•  

    Heheh nie wiem czy to było na tagu ale wrzucę :)
    #mexicano #kononowicz #suchodolski #patostreamy #menel #heheszki #szkolna 17 #pisanie #facebookcontent

    źródło: comment_ocCUwDjb8dBT7aUKfnEqNmu26arYbND9.jpg 18+

  •  

    Hej Mirki!

    pokaż spoiler Już od dłuższego chodzi mi po głowie myśl (i wielka ochota) o założeniu prostego bloga na temat Norwegii. Przyjeżdżam do tego kraju od 8 roku życia regularnie, a obecnie od pół roku mieszkam na stałe. Od dawna interesuję się kulturą i tradycjami skandynawskimi, a i pisanie sprawia mi dużo frajdy.


    pokaż spoiler Czy znajdzie się kilka chętnych osób na poczytanie zarówno o kulturze, bieżących sytuacjach, jak i o ciekawych miejscach do zobaczenia?


    pokaż spoiler Jako że temat gorący, chciałabym zacząć od opisania obecnej sytuacji. Jak żyje mi się w #norwegia podczas pandemii (a raczej jak bardzo różni się to od rzeczywistości w Polsce). Dzięki koledze wiem również trochę o stronie prawnej, także mogłabym co nieco dorzucić.


    Co sądzicie?

    Jeśli ktoś ma ochotę to wystarczy plusik i zawołam jak już coś stworzę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #pisanie #blog #skandynawia #koronawirus #reportaz
    pokaż całość

    +: h.........J, fspolczynnik +17 innych
  •  

    Kalejdoskop #9
    Ten sam newsletter, ale za każdym razem inny :-)

    Witaj wieczorową porą! :) Przygotowałem dla Ciebie zestawienie ciekawych streszczeń, opisów, wskazówek i przydatnych narzędzi. Które z nich wykorzystasz?

    1. Jaki związek mają ćwiczenia fizyczne z funkcjonowaniem umysłu, mózgiem i zdrowiem psychicznym? Ogromny - i jest na to solidna literatura naukowa. Ćwiczenia to nie tylko poprawa kondycji, sylwetki czy siły. Już w 1887 roku w artykule naukowym znalazło się nawiązanie sugerujące, że aktywność fizyczna może poprawiać sprawność mózgu. Aktualnie, w świetle badań wskazuje się na poprawę koncentracji, energii, samopoczucia, pamięci i zdolności uczenia się. Regularne ćwiczenia częściowo bronią mózg przed starzeniem się - tzn. mogą spowalniać ten proces. Jednym z mechanizmów, które mają na to wpływ jest zwiększone tempo przepływu krwi przez organizm, co ułatwia zaopatrywanie w substancje odżywcze oraz usuwanie zbędnych metabolitów. Warto dodać, że wykonywanie wyłącznie ćwiczeń siłowych, bez większego zwiększania tętna może mieć ograniczone korzyści w tym aspekcie.
    - Exercise and Your Brain (Improve Your Brain Function & Mental Health) (Film, ENG)
    https://www.youtube.com/watch?v=m0Tm3Iyknh0
    #cwiczenia #zdrowie #mozg

    2. Media społecznościowe dają Nam m.in. iluzję kontaktów społecznych. Złudny kontakt i zbyt częste używanie mogą na dłuższą metę potęgować poczucie osamotnienia i niepokoju. Promowane są w nich przede wszystkim treści pozytywne, zaskakujące, zdumiewające, często też idealne, piękne i poruszające. Może to negatywnie wpływać na poczucie własnej wartości poprzez pokazywanie wizji "lepszego świata" niż ten, w którym żyjemy na co dzień. Mimo dużej aktywności w takich mediach, możemy odczuwać osamotnienie, a niekiedy nadmierna koncentracja na tym, aby dobrze wypaść sprawia, że zamiast korzystać z chwili, staramy się np. zrobić jak najlepsze zdjęcie do wstawienia na "fejsa" lub "insta". Korzystanie z mediów na smartfonie wieczorem może wpływać negatywnie na sen, natłok informacji na problemy z koncentracją, a wszystko to łącznie może prowadzić nawet do zaburzeń zdrowia psychicznego. Nie musisz od razu rezygnować, ale przynajmniej zaobserwuj, czy w Twoim życiu mediów społecznościowych nie jest za dużo :)
    - Gorsza koncentracja i samoocena. Jak media społecznościowe rujnują naszą psychikę? (Artykuł, PL)
    https://www.focus.pl/artykul/jak-media-spolecznosciowe-rujnuja-nasza-psychike-6-sposobow
    #media #internet #technologia

    3. Rozwój osobisty to określenie, które w ostatnim czasie stało się już "memem", często jest wręcz wyśmiewane - nie bez przyczyny. Mnóstwo "guru rozwoju osobistego" wręcz prześciga się w robieniu swojego show, natomiast zapomina lub nie chce mówić o podstawach. Pułapki rozwoju osobistego to:
    1. Może napędzać przekonanie, że nie jesteś wystarczająco dobry - popularne "stawanie się najlepszą wersją siebie" stawia Ciebie od razu na gorszej pozycji - wskazuje, że teraz nie jesteś najlepszy, a nawet, że jesteś gorszy. Zamienia się to więc w wyścig szczurów. Zdecydowanie lepiej jest zaakceptować to, co masz - i wtedy brać się za rozwój;
    2. Oczekiwanie perfekcji, zamiast poznawania siebie i samoakceptacji;
    3. Przeładowanie informacjami - podcasty, artykuły, filmy, szkolenia, warsztaty, miliony technik i specjalistów - każdy ma inne rozwiązanie, każdy ma swoją wizję. Przytłoczenie informacjami może sprawić, że nie będziesz w stanie wybrać nawet od czego zacząć;
    4. Narzucanie sobie dużej ilości nawyków i zasad, próbowanie wielu nowych zadań i obowiązków - jeśli tego jest za dużo, to traci to sens i przytłacza;
    5. Brak balansu - nadmierne skupienie na jakimś celu może zubażać życie w innych sferach, chociażby zdrowia czy rodziny;
    6. Upraszczanie rozwoju do narzędzi i technik - prawdziwy rozwój to coś więcej, niż proste rozwiązania. Lepiej jest po prostu dążyć do zrozumienia siebie, pogłębiania świadomości na swój temat.
    - Pułapki Popularnego Rozwoju Osobistego (Film, PL)
    https://www.youtube.com/watch?v=iwPzMx3l0S
    #rozwoj #rozwojosobisty #psychologia

    4. "Szczęśliwe wspomnienia z dzieciństwa, zwłaszcza związane z rodzicami, mają istotne znaczenie dla naszego zdrowiatekst pogrubiony****, nie tylko psychicznego, także w wieku dorosłym". Występuje korelacja wskazująca, że wspomnienia z najmłodszych lat mają wpływ na występowanie zaburzeń zdrowia psychicznego oraz ogólne zdrowie osób, nawet w średnim wieku. Obejmuje to m.in. wyższą jakość relacji czy mniejszą podatność na nałogi.
    - Szczęśliwe dzieciństwo procentuje całe życie... (Artykuł, PL)
    https://www.rmf24.pl/nauka/news-szczesliwe-dziecinstwo-procentuje-cale-zycie,nId,2654016
    #psychologia #zdrowie #nauka

    5. Czy można pasję łączyć z pracą? Co powoduje, że rano wstajemy chętnie do pracy? Jakie cechy osobowości przyczyniają się do satysfakcji zawodowej i życiowej? Jakie nastawienie wpływa na kształtowanie przedsiębiorczości i kreatywności? W zasadzie to nastawienie i to w jaki sposób myślimy sprawia, że tę samą czynność możemy rozumieć i odczuwać w zupełnie inny sposób. Prelegent wspomina także, że bardzo dużą rolę w odczuciu satysfakcji pełnią wiedza i zaradność, a najlepszy sposób łączenia pracy z pasją to po prostu czerpanie satysfakcji z tego co się robi - niezależnie od tego, czy pierwotnie była to praca czy hobby. Warto pamiętać też, że Nasz sukces nie musi być nieszczęściem innych - może być i często jest również ich sukcesem.
    - Żeby kochać pracę, trzeba kochać życie - Piotr Voelkel (Wykład, PL)
    https://www.youtube.com/watch?v=I9xnOI17XaA
    #praca #nastawienie #postawy

    6. Wtyczki do przeglądarki, które umożliwiają blokowanie mediów społecznościowychtekst pogrubiony**** lub innych stron po określonym czasie. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak szybko w mediach społecznościowych uciekają Nam godziny. Tego typu "zegarki" pokazują ile czasu tak naprawdę bardzo często marnujemy tam, gdzie wcale nie jest to potrzebne.
    Firefox: LeechBlock NG, anti-social
    Chrome: Social Media Death Clock
    Możemy też poszukać programów działających globalnie, jednym z nich jest mało dostępny już "SelfRestraint"
    - Wtyczki do przeglądarek (Wtyczka)
    https://chrome.google.com/webstore/detail/social-media-death-clock/jjmjickedeooblgpimknfghpfffncfhb
    https://addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/anti-social-blocker/
    https://addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/leechblock-ng/
    #media #czas #produktywnosc

    7. Tylko 1 z 10 pacjentów, którzy zostali poinformowani o tym, że powinni zmniejszyć masę tkanki tłuszczowej (schudnąć) szuka pomocy u specjalisty.tekst pogrubiony**** Spośród badanej grupy 1908 grubasów, 68% podjęło próbę utraty wagi, ale tylko 4,7% zgłosiło się do dietetyka, 3% do trenera personalnego i 2,8% do lekarza. Trochę częściej pomocy u specjalisty szukały kobiety. Tak mały odsetek osób zwracających się o pomoc do specjalisty może skutkować mniejszą szansą na sukcesywne osiągnięcie celu i poprawę stanu swojego zdrowia.
    - Only 1 in 10 Patients Told to Lose Weight Seek Help From a Health Professional: A Nationally Representative Sample (Artykuł, ENG)
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/30922060
    #otylosc #nadwaga #odchudzanie

    8. Platforma stworzona po to, aby zbudować nawyk regularnego, codziennego pisania tekstu. Idealne narzędzie dla każdego, kto chce w przyszłości zająć się blogowaniem, tworzeniem artykułów, poradników, pisać książki, copywritinigiem itp. Tekst możemy trzymać dla siebie, publikować, łączyć, albo po prostu o nim zapomnieć. Minus jest jednak taki, że narzędzie to jest płatne i umożliwia tylko kilka tygodni bezpłatnego korzystania.
    - 750words (Strona, ENG)
    https://750words.com/
    #tekst #pisanie #copywriting

    9. Wyniki badań wskazują, że ekspozycja na światło niebieskie przed snem wpływa na pogorszenie jego jakości.tekst pogrubiony**** Ma to związek z faktem, iż Nasze organizmy odczytują światło niebieskie jako dzień, co powoduje zaburzenia w wydzielaniu melatoniny. Możemy ograniczać niebieskie światło, a najprościej jest to zrobić przy użyciu "trybu nocnego" w Naszych urządzeniach, lub korzystając z aplikacji takich jak f.lux czy Twilight. Światło dziennie to barwa >5000K, neutralne około 4000K, ciepłe około 3000K, natomiast przed snem powinniśmy unikać światła o barwie >2400K.
    - Wpływ niebieskiego światła na nasz sen oraz zdrowie (Artykuł, PL)
    https://www.facebook.com/UndraMichal/posts/2453302361601590
    #swiatlo #sen #jakoscsnu

    10. Struktura neuroprzekaźników (na grafice), ich podstawowa funkcja i działanie:
    Adrenalina - reakcja walcz lub uciekaj;
    Noradrenalina - koncentracja i uwaga;
    Dopamina - satysfakcja i zadowolenie;
    Serotonina - dobry nastrój;
    GABA - spokój i skupienie;
    Acetyloholina - uczenie się i pamięć;
    Glutaminian (kwas L-glutaminowy) - pamięć, połączenia nerwowe;
    Endorfiny - euforia, przyjemność.
    - The structures of neurotransmitters (Grafika, ENG)
    https://sebastianchudziak.pl/wp-content/uploads/2020/02/neuroprzeka%C5%BAniki-neurotransmitery.png
    #psychologia #fizjologia #czlowiek

    Wystarczy? Jeśli nie, to możesz też posłuchać podcastu, który ostatnio opublikowałem - https://sebastianchudziak.pl/pnz6/ - dotyka on uzależnienia od rozproszenia, a więc tematu, który poniekąd przewinął się w treści dzisiejszego newslettera. Jeśli masz propozycję ciekawych tematów, zagadnień na podcast lub artykuł - to nie wahaj się, daj mi o tym znać :) A jeśli podoba Ci się to, co robię, to podziel się tym ze znajomymi. Wartość tworzy wartość, nie bójmy się nią dzielić.

    Przekręcenie kalejdoskopu zajmie mi chwilę. Kolejny numer newslettera przeczytasz już za 2 tygodnie. Pamiętaj, aby zaprosić swoich znajomych do zapisania się na stronie: https://sebastianchudziak.pl/kalejdoskop :)

    Pozdrawiam,
    Sebastian

    ------

    Link do poprzedniego: #8
    W skrócie: newsletter/agregator - streszczenia artykułów/filmów/audio, polecenia stron internetowych, podcastów, kanałów YT i innych, aplikacje, ciekawostki, life-hacki.
    Tutaj można obserwować: #kalejdoskop
    Tutaj można się zapisać: https://sebastianchudziak.pl/kalejdoskop/
    Czasami mogą się powtórzyć treści z wykopu.

    Lista do zapisu/wołania do każdego numeru: https://mirkolisty.pvu.pl/list/puk2mJB20KvXXEnS

    Wołam osoby, które wyraziły wcześniej taką chęć: @bleeehah @caribbean @fruczak_furczy @Onifai @siala-lala @SVCXZ @LULU121 @Blizz4rd @qdt2k @nobodyelse @andrzej777 @Kurzalapa @novopsico @B0t3k @poul121 @rowerowa_panienka @IchBinKrzychu @SumekQQ @Tigletpilezar @BattlefieldCounterstrike @kupuje_bulki_w_almie @cartsy @karkolomny_dziurkacz @zielonyMISZCZ @a_93 @mateusz-em-16 @Imputator @mojnicknawykopie @martinlubpl @Eudeo @briskmann @thekutaz @Patrycja89 @dofniel @wisnieski @DJArmani @Pantegram @dablju1234 @szuchal @Szczepultura @mindrape @bezzebnyrekin @aktez98 @banita50000
    pokaż całość

    źródło: Kalejdoskop-2a.png

  •  

    Póki nie idę spać, ostatnio dodałam wpis na #rzezbiarka
    Jest o najgorszym czasie w moim życiu i w #depresja
    Bez kitu, jak tak sobie myślę to gorzej nie było. Trwało to jakiś rok. Nie wiem do tej pory jak to przeżyłam, ale nie życzę nikomu.
    Dobranoc! http://rzezbiarka.com/najgorszy-moment/

    #lumos #pisanie #blog #przegryw #psychologia #logikarozowychpaskow #gownowpis
    pokaż całość

    +: S.............o, BigSmoke01 +11 innych
  •  

    Chciałbym podziękować wszystkim plusującym i komentującym mój wpis na temat zajarania się pisaniem. Opublikowany fragment był pierwszy rozdziałem książki, którą postanowiłem napisać. Spodobało mi się pisanie, lubię to robić, każdy ukończony fragment daje mi ogromną satysfakcję.

    Chyba znalazłem swoją pasję!

    Dlatego wrzucam kolejny rozdział. I wołam wszystkich plusujących i komentujących poprzedni wpis z pierwszą częścią. Liczę na Wasze komentarze z sugestiami!

    Link do pierwszego: https://www.wykop.pl/wpis/45513515/mirki-i-mirabelki-odkrylem-w-sobie-nowa-pasje-i-za/

    Wołam: @vonCarrenau @wacek_1984 @Hinata_ @zielonymariuszek @pol-scot @Sertralina

    Na koniec, zanim przejdziecie do lektury, chciałbym Wam serdecznie podziękować za poświęcenie tych kilku minut na przeczytanie pierwszego rozdziału. Wielkie dzięki!

    #opowiadanie #ksiazki #ksiazka #powiesc #pisanie #scifi #cyberpunk #tworczoscwlasna

    ROZDZIAŁ 2.

    Szum… dźwięk stalowych kół przesuwających się po tak samo stalowych szynach.
    Klik, klak.
    Klik, klak.

    Przeskok pomiędzy segmentami torów kolejowych. Cichy świst powietrza rozdzieranego przez pędzący z zawrotną prędkością pociąg. Suchość w gardle...
    Tyle udało mi się spostrzec przez zamknięte oczy. Powolnie zebrałem swoje myśli. Podniosłem powieki i poczułem pulsowanie oczodołów. Głowę rozsadzał mi niemiłosierny ból połączony z uczuciem mózgu wydostającego się w rozpaczy przez uszy. Tak, to zdecydowanie był kac, i to jeden z tych potężniejszych wariantów.
    Siedziałem przy szybie w obskurnym, wyglądającym jak chlew i ciasnym przedziale. Stara farba odchodziła płatami ze przesuwnych drzwi krusząc się na brudną, niesprzątaną od wieków podłogę. Wraz ze mną znajdowała się tutaj siedząca naprzeciwko mnie kobieta z mechanicznym ramieniem zaczynającym się w okolicach łokcia i grubszy facet, który zaczytał się w coś na sufitowym ekranie pomiędzy naszymi głowami. Brudne, pożółkłe ściany wykonane z plastiku oddzielały nas od reszty jadących ludzi, a słabe światło dawało choć trochę odpocząć moim zmęczonym, obolałym oczom.
    Gdzie ja do cholery jestem? Jak się tu znalazłem? I dokąd jedzie ten pociąg?
    Pytanie instynktownie przewaliły się przez myśli, ale nie miałem teraz na to siły. Odgoniłem to od siebie i wlepiłem wzrok za okno. Na zewnątrz lało, a burzowe, ciemne chmury rozchodziły się aż po horyzont i dźgały grunty potężnymi błyskawicami w oddali. Przemierzaliśmy jakieś mniej zurbanizowane tereny i nie znajdowało się tutaj nic poza trawiastymi równinami i kilkoma niewielkimi pagórkami. W zamyśleniu zapatrzyłem się na krople deszczu sunące po zewnętrznej stronie szyby, pędzące w wyścigu, o to, która z nich jako pierwsza dotknie krawędzi. Zlepiały się po drodze w większe formacje, zbaczając to w górę, to w dół z obranego wcześniej kursu. Zahipnotyzowały mnie swoim spokojem. Udało mi się na kolejny moment przysnąć.
    Z płytkiego snu zbudziło uczucie nadchodzącej rewolucji żołądkowej. Wyprostowałem się w niewygodnym fotelu i przyciągnąłem tors do kolan, wkładając je pomiędzy ramiona jakby miało mi to w jakiś nieokreślony bliżej sposób pomóc. Wnętrzności zaczęły wirować przy akompaniamencie dobiegającego z głośników komunikatu w nieznanym mi języku. Żołądek podchodził mi do gardła dokładnie tak samo jak pociąg zbliżał się nieubłaganie do kolejnej stacji, co można było poznać po delikatnym, stopniowym hamowaniu i zabudowaniach zanikających za oknem.
    Ślinotok. Nie możesz tego zrobić tutaj. Nie w przedziale. Nie przy ludziach, nieważne, że ich nie znasz. Powtarzałem sobie to w głowie jak mantrę. Podniosłem się, przełknąłem głośno ślinę i zerwałem do wyjścia. Drzwi z sykiem otworzyły się wypuszczając mnie na tak samo zniszczony i zaniedbany korytarz. Poszukałem symboli oznaczających toaletę i zgodnie z nimi udałem się ku końcowi wagonu. Po kilku krokach dotarłem pod wąskie drzwi i szarpnąłem gwałtownie za klasyczną klamkę.
    Zamknięte. Cholera i co teraz?
    Miałem coraz więcej śliny w ustach, a każde jej przełknięcie było jak przyśpieszanie swojego własnego wyroku. Pociąg zatrzymał się i drzwi wyjściowe stanęły przede mną otworem, więc niewiele myśląc, i najszybciej jak się dało wyskoczyłem na peron. Buty odbiły się od jego betonowej powierzchni stukiem. Kilka metrów szybkiego, nerwowego marszu po deszczu i znalazłem się w poczekalni. Szybki rzut okiem po wnętrzu. Drzwi na lewo, wszedłem do toalety i od razu skierowałem się do wolnej kabiny. Padłem na kolana.
    Pierwszy żołądkowy wyrzut rozbryznął się o muszlę, brudząc jej krawędzie, deskę i odbijając się od niej wypadł na poszarzałem kafelki stanowiące podłogę. Drugi był już o wiele bardziej celniejszy i wpadł prosto w wodę stojącą na dnie sedesu. Odbiło mi się soczyście.
    Co za ulga.
    Wyplułem jeszcze kilka razy z ust mieszankę śliny i rzygowin. Posmak kwasu żołądkowego zdominował moje kubki smakowe, ale rosnące uczucie kaca i odwodnienia z nim związanego oderwało moją uwagę od tego. Podniosłem się z kolan i zauważyłem, że brązowy, wykonany z wełny długi płaszcz, który miałem na sobie również oberwał rozbryzgiem. Poprawiłem go nieznacznie i z myślą obmycia go oraz twarzy w umywalce wyszedłem z kabiny.
    Całkiem mocny cios metalowego przedmiotu spadł na moją i tak obolałą i pulsującą czaszkę, a towarzyszył mu głuchy zgrzyt. Zatoczyłem się lekko i odruchowo chwyciłem w uderzone miejsce. Drugą ręką oparłem się o kolano. Domyśliłem się, że mam kłopoty. W pośpiechu sięgnąłem do broni w skórzanej kaburze podwieszonej pod pachą, ale nic tam nie znalazłem. Nie było jej tam. Co do…
    – Tego szukasz, Miner?
    Moje imię. Tak się nazywam.
    Podniosłem wzrok. Stojąca naprzeciwko mnie kobieta z mechaniczną ręką z pociągu, trzymająca w niej wycelowaną we mnie moją własną Omegę. Prawdopodobnie zabrała mi ją, gdy przysnąłem. Gratulacje, Harrison. Teraz znalazłeś się w małym potrzasku.
    Wyprostowałem się ze skrzywieniem na twarzy.
    – Zabolało co? – zapytała z uśmieszkiem na twarzy. Podeszła bliżej przytykając lufę do mojego czoła i lekko trąciła. – Teraz mamy okazję by pogadać w cztery oczy.
    – Może najpierw jakaś kawa albo drink?
    Westchnęła.
    – Nie mam zbyt dużo czasu, a ty masz go jeszcze mniej…
    Przestałem zwracać uwagę na to co mówiła i skupiłem się na opracowaniu jakiegokolwiek planu wyjścia z tej sytuacji. Będąc na kacu, uderzonym i zaraz po rzyganiu nie było to najłatwiejsze zadanie. Najgorsze w tym wszystkim było to, by naprowadzić myśli na właściwy tor. Zebrałem się w sobie i udając, że ocieram oczy rozejrzałem się. Pusta łazienka kolejowej poczekalni. Trzy kabiny, tyle samo umywalek po przeciwnej stronie, a nad nimi długie, rozciągające się po całej szerokości ściany lustro. W nim nasze odbicie. Ja stojący naprzeciwko niej, a pomiędzy nami nieodbezpieczona Omega. Tak, NIEODBEZPIECZONA. W normalnych okolicznościach, nawet bez kaca nie miałbym szans w starciu z jej mechanicznym ramieniem. Widziałem już takie zabawki w akcji i zazwyczaj mechaniczne kończyny były tak szybkie, że nie było nawet mowy o próbie rozbrojenia lub uniku. Ale teraz, gdy wiedziałem, że naciśnięcie spustu nic jej nie da…
    Uskok w lewo.
    Pociągnęła za spust i nic się nie stało jedynie poza charakterystycznym kliknięciem, które wydaje z siebie broń za każdym razem gdy ktoś próbuje z niej strzelać przy włączonym zabezpieczeniu. Lewą dłonią chwyciłem jej zimny nadgarstek, a prawą wyprowadziłem podbródkowy, który był na tyle silny, by jej błędnik oszalał. Usłyszałem jak zęby kobiety uderzają o siebie przy spotkaniu z moją pięścią i korzystając z przewagi wyrwałem pistolet z jej ręki. Było to o dziwo całkiem proste. Wycelowałem, odbezpieczyłem szybkim ruchem kciuka i czekałem.
    – To co mówiłaś? – zapytałem ironicznym tonem. Spojrzała na mnie z pogardą.
    W żadnym scenariuszu, który przewałkowałem na szybko w głowie nie spodziewałem się tego, że ruszy na mnie pełną szarżą. Odepchnęła się od podłogi i wyskoczyła na mnie z pełną prędkością. Broń była już wycelowana i gotowa.
    Bam.
    Wystrzał echem odbił się od zielonkawych ścian. Głowa zapulsowała mocniej. Kula przebiła jej ciało i utknęła w ścianie po prawej stronie drzwi, ona natomiast z dziurą w piersi padła bezwładnie metr ode mnie twarzą w dół. Jeden celny strzał zrobił z niej nieboszczyka. A dopiero co próbowała wydusić ze mnie informacje o… No właśnie o czym? Czego ona mogła chcieć? Kim była? I co to za miejsce? W dalszym ciągu nie wiedziałem nic o tym co tutaj robię, a pytań ciągle narastało.
    Nie teraz. To nie czas na szukanie odpowiedzi.
    Zgodnie z tym co przewidziałem, nie była sama. Koleś jadący z nami w przedziale był jej wspólnikiem i właśnie przetoczył swoje cielsko przez drzwi do łazienki. Był w lekkim szoku gdy zobaczył trupa swojej koleżanki i mnie stojącego nad nią. Wycelowałem w niego. Obserwowałem uważnie każdy jego ruch, nawet najmniejsze napięcie mięśni twarzy, każdy drgnięcie palca. Pot zaczął pojawiać się na jego czole. Zrobił się czerwony. Lekko poruszyła się jego prawa dłoń. Dobrze wiedziałem co chce zrobić.
    – Nie radzę.
    Nie posłuchał.
    Szarpnął za marynarkę próbując złapać swój pistolet. Kolejny strzał rozdarł wnętrze, echem docierając do moich bębenków usznych, kując je swoją mocą. Koleś padł obok swojej towarzyszki, a ja po raz kolejny złapałem się za pulsującą głowę. Odchyliłem wełniany płaszcz i schowałem Omegę do kabury po pachą. Odwróciłem się w stronę umywalki. Odkręciłem kran i obmyłem twarz dwoma szybkimi chluśnięciami wody. Wyczyściłem także płaszcz z wymiocin i zanim go zakręciłem zaczerpnąłem jeszcze trzy duże łyki. Czas się zabrać do roboty.
    Chwyciłem najpierw jego i przeciągnąłem do końcowej kabiny. Przeszukałem kieszenie, wyjąłem portfel i położyłem na plastodrewnianym blacie obok. Martwą kobietę również obmacałem i wyjąwszy z niej niewielką saszetkę z dokumentami ułożyłem na nim, starając się by jej nogi nie były zbyt łatwo widoczne od spodu. Gdy udało mi się upchnąć ich ciała w dziwnym objęciu na muszli klozetowej, zatrzasnąłem kabinę tak, by nie otworzyła się zbyt łatwo przy pierwszym lepszym pchnięciu. Chwyciłem za odebrane im fanty i wyszedłem w poszukiwaniu jakiegokolwiek spokojniejszego miejsca.
    W poczekalni oprócz ławek nie było nic, dlatego od razu skierowałem się na zewnątrz. Pociąg już dawno odjechał i doszczętnie opustoszała teraz stacja mogła być dla mnie całkiem dobrym miejscem na przeczekanie burzy, która była silniejsza z każdą mijającą minutą. Błyskawice oślepiały swoim rozmachem, a grzmoty następujące krótko po nich wierciły dziury w mojej skacowanej głowie.
    Ach, ten pieprzony kac! Muszę się go pozbyć!
    Właściwie to mógłbym tu zostać do rana gdyby nie trupy, które przed momentem poupychałem po kabinie. Na szczęście stacja nie była wyposażona w kamery monitoringu czy systemy wykrywania broni. W innym wypadku już miałbym lokalną policję na głowie. Szybki rzut okiem zalanej rzęsistym deszczem okolicy. Czysto, można ruszać dalej, z tym, że sam nie wiedziałem dokąd chciałbym pójść. Ulicą w lewo? Nie byłem przekonany co do tego kierunku. Widziałem tamten fragment miasta przez okno w pociągu i nie czekało mnie tam nic poza zrujnowanymi budynkami mieszkalnymi i niedziałającymi, jak przypuszczałem, fabrykami. Za następny punkt wycieczki obrałem przeciwny kierunek i zacząłem iść ulicą w dół, a schodząc z peronu postawiłem kołnierz płaszcza, by choć trochę ochronić się przed silnym wiatrem i spadającymi na moją głowę oraz kark kroplami deszczu. Po przejściu pięciuset metrów wyszedłem zza rogu budynku i dostrzegłem neonowe światła jakiegoś niewielkiego, zapuszczonego lokalu. Kontrastowały na tle szarego, ponuro wyglądającego osiedla potężnych blokowisk. Molochu, który odstraszał już samym ogromem i wyglądem. Nie wiedziałem co to za miejsce, ani jak się tu znalazłem. Ale zanim mogłem odpowiedzieć sobie na te pytania, musiałem wygrać najpierw walkę z dręczącym mnie bólem głowy.
    Wewnątrz było podobnie ponuro jak na dworze, ale przynajmniej ciepło i sucho. Słabe, żarówkowe oświetlenie, obdrapane, małe stoliki pokryte staromodnymi ceratami, podłoga wyłożona dużymi, pociemniałymi od chodzenia kafelkami, które kiedyś, jakieś trzydzieści lat temu były białe i obite neonowymi jarzeniówkami okna. Kilku siedzących na sali klientów wyglądało na robotników lokalnych fabryk i zmierzyli mnie wzrokiem, gdy wchodziłem przez drzwi frontowe. Nie wyglądałem jak oni. Nawet ich nie przypominałem. Po sekundzie wrócili do swoich zajęć. Minąłem bar umiejscowiony pośrodku lokalu i znalazłem najbardziej zacienione miejsce. Opadłem na skórzaną, wysłużoną kanapę i wyciągnąłem z kieszeni płaszcza fanty zabrane napastnikom ze stacji kolejowej. W portfelu znalazłem pieniądze w ogólnej walucie Sojuszu Ziemskiego, która honorowana była wszędzie, bez jakiegokolwiek wyjątku. Znalazłem tam jeszcze lekko wysunięte ze swojego miejsca potwierdzenie tożsamości w postaci karty. Facet nazywał się Flowers. Był detektywem i zgodnie z tym jakie logo widniało na przodzie karty należał do policji Tritown. Na dokumencie jego towarzyszki z mechanicznym ramieniem było wydrukowane imię Creese, a w rogu karty znalazłem to samo oznaczenie – policji w Tritown. Nie było najmniejszych wątpliwości, że były to podróbki.
    Usłyszałem nad swoją głową głos. Stojący nad moją głową z dzbankiem kawy barman mówił coś w niezrozumiałym języku. Instynktownie odpowiedziałem mu obojętnym ruchem ramion.
    – Pan nie tutejszy? – zapytał w końcu w ziemskim, z wyraźnym, wschodnim akcentem. – Coś podać?
    – Coś na… – Potarłem oczy i ułożyłem splecione dłonie na karku.
    – Ciężka noc, prawda? – przerwał mi. – Mam coś w swoim menu specjalnie na takie ciężkie noce. Zaraz coś wykombinuję. – Barman zaczął odwracać się.
    – Proszę zostawić. – Chwyciłem za szklany dzbanek pełen czarnej kawy.
    Mężczyzna rozluźnił chwyt i oddał mi naczynie. Odszedł. Ja za to nie omieszkałem zaczerpnąć kilka łyków wprost ze dzbanka. Smakowała paskudnie, dokładnie tak samo jak ta serwowana z potężnych kontenerów na linii frontu, a po raz ostatni smakowałem takiej kawy podczas walk o Evercity.
    Po kilku minutach stanęła przede mną całkiem spora misa zupy. Barman doniósł także sztućce oraz kubek na kawę. Aromat ostrych przypraw, którymi doprawiony był ciemny płyn unosił się wraz z gorącą parą. Ślinka pociekła mi na sam zapach. Zanim chwyciłem za łyżkę dałem barmanowi banknot o nominale stu dolarów. Wytrzeszczył oczy.
    – Proszę zatrzymać resztę. Mogę prosić o przysługę? – powiedziałem.
    – Co mógłbym dla pana zrobić? – zapytał wkładając zgięty banknot do kieszeni białego fartucha na piersi.
    – Co to za miejsce? Chodzi mi o miasto. – Chwyciłem dzbanek i nalałem sobie kawy do pełna. Barman uważnie obserwował moje ruchy.
    – Fabijoniškės II. Największe osiedle w aglomeracji wileńskiej.
    Aglomeracja wileńska? Wilno. Ziemia. Co do kurwy robię na Ziemi? Jak się tu znalazłem? I dlaczego ludzie podający się za detektywów pracujących dla policji w Tritown na Limei ścigają mnie kilka lat świetlnych od ich terenu działania?
    CO SIĘ STAŁO?
    Pamiętam, że ostatni raz byłem… no właśnie, gdzie? Wytężyłem ostatnie szare komórki i przypomniałem sobie o Robbie Drevinskim. Staliśmy pod daszkiem, na zewnątrz jakiegoś lokalu, ale nie mogłem potwierdzić gdzie konkretnie i kiedy to było oraz co tam robiłem.
    Spojrzałem ponownie na barmana.
    – Jeszcze jedno. Proszę zadbać by nikt mi nie przeszkadzał.
    Wyłożyłem na ladę kolejny studolarowy papierek i przesunąłem go w jego stronę. Chwycił i włożył tam gdzie schował poprzedni. Z zadowoleniem na twarzy wrócił do swoich obowiązków. Ja postanowiłem przegnać moje złe samopoczucie raz na zawsze
    pokaż całość

  •  

    Mirki i Mirabelki. Odkryłem w sobie nową pasję i zacząłem pisać. Zainspirowany twórczością znanych autorów sci-fi/cyberpunka i dziełami filmowymi zacząłem przelewać na papier (a raczej ekran komputera) to co wymyśliłem. Chciałbym wam teraz zaprezentować i poddać ocenie.

    ROZDZIAŁ 1.

    Tritown na Limei.
    Patrząc na to obskurne miasto miało się wrażenie jakby w ogóle nie dotknęła go wojna, a to tylko dlatego, że już przed nią wyglądało jak gówno.
    Jebany syf.
    Delektując się ciepłym wiatrem, który smagał moją dopiero co ogoloną do zera głowę zastanawiałem się nad swoim natężającym się euforycznym nastrojem. Specyfiki, które kilka minut temu wbiłem w swoje ciało przez płuca zaczynały działać.
    Oj, zdecydowanie tak.
    Stare, zdezelowane auta z bandami młodocianych podjeżdżały pod lokal znajdujący się w piwnicy budynku przed którym właśnie samotnie stałem. Wszyscy prawie identyczni, nie wyróżniali się niczym konkretnym i nawet ciężko ich było od siebie odróżnić, bo każdy z nich wyglądał jak nieletni pseudogangster albo pomniejszy chuligan. Niekończąca się, mająca tutaj swoje miejsce od zawsze lokalna wojna gangów obróciła miasto w totalną ruinę. Potłuczone okna, dziury po pociskach w ścianach i brud na ulicach definiowały wygląd całego miasta. Jedynie centrum wyglądało względnie dobrze, a i tak odbiegało od standardów narzuconych przez inne miejscowości, gdzie funkcjonująca normalnie policja i administracja robiły to, co do nich zwykle należało.
    Kilkanaście metrów dalej, w grupce kilku kolejnych osób podchodzących pod lokal spięcia pomiędzy dwoma samcami alfa przerodziły się w przepychanki. Pierwszy cios, który padł dwie sekundy później zainteresował ochroną. Zainterweniowali, a ja zdecydowałem się oddalić od tego miejsca. Nie potrzebowałem kłopotów.
    Odbiłem się od ściany i przeszedłem trochę dalej. Oparłem się o zimną barierkę oddzielającą chodnik od szerokiej jezdni, a moją uwagę przykuły walające się pod nogami przechodniów strzykawki. Już zacząłem sobie wyobrażać klasyczny sposób szprycowanie się wprost w żyłę, gdy nagle zrobiły się one czerwone, a potem niebieskie. Falowały w fiolecie. Co do cholery?
    Ach tak. Narkotyki.
    To moje strzykawki? NIE! Przecież też brałeś, Harrison! Ale kiedy? Tam na dole? Może. Któż to wie. Też nie wiedziałem co brałem. I z kim. Cholera! Co z moją pamięcią? Pamięć? To chyba w mózgu…
    Dziwne pytania i jeszcze dziwniejsze odpowiedzi pływały po mojej głowie w tę i we w tę, gdy z zejścia do piwnicy wyłonił się Robb Drevinsky z nietęgą, pobladłą miną. Miał na sobie okulary z przyciemnionymi szkłami, by nie zdradzić swojej charakterystycznej cechy.
    – Miałeś czekać przy stoliku. – Wyrzut w jego słowach był połączony ze złością.
    – Było mi zimno.
    – Wyszedłeś na zewnątrz bo było ci zimno, tak?
    – Tak. – Uśmiechnąłem się.
    Uśmieszek przerodził się w ułamku sekundy w niepohamowany śmiech. Rżałem na całe gardło i nie mogąc tego opanować zgiąłem się w pół.
    Po chwili Robb zmęczony moim zachowaniem chwycił mnie za kark i gwałtownie pociągnął do góry bym się wyprostował. Chcąc zrobić mu na złość stanąłem na baczność jak rozkaz dowódcy.
    – Nie dość, że się urżnąłeś w prawie trupa, to jeszcze się naćpałeś. Zapomniałeś, że jesteśmy w pracy?
    – Przecież sam mi kazałeś, panie generale! – Zrobiłem zamyśloną, pełną powagi minę. Robb lekko poklepał mnie po twarzy. – No co?
    – Miałeś być towarzyski. Obudź się, weź dwa głębokie wdechy i schodzimy tam dokończyć robotę. Musimy mieć dzisiaj te informacje, rozumiesz? – zapytał retorycznie.
    – Ta, nic więcej nie mów. Sam się tym zajmę, a ty idź posmęcić komuś innemu.
    – Kurwa, stary. – Widziałem jak zaciska pięść. – Idziemy tam i robimy swoje. Siedź cicho i nie zrób niczego głupiego. Ja załatwię resztę.
    Potrząsnąłem głową gwałtownie na lewo i prawo w celu przebicia się tych racjonalnych, trzeźwych myśli. Może w pewnym stopniu się udało, bo przebłyski normalności podpowiedziały mi co powinienem zrobić.
    – Masz rację. Prowadź – powiedziałem i poczułem jak drętwieją mi palce u prawej dłoni.
    Robb postał jeszcze kilka sekund przede mną bez słowa. Obrócił się na pięcie i skierował w stronę zejścia do piwnicy, po drodze przebijając się przez niewielki tłum widzianych przeze mnie wcześniej nastolatków rozdzielanych przez pracowników dyskoteki. Wyglądało na to, że inni też próbowali włączyć się do bójki.
    Na dole przeszliśmy przez parkiet gdzie głośne gitarowe, ciężkie brzmienia połączone z elektronicznymi, nowoczesnymi dźwiękami wprawiały całe towarzystwo w dziki taniec. Naćpany tak samo jak ja niewielki tłum umiał się bawić. Wili się w tańcu, dobierali w pary, trójki i obmacywali podnieceni narkotykami i kusymi strojami płci przeciwnej. Dłuższą chwilę mijaliśmy ludzi znajdujących uciechę w wygibasach się na środku sali tanecznej i gdy w końcu udało się nam przez nich przebić, Robb poprowadził mnie do najbardziej oddalonej loży. Obszerne, skórzane sofy układały się łukiem w półokrąg, a pośrodku stał stolik o eliptycznej formie. Cztery miejsca były już co prawda zajęte przez faceta wyglądającego jak lokalny, trochę podstarzały gangster z irokezem na głowie i jego, jak przypuszczałem, ochroniarza oraz dwie młode dziewczyny, których z powodzeniem mógłbym poszukać w tygodniku dla panów. Irokez, tak go zapamiętam. I stolik.
    Stolik. Czy to nie tutaj miałem czekać na Robba? Ale wyszedłem. Bo było mi kurewsko zimno.
    Stolik…
    – Nie stój tak tylko siadaj! – wrzasnął Robb.
    Bez spojrzenia na niego zdałem sobie sprawę, że sterczałem jak słup zawieszony w zamyśleniu na temat stolika. Narkotyki weszły zbyt mocno i czułem, że nie jest ze mną zbyt dobrze. Rozkojarzenie, zaburzona orientacja i dziwne myśli. W razie jakiejś draki, w takim stanie poległbym jako pierwszy. Ale co oznacza śmierć? To pewnie tylko reset do ustawień fabrycznych, nic więcej. Nie boję się śmierci. Tak jak stolika!
    HARRISON, WEŹ SIĘ W GARŚĆ!
    Opadłem na sofę w okolicach przepięknych dziewczyn. Robb siedział na drugim krańcu siedziska i wymieniał dyskretnie zdania z gangsterami. Pochyliłem się ponad blatem stołu i przysłuchałem ich rozmowie. Gangster i jego kompan wyglądali nieco nerwowo. Coś gestykulowali.
    – Wiesz dla kogo pracujemy. I wiesz jak się to może skończyć w dłuższej perspektywie. Tylko i wyłącznie na prośbę twoich szefów armia Sojuszu Ziemskiego jeszcze nie weszła do miasta – powiedział Robb spokojnym tonem.
    Irokez pogładził się po fryzurze, a światła dobiegające z głośnego parkietu odbijały się od jego kolczyków w uszach i brwiach.
    – Przecież wam pomagamy. Sprzedajemy wam informacje o lokalizacjach rebelianckich kryjówek w mieście. Zrozum mnie, chciałbym ci pomóc, ale nie mogę – odparł.
    – Ależ możesz, tylko musisz chcieć. Po prostu powiedz mi gdzie mamy szukać człowieka, który ich przewiózł. Tyle wystarczy, resztę ogarniemy sami.
    – Kurwa, nie wiem. Narażam się.
    – Rozumiem cię w pełni, ale musimy to wiedzieć. Inaczej…
    – Chcesz zapomnieć o smutkach, kotku? – zagadała mnie jedna z dziewczyn.
    Obróciłem głowię w jej stronę. Trzymała wyciągnięty w moją stronę palec zakończony długim, czerwonym paznokciem. Na jego końcu dostrzegłem mieniący się, niebieskawy proszek.
    Co mi tam, niech Robb załatwia resztę!
    Oddaliłem się od rozmawiającego towarzystwa i pozwoliłem jej przytknąć palec do mojego nosa. Wciągnąłem specyfik głośno, ciągając po tym jeszcze kilka razy nosem, zwanym inaczej narzędziem uciechy. Jakie to było dobre. Palec, paznokieć, proszek. Wszystko na „P”. I dziewczyna. Nie, to nie nadaje. A może „prostytutka”? Pasowało pewnie do niej bardziej niż „porządna”.
    O kurwa, jakie to jest dobre!
    Adrenalina, a za chwilę zmęczenie i ospałość. Drink. Jeden, drugi i trzeci. Trzy szoty tak samo szybkie i mocne. I kolejna dziewczyna. Piękna jak ta, którą kiedyś miałem. Młoda, wyglądająca jak z okładki magazynu modowego. Mareena. Kiedyś była moja…
    – Co jest? Posmutniałeś strasznie! – powiedziała kobieta w dość infantylnym tonie, by mnie to lekko zauroczyło. – Chcesz jeszcze?
    Podniosła z klejącego się od rozlanego alkoholu stolika foliową saszetkę z kolejną porcją proszku. Chwyciła mnie za dłoń i posypała na nadgarstek, a potem wciągnęła wszystko za jednym razem. Wysypała po raz kolejny i zawołała koleżankę ,która wypinając się, wyciągnęła ciało przez jej kolana i także zażyła narkotyk. Chwyciła potem dozer elektroniczny i poraziła się w szyję. Obydwie zachichotały.
    Dozer…
    Elektryczny…
    – Teraz ty! – Przekrzykując się przez muzykę sypnęła sobie na palec z wytatuowanym słowem „FUN”.
    Przytknęła mi go ponownie pod nos. Wciągnąłem.
    I kolejny szot. A może dwa? Nie pamiętam, do cholery!
    Umieram.
    Gdzie ja jestem? Chcę jeszcze! Prąd. Wspomnienia z obozu jenieckiego i siedzący obok mnie Jonathan…
    – Graystone! Co ty tu robisz? Przecież nie żyjesz?
    Powiedziałem to na głos? Nie…
    A może tak? Sam nie wiem.
    – Jak się bawisz kotku? – Usłyszałem głos jednej z dziewczyn po mojej lewej. Graystone po mojej prawej zniknął. Robb dalej nawijał coś z Irokezem i jego kumplem Stolikiem.
    – Wspaniale – odparłem w błogim stanie i rozłożyłem się na kanapie. Sufit nieprzewidywanie wirował we wszystkie strony

    Czekam na wasze komentarze!

    #opowiadanie #ksiazki #ksiazka #powiesc #pisanie #scifi #cyberpunk #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    •  

      @westsider:

      Patrząc na to obskurne miasto miało się wrażenie jakby w ogóle nie dotknęła go wojna (...) Potłuczone okna, dziury po pociskach w ścianach i brud na ulicach definiowały wygląd całego miasta.

      Kurde,.... chcesz u czytelnika na wstepie wywolac jakis dysonans poznawczy?

      +: Del
    •  

      @kavel: Patrząc na to obskurne miasto miało się wrażenie jakby w ogóle nie dotknęła go wojna,** a to tylko dlatego, że już przed nią wyglądało jak gówno**.

      Dzięki za uwagę to może być mylące, ale chciałem przekazać czytelnikowi, że miejsce to nie musiało doświadczyć wojny by wyglądać jak po niej.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Nie ma lepszego długopisu od Bic Round Stic M. Kapitalny i minimalistyczny design. Lekkość w pisaniu pięknych i długich wyrażeń algebraicznych. Nie zacina się jak radziecki kalasznikov podczas wojny w Sarajewie. Tani i przydatny. Polecam, najlepsze pisało.
    #dlugopis #studbaza #pisanie #gownowpis

    źródło: IMG_20191118_121633.jpg

  •  

    - Jestem trochę staromodna. - powiedziała cicho opuszczając przy tym wzrok.
    Z doświadczenie wiem, że słysząc taki wstęp raczej mogę zapomnieć o głębokich gardłach i głębokich analach. Te przedziwne deklaracje składane przez kobiety tuż przed pierwszą konsumpcją zawsze działały na mnie deprymująco. Chwilę temu otwarta na propozycje jak Biedronka w niedzielę handlową nagle postawiła miedzy nami granice jakbyśmy, wyszli ze zmysłowej strefy schengen. Z każda sekundą ciszy mur miedzy nami rósł jak za Gierka. Błyskawicznie, choć od początku miałem wrażenie, że opiera się na wątpliwych fundamentach. A sama deklaracja sprawiała wrażenie wątpliwej jak Brexit o którym wszyscy trąbią.
    Staliśmy tak przez chwilę a ja wiedziałem że walczę z czasem. Kiedy chciałem zapytać co ma na myśli wyciągnęła spod pachy naładowanego Winchestera Model 1894 i bez namysły i celowania strzeliła w sarnę, która wykrwawiała się tuż koło mnie.
    To są właśnie te chwile w życiu kiedy czujesz wszystkimi zmysłami na raz, coś jakbyś wcierał czosnek w pięty by poczuć jego smak w ustach.
    Sarna przestała walczyć, jakby pogodziła się z faktem, że to już koniec. Nie wiem co działo się w jej mózgu, czy adrenalina prawiła, że przestała czuć ból? Wiem co działo się w mojej głowie - cisza, absolutna flauta, jebana strefa Zen. Dopiero po chwili zorientowałem się, że moje sztyblety są całe zachlapane krwią.
    Jak w ogóle się tu znaleźliśmy? Co się tu do cholery dzieje? Zaczął do mnie wracać głos rozsądku, powoli, jak krew która spływając krzepła mi na butach.
    - Sfotografuj mnie jak każdą ze swoich modelek - powiedziała stanowczo.
    - Przecież tu nie ma żadnego pola, jesteśmy w lesie - odparłem bez namysłu.
    Posmutniała, uklękła patrząc na sarnę która w ciszy konała tuz przed nią - szybko chodź tu! - Krzyknęła.
    Niechętnie ale przystałem na propozycję.
    - Sztachnij się. - wyszeptała pokazując palcem na dziurę miedzy żebrami zwierzęcia. - ona umiera - dodała.
    - Chyba Cię pojebało! - powiedziałem z obrzydzeniem.
    - Ona umiera, zabierz jej ostatni oddech, wtedy jej dusza będzie żyła w tobie. - wyszeptała coraz ciszej.
    - Jak? Co? To jakiś obłęd - pomyślałem.
    Zdecydowanym ruchem przytknęła moją twarz do wlotu dziury po pocisku - sztachnij się! - dodała.
    Zaciągnąłem się powietrzem bezpośrednio z płuca zdychającej sarny, czułem jak moje usta napełniają się krwią. Powietrze miało metaliczny smak, trochę zwęglony jak kotlety mojej eks. Złapałem duży haust, przytrzymując go w płucach. Oblizałem czerwone od krwi usta. Poczułem jakbym umierał ale tez rodził sie na nowo. Jakby wszystko co było i co będzie łączyło się w całość. Byłem wszystkim i niczym, całością i niczym jednocześnie. Coś czego nie da się opisać słowami. Coś jak candyflipping po LSD i MDMA. Uwolniłem ze swoich płuc ten dar, sarna leżała już bez ruchu i życia.
    Ona wiedziała co się dzieje ze mną, Jej oczy zrobiły się wyraźne, wzrok ostrzejszy ale była odrobina pobłażliwości w tym spojrzeniu. - Przyzwyczaisz się - rzekła uśmiechając się pod nosem - zawsze tak jest ale pierwszy raz jest najdziwniejszy.
    I faktycznie był. Tysiące myśli krążyło w mojej głowie jak owsiki w odbycie bezdomnego beja, którego widziałem dziś w autobusie. Tyle że w przeciwieństwie do niego nie mogłem podrapać się tam gdzie mnie swędziało bo przeszkadzała mi w tym czaszka.
    Sprawnym ruchem wyjęła z kieszeni nóż, który kształtem przypominał te robione przez gościa ze strony gdzie za zdjęcie kosmity można osiwieć. Znaczy zmienić kolor, kurwa, dostać bana. Jednym cięciem, prowadzącym od szyi, przez brzuch aż po odbyt otworzyła sarnę jakby chciała rozsunąć i zdjąć z niej płaszcz. Podcinając tkankę tłuszczu sprawnymi ruchami pozbawiła zwierze całej skóry, Rzuciła ją obok, jak koc, by dalej rozbierać kawałek po kawałku mięśnia. Patrzyłem z boku jak ona bez zastanowienia nacinała chrząstki i ścięgna. Łamiąc i wycinając partia po partii, kawałek po kawałku coś co przed chwilą wesoło hasało po lesie.
    Kiedy skończyła była cała we krwi a ja poczułem mrowienie w samym czubku żołędzia. Byłem twardy i gotowy a ona mokra i spocona. Zrozumieliśmy się bez słów, tym samym nożem, którym oprawiała sarnę, zaczęła pozbawiać mnie i siebie ubrań. Wszystko co syntetyczne leżało daleko od nas, poliestry, akryle i nylony. Teraz byliśmy tylko my, skóra przy skórze, nadzy w środku lasu, leżąc na skórze sarny z której zrobiliśmy koc. Brudni od krwi. Odwróciła się ode mnie klęcząc, pochyliła się i podparła się na dłoniach - lubieżnie odwracając wzrok powiedziała: pokryj mnie. Bez zastanowienia zacząłem z niej jeść jak ze szwedzkiego stołu, czułem jak jej soki mieszą się z krwią którą miałem na ustach i zaczynają kapać mi po brodzie, początkowo oddychała coraz głośniej, po chwili stękała by za chwilę jęczeć z rozkoszy.
    Czułem się jak król, bo czy to przypadkiem natura tak nie skonstruowała tego świata że najlepszymi myśliwymi są samice? Była jak lwica, a ja byłem dziś jej panem. Wszedłem w nią szybko i zdecydowanie, zębami chwyciłem jej skórę na karku i mocno zacisnąłem szczękę jakby w obawie, że może mi uciec. Wbijała swoje pazury w sarnią szczecinę, gdy kończyliśmy z rozkoszy wbiła swoje zęby w surowy comber, który leżał tuż koło niej. Eksplozja, krzyk, padliśmy na siebie wycieńczani. Z każdą chwilą wracając ze szczytu przy którym K2 to niepozorny pagórek. Gdy w końcu tętno i oddech się uspokoiło, zrzuciła mnie z siebie, kompletnie naga bez ubrań i wstydu podeszła do niewielkiego, naturalnego zagłębienia w ziemi. Spośród mchu i patyków wyciągnęła jelita i zaczęła coś z nich tworzyć, jak sprzedawca balonów na odpuście. Chwilę jej to zajęło ale było warto, kał który wypełniał jelita okazał się cudownie plastyczny. Podeszła do mnie i wręczyła mi psa skręconego z sarnich jelit. Był wspaniały, w środku jeszcze bomblował dzięki bakteriom i całej florze jelitowej. Jakby żył choć był całkiem martwy. Wróciliśmy pieszo, nadzy trzymając się za ręce, pełni wrażeń i doznań, no i jeszcze ten pies z jelit.
    Nigdy nie spotykajcie się z kobietami z wykopu, które polują na dzikie zwierzęta, to zmieni wasze życie na zawsze. Tak jak moje nigdy nie będzie już jak kiedyś.

    #polowanie #myslistwo #bron #natura #pisanie #lowiectwo #las #opowiadanie #gownowpis #seks #fetysz #rozowepaski #niebieskiepaski #krew #tldr #narkotykizawszespoko #wykop
    pokaż całość

    +: HansVonGrooBer, k........8 +5 innych
  •  

    Link do poprzedniego wpisu: K#1

    W skrócie: newsletter/agregator - streszczenia artykułów/filmów/audio, polecenia stron internetowych, podcastów, kanałów YT i innych, aplikacje, ciekawostki, life-hacki.

    Tutaj można obserwować: #kalejdoskop
    Tutaj można się zapisać: https://sebastianchudziak.pl/kalejdoskop/
    Czasami mogą się powtórzyć treści z wykopu.

    ---

    Witaj w drugim numerze! Pierwszy numer newslettera Kalejdoskop mogę zaliczyć do udanych - nie napotkałem się na żadne problemy z jego dystrybucją :) Tym razem kolejna porcja informacji, streszczeń i zajawek, a dodatkowo 2 aplikacje wspierające produktywność:

    1. Jak zacząć i kontynuować działanie? Rozpisać, dokładnie opisać po co wykonujesz daną czynność, co Ci ona da, co przyniesie, jak się będziesz czuć. Ważne jest, aby nie zmuszać się, tylko inspirować do działania. Dodatkowo robić coś, cokolwiek. Z porażki natomiast wyciągać kolejne inspiracje, wizje, nie zatrzymywać się na niej i nie skupiać. I co czasami najważniejsze: pozbyć się mentalności ofiary.
    - Jak Zacząć i Kontynuować Działanie (Film/Audio, PL): https://www.youtube.com/watch?v=47aVRo-ojdY
    #motywacja #produktywnosc #rozwoj

    2. Czy głodówka kojarzy Ci się negatywnie? Być może niepotrzebnie. Wiele źródeł naukowych wskazuje, że kilkunasto-kilkudziesięcio godzinna głodówka może być korzystna dla zdrowia.
    - Głodówka - piękno i długowieczność (Film, PL): https://www.youtube.com/watch?v=HZbF5fo2jf0
    #dieta #zdrowie #ciekawostki

    3. Jak skutecznie się uczyć?
    1. Przygotuj się na wyzwania - ucz się trudnymi, wymagającymi sposobami
    2. Trenuj z lepszymi od siebie
    3. Symuluj warunki rzeczywiste
    4. Nie unikaj krytyki
    - Jak skutecznie się uczyć? (Film, PL): https://www.youtube.com/watch?v=AXs7fg8Yf7g
    #nauka #wiedza #mozg

    4. Czy stres jest naprawdę aż tak szkodliwy? A może to przekonanie o jego szkodliwości powoduje negatywne skutki? Ekspert w wywiadzie przytacza wyniki badań i sugestie, że najbardziej negatywne skutki stresu wynikają przede wszystkim z nadmiernego skupiania się na tej szkodliwości, co może prowadzić do innych, faktycznie niekorzystnych zachowań - jak np. problemy z odżywianiem.
    - Stres nie ma znaczenia. Jesteśmy ofiarami klątwy rzuconej przez psychologów (Artykuł, PL): https://tygodnik.tvp.pl/44657402/stres-nie-ma-znaczenia-jestesmy-ofiarami-klatwy-rzuconej-przez-psychologow
    #stres #psychologia #zdrowie

    5. Tkanka chrzęstna regeneruje się - w przypadku kończyn dolnych: najlepiej w dalszych częściach (stawy skokowe), trochę gorzej w kolanach, najgorzej w biodrach. Proces ten reguluje mikroRNA i działa on podobnie jak np. u jaszczurek. Tkanka może więc po prostu odrastać. Lepsze zrozumienie tego procesu może pozwolić na opracowanie leków/terapii wspomagających leczenie schorzeń takich jak zwyrodnienia stawów.
    - Ludzka chrząstka odrasta jak ogon salamandry (Artykuł, PL): https://dzienniknaukowy.pl/zdrowie/ludzka-chrzastka-odrasta-jak-ogon-salamandry
    #biologia #medycyna #nauka

    6. W odżywianiu bez zmian ;-) jak zwykle nowe badania i zupełnie odwrotne wyniki: to co wcześniej ponoć było szkodliwe i wręcz zabójcze dzisiaj już takie nie jest: “W jednym z przeglądów (...) uczeni nie stwierdzili statystycznie istotnego związku między spożyciem mięsa a ryzykiem rozwoju chorób serca, cukrzycy lub nowotworów.” Warto zaznaczyć, że według tych analiz nie wykazano, że spożywanie czerwonego mięsa jest zdrowe lub nie, ale że nie ma wystarczających dowodów, aby twierdzić, że istnieje odpowiednia korelacja. Ważny jest też rodzaj przeprowadzonych badań: wiele z nich może być bowiem nierzetelna i prowadzić do błędnych wniosków. Przytoczone analizy spotkały się zarówno z aprobatą, jak i krytyką.
    - Czerwone mięso jednak nie takie złe? Nowe badania sprzeczne z dotychczasowymi zaleceniami (Artykuł, PL): https://dzienniknaukowy.pl/zdrowie/czerwone-mieso-jednak-nie-takie-zle-nowe-badania-sprzeczne-z-dotychczasowymi-zaleceniami
    #jedzenie #dieta #badania

    7. Istnieją różne typy miłości oparte o charaktery/temperamenty ludzi. Można je opisać trzema różnymi kolorami, a ich dalsze połączenia kolejnymi trzema. Każdy z tych 6 kolorów odzwierciedla inne przesłanki, emocje, zasady i tempo związane z miłością. Być może receptą na udany związek jest po prostu dobranie się z odpowiednim "kolorem".
    - Typy miłości - Dlaczego związek nie działa? (Film, PL): https://www.youtube.com/watch?v=IJGyMA0_1gA
    #milosc #psychologia #uczucia

    8. Trenować mięśnie brzucha można na wiele różnych sposobów, a jednym z nich jest użycie zwykłych hantli. Warto jest ćwiczyć te mięśnie z większym obciążeniem (niż tylko dziesiątki zwykłych brzuszków), ponieważ silny brzuch to nie tylko lepsza sylwetka, ale także większe bezpieczeństwo kręgosłupa i ogólna sprawność.
    - The BEST Dumbbell Exercises - ABS EDITION! (Film, ENG): https://www.youtube.com/watch?v=yPrsuV3E-Dc
    #silownia #cwiczenia #ruch

    9. Piszesz e-maile? Rozmawiasz z ludźmi na komunikatorach? Używasz kopiowania, wklejania i notatek? Prawdopodobnie tak. Przy użyciu tej aplikacji jesteś w stanie zautomatyzować i przyspieszyć wpisywanie dłuższych i trudniejszych tekstów. Wystarczy jednorazowo zrobić skrót taki jak np. “%nr” i przypisać do niego numer swojego konta, aby w trakcie pisania dowolnego tekstu program zamienił %nr na właściwy ciąg cyfr. Jest to aplikacja typu “text expander” i jest darmowa.
    - Beeftext (Aplikacja, Windows, ENG/wielojęzykowa): https://beeftext.org/
    #produktywnosc #tekst #pisanie

    10. Aplikacja do tworzenia map myśli. Przy użyciu konta Google jako miejsca zapisu można w niej tworzyć darmowe, nielimitowane mapy myśli, które dodatkowo można łatwo przełączać do widoku drzewa. Bardzo wygodne i przydatne narzędzie przy dowolnych bardziej skomplikowanych projektach lub do nauki nowych, skomplikowanych dziedzin.
    - MindMup (Strona internetowa, ENG): https://drive.mindmup.com
    #produktywnosc #nauka #projekty

    A Ty już subskrybujesz Kalejdoskop, czy tylko przeglądasz jego treść na jednym z portali społecznościowych? Już niedługo wybrane punkty będą dostępne w pierwszej kolejności wyłącznie w subskrypcji e-mailowej. Jeśli uważasz, że treści, które tworzę są przydatne, proszę podziel się nimi ze znajomymi. Tymczasem, do zobaczenia już za 2 tygodnie!

    Pozdrawiam,
    Sebastian

    “Niby to samo, ale za każdym razem coś innego”

    ---

    #newsletter #ciekawostki #streszczenia
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Atom - Edytor Tekstu

    Atom jest potężnym edytorem tekstu stworzonym za pomocą frameworku Elektron.
    Posiada wbudowaną integrację z systemem kontroli wersji GIT.
    Posiada ogromną ilość metod do operowania na tekście takich jak zaznaczanie, zmienianie, ukrywanie, duplikowanie czy usuwanie.
    Pozwala instalować i zarządzać pakietami takimi sprawdzanie pisowani języka.
    Wspiera kolorowanie składni dla takich języków jak C, CSS czy SQL.
    Przy starcie programu możemy wybrać czy chcemy wysyłać do twórców dane telemetryczne.

    Najnowszą wersją programu na tę chwilę jest wersja 1.40.1

    Platformy - #windows #macos #linux
    Strona z linkiem do pobrania - https://atom.io/
    Cena - Całkowicie darmowy - MIT - można korzystać za darmo zarówno do użytku osobistego jak i komercyjnego

    Poradnik dla początkujących - https://www.youtube.com/watch?v=lI4M94eUvj8

    Obszerną listę programów OpenSource na różne systemy można znaleźć tutaj - https://github.com/qarmin/Rewelacyjne-OpenSource#rewelacyjne-opensource

    #opensource #informatyka #technologia #tekst #atom #pisanie #programowanie #ide
    #codziennyprogram - tag do obserwowania/czarnolistowania

    pokaż spoiler @Schecterro
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_20191009_085853.png

  •  

    Mirki, od tygodnia pije kompot. Moja powieść została wyróżniona na konkursie literackim "Splątane Nici"!

    #niesmiertelny #tworczoscwlasna #czytajzwykopem #fantastyka #fantasy #wattpad #klatwa #chwalesie #ciekawostki #piszzwykopem #pisanie pokaż całość

    źródło: okładka4.png

  •  

    #religia #jordanpeterson #filozofia #psychologia #pisanie #nauka #szkola

    Czy jesteście zainteresowani Jordanem Petersonem? Czy słyszeliście o nim ale macie jakieś pytania specyficzne co do jego pracy? Czy chcieli byście dowiedzieć się o jakiejś opinii która broni?

    Pytajcie tutaj. Przez ostatnie dwa lata przegrindowałem prawie cały jego zasób wykładów książek i wywiadów. Przeczytałem obie książki, niektóre z ważniejszych książek na które się powołuje w swoich wypowiedziach/wykładach. Obejrzałem od początku do końca wszystkie jego najważniejsze kursy uniwersyteckie.

    Jestem też dobrze poinformowany na temat jego opozycji, i argumentów które stawiają. Oficjalnych książek nie ma na ten temat ale bardzo dużo powstało esejów na ten temat od ludzi z spektrum lewicowych.
    Wszystko w natywnym języku angielskim.

    Pomyślałem więc że podzielę się moją wiedzą na ten temat. Nie będę podawał moich własnych odczuć (jeżeli tak to poinformuje o tym). Chce jedynie przedstawić zainteresowanym jakie opinie trzyma ten człowiek.
    pokaż całość

  •  

    Gadam sobie z ludźmi. Lubię gadać. I oni się czasami pytają, co też napisałem, bądź piszę. I na 99,9% przypadków, ZAWSZE, jeśli ktoś jest tzw. "normalnym człowiekiem", a nie literackim pojebem (tzn. dalej czyta książki, więc taki zbyt normalny nie jest), pada jedno pytanie, rzucone tak po prostu, jako oczywisty fakt: A ILE ZAPŁACIŁEŚ ZA WYDANIE?

    I nie chodzi tu o krew, pot i łzy.

    Kompletnie tego nie kapuję. Czemu model Vanity uznawany jest tak po prostu za domyślny? Kiedy to się stało? Przede wszystkim: JAK to się stało, przecież to powinno być oczywiste, że jest zupełnie inaczej. To prawda - większość "zwyklaków" (nie obrażając), uważa, że pisanie to taka "zabawa", "hobby", forma aktywności pobocznej czyniona dla rozrywki, z powodów, bo ja wiem - estetycznych. I jak się chce nazywać to pracą - zwłaszcza ciężką i dosyć upierdliwą mimo wszystko, no to można zostać wyśmianym. Haha, praca? Jaka to by miała być praca, praca to ciężkie machanie łopatą, a nie, że sobie panicz poklepie na klawiaturze trochę i żąda, by nazywać to PRACĄ. Że niby mu się coś za to należy.

    Może - tak sobie teraz myślę - to jest powodem, dla którego tak wiele osób myśli sobie, no, że skoro to nie jest pracą, to za wydanie to autor płaci pieniędzmi, a wydawca to jest taka firma, co czyni usługi w zakresie wysyłkowej? Ewentualnie, jak ktoś ma więcej kasy - również promocyjnej.

    Nie wiem, tak to sobie tłumaczę, bo mi już witki opadają, jak ciągle muszę tłumaczyć, że jest inaczej. Że nie - pisanie to JEST cholernie ciężka praca, często bardzo żmudna i mało opłacalna, że autor nie czyni tego tylko ze względu na hobby, tylko dlatego, że musi, bo jakby nie wyjmował sobie tego z głowy, to by zwariował (przynajmniej tak jest w moim przypadku), że wydawca co prawda również płaci autorowi, ale sam też zarabia, że w ogóle rynek działa inaczej. Piszę jakieś artykuły o vanity ale i tak to jest mało. I tak żywy jest mit, że pisanie to nie praca, a za wydanie trzeba zapłacić.

    I tak to sobie trwa. Albo nie wiem, to ja mam takie dziwne odczucia tylko, a jest zupełnie inaczej? To by było niezłe.

    #pisanie #piszzwykopem #cedrikpisze #ksiazki #czytajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Od jakiegoś czasu pochłaniam książkę za książką. Nie wiem czy też tak macie, ale zaczęło mi się marzyć pisanie. Zacząłem grzebać w internetach na temat pisarstwa, wpadłem na ciekawy subreddit https://www.reddit.com/r/WritingPrompts/ gdzie ludzie wrzucają pomysły na powieści, wiersze i inne, a reszta stara się coś na dany temat naskrobać. Tak trafiłem na "[WP] He knows he shouldn't. He really shouldn't. But Satan really loves the Christmas letters sent to him by dyslexic children." i zacząłem powoli pisać. Może nie jest to jakieś długie i wybitne dzieło, ale chciałbym się nim z Wami podzielić ;)
    Zapraszam chętnych: https://docs.google.com/document/d/1osDidWcq2lgIxvUHRvVESJum8fSXJw7bLy9fnXFJKJQ/edit?usp=sharing
    #pisanie #pisarstwo #literatura #ksiazki
    pokaż całość

    +: P.................c, selawi +7 innych
  •  

    Niedawno skończyłem poradnik poświęcony produktywności oraz efektywności. Na razie jest dostępny wyłącznie dla użytkowników Wattpada, ale pomyślałem sobie, że mogę go też upowszechnić w formie pliku. Jest ktoś zainteresowany?

    #produktywnosc #piszzwykopem #pisanie #ciekawostki #pytanie

    źródło: Photo_1561366487163.png

  •  

    O #pisanie #religia #film #fizykakwantowa czy #anime rozmawiał ze mną redaktor Paradoks.net

    TUTAJ ROZMOWA

    #chwalesie bo w sumie nigdy jeszcze nie miałem zaszczytu udzielić tak wielowarstwowego wywiadu. No i przy okazji #pokazmorde ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: pytania.PNG

  •  

    Drogie Mirki,
    Jako,że temat #dyskryminacjamezczyzn staje się coraz poważniejszy w naszym kraju oraz z powodu dużej ilości wolnego czasu postanowiłem sobie zacząć pisać książkę. Dotyczyć ona będzie społecznego wizerunku mężczyzny, wymagań kobiet, konsekwencjach równouprawnienia i ogólnie co w Polsce jest nie tak. Nie będzie to wysryw wkurzonego mizogina a zwyczajnie fakty z lekko kąśliwym, humorystycznym podejściem. Mam trochę materiałów na ten temat i jakby ktoś chciał podesłać jakieś rzetelne źródła i dorzucić swoje 3 grosze to zapraszam. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #p0lka #dyskryminacjamezczyzn #seksizm #pomysl #pisanie #ksiazki
    pokaż całość

    +: Hohaj, I.......a +33 innych
  •  

    kiedyś chciałem pisać: ale teraz widzę, że taki Gombrowicz musiał oddawać się za pieniądze w Argentynie. Stephen King popadł w chroniczny alkoholizm a taki Hemingway został zmuszony do tworzenia chujowego rapu. #warszawa #rap #pisanie

    +: I..........................s, niestaly_ksienzyc +4 innych
  •  

    Skoro wydawca się chwali, to już nie ma po co milczeć - mój zbiór opowiadań wyjdzie nakładem Wydawnictwo WasPos, za okładkę będzie odpowiadał Dawid Blodek Boldys z Shred Perspectives Works, czyli wiecie - jak moje teksty będą złe, to przynajmniej okładka Dawida będzie warta kupienia ^^

    PS
    Ogłaszam konkurs na propozycje tytułu. #nieumiemwtytuly

    Link do mojego profilu: https://www.facebook.com/mstonawski/
    Link do grafika, który okładki robi takie, że... no, zaczepiste: https://www.facebook.com/ShredPerspectivesWorks/
    Link do wydawcy: https://www.facebook.com/wydawnictwoWasPos/

    #czujedobrzeczlowiek

    #czytajzwykopem #pisanie #ksiazki #cedrikpisze #grafika #grafika2d
    pokaż całość

    źródło: waspos.PNG

    +: b.........4, yeron +12 innych
  •  

    Ej, wiecie co? Dzisiaj podpisuję umowę na moją trzecią książkę! Drugą na papierze, drugą tylko pod moim nazwiskiem i pierwszą na papierze tylko pod moim nazwiskiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Co ciekawe, umowę na czwartą książkę mam już podpisaną od pewnego czasu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Nawet nie wiem, kiedy to wszystko się stało!
    Co ciekawe, żadna z tych książek nie będzie powieścią (ʘ‿ʘ) To mnie jeszcze czeka.

    #czujedobrzeczlowiek

    #czytajzwykopem #pisanie #ksiazki #cedrikpisze
    pokaż całość

  •  

    Czy w porannych godzinach Mirki i Mirabelki lubią czytać? Czytać porąbane rzeczy?

    SKÓRA

    - Atopowe zapalenie skóry – powiedział pan Andrzej cicho. Klepnął mnie po nagim ramieniu. Tak po męsku, z całej siły. Skrzywiłem się, ale nie chciałem płakać. Nie przy mamie, stojącej z zatroskaną miną przy kozetce.
    Pan Andrzej był lekarzem, dobrym znajomym z jej czasów szkolnych. Na początku badania powiedział, że przeżyli razem niejedną przygodę. Nie zdążył sprecyzować o jaką chodziło, bo mama się wtrąciła i kazała „nie mówić o tym przy dziecku”.
    - Możesz się już ubrać.
    Z chęcią zeskoczyłem na podłogę. Mama cały czas patrzyła na mnie z tym samym bladym, nieudolnie próbującym mi dodać otuchy, uśmieszkiem. Patrzyła się tak nawet wtedy, kiedy pan doktor w trakcie badania zaczął macać mnie po kroczu. Nie poczułem się przez to lepiej.
    Włożyłem ubranie w milczeniu. Doktor usiadł przy biurku, mama po przeciwnej stronie, czekali na mnie. Szybko zająłem miejsce na stołku.
    - Atopowe zapalenie skóry – powtórzył, tym razem już głośniej. – Nie sądzę, by w tym przypadku było to uczulenie, ale dla pewności zaleciłbym testy. Dobrze, że przychodzicie teraz, będzie można to jakoś ułagodzić.
    - A wyleczyć? – zapytała mama.
    Pan Andrzej oparł się na fotelu z długim, przeciągłym westchnieniem.
    - Asiu, musisz zrozumieć, że nie jest to choroba do końca uleczalna. Systematyczne branie leków może ją załagodzić, na jakiś czas może zniknąć, ale… to już tak będzie. Przepiszę receptę – dodał, starając się nie patrzeć na jej twarz. – Nie ma się o co martwić, to naprawdę nic takiego. Naprawdę nic.
    Wtedy, w wieku jedenastu lat nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo ta choroba wpłynie na moje życie. Pamiętam za to świetnie, że już wtedy swędziało jak diabli.

    ***

    Potem było gorzej. Kiedy poszedłem do gimnazjum, nieubłagany czas wpędził mnie w wiek dojrzewania. Bardzo przyjemny dla ludzi do bólu normalnych, ale nie dla „atopików”, jak nazywali siebie na internetowych forach wsparcia. Nawet maści nie pomagały. Czasami całą twarz pokrywała skorupa piekącej, twardej i odpadającej skóry. Nie mogłem nawet się uśmiechnąć, by usta nie zaczęły krwawić. Czułem, jakbym się rozpadał, gubiąc części siebie na szkolnych korytarzach. Oczywiście, rówieśnicy nie chcieli mieć ze mną nic wspólnego, szybko stałem się klasowym popychadłem. Najgorsze były spojrzenia dziewczyn, nawet nauczycielek, pełne obrzydzenia i niesmaku. Dwa razy zmieniałem szkołę. Raz, kiedy koledzy z klasy oddali na mnie, jeden po drugim, mocz w kiblu, drugi, kiedy związanego, zakneblowanego i z workiem na głowie odnaleziono mnie w szafce przy zamykaniu budynku. W obu przypadkach winnych nie odnaleziono, zaś dyrekcja szkoły sugerowała, by przenieść mnie do klasy dla ludzi „specjalnych”. Rodzice nie chcieli o tym słyszeć.
    Kiedy poszedłem do liceum, zaczęło się wyraźnie polepszać. Już pod koniec drugiej klasy mogłem po raz pierwszy od wielu lat poruszać się luźno, bez obawy o to, że w którymś z miejsc moja skóra pęknie. Leczenie przyniosło skutki. Liceum, choć z nie najlepszymi ocenami i bez jakichkolwiek znajomych, ukończyłem już wyglądając jak człowiek, a przynajmniej, jeśli ktoś nie przyglądał się mi za długo.
    Wtedy odkryłem zalety.
    Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że coraz dłużej przesiaduję w łazience, za każdym razem lekko podnosząc temperaturę wody. Na tych normalnych kawałkach ciała, powodowało to natychmiastowy ból. Była o wiele za gorąca dla człowieka. Co innego na reszcie ciała. Mój Boże, jakie to było przyjemne! Smagany wodnymi biczami o temperaturze prawie osiemdziesięciu stopni Celsjusza, jęczałem cicho z rozkoszy.
    Szybko znalazłem w sieci informacje, że skóra ludzi z moim schorzeniem jest o wiele bardziej czuła, zupełnie inaczej reaguje na świat zewnętrzny. Podobno miało to niesamowite korzyści w łóżku.
    Skorzystałem z tej wiedzy w stu procentach. Kiedy nikogo nie było w domu, godzinami onanizowałem się, ocierając o dywan i meble, a każda komórka mojego ciała wręcz wyła z rozkoszy.
    Kiedy poszedłem na studia, zdałem sobie sprawę, że to mi już nie wystarcza. Potrzebowałem nowych doznań.

    ***

    Miała na imię Ola. Chodziliśmy na jeden kierunek, do dwóch różnych grup. Dzięki maściom moja skóra była prawie identyczna, jak wszystkich innych osób. Zapuściłem włosy, nauczyłem się rozmawiać z ludźmi. Nawet mi szło.
    Ola miała długie, ciemne włosy i niesamowite nogi. Ani grube, ani krzywe, ani też cienkie i patykowate jak u większości odchudzających się dziewczyn. Grała w koszykówkę, była wysportowana, nie dało się tego nie zauważyć. Chyba wszystkie pozostałe, wyglądające jak wiecznie niedożywione upiory dziewczyny z roku zazdrościły jej sylwetki, głodząc się coraz bardziej. W połowie semestru dwie z nich, Kasia i Natalia, popełniły samobójstwo, nie mogąc poradzić sobie z depresją. Ich koleżanka, Agnieszka, trafiła do szpitala z ostrym przypadkiem anoreksji.
    A Ola była sobą. I słuchała metalu, jak ja. Szybko się dogadaliśmy, zaczęliśmy chodzić na koncerty. To na jednym z nich, w pogo, pocałowała mnie po raz pierwszy. Otaczający nas wiwatowali.
    Po jednym z takich koncertów zaprosiłem ją do siebie. Mieszkałem sam, w małej kawalerce na osiedlu. Zgodziła się. Zahaczyliśmy jeszcze o jakiś pub, jakich w Krakowie wiele, wreszcie znaleźliśmy się w moim skromnym mieszkanku. Była pijana, ja też. Ani trochę nam to nie przeszkadzało.
    - Chcesz może… herbaty, może? – zapytałem niepewnie.
    Nie chciała. Nim się zorientowałem, już była półnaga, przyciskając mnie do ściany i całując.

    Odkryłem wtedy następną zaletę mojego stanu. Mówią, że ciało kobiety jest w niektórych przypadkach jedną wielką strefą erogenną. Moje było takie samo. Jak nikt inny, rozumiałem co należy zrobić i kiedy. I sam też na tym korzystałem.
    Rano jej już nie było. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem jej nieruchomą postać na balkonie, trzymającą się kurczowo barierki. Jej skóra była taka jak moja, popękana i twarda. Rozpadła się pod moim dotykiem i rozwiała na wietrze. W powietrze uniósł się pył i tysiące dziwnych kulek, jak się okazało później, zarodników.
    Nie martwiłem się za bardzo. Zrozumiałem, że taka jest kolej rzeczy. To naprawdę nic takiego, jak powiedział kiedyś pan Andrzej, naprawdę nic.

    ***

    Następna była Magda. Poddała mi się prawie natychmiast, wystarczyło umiejętnie ją dotknąć. Złuszczyłem się w nią w nocy parę razy. Rano tylko lekko pacnąłem. Rozsypała mi się w pokoju. Parę ruchów odkurzaczem i po krzyku.
    Potem znalazłem Kasię. Chodziła jeszcze do gimnazjum, ale bardzo mi się spodobała. Była chyba najbardziej doświadczoną kochanką ze wszystkich, jakie miałem przed nią i po niej. Nie próżnowała, od kiedy w podstawówce straciła dziewictwo. Nauczyła mnie paru nowych sztuczek. Łuszczyliśmy się całą noc, bez wytchnienia. Ona pierwsza, zamiast się rano rozlecieć, wybuchła, zamieniając się w piękny obłok kurzu. Zostawiłem przezornie otworzone okna, zarodniki bez przeszkód wyleciały w świat.
    W krótce moja odmiana choroby skóry była wszędzie. Zarodniki wykonały dobrą robotę, przenosząc ją na wszystkich w zasięgu wiatru. Z kolei oni podawali je dalej, złuszczając się w swoje żony, matki, córki. Wszyscy po jakimś czasie wybuchali, jak miniaturowe modele wielkiego wybuchu. Oglądając to w wiadomościach, płakałem z wzruszenia.
    Przestałem brać leki, było to już zbyteczne. Żadna kobieta nie mogła mi się oprzeć. Zamknięto szkoły, prezydent ogłosił stan klęski żywiołowej. Na całym świecie notowano przypadki zachorowań. Zakazano seksu, tym samym tylko przedłużając agonię świata. Ludzie długo nie wytrzymywali, biologiczny imperatyw był silniejszy. Łuszczyli się nawzajem, by potem zniknąć w chmurze szarego pyłu.
    Ja jeden nie miałem zahamowań, byłem zawsze pod ręką, by pocieszyć i przytulić w tych koszmarnych dniach. Pod moim dotykiem kobiety miękły, drżały. A potem znikały w odkurzaczu.

    ***

    Tak to się zaczęło. I tak skończyło. Jestem sam. Piszę te słowa w jaskini, czując, że nawet ona nie chroni mnie dostatecznie przed wiatrem. Rozsypuję się powoli. Świat jest pusty, pokryty warstwami szarego kurzu tworzącego wydmy i z wolna zasypującego martwe miasta.
    Nie wiem, jak długo jeszcze będę zdolny trzymać w palcach ołówek. Wszystko mnie swędzi. Musze z tym walczyć, zadrapanie pogorszy tylko sytuację.
    Smutno mi tylko, że nikt mnie nie odkurzy.

    WINCYJ?
    Można zamówić tutaj: https://www.e-bookowo.pl/proza/dziwne-dni.html

    trochę #pasta , ale #literatura #ksiazki #pisanie #bizarro #czytajzwykopem #seks #zwiazki #choryskurwiel
    pokaż całość

    źródło: lll.jpg

  •  

    SKÓRA trochę #pasta , ale #literatura #ksiazki #pisanie #bizarro #czytajzwykopem #seks #zwiazki #choryskurwiel

    - Atopowe zapalenie skóry – powiedział pan Andrzej cicho. Klepnął mnie po nagim ramieniu. Tak po męsku, z całej siły. Skrzywiłem się, ale nie chciałem płakać. Nie przy mamie, stojącej z zatroskaną miną przy kozetce.
    Pan Andrzej był lekarzem, dobrym znajomym z jej czasów szkolnych. Na początku badania powiedział, że przeżyli razem niejedną przygodę. Nie zdążył sprecyzować o jaką chodziło, bo mama się wtrąciła i kazała „nie mówić o tym przy dziecku”.
    - Możesz się już ubrać.
    Z chęcią zeskoczyłem na podłogę. Mama cały czas patrzyła na mnie z tym samym bladym, nieudolnie próbującym mi dodać otuchy, uśmieszkiem. Patrzyła się tak nawet wtedy, kiedy pan doktor w trakcie badania zaczął macać mnie po kroczu. Nie poczułem się przez to lepiej.
    Włożyłem ubranie w milczeniu. Doktor usiadł przy biurku, mama po przeciwnej stronie, czekali na mnie. Szybko zająłem miejsce na stołku.
    - Atopowe zapalenie skóry – powtórzył, tym razem już głośniej. – Nie sądzę, by w tym przypadku było to uczulenie, ale dla pewności zaleciłbym testy. Dobrze, że przychodzicie teraz, będzie można to jakoś ułagodzić.
    - A wyleczyć? – zapytała mama.
    Pan Andrzej oparł się na fotelu z długim, przeciągłym westchnieniem.
    - Asiu, musisz zrozumieć, że nie jest to choroba do końca uleczalna. Systematyczne branie leków może ją załagodzić, na jakiś czas może zniknąć, ale… to już tak będzie. Przepiszę receptę – dodał, starając się nie patrzeć na jej twarz. – Nie ma się o co martwić, to naprawdę nic takiego. Naprawdę nic.
    Wtedy, w wieku jedenastu lat nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo ta choroba wpłynie na moje życie. Pamiętam za to świetnie, że już wtedy swędziało jak diabli.

    ***

    Potem było gorzej. Kiedy poszedłem do gimnazjum, nieubłagany czas wpędził mnie w wiek dojrzewania. Bardzo przyjemny dla ludzi do bólu normalnych, ale nie dla „atopików”, jak nazywali siebie na internetowych forach wsparcia. Nawet maści nie pomagały. Czasami całą twarz pokrywała skorupa piekącej, twardej i odpadającej skóry. Nie mogłem nawet się uśmiechnąć, by usta nie zaczęły krwawić. Czułem, jakbym się rozpadał, gubiąc części siebie na szkolnych korytarzach. Oczywiście, rówieśnicy nie chcieli mieć ze mną nic wspólnego, szybko stałem się klasowym popychadłem. Najgorsze były spojrzenia dziewczyn, nawet nauczycielek, pełne obrzydzenia i niesmaku. Dwa razy zmieniałem szkołę. Raz, kiedy koledzy z klasy oddali na mnie, jeden po drugim, mocz w kiblu, drugi, kiedy związanego, zakneblowanego i z workiem na głowie odnaleziono mnie w szafce przy zamykaniu budynku. W obu przypadkach winnych nie odnaleziono, zaś dyrekcja szkoły sugerowała, by przenieść mnie do klasy dla ludzi „specjalnych”. Rodzice nie chcieli o tym słyszeć.
    Kiedy poszedłem do liceum, zaczęło się wyraźnie polepszać. Już pod koniec drugiej klasy mogłem po raz pierwszy od wielu lat poruszać się luźno, bez obawy o to, że w którymś z miejsc moja skóra pęknie. Leczenie przyniosło skutki. Liceum, choć z nie najlepszymi ocenami i bez jakichkolwiek znajomych, ukończyłem już wyglądając jak człowiek, a przynajmniej, jeśli ktoś nie przyglądał się mi za długo.
    Wtedy odkryłem zalety.
    Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że coraz dłużej przesiaduję w łazience, za każdym razem lekko podnosząc temperaturę wody. Na tych normalnych kawałkach ciała, powodowało to natychmiastowy ból. Była o wiele za gorąca dla człowieka. Co innego na reszcie ciała. Mój Boże, jakie to było przyjemne! Smagany wodnymi biczami o temperaturze prawie osiemdziesięciu stopni Celsjusza, jęczałem cicho z rozkoszy.
    Szybko znalazłem w sieci informacje, że skóra ludzi z moim schorzeniem jest o wiele bardziej czuła, zupełnie inaczej reaguje na świat zewnętrzny. Podobno miało to niesamowite korzyści w łóżku.
    Skorzystałem z tej wiedzy w stu procentach. Kiedy nikogo nie było w domu, godzinami onanizowałem się, ocierając o dywan i meble, a każda komórka mojego ciała wręcz wyła z rozkoszy.
    Kiedy poszedłem na studia, zdałem sobie sprawę, że to mi już nie wystarcza. Potrzebowałem nowych doznań.

    ***

    Miała na imię Ola. Chodziliśmy na jeden kierunek, do dwóch różnych grup. Dzięki maściom moja skóra była prawie identyczna, jak wszystkich innych osób. Zapuściłem włosy, nauczyłem się rozmawiać z ludźmi. Nawet mi szło.
    Ola miała długie, ciemne włosy i niesamowite nogi. Ani grube, ani krzywe, ani też cienkie i patykowate jak u większości odchudzających się dziewczyn. Grała w koszykówkę, była wysportowana, nie dało się tego nie zauważyć. Chyba wszystkie pozostałe, wyglądające jak wiecznie niedożywione upiory dziewczyny z roku zazdrościły jej sylwetki, głodząc się coraz bardziej. W połowie semestru dwie z nich, Kasia i Natalia, popełniły samobójstwo, nie mogąc poradzić sobie z depresją. Ich koleżanka, Agnieszka, trafiła do szpitala z ostrym przypadkiem anoreksji.
    A Ola była sobą. I słuchała metalu, jak ja. Szybko się dogadaliśmy, zaczęliśmy chodzić na koncerty. To na jednym z nich, w pogo, pocałowała mnie po raz pierwszy. Otaczający nas wiwatowali.
    Po jednym z takich koncertów zaprosiłem ją do siebie. Mieszkałem sam, w małej kawalerce na osiedlu. Zgodziła się. Zahaczyliśmy jeszcze o jakiś pub, jakich w Krakowie wiele, wreszcie znaleźliśmy się w moim skromnym mieszkanku. Była pijana, ja też. Ani trochę nam to nie przeszkadzało.
    - Chcesz może… herbaty, może? – zapytałem niepewnie.
    Nie chciała. Nim się zorientowałem, już była półnaga, przyciskając mnie do ściany i całując.

    Odkryłem wtedy następną zaletę mojego stanu. Mówią, że ciało kobiety jest w niektórych przypadkach jedną wielką strefą erogenną. Moje było takie samo. Jak nikt inny, rozumiałem co należy zrobić i kiedy. I sam też na tym korzystałem.
    Rano jej już nie było. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem jej nieruchomą postać na balkonie, trzymającą się kurczowo barierki. Jej skóra była taka jak moja, popękana i twarda. Rozpadła się pod moim dotykiem i rozwiała na wietrze. W powietrze uniósł się pył i tysiące dziwnych kulek, jak się okazało później, zarodników.
    Nie martwiłem się za bardzo. Zrozumiałem, że taka jest kolej rzeczy. To naprawdę nic takiego, jak powiedział kiedyś pan Andrzej, naprawdę nic.

    ***

    Następna była Magda. Poddała mi się prawie natychmiast, wystarczyło umiejętnie ją dotknąć. Złuszczyłem się w nią w nocy parę razy. Rano tylko lekko pacnąłem. Rozsypała mi się w pokoju. Parę ruchów odkurzaczem i po krzyku.
    Potem znalazłem Kasię. Chodziła jeszcze do gimnazjum, ale bardzo mi się spodobała. Była chyba najbardziej doświadczoną kochanką ze wszystkich, jakie miałem przed nią i po niej. Nie próżnowała, od kiedy w podstawówce straciła dziewictwo. Nauczyła mnie paru nowych sztuczek. Łuszczyliśmy się całą noc, bez wytchnienia. Ona pierwsza, zamiast się rano rozlecieć, wybuchła, zamieniając się w piękny obłok kurzu. Zostawiłem przezornie otworzone okna, zarodniki bez przeszkód wyleciały w świat.
    W krótce moja odmiana choroby skóry była wszędzie. Zarodniki wykonały dobrą robotę, przenosząc ją na wszystkich w zasięgu wiatru. Z kolei oni podawali je dalej, złuszczając się w swoje żony, matki, córki. Wszyscy po jakimś czasie wybuchali, jak miniaturowe modele wielkiego wybuchu. Oglądając to w wiadomościach, płakałem z wzruszenia.
    Przestałem brać leki, było to już zbyteczne. Żadna kobieta nie mogła mi się oprzeć. Zamknięto szkoły, prezydent ogłosił stan klęski żywiołowej. Na całym świecie notowano przypadki zachorowań. Zakazano seksu, tym samym tylko przedłużając agonię świata. Ludzie długo nie wytrzymywali, biologiczny imperatyw był silniejszy. Łuszczyli się nawzajem, by potem zniknąć w chmurze szarego pyłu.
    Ja jeden nie miałem zahamowań, byłem zawsze pod ręką, by pocieszyć i przytulić w tych koszmarnych dniach. Pod moim dotykiem kobiety miękły, drżały. A potem znikały w odkurzaczu.

    ***

    Tak to się zaczęło. I tak skończyło. Jestem sam. Piszę te słowa w jaskini, czując, że nawet ona nie chroni mnie dostatecznie przed wiatrem. Rozsypuję się powoli. Świat jest pusty, pokryty warstwami szarego kurzu tworzącego wydmy i z wolna zasypującego martwe miasta.
    Nie wiem, jak długo jeszcze będę zdolny trzymać w palcach ołówek. Wszystko mnie swędzi. Musze z tym walczyć, zadrapanie pogorszy tylko sytuację.
    Smutno mi tylko, że nikt mnie nie odkurzy.

    WINCYJ?
    Można zamówić tutaj: https://www.e-bookowo.pl/proza/dziwne-dni.html
    pokaż całość

    źródło: imagesdb_90ee6c366fad415efab8e84d72655e64.jpg

  •  

    Udało się! Mirki, pijcie ze mno kompot! - czyli opowieść #przegryw o #wygryw

    Dzisiaj podpisałem najprawdopodobniej najważniejszą umowę wydawniczą w całym moim życiu. Dlaczego tak myślę - bo to punkt zwrotny. Jeśli to wyjdzie, wszystko inne przestanie mieć znaczenie. Ale żeby zrozumieć, co to dla mnie znaczy, muszę to krótko wytłumaczyć.

    Nie umiem nic robić dobrze, poza pisaniem. W pisaniu nie jestem najlepszy, bo przecież nie jestem Kingiem, czy Bukowskim - ale jestem dobry. Wszystko, co udało mi się osiągnąć, zrobiłem dzięki pisaniu. Dzięki pisaniu nauczyłem się dobrego researchu. Nauczyłem się, jak pisać ciekawe artykuły. Nauczyłem się trochę marketingu i socjal media ninja. Dzięki pisaniu obecnie robię w #gamedev - i dzięki pisaniu i pasji, nie pomieszało mi się jeszcze w głowie (albo nie za bardzo).

    Wyobraźcie sobie taką rzecz - macie 8 lat, budujecie sobie światy z klocków LEGO. I po prostu uznajecie, że chcecie pisać. Budować światy takie, jak w książkach, które pożeracie. Nawet nie wiecie, ile czeka Was roboty. Piszecie - niezmordowanie. Jeszcze w wieku 15 lat robiłem tak dużo błędów gramatycznych i ortograficznych, że Word wyświetlał mi komunikat, że nie jest w stanie ich wyświetlić - i zamykał tą funkcję. Ale piszecie. Snujecie opowieść na blogasku, który notorycznie jest w TOP5 i TOP10 blogów na stronce o grach - gram.pl, w trakcie złotej ery forów i blogów właśnie. Dzięki swoim tekstom stajecie się kimś, kogo się kojarzy w społeczności. Co potem? Dzwoni do Was osoba, która kieruje tym serwisem i proponuje wydanie tekstu na stronie. Pewni swego zmierzacie na prawdziwe literackie forum, gdzie zostajecie zmieszani z błotem i pisarze typu Komuda mówią, że raczej nie powinniście się tym zajmować. Ale znajdują się i tacy, którzy udzielają wam porad - Pilipiuk, Wójtowicz, Zalewski, Kyrcz. Wysyłacie im teksty, a oni poświęcają wam swój czas.

    Liceum. Matura. Tłuczecie w literki. Jedna noc w tygodniu - środowa - oznacza noc bez snu, bo piszecie. W szkole później umieracie, ale piszecie. Gnoją was polonistki, bo wygadaliście się, że piszecie - a polonistki też kiedyś chciały, ale nie potrafiły. Notorycznie 1 i 2 z polskiego - szczególnie za to, że interpretacja lektur nie taka, jak w kluczu. Ale piszecie dalej. Zaciągacie kumpli, by dwa lata słuchali waszych tekstów - tydzień w tydzień - w małej herbaciarni. I zmuszacie, by komentowali, by mówili, co jest nie tak. W końcu wysyłacie swój tekst do ogólnopolskiego konkursu - bez większych nadziei.

    WTEM!

    Drugie miejsce w Polsce. Nagroda literacka. Docenieni przez pisarzy. Wręczenie dyplomu. Noc sławy.

    Minie parę miesięcy, nim się dowiecie, że to jednak nic nie znaczy. Ciągle jesteście nikim. Startujecie w zasadzie od zera - ale już po debiucie. Literackim. Papierowym. Po 10 latach pracy - i wyjściu z jakiejś dysgrafii, dysortografii i dysmózgu. I piszecie dalej.

    Dzieje się dużo. Wydajecie gdzie możecie. Nikt was nie zna, nikt o was nie wie. Mijają lata - różne aktywności. Ktoś już coś kojarzy. W końcu wpadacie na pomysł ambitnej książki - jeszcze takiej w Polsce nie było. Jest 2012 rok. Research, praca, łażenie po nawiedzonych miejscach. Mija ponad rok pracy. Szukacie wydawcy - zgłaszają się, ale wodzą was za nos. "Tak, tak, już wydamy, już, już" - odechciewa się żyć. W końcu, w 2015 roku podpisujecie umowę z jakimś wydawcą. Książka ukazuje się w 2017 roku. Mija prawie 10 lat od debiutu - nikt was nie zna, poza małym środowiskiem, w którym wszyscy się wzajemnie podkopują, a które pomagaliście budować - ale jednak wszyscy mają was w dupie. Środowisko fanowskie. W dodatku wielu nie podobają się wasze poglądy - nazywają was prawakiem i lewakiem - zależy, kto jest skąd.

    Ale nadchodzi rok 2018. 8 lat po debiucie i 18 po tym, jak postanowiłem, że będę pisarzem. Podpisuję umowę z jednym z największych wydawców w kraju, mam na koncie parędziesiąt udanych opowiadań - blisko setkę artykułów. Wiem tylko tyle, że jeśli to się uda - zostanę wyciągnięty z kłębowiska "niszy" i trafię na rynek.

    Mam 27 lat. Boję się, że ciągle nie jestem gotowy... ale chyba jestem.

    Czas ponapieprzać w literki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    - #cedrikpisze

    #pisanie #ksiazki #literatura #gry #coolstory
    pokaż całość

    źródło: zaa.jpg

    +: b.............l, zaklety25 +152 innych
    •  

      @Cedrik: OK, daj znać co z tego wyjdzie ale wg mnie powinieneś sam pracować na siebie, feskbooki, wykopy, jutuby, itd..
      pisałeś przez lata dla garstki? no to trzeba było pisać dla tłumu ( ͡° ͜ʖ ͡°) masz dobry ale niszowy produkt i trzeba go sprzedać a wydawnictwo raczej tego za Ciebie nie zrobi,
      w tych 15 tys. (tyś???? panie autorze szanowny :) to będzie parę Twoich egzemplarzy i tyle będziesz się dla nich liczył,

    •  

      @SpalaczBenzyny: Pewnie tak. Cudów nie oczekuję. Ale zawsze byłem tradycjonalistą pod tym względem - wolałem drogę wydawniczą, niż self. A już na pewno wielkie NIE dla vanity ^^

    • więcej komentarzy (31)

  •  

    23:26 to doskonała pora na poczucie weny i nadrobienie zaległych projektów pisarsko-publicystycznych. Praca copywritera mnie poniewiera ( ͡° ͜ʖ ͡°) Na zdjęciu pokazmorde dla różowychpasków. Dawajcie plusy pocieszenia, każdy plus to dodatkowe 100 znaków ze spacjami.
    #osiwadczenie #pracbaza #pisanie #copywriting

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  
    A.....o

    +6

    #tworczoscwlasna #ksiazki #pisanie #historia
    Mirki, zacząłem pisać książkę o opuszczonych kościołach na terenie Dolnego Śląska, mam na swoim koncie już kilka podobnych pozycji (wydanych), ale chciałbym zapytać was co sądzicie o moim stylu pisania. W spoilerze jest tekst jakby wstępu :) Dobrze się to czyta?

    pokaż spoiler Od autora Tragedia, jaka dotknęła Dolny Śląsk zimą i wiosną 1945 roku na zawsze odmieniła ten malowniczy region, pełen monumentalnych dworów, pałaców i zamków. Nawała Armii Czerwonej, która w grudniu roku poprzedniego ruszyła z linii Wisły na zachód, ku przedwojennym granicom Rzeszy Niemieckiej przyniosła głód, śmierć i cierpienie setkom tysięcy mieszkańców tego obszaru, dotychczas nietkniętego przez działania wojenne. Zarówno zaciekły, niemal fanatyczny opór stawiany przez Wehrmacht i Volkssturm sowieckiej inwazji, bezwzględność dowódców obydwu walczących stron, jak i chęć zemsty za zniszczenia dokonane przez Niemców podczas inwazji na ZSRR kilka lat wcześniej sprawiły, że wiele cennych obiektów i zabytków uległo zniszczeniu lub uszkodzeniu. Te, które przetrwały, często padały ofiarą szabrowników, napływających na Dolny Śląsk niemal z całego terytorium powstałego zaledwie kilka miesięcy wcześniej PRL, jeszcze inne posłużyły za źródło materiałów budowlanych podczas odbudowy gospodarstw przez nowych mieszkańców tych terenów, którzy ściągali tu najczęściej z dawnych Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej.
    Przedwojenny Niederschlesien był niezwykle ciekawym regionem, jeżeli chodzi o mnogość wyznań, jaka tu występowała. I choć liczba działających tu grup religijnych była bardzo duża, przez kilkaset lat dominowały tu niezmiennie dwa wyznania-katolicyzm, będący spadkobiercą pierwotnego chrześcijaństwa, oraz luteranizm, czyli najstarszy i najliczniej wyznawany nurt protestantyzmu, zapoczątkowany przez Marcina Lutra w pierwszej połowie XVI wieku. To właśnie dzięki coraz szerszemu gronu wyznawców tegoż nurtu od szesnastego wieku na terenie Dolnego Śląska dało się zauważyć powstawanie wielu nowych świątyń, często posiadających niezwykle bogato zdobione wnętrza oraz cenne wyposażenie. Jeszcze na krótko po zakończeniu działań wojennych w 1945 roku w zdecydowanej większości dolnośląskich miejscowości znajdowały się dwa kościoły, będące miejscem gromadzenia się wiernych obydwu wspomnianych grup religijnych. Niestety, fakt iż przesiedlana tu ludność polska, w składzie której ponad dziewięćdziesiąt procent stanowili katolicy była przekonana, że to co niemieckie na tych terenach należy zniszczyć- a właśnie z kulturą niemiecką kojarzone były wszelkie, ,,niekatolickie” kościoły- sprawiła, iż często padały one ofiarą grabieży i zaniedbania, co sprawiło, że ich zdecydowana większość nie przetrwała do czasów nam obecnych. Te, które się zachowały bardzo często są w opłakanym stanie, jeszcze inne zaczęły pełnić z czasem funkcje magazynów lub zaadaptowano je do innych celów. Tylko niewielki procent świątyń pozostawionych samych sobie po zakończeniu wojny odzyskał swój dawny blask. Te budowle, które miały to szczęście dzisiaj często są perełkami w panoramach wielu miejscowości, a także swoistymi pamiątkami po zamieszkującej niegdyś te tereny ludności.
    Zapomniane, ograbione z wyposażenia, często porośnięte gęstą roślinnością, niegdyś wspaniałe i potężne kościoły obecnie niszczeją, rzucone przez nowych mieszkańców Dolnego Śląska na pastwę czasu i pogody. Ich ruiny zazwyczaj wyglądają podobnie: zawalony dach, który niegdyś runął do wnętrza świątyni, zamurowane okna, będące wątpliwym zabezpieczeniem przed wandalami, czy graffiti i napisy na popękanych ścianach. Na dawnych dzwonnicach próżno szukać dzwonów- zazwyczaj pozostały po nich jedynie jarzma, podczas gdy same dzwony jeżeli nie zostały przeniesione do innych miejsc, najczęściej padały ofiarą zbieraczy złomu. Często wraz z kościołami, próbie czasu ulegały także przylegające do nich cmentarze- na wielu z nich dzisiaj nie da się już odczytać nazwisk spoczywających tam osób, jeszcze inne zostały zlikwidowane w okresie PRL. Trudno wyobrazić sobie, co muszą czuć potomkowie dawnych mieszkańców Niederschlesien, gdy zwiedzając swoje rodzinne strony odnajdują zdewastowane groby swoich rodziców i dziadków.
    Wiele czynników złożyło się na obecny stan rzeczy. Wśród nich niewątpliwie najważniejszym j
    pokaż całość

  •  

    Praca z klientem (pisanie tekstu):

    "No generalnie chciałbym coś podniosłego, zapadającego w pamięć, poruszającego serca, coś jak małe kotki w objęciach zmarzniętych sierot którym skończyły się zapałki... Rozumie pani?"

    #challengeaccepted
    #heheszki
    #pisanie
    #praca
    #pot i #lzy
    #godzinyleco

    "Nooo wie pani... Takie pretensjonalne to. Ja to bym jednak chciał tekst techniczny."

    #nonie
    #zalesie
    #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Rozpadamy się, rozlatujemy, kawałek po kawałku, rozchodzimy w szwach, pękamy, wiatr porywa strzępki, jak watę cukrową. To nie szkodzi, tak ma być. Mniej nas jest niż było, każdego dnia o jedno włókno, o nitkę i nie widać tego, i prawie nie czuć, ale właśnie - prawie. Wystarczy okna pootwierać i drzwi pootwierać, i stanąć w przeciągu, zimnym i groźnym, i czarnym, bo przecież noc - albo jeszcze lepiej, wystarczy wyjść z domu, udać się za miasto, za wieś i wspiąć na najwyższy szczyt w okolicy, na wzniesienie gołe, bo bez drzew i bez ludzi, tam, gdzie wieje najmocniej, gdzie wiatr sprawia, że światełka odległych domów i latarni przydrożnych rozmigotane w dolinach, rozmyte, wystarczy rozłożyć ręce, uprzednio zaparłszy się mocno, stanąwszy twardo, żeby podmuch nie porwał w całości; dopiero wtedy można poczuć, jeżeli się chce, a uczucie nie należy do najprzyjemniejszych. Nie należy też do najnieprzyjemniejszych, po prostu jest, jak tykanie zegara, jak uderzenia serca, wiatr porywa strzępki jak watę cukrową. To nie szkodzi, tak ma być.

    #tworczoscwlasna
    #pisanie
    #ksiazki
    pokaż całość

  •  

    ROZDAJO!

    Serwus. Nazywam się Hubert Fryc i niedawno wydałem powieść. W takim normalnym, dużym wydawnictwie, nie że jakiś samizdat czy inny self-pub ze współfinansowaniem. Książka nazywa się "Szeptać" i opowiada miłą i sympatyczną historię o dziadkach, o wsi, o tradycji i o wiązach rodzinnych. Gatunkowo umieściłbym to gdzieś na styku powieści obyczajowej z domieszką realizmu magicznego (w Polsce pisze tak teraz Szostak albo Małecki - oczywiście zachowując proporcje). Jak kto lubi fantastykę, to też się odnajdzie (ja w ogóle z fantastyki się wywodzę, debiutowałem kilka lat temu opowiadaniem w Nowej Fanatastyce).

    Wśród plusujących bardzo chętnie rozlosuję dwa egzemplarze książki. Trochę się jeszcze wzbraniam przed dedykacjami i autografami (bo się wstydzę), ale jak ktoś będzie chciał, to się przemogę. Starym zwyczajem - zielonki są wyłączone z zabawy. Co poradzić, tradycja.

    Myślałem nawet o jakimś #ama, bo w sumie świeżo upieczony debiutant może czasami powiedzieć o debiucie więcej niż stary pisarz, który już zapomniał, jak to jest (zresztą debiut dzisiaj, a debiut naście lat temu, to jednak dwie różne sprawy), ale raczej się wstrzymam. Za chudy w uszach jestem, może zdecyduję się po drugiej albo jeszcze kolejnej powieści. Tym niemniej chętnie odpowiem na pytania, bo wiem, że siedzą tutaj ludzie, którzy piszą i próbują wydawać swoje teksty.

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4819230/szeptac

    #rozdajo
    #ksiazki
    #pisanie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy ktoś byłby zainteresowany AMA pisarzem-debiutantem plus małe rozdajo w postaci dwóch-trzech egzemplarzy powieści?
    Takie AMA miałoby swoje plusy i minusy. Debiutant, z jednej strony, wie mniej niż stary pisarz, który ma za sobą kilkanaście książek i wydaje od dwudziestu lat, powiedzmy. Z drugiej strony stary pisarz już zapomniał, jak to jest debiutować, a rynek zmienił się bardzo, bardzo i to właśnie debiutant świeższe informacje i świeższe spojrzenie na temat.
    A na Wykopie na pewno są ludzie, którzy próbują się przebić, piszą, ślą i czekają na odpowiedź wydawnictw.

    To jak?

    #ksiazki
    #pisanie
    #ama

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    23 stycznia jest Dniem Pisma Ręcznego

    W dobie e-maili, komunikatorów i telefonów komórkowych coraz rzadziej wykorzystujemy pismo ręczne.

    Z tego powodu zapraszam do #glupiewykopowezabawy i pokazanie swojego pisma ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler to ja zacznę od swojego koślawego ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #heheszki #kaligrafia #pisanie #literki
    pokaż całość

    źródło: DSC_1236.jpeg

    +: D..........1, jathek +109 innych
  •  

    Piszesz prawilnie małą literkę "s" tak jak pani w przedszkolu przykazała - dajesz plusa ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zobaczymy ile nas jest
    #pisanie #szkola #kaligrafia #literki #edukacja

    źródło: sonia.low.pl

  •  

    #steemhqcontent - Cykliczne zestawienie najciekawszych polskich artykułów z blockchaina Steem:

    1) Angular od zera - kurs oparty o SPOŁECZNOŚĆ /Ustawiamy projekt/ - #programowanie #naukaprogramowania #angular
    Czas do końca głosowania: 5 dni
    Zarobek postu: $17.68

    2) Red Eclipse - Wolne granie - #gry #linux
    Czas do końca głosowania: 6 dni
    Zarobek postu: $10.89

    3) Historia pojazdów wielokrotnego użytku. Część II - #spacex #kosmos
    Czas do końca głosowania: 5 dni
    Zarobek postu: $11.39

    4) Mini-poradnik poprawnego pisania - #blog #pisanie
    Czas do końca głosowania: 5 dni
    Zarobek postu: $5.54

    5) Coś dla dużych chłopców - Airsoft - #airsoft
    Czas do końca głosowania: 4 dni
    Zarobek postu: $15.02

    6) Amerykanie powrócą na Księżyc. Prezydent podpisał dyrektywę kosmiczną. - #kosmos
    Czas do końca głosowania: 5 dni
    Zarobek postu: $9.98

    7) Percepcja świata - Zachód vs Wschód - #psychologia
    Czas do końca głosowania: 6dni
    Zarobek postu: $7.57

    8) Co jedliśmy żyjąc jak rozbitkowie na Wyspie Przetrwania? W Reality Show Polsatu na Fiji! - #podroze #telewizja
    Czas do końca głosowania: 5dni
    Zarobek postu: $9.42

    9) Tanie loty w liczbach - garść wykresów i danych - #tanieloty #podroze
    Czas do końca głosowania: 6 dni
    Zarobek postu: $4.23

    10) Rodzaje (sztucznych) sieci neuronowych - #informatyka
    Czas do końca głosowania: 3 dni
    Zarobek postu: $10.56

    11) Co sprawia, że dom jest pasywny? - #budownictwo
    Czas do końca głosowania: 3 dni
    Zarobek postu: $10.15

    12) Pogadanka Biblijna by @unknow - odcinek #1 - #biblia #ciekawostki
    Czas do końca głosowania: 5 dni
    Zarobek postu: $6.85

    13) 5 Najlepszych Wideorejestratorów dla kierowcy - #samochody
    Czas do końca głosowania: 2 dni
    Zarobek postu: $3.46

    ----------------------------------------------------------------------------------------------------

    Info: Steem jest w pełni otwarto-źródłową, transparetną [1], [2], zdecentralizowaną, odporną na cenzurę siecią do publikacji treści bazującą na własnym blockchainie o nazwie Steem. Korzystanie z tej sieci p2p jest całkowicie darmowe. Sieć Steem działając na DPoS, jest w stanie większość nowych tokenów dystrybuować do normalnych użytkowników sieci (wedle głosowania samych użytkowników), zamiast do minerów, którzy w systemach PoW liczą hashe. Sieć Steem nie rozdaje pieniędzy, lecz kryptowalutowe tokeny oparte o własny blockchain, tj. niepodrabialne punkty, które użytkownicy mogą zarobić za własną aktywność, sprzedać na giełdach za bitcoiny bądź zużyć na promowanie własnych treści wewnątrz ekosystemu.

    Użytkownicy mogą przeglądać treści umieszczone w blockchainie Steem za pomocą kilkudziesięciu różnych interfejsów (block explorerów):

    • [D.Tube] • [dSound] • [DMania] • [SteepShot] • [Utopian] • [chainBB] • [Busy] • [Steemiz] • [Steemit] • [eSteem] • [Strimi] •

    • [Chcesz być wołany?] - zapisz się do mikrolisty
    • [Chcesz założyć darmowe konto?] - licz się z tym, że weryfikacja może trwać kilka dni
    • [Chcesz coś opublikować bez zakładania własnego konta?] - skontaktuj się ze mną, twój wpis zostanie opublikowany na koncie polscy-blogerzy, cały zysk otrzymasz Ty.

    #steem #steemit #strimi #kryptowaluty
    pokaż całość

    źródło: steemhqcontent.jpg

    +: RemigiuszGr, O....Y +20 innych
  •  

    Mircy, dotarł do mnie egzemplarz mojej "tymi rencami" napisanej książki!
    A jako, że lubię się dzielić, to w książce znajdziecie i innych autorów, bo zrobiłem z niej taki dosyć specyficzny projekt wieloosobowy... skomplikowane, wiem. Ale się cieszę i już pracuję nad następną!

    #wygryw #cedrikpisze #pisanie #ksiazki #czytajzwykopem #horror

    Zdjęcie pozowane, bo ostatnio uczę się w szkole filmowej i muszę praktykować rozstawienie światła ( ͡º ͜ʖ͡º)
    pokaż całość

    źródło: book.JPG

  •  

    Każdy* plusujacy otrzyma swój nick napisany odrecznie.

    #glupiewykopowezabawy #prawierozdajo #pisanie #paczkarizli

    pokaż spoiler No chyba że masz z dupy nick

    źródło: fromapp.jpg

    +: n...............z, SirGodber +1886 innych
  •  

    Mireczki i MIrabelki, znów #chwalesie bo #czujedobrzeczlowiek

    Na Gazeta.pl ukazał się naprawdę OBSZERNY artykuł o mojej książce i naszych z Krzyśkiem poszukiwaniach nawiedzonych miejsc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22561874,przeklete-miejsca-na-co-trafili-fani-grozy-ktorzy-szukali.html

    #ksiazki #pisanie #cedrikpisze
    pokaż całość

    źródło: nawiedzone.PNG

    +: jadebowiemzewarto, galk +6 innych
  •  

    Mireczki #czujedobrzeczlowiek - co się ostatnio dzieje, to ja nie ogarniam.

    Poczynając od tego, że wróciłem z całkiem fajnych negocjacji z (być może) pewnym WIELKIM warszawskim wydawcą dla mojej gry. Właśnie o niej napisało czasopismo Pixel - to wzmianka z PGA o The Way Back. Więc #gamedevordie motzno.

    Jak by tego było mało, na dniach o mojej książce (obserwujcie #cedrikpisze) będzie można poczytać na portalu pewnej wielkiej gazety i w pewnym ogólnopolskim radiu. I przed chwilą zostałem zaproszony na duży konwent jako gość.

    Cosieodjebało.avi

    #ksiazki #pisanie #grypc #gry #chwalesie
    pokaż całość

    źródło: pixel.jpg

    +: LosB, f...k +9 innych
  •  

    I tak to się dzieje - już niebawem dwie bardzo ważne dla mnie publikacje, w czasopiśmie BRAMA ukaże się moje opowiadanie "Zazdrośnik", które można było dotychczas przeczytać tylko za granicą, zaś za tydzień premiera antologii "Słowiańskie koszmary" projektu Krew Zapomnianych Bogów z moim tekstem "Reguła Niczego" - z którego mogę powiedzieć, że jestem nawet zadowolony...
    Zaś ze mną w antologii są też świetni pisarze, oraz muzycy znanego i lubianego zespołu #percivalschuttenbach

    A to nie koniec nowości i niespodzianek! W połowie sierpnia będę (a raczej będziemy, bo to jest zbiorowy trud) ciekawostkę, no, a jak dobrze pójdzie później ukaże się też antologia związana z konkursem Lubiegroze.pl, w wydaniu biblioteczka OkoLicy Strachu!

    Jest na co czekać? No kurde, zdecydowanie jest! :)

    Mam nadzieję :D

    #pisanie #cedrikpisze #ksiazki
    pokaż całość

    źródło: jakie czasy.jpg

  •  

    #cedrikpisze #mapacieni #ksiazki #pisanie #horror

    SĄ! Już od dzisiaj możecie kupować "Mapę Cieni" w sklepie wydawnictwa Van Der Book! Czyli moje dziecko oficjalnie poszło w świat :)
    #wygryw właśnie tańczę jak głupek wokół biurka ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    http://sklep.vanderbook.pl/product_info.php?cPath=5&products_id=66
    pokaż całość

    źródło: 18010475_1807219562626430_7132415777639568658_n.jpg

    +: T..................n, turbodziura +19 innych
  •  

    Drogie Mirki i Mirabelki.

    Dzisiaj, już za parę-paręnaście minut powinienem dostać egzemplarze autorskie mojej pierwszej książki. Prościutko od wydawcy. Jeszcze ciepłe, z drukarni.

    Czuję, że zarz eksploduje. Przespałem tej nocy może z 3 godziny. Szampan w lodówce chłodzi się od 4 miesięcy, w biurku trzymam zaschłe cygaro od roku. Idzie zawału dostać.

    #wygryw #cedrikpisze <--- obserwujcie!
    #pisanie #czytajzwykopem #ksiazki #ksiazka
    pokaż całość

    +: S....r, Olibass +17 innych
  •  

    Podczas swojego życia, Isaac Asimov napisał prawie 500 książek. Oto sześć zasad, które pomogły mu to osiągnąć.

    1. Nigdy nie przestawaj się uczyć

    Nie byłbym w stanie napisać tak wielu różnych książek, gdybym bazował wyłącznie na wiedzy, którą zdobyłem w szkole. Musiałem cały czas sam się dokształcać. Moja biblioteczka z różnymi publikacjami naukowymi wciąż się rozrastała i musiałem ciężko nad nimi pracować w ciągłym strachu, że popełnię jakiś błąd, który dla kogoś obeznanego w danej dziedzinie będzie śmiesznie prosty.

    Niesamowicie różnorodna lektura, która była wynikiem braku jakichkolwiek wskazówek z zewnątrz, pozostawiła po sobie znamie. Moje zainteresowania rozbudziły się w dwudziestu różnych dziedzinach i wszystkie ze mną zostały. Napisałem książki o mitologii, Biblii, Shakespearze, historii, nauce i wielu innych.

    2. Nie obawiaj się blokady pisarskiej

    Często, gdy pracuję nad powieścią science-fiction, czuję się tym bardzo zmęczony i nie mogę napisać kolejnego słowa.
    Nie gapię się na puste kartki papieru. Nie spędzam dni i nocy, drapiąc się po głowie, która jest pozbawiona pomysłów. Zamiast tego, zostawiam powieść i przechodzę do jednego z kilkunastu innych moich projektów. Piszę artykuł, esej, opowiadanie, lub pracuję nad jedną z książek niefantastycznych. Kiedy robię się już tym zmęczony, mój umysł jest w stanie wykonywać swoją właściwą pracę i znów podsuwa mi pomysły. Wracam do mojej powieści i okazuję się, że mogę z łatwością dalej pisać.

    3. Strzeż się oporu

    Przeciętny pisarz jest skazany na ciągłą niepewność podczas pisania. Czy zdanie, które właśnie stworzył, jest sensowne? Czy wyraża się tak dobrze, jak to tylko możliwe? Czy brzmiałoby lepiej, gdyby zostało napisane inaczej? Przeciętny pisarz zawsze coś zmienia, ciągle szuka nowych sposobów na wyrażenie siebie. Z własnego doświadczenia wiem, że przeciętny pisarz nigdy tak naprawdę nie będzie usatysfakcjonowany.

    4. Obniż swoje standardy

    Myśl o sobie jako o artyście tworzącym szkic, aby jasno z wizualizować sobie swoją kompozycję, bloki koloru, równowagę i całą resztę. Kiedy już uda Ci się to osiągnąć, wtedy przychodzi czas na martwienie się o szczegóły.
    Pisarz nie może wątpić w jakość swoich umiejętności, musi kochać swoje dzieła. Ja kocham swoje dzieła.

    5. Rób więcej rzeczy

    Zanim książka zostanie opublikowana, pisarz nie ma zbyt wiele czasu, aby zamartwiać się tym, jak zostanie przyjęta i jak się sprzeda. Do tego momentu powinien pracować nad kolejnymi powieściami, i tylko to powinno go interesować. To spotęguję spokój jego życia.

    6. Sekretny składnik

    Zapytany o to, skąd bierze swoje pomysły, Asimov odpowiedział:

    Myślę do momentu, kiedy nabieram ochoty się przez to zabić.

    Tłumaczenie własne na podstawie: LINK

    #pisarstwo #pisanie #fantastyka #sciencefiction #sf #scifi

    po więcej obserwuj #kochamsf
    pokaż całość

    źródło: Isaac-Asimov.jpg

  •  

    Na stronie projektu "Krew zapomnianych bogów" - antologii grozy poświęconej wierzeniom słowiańskim pojawiła się moja sylwetka, więc mogę już z przyjemnością ogłosić, że w drugiej tematycznej antologii pojawi się moje opowiadanie.

    https://web.facebook.com/1slowianskhorror/photos/a.1666188480314098.1073741828.1666167120316234/1854142988185312/?type=3&theater

    A piszą tak:
    Kolejny autor to osoba już zasłużona dla polskiej grozy. Pisarz i działacz, współtwórca ogólnopolskiej nagrody literackiej im. Stefana Grabińskiego. Redaktor, recenzent, jednym słowem człowiek o niespożytej energii i wielu pomysłach :) Śmiało można nazwać go jednym z czołowych animatorów polskiego horroru. Kto taki?

    Michał Stonawski (ur. 1991 r. w Krakowie) – w pierwszej kolejności bibliofil, w drugiej autor beletrystyki, publicysta, krytyk literacki. Debiutował w 2010 roku opowiadaniem „Wyrok” w antologii „Horyzonty Wyobraźni 2010". Od tego czasu opublikował blisko trzydzieści opowiadań – tak w sieci ( „Niedobre Literki”, Szortal.com), jak w czasopismach („Horror Masakra”, „Nowa Fantastyka”) czy antologiach takich jak DZIEDZICTWO MANITOU (wyd. Replika 2013), CITY 2 (wyd. Forma 2011), czy OBLICZA GROZY (wyd. Replika 2014). Tłumaczony na niemiecki i czeski. W roku 2008 podjął współpracę z portalem EnklawaNetwork.pl. Od tego czasu współpracował z wieloma serwisami związanymi z popkulturą, takimi jak EFANTASTYKA (jako redaktor serwisu), QFANT (zastępca redaktora naczelnego pisma i portalu), INTERIA, czy DZIKABANDA. W latach 2012-2013 współorganizował konwent KRAKON. Między 2013 a 2014 wraz z Wojewódzką Biblioteką Publiczną w Krakowie współorganizował wiele eventów literackich. W latach 2013-2016 organizator i pomysłodawca Nagrody Polskiej Literatury im. Stefana Grabińskiego oraz redaktor naczelny polskagroza.pl. Razem z Krzysztofem Bilińskim prowadzi audycję radiową "Misterium Grozy" poświęconą popkulturze z ukierunkowaniem na kulturę grozy, prócz tego poświęca się tworzeniu gier jako wiceprezes Alrauna Studio. Pomysłodawca i współautor książki "Mapa Cieni". Redaktor naczelny lubiegroze.pl.

    #pisanie #czytajzwykopem #ksiazki #ksiazka #wygryw

    Obserwujcie:
    #cedrikpisze
    pokaż całość

    źródło: dd.jpg

  •  

    Dla ciekawskich: Ostatnio miałem przyjemność publikować swoje opowiadania w dwóch miejscach: W internetowym magazynie "Histeria" ukazało się moje opowiadanie "Ciasteczkowy potwór", zaś w czeskim magazynie Howard: "Zarlivec" czyli "Zazdrośnik" :)

    http://stonawski.efantastyka.pl/blog/index.php/2017/03/zarlivec-howard-horror-22/

    http://stonawski.efantastyka.pl/blog/index.php/2017/03/ciasteczkowy-potwor/

    #literatura #horror #czytajzwykopem #pisanie #opowiadanie
    pokaż całość

    źródło: Potwór.jpg

  •  

    Gdybym tylko potrafił takie notatki robić (・へ・)

    #notatkiboners #studbaza #studia #pisanie #medycyna #rysowanie

    źródło: fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #pisanie

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów