•  

    Nic nie jest moje tak bardzo jak błędy
    Pierwszy drugi trzeci i leci następny

    #problem #rap #polskirap

  •  

    Nostalgię, którą czuję słuchając tego kawałka mógłbym kroić, taka jest namacalna.

    #problem #pro8l3m #polskirap

    źródło: youtube.com

  •  

    Miało być lepiej, wyszło jak zawsze XD

    #mem #developer #juniordev #problem #seniordev #humor

    źródło: l77a57idh1k41.jpg

  •  

    Mireczki mam #problem. Siedziałem na betonie i dostałem wilka, nie wiem co z nim zrobić, wypuścić do lasu czy co? Trochę jest upierdliwy ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #pytanie #wilk #heheszki

    źródło: wlf.jpg

    +: Tadumtsss, P...............k +5 innych
  •  

    Drogie wykopki.
    Jestem z województwa łódzkiego, z centrum.
    Dzisiaj w nocy ok.2.00 w nocy okradziono mój warsztat. Próbowali też dostać się do domu przez okno i drzwi łomami ale debile nie dali rady.
    Kiedy zbiegłem na dół uciekli.
    Skradziono nową spawarkę inwertorowa , szlifierkę kątowa i piłę spalinową, i kilka nieistotnych pierdół.
    Gdyby komuś w lombardzie albo na Olx rzuciło się coś w oczy to dajcie znać.
    Podam firmę i model sprzętu.

    Warto próbować
    #wykoppomaga #pomocy #pomoc #policja #problem #kradziez
    pokaż całość

  •  

    #dhl #kurier #paczka #problem

    Hej Mirki - w tym pocie chcialbym Wam przedstawic sytuacje, z ktora aktualnie sie mierze jesli chodzi o uslugi swiadczone przez kuriera DHL.

    tl;dr - wyslalem paczke z Polski do Rumunii i w tekscie ponizej jest moj oficjalny mail wyslany do DHL ze skarga na ich uslugi oraz opowiedziana cala historia do dnia dzisiejszego.

    pokaż spoiler "Dzień dobry,

    Kontaktuję się z Państwem z jednego prostego powodu - nie jestem zadowolony z Państwa usług. Jednak postaram się w jak najlepszy sposób wyjaśnić Państwu sprawę i jak wygląda ona z mojej perspektywy.

    25 listopada 2019 r. paczka została nadana w jednym z Waszych punktów w miejscowości Turek (woj. wielkopolskie) - nadawcą był mój członek rodziny - podał wszystkie wymagane dane, które powinny znaleźć się w liście przewozowym - począwszy od adresu docelowego, numeru telefonu, adresu e-mail oraz oczywiście opłacił przesyłkę (była to przesyłka międzynarodowa do Bukaresztu - stolicy Rumunii). Jak się później okazało - adres był błędny - jednakże nie chcę Państwu psuć całej historii - będę kontynuował historię krok po kroku - w końcu mam nadzieję, że w przeciwieństwie do Państwa helpdesku (oj chyba znowu wyprzedzam fakty) - znajdę u Państwa odpowiedź na nurtujące mnie pytania.

    26 listopada 2019 r. otrzymałem informację, że paczka opuściła sortownię w Koninie i trafiła do Poznania - po czym ruszyła w dalszą drogę - już za granicę (tak, tutaj zaczyna się bardziej ekscytująca część historii). Paczka trafiła do oddziału w Niemczech, następnie do kolejnego (zrozumiała sprawa dla mnie, gdy próżno szukać "chłopskiej" logiki w logistyce - w końcu jesteście firmą ściśle trzymająca się procedur) by opuścić kraj piwem płynący i ruszyć w dalszą podróż.

    29 listopada 2019 r. otrzymałem informację, że paczka dotarła do pięknego miasta Oradea, położonego blisko granicy rumuńskiej - eureka! Paczka jest już w kraju docelowym - me serce rozradowało się na tę wiadomość. Po czym otrzymałem również informację, że od teraz moją paczką zajmie się rumuński pośrednik z dumną nazwą Urgent Cargus. Cóż, z pewnością macie podpisany kontrakt jako brand z tą firmą - wszystko do tej pory jest dla mnie zrozumiałe - jestem bardzo wyrozumiałą osobą i umiejętnie łączę wątki. W tym momencie otrzymałem również informację, że jest już w transporcie do miasta docelowego - czyli wspomnianego przeze mnie Bukaresztu. Z racji wcześniej wspomnianych umiejętności - zrozumiałem, że paczka zostanie mi dostarczona w następnym dniu roboczym - czyli w poniedziałek, 2 grudnia 2019 r.

    2 grudnia 2019 r. otrzymałem krzepiącą dla serca informację, że moja paczka została przekazana kurierowi do doręczenia. Czy można lepiej rozpocząć poniedziałek? Dzień, który dla wielu ludzi jest utrapieniem? Cóż, moja radość trwała bagatela 2 minuty. Otrzymałem informację, że adres jest nieprawidłowy. Niezwłocznie skontaktowałem się zarówno z Helpdeskiem w Polsce jak i z infolinią Urgent Cargus w Rumunii. Okazało się, że już w liście przewozowym został umieszczony błędny adres - jednak nie byłbym sobą, gdybym tej historii również Państwu nie przytoczył.

    Jak się okazało - osoba, która przyjmowała paczkę we wspomnianym przeze mnie punkcie w miejscowości Turek wprowadziła dane do systemu... który niestety się zawesił... przez co jak się później okazało, doprowadziło do błędu w adresie. Mój ojciec - zaufany Wasz klient - niestety popełnił błąd właśnie przez to zaufanie do Waszych usług - i nie sprawdził czy dane na liście przewozowym są zgodne z tym co podał pracownicy punktu. Jak się okazało system zamiast adresu z numerem 1/47, wygenerował 1/1 oraz nie przyjął mojego numeru telefonu. Niestety mój ojciec dowiedział się o tym, gdy już była tzw. musztarda po obiedzie. Zatem w tym aspekcie winę ponosi nie tylko program, ale i człowiek - jak się domyślacie, nie mój ojciec.

    Wracając do mego kontaktu z Urgent Cargus - zaktualizowałem adres - podając właściwy i otrzymałem od nich informację, że kurier skontaktuje się ze mną z samego rana z informacją o której pojawi się w miejscu zamieszkania. Zadowolony z tego co udało się osiągnąć - uznałem, że skoro na polskiej stronie dhl pojawiła się informacja z prośbą o kontakcie z polską infolinią - muszę spełnić ten proponowany "obowiązek". Gdy zostałem połączony z konsultantką, uzyskałem potwierdzenie, że adres był niewłaściwy i poinstruowany co w tej kwestii powinienem uczynić. Zatem wykonałem dodatkowo - dla spokoju ducha - kroki podane przez konsultantkę, czym było oficjalne wypełnienie formularza z aktualizacją adresu. Muszę przyznać, że w tej kwestii zadziałaliście równie szybko, gdyż odpowiedź uzyskałem w satysfakcjonującym czasie - jednakże mam pewne obiekcje co do samej odpowiedzi. Niestety okazało się, że mimo, że jestem Waszym klientem - nie bierzecie odpowiedzialności za paczkę, która jest już obsługiwana w innym kraju. Zaprawdę - bardzo profesjonalne podejście - od tego momentu dowiedziałem się, że poza nazwą DHL nie łączy Was nic z oddziałami w innych krajach - użyję tutaj metafory - "umywacie od tego rączki" co dzieje się z paczką po opuszczeniu granicy. Podziwiam.

    3 grudnia 2019 r. - nareszcie dotarliśmy z historią do dnia dzisiejszego. Podekscytowany perspektywą otrzymania paczki w dniu dzisiejszym, z niecierpliwością oczekiwałem na sms/telefon od kuriera. Tak też się nie wydarzyło do godziny 13:00 (czasu lokalnego w Rumunii). Wyrażając głębokie zaniepokojenie (bardzo popularne stwierdzenie wśród polityków w Europie - pozwolę sobie je użyć w tym aspekcie, gdyż sprawa ma zakres - jakby nie patrzeć - międzynarodowy) skontaktowałem się ponownie z Waszym rumuńskiem pośrednikiem Urgent Cargus. Jakże wielkie było me zaskoczenie, gdy dowiedziałem się, że niestety numer telefonu, który podałem był... niewłaściwy. Muszę przyznać, że ciekawa kwestia - gdyż po porównaniu przez konsultantkę numeru w jej bazie danych do tego, który wyświetlił się jej podczas połączenia - eureka! - był taki sam! Nie uzyskując satysfakcjonującej mnie odpowiedzi, ponownie wykonałem połączenie na polską infolinię z prośbą o wyjaśnienie zaistniałem sytuacji. Jednakże ponownie co usłyszałem to - "nie możemy Panu nic poradzić, aniżeli kontaktu z rumuńskim pośrednikiem". Muszę przyznać, że ponownie udowodniliście, że mocno sobie wzięliście do serca użyte już wcześniej przeze mnie stwierdzenie "umywamy od tego rączki". W tym momencie chciałbym również przeprosić konsultanta, który ze mną rozmawiał - bo dałem sobie upust złych emocji zgromadzonych we mnie właśnie na tym nieszczęśniku.

    Ponownie zadzwoniłem do Urgent Cargus - tym razem zostałem poinformowany, że nie mogą mi zagwarantować dostarczenia paczki w dniu dzisiejszym, ale GDYBY SIĘ TO UDAŁO - kurier zadzwoni mi, gdy będzie na miejscu. Zatem w tym momencie chyba coś mnie ominęło jeśli chodzi o technologiczne możliwości, jakie mamy dostępne na rynku - gdyż niestety nie posiadam teleportu, aby przenieść się w minutę z miejsca pracy do miejsca mojego mieszkania. Także na ten moment - nie mam pojęcia co dzieje się z moją paczką, kto tak naprawdę ją dzierży i przede wszystkim - w jakim miejscu się znajduje.

    Dziękuję bardzo, jeśli dotarliście aż do tej pory - z tego miejsca również informuję, że tę wiadomość umieszczę w kilku miejscach, aby ta wspaniała historia dotarła do szerszego grona odbiorców (przyznaję, że trochę szkoda mi mojego czasu, jaki spędziłem na "spłodzenie" tych wypocin, tylko po to abyście z uśmiechem na twarzy usunęli tę wiadomość).

    Pozdrawiam"
    pokaż całość

    •  

      @tokar90 zjebane wtracenia, nie wiadomo w jakim celu, gadki o polityce i jeszcze zamieszanie z winy, wyobraź sobie, Twojego ojca, który nie sprawdził listu przewozowego XDD

      ta sama historia z klientami, którzy nie są w stanie spojrzeć na paragon czy bilet który kupują.

      Gdyby nie błąd Twojego ojca to paczka byłaby u Ciebie. Szukanie winy wśród polskiego oddziału dhl jest śmieszne, bo to nie ich biznes, kiedy nie mają już kontroli nad przesylka. Paczka jest w posiadaniu UC i to z nimi powinieneś wyjaśniać sprawę i tłumaczyc swój błąd. pokaż całość

    •  

      @Shishu widze, ze masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem - wyjasnilem sprawe blednego wprowadzenia adresu w list przewozowy. Oczywiscie moj ojciec powinien to sprawdzic, tak samo jak powinna to sprawdzic osoba wprowadzajaca te dane - takze wina nie lezy tylko po stronie nadawcy. Ale dziekuje za Twoj komentarz.

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam problem w pracy, tylko nie wiem czym spowodowany, czy to wypalenie zawodowe, czy depresja, czy jeszcze coś innego.
    Straciłem kompletnie motywację do pracy, jeszcze jakiś czas temu byłem nią mocno zainteresowany, robiłem nawet więcej niż musiałem, a wszystko wydawało mi się super interesujące. Obecnie całymi dniami nie robię albo nic, albo strasznie mało, popracuję może godzinę dziennie, resztę czasu spędzam na różnościach, od youtube, przez zwykłe rozmowy z ludźmi po obiad trwający po 1-2 godziny. Totalnie nie potrafię się zmotywować żeby coś zrobić, wszystkie zadania mnie mega męczą i dołują. Odbija się to też niestety na moim życiu prywatnym, bo przez to jestem non stop podenerwowany i niestety żona obrywa przez moje problemy w firmie. Nie pomaga też fakt, że od jakiegoś czasu zostałem też człowiekiem "od wszyskitego". Jestem zasypywany wieloma gównianymi zadaniami, które wszyscy odrzucają, a ja już nie mam co z tym zrobić i na kogo zrzucić, bo jestem w projekcie najdłużej i po prostu najwięcej wiem co i gdzie się dzieje.
    Są momenty, że zwyczajnie chce mi się ryczeć, bo nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić. A wszystkie dni po powrocie z pracy wyglądają tak samo: wracam, zjem coś, a potem jeśli jest coś do zrobienia to to robię, ale jeśli nie, to siedzę na kanapie gapiąc się w ścianę, bo nie mam na nic ochoty. Jedynie żona wyciąga mnie na różne wyjścia, bo widzi że mam jakieś problemy i chce mi jakoś z tym pomóc.
    Tylko że ja nie wiem jakiej pomocy potrzebuję.

    #depresja (?) #problem #programowanie (bo w tym pracuję, może jest ktoś kto był w podobnej sytuacji)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    •  

      depressed: @AnonimoweMirkoWyznania: Teraz wyobraź sobie, że ja jestem w twoim stanie jeszcze zanim zacząłem pracować i w ogóle żyć.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @Party88, @kjut_dziewczynka
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: A mi się nasuwają jeszcze 2 pomysły:

      1. Czaso (i energo) - chłonne dojazdy do pracy.

      Jeśli dojeżdżasz w sumie 3 godzin to 8h (spanie) + 8h (praca) + 3h (dojazdy) + 2h (ogarnięcie się rano i wieczorem) + pewnie jeszcze jakiś czas na ogarnianie domu / zakupy itp. i wychodzi, że nie masz zupełnie czasu na życie w ciągu dnia. Czyli od pn-pt cały czas tylko obowiązki i zmęczenie.
      Zmieniłbym miejsce zamieszkania bliżej pracy, lub pracę bliżej miejsca zamieszkania, lub pracę na taką gdzie przynajmniej kilka dni możesz popracować zdalnie.

      2. To że aktualnie na pracę poświęcasz 1h dziennie może dawać efekt błędnego koła, tj. podświadomie czujesz, że nie jesteś OK, że oszukujesz. To akurat trudno będzie zmienić z dnia na dzień, ale dobrze żebyś był świadomy, że nie pozostaje bez wpływu na Twoje samopoczucie (no chyba, że masz wyjebongo, ale nie wygląda na to z opisu ;)

      Powodzenia!
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    #budownictwo #problem #prawo #kiciochpyta

    Mireczki mam problem, deweloper od którego kupiłem mieszkanie zrobił coś chamskiego. Poinformował mnie, że będą wyrównywali moją działkę bo będą gdzieś tam kładli rury i wszystko - osobiście, a nie na piśmie.
    Dwa dni później okazało się, że rura idzie przez moją działkę i jest ledwo przysypana ziemią. Jest to gruba rura PCV z kanalizacją.

    Chciałbym wysłać do niego pismo, tylko nie wiem jak je napisać. Czuję się wydymany bo miało to być tylko wyrównanie działki, a teraz to strach po niej chodzić żeby rury nie uszkodzić, ogrodzenia też sobie nie postawię, nie mówiąc już o jakimkolwiek wyrównaniu, bo też może się uszkodzić.

    Ma ktoś dostęp do jakiegoś wzoru takiego pisma? Albo mógłby mnie naprowadzić jak to powinno wyglądać i co powinno zawierać?
    pokaż całość

    •  

      @KornixPL: Czemu nie pójdziesz z tym do prawnika, zwłaszcza, jak nie masz nawet bladego pojęcia, od której strony to ugryźć? A jak Ci ktoś tutaj źle doradzi, to co wtedy zrobisz? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Jakie są szanse, że jakiś ekspert prawa budowlanego to przeczyta i poświęci choćby pół godziny swojego czasu, w którym planował relaksować się, scrollując wykop, na merytoryczną odpowiedź za kompletny frajer?

      W moim dużym mieście porada prawnika to 200 zł, napisanie pisma drugie tyle.
      Dom na działce stawiasz, a na prawnika będziesz 500 zł skąpił? Nie kumam takich ludzi jak ty.
      pokaż całość

    •  

      @Pantegram: nie stawia domu na działce, ma wykupione mieszkanie w bloku z kawałkiem ogródka.

    • więcej komentarzy (26)

  •  

    Rzucam alkohol!
    Proszę trzymajcie Mirki za mnie kciuki. Chcę przestać pić, bo zmarnuje sobie życie.
    #alkoholizm #problem #oswiadczenie

  •  

    Ktoś wie jak się pozbyć tego gówna? Zamiast dostawać śmiechawy od śmiesznych obrazków to dostaje już jebla od tego scamu. Usunąłem już historie i cookies i dalej to samo. Wołam @m__b proszę mi wytłumaczyć czemu mi to robisz po 10 latach na vipok.ru

    #niesmieszne #reklamy #wykop #vipok #safari #problem #michau #scam #play pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1A239D3D-007F-4669-917B-669C27590DDA.png

  •  

    @OrangeEkspert 17.09 robotnicy, którzy robią w mojej miejscowości drogę, zerwali mi kabel od internetu. Mieli to zgłosić. Dwa dni później przyjechali naprawiać kabel, ale nie ten od internetu. Dowiedziałam się, że żadnego zgłoszenia nie było i musiałam sama to zgłosić. Zgłoszenie przyjęto i przyszedł mi SMS, że 48h to czas realizacji. 48h minęło w sobotę 21.09. Zadzwoniłam dzisiaj (23.09) do Orange. Pani w słuchawce powiedziała, że termin to 30.09. Po chwili rozmowy Pani mówi, że rzeczywiście było, że do 48h był czas realizacji i wysłała ponaglenie. Czy można to jakoś przyspieszyć? Internet jest mi potrzebny do pracy, a od tygodnia go nie ma.
    #orange #internet #problem
    pokaż całość

  •  

    Mirki ale się porobiło z różowa jestem już 8 lat niedawno się oświadczyłem i zaczęliśmy planować nasze życie, ale jej zaczal się spóźniac okres więc wiadomo strach i myśli czy jest w ciąży dziś zrobiła test poczekalismy 3 minuty i nic strach minął więc jak co wieczór zaczęliśmy oglądać serial ale coś ja podkusilo i po pół godzinie sprawdziła jeszcze raz i co 2 kreski xD ona w ryk ja szybko pojechałem do apteki po kolejny test i wyszedł tak samo. Ona załamana bo miała plany nie ma pracy robi kurs teraz ja na zwolnieniu bo polamany... Ja w sumie trochę się cieszę bo przecież dziecko to nie taka zła sprawa ja mam 25lv on 22 trochę nie jesteśmy gotowi na dziecko ja mieszkam u rodziców ona ze mną. Starszych też nie mamy jakoś przy kasie radzimy sobie we 2 ale teraz będzie nas więcej trochę się obawiam. I nie wiem jak to przekazać rodzinie bo jej jest kościołowa najpierw ślub dom te sprawy. Są tu jacyś młodzi rodzice podopiedzcie coś jak wgl ten temat ugrysc ;) bo jestem w tym zielony od czego zacząć. I jak mam pocieszyć moja bo dla niej to jak by runął świat nie wiem w sumie czemu ;/ bo wkoncu będziemy mieli coś co naprawdę nas łączy ;) #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zwiazki #ciaza #macierzynstwo #problem #dzieci #jasiecieszewsumie pokaż całość

    źródło: IMG_20190918_170953.jpg

    •  

      @agaja co prawda mam o połowę tańszy wózek niż @nama ale też widzę różnice w porównaniu do tańszych wózków. Najpierw chcieliśmy kupić coś 2in1 do 1,3k - w końcu wózek to wózek. Ale w sklepie z wózkami przejechaliśmy się kilkoma tańszymi i droższym za 2,2k. Różnica w prowadzeniu (w łatwości prowadzenia) była na tyle wyczuwalna, że mąż który wcześniej był za jak najtańszym powiedział - ten albo żaden ( ͡° ͜ʖ ͡°) No i lekkość jak trzeba wózek gdzieś wnieść też jest atutem. Widzę różnice na co dzień bo szwagierka ma małą w podobnym wieku i tani wózek gondolę typu czołg. Nasz po prostu jedzie a u niej przy każdym manewrze trzeba trochę siły użyć. Teraz spacerówka jest super i dużo używamy ale kupna gondoli trochę żałuję bo mały po 3 miesiącach odmówił jeżdżenia w niej ( ͡° ʖ̯ ͡°) Więc dużo nie poużywaliśmy, ale tego już się nie dało przewidzieć. pokaż całość

    •  

      @Ishvarta zgadzam się w stu procentach, uważam że owczem, część kwoty to marketing ale też znaczna część różnicy w cenie w po prostu zupełnie inna jakość.
      Mój mąż też na początku jak zobaczył cenę uznał, że to przesada tyle wydać. Zresztą ja też uważałam że to może jednak fanaberia.
      Do czasu aż przejechaliśmy się po sklepach z wózkami i zrobiliśmy kilka przymiarek do przeróżnych marek. Nie było porównania.
      I to on ostatecznie zadecydował, że no nie. Innego nie bierzemy.
      I na ulicy też nietrudno wychwycić kto na wózku oszczędził. Począwszy od tego jak męczą się z nimi zwłaszcza między sklepowymi alejkami, przez to że wyglądają po prostu źle, a na dziwnych dźwiękach jakie te wózki wydają kończąc.
      Jak mąż zobaczył jak znajomi składają swój wózek żeby go włożyć do samochodu - we dwójkę walczyli, jedno trzyma, drugie pcha, przytrzymują tu nogą, tu ręką, "źle, weź to niżej" "teraz ja do góry ty w dół pociągnij", albo wózki które ważą blisko 20 kg :o. Dziękuję bardzo. Już widzę jak jadę sama na spacer i bawię się w te puzzle bez pomocy ( ͡° ʖ̯ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (64)

  •  
    P....................a

    +12

    Mirki mam problem z różową, pomóżcie mi na to spojrzeć bezstronnie z boku:

    Rózowa uparła się na spędzenie sylwestra ze swoimi znajomymi na sylwestrze z dwójką w Zakopanem a ja jest wyindywidualizowanym intelektualistą i wolę spędzić ten czas w domu waląc konia. Różowa oczywiście afera na 102 i co ja dobie wyobrażam. Kto ma rację??

    #zwiazki #seks #problem #niebieskiepaski #rozowepaski #sylwester pokaż całość

    źródło: pobrane (7).jpeg

    kto ma rację??

    • 135 głosów (25.76%)
      Różowa
    • 389 głosów (74.24%)
      Ty
  •  

    Fajna ta pogoda na świecie, taka nie za przyjazna do życia

    #pogoda #zmianyklimatu #problem #swiat

    źródło: 1.png

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki i Mirabelki, piszę tutaj ponieważ jestem coraz bardziej bezsilny. Od tygodni praktycznie nie zdarza się dzień, abym nie myślał o samobójstwie.
    Przewlekła depresja męczy mnie już od naprawdę bardzo wielu lat, odkąd tylko sięgam pamięcią, praktycznie całe moje dorosłe życie.
    Nie szukam atencji, ale chciałbym po prostu się zwierzyć i z kimś porozmawiać, ponieważ moi nieliczni najbliżsi - w tym rodzice - nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji, a wszelkie moje próby dania im do zrozumienia, że jestem bardzo nieszczęśliwy. Wiele osób nie chce słyszeć o problemach innych lub je bagatelizuje, co nie pomaga gdy potrzebuje się odrobiny wsparcia.

    Zródłem mojej depresji jest stan mojego zdrowia fizycznego. Co roku dochodzą nowe, poważne przewlekłe choroby, obecnie mam ich już 7 (nie licząc takich kwestii jak depresja czy jakieś wady ortopedyczne). Codziennie zmagam się z niewyobrażalną dla normalnego człowieka ilością ograniczeń, każda chwila gdy nic mnie nie boli jest na wagę złota.
    Pisząc to łzy ciekną mi po policzkach i kapią na tors... Choć od wielu lat dzielnie stawiam czoła przeciwnościom losu licząc, że kiedyś jeszcze będę miał szansę na normalne życie, z roku na rok jest ze mną coraz gorzej. Dziesiątki tysięcy złotych wydawane na leczenie każdego roku, pęczki lekarzy których odwiedziłem, a także tysiące godzin na czytanie literatury medycznej i badań, by być na bieżąco z najnowszymi doniesieniami i móc mocno pomóc lekarzom, bo Ci najwyrazniej sobie nie radzą. Niestety to wszystko przynosi jedynie marne skutki. Z ogromną zazdrością (ale nie zawiścią) patrzę na ludzi, którzy mają drugą połówkę, imprezują, jedzą co tylko chcą, piją alkohol, jeżdżą po świecie i zasadniczo robią wszystko, na co mają ochotę. Myślę, że dużo ludzi nie docenia tego, jakie ich spotkało szczęście, że są zdrowi (lub przynajmniej względnie zdrowi, w myśl zasady, że są jedynie ludzie chory i niewystarczająco zdiagnozowani). Też chciałbym korzystać z młodości, ponieważ problemy dopadły mnie w wieku 18 lat, wtedy, gdy właśnie miałem zacząć dążyć do realizacji moich marzeń, a świat stał przede mną otworem.
    Jestem bardzo ambitną osobą, o wielu zainteresowaniach i pasjach, mnogości pomysłów na siebie, tym bardziej liczba i siła moich ograniczeń zdrowotnych trzymających mnie ciągle w domu coraz bardziej mnie dobija. Jedyne co od lat trzyma mnie przy życiu to nadzieja, że w końcu się z tym uporam i będzie chociaż względnie dobrze, bo na bycie w pełni zdrowym się nie łudzę - jest zbyt poważnie.

    Byłem zawsze okazem zdrowia. Powiedzieć, że wygrałem na loterii genetycznej to nieco za dużo, ale to mi się powiodło. Niestety przez liczne błędy beznadziejnych lekarzy, na których za młodu trafiłem i nie najzdrowszy tryb życia w tamtym czasie spowodowały, że moje zdrowie bezpowrotnie wpadło w zamknięte koło dolegliwości i nieustannie się powiększa. Nie pomogli kolejni lekarze, którzy jak się póżniej okazało - podjęli niewłaściwe metody leczenia uodparniając mnie na leki i nasilając główną chorobę, od której całe pasmo niepowodzeń się zaczęło. Ostatnia z chorób, najświeższa - aktywna choroba Leśniowskiego-Crohna i codzienne bóle brzucha, nieustająca biegunka od 10 miesięcy, a także jej leczenie kolidujące z moimi innymi schorzeniami powodują, że jestem już niemalże bezsilny. Mam dość. Brakuje mi jeszcze odwagi, by ukrócić moje cierpienie i ciągle z tyłu głowy tli się nadzieja i marzenie, by móc kiedyś funkcjonować prawie jak zdrowa osoba. Niestety ten promyczek nieustannie słabnie w obliczu zetknięcia się z dobijającą rzeczywistością...

    #depresja #samobojstwo #choroba #problem #pomocy #rozmowa #przegryw #chorobacrohna #zdrowie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania coz, taki kraj, że nikt nie ponosi odpowiedzialności za głupie błędy przez które łatwo o stanie się warzywkiem:)

      Błędne koło, kolejna choroba rodzi kolejna, a potem jeszcze okaże się, że na tą kolejna nie możesz się leczyc, bo crohn/bo organizm nie zniesie. Brałeś antybiotyki? Może stąd ten atak crohna?

      Z własnej perspektywy mogę powiedzieć, że to koło na pewno się wreszcie zatrzyma, jeszcze wspomnisz moje słowa:) ale dojście do siebie trochę zajmie i sam siebie nie poznasz, nie mówiąc o tym jak to wpływa na psychikę.

      Jak chcesz pogadać odezwij się na priv
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania znam ten bol, tylko ze u mnie inne gowno... czasami az mi sie odechciewa patrzec na leki. Nawet durny sen musi byc wyliczony...jak chcesz razem pojeczec, to zapraszam

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Jaka jest najlepsza książka opowiadająca o dziejach starożytnego Rzymu (od 753 r p.n.e do 476 r n.e)? #pytanie #ksiazki #rzym #starozytnosc #problem

  •  

    Ziomeczku z Lutomierskiej 123, zarzuć już Jak Disney bo sąsiadowi czwarty raz kawałek USB pod rząd trochę nuży ( ͡° ͜ʖ ͡°) #problem #pro8l3m #heheszki

  •  

    Mam wielki problem mianowicie moja dziewczyna ma u siebie w rodzinie wesele bratanka na ktore nie moge iść poniewaz lece na targii motoryzacyjne we frankfurcie nad Niemnem. Rozowa Twierdzi ze musze z nia byc, bo to wstyd zeby dwoje osob w parze nie szlo na wesele do rodziny. Mowila tez ze bez problemu znajdzie alternatywe dla mojej osoby. Co robic? Tyle czekalem na te targii ktore sa raz w roku a wesele bedzie przeciez nie jedno w rodzinie. Dobrze myśle?
    #zwiazki #pytanie #problem #seks #wesele #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    źródło: vr9ktkqTURBXy9iYTVkNmNiMTc2ZWRjNzkyYjRmNTU5NzE4YzlhMjA0ZC5qcGVnkpUDAADNDVzNB4STBc0DUs0B3g.jpg

  •  

    trochę #ciekawostki z #motoryzacja: rozpoznaje ktoś co to za motocykl? Leciwy dziadek tym powoził, a po stanie sprzętu widać było napracowanie

    trochę #problem #prawojazdy #kierowcy #ruchdrogowy
    Może w punktach:
    1. zawalidroga blokuje jadącą ciężarówkę
    2. ciężarówka blokuje sznur osobówek
    3. osobówki myślą że to ciężarówka jest powodem drogowego zatoru
    4. osobówki planując wyprzedzanie ciężarówki zakładają, że w razie jazdy na czołówkę wrócą na swój pas tuż przed jej kabiną
    5. w chwili gdy już muszą wracać na prawy odkrywają, że przed ciężarówka jest coś jeszcze
    6. Houston mamy problem: czołówka, czy wbić się ciężarówce pod zderzak? (bo na hamowanie już za późno)

    PS uprzedzając: NIE DA SIĘ zachować rozsądnego odstępu od zawalidrogi!!! Zawalidroga natychmiast zwalnia gdy odkrywa, że ciężarówka zwolniła by zwiększyć dystans i wraca do utrzymywania poprzedniej odległości! Czy może da, tylko ja mam jakiegoś pecha?

    #trzymaczkierownicy
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #problem #golebie #sasiad
    Witam,
    Mam problem z moim nowo-wprowadzonym sąsiadem, który postanowił hodować sobie gołębie. W ogóle najgorsze jest to ,że stawia wszystko przy moim płocie a że mam dom blisko granicy działek to muszę znosić pianie kogutów i innych(już mniejsza o to). Otóż problem jest tego typu ,że postanowił sobie hodować gołębie w budynku który jest obok mojego ogrodzenia i blisko mojego domu. Problem w tym ,że te gołębie przesiadują całymi dniami u mnie na dachu. On ma swój domek oddalony,zaś gołębnik postawił tak ,że wszystko siedzi u mnie jakby nie mógł zrobić sobie dalej,blisko swojego domu. Swój ogród ogrodził siatką a po moim ma wszystko łazić,srać itp.
    Chciałem się poradzić czy ktoś miał podobny problem i czy jest jakieś prawo regulujące takie rzeczy? Co byście zrobili w mojej sytuacji. Gołębie srają mi po całym dachu,już to widać,niszczą dachówkę jak to usycha to zlatuje na balkon i ja muszę po tym chodzić. Rozmowa z sąsiadem nie pomogła bo jak to stwierdził - " nie każe gołębiom chodzić po moim dachu a jak zaproponałem" wspólne założenie kolców to powiedział ,że jemu nie przeszkadzają".
    Co byście zrobili na moim miejscu?
    Pozdrawiam,

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Siema,mam dopiero 14 lat ale juz czuje ze zostane sam do końca życia.
    Moze sobie to ubzduralem,może serio tak jest ale jestem po prostu brzydki wg mnie
    Jakieś pomysły jak znaleźć sobie druga połówkę i zmienić swoja samoocene na wyższą?
    Nie ukrywam, bardzo mi z tego powodu przykro jest (・へ・)
    Poradzcie cos miraski prosze

    #problem
    #stulejarstwo

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    +: Mrrilb, M..............9 +5 innych
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: po pierwsze jesteś gównem, w tym wieku nie znaczysz nic. Po drugie jak tylko podskoczysz z wzrostem to chodzisz na siłownię, po trzecie nei zaczynaj palić, po czwarte lej na naukę przedmiotów, które cię nie interesują bo do matury i tak będziesz się uczył sam, ucz się języków bo to jedyny przedmiot w szkole warty nauki.

      Serio jednak - jak będziesz stronił od używek i pakowął pzez najbliższe 4 lata to na 18stke będziesz wyglądał lepiej od większości kolegów z klasy
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania olej ten temat i weź się za przyjaźń, imprezy, dobrą zabawę, wyjazdy i naukę, serio. Ja też się jak debil dolowalam kupę lat przez co wpieprzylam się w toksyczny związek, ale na szczęście koniec końców mam super niebieskiego. I nie zaszłam w ciążę w wieku lat 16+ mogłam imprezować i bawić się, nikt mi nie jojczyl nad uchem że nie mogę. Plus zdrowo się odżywiaj i zacznij uprawiać jakiś sport! pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Mirki, czy wy macie przy łóżku płyn z listerine i miseczkę do wyplucia? Mówi, że to obrzydliwe xD a całowanie z nią niby nie?

    Mam problem. W wolne dni różowa budzi się wcześniej i często przechodzi do niecnych uczynków (w sensie wiecie o co chodzi :-))))Super, mega. Ale no po przebudzeniu wiadomo jakie są zapaszki. Więc ja mówię żeby się ogarnęła i całować się z nią nie będę.

    Ona z językiem i hałasem że jak tak mogę i że to właśnie miłość na tym polega i że ludzie normalni tak robią. (Ja wiem, że to fizjologiczny kapeć ale szanujmy się) Więc zaproponowałem jej że przy łóżku będziemy mieć mała buteleczkę listerine i małą miseczkę żeby wypluć i wypłukać sobie jamę ustna. To mnie wyśmiała i mówi, że jestem obrzydliwy a ona nie jest? No i teraz koniec niecnych uczynków nici tak pewnie na miesiac

    Myślałem nad mietowkami, ale ona mówi że zanim to przegeyzie to jej ochota minie. I żebym się ogarnął

    Co myślicie? Jak przekonać ją do tego pomysłu? Czy wy macie miseczkę i jakiś płyn? Albo miętówki? Jak sobie z tym radzicie.

    #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki #seks #problem #pytanie
    pokaż całość

    źródło: 1516096983_15eb43cb-deb9-4dd7-bd58-c4012414851d_636x357.jpg

    Waszym zdaniem

    • 104 głosy (5.35%)
      Mam miseczkę i listerine
    • 43 głosy (2.21%)
      Mamy miętówki
    • 855 głosów (44.00%)
      Nie mamy nic ale całujemy sie
    • 330 głosów (16.98%)
      Nie mamy nic nie całujemy
    • 611 głosów (31.45%)
      Nie mam dziewczyny
  •  

    Mirki mam do was takie pytanie, a mianowicie chodzi o moją wagę,. Mam 22 lata i przy moich 180 cm wzrostu wyglądam jak typowy suchoklates ważąc 63 kg. Nie mam problemu z dostępem do jedzenia, jem regularnie, czesto też stołuję się w macu z racjo tego, że jest blisko mojego bloku. Próbowałem różnych sposobów na przybranie na masie, ale to zbytnio się nie udaje z moim metabolizmem 12-latka i pomimo regularnego spożywania posiłków w większych ilościach. Próbowałem też różnych gaineróq itp. co znajomi polecali, ale to też nie pomagało. Miał ktoś z was podobny problem? Regularne chodzenie na siłownię pomogłoby mi w przybraniu na wadze? ( ͡° ʖ̯ ͡°) #kiciochpyta #mikrokoksy #silownia #problem #niebieskiepaski pokaż całość

  •  

    Moją siorke gnębią w szkole. Naprawdę jest nieciekawie i często płacze z tego powodu. Wyzywają od grubej, śmieją się, znęcają się fizycznie i psychicznie. Co robić, bo kiedyś była interwencja u wychowawcy ale nic to nie dało. Został jej rok w tej szkole. Ona nie chce powiedzieć dokładnie kto ją męczy, a tych osób jest kilka bo się boi, nie dziwię się. Co robić?
    #pytanie #szkola #wychowanie #kiciochpyta #dzieci #edukacja #problem pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki proszę o waszą opinie

    Za pół roku biorę ślub, oboje mamy po 25 lat. Aktualnie mieszkamy w swoich domach rodzinnych w odległości ok. 25 km. Po ślubie lub nawet trochę przed chcemy zamieszkać razem i tu pojawia się problem. Zarówno rodzice mojej dziewczyny jak i moi są utwierdzeni w przekonaniu że będziemy mieszkać u nich z nimi i tu pojawiają się komplikacje i fochy.

    1. Rodzice mojej dziewczyny są w wieku emerytalnym, dom bardzo mały w opłakanym stanie (moim zdaniem nie opłaca się remontować, wszystko do wymiany), na dodatek na piętrze mieszka jej siostra z swoją rodziną (4 osoby). Wszystkie media na jednym liczniku, wspólna kotłownia.

    2. Ja mieszkam z rodzicami w sporym kilkuletnim domu z możliwością podzielenia na dwa niezależne mieszkania, problem jedynie taki że mieszka siostra która wyjdzie z domu prawdopodobnie za 3-5 lat z którą nie chce mieszkać moja dziewczyna.

    Obojgu nam zależny na spokoju, komforcie psychicznym oraz intymności więc rozważamy wynajem mieszkania (kupno mieszkania lub budowa domu póki co odpada, wspólny dochód ok. 6 tyś. netto). W pobliżu mamy dwa miasta powiatowe A i B. Ja pracuje w mieście A, przyszła żona w mieście B. W przypadku wynajmu w mieście A, ja mam możliwość chodzenia do pracy na nogach lub rower, różowa może bez problemu zmienić prace bo nie zarabia kokosów ok 2300 netto., na codzienny dojazd do miasta B by traciła ok 40 minut. W przypadku zamieszkania w mieście B różowa ma blisko do pracy a ja tracę 40 minut na dojazd do pracy.

    Sytuacja już od jakiegoś czasu wpędza mnie w depresyjny nastrój ponieważ stresuje się tym wszystkim oraz zbliżającym się weselem. Rodzice nie biorą pod uwagę tego że chcemy się wyrwać i zamieszkać sami. Nawet jak zamieszkamy u jednych to drudzy się poobrażają. Różowa ma problem bo rodzice w podeszłym wieku i że zostanie córką najgorszą na świecie bo ich opuści.

    Całość w/w to jedynie zarys sytuacji bo na porządku dziennym jesteśmy wypytywani o decyzje, argumentu itd. Szczerze mówiąc oboje już mamy tego wszystkiego dość. Na samą wiadomość o wynajmie mieszkania w mieście rodzice obraza i wyniosłym tonem że skoro nas stać to droga wolna i zobaczymy jak to jest na swoim. Pomijają już w tym wszystkim fakt że dokładamy się do rachunków i wydajemy miliony monet na dojazdy do pracy oraz do siebie.

    Napisałem to wszystko chaotycznie podczas przerwy w pracy bo sytuacja mnie już na tyle dołuje że schudłem i cały czas myślę o tym całym gównie, różowa ma podobnie.

    #zalesie #problem #pytanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Największy rak to każde internetowe forum poświęcone komputerom

    Nie działa ci coś, myślisz spoko od czego są fora
    Znajdujesz dyskusję w której typ miał taki sam problem
    Siema mam taki problem (tu miejsce na opis)
    No siema spróbuj z tym
    (Martwy link)
    Dzięki działa, zamykam dyskusję

    ...
    #pasta #forum #problem pokaż całość

    •  

      @ja_tylko_ja: 1) Nie działa rzecz X, temat ma 3 strony, każdy próbuje pomóc, wysyła teorie, autor odpisuje że każda błędna i nic nie pomogło, potem autor zamieszcza kolejnego posta "Problem rozwiązany, można zamknąć" xD Nic cymbał nie napisze co pomogło, gdzie znalazł, nic.
      2) Nie działa rzecz X, odpowiedź "użyj opcji szukaj, zamykam", wracasz do google, 5 kolejnych tematów wygląda tak samo, nagle w jednym ktoś się lituje i "Problem ten poruszaliśmy tutaj" -> wchodzisz i jeb 404 page not found.
      3) Szukasz dokładnie jakieś rzeczy i masz dwa produkty, X i Y i jedyne odpowiedzi jakie widzisz na forum "OBA CHUJOWE, DOŁÓZ 100K I KUP JAKIŚ SUPERKOMPUTER Z POLITECHNIKI UKRAINSKIEJ". Ostatnio wymieniałem procek w wiekowym laptopie, czytałem że po wymianie może się grzać to szukałem jak najlepszej pasty do 100 zł i jedyne odpowiedzi jakie znalazłem to że lepiej zmienić chłodzenie na ciecz XDD
      pokaż całość

    •  

      @ja_tylko_ja: Na dobrą sprawę to nie winna tych forum tylko innych stron które wzięły i upadły na ryja

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, mam problem. Doskonale wiem, że pytanie o coś takiego na tym portalu to proszenie się o śmieszki, a mimo wszystko proszę o poważne odpowiedzi.

    Nowozelandzka policja wysłała ostatnio zapytanie do właściciela strony kiwifarms na którą wrzucone bylo nagranie z zamachu w meczecie aby udostępnił im dane ludzi, którzy rozsyłali dalej to wideo. Tak się składa, że wysłałem ten link jednemu koledze i ściągnąlem ten film bo miałem problemu z odtworzeniem go online. Co prawda odpisał im, że nic z tego, ale zakładając, że służby go przycisną może się ugiąć. Czy w takim wypadku mogę spodziewać się jakiś konsekwencji? Policji? Wezwania do sądu? Czy posiadanie tego typu materiałów jest zabronione/karalne? Bardzo proszę o pomoc.

    #zamach #nowazelandia #prawo #poradaprawna #problem #policja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    +: noelo_cohelo, H................s +17 innych
  •  

    Taki se ten nowy Pro8l3m. Nie ma ani jednego kawałka, który zapada w pamięć, jak np. Molly czy Ground Zero. Po 10 minutach od odsłuchania płyty nie pamiętam z niej już niczego. Takie 5/10. Wpada w ucho, ale drugim wypada. [ #problem | #pro8l3m | #rap | #muzyka ]

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    To będzie długie. Musiałam to z siebie wylać bo inaczej oszaleję, zaraz sobą zwymiotuję.
    Okres 0-7 lat - ojciec dyrektor - miły mądry człowiek ale pijak. Matka natomiast furiatka - właściciel firmy. Oboje nastawieni na kasę. Awantury czasem takie że noże latały (to nie metafora). Mną natomiast opiekowały się dwie nianie gdy oni byli w pracy.
    7-17 lat- dzieci na podwórku mnie gnębiły bo ojciec alkoholik a awantury matki dało się słyszeć w bloku obok. Do tego byłam raczej mało asertywna i paradoksalnie oczekiwałam akceptacji od tych dzieci, których rodzice nie lubili moich rodziców... :) Akceptacji szukałam też w swoich rodzicach i może i mnie kochali ale pochłonięci swoimi problemami (ojciec depresja alkoholika, matka niedokochana, wiecznie walcząca ze światem wylewająca na mnie jako na powierniku swoje problemy) - nie mogli mi tego dać. Myśleli że jak mam co jeść, mam super barbie i bawię się z rówieśnikami na podwórku to jest ok. Często bagatelizowali mój płacz gdy dzieci wchodziły mi już tak bardzo na głowę, że nie dawałam rady. Często byłam wykluczana z zabaw i wyzywana.
    Podstawówka.
    W latach podstawówki totalne problemy z nauką. Zerowa koncentracja, zaszywanie się w swoim świecie - książki filmy i muzyka, a do tego straszliwe problemy z matematyką i ścisłym przedmiotami. Nadal walczyłam o akceptację koleżanek i nie wierzyłam w siebie. Czułam się bardzo samotna i ciągle chciałam udowodnić, że jestem coś warta.
    Gimnazjum - o dziwo doceniona przez nauczycieli, zostałam przewodniczącą klasy, zdobywałam medale na zawodach - to był dobry czas. Pierwszy chłopak i jakaś taka chęć i wiara w siebie. No i pomimo straszliwie niskiej samooceny i problemów ze niektórymi przedmiotami dostałam się do liceum.
    Jednak pamiętam też ostatnie wakacje gimnazjum - bardzo smutne. To był pierwszy czas gdy przez kilka miesięcy nie uśmiechnęłam się ani razu. Nagle poczułam się samotna niechciana nic nie warta i ten stan nie wiedzieć czemu towarzyszy mi chyba do dziś. Wówczas rozpadł się mój pierwszy nastoletni "związek" z chłopakiem.

    17-25
    Czas liceum.
    Nauczyciele gnębili mnie nie gorzej jak ostatniego pustaka. Poprawka w matmy w 2 liceum, przestałam wstawać z łóżka, zaczęłam wagarować, rodzice cisnęli mnie w domu, że się nie uczę i tylko wykładali hajs na korki. A ja w gruncie rzeczy bardzo chciałam dawać sobie radę w liceum ale byłam straszliwie apatyczna, przestraszona i zahukana świadomością że sobie nie radzę i mogę nie zdać do następnej klasy. Dużo płakałam. Powodowało to efekt odwrotny do oczekiwanego - wszystkie korepetycje szły w dupe gdyż ze strachu przed szkołą zapomniałam jak mam na imię (serio). Natomiast rodzice uważali, że tak już mam. No ogarniam matmy i jestem leniwa. Dużo się zmieniło gdy w klasie maturalnej poznałam fajnego chłopaka i to w pewien sposób dodało mi skrzydeł. Wzięłam się ostro za siebie. Chciałam dostać się na studia. Jednocześnie biznes rodziców zaczął się sypać a w domu tym bardziej nie było kolorowo.

    Czas studiów.
    Gdy zdałam maturę usłyszałam od rodziców, że albo studia zaoczne i muszę się sama utrzymywać albo w ogóle nie idę na studia. W tym samym czasie chłopak (z dobrej rodziny) okazał się totalnym ćpunem i recydywem, który okradł mnie i moją rodzinę na kilkanaście tysięcy i uciekł za granicę.
    Załamałam się. Do tego wszyscy znajomi uznali, że wymyśliłam historię o kradzieży, żeby zemścić się za zerwanie. Dopiero później sami zostali okradzeni.
    Poszłam na studia zaoczne i wyprowadziłam się więc do większego miasta zaciągając się do pierwszej lepszej pracy z nadzieją, że zaraz uda mi się stanąć psychicznie na nogi. Ten okres można uznać nawet za stabilny i choć bardzo doskwierała mi samotność ( bo w tygodniu praca a w weekendy studia) to zaczynałam mieć jakiś znajomych, ale oni też mieli przecież swoje życie. Rodzice dodatkowo darli ze sobą koty jak nigdy. Ja w odpowiedzi dużo imprezowałam i próbowałam zapić patowe samopoczucie i pustkę, która towarzyszyła mi w dzień i w nocy. Życie toczyło się dalej. Szukałam „szczęścia”, które ciągle było gdzieś obok.
    Pewnego dnia po kilku latach abstynencji od facetów (bardzo nie chciałam wchodzić w żadną relację) poznałam chłopaka. Niestety mieszkał ode mnie kilkaset km dalej. Straciłam dla niego głowę, mówiąc szczerze.. bo nagle dał mi to wszystko czego mi brakowało żyjąc samemu w dużym mieście. Byliśmy bardzo podobni, imponował mi, zapełniał pustkę, czułam, że mogę więcej, był mi towarzyszem i dodawał skrzydeł. Mieliśmy wspólne plany, podróże i poglądy. Po kilku miesiącach okazało się jednak, że nie byłam tą jedyną (spotykał się też z kilkoma innymi). Załamałam się. Ponownie zostałam sama. Cała moja nadzieja, że cokolwiek się wreszcie ułoży w moim życiu poszła w cholerę. Poczułam się znowu nieakceptowana, brzydka (choć to nie prawda), nic nie warta, niechciana i wykorzystana. Minęło kilka miesięcy - chłopak strasznie o mnie zabiegał, prosił byśmy się zeszli. Przepraszał i obiecywał. Dałam mu szansę.
    Dodatkowo wszystko skumulowało się też na innej stopie życiowej: nie otworzyli mi magisterki w mieście, w którym obecnie studiowałam więc w pewnym sensie "droga mojej kariery" stanęłaby w miejscu. Postanowiliśmy z chłopakiem wyjechać do innego miasta w którym była czynna mgr. Zbiegło się to z decyzją mojej matki o wyjeździe za granicę by zbudować sobie "nowe życie" zostawiając wszystkich w cholerę (ojca który chorował na serce i mnie która jej mimo wszystko potrzebowałam w Polsce). Dom dla mnie już nie był domem. Gdy tam przyjeżdżałam wszystko było tak jak zostawiła to matka, tato sobie kompletnie nie radził z samotnością, zaczął dużo pić. Często do niego jeździłam kilkaset km i sprzątałam, gotowałam, w tygodniu dzwoniłam codziennie lub co drugi dzień. W nowym mieście radziłam sobie też słabo. Trafiłam co prawda do spoko firmy ale bardzo tęskniłam za tym co zostawiłam w poprzednim mieście (m.in. za ludźmi). Sytuacja w domu (samotny tato) też nie dawała mi spokoju. W związku bywało różnie. Bardzo nie radziłam sobie z faktem zdrady i tego, że nie byłam na początku tą jedyną. To wpływało na nasze częste kłótnie i relacje fizyczne. Do tego właśnie w nowej pracy po raz pierwszy doświadczyłam mobbingu - przez ponad rok czasu byłam wzywana kilkukrotnie w ciągu dnia na dywanik z tak błahych powodów jak to, że mam zły kolor paznokci, nie uśmiecham się, garbie gdy rozmawiam z klientem albo podobno kokietuję dyrektorów choć zupełnie nie uważam się za osobę która jakkolwiek wpływa świadomie w ten sposób na mężczyzn. Musiałam więc tworzyć treści na spotkaniach z przełożoną pt. "w przyszłym miesiącu popracuję i postanowię zmienić w sobie... to to i to". Na końcu po miesiącach walki zwolniono mnie. Znowu poczułam się jak ostatnie gówno bez wsparcia, pomocy i jakichkolwiek szans na normalne funkcjonowanie. W między czasie mój chłopak dostał super ofertę pracy w innym mieście, ja zakończyłam studia i postanowiliśmy się przenieść właśnie tam. Czyli do trzeciego miasta w moim życiu. Wiedziałam, że to nieduża miejscowość, że tak ważne dla mnie życie kulturalne jak wyjście na wystawę czy do teatru po prostu nie funkcjonuje. Do tego już kompletny brak znajomych. Mimo to, wierząc , że będzie lepiej ruszyłam za nim. Miesiąc po przeprowadzce do kolejnego nowego miejsca w którym miało nam się żyć dobrze i szczęśliwie zmarł nagle mój tato. Nawet nie zdążyłam się z nim pożegnać. Byłam w pracy o 8 rano ponad 500 km od niego. Nie widziałam go też w trumnie. Widziałam tylko urnę. Zostałam więc znów sama. Dom rodzinny był pusty, matka za granicą, ja w zupełnie obcym miejscu i w pracy której co raz bardziej nienawidziłam. W związku było różnie. Wpadłam w depresję. Do tego nie dostałam nic w spadku bo część taty została skonfiskowana przez komornika. Chłopak mnie wspierał psychicznie ale byłam tak apatyczna, że kwestia fizyczności zupełnie zanikła. Do tego jak już wspomniałam, nie znaliśmy zupełnie nikogo w nowym miejscu. Spędzaliśmy czas tylko ze sobą, ewentualnie jeździliśmy do jego rodziców. Paradoksalnie zaczęliśmy się od siebie oddalać. W końcu po paru miesiącach znalazłam jakieś jego rozmowy z innymi laskami…. Tłumaczył potem, że to przez brak seksu i naszą chłodną relację.. Nie miałam siły odejść. Byłam w takim stanie, że codziennie po pracy przesypiałam pół dnia albo gapiłam się w ścianę. Nie miałam za bardzo też gdzie pójść. Czułam się bezsilna. Zaczęłam więc szukać rozwiązania mojego "szczęścia" w innej pracy - chciałam się rozwijać, poznać ludzi w tym miasteczku. Zacząć żyć. Zapomnieć... Minął kolejny rok czasu gdy nie mogłam znaleźć innej pracy. W obecnej siedziałam w pokoju przez 8h z jedną osobą i udawałam, że pracuję (choć jestem osobą pracowitą i uwielbiam wielozadaniowość). Zaczęłam się dusić, czuć, że wegetuje. Stoję w miejscu. I życiowo - (zero deklaracji z jego strony po 4 latach znajomości) i rozwojowo (praca dla ameby choć dobrze płatna i żadnej możliwości zmiany na inną bo w miasteczku słabo jest z pracą). Wszystko we mnie krzyczało. Do tego zaczęły się problemy ze zdrowiem. Nie radziłam sobie już z niczym. I gruncie rzeczy ciągle czułam, że jestem tak samotna, że mam tylko chłopaka i nikogo innego. Czas mijał; codzienne życie z nim szło jakoś powoli, jednak kisiliśmy się tylko w swoim sosie bez znajomych, wyjść kulturalnych i życia poza pracą i domem. Sporadycznie jakieś wyjazdy do jego znajomych….
    Pewnego dnia coś we mnie pękło. Spakowałam się w pewien weekend i pojechałam po kilku latach nieobecności, te 500 km do miejsca moich pierwszych studiów. Spotkałam się ze znajomymi i przyjaciółmi, wróciłam do miejsca które znam. I nagle poczułam się szczęśliwie. Chociaż na ten jeden weekend.

    Teraz stoję w miejscu. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Czy wrócić? Czy to nie tylko efekt placebo i nagłego wyobrażenia, że skoro w jeden weekend było tak dobrze to już tak będzie gdy wrócę. Boję się. Boję się tego kroku, nowych wyzwań. Czuję, że przez wszystko przez co przeszłam mam już tak scharataną samoocenę, poczucie własnej wartości, pozytywne patrzenie, wiarę w lepsze jutro, że powrót do tego miejsca i samotne "stanięcie na nogi" wydaje się być totalną abstrakcją.
    Zgubiłam się znowu. Jednocześnie marzę, że gdy uda mi się wrócić to za dotknięciem magicznej różdżki dostanę normalną (taką w której będę miała co robić ) pracę z ludźmi, będę wychodzić że znajomymi i ciekawiej żyć. Że poukładam sobie wszystko na świeżo od nowa. Po swojemu.… bez bycia zależną od kogokolwiek i czegokolwiek.
    A jednocześnie totalnie obawiam się ponownej ogólnej straszliwej samotności, błądzenia po omacku i szeregu niepowodzeń.. zostawienia kogoś kogo znam tyle lat, wspólnego mieszkania naszej w pewien sposób (gdy się nie kłócimy) w miarę dobrej/stabilnej codzienności.
    Jestem słaba nie musicie mi tego mówić. Chodziłam do psychologa – nic nie dało. Nie wiem, czy tym razem nie zainwestować w jakieś leki, które dodadzą mi pewności siebie, energii, siły i nie podniosą mojej głowy do góry. Czuję się jakbym miała cały czas podcięte skrzydła i nic nie było tak jak trzeba. Nie mam siły żyć. Chciałabym nie istnieć.

    #przegryw #zwiazki #zdrada #zalesie #dda #ddd #depresja #rozkminy #dyskusja #problem #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    +: Y...........a, jungi +9 innych
  •  

    Dostałem dzisiaj maila w którym typ pisze, że zna moje hasło i chce 936$ okupu przez BTC albo wyśle do moich znajomych filmik jak się zabawiam przy różnych filmikach.
    Co robić?

    #hacking #problem #zalesie

  •  

    15 lat gimbus i już jestem #przegryw :

    -rudy
    -okulary
    -gruby 80 kg
    -niski 169cm
    -tzw ruska morda
    -brak planów na przyszłość
    -nie umiem plywac
    -płaskostopie
    -uzależniony od kompa
    -0 kolegów
    -aparat na żeby
    -wszystkie ubrania kupuje z pchlego targu
    -nigdy sie nie całowałem z dziewczyną
    -żadnej nawet nie trzymałem za rękę
    -na melo na zakończenie podstawówki tańczyliśmy w kółku i wylosowałem że mam zatańczyć z dziewczyną która mi sie podoba, a ona powiedziała że nie będzie tańczyła z takim wieprzem jak ja, a ja wybiegłem ze szkoły
    -nie umiem nic robić na wf, gdy była gimnastyka i robiliśmy przewroty to prawie złamałem noge
    -założyłem konto na #tinder a tam przez 2 tygodnie tylko jedna para, dziewczyna z mojej klasy która porobiła screeny i śmieje sie ze mnie cala szkola

    moje zycie to jebana #pasta
    #gimbaza #problem #pytanie #spierdolenie #narkotykizawszespoko #przegryw #stulejacontent #zalesie
    pokaż całość

    źródło: i.4cdn.org

    +: W.....0, m......h +44 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    tldr

    pokaż spoiler - Jak i gdzie poznawać nowych ludzi?


    Nie wiem w jaki sposób poznawać nowych ludzi, zdobywać znajomych, może i przyjaciół. Dzień w dzień po pracy siedzę sam w mieszkaniu i powoli zaczyna mnie to dobijać.

    Wcześniej jakoś mi to nie przeszkadzało. Wracałem z pracy i grałem, czytałem, spacerowałem, oglądałem, majsterkowałem (moje zainteresowania są mocno związane z pracą i dosyć specyficzne), itp. Do tego dochodziła proza życia codziennego jak zakupy, jedzenie, sprzątanie, spanie. Wszystko własne, małe potrzeby, kasy nie brakowało. I tak sobie żyłem przez wiele lat. Jakoś ponad rok temu do mnie dotarło (nagle mnie oświeciło, jakby ktoś przełączył coś w moim mózgu), że chyba nie na tym ma to wszystko polegać i brakuje mi innych ludzi, ale nie wiem jak się do nich zbliżyć i ich poznać. Czasem czytam to magiczne „wyjdź do ludzi”, ale dla mnie znaczy to tyle, co iść pospacerować po rynku wśród innych, bo nie mam pojęcia co dalej. Czuję się strasznie nieprzystosowany społecznie. To znaczy nie, że jestem jakimś dzikusem, bo potrafię się komunikować z innymi, ale po prostu brakuje mi wiedzy jak, co i gdzie się robi, aby tych ludzi poznać. I nie, nie przyjdzie to samo z wiekiem, bo mam już 28 lat i samo nie przyszło (takie rady też czytałem).

    Za radą wpisów na różnych forach zapisałem się na kursy angielskiego, gotowania czy rysunku. Jednak nie udało mi się tam nikogo poznać (w sensie na dłużej). Ludzie przychodzą tam w konkretnym celu i zaraz po śpieszą z powrotem do swojego życia. Nie zależy im na zawieraniu nowych znajomości w takim miejscu. Jak proponowałem wspólne wyjście po kursie to nikt nigdy nie miał czasu. Na siłowni podobnie.

    W robocie pracuję z ludźmi w średnim wieku, każdy ma swoje sprawy/rodzinę/znajomych i wspólne wyjście na piwo, chociażby raz na kwartał, graniczy z cudem. A jak już to tylko na godzinę bo rodzina/dom/coś. Na nic innego nie ma szans. W samej pracy jakiś tam kontakt jest, ale głównie sprowadza się do rozmów na temat projektów. Typowy etos pracy – 8h i do domu.

    Czasem biorę udział w konferencjach lub prelekcjach związanych z zawodem. Tam zdarza mi się porozmawiać na interesujące mnie tematy, ale nie wiem czemu (może ze względu na tematykę) zwykle spotykam tam samych przemądrzałych/zapatrzonych w sobie dupków i ciężko nawiązać z nimi jakieś relacje. Ewentualnie spotykam też podobnych do mnie wycofanych ludzi, którzy nie chcą rozmawiać.

    Od zawsze ciekawiły mnie gry planszowe, ale nigdy nie miałem z kim grać. W moim mieście jest kilka barów gdzie można pograć i postanowiłem się tam wybrać. Siedziałem tam godzinę podchodząc do różnych grup z pytaniem, czy mogę się przyłączyć, ale wszystkie odmówiły. Reakcje były różne, od zwykłego „spadaj”, do „sorry, ale gramy tylko ze znajomymi”. W dwóch innych barach sytuacja była podobna.

    Od jakiegoś czasu staram się chodzić po różnych barach i tam poznawać ludzi. Pomimo wielu wizyt nadal nie potrafię się tam odnaleźć (trochę za głośno i tłocznie). Tam też nie jest różowo. Zwykle podchodzę do grupek i pytam coś w stylu „Cześć, jestem sam a widzę, że świetnie się bawicie, czy mogę się do was przyłączyć?”, ale w większości przypadków spotykam się z niechęcią, a nawet wrogością. Czasem się uda, głównie wtedy gdy ludzie są w takim stanie, że im już właściwie wszystko jedno. Z tym, że takie znajomości są tylko teraz na jeden wieczór. Następnego dnia wszystko się zmienia i mają mnie gdzieś.

    Kluby czy koncerty pomijam, bo jest tam dla mnie stanowczo za głośno (czuję się ogłuszony). Na takich typowych imprezach czy domówkach nigdy nie byłem. Nikt mnie nigdy nie zaprosił, a sam też nie wiem jak się na takie dostać/wprosić. Poza tym pewnie i tak bym nie wiedział jak się tam zachować.

    Tyle jeśli chodzi o moja doświadczenia do tej pory. Nie wygląda to za dobrze i już nie wiem co mógłbym więcej zrobić. Rodziny nie mam, zawsze byłem sam, więc tu też nie mam co liczyć na pomoc. Czytałem kilka książek, m.in. „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi”, ale rady tam zawarte wydają mi się niedostosowane do naszych czasów i poza typowymi przykładami sytuacji z książki, nie umiem je zastosować w codziennym życiu.

    Piszę to wszystko, ponieważ potrzebuję rady/kierunku/cokolwiek na przyszłość. Nie chodzi mi o to, aby ktoś tutaj się nade mną litował i proponował wspólne wyjścia, tylko proszę o radę jakie kroki mogę podjąć, żeby poprawić swoje życie. Może ja nie rozumiem jak działają interakcje międzyludzkie lub kompletnie źle do tego podchodzę (albo jedno i drugie). Co wtedy? Co mógłbym zrobić? Skąd wiedzieć co robię źle? Co/jak się zmienić, aby poprawić swoją sytuację? Jak i gdzie poznawać nowych ludzi?

    Marzy mi się mieć taką grupkę znajomych/przyjaciół, z którymi mógłbym spędzać razem czas. Częste wyjścia do baru, restauracji czy kina. Albo jakiś wyjazd gdzieś. Nigdy czegoś takiego w swoim życiu nie doświadczyłem.

    #samotnosc #problem #psychologia #rozwojosobisty #zycie #porady i może też #zwiazki ? #wychodzimyzprzegrywu ? #rozwojosobistyznormikami ?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, jest problem, mamy z żona po 25 lat, razem jestesmy 8 lat, po ślubie 5. Żyjemy skromnie od 1 do 1, więcej czasu spędzając w robocie, zawsze mielismy trudności z rozmawianiem o problemach (przez dzieciństwo) ale jakos sie je rozwiązywało. No i ostatnio znajduje w portfelu list od żony, w którym dowiaduje sie ze mimo, iż umawialiśmy sie przed ślubem ze nie chcemy dzieci to ona jednak chce. Napisała, że wie, że jestem im całkowicie przeciwny, że myślała ze tez nie chce ale budzi sie w niej instynkt, kolezanki dzieciate to i jej sie marzy bobas. Dla mnie dziecko to najgorsze co się moze przytrafic, wiem co rodzenstwo zrobilo z psychika mojej mamy, wiem tez z czym sie wiąże rodzicielstwo bo mam dwójkę młodszego rodzeństwa którymi duzo się zajmowałem, ona jest jedynaczką, poza tym nie mamy nawet swojego mieszkania, ani dobrze płatnej pracy. Uwazam ze na dziecko można sie decydować (jesli sie je faktycznie chce) majac możliwość zapewnienia mu dobrego startu i przyszłości a nie hej jakos to bedzie. Zreszta teraz sa tak pojebane czasy ze trzeba być wariatem żeby sie decydowac na dziecko, W liście napisala ze boi sie rozmowy ze mna bo wie ze bedzie trudna, list znalazlem pare dni temu ale nie daje tego po sobie poznac, chociaż w srodku jestem roztrzęsiony. Od kiedy tylko zaczelismy sie spotykac zawsze mówiłem ze nie chce dzieci i nawet jak w żartach temat sie pojawial to go od razu kończyłem bo NIE CHCE DZIECI. Od początku byłem pod pantoflem, odrzuciłem dla niej kolegów, nie zajmowałem sie sobą, nie rozwinąłem zadnej pasji ani nie wkręciłem sie w zadne hobby, nie imprezowałem. Zawsze spełniałem jej prosby mimo ze przez nie cierpię o czym nizej. Na to nie moge sie zgodzic bo wiem ze do konca zycia bede nieszczęśliwy. Seksu uprawiamy mało, nie spełniła żadnych moich fantazji. Po dziecku byloby jeszcze gorzej. Poza tym jest świetną żona, zawsze mnie wspierała, jest zaradna i zorganizowana, razem jezdzilismy na wycieczki w miare możliwości, mamy podobne poczucie humoru, super gotuje. Teraz krótki zarys naszej sytuacji: oboje pracujemy, ona zarabia minimalna, ja w zależności od miesiaca itd 2-3k. Pracuje w #ochrona ktorej dyrektorem oddziału jest jej ojciec. Mieszkamy w bardzo małym mieście, wynajmujemy mieszkanie za 800zl, drugie 800 idzie na spłatę raty kredytu, który wzięliśmy zeby pomoc jej matce która wjebala sie w chwilówki o czym jej ojciec nie wie. Tzn wie ze wjebala bo tez spłaca za nią ponad tysiąc zl raty bo komornik wszedł na konto mimo ze moja pomoc o którą błagały mnie z żona miała ten problem rozwiązać, ale nie wie że spłacamy jej błędy, jak sie dowie to najpierw ją zabije a pozniej zejdzie na zawał, no ogólnie pojebana akcja. Jak to teraz wszystko rozegrac? Ona dobrze wie ze na dzieci mnie nie namówi, ja wiem ze jej dzieci z głowy nie wybije. Rozwod? Ile to trwa i kosztuje jeśli dogadamy sie w sprawie winy i podziału marnego majątku? Z pracy odejde od razu bo innej opcji nie widze. Co z kredytem? Zostało do spłacenia jakies 50k. Wroce z podkulonym ogonem do rodzicow na wieś i moze znajde gownorobote za najniższą bo skillsow żadnych nie mam, z ktorej będę musiał spłacać kredyt ludzi z którymi juz nic mnie nie będzie łączyło. W sumie to chyba chcialem sie wyzalic ale jakby ktos mial jakiś pomysł albo rade to chetnie przeczytam #zwiazki #rozwod #problem #zalesie #trudnesprawy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    Kupiłem nową pralkę i mam mały problem. W starej były dwie przegrody, a w nowej są trzy. Do której przegrody mam nalać płynu? #problem #agd #pralka #nsfw

    źródło: FB_IMG_1548843480779.jpg 18+

    +: lenovo99, P...........a +6 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Proszę o pomoc. Sprawa jest pozornie błaha, a przez nią życie mi się sypie.
    Będąc nastolatką lubiłam spać, nawet za dużo - moje wakacje/przerwa świąteczna/każdy wolny dzień spałam do 11-12:00, potem chodziłam spać późno i tak było na okrągło. Już będąc w przedszkolu miałam problem ze wstawaniem rano, oczywiście mama nie pozwalała mi wtedy chodzić spać późno, ale ogólnie nawet chodząc spać o normalnej porze i tak nie mogłam rano wstać z łóżka. Nikt na to nie zwracał uwagi - tak po prostu było.
    W liceum zaczęłam się notorycznie spóźniać na zajęcia, czasami nawet nie przychodziłam na lekcje całkiem.
    Teraz widzę, że jest to problem, przez który sypią mi się studia i życie zawodowe. Przez spanie, a raczej niemoc od uwolnienia się ze snu - zdarza mi się nie dotrzymać terminu zlecenia, czy nie pojechać na uczelnię. Jest to też związane z uczuciem osłabienia, zmęczenia, mroczkami przed oczami.
    Senność jest w moim przypadku zawsze utożsamiana z tarczycą, wagą itp. Z tego powodu zgłaszałam się wielokrotnie na badania krwi, z których nigdy nie wychodziło nic negatywnego.
    Czy ktoś też ma tak, że jest wiecznie zmęczony, wiecznie senny i nie może nad tym zapanować, nie wiadomo ile budzików by nie nastawił, ile kaw by nie wypił, ile zjeb by nie dostał, ile szans by nie zmarnował?
    Czy da się to jakoś zmienić?
    Może trening silnej woli coś da? Ja już nie wiem, co mam robić, ale przez to pogrążam się w smutku, że życie mi ucieka i mam straszne się wyrzuty sumienia. Czuję, że jestem bezużyteczna. I chociaż wiem, że to idiotyczny problem, to decyduję się na ten wpis, bo to stało się realnym problemem z którym sobie nie radzę, a który coraz bardziej rujnuje moje życie.
    #anonimowemirkowyznania #pytanie #zalesie #gownowpis #problem #depresja #pomocy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Hej Mircy, przyjaciolka ma maly problem, chciala pomoc obcej matce z dwojgiem dzieci (18 i 5) i zaoferowala jej nocleg dopoki nie znajda czegos... no i teraz ta niechce sie wyprowadzic, do tego cpa i zaatakowala ta moja znajoma, przyjechala policjantka, ktora standardowo wziela strone matki... no i teraz pytanie jak najlepiej pozbyc sie jej z chaty?

    Ja poradzilem zeby pozmieniala zamki jak wyjdzie z dzieciakami, wystawila rzeczy na zewnatrz i wogole nie otwierac drzwi, ale nie wiem czy to do konca legalne? Moze ktos byl w podobnej sytuacji?? Wyglada na to, ze policja umywa rece...

    #uk #problem #kiciochpyta
    pokaż całość

  •  
    p........D

    +7

    Jak przestać się zamartwiać wszystkim wokół? W głowie mam natrętne myśli, które mówią mi że teraz będzię okropnie tak jak kiedyś i że znowu wpadnę w dołek a jedyne co będę robił to siedzenie przy kompie... Jak z tego wyjść? Te rozkminy mi spokoju nie dają chciałbym zacząć znów normalnie żyć, ale nie potrafię mój mózg ciągle mi pierdoli, że jest beznadziejnie. No dobra może nie jest najlepiej ale się jednak staram i chcę być w końcu normalny a te obsesyjne myśli mnie rozpierdalają. Boję się iść jutro do szkoły, bo się za bardzo z klasą nie dogaduje i mimo, że jestem formalnie dorosły to i tak sobie z tym wszystkim nie radzę, nie gadam za często z dziewczynami, nie mam za wielu znajomych, ale nad tym pracuję tylko te pierdolone myśli. Sory jak zawile napisane, ale mam problem z wyrażaniem własnych uczuć, a musiałem to z siebie wyrzucić. Mam nadzieję, że chociaż część osób, która przeczytała ten wpis wie o co mi chodzi i może jakoś mnie naprowadzić lub wskazać właściwą drogę bo wiem że złotego środka na to nie ma.
    #depresja #nerwica #problem #szkola #techbaza #feels
    pokaż całość

  •  

    Dobra, świąteczy tłum sezonowców już poszedł, to teraz moja kolej na życzenia.

    Mirkom chciałbym życzyć sukcesów w szkołach, i w miejscach pracy, żeby facetka dała piątkę, a ten kierownik złodziej podwyżkę, miłości (oczywiście tym, którzy jej chcą ( ͡º ͜ʖ͡º)), no i pieniążków razem ze zdrowiem ;))
    Mirabelom chciałbym życzyć tego, żeby otaczało je grono szczerych znajomych, którzy nie plują na nie jadem za ich plecami, zdrówka, spełnienia marzeń (żeby schudnąć po wigilii, i wogóle ;))
    Młodszym życzę powodzenia we wszystkim, i spełnienia marzeń...
    ...I dokładnie to samo chciałbym życzyć starszym użytkownikom, żeby się udawało w roku 2019 bardziej, niż mi w 2018 (czyli w sumie wygracie dwójkę w Lotku, i przebijacie cały mój rok pełen niepowodzeń (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    #bozenarodzenie #zyczenia #swieta #wszystkiegonajlepszego

    Robiąc update do mojego ostatniego postu:
    Osiągnąłem sukces zdrowotny. W sumie to nie sukces, a pół, ale mam zamiar cieszyć się z niego tak czy inaczej. Tłumacząc o co chodzi, to mówię że ograniczyłem stanowczo spożywanie tytoniu (z pięciu mililitrów liquidu dziennie ograniczyłem do 2ml na tydzień).

    #rzucampalenie #papierosy #oswiadczenie

    Ale na każde moje powodzenie przypada pięć niepowodzeń, inaczej normy by nie było ( ಠ_ಠ).
    "Enyłej" sprawa z moją miłością wygląda tak, że wytłumaczyła mi wszystko, i już wiem dla kogo mnie "zostawiła" i powiem (nie chcę zdradzać sekretów, bo by mnie zamordowała za żalenie się w internetach) że zaskoczyło mnie to bardzo, bardzo mocno.
    Nie chcę tłumaczyć o co chodzi, ale poprostu powiem, że takiego obrotu spraw się nie spodziewałem.

    Ale nie potrafię przestać o tym myśleć (poprostu nie umiem, nie mogę się na niczym skupić, bo moje skupienie znika po dosłownie trzech minutach, i zaczynam się zastanawiać nad swoją przyszłością). Spać przez to też nie mogę, bo budzę się cały mokry w nocy, i znowu zaczynam myśleć. Dzisiejszej nocy obudziłem się trzy razy ( o 1 w nocy, o trzeciej, i 5:30).

    Nie chcę stać w miejscu, bo wiem że zaczęła by się tym zadręczać, a mimo że już nie jesteśmy związkiem, to nie chcę jej zadawać smutku, więc próbowałem sobie kogoś poszukać, a okazało się że moja znajoma... wygląda na zainteresowaną takim związkiem, ale tutaj pojawiają się problemy.

    Problem numer jeden jest taki, że nie umiem przestać myśleć o tym, kim była moja "była". Mówiąc szczerze to była dla mnie bardzo ważna, i mimo że chcę to zmienić ciągle taka jest. Mam na myśli to, że porównuję wszystkie kobiety do niej, i... wszystkie wypadają gorzej. Nie chodzi mi o sam wygląd, bo z chodziły opinie (znajomi mi to teraz mówią) że moja była sympatia była w ich oczach jakimś 6/10, gdzie ja ją stawiałem na poziomie 9/10 pod względem urody, a pod względem charakteru była dosłownie 35/10. Mieliśmy wspólne zainteresowania, przyjemnie spędzaliśmy czas, nie mieliśmy przed sobą tajemnic... No i wszystko jebło(✌ ゚ ∀ ゚)☞.

    Sprawa numer dwa jest taka, że nawet gdy chcę odwrócić myśli od niej, i... Odprężyć się... samotnie, to nie mogę z siebie nic "wykrzesać". Oglądając czasem dwadzieścia minut filmu nie mogę się skupić, i jestem miękki jak osiemdziesięciolatek po Xeominie.

    I z tego miejsca chciałbym też zapytać:
    Czy długo zajmie mi zrozumienie że ONA mnie nie chce, oraz czy długo będzie mnie dręczyła ta miękkość (pytam tutaj już czysto zdrowotnie, bo słyszałem że czasami od... braku użytku narzędzia można dostać raka).

    #kiciochpyta #pytanie #logikaniebieskichpaskow #problem #milosc #milosnerozterki #kurwamac #prawdziwahistoria
    #takbylo #truestory

    No i chciałbym uroczyście oświadczyć, że chyba wpierdalam się z #wygryw na #przegryw na pełnej (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Dzięki @GrindujTopy za wsparcie, powodzenia w 2019 kumplu, żeby się darzyło (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Peace!

    Ps. Jak zapomniałem tagu, to pisać jaki, i że jestem retardem, dobra?
    Rzadko kiedy dodaję wpisy na mirko, więc z góry przepraszam :<
    pokaż całość

    źródło: skalpepe.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów