•  

    Co to za nowa afera w Juve? Słyszeliście już coś? Na footrolu mało pewne źródło, ale podobno włoskie źródła całkiem całkiem. Niżej ściana tekstu.

    Współczesna piłka jest w dzisiejszych czasach wypełniona niezliczoną ilością skandali, przekupstw itp. Z tej okazji ludzie mają coraz gorszy obraz tego co się dzieje przed pierwszym gwizdkiem i tym co się dzieje po zakończeniu spotkania. Jeżeli ktoś nie wierzy, niech sobie przeczyta książkę „Brudna piłka”. Tam będzie miał niezły przykład totalnego obrazoburstwa. Nie od dziś wiadomo, że prym w takich brudnych zagrywkach wiodą Włochy. W latach 80. calcio wstrząsnęła afera Czarnego Totka (Tottonero), a my pamiętamy doskonale rok 2006 i aferę Calciopoli. W głównej roli wystąpił wtedy Juventus, a sprawa dalej nie jest do końca wyjaśniona. Teraz na Włochy może spaść konkretna bomba, która nakryje czapką dwie pozostałe afery.

    W roli głównej znowu Juventus. Włoska piłka wydawałoby się, podnosi się z kolan. Znaczy znajduje się obecnie na jednym kolanie, bo cyrki jakie mają miejsce na niższych szczeblach nie dają gwarancji, że tli się iskierka powagi. Jednak to, co ma wypłynąć w poniedziałek powoduje poważny niesmak i wstrząśnie światem calcio bardziej niż trzęsienia ziemi, które lubią uprzykrzać życie Włochom.

    Otóż 22 października we włoskiej telewizji RAI Tre w programie Report, który będzie transmitowany o godzinie 21:15 ukaże się pewien reportaż. Jego tematem będzie w skrócie sprawa kontaktów Juventusu z kalabryjską mafią znaną jako ‘ndraghenta oraz śledztwa „Wysoki Piemont”, którym zajmuje się włoska prokuratura. Do tego dochodzi sprawa śmierci Raffaele Bucciego, czyli byłego szefa ultrasów zatrudnionego przez klub z zewnątrz. Z racji tego, że wszystkie większe media w Italii o tym milczą, takie informacje nie wyciekają na światło dzienne do szerszego gremium odbiorców. Wczoraj na swoim profilu Facebookowym informacje w Polsce nagłośnił Roman Sidorowicz. Prywatnie kibic Milanu, szerzej znany jako prezes Stowarzyszenia kibiców Milan Club Polonia. Poszperał tam gdzie trzeba i dzięki nienagannej znajomości włoskiego ogarnął wszystko i w nocy ze środy na czwartek przedstawił jak sprawa wygląda. Wyraził on zgodę, żeby w tym tekście wykorzystać w formie cytatu fragmenty tego tekstu, mówiące o całej sytuacji.

    22 października. Na tę datę czeka cała Italia. Połowa Włoch czeka z wielką nadzieją, że będzie to początek nowego Calciopoli, które po raz kolejny rozprawi się turyńskim klubem, a druga połowa (ta wspierająca więzienne biało-czarne barwy) czeka pełna obawy, ale z nadzieją, że zarzuty nie będą zbyt poważne. Tego dnia ma bowiem, na Rai Tre o godzinie 21:15 ukazać się ma dokument „Report”, w którym włoski dziennikarz śledczy ma ujawnić kontakty klubu i współpracę z organizacjami mafijnymi, a konkretnie z kalabryjską ‘ndranghetą i śledztwem „Wysoki Piemont” jakie prowadzi włoska prokuratura. Do tego dochodzi tajemnicza śmierc Raffaele Bucciego, ciemne interesy, handel biletami i bezpośrednie kontakty, powiązania działaczy, piłkarzy i ludzi blisko związanych z klubem a rodziną Dominello, która jest blisko powiązana z ‘ndranghetą.

    Według śledczych kluczową datą jest 21 kwietnia 2013 roku, kiedy to na meczu Dżuventus – Milan pojawił się transparent z napisem „Gobbi”, za którym stał Saverio i Rocco Dominello, ojciec i syn. To był dzień, w którym sycylijska ‘ndrangheta weszła na trybuny turyńskiego stadionu. 7 lipca 2016 doszło do jednego z bardziej zagmatwanych i niewyjaśnionych samobójstw Raffaello Bucciego, który był byłym szefem ultras i obecnym pracownikiem klubu zatrudnionym jednak przez agencję zewnętrzną. Mimo tego, korzystał on z wielu bezpośrednich udogodnień jakimi mogli cieszyć się pracownicy klubu i posiadał między innymi służbowe auto zarejestrowane na Juventus F.C.. , które zostało odnalezione nieopodal miejsca samobójstwa. Oficjalnie pełnił on rolę łącznika pomiędzy klubem, policją a kibicami. Wokół jego samobójstwa narosło sporo podejrzeń i jest wiele niewyjaśnionych okoliczności. Dokumenty twierdzą, że skoczył on z mostu, jednak obrażenia na ciele świadczą o tym, że przed skokiem z mostu, mógł on zostać brutalnie pobity. Nie wiadomym jest również wizyta w szpitalu przedstawicieli kancelarii adwokackiejChiusano, która reprezentuje Dżuventus. Udali się tam oni bowiem natychmiast po informacji o śmierci Bucciego, ale nie po to, by się coś dowiedzieć, lecz po to, by przechwycić jego telefon komórkowy i inne rzeczy osobiste. W telefonie znajdywały się bowiem smsy i zdjęcia, które mogły poważnie zaszkodzić reputacji klubu i niektórym jego działaczom. Oprócz tego były zapisy z czatów skierowane do kancelarii premiera, przekazane do agentów specjalnych, w których Bucci pisał, że „wpadł w gówno po szyje” i że „jest spalony”, czy też, że obawia się iść zeznawać w sądzie w sprawie dotyczącej „Wysokiego Piemontu”. O swych obawach poinformował też bezpośrednio klub Dżuventus, a konkretnie dyrektora ochrony Alessandro D’Angelo. Dzień później Bucci popełnił rzekome samobójstwo, które zostało dość szybko zatuszowane i wyciszone w mediach. Dziennikarz z „Report” postanowił przyjrzeć się sprawie bliżej i wyjawić pewne nieznane dotąd fakty, które mogą poważnie obciążyć klub z Turynu. Bucci udał się na zeznania do sądu, a kilka godzin później już nie żył. Ciekawe jest również to, że na 3 godziny przed samobójstwem serwery włoskiej prokuratury zostały złamane przez hakerów i wykasowano wszelkie dane. Według aktów śledczych dotyczyło to danych, kiedy kontaktował się on z agentami specjalnymi i prawdopodobnie z innymi ludźmi mówiąc, że ma problemy. Wiadomo również, że Bucci dysponował kontem bankowym na którym znajdywało się 300 000 eur i po wiadomościach, do których doszli agenci wiadomo, że zależało mu, by za wszelką cenę nie zostało to wykryte. Dziennikarz programu „Report”zapowiada, że program ujawni system, pełny obraz kontaktów i przerażających powiązań między działaczami, niektórymi grupami kibicowskimi turyńskiego klubu a organizacjami mafijnymi, przez które ostatecznie cierpią zwykli kibice i czym powinien się zainteresować w trybie pilnym sąd sportowy. Tajemnicą poliszynela jest, że dokument ten jest głównym powodem dla którego Andrea Agnelli zwolnił dyrektora sportowego Giuseppe Marottę, który był ojcem sukcesów klubu z ostatnich lat. Zwolnienie Marotty, jego styl i sposób były dla całej opinii kompletnym zaskoczeniem i zdziwieniem. Nie zwalnia się tak bowiem bez wyjaśnień do prasy dyrektora, który podniósł klub i doprowadził go prawie na sam szczyt.

    „Report” ujawnia stosunki turyńskiego klubu z mafią, co w przepisach FIGC jest kategorycznie zabronione. W zajawkach programu można znaleźć wypowiedź jednego z liderów ekipy „Bravi Ragazzi”, który obecnie odbywa karę więzienia za międzynarodowy handel narkotykami. Przyznaje się on otwarcie do świadomej współpracy klubu z różnymi ekipami należącymi do włoskiej mafii, dzięki której postawił on sobie 2 domy, kupił piekarnię i wiódł znakomite życie prowadząc różnego rodzaju biznesy.

    Wrócmy do Bucciego, bo to jego śmierć jest punktem kluczowym w śledztwie i w układach na linii klub-mafia. By zrozumieć cały proces należy się cofnąć kilka dobrych lat wstecz. Turyńską sceną ultras w latach 70 i 80 rządziła powstała na gruzach Panthers ekipa Fighters, której rządy zatrzymała dopiero tragedia na Heysel. Po tej tragedii kilka innych grup jak np. Indians czy Gioventu’ Bianconera, oraz niektórzy z przeszłością w Panthers, postanowiło się połączyć i dało to początek ekipie Drughi, nazwanej tak na cześć filmu Kubricka, Mechaniczna pomarańcza. W kolejnym dziesięcioleciu Drughi całkowicie zdominowali turyńską scenę ultras wprowadzając autorytarne i bardzo ostre rządy. W połowie lat 90 zaczęły się tworzyć jednak pierwsze podziały. Jako pierwszy oddzielili się członkowie Fighters, którzy rozpoczęli całkowitą i krwawą wojnę wewnętrzną przeciwko Drughi. Dzisiaj ekipa Fighters formalnie już nie istnieje, bowiem została przekształcona w Tradizione Bianconera. Oprócz nich od Drughi odłączali się również inni. Tak powstała nowa ekipa Nucleo 1985, która składała się z młodych chłopaków pochodzących głównie z okolic Wenecji i Udine i podchodzących zawsze neutralnie do wewnętrznych wojen. Do tego należy dodać jeszcze ekipę Vikings, która pochodzi z Mediolanu i uznaje się ich za prawdziwą ekipę hooligans w angielskim stylu, oraz ekipa Irriducibili (obecnie Bravi Ragazzi), pochodząca bezpośrednio z Turynu i charakteryzująca się mocnymi powiązaniami kryminalnymi. Tak powstała wielka piątka zwana „pięć rodzin”, która do dzisiaj rządzi na turyńskiej trybunie. Ich moc polegała na handlu biletami pozyskiwanymi bezpośrednio od klubu, a do tego dzielili się wpływami ze sprzedaży podrabianych gadżetów pod stadionem, kanapek itd. Za czasów Moggiego i jego wasali panowały jasne warunki współpracy z ekipą Drughi. Mieli oni bilety, które dystrybuowali autonomicznie zgodnie z własnymi przekonaniami i po własnych cenach, w zamian za spokój na trybunach. Osobą prowadzącą Drughi był Dino Mocciola, który współpracował z klubem praktycznie jako biznesmen i jednocześnie prowadził autorytarne i pełne krwi rządy na trybunach oraz brutalną wojnę z Fighters. Był on prawdziwym liderem i nietykalnym ojcem chrzestnym na trybunach Dżuventusu. Jego władza skończyła się jednak wraz z Calciopoli, gdy w 2006 roku padł w końcu ofiarą napaści w Alessandrii, której włoska prokuratura do tej pory ostatecznie nie wyjaśniła. Według wstępnych ustaleń został on zaatakowany przez ekipę Bravi Ragazzi oraz Fighters. W 2009 roku, Mocciola padł ofiarą kolejnej napaści, z której ledwo uszedł i zrozumiał, że aby zachować władzę, musi sięgnąć po pomoc, przejść do kontrataku i nie może okazać strachu i słabości. Skontaktował się on więc z Placido Barresim, znanym zabójcą z gangu ‘ndranghety, który został wprowadzony w tajniki i trybun turyńskiego stadionu. Zdecydował on, że sprawę trzeba zakończyć polubownie, bez rozlewu krwi między Drughi i Bravi Ragazzi i skupić się przede wszystkim na handlu i robieniu pieniędzy dzięki możliwościom jakie daje nowy stadion. W konsekwencji tego, na trybunach pojawiła się nowa i bardzo kluczowa postać , Rocco Dominello. Syn brutalnego bosa ‘ndranghety z klanu Rosarno. 20 kwietnia 2013 zażądał on od Moccioli utworzenia szóstej ekipy - Gobbi, która miała być bezpośrednio powiązana z kalabryjską mafią. Mocciola skierował go do jednego z kolejnych liderów Drughi, Fabio Germaniego, który wprowadził go na trybuny i przedstawił działaczom Dżuventusu, a konkretnie Stefano Merulli odpowiedzialnemu za dystrybucję biletów w klubie oraz Alessandro D’Angelo, dyrektorowi ochrony na Dżuventus Stadium. W ten sposób zaczął się handel i interesy na wielką skalę, które były pod kontrolą ‘Ndranghety i dzięki której bogaciły się wszystkie grupy i ich wpływowi członkowie. Dominello kupował od klubu wszystkie bilety po normalnych cenach, po czym sprzedawał je ze sporą przebitką. W efekcie tego nawet normalni ludzie, chcący kupić bilet na mecz musieli często płacić znacznie większe ceny od kwoty jaka znajdywała się na bilecie i kierowani oni byli do agencji Dominello nawet, gdy dzwonili z informacją o bilety bezpośrednio do klubu. Aby zrozumieć o jakiego rzędu kwotach jest tu mowa wystarczy posłuchać byłego lidera ekipy Bravi Ragazzi, który w zajawce programu Report mówi o kwotach 30 000 eur zarobku na jednym meczu.

    I tutaj możemy wrócić już do naszej kluczowej postaci, czyli Raffaele Bucciego zwanego Ciccio. Przeprowadził się on do Turynu, gdy tylko stał się pełnoletni i od razu wstąpił do ekipy Drughi, szybko stając się jedną z kluczowych osób, a nawet prawą ręką lidera Moccioli i numerem 2 w całej grupie. Miał on wygląd i prezencję na to, by stać się kontaktem Drughi z klubem. Przynajmniej przez 5 lat, jak wspominałem był również łącznikiem na linii klub-policja-ultras, a później głównym informatorem służb specjalnych, co nie było nawet specjalnie niczym dziwnym, gdyż policja bardzo często ma „zaufaną” osobę w szeregach ultras. Zyskał on zaufanie wszystkich oprócz jednej osoby. Rocco Dominello. Kalabryjskiego bosa martwiły zbyt dobre kontakty Bucciego z policją, klubem i jednocześnie spore wpływy na trybunach i w ekipie Drughi. Postanowił on więc zdecydowanie zmniejszyć jego wpływy i ograniczyć działanie. W 2014 roku padł on ofiarą ataku, po czym zrozumiał powagę sytuacji i zagrożenie ze strony metod jakimi posługiwał się Dominello, więc postanowił się odciąć i wyjechał do rodzimej Pugli, a jego miejsce w kontaktach klub-kibice zajął właśnie Dominello. Nie był on jednak żadnym informatorem policji, a wręcz przeciwnie. Bucci po nieco ponad roku powrócił do Turynu i dzięki „semi-oficjalnej” pozycji pracownika klubu , zatrudniony przez agencję zewnętrzną, czuł się bardziej bezpieczny i nietykalny. Pobierał on normalnie pensję z klubu i korzystał ze wszystkich wpływów klubowego pracownika zajmując się już oficjalnie kontaktem z kibicami i nieoficjalnie dystrybucją biletów na curva sud, gdzie każdy nadal postrzegał go jako członka ekipy Drughi. Zaskakujące w tym wszystkim jest to, że ta oficjalna rola została powierzona Bucciemu, a nie Dominello, który przez cały ten czas był bardzo blisko klubu, zapewniał spokój na trybunach mimo, że sam mecze oglądał z loży honorowej. Pojawia się tu pytanie czy klub wiedział już wtedy, że Dominello reprezentuje mafię? Dzięki nowej pozycji Bucci zyskał nowy status we wszystkich grupach i zaczął poruszać się bardzo pewnie. Policja prowadziła jednak coraz szersze śledztwo i dobrze znała Dominello. Z czasem Bucci zaczął się niepokoić, a klub przydzielał mu coraz mniej biletów co wprowadziło w niepokój również Drughi oraz ich lidera Mocciole. Ewidentnie coś było na rzeczy, a Bucci zwierzył się w tym czasie swojej byłej żonie i powiedział jej, że „zaufał złym ludziom”. Policja znalazła tym czasem mocne dowody na kryminalne działanie rodziny Dominello, a 6 lipca 2017 Bucci został przesłuchany w sprawie „Wysoki Piemont” jako osoba dobrze poinformowana o faktach. Dzień później, pod mostem, z którego rzekomo miał skoczyć, znaleziono jego ciało. Był to zresztą ten sam most, z którego w przeszłości skoczył Edoardo Agnelli, kuzyn obecnie władającego Andrei.
    Najbliższy policji człowiek i osoba, która najlepiej ze wszystkich znała powiązania handlowe ekip z turyńskich trybun już nie żyła i nie mogła tym samym przekazywać więcej informacji policji i prokuraturze. Oficjalnie ogłoszono, że było to samobójstwo, jednak nie są co do tego przekonani nawet agenci ze służb specjalnych, ponieważ sekcja zwłok wykazała różne obrażenia na całym ciele, które nie wynikały raczej z upadku z dużej wysokości. Prawdopodobnie Bucci dysponował zbyt wieloma informacjami na temat wszystkich i ‘Ndrangheta nie mogła dłużej z nim ryzykować. Policyjne śledztwo nazwane „Wysoki Piemont” dotknęło również najwyższą władzę turyńskiego klubu. Beppe Marotta, choć nie postawiono mu do tej pory oficjalnie zarzutów, został przesłuchany jako osoba również dobrze poinformowana o faktach. Wypłynęły między innymi rozmowy Marotty z zaufanym człowiekiem od Dominello na temat biletów na mecz Dżuventus – Real oraz przyjęcia na testy do klubu jednego zawodnika z polecenia od Dominello. Zawodnik ten odbył testy w turyńskim klubie, ale ostatecznie nie został zakontraktowany. Andrea Agnelli został natomiast wykluczony przez sąd sportowy na 12 miesięcy ze wszelkiej działalności za kontakty z organizacją mafijną i bezpośrednie relacje z Dominello. Prezes Dżuventusu nie negował zarzucanych mu spotkań z Dominello, ale twierdził, że nie wiedział nic o jego powiązaniach mafijnych. Jak przystało na turyńki styl, przeszedł on nawet do kontrataku twierdząc, że policja powinna powiadomić odpowiednio wcześnie klub o powiązaniach Dominello z mafią, ponieważ gdyby byli oni tego świadomi to nie przekazywaliby mu biletów i innych wpływów. Ostatecznie prokuratura przyznała Angellemu rację twierdząc, że mógł on nie wiedzieć o mafijnych powiązaniach Dominello, a klub zobowiązał się do zakończenia przekazywania biletów ultrasom, narzekając przy tym na zbyt mały stadion, który zachęca do lewego handlu biletami. Od tego czasu zaczął się protest kibiców przez który nie ma żadnego dopingu, a na stadionie podczas meczów Dżuventusu jest cisza jak na meczach reprezentacji narodowych. Jeśli wejdziesz na turyńską curve sud i zaczniesz dopingować zespół, zostaniesz z niej bardzo szybko w najlepszym przypadku przepędzony. Klub przestał także przymykać oko na sprzedaż podróbek pod stadionem i zaczął z tym nieśmiało walczyć, a wystraszony przesłuchaniami i oskarżeniami Agnelli postanowił odciąć się od ultrasów i wprowadzić nowoczesny model zarządzania klubem. Stadion teraz ma być teatrem, na którym nie ma miejsca dla zorganizowanych ekip kibicowskich. Drakońskie podniesienie cen biletów, zakup takiego zawodnika jak Ronaldo, ma pomóc w wyeliminowaniu ultrasów i sprowadzeniu na stadion bogatszych kibiców, rodzin, licznych turystów, którzy przyjdą na mecz, zostawią sporo pieniędzy na oficjalne pamiątki i gadżety i nie będą stwarzać problemów i nikogo szantażować. Tym samym stadion słynący z głośnego dopingu zamienił się w cichy teatr, na którym raz na jakiś czas podniesie się delikatna wrzawa. Wojna na linii klub – ultrasi trwa a rasistowskie okrzyki w kierunku Koulibalyego na niedawnym meczu z Napoli, które doprowadziły do zamknięcia całej trybuny nie były przypadkiem, ale celowym działaniem ultrasów, którzy cały czas żądają obniżki cen biletów i powrotu do wystawienia swoich stoisk przed stadionem w dniu meczu. Klub złożył odwołanie, w którym zapowiedział, że nie można karać zbiorowo i zamykać całego sektora czy też stadionu i zobowiązał się do dostarczania bezpośrednich materiałow wideo, na których można wyłapać konkretne osoby, które wznoszą rasistowskie okrzyki. Sąd sportowy tych argumentów jednak nie przyjął i zwiększył karę zamknięcia sektora do 2 meczów w zawieszeniu. Scena ultras w Turynie jest więc w poważnym szachu ponieważ klub nie zamierza odpuścić kosztem braku dopingu i szeregu innych protestów, wiedząc, że i tak zapełni stadion kibicami teatralnymi, których stać zapłacić nawet wysoką cenę biletu.
    Program „Report” ma jednak ujawnić nieznane dotąd fakty i rozmowy zarówno działaczy Dżuventusu jak i samego Agnellego z członkami mafii. Na najświeższych zajawkach podane są rozmowy telefoniczne, w których dyrektor ochrony D’Angelo zapłakany dzwoni do Agnellego i informuje go, że Bucci nie żyje i że musiało się coś stać na przesłuchaniu, bo parę chwil przed śmiercią kontaktował się on z nim mówiąc, że się boi, że to już koniec, jest trupem i że przeprasza ich, że umoczył ich mocno w gównie. Agnelli nie wydał się tym specjalnie przejęty i odpowiedział mu, że oddzwoni później, za pół godziny. Pozostaje pytanie kogo bał się Bucci i za co przepraszał swych kolegów z pracy czyli działaczy Dżuventusu? W innej rozmowie D’Angelo przekazuje byłemu dyrektorowi marketingu w klubie, Francesco Calvo, że Bucci mocno bał się o życie swoje i rodziny, i że po przesłuchaniu był wrakiem człowieka mówiąc, że zaufał złym ludziom. Na początku rozmowy D’Angelo mówi do Calvo: „on go zabił” (pytanie kto), nie wskazując żadnej konkretnej osoby z nazwiska, ale Calvo tym samym nie wydaje się tym zdziwiony i nie pyta nawet kto. D’Angelo mówi dalej, że Bucci nie miał powodów do popełniania samobójstwa i że nie musiał się NAS bać. On go zabił. Mówił także, że Bucci przeprasza bo narobił klubowi sporo problemów i prosił go o przebaczenie, ale D’Angelo kazał się nie przejmować tylko działać dalej bo wszystko się wyprostuje. Kolejną osobą jaką D’Angelo poinformował o śmierci Bucciego był Leonardo Bonucci. W rozmowie słychać, że D’Angelo z płaczem mówi, że dzwoni do niego już teraz, bo nie chce, by Bonucci dowiedział się o tym z gazet. Bonucci przyznaje, że również nie wierzy, że to było samobójstwo i widać, że sam jest dobrze poinformowany o wielu sprawach. Zagadką w tym wszystkim jest jest też, co tak naprawdę powiedział Bucci i dlaczego D’Angelo jest tak zrozpaczony i wręcz przerażony jego śmiercią?. Co tak naprawdę ukaże program Report i jakie rozmowy i powiązania w tej sprawie odkryje, dowiemy się już w poniedziałek 22 października o 21:15. Zastanawiający jest również szereg innych zdarzeń po jego śmierci. Między innymi zeznania jednej kobiety, która mówiła, że słyszała w rozmowie z pewnymi bosami mafii, którzy mówili: „Zabili go, zawieźli go we trójkę na ten most. Jeden z nich opłacił swoich pracownikow, by złożyli fałszywe zeznania i powiedzieli, że widzieli go samego w okolicach mostu”. Zeznania tej kobiety uznano jednak oficjalnie za mało wiarygodne, ale zastanawiający jest również fakt, że w pobliżu mostu w jego zaparkowanym aucie policja drogowa w dokumentach nie odnotowała znalezienia jego prywatnej teczki z rzeczami osobistymi, a została ona przekazana jego byłej żonie już po pogrzebie wraz z innymi jego rzeczami znalezionymi w aucie.


    Od kilku tygodni dzięki zapowiedziom Report o tych wydarzeniach zrobiło się naprawdę głośno i wychodzą na światło dzienne również inne rozmowy telefoniczne. W sierpniu 2016 policja w Turynie wystąpiła do prokuratury o zgodę na podsłuchiwanie rozmów telefonicznych Beppe Marotty, jako osoby, która może mieć pewne informacje związane ze śmiercią Bucciego. Z podsłuchów tych póki co jawnie wynika, że Marotta kontrolował i sugerował włoskim gazetom co mają pisać. Nie jestem tym ani trochę zdziwiony, bo wielokrotnie już tu pisałem, że tak się właśnie dzieje i wystarczy uważnie śledzić włoskie dzienniki i wydarzenia, by nabrać co do tego przekonania. Teraz wyszły na szczęście na te moje tezy również dowody i ciężko już nawet z tym polemizować, ponieważ z podsłuchu jasno wynika jak Marotta dowiedziawszy się o tym, że La Gazzetta dello Sport planuje napisać nieprzychylny Dżuventusowi artykuł o śmierci Bucciego, szybko reaguje i dzwoniąc do redakcji mówi: „Jeśli ten artykuł się ukaże to wyciągnę konsekwencje”. Artykuł w efekcie tego telefonu się ukazał, ale zamiast na 3 strony to było jedynie parę linijek nie wymieniając nawet nazwy „Juventus”. Podsłuchy są bardzo ciekawe, bo można na nich usłyszeć jeszcze między innymi rozmowy, gdzie Claudio Albanese (osoba odpowiedzialna w Dżuventusie za kontakty z mediami, która zasłynęła z tworzenia poważnych problemów i zwolnienia z pracy kilku znanych dziennikarzy, a ostatnio wyszły również informacje, że żądał od telewizji Mediaset udziału Giuseppe Crucianiego w programie Tiki Taka) dzwoni do Marotty i informuje go co się jutro ukaże w La Repubblica, po czym Marotta odpowiada: „spokojnie, tam jest nasz dyrektor”. To tak a propos tego jak pisałem kiedyś, że ten klub praktycznie wszędzie wsadza swoich ludzi na najwyższe stołki. W innych rozmowach do Marotty dzwoni adwokat Dżuve, Luigi Chiappero i informuje go, że dzwoniła do niego dziennikarka Martinenghi z La Repubblica i mówi mu, że dowiedzieli się, że Marotta był przesłuchiwany na prokuraturze w sprawie kontaktu z Dominello i wzięcia na testy młodego zawodnika z jego polecenia. Adwokat spytał ją co muszą o tym napisać, a dziennikarka poinformowała go, że napiszą, że był on przesłuchany, ale adwokat przekazał jej, by dopisali jeszcze koniecznie, że Marotta nie ma z tym nic wspólnego, ponieważ stanowisko na jakim pracuje wymaga od niego ciągłego kontaktu z ludźmi i nie może on zawsze przed rozmową z każdą osobą sprawdzać jej kryminalnej kartoteki i weryfikować czy ktoś ma jakieś powiązania z mafią i jest przestępcą, i że spotkał tę osobę zupełnie przypadkowo. Następnie adwokat Chiappero pyta Marottę, czy chce coś dodać, bo może jeszcze przedzwonić do tej dziennikarki i jej przekazać. Marotta mówi, że jest ok i nie trzeba nic dodawać oraz, że na testy można zaprosić każdego, po czym dodaje: „Przecież my tam mamy kurwa naszego dyrektora Mario Calabresi, kim w ogóle jest ta Martinenghi, jest z Turynu?” –„Tak z Turynu, jak chcesz coś sam przekazać Calabresiemu to ja…” – „Nie, wystarczy, że nie będą pisać głupot.” Marotta następnie pyta adwokata czy ten artykuł ma się ukazać w wydaniu krajowym czy tylko turyńskim, na co adwokat odpowiada, że nie wie, bo jej o to nie pytał. W bardzo podobnym tonie była rozmowa Marotty z Claudio Albanese, który informował go co ma zamiar napisać La Gazzetta dello Sport, i że opieprzył ich za to, że ostatnio dodali zdjęcie Marotty, a o biletach i kontaktach z mafią napiszą w sumie tylko to co La Repubblica pisała dzisiaj. Marotta pyta się go jak długi będzie ten artykuł, a Albanese odpowiada, że 50-60 linijek i że starają się go napisać w delikatnych tonach. W następnej rozmowie Marotta telefonuje do dziennikarza LGDS Matteo Dalla Vite i mowi mu, że go zdenerwowali, po czym dziennikarz uspokaja mówiąc, że tytuł jutrzejszego artykułu będzie: „’Ndrangheta nie wiem co to jest, nie ma żadnej presji” i dodaje, że każdy to podchwyci. Marotta podkreśla jeszcze z naciskiem, by traktowano go w gazecie jak najlepiej. Boi się on o treść tego artykułu i twierdzi, że jeśli ukaże się on w zbyt mocnych tonach, to będzie musiał wyciągnąć konsekwencje, po czym dziennikarz zapewnia, że tak nie będzie i że porazmawia jeszcze z dyrektorami, ale że nie będzie tam w sumie niczego więcej co ukazało się w La Repubblica. Marotta mu przerywa i mówi, że ludzie tego nie rozumieją, że jego współpraca z La Gazzettą zawsze układała się dobrze i tak musi pozostać, bo jeśli nie to pojawią się problemy, po czym dziennikarz dodaje, że nie chce mieć żadnych problemów. Na koniec Marotta jeszcze raz podkreśla, że zamieszczenie jego zdjęcia u boku dwóch osób z kryminalną przeszłością to była bardzo dużo przesada i że to go strasznie zdenerwowało.

    Rozmowa Marotty z Matteo Dalla Vite przyniosła efekt lepszy od spodziewanego, ponieważ kilka godzin później Marotta otrzymuje telefon, w którym inna osoba mówi mu, że Matteo wszystko mu przekazał, rozmawiał on z wicedyrektorem i że nie mogą anulować tego artykułu z różnych względów, ale zapewnia go, że będzie on skrócony do minimum i bez żadnego zdjęcia. Tytuł artykułu będzie: „Sprawa biletów, wysłuchany Marotta” i maksymalnie będzie to 10 linijek. Marotta mu dziękuje i tłumaczy się, że on daje po 300 biletów na każdy mecz różnym ludziom a tu dał 2 bilety osobie która jest przyjacielem Agnellego, wszystkich piłkarzy, fundacji, Conte i wielu innych. Że to nie przestępstwo a on nie musi wiedzieć kim jest ta osoba. Dziennikarz odpowiada, że Marotta nie musi mu nic tłumaczyć bo on zapoznał się z dokumentami i wszystko wie, że nie występuje on w przesłuchaniu w charakterze podejrzanego i że napiszą to w pierwszych trzech linijkach w jak najbardziej delikatny sposób bo zależy mu, by Marotta miał w gazecie z Matteo tak samo dobre relacje jak przez lata miał z Mirko. Marotta odpowiada, że Matteo zna od dziecka i że przeprasza go, że tak go skrzyczał i źle potraktował”.

    Warto w tym momencie przytoczyć słowa Mourinho, który będąc niegdyś trenerem Interu powiedział do dziennikarzy: „To wy przez wasze milczenie doprowadziliście do calciopoli”. Dzwonienie Marotty do dziennikarzy i strofowanie ich za zamiar napisania mało przychylnego artykułu można porównać do dzwonienia Moggiego do Aldo Biscardiego i wskazywania mu co mają mówić w studiu analizując powtórki i czego nie pokazywać. Od kilku lat powtarza się wiele schematów, które wywołały calciopoli i naprawdę dziwię się tym, którzy tego nie widzą. Oczywiście fakt, że w ledwie 4 lata klub z Turynu odbudował się i wracając z Serie B zbudował drużynę, która stała się największą potęgą w historii Serie A zdobywając 7 tytułów mistrzowskich z rzędu zawdzięcza się uczciwości i ciężkiej pracy działaczy, a inne kluby wydając petro miliardy czy budując klub latami męczą się by zdobyć chociaż dublet lub daj Boże jakieś 3 tytuły mistrza z rzędu. Koń by się uśmiał. To jest właśnie styl i sposób działania tego klubu przez lata. Kontrolowanie informacji jakie pojawiają się w mediach i obsadzanie wszelkich kluczowych stanowisk swoimi ludźmi, tak by mieć pełną kontrolę nad wszystkim co tylko możliwe i mieć pełnię władzy. Żeby tylko na szybko podać przykłady: Andrea Agnelli na czele ECA, czyli Stowarzyszeina największych europejskich klubów, Evelina Christillin, pupilka Agnellich i była managerka FIATA w konsylium FIFA. Michele Uva, przyjaciel i obrońca Agnellego w mediach, dyrektorem generalnym FIGC (Włoskiego Związku Piłkarskiego) i wiceprezesem UEFA, Roberto Rossetti były sędzia piłkarski z Turynu prezesem komisji sędziów UEFA, po tym jak w wyniku ich publicznego mega narzekania na Colline zmusili go do rezygnacji.

    Podsłuchy z rozmów Marotty z dziennikarzami La Repubblica i La Gazzetty wyszły wczoraj tj. wtorek i wstrząsnęły całym włoskim środowiskiem piłkarskim. Jeśli myślicie, że środowe wydania tych gazet w jakikolwiek sposób się do tego odniosły lub chociaż wspomniały to jesteście w sporym błędzie. Póki co milczenie totalne.
    Po wyjściu na jaw tych taśm zwolnienie Marotty tuż przed pierwszymi publikacjami reportażu „Report” nabiera też nowego znaczenia i linią obrony klubu będzie zapewne to, że nie wiedzieli o działaniach swego działacza i się go już pozbyli.


    Sprawa ta wydaje się obrzydliwa i prawdopodobnie czeka nas Calciopoli w wersji 2.0. Jeżeli wspomniane informacje są w 100% prawdą i zostaną one wydane i udowodnione, to Juventus będzie mogła czekać potężna kara, taka której jeszcze nigdy nie zaznali. Tak w teorii powinno się wydarzyć, bo wyżej wymienione sytuacje nie mają prawa bytu w świecie piłki nożnej. Nawet w czasach totalnie skorumpowanych, ta sytuacja pokazuje, że w Italii, a dokładniej w stolicy Piemontu gra się zdecydowanie w wyższej lidze wałków. Jeżeli to się okaże prawdziwe i zacznie się kręcenie afer w większych gazetach, to Turyńczycy będą mieli drugą kategorię, w której dystansują resztę. Pierwsza oczywiście jest ta sportowa, gdy są zupełnie na innym poziomie niż reszta stawki. W przypadku robienia tak obrzydliwych rzeczy mogą wzbić się na wyżyny. To co napisał Roman pozostawiamy ocenie czytelników i czekamy z zapartym tchem na 22 października, bo to może być kolejna czarna data w historii włoskiego calcio.

    https://footroll.pl/newsy/7973,juventus-w-tarapatach-szykuje-sie-calciopoli-2-0

    #pilkanozna #juventus #seriea
    pokaż całość

    źródło: calcioweb.eu

  •  

    El Pistolero...z Polski;) Cały świat już jego zna, oprócz wujka Jurka oczywiście( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #heheszki #pilkanozna #reprezentacja

    źródło: piatek.png

  •  

    Lewy nie szczela, jest bez formy!!! Piątek jest lepszy, bo szczelił bramkę w meczu z Portugalią!!11!!
    Patrzcie na minutę 10:56. Sytuację z Portugalią wypracowali na treningach - Lewy miał zblokować bramkarza, Piątek strzelić. Piątek i Lewy po prostu wykonali polecenie trenera.
    To info do tych, którzy Piątka by najchętniej kanonizowali.
    #mecz #reprezentacja #pilkanozna pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Marcus niepospolitus

    25 lutego 2016. Niby dzień jak każdy inny, ktoś idzie do szkoły, ktoś idzie do pracy, ktoś obchodzi urodziny (choćby Gianluigi Donnarumma). Doba jak doba. W Anglii, konkretnie na Old Trafford, dzieje się jednak coś niezwykłego, coś, co zostaje odebrane jako narodziny futbolowej legendy, pierwszy błysk kolejnego złotego dziecka tamtejszej piłki. Na salony wkracza bowiem 18-letni Marcus Rashford.

    Rodowity mieszkaniec Manchesteru przedstawił się całemu światu zupełnie niespodziewanie, zagrał przecież korzystając z nieszczęśliwego zdarzenia, które podczas rozgrzewki przytrafiło się Anthony'emu Martialowi. Zaprezentował się fenomenalnie - zdobył 2 bramki - i trafił na usta wszystkich ekspertów i najzagorzalszych fanów dyscypliny. Reszta staje się powoli historią.

    Kolejne debiuty, to kolejne trafienia. Po Lidze Europy przyszła pora na Premier League, Puchar Ligi, reprezentację oraz Ligę Mistrzów. Gdzie się nie pojawiał, tam wchodził w rozgrywki z pełnym impetem i popisywał się skutecznością.

    Od jego pierwszego występu minęło ponad 2.5 roku, podczas których rozegrał 175 spotkań, ustrzelił 47 goli i zanotował 20 asyst. Bilans nie najgorszy, biorąc pod uwagę wiek, ciągły rozwój i warunki, o których za chwilę. Coś sprawia jednak, że - uwaga, wtrącenie anglojęzyczne - hype na Rashforda stopniowo słabnie. Czy to przez nierówną formę? A może przez Mbappe, który przyćmił wszystkich młodych wilków? Przyjrzyjmy się całej sytuacji.

    Wypada zacząć od tego, że Marcus swoje pierwsze kroki w seniorskiej piłce stawiał w roli napastnika, typowej 9, najbardziej wysuniętego gracza drużyny. Do niego adresowana była większość podań w ofensywie, miał mnóstwo okazji, z których skrzętnie korzystał. Obecnie coraz częściej występuje na skrzydle, czy to w klubie, czy w kadrze, w której bywa też tak zwanym "wolnym elektronem". Teraz to on ma za zadanie stwarzać dogodne szanse innym, a sam ma ich znacznie mniej.

    Nie ma jednak co ukrywać, narzekać nie może. Nie zatracił instynktu znajdowania się w odpowiednim miejscu i we właściwym czasie, czego o duszy naturalnego snajpera napisać już nie można. Anglik nie jest dostatecznie precyzyjny, przez co do wpisania się na listę strzelców potrzebuje kilku prób. Niewykorzystane sytuacje wpływają na jego pewność siebie, szuka kombinacyjnych rozwiązań (często niepotrzebnie), a skuteczność kuleje. I tak koło się zamyka.

    Regularności brakuje mu też w kwestii samych występów. W Manchesterze United nie jest członkiem podstawowego składu, Mourinho nie zaczyna ustalania wyjściowej jedenastki od niego. Portugalczyk zapytany lub wręcz skrytykowany za podejście do rozwoju Rashforda broni się liczbami. Mówi, iż daje wychowankowi dostatecznie dużo szans, ufa mu i postrzega jako ważny element drużyny. Fakty są jednak takie, że owszem, Marcus pojawia się na boisku w niemal każdym spotkaniu, z tym, że bardzo rzadko w pełnym wymiarze czasowym - na 7 występów w obecnym sezonie złożyło się ledwie 380 minut.

    Nie ma się też co oszukiwać, że taktyka, pomysł na grę i filozofia The Special One (?) sprzyja ofensywnym igraszkom. Niezmiennie króluje zachowawczość, pragmatyzm oraz minimalizm, przez co wielu sądzi, iż młody Anglik byłby dziś w zupełnie innym miejscu kariery, gdyby trafił pod skrzydła choćby Kloppa czy Guardioli. Nie przepadam za spekulacjami w kwestiach tak złożonych, jak rozwój piłkarzy, lecz w tym przypadku skłaniam się ku słuszności tej tezy. Uważam, że Rashford zrobiłby zdecydowanie większe postępy pod wodzą innego, elastyczniejszego szkoleniowca.

    Co znamienne, w 4 spotkaniach kadry narodowej zawodnik rozegrał pełne 360 minut i miał w tym czasie udział przy 4 golach. Mimo że można się przyczepić i napisać, iż, biorąc pod uwagę ilość okazji, ta liczba powinna być wyższa, jasno i wyraźnie widać, ile pewności siebie dodaje mu zaufanie Southgate'a, które objawia się właśnie przy wyborze składu.

    Co ciekawe, od reprezentacyjnego debiutu Rashforda w 2016 roku, tylko Harry Kane pojawiał się częściej w protokole meczowym przy okazji zdobyczy bramkowych (17), niż bohater tekstu (9).

    Nikt nie ma wątpliwości, że młody Anglik ma potencjał, by stać się wielkim zawodnikiem. Wydawało się, iż niezwłocznie zapuka do bram z napisem "klasa światowa", lecz wciąż brakuje mu najważniejszego, a więc wspomnianej wcześniej regularności. Coś lub ktoś blokuje i hamuje jego rozwój, który mógłby przebiegać znacznie szybciej.

    Być może dobrze zrobiłaby mu zmiana otoczenia na takie, w którym czułbym się pewniej. Temat jest jednak prędko ucinany, gdyż ani zawodnik, który marzył o grze w barwach Czerwonych Diabłów od dziecka, ani menedżer, ani zarząd nie wyobrażają sobie jego odejścia z Old Trafford. Nie chcieliby też tego kibice, którzy pokładają w wychowanku spore nadzieje. Z pewnością marzy im się nawiązanie do ikon pokroju Giggsa, Scholesa czy Beckhama. Swego czasu typowano natomiast, iż to właśnie on pobije rekord strzelecki ekipy z Teatru Marzeń, który dumnie dzierży Wayne Rooney.

    We wstępie napisałem, że debiut Marcusa został w niektórych kręgach odebrany jako narodziny futbolowej legendy. Jasne, było to myślenie życzeniowe, fantazja płynąca na fali entuzjazmu. Prawda jest jednak taka, że młody zawodnik ma na to zadatki, ale każdy kij ma 2 końce. Obecnie daleko mu do wejścia na wyższy poziom, dobitnego udowodnienia swoich możliwości, o zapisaniu się złotymi zgłoskami w annałach piłkarskiej historii nie wspominając. Nie można też w nieskończoność bronić go wiekiem, gdyż sam zwiesił sobie poprzeczkę kilka pięter wyżej i dla jego dobra należy wymagać, by dążył do pokonania tej wysokości.

    Czy za kadencji Mourinho Rashford rozwinie skrzydła? Czy stanie się graczem wyjątkowym, o którym mówić i pisać będziemy latami? Wreszcie, czy przyczyni się do sukcesów klubu i reprezentacji?

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym codziennie publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #united #manchesterunited #zycienaokraglo
    pokaż całość

  •  

    Powtarzam się, no ale Urban robi zajebistą robotę tymi filmikami. Fajna ciekawostka odnośnie #united. No mega się jaram tym kanałem i polecam każdemu. Nie jest to żadna reklama ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #polskiyoutube #urbanwlondynie #urball #pilkanozna #mecz

    źródło: youtube.com

  •  

    Wojtek Michalski Misja Lizus
    Mecze piłkarskie możesz obstawiać na stronie hołoto peel. Hołoto – realny polski maderfaker.
    Michał Gol: Hehehe no witamy państwa bardzo serdecznie. To pogram Misja Lizus. Niech leje się wazelina! Nie jest nam do śmiechu i dlatego szczerzymy się jak głupi do sera. Logiczne prawda? Niestety odpadliśmy z elity piłkarskiej i nadajemy się do niej, jak Kamil Gapiński do pokazów mody.
    A z nami w studio. Mejweni, influencerzy, hedlajnerzy. Dariusz Szparowski, Amadeusz Korek. Amadi dziś dokonał katorżniczego wysiłku i wstał o piątej rano! Wraz z nami jest także Tomasz Smoczkowski. A teraz wszyscy wstańmy i złóżmy Dziennikarskie Wyznanie Wiary.
    Wszyscy razem: – WIERZĘ W JEDNEGO BOŃKA. ZBAWICIELA POLSKIEJ PIŁKI. WSZYSTKICH JEGO REFORM WIDZIALNYCH I NIEWIDZIALNYCH, I W W JEDNEGO PANA BRZĘCZKA NASZEGO. SELEKCJONERA RÓWNIEŻ DLA NAS, POD PR-OWSKIMI POZORAMI. WIERZĘ W JEDEN ŚWIĘTY, POWSZECHNY I LUZUSOWSKI ZWIĄZEK. WYZNAJĘ JEDNEGO RUDEGO NA ODPUSZCZENIE PIŁKARSKICH GRZECHÓW I OCZEKUJĘ WAZELINIARSTWA MARNYCH, SUKCESU NA EURO DO KOŃCA KADENCJI. AMEN.
    Gol: – Amen. Teraz czas na Influencerski głos w Państwa domach!
    Skoro już złożyliśmy wyznanie wiary to przejdźmy do meczu Polska – Włochy. Odpadliśmy z Ligi Narodów. Pytanie czy stał się jakiś wielki problem?
    Smoczkowski: – Nie można trenerowi Brzęczkowi odmówić, że miał prawo eksperymentować. Myślę sobie, że może to i lepiej, że będziemy teraz grali w dywizji B, bo ona bardziej odpowiada naszemu poziomowi. Wychodzi na to, że wyszło fantastycznie.
    Szparowski: – A ja mam żal do trenera Brzęczka. Od razu zastrzegam, że go lubię i nie odmawiam mu prawa do eksperymentów, mam nadzieję, że to jakoś Zbysia uspokoi. Niemniej jednak ten mój żal wynika z tego, że nie zagraliśmy tak jak we Włoszech. Niestety my nie istnieliśmy w tym meczu.
    Korek: – Panowie, fakty są takie, że nie mamy się czym przejmować. Już się toczą dyskusje w UEFIE, aby dywizję A tworzył ranking, a nie sama tabela Ligi Narodów. Widzicie jak można fajnie obrócić klęskę w sukces Brzęczka i PZPN-u? Uczcie się Panowie wciskania kitu opinii publicznej, bo jeszcze z tym u Was słabo.
    Gol: – Czy to nie jest tak, że to my wymusiliśmy na selekcjonerze ustawienie bez skrzydłowych i to nie wypaliło. Mam nadzieję, że Zbysiu doceni tę moją chęć przerzucenia odpowiedzialności za porażkę na dziennikarzy.
    Korek: – Mój kolega Johan Kołtun z programu Prawda Głupolu, przez cały czas lansował system gry bez skrzydłowych. Gdy ten system się nie sprawdził, to po prostu pojechał po trenerze Brzęczku, że to on wybrał beznadziejne ustawienie. Pamiętajcie – dziennikarze nigdy nie są winni. Jeśli nawet doradzali selekcjonerowi idiotyzmy, to i tak w razie porażki obwinią trenera za te idiotyzmy. Proste.
    Smoczkowski: – A Propos mądrych myśli dziennikarskich… – uaktywnił się ostatnio Pan Stanowczy, który stwierdził, że zapanowała histeria i nasze miejsce i tak jest w grupie B a może nawet i C. Ma absolutną rację! Mamy kapitalnego selekcjonera z charyzmą, doświadczeniem, sukcesami trenerskimi, wybranego przez znakomitego prezesa, który rządzi polską piłką już sześć lat i skutki jego pracy są takie, że reprezentacja dostaje w cymbał, młodzieżówka parkuje autobus w Danii, a polskie kluby odpadają w sierpniu z Luksemburczykami. Również nie widzę powodu do histerii.
    Szparowski: – Oczywiście nic nie ujmując Jurkowi Brzęczkowi, bo kolejny raz podkreślę, że bardzo go lubię, ale zabił automatyzmy w grze, przekombinował. Powiedziałem to najdelikatniej jak się da, Zbysiu proszę Cię nie odmów mi akredytacji i bankietu pomeczowego!
    Korek: – Ale Panowie, prawda jest taka, że w eliminacjach mistrzostw Europy będziemy grali już ze znacznie słabszymi przeciwnikami i nawet jak się nie będzie wszystko układało, to wystarczy sama klasa takich zawodników jak Lewandowski (mam nadzieję, że na kolejne urodziny też mnie zaprosi) Milik, Zieliński, Glik. To mi spokojnie wystarczy.
    Gol: – A teraz czas na naszą sondę. Aby zaciemnić Państwu obraz tego meczu – zapytamy w niej o Wojtka Szczęsnego (jedyną pozytywną postać meczu z Włochami). Wszystko po to, aby Państwa uwaga skupiła się na jedynym optymistycznym akcencie. Ach ten Zbysiu to jest jednak pomysłowy… Uwaga nasza sonda i pytanie „czy Wojtek Szczęsny wygrał rywalizację z Łukaszem Fabiańskim”. Jeśli tak to serduszko, jeśli nie to roześmiana buźka.
    Szparowski: – Gdyby każdy z tych zawodników był taki jak Wojtek, to byśmy nie mieli żadnych problemów.
    Korek: – Ale widzieliście jego koncentrację przed tym meczem? To jest profesjonalizm! Oczywiście nie powiem, że ten sam Wojtek nie tak dawno przyznał się, że miał kilka kilogramów nadwagi. Jak mawia redaktor Stanowczy „koledzy są ważniejsi niż czytelnicy”.
    Szparowski: – Ale Amadi, Amadi, Amadi wiedz, że jak mawia stare porzekadło piłkarskie „bramkarz musi mieć zapewniony ten komfort grania”.
    Gol: – Skoro już rozmawiamy o Wojtku to zapraszam na program „Prosto w szczenę” z Łukaszem Czereśniowskim i Wojtkiem Szczęsnym, a ich pierwszym gościem będzie Arkadiusz Milik.
    Teraz pytanie o Krzysztofa Piątka. Wielu kibiców było wściekłych o to, że Brzęczek go w ogóle nie wpuścił na boisko. Jak Wy to postrzegacie?
    Korek: – Nie było za kogo go wpuścić. Brzęczek nie chciał zdjąć Milika, a Lewandowskiego to już absolutnie nie można zdjąć, jeszcze by się obraził! Nie to to absolutnie niedopuszczalne! Na Robercika trzeba chuchać i dmuchać, co z tego, że Piątek jest teraz w znakomitej formie strzeleckiej. Jeżeli Piątek mnie zaprosi na urodziny to wtedy ewentualnie zmienię zdanie. Nie byłem też nigdy na urodzinach Recy i panowie to co on grał to była skandaloza! Jak można nie być przygotowanym na pełne 90 minut gry? Chłopie Ty masz ten mecz wybiegać, masz zwymiotować na boisku. Tego od Ciebie wymagam!
    Smoczkowski: – To jest tragedia z tymi naszymi lewymi obrońcami. Portugalia jak i Włochy obnażyły to bardzo dokładnie. Wyobraźcie sobie, że od 2012 roku na lewej obronie zagrało aż dwudziestu piłkarzy! Wszyscy byli słabi albo bardzo słabi. Hmm bardzo ciekawe wnioski, a kto od 2012 roku odpowiada z stan polskiej piłki? No kto?
    Szparowski: – A mam do Was pytanie, co myślicie o Olkowskim? Ja bym go wystawił na prawej obronie a na lewej dałbym Bereszyńskiego i nie kombinowałbym z Recą, który siedzi cały czas na trybunach w swym klubie.
    Korek: – Dareczku jest logika w tym, co mówisz. Też bym chciał zobaczyć Olkowskiego. Oczywiście na usprawiedliwienie Brzęczka powiem, że wypadł mu cały środek pomocy i musiał dokonać zmian. Nie mogli grać Krychowiak i Klich a Kurzawa się nie nadawał. Dlatego właśnie nie zmienił bocznego obrońcy, bo musiał… zmienić środek pola. Wiem, że głupi argument na jego obronę, ale lepszych nie mam.
    Smoczkowski: – Nie zapominajmy też o młodzieżówce. Szczerze to ja nie rozumiem dlaczego Brzęczek nie powołuje zawodników z młodzieżówki, przecież najważniejsze jest zawsze dobro pierwszej reprezentacji.
    Korek: – Chętnie zobaczyłbym na przykład Kownackiego, Szymańskiego czy Żurkowskiego. Nasza młodzieżówka to w ogóle jest fantastyczna. Dwa remisy z Wyspami Owczymi po heroicznych bojach to coś, co powinno zostać nagrodzone powołaniem do pierwszej reprezentacji.
    Gol: – Nie wiem, czy widzieliście takie memy, jak Zbigniew Boniek dzwoni do Adama Nawałki i mówi „Adam wiesz jest taka głupia sprawa”. Bardzo wielu internautów pyta, czy aby posada selekcjonera to nie są za wysokie progi dla Brzęczka. Ja oczywiście się z tym nie zgadzam, absolutnie. Prezesie widzi Pan? Ja się z tym nie zgadzam! A jak Wy sądzicie?
    Smoczkowski: – Nie no absolutnie nie można zwalniać selekcjonera! Byłoby to nieodpowiedzialne. Kompletnie nietrafiony pomysł. Po prostu tych piłkarzy nie stać na lepszą grę. Taki mamy potencjał.
    Gol: – Zaniepokoiła mnie bardzo polemika pomeczowa Brzęczka z kapitanem Robertem Lewandowskim.
    Smoczkowski: – To jest zwykła burza w szklance wody, nie ma w ogóle problemu. Relacje między nimi są fantastyczne. To nie była w ogóle krytyka Brzęczka, tylko przekazanie intencji!
    Szparowski: – Robert co innego chciał powiedzieć. Ja chyba wiem najlepiej co on chciał powiedzieć!
    Korek: – Przecież można ich inaczej ustawić. Wiem to najlepiej jako osoba nieposiadająca żadnego wykształcenia trenerskiego. Wystarczy mi moje dobre samopoczucie i zakochanie w sobie. Zresztą nawet sam Trener Tysiąclecia powtarzał zawsze „Kolego trzeba szukać, trzeba szukać” hłehłe hłe. Tak w ogóle to jestem mistrzem w opowiadaniu żartów, z których tylko ja się śmieję a inni patrzą na mnie jak na Karola Strasburgera.
    Gol: – Powoli będziemy się żegnać. Zapraszam kolejny raz na niesponsorowany przeze mnie program „Prosto w szczenę”. A ten program nazywa się Misja Lizus, wazelina lała się aż miło. Do zobaczenia za tydzień

    #pilkanozna #reprezentacja #mecz
    pokaż całość

  •  

    Ej, właśnie w Brzeznie mało nie rozjechałem wybitnego polskiego piłkarza Sławomira Peszko. Gdybym nie wyhamował przed nim na czas to byłoby po atmosferze i byśmy się wszyscy podusili.

    #gdansk #pilkanozna oraz trochę #heheszki a trochę #truestory

    •  

      @KilY: tutaj można postawić przysłowiowego Janusza i w sumie, to ma trochę racji - inkasują olbrzymie pieniądze a cała polska w nich wierzy więc powinni się starać a nie, chlanie im w głowie i wyjebane

    •  

      @langigd: Ale to nie do końca ich wina. Piłkarze są wg mnie na poziomie pomocnika gdzieś na budowie, proste chłopaki. Praktycznie jedyne czego się od niego wymaga to tyle, że musi potrafić w miarę prosto kopnąć piłkę, a na poziomie reprezentacyjnym jeszcze jako tako tę piłkę przyjąć.
      Taki prosty człowiek nie rozumie wielu rzeczy, więc jak widzi, że jego przełożeni pozwalają mu na picie to pije. Pensje i tak dostanie, pieniądze z kontraktów reklamowych także, jego pijackie wybryki są zawsze zamiatane pod dywan, więc czym ma się przejmować? Dlaczego ma nie pić? Bo powinny mu przyświecać jakieś wyższe wartości? Z jakiej racji? W tym kraju nawet prezydent pijany i zataczający się nad grobami pomordowanych rodaków jest uważany za autorytet i szanowany. Więc taki reprezentant ma się przejmować? Czym? :-) pokaż całość

      +: Polinik
    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Myślę, że przede wszystkim Brzęczek nie ma autorytetu wśród piłkarzy. Autorytet to właściwie za mocne słowo. Oni po prostu nie traktują go z powagą i zaufaniem.
    Jako zawodnik nigdy nie doświadczył futbolu na poziomie chociażby pierwszego z brzegu piłkarza obecnej kadry. A co dopiero jej gwiazd. Nie grał w dobrych klubach ani ligach. Szczytem sukcesu było srebro w chyba najsłabiej obsadzonym turnieju olimpijskim jaki można sobie przypomnieć. W drodze do finału odprawiając takie potęgi jak Kuwejt, Katar czy Australia. Dalsza kariera reprezentacyjna to też jeden z najsłabszych okresów polskiej piłki.
    Jako trener nie osiągnął nic. Dosłownie nic. Jego CV to 4 lat w czwartoligowym klubie z którego w końcu go wywalili za brak awansu a następnie kolejne nieudane przygody w Lechii i Katowicach (również brak awansu do ekstraklasy i zwolnienie). Bezpośrednio przed objęciem kadry, jako trener Wisły Płock przez rok zrobił z nią 5 miejsce w ekstraklasie. A jak jest w ekstraklasie to każdy wie. Przypadkiem można zrobić górę albo dół tabeli jakimkolwiek klubem sezon po sezonie, bo tą ligą nie rządzą żadne sportowe prawa.
    Selekcjonerem prawdopodobnie został za picie kawek i dyskusje w siedzibie PZPN, bo tak zadecydował hegemon polskiej piłki, który po kilku szkoleniach z piaru na każdy zarzut odpowiada z cynizmem i uśmiechem, poklepując po plecach i pokazując drzwi.

    Jak piłkarze mają ufać selekcjonerowi, jeśli na co dzień trenują w wielkich ligach i klubach pod okiem uznanych nazwisk i nagle jadą na kadrę a do szatni wchodzi koleś z Wisły Płock, razem ze swoim sztabem, który też jest wyciągnięty prosto z Płocka xD
    W dodatku trener ma kompleks małego Jurka i na siłę chce zaznaczyć swoją dominację i stanowisko. Wie, że nie legitymuje się niczym więc zgrywa twardziela i wymusza posłuszeństwo. Raptem dwa zgrupowania, 4 mecze a facet już dał się poznać kuriozalnymi decyzjami, zagubieniem, brakiem logiki, wiedzy, butnością i powołaniami z kapelusza. Żeby jeszcze za tymi debilizmami stały wyniki ale on przejebał w miesiąc wszystko, w dodatku w fatalnym stylu z błędami personalnymi i taktycznymi, które już przed i w trakcie meczów raziły w oczy.

    Jestem ciekaw dalszych relacji na linii Brzęczek - Kadra.
    Bo tam już widać, że piłkarze nie są zadowoleni i za chwilę o ile nie już, będą dwa obozy. Brzęczek, jego sztab, rodzina i pupile z Płocka a po drugiej stronie reszta piłkarzy, którzy mają wyjebane na pracę z amatorem, który się dopiero uczy i już między wierszami zaczynają to sygnalizować przed kamerami.

    Kownacki 21 latek z kadry młodzieżowej, który po roku bycia rezerwowym w klubie Serie A mówi wprost, że polska liga to amatorka, że tego nie da się oglądać, że tak się nie gra w piłkę. Chłopak przed chwilą jeszcze był w jednej z potęg polskiej ligi czyli Lechu Poznań, a dzisiaj już otwarcie przyznaje, że to amatorka.
    Jak w takim razie ma się układać współpraca gwiazd pierwszej kadry z gościem, który większość czasu pracował w 4 lidze?
    Nie może się układać, bo nikt nie traktuje go poważnie.
    Ocena brutalna ale pierwsza reprezentacja to nie może być piaskownica dla amatora.

    #mecz #pilkanozna #reprezentacja
    pokaż całość

  •  

    Thierry Henry, nowy trener #asmonaco w czasach gdy puszczanie na głos muzyki w komunikacji miejskiej było trochę trudniejsze #ligue1 #pilkanozna #historiajednejfotografii

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Thierry Henry na konferencji w Monaco po tym jak zorientował się że jego 5-minutowa odpowiedź na pytanie w języku angielskim musi zostać teraz przetłumaczona na francuski xD
    #pilkanozna #heheszki źródło

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    – Dzień przed meczem z Włochami spotkałem się rano z chłopakami. Rozmawiałem na przykład z Kamilem Grosickim i zażartowałem, że już wyskakuje mi z lodówki. Wrócił do kadry i udzielił chyba z siedmiu wywiadów. Telewizja, internet, prasa – gdzie nie zajrzałem to rozmowa z „Grosikiem”. Oczywiście nie tyczy się to tylko jego. Generalnie jest tego za dużo. Każdy może sobie wejść do hotelu, umówić się prywatnie, rozmawiać o której godzinie mu się podoba. Nikt tego nie kontroluje. Na zachodzie nie do pomyślenia. Teraz jest tak dużo mediów, dziennikarze mają swoje blogi, vlogi i Bóg wie co jeszcze, że cały czas zawracają zawodnikom głowy. Trzeba to uporządkować, bo zrobił się chaos. Przed meczem trzeba się skupić na grze, a nie wychodzić na boisko jak do tańca na weselu – uzasadnił nam wprowadzenie planowanych zmian Zbigniew Boniek.

    https://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/reprezentacja-polski/pzpn-ograniczy-dostep-do-pilkarzy-podczas-zgrupowan-kadry/vewrfd0

    Znów szukanie powodów słabej gry zupełnie gdzie indziej niż ma to miejsce w rzeczywistości. Niby po wyborze Brzęczka kadra miała być bardziej otwarta na media a tu znów po kilku nieudanych meczach robi się odcięcie.

    Co do jednego muszę przyznać rację Bońkowi, mianowicie "dziennikarze mają swoje blogi, vlogi i Bóg wie co jeszcze", bo od niedawna nastąpił straszny wysyp tego typu formatów, ale z drugiej strony skoro jest na to zapotrzebowanie (a chyba jest, skoro ludzie to oglądają) to czemu mieć coś przeciwko? Sam raczej tego nie oglądam, więc omijam szerokim łukiem takie produkcje, ale nikomu nie bronię, może innym się to podoba. Przecież dzięki temu nakręca się też hajp na kadrę z czego PZPN czerpie profity, np. w postaci sprzedaży biletów po wyższych cenach, jak napisał na tt Mietek.

    #pilkanozna #reprezentacja #mecz
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj na historii facetka spytała czym jest Liga Narodów. Już chciałem zacząć tłumaczyć te wszystkie ligi, spadki, awanse, repasaże, a to się okazało, że to jakiś związek 46 państw w trakcie I wojny światowej XDDD

    pokaż spoiler Podjebane z twittera ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #pilkanozna #liganarodow #szkola #heheszki pokaż całość

  •  

    wracając do Ramosa, który nadepnął na Sterlingu, to jednak stanął obok xd
    #pilkanozna

    źródło: streamable.com

  •  

    Zapowiedź 10 kolejki Ligue 1

    Nicea - OM

    Ciężkie wejście w trenerkę ma Patric Vieira. 0-4 z Reims, 0-4 z Dijon. Wydawało się, że po bardzo szczęśliwym zwycięstwie na Lyonie oraz efektownej grze okraszonej 3 punktami z Rennes Les Aiglons zaczną piąć się w górę ale w ostatnich 4 spotkaniach wygrali tylko raz - z pogrążonymi w kryzysie Kanarkami z Nantes. Czy w niedzielnym spotkaniu z Marsylią stoją na przegranej pozycji?
    A niby czemu? Będą u siebie gościć drugą najgorszą defensywę w lidze. Zespół który na wyjazdach jest dziurawiony przez wszystkich - od beniaminka z Nimes, po rewelację z Lillie, poprzez Lyon w klasyku a na Cypryjczykach w LE kończąc
    Na największy niewypał okienka nad Sekwaną zapowiada się sprowadzony za 20 baniek z Salzburga Caleta-Car
    Na boisku na pewno będzie dużo przestrzeni i wolnych korytarzy, Saint Maximin nie raz i nie dwa powinien zagrozić bramce Mądądy. O ile wyjście na noże z PSG skończyło się brutalnym 0-3 o tyle tutaj jak najbardziej mogą szukać szczęścia w odważnym konstruowaniu akcji
    Obstawiam gładkie 2-0

    Lyon - Nimes

    Les Gones to jedna wielka niewiadoma. Już na początku sezonu powtapiali punkty ostrzeliwując ślepakami bramkę Nicei, Reims czy Caen a przy tym potrafili pokonać na wyjeździe MC, żeby potem zebrać po łbie 0-5 od Paryżan. Nie przewiduję w sobotę zachowania przez nich czystego konta. Raz, że ostatnio miało to miejsce w sierpniu a dwa, że na Parc Olympique przyjeżdża przyzwoicie radzący sobie beniaminek z Nimes. Wejście do L1 mieli spektakularne, pokonanie OM, fenomenalny comeback z Angersami, granie jak równy z równym przeciwko PSG, wywiezienie remisów z Monaco czy Bordeaux. Co prawda ostatnio mocno się zacieli i od 3 spotkan nie potrafią zdobyć gola ale bardzo możliwe, że znowu sprężą się na silnego przeciwnika
    Obstawiam 2-1 po wymianie ciosów

    Dijon - Lillie

    Na pewno nie tak wyobrażał sobie następne spotkania Olivier Dall’oglio gdy rozbijał na wyjeździe 4-0 Niceę notując trzecie zwycięstwo z rzędu. Ba, nie tyle jego podopieczni nie potrafią wygrać spotkania od sierpnia ale piastują obecnie pierwsze miejsce w ligach TOP 5 pod względem minut bez zdobyczy bramkowej - 437 minut (drugi jest Real Madryt)
    Wątpliwe aby ich passa miała się zakończyć w tej kolejce. Podopieczni Christopha Galtiera są rewelacją obecnego sezonu, zabójczy duet Bamba - Pepe zaprowadził ich na miejsce wicelidera notując 4 zwycięstwa w ostatnich 5 meczach. Pomimo strzelenia 17 goli posiadają drugą najszczelniejszą defensywę w tabeli, wynik tym bardziej okazały, bo jeszcze w maju desperacko bili się o utrzymanie.
    Obstawiam 0-2 i siódme trafienie Pepe w lidze

    ASSE - Rennes

    Zieloni w ostatniej kolejce zakończyli swoją serie 3 wygranych spotkań z rzędu. Bez dwóch zdań można nazwać Stade Geoffroy-Guichard twierdzą, zawodnicy Louisa Gasseta stracili na własnych śmieciach tylko dwie bramki, bardzo dobrze uzupełniający się środek pola M'vila - Selanes, powoli przełamujący się zeszłoroczny niewypał Diony, trafione ruchy transferowe z Saliburem, Khazrim i wykupem Cabelli, wszystko to okraszone wprowadzeniem do pierwszego zespołu i debiutu 17 letniego wychowanka Saliby. Nie widzę w tym spotkaniu większych szans dla Lamouchiego, co prawda ostatnio przełamali się na Monaco ale w obecnej dyspozycji druzyny Kamila Glika to żadne osiągnięcie. Tym bardziej, że gole wbijają im wszyscy - i Astana i Jabloniec i Amiens a nawet grająca w 10tkę Tuluza, która w osłabieniu była w stanie urwać punkty w końcówce. Należy do tego dodać marazm w ataku i kompletny niewypał transferowy w postaci sprowadzonego za 9 baniek z Reims Jordana Siebatcheu
    Obstawiam 1-0

    Strasburg - Monaco

    Tylko jedno zwycięstwo w 9 spotkaniach, prawdziwa katastrofa półfinalisty LM sprzed dwóch lat. O ile jeszcze rok temu mądra polityka transferowa pozwoliła zastąpić sprzedane gwiazdy o tyle w te wakacje ktoś chyba pomylił FM’a z prawdziwym życiem. Zamiast dozbrajać pierwszą jedenastkę to włodarze woleli skupić się na biciu rekordów za 16latków – dość powiedzieć, że duet Pellegri – Geubbels mający łącznie 32 lata kosztował 42 miliony, absurd
    Wątpliwe aby Henry z marszu odmienił ich dyspozycję. Tym bardziej, że Strasburg przegrał tylko raz w ostatnich 5 potyczkach a u siebie odprawił Dijon i Amiens aplikując rywalom po 3 gole. W drużynie gospodarzy warto zwrócić uwagę na Ibrahima Sissoko, zapłacone Brest 2 miliony szybko się spłacą, posturą przypomina trochę N’Zonziego, nie boi się futbolówki przy nodze, wie co z nią zrobić, jako najwyższy w zespole wygrywa najwięcej główek a grając na pozycji defensywnego pomocnika zapewnia spokój w środku pola – znakomite zastępstwo w miejsce sprzedanego za 14 milionów do Monaco Aholou
    Obstawiam 3-1 i trudne początki Króla Henryka

    Montpellier - Bordeaux

    Mistrz Francji z 2012 roku to jedna z niespodzianek tego sezonu L1, nie sądziłem, że po 9 kolejkach będą znajdować się na 4 miejscu w tabeli – tym bardziej, że razem z Lillie i PSG stracili najmniej goli w lidze a przecież w wakacje sprzedali do bundesligi za ponad 20 baniek swoje dwa filary, lewego obrońcę Rousillona oraz stopera Mukiele. Sezon życia rozgrywa jak na razie Florent Mollet – ichniejszy De Bruyne, mózg akcji ofensywnych, do tego szalejący na lewej flance Oyongo oraz przyzwoity dorobek strzelecki napastników z co raz lepszą formą Delorta

    Z drugiej strony mamy Żyrondystów, którzy wraz ze zmianą trenera otrzymali nowego ducha. Bedouet odkąd przejął po Poyecie zespół to nie zaznał smaku porażki w L1 (co innego w LE), rewelacyjna forma Kamano strzelającego przepiękne gole i zastępującego na pozycji gwiazdy sprzedanego Malcoma oraz trzymający w ryzach środek pola Sankhare pozwoliły mistrzom z 2009 roku na włączenie się do walki o europejskie puchary
    Obstawiam 1-1

    Caen - Guingamp

    Podopieczni Antoine Kombouare zakończyli w 8 kolejce z Angers fatalną passę i odnieśli pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Uważam, że i tak nie zasługują na dno tabeli, gra była znacznie lepsza niż wyniki. Sam Tuchel po spotkaniu z PSG gratulował trenerowi gospodarzy, że nie zasługiwali na porażkę, pech w spotkaniach z Nimes czy Bordeaux, do tego idiotyczne zachowanie Thurama w ostatnim spotkaniu przeciwko Montpellier gdzie zszedł juz w 7 minucie za chamskie uderzenie rywala a mimo to jego kolegom i tak udało się doprowadzić do remisu
    W sobotę jadą na zupełnie bezbarwne Caen i mają szansę na drugi komplet punktów.
    Obstawiam 0-1

    #pilkanozna #ligue1
    pokaż całość

  •  

    Mam pytanie do grających w piłkę - taki gol jest trudny technicznie? Bo na mnie robi to wrażenie.
    #reprezentacja #piatekpiateczekpiatunio #pilkanozna

    źródło: youtube.com

  •  

    #pilkanozna #reprezentacja
    Niby #niemcy, a jednak czuje sie dzis jak w Polsce:) Dominuja komentarze, ze te rozgrywki nie maja znaczenia, spadek do dywizji B jest nieistotny, nawet ktos w radiu pojechal Lewandowskim, ze regulamin jest zbyt skomplikowany:)

  •  

    Giblartar do października 2018: 22 mecze - 22 porażki, bramki 5-107

    Giblartar w październiku 2018: 2 mecze - 2 zwycięstwa, bramki 3-1

    #mecz #pilkanozna

  •  

    UDAŁO SIĘ, CZAS NA 3 ZWYCIĘSTWO Z RZĘDU ZA MIESIĄC!!! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #mecz #pilkanozna

  •  

    Tak sobie ogladam teraz mecz Francja - Niemcy i tylko uswiadamiam sobie jacy jesteśmy słabi. 3/4 podań jest z pierwszej pilki, pomocnicy genialnie rozgrywaja piłkę, raz dwa i już są pod bramką rywali. A u nas jest typowy przecinak Krychowiak i Linetty, który podaje do tyłu albo w bok, nigdy do przodu. Jedyny który potrafi grać w ten sposób jest Zieliński, ale on sam z Lewym meczu nie wygraja, napewno nie z takimi rywalami jak Portugalia czy Wlochy
    #mecz #pilkanozna #reprezentacja
    pokaż całość

  •  

    W dzisiejszym meczu Ligi Narodów z Niemcami, reprezentacja Francji gra praktycznie w tym samym składzie co w meczu z Chorwacją w finale Mistrzostw Świata.
    Ale wiadomo, że Reprezentacja Polski ma ciuliku te śmieszne rozgrywki i w pełni skupia się na POTĘŻNYCH ELIMINACJACH!
    #mecz #reprezentacja #pilkanozna #wujatojebnie #laganaafereimozecowpadnie pokaż całość

  •  

    W sumie to dopiero teraz naszła mnie taka myśl (nie wiem czy ktoś już ten wątek poruszał) ale uważam, że słabe wyniki Brzęczka są konsekwencją słów wypowiedzianych przez Hajtę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Niech mu ziemia lekką będzie to była w istocie klątwa, która miała na celu szybkie wyeliminowanie Wuja ze stołka i objęcie kadry wraz ze Świerczewskim, Peszką, Borkiem i Kołtinio w sztabie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #mecz #pilkanozna #takaprawda #heheszki
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Już nie mogę się doczekać eliminacji do ME z Armenią, gdzie Borek z Wisienką będą się podniecali, że strzeliliśmy im 3 gole XD A alkus peszko i turbodzban będą śpiewali oczy zielone w szatni.
    #mecz #pilkanozna #reprezentacja

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #pilkanozna

3:3,0:3,1:2,0:2,1:3,3:2,0:2,3:18,1:2,1:4,1:30,0:3,0:2,1:1

Archiwum tagów