•  

    #anonimowemirkowyznania
    #polskosc #somsiad #truestory

    tl;dr
    Mentalność polskich lokatorów budynków z 'wielkiej płyty'

    Zbliżają się święta, przyjeżdża do mnie moja dziewczyna i może ktoś z jej rodziny na drugi dzień świąt. Pomyślałem że skoro wpadają to może bym zajął się jakimiś napisami które jakiś kretyn naniósł na wiatrołap klatki schodowej - sprawa była zgłaszana administracji, ale standardy jakie tam panują przypominają PRL - własność wszystkich = własność niczyja, nikomu się dupy nie chce ruszyć żeby nawet zetrzeć napisy markerami z drzwi do klatek schodowych, szklanych obudów wiatrołapów - no po prostu czuję się momentami jakbym mieszkał w jebanym getcie z czynszem na poziomie cywilizowanej dzielnicy w nowym budownictwie.

    Wziąłem więc dzisiaj z rana przed wyjściem do pracy szmatę z rozcieńczalnikiem i umyłem drzwi wejściowe - zeszło. Wziąłem pędzelek i trochę farby by zamalować napisy na białej ścianie - delikatnie żeby nie było znać - gdy już kończyłem wtem do klatki zbliżał się 'somsiad' który dopadł mnie gdy już się zbierałem z pędzelkiem (efekt był fajny bo napis zamalowany, a teraz nic nie widać - nawet odcienie za bardzo się nie różnią bo biały kolor względnie pozostał biały). Wyskoczył do mnie z dąsem że cyt. "wiesz że to jest nielegalne!".

    Kurwa, zaczął coś się mądrzyć że to jest sprzeczne z prawem że odmalowałem kawałek ściany w wiatrołapie i bezczelnym tonem do mnie na 'ty' - no myślałem że mu jebnę xD
    Nie dość że buc który nigdy nie mówi dzień dobry i od razu przeszedł na ty, to jeszcze z ryjem na mnie że odmalowałem kawałek zamazanej ściany.

    Nie wiedziałem co powiedzieć więc skleciłem jedynie: "jak się nie podoba to idź ze skargą do dzielnicowego albo administracji osiedla" xD

    To jest kurwa mentalność większości lokatorów w post prl-owskich blokach z wielkiej płyty - nikt się nie ruszy żeby zmusić administrację/spółdzielnie do dbania o mienie spółdzielni, każdy ma to w piździe - żyją jak w chlewie i tak im dobrze - drzwi wejściowe w których poszedł siłownik - chuj tam, dopiero jak sam zadzwoniłem po 2 tyg. to administracja przyjęła pierwsze zgłoszenie w tej sprawie - naprawili następnego dnia, bo nikt ich nie poinformował o tym fakcie.

    Klatki ujebane napisami - mniejsza z tym - przejdę dwa razy dziennie i udam że nie widzę, drzwi do windy oplute nawet w miejscach w których ludzie je otwierają - a na chuj myć raz przejechać szmatą, dłoń się przystawi przy otwieraniu drzwi w inne miejsce i będzie gitara.

    Nie wiem czy taki brak poszanowania i dbania o mienie wspólne to kwestia braku wychowania czy po prostu żyję na tak patologicznym osiedlu.

    A 'somsiad' zaraz pewnie podjebie mnie do spółdzielni za umycie drzwi wejściowych z których w końcu te freski zniknęły.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

  •  

    Czytam sobie książkę Normana Daviesa "Boże Igrzysko". Tzn słucham w wersji audio.
    Jestem przy rozdziale z Piłsudskim i jego opisie życia i osobowości. Autor napisał, iż Marszałek ukształtował swój światopogląd pod kątem nacjonalizmu i patriotyzmu (z tym, że dziś rozumiemy oba pojęcia trochę inaczej niż kiedyś). Zresztą - młodość przeżył, gdy administracyjnego tworu jakim jest "państwo polskie" nie było od wielu lat. Żyło ono tylko w głowach ludzi (tj polskość trwała, ale istniało poważne ryzyko, iż ono tam już zostanie, a sama "polskość" mogła zostać zdegradowana do ludności wiejskiej - mniejszości narodowej).
    Autor zaklasyfikował Piłsudskiego do maksymalistów - ludzi w pełni oddanych sprawie polskiej. Dla mnie to nie do pojęcia jest, że mimo tylu sprzeczności i przeszkód utrzymywana była wiara w to, że kiedyś Polska będzie istniała na mapie - i to mimo trzech przebytych generacji!
    I po samej wojnie, mimo wielu przeszkód, byli oni gotowi się sami poświęcić, by budować kraj, mieli dość siły psychicznej, by nie uciekać w przypadku większych niepowodzeń lub trudności życiowych.
    Wiem, że możliwości podróżnicze były dużo mniejsze, kraj dopiero się rodził, ludzie czasem nie mieli innej możliwości jak zostać. Ale mam wrażenie, że mimo wszystko mieli poczucie większej wiary w to, co tworzą, że jednak coś z tego będzie. Jest o co walczyć, po tylu latach wreszcie mamy swoje państwo z powrotem.

