•  

    Ponieważ już nocna, to się wyżalę.

    Mam trudności z nawiązaniem jakiejkolwiek rozmowy, a jeszcze większe z podtrzymaniem jej.

    Czy rozmawiam z przyjaciółką, czy z jakimkolwiek nieznajomym lub nawet członkiem rodziny, kompletnie nie wiem co powiedzieć. Czy to tematy polityczne (po co zaczynać oni swoje ja swoje nie ma sensu), kulturowe (nie interesuje się tym co oni, a oni tym co ja temat zamknięty), czasem jest jakiś temat, ale kiedy nagle wejdę do rozmowy wszystkim argumenty się nagle kończą i dobranoc, znowu nieprzyjemna cisza ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    To nie tak, że nie chce z nimi rozmawiać, ale po prostu nie ogarniam czegoś tak prostego jak rozmowa...

    #peoblemypierwszegoswiata #logikarozowychpaskow #problem
    pokaż całość

  •  

    Mirasy, mój średnio rozgarnięty brat kombinował coś z pendrivem i zamiast sformatować pendrive'a sformatował mi cały dysk HDD 1TB...Pewnie koło 400GB danych. Jest szansa jakoś odzyskać pliki? Dysk był sformatowany dzisiaj, nie ma żadnych plików więc nic nie było nadpisane ¯\_(ツ)_/¯

    #komputery #problem #it

  •  
    nint

    +323

    Ostatni taki wołany update - później już będę pisać rzadziej i pod tagiem #capus, bo po pierwsze #problem jest zajęte, a po drugie to jest zamknięty kot w klatce, nie do końca sytuacja jest jakaś super dynamiczna :P

    Capuś:
    On jest taki kochany, że to się w pale nie mieści. Wczoraj czyściłam mu klatkę, kuwetę, wymieniałam podkłady i miski.
    Wyjęłyśmy go z mamą z klatki, oczywiście rękawiczki, długie rękawy - przygotowane do mocnego trzymania kota by nie uciekł gdzieś pod kanapę czy coś. A ten co? Usiadł przy nas i patrzył jak wymieniamy rzeczy, tulił się do kolan, łokci, no co wystawało i dało się przytulić, nie opuścił nas nawet na 30 cm (。◕‿‿◕。)
    Klatka została wzbogacona o drapak i zabawkową myszkę i jakieś dyndadełko z sufitu, żeby miał biedak jakieś zajęcie.
    Rana się ciągle nie goi, pół podłogi zalał krwią z ropą. Dzwoniłam dzisiaj do weterynarza, mówi, że paradoksalnie to dobrze.
    Ma się oczyszczać, powinna się do soboty- niedzieli sama się zamknąć.
    Ze złych wiadomości to ma biegunkę, ma mieć 12h głodówki (ktoś ma pomysł jak to mojej matce wyjaśnić?!) i jak po tym nie minie to w piątek mamy się przyjść pokazać do weta.

    Ja:
    Szczepionka na wściekliznę nie boli, zastrzyków jest 5 w systemie 0-3-7-14-30, czyli na następny jadę w piątek.
    Niestety czuję się jak ostatnie gówno, z możliwych działań niepożądanych nie dostałam chyba tylko wstrząsu anafilaktycznego. Dla ciekawych opis działania i ulotka dostępna na necie, szczepionka firmy (nazywa sie?) Verorab.
    Za miesiąc też mam powtórzyć szczepionkę na tężec ( ta już boli skurwysyńsko), drugi dzień nie umiem podnieść ręki.
    Dzwoniłam też do głównego inspektoratu weterynarii i pytałam o przypadki wścieklizny w województwie śląskim, trochę się chciałam uspokoić, a trochę ocenić szanse, bo jednak najprawdopodobniej Capuś trafił na psa/ lisa - ślady i dziury na zębach na jego szyi są stanowczo za duże na drugiego kota.
    Z tego co pamiętam to 2012 zwierze domowe (pies), 2017 nietoperze ( Cieszyn - 70 km ode mnie), 2007 dzikie zwierze. Także szansa, ze Ziomuś ma wściekliznę jest bardzo bardzo niska, więc albo obydwoje będziemy sławni, albo niepotrzebnie daje się kłuć :P
    W każdym razie dzisiaj mi bliżej do L4 niż uczciwego pracowania. Będę do niego śmigać jakoś koło 15 po pracy.

    Dzisiaj też mój niebieski pasek wraca z delegacji więc trzymajcie kciuki by się w Capusiu zakochał tak jak ja, bo jeśli mu się nie spodoba to będę zmuszona kotełowi zapewnić inny dom.
    #koty #pokazkota #kot
    pokaż całość

    źródło: Capuś.jpg

  •  
    nint via iOS

    +477

    #problem dzisiaj zadowolony i gadający. Dostaje małe porcje jedzenia 4x dziennie.
    Mieszka u mojej mamy w salonie, wolałam go odizolować od #wacik a ona ma duży dom. Dzisiaj tam byłam o 6:30, celem pomiziania i nakarmienia.
    Matka nazwała go Capuś od tego, ze śmierdzi niemiłosiernie, naprawdę wchodzi się do domu i wali śmietnikiem, ropa, syfem, wszystkim co urocze.

    Dziekuje za wsparcie i ciepłe słowo, zaraz wam wrzucę jakis filmik na którym jest najmniej mojego gadania.

    W komentarzach zdjęcia jego obecnego stanu, bardzo ciezko nie dotykając go za bardzo pokazać wam co on za makarene ma na tej szyi.
    Ja przyjęłam zastrzyk na tężec i właśnie siedzę w poradni chorób zakaźnych celem oceny czy powinnam przyjąć szczepionkę na wściekliznę.
    Zaraz jakoś może z telefonu zawołam pulsujących poprzedni wpis.
    #koty #pokazkota #kot #smiesznypiesek
    Jakby ktoś chciał pogadać w czasie kiedy tkwię tu czekając na lekarza to chętnie ;)
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    TL;DR

    pokaż spoiler Jutro podpisuję wniosek i obciążam się kredytem na 20 lat, żeby spłacić długi rodziców


    Napiszę trochę tego co mi siedzi na sercu, bo nie ma komu się wyżalić.
    Pochodzę z raczej średnio zamożnej rodziny, ale od kiedy pamiętam, nigdy nie było na nic pieniędzy. Najpierw rodzice budowali dom, bo musieli i obarczyli się kredytami na 20 lat. Potem samochód, potem studia moje i siostry. Każdy miesiąc mojego życia wyglądał tak, że rodzice spłacali jakieś kredyty. Jako, że już w gimnazjum nie podobało mi się życie na kredyt i niepewność finansowa, to po jego ukończeniu zapytałem rodziców czy znajdą się pieniądze dla mnie na studia, czy iść do technikum i po ukończeniu podjąć pracę i studiować zaocznie. Rodzice powiedzieli, że znajdą pieniądze i żebym się nie martwił. Jednak na studiach nie było tak jak bym sobie wyobrażał. Gdy większość znajomych imprezowała, wychodziła "na miasto", żeby posiedzieć, czy coś zjeść, to ja siedziałem w domu i biedowałem. Były takie lata, że miałem po 50zł na tydzień na jedzenie i bilety. Żeby nie było, że nie chciałem tego naprawić, to wyjeżdżałem co roku za granicę i pracowałem po 12 godzin, żeby zarobić na utrzymanie na studiach. Niestety przeważnie jak wracałem do Polski, to rodzice wyciągali ode mnie większość pieniędzy z obietnicą, że mi je zwrócą. Czasami zwracali i wtedy utrzymywałem się sam, a czasami nie i wtedy dawali mi jakieś małe pieniądze na przeżycie.
    Jakiś rok temu skończyłem studia, znalazłem pracę, zacząłem kolejne studia zaocznie i postanowiłem, że chcę zmienić swoje życie #przegryw na normalną osobę, która nie musi się martwić w końcu po prawie 25 latach o pieniądze. Jednak tutaj też okazało się, że rodzice podczas moich i siostry studiów nie dawali rady finansowo i brali coraz to kolejne pożyczki. Powiedzieli mi o tym w zimie i zaoferowałem, że wezmę kartę kredytową na 15k i spłacę część długów a oni jakoś dalej sobie poradzą. Oni zapewnili, że to wystarczy i podjąłem się takiego zadania. Spłacałem kartę przez pół roku ale ostatnio powiedzieli, że jednak to nic nie dało i, że obecnie raty wynoszą około 90% tego co oni zarabiają, a zarabiają różnie bo jedno z nich nie ma stałej umowy. Jedynym rozwiązaniem takiej sytuacji, jest to, żebym jako współkredytobiorca wziął na siebie również zobowiązanie do spłaty kredytu na 20 lat, który pokryje prawie wszystkie raty jakie mają obecnie. Wtedy ich raty będą wynosiły około 50% ich zarobków i nie będzie stał nad nimi komornik.
    Piszę to bo nie mam z kim o tym porozmawiać, a jutro składam podpis. Całe studia nie dość, że były ciężkie od strony nauki, to jeszcze finansowo. Po studiach przez rok, jedynym zakupem na jaki udało mi się zdobyć to kupno nowego telefonu za 2k (stary padł) i to i tak na raty bo nie stać mnie było, żeby zapłacić tyle jednorazowo. Przez rok czułem się trochę lepiej, bo wreszcie nie liczyłem każdej złotówki przy zakupach, ale gdy moi koledzy odkładali na nową elektronikę, samochody, motory i wyjazdy na wakacje, ja przekazywałem całe wolne pieniądze dla rodziców.
    Najgorzej zabolało mnie, gdy ostatnio kolega w żartach powiedział, że nie mam ani kobiety, ani mieszkania, ani samochodu. Wiem, że nie wiedział, że trafił w to co mnie frustruje od urodzenia, ale zrobiło mi się przykro. Czasami myślę, że ja żyję tylko po to, żeby wyciągnąć rodziców z długów i zapewnić im spokojną starość. Ale mam za dużo szacunku do rodziców, żeby odwrócić się od nich plecami i pozwolić im na jakieś sprawy komornicze.
    Także tak to Mirki i Mirabelki wygląda. Kiedy znajomi dostają od rodziców pieniądze na mieszkania, śluby, samochody, ja oddaję rodzicom ostatnie wolne oszczędności.
    I żeby nie było, to rodzice zadeklarowali się, że będą spłacali ten kredyt, ale co mi po tym jak przez 20 lat nie będę spokojnie spał, bo będę miał w głowie tę niepokojącą myśl, że gdzieś komuś zalegam z jakimiś pieniędzmi. Jeszcze jedną z gorszych rzeczy, które sobie uświadomiłem jest to, że całe życie byłem #tfwnogf bo nie miałem pewności siebie bo byłem biedakiem. Teraz gdy czasami uda mi się coś zaoszczędzić i pójdę "w miasto" na jakieś kluby się pobawić, to na każdym takim wyjściu nie mam problemu, żeby dobrze się bawić i podrywać jakieś kobiety. Ale to tylko czasami, bo przeważnie tych pieniędzy nie ma za wiele.
    (╯︵╰,)

    #problem #przegryw i trochę #feels bo tak mi się zebrało

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      OP: @Wykrok: @bisu: @Esseker352: @Marynasz: @pajratus @snwptest wołam was, bo czuję, że coś się znacie i chcecie mi doradzić.

      Obecnie sytuacja wygląda tak, że kredyt nie jest podpisany. Dokładny spis kwot obecnego zadłużenia będę miał jutro, a w ogólnikach sytuacja wygląda tak.
      Mama zarabia 3600 netto (umowa o pracę), ojciec 0-3000 netto (umowa o dzieło). Kredyty wynoszą obecnie około 4500zł. Hipoteka w której mieszkają rodzice to dom wolno stojący na wsi wyceniony przez rzeczoznawcę na 260tys. Obecnie zadłużenie wynosi około 200tys. (5, czy 6 pożyczek) na okres do 10 lat. Mama potrzebuje samochodu, żeby dojeżdżać do pracy, bez tego nie da rady pracować. Ojciec pracuje w zależności od zleceń, są miesiące dobre że przynosi nawet ponad 3 tys, ale są też takie, gdzie nie zarabia prawie nic, albo kilkaset złotych. Ojciec ma w papierach jakieś 2ha pola jeszcze.

      Opłaty rodziców to:
      -50zł telewizja
      -50zł internet
      -prąd ok 100zł mies.
      -telefony 60zł
      -woda
      -jedzenie
      -paliwo (codziennie około 15-25km) to nie wiem jak to się przelicza
      + utrzymanie siostry na studiach (500zł mieszkanie + życie)
      + rzeczy losowe, naprawy samochodu, choroby rodziców, itp.

      Wielu użytkowników pisało o konsolidacjach. Ja wiem, że coś takiego jest, ale też musiałbym to podpisywać wraz z rodzicami i byłoby większe oprocentowanie niż na ten kredyt pod hipotekę. Główny problem jest taki, że ojciec może jedynie dostać zaświadczenie umowa-dzieło z ostatniego miesiąca a banki tego nie biorą pod uwagę. Dlatego potrzeba drugiej osoby, która ma regularne wpływy na konto i podpisaną umowę - czyli kogoś takiego jak ja.
      Opcji przeprowadzki nie ma raczej, bo ojciec nie ma wykształcenia i ma >50 lat więc już go nikt nie przyjmie do pracy. Mama pracuje w oświacie, ale też raczej trudno tam o posadę, szczególnie bez znajomości. W obecnym miejscu ma szanse na awanse w perspektywie kilku lat a tak musiałaby zaczynać od niższych pensji + nie wiadomo czy w ogóle by znalazła pracę gdzieś.

      Ja zarabiam 3,5k, spłacam tę kartę , ale tam mam tak, że miesięcznie przy maksymalnym debecie mam chyba 130zł odsetek, wpłacam minimalną spłatę karty i mogę dalej tę kwotę przeznaczać na wydatki. Ja potrzebuję około 1300 na mieszkanie + życie.

      Więc łącznie jest naszych pensji 7 tys. + to co zarobi ojciec
      Wydatków co miesiąc jest na moje i siostry utrzymanie z mieszkaniami około 3,5k + rodziców 500 opłaty z paliwem + 1000zł utrzymanie = 5k
      utrzymanie 5k + 4,5k raty = 9,5k wydatków łącznie przy 7-10k zarobków

      Macie jakieś pomysły co z tym można zrobić? Możecie podesłać linki do jakichś artykułów to chętnie się douczę, bo teraz serio ta sytuacja jest ciężka a nie mam za bardzo do kogo się zwrócić o pomoc. Dzięki za dobre słowa

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @Fugi88888, @PoraUmierac22, @zjadlbym_kebaba, @mojarewolucja, @skyrunner, @futrzakos, @snwptest, @SfermentowanyPapug
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: mordeczko sluchaj. Jesli odrzucacie mozliwosc upadlosci konsumenckiej (a szkoda) to jedynymi kredytobiorcami jestes Ty i Mama. Ojciec watpie zeby dostal. Mama ma pewnie spierdolony BIK i ma duze obciazenia. Patrzac z perspektywy takiej zeby sie udalo powiem Ci ze watpie zebyscie dostali w ogole kredyt. Chyba ze Ty sam to juz predzej. Raty moga wynosic okolo 50% zarobkow. Najlepiej to bys zrobil piszac do mnie na priv to znajde Ci czlowieka ktory pomoglby to ewentualnie przepchnac. Siedze w branzy kredytowej dlugo. Rozwaz tak czy siak upadlosc rodzicow. Jak potrzebuja auta to wez maly kredyt zarejestruj na siebie i im daj pozniej. pokaż całość

      +: Raleigh
    • więcej komentarzy (76)

  •  

    Rana w głowie krwawi, nie to nie był karabin
    Łyknąłem wabik, w porę mnie zadławił, pluję pełen wstrętu
    Kryształ wygląda ładnie, lecz pęka jak szyba w Mercu
    Kilka osób trzymam w sercu, zawsze
    Dawaj szybko to teraz się zatrzymam w miejscu pierwszy raz
    Spojrzę daleko, znam kierunek

    #problem #rap #muzyka #pro8l3m

    źródło: youtube.com

  •  

    W jaki delikatny sposób można dać do zrozumienia dziewczynie z pracy, że ma wypełniać swoje obowiązki?

    Sprawa wygląda tak, że pół roku temu byłam zewnętrznym podwykonawcą dla pewnej firmy. Wszystko było ok, ja swoje zrobiłam, rozliczenie sprawne, referencje dostałam, miałam pozostać w kontakcie, żeby otrzymywać zwrotkę do portfolio.

    W międzyczasie zmieniła się osoba, która miała ze mną kontakt. Pierwsze wiadomości ok, wdraża się w obowiązki, zajmie się moją sprawą jak się ogarnie. Spoko.
    Po dwóch tygodniach przypomniałam się, odpisała mi niezbyt przyjaźnie, że jeszcze nie zajmuje się tym, ale coś tam znalazła.

    Znowu minęły ze 2 tygodnie, znów piszę, odpisała, że nic nie ma dla mnie, ale SKORO TAK NACISKAM to coś znalazła.
    Odpisałam, że żadne naciskanie, dostałam polecenie od poprzedniej pracownicy, żeby co jakiś czas napisać, czy była już publikacja.
    Olała mnie.

    W zeszłym tygodniu ponownie napisałam. Dziś mijają cztery tygodnie od jej ostatniej wiadomości, wciąż mnie olewa.

    No i rozumiem, że to nie jest dla nich priorytetem, ale sprawa przeciąga się od trzech miesięcy, a ja bez tych pozycji w portfolio jestem mocno ograniczona, jeśli chodzi o znalezienie lepszej pracy.

    Pisać od do przełożonego? Maila mam. Wiadomo, że publikacje nie pojawiają się od razu i może to ja przesadzam?

    #pracbaza #problem #kiciochpyta
    pokaż całość

  •  

    #problem #pro8l3m #oskar #steez #muzyka #rapsy prawdziwy rapik a nie jakiś taconafide chujowy
    (To) Napoje wysokowe, (to) romanse jednonocne
    Nie ma na co czekać, zakochałem się niezwłocznie
    Ty! Jakie są walory jazdy bez trzymanki?
    Ziomuś, kozackie wieczory i bolesne poranki

    Myślę: "Kto to? Boże", łapię łyka, to pomoże
    Witam się z koleżankami pijąc czystą
    Po godzinie jedna z nich staje się tą zajebistą
    Na kolanka, to moja kochanka dziś
    I przykre, że po butelce czystej spojrzenie na dupy mgliste jest
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Brakuje mi "XD"/"xD" w rozmowach z ludźmi twarzą w twarz #problem #gownowpis

  •  

    Mirki co się dzisiaj odjebało to ja nawet kurwa nie wiem.

    Byłem chwilowo w galerii #supersam w Katowich żeby skorzystać z toalety. Wchodzę, idę kulturalnie do pisuaru i robię swoje. Po mojej lewej jakiś koleś wyraźnie się na mnie patrzył, co było mega podejrzane, w końcu zauważyłem że ten chory zbok patrzy na mnie i wali konia.

    To nie jest bait, poważnie, koleś patrzył na mnie i walił konia. Szybko się ogarnąłem, nie wiedziałem do końca czy mam racje, ale po chwili zrozumiałem że jednak kurwa tak. Zacząłem drzeć się "POJEBAŁO CIĘ CZŁOWIEKU, MAM DZWONIĆ NA POLICJĘ, JESTEŚ PIERDOLNIĘTY" itp. Szczerze to nie wiedziałem jak się zachować. Wyszedłem i stwierdziłem że nie daruje tego temu choremu skurwielowi. Za 5min miałem mieć autobus, standardowo 997, zgłoszenie, czekam na patrol i niech się nim zajmują, ale miałem wizytę u lekarza na którą czekałem już jakiś czas i nie mogłem tak zrobić.
    Jedyne co przyszło mi na myśl to to, że lecę do ochrony, zgłaszam że facet wali niemca w hełm i niech oni to ogarniają. Znalazłem jakiegoś Janusza z ochrony, który miał z tego podśmiechujki "hehehe mówisz wali samuraja taaa"? Koleś kompletnie się tym nie przejął, zapytałem czy często mu się tak zdarza a on że "Paaanie, za często", myślę sobie o kurwa.

    W końcu ochroniarz poszedł po drugiego ochroniarza i poszliśmy do WC a tam koleś dalej stoi i się brandzluje. Myślałem że go zatrzymają i zadzwonią na bagiety ale taki chuj, po prostu go wywalili z galerii.

    Wklejam zdjęcie tego typa, zdążyłem zrobić jak wyszedłem z galerii, wiem że tam są dzieci, a tym facetem powinny się zająć jakieś służby.

    #katowice
    #problem
    #wykopefekt
    #przegryw
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, Mireczki. Jestem załamany. Serio. Być moze przesadzam, ale odczucia mam inne. Postarajcie sobie to wyobrazić. Co tu się od#%! to ja nie. Do rzeczy.

    Jakieś 4 lata temu rozstałem się z moją już byłą żoną. Po chwili ona znalazła sobie niebieskiego z 5 samochodami i willą. Niech im się wiedzie.

    Mamy syna obecnie ma 5lat i 10 miesięcy (wiek istotny w tej historii). Ona nie bierze nigdy mojego zdania pod uwagę, więc rok temu kupując mu telefon też nie wzięła (jestem temu bardzo przeciwny). Tak się składa fajnie, że mam teraz syna na weekend świąteczny. No i wczoraj wieczorem syn mój pokazuje mi telefon. Uważam, że jako ojciec mam prawo sprawdzić jego zawartość. Patrzę w galerię, a tam zdjęcia i filmy zapisane z messengera...OTÓŻ:

    - JEDNO zdjęcie benisa starego gościa z owłosieniem z pokolorowanymi jajcami
    - JEDEN filmik w ktorym stoi koleś w fartuszku przy grillu i jak unosi fartuch to ma takiego stojącego benisa sztucznego jak łysy z brazzers (około 40 sekund).

    Młody widzi że to widzę (niespełna 6 letni chłopak) i mówi że to jakiś dziwny filmik i że chce iść spać (znam go i to reakcja obronna na stresującą sytuację). Ja próbuję zachować spokój...

    Idzie spać, a ja myślę, że skoro ma to w folderze z materiałami z messengera to ktoś mu to wysłał. I sprawdzam. Wiecie kto mu to wysłał? Jego własna matka! Ciężko opisać uczucia jakie mną miotały. Złość, szok, nawet nie dowierzałem, cały się z nerwów trząsłem. Nie mogłem dzisiaj spać.

    I teraz zastanawiam się co zrobić. Ona ma kupę kasy, jak zareaguję to zaraz mu telefon zabiorą i będę miał mniejszy kontakt z nim (mieszka w innym mieście), zacznie się robienie na złość, pewnie sprawa o alimenty. etc. Za to uważam że jako ojciec powinienem zareagować i zrobić mega syf z tej sprawy, bo nie pozwolę na takie coś. Jego dobro jest ważniejsze.

    Czy powinienem to komuś zgłosić? Czy pogadać z nią spokojnie? Powiem wam, że strasznie mi go żal bo mądry chłopak, a siedzi tam w tym gównie i zainteresowania wychowaniem go zero z ich strony. Takie mam te święta. Nigdy bym nie przypuszczał (╯︵╰,)

    #problem #pomoc #dylemat

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    Każdy kto mnie zna wie, ze zmagam się z nerwicą natręctw od kilku lat (a ten kto nie wie, właśnie się dowiedział). Pracuję jako barmanka a od niedawna mam jeszcze drugą pracę (doradca klienta - sommelierka). Bardzo mi się podoba droga, którą obrałam chociaż ma niewiele wspólnego z astronomią( ͡° ʖ̯ ͡°) W każdym razie od niedawna nerwica znowu trochę mocniej i zaczęłam się zastanawiać jak zachować higienę kiedy pracuje się z pieniędzmi. Pieniądze to chyba najbrudniejsza rzecz na świecie i dlatego za każdym razem kiedy dotykam banknotu mam ochotę umyć ręce a to mi bardzo przeszkadza w pracy. Poza tym zaczęłam się też przyglądać tym banknotom i juz kilka razy zauważyłam na nich np plamki krwi, przeraża mnie to juz tak bardzo, ze wtedy biegnę od razu myć ręce. Czy to normalne zachowanie czy powinnam mieć na to wyjebane bo nie ma żadnego zagrożenia? #zdrowie #pytanie #kiciochpyta #problem #psychologia #psychiatria #jakczujenavyblue pokaż całość

  •  

    Kurła, Mireczki i Mirabelki. Brałem właśnie udział w samotnej, lecz narodowej wyprawie zimowej ze śmieciami i po drodze nabawiłem się ślepoty śnieżnej. Teraz nic nie widzę ( ͡° ʖ̯ ͡°) dobrze, że wczoraj brałem udział w zimowej wyprawie do Biedronki i trochę się zaklimatyzowałem w tych warunkach, bo dzisiaj bym chyba nie wrócił.
    #alpinizm #himalaizm #k2 #gory #wyprawa #bohaterstwo #problem #slepotasniezna pokaż całość

  •  

    Moja młodsza kuzynka przeprowadziła się do nas tymczasowo z powodu zmiany szkoły i od około miesiąca moje życie stało się KOSZMAREM.

    Chodzi po domu półnago, próbuje siadać mi na kolana kiedy oglądam film, przychodzi do mojego pokoju w nocy i już nie mogę, od jakiegoś czasu muszę kurwa zamykać drzwi na klucz ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Dosłownie molestuje mnie swoim zachowaniem 24/7. Wczoraj wróciłem do domu zmęczony a ta leży w moim łóżku i pyta się czy może ze mną spać i wciska ściemę że rzekomo oglądała jakiś horror i strasznie się boi ᶘᵒᴥᵒᶅ no kurva. Wyrzuciłem ją za drzwi to tak się wściekła że myślałem że mnie zabije.

    Mam 27 lat ona 16, mówiłem mamie że już nie mogę z nią wytrzymać a ona że "jest jeszcze młoda i że ona sobie tak żartuje " litości ᶘᵒᴥᵒᶅ

    Co robić? (╯︵╰,)

    Dorzucam jej zdjęcie pewnie się spodoba fanom #prokuratorboners

    #problemypierwszegoswiata #corobic #problem #truestory #pomocy
    pokaż całość

    źródło: DSC0271718.jpg

  •  

    Mam duzy problem i naprawde potrzebuje waszej pomocy, postaram sie strescic

    Zawsze bylem leniwy, mialem problemy z mobilizacja, uczylem sie na ostatni moment czy to na studiach czy to do szkoly, a tak poza tym to giereczki serialiki i jak cos mialem do nauki to wolalem robic wszystko tylko nie to do mialem do zrobienia. Jak juz sie za cos bralem to mialem faze przez 5 minut a potem odstawilem to do kata. Slomiany zapal
    Mialem jakis tam okres w swoim zyciu ze troche zaczalem ogarniac swoje zycie i zaczalem od drobnostek, zawsze sprzatalem po sobie, mialem taka dyscypline, potem cos tam zaczalem wiecej w internecie artykulow czytac, troche tez probowalem podszkolic angielski i programowania, probowalem jakies hobby rozwijac...

    Ale powiem jak teraz wyglada sytuacja, bez klamstw i oblud:

    Mam 24 lata i moje zycie wyglada tak, ze przychodze do pracy na 9, wykonuje swoja prace i jak jest jakis wolny czas to przegladam wykop i smieszne obrazki, wracam o 17 z pracy, potem w domu ogladam seriale, gram w gierki, okazjonalnie chodze na silownie lub basen (silownia 3x w tygodniu basen 2x) ale nic poza tym nie robie. W pokoju syf i nie mam mobilizacji do sprzatania, nic mi sie nie chce.
    Staje sie debilem.
    Nie mam ZADNYCH zainteresowan, nie wiem co sie na swiecie dzieje, kiedys to chociaz codziennie newsy wlaczalem i czytalem artykuly na wykopie a teraz to czytam jedynie naglowki, nie pamietam kiedy ostatnio jakis caly artykul przeczytalem.
    Nie czytam zadnych ksiazek, nie potrafie odejsc od komputera zeby przysiasc do ksiazki, a jak juz przysiade to odchodze po 5 minutach
    Nie potrafie sie skupic na jednej rzeczy, tak samo w internecie, nawet jak cos na yt staram sie madrego obejrzec np. naukowy belkot, to pogladam minute, potem skacze po kartach, a ostatecznie i tak tego nie ogladam
    W efekcie wyglada to tak ze caly swoj wolny czas poswiecam na smieci czyli seriale albo gierki, rownie dobrze moglbym ogladac trudne sprawy

    Chcialbym sie zmienic ale jak? Nie chce szukac hobby na sile, ale chcialbym chociaz jakos inaczej funkcjonowac, byc bardziej zorientowany w swiecie, moze nawet wiecej ksiazek czytac, jakos miec wiecej zapalu do roznych rzeczy, chcialbym sie pouczyc jezyka, troche tez programowania bo mysle nad przebranzowieniem sie ale nie moge po prostu znalezc motywacji i sily do tego

    Blagam was o pomoc bo ja nie moge sobie z tym poradzic a zaczyna byc gorzej niz bylo

    Mam dosc bycia nudnym, mam dosc bycia debilem, wiem ze w 1 dzien nie stane sie madrzejszy ale chcialbym robic produktywne rzeczy, nie wiem od czego sie zabrac, prosze o pomoc

    #prokrastynacja #depresja #lenistwo #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty #problem #pytanie
    pokaż całość

  •  

    Ludziom, których kocham lecą łzy długo... przeze mnie
    Przykre, lecz zwykle jest zbyt późno już... trudno
    Zapijam wstyd wódką, jak zawsze
    Nie, od teraz z tym kończę, rzucam dziś goudę
    Skruszam w pył porcję, puszczam w dym piątkę
    Mam syf w głowie i trzy fobie, wiszę kwit tobie?
    Gwarantuję sobie, że się w nic nie wplączę więcej
    Koniec z tym!

    No i znowu mam #problem
    #pro8l3m #rap #polskirap #feelsmusic
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, potrzebuję porady w temacie, który nie jest prosty.
    Czy komuś z Was udało się całkowicie odebrać prawa rodzicielskie matce dziecka? Zwłaszcza takiej, która nie pije, ma nieposzlakowaną opinię, ale jest zła do szpiku kości i maltretuje dziecko psychicznie?

    Ta kobieta jest niesamowicie dwulicową osobą, która wie kiedy się uśmiechnąć, kiedy kupić dziecku buty, kurtkę czy zabawki i która - o ironio - chce dobrze dla dziecka, jednak sama ma jakiś problem psyhiczny które bardzo mocno przerzuca na swoje dziecko.
    Moj syn jest codziennie szykanowany, tesowany, karany i maltretowany psychicznie. Ja oczywiscie w tym wszystkim tez, jednak nauczylem sie juz bronić. On nie, bo jest dzieckiem. Jeszcze niewinnym, ale z każdym dniem staje sięofiarą zachowań swojej matki. Skończy na pewno z zalamaniem nerwowym, depresją albo odbierze sobie zycie. Staram się jak mogę by go chronić i zmieniać, jednak jeżeli przekraczam, to wtedy ona obraca wszystko i robi taką gehennę że nie idzie żyć. Muszę to wszystko delikatnie stopniować, bo nie mogę powiedzieć że mama jest zla, a tata dobry. Ta sytuacja jest niesamowicie skomplikowana, bo zyję pod dachem z kobietą bardzo wyrafinowaną.
    Co mogę zrobić, jakie dowody zebrać, by mieć pewność że przestanie mieć jakiekolwiek wpływ na mojego syna? Rozwód i wyprowadzka odpada, bo zacznie nakierowywać syna przciewko mnie. Trwam w tej sytuacji wyłącznie dla niego, by go chronić, jednak z każdym dniem widzę, że nie robię tego dostatecznie dobrze i wystarczająco. Obserwuję jak mój syn przestaje sie usmiechac, jak traci tę dziecinne szczescie, zaczyna sie bac gdy slysze ze mama wraca do domu, ktory woli zostac dluzej w przedszkolu. Do kogo mogę się zwrócic by zrobić to w sposob prawidlowy, bo walka o dziecko będzie dla niego złem. To musi wyjść w taki sposob żeby było od samego poczatku definitywne.

    Chciałbym w sposob jednoznaczny podkreslic ze nie zamierzam niczego koloryzować ani manipulować i tzw 'dorzucic do pieca'. To widać gołym okiem. Widzą to rodzice moi jak i jej. Widzą to znajomi (którzy zwyczajnie się odcinają, albo udają że nie widzą). A mi zwyczajnie zaczyna brakować sił jak to dalej prowadzić, by chłopak miał normalne, ludzkie życie.

    Tagi które mogą sięprzydać to #zwiazki #problem #dzieci

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      ŻarliwaBarmanka: Kurde, mój niebieski jakoś dostał opiekę nad dwójką dzieci, pomimo tego, że była żona nie piła, nie biła i nie robiła ogólnie pojętej patologii. Może zamiast pytać na mirko to ogarnij jakąś sensowną papugę zajmującą się takimi tematami i rozważ wspólnie z nim szansę na wygraną takiej sprawy? Szkoda dzieciaka.

      Zaakceptował: kwasnydeszcz} pokaż całość

      +: rooneq
    •  

      BiednaObywatelka: Kurde, mam podobny problem. Rozstalem sie z kobieta, dziecko cierpi przez jej rodzinke i sama nia bo ja buntuja. Nie mam szans na odebranie jej praw chocby dlatego, ze ma lepsze warunki mieszkalne. Ja juz nie mam szans na powrot do niej bo jej zepsuli glowe, namowili ja zeby nie dala mi dziecka dopoki nie bedzie rozprawy w sadzie o widzenia... Kurestwo totalne, czuje Twoj bol bo tez martwie sie o psychike swojego syna, mam nadzieje ze filmy na ktorych wpadala w szal beda dobrze wygladac w sadzie. Powodzenia i pamietaj - jak dziecko bedzie wolalo Ciebie to ogromny plus w sadzie, dzieci tez maja swoje zdanie.

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mireczki, czy jest sens wiazac sie z dziewczyna o nizszym statusie spolecznym?
    Poznalem dziewczyne ktora jest calkiem ladna i sympatyczna, ale obawiam sie ze czasami nadajemy na innych falach.
    Ona jara sie kiepska muzyka glownie z radia, slabymi tandentymi filmami, nie ma zbyt wielu zainteresowan. Za to jest calkiem ladna i z natury sympatyczna co mi sie w niej podoba.
    Do tego ja jestem po studiach i pracuje za w miare dobre pieniadze, a ona nie ma nawet studiow i pracuje po szkole policealnej jako pomocnik fizjoterapeutki, na reke ma moze ~2k zl.
    Nie mysle nad tym na powaznie aby byl z tego jakis mega dobry zwiazek i dzieci, ale chcialbym sie z nia pospotykac, moze cos by miedzy nami zaiskrzylo i byloby fajnie, ale z drugiej strony nie wiem czy jest sens.

    Ja zawsze wolalem sie skupiac nad samorozwojem, przez co jestem cale zycie sam. Ona akceptuje mnie takim jakim jestem i podoba mi sie to w niej ale nie chce ja tez zanudzac moimi dywagacjami na rozne tematy, moim gustem filmowym czy muzycznym. Z tego co wiem to ona nawet chyba zadnych ksiazek nie czyta.

    Ona tez pracuje po 12 godzin dziennie i ma malo czasu na cokolwiek. Ja pracuje po 8 i u mnie to lepiej wyglada.

    Jej plusy: jest ladna, jest mila, jest sympatyczna, chyba jej sie podobam.
    Jej minusy: brak studiow, slaba praca bez perspektyw, brak zainteresowan, kiepski gust filmowy, kiepski gust muzyczny.

    Chcialbym poznac dziewczyne z ktora dzielilbym podobne zainteresowania chociazby wzgledem filmu czy muzyki czy innych spraw, ale nigdy takiej nie spotkalem.

    #rozkmina #problem #zwiazki #rozowepaski #seks

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      @ogrod87: @ivan777: ale rozumiesz, że tu nie chodzi o zasobność portfela jej i jej rodziców tylko to jakie nabyła przez to przyzwyczajenia? Równocześnie jest sporo skromnych dziewczyn, które można łatwo zmienić, bo są ogarnięte, zresztą czy trzeba namawiać do rozpoczęcia życia o lepszej jakości?
      Problem OP'a @AnonimoweMirkoWyznania: z tego co widzę jest taki, że za wiele nie da się zrobić. pokaż całość

    •  

      Ale czemu bait? Ile ja juz razy czytalem, slyszalem i sluchalem zali dziewczyn/kobiet, ze no fajny, ale zbyt nudny/prosty/biedny, co znajomi/rodzina powiedza na takiego 'podczlowieka'?

      Skoro kobiety moga tak dywagowac, to czemu mezczyzni nie maja posiadac takiej samej mozliwosci?

      @karabli: Tysiące much nie mogą się mylić! Jedzmy gówno! Jeśli ludzie zachowują się jak małpy, nie znaczy że należy się do nich równać. Jest coś takiego jak zasady, wychowanie i po prostu, zwykłe ludzkie zrozumienie.

      1. Jeśli autor w minusach stawia takie sprawy jak "brak studiow" to widać że sam należy to obszernego grona nosaczy.
      2. "Kiepski gust filmowy, kiepski gust muzyczny." Co to znaczy? Że laska nie pała miłością do szarpidrutów oraz węgierskich dramatów z festiwali kina niezależnego? Słuchanie tego, na co się ma ochotę i tego co się człowiekowi podoba to wieś? obciach?
      3. "Ona akceptuje mnie takim jakim jestem" - Noooo. Najwyraźniej nie można tego samego powiedzieć o tobie ciulu.

      Szufladkowanie / ważenie człowieka na podstawie jego statusu społecznego i zainteresowań jest naganne i nie przystoi "dżentelmenowi". Na co komu dobrze wykształcony partner z całym wachlarzem zainteresowań, jeśli będzie mu brakowało serdeczności, otwartości i zwykłego ludzkiego ciepła.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (55)

  •  

    Mam pytanie bo troche sie cykam/

    ale po kolei

    Uciekłem z McDonalda XDDD Po pracy podjechałem do McDrive i niby dla zgrywy zrobiłem duże zamówienie. Z 5 MCzestawów z Fishofiletami Xddd i jeszcze sałatke. Byłem troche wstawiony i wydawało mi sie to śmieszne. W sumie to mogli załapać i nie przyjąć zamówienia, bo jednak kto zamawia takie rzeczy. Uzbierało się tego łącznie na ponad 80 złotych, bo jeszcze jakieś pierdoły zamawiałem. Kolejka była długa i czekałem jakieś 20 minut na swoją kolej i w tym czasie ochłonąłem xddd Jak przyszła moja kolej do płacenia to zatrzymałem się, udawałem że sięgam po pieniądze po czym jedynka i strzał ze sprzęgła XDDDD I tu jest moje pytanie - co mi za to grozi? Niby nie doszło do zawiązania umowy, bo nie zapłaciłem, ale z drugiej strony jednak sam zamawiałem :/ Oni tam mają monitoring i nie chciałbym żeby przyjechała do mnie policja albo komornik zają te 80zł plus koszty komornicze...
    Myślicie że jak tam przyjade rano i zaproponuje 30 złotych to sie rozejdzie po kościach?

    troche #przypau #kiciochpyta #problem
    pokaż całość

  •  

    Leżę już trzeci dzień w szpitalu. Lekarz podejrzewał kolkę nerkową...cholerny ból brzucha, który promieniował na plecy, uczucie jakby mi ktoś łamał kręgosłup od środka i do tego dochodziły nudności i wymioty (・へ・)
    Problem w tym, że na usg nic nie wyszło. W moczu była krew więc muszę nadal tu siedzieć i czekać na wyniki badań, które zrobili mi dzisiaj...Jak będzie wszystko okej to może jutro już wyjdę do domku.
    Dajcie plusa na poprawę humoru ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #szpital #problem #poprawahumoru
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Chciałbym poznać obiektywną opinię, ewentualnie argumenty do rozmowy, której najpewniej mogę się spodziewać w najbliższym czasie.
    Przedstawię temat w skrócie:

    Będziemy mieć z dziewczyna dziecko w kwietniu. Oboje jesteśmy na dorobku. Brak auta. Solidarnie moi jak i jej rodzice zobowiązali się do pomocy finansowej w związku z weselem, ale to dopiero za 1,5 roku. Pozostaje problem samochodu, bo tak: moi rodzice 70 lat, dawno na emeryturze, żyją bez przepychu, a nawet biednie bo wiele nie mają i zadeklarowali się dac 10k (bo więcej nie mają, wychowali 3 dzieci), ale z myślą ze drudzy rodzice dadzą tyle samo.
    Drudzy rodzice w kwiecie wieku lat 45, dobry samochód, 2 mieszkania pod wynajem+swoje, 2 wycieczki w roku must be (sezon letni ciepłe kraje, a zimowy narty) powiedzieli ze nic nie dadzą bo 10k wystarczy a samochód kupimy po ślubie. Ja nie chce nikomu zaglądać w portfel, ale maja jedyną dorosłą córkę! Szkoda mi swoich rodziców bo oni muszą sobie odmawiać do tego stopnia ze jestem w stanie nie wziąć pieniędzy od moich rodziców i kupic byle co za 3-4k za pieniądze ktore mamy odłożone na "czarna godzinę".
    Mirki, co mam zrobić?
    #feels #zwiazki #wesele #odwiadczyny #problem #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: akado
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Bycie niezależnym i na swoim to bardzo szczytna i fajna sprawa. Ale jak ja byłbym na miejscu tych teściów to jednak bałbym się że moje dziecko i wnuk mają do mnie jechać jakimś odwijanym kiedyś ze słupa trupem za dwa koła. I za to bezpieczeństwo bym po prostu zapłacił.

    •  

      Widze same rekimy biznesu tutajXD nie wiem jak was wychowywali ale u mnie w rodzinie sie sobie pomaga. Dzisiaj ktos mi pozyczy jutro ja komus. Zamiast sie wpierdalac honorowo w kredyty to lepiej sie zastanowic czy nam cos jest niezbedne a jesli jest to lepiej wziac od rodzicow (jesli maja co dac i chca dac) i im to potem oddawac.

      +: jast
    • więcej komentarzy (217)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie wytrzymałem dzisiaj i kopnąłem mój #rozowypasek w dupę.
    Kłócimy się dość dużo i nasz związek wisi na włosku. Wina leży po obu stronach, ale moim zdaniem ze sporą przewagą na jej stronę.
    Nie chce rozmawiać ze mną o tym co jej się nie podoba tylko od razu wydziera się "BO TY NIGDY SIĘ NIE DOMYŚLISZ". Pół roku temu postanowiłem, że dam sobie jeszcze kilka miesięcy i spróbuję ją naprostować. Przez ten czas nabawiłem się nerwicy i sam zacząłem stosować jej metody - wyzwiska i wydzieranie się na siebie.
    Dzisiaj po lekkiej kłótni wyszła z mieszkania i zrobiła to czego nie znoszę - trzasnęła drzwiami. To jest jeden z naszych stałych punktów kłótni. Zwracam jej na to uwagę kilka razy w tygodniu od roku. W odpowiedzi słyszę "he he zapomniałam". Dzisiaj jednak klamka wyrwała się z drzwi. Ona wróciła i powiedziała, że to moja wina bo kupiłem taką słabą klamkę i zaczęła się wydzierać. Nie wytrzymałem już tego i kopnałem ją w dupę. Nie pytam o radę bo widze tutaj jedno rozwiazanie - zerwanie i wizyta u psychologa. Nie powinienem sie tak zachowywac w stosunku do kobiety.

    #zwiazki #gorzkiezale #niebieskiepaski #rozowepaski #problem #nerwica #nerwy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

  •  

    Kumpel ma mieszkanie w starym pałacyku (zdjęcie poglądowe), z 5 innymi rodzinami wszyscy razem tworzą taką małą wspólnotę mieszkaniową. I teraz dziś rano sobie wstaje, a tu w całej chacie zimno. Co się okazało, że piec c.o. się rozszczelnił czy tam coś - grunt, że fachowiec był, zobaczył i powiedział, że w zasadzie tu nie ma co naprawiać, tylko nowy od razu kupić. Koszt z montażem to +- 12000 PLN, tak wycenili. I tutaj problem się zrobił, bo sąsiedzi do bogatych nie należą i ciągle chodzą spłukani, więc niespecjalnie się kwapią do partycypacji w kosztach, a już na pewno nie zaraz po Świętach, kiedy są wypompowani z kasy totalnie. Zwołane na szybko zgromadzenie wspólnoty zaproponowało więc, żeby to kumpel wraz z innym gościem, który pracuje za granicą, na razie wyłożyli za nowy piec, bo "wy to kawalery z niezłą pracą", a potem reszta im odda. Kumplowi raczej średnio się to uśmiecha, bo wie, że z 5 lat by mu to oddawali (albo i dłużej), pomijając już fakt żerowania na kimś, kto uchodzi za bogatszego od reszty. Zima tak naprawdę dopiero się rozpoczyna i tak zostać bez ogrzewania oraz ciepłej wody przez następne kilka miesięcy to trochę lipa jednak - dogrzewanie się farelkami i grzanie wody do kąpania na kuchence może być dobre na kilka dni co najwyżej, a obawia się, że inni lokatorzy zwyczajnie nie zdobędą kasy i mogą grać "na przetrwanie", aż kumpel z tym drugim gościem stracą cierpliwość i jednak zdecydują się sfinansować ten nowy piec. Funduszu remontowego nie ma, od razu mówię. I co byście Miraski poradzili w takiej sytuacji...? #polska #janusze #mieszkanie #lokatorzy #pieniadze #rozkminy #pytanie #problem pokaż całość

    źródło: pu.i.wp.pl

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, razem z moją rózową zamierzamy się pobrać w przyszłym roku.
    Nie jestem fanem wesel, ona zresztą też, ale jednak chcemy po ślubie kościelnym zrobić obiad w knajpie i zapewnić gościom nocleg, bo większość będzie z daleka.
    Moja upatrzyła sobie pomysł na ślub bez wódki na stole, a jedynie jakieś wino i piwo. Wiadomo, że często, jak jest wódka to kończy się to pijaństwem i innymi obrzydliwymi scenami.
    Jej rodzice zaczynają naciskać oczywiście bt wódka stała, były tańce i inne głupoty.
    Moje zdanie chyba tu się najmniej liczy w tym wszystkim, bo obie strony próbują mnie zakrzyczeć argumentami. O ile na tańce i inne żenujące rzeczy, jak np oczepiny nie ma z mojej strony zgody, to co do tematu wódki nie jestem przekonany. Z jednej strony jednak uważam, że też nie ma co gości zmuszać do picia wina lub piwa, bo to, że obiad poślubny to jedno, ale gościowi też można zapewnić powiedzmy ten alkohol, który lubi. Z drugiej strony to nasza impreza i gość się powinien dostosować.
    Mirki co zrobić w takiej patowej sytuacji?
    Przekonywać różową do wódki czy iść na wojnę z jej rodzicami? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Ps. Do tego moja rozowa jest przerazona jak pomysli sobie o toastach, że ktoś może chcieć je wznosić nawet na tak skromnej imprezie.

    #problem #kiciochpyta #wesele #slub

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    +: d...................1, jalokimm +12 innych

    Co mam zrobić?

    • 492 głosy (24.94%)
      Wojna z rodzicami i 0 wódki
    • 1236 głosów (62.65%)
      Wojna z różowym i 40% wódki
    • 245 głosów (12.42%)
      Nie wiem
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: popierdoliło was? To ma być wasz dzień, a nie dzień gości. Chcecie, aby ludzie, którzy nie potrafią pić, zjebali wam początek wspólnego (oficjalnie) życia? Nie rozumiem takich dylematów. To goście mają się dostosować - kto nie chce, niech się wynosi. Piszę to z własnego doświadczenia, bo na naszym weselu było tylko piwo i wino. Też była wojna, część członków rodziny kręciła nosem. Potem okazało się, że samo piwo wystarczyło, a przy okazji obyło się bez pijackich ekscesów. Byłem gotowy pokłócić się z całą rodziną, gdyby była taka potrzeba. Kultywowanie zwyczajów, których się nie popiera, jest głupie. pokaż całość

      +: sorhu, N..........k
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: lepiej zapytaj ją co jest tak naprawdę przyczyną. Może ma w rodzinie osoby które na weselach lubią się uchlewać i odwalać inby? Moim zdaniem skoro rodzinną tradycją jest wódka na stole, to powinniście ją mieć - chyba że chodzi o konkretne osoby które się uchlają. Zresztą, jak ktoś jest alkusem to i piwem się natrąbi. Poza tym - piszesz że w restauracji to ma być. To sobie i tak zamówią tę wódkę na stół i co wtedy? Niektórzy będą mieć, niektórzy nie, niektórzy będą się zastanawiać czemu oni mają a my nie itd. No i "obiad w restauracji" - to obiad czy cała impreza? Bo to różnica jednak.
      Mój brat robił bezalkoholowe wesele. No było ok (dobry wodzirej) ale wielu osobom jednak czegoś brakowało. Impreza opustoszała bardzo wcześnie i chyba nie jest jakoś wybitnie wspominana. I na pewno nie z powodu że "przyszli tylko się nachlać", bo jednak ludzi znamy, jestem pewien że byłoby normalnie - jak to na weselach, co jakiś czas toast, jesz i tańczysz i w sumie jesteś trzeźwy (a na pewno nie pijany). Ten cały polski rytuał "idziemy na jednego" jakoś kręci imprezą, kto nie chce to nie pije i koniec.
      A czemu zero alko? On do dziś tego nie wie, tak sobie umyślili. Mimo że w żadnej rodzinie nie ma alkusów, nigdy żadnych inb na weselach nie widziałem. O tak sobie umyśleli i chuj. Co więcej, teraz słyszę od niego że to w sumie była głupia zachcianka i już by tak nie zrobił, bo po co odmawiać ludziom tego kieliszka wódki? Jeszcze ślub wege zróbcie, bez rosołu i mięsa xDDDDDDD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (71)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki. Jestem kierownikiem agencji ochrony i w poniedziałek ma przyjść parę osób na rozmowę kwalifikacyjną.
    Właśnie przeglądam sobie ich CV i jedną z tych osób jest typek który mi dokuczał w gimnazjum. Bardzo.

    Wyzywał mnie od damskich narządów płciowych, wyśmiewał mój głos, wygląd, gabaryty, wpuszczał głupie dźwięki z telefonu gdy odpowiadałem, kopał plecak. Wyobraźcie sobie jakie spustoszenie to sprawiło w umyśle młodego chłopaka. Do tej pory mam problem z pewnością siebie, kontaktami międzyludzkimi, z kobietami, jestem bardzo nieufny i generalnie zamknięty na ludzi. Nie miałem na to wpływu część z tych cech wynikała z choroby o której klasa nie wiedziała. Ciągnie się to za mną do dzisiaj i nie potrafię sobie z tym poradzić.

    Jebie mnie wszelki honor, moralność i dobre obyczaje. Żadnych ograniczeń. Żadnych hamulców.
    Co proponujecie? ( ͡º ͜ʖ͡º) Bo pracy to on nie dostanie. Przyjąć i potem dyscyplinarka? Zasrać mu w papierach?
    Normalnie jakbym zobaczył tą jego prześmiewczą mordę i typową fryzurę na polaka (boki ścięte, góra zostawiona) to bym go wyprosił.
    Ale to nie jest normalna sytuacja.

    Zostanę przez was zlinczowany to trudno. Biorę to na klatę. Mógł myśleć wcześniej. A jak nie on, to jego starzy - przed wydaniem złego plonu na świat. Kurwa gdybym był generałem w Korei to bym go wysłał do łagru.

    #praca #karmatysuko #dokuczanie #problem #psychika #psychologia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

    +: bscoop, F...........a +217 innych
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: wychodzi na to, że przejrzał Cię już w podstawówce. Wtedy byłeś pizdą i nadal nią jesteś.

    •  

      @Dead_Inside: no nie będę ukrywał, że na pewno nie jestem orłem z psychiatrii i nie chciałbym się wielce wymądrzać. Z tego co pamiętam był kiedyś jakiś artykuł na mirko obalający tezę o strasznym spustoszeniu siejącym w psychice przez "szkolnych prześladowców". I choć wiem, że argument "znam kogoś kto..." to kurwa głupota, to w mojej okolicy zaobserwowałem kilka przypadków jakiś pizdowatych chłopaczków, z których się śmiano w dzieciństwie i jak tak pomyślę, to jeden poszedł trenować boks i na siłownię, przy którymś razie odwinął się typowi co się najwięcej śmiał ( ͡° ͜ʖ ͡°) no, ale jak mówię, nie traktuj tego jako argument, bardziej jako anegdotkę w temacie.

      A jak masz dostęp do badań na temat rzekomego znęcania się w szkole, a problemów psychicznych to chętnie poczytam, nie jestem zamknięty xdd
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (76)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam taki problem... Moi rodzice sa zbyt bogaci, a przy tym biedni... Juz wyjasniam.
    Moi rodzice to zamozni ludzie. Dorobili sie ciezka praca. Ale ani ja, ani rodzenstwo nie jestesmy rozrzutni, bo rodzice nas uczyli, ze roznie bywa w zyciu i raz sie jest na szczycie, a raz bieda. Jak dostawalismy jakies prezenty to zawsze moj ojciec mowil, ze my to mamy szczescie, a np. XYZ nie stac na takie cos. Bylo mi przykro, ze inni nie maja takich zabawek jak ja i jak dostawalam cos super, to bylo mi jakos wstyd i od razu przeliczalam, ze za tyle to mozna kupic inne potrzebne rzeczy. Rodzice uczyli nas oszczedzania. Np.nie mam markowych ciuchow, tylko sporo fajnych rzeczy z second handu. Ale nigdy mi to nie przeszkadzalo, bo wiedzialam, ze to tylko szmatki. Problem polega na czym innym. Mianowicie, za kazdym razem gdy cos dostawalam to ojciec powtarzal, ze gdyby nie on to nic bym nie miala i bym zyla pod mostem. To wyrobilo we mnie jakis paniczny lęk przed wydawaniem kasy nawet na potrzebne sprawy typu wizyta u lekarza czy ksiazki na zajecia... Nie trwonie kasy na glupoty. Nie imprezuje, nie pale. Ale jak chce kupic ksiazke, nawet uzywana to mam jakis zal. Matka tez mi powtarzala, zeby nie wydawac na glupoty, bo nie mamy pieniedzy (?!), po czym szla kupic sobie papierosy albo kupowala mi buty za 300 zl, podczas gdy ja szukalam czegos duzo tanszego. No absurd.Nie potrafie czerpac przyjemnosci z zakupienia czegos, bo od razu przeliczam ile innych rzeczy bym za to miala i od razu mi sie przykro robi, bo ja cos kupuje, a ktos inny nie ma...
    #problem #psychologia #psychologia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Limonene
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Powiedzcie mi co mam zrobić i kto ma rację.
    Mam 32 lata, jestem stomatologiem, dopiero co otworzylam moj prywatny gabinet. Wzielam ogromny kredyt na start, na sprzęt, rata 14tys przez 10 lat. Ogólnie kręci się dobrze, mam już pacjentow, ogolnie każdego miesiąca jestem kilka tys na plus po oplaceniu wszystkiego.

    Leczę rodzinę mojego męża- jego 3 braci, zony, dzieci. Znajde im dogodny termin, czasami przyjde godzine wczesniej albo zostane godzinę dłużej, dam 10% rabatu i jest okay.

    Ale ostatnio przyszla do mnie matka mojego męża. Kobieta ze wsi gdzie raczej sie nie przelewa, zeby w okropnym stanie, własnych 16 sztuk, reszta na protezie.
    Zapytalam ją co by chciala, jaki cel wizyty, czy coś ją boli. Ona mówi ze chcialaby zęby takie ładne jak dostala jej inna synowa (miala tylko wybielanie xD)
    Pytam ja czy wie, ile taki zabieg będzie kosztowal, ze bedzie trwal kilkanascie tygodni.. Ona ze tak, pewnie, mam badac.
    No to zbadalam, ogolnie wynik średni. 3 zęby do kanalowego, 2 do ekstrakcji. Reszta ubytków implanty/licówki.

    Przedstawilam jej sytuacje, powiedzialam co sie dzieje, co trzeba zrobić. Wycenilam całość na prawie 35tys zl (10 implantow bo nie chciała juz protezy), kanalowe, wybielanie, kilka licowek.

    Powiedzialam ze może dostać 30% znizki na fakt ze jestesmy rodzina ( czyli generalnie pracowalabym praktycznie za darmo, zwrocilby sie tylko koszt materialow, amortyzacja sprzetu, wyplata dla asystentki i czas gabinetowy).

    Ona się zapowietrzyla i zaczyna na mnie krzyczec xD jakie 30 tys, przeciez X zrobila za 600 ladne zeby (przypominam tylko wybielanie), ze chce ja oszukac. Tu to sie zdenerwowalam i jej mowie, ze tak sie nabijala ze mnie jak bylam na studiach, pretensje miała ze mąż mnie częściowo utrzymywal, a teraz chcialaby tak ogromne leczenie za darmo przeprowadzac?

    Zabrala sie i wyszla, oczywiscie cala rodzina obgadana ze ja oszukac chcialam.

    Mąż stanął w mojej obronie, to teraz się do nas nie odzywa. Moja mama zascianek totalny i nakrzyczala na mnie ze nie chcialam pracować 60h za darmo i ze strata kosztów materiałów, ze ludzie będą gadać, a jej przecież zrobilam implant za darmo (no ale to moja mama, to był tylko jeden imolant poza tym wspierala mnie finansowo na studiach i bylabym niewdzieczna jakbym jej tego nie zrobila).

    Tesciowa tez ma swoje za uszami, ogolnie trochę po macoszemu bylismy z mężem traktowani. Np na ślub dostalismy 500zl w kopercie a jego bracia ziemię za grube tysiace, samochod itp. Raz jak mieliśmy podbramkowa sytuacje kilka lat temu nie pozyczyli nam 2kzl twierdzac ze nie maja, mimo ze na pewno mieli. A teraz nagle widzi ze zaczelo się powodzic i chce darmowe uslugi.

    Ale już zwariowalam, powinnam jej byla okroic te cene i stracic na tym byle tylko nie gadala i nie bylo afery? Jestem jej coś winna?

    #rozowepaski #niebieskiepaski #rodzina #problem #pieniadze

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Sytuacja jest ciężka. Ciężka w chuj.

    Mam dziewczynę, z którą jestem od ponad dwóch lat. Mamy totalnie inne charaktery, ja jestem ekstrawertykiem lubiącym wyzwania, poznawanie nowych ludzi i zabawę, ale stąpam twardo po ziemi i mimo młodego wieku odniosłem już kilka dużych sukcesów w karierze zawodowej, które pozwalają mi żyć godnie i wygodnie. Mam w okolicy trzydziestu lat. Ona jest cichą, ułożoną, dobrą dziewczyną, młodszą ode mnie o kilka lat. Mieszkamy razem.

    Mam też przyjaciółkę singielkę, z którą znam się tyle, ile z moją dziewczyną, jest w moim wieku. Przez cały czas naszej przyjaźni między nami jest świetna atmosfera, rozumiemy się bez słów, choć aż ciężko uwierzyć, że tak można między kobietą i mężczyzną. Zawsze sobie pomagamy, wspieramy się na każdym kroku swojego życia. Pracujemy w tej samej korporacji.

    Od jakiegoś czasu między mną, a przyjaciółką zaczęło iskrzyć. Nie przekroczyliśmy granicy - nie uprawialiśmy seksu, nie całowaliśmy się, ale spędziliśmy kilka fajnych weekendów z winem, dobrym jedzeniem i otwartością, która jest taka, że można ściągnąć wszystkie maski i być sobą na sto procent. Wtedy coś się zaczęło, choć się broniliśmy. W ten weekend powiedziałem jej, że jestem jej pewien do tego stopnia, że chcę wziąć z nią ślub i być już na stałe. Okazało się, że ona też tego chce, ale ustaliliśmy, że nie zrobimy niczego przeciw mojej aktualnej dziewczynie i zaczniemy cokolwiek dopiero po tym, gdy ja zakończę tę relację. Ona jest do bólu uczciwa i nie mogła przez to spać, mało już takich ludzi na świecie. Problem w tym, że boję się tego uczucia. To nie jest coś oczywistego. Nie wiem czego się boję, ale chyba najbardziej tego, że nam nie wyjdzie, pogubimy się i już do końca życia będę żałował, że zakończyłem to, co teraz mam, ale moja przyjaciółka ma te cechy, które mnie do niej ciągnął. Innymi słowy - jesteśmy tak samo pojebani, śmiejemy się z tego samego, mam w niej oparcie na każdym etapie mojego życia, to ona zawsze mi pomaga podejmować decyzję.

    Moja dziewczyna jest bardzo dobrym, pełnym ciepła człowiekiem i najbardziej rozrywa mi serce to, że będę musiał ją skrzywdzić, bo ja nie jestem złym człowiekiem i nie chcę zadać komuś bólu i cierpienia. Chcę zostawić jej nasz wspólny samochód i wysyłać co miesiąc pieniądze na dokładanie się do wspólnego mieszkania po wyprowadzce, bo zarabia 3x mniej, niż ja. Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji, czy wszystkie z nich są tak samo chujowe? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #anonimowemirkowyznania #zwiazki #problem #kiciochpyta #pomocy #milosc #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: mZakupy.com
    pokaż całość

    +: Syrrkius, z.....................i +44 innych
  •  

    #mbank #problem
    Mirki problem z mbankiem wchodzę na konto gdzie nie logowałem się i nie prowadziłem konta około 3 lata dodatkowo nie używam karty płatniczej
    a tu takie cudo ma ktoś pomysł?? to żart czy błąd systemu ??

    źródło: mb.png

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie chcę robić tego wyznania pod swoim loginem, więc zrobię to poprzez @AnonimoweMirkoWyznania

    Na głównej jest znalezisko, gdzie dziewczyna pokazuje zdjęcie chłopaka, na którym ten jest uśmiechnięty i niby wszystko ok, a 2 tygodnie później powiesił się. Być może wiele osób tego nie rozumie, ale tak właśnie działa depresja. Tego nie widać z zewnątrz i to nie jest udawanie przed innymi, że się trzymamy. Sam kiedyś tego nie rozumiałem, do momentu, kiedy i mnie nie złapała depresja. Jeszcze kilka lat temu uważałem, że depresja to taki gorszy nastrój, ktoś kto ma w życiu ciężko i jest zmęczony, wraca późno z pracy. Nie - depresja to taki stan, w którym wszystko staje się obojętne i to do tego stopnia, że puszczają hamulce przed zejściem z tego świata. Przedłużająca się depresja to jak jazda samochodem bez hamulców. Póki się toczy, to nie będzie problemu z zatrzymaniem. Jak jedzie trochę szybciej to zaciągniecie wyhamujecie silnikiem, ale jak auto się rozpędzi, to zanim wytracicie prędkość, może dojść do tragedii...

    Ja przekonałem się o tym w momencie kiedy wszystko szło nie tak. Rzuciłem pracę i założyłem firmę, ale niestety interes nie kręcił się tak jak trzeba. Wiem, że ryzykowałem. Mam rodzinę, mam do spłaty kredyt za wykończenie mieszkania i hipotekę, ale stwierdziłem, że na rynku jest taka nisza na to co chciałem robić, że zaryzykuję. W końcu hipoteka jeszcze na 25 lat, a raczej nie będę czekał tyle czasu, żeby spróbować. Niestety nie wyszło, polski rynek okazał się mało chłonny i zarobki były mizerne, w stosunku do dość dobrych, które miałem poprzednio (3000 na rękę - tak, wiem, dla niektórych to ochłapy, ale dla większości to godziwa pensja). Po odprowadzeniu składek i innych opłat, nie zostawało prawie nic. I tak z dnia na dzień coraz częściej pojawiała się w głowie myśl, co dalej. Wysyłałem CV, ale nikt nie odpisywał. Moja praca nie należy do tych niezastąpionych, ale jednak mam dość duże doświadczenie w tym co robię. Mimo tego, nikt się nie odzywał. Myśl - co dalej - zaczęła zaprzątać mi głowę w każdym momencie. Rano, wieczorem, podczas zabawy z dzieckiem, kontaktów z teściami, podczas zakupów i kąpieli - cały jebany czas myślałem i stresowałem się tym, co będzie dalej, jak przeżyjemy, co zrobimy. Nawet nie wiem kiedy te myśli zamieniły się we frazę, którą moja głowa kierowała do samej siebie, żebym zabił się. Spałem po kilka godzin, często się budziłem, byłem niewyspany, a pierwsze myśl z jaką się budziłem to nie było "jak to dobrze, że wszyscy są zdrowi", "dzisiaj będzie dobry dzień" "fajnie, że jest lato i o 4 jest ciepło i jasno". Nie, od samego rana w głowie miałem myśl, żeby już skończyć ze sobą, zabić się. W tym czasie byłem sam w domu i płakałem bardzo często, nie widziałem przyszłości, perspektywy nadziei. Czułem, że zawiodłem rodzinę i siebie, że byłem lekkomyślny. Zacząłem analizować czy powiesić się czy podciąć żyły w wannie. Jako, że sufit mam podwieszany, to stwierdziłem, że pewnie druga opcja jest lepsza. Od totalnej depresji, przy której zrobiłbym to dzieliło mnie bardzo niewiele. Moja żona wiedziała, że jest źle, ale dopiero przez telefon przyznałem się jej jak bardzo jest źle. Nie chciałem się zabić tylko dlatego, żeby nie musiała widzieć mnie martwego...

    Ostatecznie oddałem się dobrowolnie w ręce szpitala psychiatrycznego, gdzie dostałem odpowiednie leczenie. Pracy nie mogłem znaleźć przez kolejne kilka miesięcy, ale leczenie pomogło, zacząłem patrzeć na te sprawy z zupełnie innej perspektywy, że przecież nawet jak nie będzie na kredyt to mieszkanie się sprzeda, spłaci długi i będzie żyło z teściami, do czasu, aż nie staniemy na nogi. Może to nie zajebista perspektywa, ale lepsza niż wdowa i dziecko bez ojca i zostawienie rodziny z jeszcze większymi problemami.

    Napisałem to trochę dla siebie, żeby zamknąć ten etap, a trochę dla innych. Każdy ma jakieś problemy i zawsze nasze własne problemy są tymi, które są największe i najważniejsze. Nie dajcie się depresji. Pamiętajcie by rozmawiać o tym co boli. Jeżeli nie możecie iść do lekarza, to nawet strażak z wami porozmawia (był taki przypadek w Polsce, gdzie facet dodzwonił się do straży pożarnej i po długiej rozmowie nie zabił się). Uogólniam, ale chodzi mi o to, że nie jesteście sami. Poniżej zostawiam nr zaufania. Można tam dzwonić z różnymi sprawami i problemami. Pamiętajcie, że nie jesteście sami z problemem. Często brakuje innego spojrzenia, które nada sprawie nowy wydźwięk.

    116 123 - telefon zaufania dla dorosłych czynny 14-22
    116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży czynny 12-22
    http://samobojstwo.pl - na tej stronie są różne informacje np. adresy poradni zdrowia psychicznego, dane teleadresowe psychiatrów i różne telefony zaufania
    http://www.poradnikzdrowie.pl/sprawdz-sie/niezbednik-pacjenta/telefony-zaufania-dla-osob-z-depresja-aids-problemami-z-alkoholem-i-na_34223.html - tutaj są dane teleadresowe do poradni i różnych ośrodków

    #ciekawostki #problem #pytanie #depresja #anonimowemirkowyznania

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: mZakupy.com
    pokaż całość

  •  

    Tydzień temu pisałem o tym że nikt nie odpowiada na maile w urzędach, wysyłałem wtedy maila do prokuratury z prostym jak jebanie zapytaniem i wczoraj dostałem odpowiedź, po tygodniu!

    Zawołam plusujących tamten wpis

    #urzedy #email #takaprawda #problem #prokuratorboners
    pokaż całość

    źródło: kot1.jpg

  •  

    Niechlubny rekord. Dwa razy w ten weekend doświadczyłem urwanego filmu.

    W piątek się wyjebałem, w sobotę też. Na twarz. Nos mnie cały czas boli. Chciałbym mieć tak, że jak czuję, że robi się gorąco to odpuszczam, albo jadę do domu. Nie kurwa, po co. Nie mam umiaru z alkoholem, teraz zdałem sobie z tego sprawę bardzo poważnie. Kłótnie z dziewczyną i wstyd to tylko dodatek do tego. Wcześniej aż tak często nie miałem z tym problemu, bo wśród znajomych uchodziłem za niezniszczalnego i nigdy nie było po mnie widać, że jestem pijany. Urwane filmy się zdarzały, ale bardzo rzadko. Znajomi z niedowierzaniem patrzyli jak się upodliłem, bo nigdy w mojej osobie tego nie widzieli.

    Czuję się jak gówno, wszystko mnie boli, mam jakieś pojebane lęki najbardziej związane z tym, że mój związek z dziewczyną się pierdoli. Znajomi są, ale widzę, że część ludzi zaczyna ze mnie coraz bardziej śmieszkować z tego co odpierdalam. Sam przy nich obieram to w żarty, ale zaczyna mnie to coraz bardziej męczyć. Sprawa jest bardzo poważna. Wszystko ostatnio kręci się wokół alkoholu.

    Postanowiłem jakiś czas temu, że od jutra zaczynam znowu dbać o siebie, ograniczę alkohol i wezmę się znowu za siłkę. Będzie bardzo ciężko, ale czas zapanować nad tym chaosem, naprawić to co zepsułem, wziąć się w garść i nie pastwić się nad własnym losem, tylko budować na nowo pewność siebie, zdrowie i przestać w końcu snuć domysły w okół wszystkiego co mnie otacza. Tak mnie to wszystko od jakiegoś już czasu wyniszczyło. Musiałem się jakoś wygadać. Najlepiej mi to idzie, gdy to opiszę. Potem mogę do tego wrócić i przeczytać co mi w tym spustoszonym mózgu siedziało.

    Dajcie kilka plusów na jeszcze większą motywację. Rad też chętnie posłucham.

    #gorzkiezale #problem #mirkokoksy #alkohol #zwiazki
    pokaż całość

  •  

    Przed nałożeniem drugiej warstwy gładzi szpachlowej gruntować znowu podłoże czy już nie trzeba?

    PS. No i takie portki u kobiet to ja lubię. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #pytanie #problem #remontujzwykopem #remont #budownictwo #ladnapani #modadamska

  •  

    Informatyczne Miriki co zrobić żeby mój komputer nie doprowadził do holocaustu?
    #mojezdjecie #gorzkiezale #problem

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

    +: karuzelski, F...........a +8 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy to są jakieś początki depresji czy coś innego? bo sam nie wiem czy coś ze mną jest nie tak czy z ludźmi, którzy mnie otaczają.
    Trochę o sobie, mam 19lat
    Byłem rok w technikum, rok w zawodówce i w wieku 18lat przerwałem to bo mnie nie kręciło chodź w zawodówce zdałem 1 klase to w technikum nie zdałem. Po przerwaniu zawodówki poszedłem co liceum zaocznego. Pod koniec sierpnia mam poprawkę z jednego przedmiotu.
    Od kwietnia 2016 robię prawo jazdy...tak dobrze słyszycie. Teoretyczny zdałem za 1 razem ale praktyczny już nie, 13 razy podchodziłem na egzamin praktyczny, z placu wyjechałem ale na mieście problem gdyż jest mi to obojętne, jestem po prostu z myślami w innym świecie. Każdemu na czymś zależy, każdy do czegoś dąży, ma ten cel. Mi jest obojętne, ciągle wracam z myślami wstecz parę lat, coby było gdybym zaryzykował i zrobił inaczej. Rodzice mają mi za złe że oblałem rok w technikum a najgorzej że rzuciłem normalną szkołę. Mama jakoś to rozumie chodź nie obyło się bez fochów na początku gdy powiedział że zrywam i idę do zaocznego. Parę dni temu oblałem 13 raz na egzamin prawo jazdy kat. b i powiedziałem wprost że koniec, trzeba powiedziec w końcu dość bo ile razy można podchodzić do egzaminów. Tata wyzywał tam od nieudaczników, kto to widział żeby nie mieć prawa jazdy w tych czasach, ''toż to d#bil potrafi zdać!'' a Mama ''wszędzie palisz mosty! szkoła, prawo jazdy'' tata pojechał w delegacje a mama się nie odzywała się do mnie 3 dni jak się dowiedziała że 13 raz nie zdałem i powiedziałem że mam dość tego. Teraz szkoła wisi na włosku, bo nic nie umiem na poprawkę bo po prostu mnie to nie kręci. Co poradzę że jestem inny lub jakieś fatum nad moją osoba krąży. I co tydzień od ojca słyszę jak zjedzie z delegacji że jestem nie rób i nic nie robię, bardzo to boli. Najlepsze w tym wszystkim jest to że przez wielu jestem postrzegany jako ''prostak'' chodź większość a nawet rodzina o mnie nie wie wiele bo nie chwalę się niczym, wolę dla siebie zostawić. Jestem zamknięty, porozmawiać porozmawiam ale tak o swoich tematach, zainteresowaniach nie rozmawiam. Interesuję się giełdą, handlem, finansami, systemami bankowymi i bardzo dobrze ogarniam te tematy gdyż zawsze mnie ciągnęło do pieniędzy. Zawsze jak coś wykonuję to muszę obliczyć, pomyśleć, przeanalizować, zaplanować a nie na pałę robić jak to większość ludzi robi. Codziennie siedzę w piwnicy i rozmyślam nad sensem tego wszystkiego, dlaczego każdy ma jakiś problem do mnie o coś. Czemu nikt nie może żyć swoim życiem. Od jakiegoś czasu codziennie wracam z myślami wstecz parę lat, z wspomnieniami i popłakuję. Parę razy w tygodniu idę na miasto, siadam i patrzę na tych szczęśliwych ludzi, pary jak to im się ułożyło w życiu a tobie przegrywie ciągle kłody pod nogi. Jak się budzę to leże w łóżku jeszcze 1-2h i rozmyślam nad sensem wszystkiego i jakoś wstaję. Zawsze lubiałem grac sobie na pc a teraz nawet mi się nie chce. Byłem na wyjeździe parodniowym i tam to samo, ciągłe rozmyślanie, wspominanie, pustka w sobie. Nie wiem co o tym myśleć i jak sobie z tym poradzić. Wszystko jest mi obojętne, tak jakby tak to miało być. Jeśli to przeczytałeś/przeczytałaś to gratuluję chodź żadnej nagrody nie przewidziałem.
    #prawojazdy #szkola #polskiedomy #problem #depresja #gorzkiezale #pytanie #finanse #pieniadze

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam dość niemałą zagwozdkę odnośnie mojej pracy. Pracuję obecnie dla znanej na świecie marki na zachodzie, mam kontrakt ważny jeszcze przez 3 lata, najwyższą pensję w mojej karierze, ale problem w tym, że po ostatnich zmianach zarząd i manager przestali we mnie wierzyć. Nie dają mi odpowiedzialnych zadań, odstawiają mnie do mniej doświadczonych teamów, odsuwają mnie od głównego projektu. Nie mogą mnie zwolnić ze względu na kontrakt i konsekwencje jakie musieliby ponieść z tego tytułu.

    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że do tej korporacji ściągnął mnie mój były szef z poprzedniej firmy... Darzący mnie zaufaniem i wsparciem, po udanych kilku latach w poprzedniej firmie i odniesieniu kilku naprawdę prestiżowych zwycięstw znanych w całej Europie, złożył mi propozycję, żebym przeniósł się z nim do nowej firmy z uwagi na większe możliwości rozwoju, współpracę z jednymi z najlepszych zawodowców w całej Europie i na świecie a także znaczną podwyżkę oraz ciekawe projekty.

    Nagle coś pękło. Relacje zaczęły się pogarszać, zaufanie spadało, nie miałem możliwości utrzymywać swojje dyspozycji z uwagi na to, że odsuwał mnie od dużych projektów coraz częściej, przez co moja pewność siebie i zapał malał. Dlaczego nie odejdę dobrowolnie? Dostaję sporo ofert z mniejszych firm, ale właśnie...

    Żadna nie zaoferuje mi takich pieniędzy, wszystkie korporacje oferują mi 45-50% tego co obecnie zarabiam. Dodatkowo, z uwagi na moją sytuację, przeniosłem swoje zainteresowania na modę i fascynację miastem, w którym mieszkam. To miasto jest piękne, ma tyle niesamowitych możliwości i znanych osobistości. Jest przepełnione artyzmem i wydarzeniami kulturalnymi oraz właśnie, słynie z bycia pionierem modowym na całym świecie, więc idealnie pasuje do moich zainteresowań, więc ciężko mi się z nim rozstać. Dodatkowo, ostatnio było dość głośno o zakontraktowaniu nowego pracownika. Jest jednym z najbardziej obiecujących specjalistów w tej branży na świecie, więc aż głupio mi odchodzić, kiedy mam możliwość przebywać w jego towarzystwie i przynajmniej chłonąć tą zajebistość jaka panuje w tej firmie.

    Jest jeszcze jeden problem. Biorę raz na kilka lat również udział w projektach międzynarodowych reprezentując swój kraj, ale dostałem ultimatum od dyrektora generalnego. Albo zmienię miejsce pracy, albo mogę zapomnieć o nadchodzącym projekcie, do którego przygotowania zaczynają się za kilka miesięcy. Nie wiem co robić przyjaciele... poradźcie. Czy warto rezygnować z poziomu życia, który wskoczył w końcu na wysoki poziom i ryzykować? Przecież równie dobrze może się to powtórzyć w nowej firmie, bo straciłem sporo wiary i pewności siebie.

    #pytanie #problem #praca #korporacja #paryz #kariera #moda

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    Kurde Mireczki kochane mam dylemat bardzo duży... Poznałem niedawno dziewczynę bardzo fajną i wartościową i czuje ze wszystko zmierza w bardzo dobrym kierunku bo dawno z żadną dziewczyną mi się tak dobrze nie pisało, rozmawiało i wgl nadajemy na tych samych falach ;) Ale mam tez możliwość wyjazdu do Niemiec do brata i zarobienia pare dobrych pieniążków i kupienia w końcu prawdziwego dobrego samochodu o którym marze od dawna, a obecny samochód wyzionął ducha i nawet nie mam czym zbytnio do pracy dojeżdżać ;/ I jak myślicie jeśli wyjadę na miesiąc/dwa lub dłużej to będzie źle? Wiem że ona nie chciałaby bym jechał bo jak tylko o tym wspomnę to od razu smutnieje ;/ I mówiła ze boi się że straci kontakt ze mną. Naprawdę dawno takiego dylematu nie miałem albo wogólę nigdy w życiu ;( Teraz mam pracę nie najgorszą ale odłożenie na taki samochód z prawdziwego zdarzenia to zajmie mi od groma czasu... Co myślicie Mireczki? #problem #pomocy #zwiazki #emigracja #doradzcie pokaż całość

    •  

      @Sonderling: mam znajomego, ktory wrocil z niemiec dla kobiety i opowiada, nawet parafrazujac klasyka: ,,nie warto bylo kurwa". gon chlopie na zachod, bo w tym kraju jak nie jestes programista/specjalista//kierownikiem u prywaciarza/krwiopijca bankierem, to sie nie dorobisz.

    •  

      @goddamnit: przykro mi, przynajmniej zweryfikowałeś z kim masz do czynienia. Twoja pewnie zachłysnęła się nowym otoczeniem, towarzystwem, a w tym wypadku to Mireczek zmienia środowisko. Gdyby jego wybranka miała imprezować na miejscu to już by to robiła. Tak mi się wydaje.

    • więcej komentarzy (147)

  •  
    N.....s via Android

    +121

    Mirki, przy bloku gdzie mieszkam co roku o tej porze jest wysyp kotów, dorosłe to tam chuj, żyją sobie, ludzie im dają jeść. Ale te małe kotki z kocim katarem, zaropialymi oczkami... W tym miesiącu przejebalem pół wyplaty prawie na leki dla tych małych gowniaków przez co nie jadę na #woodstock i tak ewry faking jer. Zgłoszenie tego do gminy i administracji nic nie daje. A na prawdę ciężko mi patrzeć jak te maluchy umierają siedząc dwa dni w jednym miejscu. Dwa odratowane ostatnio zabrałem do pracy i dzielnie łapią... Wróć... Bawią się z myszami w budynku produkcyjnym. No ale dalej pojawiają się kocie niemowlaki. Nie mogę wydawać wszystkich pieniędzy na te koty a na prawdę serce minsie kruszy jak widzę je. Co ja mam zrobić? Ktoś był w podobnej sytuacji?

    Z GÓRY ZAZNACZAM:
    Za odpowiedzi typu ' dobić, utopić, olać' dziękuję. Ciebie chuju mogę dobić.

    #koty #zwierzaczki #zwieczaczki #pytanie #problem #smutnakaczka
    pokaż całość

  •  

    Mam pytanie bo troche sie cykam/

    ale po kolei

    Uciekłem z McDonalda XDDD Po pracy podjechałem do McDrive i niby dla zgrywy zrobiłem duże zamówienie. Z 5 MCzestawów z Fishofiletami Xddd i jeszcze sałatke. Byłem troche wstawiony i wydawało mi sie to śmieszne. W sumie to mogli załapać i nie przyjąć zamówienia, bo jednak kto zamawia takie rzeczy. Uzbierało się tego łącznie na ponad 80 złotych, bo jeszcze jakieś pierdoły zamawiałem. Kolejka była długa i czekałem jakieś 20 minut na swoją kolej i w tym czasie ochłonąłem xddd Jak przyszła moja kolej do płacenia to zatrzymałem się, udawałem że sięgam po pieniądze po czym jedynka i strzał ze sprzęgła XDDDD I tu jest moje pytanie - co mi za to grozi? Niby nie doszło do zawiązania umowy, bo nie zapłaciłem, ale z drugiej strony jednak sam zamawiałem :/ Oni tam mają monitoring i nie chciałbym żeby przyjechała do mnie policja albo komornik zają te 80zł plus koszty komornicze...
    Myślicie że jak tam przyjade rano i zaproponuje 30 złotych to sie rozejdzie po kościach?

    troche #przypau #kiciochpyta #problem
    pokaż całość

    +: K.........s, s_t_u_l_e_j +79 innych
Ładuję kolejną stronę...

Popularność #problem

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:1,0:0,0:1,0:0,0:0

Archiwum tagów