•  

    Wczoraj przypadkowo zauważyłem, że na swoim koncie Amazon, mam niewykorzystanego giftcarda na $180 :)

    Stwierdziłem, że może czas najwyższy, by kupić sobie coś o czym już dawno myślałem, a mianowicie wodoodporne mp3. Zacząłem robił mały research. Byłem i tak przekonany, że pewnie i tak będę musiał dopłacić jakąś niewielką kwotę, natomiast znalazłem jeden odtwarzać za $49.95: https://www.amazon.com/gp/product/B00GWV6GUO/ref=od_aui_detailpages00?ie=UTF8&psc=1

    Co ciekawe jest jeszcze o $10 tańsza wersja bez wyświetlacza, ale z tego co zrozumiałem, to ta z wyświetlaczem dodatkowo liczy przepłynięte okrążenia.

    Zdecydowalem się zamówić, koszt trochę dodatkowo wzrósł, bowiem doszedł koszt wysyłki i opodatkowania (wysyłka z USA - w polsce na ceneo/allegro nie znalazłem tego modelu).

    Jest duża szansa, że jeżeli będzie zainteresowanie pod tym wpisem, to zrobię małą recenzję tego sprzętu. Jeżeli chcesz zostać zawołany do recenzji, zaplusuj ten komentarz :)

    Pozdrawiam,
    @noisy

    #plywanie #plywajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: divermp3.com

  •  

    Byłem dziś na #basen po raz pierwszy od kilku lat
    Postanowiłem że przepłynę sobie 50 basenów.
    Pierwsze 2 już mnie zweryfikowały XD skończyłem na 16, może bym wyciągnął i 20 ale tak mi pikawa waliła XD #plywanie

  •  

    Michael Phelps na zdjęciu z 13-letnim chłopcem z Singapuru, 2008 r.

    pokaż spoiler Chłopiec nazywa się Joseph Schooling i osiem lat później pokona Phelpsa na Igrzyskach Olimpijskich w Rio w pływaniu na 100 metrów stylem motylkowym, zdobywając złoty medal.


    #sport #plywanie #ciekawostki

  •  

    390100 - 1500 = 388600

    No to koniec na ten tydzień. Trzecia lekcja (znowu starszy syn), a ja sobie na torze obok pokorzystałem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Może powoli, bo 60 basenów w 43 minuty, ale i tak jestem z siebie zadowolony.

    Nie powiem, podeszło mi #plywanie - jeszcze do niedawna jedyną aktywnością było bieganie, a teraz jeszcze 2x w tygodniu basen (no, teraz wypadło 3x ;) i w pozostałe dni hantle. Czuje dobrze człowiek ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    #plywajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    405300 - 1200 - 1500 = 402600

    Wczoraj młodszy syn miał zajęcia, dziś starszy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jeszcze pojutrze starszy ma drugie to skorzystam ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Pomór jakiś, basen mocno pustawy. Wczoraj i dzisiaj na torze miałem ze 2-3 osoby, przez jakiś czas byłem na torze sam! Wczoraj 48 basenów w 35 minut, dzisiaj słabiej - 60 w 44 minuty. Tradycyjnie - w jedną stronę żabka, w drugą kraul, po 2-3 basenach kraulem umieram... Mam fatalne nawrotki, chyba na nich najwięcej tracę ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Co nie zmienia faktu, że dzisiejsze 60 basenów to był mój życiowy rekord - nigdy wcześniej tyle nie przepłynąłem! ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
    Dopiero od początku stycznia zacząłem w ogóle próbować zabawę w pływanie bez przerw.

    #plywajzwykopem #plywanie
    pokaż całość

    •  

      @enron: a to też nie masz się czym przejmować? ja wróciłem do pływania jak mi plecy w odcinku lędźwiowym siadły i tydzień prób pływania z "fikołkiem" wyraźnie dał znać że te czasy dawno minęły, więc 10 lat bez fikołków i jakoś żyję (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      najważniejsza jest regularność treningów!

      +: enron
    •  

      @luzny_lori: nie żebym się przejmował jakoś strasznie - nawet nie kusi mnie by robić fikołki, bo mi woda no nosa wlezie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Narzekam najwyżej na to, że ledwo się trzymam wyniku "średni" dla mojego przedziału wiekowego. A na nawrotki zwalam, bo złej baletnicy... ( ͡º ͜ʖ͡º)

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Czy ja na prawdę potrzebuję...?

    Ile gadżetów, sprzętu treningowego, planów treningowych i trenerów jest nam potrzebnych lub wydaje się nam, że potrzebujemy?

    O tym dzisiejszy wpis - rozważania na temat tego czy pulsometry i pomiar mocy nam pomagają czy utrudniają życie, kiedy zacząć ich używać (o ile w ogóle) i dlaczego pływanie jest pożyteczne.

    Zapraszam do artykułu

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy
    pokaż całość

  •  

    Kiedy się ostatnio rolowaliście?

    Świetny film instruktażowy nakręcony przez znanego w polskim (i nie tylko) świecie kolarskim fizjoterapeutę Dominika Omiotka.

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy

    źródło: youtube.com

  •  

    478475 - 925 = 477550

    Moja nowa świecka tradycja, czyli dziecko do szkoły pływania a ja obok napierniczam tyle basenów ile potrafię ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Miał być równy km, ale ludzie na torze jacyś niezdecydowani byli i wkurzałem się co chwila tracąc czas gdy nagle przed nosem ktoś mi startował, choć mógł to zrobić jak byłem pół basenu id nawrotki ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Przyznaję, że #plywanie bardzo fajnie odpręża po porannym #bieganie ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Muszę zrobić lepszą formę, by wytrzymać więcej niż trzy baseny kraulem - bo żabką to w sumie można w nieskończoność...

    #plywajzwykopem
    pokaż całość

    •  

      @hard1: właśnie – oddychanie… A przy każdym machnięciu w kraulu mam minimalny, acz niepomijalny deficyt - pewnie stąd ta zadyszka od 3-4 basenach. A co do ludzi, to powinni sobie wbić do głowy, że jak nie zamierzają startować to powinni stać przy lewej części toru – nie byłoby wątpliwości co zamierzają.
      Wszystko przede mną – dopiero od dwóch tygodni bawiłem się pływanie non-stop zamiast pluskanie w basenie ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

      +: hard1
    •  

      @enron:
      No pewnie, że przed Tobą. Na początku postępy są dość szybkie.
      Pamiętam, że mi pomogło pooglądaniu kilku filmików na YT o ułożeniu ciała w wodzie (choć w sumie dalej mam z tym problem, szczególnie z tonącymi nogami).

      +: enron
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Ile trenować?

    Zanim przejdę do detali treningowych dotyczących okresu rozbudowy, muszę odpowiedzieć na pytanie - ile czasu w ogóle poświęcić powinna osoba na trening do biegów górskich czy triathlonu?

    Maciek, ile czasu mam trenować tygodniowo?

    Za każdym razem gdy słyszę to pytanie to mam tylko jedną gotową i szczerą odpowiedź: "nie wiem". To jak zawsze zależy od wielu czynników.

    Jednak wiem ile masz nie trenować: za dużo i niezgodnie z twoim życiem pozatreningowym. I o tym dzisiejszy wpis.

    Zapraszam do artykułu

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy
    pokaż całość

  •  

    510650 - 2600 = 508050

    Chciałbym przekazać kilka informacji osobom, które mają postanowienie w nowym roku chodzić na #basen i uprawiać #plywanie (szczególnie kieruję to do #wroclaw ).

    1)Jeżeli pływacie wolno, robicie przystanki na odpoczynek to starajcie się przepuszczać osoby, które pływają szybko lub ciągiem - baseny są niestety nieźle obłożone i zazwyczaj nie ma szans na ciągłe wyprzedzanie na torze.

    2)Jeżeli stoisz z ludźmi przy krawędzi basenu i widzisz kogoś nadpływającego, starajcie się zrobić miejsce dla tej osoby na nawrót - nie chcecie żeby ta osoba odbiła się od waszych nóg czy pośladków.

    3)Jeżeli idziecie na basen sportowy to pamiętajcie o tym, że jest to basen SPORTOWY - stawanie bez przyczyny po środku toru lub 5m od krawędzi nie jest tolerowane, tak samo jak wszelkiego rodzaju wygłupianie lub obmacywanie się z dziewczyną/chłopakiem. Od tego są niecki rekreacyjne i aquaparki.

    Ogólnie bardzo propsuję chodzenie na basen. Według mnie jest to jeden z lepszych sportów jakie można uprawiać niezależnie od umiejętności i wieku. Pamiętajcie jednak o tym, że niektórzy przychodzą tutaj również ćwiczyć i postarajcie się to uszanować. Dziękuję.

    #plywajzwykopem #ruszwroclaw
    pokaż całość

  •  

    Długodystansowa fizjoterapia

    Czytając ten wpis pamiętaj, że jestem sportowcem - amatorem (to znaczy, że
    zarabiam inaczej) i, że zawsze jak cokolwiek jest z tobą nie tak to nie szukaj
    pomocy w internetach ale u specjalisty.

    Nie znam osoby, która startuje w zawodach długodystansowych, a która nie
    doznałaby jakiejś kontuzji (kolano biegacza, pasmo biodrowo - piszczelowe,
    problemy z barkami w pływaniu, bóle odcinka lędźwiowego po wielogodzinnej
    jeździe na rowerze i cała masa innych). Nie jest to dziwne - hasło "sport to
    zdrowie" nie za bardzo nas dotyczy, gdyż kończy się na rekreacyjnym joggingu w
    akompaniamencie weekendowej wycieczki w góry czy przejażdżki rowerowej.

    Ci natomiast, którzy tyrają swój organizm codziennymi treningami po prostu
    przeciążają go a odpowiedzią jest często kontuzja (choć zazwyczaj poprzedzona
    wieloma sygnałami, które jednak bardzo łatwo zignorować, prawda?)

    Z czego wynikają problemy?

    Na początek ciekawostka - pewna znajoma fizjoterapautka opowiedziała mi kiedyś,
    że spora część poważnych kontuzji nie bierze się z wypadków na zawodach a
    samych treningach czy wręcz w życiu codziennym. Powód? Najpewniej zmęczenie,
    dekoncentracja i rutyna.

    Przykład pierwszy - przypomnijmy sobie historię Kíliana Jorneta,
    który to dzień po pokonaniu na zawodach swojego największego rywala Agustiego
    Roci złamał rzepkę w kolanie i kości śródręcza podczas.. powrotu z nauki jazdy
    skacząc między krawężnikami (historia opisana w Biec albo umrzeć)

    No i jeszcze drugi przykład z mojego własnego podwórka. Tydzień po Norsemanie
    złamałem nogę w udzie w trakcie wycieczki rowerowej
    - na trasie, którą znam na pamięć i pokonywałem na wiele sposobów o każdej
    porze dnia czy roku.

    Kolejne źródło kontuzji to bardzo często przemęczenie, przetrenowanie i
    ogólne zmęczenie materiału. Wiele osób wpadło w uprawianiu sportu w rutynę,
    w której sporo jest powtarzalności i, w której nie zauważają, jak bardzo ich
    organizmy są wyczerpane. Przetyrany organizm bardzo szybko przybiera złą
    postawę (np. garbienie w biegu czy zaokrąglone plecy na kolarzówce), co na
    dłuższą metę kończy się poważnymi dolegliwościami.

    Przyczyną kontuzji często jest też zła technika, która jest powodowana złym
    przygotowaniem lub wręcz niewiedzą. Bardzo częstym przykładem są biegi na
    długim dystansie. Bariera wejścia jest bardzo niska (wystarczy założyć buty i
    zacząć biegać regularnie). Jeśli w tym scenariuszu nie zwrócimy uwagi na
    technikę biegu (nie koślaw nóg, trzymaj napięty brzuch i plecy aby utrzymać
    pionową postawę, staraj się biec raczej z wyższą niż niższą kadencją aby nie
    przeciężać stawów, itd - sporo jest tutaj rzeczy do zapamiętania i nauczenia)
    to po dłuższym czasie kontuzja sama nas znajdzie. Jednak technika potrzebuje
    wsparcia - treningu tych partii, które odpowiadają za prawidłową postawę a nie
    napędzanie (czyli ogólnie mięśnie stabilizujące naszą postawę).

    Nie bądź głupi, idź do fizjo

    Pewna znajoma fizjoterapeutka opowiadała mi kiedyś (no często rozmawiamy to i
    historii trochę poznałem) o przypadku, gdzie pacjent pojawił się u niej z
    nogą, która nie powinna już w ogóle działać i pytaniem czy może mu ją naprawić
    przed weekendem BO ZAWODY A PRZECIEŻ ZAPŁACIŁ JUŻ ZA NIE 120 CEBULIONÓW. Cóż -
    120pln to dość niska cena jeśli chodzi o zapewnienie sobie zdrowia, więc ja bym
    odpuścił taki start, ale... zacznijmy od tego, że ja bym nie doprowadził się do
    takiego stanu w taki sposób (znam inne).

    Uprawiając sporty długodystansowe do fizjoterapeuty powinniśmy chodzić jak do
    dentysty - regularnie
    .

    Powodów ku temu jest wiele. Pierwsza wizyta dobrze aby była ogólnym
    sprawdzeniem twojej fizjologii pod kątem funkcjonalnym w sporcie, który
    uprawiasz. Dzięki temu fizjoterapeuta będzie w stanie ci powiedzieć nad
    czym trzeba pracować (biegasz a masz słabe plecy, pływasz a mięśnie brzucha nie
    dają wsparcia, koślawisz nogi dzięki czemu jesteś podatny na wiele kontuzji;
    itd).

    Kolejnym powodem regularnych wizyt u fizjo jest fakt, że nasze organizmy ciągle
    się rozwijają i nabywamy różnych nowych schorzeń czy problemów. Wiele z nich
    można zlikwidować zanim jeszcze będą powodować problem. Biegając regularnie po
    górach bardzo obciążamy kręgosłup (jeszcze jeśli ten plecak...) - dobry fizjo
    wychwyci w mig, iż zaczynamy mieć początki kręgozmyku i zaraz coś zapisze (nie
    tabletkę a ćwiczenia).

    A jeśli już w ogóle chcemy na starość kończyć maratony czy triathlony to
    taka wieloletnia znajomość z fizjo to wręcz sprawa konieczna. Abstrahując od
    sportu na codzień robimy bardzo różne rzeczy (praca biurowa, fizyczna itd),
    które oddziałowują na nasze organizmy na wiele sposobów - jeśli w wieku 25 -
    30 - 35 lat się za nie zabierzemy i będziemy regularnie pielęgnować to za 40
    lat po prostu będziemy w formie.

    No dobra - ale do jakiego fizjo?

    Wybór fizjoterapeuty nie jest prosty, bo jest ich wielu i każdy ma na ścianie
    jakieś dyplomy. Na szczęście w miarę łatwo można wykreślić tych, którzy nam się
    nie przydadzą.

    Szukamy fizjoterapeuty sportowego - takiego, który zrozumie czym się zajmujemy,
    na proste kontuzje nie zapisze zaprzestania biegania i będzie w stanie w głowie
    ułożyć wieloletni plan dla twojego rozwoju pod kątem wybranego sportu z korektą
    na wykonywany zawód i różne dysfunkcje.

    Brzmi prosto? W sumie to takie jest. Podam wam kilka kryteriów:

    1. Super aby fizjo opiekował się jakimiś sportowcami. Im bardziej znani tym
    lepiej. Dzięki temu masz pewność, że zna się na rzeczy (czyli na pracy ze
    sportowcami; z całym szacunkiem dla rehabilitantów, których praca jest mega
    trudna ale nie zawsze zgodna z rozwojem sportowym)
    1. Bardzo dobrym wyznacznikiem tego czy fizjo jest sportowo ogarnięty jest
    fakt, czy prowadzi zajęcia z treningu funkcjonalnego dla sportowców. To by
    oznaczało, że poza pomocą dorażną potrafi też zasugerować rozwój fizjologiczny
    pod kątem naszego sportu.
    1. Dobry fizjoterapeuta to taki, który nie tylko potrafi zadać ból ale przede
    wszystkim wiedzieć kiedy tego nie robić i potrafi co to wyjaśnić. Ugniatanie
    mięśni nie zawsze jest rozwiązaniem problemu - czasem wręcz szkodzi. Spotkałem
    się z opinią, że dobry fizjo to taki, od którego jak się wyjdzie to wszystko
    boli tak głęboko potrafi wjechać łokciem. Cóż - ja jednak wolę oceniać za
    pomocą innych kryteriów. Przede wszystkim trzeba odróżnić masażystę od
    fizjoterapeuty. Ci pierwsi mają mega trudną pracę, ale jednak poświęcając się
    na codzień głównie masażom ciężko będzie im zdiagnozować dość specyficzną
    kontuzję sportową. W praktyce dobrze aby fizjo opowiadał w szczegołach co ci
    dolega, skąd się bierze i jaki to a wpływ na twoją ruchomość.
    1. Ogarnięty fizjo pokaże ci jak się rolować i rozciągać. I będzie to regularnie
    weryfikował. Kropka.
    1. Jeśli ma USG to już w ogóle rewelacja. Dzięki temu w dość krótkim czasie
    bardzo precyzyjnie można zobaczyć co jest nie tak - bez zadywania. Jednak
    pamiętaj, że USG jest nadal rzadko spotykane w gabinetach, więc to raczej taki
    "fajnie mieć".

    To jak z tą fizjoterapią długodystansową?

    W pigułce to jest tak: chodź regularnie do fizjo - jeśli nic się nie dzieje to
    po prostu regularnie na trening funkcjonalny, w trakcie którego będziesz mógł
    trochę ponarzekać na bolące stawy a on(a) szybko oceni czy marudzisz czy
    faktycznie trzeba na stół. Ja do tego lubię minimum raz w miesiącu i tak
    wskoczyć na stół po to aby zobaczyć czy coś nowego się nie pojawiło, co mi się
    nie wydaje problemem a jednak jest oznaką czegoś nowego i potencjalnie
    grożnego. Możesz też chodzić bardzo regularnie (co tydzień, dwa) na masaż,
    który bardzo pomaga w regeneracji a tobie i fizjo da szansę na podłapanie
    zmian w organiźmie.

    Dodatkowo oszczędź czas i nerwy twojego fizjo i swoje zdrowie i uczciwie
    wykonuj zalecone ćwiczenia w domu oraz roluj się i rozciągaj regularnie.

    Pamiętaj, ze kondycja i siła to jedno, a utrzymanie postawy to druga sprawa,
    równie ważna


    Maciek, a możesz kogoś polecić?

    Tak i nie. Znam kilku fizjo, ale korzystałem tylko w Krakowie. Jeśli chodzi o
    fizjoterapię sportową to zdecydowanie http://www.fizjotrener.com
    - zarówno opiekuje się wieloma znanymi sportowcami jak i prowadzi zajęcia,
    jeździ na zgrupowania, prowadzi prelekcje i jest sroga (a w zasadzie to są
    dwie: Ala i Kinga).

    W Bielsku słyszałem bardzo dobre słowa o Ortomedzie
    a w Olsztynie MKON kogoś polecał

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy
    pokaż całość

  •  

    2 505 - 1 = 2 504

    Tytuł: Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą
    Autor: Łukasz Grass
    Gatunek: biografia
    ★★★★★★★★★☆

    Po książkę sięgnęłam zaraz po tym jak obejrzałam "Najlepszego" w kinie. Film zrobił na mnie ogromne wrażenie, nakreślił postać Jurka Górskiego, jako narkomana, a później wielkiego sportowca.
    Podczas seansu w mojej głowie malowały się różne emocje od strachu i nienawiści po zachwyt i rozczulenie. Tak, tak kilka razy poleciały łzy... Zatem chciałam dowiedzieć się więcej o głównym bohaterze, którego poznałam już w kinie i który wywarł na mnie tak skrajne emocje.
    W książce jest dużo więcej opisów "wyskoków" narkomanii, pobytu w Monarze i więzieniach, jest też bliski mi #wroclaw i #legnica z której pochodził, jest wiele historycznych wstawek,... i Najlepszy w triathlonie. Per aspera ad astra! - chciałoby się rzec.

    Książka nieznaczne różni się od filmu. Jest mniej bajkowa, a bardziej życiowa. Jednak uważam, że powinien ją przeczytać każdy kto kocha #plywanie , #bieganie i #rower lub #triathlon ,bo tacy też tu na pewno są ;-)

    #bookmeter #ksiazki #filmy #sport #narkotyki
    pokaż całość

  •  

    Trenuj mniej, czyli ile?

    Tak jak opisałem we wcześniejszych wpisach - moim celem jest przekazanie ci
    informacji w jaki sposób trenować mniej osiągając lepsze wyniki. Na początek trochę liczb. Ile czasu potrzeba aby przygotować się do górskiego Ironmana (a dokładniej Norsemana) tak aby go ukończyć oraz uzyskać czas mniej więcej w połowie stawki (dla przypomnienia: 3.8km pływania, 180km na rowerze przy 3.5km podjazdów oraz 42.5km biegu przy 1800m ciągłego podbiegu do góry poczawszy od 25km)?

    Tak jak opisywałem w poprzednim wpisie przygotowywałem się 4 sezony. Poniżej średni tygodniowy czas treningów:

    1. sezon 2014: 4h, 11min tygodniowo (pierwszy półmaraton jesienią, pierwsze biegi górskie również jesienią)
    2. sezon 2015: 6h, 35min tygodniowo (pierwsze 4km w wodzie otwartej, dwa triathlony na dystansie olimpijskim, pierwszy bieg górski powyżej 30km)
    - 1h, 28min pływanie
    - 3h rower
    - 1h, 24min bieganie
    3. sezon 2016: 7h, 54min (dwa górskie triathlony na dystansie 1/2IM, pierwsze zawody typu skyrunning w Tatrach na dystansie 50km+/3k+)
    - 1h, 26min pływanie
    - 3h, 38min rower
    - 2h, 08min bieganie
    - reszta czasu to siłownia
    4. sezon 2017: 10h, 1min tygodniowo (jeden górski triathlon na dystansie 1/2IM, 1 bieg typu skyrunning na dystansie 30km+/2km, jeden górski triathlon na pełnym dystansie IM (4km, 180km/3.5km, 42.5km/1.8km))
    - 1h, 17min pływanie
    - 4h, 52min rower
    - 1h, 43min bieganie
    - reszta czasu to siłownia, joga oraz narty biegowe

    Z powyższych liczb można wyciągnąć kilka wniosków:

    1. Co roku pływam mniej więcej tyle samo czasu (średnio 2x w tygodniu; to się jednak zmienia, gdyż z początkiem sezonu to są 4 serie tygodniowo a pod koniec często jedna). Wniosek dotyczący pływania jest taki, iż gdy już osiągniemy pewny poziom (1:55/100m na 2km) to można pływać mniej. Dalsze przyspieszanie kosztowałoby zbyt wiele czasu.
    2. Na rowerze spędzam stosunkowo najwięcej czasu - z czego jednak około 95% to sam trenażer (nawet latem). Sesje są ciężkie (wokół FTP/VO2MAX) i tylko w weekend obejmują luźną "jazdę w tlenie" (zazwyczaj 2-2.5h). Dzięki jeździe na trenażerze nie wykręcam praktycznie żadnej "pustej" minuty oraz zmniejszam ryzyko jakiejkolwiek kontuzji do minimum.
    3. Stosunkowo mało biegam, jednak treningi biegowe są bardzo intensywne, dzięki czemu np. Tatrzański Bieg Marduły, zaliczany do Mistrzostw Polski w Skyrunningu kończyłem w połowie stawki co przy powyższym obłożeniu treningowym jest wg. mnie świetnym wynikiem. Biegam głównie sprinty, interwały VO2MAX na podbiegach oraz biegi typu BNP.

    Wszelkie informacje dotyczące rodzajów treningów wrzucę na bloga w następnych wpisach, więc nie martw się jeśli nie wiesz co to VO2MAX czy BNP.

    Dla zainteresowanych założyłem również bloga http://dlugodystansowy.pl oraz profil na Facebooku

    Jeśli chcecie abym napisał o czymś konkretnym to dajcie znać. Mam sporo pomysłów, które chętnie jeszcze urozmaicę.

    #triathlon #trening #plywanie #rower #bieganie #blogdlugodystansowy
    pokaż całość

    źródło: IMG_7072.JPG

  •  

    Tym razem o planowaniu sezonu, realizacji marzeń i celach treningowych. Nie mylcie z coachingiem ;)

    Jesienią trenerzy zazwyczaj pytają swoich zawodników o cele na nowy sezon.
    Książki treningowe również wskazują, żeby nie zaczynać treningów bez określenia
    konkretnego celu do zrealizowania. I o tym będzie ten wpis.

    Znam kilka osób, które nie starają się wybierać żadnych konkretnych celów - po
    prostu trenują i startują dla przyjemności nie patrząc bardzo dokładnie gdzie
    ich nogi poniosą. Mam też znajomych bardzo mocno skoncentrowanych na realizacji
    szczegółowych postanowień w wybranym sezonie. Sam znajduje się gdzieś pomiędzy.

    Cele i marzenia

    Do czego nam w ogóle mają służyć cele treningowe? Zazwyczaj chodzi o realizację
    naszych marzeń. Ktoś zawsze chciał ukończyć [tu wpisz jakieś zawody], inna
    osoba chciała pojechać [nazwa kraju lub krainy geograficznej] a start w
    zawodach miałby w tym pomóc. Mogą to być też bardzo ambitne, wręcz niemożliwe
    do realizacji marzenia (wspiąć się na Everest, przepłynąć kajakiem Atlantyk..).

    Warto jest sobie uświadomić, jakie marzenia chcemy zrealizować. Ta świadomość
    pozwoli nam określić sobie cele, które musimy po drodze zrealizować. Czasem
    może się okazać, że dane marzenie jest praktycznie nieosiągalne. Ale czy trzeba
    tracić nadzieję? Nie!

    Przykładowo: ja od 20 lat mam w głowie wejście na Everest (tak, jedno z moich
    największych marzeń jest bardzo cliché). Zacząłem je realizować wiele lat temu.
    Zrobiłem kurs skałkowy, dołączyłem do krakowskiego Klubu Wysokogórskiego,
    zacząłem się wspinać po Tatrach, w planie miałem Alpy, poznałem ludzi, którzy
    zdobywali szczyty w Himalajach.. czyli zacząłem powoli realizować to swoje
    marzenie. Każdy kolejny rok miał swoje cele (Tatry, Alpy, finansowanie,
    praca..).

    Jednak po drodze się ożeniłem, urodził się Wojtek i.. odpuściłem wspinanie.
    Albo raczej zawiesiłem do momentu, kiedy przyjdzie czas (posłuchałem rady
    Wandy Rutkiewicz, która to
    dość otwarcie pisała, że trzeba być niesamowitym egoistą aby z młodymi dziećmi
    w domu wyjeżdżać w góry wysokie).

    Marzenie o Evereście ciągle jednak realizuję. Doskonale zdaje sobie sprawę z
    tego, że aby na niego wejść trzeba doskonałej wydolności organizmu,
    wytrzymałości i koksu w nogach i rękach. Zebrałem więc inne marzenia, które
    są powiązane ze sportem oraz generowaniem hajsów (czyli wszystko co potrzebne
    w planie Everest) i powoli je pcham do przodu. Może mi się nigdy nie udać,
    jednak sama świadomość, że codziennie jestem coraz bliżej motywuje. A z
    doświadczenia wiem już, że sam Everest nie jest tak ważny jak cała ta droga
    przebyta aby na niego wejść. Czyli sytuacja win-win. Wejdę - super, nie wejdę -
    ciągle super.

    "Biegam bo lubię" a cele treningowe

    Zdarza się też, że ktoś powie "biegam bo lubię" zamiast łączyć sport z
    marzeniami. Czy takim osobom potrzebne są jakiekolwiek cele treningowe?

    To zależy. Jeśli osoba postrzega swoją aktywność jako trening to zdecydowanie
    tak - w końcu trenuje w jakimś celu. Odwrotnie ma osoba, która widzi swoje
    bieganie czy pływanie jako rekreację i chęć życia w zdrowiu i formie (np.
    chce móc jeść więcej słodyczy, a przecież rower świetnie spala tłuszcz czy też
    po prostu - biegając lepiej utrzymać mi sylwetkę).

    W pierwszym przypadku mamy już doczynienia treningiem celowym (choć czasem
    nie musi być to ściśle określony cel, np w danym sezonie nie mamy konkretnego
    startu w głowie bo np. mamy małe dziecko, jednak za kilka lat chcielibyśmy
    zrobić coś dużego, więc w tym sezonie trenujemy aby trzymać formę).

    Horyzont marzeń

    Pewnie już domyślasz się o co chodzi po przeczytaniu powyższych akapitów. To
    proste - chcesz zrealizować marzenie? Wsadź je na horyzont, patrz w jego
    kierunku codziennie przy okazji spoglądając na to wszystko co po drodze (czyli
    marzenia i cele pośrednie).

    Dlaczego to takie ważne, aby o tym myśleć regularnie? Do wyjaśnienia przyda się
    nam trochę fizyki (studiowałem to trochę wiem). W kosmosie mamy czarne dziury.
    To takie twory, które wchłaniają wszystko i już nigdy nie wypuszczają. Czarną
    dziurę od obserwatora (czyli nas) oddziela tzw. Horyzont Zdarzeń. To jest coś
    takiego jak filtr półprzepuszczalny, który z jednej strony wpuszcza (światło,
    fale elektromagnetyczne czy grawitacyjne) a z drugiej nic nie wypuszcza. Czyli
    obserwator nigdy nie zobaczy tego co tam wpadło.

    Wracając do naszych rozważań - wprowadzam tu (jak na fizyka przystało) pojęcie
    Horyzontu Marzeń [tm]. Jeśli twoje marzenie umieścisz poza horyzontem (między
    nim a czarną dziurą), to nie będziesz o tym marzeniu regularnie myślał (a co za
    tym idzie - nie będziesz regularnie w głowie zastanawiał się jak je
    zrealizować) - mówiąc kolokwialnie to wessie je czarna dziura.

    Nie pamiętając o tym marzeniu nie będziesz robił nic w celu jego osiągnięcia.
    Będziesz się ciągle od niego oddalał - może się nawet zdarzyć, że zostanie
    utracone bezpowrotnie (gdybym się obudził w wieku 45 lat nie mając zdrowia
    potrzebnego do wejścia na Everest oraz realnego pomysłu na finansowanie to
    moje marzenie zostałoby wessane przez ową czarną dziurę bezpowrotnie).

    Cele na sezon

    Już nie przedłużając tych wywodów (dobrnąłeś na prawdę tak daleko? gratulacje!)
    napiszę to co powie ci każdy trener czy książka treningowa - wybierz cele na
    sezon. Jakie? Takie, które zbliżą cię do realizacji twojego marzenia.
    Przykładowo:

    1. Chcesz zrobić Ironmana a nie startowałeś jeszcze w triathlonie i nie umiesz
    pływać ale biegasz regularnie i jeździsz na rowerze?
    * Cel 1: przepłynąć 1000m kraulem do końca kwietnia bez odpoczynku poniżej
    godziny.
    * Cel 2: Ukończyć do końca czerwca triathlon na dystansie sprinterskim
    * Cel 3: Ukończyć do końca września triathlon na dystansie olimpijskim
    1. Chcesz przebiec UTMB ale na razie jedyne
    "ultra" jakie ci wychodzi to ultra maratony przed TV?
    * Cel 1: Przebiec bez zatrzymywania i schodzenia do spaceru 10km do końca
    kwietnia
    * Cel 2: Osiągnąć czas 4:30min/km na dystansie 100m
    * Cel 3: Przebiec zawody na dystansie 10km w czasie poniżej 1h:10min

    Proste? Pewnie, że tak. Pamiętaj jednak:

    1. Nie więcej niż 3 cele na sezon. Trzy to już dużo.
    2. Lepiej mierzyć w czas niż w pozycję na zawodach. Nie masz wpływu na formę
    innych startujących, ale na swoją i owszem.
    3. Cele muszą być osiągalne. Mistrzostwo świata IM? Ok, ale tylko jeśli sezon
    wcześniej miałeś czas na pełnym dystansie Ironmana poniżej 8 godzin.

    #triathlon #trening #bieganie #plywanie #blog_dlugodystansowy
    pokaż całość

    •  

      @szczypek45: hmm najwyraźniej napisałem niezrozumiale - wybacz.

      Zupełnie zgoda z tym co napisałeś na temat adaptacji do małej ilości tlenu. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nawet będąc zaklimatyzowanym osoby o podobnym stopniu wytrenowania mogą reagować zupełnie inaczej.

      We wpisie powyższym jednak miałem na myśli fakt, iż aby wejść (nie "zostać wniesionym czy wciągniętym") na Everest i wiedząc, że spadek VO2MAX wynosi około 2% na każde 300m wysokości powyżej 1500m n.p.m. trzeba być na to gotowym. Zupełnie abtrahując od choroby wysokościowej, bo na to jakby nie mamy wpływu (mi się kiedyś zdarzyła już na wysokości 4,5k, więc bardzo niewiele). Jednak przez wiele lat VO2MAX poprawić możemy odpowiednim treningiem. pokaż całość

    •  

      @Maciek-z-Krakowa: jak nie mam celu to nie daje rady sie systematycznie ruszać. Rok temu byl pierwszy tri, teraz jest plan na maraton. To mega mobilizuje.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Tym razem #qualitycontent na temat przygotowania i trenowania do #triathlon. Akurat zima się zaczyna, więc to ten czas.

    Ostatnio wiele osób mnie podpytywało, więc zdecydowałem się napisać skąd czerpię wiedzę (co nie znaczy, że do was nie wrócę - po prostu chciałem dać wszystkim kierunek na długie lata) i jak to wyglądało u mnie w trakcie przygotowań.

    To co tu opisuję pozwoliło mi ukończyć Isklar Norseman Xtreme Triathlon z czarną koszulką dokładnie realizując plan, który sobie powziąłem 4 lata temu (czarna koszulka na Norsemanie - nie mniej, nie więcej).

    Ja zacząłem przygodę z triathlonem kilka lat temu i co roku czytałem kilka książek, robiłem swoje notatki, konfrontowałem różne podejścia z książek i sprawdzałem co dla mnie jest lepsze a co nie działa. Poznałem też wiele osób, które startują i trenują, leczą, doradzają itd.

    Z tego co zauważyłem to ludzie mają 2 podejścia do startowania w triathlonie: ukończyć tzw. ironmana (czyli pełny dystans: 4km pływania, 180km na rowerze i 42.5km biegu; czasem chodzi konkretnie o zawody z cyklu IRONMAN lub nawet Mistrzostwa Świata na Hawajach, czyli IRONMAN Hawaii World Championship - tu już poprzeczka bardzo wysoko) i potem często przestają lub też po prostu startowanie co roku dla przyjemności w różnych imprezach i czerpanie z tego max przyjemności przy mniejszym zaangażowaniu treningowym.

    Na tym etapie wspomnę jeszcze, że poza serią IRONMAN czy Challenge Family (czyli zawody raczej płaskie, w których startujący rywalizują z bardzo mocnym naciskiem na czas) pojawiła się też stosunkowo nowa seria Xtri World Tour (ta, w której ja biorę udział), składająca się z zawodów o mocno górzystych trasach, często w dość wymagających warunkach (zimno, mokro, stromo).

    Nie przedłużając już: ja zdecydowałem się kilka lat temu na pierwsze starty w okolicach Krakowa (olimpijka [czyli dystans 1.5km / 40km / 10km] Frydman Triathlon oraz Iron Dragon) a rok później już górskie "połówki" (czyli połowa dystansu IM: 2/90/21): Oravaman oraz Tatraman. Dalej sezon przed Norsemanem chciałem wystartować jeszcze w pełnym dystansie na jakichś górskich zawodach, ale nie wyszło. Jak widzicie więc - co sezon podwajałem dystans i upewniałem się, że zawody kończę w górnej połówce, czyli na luzie i z zapasem sporym.

    Pełnego dystansu nie zrobisz pozostając w zdrowiu bez opieki fizjoterapeuty - na to warto zwrócić uwagę. Podobnie - nie wystarczy jeździć na rowerze i biegać. Trzeba jeszcze dobrej opieki na basenie (chyba, że się pływa od dziecka i ma technikę) oraz spersonalizowanego planu na siłowni oraz ćwiczeń funkcjonalnych ogólnorozwojowych. Bardzo pomocna jest też joga - pozwala wsłuchać się w organizm i zapobiec przetrenowaniu (szczególnie istotne gdy trenuje się samemu bez trenera, który to wszystko ogarnia).

    W pierwszych sezonach warto te sprawy oddelegować specjalistom i po prostu chodzić na zajęcia (plan treningowy dostosowany do naszych celów i słabości wykonany przez specjalistów, siłownia pod okiem ogarniętej osoby, która zwróci uwagę na to czy wykonujemy prawidłowo ćwiczenia zapisane w planie [lub nawet dopomoże w modyfikacji planu], bardzo dobry, sportowy fizjoterapeuta, który regularnie zrobi ci przegląd i nie dopuści do grubszej kontuzji przy okazji pilnując aby twój rozwój fizjologiczny szedł w dobrym kierunku [czyli zamiast robić samą klatę i bice po prostu rozwiniesz się odpowiednio funkcjonalnie], trener na basenie, który ma doświadczenie w triathlonie [pływanie basenowe nie równa się pływanie na wodzie otwartej w grupie ludzi], dietetyk, ponieważ na długim dystansie organizm nie da rady na samym cukrze i węglowodanach..

    No sporo tego. Może się wydawać, że sport bardzo drogi, czasochłonny i bardzo trudny w realizacji swoich planów. Nic bardziej mylnego.

    Czytając książki, robiąc notatki i próbując zrozumieć ten sport jesteśmy w stanie sami całkiem sporą część tych spraw sobie ogarnąć. Przede wszystkim mam tu na myśli plan treningowy, który jest kluczem do startów. Układanie go pod siebie, dostosowywanie i ciągła dyskusja z samym sobą na temat tego jakie cele i w jaki sposób realizować jest niesamowitą sprawą. Oczywiście nauka tej umiejętności kosztuje sporo czasu, ale poważnie - warto :) Gdy ją posiądziemy to potem już ryzyko kontuzji mocno spadnie, a i nasze czasy na mecie będą lepsze.

    No i w końcu tytuły, z których czerpałem wiedzę:

    1. Pierwsza pozycja to darmowa książka "Pytania o triathlon" Dariusz Sidora. Bardzo polecam, ponieważ rozwiewa ona sporo mitów i daje też szansę przemyśleć jeszcze zanim się zabierzemy za treningi czy w ogóle warto i jak to wygląda: http://xtri.pl/trening/pytania-o-triathlon-darmowy-ebook-o-triathlonie-od-dariusza-sidora/

    2. Chyba najbardziej rozległy klasyk: Biblia Triathlonistów Joe Friela; ostatnie wydanie jest super (angielskojęzyczne, starsze wydania dostępne języku PL też są ok, tylko mniej uporządkowane); autor Joe Friel to bardzo znany w świecie sportów wytrzymałościowych trener, współzałożyciel TrainingPeaks (taka platforma do analizy treningów dla prosów i semi prosów): https://www.amazon.com/Triathletes-Training-Bible-Worlds-Comprehensive/dp/1937715442/ref=dp_ob_title_bk Jednak ta książka może być trochę przytłaczająca, bo opisano w niej praktycznie wszystko. Dobrze przeczytać na jesień przed rozpoczęciem sezonu tak aby sobie wszystko w głowie poukładać. Ta książka jest jednak trochę old - schoolowa.

    3. Well Built Triathlete Dixona: https://www.amazon.com/Well-Built-Triathlete-Turning-Potential-Performance/dp/1937715116 - to jest coś dla ludzi, którzy już startują, powyższą biblię przeczytali, mają całkiem spoko wyniki, jednak chcą lepiej a już odbijają się od ściany a powyższa biblia nie odpowiada na pytania dlaczego już nie mają takiego progresu. Dixon jest na prawdę świetnym autorem i triathlonistą (prowdzi zresztą znanych ludzi w ramach firmy PurplePatch).

    4. Strength Training for Triathletes Hagermana: trening triathlonowy bardzo mocno zależy od siły, którą człowiek jest w stanie wygenerować i mocy, którą dysponuje. Powyższe książki opisują dość dobrze kwestie treningu siłowego, jednak nie rozwiązują tego problemu systematycznie (tzn w Biblii jest opisane to dokładnie wraz z periodyzacją i ćwiczeniami, jednak dość skąpo a Dixon raczej omawia to ogólnikowo). Ta książka ten problem zupełnie rozwiązuje - opisuje wszystko od A do Z. Ja na jej bazuje już kolejny sezon i nic więcej po prostu nie potrzebuję: https://www.amazon.com/Strength-Training-Triathletes-Triathlon-Endurance/dp/1937715310

    5. Primal Endurance Marka Sissona. Powyższe książki mogą trochę przytłoczyć bo dają sporo wiedzy, czasem nie do końca się ze sobą zgadzają plus człowiek musi się jeszcze zastanowić dobrze co tak na prawdę chce osiągnąć, bo bez konkretnych celów to albo się przetrenuje albo wypali w dość krótkim czasie. Dodatkowo dobrze też jest zastanowić się nad żywieniem, które jest przecież bardzo istotne. Te problemy opisuje ta książka w bardzo dobry sposób: https://www.amazon.com/Primal-Endurance-chronic-carbohydrate-dependency/dp/1939563089

    6. Super dodatkiem jest też https://www.amazon.com/Beyond-Training-Mastering-Endurance-Health/dp/1628600128 - dzięki tej książce można powyższą wiedzę bardzo dobrze usystematyzować i dostosować pod swoje potrzeby. Książka tak na prawdę mówi jak nie spierdolić sobie życia treningami :)

    7. Dla nerdów takich jak ja spędzających sporo czasu przed komputerem jest jeszcze pozycja, która imo jest cholernie ważna: https://www.amazon.com/Deskbound-Standing-Up-Sitting-World/dp/1628600586 - bardzo istotna jak chce się osiągać dobre wyniki w sporcie i zmniejszać ryzyko kontuzji. Dzięki niej będziemy się więcej ruszać na codzień, mniej leżeć przed TV oraz zrobimy wiele, aby praca przy biurku tak bardzo nam nie szkodziła.

    8. Prawie na koniec - super pozycja dostarczająca niskopoziomowej wiedzy na temat tego jak organizm funkcjonuje, jaki wpływ na jego działanie na poziomie mikrokomórkowym mają treningi - pozycja dość naukowa: https://www.amazon.com/Developing-Endurance-Performance-Conditioning-Association/dp/0736083278

    9. I już na prawdę na koniec: jeśli opisane w powyższych książkach ćwiczenia core nie wystaraczają albo chcesz zbudować pod siebie bardzo ukierunkowane zestawy ćwiczeń. to następująca książka bardzo dokładnie opisuje w jaki sposób określić swoje niedoskonałości oraz jak je poprawiać. Książka wg. mnie bardziej dla fizjoterapeutów lub osób, które bardzo mocno chcą zrozumieć jak działa ich ciało i jak je usprawnić: https://www.amazon.com/Developing-Performance-National-Conditioning-Association/dp/0736095497

    To tyle - postuję to publicznie, żebyście mogli spokojnie udostępniać swoim triathlonowym znajomym. Powodzenia w startach!

    #sport #bieganie #plywanie #kolarstwo
    pokaż całość

    źródło: IMG_8399.JPG

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej, jestem osoba otyla z wieloma kompleksami. Jednak dosc juz tego, malymi krokami chce sie naprawic. Mozecie polecic we Wroclawiu jakis basen, ktory jest malo uczeszczany? Chcialbym na niego chodzic 2 razy w tygodniu w godzinach wieczornych. Bardzo mi zalezy na poczatku, aby cieszyl sie mala popularnoscia, musze sie oswoic. Moze jakis szkolny?

    #plywanie #wroclaw #trening #mikrokoksy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    Pływanie to chyba najlepszy sport na świecie. Pływasz i niby jest to męczące ale jest to przyjemny wysiłek, wiec się nie zatrzymujesz. Nie jest ci gorąco bo woda jest dość zimnawa, a jak juz się zasapiesz i potrzebujesz chwile na odpoczynek to wystarczy 30 sekund i jestes gotowy płynąc dalej. Chyba żaden sport mnie tak nie uspokajał

    #plywanie #sport #takaprawda #basen pokaż całość

  •  

    18081,71 - 6,06 = 18075,65

    6km + spr

    No i przyszedl czas na roztrenowanie. Tempo leniwe, choc rwalo do przodu. Do konca listopada 15km max tygodniowo. Po drodze moze #squash #rolki albo #plywanie :)

    #bieganie #biegajzwykopem

    Statystyki:

    Dystans: 6.06 km
    Czas: ◷00:36:45
    Średnie tempo: 6:03 min/km
    Średnia prędkość: 9,90 km/h
    Kalorie: 0 kcal
    Średni puls: ❤134.3bpm
    Maksymalny puls: ❤150bpm

    #sztafeta #ruszwroclaw
    pokaż całość

  •  

    836610 - 2520 = 834090

    #plywajzwykopem

    A na początku roku miałem problem żeby przepłynąć 50 metrów bez zatrzymywania się :) #plywanie

  •  

    No do chuja mam 23 lata i nie umiem pływać ja pier jaki wstyd nawet 7 latki umieja..chyba sie zajebie

    #przegryw #stulejacontent #oswiadczenie #spierdolenie #zalesie #plywanie

  •  

    #plywajzwykopem #plywanie #basen #studbaza

    Hej misiaczki.

    Zacznę może od tego, że nigdy nie przejawiałem talentu do pływania.

    Gdy miałem 8-9 lat mame zapisała mnie do szkółki nauki pływania dla dzieci.
    Niby tam się czegoś nauczyłem, jednak po roku byłem jednym z najsłabszych (jeśli nie najsłabszy) z całej mojej grupy i pod względem stylu jak i szybkości w przepłynięciu basenu.

    Bardzo mnie to zniechęciło i poprosiłem mame żeby mnie wypisała z tych zajęć.

    Od tamtej pory miałem okazję popływać czy to na basenie/kąpielisku czy jeziorze może 2-3 co roku.

    Pamiętam, gdy miałem może z jakieś 12-13 lat byłem z rodziną w aquaparku. Poszedłem potaplać się do basenu olimpijskiego.
    Po chwili podszedł do mnie ratownik i powiedział, żebym wyszedł z tego basenu bo "styl mojego pływania jest tragiczny".
    Nie ukrywam, że bardzo zabolały mnie te słowa.

    Basen przepłynę, ale nie ukrywam, że styl pozostawia bardzo dużo do życzenia.

    Od 2013 roku nie byłem na basenie.

    W tym roku akademickim rozpoczynamy wuefy.

    Postanowiłem, że nauczę się pływać. Zapisałem się na wf z doskonalenia pływania na dodatek chcę chodzić na pływanie na AZS.

    Zaczynam w najbliższy piątek. Trzymajcie kciuki żebym wreszcie nauczył się dobrze pływać. Obiecałem sobie, że się nauczę i gdy tylko będzie możliwość to będę chodził na basen by szlifować tę dyscyplinę.

    Jeszcze pytanie do osób #soczewki Jak radzicie sobie z chodzeniem na basen? Bo wiem, że raczej niemożliwe jest pływanie z soczewkami.
    pokaż całość

  •  

    Co za koleś (ʘ‿ʘ) i pomyśleć, że ja nawet łba nie zanurze, bo boje się że trupka zobacze
    #nurkowanie #plywanie

    źródło: youtu.be

  •  

    Z takich ciekawostek, to dieta Michaela Phelpsa obejmowała... 12 tysięcy kalorii dziennie.

    #dieta #mikrokoksy #plywanie #ciekawostki

    źródło: phelps-diet.jpg

  •  

    Mireczki, zanim wykąpiecie się podczas przyszłych wakacji w jakimś ciepłym zagranicznym jeziorku, rzece, wodach termalnych itp. to pomyślcie sobie, że mogą w nich żyć pierwotniaki Naegleria fowleri te małe paskudztwa po wpłynięciu do nosa przenikają przez wypustki komórek węchowych do mózgu. Prowadzi to do zapalenia mózgu i opon mózgowo rdzeniowych. Przyczyna choroby jest bardzo ciężka do zdiagnozowania, objawy pojawiają się około tygodnia po zakażeniu a śmierć następuje najcześciej po 72 godzinach od wystąpienia objawów. Tak, śmierć od wykąpania się w jeziorze ( ͡° ͜ʖ ͡°) A co ciekawe nie ma leków dedykowanej tej chorobie a śmiertelność wynosi 95%. Żebyście nie czuli sie zbyt pewnie to powiem wam, że pierwotniak ten był znajdowany również w zbiornikach wodnych w Polsce a w Czechach zmarło od niego 16 pływaków. Miłej kąpieli ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #ciekawostki #zdrowie #medycyna #plywanie #sport
    pokaż całość

    +: dajmi, r........................a +304 innych
  •  

    MAM PRYWATNY BASEN W CHACIE ZAPRASZAM NA MAŁE PŁYWANKO

    DZIĘKUJĘ PAN PRALEK

    pokaż spoiler Chuju (╥﹏╥)


    #zalesie #gorzkiezale #pranie #basen #plywajzwykopem #plywanie

    pokaż spoiler #pranie obserwują 4 osoby co do kurwy XDDD
    pokaż całość

  •  

    Sebastian Karaś próbuje przepłynąć Bałtyk.

    Postępy można śledzić na fb https://web.facebook.com/100km.sebastian.karas/ .Trasę łodzi towarzyszącej pływakowi można śledzić na poniższej stronie. Wystarczy przybliżyć na mapie Kołobrzeg, a tam obok brzegu odnaleźć różową strzałkę skierowaną w stronę Bornholmu (to oznaczenie łodzi James Cook).
    https://www.vesselfinder.com/

    #fotografia #sport #polska #ciekawostki #plywanie #earthporn #morze #baltyk #exploworld
    pokaż całość

  •  

    Witajcie!

    Sportowy Raport Dnia - 27.07

    1. Aż 4 Polaków awansowało do półfinałów Mistrzostw Świata w pływaniu. O finał powalczą: Paweł Juraszek (50 m st. dow.), Aleksandra Urbańczyk (50 m mot.), Konrad Czerniak oraz Jan Świtkowski (obaj na 100 m mot.).

    2. Podczas treningu Barcelony doszło do przepychanek pomiędzy Neymarem, a nowym zawodnikiem Dumy Katalonii - Nelsonem Semedo. Sytuacja podsyciła spekulacje transferowe, dotyczące dołączenia Brazylijczyka do PSG.

    3. Wisła Kraków wraz z Tele-Foniką wydała oświadczenie, że temat ewentualnej sprzedaży klubu jest zamknięty.

    4. Cracovia kusi Patryka Lipskiego, który pod koniec poprzedniego sezonu rozwiązał kontrakt z Ruchem Chorzów, podaje Przegląd Sportowy.

    5. Podczas powitalnej konferencji prasowej nowego Generalnego Managera - Kobyego Altmana, Cleveland Cavaliers nie potwierdzili żądania transferu Kyriego Irvinga i dementowali plotki o konflikcie między swoimi gwiazdorami.

    6.Napastnik reprezentacji Hiszpanii Diego Costa najprawdopodobniej odejdzie tego lata z Chelsea. Drużyną zainteresowaną snajperem The Blues jest odbudowujący swoją potęgę AC Milan, podaje Sky Sports.

    Zapraszamy do obserwowania #abuchatsport

    Do jutra!

    #sport #pilkanozna #transfery #plywanie #barcelona #neymar #laliga #ekstraklasa #wislakrakow #cracovia #nba #chelsea #acmilan
    pokaż całość

    •  

      @AbuchatSport: ale już info, że zarząd Milanu leci do Szwajcarii, gdzie swoje przygotowania do sezonu kontynuuje BVB to już nie zamieściliście...

      Aubameyang nadal jest opcją dla Milanu, a Diego Costa podobno był zaproponowany Rossonerim tylko jako półroczne wypożyczenie, bo od stycznia wędruje do Hiszpanii (koniec zakazu transferowego Atletico).
      Fassone i Mirabellego takie rozwiązanie nie interesuje, więc dopóki nie odpadnie zimowe przejście do Madrytu, dopóty nie widzę Costy w Milanie.
      pokaż całość

  •  

    Witajcie!

    Sportowy Raport Dnia

    1. Kylian Mbappe trafi do Realu Madryt, podaje hiszpański dziennik Marca. AS Monaco miałoby zarobić astronomiczną kwotę 150 milionów euro + 30 milionów w ewentualnych bonusach, zależnych od osiągnięć zawodnika.

    2. Derrick Rose dołączył do Cleveland Cavaliers. Były MVP sezonu regularnego podpisał 1-roczny kontrakt za minimum dla weterana (2,1 mln $).

    3. Wojciech Wojdak z drugim najlepszym czasem (7:46.39) awansował do środowego finału 800 m stylem dowolnym podczas Mistrzostw Świata w Budapeszcie.

    4. Zagłębie Lubin w ostatnim meczu 2 kolejki Ekstraklasy pokonało 1:0 Śląsk Wrocław. Lubinianie wraz z Wisłą Kraków i Jagiellonią Białystok, zgromadzili po 6 pkt i przewodzą w tabeli.

    5. Sky Sports podaje, że Barcelona wkrótce złoży drugą ofertę za pomocnika Liverpoolu Phillipe Coutinho. Pierwsza opiewała na 72 mln funtów i została z miejsca odrzucona przez "The Reds".

    6. Darko Jevtić odpocznie od piłki nożnej przez minimum 8 tygodni. Szczegółowe badania po meczu z norweskim Haugesund wykazały urazu stawu skokowego.

    7. Dzisiaj rozlosowano pary 1/16 finału Pucharu Polski. Za hit pierwszej rundy można uznać spotkanie Lecha Poznań z Pogonią Szczecin. Pierwsze mecze 8-10 sierpnia.

    Zapraszam do obserwowania tagu #abuchatsport

    Do usłyszenia jutro

    #sport #pilkanozna #transfery #wislakrakow #lechpoznan #pogonszczecin #zaglebielubin #pucharpolski #jagiellonia #laliga #premierleague #fcbarcelona #lfc #liverpool #plywanie #realmadryt #nba
    pokaż całość

  •  

    Gdy ciągle ci za mało tego co masz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #fotografia #sport #plywanie

    źródło: 1.jpg

  •  

    #triathlon #bieganie #rower #plywanie #mietkow

    Zebralem sie w koncu zeby podsumowac moja przygode z triahlonem :)

    Triathlon mialem w glowie juz od kilku lat. W listopadzie 2016 rozpoczalem przygotowania do startu.

    Plywanie - umialem plywac dobrze zabka. Od listopada raz w tyg. mialem lekcje z instruktorka, zeby nauczuc sie kraula. Poczatki byly ciezkie, nie moglem przeplynac 2 dlugosci basenu, problemy z oddychaniem. Ale po paru miesiacach nastapilo przelamanie i od tamtej pary plywalem juz swobodnie kilkadziesiat basenow.

    Rower - startowalem praktycznie od zera, rekreacyjnie jezdzilem na MTB, szosy nie mialem. Kupilem dopiero na wiosne i tez za duzo nie pojezdzilem porzadnych treningow.

    Bieganie - tu bylo zdecydowanie najlepiej, w 2016 sporo biegalem, mialem za soba dwa polmaratony wiec o bieganie bylem bardzo spokojny. Jak sie okazalo za bardzo ;)

    Wiec trenowalem sumiennie od listopada, srednio po 4 jednostki treningowe w tygodniu. Czasami piec. Zdarzylo mi sie rano zrobic basen, wieczorem rower czy bieganie. Teraz z perspektywy czasu widze, ze za malo zakladek rower+bieganie robilem. Tylko dwie.

    Debiut mialem w Mietkowie 11 czerwca 2017 na dystansie 1/4 IM (Iron Man) czyli 950m plywania, 45km rower i 10.5km bieg. Jest to dystans najbardziej zblizony do olimpijskiego - z ta roznica ze na olimpijskim jest 1500m plywania, 40km rower, 10km bieg.

    START
    Na miejsce przyjechalem dzien przed startem, w sobote, akurat zalapalem sie na wyniki i rozdanie medalow na sztafecie (3 osoby startuja na wspolny wynik - jedna osoba plywa, inna rower inna biegnie) i dystansie 1/8 IM. Super atmosfera - podjar z mojej strony ogromny, super bylo w koncu tu byc :) Odebralem pakiet startowy, kupilem pasek na numer i poszedlem testowac wypozyczona pianke bo wlasniej nie mialem. Od razu po wejsciu do wody zobaczylem, ze jest niesamowita roznica w plywaniu w piance. Duza wyporność. Plywalo sie tez nieporownywalnie lepiej, pianka wrecz unosila cie na wodzie. Bardzo mnie to optymistycznie nastroilo przez startem. Zrobilem jeszcze mala przejazdzke na rowerze i na ten dzien zakonczylem aktywnosci fizyczne:) Wieczorem jeszcze odprawa zawodnikow, gdzie organizator omawial trase, strefe zmian, co robic, a czego nie.

    Dzien startu to juz mega zajawka :) Na parkingu kilkaset zawodnikow rozpakowujacych swoje sprzety i caly majdan. Kazdy zajawiony tym sportem, kazdy poswiecil sporo zycia zeby doprowadzic swoje cialo (i glowe!!!) do ukonczenia tego wyscigu. Pierwszy raz na zywo widzialem rowery kosy za kilkadziesiat tysiecy. Moja uzywana szosa wygladala conajmniej skromnie :) Ale oczywiscie wogole sie tym nie przejmowalem. Bylem aboslutnie zafascynowany startem i szczesliwy, ze to w koncu sie dzieje. 7 miesiecy mocnego rezimu treningowego, porannego wstawania na basen i w koncu przyszedl ten dzien. Spakowalem graty i poszedlem zostawic rower do strefy zmian. Dobrym pomyslem bylo kupienie torby termoaktywnej i zostawienie w niej kilku butelek wody. Tego dnia byl maksymalny upal, wiec taka zimna woda po plywaniu czy rowerze to byla abrozja. Kilkukrotnie przejrzalem czy wszytskie potrzebne rzeczy mam w strefie zmian, poukladalem wszystko potrzebne na rower, na bieganie, przykleilem zele energetyczne do roweru... zorientowalem sie, ze nie mam izo zadnego, zapomnialem swoich tabletek musujacych, ale stwierdzilem, ze przezyje o wodzie ;)

    Po ostawieniu roweru poszedlem po pianke i na rozgrzewke na plaze. Jako jedyny chyba rozgrzewalem sie w piance, ale juz nie chcialo mi sie jej zdejmowac ;) Po rozgrzewce poplywalem pare minut, ponownie mialem super wrazenie plywania w piance. Gotowy do startu! Ustawilem sie nieco z boku i z tylu, zeby nie brac udzialu w tej pralce, czyli kopaniu i zamieszaniu przy starcie. Start byl wspolny, kikaset osob na raz... Slyszalem, ze paru gosci kolo mnie mowilo, 'najgorsze to plywanie, zeby tylko jakos doplynac'. Jako, ze po tych wielu miesiacach plywania czylem sie juz bardzo dobrze w wodzie + wrazenia z pianka - postanowilem sie jednak przesunac troche do przodu ;) Start za 3 min... za 2... za 1... 30sek... krzyknalem cos zagrzewajacego do walki i zaczalem klaskac. Reszta zawodnikow ruszyla w moje slady. Super uczucie :) Nie wiem czy to ja faktycznie bylem prowodyrem, ale zbieglo sie to razem ;)

    3...2....1.... i ruszylismy!!! Nie bylo zle! Smyrniecie reka, noga tu i owdzie, ale obylo sie bez kopniakow. Dobrze mi sie plynelo, staralem sie znalezc sobie korytarz za kims rowno plynacym. Plynalem równo, pewnie, co jakis czas przechodzilem do zaby na kilka ruchow, zeby poprawic nawigacje. Raczej nie zbaczałem bardzo z trasy, cały czas miałem bojki na oku i miejsce nawrotki. Po nawrotce też juz psychicznie duzo lepiej, ze teraz juz ostatnia prosta ;) Z wody wyszedlem z rewelacyjnym na mnie czasem niecalych 18min, gdzie na treningach nie schodzilem ponizej 20min. Troche niedowierzalem zegarkowi, ale zobaczylem, ze faktycznie sporo zawodnikow jest jeszcze w wodzie. Przy wybiegu mega doping ludzi, mocno wypatrywalem dwojki znajomych ale ich nie moglem znalezc.
    Dobieg do strefy zmian spory, ok. 500m! Na boso:) i w piance :)

    Aha - dwa slowa o stroju. Nie mialem stroju triathlonowego - mialem startowac w kapielowkach, potem przebrac sie w spodenki rowerowe i pozniej w biegowe. Za namowa kilku ludzi z mirko zrezygnowalem z tego slabego pomyslu, przebieranie sie to strata czasu i niepotrzebne nerwy na starcie. Zdecydowalem od poczatku do konca byc w spodenkach biegowych - sprawdzilo sie to bez problemu i nie musialem sie przebierac ani razu.

    Wiec strefa zmian poszla mi gladko, szybki żel, zimna woda do pojemnikow na bidony, buty i już lecialem z rowerem na trase. Na pierwszym zakrecie w koncu uslyszalem znajomych "Dajesz bumszeeeen, super czas!!". Kurde, czyli faktycznie to plywanie mi dobrze poszlo - pomyslalem ;) Jechalem dosyc mocno jak na mnie, krecilem caly czas srednia w okolicach 30km/h. Mimo to praktycznie caly czas wyprzedzali mnie inni zawodnicy na swoich pieknych rowerach. Słabi pływacy, świetni rowerzyści :) Az milo bylo ich ogladac, podobnie jak czolowke ktora widzialem juz po nawrotce. Herosi.
    Dobrze mi sie jechalo caly czas, stwierdzilem, ze powalcze o srednia 30km/h... nie odpuszczalem na podjazdach, a bylo kilka konkretnych, ciagnalem na zjazdach. Cieszylem sie malownicza trasa. Jedyny lęk mialem przed awaria... kilku rowerzystow widzialem kombinujach na poboczu, a nawet widzialem jedna (niegrozna) wywrotke. Mikro zawal przezylem jak przy zmianie przerzutek spadl mi lancuch, ale na szczescie nie musialem sie zatrzymywac, wskoczyl po chwili na miejsce.
    Smażyło niemiłosiernie, piłem cały czas praktycznie, zdjadłem kolejny żel i później batonika. Dobrze mi się kręciło, wiedziałem, że jeszcze czeka mnie 10km biegu, na ktory musze przyznac czekam ze spokojem i niecierpliwoscia, wiedzialem, ze bedzie to wisienka na torcie:) Rower dokreciłem na sredniej 29km/h co było dla mnie małym sukcesem, nigdy wczesniej nie utrzymałem takiej średniej.

    Kolejna wizyta w strefie zmian - tym razem bardzo krótka, zmiana butów i do biegu! Niestety zapomniałem czapeczki, czego później żałowaniem, bo słońce dawało czadu. Pamiętałem, żeby sie nie podpalać na pierwszym kilometrze, bo nogi ponoć mocno niosą po rowerze. Wydawało mi się, że biegnę bardzo wolno a jednak zrobilem 4:46 co jest jak na mnie mocnym tempem. Troche zwolnilem, biegło mi się trochę cieżej, ale kolejny kilometr przyniosł 4:48 wiec caly czas dobrze. Ale cos czulem, ze jest nie tak. Robilo sie po prostu ciezko. Sprawdzilem tętno, bardzo niskie ok. 155. Wiec myśle nie świruj tylko biegnij :) I wtedy pojawila sie ona - ściana schodów - podbieg na zapore wodną. Ciężki pionowy podbieg po schodach. Zacząłem żwawo, po dwa stopie, potem co jeden, potem marsz. Na górze ulga, ale nogi dostały na maxa. Trzeci kilometr skonczylem tempem 5:58 - taki miedzyczas byl dla mnie małą osobistą porażką. Zrobiło się mega ciężko, nogi nie podawaly, był mega żar z nieba, na każdym punkcie wodnym wylewalem na siebie dwa kubki wody, dwa kolejny piłem. Jak każdy zreszta, wolontariusze nie nadążali podawać wody. 4km to czas 5:33. Tętno na przedziwnym poziomie 140-160 - wtedy dopiero zdałem sobie sprawe, ze po prostu nogi nie wytrzymaly, ze za mocno poplynalem, za mocno rower i generalnie za duże YOLO, nie rozłożylem po prostu sił :)
    Na piątym kilometrze była nawrotka - wiedziłem, ze tam są moi znajomi, więc wzialem sie w garść, otrząsnąlem sie troche i zaczalem cos biec w koncu, 5:11. Super otuchy dodali mi kibice, naprawde to pomaga!!! 6km to 5:34, 7km włączyłem po płaskim 4:57, ale w głowie mialem podbieg po schodach, ktory na mnie zaraz czekał. Mocne rozczarowanie i osłabienie, ze przed schodami skonczyla sie woda na punkcie żywieniowym... 8km za podbiegiem skonczylem z czasem 6:13... z nogami było już slabo, ale w koncu to traithlon i to na co czekałem tyle miesiecy - wiedzialem, ze za chwile bedzie słodka chwila mety! kolejne kilometry 5:47 i 5:36 i ostatnie 500m do mety! Oczywiscie odzyskałem siły, uśmiech na gębie, meta coraz blizej, coraz wiecej ludzi, slysze swoje imie krzyczane przez znajomych i spikera... wbiegam na mete usmiechniety z rękoma w górze.... przeszczęsliwy :)

    Całosc koncze czasem poniżej 2h55min. Co daje mi pozycje ok. 330/530 w kategorii OPEN.

    Podsumowując... bylo MEGA!! Do tej pory gęba mi się śmieje i zawsze bede wspominal ten pierwszy start z radoscia :)

    Wysiłek okazał sie duzy mocniejszy niz myslalem. Na papierze te odleglosci nie robily na mnie wiekszego wrazenia. Życie zweryfikowało :)
    Triathlon polecam każdemu, można juz zacząć od dystansu 1/8 IM, ktory jest osiagalny dla kazdego po kilku miesiacach treningu.
    Ale traithlon to też sporo wyrzeczeń, jednak sporo czasu wolnego trzeba poswiecic na treningi, luzne przejazdzki ze znajomymi zamieniasz na treningi. Ostatnio bylem sie przejechac ra rowerze, bez planu, bez zegarka... piekna sprawa.
    Trzeba też trzymać reżim bezalkoholwy, co u mnie średnio się udawalo, bo jednak prowadze jeszcze zycie mocno rozrywkowe i czesc treningow szła po prostu w piach :) Ale bylo warto!!! Polecam każdemu!! Wszytsko z głową!

    Dzieki wszytskim ktorzy, kiedykolwiek udzielili sie w moich wątkach przez te ostatnie kilka miesięcy!

    @SprzedajeInformacje: @srlslyNOT: @hard1: @Lordon: @Hank85: @viav: @walter21: @lilafro: @quiksilver: @lilafro: @szanowny_pan_andrzej: @berbell: @niziu: @viruzzet: @arael: @nikifor:

    Filmiki ze startu (sobota + niedziela)
    https://www.youtube.com/watch?v=t9oQVhELe58&feature=youtu.be
    pokaż całość

  •  

    Zwyczajowo.

    Od dziś, do początku SIERPNIA mnie nie ma. Znikam na (jak dotąd) najbardziej upragnionej, największej i najdłuższej wędrówce w moim życiu. Prawie 1000 km Wisłą z Krakowa do Gdańska! Na replice XV-wiecznego galara! Wielki dziewiczy rejs Kraków-Gdańsk galarem Boudicca! - zaczyna się!

    I znów czarodziej i banda krasnoludów wyciągnęli mnie z domu. Więc jeśli Wisła płynie przez Wasze miasto - zawitam tam. Najpewniej na chwilę przycumuję. Zawsze zapraszam.

    Galar Boudicca następny miesiąc będzie moim domem.

    https://www.facebook.com/events/1764146236946706/

    DO ZOBACZENIA!

    #plywanie #wisla #zagle #pasja #zainteresowania #chwalesie
    pokaż całość

  •  

    Toniemy po cichu....

    Tonący nie wygląda jakby się topił
    Kapitan wskoczył do wody w ubraniu, prosto z kabiny i zaczął płynąć sprintem w kierunku ofiary. Jako były ratownik skupił swój wzrok na ofierze, kiedy płynął prosto na ludzi, którzy pływali między plażą, a zakotwiczoną łódką. "On chyba myśli, że się topisz", powiedział mąż do żony. Wcześniej pryskali na siebie wodą, ona krzyczała, ale teraz już znieruchomieli stojąc po szyję w wodzie na piaskowej mieliźnie. „Przecież wszystko jest w porządku, co on wyprawia?", zapytała żona, nieco zirytowana. Mąż krzyknął „Wszystko w porządku!" machając do kapitana, żeby zawrócił, ale ten dalej twardo płynął w ich kierunku. „Z drogi!" krzyknął, gdy przepływał między nimi. Dokładnie trzy metry za ich plecami, topiła się ich dziewięcioletnia córeczka. Już bezpieczna w ramionach kapitana wybuchła płaczem, "Tatusiu!"

    W jaki sposób kapitan rozpoznał z trzydziestu metrów coś, czego nie zauważył ojciec z trzech? Tonięcie nie wiąże się z głośnym pluskiem i wołaniem o pomoc jak uważa większość ludzi. Kapitan przeszedł szkolenie jak rozpoznać tonącego, prowadzone przez ekspertów z wieloletnim doświadczeniem. Ojciec wiedział jak wygląda tonący z telewizji. Jeśli spędzasz czas na wodzie lub w jej pobliżu musisz mieć pewność, że ty i twoja załoga wiedzą na co zwrócić uwagę, gdy ktoś znajduje się w wodzie. Dziewczynka nie wydała z siebie najcichszego dźwięku kiedy tonęła. Jako były ratownik nie byłem zdziwiony, gdy usłyszałem tę historię. Ludzie toną w ciszy. Machanie rękami, pryskanie wodą i krzyk podczas takich dramatycznych chwil można zobaczyć tylko w telewizji. W realnym życiu to naprawdę rzadkość.

    Instinctive Drowning Response - jak określił to dr Francesco A. Pia, jest tym, co ludzie robią, by uniknąć utopienia się. To nie wygląda tak, jak sobie większość ludzi wyobraż. Nie ma rozbryzgiwania wody, machania rękami, krzyczenia i wołania o pomoc. Żeby lepiej sobie wyobrazić jak mało dramatycznie wygląda topienie się pomyśl nad tym: utonięcie jest na drugim miejscu jeśli chodzi o przyczynę wypadków śmiertelnych u dzieci poniżej 15 roku życia. Z 750 dzieci, które utopią się w przyszłym roku 375 utonie nie dalej niż 20 metrów od rodziców lub innych dorosłych. W dziesięciu procentach przypadków rodzic widzi tonące dziecko, ale nie zdaje sobie z tego sprawy!

    Dr Pia opracował listę wskazówek jak rozpoznać tonącego:
    Poza rzadkimi przypadkami ludzie, którzy toną, fizycznie nie są w stanie wołać o pomoc. Nasz układ oddechowy został stworzony do oddychania. Mowa pełni drugorzędną funkcję. Żeby coś powiedzieć proces oddychania musi przebiegać sprawnie i nie być niczym zakłócony.
    Usta tonących na przemian znajdują nad i pod poziomem lustra wody. Nie znajdują się ponad powierzchnią wystarczająco długo, by zrobić wydech, wdech i jeszcze krzyknąć po pomoc.
    Tonący oddychają bardzo szybko chcąc nabrać powietrza zanim znów znajdą się pod wodą. Nie są w stanie krzyczeć.

    Tonący nie potrafią machać rękami po pomoc. Odruchowo rozkładają ramiona i wykonują ruchy pozwalające utrzymać się na powierzchni, by móc oddychać.
    Tonący nie potrafią kontrolować ruchów rąk. Nie są w stanie się uspokoić i machać rękami po pomoc, płynąć w kierunku ratującego lub złapać się koła ratunkowego.
    Od początku do końca ich ciało znajduje sie w pionowej pozycji, nie potrafią machać nogami. Ludzie, którzy toną walczą na powierzchni wody przez 20 do 60 sekund zanim pójdą pod wodę.
    To oczywiście nie oznacza, że osoba krzycząca o pomoc nie potrzebuje pomocy - oni doświadczają tzw rozpaczy wodnej. Nie trwa to długo, ale w przeciwieństwie do prawdziwego topienia się, ofiary potrafią ułatwić zadanie ratownikom, bo są w stanie chwytać przedmioty takie jak lina itd.

    Zwróć uwagę na poniższe oznaki:
    * Głowa w wodzie, usta na poziomie lustra wody
    * Głowa przechylona do tyłu i otwarte usta
    * Szklane oczy i puste spojrzenie
    * Zamknięte oczy
    * Włosy opadające na czoło lub oczy
    * Nogi nie pracują, pozycja pionowa
    * Gwałtowne łapanie powietrza
    * Nieudane próby płynięcia w określonym kierunku (osoba próbuje płynąć, ale stoi w miejscu)
    * Próby płynięcia na plecach

    Więcj jeśli członek załogi wypadnie za burtę i wszystko wygląda ok - nie bądź tego taki pewien. Czasami najczęstszą oznaką, że ktoś się topi jest to, że na to nie wygląda. Mogą wyglądać jakby „kroczyli" w wodzie i patrzeli w kierunku pokładu. Jak się upewnić? Zapytaj "Wszystko w porządku?". Jeśli taka osoba nie potrafi odpowiedzieć - prawdopodobnie się topi. Jeśli patrzy na Ciebie pustym spojrzeniem - całkiem prawdopodobne, że zostało ci 30 sekund, by ją uratować. Do rodziców: dzieci, które bawią się w wodzie robią hałas. Jeśli ucichną podpłyń do nich i dowiedz się co jest grane.
    #plywanie #morze #wakacje #ratownictwo #pomoc
    Autorem tekstu jest Mario Vittone, tekst skopiowany z Medkursy.pl
    pokaż całość

    źródło: image.jpeg

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów