•  

    PRAKTYKA WYCHODZENIA Z PRZEGRYWU - tym zajmiemy się dzisiaj, aby pomóc Mireczkom i Mirabelkom w stawaniu się coraz lepszym człowiekiem ;)! Wpis ten powstał dlatego, że wierzę, że wiedza, którą mam jest na tyle konkretna i solidna (naukowo), że nie zginie w odmętach rakowego coachingu, ale zostanie doceniona i - przede wszystkim - wykorzystana przez rozsądne osoby w rozsądny sposób :)! ZACZYNAMY ;D!

    TL;DR
    1. Pozbądź się negatywny emocji
    2. Zrozum i zaakceptuj siebie
    3. Stwórz projekt siebie i (z)realizuj go
    + Punkt bonusowy

    1. POZBĄDŹ SIĘ NEGATYWNYCH EMOCJI
    Od tego zaczynamy z bardzo prostej przyczyny - rozwój to przede wszystkim kształtowanie swoich postaw! A postawa ma to do siebie, że składa się z dwóch komponentów:
    - emocjonalnego,
    - intelektualnego.
    Oznacza to, że każde nasze przekonanie, które jesteśmy w stanie uzasadnić w sposób logiczny, leży na podstawach dużo głębszych i bardziej związanych z "czuciem" niż ze "zrozumieniem".

    Przykład (z mojego życia) - postawa polityczna i uderzanie w wykopkowe klimaty "alt-right", wolności gospodarczej, zdrowego patriotyzmu itd. Taka postawa może być uzasadniona wieloma argumentami natury merytorycznej, ale w moim przypadku na dnie leży głębokie poczucie niesprawiedliwości związane z młodością mojego życia (co zachowam dla siebie ;D). Uważam, że każdy powinien dostać od życia szansę (bo sam często jej nie dostawałem), a żeby sprawić, że to będzie sprawiedliwe, należy ustalić zasady, które będą oparte na "prawach naturalnych", które dla wszystkich te szanse wyrównają. Wierzę w to, że mam fajne talenty, ale obecny świat nie daje mi możliwości rozwinięcia skrzydeł. Dlatego chcę niskich podatków i wolności osobistej oraz możliwości samostanowienia, a od rządu nie chcę żadnego 500+, gdyż wolę mniejszy ZUS dla firm.

    Jeśli nasza postawa ma za podstawy "zatrute" emocje, ogranicza to naszą zdolność do racjonalnego myślenia. Przykład (z niegdyś mojego życia): miałem problemy ze znalezieniem dziewczyny i miłości, więc wychodziłem z założenia, że wszystkie kobiety to kurwy ;(

    I teraz - jeśli umysł jest położony na podstawie emocji, to na czym są położone emocje? Odpowiedź - na podstawach naszego ciała. I tu wracamy do koncepcji 4 elementów, którą już na wykopie opisywałem. W skrócie:
    - każdy organizm składa się z ciała,
    - wśród nich są organizmy, które mają emocje (ssaki),
    - a wśród ssaków są organizmy, które są zdolne do abstrakcyjnego myślenia (naczelne),
    + nad ciałem, sercem i umysłem wykonujemy pracę, a więc: karmimy je, trenujemy, relaksujemy (dieta, trening, relaks).

    To, czego nie pisałem wcześniej, to "efekty uboczne" karmienia. Dla ciała jest to "jedynka i dwójka" :P, dla serca jest to stres, a dla umysłu są to negatywne myśli. Nie ważne jak smacznie i zdrowo będziemy się odżywiać, zawsze będziemy latali do kibelka. Nie ważne jakimi wspaniałymi emocjami będziemy się karmić, zawsze będzie stres. Nie ważne jak wspaniałe myśli będą wpadać do naszej głowy, zawsze będą się po naszych czaszkach błąkać te negatywne myśli. O ile organizm sam potrafi załatwić kwestię wypróżniania, o tyle z emocjami i umysłem jest trochę ciężej (tym bardziej, że nasza cywilizacja nas w tej materii wcale nie rozpieszcza).

    Naturalne sposoby pozbywania się emocji to np.:
    - płacz,
    - chęć rozmowy i bycia zrozumianym (szczególnie u kobiet),
    - fizyczne wyładowanie się na czymś (sport),
    - seks.
    Naturalne sposoby pozbywania się negatywnych myśli to np.:
    - chęć rozmowy i bycia zrozumianym (szczególnie u kobiet),
    - przebywanie w samotności, wyciszenie (szczególnie mężczyźni).

    Cywilizacja nam nie ułatwia, albowiem kiedyś, gdy facet się wkurzył, to powył w lesie, poszedł się przejść na długi spacer, a potem z nerwów ubił jakąś zwierzynę, by wrócić oczyszczonym, a w dodatku z obiadem. Zresztą rozładowywanie się emocjonalne było załatwiane na bieżąco, więc złe emocje się nie kumulowały. Dzisiaj jest inaczej! Dzisiaj bardzo często jesteśmy zmuszani do "odkładania emocji na później" - coś nas zdenerwuje w pracy i nie możemy załatwić sprawy od razu, ale w domu tak to już nas jakoś nie rusza i... taki "pakiecik" zostaje w nas głębiej. Co więcej - zewsząd otaczają nas głosy, że "mężczyzna musi być taki", "mężczyzna musi być siaki" itd. Kobiety w tym względzie mają łatwiej - po prostu się popłacze i już, "kobieca" rzecz. No i najgorsze z tego wszystkiego jest to, że nie żyjemy w stadzie, więc tkanka społeczna jest dużo słabsza i ciężko nam znaleźć przyjaciół, którym możemy zaufać i którym możemy się zwierzyć (poza tym o takie kontakty jest dużo ciężej nawet, gdy już je mamy - kiedyś od razu byliśmy otoczeni innymi mężczyznami, a teraz weź się spróbuj umówić z kumplem na piwo albo na kawę :( :P ).

    Efekty są takie, że to "zło" się w nas kumuluje i kumuluje i im go więcej, tym bardziej zakłóca naszą zdolność myślenia, która zaczyna być coraz słabsza i bardziej podatna na emocje niż komponenty intelektualne. A prawda jest taka, że wszyscy nosimy w sercu bardzo duży ciężar, który potrzebujemy z siebie wyrzucić.

    Jeśli zdecydujemy się na podjęcie pierwszego kroku, a więc pozbycie się negatywnych emocji to:
    - poczujemy się w życiu dużo lepiej,
    - przyjdzie przebaczenie (które powstanie w miejsce goryczy), albowiem pojawi się miejsce dla zrozumienia,
    - złapiemy głębszy wdech i wydech życia,
    - odetchniemy od tego wszystkiego i szczerze uśmiechniemy się do życia,
    - zrobimy w życiu prawdziwe i szczere miejsce dla siebie.

    Wszystko brzmi super, więc zadajmy jedno zasadnicze pytanie jak to zrobić w praktyce?. A odpowiedź jest bardzo prosta: pamiętnik i/lub list. Dokładnie tak - należy założyć swój pamiętnik lub dziennik albo wziąć się w garść i napisać list.

    Pamiętnik może mieć dowolną formę, ale musi być szczery. Musimy usiąść naprzeciwko niego i wyrzucić z siebie wszystko, co nam leży na sercu. Piszecie go przede wszystkim dla siebie, a nie dla innych, więc polećcie po bandzie. Coś was irytuje - napiszcie o tym. Podobnie jak ja kiedyś możecie nienawidzić kobiet i uważać je za przyczynę całego zła na świecie i waszej frustracji - napiszcie o tym. Czujecie, że najchętniej byście wymordowali połowę ludzkości - napiszcie o tym. Poważnie. To może nie być nic miłego, ale to jest dla was, aby was oczyścić. Na początku może być ciężko, nawet bardzo. Będziecie patrzeć się na pustą kartkę i w końcu zamkniecie dziennik... ale to do was wróci. Po jakimś czasie się otworzycie i napiszecie kilka pierwszych zdań, później będzie ich trochę więcej. Aż przyjdzie taki moment, że zbudujecie w sobie takie zaufanie, że "lunie z was jak z wodospadu" i się zacznie. Nie powstrzymujcie tego - po prostu dajcie temu płynąć. Jeśli będzie mocno - nie pilnujcie się nawet zasad gramatyki i ortografii. Wyrzućcie z siebie ten syf.

    Druga metoda to list. Siadamy i piszemy list np. do siebie albo do osoby, która bardzo nas skrzywdziła (albo do grupy takich osób). Zasady podobne jak wcześniej, ale tutaj już mamy "wyimaginowanego" odbiorcę, gdyż pisanie listu w naszej wyobraźni ma bardziej formę dialogu dwóch osób, więc tym, którzy lubią pozbywać się emocji np. za pomocą rozmowy, pisanie listu może przyjść łatwiej.

    Co zrobić, gdy skończymy? Emocjonalnie - zostawiacie to wszystko w przeszłości i odetchnijcie po wszystkim. Kto wie, może jeszcze po drodze trafią się wam jakieś resztki... ale jak już będzie dość, to dajcie sobie "odleżeć". A materialne przejawy waszego działania (dziennik i/lub list)? Możecie to sobie wydrukować i zostawić na pamiątkę, żeby kiedyś zobaczyć jak bardzo się zmieniliście. A możecie też to wszystko spalić. Wasza wola - zróbcie jak czujecie.

    Ile potrwa takie wyrzucenie się z emocji? Nie wiem. Niektórzy usiądą i wywalą z siebie wszystko przez jeden weekend, a innym (np. mnie) zajmie to kilka miesięcy (mnie w zasadzie kilka lat: pisałem dziennik internetowy, który - nota bene - prowadzę na swoim forum do dziś). Nie można sobie stawiać założeń czasowych (bo czas jest rozumiany przez umysł, a nie emocje), należy sobie nałożyć ramy emocjonalne i po prostu "poczuć", że to już jest to i ten etap się zakończył. Jasne - możecie później jeszcze mieć jakieś "niedobitki", o których przed chwilą pisałem, a które dopiero po kilku dniach się ujawnią, ale sami będziecie doskonale wiedzieli, że to już koniec ;).

    PS
    Oba sposoby wymagają od was intymności, więc zadbajcie o to, żeby być samemu (w odpowiedniej dla was atmosferze), gdy będziecie pisać.

    2. ZROZUM I ZAAKCEPTUJ SIEBIE
    OK - czyli już się wylaliśmy ze swoich emocji i jesteśmy "czyści". Co dalej? Należy zaakceptować siebie.

    Samo hasło "zaakceptuj siebie" brzmi strasznie "coachingowo" i dla mnie jest pozbawione konkretów. Bardzo mi się kojarzy z czynnością patrzenia w lustro i wmawiania sobie, że jesteśmy w porządku :). Ugryźmy temat trochę bardziej konkretnie!

    Jeśli macie w domu 3 miski, to polecam zrobić prosty "eksperyment" - ustawcie miski w jednym rzędzie i:
    - do środkowej miski nalejcie wody o temperaturze pokojowej,
    - do lewej miski nalejcie zimnej wody,
    - a do prawej miski nalejcie ciepłej wody.
    Włóżcie lewą dłoń do lewej miski, a prawą do prawej i trzymajcie w nich dłonie tak długo, aż się przyzwyczają do temperatury. Gdy to się stanie - włóżcie obie ręce jednocześnie do środkowej miski. Co się okaże? Lewa dłoń będzie odczuwała, że woda w środkowej misce jest cieplejsza, a prawa dłoń, że woda w środkowej misce jest zimniejsza.
    - Ale jak to, thus? - byście się zapytali ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    - Ano tak, że w życiu nie liczy się tylko to kim jesteście, ale też i kontekst waszego życia. Zanurzając dłonie tylko w środkowej misce (lub w ogóle nie mając innych misek), nie poczujecie nic nadzwyczajnego. Za to jeśli zmienimy kontekst, możemy zmienić naprawdę wiele.

    Akceptacja siebie widziana z punktu widzenia siedzenia przed lustrem i klepania się po pleckach wmawiając sobie, że "wszystko jest ok, jestem fajny/a" to właśnie takie trzymanie łapek w jednej misce. Prawdziwa akceptacja siebie może się odbyć dopiero, gdy skontrastujemy siebie na tle innych, a więc zmienimy kontekst postrzegania siebie (zupełnie tak jakbyśmy wymieniali szkiełka, którymi siebie obserwujemy).

    Wszystko super, więc zadajmy to bolesne pytanie - jak to zrobić w praktyce? Odpowiedź jest równie prosta: testy osobowościowe. Dokładnie tak - należy wykonać mnóstwo testów osobowościowych, ale nie tylko! Należy w robienie tych testów wciągnąć innych i z nimi o tym wszystkim dyskutować! Dlaczego? Dlatego, że samo zrobienie testu zmieni intelektualny komponent naszej postawy, a zaangażowanie się w dyskusję zmieni jej emocjonalny aspekt (i dopiero wtedy będziemy mogli uznać instalację za kompletną :] ).

    Gdy zaczniemy rozmawiać z innymi o tych testach, różnice staną się coraz bardziej wyraźne. Z im większą ilością osób skonfrontujemy nasze wyniki, tym więcej dowiemy się o sobie, a my - sami w sobie - staniemy się dla siebie bardziej wyraźni. To doprowadzi co akceptacji siebie i zrozumienia "ok, taki/taka właśnie jestem", "Agnieszka lubi ludzi, Tomek nieszczególnie, a ja mam taki pośredni do nich stosunek, spoko".

    Jakie testy należy wykonać? Polecam zacząć od:
    - test kotwic Scheina (dotyczy głównie naszych wartości; jak wpiszecie w google "kotwice Scheina" to wyskoczy wam od razu PDF),
    - test MBTI - wykop ma nawet tag #16personalities na którym możecie o nim pogadać (https://www.16personalities.com/pl )
    - test Belbina - dotyczy nas w kontekście innych ludzi, grup społecznych (niby, że coś kosztuje, ale bez problemu do dostania w sieci za darmo ;P)

    Takie działanie uzmysłowi wam, że jesteście na wskroś wyjątkowi, macie określone talenty i możecie je wykorzystać... i po to właśnie jest krok 3 (oraz po to, żeby nie osiąść na laurach) ;)!

    3. STWÓRZ PROJEKT SIEBIE I (Z)REALIZUJ GO
    Człowiek bez celu i powodu istnienia nie wykorzysta swojego potencjału w pełni. Musimy znaleźć coś, co nas "napędza" i w ramach tego realizować określone cele. Żeby nie być gołosłownym, odeślę was w tym miejscu do innego mojego wpisu z tej serii, a więc "Podstawy szczęścia". Jak już się z nim uporacie, to wróćcie koniecznie.

    ...

    Mam nadzieję, że przeczytaliście wpis i jedziemy dalej ;)?!

    ...

    Jak w praktyce stworzyć projekt siebie? Robimy to za pomocą trzech podstawowych narzędzi, które oferuje nam #rozwojosobisty , czyli:
    - Zeszytu z Pomysłami na siebie,
    - Mapy Celów,
    - Konstytucji Osobistej,

    Zeszyt z Pomysłami na siebie to narzędzie, w które wpisujemy wszystkie pomysły na siebie, biznesy, przyjaźnie, plany, marzenia itd. Luźna forma, ale w przyszłości bierzcie pod uwagę, że może się okazać, że wyłonią się wam grupy (np. kariera, sport, związek itd.), ale nie róbcie tych grup już na samym początku. Na początku zróbcie sobie freestyle ;)! Ja osobiście polecam na start zeszyt A4 maks. 32 kartki, bo łatwo w nim pisać notatki i rysować. 32 kartki to 64 strony - jak kupicie większy, to może się skończyć tak, że przez kilka miesięcy będziecie cztery lub pięć razy przepisywać swoje pomysły, aż wreszcie pojawi się idealny sposób ich grupowania, wy dojrzejecie do "nowego startu", a wciąż będziecie mieć 3/4 wolnego miejsca - szkoda marnować drzewa :)

    Dobra - mamy pomysły i co dalej? Teraz czas na Mapę Celów. Bierzemy się za nią od strony komputera i ogarniamy ją w photoshopie albo bawimy się w wycinanki. Inna opcja - przeszukujemy Internety w poszukiwaniu odpowiednich grafik i je drukujemy. Wizualizacje wrzucamy na papier, ale pamiętamy o jednej, bardzo ważnej zasadzie - my musimy się znajdować na wizualizacjach. Nie wystarczy fotka idealnego domu - trzeba jeszcze wrzucić tam nas (tak działa podświadomość, ale to nie miejsce i czas na zajmowanie się jej działaniem, po to odsyłam pod tag #psychologia :) ). Mapę Celów wrzucamy w widocznym dla nas miejscu i pozwalamy, żeby swoją mocą na nas oddziaływała ^_^

    Mamy pomysły na siebie, a najważniejsze cele są w określony sposób zwizualizowane? To teraz czas na Konstytucję Osobistą! O ile Mapa Celów mówi nam co konkretnie osiągamy, to Konstytucja Osobista przypomina nam dlaczego w ogóle się za to bierzemy i jak realizujemy zamierzone cele. Co powinno się znaleźć w Konstytucji Osobistej? A takie rzeczy jak:
    - sens naszego istnienia (ew. powołanie, misja),
    - nasze cele,
    - nasze zasady(!),
    - itd.
    Konstytucja Osobista powinna być pisana językiem pozytywnym (w sensie - konkretnym) w czasie rzeczywistym, więc jeśli np. się odchudzamy to nie powinniśmy mieć zapisane "będę wyglądał dobrze i nie będę chory, a witalny", ale "wyglądam świetnie, jestem zdrowy i witalny" (język taki służy do kontaktów z podświadomością i analogicznie odsyłam pod tag #psychologia :) ). W Internecie możecie znaleźć mnóstwo przykładów Konstytucji Osobistych, a dla zabawy możecie też pomyśleć, które według was zawierają błędy i jeśli już są, to jakie :)?

    Pamiętajcie, aby Mapy Celów i Konstytucji Osobistej używać jednocześnie. Konstytucja Osobista jest BARDZO ważna, albowiem utrwala nas w naszych zasadach i sprawia, że skupiamy się na samym procesie osiągania celów, a nie na celach. Troszkę szerzej o tym z tego artykułu: dwa ostatnie widoczne akapity

    + PUNKT BONUSOWY
    ... czyli - zmień środowisko.

    Środowisko i otoczenie wywiera na nas ogromny wpływ! Wystarczy pomyśleć o kwadratowych arbuzach i mieć w świadomości fakt, że urosły takie, bo takie miały warunki zewnętrzne. Nic po naszych wysiłkach, jeśli środowisko, które nas otacza, jest deprymujące, dołuje nas i działa toksycznie. Zmieńmy je.

    Pytanie tylko jak to zrobić? Pierwsza myśl jaka mi przyszła to głowy to pomysł na utworzenie na wykopku grup terenowych składających się z Mireczków, którzy spotykaliby się regularnie, by się rozwijać :). W związku z tym, żeby wam ułatwić, postanowiłem wam przygotować agendę na pierwsze spotkanie:

    ===============================================================
    Grupa spotyka się w cichym barze/pubie (lub innym odpowiednim miejscu). Spotkanie trwa maksymalnie do 1 godziny zegarowej. Ilość osób przy stoliku to 4-6 (jeśli jest więcej, robimy dwa stoliki). Temat pierwszego spotkania: TYPOLOGIA OSOBOWOŚCI
    1. Przedstaw się i powiedz coś o sobie (po ~1,5min dla każdego).
    2. Omówcie swoje typy osobowości, pasje i cele (po ~3min dla każdego + dyskusja na luźno).
    3. Określcie cel, który chcecie zrealizować do następnego spotkania.
    + Podsumujcie spotkanie oraz wybierzcie temat, termin i miejsce następnego.
    ===============================================================

    Osobiście wątpię, żeby nagle na wykopie zapanowało poruszenie i wszystkie osoby chcące się rozwijać pomaszerowały dumnie na spotkania, ale na pewno warto wiedzieć, że ktoś o was myśli i że macie w zanadrzu jakiś punkt odniesienia, więc jakby was kiedyś naszło, wiecie od czego możecie zacząć ;)!

    Druga opcja to oczywiście wszelkiego rodzaju fora internetowe. Naturalnie ja najbardziej bym polecił swoje i ok... ALE jest to forum prywatne, a więc zamknięte dla osób z zewnątrz >:). W związku z tym, że celujemy tylko i wyłącznie w konkretne osoby, to teraz dostępu do tego forum nie dostaniecie, ale jak komuś naprawdę zależy to może się do mnie odezwać nie wcześniej niż za miesiąc od daty publikacji tego posta - w ten sposób będę miał świadomość, że ktoś naprawdę chce się rozwinąć, bo o nas pamięta ;).

    Kolejna sprawa - koła naukowe i różnego rodzaju organizacje. Naprawdę warto dostać się do takich miejsc, by móc rozmawiać z fajnymi ludźmi. Nawet jeśli nie będą zainteresowani rozwojem osobistym (a np. grami planszowymi) to i tak o wiele lepiej, bo przynajmniej nie będą przeszkadzać i zrozumieją nas.

    REASUMUJĄC
    1. Pozbywamy się negatywnych emocji za pomocą pamiętnika/dziennika i/lub listu.
    2. Dokonujemy aktu samoakceptacji poprzez wykonanie kilku testów osobowościowych, zaangażowanie w to innych ludzi oraz zdrowe porównywanie się z innymi.
    3. Przygotowujemy projekt siebie za pomocą Zeszytu z Pomysłami, Mapy Celów oraz Konstytucji Osobistej.
    + zmieniamy środowisko na twórcze i akceptujące ludzi :)!

    Pamiętajcie również, że punkty 1-3 to taka praca indywidualna nad sobą, a punkt bonusowy to już współpraca z ludźmi. Zdrowo jest zrobić po kolei wszystkie 3 punkty najpierw, a zajmie wam to yapewne kilka miesięcy, więc bez pośpiechu. Na wszystko przyjdzie czas ;)!

    MATERIAŁY
    Standardowo wszelkie materiały, które są związane ze mną (np. link do naszego forum itd.) znajdują się pod tagiem #ponadprzecietni , a żeby być bardziej precyzyjnym - są dokładnie tutaj :).

    Z książek do rozwoju standardowo polecam "7 nawyków skutecznego działania", a jeśli ktoś chce poczytać więcej o koncepcji "4 elementów", to odsyłam do ksiązki "8. nawyk" (obie autorstwa S. R. Covey) oraz do mojego audiobooka pt. "4 elementy" (za darmo na Chomiku, linki do materiałów we wpisie akapit wyżej).

    Chcecie trochę więcej na temat psychologii (np. tego czym jest postawa lub dlaczego pisanie dziennka/listu jest takie skuteczne)? Odsyłam do pozycji "Człowiek. Istota społeczna" (E. Aronson) oraz jakże ukochanej "Psychologii społecznej" (E. Aronson, T. Wilson, R. Akert) :)

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie
    8. Dlaczego wasze życie może wydawać wam się do bani
    9. Patologia rozwoju osobistego
    10. Podstawy szczęścia
    11. Polecam książkę - "Zdradzony przez ojca"

    CHWALĘ SIĘ
    Dzięki własnemu "ogarnięciu się", udało mi się wreszcie stworzyć świetny koncept i produkt dla firm - projektowanie organizacji (tak, jestem socjologiem ;P)! Projektowanie organizacji polega na tworzeniu projektu organizacji (specyficznej dokumentacji), która bardzo systematyzuje organizację, zachowując jej ducha i pozwalając lepiej działać i się rozwijać. Żeby nie tracić czasu i zdobyć palmę pierwszeństwa w tej materii, nagrałem "Into" do koncepcji na kamerę i puściłem na youtube. Wszystko do obejrzenia i odsłuchania po angielsku, więc jak chcecie się sprawdzić z tym językiem, to zapraszam to linka umieszczonego w części "MATERIAŁY" :)

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @moon_bluebird @dave_qwerty @szczurek_87 @patrykgit @hyperparadise @TrueGoodness @marcuswonder @nick230 @Godziu73 @yazhubal @xDrope @cabanos gdyż chcieliście, żebym was informował o moich wpisach ;)!

    Jeśli chcecie dołączyć do spamlisty, piszcie w komentarzach ;)! Piszę raczej rzadko, ale konkretnie, więc nie zawracam tyłka niepotrzebnie ;)

    PS
    Miło mi było znów coś dla was napisać :). Jako, że teksty te zyskują często powyżej 50 plusów, to naprawdę mam motywację, żeby dla was coś robić, bo wiem, że warto. Dziękuję ;)! AH! I bym zapomniał... kolejny temat, który poruszę, będzie najprawdopodobniej dotyczył męskości i będzie nosił tytuł "Jak zostać mężczyzną?". Jeszcze nic pewnego, ale taki wpis na bank się tu pojawi prędzej niż później ;)! Ah - i miniaturka jest nawiązaniem do popularnego ostatnio serialu #westworld , który moim zdaniem jest bardzo na miejscu w kwestii tego wpisu, który - bądź co bądź - dotyczy samoświadomości.

    PYTANIE NA KONIEC

    pokaż spoiler Gdy wyobrażasz sobie idealnego siebie, to co konkretnie widzisz :)? A teraz jeszcze bardziej solidnie - co jeszcze DZIŚ możesz ZROBIĆ, aby choć o 1mm przybliżyć ową wizję do siebie?


    #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty #psychologia #motywacja #wygryw
    pokaż całość

    źródło: 012 praktyka wychodzenia z przegrywu.png

  •  

    Dlaczego wasze życie może wydawać wam się "do bani"? – to jest pytanie, na które dziś postaram się wam dostarczyć odpowiedź (a w konsekwencji zadać jeszcze więcej pytań na wasz temat). Standardowo będzie #scianatekstu . Ten post będzie równocześnie wprowadzeniem do kilku kolejnych, które wam obiecałem w poprzednich częściach. Można powiedzieć, że teraz z tematyki w stylu „pitu-pitu” wchodzimy w trochę poważniejsze sprawy i zaczynamy coś na kształt „rewitalizacji waszego życia” :). Dziś przyjrzymy się koncepcji „4 elementów”.

    4 ELEMENTY – O CO CHODZI?
    Najprościej rzecz ujmując owe 4 elementy to budulec, z którego jesteśmy ulepieni. Gdybyśmy mieli je wymienić w kolejności od najbardziej podstawowego, do najbardziej złożonego, to byłoby to:
    • ciało (rozumiane jako organizm),
    • serce (rozumiane jako charakter, temperament, emocje),
    • umysł (rozumiany jako m.in. unikatowe predyspozycje intelektualne),
    • duch (rozumiany jako coś a’la „głos wewnętrzny”, „nasze prawdziwe ja”).

    Skąd się te elementy wzięły? Otóż na drodze ewolucji wykształciły się różne organizmy. Wszystkie te organizmy posiadały (i nadal posiadają) formę materialną (u nas – ciało). Spośród tych organizmów wykształciła bardzo określona grupa zwierząt, czyli ssaki. Ssaki charakteryzują się tym, że mają emocje (u nas – serce). Naczelną funkcją emocji jest ostrzeganie nas o zagrożeniach i alarmowanie o niebezpieczeństwach dlatego większość emocji podstawowych ma charakter negatywny . Spośród ssaków wyewoluowała kolejna grupa zwierząt – naczelne. Ssaki naczelne wyróżnia umysł zdolny do tworzenia, a więc nie tylko adaptacji siebie do środowiska, ale adaptacji środowiska do siebie (możliwości te są zależnie od stopnia ewolucji, ale np. małpy potrafią już skorzystać z patyka jako narzędzia). Za to spośród żyjących organizmów, które są ssakami naczelnymi wyłonił się człowiek, czyli homo sapiens sapiens. Człowiek jest zdolny do tworzenia i rozumienia kompletnie abstrakcyjnych konceptów, m.in. samoświadomości (u nas – duch). Jakie są jeszcze inne takie koncepty? Kultura, pieniądz, sztuka itd. Jednym z takich konceptów jest również Bóg. Dopiero człowiek jest w stanie zrozumieć złożoność tego świata do tego stopnia, żeby rozważać istnienie lub brak istnienia istoty absolutnej...

    JAK 4 ELEMENTY WPŁYWAJĄ NA NASZE ŻYCIE?
    Najważniejsze, co należy pamiętać, to fakt, że podstawowym elementem jest nasz organizm (ciało). Jeśli potrzeby ciała są zaspokojone, kolejne zaspokajane będą potrzeby emocjonalne (serce), a następnie intelektualne (umysł) i duchowe (samoświadomość). Chyba każdy z nas doświadczył tego, że kiedy jesteśmy głodni, to też jesteśmy poddenerwowani, a kiedy coś nas niepokoi (np. mamy kryzys w związku), to nie mamy głowy do niczego oprócz „rozkminiania” danej sytuacji. Myślę, że większość osób tutaj jest zapoznanych z koncepcją „piramidy Maslowa” , która ukazuje to w fajny i przejrzysty sposób, więc nie będę się o tym rozgadywał niepotrzebnie.

    TERAZ! Pierwsze 3 elementy (ciało, serce, umysł), to elementy na wskroś „materialne”, a ostatni element ma formę „metafizyczną”. Gdyby użyć metafory:
    • ciało to nasz dom,
    • serce to jego charakter i wystrój,
    • umysł to książki w tym domu,
    • duch to mieszkaniec (czyli my).
    Z tego faktu wynikają pewne zależności. Otóż nad pierwszymi 3 elementami się pracuje, aby być bardziej sobą (coś a’la „rozbudowujemy swój dom [ciało], opracowujemy jego design [serce] oraz wzbogacamy go o wiedzę [umysł]... aby żyło nam się w nim lepiej [duch]"). W dalszej części tekstu będę skupiał się głównie na 3 pierwszych elementach.

    A co można z tymi elementami robić? Otóż są 3 podstawowe czynności, które należy wykonywać, aby o nie dbać. Należy je:
    • karmić (dieta),
    • ćwiczyć (trening),
    • relaksować (relaks).
    Dieta, trening i relaks to podstawa – jeśli zaniedbamy którąkolwiek z tych czynności w którymkolwiek z elementów, nasze życie zacznie być równią pochyłą w dół.

    DIETA (3 ELEMENTÓW)
    Ciało się karmi – jeśli nie nakarmimy ciała, nie dostarczymy mu energii, a w konsekwencji nie wykorzystamy swojego potencjału. Jeśli nie będziemy go długo karmić – umrzemy. Ciało można też przekarmić i wtedy zdolności naszego ciała również zostaną ograniczone. Problem u ludzi: jemy niezdrowo, za szybko, byle co, nienaturalnie.

    Serce również się karmi! Jeśli nie dostarczymy mu odpowiednich przeżyć i emocji, nie będziemy w stanie rozwijać naszego charakteru (problem większości „stulejarzy”). Czy warto „wyjść do ludzi” (bardzo częsta rada dawana przegrywom)? Warto, ale tylko wtedy, gdy mamy w tym jakiś większy cel (np. pójść na samotną kawę do nowego miejsca i badać swoje wszystkie reakcje i emocje), bo wyjście dla samego wyjścia może minąć się z celem. Inna sprawa to ta, że możemy się w ogóle bać wyjść do ludzi (lub czuć do tego niechęć), więc wtedy warto wyjść nie tyle co do ludzi, ale tak po prostu, np. na spacer do lasu (świetny początek!). Jeśli nie będziemy sercu dostarczać pokarmu w ogóle – umrzemy (w środku). Serce też można przekarmić i wtedy będziemy nadbudowani w tej materii (pycha). Problem u ludzi: karmimy się kulturą masową, nie poruszamy swoich emocji, siedzimy w ciepłej i wygodnej strefie komfortu.

    Umysł karmi się tak samo jak dwa wcześniejsze elementy. Gdy nie dostarczymy mu wartościowych informacji, nowych komponentów intelektualnych, to skazujemy go na cierpienie. Nie będziemy karmić umysłu w ogóle – skażemy go na niebyt, zabijemy go i zostaniemy zwykłymi lewakami (✌ ゚ ∀ ゚)☞. Umysł też można przekarmić! Staniemy się wtedy typowymi mądralińskimi, którzy wszystko wiedzą najlepiej (co też wynika z niskiego poczucia własnej wartości [serce], które to braki są rekompensowane przez przerośnięty komponent intelektualny). Problem u ludzi: nie czytamy książek i nie szukamy prawdy, wolimy chujowe informacje z TVN.

    TRENING (3 ELEMENTÓW)
    Ciało się ćwiczy – to wie każdy. Ogólna zasada ćwiczeń to decyzja o tym, gdzie będziemy lokowali swój wysiłek według wzoru:

    F = m * a,

    czyli Siła (F) = masa (m) * przyspieszenie (a). Np. ktoś może mieć siły 10 jednostek, ale będzie typem kulturysty (5 jednostek masy * 2 jednostki przyspieszenia), a inny będzie miał 12 jednostek siły, lecz będzie typem biegacza, który ćwiczy pompki (2 jednostki masy * 6 jednostek przyspieszenia). I właśnie stąd biorą się te wszystkie „silne szczawiki” ;D. Trening ciała to np. bieganie, siłownia, rolki, basen itd.

    Niewiele osób jednak wie jednak, że charakter też się ćwiczy! Większość z nas jest przekonana, że mamy pewne określone predyspozycje i koniec – nic się z nimi nie da zrobić. Otóż błąd! DA SIĘ! Robi się to m.in. poprzez opuszczanie swojej strefy komfortu. Jednym z lepszych (choć nie doskonałych) programów tego typu jest „Demonic Confidence”, a więc „Demoniczna Pewność Siebie” (jeśli zdecydujecie się, by przerobić ten program, KONIECZNIE zastosujcie się do jego instrukcji kropka w kropkę). Zasadę F = m * a stosuje się w tym elemencie dokładnie tak samo jak w poprzednim (m – ilość emocji, a – umiejętność radzenia sobie z nimi). Trening serca to m.in. doświadczanie nowych rzeczy (np. odwiedzenie nowego miejsca), zaczepianie przypadkowych ludzi na ulicy z pytaniem o godzinę, ale przede wszystkim... uprawianie sztuki (np. malowanie, pisanie, tworzenie muzyki), a więc ekspresja emocjonalna.

    Umysł również się ćwiczy i zasadę F = m * a stosuje się dokładnie tak samo jak wcześniej (m – ilość wiedzy, a – zdolność jej wykorzystywania). Dla umysłu treningiem będzie wszystko to, co zmusza go do nowej aktywności, a więc nauka języków obcych, zagadki i łamigłówki (też krzyżówki i sudoku), testy Mensa, granie w gry planszowe lub szachy itd. Mówiąc wprost – uczenie się nowych rzeczy.

    RELAKS (3 ELEMENTÓW)
    Każdy z tych elementów musi odpoczywać, bo inaczej go zniszczymy. Ciało potrzebuje spokoju od działania, a więc przede wszystkim dobrego jakościowo snu. Od czasu do czasu przydałaby się również seria masaży. Regularnie można brać kąpiel w ciepłej wodzie, która rozluźnia mięśnie, a i sauna jest dla ciała mile widziana.

    Serce potrzebuje spokoju od bodźców emocjonalnych, potrzebuje odetchnąć od tego wszystkiego raz na jakiś czas. Mile widziane są tutaj drastyczne zmiany środowiska zewnętrznego (czyli „odłączenie się” od świata), pobycie samemu, dłuższe spacery, szczera rozmowa z przyjacielem/przyjaciółką, „wypisanie” się z tych wszystkich syfów na mirko lub do własnego zeszytu :). Niedbanie o relaks serca jest tym samym, co pozbawienie naszego ciała snu – nasze emocje się zmęczą i zaczniemy się wypalać.

    Umysł potrzebuje spokoju od nawału informacji. Potrzebujemy „nie myśleć o niczym”, potrzebujemy medytacji, bycia w „pustce” (wiem jak sekciarsko to brzmi ;P). Potrzebujemy odłączyć się od komputera, Internetu, telefonu. Potrzebujemy również raz na jakiś czas „ogarnąć swoje życie”, żeby znaleźć tą właśnie upragnioną, „zawieszoną w próżni” chwilę spokoju między jednym etapem życia, a drugim. Tu zerwanie ze światem i „reset” wszystkiego jest również bardzo mile widziany.

    CO WARTO ZAPAMIĘTAĆ?
    Przede wszystkim to, że niedobór lub nadmiar w diecie, treningu lub relaksie jakiegokolwiek elementu może przyczyniać się do zachwiania naszej równowagi. W związku z tym – należy o siebie dbać, a więc:
    • zdrowo karmić ciało (ciało), ciągle łapać nowe doświadczenia (serce), czytać wartościowe informacje (umysł),
    • ruszać się/uprawiać sport (ciało), przekraczać bariery swojego charakteru np. poprzez sztukę (serce), ciągle się uczyć (umysł),
    • dbać o zdrowy sen (ciało), mieć emocjonalny czas dla siebie (serce), odcinać się od natłoku spraw np. poprzez medytację (umysł).

    WYZWANIE DLA WYKOPKÓW?
    Zdefiniujcie, w której z omówionych aren (dieta, trening, relaks) jesteście najsłabsi oraz najmocniejsi w poszczególnych elementach (ciało, serce, umysł), a następnie przystąpcie do pracy nad sobą, która sprawi, że elementy negatywne zostaną wyeliminowane, a pozytywne urosną do granic swoich możliwości.

    JAK NAJPROŚCIEJ PRACOWAĆ NAD SOBĄ?
    Za pomocą wyzwań 30sto dniowych! Bierzecie poszczególny aspekt waszego życia na warsztat i pracujecie nad nim przez 30 dni (np. „chodzę spać przed północą” jak u mnie). Kupcie sobie świnkę-skarbonkę i za każdy zaliczony dzień wrzucajcie sobie 1zł (lub 10gr bo #biedamocno [jak u mnie ( ͡º ͜ʖ͡º) ]), a gdy wam się nie uda zaliczyć dnia, nie wrzucajcie nic (a broń Boże nie odejmujcie dobie od tego, co już uzbieraliście) – jest to praktyczne wykorzystanie mechanizmu motywacji pozytywnej . Celujcie, by w danym miesiącu mieć skuteczność na poziomie nie mniejszym niż 75% (23 dni), ale też nie większym niż 90% (27 dni). Trzymanie się tych granic (75-90%) jest cholernie ważne! Jeśli będzie za mało (np. 50%), to wyzwanie nie zaskoczy i nic nie zadziała. Jeśli będzie za dużo (np. 95%) to za bardzo się obciążycie i nie będziecie generować nadwyżek energii, które cholernie się wam przydadzą w momentach kryzysu. No i najważniejsze – postawcie sobie jakiś cel, na który będziecie zbierać te pieniądze, żeby mieć jeszcze mocniejszą motywację (np. wyjazd na weekend albo nowe łyżworolki).

    Ja opracowałem coś, co nazwałem „Strategią 3 Nawyków” (S3N). Polega ona na tym, że przez trzy miesiące dokładacie sobie po jednym nawyku, a potem przez kolejne 3 utrwalacie to, co wam się udało zdobyć. Czyli jeśli w styczniu zaczynacie nawyk A, to w lutym nadal kontynuujecie nawyk A, ale dokładacie do tego nawyk B... żeby w marcu kontynuować nawyk A, B i dorzucić C. Następnie przez kwiecień, maj i czerwiec utrwalacie efekty, a w lipcu nadal kontynuujecie A, B, C, ale dodatkowo dajecie D itd.

    Podstawowym narzędziem, które pomaga mi to wszystko ogarniać jest... Excel. Mam tam tabelki, które liczą mi zaliczone dni, sumują zebrany hajs (który ma się zgadzać ;P), pokazują na bieżąco ile % danego nawyku mam zaliczone na dany miesiąc itd. Zrobienie czegoś takiego nie należy do trudnych wyzwań, a jeśli mielibyście z tym problemy, no to właśnie zyskaliście dla siebie nowe wyzwanie (trening umysłu ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). Świnkę-skarbonkę dostałem od różowego na urodziny ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI + CO DALEJ?
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie

    Następne wpisy zostaną poświęcone koncepcji „4 elementów”, a dokładniej – 3 elementom. Będziemy szukać swojego typu budowy ciała, temperamentu, umysłu, odpowiedniego sportu, sztuki i nauki itd. To wszystko będzie podstawą do tego, by móc rozmawiać o naszych talentach, mocnych stronach itd. (zgodnie z zapowiedzią).

    MATERIAŁY
    Więcej (ale nadal mało) o drodze ewolucji 4 elementów poczytacie sobie m.in. w książce „Jak rozpoznać kłamcę” (G. Hartley, M. Karinch), a trochę bardziej rozwojowo w książce „7 nawyków skutecznego działania” oraz „8. nawyk” (S. R. Covey), gdyż są one tam w miarę dobrze omówione. Niestety według mnie Covey nie wycisnął z tego konceptu wszystkiego (a dało się więcej). Zrobiłem to ja ;D! Wszystko, co tutaj pisałem jest przeze mnie baaardzo rozwinięte w (darmowym – żeby nie było) audiobooku mojego autorstwa. Namiary i większą notkę na ten temat macie standardowo pod tagiem #ponadprzecietni .

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @moon_bluebird , a jeśli chcecie dołączyć do spamlisty, napiszcie o tym w komentarzu ;)

    PYTANIE NA ZAKOŃCZENIE

    pokaż spoiler Co >dziś< zamierzasz zrobić, żeby ruszyć swoje życie do przodu?


    #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty #psychologia
    pokaż całość

    źródło: 4_elementy.png

    •  

      @olesh: Jest w tym dużo racji, co piszesz! Ogólnie "7 nawyków" to taka trochę skarbnica ziarenek, z których - gdy dobrze o nie dbać - wyrastają naprawdę fantastyczne wnioski.

    •  

      @thus: Dzięki wielkie! Przeczytałem... Po wielu przemyśleniach na temat tego dlaczego moje życie jest takie jakie jest doszedłem do podobnych wniosków o których przeczytałem w twoim tekście. Bardzo chętnie dołączę do twojej spamlisty ( ͡º ͜ʖ͡º) Chcę zmienić swoje nawyki i zacząć optymalnie korzystać z danego mi czasu. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

      +: thus
    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Skup się na sobie - to chyba najlepsza rada, jaką mogę wam dać, drogie Mirki. I dziś będzie właśnie o tym, czyli o tym dlaczego i jak się skupić na sobie... Niestety będzie #scianatekstu , ale dlatego, że dziś są cholernie ważne rzeczy.

    DLACZEGO WARTO SKUPIĆ SIĘ NA SOBIE?
    Z tego względu, że żyjemy najpierw dla siebie. Nie żyjemy przede wszystkim dla siebie, bo dla innych ludzi też przecież żyjemy, ale najpierw żyjemy dla siebie. Nasze życie jest nasze, jest dla nas i jest naszym skarbem. Nasze problemy z #przegryw są często spowodowane faktem, że żyjemy dla kogoś:
    - różowego/niebieskiego,
    - szefa,
    - nauczyciela/wykładowcy,
    - przyjaciół,
    - itd.

    A to przecież my otwieramy nasze oczy, żeby widzieć świat z naszej perspektywy. To nam jest źle, jak nam coś nie wyjdzie i to my z tego faktu cierpimy. Co więcej - pogłębiamy ten problem m.in. poprzez rozkminianie o różowych paskach! Tak jest! Zwróćcie uwagę na te wszystkie motywy w stylu "jak poderwać dziewczynę?", "PUA", "jak być samcem alfa?", itd. Przecież to jest jedno wielkie pytanie "Co powinienem zrobić, żeby spodobać się dziewczynom?"! A czy takie pytanie nie stanowi esencji robienia czegoś dla kogoś? Zachowywania się w określony sposób, żeby ktoś nas polubił, zaakceptował, przespał się z nami, albo nas podziwiał?

    Jeżeli podporządkujemy całe swoje życie, żeby być jak "ktoś", po to, żeby być akceptowanym, to będziemy tylko spełniać schemat społeczny (pracować w pracy, której nie lubimy, by kupować rzeczy, których nie potrzebujemy, aby zaimponować ludziom, których nie lubimy). Założymy na siebie maskę "super samca alfa", którym w rzeczywistości nie jesteśmy, a jednocześnie zaczniemy do tej maski wciąż dokładać nowe kłamstwa (bo inaczej tego nazwać nie można). Finalnie - ciężar tej wykreowanej postaci nas przygniecie. I NAWET JEŚLI dzięki takiemu zachowaniu złowicie jakiegoś różowego, to ona będzie chciała być z tym kolesiem, który jest sztucznym tworem. Jak długo będziecie w stanie udawać kogoś kim nie jesteście? Jak długo będziecie woleli okłamywać cały świat? Czy to nie byłoby więzienie dla waszego prawdziwego "być sobą"?

    Jeśli chcemy wyjść z przegrywu, to nie możemy grać POD publikę (a więc dostosowywać się do tego, czego oczekują m.in. kobiety), ale grać DLA publiki (a więc dostosować kobiety, do tego kim my jesteśmy).

    Warto skupić się na sobie, bo to najlepsza rzecz jaką możecie zrobić dla siebie, a w konsekwencji - dla innych ludzi oraz całego świata. Dlaczego?

    JAK TO DZIAŁA, CZYLI METAFORA SZKLANKI
    Jak czasami chcę komuś wytłumaczyć dlaczego warto skupić się na sobie, używam tej właśnie metafory. Wyobraźcie sobie szklankę. Zwykłą, standardową szklankę (może być taka z duralexu, bo pewnie wszyscy je mamy w domu ( ͡º ͜ʖ͡º) ). Wyobraźcie sobie teraz, że do tej szklanki ciurkiem leci woda... a czasami wręcz tylko kapie. Co więcej! Gdy szklanka zapełni się mniej więcej w 1/4 lub 1/3 wodą, nagle ktoś zaczyna nią trząść i większość uzbieranej zawartości wylewa się bezpowrotnie. W dodatku koło nas jest jeszcze więcej innych szklanek i każda chce wody, której źródeł jest niewiele).

    Ta szklanka to wy, a ta woda, to wasza energia.

    Niestety - większość z nas to nawet nie takie szklanki. Zazwyczaj jesteśmy plastikowymi kubeczkami, które mają podziurawione dno. I tak sobie egzystujemy, czekając, aż coś nam skapnie do środka, a gdy pojawiają się problemy (ktoś trzęsie szklanką) momentalnie tracimy energię i ochotę na wszystko. Nigdy nie udaje nam się zebrać tyle energii, żeby siebie naprawić, a wszyscy ludzie dookoła nieustannie czegoś od nas chcą.

    Większość tych domorosłych coachów mówi, że "powinniście zachowywać się tak a siak", "myśleć tak i tak", "być takim a siakim", "prawdziwy facet to", "prawdziwy facet tamto". Słowem - wszyscy wam mówią, że powinniście być inną szklanką, niż jesteście. Mówią, że powinniście być "tytanowi", "mieć większą pojemność", "bardziej wyrazisty kolor", "być lepiej zbudowaną szklanką", itd. I wszystko fajnie, bo możecie tacy być, ale nikt wam nie mówi JAK to osiągnąć i skąd w ogóle na to wszystko wziąć siły!

    A cały sekret nie tkwi w tym, aby załatać swoje dziurki (rozwiązać jakieś problemy ze sobą w stylu "być bardziej pewnym siebie"), a więc nie skupiać się na tym, aby tracić jak najmniej energii... ALE NA TYM, ABY ZYSKAĆ JEJ JAK NAJWIĘCEJ, A WIĘC NA TYM, ABY TEN "KUREK Z WODĄ" ODKRĘCIĆ NA MAKSA!!!

    No bo pomyślcie, która szklanka o pojemności 250ml napełniłaby się wcześniej:
    - ta, której wlewa się dziennie 10ml, z których traci 1ml,
    - czy tak, której dziennie wlewa się 10 litrów(!), a z każdych 10ml traci 6ml?

    Pierwszy przypadek to osoby, które są dobrze zorganizowane, ułożone, nie mają wielu wad i ogólnie są ok... ale nie robią tego, co kochają i dlatego mają z życia mało. Drugie osoby to te, które mają dużo więcej wad niż te pierwsze, ale żyją pełnią życia i dlatego im się "przelewa"!

    Cała magia polega na tym, żeby przestać na siłę naprawiać swoje słabe strony. Nie chodzi o to, żeby zminimalizować swoje wady (motywacja OD), ale zmaksymalizować swoje mocne strony (motywacja DO)!!!

    Jeśli skupicie się na tym, aby odkręcić wasz kurek "na maksa", to popłynie na was rześki i świeży strumień energii. I - za przeproszeniem - chuj z tym, że część tej energii przez was przeleci i ją utracicie, skoro będzie jej jeszcze więcej, bo zamiast "kapiących kropelek" będziecie mieli "wodospad"? Będziecie mogli z tą energią robić co wam się żywnie podoba, bo kto bogatemu zabroni ( ͡° ͜ʖ ͡°) ? I nagle znajdą się siły, żeby załatać swoje dziurki, a potem wzmocnić się i z plastikowego kubeczka stać się szklanką... a ze szklanki metalowym kubkiem, a potem jakimś wielkim tytanowym kotłem ;D!

    Teraz możecie na #przegryw spojrzeć z mojego punktu widzenia - np. brak pewności siebie to nie jest przyczyna, brak pewności siebie to efekt! Efekt złego lokowania swojej energii i skupiania się na wydawaniu jej na innych ludzi. Przestańcie to robić i skupcie się na sobie!!! Bo jeśli to zrobicie, to pojawią się fantastyczne konsekwencje!!! Jakie? Awansujecie z plastikowego kubeczka do takiego kubka, jakim zawsze marzyliście żeby być. I będziecie w pełni usatysfakcjonowani swoim życiem! Ale, ale!!! Przecież woda wciąż płynie gęstym strumieniem!!! A skoro wy zaspokoiliście już swoje potrzeby, to czemu nie pomóc by innym?! Chwilę później inne kubeczki - te normalne ale też i te słabsze - zlecą się do was, żeby czerpać od was energię. Pomożecie im "ogarnąć siebie" oraz znaleźć swoje źródło energii i zaraz zacznie się wszystkim dookoła przelewać! Możecie wtedy się razem zorganizować i wstawić siebie w jakiś wielki gar albo miskę (stworzyć grupę osób) i działać jeszcze lepiej:
    - każdej z osób w grupie będzie się przelewało,
    - nadmiar trafi do tej miski,
    - miska obrodzi w ogromne ilości wody i zacznie dzielić się nią z innymi!

    Tak np. było ze mną. Niegdyś #stuleja i #przegryw, problemy z dziewczynami, nadwagą, wycofany ze świata, pozbawiony własnej świadomości, po kilku większych ciosach od życia, borykający się z problemem "co ze sobą zrobić w życiu?". Finalnie jednak odnalazłem swoje mocne strony, zainwestowałem w nie i dziś:
    - jestem liderem świetnej inicjatywy i forum (już ponad 400 userów),
    - jestem liderem organizacji studenckiej,
    - wymyśliłem własny system zarządzania organizacją zbudowany w oparciu o grywalizację,
    - mam świetną dziewczynę,
    - jestem bordo ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°),
    - mimo nadwagi już nie boję się pokazać mordy i znaleźć mnie można m.in. na yt,
    - wiem doskonale, że jak już założę swoją firmę, to sobie poradzę,
    - zarabiam na razie średnio, ale jest w tym przyszłość, a klienci bardzo mnie lubią i cenią moje usługi,
    można wymieniać dalej, ale wszystko sprowadza się do tej prostej sentencji: Wiem kim jestem, wiem czego chcę i wiem jak to osiągnąć, by być szczęśliwym i uszczęśliwić też moim szczęściem innych,
    - a wczoraj się dowiedziałem, że dostałem się na studia doktoranckie!

    Dokładnie tak - dopiero jak skupiłem się na swojej szklaneczce, życie nabrało większego tempa. Co więcej - zrozumiałem co to znaczy tworzyć wartościowe stosunki międzyludzkie dopiero jak mojej szklaneczce zaczęło się przelewać... a to sprawiło, że poprawiłem swoje relacje z najbliższą rodziną, kobietami (a później z klientami).

    "Myśl najpierw o sobie" to paradoksalnie najlepszy sposób w jaki możecie pomóc innym ludziom!

    ZDROWE I CHORE SAMOLUBSTWO
    Tu pojawia się pytanie: "Czy skupienie się na sobie nie jest samolubne?" I tak i nie - zależy czy robimy coś tylko dla siebie czy robimy coś najpierw dla siebie, bo taka jest różnica między chorym i zdrowym samolubstwem. Chore samolubstwo to myślenie TYLKO o sobie... zdrowe samolubstwo to myślenie NAJPIERW o sobie.

    Chorego samoluba nigdy nie zaspokoisz, zawsze będzie mu mało (nie ważne ile dasz). Przykład z życia - ludzie na socjalu, muzułmanie, itd. Możecie w nich wlać fortunę, a ciągle będzie mało. Mało, mało, mało. Takim przykładem może być też szef, który jest chorym samolubem. Ma pracowników, którzy zarabiają i dzięki temu stawia sobie dom, kupuje auto. Później kupuje większy dom i więcej aut, a potem kilka domów w różnych lokacjach, więcej aut i... i nigdy nie będzie mało. Chłopaki, znacie takich pracodawców, nie? Krejzole pozytywnie pierdolnięci, że pracownicy się pytają "dlaczego wypłaty się spóźniają?", a oni odpowiadają, że "firma niewypłacalna", ale pięć domów, 10 samochodów, wakacje na Majorce.

    Pozytywny, zdrowy samolub, to osoba, która zna swoje granice. Ma swoje cele, wie co chce osiągnąć i czuje się usatysfakcjonowana faktem, że uda jej/jemu się to zrealizować. Możecie np. marzyć o domku jednorodzinnym i jakiejś fajnej Audioli - co w tym złego? Możecie skupić całe swoje siły, bo zaspokoić swoje pragnienie - też spoko. A potem, gdy wam się uda, możecie zacząć dzielić się pieniędzmi np. poprzez założenie jakiejś nowej firmy, albo wsparcie innych organizacji. Szef, który jest zdrowym samolubem, najpierw pomyśli o potrzebach firmy (i swoich), ale kiedy tylko będzie na tyle dużo pieniędzy, że zaspokoją te potrzeby, bardzo szybko skupi się na swoich pracownikach.

    Jak sami widzicie - bycie samolubem nie jest złe! To pomaga wam napełnić waszą szklankę, a później możecie dzielić się sobą z innymi. Będzie to wtedy naturalne, szczere i naprawdę efektywne i miłe :).

    CO WARTO ZAPAMIĘTAĆ?

    pokaż spoiler Skup się na sobie.


    CO TO ZNACZY SKUPIĆ SIĘ NA SOBIE (CZYLI JAK TO ZROBIĆ)?
    1. Brać pod uwagę NAJPIERW swoje potrzeby.
    2. Poznać siebie (swój typ osobowości, talenty, marzenia z głębi serca, itd.).
    3. Rozwijać swoje mocne strony (poprzez kursy, samokształcenie, itd.).
    4. Zerwać kontakty z ludźmi, którzy są toksyczni.
    5. Nawiązać kontakty z wartościowymi ludźmi/organizacjami o podobnych do naszych zainteresowaniach.
    6. Dowiedzieć się czego chcemy w życiu, a następnie realizować tylko te plany, które MY uznajemy za słuszne.
    7. Nauczyć się słuchać siebie i siebie się słuchać (a zdanie innych traktować jako dodatkowe informacje, a nie wyrocznię).

    Wszystkie punkty są ( ͡º ͜ʖ͡º)

    WYZWANIE DLA WYKOPKÓW
    Jest już prawie październik! Piękny miesiąc, żeby zacząć wszystko od nowa. Daję wam na ten tydzień wyzwanie - zróbcie coś, co was zainspiruje, pobudzi. To może być wyjście do ludzi, ale może to być też zwykłe wyjście samemu (np. na spacer). Zróbcie coś nowego, albo coś, czego nie robiliście bardzo dawno (np. od czasów nastolatka). Zróbcie to nie dla kogoś, ale zróbcie to po prostu dla siebie.

    MAŁE PODSUMOWANKO + CO DALEJ?
    Zacząłem tu pisać od poruszenia tematów związanych z motywacją, a oto linki do wszystkich moich wpisów poświęconej tematyce wychodzenia z przegrywu na mirko:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. 7. Dzisiejszy wpis, czyli...

    Czyli dziś napisałem wam o tym co to znaczy skupić się na sobie i dlaczego warto to zrobić, gdyż następne wpisy będą poświęcone takim zagadnieniom jak typologia osobowości, talent, podejmowanie działań w rzeczywistości, mocne strony, itd. Mówiąc wprost - następnych klika wpisów to #koncentracjanasobiemotzno ;)!

    MATERIAŁY
    Tutaj materiałów dużo nie ma, bo i merytorycznej wiedzy nie było za wiele. Standardowo będę wam pchał książkę "7 nawyków skutecznego działania" (ale pod warunkiem, że macie powyżej 21 lat, bo inaczej możecie nie poczuć jej wartości) oraz "Dzikie serce" :). Ostatnio zainspirowałem się też polecaniem literatury i zrobiliśmy o tym filmik, który wpadł na yt, a który możecie oglądać pod tagiem #ponadprzecietni (zgodnie z obietnicą - nie robię syfu na innych tagach, więc jak chcecie od czasu obejrzeć jakiś filmik od nas, który polecamy to wpadajcie tam właśnie, bo 2-3 razy w tygodniu coś wrzucam). A na sam koniec podzielę się z wami melodią, która mi chodzi po głowie cały dzień ;D! Sierra Leone - https://youtu.be/T3yPyc5ZdNs ! MIŁEGO WEEKENDU, MIRECZKI!!!

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa , a jeśli ktoś z was chce dołączyć do spamlisty, dawajcie znać w komentarzach ;).

    PYTANIE NA ZAKOŃCZENIE

    pokaż spoiler Jak wyobrażasz sobie idealnego siebie, czyli jakim kubkiem chcesz być ( ?° ?? ?°) ?


    #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty #samiecalfacontent
    pokaż całość

    źródło: 006 woda.png

    +: CoJaToNieTY, W..........a +451 innych
  •  

    Zapraszamy na 3min i 15s z naszym filmikiem ;) (dobra miniatura zawsze spoko (✌ ゚ ∀ ゚)☞ ). Ostatni mój wpis na tagu dotyczącym wychodzenia z przegrywu zainspirował mnie do tego, żeby rzucić trochę dobrą literaturą (z której znalezieniem ludzie mają problemy). Dlatego ten epizod pokaże wam co czytać, jeśli chodzi o rozwój osobisty (w przyszłości będzie też o relacjach, zarządzaniu, itd.).
    #ponadprzecietni
    pokaż całość

    +: l...........e, Belsen +4 innych
  •  

    Zanim wrzucę kolejną ścianę tekstu o wychodzeniu z przegrywu, to macie tutaj nasz najnowszy filmik pt. Gdzie poznawać fajnych ludzi? ( ͡° ͜ʖ ͡°) . Jutro wrzucę pewnie coś na wyjście z przegrywu, ale póki co jestem chory, więc możecie dać plusa na zachętę i na zdrowie ;). Miłego seansu: Gdzie poznawać fajnych ludzi
    #ponadprzecietni
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj jest o motywacji zewnętrznej i wewnętrznej (trochę #scianatekstu jak ostatnio, ale są ważne rzeczy), a więc doprecyzujemy to, czego w ogóle oczekujemy od życia (i dokąd z tym życiem będziemy zamierzali). Motywacja zewnętrzna związana jest z realizacją działań, które wymagane są od nas przez innych (robimy coś dla innych). Motywacja wewnętrzna z kolei to siła do podejmowania działań, które związane są z naszym rozwojem, naszymi pasjami i hobby (robimy coś dla siebie). Przykłady obu motywacji:

    MOTYWACJA ZEWNĘTRZNA
    Robimy coś dlatego, że tak każe nauczyciel, wykładowca, szef, mąż lub żona. Robimy coś dlatego, że jesteśmy z kimś umówieni na określoną godzinę i inni na nas czekają. Robimy coś dlatego, że każą nam to robić różne instytucje. Mówiąc wprost - poświęcamy się dla kogoś (zazwyczaj bez wzajemności ( ͡° ʖ̯ ͡°) ).

    MOTYWACJA WEWNĘTRZNA
    Robimy coś dla siebie. Po prostu. Bo sprawia nam to radość, bo chcemy wypocząć, bo to pozwala nam "ładować akumulatory" ( ͡° ͜ʖ ͡°) , bo szukamy siebie, bo rozwijamy siebie, bo widzimy w tym sens.

    MOTYWACJA ZEWNĘTRZNA vs MOTYWACJA WEWNĘTRZNA
    Gdy robimy coś dla siebie, odczuwamy radość, satysfakcję i zadowolenie. Może nam się też zdarzać wpadać w tak zwany flow czyli przepływ , a więc stan "między satysfakcją a euforią, wywołany całkowitym oddaniem się jakiejś czynności" ("odpływamy" podczas robienia tej czynności). Niestety... w naszym życiu tak często jesteśmy motywowani zewnętrznie, że gdy robimy coś tylko dla siebie, możemy odczuwać stres i poczucie winy - "O kurde. Ja tu sobie słucham muzyki, a powinienem robić coś ważnego". Jednak zazwyczaj to "coś ważnego", to sprawy, które musimy załatwić dla kogoś. Tak jesteśmy tresowani - żeby siebie zawsze stawiać na drugim miejscu, podczas, gdy #wychodzimyzprzegrywu polega właśnie na tym, aby najpierw skupić się na sobie (w dalszych wpisach wyjaśnię dlaczego)!

    KIEDY WYGRASZ ŻYCIE, CZYLI JAK TO MA SIĘ DO NAS?
    Dla mnie człowiekiem sukcesu nie są te osoby, które wzorowo spełniają standardy "człowieka sukcesu", ale te, które:
    - robią to, co kochają robić,
    - znają i rozumieją siebie (swoje mocne strony, talenty, typ osobowości) i z tego względu wiedzą co mogą (a czego nie),
    - zarabiają na tym pieniądze,
    - realizują się tak, jak one uważają, że powinny się realizować (dla jednych będzie to praca na etacie, a dla innych prowadzenie firmy), a nie tak jak "każe" im system (np. deprecjonowanie pracy na etacie i gloryfikowanie przedsiębiorców).

    Nie każdy musi być świetnie wyglądającym przedsiębiorcą, który dużo zarabia, ma świetne umiejętności sprzedażowe, umie obchodzić się z ludźmi i rewelacyjnie przemawia publicznie. Ktoś może wcale nie lubić ludzi, ale np. być świetnym programistą (zarabiającym 15k ( ͡º ͜ʖ͡º) ), który pracuje na etacie i bardziej niż drogie samochody ceni sobie ciepło rodziny... które to faktory dają mu prawdziwe szczęście. I co? Ta osoba ma być gorsza, bo jest mniej widoczna na scenie życia publicznego? Dla takiego informatyka prowadzenie życia jak wspomniany przedsiębiorca, okaże się koszmarem... a dla tego przedsiębiorcy praca w takich ramach jak robi to ów informatyk może być najgorszym rodzajem kary. Trzeba umieć odnaleźć siebie, bo jak powiedział to George Bernard Shaw: "Sukces odniesiesz tylko wtedy, gdy sam poszukasz okoliczności, jakie ci odpowiadają. Jeśli nie zdołasz ich znaleźć - stwórz je sobie."

    CO WARTO ZAPAMIĘTAĆ?
    To, żeby skupić się na sobie! Brzmi to samolubnie, ale w kolejnym wpisie (podsumowującym tą część), wytłumaczę wam dlaczego jest to jedna z możliwych dobrych dróg.

    GDZIE JA MOGĘ ZMIERZAĆ?
    Dużo osób pisało, że ma problemy z określeniem tego, co w ogóle chcieliby ze sobą zrobić. Wielu z was pisało, że nie zna odpowiedzi na pytania w stylu "z czego jesteś w życiu dimny/a?" albo "co lubisz robić w życiu?". Jesteśmy w stanie to zmienić i dlatego dziś zadam wam kilka ważnych pytań, oto pierwsze z nich: **Gdybyś miał nieskończone ilości pieniędzy przez jeden miesiąc, co byś z nimi zrobił/a?".

    Mhm. Dokładnie tak.

    Przez miesiąc macie dostęp do nieograniczonej ilości pieniędzy (pomijam aspekty związane z inflacją, którą moglibyście wywołać, itd. - skupmy się po prostu na czystej zabawie z wyobraźnią). Co zrobilibyście z taką ilością pieniędzy? Kupilibyście sobie super-wymarzone auto? Ok, macie je. Dom z marzeń? Też go macie. Kilka domów i auto - spoko. WSZYSTKIE auta i domy z marzeń? Macie je. Ciuchy? Jachty? Ekskluzywne dziwki? Macie wszystko! Udało wam się to kupić w ciągu pierwszego tygodnia. Co dalej?... Co... dalej?

    // to jest ten moment, aby odejść od komputera i znaleźć odpowiedź na to pytanie, więc dajcie sobie czas... ten wpis na mirko już wam nie ucieknie, więc spokojna głowa (ʘ‿ʘ) //

    Widzicie - większości z nas wpycha się do głowy, że najważniejsze to "mieć", podczas, gdy w życiu nie tylko o to chodzi. "Mieć" to tylko wstęp do zabawy, a liczy się co innego!

    WYZWANIE DLA WYKOPKÓW
    Chciałbym, żebyśmy pomogli sobie nawzajem i zainspirowali siebie odpowiedzią na powyższe pytanie ("Co bym zrobił, gdybym przez miesiąc miał/a nieograniczoną ilość pieniędzy?"). Jako, że jestem OP, to dostarczę pierwszy ( ͡º ͜ʖ͡º) . Gdybym miał nieskończoną ilość gotówki to... podróżowałbym. No i właśnie - czy naprawdę potrzeba do tego ogromnej ilości pieniędzy? A może ja sam mam w głowie blokadę i posiadanie ogromnej kasy jest tylko wymówką, żeby nie podróżować? Wymówką, która ma maskować strach przed podjęciem próby wyjścia dalej niż poza swoją piwnicę?

    A co wy byście zrobili? Bo odpowiedź na to pytanie to właśnie wasze marzenia z głębi serca i nie wolno się ich wstydzić!!! Co więcej - trzeba je kultywować!!! Dlatego proponuję podzielić się odpowiedziami w komentarzach :)!

    TROCHĘ WIĘCEJ MATERIAŁÓW (I PYTAŃ)
    Standardowo i zgodnie z obietnicą materiały ode mnie będę wrzucał pod tagiem #ponadprzecietni , żeby nie robić tu syfu. Dziś znajdziecie tam linki do ogromnej ilości pytań, które pomogą wam się doprecyzować (i jeśli kupiliście w zeszłym tygodniu swoje zeszyty, to teraz będziecie mieli czym je wypełniać) :) - tutaj link. Oprócz tego trochę materiałów audio + pewnie jakieś filmiki od nas. Za to przy tej okazji bardzo chciałbym wszystkim wykopkom polecić książkę "7 nawyków skutecznego działania" (S. R. Covey). Nie żadne tam #patologiarozwojuosobistego a'la "coching coachingu", ale naprawdę solidnie opracowana lektura, która wywarła ogromny wpływ na rzesze ludzi, firm i organizacji (w moim życiu była przełomem w kwestii wychodzenia z przegrywu). Dodatkowo, jeśli chcecie poczytać o szczęściu, mam dla was 2 inne książki:
    - Przepływ, Mihály Csíkszentmihály,
    - Prawdziwe szczęście, Martin Seligman.

    MIŁA NIESPODZIANKA
    Tak się wkręciłem, żeby dla was (i trochę dla siebie :P) pisać, że głowa mała. Raz, że intymna atmosfera, dwa, że jestem szybko motywowany ilością wpisów (więc mam chęci na dalsze pisanie), a trzy, że wpisy wpadają do tych, którzy naprawdę chcą to czytać (i do tej pory nie było linczu, więc #wygryw ;D ). Doszedłem więc do wniosku, że w momencie, w którym ten tag przekroczy ilość 1000 subskrybentów, wrzucę tu dla was ode mnie małą niespodziankę (za darmoszkę :) ). W ten sposób i ja mam motywację i wierzę w to, że niektórzy też będą mieli jej trochę więcej (by tu przebywać i namawiać na to innych Murków i Murabelki ;D ).

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 - bo chcieliście być informowani o tych wpisach. Jeśli ktoś z was chce dołączyć do spamlisty, to piszcie ;).

    SIŁA MOTYWACJI
    Na koniec zostawię was ze świetną metaforą i kolejnym, ważnym pytaniem. Czym jest siła motywacji? Otóż jeśli na wadze szalkowej (jak na tej z obrazka) położylibyście na jednej szali wysiłek, który musielibyście włożyć w daną czynność (koszty), a na drugim byłyby wasze profity z faktu, że dana czynność zostanie zrealizowana (zyski), to siła motywacji (lub demotywacji) to różnica w wychyleniu szal. Np. "Jeśli podskoczysz do góry dam ci 100zł" - koszta są małe, bo wystarczy podskoczyć do góry, a zysk z tego niemały, bo 100zł za taki banał to dobre cebuladeals. I dlatego na sam koniec zostawiam was z pytaniem, które mam nadzieję, da wam wiele do myślenia:

    pokaż spoiler Ile ważą twoje marzenia?


    #wychodzimyzprzegrywu #motywacja #milionowamotywacja #psychologia #rozwojosobisty
    pokaż całość

    źródło: waga.png

    +: 2906518, a........1 +56 innych
  •  

    Tutaj macie nasz materiał na temat tego po co w ogóle wypisywać się z pomysłów na siebie do zeszytu (w nawiązaniu do tego i tego wpisu). Miłego seansu - klik

    PS

    pokaż spoiler Swoją drogą epizod kręciliśmy w #fablab w Łodzi, więc od razu mówię, żebyście zainteresowali się czymś takim jak właśnie owe FabLaby ;)

    #ponadprzecietni
    pokaż całość

    +: minusuj, D.......o +5 innych
  •  

    Dziś kontynuujemy temat motywacji (będzie #scianatekstu ), ale tym razem skupimy się na motywacji OD oraz motywacji DO. Jaka jest różnica? Motywacja OD to ucieczka OD czegoś (np. od bycia biednym), a motywacja DO to dążenie DO czegoś (np. do bycia sportowcem). Niestety u nas w Polsce kultywuje się motywację OD, czyli jeśli jesteśmy w miarę zdrowi, zarabiamy 1500zł i mamy mieszkanie w kredycie, to ma to być powód do dumy - w końcu uciekliśmy od bycia totalnym zerem.

    MOTYWACJA OD
    Jest rodzajem motywacji zapobiegliwej - skupia się wokół danego tematu i jest "na nie" (zakłada również, że dany temat musimy znać), np. nie chcemy, żeby w Polsce rządziło PO ( ͡° ͜ʖ ͡°). Ten rodzaj motywacji to kultywowanie naszej strefy komfortu, bo łatwiej powiedzieć, że jest źle i że nie powinno tak być (uciekamy od znanego tematu)... niż zacząć działać w określonym kierunku. Rewelacyjny przykład motywacji OD to wynik Kukiza w wyborach prezydenckich - oprócz JOWów nie miał konkretnego programu, był po prostu na "nie" w stosunku do systemu). Kolejny przykład to nasi rodzice/opiekunowie/nauczyciele, którzy ciągle nas strofowali mówiąc "nie rób tego", "nie rób tamtego", "tak też nie wolno", "nie zachowuj się tak", "młodemu człowiekowi tak nie przystoi", itd.

    MOTYWACJA DO
    Znacznie trudniejszy do praktykowania rodzaj motywacji, albowiem jest ściśle związany z dążeniem do określonych celów, a więc z podejmowaniem inicjatyw. Tutaj "nie ma, że boli" - coś ci nie pasuje, to zapierdzielasz, żeby to zmienić! Inna sprawa, że większość kwestii związanych z motywacją DO leży poza naszą strefą komfortu, więc jest to dla nas dodatkowe obciążenie emocjonalne. Motywacja DO to podążenie DO określonego stanu rzeczy, celu, rodzaju zachowania. Pomyślcie teraz ile razy w życiu byliście od rodziców/opiekunów/nauczycieli strofowani hasłami motywacji OD (np. "nie zachowuj się tak"), a ile osób z wami porozmawiało i wskazało możliwe dla was kierunki rozwoju, pokazując działanie motywacji DO?

    MOTYWACJA OD vs MOTYWACJA DO
    Najprościej obie motywacje zobrazować łatwą metaforą. Wyobraźcie sobie wahadło, które wskazuje wartości od -10 przez 0 do +10 (jak na załączonej grafice ( ͡º ͜ʖ͡º) ). Przedział -10 do 0 to właśnie motywacja OD, a przedział 0 do +10 to motywacja DO. Popatrzmy na przykłady:
    - motywacja OD to "nie chcę być gruby" (co wcale nie zakłada, że będziemy super zbudowani - to oznacza, że możemy być po prostu normalni) vs motywacja DO "chcę być zdrowy, świetnie wyglądać i czuć się dobrze w swoim ciele"),
    - motywacja OD to "nie chce być biedny" (co wcale nie zakłada, że będziemy super bogaci - to oznacza, że możemy być po prostu normalni) vs motywacja DO "chcę zarabiać 10.000zł miesięcznie, mieć wymarzone auto i spłacone wszystkie kredyty ( ͡º ͜ʖ͡º) ",
    - motywacja OD to "nie chcę być przegrywem" (co wcale nie zakłada, że będziemy wygrywem - to oznacza, że możemy być po prostu normalną stuleją (✌ ゚ ∀ ゚)☞ ) vs motywacja DO... no właśnie... tu pojawia się pytanie do ciebie, drogi mirku-czytelniku:

    pokaż spoiler czym jest dla ciebie #wygryw ?... i pamiętaj, Mireczku (lub Mirabelko), żeby to naprawdę sprecyzować, bo jeśli nie wiesz dokąd zmierzasz, nigdzie nie dojdziesz ( ͡° ʖ̯ ͡°)


    JAK TO SIĘ MA DO NAS
    Widzicie... #przegryw to właśnie siedzenie w przedziale -10 do 0. To ciągłe użalanie się nad sobą, mówienie, że "to jest złe", "to się nie sprawdzi", "to nie dla mnie", itd. Wyjście z przegrywu, to skoncentrowanie się na na przedziale 0 do +10. Ja nie mówię, że to jest proste - mnie zajęło to kilka lat!!! ALE jest to możliwe. Nie dzieje się to z dnia na dzień, ale powoli. Najpierw jest -9, później -8, -7,..., i wreszcie wymarzone -1. Ważne jest też to, żeby dokładnie wiedzieć czym jest nasz wygryw, bo wtedy jak ustawimy cel na +10, to szybciej nam to pójdzie (zupełnie tak, jakbyśmy mieli wahadło na -10 zahaczone czubkiem o czubek 0 za pomocą gumy... albo jakby ta sama guma przechodząc przez 0 była zahaczona dalej finalnie na +10; w tym drugim przypadku będzie nas szybciej "ściągało" :) ).

    CO WARTO ZAPAMIĘTAĆ
    Przestańmy się koncentrować na tym kim mamy nie być, a skupmy się na tym czego tak NAPRAWDĘ chcemy od życia ( @sgluszczynski - chyba czas na nieśmiertelny filmik z "Chłopaki nie płaczą" ;D?). Nie jest to łatwe, bo nikt nas tego nie uczył i nikt nam na to nie poświęcał czasu (w ogóle żyjemy zazwyczaj dla kogoś - szefa, mamy, wykładowcy; tak się to w nas wrosło, że jak robimy coś dla siebie, np. gramy na gitarze, jeździmy na rolkach lub słuchamy muzyki, to mamy wyrzuty sumienia, że powinniśmy robić coś ważniejszego... CO ważniejszego? no bo co jest ważniejsze od nas samych?). I dlatego leci takie pytanie:

    PYTANIE DO MIRKÓW I MIRABELEK
    Kim chcesz być? Jak wyobrażasz sobie swoje wymarzone życie? Czym jest dla ciebie szczęście (twoje własne, a nie takie w ogóle)?

    WYZWANIE DLA WYKOPKÓW
    Doszedłem do wniosku, że takie "pisanie sobie" jest fajne, ale jak nie ma z tego konkretu to - moim zdaniem - jest to bez sensu. Dlatego naprzemiennie będę zarzucał trochę teorii praktycznej... a trochę z praktycznej praktyki ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) . Dzisiaj mam dla was WYZWANIE - chciałbym, abyście niczym pierwszoklasiści poszli do sklepu i kupili sobie zeszyt (najlepiej A4), w którym spiszecie wszystkie pomysły na siebie, jakie wam kiedykolwiek wpadły do głowy. To będzie taki nasz "Krok 1" :). Lecicie w tym zeszycie ze WSZYSTKIEGO, co wam kiedyś wykreowała łepetyna:
    - wszystkie pomysły na firmy i biznesy,
    - wszystkie pomysły na podróże,
    - wszystkie pomysły na #rozowypasek ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
    - itd.
    Ja sam nic wam na razie nie będę sugerował, bo to zostawimy na kolejny wpis (więc od razu odpowiadam na pytanie "a co jeśli nic nie jestem w stanie w tym zeszycie wpisać?" - kolejny wpis pomoże wam ten zeszyt zapełnić). Póki co - bierzcie w dłoń długopisy, aby przelać na papier wszystkie pomysły na siebie. Po prostu freestyle, bez planu, bez grupowania wszystkiego i układania "po kolei" - po prostu piszecie, co ślina na język przyniesie ;D!!! Liczę na bardziej aktywne wykopki, żeby w następnym wpisie po weekendzie zrobić burzę mózgów, aby się zainspirować nawzajem i m.in. pomóc tym, którzy mogą mieć problemy ze swoimi marzeniami ;).

    MATERIAŁY
    Ostatnio wrzuciłem na wykop swojego ebooka, za którego dostałem pochwały. Później powiedziałem o pewnym moim filmiku do poprzedniego wpisu. Za każdym razem pisałem, żebyście zgłaszali się na PW, bo nie chciałem robić burdelu i używać wykopu jako miejsca do spamowania swoimi pierdołami ;P. Mimo wszystko jest to dla mnie cholernie uciążliwe, bo po ebooka zgłosiło się kilkudziesięci Mirków (i nadal piszą), a po filmik kolejnych kilka(naście) osób. Dlatego umówmy się tak, że od dziś - jeśli będzie taka potrzeba - będę wrzucał jakieś nasze filmiki na #ponadprzecietni , ok? Książki i inne artykuły będą szły tutaj, normalnie we wpisie, ale "lansować się" będę gdzie indziej, żeby nie spamować. W ten sposób ja będę miał czyste sumienie, a wykopki święty spokój (bo kto będzie chciał sobie coś obejrzeć, to to zrobi, a kto nie, ten nie będzie miał śmietnika we wpisie). Umówmy się - wszyscy wiemy jakie na wykopie jest nastawienie do różnego rodzaju "kołczy" i innych Wawrzyniako-Grzesiako-Zbawicieli , więc się po prostu boję tu wrzucać cokolwiek (i prawilnie przyponę, że żyję głównie z nauczania angielskiego, nie jestem "kołczem", a wychodzeniem z przegrywu i działaniami w kierunku #wygryw się po prostu interesuję [głównie z punktu widzenia naukowego]).

    INFO
    W związku z tym, że część wykopków czyta serwis na telefonach, to zmniejszyłem ilość spoilerów w tekście :). Długość tekstu (którą teraz już widać) może przerażać, ale chyba wyjdzie to każdemu na korzyść.

    ***

    I to by było dziś na tyle! Kolejny raz odezwę się po weekendzie. Standardowo żebrzę o plusy oraz o konstruktywną krytykę względem tekstu (za długi/za krótki? konkretny/niekonkretny? ma sens/nie ma sensu? itd.). Ja już idę spać, bo 2:25 na zegarze, a ja siedzę przed kompem z otwartą zakładkami Mikrobloga i #prokuratorboners (chyba jednak trochę przegrywa nadal we mnie zostało :P ). Dlatego też przepraszam za wszelkie błędy - już nie ogarniam tej kuwety. Pozdro i powodzenia ;D!!!

    PS
    Weekend poświęćcie sobie. Chyba warto, c'nie ;D?!

    #wychodzimyzprzegrywu #motywacja #rozwojosobisty
    pokaż całość

    źródło: wahadlo.png

  •  

    Cześć Łodziaki! W związku z tym, że prowadzę organizację, która m.in. zajmuje się promocją Łodzi i fajnych wydarzeń, doszedłem do wniosku, że zacznę tu umieszczać ciekawe inicjatywy ;). Z tego względu zakładam nowy tag - #lodzwydarzenia i zapraszam was do pisania tam o ciekawych inicjatywach. Na sam początek idzie Łódzki Port Gier! Inicjatywa, która pozwoli nam zagrać w naprawdę mnóstwo fajnych i ciekawych gier planszowych, a wszystko to za darmo i miejscu dostępnym dla każdego, czyli w Łódzkim Domu Kultury. Trzeba jedynie wziąć ze sobą swój dowód osobisty i ewentualnie znajomych (a jeśli ich nie weźmiemy to i tak do gry kogoś znajdziemy, jeśli tylko popytamy). Tu macie trochę więcej info od źródła:
    • www: http://smerf.fero.pl/LPG/
    • fanpage: https://www.facebook.com/LodzkiPortGier
    • wydarzenie na FB dotyczące najbliższego wydarzenia: https://www.facebook.com/events/1633486796898334/
    Ja z planszówkami przygodę dopiero zaczynam, więc polecę to, co mi polecają: "Kolejka", "Wsiąść do Pociągu", "Agricola" i "Osadnicy z Katanu" :). To na dobry początek, do zobaczenia w najbliższą sobotę!
    #lodz #lodzwydarzenia #ponadprzecietni
    pokaż całość

    źródło: fbcdn-profile-a.akamaihd.net

    •  
      x.....n via Android

      +1

      @thus: od siebie dodam, że liczba gier jest ograniczona i jest spora rotacja, więc możemy nie dostać tej, którą sobie upatrzyliśmy.

      +: thus
    •  

      @xkorzen: Tak, to prawda. Stół jest zawsze zawalony grami (widziałem na fotach i raz na żywo ;P), ale trzeba się pilnować. Myślę, że na wstępie warto sobie zrobić rozeznanie w internetach w co można chcieć zagrać i się na to nastawić... a jak ktoś nam tą grę "zgarnie" na rozgrywkę, to można się z tymi osobami ustawić i sobie grę zarezerwować ;). Czy to brzmi rozsądnie? Nie wiem, bo byłem tylko jeden raz, więc lepiej jak się odezwą osoby, które są stałymi bywalcami ;) pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Cześć wam wszystkim (i cześć Łodziaki)! Wrzucamy kolejny epizodzik w sam raz na sesję, czyli "Jak się uczyć?". Tym razem jesteśmy na tle Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego (BUŁ) i opowiadamy wam o tym czym jest cykl Kolba i jak wykorzystać go z korzyścią dla siebie ;D! Link do filmu: https://youtu.be/0KtYuf8rWEQ

    pokaż spoiler Konstruktywna krytyka jak zawsze mile widziana w komentarzach tego wpisu (ewentualnie youtube) ;)!


    pokaż spoiler Swoją drogą BARDZO polecamy udać się z wizytą do BUŁ, bo jest tam od groma świetnej literatury!!!

    #ponadprzecietni #lodz #rozwojosobisty #edukacja #seriale #studbaza
    pokaż całość

    źródło: bul.png

  •  

    W tym filmiku Bartłomiej Luzak opowie wam o blaskach i cieniach bycia freelancerem ;-). Jak zacząć, jak trwać i jakie są z tego pieniądze zobaczycie pod tym linkiem - https://youtu.be/aGs1stwCBqE . Miłego oglądania ^_^
    #ponadprzecietni #lodz #politechnikalodzka #weeia #seriale #freelance #freelancer #rozwojosobisty pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów