•  

    Cześć Tobie!

    przez najbliższe parę tygodni większość energii skieruję na moją karierę zawodową. Wiąże się to z projektami, którymi obecnie się zajmuję. Nie poddaję się i moja zmiana na lepsze trwa nadal. Myślałem o ograniczeniu pisania postów na mikroblogu. Albo, jeżeli jesteś zainteresowany, zacznę publikować materiały ściśle związane z moimi projektami.

    Czym przez najbliższe tygodnie będę się zajmować

    Najpierw może, czym w ogóle się zajmuję. Prócz standardowej pracy klepacza komputerowego w #korposwiat, zajmuję się komunikacją interpersonalną i prowadzę warsztaty w tym temacie. W 2019 roku poszerzam horyzonty o warsztaty z komunikacji pisanej.

    W liczbach dane przedstawiają się następująco
    5 lat doświadczenia w kontakcie z klientem i komunikacji w ogóle;
    3 lata doświadczenia w teoretycznych zagadnieniach komunikacji interpersonalnej;
    1 rok doświadczenia w prowadzeniu warsztatów z komunikacji interpersonalnej;
    5 lat doświadczenia w komunikacji pisanej;

    Co chcę Ci zaproponować

    w ramach mojego tagu #ehisedi przedstawię Ci teorię, praktyczne ćwiczenia, przykłady, zalety, wady, najczęstsze błędy w komunikacji interpersonalnej oraz pisanej. Moja praca ma za zadanie przede wszystkim uświadamiać. Obalę parę mitów znanych Ci ze szkolnej ławki. Może zainspiruję?

    Jesteś zainteresowany? Wypełnił poniższą ankietę:

    #rozwojosobisty #jezykpolski #motywacja #psychologia #produktywnosc

    życzę Ci miłego wieczoru
    ehisedi!
    pokaż całość

    Czy chcesz, żebym pisał na mikroblogu o komunikacji interpersonalnej i pisanej?

    • 29 głosów (53.70%)
      Tak, chcę
    • 25 głosów (46.30%)
      Nie, nie chcę
  •  

    Czas na zmianę – Moje plany na trzeci tydzień lutego 2019

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________

    Cześć Tobie!

    postanowiłem zmienić koncepcje podsumowania tygodnia i planów na kolejny. Mam teraz sporo na głowie i brakuje mi zwyczajnie czasu na rozpisywanie się.

    Co się zmieni:
    • Pod każdym podsumowaniem znajdziesz zdjęcie z moim bujo na następny tydzień
    • W komentarzu znajdziesz zdjęcie z moim bujo na kolejny tydzień (oczywiście uzupełnione)
    • W poście napiszę co się udało (wymienię wszystko po punktach)
    • W poście napiszę co zaplanowałem na następny tydzień
    • Krótki komentarz (opcjonalnie)

    Co się udało?

    Nic, bo nic też nie zaplanowałem. Inne obowiązki i choroba przytłumiły moją motywację do zmiany na lepsze. Co nie znaczy, że nic w tym czasie nie zrobiłem.

    Co planuję na następny tydzień

    Nawyki
    • Pobudka o 5:20 (pon-pt)
    • Poranna rozgrzewka
    • Zimny prysznic
    • Audiobook w drodze do pracy (pon-pt)
    • Przestrzegać limitu wydatków
    • Zdrowo się odżywiać
    • Wypić 1,5l wody dziennie
    • Szybka drzemka w autobusie w drodze do domu (pon-pt)
    • Cowieczorna refleksja

    Zadania
    • Zaplanować dalszy przebieg szczepienia
    • Opracować materiały szkoleniowe do pracy
    • Czy warto rozliczać się osobno czy razem (PIT)
    • Mega porządki w kuchni (wyrzucanie niepotrzebnych gratów itp.)

    Wyzwania

    • Na czym polega metoda Wima Hofa, must know i od czego najlepiej zacząć, żeby się nie zniechęcić
    • TRELLO - czy warto i zacząć używać jak tak
    • Jaki kupić smartfon, który wykorzystam w pracy nad sobą
    • Zastanowić się nad poprawieniem efektywności pracy w biurze.

    A Ty co planujesz? Zachęcam do dyskusji, komentarzy, uwag i spostrzeżeń.

    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #produktywnosc #prokrastynacja
    pokaż całość

    •  

      @ehisedi: całkiem spoko bujo, też używam, tyle, że zwykły zeszyt w kratkę, jedna strona na tydzień (wykorzystuję tylko do prywatnych projektów)

      metoda Wima Hofa, jestem ciekaw co wymyślisz, jeden z mireczków mnie zaciekawił, na razie biorę chłodne prysznice po aktywności fizycznej - 1min zimnej wody (taka, która odczuwalnie nie jest już przyjemna) jak sie przyzwyczaję przesuwam lekko kurek w stronę zimnej wody i tak przez całą minutę (na razie), planuję robić to z samego rana, ale nie wiem czy znajdę czas rano.

      zobacz sobie jeszcze google keep - używam do łapania myśli, linków, zdjęć i przypomnień (telefon, komputer)
      pozdrawiam i śledzę Cię dalej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @Imputator
      cześć Mirku! Dziękuję za komentarz.

      Moje bujo pisze w kalendarzu. Lewa strona jak widzisz zawiera poszczególne dni tygodnia. Prawa jest całkiem pusta. Zeszyt jest w linie, więc dorysowuje pionowe linie. Projektuje bujo i je koloruje. Potem usuwam gumką linie wcześniej narysowane. ( ಠ_ಠ)

      Z Wimem nie wymyślę nic nowego. Dwukrotnie podchodziłem do tematu na czuja i kończyło się to przeziębieniem. Wiem, że ważne jest wtedy oddychanie i parę innych czynników. Zamiast brać po prostu zimny prysznic chcę poznać trochę teorii i tak podejść do tematu. Tym razem zamierzam nie chorować.

      Czasami korzystam Google keep. Z uwagi na telefon zastępczy (na którym to nie ruszy) trochę mniej. W pracy zaś używam programów wbudowanych z Microsoft. Nie są one najgorsze, ale nie do końca się do nich jeszcze przekonałem.
      Nie chcę też przekombinowac z ilością używanych programów i aplikacji. Szukam złotego środka na moje potrzeby.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Czas na zmianę – lean management w organizacji czasu dnia CZĘŚĆ 2

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________

    pokaż spoiler tl;dr ostatnio napisałem post o wykorzystaniu lean management organizowaniu czasu dnia. Post miał formę badania i przedstawiał co robiłem w ciągu całego tygodnia. Teraz opiszę idealny plan dnia. Wymienienie kamienie milowe, słabe elementy, elementy które planuję usunąć albo zmienić, oraz elementy z potencjałem na rozwój.


    Co zrobiliśmy ostatnim razem

    Jeżeli jeszcze nie czytałeś mojego poprzedniego postu o wykorzystaniu lean management to zapraszam tutaj, znajdziesz dokładny opis każdego minionego dnia. A jeżeli już czytałeś, albo nie masz czasu, to zapraszam do krótkiego podsumowania.

    Uśredniając:
    - dziennie spałem ok. 7:20 h;
    - poranna rutyna zajmuje mi 1:40 h;
    - dojazd do pracy to 1 h;
    - praca zajmuje 8 h;
    - dojazd do domu to 1 h;
    - czas dla rodziny to 2:20 h;
    - sprzątanie zajmuje 0:40 h;
    - wieczorna toaleta 0:50 h;
    - pozostaje mi czasu wolnego 1:10 h;

    Najwięcej czasu zajmuje mi praca, dojazdy z nią związany i sen. W sumie zabiera mi to 17:20h. Pozostaje mi 6:40 h na całą resztę - czyli poranną rutynę, sprzątanie, wieczorną toaletę i czas dla rodziny i dla siebie. Z jednej strony dość sporo. Z drugiej zaś pamiętaj, że czas dla rodziny i czas wolny to zaledwie 3:30 h - nad tym najbardziej chcę popracować w tym roku. ᕦ(òóˇ)ᕤ

    Wymienię kamienie milowe - czyli godziny które wyznaczają granice, dzieląc dzień na elementy nad którymi będę pracować:
    - o 05:20 - pobudka
    - do 07:00 - poranna rutyna (poranna toaleta, śniadanie, przygotowanie jedzenia, przeglądanie wykopu)
    - do 08:00 - dojazd do pracy (spędzony głównie na oglądaniu NETFLIX)
    - do 16:00 - praca
    - do 17:00 - dojazd do domu
    - do 19:20 - czas dla rodziny
    - do 20:00 - porządki
    - do 20:50 - wieczorna toaleta
    - do 22:00 - czas wolny

    Mając już wyznaczone granice, zastanowiłem się nad tym jaki powinien wyglądać mój idealny dzień dając mi 100% satysfakcji.

    Mój idealny dzień

    Przyjąłem następujące założenia:
    - czas po pracy to czas wyłącznie dla rodziny i dla siebie;
    - czas przed pracą to czas który mogę efektywnie wykorzystać;
    - czas w drodze do pracy to potencjał którego niewykorzystanie byłoby grzechem. (。◕‿‿◕。)

    Przechodząc do sedna mojej analizy, mój idealny dzień wygląda tak:
    - o 05:00 - pobudka
    - do 05:20 - poranne ćwiczenia
    - do 05:50 - sprzątanie
    - do 06:10 - poranna toaleta
    - do 06:30 - przygotowanie się do pracy (śniadanie etc.)
    - do 07:00 - czas wolny (ewentualnie zapas czasu)
    - do 08:00 - dojazd do pracy, w czasie którego słucham audiobook’a, czytam książkę, uczę się angielskiego albo robię coś innego
    - do 16:00 - praca
    - do 17:00 - dojazd do domu; sytuacja podobna jak w przypadku dojazdu do pracy
    - do 22:00 - czas dla rodziny, dla siebie i na wieczorną toaletę

    Moje kamienie milowe wyglądają tak:
    - o 05:00 - pobudka
    - do 07:00 - poranna rutyna
    - do 17:00 - dojazd do pracy, praca i powrót
    - do 22:00 - czas dla rodziny, siebie i na wieczorną toaletę

    Jak pewnie już zauważyłeś, sprzątanie wrzuciłem na początku dnia. Uważam ten element za nawyk, który śmiało mogę wyrobić. Codzienne dbanie o porządek zagwarantuje mi czyste i schludne mieszkanie. Jest to opcja bardziej atrakcyjna od powierzchniowego sprzątania każdego dnia i poświęcania połowy soboty na gruntowne porządki. Uważam też, że wraz z nadejściem wiosny i lata, bardzo mało czasu po pracy będę spędzać w domu . W efekcie czego gromadziłyby mi się zaległości do nadrobienia po nocach.

    Kolejnym elementem jest skrócenie czasu snu o 20 minut. Cicho wierzę w to, że mój organizm poradzi sobie z tą zmianą. Oczywiście nie obejdzie się bez odpowiedniego przygotowania. Słoneczko też mi dużo pomoże. Wszak najlepiej wstaje się, gdy już świeci ono wysoko nad nami. Tylko czy o 5 rano już będzie świtać?

    Najważniejsze różnice

    W zdaniu powyżej napisałem już o skróceniu czasu snu z 07:20 do 07:00. Dzięki temu poranna rutyna to ok 02:00. W jej skład wchodzą ćwiczenia (tych wcześniej nie było), porządki (tych też nie), poranna toaleta i przygotowanie do pracy). Dojazd do pracy, praca i powrót pozostają bez zmian - 10h. Na koniec najważniejsza różnica - do końca dnia koniec jakichkolwiek obowiązków. ᕦ(òóˇ)ᕤ

    Uśredniając:
    - sen - 7:00 VS 7:20
    - poranna rutyna - 2:00 VS 1:40
    - dojazd do pracy, praca i powrót - 10 godzin (bez zmian)
    - wieczorna toaleta - 0:40 VS 0:50
    - czas wolny - 4:20 VS 3:20 (tutaj planuję największą zmianę)

    Oczywiście jest to plan idealny. Zdaję sobie sprawę z tego, że długa droga przede mną, zanim w ogóle będę mógł wprowadzić go w życie. Co za tym idzie? Planuję się dzielić z wami moimi postępami

    Co dalej

    Pierwszą zmianę, którą już wprowadziłem są poranne ćwiczenia. Mają one zagwarantować mi lepszy start. Dobra rozgrzewka nieźle mnie pobudza, a to tylko 15 minut. Zimny prysznic też robi swoje - uwierzcie mi na słowo.

    Najtrudniej będzie efektywnie wpleść w poranną rutyną porządki. Nie dlatego, że ich nie lubię. Problem polega na ciszy, którą muszę zachować, żeby nie obudzić syna. A nie jest to proste. Jeżeli jednak zadbam odpowiednio o porządek w ogóle, nie powinno stanowić to większego problemu. Tylko, że porządki to nie tylko ścieranie kurzy, czy układanie książek, zabawek, naczyń etc. To też zamiatanie i mycie podłóg. Teraz potrzebuję około godziny. Jak się zmieścić tylko w połowie tego czasu? Jeszcze nie wiem. ¯\_(ツ)_/¯

    A jak wyglądałby Twój idealny dzień?
    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #produktywnosc #prokrastynacja #leanmanagement
    pokaż całość

    •  

      @Skwarek85: Gdyby na wykopie wpisy mogłyby wydawać dźwięku usłyszałbyś właśnie gromkie brawa. Konkretna odpowiedź. Spodziewałem się czegoś dużego, ale Ty po prostu sprawiłeś, że opadła mi szczęka.

      Mogę zostać Twoim uczniem? (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

      Wiele z Twoich pomysłów to strzał w 10-tkę. W niektórych widzę potencjał, ale dopiero po dostosowaniu ich do mojej rzeczywistości. Chociażby praca którą wykonuję. Dziennie średnio odbieram/wykonuję do 80 połączeń. Pomodoro, o którym wcześniej pisałeś w oryginalnej formie się u mnie nie sprawdzi. Chociażby dlatego, że po prostu muszę być zawsze na już. Idąc tym tropem przypomniałem sobie o kanban - zapomnianym rozwiązaniu do którego muszę wrócić. Zjedz tą żabę też muszę wprowadzić w życie. Wiele innych rozwiązań również - ale jak sam zasugerowałeś (słusznie); nie wszystko naraz.

      W pracy przez najbliższe parę miesięcy będę skupiać się na szkoleniach. Jedno prowadzimy w grupie paru osób. Zanim jednak się to stanie, musimy wspólnie opracować materiał. Drugie - mojego autorstwa - będę prowadził sam. Wkrótce będę mieć też rozmowę z moim przełożonym, którego chcę namówić na kurs języka angielskiego. Muszę Ci przyznać, że nigdy nie przykładałem wagi do tego języka. Muszę to naprawić. Wracając jednak do szkoleń - będą one świetną okazją na wzmocnienie moich kompetencji. Oba tematy chociaż ciężkie, to wiem, że przy odpowiedniej ilości wysiłku wyjdzie mi to na dobrze.

      Odezwij się czasem pod moim tagiem. Widzę, że masz łeb na karku i przerastasz mnie wiedzą. Ogromnie to cenię. Tak samo Twoje rady. Wziąłem je do serca i zastanowię się nad zmianą podejścia.

      Miłego wieczoru Ci życzę mirku
      pokaż całość

    •  

      @ehisedi: W sprawie angielskiego - obczaj czy gość podpadnie Ci do gustu:
      https://www.youtube.com/watch?v=r5z-lilm-gg&list=PLvckz0aC6Uw0E75xE2Z0gzu9tA5D9M-Ks
      Nie wiem jaki masz poziom ale myślę, że jak posłuchasz i weźmiesz te rady do siebie to coś z tego będzie ;) Możesz oglądać kilka razy, możesz oglądać z napisami - oni tego nie sprawdzają ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      A poważniej - bardzo fajne rady udzielane przez Nativespeakera.

      Ale... tak jak poprzednio - inne podejście od klasycznego.

      Co do ucznia... Myślałem kiedyś, żeby prowadzić szkolenia/wykłady z podobnej tematyki. Dla róznych przedziałów wiekowych, grup zawodowych, tematyki itd. Odpuściłem bo nie wiedzę możliwości monetyzacji. W szkoleniach cenie interakcje i pracę na konkretnych problemach uczestników - uwierz mi, że zaangażowanie jest wtedy ogromne a po takim spotkaniu wychodzisz z gotowcem lub pomysłami do wprowadzenia w życie. Niestety ludziom szkoda zapłacić 50 czy 100zł za takie zajęcia na zasadzie "Po co płacić jak na internecie bede miał za darmo albo co mi będzie mówił jak mam żyć" :D A szkolenia otwarte gromadzą różny "intelekt" i element społeczny.

      Jjak zaczniesz robić szkolenia komercjalne do dostrzeżesz różnicę między uczestnikami którzy na szkolenie przyszli sami, chcą się czegoś nauczyć i co najważniejsze opłacili to z własnej kieszeni a tymi, którego wysłał pracodawca ;)

      Popatrz też na "inbox 0" jeśli pracujesz na mailach - prywatnie. W pracy tego nie wdrażaj - co najwyżej utwórz folder archiwum i wrzucaj tam wszystko z głównego widoku. Czasami ktoś sie może upomnieć o maila którego dostałeś od kogoś tam X miesięcy temu.

      Jeśli odbierasz 80 telefonów dziennie w pracy to zrobili z Ciebie call center. Popatrz z czego wynika taka ilość i spróbuj to zredukować. Absorbuje to Twój czas. Tutaj nie podam Ci konkretnego rozwiązania bo nie znam szczegółów. Myśle, że spokojnie znajdziesz jakieś wyjście.
      Jeśli 80 telefonów dotyczy całego dnia to pomyśl o zestawie bluetooth. Podczas rozmowy będziesz mógł jeszcze klikać w komputer czy robić rzeczy które nie wymagają Twojego skupienia.

      Powodzenia Ci życzę i wytrwałości w dążeniu do celu (choć w rzeczywistości nigdzie nie dążysz ale fajnie patrzeć jak zmienisza swoje życie próbując różnego podejścia do wybranego tematu). Widzę w Tobie samego siebie ale kilka lat wczesniej :D
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Czas na zmianę – Podsumowanie czwartego tygodnia zmagań!

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________

    W ubiegłym tygodniu zaplanowane miałem:
    - wstawać o 5:20 – DONE
    - codziennie rano robić pompki – UNDONE
    - pić rano wodę z cytryną i jeść śniadanie - DONE
    - nie przeglądać wykopu w pracy - UNDONE
    - nie przekroczyć budżetu tygodniowego - DONE - zostało mi aż 3zł i 68 gr (ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง

    Plany na kolejny tydzień:
    - pobudka o 5:20
    - poranne ćwiczenia przez 15 minut - m.in. stretching, deska, krzesełko i inne ćwiczenia statyczne
    - szklanka wody z cytryną na dobry początek dnia
    - szybkie i przede wszystkim zdrowe śniadanie
    - audiobook w drodze do pracy
    - nie przeglądać wykopu w pracy
    - nie przekroczyć limitu finansowego - tym razem liczę na większy sukces ᕦ(òóˇ)ᕤ
    - czyścić buty po każdym przyjściu z pracy - jak ja tego nie lubię. Ale buty mam ładne i szkoda byłoby je zniszczyć
    - wypić 1,5 l wody w ciągu dnia
    - codziennie mają być czyste podłogi - ukłon w kierunku mojego syna. Zlizując cos z podłogi zawsze daje mi do zrozumienia jak wiele jeszcze brakuje mi do perfekcyjnej pani domu. (ಠ‸ಠ)

    Tym razem jest o wiele bardziej ambitnie. A jak! Aż 10 wyzwań. Cel jest taki, że maksymalnie przy jednym z wyzwań przewinęła mi się noga. Reszta musi się udać.

    Coraz częściej myślę o tym jak każdego dnia pędzę przed siebie nie zwracając uwagi na piękno minionego dnia. Jak dopada mnie rutyna we wszystkim co robię. Jak zaczynam się męczyć życiem. Myślę o wprowadzeniu urozmaiceń. O przełamaniach rutyny. Pierwsza zmiana dotyczy mojego kalendarza. Zaczynam robić w nim notatki na wzór bujo. Myślę co dalej, może jakieś propozycje?
    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #produktywnosc #prokrastynacja #finanse #oszczedzanie
    pokaż całość

  •  

    Kod aktywujący premium na 3 miesiące

    Uwaga, podaję hasło ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler TDSANEBOX2019

    #todoist #produktywnosc

  •  

    Witam,
    skończył się styczeń - przychodzę z podsumowaniem.

    pokaż spoiler Jestem perfekcjonistką, ale uważam, że jak jest w 80% utrzymany plan to jest on wykonany.


    Jak procentowo udało mi się trzymać moich planów?
    77% - wstawać do 7:00 codziennie
    74% - ścielić łóżko
    94% - nie pić alkoholu
    97% - nie palić fajek
    110% - 2x w tygodniu chodzić na siłownię
    20% - 1x w tygodniu robić cardio
    160% - 1x na tydzień spotykać się ze znajomymi
    80% - 1x na tydzień medytować
    100% - planować posiłki na cały tydzień
    ? - utrzymywać porządek w domu
    68% - być w łóżku przed 23:00

    Dzielnie rozpoczynam luty.

    - wstawać do 7:00 codziennie
    - ścielić łóżko
    - nie pić alkoholu
    - nie palić fajek
    - 4x w tygodniu chodzić na siłownię
    - 3x w tygodniu robić cardio
    - 2x na tydzień spotykać się ze znajomymi
    - 2x na tydzień medytować
    - jeść dobrze (tzn. trzymać się diety)
    - być wdzięczna co drugi dzień
    - być w łóżku przed 23:00

    #niebieskiesloneczko #wychodzimyzprzegrywu #produktywnosc #motywacja
    pokaż całość

  •  

    Czas na zmianę – Podsumowanie stycznia i plany na luty

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________
    tl;dr

    pokaż spoiler Nadszedł ten moment. Pierwszy miesiąc za mną. Czas na krótkie podsumowanie. Co mi się udało, a co nie. Napiszę też o tym co dalej. Zaczynam chyba poważniej traktować moje wyzwanie.


    Jak oceniam pierwszy miesiąc zmagań

    Z początkiem roku postawiłem na zmianę. A jak! Podążając za trendami noworocznymi, przygotowałem postanowienia. Piszę o nich tutaj. Bardzo, ale to bardzo ogólnie opisałem co chciałbym, czego bym nie chciał. Żadnych szczegółów ani konkretnych dedlajnów.

    Styczeń minął na budowaniu podstaw. Uważam, że porywając się z motyką na słońce, warto jest przygotować odpowiednie odzianie, bukłak pełen wody i kapelusz chroniący przed promieniami słonecznymi.

    Tak, uważam, że porywam się wykonać rzecz prawie niemożliwą. To nie moja pierwsza próba zmiany na lepsze. Te zdarzały się już wcześniej. Dla zdrowia dojeżdżałem na rowerze do pracy. Chodziłem na siłownię po pracy. Nawet miałem epizod ćwiczenia na siłowni przed pracą - tak od 5 rano. Czytałem książki. Oglądałem motywujące filmy. Dbałem o finanse. Robiłem wiele. Część z tych rzeczy towarzyszy mi do dzisiaj. Część zniknęła tak szybko jak się pojawiła.

    Jestem świadomy swoich wad. Wiem że ciężko u mnie z samozaparciem, systematycznością i konsekwencją. Wiedząc jak kończy prawie każde moje postanowienia, stwierdziłem, że trzeba to zmienić. Udzielam się tutaj z nadzieją, że zmotywuje mnie to do działania w 100%. Wiecie, trochę tak wstyd by mi potem było.

    W styczniu pracowałem nad podstawowymi elementami. Nad systematycznością, zmianą nawyków, konsekwentnym wykonywaniem działań. Zacząłem wstawać o 5:20. Jeść rano śniadania. Ograniczyłem spożywanie słodyczy. Nie tak źle jak na mnie.

    Co dalej

    Jak już pisałem wcześniej, luty będzie pierwszym miesiącem, w którym zaczynam poważniej traktować moją inicjatywę. Wyznaczę precyzyjne cele. Sposób ich osiągnięcia i czas potrzebny na wdrożenie ich w życie.

    Wykorzystam w pełni każdy poranek w tygodniu.

    Dla mnie w pełni oznacza, że zrobię w tym czasie coś produktywnego. Myślę o tym, żeby ćwiczyć codziennie rano przez 15 minut i sprzątać jedno pomieszczenie na dzień. Precyzując, zamierzam:

    - wstawać o 5 rano;
    - ćwiczyć przez 15 minut;
    - sprzątać jedno pomieszczenie (max do 15 minut);
    - jeść zdrowe śniadania;

    Czas spędzony w drodze do pracy i z pracy wykorzystam na poszerzaniu wiedzy i umiejętności.

    Dotychczas, ten czas upływał mi głównie na oglądaniu NETFLIX'a. Próbowałem czytać książki. Bez większego efektu. Przerzucam się więc na audiobooki. Plan jest prosty. Do końca miesiąca przesłuchać minimum 3 audiobooki. Zacząłem od Schopenhauera i rozważaniach o erystyce. W kolejce jest już Insight Michała Pasterskiego. Potem zobaczę co dalej.

    Efektywnie wykorzystam każdy dzień.

    Chodzi o to, żeby tak zaplanować swoje obowiązki, żeby w tygodniu od godziny 20 mieć czas dla siebie, a weekendy były całkowicie wolne od obowiązków. Do obowiązków zaliczam przede wszystkim sprzątanie, dbanie o porządek i podstawowe produkty. Nie zaliczam zakupów - bo to może być fajny czas spędzony z rodziną, czy wspólnego gotowania obiadu.

    Zadbać o finanse.

    Rozsądnie wydawać każdy pieniądz. Nie kupować niepotrzebnych rzeczy i zrezygnować z zakupów pod wpływem impulsu. Coś zaoszczędzić. W lutym pozostawiam nacisk na słowo coś nie bez przyczyny. Obiecuję, że w marcu będzie już lepiej.

    Zadbać o swoje zdrowie.

    Już wcześniej napisałem o ćwiczeniach. Zmienię też nawyki żywieniowe. Codzienne zdrowe śniadania. Regularne odżywianie się. Całkowita rezygnacja ze słodyczy i niezdrowego jedzenia. Ograniczę kawę do jednej czarnej dziennie (teraz piję dwie z mlekiem).

    Myślę, że ta lista może jeszcze ulec zmianie. Zastrzegam wam, że nie będzie to zmiana na gorsze. Bo nie na tym jednak polega zrównoważony rozwój. Trzeba iść przed siebie, a nadane tempo zawsze musi wyprzedzać nasze chęci o jeden krok.

    W najbliższych dniach postaram się wrócić do tematu zarządzania czasem dnia. Chcę też zastanowić się nad dietą. Jak najbardziej efektywnie zmienić moje nawyki żywieniowe. Może jesteś w stanie coś zaproponować?

    Życzę Ci miłego dnia.
    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #produktywnosc #prokrastynacja #finanse #oszczedzanie
    pokaż całość

  •  

    Mirki, taki widok przez 3 miesiące w Miami.

    Zauważyłem, że zmiana otoczenia dobrze wpływa na motywacje do pracy i produktywność. Taki przycisk-reset. Po 3-6 miesiącach powoli traci się zapał, jest zbyt wygodnie. #pracazdalna #praca #produktywnosc #podroze #podrozujzwykopem #biznes #firma #chwalesie

    Co polecacie na kolejny kwartał?
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Czas na zmianę – lean management w organizacji czasu dnia

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________
    tl;dr

    pokaż spoiler Przez cały tydzień zapisywałem co robię i ile zajmuje to czasu. Dowiesz się ile śpię, ile czasu spędzam w pracy, ile się kąpię albo robię śniadanie. Opowiem o tym co dalej i dlaczego chcę wykorzystać metodykę lean management. Cel jest prosty – jak najlepiej wykorzystać dostępny czas.


    Cześć Tobie!

    Czas pędzi nieubłaganie. Pamiętam jak jeszcze 15 lat temu w ciągu jednego dnia umiałem znaleźć czas na szkołę, odrobienie lekcji, pouczenie się do kartkówki, wyjście na dwór, pogranie na konsoli i obejrzenie filmu z rodzicami. A dzisiaj? Wstaję rano. Idę do pracy. Wracam i już trzeba iść spać. ¯\_(ツ)_/¯

    Nie wiem czy pamiętasz, jak podsumowując poprzedni tydzień napisałem:

    Na koniec tygodnia napiszę trochę o godzinowym planie dnia. Jest to proces umożliwiający sprawdzenie, ile tak naprawdę mamy wolnego czasu. Gdzie marnujemy bo bezproduktywnie a gdzie możemy go lepiej wykorzystać. Od dzisiaj zaczynam robić notatki co i kiedy robiłem. Ile zajęło mi to czasu i czy było to konieczne. Wyniki poznacie na weekend!

    Nadszedł ten moment. Najpierw dowiesz się co dokładnie kiedy robiłem. Napiszę o moich spostrzeżeniach i uwagach. A na koniec co z tym dalej zrobię.

    Co robiłem danego dnia

    Bez dłuższego przedłużania

    Poniedziałek
    05:20 - 06:00 - pobudka i poranna toaleta
    06:00 - 06:50 - jedzenie do pracy, śniadanie i kaszka dla syna
    07:00 - 07:45 - dojazd do pracy
    08:00 - 16:00 - praca
    16:00 - 16:30 - dojście na przystanek
    16:30 - 17:00 - dojazd do domu
    17:00 - 20:00 - dzień babci
    20:00 - 20:30 - usypianie syna
    20:30 – 21:00 - wieczorna toaleta
    21:00 - 22:00 - czas wolny
    22:00 - 05:20 - sen

    W pierwszym dniu notatki są takie sobie. Jeszcze ten dzień babci. Nie to, że nie lubię. Babcię mam kochaną i serdecznie ją pozdrawiam. (。◕‿‿◕。) Tylko, że tego nie da się wykorzystać. Chociaż? Przecież zdarza się, że dzień mamy w kolokwialnej dupie bo coś trzeba zrobić. Kogoś odwiedzić albo gdzieś pojechać. Ok. Jednak dobrze, że taki dzień też się trafił. Jedziemy dalej.

    Wtorek
    05:20 - 06:00 - pobudka i poranna toaleta
    06:00 - 06:50 - przygotowanie jedzenia do pracy, śniadania, zjedzenie śniadania i przygotowanie kaszki dla syna
    07:00 - 07:45 - dojazd do pracy autobusem
    08:00 - 16:00 - praca
    16:00 - 16:30 - dojście na przystanek
    16:30 - 17:00 - dojazd do domu autobusem
    17:00 - 19:00 - zabawa i czas spędzony z rodziną
    19:00 - 19:20 - usypianie syna
    19:25 - 19:50 - ogarnięcie kuchni i przygotowanie podłóg do ich mycia i zamiatania
    19:50 - 20:15 - zamiatanie i mycie podłóg
    20:15 - 20:25 - Marnowanie czasu
    20:25 - 20:30 - kąpiel
    20:30 - 20:40 - mycie kapci, mat
    20:40 - 20:50 - wieczorna toaleta (smarowanie ran z łuszczycy, mycie zębów itp.)
    20:50 - 21:00 - poukładanie rzeczy na miejsce na podłodze
    21:00 - 21:05 - prasowanie koszul i rozłożenie lóżka
    21:10 - 21:15 - wyrzucenie śmieci i przyniesienie woda z piwnicy
    21:15 - 22:30 - czas wolny
    22:30 - 05:20 - sen

    Te notatki są dokładniejsze. Nawet zaznaczyłem moment, w którym bezproduktywnie marnowałem czas. (ಠ‸ಠ)

    Środa
    05:20 - 05:27 - pobudka i przewijanie syna
    05:45 - 05:50 - mycie włosów
    05:00 - 05:57 - poranna toaleta (mycie zębów, smarowanie ran z łuszczycy itd.)
    05:58 - 06:06 - przygotowanie dziecku miejsca do zabawy
    06:07 - 06:15 - przygotowanie jedzenia do pracy i śniadania
    06:15 - 06:50 - pisanie postu i jedzenie śniadania
    07:00 - 07:45 - dojazd do pracy
    08:00 - 16:00 - praca
    16:00 - 16:30 - dojście na przystanek
    16:30 - 17:00 - dojazd do domu
    17:00 - 19:00 - czas spędzony z rodziną, w między czasie udało mi się umyć naczynia, co zajęło pół
    19:00 - 19:10 - usypianie dziecka
    19:15 - 19:25 - szukanie dokumentów
    19:25 - 19:32 - kąpiel
    19:32 - 19:43 - wieczorna toaleta
    19:45 - 20:05 - prasowanie koszuli
    20:15 - 20:35 - wieszanie prania
    20:35 - 22:00 - czas wolny
    23:00 - 06:00 - sen

    Kolejny dzień za nami. Tym razem miałem mniej rzeczy do zrobienia i mogłem już wcześniej zacząć się lenić. XD

    Czwartek
    06:00 - pobudka
    06:00 - 06:10 - przewijanie syna i robienie mleka
    06:10 - 06:15 - marnowanie czasu
    06:15 - 06:20 - zimny prysznic i mycie włosów
    06:20 - 06:30 - poranna toaleta
    06:30 - 06:35 - przygotowanie jedzenia do pracy i śniadanie
    06:35 - 06:45 - jedzenie śniadania
    07:00 - 07:45 - dojazd do pracy
    08:00 - 16:00 - praca
    16:00 - 16:30 - dojście na przystanek
    16:30 - 17:00 - dojazd do domu
    17:00 - 19:00 - czas z rodziną
    19:00 - 19:20 - usypianie syna
    19:25 - 20:10 - sprzątanie kuchni
    20:10 - 20:20 - jedzenie kolacji
    20:20 - 20:30 - zamiatanie (tym razem bez mycia podłóg i podnoszenia rzeczy z niej)
    20:30 - 20:35 – marnowanie czasu
    20:35 - 20:40 - kąpiel
    20:40 - 20:50 - wieczorna toaleta
    20:50 - 22:00 - czas wolny
    22:00 - 5:00 - sen

    To był najgorszy dzień. Dopadł mnie kryzys. Wstałem o 6, cały dzień chodziłem wkurzony i gdy tylko mogłem, to nic nie robiłem. Wtedy też zacząłem sobie uświadamiać ile czasu mi wszystko zajmuje i ile mam go dla siebie.(╥﹏╥)

    Piątek
    05:00 - 05:05 - pobudka
    05:05 - 05:11 - mycie włosów
    05:11 - 05:22 - poranna toaleta
    05:22 - 05:32 - przewijanie syna i przygotowanie mleka
    05:35 - 05:40 - jedzenie śniadania
    05:49 - 05:58 - pójście do sklepu (1 km w jedną stronę)
    05:58 - 06:08 - zrobienie zakupów
    06:08 - 06:18 - powrót do domu
    06:18 - 06:25 - przygotowanie jedzenia do pracy
    06:25 - 07:00 - pisanie postu i przygotowanie kaszki dla syna
    07:00 - 07:50 - dojazd do pracy
    08:00 - 16:00 - praca
    16:00 - 16:30 - dojście na przystanek
    16:30 - 17:00 - dojazd do domu
    17:00 - 18:00 - zabawa z synem
    18:00 - 18:10 - czyszczenie butów
    18:20 - 18:30 - ubieranie świeżych prześcieradeł
    18:30 - 18:45 - kąpiel syna
    18:50 - 19:00 - uśpienie syna
    19:00 - 19:05 - toaleta
    19:05 - 19:10 - golenie się
    19:10 - 19:15 - kąpiel
    19:15 - 19:25 - wieczorna toaleta
    19:30 - 22:00 - czas wolny

    Ostatni dzień przyniósł miłe zaskoczenie. Mimo konieczności wyjścia rano do sklepu, byłem w stanie zrobić rano wszystko to, co robiłem każdego innego dnia (nie licząc czwartku - wtedy był bunt)

    Wstępna analiza

    W ciągu doby śpię z reguły od godziny 22:00 do 05:20, czyli 7 godzin i 20 minut. Czas na pracę, w tym dojazd to około 10 godzin. Są jeszcze poranki, które spędzam na przygotowanie się do pracy. Każdego dnia zajmuje to 1 godzinę i 40 minut Pozostaje mi więc 5 godzin na całą resztę.

    W poniedziałek miałem godzinę dla siebie. We wtorek godzinę i 15 minut dla siebie (zasnąłem pół godziny później). W środę godzinę i 25 minut. W czwartek godzinę i 10 minut. W piątek godzinę i pół godziny. Czyli w całym tygodniu 6 godzin i 20 minut czasu wolnego.

    W całym tygodniu miałem łącznie 33 godziny i 20 minut na obowiązki i czas wolny. W tym czasie poranna toaleta i przygotowanie do pracy zajęła mi 8 godzin i 40 minut. Pozostaje więc 24 godziny i 40 minut. 18 godzin i 20 minut potrzebuję na sprzątanie, czas z synem i inne obowiązki. Zostaje mi więc 6 godzin i 20 minut dla siebie. Oczywiście w skali tygodnia

    Uśredniając w ciągu dnia na sen potrzebuję 7 godzin i 20 minut. Na poranną toaletę i przygotowanie do pracy 1 godzinę i 40 minut. Na pracę 10 godzin. 1 godziny i 40 minut średnio zajmuje mi sprzątanie, a z rodziną spędzam codziennie około 2 godziny. Dla siebie mam 1 godzinę i 20 minut.

    Podsumowanie i co dalej

    Zaskoczony jestem wynikami. Jak możesz zauważyć, mało w tym tygodniu marnowałem czasu. Miałem trochę obowiązków i każdego dnia znalazłem chwilę dla rodziny i dla siebie. Co prawda wieczorny czas wolny wykorzystałem na spędzenie chwil z żoną. Nie czytałem w tym czasie, nie grałem ani nie robiłem niczego innego. Nie przeszkadza mi to. Chciałbym jednak wygospodarować też chwilę tylko dla siebie.

    Podążając metodyką Lean Management przeanalizuję dokładnie każdy miniony dzień. Sprawdzę, z czego mogę zrezygnować. Co mogę usprawnić. Co mogę zmienić. Gdzie są słabe punkty. Gdzie jest potencjał. Przygotuję idealny plan dnia. Będzie on abstrakcją odciętą od rzeczywistości niemożliwą do zrealizowania w najbliższych miesiącach. Plan jest taki, żeby stała się ona prawdą jeszcze w tym roku.

    Wyzwanie przede mną ogromne, ale wierzę, że mi się uda. Oczywiście będę relacjonować na bieżąco mój postęp.

    Życzę Ci miłego weekendu i do zobaczenia następnym razem.
    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #produktywnosc #prokrastynacja #leanmanagement
    pokaż całość

    źródło: 13250f0.jpg

    •  

      @ehisedi: jaki tak naprawdę jest twój cel? Dlaczego to robisz?

    •  

      @kospitos261: Moja ambicja podpowiada mi, że chcę przekraczać wyznaczone przez siebie granice - tak filozoficznie ujmując.

      Bardziej po ludzku. Chcę wygospodarować więcej czasu i energii dla rodziny i siebie. Rozwijać swoje kompetencje zawodowe żeby awansować i otrzymać podwyżkę (moim marzeniem jest zostanie trenerem i mentorem - jest to u mnie w pracy możliwe). Cele długoterminowe - zagwarantować lepszy start w życie mojemu dziecko. Przez zdobytą wiedzę, doświadczenie, kwalifikacje chcę być jego mentorem i wsparciem. Chcę być dla niego godnym przykładem do naśladowania i chcę mu zagwarantować jak najlepszy start w dorosłe życie - oczywiście nie chodzi o 2 mln na koncie na dom. Chodzi o samodyscyplinę, ciężką pracę, dobrze podejmowane decyzje etc. pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Inne ludzie nie są konkurencją.

    Twoją konkurencją jest twoja prokrastynacja. Twoje ego. Niezdrowe jedzenie. Nauka i rozwój, który zaniedbujesz. Negatywne podejście, które kształcisz i całkowity brak kreatywności. Konkuruj z tym.

    #produktywnosc #rozwojosobisty #prokrastynacja #firma #motywacja pokaż całość

  •  

    Dobra Żuczki, wczoraj wspomniałam o pomyśle na wykopową zabawę w klimacie #silownia #mirkokoksy #produktywnosc i #wychodzimyzprzegrywu

    Zapraszam Cię, jeśli:
    - w tym roku wreszcie chciałbyś wyjść z przegrywu - cokolwiek to dla Ciebie znaczy,
    - od dłuższego czasu myślisz o siłowni / basenie / jakiejkolwiek innej aktywności fizycznej, ale dotąd brakowało Ci motywacji,
    - masz dość użalania się nad sobą,
    - wiosną tego roku chcesz być trochę bardziej wyrzeźbiony / szczuplejszy / mieć lepszą kondycję / być pewniejszym siebie / cokolwiek, co zadziała w Twoim życiu ruch,
    - lubisz aktywność fizyczną i chcesz się pobawić w #glupiewykopowezabawy,
    - po prostu chętnie się przyłączysz.

    Jeśli odnajdujesz się w przynajmniej którymś z tych punktów, ręka w górę plusem.

    Na czym polega zabawa?

    1. Każdego dnia spośród plusujących/komentujących (i deklarujących swój udział) wybierana jest jedna osoba (ja dziś wybiorę trzy, żeby zabawa się rozkręciła, jutro każdy z wytypowanych wybiera po jednej kolejnej osobie, następnego dnia każdy z wytypowanych kolejną i tak dalej). Osoba ta może być wybrana / wylosowana / jak woli typujący. (Wybierajcie tak, żeby każdy miał szansę).

    2. Wybrani mają 24 h na wrzucenie na mirko dowodu w postaci zdjęcia, że zaliczyli wybraną przez siebie formę aktywności. Może to być siłownia, basen, spacer, ćwiczenia w domu, cokolwiek, byleby wiązało się ze zdrową aktywnością fizyczną. Każdy wybiera to, co bardziej mu odpowiada.

    3. Podjęcie wyzwania i sprostanie mu (czyt. wrzucenie postu ze zdjęciem i odpowiednimi tagami) upoważnia Cię do wytypowania kolejnej osoby (nagroda taka). Robimy to w "zwycięskim" poście, ze zdjęciem (niekoniecznie musi upłynąć doba, jeśli zaliczysz wyzwanie szybciej, to szybciej możesz wrzucić post i wywołać kolejną osobę)
    Ważnie! "Zwycięskie posty" tagujemy #notojedziemy i #doprzodu
    (Zachęcam do plusowania i komentowania "wygranych postów", żeby zwiększyć swoje szanse na bycie wybranym / wylosowanym.)

    Jeśli z jakiegoś powodu, mimo, że zostałeś wybrany nie sprostałeś wyzwaniu - możesz grać dalej, ale nie typujesz kolejnej osoby.
    Wtedy bierzesz klęskę na klatę i wrzucasz post z tagami #notojedziemy i #dotylu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Jeśli zamierzasz się zgłosić tylko po to, żeby potrollować, albo nie chcesz wziąć udziału w wyzwaniu znajdź sobie lepsza zajęcie i nie przeszkadzaj.


    Zobaczymy co z tego będzie.

    pokaż spoiler Pierwsze osoby gotowe na wyzwanie wylosuję przez #mirkorandom (jeśli zadziała, jeśli nie, sama wybieram) i wywołam za 30 min.


    pokaż spoiler No chyba, że nie znajdzie się nikt chętny. To wtedy nie.


    pokaż spoiler :) Ale fajnie byłoby, gdyby jednak tak.
    pokaż całość

  •  

    Dobra Mirki. Tak w temacie #wychodzimyzprzegrywu.
    Karnet na siłownię kupiłam 1,5 roku temu.
    Wiecie, ile razy na niej byłam?

    pokaż spoiler Ani razu.


    pokaż spoiler Zamroziłam go cztery dni po aktywacji.


    Nawkręcałam sobie kompleksów, i że sobie zrobię krzywdę, i że gdzie tam ja na siłowni, i poza tym, to dużo pracuję i nie mam siły, i głowa boli, albo paluszek, albo internet ważniejszy, albo pójdę od jutra i takie tam. Musicie wiedzieć, że jestem mistrzynią wymówek.

    No i dość tego. Zwyczajnie dość. Moje życie składa się z pracy, z pracy i z pracy, w przerwach pracuję. Organizm zaczyna dawać do zrozumienia, że powinnam się poskładać. Wieczne przeziębienia, dodatkowe kilogramy i niepokojąca tendencja do wiary w to, że to okoliczności stwarzają mnie, a nie ja okoliczności. Ostatnio w pracy trochę więcej stresu, wróciłam wczoraj, popłakałam się i postanowiłam, że muszę coś zrobić, bo kto inny mnie ogarnie, jak nie ja sama.

    Tak więc, jako że mój wewnętrzny prokastynator i krytyk wewnętrzny zaczynają mi pyskować

    pokaż spoiler bo jestem przeziębiona i nie mam siły i okres mi idzie i nie mam z kim pójść i gardło boli i nie wiem, czy te ciuchy co mam się nadają i nie wiem, czy ja będę umiała przez tą śluzę przejść i kicham przecież i kaszlę i w ogóle


    Pięć plusów i wieczorem wrzucam zdjęcie z siłowni. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Twardym trza być, nie miętkim.

    #silownia #mirkokoksy nie #zalesie #produktywnosc
    pokaż całość

  •  

    Aż miło widzieć taki duży rok na tagu #rozwojosobisty Co to? Postanowienia noworoczne? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    I ja też w związku z #przecietnapraktyka powracam.

    Także klasycznie, jak w zeszłym roku.

    Cele codzienne:
    1. Medytacja (minimum 5 minut dziennie z celem na koniec miesiąca minimum 15 minut dziennie)
    2. Rozciąganie (póki co wracam do tego filmiku z połączeniem rozciągania nastawionego na siedzenie w pozycji lotosu)
    3. Siłownia/bieganie 3 razy w tygodniu (z celem zwiększenia do 4-5)
    4. Czytanie książek
    5. Duolingo (rosyjski, grecki)

    Cele tygodniowe:
    6. Skończyć 1 książkę w tygodniu (cel 52 w ciągu roku - obecnie jest 2/52)
    7. Kurs z greckiego (czekam na zapisy)

    Cele miesięczne:
    8. Przerzucić się z siłowni na zajęcia - myślę o kickboxingu albo krav maga (muszę się zagłębić w tematykę, żeby podjąć odpowiednie działanie)
    9. Więcej ruchu - opaska Xiaomi Mi Band 2 pozwala w ogarnięciu, ile kroków dziennie robię. Czytałam o zalecanych 10 000 kroków, co obecnie wydaje mi się niemożliwe, ale chciałabym być w stanie taki poziom osiągnąć już na przełomie luty/marzec
    10. Poprawa jakości snu - tutaj znowu pojawiła się z pomocą opaska Xiaomi Mi Band 2, dzięki której dowiedziałam się, że mam zdecydowanie zbyt krótki głęboki sen.
    11. Poprawa diety - ograniczenie mięsa, gotowanie w domu, regularne posiłki, więcej warzyw i owoców.

    Myślę, że na początek roku wystarczy (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #mikrodziennik #produktywnosc
    pokaż całość

    •  

      @Imputator: nie musisz się na początku niczego uczyć :)
      Usiądź wygodnie na kanapie/krześle (nie musisz siedzieć po turecku), połóż dłonie na udach wewnętrzną stroną do góry. Słuchaj swojego ciała i ułóż się tak, żeby było Ci wygodnie. Możesz puścić sobie jakąś muzykę (polecam hang drum albo np. dźwięki natury (osobiście używam aplikacji Calm do tego).
      Zamknij oczy i skup się na swoim oddechu. Weź 3 głębokie wdechy. Czuj jak powietrze wypełnia Twoje płuca, jak unosi się Twój brzuch i klatka piersiowa - skup się na tym. Wróć do normalnego oddechu, ale cały czas skieruj ku niemu swoją uwagę. Brawo. Medytujesz :) A teraz tricky part - Twój umysł po pewnym czasie wróci do normalnego stanu działania, czyli bycia wszędzie poza teraźniejszością. Kiedy sobie to uświadomisz - bez oceniania ani wmawiania sobie, że nie potrafisz medytować - znowu skup swoją uwagę na oddechu.
      Polecam zacząć od np. 3 minut dziennie i delikatnego zwiększania czasu. Wszystko oczywiście uzależnione od tego, jak się czujesz. Nie pchaj się od razu do medytowania po 30 minut, bo możesz się szybko zniechęcić.

      @zaba34: zachęciłaś mnie XD

      @x-ray: sci-fi (dystopia, utopia, antyutopia, apokalipsa... takie tematy mnie kręcą ( ͡° ͜ʖ ͡°)), popularnonaukowe, naukowe (dużo książek o astronomii sobie kupiłam na święta), psychologiczne. Głównie takie gatunki mi się przez palce przewijają.
      pokaż całość

    •  

      @przecietna: Co do wyboru kickboxing vs Krav maga, to najlepiej idź na pierwsze zajęcia które są zazwyczaj gratis. Wtedy przekonasz się co bardziej ci podpasuje. Krav maga to niestety w większości uderzenia zmiękczające(tzn w krocze). Ogólne nastawienie na obronę i kontratak. Kursy dodatkowe jak atak w dyskotece, autobusie i obrona przed nożem.

      W kickboxingu nauczysz się wszystkiego. Od utrzymywania dystansu, uników, kopnięc, boksowania(co kuleje w krav maga). Jak atakować wyższych przeciwników. Do tego sparingi po kilku miesiącach, sprawdzające wiedze w akcji. Zobacz ile osób ćwiczy ( optymalnie do 15 na 1 trenera), jak dużo powyżej to moim zdaniem nie ma sensu. No i jacy ludzie trenują. Osobiście wytrzymałem na krav maga ok pół roku i zmieniłem na kickboxing bo już mnie znudziły te uderzenia w krocze.
      Walka kobiet w federacji GLORY https://www.youtube.com/watch?v=OTf_V772wXM .
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Witam wszystkich obserwujących tag #12obszarow, w nowym 2019 roku!
    Dzisiaj chciałem podzielić się z Wami celami które wyznaczyłem na rozpoczęty rok.
    Lista będzie zapewne ewoluowała. Postaram się w miarę regularnie zamieszczać krótkie informacje jak mi idzie.

    -- Moje przygody i przeżycia --
    Podróżnik po świecie
    Poziom 1: Odwiedziłem 20 krajów;
    Poziom 2: Odwiedziłem 50 krajów;
    Poziom 3: Odwiedziłem 100 krajów.

    Podróżnik po Polsce
    Poziom 1: Odwiedziłem 20 miejsc z listy;
    Poziom 2: Odwiedziłem 50 miejsc z listy;
    Poziom 3: Odwiedziłem 100 miejsc z listy.

    -- Moje zdrowie, wygląd, samopoczucie --
    Wymarzona waga
    Poziom 1: Ważę 90 kg;
    Poziom 2: Ważę 85 kg;
    Poziom 3: Ważę 85 kg przez rok.

    -- Moje życie intelektualne --
    Czytelnik
    Poziom 1 - Przeczytana jedna inspirująca książka w miesiącu;
    Poziom 2 - Przeczytana jedna inspirująca książka w miesiącu przez pół roku;
    Poziom 3 - Przeczytana jedna inspirująca książka w miesiącu przez rok.

    -- Moje życie duchowe --
    Medytacja
    Poziom 1 - Medytacja codziennie przez 30 dni
    Poziom 2 - Medytacja codziennie przez 100 dni
    Poziom 3 - Medytacja codziennie przez 365 dni

    -- Moja kariera --
    Wymarzone stanowisko
    Poziom 1: Administrator systemów
    Poziom 2: Starszy administrator systemów
    Poziom 3: Architekt IT

    Innowacyjny pomysł
    Poziom 1: 10 pomysłów na innowacje w miejscu pracy
    Poziom 2: 50 pomysłów na innowacje w miejscu pracy
    Poziom 3: 100 pomysłów na innowacje w miejscu pracy

    Egzaminy
    Poziom 1: 1 dodatkowy egzamin MS
    Poziom 2: Uzyskanie certyfikacji MCSA
    Poziom 3: Uzyskanie certyfikacji MCSE

    -- Moja kreatywność --
    Muzyk
    Poziom 1: Potrafię zagrać na keybordzie 10 nowych utworów;
    Poziom 2: Potrafię zagrać na keybordzie 50 nowych utworów;
    Poziom 3: Potrafię zagrać na keybordzie 100 nowych utworów.

    -- Moje życie w społeczności --
    Lokalne działania
    Poziom 1: Członek lokalnego stowarzyszenia, lub grupy działania
    Poziom 2: Lider lokalnego stowarzyszenia, lub grupy działania
    Poziom 3: Założyciel lokalnego stowarzyszenia, lub grupy działania

    Pro publico bono
    Poziom 1: 1 dzień pracy pro publico bono w miesiącu przez 3 miesiące
    Poziom 2: 3 dzień pracy pro publico bono w miesiącu przez 6 miesięcy
    Poziom 3: 1 dzień pracy pro publico bono w tygodniu przez rok

    Zapraszam do śledzenia tagu #12obszarow gdzie będę dzielił się przemyśleniami na temat rozwoju osobistego i postępami w realizacji celów w 12 obszarach mojego życia.

    Ponieważ chciałbym, aby każdy wpis niósł jak największą wartość będę zamieszczał pod każdym postem zbiór sprawdzonych przeze mnie linków, narzędzi i metod które pomagają mi osiągnąć moje cele:

    -- Narzędzia produktywności --
    01. OneNote - zarządzanie notatkami i informacją;
    02. TickTick - zarządzanie zadaniami;
    03. HabbitHub - nauka nowych nawyków;
    04. Flow - automatyzacja zadań (głównie biznesowych);
    05. Zapier - automatyzacja zadań głównie prywatnych;
    06. Beeftext - szybkie pisanie / odpowiedzi na maila;

    -- Narzędzia biohacking --
    01. 6 phase meditation - praktyka medytacyjna;
    02. Brain.fm - koncentracja w pracy;
    03. Amazfit Bip + Mifit - tracking snu;
    04. AmazFit Tools - power nap;
    06. f.lux - eliminacja niebieskiego światła (software)
    07. MSA TecTor (pomarańczowe) - eliminacja niebieskiego światła (hardware)

    #12obszarow #mikrodziennik #produktywnosc #rozwojosobisty
    pokaż całość

    •  

      @przecietna: Bardzo ciężko jest mi rekomendować aplikację, których sam nie używam(łem).
      Z tego, co wiem pod iOS jest aplikacja Sleep Cycle, nie mam niestety o niej wyrobionej opinii, więc może spróbuj i daj znać czy działa. Alternatywnie możesz spróbować ustawić budzik w przedziale 15-20 min i dostosować sobie drzemkę do Twojego cyklu snu, co prawda wymaga to troszkę obserwacji własnego ciała i czasu, ale efekt jest tego z pewnością warty. Koniecznie daj znać jak power nap wpływają na Twój dzień. pokaż całość

    •  

      @Imputator: Dziękuję za komentarz. Zapiera używam w kilku scenariuszach, najprostszy jaki mam to zapisywanie załączników z poczty na Google Drive. Taki sam mechanizm, mam zaimplementowany na służbowej poczcie, z tą różnicą że tam zapisuję na OneDrive. Zachęcam Cię do przejżenia szablonów na stronie Zapiera, można nimi wiele zrobić. Z innych serwisów podobną funkcjonalność daje IFTTT.

      Co do notatek, nie używam papierowych notatek. Jeśli nawet coś rysuję do korzystam z aplikacji Office Lens i od razu ląduje to w OneNote. Staram się realizować ideę "zewnętrznego mózgu" opisaną tutaj

      Jeśli chodzi o GTD u mnie świetnie sprawdza się kombinacja TickTick + OneNote.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Kontynuujemy temat jednego z rozleglejszych obszarów tj. zdrowia, wyglądu, samopoczucia. Dzisiaj chciałem podzielić się z Tobą koncepcją, która pojawia się bezpośrednio lub pośrednio u wielu mentorów produktywności, optymalizacji życia i biohackingu. Koncepcja ta w moim przypadku bardzo mocno wpłynęła na moje samopoczucie, a pośrednio także na obszary takie jak moja kariera, kreatywność, życie intelektualne. Myślę, że dlatego tak bliska jest mi koncepcja #12obszarow, zaczynamy patrzyć na nasze życie jak na ekosystem, a nie tylko na poszczególne elementy. Zanim jednak przejdziemy do sedna, pozwól, że zdam Ci pytanie: Czy wiesz, jaka powinna być podstawowa funkcja mózgu?

    Gdy się nad tym zastanowić, gdzieś w odpowiedziach pojawią się nam takie hasła jak: tworzenie idei, kreatywność, wyobraźnia. Czyniąc długą historię krótką, dziś chciałem przekazać Ci, jak uwolnić potencjał mózgu korzystając z koncepcji zewnętrznego mózgu.

    Codzienność przytłacza nas informacjami, które musimy przetworzyć i zadaniami, które trzeba zrealizować. A gdyby tak wszystkie te żmudne (z perspektywy naszego mózgu) czynności wypchnąć na zewnątrz? Dałoby to naszemu mózgowi zasoby, by rozwijać kreatywność i nowe idee.
    W moim przypadku zewnętrzny mózg to zestaw kilku narzędzi, obsługujący następujące zagadnienia.

    1. Zarządzanie informacją.
    Od lat niezmiennie używam . OneNote'a. Produkt ma kilka niezaprzeczalnych z mojej perspektywy zalet: jest darmowy, pozwala na pracę grupową, w jednym miejscu mogę agregować informacje w obszarze prywatnym i służbowym. Jak korzystam z OneNote'a? Wrzucam tam wszystko, o czym chciałbym pamiętać: od listy zakupów, poprzez ciekawe zdanie, które przeczytałem w książce. Dzień rozpoczynam z pustą stroną "Inbox" przez cały dzień gromadzę w niej informacje, aby wieczorem posegregować je do różnych notatników. Część z nich współdzielę z żoną, bądź ze współpracownikami, oszczędzając masę czasu na trywialne pytania.

    2. Zarządzanie zadaniami.
    Zarządzanie zadania to również część naszego życia, którą spokojnie możemy scedować na współczesną technologię. Moim faworytem jest TickTick. Aplikacja zarówno na Androida, jak i wersja przeglądarkowa bardzo mi odpowiada. Najciekawsze funkcje? Tagi, parsowanie daty, możliwość dodawania zadań głosowo i cała masa innych udogodnień. Przerzuciłem chyba wszystkie aplikacje do zadań dostępne na rynku. Moim zdaniem nie ma nic lepszego. TickTicka wspiera metodologia GTD (Getting Things Done autorstwa Davida Allena), szczególnie zaś zasada wrzucania wszystkiego od "Inboxa". Podobnie jak "Inboxa" w OneNote, tego również staram się przeglądać raz dziennie segregując i priorytetyzujac zadania.

    3. Uczenie nowych nawyków.
    Nawyki odciążają nasz umysł, warto się ich uczyć, mnie od niedawna pomaga aplikacja Habitify. Aplikację testuję, jak wspomniałem od niedawna. Na razie spełnia moje oczekiwania, bardzo podoba mi się, że ma spójny interfejs z TickTickiem. Jak uczę się nawyków? Bardzo powoli. Dodaję jeden na miesiąc. Staram się go początkowo zrealizować raz w tygodniu, gdy uda mi się zrobić coś raz w tygodniu mam głód na więcej więc ale celowo zwiększam intensywność dopiero po 2-3 tygodniach, zauważyłem, że stopniowo podsycając ten głód, można nawyk wyrobić o wiele skuteczniej.

    4. Automatyzację zadań i procesów.
    Automatyzację uwielbiam z prostej przyczyny. Automatyzując powtarzalne czynności, robisz mniej błędów. Do automatyzacji wykorzystuję dwie aplikacje:
    Microsoft Flow — automatyzuję procesy w służbowe, z racji tego, że w pracy korzystamy z pakietu O365, którego Flow jest częścią;
    Zapier— automatyzuje dla mnie procesy w sferze prywatnej.
    Jak to działa w praktyce? Podam Ci mój ulubiony przykład. Gdy mój szef wyśle mi maila, trafia on do określonego folderu w Outlooku. Flow potrafi go z tego folderu wyciągnąć, sformatować i stworzyć zadanie w TickTicku z wysokim priorytetem. Dodatkowo dodaje w notatniku w OneNote wpis, dzięki czemu na cyklicznym spotkaniu z szefem możemy sobie omówić realizację tego zadania. Zgadnij, jak postrzega mnie mój szef i jak to wpływa na moją karierę i samopoczucie? (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Zapraszam do śledzenia tagu #12obszarow gdzie będę dzielił się przemyśleniami na temat rozwoju osobistego i postępami w realizacji celów w 12 obszarach mojego życia.

    #12obszarow #mikrodziennik #produktywnosc #rozwojosobisty
    pokaż całość

  •  

    Tak jak wspomniałem wczoraj, w kilku wpisach chciałbym podzielić się z Tobą moimi przemyśleniami, dotyczącymi jednego z rozleglejszych obszarów tj. zdrowia, wyglądu, samopoczucia.

    Optymalizacja życia jest moją pasją od kilkunastu miesięcy, to z czego jestem naprawdę dumny to moje poranki. Udało mi się opracować strategię, która nie tylko pozwala wystartować mi dobrze dzień, ale sprawia mi masę radości. Każdy mój poranek składa się z czterech elementów:
    1. Porannej medytacji;
    2. Krótkiego zestawu ćwiczeń;
    3. Porannego koktajlu mineralnego;
    4. Śniadania

    Wiele eksperymentowałem (i nadal eksperymentuję) z tym, jak optymalnie rozpocząć dzień. Jeśli znajdziesz w poniższym opisie coś wartościowego - to super, jeśli zechcesz podzielić się w komentarzu swoją strategią, będzie fantastycznie. Zaczynamy.

    Poranna medytacja
    Nie będę za bardzo rozwodził się nad tym punktem. Śledzący tag #12obszarow, wiedzą, że moją ulubioną praktyką medytacyjną jest "6 Phase Meditation". Jeśli pierwszy raz czytasz ten tag, to po pierwsze serdecznie Cię witam, a po drugie zerknij tutaj,aby dowiedzieć się więcej o tej praktyce

    Krótki zestaw ćwiczeń
    Jak większość ludzi jestem zbyt zaganiany, żeby co dzień rano ćwiczyć przez godzinę. Dlatego jestem entuzjastą treningu opartego na koncepcji Tima Ferrisa - Minimum Effective Dose. Cóż to za wynalazek? Otóż okazuje się, że odpowiednio dobrane ćwiczenia wykonywane przez 10-12 minut dają te same efekty co godzina treningu aerobowego. Aktualnie korzystam zamiennie z jednego z poniższych treningów:
    1) The Scientific 7 Minute Workout - po prostu robię wszystko to, co jest pokazuje to video.
    2) Tabaty - w skrócie, jest to interwałowy trening, w którym dajesz z siebie wszystko przez 20 sekund i odpoczywasz przez 10 sekund. Na YT jest cała masa 10-minutowych sesji. Jeśli nie mam dostępu do sieci to po prostu robię w seriach: pompki, przysiady albo burpees. Interwały mierzę AmazFitem.
    3) Kettlebell swing — kilkadziesiąt machnięć kettlebellem (tak po prostu)
    Oczywiście wszystko poprzedzone krótką rozgrzewką.

    Poranny koktajl mineralny
    Po nocy organizm jest zawsze odwodniony, warto uzupełnić wodę i elektrolity. Pomysł jak sobie z tym poradzić zaczerpnąłem z książki Aubrey Marcus'a i jest to mineralny kontajl, na który składają się
    1) 0,5 litra wody, najczęściej "Skarb Życia Muszyna" z Biedry (ma chyba najlepszy stosunek cena / jakość), lub kranówki przepuszczonej przez filtr Brita;
    2) 2-3 g soli morskiej / himalajskiej
    3) sok z ok. 1/4 cytryny.

    Śniadanie
    Kiedyś spotkałem się z koncepcją, że śniadania można spożywać dla przyjemności lub dla paliwa. W dni robocze jem śniadanie dla paliwa. Na moje śniadanie składa się: szejk białkowy wzbogacony o tzw. superfoods (produkty o największym stężeniu składników odżywczych). Do koktajlu dodaje łyżkę stołową nasion chia, zmielony jarmuż (oba kupuję na Allegro), oraz pół łyżeczki spiruliny (bo jest ohydna). Wszystko od przygotowania do spożycia zajmuje mi ok 3-5 minut.

    Obecnie eksperymentuję z ekspozycją na światło niebieskie zaraz po obudzeniu oraz zimnym prysznicem. Nie mam jeszcze swojego zdania na temat tych elementów, więc jeśli korzystasz z jednego z nich, daj znać w komentarzu, dzieląc się spostrzeżeniami.

    Zapraszam również do śledzenia tagu #12obszarow gdzie będę dzielił się przemyśleniami na temat rozwoju osobistego i postępami w realizacji celów w 12 obszarach mojego życia.

    #12obszarow #mikrodziennik #produktywnosc #rozwojosobisty #biohacking
    pokaż całość

  •  

    We wczorajszym wpisie poruszyłem temat #12obszarow, w których chciałbym ustalić swoje cele. Planując co chcę osiągnąć, często łapałem się w pułapki myślowe, które mocno mnie ograniczały. Postanowiłem więc spisać swój myślowy framework, dzięki któremu powinienem uniknąć wielu pułapek w ustaleniu celów na 2019.

    01. Eliminuję gównoprawdy.
    "Są trzy prawdy, prawda, nie prawda, gównoprawda"
    Ludzie z natury mają tendencję do upraszczania. Rodzice tłumaczą swoim dzieciom świat w sposób prosty i schematyczny, cały system edukacji stara się tłumaczyć świat w sposób prosty i schematyczny, wreszcie to samo robią media. Mechanizm ten istnieje od początków istnienia ludzkości i pozwala to nam ogarnąć często złożone procesy, ma to jednak i ciemną stornę - ulegamy gównoprawdom często nawet nie próbując ich kwestionować. Nie ma się co dziwić, gównoprawdy kładą nam do głowy: rodzice, przyjaciele, społeczeństwo, religia itd. Ktoś spyta, ale jakie to ma przełożenie na proces ustalania celów? Bardzo duże. Załóżmy sobie, że przyszły student chce wybrać kierunek studiów. Zapytany o najlepsze kierunki każdy odpowie: prawo, medycyna, może informatyka. Dlaczego? Bo to gównoprawda włożona do głowy przez społeczeństwo. Inna gówno prawda: muszę mieć swoje własne cztery ściany. Naprawdę musisz? Co zmieni w tobie, że będziesz właścicielem kilku ułożonych na sobie pustaków? Przykłady można mnożyć. Ok co mi da, że zakwestionuje wszystko co wydaje mi się prawdą objawioną? Odpowiedź jest prosta — poznasz siebie i swoje potrzeby.

    Jak zamierzam eliminować gównoprawdy? Wykorzystam nieco zmodyfikowaną metodę "5 Why" stworzoną przez Sakichi Toyodę. Trzy razy zadam sobie pytanie "dlaczego?" w odniesieniu do mojego celu. Jeśli gdzieś w trakcie tych pytań padnie stwierdzenie "to uczyni mnie szczęśliwym" oznacza to, że być może cel warty jest wpisania na moją listę.

    02. Zasada dziel i rządź
    "Każda podróż zaczyna się od najmniejszego kroku"
    Jako ludzie nie doceniamy tego, co możemy zrobić w ciągu trzech lat, za to mamy tendencję do przeceniania tego, co możemy zrobić w tydzień. Pomyśl, jak wyglądała twoja rzeczywistość jeszcze pięć lat temu i jak wiele się od tego czasu zmieniło. Pomyśl teraz o ostatnim miesiącu, a przekonasz jak zmieniło się dość niewiele. Zamierzam więc podzielić moje cele korzystając z metody "Trzy poziomy" wymyślonej przez obecnego tutaj @miroburn. Trzy poziomy opierają się na dwóch regułach:
    - Każde zadanie ma trzy poziomy (Poziom Łatwy, Średni, Trudny)
    - Po każdym poziomie wręczam sobie nagrody:
    a) za poziom pierwszy: realizuję jakąś przygodę z listy przygód do przeżycia (dodatkowa realizacja celu)
    b) za poziom drugi: wyjazd w ciekawe miejsce w Polsce z żoną na weekend;
    c) za poziom trzeci: wyjazd w ciekawe miejsce na świecie z żoną na weekend;
    Nagrody mogę zmienić, jeśli uznam, że zbyt mało mnie motywują. Stosują kolejną zasadę.

    03. Zasada wprowadzaj - testuj - elminuj.
    Często kurczowo trzymamy się zasad tylko dla zasady. Chwileczkę przecież to wszystko jest dla nas! Osiąganie czegokolwiek powinno w pierwszej kolejności sprawiać nam radość. Dlatego nie będę bał się
    - Wprowadzać nowych: celów, metod doskonalenia, idei;
    - Testować: czy moje cele nadal sprawiają mi radość, metod, idei;
    - Eliminować: ludzi, elementy rzeczywistości i wreszcie celów, które nie czynią mnie szczęśliwym;

    04. Zasada punktów krytycznych.
    Ok ustalone cele pozwalają iść naprzód, czasem jednak zdarza się, że skupiając się na jakimś celu, wypuszczamy z ręki coś, co już osiągnęliśmy. Przykład, chcę nauczyć się języka, więc poświęcam temu mnóstwo uwagi, przez co mniej skupiam się na jedzeniu i przybieram na wadze. Żeby to wyeliminować, zamierzam wyznaczyć sobie absolutne i nienegocjowalne punkty krytyczne. Cóż to takiego? A więc to sposób mierzenia swojego celu, ale nie od góry tyko od dołu. Niestety czy to się komuś podoba czy nie potrzebne są obie granice. Więc punkt krytyczny to taki parametr, poniżej którego, nie chcesz mówiąc kolokwialnie spaść. Dla wagi może to być wynik w kilogramach, ale równie dobrze może być to sytuacja, w której musisz zmienić dziurkę w pasku. Jeśli widzę, że pasek się nie dopina na "starej dziurce" wdrażam program naprawczy - ćwiczę więcej, tak aby ponownie osiągnąć punkt krytyczny.

    05. Maksymalnie siebie hakuj.
    Ludzki umysł przypomina komputer, a raczej komputery przypominają ludzkie mózgi. Tak można je zhakować. W sieci mnóstwo jest tzw. life hacków, prostych tricków które ułatwiają życie. Zamierzam zastosować podobną metodę w moich celach aby uprościć ich realizację. Przykład: chcę wypijać więcej wody, więc codziennie wieczorem stawiam na stole w kuchni półlitrową szklankę wody tóż obok kluczy. Za każdy razem gdy to robiłem zaczynałem dzień od 0,5l wody co stanowiło 1/5 mojego zapotrzebowania!

    06. Zasada 1 jest większe od 0.
    Prostota tej zasady jest porażająca. Wiele razy pozwalała mi usunąć z umysłu rozgoryczenie z powodu porażki. Wyobraź sobie, że twoim celem jest biegać 10 km dziennie. Dziś akurat pada marznący deszcz, do tego boli cię kostka. Wychodzisz pobieać, ale po kilometrze się poddajesz. W poczuciu rozgoryczenia wracasz do domu. A co gdyby odwrócić myślenie. Może to właśnie gównoprawda. Udało się mimo niechęci, bólu zrobić kilometr — coś się udało. Ta zasada łączy się z ostatnią, jaką dziś opiszę.

    07. Po prostu bądź szczęśliwy z tego, co robisz.
    Element poczucia szczęścia jest bardzo ważny w osiąganiu swoich celów, to najlepszy motywator.

    Zapraszam do śledzenia tagu #12obszarow gdzie będę dzielił się przemyśleniami na temat rozwoju osobistego i postępami w realizacji celów w 12 obszarach mojego życia.

    #12obszarow #mikrodziennik #produktywnosc #rozwojosobisty
    pokaż całość

    •  

      @D07IFP: widzę, że został poruszony temat nawodnienia. mi ponad 1l+ rano się udaje w taki sposób: po przebudzeniu szklanka z wodą od razu do wypicia, potem ćwiczenia fizyczne i między seriami np. pompek popijać polaną do kubka wodę. następnie śniadanie akurat robię na wodzie "szejk" (Plenny Shake polecam zapoznać się gdzie idzie 500ml na porcję) i jeśli pracuję od razu w domu to jeszcze robię sobie herbatę :)

    •  

      @hachorek: U mnie wygląda to teraz tak: w dzień roboczy od razu po wstaniu 0,5l letniej wody (lekko zmodyfikowany lifehack podany przez @przecietna, z wodą przy łóżku), potem toaleta i po wyjściu 0,5l koktajlu mineralnego.

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Koniec roku jest dla wielu osób czasem wyznacznia celów na nowy rok. Jest to często bardzo trudne zadanie. Jak sobie je ułatwić? Pomyślałem że skorzystam z metody Jon'a Butchera zaczerpniętej z książki "The 12 Areas Of Life Balance". Podziele swoje cele na 12 najważniejszych obszarów. Zapraszam do śledzenia tagu #12obszarow gdzie będę dzielił się postępami w tym eksperymencie. Dziś pierwszy wpis czyli o jakie 12 obszarów chodzi, oto one:

    01. Twoje Relacje partnerskie
    Wyobraź sobie Twój idealny związek w takich obszarach jak:
    - Wspólna komunikacja;
    - Wspólne wartości i przekonania;
    - Wspólne aktywności i spędzanie wolnego czasu;
    - Idealny wspólny dzień;
    - Idealne wspólne wakacje;
    - Idealny sex.

    02. Twoje relacje przyjacielskie
    Zastanów się, jak definiujesz przyjaźń? Pomyśl, jakie cechy ma lub powinna posiadać osoba, którą nazwiesz swoim przyjacielem. Wyobraź sobie swoje życie towarzyskie w idealnym świecie w następujących obszarach:
    - Jakimi doświadczeniami chcesz dzielić się z przyjaciółmi?
    - Miejsca, w których chciałbyś spędzać czas z przyjaciółmi?
    - Idealna rozmowa z przyjacielem;
    - Jakie idealne miejsce / okoliczności do spotkań z przyjaciółmi?
    - Spędzanie wolnego czasu / idealny weekend z przyjaciółmi?

    03. Twoje przygody i przeżycia
    Spędź kilka minut, analizując życie osób, które twoim zdaniem mają ciekawe i interesujące życie. Przeczytaj kilka biografii, blogów takich osób, lub jeśli to osoby z najbliższego otoczenie porozmawiaj z nimi. Bazując na tym, pomyśl co sprawia, że Ci ludzie żyją pełnią życia? Pomyśl o następujących obszarach:
    - Zdefiniuj przygody, które chciałbyś przeżyć;
    - Jakie miejsca na świecie chcesz odwiedzić?
    - Jakie przeżycia sprawią, że powiesz - wiodę ciekawe życie?

    04. Twoje otoczenie
    Po poprzednim punkcie, masz obraz twojego niesamowitego ciekawego życia. Świetnie, teraz to wszystko, co masz zasięgu ręki wyobraź sobie w idealnym wydaniu:
    - Jak powinien wyglądać Twój idealny dom?
    - Jak powinien wyglądać Twój idealny pokój?
    - Jaki samochód / telefon / konsolę / inny sprzęt codziennego użytku zawsze chciałeś(aś) mieć?
    - Jak powinno wyglądać twoje jadalne miejsce pracy? (lokalizacja, biuro, wystrój, etc.)

    05. Twoje zdrowie, wygląd, samopoczucie
    Przeanalizuj swój obecny stan zdrowia, wygląd i samopoczucie. Opisz jak chcesz wyglądać i czuć się każdego dnia. Zastanów się, jak to wszystko powinno wyglądać za pięć, dziesięć, dwadzieścia lat. Przeanalizuj co możesz poprawić w następujących obszarach
    - Odżywianie, np. czy jest jakaś dieta, której zawsze chciałbyś spróbować?
    - Sport, np. czy jest jakiś sport, którego chciałbyś spróbować?
    - Czy istnieją cele w fitness, których osiągnięcie doda Ci dreszczyku emocji tylko dlatego, że udało się je zrealizować? (nieważne czy chodzi o wędrówkę po górach, naukę tańca, czy codzienne ćwiczenia w domu)?
    - Wygląd, czy podobasz się sobie? Co zawsze chciałeś(aś) zrobić ze swoim wyglądem?

    06. Twoje życie intelektualne
    - Czego chcesz się nauczyć?
    - Jakie książki i filmy rozciągnęłyby twój horyzont myślowy i poprawiły gust?
    - Jakiego rodzaju sztuki chciałbyś doświadczyć (muzyka, sztuki plastyczne, taniec, teatr)?
    - Czy są języki, które chcesz opanować?
    Skup się na celu końcowym (np. dyplom), dla którego nauka jest jedynie środkiem do jego osiągnięcia.

    07. Twoje umiejętności
    - Jakie umiejętności pomogłyby Ci w osiągnięciu sukcesu w pracy i życiu?
    - W czym chcesz zostać mistrzem?
    - Posiadanie, jakiej umiejętności sprawi Ci satysfakcję?
    - Gdybyś mógł(a) wrócić do szkoły, aby dowiedzieć się czegoś, co chciałeś(aś) tylko dla radości z tego, co by to było?
    - Jakiej nowej umiejętności chcesz się nauczyć tylko dla zabawy (np. sztuczki magiczne, zrobienie salta, etc)?

    08. Twoje życie duchowe
    - Gdzie teraz jesteś duchowo i gdzie chcesz być?
    - Jakiej praktyki duchowej chcesz doświadczyć głębiej, a jakiej spróbować nowej (np. medytacja, inna religia, świadome śnienie)

    09. Twoja kariera
    - Jaka jest twoja wizja dotycząca kariery?
    - Jaki poziom kompetencji chcesz osiągnąć i dlaczego?
    - Jak chcesz poprawić swoje miejsce pracy lub firmę?
    Jeśli twoja kariera nie wydaje się obecnie mieć żadnego znaczenia, przyjrzyj się jej bliżej - czy to dlatego, że praca jest naprawdę bez znaczenia, czy nie ma dla ciebie znaczenia?

    10. Twoja kreatywność
    Pomyśl przez chwilę, jakie działania twórcze lubisz robić lub czego chciałbyś się nauczyć? Może to być wszystko, od gotowania przez fotografię, poezję, do gry na jakimś instrumencie (moja własna pasja). Czy chciałbyś dzielić się kreatywnością z innymi, jeśli tak to w jaki sposób?

    11. Twoje życie rodzinne
    Wyobraź sobie, że jesteś z rodziną, nie tak, jak myślisz, że "powinieneś" być, ale w sposób, który napełnia cię szczęściem. Jakie spędzacie czas, czym dzielicie się wzajemnie? Jakie wartości chcesz wyznawać i przekazać dalej? Co możesz wnieść do swojej rodziny, która jest dla Ciebie wyjątkowa? Nie ograniczaj się do tradycyjnej definicji rodziny. "Rodziną" może być partner życiowy / małżonek / chłopak / dziewczyną. Rodziną może być partnerem tej samej płci. Rodziną może być osoba, z którą zdecydowałeś(aś) się mieć dzieci. Jeśli jesteś samotny twoją rodziną, może być bliski przyjaciel / przyjaciółka. Zamiast klasycznego modelu stwórz nowy model rzeczywistości i pomyśl o rodzinie jako o tych, których naprawdę kochasz i z którymi chcesz spędzać czas.

    12. Twoje życie w społeczności
    Społecznością mogą być twoi przyjaciele, twoja okolica, twoje miasto, państwo. Zastanów się
    - Jak chcesz przyczynić się do rozwoju swojej społeczności? Patrząc na wszystkie swoje umiejętności, wszystkie swoje pomysły, wszystkie wyjątkowe doświadczenia, które sprawiły, że jesteś osobą, którą jesteś, jaką spuściznę chcesz po sobie pozostawić.

    Pierwszy wpis więc proszę o wyrozumiałość, jeśli coś źle otagowałem lub narobiłem błędów ortograficznych.

    #12obszarow #mikrodziennik #produktywnosc #rozwojosobisty
    pokaż całość

  •  

    1 648 - 2 = 1 646

    Tytuł: Siła nawyku
    Autor: Charles Duhigg
    Gatunek: Psychologia, popularnonaukowa
    ★★★★★★★★☆☆

    Charles Duhigg udowadnia, że odpowiednie pokierowanie wyrobieniem nowych lub zmianą dotychczasowych nawyków może diametralnie odmienić czyjeś życie, ale także funkcjonowanie społeczeństw, przedsiębiorstw, grup zawodowych, państw... Autor na sprawdzonych przykładach dowodzi, że świadomość, zrozumienie i zmiana nawyków pomagają osiągać wymarzone cele.

    Nie wiem czemu, ale po tym co inni opowiadali mi o tej książce spodziewałam się, że będzie ona bardziej w stylu "self-help". Na szczęście miło się zaskoczyłam. Poruszane są między innymi te kwestie:
    - Jak jeden człowiek od reklamy namówił Amerykanów do codziennego mycia zębów i dlaczego pasta Pepsodent stała się najpopularniejszą pastą do zębów na świecie?
    - Jak Lisa, przez wiele lat uzależniona od papierosów i alkoholu, otyła, zadłużona i niezdolna do utrzymania stałej pracy, zmieniła się w wolną od nałogów, zgrabną kobietę sukcesu?
    - Co sprawia, że Starbucks odnosi światowy sukces?
    - W jaki sposób Procter & Gamble przekonał klientów, że świeże powietrze wymaga odświeżaczy powietrza?
    - Dlaczego pływak, Michael Phelps, wygrał wyścig płynąc na oślep?

    Poza samą teorią nawyków oraz wytłumaczenia, jak ludzie działają są też porady, jak wprowadzić pożądane przez nas nawyki do naszego życia. A właściwie to zastąpić jedne nawyki drugimi :) Żadnych spoilerów. Bardzo polecam, nawet jeśli nie szukasz poradnika, jak wprowadzić dobre nawyki do swojego życia.

    Gwiazdki odjęte, bo jak dla mnie za dużo niepotrzebnych informacji np. o futbolu :D

    Tytuł: Unf*ck yourself. Napraw się!
    Autor: Gary John Bishop
    Gatunek: Self-help
    ★★★★★★☆☆☆☆

    W twojej głowie toczy się nieprzerwany monolog wewnętrzny – jakiś cichy krytyczny głos wciąż powtarza ci, że jesteś zbyt leniwy, za głupi albo za słaby. Nawet nie zauważasz, jak mocno wierzysz w te słowa i ile energii z ciebie wysysają! Starasz się normalnie żyć, tylko od czasu do czasu myślisz z rezygnacją, że skoro nie potrafisz ruszyć z miejsca czterech liter, to być może nigdy nie dotrzesz w życiu tam, gdzie chcesz, a szczęście, za którym tęsknisz, pozostanie tuż poza twoim zasięgiem. Moją książkę dedykuję tym, którzy doświadczają tego destruktywnego monologu, brodząc w strumieniu wątpliwości i manipulacji zatruwających codzienne życie. Unf*ck Yourself. Napraw się! to werbalny policzek od wszechświata, który ma sprawić, żebyś się ocknął, docenił swój prawdziwy potencjał, przestał sobie dowalać i totalnie wkręcił się we własne życie. A więc… napraw się!

    Rozumiem skąd tak duża popularność tej książki. Żadnego owijania w bawełnę i pitolenia. Myślę, że ludziom, którzy zmagają się z codziennością może ona pomóc.
    Nie spodziewałam się oczywiście żadnych naukowych teorii, ponieważ jest to książka napisana przez coucha.

    #produktywnosc #ksiazki #wychodzimyzprzegrywu (myślę, że część osób spod tego tagu mogą one zainteresować).

    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: keke.png

    +: Lemartez, j.................y +16 innych
  •  

    74/365

    Zdrowie, ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto Cię stracił.

    Zapisałem się na badania krwi, serca, słuchu, dermatologiczne i ogólne. Wyszło to w sumie przypadkiem, bo brali do projektu badawczego. Zgłosiłem się w imię nauki! Za dwa tygodnie mają być wyniki. Okaże się, czy wszystko ze mną ok.

    Równolegle mój tata wylądował w szpitalu z podejrzeniem raka. Jeszcze oficjalnie nic nie wiadomo, ale wyniki nie są najlepsze. Równie dobrze może to być przerośnięty węzeł chłonny, przynajmniej tak ktoś powiedział. W obliczu odejścia kogoś bliskiego pewne rzeczy bledną. W obliczu śmierci pewne rzeczy przestają mieć znaczenie. Nie chcę tu pisać smutnych i głębokich przemyśleń. Po prostu, dbajmy o swoje zdrowie. Im wcześniej, tym lepiej.

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    #rozwojosobisty #monkmode #naukajezykow #redpill #jordanpeterson #produktywnosc #hobby #rower

    Jak to mówią: "najlepsza inwestycja to inwestycja w siebie"... taaa... Wraz z początkiem grudnia zaczynam mój roczny projekt nauki języków oraz pracy nad sobą. Anulowałem już imprezę sylwestrową, zwolniłem się z pracy, szukam mieszkania we Lwowie.

    Cele to:
    Angielski z B2>C1
    Niemiecki z B1>C1
    Ukraiński z A0>B1
    Najważniejsze: przetestować kilka sposobów nauki (od miesięcy czytam książki i piszę notatki na temat mózgu oraz sposobów nauki - czas połączyć wszystko w całość), wybrać najlepszy dla mnie, wprowadzić nawyk codziennego uczenia się oraz wypełniania "martwego czasu" nauką.
    Cały projekt ma mi dać kopa już na resztę życia (czyli gdzieś do 55 roku).
    Jak już się wprawię, ostatni miesiąc przeznaczę w całości tylko i wyłącznie na kolejny język X aby przetestować jaki poziom przy max zaangażowaniu mogę osiągnąć w 31 dni. :D

    Jak zamierzam to osiągnąć?
    1. 12 miesięcy Monk mode (żadnych imprez ani randek - z wyjść towarzyskich to jedynie poskakać na rowerze w skateparku / bikeparku czy w górach)
    2. Dieta slow carb oraz ketoza (od prau lat przełączam się miedzy nimi w zależności od ochoty). Nigdy nie paliłem ani nie piłem alkoholu, z cukrów zrezygnowałem wiele lat temu, moja dieta jest bardzo czysta. Liczenie kalorii (to raczej w celu oszczędności)
    3. Trening z masą ciała + raz w tygodniu przysiady i martwe ciągi na siłowni
    4. Pełno kawy. Przetestuje również suplementy w stylu Brain Elevator
    5. Mam tysiące notatek z setek książek które muszę jakoś sobie zredagować i sensownie wprowadzić je w życie.
    6. Codzienny dziennik, notowanie progresu

    Budżet to 2000 zł / msc (+ rezerwowe 1000 zł /msc na moje hobby*).
    Mieszkanie we Lwowie typu studio z nowoczesnym wystrojem to około 850zł jednak zastanawiam, się czy mi takie wygody na pewno potrzebne? :D Jestem gotowy jeść owsiankę i spać w śpiworze byle tylko mieć więcej czasu dla siebie. 5 miesięcy zamierzam spędzić we Lwowie a gdy tylko sezon rowerowy wróci to resztę w Bielsko-Biała (ze względu na Enduro Trails) albo gdzieś obok jakiegoś bikeparku w Polsce.

    Plan dnia (dostosowywany każdego poprzedzającego wieczoru):
    5.00 Wstaję
    5.00-5.30 poranna rutyna (jeszcze pracuję nad idealną)
    5.30-5.45 białko, woda, kawa, shake,
    5.45-10.00 nauka
    10.00-11.00 prysznic, ubranie się, spacer
    11.00-14.00 nauka w kawiarni / bibliotece / parku (gdzieś gdzie są ludzie i szum**)
    14.00-15.30 obiad, zakupy
    15.30-17.30 nauka
    17.30-19.00 trening
    19.00-20.00 czytanie książek
    20.00-20.30 dziennik, 5MJ, szczegółowy plan na następny dzień
    20.30 sen

    Uczyć się będę w pozycji siadu japońskiego, siedząc po turecku albo na stojąco. W chwilach znużenia będę dążył do zmiany stanu fizjologicznego poprzez medytację, zimny prysznic, drzemkę, interwały, metody oddechowe itp (to też do testowania).

    * dirt/ downhill/ enduro dostarcza mi w życiu tyle pozytywnych emocji oraz przyjaciół, że niesposób zrezygnować z tego hobby :D
    **Gdy jestem samemu w cichym miejscu, wysiłkiem jest dla mnie się długo skupiać, moje myśli są bardzo rozproszone, nadwyraz kreatywne - zobaczę mrówkę a mój mózg od razu zakłada jej hełm, wkłada papierosa do paszczy, dodaje dramatyczną muzykę, nazywa ją szeregowcem Rayanem... a ja "budzę się" po 10 minutach po tym jak rozmyślałem co ta mrówka musiała przejść aby się tutaj znaleźć. Gdy jestem z ludźmi i panuje delikatny hałas, moje umiejętności skupienia są zadziwiające dobre - "nie wchodzę" wtedy do swojej głowy.

    BIO: 26 lat, 185cm, 79kg, 13% BF,

    Nie napisałem tego dla plusów tylko po to aby ludzie podobni do mnie spojrzeli na to z boku i wskazali słabe punkty - cenię konstruktywną krytykę.
    pokaż całość

    •  

      @troglodyta_erudyta: Nie napisałem "low carb" tylko "slow carb" - to dwie różne diety.

      Czemu ma służyć ta "asceza"?

      @troglodyta_erudyta: Połowa postu jest poświęcona po co to robię a Ty jeszcze pytasz? :D

      @Filotes: Nie, raczej nie korzystam już z wykopu - mam do niego sentyment ze względu na stare lata.

      @Tomq: ja bym zamienił ten niemiecki na hiszpański, lepiej się dogadać z fajną Kolumbijką niż z "fajną" Niemką.

      @mprzemo: Why not both? :)

      #redpill to wysrywy stulejarzów i tego bym nie czytał nawet XD

      @PiersiowkaPelnaZiol: Idea redpilla to pokazanie prawdy oraz wskazanie kierunku w jakim trzeba się rozwijać / ewolucji - obecnie 90% to ściek, poszło to w złym kierunku "obwiniania" świata i kobiet o wszelkie zło (do którego doprowadziły nie kobiety a mężczyźni).

      fajnie się żyję nie musząc pracować

      @przeeemoooo: "Inwestycja". Mówi to coś Panu? Jakikolwiek portal o bieznesie byś otworzył i spytał w co zainwestować mając 20, 30, 40k PLN, odpowiedź zwykle to: "w siebie". :)

      @Tomq: ja tylko chciałem zapytać, czy wpis jest na serio bo przy tym siadzie tureckim już nie wytrzymałem. xd

      @BrakPomysluNaNick: Zaskakując ilość plusów. Muszę Cię uświadomić, że nie ma "dobrej siedzącej pozycji na krześle" - każde siedzenie na krześlie jest szkodliwe dla naszego kręgosłupa.

      Bardzo dużo osób mnie zaczęło obserwować. Nie udzielam się ani tutaj ani w innych portalach społecznościowych więc raczej nic nowego już w tym temacie nie napiszę - lepiej tutaj podyskutować. :)

      Jestem zawiedziony tym że nie dostałem tu żadnej konstruktywnej krytyki tylko pokaz polskiej wredoty.
      pokaż całość

    •  

      @Tomq: No nie powiem - ambitny plan. Ja nie mogę się zebrać do takiej regulacji snu. Lubię siedzieć wieczorami przy kompie lub książce. Dla osoby pracującej pójście spać o 20 to strata czasu.

      Jak innych dziwi mnie ten język ukraiński. Ja bym zamienił na hiszpański. Dużo korzystniejsza opcja.
      Powodzenia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (24)

  •  

    72/365

    Coś w tym może być, że potrzebuję trochę luzu. Z drugiej strony przecież wcale dużo nie pracuję, daleko mi do przodownika pracy. Sek może w tym, że nieefektywnie wypoczywam. Pracuję sporo przy komputerze i właściwie kiedy robie przerwę, to nadal jestem przed komputerem. Właściwie ostatnim czasem wychodziłem z mieszkania tylko na zajęcia, a przez park, który mam przy bloku przechodziłem szybkim krokiem, żeby prędko wrócić do siebie. Faktycznie, coś po drodze poszło nie tak. Nie wiem jednak, co może dawać mi luz?

    Ostatni serial obejrzałem dobre kilka lat temu. Nie mogę przemóc się do ich oglądania, bo mam świadomość, że cały sezon to przecież tyle godzin i są ważniejsze rzeczy do roboty. Filmy też rzadko. Mam Netlfixa od kilku miesięcy i obejrzałem przez ten czas jeden film. Z książkami było podobnie. Nie czytałem ich, bo czytanie zajmuje dużo czasu. Właściwie chyba z tym mam problem - z rzeczami, ktore zajmują dużo czasu. Ile to jest dużo czasu? Ponad godzina ciągiem, którą muszę poświęcić na jakąś czynność. Jak czytać, to nie 10 minut, tylko od razu 50 stron. Jak oglądać to nie pół odcinka, tylko od razu cały.

    Nigdy nie lubiłem gotować. Nawet jakw ychodziły najzajebistsze i najsmaczniejsze rzeczy, to tak średnio. Bo trzeba przygotować obiad, później posprzątać, średnio do dwóch godzin "straconych" w ciągu dnia, a przecież zjada się w 10 minut. Dlatego hahhahah ostatnio zasmakowałem w makaronach i innych kaszach, bo tylko cyk gotowanie, czy w międzyczasie mięso na patelnie, razem wymieszać, dodać gotowy sos i w pół godziny danie gotowe.

    Pokolenie szybko tu i teraz to ja. To wszystko ma głębsze podłoże i głębsze przełożenie na rzeczywistość. Ciężko mi zabrać się za rzeczy, których efektów nie widać od razu. Lubię porządek, bo jak się posprząta pokój, to od razu widać, że jest czysto. Jak wykonywałem pracę, której efektów nie było widać, to dramat. Jak pracowałem na akord i widziałem za co mi zapłacą, to ok.

    Nie jest to dobre i nie mam za bardzo pomysłu co z tym zrobić. Nie wiem jak to ująć w googlu, żeby dostać miarodajne wyniki. To coś innego, niż zwykła prokrastynacja. Było podobno kiedyś takie doświadczenie, które polegało na tym, że dziecko dostawało cukierka i mówiono mu, że jak nie zje go od razu, tylko po kilku minutach, to dostanie drugie. Wyniki eksperymentu mówiły, że dzieci, które odczekały, by dostać podwójną nagrodę lepiej radziły sobie w życiu, niż te, które cukierek zjadły od razu. Ja bym zjadł od razu.

    Ilość snu: 8 godzin 15 minut
    Napisane teksty: 14/30
    Produktywna praca: 73/1000 godzin
    Nauka języków: 29/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 84,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    71/365

    Czuję niepokój w związku z tym, co się dookoła mnie dzieje. Z jednej strony dużo wziąłem na barki, z drugiej przez to zaniedbuje trochę swoje sprawy. Trochę stresu też przy okazji tego, że pewne rzeczy mogą się nie udać i mimo, że zależy to od grona osób, to ja będę obarczony winą za nieudany projekt. Taka rola organizatora ogarniacza. Nie pamiętam, żebym wcześniej miał takie problemy. Właściwie jednak to dobrze, że teraz dzieją się takie rzeczy i kiedy coś nie wyjdzie nie będzie to katastrofa. Mam czas, żeby nauczyć się ogarniać, organizować pewne sprawy o których wcześniej nie miałem pojęcia. To raczej z tych dodatkowcyh, których się podjąłem, np. w kole naukowym. Nie płacą mi za to, więc wszystko z mojej chęci i zaangażowania. Spełniam się, kiedy mogę zrobić coś fajnego. Nawet jeśli coś nie wyjdzie, doświadczenie zostanie. To dobra dewiza na resztę życia?

    Ilość snu: 7 godzin 15 minut
    Napisane teksty: 14/30
    Produktywna praca: 72/1000 godzin
    Nauka języków: 29/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 84,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    70/386

    Dzisiejszy dzień był cakiem ok. Wstałem o 7:30 i po porannych rytuałach o 8:15 zabrałem się do pracy. Miałem do ogarnięcia sprawy związane z kołem i z pracą zdalną, bez których nie mógłbym ruszyć dalej. Przez prawie 3 godziny pracowałem z facebookiem, pisząc do ludzi i wyciągając z nich potrzebne informacje, dzięki którym za dwa tygodnie będę mógł ogarnąć kurs dla koła naukowego. Pisanie do każdego z osobna i proszenie o akcje promocyjne, o uzupełnienie formularza, o proste rzeczy, które robi się w kilka minut zajęło mi 3 godziny, mimo, że osób z którymi się kontaktowałem było tylko około 20.
    Z drugiej poświęć każdemu 5 minut i już masz prawie dwie godziny, a niektórzy jak zostali o coś poproszeni, to zadawali milion pytań przy okazji, mimo, że wczoraj przez ponad godzinę dopieszczałem instrukcję, żeby była prosta i przejrzysta.

    To było chyba takie pierwsze uświadomienie sobie, jak bardzo nie można dać się zdominować klientom. To w założeniu miao być wysłanie jednego pytania i jednego przypomnienia do każdej osoby i zebranie odpowiedzi. Przez to, że byłem cały czas dostępny na facebooku, zasypywali mnie wiadomościami i prowadzili rozmowy na ppoboczne tematy, przez co kiedy się ogarnąłem było prawie południe. Wiem, że inaczej jest, kiedy klientami nie są znajomi, nie mniej jednak nie mogę być cały czas dostępny. Zrobić swoje poza facebookiem, odpisywać na facebooku przez pół godziny i wrócić do swojej pracy. Poświęcenie się kontaktom przez facebooka zabiera za dużo czasu. Dobrze, że odpowiedzi na maile nie przychodzą od razu, bo byłoby to samo.

    Ilość snu: 7 godzin 30 minut
    Napisane teksty: 13/30
    Produktywna praca: 70/1000 godzin
    Nauka języków: 28,5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 83/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    67/365

    Zjechałem na weekend do swojej rodzinnej miejscowości i wieczorem spotkałem się z paczką znajomych. To jest ten typ ludzi po technikum, którzy nie poszli na studia do wojewódzkiego miasta jak większość licealistów, tylko od razu po szkole do pracy. Dlatego też zwykle widujemy się dwa razy w miesiącu w weekendy. To jest właśnie taki weekend. Do czego zmierzam.

    Po statystykach widać, że całkiem sporo czasu spędzam z ludźmi. Dlatego chciałbym, żeby ten czas był warty swojej ceny. Środowisko mam zróżnicowane i nie można wrzucić moich znajomych do wspólnego worka. Jeśli chodzi o tych, z którymi teraz się spotkałem. Jeden z nich jest spawaczem, drugi elektrykiem, trzeci monterem od internetu. Jak ich lubię, tak w momencie, kiedy zaczną gadkę o zakładaniu gniazdek, spawaniu rur, podpinaniu internetu, to nie wiem o czym do mnie rozmawiają xD Próbowałem im tłumaczyć, że nie wiem o co chodzi, żeby prościej mówili, czy coś, bo nie znam tej nomenklatury, ale nic nie pomogło. Tak też kolejne spotkanie minęło na dwóch piwkach i rozmowach albo o starych czasach, albo o tym co w robocie, albo o tym, że Kaśka już wzięła ślub.

    Nie raz próbowałem podrzucić temat rozważań, czy innych przemyśleń. Że moim zdaniem warto robić więcej rzeczy, niż tylko pić, jeść, spać i do roboty. Że niektórzy młodzi ludzie, są tacy sami jak ci Janusze, z których się śmieją, że cały dzień przed telewizorem, tylko zamiast przed nim, spędzają czas w internecie. Że dobrze jest gdzieś pojechać, odkryć nowe miejsca, poszerzyć horyzonty. Że może dzisiaj spróbowaliby jakieś nowe piwko, a nie tylko żuberki i żuberki. Zwyczajnie chodzi o zmiany, żeby nie było stagnacji w życiu. Wydaje mi się, że to najbardziej niszczy młodych ludzi, którzy mieli być przyszłością narodu.

    Wtedy przypominam sobie o tym, że każdy odzie swoją drogą i to co jest dobre dla mnie, niekoniecznie jest dobre dla innych. To co mi się podoba, im może wydawać się głupie i niepotrzebne i odwrotnie. Nie ma co przekonywać innych na siłę, do swojego sposobu życia. Szkoda tylko, że sporo z nas przestaje wymagać od siebie i otoczenia i przyzwyczaja się do tego, co kiedyś było zupełnie obcym, nawet niechcianym światem. Też się na tym łapię, że z czasem po prostu przestaje zależeć.

    Kiedyś głośno krzyczałem o niektórych sprawach, dziś robię to samo, czemu byłem przeciw. Przykro się robi. Dorastanie miało polegać na zdobywaniu świata, a nie na przyzwyczajaniu się do niego.

    PS. Chyba trochę zboczyłem z tematu, bo mało tu o rozwoju osobistym, a raczej o przemyśleniach, ale ile można pisać o tym, że dzisiaj uczyłem się angielskiego, a wczoraj nie ćwiczyłem. Raz za czas wystarczy.

    Ilość snu: 6 godzin 45 minut
    Napisane teksty: 11/30
    Produktywna praca: 64/1000 godzin
    Nauka języków: 26, 5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 79,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik #przemyslenia #przemysleniazdupy

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    66/365

    Stypendium socjalne

    Znajomy powiedział mi o dochodzie utraconym, co zmieniło mój pogląd na podatkowy świat. Okazało się, że z tytułu dochodu utraconego mogę odpisać sporą część dochodu mojego oraz moich rodziców i łapię się do stypendium socjalnego. Załatwianie papierów, Urzędy Skarbowe, ZUSy, nie zazdroszczę przedsiębiorcom. Termin już minął, ale pani z dziekanatu powiedziała, żeby napisać podanie o zmianie sytuacji materialnej i że stąd ten poślizg. Jutro się okaże, czy mam wszystkie dokumenty i czy coś z tego będzie. W końcu kilka stówek drogą nie chodzi.

    Stypendium naukowe

    Dziś przyszedł wykaz średnich ocen za rok, które łapią się do stypendium naukowego. Kurwa mać. Rok temu złapałem warunek u profesora skurwysyna, który puszcza losowo pół roku, a pół uwala na egzaminie ustnym z zagadnień fizyczno - matematycznych, pytając do momentu, kiedy nie znasz odpowiedzi. Chyba, że cię polubił, wtedy 3 pytania i do domu. Mnie nie polubił, więc pół godziny w gabinecie i no hhehe panie mojezyciebedzieok, nie zna pan odpowiedzi na to pytanie, nie moge pana puścić. Ale przecież na resztę panu odpowiedziałem, tylko tego jednego nie wiem. Niby tak, ale to jest podstawa prosze pana, przykro mi. Ty skurwysynie, jedno pytanie, skuty. Widzimy się za rok.

    Szkoda, bo mimo warunku i tak złapałbym się do stypendium, więc bez niego byłbym w czołówce. Cóż, najlepszym się zdarza. W tym roku odrobiłem ten warunek i ponieważ z tego przedmiotu dostaje się 3.0 lub 2.0, nie więcej, skutecznie obniżyło mi to średnią na tle osób, które warunku nie miały. Gdybym dostał chociaż 4.0, miałbym stypendium naukowe. Kurwa.

    Z jednej strony profesor, który już dawno powinien przestać nauczać, ale układy silne, więc jest nie do ruszenia, a z drugiej strony trzeba się było więcej uczyć, a nie pisać teraz żale na mirko. Kilkanaście kafli przeleciało koło nosa. Życie.

    Efekt motyla

    Sądzę, że nie wyłapałbym warunku, gdybym posiedział jeden dzień dłużej nad materiałem. Nie posiedziałem, ponieważ jeden dzień zajęło mi zrobienie sprawozdania, które miała zrobić cała grupa, ale finalnie tylko ja ogarniałem jak sobie z tym poradzić. W tej grupie miałem dwie koleżanki, które skilli komputerowych nie miały, więc wszelkie wykresy, tabelki były na mojej głowie. Na pierwszym roku mało ze sobą rozmawialiśmy, a poznaliśmy się dopiero na drugim roku kiedy byliśmy głodni po zajęciach i poszliśmy razem na kebsa. Tego dnia miałem zjeść obiad w domu, ale nie wziąłem kluczy wychodząc, a nie wiedziałem, czy będzie mi miał kto otworzyć. Nie zabrałem kluczy, bo leżały pod kuponem z lotto, na którym wygrałem chyba 18 zł. Cieszyłem się wtedy mocno.
    Nie pamiętam, dlaczego poszedłem do kolektury, ale zamiast kilkunastu złotych wtedy, istnieje cień szansy, że miałbym klucze, poszedłbym zjeść w domu, nie zgadałbym się z koleżankami, miałbym czas, żeby się nauczyć, dziś miałbym kilkanaście tysięcy więcej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Oglądałem dzisiaj Efekt Motyla i tak za mną chodziło, żeby coś o tym napisać. Niesamowite, jak małe rzeczy potrafią mieć wpływ na cały szereg zdarzeń. Nawet jeśli w danym momencie coś wydaje się być pozytywne, może mieć negatywny wydźwięk w przyszłości. Odwrotnie pewnie nawet bardziej. Negatywne rzeczy dzisiaj sprzyjają pozytywom jutro.

    Ilość snu: 7 godzin 0 minut
    Napisane teksty: 11/30
    Produktywna praca: 62/1000 godzin
    Nauka języków: 26/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 76/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    65/365

    Nikt nie zadzwonił od wczoraj w sprawie pracy, a może to i dobrze, bo nie będę mieć na nią tyle czasu? Zapisałem się na cztery kursy, trwające po kilkanaście, kilkadziesiąt godzin, z czego do jednego egzaminu trzeba będzie naprawdę przysiąść, tym bardziej, że jest po angielsku. Dlaczego tak zrobiłem? Po studiach chcę podróżować, ale jednocześnie myślę, co będzie , kiedy wrócę z podróży dookoła świata i trzeba będzie zarabiać na życie. A gdzie pan pracował przez ostatnie 3 lata? Różnie, trochę w Kenii, trochę w Kambodży, w Peru też, zwykle wolontariat. Yhm... Dlatego te kursy. Poza tym nie są to moje wymarzone studia, bo ich po prostu nie mam. Robię swój kierunek, ale gdybym się delikatnie przebranżowił, w stronę zarządzania nie byłoby źle. Stąd te kursy. Dodatkowo mam do zrobienia duży projekt przez następne kilka miesięcy, trochę pracuję zdalnie, wczoraj zostałem prezesem koła, piszę felietony podróżnicze do gazety, coś się dzieje.

    Zauważyłem, że tak mam, iż jak jestem w stanie flow, to złapie wszystkie sroki za ogon, a później zostanie jedna, może dwie. Ale to i tak lepiej, niż gdybym nie złapał żadnej ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ale hurr durr robisz wszystko na raz, a później z połowy rzeczy rezygnujesz!! Trochę słomiany zapał, trochę przerost ambicji, trochę brak organizacji, więc tak to wygląda. Może i lepiej, że nie dzwonią z tej pracy. Ta zdalna powinna wystarczyć.

    Dlatego wracamy do punktu wyjścia. Jak się nie zorganizuję, to mnie nawet z tego koła wypierdolą, kursów żadnych nie ukończę, przeperdolę pół roku i po co mi to. Ogarnij się @mojezyciebedzieok weź wdech, odetchnij, zaplanuj, działaj, bo nikt za Ciebie tego nie zrobi. Nie no zrobi. Ale nie tak zajebiście jak ja sam!

    Aha. Zdążyłem napisać kilkanaście minut temu raport z wczoraj. Niby zajebiście, ale z 3 miesiące krócej teraz będę żył xD

    Ilość snu: 6 godzin 45 minut
    Napisane teksty: 11/30
    Produktywna praca: 60,5/1000 godzin
    Nauka języków: 25,5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 76/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    64/365

    Z wykonanych zadań to między innymi wysłałem CV do kilku miejsc. Stwierdziłem, że mam na tyle czasu, żeby dorobić między zajęciami, w weekendy na pół etatu, a $$$ się przydadzą. Poszedłem na spotkanie koła naukowego i wybrali mnie prezesem, więc całkiem fajnie. Nie jest to duże koło, okolo 30 członków, ale wpis do CV zawsze będzie. Jak mnie nigdzie nie przyjmą i znowu będę wysyłać, to sobie dopiszę xD

    Pisałem ostatnio ile się zmieniło przez 60 dni wpisów, tymczasem znowu mi się nic nie chce, ale tak królewsko nic i nawet jak rozpiszę sobie plan to go nie realizuję ( ͡° ʖ̯ ͡°) Niestety zabrakło motywacji (ty dziwko) do napisania raportu i jutro mam ostatni dzień, żeby to zrobić. Gratuluję sobie, bo dzisiaj miałem czas, żeby to spokojnie zrobić, a jutro będę siedział albo do późna, albo pisał go między zajęciami. Znowu schodzę w stronę #przegryw, a nie takie tagi są na końcu wpisu. Może to ze względu na pogodę, a może po prostu jestem zjebany i nigdy nie osiągnę tego co chcę, bo nie robię tego co muszę, tylko albo nic nie robię, albo mało, albo to co nie trzeba. Samodyscyplina też dała za wygraną. Próbowałem motywować się celami, które chcę osiągnąć, przypomnieć sobie po co to robię, to chociażby zamiast pisać raport przesiedziałem dwie godziny, które nie były czasem wolnym. Z rana nie afirmowałem i nie wizualizowałem. Nawet angielski odpuściłem. Tego wpisu też miałem nie pisać, ale chociaż do tego się zmusiłem. Super, że zostałem prezesem, ale jak tak dalej pójdzie, to to koło szybciej się stoczy pod moimi rządami niż będzie dalej działać (╯°□°)╯︵ ┻━┻ Tak jak moje życie (╥﹏╥)

    Ilość snu: 7 godzin 30 minut
    Napisane teksty: 10/30
    Produktywna praca: 59/1000 godzin
    Nauka języków: 25/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 76/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    61/365

    Dzisiaj nie w temacie, ale mnie jestem rozsierdzony i muszę się uspokoić.

    Zjechałem do domu na weekend i jak zwykle. Pierwsze co trzeba zrobić po przyjeździe do domu, to posprzątać. Ale nie zetrzeć kurze, które ściera się raz za czas, nie umyć okna, nie przemalować pokój, nie, nie. Po prostu posprzątać, tj. pozmywać naczynia, poodkurzać, pomyć podłogi, poskładać ubrania itd. Ktoś powie, ale u mnie w sobotę zawsze się sprząta przed niedzielą! U mnie też, z tym, że sobota nie ma tu znaczenia, bo tak jest zawsze. Niezależnie, czy wracam we wtorek, piątek, czy niedzielę.

    Nie jestem pedantem, żeby wszystko miało być czyściutkie i poukładane, ale zazwyczaj utrzymuję porządek, bo go lubię i tak jest łatwiej funkcjonować. Tymczasem moja rodzina to totalni syfiarze i jak już przyjeżdżam i bym coś pomógł rodzicom, skosił trawę, pograbił liście, cokolwiek, na co trzeba poświęcić dodatkowo czas, a nie jest to zajęcie rutynowe, to nie, weź posprzątaj. Wkurwia mnie to niemiłosiernie i nie wiem co z tym zrobić. Mówię, że chyba coś jest nie tak, że przyjeżdżam i pierwsze co muszę zrobić, to wynieść śmieci z kosza, z którego już się wysypuje. Jakby fakt, że to nie moje śmieci i generalnie już tu nie mieszkam jeszcze bardziej mnie podjusza. Kurwa sąsiedzi studenci wracają na weekend i normalnie rowerek, gra w piłkę, CS przez pół dnia, a ja nie, bo sprzątam i zawsze jest coś do zrobienia. W tym domu zawsze się coś robi.

    A ty znowu gdzieś wyjeżdżasz. W domu byś pomógł. Ale chciałem w góry iść w sobotę. Pójdziesz w niedzielę, dzisiaj trzeba w piwnicy posprzątać. Kurwaaaa, sprzątałem dwa tygodnie temu, znowu jest nawalone wszystkiego wszędzie? Jakbyście odkłądali na miejsce, to niebyłoby problemu. Ooo, pan się znalazł z miasta, student przyjechał i się rządzi.

    Ręce opadają. Tylko u mnie tak jest?

    Już mi lepiej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ilość snu: 7 godzin 30 minut
    Napisane teksty: 9/30
    Produktywna praca: 56/1000 godzin
    Nauka języków: 23,5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 74/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

    +: xEwald, A.........a +4 innych
  •  

    60/365

    Dwa miesiące. Minęło 60 dni zmagań ze sobą. Czy coś się po tym czasie zmieniło @przecietna ? To bardzo ważne pytanie, w kontekście, gdzie to wszystko zmierza i jaki może być finał?

    Tak, zmieniło się:
    1. Byłem statystycznym Polakiem i nie czytałem książek, jeśli już to bardzo rzadko. Głównie literatura naukowa, na potrzeby studiów. Tymczasem odkryłem przyjemność z obcowania z bohaterami zapisanymi drukiem na nowo. Zamiast wieczorem siedzieć do późna, staram się unikać znaleźć czas na przeczytanie kilkanastu stron. Aktualnie skończyłem "Swoją drogą" Tomka Michniewicza. Polecam

    2. Dzięki rezygnowaniu z korzystania z laptopa tuż przed snem chyba lepiej sypiam. Może ma to związek z włączeniem filtra niebieskiego światła po 21:00. Tak też już o 23:00 czuję się senny i ostatnio zaczynam zasypiać przed północą.

    3. Zwiększyłem świadomość, jak bardzo ważny jest sen w życiu. Przesypiamy około 1/3, więc powinien to być dobrze spożytkowany czas.

    4. Dzięki książkom takim jak: Getting Things Done lub 12 zasad życia zacząłem ogarniać niektóre sprawy lepiej. Tzn. być trochę bardziej zorganizowanym życiowo. Staram się pisać plany dzienne i tygodniowe, bo to naprawdę ułatwia funkcjonowanie i daje poczucie dobrze spędzonego czasu. Poukładałem sobie dzień wg konkretnych wskazówek i wygląd to lepiej. Jeszcze nie dobrze, ale lepiej.

    5. Wprowadziłem afirmację i wizualizację. Zajmują kilkanaście minut dziennie, a cholera wie, ale w ciągu dnia jestem jakiś lepszy, a przynajmniej o poranku.

    6. Ćwiczenia to temat rzeka. Dalej z tym walczę, tzn. z regularnością, ale coś drgnęło.

    7. Język angielski drgnął. W sumie to już dodatkowych 20 godzin nauki.

    8. Z porami pójścia spać jest różnie, ale staram się wstawać w miarę regularnie, co nie zawsze się udaje i jest największym problemem. Lata zaniedbań w tym temacie mają swoje odzwierciedlenie do dziś i nadal ciężko czasem po prostu wstać i metody znalezione w sieci przegrywają, po prostu.

    To chyba tak z grubsza u mnie. A u was?

    Ilość snu: 7 godzin 15 minut
    Napisane teksty: 9/30
    Produktywna praca: 59,5/1000 godzin
    Nauka języków: 23/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 74/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

    +: ray1902, jilted +9 innych
  •  

    59/365

    Ostatkiem sił piszę ten post, tuż przed pójściem spać. @przecietna zadała w komentarzu pod poprzednim wpisem ciekawe pytanie, ale wybaczcie, odpowiem na nie jutro. Dobranoc Mirko :)

    Ilość snu: 6 godzin 0 minut
    Napisane teksty: 9/30
    Produktywna praca: 59/1000 godzin
    Nauka języków: 22,5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 70/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    58/365

    Sam jestem ciekaw, jak to się skończy. Czy po tych wszystkich wpisach będę innym człowiekiem? Czy tym samym, tylko bardziej zorganizowanym? Czy nic się nie zmieni? Czy będzie to chwilowy przypływ zmian, które po czasie odejdą w zapomnienie?

    Nie wiem.

    Ilość snu: 9 godzin 15 minut
    Napisane teksty: 9/30
    Produktywna praca: 57/1000 godzin
    Nauka języków: 22/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 69,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    57/365

    Kiedy myślę o swoim życiu, cały czas towarzyszy mi przekonanie, że z jednej strony tyle przede mną, a z drugiej, że to już dwadzieścia lat minęło nie wiem kiedy i podobnie będzie z resztą życia, przeminie równie szybko. Nim się obejrzę, będzie pierwszy własny samochód, mieszkanie, żona, dzieci, wnuki.

    W listopadzie minie 6 lat, od kiedy zacząłem mieć świadomość, że życie, którym żyję, jest diametralnie różne od tego, które chciałbym mieć. W 2012 roku nie było jeszcze tylu szkoleń z kołczami, tylu filmików motywacyjnych, nie było kultu #przegryw i #wygryw. Było raptem kilka blogów, które traktowały o zmianach w życiu i jeden kanał na YouTube, chyba Rozwojowiec. Wtedy, mam wrażenie, że to wszystko dopiero kielkowalo, również we mnie. Pamiętam, jak potrafiłem zarywać noce i zasypiać na pierwsze lekcje, bo czytałem artykuły od deski do deski o tym, jakie tricki stosować, by polepszyć swoje życie.

    Im dłużej zagłębiałem się w to wszystko, tym gorzej się czułem, bo świadomość potrzeby zmian była przytłaczająca, a rzeczywiste, życiowe zmiany były tylko kosmetyczne. Zaczynałem ćwiczyć, wstawać wcześniej, ograniczać Facebooka, przegrywałem po kilku dniach. I tak przez prawie 6 lat.

    Tymczasem to już prawie dwa miesiące, kiedy piszę. Wcześniej byłem odpowiedzialny tylko przed sobą i to było moim największym problemem. Dawanie samemu sobie rozgrzeszenia nie prowadzi do zbawienia. Teraz te pięćdziesiąt parę osób patrzy mi na ręce i to jest o wiele bardziej motywujące. Nawet jeśli to tylko anonimowe konta, coś tutaj się dzieje. Nie dałem rady sam ze sobą, dam radę z wami Mireczki. Dzięki, że jesteście.

    Ilość snu: 7 godzin 45 minut
    Napisane teksty: 9/30
    Produktywna praca: 55,5/1000 godzin
    Nauka języków: 21,5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 68,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    56/365

    Na dziś krótki komunikat: samodyscyplina to królowa, a motywacja to dziwka.

    Ilość snu: 8 godzin 15 minut
    Napisane teksty: 9/30
    Produktywna praca: 55/1000 godzin
    Nauka języków: 21/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 63,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    55/365

    Wspaniała to była niedziela i nie zapomnę jej nigdy. Afirmowałem i wizualizowałem, napisałem zaległy tekst, przeczytałem kilkadziesiąt stron książki, przygotowałem się na jutrzejsze zajęcia, przebiegłem kilka kilometrów w promieniach zachodzącego słońca (!), zaplanowałem całodniowe wejście w góry na weekend, żeby złapać ostatnie podrygi złotej jesieni, powtórzyłem angielski, ogólnie bardzo dobry dzień. Wieczorem miałem wyjść na piwko ze znajomym, ale nie wyszło, więc poszedłem na Kler z innym znajomym, na niedzielę w sam raz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dobry, produktywny dzień. Jestem pewny, że to wynik wczorajszego wyjścia z mieszkania do natury i zachłyśnięcia się kolorami jesieni. Dziś kładę się spać nad wyraz zadowolony :)

    Ilość snu: 7 godzin 45 minut
    Napisane teksty: 9/30
    Produktywna praca: 53/1000 godzin
    Nauka języków: 20,5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 60,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    52/365

    30 dni nieregularnych ćwiczeń również za mną. To cieszy. Teraz czas na regularność i zwiększone ryzyko zmęczenia. Zostaliśmy stworzeni, żeby się ruszać, chodzić, skakać po drzewach, polować na zwierzynę. Ewolucyjny majstersztyk. Tymczasem komputer na biurku, laptop na kolanach, telefon przy uchu. Chyba nie do końca o to chodziło w tym wszystkim. Mireczek dobrze powiedział. W pierwszym miesiącu biegać raz w tygodniu 500m. Przez pierwszy miesiąc po 3 brzuszki tygodniowo i dwie pompki. Nic więcej. Tylko tyle. Nie, nie wolno więcej. Później poczuję, jak organizm domaga się przejścia na kolejny poziom. Tymczasem 500m raz w tygodniu, później stop i spokojny powrót do domu.

    Zachęcić, nie zniechęcić. Na początku nie szło. Wziąłem na barki za duży ciężar wielu ćwiczeń na raz. To trzeba na spokojnie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Odpalam hantelki. Jedna seria na partię mięśni w tygodniu w tygodniu, nie więcej. Nie chodzi o wyrobienie mięśni w ekspresowym tempie. Raczej o ćwiczenie woli, samodyscyplina i charakteru. To będzie cięższe niż regularne ćwiczenia.

    Ilość snu: 6 godzin 30 minut
    Wczesne wstawanie: 29/30 dni
    Napisane teksty: 8/30
    Produktywna praca: 49/1000 godzin
    Nauka języków: 19/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 54/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    51/365

    Przez ostatnie 51 dni udało mi się w miarę regularnie afirmować i wizualizować. Jeśli ktoś tego nie robił, być może nie zrozumie, co w tym takiego odkrywczego i dlaczego warto to robić. Przede wszystkim wyobrażając sobie swoją przyszłość staram się widzieć osobę szczęśliwą. Nie z powodu pieniędzy, nawet nie z powodu rodziny, ale z powodu tego jaki jestem, akceptując siebie i ciesząc się, że udało mi się zmienić. Zmienić, bo mam świadomość, że moja osoba wymaga zmian i on tym traktowałem w poprzednich wpisach. Mówi się, że ludzie się nie zmieniają. Oczywiście, że się zmieniają. Jednakże w momencie, kiedy obserwujemy ich cały czas, wydaje nam się, że nic w nich nie drgnęło, tymczasem gdy spotykamy się po latach, 'ale ty się zmieniłeś!' I nie chodzi tylko o wygląd zewnętrzny, ale to co w środku. Sam jak myślę o tym, co zaprzatalo mi głowę 3 lata temu, boję się, co będzie za kolejne 3. Ludzie się zmieniają, ale powoli i stopniowo. Każdy z nas. Niektórzy po dramatycznych przeżyciach o 180 stopni, ale czy warto na to czekać? Nikt nie czeka na śmierć bliskich, na utratę władzy w nogach, na chorobę, na inne nieszczęścia. One potrafią zmienić człowieka bardzo szybko, a my jakby czekamy, nie wiadomo na co. Może niekoniecznie my, jako ja i ty, bo u ciebie nie ma potrzeb zmian i ok, mogę pozazdrościć. Ja mam takie potrzeby, dlatego wizualizację.

    Afirmacja? Można wmówić sobie największe kłamstwa i w nie uwierzyć. Dlatego powtarzam sobie codziennie, że

    pokaż spoiler hawajska jest całkiem smaczna ( ͡° ͜ʖ ͡°). W końcu kłamstwo powtarzane tysiąc razy, staje się prawdą.


    Ilość snu: 6 godzin 45 minut
    Wczesne wstawanie: 29/30 dni
    Napisane teksty: 8/30
    Produktywna praca: 49/1000 godzin
    Nauka języków: 18, 5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 50/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    50/365

    Mały jubileusz, ale ze względu na późną porę, dopiero przy kolejnym wpisie pokuszę się o małe podsumowanie. Tymczasem niedługo liczba obserwujących tag przerośnie liczbę wpisów, co trochę jest dla mnie zaskakujące. Nie mniej jednak wygląda na to, że jest jakaś niewielka, ale jednak potrzeba tworzenia takich treści. Jestem ciekaw dlaczego? Po co obserwujecie tag? Co dają wam moje wpisy? Motywacja, inspiracja, może po prostu fajnie poczytać?

    Ilość snu: 4 godzin 15 minut
    Wczesne wstawanie: 28/30 dni
    Ćwiczenia: 30/30 dni
    Napisane teksty: 8/30
    Produktywna praca: 48,5/1000 godzin
    Nauka języków: 18/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 49, 5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, G.................T +6 innych
  •  

    48/365

    Dzisiejszy dzień był dobry pod tym względem, że pogodziłem się z osobą, na której mi zależy. A nie było łatwo! Dzisiejszy dzień był niezbyt dobry, pod tym względem, że nie zrealizowałem nawet połowy swojego planu. Zabrakło motywacji, bo przecież zrobię to jutro. Znowu przeglądałem internet, zamiast działać zgodnie z zasadą, że najpierw obowiązki, a później przyjemności. Miałem też iść spać przed 23:00, żeby przespać się 8 godzin. Miałem napisać CV. Miałem znaleźć gwarancję od telefonu. Miałem przygotować pliki do wysłania.
    Jutro.
    Z tej krainy mało kto wraca.

    Ilość snu: 7 godzin 0 minut
    Wczesne wstawanie: 26/30 dni
    Ćwiczenia: 28/30 dni
    Napisane teksty: 8/30
    Produktywna praca: 44, 5/1000 godzin
    Nauka języków: 17/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 48/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    45/365

    Wróciłem. Potrzebowałem podróży, potrzebowałem wyrwać się na dłuższy czas i martwić się najbardziej o to, gdzie jutro pojechać, co zobaczyć w okolicy.

    Tymczasem zastał mnie październik, nowy rok akademicki, nowe wyzwania. Zrobiłem listę rzeczy do zrobienia w ciągu najbliższych dni i jest tego sporo. Dlatego muszę wrócić do rytmu przedwyjazdowego, bo nawet wczesne wstawanie rozregulowałem na maxa.

    Wszedłem dziś zobaczyć, co dzieje się na tagach rozwojowych i nie jest za dobrze. Mikrodziennik umarł, podobnie jak motywacja do pisania postów przez innych. A kilka osób pisało, że czytają wpisy i sami zaczną działać. Tymczasem nie tego spodziewałem się po powrocie. Mireczki, zawiedliście mnie.

    Ilość snu: 7 godzin 15 minut
    Wczesne wstawanie: 25/30 dni
    Ćwiczenia: 26/30 dni
    Napisane teksty: 7/30
    Produktywna praca: 41/1000 godzin
    Nauka języków: 15,5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 45/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    Nie wiem, czy komuś oprócz @intothewildlife brakuje lub będzie brakować moich wpisów, ale zdecydowałem się zrobić dwutygodniową przerwę. Jeśli pamiętasz listę moich celów długoterminowych, to wiesz, że sporo z nich kręci się wokół podróży. To jest właśnie mój rozwój osobisty, to jest moje wychodzenie z przegrywu. I tak też, właśnie nadszedł czas na wyprawę na krańce Europy. Plecaki spakowane, bilet kupiony, czas ruszać ku przygodzie! (ʘ‿ʘ)

    Nie chcę zaprzątać sobie głowy wpisami, szczególnie będąc pozbawionym dostępu do internetu innego, niż Wi-Fi, którego będzie jak na lekarstwo. Dlatego też przechodzę w tryb offline i cóż, do zobaczenia w październiku (。◕‿‿◕。)

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    44/365

    Juz po wszystkim. Chyba zdałem. Idę odsypiać ostatnie nocki. Niezależnie od wyniku, te zmiany, które poczyniłem w swoim życiu dały ju dużo dobrego i usprawniły kilka procesów w życiu, takich jak nauka, czy pilnowanie dyscypliny. Oby tak dalej!

    Ilość snu: 3 godziny 45 minut
    Wczesne wstawanie: 25/30 dni
    Ćwiczenia: 26/30 dni
    Afirmacja: 30/30
    Wizualizacja: 30/30
    Napisane teksty: 6/30
    Produktywna praca: 41/1000 godzin
    Nauka języków: 15,5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 45/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    41/365

    Jakiś czas temu wpadłem na pomysł przealanizowania tego, co moim zdaniem dobrze byłoby zmienić w swoim życiu, żeby czuć się lepiej. Jakie działania sprawią, że będę miał więcej energii w ciągu dnia, jak poprawić swoje samopoczucie, co czyni mnie szczęśliwszym?

    Wypisałem sobie listę takich rzeczy. Niektóre zmiany wprowadziłem od razu, niektóre z czasem, niektóre zostały tylko na kartce. Natchnieniem była książka "12 zasad życia" Jordana Petersona, a dokładnie pierwsza zasada - bądź wyprostowany. Zrozumiałem, że małe rzeczy mogą naprawdę poprawić komfort życia, nie trzeba od razu chodzić na siłownię, uczyć się języków po godzinie dziennie, czytać książkę tygodniowo, wstawać o 5:30. Na początek warto zacząć od małych rzeczy.

    Nie będę chodzić regularnie na siłownię, jeśli mój plan dnia, tygodnia, miesiąca nie jest uporządkowany i zabraknie mi na nią czasu. Nie będę chodzić na siłownię, jeśli będę mieć energii, by ćwiczyć. Nie będę uczyć się angielskiego regularnie, jeśli mój plan dnia mi na to nie pozwoli. Nie nauczę się mówić w obcym języku, jeśli będę tylko uczyć się gramatyki. Nie będę czytać książki tygodniowo, jeśli znajdę czasu, odpowiedniego miejsca i ciekawych książek. Druga nudna książka skutecznie odciągnie mnie od pochłaniania kolejnych. Wreszcie to na czym mi najbardziej zależy na chwilę obecną. Nie będę wcześnie wstawać, jeśli będę chodzić spać o 1:00 w nocy.

    Wiele małych nawyków wpływa na te większe, wymagające więcej wysiłku, dlatego warto od nich zacząć. To banalne, ale jakże prawdziwe. Ile razy zaczynałem wielkie zmiany, podczas gdy te małe nawet nie drgnęły. Jeśli zobaczysz na moje pierwsze wpisy, heh, przez ponad tydzień prawie nic nie drgnęło, aż napisałem, że gdybym po 10 dniu zaczął od nowa, to nic by się nie stało.

    Przechodząc do rzeczy, to moja lista małych rzeczy, które chcę czynić, by poprawić swój żywot:
    - pić 2 litry wody dziennie
    - przed snem kłaść budzik tak, abym przy wyłączaniu go musiał wstać i przejść na drugą stronę pokoju
    - przewietrzyć pokój przed snem
    - raz w tygodniu zapisać na kartce słówka, które w aplikacji Wordbit uznałem za nieznane i uczyć się ich
    - napisać wieczorem swój plan kolejnego dnia
    - przeglądać internet podczas śniadania, a nie w łóżku przed śniadaniem
    - jeśli idę na autobus na 15:20, to ogarnąć się przed 15:00 i posiedzieć 10 minut, zamknąć laptopa i wyjść spokojnie, a nie dokańczać sprawy, ogarniać się za długo i spóźnić się na autobus
    - jeśli mam na to czas, a zazwyczaj mam, afirmować i wizualizować rano
    - robić zakupy wracając na mieszkanie z pracy, czy ze studiów, a nie specjalnie ubierać sie i wychodzić wieczorem
    - wyprostować się
    - iść spać wcześniej, jeśli pozostało mi tylko przeglądanie internetu

    Co byś dorzucił do tej listy?

    Ilość snu: 8 godzin 45 minut
    Wczesne wstawanie: 22/30 dni
    Ćwiczenia: 24/30 dni
    Afirmacja: 28/30
    Wizualizacja: 28/30
    Napisane teksty: 6/30
    Produktywna praca: 37/1000 godzin
    Nauka języków: 14/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 43/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik #jordanpeterson

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

    źródło: kosciolonline.tv

  •  

    39/365

    Kiedyś o tym pisałem, ale warto przypomnieć, że motywacja to dziwka, w dodatku strasznie kapryśna. Nie warto jej ufać. Jednego razu jest tak cudownie i przyjemnie, że góry mogę przenosić, kolejnym razem burdel mama zaprasza mnie do pokoju, w którym powinna na mnie czekać, a jednak nikogo nie ma. Motywacja na pstrym koniu jeździ. A taka dyscyplina? Wspaniała, rozsądna, nie poddaje się emocjom, po prostu trwa, kiedy tego potrzebuję, choć nie zasługuję.

    Ilość snu: 7 godzin 15 minut
    Wczesne wstawanie: 21/30 dni
    Ćwiczenia: 24/30 dni
    Afirmacja: 27/30
    Wizualizacja: 27/30
    Napisane teksty: 6/30
    Produktywna praca: 32/1000 godzin
    Nauka języków: 13/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 42,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

    źródło: md1.libe.com

    •  

      @rbk17: Najłatwiej to nic nie robić. Nawet bieganie to robienie czegoś. A takie siedzenie, oglądanie youtube, przeglądanie Facebooka, spanie, to nie wymaga wysiłku. Pozostałe czynności wymagają dozy zmęczenia i w tym cały kruczek, żeby dzień po dniu wymagać od siebie, nawet jeśli inni nie wymagają :)

    •  

      @mojezyciebedzieok: wysiłek nie był problemem, łatwo mi było łamać niechęć. Niestety nie wiedziałem gdzie jest granica i się zajechałem ćwiczeniami: chciałem umieć robić głównie dużo pompek i to mnie dobiło. Zacząłem częściej chorować, byłem osłabiony. Teraz bardzo ostrożnie dobieram ćwiczenia.

      +: xEwald
    • więcej komentarzy (3)

  •  

    38/365

    Dlaczego to robię? Dlaczego piszę tutaj, dlaczego chcę się zmienić na lepsze, dlaczego jest mi to potrzebne?

    Wydaje mi się, że to wszystko przez świadomość. Zamiast żyć szarym życiem jak moi rodzice i odtworzyć ich losy, chcę więcej od życia. Wiem doskonale, że nie zmieniając swoijego podejścia, swoich przyzwyczajeń i zachowań pójdę tą samą drogą co oni, która umówmy się, nie jest szczytem marzeń. Świadomy swoich poczynań staję się coraz bardziej smutny i przygnębiony, bo nie żyję życiem, którym chciałbym żyć. Lepszej okazji niż teraz, kiedy jestem młody, w przyszłości może po prostu nie być. Za dużo razy coś odpuściłem, czegoś nie dokończyłem, nie przyłożyłem się. Przez efekt motyla do dziś widzę, jak pewne decyzje, działania lub ich brak w przeszłości, wpływają na moją teraźniejszość.

    Dużo czasu już upłynęło od kiedy uświadomiłem sobie, że chcąc:

    - nie być typowym robolem za 2000 zł
    - nie mieć pracy na 3 zmiany
    - podróżować po świecie
    - spędzać pół roku w Polsce i pół roku w podróży
    - zarabiać na podróżach
    - poznawać nowych ludzi z obcych kultur
    - doświadczać innego spojrzenia na świat
    - posługiwać się komunikatywnie angielskim, hiszpańskim i rosyjskim
    - zrealizować punkty z mojej listy rzeczy do zrobienia przed śmiercią
    - być zadowolonym ze swojego życia
    - wieść życie na przyzwoitym poziomie
    - być szczęśliwym
    - uszczęśliwiać innych
    - kochać i być kochanym

    muszę się wziąć za siebie i po prostu robić rzeczy. Małe, duże, mniejsze rzeczy, większe rzeczy. Robić. Te wypauzowane cele nie są z dupy wzięte. Są na bazie moich doświadczeń, tych dobrych i tych złych. Pracowałem na różne sposoby, podróżowałem na różne sposoby, próbowałem różnych punktów zaczepienia i czuję, co może być dla mnie dobre w przyszłości. Szkoda byłoby to zaprzepaścić ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Ilość snu: 6 godzin 30 minut
    Wczesne wstawanie: 21/30 dni
    Ćwiczenia: 23/30 dni
    Afirmacja: 26/30
    Wizualizacja: 26/30
    Napisane teksty: 6/30
    Produktywna praca: 28/1000 godzin
    Nauka języków: 12,5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 41,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    37/365

    YouTube, Facebook, Wykop, YouTube, Facebook, Wykop, Instagram, YouTube, Facebook, Wykop. Pora się z wami przestać lubić, a zacząć być tylko na cześć, po drugiej stronie ulicy, bo za często się widujemy, a korzyści w dłuższej perspektywie są niewspółmierne, żeby nie napisać, żadne.

    Ilość snu: 6 godzin 45 minut
    Wczesne wstawanie: 20/30 dni
    Ćwiczenia: 22/30 dni
    Afirmacja: 25/30
    Wizualizacja: 25/30
    Napisane teksty: 6/30
    Produktywna praca: 24/1000 godzin
    Nauka języków: 12/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 41,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

    źródło: grupaww.pl

  •  

    36/365

    Wczorajszy dzień był dobry, ale wstałem później niż zwykle i już od rana byłem wkurwiony. Poza tym to był dobry dzień ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ostatnie 24 godziny:
    Ilość snu: 7 godzin 30 minut
    Wczesne wstawanie: 19/30 dni
    Ćwiczenia: 21/30 dni
    Afirmacja: 24/30
    Wizualizacja: 24/30
    Napisane teksty: 6/30
    Produktywna praca: 22/1000 godzin
    Nauka języków: 11,5/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 38,5/1000 godzin

    #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

  •  

    35/365

    Doświadczyłem kilka razy w życiu okresu pracy po 13 godzin i po powrocie do domu widać, co naprawdę jest priorytetem, a czym niekoniecznie muszę się zajmować, jak np. oglądaniem filmów na YT. Strasznie ciężko przy tak ograniczonym czasie wolnym, czasie przeznaczonym dla siebie, zrobić produktywne rzeczy w zadowalającej ilości.

    Podaje się przykłady, że ten, czy tamten pracują na dwa etaty i jeszcze mają czas dla rodziny i na przyjemności i o co tobie człowieku chodzi, przecież się da. Ok, jak najbardziej, nie mówię, że się nie da, ale mówię, że nie jest to łatwe. Poza tym podejrzewam, że najczęściej mowa nie jest o dwóch etatach w fizycznej pracy, po której wracasz do domu wypompowany, ledwo stojąc na nogach, a dwa etaty w pracy wymagającej zdecydowanie mniej użycia siły i zręczności, a raczej wymagającej siedzenia przy biurku, czy też kierowania samochodem, po powrocie z której ola Boga jak mi nic się nie chce***.

    Wiem o czym mówię, bo na sobie doświadczyłem i pracy ciężkiej i tej lżejszej. Takiej, która zajmowała 13 godzin w ciągu dnia i takiej, która trwała 6 godzin dziennie.

    Kwestia zarobków, to zupełnie inny temat, ale po zatrudnieniu się w kilku miejscach doszedłem do wniosku na temat zatrudnienia w przyszłości, że moim zdaniem, lepiej pracować mniej, za mniejsze pieniądze i mieć więcej czasu dla siebie, niż tyrać, za nie wiele większą stawkę przez więcej godzin. Mam tu na myśli sytuację, kiedy to, czy zarobię 2000 na rękę, czy 2300 nie jest dla mnie tak bardzo istotne, a nie o sytuacji, kiedy każdy grosz się liczy, bo wtedy takie gadanie nie ma najmniejszego sensu.

    Podziwiam tych, którzy fizycznie przez duże F pracują dzień po dniu, którzy biorą dodatkowo soboty, nocki, wracają styrani do domów i mimo to ogarniają swoje sprawy, rodzinę i mają czas dla siebie. Wiem jednak, że doświadczyłem tego kilkukrotnie i nie chcę tak żyć. "To przecież zostań programistą!" Nie wydaje mi się, żeby to było takie proste, jak niektórym się wydaje, a poza tym trzeba to lubić, a ja no cóż, nie lubię, nie sprawia mi to przyjemności, nie zabieram się za to. Ale szukam innych sposobów, żeby zarobić, a się nie narobić. Może własna firma to jest to. Kto wie? Czas pokaże.

    *** Nie rozróżniam, który rodzaj pracy jest bardziej wartościowy, lepszy, czy cokolwiek. Zwracam jedynie uwagę, że są na tyle różne, że ciężko je porównać. Obie prace mogą być zarówno ciężkie, jak i lekkie i obie nie są dla każdego.

    Ostatnie 24 godziny:
    Ilość snu: 8 godzin 0 minut
    Wczesne wstawanie: 19/30 dni
    Ćwiczenia: 20/30 dni
    Afirmacja: 23/30
    Wizualizacja: 23/30
    Napisane teksty: 6/30
    Produktywna praca: 20/1000 godzin
    Nauka języków: 11/1000 godzin
    Wyjście do ludzi: 37/1000 godzin

    #rozwojosobisty #rozwoj #coaching #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #produktywnosc #mikrodziennik

    Tag do obserwowania/ czarnolistowania ---> #mojezyciebedzieok
    pokaż całość

    źródło: profesor.pl 18+

    •  

      Mam tu na myśli sytuację, kiedy to, czy zarobię 2000 na rękę, czy 2300 nie jest dla mnie tak bardzo istotne

      @mojezyciebedzieok: ba, powiem więcej, wg mnie nawet jeśli róznica jest typu +50% zarobków (np 4k vs 6k) to często niewarto.. bo sporą część nadwyżki przeznaczysz na utrzymanie tego zapieprzu. Czyli lekarza (kiedyś ;) ), jedzenie na wynos z dostawą, taksówki, bo nie masz czasu i szkoda Ci każdych 10 minut.
      Kiedyś miałem taki epizod pracoholizmu i właśnie jednym z odkryć i wniosków było to, że wcale nie zarabiam tak więcej jakby się wydawało - po odliczeniu dodatkowych kosztów.
      pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów