•  

    Trochę lewackiej propagandy w ramach #czytelniablejka

    Polecam dwie rzeczy do przeczytania. Pierwsza rzecz to pełny wywiad z Hausnerem z sobotniej wyborczej. Trochę tego jest, nie ze wszystkim się zgadzam, ale generalnie dużo ciekawych opinii i diagnoz. Szanuje Hausnera za to co robi, bo widać, przynajmniej takie odnoszę wrażenie, że "o coś" mu w tej działalności publicznej chodzi i w tej materii odwala dobrą robotę. Kilka cytatów:

    Właściciele polskich firm zauważyli, że swoją konkurencyjność mogą poprawiać przez zatrudnianie na czas określony i dużą rotację pracowników, a nie poprzez innowacje. Jest to korzystne doraźnie, ale w dłuższej perspektywie osłabia firmy, bo nie są w stanie konkurować przy bardziej złożonych produktach. Pełne uelastycznienie pracy, które nie daje pracownikom bezpieczeństwa, na dłuższą metę firmom się nie opłaca. Tyle że taka refleksja nie pojawia się, niestety, samoistnie, dopiero zmiana warunków zewnętrznych dramatycznie ujawnia tę słabość.

    Ale nie mówię o tym, że powinno się mechanicznie podnieść płace. Mówię o relacji płaca - wydajność, to bardzo ważna różnica. Powinniśmy dbać, by nadal rosła w Polsce wydajność pracy i żeby jednocześnie podążały za nią płace, dużo szybciej niż obecnie. Żaden rząd tego nie nakaże, podnosząc pensję minimalną, bo są tysiące sposobów, żeby to obejść.

    To co?

    Dialog. Trzeba uzmysławiać firmom, że jeśli poprzestaną na takim sposobie funkcjonowania jak obecnie, to przegrają z międzynarodową konkurencją. Musimy tworzyć warunki, żeby polski biznes się zreflektował.

    Gdyby mechanizm państwowy akceptował dziś ludzi, którzy przychodzą z propozycjami - może nie rewolucji, ale jakichkolwiek ważnych zmian - i zostawałoby z tego 30 procent, byłbym spokojny o Polskę. W okresie pionierskim pewnie musiało być więcej, Balcerowicz i operacja szokowa to momentami było 100 procent. Potem może trzeba było mieć wynik 50 procent, i za moich czasów udawało się to czasem osiągnąć. Teraz wystarczyłoby 30 procent, a niechby 20, tyle że nikt nie próbuje, nie ma żadnego wysiłku reformatorskiego. Państwo polskie, które kiedyś wykazywało sporą inwencję w poszukiwaniu nowych dróg i rozwiązań, zupełnie przestało to robić. Nie ma czarnej dziury. Jest machina państwa, która ma swoją część biurokratyczną i część polityczną.[..] Zostaje pan ministrem, wysyła sygnał: "Zróbmy to", a ze studni wraca odpowiedź: "Nie da się". Następnie echo to powtarza.

    Hydra najpierw pana dokładnie ogląda. Jak przyszedłem do Ministerstwa Pracy, to poprosiłem Jacka Kuronia, żeby mnie wprowadził. Powiedział sporo ciepłych słów, potem ja palnąłem mowę, w której padło określenie "nasze ministerstwo". Jedna z urzędniczek biegała potem po korytarzu: "Nasze ministerstwo? Co on sobie myśli! On jest tu na moment, przejściowy. To jest nasze ministerstwo. NASZE".

    Nieustannie zderza się pan z bardzo rzeczowymi i rozbudowanymi uzasadnieniami, że czegoś się nie da zrobić. "A jeśli rozporządzenie nr 102/98 zmienimy, to wtedy się da?" - pyta pan. "Tak, ale wtedy trzeba by też zmienić rozporządzenie nr 105/99, a to już nie leży w gestii naszego ministerstwa". Argument nie do odparcia. "No dobrze, a jak uda się dogadać z drugim resortem i oba rozporządzenia zmienić?". "No tak, ale wtedy to będzie w kolizji z ustawą". I tak dalej. Na końcu okazuje się, że nie trzeba zmieniać żadnych rozporządzeń, bo obowiązujące prawo jest wystarczające dobre, żeby wprowadzić jakiś pomysł, tylko trzeba chcieć.

    Po wejściu do Unii pojawiła się jeszcze inna strategia: "Zwal wszystko na Brukselę". Tworzy się niepotrzebnie skomplikowane przepisy, które zabezpieczają hydrę urzędniczą przed podejmowaniem decyzji i odpowiedzialnością. "Bo Unia tego wymaga" - tłumaczy urzędnik konieczność wypełniania jakiejś idiotycznej tabelki, która jest czysto polskim innowacyjnym wkładem.

    Często mówię: „Jeśli tak się boicie » faszyzmu «, to pilnujcie instytucji konstytucyjnych, które utrudnią waszym ewentualnym następcom autorytarne rządzenie. Pilnujcie reguł. Nie próbujcie podporządkować sobie Narodowego Banku Polskiego, bo wtedy tamci będą mieli ułatwione zadanie. Pilnujcie niezależności Trybunału Konstytucyjnego. Traktujcie prezydenta poważnie, jako strażnika konstytucji, i nie wymuszajcie na nim, żeby podpisywał ustawy niezgodne z konstytucją”.

    Polecam poświęcić chwilę i przeczytać całość.

    http://wyborcza.pl/magazyn/1,140070,16452059,Jerzy_Hausner__Dokad_idziemy_.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza

    Druga rzecz to nowy tekst Pińskiego na OF. Recenzja książki „The Evolution of Modern States: Sweden, Japan, and the United States”, kilka ciekawostek na temat tego jak wygląda system pomocy społecznej w Szwecji.

    tym, co wyróżnia szwedzki system podatkowy i socjalny, jest jego uniwersalizm. Chodzi o to, że państwo nie wyszukuje potrzebujących, tylko opodatkowuje wszystkich i daje wszystkim świadczenia. W skrócie: każdy płaci i każdy korzysta. 93,7 proc. pieniędzy na politykę społeczną jest dystrybuowane bez względu na dochód, a do programów skierowanych do biednych obywateli trafia w Szwecji najmniej pieniędzy ze wszystkich krajów OECD.

    Paradoksalnie jest to bardzo efektywny system redystrybucyjny. Na przykład dochód osoby, która zarabia 37 577 koron rocznie, co sytuuje ją między 1/3 a 1/2 mediany dochodów (pensja, od której wyższy i niższy dochód ma połowa pracowników), już po zapłaceniu podatków będzie prawie dwukrotnie wyższy (72 732 koron). Wszystkie transfery od państwa sięgną 48 109, co daje 85 339 koron dochodu brutto i podatek w wysokości 12 607 koron.

    Z kolei ci, którzy mają dochód więcej niż dwa razy większy od mediany – 529 592 koron – w wyniku opodatkowania będą mieli dochód zmniejszony prawie o 1/3, do 377 520 koron (pomimo transferów).

    Autor porównuje sytuację samotnych matek w USA, Niemczech i Szwecji. W USA w wyniku działań państwa dochód takiej osoby rośnie z 9483 do 14 982 dol. (dane z 1997 r.), w Niemczech z 10 041 do 13 004 dol. (dane z 1994 r.), a w Szwecji z 9689 do 19 149 dol. (dane z 1995 r.). W efekcie samotne matki w Szwecji mają tylko o 5 proc. mniej pieniędzy, niż wynosi mediana płac.

    Co więcej, rzekomo wysoki odsetek wydatków szwedzkiego państwa– w niektórych zestawieniach przekracza 50 proc. PKB – to iluzja. A to dlatego, że statystyki sztucznie podbija fiscal churning, czyli opodatkowywanie przez państwo przyznawanych świadczeń (oficjalne uzasadnienie takiego działania jest takie, że nie ma powodu, by różnicować opodatkowanie dochodu ze względu na źródło jego pochodzenia). Po uwzględnieniu tego efektu wydatki państwa w Szwecji spadają z 68,3 proc. do 34,1 proc. (dane pochodzą z lat 90. XX w.), a więc wynoszą niewiele więcej, niż średnia w OECD (31,8 proc.) i mniej niż np. we Włoszech (34,7 proc.).

    http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/amerykanski-socjalizm/

    To na tyle. Dobranoc mireczki i miłego czytania ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #ekonomia #hausner #4konserwy #neuropa #pinski #obserwatorfinansowy
    pokaż całość

  •  

    #mikroreklama

    Ciekawie Piński o malejącym zaufaniu do władzy państwowej. Kilka fajnych ciekawostek, np.

    W 1950 r. mniej niż 5 proc. amerykańskich pracowników potrzebowało licencji, by wykonywać swój zawód. Dzisiaj to prawie 30 proc. Jeżeli doliczyć tych, którzy są w trakcie ubiegania się o takie pozwolenie, to odsetek rośnie do 38 proc. Morris Kleiner z University of Minnesota policzył, że wprowadzenie licencji na wykonywanie zawodu podnosi dochody tych, którzy mają taką licencję, średnio o 15 proc., mniej więcej o tyle samo co udział w związkach zawodowych.

    http://www.wykop.pl/link/2087738/o-potrzebie-reformy-panstwa/

    #polityka #ekonomia #4konserwy #neuropa #pinski #of
    pokaż całość

    +: w.....y, franekfm +4 innych
    •  

      @SirBlake: Wybacz, ale Piński już tyle razy bredził, że lepiej go pominąć milczeniem. Lepiej nie promować jego przemyśleń, bo jeszcze młodzież przeczyta i się zainspiruje. Choć ten artykuł jest w zasadzie o niczym dla odmiany.
      Niedawno nawijał o potrzebie protekcjonizmu a teraz się martwi o nieefektywność rządów...
      Wyda mi się, że on po prostu znajduje jakieś kontrowersyjne artykuły w prasie zagranicznej i robi z tego lepsze lub gorsze opracowania. pokaż całość

    •  

      @nikifor: Nie mam zamiaru dyskwalifikować jakiegoś tekstu z powodu samego nazwiska autora. Pińskiego znam i uważam, że nawet niektóre teksty z którymi prywatnie się nie zgadzam(jak te o protekcjonizmie gospodarczym) są całkiem niezłe.

    • więcej komentarzy (1)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów