•  

    Wy naprawdę myślicie, że mężczyźni, którzy mają powyżej 180 cm, wysportowane sylwetki, kwadratowe szczęki i kobiety, które są szczupłe mają buzie jak modelki są szczęśliwi? A jeszcze na dodatek są to inteligentne osoby i mają ambitne cele? Gówno prawda. Presja i traumy niszczą te osoby od środka. A co gorsza narzucona czy wymuszona przez nich samych, bo chcą "wyjść na ludzi" czy "coś osiągnąć". Większość moich znajomych ma problemy z używkami. Alkohol to standard.

    Poczytajcie o eksperymencie Calhouna. To już zaczęło się. Najlepiej brzmi podsumowanie: “Wnioski wyciągnięte z tego eksperymentu były następujące: gdy całe dostępne miejsce jest zajęte i określone są wszystkie role społeczne, konkurencja i stres, doświadczane przez jednostki, doprowadzają do całkowitego załamania skomplikowanych zachowań społecznych, ostatecznie pociągając za sobą wymarcie populacji."

    Tak, byłem u psychiatry. I leki mogą jedynie chwilowo pomóc. Potrzebuję psychoterapii, pewnie jak większość osób tutaj. Dlaczego? Bo pewnie jak większość osób z naszego społeczeństwa pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej (lekko użyte sformułowanie). Muszę pokonać swoje demony. Na szczęście znam ich przyczynę. W większości rodzin moich znajomych występowały takie problemy jak alkohol, przemoc, nadmierna presja, brak pieniędzy czy po prostu obojętność. Szczęśliwych ludzi to widzicie na zdjęciach na Instagramie. Zobaczcie jakie czasami wpisy lubią. W szczególności jesienią. Albo pogadajcie ze swoimi znajomymi. Zdziwicie się ile osób ma problemy z depresją. Ale nikt tego nie nazywa po imieniu. Idą w używki, aby zapomnieć. Wypaczają. Czują się niespełnieni i smutni w życiu. Wpadają w obojętność. Wegetują za życia.

    Kiedyś śmiałem się, że dostałem od Pana Boga wszystko poza pieniędzmi. Okazało się, że brak tych pieniędzy mocno skomplikował mi życie i plany jakie miałem. Tak, wychowałem się w rodzinie nie tylko dysfunkcyjnej, ale po prostu biednej. A to, że nie mogłem liczyć na wsparcie bliskich podcięło mi skrzydła. Miałem wzloty i upadki, ale to długa historia. Okazało się, że na rodzinę nie mogłem liczyć. W tamtym okresie na nikogo a żeby rozwijać się potrzebowałem pieniędzy. A byłem w takim wieku, że nie mogłem pracować. Zniszczyło mi to psychikę i samoocenę, ale walczyłem. Już pominę, że jak osiągnąłem spory sukces to jedna osoba z rodziny sprawiła, że musiałem rzucić świetną pracę, bo zniszczyła wszystko na co pracowałem przez wiele czasu.

    Zmierzam do sedna. Depresja to choroba. To nie wstyd być chorym. Do tej choroby przyznało się wiele osób m.in. Mamed Khalidov (człowiek sukcesu, milioner, wojownik itd.). Wtedy otworzyło mi to oczy. Pomyślałem, że też muszę walczyć. Mam doła i boję się o przyszłość. Ale to moja przyszłość. Dzisiaj to mi się nawet ręce trzęsły i czułem się jakbym znajdował się w amoku.

    To nie jest tak, że jest moda na depresję. Ludzi, którzy przeżyli traumy jest cała masa. O większości swoich nie zamierzam opowiadać, bo to nadawałoby się na dramat. Ale po latach walki z depresją, wzlotami i upadkami wiem jedno. Trzeba walczyć i ustabilizować swoje życie. I tak z perspektywy czasu wiem, że być może gdybym wcześniej poszedł do psychiatry to pewnie znajdowałbym się w innym miejscu i byłbym szczęśliwym człowiekiem. Dzisiaj wiem, że odwlekanie leczenia nic nie zmieni.

    Życie nauczyło mnie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie a z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Nie wiem co przyniesie przyszłość, ale Mirki i Mireczki! Jak nie macie siły to zacznijcie od farmakoterapii. Sport też pomaga, ale bez leków Wam nie pomoże. Jak macie strasznego doła, czujecie się przygnębieni, macie czarne myśli to tylko do lekarza. Nikt magicznie nie wyciągnie do Was ręki. Niestety, ale trzeba krok po kroku.

    PS. Otaczajcie się tylko ludźmi, którzy Was wspierają i zależy im na Waszym szczęściu. A przede wszystkim zawsze pomogą Wam w potrzebie. To kluczowe.

    #depresja #psychiatria #psychologia #feels #samotnosc #nerwica
    pokaż całość

    źródło: healthyplace.com

  •  

    Tl;dr - nie chcę się zabijać, nie mam raczej depresji i jestem zdrowy, ale pragnę umrzeć. Chcę wiedzieć dlaczego i jak się nazywa taki stan w psychologii/psychiatrii aby móc to poznać i ew. zawalczyć.

    ------------------------------------

    Mirki, mam takie pytanie w kwestii znalezienia określenia (?) psychologicznego na sytuację w jakiej się znajduję od dłuższego czasu. Mianowicie, jakkolwiek to może Wam dziwnie zabrzmieć - chcę umrzeć. Od razu uprzedzam, że NIE SĄ to myśli samobójcze.

    Po prostu coś jak ten 104 latek co się niedawno poddał eutanazji w Szwajcarii - stwierdził, że widział wystarczająco wiele, nużyło go życie i przestał z niego czerpać radość. Tylko, że ja jestem o przeszło 80 lat młodszy i w teorii całe życie przede mną.

    Fizycznie jestem zdrowy, tylko życie mnie nuży. Czasami spędzę przyjemnie czas jak coś obejrzę na yt, poczytam książkę, czy pogadam z kolegami, ale większość czasu podświadomie czuję się zmęczony, wypompowany i... smutny. Ciężko mi to określić. Nie widzę celu i sensu życia - dlaczego pracuję (a praca nie jest zła i jest dobrze płatna), po co studiuję (tu już gorzej ale trza to skończyć jak jestem...) i tym podobne. I tak jak ten 104 latek - myślę, że już dość poznałem i nie podoba mi się obecny stan. A nie mam czasu/charakteru/pieniędzy/możliwości aby to zmienić. Nie potrafię i chyba nie chcę. Ostatnio starałem się wywrócić moje życie o 180 stopni, ale nie pomogło mi z tą myślą i z braku czasu nie potrafię "obrócić" na tyle ile bym chciał. Czuję się mocno niedostosowany do tego świata. Ludzi nie rozumiem, na kompa/książki/filmy mam mało czasu i koło się zamyka.

    Czasem nad tym tak rozmyślam, że mam problemy z koncentrecją, skupieniem na czymś uwagi, bo zamiast skupić się na zadaniu to rozmyślam nad egzystencją. I jak mówiłem - nie chcę się targać na życie. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy mają gorzej, poruszają się na wózku, spłonął im dom itp. Próbowałem się tym pocieszać (nie wiem czy to dobre określenie), ale nie pomaga.

    Mial ktoś z Was coś podobnego? Albo wie jak się taki stan nazywa?

    Próbowałem tego określenia szukać w Google, aby móc poczytać na ten temat, jakieś metody (?) ewentualnego leczenia, czy cholera wie co, ale wyskakują mi same tematy z samobójcami mi. I raz z emo.

    Mały spam tagami dla zasięgu. Wybaczcie targowanie na nocnej.
    #psychologia #psychiatria #depresja #tfwnogf #pytanie #zdrowie
    pokaż całość

    •  

      @Kaiperx: nigdy. Nie chcę się zbytnio wpędzać w nałogi (komputer starczy), zwłaszcza że mieszkam na Śląsku i tutaj już ok. 300% normy pyłów PM10 i PM2.5 wystarczą...

      @Kontozalozonedlapostu: mnie też łapała i biegałem z nią dopóty nie było dużej. Nie uprawiałem aktywności fizycznej (jakiejkolwiek) przez ostatnie 3 lata, a zmusiłem się do biegu już parę razy. Patrz tutaj. I jak patrzę, to najgorszy jest początek aby zacząć, a potem wpaść w rutynę.

      Co do yerby też nie wiem... jakieś garnuszki, co je wodą uzupełniają co parę łyków. Jednak to chyba nie takie skomplikowane, a na youtube się znajdą poradniki

      Co masz na myśli mówiąc o zadaniu z haczykiem? Nie za bardzo zrozumiałem ten fragment co masz na myśli.
      pokaż całość

    •  

      @Atexor: nie no było coś że w przypadku czegoś wiązać pod uwagę i tyle, a dziewczyna tego nie przeczytała chyba

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    - bezsenność (nieregularny sen, sen przerywany, sen płytki, sen słabej jakości)
    - brak możliwości rozwoju (pieniędzy na naukę itp., warunków życiowych, aby w ciszy i spokoju uczyć się)
    - brak możliwości zrobienia dobrej sylwetki (kontuzja, brak pieniędzy na trzymanie diety, brak regeneracji)
    - brak wsparcia w dążeniu do celu (od bliskich, przyjaciół, znajomych)
    - brak możliwości znalezienia dobrej pracy (z sensownymi zarobkami, ścieżką rozwoju i szacunkiem do pracownika)

    I pewnie wiele innych czynników w zależności od człowieka jak brak miłości, problem z używkami, brak akceptacji samego/samej siebie itd.

    Po co to piszę? Może komuś pomogę, może sam sobie w ten sposób też pomagam.

    Tak naprawdę uświadomiłem sobie, że gdy mogłem regularnie i dobrze wyspać się, rozwijałem się ucząc się, dbałem o swoją sylwetkę, miałem fajną i rozwojową pracę, dobre relacje z ludźmi to moje życie układało się normalnie. Nawet miałem poczucie, że dążę do szczęścia.

    Nawet nie ukrywam, że sam dobry sen sprawiał, że mimo tych innych czynników to czułem się znacznie lepiej. To wszystko skumulowane jest ciężkie do zniesienia. Być może lada moment wszystko się ułoży. Zauważyłem, że sam dobry sen sprawia, że człowiek zaczyna myśleć w jaśniejszych kolorach.

    Czuję się po prostu wyczerpany. Czy podczas wizyty u psychiatry poprosić o jakieś tabletki nasenne? Chcę po prostu uregulować swój styl życia i wpaść w dobre nawyki. A wiem z doświadczenia, że da się normalnie żyć i wrócić do neutralnego stanu psychicznego. Dlatego nie zamierzam poddawać się.

    PS. Wiem, że to kolejny z moich wpisów, ale w jakiś sposób mi to pomaga. Być może pomogę też innym. Może po prostu to jest etap, że mimo smutku, przygnębienia, rozdrażnienia, wyczerpania włącza się gdzieś wewnątrz w*********, które mówi dość. Tak dalej być nie może.

    Ma ktoś ochotę porozmawiać? Ktoś kto cierpi/cierpiał na depresję? Może są osoby, które z niej wyszły i radzą sobie dobrze? Może macie jakieś polecenia? Lada moment będę miał wizytę u psychiatry i po prostu chciałbym się dobrze przygotować, dostać jak najlepsze leki i zacząć funkcjonować jak normalny człowiek.

    #depresja #feels #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    #sny #psychologia #psychiatria #ksiazki #jung

    Właśnie dostarczono mi książkę na temat marzeń sennych. Za ~ 400 stron będę ekspertem w interpretacji snów. Zapraszam do zadawania pytań. Nie na wszystkie odpowiem xD

  •  

    #psychologia #psychiatria #psychoterapia #infografika #ciekawostkipsychologiczne

    Krótko, zwięźle i na temat kim jest i co robi psychiatra, psycholog i psychoterapeuta.

  •  

    Od jakiegoś czasu mieszkam z rodzicami i babcią. Babcia ma 80 lat i: twierdzi, że ludzie w telewizorze nas widzą, w radiu nas słyszą a od jakiegoś czasu jebię ją prądem XD zgadza się, dobrze czytacie XD jak z tego mema, nie będę wstawiać mema bo moderacje mamy jaką mamy a nie chce mi się ponownie pisać tego posta. Proszę o pomoc co mam robić (nie razić babci prądem to już wiem xd) czy to jest schizofrenia? demencja starcza? Przed chwilą mnie zaatakowała, byłem w kuchni, kuchnia jest naprzeciwko jej pokoju i wyskoczyła do mnie z teksem "napuszczacie na mnie prąd tymi telefonamy!" ja parsknąłem śmiechem bo poziom abstrakcji jednak wysoki i dodała "to nie są żarty!". Do kogo mam się zwrócić o pomoc? egzorcysta? psychiatra? może elektryk? może rzeczywiście jest tu jakieś przebicie, jakieś pola magnetyczne już nie wiem co.

    #pytanie #psychiatria #elektryka #pomocy #schizofrenia
    pokaż całość

    •  

      @CartmanXD: Niestety wiem jak to jest, bo też mieszkałam z moją babcią 85 lat. Przy demencji człowiek potrafi zachowywać się zupełnie inaczej niż zwykle, często agresywnie. W takim przypadku trzeba uzbroić się w empatię i zasięgnąć pomocy u psychiatry, który przepisze leki uspokajające. Warto mieć je w domu kiedy babcia stwierdzi, że wycieczka w kapciach do Radomia to świetny pomysł, albo jak zacznie Cię okładać laską.

    •  

      @CartmanXD: Ostatnio słyszałem historię od znajomej - spotkała na mieście kobietę która wygadywała, że operatorzy komórkowi chcą nam spalić mózgi a Duda chowa się przed tym w specjalnym namiocie. xDDD
      O elektryczności statycznej słyszałem, że kopie od braku magnezu.

      A teraz tak na serio jak już pośmieszkowałem, do domu opieki nie wezmą każdego, musi przejść 7 dni "kwarantanny", jak odwala w tym czasie to zwracają do domu, bo nie chcą problematycznych. Co najwyżej jakieś leki przeciwko chorobie dwubiegunowej czy coś jeśli babcia przestaje być sobą, będzie niestety tylko gorzej. pokaż całość

    • więcej komentarzy (67)

  •  

    Murki, żeby zrozumieć mój wpis sprzed 4 miesięcy musicie dowiedzieć się czym charakteryzuje się psychopatia. Nie, gość z Lśnienia nie jest psychopatą. Ponoć Hannibal Lecter pasuje do rysopisu - nie pamiętam, oglądałam Milczenie Owiec lata temu, przypadkiem. Najważniejsze, o czym musicie wiedzieć:psychopatii nie musi towarzyszyć ani sadyzm, ani okrucieństwo. W zasadzie samo określenie tak naprawdę jest... pejoratywne.

    Psychopatia jest innym określeniem zaburzenia struktury osobowości, jakim jest osobowość dyssocjalna. Zaburzenia z tej grupy mają charakter trwały (niemożliwe jest ich "wyleczenie"), cechują się tak głęboką patologią wzorców (dotyczącą głównie relacji ze środowiskiem, nieprawidłowego myślenia o nim i o sobie jako jednostce w nim funkcjonującej), że w dorosłym życiu uniemożliwiają prawidłowe zachowania na podłożu tak społecznym, jak i behawioralnym.
    Czemu w dorosłym życiu? Bo przyjmuje się, że ostateczna struktura osobowości tworzy się po 18 roku życia; często spotykam się z tezą mówiącą o [minimalnie] 20 roku życia. We wcześniejszym okresie nazywane są zaburzeniami okresu dzieciństwa lub, co szczególnie lubią psychiatrzy/psychologowie dziecięcy starszej daty, zaburzeniami zachowania.
    Żeby stwierdzić zaburzenie osobowości, pacjent musi spełnić kilka warunków:
    - wzorce zachowań utrudniają mu funkcjonowanie;
    - wzorce zachowań utrudniają lub uniemożliwiają mu relacje z innymi osobami;
    - wzorce zachowań trwają przez długi czas;
    - pierwsze oznaki pojawiają się w okresie dzieciństwa lub, co częściej spotykane, dojrzewania, zwłaszcza adolescencji i trwają w dorosłym życiu;
    - obejmują myślenie, podejście do życia i innych ludzi, sposób przeżywania i afektywność [afekt - ekspresja emocji, uczuć].
    Tak z grubsza. Terapia zaburzeń obejmuje głównie psychoterapię. Wg. klasyfikacji ICD-10 - najczęstszego systemu diagnozowania stworzonej przez Światową Organizację Zdrowia - zaburzenia osobowości umieszczone są w grupie F60 (specyficzne zaburzenia osobowości), gdzie wyróżnionych jest osiem głównych typów zaburzeń i grupie F61 (zaburzenia osobowości mieszane i inne). Wg. klasyfikacji DSM-IV (amerykański odpowiednik tej opisanej wyżej) typów jest w cholerę i ciut ciut, ale na szczęście w Polsce używa się jej rzadziej niż rzadko.
    Zaburzenia osobowości mogą wynikać z nieprawidłowego procesu wychowania i socjalizacji (zazwyczaj spotykane) lub mieć podłoże organiczne, związane z nieprawidłową budową lub uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego w okresie płodowym i okołoporodowym.

    Wróćmy do głównego tematu tego wpisu - osobowość dyssocjalna posiada trzy główne deficyty: emocji, uczenia się i relacji interpersonalnych. W 1985 roku polski psycholog Kazimierz Pospiszyl wyróżnił w psychopatii najważniejsze według niego cechy, którymi są:
    - deficyt lęku – defekt emocjonalny polegający na braku przyswajania odruchów moralnych i braku empatii;
    - deficyt uczenia się – dominujące w typie impulsywnym zachowania agresywne;
    - upośledzenie związków – relacje oparte na przydatności innych do własnych celów, płytkie związki – dominujące w typie kalkulatywnym, ignorowanie konwencji społecznych;
    - cierń psychopatyczny – zubożone życie psychiczne, kompensowane przez narcyzm – wyczulenie na przejawy niedoceniania.
    Podkreśliłam najważniejsze moim zdaniem cechy, głównie negatywne. I znane mi z doświadczenia, niestety.
    Pospiszyl wyróżnił również dwa dominujące typy zaburzenia: impulsywny i kalkulatywny. Wystarczy przeanalizować znaczenie tych dwóch słów, aby zrozumieć po czym można je poznać.

    Wg. ICD-10, spełnione muszą zostać następujące kryteria:
    - nieliczenie się z uczuciami innych;
    - lekceważenie norm;
    - niemożność utrzymania związków;
    - niska tolerancja frustracji i próg wyzwalania agresji;
    - niezdolność przeżywania poczucia winy i uczenia się (kary);
    - skłonność do obwiniania innych.

    A tak ogólnie, to psychopatię można podejrzewać również przy niezdolności do przeżywania emocji; braku wyraźniej motywacji w popełnianiu czynów niemoralnych lub niezgodnych z prawem; dziwnej reakcji na alkohol (jak w ostatnim wpisie @kvoka - Mariusz Sowiński podczas upojenia miał większe skłonności do przemocy seksualnej i parafilii); chęć natychmiastowego zaspokajania zachcianek i potrzeb; brak spojrzenia perspektywicznego, skupianie się wyłącznie na teraźniejszych planach; ogólnie sprawna inteligencja; lęk przed kompromitacją; potrzeba zbytniej kontroli.

    Często psychopaci mimo, że są sprawni intelektualnie, a ich inteligencja jest w normie, mają niskie wykształcenie (spowodowane najczęściej niedostosowaniem społecznym w szkolnej grupie równieśniczej/brakiem motywacji na zasadzie: nie chcę, więc nie idę) i skłonności do nałogów. Nałogi natomiast pogłębiają inne zaburzenia, niebędące zaburzeniami osobowości (nerwice, fobie itp.).

    Skąd się biorą takie zachowania? No, do końca nikt tego nie wie.
    Przy podłożu organicznym zauważono genetyczną dziedziczność cech aspołecznych. Tezy zakładają: niską masę urodzeniową, komplikacje podczas porodu, niekorzystne dla płodu czynniki zewnętrzne (zażywanie przez matkę w trakcie ciąży alkoholu, narkotyków, tytoniu) lub... odrzucenie przez matkę, spowodowane chociażby depresją poporodową.
    Wpojone patologie zachowań odnajdują odzwierciedlenie w braku poczuciu bezpieczeństwa w okresie dzieciństwa. Niewystarczająca bliskość rodziców, przemoc domowa, brak zainteresowania.

    Właśnie przez to psychopaci odczuwają potrzebę bliskości. Chcą zrekompensować sobie brak zainteresowania i miłości na wcześniejszych etapach życia. Sami jednak nie są w stanie tych uczuć odwzajemnić. Niemożliwe więc jest dla nich utrzymanie bliskich relacji, zwłaszcza związków.
    Mają problem z odróżnianiem dobra i zła. Doskonale znają normy społeczne, więc wiedzą co społecznie jest akceptowalne, a co nie. Co można nazwać etycznym. Wiedzą, ale nie czują tego. Dostosowują się więc do oczekiwań innych, przedstawiając się jako dobrych ludzi. Często przebojowych, pomocnych, inteligentnych. Pragną akceptacji, akceptacja przez jakiś czas zaspokaja ich deficyty. Na próbę odkrycia co jest głębiej, często reagują agresją. Mają upośledzone przeżywanie - a w teorii skoro ktoś nie czuje, nie jest w stanie tego okazać. Błąd. Psychopaci doskonale kopiują mimikę twarzy, mowę ciała, modulację głosu. Charakterystyczne są ekspresje, kiedy emocje na górnej i dolnej części twarzy są ze sobą niespójne. Najczęściej występującą niespójnością, którą została zaprezentowana przez amerykańskiego naukowca, neurobiologa Jamesa Fallona jest napięte czoło przy jednoczesnym uśmiechu ust.

