•  

    Dyżur 10 - dzień

    1. Powód wezwania: Ból brzucha - od klatki piersiowej, nagły - w skali 0-10 ocenia na 9, promieniujący do żeber po stronie lewej

    Mężczyzna lat 58, miejsce publiczne, nagły rozdzierający ból w lewym podbrzuszu promieniuje do pachwiny, pacjent bardzo bólowy - ciężko mu się oddycha. Ocenia ból jako 10 na 10. Bez podobnych dolegliwości w przeszłości. Brzuch miękki, bez oporów patologicznych, bez objawów otrzewnowych. Dodatni objaw Goldflama po stronie lewej. Mocz oddaje normalnie. Stolec rano normalny. Ostatni posiłek wczoraj. Podano leki dożylnie - po kilku minutach ból 5/10 a po około pół godzinie (już w trakcie transportu) 2/10. Podejrzenie kolki nerkowej. Przewieziony na SOR.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    2. Zasłabnięcie, ciąża

    Kobieta lat 30, 9 tydzień ciąży. Zasłabła w miejscu publicznym. Chwile wcześniej była na pobraniu krwi. Zgłasza, że zawsze robi jej się słabo przy pobieraniu a dziś zamiast poczekać to szybko wyszła z laboratorium bo śpieszy się do pracy. W momencie naszego przyjazdu płacze. Źle znosi pierwszy trymestr. Zbadana-parametry ok. Czuje się lepiej. Pozostawiona w miejscu wezwania.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    3. Zasłabnięcie, stan po utracie przytomności.

    Kobieta lat 55, radca prawny w dużej ogólnopolskiej firmie - jeden z oddziałów. Wzywają koleżanki z biura bo będąc na korytarzu usłyszały huk, weszły do biura i znalazły panią leżącą na podłodze w utrudnionym kontakcie.

    Badamy. Parametry w normie, źrenice szerokie, sposób zachowania dość nietypowy. Próbuje głaskać nas po twarzy, mówi że nas kocha, podśmiechuje pod nosem, oczy mętne, spionizowana nie potrafi utrzymać równowagi, na pytania odpowiada wybiórczo i w sposób spowolniały. Nie trudno się domyślić, że albo Pani jest neurologiczna albo pijana. Kierowniczka organizuje alkomat z portierni. Pacjentka początkowo zgadza się na badanie by po chwili stwierdzić "proszę nie róbcie tego". Zostajemy z nią sami. W rozmowie przyznaje się do wypicia butelki wina przed pracą. Ma problem alkoholowy - wie o tym. Wiąże to z nadmiarem obowiązków w pracy. Pije od dawna. Chcemy żeby dmuchnęła w alkomat - nie chcemy wzywać policji. Próbuje ale nie potrafi wykonać badania prawidłowo. Alkomat wskazuje, że jest alkohol ale nie podaje stężenia. W rozmowie z kierowniczką oddziału przekazujemy info, że jej pracownik jest pod wpływem alkoholu. Nie wzywamy policji-niech wyciągną konsekwencje w pracy jak wytrzeźwieje. Kierownik oddziału przekazuje info do centrali gdzieś w województwie. Tam pada szybka decyzja o wezwaniu patrolu policji - chcą mieć pewność o stężeniu alkoholu po badaniu alkomatem z legalizacją. Przyjeżdża policja a pani nie godzi się na badanie. W zasadzie i tak jest w sytuacji bez wyjścia - jak dmuchnie to kaplica, jak nie dmuchnie to dyrekcja może przypuszczać czemu odmawia badania. Z naszej strony tyle. Kobieta zostanie odwieziona do domu przez współpracowników-zgadza się na to. Jutro bedzie miała ciężki dzień.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie

    4. Urazy kończyny dolnej

    Pacjentka 17 lat, w szkole uderzyła kolanem w kaloryfer-potknęła się. Nie chciała żeby zgłaszać na ratownictwo ale taką decyzję podjął dyrektor "bo oni przecież nie mają kompetencji żeby ocenić". Staw kolanowy bez obrzęku, obrys prawidłowy, ruchomość pełna, przy obciążeniu staw stabilny, chodząca - niewielki ból. Powiadomiono matkę, że ma odebrać córkę i obserwować. W razie obrzęku lub innych objawów niepokojących związanych z funkcjonowaniem stawu kolanowego zgłosić się do ortopedy w warunkach SOR dziecięcego.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie

    Niestety jest sporo wizyt w szkołach. Sporo wizyt bzdurnych i niepotrzebnych. A to drobny uraz a to gorączka. Nauczyciele dzwonią bo boją się rodziców - takie czasy. Jak nie dzwonią to przyjeżdża rodzic i często sam dzwoni a wcześniej robi zadymę - takie czasy.

    "mnie się należy! ja płacę składki! nie będę w kolejce na sorze siedział 5 godzin. proszę nas zawieźć bo od tego państwo są!". I tak po kolei.

    No dobrze. Zawieziemy ale zazwyczaj myślę wtedy: o ty chuju, zaraz zobaczysz czy nie będziesz czekał. W szpitalu ląduje na końcu kolejki tak jak każdy kto przyjdzie z ulicy. Przy okazji idziemy mu zrobić dobry PR u pracowników SOR żeby wiedzieli z kim mają do czynienia. No cóż - takie czasy.

    Pewnie teraz część pomyśli sobie o mnie "co za chu...". No ok. Może i tak ale skoro tłumaczysz komuś, że karetka to nie taksówka a ten ktoś traktuje cię jako wjazd tylnym wejściem na diagnostykę to nie rozumiem dlaczego miałbym go stawiać wyżej niż innych oczekujących w tym samym czasie w kolejce do lekarza.

    Tu też apel do rodziców. Jak twoje dziecko w szkole zachoruje (ból brzucha, ból głowy, drobny uraz, który nie wyklucza chodzenia - ze stłuczonym stawem skokowym można spokojnie skakać na jednej nodze) to nie dzwoń po karetkę bo to i tak nic nie zmieni. Jak dziecko się uśmiecha bo bawi go fakt, że przyjechała karetka to serio jej potrzebuje? Jeśli uznasz, że trzeba przeprowadzić diagnostykę to weź dziecko do auta i jedź do szpitala/lekarza bo często będziesz tam szybciej niż do ciebie dojedzie ZRM. A nawet jak dojedzie to przecież będziesz musiał jechać jako opiekun. Do pracy już dziś nie wrócisz.

    P. S. Oczywiście wykluczam z tych sytuacji zdarzenia faltycznie niebezpieczne typu urazy głowy z utratą przytomności, ewidentne złamania ze zmianą obrysu i niefizjologicznym ułożeniem kończyny, sytuacje w których widzisz, że twoje dziecko jest na prawdę ciężko chore a jego stan pogarsza się szybko - znasz je przecież najlepiej i nie raz byłeś/byłaś przy jego chorobie.

    5. Duszność, stan po udarze, przewlekła obturacyjna choroba płuc, na koncentratorze tlenu

    Mężczyzna lat 85, wzywa syn bo „tata się strasznie trząsł, nie mógł mu zmierzyć ciśnienia i usta mu zsiniały”. Na miejscu pacjent korzystający z koncentratora tlenu około 6 godzin dziennie. Jest po udarze ale obecnie bez istotnych deficytów neurologicznych. Jak na wiek i przebyte choroby to sobie radzi – popołudnie spędził na dworze. A trząsł się bo? Bo miał gorączkę prawie 40 stopni, której rodzina nie wychwyciła. Zmiany osłuchowe na płucach – pacjentowi jest duszno od paru lat i zmiany osłuchowe ma trwałe. Chodzą do poradni chorób płuc. Nie zgłasza duszności bardziej intensywnej niż zwykle – wysycenie krwi tlenem 92% więc jak na POChP całkiem spoko. Ciśnienia nie mogli zmierzyć bo oczywiście mierzą elektronicznym aparatem, który przy niezachowaniu odpowiednich warunków pomiaru głupieje. W trakcie naszego badania 140/80. Pacjent dostał leki przeciwgorączkowe dożylnie. W trakcie wizyty się uspokoił. Ani On ani rodzina nie są jakoś bardzo zainteresowani konsultacją czy leczeniem szpitalnym – „bo jak był w szpitalu to tylko wrócił gorszy.” W związku z powyższym zalecono kontrolę temperatury, podaż leków przeciwgorączkowych co 4-6 godzin, uzupełnianie płynów. Pacjent chodzący – syn zobligował się, że jak nie będzie poprawy do wieczora to weźmie go do lekarza nocnej i świątecznej pomocy a jak będzie ok to jutro i tak pojadą do lekarza rodzinnego.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie - rodzina spanikowała. Jak słyszę, że pacjent się trzęsie to najczęściej ma gorączkę… albo nerwicę. Co prawda tak wysoka gorączka u osoby starszej jest istotnym zagrożeniem zdrowia a jeśli utrzymuje się dłuższy czas i jest nieleczona to nawet życia. Oczywiście u pacjenta należy znaleźć przyczynę infekcji i to nie podlega dyskusji ale samo wezwanie spowodowane było niezrozumieniem przez rodzinę występujących objawów – syn sam przyznał, że jakby wiedział, że tata ma gorączkę to by nie dzwonił.

    6. Cukrzyca, dziadek wzywającej prawdopodobnie w śpiączce – bez kontaktu, nie reaguje na bodźce bólowe. Hipoglikemia 43mg%

    Pacjent po 80 r.ż. przewlekle leżący, po udarze, niedawno wrócił ze szpitala – ma dopiero co rozpoznaną cukrzycę insulinozależną. Nie ma apetytu i prawie nie je – pomimo tego nadal otrzymuje dawki insuliny takie jak zalecono w szpitalu. Niestety nikt rodzinie nie wytłumaczył jak należy postępować z takim chorym. Stoją koło łóżka „bo on taki dziwny od 3 godzin był a teraz to w ogóle już nieprzytomny”. W końcu wpadli na to żeby zmierzyć glikemię po czym wezwali ZRM. My też mierzymy – 40mg%. Dostał glukozę dożylnie i „wrócił do żywych”.

    Udzielono porady i pozostawiono w miejscu wezwania – zalecono słodkie płyny i w miarę możliwości posiłek. Wnuczka pojechała po nutri drinki. Poinformowani, że jeśli pacjent nie przyjmuje odpowiedniej ilości pokarmów to przed podażą insuliny muszą mierzyć poziom glikemii. Skontaktować się z lekarzem żeby ustalić dalsze dawkowanie leków.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak – choć w zasadzie wizyta wynikła z niewiedzy rodziny (bo nikt im tej wiedzy nie przekazał). Gdyby zareagowali wcześniej to mogli by próbować podnieść poziom glikemii choćby słodkimi płynami. 

    #prawdziwe999
    pokaż całość

  •  

    Przy okazji tragedii z Sosnowca czytam sobie komentarze i się zastanawiam gdzie ja kurwa żyję i gdzie pracuję. Czytam, że personel medyczny to "pierdolone kurwy, szmaty, jebane gnoje, łapiduchy". Najlepiej być w stosunku do tego medycznego ścierwa agresywnym od początku bo inaczej nic nie załatwisz. Oczywiście w samej sprawie decydującym był czynnik ludzki - zawalił człowiek jeden, drugi, trzeci - to oceni prokuratura. Ale dlaczego tak się stało to już mało kto się zastanawia-prościej rzucać w kogoś gównem niż próbować przeanalizować sytuację. Sporo osób krzyczy "skurwysyny, nieroby chcą jeszcze podwyżek". Pracuję w rejonie gdzie na SORze dziennie rejestrowanych jest 120-170 pacjentów. Z tego okolo 2/3 przypada na dyżur dzienny. Jeśli ktoś uważa , że zbadanie 120 osób, przeprowadzenie diagnostyki, wypełnienie tony papierów z tym związanych i pilnowanie tych pacjentów w trakcie oczekiwania na przyjęcie przez lekarza oraz np kolejne konsultacje jest łatwe i jest oznaką nieróbstwa to nie mam siły z tym dyskutować. Tym bardziej, że jestem po nocy i kładę się spać. Jesli chcecie wiedzieć dlaczego (prawdopodobnie) Pan Krzystof nie dostał szansy na przeżycie i dlaczego zabił go system (niestety przy udziale personelu medycznego ale nie z powodu mitycznej znieczulicy) to przeczytajcie tekst, który wam podlinkuję. Znalezisko założyłem dziś rano. Link poniżej.
    https://www.wykop.pl/link/4856075

    Jeśli uważacie za wartościowe to wykopcie.

    Pozwolę sobie także na spam tagiem #prawdziwe999 dla większego zainteresowania. W następnym wpisie wracamy do tego do czego Was przyzwyczaiłem.

    Na pytania dziś nie odpowiadam. Nie mam siły. Dzięki i dobranoc
    pokaż całość

    •  

      @nowekontobosiewstydze: No akurat tu koleś 9 godzin czekał na korytarzu w stanie zagrożenia życia, który zdiagnozował już lekarz rodzinny. Bardzo dobrze, że jest oburzenie społeczne na sytuację, w której ewidentnie zawinili ci konkretni lekarze. Niech podadzą listę pilniejszych i poważniejszych przypadków, które załatwili w czasie tych 9 godzin, a nikt nie będzie miał pretensji o niedopełnienie obowiązków.

      Analizę procedur można zostawić na później, zresztą na pewno przeprowadzi ją prokuratura.
      pokaż całość

    •  

      @nowekontobosiewstydze: Czytałam książkę "Mali Bogowie" i doskonale rozumiem ten "system". Jak człowiek się nie jest w stanie być w skórze drugiej osoby, to tego nie rozumie. Ja rozumiem. To można porównać do pracy w biurze, gdzie pracownik wie, że jest w stanie bez przerw wykonać 80 zadań w ciągu dnia, a ciągle mu ktoś dorzuca "ważniejsze" i wychodzi 120. W szpitalu podobnie - lekarz ma tylko 2 ręce, tyle samo czasu, co każdy z nas. Nie da się "obrobić" takiej ilości pacjentów...
      Po przeczytaniu tej książki całkiem inaczej na to wszystko patrzę. Winny jest system.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (30)

  •  

    Dyżur 9 – noc

    1.       Powód wezwania: problemy kardiologiczne, wysokie ciśnienie tętnicze, bóle głowy, pobolewania w klatce piersiowej

    Kobieta lat 78, godzina 22, od godziny 15 stopniowy wzrost ciśnienia tętniczego z towarzyszącym bólem głowy. Przy każdym kolejnym pomiarze ciśnienie większe, aż do wartości 200/100. Nie zażyła dodatkowej dawki leków. Nie przyjęła także leków działających doraźnie w nadciśnieniu bo się boi i nie wie jak ma je dawkować. Zgłasza także ból pod prawą pachą o zmiennym nasileniu – wzmaga się przy ucisku. Bóle zamostkowe neguje. Podano leki podjęzykowo oraz domięśniowo. Uzyskano akceptowalną wartość ciśnienia tętniczego, ból głowy ustępuje. Zalecono zażycie leków uspokajających, które posiada. W razie potrzeby jutro kontrola u lekarza rodzinnego. Udzielono porady jak postępować w przypadku ponownego wzrostu ciśnienia.

    Stan nagłego zagrożenia? NIE. Powinna skorzystać z pomocy lekarza nocnej i świątecznej opieki. W sumie wystarczyło żeby zadzwoniła po poradę to by jej powiedział co ma wziąć – wszystkie leki potrzebne ma w domu.

    2.       Powód wezwania: zasłabniecie, zasłabła – zastana w tym stanie przez wzywającego

    Wizyta kpina. Wzywający pijany. Przyszedł do cioci 88 letniej. Jest prawie północ. Pan przyszedł sprawdzić jak się ciocia czuje. „Bo przecież codziennie sprawdza!”. Zaczął ją ruszać więc ona zaczęła się drzeć. Jak ją zostawił to się uspokoiła. No ale wezwał. „Panowie! Trzeba jej jakoś pomóc. Ona wydawała takie głośne dźwięki”.

    Ja pierdole - już wiem wiem jak ta wizyta będzie wyglądać.

    No ale cierpliwie gadamy, pytamy. Ciocia leży. Bo leży od dwóch lat. Ma zaawansowaną demencje. Na co dzień bez kontaktu logicznego. Panu udaje się wydukać, że staruszka ma zapewnioną opiekę z MOPS 3x dziennie po godzinie. Widać, że jest umyta i przebrana. Dodatkowo oczekuje na miejsce w DPS. No ale pan w koło upiera się, że "przecież trzeba jej pomóc. Ona jest taka słaba. Nie idzie się z nią dogadać”.

    - „proszę pana od kiedy nie idzie się z nią dogadać?”

    - „no od paru lat to coraz gorzej”.

    Pytamy po raz kolejny po co nas wezwał. „Na jak to po co? Przecież panowie od tego są żeby pomóc.”

    Badamy panią. Parametry w normie. Na pytania nie odpowiada logicznie.

    Tłumaczymy panu (chyba z 10 razy), że pani wymaga opieki całodobowej i pielęgnacji. Nie od tego jest pogotowie. W końcu stwierdza: „Aha. No dobrze”.

    Wychodzimy.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie.

    3.       Powód wezwania: bóle w klatce piersiowej

    Kobieta lat 68, ból pleców na prawo od kręgosłupa w dolnej części odcinka piersiowego od kilku godzin. Wzmaga się przy głębokich oddechach, poruszaniu się, kaszlu. Silna reakcja na badanie palpacyjne. Ciężko jej się położyć na plecach. Nic nie zażyła żeby sprawdzić czy pomoże. Bóle zamostkowe neguje. W wywiadzie zwyrodnienie w odcinku piersiowym kręgosłupa. Parametry w normie. W EKG prawidłowy rytm zatokowy bez cech ostrych zespołów wieńcowych. Podano leki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Ból ustępuje. Pozostawiona w domu. Udzielono porady co do stosowania leków.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie – w przeszłości miewała podobne dolegliwości, ma zwyrodnienie kręgosłupa w wywiadzie, ból związany jest z przyjmowaną pozycją, nasila się głównie w momencie poruszania się. Dalsze leczenie u lekarza rodzinnego.

    4.       Powód wezwania: duszność, obciążona chorobowo, stan po amputacji kończyn dolnych.

    Godzina 3.30. Kobieta lat 58, bardzo mocno schorowana. Stan po zatrzymaniu krążenia w mechanizmie migotania komór (2004), ciężka niewydolność krążenia z frakcją wyrzutową lewej komory 20%. Dodatkowo stan po burzy elektrycznej w tamtym roku – częstoskurcz komorowy przerwany kilkunastokrotnie w ciągu dwóch godzin wyładowaniem z wszczepionego kardiowertera. Wzywa bo pominęła popołudniową dawkę leków odwadniających a teraz jak próbuje się położyć to jej duszno. Widoczne obrzęki obwodowe, powiększony obwód brzucha. Pani prosi o pomoc doraźną – w żadnym wypadku nie chce jechać do szpitala. Przeprasza, że wzywa. Podano furosemid domięśniowo. Pozostawiona w domu zgodnie ze swoim życzeniem.

    Stan nagłego zagrożenia? I tak i nie. NIE bo wzywa z powodu tego, że zaniedbała stosowanie leków-konsekwencją jest zaostrzenie PRZEWLEKŁEJ niewydolności krążenia. TAK bo pani jest tak obciążona kardiologicznie, że można stwierdzić, że jest w stanie permanentnego zagrożenia życia niezależnie od tego czy jest u niej zespół pogotowia czy też nie. Generalnie bidna kobita.

    5.       Powód wezwnia: bóle brzucha

    6.30 rano. Wizyta koło szpitala. Kobieta lat 26, zgłasza bóle w podbrzuszu lewym od poprzedniego dnia. Zażyła no-spę ale 10 minut przed telefonem na 999 więc póki co bez poprawy. Czemu wcześniej nic nie wzięła? Nie wie. Pani zgłasza, że chyba jest w ciąży – chyba bo ostatnia miesiączka była końcem stycznia a wczoraj robiła dwa testy i oba były pozytywne. W wywiadzie problemy ginekologiczne 2 lata wcześniej – nie pamięta dokładnie jakie. Mówi, że „coś z przydatkami”. Wypis szpitalny ma u mamy w domu. W badaniu brzuch miękki, bez objawów otrzewnowych, dodatni objaw Goldflama po stronie lewej mogący wskazywać na kamicę nerkową. Bolesność palpacyjna w lewym podbrzuszu. Mocz oddaje normalnie. Chcemy pani podać paracetamol dożylnie – mówi, że jest uczulona. Jakie w takim razie miała pani objawy po paracetamolu? "Nie wiem bo to mama jej mówiła, że coś się działo za dziecka". No trudno. Nic innego nie wymyślimy biorąc pod uwagę ewentualną ciążę. Ubiera się i jedziemy do na ginekologię. Podróż trwa minutę. Po wejściu na izbę przyjęć dzwoni do mamy:

    – „Mamo ja jestem na paracetamol uczulona?”

    - „Chyba nie. Raczej na jakiś antybiotyk”

    -„A jaki?”

    - „A no nie wiem”

    Stan nagłego zagrożenia? NIE. Wiem, że wcześniej pisałem kilku osobom, że kolka nerkowa jest uzasadnionym powodem wezwania ale... ból bólowi nie równy. Pani miała bóle od dnia poprzedniego. Chodząca. Do karetki zeszła bez pomocy z 4 piętra. Odległość od miejsca zamieszkania do szpitala, w którym jest oddział ginekologii oraz chirurgi – 150 metrów. Panią wzięliśmy tylko z uwagi na fakt domniemanej ciąży.

    #prawdziwe999
    pokaż całość

  •  

    Dyżur 8 – dzień

    1. Powód wezwania: drżenia kończyn, cierpnięcie kończyny górnej, w wywiadzie miastenia

    Mężczyzna 63 lata, choruje na miastenię. Dziś wstał o 4 rano i poszedł się umyć. Od godziny 5 drętwienie i osłabienie lewej strony ciała, opadnięcie powieki lewej, oddał bezwiednie stolec. Żona zgłasza, że podobne objawy występowały w przeszłości ale nie trwały dłużej niż 20 minut a dziś „trzyma” go już 2,5 godziny. Przewieziony na SOR

    Stan nagłego zagrożenia? Tak.

    2. Powód wezwania: drgawki, stan po ataku padaczki, bez kontaktu

    Mężczyzna lat 30, bezdomny, wypuszczony z izby wytrzeźwień. Przeszedł 100 metrów i zadrgał. W wyniku napadu uraz głowy – nie pierwszy bo na nosie ma jeszcze niezdjęte szwy po poprzednim urazie. Zbadany, w karetce pobudzony i splątany. Próbuje rozpiąć pasy, chce wstawać na noszach. Dostał relanium dożylnie ale przysnął jedynie na chwilę – widać zaprawiony w bojach. Przekazany do SOR

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    3. Powód wezwania: Alergia, dziecko zjadło humus – policzki zaczerwienione, usta, broda, oczka opuchnięte, kaszel

    Dziecko 15 miesięczne poczęstowane przez babcię humusem z sezamem. W ciągu kilku minut obrzęk warg i pokrzywka na twarzy, plecach, pośladkach, w pachwinach, pod kolanami. Bez duszności, bez obrzęku błon śluzowych. Parametry adekwatne do wieku. Podano dexaven domięśniowo. Przewiezione do SOR dziecięcego.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    4. Powód wezwania: Urazy/obrażenia, dziecko ma rozcięte plecy, uraz głowy, spadło na szklany stolik, podsypiające

    Dziewczynka 3 lata. Skakała na kanapie i spadła na ławę ze szklanym blatem. Szkło rozpadło się w drobne kawałki. Na plecach w okolicy lędźwiowej płytka rana cięta naskórka – jakieś 3cm. Głowa bez urazów, brzuch miękki, obrys kończyn prawidłowy. Dziecko przytomne, odpowiada logicznie – bardzo rozgarnięta dziewczynka jak na 3 lata. Ranę zaopatrzono stripami. Nie wymagała szycia. Dziecko pozostawione w domu pod opieką matki z zaleceniem obserwacji i zmiany opatrunku. W razie objawów niepokojących pilny kontakt z pediatrą lub ratownictwem.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    5. Powód wezwania: zasłabnięcie

    Kobieta lat 73, zasłabła na ulicy. Po przyjeździe na miejsce siedzi na chodniku. Słaba, lekko splątana, skóra wilgotna. Choruje na cukrzycę. Glikemia 40mg%. Przeprowadzona do karetki. Podano glukozę dożylnie. Po kilku minutach glikemia 170mg%. Uśmiechnięta i w dobrej kondycji wstała i poszła w swoją stronę.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    6. Inne/złe samopoczucie, nie może wstać, bezwładne kończyny dolne, na ulicy

    Mężczyzna lat 67. Szedł i „odebrało mu nogi”. Faktycznie ma problem z utrzymaniem pozycji pionowej – intensywne drżenia kończyn. Pytany kilka razy czy nadużywa alkoholu zaprzecza. Pan opowiada nam o tym jak przeszedł na emeryturę 2 lata wcześniej i jak to na tej emeryturze nie ma co robić – świadczenia ma ponoć 6000zł bo przez 35lat był dyrektorem jednej z dużych fabryk na terenie miasta. Pokazuje dowód osobisty. Na zdjęciu człowiek przystojny w garniaku, zadbany, w oczach pewność siebie – no normalnie wypisz wymaluj dyrektor. A u nas w karetce wrak człowieka. Wychudzony , twarz zniszczona jakby pił całe życie, pachnie jakby ostatnia kąpiel była w wigilię. Jednocześnie ubrany jest w ciuchy dość drogich marek. Cały się trzęsie - nie jest w stanie zrobić kroku bez czyjejś pomocy. Mówi, że schudł 10 kilo w ostatnie 2 miesiące – nie je z powodu braku apetytu. O ile nie kłamie na temat swojej przeszłości to ciężko nam zrozumieć co się podziało w jego życiu po przejściu na emeryturę i czemu jest tak zaniedbany. On sam mówi: „panowie są sprawy, których nie zrozumiecie”. Na miejscu pana nie wyleczymy – przewieziony do SOR z podejrzeniem zaburzeń metabolicznych.

    Stan nagłego zagrożenia? Na pewno wymaga diagnostyki. Raczej nie nagłe zagrożenie a postepujące wyniszczenie.

    7. Powód wezwania: alergia. Dziecko zjadło nowe ciastka, na co dzień alergik, obecnie zaczerwienienie, puchnie.

    Chłopczyk 4 lata. W wywiadzie liczne alergie pokarmowe – masakryczna ilość wypisów szpitalnych. W przeszłości obrzęk Quinckego. Ledwo ugryzł ciastko z dynią i wysypało go na twarzy a wargi zaczęły puchnąć. Przed naszym przyjazdem objawy wycofały się – pozostało jedynie zaczerwienienie okolic oczodołowych. Matka ma w domu arsenał leków przeciwhistaminowych. W naszej obecności podała clemastin w syropie. Z uwagi na dobrą kondycję i wycofanie się objawów pozostawiony w domu pod opieką rodziców.

    Stan nagłego zagrożnia? Tak

    8. Powód wezwania: uraz głowy, pod wpływem alkoholu

    Mężczyzna 62 lata. Wzywa policja. Upadek na chodniku, rozbita głowa – wymaga zaopatrzenia chirurgicznego. Nie pamięta zdarzenia. Agresywny, pobudzony. Odgraża się, „że nas znajdzie i zajebie”. Założono opatrunek. Transport do SOR w obecności policji. Na SORZE ponownie robi zadymę.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    9. Ból kręgosłupa/pleców, ból lędźwi, drętwienie kończyn, leczona od kilku tygodni, bierze silne leki przeciwbólowe, nie może się poruszyć

    Kobieta lat 70. Zespół bólowy kręgosłupa lędźwiowo-krzyżowego. Leczona od 20 lutego. Zażywa duże dawki leków przeciwbólowych – bez poprawy. Przewieziona na SOR

    Stan nagłego zagrożenia? Nie

    Na dziś tyle. Ostatnio rzadziej piszę bo nie mam czasu. Wpisy będą się pojawiać nadal ale maksymalnie 1-2 na tydzień.

    #prawdziwe999
    pokaż całość

    •  

      @nowekontobosiewstydze: obrzęk Quinckego, pokrzywka o nieznanym pochodzeniu, 6 dni na oddziale dermatologii, dieta aspirynowa. Leczenie to sterydy, mam schowany w tej chwili wypis, nie pamiętam jaki.

    •  

      @biuna a no widzisz. I tu wychodzi ze medycyna to nie matematyka. Tu nie zawsze 2+2=4. Jakbyś mi napisała że rozpoznano u ciebie obrzęk Quinkego to od razu bym Ci powiedział że mogłaś dzwonić ale nie wszystko da się przewidziec i diagnozowac na odległość. Pozostaje się tylko cieszyć że obrzęk nie miał gwałtownego przebiegu bo wtedy to kaplica. Cieszę się że wszystko się dobrze skończyło

    • więcej komentarzy (69)

  •  

    Dyżur 7. Dzień 7-19

    1.       Powód wezwania: cukrzyca, spadek cukru, przytomny

    Mężczyzna około 70 lat. Mieszka samotnie. Opieka z MOPS 3 razy dziennie na godzinę. Spadek poziomu glikemii do 40mg% z powodu nieopatrznego podania dwukrotnie insuliny. Przytomny, spełniający polecenia, spowolniały. Opiekunka wezwała bo się bała. Poziom glikemii wyrównano podażą dożylną glukozy. Pozostawiony w domu w towarzystwie opiekunki.

    Stan nagłego zagrożenia: Tak

    Jeśli macie kogoś z cukrzycą w rodzinie lub wśród znajomych to przy spadku poziomu cukru świetnie działa coca-cola. Dopóki pacjent przełyka to można poradzić sobie właśnie słodkimi płynami i za chwilę znów zmierzyć cukier. Fajnie działają też takie wyciskane żele – glukoza płynna. Jak pojawi się utrudniony kontakt, zaburzenia świadomości i przede wszystkim problemy z przełykaniem to pozostaje kontakt z PRM lub glukagon w ampułkostrzykawce.

    2.       Powód wezwania: wymioty od 3 dni, w wywiadzie po antybiotykoterapii z powodu zapalenia oskrzeli

    Kobieta około 75 lat. Intensywnie wymiotuje od dwóch tygodni z dwudniową przerwą. Zażywa lek przeciwwymiotny zalecony przez lekarza POZ-bez istotnej poprawy. Posiada skierowanie ale do szpitala ale nie miała siły jechać. Posiada także zlecenie na transport karetką transportową ale z nieznanych nam powodów nie udało się rodzinie tego transportu zorganizować-na nasze pytania padają pretensjonalne odpowiedzi więc nie było sensu dyskutować. Zgłasza okresowe zawroty głowy i zaburzenia równowagi. Przewieziona na SOR.

    Stan nagłego zagrożenia: NIE – dolegliwości od wielu dni. Nie wiadomo dlaczego nie udało się zrealizować transportu sanitarnego, na który pani miała zlecenie.

    3.       Powód wezwania: Stan po zasłabnięciu

    Kobieta po 50r.ż. Zasłabnięcie w miejscu publicznym. Epizod poprzedzony opasującym bólem klatki piersiowej promieniującym do gardła. W momencie przyjazdu ZRM bez dolegliwości-"wszystko przeszło". Parametry w normie. EKG bez zmian. Czuje się dobrze, nie chce jechać do szpitala. Pozostawiona pod opieką męża.

    Stan nagłego zagrożenia: Tak. Dolegliwości ustąpiły - odmawia diagnostyki.

    4.       Powód wezwania: Bóle barków, drętwienie rąk, stan po upadku ze schodów

    63 lata. W nocy upojenie alkoholowe, w trakcie którego spadł ze schodów w miejscu publicznym-wracał z „potańcówki”. Obecnie ból i wzmożone napięcie mięśni w obrębie szyi. Ból barku prawego z ograniczeniem ruchomości – nie może unieść kończyny. Obrys obręczy barkowej prawidłowy. Do tego bolą go żebra i mostek. Od partnerki dowiadujemy się, że po tym jak spadł ze schodów był ”reanimowany” przez przypadkowego świadka zdarzenia  – gość po prostu skoczył i zaczął uciskać mu klatkę piersiową. Noc spędził na internistycznej stronie SOR gdzie przywieziony został przez ZRM – nie diagnozowano go wówczas urazowo bo żadnych dolegliwości nie zgłaszał. Z wypisu wynika, że był pobudzony i awanturował się. Miał ponad 3 promile. Obecnie przewieziony na SOR jako stan po urazie

    5.       Powód wezwania: Ból brzucha. Wymioty krwią od nocy

    Pacjent lat 55, od nocy wymiotuje treścią przypominającą fusy z kawy. Silny ból brzucha, wzdęcie i tkliwość brzucha. W wywiadzie krwawienie z przewodu pokarmowego 2014 – perforacja owrzodzenia opuszki dwunastnicy z zapaleniem otrzewnej. Zbadany i przewieziony do szpitala. Stan nagłego zagrożenia? Zdecydowanie TAK

    Dla ciekawych tematu link poniżej:

    https://www.mp.pl/pacjent/gastrologia/objawy/50652,krwiste-lub-fusowate-wymioty

    6.       Powód wezwania: znaleziony koło ławki, leżący

    50 lat, mężczyzna, niemiły i niegrzeczny. Na pytanie jak się nazywasz i czy coś cię boli odpowiada „chuj cię to obchodzi”. Poza tym jednym zdaniem, które powiedział dość wyraźnie ciężko zrozumieć jakiekolwiek inne wypowiadane słowo. Bez obrażeń. Leżał koło ławki między blokami. Obok niego surowce wtórne (butelki i puszki w 3 reklamówkach). Zbadane podstawowe parametry. Przeprowadzony do karetki na czas oczekiwania na policję. „Skarbami” pozostawionymi przy ławce od razu zaopiekował się inny podążający chwiejnym krokiem obywatel

    Przekazany policji celem doprowadzenia do izby wytrzeźwień

    Stan nagłego zagrożenia? Nie

    7.       Powód wezwania: upadła nie utrzymuje się na nogach

    Kobieta, 45 lat. Twierdzi, że wypiła jedno piwko. Po tym „jednym piwku” chodzi na czworakach po jednej z głównych ulic miasta. Po przyjeździe policji dowiadujemy się od policjantów jak się nazywa-znają panią z niejednej interwencji. Dopiero co skończyła 12 dniową odsiadkę-pewnie za niezapłacone mandaty z izby. Nie wymaga hospitalizacji. Przekazana policji celem doprowadzenia na izbę wytrzeźwień.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie

    8.       Leży, bez kontaktu

    35 lat. Kolejny wielbiciel promili. Tym razem nie bezdomny ale w sumie nie wiadomo kiedy ostatnio był w domu – nie pamięta. Upadł w miejscu publicznym, świadkowie nie mogli go dobudzić. Choruje na padaczkę alkoholową. Drgawek nie obserwowano. Skarży się na ból głowy. Przyznaje się do nadużywania alkoholu. Ran otwartych nie widać. Przewieziony na SOR.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    9.       Oparzenie wodą kończyny dolnej.

    Dziecko dwuletnie. Wylało na siebie wrzątek. Matka do momentu przyjazdu chłodziła oparzenie zimną wodą pod prysznicem. Oparzenie II stopnia części podudzia, okolicy stawu kolanowego i części uda. Założono opatrunki hydrożelowe. Podano lek przeciwbólowy w czopku. Przewieziono do SOR dziecięcego.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    Miłego weekendu.

    #prawdziwe999
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1552120608172.jpg

  •  

    Dyżur 6. Noc

    Cześć.

    W cytatach z wyjazdu nr 3 będą wulgaryzmy więc dzieci niech zamkną oczy ( ͡º ͜ʖ͡º)

    1. Powód wezwania: ból brzucha

    Kobieta 80 lat. Wzywa z powodu dolegliwości bólowych różnych okolic ciała od kilku dni. Głównie boli brzuch i w klatce piersiowej ale też głowa, nogi, ręce. Brzuch w badaniu miękki, bez objawów otrzewnowych,bez oporów patologicznych. W EKG rytm ze stymulatora wszczepionego pół roku wcześniej - nie do oceny. Trzeba panią zawieźć na SOR do diagnostyki. Wizyta jak setki innych ale... na SORze podchodzi do nas kumpel z innej karetki. Po krótkiej wymianie zdań okazuje się, że tą samą panią, z tymi samymi objawami przywiózł na SOR wczoraj o czym pani podczas naszej wizyty i badania nie raczyła wspomnieć. Wypis też skutecznie ukryła. W jakim celu? Nie wiem. Jakie dostała zalecenia i co zdiagnozowano? Nie wiem bo nie ma dokumentacji medycznej. Czy czuje się na tyle źle, że chciała ponownie dostać się do szpitala? Może. Czy lubi spędzać wieczory na łóżku szpitalnym? Może.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie wiem bo pani nie mówi całej prawdy.

    2. Powód wezwania: upadek na podłogę, cukrzyca, zaburzenia równowagi, stan po udarze

    Pacjent 78 lat, po udarze niedokrwiennym kilka miesięcy wcześniej - od momentu powrotu do domu stałe pogorszenie stanu psychofizycznego. Pogłębiają się zaburzenia pamięci. W nocy pobudzony chodzi i gada głupoty. W dzień senny. W ostatnim czasie wielokrotne upadki z powodu utrzymujących się trwale zaburzeń równowagi. Obecnie w nocy spadł z łóżka. Żona wezwała ZRM bo nie mogła go podnieść. Parametry bez istotnych odchyleń, bez obrażeń. Jedynie podwyższona temperatura 37,7. Żona zgłasza, że nie radzi sobie z opieką nad mężem. Nie ma już siły. Pilnuje go 24 godziny na dobę. Nie ma pomocy ze strony rodziny. Jej dzieci mieszkają 100km od domu. Jego dzieci się nim nie interesują. Małżeństwem są od 15 lat - ślub jako wdowa i wdowiec wzięli po to by nie obciążać na starość dzieci opieką. Pytamy czy pani nie rozważała oddania pana do domu opieki. Rozważała ale jej nie stać. W domu był pracownik socjalny i nie zakwalifikował pana do pomocy ze strony MOPS - zasugerował żonie pacjenta, że najlepiej byłoby się z nim rozwieść bo wtedy jako samotny dostanie opiekunkę lub miejsce w DPS.
    Pana podnieśliśmy, przeszedł do łóżka, został zbadany, podano lek na gorączkę. Zasugerowano kontakt z lekarzem rejonowym i próbę zapewnienia opieki pielęgniarki środowiskowej. Został w domu.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie. Wymaga opieki całodobowej.

    3. Powód wezwania: zaburzenia zachowania, wzywa policja

    Mężczyzna po 30r.ż. O 1.30 w nocy biega w samych majtkach po ulicy. Kopie w samochody. Skrajnie pobudzony. Po naszym przyjeździe na miejsce leżący, zakuty w kajdanki, bez obrażeń. Policjanci zgłaszają, że przedstawił się jako Mojżesz, wzywał Abrahama. Do jednego z nas na powitanie krzyczy: "Kubuś chodź no. Wsadzę ci chuja w dupę". W sumie cieszymy się, że żaden z nas nie nazywa się Kubuś bo mogłoby się zrobić nieswojo. Do policjantów: "siłą umysłu rozkazuję ci, rozepnij mi te kajdanki!". Jego siła umysłu jest wykorzystywana potem jeszcze do kilku innych poleceń - "siłą umysłu rozkazuję ci klękaj do laski!". Generalnie wszystko robi siłą umysłu. Pytamy o to co wziął. Z kontekstu jego zawiłej wypowiedzi, w której pada słowo klucz (" kryształ") można podejrzewać metamfetaminę. Psychiatra po rozmowie telefonicznej i przedstawieniu mu sytuacji wnioskuje o diagnostykę internistyczną a potem ewentualnie weźmie go na oddział.
    Przewieziony na SOR w asyście policji.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    4. Mężczyzna 25 lat. Zaburzenia urojeniowe - siostra zgłasza, że dzień wcześniej próbował wydłubać sobie przed lustrem oko bo czuje, że "coś mu siedzi na siatkówce". Widoczne podbiegnięcie krwawe gałki ocznej, bez zaburzeń widzenia. Dodatkowo cały czas się drapie bo "schodzi mu skóra" z tego powodu, że "w powietrzu cały czas czuć zapach kleju". Przyznaje się do zażywania amfetaminy - ostatni raz 3 dni temu. Kilka razy przebywał już na oddziale psychiatrycznyn. Obecnie bez agresji. Przewieziony do szpitala psychiatrycznego. W trakcie transportu spokojny.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    To tyle.
    Nie ćpajcie.

    #prawdziwe999
    pokaż całość

  •  

    Dyżur 5 - dzień 7.00-19.00

    POZ - podstawowa opieka zdrowotna
    ZRM - zespół ratownictwa medycznego
    OIOM - oddział intensywnej opieki medycznej

    1. Powód wezwania: Urazy, pobicie

    Wzywa policja do mężczyzny około 35 lat, który w wyniku pobicia doznał urazu przedramienia. Uraz powstał poprzez skaleczenie na rozbitej szybie. Kończyna zaopatrzona bandażem i gazą przed przyjazdem ZRM. Odwijamy a tam płytkie 3cm rozcięcie naskórka. Założono 2 stripy. Zalecono kontakt z lekarzem POZ celem wykonania szczepienia przeciwko tężcowi. Pozostawiony na miejscu.

    Stan nagłego zagrożenia - NIE
    Czy powinien i miał możliwość pojechać sam/z rodziną do szpitala? Nie bo nie było po co jechać. Nawet bez plastra by się zagoiło. Policja często wzywa bo to my jesteśmy od oceny zdrowia a oni mają swoje "czynności". Nie mamy o to pretensji. Pogotowie z policją żyje w zgodzie bo od groma interwencji realizujemy z ich udziałem. Czasem oni potrzebują nas, czasem my ich.

    2. Powód wezwania: Uraz, w wywiadzie nadciśnienie tętnicze, uraz biodra lewego po upadku

    Kobieta około 70 lat, parkinsonizm i nerwica, upadła tydzień temu. ZRM przewiózł ją wówczas do szpitala gdzie stwierdziła, że "nie będzie się dusić wśród tylu ludzi" i wróciła do domu odmawiając jakiejkolwiek diagnostyki. Obecnie na bóle spowodowane urazem zażywa ketonal (na biodrze i w okolicy krzyżowej zasinienie). Dziś wzywa ZRM z powodu obrzęku dłoni, który utrzymuje się od 2-3 dni. Uraz neguje. Na dłoni i części przedramienia obrzęk limfatyczny. Tętno na tętnicy promieniowej prawidłowo zachowane. Ucieplenie prawidłowe. Z uwagi na brak dalszych możliwości diagnostycznych zaproponowano transport na SOR - kategorycznie odmawia bo "ona chciała pomocy na miejscu" . W związku z tym zalecono kontakt z lekarzem POZ. Do tego czasu możliwie częste wysokie ułożenie kończyny.

    Stan nagłego zagrożenia - NIE
    Czy powinna i miała możliwość pojechać sama/z rodziną do szpitala/lekarza? TAK - no ale ona oczekuje pomocy "tu i teraz" a nie jakieś czekanie.

    3. Powód wezwania: Paraliż/bełkotliwa mowa.
    Nadciśnienie, opadnięty prawy kącik ust od pół godziny, zażywa leki przeciwzakrzepowe

    Kobieta po 80r.ż. O 9 rano jadła z córką śniadanie. Przed 10 córka zauważyła u matki zaburzenia mowy: na każde pytanie odpowiada : "di di da da". Z wywiadu wynika, że ma napadowe migotanie przedsionków. Z tego powodu zażywała leki rozrzedzające krew ale odstawiła tydzień wcześniej z powodu nawracających krwawień z nosa. Na co dzień logiczny kontakt słowny. W badaniu: afazja motoryczna. Polecenia rozumie i spełnia. Bez niedowładów. Przewieziona w trybie pilnym na oddział udarowy gdzie po badaniu przez neurologa zakwalifikowana została do trombolizy.

    Stan nagłego zagrożenia - TAK

    Tu taka uwaga: jeśli zauważcie u kogoś objawy niepokojące takie jak pogorszenie kontaktu logicznego, zaburzenia mowy, widzenia, poruszania się, osłabienie siły mięśniowej którejś kończyny albo całej połowy ciała to nie czekajcie tylko dzwońcie na 999. Tu rodzina zareagowała prawidłowo. W leczeniu udaru najważniejszy jest czas - im szybciej udzielona pomoc tym większe szanse na powrót do sprawności. Im tego czasu od zauważenia objawów upłynie więcej tym gorsze rokowanie jeśli chodzi o rekonwalescencję lub nawet przeżycie. W komentarzu wkleję link do artykułu na temat udaru i jego część dotyczącą wpływu czasu na leczenie.

    4. Powód wezwania: zawroty głowy, nie jest w stanie się spionizować

    Pacjent lat 88, od kilku dni nie wstaje z łóżka. Mieszka z żoną, która ma demencję - nie można się od nich dowiedzieć żadnych konkretów. Spowolniały w utrudnionym kontakcie, podsypiający. Nie wiadomo jakie leki bierze i czy w ogóle bierze. W domu skrajne warunki sanitarne. Syf taki, że nie ma gdzie stanąć. Meble (fotel, łóżko, stół) zanieczyszczone kałem. Wzywa sąsiadka, która daje nam nr do córki. Dzwonię i pytam kiedy widziała rodziców ostatni raz. Mówi, że w styczniu (mieszka w tym samym mieście). No ale nie będę oceniał - może się nie układało między nimi. Zwracam uwagę, że nie jestem się w stanie niczego dowiedzieć od ojca - ona mówi, że nic nie wie. Pytam o jakąś pomoc socjalną - mówi, że chciała im załatwić opiekę z MOPSu ale rodzice się nie zgodzili.

    Badamy. Pacjent odwodniony, znacznie przyspieszone tętno i liczba oddechów, blady, poziom glikemii nieoznaczalnie wysoki. Glukometr na naszym wyposażeniu mierzy do 600mg%. Podłączono płyny. Przetransportowany na SOR. Finalnie trafił na OIOM (oprócz hiperglikemii miał m.in. zagrażającą życiu anemię - hemoglobina 4,2g/dl)

    Stan nagłego zagrożenia? - nie było to raczej nagłe zagrożenie tylko dni/tygodnie zaniedbania ale niewątpliwie był ciężko chory.

    5. Powód wezwania: ból w klatce piersiowej, gorączka, w trakcie leczenia zapalenia płuc

    Kobieta 70 lat, od wczoraj antybiotykoterapia. Leczona na zapalenie płuc (wczoraj wizyta u pulmonologa). Objawy choroby występowały od kilku dni - uczucie duszności, uporczywy kaszel. Dziś wzywa bo czuje się mocno osłabiona, duszno jej. Ból mięśni miedzyżebrowych - nasila się przy kaszlu. Niespokojna. Hiperwentyluje się. Na występującą obecnie gorączkę zastosowała polopirynę - bez istotnej poprawy.

    W badaniu zmiany osłuchowe nad płucem lewym. Wysycenie krwi tlenem 96%. EKG prawidłowy rytm zatokowy. Temperatura 39,1. Podano leki przeciwgorączkowe i przeciwzapalne. Dodatkowo zażyła lek na uspokojenie. Po kilkunastu minutach czuje się znacznie lepiej. Przyznaje, że spanikowała bo przez całe życie nie musiała korzystać z pomocy medycznej a poza tym to "nikt jej nie powiedział jak walczyć z gorączką". Nie jest zainteresowana leczeniem szpitalnym. Chce kontynuować leczenie w domu. Pozostawiona w miejscu wezwania. W razie silnej duszności bądź nagłych objawów niepokojących ma dzwonić ponownie. Niezależnie od tego kontrola u lekarza prowadzącego.

    Stan nagłego zagrożenia - NIE
    Czy powinna i miała możliwość pojechać sam/z rodziną do szpitala? - U lekarza była. Ma wdrożone leczenie tylko na efekty trzeba poczekać. Dodatkowo widoczne bardzo emocjonalne podejście do tematu choroby-roztrzęsiona, w koło "biadoli" nad swoim losem.

    6. Powód wezwania: cukrzyca, nadciśnienie, zawroty głowy, osłabiona prawa strona ciała.

    Kobieta około 80 lat. Do dnia poprzedniego sprawna - chodząca w kontaktcie logicznym. Po nocy rodzina zauważyła, że pani jest spowolniała, zdezorientowana, nie odpowiada logicznie na pytania. Rodzina obserwowała, że rano powłóczyła za sobą prawą nogę i miała wykrzywioną twarz. Parametry (ciśnienie, tętno, glikemia, temperatura) w normie. Wymiotuje. Pacjentka obudziła się z takimi objawami. Bez szans na trombolizę. Dodatkowo rodzina znacząco odroczyła wezwanie pomocy. Czas od zauważenia objawów do momentu zgłoszenia: 8 godzin. Przewieziona do SOR.

    Stan nagłego zagrożenia - TAK

    7. Powód wezwania: ból w klatce piersiowej, podejrzenie zawału

    Wizyta w POZ. 63 letni mężczyzna przyszedł tam z powodu bólu w klatce piersiowej trwającego 3 godziny. Był w pracy, potem wracał na rowerze a jak wszedł do domu to zaczęło boleć. Dzień wcześniej też bolało ale przeszło. Bez obciążeń kardiologicznych w wywiadzie. W EKG zawał ściany dolnej. Lekarz POZ podał kwas acetylosalicylowy przez przyjazdem ZRM, my dołożyliśmy morfinę. Po teletransmisji i rozmowie z lekarzem dyżurnym ośrodka hemodynamiki podano heparynę. Przekazany do ww. oddziału. W trakcie transportu stabilny.

    Stan nagłego zagrożenia - TAK

    Do zobaczenia niedługo.

    #prawdziwe999
    pokaż całość

    •  

      @nowekontobosiewstydze:
      Odnośnie punktu nr. 4, jak wygląda pomoc/opieka takich ludzi? Jak np. powyżej tj pacjent ma demencje, jest po zawale, nie chodliwy wymaga opieki a nie ma rodziny, nikogo kto mógłby się nim/nią zająć? Są jakieś specjalne ośrodki które zajmują się całodobowo takimi ludźmi albo istnieje u nas w kraju tak jak w Niemczech mobilna opieka dla starszych, zniedołężniałych osób?

    •  

      @Reginald911 oczywiście że są takie ośrodki ale... Na taki ośrodek trzeba kasy dosc sporo bo kolo 3000. Mało kogo na to stać. Jeśli taka osoba wymaga opieki calodobowej a jej na to nie stać to może taką pomoc zorganizować MOPS(poprzez umieszczenie w DPS) ale trochę to trwa i pacjent musi na to wyrazić zgodę. Opiekunki które przychodzą do domu też kosztują. A te co robią to w ramach pracy w jakimś ośrodku socjalnyn przychodzą np raz dziennie albo 3 razy w tygodniu co może okazać się zdecydowanie za mało pokaż całość

    • więcej komentarzy (46)

  •  

    Dyżur 4 – noc 19.00-7.00

    Po tym wpisie parę dni przerwy bo mam teraz dyżury w szpitalu.

    Skróty:
    POZ – podstawowa opieka zdrowotna (tzw. lekarz rodzinny)

    1 Powód wezwania: duszność

    Na miejscu kobieta 87 lat, w trakcie antybiotykoterapii od 2 dni – lekarz jej nie widział i nie badał ale kazał brać Klarmin i coś wykrztuśnego. Leki zapisał „zaocznie” jak córka zgłosiła u matki wizytę domową z powodu gorączki i kaszlu. W badaniu: osłuchowo bez zmian. Wysycenie krwi tlenem 96% (norma), suchy męczący kaszel, osłabiona, spowolniała, kontakt adekwatny do wieku i demencji, na którą cierpi. Wzywa córka „bo mama taka słaba”. Temperatura 38,1 – leków przeciwgorączkowych nie brała, przyjmuje mało płynów, brak apetytu. Nie zgłasza dolegliwości bólowych. Podano pyralginę domięśniowo, uczulono na kontrolę temperatury i podaż leków przeciwgorączkowych co 4-6 godzin + nawadnianie. Jutro konieczna wizyta lekarza POZ. Poinformowani o możliwości skorzystania z pomocy lekarza nocnej i świątecznej opieki. Pozostawiona w domu do obserwacji i opieki przez rodzinę.

    Stan nagłego zagrożenia? - NIE
    Czy powinna i miała możliwość pojechać sama/z rodziną do lekarza? Nie powinna bo lekarz powinien przyjechać do niej (i nie chodzi mi tu o ratownictwo) – po pierwsze dupy dał POZ skoro była zgłoszona wizyta. Olali sprawę i wolą leczyć na odległość nie widząc pacjenta. Po drugie można korzystać z opieki wyjazdowej nocnej i świątecznej pomocy – od tego są oni. Od tego oni są. #pdk

    2 Powód wezwania: bez kontaktu – w wywiadzie cukrzyca insulinozależna. Rak jelita grubego (wyłoniona stomia w lutym 2019)

    67 lat. Pacjent nieprzytomny (godzinę wcześniej kontakt logiczny), leżący przewlekle, wpada w kilkusekundowe bezdechy, niewydolność oddechowa – saturacja 72% (bardzo źle <info dla niemedycznych>), sinica obwodowa, po udrożnieniu dróg oddechowych 84% (nadal kiepsko). Poziom glikemii 25mg%. Rozpoznanie – hipoglikemia. Myślimy, że fajnie bo zaraz to ogarniemy. Dożylnie podano glukozę 25g. Zazwyczaj po takim strzale pacjent budzi się i mówi dzień dobry. Nasz pacjent się nie budzi. Kontrolna glikemia 256mg%. Źrenice równe, powolna reakcja na światło. Nie reaguje na bodźce zewnętrzne. Córka wyklucza możliwość zatrucia lekami. W wypisach nowotwór złośliwy jelita grubego rozpoznany 2 miesiące temu. Od córki dowiadujemy się, że nie chciał się leczyć, odmówił chemii. Odkąd zmarła mu żona 2 lata wcześniej (też na raka) nie widział sensu życia. Jak dowiedział się o raku to od razu się poddał-woli walki nie było. Córka poinformowana o ciężkim stanie ojca podjęła decyzję o uszanowaniu jego woli i zaprzestaniu dalszej diagnostyki i leczenia. Pozostawiony w domu. Jutro kontakt z lekarzem POZ (jeśli dotrwa do rana) celem zabezpieczenia opieki pielęgniarki środowiskowej lub paliatywnej.

    Co mu było poza ciężką chorobą podstawową? Nie wiem.

    Stan nagłego zagrożenia? – TAK

    3 Powód wezwania: zaburzenia psychiczne

    Trzecia wizyta ZRM w ciągu dwóch dni. Wzywa policja. Kobieta 37 lat ze schizofrenią paranoidalną rozpoznaną w dzieciństwie. Zaburzenia urojeniowe i prześladowcze. Wg niej ojciec i brat „sprowadzają tu jakieś kurwy, dupczą się po kątach i w ogóle to nie dają jej żyć”. Przedwczoraj i wczoraj konsultowana w szpitalu psychiatrycznym z powodu zaostrzenia choroby. Leków nie bierze. Odmawia zaproponowanego leczenia szpitalnego. Lekarz Izby Przyjęć dwukrotnie nie widział podstaw do zatrzymania wbrew woli. Spokojna, nie stwarza zagrożenia wobec siebie lub innych osób. Ojciec wzywa bo nie może przez nią spać w nocy, jest wobec niego agresywna słownie (bez agresji czynnej). Dziś zgłosił jej zaginięcie po tym jak wyszła z domu – jak przyjechała policja to pani stała pod domem. Pacjentka odmawia leczenia a nawet badania. Pozostawiona w miejscu wezwania.

    Stan nagłego zagrożenia? – NIE

    Czy powinna sama zgłosić się do lekarza? – zdecydowanie TAK ale nie chce się leczyć. Do momentu, w którym nie zagraża sobie ani otoczeniu nie można jej umieścić w szpitalu bez zgody – nie jest ubezwłasnowolniona.

    4 Powód wezwania: ból w klatce piersiowej, duszność

    77 lat. Ból za mostkiem od 2 godzin. Stan po zawale mięśnia sercowego i operacji tętniaka aorty brzusznej. Parametry w normie. Osłuchowo pojedyncze trzeszczenia u podstaw płuc, poza tym bez zmian. W EKG migotanie przedsionków z szybką odpowiedzią komór – akcja około 140-160 na minutę. Widoczne zmiany mogące świadczyć o niedokrwieniu ściany dolnej i bocznej. W wypisach brak informacji o napadowym migotaniu. Założono dostęp dożylny. Pacjent monitorowany. Podano 5mg metoprololu uzyskując po około 10 minutach rytm o częstości około 90-100/min. Ból za mostkiem ustąpił. Przewieziony na SOR do dalszej diagnostyki.

    Stan nagłego zagrożenia – TAK

    Tyle.
    Do zobaczenia w okolicach weekendu.

    #prawdziwe999
    pokaż całość

    •  

      @wloskiolgierd
      @Hodofca
      Temat jest mega trudny bo prawnie to jest strzał w kolano. Nie zdarzają się takie wizyty bardzo często ale jednak. Tu pacjent ze złym rokowaniem, leżący i obłożnie chory. Widać też, że rodzina (ta obecna na miejscu) rozumie powagę sytuacji, zajmuje się ojcem jak potrafi i bardzo przeżywa to co się dzieje. To nie jest zostawienie tak "po prostu" bo spędziliśmy w tym domu godzinę. Nie bez znaczenia jest doświadczenie wyniesione z poprzednich takich wyjazdow - czasem jest tak, że pacjent umiera i nic tego nie zmieni a rodzina wręcz wymusza na nas transport do szpitala (z różnych powodów). Czasem od pierwszego zdania zamienionego z rodziną czuć pretensjonalizm unoszący się w powietrzu. Tu tego nie było. Generalnie jeśli pacjent nie miał by nowotworu złośliwego ze złym rokowanie to jest do wywiezienia na cito i nikt się rodziny o zdanie nie pyta. A tu? Podejmujemy taką decyzję chociaż możemy umoczyć dupę. Dlatego też dolkladnie staram się opisywać karty medycznych czynności ratunkowych. Jeśli będzie problem to jest to jedyny dokument jakim mogę się bronić. pokaż całość

    •  

      @MamZespolTouretta: nie chciałem cię urazić, tak głębokiej wiedzy medycznej nie posiadam, mnie uczono ze w momencie szoku glikemicznego , gdy oralnie nie ma możliwości podania glukozy , podskórny zastrzyk glukagonu jest najszybsza metoda pomocy doraźnej

    • więcej komentarzy (52)

  •  

    Dyżur 3 - dzień 7.00-19.00

    Cześć. Wrzucam jeszcze raz bo wcześniej zapomniałem dodać # i w ogóle nie było zainteresowania.

    Dziś będzie długo ale zanim wyjedziemy na miasto znów kilka spraw organizacyjnych.

    Będą zmiany. Przemyślałem parę spraw i uświadomiłem sobie, że ocena zasadne/niezasadne z punktu widzenia pacjenta nijak się ma do oceny z punktu widzenia pracowników PRM. Wychodzę z założenia, że w ogromnej większości czytają to osoby niemedyczne i czasem ciężko byłoby im zrozumieć moje tłumaczenia dotyczące braku zasadności konkretnego wyjazdu. Nie mogę winić każdego pacjenta za to, że nie wie co mu jest a ze strachu często wyolbrzymia zgłaszane objawy lub nieprawidłowo je interpretuje (np. mówi, że ktoś z rodziny ma drgawki-my jedziemy na cito a tam dreszcze gorączkowe). Inna sprawa, że część pacjentów doskonale wie co im jest i ratownictwa nadużywa. Tak czy inaczej z kumplem, z którym jeżdżę ustaliliśmy, że zasadność wezwania będę oceniał jedynie w przypadkach skrajnych nadużyć (np. bóle kręgosłupa od 2 lat, wzywa do nadciśnienia choć wie, że choruje a leków nie bierze itd., itp.).

    W zamian wprowadzę kategorię oceny stanu nagłego zagrożenia, która z resztą w aplikacji SWD funkcjonuje (fota w komentarzu). W sumie nie wiem po co ona tam jest skoro na kartach drukowanych już jej nie widać - może ktoś w ministerstwie robi z tego jakieś statystyki. Jeśli ktoś wie niech da znać.

    Dodatkowo dodam opinię czy w mojej ocenie pacjent mógł/powinien sam zgłosić się do szpitala albo lekarza POZ.

    Przerobiliśmy ostatnio też ciężki temat alkoholizmu jako powodu wizyt ZRM. Jako bezduszny cham bez jakichkolwiek norm moralnych i etycznych nie będę już toczył dyskusji na temat pacjentów tej kategorii - jedynie przy cyfrze z powodem wezwania dodawał będę literę A jeśli alkohol będzie miał wpływ na stan pacjenta lub powód wezwania.

    Skróty przydatne przy wpisach:
    PRM - Państwowe Ratownictwo Medyczne
    ZRM - Zespół Ratownictwa Medycznego
    CPR - Centrum Powiadamiania Ratunkowego
    SWD - System Wspomagania Dowodzenia - aplikacja ogólnopolska, na której pracujemy. Służy do obsługi zgłoszeń, dokumentacji medycznej, na mapie w CPR pokazuje miejsca, w których w czasie rzeczywistym znajdują się wszystkie ambulanse i co w danej chwili robią (ustawiamy statusy - fotka w komentarzu).
    BP - ciśnienie tętnicze
    SpO2 - saturacja czyli wysycenie krwi tlenem
    HR - szybkość akcji serca
    NLPZ – niesteroidowe leki przeciwzapalne

    Ok. Jedziemy.

    1. Jak widzicie zgłaszający nie znajduje się przy chorej. Często powoduje to podawanie dolegliwości niezgodnych ze stanem rzeczywistym. Na miejscu kobieta po 60r.ż. Bez bólu w klatce piersiowej (patrzcie na powód wezwania). Skarży się na uporczywe napady kaszlu od wczoraj, w trakcie których jest jej duszno. Uczucie duszności w przerwach pomiędzy kaszlem nie występuje. Ostatnie 4 dni gorączka powyżej 38st. C. U lekarza nie była. W tym czasie nie brała leków na nadciśnienie tętnicze bo się skończyły. BP 180/100, HR 90/min, SpO2 97%, EKG bez zmian mogących wskazywać na niedokrwienie mięśnia sercowego. Osłuchowo bez zmian. Ciśnienie obniżono do 150/80. Trudne warunki socjalne - nie ma ogrzewania. Grzeje tylko piecem kaflowym wieczorami. Ma 800 zł emerytury. Temperatura w domu nie przekracza 10stopni - trudno się dziwić, że choruje.

    -"Panowie. Ogólnie to ja czuję się dobrze tylko ten kaszel mnie męczy. Nie chcę do szpitala jechać"
    -Proszę w takim razie jechać z córką do lekarza nocnej i świątecznej pomocy. I tak pani potrzebuje leki na nadciśnienie.

    Prosimy o wybranie numeru do córki, która w rozmowie telefonicznej zobowiązała się, że przyjedzie i zawiezie mamę do lekarza.

    Stan nagłego zagrożenia? - NIE
    Czy powinna i miała możliwość pojechać sama/z rodziną do lekarza? - TAK (choroba od kilku dni)

    2. Kobieta 35 lat, skarży się na ściskające bóle okolicy żołądka, niepokój, uczucie ściskania w gardle. Kategorycznie zaprzecza bólom w klatce. Dolegliwości pojawiły się wczoraj - ustąpiły po no-spie. Noc przespała i rano ból powrócił. W tamtym tygodniu identyczny incydent. W grudniu też. Zawsze przechodziły po lekach rozkurczowych. Parametry w normie. EKG bez zmian. Brzuch miękki bez oporów patologicznych, bez objawów otrzewnowych. Podano leki dożylnie - dolegliwości ustąpiły. Pozostał niepokój - podano lek uspokajający.

    Stan nagłego zagrożenia - NIE
    Czy powinna i miała możliwość pojechać sama/z rodziną do lekarza? - TAK (szczególnie, że uzyskiwała efekt terapeutyczny lekami dostępnymi bez recepty a objawy nie występują pierwszy raz)

    3. Starsza Pani z przewlekłymi zawrotami głowy, które nasiliły się dziś - upadła z tego powodu na chodniku. Rana tłuczona okolicy potylicznej. Pamięta zdarzenie. Przewieziona na SOR.

    Stan nagłego zagrożenia – TAK

    4. Kobieta lat 80, nagły silny ból brzucha promieniujący do klatki piersiowej. W EKG bez zmian. Brzuch miękki, w badaniu silnie bolesny palpacyjnie w nadbrzuszu środkowym. Bez objawów otrzewnowych. Bez podobnych dolegliwości w przeszłości. Podano dożylnie leki przeciwbólowe i rozkurczowe – nieznaczna poprawa. Pomimo propozycji transportu do SOR celem poszerzenia diagnostyki odmawia. Nie chce zostawić w domu męża - leżący po udarze, z cukrzycą (musi mu podać insulinę o godz. 17). Jej syn obecny przy rozmowie proponuje, że zajmie się tatą. Ona nie chce "bo on nie umie". Udzielono porady. Świadomie podpisała odmowę transportu.

    Stan nagłego zagrożenia – TAK

    Czy powinna pojechać sama/z rodziną do lekarza? - Odpowiedź dość długa bo i temat rzeka. Może napiszę niezbyt elokwentnie ale bóle brzucha w niektórych przypadkach mogą okazać się „śliską sprawą”. Na pewno wskazaniem do diagnostyki szpitalnej są silne/ostre dolegliwości, które pojawią się nagle oraz występują po raz pierwszy. Sprawę można uznać za jeszcze bardziej pilną jeśli do bólu dochodzi mimowolne „deskowate” napięcie mięśni brzucha oraz jego tkliwość. W tych przypadkach wezwanie ZRM jest jak najbardziej uzasadnione a nawet wskazane. Co innego kiedy dolegliwości występują cyklicznie, ustępują po stosowanych lekach, albo utrzymują się dłuższy czas a pacjent przypomni sobie o nich po dwóch miesiącach bo akurat w ten dzień nie może przez ból zasnąć. Trzeba zdać sobie sprawę, że ambulans to nie przychodnia na kółkach a postawienie w 100% pewnego rozpoznania dotyczącego dolegliwości ze strony jamy brzusznej w warunkach przedszpitalnych jest niemożliwe. Trzeba szukać pomocy u lekarza, który wykona albo zleci badania - np. takie jak USG, gastroskopię. Niestety ludzie często miesiącami bagatelizują pojawiające się dolegliwości a potem oczekują od pogotowia PILNEJ diagnostyki.

    5. Drgawki w miejscu publicznym - odwołane w trakcie dojazdu - pewnie wstał, otrzepał się i poszedł w swoją stronę.

    6. Kategoria zasłabnięcie - od dyspozytora wiemy, że mąż nie może dobudzić 38 letniej żony. Na miejscu: kobieta nadużywająca alkoholu. W ciągu alkoholowym od kilku miesięcy. Do tego lubuje się w każdego rodzaju lekach jakie uda jej się zdobyć. Ostatni raz widziana przytomna wczoraj około 22. Dziś cały dzień nie można jej obudzić - jest godzina 15. Reaguje jedynie na silne bodźce bólowe grymasem na twarzy. Niskie ciśnienie, zaflegmiona, rano zwymiotowała na łóżko. Rodzina pokazuje leki jakie pacjentka lubi zapijać alkoholem (głównie NLPZ) ale obecnie w zasadzie nie wiadomo co wzięła. źrenice szpilkowate bez jakiekolwiek reakcji. Podano naloxon jako ewentualną odtrutkę na zatrucie opioidami - bez reakcji. Płyny dożylnie, tlen, monitor, transport na SOR.

    Stan nagłego zagrożenia - TAK

    7. "Szczególny" dzień dla 45 letniego pacjenta. Rano złamał sobie przedramię - wrócił ze szpitala w gipsie. O godzinie 17 schodząc ze schodów uślizgnął na stopniu i upadł tak niefortunnie, że złamał nogę w okolicy stawu skokowego. Złamanie z przemieszczaniem. Przy repozycji mocno trzeszczało. Pacjent pod znacznym wpływem alkoholu ale jednocześnie grzeczny i sympatyczny. Złamaną kończynę unieruchomiono. Nie chciał leków przeciwbólowych. Przetransportowany na SOR.

    Stan nagłego zagrożenia - TAK
    Czy powinien i miał możliwość pojechać sam/z rodziną do szpitala? – Odpowiedź dotycząca takich urazów jest zależna od sytuacji. Jeśli uraz nie wiąże się z niestabilnością kończyny można spokojnie pojechać samemu na urazówkę. Tu wyglądało to jednak dość paskudnie i dobrze, że zadzwonił.

    Na dziś tyle.

    Trzymajcie się.

    P.S. Całkiem możliwe, że do tematu jako zielonka dołączy mój kolega, z którym jeżdżę i będzie odpowiadał na część waszych pytań.

    #prawdziwe999
    pokaż całość

  •  

    Dyżur 2 - noc 19.00-7.00

    Na końcu wpisu garść informacji dotyczących kolejnych wpisów oraz przemyślenia dotyczące reakcji na wpis z pierwszego dyżuru

    1. pacjent 25 lat. parametry widoczne w zgłoszeniu nijak się mają do badania na miejscu. tętno 90-100/min. ciśnienie tętnicze nieznacznie podwyższone(140/100). mocno niespokojny, hiperwentyluje się, ściska go w żołądku i w gardle. w EKG bez zmian. nie zgłasza bólu w klatce piersiowej. osłuchowo bez zmian, wysycenie krwi tlenem 99%. objawy występują okresowo, z nasileniem w ostatnich tygodniach. zaczęły pojawiać się po tym jak w tamtym roku brał udział w wypadku komunikacyjnym. kilka razy był u lekarza rodzinnego, który na zgłaszane dolegliwości przepisał mu... no-spe. zrobił też podstawowe badania laboratoryjne- bez odchyleń

    rozpoznanie wstępne na moment wizyty - zaburzenia nerwicowe.
    podano leki uspokajające
    został w domu
    jutro do lekarza

    wezwanie jak na pierwszy kontakt z ratownictwem zasadne. chlopak wystraszony, nie wie co mu jest. dostał leki i instrukcje gdzie zgłosić się następnym razem oraz jak dalej postępować

    2. chyba najbardziej nielubiana kategoria wizyt zespołów ratownictwa czyli - Leży. wyjazd w kodzie 2 bez sygnałów. jak takie coś przychodzi to w 99% możesz być pewien, że pijany. najczęściej to stały klient

    tu nie było inaczej. leży obok ławki w centrum miasta. znamy nam po imieniu i nazwisku

    bezdomny gentelman obudzony energicznym potrząśnięciem za ramię. z ust intensywny zapach alkoholu. nic nie chce od pogotowia. nic mu nie dolega. chodzący. zbadane podstawowe parametry. wezwana policja do przekazania na izbę wytrzeźwień.

    wzywający spełnił obywatelski obowiązek - zadzwonił z obawy o zdrowie leżaka. ale czy musiał dzwonić na pogotowie? wystarczyło leżącego obudzić i zapytać czy coś dolega. potem ewentualnie wezwać policję czy straż miejską. jeśli oni będą zaniepokojeni jego stanem to sami sobie wezwą ZRM

    3. Pacjent lat 43. Pobity przez nieznanych mu sprawców około godz 21. wrócił do domu. siadł do alkoholu. jak już alkohol się skończył to konsylium złożone z niego oraz jego dwóch synów ustaliło, że "coś za bardzo puchnie" i zadzwonili na trzy dziewiątki - o 3 w nocy czyli 6 godzin po pobiciu. Parametry w normie. na głowie krwiak okularowy oka lewego, opuchlizna okolicy jarzmowej. przewieziony na SOR - sam wyjazd zasadny ale czemu 6 godzin po urazie?
    https://youtu.be/_1jxykAEjuY

    4. pacjent około 40 lat. godz 5 rano. wyrzucony na ulicę po pobycie na izbie wytrzeźwień. piszę wyrzucony bo dosłownie wywieźli go na wózku i wywalili. teraz wzywa straż miejska. w wywiadzie oczywiście ZUA - zespół uzależnienia alkoholowego oraz zakrzepica tętnic kończyn dolnych. wygląda jak wrak człowieka a pachnie jeszcze gorzej. nie jest w stanie chodzić - bóle konczyń dolnych, osłabienie siły mięśniowej obu kończyn dolnych- najpewniej polineuropatia alkoholowa. do tego intensywne drażnia mięśniowe. bezdomny. na podudziach głębokie owrzodzenia. opatrunki założone miesiąc temu w szpitalu dalej pozosatają na swoim miejscu (tak te same) .

    wyjazd zasady - niewątpliwie jest chory i nikt poza pogotowiem a poźniej szpitalem się nim nie zajmie. tyle, że z tej pomocy nic nie wyniknie bo Pan nie robi nic aby poprawić swój stan(miesiąc temu byl w szpitalu i obecnie wraca do punktu wyjścia). jedzie na SOR. w szpitalu go podleczą dwa tygodnie. umyją, nakrmią, zaopatrzą postępujące owrzodzenia i wypuszczą. pierwsze co zrobi po wyjściu to kupi nalewkę. i tak do momentu aż mu upierdolą nogi i w końcu wyląduje w jakimś DPS-ie albo schronisku dla bezdomnych. oczywiście nieubezpieczony od wielu lat (podobnie jak gentelman nr 2).

    i tak dzień jak co dzień, dzien po dniu, wciąż się dzieje życia cud

    Tyle. Dwa wyjazdy do północy, dwa wyjazdy po północy.

    Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa i przepraszam jak komuś nie odpowiem na pytania - jest ich bardzo dużo i ciężko mi cały czas siedzieć na telefonie. mam rodzinę i nie chce wolnego czasu poświęcać na tematykę związaną z pracą - już i tak za dużo w niej siedzę. Jeśli ktoś z branży byłby chętny niech również odpowiada na pytania dotyczące  spraw merytorycznych i proceduralnych. sam wszystkiego nie ogarnę i będę wdzieczny za pomoc.

    Od następnego wpisu wyjazdy, których powody wezwania się powtarzają a postępowanie będzie podobne jak wcześniej będę starał się streszczać do minimum. Pisanie o każdym przypadku osobno zajmuje mi za dużo czasu.

    Na koniec: dowiedziałem się z komentarzy od jednego Pana, że jestem atencjuszem i najpewniej mam zaburzenia osobowości. powinno się mnie wpierdolić z roboty (to cytat dosłowny). do tego bije ode mnie brak profesjonalizmu co przejawia się w podejściu do "pijaka" z pierwszego dyżuru i mojej oceny zasadności wezwania do niego na komendę. hmmm. no powiem tak. w pracy do każdego pacjenta zawsze staram się podchodzić profesjonalnie. wspólnie z kolegą, z którym jeżdżę od lat badamy KAŻDEGO tak samo - a jak czegoś nie badamy bo uznajemny, że nie ma potrzeby to nie piszemy głupot w kartach wyjazdowych i nie wymyślamy parametrów. jeśli wydawać się będzie mogło, że nie darzę sympatią osób nadużywających alkoholu to jest to prawda - ciężko być zadowolonym z wyjazdów skoro np. dziś na czterech pacjentów trzech było pod wpływem alkoholu albo ich problemy związane są z uzależnieniem. tak często wyglądają dyżury - pijak za pijakiem. nie będę ich klepał po ramieniu, żałował i mówił, że na pewno się ułoży. widuję się z nimi częściej niż ze znajomymi czy rodzeństwem - czasem kilka razy w tygodniu z tym samym osobnikiem. rekord to 3 wyjazdy do jednego pana tego samego dnia. mój brak szacunku dla ich sposobu życia nie oznacza jednak, że nie traktuję ich poważnie i nie badam. przeczytałem też, że alkoholizm to choroba. tak - zgadzam się w 100%. alkoholizm to choroba tocząca ochronę zdrowia na dno (oczywiście nie generalizuje, że to jedyny powód). kilkadziesiąt procent interwencji PRM spowodowanych nadużywaniem alkoholu. na SORach w całej Polsce codziennie leżą tysiące pijanych i destabilizują pracę tych oddziałów. robi im się badania od ręki- pal licho jak to jest jeden raz bo ktoś zapił na sobotniej imprezie. każdemu się może zdarzyć. ale są tacy co w jednym roku mają 20 razy tomograf robiony podczas gdy ludzie chorzy często czekają na diagnostykę kilka tygodni i bujają się od lekarza do lekarza... tyle mojego komentarza. jeśli uważacie, że jestem bezduszny i nieprofesjonalny to nie będę z tym dyskutował bo nie po to powstał ten tag. chciałem Wam pokazać do czego jeździ PRM i chyba tu nie możecie mi nic zarzucić

    trzymajcie się zdrowo
    do następnego wpisu

    #prawdziwe999
    pokaż całość

  •  

    Dyżur 1 - dzień

    1 PDOZ - pomieszczenia dla osób zatrzymanych - trafia się tam na przyslowiowe 48h i albo wypuszczają albo przewożą do aresztu śledczego. na miejscu pacjent 38 lat. źle się czuje. słabo mu. mimowolne drżenia mięśniowe. nie trudno domyślić się że wylądowanie na dołku spowodowało u niego przerwanie ciągu alkoholowego. pił od pół roku non stop.

    zbadany. dostał relanium do mięśnia.
    został w miejscu wezwania

    czy zasadne? no średnio. po pierwsze nie dostał napadu padaczki tylko się trzęsie. niestety jeździmy na komendę często z tego właśnie powodu lub do innych błachych spraw - policjanci jak ognia boją się prokuratora więc jak zatrzymany stęka że go coś boli to trzesą dupami. dodatkowo komenda nie ma lekarza czy pielęgniarki tak jak areszty/więzienia więc notorycznie wykorzystują ratownictwo

    2 wezwanie dość blisko stacji. kobieta w pierwszym trymestrze ciąży. omdlała, zaburzenia widzenia. jej partner też się źle czuje. do mieszkania weszliśmy z włączonym czujnikiem tlenku węgla, który momentalnie wywalił ponad 200ppm. dyspozytor podejrzewając zatrucie tlenkiem (z powodu podobnych dolegliwości jednocześnie u dwóch osób) zalecił wzywającemu otwarcie okien więc weszliśmy w zasadzie na przewietrzone. kobieta wywleczona na korytarz-nie była w stanie chodzić. partner wyszedł sam. okna i drzwi korytarza pootwieralismy na przestrzał. wezwane psp, policja i druga karetka. w badaniu zatrucie tlenkiem - oboje stężenie karboksyhemoglobiny powyżej 30% we krwi. przewiezieni do szpitala a potem na komorę hiperbaryczną. wyjazd zasadny

    3 pacjent lat 24 - od 4 roku życia choruje na cukrzycę. od kilku dni gorączka, dziś bóle brzucha wymioty i w badaniu glikemia 593mg%. podano płyny dożylnie. przewieziony na SOR. gdyby pare dni nie czekał z gorączką i odwiedzil lekarza to może by mu się cukrzyca tak nie rozhulała. nie mniej jednak na moment badania wyjazd zasadny

    4 pacjent 45 lat. spadł ze schodów. nieprawidłowy obrys kończyny dolnej prawej. rotacja zewnętrzna powyżej kolana. bez innych urazów. ból 7/10. noga unieruchomiona, dostał przeciwbólowe - ból po przyjeździe na SOR 2/10. w komentarzu zdjecie rtg. wyjazd jak najbardziej zasadny

    5 Kobieta 88 lat. zażywa leki przeciwzakrzepowe. drugi incydent krwawienia z nosa w dniu dzisiejszym. obniżono cisnienie z wyjsciowego 170/90 na 140/80. krwawienie nieznacznie ustąpiło. wywieziona na SOR do tamponady nosa. wyjazd ok ze wzgledu na wiek. jakby była młodsza to nic nie stoi na przeszkodzie żeby pojechać z rodziną. ratownictwo i tak nie ma możliwości zabezpieczenia aktywnego krwawienia z nosa w miejscu wezwania-szczególnie przy lekach przeciwzakrzepowych. do tego często jak uda się opanować krwawienie to i tak za pół godziny jest rewizyta bo znow się leje.

    na dziś tyle.
    o dziwo jakichś wielkich bzdur nie było.
    dyżur tez mało jeżdżony. u mnie standard na dniówkę to takie 7-8 ale wiadomo ze czasem i 3 się trafią a czasem 10

    #prawdziwe999
    pokaż całość

  •  

    Hej. W związku z ogromnym zainteresowaniem, które przerosło moje najśmielsze wyobrażenia zakładam tag #prawdziwe999. myślę , że będę wrzucać wcześniej wspomniane fotki w formie kolażu zdjęć a poniżej krótki opis sytuacji. do tego podsumowanie dyżuru - ile moim zdaniem wyjazdów było uzasadnionych z punktu widzenia ratownictwa (bez oceniania tutaj pracy dyspozytora - oceniam tylko sytuacje na miejscu).

    chciałem użyć mirkolisty ale nie umiem bo wywala mi validation.url i nie wiem jak sobie z tym poradzić dlatego dla atencji wrzucam #999 #ratownictwo #ratownikmedyczny. od następnego wpisu będę używał tylko tagu #prawdziwe999 żeby nie zaśmiecać innych tagów związanych z ratownictwem. pierwszy wpis niebawem
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów