chociaż osobiście go nie znam), znam faceta, który bywał na seks-imprezach organizowanych przez posła, nawet znam osobiście teściową pewnego znanego aktora. Kolega twierdzi, że kuzynka jego szwagra stoi w lesie i czeka na klientów. Koleżanka wystąpiła w "Dlaczego ja", a kolega wygrał "1 z 10" (i brał udział w Randce w Ciemno). Facet z miejscowości obok, dziury jak się patrzy, jest w Holywood i zagrał nawet w kilku filmach klasy B i C. Kolega kolegi siedzi w Las Vegas i robi tam jakieś biznesy w kasynach.

      Słowem: ogromna większość zjawisk, które w Polsce/świecie się zdarzają i o których słyszę gdzieś tam w mediach, mniej lub bardziej odbija się w mojej rzeczywistości, z zachowaniem proporcji oczywiście; znam osoby, które osobiście mogą potwierdzić że to czy tamto się zdarzyło, że naprawdę istnieje (albo chociaż osoby, które znają kogoś takiego).

      Tylko o dwóch mogę powiedzieć, że nie znam: osób molestowanych przez księdza i ankietowanych w familiadzie.

      Oczywiście nie świadczy to o tym, że nie istnieją - ale na pewno nie są aż tak masowym zjawiskiem jak próbuje nam się wmówić.
      pokaż całość

    •  

      @haes82: Nie chodzi mi o to, że nie masz racji czy coś, tylko o to, że we wpisie, jako argumentu w dyskusji, używasz swoich osobistych, luźnych obserwacji. Nie mówię, że są one błędne, po prostu uważam, że nie mają wartości jako argumenty. Każdy może napisać w internecie, że widział to, a tamtego nie. Ale co innego, dzięki swoim odkryciom, zauważyć że jakiś problem istnieje i, np. poszukać badań na ten temat. Wynik dobrze przeprowadzonych badań jest nie tylko silnym argumentem, ale też źródłem wiedzy. Tym razem najprawdopodobniej celnie zauważyłeś, że pedofilia w kościele nie jest tak wszechobecna jak ją malują, ale innym razem możesz wpaść w pułapkę swoich uprzedzeń, i źle ocenić sytuację. Dlatego zawsze przy ocenianiu jakiegoś zjawiska, moim zdaniem, dobrze jest się zapoznać z jakąś profesjonalną analizą. Niestety jesteśmy tylko ludźmi i często to co myślimy zależy od tego co czujemy. pokaż całość

      +: haes82
    • więcej komentarzy (4)

  •  
    M..........y

    +14

    "Fakt, że pośród księży pojawiają się pedofile absolutnie nie jest dziwny. Pedofile lgną do tzw. zawodów zaufania publicznego, czyli takich, którym powierza się pracę z dziećmi (to samo dotyczy nauczycieli). Ksiądz-pedofil to nie jest ksiądz, który został pedofilem, ale pedofil, który przyjął święcenia i udaje księdza, aby zbliżyć się do dzieci niczym wilk w owczej skórze." A. Wielomski . Trafne
    #pedofilia #pedofiliawkosciele #katolicyzm #lewactwo
    pokaż całość

    +: Siedzi, F.......t +12 innych
Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #pedofiliawkosciele

Archiwum tagów