•  

    Jeszcze nigdy tak nie prokrastynowałem jak od 3 miesięcy i nie wiem co z tym zroibć. Nie ejstem w stanie zabrac sie za zadną robote, ktora mnie stresuje, ale też nie umawiam sie z nikim na jakies wyjscia czy nie ogladam filmow, bo cały czasm ma w glowie ze mam duzo do roboty i nie mam czasui tak siedze przed tym kompem i mam zaraz zacząć, ale przegladam wykop, bo przeciez za chwile zaczne i tak cały czas. To jest jakaś choroba chyba

    #prokrastynacja #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Prokrastynacja jest zła rzeczą, no chyba że masz zamiar się powiesić. #prokrastynacja #gownowpis #motywacja

  •  

    Od początku tego roku mam taką depresje związaną ze swoim wiekiem, że masakra. Dla wielu z was pewnie taki wiek to młodość, szaleństwo, ale ja mam wrażenie, że już zaraz kaplica. Na serio mam takie myśli, że ojaaajebe, jestem taka stara, a tu ani stałej pracy, ani dzieci, ani kurła nic.

    Niby lvl 24 to nie jest źle, ale na serio mam wrażenie, że już rip, zaraz umrę. Koniec życia, koniec zabaw. Tak po prostu obudziłam się 1 stycznia z myślą ojaaaaaaa ale dramat. Jestem stara i nic nie osiągnęłam w życiu, a teraz już będzie coraz gorzej (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    Do tego byłam ostatnio u lekarza, który mi powiedział, że w tym wieku już powinnam myśleć o dzieciach, bo już powoli będzie mi coraz gorzej xD Kurła Panie Doktorze ja piątkowy wieczór spędzam oglądając magikala jedząc czipsy, a w głowie mam jedno wielkie 'XD' ostatni raz gówniaka na rękach miałam jakieś 6 lat temu jak chodziłam na wolontariat gdzie zajmowałam się dziećmi z dałnem.
    Z gimbazy jakoś bez problemu wyszłam, ale gimbaza ze mnie nadal nie ;/

    DOROŚNIJ KĄSUMATUMEST żyję ciągle tylko z dnia na dzień nie myśląc kompletnie co będzie jutro i nie martwiąc się o to, omg.
    #gorzkiezale #depresja #smutek #prokrastynacja
    pokaż całość

  •  

    Nie wiem co ze sobą zrobić... Nie wiem czy to jakas #fobiaspoleczna czy zwykla #prokrastynacja i lenistwo. Od paru tygodni zbieram sie zeby wyslac CV na praktyki, ale mimo tego ze bardzo chce w koncu zaczac cos robic, nie moge sie przemoc, ciagle powtarzam "jutro to zrobie". Boje sie rozmow i tego ze nawet jak mnie wezma to nie dam sobie rady i wyjde na debila. Ojciec zaszczepil we mnie niskie poczucie wartosci i lęki, np. gdy gdzies pojawia sie okazja gdzie mozna sie wykazac, pierwsza mysl to "eee, i tak nie dam rady". Nawet nie chce myslec ile mnie omielo z tego powodu. Nienawidze byc ocenianym, a tym bardziej negatywnie przez co czesto uciekam od odpowiedzialnosci, raczej daje sobie rade na #studbaza ale nigdy nie udzielalem sie w jakichs dodatkowych rzeczach. Ojciec nigdy mnie za nic nie chwalil ani nie zachecal do niczego, wiec w mozgu mam wyryte ze nie jestem "good enough". Niby prawie skonczylem studia z calkiem zadowalajacym wynikiem wiec powinienem wiedziec lepiej, ale mimo to takie nastawienie stalo sie czescia mnie. Jak pokonac lęki przed wystawieniem swojej dupy na ostrzal? Mam zwyczaj brania kazdej krytyki jako atak na moja osobe... Do tego smutas ze mnie, troche #depresja w glowie klebia sie ciagle negatywne mysli. Jesli wpis jest chaotyczny to sorry. pokaż całość

  •  

    Cześć, niedawno wrzuciłem nową, poprawioną wersję apki nad którą pracuje po godzinach: "Stick To Plan"
    Dla tych co nie wiedzą - jest to aplikacja dla leniwych, która wprowadza elementy rodem z gier komputerowych (takie jak odznaki, lvl postaci, questy) do naszej codziennej listy obowiązków. Można też spróbować swoich sił w z góry przygotowanych zadaniach.

    Oprócz masy poprawek dodałem też możliwość ustawienia alarmu oraz trybu nocnego (zmiana kolorów)
    Na razie dostępna tylko na desktop (windows, linux, mac). Trwają prace nad mobilną wersją.
    Aplikację można ściągnąć stąd: http://www.sticktoplan.pl/

    Zapraszam do obserwowania tagu #sticktoplan oraz do polubienia strony na fb. Z góry dzięki:)
    Pomyślałem też, że zrobię małe #rozdajo: mam do rozdania dwie gry "Punch Club" i "Beholder". Z plusujących wylosuję dwie osoby, które otrzymają jedną z tych gier + dodatkową losową grę z moich niewykorzystanych kodów na humble bundle.

    #startup #sticktoplan #motywacja #programowanie #prokrastynacja
    pokaż całość

    źródło: pic.png

  •  

    Mam duzy problem i naprawde potrzebuje waszej pomocy, postaram sie strescic

    Zawsze bylem leniwy, mialem problemy z mobilizacja, uczylem sie na ostatni moment czy to na studiach czy to do szkoly, a tak poza tym to giereczki serialiki i jak cos mialem do nauki to wolalem robic wszystko tylko nie to do mialem do zrobienia. Jak juz sie za cos bralem to mialem faze przez 5 minut a potem odstawilem to do kata. Slomiany zapal
    Mialem jakis tam okres w swoim zyciu ze troche zaczalem ogarniac swoje zycie i zaczalem od drobnostek, zawsze sprzatalem po sobie, mialem taka dyscypline, potem cos tam zaczalem wiecej w internecie artykulow czytac, troche tez probowalem podszkolic angielski i programowania, probowalem jakies hobby rozwijac...

    Ale powiem jak teraz wyglada sytuacja, bez klamstw i oblud:

    Mam 24 lata i moje zycie wyglada tak, ze przychodze do pracy na 9, wykonuje swoja prace i jak jest jakis wolny czas to przegladam wykop i smieszne obrazki, wracam o 17 z pracy, potem w domu ogladam seriale, gram w gierki, okazjonalnie chodze na silownie lub basen (silownia 3x w tygodniu basen 2x) ale nic poza tym nie robie. W pokoju syf i nie mam mobilizacji do sprzatania, nic mi sie nie chce.
    Staje sie debilem.
    Nie mam ZADNYCH zainteresowan, nie wiem co sie na swiecie dzieje, kiedys to chociaz codziennie newsy wlaczalem i czytalem artykuly na wykopie a teraz to czytam jedynie naglowki, nie pamietam kiedy ostatnio jakis caly artykul przeczytalem.
    Nie czytam zadnych ksiazek, nie potrafie odejsc od komputera zeby przysiasc do ksiazki, a jak juz przysiade to odchodze po 5 minutach
    Nie potrafie sie skupic na jednej rzeczy, tak samo w internecie, nawet jak cos na yt staram sie madrego obejrzec np. naukowy belkot, to pogladam minute, potem skacze po kartach, a ostatecznie i tak tego nie ogladam
    W efekcie wyglada to tak ze caly swoj wolny czas poswiecam na smieci czyli seriale albo gierki, rownie dobrze moglbym ogladac trudne sprawy

    Chcialbym sie zmienic ale jak? Nie chce szukac hobby na sile, ale chcialbym chociaz jakos inaczej funkcjonowac, byc bardziej zorientowany w swiecie, moze nawet wiecej ksiazek czytac, jakos miec wiecej zapalu do roznych rzeczy, chcialbym sie pouczyc jezyka, troche tez programowania bo mysle nad przebranzowieniem sie ale nie moge po prostu znalezc motywacji i sily do tego

    Blagam was o pomoc bo ja nie moge sobie z tym poradzic a zaczyna byc gorzej niz bylo

    Mam dosc bycia nudnym, mam dosc bycia debilem, wiem ze w 1 dzien nie stane sie madrzejszy ale chcialbym robic produktywne rzeczy, nie wiem od czego sie zabrac, prosze o pomoc

    #prokrastynacja #depresja #lenistwo #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty #problem #pytanie
    pokaż całość

  •  

    #produktywnosc #rozwojosobisty #motywacja #prokrastynacja #wychodzimyzprzegrywu #samorozwoj

    Zasada numero uno - nigdy więcej zerowych dni. Czym jest zerowy dzień? Zerowy dzień jest wtedy, kiedy nie zrobisz ani jednej pierdolonej rzeczy kierującej cię w stronę twoich celów, marzeń, czy czegokolwiek innego, do czego obecnie dążysz. Nigdy więcej zer. Nie mówię że każdego dnia masz pieprznąć cały esej, nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że musisz zmusić się, obiecać sobie, że nowy SYSTEM w jakim żyjesz jest i będzie systemem BEZ ZER. Nie zrobiłeś nic przez cały jebany dzień i jest już 23:58? Napisz jedno zdanie. Zrób jedną pompkę. Przeczytaj jedną stronę książki. Jedną. Bo jeden to nie zero. Czaisz? Kiedy jesteś w wielkim wirze bycia debilem, sposób twojego zachowania dalej nakręca ten wir, do tego jesteś przyzwyczajony. Zmienienie się w arcymistrza wszechświata produktywności nie bierze się z wiru. Bierze się z wielkiego łańcucha KONSEKWENTNEGO BRAKU ZER. To jest zasada numer jeden. Nie zapomnij.

    La deuxieme regle - ta, nauczyłem się francuskiego. To typowe dla Kanadyjczyków. Wybacz proszę brak akcentów, ale pozwól przejść do zasady numer 2. BĄDŹ WDZIĘCZY SWOIM TRZEM JA. Ee, co? Trzem mnie? To brzmi jak stek pierdolonych bzdur. Wiadomość z ostatniej chwili: istnieje trzech ciebie, cumplu. Jest przeszły ty, obecny ty i przyszły ty. Jeśli chcesz kogoś kochać z wzajemnością, musisz nauczyć się kochać siebie, a trzech ciebie jest do tego kluczem. Bądź WDZIĘCZNY swojemu przeszłemu ja za wszystkie dobre rzeczy, jakie zrobiłeś. I rób przysługi swojemu przyszłemu ja, tak jakbyś robił to dla najlepszego kumpla. Czujesz się dzisiaj jak gówno? Zatrzymaj się na chwilę, pomyśl o jakiejś dobrej decyzji, jaką podjąłeś wczoraj. Sałatka z tuńczykiem zamiast Big Maca? DZIĘKI CI, MŁODSZY JA. Wczorajszy dzień był niezerowy bo napiałeś 200 słów (hej, to wszystko na co mogłeś się zdobyć)? DZIĘKI CI, MŁODSZY JA. Zaoszczędziłeś trochę grosza, żeby kupić tę fajną rzecz, którą tak bardzo chciałeś? DZIĘKI CI. Druga część trzech mnie to robienie swojemu przyszłemu ja przysługi, tak jakbyś robił je dla najlepszego, kurwa, przyjaciela (nie masz najlepszego przyjaciela? teraz już masz. nawet dwóch: przyszłego i przeszłego siebie). Jesteś zmęczony jak skurwysyn i nie możesz oderwać się od wykopu/gier/internetów? Jebał cię pies, obecny ja, robię to dla przyszłego siebie, będę nakurwiał p90x Ab Ripper X przez kolejne 17 minut. Robię to dla przyszłego siebie. Budzik się wyłącza i łózko jest zbyt wygodne, żeby wstawać? Pierdol się, obecny ja, to dla mojego najlepszego przyjaciela, przyszłego mnie. Wstałem i idę na 5-kilometrowy bieg (albo 25-metrowy, po prostu musi być niezerowy). UPEWNIJ SIĘ, ŻE PODZIĘKOWAŁEŚ SWOJEMU STARSZEMU JA za danie czadu na koniec każdej. jebanej. czynności. to czyni twoje życie lepszym. Cykl robienia czegoś dla kogoś innego (przyszłego ciebie) jest kluczem do budowania wdzięczności i produktywności. Nie podważaj tego co mówię. Za jakiś czas powinieneś rozsiać wdzięczność na innych, którzy będą pomagać ci w twojej drodze ku zajebistości.

    Zasada numer 3 - nie bój się, niżej walnąłem tl;dr tego masakratora (weź ołówek i kawałek papieru, żeby to zapisać. serio. musisz fizycznie nabazgrać znaczki na papierze) PRZEBACZ SOBIE. Mówię poważnie. Może masz całą wiedzę, pieniądze, zdolności, siłę i talent do robienia czegokolwiek co tam chcesz robić. Ale powiedzmy, że wciąż tego nie robisz. Teraz obrzucasz się gównem za nie robienie tego, co powinieneś robić, za nie bycie tym kim chcesz być. Głowa do góry mistrzu, bycie rozczarowanym sobą sprawia że jesteś mniej produktywny. Starałeś się ze wszystkich sił, żeby wczorajszy dzień był niezerowy i nie udało ci sie? co z tego. Przebaczam ci, wcześniejszy ja. Przebaczam ci. Ale dzisiaj? Dzisiaj jest niezerowym arcydziełem moich najlepszych zdolności dla przyszłego mnie. Ten jest dla ciebie, przyszły kolego. Wybaczenie człowieku, korzystaj z niego. Wybaczam ci. Powiedz to głośno.

    Ostatnia zasada. Zasada numer 4, jest najprostsza i składa się z trzech słów. ćwiczenia i książki. to wszystko. Całkiem typowa rada, ale jeśli ćwiczysz każdego dnia, faktycznie stajesz się mądrzejszy. Kiedy ćwiczysz, dostajesz kopa od endorfin (dzięki, ciało). kiedy ćwiczysz, oczyszczasz swój umysł. kiedy ćwiczysz, robisz swojemu przyszłemu ja ogromną przysługę. Ćwiczenia są nogą w 3-nożnym stołku. Czaisz? Co do książek, niemal każda jebana rzecz, o której kiedykolwiek pomyśleliśmy, jaką poczuliśmy, przeżyliśmy, chcieliśmy, chcieliśmy wiedzieć jak ją zrobić albo cokolwiek innego, zostało już wykminione przez kogoś innego. Zorganizuj sobie w chuj książek. Piszesz na wykopie jaką jesteś pizdą i nic ci sie nie chce? Dobry pierwszy krok! (dzień niezerowy, dzięki ci, młodszy ja za napisanie tego) Wiesz co jeszcze mógłbyś zrobić? Przeczytać "7 nawyków skutecznego działania". Przeczytać o inteligencji emocjonalnej. Przeczytać "Od dobrego do wielkiego". Przeczytać "Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym". Przeczytać książki, które pomogą ci zrozumieć. Przeczytać o treningu siłowym i zastosować poznane zasady do swoich treningów. Czytanie jest pierdolonym warp whistle z Super Mario 3. Takiego daje kopa.

    To by było na tyle. jest tego znacznie więcej, kiedy przychodzi do zmiany dni niezerowych w ogromne dni niezerowe, ale to teraz nie jest twoim zmartwieniem. Twoim zadaniem jest niezerowość, przebaczanie i przysługi. Masz do napisania 36 esejów w ciągu 24 minut i nie ma opcji żebyś to wykonał? Twój przeszły ty bardzo cię zawiódł, ale hej... Wybaczam ci. Zrób tak wiele, jak tylko możesz przez te 24 minuty, a potem po prostu idź dalej.

    Mam nadzieję że pomogłem chociaż trochę bardzo. Mógłbym o tym pisać bez przerwy, ale obiecałem sobie że pójdę pobiegać przez 15 minut słuchając A. Skillz Beats Working Vol. 3 Gotta jet. Jeszcze jedna mała uwaga. Niezależnie od tego, czy czytanie tego po raz pierwszy pomogło sprawić twój dzień lepszym, jeśli jutro się obudzisz i nie będziesz mógł sobie przypomnieć 4 zasad, które wyłożyłem, proszę, proszę. Przeczytaj to jeszcze raz.

    Życzę ci zajekurwistego dnia.

    tl;dr
    1. Miej niezerowe dni tak często jak jesteś w stanie
    2. Troje ciebie, wdzięczność i przysługi
    3. Przebaczanie
    4. Ćwiczenia i książki (co jest szczwanym sposobem na powiedzenie "samodoskonalenie", zarówno fizyczne, emocjonalne i mentalne)

    Źródło: reddit, /r/getdisciplined
    https://www.reddit.com/user/ryans01
    Tłumaczenie: @notanumber
    pokaż całość

  •  

    5/365 wyzwania #365teraz

    Dla niewtajemniczonych:

    pokaż spoiler Cześć, mam 27 lat i muszę coś zmienić w swoim życiu. Czuje się jak starzec.
    Wszystko dookoła wydaje mi się miałkie, płytkie, bezsensowne.
    Nie mogę pojąć głupoty,braku empatii czy pędu za rzeczami materialnymi.
    To nie chodzi o to, że mam #depresja


    pokaż spoiler Doszedłem do etapu w życiu w którym muszę coś zmienić. Generalnie zawsze miałem takie przemyślenia, ale odkładałem je na później. Tak mijały dni, miesiące, lata a ja nadal jestem w podobnym miejscu.
    Mam nieuzasadniony lęk przed opinią innych, który mnie paraliżuje. Boję się publicznych wystąpień mam słomiany zapał i wahania nastrojów.


    pokaż spoiler W związku z tym podjąłem wyzwanie #365teraz ,jako forma swojej terapii i samoobserwacji. Każdego dnia będę relacjonował swoje postępy.


    Nie potrafię być z siebie zadowolony.
    Trzymam dietę, nie piję 3 miesiące , rzuciłem palenie , zacząłem uprawiać sport. Schudłem prawie 20 kg.
    Perfekcjonizm powoduje, że wszystko chce szybko, zniechęcam się bardzo łatwo.

    Dzisiaj miałem niemrawy dzień, zmusiłem się do biegania, przebiegłem 3 kilometry , tak jak w sobotę.
    Medytacja 10 minut.
    Oczywiście w pracy od 7.00 do 15.00
    Mam jakiś obniżony nastrój, być to echo wczorajszego dnia. Nie mogłem zasnąć w nocy , bo spałem po południu

    Zaraz idę pouczyć się z Memrise, polecam swoją drogą.
    Zacząłem czytać książkę pana Tiziano Terzani pt. "Nic nie zdarza się przypadkiem"

    Dorzucam do swojego wyzwania:

    1. Zero porno
    2. Przestaje korzystać z polskojęzycznego Internetu, tak łatwiej mi się będzie uczyć ( oczywiście #mirko będę używał)
    3.Zero YouTube, bo często mnie wsysa czarna dziura, idealne pole do popisu jeśli chodzi o #prokrastynacja
    4. PRRZESTAJE SPAĆ PO POŁUDNIU. To będzie najtrudniejsze. Jednak wiem, że tracę przez to dużo czasu ,a taka drzemka zamiast dawać moc-odbiera.

    Wiem ,że przede mną bardzo długa droga. Te wpisy tutaj mnie motywują, ciągle czuję niewidzialną odpowiedzialność.
    Dzięki za uwagę.

    Ciężko lekko żyć , ale pracuje nad sobą.

    I zmieniam terminologię jeśli chodzi o "dietę". Od teraz wolę mówić ,że się świadomie odżywiam.
    Samo mówienie ,że trzymam dietę powoduje jakieś niepotrzebne napięcie ,że muszę ją trzymać.
    Nie muszę, świadomie zdrowo się odżywiam, ponieważ chcę być zdrowy.

    Do zobaczenia jutro !
    pokaż całość

    +: mermaid, kos_ +8 innych
  •  

    2/365

    Witam serdecznie Mirków i Mirkówny.

    Dla osób które nie widziały wczorajszego wpisu:

    Mam 27 lat , chcę zmienić swoje życie , zmotywować się do działania, ponieważ trochę #prokrastynacja , #depresja #niewiemjakotagowac ,wahania nastrójów.

    Chcę zacząć żyć. Pełną piersią. Postanowiłem zrobić wyzwanie #365teraz -każdego dnia będę wrzucał relacje z mojego życia na #mirko , jako forma terapii i samoobserwacji.

    Zachęcam wszystkich do przyłączenia się. Jeśli ktoś ma podobne odczucia do mnie, proszę napisz!

    Dziękuje bardzo za miłe słowa! Dużo komentarzy ze wsparciem, kilkanaście osób obserwujących moje wyzwanie #365teraz
    Nie spodziewałem się tak pozytywnego odzewu , dziękuję. Z całego serca.

    SPRAWOZDANIE :

    Dzisiejszy dzień przebiegł pomyślnie. Wstałem chwilę po godzinie ósmej. Mimo fatalnej pogody(dżdżyło niemiłosiernie)przebiegłem trzy kilometry. Wiem, że nie jest to fantastyczny wynik ,ale zważywszy na moją formę-jestem zadowolony.
    Po bieganiu, seria brzuszków na świeżym powietrzu(nie zważając na przeciwności losu czyt. dżdżyło niemiłosiernie)
    podciąganie i do domu.
    Zjadłem pożywne śniadanie: musli ze Skyrem(polecam można chyba kupić w Lidlu, ale nie jestem na sto procent pewien, ponieważ #emigracja here. Jest to Islandzki jogurt ,który zawiera dużo białka i mało tłuszczu.Bardzo polecam.
    Po śniadaniu zrobiłem zakupy, głównie owoce i warzywa, Skyr , jogurt grecki , migdały i różne rodzaje orzechów. I trochę z sentymentu kupiłem w Lidlu > PIEROGI U JĘDRUSIA
    W tym tygodniu to pierwsza przetworzona rzecz którą zjadłem, ugotowane ,duża ilość cebuli i pieprzu, oczywiście polane Skyrem. Polecam. Właśnie skończyłem spożywać kolację, 3 jajka sadzone, kilka ziemniaków, szpinak z chili i awokado.
    Tak jak postanowiłem poświeciłem dziś swój czas na naukę języka niemieckiego. Jestem zadowolony, kilka nowych słówek ,które będę utrwalał jutro, trochę gramatyki i rozumienie ze słuchu.
    VIVA KAMIL STOCH, obejrzałem skoki, nasz RODAK , POLAK wygrał. Cieszy bardzo, zwłaszcza, że ostatni konkurs nie udał się najlepiej.
    Dzisiaj pierwszy raz byłem na zajęciach Jogi YIN. Mam bardzo pozytywne odczucia, wyciszyłem się , zrelaksowałem.
    Człowiek sobie nie zdaje sprawy jak bardzo ciężko jest się wyluzować, a ja jestem nieustannie spięty. Widzę ogromny potencjał, ale na YIN YOGĘ będę uczęszczał tylko raz w tygodniu.
    W poniedziałki i wtorki zapisałem się na POWER VINYASA YOGA, a w czwartki KUNDALINI YOGA.
    Będę zdawał relację na bieżąco.
    Czuje się dobrze, mam pozytywny nastrój.
    Jestem z siebie zadowolony , ale kilka razy pojawiła się w głowie myśl-NIE IDŹ NA JOGĘ! PO CO! BEZ SENSU.
    Muszę nauczyć się kontrolować swój umysł. Finalnie udało mi się zakończyć dzień z uśmiechem na ustach.

    Chciałbym dzisiaj poruszyć temat małomiasteczkowości, ponieważ pochodzę ze wsi. Moi rodzice przeprowadzili się dwa miliony lat temu ze stolicy na wieś.
    Wieś jest fantastyczna, ale na wakacje. Tydzień wyciszenia ,a nie na całe życie. Oczywiście wcześnie się wyprowadziłem z domu, ale do dziś w sobie niosę skutki decyzji moich rodziców.
    Niestety smutna prawda o wsi jest taka, że jest bardzo zacofana. Nie jest to nowość , ale mentalność autochtonów jest naprawdę średniowieczna. Oczywiście nie można generalizować, tak mieszkają na wsi wspaniali ludzie ,ale niestety jest to mniejszość. Każda osoba ,która jest inna ma na sobie dużą presję ,ponieważ wszyscy się znają, a młody człowiek zawsze chce przynależeć do jakiejś grupy. A na wsi za wielu grup nie ma, nie ma możliwości rozwoju, poziom nauczania w szkołach jest wyraźnie słabszy niż w miastach( w moim przypadku był to zlepek nauczycieli ,którzy zostali w większości zwolnieni dyscyplinarnie ze szkół w miastach i nigdzie indziej nie mogli znaleźć zatrudnienia).
    Generalnie większość ludzi ucieka ze wsi bardzo szybko, ale edukację do gimnazjum ,miałem przyjemność kończyć właśnie na wsi.
    Wynik tego jest taki, że przed pójściem do liceum nie zdawałem sobie sprawy z konsekwencji bycia wieśniakiem.
    Pochodzenie ze wsi, jest równoznacznie z byciem naznaczonym, często wytykanym palcami, tylko ze względu na pochodzenie. Dziś to dla mnie śmieszne ,ale kiedyś huczało w głowie. A dzieci potrafią być okrutne, oj potrafią.
    Dzisiaj trochę czasy się zmieniły, wieś zmienia oblicze, ale dorastanie w latach 90, nie było łatwe. Zwłaszcza jak jest się wrażliwą osobą, nie zrozumiecie co to znaczy POLSKA B, jeżeli nie mieszkaliście w takim miejscu.
    I teraz na spokojnie, wiem że nie mogę winić rodziców, są wspaniałe aspekty, kocham przyrodę i miło wspominam niektóre momenty, ale brak możliwości naprawdę podcina skrzydła, w bardzo młodym wieku. Dzisiaj podchodzę do tego z chłodną głową, ale wiem że moje problemy również mają tutaj swoje korzenie.
    Reasumując: WIEŚ TYLKO DLA WIEŚNIAKÓW , MIASTO DLA WIEŚNIAKÓW I MIASTOWYCH #pdk

    Wiem, że przede mną długa droga, potrzebuje zaakceptować siebie, muszę walczyć każdego dnia.

    Co do samego wyzwania-gdyby nie wczorajszy wpis, dzisiaj na pewno nie poszedłbym biegać.
    Czuję teraz jakąś niewidzialną odpowiedzialność, że obiecałem coś ludziom i muszę się z tego wywiązać.
    Czuję się odrobinę lżejszy, mam więcej motywacji. Dzisiaj dzień zaliczam do udanych.
    Jutro zamierzam zamieścić listę rzeczy które chce zrealizować w przyszłym tygodniu.
    I muszę zastanowić się trochę nad konwencją moich wpisów , bo nie chcę was zanudzać codziennym pisaniem o obiadkach i jodze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dobrej nocy!

    Ps. Wczoraj zorganizowałem #rozdajo , jedyną osobą która do mnie napisała w tej sprawie jest @Adonix
    W związku z tym wyślę do Ciebie obiecane suweniry. Pozdro Bracie !

    Jeszcze raz dziękuje wszystkich zainteresowanym.

    Do zobaczenia jutro!
    pokaż całość

  •  

    Jako że ostatnio popularny stał się tag #2godziny, a więc wrzucę tutaj pewne motywacyjne książki/ebooki. Chociaż w sumie, to nawet nie tyle co motywacyjne ale poruszające tematykę odwlekania, marnowania czasu itd. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Pierwszy, który polecam polecam: Bartłomiej Popiel - Zrobię to dzisiaj.
    Poznałem ją dzięki pewnemu mirkowi przy okazji metody bates'a (leczenie wzroku). Niestety nie pamiętam cię mirku, ale jeśli to czytasz, to szczerze ci dziękuję, dało mi to potężnego kopa i wiele razy do niej wracałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Inny, który w sumie polecam także przeczytać, to: Iwona Kubis - zarządzanie samym sobą w czasie.

    Kolejny: Piotr Adamczyk - 11 niezmiennych zasad skutecznego działania.

    Z tych 3 powyższych, najbardziej polecam "Zrobię to dzisiaj", jednak zachęcam także do przeczytania dwóch kolejnych :)

    #2godziny #czytajzwykopem #prokrastynacja #motywacja #odwlekanie
    pokaż całość

  •  

    Mirki, jak radzicie sobie z #prokrastynacja ? Ja Wam opowiem o moim sposobie później...

    #kiciochpyta #heheszki

    +: fryxon, IcanFlaj +4 innych
  •  

    Zacząłem czytać książke o prokrastynacji miesiac temu. Podchodziłem do niej 3 razy i cały czas jestem na 5 stronie xD
    cieżki przypadek
    #oswiadczenie #prokrastynacja #jakzyc #motywacja

  •  

    Od soboty w kartach przeglądarki mam otworzony artykuł na Wikipedii na temat prokrastynacji...

    #prokrastynacja

  •  

    Tez tak macie, że nie umiecie się uczyć w ciągu dnia i dopiero w nocy udaje się wam za coś zabrać?

    Jedną z rzeczy, za które szanuję zimę jest to, że noce zaczynają się już koło 16 więc dobowa produktywność znacznie wzrasta (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #przemyslenia #zima #studbaza #prokrastynacja

    •  

      @lukmar: dokladnie! Zawsze zaczynam się uczyć mniej więcej z nocą więc w zime jak jeszcze uda się zacząć przed nocą to.. jest 17 a ja już uczę się 2h i nie mam dość xX gdzie z reguły całe dni nic nie robię czekając na 22 xd

  •  

    2.5 miesiąca bez #leagueoflegends i ogólnie #gry

    Takie podsumowanie jak na razie to:

    - zapisałem się do ESN (organizacja zajmująca się międzynarodową wymianą studencką)
    - napierdzielam inżynierkę
    - regularna siłka 3-4x w tygodniu + dieta na masę
    - poznałem jakieś pisiont ludzi przez to, że staram się codziennie gdzieś wychodzić, nawet na siłę xD
    - samopoczucie jest dobre, poziom stresu i wkurwu praktycznie zerowy
    - jedyny minus na początku był taki, że jak człowiek ma za dużo czasu to za dużo myśli i musiałem przyzwyczaić się do tego, że normalnym jest rozmyślanie o decyzjach jakie podjąłem lub nie i "użalanie się" czasem nad sobą

    No i ogólnie polecam walkę z nałogiem, bo gry to moje okropne uzależnienie na które poświęcałem nawet do 12h dziennie.

    #gownowpis #prokrastynacja
    pokaż całość

  •  

    Jak przezwyciężyć chęc odkładania rzeczy na później?

    Postanowiłem wyrobić w sobie nawyk nieodkładania rzeczy na pozniej, aby w końcu pozbyc sie gowna zwanego #prokrastynacja, bo to mnie zabija. Moge tracić cale dnie tylo dlatego, ze odkładam jedną rzecz na za chwile. Chce zajmowac sie tylko konstruktywnymi rzeczami. Nawet gdy nie są one komfortowe dla mojej psychiki. Rano gdy zasiadam do komputera, to nigdy nie zaczynam od komputera, tylko zawsze od jakichs głupot w stylu wykopu i yt - bo wtedy czuje sie dobrze, szczegolnie przy kawie. Jak dobrze pojdzie to pogodzinie zabieram sie za to co trzeba, ale zazwyczaj po sprawdzeniu wykopu i czegos tam sprawdzam jeszcze cos i tylko odkladam w myslach te rzeczy na zachwile, bo przeciez nic sie nie stanie, jesli to zrobie za 3min, i tak schodzi cały dzień. M

    Na pewno bedzie trudno i pewnie bez zadnego przygotowania wytrwałbym z 1 dzien. Dlatego prosze was o jakieś tipy, jak do tego podejść. Musze sie porządnie wziąć za siebie

    #psychologia #psychiatria #nauka #
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, t.....1 +9 innych
    •  

      @lastro: Jeśli chodzi o kwestie organizacyjne, to polecam książkę Getting Things Done. Na youtubie jest wykład podsumowujący książkę. Najprostszą metodą jest zacząć dobrze dzień - wstać rano, zrobić listę i zacząć pracować. Siadanie z rana do komputera bardzo rozleniwia. Oczywiście musisz się sam nauczyć swojego organizmu i tego co działa na Ciebie.

      Daj znak na jakie pomysły sam wpadłeś i jak to wyszło.

    •  

      @alko: Na razie wszystko co robiłem działało na krótką mete

      +: Seeker
    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Mam na pulpicie te karteczki windowsowe z notatkami. W sumie, to mam jedną dużą kartkę. Gdzieś między tym co chcę kupić, czego się nauczyć, co zrobić mam napisane, że chciałbym zrobić listę priorytetów. I co? I kartka wciąż się powiększa, a ja nie mam czasu na zrobienie czegokolwiek xD
    #tag #prokrastynacja

  •  

    Boze, technika #pomodoro to dla mnie jest czasami wybawienie. Pracuje nad nowym projektem i nie zrobiłem w tym temacie dosłownie nic od tygodnia. Dzisiaj 3 sesję pomodoro po 15 minut i czuje, ze chęci do pracy rosną, projekt zaczął się mocno posuwac do przodu i poziom #prokrastynacja pikuje.
    Najtrudniejszy jest zawsze pierwszy krok.

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej mirki i mirabelki. Muszę się pozbyć syfu z siebie, bo aż mnie dusi, że nie mam z kim szczerze pogadać. Jestem #przegrywem, bo nie mogę z własnego bagna. Jeszcze parę lat i 3 dekada wybije na karku, nic nie osiągając w życiu. Każdego dnia próbuje się pozbierać, zrobić krok do przodu, ale jebana #prokrastynacja psuje mi plany. Do tego czuję że wraca mi uśpiona depresja, którą mam już od 7 lat. Dzieciństwo miałem paskudne przez ojca, który tylko potrafił porównywać do innych (choć sam jest wielkim hipokrytą) i ubliżać wyzywając od najgorszych (nie wiem jak można nazywać własne dzieci skurwysynami). Nie zabrakło też wpierdolu, aż "skóra na dupie pękała" za dziecięce błędy. Jedyny jego argument, aby wytłumaczyć mi i mojemu rodzeństwu nasze złe postępowanie, zamiast porozmawiać z nami. Zero empatii i miłości do własnych dzieci. Dla mnie takie metody wychowawcze są stosowane przez pojebów, którzy powinni stracić prawa rodzicielskie. Od własnej rodziny wolał tylko mieć towarzystwo do imprezowania i najebać się jak prosie.

    Teraz to przybrało już obraz patologii, potrafi się najebać w tygodniu (jest cholerykiem więc niewiele mu potrzeba), ogląda jebany szpital i trudne sprawy (coraz bardziej ma przeprany mózg) i przypierdala się do wszystkiego, a to za sprawą, że zmarła mu żona na raka. Został z piątką dzieci i w tym wszystkim jest on najbardziej poszkodowany.
    Zawsze próbowałem zająć się rodziną, bo mam 16 - letniego brata, i 10 - letnią siostrę. Stary nie nadaję się na opiekuna z każdym rokiem, niszczy tylko dzieciakom psychikę. My - jako rodzeństwo musimy się sobą zająć. Jedyny jego plus to że jeszcze utrzymuje rodzinę.

    Nie cierpię go, bo przez niego straciłem pewność siebie, miałem/mam depresję, nie potrafię się skoncentrować, mam nerwicę czy poprawnie się komunikować z ludźmi. Sorry, ze pisze o nim ale kurwa nie mogę przeboleć jego istnienia w moim życiu. Nie oczekuję od życia dziewczyny czy wielkiego majątku. Chciałbym tylko skończyć studia ( pracowałem za granicą i tam była również patologiczna atmosfera, dlatego wróciłem i postanowiłem zdobyć wykształcenie), znaleźć prace z mieszkaniem i zabrać z tego pierdolnika rodzeństwo. Może też to nie jego wina, ale zawsze miałem słaby charakter niż 2 mojego starszego rodzeństwa. Jestem za bardzo emocjonalny, czego w sobie nienawidzę - to słaba cecha. Chciałem tylko aby moja rodzina się wspierała, ale również przejęła tego rodzinnego spierdolenia.

    Próbuję tylko, żyć nadzieją że w końcu będę prał do przodu i nie być odrobinę podobny do ojca. To tyle żali z dupy...

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    +: a...c, M.....a +7 innych
  •  

    Zwiedzanie Wyspy Wielkanocnej na Google Maps jest bardzo wciągające podczas pisania pracy dyplomowej.
    ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #studbaza #prokrastynacja #gownowpis

  •  

    Curwa, #depresja to najgorsze gówno, wyszedłem z tego syfu po ponad 2 latach walki, psychologów itd. itp. i powracam jakoś do żywych, w tym roku zrobiłem kilka rzeczy po raz pierwszy, poznałem sporo nowych ludzi, ale bardzo ciężko jest mi wrócić do stanu przed, nadal mam problemy ze stulejarskim podejściem do kobiet i tak zwanym "wyjściem do ludzi".

    Często zdarza mi się coś planować i w ostatniej chwili odwoływać, trochę #prokrastynacja też daje się we znaki, ale nadal lepsze to niż cierpienie na bezsenność i leżenie do 2-3 w nocy słuchając #myslovitz i innych depresyjnych artystów xD.

    Filozofia XD też pomaga, nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale cieszę się, że jakoś to zmierza powoli w dobrym kierunku. Musiałem się z kimś tym podzielić, bo przyjaciele mają dość mojego pierdolenia ʕ•ᴥ•ʔ

    Pis joł Mirko.
    pokaż całość

  •  

    To chyba najgorsze lato, jakie do tej pory przeżyłem. Całe wypełnione huśtawką (głównie depresyjnych) nastrojów, poczuciem winy, wewnętrznym niepokojem. Prawie nigdzie nie byłem, a nawet jak już byłem, to raczej się rozczarowałem. W porównaniu do ubiegłorocznego lata, to istna beznadzieja. Aż nie mogę się doczekać jesiennych wieczorów w ciepłym kurwidołku, gdy skończę sobie nareszcie wiedźmina, ponadupcam w armę, dayz, czy pooglądam seriale - przynajmniej bez tego uczucia, że marnuję najfajniejszą porę roku. Z drugiej strony - robię tak co roku i doskonale wiem, że jeżeli znowu tak zrobię, to po raz kolejny będzie mi się palić pod dupą na koniec semestru. Już teraz mi się robi słabo, gdy pomyślę, co mnie czeka przez najbliższy miesiąc.
    Swoją drogą - też tak macie, że zapadacie w swego rodzaju towarzyski sen zimowy? Ja mniej więcej od końcówki października do marca prawie w ogóle nie wychodzę z domu, nie chce mi się spotykać z ludźmi tak często, zaszywam się.
    #gownowpis #gorzkiezale #oswiadczenie #oswiadczeniezdupy #jesien #prokrastynacja #depresja
    pokaż całość

    •  

      @Inguz: na mnie bardziej studia i najcięższy semestr do tej pory. Oczywiście, nie mówię też o tym, że zaszywam się kompletnie, bo gdy za długo siedzę w domu z różowym, to też dostaję pierdolca. Po prostu jakoś mimowolnie ograniczam to do minimum.
      Oo tak, ostatnio nawet bym w Tibię pograł xD ale jak sobie pomyślę ile to czasu pochłaniało to nawet nie próbuję

    •  

      @effzet Noo dokładnie, szkoda się wciągać
      Mnie kolega namawia żebym zaczął grać w Path of Exile, jak mi powiedział jaka to rozbudowana gra, to pierdolę na razie, bo ze studiami się mogę wtedy pożegnać jak się wciągnę xD

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Polecam #duolingo w walce z #prokrastynacja. Mój nowy rekord ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Zawsze myślałam, że "ten moment" to bzdura. Jeśli się nam przytrafił, to potrafimy dostrzec go dopiero po czasie. Tak, jak ciężko jest nam orzec, że akurat to, co teraz czujemy to szczęście. Dopiero później, cofamy się myślami do jakiegoś momentu i rozmyślamy "ah, wtedy to byłem szczęśliwy".
    Ja natomiast wiem, że jeżeli kiedyś zostanę o to zapytana, odpowiem: 24 sierpnia 2017. To właśnie tego dnia, późnym wieczorem, siedząc z telefonem w ręku, nadszedł TEN MOMENT...
    Gdy coś we mnie pękło. Skończyło się, zmieniło, coś zrozumiałam. Skończyła się cierpliwość, zmienił wieczny strach przed opuszczeniem strefy komfortu, zrozumiałam, że uciekam w prokrastynację kosztem życia i wiecznie plątam między zawiłościami mojej podświadomości, które pchają mnie w coraz większą frustrację i depresję.
    Sprawa wygląda tak, że od dłuższego czasu marnuję swoje życie, wszelkie szanse i nie opuszczają mnie myśli, że powinnam być gdzieś indziej. Że jestem stworzona do czegoś innego. Zasługuję na co innego. Od jakiegoś czasu chcę coś zmienić i zacząć czerpać z życia pełnymi garściami, ale... Potrafię tylko planować, bo gdy przychodzi moment, kiedy mam coś realnie zrobić w kierunku realizacji tych planów - uciekam. Tamtego dnia przykładowo, miałam jechać do lekarza po nowe leki, które przybliżą mnie do czegoś, ale wizytę przespałam pod kocem w ciemnym pokoju.
    Nigdy kurwa więcej.
    Płonie mi serce, przez trzewia, aż do samej duszy, gdy oglądam transmisję na żywo z koncertu. 24 sierpnia 2017 miał miejsce koncert Eminema - i to był "ten mój moment". I to jeszcze kurwa koncert w Glasgow, to nie bez znaczenia, bo właśnie w tym mieście mieszkałam jeszcze trochę ponad pół roku temu. Nie będę długo pierdolić, ile to dla mnie znaczy, gdyż trzeba znacznie bardziej utalentowanego korespondenta ode mnie, aby ten stan opisać - ale jeżeli ktoś z Was jest prawdziwym fanem zespołu, wokalisty odkąd tylko zaczął rozumieć, czym jest muzyka - ten zrozumie, o czym mówię.

    Mając 11 lat usłyszałam "When I'm Gone" i jak wehikuł czasu, samolot czy jakiś czarnomagiczny wihajster przeniosłam się do innego świata. Takiego, w którym nie było wszystkiego tego, co może boleć i stopniowo wysysać duszę z jedenastolatki - znikła napięta atmosfera w domu, rówieśnicy nieakceptujący mnie w szkole, pulchna, smutna twarz strasząca mnie w lustrze. Kilka nieprzyjemnych lat później zdarzyło się jednak coś dobrego, spotkałam wspaniałych ludzi w gimnazjalnej klasie, więc zaczęłam trochę więcej radości wynosić z tej muzyki. I tak oto, stałam się "dilerem" nowych kawałków Marshalla na szkolnym korytarzu, zaczęłam zagłębiać się w jego biografię, zapisywałam rzadkie zdjęcia na komputerze, powiększyłam kolekcję kawałków o bardzo sporą ilość, a na urodziny czy mikołajki klasowe zawsze dostawałam płytę, plakat lub jakiś gadżet. Nawet rapowałam kawałek "Stan" w podziemnych salach gimnastycznych szkoły - do mikrofonu, gdyż moi najlepsi koledzy z klasy mieli dostęp do sprzętu nagłaśniającego i przygotowywali go przed apelami. Miałam małą publikę, składającą się prawdopodobnie z ludzi, którzy myśleli że jestem zdrowo stuknięta, ale to i tak jedne z moich najfajniejszych wspomnień. Dodatkowo - tłumacząc teksty piosenek narodziła się moja pasja do języka angielskiego, w późniejszych latach przetłumaczyłam biografię Whatever You Say I am oraz 12 odcinków The Slim Shady Show ze słuchu, po 1 godzina każdy.

    Miałam nie pierdolić długo, no a wyszło długo. Morał jest jeden - odkąd rzuciłam liceum dzienne, mam tak ciężki okres niepowodzeń i depresji, że już nie pamiętam, jak to jest oddychać pełną piersią i żyć normalnie. Leci tak kurwa piąty rok życia. Szkołę oczywiście w końcu skończyłam zaocznie, ale tak plątam się od jednej gównopracy do drugiej, od jednego planu życiowego do drugiego. Od 11 urodzin wszystko się zmieniało z prędkością światła, z górki i pod górkę, ludzie przychodzili i odchodzili, ale w tych latach jest jeden constans - Marshall był zawsze ze mną.
    Więc gdy wczorajszego dnia, uświadomiłam sobie, że Eminem gra właśnie w Glasgow i odpaliłam live'a, pogrążyłam się we łzach. W bólu, kurwa frustracji, moje ciało pochłonął żywy ogień. Oczywiście wiedziałam wcześniej, że on tam będzie, chciałam jechać, ale po napisaniu posta na facebooku o szukaniu towarzysza, olałam temat. Olałam najważniejszą rzecz w moim życiu. Olałam MOJE ŻYCIE, a olanie koncertu było wisienką na tym gównianym torcie. I jeszcze Glasgow, gdybym pół roku temu w strachu przez odpowiedzialnym życiem nie uciekła stamtąd, z powrotem do polskiego, bezpiecznego kurwidołka u rodziców - to bym właśnie teraz przeżywała najważniejszy moment w moim życiu. Spełniała największe marzenie.
    A zamiast tego, siedziałam tu, i...
    Czułam, jakby żelazna dłoń Akopa Szostaka czy innego Karmowskiego ścisnęła mnie, podniosła z łóżka i z siłą ogromnej prasy hydraulicznej zebrała do kupy w jeden moment.

    "I feel like an Incredible Hulk, my back has been broke, but I still can walk"

    Nigdy kurwa więcej. Nie spraliżuje mnie strach i obojętność, demony podświadomości, prokrastynacja ani trudna do opuszczenia strefa komfortu. Nie umrę w żalu, który potęguje się od lat i całkowicie ogarnął mnie przy pierwszej sekundzie live'a z koncertu. Czeka mnie wiele trudnych chwil w walczeniu o swoje życie, ale wygram. I powiem w końcu mojej przeszłości: Szach mat, kurwa. Cziki cziki, Slim Shady.
    Już nigdy nie chcę się tak czuć, już nigdy nic ważnego mnie nie ominie ani nic ważnego nie prześpię. Od dwóch lat wychodzę z letargu i próbuję realizoać plany życiowe, a wszystko jak krew w piach, bo trzeba czasem takiego momentu, gdy jak bumerang wrócą wszystkie złe i strachliwe decyzje. I pierdolnął mnie ten bumerang wczoraj w łeb, coś tam pogruchotało i dotarła do mnie dobitna porażka. Która przekształciła się w kopa w dupę.
    W chwili zwątpienia, wystarczy mi jeszcze raz odpalić tego live'a z koncertu. Uczucie płomieni w trzewiach zawsze wraca na widok ognia.
    Gdy to pisałam, była dopiero 23:51, ale dla mnie już wtedy zaczął się nowy dzień.

    Jeżeli ktoś dotarł do końca mojego wywodu, to jest mi bardzo miło. Dlaczego akurat piszę to tutaj? Bo w chwilach załamania czytałam wpisy pod #depresja i podświadomie wiedziałam, że jeżeli zbierze mi się na jakieś wyznanie, trafi ono właśnie tutaj.

    Przede mną najpierw znalezienie dobrego leku z pomocą lekarza oczywiście, walka z kompulsywnym jedzeniem - zdrowe odżywianie i ruch, wizyta u hipnotyzera, wytrwanie w ostatniej mam nadzieję gównopracy aby odłożyć pieniążki na mój plan związany z wyjazdem za ocean i realizacją marzeń, no i pewnie jeszcze kilka drobnych rzeczy na drodze do duchowej wolności i opatentowania hashtagu #wygryw.
    Życzcie mi powodzenia!

    #feels #prokrastynacja #przegryw #wygryw #truestory #originalcontent #pasta
    pokaż całość

    +: B...k, sobiera +25 innych
  •  
    L.........a

    +7

    Ech... wczoraj postanowiłem sobie nie pić alkoholu w samotności. I choć napiłbym się dzisiaj piwka, to tego nie robię. W sumie 5 dzień nie mam alkoholu w ustach, a chciałbym się zresetować. No ale jak jestem debilem i trzymam się zasad, to trudno.

    pokaż spoiler Jeszcze żebym miał motywację fajki rzucić, to już byłby komplet xD.


    Ogólnie to choć coś ze sobą wreszcie robię, to z takiego przymusu, że w pale się nie mieści. I pomyśleć, że kiedyś góry mogłem przenosić. Ale to już było i nie wróci więcej...

    Oby tylko te moje decyzje (w tym momencie dla mnie totalnie debilne) przyniosły pozytywny efekt.

    #takietam #prokrastynacja #feels i trochę #nalogi, może #alkoholizm
    pokaż całość

  •  

    Jedyne znalezisko w moich ulubionych.
    GŁUPI MYŚLAŁEM, ŻE KIEDYŚ DO NIEGO WRÓCĘ XDDD
    #oswiadczenie #prokrastynacja #przegranko #heheszki

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #30dnibezprokrastynacji

    30/30 PODSUMOWANIE + MATERIAŁY

    I udało się, challenge ukończony. Gdyby nie on to pewnie przerwałabym medytację po kilku dniach. Chciałam podziękować, że znalazło się tyle osób obserwujących ten tag! :)

    Odczuwam powrót do siebie, było warto. :) W czasie sesji wpadłam w prokrastynacje, nie miałam kompletnie motywacji do nauki do ostatniego egzaminu. Kilka dni marnowałam na nicnierobienie jako ucieczkę od rzeczywistości, nie chciało mi się wtedy spotykać z ludźmi, uczyć, ćwiczyć... Podobno prokrastynacja to zazwyczaj problem perfekcjonistów, gdy chcę się za bardzo by wszystko było idealnie i tworzy się obraz siebie jako super produktywnej osoby (od jutra...), nakładanie na siebie dużej presji sprawia, że mózg chcę ucieczki od stresu. A najbardziej potrzebuje się uciekania od tego co tu i teraz, gdy jedyna motywacja to brak jakiejś kary.

    MINDFULNESS
    Czuję, że technika mindfulness to idealne narzędzie do rozwiązania tego problemu. Pozwala mi zobaczyć rzeczy takimi jakie są, skupić się na chwili tu i teraz i uznać jako jedyny słuszny moment do podejmowania danej czynności. Nie przywiązywać się do błędów z przeszłości (typu "o nie, znowu to samo, co mam zrobic", "jak ja to teraz naprawię") ani do wyidealizowanej przyszłości albo lęków przed nią.

    Ta cała uważność pozwala akceptować rzeczywistość taką jaka jest, bez oceniania, krytykowania, osądzania czy ta chwila jest dobra czy zła. Pozwala uwolnić się od nadmiaru negatywnych emocji i widzieć rzeczy, a nawet ludzi takimi jacy są, a nie przez pryzmat ukształtowanych wcześniej przekonań. Można dzięki temu wejść na wyższy level świadomości.

    MEDYTACJA
    Przyznaje, że niecodziennie udawało mi się medytować 2 razy dziennie, ale raz dziennie zawsze choćby przez kilka minut. Co mi dała? Więcej spokoju, wgląd w swoje myśli i świadomość skąd się biorą niektóre emocje i stres, tego, że czasem warto odpuścić. Po takiej medytacji odczuwam jasność umysłu i poukładanie myśli. Na pierwszych dniach denerwowałam się, że może to nic nie da, nie potrafię wyłączyć się w trakcie. Teraz wiem, że myśli zawsze będą i trzeba je obserwować z akceptacją i za każdym razem wracać do skupienia na oddechu.
    Miesiąc temu właśnie miałam takie dni, że czułam chaos, np. budziłam się i wszystko było super, a wieczorem nie wiedziałam nawet czemu chciało mi się tylko płakać. Wydaje mi się, że to dzięki medytacji udało mi się uspokoić i wrócić do takiego spokoju.

    30 DNI BEZ FEJSA I INSTA
    Ani razu przez ten czas nie przeglądałam swojej tablicy na fejsbuku albo instagramie czy instastory. To był mój sposób na prokrastynacje, gdy miałam się za coś zabrać to było "jeszcze przejrzę tylko co nowego". Fajnie było uwolnić się od takich bodźców, nie mam potrzeby teraz by wchodzić. Polecam taki detoks, bo fajna sprawa jechać autobusem i zauważać wszystko to co za oknem zamiast gapić się tylko w ekran smartphone'a.

    Na pewno medytacja to nie jest cudowna 'pigułka', że just like that wszystko będzie super, ale ja odczuwam pozytywne skutki i chcę kontynuować. Są momenty, gdy czuje się szczęście i smutek i to naturalne, więc trzeba nauczyć się akceptować każdą sytuację, a nie z nią walczyć. :)

    Przez ten miesiąc obejrzałam i posłuchałam sporo wykładów związanych z medytacją i nie tylko. Dostałam parę pytań o materiały, wrzucę tu parę:) Nie jestem ekspertem, nie znam się dobrze na tym temacie, ale to wykłady, które mnie inspirowały i czegoś się dowiedziałam.

    - Ajahn Brahm - buddyjskie podejście
    - O prokrastynacji
    - filmiki Jon Kabat-Zinn o mindfulness
    - filmiki Sam Harris np. O wolnej woli
    - Najkrócej o tym jak medytować
    - wrzucałam we wpisach też inne filmiki

    Kończę challenge, ale zaczynam 8-tygodni z książką "Mindfulness. Trening uważności".
    Może będę dzielić się tym pod tym tagiem co jakiś czas :)

    Jeszcze raz dziękuję za obserwowanie!

    #mindfulness #medytacja #prokrastynacja #depresja #wygryw #buddyzm #psychologia
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dzisiaj od nowa po raz milion sto tysięcy pierwszy próbuję poradzić sobie z #prokrastynacja (znowu - tak kurwa - znowu i znowu i znowu i tak do zajebania :) i zrobieniem czegoś wartościowego ze swoim życiem. Napierdalam różne pomysły na #biznes i #wlasnafirma od kilkunastu miesięcy i zawsze mam to samo : "OP upadł i sobie głupi ryj rozwalił". Kurwa, niektóre nawet nie weszły w fazę realizacji bo mi zabrakło powera. Ja pierdole, wszystko mi przechodzi z takim jebanym trudem, że czuję się jakbym wtaczał stutonowy głaz po górę. A kiedyś myślałem, że jestem nawet inteligentny i ogarnięty - kilka spraw mi się w życiu udało, ale teraz to jest jak mgliste wspomnienie.
    Do skutku dochodzi może z 5% wysiłków jakie wkładam w to wszystko i to zwykle dopiero jak za to zapłacę.
    Co za pierdolony koszmar.
    Bez odbioru. Idę jebać się dalej z rzeczywistością, która mnie przerasta.

    #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty #prokrastynacja #oswiadczenie #oswiadczeniezdupy #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    #30dnibezprokrastynacji

    28/30

    Przez ten challenge zainteresowałam się bardziej buddyzmem i im więcej czytam tych wszystkich mądrości buddyjskich tym bardziej czuję, że to najlepsza droga dla mnie :)

    Właśnie słucham sobie wykładu o podejmowaniu decyzji, polecam :) I potem czas na 10 min medytacji.

    Kiedy podejmujecie decyzje, róbcie to szybko i nauczcie się z nimi żyć. Spożytkujcie je w jakiś sposób. Poczujecie, że kiedy już to zrobiliście, to faktycznie działa i naprawdę odkryjecie, że nie ma co już tak mocno obawiać się podejmowania decyzji. W którąkolwiek stronę ruszycie, na prawo czy na lewo, nigdy nie oznacza to końca świata, nie ma aż takiego znaczenia. Daje wam po prostu różne opcje do wykorzystanie w życiu, rozmaite ścieżki. I nigdy nie powiecie już, że jedna ze ścieżek jest lepsza od drugiej. Jest po prostu inna, to wszystko.

    #feels #psychologia #buddyzm #medytacja #mindfulness #prokrastynacja
    pokaż całość

    +: s....j, PiccoloColo +11 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów