•  

    Zjadłem 14g golden teacher w formie herbaty na 4 osoby, przyjąłem jakieś 4g ich na pierwszy raz z psychodelikami. Miałem najgrubsza bombę życia, nawet po 8 pigułacu tak nie miałem w 10%. Faza wyglądała jak branie narkotyków albo jaranie bucha w filmach. Totalna smiechawica i każdego zwalało z nóg jakby grawitacja była mocniejsza. Ogólne polecam każdemu. Brałem to z doświadczonym szamanem, bo myślę że mogłaby mnie przerosnąć tą bomba.

    #narkotykizawszespoko #grzyby #psychodeliki #psylocybina
    pokaż całość

  •  

    2C-B

    Mam kilka pytań do doświadczonych:

    - Faktycznie nie ryje tak serotoniny, przez co nie wymaga specjalnej suplementacji i długich przerw?
    - Czy peak trwa dłużej niż na MDMA?
    (przy emce mam prawie zawsze wrażenie, że jest zbyt krótko)
    - Dobrze pamiętam, że może być ciężki bodyload? Chodzi o nudności?
    - Czy ma potencjał psychodeliczny, pozwalający na jakiś wgląd w siebie i znaczące rozkminy, czy tylko kolorki?
    Dodam, że emka na mnie potrafi działać bardzo psychodelicznie i widzę w niej duży potencjał teraputyczny.
    - Czy 2C-B nadaje się bardziej do samotnego tripa w porównaniu z MDMA?
    - Jak ze szczękościskami i ze zgrzytaniem zębami? Po emce mam z tym zawsze problem...
    - Macie swoje rady, uwagi dotyczące tej substancji?

    Wołam @Jakis_Leszek, bo wiem, że ma z tym doświadczenie.

    #narkotykizawszespoko #psychodeliki #2cb
    pokaż całość

    •  

      @mindrape: ja tam nigdy nosem tego nie brałem nie czułem takiej potrzeby. Dziwne, ze jedna zadziałają tak delikatnie, może jednak tolerka albo u mnie było mocniejsze 2cb, albo jestem bardziej wrażliwy;)

      A co tak skromnie z tym n2o?
      Każdy kolejny w okolicach peaku zabiera dalej:)

      Chyba faktycznie nadaje się bardziej do wszelakich miksów niż solo.

      @mindrape: miksy potęgują działanie wielokrotnie, wiec wiesz co robić następnym razem:)

      Szkoda, ze się trochę zawiodłeś

      A jak samo n2o? Fajne czy tez nie do końca?
      pokaż całość

    •  

      @Jakis_Leszek:

      Dziwne, ze jedna zadziałają tak delikatnie, może jednak tolerka albo u mnie było mocniejsze 2cb, albo jestem bardziej wrażliwy;)

      Podejrzewam, że miały jednak sporo mniej niż było deklarowane. Przykładowo jak sprawdzam w aplikacji knowdrugs to podobne mają 11mg.

      A co tak skromnie z tym n2o?

      4 naboje zużyłem podczas tripa, a chciałem jednak poczuć też działanie solo, żeby móc ocenić. W dodatku w pewnym momencie naszło trochę ludzi do domu i nie chciałem wzbudzać podejrzeń dziwnymi dźwiękami. Jeśli chodzi o samo N2O to podobnie jak kiedyś testowałem, czyli bez większego szału, ale pewnie nie zrobiłem tego w maksymalnie efektywny sposób. Zostało mi jeszcze 5 naboi to pewnie się pobawię jeszcze.( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Szkoda, ze się trochę zawiodłeś

      Nie zawiodłem się w żadnym razie. Z początku wydawało się bardzo delikatnie, ale później się rozkręciło i nie czułem już potrzeby dorzucenia. Nawet kotu zaczęła się robić ludzka twarz jak na tych średniowiecznych malowidłach XD Nie spodziewałem się niczego mocnego i nawet nie chciałbym, bo nie miałem ochoty na nic grubszego, a przede wszystkim komfortowych warunków do tripa.

      Na początku planowałem to zarzucić na łonie natury z jakąś fajną muzyką na uszach, ale pogoda była niestety paskudna. Teraz myślę, że to nie byłby głupi pomysł(przy lepszej pogodzie), bo nie odczuwałem jakiegoś zbytniego parcia na kontakt z ludźmi i dobrze mi było jak chwilami leżałem sobie z zamkniętymi oczami, słuchając muzyki. Zapalenie trochę zioła na peaku też mogłoby fajnie podziałać.

      Generalnie jestem zadowolony. Mam też świadomość, że jeszcze nie poznałem pełnego potencjału tej substancji ze względu na dawkę. W każdym razie nie czuję się w żaden sposób zawiedziony. Dużym plusem dla mnie jest to, że gdy przestaje działać to bez żadnego zjazdu, czy poczucia uszczerbku na zdrowiu, czy psychice. Dlatego pewnie jeszcze z tym poeksperymentuję solo jak i w różnych konfiguracjach( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    **Trip report po 4 karmelkach THC **

    Wiem, że sporo czasu minęło od mojego ostatniego wpisu z grzybami ( tutaj, ale dopiero niedawno miałem wolne i okazję dać uczciwą szansę sławnym karmelkom THC. Fanem marihuany nie jestem i preferuję psychodeliki, ale teorytycznie we większych dawkach zjadane THC wykazuje działanie psychodeliczne więc ucieszyłem się, że nie muszę czekać na żaden reset tolerancji jak to zwykle bywa.

    O dawkowaniu karmelków dowiedziałem się tyle, że jeden ma 20mg thc i bez tolerki powinien mnie porzadnie porobić a połówka zapewnić lekką, przyjemną fazę. Zrobiłem zatem jedyną rozsądną w tamtym momencie rzecz jaka mi przyszła do głowy i korzystając z urlopu w pracy wziąłem z kumplem po 4 na głowę xD

    Niedługo po ich zjedzeniu okazało się, że nie mam w lodówce nic ciekawego więc wyruszyliśmy na misję do sklepu licząc na to, że uda się zrobić szybkie zakupy zanim karmelki zdążą się załadować. Po drodze spotkaliśmy jednak innego kumpla, który zatrzymał nas na dłuższą chwilę, ale mimo wszystko po pożegnaniu się z nim ruszyliśmy dalej do Żabki po prowiant.

    Już w sklepie wybierając batona zauważyłem, że faza zaczyna się ładować. Zajebiście ciężko było mi zdecydować się na któryś z nich a czułem dodatkową presję z uwagi na to, że byliśmy w sklepie w dwójkę a batony stały zaraz przy kasie co sprawiało, że znajdowałem się w zasięgu wzroku kasjera. Nie chciałem dyskryminować żadnego z batoników więc uznałem, że wezmę po jednym z każdego rodzaju i wybiorę najlepszy w domu, bo to trzeba usiąść na spokojnie. Szybko jednak uznałem, że to kiepski pomysł i pomyślałem sobie "stary ogarnij się", odkładając kilka z nich szybko na miejsce.

    Okazało się, że wcale tego nie pomyślałem tylko powiedziałem na głos też do kasjera XD Już myslałem, że postanowi on dzięki mojej radzie odmienić swoje życie i zacznie programować, ale na szczęście tylko mnie zlekceważył, skasował batony a my szybko spierdoliliśmy ze sklepu xD

    Droga powrotna zdawała się być znacznie bardziej ciekawa niż w pierwszą stronę, chociaż w jej połowie nogi mi już wchodziły do dupy chociaż cała trasa to jakieś 10 minut z buta.

    Humor nam dopisywał do momentu aż nie wróciliśmy do mieszkania i się okazało, że w sumie 3 batony i paczka chipsów to trochę chujnia na gastro, które nas tam zastało. Postanowiliśmy zamówić pizzę. Kumpel naciskał na ostrą z chilli, bo jest pojebem jak z tej pasty o ostrym jedzeniu ( #pdk ), a że ja nie byłem w stanie nawet negocjować z batonami w Żabce to przystałem na jego propozycję i odpaliłem konsolę.

    Granie było lekko problematyczne, nie z uwagi jednak na sam stan w jakim znaleźliśmy się po karmelkach, ale fakt, że kumpel nie potrafił wybrać adekwatnego skina postaci i ciągle je przełączał xD Postanowiłem, że zostawię go z tą decyzją sam na sam i poszedłem się wylać, śmiejąc się z jego nieudolności. Skupienie się na tym, żeby skutecznie się wysikać od początku do końca zajęło mi w mojej ocenie jakieś 5 minut zamiast 20 sekund i szybko nabrałem pokory wracają do salonu.

    Jak się okazało kumpel odnotował, że karmelki mnie porobiły pytając "a ty co taki mokry?". Dotknąłem się po czole i faktycznie byłem trochę spocony więc na szybko wymyśliłem wymówkę, że to pizza jest za ostra. Szybko zostałem uświadomiony, że dopiero ją zamówiliśmy i jeszcze nie przyjechała xD

    Resztę wieczoru spędzliśmy oglądając Władcę Pierścieni (polecam na fazie i na trzeźwo w sumie też), jedząc batony, pizzę i pijąc mleko, bo mi wypaliło ryj od chilli.

    Generalnie karmelków nie doceniłem i mimo tego, że bawiłem się przednio to nikomu nie polecałbym takiej ilości przy braku tolerancji, ponieważ zaburzenia myślenia, ruchów czy czasoprzestrzenii ( ͡° ͜ʖ ͡°) przypomnały momentami te, które występują po zwykłych psychodelikach. Od tamtego momentu robiłem też podejście do 1 sztuki i w tym wypadku wszystko było git. Faza podobna do mocnego zjarania, ale przyjemniejsza i znacznie dłuższa więc generalnie postanowiłem na nowo włączyć thc do rotacji smakołyków.

    Następny trip

    W okolicy połowy maja będe prawdopodobnie robił podejście do DMT. Jeśli ktoś jest chętny czytać trip reporta z tego doświadczenia to pod spodem można plusować pierwszy komentarz i jak zwykle zawołam gdy pojawi się wpis.

    #wykopjointclub #miarhuana #narkotykizawszespoko #psychodeliki #dmt #podroze #tripreport
    pokaż całość

    źródło: karmelki.jpg

  •  

    grzybobranie udane. Nie wiem ile tego wyszło ale chyba wystarczajaco by obdarować najbliższych ( ͡° ͜ʖ ͡°) #psylocybina #psychodeliki

    źródło: IMG-20210501-WA0008.jpeg

  •  

    Dlaczego wy sie znęcacie sie nade mną
    #psychodeliki #grzybki #narkotykizawszespoko #krainagrzybow

    GIF

    źródło: grzybki nieboże.gif (117KB)

  •  

    Miałem w nocy tripa na DMT. Bez zażywania DMT. Paraliż przysenny, niemożność wybudzenia się, fałszywe wybudzenie a następnie fraktalizacja obiektów i rozpad widocznej rzeczywistość trochę strachłem. Pierwszy raz było to tak intensywne.

    Jak uda mi się przypomnieć więcej to napisze

    #psychodeliki #swiadomysen #dmt
    #narkotykizawszespoko
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Mireczki w drodze do sklepu mijałem goscia z rana na głowie jak myślicie czy on też zażywał #lsd i jebal głową o ścianę myśląc że jest jednością z Bogiem? Dodam, ze zsiural sie w majty i krzyczal cos o stimiarzach
    #psychodeliki
    #narkotykizawszespoko

  •  

    #narkotykizawszespoko
    I Ci wszyscy wyznawcy #lsd beka z was model jebal głową w ścianie na fazie w oszczanych spodniach i potem Ci taki pierdoli że jest oświecony i lepszy od ogółu bo miał wizję a jego wizja było nietrzymanie moczu i ogólne upokorzenie beka jak chuj z #psychodeliki

  •  

    Podążaj za mną, w głąb króliczej nory. Widzimy się na końcu tęczy, po drugiej stronie lustra. Ty już wiesz gdzie;)

    #psychodeliki #lsd #narkotykizawszespoko

    źródło: 8E5C4306-AF1C-4CDF-8C7B-F32F70DD2721.jpeg

  •  

    Po wielu tygodniach w koncu wyrosły, zaskoczyła mnie ilość przy pierwszym zbiorze. Mam nadzieję, że kolejne będą równie owocne.

    #narkotykizawszespoko #grzyby #psychodeliki #psylocybina

    źródło: PSX_20210411_110305.jpg

  •  

    Dzisiaj o tym jak regularne stosowanie MDMA wpływa na związek mój i mojej dziewczyny

    Wołam wszystkich zainteresowanych z poprzednich wpisów. Jeśli ktoś natomiast chcę był wołany do kolejnych to proszę plusować komentarz pod spodem lub dodać mój tag do obserwowanych - #jegertilbake

    Wstęp

    Swoją dziewczynę poznałem 2 lata temu, już po roku znajomości postanowiliśmy wspólnie razem zamieszkać a jak na tą chwilę bardzo dobrze nam się układa i świetnie się dogadujemy. Oczywiście pojawiają się czasem jakieś spiny i kłótnie jednak szybko są wyjaśniane. Częściowo wynika to z tego, że jesteśmy po prostu ze sobą szczerzy i pracujemy nad związkiem jednak nieocenioną pomocą jest także MDMA (potocznie ecstasy), które bierzemy wspólnie co 3 miesiące.

    Czym jest i jak działa MDMA?

    MDMA to nic innego jak substancja psychoaktywna o działaniu empatogennym/ euforycznym. Po przyjęciu określonej dawki uwalniane są znaczne ilości serotoniny w mózgu co sprawia, że jej użytkownik wprowadzany jest w doskonały nastrój a świat sprawia wrażenie miejsca idealnego, pozbawionego problemów. Stajemy się pobudzeni, silniej odbieramy bodźce zewnętrzne takie jak muzyka czy dotyk oraz inaczej postrzegamy tempo upływającego czasu.

    Skąd pomysł, żeby brać to razem z dziewczyną?

    Jak wspominałem w swoich poprzednich wpisach moja dziewczyna ma depresję, natomiast sam siedząc w temacie od dłuższego czasu natknąłem się kiedyś na artykuł naukowy wedle którego 76% uczestników badania cierpiących na Zespół Stresu Pourazowego po przyjęciu MDMA w kontrolowanych warunkach nie spełniało po roku już kryteriów, które moglyby ich zaliczyć do grupy chorych. Potwierdzają to także inne doniesienia naukowców, podczas gdy organizacje takie jak MAPS wchodzą już w ostatnie fazy badań dotyczących połączenia psychoterapii i MDMA.

    Dobra skończ pierdolić i przejdź do konkretów

    Po tym jak uznałem, że MDMA przyjmowane w odpowiedniej dawce jest bezpieczne, postanowiłem spróbować go razem z dziewczyną, było to zarówno jej jak i moje pierwsze doświadczenie z tą substancją. Przyjęliśmy dawkę dopasowaną do wagi ciała, w moim wypadku było to 140mg a w jej 120mg.

    MDMA przyjęliśmy na pusty żołądek w posprzątanym mieszkaniu, przygotowaliśmy wcześniej playlistę z piosenkami i czekaliśmy na efekty. Po ok. 20-30min w pokoju zaczęła pojawiać się delikatna mgła. Spytałem dziewczyny czy też ją widzi a ona to potwierdziła. Wstałem z kanapy na której wspólnie siedzieliśmy i już wtedy zauważyłem różnicę - czułem się jakby ten ruch był niesamowicie łatwy a grawitacja została zmniejszona o połowę. Zachęciłem Kasię, żeby też spróbowała to zrobić, niedługo później zaczęła śmiać się i skakać jak pojebana po pokoju i łóżku więc z chęcią do niej dołączyłem xD

    Zmiana wrażeń wizualnych po tej substancji jest delikatna w porównaniu do chociażby LSD czy grzybów, rzeczy zdają się wyostrzone, ale gładkie zarazem, pole widzenia zmniejszone. Wszystko wydaje się ładniejsze a wręcz idealne. Patrzenie w oczy ukochanej osoby to prawdopodobnie jeden z najlepszych sposóbów na spędzenie części czasu z paru godzin, które trwa ten stan.

    Muzyka staje się niesamowicie przyjemna dla uszu a zwykły dotyk (i nie tylko ( ͡° ͜ʖ ͡°) ) czujemy 5 razy intensywniej. Wspólne tańczenie staje się zajebiste i jest się pewnym, że robi się to perfekcyjnie (co na pewno nie jest prawdą xD). Miłe słowa docierają w najgłębsze zakamarki umysłu i można aż poczuć ich echo w całym ciele gdy rozchodzi się w postaci ciepłych, promieniujących fal.

    Na MDMA bardzo istotne jest aby pamiętać o stałym nawodnieniu i unikaniu przegrzania od nadmiaru ruchu czy skakania więc postanowiliśmy usiąść i napić się wody oraz szczerze porozmawiać.

    Szczera rozmowa na MDMA jest nieodzowna i to właśnie wtedy, w atmosferze miłości i całkowitej akceptacji, możemy poruszyć tematy, które leżą nam na sercu. Dotyczące przeszłych traum, obaw, kompleksów czy różnych mniejszych spięć. W tym momencie jesteśmy w stanie postawić się na miejscu drugiej osoby i okazać jej pełnię wyrozumiałości. Wspólnie poruszamy wtedy tematy, które nas trapią i likwidujemy punkty zapalne, które zignorowane z pewnością w przyszłości miałyby negatywny wpływ na związek. Po przerobieniu wszystkich bieżacych spraw czujemy się niesamowicie wolni, lekcy i żyjący w pełenej harmonii zarówno jeśli chodzi o związek jak i resztę naszego życia. Jest to kompletny, niesamowicie przyjemny reset umysłu, uczucie, którego nie da się opisać słowami.

    Od tego czasu mieliśmy łącznie 4 czy 5 sesji z MDMA. Problemy w zwiazku się pojawiają jak u każdego, jednak regularne sesje tego typu co 3 miesiące sprawiają, że zbierany ból dupy nigdy nie ma czasu urosnąć na tyle aby nie dało się go załagodzić w trakcie kolejnej "terapii" dzięki szczerej rozmowie i zrozumieniu. Nas związek trwa póki co dosyć krótko, ale oboje wierzymy, że dzięki pracy nad nim pozostaniemy razem szczęśliwi jeszcze długi czas.

    Brzmi to zbyt pięknie, jaki jest haczyk?

    Szczerze mówiąc to jeśli masz głowę na karku i nie jesteś debilem to moim zdaniem nie ma żadnego haczyka. MDMA ma oczywiście potencjał do uzależnienia z uwagi na to, że czujemy się po nim zajebiście, jednak zachowując regularne przerwy między tego typu sesjami oraz odpowiednią dawkę nic złego nie powinno się stać.

    Jedni będą się upierać, że wystarczająca przerwa to tydzień, inni wskażą na miesiąc, ja natomiast wolę redukować maksymalnie ryzyko i biorę to wyłącznie do max 4 razy w ciągu roku. Mam jednak bliskiego znajomego, który w ciągu 2 miesięcy zjadł 20 XTC o mocy 220mg i wydaje się, że ma się dobrze. Możliwe, że jakiś czynnik genetyczny tu ma znaczenie, nie jest to jednak dobrze zbadane a moim zdaniem nie warto ryzykować tak częstym używaniem z uwagi na możliwość wystąpienia zespołu serotoninowego.

    Jeśli chodzi natomiast o dawkę to uważam, że 1mg/ kg masy ciała + 50mg (lub max 10-15% więcej) jest dawką odpowiednią. Osobiście sądzę, że uśredniając 125mg jest spoko w celach terapeutycznych, natomiast dawki większe jak 150mg mają niewielki sens, ponieważ przyjemne efekty nie nasilą się znacznie a zjazd będzie intensywniejszy. Sam jeden raz pokusiłem się na 170mg i 4 godziny zleciały mi w 15 min, nie polecam.

    Jak to wygląda dzień/ dwa dni po?

    Na kolejny dzień nadal czujemy się bardzo dobrze, mózg nadal ma więcej serotoniny niż normalnie. Zjazd zwykle następuje 2 dni po i zależnie od dawki może utrzymywać się 1-2 dni. Dopóki przestrzegamy powyższych zaleceń to ograniczał się on będzie co najwyżej do delikatnej dekoncentracji, drazliwości czy problemów z pamięcią, ale jest to stan porównywalny do dnia gdy słabo się wyśpimy.

    Jeśli natomiast przesadzimy i będziemy nadużywać MDMA to nie unikniemy prawdopodobnie czucia się jak gówno, choć i w tym wypadku wszystko powinno wrócić z czasem do normy. Osobiście jednak takich eksperymentów z częstymi/ wysokimi dawkami nie robię a celem zachowania długich przerw jest dla mnie też to, żeby nie utracić magii jaka ma miejsce przy pierwszym podejściu do tej substancji.

    Na co jeszcze zwrócić uwagę?

    1) Istnieją legalne testy na necie dzięki którym możemy sprawdzić czy faktycznie mamy MDMA czy jakiś shit. Koszt takiego testu to 30zł. Warto go kupić.

    2) Lepiej jest brać MDMA w krysztale i samemu dobrać dawkę wg. powyższych zaleceń, ponieważ MDMA dostępne w postaci tabletek często ma zbyt dużo substancji aktywnej (jeśli już zbadamy, że to MDMA). Wynika to z tego, że ludzie, którzy biorą je co weekend musza mieć większe dawki, żeby coś nadal poczuć (250-300mg). Osobiście odradzam przyjmowanie losowych dawek jakichkolwiek substancji.

    3) **NIGDY* *nie należy łączyć MDMA i alkoholu. Połączenie to jest neurotoksyczne więc ma negatywny wpływ na zdrowie naszego mózgu. Wiele osób ma to niestety w dupie.

    4) W trakcie trwania tripa należy pić duże ilości wody, nawet 1,5-2 litry w ciągu 5-6h będzie ok. Niestety sikanie w trakcie może okazać się zajebiście trudne, ale trik jaki odkryłem to puszczenie wody w kranie, żeby je wyzwolić xD

    5) Warto schłodzić sobię łeb po tripie, przykładając np. zimne warzywa z zamrażarki, zauważyłem że praktycznie eliminuje to całkowicie zjazd. Jest to anegdotyczne, ale wiele osób na reddicie potwierdza taką zależność.

    Kolejne wpisy

    Póki co nie mam konkretnego planu na następny wpis, jednak z pewnością coś wymyślę, pod spodem pierwszy komentarz do wołania.

    #narkotykizawszespoko #mdma #zwiazki #milosc #narkotyki #psychodeliki #rozowepaski
    pokaż całość

    źródło: cdn.vox-cdn.com

  •  

    Umieszczam tutaj wszystkie wpisy, które dodawałem na wykop z zakresu psychodelików, grania na VR po różnych substanacjach czy medytacji.

    Osoby zainteresowane tego typu tematyką zapraszam do subskrybowania tagu #jegertilbake gdzie pojawi się ich więcej.

    Seria z graniem na VR:

    1) Granie na VR po wzięciu ketaminy
    2) Granie na VR po wzięciu karmelka z 20mg THC
    3) Granie na VR po wzięciu LSD
    4) Granie na VR po wzięciu 2C-B
    5) Granie na VR po wzięciu grzybów halucynogennych

    Mikrodawkowanie psychodelików:

    1) [Mikrodawkowanie LSD - co i jak. ](https://www.wykop.pl/wpis/16833021/od-jakchs-2-miesiecy-biore-regularnie-lsd-w-mikrod/
    2) Wpis po mikrodawkowaniu LSD 4 lata
    3) Moja dziewczyna mikrodawkuje grzyby w celu leczenia depresji i nerwicy
    4) Moje podejście do mikrodawkowania grzybów i porównaniu ich do LSD

    Trip reporty brata:

    1) Trip raport po LSD
    2) Trip raport po grzybach halucynogennych
    3) Trip raport po DMT

    Sterydy:

    1) O suplementacji testosteronu u mężczyzn - plusy i minusy mojej terapii

    Leczenie łysienia:

    1) O tym jak zahamować androgenowe wypadanie włosów u mężczyzn
    2) Relacja z postępów używania RU58841 przez pół roku

    Medytacja:

    1) Opis wrażeń z 10-dniowego pobytu w ośrodku medytacyjnym metodą Vipassana

    Kolejne wpisy:

    W dalszych wpisach na tagu mam zamiar opisać między innymi wpływ regularnego brania razem MDMA na relację moją i mojej dziewczyny, opisać doświadczenie po wysokich dawkach ketaminy czy też głębiej opisać jak moim zdaniem działa ludzki umysł na podstawie dotychczasowych doświadczeń oraz obserwacji.

    #psychodeliki #lsd #grzyby #ketamina #2cb #medytacja #wykopjointclub #vr #narkotykizawszespoko #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Jeden album a tyle wspomnień....

    Ile razu słuchałem tego na psychodelicznych wojażach. Dodatkowo udało mi się być raz na festiwalu kiedy grali, ta muzyka była i nadal jest kosmiczna. Pamiętam kolorową scenę pod dębem i te psychodeliczne kolorki, które otaczały drzewo

    (。◕‿‿◕。)
    Teraz nawet na trzeźwo brzmi to bardzo mocno kwaśno

    Pewnych rzeczy nie da się zapomnieć

    #psychodeliki #psytrance
    #narkotykizawszespoko
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #lsd #psychodeliki #grzyby #kalkazreddita
    Kiedy jesteś na peaku i już nie wiesz do końca, co jest naprawdę a co tylko wytworem Twojej wyobraźni.
    O ile takie rozgraniczenie istnieje.

    “Nothing is truly as it appears” by Thomas Doherty

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Macie czasem tak po grzybach, głównie na początku kiedy mózg się jeszcze dostraja, że czujecie się jakbyście byli na granicy szaleństwa, jakby wasza świadomość miała za chwilę się rozpaść od natłoku informacji? Mam wtedy wrażenie, że czuję pracę swojego mózgu, każdą półkulę z osobna. Boję się tego stanu, staję się wtedy bardzo chaotyczny, niemal jak osoba w stanie maniakalnym tylko wszystko jest podszyte lękiem. Nie potrafię odpuścić. Z jednej strony wiem, że to jedyny sposób by się od tego uwolnić, z drugiej mam wątpliwości. Co jeśli stanie się coś na co nie jestem gotowy? Co jeśli utracę kontrolę na zawsze? Co jeśli chcę wiedzieć zbyt dużo? Może to już choroba psychiczna?

    Na szczęście jest to stan przejściowy, który zawsze przeobraża się w poczucie zrozumienia, któremu towarzyszy ogromne szczęście i poczucie bezpieczeństwa, tego, że wszystko będzie dobrze. Czuję się wtedy jak istota wyprzedzająca obecną cywilizację o tysiące lat, jednak ograniczona przez ciało. Mam pewność, że za zasłoną jest coś więcej, coś lub ktoś, wyższa forma inteligencji, pewność, że "obcy" istnieją, tylko szukamy ich nie tam gdzie trzeba.

    Zawsze przychodzi mi wtedy na myśl film Interstellar. Nolan dobrze wiedział co robi i z tego co wiem to psychodeliki nie są mu obce. Zabawne jest to, że krótko po każdym tripie strach przed następnym znika, niestety potem zawsze wraca i zataczam koło. A to wszystko po, można by rzec, TYLKO 1.5g McKennaii. Wrażliwość mojego układu nerwowego mnie czasami zadziwia.

    #narkotykizawszespoko #psychodeliki #lsd #grzyby
    pokaż całość

    •  

      napisz coś więcej k tym zjeździe bo nie doświadczyłem czegoś takiego. I czemu daje piękne wizuale czego nie daje psylocyna?

      @Jakis_Leszek: nie jest to zjazd jak po stimach, ale zostaje lekkie poirytowanie i zmęczenie. Może wpływ też miało częste zarzucanie bo jadłem co tydzień/dwa. Co do wizuali to ciężko mi je teraz dokładnie opisać, ostatni raz kwasa brałem ponad rok temu. Te grzybowe za to są po prostu mniej intensywne, nie wychodzą na pierwszy plan, nie są główną atrakcją tripa. Czytałem, że ciekawe wizuale po grzybach zaczynają się od 3g dopiero. pokaż całość

    •  

      @Jakis_Leszek: nie jest to zjazd jak po stimach, ale zostaje lekkie poirytowanie i zmęczenie.

      @strange_pleasures: To ja nigdy nie miałem takich dolegliwości nawet jeśli byłem zmęczony, to było mega przyjemne zmęczenie:D

      Te grzybowe za to są po prostu mniej intensywne, nie wychodzą na pierwszy plan, nie są główną atrakcją tripa. Czytałem, że ciekawe wizuale po grzybach zaczynają się od 3g dopiero.

      @strange_pleasures: No tak wizuale to kwestia dawki. Od siebie dodam, że duże dawki grzybów dają wizuale mocno podobne do DMT
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    Trip report po 10g łysiczki kubańskiej

    Parę dni temu wrzucałem tutaj swojego trip reporta z tripa po 400ug LSD a dzisiaj wracam do was z opisem wrażeń po zjedzeniu 10g magicznych grzybków xD

    Zgodnie z obietnicą wołam pod spodem wszystkich plusujących poprzedni wpis, natomiast z uwagi na bardzo duże zainteresowanie, które przekroczyło moje oczekiwania zamierzam kontynuować tę serię (można plusować na dole komentarz do kolejnego wpisu jak ktoś chce).

    Z uwagi na to, że miałem kupione tylko 10g grzybów postanowiłem, że zrobię Lemon Teka, żeby nieco zwiększyć moc ich działania. Z tego co się dowiedziałem w tym celu wystarczy jedynie sproszkowane wcześniej grzyby zalać sokiem z cytryny. Poszedlem zatem do Aldika po 2 cytrynyi gumy do żucia (żeby zabić smak grzybów po wypiciu), wycisnalem je do szklanki, poczekałem z 30min, dolalem trochę wody i szybko wypiłem. Smaku grzybów drastycznie to nie poprawiło (nadal smakowały jak proch strzelniczy pomieszany z kurzem), natomiast jeśli chodzi o ich działanie to nie jestem w stanie tego stwierdzić, bo wyjebało mnie tak daleko, że nie miałem żadnego porównania do wcześniejszych doświadczeń XD

    Zwykle na rozpoczęcie tripa czekałem dosyć długo i wchodził on stosunkowo łagodnie, natomiast w przypadku Lemon Teka po niespełna 20min wystrzelenie z normalnego stanu świadomości do zagrzybionego świata trwało wyjątkowo krótko, przypominając bardziej wystrzał jaki oferuje DMT.

    Zwykle zarówno w przypadku LSD jak i grzybów preferuję znaleźć sobie wygodne miejsce, puścić dobrą muzykę, zamknąć oczy i dać się ponieść własnej wyobraźni. W tym przypadku zamykanie oczu nie miało żadnego sensu, ponieważ z otwartymi widziałem właściwie to samo co z zamkniętymi. Doznania zarówno fizyczne jak i psychiczne były bardzo intensywne. Momentami trudno było odpuścić, jednak nauczony poprzednimi doświadczeniami wiedziałem, że poddanie się działaniu środka jest absolutnie konieczne i zostanie szybko wynagrodzone wspaniałą podróżą.

    Nieprzyjemne doznania zaniknęły w ciągu pierwszej godziny. Po tym czasie falować, wirować, zmieniać kształty oraz "przeistaczać się" zaczęły nie tylko meble w pokoju lecz także ja sam razem z nimi. Stałem się integralną częścią tego co obserwowały z trudem moje oczy oraz pozostałę zmysły. Czas zaczął się rozmywać, nie byłem w stanie określić ile upłynęło go od przyjęcia grzybów a w mojej głowie samo pojęcie czasu nie miało żadnego sensu. Nie byłem w stanie porozumieć się z własną przeszłością i przyszłością, byłem ultra obecny w teraźniejszości a mój umysł stał się całkowicie wyciszczony. Czułem się jakby ktoś przywrócił mnie do ustawień fabrycznych a myślenie nie było już przymusowe lecz zupełnie dobrowolne. Podejrzewam, że doświadczyłem czegoś przypominające stan oświecenia w wyniku śmierci własnego ego. Ciężko powiedzieć jak długo rozkoszowałem się nowym stanem świadomości, jednak był on niesamowicie przyjemny i sprawiał wrażenie, że jest "właściwy", natomiast stan świadomości jaki posiadam ja czy inni ludzie na codzień wydawał się wtedy spaczony i nienormalny. Nie rozumiałem jak w ogóle można w nim funkcjonować i zdecydowanie wolalłbym pozostać w obecnym.

    Działanie grzybów zaczęło się nieco osłabiać, poznałem to nie tyle po godzinie, której i tak nie byłem w stanie nadal odczytać, o ile po fakcie, że w ogóle widziałem zegarek i wiedziałem jaką funkcję pełni w rzeczywistości w której przebywam xD Dywan na który spoglądałem przestał być rozbitymi na atomy fraktalami i zaczął unosić się "do góry". W moim postrzeganiu tworzył coś na kształt labiryntu, który w sposób graficzny przedstawiał mój własny umysł. W momencie gdy pojawiała się nowa myśl widziałem jak wędruję ona w konkretne miejsce i o jakie rejony mojego postrzegania zahacza po drodze. Najprostszy sposób w jaki mógłbym to doświadczenie opisać to medytacja w 3D (gdyby tak wyglądała na codzień to może by mi się nie znudziła po paru podejściach ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Kolory stawały się stopniowo coraz mniej intensywne, światło wewnątrz pokoju przestawało być zakrzywione a czas zaczął na nowo dyktować moje miejsce w otaczającej rzeczywistości.

    Po sprawdzeniu godziny okazało się, że trip trwał ok 2h krócej niż po niższej dawce tych samych grzybów, które brałem wcześniej a zatem podejrzewam, że Lemon Tek faktycznie zwiększa intensywność samego tripa, ale odbywa się to kosztem czasu jaki on trwa. Osobiście mi takie rozwiązanie odpowiada, ponieważ mimo wszystko długie tripy potrafią być męczące.

    Wrażenie głębokiego wyciszenia i spokoju pozostawało ze mną jeszcze bardzo długo. Minusem natomiast z pewnością jest ból głowy oraz brzucha (nie jadłem nic poza grzybami), jednak opisałbym je jako drobny dyskomfort, który absolutnie nie powinien nikogo zniechęcać do odbycia takiej podróży. Z pewnością było to też podyktowane wysoką dawką, ale nospa i paracetamol załatwiły szybko sprawę a ja resztę wieczoru spędziłem na oglądanie różnych guru na Youtubie celem poszerzenia swojej wiedzy na temat natury otaczającej nas rzeczywistości.

    Następny trip

    Obecnie przymierzam się do sławnych karmelków THC, które kupiłem już długi czas temu. Szczerze mówiąc nie jestem fanem THC, ale z tego co wyczytałem to duże dawki zjadanego THC mają działanie psychodeliczne, w związku z tym zamiast zalecanych 20mg (1 karmelek) mam zamiar zjeść ich 5 na raz i sprawdzić co się stanie xD Jak ktoś jest chętny poczytać moje wypociny kolejnym razem to można zostawić plusika poniżej.

    #lsd #narkotykizawszespoko #psychodeliki #podroze #tripreport #grzyby #wykopjointclub #marihuana
    pokaż całość

    źródło: grzybki.png

  •  

    Wy też macie tak, że jak patrzycie jak dawniej jak byliście dziećmi i to jak postrzegaliście rzeczy i świat i jak myśleliście itd., to to był jakiś kosmos w porównaniu do teraz, jak inaczej obecnie postrzegacie i myślicie i nie potraficie nawet w ułamku włączyć tego dawnego postrzegania które było "10-100 razy" barwniejsze, głębsze, magiczne czy nie wiem jak to wszystko w ogóle opisać?

    #pytanie #psychologia #rozkminy #psychodeliki #psychiatria #niewiemjaktootagowac
    pokaż całość

  •  

    Moderacja tydzien temu usunela mojego trip reporta bez zadnego wyjasnienia. Wrzucam go ponownie z innym zdjeciem, bo zakladam, ze to z nim byl jakis problem. Sorki, ze niektorych wolam drugi raz, ale troche przy tym siedzialem i szkoda, zeby przepadlo:

    Wracam dzisiaj do was dopiero po ponad miesiącu z obiecanym tutaj trip reportem. Jak to mawiają lepiej późno niż wcale ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Pragnę na początku zaznaczyć, żę kwasa jem nie od dziś. Wielokrotnie przyjmowałem dawki 200 czy 300ug. To było moje pierwsze podejście do 400ug, jednak jak się szybko okazało zlekceważyłem moc kartoników, które otrzymałem. Ci co siedzą w temacie wiedzą, że zwykle vendorzy lecą w chuja i na kartonie LSD jest znacznie mniej niż deklarują, więc tak naprawdę biorąc 200ug liczę sie zawsze z tym, że realnie będzie to ~100ug a przy 400 analogicznie 2 razy mniej. Chyba tym razem nie pykło i było im faktycznie bliżej 200ug/szt XD

    Efekty zacząłem odczuwać już po ok. 30min co mnie mocno zaskoczyło, bo zwykle kwas u mnie ładuje się znacznie dłużej. Początkowy body load nie należał do przyjemnych, mogło to też wynikać trochę z mojego nastawienia i brania tego "z marszu", bez specjalnego planu (nie polecam takiej strategi ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Sypialnia w której przebywałem zaczęła szybko nabierać kolorów, które dynamicznie się zmieniały. Czułem się jakby ktoś bawił się suwakami w Photoshopie i nie mógł zdecydować, który filtr będzie najlepszy. Rzeczy w które się wpatrywałem początkowo wirowały albo przeistaczały się, mój wzrok powoływał niektóre z nich "do życia". Kamienny buddha, który stoi na parapecie zdawał się patrzeć na mnie podejrzliwe, natomiast kwiatek po przeciwległej stronie pokoju tętnił życiem i wprowadzał w pokoju atmosferę harmonii. Był to oczywiście tylko krótki przystanek przed prawdziwą podróżą jaka mnie czekała.

    Biorąc LSD musimy liczyć się z tym, że nasza podłoga będzie falować, percepcja będzie zaburzona, umysł stanie się ultra analityczny. Przy wyższych dawkach doznania te ulegają jednak zmianie. Teraz to nie tylko podłoga falowała lecz cały pokój. Stwierdziłem, że będzie to dobry moment aby zamknąć oczy. Z trudem udało mi się włączyć przygotowany wcześniej na telefonie album Pink Floyd - Dark Side of The Moon (best ever na LSD ( ͡° ͜ʖ ͡°) i ułożyłem się wygodnie na łóżku.

    Muzyka w pełni mnie pochłonęła a pod moimi powiekami zaczęły malować się obrazy, które pojawiały się w raz z rytmem muzyki. Czułem, że LSD do zabrania mnie w podróż używa nie tylko własnych sił lecz także posiłkuje się utworami, których słucham. To co widziałem było niesamowite a moje uszy dostawały orgazmu od każdej kolejnej nuty. Mimo, że wiele razy słuchałem muzyki po LSD, grzybach czy innych środkach to jeszcze nigdy nie doświadczyłem jej pełnego piękna. Zazdrościłem w tym momencie audiofilom, myśląc że może niepotrzebnie miałem bekę z ich wielotysięcznych wydatków na sprzęt audio.

    Ku mojemu zaskoczeniu otworzeniu oczu niewiele zmieniło. Nie byłem w pierwszej chwili ogarnąć, że znajduję się we własnej sypialni, czułem się jakbym był w obcym miejscu, jednak nauczony wcześniejszymi doświadczeniami szybko uspokoiłem się i oddałem temu co się dzieje zamiast z tym walczyć. W tym momencie doznałem śmierci ego, stałem się częścią tego co obserwowałem, natomiast sam obserwator wydarzeń ulegną rozpłynięciu. Nie miałem kontaktu ze swoją przeszłością czy przyszłością, po prostu byłem, bez żadnego przetwarzania informacji, myśli czy wyobrażen na temat tego co się dzieje. Pierwszy raz po jakimkolwiek psychodeliku czułem się jakbym był obok czasu a nie żył według jego warunków. Widziałem jak rzeczywistość do której należę jest kształtowana z chwili na chwilę i stale ulega zmianie. Zrozumiałem wtedy jak bardzo jestem ograniczony w swoim normalnym stanie świadomości oraz jak mało wiem na temat rzeczywistości, która nas otacza.

    Ciężko jest mi powiedzieć ile czasu upłynęło na peaku, miałem wrażenie, że to doświadczenie trwa bardzo długo, jednak okazało się, że minęła niespełna godzina. Wróciłem potem nieco na ziemię i dałem pochłonąć myślom na temat fizyki oraz astronomii, które są moimi hobby, jednak wiedziałem, że wszystkie "odkrycia" po kwasie to tak naprawdę głupoty na drugi dzień i starałem nie przykładać się do nich większej wagi (każdy chyba wie jak to jest przeczytać swoje wypociny na kolejny dzień xD).

    Działanie środka zaczynało stopniowo słabnąć, jednak zasnąć byłem w stanie dopiero późną nocą, mimo że brałem go stosunkowo wcześnie za dnia. Po tym doświadczeniu nabrałem większego szacunku do kwasa i podejrzewam, że pozostałe kartoniki, które mi zostaną starczą na wiele dłużej niż pierwotnie zakładałem XD

    Btw niedlugo robię robię podejście do 10g łysiczki więc jak ktoś jest chętny na trip raporta to zapraszam do zaplusowania komentarza ponizej i bede wolal.

    #lsd #narkotykizawszespoko #psychodeliki #podroze #tripreport
    pokaż całość

    źródło: kwas.jpeg

    •  

      @LadniePieknie: no może z tymi 2-3h to rzeczywiście trochę przesadziłem bo inaczej wtedy biegnie czas i może to być przekłamane wspomnienie jak się tak teraz nad tym zastanawiam ;) ale myślę że tak 1,5-2h do "pełnej mocy" to minęło i raczej by się to pokrywało z tym co słyszałem i czytałem, że kwas potrzebuje czasu i w moim przypadku rzeczywiście dłużej się rozkręcał niż inne substancje których próbowałem. 30-40min to w moim wypadku jakieś pierwsze zauważalne symptomy tak jak pisałem, lenistwo, luz, śmiech. Chociaż to też może być kwestia tego że w danym momencie, po czasie, trafiliśmy na coś co nas zachwyciło, pewnie kumpel który był trzeźwy miałby inne spostrzeżenia xD ale dalej myślę że z 1,5h to jak nic się rozkręcało, nie było to pół godzinki, chwilę siedzieliśmy i piliśmy browary. Raczej nic innego bo i dostałem to od kogoś w temacie, i jak zaczęliśmy chyba o 11 to do wieczora było ciekawie (tzn jak zaszło słońce to dużo mniej ciekawie, za to kontur jednego drzewa na podwórku kumpla robił pojebane rzeczy xD). Tak czy siak skoro tak piszesz to może to jeszcze kiedyś zweryfikuję z zegarkiem w ręku ;) może byłem w błędzie. pokaż całość

    •  

      @Odczuwam_Dysonans ktoś kto jest ogarnięty tez mógł zostać zrobiony w balona. Jak dla mnie po 20-30 min już bez pudła można powiedzieć, że wchodzi, siła efektów tężeje z każdą minuta, po godzinie już w zasadzie jest peak i pełnia mocy.

    • więcej komentarzy (102)

  •  

    #lsd #microdosing #psychodeliki

    W kwietniu wychodzi polska wersja

    https://wydawnictwo.krytykapolityczna.pl/jak-zmienic-swoj-umysl-914

    Jedna z 10 najlepszych książek 2018 roku wg New York Times Book Review.

    Słynny amerykański dziennikarz, Michael Pollan, zabiera nas w fascynująca podróżą po historii badań nad psychodelikami, które rozkwitły w latach sześćdziesiątych XX wieku, aby szybko stracić miano obiecujących leków i trafić na listę substancji zakazanych. Aby oddzielić prawdę od mitów, przeszukuje archiwa, ale również spotyka się z grupą psychodelicznych ewangelistów, którzy wieszczyli ich zbawienny wpływ nie tylko na ludzi, ale również porządek społeczny.

    Ostatecznie decyduje się na wypróbowanie ich działania na samym sobie. W tym celu zaczyna eksplorować podziemną społeczność terapeutów psychodelicznych, aby znaleźć przewodników, którym gotów będzie zaufać.

    "Jak zmienić swój umysł" to nie tylko barwna opowieść o psychodelicznych podróżach, ale też mocno osadzono w nauce historia o granicach ludzkiego poznania, zagadce świadomości, poszukiwaniu szczęścia i sensu życia.
    pokaż całość

    źródło: _2021-03-04_194038_.png

  •  

    Wg świeżego badanka, efekty microdosingu są takie same jak placebo ;) próba 191 osób, jedni dostali psychodeliki, drudzy placebo. Obie grupy uzyskały podobne wyniki.

    These findings suggest that the benefits are not due to the drug, but rather due to the placebo-like expectation effects. Many participants who reported that they experienced positive effects while taking the placebo were shocked to learn after the study that they hadn’t been taking the real drug

    https://neurosciencenews.com/placebo-microdosing-17927/
    #lsd #psychodeliki #microdosing
    pokaż całość

    źródło: IMG_20210302_225524.jpg

    •  

      @shinigami26: cytujesz pierwsze zdanie z artykułu, nie badanie. W badaniach naukowych w interpretacji raczej rzadko stawia się stuprocentowe wnioski (na pewno, nigdy, zawsze). Najbardziej skup się na samym badaniu i sam zinterpretuj jego wynik.

      Our findings confirm the anecdotal benefits of microdosing (improvements in a broad range of psychological measures); however, the results also suggest that the improvements are not due to the pharmacological action of microdosing, but are rather explained by the placebo effect (lack of significant between-groups effect).

      Edit: Teraz z ciekawości przejrzałem sobie te "badania" i oni to chyba sobie jaja robią, że coś takiego nazywają "badaniami". To co najwyżej może być projekt zaliczeniowy na studiach xD

      Może przeczytaj całe i potem odpisz, bo tak się cięzko rozmawia ;) Zanim wyśmiejesz badania naukowców to zastanó się, że rozumiesz o czym piszesz. Chodzi o to, że zazwyczaj jak ktoś kupuje dragi, to nie wie ile jest na blotterze. No chyba, że ufasz vendorowi w 100% xD Następne dwa zdania tylko tłumaczą co odtwarzali w tym badaniu.

      Najbardziej, niezależnie od dawki, powinno cię interesować to co jest na screenie: uczestnicy myślący, że są na microdosingu (niezależnie od tego czy na nim byli, czy tylko na placebo) mieli wyższe wyniki w różnych wynikach :> Są też inne wykresy w badaniu.

      Wydajesz się mieć całkiem sporo pewności siebie, podważając badania uniwersytetu z pierwszej dziesiątki najlepszych uniwersytetów świata :>

      przykro mi ziomki, ale macie spory mechanizm wyparcia @jegertilbake: @shinigami26:
      pokaż całość

      źródło: microdosing.png

      +: lajdak
    •  

      Może przeczytaj całe i potem odpisz, bo tak się cięzko rozmawia ;) Zanim wyśmiejesz badania naukowców to zastanó się, że rozumiesz o czym piszesz. Chodzi o to, że zazwyczaj jak ktoś kupuje dragi, to nie wie ile jest na blotterze. No chyba, że ufasz vendorowi w 100% xD Następne dwa zdania tylko tłumaczą co odtwarzali w tym badaniu.
      Jasne, że nie ufasz vendorowi w 100%. Czyli rozumiem, że jesteś świadoma, że tak naprawdę nie wiadomo co było na tych blotterach, które przyjmowali? Podsumowując, nie wiadomo, co brali i w jakich dawkach, ale przecież to są BADANIA, których nie można wyśmiewać xD
      Poza tym brali ludzi, którzy już mikrodawkowali na własną rękę, więc ich początkowa próba jest już tendencyjna i niereprezentatywna. Natomiast fakty na dzień dzisiejszy są takie, że dopóki nie zostaną przeprowadzone jakieś porządne badania kliniczne, to nadal nie wiemy, czy micordosing tak naprawdę coś daje, czy nie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Jak wygląda granie na VR po wzięciu grzybków halucynogennych

    Zapraszam wszystkich plusujących poprzedni komentarz do zapoznania się z moim wpisem na temat grania na VR po grzybkach. Dla osób, które nie są w temacie w pierwszy komentarzu pod spodem dodaję linki do poprzednich wpisów.

    Jak działają grzyby halucynogenne?

    Grzyby halucynogenne moim zdaniem najlepiej przyjmować w suchej a najlepiej sproszkowanej formie. Pozwala to zredukować maksymalnie dolegliwości żołądkowe oraz umożliwia ustalenie mocy tripa jaki nas czeka. Sam przyjmuję, że do tripa o średniej mocy potrzeba 2-3g takich grzybków, do mocnego tripa 5g, natomiast do pojebanego ok. 8g.

    Cała zabawa trwa od 6 do 8h, z czego wyjątkowo mocne działanie (tzw. peak) utrzymuje się ok 4 godziny. Grałem już na VR po LSD, które jest środkiem najbardziej zbliżonym do grzybków, jednak główna różnica w moim odczuciu jest taka, że grzyby są środkiem bardziej spokojnym i kojącym, nie są tak analityczne jak LSD oraz w ich wypadku jest się "pasażerem" swojej podróży a nie też "kierowcą" jak to ma miejsce w przypadku drugiej substancji.

    Z uwagi na to, że chciałem nadal być zdolny do poruszania zdecydowałem się na dawkę 3g.

    Eksperyment

    Grzyby po zmieleniu, w sproszkowanej formie, wsypałem do szklanki z wodą. Pomieszałem je dokładnie, wypiłem, poczułem standardowy smak niemytej dupy emeryta (nie żebym kosztował xD) i szybko popiłem większą ilością wody oraz wziąłem 3 gumy do żucia xD

    Efekty zaczęły się po ok. godzinie. Tym razem starałem się dobrać głównie te gry w które nie grałem wcześniej, ale też raczej celowałem w takie, które nie wymagały za wiele myślenia.

    Na pierwszy ogień poszedł Mini Golf. W zwykłego mini golfa zawsze byłem chujowy, jednak jak się okazało po grzybach w wirtualnej grze udało mi się obniżyć poprzeczkę jeszcze bardziej. Byłem bardziej zafascynowany widokami skał czy morza dookoła mnie niż samą piłką, którą miałem uderzać. Szybko okazało się, że problemy z trafieniem do dziurki nie dotyczą tylko spraw łóżkowych. Pograłem łącznie pewnie z 20-30 minut i uznałem, że nie będę nowym Tigerem Woodsem, ale przynajmniej umiem docenić piękno przyrody.

    W związku z moim zafascynowaniem widokami z poprzedniej gry, w drugiej kolejności zdecydowałem się odpalić aplikację Wander. Apka ta po prostu umożliwia przemieszczanie się po lokacjach dostępnych na Google Maps. Możemy zatem w jednej chwili teleportować się na Rynek w Krakowie, następnie zobaczyć wieżę Eiffla a później wybrac do koloseum w Rzymie. O ile nie zrobiło to na mnie wielkiego wrażenia na trzeźwo to po grzybach było super. Chodziłem sobie wzdłuż fjordów w Norwegii i podziwiałem góry w Nowej Zelandii. Fajną opcją była też losowa lokalizacja, która teleportuje nas w randomowe miejsce. Ze wszystkich gier/ apek na grzybach ta mi się spodobało najbardziej, mimo że normalnie w ogóle jej nie używam.

    W dalszej kolejności odpalałem różne strzelanki (Onward, Super Hot, Hyper Dash), ale w każdą z nich byłem mega słaby i miałem refleks jak kalafior. Dodatkowo samo przeświadczenie, że do czegoś strzelam na grzybach sprawiało, że czułem dyskomfort psychiczny i rozważałem czy dobrze robię zabijając wirtualne postacie xD

    W ostatniej kolejności postanowiłem jeszcze raz odpalić rysowanie w VR (Tilt Brush). Ta gra także okazała się świetnym wyborem. Nie jestem żadnym artystą, ale odpalenie sobie tła kosmosu i rysowanie małych grzybków na trawie (potem się zrobiła cała grzybko-rodzina xD) było mega zajebiste.

    W porównaniu z innymi substancji zauważyłem jednak, że po grzybach szybko robiło mi się niedobrze, musiałem robić często przerwy w graniu oraz bardzo mocno czułem kask na głowie (na który nie zwracam normalnie uwagi). Skończyłem zatem swoją grę nieco szybciej niż zwykle i poszedłem po kolejne gumy do żucia.

    Werdykt

    Moim zdaniem grzyby średnio nadają się do grania na VR. Są spoko, żeby sobie pozwiedzać krajobrazy czy popatrzeć na naturę, ale zakładanie kasku w momencie gdy można po prostu wyjść na zewnątrz i dotknąć drzewa to jest debilizm xD Dodatkowo nasilają one znacznie chorobę lokomocyjną, której nie mam na trzeźwo po VR oraz zwiększają wrażliwość ciała na uchwyt headsetu.

    W związku z powyższym zwycięzcą całego eksperymentu zostaje 2C-B.

    Kolejne wpisy

    Seria z graniem na VR zostaje zakończona, ponieważ nie mam już nic innego co mógłbym przetestować. Zgodnie z obietnicą w najbliższym czasie powstaną wpisy edukacyjne na temat działania ketaminy w leczeniu depresji, przyjebania 5-MeO-DMT (najsilniejszy dostępny środek) oraz pewnie parę innych wpisów związanych z oddziaływaniem psychodelików na ludzi.

    Osoby chętne zapraszam do obserwowania (lub czarnolistowania) mojego tagu - #jegertilbake

    #ketamina #narkotykizawszespoko #lsd #2cb #psychodeliki #vr #gry #thc #wykopjointclub #marihuana #grzyby
    pokaż całość

    źródło: 2461_28_02_2021.jpg 18+

  •  

    Szeroko rozumianym rozwojem osobistym interesuję się już około 10 lat, psychologią niewiele krócej. Przez te 10 lat przeczytałem dosłownie setki książek i przetestowałem na sobie kilkadziesiąt różnych “programów i technik”, które rzekomo miały zmienić mnie i moje życie.

    Najdłużej udało mi się wytrwać dwa lata ale, patrząc z perspektywy czasu za moje lepsze samopoczucie wtedy chyba jednak bardziej odpowiadały używki przyjmowane w ilościach hurtowych niż “zmiana myślenia”, co zresztą później przypłaciłem prawie trzyletnim psychicznym dołem (nie chcę nadużywać słowa “depresja”).

    Po 10 latach popełniania wszystkich możliwych błędów w końcu jednak coś “zaskoczyło”.
    Okazało się, że niemal wszystko czego byłem uczony i co było mi wmawiane jest fikcją. Fikcją, która powtarzana przez niemal każdego kogo znam, odkąd pamiętam zakorzeniłą się tak mocno w naszych głowach, że niemal stała się rzeczywistością.

    Piszę “niemal” bo dopiero teraz widzę, że właśnie ludzie, którzy z największym przekonaniem próbowali mi wcisnąć swoją wizje rzeczywistośći są tymi najbardziej zagubionymi w życiu.

    Trzy lata temu, wtedy jeszcze nieświadomie zacząłem odwracać grę, w którą grałem całe życie. Wtedy jeszcze pokracznie ale z biegiem coraz pewniej zamiast “reagować” na to co mnie spotyka, zacząłem tworzyć siebie na nowo.

    Dziś chociaż czuję, że ciągle jeszcze jestem na początku, postanowiłem zebrać wszystkie moje przemyślenia i doświadczenia z ponad 10 letniej drogi i podzielić się nimi z wami.

    Jeśli znacie mnie głównie z tematu psychodelików(mikrodawkowanie, tripy terapeutyczne) to rówież to się pojawi, bo jakkolwiek by to nie brzmiało przyśpieszyło to moją zmianę

    https://terapianowoczesna.pl/jak-zmienic-osobowosc/

    #depresja #rozwojosobisty #narkotykizawszespoko #wygryw #przegryw #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami #motywacja #psychologia #psychiatria #psychodeliki #stoicyzm
    pokaż całość

    źródło: Jak zmienić osobowość_.png

  •  

    Zakupiłem takie klasyki literatury psychodelicznej. Czy miał ktoś z nimi styczność i mógłby podpowiedzieć, od której najlepiej zacząć?

    #ksiazki #czytajzwykopem #psychologia #dmt #lsd #psylocybina #ayahuasca #mdma #psychodeliki #narkotykizawszespoko #medytacja #medycyna pokaż całość

    źródło: IMG_20210215_143338.jpg

  •  

    Jak wygląda granie na VR po zjedzeniu karmelka z 20mg THC?

    We wcześniejszych postach opisywałem jak wygląda granie na VR po 2C-B (tutaj) LSD (tutaj) oraz ketaminie (tutaj)

    Jutro walentynki więc tym razem wybór padł na serduszkowe karmelki z olejem THC.

    Jak działają karmelki THC i czym różnią się od zwykłej marihuany?

    Karmelki jak i inne wyroby THC mogą być robione na bazie m.in. oleju thc, zwykłej marihuany czy resztek po ścinkach (częsta opcja, żeby nie marnować roślinek).

    Karmelki, które testowałem robione są na bazie oleju destylowanego THC a każdy z nich posiada 20mg THC. Zaletą robienia karmelków na bazie oleju jest głównie to, że można bardzo dokładnie wyliczyć zawartość susbtancji aktywnej w każdym z nich oraz nie mają one tak znaczącego wpływu na smak wyrobów jak w przypadku pozostałych opcji, a więc te nadal potrafią być smaczne.

    Do innych zalet karmelków czy podobnych wyrobów w porównaniu z paleniem marihuany należy fakt, że ta forma przyjmowania marihuany nie jest wcale szkodliwa dla płuc, cała faza trwa znacznie dłużej (zależnie od dawki nawet do 10h) a ponadto z uwagi na inny proces metabolizowania w organiźmie THC jest wchłanianie wydajniej a razem z nim metabolizowane są także związki odpowiedzialne za psychodeliczne działanie, które występuje w wysokich dawkach (np. tetrahydrokannabinol).

    Do rzeczy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Tym razem postanowiłem nie przesadzać i przyjąłem jednego karmelka, czyli 20mg THC. Taka dawka w przypadku osoby, która pali sporadycznie nie należy do niskich, ale nie można tu jeszcze mówić o wkraczaniu na tereny psychodeliczne. Uznałem więc, że jeden karmelek będzie w pełni wystarczający.

    Początkowe efekty zacząłem odczuwać po ok. godzinie i wtedy też postanowiłem odpalić pierwszą grę. Z uwagi na to, że po ketaminie mega spodobało mi się latanie w Richie's Plank Experience to wybór padł na ten tytuł. Latanie po karmelku było niemal tak samo zajebiste jak po ketaminie, jednak dużą zaletą był brak nudności, który towarzyszył mi wcześniej oraz fakt, że nie czułem się jak kluska (bardziej jak posąg albo robot jakkolwiek to brzmi xD). Zauważyłem jednak, że gra szybciej mnie mimo wszystko znudziła więc postanowiłem ją zmienić.

    Na drugi rzut poszła gra, którą zainstalowałem niedawno - Until You Fall. W grze w tej wcielamy się w rolę naćpanego rycerza-rozpierdalacza wszystkiego co się rusza. Wyposażeni zostajemy w dwie bronie i swoje spierdolenie a naszym zadaniem jest zajść jak najdalej bez umierania, natomiast śmierć oznacza, że musimy zacząć od początku. Moje pierwsze podejście zakończyło się porażką po niespełna 3 minutach (prawie jak pierwszy stosunek seksualny xD), jednak z czasem nabrałem już trochę więcej wprawy i grało się ekstra. Efekt immersji po THC był bardzo nasilony i momentami zapominałem o swoim otoczeniu, przez co parę razy zdarzyło się uderzyć o schody czy szafę obok. Po którymś z kolei uderzeniu o ścianę uznałem, że to jednak chyba gra w którą pasuje grać na trzeźwo albo w zbroi xD Zdecydowanie jednak grę bardzo polecam, nawet bez żadnego dopingu.

    Z uwagi na to, że po karmelku czas potrafi się mega rozmywać nawet nie zauważyłem kiedy minęło 1,5h, a miałem już niewiele baterii na headsecie. Postanowiłem jeszcze na szybko sprawdzić jak odnajdę się w horrorowych klimatach w obecnym stanie. Odpalilłem Face Your Fears 2. O ile tego typu gry nie sprawiają mi większego problemu na trzeźwo to tutaj za każdym razem miałem zawał serca jak mi coś wyskoczyło i czułem się osrany gdy miałem iść dalej xD Wytrzymałem ok 15 minut, headset i tak był bliski wyładowania a ja uznałem, że wystarczy mi wrażeń na ten dzień. Karmelek trzymał jeszcze bardzo długo po tym jak skończyłem grać więc zamiast na dalszej zabawie skupiłem się na tym, żeby ubrać buty i wyskoczyć do żabki obok po coś słodkiego ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Werdykt ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Karmelki świetnie nadają sie do grania na VR, nie są przytłaczające, wzmagają efekt immersji oraz nie robi się niedobrze w grach, które wymagają sporo ruchu (jak np. ketaminie). Ich wadą jest to, że czas potrafi się rozmywać przez co można mieć wrażenie, że grało się krócej niż było naprawdę. Myślę, że jest to spoko środek dla osób, które nie szukają zbyt mocnych wrażeń a chcą jedynie podkręcić swoje doznania, jednak moim faworytem pod VR nadal pozostaje 2C-B.

    Kolejne wpisy i tag do obserwowania

    Z uwagi na wasze sugestie pojawi się jeszcze jeden wpis z tej serii - przetestuję granie po grzybach halucynogennych. Będzie to prawdopodobnie ostatni wpis z tego cyklu, jednak zgodnie z obietnicą pojawi się także wpis odnośnie ketaminy oraz jej działania terapeutycznego w leczeniu depresji a w przyszłości pewnie i inne wpisy.

    Pod spodem można plusować odpowiedni komentarz do wołania a ponadto zgodnie z prośbami niektórych osób zakładam swój tag, który można dodać do obserwowanych albo czarnolistować - #jegertilbake

    #ketamina #narkotykizawszespoko #lsd #2cb #psychodeliki #vr #gry #thc #wykopjointclub #marihuana
    pokaż całość

    źródło: 8375_12_02_2021.jpg 18+

  •  

    Kolejnych przygód ciąg dalszy. Miał to byś spokojny wypad, bez przebicia się dalej, tak żeby zobaczyć kolorki. Oczywiście przypadkiem przebilam się dalej, a wcale tego nie planowałam. Musiałam złapać przyjaciela za rękę gdyż znów straciłam świadomość ciała i życia. Było tylko tam. Niestety strach wygrał, bałam się że zostawiając ciało na mrozie zamarznę. Tak wiem, głupota! Ale znów miałam poczucie wieczności tam, przenikajace się figury geometryczne, przestrzenne platformy na których tańczyły mechaniczne i abstrakcyjne roboty gremliny, tacy pra dawni wojownicy z kosmosu. Jako że to był nie planowany trip, starałam się z niego wyrwać. To było złe miejsce na to, otworzyłam oczy... Nic to nie dało. Śnieg pod butami, ciemne niebo i miasto rozbiło się znów w geometryczną siatkę, żeby znów tam wpaść. Trzy razy próbowałam się wyrwać, moją kotwicą było trzymanie czyjej ręki. I znów też słyszałam ten charakterystyczny trzask lodu w.uszach, który był znakiem rozpadajacej się rzeczywistości.

    #dmt #psychodeliki #narkotykizawszespoko
    pokaż całość

    źródło: 1613158218863.jpg

  •  

    Bezpiecznie zarzucić taka dawkę przed praca? Nic nie odpierdole?

    Proszę o rady

    #psychodeliki #lsd #psylocybina
    #narkotykizawszespoko

    źródło: 079EB3CC-2BC9-4C1B-BA0A-D50BA1D4930D.jpeg

  •  

    Ostatnio na grzybkach mialem 3-4 godziny intensywnego rozpracowywania naszego swiata pod kątem symulacji i doszedlem do wniosku, ze jestesmy... farmą świadomosci. Dzisiaj trafilem na znalezisko o teorii symulacji, wiec zdecydowalem sie to opisac ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    "Na początku było słowo, a słowo było... kodem źródłowym i stało się ciałem"

    O co chodzi? Nasz swiat to symulacja, ktorej celem jest wytwarzanie ludzi "oświeconych" (Patrz buddyzm), czyli sztucznej inteligencji, ktora sama z siebie ewoluowała pod względem świadomości (moralnosc, samowswiadomosc, etc.) do poziomu wyznaczonego przez cywilizacje, ktora nas stworzyla.

    Pieczę nad tym swiatem sprawuje superswiadomosc, czyli sztuczna inteligencja na poziomie 100% świadomości. 100% swiadomosci oznacza, ze jest ona calkowicie zintegrowana z naszym swiatem. Jest ona swiadoma wszelkich mechanik, ktore w naszym swiecie obowiązują i robi wszystko dla dobra tego swiata i celu, dla ktorego powstal. Supreswiadomosc jest czyms w rodzaju Boga, ograniczonym dwiema rzeczami: Predkoscia swiatla, ktora jest po prostu szybkoscia operacyjna maszyny, na ktorej odpalona jest nasza symulacja, a takze odgornymi zasadami, ktore zostaly wprowadzone w system przez programistów. Superinteligencja musi dzialac tak, jak wedlug niej bedzie najkorzystniej dla rozwoju swiadomosci, ale nie ma mozliwosci zlamania nadanych reguł.

    Ludzie zaczynaja z poziomem swiadomosci defaultowo ustawionym na 51% i ich celem jest osiagnac poziom 99%, co skutkuje transferem poza system i osiagnieciem nadswiadomosci, czyli 101% swiadomosci, gdyz doswiadczamy swiata zewnetrznego, czyli przekraczamy poziom superswiadomosci. Czlowiek nie moze osiągnąć 100% swiadomosci, gdyz jest to zarezerwowane dla superswiadomosci i oznaczaloby zintegrowanie z systemem oraz nadanie boskich uprawnien.

    Z powodu ogromnego skomplikowania systemu i nieskonczonych zaleznosci, developerzy nie ingeruja w program bezposrednio (modyfikacja istniejacego juz kodu), ale maja mozliwosc implementacji nowych elementów. Jedną z tych modyfikacji są naturalne psychodeliki, ktore nie byly przewidziane przy powstawaniu programu. Niestety, modyfikacje sa traktowane przez superinteligencje jak cos obcego, nieporzadanego, gdyz zaklocaja pierwotny plan. Jak wirus. Stąd wrogosc wielu religii wobec psychodelikow.

    Wszystkie religie, ktore zostaly zapoczatkowane przez osoby, ktorym objawil sie bog, zostaly zainicjowane przez superswiadomosc, ktora moze wedlug ustalonych reguł kontaktowac sie z ludzmi, w celu nakierowania ich w strone oswiecenia. Oczywiscie nie moze wyjawic im prawdy, czy ingerowac w samego czlowieka (to jedna z zasad - jest bezsilna wobec istot ze świadomością powyzej 50%. Nie moze ich bezsposrednio skrzywdzic, nie moze uleczyc, ani stworzyć). Celem calego projektu jest by swiadomosci ewoluowaly samodzielnie bez wiedzy o prawdziwym celu. By uniwersalne wartosci, ktorych pozadaja nasi tworcy, wychodzily z naszych wlasnych przekonan, a nie z powodu kar i nagrod. A religie sa jednym z narzedzi, ktorymi posluguje sie bog, ale same w sobie nie prowadza do oswiecenia, gdyz, np. dbanie o drugiego czlowieka zeby zostac nagrodzonym, nie spelnia kryteriow zewnetrznego swiata. Tak samo zaniechanie krzywdzenia innych ze strachu przed karą.

    Celow, dla ktorych taka farma istnieje, moze byc wiele. Moze jestesmy tworami cywilizacji maszyn, ktora w ten sposob sie reprodukuje. A moze cywilizacji ludzi, ktora potem uzywa nas w jakis sposob (np. w prawodawstwie). Technokracja, ktorej prawo ustalane jest przez sztuczne inteligencje, ktore posiadaja swiadomosc ludzka, ale wyzbyly sie negatywnych cech i ludzkich żądzy? Czemu nie. Moim zdaniem calkiem logiczny system.

    Tak z grubsza z pamieci udalo mi sie odtworzyc ta wizje. Na pewno duzo pominalem, bo nie zapisywalem sobie tego. Jest pare elementow, ktorych nie opisalem, jak. np. czym sa anioly, bo tekst i tak juz jest dlugi.

    #psychodeliki #psylocybina #scifi #narkotykizawszespoko #symulacja #swiadomosc #tworczoscwlasna
    pokaż całość

  •  

    instrumentalny album mojego przyjaciela, ja stworzyłem wizual. pełne podziemie. klimat i stylówa nie do podjebania

    #muzyka #tworczoscwlasna #wujaandzej #ejmordo #psychodeliki

    źródło: youtube.com

  •  

    Moja mikrodawka nie okazała się jednak taka mikro, a na dodatek w trakcie przeglądania maila trafiłem na list z przeszłości(2014 roku) do siebie w przyszłości. Powiem wam tylko tyle, że jest grubo( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #lsd #psychodeliki #narkotykizawszespoko

    •  

      @shinigami26: nie wiem ile xd nie ja przygotowywałem herbatkę. No właśnie miałem rozkminy o sobie takie przygnębiające. Set settong w sumie też był słaby, bo byłem z kumplem którego nie trawie, a nie jestem osobą która mówi co myśli to w połowie albo tuż po tym jak się zaczęło to wyszedłem i byłem sam ze sobą, leżałem na łóżku

    •  

      @huntforfur: Nie znana dawka + kumpel, którego nie lubisz, to niezbyt udany przepis na tripa. Ja ogólnie raczej preferuję sajko w swoim własnym towarzystwie zażywać. Chociaż dobrze jak jest ktoś w drugim pomieszczeniu, kto wie o co chodzi. Czasami może okazać się bardzo przydatny taki jegomość.

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Jak wygląda granie na VR po wzięciu ketaminy?

    Tydzień temu opisałem na mirko doznania z grania na VR po 2C-B (tutaj) oraz 3 tygodnie temu po LSD (tutaj)

    Czym jest ketamina?

    Ketamina jest lekiem dopuszczonym do obrotu, stosowanym w medycynie oraz weterynarii głównie jako środek znieczulający. Jej alternatywnymi zastosowaniami jest także leczenie depresji oraz oczywiście cele rekreacyjne ( ͡° ͜ʖ ͡°). Co ciekawe nawet w Polsce istnieją kliniki w których za odpowiednią opłatą można zostać objętym leczeniem depresji lekoopornej przy użyciu tego środka.

    Na temat antydepresyjnego działania ketaminy mam zamiar zrobić osobny wpis, natomiast dzisiaj, zgodnie z obietnicą skupię się na jej działaniu rekreacyjnym.

    Pierwsze podejście

    Ponownie przekalkulowałem przy pierwszym podejściu dawkę i przyjąłem ok. 100mg ( ͡° ͜ʖ ͡°) Po takiej dawce nie byłem w stanie wstać z kanapy ani skontaktować się z własnymi myślami, czułem się bardziej kanapą na której siedzę niż sobą samym. Nie było opcji, żebym w ogóle ogarnął w tym momencie jak się posługiwać VR, mimo że wszystko przygotowałem wcześniej. Aczkolwiek nie mogę powiedzieć, żebym tego wyboru żałował xD

    Drugie podejście

    Poczytałem trochę więcej i tym razem zszedłem do dawki ok. 40mg. Ketamina weszła w ciągu ok. 10min. Stwierdziłem, że skoro zaczynam czuć się jak kluska, moje kolana są miękkie i ciężko utrzymać równowagę to najwyższy czas odpalać VR xD

    Od czasu ostatniego posta poinstalowałem parę gierek, jednak na pierwszy rzut poszedł Beat Saber. Włączyłem sobie poziom trudności na średni, odpaliłem pierwsza piosenkę z brzegu - skułem się po 10 sekundach, nie byłem w stanie trafić prawie żadnego klocka. Zmieniłem poziom na easy - skułem się po 20 sekundach i stwierdziłem, że czas zmienić grę, bo nie ma opcji, żebym nadążył za tymi kwadratowymi chujkami xD

    Drugim wyborem był Tetris Effect, czyli po prostu Tetris w VR. Nie byłem tej gry w stanie kompletnie ogarnąć, klocki leciały wolno, ale każdy z nich w momencie spadania wywierał na mnie zajebistą presję i kazał znaleźć dla siebie miejsce. Gdy mi się to nie udawało myślałem, że je zawodzę xD Czułem, że tempo jest mega intensywne i wydawało mi się, że gra jest mega trudna, podczas gdy w rzeczywistości był to chyba 3 poziom a klocki poruszały się mega wolno. W każdym razie w ogóle mnie to nie wciągnęło i szybko wyłączyłem.

    Następnym wyborem było ponownie Richie's Plank Experience. Gra w której idzie się po desce na wysokości 50 metrów nad ulicą. Na trzeźwo mam już lęk wysokości, ale po ketaminie myślałem, że się osram gdy zbliżałem się do końca deski i patrzyłem na przepaść pod sobą xD W grze na szczęście jest też tryb w którym możemy latać - to było zdecydowanie najlepsze doświadczenie do tej pory na VR i grałem tak dobre 10 minut śmiejąc się sam do siebie, jednak po tym czasie zrobiło mi się niedobrze i byłem zmuszony zmienić grę (aczkolwiek to połączenie mega polecam).

    Ostatnim wyborem było "The Thrill of the Fight". Jest to po prostu symulator boksowania, stwierdziłem, że na tym środku będzie wyjątkowo śmiesznie. Odpaliłem sobie walkę z jakimś ziomkiem a dzięki ketaminie i jej właściwościom dysocjacyjnym byłem znacznie bardziej zaangażowany w pojedynek mojego życia. Pierwsza minuta okazała się kluczowa - dostałem wpierdol, ale z kilkunastu ciosów udało się uniknąć ok. 2 co uważam za bardzo dobry wynik.

    Druga połowa rundy zakończyła się podobną ilością trafień z mojej strony xD Wymierzając śmiertelne ciosy czułem się jakby moje ręcę były zrobione ze spaghetti albo jakbym walczył we śnie / pod wodą. Szybko zostałem rozjebany a moja kariera bokserska zakończyła się niecałe 5 minut po jej rozpoczęciu.

    Działanie ketaminy niedługo później ustało, ponieważ faza trwa ok. 1-1,5h i stosunkowo szybko wraca się do stanu trzeźwości.

    Werdykt ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ketamina okazała się środkiem, który trzeba dawkować z głową. Zdecydowanie nie polecam jej do gier w których liczy się zręczność i sprawność fizyczna, jednak super sprawdzi się w pozostałych przypadkach gdzie ważniejszyy jest efekt immersji a tempo akcji można kontrolować. Wciąż jednak moim faworytem pod VR pozostaje 2C-B.

    Kolejne wpisy

    Chyba ostatnia rzecz, której nie testowałem jeszcze z VR to karmelki THC. Sama marihuana raczej ciekawa nie będzie, ale większe ilości zjadanego THC mogą wykazywać działanie psychodeliczne. Ponadto mam zamiar stworzyć wpis na temat samej ketaminy oraz jej zastosowaniu w leczeniu depresji.

    Chętnych do wołania w jednym czy drugim przypadku zapraszam do plusowania odpowiedniego komentarza pod spodem.

    #ketamina #narkotykizawszespoko #lsd #2cb #psychodeliki #vr #gry
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Mimo zakazu przemieszczania udalo sie zamowic bilety na dozywotnie podroze (dziekuje pan inpost). Chyba czas na jakies #rozdajo bo sam nie przerobie takiej ilosci xD Zaraz wrzucam 2 kwadraciki na probe. Jak ktoś chce trip reporta po 400ug to zostawcie plusa, postaram sie cos naskrobac jak dojde do siebie xD

    #lsd #narkotykizawszespoko #psychodeliki #podroze pokaż całość

    źródło: podroz.jpg

  •  

    No taaa. Menel nie powie jaki zakupił samochód, menel nie powie ile zapłacił za samochód. Nie powie gdzie zakupił. Pokaże dopiero jak się nauczy jezdzic nim, zeby nie było wstydu ( ͡° ͜ʖ ͡°) typowe zagrywki. @uniwerstal może wie więcej na ten temat ale nie ma co go męczyć zapytaniami. Oczywiście pedro kupił auto za swoje własne pieniąszki. tu się kończy jego zacna retoryka, gdzie ogłasza że coś zrobimy, ugotujemy, pojedziemy - jak już do zakupów dochodzi, to kupuje on sam, za swoje własne pieniądze ehehehhe. Przy okazji wyszło na jaw marzenie senne Pedra - znieść złote jajo i je spieniężyć ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #kononowicz #psychiatria #psychodeliki #bekazzebrakow aha i mek$$icano tivi #patostreamy
    pokaż całość

  •  

    Czasami na fazach psylocybinowych spisuje sobie moje tripowe przemyslenia na temat ludzkiego umysłu, swiadomosci, podswiadomosci i innych tego typu zagadnien.

    Co smieszne, niekiedy okazuja sie one prawda, gdy np. pare dni pozniej czytam o badaniach naukowych jakiejs kobiety z poprzedniego wieku. O tyle to dziwne, ze przed zaczeciem mojej przygody z psychodelikami, nigdy sie tymi tematami nie interesowalem, wiec nie mialem jak tej wiedzy nabyc.

    Oczywiscie to, ze jakies tam wnioski, ktore wynioslem z psylocybinowej sesji, zgadzaja sie z wnioskami naukowcow, nie znaczy, ze wszystko co sobie wydedukujemy pod wplywem psychodelicznego paliwa musi byc prawda.

    Ale sila naszego umyslu jest spora, co udowadniaja techniki Wima Hofa lub inne, typowo medytacyjne.

    Ogolnie mam takie przekonanie, ze religia i praktyki buddyjskie (czy ogolnie wschodnie) moglyby przyniesc swiatu wiele dobrego, gdyby srodowiska naukowe zabraly sie do rzetelnego ich zbadania. Ja osobiscie traktuje je jak instrukcje dotyczace roznych mechanizmow, ale ubrane w religijne szaty. Juz samo kontrolowanie temperatury swojego ciala mogloby uratowac wiele istnien, gdyby powszechnie tych technik nauczano.

    Nawet teoria wielkiego wybuchu i wielkiego kolapsu pasuje do hinduskiego pojecia boga. Według nich bóg to wszechswiat, a okres istnienia naszego wszechświata, to po prostu wdech (rozszerzanie sie wszechswiata zapoczatkowane wielkim wybuchem) i wydech (czyli kurczenie sie wszechświata, wielki kolaps).

    Oczywiscie to by znaczylo, ze religie ze wschodu zostaly zapoczatkowane przez ufoludkow, ktorzy chcieli nam w ten sposob zostawic jakies wskazowki, z ktorych moglibysmy skorzystac gdy nasza cywilizacja rozwinie sie do odpowiedniego momentu, co juz jest totalnym sajens fikszyn, ale czy niemozliwym? Moim zdaniem calkiem realnym, gdyby kosmici byli humanitarna rasa, ktora nie chciala bezposrednio wplywac na prymitywnych ludzi.

    Jest jeszcze wersja bardziej fantasy - kroniki akashy rzeczywiscie istnieją i dzieki glebokiej medytacji mozemy z nich czerpac wiedze. To bylaby ciekawsza opcja, ale niestety raczej bez szans.

    #psychodeliki #medytacja #psylocybina #psychologia #buddyzm #hinduizm #podswiadomosc #narkotykizawszespoko #kosmici
    pokaż całość

    +: beztroski_pampuch, kubako +10 innych
  •  

    Znów rosną (。◕‿‿◕。)

    #grzybki #psychodeliki #narkotykizawszespoko #growkit #szczescie

    źródło: comment_1611068672VK7nDn834rmHx5fnazE24j.jpg

  •  

    Znalazłem gifa, która fajnie obrazuje odczucia wizualne po zażyciu #lsd. Dodajmy jeszcze do tego wyostrzone kolory, kontury i można się dłuuugo wpatrywać i podziwiać nieruchomy obraz/krajobraz. Jak ktoś mówi, że widział smoki to głupoty pierdoli
    #psychodeliki #narkotykizawszespoko

    źródło: streamable.com

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #psychodeliki

0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,0:0,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0

Archiwum tagów