•  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, mam problem. Doskonale wiem, że pytanie o coś takiego na tym portalu to proszenie się o śmieszki, a mimo wszystko proszę o poważne odpowiedzi.

    Nowozelandzka policja wysłała ostatnio zapytanie do właściciela strony kiwifarms na którą wrzucone bylo nagranie z zamachu w meczecie aby udostępnił im dane ludzi, którzy rozsyłali dalej to wideo. Tak się składa, że wysłałem ten link jednemu koledze i ściągnąlem ten film bo miałem problemu z odtworzeniem go online. Co prawda odpisał im, że nic z tego, ale zakładając, że służby go przycisną może się ugiąć. Czy w takim wypadku mogę spodziewać się jakiś konsekwencji? Policji? Wezwania do sądu? Czy posiadanie tego typu materiałów jest zabronione/karalne? Bardzo proszę o pomoc.

    #zamach #nowazelandia #prawo #poradaprawna #problem #policja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    Taki se ten nowy Pro8l3m. Nie ma ani jednego kawałka, który zapada w pamięć, jak np. Molly czy Ground Zero. Po 10 minutach od odsłuchania płyty nie pamiętam z niej już niczego. Takie 5/10. Wpada w ucho, ale drugim wypada. [ #problem | #pro8l3m | #rap | #muzyka ]

  •  

    Czesc.

    Siedze w pracy, sluchal muzyki, jest super. Czesto wiele osob wspomina ekipe PRO8l3M i ich najnowsza plyte. Mysle sobie, poslucham, czemu nie, nic przeciez nie trace. Jak bardzo moglem zdziwic sie gdy puscilem pierwszy utwor, potem losowo nastepny, o kvrwa mac, wylaczylem od razu. Sprobowalem poprzedniej plyty (tez przez kawalek ze "Slepnac od swiatel" i to samo - dno i metr mulu. Teksty z dupy, zero flow, bity z dupy, co to w ogole jest? Czy wy jestescie normalni? Jaka trzeba byc ameba zeby tego sluchac, a co wiecej jarac sie. Zal mi was :D

    Mam 29 lat, za mlodu sluchalem tylko polskiego rapu. Kupowalo sie plyty by sluchac na Discmanie albo zgrywalo na kasety od znajomych by miec czego sluchac w drodze do szkoly. Kazdy nowy album to byla celebracja, madre teksty, super bity i flow, dopracowane pod kazdym wzgledem. Albumy piekne jako calosc oraz z interesujacymi pojedynczymi utworami, bez przeklenstw, za to ze sprytnymi metaforami czy odniesieniami, krytyka itp. Sluchalem w kolko plyt WWO, Peji, Pezet, Molesty, Eldo znalem ich teksty na pamiec. Polski rap skonczyl sie dla mnie gdy wyszlo Hemp Gru "Klucz" czyli 2004.

    Jesli Problem to jest cos czego warto sluchac, to swiat upadl juz dawno, kiedys byly czasy teraz nie ma czasow itp.

    Nie chce znac poziomu innych pseudoraperow nagrywajacych w 2019 roku :)

    Pewnie znajdzie sie wielu ktorzy mysla jak ja :)

    #gownowpis #problem #kiciochpyta #polska #rap #przemyslenia #przemysleniazdupy
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    To będzie długie. Musiałam to z siebie wylać bo inaczej oszaleję, zaraz sobą zwymiotuję.
    Okres 0-7 lat - ojciec dyrektor - miły mądry człowiek ale pijak. Matka natomiast furiatka - właściciel firmy. Oboje nastawieni na kasę. Awantury czasem takie że noże latały (to nie metafora). Mną natomiast opiekowały się dwie nianie gdy oni byli w pracy.
    7-17 lat- dzieci na podwórku mnie gnębiły bo ojciec alkoholik a awantury matki dało się słyszeć w bloku obok. Do tego byłam raczej mało asertywna i paradoksalnie oczekiwałam akceptacji od tych dzieci, których rodzice nie lubili moich rodziców... :) Akceptacji szukałam też w swoich rodzicach i może i mnie kochali ale pochłonięci swoimi problemami (ojciec depresja alkoholika, matka niedokochana, wiecznie walcząca ze światem wylewająca na mnie jako na powierniku swoje problemy) - nie mogli mi tego dać. Myśleli że jak mam co jeść, mam super barbie i bawię się z rówieśnikami na podwórku to jest ok. Często bagatelizowali mój płacz gdy dzieci wchodziły mi już tak bardzo na głowę, że nie dawałam rady. Często byłam wykluczana z zabaw i wyzywana.
    Podstawówka.
    W latach podstawówki totalne problemy z nauką. Zerowa koncentracja, zaszywanie się w swoim świecie - książki filmy i muzyka, a do tego straszliwe problemy z matematyką i ścisłym przedmiotami. Nadal walczyłam o akceptację koleżanek i nie wierzyłam w siebie. Czułam się bardzo samotna i ciągle chciałam udowodnić, że jestem coś warta.
    Gimnazjum - o dziwo doceniona przez nauczycieli, zostałam przewodniczącą klasy, zdobywałam medale na zawodach - to był dobry czas. Pierwszy chłopak i jakaś taka chęć i wiara w siebie. No i pomimo straszliwie niskiej samooceny i problemów ze niektórymi przedmiotami dostałam się do liceum.
    Jednak pamiętam też ostatnie wakacje gimnazjum - bardzo smutne. To był pierwszy czas gdy przez kilka miesięcy nie uśmiechnęłam się ani razu. Nagle poczułam się samotna niechciana nic nie warta i ten stan nie wiedzieć czemu towarzyszy mi chyba do dziś. Wówczas rozpadł się mój pierwszy nastoletni "związek" z chłopakiem.

    17-25
    Czas liceum.
    Nauczyciele gnębili mnie nie gorzej jak ostatniego pustaka. Poprawka w matmy w 2 liceum, przestałam wstawać z łóżka, zaczęłam wagarować, rodzice cisnęli mnie w domu, że się nie uczę i tylko wykładali hajs na korki. A ja w gruncie rzeczy bardzo chciałam dawać sobie radę w liceum ale byłam straszliwie apatyczna, przestraszona i zahukana świadomością że sobie nie radzę i mogę nie zdać do następnej klasy. Dużo płakałam. Powodowało to efekt odwrotny do oczekiwanego - wszystkie korepetycje szły w dupe gdyż ze strachu przed szkołą zapomniałam jak mam na imię (serio). Natomiast rodzice uważali, że tak już mam. No ogarniam matmy i jestem leniwa. Dużo się zmieniło gdy w klasie maturalnej poznałam fajnego chłopaka i to w pewien sposób dodało mi skrzydeł. Wzięłam się ostro za siebie. Chciałam dostać się na studia. Jednocześnie biznes rodziców zaczął się sypać a w domu tym bardziej nie było kolorowo.

    Czas studiów.
    Gdy zdałam maturę usłyszałam od rodziców, że albo studia zaoczne i muszę się sama utrzymywać albo w ogóle nie idę na studia. W tym samym czasie chłopak (z dobrej rodziny) okazał się totalnym ćpunem i recydywem, który okradł mnie i moją rodzinę na kilkanaście tysięcy i uciekł za granicę.
    Załamałam się. Do tego wszyscy znajomi uznali, że wymyśliłam historię o kradzieży, żeby zemścić się za zerwanie. Dopiero później sami zostali okradzeni.
    Poszłam na studia zaoczne i wyprowadziłam się więc do większego miasta zaciągając się do pierwszej lepszej pracy z nadzieją, że zaraz uda mi się stanąć psychicznie na nogi. Ten okres można uznać nawet za stabilny i choć bardzo doskwierała mi samotność ( bo w tygodniu praca a w weekendy studia) to zaczynałam mieć jakiś znajomych, ale oni też mieli przecież swoje życie. Rodzice dodatkowo darli ze sobą koty jak nigdy. Ja w odpowiedzi dużo imprezowałam i próbowałam zapić patowe samopoczucie i pustkę, która towarzyszyła mi w dzień i w nocy. Życie toczyło się dalej. Szukałam „szczęścia”, które ciągle było gdzieś obok.
    Pewnego dnia po kilku latach abstynencji od facetów (bardzo nie chciałam wchodzić w żadną relację) poznałam chłopaka. Niestety mieszkał ode mnie kilkaset km dalej. Straciłam dla niego głowę, mówiąc szczerze.. bo nagle dał mi to wszystko czego mi brakowało żyjąc samemu w dużym mieście. Byliśmy bardzo podobni, imponował mi, zapełniał pustkę, czułam, że mogę więcej, był mi towarzyszem i dodawał skrzydeł. Mieliśmy wspólne plany, podróże i poglądy. Po kilku miesiącach okazało się jednak, że nie byłam tą jedyną (spotykał się też z kilkoma innymi). Załamałam się. Ponownie zostałam sama. Cała moja nadzieja, że cokolwiek się wreszcie ułoży w moim życiu poszła w cholerę. Poczułam się znowu nieakceptowana, brzydka (choć to nie prawda), nic nie warta, niechciana i wykorzystana. Minęło kilka miesięcy - chłopak strasznie o mnie zabiegał, prosił byśmy się zeszli. Przepraszał i obiecywał. Dałam mu szansę.
    Dodatkowo wszystko skumulowało się też na innej stopie życiowej: nie otworzyli mi magisterki w mieście, w którym obecnie studiowałam więc w pewnym sensie "droga mojej kariery" stanęłaby w miejscu. Postanowiliśmy z chłopakiem wyjechać do innego miasta w którym była czynna mgr. Zbiegło się to z decyzją mojej matki o wyjeździe za granicę by zbudować sobie "nowe życie" zostawiając wszystkich w cholerę (ojca który chorował na serce i mnie która jej mimo wszystko potrzebowałam w Polsce). Dom dla mnie już nie był domem. Gdy tam przyjeżdżałam wszystko było tak jak zostawiła to matka, tato sobie kompletnie nie radził z samotnością, zaczął dużo pić. Często do niego jeździłam kilkaset km i sprzątałam, gotowałam, w tygodniu dzwoniłam codziennie lub co drugi dzień. W nowym mieście radziłam sobie też słabo. Trafiłam co prawda do spoko firmy ale bardzo tęskniłam za tym co zostawiłam w poprzednim mieście (m.in. za ludźmi). Sytuacja w domu (samotny tato) też nie dawała mi spokoju. W związku bywało różnie. Bardzo nie radziłam sobie z faktem zdrady i tego, że nie byłam na początku tą jedyną. To wpływało na nasze częste kłótnie i relacje fizyczne. Do tego właśnie w nowej pracy po raz pierwszy doświadczyłam mobbingu - przez ponad rok czasu byłam wzywana kilkukrotnie w ciągu dnia na dywanik z tak błahych powodów jak to, że mam zły kolor paznokci, nie uśmiecham się, garbie gdy rozmawiam z klientem albo podobno kokietuję dyrektorów choć zupełnie nie uważam się za osobę która jakkolwiek wpływa świadomie w ten sposób na mężczyzn. Musiałam więc tworzyć treści na spotkaniach z przełożoną pt. "w przyszłym miesiącu popracuję i postanowię zmienić w sobie... to to i to". Na końcu po miesiącach walki zwolniono mnie. Znowu poczułam się jak ostatnie gówno bez wsparcia, pomocy i jakichkolwiek szans na normalne funkcjonowanie. W między czasie mój chłopak dostał super ofertę pracy w innym mieście, ja zakończyłam studia i postanowiliśmy się przenieść właśnie tam. Czyli do trzeciego miasta w moim życiu. Wiedziałam, że to nieduża miejscowość, że tak ważne dla mnie życie kulturalne jak wyjście na wystawę czy do teatru po prostu nie funkcjonuje. Do tego już kompletny brak znajomych. Mimo to, wierząc , że będzie lepiej ruszyłam za nim. Miesiąc po przeprowadzce do kolejnego nowego miejsca w którym miało nam się żyć dobrze i szczęśliwie zmarł nagle mój tato. Nawet nie zdążyłam się z nim pożegnać. Byłam w pracy o 8 rano ponad 500 km od niego. Nie widziałam go też w trumnie. Widziałam tylko urnę. Zostałam więc znów sama. Dom rodzinny był pusty, matka za granicą, ja w zupełnie obcym miejscu i w pracy której co raz bardziej nienawidziłam. W związku było różnie. Wpadłam w depresję. Do tego nie dostałam nic w spadku bo część taty została skonfiskowana przez komornika. Chłopak mnie wspierał psychicznie ale byłam tak apatyczna, że kwestia fizyczności zupełnie zanikła. Do tego jak już wspomniałam, nie znaliśmy zupełnie nikogo w nowym miejscu. Spędzaliśmy czas tylko ze sobą, ewentualnie jeździliśmy do jego rodziców. Paradoksalnie zaczęliśmy się od siebie oddalać. W końcu po paru miesiącach znalazłam jakieś jego rozmowy z innymi laskami…. Tłumaczył potem, że to przez brak seksu i naszą chłodną relację.. Nie miałam siły odejść. Byłam w takim stanie, że codziennie po pracy przesypiałam pół dnia albo gapiłam się w ścianę. Nie miałam za bardzo też gdzie pójść. Czułam się bezsilna. Zaczęłam więc szukać rozwiązania mojego "szczęścia" w innej pracy - chciałam się rozwijać, poznać ludzi w tym miasteczku. Zacząć żyć. Zapomnieć... Minął kolejny rok czasu gdy nie mogłam znaleźć innej pracy. W obecnej siedziałam w pokoju przez 8h z jedną osobą i udawałam, że pracuję (choć jestem osobą pracowitą i uwielbiam wielozadaniowość). Zaczęłam się dusić, czuć, że wegetuje. Stoję w miejscu. I życiowo - (zero deklaracji z jego strony po 4 latach znajomości) i rozwojowo (praca dla ameby choć dobrze płatna i żadnej możliwości zmiany na inną bo w miasteczku słabo jest z pracą). Wszystko we mnie krzyczało. Do tego zaczęły się problemy ze zdrowiem. Nie radziłam sobie już z niczym. I gruncie rzeczy ciągle czułam, że jestem tak samotna, że mam tylko chłopaka i nikogo innego. Czas mijał; codzienne życie z nim szło jakoś powoli, jednak kisiliśmy się tylko w swoim sosie bez znajomych, wyjść kulturalnych i życia poza pracą i domem. Sporadycznie jakieś wyjazdy do jego znajomych….
    Pewnego dnia coś we mnie pękło. Spakowałam się w pewien weekend i pojechałam po kilku latach nieobecności, te 500 km do miejsca moich pierwszych studiów. Spotkałam się ze znajomymi i przyjaciółmi, wróciłam do miejsca które znam. I nagle poczułam się szczęśliwie. Chociaż na ten jeden weekend.

