•  

    Dlaczego pseudonaukowcy wygrywają wojnę o ludzkie umysły?

    Dowody anegdotyczne, miejskie legendy, emocjonalne opowiastki. Pseudonaukowcy i siewcy teorii spiskowych stosują metody dalekie od naukowych, mające jednak jeden niezaprzeczalny plus: są atrakcyjne z punktu widzenia tego, jak działa ludzki mózg.

    Znajoma mojego kolegi miała w zeszłym miesiącu dosyć przykrą przygodę z medycyną.

    Skorumpowany lekarz kardiolog jednego z warszawskich szpitali zażądał koperty z łapówką. Zobaczył, że jest tam 500 złotych, schował do kieszeni i powiedział, że to za mało. Gdy znajoma odpowiedziała mu, że więcej nie da, bo nie ma, wyjął z powrotem kopertę i powiedział, że w takim razie niech mu dupy nie zawraca. W domu okazało się, że lekarz pomylił koperty i oddał taką, w której było 3000 złotych...

    Są dwa problemy z tą historią: mniejszy – jest kompletnie nieprawdziwa, większy – roznosi się lepiej niż dowolne zapewnienia o uczciwości i kompetencji polskich lekarzy.

    Ta historia to tak zwana miejska legenda, w bibliografii podaję link gdzie o niej poczytacie. Zresztą nawet gdyby był prawdziwa to logicznie rzecz biorąc nie wynika z niej praktycznie nic. Ot, jakiś lekarz jest skorumpowany – równie dobrze może to być część jakiegoś masowego zjawiska jak i odosobniony przypadek. Kiedyś widziałem psa o trzech nogach. Jednak daleko mi do wyciągania wniosków, że wszystkie psy mają trzy nogi, albo nawet, że większość psów tak jest właśnie zbudowana.

    Skąd więc popularność takich historii?

    Ludzki mózg ma pewną ciekawą właściwość. Wspaniałą, gdyż dzięki niej możemy przeżywać losy bohaterów filmu oraz powieści. Przerażającą – jeżeli spojrzymy na takie jej skutki jak miejskie legendy. W każdym razie chodzi o to, że my, czytając w domu czy tramwaju o zachłannym lekarzu psychicznie wcale nie znajdujemy się w domu. Z punktu widzenia naszej psychiki znajdujemy się w tym fikcyjnym lekarskim gabinecie.

    W przeprowadzonym 20 lat temu badaniu zbadano reakcje na dwa krótkie teksty, różniące się tylko pierwszym zdaniem.

    Tekst pierwszej grupy zaczynał się od zdania „John ZAŁOŻYŁ bluzę przed bieganiem.”, drugiej - „John ZDJĄŁ bluzę przed bieganiem.” Potem były dwa zdania odnoszące się do czegoś innego i trzecie, które znowu dotyczyło bluzy. I tu mamy bombę – ludzie, którzy wcześniej przeczytali, że John bluzę zdjął, musieli zrozumieniu tego zdania poświęcić wyraźnie więcej czasu niż osoby z grupy, w której John miał bluzę na sobie.

    Otóż ta zdumiewająca właściwość na tym właśnie polega: czytając, słuchając lub obserwując jakieś zjawisko przeprowadzamy w głowię jego symulację i aktywujemy dokładnie te same obszary mózgu, które byłby aktywne, gdybyśmy dana czynność wykonywali naprawdę.

    Jest to aktywność co prawda nieco słabsza niż „oryginał” jednak w dalszym ciągu olbrzymia. Gdy ktoś czytał o tym, że John zdejmował bluzę wczuwał się w jego rolę i później musiał sobie na nowo wyobrazić jak to jest mieć tą bluzę na sobie. A to przecież nie o czytelnika chodziło, tylko o bohatera tekstu! Dlatego właśnie oglądając scenę szybkiego pościgu czujemy się jakbyśmy naprawdę w tej policyjnej bryce byli, a widząc, jak bohater traci dziecko przeżywamy to, jakbyśmy naprawdę byli doznali wielkiej straty.

    Krótko mówiąc: miejska legenda o skorumpowanym lekarzu roznosi się lepiej niż jakiekolwiek dane statystyczne o uczciwości lekarzy, gdyż tą pierwszą mózg traktuje, jakby odbyła się naprawdę i to z naszym udziałem. Dane jedynie przyjmujemy do wiadomości. I to niestety dotyczy wszystkich dziedzin życia.

    Skoro już jesteśmy przy krytyce służby zdrowia: Jakie dowody na forach altmedowych padają na poparcie tezy, że picie naparów z liści pierdolnika szarego (w naszym sklepie za jedyne 199,99 zł/g) leczy raka lepiej niż chemioterapia? Wyniki badań, statystyki? No bez jaj:

    „Znajoma mojej babci piła i wyzdrowiała....”, „2 lata chodziliśmy po lekarzach, było jeszcze gorzej, wywary pomogły od razu”, „Wywar z pierdolnika kuzynce mojej znajomej nie tylko wyleczył raka, ale również pomógł ustąpić wysypce, której dostała o leków zapisanych przez lekarza”.

    Historie, historie i jeszcze raz historie. Nie tylko z życia wzięte, ale również bajki o niepokornych naukowcach mordowanych przez koncerny farmaceutyczne, cudownych ozdrowienia gdzieś w Ameryce, o których celowo milczy skorumpowana prasa, i tak dalej. W każdej z tych historii jesteśmy w stanie wejść w skórę bohatera i przeżyć to „na własne oczy”. A naukowcy? Co nam powiedzą?

    „Jak wynika z badań przeprowadzonych w (tu lista badań na pół strony) ziele pierdolnika szarego nie posiada właściwości antynowotworowych. Zawarte w nim pierdoliksyny powodują jedynie dyfuzję substancji takich i siakich, w wyniku której... bla, bla, bla...” Wybaczcie, jestem słaby w parodiowaniu żargonu medycznego, który na tle anegdotek ma jeszcze jedną wadę:

    Jest cholernie niekonkretny.

    Przeprowadźmy eksperyment! Mam takiego znajomego: chłop jest dobrze zbudowany, średnio wysokiego wzrostu, szatyn, niebieskie oczy, owalna twarz, minimalnie cofnięty podbródek, dosyć wysokie czoło, jak na trzydziestolatka zdecydowanie zadbany. Wyobrażacie sobie coś? Nie bardzo?

    To może inaczej: Gość jest cholernie podobny do Roberta Lewandowskiego, ale ciut od niego niższy. No, teraz już chyba łatwo wyobrazić sobie mojego (fikcyjnego) znajomego.

    Nasz mózg posługuje się schematami poznawczymi. Jak słyszy jakieś słowa, próbuje je zakwalifikować do jakiejś znanej mu kategorii. I mózg bez problemu to robi, jeżeli chodzi o kategorię „podobny do Lewandowskiego”, natomiast nie jest to takie oczywiste w przypadku „średnio-wysokiego wzrostu” czy „owalnej twarzy”. Co więcej, wielu z Was się zapewne ze mną nie zgodzi, że Lewandowski ma owalną twarz albo wysokie czoło, sam się nad tym długo zastanawiałem, bo jest to tak nieostra kategoria, że można pod nią podciągnąć pod nią naprawdę wiele różnych od siebie twarzy.

    Dokładnie ten sam problem jest z wyrazami, jakich pełno jest w języku naukowym

    Gorąca sprawa – sądy. Kojarzycie plakaty o tym jak „sędzia ukradł kiełbasę”? „Sędzia który ukradł kiełbasę” to coś skrajnie konkretnego, skrajnie obrazowego. Druga strona próbowała to kontrować, wykazując nieadekwatność takiego dowodu, pokazując ile było spraw dyscyplinarnych wśród sędziów, ilu zostało skazanych itp. itd... ale co z tego? Załóżmy, że zostało skazanych kilkunastu sędziów w latach takich i takich na tylu i tylu członków grupy zawodowej. Jak to przełożyć na struktury poznawcze mózgu? Nie mamy struktury „odsetka” czy „kilkunastu spośród kilku tysięcy” - trzeba naprawdę dużo więcej wysiłku, żeby zrozumieć takie statystyki (i zgodzić się z nimi!) niż „sędzia ukradł kiełbasę!”. Droga opozycjo, trzy historie sędziów którzy uratowali samotnym matkom alimenty, za które mała Kasia czy inny Tomuś dostali biurko, przy którym pierwszy raz w życiu odrobili w cywilizowanych warunkach lekcje robiłyby znacznie lepszą robotę!

    Co gorsza, konkret ma jeszcze jeden straszny skutek: bardziej wierzymy w szczegółowe historie, niż takie abstrakcyjne

    W 1986 roku dwóch psychologów z Uniwersytetu w Michigan zrobiło pewien eksperyment. Badani mieli ocenić, czy pewna kobieta powinna mieć odebrane prawa rodzicielskie, czy nie. W obu grupach dano 8 argumentów „za” i 8 „przeciw”. Jednak w pierwszej argumenty „za” były bardziej szczegółowe (np. zamiast „Pani Johnson pomagała myć zęby synowi” było „Pani Johnson pomagała myć synowi zęby jego szczoteczką w kształcie Lorda Vadera”). W drugiej to argumenty przeciw miały więcej detali (zamiast „Pani Johnson źle opatrzyła zadrapanie syna i wysłała go tak do szkoły, a opatrunek musiała poprawiać pielęgniarka” było „Pani Johnson źle opatrzyła zadrapania i wysłała go do szkoły, a gdy pielęgniarka poprawiała opatrunek na jej fartuch polała się krew”).

    Teoretycznie, obie grupy dostały to samo. Praktycznie, pierwsza (gdzie bardziej szczegółowe były zalety) w 58% wsparła panią Johnson, w grupie gdzie szczegółowe były wady było to jedynie 43%.

    Dokładnie to samo zjawisko dzieje się w miejskich legendach – nie ma mowy o „samochodzie” tylko o „czarnej Wołdze”, a nawet w tym co pisałem na początku dodałem kilka szczegółów pisząc o warszawskim lekarzu i o tym, że był on kardiochirurgiem. Tak samo działają altmedowcy i rosyjskie fabryki trolli – najbardziej rozchodzące się historie są bogate w szczegóły.

    Jakie są z tego wnioski?

    Zapewne dla wielu mogą być bolesne. To smutne, że o przyznaniu praw rodzicielskich może decydować szczegółowość opisu szczoteczki do zębów dziecka, a o odrzuceniu porad lekarza historia „znajomej znajomej”.

    Niestety, produkowanie fake newsów to łatwa sprawa o czym sam miałem kiedyś okazję się przekonać. Z ciekawości jaki przyniesie to skutek wrzuciłem na Wykop historię o tym jak rzekomo zdradziła mnie dziewczyna, dopisując kilka ujmujących emocjonalnie szczegółów. Pisałem może 10 minut a historia była jednym z hitów w gorących dyskusjach! Kłamców ogranicza jedynie własna wyobraźnia. Ludzie, którym zależy na prawdzie tych przywilejów nie mają.

    Nie oznacza to jednak, że nie mamy szans. Wielki starożytny chiński strateg Sun Tzu wskazywał, jak ważne jest po pierwsze – dokładne rozpoznanie przeciwnika i terenu, a po drugie – narzucenie w ramach tychże własnej inicjatywy. Wszyscy ci, którzy wierzą jeszcze w istnienie tego, na czym cywilizacja zachodu została założona – prawdy - muszą przestać obrażać się na rzeczywistość i zrozumieć, że dziś to nie oni robią łaskę dla przysłowiowego janusza, że mówią. To janusz robi łaskę im, że słucha. Albo się dostosujemy, albo zginiemy.
    -------
    Moi drodzy, tym akcentem chciałem Wam wszystkim serdecznie podziękować za dotychczasowe śledzenie mojej działalności na blogu „Filozofia dla Januszy”. Jest bardzo, ale to bardzo prawdopodobne, że ten blog moooocno zmieni się pod kątem formy w najbliższym miesiącu i myślę, że wielu z Was będzie tym albo zachwycona, albo oburzona. Napiszę jeszcze co i jak, ale jeżeli uważacie, że to co do tej pory robiłem warte jest podziękowania rozważcie wsparcie poprzez podlinkowaną stronę. Widzimy się za kilkanaście dni!

    Bibliografia:
    http://atrapa.net/legendy/pomylonekoperty.htm (miejska legenda o lekarzu)
    C. Heath, D. Heath: Made to Stick: Why some ideas survive and others die

    Obserwuj: #filozofiadlajanuszy Polub: na Facebooku Wesprzyj: finansowo lub bezpośrednio na Patronite

    #zainteresowania #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama #psychologia #nauka #pseudonauka
    pokaż całość

    •  

      Gdy znajoma odpowiedziała mu, że więcej nie da, bo nie ma, wyjął z powrotem kopertę i powiedział, że w takim razie niech mu dupy nie zawraca. W domu okazało się, że lekarz pomylił koperty i oddał taką, w której było 3000 złotych...

      @loginnawykoppl: Zatrzymała czy oddała pieniądze?

    •  

      @loginnawykoppl:

      Konstruktywne wypocinki - plusik

      Do jednego bym się tylko przyczepił. Ludzie wierzą w miejskie legendy z lekarzami w rolach głównych bo mają kontakt z lekarzami i mózg odczuwa jakby to było naprawdę bo to jest tak podobne do zdarzenia kiedy samemu się dawało lekarzowi hajs i było za mało(⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    • więcej komentarzy (48)

  •  

    Porównanie narzekania na #zakazhandlu z nikłym oporem wobec #dobrazmiana w #sadownictwo powinno być omawiane na zajęciach z psychologii społecznej.

    Zakaz handlu to drobna, nieistotna niedogodność bez większego wpływu na wasz dobrobyt i przyszłość tego kraju. Odbicie przez władzę Sądu Najwyższego może oznaczać że zostaniemy z obecną władzą na stałe (SN może np. pod byle pretekstem odebrać dotację partiom opozycyjnym i nie będą miały kasę na kampanię, kraj zaleją bilboardy i spoty jednej opcji), a w krótkiej perspektywie zmniejszyć wysokojakościowe inwestycje (już się to dzieje, mamy najmniejszy poziom od lat).

    W ciągu paru dekad to się kumuluje do różnicy w poziomie życia jak między Polską a Ukrainą (startowaliśmy z podobnego poziomu w 1989). W skali panstwa i narodu to różnica między niepodległością, a rozbiorami.

    Jako ludzie niestety mamy mózgi z epoki kamienia i domyślnie doceniamy proste rzeczy mające bezpośredni wpływ na nasze życie i nie identyfikujemy poprawnie obszarów, które się liczą. Myslimy przewidywalnymi schematami, które władza - mając skalę i środki - może bezkarnie eksploatować. Jedyne co ją przed tym powstrzymuje w zdrowych demokracjach to niezależne instytucje kontrolne, dokładnie te, które u nas umierają.

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/154212/pulapki-myslenia-o-mysleniu-szybkim-i-wolnym

    #tklive #neuropa #4konserwy #polityka #socjologia #psychologia #politologia #gospodarka #ekonomia
    pokaż całość

    +: kofurek, patool +48 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    No i stało się Miraski...
    Upadłem.

    Upadłem, ale tylko po to by powstać i wrócić silniejszym!

    Zacznijmy od przełomu w moim życiu, który wydarzył się w nocy z piątku na sobotę 13 lipca.

    Piątkowy wieczór, posiadówka u moich najbliższych znajomych. Kilka piwek, drinki, gramy w fife, rozmawiamy i śmiejemy się. Nic nie zapowiadało przełomu który za chwilę ma nadejść. Gdy tak sobie swobodnie śmieszkujemy, nagle zaczyna mi lecieć krew z nosa. Na początku tłumaczenia, że to przez ciśnienie i w ogóle przez to że w Polsce łamana jest konstytucja #pdk Na moje szczęście znajomych mam bystrych i zaczęli ciągnąć temat i zadawać podchwytliwe pytania. W końcu gdy już sam zacząłem się plątać w odpowiedziach na pytania tych pożal się boże detekywów (Dziękuje im za to z całego serducha!) Coś we mnie pękło...
    W ułamku sekundy z pewnego siebie śmieszka stałem się przybitym dzieckiem, które ukrywało przed matką rozbity podczas zabawy wazon w salonie ale wie że kłamstwo i tak się nie uda więc zamierza się z płaczem przyznać..

    Jestem ćpunem. (╥﹏╥)

    Zacząłem sypać swoje grzechy jak dziecko przed pierwszą komunią albo Masa swoich "kumpli" gdy zaoferowali mu Koronę.
    Od prawie roku walę koks. Niby nic.. Ale ostatnie 2 miesiące robie to z częstotliwością przestoju w lotach na Radomskim lotnisku. Kokaina bardzo szybko uzależnia i bardzo szybko organizm łapie tolerancje, dlatego w ostatnich dniach wciągniecie 3g dziennie nie było dla mnie niczym nadzwyczajnym.
    Podczas moich szlochów w końcu padły słowa, które moi znajomi odebrali według mnie idealnie! Wybęłkałem z siebie "Błagam pomóżcie mi" i się zaczęło!

    W trybie natychmiastowym zadzwonili do mojej rodzicielki i nim się obejrzałem byłem już w samochodzie w drodze do Łódzkiego Kochanówka (Specjalistyczny Psychiatryczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Łodzi im. J. Babińskiego). Uprzedzając wszystkich śmieszków, nie jestem chory psychicznie a w szpitalu tym zajmują się również leczeniem uzależnień. Na Izbie przyjęć niestety miałem czelność obudzić dyżurnych przez co rozmowa kwalifikacyjna do ośrodka nie była za miła i odnieśliśmy wrażenie, że Pan naczelny dużyrny karze mi grzecznie spierdalać. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Jako iż nie jestem osobą, która się łatwo poddaje postawiłem na swoim dodając że mam myśli samobójcze i wobec tego argumentu Pan naczelny musiał mnie wpisać w poczet listy gości.
    Trafiłem na oddział zamknięty obserwacji a że był piątek to wiedziałem że szybko się z tamtąd nie urwę... Powiem szczerze na oddział otwarty przenieśli mnie dopiero w środę a czas, który spędziłem na zamkniętym mogę nazwać chorą lekcją życia. Zamknięty w czterech ścianach z ludźmi, którzy według moich obserwacji mieli wszystkie możliwe choroby psychiczne, bez żadnej możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym to były najdłuższe i najgorsze dni w moim życiu.
    Dziś mija tydzień odkąd przebywam w szpitalu. Diagnoza oczywiście prosta, uzależnienie od substancji psychoaktywnych.
    W chwili obecnej czekam na miejsce w jakimś ośrodku, do którego wybieram się na minimum półroczne "wczasy" i mam nadzieje, że to wszystko jednak ma sens i uda mi się uratować przede wszystkim siebie!

    Tyle słowem wstępu..
    Postaram się w kolejnych wpisach nakreślić wam jak popadłem w nałóg i że w sumie to od zawsze byłem od czegoś uzależniony... Napisze wam jak lekką ręką przez nałogi rozjebałem prawie 200tyś cebulionów i dlaczego uważam, że warto otworzyć się przed ludźmi którym się ufa i szanuje!

    Zainteresowanych dalszymi wpisami proszę obserwować tag #niecpajratujsiebie

    Trzymajcie kciuki Mirki i Mirabelki! (ʘ‿ʘ)

    P.S Jeśli ktoś z moich przyjaciół lub rodziny to zobaczy to po raz kolejny mówie DZIĘKUJE za wszystko!

    #tldr #uzaleznienie #psychiatria #feels #psychologia #narkotyki #narkotykizawszespoko #pomoc

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #psychiatria #psychologia #logikarozowychpaskow

    Jesteśmy z żoną razem 6 lat, mamy dwójkę dzieci (5 lat i roczek). Żona pochodzi z wielodzietnej rodziny, gdzie nigdy się nie przelewało ale nie była to jakaś patologia. Po prostu szóstka rodzeństwa, ojciec raczej nie interesował się ich wychowaniem.

    Ja pracuję 12-dziennie, w tym kilka godzin w domu, żona wcześniej pracowała a obecnie zajmuje się domem i poświęca dzieciom. Ja często też sprzątam, gotuję, nawet upiekę jakiegoś placka. Robię też zakupy, opłacam sam wszystkie rachunki, pilnuję by wszystko było opłacone na czas. Każdy mówi że jestem jednak bardzo wymagającym człowiekiem, bo wiele wymagam także od siebie. Pracuję jednak dla swojej rodziny te 12h, tak by niczego im nie brakowało. Bez dodatkowych godzin finansowo byłoby słabo, a tak możemy sobie pozwolić na wiele i jeszcze oszczędzić.

    Żona nie radzi sobie jednak zbyt dobrze ze sobą, nie czuje się dobrze, twierdzi że nie jest szczęśliwa, że większość życia spędzonego w toksycznym środowisku teraz się na niej odbija. Staram się ją motywować, podbudowywać, czasami w różny sposób. Ogólnie jest tak, że ma takie zwątpienia, takie zachowania raz na jakiś czas przez kilka dni, później jest lepiej i za 2 miesiące od nowa. Ona chce jednak zasięgnąć porady specjalisty, lekarza psychiatry lub psychologa. Ja jednak boję się, że dostanie jakieś leki (bo w większości lekarze z tego co się słyszy, przepisują tabsy na pierwszej wizycie nawet nie wgłębiając się w problemy pacjenta) od psychatry, po których ciężko mi będzie zostawić żonę w domu samą z małymi dziećmi. Psycholog wiadomo może porozmawiać, ale sesje raz w tygodniu przyniosą może efekt za kilka lat, o ile dobrze pójdzie. Nie jest to depresja, a raczej efekt życia i bycia w takim a nie innym środowisku. Mama (moja teściowa), która wie wszystko najlepiej, zawsze radzi et cetera. W ogóle praktycznie każdy z rodzeństwa żony korzystał z takich, albo bardziej zaawansowanych porad psychiatry lub psychologa, ale z tego co wiem jest okej i bez żadnych problemów.

    Mi, jako wykształconemu człowiekowi jest trochę wstyd. Wiem, że przysięgałem żonie bycie w zdrowiu i w chorobie, ale szczerze mówiąc ewentualna choroba psychiczna mnie przeraża.

    Co radzicie? Dążyć do tego, by żona próbowała wizyt u psychiatry/psychoterapetuty? Oni od razu dają tablety, jakieś mocne po ktorych odpływa się niczym Maradona w Rosji? Poradźcie coś, co to może być, jak sobie z tym poradzić?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      Dążyć do tego, by żona próbowała wizyt u psychiatry/psychoterapetuty?
      Tak, jak najszybciej.

      Oni od razu dają tablety, jakieś mocne po ktorych odpływa się niczym Maradona w Rosji?
      Nie, mogą dać takie lajtowe. Możecie też zacząć od Deprim żeby złamać tabu a potem i tak zwykle antydepresanty, które teraz są na prawde spoko.

      @AnonimoweMirkoWyznania:

    •  
      taki_sobie_mirek

      +1

      @Jeleniowa: Akurat legalność nie ma dla mnie znaczenia. Nie odróżniam narkomanów od lekomanów. Jeśli ktoś musi wspomagać się chemią, żeby normalnie funkcjonować, to jest na poziomie głębokiego uzależnienia psychicznego. I to jest powód do wstydu. A skąd bierze swoje leki, to już jego problem. Gdyby wszyscy mogli swoje proszki na weltschmerz kupować w aptece i aptecznej jakości, może i lepiej by funkcjonowali i przestępczość była by mniejsza. Ale nie był by to mniejszy powód do wstydu. pokaż całość

    • więcej komentarzy (51)

  •  

    Dziś mój 164 dzień na SSRI (nie opuściłam ani jedengo dnia!). Weźcie mi pogratulujcie
    #depresja #psychologia #psychiatria #chwalesie

  •  

    Jak zdobyć szacunek do samego siebie
    Czy jesteś jedynie nic nie znaczącym pyłkiem pośród siedmiu miliardów innych ludzi? Jordan B Peterson o szacunku do samego siebie i sile mówienia prawdy. Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4427205/jak-zdobyc-szacunek-do-samego-siebie/

    #wychodzimyzprzegrywu #wojnaidei #przegryw #kultura #ciekawostki #psychologia

    Jeśli chcesz otrzymywać informacje o kolejnych materiałach z Wojny Idei, to zapraszam do zapisywania się na mirkolistę: https://mirkolisty.pvu.pl/list/DoBifrw1p2Ab1WSw
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    Od dziecka miałam "coś". Nie wiem jak to nazwać. Omijałam lustra szerokim łukiem. Nie z powodu własnego ryja. Kiedy patrzyłam na siebie w lustrze nie mogłam zrozumieć tego, że ta istota w odbiciu, to ja. Nie mogłam tego pojąć, że ja widzę siebie. Że mam ciało, gałki oczne, kupę flaków. To uczucie mnie paraliżowało, robiło mi się niedobrze, popadałam w dziwny, zapętlony stan strachu. Z czasem nauczyłam się odwracać swoją uwage od tego natłoku panicznych myśli. Poradziłam sobie z tym wszystkim dopiero wtedy, gdy "zrozumiałam" (w cudzysłowiu, bo ciężko mówić o zrozumieniu czegoś, co może nie być prawdą); gdy "zrozumiałam", że ja nie jestem ciałem, a świadomością w środku. Od tamtej chwili zaakceptowałam nadany sobie przez siebie fakt, że ciało to pojemnik na moją duszę/świadomość, ciało to mój przyjaciel, ale ciało nie jest mną. Ja jestem charakterem, zlepkiem cech, wyborami, gustem - jestem wszystkim co tworzy moje cechy niefizyczne. Przyniosło to za sobą szereg korzyści. Strach przed odbiciem minął, a w zamian za to uśmiecham się do siebie widząc swojego ziomeczka - ciało. Przestałam się nienawidzić, głodzić, używać środków przeczyszczających, a zaczęłam się dobrze odżywiać i ćwiczyć. W końcu ciało to mój ziomek, im bardziej będę o niego dbać, tym dłużej będzie mi służył. Polubiłam siebie.

    Jednak wciąż przeraża mnie przeobrażenie się ciała z duszą, czyli żyjącej istoty w ciało, które jest już zwykłą rzeczą czyli martwe ciało. Nie umiem pojąć tego mistycznego procesu w wyniku którego ciepłe, świadome stworzenie, zamienia się w kupę mięsa o temperaturze otoczenia. Dlatego, że jakiś układ w ciele zawiódł, bądź został przerwany, nienamacalna część człowieka znika. W naturze nic nie ginie, energia kinetyczna zmienia się w potencjalną, para wodna skrapla się w wodę, szczątki stają się częścią tego co je pochłonie. Tylko świadomość znika, nie zamieniając się na nic innego, bezpowrotnie...?

    #rozkminy #wtf #psychologia #feels #nocnazmiana #bedetagowacbojestemtu9latitworzetenportal:|
    pokaż całość

  •  

    „Obrzydłe Panu serce wyniosłe, z pewnością karania nie ujdzie”– Księga Przysłów 16,5

    Ostatnio często grzeszyłem, popełniałem grzech ciężki- Pychę. Myślałem, że jestem mądrzejszy od Garsoniery i jej wielkiej Inkwizycji(tak się nazywa rada administracji). W swojej wyniosłości uznałem ich za bandę stulejarzy, którzy dostają gówniany seks od div i płaczą. Zacząłem chodzić na tak zwaną saperkę i trafiałem na kapitalne divy, później poszedłem nawet do takich, które jak potem wystalkowałem miały negatywne opinie. Były cudowne.

    Jednak dziś Bóg divingu dosięgnął mnie ręką sprawiedlowości i ukarał mnie najbardziej gównianą divą w mojej karierze. Zostałem ze względu na cycki i tak zwane ciśnienie. Ciśnienie to stan w umyśle divera kiedy już trzeba zasrać i inne szczegóły schodzą na plan dalszy, takie czasowe zaćmienie przez które czasem się ruchnie chujowszą divę. Cycki były okej, jednak twarz pozostawiała wiele do życzenia co zobaczyłem już po spuście. W przerwie między kolejnymi zbliżeniami standardowo zaczałem rozmowę, dziwka okazała się totalną idotką. Odeszła mi ochota na drugi stosunek i wróciło myślenie. Pojawiły się wątpliwości co do czystości ręcznika, którym się wycierałem. Wyszedłem by szybko umyć się w domu i przemyśleć swój nieudany wypad.

    Rozważam zawieszenie prezerwatywy na kołku, czyli zakończenie kariery divera. Poruchałem już tyle, że żadna z moich przyszłych potencjalnych partnerek nie będzie miała większego przebiegu. Tego się kiedyś obawiałem, teraz sądze, że tylko divy mogą się równać ze mną.

    Również apel do wszystkich diverów- nie idźcie moją drogą i nie ryzykujcie saperki jeśli nie macie zaliczonych 500 różnych div.

    pokaż spoiler Ten tekst ma charakter autopromocyjny, szukam żony Polki lub Ukrainki z wyższym wykształceniem


    #przegryw
    #divyzwykopem
    #psychologia
    #tinder
    #tfwnogf
    pokaż całość

    źródło: focus.pl

    •  

      @Luck5: ona - z warszawy kurwa mac jestes kurwa?
      ja- tak
      ona- kurwa mać obsranie tutaj jest ja pierdole
      ja- co ci się nie podoba?
      ona- kurwa no obsranie jest
      ja- ale dwa dni tu jesteś i byłaś gdzieś poza tym miejscem?
      ona- nie kurwa bo osranie tu jest

      Potem zaczęła gadać o swoich brakach w edukacji i mówiła, że matura nie jest nikomu potrzebna. Mówiła jakieś zdanie, a w następnym mu zaprzeczała i nawet nie była tego świadoma XDD. W dodatku to co ona z siebie wysrywała to nawet nie był poziom small talku. Potem jeszcze chciała mi zacząć opowiadać o tym, że nigdy nie może być szczęśliwa. Oczywiście miała bardzo ubogie słownictwo i strasznie dziwny sposób akcentowania, taka wieśniaczka analfabetka z II RP oderwana od pługa. Nawet gorzej, bo pewnie kiedyś kobiety tyle nie przeklinały. Widać było, że jest mało zadowolona z divingu i ma pretensje do świata, że musi to robić. Z drugiej strony nie chce robić nic innego bo tam trzeba coś robić. Potem coś nawijała o chęci zajebania kogoś, o tak po prostu. Totalna patola.
      pokaż całość

    •  

      twarz pozostawiała wiele do życzenia co zobaczyłem już po spuście.

      @ChadWawa: ZŁOTO.

      Ten tekst ma charakter autopromocyjny, szukam żony Polki lub Ukrainki z wyższym wykształceniem

      @ChadWawa: PLATYNA XD

    • więcej komentarzy (49)

  •  

    Tez się wam robi gorąco i czujecie dyskomfort jak ktoś słyszy jakiej muzyki słuchacie? Prawie całe życie mam na dzwonek w telefonie ustawiony fabryczny bo jakoś tak głupio swoje melodie ustawić. Tapetę tak samo. Tata wszczepił mi takie zachowanie że nie wolno się wychylac i być innym. W tym roku pierwszy raz kupiłem buty inne niż czarne/szare...
    jak się nazywa taki lęk?

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #pytanie #psychologia #kiciochpyta pokaż całość

  •  

    Czuje sie caly czas zmulony.
    Jest to chyba spowodowane przez to ze nie robie nic produktywnego tylko ogladam bzdety na youtube, a wiekszosc dnia spedzam na wykopie.
    Nieregularnie (srednio raz w tygodniu) pojde na silownie albo pobiegac i owszem poprawia mi to samopoczucie, ale nie poprawia mi to w zaden sposob "bystrosci". ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Prace tez mam taka ktora nie wymaga w ogole myslenia, powiem nawet wiecej, ona chyba jeszcze bardziej mnie oglupia xD.
    Przez to taki czuje sie zmulony, wydaje mi sie wolniej mysle, mam takie "zwiechy" mozgu.
    Czy czytanie ksiazek i granie w szachy by mi pomoglo?
    Pamietam jak kiedys uczac sie do matury, robilem systematycznie zadania z matematyki ze zbioru. I dzieki temu czulem sie taki zywszy, pewniejszy siebie, czulem ze mozg szybciej pracuje. A moze to bylo tylko placebo?
    Pytam powaznie mirki, pomocy ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    A moze to depresja tak dziala, ze z miesiaca na miesiac czuje sie jakby mi spadalo IQ?
    #nerwica #depresja #psychologia #inteligencja #mozg #nauka #ksiazki #szachy
    pokaż całość

  •  

    Według pewnych źródeł taki przebieg rozmowy jak po lewej stronie to zaburzenie o nazwie Alogia(nie Stuleja ( ͡° ͜ʖ ͡°) ).
    Tylko że ten przebieg po lewej stronie wydaje mi się bardziej normalny, a ten po prawej bardziej pasuje pod jakąś "madkę"(przynajmniej w tym przypadku). Wielokrotnie pytając o coś ludzi w podobny sposób jak w przykładzie, nie zalewali mnie jakimiś zbędnymi informacjami, podpadając pod bycie atencjuszem.
    #niewiemjaktootagowac #choroby #psychologia
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Nadopiekuńczość i kultura bycia ofiarą
    Jak współczesna młodzież różni się od dorosłego już pokolenia millenialsów? Jonathan Haidt o rodzicielskiej nadopiekuńczości i kulturze bycia ofiarą kształtującej się wśród amerykańskiej młodzieży. Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4425197/nadopiekunczosc-i-kultura-bycia-ofiara/

    #wojnaidei #psychologia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #depresja #przegryw

    Jeśli chcesz otrzymywać informacje o kolejnych materiałach z Wojny Idei, to zapraszam do zapisywania się na mirkolistę: https://mirkolisty.pvu.pl/list/DoBifrw1p2Ab1WSw
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Najwięksi psychopaci i mordercy.

    Sailson Jose Das Graças

    "Mordował, żeby się wyluzować". W ciągu 9 lat zabił 42 osoby - 39 kobiet, dwóch mężczyzn i 2-letnie dziecko. – „Zabijałem dla przyjemności. Po zabiciu zostawałem przez chwilę, a następnie uciekałem” – opisywał swoje zbrodnie Sailson Jose Das Graças. Brazylijczyk został zatrzymany w grudniu 2014 roku. Przyznał dziennikarzom, że zanim dokonywał ataku, obserwował przyszłe ofiary miesiącami. Działał też jako zabójca do wynajęcia. Pierwszego zabójstwa dokonał mając zaledwie 17 lat. Napadał głownie na białe kobiety. Sailson Jose das Gracas mówił policjantom, że gdy nie zabijał, to robił się nerwowy. Jedno zabójstwo wystarczało mu na dwa - trzy miesiące. Szokujące zeznania podsumował stwierdzeniem, że lubi swoją "pracę", dlatego nie obawiał się zatrzymania. Zapytany o to, czy ma wyrzuty sumienia, Brazylijczyk stwierdził, że nie. – „Pójdę do więzienia na 10, 15 czy 20 lat, a następnie, jak tylko wyjdę, to zrobię to samo” – przyznał. Zgodnie z prawem brazylijskim, maksymalna kara za zabójstwo to 30 lat więzienia.

    Hélène Jégado

    Służąca - seryjna morderczyni. Hélène Jégado (ur. 1803 w Plouhinec, zm. 26 lutego 1852 w Rennes). W ciągu 18 lat otruła co najmniej 36 osób. Pochodziła z małej miejscowości w Bretanii. W wieku 7 lat straciła matkę i trafiła pod opiekę dwóch ciotek, pracujących jako służące na plebanii w Bubry. Kiedy ukończyła 17 lat, pomagała jednej ze swoich ciotek, pracujących w Séglien. W tym czasie zajmowała się głównie nauką gotowania. Pierwszego zabójstwa Jégado dokonała w 1833, kiedy pracowała jako kucharka na plebanii we wsi Guern, u ks. François Le Drogo. W ciągu zaledwie 3 miesięcy straciło życie siedem osób stołujących się na plebanii, w tym sam ks. Le Drogo, jego matka i ojciec, a także siostra duchownego.

    Szczery żal i rozpacz kucharki nie wzbudzały podejrzeń co do jej udziału w przestępstwie. W okolicy panowała epidemia cholery i serię zgonów wiązano z przyczynami naturalnymi. Jégado powróciła do Bubry, gdzie objęła posadę po ciotce. Tym razem za jej przyczyną zmarły trzy osoby, w tym jedna z jej krewnych. Z Bubry trafiła do Locminé, gdzie gotowała w domu Marie-Jeanne Leboucher. Wkrótce zmarła właścicielka mieszkania i jej córka, a syn poważnie zachorował. Przeżycie zawdzięczał prawdopodobnie temu, że nie jadł większości potraw przygotowanych przez kucharkę.

    Po śmierci Marie-Jeanne Leboucher, Jégado znalazła trafiła do domu wdowy Lorey, także mieszkającej w Locminé. Wdowa zmarła po zjedzeniu zupy przyrządzonej przez jej nową kucharkę. W maju 1835 Jégado znalazła pracę w domu Madame Toussaint, gdzie zmarły kolejne cztery osoby, a łączna liczba jej ofiar sięgnęła siedemnastu. W 1835 Jégado znalazła pracę w klasztorze w Auray, ale szybko ją straciła, kiedy zakonnice odkryły przypadki wandalizmu i świętokradztwa, o które podejrzewano nową kucharkę. W kolejnych miejscach także nie pracowała długo, choć kilka osób udało się jej w tym czasie uśmiercić. Większość zmarłych zdradzało typowe objawy zatrucia arszenikiem, ale trucizny nie udało się odnaleźć w rzeczach osobistych Jégado. Coraz większe problemy w znalezieniu pracy wynikały w dużej mierze z kleptomanii, na którą cierpiała kucharka.

    W 1849 Jégado przeniosła się do Rennnes i znalazła zatrudnienie w domu Théophile Bidarda, profesora prawa na miejscowym uniwersytecie. Zastąpiła chorą służącą, Rose Tessier, którą wcześniej zatrudniał Bidard, a która zmarła tuż po pojawieniu się w domu nowej służącej. W 1851 ciężko zachorowała i zmarła Rosalie Sarrazin - jedna ze służących pracujących w domu Bidarda. Dostrzegając podobieństwo symptomów choroby u Sarrazin i u Tessier, Bidard zlecił przeprowadzenie autopsji zmarłej służącej. Wykazała ona ponad wszelką wątpliwość otrucie jako przyczynę zgonu. 1 lipca 1851 Hélène Jégado została aresztowana przez policję. Proces Jégado rozpoczął się 6 grudnia 1851. W toku procesu oskarżona zachowywała się histerycznie, modląc się lub wznosząc okrzyki przeciwko swoim oskarżycielom. Twierdziła, że nie wie, co to jest arszenik i nigdy go nie używała. Badania ofiar jednoznacznie wskazały na użycie arszeniku i soli antymonu. Sąd w Rennes skazał Jégado na karę śmierci. 26 lutego 1852 została zgilotynowana na oczach tłumu gapiów na Champ-de-Mars w Rennes.

    Wiktor Sajenko i Ihor Supruniuk

    Maniacy z Dniepropetrowska – medialne określenie grupy odpowiedzialnej za serię morderstw dokonanych w Dniepropetrowsku na Ukrainie w czerwcu i lipcu 2007 roku. Sprawa została okryta złą sławą ze względu na fakt, że niektóre zbrodnie zostały przez morderców nagrane na wideo, a jeden z filmów wyciekł do internetu. Dwaj 19-letni mieszkańcy Dniepropetrowska, Wiktor Sajenko oraz Ihor Supruniuk, zostali oskarżeni o 21 morderstw. Trzeciemu oskarżonemu, Ołeksandrowi Hanży, postawiono zarzut dwóch napadów z bronią, które miały miejsce przed morderstwami. 11 lutego 2009, wszyscy trzej zostali uznani za winnych. Supruniuk i Sajenko otrzymali karę dożywotniego pozbawienia wolności, a Hanża został skazany na 9 lat pozbawienia wolności. Supruniuk i Sajenko złożyli apelację, która została odrzucona przez Sąd Najwyższy Ukrainy w listopadzie 2009 roku.

    Supruniuk i Wiktor Sajenko znali się od siódmego roku życia. Byli nierozłączni. Chłopcy pochodzili z dobrze sytuowanych rodzin. Ojciec Igora był pilotem, podobno latał z samym Leonidem Kuczmą. Młodzi interesowali się komputerami i większość czasu spędzali surfując po internecie. W szkolnej opinii napisano o Igorze, że nie utrzymuje kontaktów z kolegami z klasy, o Wiktorze zaś, że źle rozumie pojęcie przyjaźni i zbyt łatwo podporządkowuje się innym. Po latach okazało się, że to podporządkowanie doprowadziło go do udziału w serii morderstw. Dziś już wiadomo, że inicjatywa wyszła od Igora. Supruniuk urodził się 20 kwietnia, tak jak Adolf Hitler. Chłopak bardzo wziął to sobie do serca – fascynował go faszyzm, siła i dominacja. Około 14. roku życia nastolatkowie znaleźli sobie nową pasję: torturowanie i zabijanie złapanych zwierząt. Wieszali je na drzewach, patroszyli, a ich krwią malowali nazistowskie symbole. Pozowali, wykonując gest znany jako faszystowskie pozdrowienie. W całej tej makabrycznej grze chodziło o to, by wyzbyć się lęków i zahamowań, nauczyć zabijania. Podobno chcieli zostać zawodowymi zabójcami.

    Supruniuk i Sajenko jeździli po Dniepropetrowsku i okolicznych miejscowościach samochodem Igora, który nielegalnie dorabiał jako taksówkarz. Czasem zaczajali się w parkach, czasem na poboczu drogi lub w lesie i czekali na samotnego przechodnia czy rowerzystę. To przypominało polowanie. Bywało, że mordowali klientów Igora. Ofiarę atakowali z zaskoczenia i uderzali w głowę młotkiem, rurą czy prętem. Jeśli przeżyła, znęcali się nad nią w niewyobrażalny sposób – przebijali czaszkę, wydłubywali śrubokrętem oczy. Najmłodsza zakatowana osoba miała 13 lat, najstarsza 70. Łączyło je tylko jedno – przeważnie były to kobiety, osoby starsze, pijane lub niepełnosprawne, a więc słabsi, ci, którzy nie mogli się bronić. Sadyści posunęli się nawet do zabicia ciężarnej. Znaleziono ją z rozprutym brzuchem. Szóstego lipca w jedną noc zamordowali trzy osoby, a jedną z nich była 28-letnia Elena Szram, samotna matka 12-letniego chłopca. Została zabita zaledwie kilkaset metrów od domu. - Nie było ani jednej części jej ciała, która nie zostałaby zmasakrowana. Kiedy przybyliśmy do kostnicy, nie mogliśmy jej rozpoznać. Nie dało się zrekonstruować jej twarzy do pogrzebu – mówi matka Eleny.

    Najbardziej znana jest historia zabójstwa Siergieja Jacenki. Ten sympatyczny 48-latek miał raka gardła, ale mimo że był na rencie, starał się być aktywny i dorabiał w różnych miejscach. Dwunastego lipca jechał na motorowerze do wnuka. Około godziny 18:00 jego telefon przestał odpowiadać. Zaniepokojona żona rozpoczęła natychmiastowe poszukiwania, potem rozwiesiła plakaty z podobizną męża. Kilka dni później ktoś zauważył porzucony motorower i wezwał rodzinę zaginionego, która znalazła ciało pana Siergieja nieopodal wysypiska śmieci. Igor i Wiktor nagrali wszystko - to, jak z zimną krwią planują atak, jak czekają na potencjalną ofiarę oraz tortury i mord. Wydłubywali ofierze oczy śrubokrętem, gdy jeszcze żyła i przebili się do mózgu. Cały czas uśmiechali się do kamery, ziewali, żartowali. Film na pewnym etapie późniejszego śledztwa przeciekł do Internetu. Rodzina ofiary odmówiła obejrzenia go. Powstało przynajmniej pięć podobnych nagrań. To jednak nie zaspokajało ambicji morderców.

    Uwielbiali chodzić na pogrzeby swoich ofiar, fotografowali się w kostnicach, w których wystawiano ciała, na tle trumien, koło nagrobków. Ataki udało się przeżyć ośmiu osobom. Ich zeznania pomogły w ostatecznym rozwiązaniu zagadki. Decydujący jednak okazał się moment, w który zabójcy postanowili sprzedać telefon jednej z ofiar w miejscowym komisie. Aby pokazać, że urządzenie działa, włączyli je, a milicja namierzyła aparat. Organy ścigania zadziałały błyskawicznie – obu mężczyzn aresztowano jeszcze przy kasie sklepu. Do aresztu trafił również zamieszany w kilka ich napadów Aleksandr.

    Javed Iqbal

    “Mam zamiar sprawić, że wiele matek zapłacze. Wyślę ich synów na tamten świat bez trumien, rynsztokiem”.

    Javed Iqbal pochodził z zamożnej rodziny. Jego ojcem był Muhhamad Mogul, dobrze prosperujący biznesmen. Chłopak mógł więc do woli korzystać z wszystkich dóbr materialnych dostępnych bogatym rodzinom w Pakistanie. Był też bardzo kochanym dzieckiem. Najinteligentniejszy i najprzystojniejszy z rodzeństwa. W szkole zawsze w czołówce najlepszych uczniów. Niestety, Javed był też bardzo agresywny i trudny do kierowania. Dla zabawy zabijał zwierzęta, bił młodszych kolegów. Po ukończeniu szkoły ojciec powierzył mu, jako swojemu ulubieńcowi, kierowanie fabryką maszyn. Javed zatrudniał w niej wielu młodych chłopców ze względu na niskie koszty. To wtedy właśnie zaczęło go do nich ciągnąć.

    Dość długo zachowywał pozory i wiódł pozornie spokojne życie. Miał żonę, córkę, pieniądze, kamerę video, którą filmował swoje szczęśliwe życie. W 1999 roku Javed został aresztowany za zgwałcenie dwóch chłopców. Wtedy zaczął się jego upadek. Stracił rodzinę, pieniądze, szacunek. Zamieszkał w slamsach. W głowie zrodził mu się makabryczny plan. “Przez całe życie zyskałem dużo szacunku. Miałem dobrze prosperującą firmę, duży dom, luksusowy samochód. To wszystko mi odebrano. Upadłem. (…). Nienawidzę tego świata. Moja kochana matka, która była dla mnie wszystkim, zmuszona była oglądać mój upadek. (…). Dostała ataku serca i umarła. Piekło mi się otworzyło. Sprawię, że inne matki będą cierpiały i płakały, tak jak moja matka płakała i cierpiała. Będę zabijał każdego dnia. Zabijał i zabijał. Przeczytałem gdzieś, że można całkowicie rozpuścić ludzkie ciało w beczce, w której połączy się dwa kwasy. Postanowiłem przeprowadzić eksperyment na małym uciekinierze. Udało się. Jego ciało uległo całkowitemu rozpuszczeniu w ciągu 12 godzin. Zmieniło się w ciecz. Odtąd ciała płynęły, jak woda. Pierwsze morderstwo mi się udało, więc zdecydowałem, że moja misja powinna się zacząć”.

    22 listopada 1999 roku Javed wysłał do dziennikarza “Daily Jang” przesyłkę, która zawierała zdjęcia młodych chłopców ponumerowane od 1 do 100, list oraz 32-stronicowy pamiętnik. W domu psychopaty policjanci znaleźli stosy ubrań i butów dziecięcych, a w dwóch beczkach z kwasem zwłoki trzech chłopców. Po 5 tygodniach udało się zatrzymać ukrywającego się mordercę. Proces trwał 32 dni. Po tym czasie zapadł historyczny wyrok - Javed Iqbal Mogul został skazany na śmierć przez uduszenie w obecności rodzin ofiar, a następnie jego ciało zostało pocięte na 100 kawałków i rozpuszczone w kwasie.

    Aileen Carol Wuornos

    Aileen Carol Wuornos wychowała się w Michigan. Jej ojciec odszedł od żony, zanim dziewczynka przyszła na świat. Skazany za zgwałcenie dziecka, został zabity w więzieniu. Matka zniknęła, gdy miała pół roku. Wychowywali ją dziadkowie alkoholicy. Aileen bardzo szybko zdobyła doświadczenia w sprawach seksu. W wieku 14 lat zaszła w ciążę. Dziecko jej odebrano. Wkrótce potem została prostytutką. Była biseksualna, nie stroniła od przemocy - odsiedziała dwa lata za napad z bronią w ręku. Przez długie lata pozostawała w związku z Tyrią Moore. Z całego serca nienawidziła mężczyzn. Wkrótce zrobiła to, czego bardzo pragnęła - zamordowała swoją pierwszą ofiarę. Był nim jej klient Richard Mallory. Jego ciało porzuciła na poboczu drogi we Florydzie. Otrzymał pięć strzałów w klatkę piersiową z pistoletu 0,22 cala. W latach 1989 - 1990 w ten sam sposób zginęło sześciu innych mężczyzn. Policja wpadła w końcu na trop seryjnej morderczyni. Brakowało jednak dowodów i świadków, obciążających kobietę. Aileen została aresztowana, na podstawie listu gończego, wydanego za nielegalne posiadanie broni. W końcu śledczy dotarli do Tyrii Moore. Kobiecie już od dawna ciążył związek z Aileen. Wiedziała o wszystkich zbrodniach swej kochanki i bardzo bała się oskarżeń o współudział. Zaczęła współpracować z policją. Zadzwoniła do aresztu i powiedziała Wuornos, że policja chce ją zamknąć. Wtedy Aileen postanowiła ratować swoją kochankę. Przyznała się do winy. Alieen została skazana 16 stycznia 1992 roku na sześciokrotną karę śmierci. Została stracona przez zastrzyk z trucizną.

    Ottis Toole

    Brutalny morderca z USA, działający w parze z Henrym Lee Lucasem. Obaj napadali na młode kobiety, prostytutki, autostopowiczki, zabijali je i ćwiartowali ich ciała. Dopuszczali się również aktów nekrofilii i kanibalizmu. Nie wiadomo dokładnie, ile kobiet zabił. Obu mordercom przypisuje się śmierć ponad 600 osób.

    Henry Lee Lucas przyszedł na świat pod koniec Wielkiego Kryzysu w zabitej dechami miejscowości Blacksburgh w stanie Virginia. Jego rodzina zamieszkiwała obskurny barak na peryferiach tego miasteczka - daleko poza granicą, do której sięgały wodociągi, elektryczność i linie telefoniczne. Poza Henrym Lee gnieździli się tam jeszcze jego rodzice i ośmioro rodzeństwa. Matka z upodobaniem lżyła i biła męża, ale najwięcej radości sprawiało jej znęcanie się nad Henrym. Henry musiał się przyglądać, jak mama obsługuje licznie odwiedzających jej norę klientów. Jeśli próbował wymigać się od tego obowiązku, dostawał tęgie lanie - raz było tak solidne, że trzy dni leżał nieprzytomny, zanim Bernie się zlitował i zawiózł go do szpitala. Ustawiczne maltretowanie zrobiło w końcu swoje - w głowie chłopca zaczęły ożywać jakieś „głosy", a ponieważ Anderson mianował go pełnoetatowym opiekunem i nadzorcą domowej destylarni, jeszcze przed ukończeniem dziesiątego roku życia popadł w zaawansowany alkoholizm.

    Ukończywszy piątą klasę, Henry przerwał edukację i w szkole więcej się nie pojawił. Z braku lepszego zajęcia coraz częściej zadawał się z alfonsem Berniem, który nauczał go, jak dręczyć różne żywe stworzenia i kopulować ze zwierzętami - zarówno przed ich uśmierceniem, jak i po nim. Wprowadzony takim oto sposobem w świat doznań erotycznych i coraz bardziej nimi zainteresowany, kilkunastoletni Henry zaczął dla zabicia czasu regularnie gwałcić przyrodniego brata. W 1983 roku, przyznał, że jako piętnastolatek udusił i zgwałcił jakąś dziewczynę z Lynchburga. Jej ciało zakopał w pobliskim lasku. Zeznanie to pozwoliło wreszcie rozwikłać zagadkową sprawę zniknięcia siedemnastoletniej Laury Burnley w 1951 roku.

    W 1959 roku podczas ostrego picia z matką doszło do potężnej awantury. Viola zamierzyła się na niego kijem od szczotki, na co Henry dobył noża i poderżnął jej gardło. Zanim zbiegł, znalazł chwilę, by zgwałcić zwłoki siedemdziesięcioczteroletniej matki. Pięć dni później aresztowano go w Toledo, w stanie Ohio. Przyznał się do winy i jako matkobójca skazany został na 20 do 40 lat więzienia. Odsiadując wyrok, zaczął ponownie „słyszeć w głowie głosy" - tym razem odezwała się Viola, która z zemsty za to, co jej uczynił, nakłaniała syna, by odebrał sobie życie. Po dwóch nieudanych próbach samobójczych Henry'ego przeniesiono do Iowa State Mental Hospital (Stanowego Szpitala dla Psychicznie Chorych stanu Iowa). Tam został zdiagnozowany jako „psychopata o skłonnościach samobójczych", „sadysta" i „zboczeniec seksualny". Po ponad 4 latach kuracji środkami farmakologicznymi i elektrowstrząsami wrócił do więzienia bardziej szalony niż kiedykolwiek.

    W kwietniu 1970 roku minęła połowa minimalnego wymiaru kary, co dawało prawo do ubiegania się o przedterminowe zwolnienie warunkowe. Jak zwykle w takich wypadkach Henry stanął przed obliczem specjalnej komisji. On sam utrzymywał później, że na zadane mu przez jednego z członków tego gremium pytanie: „A teraz panie Lucas, proszę powiedzieć, czy jeśli zwolnimy pana warunkowo, znów pan będzie zabijał?", miał odpowiedzieć: „Yes, sir, jeśli mnie teraz zwolnicie, będę zabijał znowu". Opowiadał też, że na pożegnanie zapowiedział strażnikom: „Zostawię wam prezent na progu". Jeszcze tego samego dnia zamordował dwie kobiety, których ciała podrzucił w dobrze widocznym miejscu pod murem więziennym. W 1975 roku, w Jacksonville na Florydzie zetknął się z Ottisem Toole'em.

    Kiedy Ottis był dzieckiem jego babka otwarcie wyznawała satanizm i miała zwyczaj zabierać Ottisa na cmentarze, skąd oboje wykradali zwłoki niezbędne w obrzędach tego kultu. Krążyły też pogłoski, że poza bezczeszczeniem ludzkich szczątków sekta jego babci miała obyczaj jadać ludzkie mięso i wyprawiać orgie seksualne. Wkrótce para z piekła rodem zaczęła zabijać. Przemieszczali się ze stanu do stanu, kradnąc po drodze samochody, zabijając ludzi i rabując wszystko, co wydawało im się łatwym łupem. Od czasu do czasu - ot tak, żeby poczuć dreszczyk prawdziwej emocji - „rozwalili" jakiś bank. Niekiedy zabijali, żeby zdobyć samochód, czasami, żeby zaspokoić swe chucie cielesne, zdarzało się też, że robili to dla czystej przyjemności zabijania. Obydwaj przysięgali później, że jeśli nie mieli czasu, by zatrzymać się i zamordować autostopowicza własnoręcznie, rozjeżdżali go samochodem, dodawali gazu i ruszali w dalszą drogę. Czego to nie robi się dla zabawy.

    Z czasem też na jaw wyszło specyficzne upodobanie kulinarne Ottisa. Krótko przed śmiercią, w roku 1996, Ottis Toole udzielił wywiadu niezależnemu dziennikarzowi Billy'emu Bobowi Bartonowi. Kiedy ich rozmowa zeszła na gastronomiczne upodobania Toole'a, Barton zauważył, że słowa rozmówcy świadczą o jego szczególnym upodobaniu do potraw z młodych chłopców. „Trochę się tego w życiu zjadło” -odparł skromnie Ottis i dorzucił garść szczegółów. - „Najpierw wychodziłem, żeby upolować jakiegoś małego chłopaka [...] chwytałem go, wiązałem, kneblowałem, pakowałem do bagażnika i wiozłem do siebie"”. „Po rozebraniu do naga trzeba go powiesić - głową na dól - za kostki, poderżnąć gardło, wypatroszyć, usunąć wnętrzności, wątrobę i serce. Potem odciąć głowę i spuścić krew. [...] Piekłem ich w całości nad węglem drzewnym; węgiel drzewny daje mało dymu. Trzeba zdjąć ciało i nadziać je na stalowy pręt. Wsadza się go w tyłek i pcha mocno, aż wyjdzie szyją [...] potem mocuje wszystko na widełkach rożna, żeby można było obracać. Smaczne jak cholera"”.

    Psychopata przyznał się do zjedzenia 150 ofiar! Z powodu ograniczonej poczytalności, sąd nie mógł orzec wobec Ottisa kary śmierci, wymierzył mu jednak sześć wyroków dożywotniego więzienia, w tym za podpalenie i morderstwo. Henry Lee ostatecznie został skazany na karę śmierci. Prokuraturze udało się udowodnić mu 30 morderstw. 15 września 1996 roku Ottis Toole zmarł w zakładzie karnym na marskość wątroby w wieku czterdziestu siedmiu lat. Datę egzekucji Lucasa wyznaczono na 30 czerwca 1998 roku. Jednak trzy dni przed terminem gubernator George W. Bush złagodził mu wyrok. Sześćdziesięcioczteroletni Henry Lee Lucas zmarł 11 marca 2001 roku.
    #kryminalne #mordercy #seryjnimordercy #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Super sytuacja. Nie mogę iść do pracy ze względu na ataki rzekomopadaczkowe i fobie społeczną. Ojczym dał mi czas do końca miesiąca na wyprowadzenie się z domu albo mnie wyrzuci. Nie mam gdzie iść, nie mam żadnych pieniędzy. A na terapie na nfz trzeba czekać nie wiadomo ile, nawet rok, na prywatną mnie nie stać oczywiście.
    W szpitalu psychiatrycznym byłem i miałem nadzieje, że tam leczą ale skończyło się na leżeniu cały dzień na łóżku i łykania proszków, czyli to samo co w domu. Rano tableteczki i wegetacja. 0 terapii. Jeszce opieprz zebrałem, że jak ja chce dożyć emerytury jak nie mogę pracować, trzeba do roboty chodzić (no właśnie nie wiem jak dożyć i jak żyć, dlatego mam myśli samobójcze i dlatego tam trafiłem ale pani doktor chyba nie ogarnęła)
    #przegryw #psychiatria #psychologia #gorzkiezale #depresja
    pokaż całość

    +: Drzownica, Jestem_spokojny +10 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mircy

    #gdynia #gdansk #sopot #trojmiasto
    Od ok miesiące nie palę zioła. Paliłem codziennie, wieczorem. Ja wiem, że tutaj jest #narkotykizawszespoko ale marihuana niewłaściwą osobę potrafi prawdziwie uzależnić. A syndrom odstawieniowy po paru latach jest naprawdę poważny, z drgawkami przez pierwsze dni włącznie. Więc darujcie sobie komentarze, że się nie da.

    Ale mam problem..
    Znalazłem motywację w życiu, zmieniłem w nim parę rzeczy, wszystko idzie w dobrym kierunku, byłem mega szczęśliwy na początku, ale przez ostatnie pare dni następiło jakieś konkretne załamanie. Nie, nie mam ochoty zapalić, jakimś cudem wszystkie pozytywy, których doświadczyłem w ostatnich tygodniach trzymają mnie zdala od tego. Ale zaczynam chyba rozumieć ludzi z depresją. Przez ostatnie dni w głowie szumi mi jakby wodospad myśli, mam ochotę wyjechać, natychmaist, daleko stąd, sam, nie potrafię tego powstrzymać, co chwile jakieś dzikie egzystencjalne, nihilistyczne myśli o śmierci. Libido kompletnie leży i kwiczy. Nie potrafię się odnaleźć. Jeśli się nie skupię bardzo mocno na czymś (nauka / czytanie / aktywnosc fiziczna) to wszystko mnie oblewa jakas zdwojona sila, a ostatnio nawet tym nie moge przykryc tych objawow.

    Myślę, że potrzebuję profesjonalnej pomocy.

    Czy ktoś zmagający się z podobnym problemem z Trójmiasta, może mi polecić jakąś grupę terapeutyczną, gdzie mógłbym się z tego wszystkiego wygadać? Myślę, że to już by mi mocno pomogło. Potrzbuję też namiar na dobrego psychiatrę, który ma doświadczenie z zespołami odstawieniowymi i mnie zrozumie, wysłucha i nie wyśle do czubków. Potrzbuję pomocy

    #psychologia #uzaleznienia #psychiatrapotrzebnyzaraz #psychiatria #psychiatra

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    źródło: d-nm.ppstatic.pl

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: @AnonimoweMirkoWyznania: Mam trochę stażu więc mogę Ci trochę opisać to z własnego doświadczenia. Tak jak napisałeś używki nie są dla każdego. Przeżyłem te problemy, które opisałeś tylko u mnie jeszcze zawsze występował brak apetytu ale to wszystko było połączone z brakiem chęci do wszystkiego co otacza nas w życiu. Przede wszystkim postaraj się nie panikować. Odstawienie mj jest trochę szokiem dla organizmu bo nie oszukujmy się życie na fazie różni się od tego bez. Grunt, że masz jakieś cele i tego się trzymaj. Musisz sobie pewne rzeczy poukładać w głowie. Osobiście uważam, że dobry sen jest podstawą. Potem dochodzą witaminki, dieta, regularne jedzenie. Ja na Twoim miejscu bym poczekał tak do 6 miesięcy ale to Ty musisz podjąć decyzję czy czujesz się na siłach i czy nie lepiej skorzystać z pomocy terapeuty. Potraktuj to jako taką życiową lekcje. MJ pokazała Ci konsekwencje niewłaściwego podejścia do niej. Wszystko jest do ogarnięcie mireczku i jak sam to ogarniesz to będzie to jedna z lepszych rzeczy, którą doświadczyłeś w życiu. pokaż całość

    •  

      TerminowyDewiant: Gandzia potrafi narobić wrażliwym i podatnym na zaburzenia osobom sporo messu w głowie (każdy kto twierdzi inaczej jest ignorantem i moralnym oszustem). ALE ma jedną ogromną przewagę nad alkoholem - nie uzależnia fizycznie. Właściwa psychoterapia, może włączenie antydepresantów i w kilka miesięcy jesteś w stanie stanąć na nogi i normalnie funkcjonować. Jeden warunek - nie przerzucaj się na inne używki. Życzę powodzenia!

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @SzemranyInkub
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    A jak wrażliwe dziecko jest w rodzinie gdzie nie ma poczucia bezpieczeństwa bo stary jest alkusem a matka chora psychicznie, rodzice mają wyjebane na dziecko, panuje atmosfera strachu i przemocy? To co się rozwija?
    Dziekuje Pan dobre dzieciństwo XDDDDD

    No ale przeszłość nie ma znaczenia przecież xDDDDDD nie możecie po prostu zapomnieć? XDDDDD

    #przegryw #psychologia #wychodzimyzprzegrywu pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: xD (2).jpg

    •  

      no akurat w moim przypadku to - wolę nie podawać konkretów - to są niby nieoczekiwane zdarzenia, ale jednak oczekiwane. To znaczy wiem i akceptuję (bo się zobowiązałem), że telefon może zadzwonić kiedykolwiek, o każdej porze dnia i nocy. I powinienem go odebrać, bo olanie może nieść za sobą bardzo poważne konsekwencje. Mimo, że takie sytuacje nie mają miejsca codziennie, to po prostu wystąpić mogą.

      @Allport: Masz prawo żyć jak chcesz. Ja chcę być wolnym człowiekiem i mieć spokojne życie
      ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      To, że kiedyś nie było telefonów to żadne usprawiedliwienie. Kiedyś nie było też samochodów - to znaczy, że jak pracujesz 50km od domu masz dojeżdżać rowerem

      @Allport: Błędna analogia. Poza tym ja nie mówię, że telefony są złe. Ale to ja rządzę moim telefonem, a nie on mną. Poza tym od samochodu też się można uzależnić. Mam kumpla, który prawie w swoim mieszka. "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest korzystne. Wszystko mi wolno, ale ja nie dam się niczemu zagarnąć pod władzę" (1 Koryntian 6:12).
      pokaż całość

      źródło: images.jpeg

    •  

      @bioslawek:

      Masz prawo żyć jak chcesz
      Pisałeś o niekontrolowanych wydarzeniach, to jedynie wyjaśniam :)

      Błędna analogia
      Błędna, bo ci nie odpowiada, czy jakikolwiek argument? :D

      Co do końcówki - podając swój przykład, o to mi właśnie chodziło. Wybrałem taki tryb życia (bo nie jest to związane z pracą zawodową tylko dodatkowym, dobrowolnym obowiązkiem), ale to nadal tylko narzędzie, z którego jedynie bardzo często korzystam. Czy bardziej właściwie byłoby powiedzieć, że stale muszę mieć możliwość skorzystania, bo sięgam po niego średnio raz na dwa dni. I z uzależnieniem to nie ma nic wspólnego, chociaż według grafiki jestem silnie uzależniony.

      A uzależnić można się od wszystkiego. Dosłownie. W pierwszym komentarzu chodziło mi o to, że to jedynie symptomy. Tak jak katar nie oznacza, że od razu umierasz. Ale oznacza, że trzeba się przyjrzeć, czy nie ma innych objawów wskazujących, że to coś poważnego. A jak są (albo istnieje obawa, że są), to iść do lekarza.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Założyłem nowe konto na tinderze i kogo spotkałem? Naszą myszkę, która twierdzi, że psychiatra to ostateczność. Reszta jej wiadomości we wpisie https://www.wykop.pl/wpis/33709315/gnije-wlasnie-tak-facet-z-problemami-psychicznymi-/ Myśli, że mnie spławiła, ale spotkamy się jeszcze w przyszłości, gdy założę kolejne konto z mordą chada. Pierdolę wasze nietagowanie. Potwierdza przy okazji teżę, że morda > wzrost.

    #psychologia #psychiatria #medycyna #logikarozowychpaskow #rozowepaski #zwiazki #tinder #przegryw #depresja #feels #seks #tfwnogf
    pokaż całość

    źródło: mirabelka.png

  •  

    Ok, rozpoczynam cykl kilku wpisów, które mają mi pomóc uporządkować i wyrównać, pozmieniany teren i nie do końca mi jeszcze znany - mojego uzależnienia od pornografii. Będę bardziej pamiętał/dostanę większą stymulację chemiczną do chęci wracania i zwiększonego skupienia, gdy będę miał - np. odzew skądś, więc mogę wklejać posty tu i na forum onanizm.pl.
    Nie za bardzo chcę zagłębiać się w rozmowy, i wspólne masturbowanie się nad bólem, losem, i relapse'ami (gdy utworzone połączenie w mózgu, zaciąga posiadacza znów do substancji uzależnienia) - chcę wyrównać teren, żebym mógł rozeznać się po nim, i umieć złożyć w całość: co się kiedy stało i dlaczego; co spowodowało moje przywiązanie do porno; co je wzmogło; dzięki czemu było tylko takie jakie było do pewnego momentu; przez co od pewnego momentu wzrosło na sile; dlaczego tak trudno się z niego wyrwać; jakie wywarło połączone problemy w moim życiu; dlaczego chcę się zmienić i jak; co mnie jeszcze czeka + jakiś opis dokumentów/postów z neta które doświadczyłem jako pomocne (na wypok i subreddit można znaleźć naprawdę graale). Na oko z 10 postów z tyg. częstotliwością.

    Dlaczego używam takich słów jak "chemiczny", "zaciągnęło". W moim słowniku, osoby która właśnie sobie to wszystko układa w głowie - jest to określenie rzeczy których się nie kontroluje. Coś jest i się tego nie zmieni. Moje uzależnienie jest, nawet jak wygaszone - bo zaraz może się włączyć i wtedy znów sobie przypomnę że jest. Jeżeli zmieni się balans funkcjonowania, to myślę że każdy człowiek prędzej czy później wpadłby w uzależnienie. Także też nie traktujcie mnie jako gorszego.
    W przeżyciu uzależnienia tego typu (seksualne, masturbacyjne, pornograficzne) - człowiek dowiaduje się że w 95% jest sterowany przez biologię - chemię itp. Że: ja nie jestem sobą. Coś jest mną. I właśnie to poczucie przemawia za tymi ciekawie dobranymi słowami które wcześniej wymieniłem. Powstaje takie uczucie w człowieku - gdy za setnym razem mówi sobie że przestanie, i się wraca znowu - no to dochodzi do zaakceptowania tego że nie da się siebie kontrolować. Gdy wpadasz w letarg, a potem po kilku godzinach, albo dniach wracasz - i zastanawiasz się, jak to się mogło stać? Jak to przecież miałeś się kontrolować i to się miało nie wydarzyć? Otóż to. Nie ma kontroli.
    Gdy jestem w epizodzie depresyjnym to nie chce mi się nic. Zakopuję się w łóżku i leżę. W takiej sytuacje, dobrze mieć coś co nazywam "harpuny". Im więcej harpunów w coś wbiję - to tym bardziej mój mózg pamięta że coś tam w tym miejscu było. Tak więc dobrze opisywać wszystko w necie - a odpowiadający ludzie, będą mnie stymulować bym ukończył sprawę ugruntowania wiedzy o sobie w 2-3 miesiące, a nie - w następny rok. Stąd posty.

    Mój plan, to nie próby jak najdłuższej abstynencji od porno, pozostawiając wytworzone połączenie neuronowe z bodźca do porno, otwarte i silne - a trzymanie się tylko jednej strategii-> poznanie wyzwalaczy mojej chęci pójścia zaspokojenia się do porno, i robienie przy rozpoznaniu momentu rozpoczęcia oddziaływania któregoś z nich, wcześniej ustalonej innej rzeczy, mającej przekierować drogę energii z efektu dotarcia mnie do porno - na coś innego niż niechciany rezultat. Powtarzanie go, jak najczęściej się da - i pozostawienie wcześniejszego połączenia z porno - na powolne zwężanie się i tracenie siły. Więcej o tym w kolejnych postach.
    ---------------------------
    Załączam wykres z moimi pmo, od 2013 notowane, z reszty życia dopisywałem i potem ewentualnie mogę wstawić screeny z pliku. Posty będą pod tagiem #uzaleznienieodpornografii. Zaczynamy z pierwszym wpisem:
    ---------------------------
    1) Co się stało i dlaczego.

    Ok, więc skoro tyle lat to trwało, to co w moim przypadku tak naprawdę sprawiało, że przez 2,5tyś. godzin (!) kiedy chłonąłem pornografię chciałem ten każdy kolejny raz?
    ->
    Bo to było coś nowego,
    Bo to było coś niezrozumiałego,
    Bo to było coś niedostępnego,
    Bo to jest coś pioruńsko silnego chemicznie,
    Bo to jest coś co zastępuje mi spełnienie potrzeb.
    I pewnie uzależnienie byłoby uśpione jak u większości ludzi, ale u mnie doszło gnębienie, wyalienowanie, utrata poczucia własnej wartości, fobia, depresja, stres, umiejscowienie poniższymi powodami w moim życiu na pozycji oglądającego już porno i odnalezienia możliwości regulacji nim siły nacisku i napięć z tych wszystkich negatywnych uczuć, no i poszło.

    a) Bo to było coś nowego
    Pierwszy raz miałem gdy z butelki piłem jeszcze mleko, ze 3-4 lata. Być może to późno, no ale tak było, bo to moje pierwsze wspomnienie. Przypadkowo podczas gdy matka poszła do kuchni po butelkę z mlekiem dla mnie, zacząłem się tarzać pod kołdrą i przewracać, bawić się. Nie wiem jak to się stało, ale odnalazłem że jak pocieram się o kołdrę albo poduszkę, to jest to jakieś... ciepłe, przyjemne. Dało mi to pierwszy orgazm.Jest to moje pierwsze wspomnienie z życia i pamiętam to bardzo dokładnie - przyjemny szok, zaskoczenie.

    Sekundy po tym do pokoju weszła matka, odkrywając kołdrę, i pytając w sposób - który jak dzisiaj myślę - skopiowałem przy odpowiedzi jej. Pytająco, nie oskarżająco, ale z czymś w rodzaju zabawy, tak jak się mówi do dzieci zapytała "co ty robisz", a ja w ten sam sposób odpowiedziałem "nic". Poczułem wtedy podświadomie co wyszło przy patrzeniu się na ten moment po wielu latach - że skopiowałem przy odnalezieniu się w tej sytuacji, uczucia z którymi zapytała mnie matka. A zapytała z lekkim niezrozumieniem, z lekkim uśmiechem, z lekką udawaną nutą niewiedzy. I ja też udałem. Nic nie robię. No i to podłożyło fundament w którym umarłem - kilkunastu lat w masturbacji z największym skupieniem aby nie wykryto mnie. Co mi się udało. Nikt nic nie wiedział.

    Podczas "transu" jak nazywam zapomnienie się podczas oglądania porno, nie działa mózg. Świadomość wyboru. Innymi słowy - jeśli się zaczęło, musi się dojść, bo tą energię trzeba jakoś rozładować. Kiedyś w którymś z interview Rocco Siffredi powiedział że, pierwsze 20 lat w porno jest jak raj, dlatego że masz jakie tylko chcesz bodźce, z coraz to nowymi kobietami. O ile on odnosił się do samych aktorów, uprawiających rzeczywisty seks - można to również odnieść do samego oglądania porno, z powodu tzw. efektu Coolidge'a.Innymi słowy - za każdym razem kiedy widzi się nagość/akt seksualny jest się gotowym do seksu. Stąd każde widziane porno - byle by z nową kobietą, lub widziane ale wciąż uderzające - podnieca. Ale żeby nie było za prosto, również każda nowa sensacja - mocniejsza od poprzedniej, podnieca. To słowo "uderzenie" jest dobrym słowem do opisu tego uczucia. Czujesz jakby w mózg wpierdolił się jak na stację pociąg rozpieprzając wszystko dookoła, zabijając ludzi, i podpalając się - ale pragniesz ile tylko wytrzymasz. Więc najbardziej podnieca pornografia twarda. U mnie, .... najbardziej działa na mnie, rozwalenie kobiety przez facetów.
    Jak wielkim dyzonansem jest to, że wstyd mi się przyznać że najbardziej podnieca mój mózg to, i byłbym zrugany gdybym przyznał się że mój organizm najbardziej podnieca to - do czego większość kobiet, jak myślę, pragnąc gdzieś po cichu, chciała by być doprowadzona. Twarde, z używaniem siły, dominujące nad kobietą DP, z trzymaniem za włosy są tym co mój mózg sobie upodobał. Najlepiej jeszcze żeby kobieta podczas tego doszła. I jak jest tak maksymalnie zeszmacona i potraktowana jak ściera, to zdaje się dziękować za doznania, obciągając gościom aż się spuszczą na nią, albo co lepsze, spuszczą się na nią i wezmą ją dalej do walenia. I to gdzieś siedzi w kobietach - chęć do bycia zeszmaconą. Nie myślałem tylko nigdy że aż tak bardzo jak mogłem zobaczyć. A w przypadku takich kobiet jak większość ludzi jest, że to tak normalne traktowana potrzeba, której się nie wstydzą. Nie wstydzą jak ja wstydzę się oglądania porno. Nie wstydzą się tak jak ja.
    Mam wrażenie że z powodów niżej opisanego tak jest.

    Normalnie, bez podniecenia - twarde porno mnie wręcz odrzuca, jest obrzydliwe. Tutaj zauważcie, proszę was, że mnie to obrzydza na sucho tak jak was. Ale podniecenie i uzależnienie wszystko zmienia. Problem w tym że po jakimś czasie podnieca w przewadze tylko takie coś i po to przychodzi się do porno.
    Temat jak zmieniło się moje postrzeganie kobiet na inny post.
    W późniejszym etapie uzależnienia, na poziomie bycia 20-paro latkiem, już nawet nie chce się tego porno oglądać. Ale mózg chce. Połączenia zostały wybudowane i działają. Mózg poczuł x-set razy, uczucie nowości, uczucie rozkoszy i polubił je. I chce je, coraz mocniejsze.

    b) Bo to było coś niezrozumiałego
    Mając 6-7 lat przeszukując będąc sam, szafki w domu w poszukiwaniu słodyczy, natrafiłem na kasetę VHS z porno. Już wiedziałem co robić, więc położyłem się na poduszce przed telewizorem, zapamiętałem wcześniejszy wzorzec. Nie wiem czy można mówić o świadomości - no powiedzmy że mózg zapamiętał.
    Kobieta leżała na boku naga przed aktem orgii gdzie ją wyruchają. Głowa podparta dłonią a wzrok z lubieżnym uśmiechem skierowany w kamerę. Widziałem w niej jakąś delikatność, kruchość, poczułem fascynację jej ciałem, i nie mogłem zrozumieć jej gry. Mówiła jedną rzecz którą dobrze zapamiętałem, leżąc na podłodze wpatrzony jak w magiczny obrazek w kobietę na szafce w telewizorze. Mówiła jak do małego chłopca. Droczyła się z widzem jak z chłopcem który ma zaraz z nią uprawiać seks (niekiedy kobiety tak robią ze swoimi mężczyznami chcąc ich rozgrzać do seksu - mówią do nich w taki sposób którego jeszcze nie umiem nazwać, jak do niegrzecznych chłopców). Potem nastąpiła zmiana na scenę seksu i ta kobieta krucha i delikatna, była jebana jak i kilka innych kobiet przez kilku mężczyzn. Nie mogłem zrozumieć jak Ci ludzie potrafią się tak zachowywać, ale czułem po sobie że potrafiło mnie to podniecić więc masturbowałem się do tego przez ruchy frykcyjne.

    Aby skrócić - do dziś mam problem z tym że kobiety są równe mnie. Bo są. Ale nie umiem być tak bezpośredni w kontakcie z nimi jak normalnie rozwinięci faceci. Niekiedy faceci których znam, mówią do lasek takie rzeczy po których one się uśmiechają - że ja musiałbym przejść naprawdę przemianę żeby tak powiedzieć. Było u mnie w domu tabu na seks. Kobiety ani mężczyźni nigdy nie poruszyli tematu seksu przy mnie. Czasami robili z tego jakieś podśmiechujki, ale tego nie rozumiałem. Ta może nie dwulicowość, tylko dwutwarzowość ludzi, robi mi miazgę z mózgu. Jak ludzie potrafią się zmienić podczas podniecenia. Co z nich wychodzi. I jak bardzo się to ukrywa. Albo ukrywało w moim otoczeniu.
    Dodają tu się w tym punkcie kolejne rzeczy: grzeczne kobiety które widuje obok mnie i mężczyźni robią coś co nie istnieje, nieznajomość tematu seksu, brak kompletny zrozumienia dlaczego kobiety takie są, jak one potrafią takie być jak na tych filmach porno, jak ci ludzie potrafią się tak zachowywać, normalnie tego nie robią - wniosek - jest to coś nienormalnego.

    Mam podniecenie na przypomnienie tego flesha do dzisiaj. (╯°□°)╯︵ ┻━┻ A bardziej wzmaga płacz niż śmiech.

    Podobną rzeczą do tego jest sytuacja gdy małe dziecko przyłapie rodziców w sypialni podczas seksu, i może pomyśleć że z powodu chęci uległości kobiet, tata robi krzywdę mamie. Istnieje coś takiego, można poczytać na necie jako ciekawostkę.

    c) Bo to było coś niedostępnego.
    To były naprawdę piękne kobiety. I widziałem że to mężczyźni je ruchali. Jako mały chłopiec nie dorastałem im do pięt aby takie rzeczy z kobietami wyprawiać. To zostało na głębokim poziomie. Wychodzącym na światło dzienne gdy widzę atrakcyjną seksualnie kobietę.
    Wnioski doświadczone jako dziecko to to że kobiety ruchane są i pozwalają się prawdziwie ruchać przez takich mężczyzn, a jeżeli nie jestem taki, nie mam czego szukać - agresywny, dominujący, praktycznie traktujący kobietę jak szmatę, oniekt zaspokojenia. Pozwalają im wtedy na wszystko.
    Oni - mężczyźni, ja - chłopiec.

    d) To jest coś bardzo silnego
    Sami widzicie jak wryć potrafiło mi się to w pamięć. Absolutnie pamiętam pierwszy orgazm, absolutnie pamiętam pierwsze widziane porno. To było ogromne uderzenie haju na mózg. I zmieniło moje zachowanie kompletnie. Podświadomie już tego mój mózg od tego momentu szukał - podobnego bodźca. Rozkoszy. I przy określonych wyzwalaczach, znajduje je za każdym razem. Za każdym, razem. Ja, jako człowiek, zrobię wszystko żeby dostać porno, gdy mózg mną steruje gdy tego porno chce. No może poza obszarami fobicznymi realnego świata. Ale gdy ludzie są uzależnieni od seksu - to o mój Boże, to chyba tylko mogłoby być gorsze. Bo w moim przypadku nie mam ryzyka żadnych chorób wenerycznych. Tylko w przypadku gdy zacznę życie seksualne bez uporządkowania tej sprawy, i w drugim przypadku - gdy będę prowadził je w nieodpowiedzialny sposób, może powstać problem. Na razie nie mam pojęcia jak je poprowadzić. Nie wiem nic innego, oprócz tego że partnerka musi wiedzieć o moim problemie z porno, musi zrozumieć że zdarzą mi się powroty, i będzie potrafiła chcieć mieć seks który będzie wiązał więzią, a nie tylko zaspokajał. Na ten moment mojego życia, myślę że jeśli mój seks, nie jest przytomny i z moim byciem myślami na miejscu - jest zły. Nieodpowiedni. Bo wtedy przychodzi tylko większe odgrywanie porno podczas seksu, po tym większa ilość kobiet dla bardziej rozdmuchanej potrzeby zaspokojenia, i ogromnie bardziej niszczące uzależnienie.

    Polecam z zapoznaniem się ze stroną https://www.yourbrainonporn.com , można się np. dowiedzieć o tym z czym niektórzy uważają że można porównać porno jako narkotyk. Niektórzy mówią że to najsilniejszy narkotyk - biologiczny. Niektórzy mówią że to mniej szkodliwy nawyk niż jedzenie czekolady, i da się go łatwo opanować. No ja powiem że jest tak - że nie da się mieć kontroli. Bo traci się wiarę we własne możliwości po iluś próbach. Kontroli nad uzależnieniem seksualnym nie ma - nawet po kilku latach poprawnego działania, może zdarzyć się nawrót i to trzeba wiedzieć.

    e) np. dzisiaj odpaliłem porno z powodu smutku, przygnębienia. Czułem się źle. Spotkałem kobietę która była dla mnie atrakcyjna, i co najważniejsze miała zainteresowania, które ja bym pragnął, naprawdę pragnął być z taką dziewczyną, żeby to była moja dziewczyna, i nie chciałem zapaść się pod ziemię z powodu niskiego poczucia własnej wartości zapaść pod ziemię, niż urwać się jemu i do niej zagadać, pogadać normalnie coś tam jak człowiek z człowiekiem, jezu.
    Kiedy indziej odpaliłem porno z powodu chęci, potrzeb seksualnych. Kiedy indziej z powodu złości, wkurwienia. Kiedy indziej z powodu nabuzowania, wysiłku fizycznego. O wyzwalaczach, będzie któryś z nast. postów.

    Innymi słowy - pragnie się tego.

    Dzisiaj nie mam już siły na dalsze pisanie, tyle wystarczy na teraz. Dziękuję jeśli ktoś doczytał do teraz, chodź wiem, że robię to przede wszystkim dla swojej wiedzy i ukończenia jakiegoś etapu, po którym mogę zrobić coś dalej ze swoim stanem.
    ------------------------------------------
    Teraz możecie pomyśleć. Heh, chłopiec aleś odjebał, też czasem zobaczę gołego cycka na necie i mam chęć na walenie. No i co, no i nic, nie jestem uzależniony jak ty nowylogin. Rozdmuchał się we własnej głowie ten chłopak. Pojeb, niech ginie.

    - Poważnie też waliłeś konia przez 15 ostatnich lat żeby móc tak powiedzieć?

    pokaż spoiler Nie? To nie zgrywaj znawcy w temacie, na który masz powierzchowne pojęcie. Zniknij z niego. U mnie kosztowało to całe życie, i nie znalazłem sobie dziewczyny i magicznie przestało interesować mnie porno jak u ciebie - że nawet nie wiesz jak to się stało. Proszę o konstruktywne komentarze jeśli już.


    -----
    Po przeczytaniu po jakimś czasie:
    edit1. Myślę że o wiele więcej ludzi, niż sobie wyobrażacie, ma tak jak ja i nic o tym nie wiecie. To tak do pomyślenia, żeby nie było że ja jestem jakoś niesamowicie zjebany. Wiem od jednego ze znajomych, że np. więcej niż się wyobraża mężczyzn jest zakamufowanymi gejami, nawet często mającymi rodziny. No to myślę że to jest gorsze bo robi się krzywdę przede wszystkim żonie. Ile kobiet zdradza i o tym nie mówi itp. Nie oceniajcie mnie, jeżeli chcecie to możecie - konstruktywnie skrytykować - , lub poradzić co dalej robić - jeśli byliście w takiej sytuacji i udało wam się poradzić z tym gównem.
    edit2. Mega jakoś dziwnie wyszło to co napisałem. No ale cóż. Taka jest prawda jak napisane, może zbyt szczerze, cóż, taka jest prawda. Im więcej to wałkuje, tym bardziej staje się to nijakie, normalne, przeciętne. Możliwe do przejścia.

    #pornografia #uzaleznienie #psychologia #porno #nofap #yourbrainonporn #onanizm #uzaleznienieodpornografii
    @AlojzyKoniowal @daedalus1337 @pijekubusplay was trzeba zawołać
    pokaż całość

    •  

      Zapominam o pornografii, dla mnie ona nie istnieje. Już na zawsze.

      @pijekubusplay: Nie wiem jak to zrobić. Próbowałem 2 razy. wiem spróbuj 3-ci, ale mówię że pytam, jak to zrobić bo nie wiem?

      Nie walczę z sobą, nie robię żadnych wyrzeczeń, bo po prostu porno nie jest już dla mnie opcją.

      Zaczynam walczyć kilka godzin po tym postanowieniu, jak mi się uda - kilka dni po tym postanowieniu.

      Patrz. Tu w tym co piszesz, nie ma funkcji Unwire.
      Jest jakby abstynencja. W sensie robię coś bez działania żadną strategią. Tak jakby z powietrza mam zacząć inaczej się zachowywać.

      Nie wiem jak bardzo wiesz - jak bardzo mózg sra na Twoją, czy moją, silną wolę. ;p

      patrz tu, koleś dobrze to opowiedział:
      pokaż całość

      źródło: youtube.com

    •  

      @nowylogin234: Jak to zrobić? Podjąć męską, zdecydowaną decyzję.

      No właśnie, walczysz niepotrzebnie i się nakręcasz na walkę. Czy walczysz codziennie z chęcia zażycia heroiny czy sterydów by wyglądać jak napakowany model? Nie. Stwierdzasz że te środki steroidowe dla Ciebie nie istnieją, tak samo jak nie istnieje heroina.

      Masz sobie wyrobić inny nawyk zaspokajania i go wdrożyć zamist oglądania pornografii. Ćwiczenia fizyczne, wyjścia ze znajomymi, najlepiej z dziewczyną, koleżanką.

      Tak mózg będzie sie domagał dopaminy i porno, ale Ty musisz użyć tej logicznej częsci mózgu i powtarzać: "porno dla mnie nie istnieje" , "to bez sensu, nie obejrzę tego" itp. Po czasie ta pokusa zacznie maleć, a Ty masz swoje potrzeby realizować przez inne zajęcia dające dopaminowego lekkiego kopa.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    jade sobie rowerem po chodniku, widze ida ludzie wiekowi. kobieta i mezczyzna, stare grzyby tocza sie powoli cala szerokoscia chodnika. mysle, ze zadzwonie swoim dzwonkiem na rowerze odpowiednio wczesniej, zeby zolwie mialy czas na reakcje. zostal mi jeszcze kawalek drogi do nich i zdazyli sie obrocic. baba od razu zrozumiala sytuacje a dziadek nie za bardzo. ona ustapila a on jakby mocniej osadzil sie w swojej pozycji zamiast sie przesunac i zaczal mnie oceniac wzrokiem. kiedy bylem blisko powiedzial "ile mamy lat" na co ja, "nie bylo miejsca". ta dziwna wymiana odbyla sie w momencie kiedy staruszek zdecydowal sie ustapic odrobine miejsca aby mnie przepuscic. przez reszte drogi i reszte dnia zastanawialem sie nad rowerami, chodnikami i emerytami.

    #filozofia #heheszki #psychologia #rozkminy
    pokaż całość

    źródło: rower.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Zrobiłam najgłupszą rzecz, błąd numer jeden. Sama postanowiłam, że przestanę brać antydepresanty, bo "już mi lepiej".
    Kurwa, nie bądźcie tacy głupi jak ja. Teraz jest mi wstyd iść z powrotem do psychiatry i przyznać się, że jestem debilem.

    Po krótkiej poprawie, #depresja uderzyła z taką mocą jak jeszcze nigdy, przeraziło mnie to. Prawie wylądowałam w psychiatryku. Jest mi serio wstyd i po prostu piszę ku przestrodze.

    #psychologia #psychiatria #leczenie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Pamiętam jak żałosne karyny w podstawówce wmawiały nam, że powinniśmy traktować płeć przeciwną jak księżniczki. Otwierać im drzwi, przepuszczać je w drzwiach i pajacować do nich. Oczywiście nie zachowuję się jak inne beta cucki i nigdy nie przepuściłem kobiety w drzwiach ani nie pajacowałem do żadnej kobiety. Jeśli kiedyś będę pracował z dziećmi nauczę ich jak zachowywać się jak chad, a nie jakiś beta cuck paskudny. #tfwnogf #przegryw #stulejacontent #psychologia pokaż całość

  •  

    [ #ciekawostki #wiedza #nauka #psychologia #gruparatowaniapoziomu ]

    Błąd poznawczy − ogólne określenie nieracjonalnego sposobu postrzegania rzeczywistości. Poniższa lista przedstawia najpowszechniejsze takie błędy zidentyfikowane u ludzi. Faktycznie u każdego człowieka można zaobserwować większość z nich. Wpływają one na sposób formułowania poglądów, podejmowania decyzji biznesowych i prowadzenia badań naukowych. Większość z nich jest szkodliwa, niektóre mogą prowadzić do katastrofalnych skutków (jak efekt pominięcia).

    Błędy w zachowaniu i podejmowaniu decyzji:
    -----------------------------------------------------------------

    Efekt autorytetu – poleganie wyłącznie na autorytecie.

    Efekt czystej ekspozycji – wytworzenie pozytywnej opinii czy oceny obiektu pod wpływem samego zwiększenia liczby kontaktów z tym obiektem.

    Efekt izolacji – tendencja do lepszego zapamiętywania obiektów, które w jakiś sposób wyróżniają się ze środowiska.

    Efekt kontrastu – subiektywne zwiększenie lub zmniejszenie obserwowanych cech obiektu w zależności od porównania z wcześniej obserwowanym obiektem.

    Efekt niepotrzebnych informacji – tendencja do zbierania dodatkowych informacji nawet wtedy, gdy nie mogą one mieć wpływu na podejmowaną decyzję.

    Efekt Pollyanny – tendencja do myślenia o rzeczach przyjemnych i poszukiwania pozytywnych aspektów w każdej sytuacji, przy jednoczesnym ignorowaniu aspektów przykrych lub nieprzyjemnych.

    Efekt pominięcia – tendencja do oceniania szkodliwych działań jako gorsze i bardziej niemoralne niż równie szkodliwy brak działania i bezczynność.

    Efekt posiadania – tendencja do oceniania posiadanych rzeczy jako bardziej wartościowe niż identyczne nieposiadane.

    Efekt potwierdzenia – (nazywany też efektem potwierdzania) tendencja do poszukiwania wyłącznie faktów potwierdzających posiadaną opinię, a nie weryfikujących ją.

    Efekt przywiązania – korzystanie ze zbyt mało różnorodnych źródeł informacji.

    Efekt pseudopewności – tendencja do unikania ryzyka przy dążeniu do pozytywnych rezultatów, a szukania ryzyka przy dążeniu do uniknięcia analogicznych negatywnych rezultatów.

    Efekt skupienia – błąd w ocenie wynikający ze zwracania nadmiernej uwagi na jeden aspekt i ignorowania innych aspektów.

    Efekt statusu quo – tendencja do akceptowania rzeczy takich, jakimi aktualnie są.

    Efekt ślepej plamki – tendencja do niezauważania błędów we własnej ocenie rzeczywistości.

    Efekt wspierania decyzji – tendencja do lepszego pamiętania argumentów przemawiających za podjętą już decyzją niż przeciwko niej.

    Efekt wyniku – tendencja do oceniania decyzji na podstawie znanych później ich rezultatów, zamiast na podstawie informacji znanych w momencie podejmowania tych decyzji.

    Efekt wyświadczonej przysługi - tendencja do zmiany postawy na bardziej przyjazną w stosunku do osób, dla których z własnej woli zrobiło się coś dobrego.

    Efekt wiarygodności – ocenianie wiarygodność argumentów na podstawie zgodności wniosków z wcześniejszymi założeniami.

    Efekt zaprzeczania – tendencja do krytycznego weryfikowania informacji, które zaprzeczają dotychczasowym opiniom, przy jednoczesnym bezkrytycznym akceptowaniu informacji, które je potwierdzają.

    Efekt zerowego ryzyka – ocenianie redukcji ryzyka do zera jako bardziej wartościowej, niż wynikałoby to z wyceny samego ryzyka.

    Hiperboliczne obniżenie wartości – tendencja do przedkładania wcześniejszych zysków nad późniejsze tym silniej, im oba zyski są bliżej obecnej chwili.

    Ignorowanie prawdopodobieństwa – tendencja do ignorowania zasad rachunku prawdopodobieństwa przy podejmowaniu decyzji w niepewnych sytuacjach.

    Iluzja wstrząsu – tendencja do przeceniania długości lub intensywności swoich przyszłych stanów emocjonalnych.

    Niechęć do straty – tendencja do przykładania większego wysiłku do unikania strat niż do uzyskiwania analogicznych zysków.

    Racjonalizacja zakupu – tendencja do przekonywania post-factum samych siebie o wartości dokonanego zakupu.

    Selektywna percepcja – tendencja do zaburzania percepcji przez oczekiwania.

    Skrzywienie zawodowe – tendencja do oceniania rzeczy z punktu widzenia swojej profesji, z ignorowaniem szerszego punktu widzenia.

    Zasada podczepienia – tendencja do robienia czegoś (i wierzenia w coś) dlatego tylko, że wiele osób tak robi. Powiązany z zachowaniem stadnym i modą.

    Złudzenie kontroli – przekonanie o możliwości wpływania na sytuacje, na które w rzeczywistości żadnego wpływu się nie ma.

    Złudzenie planowania– tendencja do niedoceniania kosztów i czasu wykonania przyszłego zadania.

    Błędy w przekonaniach i ocenie prawdopodobieństwa:
    -----------------------------------------------------------------------------

    Błąd koniunkcji – tendencja do przypisywania bardziej szczegółowym warunkom większego prawdopodobieństwa niż bardziej ogólnym.

    Efekt antropiczny – tendencja do niezauważania wpływu sposobu obserwacji na jej wyniki statystyczne.

    Efekt nadrzędności przekonań – tendencja do podporządkowywania swoich opinii na różne tematy jednej konkluzji, tak aby nie zachodziły między nimi dylematy.

    Efekt obserwatora – nieświadome zaburzanie wyników eksperymentu przez naukowca oczekującego jakiegoś wyniku.

    Efekt pewności wstecznej – nazywany efektem "wiedziałem-że-tak-będzie"; ocenianie przeszłych wydarzeń jako bardziej przewidywalnych niż rzeczywiście były.

    Efekt polaryzacji – możliwość użycia tych samych (neutralnych) faktów do umocnienia zarówno pozytywnej, jak i negatywnej opinii na jakiś temat.

    Efekt przekonania – ocenianie poprawności argumentacji na podstawie zgodności konkluzji z własnymi opiniami, zamiast na podstawie faktycznej logiczności argumentów.

    Efekt skupienia uwagi – ignorowanie potrzeby zebrania miarodajnych danych przy badaniu występowania korelacji i powiązań.

    Efekt subaddytywności – tendencja do szacowania prawdopodobieństwa całości jako niższego niż prawdopodobieństwo poszczególnych części.

    Heurystyka dostępności – tendencja do przypisywania większego prawdopodobieństwa zdarzeniom które wiążą się z większymi emocjami.

    Heurystyka zakotwiczenia – tendencja do ulegania dużemu wpływowi wiedzy, założeń lub informacji, nawet jeśli wiadomo, że są fałszywe lub niepełne.

    Iluzja grupowania – tendencja do zauważania wzorców lub korelacji tam, gdzie w rzeczywistości ich nie ma.
    Paradoks hazardzisty – zakładanie, że prawdopodobieństwo losowych zdarzeń zależy od poprzednich losowych zdarzeń ("rzucana moneta ma pamięć").

    Pozytywna retrospekcja – tendencja do oceniania przeszłych zdarzeń lepiej, niż się je oceniało, gdy zachodziły (zobacz: autowaloryzacja).

    Zaniedbywanie miarodajności – tendencja do dokonywania oceny na podstawie danych, o których wiadomo, że nie mają znaczenia statystycznego.

    Zasada szczyt-koniec – tendencja do oceniania doświadczeń wyłącznie na podstawie ich najsilniejszego bodźca (pozytywnego lub negatywnego) oraz efektu końcowego, z ignorowaniem intensywności i liczby pozostałych bodźców.

    Stereotypy społeczne:
    ----------------------------------

    Błąd przypisania cech – tendencja do oceniania własnej osobowości, zachowania i humorów jako bardziej zmiennych i mniej przewidywalnych niż u innych.

    Efekt grupy – lepsze traktowanie ludzi, którzy przynależą do tej samej grupy co my.

    Efekt aureoli – tendencja do wpływania oceny jednej cechy osoby (np. urody) na ocenę innych jej cech (np. kompetencji)

    Efekt horoskopowy – tendencja do oceniania jako precyzyjne opisów osób/zdarzeń, które w rzeczywistości są wystarczająco ogólne, żeby odnosić się do wielu osób/zdarzeń.

    Złudzenie ponadprzeciętności – tendencja do zakładania przy dowolnej ocenie, że samemu jest się powyżej średniej.

    Efekt projekcji – tendencja do zakładania większego poparcia dla własnych poglądów i wyznawanych wartości niż faktycznie występuje.

    Egocentryzm – przypisywanie przy wspólnym osiągnięciu sobie większych zasług niż wynikałoby z obiektywnej oceny sytuacji.

    Fenomen sprawiedliwego świata – twierdzenie, że świat jest w jakiś sposób sprawiedliwy i ludzie dostają to na co zasłużyli.

    Iluzja asymetrycznego wglądu – tendencja do oceniania własnej wiedzy na temat innych jako głębszą i bardziej dokładną niż wiedza innych o nas.

    Iluzja przejrzystości – tendencja ludzi do uważania, że ich stan psychiczny jest widoczny dla innych w większym stopniu niż w rzeczywistości.

    Podstawowy błąd atrybucji – tendencja do tłumaczenia sukcesów i porażek innych ludzi wyłącznie ich cechami wewnętrznymi (np. charakterem), przy ignorowaniu czynników zewnętrznych (środowiska).

    Samospełniające się przewidywania – nieświadome wykonywanie działań doprowadzających do efektów wcześniej uznanych za najbardziej prawdopodobne.

    Tendencja samoobronna – tendencja do tłumaczenia własnych porażek wpływem środowiska i tłumaczenia sukcesów swoimi cechami wewnętrznymi.

    Efekt jednorodności grupy obcej – ocenianie członków własnej grupy jako bardziej zróżnicowanych niż członkowie innych grup.

    źródło: Wikipedia.org
    pokaż całość

  •  

    [ #ciekawostki #wiedza #nauka #psychologia #gruparatowaniapoziomu ]

    Jako, że jestem człowiekiem ciekawym świata i interesuję się wieloma rzeczami kiedyś z czystej ciekawości zacząłem rozwiązywać jakieś psychotesty, które miały mi powiedzieć jakim jestem człowiekiem i do jakiej grupy ludzi się zaliczam. Grupy te miały jakieś nazwy ale już nie pamiętam szczegółów, a nie chcę zmyślać. W każdym bądź razie rozwiązałem test przeczytałem opis swojej grupy (typu osobowości) i w sumie doszedłem do wniosku, że całkiem sporo się zgadza. Oczywiście nie poprzestałem na tym i zacząłem czytać o innych grupach i tu pojawił się problem, bo w zasadzie mniej więcej tyle samo z każdej innej grupy pasowało i do mnie, chociaż były i takie, które zgadzały się powiedzmy w 20%, ale generalnie większość tych grup pasowała do mnie całkiem nieźle. WTF? Zrozumiałem wtedy, że ktoś robi mnie w balona albo próbuje wystrychnąć na dudka. Zacząłem drążyć temat i znalazłem o co tak naprawdę chodzi i na czym polega ta sztuczka.

    Efekt horoskopowy to obserwacja, że ludzie uznają za bardzo trafne opisy ich własnej osobowości, które w rzeczywistości są jedynie ogólnymi zestawami danych odnoszącymi się do znacznej grupy ludzi. Efekt ten może wyjaśniać rozpowszechnienie wiary w pseudonaukowe teorie takie jak astrologia, numerologia czy wróżenie.

    W 1948 psycholog Bertram R. Forer dał studentom do wypełnienia test osobowości, a następnie przedstawił im analizę ich osobowości rzekomo bazującą na wynikach tego testu. Studenci mieli ocenić trafność tej analizy w skali od 0 (bardzo słaba) do 5 (znakomita). Średnia ocen wyniosła 4,26. Później Forer ujawnił że w rzeczywistości wszyscy studenci otrzymali tę samą analizę.

    W późniejszych badaniach oceniono, że takie analizy są oceniane za szczególnie trafne, jeśli:

    - badany jest przekonany, że zostały one przygotowane specjalnie dla niego,

    - badany wierzy w autorytet analizującego,

    - analiza opisuje głównie pozytywne cechy.

    źródło: Wikipedia.org
    pokaż całość

  •  

    Nadszedł czas żeby ogarnąć życie i inne sprawy, jutro pierwsza wizyta u psychologa.

    Mały krok dla mnie, ale duży skok... Też dla mnie (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #depresja #psychologia

    +: cienkamateria, Korppi +7 innych
  •  

    "Coraz większa zmienność warunków, w jakich człowiek żyje, i zadań, jakie przed nim stają, sprawia, że do przystosowania nie wystarcza już nadążanie za zmianami, lecz potrzebne staje się ich wyprzedzanie, a to wymaga niepomiernie więcej niż dawniej otwartości, intuicji i wyobraźni. Zalew informacji, z jakim mamy do czynienia w epoce internetowej, stwarza potrzebę wzmożonej selekcji i samokontroli, które pozwoliłyby nie ulec przeciążeniu „informacyjnym stresem” (por. Ledzińska, 2009). Zespołowy i coraz bardziej interdyscyplinarny charakter pracy ludzkiej intensyfikuje rolę umiejętności społecznych. Zwiększona konkurencyjność na rynku pracy, a także edukacji (od coraz wcześniejszych jej szczebli poczynając), narzuca konieczność rywalizacji i powoduje, że niezbędne dla człowieka stają się duża odporność psychiczna i umiejętność konstruktywnego radzenia sobie z porażkami.

    Wygląda na to, że cechy, które były kiedyś przymiotami szczególnie aktywnych, wybitnych jednostek, dziś potrzebne są każdemu.

    To wyzwania naszych czasów spowodowały, że zdolności racjonalnego, logicznego myślenia, które zawierały się w tradycyjnym rozumieniu inteligencji, przestano uważać za wystarczające do wyjaśniania i przewidywania efektywności funkcjonowania i życiowego powodzenia. Potrzebne stały się inne pojęcia wyjaśniające i inne potencjalne predyktory.

    Inteligencja emocjonalna jest jednym z nich."

    ~Anna Matczak Katarzyna A. Knopp Znaczenie inteligencji emocjonalnej w funkcjonowaniu człowieka

    No zajebiście, to już oficjalnie potwierdzone, że możesz być drugim Einsteinem, ale bez dynamiczności gówno osiągniesz.

    #przegryw #psychologia
    pokaż całość

    +: strielali, Drzownica +7 innych
  •  

    "Najbardziej znaną teorią Thorndike'a jest tzw. prawo efektu (ang. law of effect) - reakcja, która spowodowała satysfakcjonujący rezultat, w danej sytuacji, będzie z większym prawdopodobieństwem powtarzana w przyszłości; natomiast reakcja, która spowodowała niesatysfakcjonujący rezultat, będzie z większym prawdopodobieństwem niepowtarzana w przyszłości. Prawo to dotyczy wszystkich zwierząt (również ludzi)."

    "ty przegrywie, to że cię gnębili przez kilkanaście lat edukacji nie ma znaczenia, czemu boisz się ludzi którzy generalnie są mili śmieciu i nie chcesz do nich wychodzić???" - Normick Norman

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Thorndike

    #przegryw #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Dawno nie pisałem historii z życia wziętej. Przypomniała mi się wczoraj pewna różowa, z którą kontaktowałem się 3 miesiące. Była ona przyjaciółką mojej znajomej, spodobała mi się i napisałem do niej tak aby odpowiedziała. Zrobiła to i kontynuowała rozmowę. Po kilku minutach przenieśliśmy się na skype. Rozmawialiśmy tam przez półtora miesiąca. Szły czułe słówka, chuje, muje, dzikie węże. Chyba drugiego dnia naszej "znajomości" pokazała mi jak się jej nudziło i narysowała w zeszycie serce a w nim moje imię. Na skype gadaliśmy jak tylko wracała do domu, czyli mw. od 15 do północy. Trwało to półtora miesiąca, dowiedziałem się m.in., że straciła dziewictwo w wieku 14 lat z ćpunem. Pisał do niej również mój znajomy, manlet, chyba 175cm wzrostu. Mówiła mi o nim i że ją denerwuje. Po półtora miesiąca nagle nastała cisza, tj. nie chciała gadać na skype. Na gg też odpisywała zdawkowo, spamując przy tym smutnymi emotkami. Rzekomo przypomniał się jej były chłopak. Odliczałem dni do jej przyjazdu i przyjechała do ciotki kilka dni przed 24 grudnia. Spotkaliśmy się w nocy, chodziliśmy po mrozie. Zrobiliśmy z 5 km na pieszo, po czym ją odstawiłem. Wiedziałem już, że nic z tego nie będzie. 25 grudnia wieczorem wysłałem jej sms o treści "Dobranoc", po chwili otrzymałem odpowiedź "Nie przeszkadzaj mi, rucham się z sebą", tym sebą był mój znajomy manlet, który ją rzekomo wkurwiał. To było 9 lat temu.

    Konkluzja? Nie ufajcie różowym, jeśli mówią, że wkurwia je wasz kolega to chce mu wskoczyć na bolca. Miłość na odległość nie istnieje, dlatego nigdy więcej nie zaangażuję się emocjonalnie w rozmowę z jakąś różową, która mieszka więcej niż 50km ode mnie.

    Drugie przesłanie: Wierzyć, ale kontrolować, bo każda różowa jest fałśzywa i bezwzględna.

    Trzeci i najważniejszy wniosek: Morda > wzrost

    #przegryw #tfwnogf #rozowypasek #rozowepaski #logikarozowychpaskow #tinder #zwiazki #seks #mirekszukazony #mirabelkaszukamirka #psychologia #psychiatria #ladnapani
    pokaż całość

  •  

    Co do wpisu @bioslawek na temat #lgbt #seksualnosc #psychologia dotyczącego wywiadu z kobietą aseksualną. Muszę to napisać we wpisie, bo koledze zabrakło argumentów i usunął mój komentarz, a następnie mnie zablokował.
    Tak więc, pisałem, że to, że dziewczyna została wyproszona z jednego spotkania lgbt, to nie znaczy, że całe środowisko takie jest. Znamy tylko jej perspektywę, nie wiemy jak to wyglądało od drugiej strony :) Więc po raz kolejny piszę - nie uogólniaj, bo to słabe ;) pokaż całość

  •  

    Obejrzyjcie sobie, to wywiad z dziewczyną, ktora jest a-seksualna (nie odczuwa popędu płciowego). Z tego powodu czuje się nawet dyskryminowana przez społeczność LGBT. Została wyproszona z ich spotkania. Niedługo będziemy mieli kolejne parady równości. Tym razem a-sexów, a homoseksualiści znaleźli sobie przyczynę, żeby uznawać kogoś za nienormalnego. Nie wiedziałem, że aż do tego stopnia są przekonani, że ich orietnacja nie jest zaburzeniem psycho-seksualnym( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #nauka #ciekawostki #lgbt #seksualnosc #psychologia
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: Umieracz, kratka_sciekowa +6 innych
    •  

      ale przecież lgbt jak sama nazwa wskazuje to ruch który skupia się na seksualności.

      @RBNG: Masz rację, wyłącznie na seksualność i na zaspakajaniu swoich egoistycznych zachcianek, jak adopcja dzieci. Do meritum: skoro ta a-seksualna dziewczyna jest tolerancyjna wobec homoseksualizmu, to dlaczego ją wyproszono? Skąd ta wrogość? Przecież wielu heteroseksualistów, niemal cała lewica, pomaga im walczyć o ich "prawa"? Jaką to mieli za wielkie tajemnice do omówienia, że ja usunęli ze spotkania? Nie brali pod uwagę jak się poczuje? Prawda jest taka, że ruch LGBT, to hermetyczna społeczność, która się izoluje od reszty społeczeństwa. Homoseksualiści od lat raczej trzymają się razem. Podczas II wojny światowej byli prześladowaniu przez nazistów - w obozach koncentracyjnych byli nawet oznaczeni osobnymi trojkątami. Na zachodzie mieli swoje kluby i dyskoteki. Na wschodzie, np. w Rosji, czyny homoseksualne były karane więzieniem. W krajach islamskich śmiercią. W komunistycznej Polsce żyli na marginesie. Spotykali się głównie na dworcach kolejowych, gdzie dla odwagi pili alkohol i szukali partnerów seksualnych. Niejednokrotnie zaczepiali heteroseksualnych ludzi, proponowali seks, lub nawet seks za pieniądze. Zdarzało się też że uwodzili chłopców, którzy uciekli z domu lub narkomanów, ktorzy nie mieli na działkę.

      Pamiętam te czasy dobrze. Kiedyś wracając z koncertu Iron Maiden w 1984 roku we Wrocławiu, wracaliśmy nocnym pociągiem. To zobaczyliśmy na dworcu nas poczatkowo przeraziło. Homoseksualiści przeobrazili dworzec w gejlandię. Chodzili, wygłupiali się, kręcili tyłkami, zaczepiali ludzi, niektorzy byli wymalowani jak kobiety. Istna parada równości - poczatkowe przerażenie przeobraziło się w pośmiewisko. Oczywiście zdarzały się przypadki, że różne cwaniaczki żądne łatwego zysku wysyłali przystojnego chłopaka na wabia i skroili chatę homoseksualiście, albo pobili i pociągnęli portfel. Ale ogólnie już wtedy nikt gejów nie prześladował, a lesbijek tym bardziej, co najwyżej wyśmiewali a jak nachalnie zaczepiali, to byli zbluzgani i tyle. Pamiętam też rozmowę w barze na dworcu we wrocławiu tamtej nocy z barmanką. Opowiadała nam, że po dworcu pałęta się niejaki pan Stasiu, z którym milicja ma istne utrapienie. Pan Stasiu notorycznie podglądał mężczyzn w WC i się onanizował. Problem polegał na tym, że milicja nie nadążała go bronić przed zawstydzonymi mężczyznami, którzy go na tym przyłapali. To jest kolejny dowód, że już za komuny homoseksualiści cieszyli się ochroną milicji.

      Mimo tego, że geje i lesbijki raczej nie byli prześladowani w większości krajow bloku wschodniego, to jednak gdzie indziej byli. Ze względu na swoje preferencje seksualne raczej trzymali się razem i w wyniku tego powstała najpierw podziemna, następnie jawna subkultura LGBT. Popęd płciowy to bardzo silny motor behawioralny, dlatego też obserwujemy wzrost demograficzny, w przeciwnym razie ludzi nie byłoby już na ziemi. Jednak seksualność człowieka jest połączona z wieloma instynktami: macierzyńskim, potrzebą życia w związku małżeńskim i tak dalej - taka jest ludzka NATURA taka jest NORMA BIOLOGICZNA. Nie omija to homoseksualistów. Bez względu na swoją orientację chcą i tak czuć się normalni i dlatego wchodzą w wywalczone w wielu krajach związki "małżeńskie", chcą brać śluby tam gdzie tego robić nie mogą tworząc imitację rodzin nazywanych "rodzinami" jednopłciowymi. Chcą adoptować dzieci i w tym celu tworzą własną "psychologię" czy "biologię behawioralną" alternatywną do prawdziwej NAUKI. Żyją w matrixie w którego realność uwierzyli, co się spotkało ostrym oporem racjonalnie i naukowo myślacych ludzi. To jeszcze bardziej dolało oliwy do ognia, bo ruch LGBT, który do tego czasu nabrał znamion sekty -tak się dzieje z długo izolowanymi społecznościami - manipulowanej przez aktywistów stojących na samej górze, dał sobie wmówić swoim guru, że to przejaw prześladowania i odbierania im praw - które tak naprawde im się nie należą! Zmanipulowane szaraki jak zacięte płyty powielają pseudonaukowe brednie serwowane im przez przewodników, zarzucają swoje opracowania na portalach gejowskich, lesbijskich czy łaczonych tonami linków do rzekomych prac naukowych potwiedzających ich przekonania - prac których w większości nawet nie czytali czy nie pojmują istoty zawartej tam argimentacji. Prac które mają zupełnie inną wymowę niż próbują wciskać ludziom. Wywiady przeprowadzane z tymi szarakami na paradach równości i gdzie indziej, czy nawet dyskusje na tym portalu, pokazują że większość z nich nie ma pojęcia przeciwko czemu, lub za czym protestują. Po prostu idą na te parady, bo im wmówiono, ze sa prze śladowani i odbiera im się ich prawa.

      Dlaczego ich guru tak nimi manipulują, jakie mają motywy? Sami są przekonani że byli i są prześladowani, sektę LGBT chcą zamienić w partię polityczną i pod pozorem integracji ze społeczeństwem wywalczyć dla siebie poczucie normalności. Chcą kontrolować sytuacjępolityczną poprzez dwładze - ich zdaniem zabezpieczy to przed nawrotem nadużyć i prześladowań: "jak będziemy brali homośluby i adoptować dzieci, to uznają nas za normalny element społeczeństwa". Taka postawa znamionuje ludzi uzależnionych od błędnego myślenia. Z reguły chcą kontrolować wszystko i wszystkich, czującv potrzebę, a wręcz wewnetrzny przymus w wyniku iracjonalnego poczucia nieustannego zagrożenia. U homoseksualnych aktywistów wynika to ze braku stabilizacji życia w przeszlości. Oni nie chcą się już włóczyć po dworcach, być zamykani do więzień czy obozów koncentracyjnych - chcą być elementem społeczeństwa ze swoim prawem głosu - takie dązenia ich uspokajają dając poczucie bezpieczeństwa. Jednak sposób w jaki probują realizować swoje cele przynosi efekt odwrotny od zamierzonego i błedne koło się zamyka. Warto zaznaczyć, że nie tylko homoseksualiści byli prześladowani na rożne sposoby. Podobnym restrykcjom poddano wiele innych grup, jedna grupa religijna też miała swój trójkąt w obozach koncentracyjnych, ale tylko homoseksualiści w tak inwazyjny sposób próbują zaleczać swoje traumy. Spotyka się to z dezaprobartą większości homoseksualne społeczności, jakieś 95% jak tu ktoś z nich napisał, którzy wcale się nie angażują w walkę o rzekome prawa im przysługujące, choć sa do tego nieustannie zachęcani przez aktywistów. Nie ulegają homopropagandzie, żyją swoim życiem i nikt nie ma do nich pretensji. Wielu z nich cały ten szum medialny robiony przez aktywistów odbiera jako niepotrzebne ściąganie na siebie uwagi - każdy ma prawo do intymności. W takim działaniu widzą zagrożenie dla swojej imtymności i bezpieczeństwa osobistego. Homoseksualnym aktywistom polecam tą książkę. Dobra odtrutka: https://bioslawek.wordpress.com/2015/02/23/zgodnosc-tresci-biblii-z-nowoczesna-psychologia/
      pokaż całość

    •  

      Oglądałeś ten film? Mówi, że trafiła na jakieś radykalne , jak to sama określiła, osoby z jakiejś grupki. Tacy ludzie są po każdej stronie i nie ma co uogólniać.

      @Tom_Ja: problem w tym, że @bioslawek ma trochę racji. Dziewczyna na filmie mówi o jednym takim przypadku, jednak wśród wtajemniczonych, że tak powiem, nie jest tajemnicą, że bardzo dużo osób z ruchu lgbt wykazuje się cholerną hipokryzją. Nawet nie trzeba szukać daleko, queer + jakikolwiek artykuł o asach, to wylęgarnia wszelakiej maści hipokryzji w komentarzach. Codziennie walczą z dyskryminacją, słyszą, że są wynaturzeni, chorzy i stosują te same określenia, aby zarzucić coś asom. To naprawdę nie są rzadkie sytuacje. Oczywiście, że jest to jakiś ułamek osób, ale nadal zbyt duży jak na społeczność, która walczy z nietolerancją. pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Pamiętacie jakieś sceny z dzieciństwa gdzie dostaliście niesłuszny opieprz od rodziców i ta rana siedzi w was tak głęboko że nigdy tego nie zapomnicie?

    Ja będąc bodajże w 2 albo 3 klasie podstawówki dostałem 4 z tabliczki mnożenia bo popełniłem jeden błąd, na 4x5 powiedziałem 40. Ale to dlatego że już wtedy miałem nerwicę przez moją stukniętą matkę i po prostu za szybko odpowiedziałem bez przemyślenia, pamiętam że dostałem za to straszne zjeby.

    W ogóle za jakieś trójki w szkole dostawałem straszne zjeby, doszło do tego że tak się bałem matki że jak dostałem z angielskiego 1 za brak pracy domowej to zamazałem to korektorem żeby matka nie zauważyła. Nauczycielka to zobaczyła i zabrała mi zeszyt. Po lekcji dała go mojemu kumplowi i mój kumpel bez mojej wiedzy zawiózł mój zeszyt do mojej matki po podpis. Wtedy to w ogóle była taka inba że do dziś pamiętam.
    W 5 albo 6 klasie podstawówki jak zapomniałem odrobić lekcji z polskiego a uczyła mnie nauczycielka która kiedyś uczyła moją matkę to mama w przypływie złości powiedziała że jak jeszcze raz nie odrobię lekcji to mnie chyba zabije.
    Kiedyś jak wylałem herbatę to zwyzywała mnie od skurwysynów.

    Ehh mógłbym jeszcze długo wymieniać, mniej więcej do 18 roku życia wszystkiego się bałem, dopiero jak urosłem i zmężniałem to przestałem być taką cipą. Podobałem się tylu dziewczynom, naprawdę bardzo dużo dziewczyn mnie podrywało w liceum a ja nigdy z żadną wtedy nie byłem bo miałem w sobie ten lęk z dzieciństwa.
    #przegryw #psychologia #szkola
    pokaż całość

  •  

    Kojarzy ktoś może artykuł nt. psychologii pola walki, w którym była relacja z bitwy (bodajże zakres XVI-XVIII), była to relacja żołnierza Rzeczpospolitej, który opisywał przebieg walk. Opisywał jaki towarzyszył mu strach oraz to, że chował się za drzewo, strzelał w kierunku przeciwnika którego nawet nie widzi.

    Ta krótka wzmianka była przytoczona do artykułu aby pokazać że problem z psychiką żołnierzy był od zawsze. Ponadto w artykule były wzmianki o statystykach podczas II WŚ i o tym jaki poczyniono postęp od tego czasu do Wietnamu (wyższy wskaźnik użycia broni).

    Jeżeli ktoś zna ten artykuł lub kojarzy, niech podeśle linka :)

    #historia #wojna #wojsko #psychologia
    pokaż całość

  •  

    W maju b. roku ukazała się na polskim rynku książka, w której zostały zawarte najnowsze informacje dot. wpływu medytacji na nasz umysł i ciało.

    Wspólna książka Daniela Golemana, autora bestsellerowej Inteligencji emocjonalnej, i kognitywisty Richarda Davidsona to owoc długoletnich badań nad wpływem medytacji na ciało, umysł i mózg.

    Myślę, że wiedza zawarta w tej książce może okazać się silna bronią w walce z #depresja

    #psychologia #ksiazki #mindfulness #medytacja
    pokaż całość

    źródło: medytacyja.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie pamiętam mojego kodu do OP z tego wpisu:
    https://www.wykop.pl/wpis/31271397/anonimowemirkowyznania-moja-zona-lvl-33-nie-chce-u/
    ale pooznaczam kilku zainteresowanych na dole.
    Rozstałem się z żoną 2 tygodnie temu, wyprowadziłem się w ciągu 24h ze wszystkimi swoimi rzeczami z 8 lat związku (mieszkanie było jej) do przestronnej kawalerki z wydzieloną sypialnią. Mieszkanie jest wspaniałe.
    Jak na razie żyje mi się dobrze, czuję ogromną ulgę. Rozstanie przebiegło znacznie spokojniej niż to sobie wyobrażałem. Mam wrażenie, że w momencie, kiedy uświadomiła sobie, że to definitywny koniec, cała jej agresja i objawy borderline nagle zniknęły, jak ręką odjął. Płakała bardzo długo i często płacze jak z nią rozmawiam. Wygląda to na "prawdziwy płacz" i smutek, w porównaniu do jej wcześniejszych niekontrolowanych wybuchów emocji kiedy próbowałem z nią o czymś poważnie porozmawiać. Nagle zaczęła mnie słuchać i respektować... Kontaktujemy i widujemy się czasami, w sprawie rozwodu, wspólnych rzeczy, czy drobiazgów, których zapomniałem.
    Zaczęła mnie przepraszać za wszystko zaraz po rozstaniu i przeprasza aż do teraz jak rozmawiamy, za ciągłe krzyki, brak seksu, brak szacunku. Powiedziała, że ona widziała to wszystko, to jak się starałem, dbałem o nią, ale ona nie potrafi mi się odwdzięczyć, nie potrafi inaczej reagować. Przepraszała, że nie potrafi inicjować seksu ani o nim rozmawiać i mówiła, że widziała, że jest mi z tym ciężko, i nie wiedziała, dlaczego nie potrafi moich zachęt przyjąć. Odparłem krótko, że w tym rozstaniu raczej chodzi o całokształt, a jeśli chodzi o libido, to można nad nim pracować dietą, terapią itd., ale na to już za późno. Powiedziała, że byłem najlepszym kochankiem jakiego miała w życiu, kiedy to jeszcze robiliśmy. Że ona ma poczucie zawodu i przegranej.
    Starałem się jednak już dalej nie komentować jej przeprosin za wszystko i wyznań bo już nie jestem zainteresowany jej poprawą, a teraz po wyprowadzce widzę zero szans na jakieś dawanie szans czy powroty. Nie widzę z nią swojej przyszłości. Odpowiadam jej więc lakonicznie, ale staram się z empatią i kulturalnie.
    Powiedziała, że liczyła na to że jednak już zawsze będziemy razem i "coś się wydarzy", co sprawi, że będzie lepiej.
    Czasem mam ochotę jej mentalnie przyłożyć za takie teksty i za to jak mnie traktowała, ale widzę że mocno cierpi i nie chcę jej dobijać. Uważam, że za jej sposób bycia w dużej mierze odpowiedzialni są rodzice i ich skopany związek przeniosła na nasze małżeństwo.
    Ktoś powiedział mi ostatnio po tym jak opisałem szczegółowo sytuację (a ta osoba zna moją żonę i jej zachowanie), że jedyną winą, jaką u mnie widzi, to że nie potrafiłem się przemóc i spróbować przebić przez jej krzyki żeby nią trochę potrząsnąć. Ale ja myślę, że nie było o co walczyć.

    Kiedy siedzę tak sam w mieszkaniu nie jest mi gorzej, niż kiedy siedziałem z nią i bałem się odezwać czy krzywo spojrzeć żeby się nie wydarła. Wpadają znajomi, albo ja do nich, albo idziemy do miasta - odświeżam stare znajomości. Jeszcze częściej chodzę na siłownię, biegam, rozwijam też kilka innych zapomnianych pasji i wziąłem na klatę jeszcze więcej zleceń w pracy niż kiedykolwiek, i wszystko idzie w dobrym kierunku.
    Mam trochę problemów z zasypianiem w nowym miejscu niestety, tego posta piszę w nocy. Lepiej mi się śpi na kanapie niż na niewygodnym nowym łóżku z wynajętego lokalu. Ale jutro w planach małe przemeblowanie żeby to zmienić.
    Podobno mężczyźni odczuwają rozstanie znacznie później, niż kobiety. Myślę, że u mnie nie nasili się żadna tęsknota, a jeśli już to tylko uczucie samotności. Jedyne co wtedy zrobię to jeszcze bardziej skupię się na swoich pasjach i jeszcze bardziej dokręcę śrubę na bieżni. Może aż do odcięcia żeby sprawdzić swoje limity.
    O powrocie nie ma mowy.

    #seks #zwiazki #logikarozowychpaskow #pomocy #psychologia #seksuologia #borderline
    @Rabbitzrondelkiem @StefanBadyl @Vaerlin @yurubus @SilentMouse @obraza_majestatu @Ravciu @szpongiel @lubielizacosy @Vanderwill

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      @spere: Nie wiem czy to jest reguła, ale w moim przypadku tak było. Nękanie mnie, niszczenie psychiczne, awantury, bicie, upokarzanie. Tylko po to by później powiedzieć ze nie potrafi inaczej wychowywać. No ale mój brat był już święty. Z tym, że on jest do niej bardzo podobny z charakteru. Ja jestem wykapany ojciec. Może to dlatego.

      +: spere
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: słusznie postępujesz chociaż mnie nie jest łatwo to napisać,bo jestem taką własnie borderką porzuconą.Pewnie cokolwiek byś zrobił by ratować związek i tak okazało by sie to nie wystarczające.Mam nadzieje,że ona sie uratuje i ocknie z tej choroby.Narzeka sie na Nas borderów ze czujemy sie jak wieczne ofiary,uwazam ze faktycznie Nimi jesteśmy bo jestesmy ofiarami gwałtu i przemocy naszych emocji,których nie umiemy w zdrowy sposób okazywac. W złości budzi sie zraniona i pobita bestia.Nie miałes szansy z tym wygrać bo ta walka nie była Twoja nie byłes w niej stroną.Wszystko w jej głowie i chęci podjecia działania.Jeśli chodzi o miłośc,to może Ciebie kochała w swój sposób w jaki umiała. Kochać też trzeba umieć,jesli rodzice jej tego nie dali nie nauczyli to czy można od psa wymagac umiejetnosci sztuczek jesli sie go tego nigdy nie nauczyło?Trudne jest zycie partnera bordera,jesli jest świadom istoty problemu może nauczyc bordera miłości,pokazać mu ją jak wygląda,lecz jest to trudne i wymaga duzego wysiłku,ale nie niemozliwe. Dla mnie nie ma rzeczy niemozliwych,jesli sie podejmuje działania.Seks to powazny problem nie chce wnikac w jego podłoze,ale prawdy moga byc dwie,albo jej psychika blokowała z powodu doswiadczeń,albo jestes po prostu kiepski:)Jeszcze jedno: pamietaj o tym,ze skoro jestes zdrowy a za takiego sądzę się uważasz,to nie nazywaj jej wariatką,zdrowie psychiczne zobowiązuje do szacunku mimo wszystko ludzi których mozna uwazac za wariata,wtedy bowiem sami sprowadzamy sie na niezdrowy poziom.Bardzo dobrze,ze to opisujesz,co czujesz duzo mogę wyciągnąc z Twojej lekcji życia na wnioski dla siebie,kiedy rozpoczełam pracę nad sobą,a nie próżnuje.Tak,związek powinien byc partnerski teraz to wiem,niestety za poźno. pokaż całość

    • więcej komentarzy (33)

  •  

    Ja nic nie sugeruję, ale pierwszy raz widzę na #wykop, żeby ktoś w ciągu dwóch dni wypluł tyle znalezisk anty-homoseksualnych (nie chciało mi się włazić w linki, więc nie wiem czy są homofobiczne). Pomijam n razy tyle na mirko. Chyba ktoś tutaj powinien się zastanowić nad swoimi frustracjami. Polecam - być może niepokojącą dla coponiektórych - lekturę opracowań naukowych.
    https://www.livescience.com/19563-homophobia-hidden-homosexuals.html
    https://www.nytimes.com/2012/04/29/opinion/sunday/homophobic-maybe-youre-gay.html
    https://www.jstor.org/stable/3528773?seq=1#page_scan_tab_contents
    #frustracje #homoseksualizm #lgbt #kryptogeje #psychologia #homofobia #ukrytypierog #seksuologia
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: bandicam 2018-07-14 01-37-54-062.jpg

  •  

    https://www.idrlabs.com/villain/test.php
    Murderous Villain Test
    Zapraszam do robienia i dzielenia się swoim wynikiem, którym zbrodniarzem historycznym jesteście, ale jest to pokroju #mbti więc traktujcie jak serious buisness, wiadomo
    #psychologia #socjologia #16personalities

    pokaż spoiler @Zearel:
    pokaż całość

    •  

      @pizza-eco: „using a hybrid of the scientific "Big Five" measure of personality and the cognitive theories of C.G. Jung. Furthermore, this test will also match your personality scores with peer-reviewed university studies.”
      Although all of them are designed to measure the personality, the Murderous Villain Test should not be confused with the CT-NEO-IP, the IPIP-NEO, the NEO PI-R™, or the MBTI®. However, all of them are personality tests (or personality inventories) for measuring the dimensions of personality. The authors of this online personality test are certified in the use of multiple personality tests and have worked professionally with typology and personality testing. The results of our online Murderous Villain personality test are provided "as-is", and should not be construed as providing professional, medical, or certified advice of any kind.

      Ten test to hybryda naukowo potwierdzonych testów, ale oczywiście że jakiś random wykopek wie lepiej xD poza tym to tylko zabawa chill out
      pokaż całość

    •  

      Uwielbiam testy oparte na MBTI / Big Five. Jestem osobowością INTP, spodziewałem się takiego wyniku, nie spodziewałem się, że Putin to "Murderous Villain". No cóż...

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Jak mnie irytują te idiotyczne teksty matek do swoich dzieci.
    Wczoraj byłem świadkiem, jak taka jedna z tysięcy niepełnosprytnych matek, niechcący, przez brak uwagi przyjebała swemu paroletniemu synkowi w łeb klapą od bagażnika pakując zakupy.
    Nic w tym dziwnego, zdarza się, co zrobić. Ale później nastąpiło wyplucie dezintegracji mózgowej. Dziecko zaczęło ryczeć, co raczej dziwić nie powinno, ale tekst matki zwalił mnie z nóg:
    - Nie płacz kochanie, nic się nie stało. Nie płacz, wszystko w porządku.
    Ja się pytam, że co?
    A JAKBY TAK NA TEN PRZYKŁAD JEJ MĄŻ TAK NIECHCĄCY, PRZEZ NIEUWAGĘ, PRZYJEBAŁ JEJ W ŁEB KLAPĄ BAGAŻNIKA, TO CZY USPOKOIŁABY SIĘ, GDYBY JEJ POWIEDZIAŁ: NIE DENERWUJ SIĘ KOCHANIE, PRZECIEŻ NIC SIĘ STAŁO?

    #logikarozowychpaskow #grazynacore #zwiazki #psychologia
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #psychologia

0:1,0:3,1:2,1:1,1:5,0:4,1:3,0:2,0:2,1:4,0:2,1:2,1:1,0:2

Archiwum tagów