•  

    Starożytny szał

    O tańcu i jego rytuałach

    Zostałem wywołany przez jakieś trollerskie konto do napisania artykułu dotyczącego rozrywki w starożytności. W obelżywym wpisie zarzucano mi nieznajomość epoki - o tutaj (przy czym co zabawne do zarzutu dopisywano Platona) i realiów tańca starożytnego. Jakaś neuropejska różowa obraziła się też kiedy napisałem, że wszystkie starożytne kultury odradzały chodzenie na tancerki i kiedy nazwałem je bezpośrednio - prostytutkami. Po łacinie chociażby nazwa tancerek - sallatrix - jest synonimem dla nazwy scorta - prostytka. Co ciekawe osoby które mi zarzucają nieznajomość tematu uważają, że zdanie "Wszystkie tancerki to w starożytności prostytki" jest równoważne z "Wszystkie tancerki to kur**" Trzeba być albo złej woli albo braku rozumu, żeby nie rozumieć różnicy w tych dwóch zdaniach. Tak czy inaczej rozpocznijmy naszą podróż po rozrywce starożytnej.

    Paradoksalnie, bo nie jest to początek tańca, zaczniemy od Platona. W jednym z dialogów Platon opisuje jak Sokrates tańczył w deszczu wczuwając się w przyrodę dookoła. Jest to oczywista pochwała tańca Sokratejskiego, racjonalnego, kontemplującego bowiem w tym samym dialogu Platon opisuje, że Sokrates potrafił stać na deszczu i myśleć godzinami. Przy czym sam Platon był wrogiem pląsania bakchicznego i irracjonalizmu jaki w sobie zawierał kult Bachusa. Tancerki czczące Bachusa wprowadzały się w tzw. bakchiczny szał pijąc wino nierozrobione z wodą a potem w rytuałach odrodzenia dawały się zapłodnić Bachusowi - Bogowi Wina - którego grał lokalny król lub inna ważna persona - Po zapłodnieniu tancerek Bachantek istnieją relacje, że sam Bachus był rozrywany na strzępy i zjadany przez kobiety w szale. Ale w opinii mojej i moich kolegów a także Roberta Gravesa (bibliografia na dole) jest to analogiczny błąd wyciągnięty z innych rytuałów - tymczasem tesalijskich. Czarownice tesalijskie które miały czcić Księżyc w Pełni rozrywały mitologiczne Boreasza bo rytualnym seksie i zapłodnieniu a potem zjadały jego ciało mając zdobyć jego moc. Pełnia Księżyca tj. Bogini Wenus miała wzmocnić siłę i zapłodnienia (kobiety są bardziej płodne ponoć w pełnię Księżyca) - link ) i siłę ciała Boreasza który był rytualnie rozrywany na strzępy.

    Tyle Grecja chociaż o Grecji można by było pisać wiele. Należy jednak dodać, że kiedy tańczyli mężczyźni nie byli uznawani za osoby które dzisiaj nazwalibyśmy prostytutkami lub rytualnym prostytuowaniem się. W Rzymie na przykład mężczyźni robili taniec Marsa, taniec wojny który per analogiam znamy z tańców wojsk filipińskich które dzisiaj mają zabawiać turystów.

    Co robiły tancerki w Indiach i Persji i czemu kolczyki na brzuchu są stamtąd? Ano, mamy podobną sytuację co w Grecji. Gdy tańczyła jedna kobieta lub grupa kobiet - i takie osoby nazywamy tancerkami drodzy oponenci - zwykle był to taniec rozrywkowy mający zabawić widownię najczęściej męską lub widownię jakiejś historii np. z Mahabharaty. Ale tak samo jak później w Rzymie szanowano umiejętności tancerek tak je same jako osobę traktowano źle, na pewno gorzej niż szeregowych wojowników. Większość hinduskich tańców orgiastycznych umarło wraz z przybyciem zimnych Anglików do Indii a Perskie tańce orgiastyczne umarły wraz z przybyciem szyickiego odłamu Islamu. No dobrze, ale co z tymi kolczykami na brzuchu? Kobiety tańczące w Persji i Indiach za wszelką cenę chciały zdobyć seniora (że się tak wyrażę mediewalistycznie bo słowa sponsor nie lubię) który mógłby im pomóc i je utrzymywać - często bowiem tancerki pochodziły z biednych rodzin. Kolczyk w brzuchu miał przyciągać uwagę do niczego innego jak łono do tego porta Veneris który mógłby być seniora gdyby tylko chciał. Najlepsze tancerki potrafiły przyciągać uwagę od głowy do nóg tańcząc rytmicznie wprowadzając widzów w orgiastyczny nastrój. Do dzisiaj zresztą taniec jest sprawą profanum, seksualności, poznawania się, alkoholu (ale już nie takiego jaki miały Bachantki) i nie ma w tym nic złego. Taka jest Tradycja.

    W Rzymie ta sprawa ma się jeszcze bardziej radykalnie. Aktorki, tancerki wszyscy rozrywkowi ludzie (oprócz o dziwo mimów) są określani jako sine grave - bez gravis (od gravis jest grawitacja) bez powagi, ciężkości, trudności życia. Nazwy "tancerka" i "aktorka" są obok scorta lub femina leva - lekka kobieta - i określają kobietę lekkich a nie ciężkich obyczajów. Do zmiany nastawień próbowali Rzymian zmusić cesarze tacy jak Neron i Heliogabal. Oboje byli fillohellenami którzy chcieli wprowadzić orgiastyczne tańce do Rzymu. Ich ucięte głowy i pokiereszowane ciała pokazują jakie podejście do takich tańców mieli Rzymianie.

    Jeszcze jedna sprawa, abstrahująca od wpisu który zbliża się do końca. Atakowanie osoby @sorek za to, że plusował moje wpisy, obrażanie go jest absolutnie nie na miejscu i pokazuje, że neuropa ma jakąś psychozę na moim punkcie. Użytkownicy tacy jak @lakukaracza_ zapisali się specjalnie na moje autorskie listy, żeby zakopywać i minusować moje wpisy. To absurdalna i niezdrowa sytuacja przede wszystkim dla osób które tak robią. To tyle.

    Obserwuj #ockham

    Bibliografia:
    Robert Graves Mitologia - Boreasz, Bachus, Bachantki
    idem - Biała Bogini
    _http://dancefans.cultu.be/the-dance-of-seven-veils/12-dance-history/218-dancing-in-antiquity_
    Historia Sztuki z uwzględnieniem analizy mozaik Pompejańskich
    Platon - Państwo

    Inne moje wpisy
    ***
    O starożytnej Axis Mundi - Osi Świata - https://www.wykop.pl/wpis/33428931/axis-mundi-co-laczy-wladce-pierscieni-poganska-swi/

    O homoseksualizmie w Starożytności - https://www.wykop.pl/wpis/31176033/homoseksualizm-w-starozytnosci-religia-obyczaj-blu/
    ***

    Na zdjęciu - obraz Bachantki

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #bekazlewactwa #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #taniec #starozytnosc #starozytnyrzym #starozytnagrecja #platon #mitologia #publicystyka #zyciestarozytne #neoreakcja #chrzescijanstwo #religia #kultura #konserwatyzm #bekazateistow
    pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Szyizm stał się w Persji religią państwową, za czym poszło upowszechnienie jej wśród poddanych, dopiero od nastania Safawidów, wcześniej w tym regionie był co najwyżej lokalną ciekawostką. Jedynym miejscem, gdzie zdobył on sobie poważne przyczółki przed XVI wiekiem, był Egipt Fatymidów, a i tak nie wniknął on poważnie głęboko w świadomość ludności, zważywszy na fakt, iż nie stanowiło problemu nagły zwrot o 180 stopni po opanowaniu go przez Ajjubidów w kierunku sunnizmu.

      Na znacznie mniejszą skalę przejawiał się on w postaci poszczególnych odszyickich wyznań pokroju batynitów skupionych wokół Alamutu czy znanego z hehe gierek Assassin's Creed Masjafu. Trudno więc tu mówić o wpływie, który pobudziłby masową wyobraźnie na tyle, aby odnieść trwałe piętno na określonej kulturze.

      Ad personam na marginesie: im więcej cię czytam, tym bardziej przekonuję się, iż efekt Krugera Duninga powinien być na kanwie Wykopu nazywany efektem Brzytwy Ockhama - praktycznie co wpis silisz się na poruszanie bardzo szerokiego spektrum tematów, o których masz jakieś ogólne pojęcie, ale na poziomie szczegółów zazwyczaj wygląda to tragicznie. Dokonywanie syntez powinno być pewnym ukoronowaniem zgłębienia danej dziedziny, a ty od czegoś takiego zaczynasz. Efektem jest zazwyczaj mieszanie w głowach laikom i epistoły, które prostują twoje półprawdy. Naprawdę, zalecam więcej pokory w zdobywaniu wiedzy.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (63)

  •  

    Jeśli komuś wydaje się, że współczesny antyintelektualizm, objawiający się np. antynaukowością (antyszczepionkowizm, niewiara w globalne ocieplenie, itp.), ale też niewiarą w humanistykę i pewnym cynizmem w tym zakresie (chyba każdy wie o co chodzi i zna przedstawicieli nurtu "tylko nauki ścisłe, a nie tam humanistyczne pierdolenie"; ja tego szczególnie nie trawię, bo sam jestem "ścisłowcem", ale uważam takie podejście za płytkie i rzadko reprezentowane przez najtęższe umysły) i wreszcie generalnym zblazowanym nihilizmem, to polecam zapoznanie się z fragmentami "Fedona" Platona o "mizologii" (przez analogię do mizantropii).

    Wymiana zdań ma miejsce podczas dyskusji Sokratesa z przyjaciółmi i uczniami o tym, czy jest życie po śmierci. Temat podwójnie żywotny, bo Sokrates został skazany na śmierć i niebawem (pod koniec dialogu) będzie musiał wypić kielich z trucizną. Co więcej, bezpośrednio przed tymi słowami pierwsza próba "ogarnięcia" tematu upada w ogniu krytyki, Sokrates - jak bokser co porządnie oberwał od przeciwnika pod koniec rundy - odzyskuje siły w rogu ringu.

    Sokrates:Tylko się strzeżmy pewnego stanu, aby nas nie spotkał.

    Fedon: Jaki stan?

    Sokrates: Abyśmy się nie zrazili do myśli, tak jak się mizantrop zraża do świata i ludzi. Bo nie ma większego nieszczęścia, jakie by mogło człowieka spotkać, niż to, jeżeli się ktoś do myśli zrazi. A jedno i drugie powstaje w ten sam sposób: i mizologia, i mizantropia. Mizantropia stąd wyrasta, że ktoś bardzo mocno w pewnego człowieka wierzy, a nie ma do tego racjonalnej podstawy, i myśli, że ten człowiek jest pod każdym względem prawdomówny i nie zepsuty, i zaufania godny, a potem się niezadługo przekona, że to człowiek zły i fałszywy; a potem znowu drugi mu się taki sam trafi. Jeżeli to kogoś często spotyka, a najbardziej ze strony tych, których mógł uważać za swych najbliższych i najserdeczniejszych, to w końcu człowiek, nabiwszy sobie tyle guzów, nienawidzić zaczyna wszystkich i myśli, że w ogóle w żadnym człowieku ziarna zdrowego nie znajdzie. Nie zauważyłeś, że to się tak jakoś robi?

    (...) Jeśli ktoś uwierzy w prawdziwość pewnej myśli, a nie ma do tego podstawy w umiejętności, która dotyczy myśli, i potem mu się niezadługo ta sama myśl wyda fałszywą - raz słusznie, raz niesłusznie, i raz ta, a raz inna - wtedy już całkiem, tak jak ci, którzy się antynomiami bawią, wiesz, że się w końcu uważają za najmądrzejszych, zdaje im się, że oni sami jedni tylko dojrzeli, że ani w tym, co się dzieje, ani w dowodach ludzkich nie ma nic zdrowego i mocnego, tylko wszystko, co istnieje, to po prostu tak jak woda w cieśninie Eurypu, kręci się w górę i w dół i ani chwili na żadnym punkcie nie trwa stale.

    Fedon: Bardzo słusznie mówisz

    Sokrates: Nieprawdaż więc, Fedonie że opłakany byłby to stan, gdyby ktoś, mimo że istnieje przecież jakaś myśl prawdziwa i mocna, i dla umysłu dostępna, ale on dlatego, że wpadł na takie jakieś dowody, które się raz wydają prawdziwe, a raz nie, potem by nie sobie samemu winę przypisywał ani swój brak umiejętności ganił, tylko by, z bólu niejako, winę z siebie samego na wszelkie dowody zwalał i już by potem całe życia dowodów nienawidził i przeklinał je, i był pozbawiony prawdy i wiedzy o tym, co istnieje?

    Fedon: Na Zeusa to przecież stan opłakany.

    PS: Tekst "Fedona": http://libertarianin.org/Ebooks/Platon/Platon-Fedon.pdf
    PS2: Profesjonalne omówienie fragmentu: https://www.youtube.com/watch?v=1f4i5a9y75M&feature=youtu.be&t=50

    #filozofia #ksiazki #platon #mizantropia #nauka #humanistyka #ksiazki #rozwojosobisty . Wołam też prowokacyjnie #antynatalizm
    pokaż całość

    źródło: azquotes.com

    •  

      @eoneon:

      Nie oskarżam antynatalistów o mizologię, ale widzę pewne ryzyko, że niektórzy za wcześnie przyjmują ten pesymizm.

      W zasadzie można powiedzieć to o każdej grupie ideologicznej, zwróć uwagę na taki kościół i indoktrynację od której antynatalizm jest wolny (na reddicie często pojawiają się posty osób które odkryły, że są osoby które myślą tak jak one i ta ich myśl ma nawet swoją nazwę). Fanatycy są wśród nas ( ͡° ͜ʖ ͡°) z drugiej strony człowiek często/zawsze skazany jest na myślenie ograniczone, intuicyjne w szczególności młodsze osoby które chciałyby mieć swoje poglądy ale mają niewiele wiedzy a stan zawieszonego, oderwanego od życia sceptyka często jest niekompatybilny z podejmowaniem wyborów. Autorytety zawodzą, nauka co krok stawia nowe tezy, filozofia zadaje coraz więcej pytań. Żeby odbić piłeczkę to powiem że niektórzy za wcześnie przyjmują swój optymizm, np. optymizm poznawczy (vide pan Sokrates i Platon). pokaż całość

    •  

      @eoneon:
      To zabawne, bo mi tekst z ostatniego akapitu najbardziej nasuwa na myśl właśnie Platona który zamiast pogodzić się z twarda rzeczywistością wymyślił sobie swój świat bajek i zajął pozycję intelectually superiora ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    W starożytnej Grecji Sokrates był szeroko znany ze swojej mądrości. Pewnego razu ten wielki filozof
    spotkał swojego znajomego, który biegł właśnie do niego by mu coś powiedzieć:
    - Sokratesie czy ty wiesz, co właśnie usłyszałem o jednym z twoich studentów?
    - Zaczekaj chwilę - przerwał mu Sokrates - zanim mi to powiesz chciałbym, byś przeszedł pewien test.
    Nazywa się testem "Podwójnego filtru"
    - Podwójny filtr?
    - Dokładnie - kontynuował Sokrates - Zanim powiesz coś o moim studencie, spróbujmy przefiltrować to,
    co chcesz mi powiedzieć. Pierwszy filtr to prawda. Czy upewniłeś się, że to co słyszałeś o moim studencie
    jest w 100% prawdziwe?
    - No nie, właściwie to tylko słyszałem...
    - Dobrze, czyli właściwie nie wiesz czy to jest prawda czy fałsz...Przejdźmy do filtru drugiego, filtr dobroci.
    Czy to, co chcesz mi powiedzieć jest czymś dobrym?
    - Raczej nie, właściwie to coś przeciwnego...
    - Czyli chcesz mi powiedzieć o nim coś złego, nie wiedząc nawet czy to jest prawda?
    Mężczyzna potrząsnął ramionami z zawstydzeniem a Sokrates kontynuował:
    - To po co mi to w ogóle mówić?
    Mężczyzna poczuł porażkę i odszedł zawstydzony.
    To jest powód, dla którego Sokrates był uważany za najwybitniejszego filozofa i darzony takim wielkim szacunkiem.

    pokaż spoiler To również wyjaśnia, dlaczego nigdy nie dowiedział się, że Platon ruchał jego żonę.


    #pasta #filozofia #sokrates #platon #drugiedno
    pokaż całość

  •  

    Kojarzycie Platona, nie? Tego filozofa. Opowiem wam anegdotkę z nim związaną.
    Warto na początku wspomnieć, że Platon był całkiem szanowanym kotem w tamtejszej gimbazie.
    Od bajtla doskonale radził sobie na zajęciach wuefu (oraz wszystkich innych, doskonale jeździł na rowerze, malował, grał na instrumentach, komponował, pisał...). Zawsze miał strój i nigdy się nie zwalniał z lekcji. Warto też dodać, że nie wagarował. Ale nie zawsze był szanowany. Właściwie nikt nie zwracał na niego większej uwagi na początku gimbazy. Każdy, kto go znał, miał go po prostu za utalentowanego stulejarza. Do czasu.

    Stare legendy i podania mówią, że pewnego dnia w drodze do szkoły zaczepił go Gruby i Łysy z trzeciej klasy. Strasznie go nie lubili własnie przez to, że odnosił wszędzie takie sukcesy, był idealny. Zbyt idealny ich zdaniem. Poszarpali go i zabrali mu bułki, jak to w zwyczaju mają starsi robić młodszym, a tego dnia bułki miał naprawdę dobre. Słowem, wkurzył się.
    Wokół trójki, w tym młodego, biednego Platona, utworzył się krąg z ludzi. Tamci ciągle mu dokuczali, przeszukiwali plecak, bili go. Byli tam chłopcy ze wszystkich starszych klas, a nawet parę dziewczyn. Stali i patrzyli na niego. Na wpół ze wzgardą, na wpół z żalem. Nikit nie zareagował. Tłum stał pełen ciszy. Kiedy Gruby i Łysy nie mieli już z czego marnego, poobijanego Platona okraść, odwrócili się do niego plecami i wykrzyczeli w tłum.
    -Ecce homo! Nemo sine vitiis est! (Co było dość dziwne, bo rzecz działa się w Grecji, ale cóż, z historią się nie dyskutuje).
    Cała sytuacja wydawała się beznadziejna, ale Platon nie tracił cnoty. Wstał i:
    -Est mos hominum, ut eundem pluribus rebus excellere nolint! - Wykrzyczał podnosząc się i nabierając powietrza. Jego oczy błyszczały. Gdyby ktoś rzeźbił Jezusa, który z odwagą spogląda na swój krzyż, przyszłe miejsce śmierci, to ta twarz Platona idealnie nadawałaby się na model. Odwaga i hart ducha wylewały się razem z krwią z nosa.
    Jego zapędy retoryczne zostały jednak szybko ostudzone przez pięść Grubego. Warto tutaj dodać, że Gruby ćwiczył tajski boks, więc działo na mordę było zacne, jakkolwiek to nie brzmi.
    -Nemini vox deneganda! -Wykrzyczał Gruby. Naprawdę nienawidzili Platona.
    Czekał. Rozglądał się po tłumie. Twarze ludzi - dzieci były zastygłe w przerażeniu.
    -Nemine contradicente... -Powiedział Łysy, a tłum wstrzymał oddech -Nemo mortem effugere potest! -Dodał swoim zachrypniętym, nieludzkim jakby w tym momencie głosem. Łysy miał też z nim kosę o dziewczynę. Wynikało to jednak z niezrozumienia lub kłamstwa tejże dziewczyny. Platon bowiem nie był biegły w wychodzeniu z przegrywu.
    Łysy spojrzał w dół i zaczął się rozglądać. W końcu znalazł kamień. Idealny kamień. Pasował do ręki. Powstał po to, żeby odebrać życie Platonowi.
    Platon jednak nie był smutny, przeciwnie, uśmiechał się.
    -Nemo ante mortem obitum beatus esse potest! -Wykrzyczał Gruby i kopnął go w brzuch. Nie chciał wiecznie czekać.
    Podniósł kamień. Jeszcze raz rozejrzał się po tłumie.
    Łup!
    Dźwięk pękającej kości. Ale to nie Platonowa kość uległa pęknięciu. To Łysy leżał na ziemi nieprzytomny. Platon nie wierzył własnym oczom. Łup, łup! Gruby zwalił się na ziemię swoim cielskiem. Jego przezwisko nie wzięło się znikąd.
    Podniósłszy wzrok zobaczył Platon Sebastiusza, najsilniejszego i najroślejszego ze wszystkich chłopców klas trzecich, w ostatnim momencie wyskoczył on z tłumu i ruszył z pomocą. Niczym zwierzę powalił dwóch rówieśników, chociaż o głowę niższych.
    Nadludzka sprawność i siła łączyła się u Sebastiusza z niepohamowaną miłością do poezji. Sebastiusz bardzo często do późnych godzin wieczornych na głos recytował wiersze i pieśni siedząc na ławce pod blokiem. Wiązało się to oczywiście z wielokrotnymi interwencjami straży. Przez to Sebastiusza nikt nie lubił, sprowadzał na ludzi przypał, swoją miłość dzielić mógł jedynie na swoją przyjaciółką - Karyneję, poezję oraz gimnazjon.
    -Ignis non extinguitur igne -Powiedział do Sebastiusza Platon przekornie -Patiar, potiar, sapiens mortem non timet. -Dodał.
    -Sancta simplicitas! -Wykrzyczał mu w twarz Sebastiusz -Satietas parit ferociam -Dopowiedział. Platon bowiem, pochodził z bogatej, arystokratycznej rodziny.
    -Etiam latrones suis legibus parent -Powiedział Seba ciągnąc Grubego i Łysego do dyrka. -Et haec olim meminisse - Dodał znikając w budynku szkoły.

    To wydarzenie bardzo zmieniło Platona. Znienawidził on tłumy, a przez to i demokrację. Nikt nie zareagował. Nikt, oprócz błędnego poety, którego co drugi dzień strażnicy gonią za przeszkadzanie w śnie.
    Platon postanowił zmienić nie tylko swoje poglądy, ale też swoją sylwetkę. Siła Sebastiusza mu zaimponowala. Wcześniej suchy, drobny raczej, z sylwetką maratończyka już po pół roku miał bary jak szafa. Wyrobił się na maksa. Bf 5%. Pozował nawet rzeźbiarzom, bo miał wykokszony kaloryfer. Laski też zaczęły się za nim oglądać. Każdy mówił, że kłuł dupę, ale informacje te nigdy nie zostały potwierdzone. W liceum był największym dzikiem w szkole. Wygrywał wszelkie igrzyska. Stąd jego przydomek. Nie zawsze nazywano go Platon. Nadano mu imię Arystokles, ale do wiadomości publicznej przeszła jego ksywa, Platon.
    Oznacza to po prostu "ten, który ma szerokie barki."
    Właściwie ksywą Platona.. tfu! Arystoklesa był "szerokobary".

    Ciekawe jak wiele historia zna niesamowitych anegdot ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na zdjęciu widać złamany nos po ciosie Grubego.

    #tworczoscwlasna
    #pasta
    #heheszki
    #platon
    #filozofia
    #grecja
    pokaż całość

  •  

    Kojarzycie Platona, nie? Tego filozofa. Opowiem wam anegdotkę z nim związaną.
    Warto na początku wspomnieć, że Platon był całkiem szanowanym kotem w tamtejszej gimbazie.
    Od bajtla doskonale radził sobie na zajęciach wuefu (oraz wszystkich innych, doskonale jeździł na rowerze, malował, grał na instrumentach, komponował, pisał...). Zawsze miał strój i nigdy się nie zwalniał z lekcji. Warto też dodać, że nie wagarował. Ale nie zawsze był szanowany. Właściwie nikt nie zwracał na niego większej uwagi na początku gimbazy. Każdy, kto go znał, miał go po prostu za utalentowanego stulejarza. Do czasu.

    Stare legendy i podania mówią, że pewnego dnia w drodze do szkoły zaczepił go Gruby i Łysy z trzeciej klasy. Strasznie go nie lubili własnie przez to, że odnosił wszędzie takie sukcesy, był idealny. Zbyt idealny ich zdaniem. Poszarpali go i zabrali mu bułki, jak to w zwyczaju mają starsi robić młodszym, a tego dnia bułki miał naprawdę dobre. Słowem, wkurzył się.
    Wokół trójki, w tym młodego, biednego Platona, utworzył się krąg z ludzi. Tamci ciągle mu dokuczali, przeszukiwali plecak, bili go. Byli tam chłopcy ze wszystkich starszych klas, a nawet parę dziewczyn. Stali i patrzyli na niego. Na wpół ze wzgardą, na wpół z żalem. Nikit nie zareagował. Tłum stał pełen ciszy. Kiedy Gruby i Łysy nie mieli już z czego marnego, poobijanego Platona okraść, odwrócili się do niego plecami i wykrzyczeli w tłum.
    -Ecce homo! Nemo sine vitiis est! (Co było dość dziwne, bo rzecz działa się w Grecji, ale cóż, z historią się nie dyskutuje).
    Cała sytuacja wydawała się beznadziejna, ale Platon nie tracił cnoty. Wstał i:
    -Est mos hominum, ut eundem pluribus rebus excellere nolint! - Wykrzyczał podnosząc się i nabierając powietrza. Jego oczy błyszczały. Gdyby ktoś rzeźbił Jezusa, który z odwagą spogląda na swój krzyż, przyszłe miejsce śmierci, to ta twarz Platona idealnie nadawałaby się na model. Odwaga i hart ducha wylewały się razem z krwią z nosa.
    Jego zapędy retoryczne zostały jednak szybko ostudzone przez pięść Grubego. Warto tutaj dodać, że Gruby ćwiczył tajski boks, więc działo na mordę było zacne, jakkolwiek to nie brzmi.
    -Nemini vox deneganda! -Wykrzyczał Gruby. Naprawdę nienawidzili Platona.
    Czekał. Rozglądał się po tłumie. Twarze ludzi - dzieci były zastygłe w przerażeniu.
    -Nemine contradicente... -Powiedział Łysy, a tłum wstrzymał oddech -Nemo mortem effugere potest! -Dodał swoim zachrypniętym, nieludzkim jakby w tym momencie głosem. Łysy miał też z nim kosę o dziewczynę. Wynikało to jednak z niezrozumienia lub kłamstwa tejże dziewczyny. Platon bowiem nie był biegły w wychodzeniu z przegrywu.
    Łysy spojrzał w dół i zaczął się rozglądać. W końcu znalazł kamień. Idealny kamień. Pasował do ręki. Powstał po to, żeby odebrać życie Platonowi.
    Platon jednak nie był smutny, przeciwnie, uśmiechał się.
    -Nemo ante mortem obitum beatus esse potest! -Wykrzyczał Gruby i kopnął go w brzuch. Nie chciał wiecznie czekać.
    Podniósł kamień. Jeszcze raz rozejrzał się po tłumie.
    Łup!
    Dźwięk pękającej kości. Ale to nie Platonowa kość uległa pęknięciu. To Łysy leżał na ziemi nieprzytomny. Platon nie wierzył własnym oczom. Łup, łup! Gruby zwalił się na ziemię swoim cielskiem. Jego przezwisko nie wzięło się znikąd.
    Podniósłszy wzrok zobaczył Platon Sebastiusza, najsilniejszego i najroślejszego ze wszystkich chłopców klas trzecich, w ostatnim momencie wyskoczył on z tłumu i ruszył z pomocą. Niczym zwierzę powalił dwóch rówieśników, chociaż o głowę niższych.
    Nadludzka sprawność i siła łączyła się u Sebastiusza z niepohamowaną miłością do poezji. Sebastiusz bardzo często do późnych godzin wieczornych na głos recytował wiersze i pieśni siedząc na ławce pod blokiem. Wiązało się to oczywiście z wielokrotnymi interwencjami straży. Przez to Sebastiusza nikt nie lubił, sprowadzał na ludzi przypał, swoją miłość dzielić mógł jedynie na swoją przyjaciółką - Karyneję, poezję oraz gimnazjon.
    -Ignis non extinguitur igne -Powiedział do Sebastiusza Platon przekornie -Patiar, potiar, sapiens mortem non timet. -Dodał.
    -Sancta simplicitas! -Wykrzyczał mu w twarz Sebastiusz -Satietas parit ferociam -Dopowiedział. Platon bowiem, pochodził z bogatej, arystokratycznej rodziny.
    -Etiam latrones suis legibus parent -Powiedział Seba ciągnąc Grubego i Łysego do dyrka. -Et haec olim meminisse - Dodał znikając w budynku szkoły.

    To wydarzenie bardzo zmieniło Platona. Znienawidził on tłumy, a przez to i demokrację. Nikt nie zareagował. Nikt, oprócz błędnego poety, którego co drugi dzień strażnicy gonią za przeszkadzanie w śnie.
    Platon postanowił zmienić nie tylko swoje poglądy, ale też swoją sylwetkę. Siła Sebastiusza mu zaimponowala. Wcześniej suchy, drobny raczej, z sylwetką maratończyka już po pół roku miał bary jak szafa. Wyrobił się na maksa. Bf 5%. Pozował nawet rzeźbiarzom, bo miał wykokszony kaloryfer. Laski też zaczęły się za nim oglądać. Każdy mówił, że kłuł dupę, ale informacje te nigdy nie zostały potwierdzone. W liceum był największym dzikiem w szkole. Wygrywał wszelkie igrzyska. Stąd jego przydomek. Nie zawsze nazywano go Platon. Nadano mu imię Arystokles, ale do wiadomości publicznej przeszła jego ksywa, Platon.
    Oznacza to po prostu "ten, który ma szerokie barki."
    Właściwie ksywą Platona.. tfu! Arystoklesa był "szerokobary".

    Ciekawe jak wiele historia zna niesamowitych anegdot ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na zdjęciu widać złamany nos po ciosie Grubego.

    #tworczoscwlasna
    #pasta
    #heheszki
    #platon
    pokaż całość

    +: macqooo, n.....i +6 innych
  •  

    Przeglądając wpisy @ycnamocaba, mogę stwierdzić, iż to jest dzisiejszy Platon, pytający o wszystko.
    #platon #rozkminy

    +: d.....r, a..........a +4 innych
Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #platon

Archiwum tagów