•  

    Czytam sobie "Włam się do mózgu" od #radekkotarski z #polimaty a tam takie #heheszki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Taguje #kononowicz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    Kupując książke Radka dowiecie sie między innymi:
    - jak skutecznie uczyć się tak aby szybko nie zapominać informacji.
    - Jak mozna nauczyć się dowolnego języka w okolo pół roku stosując sprawdzone przez naukowców techniki zapamiętywania
    - zasady funkcjonowania umysłu człowieka.
    Kupując książke tej laski dowiecie sie:
    - jak malować paznokcie.
    #logikarozowychpaskow #polskiyoutube #nicbardziejmylnego #polimaty #heheszki pokaż całość

  •  

    pokaż spoiler #ksiazki #ksiazka #bezwartosciowaopinia #bardzoluznarecenzja #recenzja #radekkotarski #wlamsiedomozgu ! #polimaty #altenberg


    Prosiłbym o nie traktowanie poniższego wpisu jako pełnoprawnej recenzji z raczej jako zbiór odczuć po przeczytaniu książki.

    Zakupiłem ostatnio książkę Radka Kotarskiego pt. "Włam się do mózgu", a teraz chciałbym podzielić się z wami moimi odczuciami odnoście tej książki. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nigdy nie miałem styczności z tym jakże osobliwym podgatunkiem literatury jakim niewątpliwe są książki Youtuberów. Nie jest to wydaje mi się wielki problem w odniesieniu do tej książki, gdyż autor jest jak sam się nazywa tylko i aż (Swoją drogą mam wrażenie, że zwrot "tylko i aż" był w całej książce odrobinę nadużywany.) przewodnikiem po odmętach mózgu. Wspominam o tym dlatego, że uważam, że osoba kupująca tę książkę tylko ze względu na postać Radosława Kotarskiego może się mocno rozczarować, ponieważ nie opowiada on tu zbyt wiele o sobie, co jednak bardzo pozytywnie wpływa na całe dzieło. Zamiast tego otrzymujemy tu zbiór wniosków z wielu (naprawdę wielu) prac naukowych przedstawionych w ciekawej popularno-naukowej formie.

    Książkę czyta się naprawę lekko i przyjemnie, pomimo dosyć prostej i powtarzającej się w każdym rozdziale struktury. Wspominając o tej prostej strukturze nie chcę w żaden sposób umniejszyć wartości tej książki, jedynie chciałbym zasugerować czytanie w wielu krótszych sesjach zamiast w jednej długiej, czytając tak jak ja, w jednej lub dwóch długich sesjach, możecie zacząć zauważać powtarzający się w każdym rozdziale schemat.

    Dobra, napisałem już parę linijek teksu a nadal nie tknąłem tego co najważniejsze czyli treści. Z całą pewnością wiele osób kupując tę książkę wierzy, że samo jej przeczytanie zmieni ich podejście do nauki, sprawiając, że stanie się ona najprostszą i najzabawniejszą formą spędzanie czasu. Muszę od razu powiedzieć, że tak nie będzie, samo przeczytanie nie zmieni nic. Efekty przynieść może dopiero zastosowanie przedstawionych metod, jednak będzie to wymagało prawie tyle wysiłku co nauka w tradycyjny sposób. Książka nie zawiera ani jednego sposobu na zmotywowanie samego siebie do nauki, a więc ten najtrudniejszy pierwszy krok i tak musimy postawić sami. Nie oznacza to jednak, że nie zyskamy nic. Przeciwnie możemy poznać dzięki niej sposoby dzięki którym nasza nauka będzie jeśli nie przyjemniejsza to z całą pewnością wydajniejsza. Co najlepsze, żadna z przedstawionych metod nie wymaga olbrzymiego wysiłku, ot wystarczy zmiana paru nawyków aby podnieść wydajność naszej nauki o parędziesiąt procent. Jedni powiedzą, że nie jest to wiele jednak dostajemy tę procenty prawie, że za darmo, dlaczego więc nie skorzystać?

    Największą wadą książki jest jej wydanie i sposób dystrybucji. Koszt dostawy wliczony w cenę produktu zdecydowanie oceniłbym na minus ponieważ ponieważ powoduję to brak możliwości wyboru opcji dostawy co spowodowało, że książka doszła do mnie w zabłoconym powginanym pudełku. Na szczęście książka poważnie nie ucierpiała, posiada jedynie jedno drobne wgniecenie. Dużo większym problemem jest natomiast wydanie książki, na kartkach często dostrzec możemy plamki z tuszu, sam tusz ma również paskudny zapach który niestety zaraz po wyjęciu z paczki obejmuje cały pokój (sytuacja podobna jak przy kupowaniu elektroniki z chińskiego plastiku). Największym jednak problemem jest zdecydowanie strasznie niechlujnie wykonana twarda okładka, wyciekają spodniej kropelki zastygłego kleju, jest również krzywo sklejona przez co podczas czytania lewe kartki w pierwszej połowie książki uciekają znacznie do góry. Najgorsze jest jednak to, że książka strasznie "skrzypi" przy nawet najmniejszym ruchu, niby pierdoła ale naprawdę przy dłuższej sesji czytania jest to irytujące.

    Podsumowując, książkę ze względu na treść zdecydowanie polecam i uważam, że jest warta swojej ceny gdyż za marne 50 zł możemy w łatwy i przyjemny sposób poznać metody które być może będziemy wykorzystywać do końca życia. Wierzę, że samo wydanie również prezentowało wysoki poziom tylko ja trafiłem na egzemplarz z paroma defektami.

    Pozwolę sobie zawołać @RadekKotarski ponieważ chciałbym zadać Panu dwa pytania, a mianowicie ile kosztowała Pana nauka szwedzkiego (pytam ponieważ w podziękowaniach wspomniał Pan o nauczycielach szwedzkiego co moim zdaniem wykracza poza definicje powszechnie dostępnych metod ponieważ wiele osób mieszkających poza największymi miastami nie ma dostępu do nauczycieli tak niepopularnych języków) i ile godzin dziennie poświęcał Pan na czystą naukę(nie licząc nauki przy okazji)?

    pokaż spoiler PS. Pan Radek ma naprawdę bardzo ładny i estetyczny podpis.
    pokaż całość

    •  

      @MikiBomba: Hej, bardzo dziękuję za miłe słowa. Słusznie zauważasz, że książka ma wartość tylko wtedy, gdy zastosujemy kwestie tam opisane w praktyce. Natomiast co do wadliwego egzemplarza to musiałeś mieć wyjątkowego pecha. Dokonywaliśmy inspekcji w drukarni i żadna z książek po naszym przejrzeniu nie miała tych cech, ale naturalnie nie widzieliśmy wszystkich. To niedopuszczalne, abyś miał taki egzemplarz. Jeśli tylko chcesz to wymienimy Ci go na nowy, ponieważ inne nie mają takich cech, o których wspominasz.

      I jeszcze jedna sprawa: kwestia kosztów przesyłki - my ich nie doliczamy do ceny książki. Ja za nie płacę osobiście. Po zakończeniu okresu premierowego pojawią się oprócz ceny książki dodatkowo koszty wysyłki, a książka nadal będzie kosztowała tyle samo. Dzięki temu, że dystrybucja i wydawanie jest w naszych rękach to możemy na przykład pozwolić sobie na fundowanie obiadu dla Pajacyka z każdej książki. To dla mnie ważne.

      I jeszcze jednak jedna rzecz :) Metody, które tam opisane są zdecydowanie do przedmiotów ścisłych również. Zauważ, że metoda króla boksu jest właściwie przeznaczona (i także mocno przebadana) właśnie na sprawach, o których wspominasz. Do tego można śmiało dorzucić metodę ciekawskiego dziecka i przede wszystkim - tancerki.

      A co do Twojego pytania to ja widziałem jednego z moich nauczycieli parę razy dosłownie, a większość lekcji miałem przez Skype :) Takie lekcje są także często tańsze niż te w "realu".

      W każdym razie zrobiło mi się miło po przeczytaniu Twojej recenzji. Dziękuję za to. Odebrałeś tę książkę tak jak chciałem, aby została odebrana. Powodzenia we wszystkim!
      pokaż całość

    •  

      @MikiBomba: W sumie ciekawe kiedy do mnie dotrze ta książka :)

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Hej @RadekKotarski
    Piszę nie przez PW, bo może to jeszcze kogoś zainteresować.
    Zachęcił mnie Twój ostatni film do kupienia książki, którą napisałeś. Może nawet nie tyle film, co w ogóle Twoje materiały, sugerujące, że może to być wartościowa lektura.
    I w ogóle zdrowia życzę i tak dalej i tak dalej...

    Problem polega na tym, że ja chętnie zapłacę, ale potrzebuję to w formacie na kindla albo w najgorszym wypadku wysyłkę do #uk. Będzie taka opcja?

    #polimaty #ksiazki #kindle #sprzedazwysylkowadouk
    pokaż całość

    GIF

    źródło: i.imgur.com (100KB)

  •  

    Mirki jakie macie zdanie o książce Radka Kotarskiego "Włam się do mózgu"? Muszę przyznać, że marketingowo podszedł rewelacyjnie na youtube. Obawiam się tylko, że treść może nie być tak szałowa, jak została wykreowana, bo temat raczej wtórny.

    #nauka #polimaty #ksiazki

    •  

      @tekon: Jak wrażenia po lekturze?

    •  

      @Zuiko: To ja się trochę wtrącę, bo jestem już po lekturze i zaczęłam wprowadzać metody w życie. Dzisiaj opublikowałam wpis na temat książki, więc zapraszam serdecznie: https://wredotek.pl/wlam-sie-do-mozgu-radoslaw-kotarski/
      Na końcu wpisu jest też link do recenzji przyjaciółki, który idealnie uzupełnia to wszystko, co sama napisałam.

      A żeby nie było, że przyszłam tu zostawić tylko link, to muszę powiedzieć, że książka jest świetna. Wydanie swoją drogą, ale merytorycznie też jest fajnie.
      @poloscraft nie ma stricte wypunkowanego krok po kroku jak zrobił to Radek, ale jak przeczytasz książkę to kilka sposobów podłapiesz i trochę też o tym mówi w różnych wywiadach - na YouTube jest tego coraz więcej.

      Generalnie polecam! To nie tak, że przeczytacie książkę, pójdziecie spać i następnego dnia będziecie geniuszami. Radek podrzucił po prostu techniki, które się przydają w nauce i rzeczywiście są niezwykle skuteczne i usprawniają naukę. A to, czy wprowadzi się je w życie i będzie się z przedstawionej wiedzy czerpać - to już tylko kwestia indywidualna każdego odbiorcy! :)
      pokaż całość

      +: Zuiko
    • więcej komentarzy (28)

  •  

    Nie wiem czy wiecie ale @RadekKotarski: pochwalił się w swoim nowym materiale, że przez pół roku uczył się języka #szwecja ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #nauka #jezykiobce #polimaty

    źródło: youtube.com

  •  

    Jak drzewiej robiło się książki?

    Dlaczego mówi się, że czytamy książkę "od deski do deski"? Komu groziło zatrucie ołowiem? Jak długo powstawały dawne wydruki, które dzisiaj na komputerze robi się w parę sekund? Zapraszam w magiczną podróż z prawdziwym mistrzem, panem Karolem Frankiem!

    #mikroreklama #polimaty #gruparatowaniapoziomu #ksiazki #niemoje
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Z niedowierzaniem spoglądam na sukces i splendor jaki zdobywa Radosław Kotarski, popularyzator wiedzy na portalu youtube oraz medialna twarz banku Millenium, zewsząd poklepywany po plecach, wzbudzający zaufanie i sympatię. Lubiany i adorowany przez młode Polki, które urzeka swoim uśmiechem i nienaganną polszczyzną, podziwiany przez młodych Polaków za grację i dopasowane garnitury, zaś przez starszych spośród Polaków niejednokrotnie stawiany za wzór młodego człowieka, który doszedł do sukcesu bez układów, bez powiązań. Nic bardziej mylnego. Tak się składa, że chodziłem z Kotarskim do jednej klasy w liceum, więc dobrze wiem jaki z niego skurwiel.

    Kotarski dołączył do nas w 3. klasie liceum. Już na rozpoczęciu roku szkolnego błyszczał swoimi zdolnościami oratorskimi, zjednując sobie serca wychowawczyni oraz klasowych niewiast. Wobec nas, chłopaków, był bardzo chłodny i tylko przywitał się rzymskim pozdrowieniem mówiąc: 'Radek'. Myślałem, że to po prostu nadęty bubek, jednak spokoju nie dawał mi dziwny
    starszy mężczyzna w skórzanej kurtce i zakazanej facjacie, który podążał za Kotarskim krok w krok z kamerą w ręku. To
    trochę dziwne, by rodzic odprowadzał dziecko w liceum, lecz gdy pytaliśmy Radka czy to jego ojciec to nabierał wody w usta
    i łypał na nas spode łba. Po paru dniach w klasie odbyły się wybory przewodniczącej oraz przewodniczącego - chłopcy
    głosowali na chłopaka, a dziewczyny na dziewczynę. Wśród dziewczyn wygrała Dominika, najładniejsza w klasie, pełna uroku i wigoru, na jej widok Kotarski dostawał spazmów. Oczywiście, Radek natychmiast zgłosił angaż na przewodniczącego, ale poległ ze mną stosunkiem głosów 14-1. Dzięki temu spędzałem sporo czasu z Dominiką i tak jakoś po tygodniu zaczęliśmy ze sobą chodzić. Widać było, że porażka w klasowym plebiscycie oraz dostanie kosza od Dominiki przybiło Radka, więc zaczął się powoli mścić na mnie oraz na kolegach. Nie minęły 2 tygodnie, a Kotarski został znienawidzony przez męską część klasy.

    Zaczęło się od niepozornych rzeczy - raz usłyszał w szatni po basenie, że nie odrobiliśmy pracy domowej z matematyki, więc szybko się ubrał i wybiegł, a gdy 15 minut później nauczyciel wszedł do klasy to Kotarski niezwłocznie przypomniał o zadanej pracy. Wszyscy dostaliśmy jedynki. Zerknąłem wówczas na twarz Kotarskiego, a ten, rozwalony w krześle w swoim
    błyszczącym garniturze, patrzył na mnie z perfidnym, ironicznym uśmieszkiem w kącikach ust. Innym razem na zajęciach
    praktycznych z biologii celowo rozstroił mikroskop, którym mieliśmy podziwiać stułbię płową, a zrobił to tak by cała wina
    spadła na mnie. I spadła, musiałem odkupić, 249.99 zł w Castoramie. Radek dokuczał w sprytny sposób - a to podrzucał do
    plecaka zgniłego banana, a to niby przypadkowe szturchał łokciem w ciemnym korytarzu, a to rozpuszczał wśród dziewczyn
    plotki, że ktoś z nas ma mikropenisa. Po kolejnym ekscesie, w którym oskarżono mnie o rzekome podpalenie parapetu w
    męskiej ubikacji odebrano mi tytuł przewodniczącego, który z dumą przejął Kotarski. Mieliśmy już dość tego mściwego
    sk***iela, lecz Kotarski miał ogromne plecy w pokoju nauczycielskim, a ze szkoły zawsze odbierał go ów 'ojciec' w skórzanej kurtce. Nie mieliśmy pojęcia jakim cudem Kotarski ciągle zajmował 1. miejsca w konkursach, grał główne role w
    przedstawieniach szkolnych a nawet wymógł na dyrekcji aby podczas studniówki był wodzirejem. Co gorsza, zaczął spędzać sporo czasu z Dominiką, która opowiadała mi jak Kotarski się do niej zalecał sypiąc łacińskimi sentencjami i kupując
    drogie sygnety rodem z wysp Kokosowych. A nam ciągle dokuczał i uprzykrzał życie. Mijały miesiące, a my kombinowaliśmy jak tu się zaczaić na szykownego Radosława.

    Pewnego grudniowego, mroźnego poranka miarka się przebrała. Jak zwykle przed w-f przebieraliśmy się w szatni, a Kotarski
    tego dnia był jeszcze bardziej zadowolony z siebie i patrzył na każdego z nas z politowaniem. Gdy do szatni wkroczył w-
    fista Zbigniew, którego dres pamiętał jeszcze powstanie styczniowe, i jak zwykle spytał nas w co chcemy grać to Kotarski
    wystrzelił jak z procy, że ustaliliśmy iż w piłkę na dworzu. Zbigniew przystał na to ochoczo, a nasze gwałtowne protesty, że jest -15 stopni zbył machnięciem ręki i ku uciesze Radka nakazał natychmiastowy wymarsz. Myślałem, że uduszę Kotarskiego za pomocą jego pantofli z Wólczanki. Najlepsze było to, że nagle Kotarski teatralnie kichnął symulując przeziębienie i postanowił zgłosić nieprzygotowanie. W efekcie, on mógł wyjść w swoim palcie, zaś my w krótkich spodenkach. Co było dalej, wiadomo, graliśmy na potwornym mrozie w piłkę, a Kotarski zaśmiewał się z nas i jeszcze namówił w-fistę, że przyniesie z automatu gorącą czekoladę. Wzbierała we mnie fala nienawiści, a tego co zaszło w szatni po w-fie nie zapomnę do końca życia.

    Wróciliśmy zziajani i przemarznięci, a razem z nami wszedł tam Kotarski. Jeszcze na środku boiska ustaliliśmy, że bez względu na to kim jest jego stary to spuszczamy Radkowi dziś wpierdol, najwyżej w duecie z ojcem. Jednak gdy tylko drzwi
    szatni się zamknęły to Kotarski ostatecznie zdjął maskę grzecznego chłopca i wypalił do nas:
    - I co jebane polaczki, podobały wam się te spartańskie warunki? Ja was kurwa nauczę szacunku do mnie, biedne kurwy, od
    dziś będziecie robić co chcę albo doprowadzę do tego, że wyrzucą was ze szkoły.
    Po czym wyjął nóż myśliwski i z pianą na ustach zaczął obrzucać nas wyzwiskami. Zdębiałem. Zawsze wiedziałem, że gość ma nie po kolei w głowie, ale to jak jego twarz była w tamtym momencie podła, pełna nienawiści, wręcz nieludzka.. niesamowity kontrast do tej spokojnej buzi z Polimatów, na którą nabiera dziś Polaków. Nie odezwaliśmy się ani słowem, przytłoczeni tym co widzimy, a Kotarski pluł na nas wymach*jąc nożem, a po kolejnej porcji gróźb wyszedł z szatni i udał się wraz z 'ojcem' do domu.

    Myśleliśmy gorączkowo co zrobić i ustaliliśmy, że Radek zbierze karczemny wpierdol następnego ranka na przerwie. Pal licho konsekwencje. Tej nocy długo nie spałem, a gdy zasnąłem to nie mogłem się rano obudzić, przez co zaspałem i w pośpiechu pobiegłem do szkoły. Przed budynkiem była jednak mała gromadka ludzi oraz kamera Polsatu. Zdziwiony podchodzę sprawdzić o co chodzi, a wnet Kotarski wskazał mnie swoim palcem i prosto na mnie ruszył jego 'ojciec' oraz paru innych podejrzanych typów. Starałem się bronić, lecz kamerzysta użył paralizatora, po czym wszystko spokojnie nakręcił. Zostałem doszczętnie pobity i zapakowany do pomarańczowej ciężarówki z logiem słoneczka. Zdziwiło mnie, że wszystko rozegrało się na oczach szkolnych ochroniarzy, którzy ani drgnęli. Zakrwawiony i ranny siedziałem w środku a naprzeciwko mnie siedział 'ojciec', który spytał czy wiem kim jest. Odparłem, że nie, więc przedstawił mi się. Okił Khamidow. Coś mi się te nazwisko kiedyś obiło o uszy, lecz po ciosie w potylicę nie byłem w stanie dokładnie skojarzyć. Mimo potwornego bólu głowy udało mi się jednak zidentyfikować jednego ze współsprawców bijatyki. Z niedowierzaniem poznałem tę twarz nieskalaną myślą, jaką miał nie kto inny jak słynny aktor i showman Misiek Koterski. Palił spokojnie jointa i zerkał co jakiś czas na innego mężczyznę siedzącego z boku. W ciężarówce był też sam Radosław Kotarski, który opowiadał wszystkim jak to dokuczałem mu w szkole i robiłem wszystko by zdyskredytować Radka w oczach rówieśników i nauczycieli.

    Po dłuższej chwili wypalił do mnie:
    - Wiesz kurwo kim są ci ludzie?
    - Nie - odparłem nie do końca zgodnie z prawdą.
    - O tempora, o mores, parszywy chuju. To jest Okił Khamidow, reżyser seriali i show z Polsatu, ten tutaj to Marek Koterski, słynny reżyser filmowy, pewnie kojarzysz 'Dzień Świra' psie, a tamten to jego syn Misiek Koterski. Myślisz, że to przypadkowi dla mnie ludzie? Nic bardziej mylnego. Marek to mój ojciec, Misiek brat, a Okił to stryj. Używając sprytu zmieniłem jedną literkę w nazwisku, aby wyszło, że sam dochodzę do sukcesu, bez pomocy z zewnątrz. Tak naprawdę to oni przekupują nauczycieli, dyrekcję, ochroniarzy, abym mógł błyszczeć niczym Syriusz na nocnym niebie. Mam dopiero 19 lat, ale przede mną świetlana przyszłość, zaś przed Tobą mroczna trumna. Zapomnij o Dominice, Okił spreparował już fałszywe nagranie, na którym całujesz się z Klarą. Skończysz w rynsztoku, jak to mawiali Aztekowie. Gestykulował przy tym dokładnie tak jak w materiałach Polimatów. Ton głosu był jednak zimny, cyniczny, srogi. Rodzinne koneksje Kotarskiego zrobiły na mnie wrażenie. I pomyśleć, że kiedyś byłem fanem produkcji Khamidowa oraz filmów Koterskiego, swoich oprawców, katów. W końcu ciężarówka się zatrzymała i nakazali mi wysiąść.

    Byliśmy w jakimś lesie, a obok nas wykopany został wielki dół... w którym spoczywało już kilka ciał. Rozpoznałem Maćka, Andrzeja, Bartosza oraz Mateusza - największych klasowych zawadiaków. Gula w gardle rozrosła się olbrzymio, wiedziałem, że to już koniec, zginę młodo zakopany w lesie. Misiek Koterski, z pozoru ciotowaty i niegroźny narkoman, kazał mi się rozebrać i stanąć na krawędzi dołu. Uczyniłem to chlipiąc cichutko i marząc o bezbolesnej śmierci, gdy nagle usłyszałem aksamitny głos:
    - Już dość, Misiek, tego zostawcie. Musimy wracać, bo mam pilne spotkanie z Donaldem.
    Odwróciłem się wstrząśnięty i zauważyłem, że słowa te wypowiedział do tej pory milczący mężczyzna, który siedział obok
    kierowcy. Odziany był w pozłacaną szatę z wygrawerowanymi inicjałami JK, zaś na głowie miał kapelusz z napisem KULCZYK. Zrozumiałem w mig, że to słynny filantrop, prężny przedsiębiorca, rekin finansjery i dobrodziej narodu polskiego Jan Kulczyk. To on ocalił mi żywot, a cała polsatowska ekipa wraz z gangiem Koterskich bez mrugnięcia okiem usłuchała jego rady i oddaliła się ciężarówką.

    Ubrałem się szybko i uciekłem pieszo jak najdalej od miejsca zbrodni. Szedłem jakieś 5 godzin do domu i wiedziałem, że tylko wstawiennictwo magnata telewizji uratowało mi życie. Nerwowo oczekiwałem na wyrok we własnym domu, bo przecież odkrycie mojego adresu było dla Koterskich dziecinną igraszką. Po paru minutach zadzwonił telefon, odebrałem spanikowany i wysłuchałem tyrady Kotarskiego, a właściwie Koterskiego, który nakazał mi zmianę szkoły, zabronił kontaktów z Dominiką oraz zabronił wspominania o incydencie pod groźbą kary śmierci. Wiedząc z kim mam do czynienia tak też uczyniłem, a choć przekonanie rodziców o zmianie liceum tuż przed studniówką było niełatwym zadaniem, to zrobiłem to. Dominika ryzykując życie przekazała mi na GG, że w szkole Koterski puścił plotkę, wedle której ja oraz czterech kamratów zostaliśmy wyrzuceni
    ze szkoły za handel narkotykami na stołówce. Po paru tygodniach policja, którą kierował Kulczyk, odnalazła ciała kolegów, którzy mieli zostać zabici w wojnie narkotykowej. Próbne matury Koterski zdał na 100%. Wszystkie. Podobno Kulczyk przesłał mu arkusze egzaminacyjne dzień przed. Dominika relacjonowała mi, że na studniówce Koterskiemu towarzyszył Ibisz, a potem w kupionym konkursie został misterem balu. Po wszystkim próbował zgwałcić Dominikę w ubikacji dla sprzątaczek, a gdy ta zagroziła, że zgłosi to na policję to Radosław zaśmiał się jej w twarz, że ma dobre konszachty z kimś kto nadzoruje policję i, że jak nie będzie mu się dawała gwałcić to spotka ją gorszy los od śmierci. I spotkał - podczas walentynek, na które Koterski zabrał ją na gofry, nagle kazał jej zamknąć oczy, zawołał wynajętego recydywistę, który oblał jej twarz kwasem siarkowym H2SO3. Co było dalej już nie wiem, gdyż Dominika targnęła się na życie w szpitalu i tak oto straciłem ostatnią łączniczkę ze środowiskiem Koterskiego. Mogę tylko przypuszczać jakich forteli i ceregieli użył aby zdobyć popularność na youtube - mając w rodzinie speców od telewizji Marka Koterskiego oraz Okiła Khamidowa nie było to zapewne trudne.

    Pomyślicie, że ta historia to fikcja, że bajdurzę, że szkaluję sympatycznego Radosława Kotarskiego z zazdrości. To jednak
    prawdziwa historia, a piszę ją ku przestrodze, byście nie wierzyli w sztuczne uśmiechy celebrytów, za fasadą których czają
    się mafie, służby i loże. Zresztą spytajcie Kotarskiego o jego stosunek do zmarłego niedawno Jana Kulczyka. Nigdy nie usłyszycie z jego ust jakichkolwiek słów krytyki pod adresem swego największego dobrodzieja, na którego zresztą pogrzebie
    siedział w jednym z pierwszych rzędów. Nic dziwnego, wszak zawdzięcza mu wygodne życie oraz sławę. Tak to już niestety
    jest, że szuje, kanalie i podłe kreatury dążą po trupach do celu, udając dobrego człowieka i wręcz omamiając Polaków.
    Kotarski odebrał mi sporo zdrowia, życia, kolegów, dziewczynę oraz wiarę w ludzi. Jednak prawdy mi nie odbierze. Znam
    prawdziwe oblicze Kotarskiego i nie spocznę póki nie zapoznają się z nim także inni. Jak zobaczycie go w reklamie banku
    Millenium to pamiętajcie o szantażach, gwałtach i mordach. Jak zobaczycie nowy filmik Kotarskiego i ujrzycie te kilkanaście łapek w dół, to wiedzcie, że jedną z nich zostawiłem właśnie ja. Mała vendetta na skurwielu. A Kulczyka szanuję, dobry z niego człowiek.

    #pasta #heheszki #polimaty #takbylo
    pokaż całość

  •  

    Też tak macie że odkąd pojawił się #naukowybelkot to na #polimaty nie patrzycie jak na program popularnonaukowy tylko jak na ciekawostki opowiadane przez trochę mądrzejszego kolegę? :P Radek się kiedyś taki mądry wydawał, ale teraz widać różnicę między samoukiem hobbystą a prawdziwym naukowcem.

    #polskiyoutube

    •  

      @WhiteRaven12: hmm, no ale nie łapię do końca, przecież kotarski najpierw robi research na dany temat i później o tym opowiada, nie musi mieć nawet wcześniej pojęcia o tym co będzie mówić. co nie umniejsza jakoś jego osobie xD.

      ale też chyba nie wierzycie, że ten od naukowego bełkotu to nie przygotowuje się jakoś do odcinka tylko wszystko co mówi to wie już wcześniej?

    •  

      @WhiteRaven12: gratulacje, że zorientowałeś się teraz, że nie jestem wszechwiedzącym geniuszem, tylko uczciwie przez długi czas wertuję z moją redakcją źródła do każdego z odcinków, konsultuję to ze specjalistami i dopiero potem nagrywam. Mam nadzieję, że się jednak nie zawiodłeś, bo niemal w każdym z wywiadów podkreślam, że tak to wygląda. No i druga sprawa - Dawid z Naukowego Bełkotu na pewno przygotowuje się bardzo rzetelnie do każdego ze swoich nagrań i to, że jest prawdziwym naukowcem nie zmienia faktu, że "jedzie na wolno". Pozdrawiam :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Z niedowierzaniem spoglądam na sukces i splendor jaki zdobywa Radosław Kotarski, popularyzator wiedzy na portalu youtube oraz medialna twarz banku Millenium, zewsząd poklepywany po plecach, wzbudzający zaufanie i sympatię. Lubiany i adorowany przez młode Polki, które urzeka swoim uśmiechem i nienaganną polszczyzną, podziwiany przez młodych Polaków za grację i dopasowane garnitury, zaś przez starszych spośród Polaków niejednokrotnie stawiany za wzór młodego człowieka, który doszedł do sukcesu bez układów, bez powiązań. Nic bardziej mylnego. Tak się składa, że chodziłem z Kotarskim do jednej klasy w liceum, więc dobrze wiem jaki z niego skurwiel.

    Kotarski dołączył do nas w 3. klasie liceum. Już na rozpoczęciu roku szkolnego błyszczał swoimi zdolnościami oratorskimi, zjednując sobie serca wychowawczyni oraz klasowych niewiast. Wobec nas, chłopaków, był bardzo chłodny i tylko przywitał się rzymskim pozdrowieniem mówiąc: 'Radek'. Myślałem, że to po prostu nadęty bubek, jednak spokoju nie dawał mi dziwny
    starszy mężczyzna w skórzanej kurtce i zakazanej facjacie, który podążał za Kotarskim krok w krok z kamerą w ręku. To
    trochę dziwne, by rodzic odprowadzał dziecko w liceum, lecz gdy pytaliśmy Radka czy to jego ojciec to nabierał wody w usta
    i łypał na nas spode łba. Po paru dniach w klasie odbyły się wybory przewodniczącej oraz przewodniczącego - chłopcy
    głosowali na chłopaka, a dziewczyny na dziewczynę. Wśród dziewczyn wygrała Dominika, najładniejsza w klasie, pełna uroku i wigoru, na jej widok Kotarski dostawał spazmów. Oczywiście, Radek natychmiast zgłosił angaż na przewodniczącego, ale poległ ze mną stosunkiem głosów 14-1. Dzięki temu spędzałem sporo czasu z Dominiką i tak jakoś po tygodniu zaczęliśmy ze sobą chodzić. Widać było, że porażka w klasowym plebiscycie oraz dostanie kosza od Dominiki przybiło Radka, więc zaczął się powoli mścić na mnie oraz na kolegach. Nie minęły 2 tygodnie, a Kotarski został znienawidzony przez męską część klasy.

    Zaczęło się od niepozornych rzeczy - raz usłyszał w szatni po basenie, że nie odrobiliśmy pracy domowej z matematyki, więc szybko się ubrał i wybiegł, a gdy 15 minut później nauczyciel wszedł do klasy to Kotarski niezwłocznie przypomniał o zadanej pracy. Wszyscy dostaliśmy jedynki. Zerknąłem wówczas na twarz Kotarskiego, a ten, rozwalony w krześle w swoim
    błyszczącym garniturze, patrzył na mnie z perfidnym, ironicznym uśmieszkiem w kącikach ust. Innym razem na zajęciach
    praktycznych z biologii celowo rozstroił mikroskop, którym mieliśmy podziwiać stułbię płową, a zrobił to tak by cała wina
    spadła na mnie. I spadła, musiałem odkupić, 249.99 zł w Castoramie. Radek dokuczał w sprytny sposób - a to podrzucał do
    plecaka zgniłego banana, a to niby przypadkowe szturchał łokciem w ciemnym korytarzu, a to rozpuszczał wśród dziewczyn
    plotki, że ktoś z nas ma mikropenisa. Po kolejnym ekscesie, w którym oskarżono mnie o rzekome podpalenie parapetu w
    męskiej ubikacji odebrano mi tytuł przewodniczącego, który z dumą przejął Kotarski. Mieliśmy już dość tego mściwego
    skurwiela, lecz Kotarski miał ogromne plecy w pokoju nauczycielskim, a ze szkoły zawsze odbierał go ów 'ojciec' w skórzanej kurtce. Nie mieliśmy pojęcia jakim cudem Kotarski ciągle zajmował 1. miejsca w konkursach, grał główne role w
    przedstawieniach szkolnych a nawet wymógł na dyrekcji aby podczas studniówki był wodzirejem. Co gorsza, zaczął spędzać sporo czasu z Dominiką, która opowiadała mi jak Kotarski się do niej zalecał sypiąc łacińskimi sentencjami i kupując
    drogie sygnety rodem z wysp Kokosowych. A nam ciągle dokuczał i uprzykrzał życie. Mijały miesiące, a my kombinowaliśmy jak tu się zaczaić na szykownego Radosława.

    Pewnego grudniowego, mroźnego poranka miarka się przebrała. Jak zwykle przed w-f przebieraliśmy się w szatni, a Kotarski
    tego dnia był jeszcze bardziej zadowolony z siebie i patrzył na każdego z nas z politowaniem. Gdy do szatni wkroczył w-
    fista Zbigniew, którego dres pamiętał jeszcze powstanie styczniowe, i jak zwykle spytał nas w co chcemy grać to Kotarski
    wystrzelił jak z procy, że ustaliliśmy iż w piłkę na dworzu. Zbigniew przystał na to ochoczo, a nasze gwałtowne protesty, że jest -15 stopni zbył machnięciem ręki i ku uciesze Radka nakazał natychmiastowy wymarsz. Myślałem, że uduszę Kotarskiego za pomocą jego pantofli z Wólczanki. Najlepsze było to, że nagle Kotarski teatralnie kichnął symulując przeziębienie i postanowił zgłosić nieprzygotowanie. W efekcie, on mógł wyjść w swoim palcie, zaś my w krótkich spodenkach. Co było dalej, wiadomo, graliśmy na potwornym mrozie w piłkę, a Kotarski zaśmiewał się z nas i jeszcze namówił w-fistę, że przyniesie z automatu gorącą czekoladę. Wzbierała we mnie fala nienawiści, a tego co zaszło w szatni po w-fie nie zapomnę do końca życia.

    Wróciliśmy zziajani i przemarznięci, a razem z nami wszedł tam Kotarski. Jeszcze na środku boiska ustaliliśmy, że bez względu na to kim jest jego stary to spuszczamy Radkowi dziś wpierdol, najwyżej w duecie z ojcem. Jednak gdy tylko drzwi
    szatni się zamknęły to Kotarski ostatecznie zdjął maskę grzecznego chłopca i wypalił do nas:
    - I co jebane polaczki, podobały wam się te spartańskie warunki? Ja was kurwa nauczę szacunku do mnie, biedne kurwy, od
    dziś będziecie robić co chcę albo doprowadzę do tego, że wyrzucą was ze szkoły.
    Po czym wyjął nóż myśliwski i z pianą na ustach zaczął obrzucać nas wyzwiskami. Zdębiałem. Zawsze wiedziałem, że gość ma nie po kolei w głowie, ale to jak jego twarz była w tamtym momencie podła, pełna nienawiści, wręcz nieludzka.. niesamowity kontrast do tej spokojnej buzi z Polimatów, na którą nabiera dziś Polaków. Nie odezwaliśmy się ani słowem, przytłoczeni tym co widzimy, a Kotarski pluł na nas wymachując nożem, a po kolejnej porcji gróźb wyszedł z szatni i udał się wraz z 'ojcem' do domu.

    Myśleliśmy gorączkowo co zrobić i ustaliliśmy, że Radek zbierze karczemny wpierdol następnego ranka na przerwie. Pal licho konsekwencje. Tej nocy długo nie spałem, a gdy zasnąłem to nie mogłem się rano obudzić, przez co zaspałem i w pośpiechu pobiegłem do szkoły. Przed budynkiem była jednak mała gromadka ludzi oraz kamera Polsatu. Zdziwiony podchodzę sprawdzić o co chodzi, a wnet Kotarski wskazał mnie swoim palcem i prosto na mnie ruszył jego 'ojciec' oraz paru innych podejrzanych typów. Starałem się bronić, lecz kamerzysta użył paralizatora, po czym wszystko spokojnie nakręcił. Zostałem doszczętnie pobity i zapakowany do pomarańczowej ciężarówki z logiem słoneczka. Zdziwiło mnie, że wszystko rozegrało się na oczach szkolnych ochroniarzy, którzy ani drgnęli. Zakrwawiony i ranny siedziałem w środku a naprzeciwko mnie siedział 'ojciec', który spytał czy wiem kim jest. Odparłem, że nie, więc przedstawił mi się. Okił Khamidow. Coś mi się te nazwisko kiedyś obiło o uszy, lecz po ciosie w potylicę nie byłem w stanie dokładnie skojarzyć. Mimo potwornego bólu głowy udało mi się jednak zidentyfikować jednego ze współsprawców bijatyki. Z niedowierzaniem poznałem tę twarz nieskalaną myślą, jaką miał nie kto inny jak słynny aktor i showman Misiek Koterski. Palił spokojnie jointa i zerkał co jakiś czas na innego mężczyznę siedzącego z boku. W ciężarówce był też sam Radosław Kotarski, który opowiadał wszystkim jak to dokuczałem mu w szkole i robiłem wszystko by zdyskredytować Radka w oczach rówieśników i nauczycieli.

    Po dłuższej chwili wypalił do mnie:
    - Wiesz kurwo kim są ci ludzie?
    - Nie - odparłem nie do końca zgodnie z prawdą.
    - O tempora, o mores, parszywy chuju. To jest Okił Khamidow, reżyser seriali i show z Polsatu, ten tutaj to Marek Koterski, słynny reżyser filmowy, pewnie kojarzysz 'Dzień Świra' psie, a tamten to jego syn Misiek Koterski. Myślisz, że to przypadkowi dla mnie ludzie? Nic bardziej mylnego. Marek to mój ojciec, Misiek brat, a Okił to stryj. Używając sprytu zmieniłem jedną literkę w nazwisku, aby wyszło, że sam dochodzę do sukcesu, bez pomocy z zewnątrz. Tak naprawdę to oni przekupują nauczycieli, dyrekcję, ochroniarzy, abym mógł błyszczeć niczym Syriusz na nocnym niebie. Mam dopiero 19 lat, ale przede mną świetlana przyszłość, zaś przed Tobą mroczna trumna. Zapomnij o Dominice, Okił spreparował już fałszywe nagranie, na którym całujesz się z Klarą. Skończysz w rynsztoku, jak to mawiali Aztekowie. Gestykulował przy tym dokładnie tak jak w materiałach Polimatów. Ton głosu był jednak zimny, cyniczny, srogi. Rodzinne koneksje Kotarskiego zrobiły na mnie wrażenie. I pomyśleć, że kiedyś byłem fanem produkcji Khamidowa oraz filmów Koterskiego, swoich oprawców, katów. W końcu ciężarówka się zatrzymała i nakazali mi wysiąść.

    Byliśmy w jakimś lesie, a obok nas wykopany został wielki dół… w którym spoczywało już kilka ciał. Rozpoznałem Maćka, Andrzeja, Bartosza oraz Mateusza - największych klasowych zawadiaków. Gula w gardle rozrosła się olbrzymio, wiedziałem, że to już koniec, zginę młodo zakopany w lesie. Misiek Koterski, z pozoru ciotowaty i niegroźny narkoman, kazał mi się rozebrać i stanąć na krawędzi dołu. Uczyniłem to chlipiąc cichutko i marząc o bezbolesnej śmierci, gdy nagle usłyszałem aksamitny głos:
    - Już dość, Misiek, tego zostawcie. Musimy wracać, bo mam pilne spotkanie z Donaldem.
    Odwróciłem się wstrząśnięty i zauważyłem, że słowa te wypowiedział do tej pory milczący mężczyzna, który siedział obok
    kierowcy. Odziany był w pozłacaną szatę z wygrawerowanymi inicjałami JK, zaś na głowie miał kapelusz z napisem KULCZYK. Zrozumiałem w mig, że to słynny filantrop, prężny przedsiębiorca, rekin finansjery i dobrodziej narodu polskiego Jan Kulczyk. To on ocalił mi żywot, a cała polsatowska ekipa wraz z gangiem Koterskich bez mrugnięcia okiem usłuchała jego rady i oddaliła się ciężarówką.

    Ubrałem się szybko i uciekłem pieszo jak najdalej od miejsca zbrodni. Szedłem jakieś 5 godzin do domu i wiedziałem, że tylko wstawiennictwo magnata telewizji uratowało mi życie. Nerwowo oczekiwałem na wyrok we własnym domu, bo przecież odkrycie mojego adresu było dla Koterskich dziecinną igraszką. Po paru minutach zadzwonił telefon, odebrałem spanikowany i wysłuchałem tyrady Kotarskiego, a właściwie Koterskiego, który nakazał mi zmianę szkoły, zabronił kontaktów z Dominiką oraz zabronił wspominania o incydencie pod groźbą kary śmierci. Wiedząc z kim mam do czynienia tak też uczyniłem, a choć przekonanie rodziców o zmianie liceum tuż przed studniówką było niełatwym zadaniem, to zrobiłem to. Dominika ryzykując życie przekazała mi na GG, że w szkole Koterski puścił plotkę, wedle której ja oraz czterech kamratów zostaliśmy wyrzuceni
    ze szkoły za handel narkotykami na stołówce. Po paru tygodniach policja, którą kierował Kulczyk, odnalazła ciała kolegów, którzy mieli zostać zabici w wojnie narkotykowej. Próbne matury Koterski zdał na 100%. Wszystkie. Podobno Kulczyk przesłał mu arkusze egzaminacyjne dzień przed. Dominika relacjonowała mi, że na studniówce Koterskiemu towarzyszył Ibisz, a potem w kupionym konkursie został misterem balu. Po wszystkim próbował zgwałcić Dominikę w ubikacji dla sprzątaczek, a gdy ta zagroziła, że zgłosi to na policję to Radosław zaśmiał się jej w twarz, że ma dobre konszachty z kimś kto nadzoruje policję i, że jak nie będzie mu się dawała gwałcić to spotka ją gorszy los od śmierci. I spotkał - podczas walentynek, na które Koterski zabrał ją na gofry, nagle kazał jej zamknąć oczy, zawołał wynajętego recydywistę, który oblał jej twarz kwasem siarkowym H2SO3. Co było dalej już nie wiem, gdyż Dominika targnęła się na życie w szpitalu i tak oto straciłem ostatnią łączniczkę ze środowiskiem Koterskiego. Mogę tylko przypuszczać jakich forteli i ceregieli użył aby zdobyć popularność na youtube - mając w rodzinie speców od telewizji Marka Koterskiego oraz Okiła Khamidowa nie było to zapewne trudne.

    Pomyślicie, że ta historia to fikcja, że bajdurzę, że szkaluję sympatycznego Radosława Kotarskiego z zazdrości. To jednak
    prawdziwa historia, a piszę ją ku przestrodze, byście nie wierzyli w sztuczne uśmiechy celebrytów, za fasadą których czają
    się mafie, służby i loże. Zresztą spytajcie Kotarskiego o jego stosunek do zmarłego niedawno Jana Kulczyka. Nigdy nie usłyszycie z jego ust jakichkolwiek słów krytyki pod adresem swego największego dobrodzieja, na którego zresztą pogrzebie
    siedział w jednym z pierwszych rzędów. Nic dziwnego, wszak zawdzięcza mu wygodne życie oraz sławę. Tak to już niestety
    jest, że szuje, kanalie i podłe kreatury dążą po trupach do celu, udając dobrego człowieka i wręcz omamiając Polaków.
    Kotarski odebrał mi sporo zdrowia, życia, kolegów, dziewczynę oraz wiarę w ludzi. Jednak prawdy mi nie odbierze. Znam
    prawdziwe oblicze Kotarskiego i nie spocznę póki nie zapoznają się z nim także inni. Jak zobaczycie go w reklamie banku
    Millenium to pamiętajcie o szantażach, gwałtach i mordach. Jak zobaczycie nowy filmik Kotarskiego i ujrzycie te kilkanaście łapek w dół, to wiedzcie, że jedną z nich zostawiłem właśnie ja. Mała vendetta na skurwielu. A Kulczyka szanuję, dobry z niego człowiek. #pasta #polimaty #polskiyoutube
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

    •  

      @RadekKotarski: To nie był link. To był tekst, niepodpisany. Ale o ile pamiętam, to sformułowania były dosyć charakterystyczne i wywnioskowałem, że na ich prośbę nie tylko nagrałeś materiał, ale też napisałeś ten tekst. A może ktoś inny napisał tekst na podstawie Twojego filmu? Tak by wynikało z tego co teraz piszesz. No chyba, że tylko mi się wydawało i jest to zupełnie niezależne...

      A co do rzeczy w filmie (właściwie 2, potem odnosiłeś się do komentarzy),z którymi się nie zgadzam, to jeśli jesteś zainteresowany, jeszcze raz go obejrzę i wymienię.
      Przede wszystkim interesuje mnie bardzo na podstawie jakich prac stwierdzałeś o PB takie rzeczy jak to, że zamieni się w step, to że nie było od kilkuset lat takiej gradacji, to że cokolwiek da wywiezienie z małej części zaatakowanych drzew wraz z kornikiem itd. Ciekawy jestem jak wyobraża sobie ktoś, kto wygłasza takie zdanie, przyszłość parku narodowego, na którego terenie przecież nie popiera interwencji, oraz dlaczego uważa, że naturalne procesy (które zawsze tu zachodziły, a tutaj nagle ktoś stwierdza, że trzeba to zmienić) są złe dla lasu (dodam, że dla lasu wyjątkowo cennego, który przynosi bardzo mały ułamek zysków dla LP, więc czynnik gospodarczy można by sobie darować).

      I kogo nazywałeś "ekologami". Bo chyba nie twierdzisz, że leśnicy wiedzą lepiej od naukowców co jest dobre dla jednego oz ostatnich naturalnych lasów w naszym kraju?
      pokaż całość

    •  

      @Vinci798: To ma już grubo ponad rok. Po wała to odkopujecie i gościa stresujecie ? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    • więcej komentarzy (61)

  •  

    Mapka stworzona przez JPalmz z umiejscowieniem krajów tak, aby kraj zajmował to samo miejsce w rankingu wg ludności co i powierzchni. Polska wylądowała w Afryce...

    pokaż spoiler Pewnie było, ale wczoraj #polimaty przypomniały o tym.


    #mapa #ciekawostki #swiat

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Z niedowierzaniem spoglądam na sukces i splendor jaki zdobywa Radosław Kotarski, popularyzator wiedzy na portalu youtube oraz medialna twarz banku Millenium, zewsząd poklepywany po plecach, wzbudzający zaufanie i sympatię. Lubiany i adorowany przez młode Polki, które urzeka swoim uśmiechem i nienaganną polszczyzną, podziwiany przez młodych Polaków za grację i dopasowane garnitury, zaś przez starszych spośród Polaków niejednokrotnie stawiany za wzór młodego człowieka, który doszedł do sukcesu bez układów, bez powiązań. Nic bardziej mylnego. Tak się składa, że chodziłem z Kotarskim do jednej klasy w liceum, więc dobrze wiem jaki z niego skurwiel.

    Kotarski dołączył do nas w 3. klasie liceum. Już na rozpoczęciu roku szkolnego błyszczał swoimi zdolnościami oratorskimi, zjednując sobie serca wychowawczyni oraz klasowych niewiast. Wobec nas, chłopaków, był bardzo chłodny i tylko przywitał się rzymskim pozdrowieniem mówiąc: 'Radek'. Myślałem, że to po prostu nadęty bubek, jednak spokoju nie dawał mi dziwny
    starszy mężczyzna w skórzanej kurtce i zakazanej facjacie, który podążał za Kotarskim krok w krok z kamerą w ręku. To
    trochę dziwne, by rodzic odprowadzał dziecko w liceum, lecz gdy pytaliśmy Radka czy to jego ojciec to nabierał wody w usta
    i łypał na nas spode łba. Po paru dniach w klasie odbyły się wybory przewodniczącej oraz przewodniczącego - chłopcy
    głosowali na chłopaka, a dziewczyny na dziewczynę. Wśród dziewczyn wygrała Dominika, najładniejsza w klasie, pełna uroku i wigoru, na jej widok Kotarski dostawał spazmów. Oczywiście, Radek natychmiast zgłosił angaż na przewodniczącego, ale poległ ze mną stosunkiem głosów 14-1. Dzięki temu spędzałem sporo czasu z Dominiką i tak jakoś po tygodniu zaczęliśmy ze sobą chodzić. Widać było, że porażka w klasowym plebiscycie oraz dostanie kosza od Dominiki przybiło Radka, więc zaczął się powoli mścić na mnie oraz na kolegach. Nie minęły 2 tygodnie, a Kotarski został znienawidzony przez męską część klasy.

    Zaczęło się od niepozornych rzeczy - raz usłyszał w szatni po basenie, że nie odrobiliśmy pracy domowej z matematyki, więc szybko się ubrał i wybiegł, a gdy 15 minut później nauczyciel wszedł do klasy to Kotarski niezwłocznie przypomniał o zadanej pracy. Wszyscy dostaliśmy jedynki. Zerknąłem wówczas na twarz Kotarskiego, a ten, rozwalony w krześle w swoim
    błyszczącym garniturze, patrzył na mnie z perfidnym, ironicznym uśmieszkiem w kącikach ust. Innym razem na zajęciach
    praktycznych z biologii celowo rozstroił mikroskop, którym mieliśmy podziwiać stułbię płową, a zrobił to tak by cała wina
    spadła na mnie. I spadła, musiałem odkupić, 249.99 zł w Castoramie. Radek dokuczał w sprytny sposób - a to podrzucał do
    plecaka zgniłego banana, a to niby przypadkowe szturchał łokciem w ciemnym korytarzu, a to rozpuszczał wśród dziewczyn
    plotki, że ktoś z nas ma mikropenisa. Po kolejnym ekscesie, w którym oskarżono mnie o rzekome podpalenie parapetu w
    męskiej ubikacji odebrano mi tytuł przewodniczącego, który z dumą przejął Kotarski. Mieliśmy już dość tego mściwego
    skurwiela, lecz Kotarski miał ogromne plecy w pokoju nauczycielskim, a ze szkoły zawsze odbierał go ów 'ojciec' w skórzanej kurtce. Nie mieliśmy pojęcia jakim cudem Kotarski ciągle zajmował 1. miejsca w konkursach, grał główne role w
    przedstawieniach szkolnych a nawet wymógł na dyrekcji aby podczas studniówki był wodzirejem. Co gorsza, zaczął spędzać sporo czasu z Dominiką, która opowiadała mi jak Kotarski się do niej zalecał sypiąc łacińskimi sentencjami i kupując
    drogie sygnety rodem z wysp Kokosowych. A nam ciągle dokuczał i uprzykrzał życie. Mijały miesiące, a my kombinowaliśmy jak tu się zaczaić na szykownego Radosława.

    Pewnego grudniowego, mroźnego poranka miarka się przebrała. Jak zwykle przed w-f przebieraliśmy się w szatni, a Kotarski
    tego dnia był jeszcze bardziej zadowolony z siebie i patrzył na każdego z nas z politowaniem. Gdy do szatni wkroczył w-
    fista Zbigniew, którego dres pamiętał jeszcze powstanie styczniowe, i jak zwykle spytał nas w co chcemy grać to Kotarski
    wystrzelił jak z procy, że ustaliliśmy iż w piłkę na dworzu. Zbigniew przystał na to ochoczo, a nasze gwałtowne protesty, że jest -15 stopni zbył machnięciem ręki i ku uciesze Radka nakazał natychmiastowy wymarsz. Myślałem, że uduszę Kotarskiego za pomocą jego pantofli z Wólczanki. Najlepsze było to, że nagle Kotarski teatralnie kichnął symulując przeziębienie i postanowił zgłosić nieprzygotowanie. W efekcie, on mógł wyjść w swoim palcie, zaś my w krótkich spodenkach. Co było dalej, wiadomo, graliśmy na potwornym mrozie w piłkę, a Kotarski zaśmiewał się z nas i jeszcze namówił w-fistę, że przyniesie z automatu gorącą czekoladę. Wzbierała we mnie fala nienawiści, a tego co zaszło w szatni po w-fie nie zapomnę do końca życia.

    Wróciliśmy zziajani i przemarznięci, a razem z nami wszedł tam Kotarski. Jeszcze na środku boiska ustaliliśmy, że bez względu na to kim jest jego stary to spuszczamy Radkowi dziś wpierdol, najwyżej w duecie z ojcem. Jednak gdy tylko drzwi
    szatni się zamknęły to Kotarski ostatecznie zdjął maskę grzecznego chłopca i wypalił do nas:
    - I co jebane polaczki, podobały wam się te spartańskie warunki? Ja was kurwa nauczę szacunku do mnie, biedne kurwy, od
    dziś będziecie robić co chcę albo doprowadzę do tego, że wyrzucą was ze szkoły.
    Po czym wyjął nóż myśliwski i z pianą na ustach zaczął obrzucać nas wyzwiskami. Zdębiałem. Zawsze wiedziałem, że gość ma nie po kolei w głowie, ale to jak jego twarz była w tamtym momencie podła, pełna nienawiści, wręcz nieludzka.. niesamowity kontrast do tej spokojnej buzi z Polimatów, na którą nabiera dziś Polaków. Nie odezwaliśmy się ani słowem, przytłoczeni tym co widzimy, a Kotarski pluł na nas wymachując nożem, a po kolejnej porcji gróźb wyszedł z szatni i udał się wraz z 'ojcem' do domu.

    Myśleliśmy gorączkowo co zrobić i ustaliliśmy, że Radek zbierze karczemny wpierdol następnego ranka na przerwie. Pal licho konsekwencje. Tej nocy długo nie spałem, a gdy zasnąłem to nie mogłem się rano obudzić, przez co zaspałem i w pośpiechu pobiegłem do szkoły. Przed budynkiem była jednak mała gromadka ludzi oraz kamera Polsatu. Zdziwiony podchodzę sprawdzić o co chodzi, a wnet Kotarski wskazał mnie swoim palcem i prosto na mnie ruszył jego 'ojciec' oraz paru innych podejrzanych typów. Starałem się bronić, lecz kamerzysta użył paralizatora, po czym wszystko spokojnie nakręcił. Zostałem doszczętnie pobity i zapakowany do pomarańczowej ciężarówki z logiem słoneczka. Zdziwiło mnie, że wszystko rozegrało się na oczach szkolnych ochroniarzy, którzy ani drgnęli. Zakrwawiony i ranny siedziałem w środku a naprzeciwko mnie siedział 'ojciec', który spytał czy wiem kim jest. Odparłem, że nie, więc przedstawił mi się. Okił Khamidow. Coś mi się te nazwisko kiedyś obiło o uszy, lecz po ciosie w potylicę nie byłem w stanie dokładnie skojarzyć. Mimo potwornego bólu głowy udało mi się jednak zidentyfikować jednego ze współsprawców bijatyki. Z niedowierzaniem poznałem tę twarz nieskalaną myślą, jaką miał nie kto inny jak słynny aktor i showman Misiek Koterski. Palił spokojnie jointa i zerkał co jakiś czas na innego mężczyznę siedzącego z boku. W ciężarówce był też sam Radosław Kotarski, który opowiadał wszystkim jak to dokuczałem mu w szkole i robiłem wszystko by zdyskredytować Radka w oczach rówieśników i nauczycieli.

    Po dłuższej chwili wypalił do mnie:
    - Wiesz kurwo kim są ci ludzie?
    - Nie - odparłem nie do końca zgodnie z prawdą.
    - O tempora, o mores, parszywy chuju. To jest Okił Khamidow, reżyser seriali i show z Polsatu, ten tutaj to Marek Koterski, słynny reżyser filmowy, pewnie kojarzysz 'Dzień Świra' psie, a tamten to jego syn Misiek Koterski. Myślisz, że to przypadkowi dla mnie ludzie? Nic bardziej mylnego. Marek to mój ojciec, Misiek brat, a Okił to stryj. Używając sprytu zmieniłem jedną literkę w nazwisku, aby wyszło, że sam dochodzę do sukcesu, bez pomocy z zewnątrz. Tak naprawdę to oni przekupują nauczycieli, dyrekcję, ochroniarzy, abym mógł błyszczeć niczym Syriusz na nocnym niebie. Mam dopiero 19 lat, ale przede mną świetlana przyszłość, zaś przed Tobą mroczna trumna. Zapomnij o Dominice, Okił spreparował już fałszywe nagranie, na którym całujesz się z Klarą. Skończysz w rynsztoku, jak to mawiali Aztekowie. Gestykulował przy tym dokładnie tak jak w materiałach Polimatów. Ton głosu był jednak zimny, cyniczny, srogi. Rodzinne koneksje Kotarskiego zrobiły na mnie wrażenie. I pomyśleć, że kiedyś byłem fanem produkcji Khamidowa oraz filmów Koterskiego, swoich oprawców, katów. W końcu ciężarówka się zatrzymała i nakazali mi wysiąść.

    Byliśmy w jakimś lesie, a obok nas wykopany został wielki dół... w którym spoczywało już kilka ciał. Rozpoznałem Maćka, Andrzeja, Bartosza oraz Mateusza - największych klasowych zawadiaków. Gula w gardle rozrosła się olbrzymio, wiedziałem, że to już koniec, zginę młodo zakopany w lesie. Misiek Koterski, z pozoru ciotowaty i niegroźny narkoman, kazał mi się rozebrać i stanąć na krawędzi dołu. Uczyniłem to chlipiąc cichutko i marząc o bezbolesnej śmierci, gdy nagle usłyszałem aksamitny głos:
    - Już dość, Misiek, tego zostawcie. Musimy wracać, bo mam pilne spotkanie z Donaldem.
    Odwróciłem się wstrząśnięty i zauważyłem, że słowa te wypowiedział do tej pory milczący mężczyzna, który siedział obok
    kierowcy. Odziany był w pozłacaną szatę z wygrawerowanymi inicjałami JK, zaś na głowie miał kapelusz z napisem KULCZYK. Zrozumiałem w mig, że to słynny filantrop, prężny przedsiębiorca, rekin finansjery i dobrodziej narodu polskiego Jan Kulczyk. To on ocalił mi żywot, a cała polsatowska ekipa wraz z gangiem Koterskich bez mrugnięcia okiem usłuchała jego rady i oddaliła się ciężarówką.

    Ubrałem się szybko i uciekłem pieszo jak najdalej od miejsca zbrodni. Szedłem jakieś 5 godzin do domu i wiedziałem, że tylko wstawiennictwo magnata telewizji uratowało mi życie. Nerwowo oczekiwałem na wyrok we własnym domu, bo przecież odkrycie mojego adresu było dla Koterskich dziecinną igraszką. Po paru minutach zadzwonił telefon, odebrałem spanikowany i wysłuchałem tyrady Kotarskiego, a właściwie Koterskiego, który nakazał mi zmianę szkoły, zabronił kontaktów z Dominiką oraz zabronił wspominania o incydencie pod groźbą kary śmierci. Wiedząc z kim mam do czynienia tak też uczyniłem, a choć przekonanie rodziców o zmianie liceum tuż przed studniówką było niełatwym zadaniem, to zrobiłem to. Dominika ryzykując życie przekazała mi na GG, że w szkole Koterski puścił plotkę, wedle której ja oraz czterech kamratów zostaliśmy wyrzuceni
    ze szkoły za handel narkotykami na stołówce. Po paru tygodniach policja, którą kierował Kulczyk, odnalazła ciała kolegów, którzy mieli zostać zabici w wojnie narkotykowej. Próbne matury Koterski zdał na 100%. Wszystkie. Podobno Kulczyk przesłał mu arkusze egzaminacyjne dzień przed. Dominika relacjonowała mi, że na studniówce Koterskiemu towarzyszył Ibisz, a potem w kupionym konkursie został misterem balu. Po wszystkim próbował zgwałcić Dominikę w ubikacji dla sprzątaczek, a gdy ta zagroziła, że zgłosi to na policję to Radosław zaśmiał się jej w twarz, że ma dobre konszachty z kimś kto nadzoruje policję i, że jak nie będzie mu się dawała gwałcić to spotka ją gorszy los od śmierci. I spotkał - podczas walentynek, na które Koterski zabrał ją na gofry, nagle kazał jej zamknąć oczy, zawołał wynajętego recydywistę, który oblał jej twarz kwasem siarkowym H2SO3. Co było dalej już nie wiem, gdyż Dominika targnęła się na życie w szpitalu i tak oto straciłem ostatnią łączniczkę ze środowiskiem Koterskiego. Mogę tylko przypuszczać jakich forteli i ceregieli użył aby zdobyć popularność na youtube - mając w rodzinie speców od telewizji Marka Koterskiego oraz Okiła Khamidowa nie było to zapewne trudne.

    Pomyślicie, że ta historia to fikcja, że bajdurzę, że szkaluję sympatycznego Radosława Kotarskiego z zazdrości. To jednak
    prawdziwa historia, a piszę ją ku przestrodze, byście nie wierzyli w sztuczne uśmiechy celebrytów, za fasadą których czają
    się mafie, służby i loże. Zresztą spytajcie Kotarskiego o jego stosunek do zmarłego niedawno Jana Kulczyka. Nigdy nie usłyszycie z jego ust jakichkolwiek słów krytyki pod adresem swego największego dobrodzieja, na którego zresztą pogrzebie
    siedział w jednym z pierwszych rzędów. Nic dziwnego, wszak zawdzięcza mu wygodne życie oraz sławę. Tak to już niestety
    jest, że szuje, kanalie i podłe kreatury dążą po trupach do celu, udając dobrego człowieka i wręcz omamiając Polaków.
    Kotarski odebrał mi sporo zdrowia, życia, kolegów, dziewczynę oraz wiarę w ludzi. Jednak prawdy mi nie odbierze. Znam
    prawdziwe oblicze Kotarskiego i nie spocznę póki nie zapoznają się z nim także inni. Jak zobaczycie go w reklamie banku
    Millenium to pamiętajcie o szantażach, gwałtach i mordach. Jak zobaczycie nowy filmik Kotarskiego i ujrzycie te kilkanaście łapek w dół, to wiedzcie, że jedną z nich zostawiłem właśnie ja. Mała vendetta na skurwielu. A Kulczyka szanuję, dobry z niego człowiek.

    #pasta #coolstory #niemojealedobre #heheszki #polimaty
    pokaż całość

  •  

    @RadekKotarski: I jak tam widzowie #polimaty podobał Wam się najnowszy odcinek? http://www.wykop.pl/link/3222265/historyczna-wyprawka-kibica/ Która informacja była dla Was najbardziej szokująca? Zastanawiam się po prostu czy dobrze dobraliśmy informacje. Dzięki z góry za aktywność! :)

  •  

    ciekawe czy dzieci za jakieś 15 lat będą wspominać Radka Kotarskiego z #polimaty tak jak my Wołszańskiego
    że nie wiem, jakiś chłopak zobaczył w telewizji odcinki o pociągach w jego programie i został maszynistą czy coś, albo będą się śmiać że zawsze chodził w koszuli na wizji
    wiem że to dla wykopków trochę różnica poziomów ale dzieci nie będą miały raczej porównania #rozkminy #gownopost #polskiyoutube pokaż całość

  •  

    Plusujcie Wołoszańskiego. Jednego z najlepszych twórców programów historycznych.
    Nikt nigdy nie plusuje Wołoszańskiego!

    #heheszki #humorobrazkowy #historia #polimaty

    źródło: woloszanski.jpg

  •  

    6 026 - 1 = 6 025

    Tytuł: Nic bardziej mylnego
    Autor: Radek Kotarski
    Gatunek: popularnonaukowa
    ★★★★★★★★★★

    Mity czyli fałszywe przekonania o danej osobie czy wydarzeniu towarzyszą ludzkości od dawna. I choć próby wyjaśnienia niezrozumiałych zjawisk nie zawsze prowadziły do słusznych wniosków, a w wielu przypadkach opierały się na wierze, a nie empirycznych dowodach, to przez wiele lat były uznawane za zgodne z rzeczywistością. Jednak dostęp do wiedzy i rozwój nauki coraz częściej pozwala odkryć prawdę o powszechnie uznanych racjach.

    Kto z nas nie słyszał, że jedzenie tłuszczu sprzyja otyłości, że byki nienawidzą czerwonego, że Wielki Mur Chiński to jedyna budowla widoczna z kosmosu, że Thomas Edison wynalazł żarówkę i że najwięcej ciepła tracimy przez głowę. Przykłady można mnożyć, ale czy zastanawialiście się kiedyś, ile prawdy, a ile fałszu jest w informacjach, które na stałe zagościły w naszej kulturze?

    Wojnę mitom wypowiedział Radek Kotarski – popularyzator wiedzy, twórca webshow Polimaty, a także programów telewizyjnych, w których wyjaśnia najdziwniejsze i nieodkryte zjawiska...

    Nic bardziej mylnego! pochłonąłem w niecałe dwa dni. Utwór został napisany z humorem. Lekki język prowadzi nas przez książkę tak płynnie, że można dojść do wniosku, iż strony same się przewracają. Tekst jest przejrzysty, a papier – dzięki Bogu – nieśnieżnobiały. Radosław Kotarski swoje argumenty potwierdza przeróżnymi tekstami oraz ilustracjami, co jest bardzo przekonujące. Mity uporządkowane są na – nazwijmy to – rozdziały, które w mniejszym bądź większym stopniu się z nimi wiążą. Oto one: O dziejach świata bez znieczulenia, Krwawa rozprawa z mitami dzieciństwa, Wielki pogrom mitów popkultury, Mity, o których się nie śniło naszym bystrzakom, Te straszne mity o zwierzętach, Naga prawda o historii Polski. Podczas czytania czułem się, jakby R. Kotarski stał przede mną i opowiadał mi to wszytko.
    Dla fanów Polimatów pozycja obowiązkowa!
    Wołam @RadekKotarski bo powinien wiedzieć jak dobrą książkę napisał i chciałbym aby zobaczył mój wpis, wszak rzadko mamy okazje prawić komplementy autorowi dobrej książki. Radku trzymaj tak dalej.

    #bookmeter #czytajzwykopem #polimaty

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

  •  

    Wszystkich maniaków motoryzacyjnych proszę o wykopanie :)

    http://www.wykop.pl/link/2843987/moto-historie-tworczosc-wlasna-zalozylismy-nowy-kanal-na-youtube/

    Przy okazji organizuję KONKURS, z osób które zaplusują ten wpis do jutra do godziny 20:00, wylosuję jedną która otrzyma dość nietypową rzecz jak na wykopowe #rozdajo a mianowicie Okulary VR Google, można dzięki nim poczuć namiastkę #oculusrift #oculus
    Polecam :)

    #mikroreklama #samochody #motoryzacja #carboners #polimaty #rozdajo #heheszki i trochę #cebuladeals #zadarmo
    pokaż całość

    źródło: roadtovr.com

  •  

    Jak media manipulują i szukają sensacji?

    Przekonałem się o tym na własnym przykładzie. Nie oszukujmy się - nie jestem gwiazdą filmu, mam tę samą żonę, której nie zdradzam i nie potrącam kogokolwiek będąc pijanym. Dla przeciętnego wydawcy jestem więc nudnym panem od popularyzacji nauki. Co więc robią media, aby "uatrakcyjnić" wywiady ze mną o premierze książki czy "Podróżach z historią"?

    Zobaczcie dwa przykłady.

    Zaczynamy od Faktu. Wywiad bardzo przyjemny i rzeczowy, przesympatyczna pani redaktor. Rozmowa toczy się o mitach, które poruszam w książce. A jak brzmi tytuł wywiadu?

    "Rozprawia się z husarią i Zawiszą Czarnym. Nienawidzą go."

    W leadzie artykułu (już usunięty przez redakcję) można było przecztać, że Kotarski dokonuje zamachu na polską rację stanu.

    To bardzo ciekawe, bo nie rozprawiam się, ani z husarią, ani z Zawiszą Czarnym. Obalam jedynie mit dotyczący husarskich skrzydeł i tego, że Zawisza wcale nie zawdzięcza swojego określenia "Czarny" temu, że miał czarne szaty. Temat ewentualnej nienawiści dotyczył Szczerbca i faktu, że ludzie czują rozgoryczenie, że nasz miecz koronacyjny jednak nie ma szczerby. Mało kto zwraca uwagę, że sama nazwa najprawdopodobniej odnosi się czynności, która Szczerbiec miał wykonywał, podobnie jak słowo "kolec" oznacza coś, co "kłuje", a sam nie jest "kłute". Szczerbiec więc zapewne miał "szczerbić", a nie sam być "szczerbiony". Ale ktoś i tak powie, że "dokonuję zamachu na polską rację stanu". Z takiego tytułu i leadu można wyciągnąć wniosek, że gość obraża polską historię - sam bym taki wniosek wyciągnął.

    Efekt? Nienawiść w komentarzach, pogróżki (na bieżąco usuwane w komentarzach) i masa negatywnych emocji.

    Drugi przykład. Gazeta Wyborcza. Redaktor - profesjonalista, rzadko spotykany w dzisiejszych czasach, przygotowany, pytania w punkt - naprawdę pierwsza liga.

    Jak Wyborcza reklamuje artykuł na Facebooku? Czy naukowcy nadają się do popularyzacji nauki, czy lepsze są w tym osoby "niedouczone"?

    Artykuł dotyczy między innymi kwestii tego, że żadnych studiów ostatecznie nie skończyłem, ale nie przeszkadza mi to, ponieważ została we mnie ciekawość badawcza, robię research dokładnie i konsultuję ze specjalistami, bo nie jestem wszechwiedzący. Ale dla kogoś, kto redaguje posty na Facebooku Wyborczej tekst sugerujący, że jestem "niedouczony" (bo w końcu naukowcem nie jestem) wydała się bardziej interesująca niż treść wywiadu. Do tego też odnosiły się komentarze na Facebooku - efekt więc osiągnięty.

    Najciekawsze jest to, że w jednym i drugim przypadku nie jest to wina dziennikarzy, którzy przeprowadzali ze mną wywiad. Taki materiał trafia potem do wydawcy, który go "dopikatntnia", tak jak się czasami "dośmiesznia" żarty. A potem się dziwimy, że w wydaniu wiadomości są same negatywne fakty.

    Tylko pytanie kto jest temu winny - media, czy my sami, bo tylko w takie materiały klikamy?

    #gorzkiezale #media #polimaty #radekkotarski #manipulacja #oswiadczenie
    pokaż całość

    źródło: media.jpg

  •  

    "Czy czujesz się Polakiem?" - czy obraziłoby Cię to pytanie?

    Niedawno poznałem ludzi, którzy odebraliby to jak potwarz. Wyznają islam, gotują po swojemu, ale zawsze wyznawali jedną wartość - szacunek. Szanowali i szanują sąsiadów, dlatego otrzymywali to samo. I to już od kilkuset lat.

    Współcześni polscy Tatarzy wcale nie czują się Polakami, bo... są Polakami. Dlatego jak usłyszałem, że ktoś niedawno zdewastował ich cmentarz (mizar) wypisując obraźliwe hasła i malując... kotwicę Polski Walczącej to nóż w kieszeni mi się otworzył. Kotwica PW została wymalowana na między innymi nagrobku p. Bogdanowicza, który sam walczył w Powstaniu Warszawskim.

    Dlatego postanowiłem dołożyć swoją cegiełkę do pokazania, że nie powinniśmy kierować się stereotypami, gdy na swoim podwórku mamy ludzi, którzy przelewali krew za ten kraj. Na szkalowanie dobrego imienia polskich Tatarów po prostu nie ma u mnie zgody. Będzie mi miło jeśli będzie towarzyszyli mi w podróży po tatarskim szlaku w niedzielę o 10:50 w TVP 2.

    (Na zdjęciu nasza mała ekipa siedzi przed meczetem w Kruszynianach z Dżemilem, przesympatycznym opiekunem tego obiektu, który za żonę wziął... chrześcijankę i wcale na islam nie nawraca. Z dwójki jego dzieci jedno wyznaje chrześcijaństwo, drugie islam. Co jest kluczem do takiego szczęśliwego układu? Szacunek. Tacy są właśnie nasi Tatarzy.)

    #tatarzy #podroze #podrozezhistoria #telewizja #polimaty #oswiadczenie #gorzkiezale #islam #szacunek
    pokaż całość

  •  

    @RadekKotarski: Nie spodziewałem się, że z ciebie taki mały nienawistnik pokroju Lisa czy Kuźniara. Sposób, w jaki zilustrowałeś idiotę w Polimatach to podręcznikowy przykład obrażania ludzi, którzy mają poglądy odmienne od twoich. Takie stygmatyzowanie nie różni się niczym od mowy nienawiści. Zachowanie godne medialnej wydmuszki, która nie potrafiła się powstrzymać, by przynajmniej w zawoalowany sposób wyrazić swoją pogardę wobec innych ludzi.

    Powinieneś się wstydzić.

    Celem wyjaśnienia - program o pochodzeniu słów idioci, kretyni, chamy. Przy omawianiu debila - koleś je barszcz widelcem, imbecyl - zmywa naczynia wyjęte ze zmywarki, idiota - koleś czyta "Gazetę Polską Codziennie". Potem ją przekręca do góry nogami, co sugeruje, że nie umie czytać - oczywisty listek figowy, w razie zarzutów takich jak te powyżej. Tytuł gazety i zbliżenie to oczywiście przypadek, chodziło o to, że koleś nie umie czytać, nie Radek?

    #4konserwy #radekkotarski #polimaty
    pokaż całość

    źródło: polimaty.png

    •  

      @nick-smith: Nie ma nic smutniejszego na świecie niż tłumaczenie żartu. No ale ok, spróbuję:

      1. Zwróć uwagę, że gość na samym początku wykrzywia się i nic nie rozumie.
      2. Mamy zbliżenie, zabieg po to, aby zobaczyć jego nieskalany rozumem umysł, na zbliżeniu facet zaczyna obracać gazetę.
      3. Przebijamy się do pełnego planu, facet gazetę obrócił, chwila konsternacji i...
      4. Jest zadowolony, bo "tak jest teraz już dużo lepiej". Czyta dalej.

      W jaki sposób tutaj gazeta ma znaczenie?

      Największy problem leży w tym, że gdyby to pewnie była "Wyborcza" to problemu by nie było. A ja niestety mam w dupie jaka to by była gazeta, bo poprawność polityczna mnie nie interesuje. Wziąłem taką jaka była aktualnie pod ręką, bo nie chodziło o jej tytuł, a o sytuację.

      Jakoś ludzie, którzy byli właścicielami tej gazety nie poczuli się dotknięci tą sytuacją, bo nie widzieli w tym nic złego.

      Dlatego tak trudno mi zrozumieć dlaczego się z tego zrobiła afera i to w sumie po paru latach od wypuszczenia odcinka.
      pokaż całość

    •  

      @RadekKotarski: Ok, przyjmuję że tak to właśnie wyglądało i że nie było w tym żadnych złych zamiarów, ale warto pomyśleć, jak inni mogą zinterpretować twój materiał. Przekaz może dla twórcy scenariusza wyglądać na oczywisty gdy patrzy na wypunktowany plan, ale z punktu widzenia odbiorcy przekazu nie zawsze jest to takie oczywiste. Akurat w tym wypadku moim zdaniem było sporo miejsca na odmienne interpretacje. Pomieszałeś kilka bardzo drażliwych elementów - politykę (gazeta o bardzo określonym profilu, której czytelnicy są narażeni na częste ataki ze strony głównych mediów) i obraźliwe słowa. I nie chodzi tu o poprawność polityczną, której sam jestem przeciwnikiem, tylko o szacunek dla innych ludzi. Twój materiał przez niektóre osoby został zinterpretowany w inny sposób, niż ten zamierzony przez ciebie i niestety, muszę powiedzieć, że zawiniła tu zbyt mała wyobraźnia ze strony autora filmu.

      Nie wiedziałem nawet, że ten materiał jest taki stary - jak możesz zauważyć zrzut ekranu nie jest z youtube tylko z wp, a tam data opublikowania jest z dzisiaj. Ja o tym temacie przeczytałem dzisiaj na twitterze, potem obejrzałem sam materiał i, tak jak napisałem powyżej, nie znając twoich intencji również uznałem, że mogła to być nieprzyjemna próba obrażania czytelników tej gazety. Cieszę się, że tak nie było i że sprawa się wyjaśniła.

      Pozdrawiam i życzę dużo nowych wartościowych materiałów.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Dzień dobry! Dzięki Mireczki za pozytywne opinie o "Podróżach z historią", które przesyłacie od rana. Dla mnie to poranek pełen stresu, bo nigdy nie można być pewnym jak spodoba się to co wyszło spod własnej ręki. Ale chyba nie było tak źle...

    Za tydzień husaria. Trzymajcie kciuki nadal! :)

    #polimaty #tvp #husaria #dziendobry #podroze #podrozezhistoria pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #polimaty