•  

    Przyczyn sukcesu PiS jest bardzo wiele. Nie da się tego zredukować do prostego 500+, mariażu z Kościołem czy graniu na emocjach i mówieniu populistycznym głosem tego, co elektorat chce usłyszeć. Na sukces składa się wiele składowych, a złączenie tego wszystkiego w całość daje powalający efekt.
    Ostatnio pojawiło się kilka wpisów, które niektóre z tych tematów brały na tapetę i trochę je objaśniały, coś pojawiło się ode mnie, polecam też od serca kontent w tym temacie od @eoneon : jeden, dwa, trzy, cztery, pięć.

    W tym wpisie chciałbym zwrócić uwagę jednak na same fundamenty, a mianowicie na opakowanie, w jakim ten populizm jest przez PiS przesyłany. Proces ten bardzo zgrabnie opisuje nie kto inny, jak Sienkiewicz, w swojej książce pt. "Państwo teoretyczne". (od razu z tego miejsca gorąco polecam się zapoznać, jeśli kogoś interesuje analiza procesów społecznych i politycznych na naszym podwórku)

    W jaki sposób my Polacy mamy się nauczyć własnego państwa, wolności, jakie ono nam rzekomo gwarantuje, i reguł w nim panujących, jeśli od maleńskości podlegamy takiemu, a nie innemu procesowi edukacyjnemu? W jaki sposób szacunek do prawa, umów społecznych ma być naszym odruchem, jeśli wystarczy wsiąść do samochodu, by się przekonać, jak w Polsce traktowane jest prawo? I jak można mieć zaufanie do własnego państwa, które w końcu zostawia obywatela na pastwę widzimisię księdza proboszcza? Państwo buduje się w świadomości obywateli od dołu, nie od góry. A na dole ono się nie sprawdza. Wybrałem do analizy arbitralnie trzy przypadki, rzadko wiązane z codzienną polityką, ale podobnych sfer jest przecież więcej. Są jeszcze stosunki pracy, przyjmujące zdziczałe formy, bez reakcji i bez współczucia. A jeszcze jest urzędnicza pycha, której tak łatwo można doświadczyć w administracji zorientowanej na własne trwanie, a nie pomoc obywatelom. Jeszcze są niepełnosprawni, których problemy to wstyd dla nas wszystkich bez wyjątku. I wiele, wiele podobnych kwestii skutecznie zniechęcających do uczestnictwa obywatelskiego, uczących obywatela bierności lub zupełnego lekceważenia państwa. Na koniec ta niemoc się kumuluje i zwraca przeciw niemu. Wystarczy, by znalazł się ktoś, kto potrafi tę obojętność lub gniew wykorzystać. Tym razem jest to Jarosław Kaczyński. Za jakiś czas może być ktoś inny, ale zasada będzie podobna - w pustkę po państwie wchodzą populiści, łudząc naprawą życia zbiorowego, a w praktyce sięgając po władzę absolutną i czyniąc z państwa partyjną wydmuszkę.

    Kryzys zwany "kryzysem liberalizmu" to nie kwestia jakiejś ideologii, bo w świecie Zachodu nie było innej demokracji niż liberalna, to problem słabości państw, porzucenia przez nie powinności, które dawniej brały na siebie. [...] Ale ludzie pozbawieni obecności bezstronnych i opiekuńczych struktur nieuchronnie szukają czegoś, co da im poczucie sprawczości i bezpieczeństwa. W tym sensie wszystkie państwa Zachodu stają się coraz bardziej "teoretyczne".

    "Silne państwo" jako flagowe zawołanie PiS-u jest odpowiedzią na zauważalny przez dekady proces wycofywania się państwa z wielu obszarów. Za część tego zjawiska odpowiadają naturalne procesy demokratyzacji po komunizmie - władza lokalna dla samorządów, inny system gospodarczy, rewolucja technologiczna upraszczająca komunikację. Ale część tego procesu dla Polaków miała charakter "ucieczki" państwa. [...] Problemy komunikacji publicznej, likwidacja urzędów, poczty, posterunku policji - niosły za sobą poczucie opuszczenia. Niezależnie od tego, jak racjonalnie by uzasadnić te zmiany, niekiedy konieczne i naturalne, w krajobrazie Polski poza wielkimi miastami państwo - w oczach swoich obywateli - sukcesywnie się wycofywało. Równocześnie na szczeblu centralnym, "gdzieś w Warszawie", stawało się coraz bardziej niezrozumiałe i obce. Ale też coraz bardziej bezradne wobec rzeczywistości.

    "Silnie państwo" PiS-u ma jednak inny niż lokalny wymiar i to on decyduje o całości prawicowej strategii. To swoisty mechanizm, stworzenie wrażenia, że państwo działa zdecydowanie, mocno. W przemówieniach Kaczyńskiego, Szydło czy Morawieckiego ten manifest siły państwa często pobrzmiewa i zwykle jest połączony z krytyką poprzedników, którzy dopuścili się do jego słabości. W istocie za rządów Zjednoczonej Prawicy nie zaszły żadne zmiany powodujące wzrost wydajności państwa, poprawę jego funkcjonowania. Dwuletnie reformowanie sądów i prokuratury nie skutkuje większą wydajnością tych organów ani poczuciem bardziej sprawiedliwego wymiaru prawnego państwa. Procesy decyzyjne są tak samo kulawe jak wcześniej, co częściowo zostało opisane w tej książce. Administracja nie stała się bardziej widząca, a centrum decyzyjne sprawniejsze. Bo strategia PiS-u nie zakłada reformy państwa, tylko jego zastąpienie. Zamiast państwa z jego regułami i procedurami tworzony jest system partyjny zamieniający państwo we władzę jednej formacji. [...] Wywołuje to wrażenie sprawczości, ale nie powoduje, że Polacy żyją w lepszym państwie. [...] Sukcesy rządu są zanurzone w sosie propagandy sprawiającej wrażenie, że państwo uległo magicznej odmianie jako całość. Tymczasem zmiana zaszła we fragmentach, a istota niesprawnego państwa pozostała taka sama.

    Warto pamiętać o takich sprawach, bo ta "tęsknota za PRL" to nie jest żaden frazes, który ma PiS zdyskredytować, ale też "tęsknota" sama w sobie to za mało, żeby uczciwie przedstawić sprawę i zrozumieć ten problem.

    #anatomiapopulizmu #polityka #neuropa pasuje jak ulał w sumie też do #postkomunistycznepanstwomafijne
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      @Marek_Licyniusz_Krassus: właśnie to co dobrze podkreśliłeś: PiS cały czas, co chwilę coś robi. Co chwilę coś słychać o nowych ustawach, nowych planach, nowych założeniach, nowych inwestycjach. Raz je realizuje, raz to zwykły szum, ale co chwilę pokazuje "halo, patrzcie i słuchajcie, znów coś robimy". A ludzie potrzebują słyszeć, że rządzący coś robią. W większości nawet nie rozumieją co, ale słyszą "robimy coś" i słyszą, że to ma być dobre. To wystarczy. Ważne, żeby robić, bo oto jest rząd który coś robi, a inni to tylko kradli!
      Na jeszcze wyższy poziom popularności przeniósł ich też sposób, w jaki to ogłaszają. Nie ma zmian ustaw, nie ma nowelizacji, nie ma poprawek w działaniu instytucji. Są tylko wielkie REFORMY, INWESTYCJE, wzbogacanie gospodarstw domowych. Za chwilę będzie czwarta "Tarcza Antykryzysowa" (BTW, kapitalna nazwa), bo w ten sposób łatwiej mówić o kolejnych działaniach. Wtedy człowiek widzi "A ci aż cztery razy pomogli, to cztery razy więcej niż jeden!" i jest zadowolony i przekonany, że jest super, bo są kolejne działania.

      Największy problem jest taki, że teraz już przecież wszyscy pijarowcy widzą, że tego Polacy potrzebują. Teraz już permanentnie kolejne rządy będą wprowadzać rewolucyjne reformy, ogromne dofinansowania i niewiarygodne inwestycje, bo tak łatwiej będzie utrzymać wyborców.

      Tak swoją drogą to też jest trop, po którym ostatnio zaczęli iść kontrkandydaci Dudy. Mówią: patrzcie, taki prezydent, a nic nie robił, żadnych swoich ustaw nie wprowadził, żadnych działań nie podjął przy kryzysie przed wyborami. To znacznie lepiej trafia do ludzi, niż tłumaczenie ile zła uczynił przyczyniając się do degradacji trójpodziału władzy.
      pokaż całość

    •  

      Sorry, musiałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @SKYFander: spoczko, bardzo cenna uwaga

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Bardzo lubię wracać do pewnego wywiadu. Z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to wywiad z liderem chyba mojego ulubionego ugrupowania w całej Europie, przeprowadzony w języku polskim, a po drugie, w owej rozmowie pada wiele cennych informacji i przemyśleń, których na polskim podwórku trochę bardzo brakuje.

    Wczoraj wrzuciłem wpis, w którym starałem się zwrócić uwagę na rolę wychowania nas przez szkołę w bierności wobec rosnących autorytaryzmów, które nie rosną gdzieś daleko jeszcze za płotem sąsiada, ale u nas na podwórku. Oczywiście nie ucząc nas o tym wprost, ale mimo wszystko, osiągając ten cel pomiędzy wierszami.

    Polska opozycja, wydawałoby się, jest w tym momencie stracona. No bo w jaki sposób pokonać partię, której w sondażach nie rusza upartyjnianie bezpieczników ustrojowych i ich rozmontowywanie, która demokrację liberalną ma za niepotrzebny prezent od Zachodu, a nawet za przeszkodę w realizowaniu swojej wizji światopoglądowej i przede wszystkim wizji Polski? Protesty w obronie demokracji zgrabną grą PiSu są sprowadzane do absurdów, obywatele nie czują przywiązania do żadnej opcji politycznej i zjednoczenie ich do wyjścia na protest jest bardzo trudne. A nawet niemożliwe w obecnych warunkach ze względu na koronawirusa.
    W takim razie pojawia się pytanie - czy jest o co walczyć i w jaki sposób? Oczywiście, że sens jest, dopóki jest realna możliwość zawrócenia z drogi wytartej przez Orbana.
    Odnośnie sposobów - tych jest wiele, natomiast dzisiaj chciałbym rzucić uwagę na temat czegoś, czego bardzo mi w polskiej opozycji brakuje. Tej zwykłej, bezinteresownej i skutecznej pracy u podstaw.
    Większość ludzi głosujących w wyborach to są zwykli i prości ludzie, dla których mówienie, że PiS ma w rękach TK, rozmontował trójpodział władzy i świadomie łamie prawo w kolejnych politycznych decyzjach, to frazesy. Frazesy, które swoją drogą jest bardzo łatwo wytrącić, jeśli ktoś w praktyce nie rozumie, co oznacza brak niezależnego TK.

    I o ile nie mam zamiaru odmawiać opozycji starań w tym, żeby każdy człowiek usłyszał, że PiS prawo łamie, o tyle brakuje mi swoistego wytłumaczenia, dlaczego on to prawo łamie (tutaj mogę zrobić ukłon w stronę Hołowni, bo on jednak swoje kolosalne zasięgi wykorzystuje, żeby pomiędzy zwykłymi informacjami dotyczącymi kampanii tłumaczyć ludziom, o co w tym wszystkim chodzi). Tylko w taki sposób, który to hasło rozłoży na czynniki i przekaże w sposób zrozumiały zwykłej osobie. A nawet niekoniecznie zwykłej - bo przecież osoby niezainteresowane polityką wcale niekoniecznie muszą to tak dobrze rozumieć. Specjalista w jakiejś konkretnej dziedzinie może być oczytany i mieć szeroką wiedzę, ale niekoniecznie będzie to wiedza o systemie politycznym panującym w Polsce. Przypomnijmy sobie, w jaki sposób mieliśmy omawiane różne ustrojowe tematy na historii czy WOSie. Trójpodział władzy? A no pochodzi stąd i stąd, oznacza coś takiego. Eksperymenty myślowe obrazujące możliwości władzy, która da radę rozmontować chociaż jeden element? Brak, bo po co. Wytłumaczenie konceptu trójpodziału i próba zaakcentowania, dlaczego jest on tak ważny? Nie, to nie w polskiej szkole.

    Fajnie streszcza to Ivan Bartos, lider czeskich piratów we wspomnianym wyżej wywiadzie:

    Kiedy twoja pralka się psuje i nie stać cię na naprawę, a wszystko, co ci zostaje, to chwilówka, kiedy nie możesz pozwolić sobie na najpotrzebniejsze rzeczy – to znaczy, że w twoim kraju coś nie gra. W państwach Europy Środkowo-Wschodniej ta najbardziej podstawowa wolność – zobrazujmy ją sobie jako elementarne potrzeby materialne w piramidzie potrzeb – nadal nie jest zaspokojona. Nie trzeba już dzisiaj walczyć w Czechach o przetrwanie, ale pensje pracowników wciąż są niskie, ludzie nie mają oszczędności, a dziesiątki tysięcy osób wyeksmitowano z domów. Teraz już rozumiesz, dlaczego szwedzki program nie mógł zadziałać? Jak nauczać o wolności internetu czy o demokracji, gdy głównym zmartwieniem rodzin jest comiesięczne związanie końca z końcem? Nie chodzi o to, że ludzie w naszym regionie nie są zainteresowani swobodami, kwestiami filozoficznymi czy politycznymi, bo są. Ale jestem przekonany, że progresywna polityka musi zacząć się od zapewnienia bezpieczeństwa i w pierwszej kolejności przejść przez najniższe piętra tej piramidy.

    [lewica] Przegrywa je [wybory], bo ta sama protekcjonalność, skłonność do pouczania i osądzania innych, jaka zgubiła Zielonych w Czechach, ciągnie też na dno lewicę w innych miejscach. Ja nie oceniam i nie pouczam ludzi o konserwatywnych poglądach. Może dlatego nam się powiodło? My przyjęliśmy ich lęki i przekonania takimi, jakimi one są, bo zmienić je może tylko otwartość, edukacja i dyskusja. Byłem w regionach i podróżowałem po Czechach. Kiedy jedziesz na Północne Morawy, to za największe problemy społeczne ludzie winią żyjących tam Romów. Pewnie, mogłem z łatwością wrócić do Pragi i powiedzieć w telewizji, że ci ludzie to rasiści. Ale ja mam w głowie odpowiedzialniejsze i wymagające czasu zadanie. [...] Naprawdę mi zależy, by oni pewnego dnia zmienili zdanie.

    Dlaczego opozycja nie próbuje wzmocnić swojego przekazu przy samych fundamentach? Niezależnie od tego, jak bardzo masz rację i jak bardzo wszyscy się mylą, nikt nie przyzna ci racji, jeśli nie zrozumie, co masz tak naprawdę do przekazania. Taki sam mechanizm działa tutaj. No ok, PiS coś tam zrobił, ale to inni tak nie robili? A co to właściwie znaczy? To są pytania, które dostaje się od osób, dla których polityka to jest coś tam odległego, dziejącego się w Warszawie, w oderwaniu od rzeczywistości zwykłej osoby. W dodatku jest to potęgowane przez fakt, że dla wielu ludzi to jest żaden priorytet w porównaniu do bezpieczeństwa finansowego, którym tymczasowo dał radę omamić ich PiS.
    Sporo osób, pomimo wcześniejszej znieczulicy na takie wydarzenia, zaczyna dostrzegać, czym grozi nam PiS. Tylko, że to dalej nie jest większość, a oczekiwanie na to, że większość to sama zrozumie, to proszenie się wprost o to, aby większość zrozumiała dopiero wtedy, kiedy już będzie za późno. Bo to nie jest wieczna przeprawa przez problemy, a przeprawa, która w pewnym momencie kończy się systemem dobrze znanym jako #postkomunistycznepanstwomafijne z Węgier.

    #anatomiapopulizmu #polityka #wybory #neuropa
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Aktualne wydarzenia w Polsce denerwują naprawdę wielu ludzi i doprowadzają niektórych do zwątpienia w to, czy w Polsce może jeszcze być normalnie. Przekraczane są kolejne granice, czy to działań rządu, czy to rządowej propagandy w #tvpis. Nie ma absolutnie żadnego wstydu za kolejnymi materiałami puszczanymi wieczorami o 19:30 na jedynce, a propaganda zrzuca winę za bezprawne drukowanie kart wyborczych i stratę milionów na działania opozycji. Nikogo to już nawet nie dziwi, a bukmacherzy proponują zakłady o absurdalne paski podczas emisji Wiadomości.
    Dwójka szeregowych posłów umawia się co do wizji wyborów i bez żadnych podstaw prawnych ogłasza sobie porozumienie pomiędzy skłóconymi osobami i wypracowany kompromis. Kompromis, nad którym trzeba zrobić milion fikołków prawnych, aby to w ogóle mogło zostać za uznane. Odbywają się wybory, których nie ma, a jeszcze kilkadziesiąt godzin przed wyborami nie było nawet wiadome, czy się odbędą.

    Jaka jest reakcja społeczeństwa? Praktycznie żadna. PiS pomimo swoich działań i tworzenia w kraju quasi autorytaryzmu nie tylko utrzymuje władzę, ale uzyskuje jeszcze lepszy procentowo wynik, niż w 2015 roku, a liczebnie wypada rekordowo jak na ostatnie czasy w Polsce. Kandydaci opozycyjni w wyborach zyskują poparcie na poziomie kilkunastu procent, a urzędujący prezydent, któremu można najzwyczajniej w świecie postawić poważne zarzuty, kręci się w okolicach zwycięstwa w pierwszej turze.

    Powodów bierności wobec rosnącego autorytaryzmu jest sporo, ale dziś bym chciał zwrócić uwagę na kwestie wychowawcze, które takie zachowania w nas kreują. Nie ze względu na wychowanie, które przekazują nam nasi rodzice, a państwowe instytucje, a w tym konkretnym przypadku, szkoła.

    Świetnie wyjaśnia to Sienkiewicz w swojej książce pt. "Państwo teoretyczne".

    Nauczanie linearne jak z XIX-wiecznych reguł szkolnych, nadmiar faktów i dat bez znaczenia dla rozumienia procesów historycznych i przemian społecznych, zupełna prawie nieobecność wydarzeń najnowszych - to normy tego systemu. Kluczowe wydarzenie w naszych dziejach najnowszych, jakim było powstanie "Solidarności" (i jej uniwersalne przesłanie), jest omawiane marginalnie lub bałamutnie. Nie istnieje żaden pomost między historią a współczesnością. W ten sposób przeszłość jest oddzielona od współczesności, a tym samym - od odpowiedzialności za "tu i teraz". Pozbawieni refleksji obywatelskiej, niezdolni do opowiedzenia historycznej drogi do czasów teraźniejszych (zasługujący na pamięć żołnierze wyklęci, tak promowani przez PiS, z tą drogą nie mają przecież nic wspólnego i mówię to jako historyk, a nie polityk) młodzi Polacy będą coraz rzadziej chodzić na wybory, a idea wspólnoty zawarta w państwie i jego regułach będzie dla nich coraz bardziej obca i niezrozumiała.

    Samorząd uczniowski nie jest samorządny, ponieważ ma opiekuna ze środowiska nauczycielskiego i jest przez niego sterowany, rada rodziców podlega nierzetelnym manipulacjom ze strony wychowawców i dyrektorów, którzy wymuszają wtórne opodatkowanie na rzecz szkoły publicznej, na przykład na ksero, wycieczki czy nawet sprzęt komputerowy. Natomiast radą pedagogiczną kieruje dyrektor, czyli pracodawca, co jest absurdem. To tak, jakby na czele Sejmu stał premier rządu.

    [system szkolny] Jest nauką konformizmu, podporządkowania się, tym bardziej szkodliwą, że odbywa się to za parawanem rzekomej samorządności. Nikt w polskiej szkole nie ma zamiaru dzielić się władzą z uczniami lub rodzicami, o czym wiedzą prawie wszyscy Polacy, którzy przepuścili już swoje pociechy przez powszechny system szkolnictwa. Ale starannie pudrowany jest przekaz, że takie ciała są autonomiczne. Skutek jest taki, że uczniowie w zdecydowanej większości polskich szkół czerpią wiedzę, jak się odnaleźć w systemie zakłamanym, nieprawdziwym, pełnym hipokryzji. Rodzice z kolei są świadomi, że szkoła przetrzymuje zakładników - ich dzieci - więc się nie wychylają. Nie wychylać się, udawać, że wszystko jest w porządku i brać udział w fikcji - oto przestroga i lekcja przekazywana uczniom i ich rodzicom. To nauka autorytaryzmu w miękkiej postaci, posługującego się szlachetną formą dla ukrycia opresyjnej treści.

    Bartłomieja Sienkiewicza można nie lubić i można mu wiele zarzucić, ale nie można mu odmówić oczytania, sprawnego, analitycznego umysłu oraz ponadprzeciętnej inteligencji. Powyższe fragmenty pochodzące z rozdziału zatytułowanego "Folwark dziecięcy" w bardzo jasny sposób opisują problemy polskiej edukacji, które mają katastrofalne skutki w przyszłości. W dodatku jest to jeden z niewielu głosów, które faktycznie rozumieją problemy polskiej edukacji - bo jej głównym problemem nie jest to, czy uczeń będzie siedział w siódmej klasie podstawówki, czy w pierwszej gimnazjum, ale raczej to, w jaki sposób i jaką wiedzę on przyjmie oraz jak zostanie zbudowane środowisko, w którym przyjdzie mu siedzieć. Zmiana opakowania nie zmieni jego zawartości. Problem jest niestety na pokolenia, a nie na jedną kadencję. Z tego powodu, niestety, kapitału politycznego na sprawie nie da się tak łatwo zbudować - a co za tym idzie - mało kto jasno postawi to w gronie priorytetów programowych. Byleby takie coś nie przyniosło nam #postkomunistycznepanstwomafijne, bo na to definitywnie mamy potencjał.

    #anatomiapopulizmu #szkola #polityka #neuropa
    pokaż całość

    źródło: bi.im-g.pl

    •  

      @Topkapi: Pewnie, wklejaj. IMHO cytat z książki z bieżącym komentarzem to zawsze bardzo dobre połączenie i sam staram się je od dawna uskuteczniać. Dwie pieczenie na jednym ogniu: książka daje podparcie dla własnych spostrzeżeń w czyjejś solidnej robocie, a przy okazji może fragment kogoś zaciekawi i sięgnie po więcej, więc i autor nie jest pokrzywdzony i czytelnictwo rośnie.

      pokaż spoiler A tak w ogóle najlepszymi kompanami do zrozumienia współczesności są klasycy; jak człowiek przeczyta i zrozumie coś z Platona, Spinozy, Nietzschego czy Webera to już nie wychodzą z głowy i narzucają się jako "framework interpretacyjny". Zresztą zainteresowałeś się z tego co pamiętam niedawno stoikami, więc pewnie wiesz o czym mowa :).
      pokaż całość

      +: Topkapi
    •  

      @Topkapi: fragment tym bardziej bolesny, że całkowicie prawdziwy

      +: Topkapi
    • więcej komentarzy (14)

  •  

    No, widać że na Węgrzech się nie p***lą - i cyk areszt za "fake newsy". Dokładnie za co - "tego nie mogę powiedzieć, bo to narażałoby dobro śledztwa".

    A man from Szerencs shared a post on Facebook on April 28th, claiming, among other things, that the country’s leadership had deliberately timed the lifting of the restrictions by the time the coronavirus peaked, which he said could lead to mass illness, and he also called the prime minister a dictator several times in his post. Nineteen people commented on the published post in a short time, and eleven shared it. In the early hours of 12 May, the Szerencs police appeared at his home and started a prosecution process against the 64-year-old man for “a well-founded suspicion of fear-mongering.”

    Biorąc pod uwagę, że u nas najgłośniej o walce z fake newsami krzyczały miernoty takie jak Jaki czy Tarczyński, "afera maseczkowa" skończyła by się pewnie aresztowaniem dziennikarzy "Wyborczej".

    https://hungarytoday.hu/coronavirus-fake-news-hungary-police/

    #postkomunistycznepanstwomafijne #wegry #polityka
    pokaż całość

  •  

    klik

    Komisja Europejska prawdopodobnie nie uruchomi żadnej procedury wobec Węgier oraz ichniejszej ustawy, nadającej Orbanowi nadzwyczajne uprawnienia. Sam Orban zignorował zaproszenie na debatę w Europarlamencie.

    #postkomunistycznepanstwomafijne #polityka
    pokaż całość

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Duży cios w Orbana.

    Miejmy nadzieję, że BMW podtrzyma decyzję i ucieknie w inne miejsce, ucieczka niemieckiego biznesu z Węgier to pierwszy krok do rozliczenia Orbana z jego działań poprzez EPP. Może w końcu CDU się ugnie i stwierdzi, że nie ma sensu go trzymać dalej u siebie - Tusk już pisał do członków o usunięcie Fideszu. Pragmatyzm na razie Niemcom każe Orbana trzymać przy sobie, ale czy na długo? Miejmy nadzieję, że nie.
    #postkomunistycznepanstwomafijne #polityka
    pokaż całość

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Z najnowszego Economista ( ͡° ʖ̯ ͡°).

    Jak widać, pieprzy się w wielu miejscach naraz, Polska się nawet nie załapała do tabelki i zbioru artykułów (choć była w numerze tydzień temu).

    Tu dwa artykuły okładkowe - 1, 2.

    Mnie szczególnie dotknęło to, co się dzieje w Hong Kongu. Interesowałem się sprawą przed pandemią, ale jakby nie Economist, to w ogóle by się informacja o tym, co się tam wyprawia, do mnie nie dostała, przykryta koronawirusem.

    PS: Paywall działa jeśli wyłączyć javascripta, choć nieodmienie zachęcam do prenumeraty próbnej.
    PPS: Ktoś pytał w PW czy papier dochodzi normalnie. Póki co jak tak - choć jak zwykle z parodniowym opóźnieniem względem wersji elektronicznej (czyli ten Economist sprzed chwili dojdzie koło wtorku).

    #postkomunistycznepanstwomafijne #anatomiapopulizmu

    #polityka #koronawirus #4konserwy #neuropa #swiat #economist #theeconomist
    pokaż całość

    źródło: image.png

  •  

    #prawo #neuropa #dobrazmiana #bekazpisu może trochę #postkomunistycznepanstwomafijne

    Naprawdę polecam ten wykład doktora Matczaka (tak tego Matczaka ( ͡° ͜ʖ ͡°)) na temat współczesnego autorytaryzmu, na temat tego jak wykorzystuje on irracjonalną część człowieka i dlaczego racjonalne argumenty bez irracjonalnej otoczki tylko utwierdzają przeciwników w swoich poglądach przykładowo

    PiS i jego zwolennicy reformy sądów

    dzieje się tak, bo podświadomie człowiek czuje, że jest to atak na jego tożsamość. W wykładzie jest mocno położony nacisk na te instynkty, przede wszystkim strach. Jest też podany przykład Węgier i tłumienia innych poglądów co do równości płci, małżeństw jednopłciowych itp wynika to z zagrożenia poczucia wspólnoty, bo gdy wspólnota jest niejednolita każdy musi sam dokonać jakiegoś wyboru i nie jest to wygodne, bo władza autorytarna oferuje proste rozwiązania pod tytułem: zrób to i to. Jest też mowa o wyznaczaniu grup społecznych, które są winne, o dzieleniu ludzi na "lepszy i gorszy sort" itd

    Nie wiem czy dość dobrze to opisuje, bo oglądałem to dopiero raz, ale naprawdę polecam, sam wykład trwa godzinę, później są pytania do doktora od publiczności. Naprawdę polecam, pomimo dwóch lat to wykład mocno aktualny

    edit:

    zapomniałem też wspomnieć o ważnym wątku jaki się pojawia czyli, że nasze czasy to druga rewolucja Gutenberga chodzi o internet i bardzo szybki przepływ informacji i to, że zwykli ludzie mogą posiąść skrawki wiedzy i uważać się za ekspertów w danej dziedzinie, trochę efekt Krugera Dunninga i trochę też to zachacza o temat foliarzy itp. #polityka
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Jeśli ktoś jest zniesmaczony dzisiejszą akcją na Okęciu to informuję, że to (jak zwykle zresztą) kopia akcji Orbana sprzed równo trzech tygodni ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #postkomunistycznepanstwomafijne #koronawirus #polityka #dobrazmiana #polska #tvpis #neuropa #bekazpisu pokaż całość

    źródło: m.youtube.com

  •  

    Są w Polsce jacyś obrońcy tego co się ostatnio odstawiło na Węgrzech?

    #polityka #wegry #postkomunistycznepanstwomafijne

  •  

    Jak zapewne wiecie, parlament na Węgrzech dał Orbanowi prawo do rządzenia przez dekrety. I to nie na 'czas epidemii' ściśle określony typu miesiąc/ dwa miesiące tylko do odwołania.
    Dziś przedstawiono pierwsze dekrety, które mają przeciwdziałać epidemii, a w nich miedzy innymi:
    - zlikwidowanie instytucji sądów pracy
    - zakaz przeprowadzania operacji korekty płci
    - udzielenie policji dostępu do deklaracji podatkowych obywateli bez podania przyczyny

    Pamiętajcie że Kaczyński nie gra jakiś szachów 3d tylko po prostu ściąga pracę domową od Orbana.

    https://www.reddit.com/r/europe/comments/fsxpzh/first_laws_proposed_by_the_hungarian_government/

    #postkomunistycznepanstwomafijne #neuropa
    pokaż całość

  •  

    Najnowsze wydarzenia polityczne w Polsce (i trochę na na Węgrzech) z tego co widzę na SG i w gorących coraz większej liczbie osób uświadamiają, z jakim zjawiskiem mamy od paru lat do czynienia. Szkoda, że zrozumienie przychodzi po szkodzie, a nie przed szkodą (choćby w 2015-2017, kiedy rozgrywała się walka o wierchuszkę sądownictwa), ale dobre i to.

    Za pomocą "taktyki salami" (czyli kroczek po kroczku, w sposób niedostrzegalny dla laika) wykręcane są odpowiednie bezpieczniki, aż w pewnym momencie nie ma się nawet do kogo odwołać o pomoc, bo te - hehe - przemożne elity już nic nie mogą, szczególnie w sytuacji kryzysu.

    Ja już w ciągu dwóch ostatnich lat napisałem o tym wystarczająco dużo, więc wklejam gościnnie wpis pewnego byłego użytkownika Wykopu, który przystępnie, a może inaczej ode mnie, to tłumaczy na poziomie filozofii prawa. Może rozwinięta tam metafora pomoże też komuś wytłumaczyć to ludziom, którzy jeszcze wciąż tego, co się dzieje, nie rozumieją. Enjoy.

    ==

    Czy Jarosław Kaczyński jest królem? A gdyby nim był, to czy powinien móc robić wszystko, co zechce, tak jak to królowie mają w zwyczaju?

    Choć te pytania mogą wydać się absurdalne, to oddają istotę spustoszenia, jakie od kilku lat dzieje się w Polsce.

    Na pierwszy rzut oka nic nie jest bardziej odległe niż monarchia i demokracja. Z jednej strony widzimy jedynowładztwo, z drugiej strony - władzę wszystkich obywateli. Ale tak naprawdę mamy do czynienia z tą samą rzeczywistością. Żeby się o tym przekonać wystarczy zaznajomić się z tym, co zrobił Rousseau. Do jego czasów suwerenem, czyli kimś kto rządzi i ma ostatnie słowo, był król. Rousseau stwierdził natomiast, że suwerenem jest lud, a nie król. Że to do "ludzi" należy ostatnie słowo. W pewnym sensie to przekształcenie jest rewolucyjne i nie ma potrzeby tego negować. Niemniej jednak to tylko proste odwrócenie dawnej formuły ustanawiającej suwerennego monarchę rządzącego z woli Boga.

    Czy taki monarcha powinien mieć władzę absolutną? Są tacy, którzy powiedzą, że tak. Jednak wielu było też takich, którzy starali się ograniczyć monarszą wszechwładzę, próbując ją spętać za pomocą praw. Wielu dawnych prawników nie uznawało, że król może i powinien robić wszystko, co zechce. Wręcz przeciwnie, twierdzili, że istnieją granice, których przekroczyć mu nie wolno. W średniowieczu zastanawiano się na przykład, czy król może złamać umowę albo naruszyć prawo naturalne. Czy mógłby naruszyć zasadę, że syn nie może poślubić własnej matki? I odpowiadano, że nie.

    Dlaczego to jest ważne? Bo Rousseau jest w polskiej konstytucji: "Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu" (art. 4 ust. 1). Właśnie dlatego pytanie o to, czy średniowieczny monarcha, może łamać prawa i umowy trzeba zadać także w kontekście polskiego Narodu w 2020 roku, bo jako suweren jest tym samym, co król z XV wieku.

    Oczywiście sytuacja jest bardziej skomplikowana teraz niż kilkaset lat temu, bo w konstytucji istnieje inny przepis: "Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio" (art. 4 ust. 2). W praktyce suwerenem jest więc parlament, co w obecnych realiach politycznych Polski oznacza, że suwerenem stał się Jarosław Kaczyński.

    Dyskusja nad tym, czy prawo powinno określać granice działania suwerennej władzy, nie zakończyła się rzecz jasna w średniowieczu. Trwa do dzisiaj. W nowoczesnej formie i dzisiejszej Polsce przybrała postać sporu o państwo prawa.

    Jarosław Kaczyński stoi w tym sporze na stanowisku dawnych ambitnych monarchów i nowoczesnych dyktatorów, twierdzących, że prawo nie może ograniczać władzy, że prawo jest i powinno być jedynie narzędziem woli politycznej. Że jak chcemy złamać umowę taką, jak konstytucja albo traktat z Lizbony, to powinniśmy to zrobić. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem Jarosław Kaczyński jest intelektualnym dzieckiem komunistycznego autorytaryzmu - ukształtowany przez swojego mistrza Stanisława Ehrlicha, uważającego, że prawo ma być jedynie przyrządem do budowy nowego socjalistycznego świata, postępuje dzisiaj kropka w kropkę wedle tego wzorca. Z tą tylko różnicą, że budowany dzisiaj autorytaryzm nie jest koloru czerwonego.

    Po drugiej stronie sporu mamy prawników wierzących w to, że król Jarosław I Kaczyński nie może zrobić wszystkiego, co tylko mu się przyśni. Wspaniale pasują tu słowa innego wielkiego Francuza - Tocqueville'a: "Nawet despoci nie przeczą, że wolność jest doskonała. Tyle że chcą jej tylko dla siebie i twierdzą, że wszyscy inni są jej zupełnie niegodni. Różnimy się więc nie opinią, jaką powinniśmy mieć o wolności, lecz większym lub mniejszym szacunkiem dla ludzi. I dlatego można powiedzieć z całą pewnością, że zamiłowanie dla rządów absolutnych jest wprost proporcjonalne do pogardy, jaką żywi się do swojego kraju. Proszę mi pozwolić jeszcze trochę zaczekać, nim się nawrócę na to uczucie."

    ==

    PS: https://www.wykop.pl/link/5308311/comment/72826935/#comment-72826935
    PPS: Cytat z Tocqueville'a za http://przegladpolityczny.pl/koncept-i-wizja-raymond-aron/

    #postkomunistycznepanstwomafijne #anatomiapopulizmu

    #polityka #4konserwy #neuropa #dobrazmiana #tklive #tocqueville
    pokaż całość

    źródło: tocqueville.png

    •  

      @puszkapandory: Opozycja powinna przestać przejmować się ludźmi 60+. Oni i tak na nich nie zagłosują. Ale według mnie mają szanse wśród młodszych. Rząd stara się bardzo przyciągnąć i utrzymać przy sobie emerytów dając im pieniądze i możliwość głosowania nie wychodząc z domu. Opozycja może teraz młodym mówić, że patrzcie, rząd w tym kraju dba tylko o emerytów bo w obliczu kryzysu chce im dawać pieniądze, a podczas wyborów ułatwia im głosowanie, gdzie wy musicie osobiście stawić się w lokalu i ryzykować zdrowiem albo i życiem, a jak stracicie pracę, dostaniecie coś od rządu? Pytanie czy to wykorzystają czy znowu będą robić wszystko aby nikomu nie podpaść. pokaż całość

    •  

      znasz godzine filozofow w tok fm i audycje z prof. Magorzatą Jacyno z socjoogii UW?, jeszcze nie jestem pewny, ale wychodzi, że kobieta ma niesamowitą wiedzę a jej prognozy socjoogiczne odnoscie poityki i ekonomii są znakomite

      @kupuje_bulki_w_almie: Moja promotorka ( ͡° ͜ʖ ͡°) Potwierdzam z bezpośrednich kontaktów - osoba z niesamowitą wiedzą i do tego maksymalnie zafascynowana swoją dziedziną, maniaczka nauki, reszta świata dla niej nie istnieje. Po zajęciach i seminariach z nią poważnie brałem pod uwagę zostanie na uczelni, tak zaraża swoją pasją. pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Węgry procesują ustawę "koronawirusową" pozwalającą rządzić Orbanowi dekretami - znalezisko

    Dodatkowo projekt przewiduje pięcioletnie więzienie za publikowanie "fałszywych informacji przeszkadzających rządowi w ochronie ludności". Dziennikarze opozycyjni - i tak siedzący już na co dzień w niszach i oskarżani przez rząd o szerzenie "dezinformacji" - są przerażeni.

    #postkomunistycznepanstwomafijne #europa #neuropa #wegry #koronawirus #media
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @PolacoEsMasGrandeRobaco: według informacji sprzed 10 dni who mówi, że ciężko być w 100% pewnym, ale nie można wykluczyć, że chory zaraża w okresie inkubacji, a co do czasu kiedy można zdiagnozować chorobę napisałem wcześniej więc patrząc na gwałtowny wzrost zachorowań to chyba nie jest nielogiczne by stosować taką kwarantannę co? tym bardziej, że wszyscy ją zalecają, ale ty wiesz lepiej xD

      są działania (takie jak wstąpienie do organizacji terrorystycznej), które są biletem w jedną stronę i tyle ¯\_(ツ)_/¯ a to co wymyślasz z tym lgbt to już są urojenia i nie mam zamiaru cie z nich leczyć ;p
      pokaż całość

    •  

      @Wlasciciel_prawakow: Najlepszym sposobem jest testowanie i ewentualna kwarantanna w przygotowanym do tego miejscu do czasu otrzymania wyników (test po przyjeździe i drugi za 3 4 dni dla pewności). A nie zamknięcie z rodzina na dwa tygodnie. Zwłaszcza wobec braku dowodów na zarażanie w pierwszym okresie inkubacji.

      są działania (takie jak wstąpienie do organizacji terrorystycznej), które są biletem w jedną stronę i tyle ¯_(ツ)_/¯

      Oczywiście po co komu prawo do sprawiedliwego procesu wystarczy sprawiedliwość ludowa. Kiedyś takim biletem był na przykład homoseksualizm, przynależność do grupy religijnej czy poglądy polityczne i też się w sądy nie bawili. Naiwnym jest zakładanie że podstawowe prawa same się obronią.

      Chciał bym wierzyć że nie musze ci wyjaśniać jak niebezpieczne jest robienie wyjątków i wykluczanie niektórych poza nawias prawa dla "wyższych celów i dobra ogółu"
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (33)

  •  

    Wywiad z Profesor Kim Lane Scheppele na temat demokracji i autorytaryzmu.

    pokaż spoiler Professor Kim Lane Scheppele is the Laurance S. Rockefeller Professor of Sociology and International Affairs in the Woodrow Wilson School and the University Center for Human Values at Princeton University. From 2005-2015, she was Director of the Program in Law and Public Affairs at Princeton. Scheppele’s work focuses on the intersection of constitutional and international law, particularly in constitutional systems under stress. After 1989, Scheppele studied the emergence of constitutional law in Hungary and Russia, living in both places for extended periods. After 9/11, she researched the effects of the international “war on terror”; on constitutional protections around the world. Since 2010, she has been documenting the rise of autocratic legalism first in Hungary and then in Poland within the European Union, as well as its spread around the world. Her many publications in law reviews, in social science journals and in many languages cover these topics and others. She is a commentator in the popular press, discussing comparative constitutional law, the state of Europe, the rule of law and the rise of populism. Scheppele is an elected member of the American Academy of Arts and Sciences and the International Academy of Comparative Law.


    As you can see, I don’t think that populism is the right label for what is going on. These ideological appeals that get analysts talking about populism are covers that distract the public from the consolidation of power through law. Autocrats are using their majorities in Parliament and the superficial appeal of legal change to remove all the constraints on the executive so that the executive can rule, unconstrained, for an unlimited period of time. The law part is really technical and so easy to hide from the lay-person. The distraction of populist appeals keeps people from figuring out what's really going on. But the relentless press to free the executive from legal constraint through law shows that autocracy is the real goal and populism is just the cover story.

    I think the ideological appeals of the new autocrats are mostly distraction, rather than being something the leader believes in or the force that is really holding them in power. These populist appeals are dangerous by themselves, worthy of objection because they harm real people like the members of the opposition or desperate asylum seekers. But ultimately, populist appeals are a way of distracting the citizens from noticing the crashing of their constitutional governments going on underneath the surface.

    Erdoğan got away with his court-packing plan, and then one year later, Victor Orbán did the same thing in Hungary. This was not just a coincidence. I've gone back and you can track that Orbán sent his foreign minister and his justice minister to Turkey; they had all these high-level meetings before Orbán copied Erdoğan. I think that they were trying to figure out how it was done. Again, when Orbán did it, it didn't look immediately like it was court-packing. It looked like Orbán was just defending human rights by expanding the jurisdiction of the Constitutional Court to hear hundreds and thousands of small-scale cases. The Constitutional Court, which is like the U.S. Supreme Court in that judges are appointed directly to that bench, was then packed with Orbán supporters, all in the name of increasing the enforcement of rights.

    #polityka #anatomiapopulizmu #postkomunistycznepanstwomafijne #neuropa
    pokaż całość

  •  

    Czy społeczeństwa europejskie zatracą wiarę w demokrację po tej epidemii? Niektórzy mogą powiązać fakt, że reżimowe, ponad miliardowe państwo chińskie poradziło sobie lepiej z wirusem niż demokratyczne państwa europy. Nie mówią od razu, że winna jest demokracja, ale na pewno pojawią się ugrupowania, które wykorzystają tę korelację. Co myślicie mordeczki?
    #koronawirus #neuropa #konfederacja #4konserwy #chiny #postkomunistycznepanstwomafijne pokaż całość

    źródło: lqDFDXXvfqMs7kyQ9y1FrGcQzdCE23uMPlcxFqo_oYE.png

  •  

    #metoo po węgiersku
    Córka Orbana drugą najpotężniejszą kobietą na Węgrzech.

    Viktor Orbán’s daughter is the second most powerful woman in Hungary, according to Forbes Hungary‘s sixth annual list of the 50 most influential women in Hungary.

    https://www.euractiv.com/section/all/short_news/orbans-daughter-is-the-second-most-powerful-woman-in-hungary/

    #polityka #postkomunistycznepanstwomafijne #neuropa
    pokaż całość

  •  

    #postkomunistycznepanstwomafijne #neuropa #bekazprawakow

    Węgierscy obrońcy praw człowieka potępiają cenzurę ujawnioną w wyciekłych emailach - pisze Lili Bayer dla POLITICO.

    ZNALEZISKO

    Wydawcy pracujący w państwowych mediach dostali listę drażliwych tematów i jakakolwiek próba ich podjęcia wymaga wysłania szkicu materiału do zwierzchników, wynika z wewnętrznej korespondencji w firmie. W przypadku Thunberg, szwedzkiej działaczki ekologicznej, dziennikarzom powiedziano, że potrzebują zgody, zanim w ogóle zaczną o niej pisać, wynika z jednego z maili.

    O czym nie można pisać

    Lista tematów politycznych wymagających specjalnej zgody przed publikacją obejmuje “migrację, terror w Europie, Brukselę, kwestie kościelne” oraz wybory parlamentarne, prezydenckie i samorządowe w UE (kategoria ta obejmuje Europę i niektóre państwa ościenne) – wynika z październikowego maila wysłanego przez starszego wydawcę Sándora Végha.

    https://cmds.ceu.edu/article/2018-01-16/explore-government-friendly-media-empire-hungary

    https://wyborcza.pl/7,75399,23834210,ludzie-orbana-na-swoim-jak-bogaci-sie-jego-najblizsze.html

    Lorinc Meszaros, były wójt wsi premiera Węgier, dzięki wygrywanym przetargom publicznym stał się drugą najbogatszą osobą w państwie. Bogaci się również jego rodzina oraz firmy należące do zięcia Orbana.
    pokaż całość

    źródło: cmds.ceu.edu

  •  

    Na życzenie @eoneon wrzucam ponownie z dodatkowym tagiem.

    Dość ciekawa sprawa z #wegry. Gwiazdką kampanii wyborczej z 2018, podczas której Orban dowodził, jak to na Węgrzech jest świetnie bo nie ma imigrantów, była pani opowiadająca w telewizji, że uciekła ze sterroryzowanej przez imigrantów Szwecji. Pewien dziennikarz śledczy zabrał się za jej opowieści i wykrył, że nic się nie zgadza, a do tego pani ma w Szwecji liczne wyroki sądowe. Dziennikarz od tej pory ma ciągnącą się sprawę sądową.

    https://www.wykop.pl/link/5331663/wegierski-dziennikarz-andras-dezs%C5%91-ponownie-w-sadzie/

    #postkomunistycznepanstwomafijne #imigranci #tysiacurojenniezaleznychmediow #polityka #mikroreklama
    pokaż całość

  •  

    Nie mogę przeboleć, że ten tekst się nie przebił i nawet nie da się go drugi raz wrzucić (został zakopany, pewnie ze względu na źródło). Spróbuję go więc spopularyzować chociaż wpisem:

    https://krytykapolityczna.pl/kraj/michal-sutowski-marcin-popkiewicz-polska-kryzys-klimatyczny-wywiad

    Popkiewicz to znany popularyzator tematu globalnego ocieplenia/transformacji energetycznej (patrz: post scriptum), ale nie każdemu się chce czytać książki/oglądać wykłady, więc ten tekst może posłużyć jako tl;dr zwłaszcza w tej drugiej, mniej znanej kwestii - czyli co z tym zrobić, żeby nie zajechać gospodarki. Odredakcyjny tytuł wywiadu zapowiada moralizatorstwo, ale w środku same konkrety - konsekwencje dla rolnictwa, energetyki, transportu, budownictwa i przemysłu w Polsce i jak temu zaradzić. Gorąco polecam.

    Na końcu jest nawet fragment, który podpada pod #postkomunistycznepanstwomafijne:

    Dobrym przykładem [ewolucji postaw polityków] jest tu premier Węgier Viktor Orbán, który przeszedł na pozycje – jak to sam określił – „chrześcijańsko-demokratycznej strategii klimatycznej”, mówiąc, że „ochrona środowiska i przyrody szczególnie wpisuje się w wartości chrześcijańskiej demokracji”. W obliczu niemożliwych już do negowania faktów i oczekiwań społecznych politycy widzą, że czas na nadanie transformacji energetycznej wysokiego priorytetu. Dalsze próby trzymania się zębami węglowej futryny mogą doprowadzić tylko do wyrwania zębów, być może z całą futryną. Także w Polsce czas już na prawdziwą dobrą zmianę w tej dziedzinie.

    Tak się odróżnia utalentowanego polityka od strategów, którzy okazują się li tylko taktykami. Orban wie, skąd będzie wiał wiatr w latach 20. i przechodzi na drugą stronę sporu relatywnie wcześnie, żeby idąca zielona fala go nie zmiotła.

    PS: Jeśli ktoś chce pogłębić, to zachęcam:
    - https://www.wykop.pl/wpis/42939991/zwykle-o-tym-nie-pisze-bo-to-nie-moje-tematy-w-sen/
    - https://www.wykop.pl/wpis/45293131/jakis-czas-temu-polecalem-tutaj-swietne-wyklady-po/

    #klimat #globalneocieplenie #gruparatowaniapoziomu #nauka #oze #ekologia #gospodarka #neuropa #4konserwy
    pokaż całość

    źródło: popkiewicz.JPG

  •  

    Odlurkowuję się z paroma rekomendacjami z ostatniego miesiąca ( ͡° ͜ʖ ͡°) i niestety zmykam, bo czasem na dłuższe pisanie wciąż nie dysponuję. Mam nadzieję, że lista się komuś przysłuży.

    Węgry:
    - Orban trawi porażkę w dużych miastach w wyborach samorządowych i zaczął dokręcać śrubę parlamentarzystom - znalezisko na wykopalisku, mirkoreklamuję się
    - Kultura Liberalna wydała numer poświęcony w dużej mierze Węgrom i Orbanowi.
    - Ziemowit Szczerek - autor książki "Via Carpatia. Podróże po Węgrzech i Basenie Karpackim" - udzielił ciekawego wywiadu w temacie Onetowi

    Książki:
    - Kultura Liberalna wydała nową książkę o Orbanie - "Orban. Nowy model przywództwa w Europie", sądząc po wywiadzie (wyżej) może być ciekawe
    - "Pokolenie '89. Młodzi o polskiej transformacji" - sam jeszcze nie czytałem, ale się przymierzam, słyszałem, że bardzo dobre i pełne twardych danych - 1, 2

    Varia:
    - Wyborcza - wzorem np. Economista i Guardiana - wystartowała z własnym, codziennym nieopaywallowanym podcastem - https://wyborcza.pl/podcast . Ciekawe, jak im to pójdzie. Podcast jest oczywiście wszędzie gdzie zwykle są podcasty, czyli na youtube, spotify, itd. Transformacja cyfrowa trwa
    - Dla osób zainteresowanych zmianami w Kościele Katolickim polecam świeżutki, ciekawy występ Terlikowskiego w Klubie Ronina - https://www.youtube.com/watch?v=PWzjiz13KT8 . Wbrew tytułowi o Amazonii jest tylko troszeczkę, reszta o Europie i Polsce. Ciekawe.
    - wrzuciłem też na wykopalisko mający już swoje lata, ale bardzo fajny wykład wstępny o stoicyzmie - https://www.wykop.pl/link/5260191/stoicyzm-w-40-minut-en/

    PS: #klubjagiellonski, który kiedyś rekomendowałem, a potem to odwoływałem, mimo upływu już prawie tygodnia od wniesienia nowych ustaw dokręcających śrubę sędziom, nie znalazł chwili czasu, by skomentować tę sprawę, miał za to czas, żeby pogrzać się w świetle hype'u na "Patointeligencję". Dla kontrastu - Nowa Konfederacja zareagowała już na drugi dzień z bardzo wymownym tytułem. Komentarz? Chyba coraz mniej mam wątpliwości, że naprawdę się sprzedali.

    PS2: Władza znowu poszła na noże. Podobnie jak Tusk nie będę się szczypał i zachęcam do protestowania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    #postkomunistycznepanstwomafijne #polityka #neuropa #ksiazki #podcast
    pokaż całość

    źródło: kep.cdn.indexvas.hu

  •  

    Najnowszy numer Kultury Liberalnej poświęcony Orbanowi i Kaczyńskiemu.
    Wstępniak

    Wywiad 1:

    A czy stoi za tym jakaś wizja tego, jak należy urządzić Węgry? Czy to raczej codzienne zarządzanie?

    Nie ma wizji. To linia polityczna odwołująca się do nacjonalizmu, prowincjonalizmu i nostalgicznego patrzenia w przeszłość. Weźmy społeczność żydowską na Węgrzech, która liczy dziś między 80 a 100 tysięcy osób. Orbán twierdzi, że nie ma dziś na Węgrzech incydentów antysemickich, nikogo się nie bije. A jednocześnie opłaca instytucje, które zajmują się przepisywaniem i wybielaniem węgierskiej historii. W cyniczny sposób wykorzystuje także relacje z Kościołem katolickim. Pozuje na wielkiego obrońcę chrześcijaństwa, choć sam wziął ślub kościelny dopiero 10 lat po ślubie cywilnym. Jest cynicznym graczem, ma jednak dobre wyczucie nastrojów społecznych i kierunku, w jakim się one przesuwają.

    Wywiad 2:

    Polska polityka przez pierwsze 15 lat po 1989 roku naprawdę była bitwą między obozem byłych komunistów i byłych opozycjonistów. To już nieprawda, ale dla ludzi takich jak Jacek Kurski taki podział wciąż ma znaczenie. On nadal sądzi, że brał udział w bitwie przeciwko komunizmowi, wygrał, ale nie został za to odpowiednio wynagrodzony. Dotyczy to całej grupy ludzi, którzy sądzą, że byli po właściwej stronie historii, ale nie zostali za to docenieni. Nie zostali premierami, ministrami, sławnymi intelektualistami. Ostatnio mówiła o tym Agata Bielik-Robson, która 20 lat temu należała do tej samej grupy.

    pokaż spoiler Trochę śmieszy fakt, że Pawłowski (jeden z przeprowadzających wywiad użył tych słów w TVN24 dziś).


    Wywiad 3:

    Do którego z polskich polityków mógłby pan porównać premiera Węgier?

    Orbán jest syntezą Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. Łączy w sobie najlepsze cechy obu tych polityków, których im wzajemnie brakuje. Ma ciężar i powagę Kaczyńskiego oraz miękkie umiejętności i elastyczność Tuska. Jest świetnym analitykiem i strategiem, doskonale rozumie politykę i jej mechanizmy. Umie myśleć o świecie w sposób niekonwencjonalny i ma odwagę realizować swoje pomysły.

    Wywiad 4:

    To jaką partią jest PiS?

    Najważniejsze cechy tej partii to natywizm i etatyzm. Populistyczny język pozwala stworzyć spójny elektorat z wielu grup społecznych, które niekoniecznie mają ze sobą coś wspólnego. Dzięki niemu problemy i frustracje różnych ludzi można opisać tak, jak gdyby pochodziły z jednego źródła – wróg jest ten sam, dzięki czemu wyborcy PiS-u mogą poczuć się częścią jednej wspólnoty.

    #polityka #neuropa #kulturaliberalna
    Taguję też #postkomunistycznepanstwomafijne bo Orban @eoneon
    pokaż całość

  •  

    Ciekawostka z Budapesztu: jedną z pierwszych decyzji nowego burmistrza, Gergelyego Karácsony'ego, było zapowiedzenie zerwania kontraktu z wydawcą rozdawanego bezpłatnie na ulicach (nakład ok. 150 000) propagandowego pro-fideszowskiego tabloidu "Lokál".

    "Lokál" był wydawany od 2016 m. in. przez doradcę Orbana i fideszowskiego oligarchę Árpáda Habonyego i tuczył się na reklamach z państwowych spółek. To nie pierwsza taka gazeta - wcześniej w tym miejscu rynku był Metropol, ale należał do Lajosa Simicski, wyklętego oligarchy (to też, swoją drogą, ciekawa historia) i musiał zostać zastąpiony przez lojalistów.

    Jeszcze przed wyborami kojarzony z opozycją mieszkający za granicą biznesmen Pál Milkovics zapowiedział, że uruchomi konkurencję dla "Lokál", nową bezpłatną budapesztańską gazetę Pesti Hírlap (więcej tutaj). Bardzo możliwe, że wejdzie w sojusz z ratuszem i mimo braku kasy rządowej tytuł da radę, łamiąc faktyczny monolit w "ludowym" segmencie medialnym. Na razie w stolicy.

    Wnioski? Opozycja zabrała się dynamicznie do działania i chce wykorzystać maksymalnie relatywnie skromne, ale jednak zasoby, które uzyskała w wyniku zwycięstwa wyborczego. Coraz bliżej moment, kiedy będziemy widzieć, co Orban z tym fantem zamierza zrobić - czy uda się mu przywrócić dawną równowagę (ograniczając problem do dużych miast), czy też - jeśli się to nie powiedzie - przejdzie do defensywy licząc na swoje zabetonowanie w państwie (konstytucja, sądy, media, gospodarka), nawet gdyby miał trafić do opozycji, czy też - czego nie można wykluczyć - pójdzie na zaostrzenie kursu i ewolucję w kierunku klasycznego autorytaryzmu.

    PS: Na Węgrzech chyba będzie się w najbliższym czasie sporo działo, więc jeśli kogoś to interesuje, to zachęcam do śledzenia na własną rękę. Dość dużo w temacie jak zawsze pisze (za paywallem) Wyborcza. Jak już nieraz powtarzałem, nie jest to gazeta idealna (mają problemy choćby z korektą), ale absolutnie nie zasługuje na swoją czarną legendę, więc jeśli kogoś interesuje ten temat, to odsyłam do mediów Agory, bo raportują summa summarum z podobnej perspektywy, jak ja:
    - http://wyborcza.pl/0,128956.html?tag=w%EAgry
    - https://audycje.tokfm.pl/temat/Wegry
    Bez płacenia (choć niezmiennie twierdzę, że bez finansowego wspierania jakichś mediów przez zaangażowanych obywateli nic z tego wszystkiego nie będzie) oczywiście też się coś znajdzie:
    - https://kropka.hu/ + https://twitter.com/kropka_hu?
    - https://index.hu/english/ + https://www.facebook.com/indexinenglish/
    - https://hungarianspectrum.org/

    PS2: Poniżej ciekawostka - strona tytułowa "Lokál" z wydania zaraz po wyborach. Jakby ktoś nie wiedział skądinąd, że w mieście zmienił się burmistrz, to raczej z pierwszej strony gazety się o tym nie dowiedział ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    #postkomunistycznepanstwomafijne

    #wegry #budapeszt #media #neuropa #polityka
    pokaż całość

    źródło: i1.wp.com

    •  

      @eoneon: no nie ma w Polsce medium radiowego które by tak dobrze dostarczało informacji z najróżniejszych dziedzin jak Tok.fm. Żodyn nawet nie stoi blisko.

      +: eoneon
    •  

      @eoneon: @iAmTS: tak bym się tymi mediami nie ekscytował. One też dobierają sobie fakty według własnego uznania.
      Przykład
      1. Orban parę lat temu by wygrać w stolicy wybory, sprytnie zmienił rejon okręgów wyborczych w mieście
      2. Platforma skorzystała z pomysłu i to samo zrobiła w naszej stolicy (pamietam że udało im się to zrobić z zaskoczenia, w nocnym głosowaniu)
      3. Później PiS zrobił (albo tylko próbował) robić to samo, też w Wawie.
      O czyn piszą mówią te media? Oczywiście pominęli punkt drugi i zaczęli od ‚hurr durr Kaczyński przenosi Budapeszt do Warszawy’
      Oni jak piszą o Orbanie, to powtarzają te same frazesy. Choćby jak to Orban, ściągnął do kraju, niemieckie fabryki motoryzacyjne. Wystarczy prosty banalny research,level Ziemkiewiczowski, by sprawdzić że prawie wszystkie kontrakty na budowy tych fabryk zostały podpisane za poprzedniego rzadu ...
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Mój komentarz powyborczy (<lurk-mode-off>):

    Węgry

    Zjednoczona opozycja węgierska odbiła wczoraj stołeczny Budapeszt i będzie miała burmistrzów w 10 z 23 miast komitackich (wojewódzkich, ale to miasta rzędu 50-200k, większych poza Budepesztem na Węgrzech nie ma). Poprzednio panowała jedynie w Szegedzie. Mapka (za Magyar Nemzet) niżej - czerwone to opozycja, żółte - Fidesz, zielone - niezależni.

    Zwycięstwo to z jednej strony głównie symboliczne, bo Orban poważnie ograniczył kompetencje samorządu i wzorem Morawieckiego przed wyborami samorządowymi pogroził cięciem finansowania dla miast rządzonych przez opozycję. Prezydenci będą też często mieć nieprzyjazne im rady. Z drugiej - daje życie przeciwnikom rządu na następne lata i, co nie jest bez znaczenia, wskazuje reszcie krajów unijnych, że partia władzy jeszcze nie przeżarła na Węgrzech wszystkiego, a opozycja jest zdolna do współdziałania.

    Polska

    W Polsce, w momencie, kiedy to piszę, PiS idzie na niewielką samodzielną przewagę w Sejmie i Senacie, którą najpewniej utrzyma (choć może też stracić, ale sobie kogoś pewnie dokooptuje w Sejmie, a Senat obejdzie; odbicie Senatu byłoby mimo to baaaardzo fajne, bo spowolniłoby kilkunastokrotnie ciąg technologiczny skoku na państwo wyciąganymi z kapelusza i błyskawicznie procesowanymi ustawami), ale wyraźnie nie otrzymali od społeczeństwa mandatu do przeprowadzenia projektu "Budapesztu w Warszawie". Mimo kumulacji obietnic, mimo szczytu koniunktury. Społeczeństwo polskie - nawet jeśli wliczyć Konfederację po stronie populistyczno-rewolucyjnej - jest mimo przerabiania przez władzę wszystkiego, co da się spieniężyć, na cukierki, podzielone z grubsza po połowie. Wybory prezydenckie nie będą walką o pietruszkę, Sejm będzie dużo bardziej pluralistyczny niż poprzednie (przypomina bardziej ten z 2001 niż z np. 2015) i być może przez te najbliższe kilka lat wyłoni się jakaś nowa scena polityczna. Szczerze? Zwycięstwo opozycji w jej obecnym kształcie też stanowiłoby duże ryzyko, może nie ma czego żałować.

    Przyszłość

    Staram się nie pisać patetycznie, ale: Jeszcze Polska nie zginęła. Oczywiście z Kaczyńskim jak z pieskami - im mniejszy i słabszy, tym bardziej szczeka i gryzie, więc piłka jest w grze i pewnie będą - bo nie mają innego wyjścia - próbować dokończyć przejmowanie sądów i mediów, by zdążyć przed nieuniknionym najpóźniej w końcu drugiej kadencji spowolnieniem koniunktury. Czy jednak dadzą radę zrobić skutecznie w tak krótkim czasie? Nie dałbym sobie ręki uciąć. Nastroje już nie te, co w 2015, opozycja to już nie sami "oderwani od koryta", ale i progresywna lewica i radykalna prawica, PSL pokazał, że PiS nie jest jedyną prowincjonalną alternatywą, TSUE - od którego wyroków nie ma odwołania, można tylko iść na zderzenie z resztą UE - już pokazało, że potrafi odwrócić różne "reformy". Jeśli nie pomoże im jakieś nagłe wydarzenie typu fala imigracji przez Morze Śródziemne czy rozpad Unii, to obstawiałbym, że - choć będzie blisko - nie dadzą rady.

    Może właśnie dziś jest dzień, kiedy populizm w Polsce osiągnął swoje apogeum i wiele dalej już się nie posunie? To, czy u nas i w innych krajach, gdzie jest zachwianie, zwycięży oświecenie czy nowocześnie opakowany resentymentalny trybalizm zależy przede wszystkim od tego, czy ruszą się ludzie o poglądach umiarkowanych i zadbają chociażby o swoje otoczenie. Czasem - jak w przypadku mojego pisania w ostatnim roku - wystarczy parę procent czasu, żeby choć kilku osobom coś uświadomić. Może są efektywniejsze sposoby, w każym razie jeśli ludzie o umiarkowanych poglądach nie zrobią nic, rządzić będą skrajności, bo - nie bójcie się o to - antyszczepionkowcom i "Januszom-PiSowcom" chce się. Siejcie, a nuż coś wyrośnie.

    </lurk-mode-off>

    #postkomunistycznepanstwomafijne #anatomiapopulizmu

    #neuropa #polityka #wegry #dobrazmiana #wybory
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

    •  

      @eoneon: Nie oglądałem temu się pytam. Puszczają jeden odcinek tygodniowo bez żadnych powtórek na Discovery, a zorientowałem się po drugim. Będę musiał w necie poszukać ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      +: eoneon
    •  

      @eoneon: Obejrzałem właśnie 3 odcinek (4 w poniedziałek na Discovery, ma być 6 w sumie). Jest dostępne na Amazon Prime oraz na player.pl. Ewentualnie jakieś torrenty.

      Nic nowego tam nie odkrywają, ale wykonanie jest dobre (Spielberg jest producentem). Jest to spójne, można obejrzeć do zapoznania się z tematem, albo jego utrwaleniem.
      W trzecim odcinku jest segment poświęcony Węgrom i polityce antyimigranckiej. A, że zacząłem niedawno czytać Magyara to mam wrażenie, że dość płytko podeszli do sytuacji na Węgrzech -.-

      W ogóle zacząłem mieć większe pretensje do PO, że nie wie/ nie wiedziała co się stało w 2015.
      pokaż całość

      +: eoneon
    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Tak jak dawno temu obiecałem, w końcu udało mi się opisać neofeudalny system, który wykreował się w Rosji. Trwało to dość długo, gdyż chciałem zebrać jak największą ilość materiału źródłowego, a następnie w odpowiedni sposób go przeredagować. Postanowiłem, że wpis będzie polifoniczny, każdy podpunkt będzie osobną częścią, która razem zleje się w jedną całość. Uważam że taki sposób będzie najbardziej czytelny i w najbardziej klarowny sposób wyjaśni model rządzenia Rosją. Zaczniemy jednak od podstaw:

    Model gospodarczy:

    W Rosji praktycznie nie rozwija się żaden region oprócz Moskwy i ew. Petersburga. Za taki stan rzeczy odpowiada przede wszystkim, niski poziom praworządności i świadomości obywatelskiej oraz system redystrybucji dóbr. Tam gdzie nie istnieje samorząd czy instytucje chroniące własność nikomu nie zależy na rozwoju. Ci którzy, mają takie możliwość, eksploatują, kradną i zabierają tyle ile zdołają unieść, po czym, udają się w jakieś miejsce, w którym można to przyjemnie wydać albo przynajmniej bezpiecznie ulokować. Cała reszta jest jednak skazana na powolną egzystencję.

    Kolejnym problemem jest system redystrybucji podatkowej, powstały w pierwszych latach rządów Putina, w którym to większość regionalnych wpływów z podatków i opłat przekazywana jest do budżetu federalnego, a następnie ponownie rozdzielana między regionami, często w nieprzejrzysty sposób. System taki działa demotywująco na lokalne władze, zniechęcając je do podwyższania atrakcyjności inwestycyjnej regionów i możliwości rozwoju. W dodatku Rosja nie jest krajem legalistycznym tylko decyzyjnym, gdzie nie ma stałych reguł prawnych tylko arbitralne decyzje władz. Po cóż więc inwestować, skoro w jednej chwili można to stracić?

    Rola gubernatorów ograniczyła się de facto do bieżącego zarządzania zmuszani są natomiast do ciągłego lobbingu finansowego, a zatem odgrywania wobec Moskwy roli petentów. Najmocniej uderza to w najbogatsze regiony: ich finansowe ubezwłasnowolnienie jest dla Moskwy gwarancją politycznej lojalności lokalnych elit.

    Nowa arystokracja:

    Jelcyn podzielił imperium KGB na kilka konkurujących ze sobą służb. Putin zaczął je jednoczyć, a właściwie rozbudowywać FSB kosztem innych. W kilka lat bezpieka stała się czymś nieporównywalnie większym, monopolizującym niemalże wszystko: kontrwywiad, antyterroryzm, walkę z przestępczością gospodarczą, wywiad elektroniczny, kontrolę granic, wreszcie działalność de facto wywiadowczą. Celem połączenia wszystkich instytucji bezpieczeństwa (FSB, GRU, SWZ FR) miała być odbudowa wpływów służb specjalnych na wzór KGB.

    Radzieckie KGB było jednak podporządkowane politycznej woli partii komunistycznej. Partia sprawowała kontrole nad każdym zarządem, departamentem i wydziałem KGB. Natomiast FSB jest niezależnym bytem, który nie podlega kontroli partii, ani nadzorowi parlamentu. Cieszy się nadzwyczajną autonomią i swobodę, odpowiadając tylko przed tymi, którzy sprawują władzę.

    FSB stała się także głównym źródłem kadr w państwie Putina. Ludzie z Łubianki obsadzili MSW i Komitet Śledczy - superstrukturę wydzieloną prokuratury. Zasiadają we władzach państwowych megakorporcji, wielkich firm państwowych, banków i koncernów energetycznych. Czekiści stali się nową elitą, ciesząc się rosnącymi kompetencjami i immunitetem od kontroli publicznej i parlamentarnej . Wielu z nich stało się posiadaczami ziemskimi (o czym jeszcze wspomnę) a FSB de facto państwem w państwie.

    Do głównych zadań agentów FSB należy walka z zachodnimi dyplomatami, niezależnymi dziennikarzami, działaczami opozycji i różnego rodzaju aktywistami. Wykorzystując przy tym dawne metody wypracowane przed laty przez KGB i udoskonalone w latach 70' przez Stasi, tzw. Zersetzung, który w dużej mierze polega na prymitywnym nękaniu i ogólnej irytacji. Do takich metod można na przykład zaliczyć włamania do mieszkań ofiar i dokonywaniu tam małych zmian tj. zrzuceniu ubrań z wieszaka czy przestawianiu mebli. Nękaniu głuchymi telefonami, nachodzeniu przez obcych ludzi czy rozsiewaniu plotek np. o zdradzie współmałżonka. Celem tych metod jest zniszczenie psychiki swojej ofiary, tak aby z powodów osobistych nie mogła już dłużej walczyć z reżimem.

    Włodarze Kremla:

    Ludzie Putina pochodzą z dwóch miejsc. Jedni to znajomi z KGB, zarówno ze szkoły wywiadu jak i oczywiście z Drezna. Stali się oni trzonem tzw. słowików. Druga grupa z której rekrutowali się współpracownicy Putina to znajomi z czasów merostwie petersburskim. Część z nich ma co prawda KGB-owski rodowód, ale to przede wszystkim ekonomiści i prawnicy z władz miejskich, jak też biznesmeni znad Newy. Putin zaczął więc wnosić zaufanych członków rosyjskich służb specjalnych na stanowiska gubernatorów rosyjskich okręgów federalnych, ministrów w rządzi oraz dyrektorów wielkich spółek państwowych. Byli agenci kolesie Putina z Sankt Petersburga zaczęli rządzić krajem. W ten sposób KGB powróciło.

    System sterowanego przez państwo biurokratycznego kapitalizmu trudno nazwać bezinteresownym. Urzędnicy zarządzający rosyjskimi branżami strategicznymi niezwykle się bogacą. Według Szwarcmana wyżsi oficerowie FSB pragną strać się jeszcze bogatsi siłą ,,deprywatyzując" dobrze prosperujące prywatne firmy grożąc ich właścicielom tragicznymi konsekwencjami, jeśli nie będą współpracować i zamieniając te firmy w większe i znacznie gorzej zarządzane państwowe korporacje.

    Znamiennym faktem jest, że Rosyjscy biurokraci mają swoje domy i rodziny w Londynie, a ich dzieci studiują w Cambridge i Oksfordzie. Trzymają swoje pieniądze poza Rosją ponieważ żaden z nich nie wierzy w Rosję i żaden z nich nie wierzy w oficjalną stabilizacje. Oni wszyscy wiedzą , że ta stabilizacja może skończyć się każdego dnia. Nikołaj Ryżkow nazywa tę klasę "zagraniczną arystokracją" Tysiące jej członków zarabia pieniądze w Rosji ale woli mieszkać poza jej granicami traktując swoją ojczyznę jako swego rodzaju kolonię . To bogactwo nie jest zarobione dzięki przedsiębiorczości tylko jest efektem mętnych łapówek i machinacji.

    Bezpieczeństwo:

    Dysfunkcyjny modelu rządów, rosnące niezadowolenie społeczne i braku woli reform ze strony ekipy rządzącej, prowadzi do frustracji wśród wielu ludzi. Rząd boi się narodu, a naród boi się bezprawia. Jak już wszyscy włodarze Kremla zauważyli, Rosją można rządzić jedynie przy użyciu siły.

    Dlatego ekipa rządząca utworzyła i ciągle wzmacnia Rosgwardię, której celem jest przede wszystkim obrona reżimu. Utworzenie wojsk wewnętrznych to nie tylko recepta na społeczne niepokoje, to także straszak na elity. Putin może jej używać, nie oglądając się na ministra obrony czy spraw wewnętrznych. Nie dość, że liczy ona około 400 tys. uzbrojonych ludzi, nie dość, że ma lotnictwo i ciężkie uzbrojenie, nie dość, że ma wiele z uprawnień klasycznej policji bezpieczeństwa, to na dodatek na jej czele stoi generał armii Wiktor Zołotow. To jeden z najbardziej zaufanych ludzi Putina, a formalnie gwardia bezpośrednio podlega Kremlowi.

    Oczywiście dochodzą to tego jeszcze tradycyjne formacje. W samej policji służy tylko 1,1 mln ludzi. 22 lata temu (2012) na 293 mln mieszkańców ZSRR przypadało 628 tys. milicjantów. Jeden funkcjonariusz czuwał więc nad spokojem 470 ludzi Dziś na jednej przypada 130. Dodajmy do tego jeszcze Federalną Służbę, ds. Wykonywania Kar (straż więzienna), Federalną Służbę Kontroli Obrotu Narkotykami, Straż Sądową i Federalną Służbę Ochrony Federacji Rosji (odpowiednik Boru). A także cała armię "czopowców" czyli pracowników prywatnych firm ochroniarskich, które są przystaniom i szczodrymi chlebodawcą dla emerytowanych milicjantów i wojskowych (eksperci oceniają ich liczbę na około 3 miliony) 20 tys. Czeczenów, którzy przysięgali wierność Putinowi na stadionie w Groznym, oraz kozaków, których zadanie jak dotąd ogranicza się do przeganiania staruszek handlującymi na ulicach suszonymi grzybami. Czyli Rosję ochrania ponad 5 milionów ludzi (nie licząc regularnej armii) sporo jak na kraj, w którym liczba pracujących wynosi 72 miliony.

    Latyfundia:

    Zanim zaczniemy omawiać ten podpunkt, najpierw mała lekcja historii. Od stuleci przyjęło się w Rosji, że "władza karmi". W praktyce oznaczało to, że urząd mógł się zamienić w prywatny folwark, swoją genezę system ten ma w dawnych czasach, gdy władcy Moskwy nie dysponowali środkami umożliwiającymi zarządzanie tak odległym terytorium. Z tego to powodu powstał pewien zwyczaj nazywany kormlenije czyli nadania (zwykle na okres roku-dwóch) pewnej domeny rosyjskiego imperium, w której nagrodzony urzędnik po dostarczeniu władcy odpowiedniej puli podatków i liczbie rekrutów, miał de facto nieograniczoną władzę.

    I tak jak za dawnych czasów tak w obecnej Rosji funkcjonuje bardzo podobny system. Władze państwowe zresztą zbytnio się z tym nie kryją. Igor Artemyev dyrektor Federalnej Służby Antymonopolwej sam przyznał, że w wielu regionach nie ma sektora prywatnego, nie ma relacji kapitalistycznych, tylko wasale i panowie. Dodając, że wpływ państwa na gospodarkę został jeszcze bardziej wzmocniony przez zachodnie sankcje. FAS przypomina, że przed kryzysem z 1998 r. udział państwa w gospodarce był szacowany na około 25%, w 2008 r. wzrósł do 40-45%, a w 2013 r. przekroczył 50%. FAS zakłada, że w latach 2017-2018 udział państwa w gospodarce przekroczył 60-70% PKB.

    Dyrektorzy państwowych firm, będący najczęściej przedstawicielami lokalnych władz, czerpią zyski ze swoich księstewek. Władza centralna przyjmuje taki stan rzeczy ponieważ z braku ideologii jest to jedyna dostatecznie silna więź zapewniająca ich lojalność. Ponieważ ogranicza możliwość wywierania na nich presji, a to dlatego, że ci ludzie nie odpowiadają przed prawem tylko przed nimi.

    W bardzo podobny sposób postępują zresztą sami nagrodzeni. Zgodnie ze starą rosyjską zasadą część zysku z korupcji musi zostać przekazana przełożonemu. Budują więc w regionie własne relacje wasalne i wnoszą na stanowiska lojalnych sobie ludzi, tym samym poszerzając swoje wpływy. Do innych źródeł dochodu można zaliczyć ochronę nielegalnych kasyn (od 2009 roku zamknięto rosyjskie kasyna i salony gier, których roczny obrót wyceniano na blisko 5 mld dolarów) , wspomniana wyżej "deprywatyzacja" oraz przemyt towarów (FSB kontroluje służby celne)

    Oczywiście łaska cara na pstrym koniu jeździ, więc za przekroczenie swoich uprawnień włodarze mogą zostać usunięci ze swoich włości, tak było chociażby w 2006 roku, gdy Putin pozbawił stanowisk kilkunastu generałów FSB oraz Władimira Ustinowa, prokuratora generalnego, z powodów zarzutów działalności sprowadzającej się w praktyce do wymuszania ochrony. Czy niedawno Raufa Aruszkowa i jego ojca, będącego udzielnym władcą kraju Karczajo-Czerkieskiego.

    Piramida władz:

    Mamy więc wszechwładną FSB, lojalnych oligarchów (nielojalni jak Chodorkowski czy Bieriezowski zostali wyrugowani) napełniających swe kabzy zamówieniami publicznymi oraz wojska wewnętrzne. Nie oznacza to jednak, że stanowią oni jedyne narzędzie władzy. Do metod Putina należy również to, że proponuje się nagrody organizacjom, które zostają włączone do piramidy zapewniającej mu poparcie, a on daje do zrozumienia - na ogół nie wypowiedziami, lecz postępowaniem i w sposób pozwalający mu odrzucać wszelką odpowiedzialność- że za odmowę podporządkowania się scentralizowanej władzy przewiduje się kary.

    Do takich organizacji należy m.in. prokremlowska młodzieżówka "Nasi" W Rosji członkowie tej młodzieżówki uważali ją jako jedną z nielicznych możliwości uczestniczenia w społeczeństwie obywatelskim i robienia kariery, co w ich przekonaniu było możliwe wyłącznie pod patronatem władzy państwowej. Innymi tego typu organizacjami może być; "Młoda Gwardia", "Sieć" czy "Antymajdan", której przywódcą jest Aleksander Załdostanow ps. Chirurg wódz Nocnych Wilków.

    Ponadto utworzono szereg instytucji publicznych mających na celu dodatkową kontrolę społeczeństwa i przywłaszczenie sobie struktur obywatelskich. Do takich instytucji można zaliczyć, Izbę Społeczną - quasiparlament służącego władczy do przedstawiania idei kremlowskich jako inicjatywach zgłoszonych przez naród. Czy punkty obsługi interesantów, kontrolowanych przez partię "Jedna Rosja", którymi zarządzają radni lub deputowani do dum obwodowych czyli funkcjonariusze partyjni. Punkty te mają na celu usprawnić mikrozarządzanie prezydenta. Sami Rosjanie przyznają, że w kraju niewiele się dzieje, jeśli nie zadekretuje tego władca siedzący na Kremlu.

    Warto na sam koniec wspomnieć jeszcze o słynnej "Symfonii władzy świeckiej i duchowej" Mimo, że niewielu Rosjan jest praktykującymi prawosławnymi (do cerkwi na cotygodniową msze uczęszcza około 3-4% społeczeństwa), rząd subsydiuje rosyjską Cerkiew. Popi otrzymują państwowe wynagrodzenie, zaś rząd mógł się niedawno pochwalić, że w kraju powstają średnio trzy cerkwie dziennie.

    Media Państwowe:

    Jak głosił Iwan Pawłow w swoim wywiadzie "Rosja to kraj idei - umysł każdego człowieka polega na dokładnym zrozumieniu rzeczywistości. Ale w Rosji, interesują nas przede wszystkim słowa i nie zwracamy szczególnej uwagi na rzeczywistość"
    Komuniści operując słowami i obrazami stworzyli alternatywną rzeczywistość; kłamstwa i represje stały się dwoma głównymi wzajemnie sie wspierającymi filarami systemu radzieckiego. Od czasów Gorbaczowa, media stały się źródłem idei i to media w dużej mierze odpowiadają za wyzwolenie Rosji od autorytaryzmu jak i też zwrot ku takiemu typowi ustroju.

    Obecna władza, przy wykorzystaniu państwowych spółek bardzo szybko przejęła od wrogich oligarchów stacje telewizyjne, Gazprom odkupił od Gusińskiego kanałi NTV, natomiast stacje Bieriezowskiego wykupił Lukoil. Telewizja nadal pozostaje głównym narzędziem władz, która zastępuje rzeczywistość sztucznie wykreowanym obrazem.

    W samym 2011 roku rosyjski rząd wydał 1,4 mld dolarów na propagandę międzynarodową - więcej niż na walkę z bezrobociem - Oprócz anglojęzycznego kanału RT ma nowy hiszpański serwis nakierowany na Amerykę łacińską, który budzi coraz większe geopolityczne zainteresowanie Kremla; nadaje też po arabsku.

    Podsumowanie:

    Obraz jest więc ponury. Wynika z niego, że w Rosji istnieje potężne ,,państwo równoległe". I dopóki celem istnienia takiego systemu będzie kontrola, a nie rozwój, ma on szansę wytrzymać zarówno naciski z zewnątrz, jak i własną samoizolację. I wszystko wskazuje na to, że rosyjscy przywódcy uwierzyli w jego trwałość.

    Jak długo przetrwa nowy rosyjski feudalizm? Zanim wyczerpią się jego siły, mogą upłynąć dziesięciolecia. Jak każde typowe feudalne państwo XIX-wieczna Rosja była w stanie zaspokajać własne potrzeby, nadrabiając brak konkurencyjności wobec sąsiadów wzrostem liczby ludności, unowocześnianiem produkcji i pilnowaniem społecznego spokoju. Główną strategia Putina to niepewności i dezorientacja utrudniająca konsolidację potencjalnych sił mogących zagrozić władzy.

    Współczesna Rosja to gospodarka rentierska, gdzie dwie trzecie eksportu stanowią surowce energetyczne i towary produkowane przez niecałe 3 proc. czynnej zawodowo ludności. W tych warunkach rządząca elita nigdy nie znajdzie się pod taką presją „dołów” oczekujących zmiany. W pierwszych latach rządów Putina, podobnie jak w latach 90' XIX wieku rozwój wewnętrzny był spowodowanym wykorzystaniem zachodnich pieniędzy i technologii, a nade wszystko metod zarządzania, których obecnie jest coraz mniej.
    __________________________________________________________________________________
    Źródła: Car Putin - Arutunyan Anna / Creml de la Kreml - Wacław Radziwinowicz / Mafijne państwo Putina - Luke Harding / Rosja carów - Richard Pipes / Rosja Wielkie zmyślenie - Arkadij Ostrowski / Tron we Krwii - Grzegorz Kuczyński / Szara Strefa - Igor Kliamkin,

    https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2017-12-15/polityka-regionalna-kremla-rok-dymisji-gubernatorow
    https://www.gazeta.ru/social/2019/05/26/12377599.shtml
    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1775428,1,rosja-nowa-szlachta-i-trzeci-stan.read

    #rosjatostanumyslu #rosjawstajezkolan #rosja #postkomunistycznepanstwomafijne
    pokaż całość

    źródło: static.polityka.pl

  •  

    Interesuje mnie kwestia, czy jest jakaś skuteczna metoda 'załatania' systemu republiki parlamentarnej w kontekście naszego kraju, aby była ona odporna (lub chociaż bardziej odporna) na tego typu systematyczne rozbrajanie jej od środka?
    Czy alternatywne systemy demokracji liberalnej są bardziej/mniej odporne na rozbiory wewnętrzne, czy to kwestia indywidualna, zależna od zasad wewnętrznych?
    Jeżeli już gdzieś coś udostępniałeś lub wiesz, gdzie szukać informacji, będę wdzięczny.

    Pytam, jako, że dopiero niedawno obudziłem się ze snu zimowego (lepiej późno niż wcale) i zacząłem łączyć kropki.
    Mam wrażenie, jakby przesycenie informacjami m.in na temat samego PiSu było jednym z przemyślanych działań, sam w pewnym momencie zwyczajnie miałem dosyć całej polityki, bo 'znowu coś ten pis odwalił? dlaczego mnie to nie dziwi', wrażliwość spada, wraz z nią czujność i tak takim sposobem ta karawana dalej pomyka.

    Tak czy siak zabieram się za twoje rekomendacje, mam nadzieję, że nie pożałuję ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    PS: Czy masz jakąś perspektywę na nadchodzące czasy? Jak bardzo postępująca degradacja będzie zależna od większości parlamentarnej/konstytucyjnej, jaką zdobędą przodownicy autorytaryzmu na naszych ziemiach?

    wolam: @eoneon

    #postkomunistycznepanstwomafijne
    #4konserwy #neuropa #wegry #polityka #prawo #orban #media #demokracja
    pokaż całość

    •  

      @kam821: Polecam książkę "Tak upadają demokracje", którą zaczynam czytać, na pewno pozwoli Ci wyrobić sobie pewną szerszą perspektywę w temacie. Na jej bazie powstał świetny tl;dr tekst Bierzyńskiego.

      Pewien zacny wykopowicz podesłał mi też takie oto ciekawe materiały - https://verfassungsblog.de/category/debates/constitutional-resilience-debates/

      A tak moim zdaniem:

      Co mogłoby pomóc uchronić demokrację liberalną w Polsce? W przeciwieństwie do gołego opisu "jak upadają demokracje" (co jest po prostu w sferze faktów) odpowiedzi będą z konieczności dość dyskusyjne. Pewnie dałoby się na przykład napisać lepszą konstytucję niż ta w 1997, z drugiej strony papier nigdy nie wygra ze złą wolą i narodem, który jej przyklaskuje, więc to jak dla mnie słaba rada. Może można byłoby mieć bardziej proporcjonalną ordynację bez premii d'Honta, ale trudność w zebraniu większości parlamentarnej też długofalowo działa erodująco na system. Tak więc zgadzam się z przedmówcami, że najważniejsza jest kultura i to na ile społeczeństwo "pozwala" władzy.

      Nieprzypadkowo też im bardziej na Wschód tym łatwiej i głębiej "nieliberalna demokracja" wchodzi. Więc cierpimy nieco za całą naszą historię - braki kapitałowe, drenaż dynamicznej części populacji przez emigrację, niedokończone oświecenie i ludność pozostającą w religijnej "dogmatycznej drzemce", nieobrobionej nawet krytyczną teologią. Z drugiej strony szybko to nadrabiamy (z każdym swoim pobytem na Zachodzie widzę jak wizualnie polskie miasta się upodabniają do zachodnich), ale czy dość szybko?

      Myślę, że największym sprzymierzeńcem Polski liberalnej jest czas (niestety sprzyja on też drugiej stronie, która domyka system) i nasze silne powiązania z UE. Jeśli UE będzie silna i nie zawali się wewnętrznie (a są sygnały odbicia po ciężkiej dekadzie, choć co będzie gdy przyjdzie kryzys gospodarczy to insza inszość), to będzie nieco stopowała zapędy PiS. UE wygląda niepozornie, ale to moloch gospodarczy i jeśli postanowi przypieprzyć, to przypieprzy bardzo skutecznie, a czerwoną linią może być np. egzekwowanie wyroków TSUE przez Polskę. Elity polskie i zagraniczne znają już ruchy Orbana i wiedzą, gdzie tolerowanie wannabe autokraty prowadzi, więc o ile będzie im zależało na tym, żeby Polska z Zachodu nie wyszła, to - z racji naszych współzależności - mają ku temu sporo narzędzi. Kadencja Trumpa też być może zbliża się ku końcowi (choć tu oczywiście może być różnie) i nie będzie takiego wyrozumienia.

      Ale... tak w praktyce to nie wiem, czy szeregowy żuczek jak ja czy inni wykopowicze musi dokładnie rozkminić, co trzeba zrobić na poziomie makro, by uzdrowić sytuację (to robota dla prawników, politologów i filozofów polityki), bo nasz największy problem to społeczeństwo tkwiące w "fałszywej świadomości" nierealnych zagrożeń i problemów. Uchodźcy i LGBT to są straszaki na miarę Sorosa, a nie wyzwania dla Polski w 2019 i im więcej ludzi to zrozumie, tym lepiej.

      Ja na wykopie wybrałem sobie proste, a zaniedbane poletko do działania: pomóc obudzić innych z drzemki, w którą sam podobnie jak Ty kiedyś popadłem. Nasz problem nie polega na tym, że Janusze są Januszami, a Sebiksy Sebiksami i cicho przyklaskują przejęciu władzy, tylko że opowieści populistycznej (bo jest też niepopulistyczna!) prawicy weszły w mainstream i w innych obszarach życia wysokofunkcjonujący 20-30-latkowie mają mocno wykrzywiony obraz rzeczywistości politycznej i popierają zupełnie inne niż ich koledzy i koleżanki w innych krajach partie i postulaty. Wiem, że wiele osób uważa że pisanie w Internecie to nie aktywność, ale jakoś podobne pisanie prawicy uformowało całe pokolenie. Mam nadzieję, że na tyle szybko się to pod wpływem rządów PiS odegnie, że wahadło się przekręci zanim system się domknie.

      Czy tak będzie? Nie wiem. W przypadku Polski naprawdę piłka jest w grze. Dlatego ważne jest, żeby ludzie z poglądami centrowymi, liberalnymi i lewicowymi nie drzemali i się nie ukrywali, bo zmiany społeczne często wychodzą od budzącej się klasy średniej. Nikt tego nie zrobi jeśli nie zadziałają jakoś osoby, którym stają takie pytania.
      pokaż całość

      źródło: sklep.liberte.pl

    •  

      @eoneon: nie wiem jak podziękować :)
      Z artykułem już się zdążyłem zapoznać, a do książki również niebawem się zabiorę.

      Czy byłbyś w stanie dodać coś jeszcze odnośnie PS z wpisu tj wplywu zdobycia większości parlamentarnej/konstytucyjnej na proces dalszej degradacji.

      Czy tempo zmian może zostać mocno wyhamowane?
      Jak duże mogą być korzyści ockniecia się ludzi, którzy przeważnie nie chodzą na glosowanie, a zdadzą sobie sprawę, dokąd to zmierza?
      Ogolnie rzecz ujmując - o jaką stawkę toczy się walka?

      I tak na bieżąco - co się tak na prawdę dzieje w tym momencie, skoro PIS strzela co raz z armaty trudnymi do przełknięcia planami/decyzjami dla ludzi kreatywnych/przedsiębiorczych?

      Przykładowe:
      - Zniesienie limitu 30-krotności składek.
      - Reglamentacja zawodu dziennikarza
      - Licencjonowane bycie zawodowym 'artystą'

      Przede wszystkim patrzę na to jak na procesy poboczne dążenia do reformacji ustrojowej.
      O ile w temacie pierwszego punktu podzielam zdanie Tomasza Wróblewskiego z 65 odc. Wolności w Remoncie, że ten skok na kasę to zarazem "zapłata" za 500+ i pieniądze na finansowanie przyszłych socjalistycznych rarytasów pokroju 13. i 14. emerytury, aby móc dalej jechać tą populistyczną karawaną spełniając jednocześnie unijne kryterium konwergencji gospodarczej.
      https://youtu.be/ZRADUBwLU9E

      Natomiast co do dwóch pozostałych, to sam nie wiem jakie intencje im przyświecają.
      Wygląda to trochę tak, jakby Prezes uznał, że Węgry za bardzo odjechały mu w wyścigu patologii i postanowił wrzucić drugi bieg albo pewność PISu co do tego, że wybory pójdą gładko i po ich myśli osłabła.
      Niezależnie od przyczyny, intencja wydaje mi się, że jest jedna - intensyfikować ideę "niech jadą", co pozwoliłoby zniechęcić ambitnych, nakierować ich na poważne plany o emigracji, przy okazji licząc na to, że taki osobnik nie będzie już w takim stopniu zmotywowany do głosowania, skoro "i tak wyjedzie".
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Splątanie władz: jak Viktor Orban uczynił z węgierskiej demokracji wydmuszkę (en) - znalezisko

    Jeszcze cieplutki najnowszy Economist poświęcił swoją okładkę populizmowi, a tekst wiodący Węgrom Orbana jako paradygmatycznemu (czyli takiemu, który potencjalnie może być przeszczepiony wszędzie, nie tylko w krajach młodej demokacji, ale potencjalnie również za Zachodzie) modelowi współczesnego autorytaryzmu. O większości z tych rzeczy pisałem na #postkomunistycznepanstwomafijne, ale jest to bardzo solidna infopiguła w temacie.

    Z tekstu okładkowego (także w powiązanych znaleziska):

    Fidesz, the ruling party, has used its parliamentary majority to capture regulators, dominate business, control the courts, buy the media and manipulate the rules for elections. As our briefing explains, the prime minister, Viktor Orban, does not have to break the law, because he can get parliament to change it instead. He does not need secret police to take his enemies away in the night. They can be cut down to size without violence, by the tame press or the taxman. In form, Hungary is a thriving democracy; in spirit, it is a one-party state.

    No i bardzo celny i smutny zarazem fragment na końcu briefingu:

    But an analysis by R. Daniel Kelemen, a political scientist at Rutgers University, shows that the number of Hungarians living elsewhere in the eu has gone up by 186% since 2010, the biggest percentage increase of any member state. Those who go tend to be well educated. When Mr Boda, of the Academy of Science, is asked how many of his students are thinking of leaving Hungary after graduation, he replies: “All of them.”

    From the government’s perspective, this may be fine. The emigration of liberal-leaning graduates only cements Fidesz’s power. Hungary’s communists might have been relieved if a free-thinking law student named Viktor Orban had gone off to Oxford and stayed there, ideally on Mr Soros’s dime. Instead, he came home, helped unseat them and replaced them with his own quasi-autocratic rule. “We thought we had come out of socialism and now we were going to be normal,” says Maria. “Instead it’s still the same old shit.”

    "Niech jadą" to nie tępa złośliwość, ale przemyślana polityka pozbywania się opozycji. W krajach o fatalnej demografii Polski czy Węgier, gdzie młodzi słabo głosują, a jednocześnie otwartych granicach, niewiele więcej niż wyjazdu najbardziej niezadowolonych trzeba do zabetonowania systemu na dekady.

    #postkomunistycznepanstwomafijne #anatomiapopulizmu

    Pozostałe tagi: #polityka #neuropa #dobrazmiana #wegry #orban #economist #theeconomist
    pokaż całość

    źródło: economist.com

    +: P................e, i......._ +121 innych
    •  

      ale w tym wypadku akurat zrobiłaby to czego chce parlament

      @Kjedne: Czesc parlamentu. Na zadna z opcji nie ma wiekszosci, o czym przekonalismy przy balaganie nad umowa Tereski. Wiec krolowa moze zrobic tylko to o co pyta ja rzad.

      Wyobrazasz sobie co by sie tu dzialo gdyby krolowa probowala zatrzymac brexit? W momencie by sie tu monarchia skonczyla.

    •  
      L.........s

      0

      Komentarz usunięty przez moderatora

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Czyżby węgierski system oligarchiczny był efektywny? Czy nie widać jeszcze tutaj spowolnienia niemieckiego i wyjdzie to dopiero przy Q3 2019?

    #postkomunistycznepanstwomafijne #gospodarka #wegry

    źródło: 68772790_1382502791918023_4514991894979149824_o.jpg

  •  

    Tankuj za 400 zł, szkaluj podtlenek LPG, gdzie za 100 zł masz pełen bak ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #syndromniewolnika
    #lpg #polak #postkomunistycznepanstwomafijne

    źródło: 20190807_192105.jpg

    •  

      @Tomek3322: tak na moje oko to typ leje ropę, co ma do tego lpg? poza tym kosztowo diesel wychodzi tylko trochę drożej od gazu, a odpadają mu problemy z gazem, wymiany filtrów co trochę, itd
      sam w każdej benzynie miałem lpg ale nie popadajmy w paranoję elo

    •  

      @Pablito_reporter: a to racja, takie ekstra koszty powodują że całośc może zrobić się nieopłacalna w terminie użytkowania, tylko to dość skrajny przypadek, za ponad 18k to gazuje się W12 ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ogólnie nigdy jeszcze w historii nie było sytuacji gdy koszt jazdy na LPG przekraczał koszt jazdy na PB, nawet gdy LPG było po 3 PLN parę lat temu.

    • więcej komentarzy (44)

  •  

    Jak widzę ten postkomunizm to płakać się chce. Najbliższa rodzina, przyszła rodzina, tęsknota za PRL. To już jest #podniewolnictwo
    Kiedy nabyłem broń czarnoprochową myśleli że chcę ich wszystkich wystrzelać. Syndrom niewolnika?
    #bron #polska #prl #komunizm #postkomunistycznepanstwomafijne pokaż całość

    •  
      t.............r via Wykop Mobilny (Android)

      +3

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      Kiedy nabyłem broń czarnoprochową myśleli że chcę ich wszystkich wystrzelać.

      @Tomek3322: Może mieli inne podstawy do takich przemyśleń? ( ͡º ͜ʖ͡º)
      A tak serio, to jak robiłeś prawko, to nie było mowy, że chcesz ich wszystkich rozjechać?

      W sumie ja się nie spotkałem z żadnym złym nastawieniem do tego tematu u rodziny, czy znajomych. Jedynie czasem że "to niebezpieczne", ale to też u kogoś znajomego, w rodzinie na szczęście wszyscy normalni. Najwyżej "uważaj na siebie".
      Aktualnie staram się po kolei brać każdego z rodziny na zapoznanie się z zabawkami, jedynym przeciwieństwem jest czas... Ale dla każdego kto był, to były wielkie emocje, szok, że taki odrzut i że takie głośne, ale bardzo pozytywnie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Ale wiecie, że dzisiejsza decyzja UODO oznacza, ze Prezes Urzędu we własnym mniemaniu może zablokować każdy wyrok sądu, bo tak mu się podoba ?

    Żadna rozsądna firma nie będzie inwestować w takim Bantustanie.

    #neuropa #prawo #postkomunistycznepanstwomafijne #4konserwy

    źródło: uodo.png

  •  

    Uwaga! Jest bardzo rzadki Pepe - nowy doroczny letni Orban ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Chodzi rzecz jasna o coroczny festiwal w Transylwanii w Rumunii, gdzie Orban od lat wygłasza strategiczne przemówienia programowe. Rok temu na przykład dużo było o strachu przed Rosją, którego Węgry nie czują, i propozycji zniesienia sankcji. Pisałem o tym zresztą, a wPolityce było (wyjątkowo...) tak dobre, że jako jedyna redakcja przetłumaczyli całość przemówienia na polski.

    W tym roku może też to zrobią, ale póki co mamy tylko streszczenie od niezawodnej anglojęzycznej redakcji index.hu (są też na FB):

    https://index.hu/english/2019/07/27/viktor_orban_hungary_tusvanyos_illiberal_liberal_national_transition/

    Orban zdaje się czuć bardzo pewnie:

    Strong nerves will indeed be necessary for the upcoming rule-of-law debates, though not for defending our position but for resisting to laugh in the face of our critics.

    Podjął się też próby usystematyzowania teorii "nieliberalnej demokracji":

    Individual freedoms can never encroach on the interests of the community. There is indeed a majority that must be respected, that is the foundation of democracy. (...) Liberal democracy was only viable until it has left its Christian roots behind, until it protected individual liberties and private property. But as soon as it started to break down people's ties to reality, questioning sexual identity, devaluing religious identity, and deeming national ties futile, the content of liberal democracy has changed. This had been Europe's zeitgeist in the past 20 or 30 years.

    Cytował nawet Roberta Schumana:

    Democracy owes its existence to Christianity. It was born the day that man was called to realise in this temporary life, the dignity of each human person, in his individual liberty in the respect of the rights of each and by the practice of brotherly love to all

    Ja tak jak nie rozumiałem idei nieliberalnej demokracji tak dalej nie rozumiem, bo jeśli coś w tym połączeniu ma korzenie chrześcijańskie, to nie demokracja, a liberalne gwarancje. Demokracja nieliberalna zaś nie jest żadnym nowym wynalazkiem, była już starożytności i niebyt się sprawdziła - dokonała na przykład słynnego mordu sądowego na Sokratesie.

    Pewnie słowa Orbana spodobają się na prawicy, bo mówi dużo o ochronie narodów przed lewactwem i imigracją, ale ja mam z nimi jeszcze taki problem, że Orban jeszcze na początku lat 90. był otwartym ateistą i w jego nawrócenie na chrześcijaństwo powątpiewają nawet zwolennicy. Pytanie co zostaje z tej wizji "nieliberalnej chrześcijańskiej demokracji" jeśli wziąć pod uwagę ten fakt.

    Chyba podpisałbym się pod komentarzem Andrása Fekete-Győr, lidera opozycyjnego Momentum:

    For Orbán, Christian liberty means liberty to steal

    ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #postkomunistycznepanstwomafijne

    #wegry #orban #polityka #neuropa #dobrazmiana
    pokaż całość

    źródło: kep.cdn.indexvas.hu

    •  

      @niedoszly_andrzej:

      No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.
      śmiechłem mocno

    •  

      „To jest super interesujące! Fantastyczna historia! No ale tego nie puścimy, bo polskiego czytelnika to nie interesuje.”

      Przez kilka lat słyszałem to już tyle razy, że chyba powinienem wytatuować takie zdanie na czole. To prawda objawiona wszystkich redakcji: Polskiego czytelnika TO nie interesuje. Partyzanci na Papui Zachodniej? Polskiego czytelnika to nie interesuje. Surfing w Liberii? Czytelnika to nie interesuje. Zespoły metalowe w Maroku? Nie interesuje. Internet refugees w Japonii? Nie polskiego, nie.

      Polskiego czytelnika interesują Stany. Wybory lokalne w Anglii go interesują. Szczyty Unii Europejskiej. Katyń! A najlepiej Katyń omawiany na jakimś szczycie Unii Europejskiej. Polskiego czytelnika może jeszcze zainteresować jak gdzieś w Niemczech albo Egipcie rozbije się autobus z polskimi turystami. Ale już katastrofa samolotu w Kolumbii niekoniecznie. “Na pokładzie na szczęście nie było Polaków”.

      Mam ten niefart, że jestem właśnie polskim czytelnikiem. I mnie interesuje. Polskimi czytelnikami są moi znajomi, których też interesuje. I wszyscy ci nieznajomi, którzy jeżdżą, piszą, fotografują i prowadzą blogi, a którzy najwyraźniej zupełnie nie wiedzą, że nie powinno ich interesować.

      I właśnie dla nich i dla rozładowania moich frustracji jest ten blog.
      @yeron:
      pokaż całość

      +: yeron, Fren
    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Od dłuższego czasu czułem, że trzeba byłoby jakoś wyodrębnić z jednego publicystycznego worka "populizmu" zjawiska takie jak Trump czy Brexit z jednej strony i PiS czy Fidesz z drugiej, bo - choć korzystają z podobnego instrumentarium - pracują na różne sposoby. Z odsieczą przyszedł mi @Platki_sniadaniowe (pozdrawiam, kolejny powód, by go obserwować ;)), który naprowadził mnie w kierunku historii teoretyków rewolucjonizmu z XIX wieku, w szczególności - na blankizm.

    pokaż spoiler Oczywiście potraktujcie to z pewnym dystansem, bo to bardziej notatnik i burza mózgów, niż jakaś poważna analiza z mojej strony :). Świat jest duży, więc pewnie ktoś takową przeprowadził profesjonalnie, na pewno nie jest tajemnicą - o czym jest np. ostatnia okładka "Economista" - że współczesny konserwatyzm poszedł w strony rewolucyjne.


    Otóż: Louis Auguste Blanqui (1805–1881) uważał, że rewolucja socjalistyczna powinna być przeprowadzona przez małą grupę wysoko zorganizowanych i zakonspirowanych "zawodowych rewolucjonistów", którzy w drodze puczu przejmą władzę, a następnie wprowadzą socjalizm i oddadzą rządy ludowi. Był to pomysł odmienny od marksistowskiego, który wierzył w szerokie, oddolne powstanie samoświadomego proletariatu.

    Dlaczego kojarzy mi się to z niewątpliwie wygranymi demokratycznie wyborami w 2015 w Polsce albo w 2010 na Węgrzech? Bo np. PiS obiecywał rzeczy, które wymyślił w 2-3 poprzednich latach (jak 500+ i obniżenie wieku emerytalnego), natomiast nie eksponował pomysłów, które powstały co najmniej dekadę wcześniej (jak przejęcie Trybunału Konstytucyjnego). Czyli może nie pucz, ale wyborczy podstęp, by zyskać możliwość neutralizacji przeszkód, których lud nawet nie jest w stanie dostrzec. Wszystko inne (poza oczywiście nominalnym celem "rewolucji") zgadza się w zasadzie wprost, np. działanie przez wąską grupę w imieniu uciśnionego "ludu", który nie może sam powstać przeciw "elitom III RP", albo wyrażona wprost przez Kaczyńskiego potrzeba wprowadzenia "Centralnego Ośrodka Dyspozycji Politycznej".

    Fryderyk Engels w swoim tekście z 1974 skrytykował blankistów tak:

    Blanqui is essentially a political revolutionist. He is a socialist only through sentiment, through his sympathy with the sufferings of the people, but he has neither a socialist theory nor any definite practical suggestions for social remedies. In his political activity he was mainly a "man of action", believing that a small and well organized minority, who would attempt a political stroke of force at the opportune moment, could carry the mass of the people with them by a few successes at the start and thus make a victorious revolution

    Lenina - który stał za wariantem rewolucji, który się historycznie urzeczywistnił - niebezpodstawnie o blankizm oskarżała w 1904 Róża Luksemburg:

    For Lenin, the difference between the Social Democracy and Blanquism is reduced to the observation that in place of a handful of conspirators we have a class-conscious proletariat. He forgets that this difference implies a complete revision of our ideas on organization and, therefore, an entirely different conception of centralism and the relations existing between the party and the struggle itself.

    Innymi słowy, zarówno Engels jak i Luksemburg ostrzegają odpowiednio Blanquiego i Lenina, że taka struktura władzy może w istocie dowieźć rewolucję, ale nie będzie to rewolucja ludowa, bo elity - choćby i zbuntowane - to nie lud i długofalowo nie mogą być rzecznikami ludu. W Polsce może jeszcze tego nie widać, bo "pucz" (w sensie: rozbijanie liberalnych, zastanych struktur oporu) wciąż trwa, a lud jest przekupywany rzeczami, które chce, zamiast tymi, których potrzebuje (np. obniżeniem wieku emerytalnego zamiast solidnej opieki zdrowotnej dla seniorów), ale tak jak Leninowi (już za życia, ale zwłaszcza po śmierci) rewolucja poszła w złym kierunku, tak i u nas potencjalni następcy Kaczyńskiego tylko czekają, by - jak u Orbana - zacząć dawać ludowi nie ciężkie miliardy, a świecidełka i wymyślonego wroga i zaciągnąć go do pracy (niechby i płatnej po 3 latach) na rzecz "kolegów elit" - oligarchów.

    Bo tak naprawdę choćby od czasu do czasu naprawdę w interesie ludu mogą działać tylko centrowe elity w kagańcu norm liberalnych i procedur, takie jak powojenna socjaldemokracja i chadecja. Oplecione procedurami i niezależnymi ośrodkami balansującymi oraz sieciami ekspertów, które np. w procesie legislacyjnym naciskają, żeby np. zamiast "500+ na pierwsze dziecko" zrobić sieć żłobków, albo korygują błędy w sądach konstytucyjnych. Dokładnie na odwrót, niż ludowi się wydaje, spłaszczenie tej struktury i pociągnięcie cuglami władzy nieodmiennie degeneruje się i po pewnym czasie nowe elity działają już tylko na swoją korzyść. Mimo - być może - najszczerszych intencji u początków rewolucyjnej drogi rewolucjonistów.

    PS: A Trump, Brexit, itp? Tam (IMHO) przywódcy są mniej zdeterminowani w kierunku głębokich zmian struktury władzy, nie atakują podstaw demokracji liberalnej, a jedynie jadą na wyborczej antyestabliszmentowej fali w celu realizacji swojej i reprezentowanych przez siebie grup wpływu zmian w polityce (Trump), albo po prostu osobistej kariery (Brexitowcy). To bardziej samotni demagodzy, niż leninowska rewolucja.

    #anatomiapopulizmu #postkomunistycznepanstwomafijne

    Reszta tagów: #przemyslenia #4konserwy #neuropa #polityka #dobrazmiana #socjalizm
    pokaż całość

    źródło: m.salon24.pl

  •  

    Już niedługo na #opener ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tu jako wideo, takie wstawki są podobno co kilka minut. Dłuższy opis tutaj.

    #postkomunistycznepanstwomafijne

    #4konserwy #neuropa #wegry #orban #dobrazmiana #propaganda
    pokaż całość

    źródło: kep.cdn.indexvas.hu

  •  

    Węgierski parlament pozbawił Węgierską Akademię Nauk sieci instytutów badawczych - znalezisko

    Zgodnie z fideszowskim zwyczajem legislacyjnym powstaje nowa, równoległa instytucja, która nieodpłatnie będzie wykorzystywać majątek węgierskiego odpowiednika PAN i przejmie główne jego kompetencje. Starą Węgierską Akademię Nauk (Magyar Tudományos Akadémia, MTA) zastąpi nowa, scentralizowana instytucja, gdzie rząd będzie miał połowę delegatów i decydujący głos.

    Powołanie "Eötvös Loránd Research Network" to nie pierwsze działanie tego typu. Analogicznie kontrolę nad nauczycielami (włączając w to bycie jedynym pracodawcą w systemie) miało Centrum Utrzymania instytucji im. Klebelsberga (Klebelsberg Intézményfenntartó Központ, KLIK). Podobnie też powołano rządowe urzędy powiatowe, czyli - przez analogię do polski - "powiatowych wojewodów".

    No bo po co niszczyć instytucję, skoro można powołać swoją, a starą uczynić wydmuszką? Niemniej, faktyczna konfiskata mienia do użytku przez inny podmiot to dość śmiałe posunięcie.

    PS: Urabianie opinii publicznej pod atak (zapewne w polskim, a nie węgierskim stylu) na polski PAN tak jakby się już zaczęło.

    Tag: #postkomunistycznepanstwomafijne

    #europa #4konserwy #neuropa #wegry #nauka #dobrazmiana #polityka
    pokaż całość

    źródło: kep.cdn.indexvas.hu

    •  

      @eoneon: jaki jest właściwie cel tej operacji ?

    •  

      @Kjedne: Oficjalnie uzasadnienie jest podobne jak reform Gowina, tzn. większe powiązanie nauki z potrzebami biznesu i przemysłu. A w praktyce: centralizacji nigdy dość, a Orban ma inny styl (bo też i inne, lepsze warunki rządzenia) niż Kaczyński - nie idzie tak mocno na zwarcie, raczej zbuduje klon instytucji niż ją zdobędzie szturmem. Węgierska Akademia Nauk jakoś się uchowała w niezależności, pewnie była samorządna - po co utrzymywać takie potencjalne ognisko oporu i potencjalnego schronienia dla akademików-zwolenników opozycji? Lepiej je zagłodzić.

      Zarzucam ich konferencję prasową gdybyś był ciekawy szczegółów.
      pokaż całość

      źródło: youtube.com

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Prof. Kisilowski: Niech każdy region Polski żyje, jak chce - znalezisko

    Ziarna wyborczego autorytaryzmu kiełkują w całej Europie i USA, to nie jest nasza specyfika. Nie pierwszy też raz, kiedy liberalna demokracja na Zachodzie przechodzi kryzys. Tylko zazwyczaj w polskiej historii było tak, że Zachód się z kłopotów otrząsał, a myśmy zostawali gdzieś z tyłu. Na Zachodzie ta cała populistyczna rewolucja już zaczyna dostawać zadyszki, a my możemy zostać z innowacyjnym modelem władzy na dekady. Już parę razy było w historii tak, że prawie doganialiśmy Zachód i nagle coś się rozsypywało. Jesteśmy w podobnym momencie.

    Polecam cały wywiad, diagnozy profesora są bardzo trafne, kreśli realistyczną wizję tego, co się najprawdopodobniej będzie działo od jesieni. Na przykład:

    Tak samo mówili na Węgrzech moi studenci za pierwszej kadencji Orbana: bez przesady, niech się opozycja ogarnie i wygra z Orbanem. Nie rozumieli istoty wyborczego autorytaryzmu. On się instaluje powoli i sprytnie.

    (...) Nie docenia pan siły oportunizmu. Na Węgrzech wszystko się zmieniło w drugiej kadencji. Owszem, na razie każdy może sobie kalkulować, że jak będzie nawalał w PiS, a za chwilę wszystko się odwróci, to zostanie bohaterem. Dostanie medal kombatancki i to mu w czymś pomoże. Jeżeli ta nadzieja zniknie, to mnóstwo ludzi zacznie zmieniać zdanie. Oczywiście nie będzie tak, że przyjdą do pana znajomi i nagle powiedzą, że Kaczyński jest wspaniały. Będą mówić tak samo, jak dziś mówią elity w Budapeszcie: „Oh, ten naród jest tak głupi, że tylko nacjonalistyczny zamordyzm na niego działa”. Będą się podśmiewać z Kaczyńskiego czy Orbana, a potem brać od nich kontrakty. Bo w demokratycznym autorytaryzmie władza nie potrzebuje aplauzu, tylko oportunizmu.

    (...) Elity społeczne to są ludzie, którzy maja dużo do stracenia. I nie mogą za bardzo z kraju wyjechać. Elity tak naprawdę są mało mobilne. (...) I co z tego, że znają języki? Pan jest mobilny? Napisze pan po angielsku ten wywiad tak samo sprawnie jak po Polsku? Pozna pan tak dobrze brytyjską albo amerykańską politykę, żeby dobry felieton dla Anglika o tym napisać? Facet pracujący w fabryce przy taśmie jest bardziej mobilny od pana. Elity mają tu swoją pozycję, znajomości, zasługi, historię. A tam musiałyby sobie wyrabiać nazwiska do zera. I to elity będą się dostosowywać do wyborczego autorytaryzmu najszybciej.

    #postkomunistycznepanstwomafijne #anatomiapopulizmu

    #polityka #4konserwy #neuropa #kaczynski #orban #dobrazmiana
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

    •  

      @eoneon: W jednym nie zgadzam się z profesorem. Gdzieś tam mówi, że po odejściu Kaczyńskiego schedę przejmą młodsi kierując przekaz do miastowych itd. (mniej więcej). Moim zdaniem PIS jest skazany po "odejściu" Kaczyńskiego na rozpad. Oczywiście wcześniejsze rozbicie mediów i przejęcie do końca instytucji może ten stan przedłużyć, ale gros żelaznego elektoratu jest wpatrzony w prezesa, a w PISie są mocne tarcia miedzy pozostałymi. Jedna góra dwie kadencje bez Kaczyńskiego poskutkują rozpadem z powodu braku spójnej wizji i przywództwa (trochę jak z sanacją po Piłsudskim). Na marginesie najgorsze co mogłoby się moim zdaniem przytrafić to przejęcie władzy przez ludzi pokroju Ziobry.
      Tylko rzecz w tym, że po tak silnym związaniu państwa z partią istnieje olbrzymie ryzyko upadku wraz z partią instytucji państwa.

      "Jeśli historia uczy czegokolwiek, to tylko tego, że ludzie nigdy niczego się nie nauczyli z historii." ~ Aleksander Krawczuk
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    A tak to się potoczyło na Węgrzech.

    Fidesz nie wykręcił rekordowego wyniku, ale stabilnie dominuje. Prawicowy Jobbik (podzielony na Jobbik i Mi Hazánk) słabo. Druga - paradoksalnie - partia Gyurcsány'ego, premiera rządzącego (prawie) bezpośrednio przed Orbanem, tego od "kłamaliśmy rano, nocą i wieczorem". Jedyny chyba pozytyw to umiarkowanie dobry - również na prowincji - wynik ruchu młodych, Momentum.

    Więcej szczegółów tradycyjnie na index.hu:
    - https://index.hu/english/2019/05/26/european_elections_2019_hungary_live/

    W skrócie: zima trwa. A nasza scena polityczna przypomina węgierską bardziej, niż wydawało się przed tymi wyborami. Dowiedzieliśmy się, że nie ma szklanego sufitu partii władzy w okolicach 40%, szanse realizacji scenariusza węgierskiego w następnej kadencji znacząco wzrosły i jak dla mnie jest to w tym momencie scenariusz bazowy. Drugi to konieczność dokooptowania koalicjanta. Wszystko znowu będzie loterią, bo przy takim umeblowaniu sceny politycznej znowu mogą decydować ułamki procenta i to kto znalazł się pod/nad progiem.

    Czytajcie Balinta Magyara, rodacy, bo władza już czytała. I głosujcie, bo jeszcze jest czas.

    #postkomunistycznepanstwomafijne

    #wegry #neuropa #dobrazmiana #polityka #4konserwy #wybory
    pokaż całość

    źródło: fidesz.PNG

  •  

    Jeżeli to ma tak wyglądać, to jest to całkowity powrót Polski na Wschód. Partia która tworzy autorytarny ustrój oligarchiczny (Budapeszt w Warszawie), uzależniona od wielkiego mocarstwa, tworząca własnych oligarchów. Do tego w sojuszu z Kościołem, co też jest bardziej właściwe dla Wschodu niż dla Zachodu. Likwidacja niezależności prokuratury i sądownictwa, praktyczna likwidacja Sądu Konstytucyjnego.

    Do tego cały ten ustrój ma się utrzymywać na poparciu ciemnej masy, której Pan da 500+ , 300+, emerytury i bóg wie jeszcze co. Tak jak Pani z PiSu opowiadała na zakończenie debaty.

    Nawet mamy własną wersję putinowskiej partii Żyrinowskiego w postaci #konfederacja która pobuczy, rzuci antysemickimi hasłami, a rządzący pokaże na nich, jako tych, przed którymi partia rządząca "nas" ochroni. Tak #konfederacja nie myślcie, że jesteście anty-systemowi. Jesteście bardzo ważną częścią powstającego systemu. Ten motyw już ćwiczył Selin komentując wynik wyborów.

    Pytanie co zrobi władza kiedy nie będzie mogła przekupywać mas kiełbasą.

    Wynik wyborów: dobry dla Europy (eurosceptycy dostali w pupsko prawie wszędzie poza Polską) i zły dla Polski. Niestety nie ma jeszcze wyników z Włoch, a osobiście liczę tam na kolejną dobrą niespodziankę.

    No i przy okazji okazało się, że lewicy w stylu #antykapitalizm w Polsce nie ma. I być może socjaliści muszą iść na daleko idące kompromisy jeżeli chcą cokolwiek znaczyć i mieć jakikolwiek wpływ.

    pokaż spoiler Poza tym uważam że Wiosna to był nieudany projekt i Biedroń powinien pójść po rozum do głowy, bo Wiosna wg mnie nie przejdzie przez próg jeżeli się wcześniej nie rozpadnie


    #neuropa #4konserwy #wybory #gorzkiezale #postkomunistycznepanstwomafijne
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #postkomunistycznepanstwomafijne

Archiwum tagów