•  

    Kolejna pseudonauka i kłamstwa: tym razem pod tagami #psychologia #dzieci #lekarz
    http://www.wykop.pl/link/4369865

    Kim jest Michelle Cretella? To pediatra należąca do anty-lgbt organizacji The American College of Pediatricians. Nie ma ona niczego wspólnego z AAP - największej grupy zrzeszającej pediatrów. Do tej małej, wiarygodnie brzmiącej grupy, trafiają zazwyczaj religijni pediatrzy, którzy opuścili AAP (po tym jak ta organizacja, po sprawdzeniu rzetelnych badań, wydała oświadczenie, że nie ma niczego złego w tym, że pary jednopłciowe wychowują dzieci - podobne stanowisko ma setki innych organizacji medycznych).

    Twierdzą rownież np., że „terapie konwersyjne” młodych osób lgbt to „dobry pomysł”. Kiedy stanowisko organizacji naukowych jest jasne - to bardzo krzywdząca metoda, która zwyczajnie nie działa.

    Odnośnie tego filmiku i pseudonauki/ ignorowaniu badań (na temat młodych transpłciowych osób):

    ‚Perhaps the most popular falsehood publicized by the ACP recently is that transgender youth who are supported in their transgender identities are caused harm by this affirmation. Again, they ignore major studies. In the journal Pediatrics in 2014, researchers showed that pubertal blockade and cross-sex hormones resulted in improved mental health for transgender youth. In 2016 and 2017, two papers showed that transgender children who are supported in their identities and allowed to socially transition have developmentally normal rates of anxiety, depression, and self-worth. Furthermore, transgender individuals whose families do not support their transgender identities are 20 percent more likely to attempt suicide.

    I urge news organizations and individuals to stop propagating these false claims from the ACP. The health of LGBT youth depends on it.’

    Ich działania są niebezpieczne. Więcej na ten temat i źrodła w Psychology Today: https://www.psychologytoday.com/us/blog/political-minds/201705/the-american-college-pediatricians-is-anti-lgbt-group

    #neuropa #tysiacurojenniezaleznychmediow #medycyna #psychiatria #gruparatowaniapoziomu #pseudonauka #informacjanieprawdziwa #lgbt #transblogasek #transplciowosc #transseksualizm #nauka #wojnaidei #kultura
    pokaż całość

  •  

    Dlaczego inni mają co robić, mają swoje „sprawy”, a ja jedyne co robię to wychodzę z psem i zapalić. Przyjaciele moi okazali się dwulicowi, obgadywali mnie za plecami, a jedyny kumpel jakiego mam jest wiecznie zajęty z dziewczyną. Życie jest chujowe, jak ktoś mnie przekona, że nie jest to wyśle mu przelew 1000zl. I tak nie mam co z pieniędzmi robić, bo tylko siedzę w domu wiecznie smutny i nie mam nawet do kogo się odezwać.
    #depresja #fobiaspoleczna #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    Jeśli ktoś z was kto czyta moje wpisy a czuje, że ma potrzebę/powinien pójść do psychologa nie zastanawiajcie się nad tym. Teraz z czystym sercem mogę stwierdzić, ze terapia to najlepsze co mogło mnie spotkać.

    Po ostatnim wpisie #wezsielecz następna terapia była najcięższą jak do tej pory. Obejrzałam film który miałam jako zadanie domowe – Destrukcja z 2015r. (który, swoją drogą polecam każdemu, kto stracił kogoś, czy to chłopaka czy może zmarł mu ktoś bliski i ciężko mu sobie z tym poradzić, ale też polecam jako film bo moim zdaniem jest super!) Tak wyszło, że obejrzałam go dosłownie przez wizytą, a ja bardzo emocjonalnie reaguje na takie filmy i mocno wczuwam się w emocje tam pokazane. Praktycznie od pierwszych minut terapii płakałam, otworzyła się we mnie puszka pandory którą skutecznie zamykałam długi czas. Z emocji i nerwów prawie zemdlałam i zwymiotowałam. To aż dziwne jak zwykła rozmowa może wzbudzić tyle nerwów w człowieku i jak ciężko organizm na to reaguje. Pierwszy raz od dawna mówiłam to co naprawdę czuje i nie oszukiwałam samej siebie, nie było to łatwe. Po spotkaniu, ledwo żyłam, przyjechałam do mieszkania i od razu poszłam spać, czułam się bardziej zmęczona niż po całym dniu fizycznej pracy. Kolejne 2-3 dni były ciężkie, chodziłam struta i nie w humorze ale z każdym kolejnym dniem moje myśli układały się tak jak powinny i czułam, że zrobiłam duży krok ku lepszemu.

    Teraz mijają dwa miesiące mojej przygody z psychologiem. Wiedziałam, że efekty kiedyś przyjdą ale nie sądziłam, że sama zacznę zauważać je tak szybko a to dopiero początek całej terapii! Spotkania opierają się cały czas na moich przemyśleniach, które gdzieś mnie dopadły w ciągu tygodnia, staram się każdą rzecz która mnie dręczy opowiedzieć a moja terapeutka coraz lepiej mnie poznaje i zauważa w czym tkwi problem. Nie naprowadza mnie na odpowiedzi, nie mówi co mam robić tylko zadaje pytania na które sama muszę sobie odpowiedzieć, bo przecież to moje życie i sama muszę wiedzieć jak chce żeby wyglądało, nikt nie może narzucać mi swoich wizji z czym mam dość duży problem, bo próbuję każdego zadowolić i zatracam gdzieś w tym samą siebie. Ostatnio zauważyłam nawet, że mam trochę odważniejsze marzenia. Wiem, że dla wielu z was brzmi to totalnie absurdalnie, bo jak można bać się marzyć? Ale jeśli masz marzenia, to chciałbyś je spełniać, ja bałam/boje się marzyć o rzeczach/decyzjach które mogą nie spodobać się innym. Teraz zyskuje większą pewność w to, że sama mogę decydować o swoim przeznaczeniu. Niby to tak proste i tak oczywiste dla każdego, ale jednak jak widać, każdy ma mniejsze bądź większe bariery.

    W tym tygodniu pierwszy raz mam przerwę w terapii z powodu wyjazdu, jestem ciekawa czy wpłynie to jakoś na moje samopoczucie, bo jednak wyczekuje tego jednego dnia w tygodniu, kiedy będę mogła wyrzucić z siebie to co do mnie przyszło. Dzięki temu mam mniejszy mętlik w głowie, mnie natrętnych myśli. Lista pozytywów terapii robi się coraz dłuższa i to sprawia, że mam jeszcze więcej siły i energii by walczyć. Chociaż z tego co mówi pani psycholog terapia przebiega jak sinusoida, kiedy dotknie się jakiegoś problemu, o którym czasem samemu się nie widziało może przyjść gorszy czas, bo trzeba będzie stawić temu wszystkiemu czoła.

    Trzymam mocno kciuki za wszystkich spod tagu #depresja nie bójcie się pójść do lekarza czy psychologa, nie wmawiajcie sobie, że jeszcze dajecie rade. Lepiej zadziałać kiedy ma się więcej sił niż podnosić się z samego dołu. Przełamcie strach i dumę przyznajcie sami przed sobą, że problem istnieje i potrzebujecie pomocy. Jeśli nie wiesz czy Twoje myśli, zachowania czy inne są „normalne” albo się z nimi męczysz to czasami jedna wizyta u psychologa może pomóc a oni nie gryzą ani nie są tam tylko i wyłącznie dla Twoich pieniędzy. (Chodź pewnie i tacy się zdarzają) A jeśli nie czujesz, ze Twoja terapia albo leczenie przynosi skutki spróbuj zmienić lekarza albo terapeutę.

    Mam nadzieje, ze moimi wpisami pomogę chociaż jednej osobie, bo po to tutaj powstają, żeby trochę edukować i pokazywać, ze nie ma się czego bać. Jeśli tak uważasz proszę zostaw plusika, żeby więcej osób mogło to przeczytać a jeśli chcesz być wołany do kolejnego wpisu zaplusuj pierwszy komentarz.

    #psychologia #terapia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    Mam wrazenie jakbym mial dwie osobowosci. Staram sie pozostac pozytywny ale drugi glos w glowie sprawia ze caly czas mam mysli o porazce, czesto tez mysle o samobojstwie. Przez to prawie zawsze czuje sie jakbym mial depresje, a czasem na kilka dni to po prostu znika, czuje sie pelen sil i energii, samo pozytywne myslenie ale po tym znowu wraca ta negatywna strona.
    #depresja #psychiatria

  •  

    Pamiętam jak jeszcze byłem dziewiętnastoletnim przegrywem. Mogłem jeść co i kiedy chciałem, bo miałem atletyczną sylwetkę, uprawiałem sport i chodziłem na siłownię.

    Pewnej nocy, gdy leżałem już w łóżku i nie mogłem zasnąć, zachciało mi się jesć. Wstałem z łóżka, ubrałem się i poszedłem do najbliższej jadłodajni. O tej porze otwarte były już tylko kebabownie, więc udałem się do jednej z nich. Po drodze, gdy rozmyślałem sobie o tym, że przez mordę przegrałem życie, z jednego z podwórek wyszło dwóch najebanych meneli i jakby nigdy nic jeden z nich powiedział

    Panie, nie będę kłamał, brakuje nam do alkoholu tyle i tyle.
    Dałem im pięć złotych a bej zaczął mi wydawać resztę. Podziękowałem jednak i powiedziałem żeby sobie zatrzymali. Normiki by ich pewnie pobili. Tylko przegryw zrozumie przegrywa.

    #przegryw #tfwnogf #stulejacontent #tinder #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #normictwo #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    Kto uważa że najbardziej niebezpieczną, toksyczną i szkodliwą dla ludzkości grupą społeczną są psychologowie, psychiatrzy, "terapeuci" umysłow wszelkiej maści itp, daje plusa.

    #przemyslenia #psychologia #zdrowie #psychiatria

  •  

    Mam napady rzekomopadaczkowe wywoływane nadmiarem stresu. Miejscem, które wywołuje największy lęk jest praca, sama myśl o szukaniu jej wywołuje lęk. W związku z czym nie mogę pracować a leki i terapia nie pomagają. (od 5 roku życia to mam - wcześniej oczywiście szkoła wywoływała podobny lęk dlatego ukończyłem ledwo gimnazjum)
    Terapii mógłbym próbować dalej ale nie mam ani pieniędzy ani czasu. Potrzeba minimum 1 wizyty w tygodniu a na nfz czeka się 3-4 tygodnie na każdą. Na prywatną mnie nie stać z uwagi na brak pracy a nikt mi nie sfinansuje tego. Zresztą to by musiało trwać całymi miesiącami, pewnie nawet latami a nie wiadomo czy coś by pomogło bo już kiedyś chodziłem na terapie prywatnie i po 3 miesiącach terapeutka stwierdziła, że nie wie jak mi pomóc. Oddział dzienny też przerabiałem ale kompletnie się tam nie odnalazłem.
    No i co mi zostało? Albo bezdomność (która w sumie odpada bo taki stres pewnie skończyłby się codziennymi atakami) albo samobójstwo.
    Nie należą mi się żadne pieniądze od państwa, w końcu technicznie jestem zdrowy a moja padaczka jest tylko psychiczna, mózg funkcjonuje normalnie.
    I tak się żyje bez nadziei na jutro, bez szans na normalne życie co gorsze nigdy go nie zaznając bo dopiero 20lvl
    #przegryw #nerwica #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

    •  

      @MrSknerus: Ze swoim schorzeniem możesz złożyć wniosek o ustalenie grupy inwalidzkiej w Powiatowym Zespole ds. Orzekania o Niepełnosprawności. Jest szansa, że dostaniesz II grupę inwalidzką. Wówczas stajesz się bardziej atrakcyjny dla przyszłego pracodawcy, bo może on dostać na Ciebie miesięczne dofinansowanie z PFRONu. Takie osoby niepełnosprawne pracują również zdalnie z domu.

    •  

      Jest szansa, że dostaniesz II grupę inwalidzką

      @Nemo24: szansa jak wylosowanie zielonej karty

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Cześć mireczki. Jestem już z wami, ale chcę napisać, że nie byłem pokręcony, tylko popierdoliło mi się potężnie od dragów i byłem w psychiatryku, z którego z pomocą bliskich ziomków zostałem sprytnie wydobyty. Ogólnie uważajcie na głowy, bo jak widać nawet największym kotom może się popierdolić od ćpania.
    Mogę jakieś małe #ama zrobić z pobytu xD
    #marhewakrul #narkotykizawszespoko #psychiatria pokaż całość

    •  

      Dobra, z pracy wróciłem to odpowiadam:
      @bitcoholic: Mój pierwszy wybór był raczej jednym z gorszych, bo zaczynałem od opioidów. A tak to większość, benzo, eufo, a najwięcej to raczej było mieszania opioidów z psychodelikami, najczęściej z psycho to DMT brałem.
      @mamamadzi: Kurwa, mój ojciec był schizofrenikiem, to miałem większe szanse na to, że mi się popierdoli. A tak to raczej po całej gammie RC od ponad 7 lat musiało to się stać.
      @Ld93: W pewnym momencie, kiedy byłem w ciągu opioidowym to się odwodniłem, a ja jako iż nie miałem niczego innego w domu oprócz alko to podszedłem do barku i wypiłem, nawet nie pamiętam czego. Była to jeden z najbardziej popierdolonych pomysłów na który wpadłem. Nie pamiętam co się ze mną działo, ale wiem, że ledwo się przekręciłem. Dowiedziała się o tym moja matka, a w tym momencie najprawdopodobniej przelałem czarę goryczy. Ta suka zaczęła twierdzić, że się zmieniłem bo niby zauważyła zmianę w moim zachowaniu i że muszę iść na terapię, bo inaczej "porozmawiamy inaczej". Ja kurwa mówię, że nigdy nic nie ćpałem, a teraz to był pierwszy raz, ale mi nie uwierzyła, bo przez 5 lat czasem mogła mnie zobaczyć w "nie najlepszym" stanie. Powiedziałem jej, że mi nie jest potrzeba żadna terapia, a ona na to, że i tak mnie tam wsadzi. I wsadziła, ale poprzez nakaz sądu, byłem u psychiatry i stwierdzili u mnie schizofrenie. Od tej pory pewnie myśli, że dalej tam jestem, ale jak już pisałem, z pomocą moich ziomków zostałem wydobyty.
      @ohui: @gg_jap: Kurwa, tyle ile prze zemnie chemikaliów przeleci przez miesiąc to wy w ciągu całego życia nie przećpiecie. Mam takie z tym doświadczenie, że nie jestem jedynie szczurem, a także zajmowałem się tym "od drugiej strony", a wy coś kurwa pierdolicie, że ja nie jestem kocurem w tym temacie. Chemię to oganiam, także do tego światka nie miałem problemu się dostać.
      pokaż całość

    •  

      @idecoszjescwezwezwez: To znaczy jesteś ćpun a nie żaden kot xD

      +: wrnina
    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Czy uzależnienia wzmagają depresje czy depresja wzmaga uzależnienia i podatność na uzależnienia?

    #depresja #przegryw #pytanie #niebieskiepaski #psychologia #psychiatria

  •  

    W podbazie chodziła ze mną do klasy dziewczyna, która mi się podobała. Była to córka koleżanki z pracy mojej mamy. Tak bardzo mną gardziła, że jak zagadywałem to kopała mnie po piszczelach. Czekam teraz na komentarze od normików, że z mordą 0/10 też da się nie przegrywać.

    pokaż spoiler #przegryw #tfwnogf #feels #psychologia #psychiatria #tinder #normictwo #logikarozowychpaskow #rozowepaski #rozwojosobistyznormikami #podrywajzwykopem #normictwo #niebieskiepaski #divyzwykopem #zalesie #oswiadczenie
    pokaż całość

  •  

    Przez ostatnie dwa dni byliście świadkami afery związanej z moim rzekomym wystalkowaniem. Od tego momentu napisało do mnie około 50 różowych pasków z propozycjami matrymonialnymi. Pokazało to zasadność tezy 80/20, czyli morda=charakter. Oczywiście te same różowe zostały dożywotnio zabanowane. Sam ukartowałem całą akcję w kwaterze dowodzenia przegrywów. Pragnę podziękować użytkownikowi @KolejnyWykopowyJanusz, @Polkopsky, który ogląda świat zza krat, oraz kilku innym przegrywom, którzy pomogli napędzić całą akcję. Wracamy tym samym do starych zasad. Żadna różowa nie ma prawa plusować i komentować moich wpisów, chyba że wywalczy zgodę dobrym zachowaniem. Na moje #pokazmorde nie macie co liczyć, normiki.

    pokaż spoiler #afera #aferaprzegrywowa #rozowepaski #przegryw #logikarozowychpaskow #tinder #stulejacontent #tfwnogf #oswiadczenie #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

    źródło: 14.png

  •  

    Nie mogę pracować przez nerwice i fobie (ataki mam takie, że potrzebne pogotowie i pomoc w szpitalu)
    Terapeuci:
    "Przykro mi, nic nie mogę dla Pana zrobić" lub "To wina dzieciństwa i rodziców"
    ok, tylko jak ta wiedza ma mi pomóc? "no, hm, świadomość, ten tego, no nie wiem"

    Psychiatra
    "Tabletki nie pomagają? hm, niech Pan łyka więcej/zmienimy na inne"
    I tak 7 rok w kółko

    Szpital psychiatryczny:
    "Jak to Pan nie moze pracować? To jak Pan chce do emerytury dożyć?"
    Gdybym wiedział jak przeżyć bez pracy to moze być nie planował samobójstwa.

    Samodzielna próba oswojenia lęków:
    Pół roku katorgi i nieustającego napięcia mimo, że się zaaklimatyzowałem, wiedziałem co robić, co mnie czeka w czasie dnia roboczego a lęk zamiast się zmniejszać z czasem tylko rósł aż trafiłem do szpitala bo stałem się wrakiem człowieka.

    Są jeszcze jakieś wyjścia albo cudowni specjaliści czy trzeba się pogodzić z losem?
    #przegryw #nerwica #psychiatria #psychologia #fobiaspoleczna (a właściwie fobia pracy ale to prawie to samo)
    pokaż całość

  •  

    Musimy wrócić do najlepszych rozwiązań Polski sarmackiej i zacząć asymilować Turczynki. Kobiety z tego kraju nie doceniają wartościowych mężczyzn. Wolą ruchanko z pijakiem, niż dobre życie z anonkiem.

    pokaż spoiler #przegryw #tfwnogf #feels #psychologia #psychiatria #tinder #normictwo #logikarozowychpaskow #rozowepaski #rozwojosobistyznormikami #podrywajzwykopem #normictwo #niebieskiepaski #divyzwykopem #zalesie #oswiadczenie
    pokaż całość

  •  

    Normictwo z góry przyczepiło mi łatkę nudziarza, bo "hehe, chuj, że się starałeś i byłeś nudny, na pewno jesteś nudny i smutny". Było wręcz przeciwnie, ale normictwo pominęło to co napisałem, żeby dorobić do tego własną teorię. Wielokrotnie pisałem, że śmieszkowałem, zagadywałem tylko do tych rzekomo inteligentynych, ale ich i inteligencja kończyła się tam gdzie zaczynała, czyli na temacie ostatniej fryzury jakiejś piosenkarki. W szkole i na uczelni udawały oczytane, ale jak zaproponowałem w grupie grę w "państwa, miasta", to zgłosili się sami chłopacy, bo różowe powiedziały, że to za nudne. Innym razem rzuciłem pomysł na wyjście do klubu bilardowego i na kręgle, znowu różowe zgłosiły sprzeciw, bo one nie mają siły i umiejętności. NO KURWA, jak siedzicie z dupami cały dzień przed telewizorem to nie dziwota, że ich nie macie. Nie od razu Rzym zbudowano i ja też nie miałem wrodzonych umiejętności. Same niczego nie zaproponowały w zamian. Gdy rzucałem jakieś tematy naukowe podczas okienek to pierdoliły, że interesują się tym tylko dziadki. Później takie zakładają konta na wypoku i mi pierdolą jaki to jestem.

    pokaż spoiler #przegryw #tfwnogf #feels #psychologia #psychiatria #tinder #normictwo #logikarozowychpaskow #rozowepaski #rozwojosobistyznormikami #podrywajzwykopem #normictwo #niebieskiepaski #divyzwykopem #zalesie #oswiadczenie
    pokaż całość

    •  

      @przegryw90: duża część dziewczyn do których czułem miętę była bardzo pusta jako człowiek (zero zainteresowań, głębszego spojrzenia na świat i egzystencję) ale chemia w mózgu, cycki i pieróg między nogami potrafił długo mącić mój mózg. Kiedy chemia opada to dopiero wtedy się zauważa z jakim pustakiem miałeś do czynienia i do czego wzdychałeś. Biologia jest pojebana, no ale w sumie tak nas zaprojektowała, zauroczenia są po to żeby samiec miał motywację do zapłodnienia, a potem przemijają. pokaż całość

    •  

      @przegryw90:

      O ile zastanawiam się nad tym czy baitujesz, o tyle z wpisem umiem się zgodzić. Ogólnie rzecz biorąc mam wywalone na dziewczyny, żyje mi się samotnie całkiem w dechę, ale jak parę razy próbowałem kiedyś zagadać jakoś z dziewczynami na temat historii, filmów, nowinek technologicznych... ECH.

      Na szczęście trafiłem na jakieś wyjątki. No, ale to wyliczę na palcach jednej ręki.

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Ciekawy #podcast (po angielsku) na temat #depresja i #silownia

    Link: Prescribing Strength Training for Depression

    W podcaście:
    - omówienie badania (meta-analizy) na temat wpływu treningu siłowego w leczeniu depresji,
    - rozmowa z jedną z osób, która wróciła do treningów siłowych, ale w zorganizowany sposób (metodą Starting Strength),

    Z wniosków z badania to:
    - objętość, przeszłość treningowa, obecna sylwetka, czy stan zdrowia nie miały znaczenia - trening siłowy zawsze zmniejszał objawy depresji. Natomiast z podcastu i słów lekarza wynika trochę co innego: dopiero systematyczność i odpowiednio zaplanowany trening siłowy da najlepsze rezultaty,
    - nawet jeśli możesz trenować tylko 2 dni w tygodniu w dalszym ciągu możesz dostrzec plusy,
    - z kolei inne badanie pokazuje, że im większy przyrost siły tym większe zmniejszenie objawów depresji,

    Jak zacząć (według autorów, bardziej rozbudowany opis jest w linku)
    - po prostu zacząć, przynajmniej od dwóch dni w tygodniu. Nie trzeba być ekspertem, nie trzeba też od razu zaczynać od 5 dniowego reżimu i dopiętej na ostatni guzik diety,
    - nauczyć się poprawnej techniki i/lub zatrudnić trenera, filmy z treningu można wrzucać na fejsbukowe grupy (już to widzę w Polsce ( ͡° ͜ʖ ͡°))
    - skupić się na 4 głównych ćwiczeniach: przysiad, martwy ciąg, OHP, wyciskanie leżąc,
    - Metoda Starting Strength) - 3 treningi w tygodniu, 3 serie po 5 powtórzeń. Przez 3-6 miesięcy mało co się zmienia w samym treningu, oprócz ciężaru - uproszczając dodajemy 2,5kg co trening,

    #uraktrenuje <- mój tag

    Nie jestem lekarzem, dla niektórych może to brzmieć jak popularne "wyjdź do ludzi, pobiegaj", ale może kogoś zainteresuje.

    #mikrokoksy #mirkokoksy #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

    •  

      @urak666: Co jakiś czas czytam o różnych rewelacjach, które pomagają w leczeniu depresji i generalnie odnosi się to do tych samych zasad, które powinni wdrożyć w swoim życiu zdrowi ludzie, tj. odpowiednie odżywianie, aktywność fizyczna, wartościowe kontakty towarzyskie, cel w życiu, odnalezienie czegoś co nam wychodzi i coś co pozwoli nam uzyskać sukces na danym polu (=wzrost pewności siebie), więcej wartościowych książek/filmów itd. irp. I owszem, w momencie kiedy ktoś ma fazę remisji, to powinien zawalczyć o to, by 'coś' ze sobą zrobić, w sensie nie osiąść na laurach, bo to jest zawsze sinusoida, więc im więcej wejdzie dobrych nawyków, to one pomogą trzymać się w pionie w momencie bessy.
      Tutaj opisany jest przypadek gościa, który był sportowcem i w leczeniu pomogło mu wrócenie do dawnej pasji (pasji do ruchu, bo sama dyscyplina uległa zmianie). No tak, powrót do czegoś co dawało nam 'pęd do życia' zawsze będzie pomocny w utrzymaniu stanu remisji. To tutaj śmiem twierdzić, że równie dobrze u niektórych szachy mogłyby dać ten efekt i można potem napisać, że szachy są dobre na depresję. Tak zupełnie szczerze - dla mnie mocno naciągane.
      pokaż całość

    •  

      @cat_skeleton: podejmujesz dyskusje, ale:
      - nie przesłuchałaś podcastu,
      - nie wiesz co to meta-analiza,
      - nawet na nią nie zerknelas,
      - przypadek gościa z podcastu nie mówi głównie o depresji, a o czym innym - gniewie, emocjach, asertywności, pracy i kontaktach z ludźmi.
      - gość trenował futbol, ale nie ma to żadnego znaczenia, zresztą wszystko jest w podcascie, ale bez przesłuchania dorabiasz swoje teorie,

      Jeśli przeprowadzisz badania o wpływie szachow w leczeniu depresji na blisko 2 tysiącach osób to możesz takie tezy stawiać. Póki co meta-analiza wykazała wpływ treningu siłowego jako zbliżony w skuteczności do terapii u psychologa.

      Sama historia rozmówcy odnosi się do tego jak ona wykorzystał trening siłowy - zaczął trenowac, a nie ćwiczyć. Dopiero przy wykorzystaniu właściwego planu i wyznaczeniu celów był w stanie zrobić progres. To tylko swojego rodzaju case jak najlepiej i najłatwiej wdrożyć trening siłowy do życia dla osób, które chcą efektywnie trenować.

      Powtarzasz tylko to co lekarz mówi w podcascie i za wszelką cenę chcesz to sprowadzić to tego, że z depresją nie da się wstać z łóżka. Taki stan jest także omówiony i cały ten post jest ciekawostka. Jeśli ty masz do tego negatywne nastawienie to trudno.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Normictwo i różowe zarzucają mi, że jestem samotny, ponieważ nie "pracowałem" nad sobą. Streszczę, więc wam swoje życie.

    W wieku czterech lat zaczęła się moja przygoda ze szpitalami. Jako, że nie znam ojca, byłem pod opieką mamy, która wypruwała sobie żyły, żebym miał co jeść. Jestem jej za to wdzięczny i robię wszystko, żeby jej odpłacić za te wszystkie lata użerania się ze mną. Ma mój szacunek i miłość. Moje zachowanie jest, a przynajmniej było, takie jak mnie nauczyła. Wróćmy jednak do szpitala.

    Trafiłem do niego po wypadku, wykryto przy tym dość poważną chorobę nerek, którą operowano dwa razy. W szpitalach byłem lubiany przez personel. Wyróżniałem się na tle poprzedników, ponieważ umiałem już wtedy płynnie czytać, układać puzzle z 500 elementów w półtora godziny i ogólnie byłem inteligentny, dodatkowo dziadek, dzięki swoim opowiadaniom z czasów młodości, zaszczepił we mnie zainteresowanie historią. W szpitalach socjalizowałem się ze starszymi dziećmi, nawet nastolatkami, ponieważ rówieśnicy nie lubili mnie przez to, iż mama odwiedzała mnie codziennie i prawdopodobnie przez moją dojrzałość. W dwóch szpitalach byłem nawet bity, najpierw gdy miałem 5 lat, następnie w wieku 11 lat. Milczałem, ponieważ mama nauczyła mnie, że trzeba ustąpić głupszemu, zgadzam się z tym, bo w końcu im się to nudzi i przestają.

    Przejdźmy teraz do codzienności. Jak już wspomniałem wcześniej, zostałem wychowany na bezkonflikowego, miłego i pomocnego człowieka. Stałem się w związku z tym łatwym celem sebixów. Na osiedlu byłem gnębiony przez nich, wyzwiska i pobicia były niemal na porządku dziennym. Starsze sebki napuszczali na mnie silniejszych ode mnie, np. 3 lata starszych, wiadomym było, że nie mam szans w starciu z nimi. Raz nie wytrzymałem i oddałem z całej siły, więcej mnie nie ruszył, ale reszta nie przestała. W szkole nie mieli okazji mnie pobić, ponieważ klasy 1-3 były daleko od reszty, więc byłem względnie bezpieczny. Dopadali mnie jednak po lekcjach i wtedy rozładowywali na mnie swoje napięcie. Z czasem udało mi się wkręcić w towarzystwo MKS, dzięki czemu pozyskałem kolegów z tego samego osiedla, których wcześniej nie znałem. Odtąd zapewniali mi ochronę, bo byli starsi. Lubili mnie, bo miałem większą wiedzę o światowej piłce od nich, mama kupowała mi wszystkie dostępne wtedy czasopisma sportowe. Niestety, gdy skończyłem 11 lat, musiałem zmienić miejsce zamieszkania.

    Ponieważ początek XXI-wieku nie dawał zbyt wielkich zarobków osobom, które nie miały studiów, matula musiała wyjechać na zachód a ja powędrowałem do dziadków. Tam też zaczęła się moja przygodna z padaczką, najpierw były to niewinne incydenty, które w niczym nie przypominały epilepsji, jednak z czasem stawały się coraz częstsze, więc dostałem skierowanie do szpitala, na oddział neurologiczny. Po wywiadzie i wstępnych badaniach (wywiad + EEG), postawiono diagnozę.

    Po wyjściu ze szpitala wróciłem do szkoły, w której nie byłem na szczęście bity ani szykanowany przez sebków. Byłem najwyższy, dobrze grałem w gała i pomagałem niektórym w nauce, więc ci puścili plotkę i to zapewniło mi nietykalność ze strony męskiej. Po ukończeniu podstawówki przyszła kolejna zmiana szkoły, na gimnazjum.

    Gimnazjum to była istna loteria. Miałem tu jednego kolegę, reszta sebów była nieregularna, tj. w zależności od tego czy szło mi dobrze czy źle na wuefie. Czasami miałem, dni w których wychodziło mi wszystko, czasami gdy byłem kulą u nogi. Piłka nożna była oczywiście moją ulubioną grą, więc po zajęciach z nią nosili mnie prawie na rękach. Gimnazjum nie wspominam najlepiej, ale też nie było tragedii, dyrektorka mnie lubiła.

    Następną szkołą było liceum. Tu postanowiłem zmienić swoje postępowanie i stać się tym słynnym "Popular guy", co poniekąd się udało, przy pomocy jednego z chłopaków, który zaraz po apelu podszedł do mnie i się przedstawił. Byłem bezkonfliktowy, rzucałem żartami, pomagałem innym, dawałem hajs jak byli głodni i w ogóle wszystko fajnie. Moja popularność ograniczała się jednak do bycia hehe śmieszkiem, niż tym, który ma poklask w szkole.

    Później przyszły studia, ale nie wydarzyło się tutaj nic ciekawego.

    Gdzie w tym wszystkim różowe i "praca nad sobą"? Byłem wysportowany, chodziłem na siłownię, do klubów, pubów, miałem atletyczną sylwetkę, jestem wysoki, dobrze się ubieram, mam dobrą fryzurę, pajacowałem do dziewczyn, ale to wszystko jest nic nie warte, ponieważ mam mordę 0/10. Gdy podrywałem to różowe albo ze mnie śmiechały, kłamały, że mają chłopaka, choć wiedziałem, że to nieprawda albo rzucały jeszcze inne wymówki. Zapraszałem je wszędzie, byłem miły, serdeczny, elokwentny (ponoć tego wszystkiego chcą dziewczyny), no i nie pajacowałem do karyn, bo one mają swój świat. Mierzyłem siły na zamiary. Najlepsze jest to, że miałem w grupie na studiach dziewczynę 155cm wzrostu + mocne ulanie. Jednego z pierwszych dni studiów jakiś niebieski zapytał się czy ma ognia. Miała, ale powiedziała, że nie, więc ja mu dałem. Po jego odejściu rzuciła jak gdyby nigdy nic "ale ma zakazaną mordę". Normik nigdy tego nie zrozumie, bo nie brzydzi się swojej twarzy, gdy spojrzy do lustra. Później taki beciak pisze swoje wysrywy na wykopie, że jest w związku dzięki pracy nad sobą, a tą pracą było nic innego, jak dobre geny i seks jego rodziców.

    pokaż spoiler #przegryw #tfwnogf #feels #psychologia #psychiatria #tinder #normictwo #logikarozowychpaskow #rozowepaski#rozwojosobistyznormikami #podrywajzwykopem #normictwo #niebieskiepaski #divyzwykopem #zalesie #oswiadczenie
    pokaż całość

  •  

    Przez beciaków i mordę przegrałem życie. Chciałem mieć tylko jedną dziewczynę, nigdy nie podniecał mnie jednorazowy seks. Zawsze chodziło mi o ciepło innej osoby, ale beciaki, którzy pajacowali byle zaruchać mi to uniemożliwili. Druga sprawa to różowe. Zawsze wolały oddać się pięciom sebkom w klubowej toalecie, niż wejść w związek z normalnym człowiekiem. Przez to jestem na 28 levelu, nigdy nie miałem dziewczyny, nie potrafię ujrzeć światełka w tunelu. Uważam się za 0/10 przez to, że beciaki i różowe wolą seks od normalności. Ponadto, mam bliżej nieokreślone problemy psychiczne. Wmawiam sobie, że wizyta u psychologa czy u psychiatry to strata czasu i pieniędzy, ale tak naprawdę boję się jakiejś poważnej diagnozy. Żyję już tylko dla mamy, choć już jej mówiłem, że nigdy nie będę miał żony. żartuję do niej, że szkoda pieniędzy, bo przecież nie powiem jej, że żadna mnie nie chce, mogłaby się rozpłakać. Nie popełnię bohatyra, bo kocham życie, byle jakie, ale zawsze. Czasami mam dobry humor i mam ochotę iść zapajacować do różowej, ale szybko mi mija ochota i kończy się na zwykłym pójściu do spożywczaka, jak zresztą wszystko czego się podejmuję. Brakuje mi motywacji na cokolwiek, a kiedyś uprawiałem sport, chodziłem na siłownię i nawet wychodziłem do klubów, w których barmani ze mnie śmiechali, bo kupowałem napoje bezalkoholowe. Długo tam nie zabawiałem, góra godzinę. Czasami ubieram swoje najlepsze ciuchy i przeglądam się w lustrze, po czym chowam je do szafy.Gdybym miał pewność, że jakiś psycholog albo psychiatra mi pomoże, to poszedłbym z wizytą. Wczoraj miałem bardzo dobry humor, byłem u fizjoterapeuty, spotkałem dwóch starych kolegów. Dzisiaj znowu siadam. Wahania nastrojów mnie dobijają. Idę pod prysznic, może mi przejdzie.

    pokaż spoiler #przegryw #tfwnogf #feels #psychologia #psychiatria #tinder #normictwo #logikarozowychpaskow #rozowepaski
    pokaż całość

  •  

    Normictwo to odpowiednik Związku Sowieckiego. Na początku wprowadzają kluby, później media, na końcu urządzenia elektroniczne. Różowe, jak to różowe, lecą na wszystko co jest modne i wykluczają tych, którzy są temu przeciwni. Nie dają atencji normalnym ludziom i ich katują, tak jak Lenin kazał skatować Mikołaja II i jego rodzinę, a Stalin Trockiego. Gdy normictwo opanuje już ludzkie umysły to odbierają brzydkim resztę godności i zabierają ich ze strefy komfortu, czyli przesiedlają. Za tym idzie normickie przywłaszczanie wszystkich rzeczy normalnych ludzi "daj fajkę", czyli uwłaszczają ich, po czym każą iść im do diabła, drwiąc z nich. Mołotow powiedział, że "chłopów stawiających opór należy topić w rzekach, jak koty, a ich rodziny zabijać oddając dzieci do sierocińców.". Z czasem zaczyna się coraz większa ekspansja normików, np. juwenalia. Gdy ktoś wypowie im wojnę, np. Elliot Rodger (Niemcy), to dostają po głowie, jak Sowiety w '41 roku, ale z pomocą przychodzą im media (USA). Tak będzie do czasu aż normictwo samo się wykończy, czyli do kolejnej wojny światowej, którą rozpętają oczywiście normiki.

    pokaż spoiler #przegryw #tinder #logikarozowychpaskow #rozowepaski #logikaniebieskichpaskow #psychologia #psychiatria #zwiazki #divyzwykopem #podrywajzwykopem #rozwojosobistyznormikami #ruchajzwykopem #normictwo
    pokaż całość

  •  

    Zapytałem na tagach #psychologia i #psychiatria co robić. Dopisałem, że jestem 0/10 i od razu zleciały się jakieś normickie trolle. Jedna różowa napisała, że to lekki epizod i to wszystko. Brzydcy nikogo nie obchodzą. Pójdę chyba kiedyś na złość do jakiegoś psychologa albo psychiatry, nagram co pierdoli i dam wam do porównania. Nie powiem, że ciekawość mnie nie zżera co powie, bo zżera. Chyba zrobię kiedyś taki eksperyment. Może się okaże, że gada więcej niż zmień ciuchy/idź pobiegaj. Najlepsze w tym wszystkim jest, że ja nie trollowałem i naprawdę mam problemy.
    #przegryw
    pokaż całość

  •  

    #depresja #samotnosc #psychiatria

    Czwarty dzień w domu pod rząd, hurraaa...

    Koledzy i koleżanki gdzieś jeżdżą, coś robią, a ja siedzę i wpierdalam Xanax.

  •  

    Na głównej kolejny fake news i informacja nieprawdziwa -> https://www.wykop.pl/link/4324719 Tym razem ma tagi #nauka #zdrowie #psychologia

    'WHO uzna uzależnienie od porno i masturbacji jako zaburzenie psychiczne' - jest to nieprawda. Nie ma tam nic na temat tego, że uzależnienie od porno czy masturbacji będzie zaburzeniem psychicznym. Jest tam mowa o „Compulsive sexual behaviour disorder”.

    'Careful attention must be paid to the evaluation of individuals who self‐identify as having the disorder (e.g., calling themselves “sex addicts” or “porn addicts”). Upon examination, such individuals may not actually exhibit the clinical characteristics of the disorder, although they might still be treated for other mental health problems (e.g., anxiety, depression).

    For this reason, compulsive sexual behaviour disorder is not included in the ICD‐11 grouping of disorders due to substance use and addictive behaviours, but rather in that of impulse control disorders.'
    https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1002/wps.20499

    Więcej na ten temat w Psychology Today: https://www.psychologytoday.com/intl/blog/women-who-stray/201801/compulsive-sexual-behavior-disorder-in-icd-11
    #psychiatria #medycyna #liganauki #gruparatowaniapoziomu #neuropa #moderacja @wykop @Moderacja
    pokaż całość

  •  

    Video - Historia lesbijki, która w wieku 15 lat została wysłana przez rodziców do innej rodziny (obozu), która miała ją 'uleczyć z homoseksualizmu'. Zwyczajne tortury na homoseksualnych nastolatkach przez środowiska religijne:

    Musiała godzinami stać twarzą do ściany (czasami do 18 godzin) z plecakiem pełnym kamieni. Musiała z nimi współpracować - inaczej dosypywali więcej kamieni do plecaka. Razem z nią było dwóch homoseksualnych chłopców, którzy byli zmuszeni do bicia siebie nawzajem, aby poczuć się 'męskim'. Jeśli robili to zbyt słabo to byli bici przez osobę pomagającej w prowadzeniu obozu. "Czułam, że mają jakąś dziwną radość z torturowania dzieci."

    Pewnego dnia uciekła i zgłosiła sprawę na policję z pomocą nauczycielki. Obecnie żyje ze swoją dziewczyną i pracuje w organizacji charytatywnej pomagającej dzieciom.

    Przypominam - Stanowisko Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego:

    Orientacja seksualna jest współcześnie definiowana jako pociąg erotyczny i uczuciowy wobec mężczyzn, kobiet lub obu płci. Orientacja heteroseksualna, homoseksualna i biseksualna są traktowane jako prawidłowe warianty rozwojowe seksualności człowieka.

    Kształtowanie się orientacji seksualnej jest procesem złożonym, pozostającym pod wpływem wielu czynników, wśród których znaczącą rolę odgrywają uwarunkowania biologiczne. Orientacja seksualna nie podlega możliwości dowolnego kształtowania zgodnie z kulturowo - społecznymi oczekiwaniami, nie jest kwestią wyboru lub mody.

    Propagowanie terapii polegających na korekcie, konwersji czy reparacji orientacji homo- czy biseksualnej w kierunku wyłącznie heteroseksualnej** jest niezgodne ze współczesną wiedzą na temat seksualności człowieka i może zaowocować poważnymi niekorzystnymi skutkami psychologicznymi dla osób poddawanych tego typu oddziaływaniom.**
    #lgbt #homoseksualizm #milosc #zwiazki #medycyna #zdrowie #psychiatria #psychologia #religia #4konserwy #neuropa #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @puszkapandory: to nie było podporządkowanie, to były zwykłe tortury.

      @KRISSVector: Ale chodzi mi o to jakiego efektu oni właściwie oczekiwali. No bo nawet takie tortury służą złamaniu kogoś, upokorzeniu czy po prostu torturowaniu dla samej idei ale to się nijak ma do zmiany orientacji. Ze strachu przed torturami miała iść do łóżka z mężczyznami czy o co kaman? Poziom popierdolenia i braku logiki u tych zwyroli i rodziców mnie po prostu poraża. pokaż całość

    •  

      Orientacja seksualna nie podlega możliwości dowolnego kształtowania zgodnie z kulturowo - społecznymi oczekiwaniami, nie jest kwestią wyboru lub mody.

      @artpop: Nie żeby chciało mi się o tym dyskutować ale powtarzane jest to trochę jak mantra (głównie w celu wytrącenia argumentów prawicy) a mam wątpliwości czy zostało to tak dobrze zbadane (i czy w ogóle da się to zbadać). I nie żeby mi to przeszkadzało, ale sądzę raczej że kultura i moda może mieć na orientacje pewien wpływ lub na to co w jej ramach jest akceptowalne (choćby spojrzeć na Tajlandię czy relacje męskie w niektórych krajach islamskich). pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    Witam, mam konkretne pytanie w delikatnej sprawie.
    Zauważyliśmy, że nasz kolega - mieszkamy w czwórkę w wynajmowanym mieszkaniu - ma jakieś poważne problemy nericowe na punkcie mycia. Myje się codziennie. I nie to, że podmywa się tylko pod pachami, ale najpewniej myje całe ciało i głowę. Czasami to trwa ponad pół godziny. Ręce myje w zasadzie po każdym przyjściu do domu a nawet w trakcie dnia, gdy nie wychodzi z domu. Podobnie z zębami, które szczotkuje najmniej 3 razy dziennie, a bywa że częściej. Ostatnio zauważyliśmy, że problem się nasila. Jakby myje się jeszcze częściej a na pewno dłużej. Jeden z nas studiuje psychologię i mówi, że to może być poważna nerwica. Próbowaliśmy z nim o tym porozmawiać, ale reakcja była typowa - najpierw wyparcie (że wcale się nie myje za często, że inni też tak robią itp.), a potem agresja (że on jest normalny, żeby się odczepić, że to my jesteśmy brudasy). Nie chcemy za bardzo ingerować w jego życie - tym bardziej, że poza tym to spoko koleś - ale zwyczajnie się martwimy. Zastanawiamy się, czy poinformować jego rodziców, o tym problemie i że się stopniowo cały czas nasila. Jakieś rady?
    #pytanie #nerwica #pytaniedoeksperta #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

    Co powinniśmy zrobić z poważną nerwicą naszego znajomego na punkcie mycia?

    • 134 głosy (54.69%)
      Powiadomić rodziców
    • 111 głosów (45.31%)
      Na razie dać sobie spokój i jeszcze obserwować
  •  

    Trochę musieliście poczekać na kolejny wpis z mojej terapii i #wezsielecz ale już się tłumacze.
    Obecnie jestem po 5 spotkaniu terapeutycznym. Co działo się do tej pory?
    Póki co nic spektakularnego, stąd taki przestój, sesje polegają obecnie głównie na tym, że mówię jak minął mi tydzień, bądź co mi leży na sercu i poprzez to moja terapeutka przez pierwsze 2/3 sesje mnie diagnozowała. Okazało się, że #depreja oraz zaburzenia lękowe #nerwica to tylko objawy tego, że mam bardzo duże problemy z radzeniem sobie z emocjami, nie umiem ich przeżywać jak „zdrowy” człowiek, nie zostałam tego nauczona w dzieciństwie przez co całe życie chowam w sobie to z czym nie umiem sobie poradzić i od kiedy tylko sięgam pamięcią zawsze miałam myśli samobójcze i pomniejsze stany depresyjne. Jestem bardzo emocjonalną osobą i przeżywam wszystko bardziej niż większość ludzi a to, że nie wiem jak te emocje układać, rozładowywać tylko utrudnia mi normalnie funkcjonowanie. Przez lata udało mi się samej wypracować jakieś sposoby ale są one bardzo koślawe i jak widać totalnie nie spełniają swojej roli, ale nigdy nie miałam dobrego wzorca więc teraz będę musiała uczyć się wszystkiego od nowa.
    Wcześniej wspominałam, ze będę leczona terapia poznawczo-behawioralną, jednak moja terapeutka uznała, że w moim przypadku bardziej skuteczną metodą będzie wywodząca się z w/w terapia dialektyczno-behawioralna, opierająca się na bardzo podobnych zasadach jednak nieco zmodyfikowana. Co to znaczy? Jak to będzie wyglądać? Szczerze powiem, nie zagłębiałam się w temat aż tak bardzo, żeby nie nastawiać się w jakiś konkretny sposób na terapie, po prostu daje się prowadzić.
    Na wczorajszej sesji dostałam swoje pierwsze zadania domowe:
    - Treningi relaksacyjne: minimum raz dziennie mam robić trening relaksacyjny Jacobsona, jest to 30 min nagranie, w którym dostaje się konkretne instrukcje jak zrelaksować się i głęboko odprężyć. Jako, ze należę do osób, które nieustannie mają natłok myśli w głowie takie treningi, z czasem coraz bardziej zaawansowane, mają na celu w przyszłości nauczyć mnie medytować i jak to określiła moja terapeutka „zrobić w mojej głowie miejsce na relaks”. Jestem po pierwszym razie z Jacobsonem i powiem szczerze, ze to działa, przynajmniej na mnie.
    - Obejrzenie filmu: Początkowo miało to być Inside Out, ale że już to widziałam mam obejrzeć film Destrukcja.
    Czy są już jakieś efekty terapii? Tak naprawdę to ona się jeszcze nawet dobrze nie zaczęła. Statystycznie leczenie trwa 2 lata, czasem mniej, czasem więcej widmo jak to ze statystyką bywa. Mimo to widzę pierwsze pozytywne działania na moje myślenie. Wiem, że walczę z tym co we mnie „nie działa” więc myśli samobójcze nie pojawiają się tak często, staram się tez inaczej patrzeć na cały świat i zauważać, zrozumieć kwestie które poruszamy na spotkaniach.
    Co do mojej terapeutki, przez ten miesiąc tylko utwierdziłam się w tym, ze trafiłam do odpowiedniej osoby. Czuje, że to co mówię nie jest bagatelizowane, nie traktuje mnie z góry, nie ocenia a wręcz przeciwnie widzę, ze stara się bardzo dopasować swoja strategie do mojej osoby i wiem, że to przyniesie największe efekty. Nie traktuje jej jako mojej przyjaciółki, bo nigdy nią nie będzie ale jest to bardzo czysta relacja w której ja jej ufam i nie boje się o niczym powiedzieć a ona wie, jak na to zareagować tak, żebym wyniosła z tego jak najwięcej, żebyśmy razem dotarły do źródła problemu który we mnie siedzi. Czuje też, że nie jestem jej obojętna, że nie jest jak maszyna która tylko siedzi tam bo musi ale przejmuje się tym, czy dobrze poukładam sobie wszystko w mojej głowie i żebym czerpała z tego maksymalnie najwięcej korzyści.

    Standardowo w pierwszym komentarzu daj plusa jeśli chcesz być wołany do kolejnego wpisu.

    #psychologia #terapia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    Hej wrócilem do was skurwysyny,
    Byłem na odziale psychiatrycznym przez #depresja i wsm mialem lekki odwyk od #narkotykizawszespoko.
    Ale żyje, jakby ktos chcial jakies pytania to priv albo kurwa w komentarzach...
    #bojowkamedycznegoklefedronu #psychiatria #psychologia

  •  

    Ale dziś mnie akcja spotkała.
    Robię zakupy w markecie, przechodzi obok mnie kobieta lvl ~60, schludnie ubrana, wyglądającą zupełnie normalnie. Słyszę:

    MY JUŻ SIĘ SPOTKAŁYŚMY SZKODA ŻE SIĘ WIDZIMY DRUGI RAZ

    na mojej twarzy wtf, ale myślę "może ma słuchawkę w uchu i streszcza komuś film" xD
    Poszła dalej, pół minuty spokoju, gdy nagle odwraca się w moją stronę i krzyczy:

    TY MYŚLISZ ŻE ONI NIE SŁYSZELI CO MÓWIŁAŚ SŁYSZELI MUSISZ TAM ZADZWONIĆ TAK TAK DO CIEBIE MÓWIĘ

    ja pierdolę, czy tacy ludzie powinni chodzić samopas po sklepach i ulicach?
    #creepy #psychiatria chyba #schizofrenia
    pokaż całość

  •  

    Jutro pierwsza wizyta u psychiatry ever. Myślałam, że będe się stresować, a tymczasem czekam na to jak górnik na łyk świeżego powietrza. Trzymajcie kciuki, żebym nie stchórzyła!

    #depresja #psychologia #psychiatria

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy jest możliwe, że przez depresję straciłem popęd seksualny? Jakby co - miałem badany testosteron, jest blisko górnych widełek. Przez myślenie o sobie jak o ludzkim śmieciu, który nie zasługuje na nic dobrego w życiu? Bo tak, czy chcę żyć? Nie. Czy lubię to, jak wyglądam? Nienawidzę, brzydzę się siebie, unikam spoglądania w lustro, bo wręcz wtedy dostaję mdłości. Nie robię sobie nigdy zdjęć, nie mam na facebooku, bo po prostu czasami chce mi się płakać, gdy na siebie patrzę. Czy wierzę, że mógłbym się spodobać jakiejś dziewczynie? Nigdy, uważam, że żadna by mnie nigdy nie zechciała i dla każdej jestem śmieciem od którego jest zawsze lepsza alternatywa. Czy mi cokolwiek sprawia przyjemność? Nie. Ani filmy, ani seriale, ani gry, ani książki, ani alkohol, nic. Jedynie chciałbym spać, bo jedynie wtedy czuję się dobrze, właśnie dlatego, że nie myślę i po prostu nie istnieję wtedy.

    W nikim się nawet nie "zauroczam", przez co tylko bardziej czuję, że jest ze mną coś nie tak. Czy to jest depresja? Czy może jedynie żalę się jak pizda? Nawet mało czym się przejmuję - gdy miałem sytuacje, gdzie bus, którym jechałem się prawie rozbił, gdy prawie mnie ktoś na pasach potrącił - nigdy nawet żadnego szoku nie mam. Szczerze mówiąc myśl jaka się wtedy pojawia to "eh, czemu nie mógł mnie trafić". Nie mam żadnych ambicji, nie chcę mi się tego wszystkiego ciągnąć. Prawie każdego wieczora przed snem fantazjuję z nadzieją, że się już tym razem nie obudzę. Co jak wiecie niestety się nigdy nie udaje. I znowu niestety - nawet nie mam wystarczającej motywacji, żeby się zabić, bo boję się samobójstwa. I ponownie mam nadzieję, że w końcu mi przybędzie odwagi i wreszcie będę miał jaja się zabić.

    Do tego jeszcze dopada jakiś poziom fobii społecznej, gdzie się nawet boję w akademiku wyjść do ubikacji, gdy jacyś ludzie robią sobie imprezę na korytarzu. Boję się iść do dentysty. Boję się iść kupić ciuchy (tu dodatkowo, bo muszę na siebie patrzeć wtedy).

    Mam tyle problemów, że nie wiem od czego zacząć. Nie widzę w sobie ani jednej zalety. Jedynie widzę, że jestem jedną wielką porażką. "Czasem się boję, że moje okno to moje okno na przyszłość."

    Co robić?

    #depresja #przegryw #samobojstwo #psychiatria #seks

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    źródło: i2.wp.com

  •  

    Czytam sobie mirko i wychodzi mi, że najczęstszym zjawiskiem tu panującym to tzw. Efekt Krugera-Dunninga.

    O co chodzi? W psychologii to zjawisko polegające na tym, że osoby niewykwalifikowane w jakiejś dziedzinie życia mają tendencję do przeceniania swoich umiejętności w tej dziedzinie, podczas gdy osoby wysoko wykwalifikowane mają tendencję do zaniżania oceny swoich umiejętności.

    #ciekawostki #mirko #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    pokaż spoiler Ukryty tekst...Opowiem wam teraz prawdziwą historię z życia, która brzmi jak porąbana #pasta.


    Gdy chodziłem do podbazy to w drugiej klasie dołączył do nas nowy uczeń; miał na imię Kuba i coś było z nim nie tak.
    Kubuś odwalił imbę już pierwszego dnia od przyjścia, nie obchodzily go lekcje i zamiast pisać w zeszytach to rysował kutasy, jakieś brutalne scenki z morderstw i "gołe baby". Krzyczał na lekcjach i wyzywał nauczycieli od głupich p***d, gwałcicieli itd... XD
    Na trzeciej lekcji drugiego dnia wszedł na ławkę i
    nasrał na nią, zaś potem obejszczał tornister, następnie uciekł do biblioteki bo stał w niej komputer. Gdy nauczycielka wyprosiła Kubusia to ten we wściekłości najszczał na stertę nowych książek i uciekł na boisko. W pogoń za kubusiem zaangażował się katecheta, ale niestety kubuś był szybszy i jeszcze dupę mu pokazał (cała szkoła to widziała przez okna i był polew kosniczny).
    Ufff! Dzięki Bogu że następnego dnia gnojka przenieśli do szkoły specjalnej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Teraz mam tutaj #pytaniedoeksperta od #psychlogia / #psychiatria:
    Jak się nazywa to zabużenie psychiczne i czy to jest efekt wychowania bezstresowego?

    pokaż spoiler #truestory #bekazpodludzi
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jestem #rozowepaski lvl 22, przez rodziców chodze na psychoterapię i o tym będzie to #anonimowemirkowyznania

    Kiedyś wydawało mi się, że patologiczne rodziny to coś skrajnego, w stylu alkoholizm i bicie żony kablem od żelazka. W moim domu zawsze było lanie za złe oceny (czyli za trójki), za niezjedzenie obiadu albo za jakieś pierdoły w stylu zgubiony długopis - czyli w sumie bez powodu. Lanie polegało na przewróceniu mnie na ziemię i okładniu po głowie i całym ciele pięściami. To nie było coś, co zagrażało mojemu życiu, nie było też wyraźnych ran poza siniakami, dlatego wydawało mi się, że "lanie" jest normalne, że wszystkie dzieci się bije za karę. Jednocześnie czułam się z tym źle. Bałam się, że jeśli komuś o tym powiem, to wszyscy stwierdzą, że przesadzam i robię z siebie ofiarę, albo że nie mam dowodów i mi nie uwierzą.

    Poza przemocą fizyczną zawsze była też przemoc słowna. Dziś rodzice już mnie nie biją, ale dalej potrafią wykrzyczeć, że jestem nienormalna i mam się leczyć. Matka potrafi wylać do kibla zupę, którą ugotowałam na obiad, bo jej nie smakuje i dodać do tego, że teraz przeze mnie będzie głodna i nie można na mnie polegać. To zdecydowanie ona jest źródłem tej patologii w rodzinie, ma ze sobą jakieś psychiczne problemy; łatwo wpada w furię, a drobne problemy (takie jak niezaciągnięta roleta w oknie) urastają w jej głowie do ogromnych rozmiarów, zaczyna krzyczeć na innych, żeby wyładować emocje. Ojciec jest również po części winny, zamiast ją uspokoić, czeka aż się wykrzyczy, albo wręcz wtóruje jej w tym. Jest również bardzo agresywny, dla niego nie istnieje coś takiego jak "bezstresowe wychowanie". Rzecz jasna moi rodzice to prości ludzie bez wykształcenia ze wsi, #katolicyzm i #janusze i wszystko w pakiecie.

    Z tego, że mój dom to patola zdałam sobie sprawę rok temu. Wydarzyło się coś takiego: mój młodszy brat (13 lat) nie zjadł do końca obiadu. Matka wpadła w szał. Zaczęła krzyczeć. Rozbiła bratu talerz z jedzeniem na głowie. Ojciec przewrócił go na ziemię i zaczął bić. Brat wył jak zwierzę. Miał rozciętą wargę i płakał.
    Takie sytuacje zdarzały się już niezliczoną ilość razy, ale wtedy dotarło do mnie, że to po prostu nienormalne, że jeśli to zignoruję to tak jakbym zdradziła swojego brata. Dlatego podeszłam do nich i zaczęłam błagać, żeby przestali. Zaczęłam mówić, że to złe, że nie bije się dzieci, że mogłabym to zgłosić na policję itd. Skończyło się na tym, że zostałam zwyzywana, brat uciekł z domu, ja zamknęłam się w pokoju w obawie przed ojcem.

    Do dziś żałuję, że nie zadzwoniłam wtedy na policję.

    W kolejnych miesiącach znalazłam pracę na pół etatu (wciąż studiuję) i wyprowadziłam się z domu. Utrzymuję się sama, rodzice nie chcą dawać pieniędzy, bo "przecież mogę mieszkać z nimi". Przyjeżdżam do domu na weekend co dwa tygodnie, ze względu na brata. Jest mi ciężko, od niedawna chodzę do psychiatry i na psychoterapię. Mój #niebieskiepaski bardzo pomógł mi się zmienić i ogarnąć, uświadomił mi jak patologicznie wygląda sytuacja w rodzinie. Widzę teraz, jak bardzo ta sytuacja mnie skrzywiła. Zawsze wątpię, czy podejmuję właściwe decyzje, nie wierzę w siebie i w to, że osiągnę sukces (że znajdę pracę w zawodzie), boję się, że za dużo wydaję, ciągle się zamartwiam, jestem pesymistką, nagle przypominają mi się sytuacje z laniem dzieciństwa i wybucham płaczem, czuję się niechciana i zazdroszczę innym, że mają normalnych rodziców, którzy ich wspierają. Najbardziej chyba boli mnie to, że rodzice nie rozumieją, z czym mam problem, że niby coś jest z nimi nie tak?

    Proszę o słowo otuchy.

    #gorzkiezale #patologiazewsi #zwiazki #depresja #przegryw #psychiatria

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Jeśli oni by byli rzeczywiście prawdziwymi Katolikami to nie zachowywaliby się tak. Prymitywne chłopstwo oderwane od pługa i tyle.

      Błędem jest zawsze, że pjebanej osobie się ustępuje i ona w swoim chorym łbie, nie mając ograniczeń, nakazów, przymusu, zaczyna dominować i uważać, że ma rację. Potem jest coraz gorzej. W jakiś sposób znam to od siebie.

      "Matka potrafi wylać do kibla zupę, którą ugotowałam na obiad, bo jej nie smakuje i dodać do tego, że teraz przeze mnie będzie głodna i nie można na mnie polegać"- to niech ska zdycha z głodu. Chj cię to, c'nie? :))
      pokaż całość

    •  

      WybuchowaSamica: Ja nie miałam nawet w połowie tak źle jak Ty, a też czuje że moje dziecinstwo odbija mi sie w zyciu doroslym i zastanawiam sie nad terapia. Dzieci sie nie bije jak sa niegrzeczne, to nie jest ok. Z reszta... gdzie tu przyrownac klapsa w tylek do okladania piescmi po glowie. Twoi rodzice sa pojebani, ratuj brata.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @OddechProkuratoraNaSzyi
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tl;dr refleksje o depresji

    Od kilku lat czuje, ze jest we mnie jakas pustka. Mam tendencje do bardzo glebokich przemyslen i rozwazan, np. dotyczacych zla na swiecie, czy kwestii prywatnych. Mysle o tym, chociaz wiem, ze niewiele moge zrobic, jedynie lokalnie. Przytlacza mnie to i sprawia, ze popadam w marazm. Czasami, gdy musze wyjsc z domu to az boli mnie w srodku, zupelnie jakby mi sie zbieralo na placz. Czesto mam wrazenie, ze wszystko jest bez sensu. Utozsamiam sie z nihilizmem. Ostatnio ciezko mi sie do czegokolwiek zmotywowac. Robie, co trzeba, mam hobby, zajecia, ale to nie wystarcza. Latwo sie wzruszam, mam tendencje do refleksji metafizycznych. Czuje, ze malo osob to rozumie. Nie jestem wiecznym smutasem. Lubie pozartowac, smiac sie. Ludzie mnie raczej lubia. Chodzi o to, ze jakas czesc mnie jest niesamowicie melancholijna. Zaczynam sie zastanawiac, czy po prostu to moja osobowosc, czy poczatki choroby? Mam w rodzinie osoby z depresja, stad pytanie.
    #psychiatria #psychologia #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    pokaż całość

  •  

    No to lecimy #wezsielecz i do akcji.
    Wczoraj miałam moje pierwsze spotkanie terapeutyczne, a drugą w życiu styczność z psychologiem. Stres oczywiście był ogromny bo iść do osoby, której w życiu się nie widziało i opowiadać o tym co leży na sercu nie należy do najłatwiejszych rzeczy nawet dla tak otwartej osoby jak ja.
    To może od początku, terapia będzie prowadzona w nurcie poznawczo-behawioralnym jak już wcześniej wspominałam. Przy pierwszym wpisie pisałam, że byłam na jednej wizycie prowadzonej w nurcie psychodynamicznym i wiele osób odradzało mi to kierując właśnie do behawiorystów. Poczytałam o tym więcej, porozmawiałam z ludźmi który byli bardziej w temacie niż ja i faktycznie udowodniono badaniami, że nurt poznawczo-behawioralny jest najbardziej skuteczną formą terapii stąd też mój wybór.
    Do tego konkretnego psychologa trafiłam dzięki jednemu Mireczkowi, który się do mnie odezwał i polecił Panią psycholog. Poszukałam o niej opinii w internecie oraz opisu prowadzonej terapii i bardzo do mnie trafił więc postanowiłam, że warto spróbować.

    Od wcześniej wspomnianego Mirka dostałam kontakt mailowy i tak umówiłyśmy się na wczoraj.
    Pierwsze wrażenie po wejściu do gabinetu (którym było mieszkanie w bloku) bardzo pozytywne. Miła, uśmiechnięta Pani po 30 z sympatyczną twarzą i taką profesjonalną aurą. Usiadłyśmy i jak to bywa w takich sytuacjach nie bardzo wiedziałam co mam powiedzieć i od czego zacząć. Na szczęście Pani psycholog wiedziała co robić. Spytała się o mój wiek i pierwsze co powiedziała, co bardzo mnie zdziwiło i w sumie mile zaskoczyło, że ma wrażenie, po naszej rozmowie telefonicznej, że mimo tak młodego wieku mam za sobą już jakieś przejścia i bagaż doświadczeń. Moja pierwsza myśl „TAK! Właśnie tak spostrzegawczej osoby szukałam!”. Opowiedziałam więc moją dotychczasową przygodę z psychiatrą, porozmawiałyśmy też o lekach, które obecnie biorę i tu wkroczyło małe przerażenie ze strony Pani psycholog, że jestem tak mocno obciążona farmakologicznie, bo im więcej leków tym trudniejsza walka żeby z nich wyjść. Niestety jak już wiecie, moje wczesniejsze leki przestały na mnie działać więc zaczęłyśmy rozmawiać o tym co działo się przez ostatnie 5 miesięcy i jak doszło do tego, że teraz jest tak jak jest.
    W trakcie rozmawiania Pani Psycholog próbowała mnie poznać i zrozumieć mój punkt widzenia, przez cały czas wykazując się taką samą spostrzegawczością jak na początku. Zadawała pytania np. „Gdzie Pani czuje strach jak zaczyna się atak Paniki?”, myślę sobie „Jak gdzie???” i mówię, że czuje go po prostu w środku, lecz po chwili namysłu zrozumiałam, że ten strach zaczyna się w mojej głowie. Jak się okazało po chwili z biegiem czasu sama nauczyłam się walczyć z moimi atakami, odganiając złe myśli. Terapeutka była pod miłym wrażaniem tego, że sama dużo nad sobą pracuje i widzi, że jestem świadoma tego, że czeka nas ciężka walka, która nie zawsze będzie przyjemna.
    I tak w ciągu tej godziny poruszyłyśmy bardzo wiele tematów, żeby mniej więcej mieć obraz tego nad czym trzeba będzie pracować i zobaczyć czy umiemy złapać wspólny język i się dogadać.
    Na takiej terapii nikt nie powie wam, „Jesteś smutny to przestań.”, bardziej „Dlaczego jesteś smutny? Co powoduje ten smutek?” w ten sposób znajdujecie źródło problemu i staracie się je eliminować.
    U mnie będziemy szukać powodu mojej depresji, bo przyszła ona tak na prawdę bez wyraźnego powodu, ale jednak coś musiało się stać, że jest.
    Na następne spotkanie dostałam zadanie, mam zacząć uprawiać jakąś codzienną aktywność.
    Tutaj mogą odezwać się zwolennicy: wyjdź do ludzi, idź pobiegaj xD
    No i na koniec, porozmawiałyśmy o relacji która ma się miedzy nami wywiązać. Pani terapeutka powiedziała, że to, że to pierwsze spotkanie i pierwsze wrażenie są tak fajnie nie koniecznie znaczy, ze zawsze tak będzie. Z czasem mogą się wytworzyć jakieś negatywne emocje i poprosiła, żebym zawsze jej o tym mówiła jeśli coś nie będzie mi pasować albo z czymś będę się czuć źle. Co dla mnie jest oczywiste, bo jeśli mamy iść ścieżką, która mi nie pasuje to nie ma to najmniejszego sensu.
    Podsumowując jestem bardzo dobrej myśli co do tej terapii i szczerze już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania, ponieważ złapałyśmy wspólny kontakt i mam wrażenie, ze na wiele spraw patrzymy tak samo i czuje zrozumienie u niej. Ogólnie przez całą rozmowę Pani psycholog bardzo skracała dystans co tylko ułatwiło mi otwarcie się przed nią, np zamiast mówić mi na Pani czasami mówiła na Ty „Zresztą, co ja Ci mówię jak widzę, ze Ty to wszystko doskonale rozumiesz.” albo „Widzę, że będziemy miały o czym gadać, tylko czy wtedy wystarczy nam czas na terapię xD.” Kiedy wspomniałam o tym, ze dziergam i lubię robić wiele takich manualnych rzeczy.
    Teraz patrząc z perspektywy i mając porównanie między spotkaniem teraz i spotkaniem z wcześniejszą Panią psycholog widzę bardzo duża różnice, z psychodynamiczką nie złapałam takiego kontaktu jak z behawiorystką. Może to sposób prowadzenia terapii a może po prostu osobowości.
    Nie wiem czy udało mi się tu opisać wszystko więc jeśli macie jakieś pytanie zadawajcie w komentarzach.

    Zachęcam do obserwowania mojego tagu #wezsielecz a tych którzy chcą być wołani do kolejnego wpisu proszę o plusik w pierwszym komentarzu.

    #depresja #nerwica #psychologia #psychiatria #psychoterapia
    pokaż całość

  •  

    Dobra, wlasnie wrocilem od psychiatry, wizyta trwala 2 godziny, zainkasowal 120pln. Dowiedzialem sie ze dobrze dokonalem autodiagnozy i mam #fobiaspoleczna #derealizacja i ataki paniki. Zlecil mi badania na serce, tarczyce i cos tam jeszcze, po ktorych mam do niego wrocic i przepisze mi jakies leki (zaoferowal tez inne formy leczenia ale jak mu powiedzialem; nie wierze ze jak ktos mi powie zeby sie nie stresowac to wszystko ustanie). W najblizszych dniach ide wykonac badania i bede informowal o dalszych moich losach na tych samych tagach. Pozdro Mireczki
    #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    Kolegę dzisiaj zakuli w kaftan. Od 5 dni mu odwalało, najpierw miałem wrażenie, że trochę popił i gada od rzeczy, ale z dnia na dzień było gorzej. Dzisiaj była kumulacja, obraził bez powodu jednego z naszych kontrahentów i zarazem naszego przyjaciela. Stwierdził, że on (klient) nie jest "synem pierworodnym" i nie zamierza szmacić firmy tą współpracą. Po czym kazał mu wy...jść. Zanim dojechałem na miejsce to już go zabrali. Podobno po tej akcji mył ręce co kilkadziesiąt sekund, chodził w kółko i mówił ciągle o tym, że nie zgadzają mu się obliczenia (nie, nie jest księgowym).

    Czy to jest możliwe, by ktoś zwariował w tak krótkim czasie, na przestrzeni paru dni? Współpracowałem z nim ponad 6 lat i nigdy nie słyszałem z jego ust podobnego bełkotu, a wczoraj brzmiał jak obłąkany. Na razie nie ma ostatecznej diagnozy, ale po toksykologii wykluczono narkotyki. Dla mnie to lekki szok, bo póki co nie wiem czy nie odjebał w międzyczasie jeszcze czegoś równie głupiego. Kilka lat temu lekarz stwierdził u niego problemy neurologiczne, ale szczegółów nie znam.

    Zawsze myślałem, że ludzie wariują latami.

    #psychiatria #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Udało sie! Tak #wezsielecz zaczyna swoje drugie życie. W piątek idę na spotkanie konsultacyjne w sprawie sprawie psychoterapii. Będę więc po kolei opisywać jak takie spotkania wyglądają, co się na nich dzieje i mam nadzieje, że uda mi się przekonać parę osób, że nie ma sie czego bać! :) Psychiatra i psycholog są po to żeby nam pomagać, więc jeśli czujecie się źle i wam coś dolega to są to tacy sami specjaliści jak internista czy onkolog ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zapraszam więc do obserwowania tagu i prosze o plusika dla zwiększenia zasiegu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pozwole sobie tez zawolac pulsujących moj pierwszy wpis wiec nie krzyczcie a tych którzy chcą być wołani do następnego zapraszam do plusikowania pierwszego komentarza :)

    #depresja #nerwica #psychologia #psychiatria #psychoterapia
    pokaż całość

    +: Noombre, Kurunki +567 innych
  •  

    Może to jej urok? A może to borderline? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Wielu z was tutaj podejrzewa swoich bliskich o to, że mają borderline. Zazwyczaj niebiescy podejrzewają o to wściekłe różowe w swoim otoczeniu. Postanowiłam, że trochę przybliżę to zagadnienie, bo to chyba najbardziej stygmatyzowane zaburzenie. Sama kiedyś usłyszałam "wiesz, @QuentinTortellini, to BPD". Chyba nigdy nie bałam się żadnej diagnozy tak mocno, nawet późniejszy ChAD wydał mi się całkiem "normalny" w porównaniu do tego.

    Dobra, co to takiego?
    Borderline to zaburzenie osobowości (a o zaburzeniu osobowości mówimy wtedy, gdy u danej osoby stwierdzamy cechy uniemożliwiające normalne funkcjonowanie i adaptację do niektórych sytuacji życiowych), które cechuje niestabilność i impulsywność względem innych. Wydawałoby się, że diagnoza jest prosta, ale osoby z tym zaburzeniem są różnorodną grupą. Same symptomy BPD mogą dać 256 kombinacji, do tego dochodzą różne inne współistniejące zaburzenia (ChAD, uzależnienia, anoreksja, bulimia, OCD). Borderline ma także rodzeństwo – osobowość chwiejną emocjonalnie: typ impulsywny i typ agresywny. Różnice między nimi są bardzo, bardzo subtelne i zazwyczaj wstępnie diagnozuje się po prostu osobowość chwiejną emocjonalnie, by później, razem z biegiem terapii i lepszym poznaniem pacjenta, doprecyzować diagnozę. Możliwy jest też tylko rys osobowości (pewne cechy zaburzenia, ale jest ich zbyt mało, by mówić stricte o zaburzeniu).

    Jakie objawy występują przy tym paskudztwie?
    Według ICD-10: zaburzony obraz siebie, uczucie pustki, intensywne związki, lęk przed porzuceniem, autoagresja.
    Według DSM-IV: wysiłki mające na celu uniknięcia rzeczywistego lub wyimaginowanego odrzucenia, niestabilne związki z innymi przejawiające idealizację i dewaluację, niestabilny obraz samego siebie, impulsywność w minimum dwóch sferach życia (seks, nadużywanie substancji, wydawanie pieniędzy, samookaleczanie), wahania nastroju, uczucie pustki, niestosowne wybuchy gniewu, myśli paranoiczne.

    Sądzę, że ktoś z mojego otoczenia to ma.
    Porozmawiaj, zaproponuj wizytę u psychiatry/psychologa. Tylko specjalista jest w stanie cokolwiek zdiagnozować. Autodiagnoza/diagnozowanie kogoś może zrobić krzywdę. W przypadku podejrzenia jakiegokolwiek zaburzenia wykonywany jest wywiad + szczegółowy test (nie, nie znajdziesz ich na chomikuj.pl). W przypadku borderline test ma ok. 150 pytań, poprzedza go wnikliwy wywiad. W Polsce najlepiej od razu uderzać do psychiatry, postawi wstępną diagnozę i w razie potrzeby wystawi skierowanie do psychologa.

    Jestem w związku z borderem.
    Kto jest w związku z kimś z borderline, ten w cyrku się nie śmieje. Pewnie dużo dziwnych rzeczy już przeżyłeś przez to – humorki, wybuchy gniewu, grożenie samobójstwem, silna zazdrość popadająca w paranoję, w oczach tej osoby raz byłeś świetny i kochany, by za dwie godziny stać się najgorszą szują i mendą. Na początku pewnie było miło, ten ktoś przykleił się do Ciebie jak mokra koszula, by potem wjechać z buta w Twoje życie i zrobić z niego zamęt. Jeśli czujesz, że to toksyczne i już nie możesz, to po prostu odejdź. Nie masz obowiązku tkwić w jakiejkolwiek relacji, a Twoje zdrowie jest najważniejsze. Jeśli odejdziesz, wyjdzie z tego okropna awantura, możesz czuć się wtedy manipulowany. Pamiętaj, że manipulacja = premedytacja. Osoba z BPD nie planuje swoich zachowań, działa impulsywnie, także ciężko tutaj o manipulację. Zdaje sobie sprawę z tego, że jest upierdliwa, ale nie potrafi inaczej, bo pcha ją do tego lęk, złość, smutek, nad którymi nie panuje. Pamiętaj jednak, że w tym wszystkim jest ona świadoma swoich zachowań. Jeśli zdecydujesz się zostać, poniekąd decydujesz się pomóc. Co wtedy zrobić? Polecam ten i ten artykuł.

    To dotyka tylko różowych, najczęściej niezrównoważonych nastolatek, jestem bezpieczny.
    Zła wiadomość: borderline występuje tak samo często u kobiet i mężczyzn, będzie dawać jednak lekko inne objawy. U mężczyzn raczej wystąpią problemy z uzależnieniami, cechy aspołeczne i/lub paranoiczne, ataki paniki + niestabilność emocjonalna i impulsywność. Źródło tutaj.

    Nie ma czegoś takiego, to tylko rozkapryszenie. Idź pobiegać.
    Według badań mózg osoby z BPD cechuje mniejsze ciało migałowate (im mniejsze, tym bardziej wrażliwe i ma problem z właściwym przetwarzaniem emocji), stale pobudzony hipokamp (odpowiada on za reakcję ucieczki, przy stałym pobudzeniu może ciągle interpretować pewne czynniki jako zagrożenie). Poza tym kortyzol – "hormon stresu" – w borderline jest on podwyższony. Transmitery serotoniny też nie działają najlepiej. Jest niefajnie i nie jest to rozkapryszeniem. Źródło tutaj.

    Właśnie, a jak wygląda leczenie?
    W moim przypadku terapia + leki. Największą skuteczność ma terapia dialektyczno-behawioralna, obszerne informacje na jej temat znajdziesz na wiki. Czasem ciężko jest złapać więź z terapeutą, a tylko na więzi będzie opierać się zdrowa i skuteczna terapia. Osobom z tym zaburzeniem zdarza się rezygnować terapii przedwcześnie, zrażają się. Najważniejsze to próbować znaleźć specjalistę, który będzie odpowiadać, w razie niepokojących sygnałów zmieniać. Ja mam za sobą dwóch psychologów, pięciu psychiatrów.
    Jeśli chodzi o farmakologię – w osobowości chwiejnej emocjonalnie stosuje się stabilizatory nastroju, stabilizator + lek przeciwdepresyjny, neuroleptyki (w małych dawkach), więcej info tutaj. Żaden z tych leków magicznie nie uzdrowi, pomaga on tylko na niektóre objawy zaburzenia np. lęki, wahania nastroju. Jaka substancja będzie najlepsza? Tutaj już każdy reaguje inaczej i niekiedy dopiero któryś lek będzie pasować.
    Z podjęciem leczenia nie ma co czekać. Im wcześniej, tym większe szanse na skorygowanie osobowości. Od niedawna diagnozuje się także nastolatków. Pocieszające jest to, że z wiekiem niektóre objawy mogą się wyciszyć.

    Napisz coś więcej o sobie.
    Na koniec mała prywata. Do psychologa trafiłam jako piętnastolatka, niedługo później do psychiatry. Początkowo leczono mnie na nerwicę. Objawy BPD w pełni dały o sobie znać, gdy skończyłam liceum. Ciągle nowy partner, morze substancji psychoaktywnych, samookaleczenia, wybuchy gniewu, ucieczka z domu. Za dwa lata doszła do tego próba samobójcza, uzależnienie, zdrady, rozwinęła się też choroba dwubiegunowa. Od paru miesięcy chodzę na terapię, dzielnie biorę lamotryginę (75mg) + kwetiapinę (25mg na dobre spanko). Żyję sobie, całkiem normalnie, nawet stabilnie, da się.

    W razie pytań chętnie odpowiem i dopowiem.

    #borderline #zaburzeniaosobowosci #psychologia #psychiatria #terapia
    pokaż całość

    •  

      @chad_69: glupis, nie zdajesz sobie sprawy z wplywu atrakcyjnosci w szczegolnosci w mlodym wieku. Gra na instrumnecie czy zespole to tylko pretekst, a chodzi tylko o wyglad(tylko nie o 'ladnosc' faceta, ale tez wzrost, sylwetka, meskosc twarzy). Naucz sie doceniac to co ci bozia w genach dala i naucz sie okazywac troche wspolczucia dla innych, bardziej poszkodowanych przez los.

    •  

      @integrator123 męskość twarzy w gimnazjum i liceum? Chyba żartujesz! Geny? Jaki joke! Byliście, jesteście i póki będziecie nudni jak flaki z olejem to możecie nawet wyjść biegać do barbera, a to chuja da. Żaden z Was nie umie zainteresować sobą kobiety i potem jęki! Chodzi o to, żeby laska mogła się tobą przed koleżankami pochwalić w tym wieku. Na poważne związki czas jest po studiach.
      Do pokrzywdzonych przez los się nie przyrównujcie, bo jesteście skrzywdzeni przez samych siebie.,
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (83)

  •  

    Poradnik przetrwania dla osób z zespołem Aspergera

    Od autora:

    Postanowiłem napisać książkę, która ma przekazać moje doświadczenia jako osoby cierpiącej na Zespół Aspergera innym cierpiącym na tę chorobę, w świecie, w którym każda sytuacja jest nieco inna. Chciałbym przedstawić zestaw zasad i wskazówek, niezmienny niczym kodeks drogowy, tak, aby nie powodować niepotrzebnego zamieszania. Punkty starałem się sformułować tak, aby uniknąć dwuznaczności i sytuacji, w której ktoś mógłby się pogubić lub zastosować poradę w niewłaściwym kontekście.

    Coś dla wykopowych przegrywów - sporo o relacjach z innymi ludźmi.

    #mikroreklama #asperger #zespolaspergera #psychologia #psychiatria #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Koleś z filmiku, w którym bije się w psychiatryku z drugim pacjentem napisał, że jak będzie większa widownia to wrzuci drugą część :D Zasubskrybujcie plx
    #opowiescizpsychiatryka #psychiatria (dodaje, bo nie wiem czy to etyczne ;P) #program#o#wanie xD #youtube

    źródło: youtube.com 18+

  •  

    Cześć miraski.
    Dzisiaj #spiskowatruskawka w trochę innym tonie, ale jednak dalej w spiskach.

    Słowo Chrisa Miekiny przed głównym daniem tego posta.

    (...)Erving Goffman w ramach swojej pracy naukowej,
    zaczął udawać osobę niezrównoważoną psychicznie,
    i szybko stał się pacjentem szpitala psychiatrycznego.
    Zaszokowało go to, jak źle traktuje się tam pacjentów.
    Swoje doświadczenia opisał w wydanej w 1961r. książce pt
    "Asylums".
    Psychiatria, również pochodzi z greki, gdzie psyche oznacza duszę,
    a jatricos oznacza leczenie.
    I znów, nauka ta, nie zajmowała się tym do czego została powołana,
    a służyła głównie do wykluczania ludzi niezrównoważonych psychicznie
    ze społeczeństwa i do tłumienia ich ekspresji.
    Kiedy na pacjenta nie działał już kaftan bezpieczeństwa, ani elektrowstrząsy, zwrócono się w stronę leków psychotropowych, które
    nie rozwiązują problemu. Sama psychiatria, w swoim rozwoju, stała się taką dziedziną wiedzy, która jest obecnie w stanie zaklasyfikować każdą naszą reakcję, jako objaw choroby psychicznej.
    Tak więc, doświadczenia paranormalne, jakie doświadcza wielu ludzi, dla lekarza psychiatry jest objawem choroby psychicznej, którą trzeba natychmiast leczyć. Oczywiście, chemia, i jej wynalazki odgrywają ważną rolę, ale nie powinen być to jeden jedyny sposób, na pomoc ludziom z problemami psychicznymi.
    Dziś, zwłaszcza w USA, psychiatria to właściwie gałąź przemysłu, gdzie
    ogromne, gigantyczne robią wlaśnie firmy farmaceutyczne, no i firmy ubezpieczeniowe, a pacjent który w jakiś sposób musi zapłacić za psychiatryczną pomoc, musi zostać też zaklasyfikowany do jakiejś grupy chorobowej. Z tego powodu, co druga osoba zaklasyfikowana jest jako bipolar,
    niemalże każda z takich osób ma zespół braku umiejętności skupienia się na jednej rzeczy. Niemalże każdy ma ten tzw posttraumatic stress disorder.
    Pacjentów się nieustannie klasyfikuje, co właśnie przypomina zkładanie kaftana bezpieczeństwa, bo pompuje się w niego psychotropy na które wydaje się miliardy dolarów.
    Jest to długa droga, jaką przebyto od taniej psychoanalizy na początku XXw.
    do właśnie tej "receptologii". gdzie leczy się wszystkie możliwe schorzenia chemicznie.
    Psychiatria musi wyjawić naturę schorzenia które leczy, firmie ubezpieczeniowej, co jest jawnym naruszeniem prywatności człowieka.
    Z tego powodu, ludzie którzy przeżywają w swoim życiu rozmaite paranormalne fenomeny, zazwyczaj nigdy nie opowiadają ich lekarzowi, w obawie bycia uznanym za osobę niespełna rozumu.
    W ten sposób nauka ignoruje bardzo ważne historie.
    Historie, które przeżywają ludzie, które jeśli je zbadać, są w stanie wyjaśnić kim jesteśmy i czym jest świadomość.
    (...)


    A teraz główne danie.

    Eksperyment Rosenhana

    eksperyment amerykańskiego psychologa Davida Rosenhana z 1972 r. sprawdzający adekwatność i rzetelność diagnoz medycznych psychiatrów. Został opublikowany w czasopiśmie Science w artykule On being sane in insane places (O byciu zdrowym umysłowo w niezdrowych miejscach)[1].

    Badanie składało się z dwóch części. W pierwszą część zaangażowani byli asystenci Rosenhana, którym polecono symulowanie halucynacji celem uzyskania dostępu do szpitali psychiatrycznych. Wykorzystano w tym celu różne szpitale w pięciu stanach USA. Druga część polegała na próbie wyszukiwania przez personel medyczny "fałszywych pacjentów", którzy mieli zostać wysłani do placówek przez Rosenhana. W pierwszej części lekarze nie byli w stanie wykryć, że "pacjenci" są w rzeczywistości zdrowymi uczestnikami eksperymentu. W drugiej części personel uznał dużą liczbę prawdziwych pacjentów za symulantów. Badanie to jest uznawane za ważny głos w krytyce diagnozowania psychiatrycznego (zob. antypsychiatria). Zdaniem Rosenhana, różnica między stanem zdrowia i zaburzeniem psychicznym jest co najmniej bardzo trudna do ustalenia.

    Badanie z fałszywymi pacjentami

    W ramach badania ośmiu "pseudopacjentów" (wybranych przez Rosenhana jako zróżnicowaną grupę zdrowych osób) próbowało uzyskać dostęp do szpitali psychiatrycznych. W fazie diagnozowania medycznego stwierdzili (niezgodnie z prawdą), że słyszą wewnętrzne głosy, najczęściej niezrozumiałe, a czasem interpretowane jako słowa "pusty", "dziurawy". Były to jedyne symptomy na jakie "pacjenci" skarżyli się lekarzom. Oprócz fałszywych imion i nazwisk oraz szczegółów dotyczących zatrudnienia, wszystkie personalne informacje ujawnione psychiatrom były prawdziwe. W przypadku hospitalizacji, pseudopacjenci mieli "zachowywać się normalnie" i twierdzić, że czują się dobrze i nie słyszą już żadnych głosów.

    Pseudopacjentami byli: student psychologii, trzech psychologów, pediatra, psychiatra, malarz i gospodyni domowa. Żadne z nich nigdy nie przejawiało problemów ze zdrowiem psychicznym. Zostali poproszeni, by przez cały czas zachowywali się normalnie, nie zdradzając żadnych objawów psychopatologicznych (nie licząc zeznania o słyszeniu głosów podczas fazy diagnozowania). "Pacjenci" mieli pozostać w szpitalu do czasu, aż psychiatrzy uznają ich za zdrowych.

    Okazało się, że cała grupa została zakwalifikowana do leczenia szpitalnego, siedmiu z diagnozą schizofrenii, jeden z diagnozą zaburzeń maniakalno-depresyjnych. W trakcie hospitalizacji żaden członek personelu medycznego nie zorientował się, że są oni "fałszywymi pacjentami", chociaż takie podejrzenia przejawiali inni, prawdziwi, pacjenci: trzydziestu pięciu z ogólnej liczby stu osiemnastu pacjentów wyraziło podejrzenie, że uczestnicy eksperymentu są w rzeczywistości zdrowi psychicznie.

    W przypadku wszystkich uczestników uznano, że zostali oni wyleczeni wskutek hospitalizacji. Ich pobyt w szpitalu trwał od siedmiu do pięćdziesięciu dwóch dni, ze średnią dziewiętnastu dni.

    Personel medyczny opisywał zachowanie pacjentów w kategoriach psychopatologicznych. Przykładem jest sporządzanie notatek w ramach badania, co psychiatrzy zinterpretowali jako "kompulsywne pisanie" ze źródłem patologicznym. Jednocześnie, prawdziwi pacjenci interpretowali to samo zachowanie jako dowód na to, że pseudopacjenci prowadzą badania lub są dziennikarzami. Psychiatrzy nie zgodzili się na wypuszczenie ze szpitala "pacjentów" przed stwierdzeniem, że są oni wyleczeni. Warunkiem dokonania takiego stwierdzenia było przyjęcie do wiadomości przez "pacjentów" że są chorzy psychicznie. Podawano im także leki antypsychotyczne.

    Błędne wykrywanie nieistniejących pseudopacjentów

    Po opublikowaniu przez Rosenhana wyników badania, pracownicy pewnego znanego szpitala psychiatrycznego stwierdzili, że w ich placówce taka błędna diagnoza byłaby niemożliwa. Celem udowodnienia, Rosenhan uzgodnił z nimi, że podczas 3-miesięcznego okresu wyśle swoich kolejnych pseudopacjentów, którzy będą starali się uzyskać dostęp do szpitala. W wyniku eksperymentu z ogólnej liczby 193 nowych pacjentów za uczestników badania Rosenhana uznano 41, natomiast 42 następnych uznano za "podejrzanych". W rzeczywistości Rosenhan nie wysłał żadnego pseudopacjenta i wszystkie przypadki "wykrycia" symulantów były nieadekwatne.

    No i to tyle.
    Ja od siebie dodam tylko gratulacje tym wszystkim depresyjnym mirkom i mirabelkom.
    Łykajcie dalej prochy, na pewno wyzdrowiejecie i będzie lepiej, i świat będzie kolorowy.

    #gruparatowaniapoziomu #psychiatria #eksperyment

    ps.
    mam nadzieję, że nie zjecie mnie, że wpis nie jest stricte spiskowy;]
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #psychiatria

0:0,0:0,0:0,0:4,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,0:1,0:0,0:1,0:0

Archiwum tagów