•  

    Tag niby rzecze #10fragsforlife, ale złożę hołd natychmiast powstałej tradycji ograniczenia listy do pozycji pięciu – przede wszystkim dlatego, że jednak za mało jeszcze mój nos doświadczył, aby dycha była sensowna. Jak będzie dobrze ponad sto znanych, to będzie można poszerzać.

    W porządku, w kolejności (prawie) alfabetycznej, bez wartościowania wewnątrz.

    1. Gucci Pour Homme II

    Przez wiele lat miałem w domu fiołki, stąd i zapach liści tych kwiatków jest mi nieobcy. Wiele osób twierdzi, że w GPH II dominuje nuta herbaty, ale jak na moje jest ona rozpuszczalnikiem, w którym zanurzono dwa pierwszoplanowe akcenty: liścia fiołka właśnie i cynamonu. Błękitny płyn od Gucciego emituje zapach niezwykle uniwersalny, jednocześnie orzeźwiający i otulający. Ma tylko jeden problem jako produkt: parametry użytkowe. Zdecydowanie nie wystarczy test woni na bloterku, trzeba ponosić i sprawdzić na swojej skórze, do której grupy należymy: szczęśliwców, którzy nie odczuwają żadnych niedostatków czy pechowców, którzy mimo piękna kompozycji nie mogą się nią cieszyć w pełni z powodu efemeryczności. Ja należę chyba do obydwu grup jednocześnie, w zależności od dnia doświadczyłem zarówno jednego, jak i drugiego stanu. Ostatnio wszedłem w posiadanie bardzo bliskiego GPHII zapachu, mianowicie: Hanae Mori HiM (notabene opisywany na 150perfum) i jestem niezwykle zadowolony. Propozycja z Japonii cieplejsza niż ta z włoskiego domu mody, bardziej drzewna niż ozonowa, ale w centrum gra z pełną stanowczością ten sam duet, który wzbudza moje uwielbienie. Globalnie użyłem raz i na ten moment zdecydowanie nie podzielam wrażeń @dr_love co do projekcji, na mojej skórze zapach pulsuje wyraziście przez wiele godzin. Mimo tego wszystkiego obawiam się, że Gucia zastąpić będzie ciężko, więc to on znalazł się na mojej liście, był zresztą pierwszy.

    2. Guerlain L'Instant de Guerlain Pour Homme

    Pana Instanta opisywałem już tutaj. Cóż, technicznie nie jest to ten sam produkt, który pojawił się na liście od @dradziak (on opisywał EDP, ja wodę toaletową), ale wystąpienie tej samej nazwy mimo ledwie trzech wpisów pod tagiem nakazuje uznać hipotezę przypadkowości za mało wiarygodną. I rzeczywiście, Instant zdecydowanie zasługuje na uznanie. Perfumy wielowarstwowe, głębokie, eleganckie, apetyczne. Gorzkie kakao i kwaśne cytrusy podane w rozgrzewającym, aromatycznym sosie z nutką anyżu. Świetna trwałość i nigdy nie zanikająca, choć zupełnie nieagresywna projekcja. L’instant jest w dla ciała tym, czym dla domku w górach jest rozpalony kominek. Na zimniejsze dni po prostu majstersztyk.

    3. Guerlain L’eau Boisee

    Skoro jest coś na temperaturę niską, musi być też coś na gorąc. Gdybym miał zostać z jednym zapachem o takim przeznaczeniu, nie wahałbym się ani moment. L’eau Boisee niewątpliwie jest świeżakiem, ale o charakterze zgoła odmiennym od przeciętnej letniej pozycji, która, głosem stanowczym lub szeptem, ale konsekwentnie oznajmia: świeże pranie. L’eau Boisee nie mówi nic. L’eau Boisee jest generatorem mikroklimatu. Kilka chmurek wystarczy, żeby stała się rzecz niezwykła. Mimo tego, że technicznie idziecie przez miasto w trzydziestostopniowym upale, nie możecie odpędzić się od wrażenia, że właśnie jest szósta rano i usiedliście na środku leśnej polany, na pokrytej poranną rosą trawie, w ręku trzymając porządnie schłodzone mohito. Przepiękna, mrożąca zieloność. Dla osób, które w perfumach w ogóle tolerują wyłącznie świeże klimaty (chociaż raczej próżno ich szukać pod tym tagiem ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), L’eau Boisee na pewno sprawdzi się jako zapach uniwersalny. Klasy i jakości nie sposób mu odmówić, nie sposób również pachnieć nim źle nawet w grudniu.

    4. Terre d’Hermes

    Był taki okres, że od czasu do czasu odwiedzałem jakiegoś Douglasa lub Sephorę, w głowie mając kilka pozycji, z którymi chcę się wstępnie zapoznać, zazwyczaj z powodu zachwytów na perfuforum lub słupków na fragrantice ( ͡° ͜ʖ ͡°). Skutkiem takich wizyt było trochę skrzywień twarzy, dużo „meh”, cała masa „hmm, podoba mi się”. I był jeden strzał z armaty – Terre d’Hermes. Powąchałem raz i byłem pewien. Chcę. Ową żądzę zaspokoiłem naprędce zakupem 30 ml odlewki na perfuforum. Hermes proponuje niesamowitą ziemistą głębię, serwuje agresję korzennej świeżości przełamaną pomarańczowym aksamitem. Zapach potrafi jednocześnie rozgrzać nozdrza i zapewnić powiew gładkiej świeżości. Ucieleśnienie surowości, niezwykle uniwersalne, wielowarstwowe i zależne w swej postaci od temperatury, w której jest serwowane. Nada się na każdą porę roku, chociaż ani w upale, ani w mrozie nie pokaże właściwej sobie doskonałości. Za to jesienią i na wiosnę… Tylko aplikować. I czekać komplementów, a te pojawiają się często.

    5. Yves Saint Laurent Opium Pour Homme

    Opium Homme od YSL charakteryzują dwie rzeczy: flakon, który według mnie jest po prostu byle jaki i zupełnie nie przystaje do poziomu ukrytej wewnątrz mikstury i nazwa, która nie mogła być lepsza. Bo zapach z francuskiej stajni to prawdziwy olfaktoryczny narkotyk, od którego nie sposób się oderwać. Niejednokrotnie przy okazji sprawdzania różnych perfum psikałem sobie i Opium na papierek, zwyczajnie nie byłem w stanie się powstrzymać. Nie wiem, czy można właściwie opisać ten zapach, ale jestem zobligowany spróbować. Opium pour homme to majestatyczna, żywiczna intensywność. To głęboki balsam o anyżowo-porzeczkowym posmaku. To przeszywające mózg na wylot orientalne ostrze. W tłumie słodkich ulepów Opium jest prawdziwym księciem, któremu trzeba oddać pokłon. W „ostatnich 5 zapachach” musiała się znaleźć dedykowana pozycja wyjściowa (na kluby ( ͡° ͜ʖ ͡°)) i nie mógłbym z czystym sumieniem postawić czegoś ponad dzieło Yves Saint Laurent.

    Nie nominuję nikogo, bo nie lubię tego robić. Kto będzie chciał, napisze ; ) Miłego
    #perfumy
    pokaż całość

  •  

    No dobrze, z góry mówię, że nie mam najmniejszych szans nawet zbliżyć się do poziomu @dradziak jeśli chodzi o opisywanie zapachów :)

    W sumie rzucił mnie na głęboką wodę, gdyż w "świecie perfum" nie jestem zbyt długo ale udało mi się wybrać kilka zapachów "for life".
    Honorable Mentions :D
    -Burberry London for men - chyba za popularność jako zimowy zapach :)
    -Terre d'Hermès Eau Très Fraîche - Tej mandarynko-pomarańczy (odkrytej przeze mnie dopiero wczoraj) nie wymienie na nic. Zapach według mnie idealnie pasujący do światecznego stołu (wigilijnego oczywiscie ;p)
    -Kilka zapachów z Zary (nie będę wymieniał, zapraszam do wąchania)

    5. Versace Eros
    Wielu pewnie tutaj pokręci przez chwile głowami w niedowierzaniu (niestety jest to moja lista i nic wam do niej ;p). Jest to zapach, który moją przygodę ze światem perfum niejako zapoczątkował. Był to mój pierwszy zapach z "wyższej" półki. Wcześniej jak większość nastolatków nie psikałem sie wcale albo czymś z grupy Lacoste Challange lub inne Nike. Dodatkową ciekawostką niech będzie to, że po wielu próbach znalezienia pierwszego zapachu ten kupiłem w ciemno i zaskoczyło... Perfum opisywać w tym przypadku nie muszę. Każdy na pewno doświadczył nie raz i nie dwa jego miętowo-waniliowego zapachu.
    Co ciekawe, spotkałem sie nie jeden raz z opinia, że mięty nie czuć. Dziwni Ci ludzie :)
    Po głębszym zanurzeniu sie w świat perfum używam go już teraz tylko latem albo na wieczór po prysznicu (typowy netflix&chill).

    4.Prada L'homme
    No cóż... Fresh fabric softener with a luxury touch... Tutaj Jeremy jest wyjątkowo trafny. Chyba najbardziej rozpoznawalny irysowo szminkowy zapach na scenie designer'skich perfum. Nie jest to killer jeśli chodzi o parametry i projekcje ale chyba takie założenie przyświecało twórczyni (Daniela Andrier). Typowo biurowo-uczelniany nienachalny zapach.

    3.Versace Dylan Blue
    Kolejny Versace na liście... Ten z kolei o wiele bardziej uniwersalny. Caloroczny, ambroxanowy zapach przez wielu porównywany do Dior Sauvage lub Bleu de chanel. Tak jak porównanie do DS jestem w stanie zrozumieć tak przyrównywanie go do BDC jest co najmniej nie na miejscu. Jedyne co mają wspólnego to cytrusowe otwarcie według mnie. Jeśli o DS chodzi to w mojej skromnej opinii VDB jest lepszy i bezpieczniejszy w odbiorze przez otoczenie. O cenach tych trzech pozycji nie będę wspominał ale VDB wychodzi w tej bitwie zdecydowanie zwycięsko.

    2.Jean Paul Gaultier Ultra Male
    Czy trzeba opisywać ten zapach? Ktoś go w ogóle jeszcze nie czuł? Jedni go kochają, inni nienawidzą. Ja należe do tej pierwszej grupy (po liście może tego nie widać ale lubię słodkie zapachy). Strasznie słodka gruszka, okraszona daodatkowo cukrem i cynamonem. Przełamane to wszystko wanilią, miętą i chyba lawendą. Projekcja oraz intensywność ponad wszystko co miałem do tej pory przez co trzeba uważać ile się go aplikuje. No chyba, że nie lubicie ludzi ze swojego otoczenia wtedy można ich takil JPGUM bardzo udanie zemdlić :D

    1.Chanel Bleu de Chanel
    No i tutaj sprawa jest dziwna. Flakonu jeszcze nie miałem. Kilka odlewek i małych próbek. Cóż. Cytrusy, Imbir, Kadzidło, troszkę mięty i pieprzu i mamy idealnego drin... Perfumy :)
    Zapach dosyć biegunowo odbierany w perfumowym światku. Ja się w nim zakochałem. Czemu? Szczerze nie mam pojęcia. Czy jest to genialny zapach? Zdecydowanie są lepsze a BDC jest DOBRY. Może trwałość i projekcja nadrabiają? No właśnie tutaj też szału nie ma. Pytanie tylko czemu ten zapach jest tak uzależniający? :)
    Może dlatego, że BDC sa zapachem eleganckim, lekko szarmanckim, męskim ale nie ciężkim zarazem. Jakoś tak idealnie współgra on ze mna, z moim stylem bycia i ubiorem. Pasuje zarówno do skórzanej kurtki jak i do marynarki ubieranej na "sportowo". Na okazje bardziej formalne również się sprawdza!
    Są to takie perfumy, które nie są i chyba nigdy nie będą gloryfikowane na forach i opiniach właśnie z powodu osób, które go noszą. Nie wymądrzających się, nie krzykliwych, można by ich krotko opisać jako facetów z klasą. Jakby perfumy włożyc w świat samochodów to w świecie super głośnych sportowych aut których mamy wiele BDC jest takim równie mocnym jednak o wiele bardziej eleganckim Bentleyem.

    Tak wiem, że nie umiem pisać.
    Kogoś trzeba nominować tak więc losowo @IamHater @Minishcap oraz @pinkquartz (poznajmy też damską liste)

    #perfumy
    #10fragsforlife
    pokaż całość

  •  

    #150perfum #perfumy 44/150

    Azzaro pour Homme (1978)

    Zacznę od tego, że poniższa recenzja będzie dla wersji z lat 90tych, więc odczucia osób testujących go obecnie w perfumeriach mogą być zgoła inne. Azzaro pour Homme to sztandarowy przykład zapachu "salonu fryzjerskiego", należący do tak zwanej grupy aromatic fougere i stał się ojcem wielu późniejszych popularnych perfum takich jak m.in słynne Rive Gauche w wersji dla panów. Mimo, że stworzony został w 1978 roku to jego ciągła obecność na półkach popularnych perfumerii może świadczyć o tym, że nie zestarzał się aż tak bardzo jak wskazuje na to jego akt urodzenia i ciągle jest chętnie wybierany. Azzaro to zapach czysty, elegancki i bardzo męski. Metaliczny aromat Azzaro przypomina świeżo co ogoloną twarz. Legenda głosi, że osoby, które stoją za jego wykonaniem potrzebowały aż ponad 300 składników. Te bogactwo z pewnością da się wyczuć i nawet niewprawiony nos bez problemu stwierdzi, że wybierając Azzaro będziemy mieli do czynienia z prawdziwym klasykiem. Azzaro pour Homme ma w sobie praktycznie wszystkie nuty kojarzone z męskimi pachnidłami. Wyczujemy tu tytoń, mech dębowy, kmin, lawendę, tonkę, ambrę, świeże cytrusy, czy skórę, a gdzieś tam w otwarciu da się nawet wyczuć aromat irysa, zupełnie innego od tego znanego z unisexowych Diorów. Parametry może nie są jakieś wybitne i mimo, że na mojej skórze dociąga on do 10 godzin bez większych problemów, tak projekcja jest mocna przez pierwszą godzinę albo dwie, później staje się bliskoskórny. Testowałem niby niedawno w perfumerii nowe wypusty i różnica w zapachu była bardzo mała, jednak o parametrach tych nowszych wersji się nie wypowiem. Jeśli podobają wam się takie zapachy jak Rive Gauche, Penhaligon's Sartorial, Aramis Tuscany per Uomo czy Houbigant Fougere Royale to Azzaro będzie dla Was idealny. Mojej dziewczynie co prawda nie przypadł do gustu i nazywa go starym dziadem ale znam sporo młodszych osób, którym akurat klimat Azzaro pour Homme bardzo odpowiada, więc tak naprawdę nie ma tutaj żadnej reguły związanej z jego odbiorem przez otoczenie. Zaletą jest też mała cena Azzaro, bo można go tak naprawdę dostać za śmieszne pieniądze w internecie testując go wcześniej w drogeriach na S. i D. :))))

    typ: aromatic fougere
    zapach: 7,5/10
    trwałość: 8,0/10
    projekcja: 6,5/10
    cena: od 80 zł za 100 ml
    podobne: Aramis Tuscany per Uomo
    https://www.parfumo.net/Perfumes/Azzaro/Azzaro_pour_Homme
    https://www.fragrantica.com/perfume/Azzaro/Azzaro-pour-Homme-829.html
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: uiimages.parfumo.de

  •  

    No to zaczynamy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Pewnie niektórzy z Was kojarzą zabawę jupiterów, która polega na wybraniu 10 zapachów, które by się trzymało przez całe życie.
    Oczywiście im więcej testujemy, możemy być bardziej podatni na pewne zmiany w naszych osobistych rankingach i preferencjach, jednakże z perfumami jest trochę jak z zakochaniem.
    Pamiętamy swoją pierwszą wielką miłość, pamiętamy swoje zauroczenia, pierwsze mocniejsze bicie serca na czyjś widok.
    O to moja lista zapachów, dzięki którym moje serce zabiło ciut szybciej niż zazwyczaj, bądź mają ważną pozycję na mojej zapachowej półce.

    1.Yves Saint Laurent - La Nuit de L'Homme

    Jest to jeden z tych zapachów, które są "oklepane i sztampowe", ale również jest to jeden z tych zapachów o którym najwięcej się mówi wśród perfumowych freaków i zwyczajnych użytkowników perfum.
    Nie bez przesady jest już ponad 50 stron na perfuforum, które próbują go opisać, prowadzić o nim wszelkie dywagacje (niestety w dużej mierze na temat reformulacji).
    W prosty sposób noszalny, ale także seksowny, odrobinę gormoundowy, ale także drzewny.
    Jeden z tych zapachów, gdzie nikt nie powie, że śmierdzi, czy jest ohydny.
    Zawsze znajdzie mniejszą, bądź większą aprobatę.
    Jedyny wypust, który bez zastanowienia kupiłem w pojemności 200ml i w którym się zakochałem od pierwszego powąchania.
    Co najśmieszniejsze posiadam Frozen Cologne, Day Y, czy Strolling Over Heaven, które są jego klonami, a samego oryginału nie posiadam.
    Na to akurat jest proste wytłumaczenie - bardzo słabe parametry, po reformulacjach.
    Jeszcze śmieszniejszą rzeczą jest to, że nie używam ich prawie w ogóle, natomiast używam Dolce & Gabbana - The One Collector's Edition, który dla mnie jest bratem La Nuit i trzyma na mojej skórze o wiele dłużej, a przyjemność z noszenia mam tylko trochę mniejszą.
    Moje alter ego dla Lalique - Encre Noire.
    Moja mała miłość platoniczna.

    2.Rasasi - Hawas

    Dziwnym jest to, że gdy przeszedłem do tej pozycji to bardzo głęboko wzdychnąłem.
    Hawasa nie uważam za szczyt kompozycyjnej finezji, ani za perfumy które potrafią zawładnąć wyobraźnią osoby, która w jakiś sposób mogła doświadczyć perfumy w totalnej skrajności co do Hawasa - pachnące zgniłą piwnicą, szaletem miejskim, czy prochem strzelniczym.
    Nie sposób mi znaleźć w głowię określenia, które miały by nad wyraz komplementować ten zapach, w opozycji do zapachów które posiadają swój unikalny charakter i są dość osobliwe.
    Hawas natomiast jest dla mnie kwintesencją nowoczesnego perfumiarstwa, które ma być przyjemne i dostępne dla prawie każdej osoby.
    Ma nie szokować, podobać się płci przeciwnej, zaznaczać się wśród tłumu.
    Zawsze dać radę i być jak skrzydłowy na imprezie, któremu puścisz oko i wiecie co dalej robić, a w tym wszystkim jest jakość (pstryczek w nos do Invictusa).
    Takie właśnie jest Rasasi - jak Toyota wśród samochód .
    Jak użyjesz go w lato, nawet jak użyjesz go w zimę, czy deszczową jesień i budzącą się do życia wiosne, to zawsze w mniej lub bardziej zgrabny sposób wygrzebie się z każdej sytuacji.
    Niby Toyota jest tak oklepana i popularna, ale powiedzcie szczerze.
    Kto nie chciałby mieć Toyoty w swoim garażu?
    Ja właśnie taką już posiadam.

    3.Guerlain L'Instant de Guerlain Pour Homme

    Jakie to życie potrafi być przewrotne i zaskakujące.
    Są takie zapachy, które gdzieś chodzą nam po głowię dłużej, czy krócej, ale chodzą i pomalutku odznaczają się w naszej świadomości.
    Mówiąc instant mam w głowię słowo natychmiast i tak się stało z tym zapachem - od razu zawładnął moim olfaktorycznym sercem (bo chyba tam jakieś perfumy płyną, a nie krew).
    Dość dawno temu poznałem ten zapach i spodobał mi się, ale nie na tyle by był pozycją must buy.
    Kilkukrotnie do niego wracałem, bo gdzieś tam krążył w orbicie moich zainteresowań, ale nigdy to nie była wersja EDP, tylko EDT.
    Sądziłem, że może jestem trochę za młody na ten zapach przez te drzewno-przyprawowe akordy i że potrzebuję czegoś może bardziej łatwego w odbiorze dla samego siebie i otoczenia.
    Chciałbym krzyknąć - jakże byłem w błędzie, ale tak się nie stanie.
    Potrzebowałem najwyraźniej trochę czasu, by sięgnąć po wersję EDP i wtedy to się stało.
    Moje wszelkie rozterki i wątpliwości znikły, gdy otulił mnie drzewny zapach, przemieszany z niesamowicie zbalansowanym kakao.
    Nic tutaj nie krzyczy mówiąc patrz na mnie, tutaj jestem, widzisz mnie?
    Po prostu jest i otula swoim ciepłem i faktycznie mogę z ręką na sercu powiedzieć, że nie widzę go dla młodszej osoby, ale dla kogoś kto patrząc w lustro widzi w swoich oczach wiele doświadczeń, które miały być bardziej ciężką nauką na przyszłość.
    Widzę w nich spokój, stabilizacje, ale także i radość.
    Dom, piękny dębowy dom w środku lasu, pośród głuszy drzew.
    Ciepło, które zostaję gdy zamkniemy oczy.

    4.Tom Ford - Ombré Leather

    Chyba każdy się ze mną zgodzi, że poziom kompozycji i jakość perfum brandowanych marką Tom Ford jest co najmniej dobra i nie ma tutaj pola do dyskusji.
    W każdym zapachu który do tej pory miałem przyjemność testować, była niesamowita solidność i dało się odczuć, że co jak co, ale jest to marka premium.
    Nadal sądzi się, że Dior, czy Chanel są wyznacznikami luksusu, ale moim zdaniem tak już nie jest za sprawą licznych reformulacji które jak woda drążąca skałę powoli niszczą reputacje tych znamienitych marek.
    Pierwszy zapach zza Oceanu, który zakręcił w mojej głowię nazywa się Black Orchidea i nadal uważam go za propozycję która ma niesamowitą moc przekazu i wyrazu w sobie i tylko wybrani będą mogli ją "ujarzmić".
    Jednak to Ombre Leather w końcu sprawiło, że posiadam swój balans między Tuscan Leather, a Yuqawam bez tego krzykliwego kadzidła, przebijających się malin, ale za to z najlepszą skórą jaką kiedykolwiek wąchałem.
    Wszystkiego dopełnia fakt, że wyczuwam tam również inklinacje wiśni która z kolei nawiązuje do perfum które także niezmiernie cenie - Guerlain - Ideal EDP.
    Moja garniturowa propozycja, gdzie wiem, że będę po prostu dobrze pachnieć i doda mi pewności siebie.
    W końcu to Tom Ford, a kto jak nie On zna się na dobrze skrojonym garniturze?

    5.Lalique - Encre Noire

    Gdybym miał wymienić jeden niszowy zapach, który osiągnął sukces wśród mainstreamowych propozycji, to będzie właśnie czarny atrament.
    W pewnym momencie miałem wrażenie, że pojawia się w każdej możliwej propozycji i trochę mnie to dziwiło, przecież nie jest to propozycja którą można polecać w ciemno i nie martwić się o pierwszą reakcję, gdy się go powącha, ale można polecać go w ciemno jeśli zależy Wam na flakonie.
    Gdy pierwszy raz zobaczyłem ten ciemny, minimalistyczny flakon, z białym, prostym napisem i drewnianym korkiem to od razu się zakochałem i wiedziałem, że jesteśmy dla siebie stworzeni.
    Nigdy później już tak nie miałem i wszystkiego dopełnia fakt, że gdy powąchałem go pierwszy raz, to miałem wrażenie, że właśnie tak sobie go wyobrażałem
    Moim pierwszym zakupem był Azzaro - Chrome, ale to własnie Lalique uważam, za swój pierwszy w pełni świadomy zakup, który był iskrą do olfaktorycznego zapłonu, który trwa do teraz.
    Jest to mój schron, gdy czuję się źle.
    Moje odludzie i mój horyzont zdarzeń.
    Gdy go przekroczysz, nie będzie już odwrotu i pochłonie Cię wieczną czernią które zawsze pochłania, ale nic nie oddaję.
    Są to perfumy które jako jedyne odzwierciedlają moją duszę, moją prawdziwość i nawet jeśli nie noszę go często, czekam aż będzie chłodna jesień i zima, a potem odstawiam go na półkę i cały rok wącham tylko z korka, to gdybym miał zostawić tylko jedne perfumy do końca życia, to właśnie byłoby to Encre Noire.
    A może coś się jeszcze zmieni....?

    O to moja lista zapachów na całe życie, ale jak dobrze wiecie ono ewoluuję, zmienia się i jest sinusoidą, dlatego nigdy nie wiadomo, czy może któraś z pozycji nie zostanie wyparta.
    Chciałem napisać pięć propozycji, bo czuję, że jest to odpowiednia liczba na ten moment.
    Mam nadzieję, że mój wpis w sposób godziwy na rozpoczęcie życia tego tagu.

    Mógłbym nominować do wyzwania pewne oczywiste osoby, ale chce, aby to wyzwanie nabrało trochę więcej kolorytu, a na tę osoby o których myślę przyjdzie z pewnością pora, więc nominuję do wyzwania @tymczasowy_wykopek (pokaż co potrafisz :P) i @celuch1920.
    Powodzenia chłopaki :D

    Ps. Ruszam ze swoim tagiem #scentlife, pod którym będę prawdopodobnie swoje wszystkie przemyślenia wrzucał :)

    #10fragsforlife #scentlife #perfumy
    pokaż całość

    źródło: encre noire.png

  •  

    #150perfum #perfumy 43/150

    Lanvin Avant Garde (2011)

    Nie ma sensu według mnie niepotrzebnie zaprzątać sobie głowę wątpliwej jakości klonami popularnych zapachów z Zary, skoro dopłacając parę groszy można mieć dużo ciekawszą kompozycje z wyraźnie lepszej jakości składników i jednocześnie nie będącą perfidną zżynką z oryginału. Nie żebym coś miał do Zary bo i u nich zdarzają się perełki ale większość to niestety tylko zwykłe kopie co nie najlepiej wpływa na renomę marki. Pytacie mnie często o coś budżetowego na jesień to proszę bardzo, bo dziś będzie słodki, niedrogi zapach na chłodniejsze dni, który podoba się płci przeciwnej a do tego ma niezłe parametry i generalnie jest bardzo dobrze skomponowanym pachnidłem. Zmieścicie się w 100 zł i nie pożałujecie.
    Wielu porównuje go do obrastającego powoli w kult La Nuit de L'Homme od YSL, ale według mnie te porównania są zupełnie niepotrzebne. La Nuit bliżej do klonów z Zary a porównywanie go do Lanvina czy takiego Salvatore Ferragamo F Black umniejsza trochę tym zapachom bo klimatem może i są podobne ale to zupełnie różne perfumy, które na swoją pozycję powinny pracować tym jakie są w rzeczywistości a nie tym co faktycznie przypominają. Lanvin Avant Garde to tytoniowo-przyprawowe perfumy o słodkim aromacie, trochę metroseksualne, podobające się tak samo kobietom jak i facetom, chociaż kobietom pewnie o wiele bardziej na panach niż na innych kobietach ;) Tytoń przyprawiony kardamonem, lawendą, gałką muszkatołową, do tego ambra, różne rodzaje pieprzu, bergamotka, jałowiec i przede wszystkim wosk pszczeli nadający słodki, fajkowy klimat dla tytoniu, który jest tu pierwszoplanowym składnikiem. Eleganckie, klimatyczne, takie trochę randkowe ale dobre też do noszenia na co dzień, preferowane pewnie w chłodniejsze wieczory w porze roku jaką mamy obecnie. Przyznam się bez bicia, że ze względu na makabryczną ilość perfum jakie dochodzą ostatnio do mojej kolekcji, ostatni raz je nosiłem jakoś w czerwcu, ale macie moje słowo, że Avant Garde jest idealny na jesień. Na koniec jeszcze pare słów o parametrach. Wiele razy pod moimi postami ktoś kwestionował to jak na mnie leżą niektóre perfumy, jedne wyraźnie krócej, inne dłużej, wiele tu zależy od pH skóry, pogody, reformulacji, temperatury ciała itd. O Avant Garde da się wyczytać, że nie należą do najmocniejszych ale na mnie siedzą bardzo dobrze. Trwałość to ponad 10 godzin (!) z czego projekcja bardzo zadowalająca przez pierwsze 2 i od La Nuit czy Zary gorszy na pewno nie będzie. Ostatni test był robiony w czerwcu a nie od dziś wiadomo, że upał tak samo jak i silny mróz potrafią zabić nawet największych killerów więc tym bardziej ukłony przed Avant Garde. Pantydropper, crowd-pleaser, który nawet jak się nie spodoba po zakupie w ciemno to w sekundę sie znajdzie ktoś chętny na niego.

    typ: spicy-sweet
    zapach: 7,0/10
    trwałość: 8,0/10
    projekcja: 7,0/10
    cena: 30 ml za 60 zł (perfumyexpress.pl. allegro, 2find)

    https://www.parfumo.net/Perfumes/Lanvin/Avant_Garde
    https://www.fragrantica.com/perfume/Lanvin/Avant-Garde-13612.html
    pokaż całość

  •  

    Kojarzycie może 'akcje' od perfumeryjnych youtuberów pt. "Keep Only 10 Fragrances For Life"? Może zrobimy wykopową wersję?

    Pod tagiem #10fragsforlife każdy chętny wypisywałby do 10 swoich ulubionych perfum (zachęcam, żeby nie traktować tego limitu jako zasadę, bo po co na siłę coś wypisywać). Najlepiej oddzielnie designer'skie i niche'owe.

    Jako potencjalnych ambasadorów imprezy wołam naszych specjalistów: @dradziak i @dr_love.

    Z uwagi na niechęć do podobnych zapachów zapraszam @Saelvethil, jestem ciekawy co najbardziej ci się podoba.

    Jeśli chodzi o mnie to jestem dziwakiem i nie mam za dużej kolekcji. Większość zapachów testuje na papierku, bo nie podoba mi się wystarczająco, aby zaszczycić mojej skóry. Moje ostatnie kilka wypadów na 'łowy' w celu znalezienia kolejnego zakupu były nieowocne. Taka akcja może być zarówno dla mnie jak i dla innych pewną inspiracją w wybieraniu kolejnych zapachów do testowania/kupowania

    W związku z powyższym + niedużym doświadczeniem do swojej listy wybrańców mogę wytypować jedynie:
    - Vesrace Dylan Blue
    - D&G The One Parfum

    #perfumy
    pokaż całość

  •  

    #150perfum #perfumy 42/150

    Mugler Alien Man (2018)

    Były już nawet perfumy z lat 60tych a z obecnego roku chyba jeszcze nic, więc czas na w miarę świeży wypust. Alien Man od Muglera to zapach, który zanim jeszcze dobrze nie wszedł na rynek to zdołał zostać zmieszany z błotem za niby tandetny flakon, a później było już tylko gorzej, ciągłe narzekanie, że albo nie przypomina damskiego Aliena albo, że nie jest rewolucyjny jak A*Men. Ano nie jest, ale nie jest tez złym zapachem i według mnie nie zasługuje na takie dissy a na docenienie jego kompozycji.
    W Alienie mamy ciekawe zestawienie nut, niespotykane w designerskich perfumach - ambra choć bardzo popularna i wszechobecna to tym razem pojawia się obok takich składników jak drzewo kaszmirowe, buk (!), koper (!), osmanthus,
    do tego skóra, różnorakie przyprawy, trochę wanilii, lawenda, która staje się co raz bardziej zapomniana, mięta, no dużo tego jest i żeby wyczuć poszczególne składniki to trzeba mieć dobrego nosa. W skrócie, perfumy drzewno-korzenne. Zapach jest przyjemny i bardzo ciekawy też z jednego prostego powodu, otóż mi on bardzo przypomina perfumy z lat 90tych i 80tych! Myślałem, ze tylko ja mam takie wrażenie, ale Alien porównywany jest do Jil Sander Man Pure (sam nie wiem, ale raczej jestem w stanie uwierzyć w to porównanie bo ten Sander wyprzedzał swoją epokę o jakieś 20 lat) czy Elizabeth Taylor Passion, którego też niestety nie znam ale już niejedna osoba wskazała takie porównanie w sieci. Ja osobiście nie mam żadnego konkretnego zapachu na myśli, po prostu klimat jaki mu towarzyszy jest mi dobrze znany bo mam sporo perfum z lat 80tych i 90tych i jakbym wąchał je w ciemno i ktoś mi powiedział, że to jakiś tam Jil Sander z 1988 albo inny Cacharel z 1992 to bym uwierzył z miejsca. Ogólnie da sie tu wyczuć ten fajny klimat poprzedniego wieku przez co nie jest to typowy mainstreamowy zapach jakich wiele co wyróżnia się na plus w obecnych trendach. Wiadomo, że każdy oczekiwał od Muglera, że zmieni coś w grze a ten zrobił po prostu ciekawe perfumy, które w moim odczuciu coś jednak zmieniły. Parametry tez ma nie najgorsze, nie mamy tu killera ale dobry poziom. Trwałość 8-10h a projekcja bardzo sympatyczna przez pierwsze 2-3h, podczas której nie dusi ale spokojnie czuć, że użyło się perfum. Nie jest to na mnie zapach bliskoskórny czego mogłem się spodziewać po niepochlebnych recenzjach.Ogólnie to polecam przetestować, może komuś przypadnie do gustu tak jak mi.

    typ: spicy-woody
    zapach: 7,0/10
    trwałość: 7,0/10
    projekcja: 7,0/10
    podobne: Jil Sander Man Pure, Elizabeth Taylor Passion for Men, ale to trzeba sprawdzić.
    cena: ~200 zł / 50 ml
    https://www.parfumo.net/Perfumes/Thierry_Mugler/Alien_Man
    https://www.fragrantica.com/perfume/Mugler/Alien-Man-49503.html
    pokaż całość

  •  

    #150perfum #perfumy 41/150

    Sisley Eau d'Ikar (2011)

    Czas na jednego z najbardziej nadzwyczajnych świeżaków jakiego udało mi się poznać. Woda, której wiodącym składnikiem jest mastyks, czyli żywica pozyskiwana z drzewa rosnącego tylko w jednym miejscu na ziemi, na jednej z greckich wysp. Ciekawostką jest też fakt, że flakon dla Eau d'Ikar zaprojektował polski rzeźbiarz Bronisław Krzysztof.

    W ogóle to nazywanie Sisley Eau d'Ikar świeżakiem to troche pójście na skróty, bo nie jest to typowy odświeżacz na letnie upały. Jest to bardziej zapach złożony niż większość cytrusowych czy morskich perfum. Oprócz mastyksu mamy tam irysa czy nasiona marchewki co nadaje im korzenny ton do tego drzewo sandałowe, trzcinę, białe kwiaty w postaci jaśminu i masę innych nut. Same cytrusy są natomiast pięknie podane bo nie są syntetyczne a naturalne i soczyste przez co można poczuć dużą jakość bijącą od tych perfum. Dla mnie idealną pora dla Sisley jest wiosną. W upały niby też się sprawdza, ale wiosną, to tak naprawdę Ikar rozwija w pełni swoje skrzydła. Zakochałem się w nich zaraz po premierze i już po pierwszym niuchu wiedziałem, że chce je mieć, tylko taktycznie zaczekam aż ceny spadną bo za setkę trzeba było płacić jakoś koło 80 funtów. Parametry w moim przypadku są bardzo zależne od pogody czy temperatury ciała. Projekcja jest o wiele większa w chłodniejsze dni i jest wtedy wyczuwalny dookoła mnie przez około 3 godziny. Trwałość to tak średnio wychodzi około 8 godzin więc jak na zapach świeżo-korzenny jest naprawdę dobrze. Plus dla Wody Ikara też za przepiękny flakon.
    Polecam szczególnie tym, którym nudzą się już morsko-cytrusowe klimaty i chcą pachnieć jednocześnie świeżo i wyjątkowo, a nie jak co druga mijana osoba na ulicy.

    typ: citrus-green
    zapach: 9,0/10
    projekcja: 7,0/10
    trwałość: 7,0/10
    cena: 170 zł za 100 ml tester / około 350 zł za 100 ml produktu

    https://www.parfumo.net/Perfumes/Sisley/Eau_d_Ikar
    https://www.fragrantica.com/perfume/Sisley/Eau-d-Ikar-12867.html
    pokaż całość

  •  

    A więc, w niedziele wieczorem zamawiam kolejną partię Adnana ( ͡° ͜ʖ ͡°), od ostatniego zamówienia uzbierało się osób na kolejne 9 flakoników. Jeżeli ktoś chce się jeszcze załapać to piszcie pod postem albo na pw ;)
    Standardowo przesyłka idzie z Karstadt i cena ta sama co ostatnio, 85zł + 13,76zł paczkomat.

    #perfumy

  •  

    #150perfum #perfumy 40/150

    Serge Lutens Chergui (2001)

    Czas wrócić do mojej ulubionej marki perfum. Są takie perfumy w których zakochuje się od razu a są takie, którym potrzebuje dać czas i dopiero za 5 czy 10 testem mnie rozwalają na łopatki i tak było właśnie z Chergui. Chyba nie ma Lutensa, którego nie lubię jednak do Chergui podchodziłem z wielkim dystansem, bo to obok Ambre Sultan i Fille en Aiguilles perfumy mające największy fejm. O ile sława Sułtana jest bezsprzecznie zasłużona a File Fille en Aiguilles ciągle jest u mnie w poczekalni, tak Chergui zdążyłem w końcu pokochać po kilku wcześniejszych nieudanych podejściach bez końcowego "wow".
    Uwielbiam zapachy medyczne, balsamiczne czy syropowe, a taki właśnie jest Chergui. Mamy tu pięknie ukazany tytoń oblany miodem, drzewo sandałowe, kadzidło czy ambrę. Wszystko jest genialnie zbalansowane a zapach jest niesamowicie gęsty, orientalnie-słodki i strasznie rozgrzewający. Kadzidło nie zaburza całokształtu kompozycji przez co co Chergui wydaje się być wspaniałą opcją na zimowe wieczory. I co do samego aromatu to w sumie byłoby na tyle. Nie jest to może jakiś ultra męski zapach przez swoją słodycz, ale nie skręcą też jakoś wyraźnie w różową stronę. W sieci można znaleźć recenzje wielu pań lubujących się w noszeniu właśnie tego pachnidła. Perfumy, którym mało brakuje do bycia arcydziełem i jedynym w sumie słabym ogniwem Chergui są parametry. Nie są tak tragiczne jak o nim piszą internauci ale jednak to nie jest to czego oczekiwałem po tak wspaniałym zapachu. Mamy tu projekcje przez pierwszą godzinę na wyraźnym i niezłym poziomie, później jest umiarkowanie a następnie Chergui staje się bliskoskórny i koło 6 godziny przestaje czuć je całkowicie. Wielu by powiedziało, że to taki typowy Lutens pod względem parametrów, jednak osobiście znam ich kilka o wiele mocniejszych. Wielka szkoda bo tak fantastyczny aromat chciałoby się czuć i czuć bez końca. Najlepszy na jesień i zimę. Ludziom niezaznajomionym z niszą mógłby spokojnie przypaść do gustu, a może by mógł być nawet dobrym wstępem do niej.

    typ: spicy-oriental / sweet-balsamic
    zapach: 9,5/10
    trwałośc: 6,0/10
    projekcja: 6,5/10
    cena: od 220 zł za 50 ml
    podobne: Keiko Mecheri Les Zazous

    https://www.parfumo.net/Perfumes/Serge_Lutens/Chergui
    https://www.fragrantica.com/perfume/Serge-Lutens/Chergui-2762.html
    pokaż całość

    •  

      @dr_love: Wiem, że Montale nie cieszy się najlepszą opinią, ale akurat ten zapach jest powszechnie mocno chwalony (także przez tych, którzy generalnie nie przepadają za tą marką)

    •  

      @dr_love: mam batch 2013, trwałość kilkunastogodzinna ale po reformie z tego co piszą, parametry radykalnie ograniczone, nie miałem okazji testować tej wersji. Nie wiem czy to jest dobry zapach na zapoznawanie się z niszą. Chergui jest dość ciężkie, tytoniowe, słodkie, słodko - gorzkie, kumarynowe. Na mnie chwilami rozwija się na granicy "ulepowości"

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    Nie ma to jak pobudka o 5 rano, gdy Ci półka z perfumami na łóżko spada.
    Efekt wgniecenia o moje kolano, jeszcze tylko Coach ucierpiał lekko.

    #perfumy #katastrofabudowlana #czujewkosciachzelastwo

  •  

    #150perfum #perfumy 39/150

    Fendi Fan di Fendi pour Homme (2012)

    Fendi powróciło na rynek perfum w 2012 roku po kilku latach przerwy i zaprezentowało dość innowacyjny zapach, który zyskał całkiem sporą popularność. Skórzane perfumy w mainstreamie to w ostatnich 2 dekadach rzadkość, przynajmniej takie w których cała kompozycja skupiona jest wokół skóry. Fendi pachnie głównie skórą, nie jest ona aż tak słodka jak się
    spodziewałem a jest bardziej gorzka. Oprócz skóry i nut drzewnych są jeszcze niby mandarynka, pieprz, ale tak naprawdę grają one tam tylko trzeciorzędną rolę. Karadmon oraz drzewne nuty z bazylią sprawiają natomiast takie trochę herbaciane wrażenie, że momentami da się wyczuć podobieństwo do np. Hanae Mori HiM czy Gucci Pour Homme II. Generalnie
    jest to zapach ciężki i ciepły a jeśli Hanae Mori HiM mogłoby się nazywać Gucci Pour Homme II Intense to Fan di Fendi miałoby nazwę Gucci Pour Homme II Absolute. Z pewnością nie dla każdego i nie na każdą okazję. W dzień mógłby przytłoczyć swoją ciężkością.takiego zwykłego fana perfum jak ja, chociaż dla fanatykow kadzidlaków czy jakichś niszowych wynalazków byłby leciutki. Zapach dobry, niedoceniany, będący w cieniu innych perfum, z bardziej znanych marek. Szkoda, że ten włoski dom mody tak rzadko zajmuje się produkcja perfum bo maja wszystko by sprzedać dobry zapach, renomę, styl, markę czy pieniądze. Jak na mój pierwszy kontakt z Fendi to jest dobrze, chociaż zawsze chciałem poznać Theorema Uomo, które podobno jest bardzo dobra pozycją i niby najlepszą od Fendi.
    Fan di Fendi pour Homme radzę jednak używać jesienią i koniecznie sprawdzić przed zakupem bo nie jest zbyt uniwersalny i średnio nadaje się na blind-buy. Ja osobiście nie widzę zbyt wielu okazji do noszenia go. Plus za zajebiaszczy flakon.

    typ: leathery-woody
    zapach: 7,0/10
    projekcja: 6,0/10
    trwałośc: 8,0/10
    cena: 120 zł za 50 ml
    podobne: Hanae Mori HiM, Gucci pour Homme II
    https://www.parfumo.net/Perfumes/Fendi/Fan_di_Fendi_pour_Homme_Eau_de_Toilette
    https://www.fragrantica.com/perfume/Fendi/Fan-di-Fendi-pour-Homme-15725.html
    pokaż całość

    •  

      @venividi: Daarej bierz w ciemno. Bardzo trwały, do tego akurat na zimę. Bezpieczny, tak bym go określił, ale przy tym mega przyjemny, dobrze się z nim czuję. Nie wiem co na to @dr_love:, ale ja poleciłbym też Swiss Arabian Al Basel - jest jeszcze bardziej trwały (wyraźnie czułem go dobre 14h), ale jest bardzo słodki, trochę taki ulep. A w niektórych momentach czuję go trawą :D także ciekawy, ale z nutą kadzidła ;). pokaż całość

    •  

      @dr_love:

      nie jest zbyt uniwersalny i średnio nadaje się na blind-buy. Ja osobiście nie widzę zbyt wielu okazji do noszenia go. Plus za zajebiaszczy flakon.

      Nie zgodze sie, IMO FdF jest dosc uniwersalny, nie nada sie w lecie, ale poza tym da rade przez reszte roku jako casual, do pracy, knajpy itd.

      BTW gdy go kupilem jako blind-buy byl dosc tani (75zl za 50ml), a mozna go bylo wylapac nawet za kilkanascie dolarow za 100ml. Z tego co pamietam to oprocz ceny skusily mnie nuty zapachowe, bazylia, skora i kardamon, ale finalnie zapach jest dosc sredni, mam chyba uraz do kardamonu :D.
      Poza tym ta plastikowa ramka na flakonie jest badziewna. I nie lubie tego typu atomizerow, chociaz ten nie jest jeszcze najgorszy.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #perfumy
    Chciałbym serdecznie podziękować @dr_love za polecenie oraz @Bulka_z_majonezem za dystrybucję Adnan B. Ambre Noir - wiem jedno, ten zapach jest przepiękny. Na 40 zapachów jest dla mnie w top3, drugi po CDNI blind buy, który przeszedł wszelkie oczekiwania! Słodycz, ale nie ulep... Po prostu coś pięknego!

  •  

    #150perfum #perfumy 38/150

    Aramis Aramis (1964) edt

    Jeżeli byliście zszokowani Kourosem o którym pisałem wcześniej to nic, bo najgorsze dopiero przed Wami. O ile w Aramisie nie ma co prawda nut zwierzęcych to jest to jednak największy śmierdziel jakiego poznałem. Nie znam żadnego zapachu. który pachnie tak staro, nawet Caron Pour un Homme z 1934 roku wydaje się być nowoczesny przy Aramisie. Lubie old-schoolowe zapachy ale to jest dla mnie idealny przykład perfum dla starego dziada.
    Aromat ma głównie skórzany ale tak naprawdę to jest tam wszystko, aldehydy, kwiaty, piżmo, jakieś nutki cytrusowe. Co ciekawe już w latach 80tych kręcono z niego beke, że to zapach dla starszych panów, a w latach 90tych bywał nawet bohaterem amerykańskich sitcomów Tu nawet jaja ze stali nie pomogą i jeśli nie jest się faktycznie dziadkiem to odradzam absolutnie kupowanie Aramisa. Na prezent dla ojca też się nie nadaje co mówię z autopsji. Dramat, tym słowem można podsumować Aramisa w dzisiejszych realiach. Nie ocenie go jednak surowo bo faktycznie w latach 70tych mógł robić wrażenie i jakby nie patrzeć, jest on w 20 najlepiej się sprzedających perfum w historii. Ciągle jest to bogata kompozycja i obecnie na rynku jest dużo o wiele gorszych perfum, które zniechęcają mnie do noszenia na inny, dużo gorszy sposób niż Aramis, który słaby jakby na niego nie patrzeć nie jest. Do Aramisa jest mi się też trochę ciężko odnosić bo z okresu w którym powstawał znam w sumie chyba tylko jedne perfumy - Guerlain Habit Rouge, ale to już w wersji nowoczesnej, po pewnie srogich reformach, do której Aramisowi brakuje niestety lat świetlnych. W planach mam zakup Balafre od Lancome więc może jak porównam Aramisa do innego dziadka to będzie mi łatwiej o nim mówić. Jednak na dzień dzisiejszy, wodzie toaletowej mówię stanowcze nie, natomiast dla balsamu po goleniu, którego kupiłem w ciuchlandzie za 4 zł już powiem tak ;)

    typ: spicy-leathery
    zapach: 5,0/10
    trwałość: 6,0/10
    projekcja: 6,0/10 (wiele osób pisze o nim, że ma brutalną projekcje, być może w jakichś starych wersjach bo moja nie należała do najmocniejszych)
    cena: 80 zł za 110 ml
    podobne: Estee Lauder Azuree, Gres Cabochard (nie znam, sugeruje się tym co piszą ludzie)

    https://www.parfumo.net/Perfumes/Aramis/Aramis_Eau_de_Toilette
    https://www.fragrantica.com/perfume/Aramis/Aramis-113.html
    pokaż całość

  •  

    Szukam jakichś zajebistych perfum damskich. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jakie są Wasze ulubione zapachy dla kobiet? Nie mam konkretnych wytycznych, więc chętnie rozważę różne opcje, mogą być zarówno delikatniejsze na co dzień i bardziej wyraziste.
    #mirabelkopomusz #rozowepaski #pytaniedoeksperta #pytanie #perfumy

  •  

    #150perfum #perfumy 37/150

    Givenchy Xeryus Rouge (1995)

    Chyba, ze względu na reklamę uznaje się go za idealny zapach randkowy. Sam uważam, że na takiej okazje są lepsze wybory w trochę innym klimacie, ale to wszystko kwestia gustu. Nie zmienia to faktu, że XR to zapach zajebisty, wart poznania ze względu na niecodzienne zestawienie nut i duża oryginalność. Tak na prawdę jedynym zapachem, który trochę przypomina Xeryus Rouge jest Davidoff Hot Water, jednak przepaść w jakości obu kompozycji jest ogromna. XR to według mnie jeden z najlepszych flankerów w historii. O ile oryginalny Xeryus był świetnym zapachem tak Rouge spokojnie mu dorównuje a może nawet i jest lepszy od swojego poprzednika. Mimo iż oba zapachy różni perfumowa dekada tak wąchając Xeryusa można odnieść wrażenie, że ten zdołał ją jakby wyprzedzić. W składzie mamy mało już popularny wtedy estragon, znajdziemy także bardzo nietuzinkowe nuty takie jak np. kaktus, kumkwat czy paprykę pimento. Ciężko powiedzieć czy to zapach ciepły czy zimny, wszystko to się tak zajebiście miesza, ze nie ogarniam tego dobrze. Jest na pewno ostro od tej papryki, trochę cierpko, słodko, nieco świeżo. Do noszenia spokojnie cały rok, jednak uważam, że najlepsze są dla niego jesienne wieczory gdy zawiewa chłodem. Fantastyczna mikstura, która dzisiaj jest uznawana już za klasyk, co nie zmienia faktu, że Xeryus Rouge się nie zestarzał i ciągle jest chętnie kupowany. Jeśli boicie się, ze będziecie pachnieć staro czy dojrzale patrząc na datę produkcji to zaprzeczam. Świetny dla w sumie każdej grupy wiekowej, bardzo komplementowany i zauważalny przez otoczenie. Już w dniu jego kupienia zostałem posądzony przez znajomego z Litwy o używanie damskich perfum jednak imo było to raczej spowodowane tym, że po prostu przesadziłem srogo z ilością a nie tym, że perfumy te pachniały kobieco bo dla mnie to zapach w 100% męski. Na koniec jeszcze kilka słów o wersjach. Jestem posiadaczem wersji obecnie sprzedawanej w sklepach jak i vintage co widać na poniższej fotce. Skuszony opiniami na fragrantice o domniemanych ogromnych różnicach nabyłem flakon z 1996 roku. Zapach faktycznie lekko się różni, ale jakiejś ogromnej różnicy nie ma a już na pewno nie żeby przepłacać. Jest tylko trochę ostrzejszy w otwarciu, podczas gdy parametry dla obu pozostają praktycznie identyczne. Plusik, że na pamiątkę będę miał kiedyś genialny flakon :)

    typ: warm-spicy
    zapach: 8,5/10
    trwałość: 8,0/10
    projekcja: 6,5/10
    cena: 140 - 160 zł za 100 ml
    podobne: Davidoff Hot Water

    https://www.parfumo.net/Perfumes/Givenchy/Xeryus_Rouge_Eau_de_Toilette
    https://www.fragrantica.com/perfume/Givenchy/Xeryus-Rouge-862.html
    pokaż całość

    źródło: xrouge2.jpg

  •  

    Gardens in the Desert Sand od Zary...
    Hm...
    Miałem napisać trochę dłuższy wstęp, ale odechciało mi się xD
    Zapach jest podobny do pomieszania Hermesa w wersji EDT (tej mniej ziemistej) do Sauvage EDT
    Pisząc podobny, nie pisze, że identyczny - o czym wielu zapomina, pisząc potem, że nie ma nic wspólnego itp.
    W każdym razie, jak dla mnie, nos tych perfum postanowił zrobić coś takiego.
    Stworzył Ice Walk i postanowił, że doda jakieś cytrusy i będzie kolejny wypust - bardziej świeży.
    Anszejkybyl nie sprawdzałem, bo miałem już nos trochę zatyran i chcę go na świeżości przetestować, ale wróciłem do 9.0, Rich Warm i do Intense Dark (tego nie znałem:D).
    Na mój nos, 9.0 nadal jest w otwarciu jak Valentino Uomo Intense, potem idzie w stronę Dior Homme Intense, przeplatając w to wszystko pradowski irys z wersji Intense, bez mydlanej podstawy.
    Rich Warm jak zwykle ciepły, otulający. W otwarciu słodki tytoń z wanilią, przepleciony kokosem, ale nie jest to wszystko przesłodzone.
    Nie będę go nosił nigdy, bo na mojej skórze po otwarciu, w głębi pachnie jak rozlane piwo, które się suszy 2 dzień xD
    Nie jest to jakieś natarczywe, ale jednak coś takiego wybrzmiewa.
    Najbardziej mnie poruszył Intense Dark i nie dlatego, że zapach mi się mega podobał, ale dlatego, że mam mega rozjazd olfaktoryczny.
    W otwarciu pachnie jak....stare frugo w ciemnej butelce! (to stare frugo, nie dzisiejsze)
    Niesamowite :P
    W bazie natomiast...jak Mont Blanc - Individuel.
    Podobny klimat, podobny vibe.
    No to..ten, tego.
    Miłego wieczoru :D

    #perfumy
    pokaż całość

  •  

    #150perfum #perfumy 36/150

    Giorgio Armani Emporio Armani Lui/he/él (1998)

    Kolejny zapach niepodobny do niczego co znam co bardzo cenie w perfumach. Kupiłem je w ciemno, bo o ile w Polsce można go sobie przetestować w np. w takim Hebe, tak w UK nie widywałem go ani Bootsie ani w żadnych innych większych perfumeriach, a że cena za używkę na ebayu była żałośnie niska to wziąłem i nie żałuje. Bardzo dyskretny, delikatny i przyjemny w odbiorze, ma w sobie coś kojącego. Nie wiem jak to określić, ale Lui jest relaksujący i zajebiście nadaje się np, przed snem. Otwiera się niesamowicie lekko i czysto, szałwią z owocami cytrusowymi. Jest gdzieś też ananas, jest jabłko, wszystko jakby trochę gorzkie, lekko odymione i przyciszone tą właśnie szałwią, która nie pozwala owocom wybić się ponad nią. Później jest już bardzo mydlano i delikatnie, Lui trzyma się blisko skóry a my możemy poczuć woń klasycznego fougere. Na koniec do peletonu dołączają mech dębowy, piżmo i ambra. Parametry ma niestety słabe, znaczy trwałość 6-8h na skórze niby ok, ale projekcja praktycznie biskoskórna. Ciekawostką jest jednak to, że dostałem za niego parę komplementów w pracy, w tym jedne z najlepszych w życiu co znaczy, że jednak trochę go czuć ;) Bardzo seksowne perfumy, które należą do tych będących raczej lubianymi przez ogół. Nieinwazyjne, delikatnie, subtelne i mające coś tajemniczego, że chce się je wąchać. Gdyby projektowały na poziomie to miałyby szanse wskoczyć u mnie do top 20. Flakon oryginalny, przypominający sztuczny beniz. Jedne z ostatnich (niestety) dobrych perfum wypuszczonych przez Armaniego.

    typ: woody-spicy
    zapach: 7,5/10
    trwałość: 6,0/10
    projekcja: 5,0/10
    cena: ~180 zł / 100 ml
    podobne: podobno O Boticario Homme.com ale nie znam zapachu to się nie wypowiem

    https://www.parfumo.net/Perfumes/Giorgio_Armani/Emporio_Armani__luiilheel__
    https://www.fragrantica.com/perfume/Giorgio-Armani/Emporio-Armani-Lui-416.html.
    pokaż całość

  •  

    #150perfum #perfumy 35/150

    Ferrari Bright Neroli (2015)

    Są takie perfumy które pachną jak milion dolców a kosztują tak mało, że wręcz odstraszają ludzi przed kupnem. Ferrari Bright Neroli jest tego doskonałym przykładem. Jest to niesamowicie orzeźwiający i naturalny kwiatowo-owocowy zapach, który jakością kompozycji przebija wiele dużo droższych perfum. Gdybym wąchał go w ciemno i nie wiedział, że to Ferrari to obstawiłbym raczej coś pokroju dobrej designerskiej marki albo nawet samego Toma Forda. A skoro już jesteśmy przy Fordzie to Bright Neroli mógłby być flankerem genialnego Neroli Portofino. Zapach bardzo zbliżony klimatem a kosztujący jakąś 1/10 ceny Toma. Bright Neroli to unisex i o ile ja uwielbiam go nosić, to często można słyszeć głosy, że ma zbyt damski charakter. Jakby ktoś nie wiedział to neroli jest olejkiem otrzymywanym z kwiatu gorzkiej pomarańczy i na tym głównie opiera się ten zapach. Nuta specyficzna i bardzo łatwo wyczuwa się ją w perfumach. Oprócz neroli mamy też trochę kwiatów i dużo cytrusów. U mnie najlepiej spisywały się na wiosnę ale spokojnie można je nosić i latem bo zimą czy późną jesienią raczej nie dałyby rady. Jeden z tych zapachów, którego dość często używałem też na siłownie. Perfumy te są tak tanie, że można je brać w ciemno a jak się nie spodobają to zawsze można oddać dziewczynie, żonie, mamie, siostrze albo bratu :) Ciekawostką jest też, że Ferrari Bright Neroli było już wycofane z produkcji albo całkowicie wyprzedane a ceny sięgały nawet i 200 zł za 100 ml. Dziś możemy je kupić w cenie Antonio Banderasa albo innego Mexxa. Zachęcam do zapoznania.

    typ: citrusy-fresh / floral
    zapach: 7,5/10
    trwałość: 6,0/10
    projekcja: 6,0/10 (na gorące dni polecam przesadzać trochę z ilością psików)
    podobne: Tom Ford Neroli Portofino, 4711 Echt Kölnisch Wasser
    cena: ~40 zł za 100 ml tester / ~70 zł za 100 ml produktu
    pokaż całość

  •  

    młodszy kuzynek 12lat chciał mi zrobić pranka i psiknął mi w oczy jakimś sprejem czy perfumem w oczy, prawie wyjbałem się na komode i bym umarł
    jak wstałem to już miałem mu zajbać ale mu przebaczyłem, bo tym perfumem był ysl kouros

    #perfumy #coolstory #oswiadczenie

  •  

    #150perfum #perfumy 34/150

    Prada Amber pour Homme (2006)

    Prada to marka, która ma zaszczyt jako pierwsza gościć po raz drugi w cyklu #150perfum. Pierwszymi perfumami były świetne Infusion d'Homme a dziś przedstawię moje ulubione. które zdążyłem już polecić kilku mirkom i wiem, że im bardzo się spodobały.

    Znane na początku jako Prada Man - Prada Amber pour Homme to pierwszy z zapachów Prady, jakiego poznałem i momentalnie się w nim zakochałem, mimo, że swoją pierwszą flaszkę kupiłem niedawno, dzieląc się na dodatek mililitrami z trzema innymi użytkownikami wykopu (pozdrawiam serdecznie). Pudrowe, świeże, mydlane, po prostu typowo pradowe perfumy. Osobiście uważam Amber za dzieło sztuki. Są tak inne od tego wszystkiego co w ostatnich latach jest promowane w mainstreami a jednocześnie tak samo nowoczesne. Zamiast w ulepową słodycz, Prada
    idzie w stronę kwiatowo-owocową. Jest klasycznie, piżmowo, a świeżość jaka bije od tego zapachu jest nie do opisania. Jest mydlana, ale nie aż tak jak Infusion d'Homme czy L'Homme co dzieje się za sprawą ambry, która nadaje perfumom głębi i ciepła przez co nie jest tak chłodna jak te dwa wymienione. Obok Rive Gauche jest to jeden z niewielu nowoczesnych zapachów, którego można by podłączyć pod kategorię barbershop. Kompozycja klasy światowej, niszowa jakość w designerskiej cenie co nieczęsto zdarza się w świecie mainstreamowych perfum. Do tego świetne parametry. Bardzo dobra trwałość i projekcja, która jest idealnie dobrana do tego typu zapachu. Przez praktycznie cały żywot tych perfum na skórze ich aura jest wyczuwalna. Nie jest to typ killera, bo nie zostawiają ogona ale używając Amber Pour Homme nie musisz szukać nosem zapachu na skórze, żeby przypomnieć sobie jakich perfum użyłeś. Każdemu kto nie zna polecam gorąco, a tym co używają na co dzień wypada pogratulować zajebistego gustu.

    typ: powdery / balsamic
    zapach: 9,0/10
    projekcja: 7,0/10
    trwałość: 8,0/10
    cena: 157 zł za 100 ml testera / 220-260 zł za 100 ml produktu
    https://www.parfumo.net/Perfumes/Prada/Amber_pour_Homme_Eau_de_Toilette
    https://www.fragrantica.com/perfume/Prada/Prada-Amber-Pour-Homme-Prada-Man--1044.html
    pokaż całość

  •  

    taki blind buy dzisiaj zrobiłem w tk max
    zapach idealnie trafił w moje gusta, bo przypomina mi bvlgari man in black z lekko cytrusowym twistem w otwarciu
    gdyby tylko parametry były lepsze, ale może to kwestia dzisiejszej pogody
    w każdym razie jestem zadowolony, bo MiB mi się skończył, a akurat idą zimniejsze dni
    #perfumy

    źródło: carlocolucci.com

  •  

    #150perfum #perfumy 33/150

    Narciso Rodriguez for Him (2007) edt

    Za każdym razem jak wącham Narciso edt to zadaje sobie pytanie - jak zajebiście musi pachnieć na skórze woda perfumowana, która jest podobno jeszcze lepsza niż toaletowa? Zapach znakomity od którego wali klasą na
    kilometr i o wiele bliżej mu do niszy niż do mainstreamu. O różnych skojarzeniach słyszałem związanych z Narciso, wilgotny beton, zalana piwnica pełna ziemniaków, mokra gleba, kałuża na chodniku... wszystkie te skojarzenia są według mnie trafione. Narciso nie jest nawet w ułamku procent słodki co bardzo go wyróżnia z masówek. Szary flakon jest jak szary, pochmurny dzień i idealnie odzwierciedla nastrój mu towarzyszący i pogodę w której czuje się
    najlepiej. Nie są to perfumy radosne, nie są to też perfumy przeznaczone dla wielbicieli crowd-pleaserów liczących na komplementy od lasek wyrywanych w klubach, chociaż niejedna kobieta powiedziała,że pachnie zajebiście. Oprócz piżma dominującą nutą jest tu fiołek, który według mnie zdaje się być bardzo Fahrenheitowski tj. kurewsko
    męski i tak bardzo inny od np. tego znanego z Hommage a L'Homme od Lalique. Parametry zależą u mnie głównie od pogody, w lecie, o ile za oknem nie jest pochmurno i deszczowo to totalnie się nie sprawdza. Idealny na jesienne, deszczowe wieczory. Co tu dużo mówić, polecam tego Narciso tak jak i WSZYSTKIE inne zapachy tej marki zarówno
    męskie jak i damskie. Jedynymi perfumami od Narciso Rodriguez, których nie miałem okazji dokładnie przetestować to właśnie Narciso Rodriguez eau de parfum znane także jako Musc Collection, gdzie fiołek jest zastąpiony irysem.
    To musi być zajebiste :) Narciso for Him to jedna z najlepszych i najbardziej wyjątkowych kompozycji ostatnich lat

    typ: musky
    zapach: 9,0/10
    projekcja: 7,0/10
    trwałość: 7,0/10
    cena: 200 zł za 100 ml
    podobne: Narciso Rodriguez for Him Eau de Parfum (Musc Collection)
    https://www.parfumo.net/Perfumes/Narciso_Rodriguez/For_Him_Narciso_Rodriguez
    https://www.fragrantica.com/perfume/Narciso-Rodriguez/Narciso-Rodriguez-for-Him-1063.html
    pokaż całość

  •  

    #150perfum #perfumy 32/150
    Van Cleef & Arples Midnight in Paris (2010) edt

    Jak mieszkałem kilka lat temu na Wyspach to na ebayu pojawiał się śmiesznych cenach. Mimo zacnego flakonu, zawsze jednak miałem jakieś obawy na temat tego zapachu, czytałem, że albo jest marny a popularność zyskał tylko dzięki własnie flakonowi albo, że ma słabe parametry. Po nabyciu odlewki od @rootkins niestety po części się to
    sprawdziło.
    MiP to typowy unisex, subtelnie słodki, nie jest ulepowy a raczej pudrowy. Kolejnym słowem, które dobrze mogłoby opisać te perfumy to eleganckie. Niby wymieniłem ciekawe aspekty ale tak naprawdę ten zapach nie jest jakoś specjalnie ciekawy, nie jest odkrywczy, nie wnosi nic nowego, zupełnie mnie nie zaintrygował. Bez patrzenia na spis nut w życiu bym nie powiedział czym on pachnie z jednego prostego powodu - nie mam mikroskopu w nosie bo projekcja w Midnight in Paris praktycznie nie istnieje. Pamiętam, że zanim zrobiłem globalny test to zarzuciłem 1 czy 2 shoty na nadgarstek i napisałem do @rootkins ,że bardzo ujął mnie ten zapach, szkoda, że dość szybko musiałem zmienić zdanie. Wracając jeszcze do projekcji to żeby jako-tako poczuć, że je mam na sobie musiałem dopsikać się ze 3 razy przed wyjściem z domu w ciągu dosłownie 15 minut a i tak po godzinie nie było go już czuć. Typowy skin-scent, a szkoda, bo przez to cała kompozycja jest zrujnowana i mój nos nie wyczuwa tu poszczególnych składników a notuje tylko, że jest pudrowo-słodki. Trwałość to jakieś 5 godzin czyli przeciętnie. Mimo, że ma dopiero 8 lat to już kilka ładnych lat temu został wycofany. Była nawet akcja, że zaraz po info o wycofaniu ceny zaczęły windować w górę, ludzie zaczęli za niego płacić krocie, aż niespodziewanie perfumerie internetowe zaczęły wrzucać stare zapasy Van Cleefa w śmiesznie niskich cenach. Ileż osób się wtedy wkurwiło to ja nawet nie :) Płacić za niego obecnych cen nie warto, jednak flakon ma faktycznie genialny i jest to absolutny top jeśli chodzi o perfumy.

    typ: powdery-sweet
    zapach: 6,5/10
    trwałość: 5,0/10
    projekcja: 5,0/10 (byłoby mniej ale ratuje go overspraying)
    cena: od 300 do 700 zł za 125 ml
    podobne: Bvlgari Black, Van Cleef & Arples Midnight in Paris EDP
    https://www.parfumo.net/Perfumes/Van_Cleef_Arpels/Midnight_in_Paris
    https://www.fragrantica.com/perfume/Van-Cleef-Arpels/Midnight-in-Paris-9685.html
    pokaż całość

  •  

    #perfumy
    Od dawna byłam fanką Angela. Pierwszy flakon dostałam jakieś 17 lat temu i stał się moim ukochanym zapachem. Angel to taki killer-zapach trochę, więc używałam dosyć oszczędnie. Zapach na skórze utrzymywał się bardzo długo, często nawet na następny dzień, po kąpieli, perfumy miały 'ogon', świetna projekcja i kontrowersyjna paczula.
    Jakiś czas temu kupiłam sobie nową butelkę, od 3 dni używam i no cóż, Angel jest teraz takim bliskoskórnym przyjemniaczkiem. Wiwat reformulacja perfum :( pokaż całość

  •  

    #150perfum #perfumy 31/150

    Tom Ford Ombré Leather (2018)

    Po L'Artisanie czas na kolejny zapach od niszowej marki, albo jak kto woli od high-end designer ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Przejście Ombre Leather z Private Blend do normalnej linii to doskonała okazja aby nabyć dobre perfumy w dość przyzwoitej cenie. Wersje z 2016 roku wąchałem dawno temu i pamiętam, że mi przypadła gustu, ale wierząc opiniom na perfuforum to jest to ten sam zapach tylko w innej butelce.
    Jak sama nazwa wskazuje są to perfumy skórzane, jednak skóra w nich jest zupełnie inna niż mainstreamowych perfumach. Najbliżej jej do tej z Tuscan Leather, lecz przez brak kadzidła jest o wiele ciekawiej wyeksponowana. Jest to to według mnie najbardziej naturalnie pachnąca skóra jaką w życiu wąchałem, wszystko inne wydaje się przy tej z Ombre Leather sztuczne i syntetyczne. Oprócz skórzanych akordów w składzie Ombre Leather są m.in kardamon, ambra, jaśmin i paczula jednak przy tak dominującej skórze ledwo je czuć, daje to razem jednak naprawdę bardzo dobrze złożoną kompozycje. Ogólnie rzecz biorąc to perfumy te są jakby lżejszą wersja Tuscan Leather i spokojnie według mnie można używać ich na niezobowiązujące okazje a Tuscan Leather zostawić na okazjonalne wyjścia.
    Na koniec o parametrach. Czytam własnie opinie na fragrantice, że Ford robi najdroższe skinscenty w historii, ze zapach znika po godzinie, że nie projektuje i dosłownie chciałbym to wszystko odzobaczyć. Nie jest to killer, nie jest to najlepszy pod tym względem zapach od Forda ale 8 godzin na mojej skórze wytrzymał, projekcja była umiarkowana i bardzo mi to odpowiadało, bo jakbym chciał większy kaliber to bym wziął Tuscan Leather. Przez 2-3h czułem go naprawdę wyraźnie i nie dowierzam w to co wyprawia się na anglojęzycznej frangrantice (kolejny powód do tego, żeby sugerować się tylko parfumo.net albo basenotes). Wołam @dradziak jako posiadacza OL'18.

    typ: leathery-spicy
    zapach: 8,0/10
    trwałość: 7,0/10
    projekcja: 7,0/10
    cena: 330 zł za 100 ml
    podobne: Tom Ford Tuscan Leather
    https://www.parfumo.net/Perfumes/Tom_Ford/Ombre_Leather_2018
    https://www.fragrantica.com/perfume/Tom-Ford/Ombr-Leather-2018--50239.html
    pokaż całość

  •  

    Dzień dobry,
    dzisiaj dzień Wszystkich Świętych.
    Dzień, gdzie odwiedzamy groby swoich najbliższych, nieznajomych, czy refleksyjnie przechadzamy się wśród nocnych świateł cmentarzy.
    Z tej okazji zazwyczaj używamy trochę innych perfum, więc moje pytanie brzmi jak dzisiaj pachniecie Mirki i Mirabelki?
    Ja dzisiaj nosze Bentley - Bentley for Men Absolute.
    Bezpiecznej podróży, aby każdy z nas wrócił :)

    #perfumy #kiciochpyta #logikarozowychpaskow #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    Panowie...
    Mamy klona YSL - La Nuit i Dior Sauvage!
    Ice Walk to klon Sauvage, a Strolling Over Heaven to La Nuit.
    Wykupujcie cały asortyment, bo porozmawiałem z Panią i powiedziała, że każdy sklep dostał paręnaście sztuk jako edycja sezonowo-limitowana!

    Wołam:
    @TheOnlyStiffMaster @makrel_gieldowy @Obliv @ks19

    #perfumy
    pokaż całość

  •  

    czy mamy na wykopie kogoś kto próbuje swoich sił w tworzeniu własnych zapachów? po blisko 2 miesiącach zmagań wczoraj zrobiłem całkiem sensowną kompozycję, szkoda, że nie mam szerszego grona do oceny ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #perfumy #diy

  •  

    #150perfum #perfumy 30/150

    L'Artisan Parfumeur Tea for Two (2000)

    L'Artisan zawsze mi się podobał jako marka bo zapachy, które testowałem wydawały się nieoczywiste i bardzo różne od tego co prezentowane jest przez designerskei marki. Jedyne co mnie zawsze wstrzymywało przed kupnem flaszek to bardzo słabe parametry według stron takich jak parfumo.net czy fragrantica. Tea for Two to Herbaciany zapach wobec, którego miałem całkiem spore oczekiwania, niszowa marka, dobra oceny na frangrantice, nic tylko testować. Tym razem miało być inaczej bo Herbatka miała być dość mocnym jak na L'Artisan pachnidłem i oczekiwania wzrosły.
    No i trochę mnie te internetowe opinie w pole wyprowadziły. Herbatka jest, a raczej herbata, albo czaj. Zapach mocny (przynajmniej na początku) i ciepły, jednak trochę nie bardzo wiem kiedy miałbym go używać. W składzie mamy np. cynamon, miód, anyż, wanilie czy gentiane, którą bardzo szanuje za swoją pierwszoplanową rolę w jednym z dzieł
    Hermesa. Tea for Two przypomina mi trochę lajtową wersje Tobacco Vanille cz np. Franck Boclet Tobacco jednak tytoniu jest tak mało, że nie jest on aż tak intensywny jak w tych perfumach. Później herbata staje się dość słodka i taka już pozostaje do samego końca, który niestety przychodzi zbyt wcześnie. 5-6h to max, później to już jakieś
    resztki zostają na skórze, które ledwo co pachną. Projekcja jest nienajgorsza. Dwie-trzy godziny na wystarczającym dla mnie poziomie, czyli takim, że nie muszęperfum szukać i sprawdzać czy przypadkiem nie wyparowały ze skóry. Na koniec dodam, że taka trochę mdła ta herbata i niestety zawiodłem się na tym zapachu. Oby inne pozycje od L'Artisana były ciekawsze podczas globalnego testowania.

    typ: warm-spicy
    zapach: 6,0/10
    trwałość: 5,0/10
    projekcja: 6,0/10
    podobne: Franck Boclet Tobacco
    cena: ~200 zł za 50ml
    https://www.parfumo.net/Perfumes/L_Artisan_Parfumeur/Tea_for_Two
    https://www.fragrantica.com/perfume/L-Artisan-Parfumeur/Tea-for-Two-5242.html
    pokaż całość

  •  

    Sposobów na które możemy podzielić perfumy - ich przynależność do grupy zapachowej, zastosowanie, czy cenę jest wiele.
    Jednak czasami trafiają się takie, których nie musimy kategoryzować w sposób usilny.
    Brzmi jak krótki wstęp do recenzji perfum które skradną Ci serce swoim zapachem, flakonem i tym, że musisz za nie zapłacić pół wypłaty?
    Na szczęście nie musisz wyciągnąć swojego portfela i liczyć ciężko zarobione pieniądze.
    Nawet, gdy przetestuję się mnóstwo zapachów, to można popaść w pułapkę własnego doświadczenia i czasami zapominać, że to co dobre (aczkolwiek nienajlepsze), potrafi stać na najniższej półce w sklepie.
    Nie będę ukrywał, że ten zapach parę razy przewijał się na tagu i był proponowany przez kilku Mirków (pozdrawiam Was!), jednak w moich oczach pomysł kupowania perfum tej marki przyjmowałem z lekkim przymrużeniem oka.
    Piszę to szczerze i przyznaję się do popadnięcia w pewnego rodzaju zapachowy nihilizm, że poniżej 20 zł po prostu nie da rady kupić nic, a nic dobrego za tą cenę oprócz X-Bolta z Lidla.
    Myślę o zapachu który nie będzie skrajny i balansował w swej skrajności pomiędzy latami mocno, drzewno-cytrusowych klimatów na znak ubiegłego wieku, czy dzisiejszych podrób znanych zapachów jak La Rive.
    Aż do dzisiaj.
    Każdy z nas kojarzy lepiej, bądź gorzej markę Tom Ford, a czy można ją skojarzyć z czymś, co kosztuję tyle, co pół guzika w garniturach marki Tom Ford, czy Thierry Mugler?

    AXE - Tobacco & Amber
    Jakież moje zdziwienie było, gdy przetestowałem je wczoraj będąc na zakupach.
    Jakżeż byłem zdziwiony, gdy poczułem w otwarciu Tobacco Vanille.
    Jak zaskoczony byłem czując w bazie AMena.
    Żeby była jasność, nie jest to podobieństwo jeden do jednego, ale cholera jasna - serio?
    19,99 zł za coś takiego, co w swoim pomyśle i kompozycji zjada w przedbiegu mainstreemowe perfumy?
    Boże spraw, aby było więcej takich pozycji!
    W otwarciu nie ma takiego uderzenia bardzo słodkiej wanilii jak w TV, ale podobieństwo jest iście znakomite, a potem gdy nadchodzi szybko dry down czuć po prostu AMena, który nie jest przedstawiony w agresywnej formie kawy przemieszanej z czekoladą, a bardziej w stronę czekoladowego ciasta, który bardzo chce się zjeść.
    Cała siła w tych perfumach jest wbrew pozorom w swojej prostocie, nieprzekombinowaniu i pójściu w stronę czegoś czystego i klarownego.
    Chyba taki powinien być gourmand - bardzo transparenty w swoim apetyźmie od samego początku, aż do końca i wiecie co?
    Ja to kupuję całym sobą!
    O ile perfumy te nie mają znamienitej projekcji i osiadają dość szybko i blisko skóry na odległość 5cm, to dla mnie nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, przy trwałości 12h.
    Absolutnie.

    Magia, wyjątek od reguły, a może przykład normalności która powinna być w perfumiarstwie, gdzie nawet i dla tych najmniej zamożnych powinny być takie propozycje, by móc ładnie pachnieć małym kosztem?
    Chyba to ostatnie i naprawdę nie chodzi tu tylko o zasobność portfela, ale o racjonalizm który został zatracony gdzieś przez największe koncerny produkujące perfumy.
    Tak, tak, tak...i jeszcze jedno tak, a ja sobie siedzę i pachnę czekoladowym ciastem :)

    #perfumy #zainteresowania
    pokaż całość

    +: Rapepo, rezlonek +17 innych
  •  

    #150perfum #perfumy 29/150

    Alfred Sung Sung Homme (1989)

    Kupiłem je zupełnie w ciemno za 13f szukając jakiegoś mocarza nad mocarze i po recenzjach na fragrantice dobrze się zapowiadał. Wtedy moja kolekcja zawierała może zaledwie ze 3 zapachy więc nie spodziewałem się, że perfumy mogą być tak intensywne jak Sung Homme. Nie bez przyczyny Sung jest nazywany ojcem Prady Amber. Zapach mydlany, świeżego prania połączony z nutami leśnymi, takimi jak sosna, jodła czy owoce jałowca. Niektórym może to przypominać odświeżacz powietrza ale mi zapach się bardzo podoba. Sung jest bardzo aromatyczny i wyrazisty tym samym. Otwarcie wydaje sie być bardziej szorstkie i ostre, potem się wygładzają i do samego końca są już linearne. Często używałem ich jesienią według mnie najlepsza pogoda na Sunga to jak daje ostro mrozem. Przykład Aromatic Fougere, w tym przypadku zapachu lasu iglastego połączonego z czystością, trochę barbershopowy, ale nie będący słodki przez co nie jest obecnie zbyt popularny, czuć że jest z innej epoki gdzie inne trendy były na topie. Warto jednak się z nim zapoznać, szczególnie, że ceny za 125 ml tester wynoszą między 50 a 75 zł. Parametry ma takie, że tylko nieliczne perfumy są w stanie z nim podjąć walkę i może nie był on nigdy u mnie komplementowany to zdecydowanie był zauważany przez otoczenie. Flakon jest z tych tandetnych ale fioletowy kolor soku robi wrażenie.

    typ: aromatic fougere
    zapach: 7,5/10
    trwałość: 10,0/10
    projekcja: 9,5/10
    cena: 50-70 zł za 125 ml tester
    https://www.parfumo.net/Perfumes/Alfred_Sung/Sung_Homme_Eau_de_Toilette
    https://www.fragrantica.com/perfume/Alfred-Sung/Sung-Homme-1652.html
    pokaż całość

  •  

    #150perfum #perfumy 28/150

    Prada Infusion d'Homme (2008)

    Chyba nie ma drugiej takiej marki jak Prada, której większość zapachów byłaby w pewien sposób ze sobą powiązana, czy to męskie czy damskie perfumy, łączy jest to, że są albo mydlane i pudrowe albo, że są zbudowane wokół słynnego "pradowskiego irysa". Te wszystkie cechy posiada Infusion d'Homme.
    Nigdy nie byłem specjalistą od dzielenia perfum na składniki pierwsze, ale nawet mój niedoświadczony nos jest w stanie wyróżnić tu trzy główne składniki - irysa, neroli i mandarynkę, Zapach niebanalny, wyróżniający się z tłumu. Mimo, że lista nut nie jest duża to bije od niego bogactwo i nosząc je można mieć pewność, że jak ktoś nas powącha to pomyśli, że musimy mieć jakiś kurewnie drogi zapach. Ostatnio wielką popularnością cieszą się najnowsze Prada L'Homme i L'Homme Intense, ale według mnie Infusion d'Homme jest zdecydowanie lepszy. Są to jedne z najlepszych perfum włoskiej marki i jedynie Prada Amber pour Homme jest kompozycją ciekawszą w mojej opinii. . Pudrowo-balsamiczno-mydlany, niby świeżak, ale nie do końca..bardziej zapach z przeznaczeniem na wiosnę niż lato. Co jest zajebiste w Infusion d'Homme to tez to, że sprawdzi się na zwykłe wyjście na miasto w t-shircie ale też jak założymy garnitur. Na koniec dodam, że to bardzo komplementogenne perfumy. Wszystkim koleżankom bardzo się podobały, a mojej dziewczynie tak bardzo, że zaczeła mi go podpierdzielać, więc zostalem zmuszony jej kupić bardzo podobnego, ale skierowanego do kobiet Infusion d'Iris, którego polecam kupić swoim kobietom nawet w ciemno Klasa, to słowo idealnie opisuje Prada Infusion d'Homme.

    typ: powdery-fresh
    zapach: 8,0/10
    trwałość: 6,0/10
    projekcja: 7,0/10
    cena: ~180 zł za 100 ml
    podobne: Prada Infusion d'Iris, Prada Infusion d'Iris Cedre, Eisenberg
    Diabolique.
    https://www.parfumo.net/Perfumes/Prada/Infusion_d_Homme_Eau_de_Toilette
    https://www.fragrantica.com/perfume/Prada/Infusion-d-Homme-3794.html
    pokaż całość

  •  

    Kolejna rozbiórka, poprzednia nie doszła do skutku, teraz będzie więcej i dużo ciekawszych, bo myślę nad:
    Armafem Club De Nuit Intense Man i Woman (klony odpowiednio Aventusa i Toma Forda Noir de Noir)
    Acqua di Parma Fico di Amalfi
    Etat Libre d'Orange Remarkable People
    YSL Opium Pour Homme EDP

    Armaf CDNI Woman (105ml) kosztowałby 1,8zł/ml przy jednej rozebranej flaszce, koszt spadłby o kilkanaście groszy za ml przy 2-3 flaszkach, nie próbowałem, ale ponoć warto. unisex
    https://www.fragrantica.com/perfume/Armaf/Club-de-Nuit-Intense-27656.html

    Armaf CDNI Man (105ml) kosztowałby 1,6zł/ml, tego zapachu nie muszę przedstawiać. Niestety mój zapas się skończył i muszę go uzupełnić, myślę że tutaj może pęknąć kilka flaszek ;)
    https://www.fragrantica.com/perfume/Armaf/Club-de-Nuit-Intense-Man-34696.html

    Acqua di Parma Blu Mediterraneo Fico di Amalfi (150ml) 1,6zl/ml - bardzo dobry figowy zapach, unisex
    https://www.fragrantica.com/perfume/Acqua-di-Parma/Acqua-di-Parma-Blu-Mediterraneo-Fico-di-Amalfi-1687.html

    Etat Libre d'Orange Remarkable People (EDP 100ml) 2,2zl/ml - posiada nuty szampanu, słodki świeży musujący unisex
    https://www.fragrantica.com/perfume/Etat-Libre-d-Orange/Remarkable-People-30504.html

    YSL Opium Pour Homme EDP (2x50ml) to kosztowniejsza inwestycja 4,30zł/ml, ale warto spróbować, o wiele gładszy balsamiczny zapach bez inwazyjnego anyżu i porzeczki jak w EDT.
    https://www.fragrantica.com/perfume/Yves-Saint-Laurent/Opium-Pour-Homme-Eau-de-Parfum-28179.html

    Ja biorę:
    Armaf CDNI W 35ml + F
    Armaf CDNI M cały flakon,
    Etat Libre d'Orange Remarkable People 40ml+flakon
    Fico di Amalfi 30ml+flakon
    Opium EDP 30ml +f (flakony są po 50ml, drugi pójdzie do osoby, która zadeklaruje najwięcej soku)

    Oczywiscie do tego koszty dekantow (~2,5zł sztuka) + przesylka (paczkomat [14zł]/poczta).
    Minimalna deklarowana ilość to 10ml/szt, w przypadku Opium 5ml, wtedy będzie lany do plastikowych dekantów (nie polecam).
    Rozbiórka flakonu dojdzie do skutku o ile będzie wystarczająca ilość chętnych i flakony będą nadal dostępne.

    #perfumy #rozbiorka #rozbiorkaperfum
    Wołam: @dr_love @IamHater @Obliv @siws00n @konBAZYLI @rezlonek @boa_dupczyciel

    dr_love:
    20 CDNI kobiecego, 10 meskiego, 10 opium
    resztę, która brała udział w niedoszłej rozbiórce proszę o potwierdzenie ilości
    pokaż całość

  •  

    #150perfum #perfumy 27/150

    Moschino Uomo? (1997)

    Moje pierwsze świadomie kupione perfumy, które wybrałem po przeczytaniu dziesiątek recenzji i zdecyodowałem się na zakup w ciemno. Okazały się strzałem w dziesiątkę bo dały mi to czego oczekiwałem czyli unwiersalnośc, komplementy i stosunek ceny do jakości. Jeden z nielicznych zapachów, którego planuje mieć już zawsze, jedną 125tkę już wykończyłem, drugiej została mi połowa a w pogotowiu jest jeszcze wersja vintage z 2001 roku z oryginalną formułą sprzed reformulacji.
    Mimo, że pierwszą flaszkę kupiłem dawno temu i od tego czasu poznałem wiele ciekawych perfum to tak naprawdę tylko kilka okazało się przewyższać Uomo? pod względem kompozycji. Moschino kosztuje śmieszne pieniądze i płacąc te 60 czy 70 zł dostaniecie zapach wyjątkowy, który nie jest podobny do żadnego innego. Straciłem wiele godzin na basenotes czy fragrantice szukając czegoś zbliżonego do Uomo?, jakiejś alternatywy, ale zawsze kończyło się to tym, że albo zapach zupełnie nie przypominał Moschino, albo miał podobny klimat ale nie dorastał Uomo? do pięt. Uwielbiam zapachy, które sąjednocześnie świeże i ciepłe i to dają mi te perfumy. Świeżość w tej kompozycji zawdzięczają przede wszystkim aldehydy (przynajmniej tak mi się wydaje), kolendra i kumkwat a ciepło idzie z przepięknej piżmowo-cedrowej bazy, która zapewnia jeden z najciekawszych drydownów jakie znam. Są to perfumy bardzo złożone więc generalnie ciężko jest je przypisać do jednej kategorii. Nie jest to ani typowo cytrusowy zapach ani piżmowy. Parfumo.net przypisuje go do woody-floral ale według mnie byłoby to zwykłe uproszczenie. Świetny kandydat na signature scent do używania całorocznie, doskonale sprawdza się także w biurze i zapewnia masę komplementów. Mam do nich wielki sentyment bo to właśnie je wybrałem na pierwszą randkę z kobieta mojego życia i do teraz jest to jej ulubiony zapach, którego wyczuje pewnie ze 100 metrów :) Gdyby parametry miał odrobinę lepsze byłby to mój numer jeden na zawsze, a tak musi pozostać jednak w cieniu kilku innych wybitnych perfum. Najbardziej "włoski" zapach jaki znam.

    typ: woody-floral / musky / aromatic
    zapach: 9,5/10 (9,5/10 dla wersji z 2001 roku, wersje ewidetnie się różnią, starsza jest bardziej aldehydowa i ostra w otwarciu nowsza, która jest wyraźniej cytrusowa. Piżmo w bazie wydaje się też bardziej naturalne w wersji sprzed reformulacjj)
    trwałość: 6,0/10 (7,5/10 dla wersji z 2001 roku)
    projekcja: 6,0/10 (7,0/10 dla wersji z 2001 roku)
    cena: 60-75 zł za 125 ml tester / 90 - 100 zł za 125 ml produkt
    https://www.parfumo.net/Perfumes/Moschino/Uomo_Eau_de_Toilette
    https://www.fragrantica.com/perfume/Moschino/Uomo--730.html
    pokaż całość

    •  

      @Westfall: Moje flaszki z batchcode na 2014 rok są ok, projekcja tak jak pisałem. Może znowu coś mieszali w składzie.

    •  

      @dr_love: wczoraj do mnie przyszedł ten zapach i po pierwszych testach jestem bardzo zadowolony i koleżanka też była. Zobaczymy jak dziś się sprawdzi na cały dzień.

      W każdym razie na początku po psiku w korek (chyba zła metoda sprawdzania zapachu XD), zapach mnie trochę odrzucił, ale po kilku psikach na skórze już był świetny. Wyczuwalny przez długi czas, ale zdecydowanie nie dający tak w nos jak invictus. Co więcej nawet czułem go jeszcze odrobinę po prysznicu. Zapach fajny i świeży (więcej nie napiszę bo mam upośledzony zmysł węchu, ale różowa czuła cytrusy).

      Po przeczytaniu twoich recenzji myślę nad następnym zakupem w postaci Prada Amber pour Homme, które tez już polecałeś. No chyba że jeszcze coś innego?
      pokaż całość

      +: dr_love
    • więcej komentarzy (40)

  •  

    Dzisiaj dostałem prezent od wujka z Amehyki, kuhwa... Zobaczcie - perfumy za milion dolarów. Flakon wykonany ze sztabki czystego złota, biedaki. W Polsce to same brutale i old spajsy, ale musicie mi zazdrościć #testoviron #perfumy

    źródło: IMG_1442.jpg

  •  

    #perfumy #cebulka #pytanie #ankieta #gownowpis #rozowepaski #niebieskiepaski

    Mirki idę dziś na wesele z dziewczyną, która mi się podoba.

    Mam w domu ładny zapach, ale rozważam pójście do Sephory xD (mam ją 500m od domu) by tam się popsikać takim zajebistym perfumem wabikiem na laski za 700 zł.

    I mam dylemat co zrobić xD

    Z jednej strony tym co mam w domu będę się mógł wypsikać od stóp do głów z tym, że jest na pewno mniej trwały od tego w Sephorze, i trochę mniej obłędy choć też ładny

    Ten z Sephory jest na pewno przyjemniejszy, bardziej trwały (dłużej się utrzyma) ale tutaj mógłbym się psiknąć max 3-4 razy i spierdolić ze sklepu xD

    Co robić?
    pokaż całość

    Co robić? xD

    • 450 głosów (28.90%)
      Nie rób wsi, wyperfumuj się w domu
    • 1107 głosów (71.10%)
      Korzystaj z Sephory xDDD
  •  

    #150perfum #perfumy 26/150

    Dior Fahrenheit (1988)
    Wczoraj napisałem, że kolejnym omawianym zapachem będzie klasyk. Wielu z Was dobrze wytypowało Fahrenheita chociaż szczerze to spodziewałem się więcej głosów na Le Male :) Totalnie niezrozumiałe okazały się natomiast dla mnie typy La Nuit, który za klasyka to chyba uchodzi tylko i wyłącznie w głowie pewnego, niemieckiego youtubera (co nie znaczy, że nie są to dobre perfumy bo są)

    Czas na uważane przez wielu najbardziej męskie perfumy w historii. Jeden z najlepiej sprzedających się zapachów od lat, który mimo licznych reformulacji ciągle trzyma wysoki poziom i zaskakuje co raz to nowe osoby. Zacznijmy od reformulacji, bo było ich kilka a niektóre wersje tego samego zapachu są tak dziwne, że osoby mające styczność ze starszymi
    wersjami mogłyby go po prostu nie rozpoznać!
    Fahrenheit powstał w 1988 a pierwszą poważną reformulacje przeszedł dopiero w 2002 roku. Za największego killera uważa się wersje z 2001 roku, jednak z tego co czytam to różnice pomiędzy tą a starszymi są bardzo małe. Ja posiadam Diora z 2003 roku czyli już po drugiej zmianie i o ile na parametry narzekać nie mogę to jest on jednak ewidentnie słabszy od mojego dawnego nabytku z 1994 roku, którego jednak zdecydowałem się sprzedać ze względu na możliwość 5 krotnego
    zarobku na ebayu :) Mój Dior ma słabsze parametry ale nadal jest mocny, a do tego tez ta słynna nuta benzyny jest juz mniej wyczuwalna niż w poprzedniej wersji. Pomiędzy 2005 a 2012 były prawdopodobnie jeszcze dwie reformulacje jednak różnice są bardzo małe. W 2013 roku Fahrenheit został bardzo zmieniony i w moim mniemaniu była to najgorsza ze wszystkich wersji. Nie dość, że zniknęła całkowicie nuta benzyny to Fafik stał się waniliowym ulepem i przestał całkowicie przypominać siebie samego. W 2016 wrócił stary Fahrenheit jednak bardzo rozwodniony i pamiętam, że trafiając na niego w perfumeriach
    mieszkając jeszcze w UK byłem zszokowany beznadziejnymi parametrami i brakiem projekcji. Waniliowy Fahrenheit z 2013-2015 dla przykładu projektował bardzo dobrze bo tę właśnie wersje posiadał mój znajomy. W 2018 nastąpiła kolejna reformulacja i podobno (podobno, bo opieram się tutaj tylko na opiniach z perfuforum a sam tego nie miałem okazji
    sprwadzić) Fahrenheitowi wróciła stara moc a nuta benzyny jest wyczuwalna podobnie do tej z wersji z mojego flakonu. Jeśli więc nie stać Was na vintage a nie chcecie trafić na rozwodniony chłam albo Wanillheita to możecie spokojnie pisać do iperfumy z pytaniami o batch i wybrać ten najnowszy :)
    Jak pachną najsłynniejsze męskie perfumy? Benzyną, fiołkami, skórą, smarem, wszystkim co oprócz tych fiołków pasuje do stereotypu prawdziwego mężczyzny. Niektórym udaje się wyczuć w nim coś świeżego na wzór ogórka, mimo, że tego nie ma w spisie nut. Zapach trochę stracił na wartości będąc najczęściej podrabianymi perfumami w historii obok Le Male, jednak dla mnie na zawsze pozostanie zajebistyi jeśli miałbym jeszcze raz okazję wrócić do wersji z 1994 roku to bym wrócił. Fahrenheit jest całkiem uniwersalny jednak najlepiej nadaje się według mnie na jesień na pogodę taką jaką mamy obecnie. Faworytem są dla mnie deszczowe wieczory. Klasyk, który odmienił całkowicie świat perfum i mimo upływu lat nadal jest rewelacyjny
    .
    (oceny są dla wersji z 2003 roku)
    zapach: 8,5/10
    trwałość: 9,0/10
    projekcja: 8,0/10 ('94 9/10, '13 8/10, '16 5,5/10)
    cena: 279 zł za 100 ml
    podobne: Missoni Olympios, Beverly Hills 90210 Metal Jeans Man (oba to klony pierwszej wersji Fahrenheita), Mercedes-Benz Intense, Jil Sander Simply, La Rive Hitfire, La Martina Hombre
    https://www.parfumo.net/Perfumes/Dior/Fahrenheit_Eau_de_Toilette
    https://www.fragrantica.com/perfume/Christian-Dior/Fahrenheit-228.html
    =======================

    Jak chcecie się dowiedzieć jak odróżnić poszczególne wersje to polecam tę stronę, gdzie są zdjęcia flaszek z różnych okresów:
    http://raidersofthelostscent.blogspot.com/2015/04/fahrenheit-visual-guide-1988-2015.html
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Tl;dr: @dr_love chyba nie jest z mirkami szczery co do kosztów perfum kupowanych za ich wspólne pieniądze.

    Zna się on na zapachach lepiej ode mnie, na ich cenach pewnie także. Nie ma obiekcji przed zakupami u mniej znanych sprzedawców, wspomina o upolowanych okazjach na portalach aukcyjnych i sposobach ich wyszukiwania. Bezbłędnie podaje koszty recenzowanych zapachów. Jednak gdy przychodzi do płacenia nieswoimi pieniędzmi, udaje że zapomniał jak korzystać z wyszukiwarek internetowych.

    Zdziwiła mnie cena, jaką każe płacić za Acqua di Parma. Znalazłem lepszą i nawet ucieszyłem się, że mogę pomóc, ale coś mi się nie zgadzało w jego tłumaczeniu.
    https://www.wykop.pl/wpis/36176259/perfumy-rozbiorka-no-to-jedziemy-3-zapachy-acqua-d/#comment-127171291
    Nie ma ono sensu, bo nawet lecąc przez ceneo, jako pierwsza wyskoczy niezła cena(269zł), za to jego ofertę z parfems.pl znaleźć jest trudniej, bo znajduje się w błędnej kategorii z wodami po goleniu.

    Rozbiórka Allure Homme wygląda jeszcze bardziej podejrzanie. Aktualnie taniej wychodzi nawet w Douglas. Aby się upewnić że #oszukujo postanowiłem sprawdzić, czy rzeczywiście kupi we wskazanym przez siebie sklepie. Na elnino/eglamour było 18 dostępnych flakonów. Do dziś jest tyle samo, co nie dziwi, gdyż nie jest to atrakcyjna cena. Jest szansa, ze sklep dodał jedną szt. akurat w tym czasie, gdy inna została zakupiona, podobnie jak jest szansa, na mój seks z Arianą Grande.

    Niedługo po tym, jak poinformował o zakupie, wysłałem mu na pw link z najlepszymi ofertami, przy okazji sugerując, że podejrzewam co tu się odpierdala.
    https://www.ceneo.pl/7463644;0284-0.htm#tab=click_scroll
    Mógł anulować zamówienie(lub skłamać, że to robi) i zaoferować uczciwą cenę(~2,6zł/ml), ale wybrał rżnięcie głupa:
    https://i.imgur.com/oCg21L1.png
    Większa butelka kosztowała praktycznie tyle samo co 100ml(383zł vs 361zł) a mimo słabej ceny, chętnych było więcej niż miejsc.
    Nawet na stronie elnino też jest 150ml w dość atrakcyjnej cenie i ciężko tego nie zauważyć:
    https://i.imgur.com/Aknn7Bj.png
    W tym momencie naciąganie nieświadomych mireczków jest już faktem. Wątpliwości można mieć jedynie co do powodu, a może nim być chęć zysku lub bycie totalnym nieogarem.

    Cena Lolita Lempicka nie jest zła i zakup może być legitny, jednak wyszukiwarka na perfuforum nie znajduje takiej oferty, dlatego na miejscu biorących udział, poprosiłbym o nick sprzedającego.
    Na allegro można ją łatwo zaleźć za 190zł(licząc Smart i monety) i w ostatnich dniach ktoś ją za tyle nabył.
    https://allegro.pl/lolita-lempicka-au-masculin-woda-perfumowana-meska-i7594729174.html
    https://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:sZlTKd3P_h4J:https://allegro.pl/kategoria/zapachy-dla-mezczyzn-wody-toaletowe-17757%3Fstring%3DLOLITA%2520LEMPICKA%2520AU%2520MASCULIN+&cd=5&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

    Hermes Bel Ami Vetiver miał kosztować 300zł, choć na allegro było w tym momencie kilka lepszych ofert. Dosłownie 5 minut po zebraniu chętnych ktoś kupił ten zapach o 100zł taniej.
    https://i.imgur.com/Af7HsbE.png
    https://i.imgur.com/5qGljIn.png
    Dodam, że są to mało popularne perfumy, a aukcja ma błąd w nazwie, więc niełatwo było ją znaleźć.

    To nie jest tanie hobby i nie widzę nic złego w próbach okazjonalnego zarobienia na nim. Ale oszukiwać na odlewkach jest łatwo, dlatego przejrzystość, szczerość i zaufanie to podstawa, a tu tego nie widzę.

    Chętnie przeproszę, jeśli znajdą się logiczne wyjaśnienia i wszystko okaże się wyjątkowo niekorzystnym zbiegiem okoliczności.
    #perfumy
    pokaż całość

  •  

    Jako, że parę osób do mnie pisało odnośnie tych perfum to zbieram zgłoszenia na te pachnidła ( ͡° ͜ʖ ͡°) standardowo zamówienie będzie szło z Karstadt, cena jak ostatnio 85zł + 13,76zł paczkomat albo co tam sobie wybierzecie. Muszą się uzbierać minimum 4 osoby, zamawiam w niedziele wieczorem. Jedna osoba już chętna, perfumy wysyłam w całości, czyli nie odlewam, bo zajęłoby mi to zbyt dużo czasu. Czas start!
    #perfumy

  •  

    Wyciągam po raz pierwszy w tym sezonie to cudo (ʘ‿ʘ) Tonkowo-migdałowo-waniliowa woń, a przy tym niesłodka zupełnie. Addict, flaszka z 2006r.
    A murki czym pachną?

    #perfumy #zainteresowania

    źródło: addict.jpg

  •  

    #150perfum #perfumy 25/150

    Nikos Sculpture Homme (1995)

    Nikos Sculpture, Paloma Picasso Minotaure, Laura Biagiotti Roma - co łączy te trzy zapachy? Otóż kilka spraw. Po pierwsze, wszystkie trzy mają nazwy nawiązujące do starożytności. Po drugie, mają bardzo zbliżony klimat i zawierają ten sam typ słodyczy, niespotykany raczej w innych perfumach. Po trzecie, Nikos i Paloma zostały stworzone przez tego samego mistrza - Michela Almairaca. Po czwarte, Nikos i Paloma mają też identyczny zestaw nut w sercu - konwalia, geranium, jaśmin i róża. O ile Paloma i Nikos nie są do siebie mega zbliżone tak jedne mogłyby być spokojnie alternatywą drugich, Roma natomiast to już perfumy, z którymi można byłoby mieć problemy z odróżnieniem ich od Minotaure, ale jednak od Nikosa się trochę już różnią, dziwna sprawa :) Po piąte, wszystkie pochodzą z tego samego okresu. Ale wróćmy do Nikosa a o tamtych porozmawiamy innym razem.
    Słodkie, cytrusowe ale nie mające charakteru typowego świeżaka a do tego dość ciepłe, tak pokrótce można opisać Nikosa. Perfumy na każdą okazję i porę roku, nadające się doskonale na wypad na miasto jak i do pracy, na ciepły, letni dzień jak i chłodniejszy wieczór. Do tego mają w sobie coś, że podobają się kobietom (a przynajmniej mojej). Nieinwazyjne, ale z dobrymi parametrami. Pierwsza godzina projekcji masakruje, później zapach się uspokaja i z czasem staje się bliskoskórny. Jak znacie Rome albo Minotaure o których pisałem we wstępie to Nikos jest świetna alternatywa dla obu, jest bardziej świeży i nadaje się na więcej okazji. Laure czy Palome ciężko jest nosić latem a już na pewno gdy na dworze jest ponad 30 stopni, z Nikosem tych problemów nie ma bo robotę robią cytrusy w postaci bergamotki i cytryny. Ogólnie polecam też ze względu na cenę, bo jest żałośnie niska. Jak kupowałem je ojcu rok temu to płaciłem jakieś 40 zł za 100 ml.

    typ: sweet-fresh / flowery-sweet
    zapach: 7,5/10
    projekcja: 6,5/10
    trwałość: 6,0/10
    podobne: Paloma Picasso Minotaure, Dunhill Desire for a Men Red (wstyd, ale nie znam i opieram się tylko na opiniach innych)
    cena: 60 zł za 100 ml

    https://www.parfumo.net/Perfumes/Nikos/Sculpture_Homme_Eau_de_Toilette
    https://www.fragrantica.com/perfume/Nikos/Sculpture-pour-Homme-925.html

    Jako, że jutro weekend, a staram się wtedy zawsze rzucać coś zajebistego to szykujcie się na prawdziwą bombę, klasyk o którym każdy z Was słyszał a większość pewnie zna bardzo dobrze ten aromat bo jest to jeden z najpopularniejszych zapachów w historii i jednocześnie jeden z najbardziej podrabianych.
    pokaż całość

  •  

    #150perfum #perfumy 24/150

    Joop! Nightflight (1992)

    Żebyście nie wyłączyli po pierwszym zdaniu tej recenzji to zacznę od tego, że jest to najmocniejszy zapach na lato jaki posiadam, prawdziwy killer, którego zbyt duża aplikacja może zabić. Jakimś wielkim fanem marki Joopa! nie jestem i jeśli mam być szczery to kupiłem go tylko z dwóch powodów, po pierwsze ma genialny flakon a po drugie miał przypominać znakomitego, nieprodukowanego od lat Chopard Heaven, którego mama mi przywiozła 1,5ml próbkę z Niemiec. Teraz już jestem szczęśliwym posiadaczem obu i muszę powiedzieć, że o ile Joop! podjazdu do Nieba nie ma ale i tak jest dobrym zapachem. Podobieństwo obu perfum jest głównie w otwarciu, później podążają już swoimi własnymi ścieżkami.

    Często powtarzam, że nie lubię zapachów syntetycznych ale są wyjątki i tym wyjątkiem jest Nightflight. Pierwsze co mi przychodzi na myśl jak go wącham to proszek do prania. jest bardzo ostry, szorstki i wręcz drażniący nos, ale za chwile staje się już sympatyczny i daje uczucie niesamowitej świeżości poprzez swój metaliczny aromat. Przy 35 stopniowych upałach jest nie do opisania. Muszę go jeszcze koniecznie sprawdzić w zimie bo wiele osób poleca go używać właśnie wtedy. Z jednej strony cytrusowo świeży a z drugiej lawendowo ciężki, te połączenie u mnie się sprawdza wspaniale. Ciężko jest wyczuć poszczególne nuty ale na pewno pierwsze do nosa rzucają się ananas, lawenda i cytrusy, reszta jest nie do wykrycia.

    Zakończę jeszcze tym czym rozpocząłem czyli parametrami bo o tym mam taką jedną ciekawą historię. Poszedłem kiedyś w nich na 10-godzinną zmianę do pracy, po której zwykle bezpośrednio chodzę na siłownie. Jako, że z dojazdami trzeba doliczyć jeszcze tak z 2h do tych 10, czyli gdzieś tak po 12 godzinach w trakcie treningu czułem jak projektuje jakbym dopiero co się nimi spryskał. Dzięki ci Joopie za ten zajebisty trening, szacunek.

    zapach: 7,5/10
    trwałośc:9,5/10
    projekcja: 9,0/10
    podobne: Chopard Heaven, Jaguar Classic, Coty Universo
    cena: na chwilę obecną wycofane z produkcji, ale jak się poszuka to można dostać. Na allegro sprzedawcy wystawiają po 999 zł co może znaczyć, że towar zaraz wróci i będzie w normalnej cenie 100-120 zł za 125 ml.

    https://www.parfumo.net/Perfumes/Joop/Nightflight_Eau_de_Toilette
    https://www.fragrantica.com/perfume/Joop-/Nightflight-1721.html
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: uiimages.parfumo.de

  •  

    Jacyś fani Zoologist? Pewnie część z was testowała kilka, a może ktoś zdecydował się na cały flakon i regularnie używa? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Odświeżyłem sobie próbki i jako, że rozwija się tu ostatnio ciekawa dyskusja, to podzielę się odczuciami.

    Bat jest chyba najbardziej specyficznym ich zapachem? Filozofia jest taka, że zapachy mają bardziej oddawać otoczenie zwierzaków, niż je same? Jaskinie tak chyba nie pachną, ale jest ciekawie. Jak ktoś bawił się w rośliny doniczkowe, to wyobraźcie sobie taką wilgotną ziemię rozsypaną na stole i na tym pokrojony przejrzały banan. Potem wszystko ugniatamy niczym ciasto, zapach staje się już bardziej jednolity, z czasem po bananie pozostaje nieco mgliste wspomnienie w postaci słodyczy, a może to już figa? Jest też trochę piżma i wetywerii, które nadają głębi tej ziemistości i chronią przed niestrawnością. Gdzieś w tle majaczy też odrobina skóry i to by było wszystko, taka trochę papka. Bardziej perwersyjnie apetyczna niż odpychająco stęchła itp. Trwałość jest przerażająca, a zmycie wcale nie jest takie oczywiste. Projekcję ciężko mi ocenić, bo chyba nie jest jakaś mega mocna cały czas, nie przytłacza, ale zdecydowanie są wyczuwalne. Odstawiona próbka potrafi wypełnić zapachem całą szafkę. Można czerpać przyjemność z globalnego użycia, ale chyba prędzej jakiś spacer chłodną jesienią, niż gdzieś w zamkniętych pomieszczeniach wśród ludzi i wysoce wskazane umiarkowanie w aplikacji. └[⚆ᴥ⚆]┘

    Rhinoceros jest już nieco mniej ekscentryczny, teoretycznie bardziej noszalny, ale w praktyce może być męczący. Trwałość nadal dość dobra, ale projekcja umiarkowana, co jest plusem. Na początku odrobinę ostre, taki ziołowo-alkoholowy charakter, potem do głosu wyraźniej dochodzi oud. No ale to zapach przede wszystkim skórzany i z czasem to bardziej czuć, razem z pylistością cedru, więc sprawiają dość spójne wrażenie z tym aptecznym początkiem. Momentami przebija się jeszcze jakiś tytoń. Jest w nich coś ciekawego, ale bardziej upajającym skórzanym zapachem jest Tuscan Leather i analogicznie Oud Wood z oudem w roli głównej. ¯\_(ツ)_/¯

    #perfumy
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @dr_love: @asique: tych nowszych nie próbowałem niestety. Parę odrzuciłem po samych nutach, jeszcze Hummingbird wydawał mi się całkiem ładny, ale raczej zdecydowanie kobiecy. Moth po zapowiedziach brzmiał intrygująco, a w rzeczywistości głównie kwiatki? Tak przynajmniej wynika z opisów, a liczyłem na coś bardziej dymno-oudowego. Czyli Camel nie jest przesadnie zwierzęcy? W takim razie do poznania przy okazji. pokaż całość

    •  

      Tak przynajmniej wynika z opisów, a liczyłem na coś bardziej dymno-oudowego.

      @HansLanda88: na mnie nie jest to kwiatkowe, ale właśnie miodowe, podszyte dymem. Kwiatki gdzieś giną. No, ale ja jestem różowym paskiem, więc miód mi pasi :-)

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Murki,
    Czy ktoś jest chętny na Bentley - Absolute w cenie 175 zł za sztukę?

    #perfumy

  •  

    Warto było dać się obudzić kurierowi (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    #perfumy

  •  

    #150perfum #perfumy 23/150

    Lolita Lempicka Au Masculin (2001)

    Annick Ménardo to jeden z moich ulubionych nosów. Pani ta stworzyła m.in takie dzieła jak Xeryus Rouge dla Givenchy, Body Kouros, Roma Uomo, Jil Sander Man, Kokorico dla JPG, Hypnotic Poison Diora, Hypnose od Lancome no i oczywiście cała serię damskich Lolita Lempicka dla marki o tej samej nazwie. Au Masculin to kolejne z dzieł tej pani, która ma bardzo wyrazisty styl, nie boi łączyć się takich nut jak eukaliptus, anyż czy lukrecja z kadzidłem czy cytrusami.
    Au Masculin to perfumy gourmandowe, słodki syrop ziołowy, który miałoby się ochotę wypić. Wiązałem wielkie nadzieje z tymi perfumami, bo skład mają prawie, że idealny, taki absyntowy klimat, który uwielbiam. Przeglądając oferty, szukałem nawet specjalne starej wersji z wbudowanym atomizerem, które miały mi zapewnić parametry killera. Szkoda, że tak bardzo się na tym zawiodłem. Zapach jednak pachnie ślicznie i jest to prawdziwa uczta dla nosa. Mamy tam i absynt i fiołki, mamy też wanilię, lukrecję czy nawet rum i jakiś syrop nadający taki trochę apteczny klimat. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie te parametry. Pół biedy gdyby były one chociaż przeciętne a są po prostu słabe. Na skórze Lolita wytrzymuje w porywach do 6h, ale co z tego skoro żeby cokolwiek poczuć to muszę używać ogromnej ilości psiknięć. Przy traktowaniu go normalną dla innych zapachów ilością shotów zapach znika po 30 minutach i staje się bliskoskórny ale trochę lepiej wygląda to jak zwiększymy ilość do 10-15 strzałów. Dla mnie jest to jednak niewytłumaczalne żeby dopuszczać się takiego oversprayingu. Nie wiem skąd biorą się w internecie te opinie o beastmode, być może mam jakąś nowszą wersje poreformulacyją w starym jeszcze flakonie, nie wiem. Au Masculin jednak jest wart poznania i niezmiernie cieszę się, że do mnie leci flakon wersji intense, a przy okazji do kilku wykopowiczów odlane mililitry. Trzeba trzymać kciuki żeby to był faktyczny intense bo zima tuż-tuż, a nic nie rozgrzewa tak dobrze jak składniki, których używa Ménardo w swoich kompozycjach.

    typ: sweet-gourmand
    zapach: 7,5/10
    projekcja: 4,0/10
    trwałośc: 5,5/10
    cena: 140 zł za 50 ml
    podobne: Lolita Lempicka L'Eau Masculin, Lolita Lempicka Au Masculin Eau de Minuit, Lolita Lempicka Eau de Parfum Intense

    https://www.parfumo.net/Perfumes/Lolita_Lempicka/Lolita_Lempicka_Au_Masculin
    https://www.fragrantica.com/perfume/Lolita-Lempicka/Lolita-Lempicka-Au-Masculin-458.html
    pokaż całość

  •  

    Dotarły i do mnie z karstadt, jeden zostawiam dla siebie a pozostałe 3 wystawiam na sprzedaż. Jeżeli jest ktoś chętny to cena 85zł + przesyłka. Kwestie wysyłki ustalimy na priv.

    Co do zapachu to jest bardzo ciekawy - czuć, że jest męski, nie jest typowo słodki, wręcz przeciwnie gdzieś tam skrywa swoją słodycz i co chwilę ją delikatnie uwalnia jakby spod mgły. Z początku może się wydawać zbyt hmm przydymiony? dlatego nie można go wąchać bezpośrednio z miejsca psiknięcia jest wtedy zbyt mdły, ale gdy użyje się go na szyje to co rusz uwalnia swój zapach, im dłużej go używam tym jest dla mnie ciekawszy. Niekiedy w opisach niektórych perfum można natknąć się na opis w stylu ' dla pewnego siebie mężczyzny' co wydaję się trochę śmieszne ale do tego zapachu pasuje idealnie. Co do trwałości to w końcu trafiłem na perfumy które nie nikną po godzinie bądź dwóch. Tego skurczybyka czuć mega długo, u siebie po 5/6 godzinach nadal bez problemu go wyczuwałem i nadal roznosił się po pokoju. Mam porównanie tylko do CK Euphoria i Giorgio Armani acqua di gio, gdzie ten pierwszy po max godzinie jest wyczuwalny już tylko przy skórze a drugiego czuć o godzine dłużej, także różnica kolosalna a jeszcze większa różnica jest przecież w cenie. No właśnie cena, bardzo dziwi mnie fakt, że przy tak dobrych parametrach i cenie ten zapach jest tak mało popularny i tak trudno dostępny, ale z drugiej strony, większość ludzi uważa, że dobre perfumy muszą być drogie i markowe, a tu proszę da się trafić na budżetowe ze świetnymi parametrami. Także dzięki @dr_love za pokazanie, że są również inne, niszowe perfumy, a nie ciągle hugo boss, calvin klein czy lacoste.
    Podsumowując po opisie dr love oczekiwałem czegoś bardzo słodkiego w stylu hugo boss bottled, jednak otrzymałem w zamian coś mniej słodszego ale jednak o wiele bardziej ciekawszego ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #perfumy
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #perfumy

0:0,0:2,0:2,0:1,0:2,0:1,0:2,0:1,0:2,0:0,0:1,0:2,0:1,0:1,0:1

Archiwum tagów