•  

    Temperatury w Skandynawii.
    Ludzie myślą, że w Szwecji czy Norwegii jest zimniej niż w Polsce, ale to nie do końca prawda. Tereny z których wywodzą się Skandynawowie czyli najbardziej zaludnione, południowe części Szwecji czy Norwegii (nie mówiąc o Danii) mają temperaturę właściwie taką jak w Polsce, a niektóre miejsca są cieplejsze niż większość miejsc w Polsce. Do tego na południowych wybrzeżach Skandynawii jest o wiele więcej dni słonecznych niż w Polsce. Wyraźnie zimniej jest tylko na północy Skandynawii gdzie jednak mieszka bardzo mało ludzi.

    Klimat południowej Szwecji jest nawet cieplejszy niż klimat w środkowej Polsce np. Warszawie, nie mówiąc o Suwałkach. Spokojnie latem bardzo można się opalić w Skandynawii.

    Oto wykres temperatur (średnie wieloletnie) dla losowej miejscowości Hörby w Skanii (płd. Szwecja) i dla Suwałk:
    http://www.yr.no/place/Sweden/Scania/H%C3%B6rby/statistics.html?spr=eng
    http://www.yr.no/place/Poland/Podlachia/Suwalki/statistics.html

    Jak widać zimy w południowej Szwecji są znacznie cieplejsze niż Polsce. Podobnie wygląda jak porównamy z Warszawą. A to jedynie losowa miejscowość, nie najcieplejsza w kraju.

    Rekord temperatury w Szwecji to +38 stopni ciepła (w Polsce 40 stopni), ale praktycznie co roku zdarzają się bardzo upalne dni w Szwecji, Danii czy Norwegii.

    Obecnie w Oslo jest cieplej niż w Warszawie:
    https://www.yr.no/sted/Polen/Masovia/Warszawa/
    https://www.yr.no/sted/Norge/Oslo/Oslo/Oslo/

    Na zdjęciu winnica Hällåkra, Szwecja.
    Południowa Szwecja to jeden z najbardziej wysuniętych na północ regionów gdzie są winnice, hoduje się winorośle i produkuje się wino. Chyba jedyne miejsce w Skandynawii.

    #szwecja #norwegia #polska #pogoda #klimat #geografia #ciekawostki #europa #przyroda #nauka #podroze #temperatura #swiat #wino #historia #fotografia #skandynawia
    pokaż całość

  •  

    55 kg plecak gotowy, łuk w drugą łapę i w drogę. Żona się martwi czy wrócę cały. Powinienem xDD
    #podroze #rekonstrukcjahistoryczna #pkp #tagujenanocnej

  •  

    Zamek Aragoński na wyspie Ischia.

    Ischia to niewielka wyspa we Włoszech, położona na północnym krańcu Zatoki Neapolitańskiej około 25 kilometrów od centrum zabytków jest tu usytuowany we wschodniej części wyspy na wysokiej malowniczej powulkanicznej skale okazały zamek Aragoński. Jego początki sięgają 474 roku p.n.e. kiedy to z rozkazu tyrana Geli - Hierona I wzniesiona została tu pierwsza warownia. Na przestrzeni wieków zamek wielokrotnie przechodził z rąk do rąk. Władali nim kolejno Rzymianie, Wizygoci, Wandalowie, Arabowie, Normanowie i Andegaweni. W 1441 roku ówczesny król Aragonii, późniejszy król Neapolu Alfons V Aragoński ufortyfikował zamek, a także zlecił wybudowanie przeszło 200 metrowej kamiennej grobli łączącej mury zamku z pozostałą częścią wyspy. W tym czasie warownia służyła jako schronienie dla miejscowej ludności przed ciągłymi atakami piratów. Obecnie zamek stanowi ważne centrum kulturalne i turystyczne wyspy, w którym regularnie organizowane są różnego rodzaju wystawy i koncerty. Z tarasu widokowego znajdującego się na jego wieży rozpościera się przepiękna panorama pobliskiego Ischia Ponte.

    pokaż spoiler http://navtur.pl/place/show/2344,zamek-aragonski


    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #fotografia #ciekawostki #architektura #zamki #zameknadzis #exploworld #gruparatowaniapoziomu #podroze #wlochy #earthporn
    pokaż całość

  •  

    Dziś druga część mojej przygody, czyli jak uniknąłem brazylijskiego aresztu dla nielegalnych imigrantów po tym jak policja nie wpuścila mnie za granicę Brazylijską.

    Wpis można znaleźć TUTAJ.

    Jeśli nie widziałeś części pierwszej, możesz ją znaleźć TUTAJ.

    Zapraszam też na blog, gdzie można znaleźć resztę tekstów o Brazylii - www.waytoeldorado.pl

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    #odkryjswietokrzyskie
    Dziś wyjątkowo w ramach serii nie ma artykułu o konkretnym miejscu, jest natomiast artykuł zbiorczy. Z tego co widzę, utworzone zostało już znalezisko z nim. Do którego wykopania serdecznie zapraszam.

    Artykuł porusza 7 stereotypów dotyczących województwa świętokrzyskiego i stara się z nimi walczyć :) Jest tu między innymi o dziurawych drogach, niskich górach czy braku ciekawej przyrody.

    Zapraszam do zapoznania się z nim tutaj: http://roadtripbus.pl/swietokrzyskie-dlaczego-nie-warto-tam-jechac/

    #odkryjswietokrzyskie <<<---- jeśli się podobało to zapraszam do obserwowaniu tagu, będzie mi również miło jeśli dasz plusika.

    Kolejny artykuł w ramach serii pojawi się na stronie i mirkoblogu wyjątkowo nie za 2, ale za 4 dni. Będzie to też artykuł zbiorczy. Później wracamy do publikowania w normalnym tempie.

    Jeśli macie jeszcze jakieś propozycje miejsc, które warto odwiedzić to piszcie w komentarzach.

    Miłego dnia!

    #podroze #podrozujzwykopem #polska #swietokrzyskie #kielce #sandomierz #staszow #busko #jedrzejow #konskie #ostrowiecswietokrzyski #starachowice #skarzyskokamienna
    pokaż całość

  •  

    MahaNakhon w Bangkoku wyglada jakby ktos przedawkowal Tetrisa i LSD rownoczesnie ( ͡° ͜ʖ ͡°) #bangkok #tajlandia #podroze #smiesznywiezowiec

    źródło: DSC_2602.jpg

  •  

    Śniadanie w towarzystwie słoni. Pinnawala Elephant Orphanage, Sri Lanka.

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #fotografia #ciekawostki #earthporn #zwierzaczki #podroze #exploworld #dziendobry

  •  

    Droga Mleczna nad szczytami Tatoosh Range w Parku Narodowym Mount Rainier, Waszyngton, USA.
    fot. Michael Shainblum.

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #fotografia #ciekawostki #astrofotografia #gory #earthporn #azylboners #astronomia #exploworld #podroze #usa pokaż całość

  •  

    Mur Hadriana.

    Wał Hadriana, inaczej mur Hadriana – rzymski wał obronny w północnej Brytanii, wybudowany w latach 121-129 n.e. na odcinku od wsi Bowness nad zatoką Solway Firth do twierdzy Segedunum w Wallsend nad rzeką Tyne, w czasach cesarza Hadriana. Pomyślany jako zapora przed wojowniczymi plemionami Piktów z Kaledonii, nigdy nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Pozostałości wału Hadriana można oglądać m.in. w pobliżu Segedunum, w Housesteads i Great Chesters, są one chronione jako dziedzictwo narodowe.
    Mur jest wysoki na 4,5 metra i ma 2,5 - 3 metrów szerokości.
    Przez całe stulecia Mur Hadriana był ograbiany z kamienia (dowody tego są widoczne w wielu okolicznych budynkach), a w niektórych miejscach został wysadzony w powietrze, aby ułatwić czerpanie kamienia.
    Pierwotnie w skład muru wchodziły zamki milowe (rozmieszczone co 1 milę rzymską, tj. ok. 1481 m) i wieżyczki (po dwie równo rozmieszczone między każdą parą zamków). Zamki milowe mogły pomieścić paru mężczyzn, lecz większość wojsk stacjonowała na południe od muru. Wkrótce wszystko uległo zmianie. Na linii muru zbudowano 14 nowych strażnic, w tym te, które obecnie można obejrzeć w Housesteads, Chesters i Birdoswald, a granica Hadriana stała się domem dla 10 tysięcy żołnierzy.
    Na swym znaczeniu stracił oraz zaczął popadać w ruinę, gdy następca Hadriana Antoninus Pius wybudował na północ od niego nowe fortyfikacje, zwane wałem Antonina. W późniejszym czasie Rzymianie wyparci z wału Antonina powrócili na wał Hadriana, który odnowili.
    Wzdłuż wału Hadriana znajduje się szereg miejscowości i obiektów, sugestywnie nawiązujących do jego angielskiej nazwy (the Wall), np. Wallsend, Heddon-on-the-Wall, Thirlwall Castle.
    Ciekawostka : Rekord trasy został ustalony przez Polaka mieszkającego w Anglii Jakuba Snochowskiego. Dnia 16/04/2016 przebiegł on całą trasę Wału Hadriana w 16 godzin 25 minut 55 sekund, pobijając dotychczasowy rekord biegu bez pomocy o 2 godziny 59 minut ustalonego przez Amerykanina Danny Franz, oraz biegu z pomocą ustalonego przez Szkota Andrew Murray o 33 minuty.
    Na zdjęciu strażnica w Housesteads.

    Plan strażnicy w Housesteads

    Filimik ze strażnicy Birdoswald

    artykuł o Wale Hadriana

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #fotografia #ciekawostki #earthporn #architektura #anglia #historia #gruparatowaniapoziomu #historiajednejfotografii #podroze #exploworld trochę #bieganie
    pokaż całość

    źródło: cdn.history.com

    •  

      @Artktur: edit: link do filmiku ze strażnicy Birdoswald (w opisie nie działa) https://www.youtube.com/watch?v=_aNgTyVcRg4

    •  

      @Artktur: Zawsze mnie to dziwiło, patrząc na mapę, że najbardziej znane i chyba największe fortyfikacje Rzymianie zbudowali odcinając najpierw jakieś 40%, a potem na oko poniżej 30% Wielkiej Brytanii i to w większości tereny górskie, raczej słabo zaludnione, gdy na pozostałych granicach Imperium było bardziej otwarte na rozciągające się bez końca nizinne obszary.

      Kaledonowie musieli z jednej strony bardzo uprzykrzać się Rzymianom, że zbudowano te umocnienia, a z drugiej musieli niesłychanie skutecznie się bronić, że uznano iż lepszym wyjściem jest budowa fortyfikacji niż podbicie do końca Wielkiej Brytanii z zaoraniem i posypaniem solą w razie konieczności. Oczywiście umocnienia pełniły również rolę wobec ludności na południe od nich, odcinając od kontaktów z Kaledonami i ukazując rzymską potęgę, ale i tak zawsze mnie to dziwi.
      pokaż całość

  •  

    JAK ZOSTAŁAM NAUCZYCIELKĄ W LAOTAŃSKIEJ WIOSCE - cz. 1

    22.03.2017
    Siedzę nad Mekongiem w Luang Prabang. W oddali widzę mnichów przechodzących po bambusowym moście. Teoretycznie powinnam powoli kierować się w stronę granicy z Chinami. Teoretycznie. Wpada mi do głowy pomysł. Chcę zrobić coś fajnego, nie chcę z Laosu zapamiętać tylko pięknych widoków za szybą samochodu. Tańczyć nie umiem, śpiewać też nie, marna ze mnie kucharka. W pamięci mam twarze 'moich' studentów z wietnamskiego uniwersytetu w Vinh. Tak się składa, że w sumie potrafię powiedzieć coś więcej niż 'hello, how are you' po angielsku. A gdyby tak...?

    23.03.2017
    Przeczesuję internet, pytam ludzi w miasteczku. Od słowa do słowa dowiaduję się o Khamie, 22-latku prowadzącym szkołę dla dzieciaków w laotańskiej wiosce. Szkołę w cudzysłowie; nie jest to oficjalna placówka. Na uczęszczanie do takiej nie byłoby stać dzieciaków ze wsi. Kham stworzył miejsce gdzie każde dziecko za darmo może uczyć się angielskiego po zajęciach w 'normalnej' szkole. Nie ma z tego pieniędzy, ale mimo to wkłada w to całe swoje serce. Udaje mi się zdobyć do niego kontakt, piszę długą wiadomość. Po kilku godzinach dostaję odpowiedź: 'przyjeżdżaj!'.

    24.03.2017
    Pakuję się w autobus do Phonsavan. Planowo po 7 godzinach jazdy mam już być na miejscu, skąd mam wziąć kolejny autobus do Muang Kham. Stamtąd Kham ma mnie odebrać i zawieźć do szkoły.
    Po 7 godzinach jesteśmy dopiero w połowie drogi. W dodatku coś się zepsuło, stoimy już od kilku godzin pośrodku niczego i czekamy... w sumie nikt nie wie na co. Azjaci się ewakuowali, zostaliśmy w czwórkę. Ja, para z Australii i Niemka. Rozpalamy ognisko kiedy robi się ciemno. Kierowca częstuje nas suszonymi larwami i bulwami o smaku ogórka a sam ucina sobie drzemkę na asfalcie. Nieliczni mijający nas kierowcy zwalniają widząc ognisko na drodze jednak nikt się nie zatrzymuje. Po 6 godzinach czekania przyjeżdża bus z potrzebnymi częściami. Kierowca bierze się do roboty. Dojeżdżamy do Phonsavan po 15 godzinach od wyjazdu. Na dworcu wita nas uśmiechnięty Laotańczyk.
    -How was your trip? - pyta, nie przestając się szczerzyć.
    -Fantastic my friend, fantastic - odpowiadamy mu chórem.
    Idziemy do pierwszego lepszego hotelu. Jest nas czwórka, bierzemy dwa pokoje i padamy na łóżka.

    25.03.2017
    Po śniadaniu żegnam się z moimi nowymi znajomymi i idę łapać stopa. Orientuję się, że nie mam ze sobą namiotu. Przez kilka głupich, przypadkowych sytuacji zapomniałam wyciągnąć go z hostelowej szafki w Luang Prabang. Organizuję akcję ratunkową: chłopak ma iść do hostelu i prosić, żeby przetrzymali mi namiot przez jakiś tydzień, później go odbiorę. Po kilku godzinach pisze, że nie wpuścili go do pokoju a manager zarzeka się, że żadnego namiotu tam nie ma. Jestem wściekła, później mi przechodzi. Niech im służy, ja kupię sobie nowy.
    Złapany na stopa samochód zawozi mnie prosto na stację autobusową i pakuje mnie do busa. Bez szans na ucieczkę, no trudno. Mam tylko nadzieję, że dojedziemy bez przygód po drodze.
    Wysiadam w Muang Kham, skąd mają mnie odebrać. 20 minut później podjeżdża dziewczyna na motocyklu.
    -Paulina? I'm a student. I'll take you to the school.
    Wsiadam na tył i odjeżdżamy.
    Wjeżdżamy na podwórko i kierujemy się do dużego, skleconego z desek budynku. Poznaję Brytyjczyka który znalazł się tu w takim samym celu jak ja. To jego czwarty dzień, ma zostać jeszcze tydzień.
    Fred oprowadza mnie po szkole. Chociaż oprowadza to zbyt duże słowo. Cała 'szkoła' to jedna izba.
    -Tu odbywają się lekcje - wskazuje kolejno na drewniane ławki i prowizoryczne biurka a później na tablicę.
    -Tu śpimy - pokazuje na podwyższenie z desek z rozwieszoną moskitierą i stertą poduszek.
    -Tu jest kuchnia - stolik z talerzami, pałeczkami i małym, elektrycznym wokiem.
    -A łazienka jest za szkołą - prowadzi mnie na zewnątrz i pokazuje na beczkę z wodą.
    -Chodź, poznasz sąsiadów.
    Siedzimy na plastikowych krzesełkach wspólnie jedząc banany, jakieś niezidentyfikowane owoce (które gospodarze maczali w sosie chilli przez zjedzeniem) i... świerszcze. A przynajmniej wyglądały jak świerszcze. Całkiem dobre, wciąż miały nóżki. Wyłączam internet w telefonie. Trochę dlatego, że chcę go oszczędzać, trochę dlatego, że... taki mam kaprys.
    Wracamy do szkoły. Pojawia się Laotańczyk uczący się tu angielskiego. Chce nauczyć się liczyć po polsku. Fred już śpi kiedy ja przez następne godziny cierpliwie uczę go wymawiać 'dziewięć' i 'dziesięć'. Jest wyjątkowo zawzięty, po jakimś czasie bez problemu czyta polskie słowa z tablicy. Ma jedynie problem z wymową 'ł', dla niego to 'w'. Łódka staje się więc wódką, ale kto by się tym przejmował? Na koniec próbuje uczyć mnie laotańskiego. Stwierdza, że 'Ngo' wymawiam podobno lepiej niż on sam.
    Jem makaron przygotowany dla mnie przez Brytyjczyka, idę się kąpać i kładę się spać. Nie w białej pościeli w pięciogwiazdkowym hotelu ale nie przeszkadza mi to. Zasypiam z uśmiechem na ustach.

    26.03.2017
    Fred dostaje telefon. Jego znajomy szybciej niż planował dotarł do Hanoi i chce, żeby ten do niego dołączył już następnego dnia. Patrzy na mnie. Mówię jedynie 'jedź' wzruszając ramionami. Godzinę później wsiada w autobus. Przyjeżdża Kham, jemy razem śniadanie i pyta mnie czy nie chcę jechać z nim do innej wioski oddalonej o 70 km żeby pomóc mu w tworzeniu nowej szkoły dla dzieci chcących uczyć się angielskiego. Kiwam głową.
    Kham pakuje koce, poduszki, książki i inne rzeczy do kilku wielkich worków po cemencie. Podjeżdża songthaew i pakuję się do środka a worki i mój plecak lądują na dachu. Robi się coraz chłodniej. Zakładam skarpetki do sandałów śmiejąc się pod nosem ale na nikim nie robi to wrażenia. Mi też jakoś to nie przeszkadza; stroić się będę po powrocie.
    Dojeżdżamy. Temperatura 13 stopni, ale po przeskoku z 40 odczuwalna jak dla mnie to jakieś -10. Kham otwiera drzwi budynku. W środku jest kilka desek, jedna żarówka i stół. Nie ma ogrzewania, w sumie to nic tu nie ma. Zbijamy z desek łóżka; Kham rozkłada na moim materac a sam zadowala się bambusową matą. Trzęsiemy się z zimna, jedziemy coś zjeść. Nigdy nie przypuszczałabym, że będzie mi smakować tak bardzo znienawidzona przeze mnie wietnamska zupa Pho.
    Po powrocie na miejsce załatwiamy wielką tablicę którą niesiemy z trudem do budynku. Na razie stoi na podłodze, jutro zajmiemy się jej umocowaniem na ścianie. Jutro... jutro skombinujemy też ławki i stoliki. Wszystko z samego rana bo musimy się spieszyć. Wieczorem zaczynamy uczyć.

    #podroze
    #paulawpodrozy
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Dookoła Polski na rowerze po raz trzeci. Chociaż teraz trasa przypomina chory sen deliryka bardziej niż koło... Jakby kogoś ominęła "pierwsza edycja" to tu jest podsumowanie. Natomiast dziś też wrzuciłem podsumowanie "drugiej edycji". Duuużo fotek, trochę tekstu.

    Przez ostatnie dwa lata (4810km w 29 dni oraz 7014km w 31 dni) zwiedzałem Polskę z Waszą pomocą, a było Was naprawdę sporo. W tym roku też mam nadzieję nie będzie gorzej, a i mam nadzieję wielu z Was się dołączy. Prośba (żebry) o wyplusowanie tego, coby do większej ilości osób to dotarło, a oni chcieli się podłączyć, zaoferować nocleg itd. Fakty:

    1. Termin – start za równy miesiąc 24 czerwca (sobota) z #krakow do #warszawa. Pierwszego dnia będzie nas jechało na pewno kilka osób. Koniec 24 lipca.
    2. Noclegi – kto może w bliższej lub dalszej okolicy trasy mnie kimnąć i użyczyć prysznica? Niechaj im Bóg/Manitu/Śiwa/Budda w dzieciach (lub ich braku) wynagrodzi... Orientacyjne daty naniesione są na mapę. Proszę o propozycje nawet jeżeli wydaje się Wam, że to daleko od mojej trasy. Propozycje, a nie definitywne deklaracje, bo wiadomo, że różnie może być i każdemu może przecież coś wypaść... Co roku około 20 osób z Was mnie nocuje (o dziwo chyba udało mi się powstrzymać i nikogo nie zabić/okraść/zgwałcić, choć łatwo nie było). Kawałek podłogi do spania + prysznic + coś do uprania to już dużo, wszystko ponad to to rewelacja. Wiadomo, że to wszystko z wyprzedzeniem, nikt nie wie jak będzie stał z czasem jak będę jechał, ale... Jak będzie 3 "chętne" osoby to może choć jedna będzie mieć wtedy możliwość.
    3. Tag – #metaxynarowerze będą codzienne relacje z podróży – trochę zdjęć, opisów itd. Ile zależy od czasu, którego zawsze jest mało oraz poziomu niewyspania.
    4. Trasa – nie jest to wersja ostateczna. Po prostu zarys. Mapa jest duża - wymaga tylko otwarcia w nowym oknie - na pewno znajdziecie czy jadę koło Was. Dużo będzie zależało od tego gdzie będę miał noclegi. Dlaczego taki kształt? Bo to co jest na zielono, to tereny gdzie już byłem rowerem. Nie ma sensu zwiedzać tego samego, kiedy tyle Polski jeszcze do zobaczenia. Póki co ma ~6250km, ale doświadczenie uczy, że końcowy wynik będzie o około 10% większy. Poza tym jeżeli kolano pozwoli to fajnie byłoby zrobić więcej km niż w tamtym roku, czyli znów ponad 200km dziennie.
    5. Tracking – na Endomondo będzie live gdzie akurat jestem itd. więc łatwo mnie znaleźć i się dołączyć (tempo się pod Was dostosuje i każdy jest mile widziany). Na Strava treningi będą codziennie wieczorem po zakończeniu trasy.
    6. Rower – jak co roku BH + Apidura z 8-10kg bagażu + leniwiec od Apidury.

    Tym razem jadę na wschód (choć przez Warszawę). Przez pierwsze 9 dni (aż do Gdańska) będzie mi towarzyszył @Mortal84. Wiem, że przenocowanie 2 osób to już dużo, więc na odcinku oznaczonym na niebiesko pewnie więcej będziemy korzystać z hosteli. Różowa trasa to już jazda solo jak co roku i tam szczególnie potrzebowałbym Waszej pomocy.

    Mile widziane również propozycje atrakcji turystycznych, szczególnie zamków, raczej nie muzea, które trzeba oglądać ze środka. Parki krajobrazowe, dobre widoczki, fajne budowle itd. zawsze chętnie obejrzę.

    pokaż spoiler Heh, znów skopiowałem część wpisu z lat poprzednich. Ale znów jadę w Polskę i potrzeby te same.


    Trochę spamu tagami: #rower #kolarstwo #szosa #podroze #polska
    pokaż całość

    źródło: trasa.jpg

    •  

      W Łomży da się tanio przenocować w bazie PKS naprzeciw gazowni. Nocleg ponoć już od 25 zet od łepka. Niedaleko na tej samej ulicy Biedronka gdzie można się zaopatrzyć we wszystko co potrzebne.

    •  

      @metaxy: widzę przez Międzyrzecz będziesz jechał. Chętnie dołączę się do kawałka trasy, a i okoliczne bunkry też można zobaczyć. Nocleg jeśli się wszystko dobrze zgra możliwy.

      +: metaxy
    • więcej komentarzy (178)

  •  

    Wąwóz Aare.

    Siła wody w wyjątkowy sposób prezentuje się w wąwozie Aare niedaleko Meiringen. Przez tysiąclecia woda wyżłobiła głębokie koryto w wapiennych skałach. Przez cały wąwóz można bezpiecznie i bez wysiłku przejść dzięki kładkom i tunelom.
    Ok. 200 metrów głębokości, a w najwęższym miejscu niewiele ponad metr szerokości, mierzy wąwóz Aare pomiędzy Meiringen i Innertkirchen. Fascynujący, ciasny wąwóz jest wynikiem przeciskania się rzeki Aare przez wapienne skały, które tarasowały ujście z terenów Grimsel. Przez tysiąclecia woda stworzyła nowe korytarze, a dzisiejszy wąwóz Aare jest najmłodszym z nich.
    Od końca XIX wieku wąwóz o długości 1,4 km jest dostępny dla turystów i odpowiednio zabezpieczony kładkami oraz tunelem. Przy wejściu głównym na wschód od Meiringen urządzony jest duży parking oraz restauracja. Przejście całego wąwozu z jednego konca na drugi do leżącej na przeciwległym końcu wioski Innertkirchen trwa około 40 minut.

    pokaż spoiler http://www.myswitzerland.com/pl/gorge-of-the-aare-meiringen.html

    fot. Chris Burkard.

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #ciekawostki #fotografia #earthporn #gruparatowaniapoziomu #szwajcaria #exploworld #podroze
    pokaż całość

  •  

    W ostatnich latach do #wroclaw przyjeżdża coraz więcej osób, chętnych zobaczenia czegoś ciekawego, znalezienie smacznych restauracji, zjedzenia dobrych lodów, czy pójścia do miejsc z których Wrocław słynie lub są po prostu warte. Ten poradnik ma to wszystko ułatwić! A dla ludzi z Wrocławia lub okolic jest to po prostu Wrocław w pigułce.
    Stary poradnik znajduje się tutaj:
    (link)
    Poradnik ten bazujący na starym, zrobiony we współpracy i z dużym zaangażowaniem @Im_from_alaska. Wielkie dzięki! Większość opisów miejsc jest jego autorstwa!

    GDZIE ZJEŚĆ?

    • Giselle French Bakery Cafe
    ADRES: Szewska 27
    STRONA: http://bistrogiselle.pl (FB)
    OPIS: Knajpa utrzymana we francuskiej estetyce, wewnątrz nie ma wiele miejsca, ale raczej nie ma problemu ze znalezieniem wolnego stolika. Dobre miejsce na śniadanie (otwarte od bladego świtu), ciepłe pieczywo (raczej z mrożonek, ale smaczne), omlety, sałatki. Kawa też przyzwoita. Ceny? Za syte śniadanie z kawą około 20 zł.

    • Di Cafe Deli
    ADRES: Powstańców Śląskich 95 (Sky Tower)
    STRONA: http://dicafedeli.pl/ (FB)
    OPIS: Kolejna śniadaniowa propozycja. Tutaj natomiast pieczywo jest robione od zera, na zakwasie. W regularnej sprzedaży 12 rodzajów, czasem trafia się coś nowego. Absolutnie genialny jest ten chleb. Na pewno serwują też jakieś sałatki i mniej skomplikowane rzeczy, tak samo jak kawę. Ceny? Około 10-20 zł (chleb można kupić jak w normalnej piekarni).

    • Dinette
    ADRES: Plac teatralny 8 oraz Powstańców Śląskich 95 (Sky Tower)
    STRONA: http://dinette.pl/ (FB)
    OPIS: W zasadzie jest to starsza siostra Di Cafe Deli, ale tutaj już można zjeść normalny obiad. Menu ograniczone (tylko klika pozycji zup, mięs, sałatek czy deserów), ale fenomenalnie smakują. Ceny? Około 30-40 zł.

    • Karavan Bar
    ADRES: Świętego Antoniego 40
    STRONA: https://krvn.pl (FB)
    OPIS: Przyjemne miejsce, troszkę poza rynkiem, ale to akurat plus, bo ceny są bardzo przystępne. Idealne miejsce na lekki obiad czy kolację. Mają przepyszne sałatki, robią też burgery, trochę innych mięs, zawsze jest jakaś zupa. Wieczorami, szczególnie bliżej weekendu może być tłoczno, ale warto. Ceny? Około 20-30 zł.

    • Targowa
    ADRES: Piaskowa 17
    STRONA: https://www.facebook.com/targowawroclaw/
    OPIS: Lokal stworzony z myślą o tych, którzy lubią spędzać czas przy dobrym piwie i dobrym jedzeniu. 12 kranów, polskie i zagraniczne browary rzemieślnicze, a w szczególności browary z Wrocławia i okolic, których piwa posiadają w stałej ofercie. W menu - polska kuchnia w nowoczesnym wydaniu, dania z dodatkiem piwa i sezonowe inspiracje. Ceny? Piwo 11-14 zł, jedzenie 30-50 zł.

    • Bułka z Masłem
    ADRES: Pawła Włodkowica 8
    STRONA: https://www.facebook.com/bulkazmaslemwroclaw
    OPIS: Co tydzień jest inne menu, wyboru w zasadzie żadnego, bo każdego dnia jest tylko jeden rodzaj zupy i jeden rodzaj lunchu (można zamówić osobno, można w zestawie; druga opcja oczywiście tańsza), ale za to pomysły na te dania są bardzo fajne. Do tego robią bardzo fajne i smaczne drinki bez alkoholu, jak również i z alkoholem. W chłodniejsze dni tłoczno, bo wnętrze niezbyt duże, za to w cieplejsze dni świeci pustkami, bo wszyscy siedzą na cudownym podwórku. Co jakiś czas organizują jakieś koncerty. Ceny? Około 25 zł.

    • Piec Na Szewskiej
    ADRES: Szewska 44
    STRONA: https://www.facebook.com/piecszewska
    OPIS: Sałatki takie sobie, tych ich pierożków nie jadłem, bo nie lubię wielkich ilości mąki, ale pizzę mają naprawdę niezłą robioną na cienkim cieście, bez masy dodatków, a w karcie tylko kilka rodzajów (jest chyba nawet wegetariańska). Tylko nie myślcie, że pizza = naje się tam głodny student. Nie, nie naje się. Pizze są bardzo małe (i dobrze!). Ceny? Około 15-25 zł.

    • Burger Love
    ADRES: Więzienna 31
    STRONA: http://burgerlove.pl/ (FB)
    OPIS: Jak sama nazwa sugeruje serwują tam różnego rodzaju burgery. Cóż, burgera nie da się zepsuć i tutaj też ich nie psują. Poprawna bułka z wołowiną (ale nie tylko! na fali mody na wegetarianizm i weganizm pewnie coś dla nie jedzących mięsa się znajdzie) i dodatkami. W dodatku dość sycąca. Nie polecałbym jednak tego miejsca gdyby nie jeden szczegół - sałatki. Absolutnie genialne. Pierwszym razem gdy tam byłem dostałem sałatkę z pieczonymi burakami i pestkami dyni i od tego momentu bywam tam często, właśnie dla tych sałatek. Ceny? Około 15-30 zł.

    • The Root
    ADRES: Krupnicza 3
    STRONA: http://theroot.pl/ (FB)
    OPIS: Wegańskie sushi! moja druga ulubiona wegańska knajpa we Wrocławiu, zaraz po Żyznej. stałe menu + zawsze coś niespodziewanego. Poza sushi serwują też wrapy. Uwaga! Otwarte tylko w dni powszednie. Ceny? około 15zł

    • Szajnochy 11
    ADRES: Szajnochy 11
    STRONA: http://szajnochy11.pl/ (FB)
    OPIS: Było wegańskie sushi, to musi być też i tradycyjne. Bardzo, bardzo dobra restauracja specjalizująca się głównie w rybach i owocach morza przyrządzanych na azjatycki sposób. Warto zadzwonić i zarezerwować stolik, żeby nie pocałować klamki, szczególnie w weekendy. Ceny? 20-70 zł (aż do 250 zł za największy zestaw sushi)

    • Szynkarnia
    ADRES: Świętego Antoniego 15
    STRONA: http://szynkarnia.com.pl/ (FB)
    OPIS: Omijałem to miejsce z uporem maniaka, bo zawsze trąciło mi ono kucem i piwnymi neofitami. No i tak jest, więc nie polecam na randkę. Ale żarcie jest całkiem ok, zrobione z niezłych produktów. Piw w karcie też sporo (z tego co wiem piwa w karcie co jakiś czas się zmieniają). Ceny: 15-30zł

    • Bistro Nowe Horyzonty
    ADRES: Kazimierza Wielkiego 19a-21
    STRONA: Brak (Strona kina)
    OPIS: Pójść do kina na śniadanie lub kolację (obiad raczej odpada, bo menu to głównie kanapki i sałatki)? Czemu nie. Może i atelier amaro to to nie jest, ale jest smacznie. No i można się pohuśtać i do kina pójść na film. Ceny? Około 5-15 zł.

    • Hikari Sushi
    ADRES: Hubska 74
    STRONA: https://www.facebook.com/Hikari-Sushi-korean-restaurant-114152218729265/
    OPIS: Najlepsze sushi we Wrocławiu. Wiadomo, jak to knajpy sushi, wystrój surowy, ale estetyczny. Czasem są problemy ze stolikami, warto zadzwonić i zapytać, żeby nie jechać na darmo (od dworca w stronę Gaju nie jest po drodze do centrum). Nie zdarzyło mi się, żeby coś z podanym jedzeniem (czy zupą czy samymi rolkami) było nie tak. CenY? Jak to sushi, drogo, czyli około 40-75 zł

    • Charlotte
    ADRES: Świętego Antoniego 2/4
    STRONA: http://bistrocharlotte.pl/ (FB)
    OPIS: Oczywiście musiało się to tutaj znaleźć, w końcu warszawski plac zbawiciela zawitał do Wrocławia. Prawda jest tak, że największym plusem Charlotte jest estetyka: to po prostu ładne miejsce. Jedzenie (śniadania) jest ok, głównie na bazie chleba (który można kupić jak w normalnej piekarni za 7-10zł) wypiekanego na miejscu, (bardzo smaczna jest granola), wielkość porcji ok, ceny też ok. Tylko trzeba zwrócić na siebie uwagę obsługi, bo inaczej można długo siedzieć i czekać. Chociaż jak już złożymy zamówienie, to wszystko musi być perfekcyjnie. Dwa razy dostałem nie to co zamówiłem (bo pozmieniałem skład) i bez zająknięcia dostałem nową porcję i przeprosiny od menadżera. Otwarte od 7 rano. Ceny? Około 8-30 zł.

    • Soczewka
    ADRES: Rynek 21
    STRONA: http://soczewka.wroclaw.pl/ (FB)
    OPIS: Jedno z moich ulubionych miejsc. Trochę jedzenia w karcie mają, głównie burgery (dla wegetarian z burakiem albo z tofu) grillowane mięsa. Zznajdą się jakieś sałatki, czasem serwują lunche (świetna zupy!) i mają fajne desery (sernik chyba jest zawsze i codziennie jeszcze jeden inny). Do tego świetna obsługa! Bardzo uniwersalne: można wybrać się na randkę, na spotkanie ze znajomymi jak i na szybki obiad. Ceny? 10-do ponad 100 zł (średnio 25-35 zł).

    • Olszewskiego128
    ADRES: Karola Olszewskiego 128
    STRONA: http://olszewskiego128.com/ (FB)
    OPIS: Restauracji babeczki, która wygrała Top Chefa, karta stałych dań + codzienne menu. Wystrój też całkiem niezły, choć bardziej surowy. Niestety atmosfera bardziej sebkowo-januszowa: puszczają na ekranach wydarzenia sportowe - mecze kadry, jakieś ksw. Jak ktoś lubi, to plus. Dla mnie nie bardzo. Obsługa trochę nie ogarnia, ale też nie ma tragedii. Też warto zrobić wcześniej rezerwację. Ceny? Około 30-60zł.

    • Placek Główny
    ADRES: Dworcowa 29
    STRONA: https://www.facebook.com/PlacekGlowny/
    OPIS: Ta nazwa mnie po prostu urzekła, jest fenomenalna! A co tam serwują? Najzwyklejsze na świecie placki ziemniaczane i są on najzwyczajniej smaczne. Jak macie 20-30 minut do swojego pociągu i chcecie szybko coś zjeść, to odpuście sobie maca i kfc i wyjdźcie przed dworzec na placka. Jeden placek za złotówkę, do tego wybór kilku sosów.

    • Zupa
    ADRES: Szewska 24/26, Bujwida 25

    STRONA: http://www.zupa.wroclaw.pl (FB)
    OPIS: Pyszne, gęste, pełne dodatków zupy. Codzienne inne menu (około 10 pozycji) w tym połowa to propozycje dla wegetarian lub wegan. Raczej do wzięcia na wynos, bo miejsca wewnątrz bardzo malutko. Przed samym zamknięciem mają happy hours i sprzedają wszystkie zupy o połowę taniej. Ceny? 6-12 zł

    • Cukiernia pod Trumienką
    ADRES: Curie-Skłodowskiej 51
    STRONA: https://www.facebook.com/Cukiernia-pod-Trumienką-1395748740747789/
    OPIS: Co tam się wyprawia w tłusty czwartek. Nie dziwię się w sumie, bo ich wypieki są genialne. Niepozorna cukiernia, naprawdę. Ktoś spoza Wrocławia, ba, nawet ktoś z innej części Wrocławia może ją ominąć. Jeśli jesteście na Placu Grunwaldzkim to musicie wpaść tam po gorącego pączka z karmelem (w zasadzie to nadzienie jest kajmakowe, ale kogo to obchodzi). Ceny? Około 2-5 zł

    • Polish Lody
    ADRES: Plac Bema 3
    STRONA: https://www.facebook.com/Polish-Lody-741893515863130/
    OPIS: Kolejne z miejsc gdzie jest masa ludzi i które oczywiście omijałem. Bardzo dobreg lody, warto stać te kilkanaście minut w kolejce, nie słuchajcie nikogo kto mówi że są niedobre. Niektórych bardzo boli, że grupka studentów rozkręciła taki biznes. Mają tylko kilka smaków (cały czas pojawiają się jakieś nowości) od klasycznych truskawkowych czy czekoladowych, po bardziej egzotyczne jak kasztanowy czy chałwowe. I powtarzam jeszcze raz – bardzo dobre lody. Ceny? 7 czy 8 zł za porcję (można brać większą ilość na wynos).

    • ROMA
    ADRES: Ludwika Rydygiera 5
    STRONA: https://www.facebook.com/lodziarniaroma/
    OPIS: Lodziarnia Roma to symbol Wrocławia, działa w tym samym miejscu od 1946 roku, a obecnie, po 70 latach działalności, raz lepszych, raz gorszych, pięknie spina klamrą dwa etapy Nadodrza. Lody w Romie to najprawdziwszy skarb, a ich zamawianiu towarzyszy swego rodzaju rytuał. Najpierw należy podejść do okienka kasowego, uiścić opłatę, a następnie odebrać paragon, który zastąpił używany wcześniej żeton, i wybrać smaki. A jest ich za każdym razem kilkanaście. Do tego od zawsze promocja na owocowe – 2 gałki w cenie 1.

    • Przełam Lody
    ADRES: Curie-Skłodowskiej 91
    STRONA: https://www.facebook.com/Prze%C5%82am-Lody-Cafe-1580912612180630/
    OPIS: W drodze do zoo, kiedy na pączki z trumienki jest za gorąco, można zahaczyć o kolejną lodziarnię z naturalnymi lodami. Nie wyróżnia się ona na tle reszty, jest ok. chociaż przyznaję - lody o smaku snickersa są niezłe, a w chałwowych duże kawałki chawły miło zaskakują. Do tego serwują tam kawę, herbatę jakieś ciasta, taki standard. 3,50zł za porcję lodów

    KAWIARNIE

    • Kawiarnia Literatka
    ADRES: Rynek 56/57
    STRONA: http://www.kawiarnialiteratka.pl/ (FB)
    OPIS: Posiada dwie sale, dla palących i niepalących. Klimatyczne miejsce w których można spokojnie poczytać książki, czy wypić kawę. Niestety lepszą i ciekawszą salą jest ta dla palących. Kawa jak i różnego rodzaju desery i śniadania stoją na dosyć dobrym choć nie najwyższym poziomie. Zwykle pełno ludzi, ale o odpowiedniej porze miejsce powinno się znaleźć. Ze względu na książkowy i lekko staroświecki klimat polecam odwiedzić to miejsce, w szczególności palącym osobom. Ceny? Około 9-12 zł

    • Bema Cafe
    ADRES: Bolesława Drobnera 38
    STRONA: http://bemacafe.pl/ (FB)
    OPIS: Znana na nadodrzu i przyjemna kawiarnia w stylu lekko hipsterskim. Bardzo często brakuje miejsc, ponieważ lokal nie jest zbyt duży, ale oblegany. Oferują standardowy wybór kaw i ciastek, do tego bardzo dobre śniadania (tosty) oraz sałatki. Ceny? Kawy około 10 zł, reszta 10-20 zł.

    • Herbaciarnia K2
    ADRES: Kiełbaśnicza 2
    STRONA: http://herbaciarniak2.wroclaw.pl/witamy/(FB)
    OPIS: Nie jest łatwo trafić. Za każdym razem jak szedłem z kimś na herbatę, kawę czy przepyszną czekoladę byli zaskoczeni że takie miejsce istnieje mimo że przychodzili obok do pubu Czeski Film. Wejście jest od podwórza, wchodzi się schodkami do góry, lub przesiaduje na dole na podwórku jeśli pogoda dopisuje. Mają duży wybór herbat z najróżniejszych zakątków i sporo kaw z różnymi dodatkami. Ich gorąca czekolada jest naprawdę dobra. W zwyklejsze dni jest tam dużo ludzi ale miejsce się znajdzie, w typowo wieczory piątkowe i sobotnie bez rezerwacji lepiej nie próbować. Miła atmosfera, klimatyczne miejsce, dobre miejsce do rozmowy, randki itp. Ceny? 8-15 zł.

    • Tajne Komplety
    ADRES: przejście Garncarskie 2
    STRONA: http://tajnekomplety.osdw.pl/ (FB)
    OPIS: Nie jest to czysto kawiarnia. W zasadzie jest to bardziej księgarnia niż kawiarnia, ale właśnie dzięki temu, że można tam posiedzieć jest to świetne miejsce do pracy. Zawsze cicho, nie ma tłoku, są wygodne fotele. Co ciekawe jest to miejsce przyjazne zwierzętom. W samym sercu rynku. Ceny? Standardowe bliskie 10 zł.

    • Lot Kury
    ADRES: Ofiar Oświęcimskich 17
    STRONA: http://www.lotkury.pl/ (FB)
    OPIS: Równie przyjemne miejsce co Tajne Komplety, ale pracować raczej tam się nie da. Za to na wyjście na ploty jest spoko. Poza kawą, której mają tam kilka rodzajów serwują lunche na podobnej zasadzie co w Bułce z Masłem. Ceny? Kawa standardowo około 10 zł Lunche koło 12-20 zł.

    • Gniazdo
    ADRES: Świdnicka 36
    STRONA: https://www.facebook.com/kawagniazdo/
    OPIS: Żałuję, że otworzyli tę kawiarnię wtedy gdy okolice rynku przestałyby być miejscem gdzie musiałem być codziennie. Co nie zmienia faktu, że jest to jedna z najlepszych kawiarni w mieście. Na miejscu parzą kawę z Etno Cafe, do tego wybór ciast, jakieś sałatki, kanapki. Przy okazji sprzedają kawę z innych palarni i sprzęt do jej samodzielnego parzenia. Co weekend rano mają szwedzki (płacisz raz, ale nie mam pojęcie ile, nie korzystałem z tego i jesz ile chcesz). Miejsce dobre i do pracy i na spotkanie. Ceny standardowe ok. 7-10zł za kawę; jedzenie 15-25zł.

    • Mleczarnia
    ADRES: Pawła Włodkowica 5
    STRONA: http://mle.pl/wroclaw (FB)
    OPIS: Klubokawiarnia – jak sama już nazwa wskazuje, mamy do czynienia z kawiarnią, w której organizowane są różnego rodzaju spotkania czy wystawy. Ale prócz tego funkcjonuje to jak zwykła kawiarnia. I to dobra kawiarnia, w której panuje lekki półmrok, dobra na spotkanie ze znajomymi, pogaduchy czy nawet randkę. Latem jest również otwierany ogródek z widokami na synagogę. Warto też tutaj przyjść na śniadanie. Bardzo polecam! Ceny? Różne 8-15 zł za kawy. Śniadania – 11 do 23 zł.

    • Cafe Targowa
    ADRES: Piaskowa 17
    STRONA: https://www.facebook.com/cafetargowa/
    OPIS: Jak dla mnie najlepsza we Wrocławiu. Też hispterskie miejsce, ale tego się tak nie czuje. Małe cappuccino za 6 albo 7zł, generalnie standardowe ceny. Mleko zwykłe, sojowe, bez laktozy i zbożowe (polecam!).

    • Macondo
    ADRES: Pomorska 19
    STRONA: http://www.macondo.com.pl/?lang=pl
    OPIS: Kawiarnia na Nadorzu (tak, tym niby złym, patologicznym Nadodrzu). W sumie nie jest jakoś specjalnie po drodze...gdziekolwiek, ale ich kawa z lawendą to absolutnie genialne połączenie! Mają jeszcze inne ciekawe połączenia, ale nie próbowałem. Mleko dają jakieś super tłuste (ponad 4%, jakieś łaciate dla dzieci), nie wiem czy mają inne rodzaje. Niech was nie zwiedzie witryna od Pomorskiej - poza kawiarnią (która jest w głębi) jest tam też sklep z jakimiś pierdołami-ozdobami. Lawendowe latte kosztuje 8zł.

    PUBY

    • Kontynuacja
    ADRES: Ofiar Oświęcimskich 17
    STRONA: https://www.facebook.com/kontynuacja)
    OPIS: Jeden z największych multi-tap pubów we Wrocławiu i jeden z pierwszych. W lokalu znajduje się zwykle około 18 kranów, dodatkowo w dniach z największym oblężeniem otwierany jest jeszcze dół z dodatkowymi 6 kranami (chyba, bo nigdy nie byłem wtedy kiedy dół byłby otwarty). Nie znajdziemy tutaj zwykłego piwa, same krafty. PPiwo przed kupnem można spróbować. Ceny? 12-40 zł. Tak, bywają często piwa i za 20-30 do 40 zł.

    • Academus Cafe/Pub
    ADRES: Kiełbaśnicza 23
    STRONA: http://www.academus.pl/ (FB)
    OPIS: Nieco zapomniane miejsce, któremu asa z rękawa wydarły multitapy. Jeśli jednak nachodzi Cię ochota na dobre piwo w bardziej zacisznym miejscu - dobrze trafiłeś. Dodatkowym atutem jest „rodzinna” atmosfera puby, zawsze można porozmawiać z właścicielem, o piwach, o historii pubu. Ceny? 8-12 zł.

    • Czeski Raj
    ADRES: Wojciecha Bogusławskiego 9 (nasyp)
    STRONA: https://www.facebook.com/CzeskiRaj
    OPIS: "Český Ráj" to pełen charakteru pub nawiązujący do konceptu czeskich lokali z rotacyjnym piwem pochodzącym z małego lub średniego browaru. Oprócz wielu czeskich piw w ofercie dostępne są produkty polskich, niemieckich i belgijskich browarów regionalnych. Miejsce często oblegane przez tłumy ludzi, a niestety nie jest zbyt duże, ale to dobrze świadczy o lokalu. Ceny? 7-11 zł.

    • Spiż
    ADRES: Ratusz 2
    STRONA: http://spiz.pl/wroclaw/ (FB)
    OPIS: Jeden z najbardziej znanych minibrowarów we Wrocławiu i jeden z najstarszych, działając od 1994 roku ale swoje początki historii ma od 1899 roku. Od lat w tym samym miejscu na środku rynku. Warto odwiedzić ogródek w ciepły dzień i kupić ich piwa. Do każdego piwa dostaniemy też chleb ze smalcem. Ceny? Około 12 zł.

    • Setka
    ADRES: Leszczyńskiego 4
    STRONA: http://setkabar.com/ (FB)
    OPIS: Stworzony w scenerii i klimacie dawnego PRL-u SETKA Bar Polski Ludowej. Nie zobaczymy tutaj wielu rodzajów piw, a te dostępne to zwykłe piwa. Jednak połączenie klimatu PRLu, z dobra kuchnią, zagryzkami powoduje że jest to miejsce warte polecenie.

    • Browar Stu Mostów
    ADRES: Jana Długosza 2
    STRONA: https://100mostow.pl/
    OPIS: Młody browar, który od razu podbił serca Wrocławiam, w tym również i moje. Dobre piwo, które sprzedawane jest praktycznie w całym Wrocławiu. To jednak wypicie piwa w miejscu gdzie jest robione powoduje że smakuje najlepiej. Dodatkowo istnieje możliwość zwiedzenia browaru, a na miejscu jest również bardzo dobra kuchnia. Dostępne jest 6 kranów własnych i 4 z zagranicznych browarów. Warto! Ceny? Standardowe 10-12 zł.

    • Miodosytnia
    ADRES: Kiełbaśnicza 6
    STRONA: http://miodosytnia.wroclaw.pl/ (FB)
    OPIS: Mas zochotę spróbować pitnego miodu? To właśnie tutaj dostaniesz jego dobry wybór. Od półtoraków, po zwykłe trójniaki. Do tego oczywiście piwo… z dodatkiem różnych rodzajów miodów, choć można dostać i bez miodu, ale skoro jesteśmy w miodosytni… Ceny? 8-12 zł.

    • Browar Prost
    ADRES: Paprotna
    STRONA: http://www.browarprost.pl/ (FB)
    OPIS: Browar rodzinny jak to mówią o sobie. Browar do którego najłatwiej dostać się autem… ale to trochę bez sensu, bo mają naprawdę dobre piwa. Nie są to piwa z 17 rodzajów chmielu, z dodatkiem szyszki sosny czy podobnych. Zwykłe piwa, robione według własnych receptur. I wyszło to dobrze, bo sa naprawdę dobre, a przy tym zwyczajne. Idealne jak nie jesteśmy fanami przekombinowanych piw, ale nie chcemy też pić kolejnego koncernowego piwa. Przy okazji możemy zobaczyć miejsce w którym jest robione piwo, porozmawiać czy zrobić całą wielką imprezę z grillem bo miejsce jest pod to przygotowane. Szczerze polecam! Ceny? 10-12 zł.

    • Kocia Kołyska
    ADRES: Rynek 5
    STRONA: http://kociakolyska.wroclaw.pl/witamy/ (FB)
    OPIS: Pub o którym nie byłem pewien czy wspominać. Nie wyróżnia się niczym specjalnym. Ma trochę klimatu, jest normalnie na rynku, w piwnicach Dworu Polskiego. W środku zwykle lekko ciemno. A jednak ciągle wracam do tego miejsca. Nie wiem czemu, ale jest w nim coś co przyciąga. Prócz tego zwykły pub, gdzie można sobie porozmawiać. Ceny? 7-11 zł.

    • 4HOPS
    ADRES: Ofiar Oświęcimskich 46
    STRONA: http://4hops.ontap.pl/
    OPIS: Multitap – wiele kranów, wiele rodzajów piwa do wyboru. Równie dobre miejsce co Kontynuacja, jedni wola iść do 4HOPS inni do kontynuacji. Ciężko więcej napsać bo oba miejsca są podobne, w obu można pogadać z barmanami, spróbować piw, wybrać swoje ulubione i wydać sporo gotówki na naprawdę dobre piwa. Ciut lepiej wypadają może w kwestii jakiś zagryzek do piwa – są kanapki na ciepło a to już coś. Ceny? 11-30 zł.

    • Targowa
    ADRES: Piaskowa 17
    STRONA: https://www.facebook.com/targowawroclaw/
    OPIS: Lokal stworzony z myślą o tych, którzy lubią spędzać czas przy dobrym piwie i dobrym jedzeniu. 12 kranów, polskie i zagraniczne browary rzemieślnicze, a w szczególności browary z Wrocławia i okolic, których piwa posiadają w stałej ofercie. W menu - polska kuchnia w nowoczesnym wydaniu, dania z dodatkiem piwa i sezonowe inspiracje. Ceny? Piwo 11-14 zł, jedzenie 30-50 zł.

    • Barbarka
    ADRES: Wyspa Słodowa
    STRONA: https://www.facebook.com/barbarkawroclaw/
    OPIS: Daję to miejsce trochę w ciemno, bo jeszcze nie byłem, ale masa moich znajomych mi je poleca. Wyspa słodowa zawsze kojarzyła mi się ze studenckim bydłem, ale powoli staje się, albo przynajmniej mała jej część, bardzo fajnym miejscem. Barbarka to po prostu knajpa na barce na Odrze. Fajna sprawa wypić sobie soczek (albo piwo, pewnie mają jakieś regionalne) na leżaczku patrząc na rzekę i śliczne budynki uniwersytetu i Ossolineum, szczególnie w ciepły wieczór.

    PUBY INNE NIŻ WSZYSTKIE

    • Hex
    ADRES: Stanisława Dubois 33/35 (Krzywy komin)
    STRONA: https://www.facebook.com/Hex.wroclaw/
    OPIS: Miejsce dla fanów planszówek. Surowy klimat, duże kwadratowe stołu i sporo miejsca. Zwykle zajętę, dlatego warto zrobić wcześniej rezerwacje. Na miejscu jest wielka ściana planszówek które można wypożyczyć na czas pobytu w Hexie, bezpłatnie. Posiadają w miare wybór piw z butelek, oraz bardzo dobre zapiekanki!

    • Padbar
    ADRES: Kazimierza Wielkiego 1
    STRONA: http://wroclaw.padbar.pl/(FB)
    OPIS: Jeśli ma się ochotę nie tylko coś wypić ale również pograć na konsoli? To jest właśnie Twoje miejsce. Prócz konsol, do wyboru jest trochę planszówek.

    • Cybermachina
    ADRES: Szczytnicka 52
    STRONA: https://www.facebook.com/Cybermachina
    OPIS: Pub w którym prócz piwa i ciekawych drinków pogramy na retro konsolach, w planszówki czy na konsoli! Od graczy dla graczy jak to promuje się sam pub. Ceny standardowe dla pubów – 10 zł.

    Napici i najedzeni, po dobrym piwku możemy ruszać i zwiedzać.

    CO ZOBACZYĆ? GDZIE PÓJŚĆ?

    • Panorama Racławicka
    • Ossolineum
    • Aula Leopoldina (Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego)
    • Rynek
    • Kościoły
    • Ostrów Tumski
    • Hala Targowa
    • Ogród Botaniczny
    • Hala Stulecia i Iglica
    • AquaPark

    jeszcze więcej nudnych oczywistości które podpowie google.

    CO NAPRAWDĘ WARTO ZOBACZYĆ? GDZIE WARTO NAPRAWDĘ PÓJŚĆ?

    • Panorama miasta z punktu widokowego na Sky Towerze
    ADRES: Powstańców Śląskich 95 (Sky Tower)
    STRONA: http://galeria.skytower.pl/punkt-widokowy.html
    OPIS: Jeśli tylko jest słonecznie i w miarę bezchmurnie, lub nocą gdy jest dobra widoczność to warto podjechać i wjechać na górę. Pobyt na górze trwa ok. 15 minut i kosztuje 5 lub (w weekendy 7) zł za ulgowy i 10 lub 14 (w weekendy) za normalny. Warto zadzwonić wcześniej i zapytać na którą godzinę są dostępne bilety, bo czasem można się niemiło zdziwić. Chociaż podjechać i tak trzeba, bo rezerwacji na indywidualne bilety nie ma.

    • Zoo i Afrykarium
    LOKALIZACJA: Google maps
    STRONA: http://zoo.wroclaw.pl/ (FB)
    OPIS: Zoo? Oklepane. A jednak polecam. Wrocławskie Zoo może poszczycić się niesamowitym Afrykarium, które otwarto nie tak dawno temu. Jest co zobaczyć, jest jak poczuć klimat. Prócz tego Wrocławskie Zoo słynie również z innych atrakcji, choć już bardziej standardowych i oklepanych ale nadal dobrze zrobionych. Warto odwiedzić przy okazji pobytu we Wrocławiu. Latem, w weekendy i każde dni wolne kolejki są długie, warto pójść kiedy jest mniej ludzi, ale nawet z tłumem warto jeśli innej okazji mieć nie będziemy.

    • Hydropolis
    ADRES: Na Grobli 19-21
    STRONA: http://hydropolis.pl/ (FB)
    OPIS: Jedyne takie miejsce w Polsce! Hydropolis fascynuje, rozpieszcza zmysły i zabiera zwiedzających w pasjonującą podróż do świata poświęconego wodzie. Początki były ciężkie, słabo działało nagłośnienie, część atrakcji się psuła zanim została uruchomiona. Aktualnie jest znacznie lepiej i warto aktualnie to miejsce polecić każdemu kto jeszcze nie był, lub tym zrażonym z powodu tego co działo się na początku.

    • Teatr Muzyczny Capitol
    ADRES: Piłsudskiego 67
    STRONA: https://www.teatr-capitol.pl/ (FB)
    OPIS: Jeden z najnowocześniejszych teatrów muzycznych w Europie, a może i na świecie. Wszystko co tam wystawiają to absolutny majstersztyk. fragmenty sceny niezależne od siebie umożliwia tworzenie niesamowitej scenografii, nagłośnienie i akustyka genialne. Oczywiście bilety rezerwujemy z wyprzedzeniem.

    • Muzeum Współczesne
    ADRES: plac Strzegomski 2a
    STRONA: http://muzeumwspolczesne.pl/ (FB)
    OPIS: Obecna, ale jak mówią tymczasowa siedziba muzeum mieści się w starym bunkrze przy Placu Strzegomskim. Cztery piętra instalacji i wystaw sztuki współczesnej. Jedno z moich ulubionych miejsc we Wrocławiu. Bilety 5 zł (ulgowy) i 10 zł (normalny). Bieżące wystawy (te na parterze) są darmowe. Nawet jeśli ktoś nie interesuje się sztuką powinien odwiedzić to miejsce. Na dachu kawiarnia.

    • Dworzec Świebodzki
    LOKALIZACJA: Google maps
    OPIS: Byle nie w weekend, bo to jeden jarmark. W tygodniu można załapać się na jakieś pokazy filmowe czy instalacje (coraz bardziej się rozwija tam życie kulturalne), nawet jeśli nic nie będzie to sam budynek jest warty obejrzenia.

    • Galeria BWA
    STRONA: https://www.bwa.wroc.pl (FB)
    OPIS: Małe galerie, zwykle blisko rynku. Ostatnio mają pasmo niezłych wystaw (gotyk w modzie był naprawdę przyzwoity, a typografia super; ktoś kto wymyślił przy napis go go day club na witrynie powinien dostać podwyżkę). Teraz szykują tam coś nowego. Wchodzimy tam za darmo.

    • Róża Rozpruwacz
    ADRES: Kazimierza Jagiellończyka 2
    STRONA: http://www.rozarozpruwacz.pl/ (FB)
    OPIS: Nie wiem czy to się tu powinno znaleźć, ale jest to miejsce fantastyczne. Można przyjść, napić się kawy i ... szyć. tak, można spędzić czas przy maszynie do szycia albo przy robótkach ręcznych.

    • Wzgórze gajowe
    LOKALIZACJA: Google maps
    OPIS: sztuczne wzgórze usypane w miejscu byłego obozu koncentracyjnego. Po obozie nie ma ani śladu, widok z góry też jest taki sobie, ale jeśli ktoś ma ochotę na zdjęcia socrealistycznej architektury to wzgórze jest miejscem idealnym.

    • Ogród Japoński
    ADRES: Adama Mickiewicza 1
    STRONA: http://www.ogrod-japonski.wroclaw.pl/(FB)
    OPIS: Dla wielu równie oklepane co panorama racławicka, dla mnie jedno z fajniejszych miejsc na spacer wiosną. W maju-czerwcu naprawdę warto odwiedzić. Wstęp kosztuje jakieś grosze. Razem z całym parkiem szczytnickim fajne miejsce na randkę.

    • Vertigo Jazz Club
    ADRES: Oławska 13
    STRONA: http://vertigojazz.pl (FB)
    OPIS: Miejsce obowiązkowe dla fanów muzyki jazzowej. Zrobiony bardzo klimatycznie i elegancko, z dobrym nagłośnieniem. Można posłuchać muzyki, zjeść coś, wypić kawę. Prócz koncertów są jeszcze równego rodzaju wystawy. Bilety? Około 20 zł.

    • Kolejkowo
    ADRES: pl. Orląt Lwowskich 20B
    STRONA: http://www.kolejkowo.pl/ (FB)
    OPIS: Niesamowita makieta kolejowa. Chyba największa w Polsce, możliwa do zobaczenia na Dworcu Świebodzkim. Ma powierzchnię 260 metrów kwadratowych. Bilety normalne za 19 zł.

    • Wyspa Opatowicka
    LOKALIZACJA: Braci Gierymskich 151
    STRONA: http://opatowicka.pl/
    OPIS: Parki linowy, więcej dodawać nie trzeba. Sporo atrakcji, dobrze zrobiony, w dobrym miejscu. Blisko wyspy można również zrobić ognisko, grilla, czy pospacerować i zapomnieć o zgiełku miasta. Ceny? Różne d 30 do 45 zł.

    • Domowa stolarnia
    ADRES: ul. Hubska 6
    STRONA: https://domowastolarnia.pl (FB)
    OPIS: (ze strony) Miejsce warte wspomnienia ze względu na warsztaty stolarskie. Jeśli już znudzi nam się szycie w Róży rozpruwacz, lub po prostu to nie jest dla nas, można się zastanowić nad stolarką! Stanowiska są profesjonalne, a ekipa pomocą! Ceny są różne, zależne od warsztatów, zwykle koło 200 zł.

    • Panato Cafe
    ADRES: Jedności Narodowej 68A
    STRONA: https://www.facebook.com/panatocafe/
    OPIS: Pierwsza kawiarnia w której płaciło się za czas spędzony a nie za kawę, ciastka czy przekąski. Aktualnie ta działalność została zawieszona, w tej chwili dzieją się w niej różne spotkania, warsztaty itp. Ma swój niepowtarzalny klimat, można poznać ciekawych ludzi, dzięki którym to miejsce jest tak ciekawe.

    W OKOLICACH WROCŁAWIA

    Masa miejscowości, masa ciekawych rzecz. Dla mnie najciekawsze to:

    • Teatr Heleny Modrzejewskiej w Legnicy: jeden z najlepszych teatrów w Polsce. tak się kiedyś reklamowali. nie kłamali.

    • Opuszczony szpital radziecki w Legnicy: jak ktoś lubi opuszczone miejsca to to miejsce to absolutny must see. ogromny kompleks, zostawiony jak stał, wewnątrz zostało jeszcze trochę sprzętu. Jak dobrze zagadacie z cieciem to nie będzie problemu ze zwiedzaniem. Pociągiem do Legnicy jedzie się jakąś godzinę. normalny bilet w dwie strony to góra 30zł.

    • Obóz koncentracyjny Gross-Rosen w Rogoźnicy: dla fanów historii. Obóz razem z muzeum (chyba). Pociągiem raczej ciężko tam się dostać (z przesiadką albo w Legnicy albo Jaworzynie Śląskiej), jedzie się pewnie z półtorej godziny. Alternatywnie można się tam dostać busem z Placu Dawida (zaraz obok dworca PKS). Na pewno będzie szybciej.

    • Muzeum kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej: ostatnio trochę zapuszczone, ale ciągle funkcjonuje. Frajda przede wszystkim dla dzieci, bo mogą do woli skakać po lokomotywach. do tego co roku w jeden weekend odbywają manewry zabytkowych lokomotyw z kraju i zagranicy. Wejście do samego muzeum to pewnie jakieś grosze, dojazd pociągiem bezpośrednio z Wrocławia ok. 40 minut, cena nie więcej niż 20zł w dwie strony (normalny).

    • Zamek Książ w Wałbrzychu: kolejna gratka dla fanów historii. Chociaż prawdę mówiąc zwiedzanie zamku to nudy (przynajmniej mnie to nie jara), same wnętrza puste, jedynie dla samych ogrodów warto się tam wybrać. Bezpośredni dojazd z Wrocławia pociągiem to godzina i kilkanaście minut (30zł w dwie strony), autobusami i dłużej i drożej także polecam pociąg.

    • Muzeum przemysłu Stara Kopalnia w Wałbrzychu: świeżo wyremontowany kompleks byłej kopalni węgla kamiennego. Na terenie znajduje się muzeum górnictwa i techniki, jakaś kawiarnia, punkt obserwacyjny, wystawiane są bieżące wystawy i instalacje. Wkrótce otwarta zostanie mała manufaktura porcelany i przede wszystkim prawie kilometr podziemnych chodników

    • Zamek Wojnowice: Renesansowy zamek bardziej znany w Europie niż w samej Polsce. Stały cel podróży wielu Wrocławian. Zwany również zamkiem na wodzie. Warto spędzić tam trochę czasu, odpocząć od miasta, pochodzić po parku, zrobić ognisko, czy zwiedzić sam zamek. Dojechać można rowerem (45 km tam i z powrotem), samochodem lub pociągiem (kierunek Legnica, wysiadka w Mrozowie + 2 km spaceru)

    Jeśli ktoś lubi postprzemysłowe klimaty to polecam przeznaczyć trochę więcej czasu na Wałbrzych i połazić po tamtejszych hałdach czy opuszczonych terenach kopalni.

    ŻYCIE NOCNE

    Przykro to mówić, ale moim zdaniem we Wrocławiu życie nocne absolutnie nie istnieje. Jedyne miejsce gdzie można się fajnie pobawić to Das Lokal przy Placu Solidarności 1/3/5. Na własną odpowiedzialność możecie sprawdzić Surowiec przy Ruskiej 46A i Świdnicką 12 przy, a jakże, Świdnickiej 12. Bywa, że w obu klubach dzieją się ciekawe rzeczy, ale same miejsca są dość przeciętne. Reszta klubów opanowana albo przez sebów albo przez studentów pierwszego roku, którzy wyrwali się ze swoich pipidów i zażywają „dorosłości”;. Jak kogoś to bawi to jest cały pasaż Niepolda i masa klubów w rynku.

    WARTOŚCIOWE LINKI
    http://www.wroclaw.pl/
    http://gis.um.wroc.pl/imap/
    https://jakdojade.pl/wroclaw/trasa/
    http://artystycznenadodrze.pl/pl/Places-All
    https://www.facebook.com/wroclaw.wroclove/
    http://wroclawskiejedzenie.pl/
    http://visitwroclaw.eu/
    http://smakiwroclawia.pl/
    http://wroclawnadodra.pl/
    http://theworldgames2017.com/
    https://www.facebook.com/WroclawNa4Lapy
    https://www.facebook.com/wroclawnaweekend

    TAGI:

    pokaż spoiler #wroclaw #jedzenie #podroze #zwiedzajzwykopem #podrozujzwykopem #miejscawewroclawiu #wroclove #dolnyslask #kochamwroclaw #wroclawskiewykoppiwo
    pokaż całość

    •  

      Pocysterski kompleks w Lubiążu - nieco za Legnicą

      @Wozyack: za Środą Śląską, przed Legnicą :)

    •  

      @BrowarPERUN: Z tym się nie spotkałem tam. Fakt obsługa nie jest najszybsza, ale u mnie nie było to jeszcze aż tak źle bym narzekał.

      @Moderacja można wrzucić link do tego wpisu pod tag #wroclaw? Probowałem załatwić to kontaktem, ale po informacji że "zrobione" nic nie jest zrobione bo nic się nie zmieniło :) Więc próbuję szczęście tutaj. Chodzi o link w opisie tagu:
      "Wszystkich przyjezdnych, zastanawiających się co można robić we Wrocławiu zapraszamy pod ten link: "
      I całość będzie wyglądać tak:
      Wszystkich przyjezdnych, zastanawiających się co można robić we Wrocławiu zapraszamy pod ten link:
      https://www.wykop.pl/wpis/24218855/

      Pytanie też - co z edycją tego wpisu, da się to jakoś z wami dogadać, wysłać coś do podmiany? Bo domyslam się że samemu nie będę mógł już edytować tego wpisu?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (80)

  •  

    Nie lubię za bardzo latać, ale tak to od biedy mogę

    #podroze #pracbaza #samoloty

    źródło: embed.jpg

  •  

    Bora-Bora– wyspa na Oceanie Spokojnym, koralowy atol otaczający powulkaniczny stożek, w Polinezji Francuskiej, na Wyspach Pod Wiatrem w archipelagu Wysp Towarzystwa, na północny zachód od Tahiti.
    Na wyspie znajdują się dwa szczyty: Pahia (661 m n.p.m.) oraz Otemanu 727 m n.p.m.(na zdjęciu w chmurach).

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #fotografia #azylboners #ciekawostki #earthporn #podroze #exploworld
    pokaż całość

  •  

    Czołem!

    Wiem, że dzisiaj jest smutny dzień i wszyscy mówią o zamachu, ale ja jestem tu, problemy są tam - muszę robić to co do mnie nalezy.

    Tak w nawiązaniu do poprzedniego wpisu.

    Zgodnie z obietnicą popełniłem pierwszy krok by finalnie akcja zakończyła się jakże radosnym "OP DELIVERED". Jak widzicie kartki z Chin już czekają - nawet ładne wzory przyszły (dla zobrazowania ile ich jest postawiłem wszystkim dobrze znany punkt odniesienia).

    Na PW wszystkim zaangażowanym wysłałem informacje o szczegółach - mam nadzieję, że nie pominąłem nikogo.

    JEŚLI ZGŁASZAŁEŚ CHĘĆ UDZIAŁU A NIE DOSTAŁEŚ PW - PISZ ŚMIAŁO!

    JEŚLI CHCESZ JESZCZE DOŁĄCZYĆ (MAM KILKA DODATKOWYCH KARTEK) - PO ZAPOZNANIU SIĘ Z PIERWSZYM WPISEM, TEŻ UDERZAJ W PW.

    Znowu pozwolę sobie wszystkich zawołać, mam nadzieję, że nie obrazi się nikt, ale głupio byłoby gdybym kogoś pominął i nie wysłał mu nic.

    Aha - cumple @Lemink @berafito @sprite @SynStolarza @marekmarecki - czy nie macie aby PW zablokowanego? Nie mogę do Was napisać :c

    Kurde, nie mogłem wysłać do wszystkich PW w tym samym czasie, bo mi wypok blokadę na spam odpalił. Jakbym komuś przestał w połowie rozmowy odpisywać to znaczy, że znowu odpalił się filtr na godzinę XD

    W sumie jak zauważył jeden z cumpli, który już na PW zdażył odpowiedzieć - jeśli ktoś nie chce zostawiać danych osobowych tutaj na PW wypokowym to w tytule przelewu, oprócz nicku, napiszcie coś w stylu "dane do kartki takie jak dane z przelewu" czy coś w ten deseń. Tak żebym zrozumiał po prostu :)

    @MateyJDM: Dzięki cumplu za ekstra hajs. Z pewnością wypiję Twoje zdrowie (może nawet chińskie "ganbei" jeśli będe miał miejsce w brzuchu) w jakiejś skośnej knajpce (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Z fartem mordy!

    btw. Jak Wam się nudzi to zapraszam na ten mój własny tag #upiornyzagranico - jak się tam dokopiecie na wpisy z poprzedniego roku z Turcji czy Finalndii to może Was zaciekawi coś. Nie jest tego dużo, ale ostatnio jak tam zaglądnąłem to morda mi się ucieszyła.

    #podrozujzwykopem #podroze #pocztowki
    pokaż całość

    źródło: nopozdroXD.jpeg

  •  

    Będzin i wieżowiec na Syberce.

    Budowa wieżowca, rozpoczęta 1960, zakończona w 1964 roku. Wysokość budowli wynosi około 36 metrów. Budynek posiada 13 pięter użytkowych. Oficjalne otwarcie budynku nastąpiło 23 grudnia 1964 roku, a koszt budowy to 1,5 miliarda starych złotych.
    Ogólny wygląd i plan wieży nawiązuje do bloków z wielkiej płyty oraz architektury socjalizmu (brak ornamentów, ozdób itp.). Wieżowiec składa się z centralnego rdzenia oraz żadnych ramion – w miarę wzrostu wysokości wieżowca, poszczególne pietra są takie same, co nie nadaje mu smukłości i niezbędnej aerodynamiki. Na samym szczycie centralne piętro nie zmienia się wcale, wieńcząc budynek. Najniższe piętra wieży zostały przeznaczone na mieszkania, a wyższe na mieszkania, których wystrojem zajęli się zwykli "kowalscy"

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #fotografia #cityporn #podroze #architektura #bedzin #exploworld
    pokaż całość

  •  

    Dubaj i wieżowiec Burdż Chalifa.

    Budowa wieżowca, rozpoczęta 2004, zakończona w 2009 roku. Wysokość budowli wynosi 829 metrów. Budynek posiada 163 piętra użytkowe. Oficjalne otwarcie budynku nastąpiło 4 stycznia 2010 roku, a koszt budowy to 1,5 miliarda dolarów.
    Ogólny wygląd i plan wieży nawiązuje do kwiatu pustyni oraz architektury islamu (ornamenty, ozdoby itp.). Wieżowiec składa się z centralnego rdzenia oraz 3 „ramion” – w miarę wzrostu wysokości wieżowca, poszczególne „ramiona” są coraz mniejsze, co nadaje mu smukłości i niezbędnej aerodynamiki. Na samym szczycie centralny rdzeń przechodzi w iglicę wieńczącą budynek. Najniższe piętra wieży zostały przeznaczone na hotel, którego wystrojem zajął się Giorgio Armani.

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #fotografia #cityporn #podroze #architektura #exploworld
    pokaż całość

  •  

    Ginnie Springs, Floryda, USA.

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #fotografia #podroze #nurkowanie #earthporn #usa

  •  

    Zamek ku czci Kolumba.

    Castillo de Colomares położony na malowniczym, hiszpańskim wybrzeżu Costa del Sol w miejscowości Benalmádena, uważany jest za najpiękniejszy zamek południowej Europy. Ta niezwykła, łącząca wiele pięknych stylów architektonicznych (gotycki, barokowy, bizantyjski i mudejar), bogato zdobiona budowla przyciąga turystów z całego świata. Zamek został wzniesiony w latach 1987-1994 ku czci Krzysztofa Kolumba.

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #fotografia #ciekawostki #zamki #architektura #zameknadzis #exploworld #podroze #hiszpania
    pokaż całość

  •  

    Cześć Mirki
    Rozpoczyna się okres planowania wakacyjnych podróży, kalkulacji kosztów, które możemy na nie ponieść. Często wiążą się z tym myśli na temat tego ile pieniędzy jeszcze nam brakuje żeby zrealizować nasze marzenie o zobaczeniu jakiegoś zabytku, miasta, czy kraju. Jeżeli masz pieniądze na podróż na jaką powinien sobie moc pozwolić cywilizowany człowiek, czyli podróż środkiem transportu dostosowanym do odległości, a nie jebanie jak biedak 20h autobusem do Londynu, nocleg w apartamencie/hotelu z którego możesz wyruszyć prosto do muzeum, a nie nocleg w akademiku z murzynami handlującymi crackiem oddalonym 2h od celu i stać cię na jedzenie w restauracji w której możesz zjeść lokalne specjały, a nie wpierdalać Bigmaca z kuponów. To nie musisz czytać. A jeżeli masz mniejniż 25 lat to ok, zaraz Ci podam inny sposób żeby nie być cebula, ale i nie ponosić zbyt dużych kosztów. Jeżeli jesteś starszy i najdalej gdzie byłeś to pole namiotowe w Krynicy Morskiej z rodzicami to zastanów się nad swoim życiem.
    Największe koszta to nocleg i transport. Jedzenie, wejścia do muzeów i inne atrakcje to są rzeczy na które musisz wydać pieniądze jeżeli chcesz powiedzieć że gdzieś byłeś, a i te wydatki w porównaniu do dwóch głównych nie są jakoś wyjątkowo duże.
    Jesteś młody, dynamiczny, odważny, więc możesz zrobić z transportu dodatkową przygodę, której nie zapomnisz, będziesz miał o czym opowiadać zdobędziesz wiedzę gdzie warto isc, oraz zrozumiesz problemy, myślenie lokalnych tubylców. Odpowiedzią jest STOP. Kilka liter, a jakie duże ma znaczenie dla transportu młodych ludzi. Teraz już raczej mniej ze względu na ciągłą propagande strachu ze strony massmediów, ale nadal można śmiało korzystać.
    Nie musisz nic robić poza stanięciem na najbliższej drodze wylotowej z Twojego miasta z kartka w którym kierunku chcesz dojechać. Ktoś się zatrzymuje to pytasz się gdzie jedzie. Jeżeli Ci odpowiada to wsiadasz i ładnie się witasz. Teraz główna ważna część podróży do celu z której powinniście coś wyciągnąć, czyli rozmowa z kierowcą. Trochę nie wypada nic się nie odzywać jak stulej dlatego trzeba coś się odezwać i próbować nawiązać kontakt. Jeżeli kierowcą nie będzie chciał to po kilku zdaniach/próbach to wyczujecie. Jednak jeżeli ktoś cię zabiera to raczej jest to osoba, która też stwierdziła że może sobie pogada i milej minie podróż. Spokojnie mogę powiedzieć że intensywnie rozmawiałem w 80% przypadków 80% tych rozmów było naprawde ciekawe i nawet kilka godzin miało bardzo miło. Fajnie jest skonfrontować jakieś spojrzenia na świat z obywatelem innego kraju i do tego jeszcze móc rozmawiać po angielsku. Z Polakami oczywiście też jest ciekawe. Problemem dzisiejszego "zwiedzania" jest to że często ludzie gdzieś niby są, a tak naprawdę to nic nie widzieli, bo nie było ich stać, a koniecznie chcieli się pochwalić ze wyjechali z tego kraju. Siedzieli tylko w jednym miejscu i chodzili bez sensu. Często można za darmo mieć przewodnika z którym dopiero wizyta w jakimś mieście nabiera sensu. Czasem są organizowane darmowe zwiedzania przez jakichś pasjonatów, którym wręczacie na koniec kwotę, która uważacie za słuszną. Są czasem jacyś starsi ludzie, którzy z chęcią wam opowiedzą o jakimś miejscu i o tym jak się żyło kilkadziesiąt lat temu. Nocleg można ogarnąć przez stronę couchsurfing gdzie ludzie udostępniają swoje wolne miejsce w mieszkaniu i możecie sobie tak kilka dni pożyć tak jak on. Oczywiście w zamian także wypadało by coś dać w postaci ciekawych rozmów, przemyśleń, prezentu z kraju z którego jesteście, czy jakiejś pomocy.
    To jest dopiero podróżowanie jezeli nie stać was na prawdziwy hotel, przelot samolotem, opłaconego przewodnika i jedzenie w restauracjach. Dopiero wtedy możesz mówić że podróże cię rozwinęły, bo wtedy faktycznie coś z tego wyniosłes. Na przykład skonfrontowales swój rasistowski światopogląd z niemieckim arabem, który cię zabrał na stopa gdzieś w środku Czech. Zrozumiałeś co oznacza wojna dzięki rozmowie z weteranem wojny w Iraku. Czy poznales chorobę chora na raka, która się zastanawia po co jeszcze żyje.
    Zachęcam jakich wypraw dzięki którym będziecie mądrzejsi i będziecie bliżej odpowiedzi na pytanie jaki jest sens życia i jak powinno ono wyglądać. Myślę że podróżowanie stopem powinno wrócić do młodych ludzi. Dopóki jesteś młody to ludzie na Ciebie inaczej patrzą i bardziej skłonni są pomagać. Facetowi po 30 będzie ciężej to zrobić. Dlatego dopóki jesteście młodzi korzystajcie. Zapraszam do dyskusji na temat podróżowania stopem. Przepraszam za błędy i składnie, ale stworzyłem to na telefonie w pociągu.
    #podroze #podrozujzwykopem #autostop #zwiedzajzwykopem #zwiedzanie
    pokaż całość

    •  

      @bananowynick: > "To jest dopiero podróżowanie jezeli nie stać was na prawdziwy hotel, przelot samolotem, opłaconego przewodnika i jedzenie w restauracjach. Dopiero wtedy możesz mówić że podróże cię rozwinęły, bo wtedy faktycznie coś z tego wyniosłes."

      nie zesraj się xD. autostop ma swoje wady i zalety (więcej tych pierwszych), ale może być fajną przygodą, gorzej tylko jak ktoś zaczyna takie pierdzielenie, PATRZCIE ŚPIĘ NA STACJACH BENZYNOWYCH I MYJĘ SIĘ RAZ NA 4 DNI W RZECE JESTEM PODRÓŻNIKIEM PRAWDZIWYM!!!!! XD

      o tak was widzę wielcy podróżnicy cebulacy http://skokwbokblog.com/podroznik-turysta/

      Dlatego mimo że sam lubię styl biedapodróżowania czy jakichś autostopów to wolę się nie identyfikować z tą społecznością co ma kija w dupie
      pokaż całość

    •  

      @yahoomlody mycie się raz na kilka dni i spanie w namiocie to już hardkor. Tutaj chciałem pokazać że w ten sposób można zaoszczędśwzić pieniądze. Dlatego dodałem ze jeżeli kogoś stać to niech leci sobie samolotem i śpi w hotelu jest to wygodniejsze. Moje rozwiązanie jest dla ludzi, których na to nie stać. IMHO lepiej podróżowac w młodym wieku tak niż jak jakiś Janusz jeść konserwy z biedry i spać w motelu gdzie zjadają nas kalaruchy, a atrakcje to raczej z dziedziny tych darmowych.

      BTW dobry link ;)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Siedziałem sobie u fryzjera i wziąłem do poczytania National Geographic Traveler z maja 2015 roku, a tam reklama biura podróży Polka Travel( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #polak #podroze #heheszki

  •  

    Astronomiczna chatka.

    Przeszklona chatka w kształcie igloo do oglądania m.in. zorzy polarnej Lyngen North nieopodal Spåkenes w Norwegii.
    fot. Adam Brzoza.

    zdjęcie wnętrza za dnia

    zdjecie z zewnątrz

    strona Lygen North

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #fotografia #earthporn #azylboners #astronomia #astrofoto #architektura #podroze #exploworld #norwegia
    pokaż całość

  •  

    Zbieram butelki Jacka Danielsa. Ta trzymana w ręku to 1907 White Label wypuszczany tylko na rynek Australijski - niedostępna w innych krajach.

    Nie wiem czy wiedzieliście, ale oprócz normalnego rynku whisky Jack to również ogromma społeczność kolekcjonerów.

    Te skubańce z Lynchburga wymyśliły to tak, że wypuszczają dane butelki tylko w jednym kraju. Cały problem kolekcjonera to zdobyć te butelki. I np. 66% Single Barrel Barrel proof jest dostępny tylko w USA. White Label tylko Australia. Gold Label z kurą na opakowaniu tylko Singapur, itp.

    Czy są tu jeszcze jakieś mirki, które też zbierają jacka? Moja kolekcja to aktualnie około 30 różnych butelek. #jackdaniels

    Pytanie też do wszelkiej maści podróżników. Często niezły unikat da się kupić na lotniskach w strefach bezcłowych. Czy ktoś w najbliższym czasie nie wybiera się do tajlandii lub singapuru?

    #tajlandia #singapur #podroze #podruzujzwykopem #alkohol #pytanie
    pokaż całość

  •  

    Właśnie wróciłem z wycieczki i zdaje się, że albo w busie albo przed Pleciugą w oczekiwaniu na taxi, zostawiłem torbę z aparatem Nikon D3100, dokumenty, karta płatnicza, ponad 200 złotych w gotówce, ebook Kindle, okulary do czytania. Zadzwoniłem już do biura podróży, czekam na zwrotny telefon. Mam nadzieję, że są w aucie biura turystycznego a nie na ławeczce.
    Jest zguba, zostawiłem a busiku. Już odebrałem od kierowcy, chciałem dać parę złotych kierowcy za to, że poczekał na mnie ale powiedział, że od klientów biura nie może brać żadnej kasy, grzecznie podziekowałem i teraz mogę odetchnąć z ulgą.
    #takbylo #podroze #zguba #niewiemjaktootagowac #szczecin
    pokaż całość

  •  

    Bastei (czyli "baszta") - formacja skalna stanowiąca jedną z największych atrakcji turystycznych Parku Narodowego Saskiej Szwajcarii, w Górach Połabskich we wschodniej części Niemiec, charakteryzujących się licznymi formacjami skalnymi. W 1824 r. pobudowano drewniany most znajdujący się ok. 110 m n.p.m., na prawym brzegu Łaby, pomiędzy miejscowościami Rathen i Stadt Wehlen. Niespełna trzydzieści lat później, w roku 1851, drewnianą konstrukcję zastąpiono kamiennym mostem, który z roku na rok przeciąga coraz większe tłumy. Można się do niego dostać licznymi szlakami turystycznymi lub autobusem, jeżdżącym pomiędzy miejscowością Rathewalde, a hotelem w okolicy mostu. Źródłem nazwy jest wąska skała najdalej wysunięta nad Łabę, czyli "baszta", która wznosi się na wysokości 190 m nad taflą wody.

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #ciekawostki #fotografia #earthporn #podroze # #exploworld #architektura #mosty #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    #podroze #podrozujzwykopem #wykopobrazapapieza zbieramy że współlokatorkami najgorsze magnesy jakie da się znaleźć z różnych miejsc. Jak ktoś z was będzie podróżował to my chętnie przyjmiemy jakieś paskudy na swoją lodówkę.

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    @zepsutykompas:

    Wodospad Calandula, Angola

    15 miesiecy autostopem przez Afryke i wciaz zyje :)

    wiecej zdjec na Zepsuty Kompas

    #zepsutykompas #autostopemprzezafryke #autostop #afryka #angola #podroze pokaż całość

  •  

    Czas się niestety pożegnać z #islandia
    Tym, którym jeszcze tu nie byli polecam mocno.
    Zarówno #reykjavik jak i resztę wyspy oraz zatokę.
    Mieliśmy z różowym farta bo na wycieczce statkiem dane nam było zobaczyć wszystkie cztery gatunki waleni tam występujące łącznie z humbakiem. Widzieliśmy również zajebiste ptaszki zwane Fratercula.
    Byliśmy również w Ameryce Północnej, widzieliśmy gejzery, mieliśmy przyjemność widzieć jedyne zwierze nie sprowadzone tu przez człowieka czyli lisa arktycznego, bawiliśmy sie z pieknymi końmi islandzkimi i podziwialiśmy przepiękną naturę.
    Jedzenie też dobre, polecam burgera z renifera i ichnią jagnięcine, piwko super.
    Jedyny ból to tutejsze ceny używek.
    Jeszcze raz dzięki @draobwons za mini #wykopiwo było bardzo miło.

    #podroze #podrozujzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Pogoria IV to jedna z perełek położonego w okolicach Dąbrowy Górniczej zespołu zbiorników wodnych (ros. водоем [водоем]), która od 2005 roku widnieje w galerii Zbiorników Pozytywnie Zakręconych TELEXPRESU. W pierwszej połowie XXI wieku Pogoria IV kupką piasku. Po utworzeniu zbiornika zaczęli tu przybywać spragnieni zagłębiowskiego piękna turyści.

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #fotografia #ciekawostki #earthporn #architektura #cityporn #bedzin #zaglebie #exploworld #podroze
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Positano to jedna z perełek położonego w okolicach Neapolu Wybrzeża Amalfi (wł. Costiera Amalfitana), które od 1997 widnieje na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. W pierwszej połowie XX wieku Positano było jeszcze niewielką wioską rybacką, ale już w latach 50. zaczęli tu przybywać spragnieni włoskiego piękna turyści.

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #fotografia #ciekawostki #earthporn #architektura #cityporn #wlochy #exploworld #podroze
    pokaż całość

  •  

    Plaża bez piasku.

    Czerwona Plaża "Panjin" to popularna nazwa dla jednego z największych na świecie obszarów mokradeł i terenów podmokłych w ujściu rzeki Liaohe do Morza Żółtego. Stanowią one bardzo bogaty ekosystem zamieszkany przez ok. 400 gatunków zwierząt i 260 gatunków ptaków, wśród których na szczególną uwagę zasługują zagrożone wyginięciem żurawie koroniaste. Miejsce to nazywane jest czasem "domem żurawi".
    Plaża zawdzięcza kolor pokrywającym ją wodorostom sueda, które we wrześniu i październiku zachwycają soczystą czerwienią. Sueda kwitną na zielono od kwietnia do maja, a w lecie i jesienią rośliny rozpoczynają transformację kolorów w pomarańcz, róż i wreszcie czerwień. Właśnie słono-zasadowe gleby u ujścia rzeki Liaohe sprzyjają wzrostowi wodorostów.
    Cały teren objęty jest ochroną i stanowi rezerwat przyrody. Jedynie na jego małej części, dostępnej dla turystów, można podziwiać czerwony dywan roślin.

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #ciekawostki #fotografia #earthporn #podroze #gruparatowaniapoziomu #exploworld #chiny
    pokaż całość

  •  

    Uncle Fatty, makak przekarmiony fastfoodami przez turystów (26kg) odwiedzających Bangkok przechodzi na dietę.

    #ciekawostki #tajlandia #podroze #smiesznypiesek

    źródło: img.wprost.pl

  •  

    Szturm Teocalli przez Corteza i jego wojsko - Emanuel Leutze (1848)

    pokaż spoiler Parę informacji o Panu Leutze w komentarzu poniżej.


    Upadek barbarzyńskiej religii Azteków

    Sanktuarium Matki Bożej Guadalupe znajduje się w Mexico City. Jest to potężna metropolia licząca 20 milionów mieszkańców. Ogromne miasto zostało zbudowane na obszarze wysokogórskiej doliny (2240 m n.p.m.), otoczone jest szczytami gór o wysokości blisko 6000 m n.p.m. Znajdowały się tam trzy ogromne jeziora z licznymi wyspami.
    Aztekowie osiedlili się w tej dolinie i w pierwszej połowie XIV w. na wyspie, w pobliżu zachodniego brzegu jeziora Texcoco, założyli swoją stolicę o nazwie Tenochtitlan. To miasto-państwo bardzo szybko się rozwijało, ponieważ jego mieszkańcy z wielkim okrucieństwem i bezwzględnością podbijali inne plemiona. W ten sposób Aztekowie stawali się jedynymi władcami w całym rejonie, budując swoje potężne państwo i cywilizację na "krwi" dziesiątków tysięcy ludzi.

    Ocenia się, że kiedy w 1519 r. wojska hiszpańskie pod wodzą Hernando Cortesa zdobywały Meksyk, w 38 prowincjach tego kraju mieszkało około 10 milionów Indian. Sama stolica Tenochtitlan (dziś Mexico City) liczyła 200 tysięcy mieszkańców. Hiszpanie byli zachwyceni jego widokiem. Aztekowie stworzyli wysoką cywilizację, ale w niektórych dziedzinach wiedzy byli zacofani. Nie znali koła, praw fizyki, sklepień łukowych. Panował wśród nich prawdziwy kult astrologii, magii oraz różnego rodzaju przesądów, w czym specjalizowała się i przewodziła kasta kapłanów zawodowo praktykujących magię. To właśnie ci kapłani-magowie stworzyli jedną z najbardziej przerażających i barbarzyńskich religii, w której w sposób oczywisty działały diabelskie moce. Aztekowie starali się zjednać przychylność wielu bogów i bogiń, którymi dla nich były siły natury: słońce, księżyc, deszcz, wiatr, ogień itd. Wybudowali setki kompleksów świątynnych - piramid, gdzie nieustannie składali ofiary z ludzi. Wierzyli, że tylko w ten sposób zapewnią sobie deszcz, codzienny wschód słońca, unikną zarazy, głodu oraz innych nieszczęść. Aztekowie uważali siebie za "ludzi słońca", czyli naród wybrany przez nienasyconego boga Huizilopochtli. Czuli się zmuszeni składać bogom pokarm z ludzkiej krwi. Ofiarami byli najczęściej niewolnicy albo jeńcy wojenni. W samym centrum miasta Tenochtitlan w 1487 r. skończono budowę głównej świątyni, w kształcie podwójnej piramidy, poświęconej bożkowi Huizilopochtli i bożkowi deszczu Tlalocowi. W czasie jej otwarcia, w ciągu zaledwie czterech dni zamordowano w rytualnej ofierze około 20 tysięcy jeńców. Długowłosi kapłani przy pomocy kamiennego noża rozcinali pierś żyjącej ofierze i wyrywali bijące serce, aby wznieść je ku słońcu w geście ofiary i przebłagania. Zachowała się aztecka ikonografia przedstawiająca ten makabryczny rytuał. Ponieważ azteckie bóstwa domagały się tysięcy ofiar, wynaleziono tak zwane wojny kwietne, czyli łapanie ludzi z innych plemion, aby można było każdego miesiąca składać ich w ofierze dla najważniejszego boga, którym był "pierzasty wąż".

    Aztekowie stosowali jeszcze bardziej makabryczne sposoby składania ofiar z ludzi. W książce M. Meyera i W. Shermana The Course of Mexican History czytamy, że na początku XIV w. Aztekowie walczyli jako najemnicy Coxcoxa, władcy miasta Culhuacanu, które leżało na południowym brzegu jeziora. Kiedy zdobyli pobliskie miasto Xochimilco, przesłali Coxcoxowi jako dowód zwycięstwa 8 tysięcy ludzkich uszu. Coxcox zgodził się na to, aby z jego córki uczynili aztecką boginię. Bez wiedzy ojca księżniczkę żywcem obdarto ze skóry i złożono w ofierze. Później Aztekowie zaprosili Coxcoxa na ucztę wydaną ku jego czci. Ku swojemu przerażeniu zauważył, że jeden z tancerzy, który miał go zabawiać, jest "ubrany" w skórę jego córki. Coxcox wpadł w gniew, zebrał armię i rozproszył barbarzyńców. Aztekowie bardzo często stosowali praktykę zdzierania żywcem skóry w czasie składania ofiar z ludzi bożkowi Xipe Totek. Szczytem rytualnego barbarzyństwa Azteków był kanibalizm. Spożywali ciała ofiar i uważali to za boski rytuał i największe, prawdziwie królewskie wyróżnienie. W 1519 r. król Azteków Montezuma w geście szczególnej gościnności wobec Corteza i Hiszpanów poczęstował ich podczas przyjęcia daniem z ludzkich serc.

    Aztecki rytuał wymagał, by dla większej satysfakcji bogów zadawano ofiarom jak największe cierpienia. W czasie suszy bożkowi deszczu Tlalocowi składano ofiary z dzieci. Przed uśmierceniem wyrywano im paznokcie, aby wylały jak najwięcej łez, bo tylko dzięki łzom bożek mógł zesłać upragniony deszcz.

    Barbarzyńska religia i cywilizacja Azteków zostały zniszczone w latach 1519-1520 przez garstkę hiszpańskich rycerzy, 550 ludzi i 16 koni, którymi dowodził kapitan Hernan Cortes. Hiszpanie wylądowali na półwyspie Jukatan i szli wzdłuż wybrzeża. Plemiona indiańskie, które miały już dosyć krwawego terroru i panowania Azteków, dołączały się do Hiszpanów, aby razem zdobywać aztecką stolicę Tenochtitlan. Wieść o zbliżających się wojskach białych ludzi na koniach wprawiła w przerażenie przesądnych Azteków, a szczególnie ich króla Montezuma, który wierzył przepowiedniom mówiącym, że w 1519 r. powróci legendarny król-bóg. Cortes wkroczył do Tenochtitlanu 8 listopada 1519 r. i został przywitany przez króla jako oczekiwany bóg. Hiszpanów zakwaterowano w najpiękniejszych pałacach. Po sześciu miesiącach pobytu w mieście Cortes zostawił 140 swoich żołnierzy, a z pozostałymi wyruszył na wybrzeże Veracruz, aby rozprawić się ze zbuntowanymi wojskami Narvaeza. Cortes rozgromił przeciwnika, a pokonani żołnierze ochoczo zasilili jego oddziały. Tymczasem w Tenochtitlanie Aztekowie wzniecili powstanie przeciwko Hiszpanom. Kiedy Cortes dotarł do stolicy, trwała tam zacięta walka. 30 czerwca 1520 r. pod osłoną nocy Hiszpanie zaczęli się wycofywać z miasta. Tylko części wojska udało się ujść z życiem, pozostali albo zginęli w walkach, albo zostali złożeni w ofierze bożkom w azteckich świątyniach. Po przegranej walce Cortes przegrupował swoje oddziały i wzmocniony przez około 100 tysięcy sprzymierzonych Indian w maju 1521 r. przypuścił szturm na stolicę azteckiego państwa. Po ciężkich walkach Tenochtitlan zostało zdobyte 13 sierpnia 1521 r. Jedną z pierwszych decyzji konkwistadorów było zniszczenie makabrycznych świątyń azteckich bóstw. Na miejscu największej świątyni "pierzastego węża" powstał kościół Santiago de Tlaltelolco. Misjonarze katoliccy wyruszyli w teren, otwierając katolickie kościoły, szkoły, sierocińce, szpitale. Jednak mocno zakorzenione zwyczaje pogańskie sprawiały, że kandydatów do przyjęcia religii katolickiej było relatywnie mało. Sytuacja uległa radykalnej zmianie dopiero po objawieniach Matki Bożej w 1531 r. na wzgórzu Tepeyac.


    Źródło tekstu

    #meksyk #amerykapoludniowa #ciekawostki #nauka #podroze #historia #sztuka #malarstwo
    pokaż całość

    •  

      @mk321: jeżeli chcesz jakiegoś popularnonaukowego artykułu go nie mam. Ale na wikipedii jest czy to o Inkach czy Cortezie

      +: mk321
    •  

      Odpisujesz człowiekowi który twierdzi iż można zgwałcić bez robienia wielkiej krzywdy a to dobitnie pokazuje z czym(bo już nawet nie z kim) mamy tutaj do czynienia...

      @Datura: pisałem wtedy o krzywdzie fizycznej, czyli bez złamań i głębokich ran, ale twój mały rozumek nie ogarnia czytania ze zrozumieniem. No ale jak masz ogarniać czytanie ze zrozumieniem, skoro nie rozumiesz, że prawda to jest prawda, niezależnie od tego kto ją wyglasza?

      Masz za słaby procesorek w główce, żeby potrafić rozdzielić emocje od myślenia.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (27)

  •  

    Ostatnio trochę się zebrało wpisów związanych z #pocztowki, to i ja dorzucę swoje 3 grosze.

    Nie, nie będzie to zadne rozdawanie, a raczej #zebrajo, a raczej prośba. Otóż ja zbieram pocztówki, nałogowo wręcz. Gdzie nie pojadę, kupuje sobie mnóstwo pocztówek związanych z danym miejscem/państwem w którym jestem. Rekord - 70 pocztówek kupionych w Gruzji i 13 w Armenii :) Bawię się też w #postcrossing i wysylam kartki tu i ówdzie.

    Więc - jeżeli ktoś się wybiera w jakieś egzotyczne strony, proszę o kontakt. Pisząc egzotyczne, mam na myśli dowolny kraj nie będący USA i w Europie :)

    Trochę #podroze i trochę #prosba
    pokaż całość

  •  

    Tak mnie jakoś natchnęło i pojechałam odwiedzić Arnolda :) Thal przy Graz, dom rodzinny Arnolda Schwarzeneggera.

    #graz
    #austria #arnoldschwarzenegger #podroze #podrozujzwykopem #hehszki

    źródło: embed.jpg

  •  

    Dokładnie 8 miesięcy temu stworzyłem to konto zamieszczając pierwszy wpis na mikroblogu. Wpis dodałem siedząc na lotnisku pod Sao i czekając na samolot, po tym jak policja federalna nie wpuściła mnie poza granicę Brazylii.

    Wpis można zobaczyć tutaj

    Droga, którą wtedy przeszedłem okazała się dużo dłuższa i ciekawsza niż myślałem. Po powrocie do domu usiadłem więc i spisałem wszystko co mnie tam spotkało. Nie publikowałem tego dotychczas nigdzie, zostawiłem te kilkanaście stron dla siebie, ale myślę, że nadszedł dobry czas żeby się historią podzielić z większym gronem.

    Chciałbym aby jedynym miejscem, gdzie można znaleźć to opowiadanie był mój blog, więc tutaj jedynie zamieszczam link.

    Część pierwsza - TUTAJ

    Zapraszam na blog, gdzie można znaleźć resztę tekstów o Brazylii - www.waytoeldorado.pl

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #podroze

0:0,2:0,2:2,0:1,0:0,0:2,0:2,4:3,1:1,3:1,0:0,0:3,3:0,0:1,2:2