    No więc wiedzą do czego się mogą posunąć, ale zmieniają się, kiedy nikt ich nie widzi. Uważam, że to przykre. Całe życie grają kogoś, kim nie są, nawet nigdy nie będą. Oczywiście, oni tego nie odbierają w ten sposób.
    Dlatego właśnie psychopata potrafi doskonale manipulować innymi ludźmi. Jest w stanie przejrzeć czyjeś oczekiwania względem siebie i zapewnić je. Po co? Znów wracamy do akceptacji.
    Część z nich przejawia jednak skłonności sadystyczne. Wskaźnik przestępczości jest stosunkowo wysoki - niektóre badania mówią, że nawet 30% psychopatów ma skłonności przestępcze. Zazwyczaj są to wykroczenia i drobnostki - kradzieże, przywłaszczenia. Czasem bójki i włamania. Rzadziej morderstwa i gwałty, ale oczywiście - zdarzają się.

    Według badań opublikowanych w książce „The Wisdom of Psychopats”, wydanej w ubiegłym roku nakładem Scientific American, najwięcej psychopatów znaleźć można wśród dyrektorów zarządzających dużych korporacji (czyli słynnych CEO). Zaraz za nimi w rankingu plasują się prawnicy i pracownicy mediów a kolejne miejsca okupują sprzedawcy, chirurdzy i dziennikarze. Wiele osób których dotyczy to zaburzenie można również spotkać wśród policjantów i duchownych.

    ***

    Chciałam napisać jeszcze dużo więcej, ale jest już 13, a śpieszę się do lekarza. Tak naprawdę to temat rzeka.
    Czy taki suchy styl ukazywania faktów i ciekawostek psychologicznych/psychiatrycznych Was interesuje? Pozwolę sobie znów zawołać plusujących ten wpis.
    Chcecie, żebym rozwinęła temat czy też powinnam się odnieść do moich doświadczeń na bazie tego, co już napisałam?
    Bardzo ciekawe są badania przeprowadzane na skazanych więźniach i seryjnych mordercach. Istnieje też smaczek, jakim jest zmiana obrazu, budowy mózgu towarzysząca temu zaburzeniu.

    #psychologia #psychiatria #psychopata #ciekawostkipsychologiczne
    pokaż całość

  •  

    Mirki i Mirabelki, na początku tego roku (jakoś w lutym) dodałam tu wpis o tym, że zapisałam się na pierwszą wizytę u psychiatry i boję się, że stchórzę. Dostałam od Was dużo plusików, słów wsparcia i otuchy. W pewnym stopniu przyczyniliscie się do tego, że jakoś tam dotarłam. Psychicznie mam wrażenie, że się wręcz doczołgałam. Pani na recepcji widziała, że jest średnio i jak lekarz wyszedł przed gabinet to wręcz mnie przekazała w jego ręce. Czułam jakbym się rozpadała na milion kawałków. Teraz myślę, że to był ostatni moment na tę wizytę.

    Psychiatra okazał się być wspaniałym lekarzem, czasem przychodziłam z płaczem, smieszkowalismy i wychodziłam z większą nadzieją, a czasem zaryczaną prowadził mnie ma recepcję, żebym się zapisała na kolejną wizytę, bo mówiłam mu ze się poddaję, nie mam siły i ze więcej nie przyjdę. (trochę iks de)

    Przez kilka miesięcy brania leków bywało różnie, były takie dni, że wracałam z pracy, kładlam się na podłodze przy drzwiach wejściowych, bo nie byłam w stanie dojść do łóżka i tak zasypiałam.

    Działo się dużo i działo się różnie, ale w końcu podjęłam kolejna decyzję i znalazłam psychoterapeutę. W przyszłym tygodniu pierwsza wizyta! Nie proszę o trzymanie kciuków, bo pójdę na pewno, aż nie mogę się doczekać (。◕‿‿◕。).

    Chociaż wiem że jeszcze długa droga przede mną.

    Chyba troszkę #wygryw i #chwalesie

    #depresja #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    ale te normiki dziwne XD jak z nimj gadasz to kurwa rechoczą a ty ich zabawiasz najgorzej z lochami czego nie powiesz to ich kurła śmieszy fascynuje i to od razu przyjmują i siedzisz i gadasz i ona się śmieje i sie cieszy że senpai gada xd a ty kurwa się czujesz jakbyś z psem sie bawił #przegryw #mizantropia #mentalcell #stulejacontent #tfwnogf #normiki #bekaznormictwa #jprdl #gownowpis #depresja #psychiatria #psychologia #socjologia #wydzialnaukspolecznychuam #gownowpis pokaż całość

  •  

    Kobiety. Jeśli chcecie w przyszłości pomagać osobom z depresją to przemyślcie czy będziecie w stanie jednakowo traktować brzydkiego, niskiego pacjenta oraz wysokiego i przystojnego. Jeśli przeczuwacie, że będziecie miały z tym problem, to proszę, przemyślcie jeszcze raz czy ta praca będzie dla was odpowiednia. Rozumiem, że macie swoje gusta, ale naprawdę, traktowanie mniej atrakcyjnych pacjentów z nieukrywaną obojętnością jest bardzo krzywdzące i łatwo odczuwalne.

    #psychologia #psychoterapia #psychiatria #przegryw #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    •  

      @odpad_biologiczmy: uroda nie załatwia sprawy.Jak nawet jesteś atrakcyjną kobietą to może trafić Ci się przełożony/wykładowca oto, który wykorzysta sytuację,żeby Cię dojechać za to,że nie mógł takich jak Ty mieć.Taki jest ten świat,że każdy dostaje po dupie,ale z Twojej perspektywy zawsze wydaje się,że To Ty najmocniej

    •  

      @Falochron77: z doświadczenia wiem, że częściej uroda pomaga niż przeszkadza. Nawet jeśli jakiś wykładowca dojedzie jakąś ładną laskę, to zaraz zjawi się stado beta orbiterów, którzy zaproponują bezinteresowną pomoc. Widziałem takie zachowania na własne oczy podczas studiów.

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Cześć, Mircy. Mam "lekką" depresję, fobię społeczną (też chyba lekką), no i jestem mega zagubiony w życiu. Myślałem, że może jestem introwertykiem i tak musi być, ale chyba jestem po prostu spierdoliksem, który sobie wmawiał introwertyzm (chociaż kilka cech do mnie pasuje, heh). Chciałbym to naprawić, póki jeszcze jestem w miarę młody i mam szansę nabrać znajomości na studiach (22 lata), jestem zdecydowany na terapie, byłem już u psychiatry, biorę leki (duloksetyna). Pytanie do osób, które miały już jakąś styczność z terapią. Zastanawiam się między terapią psychodynamiczną, a poznawczo-behawioralną, co lepsze, albo jaka Wam terapia pomogła (╯︵╰,)? Wiem, że z tego wyjdę, ale nie wiem czy nogami do przodu, czy z twarzą ( ͡° ͜ʖ ͡°). Ja chcę normickie życie (╯°□°)╯︵ ┻━┻.

    #lublin #psychologia #terapia #depresja no i #psychiatria
    pokaż całość

    •  

      @Sajjfe terapia bez leków jest ciężka, wiem bo są po pół roku wróciłem na tabletki, nie idzie sobie dać rady, co do rodzaju to imo zależy od terapeuty. moja pierwsza terapeurka była mega słaba, obecna lubię (。◕‿‿◕。), a nawet nie wiem w jakim nurcie pracuje

    •  

      @stallowa jak ma mega chaos w głowie nie ma co się męczyć, naprawdę. Dostanie fluo albo serotoninę na początek, pewnie coś nerwicowego ew doraźnego (fobia) da mu lekki zastrzyk, a terapia pójdzie sprawniej. Łatwiej się pracuje na lekach niż bez

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Cześć wszystkim. Jestem osobą, która zmaga się z #zaburzenialekowe. Chciałabym Wam spróbować opowiedzieć co dzieje się w głowie osoby zaburzonej.
    Kiedyś spotkałam się z metaforą nieskończonej ilości otwartych zakładek w przeglądarce, gdzie z każdej karty dobiega jakiś dźwięk. Próbując zamknąć zakładki otwieracie ich jeszcze więcej i więcej... Aż finalnie się poddajecie. Dźwięk staje się nieznośny, a wy jesteście zmęczeni, także fizycznie.
    Ja chciałabym użyć innej przenośni. Wyobraźcie sobie, że ktoś Was zaprasza na koncert punkowy. W sumie fajnie, ale z drugiej strony wolelibyście spokojniej spędzić wieczór. Jednakże impreza trwa, a ktoś Was wpycha w sam środek tłumu, który tańczy pogo. Odbijacie się od obcych ludzi, przepychacie próbując uciec, aż lądujecie pod samą sceną, gdzie jest najgłośniej. Ktoś obok krzyczy, inna osoba się przepycha, ktoś podskakuje. Jakoś udaje Wam się uciec. Jesteście poobijani, zmęczeni i odechciewa Wam się gdziekolwiek wyjść. Mało tego, zaczynacie czuć, że skoro Wy nie bawiliście się dobrze, to być może coś z Wami jest nie tak... Ja tak mniej więcej mogę opisać co czuję. Wyimaginowane osoby na tym metaforycznym koncercie to moje lęki. Jeden lęk potrafi mnie pchnąć w inny. Czasami jestem wręcz atakowana przez lęki. Ale wiecie co jest najdziwniejsze? Że ja sobie zdaję sprawę z tego, że moje lęki są irracjonalne. Ja to wiem, a mimo to ciężko mi przed nimi uciec. Piszę o tym, ponieważ wiem, że jest więcej osób takich jak ja i zwykle jest nam ciężko wytłumaczyć rodzinie, znajomym czy przyjaciołom co czujemy. Bo jak powiedzieć, że mamy jakąś schizę w głowie, że coś może się wydarzyć, a w sumie jest mała szansa, a my przeżywamy to tak, jakby się już działo? Podpada pod paranoję, nie? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mam znajomych hipochondryków i sama czasem łapię się na tym, że mimo tego iż rozumiem genezę ich obaw, mechanizm itd. to czasami nie potrafię zatrzymać spirali ich samonakręcenia się. Moje lęki zwykle dotyczą relacji z innymi ludźmi. A pomyślcie, że są ludzie, którzy nakręcają się, że np. kogoś obrażą, chociaż w sumie nigdy nikogo nie obrazili albo że "dostaną" schizofrenii czy innych poważnych chorób psychicznych...

    Morał? Nie zrażajcie się do ludzi z zaburzeniami lękowymi. My w sumie wiemy, że nasze obawy są bez sensu, tylko niestety ta nasza nieświadomość nie pozwala nam się od nich uwolnić.

    #psychologia #psychiatria #mojeprzemyslenia #refleksje i trochę #depresja bo gdzieś tam lęki zazębiają się z depresją oraz #nerwica
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj kilka ciekawych faktów na temat ostatniej osobowości o zero-negatywym poziomie empatii - czyli osobowość narcystyczna

    ****W kometarzu będzie przedstawiony kliniczny profil pacjenta u którego została zdiagnozowana osobowość narcystyczna****

    Osobowość narcystyczna – jest to zaburzenie osobowości, w którym występuje wzorzec zachowań zdominowany nastawieniem wielkościowym (w wyobraźni lub na jawie), potrzebą bycia podziwianym, brakiem empatii i niezdolnością do przyjęcia perspektywy innych osób.

    Ludzie z osobowością narcystyczną stanowią około 1% populacji, chociaż ich odsetek jest dużo większy (do 16%) wśród pacjentów poradni i szpitali psychiatrycznych. W przeciwieństwie do typu B, od 50% do 75% narcyzów stanowią mężczyźni.

    Narcyzi (osoby typu N) wyraźnie się różnią od psychopatów (typu P) i ludzi z osobowością borderline (typu B). Zerowy poziom empatii sprawia, że są głęboko egocentryczni i chociaż ich słowa i czyny mogą obrażać innych lub sprawiać im przykrość, ludzie ci zwykle nie dopuszczają się okrucieństwa. Problem polega raczej na tym, że narcyz – pozbawiony nawet śladu pokory – uważa się za dużo lepszego od innych, jak gdyby miał szczególne zdolności, których innym brakuje. Jego chełpliwość i nieustanna autoreklama są tym, co zraża innych – nie dlatego, że są zazdrośni, ale dlatego, że interpretują takie zachowania jako oznaki całkowitej koncentracji na samym sobie. Narcyz, podobnie jak inne typy zero-negatywne, nie dostrzega wagi wzajemności relacji międzyludzkich.

    Dla ludzi o zerowym poziomie empatii relacje tak naprawdę nie są relacjami, ponieważ są jednostronne. Świadczy o tym nawet to, jak dużo narcyzi mówią. Podczas rozmowy nie próbują zostawić przestrzeni dla drugiej osoby ani czegoś się o niej dowiedzieć. Po prostu przemawiają, rozwodząc się na własny temat, a w pewnym momencie podejmują decyzję o zakończeniu rozmowy. Nie angażują się w dialog, lecz wygłaszają monologi.

    Osoba zero-negatywna typu N przejawia co najmniej pięć z wymienionych cech:
    — wyolbrzymione poczucie własnego znaczenia
    — zaabsorbowanie fantazjami na temat własnego sukcesu, władzy, urody lub idealnej miłości
    — przekonanie o własnej wyjątkowości i o tym, że powinna się zadawać wyłącznie z ludźmi o wysokim statusie
    — nadmierna potrzeba bycia podziwianym
    — poczucie, że wszystko jej się należy (roszczeniowość)
    — wykorzystywanie innych jako element stylu interpersonalnego
    — całkowity brak empatii
    — zawiść wobec innych lub przekonanie, że inni jej zazdroszczą
    — arogancja

    _Przyczyny rozwoju osobowości narcystycznej_

    Podobnie jak w wypadku typów P i B, wśród przyczyn rozwoju osobowości narcystycznej wymienia się doświadczoną w dzieciństwie przemoc emocjonalną.Jednakże w odróżnieniu od pozostałych typów zero-negatywnych, przyczyną rozwoju osobowości typu N może być także nadmierny podziw, przesadne wychwalanie urody i zdolności dziecka, zbytnia pobłażliwość oraz przecenianie dziecka przez rodziców, przy jednoczesnym braku realistycznych informacji zwrotnych
    (tzw. rana narcystyczna)

    W porównaniu z typem P i osobowością borderline, badania dotyczące typu N są nader skąpe – to luka, którą z pewnością trzeba wypełnić. Spośród tych trzech form osobowości zero-negatywnej typ N nie jest może najłatwiejszy we współżyciu, ale wydaje się najmniej skłonny do okrucieństwa. Trzeba jednak podkreślić, że jest to jedna z kwestii, o których nadal wiemy zbyt mało.

    Niektórzy przedstawiciele podejścia psychodynamicznego uważają, że odrobina narcyzmu jest niezbędna, normalna i zdrowa, a ci, którzy są jej pozbawieni, nie lubią samych siebie. Można z tego wnioskować, że narcyzm obejmuje pewne kontinuum cech i staje się „patologiczny” jedynie w skrajnych wypadkach – u osób, które dbają wyłącznie o siebie, a inni interesują je tylko wtedy, gdy mogą być dla nich użyteczni. Innymi słowy, narcyz wykorzystuje innych ludzi do własnych celów – traktuje ich jak przedmioty (obiekty self w żargonie psychodynamicznym).

    #psychiatria #psychologia #ciekawostkipsychologiczne #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: s3.amazonaws.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ostatnio mam takie uczucie bezcelowości życia. Nie chcę nic robić, nawet wyjście do sklepu czy przygotowanie sobie jedzenia jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Studiuję i teraz idę na 2 rok, ale właściwie mogłabym tego nie robić. Wystarczyłaby mi jakaś mało wymagająca praca i wegetacja w domu. Najchętniej nie wstawałabym z łóżka całymi dniami. Niby żyję i coś robię, ale dla mnie to jest takie puste i bez sensu. Nie wiem po co mi to wszystko i czasami myślę, że lepiej by było gdybym po prostu nie istniała. Czy to już czas udać się do lekarza?
    #depresja #psychiatria

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj kilka ciekawostek o drugim typie osobowości o zerowym poziomie empatii - czyli osobowość psychopatyczna (osobą typu P).

    ****W komentarzu kilka ciekawostek na temat zmian w mózgach psychopatów i przyczynach ich występowania****

    Kiedy spotykamy psychopatę, widzimy kogoś, kto podobnie jak człowiek z osobowością typu B(borderline), jest całkowicie pochłonięty sobą. Psychopata jest jednak gotowy zrobić wszystko, aby zaspokoić swoje pragnienia. Może to przybierać formę gwałtownej, agresywnej reakcji na każdą, choćby najdrobniejszą przeszkodę. Może też przybierać postać zimnego, wyrachowanego okrucieństwa.

    Czasami tym, co wywołuje bezmyślną agresję psychopaty, nie jest spostrzegane zagrożenie, lecz potrzeba dominacji, zdobycia tego, czego on chce,całkowita obojętność wobec uczuć innej osoby, a nawet przyjemność czerpana z widoku jej cierpienia (w języku niemieckim istnieje słowo określające taką przyjemność – schadenfreude).
    Właściwa nazwa jego zaburzenia brzmi: antyspołeczne zaburzenie osobowości. Antyspołeczne zaburzenie osobowości diagnozuje się w sytuacji, gdy dana osoba ma ponad osiemnaście lat i jeśli wcześniej – w dzieciństwie – zdiagnozowano u niej zaburzenia zachowania (conduct disorder).

    W populacji ogólnej antyspołeczne zaburzenie osobowości występuje u około 3% mężczyzn (i tylko 1% kobiet). Wśród więźniów odsetek ten jest – jak można się spodziewać – dużo wyższy. Około 50% wszystkich więźniów płci męskiej i 25% wszystkich osadzonych kobiet spełnia kryteria diagnostyczne tego zaburzenia. Niektórzy ludzie z antyspołecznym zaburzeniem osobowości są psychopatami.

    Twórcą pojęcia „psychopata” był Hervey Cleckley, który użył go w swojej książce z 1941 roku, The Mask of Sanity (Maska normalności). Jak sugeruje tytuł książki, Cleckley zastanawiał się, jak można rozpoznać psychopatę, skoro potrafi on nader przekonująco udawać, że jest normalny. Autor doszedł do wniosku, że psychopaci przejawiają pewne cechy:
    — powierzchowny urok osobisty
    — brak lęku lub poczucia winy
    — nierzetelność i nieszczerość
    — egocentryzm
    — niezdolność do budowania trwałych związków intymnych
    — niezdolność do uczenia się na błędach
    — ubóstwo emocji
    — brak wglądu w skutki własnego zachowania
    — brak planowania

    Przyjrzyjmy się bliżej drugiej z tych cech –brakowi lęku lub poczucia winy.Te dwie emocje są powiązane z osobowością typu P w bardzo różny sposób. Oczywiście ktoś, kto nie ma poczucia winy, jest zdolny do popełniania złych czynów bez obaw o to, jak sam będzie się później czuł, nie mówiąc już o trosce o uczucia drugiej osoby. Jeśli masz w sobie empatię, to jesteś zdolny do doświadczania poczucia winy, jeśli natomiast jesteś jej pozbawiony, to nie będziesz czuł się winny. Na tej podstawie możesz dojść do wniosku, że poczucie winy i empatia są tożsame. To nieprawda, ponieważ człowiek może czuć się winny (na przykład wtedy, gdy przeszedł przez ulicę na czerwonym świetle), nie doświadczając empatii.

    Empatia może więc dawać początek poczuciu winy, ale poczucie winy nie dowodzi istnienia empatii. Związek między lękiem a zachowaniem psychopatycznym również jest ważny, ponieważ ktoś, kto nie odczuwa lęku, jest zdolny do popełniania złych czynów bez obawy przed karą. Sam lęk jednak nie jest częścią empatii. Stanowi jedynie powód, z jakiego jeden człowiek może nie krzywdzić drugiego. Zauważ, że również inne cechy wymienione przez Cleckleya wiążą się z brakiem empatii: brak wglądu w skutki własnego zachowania oraz egocentryzm.

    Jak się przekonaliśmy wcześniej, nieodłącznym elementem niskiego poziomu empatii jest brak samoświadomości, który można uznać za tożsamy z brakiem wglądu (termin ten upodobali sobie psychiatrzy). Nietrudno zauważyć, że te dwa pojęcia częściowo się pokrywają. Rozważmy przykład człowieka, który nieumyślnie rani inną osobę (mówiąc jej coś nieprzyjemnego). W tym wypadku brak wglądu jest nieodłączną częścią braku empatii.

    Jeśli zaś chodzi o to, w jakim stopniu ludzie są skłonni wybaczać innym nieempatyczne zachowania, to wydaje się, że kiedy ranimy drugą osobę, nie zdając sobie z tego sprawy, nasz postępek jest oceniany jako mniej naganny, niż wtedy, gdy robimy to świadomie (z premedytacją).

    Zgodnie z definicją Cleckleya psychopata może być zdolny do popełniania obu rodzajów nieempatycznych czynów. Brak poczucia winy oznacza, że ktoś taki mógłby skrzywdzić drugą osobę, wiedząc, że poczuje się ona zraniona, natomiast brak wglądu w skutki własnego zachowania sugeruje, że mógłby wyrządzić komuś przykrość, nie zdając sobie z tego sprawy.

    Co interesujące, w swojej definicji psychopaty Cleckley nie wspomina o agresji fizycznej ani o łamaniu prawa, co oznacza, że psychopaci mogą pozostawać niezauważeni przez wymiar sprawiedliwości i żyć na wolności, wśród zwyczajnych ludzi. Mogą być „wężami w garniturach”, przyczajonymi w dowolnym miejscu pracy. Choć wyrażenie to wydaje się dzisiaj nieco wyświechtane, nie znam lepszego sposobu, aby opisać, jak psychopaci mogą się kamuflować.

    Oczywiście niektórzy z nich ranią innych poprzez agresję fizyczną, definicja Cleckleya była jednak przełomowa dlatego, że rozszerzyła znaczenie tego pojęcia na ludzi, którzy są agresywni w bardziej subtelny, trudno zauważalny sposób. Łagodniejszą formą osobowości typu P może być coś, co określa się czasem mianem osobowości makiawelicznej. Mowa tu o ludziach, których Richard Christie i Florence Geis nazywają makiawelistami (high Machs) – o jednostkach, które wykorzystują innych do własnych celów. Kłamią, aby zdobyć to, czego pragną.

    #psychologia #ciekawostkipsychologiczne #psychiatria #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: portalraizes.com

  •  
    bajaderowy

    +6

    Dzień dwunasty

    Rozmawiałem z lekarzem. Jutro wychodzę.

    Dochodzę powoli do małego podsumowania tego pobytu. Zamierzam dodać obszerniejszy wpis po opuszczeniu tego miejsca.

    Póki co czekam na receptę na nowe leki. Nie znam dokładnie ich nazw, ale jak się dowiem zamierzam opisać jak działają i w jakich ilościach je biorę.

    #depresja #psychiatria

  •  

    Mroczna strona umysły pokonuje z miesiąca na miesiąc kolejne stany normalności utrzymywanej przez wysoki poziom samoświadomości. Tkwisz w tym gównie po uszy i wiesz, że prędzej czy później zostaniesz świrem, którego widzisz co rano robiąc miny swoją smutną twarzą z sinymi od stresu oczami. Na terapii będą mówić dalej o znalezieniu pracy, pokonywaniu wyzwań i wpasowywaniu się w normy, a niechęć do samego siebie i nienawiść do otaczającego świata będą narastać i szukać drogi swojego ujścia...

    #depresja #psychiatria #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Siedzę sobie właśnie na fb, scrolluje jak zawsze i moim oczom ukauje się TEN post.
    Post o tym, że zaginął młody chłopak we #wroclaw itd - standardowo patrze w komentarze, ktoś oznaczył tego zaginionego chłopaka. Wchodzę więc na jego profil i co widzę?
    Posty o tym, że przydałby mu się death note w tym momencie, zdjęcia na tablicy o tym, ze może to już czas skoczyć z dachu, zdjęcia z liną do wieszania się czy też teksy typu życie to gówno, a na końcu się umiera.
    No i po przejrzeniu takiego profilu jestem w stanie prawie na pewno stwierdzić, że miał problemy i że coś sobie zrobił, normalnie patrząc na taki profil znajomej osoby, od razu bym zareagował, bo wiele rzeczy widzi się w internecie, które są czasami wołaniem o pomoc drugiej osoby.

    Mireczki, gdy widzimy takie rzeczy nie bójmy się zapytać czy wszystko jest w porządku i czy ktoś nie potrzebuje chociażby porozmawiać, bo czasami może być za późno tak jak w tym wypadku (chociaż miejmy nadzieje, że jednak chłopak się znajdzie cały i zdrowy..)

    #wroclaw #samobojstwa #psychiatria #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Nawiązując do wczorajszego wpisu, dzisiaj już bardziej szczegółowo skupimy się na pierwszym typie osobowości o zero-negatywnym poziomie empatii - typ borderline.

    W komentarzu będzie przedstawiony kliniczny profil pacjentki, u której została zdiagnozowana osobowość borderline

    pokaż spoiler Może ktoś z was rozpozna u siebie te cechy ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    Na początku definicja.
    Co wogóle nazywamy osobowością borderline

    Osobowość borderline została opisana po raz pierwszy w 1938 roku przez Adolfa Sterna, który uznał to zaburzenie za pogranicze (borderline) między psychozą a neurozą (łagodną formę schizofrenii).Dzisiaj wiemy, że zaburzenie to bardzo się różni od schizofrenii.


    Według psychiatrów borderline jest bardzo specyficzną formą zaburzenia osobowości, różną od innych zaburzeń.


    Charakteryzujące się wahaniami nastroju, napadami intensywnego gniewu, niestabilnym obrazem siebie, niestabilnymi i naznaczonymi silnymi emocjami związkami interpersonalnymi, silnym lękiem przed odrzuceniem i gorączkowymi wysiłkami mającymi na celu uniknięcie odrzucenia, działaniami autoagresywnymi oraz chronicznym uczuciem pustki (braku sensu w życiu).

    Ludzie cierpiący na to zaburzenie stanowią około 2% populacji ogólnej. Wśród osób zgłaszających się po pomoc psychologiczną lub psychiatryczną zjawisko to występuje jeszcze częściej – osoby z zaburzeniem borderline stanowią około 15% wszystkich pacjentów. Wśród ludzi, którzy popełniają samobójstwo, odsetek osób cierpiących na to zaburzenie wynosi 33%. W poradniach i klinikach zajmujących się leczeniem uzależnień i zaburzeń odżywiania osobowość typu B może występować aż u 50%.


    Osoby cierpiące na to zaburzenie mają skłonność do manipulowania innymi – na przykład udają słabe i bezradne, wykorzystują strategię uwodzenia seksualnego albo grożą samobójstwem, żeby zwrócić na siebie uwagę. Jeśli chodzi o dwa zasadnicze elementy empatii (rozpoznawanie i reagowanie), to wydaje się, że osoby typu B mają trudności z jednym i drugim – z pewnością nie reagują na innych adekwatnymi emocjami, ale mogą mieć także trudności z odczytywaniem intencji i emocji malujących się na ludzkich twarzach. Spośród pacjentów z osobowością borderline przebywających w klinikach psychiatrycznych 70% próbowało popełnić samobójstwo jeszcze przed zgłoszeniem się do kliniki. Pacjenci z tym zaburzeniem podejmują średnio co najmniej trzy próby samobójcze w ciągu życia. Z tego powodu mówi się o nich, że cierpią na „najbardziej zabójcze z zaburzeń psychiatrycznych”


    Mówi się, że między miłością a nienawiścią jest cienka granica – u osób z zaburzeniem borderline owa cienka granica staje się niemal niezauważalna! Pomimo kipiącej w nich wściekłości opisują się jako puste w środku. Mówią otwarcie, że to poczucie pustki jest źródłem strasznego cierpienia emocjonalnego i depresji. Powiedzą Ci również, że ich zachowania impulsywne (picie alkoholu, zażywanie narkotyków, samookaleczanie, promiskuityzm, objadanie się i próby samobójcze) są tylko krótką ucieczką – rozpaczliwą próbą poczucia czegoś, czegokolwiek, zamiast dotkliwej pustki. Ludzie z osobowością borderline twierdzą też, że owo poczucie pustki pozbawia ich tożsamości. Życie wydaje im się sztuką teatralną, jakby nieustannie udawali kogoś innego.


    Podobnie jak w głębi duszy nie wiedzą, kim są, trudno im także określić, kim są inni ludzie. Wydaje się, że ich problemy ze spostrzeganiem własnej osoby stanowią odzwierciedlenie ich trudności w myśleniu o innych jako pełnych osobach. Skupiają się na dobrych cechach drugiego człowieka lub na jego wadach i słabościach, lecz – jak się wydaje – nie potrafią spostrzegać go jako równocześnie dobrego i złego.

    #psychologia #ciekawostkipsychologiczne #psychiatria #gruparatowaniapoziomu #borderline
    pokaż całość

    źródło: talkspace.com

    +: Croudflup, Nolshor +64 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki mam problem, pomocy!
    Cale zycie marzylem o mieszkaniu samemu. Chcialem byc samodzielny i nie byc skazany na dzielenie przestrzeni z innymi osobami.
    Gdy mieszkalem w domu rodzinnym to wkurzal mnie syf w domu, to ze matka mnie do kuchni nie wpuszcza i nie ma jak sie nauczyc gotowac, ze sciany byly cienkie i bylo slychac wszystko (do tego paranoja ze rodzice wiedza ze np. wale sobie konia). Ogolnie brak poczucia prywatnosci.
    Potem studia - meczenie sie ze wspolokatorami. Musialem przy nich sie jakos zachowywac, ciagle bylem jak na szpilkach wiedzac ze oni slysza kazdy moj ruch. Meczylo mnie to strasznie. Do tego problemy ze nie sprzataja po sobie albo ze zapraszaja znajomych i wiedza ze piwnicze, no i ogolnie sam fakt czucia sie obserwowanym przez wspolokatorow polaczonych z brakiem poczucia prywatnosci.
    Teraz sie w koncu wyprowadzilem i wynajalem kawalerke.
    Niby spoko, ale...
    JA OD TEJ SAMOTNOSCI DZICZEJE. Wchodze do mieszkania a tu pusto, cicho, zywej duszy nie ma. Zaczalem rozmawiac sam ze soba. Wydaje losowe dzwieki ze swojego ciala, czasami z podekscytowania, czasami z chuj wie czego, ale zachowuje sie jak dalniak. Te dzwieki przypominaja zachowanie testovirona z jego filmikow, takie wycie i gadanie pierdol do siebie i takie tam. Mam dokladnie to samo. Boje sie ze coraz gorzej ze mna bedzie. Co mam kurwa robic? Pomocy. Ja juz sobie nie radze ze samym soba.

    #psychiatria #depresja #mieszkanie #wynajem

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

    •  

      @warning_sign: zamknij pysk. Napisałem to z czystej ciekawości ile zarabia że mieszka sam, bez żadnej cebulackiej zawiści ale wiadomo, wykopek wie lepiej.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: generalnie w ostatnim okresie miałem podobnie. Cały miesiąc mieszkania praktycznie samemu zamienia człowieka w wariata już od pierwszych minut. Zaczyna się niewinnie od krótkich tekstów odnośnie wykonywanych czynności dnia codziennego, później zaczyna się śpiewanie, tworzenie wyimaginowanych postaci, wycia, darcia japy. Jak tylko wrócił brat do mieszkania wszystko w ciągu dni się trochę wygasiło, ale co chwila chce tam chodzić, żeby mieć pewność, że sam w chacie nie jestem XDD pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Zrobiłem to. Zapisałem się do psychiatry, aby walczyć z depresją. Wizytę mam już niebawem. Z jednej strony czuję komfort. Z drugiej strony czuję się fatalnie psychicznie i jestem do niczego. Jestem po prostu wyczerpany psychicznie i nic nie sprawia mi jakiejkolwiek radości. Nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Najchętniej zamknąłbym się i z nikim nie rozmawiał.

    Boję się tylko, że leczenie nie przyniesie efektów i będę siedział w tym gównie aż do śmierci. A umrzeć za życia, czyli wegetować to najgorszy z możliwych scenariuszy.

    Muszę się leczyć, bo niestety moje życie nie potoczyło się nawet w połowie tak jakbym tego chciało. Patrzę w lustro i nie wierzę, że moje życie wygląda tak jak wygląda.

    Jak ktoś ma ochotę porozmawiać na luzie to będę wdzięczny. Czuję się fatalnie i nie wiem co myśleć. Jedyne co mnie pociesza to wizyta u psychiatry. Powinienem tam się udać już kilka lat temu, ale wówczas było mi wstyd. I źle zrobiłem, że nie poszedłem.

    #depresja #psychiatria #leki
    pokaż całość

  •  

    Czym jest zerowy poziom empatii? Co to znaczy być pozbawionym empatii? Czy przekłada się to na to, co niektórzy ludzie nazywają złem?

    Zerowy poziom empatii oznacza, że nie masz pojęcia, jak jesteś odbierany przez innych, nie wiesz, jak się z nimi komunikować, nie potrafisz przewidywać ich uczuć i reakcji. Twój mechanizm empatii działa na poziomie zero. Nie pojmujesz, dlaczego Twoje związki są nieudane, a Twój brak empatii pociąga za sobą głęboko zakorzeniony egocentryzm. Myśli i uczucia innych ludzi po prostu dla Ciebie nie istnieją. Jesteś więc skazany na zajmowanie się własnymi sprawami, życie w zamkniętej bańce. Nie dostrzegasz uczuć ani myśli innych ludzi, a nawet więcej – nie przychodzi Ci do głowy, że mogą istnieć inne punkty widzenia.

    Skutek jest taki, że jesteś przeświadczony o słuszności własnych myśli i przekonań, a kiedy ktoś ich nie podziela, uznajesz, że się myli albo jest głupcem. W ostatecznym rozrachunku zerowy poziom empatii oznacza samotność, życie w najlepszym wypadku nierozumiane, a w najgorszym – potępiane przez innych jako samolubne. Zero empatii oznacza brak hamulców – możesz swobodnie dążyć do zdobycia tego, czego pragniesz, i wyrażać wszystkie myśli, jakie przychodzą Ci do głowy, nie zważając na to, jak Twoje słowa i działania mogą wpłynąć na innych. W skrajnym wypadku brak empatii może doprowadzić do popełnienia morderstwa czy gwałtu. W mniej skrajnej sytuacji (gdy Twój poziom empatii jest bliski zeru; kiedy lokujesz się na poziomie pierwszym lub drugim) możesz się dopuszczać przemocy słownej albo po prostu mówić za dużo lub nadużywać gościnności innych. Bez wątpienia istnieją różne poziomy deficytu empatii – na przykład osoba, która przejawia brak wrażliwości słownej, może zdawać sobie sprawę, że nie należy ranić innych fizycznie. Ale nawet człowiek przejawiający jedynie brak wrażliwości słownej może się lokować w pobliżu zera na skali EQ.

    Zerowy poziom empatii może skutkować popełnianiem okrutnych czynów, niewrażliwością w kontaktach z innymi albo po prostu izolacją społeczną. Widzimy zatem, że zerowa empatia nie jest tożsama z tym, co niektórzy nazywają „złem”; mimo to każdy, kto wchodzi w orbitę osoby pozbawionej empatii, jest narażony na ryzyko, że stanie się ofiarą przemocy słownej lub fizycznej albo doświadczy braku troski lub zainteresowania, słowem – ryzyko skrzywdzenia. Zerowa empatia nie dotyka członków danej populacji na chybił trafił. Istnieją co najmniej trzy dobrze poznane drogi prowadzące do tego stanu.

    (...) Połączyłem te kategorie w jedną grupę – „zero-negatywną” – ponieważ nie ma w nich niczego pozytywnego. Przynoszą wyłącznie niekorzystne skutki zarówno osobie, która odznacza się zerową empatią, jak i ludziom w jej otoczeniu. Kiedy poznamy je wszystkie i przyjrzymy się mózgom ludzi przejawiających tego rodzaju deficyty, przekonamy się, że jeśli rzeczywiście są oni zero-negatywni, to niezależnie od tego, w jaki sposób utracili zdolność empatii, występują u nich dysfunkcje w obrębie tego samego obwodu empatii.

    #psychologia #ciekawostkipsychologiczne #psychiatria #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: Untitled.jpg

    •  

      @AnalitycznaOna: Być może chodzi tu raptem o pojęcia, skoro zaznaczasz "niski poziom empatii, czyli ten na poziomie zero". Jeśli bowiem "zero" oznacza nie tyle trwały, bezwzględny brak, co jego niską wartość, do tego postulując jej skoki, to by (mi) się mniej więcej zgadzało. Sam empatię postrzegam jako funkcję zdecydowanie elementarną, obecną również u zwierząt. Nawet rozpoznanie gestów, prosta komunikacja wymaga wiedzy wynikającej z odniesienia do własnych doświadczeń. Wyobrażam sobie zatem, że socjopaci mają stosunkowo trwały, bardzo niski poziom empatii, ale umożliwiający funkcjonowanie, by (być może) temporalnie wyłączać ją kompletnie.
      Oczywiście, że to wymaga leczenia. Powiem więcej, zdrowie psychiczne z prawdziwego zdarzenia zakłada jej bardzo dużo. Oto prawdziwe człowieczeństwo!
      pokaż całość

    •  

      Jakby ktoś chciał więcej poczytać jest to fragment książki "Teoria zła. O empatii i genezie okrucieństwa" Simona Baron-Cohena

      @AnalitycznaOna: Dzięki za polecenie. Bardzo solidny tytuł.

    • więcej komentarzy (10)

  •  
    bajaderowy

    +7

    Dzień dziesiąty.

    W końcu mnie ustabilizowali. Nie ma myśli samobójczych i wahań nastrojów.

    Byłem na terapi grupowej u pani psycholog, ale to nie dla mnie.

    Mam nowego współlokatora

    Pan X, lat 48. Po próbie samobójczej, przedawkował tabletki. Nie wytrzymywał presji w pracy, żył z myślą, że każdego dnia mogą go wyrzucić i dać ukraińca na jego miejsce.

    Wychodzę w poniedziałek. W międzyczasie czytam książkę.

    #depresja #psychiatria #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Jak działa mój mózg:
    1. Wymyśla pytanie na jakiś temat
    2. Dorabia do pytania sytuację i wyobraża sobie, że jakaś znajoma mi osoba zadaje mi to pytanie
    3. Odpowiadam na to pytanie wyobrażonej osobie
    4. Przerwa na powtórzenie wersu z piosenki, która wbiła mi się w mózg
    5. Przejście do odpowiedzi na pytanie natury egzystencjalnej
    6. Odłożenie tego pytania na później
    7. Zastanowienie się, co można porobić w realnym życiu

    Czy ja jestem normalna?

    #psychologia #psychiatria #leki #pytanie #pytaniedoeksperta
    pokaż całość

    •  

      @Metaforzysta: och nie, ale ten wers z piosenki i odłożenie pytania jakoś mi spasował do różowych, w sensie ten tok myśleniowy nawet nie brzmi tak źle ( ͡° ͜ʖ ͡°) u mnie to by było tak:

      Pytanie na jakiś temat związany z pracą/zagadnieniami technicznymi i innymi z życia codziennego:

      1. Formuje pytanie na jakiś temat
      2. Analizuje dane które mamy, przypomina sobie co o tym wiemy
      3. Jeśli wiedza nie pozwala na odpowiedź na to pytanie, formuje zapytanie które trzeba wpisać w Google

      Pytanie na temat egzystencjonalny/życiowy, zakładając że jest na to czas (np przed spaniem)

      1. Wymyśla pytanie na jakiś temat, stwierdza że oczywiście znam odpowiedź
      2. Dorabia do pytania sytuację. Jest pompatycznie i epicko.
      3. Zaczyna odpowiadać na pytanie jak najlepszy człowiek na świecie
      4. Analizuje wszystkie moje doświadczenia życiowe, oraz wszystkich ludzi z którymi rozmawiałem
      5. Mija godzina
      6. Pytanie już go męczy, ale dochodzi do niezwykle ważnych wniosków
      7. Kurwa mać
      8. Stwierdza że tego za dużo i przypomina sobie o realnych problemach
      9. Kurwa mać x2
      pokaż całość

    •  

      @Metaforzysta:
      Potężna wichura, łamiąc duże drzewa,
      trzciną zaledwie tylko kołysze.
      Siwy dym i białe sadze,
      będzie dzisiaj kamikadze.
      Tak wiem będą jasełka,
      wszyscy gotowi i nikt nie pęka,
      kamień na kamieniu tutaj nie zostanie.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Wie ktoś może co zrobić aby mieć sny? Brakuje mi ich od zawsze, miewam je jedynie może raz na 2-3 miesiące. Jedynym okresem gdzie miałem je regularnie był czas gdy brałem zopiklon.
    #psychologia #psychiatria

  •  
    bajaderowy

    +14

    Dzień szósty.

    Wyszedłem z terapeutką na przepustkę. Chwilę pobyłem na dworze, obeszliśmy szpital dookoła.

    Samopoczucie mnie się nie poprawia. Co prawda nie ma myśli samobójczych, ale ciągle jestem przygnębiony wczorajszą diagnozą.

    Trochę #wygryw bo pobrałem sobie Gothica i na oszczędzaniu baterii coś tam sobie gram.

    Kończą mi się papierosy.

    Dzisiaj w nocy płakałem. Pozwoliło mi to oddalić trochę cierpienia z organizmu.

    Jestem pod stałą obserwacją i czuje się z tym niekomfortowo.

    Książkę Metro 2033 przeczytam ponownie, ale dopiero w czwartek jak rodzice przyjadą i przyniosą.

    #depresja #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania

    pokaż spoiler Mam problem z młodszym bratem i jestem na wykończeniu


    Cześć Mirki,

    Piszę z anonimowych, gdyż parę osób, oraz znajomych kojarzy mnie, a nie nie chce, aby się dowiedzieli o moim problemie z anonimowych.
    Będzie to długi wywód pełen niespójności, ale w skrócie potrzebuję rady/pomocy.

    Mieszkam w dużym mieście z rodzicami i moim młodszym bratem (w tym momencie ma 19 lat). Brat stwierdził, że nie będzie po 1 klasie liceum kontynuował edukacji i przez jakiś czas stwierdził, że spróbuje pracować, ale nic z tego nie wychodzi, z każdej pracy, wychodzi po dwóch/trzech dniach i stwierdza, że nie chce dalej tam przychodzić i zazwyczaj po takim dniu rozpętuje się w moim domu piekło. Ale do tego wrócę potem.

    Od małego mieszkałem z bratem w jednym pokoju, często się kłóciliśmy. Kłótnie te rozpętywały się w bójki straszne awantury, większość jak i rodzice twierdzili, że to z czasem przejdzie, że rodzeństwo się często sprzecza, chociaż te sprzeczki były dość bardziej ostre, niż wydawało nam się (i dobrze się wydawało), niż typowe kłótnie. Po pewnym czasie rodzice zdecydowali się, że zrezygnują z posiadania "własnego pokoju" i będą spać w gościnnym. Pokój został wyremontowany, brat i ja byliśmy rozdzieleni, ale kłótnie dalej istniały.

    Kiedy brat zaczął chodzić do gimnazjum, z rodzicami zauważyliśmy u niego "tiki nerwowe". Zaczęły się wizyty u psychologów/psychiatrów i leki. Oczywiście, z tego powodu w gimnazjum większość dzieciaków się z niego wyśmiewała i dokuczała. Nigdy się dobrze nie uczył, ale od tamtego czasu przestał się uczyć kompletnie, zmieniał gimnazjum parę, razy za prośbami rodziców itd. itp. jakoś był przepychany dalej. Ledwo zdał egzaminy i nie dostał się nigdzie, gdzie składał papiery. Jakimś cudem, załatwianiem spraw dostał się do technikum, do którego przestał chodzić po dwóch tygodniach, potem szkoła prywatna itd itp. Ale do sedna.

    Po każdym takim dniu, gdzie był poddany różnego rodzaju negatywnym emocjom, w domu wybuchał, krzyki, walenie drzwiami, agresja i tak dopóki dopóty się jakoś sam nie uspokoił. Rodzice nie są ciemnogorodem, ale bali się iść z tym do lekarza, bo wiadomo przyznanie się do tego, że ktoś jest chory psychicznie komukolwiek nie jest proste, jakieś tam terapie się zaczęły, czasem chodził, czasem nie, brał leki, czasem nie brał, nie dało się go do tego przymusić, pewnego dnia tak się rozkręcił, że podjąłem krok, za który rodzice byli na mnie śmiertelnie obrażeni, czyli zadzwoniłem po karetkę, po tym spędził tydzień w szpitalu psychiatrycznym. Przez krótki okres czasu było lepiej, ale potem znów to samo i tak jest do teraz. Nadal się nie uczy, nie chce chodzić do pracy, jak się wywiązuje, jakakolwiek rozmowa na ten temat kończy się kłótnią.

    A po co to wszytsko piszę?

    Pewnie, aby trochę się wyżalić i poszukać #pomoc #pomocy

    Czy ktoś spotkał się z podobnym przypadkiem, sam może miał podobnie, po prostu nie wiem gdzie już szukać pomocy. Mało osób o tym wie, jednej mogłem do dziś powiedzieć wszytsko, ale niestety, już nie mogę. Szukałem pomocy nawet po psychiatrach i psychologach u siebie na #studbaza, gdyż jestem na studiach "medycznych". Mam dość widoku płaczącej mamy z bezsilność, taty, do którego też musiałem wzywać pogotowie, bo po jednym z takich ekcesów miał stan przedzawałowy, boje się, że po prostu ta cała sytuacja wykończy ich, jak i mnie, staram się trzymać, pracuję jak najwięcej, aby nie siedzieć w domu, kiedyś mogłem jeszcze przyjechać do dziewczyny na noc, no ale już powiedzmy ta droga ucieczki nie istnieje, boje się, że siedząc w tym sam też się w jakiś sposób wykończę stresowo/zdrowotnie.

    Nie wiem czy ktoś z tego słowotoku będzie w stanie coś zrozumieć, ale sam sobie może tym pomogę, że trochę sobie popisałem.

    Wrzucam wszystkie tagi jakie mi przychodzą na myśl, może znajdzie się ktoś kto będzie w stanie mi pomóc, udzielić trafnej rady.

    #depresja #medycyna #psychologia #psychiatria #sadstory #gorzkiezale

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    czy zabieg lobotomii pozwoli mi zostać normikiem i cieszyć się z tego smutnego jak pizda świata?
    #psychiatria #depresja #przegryw #normictwo

  •  
    bajaderowy

    +12

    Rozmawiałem przed chwilą z lekarzem. Dostałem nowe rozpoznanie. F20.

    Zwiększono mi dawkę leku na wahania nastrojów.

    Nie jest tak źle jak myślałem. Zależnie od zmiany są różne pielęgniarki i niektóre wykazują jakiś rodzaj wsparcia i zrozumienia a inne kompletnie mnie ignorują.

    Wypieram ze świadomości, że choruję. Nie dociera to do mnie. Zewnątrz wydaje mi się, że jestem zdrowy, ale prawda jest taka, że na wolności kompletnie sobie nie radzę. Mimo brania leków mam zaburzenia związane z trzeźwą oceną rzeczywistości. Nie rozumiem ludzi, często wpadam w konflikty.

    W tej sytuacji zastanawiam się jak tak naprawdę mam żyć. W nikim nie mam wsparcia, mało kto mnie rozumie (właściwie tylko jeden kolega co choruje na to samo), znajduje się w ciężkiej sytuacji materialnej.

    W domu nie stroni się od konfliktów, od najmłodszych lat ojciec nadużywał alkoholu a mama zamiast się mną zajmować wysyłała mnie na różnorakie zajęcia, począwszy od dodatkowego angielskiego, basenu, szkoły muzycznej kończąc na obozach żeglarskich. Nie mówię, że to źle, ale przez to nie zbudowałem dobrych relacji z rodzicami. Nigdy ich nie było a jak już się pojawiali znajdowali czas tylko na krytykę, krzyki i wytykanie palcami moich wad.

    Boje się każdego następnego dnia. Nie wiem co zrobię jak stąd wyjdę. Nie wiem, czy podołam zadaniu jakim będzie kontynuowanie szkoły.

    #tfwnogf #feels #psychiatria #depresja #schizofrenia #przegryw
    pokaż całość

  •  
    bajaderowy

    +7

    Dzień piąty.

    Mam przy sobie laptopa i całkiem niezły internet co pozwala mi nie zwariować.

    Wiem już z kim się trzymać a od kogo być najlepiej z daleka.

    Ciągle palę. Zabijam tym nieustannie przemijający czas.

    Biorę nitrazepam po którym czuje się całkowicie zrelaksowany i spokojny. Jest to lek przypisany a nie na stałe.

    Wahania nastrojów nie ustępują. Jest coraz gorzej.

    Na palarni zakolegowałem się z pewnym facetem. Pracuje na stałe przy oczyszczalni ścieków a dorywczo przy rozładunku amerykańskich czołgów. Brat mu się powiesił, nie wytrzymał presji. Jeden syn w więzieniu, na drugiego wziął kredyt na drogi samochód a ten go rozbił.

    #depresja #psychiatria #feels
    pokaż całość

  •  

    Znaleziska o samobójstwach to zawsze kopalnia złota - spierdolonego złota.

    Po co to zdjecie gimbusiary?
    Samobóstwo ma męskie imie,kobiety 8 krotnie czesciej mają próby niż faceci
    Ale to faceci sie czesciej zabijają
    Kobiety robią to głownie dla atencji
    +555 -55


    JEDNYM PROSTYM TRIKIEM WKURWIŁ PRZEMYSŁ PSYCHIATRYCZNY [ZOBACZ JAK]

    Różne mądre głowy od dawna dumają nad złożonymi i często nieoczywistymi przyczynami samobójstw i innych zachowań autoagresywnych (bo często granica jest dość płynna) i jak takim rzeczom zapobiegać. Badania, analizy, niebieskie linie, kampanie społeczne, grupy wsparcia.

    Ale po co komu to wszystko skoro przychodzi wykopek i już wiadomo, że kobiety to po prostu zabijają się dla atencji? I na odwrót - z innych przegrywowych wpisów i teorii wynika, że mężczyźni natomiast odbierają sobie życie bo nie mogą włożyć penisa do pochwy - a to jak wiadomo dlatego, że "księżniczki" mają za wysokie wymagania i dają tylko "Chadom".

    Jeśli są tu wykopowi psychiatrzy i inni specjaliści to nie wstyd wam? Latami się męczyliście na trudnych studiach, nabywaliście doświadczenie w pracy a tu po prostu przyszedł typ i was zaorał.

    Nie mogło też zabraknąć starego, dobrego rozciągania swojego przegrywu na innych. Ciekawe też, że żadnemu nie zaświta, że połowa tego społeczeństwa podobno gardzącego facetami to właśnie sami faceci.

    Bo społeczeństwo obchodzą tylko kobiety. Jak miałeś pecha i urodziłeś się mężczyzną to wiedz że stoisz w hierarchii niżej niż pies i twoje samobójstwo nikogo nie będzie obchodzić. Nawet w tym artykule podprogowo masz raki przekaz. +332 -41

    I wisienka na torcie: kiedy tak się zesrałeś z nienawiści do kobiet, że od jakichś leniwych roszczeniowych lal wyzywasz prawdopodobnie innego faceta. A że mizoginia i harde urojenia to za mało, trzeba jeszcze dosypać komuszą mentalnością:

    Lala wracaj do swojej pracy za najniższą krajową poniżej swoich kompetencji i trudnych długich studiach.
    Oraz swojego związku w który nie włożyłaś ani trochę pracy czy zaangażowania.


    Ocenianie mężczyzn pozostaw kompetentnym ludziom z ambicjami i doświadczeniem życiowym.
    To że szef nakazuje ci nie chodzić do pracy jak fleja a mąż kupił ci A-classę nie robi z ciebie kobiety sukcesu.


    Znam takie, szanuję i nigdy od żadnej nie słyszałem podobnego tekstu.

    Teksty o słabych jednostkach czy żałosnych facetach są domeną kobiet które nie nigdy nie jechały komunikacją miejską, albo nie opłaciły w całości jednego czynszu bez pomocy rodziców.

    +72 -5

    #psychiatria #psychologia #depresja #samobojstwo #antypsychiatria #regresosobistyzprzegrywami #neuropa
    pokaż całość

  •  

    22 września 2018, Bielsko-Biała, ul. Olszówka, godz. 9.05 – Oficer dyżurny policji odebrał zgłoszenie, z którego wynikało, że ze szpitala psychiatrycznego uciekł zakrwawiony mężczyzna. Uciekając, ukradł samochód dostawczy. Natychmiast wysłano kilka patroli policji. – Przyjechałem chwilę wcześniej. Zaparkowałem auto z tyłu budynku. Wysiadłem, pojawił się zakrwawiony psychopata z odłamkiem szyby w jednej ręce i wenflonem w drugiej. Zażądał papierosa, a później kluczyków do samochodu – relacjonował nam pan Przemysław, kierowca 34-letniego mercedesa. – Agresor był słusznej postury, ponad dwa metry wzrostu i 100 kg wagi. Zakrwawiony. Nie wiedzieliśmy, czy ten mężczyzna jest chory – dodał kolega. Więcej oraz foto: http://www.bielsko.biala.pl/nasygnale/aktualnosci/38453/sceny-jak-z-horroru-zakrwawiony-zbieg-ukradl-auto-foto

    #bielskobiala #policja #szpital #psychiatria #pacjent #szyba #wenflon #samochod #zbieg
    pokaż całość

    źródło: DSC_1182.jpg

  •  
    bajaderowy via Mój Wykop (Android)

    +12

    Brakuje mi bliskości, wsparcia, zrozumienia.

    Niby są tu jacyś ludzie, ale czuje się wśród nich samotny.

    Nikt nie rozumie moich problemów. Na moje słowa reagują agresją bądź też beznadziejnymi radami.

    Zapisałem się tu z pewną nadzieją na lepsze jutro, jednak teraz już jej nie mam. Nie widzę swojej szansy na poprawę aczkolwiek gdzieś z tyłu głowy siedzi mi, że jest to możliwe.

    Jestem silnie otumaniony lekami. Nie stać mnie na nic więcej.

    Na zawsze sam.

    #tfwnogf #depresja #feels #przegryw #psychiatria
    pokaż całość

  •  
    bajaderowy via Mój Wykop (Android)

    +6

    Jest ciężko. Jestem tu drugi dzień i psychika mi pada. Lekarz w miejsce leku na wahania nastrojów i antydepresantu przepisał mi nowe, silniejsze, ale zanim zaczną działać miną dwa tygodnie. Póki co mam bardzo silne epizdody choroby dwubiegunowej które nie pozwalają cieszyć się życiem. Jestem kompletnie wyprany z emocji. Pielęgniarki na moje nastroje mają jedną radę - weź się w garść. Nikt mnie nie rozumie. W tych epizodach czuje się bardzo samotny i zagubiony.

    #depresja #feels #psychiatria
    pokaż całość

  •  
    waldenstrom

    +15

    #shitwykopsays #bekazprawakow #neuropa #homofobia #psychiatria
    jeszcze w temacie prawicowej psychiatrii to uwaga Prawicowy Instytut Psychiatrii właśnie opracował nową definicję zaburzenia psychicznego:

    wszystko co nie służy prokreacji jest zaburzeniem, nawet heteroseksualizm z góry założonym zamiarem braku prokreacji.
    #
    pokaż całość

  •  

    #psychologia #psychiatria jak pozbyć się roli ofiary? Czy to że ktoś jest cichy i raczej małomówny sprawia, że staje się ofiara ? Czy może to co innego ton głosu i postawa , patrzenie w oczy. Mam wrażenie ze ludzie mnie nie szanują i nie traktują powaznie . Do szału doprowadzają mnie teksty” czemu milczysz” „ Ania się nie odzywa” czy hak ktoś nue jest ekstrawertkiem ma przestać egzystować ? Im jestem starsza tym gorzej sobie z tym radzę . W pracy nam wrażenie ze jestem na samym dole hierachii mam wrażenie ze mnie nie lubią . Mam się wykłócać jak w przedszkolu. Jest mi to już obojętne . Jak to zmienić , terapia czy co? Chamskie odżywki w moja stronę głęboko przeżywam . Dotyka mnie to bardzo . Nawet wydawało się dobre znajome maja polew z tego ze jestem spokojna. pokaż całość

    •  

      @bycjakkrzysztofkrawczyk: ehh rzadko wyrażam emocje maja mnie za bardzo spokojna osoba , która jak się odezwie to jest „ ona mówi „ . Dziś kierownik rozdał grafiki mnie nie było bo poszłam gdzieś akurat i potem wróciłam a on walnął tekstem „ Kryska daj grafik Bo Anne olałem ale nie będę taki zły „ albo inna zawołałam ja go faktury a ona zgochem do mnie „ co nie umiesz wystawić faktury” odp „ kiedy w bazie nie ma tego nadawcy to ty to robisz” ogólnie mam wrzazenie ze jestem tam najniżej pewnie przez to ze na początku dałam po dobie jechać. A teraz już mi to wisi niby jest lepiej bo siedzę cicho ale po katach tez pewnie sie ze mnie śmieją pokaż całość

    •  

      @Elrondka88 Zapisz się na terapię, psychoterapeuta nie gryzie a samemu jest bardzo ciężko zmieniać takie zachowanie. Tak to będziesz się z tym męczyła i z czasem będzie cię to coraz bardziej gryzło.

      Rzadkie wyrażanie emocji często owocuje, że jesteśmy nie zrozumiani przez otoczenie a to rodzi dużo lęku i przygnębienia.

      http://www.psychowiedza.com/2015/07/wczesne-schematy.html. Łap tu fajną stronkę jest tam dużo przydatnej wiedzy, może ci się przyda. pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Właśnie czekam w kolejce do lekarza. Spotkałem swoją byłą jak wychodziła, bo też się u niego leczy. Ja pierdolę wszystkie wspomnienia wróciły (╥﹏╥)

    #tfwnogf #depresja #psychiatria #feels

  •  

    #psychiatria
    Polskie szpitale psychiatryczne to jest kurwa jakiś dramat. Leżę już 3 tygodnie w jednym (po próbie samobójczej) i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że "leczenie" tutaj to jest jakiś żart. Zaczyna się od tego, że jak się tutaj trafi to trzeba dowiedzieć się jakiego ma się lekarza i wymusić na nim rozmowę. Osoby które trafiły tutaj z tego samego powodu co ja jak nie poprosili o rozmowę to przez 3 tygodnie nikt z nimi nie rozmawiał. Pewnie się zastanawiacie co robili w takim razie przez ten czas. Jakieś spotkania z psychologiem, terapie grupowe czy coś podobnego. Otóż nie. Te osoby jeżeli same nie znajdą sobie zajęcia to nie robią nic. Wszystko tu jest dobre na papierze. Teoretycznie codziennie jest obchód i wtedy "rozmawia" się z lekarzami. Wygląda to mniej więcej tak:
    -Dzień dobry. Jak się Pan czuje?
    -Dobrze.
    I tyle. Raz koleś powiedział, że źle to lekarze nawet nie zauważyli, że coś mówił i poszli dalej. Na terapii grupowej oglądane są jakieś filmy na CDA (jakieś normalne nie o uzależnieniach czy jakiś problemach). O jedzeniu nie będę mówił, bo wiadomo jak to w szpitalach jest.
    Kolejną rzeczą są używki. Alkohol i narkotyki są tu na porządku dziennym i obsługa szpitala jest tego świadoma tylko zataja ten fakt.
    Mnóstwo ludzi wypisuje się na własne żądanie że szpitala, bo stwierdza, że tutaj nie da się wyleczyć z niczego. Każdy kto się sam wypisze ma wmawiane, że jest wyleczony żeby ładnie wyglądało w statystykach.

    Jeżeli ktoś by chciał się leczyć, bądź wyleczyć kogoś ze swojej rodziny to odradzam. Lepszym rozwiązaniem jest wydawanie kasy na psychiatrę i psychoterapeutę niż trafienie tutaj.

    Jak będę miał wenę to dodam post z najlepszymi historiami że szpitala
    pokaż całość

  •  

    Socjalizacja = utrata energii
    bycie samemu = ładowanie energii

    Praca z ludźmi to codzienna utrata energii i wieczne staranie się jej uzupełnić poprzez samotność po pracy co tworzy pętle praca-dom wiecznie zmęczonego anona i brak możliwości jakichkolwiek interakcji bo po prostu nie ma na to sił. Brak kontroli nad zasobami i bycie na wiecznym "minusie" co prowadzi do pogorszenia stanu psychicznego i pojawiają się lęki przed tym zmęczeniem psychicznym bo utrata jest na tyle duża, że z czasem coraz trudniej ją "odbić"

    Praca bez ludzi to miejsce gdzie nie traci się energii psychicznej, po pracy można bez problemu się socjalizować, prowadzić zdrowe życie, wychodzić a potem następnego dnia naładować baterie w pracy. Wtedy mam kontrole nad swoimi wewnętrznymi zasobami i jestem na wiecznym "plusie"

    To takie kurwa proste, tylko tyle wymagam od życia ale nie ma dla mnie miejsca, każą mi łykać tabletki i chodzić na terapie, łykam tabletki 7 rok i wiecie co? to nie zmienia mojego charakteru!! Czuje się dyskryminowany, czuje presje, że moim jedynym wyjściem jakie daje mi świat jest samobójstwo bo nie mogę prowadzić normalnego życia o jakim marze. To usłyszałem od ordynatorki szpitala psychiatrycznego, "to jak pan zamierza żyć, trzeba do roboty chodzić" w sensie do "normalnej" z ludźmi. Trzeba to robić, inaczej sznur. Takie mam wyjścia.

    #przegryw #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

  •  
    bajaderowy via Mój Wykop (Android)

    +119

    Świadomość, że z własnej woli zamkną mnie na dwa tygodnie na oddziale zamkniętym trochę mnie przeraża. Do teraz nie wiem, czy to dobra decyzja. Jest słabo, bo jest początek roku a ja już sobie nie radzę (klasa maturalna w technikum here).

    Jestem strasznie zagubiony.

    #depresja #psychiatria

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wyobraźnia to g*wno. Nie ma nic gorszego niż wyobrażanie sobie jak wyglądałoby nasze życie gdyby nie to całe zło, które w nim namieszało. Też tak macie? Myślicie czasem gdzie bylibyście teraz gdyby nie porażki, choroby, pech, złe zachowanie w danej sytuacji. Tworzycie w myślach wyimaginowane sytuacje, w których wy toczycie normalne, szczęśliwe życie, takie, o którym marzycie? (╥﹏╥) #feels #przegryw #depresja #psychiatria #psychologia #zycie #czlowiek

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    #nerwica #depresja #psychiatria #przegryw

    Macie czasami takie myśli, ze chcielibyście żeby w waszym nudnym życiu, a właściwie piwniczeniu stało się coś gwałtownego i wszystko zmieniło/ przewróciło do góry nogami? W sensie, że np. wybucha wojna i powołują was na front z którego można nie wrócić albo np. ciężka choroba, która nie jest do wyleczenia?

    Bo moje życie strasznie mi ciąży ostatnio.
    pokaż całość

  •  
    bajaderowy via Mój Wykop (Android)

    +16

    Elementy dwubiegunówki, elementy schizofrenii i depresja psychotyczna. Diagnoza wydana mi w styczniu w tym roku po trzytygodniowym pobycie na oddziale zamkniętym.

    Przez neoroleptyki w za dużej ilości nabawiłem się ataków dystonii. Pomaga tylko hydroksyzyna.

    Przez ten rok mimo brania leków rozwinęła się u mnie fobia społeczna i stany lękowe.

    Do tego mam długi których nie mam jak spłacić.

    Mam 18 lat a czuje się jakby moje życie już dawno się skończyło.

    Próbowałem wszystkiego (opisałem to w moim wcześniejszym wpisie) ale przez jeden uraz zamknąłem się w sobie i nie umiem tego zmienić.

    Zostawiłem prawie wszystkich, bo i tak moje życie było dla nich gówno warte. Została tylko garstka prawdziwych osób, ale z problemami podobnie jak ja.

    Jest 5 rano w niedzielę. Nie mam pomysłu na siebie. Na swoje dalsze życie, plany, marzenia. Niczego nie ma. Tylko pustka i złe myśli.

    We wtorek mam spotkanie z lekarzem. Biorę skierowanie do szpitala ponownie, bo już sobie nie radzę. Każdy kolejny dzień to walka samego ze sobą. Zrujnowałem wszystko na czym mi zależało.

    Czuje się taki samotny, nierozumiany i odrzucony. Moja rodzina potrafi mi tylko dopierdalać.

    Mój ojciec jest alkoholikiem a matka pracocholiczką. Nigdy nie miałem z nimi dobrych relacji.

    To wszystko jest jak koszmar z którego nie mogę się wybudzić.

    #depresja #psychiatria #feels
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #psychiatria

0:0,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,1:2,0:0,0:0,0:1,0:2,0:2,1:2

Archiwum tagów