    Czyli podejście zupełnie inne niż dziś! Dziś patriotą jest ktoś, kto rzekomo miałby płacić podatki. I już. Cóż to za patriotyzm? Wedle innych patriotyzm to walka z systemem - tychże jednak poróznuje się do hitlerowców, bo "hajlują". Wielu młodych nie ma żadnej chęci poświęcać się państwu, o życiu nie wspomnę. Większość ma to zupełnie gdzieś, Polski mogłoby nie być, bo przecież "polskość to nienormalność" albo inna przaśność.
    Czy te wszystkie lata komuny, gdzie sprzedajność i kurestwo się usankcjonowały w III RP spowodowały, że ludzie przestali wierzyć, że coś da się tu zmienić?

    I tu pytanie zasadnicze: Czy patriotyzm ma dziś sens?

    #patriotyzm #polska #iiirp #iirp #pilsudski #normandavies #bozeigrzysko #polskosc #kraj #historia #filozofia #rozwazania #pytanie #rozkminyhistoryczne #rozkminy #narod #narodowosc #komunizm
    pokaż całość

    •  

      @SPGM1903: masz w dobrej jakosci tego audiobooka ? Jak tak to kupiles czy "znalazłeś" w internecie ? bo sam szukalem ale w slabej jakosci sa.

    •  

      @marianbaczal: Ja wiem czy tak bardzo przesadziem? Zestawiam dwa kraje, choć zupełnie już różne, które za wspólny czynnik mają przebytą niewolę.
      Choć wiem, że jest różnica między niebytem przez 123 lata a protektoratem przez 50.
      Zastanawiam się bardziej nad tym, jak to możliwe, że mimo tego czasu niebytu tak mocno zakorzeniła się polskość w narodzie, a dlaczego teraz tak bardzo się tym gardzi, mimo połowy wieku posiadania względnie swojego terytorium, na którym jest się z grubsza u siebie (przykładów, że komunizm to w wielu przypadkach po prostu kolesiostwo jest wiele).
      Może postawiłem pytanie niepełne, bowiem chodziło mi o to, czy mimo tego, że ci, co się za komuny ustawili i coągną z tego profity naszym i naszych rodziców kosztem, są warci tego, by ewentualnie za nich ginąć.

      pokaż spoiler choć jak Patton mówił, że patrotyzm to nie umieranie za naród, a spowodowanie, by to tamte skurwysyny umierały za swój.


      Niech sobie ludzie żyjo i żro ale nie zapominają o tym co jest w życiu ważne.
      W przypadku wielu, których słucham to ważna jest pełna micha i ciepła posadka w zagranicznym korpo. To zdecydowanie NIE jest walka na równych prawach i bycie patriotą jest na straconej pozycji. Choć może nie tak bardzo jest źle, gdy porówna się totalne marginalizowanie narodu z okresu przed wojnami.
      Zastanawianie ma jeszcze jeden grunt, do którego zmusza pewien fakt historyczny - po co stworzono naród? I kiedy? Za czasów Bismarcka - by zjednoczyć ludzi i zmusić do identyfikacji z grupą. Było to przedproże wojny, do której się poniekąd szykowano. Można zatem powiedzieć, że "naród" to twór sztuczny? Nacjonalizm - sztucznym zachowaniem? W jakim celu to podtrzymywać, gdy granice przyjęcia jakiegoś obywatelstwa są śmiesznie proste, gdy i bez tego można się gdziekolwiek (w EU np) osiedlić? W czasach, gdy każdy patrzy jednak jak to przeżyć we swojej małej ojczyźnie? Kogo by nie spytać to większość rzyga polityką. Woli jeść pierogi.
      @Azzl: Mam w znośnej jakości, która pozwala na słuchanie w czasie szumnej jazdy samochodem. Wypożyczyłem u warezowców.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #polskosc

Archiwum tagów