•  

    - bezsenność (nieregularny sen, sen przerywany, sen płytki, sen słabej jakości)
    - brak możliwości rozwoju (pieniędzy na naukę itp., warunków życiowych, aby w ciszy i spokoju uczyć się)
    - brak możliwości zrobienia dobrej sylwetki (kontuzja, brak pieniędzy na trzymanie diety, brak regeneracji)
    - brak wsparcia w dążeniu do celu (od bliskich, przyjaciół, znajomych)
    - brak możliwości znalezienia dobrej pracy (z sensownymi zarobkami, ścieżką rozwoju i szacunkiem do pracownika)

    I pewnie wiele innych czynników w zależności od człowieka jak brak miłości, problem z używkami, brak akceptacji samego/samej siebie itd.

    Po co to piszę? Może komuś pomogę, może sam sobie w ten sposób też pomagam.

    Tak naprawdę uświadomiłem sobie, że gdy mogłem regularnie i dobrze wyspać się, rozwijałem się ucząc się, dbałem o swoją sylwetkę, miałem fajną i rozwojową pracę, dobre relacje z ludźmi to moje życie układało się normalnie. Nawet miałem poczucie, że dążę do szczęścia.

    Nawet nie ukrywam, że sam dobry sen sprawiał, że mimo tych innych czynników to czułem się znacznie lepiej. To wszystko skumulowane jest ciężkie do zniesienia. Być może lada moment wszystko się ułoży. Zauważyłem, że sam dobry sen sprawia, że człowiek zaczyna myśleć w jaśniejszych kolorach.

    Czuję się po prostu wyczerpany. Czy podczas wizyty u psychiatry poprosić o jakieś tabletki nasenne? Chcę po prostu uregulować swój styl życia i wpaść w dobre nawyki. A wiem z doświadczenia, że da się normalnie żyć i wrócić do neutralnego stanu psychicznego. Dlatego nie zamierzam poddawać się.

    PS. Wiem, że to kolejny z moich wpisów, ale w jakiś sposób mi to pomaga. Być może pomogę też innym. Może po prostu to jest etap, że mimo smutku, przygnębienia, rozdrażnienia, wyczerpania włącza się gdzieś wewnątrz w*********, które mówi dość. Tak dalej być nie może.

    Ma ktoś ochotę porozmawiać? Ktoś kto cierpi/cierpiał na depresję? Może są osoby, które z niej wyszły i radzą sobie dobrze? Może macie jakieś polecenia? Lada moment będę miał wizytę u psychiatry i po prostu chciałbym się dobrze przygotować, dostać jak najlepsze leki i zacząć funkcjonować jak normalny człowiek.

    #depresja #feels #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    ja pierdole moje sny to juz sa niemozliwe XD snilo mi sie dzis ze gadalem z zolwiem franklinem i opowiadal jak to zolwie atakowaly swiat kiedys i mieli przejac spora czesc Ziemi poprzez atak z oceanów i mórz xD i była scena jak mówił że on się wyłamał spod rąk generałów i ich władców, a swoją drużynę przekonał do tego że źle czynią - nie umieli rozmawiać, ale malował im na kartkach o co chodzi w tym co robią i że to złe.
    Była też scena kiedy franklin mówił, ze w jego zespole był człowiek, ale nie był zbyt mądry jak i inni ludzie i nie odczuli zbyt jego straty - była scena jak atakują wychodząc z morza a mu chce się pić, człowiek wychodzi i pije wodę morską zamiast poprosić ludzi na plaży o wodę albo napić się ze źródełka no i zdechł XD
    potem opowiadał że są 2 rodzaje specjalnych przedmiotów, które można zdobyć jak się kogoś zabije w niskich lub wysokich górach, naturalnie te przedmioty z wysokich gór są najwięcej warte.
    kurwa ten sen był jak połączenie filmu, gry i rzeczywistości, polecam XDD
    wczoraj w sumie zarzuciłem 3 tabletki sleep well z GABA i melatoniną, czy to serio może tworzyć takie piękne sny? XD
    #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Mirki z #depresja #psychologia mam problem.
    TL:DR moje życie ssie i potrzebuje dobrego słowa
    Zapisałem się do psychologa bo nie daje rady z tym że mój ojciec był alkoholikiem a matka wtedy myślałem że robi wszystko co może, dopiero jak wyleciałem za granicę to powoli zrozumiałem że miała mnie w dupie i pamiętam jak byłem jeszcze w Polsce i mówiła mi jak miałem 19 lat że muszę radzić sobie sam bo ona na studia mi nie da bo nie ma, I nawet nie pomogła szukać pomocy. Więc wyleciałem. Odbiłem się od dna. Studiuje na jednym z najlepszych biznesowych uniwersytetow na świecie i teraz ona przygarnia sobie całe zasługi. I dziś kolejny raz miałem napad bólu brzucha potem gorączkę i zimne dreszcze przez kilka godzin jak o tym pomyślałem i chciałem zwierzyć się dziewczynie. Wiem że psycholog powie mi że muszę z nia się pogodzić ale jak to zrobić jak za każdym razem kiedy o tym myślę prawie mdleje z stresu i żalu. pokaż całość

    •  

      @Panciu2: co do tego, że zaczął boleć Cię brzuch to nie przejmuj się, bo nasze ciało jest bardzo zintegrowane z psychika (napięcie emocjonalne często wiąże się z dużymi napięciami mięśni różnych partii, nie jestem specjalistą, więc nie wyjaśnię). Musisz sobie usystematyzować wszystkie rzeczy. Jeżeli masz środki, a nie czujesz się na siłach to śmiało idź do terapeuty. To nie są szarlatani. Posłuchają, doradzą jakie rzeczy trzeba zrobić tak aby usatysfakcjonować swoją psychikę. Jak na diagnozie komputera ;-) pokaż całość

    •  

      @BobBuilder: idę do psychologa właśnie. Co do brzucha teraz to jeszcze bardziej obawiam się tych napadów od kad miałem operacje na brzuchu. I nawet matka nie przyleciała bo praca była ważniejsza niż syn w spiaczce po operacji. A jak wróciłem do domu i siostra powiedziała żebym zadzwonił to zadzwoniłem a ona ze teraz rozmawiać nie może bo maluje pokój

    • więcej komentarzy (57)

  •  

    Stereotypy i efekt jednorodności grupy
    Dlaczego tak często oceniamy ludzi na podstawie stereotypów? Jak ewolucja przystosowała nas do kategoryzowania "obcych" poprzez efekt jednorodności grupy obcej i czy nadal jest nam to potrzebne? Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4589465/stereotypy-i-efekt-jednorodnosci-grupy/

    #wojnaidei #psychologia #ciekawostki #kultura #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #sny #psychologia #psychiatria #ksiazki #jung

    Właśnie dostarczono mi książkę na temat marzeń sennych. Za ~ 400 stron będę ekspertem w interpretacji snów. Zapraszam do zadawania pytań. Nie na wszystkie odpowiem xD

  •  

    3 dzień odwyku

    Cześć mam na imię Sebastian
    Mam 30 lat
    Od około 15 lat nałogowo oglądam porno
    Zacząłem kolejną próbę rzucenia tego nałogu

    #porno #uzaleznienie #psychologia

  •  

    #famemma #polskiyoutube
    Dobra to jak już wszyscy znawcy wykopowi #narkotykizawszespoko się wypowiedzieli w temacie #adbuster (a większość z nich to pewnie chude szczury padające po dwusetce) to może ja dorzucę swoje 3 grosze jako typ z epizodem amfetaminowym w przeszłości.

    Adbuster wygląda niepokojąco, ale nie sądzę by było to coś z przedziału feta/mefka  
    Tak już na poważnie analizując AdBustera jako całość, czyli i walkę i całą jego przeszłość to można powiedzieć tak:

    1. Pomimo wielu lat przed kamerą wciąż widać po nim swego rodzaju tremę, którą próbuje rozluźniać za każdym razem głupimi żarcikami. Można to zobaczyć po sposobie mówienia, składania zdań, gestykulacji i generalnie takich heheszków w każdym materiale. O ile jest super przygotowany to aż tak nie rzuca się w oczy, ale np. w wywiadach widać to bardzo dobrze.To kwestia #psychologia, wiele ludzi tak ma (w tym ja :) ), że tremę próbuje wyładować humorem, który jest w chuj żenujący. Po prostu w stresie zachowujemy się jak głupki.

    2. Mówił, że brał przedtreningówkę. Wiele ludzi się śmieje z tego, ale ja bardzo dobrze pamiętam przedtreningówki na yohimbinie, które potrafiły wypierdolić PRAWIE tak dobrze jak uliczna amfetamina. Plusem było to, że kutas wciąż stawał a zejście było przyjemne i kończyło się drzemką po treningu i posiłku. Ludzie z większym stażem spod #mikrokoksy na pewno pamiętają te jebacze sprzed 9-10 lat. Były to w przedtreningówkach i spalaczach tłuszczu, kilku ludzi zajmowało się robieniem tych rzeczy na forum body-factory. Kosztowało to niewiele (bo nie płaciło się za markę itd) a działało świetnie i było w 100% legalne. Zrzuciłem na tym gównie ponad 50kg w półtora roku. Wiele ćwiczących osób z dużym stażem i osiągnięciami (a takich nie brakowało na forum body factory) pisało, że dla nich to za mocne i szukali raczej czegoś bez yohimbiny. Co jest w dzisiejszych przedtreningówkach tego nie wiem, tylko mówię co może wywołać taką reakcję.

     
    3. Adrenalina i emocje i pomieszanie ich z ad 1 i ad 2 = absolutnie nieprzewidywalna reakcja, na każdego może zadziałać inaczej. Skoro jesteś raczej nieśmiałym typem, wziąłeś jakieś gówno przed walką i tę walkę wygrywasz, schodzi z ciebie cały stres i czujesz się jak jebany McGregor to można sobie tylko wyobrazić co się dzieje wtedy w głowie.

    4. Źrenice miał raczej normalnej wielkości. Tylko tyle i aż tyle.

    Oczywiście mogę się mylić ¯\_(ツ)_/¯ Ale te clickbaitowe materiały na youtube "NACPANY ADBUSTER????!!!!?!?!!" są tak samo żenujące i głupie jak i jego zachowanie po walce. #patostreamy
    pokaż całość

  •  

    Film dokumentalny/eksperyment z 2010 roku (po angielsku). Dziesięciu chłopców zostaje pozostawionych samych sobie na cały tydzień w wielkim domu. Pokazuje jak szybko wytwarza się wśród nich hierarchia i do czego doprowadza. W powiązanych to samo ale z dziewczynkami.
    https://www.wykop.pl/link/4588255/dzieci-same-w-domu-eksperyment-eng/

    #mirkoreklama #psychologia #nauka #swiat #eksperyment
    pokaż całość

  •  

    Z takich życiowych przegrywów to miesiąc temu mieliśmy wypadek busem pracowniczym, po akcji chłopaki mocno to przeżyli A ja miałem kompletnie wyjebane, ogromna pustka w głowie, na gorąco po akcji kierowca mnie się pyta czy wszystko w porządku A wiecie co ja do niego powiedziałem?
    -Nic się nie stało, i tak mam wyjebane w życie.

    Wczoraj do tego wrócił ale powiedziałem że nie chce tego drążyć.
    Właśnie to może zrobić z Tobą ta choroba, otarłem się o śmierć A nawet nie mam żadnej traumy ani nic.
    #depresja #przegryw #psychologia
    pokaż całość

  •  

    No dobra, chyba czas na to jakoś zareagować.

    pokaż spoiler Dla zainteresowanych pod koniec polecam fajne do obrzejnia rzeczy polecone przez moją terapeutkę


    Ostatni wpis #wezsielecz był już dość dawno temu. Zamilkłam na pewien czas, bo w sumie nie bardzo było o czym pisać. Ale mirko nie zapomina, jak widać.
    W tym czasie pojawiło się pare obraźliwych wpisów w moją stronę i czuje, że muszę na to jakoś zareagować.
    Po pierwsze, nie rozumiem najeżdżania na mnie, że jestem atencjuszką. Nie szukam tu atencji, nie proszę o głaskanie po głowie a tym bardziej jak mi zarzucono nie próbuje kreować się na #przegryw. Ktoś jakiś czas temu napisał z anonimowych, że m. in. ja udaje przegrywa tylko dlatego, że to modne. Prawda jest zupełnie inna, nigdy nie powiedziałam tak o sobie, wręcz przeciwnie uważam jestem zwykłą #rozowypasek Ale czy to sprawia, że moje problemy są mniejsze niż innych? Czy to, że zostawił mnie chłopak i to pogorszyło mój stan jest czymś z czego trzeba się śmiać? Nie rozumiem tego podejścia. Czyli co, ktoś kto nie ma rodziców alkoholików itp nie ma prawa chorować?

    Jeden użytkownik nawet co jakiś czas wkleja post z przypomnieniem, że ja „nie mam i nigdy nie miałam depresji” tylko dlatego, że on ma gorzej niż ja. Zrozumcie, że ta choroba może dopaść KAŻDEGO, nawet kogoś z kochającą rodziną, pieniędzmi, domem itp, ale czy to oznacza, ze jego choroba jest mniej uciążliwa? Oczywiście, że nie! I przestańcie gloryfikować swój przegryw tylko zacznijcie coś z tym robić zamiast wytykać palcami tych, który coś z tym robią.

    Swoimi wpisami tutaj staram się pokazać, ze #depresja to nie jest wyrok, który skazuje Cie na życie w wieczym cierpieniu. A co w tym czasie robi wykop? Szkaluje mnie za to, że nie siedzę w domu tylko WALCZę. Tak, codziennie walczę z ostatkami tej okropnej choroby a i tak zostaje zjechana za to, ze wybieram się na wykoppatry. NO BO JAK TAK MOŻNA!!!!! Przecież to automatycznie oznacza, że udaje i kłamie. Otóż nie! Depresje pokonałam, myślę że oficjalnie można już tak stwierdzić i nie mam zamiaru ukrywać się przed światem. Więc proszę odpierdolcie się ode mnie :) Chciałam wnieść trochę merytorycznych i pozytywnych wpisów w tag #depresja bo gdy sama szukałam jakieś pomocy i rad zwyczajnie ich tam nie znalazłam. Dlatego chce głośno powiedzieć, że Z DEPRESJI DA SIĘ WYJŚĆ, a zostaje za to zjechana od atencjuszek. No cóż taki już chyba wykop był i będzie.

    Bardzo zniechęciło mnie to wszystko do pisania wpisów i dzielenia tym co się u mnie dzieje, dlatego pewnie będą pojawiać się rzadko, ale ogromnie się cieszę i bardzo pochlebia mi jak wiele osób od czasu pierwszego wpisu do mnie napisało. Jak wiele podziękowań dostałam, że zmobilizowałam, że dałam do myślenia. Ogromnie się ciesze, że są tu ludzie, którzy widzą swój problem i chcą coś z nim zrobić. Dlatego jeżeli czytasz ten spis i potrzebujesz pogadać zawsze możesz do mnie napisać! Staram się pomóc na tyle na ile mogę, odpowiedzieć na pytania w miarę mojej wiedzy czy zwyczaje wesprzeć przed pierwszą wizytą u psychologa lub psychiatry.

    No i w sumie kończąc, chciałam tylko dodać, że u mnie wszystko dobrze. Terapia trochę zwolniła tempa, czego się w sumie można było spodziewać, nie zmienia to jednak faktu, ze efekty cały czas są! Moje życie przez te 5 miesięcy zmieniło się diametralnie, nigdy nie sądziłam, że będę tak dobrze czuć się ze sobą. Wciąż wiele pracy przede mną, ale to czego nauczyłam się do tej pory pozwala mi się rozwijać. Dowiedziałam się, że jednym z moich głównych błędów poznawczych jest ruminowanie, czyli takie mielenie jednej myśli aż do upadłego. Wcześniej tego nie widziałam, ale jak już udało się to zobaczyć i z tym walczyć to okazało się, że wcale nie trzeba się na siłę dołować, wystarczy się na tym złapać i przestać. Ogólnie wiele jest takich rzeczy.

    Terapeutka poleciła mi ostatnio serial i film, więc przekazuje je wam, bo wiem, że kilka osób z chęcią sobie je przejrzy. Serial to In Treatment, pokazuje terapie (a bardziej psychoanalizę) w amerykańskim stylu, ale daje pewien obraz jak to wszystko wygląda w gabinecie.
    Druga pozycja to film – Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham, nie oglądałam jeszcze wiec nie wiele o nim powiem, ale ponoć jest mocny.

    No to na tyle, znowu wyszła ściana tekstu i pewnie niewiele osób to przeczyta. Dzięki dla tych, którzy to zrobili i jeśli chcesz być wołany do kolejnego wpisu zaplusuj pierwszy komentarz.

    #psychologia #przemyslenia
    pokaż całość

  •  

    Jak być liderem? | Skuteczne przywództwo
    Jak będąc szefem można skutecznie motywować ludzi do zaangażowania w projekt? Jordan B Petersson i Jocko Willink o tym jak byś dobrym liderem i przywódcą. Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4587285/jak-byc-liderem-skuteczne-przywodztwo/

    #wojnaidei #korposwiat #pracbaza #psychologia #ciekawostki #praca
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #psychologia #przegryw #podrywajzwykopem

    Ukrainkę czy Białorusinkę to bym od razu brał tak jak stoi, bo wiem że warto, nie ważne skąd ona jest, najpewniej jest dla mnie ona pisana.

    Z taką dziewczyną z Podlasia to bym na kawę poszedł, i na spokojnie przy kawie i ciastku, prowadząc bardzo interesującą rozmowę, pomyślelibyśmy czy wspólne życie jest nam przeznaczone, czy też i nie, mimo wszystko taką rozmowę na pewno bardzo dobrze bym wspominał.

    A taką polkę (specjalnie z małej) to ja na oczy nie chcę oglądać, wszystkie roszczeniowe, wszystkie albo szkaradne albo do szkaradności swe ciała doprowadzające, a do tego po prostu głupie, bez umiejętności i zainteresowań.

    Jeśli myślisz podobnie plusujesz, jeśli inaczej - komentujesz w czym różni się Twoje postrzeganie.
    pokaż całość

  •  

    #biologia #ewolucja #psychologia #determinizm #gruparatowaniapoziomu

    Powszechnie wiadomo, że kobietom mieszkającym razem synchronizują się okresy. Ale czy wiedzieliście, że nie jest przypadkowo, do której kobiety dostosowują się wszystkie inne? Ta, która jest najbardziej dominująca, otwarta, ekstrawertyczna, zsynchronizuje do siebie pozostałe, poprzez wydzielanie odpowiednich feromonów.

    Jak uwarunkowanie genetyczne wpływa na emocje, zachowanie, poglądy, religijność? Czy są zdeterminowane? Czy istnieje wolna wola?

    Tematy te porusza wykład ze Stanford University nt Behavioral Biology [ENG].

    Dla niecierpliwych: polecam oglądać od 1:30.
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Zbior sposobow pracy nad charakterem wg uzytkownikow wykopu ODC 9
    Według normików mam problem z kobietami tylko i wyłącznie przez charakter. Może macie racje. Dlatego pytam was, w jaki sposób pracować nad charakterem?

    Do tej pory udało się zebrać następujące metody:

    pokaż spoiler -mów nie menelom gdy o cos cie proszą
    -zagaduj do ludzi w pociągu
    -zdajesz sobie sprawę z jakiejś swojej cech i przestajesz ja mieć(brak konkretów)
    -przeczytaj książkę Jak zjednać sobie ludzi i zdobyć przyjaciół
    -nic sie nie da zrobić ty spierdolino
    -iść do wojska
    -terapia poznawczo behawioralna
    -przeczytać książkę Asertywność od Mary Hartley
    -kurs tańca lub kurs gotowania
    -robić hajs
    -zmienić lokalizacje na tinderze
    -po prostu nie bądź sfrustrowana spierdolina
    -idź pobiegać
    -nie wal konia i nie oglądaj porno
    -zapisać się na kurs jakiegoś pozytywnego myślenia, coaching
    -kupić sobie psa
    -nie siedzieć na wykopie
    -urosnąć
    -nie bądź sobą, okłamuj kobiety
    -zagaduj do kasjerek w sklepach
    -czytaj książki o psychologii
    -ogranicz internet
    -kup sobie kalendarz
    -nie rób wielu rzeczy na raz
    -nie badz nudny(brak konkretow)


    #przegryw #wygryw #rozwojosobistyznormikami #rozwojosobisty #pytanie #pytaniedonormika #gownowpis #psychologia #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Stulejarstwo to jest stan umsyłu... Gdy chodziłem do gimnazjum, to miałem dwie dziewczyny. Obie mocne 8-9/10. Teraz mam 25 lat i po tych dwóch nie miałem żadnej innej dziewczyny. Nawet nigdy nie uprawiałem seksu... "Chodziłem" z nimi w tedy tylko dlatego, że to one wszystko zainicjowały, a ja w zasadzie to nie musiałem się w ogóle starać. Kilka innych dziewczyn w gimnazjum i później w liceum mówiło mi, że się we mnie "bujają/bujały". A ja co? Jebany stulejarski umysł i zdala od kobiet, bo potrafiałem się sam zadowolić. Dosłownie bałem się kobiet... Teraz gdy jestem na #nofap od miesiąca, to dopiero teraz czuję prawdziwe pożądanie do kobiet i mój umysł przełącza się na poszukiwanie samicy, by rozładować napięcie. Chyba odkryłem swój powód stulejarstwa... Ja pierdolę... Jak ja teraz mam nadrobić te stracone 10 lat, gdy się ruchało i tworzyło związki? Wszystkie 8+/10 ruchały się już z kilkoma różnymi facetami, a teraz ja wpadnę bez doświadczenia i skończę w pięc sekund? I tak właśnie moje spierdolenie zatacza koło... Jeszcze chcę zaznaczyć, że nie piszę tego by się chwalić - w końcu piszę to anonimowo. Piszę to bo, kurwa, bo to mnie przytłacza, a potrafię to tylko napisać anonimowo, bo jestem strasznie zamknięty w sobie i ciężko jest mi się otworzyć w rozmowie na żywo. Ciekawi mnie bardzo opinia kobiet na ten temat. Jakie mają zdanie na temat takiego osobnika? Masz 25 lat. Czterech partnetów za sobą. Setki stosunków, a tu przychodzi taka pizda i kończy w pięć sekund... Ja pierodle. Musiałem to z siebie wyrzucić.

    #pytanie #zwiazki #rozowepaski #pytaniedorozowychpaskow #niebieskiepaski #seks #psychologia #niewiemjaktootagowac

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Peter Singer o sensie życia ateisty:

    tl;dr:

    pokaż spoiler Dbanie o tylko własne interesy jest jałowe i unieszczęśliwia, bo prowadzi do "paradoksu hedonizmu" - takie życie nam nie smakuje. Jedynie uniwersalistyczna moralność jest jednocześnie zgodna z rozumem i uczuciami/konstrukcją psychiczną większości z nas (wyłączając psychopatów), stanowi więc dobry sens życia, "z którego się nie wyrasta".


    Kiedy odrzucimy wiarę w boga, musimy porzucić ideę, że życie na tej planecie ma jakiś uprzednio wyznaczony sens. Życie jako całość nic ma sensu. Życie zaczęło się, jak mówią nam najlepsze dostępne teorie, w przypadkowej kombinacji molekuł; ewoluowało potem przez przypadkowe mutacje i naturalną selekcję. Wszystko to po prostu się zdarzyło; nie zdarzyło się dla jakiegoś ogólnego celu. Teraz jednak, gdy w wyniku tego doszło do istnienia istot, które preferują określone stany rzeczy nad inne, może być możliwe, że życie poszczególnych istot będzie miało sens. Tak ateiści mogą odnaleźć sens w życiu.

    Powróćmy do porównania pomiędzy życiem psychopaty i bardziej normalnej osoby. Dlaczego życie psychopaty nie mogłoby mieć sensu? Zobaczyliśmy, że psychopaci są maksymalnie skupieni na sobie: ani inni ludzie, ani światowy sukces, ani nic innego nie ma dla nich tak naprawdę znaczenia. Ale dlaczego ich własna radość życia nie wystarcza, by nadać sens ich życiu?

    Większość z nas nie byłaby w stanie odnaleźć szczęścia przez umyślne ustalenie, by cieszyć się, bez troski o kogoś czy coś innego. Takie przyjemności wydawałyby się puste i szybko by nas znużyły. Poszukujemy sensu dla naszego życia poza naszymi własnymi przyjemnościami i znajdujemy spełnienie i szczęście w robieniu czegoś, co widzimy jako mające znaczenie. Jeśli nasze życie nie ma innego sensu niż nasze własne szczęście, prawdopodobnie odkryjemy, że kiedy osiągniemy to, co uważamy za potrzebne, by być szczęśliwymi, samo szczęście mimo to nam umknie.

    To, że tym, którzy hołdują szczęściu dla samego szczęścia, często nie udaje się go znaleźć, podczas gdy inni odnajdują szczęście w obraniu zupełnie innych celów, zostało nazwane „paradoksem hedonizmu”. Nie jest to, oczywiście, logiczny paradoks, ale stwierdzenie o sposobie, w jaki stajemy się szczęśliwi. Jak innym uogólnieniom na ten temat, brakuje mu empirycznej konfirmacji. Mimo to ujmuje nasze codzienne obserwacje i jest spójne z naszą naturą celowościowych istot. Istoty ludzkie przeżywają i rozmnażają się poprzez zamierzone działania.

    Osiągamy szczęście i spełnienie przez pracę w kierunku osiągnięcia naszych celów. W kategoriach ewolucyjnych moglibyśmy powiedzieć, że szczęście funkcjonuje jako wewnętrzna nagroda za nasze osiągnięcia. Subiektywnie uważamy osiągnięcie celu (czy dążenie ku niemu) za powód do szczęścia. Nasze własne szczęście jest więc produktem ubocznym zamierzenia czegoś innego i nie jest możliwe: do osiągnięcia przez nastawienie naszego wzroku tylko na samo szczęście.

    Życie psychopaty możemy teraz zobaczyć jako pozbawione sensu w sposób, w jaki normalne życie nie jest. Nie ma sensu, ponieważ patrzy do środka, na przyjemności obecnej chwili, a nie poza nią. na coś bardziej długoterminowego i dalekosiężnego. Bardziej normalne życie ma sens, ponieważ jest przeżywane dla jakiegoś większego celu

    Wszystko to jest spekulatywne. Możesz przyjąć to lub odrzucić w zakresie, w jakim zgadza się z twoimi własnymi obserwacjami i introspekcją. Moja kolejna - i końcowa - sugestia jest jeszcze bardziej spekulatywna. Mianowicie, by znaleźć trwały sens w naszym życiu, nie wystarcza wyjść poza psychopatów, którzy nie mają długotrwałych zobowiązań czy planów życiowych; musimy wyjść także poza bardziej rozważnych egoistów, którzy mają dalekosiężne plany skoncentrowane tylko na ich własnych interesach. Rozważni egoiści mogą znaleźć sens w swoim życiu na jakiś czas, gdyż mają cel realizowania swoich interesów; ale do czego w końcu to prowadzi? Jeśli wszystko, co jest w naszych interesach, zostało osiągnięte, czy po prostu siadamy i jesteśmy szczęśliwi?

    Czy moglibyśmy być szczęśliwi w ten sposób? Czy też uznalibyśmy, że niezupełnie osiągnęliśmy nasze cele, że czegoś jeszcze potrzebujemy, nim zasiądziemy i będziemy się cieszyć tym wszystkim? Większość osiągających materialne sukcesy egoistów obiera tę drugą drogę, uciekając w ten sposób od przyznania się, że nie mogą znaleźć szczęścia w stałym świętowaniu. Ludzie, którzy zakładali swój mały biznes z zamiarem, że będą go prowadzić do czasu, aż zarobią na komfortowe życie, pracują jednak długo po osiągnięciu początkowego celu. Ich materialne „potrzeby” rosną wystarczająco szybko, by wyprzedzać ich dochody

    (...)

    Teraz zaczynamy widzieć, gdzie etyka wkracza w problem prowadzenia sensownego życia. Jeśli szukamy celu szerszego niż nasze własne interesy, czegoś, co pozwoli nam zobaczyć nasze życie jako posiadające znaczenie poza wąskim zapewnieniem naszych własnych stanów świadomości, jedynym oczywistym rozwiązaniem jest przyjęcie etycznego punktu widzenia. Krytyczny punkt widzenia, jak zobaczyliśmy; wymaga od nas wyjścia poza osobisty punkt widzenia do stanowiska bezstronnego obserwatora. Patrzenie na rzeczy etycznie jest więc sposobem transcendencji naszych patrzących do środka trosk i zidentyfikowania się z najbardziej obiektywnym z możliwych punktem widzenia, z - jak ujmuje to Sidgwick - „punktem widzenia wszechświata”

    Punkt widzenia wszechświata jest punkiem wysoko położonym. W podniosłej atmosferze, która go otacza, możemy dać się ponieść rozmowom, jak robi to Kant, o moralnym punkcie widzenia, „nieuchronnie” uczącym pokory wszystkich, którzy porównują z nim swoją własną ograniczoną naturę. Nie chcę sugerować niczego podobnie obszernego. Wcześniej w tym rozdziale, odrzucając argument Thomasa Nagła za racjonalnością altruizmu, powiedziałem, że nie ma nic irracjonalnego w zatroskaniu o jakość własnej egzystencji w sposób, w jaki nie jest się zatroskanym o egzystencję innych jednostek. Nie wracając do tego, sugeruję teraz, że racjonalność, w szerszym znaczeniu, obejmująca samoświadomość i refleksję o naturze i celu naszej własnej egzystencji, może popchnąć nas ku trosce szerszej niż jakość naszej własnej egzystencji; ale proces ten nie jest konieczny i ci, którzy nie uczestniczą w nim - lub uczestnicząc, nie przemierzają całej drogi do etycznego punktu widzenia - nie są ani irracjonalni, ani w błędzie.

    Psychopaci, z tego, co wiem, mogą być po prostu niezdolni, by przez troskę o innych osiągnąć takie szczęście, jakie osiągają dzięki czynom aspołecznym. Inni ludzie znajdują kolekcjonowanie znaczków jako całkowicie adekwatną drogę do nadania celu ich życiu. Nie ma w tym nic irracjonalnego; ale z kolei inni wyrośli z kolekcjonowania znaczków, gdy stali się bardziej świadomi swojego położenia w świecie i myśleli więcej o swoich celach. Tej trzeciej grupie etyczny punkt widzenia oferuje sens i cel w życiu, z którego się nie wyrasta.

    (Przynajmniej nie można wyrosnąć z etycznego punktu widzenia, dopóki wszystkie etyczne zadania nic: zostaną wypełnione. Jeśli ta utopia byłaby kiedykolwiek osiągalna, nasza celowościowa natura mogłaby z pewnością pozostawić nas nieusatysfakcjonowanymi, tak jak egoiści mogą być nieusatysfakcjonowani, kiedy mają wszystko, czego potrzebują, by być szczęśliwi. Nie ma w tym nic paradoksalnego, gdyż nie powinniśmy oczekiwać od ewolucji, by wyposażyła nas zawczasu w zdolność cieszenia się sytuacją, która jeszcze nigdy się nie zdarzyła. Nie będzie to też praktycznym problemem w najbliższej przyszłości).

    Peter Singer, Etyka Praktyczna, Warszawa 2007, ss. 310-313

    #filozofia #senszycia #rozwojosobisty #gruparatowaniapoziomu #ksiazki #psychologia #szczescie #etyka #moralnosc #ateizm #singer #petersinger
    pokaż całość

  •  

    szukam jakichś ciekawych książek #psychologia pisanych językiem dla laika. macie coś do polecenia?

    #ksiazki #ebook #ebooki

    +: vimikel, lubie-sernik +4 innych
  •  

    Murki, żeby zrozumieć mój wpis sprzed 4 miesięcy musicie dowiedzieć się czym charakteryzuje się psychopatia. Nie, gość z Lśnienia nie jest psychopatą. Ponoć Hannibal Lecter pasuje do rysopisu - nie pamiętam, oglądałam Milczenie Owiec lata temu, przypadkiem. Najważniejsze, o czym musicie wiedzieć:psychopatii nie musi towarzyszyć ani sadyzm, ani okrucieństwo. W zasadzie samo określenie tak naprawdę jest... pejoratywne.

    Psychopatia jest innym określeniem zaburzenia struktury osobowości, jakim jest osobowość dyssocjalna. Zaburzenia z tej grupy mają charakter trwały (niemożliwe jest ich "wyleczenie"), cechują się tak głęboką patologią wzorców (dotyczącą głównie relacji ze środowiskiem, nieprawidłowego myślenia o nim i o sobie jako jednostce w nim funkcjonującej), że w dorosłym życiu uniemożliwiają prawidłowe zachowania na podłożu tak społecznym, jak i behawioralnym.
    Czemu w dorosłym życiu? Bo przyjmuje się, że ostateczna struktura osobowości tworzy się po 18 roku życia; często spotykam się z tezą mówiącą o [minimalnie] 20 roku życia. We wcześniejszym okresie nazywane są zaburzeniami okresu dzieciństwa lub, co szczególnie lubią psychiatrzy/psychologowie dziecięcy starszej daty, zaburzeniami zachowania.
    Żeby stwierdzić zaburzenie osobowości, pacjent musi spełnić kilka warunków:
    - wzorce zachowań utrudniają mu funkcjonowanie;
    - wzorce zachowań utrudniają lub uniemożliwiają mu relacje z innymi osobami;
    - wzorce zachowań trwają przez długi czas;
    - pierwsze oznaki pojawiają się w okresie dzieciństwa lub, co częściej spotykane, dojrzewania, zwłaszcza adolescencji i trwają w dorosłym życiu;
    - obejmują myślenie, podejście do życia i innych ludzi, sposób przeżywania i afektywność [afekt - ekspresja emocji, uczuć].
    Tak z grubsza. Terapia zaburzeń obejmuje głównie psychoterapię. Wg. klasyfikacji ICD-10 - najczęstszego systemu diagnozowania stworzonej przez Światową Organizację Zdrowia - zaburzenia osobowości umieszczone są w grupie F60 (specyficzne zaburzenia osobowości), gdzie wyróżnionych jest osiem głównych typów zaburzeń i grupie F61 (zaburzenia osobowości mieszane i inne). Wg. klasyfikacji DSM-IV (amerykański odpowiednik tej opisanej wyżej) typów jest w cholerę i ciut ciut, ale na szczęście w Polsce używa się jej rzadziej niż rzadko.
    Zaburzenia osobowości mogą wynikać z nieprawidłowego procesu wychowania i socjalizacji (zazwyczaj spotykane) lub mieć podłoże organiczne, związane z nieprawidłową budową lub uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego w okresie płodowym i okołoporodowym.

    Wróćmy do głównego tematu tego wpisu - osobowość dyssocjalna posiada trzy główne deficyty: emocji, uczenia się i relacji interpersonalnych. W 1985 roku polski psycholog Kazimierz Pospiszyl wyróżnił w psychopatii najważniejsze według niego cechy, którymi są:
    - deficyt lęku – defekt emocjonalny polegający na braku przyswajania odruchów moralnych i braku empatii;
    - deficyt uczenia się – dominujące w typie impulsywnym zachowania agresywne;
    - upośledzenie związków – relacje oparte na przydatności innych do własnych celów, płytkie związki – dominujące w typie kalkulatywnym, ignorowanie konwencji społecznych;
    - cierń psychopatyczny – zubożone życie psychiczne, kompensowane przez narcyzm – wyczulenie na przejawy niedoceniania.
    Podkreśliłam najważniejsze moim zdaniem cechy, głównie negatywne. I znane mi z doświadczenia, niestety.
    Pospiszyl wyróżnił również dwa dominujące typy zaburzenia: impulsywny i kalkulatywny. Wystarczy przeanalizować znaczenie tych dwóch słów, aby zrozumieć po czym można je poznać.

    Wg. ICD-10, spełnione muszą zostać następujące kryteria:
    - nieliczenie się z uczuciami innych;
    - lekceważenie norm;
    - niemożność utrzymania związków;
    - niska tolerancja frustracji i próg wyzwalania agresji;
    - niezdolność przeżywania poczucia winy i uczenia się (kary);
    - skłonność do obwiniania innych.

    A tak ogólnie, to psychopatię można podejrzewać również przy niezdolności do przeżywania emocji; braku wyraźniej motywacji w popełnianiu czynów niemoralnych lub niezgodnych z prawem; dziwnej reakcji na alkohol (jak w ostatnim wpisie @kvoka - Mariusz Sowiński podczas upojenia miał większe skłonności do przemocy seksualnej i parafilii); chęć natychmiastowego zaspokajania zachcianek i potrzeb; brak spojrzenia perspektywicznego, skupianie się wyłącznie na teraźniejszych planach; ogólnie sprawna inteligencja; lęk przed kompromitacją; potrzeba zbytniej kontroli.

    Często psychopaci mimo, że są sprawni intelektualnie, a ich inteligencja jest w normie, mają niskie wykształcenie (spowodowane najczęściej niedostosowaniem społecznym w szkolnej grupie równieśniczej/brakiem motywacji na zasadzie: nie chcę, więc nie idę) i skłonności do nałogów. Nałogi natomiast pogłębiają inne zaburzenia, niebędące zaburzeniami osobowości (nerwice, fobie itp.).

    Skąd się biorą takie zachowania? No, do końca nikt tego nie wie.
    Przy podłożu organicznym zauważono genetyczną dziedziczność cech aspołecznych. Tezy zakładają: niską masę urodzeniową, komplikacje podczas porodu, niekorzystne dla płodu czynniki zewnętrzne (zażywanie przez matkę w trakcie ciąży alkoholu, narkotyków, tytoniu) lub... odrzucenie przez matkę, spowodowane chociażby depresją poporodową.
    Wpojone patologie zachowań odnajdują odzwierciedlenie w braku poczuciu bezpieczeństwa w okresie dzieciństwa. Niewystarczająca bliskość rodziców, przemoc domowa, brak zainteresowania.

    Właśnie przez to psychopaci odczuwają potrzebę bliskości. Chcą zrekompensować sobie brak zainteresowania i miłości na wcześniejszych etapach życia. Sami jednak nie są w stanie tych uczuć odwzajemnić. Niemożliwe więc jest dla nich utrzymanie bliskich relacji, zwłaszcza związków.
    Mają problem z odróżnianiem dobra i zła. Doskonale znają normy społeczne, więc wiedzą co społecznie jest akceptowalne, a co nie. Co można nazwać etycznym. Wiedzą, ale nie czują tego. Dostosowują się więc do oczekiwań innych, przedstawiając się jako dobrych ludzi. Często przebojowych, pomocnych, inteligentnych. Pragną akceptacji, akceptacja przez jakiś czas zaspokaja ich deficyty. Na próbę odkrycia co jest głębiej, często reagują agresją. Mają upośledzone przeżywanie - a w teorii skoro ktoś nie czuje, nie jest w stanie tego okazać. Błąd. Psychopaci doskonale kopiują mimikę twarzy, mowę ciała, modulację głosu. Charakterystyczne są ekspresje, kiedy emocje na górnej i dolnej części twarzy są ze sobą niespójne. Najczęściej występującą niespójnością, którą została zaprezentowana przez amerykańskiego naukowca, neurobiologa Jamesa Fallona jest napięte czoło przy jednoczesnym uśmiechu ust.

    No więc wiedzą do czego się mogą posunąć, ale zmieniają się, kiedy nikt ich nie widzi. Uważam, że to przykre. Całe życie grają kogoś, kim nie są, nawet nigdy nie będą. Oczywiście, oni tego nie odbierają w ten sposób.
    Dlatego właśnie psychopata potrafi doskonale manipulować innymi ludźmi. Jest w stanie przejrzeć czyjeś oczekiwania względem siebie i zapewnić je. Po co? Znów wracamy do akceptacji.
    Część z nich przejawia jednak skłonności sadystyczne. Wskaźnik przestępczości jest stosunkowo wysoki - niektóre badania mówią, że nawet 30% psychopatów ma skłonności przestępcze. Zazwyczaj są to wykroczenia i drobnostki - kradzieże, przywłaszczenia. Czasem bójki i włamania. Rzadziej morderstwa i gwałty, ale oczywiście - zdarzają się.

    Według badań opublikowanych w książce „The Wisdom of Psychopats”, wydanej w ubiegłym roku nakładem Scientific American, najwięcej psychopatów znaleźć można wśród dyrektorów zarządzających dużych korporacji (czyli słynnych CEO). Zaraz za nimi w rankingu plasują się prawnicy i pracownicy mediów a kolejne miejsca okupują sprzedawcy, chirurdzy i dziennikarze. Wiele osób których dotyczy to zaburzenie można również spotkać wśród policjantów i duchownych.

    ***

    Chciałam napisać jeszcze dużo więcej, ale jest już 13, a śpieszę się do lekarza. Tak naprawdę to temat rzeka.
    Czy taki suchy styl ukazywania faktów i ciekawostek psychologicznych/psychiatrycznych Was interesuje? Pozwolę sobie znów zawołać plusujących ten wpis.
    Chcecie, żebym rozwinęła temat czy też powinnam się odnieść do moich doświadczeń na bazie tego, co już napisałam?
    Bardzo ciekawe są badania przeprowadzane na skazanych więźniach i seryjnych mordercach. Istnieje też smaczek, jakim jest zmiana obrazu, budowy mózgu towarzysząca temu zaburzeniu.

    #psychologia #psychiatria #psychopata #ciekawostkipsychologiczne
    pokaż całość

  •  

    #til że siostra Kennedych, która zawsze była "problematyczna" otrzymała od rodziców w prezencie lobotomię w wieku 23 lat.
    Nieźle to zmienia punkt widzenia na temat chorób psychicznych i ich postrzegania w społeczeństwie USA.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rosenhana
    http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/11570

    #glupiewykopowezabawy #gruparatowaniapoziomu #psychologia #usa
    pokaż całość

    źródło: kenne.jpeg

  •  

    Czy homoseksualizm to choroba?

    Seksuolodzy: nie
    Psycholodzy: nie
    Psychiatrzy: nie

    Wykopki bez wykształcenia medycznego: tak

    Zgadnijcie czyje zdanie jest w tym temacie gówno warte ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #lgbt #pseudonauka #psychologia #bekazprawakow

  •  

    UWAGA. Przypominam. Jeśli masz depresję i nie jesteś atrakcyjne wyglądającym facetem, to pod żadnym pozorem nie idź na terapię do żadnej kobiety psycholog. Gdy pójdziesz to stracisz pieniądze i czas, a Twoja depresja o wiele bardziej się pogłębi.

    #depresja #psychologia #psychoterapia #przegryw #takaprawda

  •  

    "W ciągu roku słyszałam, że jestem leniwa, niesłowna, szukam wymówek (...) Że Ty masz depresję? Dobre sobie, przecież dopiero co się śmiałaś i opowiadałaś, że byłaś ostatnio na imprezie (...) Kiedy masz depresję, to tak jakby żyć gdzieś, gdzie codziennie pada śnieg. Czasami spadnie tylko parę centymetrów. To upierdliwe, ale ciągle jesteś w stanie iść do pracy, zrobić zakupy. Jasne, może odpuścić sobie siłownię i urodziny kolegi, ale CIĄGLE pada i kto wie jak się pogoda rozwinie w ciągu nocy. Najlepiej więc nie ryzykować i zostać w domu. Twój znajomy to zauważy, ale pewnie uzna, że jesteś po prostu niesłownym, leniwym dupkiem. W niektóre dni spadnie i z pół metra śniegu. Spędzisz godzinę odśnieżając podjazd i spóźnisz się do biura. Plecy i dłonie bolą od dzierżenia łopaty. (...) Twój szef to zauważy. Czasami spadnie śnieg wysoki na ponad metr. Odśnieżasz cały ranek, ale wciąż spada świeży śnieg. Nie dasz rady iść do pracy, ani nigdzie indziej. Jesteś obolały i zmęczony, więc wracasz po prostu do łóżka. Zanim się obudzisz, wszystko, co zrobiłeś, znowu jest zasypane śniegiem. Wygląda na to, że Twój telefon dzwonił, świeci od powiadomień. Ludzie się zastanawiają, gdzie jesteś. Nie czujesz się na siłach, żeby oddzwaniać, jesteś zbyt zmęczony od ciągłego odśnieżania. W dodatku ich domy nie są tak zasypywane śniegiem, jak Twój, więc nie rozumieją dlaczego utknąłeś w domu. Oni po prostu sądzą, że jesteś leniwy i słaby, choć rzadko powiedzieliby Ci to w twarz (...)"

    #depresja #psychologia #takaprawda
    pokaż całość

  •  

    Mirki i Mirabelki, na początku tego roku (jakoś w lutym) dodałam tu wpis o tym, że zapisałam się na pierwszą wizytę u psychiatry i boję się, że stchórzę. Dostałam od Was dużo plusików, słów wsparcia i otuchy. W pewnym stopniu przyczyniliscie się do tego, że jakoś tam dotarłam. Psychicznie mam wrażenie, że się wręcz doczołgałam. Pani na recepcji widziała, że jest średnio i jak lekarz wyszedł przed gabinet to wręcz mnie przekazała w jego ręce. Czułam jakbym się rozpadała na milion kawałków. Teraz myślę, że to był ostatni moment na tę wizytę.

    Psychiatra okazał się być wspaniałym lekarzem, czasem przychodziłam z płaczem, smieszkowalismy i wychodziłam z większą nadzieją, a czasem zaryczaną prowadził mnie ma recepcję, żebym się zapisała na kolejną wizytę, bo mówiłam mu ze się poddaję, nie mam siły i ze więcej nie przyjdę. (trochę iks de)

    Przez kilka miesięcy brania leków bywało różnie, były takie dni, że wracałam z pracy, kładlam się na podłodze przy drzwiach wejściowych, bo nie byłam w stanie dojść do łóżka i tak zasypiałam.

    Działo się dużo i działo się różnie, ale w końcu podjęłam kolejna decyzję i znalazłam psychoterapeutę. W przyszłym tygodniu pierwsza wizyta! Nie proszę o trzymanie kciuków, bo pójdę na pewno, aż nie mogę się doczekać (。◕‿‿◕。).

    Chociaż wiem że jeszcze długa droga przede mną.

    Chyba troszkę #wygryw i #chwalesie

    #depresja #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    Dlaczego kobiety są bardziej wrażliwe?
    Jak myślą ludzie ugodowi, a jak konfliktowi? Jordan B Peterson o swojej hipotezie o tym dlaczego kobiety są uśredniając bardziej podatne na negatywne emocje. Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4580265/dlaczego-kobiety-sa-bardziej-wrazliwe/

    #psychologia #wojnaidei #kultura #ciekawostki #depresja #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Muszę trochę się wyżalić, gdyż moja sytuacja powoli mnie dobija. Ogólnie jestem dość nieśmiałą osobą, ale mimo wszystko potrafię pogadać z nowopoznanymi ludźmi czy załatwić coś gdziekolwiek. Sytuacja jednak staje się dramatyczna, jeśli chodzi o poznawanie kobiet. Mimo tego, iż wiem i widzę, że kobieta jest mną zainteresowana, to nie potrafię nic z tym zrobić, gdyż wstępuje we mnie taki stres, że nawet nie potrafię spojrzeć w jej stronę. Zawsze obiecuję sobie, że następnym razem nie zrobię tego samego i w końcu zagadam, ale gdy przychodzi co do czego, to zawsze jest to samo, czyli ściśnięte gardło i problem nawet ze skierowaniem wzroku w jej stronę (co zapewne można odczytać jako brak zainteresowania z mojej strony), a gdy szansa mija, to tylko obwiniam sam siebie o to, że nic nie zrobiłem. Czy ma ktoś jakiekolwiek rady jak z tym walczyć? Bo chcę to pokonać, ale wszystko jest piękne tylko w mojej głowie, a nie gdy dojdzie do takiej sytuacji.
    P.S. Ogólnie rozmowy z kobietami mnie nie stresują, problem przychodzi wtedy, gdy jakaś dziewzcyna wpadnie mi w oko.
    #przegryw #stulejacontent #tfwnogf #psychologia
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, Freakz +6 innych
    •  

      @Nemo24: Niestety, ajć (╯︵╰,)

      +: Nemo24
    •  

      @Bashful: @Nemo24: Ogólnie Nemo ma rację, ale powiem jak ja sobie poradziłem częściowo. Wydarzenia miały miejsce w maju 2018 byliśmy na wyjeździe i były dwie grupki z jednego wyjazdu (naszego) jeden stolik 14 dziewczyn jeden mężczyzna i nasz 7 chłopa i dwie dziewczyny. Byliśmy dość mocno zalani i trochę gadaliśmy o tych kobietach, coś we mnie pękło i gadam patrzcie zagadam je. Podbijam gadam, że jesteśmy na wspólnym wyjeździe i dobrze byłoby się zintegrować. Jakie było moje zdziwienie jak zaprosiły do stolika ubiły, każda była zainteresowana tym co miałem do powiedzenia. Nie wiedziałbym co mam gadać gdyby nie to że na co dzień przebywam w normickim towarzystwie. Nie myśl, że od tego czasu przestałem się bać kobiet, bo każde podejście to walka sam ze sobą, ale to znak że Ci zależy więc radzę Ci musisz się przełamywać i o to walczyć a z czasem będzie coraz łatwiej :D Dobrze iść do głębokiej wody bo wtedy poznasz swoje możliwości ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Nie jestem wylewny, nawet najbliżsi widzą tylko to co chce żeby widzieli i wiedzieli. Jednak dzisiaj moja kobieta zaczęła rozmowę o tym czemu nie lecze swojej choroby, że powinienem się badać i lepiej dbać o to, bo bez tego szybko umrę (nie chodzi o depresję) Odpowiedziałem, że ciągle coś mi udowadnia, że jestem chujowy, sam od lat uważam siebie za gówno i śmiecia co potwierdza codzienność i zycie. Powiedzialem, że po co mam żyć dłużej, dbać o zdrowie i kisić się do starości.

    Oczywiście wkurwila się, mówiąc, że po co się z nią wiązałem, że ja to męczy, że ma dość tych smetow i odcięła się od tego. Nawet człowiek nie może powiedzieć tego co czuje, tylko musi pierdolić to co ktoś chce usłyszeć.

    Jak ktoś nigdy nie miał takich myśli to nigdy nie zrozumie że to nie jest fanaberia, nieodpowiedzialnosc czy świadomy wybór tylko jebane przekleństwo, które rozumie tylko ktoś kto ma to samo.

    #depresja #psychologia
    pokaż całość

    •  

      @Gimpson: wykorzystujesz prosty fakt: ludzie na ogół są przyzwoici i mają dobre intencje, dlatego możesz się tutaj tak rozczulać nad sobą, szantażować nas tym jak ty nie chcesz żyć itp. i raczej nikt ci nie powie wprost zamknij się w końcu i rób ze swoim życiem co uważasz

    •  

      Dopóki nie zdasz sobie sprawy, że każdemu życie udowadnia, że jest chujowy, to się nie ogarniesz. Jakbym miała podsumować ile rzeczy zrobiłam źle przez ostatni miesiąc, to mogłabym sobie w łeb strzelić. Jest różnica między popełnianiem błędów, a wiecznym rozpamiętywaniem ich. Każdy z nas jest chujowy, ale większość jakoś sobie z tym radzi, akceptuje i próbuje zmienić. Gadanie osobie, która Cię kocha, że chcesz umrzeć to przemoc, krzywdzisz ją. Skoro ktoś o Ciebie się martwi, to nie jesteś aż takim gownem, za jakie się uważasz, wiec nie traktuj jak gowna tej osoby. pokaż całość

      +: dioxyna
    • więcej komentarzy (5)

  •  

    ale te normiki dziwne XD jak z nimj gadasz to kurwa rechoczą a ty ich zabawiasz najgorzej z lochami czego nie powiesz to ich kurła śmieszy fascynuje i to od razu przyjmują i siedzisz i gadasz i ona się śmieje i sie cieszy że senpai gada xd a ty kurwa się czujesz jakbyś z psem sie bawił #przegryw #mizantropia #mentalcell #stulejacontent #tfwnogf #normiki #bekaznormictwa #jprdl #gownowpis #depresja #psychiatria #psychologia #socjologia #wydzialnaukspolecznychuam #gownowpis pokaż całość

  •  

    Kobiety. Jeśli chcecie w przyszłości pomagać osobom z depresją to przemyślcie czy będziecie w stanie jednakowo traktować brzydkiego, niskiego pacjenta oraz wysokiego i przystojnego. Jeśli przeczuwacie, że będziecie miały z tym problem, to proszę, przemyślcie jeszcze raz czy ta praca będzie dla was odpowiednia. Rozumiem, że macie swoje gusta, ale naprawdę, traktowanie mniej atrakcyjnych pacjentów z nieukrywaną obojętnością jest bardzo krzywdzące i łatwo odczuwalne.

    #psychologia #psychoterapia #psychiatria #przegryw #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    •  

      @odpad_biologiczmy: uroda nie załatwia sprawy.Jak nawet jesteś atrakcyjną kobietą to może trafić Ci się przełożony/wykładowca oto, który wykorzysta sytuację,żeby Cię dojechać za to,że nie mógł takich jak Ty mieć.Taki jest ten świat,że każdy dostaje po dupie,ale z Twojej perspektywy zawsze wydaje się,że To Ty najmocniej

    •  

      @Falochron77: z doświadczenia wiem, że częściej uroda pomaga niż przeszkadza. Nawet jeśli jakiś wykładowca dojedzie jakąś ładną laskę, to zaraz zjawi się stado beta orbiterów, którzy zaproponują bezinteresowną pomoc. Widziałem takie zachowania na własne oczy podczas studiów.

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    @trwaidentyfikowanie: Wyobraź sobie, że nagle budzisz się zadziwiająco zmęczony, przerażony, obolały i brudny. W tle słyszysz kompletnie nieznane Ci dotąd dźwięki. Gwar, szum i powiew zimnego powietrza tworzy zupełnie inną atmosferę od tej, w jakiej zasypiałeś jeszcze wczoraj. Jak codziennie rano, przecierasz oczy i pozbywasz się z nich resztek ,,śpiochów’’. Przecierasz, przecierasz, przecierasz….. i spostrzegasz że znajdujesz się w całkiem innym miejscu niż dotychczas. W miejscu, w którym nie byłeś nigdy przedtem. Strumienie ostrych i rażących świateł uniemożliwiają Ci dostrzeżenie czegokolwiek o znanych, wyraźnych strukturach. Jedynie, co w tym momencie jesteś w stanie dostrzec to dziwne, owłosione twarze, z ustami poruszającymi się szybciej niż najnowszy model mercedesa. Masz wrażenie, że chcą Cię polać sosem, przegryźć i połknąć. Wymachują czymś na kształt rąk. Część z nich ma na palcach dziwne, błyszczące się metalowe czipy. Na każdym palcu ostrze, zdolne posiekać Cię w sekundę. Te ,,dziwolągi’’ są trzy razy większe od Ciebie, dotykają Cię dziwnymi, zimnymi przedmiotami, robią to z wielką swobodą, targając Tobą z boku na bok. Miejsce, w którym nagle się znalazłeś nie jest ani ciepłe, ani przyjazne. Miękka poduszka, głos ukochanej osoby, który słyszałeś zawsze przed snem, ulubiona muzyka w radio i lekkie kołysanie wodnego łóżka, które kupiłeś za ostatnie pieniądze z wypłaty, w tym momencie są dla Ciebie tak odległe i nieosiągalne, że płaczesz i krzyczysz w niebogłosy z przerażenia. Nikt Cię jednak nie słyszy, nikt Cię nie rozumie. Jakby tego było mało, spostrzegasz, że jesteś nagusieńki. Nie masz na sobie nawet skarpetek, nawet sznurka pełniącego funkcję bielizny niczym w rdzennych plemionach Afrykańskich. Nie masz żadnego koła ratunkowego, telefonu do przyjaciela ani opcji pół na pół. Leżysz nagi, brudny, w zupełnie nieznanym Ci miejscu, w otoczeniu postaci dziesięć razy większych od Ciebie, dla których stajesz się obiektem zainteresowania w zupełnie odmienny sposób niż byś tego chciał. Nikt Cię nie uprzedził, nikt nie powiadomił, nie zadzwonił, nikt nie przygotował. Nie masz zupełnie niczego czego mógłbyś się chwycić, co mógłbyś rozpoznać, za czym mógłbyś podążyć, poza jednym punktem orientacyjnym gwarantującym Ci poczucie bezpieczeństwa – dobrze znanym Ci głosem, który jest dla Ciebie niczym kod do bram ocalenia. Za każdym razem, kiedy słyszysz ten głos, czujesz też ciepło i przyjemne drapanie po pleckach. Czujesz lekkie kołysanie jakby wprost z wodnego łóżka. Czujesz przyjemne ciepełko. Czujesz się otoczony bramą warowną, wysoką, wielką, nie do przebicia. Masz tylko i aż ten głos, ten zapach, to ciepło i tę bliskość. Pośród całej zgrai przerażających ufoludków, masz kogoś kto pomoże Ci poznać ten nowy świat, powoli przekonując Cię, że będzie niesamowicie.
    Mniej więcej tak czuje się noworodek, który przychodzi na świat. Możecie go przewijać i karmić, kupować piękne ubranka, remontować dla niego pokój i kupić najnowsze łóżeczko z ikei, ale jeśli nie dacie mu bliskości, na nic to wszystko się zda.
    Mirki, przytulajcie swoje dzieci już od urodzenia. Nie bójcie się, ,,że przyzwyczaicie'' - przyzwyczajajcie, do bliskości, miłości, poczucia bezpieczeństwa. To najlepsza inwestycja w zdrowie psychiczne waszych dzieci a później dorosłych ( tym samym poniekąd zmniejszacie jednocześnie populację piwniczaków( ͡° ͜ʖ ͡°)).
    #psychologia #dzieci #ciaza #rodzicielstwo #wychowanie no i prawie #nocnazmiana
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, agaja +5 innych
    •  

      nie zawsze wszystko pójdzie po jego myśli a inni mają prawo mieć odmienne zdanie.?

      @trwaidentyfikowanie:
      To nie jest kwestia "inni mają prawo mieć odmienne zdanie". Inne zdanie można mieć w kwestii ulubionego smaku lodów. Ale istnieje obiektywna rzeczywistość, i racja może być tylko jedna.

      Widzisz, ja przez więcej, niż połowę swojego życia uczyłem się matematyki i fizyki. Jeżeli spotkam człowieka, który będzie twierdził, że 2+2=6, to czy to znaczy, że mamy znaleźć kompromis, i ustalić krakowskim targiem, że 2+2=5? Nie. To znaczy, że jeden z nas się myli, a w takiej sytuacji kompromis na pewno będzie błędny.

      A na razie życzę rozmówcom dobrej nocy, bo już sakramencko późno :).
      pokaż całość

    •  

      bo młodszy albo płakał, albo wychodził i musiałem go odprowadzać. Potem już wiedział, że jak tata wychodzi no to znaczy, ze koniec dnia i teraz jest spokój.

      @wnocy: Apropos wypłakiwania: myślę, że w przypadku okrucieństwa wypłakiwania chodzi zazwyczaj o noworodki oraz niemowlęta, a nie dzieciaki, które już chodzą.
      Są badania, które badały poziom stresu (kortyzolu) u dzieci, które były zostawiane na noc i faktycznie, po paru nocach te dzieci nie płakały, ale poziom kortyzolu był na wysokim poziomie.

      Są też badania mówiące, że dzieci zachowują się 'gorzej' przy matkach, ponieważ wiedzą, ze moga sobie na to pozwolić. Czyli np dziecko zachowuje się super w przedszkolu, z ciociami, ale gdzieś te emocje muszą ujść i zazwczaj znajdują wyjście w obecności matki, która jest dla dzieci bezpieczną przystanią.

      Relacja rodzic-dziecko NIE JEST relacją partnerską.

      @RandomowyMirek: Ano nie jest. Są pewne rzeczy, za które ja jestem odpowiedzialna, czyli za bezpieczeństwo i zdrowie, i tu nie ma zmiłuj, trzeba zrobić, aczkolwiek staram się tłumaczyć, dlaczego coś robimy.
      W całej reszcie jest pole do negocjowania i zazwyczaj pozwalam młodemu robić to, co mu się podoba. Dzieci tez uczą się poprzez odkrywania i eksperymentowanie.
      pokaż całość

      +: agaja
    • więcej komentarzy (20)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki jak poradzić sobie z #nerwica i #depresja
    W domu jako dziecko przeżyłem awantury, krzyk, strach co moim zdaniem zapoczątkowało nerwicę. Szkołe jakoś przeszedłem, ale już wtedy pewne sytuacje mnie mocno stresowały. Studia zacząłem ale szybko zrezygnowałem bo właśnie nie radziłem sobie z nerwami i stresem. Dziś mam problemy z podjęciem najprostszej pracy.
    Zwyczajne codzienne zadania czasami to ogromne wyzwania np. wysłanie paczki na poczcie. Przed załatwieniem tak błahej sprawy mogę się zastanawiać gdzie podejść, jak zapytać, dodatkowo będąc cały wytelepany i przestraszony.
    Za mną parę rozmów o pracę, mimo że, były to najprostsze gównoprace, za najmniejszą krajową nikt mnie nie zatrudnił. Widać gołym okiem na rozmowie stres i spięcie, dodatkowo dochodzi zalanie potem, trzęsące się dłonie i nogi, jąkanie.
    Nawet przepełniony autobus miejski wywołuje u mnie nerwicę.
    Ma lub miał podobne problemy jakiś Mirek? Są jakieś leki bez recepty które chociaż trochę obniżą mój lęk czy wizyta u psychologa to konieczność. Jak sobie z podobnymi problemami poradziliście?
    Coraz bardziej się obawiam, że mi to nie przejdzie, a w przyszłości nie poradzę sobie z dorosłymi życiem.
    O tym, że z takimi objawami nigdy nie mialem różowej i podobnie w kontakcie z nimi się zachowuje to w sumie nie ma co wspominać.
    #depresja #nerwica #nerwicalekowa #przegryw #psychologia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    +: Sun_Tzu, ahog +4 innych
    •  

      @8848npm Wiem, ze tak powinno być. Ale w głowie jest taka ciemna zasłona, która trzyma te złe myśli. Czasami udaje się w jakiś dziwny sposób zmienić myślenie że czujesz się silny i nie masz lęku. Ale to rzadkie chwile i coraz trudniejsze do utrzymania.

    •  

      PrzyjemnyDaniel: Ja tak mam. Mnie nerwica trzymie cały dzień, nie tylko przed wyjściem na zewnątrz. Siedzę w domu przed komputerem i też mam objawy nerwicowe: zimne kończyny, pocenie. Masz może też tak, że co wieczór ok godz. 22, naglę objawy nerwicy maleją.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Bylem sobie w telewizji śniadaniowej ale pani nie dawała mi wejść w słowo.
    Dodatkowo też jestem introwertykiem,który nie ma we krwi takiej walki o atencję.I tak troche wiekszosc rozmowy przesiedziałem. Czy też tak macie,że nie potraficie dominować w rozmowach gdzie jest wiecej osob? Wsrod znajomych czy w pracy? Taki troche #przegryw no ale fajnie doswiadczenie byc w tivi. Pół wsi machało mi do ekranu w domach.

    #introwertycy #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Cześć, Mircy. Mam "lekką" depresję, fobię społeczną (też chyba lekką), no i jestem mega zagubiony w życiu. Myślałem, że może jestem introwertykiem i tak musi być, ale chyba jestem po prostu spierdoliksem, który sobie wmawiał introwertyzm (chociaż kilka cech do mnie pasuje, heh). Chciałbym to naprawić, póki jeszcze jestem w miarę młody i mam szansę nabrać znajomości na studiach (22 lata), jestem zdecydowany na terapie, byłem już u psychiatry, biorę leki (duloksetyna). Pytanie do osób, które miały już jakąś styczność z terapią. Zastanawiam się między terapią psychodynamiczną, a poznawczo-behawioralną, co lepsze, albo jaka Wam terapia pomogła (╯︵╰,)? Wiem, że z tego wyjdę, ale nie wiem czy nogami do przodu, czy z twarzą ( ͡° ͜ʖ ͡°). Ja chcę normickie życie (╯°□°)╯︵ ┻━┻.

    #lublin #psychologia #terapia #depresja no i #psychiatria
    pokaż całość

    •  

      @Sajjfe terapia bez leków jest ciężka, wiem bo są po pół roku wróciłem na tabletki, nie idzie sobie dać rady, co do rodzaju to imo zależy od terapeuty. moja pierwsza terapeurka była mega słaba, obecna lubię (。◕‿‿◕。), a nawet nie wiem w jakim nurcie pracuje

    •  

      @stallowa jak ma mega chaos w głowie nie ma co się męczyć, naprawdę. Dostanie fluo albo serotoninę na początek, pewnie coś nerwicowego ew doraźnego (fobia) da mu lekki zastrzyk, a terapia pójdzie sprawniej. Łatwiej się pracuje na lekach niż bez

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Rozpierdala mnie jak na insta widze rozebrane jak krwy lochy studiujące psychologie
    krwa jakie szony j*bane

    #psychologia #przegryw

  •  

    Zaraz sobie zjem pysznego Jalapeno hamburgerka bo muszę się odstresować. Czemu muszę być taki dziwny, że się strasznie przejmuje rzeczami, które normiki mają głęboko w dupie dzięki czemu są szczęśliwi, np. jeśli chodzi o dotrzymywanie terminów. Normik powie, że coś np. odda któregoś dnia a oddaje miesiąc później albo pół roku i nawet nie przeprosi, a ja coś zrobię kilka dni później bo mimo najszerszych chęci nie wyrobię się i się denerwuje aż mi się kręci w głowie i jest słabo i jestem zły na siebie... Czy to część tej zjebanej osobowości neurotycznej?
    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #pytanie #psychologia #feels #depresja #kiciochpyta
    pokaż całość

  •  

    Neurotyczność – jedna z wielkiej piątki cech osobowości polegająca na silnym niezrównoważeniu emocjonalnym o charakterze nerwicowym, niskiej odporności na stres i skłonności do popadania w stany lękowe. Przeciwieństwem neurotyczności jest równowaga emocjonalna. Jednostki cechujące się dużą neurotycznością wykazują ponadprzeciętną tendencję do występowania zmiennych nastrojów oraz często doświadczają takich uczuć i odczuć jak: niepokój, zamartwianie się, strach, złość, frustracja, zazdrość, zawiść, poczucie winy, nastroje depresyjne oraz samotność. Osoby neurotyczne gorzej znoszą sytuacje stresowe i wykazują większą tendencję do interpretowania zwykłych sytuacji jako zagrażających, a także obiektywnie nieistotnych frustracji jako niezwykle trudnych do pokonania. Często są zakłopotane i nieśmiałe, a także mogą wykazywać trudności w kontrolowaniu pragnień i odraczaniu gratyfikacji. Wysokie wskaźniki neurotyczności są czynnikiem ryzyka rozwoju zaburzeń psychicznych, takich jak depresja, fobia, zaburzenia paniczne, inne zaburzenia lękowe oraz zaburzenia związane z używaniem substancji psychoaktywnych - symptomy tradycyjnie zaliczane do zaburzeń nerwicowych.

    Badanie przeglądowe określające przeciętny poziom wielkiej piątki czynników osobowości w 49 różnych kulturach wskazuje, że Polska jest krajem cechującym się najwyższym poziomem neurotyczności mieszkańców wśród wszystkich krajów europejskich objętych badaniem.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Neurotyczność

    #przegryw #psychologia #depresja #fobiaspoleczna #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    Kolejny duplikat z homofobicznymi kłamstwami na głównej - https://www.wykop.pl/link/4567013/wsrod-pedofilow-jest-nawet-10-razy-wiecej-homoseksualistow-niz-w-spoleczenstwie/
    Artykuł 'Naukowo o pedofilii' z 2013 roku nie ma nic wspólnego z nauką i rzetelnością. Autor również nie ma nic wspólnego z wiedzą w temacie seksualności/psychologii. Cytuje np. Family Research Council (konserwatywną i chrześcijańską organizację, która opisywana jest jako grupa nienawiści). Więcej na temat bzdur w komentarzach w tych znaleziskach (np. komentarz @fozikajod ):

    Duplikat tych znalezisk:
    https://www.wykop.pl/link/4499117
    https://www.wykop.pl/link/4354809

    “Krzysztof Rybiński profesor i rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie” - niech się lepiej skupi na biznesie.
    #neuropa #tysiacurojenniezaleznychmediow #lgbt #homoseksualizm #informacjanieprawdziwa #duplikat @Moderacja @a__s #homofobia #psychologia #pseudonauka #nauka
    pokaż całość

    +: teraflu_zatoki, Brzoza_aimiejej96 +37 innych
  •  

    Mężczyznami rządzi testosteron. To od niego zależą zachowanie, styl życia, zdrowie, a nawet wierność lub jej brak w związku. I oczywiście ochota na seks.

    Od pewnego czasu zauważa się niepokojące zjawisko gwałtownego spadku poziomu testosteronu u mężczyzn młodych. Przyczyną jest duży stres wśród młodych.

    Ostatnie 15 lat badań ukazało zmiany typu mężczyzn z niskim poziomem teścia we krwi. Obecnie są to zazwyczaj młodzi panowie, ambitni i żądni sukcesów. Duża część z tych ludzi już osiągnęła wysoki poziom życia w sferze materialnej. Stało się to jednak kosztem testosteronu i plemników, a zatem męskości. Nie licząc stresu i otyłości, wpływ na poziom testosteronu ma styl życia i zanieczyszczone środowisko.


    Podnieść poziom testo można za pomocą diety bogatej w fitotestosteron.
    Kalafior, brokuły, kapustę w różnej postaci , rzodkiew, brukselkę. Oczywiście dietę tę należy łączyć z aktywnością fiz. I umiejętnością panowania nad stresem, np. #mindfulness + #medytacja ( to już mój pomysł).

    O terapii hormonalnej, pod nadzorem lekarza, można pomyśleć w przypadku; braku energii, utratą witalności i sprawności, spadku libido, braku aktywności życiowej, stanów melancholijnych, czy nawet depresyjnych.
    _________________________
    Na podstawię #ksiazki „testosteron klucz do męskości”, Ewy Kempisty – Jeznach

    #wygryw #przegryw #niebieskiepaski #nauka #medycyna i #psychologia – hormony mają wpływ na kondycję naszej duszy
    pokaż całość

    źródło: Testosteron.jpg

  •  

    Czy człowiek posiada wolną wolę?

    TUTAJ jest cały artykuł: https://bioslawek.files.wordpress.com/2018/10/czy-czc582owiek-posiada-wolnc485-wolc499-e28093-argumenty-biblijne-i-naukowe.pdf

    Anthony Chasmore, biolog z Uniwersytetu w Pensylwanii napisał:

    „wolna wola” jest tylko złudzeniem, a człowiekiem kierują przemiany chemiczne wewnątrz jego organizmu.”

    The Lucretian Swerve, Pub. National Academy of Sciences, vol. 107, no. 10, p.4500

    Na to, co robi człowiek, mają wpływ procesy chemiczne (i nie tylko), jakie zachodzą w mózgu (i nie tylko w mózgu). Co do tego nikt nie ma wątpliwosci. Wystarczy wypić kieliszek wódki. lub wziąć środki nasenne, żeby się o tym przekonać, jednak decyzje dotyczace picia alkoholu lub bycia abstynentem leżą w sferze wolności wyboru. Problemem jest, czy wyłącznie one mają na to wpływ. Jeśli uczony profesor, biolog z Uniwersytetu w Pensylwanii uważa, że człowiek to tylko maszyna sterowana procesami chemicznymi, to pewnie uważa on, że człowiek to taka bardzo skomplikowana pralka automatyczna lub komputer.

    Filozofowie od dawna znają takie poglądy, ale mają one jedną podstawową wadę. Jeśli bowiem człowiek to maszyna, a nasze postępowanie zawsze podlega dyktatowi z odgórnych nacisków na które nie mamy wpływu, to maszyną jest także ten profesor z Pennsylwanii. A wówczas teksty, jakie pisze i przemówienia, jakie wygłasza, są wyłącznie wynikiem jego odgórnie zdeterminowanych mózgowych chemicznych procesów, a nie wynikiem poszukiwania prawdy o naturze człowieka i wolnych przemyśleń. Więc wniosek jest taki:

    Uczonemu temu może się wydawać, że chce on przedstawić prawdziwą naturę człowieka, że udowodnił iż nie mamy wolnej woli ale to złudzenie – za wszystko, także za złudzenie, że dąży do prawdy, odpowiadają tylko zdeterminiwane, automatyczne procesy chemiczne. Więc jego wypowiedzi mają tyle samo sensu, co szum komputera lub odgłosy wydawane przez pralkę automatyczną.Mało tego! Kierując się tym tokiem rozumowania dochodzimy do wniosku, że u mnie, który go w ten sposób skrytykowałem, też za wszystko odpowiadają zdeterminowane procesy chemiczne. Czyli ta krytyka też jest nic nie warta. Jeśli człowiek to tego typu maszyna, to nic nie ma znaczenia i sensu.

    #nauka #biologia #psychologia #socjobiologia #ciekawostki #filozofia #wolnawola
    pokaż całość

    +: Zrobiony_bobr, lubie-sernik +7 innych
  •  

    Naucz dzieci bycia silnym - Jordan B Peterson
    Jak najlepiej przygotować dziecko na spotkanie ze światem? Jordan B Peterson o tym jak motywować dzieci i samego siebie do radzenia sobie z życiem. Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4564651/naucz-dzieci-bycia-silnym-jordan-b-peterson/

    #psychologia #wojnaidei #ciekawostki #dzieci #wychowanie #rodzina
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Użytkownik @przecietna nie pracuje, całymi dniami siedzi w internecie a i tak ma chłopaka.
    Wyobraźmy sobie sytuację w której bezrobotny facet, siedzący całymi dniami w necie napisałby że należy mu się dziewczyna.
    Zostałby wyśmiany.

    #przegryw #tfwnogf #rozowepaski #niebieskiepaski #podrywajzwykopem #wychodzimyzprzegrywu #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikanormika #rozwojosobistyznormikami #patologiazewsi #psychologia
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mireczki, uprzedzam mega TL:DR,

    Cz. 1
    Koniec lat 90, pojawiam się ja jako pierwszy potomek normalnej wtedy młodej, wschodzącej rodzinki. Już na samym początku zaczęła się pogłoska, że będzie to mądry osobnik.
    Nauczyłem się czytać w wieku 3 lat, liczyć w wieku 4. Do dziś na każdej rodzinnej posiadóweczce słyszę jaki to Marcinek (imię zmienione) był bystry, pomysłowy i śmieszny. Jak to dziadek poszedł ze mną do banku, ja wziąłem jakąś ulotkę i zacząłem coś czytać. Facetka z banku słysząc do dziadka "A on umie czytać? ile on ma lat?". "trzy", babkę zamurowalo. U babci na działce do sąsiadki już na lvl 4, czy naleje mi pani piwa "A co ty pijesz piwo?". Ja zupełnie nieświadomy "Tak, ja lubię piwo, najbardziej Warke strong".
    Innym razem u cioci lvl 3/4 coś sobie liczę, dodaję, koleżanka cioci widząc to do mamy z przerażeniem "Co pani urodziła?!".
    Czy to na szczepieniu też lvl 4 może 5, nie poleciała ani łezka, pielęgniarka w szoku, mama dumna.
    I na tym bym nie przestał..te i inne pasty słyszę przy każdym zebraniu od rodzinki z 1 ręki. No nie powiem, zapowiadał się mały zaradny skurwysynek, w przedszkolu liznąlem nie jedną różową, pocałowało się ich więcej w 2 lata jako gówniak niż przez resztę życia XDD Jak było jakieś spotkanie przy stole czy to w rodzinie, czy ze znajomymi tam, gdzie w jednym kąciku były dzieci w drugim siedzieli dorośli, tak ja zawsze siadalem do dorosłych. Czyli podsumowując pierwsze lvl 6, pełny energii, ciekawy świata gówniak, ponadprzeciętny. Mama dobrze wtedy pomyślała, że powinienem mieć prywatne zanim wejdę na lvl 7, bo taki ktoś jak wówczas ja nie usiedzi na dupie przez 45 minut. Ale wtedy prywatne nauczanie to był rzadki i cholernie drogi temat.

    I tak się stało - zaczęła się szkoła. Mama wysłała mnie do prywatnej (szkoła prywatna nie mylić z nauczaniem) no i też sama w niej pracowała.
    W pierwszy dzien poznałem kumpla, z którym uciekliśmy od razu ze szkoły ( ͡° ͜ʖ ͡°) (kontakt mamy do dziś). Ciągle miałem pomysły, żeby zrobić jakąś zadymę, żeby było śmiesznie, musiałem być w centrum uwagi. A to wszedłem po futrynie, a to na dach po drabinie. Starsi propsowali, a gimnazjalistkom śmiało tuliłem się w cycki, bo to w końcu taki mały, śmieszny i słodki( ͡° ͜ʖ͡°)

    Od zawsze i do teraz nie lubiłem się uczyć. W klasie najmniejszy wagowo i wzrostowo aż do 3 gim. Na WF w gałę i na dystans, najlepszy. Dodawać, odejmować, czytać umiałem już kilka lat przed wszystkimi. Do 3 klasy ortografię miałem w małym palcu, ale oczywiście ze sprawdzianu było 2/3, bo wszystkie pisownie były poprawne, ale.. nie znałem regułek, dlaczego rz czy ó.
    Jak czegoś nie mogłem logicznie pojąć, musiałem się wykłócić i nie dawałem za wygraną. Jak rówieśnik mnie popchnął tak ja na oczach wychowawczyni zasadziłem mu krzesłem na łeb. Jak koleżanka sprzedała mnie tak ja podszedłem z marszu i zasadziłem jej z liścia.
    W szkole jakoś średnio się odnajdywałem, prywatna gdzie rodziców było stać, żeby posadzić dzieci, klasy 16-18 osób.
    3/4 klasy jak od 1 podstawówki tak do 3 gim wszyscy ci ponad 5.0 na koniec i wzorowe, a ja na marginesie. Ja nalegałem wówczas mamie, żeby przenieść się do szkoły sportowej i zapisać się na treningi piłkarskie, już sam z siebie byłem całkiem ładny grajek.
    I zaczął się przez to poślizg, jako że już od lvl 4 ogarniałem kompa, grało się w #h3, Cod1, gry logiczne. Po szkole mając totalnie w dupie tę instytucję i nieodpowiadające mi towarzystwo nieświadomie wówczas uciekałem od nowego dla mnie świata pograć na kompie, albo czytałem godzinami wikipedię o historii i militariach, czy książki o tej tematyce. Popadłem jednak w nawyk, grałem, czytałem i grałem. Coś sprawiło, że dramatycznie spadła mi samoocena, wszystkim mówiłem że jestem do niczego, że nic nie umiem. Miałem też kompleks wzrostu, w szkole gdy tylko z tego się któryś śmiał by mnie obrazić, ja od razu na dzień dobry wpierdol, czy to był większy, starszy, czy mogłem dostać za to naganę, nie było nic nad honor. Wiedziałem, że szkoła i system pruski to coś dla mnie obcego chociaż nie umiałem tego logicznie wtedy wyjaśnić.

    Przyszła klasa 4 której się obawiałem, jedyne z czego byłem dobry ot tak to polski, historia, wf i do czasu matma. Albo coś umiałem na 100% albo na 0. Prawdopodobnie przez spędzany czas przed kompem potem uzależnienie sprawiło, że ograniczyłem swoją ciekawość, a do tego się ładnie wkrecilem. Prawdopodobnie przez spędzany czas przed kompem miałem i do dziś mam ogromne problemy z koncentracją. To co mi wpadło zaraz wyleciało, setki pomysłów i przeróżnych myśli naraz O dziwo nie skończyłem jako no-life, bo dalej trzaskałem starszych na dystans, ale niestety mój skill w nożną i cała ta ciekawość świata zaczęła wygasać. Powoli traciłem zrozumienie tego świata już na lvl 10. Powtarzanie czynności, które nie mogą być dla mnie dobre, bo po prostu nie sprawiały mi przyjemności, nie wydawały się "naturalne". Pytałem dorosłych, ale po co my uczymy się takich głupich rzeczy w szkole? - Bo to będzie w gimazjum. A po co będzie w gimnazjum? - Bo będzie w liceum, potem bedzie na studiach a potem pójdziesz do pracy tylko po to, żeby przeżyć tak samo każdy kolejny dzień. Od wtedy do teraz jest to dla mnie jeden wielki nonsens. Pamiętajcie, nie byłem zamknięty na wiedzę, tylko przed samym sobą nie umiałem tego zrozumieć, ciągle kłóciłem się z mamą, gdy kazała mi się uczyć odrobić lekcje, że to przecież jest nie przydatne.

    Na początku 5 kl tragedia rodzinna, wujaszek, brat taty z dnia na dzień powiesił się w garażu. Efekt uboczny leku na receptę na zaprzestanie palenia .Tu już pamiętam z pierwszej osoby wszystko bardzo dobrze, byłem nie tyle co załamany, ale nie byłem w stanie po prostu przyjąć do wiadomości, że taka sytuacja miała miejsce. Cała rodzina w rozpaczy, niespodziewana śmierć, człowiek przed 40, geny prawie łeb łeb w moje. Tak jak do ojca jestem bardzo podobny, tak ojciec do brata, do wuja kuzynka i my wszyscy do dziadka. Ojciec twardy i zaradny chłop, zachowaniami podobny do mnie, widziałem, że długo po fakcie boryka się ze stratą. To nas w jakiś sposób na kilka lat oddaliło, w ten sposób, że rzadko rozmawialiśmy jak ojciec z synem. 5 kl była jakaś specyficzna, samopoczucie zdawało się coraz gorsze, zacząłem mieć parcie na różowe, ale na starcie tak byłem błędnie zestresowany swoim wzrostem, zadartym nosem i będąc znany jako kiedyś dużo bardziej świrnięty dostawałem co chwile kosza. Sporadycznie zadawałem się z dwoma kolegami w klasie, ale gdy przyszło spotkac się grupą zawsze byłem ten co się najmniej odzywa i jest nie w temacie. Czas mijał, potem końcówka podstawówki, no i egzamin. Jak wspominałem, naprawdę było mi się trudno w ogóle skupić na rzeczy. Wielokrotnie zgłaszałem się do nauczyciela, pedagoga, czy rodzica, że naprawdę jest mi ciężko, a widziałem jak jeden z rówieśników miał przywileje pod pretekstem "ADHD". Egzamin szóstoklasisty oblałem kompletnie, chociaż świadectwo ukończyłem na 4.60 ( w tej klasie jedna z najnizszych średniej, serio). Opętał mnie wielki gniew, gdy skończył się czas, a ja byłem ledwo w połowie wiedząc, że w sali obok siedzą 3 osoby i piszą sobie egzamin dosłownie ogarnęła mnie furia. Zawsze ubolewałem nad sprawiedliwością, nawet jeśli nie dotyczyła ona mnie, to się wtrącałem. Nie mogłem zaakceptować czegoś takiego jak unfair. Poszedłem sam do domu, zacząłem bić w sciany, przewracać krzesła, że na sam koniec roku tak oblałem, bałem się, że nie zostanę w gimnazjum (był to zespól szkol podstawowka i gim). Czułem się jako margines, wcześniej prosząc chociaż o spojrzenie na problem jakim był i jest mój deficyt uwagi.

    Gimnazjum jakoś szło, wyniki w nauce były coraz gorsze ja byłem coraz bystrzejszy, żeby pojąć logicznie dlaczego ta szkoła jest tak niedostosowana do prawdziwej przydatnej wiedzy, dlaczego czytam, że w Finlandii edukacja wygląda tak, a tu marnuje się talenty. Ale zawsze patrzyłem do przodu, na swoje, Z rówieśnikami nie miałem zwykle tematu do rozmowy, bo kręciły mnie takie tematy jak polityka, wspomniana historia, czy nawet ekonomia, z kolei łatwiej było mi nawiązać dyskusję ze starszymi. Od dawna też, preferuje starsze różowe. W gim nie byłem już taki głośny, nadal miałem swój charakter, ale większość rzeczy po prostu tłumiłem w sobie i regularnie dostawałem gwałtownego załamania nastroju. Jak to w gimbazie, zaczął się pierwszy kontakt z alko, fajkami. W 2 gim kumpel wyciągnął mnie pierwszy raz na lolka. Byłem tego ciekawy już na lvl 12, w przeciwieństwie do alkoholu, gdzie do dzisiaj jedynym trunkiem jaki zdegustuję raz na rok jest piwo. Drugi raz, kumpel wolna chata nas 3,sztuka materiału (pewnie wtedy jeszcze jakas przycina XDD). Weszła bomba, cały świat przeleciał mi przed oczami. Zacząłem rozumieć odpowiedzi na dręczące mnie sprawy, pytania. Zapisywałem je sobie na kartce. Od dawna poczułem jak wszystkie mięśnie poluzowały mi się (chodziłem bardzo spięty podświadomie ze stresu). No i wpadła mamuśka ziomka, ups przyps.Od tamtego czasu, gdy wszyscy chodzili na balangi ja preferowałem tylko i wyłącznie #marihunaen. Zaczęło się popalanie raz na kilka miesięcy.
    Koniec 3 gimnazjum, kolejna trauma, kumpel znany mi od 1 klasy podstawówki przegrywa walkę z rakiem, chociaż jeszcze kilka miesięcy temu było mówione, że guz się wchłonął. Przed śmiercią nie widziałem go dobre 2/3 tygodnie. Na pogrzebie byli tylko rodzice. Znowu doświadczyłem nie tyle co rozpaczy i załamania, ale szoku, że po prostu nie byłem tego w stanie logicznie pojąć. Jak wtedy tak i teraz (błędnie) zadawałem sobie pytanie - gdzie tu sprawiedliwość? A jak wspominałem było to coś, bez czego nigdy nie umiałem się pogodzić.

    Cz.2
    No to zaczęła się szkoła średnia. Wydawało się, że to będzie jakaś zmiana, w końcu więcej przedmiotów które wybieram sobie sam, taki mały krok w dorosłość. Złożyłem podanie na 3 szkoły. System nie zakwalifikował mnie na pierwszy wybór, drugi też w sumie mi odpowiadał. Zostałem jednak na ostatnią chwilę powiadomiony, że wypadło kilku kandydatów z pierwszej szkoły i automatycznie się zakwalifikowałem. Zadzwonił sekretariat, ja odbierając telefon nie byłem przygotowany że to oni. Coś we mnie wstąpiło, że się zająkałem i powiedziałem babce, że się zastanawiam. Od razu pojechałem do tej szkoły, po czym ona do mnie "ale Ty przecież zrezygnowałeś". Przeraziłem się, następnie wyleciał dyrektor, że z takim podejściem nie ma miejsca dla mnie w tej szkole. Wtedy obiecałem sobie, że zniszczę jego wizerunek albo udowodnię mu, że podjął złą decyzję. To co mnie wprawiło w furię i załamanie to nie był fakt, że nie będe w tej szkole, ale że poczułem upokorzenie, widziała to mama i gapiło się na mnie z 10 pracowników szkoły. Zaczęło się liceum, już w pierwszych dniach nauczyciele pokazali sobie, że nie są kimś kto mógłby być dla mnie jakimś autorytetem, osobą którą mogę śmiało zapytać, by się dowiedzieć. W klasie wielu patrzyło na mnie spod byka, najdrobniejszy, raczej skryty no to trzeba styrać. Był w klasie mój stary znajomy, poznany w tamtej szkole w 3 kl, wypisał się po roku. Niegdyś dobry ziomek, wtedy jeszcze też. Zbliżały się 16 urodziny, które chciałem zorganizować w domu. Zaprosiłem 10 osób. Przyszło dobre ponad 30, na chacie zrobił się burdel, jeden z tych który tam był zwykła hiena. 2 miesiące udawał prawilnego, nawet pomógł mi wyjebać dobre kilka osób. Popełniłem błąd życia, wyjebali mi z domu kilka fantów, koledze który miał nocować kilkadziesiat zł i perfumy. To sprawiło, że zacząłem się chorobliwie zamartwiać. Jeszcze gorsze towarzystwo, okradziony z prezentu. Kolejne miesiące były coraz gorsze, monotonia zaczęła mnie dobijać. Całe ferie leżałem w łóżku i zamartwiałem się na zapas. Cały rok był pełen nieprzyjemnych sytuacji, lęku przed światem, jakby dano mi znać, że na marne próbujesz zrozumieć ten świat. Byłem zaszantażowany, drugi raz okradziony. Dowiedział się o tym mój kuzyn z chuliganki. Oprawca przyniósł mi fanty w zębach i nigdy więcej nie odważył się podejść.

    Chociaż nigdy w rodzinie nic nie brakowało, mieszkaliśmy w domu jednorodzinnym, ja szukałem sobie kumpli na osiedlach, zawsze mnie ciągnęły bloki, rapowy klimat i ten smak życia na osiedlach. albo po prostu wtedy nie myśląc racjonalnie szukałem ucieczki, próbowałem się wybić. I wiecie co? Wkręciłem się w ekipę na ośce, gdzie po zmierzchu łatwo zarobić w zęby, jednak poczułem solidarność z tymi ludźmi jak nigdy. Chociaż sam jestem dzieckiem bogatych rodziców, to brzydziłem się zachowania rówieśników z gim (jak wspominałem szkoła prywatna, to i rodzice bogaci), czego to oni nie mają, wyścig który ma coś nowszego, lepszego. Zagłaskane kotki na śmierć, poza wynikami na papierku zero życiowej świadomości. Jednym słowem, banany (nie wszyscy oczywiście). Na osiedlu poznałem wielu starszych gości, czy nawet byłego wojskowego. Zawsze inspirowały mnie historię na przykład raperów, tych co wychowali się w biedzie i do wszystkiego musieli dochodzić sami. Też się poczułem taki "prawilny". Historie poznanych były różne, jedni wybili się na handlu, inni na jumie, kolejni gdzieś się wyedukowali i jakoś wyszli na prostą. Tych których nie poznałem, tylko z ich opowieści albo polecieli z dragami, albo po prostu wpadli w sidła. I wiecie co, zapytalibyście. "Ale skoro nic Ci nigdy nie brakowało, to po chuj zacząłeś się interesować takimi rzeczami". Bo dziś to dla mnie zajebista lekcja, a także wiele przeżyć w tych okolicach. Co jak co ale do dziś mam tam wielu znajomych i utrzymujemy dobry kontakt. A w razie jakiś tarapatów wiem, że zawsze mogę poprosić ich o pomoc. Ci co mnie niegdyś lubili zaczepiać, albo mieli za bałwana dziś się boją, albo po prostu mają szacunek. I teraz ktoś mi powie, co za pizda, bo zasłania się ekipą. Pizdą to jest ten co ma odwagę wykorzystywać czyjąś słabość.

    Wracając, jednak było coraz gorzej, pogrążałem się w zmartwieniach, byłem za każdym razem tak rozkojarzony, że nie byłem w stanie zrobić nic produktywnego. Poza domem chodziłem jedynie na siłownię i tam odzyskiwałem resztki smaku życia. Nie umiałem zarządzać pieniędzmi, czasem, organizować się. Zawsze starałem się docenić każdy gest ze strony rodziców, chociaż z trudnością okazywałem uczucia. Powiedziałem mamie, żeby nie dawała mi więcej niż 10 zł, bo przeleci mi przez palce. Byłem tak głupi, ale tak świadomy. No i "kumpel" z klasy. Wtedy po prostu tego nie dostrzegałem, ale zwyczajna hiena. Zawsze był tym większym w ekipie, dyktował gdzie idziemy, w większości ja stawiałem piwo/pizzę, ładnie wciskał kit, że odda kwit po czym nigdy tego nie robił. Ale byłem wtedy zmanipulowany. I tak wyglądała prawie cała szkoła średnia, chciałem się wybić, moją wizją była finansowa niezależność jak najwcześniej. Nigdy nie godziłem się na to, by tyrać do 65 roku życia i potem dostać marne grosze z Zus, jeśli w ogóle dostanę, czy dożyję. Zawsze czułem i czuję, że byłem inny niż średnia. Chciałem więcej, być tym innym, szalonym, bardziej oryginalnym niż obywatel Janusz w passerati. Ale zbytnio przejmowałem się krytyką, wyrządzoną krzywdą. Zamartwianie się to nałóg jak palenie papierosów. Bardzo popadłem w ten nawyk, co zresztą miało później ogromne skutki. Z biciem niemca po kasku borykam się do dziś.

    Pojawiła się pierwsza w życiu różowa. Tak, po przedszkolu dopiero w polowie liceum. Zawsze ale to zawsze kończyło się #friendzone. Zresztą nie dziwię się, wiecznie wystraszony, niższy od dzieciaka z podstawówki, a przy rozowej kompletnie zestresowany typek, no 1/10 na starcie. Ale ona się tylko bawiła. Wpadłem pod pantofel ewidentnie, jak się dowiedziala, ze nigdy nie zamoczyłem a jest moją pierwsza na poważnie - wyśmiała mnie, no pierdolnięta. Ciach bach szybko się skończyło, jakoś nie dotknęła mnie ta strata, traktuję to jako lekcję, żeby nie dać się wjebać pod pantofel.

    Jednak nic się nie zmieniało, a wszelkie moje próby kończyły się niepowodzeniem. Miałem taki chaos w myślach, że nie byłem w stanie niczego poukładać w całość. Paliłem coraz więcej mary. Jedynie na osiedlu w ekipie przy wąsie czułem się swobodnie. Ale wypaczał mi się sens życia. Jedni powiedzą, że to od mary inni, że po prostu zakopywałem trupy w szafie aż było ich za dużo. Ja zdecydowanie opowiadam się za opcją 2.

    Miesiąc później kolejna różowa. Tu już było bardzo dobrze, chociaż zdawałem sobie sprawę, że zaczynam popadać w obłęd, a samobójstwo jest czymś co mnie fascynuje , co sprawi, że przeniosę się do innego wymiaru. I tak samo, po niedługim czasie, gdy poszliśmy na domówkę do kolegi z osiedla ten ją przelizał, a ze mnie zaczęto się naśmiewać. Pół osiedla stawiło się za nim pół za mną, obecnie jest zgoda. Ta bezradność nad samym sobą, nakładające się sytuacje i codzienne rozmyślanie o skończeniu z tym cyrkiiem utwierdziło mnie w przekonaniu, że chcę to zrobić. Długo się na to zbierałem, dobre 2 tygodnie. Napisałem nawet list pożegnalny co i dlaczego, gdybym już był gotowy na koniec, czekałem na impuls by przejść do rzeczy.

    Nadszedł ten dzień, przed lekcją poszedłem prosto na osiedle, wszedłem na 11 piętro i swobodnie usiadłem na parapecie mając nogi w powietrzu. Ale popatrzyłem w dół i cały świat mi przeleciał przed oczami. Z jednej strony wiedziałem, że nie mam jaj żeby to zrobić z drugiej przysiągłem sobie, że już za moment będzie po wszystkim. Z windy wysiadła para starszych ludzi. Sposób w jaki zaczął negocjować ze mną jakoś sprawił, że dałem się namówić i zszedłem z parapetu. Ktoś już musiał mnie wyczaić na oknie i zadzwonić po policję, gdy ludzie Ci zaprowadzili mnie na dół pod klatką stała policja. Psychiatra, który w przeszlości ze mną rozmawiał zalecił mamie od razu wysłać mnie na oddział. Następnego dnia do 14 nie podniosłem się z łóżka, po czym wstałem prosto do samochodu i pojechalismy na oddział. Jednakże miałem skończone 16 lat i musiałem samodzielnie podpisać zgodę o leczenie, podpisałem. I jaki cyrk się zaczął, gdy nagle wszyscy sobie przypomnieli o mnie, po 2 dniach pobytu sprawdziłem messenger i nagle Ci, którzy zawsze nie mieli czasu gdy pytałem czy się spotkamy. Wielce "zszokowany" kumpel hiena zgrywał się do końca. Powiedziałem mamie, że nie chcę mieć nikogo na odwiedziny, ufałem tylko swojej przyjaciółce z osiedla.

    I dopiero będąc na tym oddziale, gdzie nie mogłem mieć telefonu, internetu a od niedawna bardzo zainteresowałem się marketingiem (nie mlm) i #krypto, a mając przy sobie tylko zeszyt, długopis i kilka książek poczułem życie na nowo. Pisałem po 6 stron dziennie, książkę przerabiałem dokładnie w niecałe 3 dni, zacząłem medytować pierwszy raz. Zmienił mi się punkt widzenia o 180 stopni, pojawiła się wizja, nabrałem skupienia i od bardzo dawna szczerze w siebie uwierzyłem. Zacząłem czerpać radość z tego, że na przepustce mogłem chodzić po trawie i patrzeć w niebo, schematy myślenia nieco się zmieniły. W zeszycie opisałem wszystko, od wspomnień z pobytu poprzez wnioski jakie chcę z tego wyciągnąć, potrzeba, że muszę się zupełnie odciąć od toksycznych ludzi i plan działania na najbliższe tygodnie po wyjściu z psychiatryka. Zacząłem wierzyć w Boga, albo jak kto woli siłę wyższą (nie utożsamiam się z żadną relgią, wierzę, że jest jeden Bóg a wszystkie odłamy to twór ludzi i organizacji), poczułem przepływ energii. Każdy dzień był ciężką pracą ze samym sobą, nad samorealizacją. Skleiłem w całość, że to co wcześniej chodziło mi po głowie już jako dzieciak jest czesto słuszne, ja po prostu uwierzyłem osobom trzecim, że zwariowałem bo nie myślę jak każdy.

    Wyszedłem, usunąłem i zablokowałem połowę ludzi na fb. Tydzień później wyjechałem do pracy do wuja. Bardzo wierzyłem we wzrosty #btc, chciałem zebrać na inwestycje, książki, strój na siłownię. Nie martwiłem już się tak swoimi kompleksami, wzrostem. Mary do dziś popalam raz na jakiś czas, po zasłużonym wysiłku. Były to wakacje, w tym okresie poznałem zupełnie przypadkiem gościa, który ma swoją firmę jakoś złapaliśmy temat. Zresztą to nie pierwszy raz kiedy od januszy, przecietniaków czy nauczycieli w szkole słyszałem, że nic w życiu nie osiągnę, a ilekroć czy to od wuja z Ameryki,czy znajomego ojca właściciela salonów BMW i innych ludzi, którzy reprezentują sobą jakąś karierę to, że jestem kumaty. Wszystko wyszło po latach. Zaczął się ostatni rok w szkole, przyszedłem przygotowany na ostatni okres, wiedziałem, że muszę to tylko zdać i całe to otoczenie przy którym spadłem na dno odejdzie w przeszlość. Wróciłem na siłownię wzbogacony o konkretny plan i dietę. Uczyłem się w miarę możliwości, wszystko na 2 no i osobno do matury. Przyszła do nas inna nauczycielka z przedmiotu, taka starszej daty kobita. I tylko żałować, że takich ludzi jest coraz mniej. Poziom w szkole był na 0, patoli też nie brakowało. W rok odjebała robotę na 3 lata. Poznałem się z nią bliżej, przychodzę do niej na herbatkę do dziś. Ona w całej szkole jedyna wierzyła we mnie i utwierdzała w przekonaniu, że mam potencjał. W tydzień bezinteresownie przygotowała mnie do matury. Znowu dziwnym trafem jest to ktoś, kto ma duży respekt w mieście wśród prawników, lekarzy, a Ci przychodzą do niej proponując wysokie sumy za korki. Heh znowu będę zarozumiały tak, ale kolejny raz jak widać osoby które podziwiały i negowały dzielą się na tych dobrodusznych, okrytych dobrą reputacją a zwykłą hołotę, po których widać że mają jakiś kompleks i jak się przyjrzeć nic sobą nie reprezentują.
    Wracając, organizowałem sobie z łatwością czas, zacząłem realizować plan, inwestycje, które podpowiedziała mi dusza przynosiły kosmiczne zyski, #btc leciał pionowo, dorabiałem w programach partnerskich, taki mały e-marketing. Do końca roku stało się coś czego bym nigdy nie podejrzewał. Tak jak zawsze wierzyłem, że da się inaczej niż całą młodość spędzić w książkach ze zbędną wiedzą po czym iść do marnej pracy tak zgodnie z prawem przyciągania stało się to. Codziennie idę dalej, nie zawsze jest pięknie, ale rozwiązywanie problemów przebiega inaczej. Jak na lvl 19 czuję, że jestem na tyle zabezpieczony finansowo, żeby dumnie patrzę w przyszłość. Za kilka dni zaczynam studia na psychologii w biznesie. Mam cudowną kobietę, przy której nigdy nie musiałem zgrywać kogokolwiek, chociaż dzieli nas 300km. Połączyłem studia z czymś, co już zacząłem i czymś co akceptuje moje JA. Rozwijam kolejne źródła dochodu, w zaciszu traduje na dobre kwoty, prowadzę instagram niedługo wykładam sporą sumę na promocję na fb, mam zboczenie na punkcie psychologii sprzedaży. Dorabiam w Niemczech łatwą robotę za 2000 euro miesięcznie. Tak chwalę się, nie potrzebowałem do tego magistra, tytułu. Poznałem w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu człowieka, którego przekonałem charakterem i podejściem. Praca też się sprowadza do oddziaływania na psychikę klientów, bowiem budujemy sklepy od środka. Nastawienie odpowiednich kolorków, świateł, zapachów. Zawsze mnie to kręciło, takie zboczenie. No dobra, ale po cholerę ta aktywnośc na Fb/insta, kogo to w ogóle obchodzi? Ano lifestyle, po prostu sprawia mi przyjemność dzielenie się dobrą energią, jakimś zajebistym cytatem na każdy dzień na tablicy. Zaraz może polecieć się hejt, że łoo za kogo ty sie kurła uwożosz. Taaa, ale pierdoły, smuty przewijać można na tablicy godzinami i nikt się nie czepia. Tak robię to specjalnie, wywołuję ruch, reakcję, niech o mnie gadają, inni piszą jak udało mi się w młodym wieku dojść na ten etap, starsi na konwencjach pytali ze zdziwieniem ile mam lat, inni hejtują. Z drugiej strony mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do tych co są na tej płaszczyźnie, na której ja byłem kilka lat temu. Z powołania wyciągnę im pomocną dłoń, bo sam to przeżyłem.Po tych co się ze mnie śmiali nie ma śladu, mój pseudokumpel hiena jest zwykłym ćpunem do tego chowa się po mostach, sprzedał się i go szukają. Karma ;)

    A jednak, coś w tym było, że już we wczesnym dzieciństwie wyróżniałem się. Byłem jakiś inny, to że opisuję jaki byłem zdolny - na podstawie opowieści rodziny, znajomych rodziny jednak nie mi oceniać.
    Chociaż usiłowałem się poddać, czego żałuję najbardziej w życiu, to nigdy nie odszedłem od swojej wizji, swoich gruntownych zasad. Zawsze ufałem instyktowi, zawsze był on przy mnie na końcu głowy, podświadomość wiedziała swoje. Uwierzyłem w prawo przyciągania. Tak długo siedziało we mnie poczucie bycia innym, oczekiwanie czegoś więcej, coś podpowiadało mi, że to co jest na ogół wpajane nie jest do końca słuszne. Dziś jestem utwierdzony w tym przekonaniu.

    Jeżeli dotarłeś tutaj, przyjmij moje gratulacje za cierpliwość i podziękowania, że zainteresował Cię mój punkt widzenia i historia

    Dobra, nalałem wody, część uzna, że zmyślam, część stwierdzi że gadam głupoty, ale jaki jest tego wniosek, podsumowanie i morał?
    Nie żałuję ani jednego traumatycznego przeżycia. Patrzę na to jak na lekcję, wzbogacenie doświadczenia dzięki którym nie boję się iść dalej. Jeśli dotknie to kogoś z moich młodszych członków rodziny, ja stanę murem przy tych problemach. Przykre jest to, że mamy setki leków i lekarz zawsze stwierdzi nam każdą chorobę oprócz tej umysłowej. A psychiatryk kojarzy się z miejscem, gdzie wszyscy leżą przypięci pasami do łóżka. Kiedy wiele chorób ma swoje podłoże u umysłu. Jestem utwierdzony w przekonaniu, że system pruski zabija potencjał u dzieci. Ludzi tych głównie negatywnych, zarażających mnie złą energią traktuję jako nauczycieli. Bo pewnie już nie raz gdybym wtedy nie nauczył się na błędzie popełnionym niegdyś, dziś mógłbym go powtórzyć z o wiele gorszym skutkiem. Jestem przekonany, że myśli wpływają na nasze ciało, prawo przyciągania. Jesteś tym o czym myślisz większość czasu. A główny wpływ ma na to z kim przebywasz. No i podążanie za swoją wizją. Bo nikt jeszcze nie spełnił chociaż części swoich marzeń żyjąc według schematów. Jak można być szczęśliwym, gdy zapominamy czego pragnie nasze serducho. I mam nadzieje, że kiedyś w dalszej przyszłości mojemu dziecku i żonie nie zabraknie niczego. I w żadnym przypadku nie chodzi tu o rzeczy materialne. Oraz, że pomogę jeszcze wielu ludziom, którzy pogubili się w swojej codzienności, czuję taką potrzebę. Udało mi się już w mniejszy lub większy sposób pomóc kilku osobom. Nie chcę za to ani grosza, ani rozgłosu.
    Zdaję sobie sprawę, że jestem jeszcze na takim lvl, że można śmiało rzec "Gówno wiesz o życiu". No i pewnie tak jest, wszystko przede mną. Mimo to uważam, że i tak sporo kwestii przerobiłem, co pozwoli mi patrzeć trzeźwiej w dorosłym życiu. Wiem, że niektóre zdania mogą wydawać się mało wiarygodne...ale, po co w ogóle miałbym na mirko zmyślać? kiedyś ktoś mi tu zasugerował mitomanię, hah

    To jest tylko moje spostrzeżenie, wynikające z danych sytuacji. Oczywiście zrozumiem, jak ktoś to zaneguje, tym bardziej jestem ciekaw opinii, każda z nich będzie do przemyślenia...o ile będzie zawierać jakiś poziom. Jeśli są pytania, bo tekst może być w pewnych momentach niezwięzły od razu sprostuje (pisałem głownie od razu to co mi przyszło na myśl starając to skleić na tyle, żeby dało się czytać)

    Jeśli ktoś był hardcorem i to przeczytał, oczywiście jestem ciekawy spostrzeżeń zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych, jeśli jest tu jakiś Mirek, co z chęcią podzieliłby się podobną pastą, swoim #update z #przegryw na #wygryw jestem otwarty na czytanie.
    #rozkminy #tldr #anonimowemirkowyznania #psychologia #gowniak #natchnienie #stulejacontent #pasta #biznes

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #psychologia

2:1,0:2,0:1,0:1,0:2,0:1,0:1,0:1,1:0,3:3,2:2,0:3,0:1,0:3

Archiwum tagów