•  

    O #pisanie #religia #film #fizykakwantowa czy #anime rozmawiał ze mną redaktor Paradoks.net

    TUTAJ ROZMOWA

    #chwalesie bo w sumie nigdy jeszcze nie miałem zaszczytu udzielić tak wielowarstwowego wywiadu. No i przy okazji #pokazmorde ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: pytania.PNG

  •  

    Drogie Mirki,
    Jako,że temat #dyskryminacjamezczyzn staje się coraz poważniejszy w naszym kraju oraz z powodu dużej ilości wolnego czasu postanowiłem sobie zacząć pisać książkę. Dotyczyć ona będzie społecznego wizerunku mężczyzny, wymagań kobiet, konsekwencjach równouprawnienia i ogólnie co w Polsce jest nie tak. Nie będzie to wysryw wkurzonego mizogina a zwyczajnie fakty z lekko kąśliwym, humorystycznym podejściem. Mam trochę materiałów na ten temat i jakby ktoś chciał podesłać jakieś rzetelne źródła i dorzucić swoje 3 grosze to zapraszam. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #p0lka #dyskryminacjamezczyzn #seksizm #pomysl #pisanie #ksiazki
    pokaż całość

  •  

    Skoro wydawca się chwali, to już nie ma po co milczeć - mój zbiór opowiadań wyjdzie nakładem Wydawnictwo WasPos, za okładkę będzie odpowiadał Dawid Blodek Boldys z Shred Perspectives Works, czyli wiecie - jak moje teksty będą złe, to przynajmniej okładka Dawida będzie warta kupienia ^^

    PS
    Ogłaszam konkurs na propozycje tytułu. #nieumiemwtytuly

    Link do mojego profilu: https://www.facebook.com/mstonawski/
    Link do grafika, który okładki robi takie, że... no, zaczepiste: https://www.facebook.com/ShredPerspectivesWorks/
    Link do wydawcy: https://www.facebook.com/wydawnictwoWasPos/

    #czujedobrzeczlowiek

    #czytajzwykopem #pisanie #ksiazki #cedrikpisze #grafika #grafika2d
    pokaż całość

    źródło: waspos.PNG

    +: b.........4, yeron +11 innych
  •  

    Ej, wiecie co? Dzisiaj podpisuję umowę na moją trzecią książkę! Drugą na papierze, drugą tylko pod moim nazwiskiem i pierwszą na papierze tylko pod moim nazwiskiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Co ciekawe, umowę na czwartą książkę mam już podpisaną od pewnego czasu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Nawet nie wiem, kiedy to wszystko się stało!
    Co ciekawe, żadna z tych książek nie będzie powieścią (ʘ‿ʘ) To mnie jeszcze czeka.

    #czujedobrzeczlowiek

    #czytajzwykopem #pisanie #ksiazki #cedrikpisze
    pokaż całość

  •  

    Czy w porannych godzinach Mirki i Mirabelki lubią czytać? Czytać porąbane rzeczy?

    SKÓRA

    - Atopowe zapalenie skóry – powiedział pan Andrzej cicho. Klepnął mnie po nagim ramieniu. Tak po męsku, z całej siły. Skrzywiłem się, ale nie chciałem płakać. Nie przy mamie, stojącej z zatroskaną miną przy kozetce.
    Pan Andrzej był lekarzem, dobrym znajomym z jej czasów szkolnych. Na początku badania powiedział, że przeżyli razem niejedną przygodę. Nie zdążył sprecyzować o jaką chodziło, bo mama się wtrąciła i kazała „nie mówić o tym przy dziecku”.
    - Możesz się już ubrać.
    Z chęcią zeskoczyłem na podłogę. Mama cały czas patrzyła na mnie z tym samym bladym, nieudolnie próbującym mi dodać otuchy, uśmieszkiem. Patrzyła się tak nawet wtedy, kiedy pan doktor w trakcie badania zaczął macać mnie po kroczu. Nie poczułem się przez to lepiej.
    Włożyłem ubranie w milczeniu. Doktor usiadł przy biurku, mama po przeciwnej stronie, czekali na mnie. Szybko zająłem miejsce na stołku.
    - Atopowe zapalenie skóry – powtórzył, tym razem już głośniej. – Nie sądzę, by w tym przypadku było to uczulenie, ale dla pewności zaleciłbym testy. Dobrze, że przychodzicie teraz, będzie można to jakoś ułagodzić.
    - A wyleczyć? – zapytała mama.
    Pan Andrzej oparł się na fotelu z długim, przeciągłym westchnieniem.
    - Asiu, musisz zrozumieć, że nie jest to choroba do końca uleczalna. Systematyczne branie leków może ją załagodzić, na jakiś czas może zniknąć, ale… to już tak będzie. Przepiszę receptę – dodał, starając się nie patrzeć na jej twarz. – Nie ma się o co martwić, to naprawdę nic takiego. Naprawdę nic.
    Wtedy, w wieku jedenastu lat nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo ta choroba wpłynie na moje życie. Pamiętam za to świetnie, że już wtedy swędziało jak diabli.

    ***

    Potem było gorzej. Kiedy poszedłem do gimnazjum, nieubłagany czas wpędził mnie w wiek dojrzewania. Bardzo przyjemny dla ludzi do bólu normalnych, ale nie dla „atopików”, jak nazywali siebie na internetowych forach wsparcia. Nawet maści nie pomagały. Czasami całą twarz pokrywała skorupa piekącej, twardej i odpadającej skóry. Nie mogłem nawet się uśmiechnąć, by usta nie zaczęły krwawić. Czułem, jakbym się rozpadał, gubiąc części siebie na szkolnych korytarzach. Oczywiście, rówieśnicy nie chcieli mieć ze mną nic wspólnego, szybko stałem się klasowym popychadłem. Najgorsze były spojrzenia dziewczyn, nawet nauczycielek, pełne obrzydzenia i niesmaku. Dwa razy zmieniałem szkołę. Raz, kiedy koledzy z klasy oddali na mnie, jeden po drugim, mocz w kiblu, drugi, kiedy związanego, zakneblowanego i z workiem na głowie odnaleziono mnie w szafce przy zamykaniu budynku. W obu przypadkach winnych nie odnaleziono, zaś dyrekcja szkoły sugerowała, by przenieść mnie do klasy dla ludzi „specjalnych”. Rodzice nie chcieli o tym słyszeć.
    Kiedy poszedłem do liceum, zaczęło się wyraźnie polepszać. Już pod koniec drugiej klasy mogłem po raz pierwszy od wielu lat poruszać się luźno, bez obawy o to, że w którymś z miejsc moja skóra pęknie. Leczenie przyniosło skutki. Liceum, choć z nie najlepszymi ocenami i bez jakichkolwiek znajomych, ukończyłem już wyglądając jak człowiek, a przynajmniej, jeśli ktoś nie przyglądał się mi za długo.
    Wtedy odkryłem zalety.
    Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że coraz dłużej przesiaduję w łazience, za każdym razem lekko podnosząc temperaturę wody. Na tych normalnych kawałkach ciała, powodowało to natychmiastowy ból. Była o wiele za gorąca dla człowieka. Co innego na reszcie ciała. Mój Boże, jakie to było przyjemne! Smagany wodnymi biczami o temperaturze prawie osiemdziesięciu stopni Celsjusza, jęczałem cicho z rozkoszy.
    Szybko znalazłem w sieci informacje, że skóra ludzi z moim schorzeniem jest o wiele bardziej czuła, zupełnie inaczej reaguje na świat zewnętrzny. Podobno miało to niesamowite korzyści w łóżku.
    Skorzystałem z tej wiedzy w stu procentach. Kiedy nikogo nie było w domu, godzinami onanizowałem się, ocierając o dywan i meble, a każda komórka mojego ciała wręcz wyła z rozkoszy.
    Kiedy poszedłem na studia, zdałem sobie sprawę, że to mi już nie wystarcza. Potrzebowałem nowych doznań.

    ***

    Miała na imię Ola. Chodziliśmy na jeden kierunek, do dwóch różnych grup. Dzięki maściom moja skóra była prawie identyczna, jak wszystkich innych osób. Zapuściłem włosy, nauczyłem się rozmawiać z ludźmi. Nawet mi szło.
    Ola miała długie, ciemne włosy i niesamowite nogi. Ani grube, ani krzywe, ani też cienkie i patykowate jak u większości odchudzających się dziewczyn. Grała w koszykówkę, była wysportowana, nie dało się tego nie zauważyć. Chyba wszystkie pozostałe, wyglądające jak wiecznie niedożywione upiory dziewczyny z roku zazdrościły jej sylwetki, głodząc się coraz bardziej. W połowie semestru dwie z nich, Kasia i Natalia, popełniły samobójstwo, nie mogąc poradzić sobie z depresją. Ich koleżanka, Agnieszka, trafiła do szpitala z ostrym przypadkiem anoreksji.
    A Ola była sobą. I słuchała metalu, jak ja. Szybko się dogadaliśmy, zaczęliśmy chodzić na koncerty. To na jednym z nich, w pogo, pocałowała mnie po raz pierwszy. Otaczający nas wiwatowali.
    Po jednym z takich koncertów zaprosiłem ją do siebie. Mieszkałem sam, w małej kawalerce na osiedlu. Zgodziła się. Zahaczyliśmy jeszcze o jakiś pub, jakich w Krakowie wiele, wreszcie znaleźliśmy się w moim skromnym mieszkanku. Była pijana, ja też. Ani trochę nam to nie przeszkadzało.
    - Chcesz może… herbaty, może? – zapytałem niepewnie.
    Nie chciała. Nim się zorientowałem, już była półnaga, przyciskając mnie do ściany i całując.

    Odkryłem wtedy następną zaletę mojego stanu. Mówią, że ciało kobiety jest w niektórych przypadkach jedną wielką strefą erogenną. Moje było takie samo. Jak nikt inny, rozumiałem co należy zrobić i kiedy. I sam też na tym korzystałem.
    Rano jej już nie było. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem jej nieruchomą postać na balkonie, trzymającą się kurczowo barierki. Jej skóra była taka jak moja, popękana i twarda. Rozpadła się pod moim dotykiem i rozwiała na wietrze. W powietrze uniósł się pył i tysiące dziwnych kulek, jak się okazało później, zarodników.
    Nie martwiłem się za bardzo. Zrozumiałem, że taka jest kolej rzeczy. To naprawdę nic takiego, jak powiedział kiedyś pan Andrzej, naprawdę nic.

    ***

    Następna była Magda. Poddała mi się prawie natychmiast, wystarczyło umiejętnie ją dotknąć. Złuszczyłem się w nią w nocy parę razy. Rano tylko lekko pacnąłem. Rozsypała mi się w pokoju. Parę ruchów odkurzaczem i po krzyku.
    Potem znalazłem Kasię. Chodziła jeszcze do gimnazjum, ale bardzo mi się spodobała. Była chyba najbardziej doświadczoną kochanką ze wszystkich, jakie miałem przed nią i po niej. Nie próżnowała, od kiedy w podstawówce straciła dziewictwo. Nauczyła mnie paru nowych sztuczek. Łuszczyliśmy się całą noc, bez wytchnienia. Ona pierwsza, zamiast się rano rozlecieć, wybuchła, zamieniając się w piękny obłok kurzu. Zostawiłem przezornie otworzone okna, zarodniki bez przeszkód wyleciały w świat.
    W krótce moja odmiana choroby skóry była wszędzie. Zarodniki wykonały dobrą robotę, przenosząc ją na wszystkich w zasięgu wiatru. Z kolei oni podawali je dalej, złuszczając się w swoje żony, matki, córki. Wszyscy po jakimś czasie wybuchali, jak miniaturowe modele wielkiego wybuchu. Oglądając to w wiadomościach, płakałem z wzruszenia.
    Przestałem brać leki, było to już zbyteczne. Żadna kobieta nie mogła mi się oprzeć. Zamknięto szkoły, prezydent ogłosił stan klęski żywiołowej. Na całym świecie notowano przypadki zachorowań. Zakazano seksu, tym samym tylko przedłużając agonię świata. Ludzie długo nie wytrzymywali, biologiczny imperatyw był silniejszy. Łuszczyli się nawzajem, by potem zniknąć w chmurze szarego pyłu.
    Ja jeden nie miałem zahamowań, byłem zawsze pod ręką, by pocieszyć i przytulić w tych koszmarnych dniach. Pod moim dotykiem kobiety miękły, drżały. A potem znikały w odkurzaczu.

    ***

    Tak to się zaczęło. I tak skończyło. Jestem sam. Piszę te słowa w jaskini, czując, że nawet ona nie chroni mnie dostatecznie przed wiatrem. Rozsypuję się powoli. Świat jest pusty, pokryty warstwami szarego kurzu tworzącego wydmy i z wolna zasypującego martwe miasta.
    Nie wiem, jak długo jeszcze będę zdolny trzymać w palcach ołówek. Wszystko mnie swędzi. Musze z tym walczyć, zadrapanie pogorszy tylko sytuację.
    Smutno mi tylko, że nikt mnie nie odkurzy.

    WINCYJ?
    Można zamówić tutaj: https://www.e-bookowo.pl/proza/dziwne-dni.html

    trochę #pasta , ale #literatura #ksiazki #pisanie #bizarro #czytajzwykopem #seks #zwiazki #choryskurwiel
    pokaż całość

    źródło: lll.jpg

  •  

    SKÓRA trochę #pasta , ale #literatura #ksiazki #pisanie #bizarro #czytajzwykopem #seks #zwiazki #choryskurwiel

    - Atopowe zapalenie skóry – powiedział pan Andrzej cicho. Klepnął mnie po nagim ramieniu. Tak po męsku, z całej siły. Skrzywiłem się, ale nie chciałem płakać. Nie przy mamie, stojącej z zatroskaną miną przy kozetce.
    Pan Andrzej był lekarzem, dobrym znajomym z jej czasów szkolnych. Na początku badania powiedział, że przeżyli razem niejedną przygodę. Nie zdążył sprecyzować o jaką chodziło, bo mama się wtrąciła i kazała „nie mówić o tym przy dziecku”.
    - Możesz się już ubrać.
    Z chęcią zeskoczyłem na podłogę. Mama cały czas patrzyła na mnie z tym samym bladym, nieudolnie próbującym mi dodać otuchy, uśmieszkiem. Patrzyła się tak nawet wtedy, kiedy pan doktor w trakcie badania zaczął macać mnie po kroczu. Nie poczułem się przez to lepiej.
    Włożyłem ubranie w milczeniu. Doktor usiadł przy biurku, mama po przeciwnej stronie, czekali na mnie. Szybko zająłem miejsce na stołku.
    - Atopowe zapalenie skóry – powtórzył, tym razem już głośniej. – Nie sądzę, by w tym przypadku było to uczulenie, ale dla pewności zaleciłbym testy. Dobrze, że przychodzicie teraz, będzie można to jakoś ułagodzić.
    - A wyleczyć? – zapytała mama.
    Pan Andrzej oparł się na fotelu z długim, przeciągłym westchnieniem.
    - Asiu, musisz zrozumieć, że nie jest to choroba do końca uleczalna. Systematyczne branie leków może ją załagodzić, na jakiś czas może zniknąć, ale… to już tak będzie. Przepiszę receptę – dodał, starając się nie patrzeć na jej twarz. – Nie ma się o co martwić, to naprawdę nic takiego. Naprawdę nic.
    Wtedy, w wieku jedenastu lat nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo ta choroba wpłynie na moje życie. Pamiętam za to świetnie, że już wtedy swędziało jak diabli.

    ***

    Potem było gorzej. Kiedy poszedłem do gimnazjum, nieubłagany czas wpędził mnie w wiek dojrzewania. Bardzo przyjemny dla ludzi do bólu normalnych, ale nie dla „atopików”, jak nazywali siebie na internetowych forach wsparcia. Nawet maści nie pomagały. Czasami całą twarz pokrywała skorupa piekącej, twardej i odpadającej skóry. Nie mogłem nawet się uśmiechnąć, by usta nie zaczęły krwawić. Czułem, jakbym się rozpadał, gubiąc części siebie na szkolnych korytarzach. Oczywiście, rówieśnicy nie chcieli mieć ze mną nic wspólnego, szybko stałem się klasowym popychadłem. Najgorsze były spojrzenia dziewczyn, nawet nauczycielek, pełne obrzydzenia i niesmaku. Dwa razy zmieniałem szkołę. Raz, kiedy koledzy z klasy oddali na mnie, jeden po drugim, mocz w kiblu, drugi, kiedy związanego, zakneblowanego i z workiem na głowie odnaleziono mnie w szafce przy zamykaniu budynku. W obu przypadkach winnych nie odnaleziono, zaś dyrekcja szkoły sugerowała, by przenieść mnie do klasy dla ludzi „specjalnych”. Rodzice nie chcieli o tym słyszeć.
    Kiedy poszedłem do liceum, zaczęło się wyraźnie polepszać. Już pod koniec drugiej klasy mogłem po raz pierwszy od wielu lat poruszać się luźno, bez obawy o to, że w którymś z miejsc moja skóra pęknie. Leczenie przyniosło skutki. Liceum, choć z nie najlepszymi ocenami i bez jakichkolwiek znajomych, ukończyłem już wyglądając jak człowiek, a przynajmniej, jeśli ktoś nie przyglądał się mi za długo.
    Wtedy odkryłem zalety.
    Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że coraz dłużej przesiaduję w łazience, za każdym razem lekko podnosząc temperaturę wody. Na tych normalnych kawałkach ciała, powodowało to natychmiastowy ból. Była o wiele za gorąca dla człowieka. Co innego na reszcie ciała. Mój Boże, jakie to było przyjemne! Smagany wodnymi biczami o temperaturze prawie osiemdziesięciu stopni Celsjusza, jęczałem cicho z rozkoszy.
    Szybko znalazłem w sieci informacje, że skóra ludzi z moim schorzeniem jest o wiele bardziej czuła, zupełnie inaczej reaguje na świat zewnętrzny. Podobno miało to niesamowite korzyści w łóżku.
    Skorzystałem z tej wiedzy w stu procentach. Kiedy nikogo nie było w domu, godzinami onanizowałem się, ocierając o dywan i meble, a każda komórka mojego ciała wręcz wyła z rozkoszy.
    Kiedy poszedłem na studia, zdałem sobie sprawę, że to mi już nie wystarcza. Potrzebowałem nowych doznań.

    ***

    Miała na imię Ola. Chodziliśmy na jeden kierunek, do dwóch różnych grup. Dzięki maściom moja skóra była prawie identyczna, jak wszystkich innych osób. Zapuściłem włosy, nauczyłem się rozmawiać z ludźmi. Nawet mi szło.
    Ola miała długie, ciemne włosy i niesamowite nogi. Ani grube, ani krzywe, ani też cienkie i patykowate jak u większości odchudzających się dziewczyn. Grała w koszykówkę, była wysportowana, nie dało się tego nie zauważyć. Chyba wszystkie pozostałe, wyglądające jak wiecznie niedożywione upiory dziewczyny z roku zazdrościły jej sylwetki, głodząc się coraz bardziej. W połowie semestru dwie z nich, Kasia i Natalia, popełniły samobójstwo, nie mogąc poradzić sobie z depresją. Ich koleżanka, Agnieszka, trafiła do szpitala z ostrym przypadkiem anoreksji.
    A Ola była sobą. I słuchała metalu, jak ja. Szybko się dogadaliśmy, zaczęliśmy chodzić na koncerty. To na jednym z nich, w pogo, pocałowała mnie po raz pierwszy. Otaczający nas wiwatowali.
    Po jednym z takich koncertów zaprosiłem ją do siebie. Mieszkałem sam, w małej kawalerce na osiedlu. Zgodziła się. Zahaczyliśmy jeszcze o jakiś pub, jakich w Krakowie wiele, wreszcie znaleźliśmy się w moim skromnym mieszkanku. Była pijana, ja też. Ani trochę nam to nie przeszkadzało.
    - Chcesz może… herbaty, może? – zapytałem niepewnie.
    Nie chciała. Nim się zorientowałem, już była półnaga, przyciskając mnie do ściany i całując.

    Odkryłem wtedy następną zaletę mojego stanu. Mówią, że ciało kobiety jest w niektórych przypadkach jedną wielką strefą erogenną. Moje było takie samo. Jak nikt inny, rozumiałem co należy zrobić i kiedy. I sam też na tym korzystałem.
    Rano jej już nie było. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem jej nieruchomą postać na balkonie, trzymającą się kurczowo barierki. Jej skóra była taka jak moja, popękana i twarda. Rozpadła się pod moim dotykiem i rozwiała na wietrze. W powietrze uniósł się pył i tysiące dziwnych kulek, jak się okazało później, zarodników.
    Nie martwiłem się za bardzo. Zrozumiałem, że taka jest kolej rzeczy. To naprawdę nic takiego, jak powiedział kiedyś pan Andrzej, naprawdę nic.

    ***

    Następna była Magda. Poddała mi się prawie natychmiast, wystarczyło umiejętnie ją dotknąć. Złuszczyłem się w nią w nocy parę razy. Rano tylko lekko pacnąłem. Rozsypała mi się w pokoju. Parę ruchów odkurzaczem i po krzyku.
    Potem znalazłem Kasię. Chodziła jeszcze do gimnazjum, ale bardzo mi się spodobała. Była chyba najbardziej doświadczoną kochanką ze wszystkich, jakie miałem przed nią i po niej. Nie próżnowała, od kiedy w podstawówce straciła dziewictwo. Nauczyła mnie paru nowych sztuczek. Łuszczyliśmy się całą noc, bez wytchnienia. Ona pierwsza, zamiast się rano rozlecieć, wybuchła, zamieniając się w piękny obłok kurzu. Zostawiłem przezornie otworzone okna, zarodniki bez przeszkód wyleciały w świat.
    W krótce moja odmiana choroby skóry była wszędzie. Zarodniki wykonały dobrą robotę, przenosząc ją na wszystkich w zasięgu wiatru. Z kolei oni podawali je dalej, złuszczając się w swoje żony, matki, córki. Wszyscy po jakimś czasie wybuchali, jak miniaturowe modele wielkiego wybuchu. Oglądając to w wiadomościach, płakałem z wzruszenia.
    Przestałem brać leki, było to już zbyteczne. Żadna kobieta nie mogła mi się oprzeć. Zamknięto szkoły, prezydent ogłosił stan klęski żywiołowej. Na całym świecie notowano przypadki zachorowań. Zakazano seksu, tym samym tylko przedłużając agonię świata. Ludzie długo nie wytrzymywali, biologiczny imperatyw był silniejszy. Łuszczyli się nawzajem, by potem zniknąć w chmurze szarego pyłu.
    Ja jeden nie miałem zahamowań, byłem zawsze pod ręką, by pocieszyć i przytulić w tych koszmarnych dniach. Pod moim dotykiem kobiety miękły, drżały. A potem znikały w odkurzaczu.

    ***

    Tak to się zaczęło. I tak skończyło. Jestem sam. Piszę te słowa w jaskini, czując, że nawet ona nie chroni mnie dostatecznie przed wiatrem. Rozsypuję się powoli. Świat jest pusty, pokryty warstwami szarego kurzu tworzącego wydmy i z wolna zasypującego martwe miasta.
    Nie wiem, jak długo jeszcze będę zdolny trzymać w palcach ołówek. Wszystko mnie swędzi. Musze z tym walczyć, zadrapanie pogorszy tylko sytuację.
    Smutno mi tylko, że nikt mnie nie odkurzy.

    WINCYJ?
    Można zamówić tutaj: https://www.e-bookowo.pl/proza/dziwne-dni.html
    pokaż całość

  •  

    Udało się! Mirki, pijcie ze mno kompot! - czyli opowieść #przegryw o #wygryw

    Dzisiaj podpisałem najprawdopodobniej najważniejszą umowę wydawniczą w całym moim życiu. Dlaczego tak myślę - bo to punkt zwrotny. Jeśli to wyjdzie, wszystko inne przestanie mieć znaczenie. Ale żeby zrozumieć, co to dla mnie znaczy, muszę to krótko wytłumaczyć.

    Nie umiem nic robić dobrze, poza pisaniem. W pisaniu nie jestem najlepszy, bo przecież nie jestem Kingiem, czy Bukowskim - ale jestem dobry. Wszystko, co udało mi się osiągnąć, zrobiłem dzięki pisaniu. Dzięki pisaniu nauczyłem się dobrego researchu. Nauczyłem się, jak pisać ciekawe artykuły. Nauczyłem się trochę marketingu i socjal media ninja. Dzięki pisaniu obecnie robię w #gamedev - i dzięki pisaniu i pasji, nie pomieszało mi się jeszcze w głowie (albo nie za bardzo).

    Wyobraźcie sobie taką rzecz - macie 8 lat, budujecie sobie światy z klocków LEGO. I po prostu uznajecie, że chcecie pisać. Budować światy takie, jak w książkach, które pożeracie. Nawet nie wiecie, ile czeka Was roboty. Piszecie - niezmordowanie. Jeszcze w wieku 15 lat robiłem tak dużo błędów gramatycznych i ortograficznych, że Word wyświetlał mi komunikat, że nie jest w stanie ich wyświetlić - i zamykał tą funkcję. Ale piszecie. Snujecie opowieść na blogasku, który notorycznie jest w TOP5 i TOP10 blogów na stronce o grach - gram.pl, w trakcie złotej ery forów i blogów właśnie. Dzięki swoim tekstom stajecie się kimś, kogo się kojarzy w społeczności. Co potem? Dzwoni do Was osoba, która kieruje tym serwisem i proponuje wydanie tekstu na stronie. Pewni swego zmierzacie na prawdziwe literackie forum, gdzie zostajecie zmieszani z błotem i pisarze typu Komuda mówią, że raczej nie powinniście się tym zajmować. Ale znajdują się i tacy, którzy udzielają wam porad - Pilipiuk, Wójtowicz, Zalewski, Kyrcz. Wysyłacie im teksty, a oni poświęcają wam swój czas.

    Liceum. Matura. Tłuczecie w literki. Jedna noc w tygodniu - środowa - oznacza noc bez snu, bo piszecie. W szkole później umieracie, ale piszecie. Gnoją was polonistki, bo wygadaliście się, że piszecie - a polonistki też kiedyś chciały, ale nie potrafiły. Notorycznie 1 i 2 z polskiego - szczególnie za to, że interpretacja lektur nie taka, jak w kluczu. Ale piszecie dalej. Zaciągacie kumpli, by dwa lata słuchali waszych tekstów - tydzień w tydzień - w małej herbaciarni. I zmuszacie, by komentowali, by mówili, co jest nie tak. W końcu wysyłacie swój tekst do ogólnopolskiego konkursu - bez większych nadziei.

    WTEM!

    Drugie miejsce w Polsce. Nagroda literacka. Docenieni przez pisarzy. Wręczenie dyplomu. Noc sławy.

    Minie parę miesięcy, nim się dowiecie, że to jednak nic nie znaczy. Ciągle jesteście nikim. Startujecie w zasadzie od zera - ale już po debiucie. Literackim. Papierowym. Po 10 latach pracy - i wyjściu z jakiejś dysgrafii, dysortografii i dysmózgu. I piszecie dalej.

    Dzieje się dużo. Wydajecie gdzie możecie. Nikt was nie zna, nikt o was nie wie. Mijają lata - różne aktywności. Ktoś już coś kojarzy. W końcu wpadacie na pomysł ambitnej książki - jeszcze takiej w Polsce nie było. Jest 2012 rok. Research, praca, łażenie po nawiedzonych miejscach. Mija ponad rok pracy. Szukacie wydawcy - zgłaszają się, ale wodzą was za nos. "Tak, tak, już wydamy, już, już" - odechciewa się żyć. W końcu, w 2015 roku podpisujecie umowę z jakimś wydawcą. Książka ukazuje się w 2017 roku. Mija prawie 10 lat od debiutu - nikt was nie zna, poza małym środowiskiem, w którym wszyscy się wzajemnie podkopują, a które pomagaliście budować - ale jednak wszyscy mają was w dupie. Środowisko fanowskie. W dodatku wielu nie podobają się wasze poglądy - nazywają was prawakiem i lewakiem - zależy, kto jest skąd.

    Ale nadchodzi rok 2018. 8 lat po debiucie i 18 po tym, jak postanowiłem, że będę pisarzem. Podpisuję umowę z jednym z największych wydawców w kraju, mam na koncie parędziesiąt udanych opowiadań - blisko setkę artykułów. Wiem tylko tyle, że jeśli to się uda - zostanę wyciągnięty z kłębowiska "niszy" i trafię na rynek.

    Mam 27 lat. Boję się, że ciągle nie jestem gotowy... ale chyba jestem.

    Czas ponapieprzać w literki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    - #cedrikpisze

    #pisanie #ksiazki #literatura #gry #coolstory
    pokaż całość

    źródło: zaa.jpg

    +: b.............l, zaklety25 +152 innych
    •  

      @Cedrik: OK, daj znać co z tego wyjdzie ale wg mnie powinieneś sam pracować na siebie, feskbooki, wykopy, jutuby, itd..
      pisałeś przez lata dla garstki? no to trzeba było pisać dla tłumu ( ͡° ͜ʖ ͡°) masz dobry ale niszowy produkt i trzeba go sprzedać a wydawnictwo raczej tego za Ciebie nie zrobi,
      w tych 15 tys. (tyś???? panie autorze szanowny :) to będzie parę Twoich egzemplarzy i tyle będziesz się dla nich liczył,

    •  

      @SpalaczBenzyny: Pewnie tak. Cudów nie oczekuję. Ale zawsze byłem tradycjonalistą pod tym względem - wolałem drogę wydawniczą, niż self. A już na pewno wielkie NIE dla vanity ^^

    • więcej komentarzy (31)

  •  

    23:26 to doskonała pora na poczucie weny i nadrobienie zaległych projektów pisarsko-publicystycznych. Praca copywritera mnie poniewiera ( ͡° ͜ʖ ͡°) Na zdjęciu pokazmorde dla różowychpasków. Dawajcie plusy pocieszenia, każdy plus to dodatkowe 100 znaków ze spacjami.
    #osiwadczenie #pracbaza #pisanie #copywriting

  •  
    A.....o

    +6

    #tworczoscwlasna #ksiazki #pisanie #historia
    Mirki, zacząłem pisać książkę o opuszczonych kościołach na terenie Dolnego Śląska, mam na swoim koncie już kilka podobnych pozycji (wydanych), ale chciałbym zapytać was co sądzicie o moim stylu pisania. W spoilerze jest tekst jakby wstępu :) Dobrze się to czyta?

    pokaż spoiler Od autora Tragedia, jaka dotknęła Dolny Śląsk zimą i wiosną 1945 roku na zawsze odmieniła ten malowniczy region, pełen monumentalnych dworów, pałaców i zamków. Nawała Armii Czerwonej, która w grudniu roku poprzedniego ruszyła z linii Wisły na zachód, ku przedwojennym granicom Rzeszy Niemieckiej przyniosła głód, śmierć i cierpienie setkom tysięcy mieszkańców tego obszaru, dotychczas nietkniętego przez działania wojenne. Zarówno zaciekły, niemal fanatyczny opór stawiany przez Wehrmacht i Volkssturm sowieckiej inwazji, bezwzględność dowódców obydwu walczących stron, jak i chęć zemsty za zniszczenia dokonane przez Niemców podczas inwazji na ZSRR kilka lat wcześniej sprawiły, że wiele cennych obiektów i zabytków uległo zniszczeniu lub uszkodzeniu. Te, które przetrwały, często padały ofiarą szabrowników, napływających na Dolny Śląsk niemal z całego terytorium powstałego zaledwie kilka miesięcy wcześniej PRL, jeszcze inne posłużyły za źródło materiałów budowlanych podczas odbudowy gospodarstw przez nowych mieszkańców tych terenów, którzy ściągali tu najczęściej z dawnych Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej.
    Przedwojenny Niederschlesien był niezwykle ciekawym regionem, jeżeli chodzi o mnogość wyznań, jaka tu występowała. I choć liczba działających tu grup religijnych była bardzo duża, przez kilkaset lat dominowały tu niezmiennie dwa wyznania-katolicyzm, będący spadkobiercą pierwotnego chrześcijaństwa, oraz luteranizm, czyli najstarszy i najliczniej wyznawany nurt protestantyzmu, zapoczątkowany przez Marcina Lutra w pierwszej połowie XVI wieku. To właśnie dzięki coraz szerszemu gronu wyznawców tegoż nurtu od szesnastego wieku na terenie Dolnego Śląska dało się zauważyć powstawanie wielu nowych świątyń, często posiadających niezwykle bogato zdobione wnętrza oraz cenne wyposażenie. Jeszcze na krótko po zakończeniu działań wojennych w 1945 roku w zdecydowanej większości dolnośląskich miejscowości znajdowały się dwa kościoły, będące miejscem gromadzenia się wiernych obydwu wspomnianych grup religijnych. Niestety, fakt iż przesiedlana tu ludność polska, w składzie której ponad dziewięćdziesiąt procent stanowili katolicy była przekonana, że to co niemieckie na tych terenach należy zniszczyć- a właśnie z kulturą niemiecką kojarzone były wszelkie, ,,niekatolickie” kościoły- sprawiła, iż często padały one ofiarą grabieży i zaniedbania, co sprawiło, że ich zdecydowana większość nie przetrwała do czasów nam obecnych. Te, które się zachowały bardzo często są w opłakanym stanie, jeszcze inne zaczęły pełnić z czasem funkcje magazynów lub zaadaptowano je do innych celów. Tylko niewielki procent świątyń pozostawionych samych sobie po zakończeniu wojny odzyskał swój dawny blask. Te budowle, które miały to szczęście dzisiaj często są perełkami w panoramach wielu miejscowości, a także swoistymi pamiątkami po zamieszkującej niegdyś te tereny ludności.
    Zapomniane, ograbione z wyposażenia, często porośnięte gęstą roślinnością, niegdyś wspaniałe i potężne kościoły obecnie niszczeją, rzucone przez nowych mieszkańców Dolnego Śląska na pastwę czasu i pogody. Ich ruiny zazwyczaj wyglądają podobnie: zawalony dach, który niegdyś runął do wnętrza świątyni, zamurowane okna, będące wątpliwym zabezpieczeniem przed wandalami, czy graffiti i napisy na popękanych ścianach. Na dawnych dzwonnicach próżno szukać dzwonów- zazwyczaj pozostały po nich jedynie jarzma, podczas gdy same dzwony jeżeli nie zostały przeniesione do innych miejsc, najczęściej padały ofiarą zbieraczy złomu. Często wraz z kościołami, próbie czasu ulegały także przylegające do nich cmentarze- na wielu z nich dzisiaj nie da się już odczytać nazwisk spoczywających tam osób, jeszcze inne zostały zlikwidowane w okresie PRL. Trudno wyobrazić sobie, co muszą czuć potomkowie dawnych mieszkańców Niederschlesien, gdy zwiedzając swoje rodzinne strony odnajdują zdewastowane groby swoich rodziców i dziadków.
    Wiele czynników złożyło się na obecny stan rzeczy. Wśród nich niewątpliwie najważniejszym j
    pokaż całość

  •  

    Praca z klientem (pisanie tekstu):

    "No generalnie chciałbym coś podniosłego, zapadającego w pamięć, poruszającego serca, coś jak małe kotki w objęciach zmarzniętych sierot którym skończyły się zapałki... Rozumie pani?"

    #challengeaccepted
    #heheszki
    #pisanie
    #praca
    #pot i #lzy
    #godzinyleco

    "Nooo wie pani... Takie pretensjonalne to. Ja to bym jednak chciał tekst techniczny."

    #nonie
    #zalesie
    #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Rozpadamy się, rozlatujemy, kawałek po kawałku, rozchodzimy w szwach, pękamy, wiatr porywa strzępki, jak watę cukrową. To nie szkodzi, tak ma być. Mniej nas jest niż było, każdego dnia o jedno włókno, o nitkę i nie widać tego, i prawie nie czuć, ale właśnie - prawie. Wystarczy okna pootwierać i drzwi pootwierać, i stanąć w przeciągu, zimnym i groźnym, i czarnym, bo przecież noc - albo jeszcze lepiej, wystarczy wyjść z domu, udać się za miasto, za wieś i wspiąć na najwyższy szczyt w okolicy, na wzniesienie gołe, bo bez drzew i bez ludzi, tam, gdzie wieje najmocniej, gdzie wiatr sprawia, że światełka odległych domów i latarni przydrożnych rozmigotane w dolinach, rozmyte, wystarczy rozłożyć ręce, uprzednio zaparłszy się mocno, stanąwszy twardo, żeby podmuch nie porwał w całości; dopiero wtedy można poczuć, jeżeli się chce, a uczucie nie należy do najprzyjemniejszych. Nie należy też do najnieprzyjemniejszych, po prostu jest, jak tykanie zegara, jak uderzenia serca, wiatr porywa strzępki jak watę cukrową. To nie szkodzi, tak ma być.

    #tworczoscwlasna
    #pisanie
    #ksiazki
    pokaż całość

  •  

    ROZDAJO!

    Serwus. Nazywam się Hubert Fryc i niedawno wydałem powieść. W takim normalnym, dużym wydawnictwie, nie że jakiś samizdat czy inny self-pub ze współfinansowaniem. Książka nazywa się "Szeptać" i opowiada miłą i sympatyczną historię o dziadkach, o wsi, o tradycji i o wiązach rodzinnych. Gatunkowo umieściłbym to gdzieś na styku powieści obyczajowej z domieszką realizmu magicznego (w Polsce pisze tak teraz Szostak albo Małecki - oczywiście zachowując proporcje). Jak kto lubi fantastykę, to też się odnajdzie (ja w ogóle z fantastyki się wywodzę, debiutowałem kilka lat temu opowiadaniem w Nowej Fanatastyce).

    Wśród plusujących bardzo chętnie rozlosuję dwa egzemplarze książki. Trochę się jeszcze wzbraniam przed dedykacjami i autografami (bo się wstydzę), ale jak ktoś będzie chciał, to się przemogę. Starym zwyczajem - zielonki są wyłączone z zabawy. Co poradzić, tradycja.

    Myślałem nawet o jakimś #ama, bo w sumie świeżo upieczony debiutant może czasami powiedzieć o debiucie więcej niż stary pisarz, który już zapomniał, jak to jest (zresztą debiut dzisiaj, a debiut naście lat temu, to jednak dwie różne sprawy), ale raczej się wstrzymam. Za chudy w uszach jestem, może zdecyduję się po drugiej albo jeszcze kolejnej powieści. Tym niemniej chętnie odpowiem na pytania, bo wiem, że siedzą tutaj ludzie, którzy piszą i próbują wydawać swoje teksty.

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4819230/szeptac

    #rozdajo
    #ksiazki
    #pisanie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy ktoś byłby zainteresowany AMA pisarzem-debiutantem plus małe rozdajo w postaci dwóch-trzech egzemplarzy powieści?
    Takie AMA miałoby swoje plusy i minusy. Debiutant, z jednej strony, wie mniej niż stary pisarz, który ma za sobą kilkanaście książek i wydaje od dwudziestu lat, powiedzmy. Z drugiej strony stary pisarz już zapomniał, jak to jest debiutować, a rynek zmienił się bardzo, bardzo i to właśnie debiutant świeższe informacje i świeższe spojrzenie na temat.
    A na Wykopie na pewno są ludzie, którzy próbują się przebić, piszą, ślą i czekają na odpowiedź wydawnictw.

    To jak?

    #ksiazki
    #pisanie
    #ama

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    23 stycznia jest Dniem Pisma Ręcznego

    W dobie e-maili, komunikatorów i telefonów komórkowych coraz rzadziej wykorzystujemy pismo ręczne.

    Z tego powodu zapraszam do #glupiewykopowezabawy i pokazanie swojego pisma ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler to ja zacznę od swojego koślawego ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #heheszki #kaligrafia #pisanie #literki
    pokaż całość

    źródło: DSC_1236.jpeg

  •  

    Piszesz prawilnie małą literkę "s" tak jak pani w przedszkolu przykazała - dajesz plusa ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zobaczymy ile nas jest
    #pisanie #szkola #kaligrafia #literki #edukacja

    źródło: sonia.low.pl

  •  

    #steemhqcontent - Cykliczne zestawienie najciekawszych polskich artykułów z blockchaina Steem:

    1) Angular od zera - kurs oparty o SPOŁECZNOŚĆ /Ustawiamy projekt/ - #programowanie #naukaprogramowania #angular
    Czas do końca głosowania: 5 dni
    Zarobek postu: $17.68

    2) Red Eclipse - Wolne granie - #gry #linux
    Czas do końca głosowania: 6 dni
    Zarobek postu: $10.89

    3) Historia pojazdów wielokrotnego użytku. Część II - #spacex #kosmos
    Czas do końca głosowania: 5 dni
    Zarobek postu: $11.39

    4) Mini-poradnik poprawnego pisania - #blog #pisanie
    Czas do końca głosowania: 5 dni
    Zarobek postu: $5.54

    5) Coś dla dużych chłopców - Airsoft - #airsoft
    Czas do końca głosowania: 4 dni
    Zarobek postu: $15.02

    6) Amerykanie powrócą na Księżyc. Prezydent podpisał dyrektywę kosmiczną. - #kosmos
    Czas do końca głosowania: 5 dni
    Zarobek postu: $9.98

    7) Percepcja świata - Zachód vs Wschód - #psychologia
    Czas do końca głosowania: 6dni
    Zarobek postu: $7.57

    8) Co jedliśmy żyjąc jak rozbitkowie na Wyspie Przetrwania? W Reality Show Polsatu na Fiji! - #podroze #telewizja
    Czas do końca głosowania: 5dni
    Zarobek postu: $9.42

    9) Tanie loty w liczbach - garść wykresów i danych - #tanieloty #podroze
    Czas do końca głosowania: 6 dni
    Zarobek postu: $4.23

    10) Rodzaje (sztucznych) sieci neuronowych - #informatyka
    Czas do końca głosowania: 3 dni
    Zarobek postu: $10.56

    11) Co sprawia, że dom jest pasywny? - #budownictwo
    Czas do końca głosowania: 3 dni
    Zarobek postu: $10.15

    12) Pogadanka Biblijna by @unknow - odcinek #1 - #biblia #ciekawostki
    Czas do końca głosowania: 5 dni
    Zarobek postu: $6.85

    13) 5 Najlepszych Wideorejestratorów dla kierowcy - #samochody
    Czas do końca głosowania: 2 dni
    Zarobek postu: $3.46

    ----------------------------------------------------------------------------------------------------

    Info: Steem jest w pełni otwarto-źródłową, transparetną [1], [2], zdecentralizowaną, odporną na cenzurę siecią do publikacji treści bazującą na własnym blockchainie o nazwie Steem. Korzystanie z tej sieci p2p jest całkowicie darmowe. Sieć Steem działając na DPoS, jest w stanie większość nowych tokenów dystrybuować do normalnych użytkowników sieci (wedle głosowania samych użytkowników), zamiast do minerów, którzy w systemach PoW liczą hashe. Sieć Steem nie rozdaje pieniędzy, lecz kryptowalutowe tokeny oparte o własny blockchain, tj. niepodrabialne punkty, które użytkownicy mogą zarobić za własną aktywność, sprzedać na giełdach za bitcoiny bądź zużyć na promowanie własnych treści wewnątrz ekosystemu.

    Użytkownicy mogą przeglądać treści umieszczone w blockchainie Steem za pomocą kilkudziesięciu różnych interfejsów (block explorerów):

    • [D.Tube] • [dSound] • [DMania] • [SteepShot] • [Utopian] • [chainBB] • [Busy] • [Steemiz] • [Steemit] • [eSteem] • [Strimi] •

    • [Chcesz być wołany?] - zapisz się do mikrolisty
    • [Chcesz założyć darmowe konto?] - licz się z tym, że weryfikacja może trwać kilka dni
    • [Chcesz coś opublikować bez zakładania własnego konta?] - skontaktuj się ze mną, twój wpis zostanie opublikowany na koncie polscy-blogerzy, cały zysk otrzymasz Ty.

    #steem #steemit #strimi #kryptowaluty
    pokaż całość

    +: RemigiuszGr, O....Y +20 innych
  •  

    Mircy, dotarł do mnie egzemplarz mojej "tymi rencami" napisanej książki!
    A jako, że lubię się dzielić, to w książce znajdziecie i innych autorów, bo zrobiłem z niej taki dosyć specyficzny projekt wieloosobowy... skomplikowane, wiem. Ale się cieszę i już pracuję nad następną!

    #wygryw #cedrikpisze #pisanie #ksiazki #czytajzwykopem #horror

    Zdjęcie pozowane, bo ostatnio uczę się w szkole filmowej i muszę praktykować rozstawienie światła ( ͡º ͜ʖ͡º)
    pokaż całość

    źródło: book.JPG

  •  

    Mireczki i MIrabelki, znów #chwalesie bo #czujedobrzeczlowiek

    Na Gazeta.pl ukazał się naprawdę OBSZERNY artykuł o mojej książce i naszych z Krzyśkiem poszukiwaniach nawiedzonych miejsc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22561874,przeklete-miejsca-na-co-trafili-fani-grozy-ktorzy-szukali.html

    #ksiazki #pisanie #cedrikpisze
    pokaż całość

    źródło: nawiedzone.PNG

  •  

    Mireczki #czujedobrzeczlowiek - co się ostatnio dzieje, to ja nie ogarniam.

    Poczynając od tego, że wróciłem z całkiem fajnych negocjacji z (być może) pewnym WIELKIM warszawskim wydawcą dla mojej gry. Właśnie o niej napisało czasopismo Pixel - to wzmianka z PGA o The Way Back. Więc #gamedevordie motzno.

    Jak by tego było mało, na dniach o mojej książce (obserwujcie #cedrikpisze) będzie można poczytać na portalu pewnej wielkiej gazety i w pewnym ogólnopolskim radiu. I przed chwilą zostałem zaproszony na duży konwent jako gość.

    Cosieodjebało.avi

    #ksiazki #pisanie #grypc #gry #chwalesie
    pokaż całość

    źródło: pixel.jpg

    +: LosB, f...k +9 innych
  •  

    I tak to się dzieje - już niebawem dwie bardzo ważne dla mnie publikacje, w czasopiśmie BRAMA ukaże się moje opowiadanie "Zazdrośnik", które można było dotychczas przeczytać tylko za granicą, zaś za tydzień premiera antologii "Słowiańskie koszmary" projektu Krew Zapomnianych Bogów z moim tekstem "Reguła Niczego" - z którego mogę powiedzieć, że jestem nawet zadowolony...
    Zaś ze mną w antologii są też świetni pisarze, oraz muzycy znanego i lubianego zespołu #percivalschuttenbach

    A to nie koniec nowości i niespodzianek! W połowie sierpnia będę (a raczej będziemy, bo to jest zbiorowy trud) ciekawostkę, no, a jak dobrze pójdzie później ukaże się też antologia związana z konkursem Lubiegroze.pl, w wydaniu biblioteczka OkoLicy Strachu!

    Jest na co czekać? No kurde, zdecydowanie jest! :)

    Mam nadzieję :D

    #pisanie #cedrikpisze #ksiazki
    pokaż całość

    źródło: jakie czasy.jpg

  •  

    #cedrikpisze #mapacieni #ksiazki #pisanie #horror

    SĄ! Już od dzisiaj możecie kupować "Mapę Cieni" w sklepie wydawnictwa Van Der Book! Czyli moje dziecko oficjalnie poszło w świat :)
    #wygryw właśnie tańczę jak głupek wokół biurka ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    http://sklep.vanderbook.pl/product_info.php?cPath=5&products_id=66
    pokaż całość

  •  

    Drogie Mirki i Mirabelki.

    Dzisiaj, już za parę-paręnaście minut powinienem dostać egzemplarze autorskie mojej pierwszej książki. Prościutko od wydawcy. Jeszcze ciepłe, z drukarni.

    Czuję, że zarz eksploduje. Przespałem tej nocy może z 3 godziny. Szampan w lodówce chłodzi się od 4 miesięcy, w biurku trzymam zaschłe cygaro od roku. Idzie zawału dostać.

    #wygryw #cedrikpisze <--- obserwujcie!
    #pisanie #czytajzwykopem #ksiazki #ksiazka
    pokaż całość

    +: Seeker, Olibass +17 innych
  •  

    Podczas swojego życia, Isaac Asimov napisał prawie 500 książek. Oto sześć zasad, które pomogły mu to osiągnąć.

    1. Nigdy nie przestawaj się uczyć

    Nie byłbym w stanie napisać tak wielu różnych książek, gdybym bazował wyłącznie na wiedzy, którą zdobyłem w szkole. Musiałem cały czas sam się dokształcać. Moja biblioteczka z różnymi publikacjami naukowymi wciąż się rozrastała i musiałem ciężko nad nimi pracować w ciągłym strachu, że popełnię jakiś błąd, który dla kogoś obeznanego w danej dziedzinie będzie śmiesznie prosty.

    Niesamowicie różnorodna lektura, która była wynikiem braku jakichkolwiek wskazówek z zewnątrz, pozostawiła po sobie znamie. Moje zainteresowania rozbudziły się w dwudziestu różnych dziedzinach i wszystkie ze mną zostały. Napisałem książki o mitologii, Biblii, Shakespearze, historii, nauce i wielu innych.

    2. Nie obawiaj się blokady pisarskiej

    Często, gdy pracuję nad powieścią science-fiction, czuję się tym bardzo zmęczony i nie mogę napisać kolejnego słowa.
    Nie gapię się na puste kartki papieru. Nie spędzam dni i nocy, drapiąc się po głowie, która jest pozbawiona pomysłów. Zamiast tego, zostawiam powieść i przechodzę do jednego z kilkunastu innych moich projektów. Piszę artykuł, esej, opowiadanie, lub pracuję nad jedną z książek niefantastycznych. Kiedy robię się już tym zmęczony, mój umysł jest w stanie wykonywać swoją właściwą pracę i znów podsuwa mi pomysły. Wracam do mojej powieści i okazuję się, że mogę z łatwością dalej pisać.

    3. Strzeż się oporu

    Przeciętny pisarz jest skazany na ciągłą niepewność podczas pisania. Czy zdanie, które właśnie stworzył, jest sensowne? Czy wyraża się tak dobrze, jak to tylko możliwe? Czy brzmiałoby lepiej, gdyby zostało napisane inaczej? Przeciętny pisarz zawsze coś zmienia, ciągle szuka nowych sposobów na wyrażenie siebie. Z własnego doświadczenia wiem, że przeciętny pisarz nigdy tak naprawdę nie będzie usatysfakcjonowany.

    4. Obniż swoje standardy

    Myśl o sobie jako o artyście tworzącym szkic, aby jasno z wizualizować sobie swoją kompozycję, bloki koloru, równowagę i całą resztę. Kiedy już uda Ci się to osiągnąć, wtedy przychodzi czas na martwienie się o szczegóły.
    Pisarz nie może wątpić w jakość swoich umiejętności, musi kochać swoje dzieła. Ja kocham swoje dzieła.

    5. Rób więcej rzeczy

    Zanim książka zostanie opublikowana, pisarz nie ma zbyt wiele czasu, aby zamartwiać się tym, jak zostanie przyjęta i jak się sprzeda. Do tego momentu powinien pracować nad kolejnymi powieściami, i tylko to powinno go interesować. To spotęguję spokój jego życia.

    6. Sekretny składnik

    Zapytany o to, skąd bierze swoje pomysły, Asimov odpowiedział:

    Myślę do momentu, kiedy nabieram ochoty się przez to zabić.

    Tłumaczenie własne na podstawie: LINK

    #pisarstwo #pisanie #fantastyka #sciencefiction #sf #scifi

    po więcej obserwuj #kochamsf
    pokaż całość

    źródło: Isaac-Asimov.jpg

  •  

    Na stronie projektu "Krew zapomnianych bogów" - antologii grozy poświęconej wierzeniom słowiańskim pojawiła się moja sylwetka, więc mogę już z przyjemnością ogłosić, że w drugiej tematycznej antologii pojawi się moje opowiadanie.

    https://web.facebook.com/1slowianskhorror/photos/a.1666188480314098.1073741828.1666167120316234/1854142988185312/?type=3&theater

    A piszą tak:
    Kolejny autor to osoba już zasłużona dla polskiej grozy. Pisarz i działacz, współtwórca ogólnopolskiej nagrody literackiej im. Stefana Grabińskiego. Redaktor, recenzent, jednym słowem człowiek o niespożytej energii i wielu pomysłach :) Śmiało można nazwać go jednym z czołowych animatorów polskiego horroru. Kto taki?

    Michał Stonawski (ur. 1991 r. w Krakowie) – w pierwszej kolejności bibliofil, w drugiej autor beletrystyki, publicysta, krytyk literacki. Debiutował w 2010 roku opowiadaniem „Wyrok” w antologii „Horyzonty Wyobraźni 2010". Od tego czasu opublikował blisko trzydzieści opowiadań – tak w sieci ( „Niedobre Literki”, Szortal.com), jak w czasopismach („Horror Masakra”, „Nowa Fantastyka”) czy antologiach takich jak DZIEDZICTWO MANITOU (wyd. Replika 2013), CITY 2 (wyd. Forma 2011), czy OBLICZA GROZY (wyd. Replika 2014). Tłumaczony na niemiecki i czeski. W roku 2008 podjął współpracę z portalem EnklawaNetwork.pl. Od tego czasu współpracował z wieloma serwisami związanymi z popkulturą, takimi jak EFANTASTYKA (jako redaktor serwisu), QFANT (zastępca redaktora naczelnego pisma i portalu), INTERIA, czy DZIKABANDA. W latach 2012-2013 współorganizował konwent KRAKON. Między 2013 a 2014 wraz z Wojewódzką Biblioteką Publiczną w Krakowie współorganizował wiele eventów literackich. W latach 2013-2016 organizator i pomysłodawca Nagrody Polskiej Literatury im. Stefana Grabińskiego oraz redaktor naczelny polskagroza.pl. Razem z Krzysztofem Bilińskim prowadzi audycję radiową "Misterium Grozy" poświęconą popkulturze z ukierunkowaniem na kulturę grozy, prócz tego poświęca się tworzeniu gier jako wiceprezes Alrauna Studio. Pomysłodawca i współautor książki "Mapa Cieni". Redaktor naczelny lubiegroze.pl.

    #pisanie #czytajzwykopem #ksiazki #ksiazka #wygryw

    Obserwujcie:
    #cedrikpisze
    pokaż całość

    źródło: dd.jpg

  •  

    Dla ciekawskich: Ostatnio miałem przyjemność publikować swoje opowiadania w dwóch miejscach: W internetowym magazynie "Histeria" ukazało się moje opowiadanie "Ciasteczkowy potwór", zaś w czeskim magazynie Howard: "Zarlivec" czyli "Zazdrośnik" :)

    http://stonawski.efantastyka.pl/blog/index.php/2017/03/zarlivec-howard-horror-22/

    http://stonawski.efantastyka.pl/blog/index.php/2017/03/ciasteczkowy-potwor/

    #literatura #horror #czytajzwykopem #pisanie #opowiadanie
    pokaż całość

    źródło: Potwór.jpg

  •  

    Kochane Mirki i Mireczki. Dzisiaj spełniłem marzenie - od ósmego roku życia marzyłem, by zostać wydanym w "Nowej Fantastyce" - nawet w momencie debiutu literackiego tego nie urzeczywistniłem. Dziś w wieku 25 lat, prawie siedem lat po debiucie literackim udało mi się. W numerze listopadowym będziecie mogli mnie przeczytać, a moje nazwisko jest na okładce :)

    Walczyłem o to siedemnaście lat. Nie traćcie wiary nigdy, Mirki.

    #fantastyka #pisanie #feels #marzenia #ksiazki #horror #sciencefiction #nocnazmiana #pisarze
    pokaż całość

  •  

    Mirki, jest taka sprawa. co do zasady wiem, ze trailery postów to raczej żenada, ale postanowiłem wybadać temat, zanim zacznę się się forsować.

    od kilku lat bawiłem się/bawię się w literaturę na - poziomie amatorsko-hobbystycznym. przez ten czas spod mojej ręki wyszło kilkanaście tekstów - raz krótszych, raz dłuższych, raz lepszych, raz gorszych; wszystkie jego łapią się pod to, co na lekcjach polskiego określa się jako "opowiadanie" (z wyjątkiem może jednego utworu, ale to inna historia), a bodajże dziesięć wyselekcjonowanych z całości złożyło się na tom opowiadań - książkę, którą bezskutecznie próbowałem wydać. zgarnąłem od dwóch wydawnictw całkiem dobre opinie, niestety, współcześni debiutanci muszą się chyba liczyć z tym, by najpierw włożyć w swoją karierę kilka tysi - co skutecznie mnie od zrobienia tego biznesu powstrzymało. nie narzekam, nie żalę się, business is business - rozumiem. ale chęć podzielenia się twórczością pozostała - bo przecież nie pisałem tego dla siebie, tylko moim marzeniem zawsze było to, by obudzić jakiś chociażby cień emocji w innym, obcym czytelniku.

    krótko mówiąc, sonduję, czy byłoby tutaj zainteresowanie na młodą literaturę - a to jeśli tak, w jakiej formie podanej. moje pierwsze podejście do tego na mirko przeszło raczej bez echa, ale podsunięto mi parę pomysłów w postaci formatów mobi/epub, czy coś takiego. może pdf? na pewno są ku temu wygodniejsze sposoby, niż ściana wklejonego tekstu na wykopie.

    gotowych do podzielenia się utworów jest siedemnaście. według utopijnego scenariusza, co dwa-trzy-siedem dni pod tagiem #wilkopowiadania będą się na mirko pojawiać teksty/linki do nich/linki do plików albo też będą rozpowszechniane w innej - zasugerowanej formie. zależy to tylko od tego, czy znajdzie się ktokolwiek, kto byłby tym zainteresowany.

    na zachętę chciałbym bardzo dodać, że gówna raczej nie serwuję, ale chociaż jestem z tego, co napisałem całkiem zadowolony, ocenę co do tego zjawiska pozostawiam potencjalnemu czytelnikowi. więc nie napiszę nic.

    kilkuakapitową próbkę tego, co potrafię i tego, co mi nie wychodzi, też mogę dostarczyć. past nie tworzę.

    #piszzwykopem #czytajzwykopem #tworczoscwlasna #opowiadanie #wilkopowiadania #pisanie
    pokaż całość

    +: zwierzax, g....v +4 innych
    •  

      @Marcin_Wilk ja bardzo chetnie bym przeczytal jakies inne historie warszawskich ksiazat, bo jest to ciekawie napisane i sposob narracji mi sie podoba, mimo tego ze ktos narzekal w komentarzach to jednak pasuje do historii i rozumiem zamysl

    •  

      @Marcin_Wilk:
      Zwróć się do normalnych wydawnictw, a nie do tych, które wydają za pieniądze autora.

      Jeśli wysyłasz swoje teksty do normalnego wydawnictwa i nie chcą ich drukować, to znaczy że teksty są kiepskie. Normalne wydawnictwo nigdy nie bierze kasy od autora, a wprost przeciwnie - płaci. Natomiast z zasady nie drukuje się tam grafomanii.

      Jeśli wysyłasz do wydawnictwa publikującego za pieniądze autora (self publishing), to opublikują każdy badziew, skoro to klient płaci, bo z tego przecież żyją. Dla nich niespełnieni pisarze, przekonani o własnym talencie, to źródło ich utrzymania.
      pokaż całość

      +: G..........s
    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Piszę w tagach, które mają po kilku obserwujących, ale może kogoś złapię. Mianowicie - całkiem niedawno z kolegami opracowaliśmy (zapewne nie jako pierwsi) pewną zabawę. Losujemy spośród sześciu propozycji postać, czas i miejsce, po czym piszemy na ten temat opowiadanie. Przykładowo, ostatnio trafiła się konfiguracja "samobójca-pokład Titanica-poza czasem". Jakkolwiek abstrakcyjnie nie brzmi, to też ciekawe zadanie dla wyobraźni. Dodatkowo, każda strona musi zawierać (wyrażoną słowami lub fabularnie) sentencję łacińską, oczywiście wylosowaną. Szukam kogoś, kto być może też wprawia się w jakieś pisanie i chciałby poćwiczyć, skonfrontować się z innym stylem i trochę pobawić słowami. Albo ewentualnie sprezentować ciekawą konfigurację czasoprzestrzenną, na temat której chciałby coś przeczytać.
    #pisanie #pisarstwo

    EDIT: Każdy pisze po równej liczbie stron, kolejność także losowa. Jeśli ktoś jest zainteresowany czymś takim to zapraszam do pw
    pokaż całość

  •  
    K............a

    +1189

    Za to właśnie ludzie kochają Wiedźmina.
    Za realizm. :-P

    pokaż spoiler Jakby ktoś nie wiedział - to dyskusja w **luksusowej** dzielnicy Novigradu. :)


    #grafika #praca #wiedzmin3 #design #heheszki #januszebiznesu #pisanie pokaż całość

  •  

    Mirki, Mirabelki... trochę #sprzedam, trochę #rozdajo
    Tak sobie pomyślałem, że może dam Wam znać, że całkiem niedawno ukończyłem powieść. Jest to humorystyczne fantasy, inspirowane twórczością Terrego Pratchetta i Douglasa Adamsa. #pdk
    W celu jej wydania założyłem projekt na polakpotrafi.pl, taki crowfunding z nagrodami. Każdy kto chciałby dowiedzieć się czegoś więcej, przeczytać fragment, a może nawet mnie wesprzeć i przyczynić się do tego, że na polskim rynku wydawniczym pojawi się coś nowego, ten może znaleźć projekt pod adresem: Gdzieś na południe od jakiejś rzeki
    W zamian za wsparcie przewidziane są nagrody, głównie w formie egzemplarzy powieści. To było ponad półtora roku pisania, pisania o każdej porze dnia i nocy i często kosztem innych zajęć. Fajnie byłoby, gdyby udało się zrealizować cel. No, pochwaliłem się, to ! wiadomoco

    #fantastyka #ksiazki #pomagajzwykopem #pratchett #humor #pisanie #pisarstwo
    pokaż całość

  •  

    Murki. Jedno pytanie. Pisać to gówno dalej? Ktoś jest ciekawy? Jakieś rady od obcykanych? #ksiazki #coffeinpisze #pisanie #tworczoscwlasna

    -„Dzyń, dzyń! Już pora wstać, wyruszyć z domu, przyjaciela spotkać znów” To miły puchatek…”
    BUM. Dlaczego mi to robisz budziku? Czemu znienawidziłam przez ciebie moją ulubioną dziecinną melodię? Ech, w sumie to ja ją sobie ustawiłam na budzik. Która godzina?

    O
    MÓJ
    BOŻE
    JESTEM SPÓŹNONA.
    Wstaję, biegnę do łazienki. Rozpuszczam włosy i schylam głowę.
    JAKA ZIMNA WODA.
    Wcieram najszybciej jak mogę szampon, szybko go spłukuję. Zawijam głowę w ręcznik.
    Zęby.
    Soczewki.
    Suszenie włosów.
    Puder i tusz.
    Wystarczy. Lepiej nie będzie.
    Szybka zmiana piżamy na wąskie spodnie czarną koszulkę i szary sweter. Zabieram torbę i laptop, dokładnie zamykam drzwi swojego pokoju. Szybko wkładam kurtkę, naciągam czapkę i lecę. Jezu, gdzie są moje klucze? Mam. Zamek strzyknął, zamknięte.
    Buch buch buch. Biegnę po schodach. Mam już w oczach łzy, bo wiem, że jak spóźnię się znów na autobus to mnie wywalą. I tak sytuacja w firmie jest napięta. Od przystanku dzieli mnie kilometr. Normalnie idę 10 minut. Teraz ten dystans muszę pokonać w jakieś 6. Naciągam kaptur i puszczam się biegiem.
    Jakieś auto zrównało się ze mną.
    -Przepraszam, widzę, że się spieszysz. Podwieźć Cię?
    Spoglądam na zegarek. Mam 2 minuty i 200 metrów do przejścia.
    - Hmm, nie, dziękuję, już prawie jestem na miej.. O kurwa uciekł mi!
    Mój autobus. Moja praca. PAPA wypłato.
    - Wsiadaj kobieto, dogonimy go.
    Ryzyko spóźnienia do pracy i strach przed jej utratą skutecznie przysłoniło mi nauki mamy. „Nie wsiadaj z obcymi do auta!” mówiła.
    Wsiadłam a on ruszył z piskiem opon. Spojrzałam na mojego wybawcę. Kurwa oby nauki mamy się nie sprawdziły. Brodaty brunet miał w sobie coś z agresora. Szalenie pociągają… SKUP SIĘ BABO, MÓWI DO CIEBIE.
    -Co to za autobus? Dokąd chcesz się dostać?
    -243. Do pracy.
    Ironiczne zerknięcie w moją stronę.
    -Na Srebrną.
    - Jadę w tamtą stronę, masz dziś podwózkę.
    - Nie, nie. Nie chcę sprawiać panu kłopotu…
    -Jestem Franek i dziś będę twoim szoferem.
    - Trudno Ci się sprzeciwić.
    -Owszem.

    Spodziewacie się teraz romansu stulecia. Edward i Bella, Romeo i Julia, Seba i Karyna.
    Ma obrączkę na serdecznym palcu lewej dłoni.
    Usiłuję zapamiętać numer rejestracyjny jego auta. Prewencyjnie.
    Potem był tylko huk tłuczonej szyby, uderzenie poduszki powietrznej w twarz, a ja myślałam tylko o tym co powie jego żona na obcą babę w aucie.
    Krew zalewała mi oczy, a ja myślałam o tym, że rozwaliłam komuś związek.
    pokaż całość

    +: Shirako, n......h +5 innych
    •  

      O
      MÓJ
      BOŻE
      JESTEM SPÓŹNONA.
      Wstaję, biegnę do łazienki. Rozpuszczam włosy i schylam głowę.
      JAKA ZIMNA WODA.
      Wcieram najszybciej jak mogę szampon, szybko go spłukuję. Zawijam głowę w ręcznik.
      Zęby.
      Soczewki.
      Suszenie włosów.
      Puder i tusz.
      Wystarczy. Lepiej nie będzie.


      @coffeinaddict: Ogólnie jest ciekawie, akcja wartka, brak skupiania się na nieistotnych szczegółach, to na plus.

      Ale takie zabiegi jak w cytowanym fragmencie, czyli każde zdanie w osobnym wersie i pisanie wielkimi literami są w powieści NIEDOPUSZCZALNE.

      Nie zobaczysz tego praktycznie w żadnej książce i jest ku temu powód. Czytelnicy literatury to nie czytelnicy komentarzy na Wykopie czy innej Kafeterii, w powieści nie trzeba stosować takich trików, żeby czytelnik poczuł emocje. Natomiast krótkie równoważniki zdań są w porządku, budują klimat.

      Generalnie jest ciekawie, moim zdaniem trafne zerknięcie w tok myślenia kobiet, śmiało mógłby to być wstęp do powieści. Tylko ostatnia myśl bohaterki mocno mi nie zagrała, ale może to lektura dla bab ;)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  
    i..........r

    +7

    Czy ktoś na Mirko jest w stanie polecić może jakieś forum w internecie, na które można wrzucić wycinek swojej twórczości (opowiadanie czy rozdział książki) w celu uzyskania konstruktywnej krytyki? Google zwraca sporo wyników, ale trudno ocenić, które strony są martwe lub półmartwe.

    #ksiazki #literatura #pisanie #pisarze #pisarstwo #opowiadanie pokaż całość

    +: p....k, lovel +5 innych
  •  

    Nie wiem czy to podpada pod #gorzkiezale ale dzisiaj przeżyłem najlepszy dzień w tym roku, dlatego chciałem podziękować
    @Kokon89 @slava A najbardziej @xxcuzzme @maggrave, ponieważ niewiele widząc o mnie przesłali mi pieniądze, dzięki którym mogłem pójść w swoje ulubione miejsce napić się piwa i być wolnym. Żeby nie było, że na alkohol wydałem kase 20 złotych zostawiłem sobie, a resztę oddałem matce, by móc normalnie jeść do czasu wyjazdu do holandii, butów nie kupiłem, ale przynajmniej głodny nie będę
    Dzięki Panowie i najlepszego, a gdy w końcu wyjadę do Holandii i z niej wrócę, macie zagwarantowaną flachę
    #pisanie #zebrajzwykopem #podziekowanie
    pokaż całość

  •  
    C......s

    +6

    Cześć moje Mirki! Bardzo dawno nic nie było w tagu #wpogonizahajsem - z róznych powodów. Przyznaję iż samomotywacja na jakiś czas zawiodła, przyłapałem feelsa i dołek, więcej myślenia i dumania niż działania, poważne awantury od rodziców że "nic nie robie i sie opierdalam przed kompem" i tak dalej. Szukałem pracy ale wydaje mi się iż nabawiłem się pewnego rodzaju fobii, tak - głupio to strasznie brzmi. Boje się iśc do pracy która nie wywołuje "WOW" na mojej twarzy. Przez ten miesiąc wysłałem tylko jedno CV które na prawde mnie pasjonowało - nie dostałem na nie odpowiedzi. To był też jeden z dużych "gwoździ do trumny" mojego entuzjazmu.

    W kierunku firmy i biznesu poczyniłem jednak pewne kroki - zrobiłem szkolenie z zakresu wiedzy o ZUS'ie i różnych technik radzenia sobie z tym wszystkim (certyfikowany, prowadzony przez pracowników ZUS'u) oraz byłem na konsultacjach w Centrum Wspierania Przedsiębiorczości w Urzędzie Miasta. Jestem w kontakcie mailowym z kobietą która szykuje mi niezbędne informacje pod kontekstem dotacji, warunków jakie musze spełnić do otworzenia mojego profilu firmy (mowa o tych elektroodpadach) i tego typu rzeczy. Kompleksowo naświetli mi temat. Rozmawiałem także z człowiekiem z SAN-epidu, pare kwestii zostało też rozjaśnionych.

    Co w kwestii zarobku się ma, chciałem tutaj przekazać podziękowania dla @monkeyshrines a szczególnie dla @BojtaS za komentarze pod tym wpisem z tejże serii.
    Lekko podłamany, bez większej chęci do robienia czegokolwiek - tam gdzie mnie chcieli, ja czułem się jak gówno. Tam gdzie ja chciałem - tam uważano mnie za gówno. W domu lipa, jedyne co zostaje to mirko, gry, dziewczyna, feelsy. Czytam ten entuzjazm poprzednich tygodni i nagle trafiłem na te komentarze. Przypomniałem sobie określenie #copywriter zasłyszane gdzieś w odmętach internetu i wklepałem w google. Poczytałem z czym się to je, spędziłem na tym dwa dni - założyłem konto na textbookers. Napisałem następnie pierwszy tekst, kolejny dzień lub dwa zajęło aż ktoś go zatwierdził. Był to marny "precelek" - lecz dostałem za niego najwyższą możliwą ocenę, pierwszą na tym portalu. Takiego skoku morale potrzebowałem, brakowało mi tego bardzo.
    Niemalże od razu po ujrzeniu tej oceny zabrałem się za realizację wiszących tam zleceń. Wiem, że nie można nazwać tego poważnym copywritingiem - to amatorszczyzna podchodząca pod chałturę, jednak tak zazwyczaj wygląda początek robienia czegokolwiek. Jednego nie mogę sobie odmówić - predyspozycji w postaci lekkiego e-pióra i kreatywności. Napisanie tekstu pod pozycjonowanie, czyli SEO, polega na dobraniu otoczki do słów/zdań kluczowych. Jeżeli złapię nitkę, do kłębka dochodzę wolniej niż moje palce na klawiaturze do końca tekstu :) Spodobało mi się to okropnie.

    Ale czas na konkret. Chciałem się sprawdzić, zobaczyć na ile mnie stać w kwestii wydajności. Duża baza zalegających zleceń na textbookerze pozwoliła bez problemu wyselekcjonować to, co jako-tako bym napisał sprawnie i szybko. To ważne, bo stawki tam są dla wielu copy za niskie, wręcz głodowe - ja nie mam nic do stracenia, muszę gdzieś pisać, pokazać że coś potrafię, zdobyć jakiś wydźwięk, praktykę, tego typu sprawy. W cztery godziny luźnej pracy na wybrane tylko interesujące mnie tematy, uwzględniając kilkuminutowe przerwy na "odsapnięcie" bądź rozeznanie głębszego kontekstu tego o czym piszę, wyrobiłem 30 złotych. Wychodzi więc 7,5 zł za godzinę pracy w domu, z czasem na zrobienie herbatki, kanapeczki, przerwy na rozprostowanie pleców, nawet zerknięcie na Mirko jednym okiem - a to wszystko przy stawkach które uznawane są za głodowe przez większość ludzi w tejże branży.

    Na chwile obecną moim celem jest praca przez ten tydzień w powyższy sposób - realizacja wszystkiego jak leci. Moja wiedza - będąc ciut nieskromnym - jest na prawde obszerna. Jeżeli chcesz rozmawiać o czymś pozornie skomplikowanym w sposób niewymagający technicznej, stricte specjalistycznej wiedzy - nie widzę problemu. To bardzo duża zaleta, już to widzę. Nie musze wybierać, czy dane zlecenie dam radę zrealizować (mówię o precelkach, które nie wymagają głębokiej wiedzy a jedynie powierzchowną znajomość) a to poszerza moje spektrum.

    #feels (troche), #seo (także) #pisanie #pracbaza
    pokaż całość

    +: nie_pamietam, m...........s +4 innych
    •  
      C......s

      0

      @Sajsu: O, dobrze że przypomniałeś. Poszedłem metodą Perlo, czyli ten hajs który wpłaciłem - od razu wrócił na moje konto, zaś grałem tym co dał mi buk za darmo. Z założenia wszedłem w to "na pałe", tak dla zabawy poklikać i zająć sobie nocki w pracy. Na chwile obecną została mi może dycha :D Kto wie, przy obecnej sprawie z Kapicą, może lepiej że tak się stało. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Nie wątpie że nie da się tego osiągnąć - lecz dla mnie to wszystko było zbyt "fanatyczne". Za mało zależało ode mnie, analizować mogłem - pare meczy na tym wbiłem na plus. Lecz sport bardzo, ale to bardzo nie jest moją dziedziną zainteresowania - wolałbym obstawiać już wyniki wyborów. :D Przygoda była ciekawa, wzbogaciłem się o swoje zdanie na ten temat, mam jeden zakres więcej w rozmowie :) Warte uwagi dla ludzi lubiących sport.
      pokaż całość

    •  

      @Chaczins: Obserwuję tag i podobają mi się materiały jakie pod nim zamieszczasz. Kibicuję Ci, i nakłaniam, żebyś zamieszczał tutaj swoje postępy. Napisałeś tutaj o samomotywacji. Czy wiesz, że jedną z najlepszych motywacji jest publiczne zobowiązanie do zrobienia danej rzeczy? Polecam w temacie motywacji (i nie tylko!) książkę Richarda Wisemana "60 sekund".

      Jeśli chodzi o wysyłanie CV: spamuj GDZIE SIĘ TYLKO DA. Poważnie. Nawet jakbyś nie poszedł do danej pracy za 100 kafli miesięcznie, to i tak warto wysłać CV. Dlaczego? Jeśli Cię zaproszą na rozmowę, i tam pójdziesz, to nawet jak dostaniesz gównianą ofertę to zyskujesz 2 rzeczy:
      1. Pewność siebie. Na przyszłość rozmowa rekrutacyjna będzie dla Ciebie normalką, nie będziesz się tak przejmował, i rozwiniesz w sobie inteligencję społeczną. Ciekawostka: mój szef nakłania pracowników, żeby chodzili na rozmowy rekrutacyjne, nawet jak nie chcą odchodzić z firmy. Jest ryzyko, że pracownik znajdzie lepszą ofertę, ale jak nie znajdzie to na pewno będzie lepiej dogadywał się na spotkaniach. Nawet jak wiesz, że nie przyjmiesz pracy to idź na rozmowę. Kiedy przyjdzie moment, gdy będziesz musiał popisać się erudycją, w czasie rozmowy kwalifikacyjnej na stanowisko, które naprawdę Cię interesuję, to będziesz zrelaksowany (bo taka sytuacja będzie dla Ciebie chlebem powszednim), i będziesz miał w kieszeni wypracowane schematy postępowania zwiększające szanse na sukces w takich sytuacjach.
      2. Możesz trafić na pracę, która na pierwszy rzut oka będzie dla Ciebie chujowa, ale po rozmowie rekrutacyjnej okaże się, że taka nie jest. Polecam bycie ambitnym ponad swoje oczekiwania. Jak się zatrudniałem w obecnej pracy, to myślałem, że nie dam rady. Teraz czuję się jak ryba w wodzie, i im trudniejsze zadanie wymagające kreatywności, tym większą mam motywację do osiągnięcia celu. Pamiętaj, że dużo ogłoszeń o pracę jest redagowanych przez dział HR (szczególnie w korporacjach), i mogą niewiele przekazać. Naprawdę wiele dowiesz się dopiero po rozmowie z przyszłym szefem. Info od mojego szefa: wiele ogłoszeń jest pisanych ponad miarę. W sensie: "wymagamy doktoratu z matematyki, perfekcyjnej obsługi pakietu MS Office, i 10 lat doświadczenia w programowaniu". Tak naprawdę jeśli pokażesz kluczowe kompetencje to zatrudnią Cię, nawet jeśli skończyłeś liceum humanistyczne, znasz tylko SUMA.WARUNKOW w Excelu i pracowałeś dwa lata jako freelancer robiący aplikacje w JavaScripcie. Wybacz mi wulgarność, ale za przeproszeniem nie pierdol, że:

      Lekko podłamany, bez większej chęci do robienia czegokolwiek - tam gdzie mnie chcieli, ja czułem się jak gówno. Tam gdzie ja chciałem - tam uważano mnie za gówno.
      Dowiesz się tego dopiero na rozmowie. I nawet jak nie dasz rady, to najwyżej położysz na to chuj. Wybacz dosadne słownictwo raz jeszcze, ale czasami jedna "kurwa" może wyrazić więcej niż elaborat.

      W temacie copywritingu polecam książkę Stephena Kinga "Jak pisać".

      Jak nie masz kasy na książki, które poleciłem, idź do biblioteki. Albo poszukaj na chomikuj.pl. Może ta porada jest piracka, ale jeśli docenisz utwór, kup książkę, by wesprzeć autora. Możesz zrobić później komuś prezent, jeśli nie będziesz chciał zatrzymać książki. Albo dać bibliotece. Ja tak robię. Albo poczytaj w Empiku. Są tam nawet siedzenia, i nikt Cię stamtąd nie wygoni.

      Nie jestem autorytetem jeśli chodzi o szukanie pracy, czy językowy flow, ale mam nadzieję, że te okruchy wiedzy Ci jakoś pomogą :)

      3m się, i liczę na więcej pod tym tagiem. Inaczej zrobię Ci wjazd na chatę ze znajomymi karkami ;)

      Powodzenia.
      pokaż całość

      +: C......s
    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Koło 6 miałem wstać, wstałem 6:45. Nie najgorzej, kawka wypita, papiren przed sobą i można dalej pisać. Do poprawy masywny, 30 stronicowy rozdział. Pozostało zaledwie........240 stron (╥﹏╥)
    #dziendobry #doktorat #gorzkiezale #pisanie #pokazbiurko

    +: P....9, agablazej +5 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów