•  

    Kilka dni temu wylądowałem w Chile, teraz wsiadam na #rower i kolejne 4 miesiące jadę przez południową Amerykę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler #podruzujzwykopem #podroze

  •  

    Podczas podróży na Teneryfę żona wymyśliła niezłą zabawę na zabicie czasu. Wykonała własnoręcznie krzyżówkę. Duża w tym moja zasługa bo wziąłem karteczki i długopis ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #podroze #urlop #teneryfa #hiszpania #podruzujzwykopem #23dniurlopu #14dninateneryfie pokaż całość

  •  

    Kolejny dzień, kolejne widoki. Tym razem liznelismy gór Anaga. Przeszliśmy się malownicza trasa treningową od Punta del Hidalgo do Chinamada. W sumie w dwie strony zajęło nam to niecałe 6 godzin i przebyliśmy 13 kilometrów. Dzisiaj dzień pełen wrażeń bo będziemy lecieć paralotnią z 2200 metrów, lot na trwać co najmniej 30 minut.

    Na prawdę nie rozumiem jak można leżeć na plaży przez cały okres pobytu tutaj. Widoki zapierają dech w piersi.

    #podroze #urlop #teneryfa #hiszpania #podruzujzwykopem #23dniurlopu #14dninateneryfie
    pokaż całość

  •  

    Przedwczoraj była przełęcz Masca no to wczoraj stwierdziliśmy że może wybierzemy się na północno wschodniej zbocze wulkanu. Nie żałowaliśmy (ʘ‿ʘ)

    #podroze #urlop #teneryfa #hiszpania #podruzujzwykopem #23dniurlopu #14dninateneryfie

    •  

      @Faja: piękne zdjęcia - był jakiś retusz cy coś ? jakaś aplikacja ? czy na automacie ? wybieram się w samotną podróż na Teneryfę i szukam jakiegoś lekkiego rozwiązania zamiast lustrzanki. Twoje zdjęcia na prawdę są super

    •  

      @nieaktywny_88: w sumie wszystkie zdjęcia robiłem z wykorzystaniem trybu nocnego przez co zdjęcia są ostrzejsze oraz balans bieli zdecydowanie poprawny. Tam jest tak dużo słońca że w sumie większość aparatów z flagowców z ostatniego półtorej roku powinno sobie poradzić co najmniej dobrze.

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Wczoraj na spokojnie zaczęliśmy zwiedzanie Teneryfy. Mieszkamy w Tacoronte więc stwierdziliśmy że przejdziemy się do Mesa del Mar pieszo. Była to kilku kilometrowa przechadzka. Pogoda nam dopisała i było na prawdę gorąco. Miejsce jest znane z swojej wulkanicznej plaży ale naszą uwagę przyciągły fale wypadające do basenu.

    #podroze #urlop #teneryfa #hiszpania #podruzujzwykopem #23dniurlopu #14dninateneryfie pokaż całość

    +: Piterwju, k....i +4 innych
  •  

    Mireczki zaczynam swój 23 dniowy urlop :) pierwsze dwa tygodnie będę na Teneryfie, jadę na własną reke. Mam trzy różne noclegi w trzech różnych regionach wyspy. Na pewno podeślę jakieś fajnie foteczki. A tymczasem trzeba załatwić sobie ubezpieczenie i się spakować.

    #podroze #urlop #teneryfa #hiszpania #podruzujzwykopem #23dniurlopu #14dninateneryfie pokaż całość

    •  

      @Precypitat: nie mam, mieliśmy ogólny plan co chcemy zwiedzić, ale już co w jaki dzień to wychodziło przypadkowo. 5 dni to był Siam Park, Loro Parque, Teide, Masca i stolica (razem z Las Teresitas). Ze 2 dni spędziliśmy w samym Puerto de la Cruz (poza tym dniem, gdzie poszliśmy do Loro, ale jeden z nich to było takie chodzenie po przyjeździe i patrzenie co jest wokół hotelu). 1 dzień to było jeszcze Icos de los Vinos i Garachico + 1 dzień na Candelarię i San Cristobal. W sumie jest 9 dni, bo ostatni to już praktycznie pakowanie i wyjazd. Po datach z aparatu mógłbym spisać dokładny plan.
      Pewnie dałoby się zwiedzić ciut więcej, ale jednego dnia stwierdziliśmy (z tych spędzonych w Puerto), że mamy to w dupie i poszliśmy po prostu na plażę, bo w końcu trzeba też odpocząć, a nie wstawać z rana i zapierdzielać samochodem do jakiejś innej miejscowości.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    trochę #chwalesie i #podruzujzwykopem taguje też #podroze i #earthporn

    Mirki 7 miesięcy temu @Hoverion wrzucił to:
    https://www.wykop.pl/wpis/28907579/slowenia-sveti-toma%C5%BE-fotografia-zdjecia-earthporn/
    @Freakz plusowałeś to że napisałem "muszę odwiedzić" - więc cię wołam.
    Byłem!

    Dziś ponad 24h bez snu, po urlopie pod namiotem (więc wczoraj rano trzeba było się zapakować z klamotami) i jazda w aucie bez klimatyzacji w dzień (w sumie 17h non stop za kółkiem). Zwiedziłem sporo sentymentalnych miejsc, również mocno nadłożyłem trasy by zobaczyć Świętego Tomasza. Wiecie, może głupie ale po tym, jak wyjechałem tam autem i zobaczyłem ten widok - zdobyłem ten cel - pociekły łzy ( ͡° ͜ʖ ͡°). Wiele miejsc wygląda dobrze na zdjęciach, to miejsce wygląda nieźle na zdjęciu i o wiele bardziej zaskakująco po przybyciu. Bo wiadomo jak to z fotkami... Spodziewałem się czegoś mniej spektakularnego, jednak widok, wysokość, powiew ciepłego alpejskiego wiatru i delikatne słońce były piękne! Chodziłem po ty wzgórzu patrząc we wszystkie strony świata i nieświadomie powtarzałem tradycyjne polskie "o kurwa!".
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler miejscowi byli równie zdziwieni polakiem robiącym sobie zdjęcia ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°), żeby tam dojechać przejeżdża się przez ich ogródki.


    Pozwólcie, że wrzucę jeszcze raz zdjęcie które skłoniło mnie do tej wycieczki.
    pokaż całość

  •  
    w...........l

    +7

    Mireczki i Mirabelki! Chciałabym Wam opowiedzieć podróżną historię na temat pewnego magicznego miejsca.

    Jest takie miejsce na ziemi...
    Jest taka plaża....
    I taki klimat...
    ...Gdzie mimo swej niespokojności podróżniczej, mogłabym spędzić kawał czasu.

    To plaża hipisów nad morzem Martwym.

    Tak, tak! Nie żadne górki, pagórki, jeziorka... prawdziwa, piaszczysta plaża! :)

    Pierwotnie byłam bardzo sceptyczna do pomysłu spędzenia całego dnia na plaży. Co ja tam będę robić? Ile można leżeć na piachu? Ile można w tej wodzie się pluskać?

    Przyjechaliśmy z samego rana i naprawdę nie wiem kiedy zrobiła się godzina 23.

    Tam jest po prostu jakaś aura. Człowiek może siedzieć wtapiając się w krajobraz, słuchając tylko szumu fal, dźwięków natury i nawet nie zdaje sobie sprawy jak czas szybko płynie.

    Żeby nie było. Tego dnia nie tylko leżałam ;)
    Najpierw wraz z sympatycznym Panem, który nas podwiózł z Jerozolimy, udaliśmy się nieco dalej od plaży i tam, w skałach, nad samym brzegiem morza, było ujście strumyka górskiego. Zbudowaliśmy sobie basen z glinki :D Prawdę mówiąc, to faceci budowali, a ja lepiłam sobie cuda-wianki z gliny :)

    Później poszliśmy popluskać się w najbardziej depresyjnym morzu świata. W internetach czytałam, że stopień zasolenia jest tak wysoki, że człowiek unosi się na wodzie. Tak o. Prawda! Jak boję się wody, tak ułożyłam się delikatnie na tafli i...! Trzymam się! Po sieci krążą różne zdjęcia Januszy czytających gazetę w wodzie, w pozycji leżącej ;)

    Popołudniu udaliśmy się na pogawędki do hipisów. Wspaniali ludzie. Totalnie nieskrępowani życiem, rzeczywistością. Żyją wolni w każdym tego słowa znaczeniu. Cudowne! Radość dają im proste rzeczy, na przykład moment, gdy słońce wyjdzie zza chmur :)

    W ciągu dnia dostaliśmy tez zaproszenie na ognisko do innego mieszkańca plaży. Późnym wieczorem zjawiliśmy się w Zakikiego. Przyrządził nam pyszną herbatę. Nie jakąś tam ekspresówkę. Jedynie świeżo zasuszone owoce, ziółka. Zakiki był niegdyś właścicielem dyskotekowni w Tel Awiw'ie. W pewnym momencie powiedział sobie dość! Tak naprawdę od zawsze miał w sobie cząstkę wolnego ducha. Zwinął interes i zajął się tym co kocha: masażem naturalnym. Latem dorabia sobie w ten właśnie sposób, natomiast przez całą zimę mieszka w swoim szałasie na plaży :) A jak spędza całe dnie na plaży przez tyle miesięcy? Medytuje, spaceruje, smaruje się błotem, żyje w harmonii z naturą, czyli tak jak wszyscy mieszkańcy tego magicznego miejsca

    P.S. Nie banujcie mnie, że to Izrael :P

    #podroze #podruzujzwykopem #podrozujo #izrael #morzemartwe #hipisi #pomyslnawakacje #wakacje #wypady #zyciowe #dziendobry #earthporn #travel #zycie #plaza #morze
    pokaż całość

  •  

    Ten moment i to uczucie, gdy wracasz do domu, otwierasz skrzynkę pocztową. Ty już wiesz, ona nie bardzo rozumie... Ale Ty tak i to bardzo dobrze. To pocztówka... Pocztówka od Wykopka xD

    Dziękuję za pamięć @Andczej [-:

    #heheszki #wakacje #podruzujzwykopem #wlochy #fanklubwujaandrzeja #fanclubandczeja pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Lubi tu ktoś Michała Patera z Autostopem Na Koniec Świata? Jak pewnie wielu z Was dobrze wie, Pater jest już na Wykopie passe. Każde wrzucenie nowego odcinka Michała kończy się niechęcią w komentarzach i tekstami o praniu gaci, rześkim poranku, eurosojuzu, wielkiej wojnie ojczyźnianej i tak dalej ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zapraszam do zapoznania się ze znaleziskiem Wywiad z Michałem Paterem z Autostopem na koniec świata. Przeprowadziłem z Michałem bardzo ciekawy wywiad - prawie 10 stron A4, podczas których wydaje mi się, że Michał udzielił bardzo interesujących odpowiedzi. Nie omieszkałem zapytać się go o Wykop, sprzedanie się i bycie komuchem. Sądzę, że wyszedł naprawdę ciekawy materiał.

    Jeżeli macie pomysły na ciekawą osobę, z którą mógłbym porozmawiać, to piszcie propozycję - nie jest to mój pierwszy wywiad ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #podrozemateoaka #podroze #podruzujzwykopem #rosja #autostop

    PS. Prawdopodobnie w niedzielę opublikuję relację z Haiti. Ze względu na rozmiary podzieliłem ją na 2 części, pierwsza część to historia Polaków na Haiti, świetny tekst, który opisałem w oparciu o 6 książek, z czego część była na tyle stara, że musiałem szukać jej po ludziach z internetu i antykwariatach. Będzie to opracowanie, którego w Polsce nikt jeszcze nie przygotował. Druga część to będzie już moja wizyta na Haiti i w Cazale, otrzymałem już tekst z korekty, kilka osób dostało do czytania i podobno jest ciekawie :)
    pokaż całość

    •  

      @magicznemiejsca:
      Byłem tam przejazdem, lat temu kilka do tyłu. Obiekt zrobił na mnie spore wrażenie, choć wtedy dopiero zaczynała się renowacja, o ile dobrze pamiętam.
      Chętnie wybrałbym się tam latem jeszcze raz, chociaż jest ode mnie daleko. Ale generalnie była to moja druga wycieczka na wschód Polski (geograficzny) i bardzo przyjemnie dałem się zaskoczyć. Wyskoczyć tam na kilka dni to właściwie jak oderwać się od tego, co się ma w bloku, czy choćby miasteczkowym domu na codzień. pokaż całość

    •  

      @buczubuczu: Dokładnie tak jak piszesz, wschodnia Polska ma swoje uroki i potrafi zaskakiwać. Niedaleko Krzyżtopora jest Sandomierz, a przecież blisko jest też Kazimierz Dolny, Lublin, Zamość. Sporo pięknych terenów spacerowych, sporo zabytków do zwiedzenia i dużo innych atrakcji.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Dzięki za info.
    #pkp #podruzujzwykopem #pociagi #gownowpis

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

    +: c.....n, Volan +1136 innych
  •  

    https://nietylkogry.pl/post/recenzja-ksiazki-czochralem-antarktycznego-slonia/
    Z tej trudnej lektury wyciągnęłam jedną zasadniczą lekcję: na drugi raz trzeba być ostrożniejszym przy wyborze książki na podstawie jej zewnętrzności. Czochrałem antarktycznego słonia pod pozorami humorystycznego tytułu dla zainteresowanych przyrodą ukrywa pozycję przyciężkawą, nadmiernie zepsutą niepotrzebną ideologią, z jedynie garstką dobrze opowiedzianych historyjek. Satysfakcji z lektury daje niewiele. Zawartość tego produktu okazała się niezgodna z etykietą – recenzja książki Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach
    #recenzja #ksiazki #ksiazka #podroze #podruzujzwykopem #czytajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: słoń1.jpg

  •  

    Mirki dajcie pare plusow na zachete, co by sie dobrze i spokojnie jechalo bo o 6 ruszam z moja ekipa ( 4 latek i dwulatek na tyle ) do Chorwacji ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #warszawa #chorwacja #podroze #podruzujzwykopem #turystyka #oswiadczeniezdupy #gownowpis

  •  

    Szukam ciekawych miejsc do zwiedzenia w Europie (wiecej informacji). Potrzebuje okolo 150 miejsc (mieszanina zamków, pałaców, wąwozów, gór, klifów i mniejszych ale urokliwych miast, duze miasta typu Barcelona, Paryz, Rzym odpadaja) na podstawie ktory sprobuje wytyczyc sensowna trase wycieczki samochodowej planowanej na marzec 2018 (40 - 70 dni). Oczywiscie nie wszystkie odwiedze ale tak jak napisalem pozwoli mi to wytyczyc trase. Ze wzgledu, ze jada dzieci z nami to odleglosi nie moga byc zbyt duze i idealnie bedzie zatrzymywac sie w jednym miejscu na kilka dni po to by zrobic kilka wypadow do innych miejsc. Jezeli zwiedziliscie cos ciekawego piszcie. Musze miec opracowana trase do konca wrzesnia po to by zajac sie planowaniem innych rzeczy.

    Przyklady miejsc ktore juz sa na liscie - Santiago de Compostella, Porto, Wersal, wybrzeze Amalfi.

    #europa #podroze #podruzujzwykopem jeszcze #pracbaza #turystyka #mariusz30weuropie
    pokaż całość

    +: f.....d, P........n +4 innych
  •  

    Decyzja podjęta. Jedziemy z rodziną na urlop. W ciągu kilku dni, a może tygodni, wyjaśni się czy uda ją się zrealizować bo w tym czesie jest podjęta tylko przeze mnie.

    Założenia:
    1. Objazdówka po Europie. Dlaczego po Europie a nie Stany, Azja czy Australia, które zawsze chciałem zobaczyć. Dzieci jadą z nami. Dzieci, które w momencie wyjazdu będą miały jedno 4 lata, a drugie 8 miesięcy. Europa jest mniejsza, łatwiej wszystko zorganizować, większe zagęszczenie atrakcji, mniejsze odległości, a w razie problemów (zdrowotnych) łatwiej wszystko ogarnąć.
    2. Wyjazd w marcu.
    3. Minimum 40 dni, maksimum 70 dni.

    Plan na najbliższe tygodnie.
    1. Powiedzieć żonie. Nie powinno stanowić problemu i powinna się zgodzić.
    2. Powiedzieć szefowi. Tu będzie ciężko. Pracuję na projekcie który będzie wchodził akurat wtedy w decydującą fazę i może nie tyle ciężko mnie zastąpić co znaleźć osobę, która bez marudzenia zrobi to co zostanie do zrobienia, i jeszcze będzie miała kwalifikacje odpowiednie. Opcje raczej są dwie – albo mi da bezpłatny urlop albo sam sobie go będę musiał wziąć bez opcji powrotu. Dla mnie obie opcje są odpowiednie, a prawdopodobnie najlepszą byłaby opcja gdyby po rozmowie powiedział, żebym zaczął odliczanie dni mojego wypowiedzenia.
    3. Wybrać miejsca do zwiedzania. Duże miasta odpadają, głównie dlatego, że te, które w Europie chciałem zobaczyć już zobaczyłem. Chciałbym zobaczyć mieszaninę zamków, pałaców, wąwozów, gór, klifów i mniejszych ale urokliwych miast.
    4. Na podstawie tych miejsc wytyczyć trasę.
    5. Jako, że chcę jechać samochodem muszę zorganizować samochód. Kupić żeby potem sprzedać? Wypożyczyć? Na długi termin? Na razie wygląda, że największy problem logistyczny to właśnie transport.
    6. Zorganizować noclegi.
    7. Znaleźć strony w internecie o właśnie takiej tematyce.
    8. Założyć stronę internetową. Tu jeszcze decyzji nie podjąłem bo nie wiem czy warto.

    #europa #podroze #podruzujzwykopem jeszcze #pracbaza #turystyka #mariusz30weuropie
    pokaż całość

  •  

    #gorydlazielonek rozkręcają się na dobre. Dzisiaj wyraźnie przekroczymy granicę 2000 m n.p.m. Ba, przekroczymy też granicę 2400 metrów! Nie obawiajcie się jednak, wcale nie będzie AŻ tak trudno.

    Sławkowski Szczyt to kawał góry. Liczy sobie 2452 m n.p.m. i z tym wynikiem łapie się nawet do Wielkiej Korony Tatr, zajmując tam 13. miejsce. Wydawać by się mogło więc, że szlak na górę takich rozmiarów musi być trudny, usłany przeszkodami i ciałami śmiałków, którym atak szczytowy się nie powiódł. Otóż nie do końca.

    Pierwszy krok to dostanie się do Starego Smokowca, skąd startuje szlak. Można skorzystać z kursujących w sezonie busów z Zakopanego lub po prostu wykorzystać swój własny samochód dojeżdżając na miejsce. W zasadzie samego przejazdu przez granicę nawet nie zauważycie. Po prostu nie przekraczajcie prędkości ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wypada mieć przy sobie kilka euro, choćby na parking. No a potem się zaczyna, chociaż sam Sławkowski z tej perspektywy nie wygląda zbyt imponująco. Ot, taka pękata góra.

    Mapy wskazują, że do przejścia w drodze na szczyt jest raptem 7km. Prościzna? Tylko, jeśli zignorujemy fakt, że do pokonania będziemy mieć 1450 m przewyższeń. W zasadzie po wyjściu z parkingu, cały czas idzie się do góry, a powyżej piętra kosodrzewiny wypłaszczenia są króciutkie i nieliczne. Trudności technicznych brak. Owszem, czasami trzeba pomóc sobie gdzieś rękoma, czy uważać na luźnych kamieniach (zwłaszcza pod szczytem), ale generalnie trudno nie jest. Ścieżka rzadko zbliża się do grani, więc po prostu trzeba iść, iść, iść i iść do góry. Trudność potęguję fakt, że szlak ma południową i wschodnią wystawę, a wakacyjne słońce wysysa siły wyjątkowo szybko. Zapas wody wymagany. Dlatego też mapy wskazują, że mimo 14 km do przejścia, liczyć trzeba około 9 godzin.

    Podejście jest trochę nudne i perspektywa zmienia się powoli, ale widoki ze szczytu są naprawdę okazałe. No i z tą teoretyczną "łatwością" to też trzeba uważać. W górach zawsze wypada zachować ostrożność, a Sławkowski jest duży i w przypadku nagłego załamania pogody innych szlaków zejściowych nie ma. Ostrożność wskazana.

    #gorydlazielonek <-------------- Tutaj możesz obserwować.
    #gory #turystyka #tatry #podruzujzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Zbieram butelki Jacka Danielsa. Ta trzymana w ręku to 1907 White Label wypuszczany tylko na rynek Australijski - niedostępna w innych krajach.

    Nie wiem czy wiedzieliście, ale oprócz normalnego rynku whisky Jack to również ogromma społeczność kolekcjonerów.

    Te skubańce z Lynchburga wymyśliły to tak, że wypuszczają dane butelki tylko w jednym kraju. Cały problem kolekcjonera to zdobyć te butelki. I np. 66% Single Barrel Barrel proof jest dostępny tylko w USA. White Label tylko Australia. Gold Label z kurą na opakowaniu tylko Singapur, itp.

    Czy są tu jeszcze jakieś mirki, które też zbierają jacka? Moja kolekcja to aktualnie około 30 różnych butelek. #jackdaniels

    Pytanie też do wszelkiej maści podróżników. Często niezły unikat da się kupić na lotniskach w strefach bezcłowych. Czy ktoś w najbliższym czasie nie wybiera się do tajlandii lub singapuru?

    #tajlandia #singapur #podroze #podruzujzwykopem #alkohol #pytanie
    pokaż całość

  •  

    Odnośnie tego wypadku w sobotę o 2 w nocy
    Z tego miejsca bardzo dziękuję za wsparcie wszystkim wykopowiczom!

    W szczególności użytkowi @chilling za przesyłanie zdjęć, mapek i pozycji GPS oraz wsparcie psychiczne ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    @gr4p3 @stefan1995 @ImCandy @turok2016 @SamiecOmega @b_realm8 @Fresz @maciulapl @OrtegaAve za oferowaną pomoc i słowo pocieszenia.
    Kurde. Zawsze miałem ze sobą mapę Europy. Ten jeden raz nie miałem.. Nie polecam ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #wykop #mirko #mirki #mirabelki #podruzujzwykopem #autostop
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Część VII

    22 sierpnia 2015, ok. godziny 15:00, w drodze do miasta Czarnobyl

    Zza zakrętu wyłoniła się elektrownia. Planując wyjazd nie śniłem nawet, że będąc nielegalnie zobaczę ją z tak bliska. Jeden z milicjantów odwrócił się do mnie i powiedział:

    - Patrz, a to jest nowy sarkofag, wydaliśmy już na niego miliard euro.
    - Mówiłem już, byłem tu trzy razy, ale racja, robi wrażenie!

    I faktycznie – widziałem go pół roku wcześniej i różnice były wyraźne. Na pewno robotnicy budujący go nie obijali się. Cały pokryty był teraz blachą falistą i błyszcząc się w słońcu raził obserwatora odbijanym światłem. Chwilę później ten sam dialog powtórzył się przy mijanej budowie ХОЯТ-2 (HOJaT-2), czyli przechowalnika odpadów radioaktywnych (głównie paliwa jądrowego z elektrowni). Mijając niedokończone bloki 5. i 6. elektrowni zanim milicjant zdążył się odezwać szybko wyrzuciłem z ust:

    - Po drugiej stronie widać niedokończone budynki reaktorów
    - Skąd to wiesz?
    - No przecież mówiłem już, ze tu byłem
    - Ano faktycznie

    Mając przed sobą jeszcze kilkanaście dość monotonnych minut jazdy, z niezbyt ciekawym widokiem na zewnątrz postanowiłem spojrzeć na mapę którędy jedziemy. Nie spodziewałem się tak żywego zainteresowania. Każdemu z osobna kawałek papieru bardzo się spodobał, pytali gdzie takie cuś kupiłem. Zgodnie z prawdą powiedziałem, że można bez problemu nabyć ją w Internecie na stronie jednego z ukraińskich biur podróży. Prawdziwą furorę zrobił jednak plan miasta Prypeć autorstwa Seby Marciaka (pozdrowienia!). Milicjanci byli nim zachwyceni, wyrażając zdziwienie, że komuś z polski chciało się marnować czas na robienie mapy jakiegoś opuszczonego miasta na Ukrainie.

    Zatrzymaliśmy się. Siedząc na podłodze Vana nie byłem na bieżąco z aktualną sytuacją na zewnątrz. Lekko się więc podnosząc ujrzałem znajome szlabany – KPP Lelew. Jest to punkt kontrolny odgradzający dwie Strefy.
    Zona, bowiem podzielona jest na dwie części – Strefę dziesięciokilometrową bezwzględnego wysiedlenia, której centrum to zniszczony reaktor czwarty – to w niej znajduje się m.in. miasto Prypeć. Druga z nich to Strefa trzydziestokilometrowa, w której pod pewnymi warunkami mogą zamieszkiwać ludzie – w niej znajduje się właśnie zamieszkałe miasto Czarnobyl.
    Milicjanci kazali mi zostać w środku i w razie czego nie odzywać się ani słowem, sami zaś wyszli porozmawiać ze swoimi kolegami z branży. Ci zaglądnęli przez okno, przeszyli mnie wzrokiem, po chwili jednak jeden z nich poszedł otworzyć szlaban, a reszta wróciła do swoich zajęć.
    Ruszyliśmy dalej w kierunku Czarnobyla.

    - To gdzie się zatrzymaliśmy to było KPP Le…
    -…Wiem, byłem tu trzy razy już.
    - Dobra, to chociaż pokażę ci to na twojej mapie
    Bez szukania trafiłem palcem w miejsce oznaczone na mapie „KPP Leliv”
    - Dobry jesteś!

    Wjechaliśmy do miasta. Minęliśmy wystawkę pojazdów rzekomo biorących udział w akcji usuwania skutków awarii, pomnik strażaków i miejscową remizę, a następnie sklep „spożywczo-z pamiątkami” i przejeżdżając przez „skwer pomnikowy” dojechaliśmy do drogowskazu „milicja”. Skręciliśmy w lewo i jadąc po dość nowej drodze dojechaliśmy do żółto-niebieskiej bramy. Jak się okazało, był to posterunek milicji. Przypominam, że cała podróż do Czarnobyla liczyła dwadzieścia pięć kilometrów i polegała na siedzeniu na podłodze Vana będąc otoczonym przez kilku mundurowych oraz na walce z wywracającym się na mnie raz za razem rowerem. Przeciągając się, z ulgą wyszedłem z samochodu i przejmując od milicjanta mojego Gianta oparłem go o ścianę komisariatu. Zapytali mnie, czy chcę zapalić, oczywiście nie odmówiłem i wyciągnąłem swoje będące symbolem męskości cienkie mentolowe Winstony wzbudzając wśród funkcjonariuszy jedynie śmiech i politowanie. Nie zdążyłem nawet dopalić fajka, a już zostałem poproszony do środka. SciFun zaprowadził mnie do pokoju przesłuchań – dość podobnego do tego w opuszczonym posterunku w mieście Prypeć. Wziął mój telefon i kamerkę oraz kartę pamięci i wychodząc kazał poczekać kilka minut. Rozglądnąłem się po pomieszczeniu: jakieś dokumenty, mapy, stolik, lampka, telefon, dwa krzesła, a w rogu, przy suficie – kamera. Z nudów znowu wyciągnąłem mapę i zacząłem szukać na niej posterunku, jednak ze względu na fakt, że to plan całej Zony, a nie jedynie Czarnobyla, rzeczonego nie znalazłem.
    SciFun po kilkunastu minutach wrócił i powiedział, że za chwilę się zbieramy. Gdzie? Nie dowiedziałem się. Podniósł słuchawkę telefonu, wykręcił numer i usłyszałem taką oto rozmowę:

    - Misza? (Imię oczywiście zmyślone, nie pamiętam już takich szczegółów)
    -…
    - Jest taka sytuacja, że musimy „specjalistę” wywieźć z Zony
    -…
    - No wiesz, spóźnił się na autobus.

    Trudno mi było zachować powagę, ale słuchałem dalej:
    - No dobra, to za chwilę tam podjedziemy i pogadamy w cztery oczy.
    Sympatyczny Jutuber odłożył słuchawkę i otwierając drzwi wyprowadził mnie przed budynek. Szybko jednak przypomniał sobie, że musi mi jeszcze zrobić zdjęcie. Wyglądało to mniej więcej tak:

    - Ustaw się przed ścianą
    - Ale nie będziesz strzelał?
    - Haha, no nie będę, ale trochę powagi teraz, żeby zdjęcie dobrze wyszło.

    Trudno było mi powagę zachować, więc zdjęcie powtarzane było kilka razy. Gdy kolejny raz któryś z milicjantów mnie rozśmieszył, powiedziałem pod nosem „Nosz kuuurwaa” wzbudzając jeszcze większe śmiechy wśród funkcjonariuszy żywo zainteresowanych spektaklem. (Dla Ukraińców czy Rosjan usłyszenie „Kurwa mać” jest tak samo śmieszne jak dla nas usłyszenie soczystego „jobanyj w żopu, suka bljać”). Jeden z nich udając polskiego dresiarza rzucił:
    - Kurwa matka, ja pierdole
    doprowadzając do łez już koknretnie śmieszkujących milicjantów.
    W końcu zdjęcie wyszło, zapaliłem pożegnalnego fajka i zapakowaliśmy się do Łady 1200 (taki Duży Fiat).
    Ku mojemu zdziwieniu w jej małym bagażniku został umieszczony mój rower, a właściwie tylko jego przednie koło – reszta wystawała na zewnątrz.

    Kierował Janusz, a na fotelu pasażera siedział SciFun. Cała tylna, miękka, wygodna, sprężynowa, przykryta kocem kanapa była moja. Wróciliśmy tą samą trasą, którą przyjechaliśmy i za remizą straży pożarnej skręciliśmy w prawo, mijając po drodze wystawkę sprzętu używanego przy likwidacji skutków awarii. Kilkadziesiąt metrów dalej wjechaliśmy na czyjąś, jak z tego wynikało prywatną działkę, swego rodzaju złomowisko…

    Cofnijmy się jeszcze 15 minut wcześniej. Jadąc tam Janusz zatrzymał samochód przed czymś na kształt stołówki. Wyglądem przypominała Prypecki dworzec autobusowy. SciFun odwrócił się do mnie z przedniego fotelu pasażera i zapytał:
    „Szto ty choczecz? Kofi, czaj?” Jako, że kawy nie pijam, wybrałem czaj, czyli herbatę. Po dwóch minutach wrócił z trzema styropianowymi, jednorazowymi kubkami. Podziękowałem, wziąłem do ręki swój napój i zaczęło się najlepsze: wrzątek, prawie sto stopni w Celsjuszu, więc kubek parzył w ręce od samego trzymania i nagle JEB!!! – wjechaliśmy w dziurę, a jedna czwarta zawartości wychlapała się na moje ręce. Chwila równego asfaltu, więc spróbowałem wziąć łyka i znowu BUM!!! Kolejna dziura i kolejna ćwierć napoju wylądowała, tym razem na T-Shircie. Postanowiłem jakoś temu zaradzić i oparłem kubek o kanapę, na której siedziałem, JEB!!! Reszta herbaty wylądowała na obszarze spodni pomiędzy moimi nogami, powoli przez nie przesiąkając i niemiłosiernie parząc moje genitalia. Oczywiście nie było mowy o choćby jednym grymasie na twarzy, który mógłby zdradzić, że cokolwiek się wydarzyło – byłaby to całkowita kompromitacja i zaprzepaszczenie rysowania swojego wizerunku przez cały okres, począwszy od złapania mnie w Prypeci przez SciFuna. Czując się jakby ktoś wsadzał moją rękę do ogniska dojechaliśmy w końcu do złomowiska.
    Dzielni milicjanci nakazali mi pozostać w środku, a sami poszli w kierunku czekającego na nich mężczyzny. Dyskutowali dobre 15 minut. W tym czasie zorientowałem się, że w kieszeni spodni leży mój telefon. Widocznie SciFun odruchowo mi go oddał na posterunku, a ja odruchowo wsadziłem go do kieszeni. Skorzystałem z okazji i schowany za przednim fotelem, włączyłem Endomondo, uruchomiłem Messengera, wszedłem w czat Centrum Dowodzenia i zrobiłem to zdjęcie:

    http://images.tinypic.pl/i/00842/zaf0l2h2m15j.jpg

    http://files.tinypic.pl/i/00842/cdwhqckbn5q4.png

    Chwilę jeszcze porozmawiałem z bratem, jednak widząc wracających do samochodu milicjantów szybko schowałem telefon i udając, że grzecznie czekałem cały ten czas nie odezwałem się ani słowem.
    Wyjechaliśmy na główną drogę i podążając w kierunku posterunku skręciliśmy w charakterystyczną uliczkę, nad którą przechodzą rury, wyglądające na ciepłownicze:

    https://www.google.pl/maps/@51.2758117,30.2131962,3a,75y,212.77h,91.04t/data=!3m6!1e1!3m4!1shunLdkd9G3fjUVp1fXTXww!2e0!7i13312!8i6656

    Wjechaliśmy na podwórko i zatrzymaliśmy się przed podłużnym blokiem. Dopiero niedawno zorientowałem się, że na wikimapiii to miejsce oznaczone jest jako: Территорія 3-ї роти батальйону міліції з охорони зараженої радіоактивної зони, czyli dosłownie tłumacząc: Terytorium trzeciego batalionu milicji ochraniającej skażoną radioaktywną strefę. Jak mniemam – coś level wyżej od zwykłej milicji w Strefie.

    Wyszliśmy na zewnątrz. Janusz oddał kluczyki jednemu z funkcjonariuszy, a ten odjechał w sobie tylko znanym kierunku. Ruszyliśmy w stronę zabudowań i znaleźliśmy się na piaszczystej ścieżce między kilkoma gospodarstwami. Milicjanci zatrzymali się, a Janusz odezwał się w te słowa:
    - Dobra Sławek (ciągle tak na mnie mówili) idziemy ci bardzo na rękę, więc coś przydałoby się w zamian, a jak mówiłeś dolarów u ciebie niet.
    Nie byłem przekonany, czy wiem o czym mówią lub starałem się udawać, że nie rozumiem języka, więc powtórzyli wszystko jeszcze raz wyraźniej. Gdy znowu powiedziałem, że nie wiem o co chodzi. Janusz wyjął mój paszport ze swojej kurtki, przyłożył do niego zapalniczkę i mało przyjaznym tonem rzekł:
    - Teraz rozumiesz? Mogę ten paszport spalić i już nigdzie nie wrócisz.
    Uznałem, że tak dalej nigdzie nie zajdę i zaczęło się targowanie.
    Cena wywoławcza: Welocyped (rower), teljefon i fanarik (latarka).
    - Może jednak licznik Geigera i kamerka? (kamerka była pożyczona, ale nie była mi potrzebna aż tak bardzo, jak telefon z dostępem do internetu).
    - Przecież mówiłeś nam, że ty jesteś.. jak ty to mówiłeś?
    - Student-naukowiec?
    - Właśnie! Ty jesteś student-naukowiec. Tobie się bardziej dozymetr przyda, a ja chcę telefon i rower
    Zaśmiałem się i powiedziałem, że telefon mi będzie bardzo potrzebny, gdy znajdę się już poza strefą. Rower teoretycznie też, jeśli chciałbym na nim dojechać do najbliższego przystanku autobusowego. SciFun wciął mi się w pół zdania:

    - Widziałem przecież, że masz zapasową komórkę, a rower ci się nie przyda, bo już noc będzie i nic wtedy nie jeździ, poza tym my ci załatwimy transport.

    Dałem za wygraną i zgodziłem się na te warunki. Dlaczego tak się upierali o telefon? Nie wiem czy wcześniej wspominałem, ale ten smartfon - polski Kruger&Matz Drive 2.1 miał dwie wymienialne baterie. Można było wsadzić mniejszą 2000mAh lub pojemniejszą 4000 mAh zmieniając dodatkowo tylną klapkę na większą i sprawiając, że grubość telefonu zwiększała się do niemal piętnastu milimetrów. Jako, że był to już mój drugi z rzędu taki sam smartfon, a dodatkowo brat również posiadał model niższy z identycznymi bateriami miałem więc ze sobą praktycznie nieograniczony zapas energii do telefonu na całą wyprawę. (planowałem być w strefie nawet 6 dni – ambitny plan). Nieograniczony, czyli dwie duże i 3 małe baterie (jedną pożyczył właśnie brat), czyli łącznie 14Ah, co sprawiało, że rola powerbanków, których miałem łącznie 20Ah ograniczała się jedynie do ładowania latarki i kamerki. Co do roweru – był to Giant Boulder z 2008 roku, z którym przeżyłem swoje najlepsze wyprawy rowerowe i przejechałem na nim tysiące kilometrów, stąd żal mi było go oddawać, choć pożegnanie z nim odbyło się w najlepszym możliwym miejscu – w Czarnobylskiej Zonie. W Polsce wart był może 500zł, na Ukrainie – dużo więcej.
    Doszliśmy do głównej drogi, przy której znajdowały się swego rodzaju rampy przeładunkowe. Stała tam również nasza czerwona Ładzina, a o nią oparty mój welocyped, obok nich zaparkowany był biały trzyosobowy Van z pojemną paką. Weszliśmy do niego, ładując wcześniej na tył rower i ruszyliśmy.

    Po kilku kilometrach dojechaliśmy do ronda i skierowaliśmy się na południe. Ditjatki – pomyślałem. Nigdy tam nie byłem, warto będzie zobaczyć jak wygląda to KPP.
    Po prawej stronie sieział SciFun, ja na środku, a po lewej, jako kierowca – Janusz.
    Zapytałem:
    - Jedziemy na Ditjatki, tak?
    - Nie no coś ty, tam za dużo milicji, pojedziemy na KPP Stare Sokoły.
    Wtedy nie miałem pojęcia o istnieniu takiego punktu kontrolnego. Znajduje się on jakieś piętnaście kilometrów na zachód od głównego Ditjatek, czyli najbardziej popularnego wjazdu do Strefy. Faktycznie, odbiliśmy po chwili nieco w prawo i wtedy stała się rzecz niespodziewana. Janusz powiedział:
    - Ej jak masz tą kamerkę, to weź ją tutaj połóż koło szyby i nagraj jak jedziemy, tylko bez obejmywania naszych twarzy, będziesz miał przynajmniej jakiś materiał. Nie trzeba było mnie długo namawiać. Janusz wyjął ze schowka ścierkę w ludowe wzory, co by kamera stała na tapicerce stabilniej i rozpocząłem nagrywanie. Ano właśnie – jak ktoś używa kamerek sportowych to na pewno kojarzy, że z reguły pierwszym pytaniem jest, jeśli mamy kogoś obok siebie: „ej miga mi lampka, nagrywa się?”. Gdy jest się samemu po prostu włącza się nagrywanie, patrzy czy dioda obok obiektywu mruga na czerwono i dopiero zakłada całość na głowę. Jako, że chciałem zobaczyć czy „się kameruje” zwróciłem obiektyw w swoją stronę – dioda mruga, czyli się nagrywa. Dopiero po obejrzeniu w domu nagrania, zorientowałem się, że pierwsze ujęcie wygląda tak:

    http://files.tinypic.pl/i/00842/nthuwg025dkd.jpg

    Cały film, lub lekko pocięty (większa część to jazda samochodem, bez dialogów) udostępnię kiedy indziej, ale ta, ostatnia część podróży wyglądała mniej więcej tak:

    SciFun nachylił się do mojego ucha i zapytał szeptem:
    - A to dźwięk też nagrywa?
    - No tak
    - Kur….
    Nie odezwał się już do końca podróży słowem. Z kolei Janusz miał to gdzieś i zapytał głośno:
    - Ale dźwięk to usuń później.
    - No oczywiście, że tak zrobię
    Mając całą kieszeń różnych łakoci wyjętych z racji żywnościowej wyczułem w kieszeni kilka pasków gumy do żucia, postanowiłem więc poczęstować nimi milicjantów.
    - Bubli gum?
    - Da
    - Spasiba
    Janusz pędził dziurawymi drogami czasami dochodząc nawet do stu kilometrów na godzinę, w pewnym momencie jednak zwolnił i powiedział:
    - Popatrz teraz, to specjalnie dla ciebie, wyciągnij licznik Geigera.
    Skręciliśmy w prawo na pewne złomowisko pojazdów i zatrzymaliśmy się na środku placu:

    http://files.tinypic.pl/i/00842/470a03h5df75.jpg

    Włączyłem licznik i wyszliśmy na zewnątrz. Janusz poszedł się odlać, a ja ze SciFunem zaczęliśmy szukać HotSpotów. Zobaczyłem wielki, ciężki metalowy element, przy którym licznik dochodził do trzech mikrosiwertów na godzinę. Milicjant widząc moje zainteresowanie obiektem postanowił ten kawałek złomu przesunąć tak, żebym mógł dostać się do źródła promieniowania od spodu. Z trudem odchylił ważący pewnie ze czterdzieści kilogramów element i nie zdążyłem nawet dobrze włożyć w tą szczelinę licznika, bo metalowy blok wyślizgnął mu się z ręki i z impetem uderzył w ziemię dwa centymetry od mojej ręki. Sorry – powiedział tylko, a moje „kuuuurwa”, wywołało jedynie uśmiech na jego twarzy.
    Weszliśmy z powrotem do samochodu i ruszyliśmy dalej, będąc już coraz bliżej granicy Zony. Wyjeżdżając z terenu złomowiska powiedziałem do kamery:
    - Mili panowie milicjanci postanowili mnie nie zastrzelić
    - Szto ty tam pizdisz, blać, ty?!
    Jakie było moje zdziwienie, gdy zaraz za złomowiskiem pojawiła się tabliczka z nazwą wsi <<Rosocha>>. Słynne cmentarzysko pojazdów, obecnie praktycznie nieistniejące, znajdowało się właśnie w tej wiosce. Zapytałem od razu:
    - To, to były samochody z Rosoki?
    - Da, już tam niczego nie ma, wszystko pocięli na złom lub przenieśli na Burakówkę.
    - No wiem, już dobre pięć lat temu.
    - Wiesz, że to „ekskluziw”? Takiego wideo nikt nie ma.

    Jadąc dalej postanowiłem sobie znowu zażartować i powiedziałem:
    - Będę żył!
    - Nie szepczij, bo… hahaha, bljać!, hahaha i roześmialiśmy się.
    Las stawał się coraz gęstszy, tak, że Janusz musiał manewrować Vanem zjeżdżając raz na jedną, to znowu na drugą stronę drogi. W końcu na horyzoncie zamajaczył jakiś budynek, a milicjant powiedział:
    - Dobra wyłącz kamerkę i schowaj gdzieś. Telefon bierzemy my, tak jak się umawialiśmy. Wyjmij sobie swoją kartę SIM i kartę pamięci ze środka i daj nam te baterie. Aha, no i nie mów nikomu tutaj na KPP, że mamy twój rower w bagażniku, bo nie tylko my będziemy mieli przejebane, ale i ty równiez. Jak ktoś się zapyta co tu robisz to mów, że się spóźniłeś na autobus.

    Zatrzymaliśmy się. Mundurowi wyszli ze mną na zewnątrz i odprowadzili do metalowej bramy prowadzącej do świata zewnętrznego. Milicjanci strzegący tego KPP zapytali mnie co tutaj robię, odpowiedziałem śmiejąc się, że spóźniłem się na autobus. Odwzajemnili uśmiechy i pozwolili mi wyjść na zewnątrz, gdzie czekała już na mnie czerwona Łada Samara. Przeszedłem przez bramę i poczułem z jednej strony wielką ulgę, z drugiej jednak ogromny smutek, który czuję zawsze, gdy wyjeżdżam ze Strefy, tym razem jednak wielokrotnie spotęgowany.
    Szkoda, że tak krótko, szkoda, że nie udało się dłużej przetrwać w Prypeci. Kurczę, mogłem bardziej uważać, a nie łazić środkiem ulicy jak po swoim mieście – milion myśli rozrywało mi głowę. Podałem rekę SciFunowi i Januszowi dziękując za to, że wszystko obyło się bez większych konsekwencji i otworzyłem drzwi Łady. Rozsiadłem się w przednim fotelu i powiedziałem kierowcy, gdzie ma mnie zawieźć. Odwróciłem się i przez tylną szybę obserwowałem niknącą w oddali Zonę...

    Koniec części VII, przedostatniej.
    Epilog pojawi się za kilka dni.

    #czarnobyl #opowiescstalkera #prypec #podruzujzwykopem #ukraina #stalker
    pokaż całość

  •  

    70096 - 50 = 70046

    Przyjemny wypad do #rzym-u... objechać Koloseum i wrócić do domu.

    Ale najbardziej lubię jeździć via Appia, regina viarum, czyli krulawa dróg. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, ale ta była (i nadal jest) szczególnie ważna dla tego miasta. Wiedzie ona aż do obcasa #wlochy skąd dalej można płynąć dalej przez morze Śródziemne.
    Fajnie pomyśleć ile osób już tędy przejechało przez 2300 lat jej istnienia. Fajnie wyobrazić sobie jak Juliusz Cesarz jechał tędy do Aleksandrii żeby zaruchać Kleopatrę, podczas kiedy ty opierasz swój #rower o pierwsze lepsze mauzoleum i patrzysz na to świadectwo dawnych dziejów które przetrwało do dnia dzisiejszego w prawie nienaruszonym stanie.

    #podruzujzwykopem #mtb #drogi

    W tym tygodniu to już 81km!
    #rowerowyrownik

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    Pozdrowienia z drogi na Wezuwiusza a w tle Neapol. Wszędzie chmury i mglisto.

    No i trochę #pokazmorde Niedziela rano to skacowani nie zobaczą.

    #wlochy #podruzujzwykopem #pompeje #namarincontent

  •  

    Coś o #dania #wakacje i #wakacjezdziecmi a także #zabawa #podruzujzwykopem #podroze #holiday itp

    Zabawa w Legolandzie pierwsza klasa
    Polecam kupic sesong pass (2 dorosle i jedno dziecko za 1800dkk) bo daje mase zniżek. ODRADZAM JEDZENIE W RESTAURACJI HOTELOWEJ!! Zimne paskudne i drogie. Zdjęcia za 50dkk z sezonowym biletem. Parking 140dkk na caly sezon z sezonowym biletem.

    Sezonowy daje też zniżkę do zoo safarii które BARDZO POLECAM!
    Za 6 os. 4 dorosłe i dwoje dzieci 510 dkk.
    Największą atrakcją jest przejazd przez wybieg lwów. Dodam zaraz zdjęcia. Dzieci miały kupę emocji: strachu/frajdy/fascynacji...
    Jest też tam restauracja zooasen w której można spróbować mięsa zebry :D za bufet 150 dkk i jecie bez umiaru. Bardzo dobre jest mięso owcze i grillowane warzywa ;)
    http://www.givskudzoo.dk

    Kolejna zniżka to lalandia- największy aquapark w skandywnawii. Minusem jest to, że zniżka działa od niedzieli do czwartku.
    Parking lalandii 55dkk za dzień.
    Spędziliśmy 8h i dzieciakom było mało.
    http://www.lalandia.dk/da/billund/Pages/Default.aspx

    Co do spania... Można w hotelach lalndii czy legolandu (są maks 1,5km od siebie) ale ja wybrałem camping randbøldal który prowadzi przemiła pani Danusia ;)
    Wynajeliśmy domek 8os. z prysznicem i własną ubikacją. Na tydzień za 7500dkk.
    Jedzenie średnie bo knajpa prowadzona chyba przez turków ale tylko raz mieliśmy okazję spróbować. Zazwyczaj jedliśmy w legolandzie/lalandii/zoo.
    Dużym plusem jest olbrzymi plac zabaw i wewnętrzne jeziorko ze zjeżdżalnią.
    http://www.randboldalcamping.dk
    Ktoś coś chce wiedzieć podpowiem ;)

    Ps. Całość dla 3 osób kosztowało około 15000dkk
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Moja Polska 8: Góry Stołowe
    Góry Stołowe to mały, ale jednocześnie wdzięczny rejon dla górołazów. Ich nazwa pochodzi, jak łatwo się domyśleć, od kształtu - strome stoki i płaskie granie. Niemniej jednak są to góry raczej na 1-2 wypady, bowiem, jak już pisałem, nie jest to rejon rozległy.
    Dobrymi miejscami do kwaterowania są wsie Karłów i Pasterka. Ja kwaterowałem w schronisku w Pasterce. Wsie są zlokalizowane po dwu stronach Szczelińca Wielkiego, który jest głównym szczytem Gór Stołowych:
    Praktyka:
    Góry Stołowe są rejonem łatwym turystycznie - okolica jest dobrze rozwinięta infrastrukturalnie, turystów jest wielu. Jeśli chodzi o trasy, to zrobiłem:
    Karłów-Szczeliniec-Pasterka - przyjemna i dość krótka trasa
    Pasterka-Błędne Skały-Czermna-Kudowa Zdrój - Trasa jest dość długa, dlatego trzeba wyjść wcześnie. Podchodzimy pod Błędne Skały - niesamowity labirynt niskich skałek, następnie ładujemy się na drogę i idziemy do Czermnej. Tam znajduje się tzw. kaplica czaszek - warto zobaczyć. Potem dalej do Kudowy, skąd można już złapać pociąg.
    Zdjęcie cudze, przedstawia oba szczyty Szczelińców.
    #podroze #podruzujzwykopem #gory #gorystolowe #mojapolska
    pokaż całość

    +: g.....k, white_duck +12 innych
  •  

    Mirki, wróciłem z Norweskich fiordów. Preikestolen zdobyty i Lysefjord obejrzany. Świetne widoki, ciężka wspinaczka (deszczowa w wielu miejscach) oraz wielkie zmęczenie w nogach. Wejście zajęło jakieś 2-3 godziny, natomiast schodziło się już łatwiej. W wielu miejscach śnieg, ale mimo wszystko nigdzie właściwie nie było ślisko. Niestety na zobaczenie fiordów trzeba właściwie poświęcić cały dzień. Dopłynąć, dojechać, wspiąć się, zejść, odjechać i odpłynąć z powrotem do Stavanger zajęło nam prawie 8 godzin. Świetna sprawa, że w Norwegii bardzo rzadko są skrzyżowania - wszędzie są ronda. Nie ma nigdzie znaków pierwszeństwo przejazdu lub ustąp pierwszeństwa - wszystkie skrzyżowania są równorzędne. Co za tym idzie - zero korków.
    Lot przez wizzair - akurat ludzie na fly4free znaleźli promocję, nocleg poprzez airbnb u jakiegoś Ahmeda. Przelot w 2 strony z zakwaterowaniem wyniósł jakieś 300 złotych. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #podruzujzwykopem #podroze
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #podruzujzwykopem

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1

Archiwum tagów