•  

    Chciałem przedstawić wam swój wiersz:

    SZCZĘŚCIE

    Idę spać
    A jak się wyspię to co zjem
    A jak coś zjem to pójdę spać

    #poezja #sztuka #dieta #wygryw #przegryw

  •  

    #sztukadlasprawiedliwych #tagautorski #art #poezja #pdk #autorskie

    Na jego hufach lśniły złoto i purpura,
    A ostrza dzid błyszczały jako w falach zorze,
    Gdy w noc brzeg Galilei kąpie sine morze.
    Liczni, jak liść, gdy lato zieleni konary
    Lasów, szli o zachodzie szeleszcząc sztandary,
    I jako liście leśne, gdy tchnie wiatr jesieni,
    Nazajutrz legli w prochu martwi, rozproszeni. —
    Bo anioł śmierci skrzydła na wichrze rozpłynął,
    Tchnął w oblicze najezdcy — i najezdca zginął;
    Zagasł wzrok wojowników, stężały powieki,
    Serca raz jeszcze drgnąwszy, ucichły na wieki.
    Patrz, tu padł rumak, nozdrze jeszcze w górę trzyma,
    Lecz już nie duma dawna tak mu je rozdyma;
    Wkoło trawę konania ubieliły piany,
    Chłodne jak szron na skale przez morze zraszanéj.
    Pokruszone bożyszcza walają się w prochu;
    Bez miecza moc pogańska i mnogie szeregi,
    Przed Twém spojrzeniem, Panie, stopniały jak śniegi.
    pokaż całość

    źródło: redwat.jpg

  •  

    Gęby ponure, spojrzenia tępe...
    - Z czym to walczycie, bracia?
    - Z postępem...

    ~ K. I. Gałczyński

    #bekazpisu #bekaznarodowcow #heheszki #poezja

    źródło: tepaki.jpg

  •  

    Słuchajmy albumów - nie pojedynczych utworów!

    17/31

    Jakiż to gagatek dostał przebudzenia mocy, by kontynuować temat słuchania po ponad półtora roku? Ano ja. Kim byłem, że z chmury wyrosłem? Kim jestem czerniejąc jak ziemia? To pytania, które lata temu w swej poezji zawarł Krzysztof Kamil Baczyński - poeta wojenny z Pokolenia Kolumbów, który zginął podczas powstania warszawskiego. Przybliżenia jego twórczości podjęła się Mela Koteluk oraz zespół Kwadrofonik.

    Mela Koteluk & Kwadrofonik - Astronomia Poety. Baczyński (2020)

    Gatunek: Poezja śpiewana / Art-pop

    Głównym punktem programu będzie Krzysztof Baczyński, więc to jemu pragnę poniższy tekst poświęcić.

    Ponad sto lat temu, tj. 22 stycznia 1921 w Warszawie przyszedł na świat Krzysztof Kamil Baczyński, syn Stanisława Baczyńskiego oraz Stefanii z domu Zieleńczyk (pochodziła z zasymilowanej rodziny warszawskich Żydów). Dorastanie i stawianie pierwszych kroków nie było dla niego proste, ponieważ nasz poeta od najmłodszych lat borykał się z wieloma problemami zdrowotnymi - z astmą oraz gruźlicą, ponadto miał słabe serce. Nie przeszkodziło mu to jednak. by całe swe serce oddać poezji.

    Uczył się w Państwowe Gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie, gdzie już wtedy wykazywał się wielką znajomością współczesnej literatury. Fascynował się powieścią "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza, tworząc własny jej wariant "Gimnazjum imienia Boobalka I". Był również zaznajomiony z literaturą francuską, której owocem było w późniejszych latach pisanie wierszy po francusku. W czasach gimnazjalnych działał w półlegalnej organizacji Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej "Spartakus". Później, w tej samej szkole rozpoczął naukę na nowo utworzonym dwuletnim liceum ogólnokształcącym, w klasie o profilu humanistycznym. W maju 1939 Baczyński otrzymał świadectwo dojrzałości. Nie nacieszył się nim jednak zbyt długo, bowiem 1 września tego samego roku III Rzesza wraz z ZSRR dokonała zbrojnej agresji na Polskę.

    Wojna wraz z okupantami niemieckimi uniemożliwiła Baczyńskiemu w realizacji jego marzeń, tj. studiów w Akademii Sztuk Pięknych. Pragnął podjąć się kariery grafika lub ilustratora. W 1940 po utworzeniu getta w Warszawie postanowił pozostać z matką po aryjskiej stronie, ryzykując, w razie wykrycia żydowskiego pochodzenia, rozstrzelanie na miejscu.

    W 1941 roku 1 grudnia Baczyński poznał Barbarę Stanisławę Drapczyńską, z którą wziął ślub pół roku później. Jako żona, tuż obok matki, stała się jedną z najważniejszych osób w życiu i twórczości Baczyńskiego, poświęcając jej wiele erotyków i liryków miłosnych. Jednym z najważniejszych dział uznaje się rękopiśmienny tomik poetycki "W żalu najczystszym", który powstał przed ich ślubem jako prezent dla żony. Zawiera on wybór wierszy poety uznanych przez niego za warte upamiętnienia w ważnej chwili życiowej.

    Krzysztof Baczyński kontynuował swoją edukację jesienią 1942 roku, studiując polonistykę na tajnym Uniwersytecie Warszawskim wraz z żoną. W tym okresie parał się różnymi pracami dorywczymi: szkił okna, malując szyldy, pracując u węglarza na Czerniakowie czy przyjmując telefoniczne zlecenia w Zakładach Sanitarnych. Uczył się także w Szkole Sztuk Zdobniczych i Malarstwa.

    Od lipca 1943 był sekcyjnym w II plutonie „Alek” 2. kompanii „Rudy” batalionu „Zośka” AK w stopniu starszego strzelca pod ps. „Krzysztof”, „Zieliński”. Tym samym porzucił swoje studia polonistyczne, by poświęcić się konspiracji i poezji. Dalsze lata Baczyńskiego można uznać jako działania odwetowe na siłach niemieckich, miał bowiem swój udział w akcji wykolejenia niemieckiego pociągu. Ukończył również turnus w Szkole Podchorążych Rezerwy Piechoty Agricola, gdzie rozkazem komendanta, porucznika "Gustawa" otrzymał stopień starszego strzelca podchorążego rezerwy piechoty.

    W momencie wybuchu powstania warszawskiego utknął w rejonie placu Teatralnego, gdzie został wysłany po odbiór butów dla oddziału. Nie mogąc wrócić do swojego plutonu, zginął 4 sierpnia 1944, śmiertelnie raniony przez strzelca wyborowego.

    Jego poezja niemniej rozgrzewa serca aż do dziś. Adaptacją tejże poezji do formatu muzycznego podjęła się Mela Koteluk i Bartek Wąsik (członek zespołu Kwadrofonik). Album został wydany w 2020 roku przez Muzeum Powstania Warszawskiego z okazji 76. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego.

    Szczerze zachęcam do osłuchu, zwolnijcie trochę tempa i dajcie się porwać pięknemu głosowi Meli. Zdecydowany kandydat, by choć na chwilę móc oddać się zadumie. Być może zechcecie też zaostrzyć kły na samą poezje Baczyńskiego.

    Można odsłuchać tutaj:

    - Spotify
    - Tidal
    - YouTube

    Zapraszam pod tag #sluchajmyalbumow

    #muzyka #gruparatowaniapoziomu #poezja #poezjaspiewana #pop #artpop #powstaniewarszawskie
    pokaż całość

    źródło: astronomia-poety.jpg

  •  

    #sztukadlasprawiedliwych #poezja #sprawiedliwywobecnarodow #art

    Ja też mam mało czasu
    zła wiele przytłacza
    zdrajcy i zdrajczynie.

    Brak pracy
    brak perspektyw
    co to za kraj
    chlew i
    bezwstyd.

    O muj borze
    kryste panie
    daj nam ojro
    leków braknie
    my nie chcemy jeszcze
    być po drugiej ścianie.

    Pobogosłąw
    dzieci z rakiem
    seniorkę na wózku
    sama robi zakupy z 9
    piętra, z okna widzi
    jak mąż pije
    potem bije.

    NIC nie widzi,
    NIC nie słyszy,
    bo inaczej w snach
    wąż wspomnień się wije.

    Witaj polsko,
    często chowsko
    tu często chowa
    się afery
    nie ma chleba
    miliardy idą na opony
    i wyższe sfery.

    Ups..
    zepsuły się kamery.
    Pan sam się przewróćił,
    i się już więcej nie obrócił.

    Taka prawda,
    czy to karalne?
    TO nie ważne
    zadecyduje
    PARTYJNY sąd
    - To nie gwałt na 12 latce.
    A nieumyślne działanie analne.
    pokaż całość

    źródło: drm.jpg

  •  

    Z okazji zbliżającej się rocznicy mojej straceńczej szarży na grupę ponad czterystu chuliganów na motocyklach organizuję małe #rozdajo. Ten kto do najbliższej niedzieli zamieści w komentarzu pod tym postem na Facebooku zabawną rymowankę o polskich motocyklistach wygra gaz pieprzowy lub inne akcesoria do samoobrony o wartości do 180 zł. Rymowanka powinna być kąśliwa, ale nie wulgarna - tak aby nie została usunięta przez moderację. Zwycięzcę wybiorę w niedzielę, jego wykopowy nick opublikuję tylko na jego życzenie. Zgłoszenia (screenshot i link do komentarza) można wysyłać na mojego maila widocznego na profilu lub w prywatnej wiadomości na wykopie.
    #warszawa #patologiazmiasta #samoobrona #poezja #rymowanki #heheszki #smieszekpozakontrolo
    pokaż całość

    źródło: i.ibb.co

  •  

    Na Ukrainie jest w sumie spokojnie...
    Spokojnie jak na wojnie.
    Tu p!erdolnie.
    Tam p!erdolnie.
    A potem znów spokojnie.
    #ukraina #poezja #cytatywielkichludzi #takaprawda

  •  

    Łódź, my tak żyjemy naprawdę kurwa
    Duże miasto, a żadnych perspektyw tutaj
    Zamiast rzeki tędy płynie tylko wódka
    ...

    #lodz #poezja

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20220702_144600.jpg

    •  

      @Mneo: zarobki zarobkami ale jak porownasz sobie zarobki / koszt zycia to lodz nie wypadala zle na tle innyh miast. Oczywiscie mozesz przeprowadzic sie do innego miasta i tracic 1-2h na dojazd w jedna strone (zakladam brak auta) a w lodz w tym czasie to bedziesz siedial w biurze w wawie

    •  

      @Mneo: zarobki zarobkami ale jak porownasz sobie zarobki / koszt zycia to lodz nie wypadala zle na tle innyh miast. Oczywiscie mozesz przeprowadzic sie do innego miasta i tracic 1-2h na dojazd w jedna strone (zakladam brak auta) a w lodz w tym czasie to bedziesz siedial w biurze w wawie

      @srgs: Obecnie Łódź wypada źle.
      Obserwuję tam koszty mieszkań oraz wynajmu i podobne koszty wynajmu można mieć w Warszawie albo Wrocławiu a jednak pracy jest znacznie więcej.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Najpierw powoli
    Nieco ospale
    Burknęła burza
    Gdzieś w Niemczech oddali

    Nagle łup!
    Piorun buch!
    I dudni i wali
    I leje wciąż deszczem
    A mirki z wykopu
    Chcą jeszcze i jeszcze

    I choćby przyszło tysiąc
    Rzek Odr
    I choćby naprzeciw stanął sam Krzystek Piotr
    To nie wstrzymają dzisiaj tej burzy
    Taki to front meteorologiczny duży

    #szczecin #burza #poezja #heheszki
    pokaż całość

  •  
    t............z

    +9

    Na #wykop jestem od kilku lat. Miałam sporo kont, a każde z nich prędzej czy później usuwałam, żeby zrobić sobie przerwę. Dziś postanawiam zakończyć to raz na zawsze, bo spędzam tutaj zbyt dużo czasu. Nie żałuję, że dołączyłam do tej społeczności, bo poznałam wiele wspaniałych osób. Sęk w tym, że #uzaleznienie od #internet wpływa negatywnie na moje #zycie osobiste oraz #zdrowie fizyczne i psychiczne. Poza tym ważnym czynnikiem dla podjęcia takiej decyzji jest fakt, że poziom tego portalu drastycznie spada i coraz mniej jest tutaj wartościowych treści. Zamiast tego królują patostreamy, kononowicz, famemma i bonzo. Wisienką na torcie jest przegryw jako najpopularniejszy tag. Powszechny jest tutaj hejt na wszystko, komentarze nacechowane toksycznością, bluzgi i obelgi.

    Przesiadywałam mnóstwo godzin na #reddit, #facebook, #twitter, #instagram i kilku innych #socialmedia. Mam zamiar usunąć wszystkie konta na tych portalach i nigdy tam nie wracać. Ucieczka w świat wirtualny pozwalała zrzucić na drugi plan problemy realnego życia, ale przez to były one zaniedbywane i wracały później ze zdwojoną siłą.

    Obecne konto mam od dwóch miesięcy. W tym czasie napisałam 794 wpisy i 1316 komentarzy. Średnio wychodzi więc około 13 wpisów i 44 komentarze dziennie, co pokazuje, że spędzałam tutaj sporo czasu. Teraz chcę wykorzystać go bardziej produktywnie. Skupić się na #rozwojosobisty, #pracbaza i #podroze. Planuję także #emigracja, bo sytuacja w #polska jest kiepska i ciągle się pogarsza.

    Na zakończenie #poezja

    więcej czułości
    dla listków struchlałych
    na zziębniętej tarninie
    dla chwili z psem
    z kwitnącym bzem
    dla wszelkiego przelotnego zdarzenia

    więcej uczucia dla kropli ciszy
    niech napełni się sobą pochłonie
    nachyl się
    nad jej źródełkiem
    zaczerpnij w dłonie

    powstrzymaj życie
    niebieskich chwil
    szalone obroty
    otwórz na chwilę oczy
    to może twa
    jedyna wieczność
    którą przeoczysz

    bo mijamy chwile potrącamy
    biegnąc ślepo przed siebie

    i one nas potrącą odbiegną
    nie przygarną w potrzebie
    pokaż całość

    źródło: 1.jpg

  •  

    Kolejny dzień i znowu to samo
    #zwiazki #poezja #dziendobry

    źródło: comment_16341927115y2aEdZ0VARz1QTyVo4VV9.jpg 18+

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @somskia: Sory, że ci odpisuję po takim czasie, ale warto dodać, że na podstawie jego twórczosci, też mozna dowodzić, że urszulka jest figurą cierpienia i porzucenia stoicyzmu - najpewniej nigdy nie istniała. W IX trenie, można znaleźć na to poszlaki - podmiot liryczny nie odnosi się w zasadzie do postaci urszulki, opowiada o abstrakcyjnym wykorzenieniu wszystkich ludzkich frasunków ( ͡° ͜ʖ ͡°). XIX tren, ostatni, trochę do tego wraca i podsumowuje całość - urszulka pojawia się znowu na rękach matki, żeby poprosić wreszcie podmiot o spokój pokaż całość

      +: somskia
    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Gdybym była Bogiem
    płakałabym
    nad ludźmi
    których stworzyłam
    na swoje podobieństwo.
    Jakżebym płakała
    nad ich złem
    i podłością
    i okrucieństwem
    i głupotą
    i ich nieszczęsną dobrocią
    i bezradną rozpaczą
    i smutkiem.
    (...)
    I jakżebym płakała
    nad każdym przedśmiertnym krzykiem
    i całą krwią która płynie nadaremnie
    tak strasznie nadaremnie
    i nad głodem
    i beznadzieją
    i nędzą
    i wszystkimi szalonymi mękami
    i samotną śmiercią
    i nad torturowanymi
    którzy krzyczą i krzyczą
    i nad torturującymi
    jeszcze bardziej.
    I nad wszystkimi dziećmi
    wszystkimi wszystkimi dziećmi
    nad nimi płakałabym
    najbardziej.
    Tak gdybym była Bogiem
    to płakałabym nad nimi
    gorzko
    bo nie myślałam
    że będzie im tak jak jest.
    Rzekami rzekami
    bym płakała
    żeby mogli się potopić
    w moich łez wielkiej wodzie
    wszyscy biedni ludzie
    i wreszcie
    nastałby spokój.

    #poezja #muzyka #zpamietnikapregunty #preguntamusic
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Dość przypadkowo wczorajszy wieczór zakończył się spacerem po Jeżycach, czyli zdecydowanie mojej ukochanej dzielnicy w #poznan
    Zawsze jak wracam z takiego spaceru to lubię sobie poczytac o miejscach obok których przechodziłem. I tak od strony do strony do strony przeszedłem od czytania o kościele do Jeżycjady, od Jeżycjady do Musierowicz, tu dowiedziałem się, że jej bratem był Stanisław Barańczak. W Poznaniu to znana osoba, poeta, krytyk, najważniejsza osoba poznańskiej szkoły przekładu literackiego (tak, istnieje coś takiego!). I tu trafiłem na jego największy wkład w rozwój w teorię tłumaczenia, czyli książkę 'Ocalone w tłumaczeniu', a w szczególności esej o jakże wdzięcznym tytule 'Mały, lecz maksymalistyczny Manifest translatologiczny albo: Tłumaczenie się z tego, że tłumaczy się wiersze również w celu wytłumaczenia innym tłumaczom, iż dla większości tłumaczeń wierszy nie ma wytłumaczenia'
    W skrócie: Barańczak wyjaśnia jak należy oraz, a może w szczególności, jak nie należy tłumaczyć poezji. Na przykładach swoich i cudzych.
    Rety... była pierwsza w nocy, esej ma 60 stron, jestem skrajnym umysłem ścisłym, ale nie mogłem się od tego tekstu oderwać póki go nie skończyłem.
    Jedna z najlepszych rzeczy jaką czytałem od dawna!

    Już pierwsze strony były absolutnie fascynujące. Barańczak przytacza staroangielski wiersz 'Echo w kościele', którego tłumaczenie jest dość karkołomne, bo zakończenie każdej zwrotki jest jednocześnie echem tego co zostało powiedziane w poprzedniej linijce, jak i odpowiedzią na to:
    'The burden of her sins, oh where?
    Echo: Here.'
    Po czym ten wiersz tłumaczy. I wyjaśnia dlaczego tłumaczenie jest złe. Więc pada kolejna wersja tłumaczenia na polski, po czym... domyślacie się.
    Czyta się to jak finał tak uwielbianych przeze mnie klasycznych kryminałów Agathy Christie. Kiedy to Poirot zbiera wszystkie podejrzane osoby w jednym pomieszczeniu i zaczyna swój monolog. Najpierw opowiada o motywach i działaniach A i kiedy wydaje się oczywiste, że to A zabił, Poirot wyjaśnia dlaczego nie, dlaczego to nie ma sensu. Więc przechodzi do osoby B i znów wydaje się po chwili, że to już na pewno osoba B, bo wcześniejszy brak sensu tutaj jednak go nabiera - ale po chwili ponownie zostajemy wyprowadzeni z błędu.
    Tak samo Barańczak proponuje przekład, aby po chwili się nad nim poznęcać wytykając wady. I zaproponować nowy przekład, lepszy, wyjaśniając dlaczego ten jest tamtych wad pozbawiony... po czym i nad tym się poznęcać, by płynnie przejść do kolejnej propozycji przekładu. I jak u Poirot - czuć zbliżanie się do celu, którym jest poznanie mordercy, czyli przekładu idealnego. A przynajmniej tak dobrego, na jaki Barańczaka było stać na potrzeby eseju.
    Coś fantastycznego.

    Jeśli ktos sie zastanawia po co ten cały mój wywód - uczciwie odpowiadam, że nie ma żadnej puenty. Po prostu chciałem się podzielić czymś, co mi się bardzo spodobało. I polecić. Jeśli ktoś ma godzinę-dwie wolnego czasu to może mu ten esej przypadnie do gustu tak samo, jak i mi.
    Nie trzeba lubić poezji, nie trzeba się na niej znać. Ja nie przepadam i się nie znam.
    Jedyna zmiana to jak do tej pory nigdy nie chciałem zostać tłumaczem poezji, tak nie chcę nim zostać jeszcze trochę bardziej.

    Ewentualnie mogę Wam na koniec zostawić stosowny mural:

    #poezja #poznan #coolstory
    pokaż całość

    źródło: Baranczak mural.jpg

  •  

    Serce ustało, pierś już lodowata,
    Ścięły się usta i oczy zawarły;
    Na świecie jeszcze, lecz już nie dla świata!
    Cóż to za człowiek? — Umarły.
    Patrz, duch nadziei życie mu nadaje,
    Gwiazda pamięci promyków użycza,
    Umarły wraca na młodości kraje
    Szukać lubego oblicza.
    Pierś znowu tchnęła, lecz pierś lodowata,
    Usta i oczy stanęły otworem,
    Na świecie znowu, ale nie dla świata;
    Czymże ten człowiek? — Upiorem.
    #przegryw #mickiewicz #poezja
    pokaż całość

    +: Powiew_morskiej_bryzy, PodwojnyOcet +4 innych
  •  

    ludzie sprasowani
    ściśnięci, zamknięci
    w mentalnych swych piekłach

    a pąki ich gniją
    i sączą się marnie
    ledwie udając życie

    cieknąc padołem
    wołają z rozpaczą
    o to co im zagrodzono
    a czego tak bardzo im tęskno

    pokaż spoiler #tworczoscwlasna #poezja #wiersz, chociaż w sumie to nie wiem. się wysączyło po prostu.
    pokaż całość

  •  

    Opadły kwiat
    Wrócił na gałąź?
    To był motyl.

    Moritake (1472-1549)

    --
    Arakida Moritake (荒木田 守武, 1473 – 30 sierpnia 1549).

    #haiku #poezja #literatura #czytajzwykopem #wiosna #przyroda

    źródło: e-tapetki.pl

  •  

    Przegrywie, Przegrywie!
    Czym jesteś i dokąd zmierzasz?
    Twe oczy jakże smutne,
    Twe usta wręcz okrutne,
    Goryczy pełna Twoja twarz,
    I zawodu.
    I żalu.
    I spierdolenia.
    Czy życie jest fałszem?
    A może miraż odzwierciedla prawdę?
    Kto tutaj ma swe prawo,
    Swą święta rację?
    Los coraz to bardziej pogmatwany.
    Precz odejdźcie,
    Wizje, marzenia i plany.
    Czuję się przy tym wszystkim mały.
    #przegryw #fraszka #poezja
    pokaż całość

  •  

    Przekład "Der Erlkönig" Goethego autorstwa Jadwigi Gamskiej-Łempickiej to najlepszy polski przekład, jaki w ogóle kiedykolwiek powstał, can't change my mind. Zawsze mam dreszcze jak go czytam i, poza oryginałem, tylko to wywołuje we mnie takie odczucia.
    Niżej tekst:

    Johann Wolfgang Goethe
    Król elfów

    Czyj galop tak tętni w wichurze i ćmie?
    To ojciec z swym synem na koniu w cwał rwie,
    To ojciec swe dziecię w czas wiezie spóźniony
    i grzeje, ogarnia mocnymi ramiony.

    Mój synu, wciąż z lękiem twarzyczkę zasłaniasz...
    Nie widzisz, mój ojcze, jak elf nas dogania?
    Król elfów w koronie... i wlecze swój płaszcz...
    Mój synku, mgła wstała, mgła wlecze się, patrz!

    Pójdź do mnie, chodź do mnie, chłopczyno, bez obaw!
    Znam ślicznych gier mnóstwo, chodź, pobaw się, pobaw!
    I pełno mam kwiatów na brzegach mych wód,
    a matka ma chowa złocistych szat w bród...

    Mój ojcze, mój ojcze, czyś tego nie słuchał,
    co elf mi obiecał, naszeptał do ucha?
    Uspokój się, synku, uspokój się, mały,
    To wiatr tak w olszynach liść nisza, liść stlały.

    Chodź, piękny mój chłopcze, w te olchy... chodź ze mną,
    me córy troskliwie hołubić cię będą,
    Me córy tam tańczą, nim zejdzie Świt,
    wśpiewają... whuśtają i ciebie w swój rytm...

    Mój ojcze, nić widzisz, tam, w cieniu, przy drzewie
    król elfów mnie wabi do swoich królewien,
    Mój synku... mój synku... sokoli mam wzrok:
    To stare trzy wierzby szarzeją przez mrok.

    Ja kocham się w tobie... Twój wdzięk mnie zniewolił...
    A będziesz oporny, to porwę wbrew woli!
    Tatusiu... Tatusiu! Ach, jaki ból!
    Już chwyta... już ciągnie elfowy król...

    Strach ojca porywa. Ostrogą spiąl konia,
    wiatr ściga a dziecko majaczy w ramionach.
    I dopadł wrót domu, nim zeszedł świt.
    Na ręku chłopczyna już nie żył. Już stygł.
    Przekład Jadwiga Gamska-Łempicka

    #literatura #poezja #tlumaczenie #ksiazki
    pokaż całość

    •  

      @CKNorek: Noc padła na las, las w mroku spał,
      Ktoś nocą lasem na koniu gnał.
      Tętniło echo wśród olch i brzóz,
      Gdy ojciec syna do domu wiózł.

      - Cóż tobie, synku, że w las patrzysz tak?
      Tam ojcze, on, król olch, daje znak,
      Ma płaszcz, koronę i biały tren.
      - To mgła, mój synku, albo sen.

      "Pójdź chłopcze w las, w ten głuchy las!
      Wesoło będzie płynąć czas.
      Przedziwne czary roztoczę w krąg,
      Złotolitą chustkę dam ci do rąk".

      - Czy słyszysz, mój ojcze, ten głos w gęstwinie drzew?
      To król mnie wabi, to jego śpiew.
      - To wiatr, mój synku, to wiatru głos,
      Szeleści olcha i szumi wrzos.

      "Gdy wejdziesz, chłopcze w ten głuchy las,
      Ujrzysz me córki przy blasku gwiazd.
      Moje córki nucąc pląsają na mchu,
      A każda z mych córek piękniejsza od snu".

      - Czy widzisz, mój ojcze, tam tańczą wśród drzew
      Srebrne królewny, czy słyszysz ich śpiew?
      - O, synku mój, to księżyc tak lśni,
      To księżyc tańczy wśród czarnych pni.

      "Pójdź do mnie, mój chłopcze, w głęboki las!
      Ach, strzeż się, bo wołam już ostatni raz!"
      - Czy widzisz, mój ojcze, król zbliża się tu,
      Już w oczach mi ciemno i brak mi tchu. -

      Więc ojciec syna w ramionach swych skrył
      I konia ostrogą popędził co sił.
      Nie wiedział, że syn skonał mu już
      W tym głuchym lesie wśród olch i brzóz.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Postarzał się car ojczulek, postarzał.
    Już nawet gołąbka własnymi rękami
    nie mógł zadusić. Siedział na tronie złoty
    i zimny. Tylko broda mu rosła
    do podłogi i niżej.

    Rządził wtedy kto inny, nie wiadomo kto.
    Ciekawy lud zaglądał do pałacu przez okno,
    ale Kriwonosow zasłonił okna szubienicami.
    Więc tylko wisielcy widzieli co nieco.

    W końcu umarł car ojczulek na dobre.
    Dzwony biły, ale ciała nie wynoszono.
    Przyrósł car do tronu. Nogi tronowe
    pomieszały się z nogami carskimi.
    Ręka wrosła w poręcz.
    Nie można go było oderwać.
    A zakopać cara ze złotym tronem - żal.

    Zbigniew Herbert - Bajka Ruska

    #poezjaspiewana #art #sztuka #poezja #herbert #wojna #ukraina #rosja #rosjawstajezkolan #putin
    pokaż całość

  •  

    Śniła mu się wielka rzeka
    Wielka rzeka pełna mleka
    Aż po samo dno

    #koty #pokazkota #poezja

    źródło: IMG_20220519_155030_877.jpg

  •  

    Dzwoni mój menedżer przez messenger, I am the passenger
    Zajebe se Red Hot Chilli Pepper
    Coś tam niby wiesz, czyli nie wiesz
    Wjeżdżam na skwer jakbym zrobił insurekcję
    Ty coś tam pleciesz; nicht verstehen

    #mobbyn #belmondo #rap #polskirap #poezja

    źródło: youtube.com

  •  

    Jaka cisza -
    Terkotanie konika polnego
    Świdruje skałę.

    Bashō Matsuo (jap. 松尾 芭蕉 Matsuo Bashō; ur. 1644, zm. 28 listopada 1694).

    Tł. z ang. Czesław Miłosz
    #haiku #poezja #literatura #kultura #sztuka #japonia #gruparatowaniapoziomu pokaż całość

    źródło: img.freepik.com

  •  

    O zachodzie słońca medytowałem z aparatem. W nocy tłukłem oczami o ciemność wychodząc z pustego miasta do pełnej świergotów rzeki. I ten szum wody przelewającej się przez jaz, jak technologiczne dokooptowanie się do myśli, że wszystko płynie. Patrzyłem na gładką toń upstrzoną gwiazdami i spowiadałem się komuś, kto bardzo szybko stał się ważny i bliski. Więc będę walczyć dalej i nie odpuszczać. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    Taki mały cykl na koniec kolejne całej nocy przemyśleń. Oczywiście ujęty dawno, ale przemawia do mnie dzisiaj. To było jeszcze gdy upust emocji i rozdwojenia jakiego zawsze doświadczałem potrafiłem wylać na matrycę. Jednakże, moja nocna zaduma dotyczyła życia. Fotografie dotyczą śmierć. Wierszyk również. Żeby było za dość dychotomi.

    Gorzki posmak

    kusi jazda bez świateł w noc polną dorgą
    środek jezior z lagami przy wynurzaniu
    błogo łechce nocny paraliż i ciągnie
    do stóp to szkło błyszczące na betonie
    ale bezkres traci smak gdy nie jesteś
    już tylko swój bo łatwo rozbić puste serce
    i nagle tańczysz do spazmów aby kogoś
    ominął gtad a spłukał deszcz toksyny
    bierzesz na celownik w lekturach etykiet
    coś jak smycz w serduszowe czaszki
    i nie sposób wytłumaczyć ukrytego w
    postach krzyku a między kontentami zieje
    przepaść i niby każdy rozumie jak to jest
    ale czujesz w dwie strony a ten twój stary
    kochany sznur znów się napina
    jednak już tylko niemym flirtem

    #fotografia #poezja #literatura #depresja #samobojstwo #lecerdianluxetumbra #piorolecerdiana #feels #przemyslenia
    pokaż całość

    źródło: rozmiar.jpg

  •  

    Nic dwa razy

    Nic dwa razy się nie zdarza
    i nie zdarzy. Z tej przyczyny
    zrodziliśmy się bez wprawy
    i pomrzemy bez rutyny.

    Choćbyśmy uczniami byli
    najtępszymi w szkole świata,
    nie będziemy repetować
    żadnej zimy ani lata.

    Żaden dzień się nie powtórzy,
    nie ma dwóch podobnych nocy,
    dwóch tych samych pocałunków,
    dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

    Wczoraj, kiedy twoje imię
    ktoś wymówił przy mnie głośno,
    tak mi było, jakby róża
    przez otwarte wpadła okno.

    Dziś, kiedy jesteśmy razem,
    odwróciłam twarz ku ścianie.
    Róża? Jak wygląda róża?
    Czy to kwiat? A może kamień?

    Czemu ty się, zła godzino,
    z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
    Jesteś - a więc musisz minąć.
    Miniesz - a więc to jest piękne.

    Uśmiechnięci, współobjęci
    spróbujemy szukać zgody,
    choć różnimy się od siebie
    jak dwie krople czystej wody.

    Autor: Wisława Szymborska

    #poezja
    pokaż całość

  •  

    NAJLEPSZY POLSKI ALBUM WSZECH CZASÓW OBCHODZI 8 URODZINY!
    #rap #sztuka #poezja #muzyka #gruparatowaniapoziomu #polskirap

    źródło: youtube.com

  •  

    ''Do Polaków'' - wiersz ukraińskiego poety Tarasa Szewczenki

    Gdyśmy byli kozakami,
    Unii nie było
    Z wolnymi braćmi Polakami
    Wolno się nam żyło.

    Kwitnęły stepy nam wesoło,
    Kwitły sady nasze,
    Niby lilie w około,
    Tak to, bracie Lasze.

    Dumne były matki nasze,
    Bo wolnych rodziły.
    Tak, mieliśmy, bracie Lasze
    I wolność i siły.

    Ale oto w imię Boga
    Przyszli Jezuici,
    Zapalona chata droga,
    A my krwią obmyci!

    O, tak bracie! W imię Boże
    Raj nasz zamącili,
    I rozlało się krwi morze,
    A chatę — spalili...

    Schyliły się łby kozacze
    Jak zdeptane trawy,
    Ukraina płacze, płacze
    Zmarnowanej sławy.

    Pomarniało głów bez liku
    A ksiądz wyśpiewuje
    Głośno w obcym nam języku
    Swoje Alleluje!

    Tak to, tak to bracie Lasze,
    Księża i panowie
    Rozsiekali drużbę naszą
    Mieczem po połowie.

    Podaj-że rękę kozakowi
    I szczere serce jemu daj,
    Dopomóż, bracie, wygnańcowi
    Odtworzyć dawny, cichy raj!

    Wiersz ''Do Polaków'' powstał w czasie zesłania Szewczenki do Orska i jest najpełniejszą wykładnią poglądów ukraińskiego poety narodowego w sprawie wpływu Polski na historię ziem ukraińskich, jak również perspektyw współdziałania obydwu narodów w walce o niepodległość swoich krajów. Był uzupełniany i dopracowywany także po wyjściu Szewczenki na wolność, około 1858.

    Poeta zwraca się w wierszu do Polaków, wspominając czasy świetności Kozaczyzny i zastanawiając się nad przyczynami nieszczęść Ukrainy. Stwierdza, że w przeszłości Kozacy i Polacy nie byli wrogami. Sytuacja zmieniła się, gdy polscy magnaci rozpoczęli kolonizację ziem ukraińskich, a księża rzymskokatoliccy zaczęli propagować wiarę katolicką w miejsce prawosławia. Wówczas doszło do krwawych walk między Polakami a Kozakami, które ostatecznie uniemożliwiły porozumienie między nimi. Poeta wierzy jednak, że ciągle jest ono możliwe. Zwraca się do Polaków, by podali Kozakom rękę i wspólnie z nimi odbudowali „raj nasz cichy”.

    #poezja #wiersz #ukraina #polska
    pokaż całość

    źródło: Taras_Shevchenko_-_portrait_by_Ivan_Kramskoi-318x405.jpg

  •  

    Poniedziałek
    Nowego tygodnia początek
    Chciałbym poruszyć ten wątek
    Chad Julkę pekluje
    Przegryw się w piwnicy tasuje
    Jak to me serce kłuje
    Chyba już nic mnie nie uratuje
    Czy to już koniec?
    Być może
    Pomóż mi Panie Boże
    Czy mam się poddać?
    Okrutnemu losowi się oddać?
    #przegryw #poezja #stowarzyszenieprzegranychpoetow pokaż całość

  •  

    Dobra, ostatni na dziś ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ciągnie się na setki mil.
    Konwój śmierci - ruski mir.
    Sprzęt najlepszy to na świecie,
    Ruskie czołgi, marzeń czar,
    Lecz go z planszy kurwa zmiecie,
    Dron potężny - Bayraktar.

    #ukraina #wojna #poezja #rosja #heheszki #drony #wiersz #fraszkizdupy pokaż całość

    źródło: defenseworld.net

  •  

    Dobra, to jeszcze jedna. Dla naszych drogich zielonkawych kolegów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Eleganckie, chociaż skromne,
    Do niczego niepodobne.
    Ciepłe, modne, kawał szpanu,
    To onuce z kurwistanu.

    #ruskimir #fraszkizdupy #poezja #wojna #ukraina #rosja #heheszki pokaż całość

    źródło: encrypted-tbn0.gstatic.com

  •  

    Dziś mam wenę, to się z Wami nią podzielę.

    Z cyklu fraszki własne.

    Ruski czołg

    Jedzie sobie traktor polem,
    Patrzy przed się, a tu z krzaka
    Jakaś lufa sobie macha.
    Myśli traktor - być nie może
    Taka lufa na traktorze.
    Pewno to jest ruski czołg!
    Więc się zakradł wnet do krzaka,
    Patrzy, zerka - niezła draka!
    Bo tam leży rozkurwiony,
    Ruski gruz gąsienicowy.

    #heheszki #ukraina #rosja #ruskimir #czolgi #poezja #wojna

    źródło: https://www.hejto.pl/wpis/z-cyklu-fraszki-wlasne-ruski-czolg-jedzie-sobie-traktor-polem-patrzy-przed-sie-a
    pokaż całość

    źródło: i.insider.com

  •  

    Hejko :)

    Fajnie, że poprzednia część Wam się spodobała - wrzucam napisaną właśnie kontynuację mojej satyry. ʕ•ᴥ•ʔ

    "Historia miłosna spod lady - powrót Mariana"

    Marian siedzi, a obok butelka.
    Siedzi i nieśmiało na nią zerka.
    Potrząsnął głową, pełne skupienie,
    Nie czas na zbawienne upojenie.
    Siedzi i duma, a przed nim kartka.
    Mózg jego jak zwinięta kokardka.
    Erotyk? Co to za dziwaczny twór?
    Myśli, a między nim i kartką mur.

    Jest na to sposób - wychyla flaszkę.
    Teraz to napisze nawet i fraszkę.
    Lecz... jakby czegoś jeszcze brakuje.
    Skok do lodówki, piwko wyjmuje...
    Nagle w tej lodówce widzi ruch -
    To Lucyna wyskakuje jak duch!
    Zdziwiony Marian już panikuje -
    Ta kobieta wciąż go prześladuje!

    "Gdzie mój erotyk?" - wyje Lucyna.
    A Marian: "Ale jest jeszcze godzina..."
    Kobieta już robi się czerwona
    I wnet sunie na niego wzburzona!

    ...Chłop nagle spada ze swego łóżka,
    To nie Lucyna, tylko poduszka…

    Mam nadzieję, że i ta część się dobrze przyjmie (。◕‿‿◕。)

    Spokojnego wieczoru!

    #poezja #piszzwykopem #tworczoscwlasna i trochę #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Hejko :)

    Poniżej wrzucam Wam moją niegdyś napisaną satyrę - a nóż widelec komuś może poprawi ona humor ʕ•ᴥ•ʔ

    „Historia miłosna spod lady”

    Razu pewnego w wiosce malutkiej
    Szedł sobie szosą Marian po wódkę.
    Dotarł na miejsce, próg przekroczył
    I ze zdumienia otworzył oczy.
    Panna Lucyna, kobieta z klasą,
    Stała jak zawsze za starą kasą.
    Lecz dzisiaj, jak nigdy, dekolt do ziemi,
    Na jej usteczkach błyszczyk się mieni
    I patrzy dziko na Mariana biednego:
    „Co ci dziś podać mój drogi kolego?”
    Marian popatrzył z wielkim wysiłkiem,
    Bo wódki Lucyna zakryła swym tyłkiem.
    Mrugnęła do niego zalotnie rzęsami
    I loki na włosach kręciła palcami.
    A Marian minę zrobił niezbyt bystrą:
    „Yyy, poproszę jedną wódeczkę czystą.”

    Panna Lucyna fuknęła bardzo zeźlona
    Jakoby jej z głowy spadła korona.
    Swym zgrabnym ruchem za wódeczkę chwyciła
    I przed Marianem na ladzie postawiła.
    Chłop się oblizał, pieniądze wyjmuje.
    Lucyna spojrzała: „Pięć złotych brakuje.”
    Wnet Marian się zjeżył niesamowicie:
    „Kobieto, ta wódka ratuje mi życie!”

    Na kreskę chciał wziąć to zadłużenie,
    Lecz Lucyna zaczęła swe biadolenie:
    „Kreska jak to kreska – drogą nie chodzi.
    Coś ci się, Marianie, w życiu nie powodzi.”
    Chłop westchnął, spojrzał jej głęboko w oczy:
    „Ja tylko chciałem w czymś język umoczyć.”
    A tamta nagle jak słup soli:
    „Może pan coś w zastaw dać woli?”
    To propozycja jakże kusząca
    Wciągnęła Mariana jak rzeka rwąca.
    I już wyciąga zegarek, zapalniczkę starą
    I mały breloczek z rzeźbioną gitarą.

    Nagle z kieszeni wypada jakiś fragment kartki,
    Marian tłumaczy, że to tylko wiersze dla matki.
    Lucyna jak hiena spojrzała wierzchem:
    „To pan potrafi napisać coś wierszem?”
    Chłop przestraszony, kiwnął tylko głową,
    A tamta nagle wychodzi z umową:
    „Jeśli wiersz napisać byś mi mógł,
    Daruję tobie oto ten dług.”
    Marianowi z wrażenia prawie wypadła szczęka
    I nagle przed zdziwioną Lucyną zaczyna klękać:
    „Jeśli to zapłata Lucyno kochana,
    Mogę ci ja pisać te wiersze do rana!”
    Lucyna palcem pokręciła.
    Już nie była taka miła:
    „Mam swoje wymagania –
    Chcę dyskrecji i oddania.”
    Wtem poczuł na ramieniu jej lekki dotyk:
    „Chcę byś mi Marianie napisał erotyk…”

    Mam nadzieję, że chociaż część z Was wytrwała do tego momentu xD

    Życzę Wam miłego dzionka! (。◕‿‿◕。)

    #poezja #piszzwykopem #tworczoscwlasna i trochę #heheszki
    pokaż całość

  •  

    1242 + 1 = 1243

    Tytuł: Pan Cogito
    Autor: Zbigniew Herbert
    Gatunek: poezja
    Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆
    Liczba stron: 96

    nie przemawiają do wyobraźni
    jest ich za dużo
    cyfra zero na końcu
    przemienia ich w abstrakcję


    Pan Cogito, porte-parole Herberta, porusza różne ważne tematy, nawiązuje do swojej rodziny, historii, filozofów, religii czy wytworów kultury. Przyznaję, że nie zrozumiałem wielu wierszy. Zanotowałem dwa, które bardziej mi się spodobały: Pan Cogito czyta gazetę i Pan Cogito biada nad małością snów. Myślę, że moja przygoda z poezją jest udana i dalej będę ją kontynuował.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazki #poezja #poezjabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Ale to jest dobre
    Turnau to jest absolutny mistrz, jego głos jest tak nieprawdopodobnie kojący i usypiający
    Chylę czoła Sanah za tą kolaboracje

    #sanah #polskamuzyka #muzyka #pop #sluchajzwykopem #grzegorzturnau #spotify #niebieskiepaski #rozowepaski #poezja #poezjaspiewana pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 374A8829-E72D-42B3-A872-1416E8BDE211.png

  •  

    Hejko :)

    Naskrobałam dzisiaj coś swojego i chcę się tym z Wami podzielić. (。◕‿‿◕。) To wiersz o tytule „Skromna teoria”, mam nadzieję, że jakoś to wyszło :) Poniżej treść:

    "Czy życie człowieka przypomina kwiat?
    Nie mi to oceniać, ale powiem tak:
    Na początku kwiat rozwija swój pąk
    Jak małe dziecko korzysta ze swych rąk.
    Kwiat kwitnie i wtedy wygląda pięknie.
    Człowiek rośnie i myśli, że gwiazd sięgnie.
    Gdy jego czas mija, kwiat smutno więdnie.
    Starzec bez sił, czas ku końcowi biegnie.
    Powoli odchodzą w zapomnieniu,
    By kiedyś powrócić w odrodzeniu.
    Być może jako inne stworzenia,
    Być może z innym celem, marzeniem.
    Czy to aż takie dwie różne historie?
    Te dwie historie koniec kiedyś dorwie.
    Lecz… to tylko moja skromna teoria.
    Taka sobie moja krótka historia."

    Fot. autorstwa mojego ʕ•ᴥ•ʔ

    Dobranoc! (。◕‿‿◕。)

    #poezja #piszzwykopem #hobby i trochę #sztuka
    pokaż całość

    źródło: IMG_20220403_190002__01.jpg

    •  

      Absolutnie! I nie ma za co. Pozwoliłem sobie zepsuć go pod siebie, żeby zaspokoić ten "artystyczny" kawałek mojej duszy ʕ•ᴥ•ʔ

      "Czy życie człowieka przypomina kwiat?
      Nie mnie to oceniać, lecz powiem tak:
      Na początku kwiat rozwija swój pąk
      Jak małe dziecko korzysta ze swych rąk.
      Kwiat kwitnie i wtedy wygląda pięknie.
      Człowiek rośnie i myśli, że gwiazd sięgnie.
      Gdy jego czas mija, kwiat smutno więdnie.
      Zaś starzec bez sił, a czas ku końcowi biegnie.
      Powoli odchodzą w zapomnienie
      By znów się obrócić w piękna stworzenie
      Być może ubrani już w inne formy
      Może nie ruszać ich będą życiowe sztormy?
      I czy to różne będą historie?
      Wszak obie skończą się bardzo podobnie
      Lecz… to tylko moja skromna teoria.
      Taka sobie, krótka historia."
      pokaż całość

    •  

      @Abstrakt: o kurcze, nie wiedziałam, że to może być jeszcze lepsze - poprawiam literówki i zapisuję sobie ten wiersz na pamiątkę (。◕‿‿◕。) dziękuję ślicznie za wspaniałą współpracę ʕ•ᴥ•ʔ

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    366/365 (2) #codziennafraszka Sztaudyngera
    .
    .
    Samokrytyka

    Nie każda bzdurka
    Godna jest piórka,
    Choć tyle bzdurek
    Weszło do "Piórek".
    Lecz skoro weszły,
    To wiedzcie, że
    Potrzebne były
    Wam albo mnie.
    .
    .
    #poezja #fraszki #sztaudynger
    Tag do obserwowania/czarnolistowania ---> #codziennafraszka

    Drodzy fraszkowicze! To już oficjalnie koniec bo lecimy z podsumowaniem wspólnego fraszkowania (。◕‿‿◕。) (oraz przemyśleniami z dupy co tam w życiu się wydarzyło ( ͡° ͜ʖ ͡°))

    Obecnie nasz tag #codziennafraszka ma 122 obserwujących! (na dzień 3 kwietnia 2022 r., godzina 16:11) WOW! W poprzedniej edycji było nas 95 ( 09.09.2020). Cieszę się, że społeczności Mirków spodobały się tak fraszki. Dziękuję za każde obserwowanie tagu, za każdego plusa oraz udzielanie się w komentarzach (hehe atencyjny trochę ze mnie pasek ( ͡° ͜ʖ ͡°)), a także za ciche przemykanie po tagu bez zaznaczania swojej obecności. Bo to nie plus jest ważny, a szerzenie fraszkowania ʕ•ᴥ•ʔ. Gdyby nie wy, to fraszkowanie nie miało by sensu (づ•﹏•)づ
    Książka jest już mocno zużyta ( ͡º ͜ʖ͡º) dużo iksików zostało nakreślonych ołówkiem, rogi już trochę obite, a obwoluta porozrywana. Kartki trochę brudne, ale w sumie cała książka się trzyma.

    pokaż spoiler Kto wie? Może będzie jakaś reaktywacja tagu (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)


    ** A teraz najpopularniejsze fraszki!** (Liczyła się ilość plusów)

    1. Testament mój jako ostatnia fraszka ( ͡° ͜ʖ ͡°) z dnia 365
    2. Krakowskie zarobki prawdopodobnie ilość plusów spowodowana była tagiem Kraków (pomijam już fakt, że kilka fraszek wleciało z tagiem chemia przez moje niedopatrzenie XD)
    3. Wieczność
    4. Niespodzianka i Doprawdy, chyba
    5. Amor, Zapomnij i Do wnuczki

    Gratulujemy zwycięzcom ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    To teraz WYSRYW TAJM!

    Przez ten rok wrzucania fraszek zdążyłam skończyć studia (jakoś). Wiele nerwów mnie to kosztowało i byłam wykończona psychicznie przez mój wydział i psorków

    pokaż spoiler nie pozdrawiam

    Ale się udało to łajno skończyć dzięki wsparciu najbliższych (ʘ‿ʘ) praca została obroniona we wrześniu.

    pokaż spoiler Dziękuję pan @Pitaq

    Później bujałam się na bezrobociu ( ͡° ʖ̯ ͡°) moje antyzdolności do interakcji z ludźmi uchroniły mnie przed robotą w Januszeksie XD Byłam tam 3h na próbnym i zapłacili mi 35 ziko ( ͡° ͜ʖ ͡°) Janusze lubią to (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    Ale koniec końców zdobyłam pracę po nowym roku! Co prawda po znajomości i 3/4, ale zawsze coś bo w biedronce mnie nie chcieli ( ͡° ͜ʖ ͡°). I tak sobie już pracuję.
    Psychicznie jest raz lepiej, a raz gorzej. Raczej jak u każdego. Zauważyłam, że zaczynam grażynieć bo zaczęłam uprawiać kwiatki i cieszę się jak dostaję na prezent coś do domu XD
    W każdym razie, nie lubię mojej pracy i ma wiele minusów, ale przychodzą do mnie do sklepu osoby, których widok polepsza mi nawet najgorszy dzień 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ z jednym dzieciaczkiem to sobie nawet buziaki przesyłamy (。◕‿‿◕。) a chcę wam po prostu powiedzieć, że takie malutkie gesty i uśmiechy są czymś fajnym i staram się cieszyć z każdej takiej drobności

    pokaż spoiler Jakkolwiek nie było by to zjebane stwierdzenie to najbardziej mi to pokazała praca na kasie XD

    Przeszłam też w końcu covida (na szczęście łagodnie). Brat w tajemnicy przed rodzicami przeszedł zabieg na serce XD Ma się na szczęście dobrze i już mama nie martwi się tak bardzo o niego.
    Zgubiłam okulary ( ͡° ʖ̯ ͡°) więc jeśli są jakieś błędy to ich nie widzę. Zgubiłam też swoją ulubioną czapkę od Mirka kontri_pl (╯︵╰,) zawiodłam jako posiadacz czapki
    No i tak mijały mi dnie i tygodnie, a wyznacznikiem czasu było fraszkowe odliczanie.

    Życzę sobie, żeby z każdym dniem było tylko lepiej. Dzięki motywacyjnym kopniakom od @Pitaq staram nie tkwić w miejscu (ale ciężko mi się za cokolwiek zabrać jeśli chodzi o rozwój osobisty) i złożyłam CV na staż do biura. Trzymam za siebie kciuki ( ͡° ͜ʖ ͡°) Moim dalej nie spełnionym marzeniem jest zobaczyć morze! Ale kiedyś na pewno zobaczę plażę i bezkres wody. Mam też plan zrobienia prawa jazdy, żeby odciążyć mojego niebieskiego paska. I życzę też sobie, żeby częściej jeździć w swoje rodzinne strony ( ͡° ʖ̯ ͡°) Najbliższy jednak mój cel to wypad na kajaki i ogólne korzystanie z życia (⌒(oo)⌒)

    Wam Miraski życzę spełnienia marzeń, dużo miłości, czułości, pociechy z takich drobnych miłych gestów od bliskich jak i obcych ludzi. Mało stresu, samych problemów...

    pokaż spoiler Ale samych takich łatwych do rozwiązania! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    żeby każdy wasz dzień był dniem wartym życia.
    Dziękuję wam wszystkim, że byliście razem ze mną, że doceniliście twórczość Sztaudyngera. Dziękuję stałym bywalcom jak @moll @ranunculus @tekon @Abstrakt @erebeuzet @Precypitat oraz wszystkim tym niewymienionym i oczywiście @Pitaq, który nawet wrzucił fraszkę w moim imieniu ʕ•ᴥ•ʔ
    Poprzednie podsumowanie
    Żegnajcie, ale mam nadzieję, że nie na długo!
    pokaż całość

  •  

    Był sobie Robert i było formulisko
    Były też rajdy, do których miał blisko. Miał być też cud i dominacja przez lat tysiąc i byłoby to wszystko, lecz barierka odebrała wszystko #f1 #poezja

  •  

    @Lecerdian:
    Znów będzie długo. Bardzo długo, ale tylko tak potrafię, a wiem, że są tacy, którzy czytają. Sam mnóstwo czytam tutaj szalenie interesujących rzeczy. Tym razem coś przyjemniejszego. Fotografia, pasja, motyw wykluczenia, dziwna empatia w stosunku do ludzi skrzywdzonych.

    Tło muzyczne: https://www.youtube.com/watch?v=Hm0g5trWV9c

    Fotografia. Nie wiem dlaczego. Kiedyś koleżanka dostała od rodziców telefon (jakiś 2003-2004 rok) z bodajże dwoma megapikselami. Bawiłem się nim i odkryłem niezmierną radość z utrwalania obrazu. Potem rodzice kupili cyfrówkę kodaka, a ja kiedyś, jesienią całkiem wpadłem. Przelałem przezeń swoje uwielbienie natury. Tak mniej więcej się zaczęło.
    Potem, gdy po kontuzji miałem wrócić do treningów karate i zacząć od uczestniczenia w letnim obozie, dostałem ultimatum. Albo obóz, albo dokładam pieniędzy i kupuję sobie lustrzankę, idę w pasję. Oczywiście zrobiłem to. Nikon D40 z kitem, statyw. Następnie krótki tele 55-200mm, raynox 250 (konwerter do makro) i stałka 50mm. Lata później (po jakichś 80 tyś klapnięć) aparat umarł. Dopiero po narodzinach syna udało mi się wyłapać na olxie D90 w przystępnej cenie. Zdążyłem. Nagrałem jak mój mały, wtedy pyzaty i jasnoblond, skarb stawia pierwsze kroki. Ale najpierw o przeszłości.
    Wszędzie zabierałem aparat. Do szkoły, na wypady. Szwendałem się po okolicy, aż wpadałem w trans. To była moja medytacja. Zamienić się w oko. Beholdera sunącego po mieście i jego obrzeżach. Do tego wyjazdy rowerami. Dzieciństwo spędzone na wiosce i miłość do natury i zwierząt wciąż i wciąż przelewała się przez mój aparat. Mój pędzel, moje pióro, mój konwerter własnej osobowości na tę gałąź sztuki.
    Pisałem już o tym kiedyś, ale uważam, że warto to powtórzyć. Jeżeli coś tworzymy z sercem, odbijamy się w tym w pełni. Poprzez swoje prace, poznajemy sami siebie. Bez znaczenia czy to pisarstwo, malarstwo, tworzenie makiet czy układanie rzeźb z kamieni. Każda fotografia jest autoportretem. Każde dzieło antycypuje nam przyszłość. Przyjrzyjcie się swoim. Czy dostrzegacie, że sami wyznaczyliście sobie ścieżkę? Ja tak mam.
    Zakochałem się w makrofotgrafii. W odkrywaniu świata, który większość uważa za nieistotny. Zdjęcie, które tutaj publikuje, to przełom w moim myśleniu. Stworzone podczas najbardziej prozaicznej czynności. W toalecie. Podczas dwójki badałem strukturę papieru do podcierania. Dostrzegłem w nim osobny świat. W moje głowie otworzyło to furtki do koncepcji multiwersum, do motywu pustki we wrzechświecie, do wiecznej możliwości dzielenia cząstek na jeszcze mniejsze.
    Przemierzałem rubieże natury, fotografowałem uschłe liście, pęki kolorowych słomek. Za świetnego modela miałem wazon z wielobarwnego szkła (pamiętacie te PRLowskie szklane ryby? właśnie takie szkło). Kiedyś mój młodszy brat wyczytał w Kaczorze Donaldzie, że pozostawione w wodzie żelki obrosną pęcherzykami powietrza. Genialny pomysł. Wykorzystałem to do stworzenia mikroświatów na wzór planet. Płyty CD, karty, osad po witaminach w rozpuszczalnej tabletce na dnie szklanki.
    Przeniosłem to spojrzenie na fotografię większych obiektów niż makro i odtąd taki stał się mój widok na świat.

    Obecnie, w czasie mojego kolejnego, ale tym razem o wiele bardziej zmotywowanego, ogarniania życia (trzeźwości, leków, terapi), porządkuję też zdjęcia z całej przestrzeni jakichś kilkunastu lat. Jest tego ogrom i praca nad tym zajmuje mi każdy weekend do późnej nocy, aż rano mój mały włazi na mnie i mówi, że jestem śpiochem, bo trudno mi wstać.

    Chciałbym jeszcze dodać wiersz, który bardzo dosadnie obrazuje moje podejście do natury. I też do tego, że mi jej brak, nawet w tak małym mieście, w którym mieszkam (ale za tydzień, jeżeli zrobi się ciepło, to wywędrujemy z moim synem do starej części lasu, za zakrętem rzeki, i będziemy nurzać się w rozkwicie czosnku niedźwiedziego - zbierzemy trochę, zasuszymy, ale najpiękniejsze będzie, jak co roku, samo zbieranie i przebywanie, w jego wypadku po kolana, w zatrzęsieniu tej rośliny rozlanej między starymi drzewami i babrzyskiem, dookoła którego mieszczą się drzewa z dziuplami dzięciołów). Brakuje mi podchodzących nocą lisów, kun, które wyjadały resztki jedzenia ze śmietników. Dzików, niezamierzonego płoszenia kuropatw, zająców i saren. Podglądania bocianów na podmokłych terenach. Tego skubańca zaskrońca, który kiedyś wyjadał nam ryby z wiaderka. Jaszczurek gubiących ogony. Brakuje mi tego stawu na wiosce u babci, który, co byłoby kiczowate w książce, ale na żywo miało swój urok, posiadał wysepkę, na której rosła płacząca wierzba. Idealne miejsce dla jakiegoś rokity, wodnika czy topielicy. Wierzba to ponoć portal. W każdym razie, słynny wiersz Leśmiana, który obrazuje to, o czym pisałem wyżej:

    TOPIELEC

    W zwiewnych nurtach kostrzewy, na leśnej polanie,
    Gdzie się las upodobnia łące niespodzianie,
    Leżą zwłoki wędrowca, zbędne sobie zwłoki.
    Przewędrował świat cały z obłoków w obłoki,
    Aż nagle w niecierpliwej zapragnął żałobie
    Zwiedzić duchem na przełaj zieleń samą w sobie.
    Wówczas demon zieleni wszechleśnym powiewem
    Ogarnął go, gdy w drodze przystanął pod drzewem,
    I wabił nieustannych rozkwitów pośpiechem,
    I nęcił ust zdyszanych tajemnym bezśmiechem,
    I czarował zniszczotą wonnych niedowcieleń,
    I kusił coraz głębiej - w tę zieleń, w tę zieleń!
    A on biegł wybrzeżami coraz innych światów,
    Odczłowieczając duszę i oddech wśród kwiatów,
    Aż zabrnął w takich jagód rozdzwonione dzbany.
    W taką zamrocz paproci, w takich cisz kurhany,
    W taki bezświat zarośli, w taki bez brzask głuchy,
    W takich szumów ostatnie kędyś zawieruchy,
    Że leży oto martwy w stu wiosen bezdeni,
    Cienisty, jak bór w borze - topielec zieleni.

    I należałoby jeszcze dodać próbkę moich fotografii, został mi jeden profil na pewnym portalu:
    https://plfoto.com/142613/autor.html

    Motyw wykluczenia.Zawsze uważałem siebie za samotnika. Chociaż w dzieciństwie i okresie nastoletnim miałem znajomych i przyjaciół, ciągle czułem jakąś nieopisaną potrzebę samotności. Ci ludzie właściwie sami zjawiali się w moim życiu. U jednej babci był typ, który mnie bił, więc tam nie lubiłem jeździć. U drugiej natomiast samoistnie wytworzyła się paczka znajomych w podobnym wieku, którzy razem szwendali się po wiosce, tłukli butelki z procy i robili bazy na drzewach. Gdy mieszkałem już w miasteczku, na osiedlu domków jednorodzinnych, jakoś tak poszło, że ludzie w podobnym wieku utworzyli grupę, do której należałem. Od tamtej pory też byłem z reguły najmłodszy w takiej grupie. To właśnie z niej zostali mi przyjaciele, których opuściłem, ale od których obecnie staram się wrócić. Moja była kpiła ze mnie, że jacy to przyjaciele, skoro nie byłem na ich weselach, chrzcinach dzieci i ostatnio rozmawialiśmy lata temu. Jednak gdy miałem najgorszy kryzys i potrzebowałem pomocy, gdy tylko zawołałem ich, byli przy mnie tak szybko jak tylko mogli. Wsparli, akurat wtedy chodziło o to, że musiałem już się zamknąć w zamkniętym ośrodku odwykowym. Przypilnowali, pomogli załatwić, zawieźli i interesowali się jak idzie terapia. Obecnie nie mam znajomych, z nikim się nie spotykam poza pracą i wychodzenia z dzieckiem. Jedynie ostatnio udało mi się bliżej poznać dziewczynę z pracy, która męczy się z podobnymi problemami jak ja i to jest mój pierwszy krok do jakiegoś uspołecznienia, ponieważ powoli wyrasta z tego wartościowa przyjaźń. Ostatnio spacerowaliśmy ponad pięć godzin wymieniając się swoimi doświadczeniami i nawet nie pamiętam, gdzie byliśmy. Także tak wygląda moje tło społeczne.
    Co do samego wykluczenia, jest to motyw, który przewija się w moim funkcjonowaniu i w profilu tworzenia sztuki (fotografia i docelowo pisarstwo). W szkole, w pracy, w ośrodku, na każdym etapie swojego życia w jakiś sposób przyciągam ludzi skrzywdzonych, wykluczonych i wyśmiewanych. Sam tylko w pewnym stopniu doświadczyłem tych rzeczy, jako długowłosy metal w mieście bagów i wielkich bluz oraz jako spadkobierca przedmieściowej mentalności domków jednorodzinnych (na zewnątrz udajemy, że wszystko jest w porządku, a za drzwiami ukrywamy dramaty - jak kiedyś pisałem, idealnie pokazuje to serial Gotowe na wszystko).
    Tak więc w gimnazjum dużo gadałem z pewnym kumplem, którego uważano za małobystrego, do tego miał wielką szramę przez policzek. Jednak był bardzo ogarnięty, ale przez wspomniane bariery, większość z niego zlewała. Pod koniec gimnazjum okazało się, że ta szpetna morda się przydaje (kupował nam alkohol, nikt go nie pytał o dowód i okazało się, że te wydatne rysy rozkładają nogi różowych, zawsze miał starsze i ładne dziewczyny). Podobnie z koleżanką, która była niesłychanie inteligentna, ale płaska i z trądzikiem, a to ją blokowało.
    W sumie wydaje mi się, że ten post zaczyna być nudny, a ja niezbyt wiem jak wytłumaczyć to, o co mi chodzi. A chodzi mi o to, że dostrzegałem w tych wykluczonych ludziach cechy, na które inni byli ślepi (kolega z technikum, który chodził w brudnych i obszarpanych ubraniach, seplenił i szybko mówił, a normiki jeszcze wyśmiewały, że jego rodzice mają stoisko z warzywami - okazał się szalenie biegły w historii, zapamiętywaniu i łączeniu faktów). Również jeden spadochroniarz, który prawie nigdy się nie przygotowywał, stronił od ludzi, a oni od niego, ale ze mną dużo rozmawiał. Miał wspaniałą cechę, której chyba nigdy nie udało mi się nauczyć, bo uważam, że jest wrodzona - on pojmował rzeczy, sprawy, funkcję, jeżeli zrozumiał sens, jeżeli poznał działanie jakiegoś mechanizmu. Wychwytywał wzory tam, gdzie inni musieli do nich dopiero dojść, albo zakuwać na pamięć.
    I tym sposobem jakoś w głowie połączyłem tę moją umiejętność dostrzegania wartości tam, gdzie inni ich nie widzą. Stąd zainteresowanie makro i obiektami (jeżeli ktoś raczy zobaczyć moją galerię, to zrozumie o co chodzi).

    Dobra, jeżeli ktoś dotrwał, to dziękuje. Bardzo chciałem napisać tego posta i wysłać go już dziś, także nie przeszedł żadnej edycji. Wybaczcie za jego chaotyczność, składnie i rozproszenie.
    Pozdrawiam, ubieram się, biorę aparat i statyw - lecę nad rzekę coś upolować.

    #fotografia #hobby #tworczoscwlasna #psychologia #literatura #poezja #samotnosc #przemyslenia
    pokaż całość

    źródło: ght55553esf kopia.jpg

    •  

      @psycha: Dzięki. Myślę, że bardzo trafne jest określenie smutek przyrody. Samo to uczucie jest nieodzownie ze mną skojarzone i jakoś towarzyszące na przestrzeni lat.

      Z tym całym pośrednictwem w fotografii mam niemały problem. Umiem trochę rysować i pisać. To rzeczywiście jest odmienne pod tym względem. Jednak pomimo że, te czynności trawią ileś godzin, a zdjęcie utrwala pojedynczą chwilę, to znajduję w fotografii tak zwany czas tworzenia i nie tylko wybiórczość sceny, a własnego układania.
      Rzecz w tym, że tak jakby kolory dodaję dopiero na komputerze. Tworze w cyfrowym negatywie zwanym raw w Nikonach, który zapisuje surowe dane. Dopiero w programie dobieram balans bieli, który rzutuje na całość zabarwienia. Dla mnie to poniekąd jeden z argumentów na dojrzewanie w czasie.

      Kolejny, to sama obróbka. Zarówno fotografia analogowa jak i cyfrowa korzysta z tej czynności, różnią się tylko środki do jej wykonywania. Zawsze miałem problem z tą obróbką, ponieważ nie wiedziałem, gdzie jest granica, za którą zaczyna się grafika, czy też fotomanipulacja. Niemniej narzuciłem sobie pewne ograniczenia - obróbka jedynie całościowa, bez zamazywania, wycinania, wyklejania etc pojedynczych elementów czy sektorów. Niemniej obecnie uważam, że jest to właśnie ograniczenie i raczej już nie będę się tym przejmował. W każdym razie odległość od wykonania fotografii, stanu emocjonalnego, który podyktował takie spojrzenie, do momentu obróbki jest dla mnie kolejnym, choć zdaję sobie sprawę, że nieco małym, argumentów na wspomniane dojrzewanie w czasie.

      Co do samego ułożenia przedmiotów, które oddaje ich stan z rzeczywistości, to rozmyślałem nad dwiema sprawami. Pierwszą to, że mimo wszystko jest to wybór, a on zawsze świadczy o wybierającym. Nieraz też fotografowałem te same miejsca o różnych porach (zawsze miałem wielkie poczucie szacunku do pejzażystów, którzy oglądali te same miejsca przez różne miesiące, stany pogody etc aby wyłowić to, co chcieli pokazać). Druga natomiast jest taka, że przy zdjęciach makro (tych przeróżnych kształtów) praca nad nimi bardzo pogłębiała ten sposób pracy. Brałem na warsztat jakiś przedmiot i oglądałem go z różnych perspektyw, z różnych stron. Modyfikowałem go fizycznie, czy jeżeli była to grupa przedmiotów, zmieniałem ich ustawienie. Wtedy oczywiście oddawałem rzeczywisty stan rzeczy tych obiektów, ale z kolei ten stan rzeczy został ustanowiony przeze mnie.

      Tak chciałem się odnieść, ponieważ spodziewałem się tego, a dawno temu nie potrafiłem dobrze odpowiedzieć koleżance, która argumentu o braku czasu tworzenia w fotografii używała by skreślić ją z dziedzin sztuki.
      Jeszcze tylko o idei. Oprócz tego, co opisałem, co ja przeżywam w trakcie fotografowania mogę dodać, że w tych abstrakcjach odnalazłem dobre odzwierciedlenie czytania dzieła tak, aby nie robić tego przez pryzmat autora (jak w biografizmie chociażby). Nie mam teraz w głowie odpowiedniego cytatu poza wersem jednego podziemnego rapera "nie rozumiesz, że masz brać wers jak chcesz i tym bardziej cię propsuje, im to jest dalej ode mnie". Dlatego bardzo lubię jak ludzie odrębnie odbierają te prace. Jak czytają je poprzez własne doświadczenia. W tym wymiarze uważam, że fotografią zbliżam się do literatury, chociaż to może zbyt górnolotne stwierdzenie. Niemniej te obrazy mają właśnie tak oddziaływać.

      W każdym razie dzięki. Znów się rozpisałem, ale w sumie to też mój cel, aby skostniałe pióro znów przywrócić do dawnej wprawy, Tym przyjemniej się to robi, gdy trenuje się je na merytorycznej dyskusji. Podzielam, bardzo dobrze, że nie interesujesz się fotografią, spojrzenia spoza pudełka zawsze są ciekawe. Niemniej w sumie liczyłem na jakieś twoje odniesienie do motywu wykluczenia, niezauważalności. Widziałem w nim jakieś odniesienie do psychologii, a o tej masz sporo przemyśleń. W każdym razie, jeszcze raz dziękuję. Dla takiej wymiany zdań założyłem tu konto :)
      pokaż całość

      +: psycha
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Wiersz dedykowany rosjanom, autor anonimowy

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #wojna #ukraina #rosja #poezja

    źródło: IMG_6385.JPG

  •  

    Wiersz o Rosji, autor życzył sobie pozostać anonimowy: #rosja #wojna #ukraina #poezja

    źródło: scontent-frx5-1.xx.fbcdn.net

  •  

    365/365 (2) #codziennafraszka Sztaudyngera
    .
    .
    Testament mój

    Żyłem z Wami, kochałem i cierpiałem z Wami -
    Teraz żyjcie, kochajcie, cierpcie sobie sami.
    .
    .
    #poezja #fraszki #sztaudynger
    Tag do obserwowania/czarnolistowania ---> #codziennafraszka pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #poezja

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:3,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów