•  

    Jeśli ktoś jeszcze nie czytał wykopu na temat zabiedbanego kucyka z przerośnietymi kopytami to ja Wam streszczę. Oto clue dyskusji. #mniesmieszy #niewiemjaktootagowac #powstaniewarszawskie

  •  

    #dziendobry dziś z cyklu #dzielnipolacy Marek Hłasko - ur. 14 stycznia 1934 r. w Warszawie, zm. 14 czerwca 1969 r. w Wiesbaden – polski prozaik i scenarzysta filmowy.

    Marek Jakub Hłasko (którego drugie imię nosi Kuba, tragiczny bohater wczesnego opowiadania "Pętla") był synem urzędnika państwowego Macieja Romana Hłaski i Marii Łucji Hłasko z domu Rosiak. Małżeństwo Hłasków nie utrzymało się; ojciec po czterech latach pożycia (1933-37) opuszcza dom i żeni się powtórnie, ale już w pierwszych dniach wojny umiera na infekcję nerek (lub gruźlicę wg innych źródeł).

    Matka z synem zostaje sama i podczas okupacji prowadzi stragan z żywnością. Poznaje wtedy sporo starszego od siebie Kazimierza Gryczkiewicza, z którym w 1949 roku weźmie ślub, źle zresztą przyjęty przez dorastającego syna jedynaka. W czasie #powstaniewarszawskie, które nie znalazło znaczącego odbicia w pamięci dziesięcioletniego Marka i potem w jego twórczości, przepada mieszkanie Hłasków przy ulicy Ciepłej 10, cały dobytek i wszystkie dokumenty. Po upadku powstania wychodzą ze zburzonego miasta 2 października i przez Komorów i Mszczonów, gdzie czasowo pomieszkują, udają się do #czestochowa; tam przebywają parę miesięcy. Tam też w styczniu 1945 roku są świadkami wielkiej ofensywy wojsk radzieckich, która zatrzyma się dopiero wiosną w Berlinie. Wstrząsający opis przemarszu Armii Czerwonej i oddziałów #nkwd, nadużyć i okrucieństwa wojennego, analizę duszy radzieckiej i mentalności homo sovieticus znajdziemy po latach w "Pięknych dwudziestoletnich" (1966) Marka Hłaski.

    Traumatyczne przeżycie zaowocowało pierwszymi notatkami i próbą porządkowania doznań i wydarzeń. Swój pamiętnik, skrywany przed wszystkimi, kontynuuje Marek w Hajdukach na Śląsku (dziś Chorzów-Batory), a następnie w #bialystok gdzie próbują się Hłaskowie - z Gryczkiewiczem, ciągle ignorowanym przez Marka - zakotwiczyć. Wreszcie w styczniu 1946 roku osiadają na dłużej we #wroclaw, gdzie Marek po wielu perturbacjach w czerwcu 1949 skończy - z miernymi ocenami - szkołę powszechną, a 2 lipca tegoż roku Maria Hłasko sfinalizuje swój związek z przyzwoitym i opiekuńczym panem Kazimierzem. Do końca 1950 roku będą mieszkać we Wrocławiu-Sępolnie przy Borelowskiego 44; Marek od września jest w Warszawie, pozostaje pod opieką ciotki Jadwigi Oraczewskiej, mieszka w internacie przy Tarczyńskiej. Nie zagrzewa jednak długo miejsca w Państwowym Liceum Techniczno-Teatralnym przy ulicy Konopnickiej 6. Jest uczniem tak niekonwencjonalnym i niesubordynowanym, że już pod koniec grudnia zostaje uchwałą Rady Pedagogicznej usunięty ze szkoły, która mu się w sumie podobała i stwarzała możliwości ciekawej pracy. Wraca na ostatni rok do domu, do Wrocławia.

    W wieku szesnastu lat Marek Hłasko rozstaje się z instytucją szkoły i rozpoczyna swą przygodę z pracą zarobkową. W czerwcu 1950 roku ukończy kurs samochodowy we Wrocławiu (kategoria III A). Zaczyna pracę w charakterze pomocnika kierowcy przy zwózce drewna w ekstremalnych warunkach jesienno-zimowych na niebezpiecznych dla wielkich i nad miarę obciążonych maszyn drogach górskich. Wytrzyma tam sześć tygodni, od 15 listopada do końca 1950 roku. Na swoje nieszczęście i na szczęście dla literatury i filmu polskiego ("Głupcy wierzą w poranek" - "Następny do raju" - "Baza ludzi umarłych") zatrudni Hłaskę Państwowa Centrala Drzewna PAGED z bazą w Bystrzycy Kłodzkiej, choć najbardziej znane opowiadanie młodego kierowcy zdaje się sugerować, że akcja rozgrywa się w powojennych Bieszczadach.

    Od 1951 roku Marek Hłasko mieszka i pracuje jako kierowca w Warszawie, gdzie pisze "Sonatę marymoncką" - swój debiut, wyprzedzony jednak w druku przez "Bazę Sokołowską" (1954), opowiadanie o żywych jeszcze cechach "produkcyjniaka". Zatrudniony - jak na niego - wyjątkowo długo, bo przeszło rok (27 kwietnia 1951 - 16 czerwca 1952) w Zarządzie Gospodarki przedsiębiorstwa METROBUDOWA (dział zaopatrzenia), zostaje nieoczekiwanie obdarzony zaufaniem Partii i "mianowany" z ramienia "Trybuny Ludu" terenowym korespondentem robotniczym. Była to zgrabna krzyżówka dziennikarza-naturszczyka i donosiciela. Interwencje Hłaski, ostre i dowcipne, musiały się podobać mocodawcom, skoro "pewnego dnia - jak wspomina w 'Pięknych...' - wezwano go do 'Trybuny Ludu', by odebrał nagrodę". Była nią powieść Anatolija Rybakowa "Kierowcy". Wrażenie było piorunujące...

    W ten sposób Partia uczyniła z kierowcy pisarza. Połknięty bakcyl literatury plus stare "atawizmy" domowe, plus pomoc zaprzyjaźnionego z rodziną (i zafascynowanego przystojnym osiemnastolatkiem) prezesa wrocławskiego oddziału Związku Literatów Polskich, Stefana Łosia, który spróbuje - przy pomocy Newerlego i Czeszki - "wydostać [Hłaskę] z tej szoferskiej matni", zadecydowały o dalszych losach i przeznaczeniach utalentowanego, rzutkiego młokosa. Jako kierowca wystąpi Hłasko jeszcze dwukrotnie: od 4 sierpnia do 1 grudnia 1952 w Warszawskiej Spółdzielni Spożywców i od 15 grudnia 1952 do 30 kwietnia 1953 w transporcie Miejskiego Handlu Detalicznego. W "Pięknych dwudziestoletnich" opowie z detalami o "sposobach" pracowników obu firm "na życie". O szwindlach i przekrętach. I o tych, którzy cały ten surrealistyczno - absurdalny System stworzyli.

    Od połowy 1953 roku, dzięki uzyskanym od opiekunów ze Związku Literatów wielomiesięcznym stypendiom twórczym dla wschodzących talentów oraz własnemu zapałowi neofity (intensywne samokształcenie) Marek Hłasko sposobi się na pisarza. .

    Hłasko w swym młodzieńczym radykalizmie i twórczym zapale po Październiku '56 złamał - jak się zdaje zupełnie świadomie - reguły gry władzy ze społeczeństwem i musiał za odstępstwo i "zdradę" zapłacić. Nim jednak do tego dojdzie, autor "Bazy Sokołowskiej", "Robotników", "Żołnierza", "Dwóch mężczyzn na drodze", "Targu niewolników", "Gawędy Staromiejskiej", "Trudnej wiosny", "Okna", "Pętli", "Najświętszych słów naszego życia" i innych atrakcyjnych opowiadań, pisanych ze swadą, stających w poprzek obowiązującym normom, robi zawrotną karierę w pismach codziennych i ekskluzywnych periodykach literackich. Drukują go tak różne pisma, jak "Sztandar Młodych", "Po prostu", "Świat", "Nowa Kultura" i "Twórczość". W tygodniku "Po prostu", który staje się symbolem przemian społeczno-politycznych 1955-56, ma Hłasko od 1 września 1955, etat publicysty - redaktora działu prozy; drukuje liczne opowiadania, ukazujące najczęściej , w całej brutalności, kontrast między wyobrażeniem o życiu a nim samym, jak choćby "Śliczna dziewczyna" czy znakomite "Najświętsze słowa naszego życia"; pisuje również prawie cotygodniowe felietony. W listopadowej "Nowej Kulturze" (1955 nr 47) wydrukuje "kultowy", jak by dziś powiedziano, niewielki utwór, "Pierwszy krok w chmurach", którego tytuł zostanie rozciągnięty na przygotowany w "Czytelniku" parę miesięcy później (maj 1956) debiutancki tom opowiadań Hłaski. Trzy wydania w paręnaście miesięcy w łącznym nakładzie 50 tysięcy egzemplarzy, entuzjastyczne recenzje i wzmiankowana już Nagroda Wydawców - dowodzą niebywałego sukcesu dwudziestodwulatka o absolutnym słuchu. Warto przypomnieć charakterystyczny początek tytułowego opowiadania:

    Korzystne umowy z wydawnictwami i Centralnym Zarządem Wytwórni Filmowych przynoszą Hłasce krocie. Tyle że krezus i letkiewicz nie ma nigdy pieniędzy i nie pomaga rodzinie. W listach do matki, pisanych do końca, zawsze te same obietnice poprawy i pomocy. Odpowiedzialność za innych, logiczna organizacja własnego życia, samokontrola i dyscyplina, wreszcie alkoholizm - to bez wątpienia najsłabsze strony Marka Hłaski - człowieka. One też pomogą rozprawić się z autorem wydrukowanych za granicą, u wrogów Polski Ludowej (czyli u Giedroycia) "Cmentarzy" i "Następnego do raju" (1958), choć przecież rok wcześniejna odwilżowej fali Października periodyki sięgały do obu utworów; "Panorama" drukowała w odcinkach "Głupców wierzących w poranek", a "Kulisy" fragmenty "Cmentarzy". Warto również dodać, że w kwietniu 1956, w trosce o kwiat pisarzy, z puli premiera Józefa Cyrankiewicza otrzymuje Hłasko mieszkanie z wyborem lokalizacji (decyduje się na Ochotę i ulicę Częstochowską, której jednak nie polubi), a w grudniu tegoż roku zostaje przyjęty w poczet członków Związku Literatów Polskich i zgłoszony do zagranicznego stypendium, które w roku nastopnym, w kwietniu, zostaje mu przyznane. Tyle że festiwal literacki i towarzyski Marka Hłaski dobiegał kresu i nie było w tym nic dziwnego, skoro Partia rozpoczynała nową ofensywę ideologiczną i dokręcanie obluzowanej Październikiem śruby. Odwilż przechodziła w przymrozek; "Po prostu" na rocznicę przemian, w październiku 1957 zostanie zlikwidowane, a nowe pismo "Europa" (miesięcznik kulturalny pod redakcją Jerzego Andrzejewskiego, z Hłaską w składzie kolegium) rozbite w trakcie układania czy drukowania pierwszego - listopadowego - numeru. Nie okazało się ono wystarczająco "socjalistyczne", jego program "liberalno-burżuazyjny" został obnażony i napiętnowany, a sam Gomułka miał się wyrazić, jak zwykle szczęśliwie, że tu "żadnej 'Europy' nie będzie".

    Hłasko, który dobrze wyczuwał tak pomyślne, jak przeciwne wiatry, zrozumiał, że nie ma na co czekać, że jego żywotne interesy są gdzie indziej. Tym bardziej że czekała go wieloletnia służba w łodzi podwodnej (miał wciąż nieuregulowane stosunki z wojskiem) i realna groźba odebrania paszportu. Jak sam napisze w "Pięknych dwudziestoletnich" - znalazł się na rozdrożu, dotknął krawędzi i życie domagało się radykalnych posunięć, ostrych decyzji:

    Nie mylił się, ale też nie wiedział, że zenit ma już za sobą i że druga część istnienia będzie taka burzliwa, chaotyczna i krótka. W każdym razie, w piątek 21 lutego 1958 roku, na lotnisku Okęcie - czy jak kto woli na Orly - skończył się polski, zaczął emigracyjny, ściślej: zagraniczny, okres w życiu i twórczości Marka Hłaski.

    Jak tylu przed nim zaczął od Paryża i wizyty u Giedroycia w Maisons-Laffitte, gdzie miał dom, wikt i żywotne interesy wydawnicze. Pierwotne zachwyty nad "cudownym dzieckiem", nad "skrzywdzonym i nieszczęśliwym chłopcem, który się zbuntował", ustępują miejsca rozczarowaniu i zniecierpliwieniu księcia redaktorów i jego domowej ekipy z Hertzami na czele. Hłasko, nie bacząc na okoliczności, staropolskim, warszawskim czy szoferskim obyczajem nadużywa gościnności, bawi się w gwiazdora z cyrku medialnego, któremu wolność i woda sodowa uderzyły do głowy. Z ujmującym wdziękiem, świadom własnej urody i czaru sprawdzonego wcześniej na kobietach, redaktorach i ich sekretarkach - robi, co chce. Udziela prowokujących wywiadów marnym i głupim, goniącym za sensacją piśmidłom francuskim, topi gotówkę z wydawanych i nagradzanych książek, obnosi się z panienkami i pije wódkę, najchętniej w rosyjskich knajpach. "Przyjechawszy do Paryża zachowywałem się jak ostatni idiota" - wyzna poniewczasie polski Dymitr Karamazow. Opowiadania, zwłaszcza izraelskie, w których Hłasko, "przekraczając ostatnią granicę wstydu", kreuje się na alfonsa rozprowadzającego "dziewczynki" (jak chociażby w "Opowiem wam o Esther") lub na męską prostytutkę, żigolaka żyjącego z bogatych kobiet (jak w "Drugim zabiciu psa"), są oczywiście fikcją literacką, ale mieszczącą się w jego ulubionej konwencji "prawdziwego zmyślenia".

    Coś musiało być na rzeczy; fantazja życiowa Marka była nieograniczona, a kreacje literackie bywały w jego "życiopisaniu" uwiarygodniane, aranżowane i "rozpoznawane bojem", często bardzo ryzykownym i kosztownym. Ostrą, krwistą literaturę "wyciskał" z życia, zdobywał na życiu, sprawdzał sobą, inkubował w sobie. Nie chciał, by szeleściła papierem; gotów był tracić dla niej zdrowie, pozycję życiową, godność... Imperatyw wiarygodnego opisu, naturalnego dialogu, prawdy psychologicznego behawioru był dlań kategoryczny i święty, wart każdej ceny. Bez tego trudno pojąć jakikolwiek sens i logikę jego awanturniczego życia, jego europejskiej, izraelskiej i amerykańskiej krzątaniny, mieszającej kraje, pejzaże, kobiety, normy, zwyczaje, zajęcia, kliniki psychiatryczne i więzienia, firmy wydawnicze, samochody, którymi ten "komunistyczny James Dean" się rozbijał, i samoloty, którymi latał nad Kalifornią. Bo jego życie pomiędzy 1958 a 1969 rokiem to gorączkowa, niecierpliwa gonitwa, na pozór chaotyczna i przypadkowa, ale początkowo organizowana przez meandryczne, zakończone niepowodzeniem zabiegi i starania o powrót do Kraju (Paryż, Berlin Zachodni, Tel Awiw), potem coraz bardziej bezładna, kapryśna, dyktowana depresją, nagłym impulsem, chęcią zobaczenia jakiejś twarzy (Janek Rojewski, Esther Steinbach), związania się z kobietą (Sonia Ziemann) czy przeciwnie, ucieczką od kobiety, od mieszczańskiej niewoli dobrobytu i nudy niemieckiej Gemütlichkeit (Sonia Ziemann, jej ojciec i brat). A pewnie też żyłką przygody i poznania nowych rejonów ziemi, zakamarków egzystencji czy zwyczajnym interesem (wydawnictwo Kiepenheuer und Witsch w Kolonii, Roman Polański w Holywoodzie, redaktor zachodnioniemieckiej telewizji ZDF Hans-Jürgen Bobermin w Wiesbaden). W tej gonitwie, kołowaniach i nawrotach, zejściach i rozstaniach, małżeństwach i rozwodach, w fabryce waty szklanej i hurtowni blachy, na budowie, przy mierniczej łacie i hutniczym piecu, w kabinie awionetki, nocnym lokalu i tanim, zawszonym hoteliku - Marek Hłasko tracił bezcenną energię młodości, legendarną witalność, odporność i upór, równowagę duchową, zuchwałość, humor, dobre samopoczucie i zdrowy sen (uzależniał się coraz bardziej od środków uspokajających i nasennych), bo "żyjąc, tracimy życie"; ale zyskiwał rzecz dla urodzonego, organicznego pisarza bezcenną: zapłaconą i zweryfikowaną życiem tematykę literacką.

    Szamotanina, którą sobie nieustannie fundował - we #francja, #wlochy, #szwajcaria, #anglia, #niemcy, #izrael ,czy w #usa - miała, moment terapeutyczny, zawierała czy wyzwalała kompensacyjno-obronny mechanizm, skoro przekładała się na żywiołową i regularną twórczość. Wciąż szukał, za czymś gonił, coś burzył i rozsadzał ten niespokojny duch przekory, przeczenia, buntu; prawdziwie heglowski duch negacji każdego dopiero co osiągniętego stanu. A z całej tej zawieruchy i krzątaniny jak z diabelskiego młyna sypały się nie wiadomo kiedy i jakim cudem poczęte, do tego w regularnych odstępach (przy całej niesystematyczności Marka!) nowe opowiadania i powieści, bez śladów pośpiechu i chaosu. Wypadały kształtne jasne perełki opowieści "polskich", "izraelskich" i "amerykańskich". Wystarczyła mu dekada, by pomijając drobniejsze kreacje, jak eseje o współczesnej kinematografii dla szwajcarskiego "Die Weltwoche", jak drukowane w "Kulturze" Giedroycia "Listy z Ameryki", opublikować długi szereg bynajmniej nie miniaturowych opowiadań i powieści, często wybitnych, tłumaczonych na wiele języków. Przypomnijmy ich tytuły: "Cmentarze", "Następny do raju" (Instytut Literacki, Paryż 1958), "Powiedz im, kim byłem" ("Kultura" 1961 nr 10), "W dzień śmierci Jego" ("Kultura" 1962 nr 5), "Stacja" ("Kultura" 1962 nr 12), "Opowiadania" (Instytut Literacki, Paryż 1963, to poszerzona o "Ósmy dzień tygodnia" i parę opowiadań emigracyjnych wersja debiutanckiego "Pierwszego kroku w chmurach" z 1956 roku), "Wszyscy byli odwróceni", "Brudne czyny" (Instytut Literacki, Paryż 1964), "Drugie zabicie psa" ("Kultura" 1965 nr 1-2), "Nawrócony w Jaffie", "Opowiem wam o Esther" (Polska Fundacja Kulturalna, Londyn 1966), "Sowa, córka piekarza" (Księgarnia Polska, Paryż 1968). Pośmiertnie ukazała się ukończona w 1969 roku "amerykańska" powieść Marka Hłaski "Palcie ryż każdego dnia", znana na Zachodzie pod tytułem "The Rice Burners".
    Osobne i niezwykle ważne miejsce zajmują w twórczości Hłaski "Piękni dwudziestoletni", tekst napisany w Maisons-Laffitte, publikowany na pniu w "Kulturze" (pierwsze fragmenty pod koniec 1965 roku, numery 11 i 12); w maju 1966 Instytut Literacki wydaje tę niezwykłą książkę, która na druk w kraju autora poczeka jeszcze ponad dwadzieścia lat, by wreszcie - ocenzurowana i z nie najmądrzejszym słowem wydawcy - ukazać się w "Czytelniku" w 1988 roku.

    W 1969 pogmatwana, burzliwa, a przecież literacko owocna droga Marka Hłaski dobiegła kresu. W nocy z 13 na 14 czerwca w Wiesbaden przy Hauberisserstrasse 26, w mieszkaniu wspomnianego już redaktora niemieckiej telewizji i scenarzysty filmowego Hansa-Jürgena Bobermina, w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach trzydziestopięcioletni pisarz polski, od jedenastu lat na emigracji - zakończył życie. Bezpośrednią przyczyną zgonu, który nastąpił "pomiędzy godziną 1 w nocy a 8 rano", była zapaść wywołana połączeniem nadmiernej ilości środków nasennych z alkoholem. Tyle komunikat. Przyczyny pośrednie, wielorakie, całymi latami odkładające się w świadomości najczęściej nie bywają znane lekarzom pogotowia.

    #literatura #marekhlasko #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ksiazki #czytajzwykopem
    pokaż całość

    •  

      @elady1989: Mam wrażenie, że do zakończenia życia przez Marka Hłaskę skłonił również nieszczęśliwy wypadek z 1968 roku, kiedy w wyniku pijackich wygłupów, przyczynił się do śmierci Krzysztofa Komedy.

    •  

      @kompocki: słyszałam o tym, tylko oni znali prawdę... i "To miała być impreza jakich wiele. Po tym gdy pewnego październikowego wieczoru w 1968 roku impreza u muzyka dobiegła końca i goście udali się do swoich domów, jemu jeszcze było mało. Komeda wraz ze swoim przyjacielem, scenarzystą Markiem Hłasko postanowił przejść się więc po okolicznych wzgórzach. W pewnym momencie między panami doszło do ostrej wymiany zdań. Hłasko, który był wtedy potężnym mężczyzną ważącym 120 kilo potrącił przez przypadek Komedę, a ten spadł z trzymetrowej skarpy. Wezwana karetka zabrała muzyka do szpitala, jednak badania nie wykazały wewnętrznych obrażeń. W związku z tym Komeda wrócił następnego dnia do domu. Niestety stan muzyka z dnia na dzień się pogarszał. Pewnego dnia stracił przytomność. Badania neurologiczne wykazały krwiaka mózgu będącego efektem spadnięcia ze skały..." pokaż całość

  •  

    Rok 2018
    Siedzisz sobie w chłodnej piwnicy i mirkujesz
    Nagle jak coś nie jebnie
    Cosiedzieje.wtf
    Na środku twojego pokoju pojawia się jakiś siwy staruszek
    "Co do kurwy?" myślisz sobie.
    Dziadziuś leży na ziemi martwy, ma pełno ran postrzałowych
    Jesteś posrany
    jprdl.rar
    Na dłoni staruszka coś pika
    To zegarek
    Zdejmujesz go z nadgarstka denata
    Nie ma na nim wskazówek, ani nawet godziny
    Jest ustawiony rok 2018
    Coś podpowiada ci, żebyś przesunął go do tyłu
    Przekręcasz kółeczko umieszczone na bocznej ściance zegarka
    Nagle jeb
    Czujesz jakby coś chciało ci wyskoczyć z żołądka
    Z twojego ryja leci fontanna
    Gdy już kończysz zwracać chipsy i batona drogą oralną
    Zauważasz, że nie jesteś w swojej piwnicy
    Jesteś w jakimś szczerym polu
    Co tu się odkurwia?
    Spoglądasz na zegarek
    Pokazuje rok 1938
    Próbujesz znów pokręcić kółeczkiem, ale zegarek pokazuje symbol pustej baterii
    No zajebiście
    Pewnie musisz podładować
    Z braku jakiegokolwiek innego wyjścia ruszasz przed siebie
    W końcu wychodzisz z pola pszenicy na polną drogę
    Jest noc, dookoła nikogo nie ma
    Ruszasz tą polną drogą
    Dochodzisz w końcu do jakichś zabudowań
    Poznajesz te zabudowania
    To wioska, w której mieszkasz
    Tyle, że mała i nierozbudowana
    Powoli zaczyna świtać
    Ty układasz sobie to wszystko w głowie
    Mimo ciągle wyskakującego ci w mózgu erroru jest tylko jedno logiczne rozwiązanie
    Ten zegarek to maszyna czasu, a ten dziadziuś był podróżnikiem w czasie
    Zaczynasz sobie uświadamiać jaką zyskałeś moc
    Możesz uratować ludzkość przed tyloma katastrofami
    Spoglądasz na ludzi, którzy wychodzą ze swoich domów i udają się na pole
    Są tam Polacy, Niemcy, Żydzi
    Żyją w harmonii
    Robi ci się żal ich, bo wiesz że za rok nic nie będzie dla nich takie same
    Chcesz uratować Polskę przed widmem wojny
    Twój zegarek pika, a symbol baterii jest pełen
    Przełączasz na rok 2018
    Jeb, znowu fontanna z ryja
    Stoisz na drodze w swojej pipidówie
    Biegniesz do domu
    Zabierasz wszystkie pieniądze jakie masz w portfelu
    W sumie koło 200 ziko
    To powinno wystarczyć
    Udajesz się do osiedlowego sklepu
    Kupujesz 10 najtańszych dezodorantów, kilka zapalniczek i tyle soli ile tylko dasz radę udźwignąć
    Sól kosztuje jakieś 1 ziko
    Także easy
    Ładujesz swój telefon i dwa powerbanki
    Zabierasz latarkę i jesteś gotowy
    Czekasz, aż zegarek się naładuje
    Przekręcasz zegarek na rok 1350
    Jeb, torsje zapierają ci dech w piersiach
    Rozglądasz się
    Jesteś na polu
    Znowu
    Udajesz się w stronę wioski
    Jest już wieczór
    Średniowieczni chłopi wracają z pola
    Zatrzymują się i patrzą na ciebie w skupieniu
    Przemawiasz do nich najbardziej władczym głosem na jaki jesteś się w stanie zdobyć
    "JAM JEST GABIERL, ARCHANIOŁ BOŻY. POSYŁA MNIE PAN DO KRAKOWA, MUSICIE MNIE TAM ZAPROWADZIĆ, ALBO WASZE ZIEMIE NAWIEDZĄ PLAGI"
    Chłopi intensywnie myślą
    Rozważają to co powiedziałeś i czy cię zabić czy posłuchać
    Ułatwiasz im sprawę i wyciągasz dezodorant i zapalniczke
    "PAN POSYŁA MNIE, POSŁUCHAJCIE SIĘ, ALBO DOTKNIE WAS MIECZ OGNISTY!!!!"
    Po czym odpalasz miotacz ognia, który może skonstruować każdy przedszkolak XD
    Chłopi zaczynają drzeć ryje i składać ci pokłony
    Na szybko przygotowują wóz i zapasy
    Jedziesz sobie ze swoim plecakiem i zapakowanymi w dwie torby sportowe kilogramami soli
    Wóz prowadzi woźnica
    Po dwóch tygodniach docieracie do Krakowa
    Ja jebe, nie przemyślałeś tego
    W swoich czasach byłbyś w Krakowie w 4 godziny
    No, ale chuj
    Co naoglądałeś się średniowiecznego świata to twoje
    W Krakowie udajesz się na rynek
    Wykupujesz sobie licencje kupiecką w gildii czy coś xd
    Zaczynasz sprzedawać sól
    Sól jest po zaniżonych cenach względem średniowiecznych cen
    Przyjmujesz opłaty tylko w złocie
    W tydzień sprzedałeś około 200 kilogramów soli
    Masz złota jak lodu
    Wynajmujesz oprychów do ochrony
    Zakładasz własny kartel soli
    Cofasz się do Krakowa A.D. 2018
    Wymieniasz średniowieczne monety na czarnym rynku za kilkanaście tysięcy złoty
    Kupujesz kilogram soli za złotówkę
    Czysty profit
    Powtarzasz akcję kilkanaście razy
    W średniowiecznym świecie Polska staje się światowym potentatem soli
    Ale masz bardziej ambitne cele
    W końcu chcesz uratować Polskę przed II WŚ
    Zgromadziłeś już tyle hajsu, że wracasz do 2018
    Na czarnym rynku kupujesz masę używanej broni
    Tanie przeżytki, ale nadal działające
    Najwięcej masz karabinów AK47
    Broni i amunicji masz już kilka kontenerów
    Zdobywasz też plany konstrukcyjne czołgów, samolotów itd.
    Na wszelki wypadek wziąłeś kilka książek o II wojnie światowej i kampanii wrześniowej
    Nie popełniasz drugi raz tego błędu i jedziesz do Warszawy autobusem
    Średnio możesz stanąć na środku Wawy z czterema kontenerami broni
    Wybierasz jakiś las pod Wawą
    Jesteś cały podjarany
    Chcesz się teleportować do roku 1938
    Ale z tego podniecenia pocą ci się palce
    I wybierasz nie ten rok co trzeba
    Fontannazryja,jpg
    Rozglądasz się
    Ten sam las, no może trochę więcej drzew
    Patrzysz na zegarek
    Jest rok 1944
    Cokurwa.gmd
    Chcesz iść w stronę Warszawy
    Zgubiłeś się
    W lesie spotykasz partyzantów
    Chcą cię zastrzelić za szpiegowanie
    Opowiadasz, że jesteś skoczkiem z Anglii i masz broń
    Oni nie wierzą
    Zaprowadzasz ich do kontenerów
    Partyzantom omal chuje nie pękają z podnietki
    Mówisz, że masz to i jeszcze tajne rozkazy
    Oni ukrywają ciebie i broń
    Kontaktują się z kwaterą główną zakonu feniksa
    Jedziesz do Wawy
    Stajesz przed jakimiś ludźmi
    Zaczynasz ich wkręcać, że Polacy w UK wyprodukowali sprzęt specjalnie na to powstanie i masz rozkazy i będziesz ich konsultantem do spraw zwycięstwa xd
    Oni to łykają jak wykopki zarzutki
    Ktoś się ciebie pyta jak nazywają się te karabiny, które przywiozłeś
    "AK47" odpowiadasz bez namysłu
    "A czo to znaczy?" pyta dowództwo
    Armia Krajowa XDDDD
    "A czemu 47?" dziwią się Polaki
    A bo w tej Anglii im się pojebały cyfry i tak już zostało XD
    Rozsyłacie broń do oddziałów
    Został jeszcze jeden kontener, więc uzbrajasz też partyzantów w lesie
    Wybucha powstanie
    Dzięki lepszemu przygotowaniu, dobremu zaopatrzeniu i książką od historii, udaje się wam opanować Warszawę
    Wojska niemieckie zmuszone są do wycofania się
    Duża część niemieckich oddziałów kapituluje
    Polacy zyskują sporo broni, ciężkiego sprzętu, a dodatkowo przestrzeni, gdzie mogą lądować samoloty z zaopatrzeniem, które jest wysyłane z UK
    Armia czerwona stoi przed Warszawą i nie ogarnia
    W tym czasie szybko organizujesz powstania w innych miastach
    Udało się wam opanować dużą część Polski centralnej
    Bierzecie pod broń kogo tylko się da, formujecie armię około 600 tysięcy ludzi
    Armia czerwona stoi i nadal nie ogarnia
    Jedziesz do Londynu i mówisz aliantom, że w Polsce wszystko Bangla i żeby tylko ogarnęli Stalina
    Świat zachodu pochwala walkę polaków i Stalin nie może przez nią przejść
    Armia czerwona zmuszona jest maszerować na Berlin na południe od Polski
    Armia krajowa bez większych wysiłków pokonuje wojska niemieckie
    Często dochodzi do kapitulacji Niemców, którzy są zmęczeni wojną, a wiedzą że w niewoli u Polaków będą potraktowani po ludzku
    Berlin zostaje zdobyty
    Na konferencji pokojowej Polska odzyskuje granice sprzed wojny
    Od Niemiec w ramach reparacji dostajemy Prusy Wschodnie i over 9000 miliardów dolarów w złocie
    Polska odzyskuje niepodległość
    Wszyscy się cieszą
    W ciągu kilkunastu lat Polska staje się jedną z czołowych gospodarek Europy
    Ty, jako zasłużony bohater, żyjesz sobie z wojskowej pensji
    AK47 wchodzi do wyposażenia armii polskiej XD
    Masz wille pod Warszawą, jesteś poważanym politykiem, co weekend wychodzisz na balety do Wawy
    Kabarety, burleski, alkohol, wytworne damy dupodajki
    Jesteś szczęśliwy, bogaty, poważany
    ....
    Potem są już tylko halucynacje z braku ruchania i niedoboru wygrywu

    #pasta #powstaniewarszawskie #politicalfiction
    pokaż całość

    +: aceXgod, Ti-na +8 innych
  •  

    #dziendobry Dziś z cyklu #dzielnipolacy Wanda Traczyk-Stawska ps. „Pączek”, „Atma” - ur. 7 kwietnia 1927 w Warszawie – polska psycholog, nauczycielka dzieci niepełnosprawnych, działaczka podziemia niepodległościowego w czasie II wojny światowej, żołnierz Armii Krajowej, uczestniczka Powstania Warszawskiego, przewodnicząca Społecznego Komitetu ds. Cmentarza Powstańców Warszawy.

    W czasie okupacji niemieckiej od 1942 roku działała w konspiracji niepodległościowej. Jako członkini Szarych Szeregów brała udział w małym sabotażu oraz w akcji „N”, podczas której dostarczała konfidentom listy ostrzegające, że w przypadku niezaprzestania działalności zostaną wykonane na nich wyroki śmierci.

    W powstaniu warszawskim brała udział jako strzelec i łączniczka Oddziałów Osłonowych Wojskowych Zakładów Wydawniczych (WZW) – Biura Informacji i Propagandy – Komendy Głównej Armii Krajowej. Był to oddział dyspozycyjny Antoniego Chruściela ps. „Monter” kierowany do wspierania oddziałów powstańczych w Śródmieściu Północnym[6]. Walczyła także w Śródmieściu Południowym i Powiślu, m.in. o utrzymanie elektrowni 6 września 1944 została ciężko ranna na ul. Smolnej.

    Po kapitulacji powstania trafiła do niewoli niemieckiej; była jeńcem Stalagu VIII B Lamsdorf, Stalagu IV B, Stalagu IV E i Stalagu VI C

    W 1947 r. wróciła do Polski. Ukończyła studia na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego i podjęła pracę w szkole dla #dzieci specjalnej troski na Pradze. Zajmowała się również odszukiwaniem mogił powstańczych na terenie miasta. Była inicjatorką opieki nad cmentarzem Powstańców Warszawy. oraz współinicjatorką ustanowienia w 2015 przez Sejm dnia 2 października Dniem Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy.

    Jest laureatką „Stołka” „Gazety Stołecznej” za przywrócenie pamięci o cmentarzu Powstańców Warszawy na Woli oraz bohaterką #film u dokumentalnego w reż. Marianny Bukowski pt. Portret żołnierza (Portrait of a Soldier).

    Od 2017 Honorowa Obywatelka miasta stołecznego #warszawa

    #powstaniewarszawskie #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #iiwojnaswiatowa
    pokaż całość

    źródło: f.1944.pl

  •  

    #powstaniewarszawskie #patriotyzm #zalesie i może trochę #gruparatowaniapoziomu

    Przeglądam wypok od dawna, miałem tutaj nawet konto przez kilka lat jednak pewnego dnia zdecydowałem się je usunąć by wyjść z piwnicy. Ostatnio po przeczytaniu kilku postów nt. Powstania Warszawskiego uznałem, że założę tutaj znowu konto tylko po to by się wyżalić i wyrazić swoje zdanie o samym powstaniu jak i patriotyzmie w Polsce.

    Jak zwykle to w naszym pięknym kraju bywa społeczeństwo podzielone jest na dwa obozy:

    1. Pseudo patrioci - Polska walcząca kurłłłłaaaa, powstanie kurłłłlaaaaaaaa jak krytykujesz to jesteś niemcem!! Wracaj do germanii kurłaaaaa. Polska Walcząca na plecach no i obowiązkowo jakaś patriotyczna koszulka z wielkim orłem,
    2. Pseudo eksperci-historycy - Powstanie to głupota kurłłłaaa, było niepotrzebne. Źle zorganizowane. Beka z nich heheheheheh przecież jak można posłać tylu ludzi na śmierć.

    Pierwszy obóz to wiadomka - jego przedstawiciele z reguły nie są jednostkami wybitnie inteligentnymi, obrzydle wykorzystują idee narodowo-wyzwoleńcze do bluzgania po każdym kto reprezentuje inny światopogląd niż oni. Generalnie to szkoda strzępić ryja, ale ogólnie rzecz biorąc są raczej nieszkodliwi (no chyba że wypiją parę żubrów tudzież harnasiów, a my znajdujemy się w pobliżu).

    Bardziej niepokojący jest obóz numer dwa bowiem patrząc na to jak dzielnie opierają swoje tezy na tabelce z wikipedii podsumowującej straty po obu stronach należałoby ich zaliczyć do ludzi inteligentnych i dociekliwych. Jednakże nikt z tego obozu nie posiada moralnego prawa do oceniania czy powstanie było głupie czy jednak nie, czy powstańcy zrobili głupio czy mądrze. Czy na sali znajduje się ktoś kto w trakcie powstania przyszedłby do szpitala polowego i leżącym/umierającym tam powstańcom powiedziałby, że to powstanie jest głupotą? Reprezentanci tego obozu często używają tego sformułowania w internecie. Argument ten oczywiście dotyka uczuć/emocji więc jest delikatnie upośledzony, ale przecież jako Polak nie powinno się patrzeć na powstanie jedynie przez pryzmat suchych danych, właśnie ze względu na odrobinę zdrowego patriotyzmu i poszanowania swoich przodków, którzy, na tyle na ile mogli, starali się oddając swoje życie za to żebyście mogli mirkować po polsku. Nie mówię, że powstanie to jakaś święta krowa, rozumiem krytykę organizacji powstania, dowództwa, konkretnych decyzji czy strategii (wymaga to jednak szerszej wiedzy niż tabelka strat z wikipedii). Jednak te dywagacje powinny być prowadzone w taki sposób, aby nie deprecjonowały heroizmu, bohaterstwa i wkurwienia zwykłych ludzi, którzy wtedy to nawet i z widłami by poszli na niemiecki czołg byle poczuć chwilę wolności. Teza „powstanie było głupotą” jest potwarzem dla każdego kto wziął w nim udział. Wypowiadanie takich słów siedząc przed komputerem, nie mając pojęcia jak ludzie wtedy żyli, jak bardzo byli uciskani i jak chcieli wolności to dla mnie bardzo słaba akcja.

    Ten podział, który nakreśliłem wyżej według mnie pokazuje, że cierpimy w Polsce na brak zdroworozsądkowego patriotyzmu i niestety, ale wykorzystujemy patriotyzm do szerzenia podziałów zamiast do jednoczenia się. Dla obozu pierwszego patriotyzm to koszulki i dziary, a ludzie z obozu drugiego, brzydząc się grupą pierwszą i napawając się swoją postępowością i odrębnością odrzucają całkowicie patriotyzm i rzeczywiście zachowują się jakby byli w Polsce imigrantami niezwiązanymi przeszłością/historią/przodkami z krajem, w którym żyją.

    Z moich doświadczeń wynika, że ja dla obozu pierwszego jestem „niedostatnim patriotą”, a dla obozu drugiego jestem zacofany. Trochę to przykre.

    Za chujową pisownią oraz interpunkcję przepraszam, nigdy nie byłem w tym dobry.
    pokaż całość

    •  

      @kshyhu nie znajdziesz dużo informacji o tym co jest pośrodku bo media i politycy zarabiają na polaryzacji społeczeństwa. Prowokacja jest wpisana na stałe w politykę. Nieżyjący już Bogdan Smoleń w jednym ze skeczów wyśmiewających PRL stwierdził, że normą jest ogół a nie margines.

    •  

      Czy na sali znajduje się ktoś kto w trakcie powstania przyszedłby do szpitala polowego i leżącym/umierającym tam powstańcom powiedziałby, że to powstanie jest głupotą?

      @kshyhu: tu masz relacje strony powstańczej, jak widać przepełnione dyplomacją. Co i jak dosadnie mówili ludzie przepędzani z jednej dzielnicy do drugiej, pozostawiający swój dom, który przed tygodniem stał i dawał jako takie schronienie przed okupantem, a teraz będący kupą gruzów wymieszaną z martwymi ciałami?

      marszałek Sejmu Wiesław Chrzanowski: „Gdy Niemcy wyparli nas z Powiśla, to ludzie mówili: »Idźcie już sobie«, »Niech się dzieje, co chce«. (…) Ludność stolicy wierzyła, że władze, podejmując decyzję [o rozpoczęciu walk], czynią to z pewnym rozeznaniem”

      generał Tadeusz Bór-Komorowski meldował do Londynu:
      "Ludność cywilna przeżywa kryzys, który może mieć zasadniczy wpływ na oddziały walczące. Przyczyny kryzysu: coraz silniejsze i zupełnie bezkarne ostrzeliwanie całego obszaru na wzór Starówki, bezterminowe przedłużanie się walki, coraz mniejsze porcje głodowe dla pogorzelców i szybkie wyczerpywanie się żywności dla pozostałych, wielka śmiertelność wśród niemowląt, agitacja czynników wrogich, brak wody i elektryczności we wszystkich dzielnicach."

      Powstaniec i późniejszy pisarz Leszek Prorok widział ten problem na własne oczy:
      "Dziś byłem świadkiem brutalnego zachowania się kilku żołnierzy, którzy mimo protestów tłumu przepychali się do studni nie inaczej, niż uczyniliby to żandarmi niemieccy. Jeden groził nawet pistoletem. (…) Istotnie stosunek wojska do ludności (…) przypomina często w ostatnich tygodniach stosunek armii okupacyjnej do ludności podbitej."

      „Biuletyn Informacyjny” 25 sierpnia 1944 roku i wyliczał:
      „Są ludzie, którzy w Walczącej Warszawie używają pięści, bata lub pałki. Widziano odpychanie uderzeniami kolby tłoczących się po wodę kobiet. (…)
      Zdarzają się wypadki poniewierania godności ludzkiej. Ordynarne wymyślanie, podniesiony głos, grubiaństwo w stosunku do podwładnych (…)

      P.S.
      nie cytuję wspomnień ludzi, którzy przeszli po wojnie do aparatu PRL. Zbyt oczywiście mogą przekłamywać.
      nie cytuję euforycznego stanu społeczeństwa w pierwszych 2 tygodniach powstania. Zbyt oczywisty po 5 latach terroru.
      Krytykuję tylko najwyższe dowództwo, które podjęło decyzję o wybuchu powstania:
      - premier Stanisław Mikołajczyk (wydał instrukcję, bez zgody rządu i naczelnego wodza)
      - gen. Tadeusz Bór-Komorowski
      - Jan Stanisław Jankowski - delegat na kraj
      - płk. Antoni Chruściel "Monter"
      - gen. Leopold Okulicki
      - gen. Tadeusz Pełczyński ps. „Grzegorz”

      nieznana jest mi rola
      - mjr Janiny Karasiówny, która była obecna przy decyzji o godzinie W i która zapewne wyrażała jak wszyscy obecni swoją opinię delegatowi na kraj.

      Bo to delegat na wniosek dowódcy powiedział: "Niech Pan zaczyna".
      Bez tych słów, powstanie by nie wybuchło. Aczkolwiek Bór bardzo chciał powstania, to jednak musiał mieć, albo:
      - decyzję Rządu (a tej formalnie nie miał)
      - rozkaz naczelnego wodza (a ten rozkazu nie chciał wydać dopóki Mikołajczyk nie dogada się ze Stalinem)
      - decyzję delegata na kraj (i tę zdobył....)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Mirki, co sie dzieje z tymi małolatami to ja nawet nie. Pare dni temu wypowiedziałem sie pod jakimś facebookowym postem o powstaniu warszawskim, tylko że od złej strony. Przedstawiłem im ile zginęło cywili, czemu był słabo zorganizowany, że był głupotą etc. Wkrótce z każdej strony zostałem zaatakowany przez "patriotów", każdy z nich na oko miał maks. 15 lat, tak jak jeszcze potrafili zachować MINIMALNY sens swoich wypowiedzi, to dziś dostałem taką wiadomość xD (mam niemieckie nazwisko)

    #facebook #powstaniewarszawskie #zalesie
    pokaż całość

    źródło: germanem jestem.png 18+

  •  

    Co za rakowy tekst Szeremetiewa na Frondzie. Jego zdaniem Stalin zrezygnował z podboju europy dzięki powstańcom. Co za megalomania narodowa.

    W 1920 r. pod Warszawą Polacy zatrzymali bolszewicki marsz na Europę. Zwycięstwo polskiego wojska powstrzymało komunizm. W 1944 r. Powstańcy Warszawy pokrzyżowali Stalinowi jego plany podboju Europy. Trzeba uświadamiać nie tylko w Polsce, ale też na Zachodzie, czym było Powstanie Warszawskie i aby zrozumiano jak ważną dla bezpieczeństwa kontynentu rolę odgrywa Polska.

    Oczywiście wuj z tym, że Rosjanie w końcu sierpnia uderzyli na Bałkany, zajmując Rumunię, Bułgarię i część Węgier, zabezpieczając się tym samym z flanki. Wuj z tym też, że ofensywa zimowa wyzwoliła Warszawę dopiero 4 miesiące po upadku powstania. Pewnie Stalin tyle czekał też przez powstanie, by źle nie wyglądało, że wyzwolił Warszawę dzień po upadku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    http://www.fronda.pl/a/prof-romuald-szeremietiew-powstancy-pokrzyzowali-stalinowi-plany-podboju-europy,113497.html
    #polityka #powstaniewarszawskie #neuropa #tysiacurojenniezaleznychmediow #bekazprawakow
    pokaż całość

  •  
    RogerThat101

    +10

    Obrzydza mnie czczenie powstania w getcie warszawskim. Jak można świętować klęskę? Powinno się czcić tylko zwycięstwa bo świętowanie takich klęsk źle wpływa na morale ludności, psychikę i dumę narodową. To ma być w końcu dumą narodowa! A jak można być dumnym z porażki. Przecież mamy tyle pięknych bitew np. kirholm, kłuszyn, odsiecz wiedeńska, mokra. Przykładowo Oktawian August po porażce legionów w lesie teutoburskim rozpuścił po całym imperium weteranów bo wiedział jak może się skończyć ciągle słuchanie o klęsce - przestaniem wierzenia w potęgę imperium i spadkiem morale. Dlatego uważam że nie powinino się świętować powstania w getcie warszawskim.

    #powstaniewgetcie #historia #neuropa #bekazprawakow #powstaniewarszawskie #polska #japierdole #rakcontent #patriotyzm #4konserwy
    pokaż całość

  •  

    Ceremonia uczczenia ofiar Powstania Warszawskiego przed meczem Legii z Lechią

    #warszawa #powstaniewarszawskie
    #mecz #legia #mirkohooligans

    źródło: streamable.com

  •  

    "Ceną była śmierć za wolności smak"
    Powstaniec Warszawski przy wejściu do dolnej części kościoła św. Krzyża.
    W tle kamienica "pod Messalką" przy Krakowskim Przedmieściu 16/18.
    Śródmieście Północne.

    Sierpień 1944r

    #iiwojnaswiatowa #fotografia #fotohistoria #warszawa #powstaniewarszawskie pokaż całość

    źródło: 1.jpg

  •  

    - Żądamy rozwiązania ONR-u. Jeżeli będzie się u nas rozwijał, będzie drugi hitleryzm. Nie możemy na to pozwolić - drżącym głosem mówiła Hanna Stadnik, żołnierka z pułku "Baszta", sanitariuszka w powstaniu warszawskim.

    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,23751359,uczestniczka-powstania-warszawskiego-zadamy-rozwiazania-onr-u.html

    #neuropa #polityka #onr #narodowcy #bekazprawakow #bekaznarodowcow #powstaniewarszawskie
    pokaż całość

    •  

      ogólnie wojna to okropne gówno

      Nawet nie wojna w tym przypadku. Prymat w wiodących dziedzinach fizyki (a wkrótce techniki) uwalili sobie właściwie już w 1933 roku. Wtedy w sumie emigrowało z Niemiec 11 fizyków i 4 chemików, którzy dostali lub mieli dostać Nagrodę Nobla). I odpowiednia liczba mniej znanych, a też świetnych naukowców. Okaleczyli sobie (i "przy okazji" całej Europie) bezpowrotnie fizykę jądrową, fizykę kwantową, teorię względności, matematykę stosowaną, chemię materiałową... Dziedziny, które lada chwila miały stać się motorem największych skoków w technice (elektronika, energetyka, inżynieria chemiczna). No a wojna i powojenny drenaż mózgów przez USA to dobiły. Od tego czasu językiem nauk ścisłych przestał być niemiecki, zaczął angielski.

      ale jakoś ciężko mi sobie wyobrazić jak rząd niemiecki, bez warunków WW2, finansuje badania nad rakietami V2 czy bronią atomową

      @powaznyczlowiek: No to wyłączmy zastosowania militarne, niech będzie. Pokojowe wystarczą.

      To tylko gdybanie, a prawda jest taka, że w stosunku do innych krajów europejskich wyszli na tym najlepiej.

      Zajebiście, już pisałam. W końcu po co komu Wrocław czy gotyckie katedry w Dreźnie? Albo te 8,23% strat ludności, w większości młodzi mężczyźni, tylko przestępstwa tacy popełniają.

      Ogromnie jestem ciekawa twoich wywodów, że Niemcy cokolwiek zyskali na wojnie i hitleryzmie, do dzieła! Tyllko fakty i liczby proszę. Szczególnie przydatne będzie porównanie z sytuacją Szwecji. (Bo jakoś tak się składa, że na wojnie na ogół wygrywaja ci, którzy sie w nią nie angażują, lub angażują minimalnie).
      pokaż całość

    •  

      Japonia w kilka dekad stała się jednym z najnowocześniejszych państw i tez nie musiała uciekać się do przemocy.
      @nie_tak_szybko: poczytaj trochę i się nie kompromituj, chociażby co japończycy robili w Chinach, albo o Shirō Ishii (japońskim odpowiedniku dr Mengele).

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Gdyby Józef Stalin nie zatrzymał się przed Warszawą, to Armia Czerwona doszłaby do granicy zachodniej. Myśmy walczyli o Polskę, dlatego moim zdaniem przez Powstanie Warszawskie uratowaliśmy Europę. Gdyby nie było powstania, to my bylibyśmy siedemnastą republiką radziecką. My po raz czwarty uratowaliśmy Europę: to rok 1313 i Tatarzy, 1683 i Wiedeń, 1920 komuna i 1944 to Powstanie Warszawskie - komentuje dla Onetu Witold Kieżun

    https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/100-lat-polsko-prof-witold-kiezun-o-powstaniu-warszawskim/3e5pz7e

    Oszołom.

    #powstaniewarszawskie
    pokaż całość

  •  

    W temacie Powstania Warszawskiego, zachowując szacunek dla walczących żołnierzy, nie można nie przytoczyć dwóch wypowiedzi:

    ,,O mizernym stanie uzbrojenia powstańców świadczy wielokrotnie cytowana wypowiedź dowódcy Okręgu Warszawskiego AK płk. Antoniego Chruściela „Montera”: Musicie sobie zdobyć broń, idąc nawet z kijami i pałkami, a ci którzy są niezdolni do tego, pójdą pod sąd."

    Podobne stanowisko prezentował Delegat Rządu na Kraj, Jan Stanisław Jankowski. Gdy na kilka dni przed wybuchem powstania członek konspiracyjnej Rady Jedności Narodowej, Jerzy Braun, zapytał go „co będzie, skoro nasze oddziały nie mają broni?”, Delegat odparł: „to sobie zdobędą”.

    Psychopaci i zbrodniarze. Po wypowiedzeniu tych słów powinni zostać natychmiast odstrzeleni jako osoby zagrażające AK i narodowi.

    #powstaniewarszawskie #drugawojnaswiatowa #iiwojnaswiatowa #historia
    pokaż całość

  •  

    Fronda: Czy Hitler był Bożym sługą?

    Wklejam fragmenty:

    Chodzi mi mianowicie o to, że końcowy efekt Powstania Warszawskiego, jakim było zniszczenie Warszawy, najprawdopodobniej stanowił karę Bożą dla tego miasta za rozliczne grzechy i nieprawości, które pleniły się na jego terenie, zwłaszcza w okresie międzywojennym.

    Na tle ówczesnego świata, prawodawstwo Drugiej Rzeczpospolitej w pewnych swych punktach i aspektach mogło być uznane wręcz za będące w awangardzie "postępu" i liberalizmu. Podczas, gdy w większości krajów w tamtym czasie nielegalne i karalne były homoseksualizm, cudzołóstwo i prostytucja, w przedwojennej Polsce obrzydliwości te nie stanowiły przestępstwa ani nawet wykroczenia. Od 1932 roku, nawet niektóre z aborcyjnych morderstw zostały w II RP zalegalizowane (wówczas, gdy ciąża pochodziła z gwałtu lub innego przestępstwa, kiedy zagrażała życiu lub zdrowiu matki lub też nienarodzone dziecko było poważnie uszkodzone).

    Trudno zatem nie podejrzewać, iż zniszczenie Warszawy oraz II wojna światowa, która tak tragicznie doświadczyła nasz kraj były karą Boga za ogrom grzechów i nieprawości, który rozlewał się niczym wielka fala po przedwojennej Polsce.

    Fakt bowiem, iż wojna może być Bożą karą za grzechy, nie musi oznaczać, iż strona, która takową wojnę wszczyna jest popierana i błogosławiona przez Boga. Jeśli dana wojna jest niesprawiedliwa (a taką oczywiście była agresja Hitlera), a metody na niej stosowane są zbrodnicze, to oczywiście jej inspiratorem nie jest Bóg, ale ludzka złośliwość i szatan wraz ze swymi demonami. Bóg w swej mądrości i wszechwiedzy potrafi jednak wykorzystać ku swym celom niepopierane przez siebie działania złych ludzi i demonów.

    Z pewnością Bóg nie chciał zatem, by w czasie Powstania Warszawskiego kobiety były gwałcone przez SS-manów, a małe dzieci zabijane z zimną krwią przez strzał w głowę. Wszechmogący pozwolił jednak na te złe działania, by pokazać nam, że zło rodzi zło. I w tym sensie była to Jego kara, gdyż jak to czasami bywa mógł nawet w fizycznym sensie przeszkodzić złoczyńcom w czynieniu nieprawości, np. uderzając piorunem z nieba gwałciciela bądź mordercę. Można powiedzieć, że pozwalając na te okropności, Bóg mówił: "Słusznie płaczecie i oburzacie się na los zabijanych dzieci, dlaczego jednak wcześniej pozwalaliście, by poczęte dzieci były rozszarpywane w łonach swych matek? Ci, którzy teraz gwałcą wasze żony i córki, nie ujdą Mej kary, jednak podobna sromota zalegała wasze miasto przez wiele lat".

    http://m.fronda.pl/a/czy-powstanie-bylo-kara-za-grzechy-warszawy-1,113365.html

    #bekazkatoli #prawackalogika #neuropa #powstaniewarszawskie #hitler #tysiacurojenniezaleznychmediow #aborcja #homoseksualizm #katolicyzm #religiapokoju
    pokaż całość

  •  

    #dziendobry oto kolejna postać z cyklu #dzielnipolacy - zachęcam do obserwowania, a także samodzielnego dodawania postaci Polaków dzielnych i odważnych w różnych dziedzinach życia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dziś Halina Jędrzejewska z domu Dudzikówna, ps. Sławka - ur. 19 października 1926 r. w Warszawie– sanitariuszka w Powstaniu Warszawskim, lekarka, działaczka kombatancka.

    Halina Jędrzejewska to córka urzędnika w Ministerstwie Komunikacji. Ukończyła Gimnazjum im. Słowackiego w Warszawie, maturę uzyskała w 1944 na tajnych kompletach. W czasie nauki w gimnazjum należała do harcerstwa.

    Po wybuchu wojny wraz rodzicami ewakuowana była pociągiem do południowo-wschodniej Polski. Znaleźli się na terenach zajętych przez Związek Radziecki, skąd do Warszawy powróciła 1 maja 1940. Podjęła naukę w gimnazjum, gdzie wraz z innymi harcerzami rozpoczęła działalność konspiracyjną. Od marca 1940 należała do Konfederacji Narodu. Wraz z tą organizacją wkrótce przeszła do AK, gdzie przeszła podstawowe szkolenie i została sanitariuszką.

    W czasie Powstania Warszawskiego należała do patrolu sanitarnego przy dowódcy batalionu Miotła, kpt. Niebory. Brała udział w walkach na Woli, Starym Mieście, Czerniakowie i Książęcej. W czasie powstania dwukrotnie odznaczona Krzyżem Walecznych.

    Po powstaniu osadzona w Stalagu X B koło Sandbostel, a następnie w Stalagu VI C koło Oberlangen. Po wyzwoleniu przewieziona została do Wielkiej Brytanii, gdzie służyła w Pomocniczej Służbie Kobiet w Polskich Siłach Lotniczych (WAAF).

    Do Polski powróciła w lipcu 1946 r. i wkrótce rozpoczęła studia lekarskie na Uniwersytecie w Poznaniu. W 1947 r. wyszła za poznanego w czasie powstania Tadeusza Jędrzejewskiego. Studia kontynuowała na Uniwersytecie Warszawskim, ukończyła je w 1952 r. i rozpoczęła pracę w klinice ortopedycznej, gdzie pracowała do przejścia na emeryturę.

    W 1966 r. obroniła pracę doktorską.

    W latach 1987-2000 pracowała w niepełnym wymiarze godzin w spółdzielni lekarskiej.

    Od 1956 działa aktywnie w środowisku kombatantów. Była wybrana do Prezydium Zarządu Wojewódzkiego ZBoWiD-u (od 1981) oraz do Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich. Za swą działalność odznaczona została Krzyżem Kawalerskim, Krzyżem Oficerskim i Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotą Odznaką za Zasługi dla Warszawy.

    #ciekawostki Zagrała w #filmy Miasto 44, o Powstaniu Warszawskim
    - W 2014 R. w czasie wręczania nagrody buzdyganów, Wir-żołnierz Jednostki Wojskowej Komandosów, ratownik pola walki przekazał swoją nagrodę Halinie Jędrzejewskiej

    Polecam #ksiazki Anny Herbich, m.in. "Dziewczyny z powstania", w której można przeczytać o w/w postaci

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/218407/dziewczyny-z-powstania

    #historia #gruparatowaniapoziomu #powstaniewarszawskie #iiwojnaswiatowa
    pokaż całość

    źródło: f.1944.pl

    •  

      @seanch:

      Oddział mjr. Włodzimierza Kozakiewicza „Barrego", dowódcy żandarmerii na Starym Mieście, uczestniczył w zdobyciu ratusza, Centralnego Aresztu Śledczego przy ulicy Daniłowiczowskiej, magazynów na Stawkach i w walkach o Bank Polski. Ochraniał też ewakuację kanałami sił powstańczych ze Starówki do Śródmieścia. Z kolei ppłk Kazimierz Falewicz „Antoni”, pełniący obowiązki szefa sztabu NSZ-ONR, dowodził obroną Politechniki, a ppłk Stefan Tomków „Tur" był zastępcą płk. Jana Mazurkiewicza „Radosława", dowódcy słynnego Zgrupowania AK „Radosław”. Ostatnim dowódcą Batalionu „Zośka” w powstaniu był oficer NSZ ppor. Bolesław Stańczyk „Xen”. pokaż całość

    •  

      @wigilius tak jak i PPS ,nie zmienia to faktu ze to swieto Polaków a nie faszystów czy komuchów . Mimo wszystko walczyli przeciwko wspólnemu wrogowi o co(o jaką) konkretnie juz trudno powiedzieć

  •  

    Wczoraj we #wroclaw grupa awanturników pod szyldem ObywateliRP próbowała wszcząć awanture na obchodach organizowanych przez narodowców. Jako że było ich tylko kilka sztuk to szybko zostali odseparowani od ludzi chcących w spokoju oddać hołd powstańcom.

    W Warszawie inna grupa pod tym samym szyldem blokowała marsz powstania Waraszawskiego na Nowym Świecie. Dzięki szybkiej interwencji policji po chwili nie było po nich śladu.
    Oczywiście nikt się nie dał sprowokować i ubywatele zostali z niczym.

    Są to kolejne awantury i burdy organizowane przez szanowną koleżanke @Andreth i jej koleżków, tak samo jak podsejmowe awantury z policją tak samo wczorajsze zajścia robione sa tylko i wyłącznie po to żeby potem pożalić się na zachodzie jak to "faszyści" i policja w Polsce bije i nie daje żyć opozycji.

    Już chyba tylko odbyt.press wierzy w dobre intencje tej organizacji, podpalanie polski wam się nie udaje i raczej się nie uda bo jesteście strasznie nieudolni i żałośni.

    Ale pamiętajcie awanturnicy to narodowcy bo ktoś tam miał celtyka na koszulce a ktoś inny przekreślony sierp i młot.

    P.S. a tobie @Andreth po ostatnim upokorzeniu rejon chyba zmienili co? Bo w Warszawie cię nie widziałem a uwierz mi że bardzo uważnie obserwowałem chodniki ;)

    #4konserwy #neuropa #powstaniewarszawskie #bekazlewactwa #polityka
    pokaż całość

  •  

    Powstańcze radiostacje
    W czasie powstania pracowały w Warszawie dwie radiostacje foniczne dużej mocy Armii Krajowej "Błyskawica" i "Burza".
    W 1943 r. mieszkający w Częstochowie członek Polskiego Związku Krótkofalowców Antoni Zębik ps. "Biegły", który zbiegł z obozu jenieckiego, rozpoczął gromadzenie części do budowy radiostacji fonicznej większej mocy, która mogłaby nawiązać łączność z Londynem. W maju 1943 r. przedstawiciel Dowództwa Wojsk Łączności AK por. inż. Czesław Brodziak ps. "Adler" uzgodnił z konstruktorem szczegóły techniczne radiostacji. Montaż został przeprowadzony na strychu domu Bolesława Drożdża, który wydatnie pomagał przy konstrukcji urządzenia.
    1 września 1943 r. nadajnik został uruchomiony. Słyszalność była dobra na częstotliwości 7 MHz w kraju i 10 MHz w Anglii. Niemcy polowali na radiostację, ale szczęśliwie udało się ja wywieźć na wozach ze słomą i ukryć w innym miejscu. 31 grudnia 1943 radiostacja została przywieziona do Warszawy i ukryta w warsztacie samochodowym przy ul. Huculskiej na Mokotowie. Pod nazwą "Błyskawica" stanowiła w Powstaniu Warszawskim radiostację foniczną Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK.
    W dniu wybuchu powstania okazało się, że wskutek niewłaściwego przechowywania i zamoczenia elementów radiostacja "Błyskawica" nie nadaje się do pracy i wymaga kilkudniowej konserwacji. W tej sytuacji Inspektor Radiokomunikacji Delegatury Rządu mjr Stanisław Noworolski PS. "Zwora" zlecił młodemu krótkofalowcowi Włodzimierzowi Markowskiemu pilne wykonanie drugiej radiostacji fonicznej o podobnych parametrach. Budowa "Burzy" rozpoczęła się 2 sierpnia 1944 po południu w dwóch pokojach Poczty Głównej przy pl. Napoleona (dziś pl. Powstańców Warszawy). Zostały tam przeniesione podzespoły zgromadzone w mieszkaniu pisarza Juliusza Kaden-Bandrowskiego przy ul. Boduena 4. Markowski z pamięci naszkicował schemat ideowy nadajnika. Za podstawę montażową posłużyła deska wycięta z szafy, do której przykręcono płytę czołową z bakelitu. 3 sierpnia po południu nadajnik był gotowy do pracy. Brakowało tylko anten. Tego dnia wieczorem mjr Noworolski dostarczył odpowiednią linkę i przy użyciu istniejących na budynku dwóch masztów została zawieszona 30 metrowa antena. Około północy rozpoczęto strojenie radiostacji i po dwóch godzinach nadano pierwszą próbną audycję.
    Operatorem technicznym radiostacji, redaktorem programów i spikerem był w jednej osobie Włodzimierz Markowski. Nadawane komunikaty pochodziły z "Biuletynów Informacyjnych" BIiP KG AK. Po 15-30 minutach transmisji biuletynów nadawano kilkunastominutowe komunikaty o aktualnej sytuacji w mieście. Były to komunikaty o poszukiwaniach ludzi, potrzebie udzielenia pomocy, prośby i apele o pomoc zagraniczną dla walczącej Warszawy. "Burza" nadawała komunikaty trzy razy dziennie o 10.00, 14.00 i 17.00. Londyn potwierdził słyszalność audycji.
    W międzyczasie 8 sierpnia 1944 por. inż. Czesław Brodziak "Adler" uruchomił przy pomocy zespołu radiotechników radiostację "Błyskawica". Była ona ulokowana w gmachu PKO przy ul. Świętokrzyskiej r. ul. Jasnej. Wykorzystywało ją również dla swoich audycji Polskie Radio. Programy "Błyskawicy" nadawano cztery razy dziennie o 9.45, 14.00, 19.30 i 22.00 na falach krótkich 32,8 m (9,2 MHz) i 52,1 m (5,8 MHz). Czas trwania audycji zależał od zawartości materiałów i nie przekraczał jednej godziny.
    źródło
    #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #powstaniewarszawskie
    pokaż całość

    źródło: pamiec.pl

  •  

    "Jeśli uwzględnić ofiary wśród ludności cywilnej to okaże się, że śmierć jednego Niemca kosztowała życie 100 Polaków. Gdyby jakikolwiek generał amerykański czy brytyjski osiągnął takie wyniki - oddano by go pod sąd i rozstrzelano. U nas jest to powód do chwały i stawiania pomników" - Leszek Miller, 2008.

    #neuropa #4konserwy #polityka #powstaniewarszawskie pokaż całość

    źródło: dzieje.pl

  •  

    Może kogoś zainteresują luźno spisane wspomnienia mojej Ś.p. babci z okresu #powstaniewarszawskie, każdy wnuk dostał od niej taką kopię jakiś czas temu zanim babcia umarła.

    1939 rok - miałam 10 lat, wybuchła wojna, Warszawa była oblepiona plakatami - dobrze uzbrojeni, zwarci i gotowi do walki, zapięci na ostatni guzik (taka była propaganda). Zbierali pieniądze na uzbrojenie armii od obywateli. Ja miałam 45zł oszczędności w KKO i te pieniądze oddałam. Byłam bardzo dumna, kiedy dostałam podziękowanie. Tata poszedł na wojnę i znalazł się w niewoli w Rumunii (jako czołgista ochraniał polski rząd i złoto). Wrócił z niewoli w 1942r. Byliśmy pod okupacją niemiecką, była ona długa i ciężka. Niemcy wywozili Polaków do przymusowej pracy niewolniczej do Niemiec lub niemieckich obozów koncentracyjnych. Panował głód, żywność była na kartki, brak światła (lampy karbidowe), godzina policyjna, aresztowania, strach na każdym kroku. Polacy dawali sobie radę i szmuglowali (handlowali) mięsem, wódką (bimber), papierosami, bronią, złotem, czym się dało. To od Niemców zaczęło się łapownictwo - paserstwo. Powstała armia podziemna i Armia Krajowa, Ludowcy, Socjaliści i Harcerstwo. Miałam 13 lat, kiedy trafiłam do harcerstwa - "Szare Szeregi". Potajemne zebrania, nawet rodzice nie wiedzieli. Byłam w łączności - same dziewczęta. Nosiłam meldunki i granaty pod warzywami, na Wolę, ul. Ludwiki, Łucka, Żelazna, Dworska (Kasprzaka), składałam kwiaty 3 maja pod pomnikiem gen Sowińskiego w parku na Woli i w miejscach straceń (trzeba było bardzo uważać). Tworzyłyśmy 5 osobowe grupy, uczyły nas nasze nauczycielki z podstawówki. Jedna nauczycielka została ranna (1942 nalot radziecki), opiekowałyśmy się nią. W 1943r ukończyłam szkołę podstawową, poszłam do szkoły handlowej na ul. Królewską (innych szkół nie było), miałam mniej czasu, dalej do szkoły, każda z nas do innej, brak bezpośredniego kontaktu. Spotykałyśmy się w niedzielę o godz. 9:00 na Mszy Świętej w kościele na ul. Karolkowej (Redemptoryści). Tam była nasza skrzynka kontaktowa. Starsze harcerki wydawały nam dyspozycje, które trzeba było sumiennie wykonać. Czasu było mało, obowiązywała godzina policyjna (19:00), trzeba było uważać na łapanki (za jednego zabitego Niemca rozstrzelano 50 lub 100 Polaków, na słupach wieszali obwieszczenia z listą zabitych), trzeba było się oglądać na każdym kroku, być punktualnym, nie denerwować czekających. Przyrzeczenie harcerskie: "harcerz nie pije, nie pali i codziennie spełnia dobry uczynek". 1 Sierpnia miałam zgłosić się na godz. 12:00 na ul. Ludwiki na Woli, mama mnie nie puściła (rano młody sąsiad powiedział, żeby kategorycznie nie wychodzić z domu). Na Woli do 6 sierpnia Niemcy zabijali wszystkich, powstańców i cywili, zginęło wtedy 50 tys. ludzi. Moje koleżanki zebrały się w szpitalu na ul. Karolkowej na Woli jako sanitariuszki i 5 sierpnia wszystkie zginęły (16 dziewcząt). Ja miałam 15 lat, w pierwsze dni powstania pomagałam jak mogłam, budowaliśmy barykadę na ul. Ogrodowej (tam mieszkałam), nosiłam posiłki do szpitala powstańczego na ul. Leszno (moja szkoła). 4 Sierpnia powstańcy kazali nam opuścić Wolę i przedostać się na Stare Miasto, sąsiedzi poszli, wielu z nich zginęło, ja z mamą zostałyśmy na Ogrodowej (kilka domów dalej). 6 Sierpnia wróciłyśmy do naszego domu, byli w nim jacyś obcy ludzie, przesiedziałyśmy całą noc w piwnicy, nie było wody ani światła. 7 Sierpnia rano wrócili Niemcy, a z nimi wojsko mongolskie i ukraińskie, wrzucali do piwnic granaty. My uciekłyśmy, oni podpalali domy miotaczami ognia. Szłyśmy we 3, ja, mama i sąsiadka, przez Karcelak (bazar), po trupach powstańców i cywili ul. Wolską w stronę Bema. Na ul. Działdowskiej w bramie szpitala dziecięcego leżał wojak i kierował na nas karabin (do dziś, kiedy tamtędy przejeżdżam włos jeży mi się na głowie), obok stała kuchnia wojskowa i stary Niemiec, który uratował nam życie - dał nam trochę gorącej kawy i pokierował na Bema. Podstawili pociąg i zawieźli nas do Pruszkowa do obozu przejściowego. Ja miałam bardzo spuchnięte nogi, nie mogłam chodzić ze zmęczenia i niewyspania. Mama została obandażowana przez pielęgniarkę zakrwawionymi bandażami i zostałyśmy wypuszczone z obozu z rannymi. Zabrali nas dobrzy ludzie do swoich domów, umyli, nakarmili i dali się wyspać. Rano trzeba było uciekać, bo Niemcy szukali Warszawiaków. Mama w Pruszkowie spotkała koleżankę, ona zabrała nas do swojej rodziny, która przebywała w Adamowicach 5km za Mszczonowem, tam nas serdecznie przyjęli, wyleczyli i użyczyli mieszkania. 11 Listopada 1944r. pojechałyśmy na Okęcie do znajomych rodziców. Tam pracowałam w sklepie spożywczym do 17 Stycznia 1945r. 16 Stycznia 1945r. Niemcy uciekli. 17 stycznia 1945r. przyszły wojska radziecki i polskie. Poszłam z moim gospodarzem p. Antonim kolegą taty na szosę Krakowską przywitać wojsko. Pan Antoni płakał, byłam zdziwiona, dlaczego. On powiedział, że skończyła się okupacja niemiecka i zaczynała się następna, poszli dobrzy, przyszli jeszcze lepsi i miał rację. Bardzo żałuję, że Pan Antoni nie dożył chwili, kiedy wojska radzieckie opuszczały ziemie Polskie za czasów prezydentury Lecha Wałęsy. To była bardzo ważna i podniosła chwila dla nas, dla Polski. I tak zaczęła się okupacja radziecka, która trwałą od 17.01.1945 do 4.06.1989, a na prawdę do chwili opuszczenia wojsk radzieckich. Do pracy w sklepie już nie wróciłam - sklep był blisko lotniska, pełno wojska (niebezpiecznie). Na gruzach Warszawy byłam 19 stycznia 1945r. Tata przebywał w czasie powstania na Woli ul. Chłodna, wydawał granat, które produkował w czasie okupacji. Dostał się do niewoli, do obozu koncentracyjnego "Buchenwald". Wrócił do Polski w czerwcu 1945r.

    W Warszawie zginęło 200 tys. cywili i 18 tys. powstańców. Zginęli nasi najbliżsi.
    Dziadek Antoni (78l) zmarł w szpitalu polowym, ślad zaginął.
    Brat cioteczny Zenek (18l) powstaniec ps. "Orzeł" zgr. Żywiciel (cm. Wojskowy)
    Brat cioteczny Piotrek (23l) student 3r medycyny zabrany z łapanki (Oświęcim).
    Ciocia Janina (43l) zginęła pod gruzami na ul. Wielkiej.
    16 koleżanek sanitariuszek z Szarych Szeregów (cm Wojskowy)
    Koleżanka Barbara - łączniczka zgr. Chrobry (cm. Wojskowy)
    Dziadek ma swoich kolegów pochowanych w zgr. Gozdawy.

    #warszawa #wojna #harcerstwo
    pokaż całość

    źródło: static.prsa.pl

    •  

      @Dolan: Wspaniale się czyta takie wspominki. Dzięki za podzielenie się. Spisane wspomnienia z pierwszej ręki są dla mnie zawsze najcenniejsze, bo często zawierają drobiazgi, informacje o których się nie wie, lub wręcz nie można się o nich dowiedzieć z innych źródeł

  •  

    ZAGADKA: Który z bohaterów Powstania Warszawskiego miał stwierdzić, że:

    "Przyszła Polska musi być czerwona, chłopsko-robotnicza. Jeśli tak miałoby być, jak było - to niech to szlag trafi!"
    Podpowiedź: Był to generał.
    Był to...

    pokaż spoiler Stefan Grot-Rowecki, komendant Związku Walki Zbrojnej, późniejszej Armii Krajowej, zginął 74 lata temu, zamordowany przez hitlerowców, w odpowiedzi na wybuch powstania warszawskiego.

    Powiedział też, że:

    "Przyszła Polska będzie krajem demokracji, a nie obcych duchowo Narodowi Polskiemu dyktatur i totalizmów, które zostaną złamane ostatecznie zwycięstwem bloku państw demokratycznych. W Polsce nie powtórzy się już odsunięcie mas ludowych od rozstrzygającego wpływu na sposób rządzenia nimi, panować w niej będzie społeczna sprawiedliwość, moralność publiczna i uczciwość w życiu publicznym. (...) Poprawa bytu szerokich mas będzie stałym przedmiotem zabiegów rządu. Polska będzie krajem, gdzie walki wewnętrzne będą mogły być prowadzone tylko w drodze przewidzianej Konstytucją. O taką Polskę walczyć będziemy”

    Przy okazji przypominam też, że spośród trzech pierwszych komendantów SZP/ZWZ/AK, pierwszy należał kiedyś do Polskiej Partii Socjalistycznej i uważał się za chrześcijańskiego socjalistę, drugi był byłym bojowcem PPS-u, a trzeci (czyli właśnie Grot) z PPS-em sympatyzował i twierdził, że powojenna Polska "musi być czerwona, robotniczo-chłopska".

    Źródło: Przywróćmy pamięć o Patronach Wyklętych

    Przed pierwszą wojną światową związany był nawet przez pewien czas z grupą młodzieży socjalistycznej na terenie Piotrkowa. Od czasów szkolnych przyjaźnił się też z Zygmuntem Zarembą, późniejszym przywódcą PPS-u.

    Zaremba wspominał, że Roweckiego zawsze jednak najbardziej pociągały sprawy wojskowe. Ostatecznie zdecydował się więc związać swoje życie z armią. Choć uważał, że wojsko powinno być apolityczne, to sam PPS-owych sympatii nigdy nie porzucił. Swojemu młodszemu bratu Stanisławowi odradzał podobno zaangażowanie się w politykę, ale poradził, że jeżeli już musi gdzieś wstępować, to "tylko do Polskiej Partii Socjalistycznej".

    Gdy wybuchła II wojna światowa, Rowecki entuzjastycznie podszedł do wizji współpracy konspiracyjnej z PPS-em, szczególnie, że jednym z liderów tej partii był wtedy jego przyjaciel z lat młodzieńczych, Zygmunt Zaremba. To między innymi dzięki niemu podziemna kooperacja SZP/ZWZ/AK i PPS-u była niemal wzorowa.

    Rowecki rzadko wypowiadał się na tematy polityczne, ale zachowało się kilka świadectw rzucających pewne światło na jego poglądy.

    Jan Rzepecki, jeden z współtwórców Służby Zwycięstwu Polski i Związku Walki Zbrojnej, zanotował, że w listopadzie 1939 roku Rowecki oświadczył mu tak: "Przyszła Polska musi być czerwona, chłopsko-robotnicza. Jeśli tak miałoby być, jak było - to niech to szlag trafi!".

    Janina Karasiówna, inna ze współzałożycielek SZP i ZWZ, pisała, że Rowecki był przekonany iż "siła Polski opierać się musi na jej atrakcyjności dla szerokich mas chłopskich i robotniczych".

    A tak Roweckiego wspominał Zaremba: "Dla Grota, jak i dla mnie, nie było wątpliwości, że nawale niemieckiej i sowieckiemu niebezpieczeństwu trzeba przeciwstawić ideał Polski demokratycznej, społecznie sprawiedliwej".

    Na froncie walki o wolną Polską spotkała Roweckiego tragiczna śmierć. Wydany Niemcom przez agentów Gestapo, zamordowany został w obozie Sachsenhausen w pierwszych dniach powstania warszawskiego.

    Źródło

    Więcej o tej osobistości można przeczytać choćby tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Rowecki

    #pps #historia #historiajednejfotografii #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #socdem #polityka #powstaniewarszawskie #iiwojnaswiatowa
    pokaż całość

    •  

      @pzkpfw: z tego co wyguglałem to jest to:
      rozkaz nr 54 z grudnia 1941 r.
      za: A. Chmielarz, A. K. Kunert, General Stefan Rowecki..., s. 13-14

      potwierdza to także (częściowo) słownik biograficzny NINA: http://ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/stefan-pawel-rowecki
      oraz Google Books: https://books.google.pl/books?redir_esc=y&hl=pl&id=XGRJAAAAIAAJ&focus=searchwithinvolume&q=demokracji

      zasadniczo zapytaj w komentarzu na fejsie, właciwy autor na pewno odpisze, przykładowo źródłami dla drugiej części są:
      Rzepecki, Wspomnienia i przyczynki historyczne, s.192;
      Karasiówna, Generał Grot - dowódca, "Orzeł Biały", 26.09.1953;
      Zaremba, Wojna i konspiracja, s.261
      (z tego co autor podał w komentarzu na fb)
      pokaż całość

    •  

      @pzkpfw:
      @Tom_Ja:
      ten post to prostytuowanie logiki
      wg art. z wyborczej ( http://wyborcza.pl/1,76842,1230060.html ):

      Polityczne przekonania zbliżyły Rzepeckiego do generała Roweckiego. W niepublikowanych wspomnieniach pisał o Roweckim:

      „Gdy któregoś jesiennego dnia 1939 r. wyszliśmy razem z tego lokalu (wtedy popełnialiśmy jeszcze takie błędy), usłyszałem z jego ust osąd: »Przyszła Polska musi być czerwona, chłopsko-robotnicza! Jeśliby tak miało być, jak było - to niech to szlag trafi! «. (...) Tak mówił i myślał Rowecki pod wpływem rozmów z Niedziałkowskim i Ratajem. Widać późniejsze wydarzenia zmodyfikowały nieco jego pogląd ówczesny. Był to czas, kiedy niejeden z nas dokonywał przeanalizowania pojęć i poglądów”.

      Trudno rozstrzygnąć, na ile wiernie cytował dowódcę AK, a na ile ten cytat był projekcją jego własnych przekonań. Tę wypowiedź przytoczył Rzepecki również na sali sądowej w czasie powojennego procesu.

      Po wtóre, poglądy lewicowe nie były obce piłsudczykom, i samemu Piłsudskiemu, heloł. Przez szeregi PPS-u przeszła masa ludzi, a PPS (i socjalizm) pod zaborami czy w II RP ma się nijak do PPS-u powojennego.
      Wreszcie zostaje kwestia prawdziwości cytatu.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Według niemieckiej Wikipedii, to Polacy byli zbrodniarzami Powstania Warszawskiego, które cudem, przy ogromnych krwawych ofiarach (Niemców) udało się całe szczęście stłumić. Swego czasu, w Rzeszy nazywano to wydarzenie "Das Wunder auf dem Weichsel" (pol. Cud nad Wisłą) (!)

    tagi:

    pokaż spoiler A teraz błagam, niech ktoś to wrzuci na prawicowe albo lewicowe facebookowe forum. #polska #niemcy #3rzesza #powstaniewarszawskie #powstanie #iiwojnaswiatowa #1944 #warszawa #polacy #wikipedia #wikipediacontent #propaganda #oszukujo
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: szok.png

  •  

    Z wczoraj: nazistowski symbol (ogłupionym propagandą uprzejmie uświadamiam, że krzyż celtycki był symbolem Nasjonal Samling - norwerskich nazistowskich kolaborantów, a także używany przez hitlerowkich kolaborantów holenderskich i francuskich) na obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego.

    Czemu te niedobre wladze miejskie rozwiązały marsz (co policja na telefon miała w d...), ojejej...

    #polityka #powstaniewarszawskie #bekazprawakow
    pokaż całość

  •  

    ONR żeruje na tragedii Powstania Warszawskiego, promując swoją organizację i zbierając datki do puszki. Może przypomnijmy dość dwuznaczną postawę działaczy historycznego ONR wobec okupacji hitlerowskiej.

    Po delegalizacji ONR rozpadł się na tzw. ABC i RNR Falanga (uznająca się za kontynuatora ONR). W 1939 roku cześć działaczy RNR Falanga postanowiła wojnę przeczekać, cześć założyła NOR (Narodowy Obóz Radykalny). Co zatem robił NOR, kontynuator RNR, a wcześniej ONR?

    „W marcu 1940 roku NOR współorganizowała z Niemcami serię napadów na domy i sklepy warszawskich Żydów, znaną jako pogrom wielkanocny. Historycy nie są w stanie dziś stwierdzić, czy pogrom ten został zaplanowany przez Niemców, czy też zaakceptowali oni tylko inicjatywę NOR...”

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Obóz_Narodowo-Radykalny
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Ruch_Narodowo-Radykalny
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Narodowa_Organizacja_Radykalna
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Pogrom_wielkanocny

    Tomasz Szarota: „U progu Zagłady. Zajścia antyżydowskie i pogromy w okupowanej Europie.” Warszawa, 2000

    Uprzedzając katarynki nacjololo: "Mosforf w Oświęcimiu, członkowie ONR w Postaniu Warszawskim" - w Oświęcimiu ginęli i w PW walczyli także komuniści. Promowanie się Komunistycznej Partii Polski z okazji rocznicy wybuchu PW byłoby jednak dość rażące, nie sądzicie?

    #polityka #historia #bekazprawakow #bekaznarodowcow #powstaniewarszawskie
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #powstaniewarszawskie

0:0,6:6,0:7,1:4,1:0,2:0,1:0,0:0,1:0,0:1,0:0,0:0,0:0,1:0,0:1

Archiwum tagów