    Teraz stoję w miejscu. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Czy wrócić? Czy to nie tylko efekt placebo i nagłego wyobrażenia, że skoro w jeden weekend było tak dobrze to już tak będzie gdy wrócę. Boję się. Boję się tego kroku, nowych wyzwań. Czuję, że przez wszystko przez co przeszłam mam już tak scharataną samoocenę, poczucie własnej wartości, pozytywne patrzenie, wiarę w lepsze jutro, że powrót do tego miejsca i samotne "stanięcie na nogi" wydaje się być totalną abstrakcją.
    Zgubiłam się znowu. Jednocześnie marzę, że gdy uda mi się wrócić to za dotknięciem magicznej różdżki dostanę normalną (taką w której będę miała co robić ) pracę z ludźmi, będę wychodzić że znajomymi i ciekawiej żyć. Że poukładam sobie wszystko na świeżo od nowa. Po swojemu.… bez bycia zależną od kogokolwiek i czegokolwiek.
    A jednocześnie totalnie obawiam się ponownej ogólnej straszliwej samotności, błądzenia po omacku i szeregu niepowodzeń.. zostawienia kogoś kogo znam tyle lat, wspólnego mieszkania naszej w pewien sposób (gdy się nie kłócimy) w miarę dobrej/stabilnej codzienności.
    Jestem słaba nie musicie mi tego mówić. Chodziłam do psychologa – nic nie dało. Nie wiem, czy tym razem nie zainwestować w jakieś leki, które dodadzą mi pewności siebie, energii, siły i nie podniosą mojej głowy do góry. Czuję się jakbym miała cały czas podcięte skrzydła i nic nie było tak jak trzeba. Nie mam siły żyć. Chciałabym nie istnieć.

    #przegryw #zwiazki #zdrada #zalesie #dda #ddd #depresja #rozkminy #dyskusja #problem #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Przepraszam, że spamuje tagami do tego niepotrzebnymi ale mam tu konto od ponad 10 lat i chciałbym was prosić o wykopanie mojego znaleziska opisującego moją przygodę z firmą Microsoft.

    W skrócie:
    Microsoft nie chce uznać mi gwarancji na surface booka pomimo, że sprzęt jest zarejestrowany na ich stronie do lipca 2019. Firma nie jest w stanie mi go też naprawić pogwarancyjnie przez co komputer za ponad 7 tys pln nadaje się do śmieci.

    Link do znaleziska:
    Microsoft nie chce uznać mi gwarancji komputera

    #prosbaowykopefekt #microsoft #surface
    #problem #afera #gwarancja #zakupyzchin #xiaomilepsze #xiaomi #kiciochpyta #apple #wroclaw #warszawa #poznan #gdansk
    pokaż całość

    źródło: surface book.png

  •  

    Dostałem dzisiaj maila w którym typ pisze, że zna moje hasło i chce 936$ okupu przez BTC albo wyśle do moich znajomych filmik jak się zabawiam przy różnych filmikach.
    Co robić?

    #hacking #problem #zalesie

  •  

    15 lat gimbus i już jestem #przegryw :

    -rudy
    -okulary
    -gruby 80 kg
    -niski 169cm
    -tzw ruska morda
    -brak planów na przyszłość
    -nie umiem plywac
    -płaskostopie
    -uzależniony od kompa
    -0 kolegów
    -aparat na żeby
    -wszystkie ubrania kupuje z pchlego targu
    -nigdy sie nie całowałem z dziewczyną
    -żadnej nawet nie trzymałem za rękę
    -na melo na zakończenie podstawówki tańczyliśmy w kółku i wylosowałem że mam zatańczyć z dziewczyną która mi sie podoba, a ona powiedziała że nie będzie tańczyła z takim wieprzem jak ja, a ja wybiegłem ze szkoły
    -nie umiem nic robić na wf, gdy była gimnastyka i robiliśmy przewroty to prawie złamałem noge
    -założyłem konto na #tinder a tam przez 2 tygodnie tylko jedna para, dziewczyna z mojej klasy która porobiła screeny i śmieje sie ze mnie cala szkola

    moje zycie to jebana #pasta
    #gimbaza #problem #pytanie #spierdolenie #narkotykizawszespoko #przegryw #stulejacontent #zalesie
    pokaż całość

    źródło: i.4cdn.org

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    tldr

    pokaż spoiler - Jak i gdzie poznawać nowych ludzi?


    Nie wiem w jaki sposób poznawać nowych ludzi, zdobywać znajomych, może i przyjaciół. Dzień w dzień po pracy siedzę sam w mieszkaniu i powoli zaczyna mnie to dobijać.

    Wcześniej jakoś mi to nie przeszkadzało. Wracałem z pracy i grałem, czytałem, spacerowałem, oglądałem, majsterkowałem (moje zainteresowania są mocno związane z pracą i dosyć specyficzne), itp. Do tego dochodziła proza życia codziennego jak zakupy, jedzenie, sprzątanie, spanie. Wszystko własne, małe potrzeby, kasy nie brakowało. I tak sobie żyłem przez wiele lat. Jakoś ponad rok temu do mnie dotarło (nagle mnie oświeciło, jakby ktoś przełączył coś w moim mózgu), że chyba nie na tym ma to wszystko polegać i brakuje mi innych ludzi, ale nie wiem jak się do nich zbliżyć i ich poznać. Czasem czytam to magiczne „wyjdź do ludzi”, ale dla mnie znaczy to tyle, co iść pospacerować po rynku wśród innych, bo nie mam pojęcia co dalej. Czuję się strasznie nieprzystosowany społecznie. To znaczy nie, że jestem jakimś dzikusem, bo potrafię się komunikować z innymi, ale po prostu brakuje mi wiedzy jak, co i gdzie się robi, aby tych ludzi poznać. I nie, nie przyjdzie to samo z wiekiem, bo mam już 28 lat i samo nie przyszło (takie rady też czytałem).

    Za radą wpisów na różnych forach zapisałem się na kursy angielskiego, gotowania czy rysunku. Jednak nie udało mi się tam nikogo poznać (w sensie na dłużej). Ludzie przychodzą tam w konkretnym celu i zaraz po śpieszą z powrotem do swojego życia. Nie zależy im na zawieraniu nowych znajomości w takim miejscu. Jak proponowałem wspólne wyjście po kursie to nikt nigdy nie miał czasu. Na siłowni podobnie.

    W robocie pracuję z ludźmi w średnim wieku, każdy ma swoje sprawy/rodzinę/znajomych i wspólne wyjście na piwo, chociażby raz na kwartał, graniczy z cudem. A jak już to tylko na godzinę bo rodzina/dom/coś. Na nic innego nie ma szans. W samej pracy jakiś tam kontakt jest, ale głównie sprowadza się do rozmów na temat projektów. Typowy etos pracy – 8h i do domu.

    Czasem biorę udział w konferencjach lub prelekcjach związanych z zawodem. Tam zdarza mi się porozmawiać na interesujące mnie tematy, ale nie wiem czemu (może ze względu na tematykę) zwykle spotykam tam samych przemądrzałych/zapatrzonych w sobie dupków i ciężko nawiązać z nimi jakieś relacje. Ewentualnie spotykam też podobnych do mnie wycofanych ludzi, którzy nie chcą rozmawiać.

    Od zawsze ciekawiły mnie gry planszowe, ale nigdy nie miałem z kim grać. W moim mieście jest kilka barów gdzie można pograć i postanowiłem się tam wybrać. Siedziałem tam godzinę podchodząc do różnych grup z pytaniem, czy mogę się przyłączyć, ale wszystkie odmówiły. Reakcje były różne, od zwykłego „spadaj”, do „sorry, ale gramy tylko ze znajomymi”. W dwóch innych barach sytuacja była podobna.

    Od jakiegoś czasu staram się chodzić po różnych barach i tam poznawać ludzi. Pomimo wielu wizyt nadal nie potrafię się tam odnaleźć (trochę za głośno i tłocznie). Tam też nie jest różowo. Zwykle podchodzę do grupek i pytam coś w stylu „Cześć, jestem sam a widzę, że świetnie się bawicie, czy mogę się do was przyłączyć?”, ale w większości przypadków spotykam się z niechęcią, a nawet wrogością. Czasem się uda, głównie wtedy gdy ludzie są w takim stanie, że im już właściwie wszystko jedno. Z tym, że takie znajomości są tylko teraz na jeden wieczór. Następnego dnia wszystko się zmienia i mają mnie gdzieś.

    Kluby czy koncerty pomijam, bo jest tam dla mnie stanowczo za głośno (czuję się ogłuszony). Na takich typowych imprezach czy domówkach nigdy nie byłem. Nikt mnie nigdy nie zaprosił, a sam też nie wiem jak się na takie dostać/wprosić. Poza tym pewnie i tak bym nie wiedział jak się tam zachować.

    Tyle jeśli chodzi o moja doświadczenia do tej pory. Nie wygląda to za dobrze i już nie wiem co mógłbym więcej zrobić. Rodziny nie mam, zawsze byłem sam, więc tu też nie mam co liczyć na pomoc. Czytałem kilka książek, m.in. „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi”, ale rady tam zawarte wydają mi się niedostosowane do naszych czasów i poza typowymi przykładami sytuacji z książki, nie umiem je zastosować w codziennym życiu.

    Piszę to wszystko, ponieważ potrzebuję rady/kierunku/cokolwiek na przyszłość. Nie chodzi mi o to, aby ktoś tutaj się nade mną litował i proponował wspólne wyjścia, tylko proszę o radę jakie kroki mogę podjąć, żeby poprawić swoje życie. Może ja nie rozumiem jak działają interakcje międzyludzkie lub kompletnie źle do tego podchodzę (albo jedno i drugie). Co wtedy? Co mógłbym zrobić? Skąd wiedzieć co robię źle? Co/jak się zmienić, aby poprawić swoją sytuację? Jak i gdzie poznawać nowych ludzi?

    Marzy mi się mieć taką grupkę znajomych/przyjaciół, z którymi mógłbym spędzać razem czas. Częste wyjścia do baru, restauracji czy kina. Albo jakiś wyjazd gdzieś. Nigdy czegoś takiego w swoim życiu nie doświadczyłem.

    #samotnosc #problem #psychologia #rozwojosobisty #zycie #porady i może też #zwiazki ? #wychodzimyzprzegrywu ? #rozwojosobistyznormikami ?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, jest problem, mamy z żona po 25 lat, razem jestesmy 8 lat, po ślubie 5. Żyjemy skromnie od 1 do 1, więcej czasu spędzając w robocie, zawsze mielismy trudności z rozmawianiem o problemach (przez dzieciństwo) ale jakos sie je rozwiązywało. No i ostatnio znajduje w portfelu list od żony, w którym dowiaduje sie ze mimo, iż umawialiśmy sie przed ślubem ze nie chcemy dzieci to ona jednak chce. Napisała, że wie, że jestem im całkowicie przeciwny, że myślała ze tez nie chce ale budzi sie w niej instynkt, kolezanki dzieciate to i jej sie marzy bobas. Dla mnie dziecko to najgorsze co się moze przytrafic, wiem co rodzenstwo zrobilo z psychika mojej mamy, wiem tez z czym sie wiąże rodzicielstwo bo mam dwójkę młodszego rodzeństwa którymi duzo się zajmowałem, ona jest jedynaczką, poza tym nie mamy nawet swojego mieszkania, ani dobrze płatnej pracy. Uwazam ze na dziecko można sie decydować (jesli sie je faktycznie chce) majac możliwość zapewnienia mu dobrego startu i przyszłości a nie hej jakos to bedzie. Zreszta teraz sa tak pojebane czasy ze trzeba być wariatem żeby sie decydowac na dziecko, W liście napisala ze boi sie rozmowy ze mna bo wie ze bedzie trudna, list znalazlem pare dni temu ale nie daje tego po sobie poznac, chociaż w srodku jestem roztrzęsiony. Od kiedy tylko zaczelismy sie spotykac zawsze mówiłem ze nie chce dzieci i nawet jak w żartach temat sie pojawial to go od razu kończyłem bo NIE CHCE DZIECI. Od początku byłem pod pantoflem, odrzuciłem dla niej kolegów, nie zajmowałem sie sobą, nie rozwinąłem zadnej pasji ani nie wkręciłem sie w zadne hobby, nie imprezowałem. Zawsze spełniałem jej prosby mimo ze przez nie cierpię o czym nizej. Na to nie moge sie zgodzic bo wiem ze do konca zycia bede nieszczęśliwy. Seksu uprawiamy mało, nie spełniła żadnych moich fantazji. Po dziecku byloby jeszcze gorzej. Poza tym jest świetną żona, zawsze mnie wspierała, jest zaradna i zorganizowana, razem jezdzilismy na wycieczki w miare możliwości, mamy podobne poczucie humoru, super gotuje. Teraz krótki zarys naszej sytuacji: oboje pracujemy, ona zarabia minimalna, ja w zależności od miesiaca itd 2-3k. Pracuje w #ochrona ktorej dyrektorem oddziału jest jej ojciec. Mieszkamy w bardzo małym mieście, wynajmujemy mieszkanie za 800zl, drugie 800 idzie na spłatę raty kredytu, który wzięliśmy zeby pomoc jej matce która wjebala sie w chwilówki o czym jej ojciec nie wie. Tzn wie ze wjebala bo tez spłaca za nią ponad tysiąc zl raty bo komornik wszedł na konto mimo ze moja pomoc o którą błagały mnie z żona miała ten problem rozwiązać, ale nie wie że spłacamy jej błędy, jak sie dowie to najpierw ją zabije a pozniej zejdzie na zawał, no ogólnie pojebana akcja. Jak to teraz wszystko rozegrac? Ona dobrze wie ze na dzieci mnie nie namówi, ja wiem ze jej dzieci z głowy nie wybije. Rozwod? Ile to trwa i kosztuje jeśli dogadamy sie w sprawie winy i podziału marnego majątku? Z pracy odejde od razu bo innej opcji nie widze. Co z kredytem? Zostało do spłacenia jakies 50k. Wroce z podkulonym ogonem do rodzicow na wieś i moze znajde gownorobote za najniższą bo skillsow żadnych nie mam, z ktorej będę musiał spłacać kredyt ludzi z którymi juz nic mnie nie będzie łączyło. W sumie to chyba chcialem sie wyzalic ale jakby ktos mial jakiś pomysł albo rade to chetnie przeczytam #zwiazki #rozwod #problem #zalesie #trudnesprawy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    Kupiłem nową pralkę i mam mały problem. W starej były dwie przegrody, a w nowej są trzy. Do której przegrody mam nalać płynu? #problem #agd #pralka #nsfw

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Proszę o pomoc. Sprawa jest pozornie błaha, a przez nią życie mi się sypie.
    Będąc nastolatką lubiłam spać, nawet za dużo - moje wakacje/przerwa świąteczna/każdy wolny dzień spałam do 11-12:00, potem chodziłam spać późno i tak było na okrągło. Już będąc w przedszkolu miałam problem ze wstawaniem rano, oczywiście mama nie pozwalała mi wtedy chodzić spać późno, ale ogólnie nawet chodząc spać o normalnej porze i tak nie mogłam rano wstać z łóżka. Nikt na to nie zwracał uwagi - tak po prostu było.
    W liceum zaczęłam się notorycznie spóźniać na zajęcia, czasami nawet nie przychodziłam na lekcje całkiem.
    Teraz widzę, że jest to problem, przez który sypią mi się studia i życie zawodowe. Przez spanie, a raczej niemoc od uwolnienia się ze snu - zdarza mi się nie dotrzymać terminu zlecenia, czy nie pojechać na uczelnię. Jest to też związane z uczuciem osłabienia, zmęczenia, mroczkami przed oczami.
    Senność jest w moim przypadku zawsze utożsamiana z tarczycą, wagą itp. Z tego powodu zgłaszałam się wielokrotnie na badania krwi, z których nigdy nie wychodziło nic negatywnego.
    Czy ktoś też ma tak, że jest wiecznie zmęczony, wiecznie senny i nie może nad tym zapanować, nie wiadomo ile budzików by nie nastawił, ile kaw by nie wypił, ile zjeb by nie dostał, ile szans by nie zmarnował?
    Czy da się to jakoś zmienić?
    Może trening silnej woli coś da? Ja już nie wiem, co mam robić, ale przez to pogrążam się w smutku, że życie mi ucieka i mam straszne się wyrzuty sumienia. Czuję, że jestem bezużyteczna. I chociaż wiem, że to idiotyczny problem, to decyduję się na ten wpis, bo to stało się realnym problemem z którym sobie nie radzę, a który coraz bardziej rujnuje moje życie.
    #anonimowemirkowyznania #pytanie #zalesie #gownowpis #problem #depresja #pomocy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Hej Mircy, przyjaciolka ma maly problem, chciala pomoc obcej matce z dwojgiem dzieci (18 i 5) i zaoferowala jej nocleg dopoki nie znajda czegos... no i teraz ta niechce sie wyprowadzic, do tego cpa i zaatakowala ta moja znajoma, przyjechala policjantka, ktora standardowo wziela strone matki... no i teraz pytanie jak najlepiej pozbyc sie jej z chaty?

    Ja poradzilem zeby pozmieniala zamki jak wyjdzie z dzieciakami, wystawila rzeczy na zewnatrz i wogole nie otwierac drzwi, ale nie wiem czy to do konca legalne? Moze ktos byl w podobnej sytuacji?? Wyglada na to, ze policja umywa rece...

    #uk #problem #kiciochpyta
    pokaż całość

  •  

    Jak przestać się zamartwiać wszystkim wokół? W głowie mam natrętne myśli, które mówią mi że teraz będzię okropnie tak jak kiedyś i że znowu wpadnę w dołek a jedyne co będę robił to siedzenie przy kompie... Jak z tego wyjść? Te rozkminy mi spokoju nie dają chciałbym zacząć znów normalnie żyć, ale nie potrafię mój mózg ciągle mi pierdoli, że jest beznadziejnie. No dobra może nie jest najlepiej ale się jednak staram i chcę być w końcu normalny a te obsesyjne myśli mnie rozpierdalają. Boję się iść jutro do szkoły, bo się za bardzo z klasą nie dogaduje i mimo, że jestem formalnie dorosły to i tak sobie z tym wszystkim nie radzę, nie gadam za często z dziewczynami, nie mam za wielu znajomych, ale nad tym pracuję tylko te pierdolone myśli. Sory jak zawile napisane, ale mam problem z wyrażaniem własnych uczuć, a musiałem to z siebie wyrzucić. Mam nadzieję, że chociaż część osób, która przeczytała ten wpis wie o co mi chodzi i może jakoś mnie naprowadzić lub wskazać właściwą drogę bo wiem że złotego środka na to nie ma.
    #depresja #nerwica #problem #szkola #techbaza #feels
    pokaż całość

  •  

    Dobra, świąteczy tłum sezonowców już poszedł, to teraz moja kolej na życzenia.

    Mirkom chciałbym życzyć sukcesów w szkołach, i w miejscach pracy, żeby facetka dała piątkę, a ten kierownik złodziej podwyżkę, miłości (oczywiście tym, którzy jej chcą ( ͡º ͜ʖ͡º)), no i pieniążków razem ze zdrowiem ;))
    Mirabelom chciałbym życzyć tego, żeby otaczało je grono szczerych znajomych, którzy nie plują na nie jadem za ich plecami, zdrówka, spełnienia marzeń (żeby schudnąć po wigilii, i wogóle ;))
    Młodszym życzę powodzenia we wszystkim, i spełnienia marzeń...
    ...I dokładnie to samo chciałbym życzyć starszym użytkownikom, żeby się udawało w roku 2019 bardziej, niż mi w 2018 (czyli w sumie wygracie dwójkę w Lotku, i przebijacie cały mój rok pełen niepowodzeń (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    #bozenarodzenie #zyczenia #swieta #wszystkiegonajlepszego

    Robiąc update do mojego ostatniego postu:
    Osiągnąłem sukces zdrowotny. W sumie to nie sukces, a pół, ale mam zamiar cieszyć się z niego tak czy inaczej. Tłumacząc o co chodzi, to mówię że ograniczyłem stanowczo spożywanie tytoniu (z pięciu mililitrów liquidu dziennie ograniczyłem do 2ml na tydzień).

    #rzucampalenie #papierosy #oswiadczenie

    Ale na każde moje powodzenie przypada pięć niepowodzeń, inaczej normy by nie było ( ಠ_ಠ).
    "Enyłej" sprawa z moją miłością wygląda tak, że wytłumaczyła mi wszystko, i już wiem dla kogo mnie "zostawiła" i powiem (nie chcę zdradzać sekretów, bo by mnie zamordowała za żalenie się w internetach) że zaskoczyło mnie to bardzo, bardzo mocno.
    Nie chcę tłumaczyć o co chodzi, ale poprostu powiem, że takiego obrotu spraw się nie spodziewałem.

    Ale nie potrafię przestać o tym myśleć (poprostu nie umiem, nie mogę się na niczym skupić, bo moje skupienie znika po dosłownie trzech minutach, i zaczynam się zastanawiać nad swoją przyszłością). Spać przez to też nie mogę, bo budzę się cały mokry w nocy, i znowu zaczynam myśleć. Dzisiejszej nocy obudziłem się trzy razy ( o 1 w nocy, o trzeciej, i 5:30).

    Nie chcę stać w miejscu, bo wiem że zaczęła by się tym zadręczać, a mimo że już nie jesteśmy związkiem, to nie chcę jej zadawać smutku, więc próbowałem sobie kogoś poszukać, a okazało się że moja znajoma... wygląda na zainteresowaną takim związkiem, ale tutaj pojawiają się problemy.

    Problem numer jeden jest taki, że nie umiem przestać myśleć o tym, kim była moja "była". Mówiąc szczerze to była dla mnie bardzo ważna, i mimo że chcę to zmienić ciągle taka jest. Mam na myśli to, że porównuję wszystkie kobiety do niej, i... wszystkie wypadają gorzej. Nie chodzi mi o sam wygląd, bo z chodziły opinie (znajomi mi to teraz mówią) że moja była sympatia była w ich oczach jakimś 6/10, gdzie ja ją stawiałem na poziomie 9/10 pod względem urody, a pod względem charakteru była dosłownie 35/10. Mieliśmy wspólne zainteresowania, przyjemnie spędzaliśmy czas, nie mieliśmy przed sobą tajemnic... No i wszystko jebło(✌ ゚ ∀ ゚)☞.

    Sprawa numer dwa jest taka, że nawet gdy chcę odwrócić myśli od niej, i... Odprężyć się... samotnie, to nie mogę z siebie nic "wykrzesać". Oglądając czasem dwadzieścia minut filmu nie mogę się skupić, i jestem miękki jak osiemdziesięciolatek po Xeominie.

    I z tego miejsca chciałbym też zapytać:
    Czy długo zajmie mi zrozumienie że ONA mnie nie chce, oraz czy długo będzie mnie dręczyła ta miękkość (pytam tutaj już czysto zdrowotnie, bo słyszałem że czasami od... braku użytku narzędzia można dostać raka).

    #kiciochpyta #pytanie #logikaniebieskichpaskow #problem #milosc #milosnerozterki #kurwamac #prawdziwahistoria
    #takbylo #truestory

    No i chciałbym uroczyście oświadczyć, że chyba wpierdalam się z #wygryw na #przegryw na pełnej (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Dzięki @GrindujTopy za wsparcie, powodzenia w 2019 kumplu, żeby się darzyło (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Peace!

    Ps. Jak zapomniałem tagu, to pisać jaki, i że jestem retardem, dobra?
    Rzadko kiedy dodaję wpisy na mirko, więc z góry przepraszam :<
    pokaż całość

    źródło: skalpepe.jpg

  •  

    Jako, że w tamtym tygodniu byłem chory, to nie mogłem iść i coś zrobić z tym typem co mnie wkvrwiał i wyz,ywal. Ma na imię Wojtek.

    Tu wcześniejszy post:
    https://www.wykop.pl/wpis/37299683/sluchajcie-jest-taki-typ-w-klasie-ktory-mnie-wkvrw

    Dzisiaj rano postanowiłem pójść do szkoły i ewentualnie coś zrobić, jak dalej będzie mnie zaczepiał. Rano jak wstałem i zjadłem śniadanie wziąłem 0,5 alpry. Później przed lekcją wypiłem 2 energetyki. Udałem się na lekcję. Wchodzę do klasy i patrzę, no jest ten koleżka. Usiadłem po prostu w ławce i zająłem się lekcją. Nic szczególnego się nie wydarzyło. Idę na następną lekcję. Okazuje się, że mamy test z matematyki. Nie pamiętam tej sytuacji dokładniej, ale obróciłem się na chwilę i spojrzał na mnie i mnie wyzwał. Odpowiedziałem mu odzywką na tym samym poziomie. Na tym się skończyło na tej lekcji i zająłem się testem. Przerwa. Zadzwonił dzwonek. Następna lekcja. Klasa jest pusta, i nie ma nauczyciela. Wchodzę do klasy a za mną ten koleś. Popchnąl mnie. Odwrócilem się i Nastąpiło pare takich przepychanek, po czym przywaliłem mu w ryj. Inni koledzy z klasy nas szybko rozdzielili. Po chwili weszła nauczycielka, ale ona chyba nic nie wiedziała. Na tym się skończyło i nic później już między nami się nie działo. Gość już mnie nie zaczepiał ani nic.

    Ogólnie przemoc fizyczną traktuje jako ostateczność, ale ten gość mnie już wyzywał od dłuższego czasu. Z resztą ma taki charakter i innych też wyzywa, ale mnie szczególnie.
    Po prostu w pewnym momencie czara goryczy się przelała. Nie wiadomo co będzie dalej. Być może i się zemści na mnie jakoś, ale wtedy będę starać się reagować. Ogólnie poczułem dużą satysfakcję fizyczną, że nie dałem sobą pomiatać.

    #narkotykizawszespoko #przemyslenia #przemysleniazdupy #problemypierwszegoswiata
    #oswiadczenie #oswiadczeniezdupy #problem

    Wołam:

    pokaż spoiler @Zakopczak: @piwniczny_prawiczek: @GothBoyy666: @Landekx: @egyptianJoe:. ...
    pokaż całość

  •  

    jezu jakie dobre, uzależniłem się od tego "teledysku"

    #problem #rap #polskirap #muzyka

    źródło: youtube.com

    +: A....r, Portek8 +6 innych
  •  

    Cześć, nietypowa sprawa. Proszę Was o jakieś rady.
    Dzisiaj zauważyłem, że z mojego konta w mBanku zniknęły kolejno 90zł i 180zł, o dziwo bez żadnej mojej ingerencji. Wiem skąd tak taki incydent, nie wiem jednak dlaczego. Kiedyś, około rok temu dodałem sponsorowany post na mojej stronie na FB. Mała kwota za reklamę, tak samo mały zasięg. Zakończyłem proces reklamowania, jednak nie odłączyłem karty bankowej od mojego konta na FB, z myślą, że może jeszcze będę chciał coś kiedyś zareklamować. Po upływie tych wielu miesięcy i totalnego nieużywania tejże strony, nagle ukazuje się na niej reklama, brzydko mówiąc "z pizdy", bez mojej jakiejkolwiek wiedzy i działalności, zbierająca potężne żniwo obserwujących (https://zapodaj.net/860c93dc58a5f.jpg.html). Kwota jaka zniknęła z banku ni jak ma się do tego, co pokazuje mi FB w Menedżerze reklam. Najbardziej przerażające jest to, że należna kwota jaką winien jestem FB ciągle rośnie. A to ze względu na politykę reklam jaką prowadzą, która brzmi następująco: "Pamiętaj, że wielokrotne naliczanie opłat za reklamy w ciągu miesiąca lub nawet po zakończeniu emisji nie jest niczym nadzwyczajnym. Dzieje się tak, ponieważ reklamodawca nie płaci za reklamy na Facebooku natychmiast po ich utworzeniu (np. w przypadku promowania postów na stronie). Koszty reklam są naliczane podczas ich wyświetlania odbiorcom, a dopiero później reklamodawca jest nimi obciążany. via. https://www.facebook.com/business/support/topic/billing-and-payments"

    Kontaktowałem się z mBankiem. Powiedziano mi, że te dwa przelewy są chwilowo zablokowane. Oczekują na zatwierdzenia od strony FB. Jeżeli takowa zgoda będzie, wtedy całe 270zł zostanie mi ściągnięte z konta. Pozostanie mi jedynie opcja procesu reklamacji, która trwa zazwyczaj do 30 dni. Na tę chwilę ustawiłem limit moich transakcji online na 0zł, przez co FB nie będzie miało możliwości dokonania kolejnych poborów.

    Napisałem również do FB, wysyłając im należyte screeny. Odpowiedzą mi w ciągu 1-2 dni roboczych. I tu pojawia się problem. Kwota jaką jestem winny za reklamę, wciąż wzrasta, średnio 2 zł na minutę:(https://zapodaj.net/a2365f4095f75.jpg.html). Nie wiem co mam zrobić. Chcę zostawić dowody na to, że coś jest na rzeczy: czyli nie usuwać tego reklamowanego postu, nie odłączać mojej karty bankowej od konta FB. Jednocześnie stoję w kropce, bo kwota wciąż rośnie. Nawet po zablokowaniu karty, będzie ona ciążyć na mojej osobie. Nie wiadomo jak długo będę czekać na odpowiedź supportu i czy ta odpowiedź będzie w ogóle mi odpowiadająca i rozwiązująca cała sprawę na moją korzyść.

    Mirki, co sądzicie?
    #mbank #reklama #problem #banki #facebook #pomocy #pytanie #pytaniedoeksperta #polska #gownowpis #ekonomia #prawo #finanse #pieniadze #gorzkiezale
    pokaż całość

    •  

      @ZespolmBanku reklamacja nie jest możliwa, bo kwoty jesczze nie zostały zaakceptowane przez FB, są zablokowane. Ale kartę sobie zastrzegłem, oraz zamówiłem nową. Pojawia się kolejne pytanie, czy kwota, która jest wciąż nabijana, będzie musiana przeze mnie być pokryta? Zostanę nią obciążony? Czy to facebook zrozumie, że to wirus, i mi odpuści? czy będę im musiał udowadniać, że to nie moja wina?

    •  

      @sakowitch niestety nie wiemy w jaki sposób Facebook rozlicza opłaty za reklamy. Jeżeli wyśle do nas kolejne zapytania o płatność, to zostaną one odrzucone.  Jeśli nie zgadzałeś się na autoryzacje tych operacji to prosimy skontaktuj się z nami przez eksperta online i złóż reklamację. Zaczniemy ją rozpatrywać po rozliczeniu płatności, ale formalności możesz zrealizować już dziś.

      +: Mariu
    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Mam problem z życiem bo kompletnie sobie z nim nie radze jestem jak dziecko, a rodzina nie traktuje mnie poważnie, mówią że zachowuje się jak dzieciak, nic nie osiągnę i nie mam po co się wyprowadzać bo tu gdzie jestem jest lepiej..
    27 lat kurwa i mi się żyć nie chce, 0 umiejętności
    - jestem tępy z angielskiego bo nie potrafie przejść na poziom b1
    -Próbowałem to słynne #programowanie ale jestem najwidoczniej za tępy w dodatku z matmy byłem debilem(nie tylko z niej)
    -Nie mam i nie miałem nigdy dziewczyny, jestem brzydki więc nawet nie myśle o związku dałem sobie spokój krótko mowiąc, a jak sobie pomyśle że loszki się ruchają od 15 roku życia to ja pierdole, a ja taki prawiczek niedojebany z brzydkim ryjem to już wgl nie mam szans na normalny związek
    Dajcie jakieś zawody( poza prostytucją bo nie bede mieć klientów ani seks telefonów), które da się ogarnąć bez studiów (na studia nie poszedłem bo nie mam pieniędzy)
    Jestem skończony ogólnie więc złapie się wszystkiego aby zarabiać w przyszłości chociaż te 7k
    #problem #praca #problemypierwszegoswiata #zycie #przegryw #feels #sytuacjazyciowa #programowanie #zwiazki
    pokaż całość

    +: kiedysbylemnormalny, Drzemka_w_cieniu_drzew +5 innych
    •  

      @bgfbfbfgfg: nie martw się ziomek, nie takich przegrywów się w IT zatrudnia (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      @bgfbfbfgfg: jeżeli dysponujesz w jakimś stopniu wiedzą techniczną z zakresu mechaniki, hydrauliki siłowej, czy ogólnie z fizyki to polecam zostanie operatorem ładowarki/koparki/spycharki jeżeli należysz do odważniejszych żuraw samojezdny, a jak masz jaja ze stali to żuraw wieżowy. Kursy są drogie, ale jak piszę jak masz jakąś wiedze techniczną to zdasz je. Pieniądze może nie 7k odrazu, ale operatorzy z doświadczeniem są cenieni. Najtrudniej załapać się na początku bo wielu pracodawców wymaga jakiegokolwiek doświadczenia innego niż praca w Biedronce, ale później już tylko lepiej. Możesz przy okazji szlifować swój angielski i pomyśleć o wyjazdach do Europy bo doswiadczeni operatorzy np żurawia samojezdnego są poszukiwani i dobrze opłacani. Dodam że praca nie jest ciężka, maszyny są nowe, klimatyzowane, ogrzewane. Tylko trzeba mieć coś podkopułką, być zdrowy psychicznie, żeby nikogo nie pozabijać. Jedyna wada to praca jest bardzo odpowiedzialna. Czasami ze stresu można popścić. Odpowiadasz za wszystko, maszyne, ludzi którzy pracują obok ciebie. Ale najlepsze jest to że np jeżeli warunki atmosferyczne nie pozwalają na pracę np silny wiatr to nie pracujesz i mogą cię w tyłek pocałować. Osobiście polecam. Jeżeli jesteś inteligentny umiesz się zachować i prezentować np przed kierownictwem to sam jestes postrzegany na takiej maszynie jak kierownik. pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    czy spotkaliscie sie z czyms takim ze alkoholik na terapi zrobił sie bardzo religijny i caly czas teraz gada o bogu i nawroceniu? Bo wkurwia to moja rodzine niemilosiernie...Jak chlał to siedzial cicho a teraz kazdego chcialby nawracać :( #problem #alkoholizm

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    TL;DR:

    pokaż spoiler Wydaje mi się, że moja mama (65 lat) ma depresję po wyprowadzce z domu dwójki synów. Powoduje to coraz to bardziej "czarne" wypowiedzi, że już jej na niczym nie zależy. Przez to zaczynam się martwić, co zrobić, żeby nie czuła się samotna.


    Mirki, rzadko kiedy piszę, ale sytuacja jaką mam u siebie w rodzinie, zaczyna mnie przerastać. Szukałem informacji w necie, ale nigdzie nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi co zrobić. Mam nadzieję, że pod tym postem znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie mi pomóc i pomóc radą, lub historią z własnego życia.

    Wychowywałem się w rodzinie, w której ojciec był alkoholikiem. Po większej awanturze, moja matka wygoniła ojca z domu, wzięła rozwód i tyle co widziałem ojca. Miałem starszego brata, matkę oraz babcię. Mama jako jedyna osoba pracująca, wspólnie z babcią (i jej emeryturą) finansowała budżet domowy. Babcia zawsze była w domu i nigdzie się nie ruszała (przez problemy z poruszaniem się), a matka często pracowała do późnego wieczoru, żeby ledwo związać koniec z końcem.

    Razem z bratem nie mogliśmy narzekać na brak ojca, nigdy nam niczego nie brakowało. My w miarę naszych sił i możliwości, zawsze staraliśmy się pomagać w domu. Skupialiśmy się na nauce (w obecnej chwili obaj mamy skończone studia oraz dobrze płatne i stabilne zatrudnienie). Największym ciosem w naszej rodzinie była 10 lat temu śmierć babci, Rodzic mojej mamy. Moja mama razem ze swoimi zamężnymi dwiema siostrami zorganizowała pochówek, ale przez to, że babcia mieszkała razem z nami nas to dotknęło najbardziej. Odnalezienie się w nowej rzeczywistości i nowy podział obowiązków. Lata mijały.

    Moja mama miała próby znalezienia sobie nowej miłości, ale po kilku rozmowach z nią, stwierdziła, że wszystkiemu była winna babcia, która robiła za przyzwoitkę. Nie tworzyło to najzdrowszego środowiska do intymności. W dodatku dwójka małych dzieci, odstraszała (tak mi się przynajmniej wydaje) potencjalnych kandydatów. Moja mama nikogo nie miała i tak też zostało.
    Parę lat temu mój brat wyprowadził się z domu, założył własną rodzinę i ma swoje dziecko. Ja wciąż mieszkałem wspólnie z matką, ale już w wieku w którym zacząłem pracować zaczynało to powoli przeszkadzać - ze względu na brak pełnej samodzielności w swoich wyborach. W międzyczasie moja mama zachorowała na przewlekłą chorobę, która powoduje ból ciała, co jakiś czas. Znalazłem wkrótce dziewczynę, z którą się przeprowadziliśmy do wspólnego mieszkania. Tak też moja mama została sama w domu.

    Wkrótce również znalazła sobie Ukrainkę, chętną do wynajęcia jednego piętra w domu u mamy. Dzięki temu razem z bratem odczuliśmy ulgę że zawsze będzie ktoś w domu. Wspólnie z bratem staramy się doglądać mamy. Ja niestety mam dostępne wyłącznie weekendy, przez pracę, ale zawsze staram się w ciągu tygodnia dzwonić, a w weekend wpaść. Niestety od dłuższego czasu zaczynam się niepokoić stanem psychicznym swojej mamy. Trochę przybliżę jej charakter - jest to kobieta twarda, którą czas i wydarzenia zrobiły z niej nieco zgorzkniałą starszą kobietę i upartą jak osioł, ale zawsze chcąca dla mnie i mojego brata jak najlepiej. Nieszczęśliwie powoduje to, że razem z bratem szybko się frustrujemy, kiedy próbujemy wytłumaczyć jej, żeby zaczęła patrzeć na siebie i dbać o swoje interesy, bo niestety często usilnie próbuje nam ułożyć życie. Często w ciężkich chwilach (a mam na myśli nastrój) obarcza nas winą, za to że sobie nikogo nie znalazła i gdyby miała córkę, to by się ona nią zajmowała. Często mi się żali na mojego starszego brata, oboje się często kłócą. Ja staram się łagodzić sytuację i zawsze wysłuchać matki, ale dostrzegam coraz bardziej zobojętnienie, zgorzknienie i samotność starszej kobiety.

    Chcieliśmy obaj z bratem zaprowadzić ją do psychiatry, aby przeprowadził terapie i przepisał tabletki, które pomogą jej się wyciszyć (łatwo wpada w złość, kiedy jej coś nie pasuje). Niestety siłą tego nie zrobimy, a matka nie chce tego. Żeby też nie było, że ubezwłasnowolniamy ją, kiedy potrzebuje pomocy bo chce coś zrobić, kupić, przenieść cokolwiek innego, nawet słówka nie piśniemy że to jest bez sensu (oczywiście jej radzimy co i jak, ale końcem końców i tak będzie po jej myśli) - złości się jedynie kiedy jej plany w które włącza nas z bratem spotykają nasz upór - ponieważ mamy inną wizję tego, co chcemy zrobić w najbliższym czasie w swoim życiu.

    Sam się zaczynam zastanawiać co zrobić. Przeprowadzka z powrotem do domu mojej matki nie wchodzi w rachubę, ze względu na moją dziewczynę. Moja mama z kolei będąc sama (pomimo, że jest ta Ukrainka w domu - która pomaga w sprzątaniu itd to ona zaczyna ją wkurzać - drobnostkami) powoli zaczyna wpadać w coraz większą depresję. Sam z kolei staram się coraz częściej z nią rozmawiać i przebywać, ale wciąż jest tych spotkań za mało.

    Potrzebuję rady od kogoś, kto był w podobnej bądź takiej same sytuacji życiowej ze swoją matką. Co robić? Co myśleć? Mojej mamie żadna fizyczna (i moim zdaniem psychiczna) krzywda się nie dzieje, a mimo to cierpi i powoli staje się coraz bardziej nieznośna. Proszę o radę i o podzielenie się swoją historią.

    #rodzina #zwiazki #mama #psychologia #pytanie #problem #rodzice

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Nie miałem takiej sytuacji jak Ty, możesz jednak przeczytać jak to wygląda z punktu widzenia osoby postronnej:

      Nadmienię tylko że nie jestem żadnym specjalistą, jednak zawsze staram się zrozumieć działania innych stawiając się w ich sytuacji. To co napiszę poniżej będzie próbą zrozumienia tego jak może widzieć to Twoja mama.

      obarcza nas winą, za to że sobie nikogo nie znalazła i gdyby miała córkę, to by się ona nią zajmowała.

      złości się jedynie kiedy jej plany w które włącza nas z bratem spotykają nasz upór - ponieważ mamy inną wizję tego, co chcemy zrobić w najbliższym czasie w swoim życiu.

      Jest niepisana zasada że najmłodszy zostaje w domu i opiekuje się rodzicami. Nie oceniam tutaj Waszego zachowania - przypominam tylko że kiedyś był taki zwyczaj. I znowu stary zwyczaj że jak młodzi biorą ślub to wprowadzają się do domu panny młodej. Może Twoja mama liczyła jednak na sytuację w której młodzi wprowadziliby się do domu pana młodego? I może miała taką wizję starości: Któryś z synów zostaje w domu, pojawiają się wnuki i trzeba będzie zajmować się wnukami i tak doczeka swoich dni.

      Dodatkowo: Żadne z dzieci nie chciało zostać w domu rodzinnym. Dlaczego? Czy jako rodzic nie pomyślałbyś że dzieci po prostu nie chciały z Tobą już mieszkać? Może miały Cię już dość?

      Wkrótce również znalazła sobie Ukrainkę, chętną do wynajęcia jednego piętra w domu u mamy. Dzięki temu razem z bratem odczuliśmy ulgę że zawsze będzie ktoś w domu.

      I zderzenie wyobrażeń o starości z rzeczywistością. Z sielskiej atmosfery, biegających dzieciaków po domu - zrobiła się Ukrainka.

      W międzyczasie moja mama zachorowała na przewlekłą chorobę, która powoduje ból ciała, co jakiś czas.

      Przewlekły ból potrafi zmienić człowieka kompletnie, dlatego jest cała osobna gałąź medycyny zajmująca się leczeniem bólu w chorobach przewlekłych. Może mama nie mówi całej prawdy o stanie zdrowia?

      Dodatkowo zastanów się czy Twoja mama nie czuje się przez Was opuszczona w potrzebie? (Tak przeczytałem że dzwonisz i odwiedzasz raz na tydzień.)

      Nieszczęśliwie powoduje to, że razem z bratem szybko się frustrujemy, kiedy próbujemy wytłumaczyć jej, żeby zaczęła patrzeć na siebie i dbać o swoje interesy, bo niestety często usilnie próbuje nam ułożyć życie.

      Czy można to odebrać jako - My już swoje wiemy i nie potrzebujemy Twojej pomocy? A może nawet coś w stylu: Nie chcemy Twojej pomocy, tylko przeszkadzasz?

      Chcieliśmy obaj z bratem zaprowadzić ją do psychiatry, aby przeprowadził terapie i przepisał tabletki, które pomogą jej się wyciszyć (łatwo wpada w złość, kiedy jej coś nie pasuje).

      To nie jest tak że idziesz do specjalisty, dostajesz tabletki i nagle wszystko jest cacy. Tabletki wspomagają terapię a nie są głównym czynnikiem poprawy. A jeśli mama ma depresję to:
      1) Nie wie wie o tym
      2) Nie przyjmie do wiadomości.
      3) Sama z tego nie wyjdzie.
      4) Nie myśli w sposób w jaki myśli zdrowy człowiek
      5) Coś ją w tą depresję wprowadziło

      Może warto przyjść z bratem i resztą rodziny do mamy na niedzielny obiad i zwyczajnie posiedzieć bez kłótni? Może mama potrzebuje znaleźć swoje nowe miejsce w rodzinie? Może potrzebuje żeby utwierdzić ją w przekonaniu że jest jeszcze komuś potrzebna? Może trzeba spróbować ją czymś zainteresować?

      Tyle z mojej strony.
      pokaż całość

    •  

      @GoSiulKa: powinna isc na siłownie ewentualnie popracowac nad morda to może zarucha i jej przejdzie depresja

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    krubi mam problem
    otóż chciałm zachować dla sb gumkę w której pierwszy raz zamoczyłm i oprawić ją w ramkę i kiedyś pokazywać dla dzieci i mówić popaczcie dzieciaczki to właśnie w tym kondonie pierwszy raz bzykałm waszą matkę cnie i po krótkiej pauzie dodawać z nostalgią ehhhhhh kiedyś to było gurła
    no i tak niby zrobiłm tzn zachowałm ją i sb leżała cały czas w szafce tylko że jeszcze jej nie oprawiłm
    i tu pojawia się problem bo teraz grzebałm w szafce tej i znalazłm dwa takie same kondony i nie mam pojęcia który to jest ;-;
    na tym właściwym swego czasu były ślady krwi ale na żadnym z nich się nie dopatrzyłm teraz ;//////
    no i gurła teraz nwmnwmnwmnwmnwm

    #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki #seks #coolstory #niecoolstory #truestory #przegryw #ruchanie #problem #problemypierwszegoswiata
    #gownowpis #oswiadczeniezdupy #takaprawda
    pokaż całość

    źródło: 0.allegroimg.com

    no właśnie

    • 7 głosów (7.22%)
      o gurde
    • 9 głosów (9.28%)
      przykra sprawa
    • 4 głosy (4.12%)
      nwm co dla cb doradzić
    • 11 głosów (11.34%)
      morze opraw oba
    • 30 głosów (30.93%)
      kieruj się głosem serca
    • 3 głosy (3.09%)
      posłuchaj sb
    • 5 głosów (5.15%)
      zaufaj dla sb
    • 5 głosów (5.15%)
      jesteś super
    • 16 głosów (16.49%)
      jebałabym
    • 7 głosów (7.22%)
      kocham cię
  •  

    http://www.newsweek.pl/swiat/spoleczenstwo/prawiczki-mimo-woli-kim-sa-incele-,artykuly,427794,1.html

    Incele - przykład zezwierzęcenia i choroby psychicznej, która zaczyna zarażać społeczność. Na moje oko 80% męskiej części Wykopu to incele.

    Smutne, że sfrustrowane przegrywy odbierają życie niewinnym ludziom tylko dlatego, że nie potrafili zadbać o relacje z kobietami. Obwiniają je o wszystko a powinni zacząć od siebie.

    Jako społeczeństwo powinniśmy na to reagować, by nie rozsiewali zła, nie zabijali ludzi i nie szerzyli tej zgnilizny jaką są ich teorie o kobietach.

    Niestety. Widuję na wykopie plusiki przy wypowiedziach takich inceli. To straszne. Społeczeństwo przez nich podupada. Powinno się ich zamykać w zakładach zamkniętych!

    Dla inceli z wykopu - zamiast wymyślać farmazony, obrażać kobiety, pisać na ich temat najdziwniejsze teorie, często kłamliwe, zamiast ich nienawidzić, nie szanować, zwalcie sobie konia kilka razy, a gdy zaczniecie trzeźwo myśleć, zróbcie coś z waszym charakterem tudzież zaniedbaniem, waszą inteligencją i stylem wypowiedzi. To nie wina kobiet, że wy nie umiecie w związki.

    #stulejacontent #stuleja #stuleje #stulejka #stulejarze #incels #przegryw #niebieskiepaski #rozowepaski #logikaniebieskichpaskow #faceci #kobiety #zwiazki #sex #seks #prawiczek #mezczyzni #logika #internet #wykop #cipeusz #walikonix #waleniekonia #problem
    pokaż całość

  •  

    @thedevcritic: Chcę wyrwać się od toksycznej rodziny i uciec za granice Uk, może Holandia, Irlandia. Mam dość przemocy psychicznej i czasami nawet fizycznej. Moja pytanie brzmi czy rodzina może mi jakoś w tym celu przeszkodzić ? Jestem osobą pełnoletnią mam już 20lat.. Czy składać jakieś oświadczenie na policji że nie życzę sobie kontaktów i żeby mnie nie szukali w razie czego ? Pomóżcie bo jestem w desperacji i nie wiem jak to rozegrać...Chce mieć święty spokój. Zregenerować się psychicznie i rozpocząć nowe życie. Za granicą na pewno będę czuć się bezpieczniej bo jurysdykcja itp. Mam już dość ciągłe wyzwyska, krytyka nie chcę się nad tym rozpisywać, ale jestem na takim etapie w życiu i tak daje być nie może. Po prostu nie dogodzisz...Mam trochę odłożonej maniany... Pierwsza moja myśl to była Canada ale nie dostanie się już na International Experience Canada... #pomoc #uk #anglia #irlandia #holandia #pytaniedoeksperta #zycie #problem #zagranico #prawo #polska #canada pokaż całość

    +: B...h, DAMONSTER +11 innych
    •  

      @thedevcritic jak chcesz to pw i pomogę :) bo niektórzy mimo że żyją w Irlandii to pier d0lą jak potluczeni. :) sam się z takiego gówna wyrwalem i lepiej być nie moze.

    •  

      @thedevcritic: Wyslij CV do duzych holenderskich agencji.Randstad czy Tempo Team.Nie bierz pierwszej lepszej oferty tylko wez taka ktora ci bedzie odpowiadala.
      Dobrze zebys mial prawo jazdy i znal jezyk,wtedy bedziesz calkowicie niezalezny od polskiej patoli.Niekiedy daja samochody sluzbowe.
      Nie potrzebujesz duzo kasy na start i nie musisz sie martwic czy znajdziesz gdzies mieszkanie.Potem mozesz starac sie ogarniac temat bedac na miejscu.
      Takie duze agencje nie oszukuja.Najbardziej trzeba uwazac na malych pracodawcow zwlaszcza Polakow.Tam z reguly jest praca bez umowy i roznie to bywa z zarobkami
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    ona nie maaaajtek, ale w sumie nieeee krzycz
    paranoje produkuje coraz słodsze głowa
    auta coraz młodsze, dupy coraz droższe
    narkotyki coraz nowsze; coraz krótsza jest po nocce doba

    Na początku, gdy pojawili się na rynku, to kwadratowe-offbeatowe flow absolutnie mi nie podchodziłlo, teraz nie wyobrażam sobie na tym becie innego. Idealnie pasuje do surowych, synthwave'owych nut; no i mają tak radiowy głos, że o jeny... Podobnie mam z Synami. Był z nimi (P83) chyba jakiś wywiad w Trójce bodajże, redaktor brzmiał najmniej radiowo. (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Łyknęłam wszystkie EPki, albumy i dodatki. Miałabym spory problem z wyborem ulubionej, a ulubionego utworu to już w ogóle... Ciekawy też pomysł na te pseudo-skity zrealizowane z konwencji rozmów telefonicznych ze słyszaną tylko jedną stroną. Czuję się jakbym stała obok niego i słuchała jak nawija z kimś. ʕ•ᴥ•ʔ

    #muzyka #problem #pro8l3m #hiphop #jaranko
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Mam taki mały problem rodzinny i na pewno inni też się z tym spotkali. Otóż, moja mama strasznie mnie katuje o ślub z niebieskim i już teraz zapowiada, że po ślubie dzieci muszą być.

    Mieszkamy sobie razem z niebieskim już jakiś czas, dobrze nam się układa, ale po prostu nie chcemy wesela, którego nie moglibyśmy sami sfinansować, bo chcemy, żeby wszystko odbyło się na naszych warunkach, bez gadania i awantur. Dzieci na razie nie planujemy w ogóle, nie wyobrażam sobie ich mieć.

    Poza tą kwestią, stosunki z mamą są bardzo poprawne (lepsze odkąd się wyprowadziłam), więc nie chcę ot tak po prostu nawrzeszczeć, trzasnąć drzwiami i nie odzywać się do Bożego Narodzenia. Czy macie jakiś patent na załatwienie takich spin w sposób kulturalny, ale stanowczy i skuteczny? Bo serio mam już dość.

    pokaż spoiler #madki #rodzina #rodzice #problem #zalesie
    pokaż całość

  •  

    Chcecie zamieszkać ze swoim partnerem lub partnerką, ale oboje macie już mieszkanie. Załóżmy ze podobny standard, metraż i lokalizacja. Oboje zarabiacie podobnie. Jak to pogodzić? Kto do kogo się wprowadza? Co z wynajmem? Zapraszam do dyskusji. #pytanie #zwiazki #problem #mieszkanie

    +: V....r, nudziara +5 innych
  •  

    No co za debile i podludzie na moim osiedlu... Podstawiają kurwa pod zamkniętą bramke śmietnika (każdy z mieszkańców ma kluczyk) śmierdzące tabuny śmieciorzysk na których w mig zjawiają się muchy... Śmierdzi to niemiłsiernie. No co za bydlaki, zamiast zapytać się nawet kogoś czy mu klucza nie pożyczy bo np. zgubił, albo po prostu pójść do dozorcy po nowy tu chuj kurwa podstawie jak ostatnie bydle pod bramke, może ktoś kto ma klucz mnie wyręczy i to wyrzuci. To tak jakbym miał komuś obcemu wytrzeć dupe po sraniu... Jak sie wkurwie to założe monitoring przy śmietniku i złapie na gorącym uczynku delikwentów, bo przez nich normalnie nie da się wyrzucić śmieci do hasiorka. Smród taki że bez maski nie podchodź + bramka zastawiona i sie nie da przejść. Już nawet tym debilom zacząłem zostawiać bramke otwartą, żeby mogli wejść. Chuj, nic nie pomaga...
    #gownowpis #problem #osiedle #zyciewbloku #podludzie #bekazpodludzi
    pokaż całość

  •  

    #szerszenie #owady #problem #zwyciestwo
    wczoraj zatkałem wszystkie wywietrzniki w garażu i wywaliłem przez jeden cały pojemnik, dzisiaj od cholery leżało ich na podłodze. a dzisiaj kopiłem druga gaśnice i gdy zlokalizowałem gniazdo potraktowałem je znów cała zawartością. jutro pozostanie tylko usunąć resztki:)
    szerszenie vs ja 0:1:)
    zdychajcie skurwiele
    ale coś mnie tknęło pojechałem wieczorem na garaż, a te skurwiele budują nowe gniazdo. wiele się nie namyślałem, pojechałem do sklepu. kupiłem najtańszy dezodorant za 3,48, zapalarkę do zniczy za 2,99 i tym sposobem pozbyłem się obu gniazd.
    szerszenie vs ja 0:2:)
    ZWYCIĘSTWO
    pokaż całość

  •  

    Odpalam komputer. Mysz, klawiatura i monitor nie włączają się. Procesor chodzi, jakaś lampka się świeci na płycie głównej, ale nic poza tym.
    Ktoś wie co może być nie tak?

    pokaż spoiler p.s Komputer powinien "piszczeć" po wyjeciu ram?

    #komputery #komputer #problem

  •  

    Ech, mam problem. Przygarnęliśmy z #rozowypasek małego #kitku od bardzo... złej właścicielki (ponoć rzucała nim o betonowe schody i nie karmiła - na pierwsze nie mam potwierdzenia, ale dostaliśmy go dość mocno wygłodzonego).

    Różowa bardzo przyzwyczaja się do jego obecności w domu, a ja się boję, że w którymś momencie przyjdzie ktoś od byłej właścicielki i zażąda zwrotu kota, co będzie dla różowej ciężkim przeżyciem po przywiązaniu się do niego. Mi też nie bardzo się uśmiecha oddawać go z powrotem w kiepskie warunki, ale pewnie rodzina i wszyscy dookoła będą zdania, że to przecież "hurr durr nie wasz kot, nie macie prawa go zabrać".

    I tak teraz się zastanawiam jakich argumentów użyć, żeby jednak zawalczyć o tego stwora. Jesteśmy pierwszymi ludźmi, którzy przez 11 tygodni jego życia zabrali go w ogóle do weterynarza na kontrolę, bo oczywiście nikt inny nie miał do tej pory wystarczającego poczucia odpowiedzialności. Wyrobiliśmy mu książeczkę, wydaliśmy jakieś 80 zł na badania, leki i odpowiednią karmę dla kociąt, poświęcamy mu czas i uwagę, której taki kociak potrzebuje.

    Ech Mireczki, jak żyć.

    pokaż spoiler #gorzkiezale #problem #koty #malekoty trochę #rozowepaski i #rodzina
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

    +: M.._, sked +76 innych
    •  

      @enslavedeagle: Jeśli powiedz żeby pokazali jakikolwiek dowód ze to ich kot (ksiązeczka szczepień i tp) a oni tego nie posiadają a ty owszem to raczej nie mają podstaw zeby ci go odebrać :)

    •  

      @enslavedeagle: moj kotel w podobnym wieku do Twojego i tez tak bawi sie telefonem :P

      Słuchaj olej ich. Ty masz ksiazeczke zdrowia, Ty sie nim zaopiekowales i Ty go przejales. Zaczipuj, rób zdjęcia. Nikt Ci go nie zabierze. Usuń ten wpis oczywiście xD

      Jesli chcesz wiecej info, to znam taka fundacje. Animal Rescue Poland. Możesz spróbować się do nich odezwać. Opowiedzieć sytuacje i zapytać - co gdyby. pokaż całość

    • więcej komentarzy (42)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #zwiazki #problem #rozowepaski

    Cześć - mam problem. W niedzielę, po prawie 4 latach moja różowa, usiadła i oznajmiła mi że odchodzi.
    Błąd ewidentnie mój - brak chęci deklaracji, zaręczyn i wspólnego poważnego planowania życia.
    Przez 3 dni próbuję ją namówić na powrót - ale zarzeka się, że już nie chce - argumentując, że jej psychika się wypaliła (od kłótni i sprzeczek o przyszłość).
    Przyznaję, że swoje błędy zrozumiałem późno - jak widać, za późno - ale poważnie je zrozumiałem.
    Są do naprawienia, ale różowa nie chce dać mi szansy.
    Tu kieruje swoje pytanie do różowych... czy jest szansa aby mój różowy zmiękł? Piszę jej miliony wiadomości, że zrozumiałem, że ją kocham, że tylko ona dla mnie się liczy.
    Niestety zawsze odpisuje, że życzy mi jak najlepiej ale ona nie wróci.
    Dzwoniłem dwa razy - odebrała ale w kółko to samo.
    Nikogo na boku nie ma - tego jestem pewien więc stulejacontent można odłożyć na bok.

    Drogie różowe - co facet musiałby dla Was zrobić, żebyście uwierzyły że jesteście tą jedyną i zechciały wrócić?
    Obawiam się, że opcja pierścionka teraz odpada bo uznała by to za łapanie się przez tonącego brzytwy i uznała, że tylko dlatego to robię.
    Ale ja ją poważnie kocham.

    Jeżeli na 1000 trollowiadomości, chociaż 1 może mi pomóc - będę wdzięczny.

    Pozdrawiam, smutny mirek ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    Ponieważ już nocna, to się wyżalę.

    Mam trudności z nawiązaniem jakiejkolwiek rozmowy, a jeszcze większe z podtrzymaniem jej.

    Czy rozmawiam z przyjaciółką, czy z jakimkolwiek nieznajomym lub nawet członkiem rodziny, kompletnie nie wiem co powiedzieć. Czy to tematy polityczne (po co zaczynać oni swoje ja swoje nie ma sensu), kulturowe (nie interesuje się tym co oni, a oni tym co ja temat zamknięty), czasem jest jakiś temat, ale kiedy nagle wejdę do rozmowy wszystkim argumenty się nagle kończą i dobranoc, znowu nieprzyjemna cisza ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    To nie tak, że nie chce z nimi rozmawiać, ale po prostu nie ogarniam czegoś tak prostego jak rozmowa...

    #peoblemypierwszegoswiata #logikarozowychpaskow #problem
    pokaż całość

  •  

    Mirasy, mój średnio rozgarnięty brat kombinował coś z pendrivem i zamiast sformatować pendrive'a sformatował mi cały dysk HDD 1TB...Pewnie koło 400GB danych. Jest szansa jakoś odzyskać pliki? Dysk był sformatowany dzisiaj, nie ma żadnych plików więc nic nie było nadpisane ¯\_(ツ)_/¯

    #komputery #problem #it

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    TL;DR

    pokaż spoiler Jutro podpisuję wniosek i obciążam się kredytem na 20 lat, żeby spłacić długi rodziców


    Napiszę trochę tego co mi siedzi na sercu, bo nie ma komu się wyżalić.
    Pochodzę z raczej średnio zamożnej rodziny, ale od kiedy pamiętam, nigdy nie było na nic pieniędzy. Najpierw rodzice budowali dom, bo musieli i obarczyli się kredytami na 20 lat. Potem samochód, potem studia moje i siostry. Każdy miesiąc mojego życia wyglądał tak, że rodzice spłacali jakieś kredyty. Jako, że już w gimnazjum nie podobało mi się życie na kredyt i niepewność finansowa, to po jego ukończeniu zapytałem rodziców czy znajdą się pieniądze dla mnie na studia, czy iść do technikum i po ukończeniu podjąć pracę i studiować zaocznie. Rodzice powiedzieli, że znajdą pieniądze i żebym się nie martwił. Jednak na studiach nie było tak jak bym sobie wyobrażał. Gdy większość znajomych imprezowała, wychodziła "na miasto", żeby posiedzieć, czy coś zjeść, to ja siedziałem w domu i biedowałem. Były takie lata, że miałem po 50zł na tydzień na jedzenie i bilety. Żeby nie było, że nie chciałem tego naprawić, to wyjeżdżałem co roku za granicę i pracowałem po 12 godzin, żeby zarobić na utrzymanie na studiach. Niestety przeważnie jak wracałem do Polski, to rodzice wyciągali ode mnie większość pieniędzy z obietnicą, że mi je zwrócą. Czasami zwracali i wtedy utrzymywałem się sam, a czasami nie i wtedy dawali mi jakieś małe pieniądze na przeżycie.
    Jakiś rok temu skończyłem studia, znalazłem pracę, zacząłem kolejne studia zaocznie i postanowiłem, że chcę zmienić swoje życie #przegryw na normalną osobę, która nie musi się martwić w końcu po prawie 25 latach o pieniądze. Jednak tutaj też okazało się, że rodzice podczas moich i siostry studiów nie dawali rady finansowo i brali coraz to kolejne pożyczki. Powiedzieli mi o tym w zimie i zaoferowałem, że wezmę kartę kredytową na 15k i spłacę część długów a oni jakoś dalej sobie poradzą. Oni zapewnili, że to wystarczy i podjąłem się takiego zadania. Spłacałem kartę przez pół roku ale ostatnio powiedzieli, że jednak to nic nie dało i, że obecnie raty wynoszą około 90% tego co oni zarabiają, a zarabiają różnie bo jedno z nich nie ma stałej umowy. Jedynym rozwiązaniem takiej sytuacji, jest to, żebym jako współkredytobiorca wziął na siebie również zobowiązanie do spłaty kredytu na 20 lat, który pokryje prawie wszystkie raty jakie mają obecnie. Wtedy ich raty będą wynosiły około 50% ich zarobków i nie będzie stał nad nimi komornik.
    Piszę to bo nie mam z kim o tym porozmawiać, a jutro składam podpis. Całe studia nie dość, że były ciężkie od strony nauki, to jeszcze finansowo. Po studiach przez rok, jedynym zakupem na jaki udało mi się zdobyć to kupno nowego telefonu za 2k (stary padł) i to i tak na raty bo nie stać mnie było, żeby zapłacić tyle jednorazowo. Przez rok czułem się trochę lepiej, bo wreszcie nie liczyłem każdej złotówki przy zakupach, ale gdy moi koledzy odkładali na nową elektronikę, samochody, motory i wyjazdy na wakacje, ja przekazywałem całe wolne pieniądze dla rodziców.
    Najgorzej zabolało mnie, gdy ostatnio kolega w żartach powiedział, że nie mam ani kobiety, ani mieszkania, ani samochodu. Wiem, że nie wiedział, że trafił w to co mnie frustruje od urodzenia, ale zrobiło mi się przykro. Czasami myślę, że ja żyję tylko po to, żeby wyciągnąć rodziców z długów i zapewnić im spokojną starość. Ale mam za dużo szacunku do rodziców, żeby odwrócić się od nich plecami i pozwolić im na jakieś sprawy komornicze.
    Także tak to Mirki i Mirabelki wygląda. Kiedy znajomi dostają od rodziców pieniądze na mieszkania, śluby, samochody, ja oddaję rodzicom ostatnie wolne oszczędności.
    I żeby nie było, to rodzice zadeklarowali się, że będą spłacali ten kredyt, ale co mi po tym jak przez 20 lat nie będę spokojnie spał, bo będę miał w głowie tę niepokojącą myśl, że gdzieś komuś zalegam z jakimiś pieniędzmi. Jeszcze jedną z gorszych rzeczy, które sobie uświadomiłem jest to, że całe życie byłem #tfwnogf bo nie miałem pewności siebie bo byłem biedakiem. Teraz gdy czasami uda mi się coś zaoszczędzić i pójdę "w miasto" na jakieś kluby się pobawić, to na każdym takim wyjściu nie mam problemu, żeby dobrze się bawić i podrywać jakieś kobiety. Ale to tylko czasami, bo przeważnie tych pieniędzy nie ma za wiele.
    (╯︵╰,)

    #problem #przegryw i trochę #feels bo tak mi się zebrało

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      OP: @Wykrok: @bisu: @Esseker352: @Marynasz: @pajratus @snwptest wołam was, bo czuję, że coś się znacie i chcecie mi doradzić.

      Obecnie sytuacja wygląda tak, że kredyt nie jest podpisany. Dokładny spis kwot obecnego zadłużenia będę miał jutro, a w ogólnikach sytuacja wygląda tak.
      Mama zarabia 3600 netto (umowa o pracę), ojciec 0-3000 netto (umowa o dzieło). Kredyty wynoszą obecnie około 4500zł. Hipoteka w której mieszkają rodzice to dom wolno stojący na wsi wyceniony przez rzeczoznawcę na 260tys. Obecnie zadłużenie wynosi około 200tys. (5, czy 6 pożyczek) na okres do 10 lat. Mama potrzebuje samochodu, żeby dojeżdżać do pracy, bez tego nie da rady pracować. Ojciec pracuje w zależności od zleceń, są miesiące dobre że przynosi nawet ponad 3 tys, ale są też takie, gdzie nie zarabia prawie nic, albo kilkaset złotych. Ojciec ma w papierach jakieś 2ha pola jeszcze.

      Opłaty rodziców to:
      -50zł telewizja
      -50zł internet
      -prąd ok 100zł mies.
      -telefony 60zł
      -woda
      -jedzenie
      -paliwo (codziennie około 15-25km) to nie wiem jak to się przelicza
      + utrzymanie siostry na studiach (500zł mieszkanie + życie)
      + rzeczy losowe, naprawy samochodu, choroby rodziców, itp.

      Wielu użytkowników pisało o konsolidacjach. Ja wiem, że coś takiego jest, ale też musiałbym to podpisywać wraz z rodzicami i byłoby większe oprocentowanie niż na ten kredyt pod hipotekę. Główny problem jest taki, że ojciec może jedynie dostać zaświadczenie umowa-dzieło z ostatniego miesiąca a banki tego nie biorą pod uwagę. Dlatego potrzeba drugiej osoby, która ma regularne wpływy na konto i podpisaną umowę - czyli kogoś takiego jak ja.
      Opcji przeprowadzki nie ma raczej, bo ojciec nie ma wykształcenia i ma >50 lat więc już go nikt nie przyjmie do pracy. Mama pracuje w oświacie, ale też raczej trudno tam o posadę, szczególnie bez znajomości. W obecnym miejscu ma szanse na awanse w perspektywie kilku lat a tak musiałaby zaczynać od niższych pensji + nie wiadomo czy w ogóle by znalazła pracę gdzieś.

      Ja zarabiam 3,5k, spłacam tę kartę , ale tam mam tak, że miesięcznie przy maksymalnym debecie mam chyba 130zł odsetek, wpłacam minimalną spłatę karty i mogę dalej tę kwotę przeznaczać na wydatki. Ja potrzebuję około 1300 na mieszkanie + życie.

      Więc łącznie jest naszych pensji 7 tys. + to co zarobi ojciec
      Wydatków co miesiąc jest na moje i siostry utrzymanie z mieszkaniami około 3,5k + rodziców 500 opłaty z paliwem + 1000zł utrzymanie = 5k
      utrzymanie 5k + 4,5k raty = 9,5k wydatków łącznie przy 7-10k zarobków

      Macie jakieś pomysły co z tym można zrobić? Możecie podesłać linki do jakichś artykułów to chętnie się douczę, bo teraz serio ta sytuacja jest ciężka a nie mam za bardzo do kogo się zwrócić o pomoc. Dzięki za dobre słowa

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @Fugi88888, @PoraUmierac22, @zjadlbym_kebaba, @mojarewolucja, @skyrunner, @futrzakos, @snwptest, @SfermentowanyPapug
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: mordeczko sluchaj. Jesli odrzucacie mozliwosc upadlosci konsumenckiej (a szkoda) to jedynymi kredytobiorcami jestes Ty i Mama. Ojciec watpie zeby dostal. Mama ma pewnie spierdolony BIK i ma duze obciazenia. Patrzac z perspektywy takiej zeby sie udalo powiem Ci ze watpie zebyscie dostali w ogole kredyt. Chyba ze Ty sam to juz predzej. Raty moga wynosic okolo 50% zarobkow. Najlepiej to bys zrobil piszac do mnie na priv to znajde Ci czlowieka ktory pomoglby to ewentualnie przepchnac. Siedze w branzy kredytowej dlugo. Rozwaz tak czy siak upadlosc rodzicow. Jak potrzebuja auta to wez maly kredyt zarejestruj na siebie i im daj pozniej. pokaż całość

      +: Raleigh
    • więcej komentarzy (76)

  •  

    Rana w głowie krwawi, nie to nie był karabin
    Łyknąłem wabik, w porę mnie zadławił, pluję pełen wstrętu
    Kryształ wygląda ładnie, lecz pęka jak szyba w Mercu
    Kilka osób trzymam w sercu, zawsze
    Dawaj szybko to teraz się zatrzymam w miejscu pierwszy raz
    Spojrzę daleko, znam kierunek

    #problem #rap #muzyka #pro8l3m

    źródło: youtube.com

  •  

    W jaki delikatny sposób można dać do zrozumienia dziewczynie z pracy, że ma wypełniać swoje obowiązki?

    Sprawa wygląda tak, że pół roku temu byłam zewnętrznym podwykonawcą dla pewnej firmy. Wszystko było ok, ja swoje zrobiłam, rozliczenie sprawne, referencje dostałam, miałam pozostać w kontakcie, żeby otrzymywać zwrotkę do portfolio.

    W międzyczasie zmieniła się osoba, która miała ze mną kontakt. Pierwsze wiadomości ok, wdraża się w obowiązki, zajmie się moją sprawą jak się ogarnie. Spoko.
    Po dwóch tygodniach przypomniałam się, odpisała mi niezbyt przyjaźnie, że jeszcze nie zajmuje się tym, ale coś tam znalazła.

    Znowu minęły ze 2 tygodnie, znów piszę, odpisała, że nic nie ma dla mnie, ale SKORO TAK NACISKAM to coś znalazła.
    Odpisałam, że żadne naciskanie, dostałam polecenie od poprzedniej pracownicy, żeby co jakiś czas napisać, czy była już publikacja.
    Olała mnie.

    W zeszłym tygodniu ponownie napisałam. Dziś mijają cztery tygodnie od jej ostatniej wiadomości, wciąż mnie olewa.

    No i rozumiem, że to nie jest dla nich priorytetem, ale sprawa przeciąga się od trzech miesięcy, a ja bez tych pozycji w portfolio jestem mocno ograniczona, jeśli chodzi o znalezienie lepszej pracy.

    Pisać od do przełożonego? Maila mam. Wiadomo, że publikacje nie pojawiają się od razu i może to ja przesadzam?

    #pracbaza #problem #kiciochpyta
    pokaż całość

  •  
    Pareidolia

    +12

    #problem #pro8l3m #oskar #steez #muzyka #rapsy prawdziwy rapik a nie jakiś taconafide chujowy
    (To) Napoje wysokowe, (to) romanse jednonocne
    Nie ma na co czekać, zakochałem się niezwłocznie
    Ty! Jakie są walory jazdy bez trzymanki?
    Ziomuś, kozackie wieczory i bolesne poranki

    Myślę: "Kto to? Boże", łapię łyka, to pomoże
    Witam się z koleżankami pijąc czystą
    Po godzinie jedna z nich staje się tą zajebistą
    Na kolanka, to moja kochanka dziś
    I przykre, że po butelce czystej spojrzenie na dupy mgliste jest
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  
    n.....x

    +9

    Brakuje mi "XD"/"xD" w rozmowach z ludźmi twarzą w twarz #problem #gownowpis

    +: gryzon_c, Alyy +7 innych
  •  

    Mirki co się dzisiaj odjebało to ja nawet kurwa nie wiem.

    Byłem chwilowo w galerii #supersam w Katowich żeby skorzystać z toalety. Wchodzę, idę kulturalnie do pisuaru i robię swoje. Po mojej lewej jakiś koleś wyraźnie się na mnie patrzył, co było mega podejrzane, w końcu zauważyłem że ten chory zbok patrzy na mnie i wali konia.

    To nie jest bait, poważnie, koleś patrzył na mnie i walił konia. Szybko się ogarnąłem, nie wiedziałem do końca czy mam racje, ale po chwili zrozumiałem że jednak kurwa tak. Zacząłem drzeć się "POJEBAŁO CIĘ CZŁOWIEKU, MAM DZWONIĆ NA POLICJĘ, JESTEŚ PIERDOLNIĘTY" itp. Szczerze to nie wiedziałem jak się zachować. Wyszedłem i stwierdziłem że nie daruje tego temu choremu skurwielowi. Za 5min miałem mieć autobus, standardowo 997, zgłoszenie, czekam na patrol i niech się nim zajmują, ale miałem wizytę u lekarza na którą czekałem już jakiś czas i nie mogłem tak zrobić.
    Jedyne co przyszło mi na myśl to to, że lecę do ochrony, zgłaszam że facet wali niemca w hełm i niech oni to ogarniają. Znalazłem jakiegoś Janusza z ochrony, który miał z tego podśmiechujki "hehehe mówisz wali samuraja taaa"? Koleś kompletnie się tym nie przejął, zapytałem czy często mu się tak zdarza a on że "Paaanie, za często", myślę sobie o kurwa.

    W końcu ochroniarz poszedł po drugiego ochroniarza i poszliśmy do WC a tam koleś dalej stoi i się brandzluje. Myślałem że go zatrzymają i zadzwonią na bagiety ale taki chuj, po prostu go wywalili z galerii.

    Wklejam zdjęcie tego typa, zdążyłem zrobić jak wyszedłem z galerii, wiem że tam są dzieci, a tym facetem powinny się zająć jakieś służby.

    #katowice
    #problem
    #wykopefekt
    #przegryw
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, Mireczki. Jestem załamany. Serio. Być moze przesadzam, ale odczucia mam inne. Postarajcie sobie to wyobrazić. Co tu się od#%! to ja nie. Do rzeczy.

    Jakieś 4 lata temu rozstałem się z moją już byłą żoną. Po chwili ona znalazła sobie niebieskiego z 5 samochodami i willą. Niech im się wiedzie.

    Mamy syna obecnie ma 5lat i 10 miesięcy (wiek istotny w tej historii). Ona nie bierze nigdy mojego zdania pod uwagę, więc rok temu kupując mu telefon też nie wzięła (jestem temu bardzo przeciwny). Tak się składa fajnie, że mam teraz syna na weekend świąteczny. No i wczoraj wieczorem syn mój pokazuje mi telefon. Uważam, że jako ojciec mam prawo sprawdzić jego zawartość. Patrzę w galerię, a tam zdjęcia i filmy zapisane z messengera...OTÓŻ:

    - JEDNO zdjęcie benisa starego gościa z owłosieniem z pokolorowanymi jajcami
    - JEDEN filmik w ktorym stoi koleś w fartuszku przy grillu i jak unosi fartuch to ma takiego stojącego benisa sztucznego jak łysy z brazzers (około 40 sekund).

    Młody widzi że to widzę (niespełna 6 letni chłopak) i mówi że to jakiś dziwny filmik i że chce iść spać (znam go i to reakcja obronna na stresującą sytuację). Ja próbuję zachować spokój...

    Idzie spać, a ja myślę, że skoro ma to w folderze z materiałami z messengera to ktoś mu to wysłał. I sprawdzam. Wiecie kto mu to wysłał? Jego własna matka! Ciężko opisać uczucia jakie mną miotały. Złość, szok, nawet nie dowierzałem, cały się z nerwów trząsłem. Nie mogłem dzisiaj spać.

    I teraz zastanawiam się co zrobić. Ona ma kupę kasy, jak zareaguję to zaraz mu telefon zabiorą i będę miał mniejszy kontakt z nim (mieszka w innym mieście), zacznie się robienie na złość, pewnie sprawa o alimenty. etc. Za to uważam że jako ojciec powinienem zareagować i zrobić mega syf z tej sprawy, bo nie pozwolę na takie coś. Jego dobro jest ważniejsze.

    Czy powinienem to komuś zgłosić? Czy pogadać z nią spokojnie? Powiem wam, że strasznie mi go żal bo mądry chłopak, a siedzi tam w tym gównie i zainteresowania wychowaniem go zero z ich strony. Takie mam te święta. Nigdy bym nie przypuszczał (╯︵╰,)

    #problem #pomoc #dylemat

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    Każdy kto mnie zna wie, ze zmagam się z nerwicą natręctw od kilku lat (a ten kto nie wie, właśnie się dowiedział). Pracuję jako barmanka a od niedawna mam jeszcze drugą pracę (doradca klienta - sommelierka). Bardzo mi się podoba droga, którą obrałam chociaż ma niewiele wspólnego z astronomią( ͡° ʖ̯ ͡°) W każdym razie od niedawna nerwica znowu trochę mocniej i zaczęłam się zastanawiać jak zachować higienę kiedy pracuje się z pieniędzmi. Pieniądze to chyba najbrudniejsza rzecz na świecie i dlatego za każdym razem kiedy dotykam banknotu mam ochotę umyć ręce a to mi bardzo przeszkadza w pracy. Poza tym zaczęłam się też przyglądać tym banknotom i juz kilka razy zauważyłam na nich np plamki krwi, przeraża mnie to juz tak bardzo, ze wtedy biegnę od razu myć ręce. Czy to normalne zachowanie czy powinnam mieć na to wyjebane bo nie ma żadnego zagrożenia? #zdrowie #pytanie #kiciochpyta #problem #psychologia #psychiatria #jakczujenavyblue pokaż całość

  •  

    Kurła, Mireczki i Mirabelki. Brałem właśnie udział w samotnej, lecz narodowej wyprawie zimowej ze śmieciami i po drodze nabawiłem się ślepoty śnieżnej. Teraz nic nie widzę ( ͡° ʖ̯ ͡°) dobrze, że wczoraj brałem udział w zimowej wyprawie do Biedronki i trochę się zaklimatyzowałem w tych warunkach, bo dzisiaj bym chyba nie wrócił.
    #alpinizm #himalaizm #k2 #gory #wyprawa #bohaterstwo #problem #slepotasniezna pokaż całość

    +: p........y, kfeed +5 innych
  •  

    Mam duzy problem i naprawde potrzebuje waszej pomocy, postaram sie strescic

    Zawsze bylem leniwy, mialem problemy z mobilizacja, uczylem sie na ostatni moment czy to na studiach czy to do szkoly, a tak poza tym to giereczki serialiki i jak cos mialem do nauki to wolalem robic wszystko tylko nie to do mialem do zrobienia. Jak juz sie za cos bralem to mialem faze przez 5 minut a potem odstawilem to do kata. Slomiany zapal
    Mialem jakis tam okres w swoim zyciu ze troche zaczalem ogarniac swoje zycie i zaczalem od drobnostek, zawsze sprzatalem po sobie, mialem taka dyscypline, potem cos tam zaczalem wiecej w internecie artykulow czytac, troche tez probowalem podszkolic angielski i programowania, probowalem jakies hobby rozwijac...

    Ale powiem jak teraz wyglada sytuacja, bez klamstw i oblud:

    Mam 24 lata i moje zycie wyglada tak, ze przychodze do pracy na 9, wykonuje swoja prace i jak jest jakis wolny czas to przegladam wykop i smieszne obrazki, wracam o 17 z pracy, potem w domu ogladam seriale, gram w gierki, okazjonalnie chodze na silownie lub basen (silownia 3x w tygodniu basen 2x) ale nic poza tym nie robie. W pokoju syf i nie mam mobilizacji do sprzatania, nic mi sie nie chce.
    Staje sie debilem.
    Nie mam ZADNYCH zainteresowan, nie wiem co sie na swiecie dzieje, kiedys to chociaz codziennie newsy wlaczalem i czytalem artykuly na wykopie a teraz to czytam jedynie naglowki, nie pamietam kiedy ostatnio jakis caly artykul przeczytalem.
    Nie czytam zadnych ksiazek, nie potrafie odejsc od komputera zeby przysiasc do ksiazki, a jak juz przysiade to odchodze po 5 minutach
    Nie potrafie sie skupic na jednej rzeczy, tak samo w internecie, nawet jak cos na yt staram sie madrego obejrzec np. naukowy belkot, to pogladam minute, potem skacze po kartach, a ostatecznie i tak tego nie ogladam
    W efekcie wyglada to tak ze caly swoj wolny czas poswiecam na smieci czyli seriale albo gierki, rownie dobrze moglbym ogladac trudne sprawy

    Chcialbym sie zmienic ale jak? Nie chce szukac hobby na sile, ale chcialbym chociaz jakos inaczej funkcjonowac, byc bardziej zorientowany w swiecie, moze nawet wiecej ksiazek czytac, jakos miec wiecej zapalu do roznych rzeczy, chcialbym sie pouczyc jezyka, troche tez programowania bo mysle nad przebranzowieniem sie ale nie moge po prostu znalezc motywacji i sily do tego

    Blagam was o pomoc bo ja nie moge sobie z tym poradzic a zaczyna byc gorzej niz bylo

    Mam dosc bycia nudnym, mam dosc bycia debilem, wiem ze w 1 dzien nie stane sie madrzejszy ale chcialbym robic produktywne rzeczy, nie wiem od czego sie zabrac, prosze o pomoc

    #prokrastynacja #depresja #lenistwo #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty #problem #pytanie
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #problem

0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów