Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy uczęszczając na psychoterapię ktoś odkrył, że jest kimś, kim nie do końca się spodziewał?
    Ja na przykład zawsze byłam delikatna, cicha, skromna, bez własnego zdania, próbująca się dostosować do innych, by się im przypodobać. Właściwie to bycie taką osobą mnie dużo kosztowało emocjonalnie i czułam, że nie jestem tak na prawdę sobą.
    Po półtora roku psychoterapii, kiedy prostuję swoją przeszłości, pracuję nad swoją samooceną i zaczynam robić wszystko zgodnie ze swoim sumieniem i intuicją okazało się, że jestem bardzo bezpośrednia, zdecydowanie wygłaszam swoje zdanie, nie boję się go bronić i nie przejmuję się opinią innych. Wszystko fajnie, ale też dociera do mnie fakt, że nie odczuwam jakiejkolwiek empatii do innych osób, nie umiem się przejąć ich losem, nawet jak chodzi o kogoś bliskiego. Podobnie mam z miłością. Zaczynam dostrzegać, że najbardziej mi się będzie opłacać dbanie tylko o mój interes, nie licząc się z uczuciami innych. Dbanie o innych będzie tylko czynnością, którą MUSZĘ robić, bo wiem, że tak trzeba, a nie dlatego, bo tego chcę. Czuję się z tym dziwnie i nie wiem, czy można coś z tym zrobić.
    #psychologia #psychiatria #psychoterapia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f305b3b0010a81b084b4157
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    [====================....................] 51% (120zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 2 lat działania AMW!
    pokaż całość

  •  

    Klub Wysokich Obcasów oraz Gutek Film zapraszają na film „Arab Blues”.
    Przedpremierowo w 13 miastach w Polsce.

    Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej? Komedia „Arab Blues” przypomina, że powroty w rodzinne strony nie zawsze bywają łatwe. Tak jest w przypadku wychowanej we Francji Selmy, która postanawia wrócić do Tunezji, aby otworzyć gabinet psychoanalityczny. Na miejscu okazuje się jednak, że nie tylko nikt tam na nią nie czeka, ale jej zawód i styl życia nawet najbliższym krewnym wydają się cokolwiek podejrzane. Kulturowe różnice generują serię pomyłek i nieporozumień, które debiutująca reżyserka Manele Labidi ze swadą rozbraja humorem.

    Pokazy filmu odbędą się w dniach 10-13 sierpnia w 13 miastach w Polsce.

    Lista kin biorących udział w pokazach:
    ☛ Białystok | Kino Forum | 11 sierpnia, godz. 18:30
    ☛ Elbląg | Kino Światowid | 11 sierpnia, godz. 18:00
    ☛ Gdańsk | Kino Kameralne Cafe | 13 sierpnia, godz. 19:00
    ☛ Gdynia | Gdyńskie Centrum Filmowe | 11 sierpnia, godz. 20:00
    ☛ Gliwice ! Kino Amok | 12 sierpnia, godz. 19:30
    ☛ Kraków | Kino Pod Baranami | 11 sierpnia, godz. 19:00
    ☛ Lublin | Kino Bajka | 12 sierpnia, godz. 20:15
    ☛ Olsztyn | Kino Studyjne Awangarda 2 | 13 sierpnia
    ☛ Poznań | Kino Pałacowe | 10 sierpnia, godz. 18:30
    ☛ Rzeszów | Kino Zorza | 13 sierpnia, godz. 19:00
    ☛ Szczecin | Kino Pionier | 10 sierpnia, godz. 18:00
    ☛ Warszawa | Kino Muranów | 13 sierpnia, godz. 19:00
    ☛ Warszawa | Kino Wisła | 13 sierpnia
    ☛ Wrocław | Kino Nowe Horyzonty | 12 sierpnia, godz. 19:00

    ZNIŻKA: Osoby, które przyjdą na pokaz z magazynem Wysokie Obcasy (wydanie z 8 sierpnia), będą mogły kupić bilet w promocyjnej cenie. W sprawie zniżki prosimy kontaktować się bezpośrednio z danym kinem.

    Podczas pokazu wśród widzów zostaną rozlosowane DVD z repertuaru Gutek Film.

    #film #filmy #kino #filmnawieczor #komedia #rozrywka #sztuka #tunezja #psychologia #psychoterapia #terapia #psycholog #rozowepaski #kultura #religia #islam #arabski #psychoanaliza #wysokieobcasy #promocje #promocja #znizka #kobiety #kobieta #bialystok #elblag #gdansk #gdynia #gliwice #krakow #lublin #olsztyn #poznan #rzeszow #szczecin #warszawa #muranow #wroclaw #nowehoryzonty oraz #ladnapani
    pokaż całość

    źródło: ARAB BLUES_2 (c)CaroleBethuel_1.jpg

  •  

    Prez brak kasy chyba będę zmuszony przerwać psychoterapie która mi bardzo pomaga. Trzymajcie za mnie kciuki mirki żebym sobie poradził ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #przegryw #psychoterapia #depresja #psychologia

  •  

    Przemoc w rodzinie wobec dzieci – definicje, badania

    Dzisiaj będzie naukowo! Wychodzę z założenia, że aby pisać Wam, jak radzić sobie z bagażem emocjonalnym z przeszłości, trzeba najpierw zrozumieć, co to za bagaż. Dlatego właśnie dzisiejszy wpis będzie dość naukowy - poznamy definicję przemocy, jej rodzaje oraz zobaczymy, jak to drzewiej z tą przemocą bywało. Skupiam się dzisiaj na przemocy wobec dzieci. Wszelkie źródła pojawią się na dole wpisu. Zapraszam!

    Bardzo trudno jest zdefiniować pojęcie przemocy, aby ta definicja była uniwersalna i dotykała każdego aspektu. Według niektórych badaczy jest to o tyle trudniejsze, że zjawisko przemocy zmienia się wraz z sytuacją społeczną - to, co wczoraj było normą, dzisiaj się patologizuje (jak np. klapsy).
    Wyróżnia się trzy kryteria przemocy: rodzaj zachowania, intencje i jej skutki. Na podstawie tychże Irena Pospiszyl, polska pedagożka resocjalizacyjna, wyłania taką definicję: “wszelkie nieprzypadkowe akty godzące w osobistą wolność jednostki lub przyczyniające się do fizycznej i psychicznej szkody osoby, wykraczające poza społeczne zasady wzajemnych relacji”. Czyli innymi słowy, przemoc jest intencjonalnym działaniem. Przemoc w rodzinie może mieć rożny charakter: instrumentalny, czyli przemoc służy jako środek do realizacji celu (wywarcie wpływu, np. wymuszenie pożądanego zachowania lub zaniechanie tego niepożądanego); bezinteresowny, jako zadowolenie ze znęcania się; indywidualny; zbiorowy.

    Jakie wyróżniamy formy przemocy?

    → Przemoc fizyczna
    Co widzisz, kiedy słyszysz słowo “przemoc”? Najpewniej właśnie fizyczną demonstrację siły. Przemocą fizyczną nazywamy, według Komitetu Praw Dziecka ONZ: „jakiekolwiek karanie z użyciem siły fizycznej, które ma na celu spowodowanie pewnego bólu lub dyskomfortu”. Wyróżniamy przemoc fizyczną czynną, czyli bicie, zmuszanie do wykonywania czynności, kopanie, szarpanie, ciągnięcie za uszy/włosy, wykonywanie bolesnych czynności (takich jak mycie twarzy na siłę, karmienie na siłę) oraz te brutalne formy jak przypalanie, przywiązywanie do sprzętów, rany cięte, zabójstwa. Istnieje jeszcze przemoc fizyczna bierna, czyli wszelakie zakazy jak zakaz mówienia, chodzenia, załatwiania potrzeb fizjologicznych czy też areszt domowy, często pod groźbą przemocy fizycznej czynnej (czyli: marsz do kąta na 15 minut, jak z niego wyjdziesz wcześniej to ci spiorę dupsko).

    → Przemoc psychiczna
    Ta forma przemocy jest z jednej strony najtrudniejszą do wychwycenia, z drugiej istnieje często problem z przypisaniem złych intencji. O ile pobite, posiniaczone dziecko zawsze będzie budziło głośny społeczny sprzeciw i będzie powodem nauczycielskiej interwencji, tak przemoc psychiczna uchodzi często za normalność. W jakich przypadkach? Czy narzucanie własnych sądów jest przemocą psychiczną? Czy zmuszanie swojego agnostycznego nastolatka do chodzenia do Kościoła jest psychiczną przemocą czy może obroną jego moralności?
    Amnesty International wyróżnia takie formy psychicznej przemocy: izolacja, ograniczanie snu, ograniczanie pożywienia, narzucanie własnych sądów, werbalna degradacja (czyli poniżanie, wyzywanie, upokarzanie, deprecjacja tzn. obniżanie czyjejś wartości), narkotyzowanie oraz groźby zabójstwa/samobójstwa. Jak możemy przeczytać w raporcie Rzecznika Praw Dziecka z 2012 “Dzieci-ofiary przemocy w rodzinie”, to także szantażowanie dziecka czymś, czego się boi, nadmierne wymagania, nieliczenie się z możliwościami rozwojowymi dziecka, nadmierna kontrola, nadmierne ograniczanie swobody, wzbudzanie poczucia winy, stałe obwinianie i krytykowanie, czynienie z dziecka kozła ofiarnego, upokarzanie, stawianie w sytuacji sprzecznych wymagań, emocjonalne odrzucenie i zaniedbywanie jego potrzeb emocjonalnych, korumpowanie.
    Ostatnio mówi się dużo o takiej formie przemocy psychicznej jaką jest gaslighting, czyli próba destabilizacji psychicznej swojej ofiary poprzez kłamstwa, wmawianie, zaprzeczanie, wprowadzanie w błąd (np. “przestań histeryzować, ciągle przeinaczasz fakty i źle to pamiętasz, uspokój się, już do reszty ci odbiło”).

    → Przemoc ekonomiczna
    Dla wielu badaczy to jeden z rodzajów przemocy psychicznej. Sprawca tejże używa pieniędy jako elementu sprawowania władzy nad ofiarą. Najczęściej dzieje się między dorosłymi ludźmi, zwłaszcza w stosunku do kobiet. Na ten rodzaj przemocy składają się takie działania jak: pozbawianie środków do życia lub ograniczanie do nich dostępu, okradanie rodziny, kontrolowanie wydatków, zastraszanie, przekupywanie, uzależnianie od pieniędzy.

    → Wiktymizacja pośrednia
    To nic innego jak bycie świadkiem przemocy wobec kogoś innego, np. wobec rodzeństwa czy jednego z rodziców. Choć osoba nie doświadcza przemocy sama, to już samo jej obserwowanie może być wysoce traumatycznym doświadczeniem, które wpłynie destrukcyjnie na postrzeganie rodzica i rodzicielstwa, bliskości czy idei miłości.

    → Przemoc seksualna
    Wykorzystywanie seksualne dzieci zawsze budzi ogromny sprzeciw naszego zachodnioeuropejskiego świata. Nie ma w nas zgody na małżeństwa z małoletnimi ani na kazirodcze związki. Jednak definicja tego rodzaju przemocy obejmuje znacznie więcej.
    Przemocą seksualną wobec dzieci nazwiemy wszelkie działania seksualne wymierzone w dzieci mające na celu satysfakcję osoby dorosłej. Z jednej strony są to akty pozbawione kontaktu fizycznego, jak np. ekshibicjonizm, podglądanie czy seksualizacja dzieci (np. wyzywający ubiór, makijaż itd). Z drugiej to wszelkie formy związane już z kontaktem fizycznym, czyli dotykanie, pieszczoty, masturbacja oraz działania noszące znamiona gwałtu.
    Prawnie dziecko nigdy nie może wyrazić zgody na takie działania, gdyż nie jest świadome znaczenia i skutków działalności seksualnej osoby dorosłej.

    → Zaniedbywanie
    To szczególny rodzaj przemocy polegający na niezapewnieniu odpowiednich warunków egzystencjalnych. Z jednej strony będzie to niezapewnianie (odpowiedniego) pożywienia, środków higieny, odzieży, ale także zaniedbania edukacyjne, medyczne czy wychowawcze. Zaniedbywanie może się odbywać również na gruncie emocjonalnym, gdy opiekun jest obojętny na dziecko, nie zwraca uwagi na nie, nie reaguje na jego problemy. Niektórzy badacze wyróżniają także zaniedbanie prenatalne, czyli nieodpowiednie prowadzenie się kobiety ciężarnej.

    Trochę statystyk
    Sięgnęłam po statystyki z lat 90 nie bez powodu – myślę, że to czasy, gdy większość wykopków była dziećmi lub nastolatkami i to właśnie wtedy przemoc wobec nich mogła mieć miejsce. Porównamy potem te statystyki ze współczesnymi liczbami.

    W 1991 roku Anna Piekarska opublikowała wyniki badań nt przemocy wobec dzieci. Badała ponad 100 warszawskich rodzin. Nie była to grupa reprezentatywna, ale warto wspomnieć, że były to pionierskie w Polsce badania na ten temat.
    Ponad 80% badanych przyznało się do stosowania klapsów, 70% do bicia ręką, zaś 44% do bicia pasem. Jeśli chodzi o częstotliwość: 50% z nich podało, że bije swoje dzieci rzadko, 25%, że “dość często”, zaś 5% opisało ten proceder jako regularny. ⅓ badanych stosowała również szarpanie, potrząsanie lub ciągnięcie za ucho/włosy jako metody wychowawcze.
    Do stosowania przemocy psychicznej przyznało się aż… 97% respondentów. Wymieniali takie czyny jak: groźby, ostrzeżenia, krzyki, ośmieszanie, przeklinanie, szydzenie.

    W 2008 roku statystyka wyglądała już nieco inaczej. W badaniach przeprowadzonych przez Fundację Dzieci Niczyje można wyczytać, że 47% badanych przyznało się do uderzenia swojego dziecka co najmniej raz ręką, a 19% pasem.

    Współcześnie dyskusyjną kwestią w sprawie ochrony przed przemocą w rodzinie wzbudzała kwestie klapsów. Z pomocą znowu przychodzą statystyki z Fundacji Dzieci Niczyje, tym razem jest to porównanie stosunku respondentów do stosowania kar fizycznych w latach 2005, 2009, 2010, 2013 i 2017. Po szczegóły zapraszam Was do pierwszego komentarza do źródeł :)
    Respondenci mieli do wyboru takie odpowiedzi: “Może być stosowana za każdym razem, gdy rodzic uzna, że może być skuteczna”, “Zasadniczo nie powinna być stosowana, ale są sytuacje, kiedy jest usprawiedliwiona”, “Nigdy nie powinna być stosowana” oraz “Trudno powiedzieć”
    W roku 2005 procenty układały się tak: 13% – 50% – 35% – 2%
    W roku 2010 procenty układały się tak: 16% – 49% – 38% – 2%
    W roku 2017 procenty układały się tak: 2% – 46% – 49% – 3%

    Jak widać, drastycznie spadł procent osób, które są za dowolnością stosowania kar fizycznych. I dobrze!

    Nie ma korzyści ze stosowania kar fizycznych, chyba że pod uwagę bierzemy korzyści rodzica, tj. jego święty anielski spokój tu i teraz. W perspektywie lat stosowana przemoc doprowadza do degradacji rodziny, więc, jeśli mamy tu rodziców stosujących przemoc, nie zdziwcie się. jeśli za 15 lat dzieci odwdzięczą się Wam brakiem kontaktu ;)
    Ale już merytorycznie: przemoc powoduje wielorakie zaburzenia, jak np zaburzenia depresyjne, zaburzenia odżywiania, zaburzenia w relacjach z rówieśnikami, zachowania agresywne i destrukcyjne, w tym autoagresywne, nadpobudliwość psychoruchową, zaburzenia koncentracji, zaburzenia rozwoju, PTSD.
    Dobra dobra, ale co to znaczy?
    Takie dziecko, nawet w wieku dorosłym, będzie odczuwało bezsilność i bezradność, będzie przekonane o swojej niskiej wartości, będzie żyło w poczuciu winy, będzie czuło stale zagrożenie ze strony świata (czyli stres, a wysoki poziom stresu zwiększa ryzyko chorób, np. autoimmunologicznych!), będzie pesymistycznie nastawione, będzie czuło lęk i strach. Także będzie uczyło się, że przemoc jest rozwiązaniem, więc zacznie ją stosować.
    Nie będzie potrafiło stworzyć trwałej dobrej relacji, czy to przyjacielskiej, czy romantycznej. Istnieje szansa, że będzie podejmować ryzykowne zachowania seksualne. Nie będzie potrafiło wyrazić swoich potrzeb, bo jego mechanizmy obronne odetną go od jego myśli i emocji. Przemoc może doprowadzić również nawet do przyszłej bezdomności oraz uzależnień dziecka. Może spowodować anoreksję, bulimię, przyszłą otyłość.

    pokaż spoiler pewnie wsadzę kij w mrowisko, ale stawiam na to, że popularne na wykopie zjawisko "przegrywu" to również skutek jakiejś przemocy doświadczonej w okresie dorastania. Jak sądzicie?


    ---------------------------------------------------------------------------------------
    Informacje zawarte w poście są oparte na poniższych źródłach:
    Jarosz E., Nowak A., Dzieci ofiary przemocy w rodzinie. Raport Rzecznika Praw Dziecka, Warszawa 2012
    Jedlecka W., Formy i rodzaje przemocy, Uniwersytet Wrocławski
    Piekarska A., Przemoc, kary cielesne i krzywdzenie dzieci, z: dzieckokrzywdzone.pl
    Pospiszyl I., Przemoc w rodzinie, WSiP, Warszawa 1994
    Włodarczyk J., Klaps za karę. Wyniki badania postaw i stosowania kar fizycznych w Polsce, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, w: Dziecko Krzywdzone. Teoria, badania, praktyka Vol. 16 Nr 4 (2017)
    Włodarczyk J., Przemoc wobec dzieci, w: Dzieci się liczą. Raport o zagrożeniach bezpieczeństwa i rozwoju dzieci w Polsce, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, 2017
    Wójcik S., Przemoc w rodzinie, zaniedbanie, wiktymizacja pośrednia. Wyniki Ogólnopolskiej diagnozy problemu przemocy wobec dzieci, Fundacja Dzieci Niczyje, Uniwersytet Warszawski, 2012 (http://www.dzieckokrzywdzone.fdn.pl/)

    #depresja #terapia #psychoterapia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki

    Mój tag: #zdrowyduch
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: PRZEMOC W RODZINIE.png

  •  

    “Toksyczni rodzice” autorstwa Susan Forward i Craiga Bucka

    Nie potrafię pisać recenzji, bo nigdy też tego nie robiłam, więc mam nadzieję, że będziecie wyrozumiali ;) Czuję, że koniecznie muszę zacząć swoje “poważne mikroblogowanie” właśnie od tej pozycji, bo ta książka namieszała trochę w moim życiu i rozpoczęła moją drogę ku ozdrowieniu. Zapraszam!

    Rodziców się nie wybiera - to powiedzenie pewnie jest stare jak świat i jest przy tym bardzo prawdziwe. Jedni trafiają do doskonałych rodzin, pełnych ciepła, miłości i zrozumienia. Inni natomiast wzrastają w ciągłym bólu, jak roślina rosnąca wśród cierni. Jasne, wiem, co myślisz - nie ma rodziców idealnych i prędzej czy później każdy popełni jakiś trudny do wybaczenia błąd. Błądzić jest rzeczą ludzką! Ważna jest natomiast proporcja pomiędzy czasem miłości i zrozumienia a czasem utraty kontroli, złości, agresji. Jeśli więcej jest tych negatywnych momentów, wówczas mówimy o relacji toksycznej.

    Czyż jest lepsze słowo niż toksyczni, którym można by się posłużyć do opisu rodziców, którzy zaszczepiają dziecku wieczną traumę, poczucie znieważenia, poniżenia i nie przestają tego robić, kiedy dzieci są już dorosłe?
    - pytają autorzy. Trudno się nie zgodzić.

    Jakie są skutki wzrastania w nieodpowiednich warunkach? To wchodzenie w destrukcyjne związki, niskie poczucie własnej wartości, poczucie bycia niekochanym, niewystarczającym, to potrzeba stałego udowadniania swojej wartości, to życie z poczuciem winy albo wręcz przeciwnie - wyjątkowo buntownicze nastawienie i obrona swojej autonomii.

    W pierwszym rozdziale autorzy rozprawiają się z mitem rodzica doskonałego. Wyjaśnia, w jaki sposób toksyczny rodzic łamie autonomiczne dążenia dziecka tak, aby przejęło odpowiedzialność za kłótnie, niepowodzenia i niedoskonałość całej rodziny. Wykorzystują przy tym ewolucyjny mechanizm, przez który dziecko musi wierzyć w dobro swojego rodzica, bo tylko dzięki temu jest w stanie przeżyć. Oczywiście, ono nie zdaje sobie z tego sprawy nawet później, w wieku dorastania czy często już jako dorosły - a to wszystko dzięki magii wyparcia, które Susan Forward i Craig Buck również szeroko omawiają. Nie brzmi optymistycznie? To co powiecie na to: bardzo często jest tak, śmierć rodzica nie kończy spirali przemocy - jego obraz stale pracuje w dziecku, podobnie jak głos, który wciąż grzmi.

    Autorzy poruszają temat z wielu stron - posługując się licznymi przykładami swoich pacjentów, przedstawiają problem przemocy psychicznej, fizycznej, ekonomicznej czy też seksualnej. Poświęcają duży rozdział na problemy alkoholowe w rodzinie. Pokazują wiele różnych typów toksycznego rodzica - rodzic-kontroler, rodzic-opiekun, rodzic-manipulant, rodzic-bezradny lub też… brak rodzica.

    Książka jest podzielona więc na dwie części - teoretyczną, w której czytelnik poznaje rodzaje przemocy, uczucia, jakie ona wyzwala, oraz praktyczną, z ćwiczeniami. Dzięki nim można poznać siebie - najpierw przepracujesz swoje przekonania, emocje i zachowania dotyczące relacji z rodzicami, by następnie poznać różne strategie radzenia sobie ze złością, żalem po utraconym dzieciństwie i nie tylko.

    Ta książka nie należy do tych przyjemnych. Jest ciekawa, to prawda, ale dzięki niej można pozbyć się złudzeń, a to bywa naprawdę bolesne. Co istotne, autorzy nie zostawiają tych dorosłych dzieci z poczuciem ogromnej krzywdy, a dzieli się także technikami, które pozwolą zmniejszyć siłę oddziaływania traum na dorosłe życie. Podaje również strategie, dzięki którym można pozostać w relacji z rodzicami. Bo jak rozmawiać z nimi, kiedy człowiek uświadomi sobie, ile było zła w ich życiu rodzinnym? Jak rozmawiać z rodzicem, który wciąż obraża swoje dorosłe dziecko?

    Susan Forward, bo w zasadzie omawiani są jej pacjenci i doświadczenia, ostatecznie zachęca do konfrontacji z rodzicami. Mam co do tego mieszane uczucia. Zważ na to, że to TY bierzesz udział w procesie terapii (lub autoterapii), a nie Twoi rodzice. Ty łamiesz swoje bariery wyparcia i zaczynasz dostrzegać, jak wiele nie grało w Twoim domu rodzinnym, a nie Twoi rodzice - oni są ciągle w tym samym miejscu i nie ma innej siły, by to się zmieniło, niż ich wewnętrzna. Na pewno wszystko jest kwestią indywidualną, może warto skonfrontować się tylko z jednym z rodziców? Na pewno jest to ciekawy rozdział i nie warto go pomijać, nawet gdy sytuacja z rodzicami jest tak beznadziejna, że żadna konfrontacja nie wchodzi w grę. Autorka rozważa nie tylko różne scenariusze konfrontacji i reakcji rodziców, ale i pozostalych członków rodziny - bliższej i dalszej. Przedstawia również trzy warianty dalszej relacji z rodzicami, w zależności od ich nastawienia wobec nowego porządku. Dlaczego nowego porządku? Odkąd czytelnik uświadamia sobie, że był ofiarą patologicznego traktowania, powinien zacząć stawiać własne granice i stanowić o tym, jak ma być traktowany. Są rodzice, którzy zaakceptują ten stan rzeczy i dostosują się, a są tacy, którym będzie trudno.

    Ostatnie rozdziały stanowią różne techniki terapeutyczne, dzięki którym czytelnikowi łatwiej jest znaleźć i zrozumieć swoje emocje. Co prawda rozdział dotyczy ofiar kazirodztwa, ale sama znalazłam w nim wiele dobrych wskazówek, mimo że takiej przemocy nie doświadczyłam nigdy. Terapeutka zwraca też uwagę na to, jak ważne jest przerwanie kręgu przemocy - jakakolwiek by ona nie była - oraz wzięcie życia we własne ręce.

    Moje wrażenia: to była dla mnie ważna książka, pokazała mi, czym jest tak naprawdę przemoc, a swoje beznadziejne wówczas położenie zrozumiałam dzięki licznym przykładom. Myślę, że to właśnie one stanowią o sile tej pozycji: przywołały one również głęboko zakopane uczucia, jakie towarzyszyły mi w dzieciństwie, otworzyły mi wrota do przepracowania tego problemu. Ostatecznie to właśnie dzięki tej książce poszłam na terapię. Przeczytałam ją już po tym, jak moja rodzina się rozpadła, ale dzięki niej mogłam zacząć przeżywać żałobę po rodzinie bez samobiczowania się, że to moja wina. Z perspektywy czasu brakuje mi w niej odpowiedzi na pytanie, dlaczego ktoś krzywdzi swoje dziecko, ale wtedy, gdy sobie uświadomiłam problem, wcale mi nie zależało na odpowiedzi, bardziej oczekiwałam porady, jak mam teraz zacząć żyć jako dorosła osoba. Ta książka jest trudna, wyzwala sporo emocji, warto ją czytać partiami, aby mogła pracować w głowie. Polecam ją nie tylko dlatego, że warto rozprawić się ze swoimi własnymi demonami i zacząć oddychać pełną piersią, ale również po to, by nie powielać swoich schematów rodzinnych w relacjach zarówno z partnerem, jak i z dziećmi.

    ---------------------------------------------------------------------------------------
    Nie jestem ani lekarzem, ani terapeutą. Informacje zawarte w poście są oparte na moich doświadczeniach.

    #psychologia #depresja #terapia #psychoterapia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki

    Mój tag: #zdrowyduch (no wiem, cringe whui ale miałam totalnie zero pomysłów na tę nazwę, a wołanie Was wszystkich dwa razy w tygodniu do każdego wpisu stanie się męczące zarówno dla mnie jak i dla Was ;) )
    pokaż całość

    źródło: cdn-lubimyczytac.pl

  •  

    Znalezisko - Ukryta moc nieświadomości – teoria marzeń sennych Sigmunda Freuda

    Do czasów Freuda sny w zasadzie nie były obszarem zainteresowań psychologii. Traktowano je głównie jako pewne objawy zaburzeń prawidłowych funkcji psychicznych. Rozumowanie to zmienił dopiero Freud, traktując sny jako dowód na istnienie nieświadomości - głównego obiektu swoich zainteresowań badawczych.

    Sen Freuda o zastrzyku Irmy

    Rok 1895, Belleuve koło Wiednia. Trwa przyjęcie wydawane na cześć żony Freuda. Pośród gości zgromadzonych tłumnie w wielkiej sali lekarz dostrzega swą przyjaciółkę, a zarazem pacjentkę – Irmę. Mężczyzna bierze kobietę na stronę, aby udzielić jej reprymendy za niestosowanie się do zasad leczenia oraz wyjaśnić, iż wina złego stanu zdrowia leży po jej stronie, gdyż nie chce zaakceptować wyjaśnienia przyczyny odczuwanych bóli. Irma przyznaje się lekarzowi do poważnych dolegliwości gardła i żołądka, na co tego ogarnia lęk – być pomoże przeoczył w terapii jakiś istotny czynnik wywołujący chorobę.

    Mężczyzna zagląda pacjentce do ust, gdzie widzi białą plamę oraz dziwne, pomarszczone twory, podobne do małżowin nosowych. Niezwłocznie woła doktora M. oraz przyjaciół Ottona i Leopolda, którzy powtarzają badanie. Pierwszy z wymienionych diagnozuje, iż powodem złego samopoczucia jest najpewniej infekcja, na co Freud szybko uświadamia sobie, gdzie szukać jej przyczyn. Otóż niedawno przyjaciel Otto zrobił pacjentce zastrzyk z preparatu propylu, propylenu, kwasu propionowego i trimetylaminy. Freud dochodzi do wniosku, że zastrzyk był lekkomyślnością, a strzykawka najprawdopodobniej była zakażona.

    W taki sposób na łamach monumentalnej rozprawy pt. „Objaśnienie marzeń sennych” Sigmund Freud opisał jeden ze swych najbardziej znaczących snów. Owa mara nawiedziła go w nocy z 23 na 24 lipca 1895 r. podczas pobytu w Bellevue i miała dlań tak istotne znaczenie, że nie tylko tuż po przebudzeniu dokładnie ją opisał, ale i uznał za jedno z kluczowych twierdzeń dla rozwijanego przez siebie zagadnienia psychoanalizy.

    Freudowska interpretacja snu o Irmie

    Po dokładnym przytoczeniu treści snu, Freud poddał go wnikliwej analizie, tłumacząc niemal każde składające się nań zdanie. W pierwszej kolejności dostrzegł, iż ma on nieodłączny związek z jego doświadczeniami dziennymi. Przede wszystkim postaci ze snu miały swoje rzeczywiste odpowiedniki. Przyjaciel Otto uosabiał Oskara Rie, doktor M. – Josefa Breuera, tajemnicza Irma zaś – najprawdopodobniej Emmę Eckstein, siostrę jego przyjaciela Fryderyka Ecksteina, faktycznie leczoną przez Freuda. Symptomy, na które skarżyła się kobieta ze snu, nie pokrywały się jednak z objawami rzeczywistej Irmy, a stanowiły sumę dolegliwości towarzyszących mu na co dzień osób. Białą plamę w ustach pacjentki lekarz skojarzył ze zmianami chorobowymi występującymi u jego córki, strupy na nosie z własnymi reakcjami skórnymi, powstałymi na skutek zażywania kokainy, silny sprzeciw wobec badań natomiast – z jego żoną lub bratem, odmawiającym pomocy lekarskiej. Nie owe analogie były jednak dla tego snu kluczowe.

    ------
    Jeśli interesujesz się historią i lubisz konkretne materiały (takie z rzetelną bibliografią i ciekawymi zdjęciami/filmikami), to zaplusuj komentarz pod tym wpisem - mniej więcej codziennie wrzucam jedno znalezisko i z chęcią bym Cię zawołała (。◕‿‿◕。) #rozowaihistoria
    ------

    Ten wpis jest fragmentem artykułu, którego autorką jest Natalia Pochroń. Całość jest w linku znaleziska.
    Fot. Sigmund Freud - domena publiczna

    #historia #ciekawostkihistoryczne #histmag #ciekawostki #mikroreklama #swiatnauki #liganauki #qualitycontent #gruparatowaniapoziomu #psychoanaliza #psychoterapia #freud #xxwiek #nauka #swiatnauki #liganauki #psychologia
    pokaż całość

    źródło: Sigmund Freud - domena publiczna.jpg

  •  

    Jak znaleźć pomoc?

    Kilka miesięcy temu napisałam Wam o swoich pierwszych wrażeniach z terapii. Po tamtym poście napisało do mnie już kilkanaście osób z prośbą o polecenie psychiatry lub psychoterapeuty. Niestety, nie podam Wam żadnych nazwisk, bo to, że ja się dogadałam ze swoim terapeutą, nie znaczy, że każdy to zrobi :) Ale mogę Wam powiedzieć, w jaki sposób szukałam. Nie jestem żadną wyrocznią i na pewno każdy, kto już przeszedł tę drogę, ma swoją historię. Jestem jednak człowiekiem bardzo rozważnym i odczuwam ogromny lęk przed porażką, więc dołożyłam wszelkich starań, by tej porażki nie przeżyć. Poniżej przedstawiam Wam garść wskazówek i załączam dwie infografiki na ten temat w ramach ściągi :)

    PROCES SZUKANIA POMOCY
    0. Najpierw poszłam do psychiatry, aby doradził mi, jaki nurt psychoterapii jest dla mnie najlepszy. Wiecie, ile ich jest? Poznawczo-behawioralny, humanistyczno-społeczny, Gestalt, psychodynamiczny, integracyjny, psychoanalityczny, systemowy… Byłam zagubiona, a ponieważ BARDZO nie chciałam przeżyć porażki, poradziłam się psychiatry. Zarówno psychiatry, jak i terapeuty szukałam wedle poniższych wskazówek.

    1. Szukałam w poradni zdrowia psychicznego. Byłam kiedyś w prywatnym gabinecie i byłam bardzo zawiedziona, do dzisiaj zastanawiam się, kto dał tej babce dyplom. Postawiłam więc na poradnie i centra zdrowia, bo tam specjaliści są pod stałą kontrolą, przechodzą superwizje. Za wikipedią: “Celem superwizji jest pomoc terapeucie w przyjrzeniu się jego własnemu doświadczeniu w pracy z pacjentem, ewentualnym przeszkodom w tym kontakcie leżącym zarówno po stronie samego terapeuty jak i pacjenta, jak również zapewnienie wysokiej jakości świadczonych usług terapeutycznych.”
    Poza tym odnoszę wrażenie, że do takiej poradni, jeśli ma ona renomę, nie zatrudnia się ludzi z ulicy, są to sprawdzeni specjaliści.

    2. Dokładnie wczytałam się w doświadczenie każdego specjalisty. Od kiedy praktykuje, gdzie praktykował, brałam pod uwagę wszelkie staże, kursy, konferencje, prowadzone blogi. Wielu z nich ma wpisane w swoje CV obszary zainteresowań - jedni lekarze/terapeuci opiekują się osobami w depresji, z nerwicami, zaburzeniami odżywiania, inni pisali w tej sekcji o schizofrenikach, zaburzeniach osobowości. Wiecie, każdego kręci coś innego.

    3. Bardzo ważną dla mnie kwestią była znajomość angielskiego, bo to zwiększa szansę (ale nie jest oczywiście jednoznaczne) na zgłębianie najnowszych badań i doniesień naukowych w swojej dziedzinie. Prawdopodobnie większość z tych specjalistów zna angielski, ale jeśli dla kogo jest na tyle ważny, że nie zapomina go wpisać w swoje CV na stronie internetowej pracodawcy, to prawdopodobnie go używa. Tak mi się ubzdurało, ale z terapeutką trafiłam doskonale, bo rzeczywiście czyta książki, słucha podcasty i dokształca się po angielsku.

    4. Po tych krokach miałam co najmniej kilku dobrych specjalistów, więc zaczęłam przyglądać się ich twarzom, zastanawiając się, której bardziej zaufam. Pod uwagę brałam też takie kryteria jak wiek itd. Tu rozważałam wszelkie subiektywne odczucia wobec tych specjalistów (psychiatrów, terapeutów). Płeć może być też ważnym kryterium, bo jeśli ktoś ma jakieś traumy związane z kobietami/mężczyznami, to może być mu trudniej rozmawiać z osobą tej płci. Ale nie musi oczywiście.

    FAQ
    → Jaki to koszt?
    W przypadku prywatnej psychoterapii w Warszawie koszt waha się między 120 a nawet 450 zł za sesję. Wszystko jest uzależnione od doświadczenia czy też tytułu naukowego danego specjalisty. Wiadomo - u profesora zapłacisz odpowiednio więcej niż u magistra.

    → Czas trwania terapii
    To sprawa indywidualna. Jeśli mówimy tu o kilku/kilkunastoletnim bagażu złych doświadczeń, to nie da się tego załatwić w pół roku. No, może się da, ale po co dawać sobie deadline? Moja terapia trwa już ponad rok, w komentarzach pod poprzednim wpisem były osoby, które pisały o 3, 4 i 5 latach. Proces zdrowienia psychiki jest długi i czasem nieprzewidywalny. Poszłam do terapeuty z kwestią tylko rodziców, a okazało się, że potrzebuję przepracować też inne kwestie.

    → Praca własna
    Terapia to nie tylko spotkania z terapeutą (czy też farmakoterapia, jeśli jest potrzebna, bo lekarz stwierdza depresję). To też praca własna, np. z różnymi książkami. Polecam, szczególnie te, które się przerabia z ćwiczeniami. To także słuchanie podcastów (polecam na YT: Strefa psyche uniwersytetu SWPS). W poniedziałek polecę Wam pierwszą książkę, pozycję - jak dla mnie - obowiązkową w przypadku problemów z relacją z rodzicami.

    → Zeszyt do terapii
    Prowadzę taki zeszyt od momentu, gdy podjęłam decyzję o leczeniu swojej głowy. Zapisuję tam wrażenia po sesji, pytania czy historie, które chcę powiedzieć na kolejnej sesji. Zapisuję też prace domowe, bo takie na swojej terapii dostaję. Już po roku mogę powiedzieć, że doceniam prowadzenie go, bo widzę progres i to mnie motywuje. Widzę, jaka byłam na początku, gdy przyszłam na terapię, a gdzie jestem teraz i wiem, że cholernie było warto.

    → Czy za X czasu po terapii moje demony przeszłości wrócą?
    To nie jest tak, że to wraca albo nie wraca. Bo to nie jest tak, że nagle staniesz się nowym człowiekiem. Twój rdzeń jest cały czas taki sam, ale uczysz się inaczej patrzeć na życie. To proces, tak jak proces wychowywania w dzieciństwie. Trudno mi powiedzieć, czy to wraca. Musisz sobie wybudować podwaliny pod siebie, musisz zbudować mocne fundamenty swojej samooceny, asertywności itd. Nauczysz się uważności i tego, że zły okres też jest w porządku, jeśli jest tylko jakimś okresem i nie ma co się biczować, nawet gdy złe myśli wracają. Nauczysz się je okiełznać. Ale wydaje mi się - a na pewno chcę w to wierzyć - że po terapii traumy nie wrócą w tej samej postaci. Jeśli wrócą, to mniejsze, bardziej plastyczne i do pokonania, bo poznasz narzędzia, które Ci pomogą w tym.

    → Czy warto się przygotować do pierwszego spotkania?
    Moim zdaniem tak, ale każdy jest inny! Znajomy poradził mi, aby wszystko, co mnie trapi, sobie spisać, bo ze stresu mogę zapomnieć, jak się nazywam. Tak było. Pod gabinetem już prawie zrezygnowałam, bo przecież moje problemy są śmieszne, dajta spokój, co to za problemy. Na szczęście miałam przy sobie zeszyt, w którym przez tydzień pisałam, co mi na duszy leży, co przeszkadza. W pierwszym komentarzu załączam kolejną grafikę o tym, jak się przygotować.

    To by było na tyle, moi drodzy. Zachęcam do zadawania pytań i dzielenia się swoimi doświadczeniami w szukaniu dla siebie pomocy! W weekend dodam również dodatkowy post z zebranymi miejscami, gdzie można się udać po pomoc psychologiczną w chwili kryzysu.

    Dziękuję każdej osobie, która chciała być ostatnio wołana. Bardzo mnie to cieszy! Mam nadzieję, że uda mi się zawołać wszystkich, nigdy tego nie robiłam ;) Ale! Jeśli macie pomysł na hasztag, który chcielibyście obserwować, to dawajcie znać w komentarzach!

    ---------------------------------------------------------------------------------------
    Nie jestem ani lekarzem, ani terapeutą. Informacje zawarte w poście są oparte na moich doświadczeniach.

    #depresja #terapia #psychoterapia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1.png

  •  

    Co dała mi psychoterapia?

    Na terapię chodzę od połowy czerwca ubiegłego roku, więc rok z hakiem. Poszłam tam z powodu problematycznej relacji z rodzicami, okazało się, że to wierzchołek góry lodowej.

    Tl;dr mojej relacji z rodzicami:

    pokaż spoiler w domu była bida z nyndzo i przemoc wszelaka. Do 14 roku życia byłam ustawicznie bita, do 23,5 roku życia byłam stale poniżana.

    Całe życie słyszałam, że jestem gbur, cham, prostak, chamidło, dziad, dziadówa, bydło, przynoszę wstyd, nie jestem wystarczająco dobra, jestem tłukiem, nieukiem, czemu piątka a nie szóstka?!, beznadziejna gospodyni, bałaganiara, beztalencie… I tak dalej. Moją rolą w rodzinie było “przynieś-podaj-pozamiataj”, byłam opiekunem swoich rodziców (!), byłam strażnikiem sekretów tego domu, byłam popychadłem, byłam… bo byłam.

    Gdy skończyłam 23,5 roku, a było to w przededniu wigilii, zrozumiałam, że nie chcę już tak żyć. Że ja już nie chcę żyć. Wtedy tu, na mirko, błagałam o adresy, nazwiska, szukałam psychologa, terapeuty, kogokolwiek, kto mi pomoże. Miałam już dość gróźb pobicia, szykan, obrażania, kłótni w domu rodzinnym, miałam dość słuchania, jaką jestem złą córką. Ktoś mi jednak w komentarzu napisał, że jestem je*aną atencjuszką i na pewno do żadnego terapeuty nie pójdę. No nie poszłam. Ale wtedy zaczęło się moje prawie półroczne rodzinne piekło, gdy rodzice za wszelką cenę, po trupach, starali się przywrócić status quo i zmusić mnie do powrotu do swojej służalczej roli. Działy się rzeczy okrutne i straszne, o których pisac nie będę, ale zakończyły się rozpadem rodziny.

    Od kwietnia do połowy maja trwałam w zamrożeniu, byłam kompletnie bezsilna, bezradna, bez życia. Nie chciałam żyć, ale nie chciałam ranić niebieskiego. Zrozumiałam, że dla mnie to jest ta chwila: albo coś ze sobą zrobię i się uleczę, albo coś ze sobą zrobię i mnie pochowają. Pod płotem, wiadomo, samobójców nie chowają nigdzie indziej.

    Wybrałam życie. Poszłam do psychiatry i na terapię.

    → Po tym przydługim wstępie odpowiem na pytanie zawarte w tytule. Co mi dała psychoterapia?
    Przede wszystkim zrozumienie siebie. Bardzo mocne rozgraniczenie tego, że w tej relacji byłam ofiarą, a rodzice sprawcami mojego bólu i cierpienia. Zrozumiałam (choć… dopiero dzisiaj to otwarcie przyznałam! Cudowna chwila!), że tylko i wyłącznie rodzice są odpowiedzialni za relację, a może i nawet więź, ze swoimi dziećmi. Dzieci są jakby… zaproszone do tego stołu, rozumiecie, same się nie pchały do życia, więc ci, którzy je powołali, przejmują PEŁNĄ odpowiedzialność za wygląd tej relacji.
    Dało mi to, że zrozumiałam, że nie jestem winna! Nie jestem winna rodzicom opieki, bo przecież oni się mną opiekowali w dzieciństwie to potem ja muszę nimi. Gówno prawda, musieli, inaczej by im mops odebrał dzieci. Nie muszę być niczyją służącą. Nie muszę wierzyć w to, co mówili o mnie: że jestem gruba, brzydka, gbur, cham, prostak itd.

    Zrozumiałam też, że to wszystko spowodowały demony moich rodziców. To były mechanizmy obronne, dzięki którym czuli kontrolę i władzę, jakiej nie mieli w dzieciństwie. Wiecie, jeśli dziecko nie ma poczucia sprawstwa, jeśli jest kompletnie bezsilne w dzieciństwie, to potem sobie to kompensuje w dorosłym życiu. Rodzice pozwolili, by ogarnęły je ich demony. Ale to jest ich odpowiedzialność - postanowili się nimi nie zajmować. Postanowili dopuścić swoje demony kontroli, aby podpowiadały im, że tłuczenie swoich dzieci jest lepsze, niż przyznanie się do błędu. Że nieprzepraszanie jest lepsze. Że traktowanie dzieci jak manipulujące dorosłymi zło koniecznie sprawi, że życie ich dzieci będzie uporządkowane.
    Ale to był ich wybór i nie jestem winna, choć wielokrotnie próowali mnie o tym przekonać, że to ja jestem winna ich złości, jestem winna tego że zostałam pobita, zwyzywana. Bo mój ton, bo moja mina. Nie. To ktoś nie panował nad sobą. Moje zrozumienie nie znosi jednak ich odpowiedzialności za to.

    Takie zrozumienie mi dala terapia. Gdy przyszłam na nią, to pierwszego dnia już o tym mówiłam, ale nie wierzyłam w to, nie stosowałam się do tego, pozwalałam, by złe myśli zaprzątały mi głowę i udowadniały mi, że gdybym coś zrobiła inaczej, gdybym była lepszą córką, gdybym lepiej służyła rodzicom, to moja rodzina by się nei rozpadła. Dzisiaj z pelną stanowczością CZUJĘ, a nie tylko wiem, że ja byłam w porządku, byłam wystarczająca.

    A o uczuciach napiszę Wam następny post.
    Bo postanowiłam zacząć pisać Wam, jak cudownie jest odzyskać - a raczej UZYSKAĆ - stabilność psychiczną i dlaczego warto chodzić na terapię.
    Pisałam już parę razy na temat terapii, depresji i wiele osób pisało do mnie o polecenie terapeuty, psychiatry. Stay tuned, bo przygotowuję na ten temat wpis, będzie za parę dni.

    Czekam na Wasze komentarze - pytania, wyznania, cokolwiek. Spokojnego dnia!

    #depresja #psychologia #terapia #psychoterapia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki
    pokaż całość

    +: osobliwywysrywznikad, scriptkitty +827 innych
  •  

    Kilka tygodni temu wykonałem ważny krok w kwestii wychodzenia z przegrywu: zapisałem się na psychoterapię.

    Mój były psycholog, do którego kiedyś chodziłem na NFZ, polecił mi ośrodek, w którym przyjmują dwie terapeutki i jeden terapeuta. Jako że jednym z moich problemów są relacje z kobietami, to zdecydowałem się na wybranie mężczyzny - głównie z obawy, że kobiety mogłyby sprzedawać mi bluepillową wersję świata.

    Mój były psycholog prowadził psychoterapię poznawczo-behawioralną. Obecna jest psychodynamiczna.

    Pierwsze spotkania w czerwcu były przez komunikator internetowy (ze względu na koronawirusa), a od początku lipca spotykamy się w gabinecie.

    #wychodzimyzprzegrywu #psycholog #psychoterapia
    pokaż całość

  •  

    Moja terapeutka to taka #szaramyszkadlaanonka jest bardzo miła i słodka. Mam wrażenie że naprawdę się o mnie martwi i mnie lubi

    pokaż spoiler A potem sobie przypominam że jej za to płacę i cały czar pryska ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #przegryw #psychologia #psychoterapia pokaż całość

  •  

    bądź Tunezyjczykiem, wyznawaj Allaha
    codziennie masz sny erotyczne z jakimiś dyktatorami
    homopanika.jpg
    podobno jakaś francuska psychoterapeutka przyjmuje pacjentów u siebie na dachu
    w sumie co ci szkodzi...

    Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej? Komedia „Arab Blues” (w kinach od 14 sierpnia) przypomina, że powroty w rodzinne strony nie zawsze bywają łatwe. Tak jest w przypadku wychowanej we Francji Selmy, która postanawia wrócić do Tunezji, aby otworzyć gabinet psychoanalityczny. Na miejscu okazuje się jednak, że nie tylko nikt tam na nią nie czeka, ale jej zawód i styl życia nawet najbliższym krewnym wydają się cokolwiek podejrzane. Kulturowe różnice generują serię pomyłek i nieporozumień, które debiutująca reżyserka Manele Labidi ze swadą rozbraja humorem.

    ZWIASTUN

    Niezależna, niezamężna, żyjąca na własnych zasadach Selma jest solą w oku konserwatywnej rodziny i miejscowej władzy. W ulubionych dżinsach i z papierosem w ustach szybkim krokiem przemierza ulice, korytarze i pokoje, odkrywając po drodze nie tylko absurdy lokalnego prawa, ale i własną tożsamość. Charyzma, urok i ekranowy magnetyzm odtwórczyni głównej roli, Golshifteh Farahani (gwiazda „Patersona” Jima Jarmuscha oraz „Co wiesz o Elly” Asghara Farhadiego), sprawiają, że od początku kibicujemy szalonym planom psychoanalityczki. Kibicujemy też jej kolejnym pacjentom, którzy - wychowani w opresyjnej kulturze - wreszcie przyznają sobie prawo do depresji, lęku i bycia tym, kim naprawdę są.

    Słoneczna, pełna światła i soczystych kolorów komedia Manele Labidi opowiada o uniwersalnym konflikcie tradycji z nowoczesnością oraz zbiorowości i jednostki. Pokazana w „Arab Blues” Tunezja dochodzi do siebie po arabskiej wiośnie i jak nigdy wcześniej, potrzebuje zbiorowej terapii. A film w ciepłym, lekkim i dowcipnym tonie podkreśla, że nie ma politycznych rewolucji bez codziennej obyczajowej rewolty: przeciwko rodzicom, szkole, politykom, zasadom tak sztywnym, że nie pozwalają oddychać. I przypomina, że humor zawsze był najlepszą z terapii.

    Film dostał nagrodę publiczności na festiwalu w Wenecji, gdzie pokazywano go w tej samej sekcji, co polskie „Boże Ciało".

    #film #filmy #festiwale #kino #zwiastun #zwiastuny #trailer #trailery #ladnapani ¯\_(ツ)_/¯ #kultura #religia #tunezja #islam #kobiety #terapia #psychologia #psychoterapia #psychiatria #francja #kinofrancuskie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy tylko ja mam wrażenie że psychoterapia to jakaś dziwna szarlataneria? Jestem jak najdalej od szurstwa, ale w tym przypadku nie umiem się przekonać.
    Od września 2019 chodzę do psychiatry, teraz właściwie do drugiego. Przyjmuje już 3 lek (żaden nie pomógł, jest wręcz gorzej - ale to inny temat), od października 2019 do stycznia tego roku chodziłem na terapię w nurcie poznawczo-behawioralnym. Co tu dużo mówić, męczyło mnie to strasznie. Odebrałem to jako swego rodzaju sztukę dla sztuki, która do niczego nie prowadziła. Najgorsze jest to, że terapeuta nie daje żadnych jasnych wskazówek (wiem, nie może), ale to wprowadzało mnie tylko w jeszcze większe zmieszanie (jestem straszliwie niedecyzyjny), ostatecznie pożegnałem się terapią, stwierdzając że szkoda na to zachodu. Ponadto mam wrażenie, że to że ktoś mnie w jakiś sposób pokieruje nic mi nie da, kiedy ja cały czas mniej lub bardziej świadomie kwestionuje sens samej koncepcji terapii. Jakie są wasze odczucia co do terapii w jakimkolwiek nurcie?
    #anonimowemirkowyznania #depresja #psychoterapia #psychiatria #psychologia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5ed53c731487ee2d07aa7d45
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Wesprzyj projekt
    [=================.......................] 42% (98zł/235zł)
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Żeby terapia działała, lub żeby przyśpieszyć proces warto otworzyć umysł. Psychiatra, psycholog nie ma magicznego guzika, który włączy i i już wszystko będzie działać. Jeśli latami kształtowały się w nas nieodpowiednie schematy myślenia, działania to nie możemy oczekiwać, że tak łatwo to się zmieni.
      Owszem jako ludzie mamy wspólne cechy, ale tak naprawdę jesteśmy tez bardzo różni. Na jedną osobę lek zadziała, na inną nie. Lekarz tak naprawdę ma ograniczone pole manewru, jest wiele różnych preparatów, ale substancji czynnych już nie. Wszystko wymaga czasu, poznanie danego człowieka, dobór odpowiedniego leku, później dobór odpowiedniej dawki. Psycholog musi Cię poznać, zrozumieć co Cię ukształtowało, jakimi schematami się kierujesz, następie zmiana negatywnych schematów postrzegania siebie i działania. Z tego co wiem terapie poznawczo-behawioralne, naprawdę dają dobre efekty. Tylko to jak do tego podjedziesz zależy od Ciebie. Nie oczekuj, że ktoś za Ciebie odwali robotę, da Ci wskazówki, powie co masz robić i z głowy. pokaż całość

    •  

      @ignis84: OP już napisał jak do tego podchodzi - kwestionuje sens samej koncepcji terapii. Ja też tak na początku robiłem, potem się ustatkowałem na psychodynamicznej, ale mimo to uważam, że nie ma co za długo na siłę próbować cały czas terapii, jak z góry człowiek wie, że nie jest do tego przekonany. Czasem jest tak, że każde takie rozczarowanie pogłębia awersje do terapii i psychologów i myślę, że w pewnym momencie można dać sobie z tym spokój i szukać zupełnie czegoś innego. Mi kiedyś pomogła taka gra Ingress, jak zacząłem grać to od razu uznałem, że to świetna autoterapia na lęk społeczny. Niedawno zacząłem ćwiczyć z hantlami i zainteresowałem się suplementami i dietą i od razu przekierowałem na to swoją uwagę i nie myślę tak często o negatywnych sprawach. Myślę, że to też ma związek z otwartością umysłu, skoro terapia nie przekonuje. Po prostu próbować różnych nowych rzeczy, na tyle na ile mamy siły i pieniędzy. pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Najgorsza w tym wszystkim jest świadomość, że Tobie się już nie da pomóc, żadna psychoterapia, terapia i inne gówna są bezsensowne i bezcelowe w Twoim przypadku, pozostają jedynie prochy na tłumienie tego bałaganu, który masz w głowie, a i tak już na 99% wiesz, co Cię czeka za X lat.
    #przegryw #psychoterapia #depresja #psychiatria

    •  

      żadna psychoterapia, terapia i inne gówna są bezsensowne i bezcelowe w Twoim przypadku

      @Felixu: Tego nie wiesz bo z pewnością nie byłeś na każdej możliwej terapii, o ile w ogóle na jakiejś ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      Ale uczciwie muszę przyznać że sam jak się nad tym zastanawiam to ciężko mi sobie wyobrazić jak taka terapia miałaby mi pomóc skoro terapeuta przecież nie wpuści mnie do swojego życia prywatnego ani nie dołączy do grona znajomych a po terapii będę dokładnie w tym samym miejscu co i przed. pokaż całość

    •  

      Ja chodzę już na drugą terapię i nie widzę by to pomagało. Jeśli ktoś jest mocno zaburzony, robi jakieś rzeczy w życiu i nie rozumie czemu bo w ogóle nie zastanawia się nad życiem i niczego nie analizuje to taka terapia tłumaczy człowiekowi bardzo wiele i tym samym możne mocno pomóc, ale jak ktoś dużo czasu spędza nad myśleniem, analizowaniem i czytaniem książek psychologicznych to terapia nie daje efektów albo są one tek małe że osoba chodząca na terapię i jej otoczenie nie widzi żadnej różnicy. pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Psychoterapia to najwiekszy scam 21 wieku. Już Zięba i inni szarlatani przynoszą więcej pożytku. Nie rozumiem jak niby rozmowa z kimś miała w czymkolwiek pomóc. Śmieszne jest to naprawdę, że Juleczki po #psychologia dla debili kasują was po 150zł za godzinkę rozmowy, z której nic nie wynika. Śmiejecie się z Zięby i innych szarlatanów, a latacie po psychoterapeutach XD Żałosne. #medycyna #depresja #psychiatria #psychoterapia #przegryw #niepopularnaopinia pokaż całość

    •  

      z resztą jak ma mi pomóc ktoś od kogo jestem dużo inteligentniejszy xD

      @Ascendant_: Twoje powyższe przemyślenia i wiedza nie wskazują na to. Wszystko to wskakuję bardziej na to, że dominują u ciebie mechanizm obronne i zniekształcenia poznawcze.

      Ps do psychoterapeuty idziesz po wiedzę specjalistyczną, umiejętności, empatie i zrozumienie a nie po inteligencję. Jezeli uwazasz, że masz większą wiedzę na temat mechanizmów psychologicznych człowieka od osoby, które 5 lat studowała psychologie i pózniej 4 lata szkołe psychoterapii to współczuje zaburzenia osobowości. Nawet najgorszy psychoterapeuta ma wiekszą wiedze na ten temat niż przeciętny człowiek, który mysli, że jest ponadprzeciętnie inteligentny. pokaż całość

    •  

      @www_h Ja byłam na dwóch psychoterapiach. Z pierwszej zrezygnowałam po 4 miesiącach bo nie czułam by mi cokolwiek dawała prócz tego że sobie z miłym panem pogadałam i porobilam jakieś prace domowe o których później rozmawialismy. Dałam mu znać że nie czuje się lepiej ani też nie rozwiazalam swoich problemów. Poszłam więc do psychiatry i zrobiło się ciut lepiej, ale strach pomyśleć co będzie jak leki odstawie :( zatem poszłam na inny rodzaj psychoterapii i w sumie jest to samo ... w sensie już nie robię prac domowych ale rozmowy te nic mi nie dają. Jednak staram się komunikować jak się czuje i co myślę o terapii. Pani psycholog zaproponowała mi terapię grupową i się zastanawiam czy to ma sens czy nie, a może to zwykle wyciąganie kasy i będzie jak było do tej pory... :( pokaż całość

    • więcej komentarzy (55)

  •  

    Terapeutka myślała że jestem prawiczkiem. Spierdolenie chyba aż się wylewa ze mnie

    pokaż spoiler albo po prostu pomyślała że jak nie miałem dziewczyny to nie ruchałem. Zdziwiła się gdy powiedziałem że byłem na divach

    #przegryw #depresja #psychoterapia

    +: LDAR, M..............n +10 innych
  •  

    Ściana tekstu, chętni mogą czytać, jak nie, przejść do 3pkt. Czyli jak ktoś "zdrowy" czyta to i w niektórych momentach widzi że gdzieś "mam połowę sukcesu", to niech rozwinie swoją myśl, które miejsce o co chodzi, co dalej itp.
    Mirek zaoferował mi pomoc w znalezieniu terapeuty i pomoc w ocenie czy przeprowadza terapię prawidłowo – z powodu moich wcześniejszych negatywnych doświadczeń. Nie potrafię zaufać terapeucie, otworzyć się, a przed tymi przed którymi to zrobiłem, nic nie wychodziło. Pomyślałem że napiszę tu i zawołam go, ale też dla zasięgu, wrzucę to jako nowy post, może ktoś będzie chętny również pomóc, albo wymieniać się doświadczeniami, spostrzeżeniami odnośnie terapii i tego co mi będzie potrzebne – zapraszam. Może dowiesz się czegoś o sobie, czytając o mnie. Zawołam w poście osoby które odpisały coś więcej w poprzednich postach, jeśli macie ochotę, zapraszam.
    Jednak jeżeli decydujesz się czytać – proszę skup się by nie marnować czasu mojego i swojego. Być może wiele się będziesz musiał domyślać, jak chcesz to pytaj. Nie piszę tego tylko żeby wrzucić na mirko, również jeśli trzeba to będę mógł to pokazać terapeucie dla szybkiego startu w terapii.

    Cechuje mnie zbytnie wnikanie w szczegóły, zbytnie myślenie, filozofowanie - żeby nie wyśmiał mnie nikt, nie dotknął, tak jak to miało miejsce w dzieciństwie. I wnikam i myślę, gdy wszyscy wokół mają wyjebane i żyją. I jestem w takiej właśnie kiszonce, sam siebie maltretuje. Robię to bo próbuję. Tak naprawdę w ogóle najchętniej bym nie wnikał, żył jak każdy "normik". Tylko pytanie czy życie rządzi mną, czy ja moim życiem. I czy w ogóle da się. Czy ma się wolną wolę, możliwość zmiany kierunku, czy tylko może być zmieniony z zewnątrz. Docierają do mnie głosy, że nie można inaczej, niż z pomocą z zewnątrz, wyjść z bańki w której jestem. Załóżmy że przez 10 lat robi się coś konsekwentnie, np. programuje - dzięki temu staje się, - programistą. Problem w tym że nie wychodzi mi robienie czegoś konsekwentnie, nie jestem w stanie tego osiągnąć.

    Punkt 0 - Często mam myśli samobójcze. Mam 28 lat, i nie wyobrażam sobie mojego życia po 30-stce. Jest masa dysfunkcji we mnie. Najprościej to by było - kopiować od innych ludzi zachowania, jestem jestem wyrzutkiem społecznym i pewnie to też jest powód, choć się staram - tego że nie mam wielu znajomych ani żadnych przyjaciół. To próbuję.
    https://www.youtube.com/watch?v=X2cKv5LtgL4
    Tak jak w tym filmiku mówi ta psychoterapeutka - terapia to nie słuchanie, tylko środowisko w której osoba ma możliwość nauczenia się umiejętności społecznych które w znaczny sposób ułatwią jej życie.

    Więc 1 i najważniejszy warunek jaki musiałby być postawiony przy znalezieniu osoby dzięki której pomocy pójdę do przodu - to zadanie pytania.
    Czy ja na tej terapii nauczę się nowych umiejętności, żeby mi było łatwiej w życiu - a nie, że sobie będę słuchany?Do tej pory we wszystkich podejmowanych terapiach było wysłuchiwane co mówię. Straciłem chęć, ale spróbuję jeszcze ten kolejny raz.

    Problemy:
    2-ga rzecz, co mi jest. Tutaj start, a niżej dalszy ciąg.
    • Wszystko co robię nieświadomie lub bardziej świadomie podżyrowane jest lękiem. Nabytym będąc dzieckiem, zmieniło to moje życie. Moje relacje w rodzinie leżą, bo odsunąłem i schowałem się i przez odległą bliskość, nie mówię, nie czuję bliskości. Te relacje mają przeszkody które nie wiem, czy chcę pokonywać. Od dziecka, nie żyję – a raczej żyje fantazjowaniem którym sobie starałem radzić.
    • Nie mam predyspozycji do wrodzonej depresji, natomiast nabyłem to zaburzenie, doświadczyłem kilku okresów kilkumięsięcznych które chyba trzebaby nazwać epizodami depresyjnymi. Dzisiaj to chyba dystymia.
    • Mam też zaburzenie osobowości. Mam uparcie upatrzone jaki byłem za dziecka, i nie chcę się zgodzić, że się zmieniłem. Wygięło mnie bardzo. Mój charakter, nie uznaje tego, jaką nabyłem poprzez doświadczenia psychikę, poprzez kontakt z środowiskiem, doświadczenia, wychowanie, dorastanie, dojrzewanie. Odrzuca ją i nie będzie raczej potrafić przyjąć, jednocześnie samemu nie umierając. Odrzucam „wejście w dorosłość”. Staram się aby „klamka jeszcze nie zapadła”. Nie wiem jak miałbym poradzić sobie ze stratą. Jednocześnie poddanie się prądowi, każdy rozumie jako złożenie się ze wszechświatem w symbiozie. Ludzie w większości nie są zmieni przez świat drastycznie, toteż dostosowują się, do zmian. Świat, zmienia ich – są słabi, jeśli da się być silnym – opierać się temu jak świat chce Cie zmienić. Ja się opieram, od dziecka, praktycznie odkąd pamiętam.
    • Ostatecznie, nie wierzę w siebię. Mimo posiadania pewności siebie, nie posiadam jej.
    • Dalej uzależnienie, od pornografii. Tzn. nawyk tego że wszelkie negatywne emocje topię w.. tym, czymś. W filmie Cashback było powiedziane zdanie które chyba dobrze oddaje mój hak na to jaki się kiedyś stworzył. "Lack of shyness was so confusing to me", że kobiety chcą być "złe". W obrazie, chemicznej mieszance, którą mam pierwotnie zawartą w hormonach, prymitywnym poczuciu dopaminy, rozmnażania. Miesza się to wszystko z emocjami międzyludzkimi, np. poczucia jakiejś namiastki związku.
    • Dalej nabyta fobia społeczna wraz z zespołem stresu pourazowego. Nie potrafię inicjacji seksualnej przejść. Bo dla człowieka którym się stałem - pozwolenie sobie na dopuszczenie do siebie kogoś intymnie, tak żeby miał dostęp do głębszych emocji jest niewykonalne. Zbyt szybko nadal, dzieje się to, że przelęknę się zobaczenia mnie przez drugiego człowieka i go odpycham. W skutek czego, nawet zagadanie do dziewczyny, albo przyjęcie jej zainteresowania jest niewykonalne.
    Jak tylko widzę atrakcyjną kobietę – zaczynam natychmiast czuć za duże do kontroli emocje przejmujące moje zachowania - żeby tylko absolutnie się nie zdradzić z tym że mi się podoba, ukryć wszelkie sygnały możliwego wykazania zainteresowania. Nie może odczuć mojego zainteresowania ab-so-lut-nie, bo inaczej czuję że zginę. W dzieciństwie doświadczyłem traumy związanej z agresywną, nagłą zmianą środowiska na zagrażające. Podobała mi się wtedy dziewczyna - i zdusiłem w sobie emocje nie pozwalając im wydostać się na zewnątrz, tylko ku uciesze rówieśników. I tak je już na zawsze trzymam w sobie, i jak tylko ktoś się do mnie chciał zbliżyć to ja automatycznie uciekam. Miałem pojebaną sytuację w szkole, anomalię właściwie.
    Tak wybierając - wycofanie się - nie wiedziałem co robić, no i robiłem co mogłem, ale wybrałem błędnie.
    Zły wybór nawiązuje do tego, że nie wiedząc co robić, wycofałem się, zamiast walczyć o swoje miejsce.
    Walcząc o swoje miejsce, byłbym pewnie dalej człowiekiem, który nie za bardzo zważa na przestrzeń ludzi otaczających mnie, co było powodem zapalnym w pierwszej kolejności.
    Czy taki narcyzm by się to opłacił przy kobietach?, dużo tekstów na internecie pisze że tak, nie wiem. Pewnie żyłbym bezrefleksyjnie jak inni ludzie, albo na te refleksje przyszedł by czas tak jak u innych ludzi...
    Niezły impas się zrobił, bo jakbym głośno o tym powiedział co się dzieje, to pewnie interweniowali by dorośli i przynajmniej wyszłoby to na światło dzienne. A tak - właściwie mówiłem że nic mi się nie dzieje, jak ktoś się pytał co mi się dzieje.
    Ważne by zanotować że mam to PRAWIE od zawsze. Niekonfrontacyjny sposób bycia ojca, myślę utworzył podświadome podstawy do tego że nie miałem kontaktów z dziewczynami takich właśnie ustawionych na seksualność, tylko koleżeństwo. Ale duża „dynamiczność” była ze względu na matkę chociaż, oraz mój charakter. Byłyby z tego związki bez problemu, ale myślę, że problemem okazałoby się, że inni faceci byliby jakby właśnie „włączeni” seksualnie a ja nie. Inny feel powstawałby dla laski. Pewnie z czasem bym do prawidłowych wniosków dotarł, pewnie w takim samym jak dziś do nich docieram, z drugiej strony.
    To, razem z przykrymi doświadczeniami, osłabiającymi wysoką pewność siebie jaką kiedyś miałem, a dzisiaj posiadam jej mniejszą część, no i od zawsze zaburzeniami na tle wyglądu (dysmorfofobia się to nazywa) - mam aktualnie duży problem jeśli chodzi o kwestię zaproponowania się, złożenia kobiecie propozycji bycia partnerami seksualnymi, kochankami - której w żaden sposób bym nie miał xD gdyby nie to co doświadczyłem... Taki.. wstyd za samego siebie. Pojęcia nie macie jak mnie to wkurwia, i jak zagubiony byłem bo nie wiedziałem co się dzieje, bo takie emocje są tak obce dla mnie xD, tzn. były.
    BARDZO często, zauważam jakie to głupie, nie trzeba mi mówić. Tak jakbym miał płotek zbudowany z tych doświadczeń i widzę wszystko dookoła co się dzieje, a ja jestem jak w jakiejś zagrodzie z której nie mogę się ruszyć, choć teoretycznie wystarczy przeskoczyć.
    Niektóre rzeczy daje radę tak przeskakiwać, ale z czasem ubiło to mnie.
    Martwię się trochę tym, że nie mam możliwości używania doświadczenia, które powstałoby normalnie - wytworzonego w czasie gdy u mnie były popierdolone rzeczy. Innymi słowy, ja ogólnie jestem sobie w stanie wyobrazić dużo i na bazie tego wyobrażenia działać, dowiedzieć i stosować, samemu kreować. Czyli powiedzmy trzymam rękę na pulsie i dowiaduje się tego z neta. Ale to wyobrażenie, razem z plusami i minusami że to nie doświadczenia. Coś jak w Ślepnąc od świateł.
    • Dalej znerwicowanie, napięte mięśnie, wieczna nerwówa, zszarpane nerwy, poczucie zaszczucia w miejscach publicznych, strach przed wieloma sytuacjami z większa ilością ludzi (co ciekawe nie jeśli są znajomi Ci ludzie, no ale to wiadomo, widać po opisie dlaczego - przejmuje się tak bardzo tym co pomyślą, ci którzy mnie poznają, jak mnie odbiorą, bo kiedyś to był horror, i musiałem ja wytwarzać w kimś co o mnie pomyśli, a przynajmniej chcieć próbować to robić i zauważąc że nic mi z tego nie wychodzi). Np. nie wsiądę do windy jeśli widzę że jedzie nią atrakcyjna dziewczyna lub robię wszystko by być niewidzialnym, nie wyjdę za drzwi jak sąsiedzi są obok, czasami mam problem z tym żeby jechać na uczelnie jak wiem że byłbym spóźniony. Wyolbrzymiam - po prostu wystarczy że człowiek się nie zna z sąsiadami, nie ma dobrego kontaktu i też postara się uniknąć "konfrontacji". Ale czy na pewno? Ja w moim wyobrażeniach robię sobie imprezy z nimi. Ja w realu, cierpię bo nie jestem w stanie skonfrontować się ze strachem.
    • Dalej duży ubytek inteligencji zaćpaniem, i stresem, i cofnięciem się w rozwoju.
    • Na koniec ledwo ukończone studia i dostana po znajomości praca, czyli kulejąca "kariera" i nie istniejące życie prywatne i rodzinne. Brak perspektyw.
    • Ojciec nieogarnięty społecznie nie pomaga, mama ogarniająca ale zmarła na raka kilka lat temu.

    I to ja, ktoś kto kiedyś był na kierunku wygryw.
    A dziś jak oglądam facebook ludzi z moich lat 5-15, widzę ich wszystkich pożenionych to czuję pięść w brzuch i brak powietrza.
    I chcę żeby nie podchodzili do mnie ludzie, taką emocję odnajduję.
    I mogę sobie w łeb strzelić. Nie wiem co by było adekwatną satysfakcją do morderstwa. Chciałbym żeby śmierć mnie nie obejmowała. Odnajduje w sobie rejon gdzie wygięcie przez życie, prowadzi do miejsca obsesyjności. Myślów, urojeń przedstawiających mnie jako osobę którą nigdy nie byłem, ale wyobrażałem sobie że taki jestem. Zaburzenie a la superbohater ze skazą. Który poprzez firmę technologiczną robi system komputerowy obsługujący ludzką psychikę, przestawiający emocje, myśli jak potrzeba, coś jak ten NeuraLink od Muska. Komputerowo wspomagana psychika, to za niedługo wcale nie będzie sci-fi, skąd krok do kopiowania i modyfikowania jej. Tym samym, uzyskuje władzę, nad tym że go nie są w stanie dotknąć, siły zewnętrzne. Czyli jakaś projekcja, tego jak byłem potraktowany.
    Tylko przez bycie dzieckiem, mogłem popełnić błąd że wierzę że jestem w stanie zastopować czas. A zmianę się akceptuje, dorośli ludzie akceptują zmianę i poddają się jej, gdy następuje przełączenie. Porzucają dawne życie i biorą to co nowe. Ja zablokowałem to i przez dekady ciągnąłem to. I nie wiem czy nie mam już dość. Chciałbym krzywdzić w sumie ludzi. Narzucać im swoją wolę. Raz i karta zmieniona i to satysfakcjonowało by mnie. Jak odpowiednio satysfakcjonuje ludzi coś im odpowiedniego, to w czym znajdują ich satysfakcję, każdy ma swoją. Miałbym ochotę tak, łamać charakter ludzi. Wtedy działałbym na zasadzie tego jacy są dla mnie odrażający, bo takie moje zdanie jest, co do tego co mi życie zrobiło.
    Przyjąłem w taktyce ochronnej to że trzymam się daleko od emocji, i sprowadziło mnie to w dół.
    To co to jest, depersonalizacja, osobowość mi się rozpadła? Nastąpiła zmiana (z tym zastrzeżeniem że ja jestem cały czas uczepiony tego by wrócić) z ekstrawertyka w introwertyka. Zacząłem stać bardziej na tym drugim polu, korzystać bardziej z charakteru, emocji, zachowań adekwatnych dla tych drugich osób. ;/

    Czuję co jakiś czas przejaśnienia. Raz czy dwa w życiu, były czysto chemiczne – poczucie jak to jest bez depresji. JA PIERDOLE, to inny świat jest! Dynamizm +100. Myślenie - klarowne. Poczucie, niezmienne. Urzeczywistnienie, ugruntowanie, brak fantazjowania, brak wymuszeń by walczyć o hormony dopaminy albo serotoniny. Częściej – poprzez bycie w świecie wyobrażeń, uświadamiam sobie coś i następuje realizacja, że tak coś naprawdę wygląda.
    I to jest właśnie to. Że spotkałem się ze światem i zobaczyłem, doświadczyłem jak działa – że mnie w dupę wyruchali i czuję się zawiedziony, i schowałem się, i moja morale straciłem, i moje serce mam złamane, i próbować już nie chcę – bo całe życie próbowałem i magiczna granica niewidzialna trzymała – od spełnienia mnie. I radzę sobie tak, tak jak od jakiegoś krótkiego czasu po doświadczeniu traumy odkryłem że sobie radzę – fantazjuje jak by to było w moich fantazjach. Że czuję że wystarczy choć tyle, że wystarczyłoby tylko to, żeby polecieć, żeby się udało, przeżyć to, co chciałem przeżyć. I to jest właśnie moje zaburzenie. Nie chcę się spojrzeć na świat. Nie chcę go zobaczyć jakim jest, nie chce przyznać że on taki jest bo.. Bo by to znaczyło że nie mogę być już dzieckiem. To by znaczyło że już jestem dorosły. A nie mogę jeszcze być. Bo jeszcze nie wróciłem.
    Ale prawdziwe problemy to będą te które zaczną po zaangażowaniu się w relacje. I mam świadomość, że szukam dziury w całym, ale nie wiem co robić. Czuję nóż na gardle gdy chce zrobić krok do przodu i wszystkie efekty psychosomatyczne.
    Tak to wygląda.

    Oczywiście że myślę o tym że za głęboko wchodzę w temat swojej osobowości. Jak to się mówi, mniej wiesz – lepiej śpisz. Może sama świadomość tego nie pozwala mi zapomnieć? Próbuję eliminować moje problemy, żeby życie stało się lepsze po kolei ale powstają nowe i tonę, będąc za czasem, za teraz. To chyba definicja przegrywu, co by nie robił, jest spóźniony – bo gdy orientuje się i chcę zacząć zmieniać – to jest już za późno? Jednocześnie czuję to – nigdy tak naprawdę nie skoczyłem. Nie zaryzykowałem tak naprawdę. Że utonę. Boję się żyć tak naprawdę. Bo to życie jest gwałtowne, rzuca ludźmi jak kukłami, jak marzanną na sztormie, pacynka. Ale jednocześnie.. inni chyba nie mają tak ;(. I co teraz? Ja wiem że ludzie są tak samo beznadziejni jak ja. Kupy gówna mieszające się ze sobą ze swoimi problemami które wychodzą na światło dzienne i śmierdzą, i zaliczają porażki, wpadki - i żyją. A ja, martwy trwam. Samemu zrobiłem się sam, a raczej te wczesne doświadczenia z dzieciństwa i późniejsze.

    Terapeuta dla mnie:
    3-cia rzecz, a więc dopasowany do tego nurt psychoterapii. **Efektem problemów, czy przyczyną jest to że nie wiem co mam zrobić w życiu?** Myślę że to jest teraz najważniejsze pytanie.
    No co no, kierunek to chyba uznanie, przyklepanie że jest tak, a nie inaczej.
    Odkryć schematy którymi działam
    A potrzebuję https://www.wykop.pl/wpis/46913397/#comment-165882981
    Wydaje mi się że w moim przypadku przydatne będą Poz-Beh do 1 i 3 rzeczy a Gestalt do 2. Czyli dwóch specjalistów, super by było aby współpracowali ze sobą nad planem działania i moich postępach.

    Ja często mam myśli że w sumie po co mi to. Że wszyscy takie problemy ("to nie są problemy anon, uwierz w siebie") mają, a ja się do tego masturbuję. No to co ja mam w końcu, szukać pomocy czy nie ma do czego? No nie potrzebne mi to, w ogóle... to tylko, tożsamość. Tożsamość inna niż ktoś KTO BEZ SWOICH PROBLEMÓW JEST NIKIM.

    Szybka zmiana nie jest moż­liwa. Nie ma szans na rady­kalną poprawę stanu pacjenta w ciągu kilku mie­sięcy. Zniekształcone prze­ko­na­nia i utrwa­lone nie­ko­rzystne reak­cje są nie­malże wszyst­kim, co pacjent ma. Są ego­syn­to­niczne, tzn. pacjent żyje w zgo­dzie z nimi pomimo wszyst­kich szkód i trud­no­ści, do któ­rych pro­wa­dzą. Klient nie wyobraża sobie zmiany, musiałby zabić część sie­bie, stra­ciłby swoje poczu­cie toż­sa­mo­ści, gdyby na nią przyzwolił.

    Odrzucamy chyba wszystkie kobiety które są świeżo po magistrze a więc jakieś 70% wszystkich ofert w necie, oraz wszystkich przeciętnych absolwentów którzy musieli się gdzieś pochować.
    Zasięg wyszukiwania: Cała Polska
    Nurty: Do 10rż, wytworzyły się zachowania które teraz trzeba we mnie zmienić. Na to nie wiem jaki system zastosować. Powiedzmy schematów, ale strzelam. Na dzisiejsze rzeczy, o których sposób myślenia można zmienić można zastosować beh-poz. Na pozwolenie sobie na dopuszczenie kogoś do siebie, nauczyć się chyba sposobów obrony i obsługi swoich emocji, na to może być Gestalt.
    Warunki: Ciągła superwizja, 4-5 letnia szkoła terapii, doświadczenie w pracy z chorymi na oddziale dziennym w szpitalu, akredytacja Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, 10+ lat doświadczenia, osoba zorientowana wśród problemów męskich - większość to pomoc od kobiet dla kobiet, no i żadnego faceta zjeba z wyglądu mośka ze słabą psychiką bez konkretu, który powiedział sobie - a od dziś zacznę myśleć inaczej i po problemie, odpłynął w gondoli w stronę zachodzącego słońca. Trudno wymierzyć z kim będę się czuć komfortowo. Brak oceniania i zajmowania stanowiska przez terapeutę. Żadnych coachów.
    http://www.ptp.org.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=53

    Martwi mnie to:

    Oczywiście. Koncentrowanie pacjenta na rozgrzebywaniu problemów z zamierzchłej przeszłości i wmawianie mu, że trzeba je koniecznie przepracować by uzyskać równowagę w wieku dojrzałym nie ma żadnego uzasadnienia w badaniach. Tymczasem zdarza się, że pod wpływem tak prowadzonej terapii pacjenci zrywają kontakty z najbliższą rodziną „uświadomiwszy sobie”, że coś było nie tak.

    Ten zespół nie wygląda źle
    https://www.cpi.poznan.pl/zespol/
    https://www.lps.pl/zespol/
    Zauważyłem że MASA terapeutów pracuje w nurcie dynamicznym ;/

    https://www.znanylekarz.pl/aneta-pylypczuk-2/psychiatra-seksuolog-psychoterapeuta/zamosc#address-id=[854616,939496]
    https://www.znanylekarz.pl/seweryn-segiet/psychiatra-psychoterapeuta/oswiecim#address-id=[462680,919262]
    https://www.znanylekarz.pl/jadwiga-wylag/psychoterapeuta-psycholog-terapeuta/tarnowskie-gory#address-id=[385348]
    ale brak doświadczenia w pracy w szpitalu https://www.znanylekarz.pl/bartosz-lamch/psycholog-psychoterapeuta-terapeuta/wroclaw#address-id=[855188]
    https://www.znanylekarz.pl/elzbieta-kobrzynska-zochowska-2/psychiatra-psychoterapeuta-terapeuta/warszawa#address-id=[914588]

    ciekawostki,terapeuta wszystkich nurtów:
    https://www.znanylekarz.pl/piotr-koremba/psychoterapeuta-psycholog/wroclaw#address-id=[242142]
    ciekawa specjalizacja
    https://www.znanylekarz.pl/iwona-drozdowicz-nita/psycholog-psychoterapeuta-terapeuta/krakow#address-id=[846350,950801]

    edit1. poddaje się, nie jestem w stanie nikogo znaleźć masakra jakaś. ;/ Masę ludzi odrzuciłem, przecież to nie da się tak, równie dobrze mogę wybierać na chybił trafił, ofc przeglądałem nie tylko znanylekarz ;/
    wołam: @Wychwalany: @Wracam_do_zywych: @edicsson: @YumeNikki: @justguylol
    PS. Czytam aktualne to, ciekawe co przyniesie: https://waitbutwhy.com/2018/04/picking-career.html
    Życie to orientowanie się, w trakcie jego trwania - że jest się biologiczną maszyną kierującą się tylko - na różne strony do przodu, z możliwą kontrolą - którą da się jak mięsień wyćwiczyć.
    #psychoterapia #psychologia #przegryw #depresja #wychodzimyzprzegrywu #fobiaspoleczna #spierdolenie #zdrowie #psychiatria
    https://www.wykop.pl/wpis/35567521/void-przegrywowyslownikobrazkowy-rehabilitacja/
    pokaż całość

    źródło: demilked.com

    •  

      @nowylogin234: Hej. Czytając Twój wpis notowałem sobie uwagi i co myślę:
      1. Terapeuta
      Terapeuta nie jest osobą, która ma Ci mówić co masz robić, tylko wskazać kierunek w którym powinieneś podążać.
      2. Filozofowanie
      Wbrew pozorom mózg nie lubi wielozadaniowości, więc jeżeli coś robisz to skup się na tym. Jeśli masz z tym problemy możesz liczyć w myślach albo powtarzać tekst jakiejś piosenki. Mnie to pomaga.
      3. Porno
      Staraj się to kontrolować i stopniowo ograniczać. Pomyśl to, że Twoja słabość, a Ty nie chcesz być słaby.
      4. Fobia rozmowy z kobietą
      To wynika po części od uzależnienia od pornografii. Przez porno traktujesz kobiety jak obiekt seksualny, który służy do rozładowania napięcia. NoFap może Ci trochę pomóc w postrzeganiu kobiet w inny sposób.
      5. Ludzie z przeszłości
      Mam już dość pisania tego samego w kółko różnym osobom :)
      Nie sprawdzaj co u ludzi z którymi nie masz kontaktu. Dlaczego interesuje Cię co u nich. Oni już dawno o Tobie zapomnieli. Nie istniejesz dla nich, oni nie powinni istnieć dla Ciebie. Nie sugeruj jak potoczyło się ich życie, każdy ma swoją drogę którą dąży do szczęścia.

      To tyle. Nie jestem ekspertem, napisałem to co myślę. Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszej walce :)
      pokaż całość

    •  

      człowiek się zmienia całe życie

      @Wracam_do_zywych: Fajnym cytatem na poparcie tego są słowa Heraklita z Efezu, że "Jedyną stałą rzeczą jest zmiana".

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Czy są tu może osoby, które pomimo pewnej depresji NIE CHCĄ jej leczyć? Osobiście nie mam jej zdiagnozowanej u specjalisty, bo jeszcze nie byłem, ale mam chyba tyle możliwych objawów, że raczej nie ma innej możliwości.

    Między innymi: obniżony nastrój, znudzenie WSZYSTKIM, nic nie przynosi przyjemności (gierki, seriale, filmy, książki, śmieszne filmy na yt, jedynie używam tego jako rozpraszczy, na które i tak mam wyjebane), częste uczucie wszechogarniającej rozpaczy, libido jest martwe, chęć spania po 10h i używanie snu jako możliwości ulżenia udręczonej psychice, wszechogarniające zmęczenie niezależne od ilości snu, absolutnie rozpierdolona zdolność skupiania się, coraz większa chęć autodestrukcji (z dupy palenie papiersów, tylko po to, żeby zrobić sobie "krzywdę", ojebanie butelki łychy do monitora w momencie gorszej rozpaczy), pewnie znalazłoby się coś więcej.

    Wygląda to jakby pomiędzy najróżniejszymi osobami, które widzę na różnych grupkach o psychiatrii, zaburzeniach psychicznych itp a mną stała jakaś niewidzialna ściana. Oni naprawdę chcą tę depresję leczyć, być szczęśliwi. W moim przypadku właśnie na odwrót. Absolutnie nie wierzę, żeby mogło mnie nic dobrego w życiu spotkać, nie mam w nikim wsparcia, ani jednej osoby z którą mógłbym o tym porozmawiać. Jedyna możliwość jaką widzę dla siebie to pogłębiającą się depresja a w końcu samobójstwo. Brzydzę się sobą w każdym możliwym aspekcie, gdy widzę się w lustrze autentycznie na zmianę czasami mam ochoty rzygać, rzucić się pod pociąg, rozpierdolić lustro i rozpłakać się. Nawet nie chcę wstawiać na jakieś fejsy czy coś zdjęcia, bo bym się zrzygał musząc patrzeć na swój ryj non stop. Inb4 tindera nawet nie próbowałem, bo jestem rezultatu pewien tak czy inaczej.

    Mam dość wszechogarniającej samotności, boli mnie to, że nigdy dziewczyna nie uznała mnie za atrakcyjną osobę, pomimo tego, że wiedziałem o tym przez całe liceum, całe studia to dalej nie mogę się z tym pogodzić. Absolutnie tego nienawidzę. Tego, że jestem całkowicie odseparowany od swoich równieśników w kontaktach międzytowarzyskich (nie, nie chodzi mi tu wyłącznie o aspekt ruchania, główni mi chodzi o bycie POŻĄDANYM). Któregoś razu gdy byłem z nimi w barze, gdy zauważyłem jak niemalże natychmiastowo, plastycznie, bez jakiejkolwiek bariery zaczęły z nimi flirtować dziewczyny musiałem iść do kibla, bo natychmiastowo mi gula w gardle stanęła i w zasadzie się tam w toalecie rozpłakałem, bo złamało mnie to wewnętrznie. Od tak dawna jestem tego świadomy, chyba już od końcówki podstawówki powinienem to rozumieć, bo byłem tego świadomy, a jednak dalej nie mogę. Powoli kończę studia, a czuję, że będzie gorzej, gorzej i gorzej.

    Czy ten tekst to niesformułowany potok świadomości? Tak, niestety, bo piszę to na portalu dla spierdoksów, gdyż innego miejsca do wyżalenia się nie mam, nie mam ani jednej bliskiej osoby do zwierzeń.

    Nie wiem, czy ten pomnik gówna da się zamienić na spiż. Czy da się mnie uratować, czy da się te traumy rosnące wręcz od urodzenia naprawić? Czy farmakoterapia mogłaby pomóc? Czy ktokolwiek ma tu doświadczenie z bycie do tego stopnia wrakiem człowieka, któremu udało się własną osobę uratować? Bo osobiście widzę dla siebie w przyszłości jedynie jeden, werterowski koniec. Ja pierdole jakie to wszystko jest nieskłane

    #depresja #psychiatria #psychoterapia #przegryw a i pewnie #tfwnogf nwm wołam wszystkich co może będą wiedzieć cokolwiek
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Różnica między moim stanem psychicznym porównując do tego sprzed roku jest taka, że wtedy czułem się jak gówno a teraz też czuje sie jak gówno, ale wiem dlaczego.

    #psychologia #rozwojosobisty #psychoterapia

  •  

    Mój problem zaczął się około 4 lat temu. Ogólnie jestem spokojną osobą- introwertyk (bardziej ambiwalentny), lubiłem być sam z sobą, lubiłem pomagać, byłem dość specyficzny, bardzo empatyczny, aczkolwiek trzymałem się z innym normalnymi spoko ludźmi. Nie potrafiłem być chujem.
    Z czasem zauważyłem że odstaję. Inni gdzieś jeździli, spędzali czas itd. Problemy zaczęły się w liceum kiedy przyszedł hajp na imprezki, szalone wypady. Wszyscy snapowali, opowiadali swoje wyjścia jakby to było niewiadomo co. A ja nie miałem nikogo oprócz jednego kumpla. Stwierdziłem że coś ze mną jest nie tak i zacząłem się zmieniać. Chciałem się przeprogramować, wgrać inny bardziej ekstrawertyczny software. Miałem wtedy całkowicie spaczony obraz rzeczywistości. I na przyklad- zawsze byłem zrównoważony i nie podejmowałem szybkich, nieprzemyślanych decyzji. Widząc że inni tego nie robią stlumilem to w sobie i dodałem to do mojego nowego "oprogramowania". Widząc że inni nie odpisują od razu na chatach też tak zacząłem robić. Te drobne, pozornie mało groźne przykłady zmieniły mnie. Było ich mnóstwo. Robiłem tak ze wszystkim. Wiem że to chore ale tak było. Zacząłem myśleć tak jak wyglądało życie innych ludzi. Chciałem przeżywać te piękne chwile które usłyszałem i wmowilem je sobie. To trwało długo. Moja obecna wtedy osobowość została zmieniona. Kopiowałem każde zachowania i wzorce myślenia tych "lepszych' z których brałem przykład. Po pół roku ogarnąłem że mam depresję. Okropnie się czułem. Zaniki pamięci, doły. Uzmysłowiłem sobie co zrobiłem i chciałem się odprogramować. Zaczalem myśleć, strasznie duzo- analizowałem swoją osobowość, co powieninem był zmienić, jak się zachowywać co czuć. Próbowałem sobie przypomnieć poprzednia tożsamość. Miałem już tyle skopiowanych nawyków że nie wiedziałem jak się zachować, co czuć, co myślec. Nie czułem się sobą, tak jakby odrealniony, we śnie, bez kontaktu z uczuciami, emocjami.
    Sytuacji trwa do dzisiaj. Nie wiem kim jestem. Nic nie czuję, nie czuje się sobą.
    Jedyne co mnie trzyma przy życiu to świadomość że kiedyś było dobrze i to wszystko w mojej głowie. Często miewam myśli samobójcze.
    Mam chore mysli- klasyfikuje ludzi po ich cechach, które są przydatne które nie, dziele ludzi na lepszych i gorszych. Nie czuję nic.
    Ani raz w ciągu tych 4lat nie poczułem że żyje. Ani smutku, ani strzału radości, żadnego instensywnego uczucia.
    Ciągle się porównuje do innych. Nie wiem jak być sobą- patrzę na innych, zastanawiam się co czują, jak myślą, jakie miałbym szanse w starciu z nimi. Psycholog i terapia nic nie dawały. Teraz utrzymuje kontakt powiedzmy z psychologiem który mi mówi żebym przestał myśleć, szedł za uczuciami
    Staram się to robić ale mimo wszystko chciałem to napisac. Czuje się zagubiony. Jedyne co mnie trzyma przy życiu to rozum. Nic innego. On mi mówi że to wszystko myśli. Nie pamiętam jak to jest być szczęśliwym. Nie wiem kim jestem.
    Dziękuję za przeczytanie i proszę o rady.
    #depresja #zalesie #feels #psychologia #fobiaspoleczna #psychoterapia
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    tl;dr Jakie kroki powinien podjąć wysokofunkcjonujący (high-functioning) przegryw, żeby skończyć ze społecznym przegraństwem?

    Rady udzielane przegrywom zwykle zakładają, że przegryw zaczyna od zera: zadbaj o higienę osobistą, idź na siłownię, ulepsz garderobę, nie traktuj kobiet jak księżniczek, rozwijaj się zawodowo, znajdź sobie hobby, idź do terapeuty, itp. Byłem na takim etapie, jednak na własną rękę udało mi się odbić od tego dna (nie znałem jeszcze ani manosfery, ani środowisk ściśle przegrywowych).

    Długo wegetowałem w matczynej piwnicy, miałem późny start w życie. Finansowo i zawodowo jakoś sobie teraz radzę (bez wchodzenia w szczegóły, ale bez mała programista15k), kolosalnie poprawiłem swoją formę (od 40+ BMI i kompletnego braku aktywności do 250% masy ciała w przysiadzie) i zrobiłem co byłem w stanie z wyglądem fizycznym i garderobą (170cm i mało łaskawa genetyka ograniczają możliwości). Do spermiarstwa i białorycerstwa nigdy nie miałem skłonności.

    Jednak przez długą izolację nie mam przyjaciół, relacje społeczne ograniczone w zasadzie do zawodowych i na dodatek wbiłem ostatnio czarodzieja. Dlatego obiektywnie spory progres uczyniony w w pozostałych aspektach życia w ogóle mnie nie cieszy. Konsultowałem się z kilkoma terapeutami, a do jednego chodziłem przez blisko 3 miesiące, ale zrezygnowałem bo w żaden sposób mi to nie pomagało.

    Jasne, oczywistą radą jest wychodzenie ze sfery komfortu i eksponowanie się na kontakty społeczne, dołączenie do grupy skupionej wokół jakiejś aktywności itp. Rzeczywiście staram się tak robić. Dużo mnie kosztowało, żeby przełamać się i wymieniać choć kilka uwag w trakcie kawy w pracy, iść na lekcje tańca, czy na siłowni nie przemykać jak przegryw do szatni, a zachowując luz uśmiechnąć się do recepcjonistki i utrzymać naturalny kontakt wzrokowy. Po prostu przez długą izolację takie sobotnie wyjście do klubu to już nie kwestia opuszczenia strefy komfortu, ale coś w rodzaju przeniesienia się w czasie o 1000 lat i radź sobie wtedy przegrywie. Zresztą nawet nie będąc przegrywem byłbym raczej zupełnie inną osobą niż większość klubowych imprezowiczów.

    Gdybym odczuwał głęboką więź z kobietą sądzę, że byłbym w stanie nawiązać relację romantyczną, a doświadczenie akceptacji i uczucia ze strony drugiej osoby pomogłoby mi bardziej, niż kolejna kasa na koncie. Jednak tzw. randkowanie, czyli w oparciu o atrakcyjność fizyczną czy nawet pociąg seksualny poszukiwanie głębszej relacji to dla mnie absurd. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdzie w takim "randkowaniu" to od faceta oczekuje się ponoszenia większości wysiłku. Oceniłem swoje możliwości, na ile mogłem wybadałem rynek i stwierdziłem, że Tindery i inne to dla mnie gra nie warta świeczki.

    W tym momencie dochodzę do wniosku, że zbliża się granica moich możliwości i coraz mniej zależy ode mnie. Nawet jeśli będę kontynuował samorozwój, to nic to nie zmieni póki ktoś nie wyciągnie do mnie ręki, nie uzna mnie za interesującą, dobrą osobę, nie polubi za takiego, jakim jestem. Obecnie nikogo nie obchodzę, chyba, ze jestem im do czegoś użyteczny. Póki co opieram się blackpillowi.

    Wydaje mi się, że w podobnej sytuacji może być więcej przegrywów. Jaka jest Wasza perspektywa?

    #przegryw #depresja #psychoterapia #blackpill #przemyslenia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: powiem ci, że szukanie na siłę drugiej połówki jest bez sensu. I też mówienie sobie, że jak ktoś cię zaakceptuje i pokocha, to życie się zmieni nagle o 180°. Szczerze to nie wiem, co można zrobić w twojej sytuacji, bo sama tkwię w podobnej.

      Nie chcę cię zniechęcać do Tindera, ale szukanie tam jest właśnie takie sztuczne i wymuszone, i mnie osobiście męczy. No chyba, że chcesz poćwiczyć skill zagadywania do dziewczyn, wtedy to całkiem dobre rozwiązanie.

      A, no i co do terapii. Też nie ma co się zniechęcać po kilku spotkaniach. Żaden psychoterapeuta nie sprawi magicznie, że uda ci się zaruchać. No ale jest szansa, że pomoże ci zaakceptować samego siebie. Nie będziesz wtedy potrzebował drugiej osoby do zapewania o twojej wartości, a to chyba najważniejsze :)
      pokaż całość

    •  
      D................o

      +1

      @AnonimoweMirkoWyznania: ile trenowałeś, by osiagnąć takie liczby na przysiadzie?

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    cześć użytkownicy wykopa
    Mam pewien problem z dziewczyną. Od ponad roku jesteśmy razem, ona ma duże problemy z samoocena, dopiero po roku udało mi się ją wyciągnąć na psychoterapię i chodzi na nią. Poszła na psychoterapię bo bycie partnerem osoby z niskim poczuciem własnej wartości jest naprawdę ciezkie. Potrzebowała generalnie pokładów atencji które są niezdrowe i ograniczają moją autonomię wiec chciałem zakończyć ten związek. Wyszło jednak tak że dostała kolejna szansę i poszła na psychoterapię
    Tutaj pojawia się moje pytanie, wierzę w to że taka terapia przyniesie efekty ale póki co nie są one duże a ja nie raz nie mogę znieść jej zachowania. Kiedy nie ma mnie 20 minut przy telefonie żeby jej odpisac ona uważa że nic dla niej nie znacze. Bardzo często porównuje się do różnych ludzi z mojego otoczenia i stawia siebie na drugim miejscu. Naprawdę staram się ją wspierać ale często czuję cholerna bezsilność i nie wiem czy ja dam radę wyczekać aż ta terapia zacznie działać. Kocham ją ale kurde... chcę być szczęśliwy. Jak przeczekać aż terapia zacznie działać i nie poddać się teraz?
    #samoocena #pytaniedorozowychpaskow #psychologia #psychoterapia #logikarozowychpaskow #jakzyc
    #pomocy
    pokaż całość

  •  

    Ten uczuć, gdy psychoterapeutka przez godzinę dowiedziała się więcej o mnie niż moja matka przez prawie 30 lat.

    #przegryw #depresja #feels #psychoterapia

    źródło: 1477944108018.jpg

  •  

    Jak pierwszy raz byłem na wizycie u terapeutki i wyznałem, że nie mam kobiety, bo jestem brzydki, to ta szmata chciała mi wmówić, że napewno mam jakieś zawyżone standardy i szukam supermodelki. Nie mogła uwierzyć, że nie interesuje mnie kolor włosów, wzrost, rozmiar biustu potencjalnej partnerki. Jej się w głowie nie mieściło że to kobiety są płytkie i patrzą tylko na wygląd faceta.

    #psychoterapia #psychologia #blackpill #przegryw #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    +: KontrastWykop, v......h +196 innych
  •  

    W zeszłym tygodniu spoznilam sie na pociag i nie dojechalam na #psychoterapia. Dzisiaj odwolali mi juz dwa pociagi, trzeci sie spoznia (chociaż stoi na bocznicy czy jak to się nazywa). Myślałam o dojechaniu późniejszym pociagiem do wawy i dojechanie do celu taksą ale chyba chuj z tym.

    Akurat dwa tygodnie temu terapeutka mi powiedziała, że zawsze jestem i zawsze przygotowana. Więc juz dwa razy mnie nie będzie. Świetnie.

    A za nieodbyte wizyty i tak muszę zapłacić ale to najmniejszy problem.

    #pociagi #depresja #pkp
    pokaż całość

    +: SnowFox, D......z +6 innych
  •  

    Byłem dzisiaj u psychoterapeuty. Czekając przed gabinetem na wizytę słyszałem, że w gabinecie jest jakaś para. Generalnie tylko słychać głosy, zazwyczaj nie słychać o czym gadają za zamkniętymi drzwiami, ale nagle słyszę podniesiony wkurwiony głos kobiety:

    pokaż spoiler MIAŁEŚ UMYĆ GARNEK W ZLEWIE 2 TYGODNIE TEMU


    Ludzie to naprawdę mają problemy. A wystarczyło kupić zmywarkę.

    #heheszki #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #psychologia #psychiatria #psychoterapia #zwiazki
    pokaż całość

  •  
    j..........e

    +18

    Dwa miesiące spokoju i trafienie XD myślałem ze już nigdy drugiej takiej jak moja ex nie spotkam. znacie te laski, nie? Borderki takie są najlepsze.
    Już się nie mogę doczekać co się będzie działo.
    Nawet na #psychoterapia babka mi powiedziała ze lubie te pojebane akcje XD

    #tinder #zwiazki #borderline

    źródło: image.jpg

  •  
    s............0

    +35

    Więcej PKB na NFZ w tym na psychiatrię :)
    #polityka #zdrowie #psychologia #psychiatria #depresja #nerwica #psychoterapia #lewica #razem #neuropa

    źródło: FB_IMG_15689218611654506.jpg

  •  

    Dowodem na to, że czuję się lepiej, jest to, że wróciłam do kuchni. Piekę ślimaczki drożdżowe, gotuję gęste zupy, eksperymentuję z farszami do naleśników, babeczkami, mięsiwami czy pastami. Teraz na celowniku mam "tort" przygotowywany na... kocie urodziny :D Tak, idę na urodziny kota i mam frajdę z tego, że przygotowuję calzone z nadzieniem z tuńczyka w kształcie ryby. Sprawia mi to ogromną frajdę :) #gotujzwykopem

    A jeszcze niedawno żyłam na pudełkach z Pyszne.pl, które konsumowałam (bądź nie, bo zdarzało mi się nie jeść całymi dniami) prosto z łóżka. Zdarzało mi się nie wychodzić z domu nawet przez 10 dni, teraz wychodzę na pobliski targ i niestraszne mi są szybkie zakupy.

    #depresja mija, a ja czuję się po prostu lepiej, a #antydepresanty idą w odstawkę - jestem w fazie zejścia z nich, ale kontynuuję #psychoterapia bo jeszcze sporo pracy przede mną, aby dziadostwo nie wróciło i mnie znowu nie załamało :)
    pokaż całość

    +: Krotky_ale_gupi, W........G +18 innych
  •  

    Półtora roku bardzo trudnej, ale i niezwykle owocnej pracy za mną. Staram się trzymać myśli, że jestem teraz o wiele silniejszy i dam sobie radę z codziennym życiem.

    Trochę #przegryw trochę #wygryw
    #psychologia #psychoterapia

    źródło: IMG_20190704_124912.jpg

    •  

      @Jutuba_z_Krakowa: Zapisałem się do psychiatry (półtora miesiąca czekania), który przeprowadził ze mną krótki wywiad. Dostałem skierowanie na psychoterapię, umówiłem się na spotkanie z psychoterapeutą (2-3 tygodnie), który stwierdził, że dobrze by było gdybym był na terapii grupowej. Odczekałem jakieś 2 miesiące, bo kończyli zbierać grupę i zaczęliśmy.

      Miewałem stany podobne do depresyjnych, ale nie leczyłem się na depresję, nigdy nie brałem żadnych leków, chociaż rozważałem przez chwilę.

      Najważniejsza jest ocena psychiarty, który stwierdz czy się "nadajesz", czy nie.
      pokaż całość

    •  

      @KingOfTheWiadro: To miałeś podobne dolegliwośći jak ja, a jakieś duże miasto?Bo na moim wypizdowie to psycholog tylko prywatnie 100zł/h

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    W dniu dzisiejszym, po 5 miesiącach, zakończyłem psychoterapię.
    Będzie dobrze.
    #oswiadczenie #chwalesie #psychiatria #psychologia #psychoterapia #nerwica

    +: W.........a, animiesiewaz +14 innych
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @IntrovertedDoge behawioralno-poznawcza.
      Jakakolwiek inna ma sens w ogóle przy nerwicy?

      Tak jak już pisałem, w pewnym momencie nastąpił przełom i moje samopoczucie z wizyty na wizytę zmieniło się diametralnie - jednego dnia opowiadałem o moich stanach depresyjnych, by za tydzień przyjść na terapię z uśmiechem.

      Przypuszczam, że pomogło w tym zażywanie witaminy B12, która odpowiada m.in. za układ nerwowy i zdrowie psychiczne.
      Wcześniej w trakcie terapii już pewne sprawy zaczynałem sobie układać, ale mój mózg wciąż mnie trollował lękami i stanami depresyjnymi, które pojawiały się tak jakby niezależnie ode mnie.
      Gdy chemia mózgu się ustabilizowała, mogłem już bardziej na spokojnie zmierzyć się ze swoimi problemami i moje podejście do pewnych spraw faktycznie zaczęło się zmieniać.

      Po jakimś czasie zacząłem też odstawiać SSRI, gdy się okazało i gdy po paru tygodniach po odstawieniu wciąż było ok, a ja już najważniejsze sprawy miałem przepracowane, to stwierdziłem, że czas to zakończyć, bo w zasadzie już nie miałem więcej nowych tematów do poruszenia w trakcie kolejnych wizyt.
      Mógłbym oczywiście siedzieć dalej i wygadywać się z najbardziej błahych sytuacji życia codziennego niczym przyjacielowi (bo po pewnym czasie pojawia się taka pokusa, żeby mówić o każdej pierdolę), ale trzeba znać umiar i wiedzieć kiedy już wystarczy, zwłaszcza, że to kosztuje ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Opublikowano oficjalne stanowisko Świadków Jehowy w kwestii związanej z seksualnym wykorzystywaniem dzieci

    Nie jestem Świadkiem Jehowy, ale dzielę z nimi wiele wspólnych poglądów religijnych. Tajemnicą Poliszynela jest, że między innymi przeciwko Organizacji Świadków Jehowy toczyła się sprawa przed Sądem w Australii, który zarzucał im ukrywanie pedofilii oraz brak odpowiednich procedur chroniących dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym:

    https://www.youtube.com/watch?v=scipRY3zbAc

    https://www.youtube.com/watch?v=lg6SUpoYDAU

    Jako sympatyk tego wyznania poczułem się osobiście dotknięty tym ohydnym zarzutem i wraz z gorliwymi Świadkami Jehowy od czterech lat angażuję się w wyjaśnianie tej sprawy.

    Działaliśmy w klimacie nagonki, oszczerstw i przeinaczania faktów, ale z pomocą Bożą daliśmy radę i już jakieś 3 lata temu udowodniliśmy na podstawie oficjalnej literatury Świadków Jehowy, w tym listów kierowanych do biur odziałów i starszych zboru, że to nieprawda. Zanim zacytuję co napisałem i co napisali inni, imponująca synteza!: http://swiadkowiejehowy.com.pl/milczace-owce-halasliwe-kozly/

    Powiem tylko że Ciało Kierownicze nie napisało nic nowego, juest to po prostu przeglądówka tego, co zostało napisane na przestrzeni wielu lat, a więc obrzydliwe zarzuty przeciwników nigdy nie miały podstaw!

    Jak napisałem wielu gorliwych Świadków Jehowy poczuło się wezwanych do tablicy, ale inni dali się omamić tej propagandzie a znaczna ich ilość, których ja nazywam jw-cyborgami, które nie potrafią funkcjonować i samodzielnie myśleć bez takich gotowców, jak opublikowany w cytowanej przeze mnie ‘Strażnicy’ kompromitowało się nie będąc w stanie obronić swojej wiary. Można sobie ten kabaret obejrzeć TUTAJ: https://www.youtube.com/watch?v=rfB8CHdakGg

    Ja to się ma do biblijnego nakazu: „Uświęcajcie w swych sercach Chrystusa jako Pana, będąc zawsze gotowi podjąć obronę przed każdym, kto się od was domaga uzasadnienia nadziei, jaką macie w sobie, lecz czyńcie to w łagodnym usposobieniu i z głębokim szacunkiem” (1 Piotra 3:14, 15).

    Czas na merytoryczne cytaty. Napisałem wcześniej:

    https://www.wykop.pl/wpis/23098367/czy-swiadkowie-jehowy-toleruja-pedofilie-tutaj-jes/

    Czy Świadkowie Jehowy tolerują pedofilię?

    TUTAJ jest cały artykuł: https://bioslawekblog.files.wordpress.com/2015/04/milczc485ce-owce-czy-hac582ac59bliwe-kozc582y.pdf

    W zasadzie można by odpowiedzieć na to pytanie jednym słowem: NIE. Świadkowie Jehowy nie tolerują żadnych stosunków płciowych poza tymi w obrębie małżeństwa, a tym bardziej seksualnego wykorzystywania dzieci. Ponadto zawsze dokładali i dokładają starań aby chronić dzieci przed pedofilami (http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1200278410?q=pedofilia&p=par).

    Osoby dopuszczające się tego typu przestępstw są z Chrześcijańskiego Zboru Świadków Jehowy wykluczane (http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1200001462):

    1 Koryntian 5:11

    " Ale teraz piszę wam, żebyście przestali się zadawać z każdym, kto jest zwany bratem, a jest rozpustnikiem albo chciwcem, albo bałwochwalcą, albo człowiekiem rzucającym obelgi, albo pijakiem, albo zdziercą — żebyście z takim nawet nie jadali.”

    Dlaczego więc zadaję to pytanie? Tajemnicą Poliszynela jest fakt, że przed specjalnie powołaną Komisją Sądową w Australii toczy się postępowanie wyjaśniające wobec polityki wielu denominacji religijnych, w tym Świadków Jehowy, dytyczącej postępowania w przypadku przestępstw seksualnych, których ofiarami padają dzieci.

    Wszelkiej maści przeciwnicy Świadków Jehowy znaleźli sobie w tym zdarzeniu centralny punkt do czerpania amunicji przeciwko Świadkom Jehowy. Posługując się zmanipulowanymi danymi sieją dezinformacje w prasie, internecie oraz organizują różne wiece i protesty.

    Zjawisko to stało się tak nagminne, a wielu Świadków Jehowy do tego stopnia zaniepokojonych, że postanowiłem zamieścić tutaj istne kompedium wiedzy zadające kłam wszelkiej propagandzie wymierzonej w Organizację Bożą.

    Artykuł został przetłumaczony z języka angielskiego przez znanego mi Świadka Jehowy i jest bardzo rzetelnie i obiektywnie napisany. Można w nim znaleźć liczne cytaty z archiwalnej literatury wydanej przez Towarzystwo Strażnica oraz z listów do starszych zboru z instrukcjami na temat postępowania w przypadku przestępstw seksualnych wobec dzieci.

    Wiele z materiałów na jakie powołali się autorzy artykułu od dawna jest też w posiadaniu wrogów Świadków Jehowy, którzy odpowiednio nimi manipulując spreparowali wiele kłamliwych zarzutów.

    W artykule, który polecam wszystko jest zacytowane z kontekstem. Znajdziecie tam odpowiedzi na niemal wszystkie ataki przeciwników. Oto kilka wybranych i powszechnie zadawanych pytań na jakie znajdziecie wyczerpujące odpowiedzi:

    (1) Na czym tak naprawdę opiera się zasada dwóch świadków w przypadku podejrzenia o pedofilię.

    (2) Czy starsi zboru rzeczywiście mieli instrukcje, aby konfrontować twarzą w twarz małoletnią ofiarę z pedofilem?

    (3) W jakim celu zgłaszano przypadki pedofilii do Działów Prawnych Świadków Jehowy i czy przeszkadzało to w zgłaszaniu przestępstwa na policję w tym samym dniu?

    (4) Czy rzeczywiście Ciało Kierownicze zabraniało zgłaszania przypadków pedofilii odpowiednim władzom świeckim mając jedynie na uwadze dobre imię Organizacji Jehowy, a lekceważąc dobro dziecka?

    Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w polecanym przeze mnie artykule. Proszę też wziąć pod uwagę, że nie wszystkie wymogi Komisji Sądowej w Australii są do zaakceptowania przez Świadków Jehowy, ponieważ stoją w sprzeczności z zasadami objawionymi w Biblii.

    Dla przykładu wróćmy do zasady dwóch świadków. Kodeksy karne wielu krajów mówią, że wystarczy jeden świadek, żeby skazać kogoś za gwałt czy molestowanie seksualne (i nie tylko za te przestępstwa). Oczywiście w przypadku kilkuletniego dziecka nikt nie będzie szukał dwóch świadków wykorzystania seksualnego, tylko po wiarygodnym doniesieniu sprawa powinna być od razu zgłoszona na policję. Jednak w różnych państwach granica wieku dopuszczająca współżycie seksualne jest różna, a złośliwe pomówienia, to nie wyjątki od reguły.

    Osobiście znam dziewczynę, która podjudzona przez matkę pomówiła własnego ojca o molestowanie seksualne. Wprawdzie odwołała zeznania i obecnie bardzo tego żałuje, ale do tego czasu ten człowiek przeżył półroczną gehennę w areszcie śledczym.

    Ciało Kierownicze jest zobowiązane przed Bogiem do stosowania jego prawa, aby nikt nie został pokrzywdzony. Bóg najlepiej zna ludzką naturę i wie co robi. Z pewnością wiele procedur można ulepszyć, ale Świadkowie Jehowy nie mogą iść na całkowity kompromis wobec prawa świeckiego kosztem prawa Bożego (https://bioslawekblog.wordpress.com/2016/01/23/o-wyzszosci-slowa-bozego-nad-ludzkimi-kodeksami-prawnymi/).

    W artykule doskonale wyjaśniono i uzasadniono takie podejście.

    Zaznaczę jeszcze, że proces przed Komisją w Australii jeszcze się nie skończył, a odstępcy już dzielą skórę na niedźwiedziu, choć nic nie wskazuje na to, żeby ten przewód sądowy skompromitował Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy. Póki co karę ponoszą winni oraz ci, którzy nie słuchali zaleceń Ciała Kierowniczego.

    Okażmy zatem cierpliwość i pokładajmy zaufanie w Jehowie, który oczyści swoją organizację z elementów niepożądanych i mając w pamięci swoje święte imię doprowadzi do pozytywnego zakończenia całej sprawy.

    Kaznodziei 7:8

    "Lepszy jest koniec sprawy niż jej początek. Lepszy jest człowiek cierpliwy niż wyniosły w duchu.”

    No i sprawa dobiegła końca, a prawda obroiniła się sama :)

    https://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/straznica-do-studium-maj-2019/milosc-sprawiedliwosc-w-obliczu-zla/

    „[….] POSTĘPOWANIE W WYPADKU POWAŻNYCH GRZECHÓW

    10 Kiedy starsi zajmują się sprawami dotyczącymi poważnych grzechów, pamiętają o prawie Chrystusowym. Wymaga ono, żeby traktowali trzodę z miłością i robili to, co sprawiedliwe w oczach Boga. Dlatego jeśli dowiedzą się o czyimś poważnym grzechu, muszą starannie rozważyć kilka spraw. Przede wszystkim zależy im na tym, żeby imię Jehowy było uświęcane (Kapł. 22:31, 32; Mat. 6:9). Są też żywo zainteresowani duchowym dobrem braci i sióstr i chcą pomóc każdemu, kto został skrzywdzony.

    11 Ponadto jeśli winowajca należy do zboru, starsi próbują ustalić, czy okazuje szczerą skruchę, i jeśli tak jest, to starają się pomóc mu odbudować więź z Jehową (odczytaj Jakuba 5:14, 15). Chrześcijanin, który ulega złym pragnieniom i dopuszcza się poważnego grzechu, jest chory duchowo. Oznacza to, że utracił dobre relacje z Jehową *. W pewnym sensie starsi są więc duchowymi lekarzami. Starają się ‛uzdrowić chorego’ — w tym wypadku winowajcę. Ich pochodzące z Biblii rady mogą mu pomóc naprawić stosunki z Bogiem, ale tylko pod warunkiem, że okazuje szczerą skruchę (Dzieje 3:19; 2 Kor. 2:5-10).

    12 Jak widać, starsi mają bardzo odpowiedzialne zadanie. Troszczą się o trzodę powierzoną im przez Boga (1 Piotra 5:1-3). Chcą, żeby bracia i siostry czuli się w zborze bezpieczni. Dlatego gdy starsi zostaną poinformowani o jakimś poważnym grzechu, w tym o wykorzystaniu dziecka, działają natychmiast. Co robią? Rozważmy pytania rozpoczynające akapity 13, 15 i 17.

    13, 14. Czy starsi stosują się do prawa świeckiego dotyczącego zgłaszania sytuacji, w których ktoś zostaje oskarżony o seksualne wykorzystanie dziecka? Wyjaśnij.
    13 Czy starsi stosują się do prawa świeckiego dotyczącego zgłaszania władzom sytuacji, w których ktoś zostaje oskarżony o seksualne wykorzystanie dziecka? Tak. Tam, gdzie takie prawa obowiązują, starsi stosują się do nich (Rzym. 13:1). Nie są one sprzeczne z prawami Bożymi (Dzieje 5:28, 29). Dlatego kiedy starsi dowiedzą się, że jakieś dziecko mogło zostać wykorzystane, od razu kontaktują się z Biurem Oddziału i pytają, w jaki sposób powinni zastosować się do przepisów dotyczących zgłaszania takich spraw.

    14 Ofiary wykorzystania seksualnego, ich rodzice oraz inne osoby znające daną sprawę są zapewniane przez starszych, że mają pełne prawo zgłosić ją władzom świeckim. A co, jeśli takie zgłoszenie dotyczy kogoś ze zboru i sprawa staje się znana w danej społeczności? Czy chrześcijanin, który poinformował władze, powinien czuć się winny, że zniesławił imię Boże? Nie. To sprawca wykorzystania jest tym, który sprowadza hańbę na imię Jehowy.”

    #pedofilia #parafilie #pedofil #swiadek #policja #zawiadomienieoprzestepstwie #swiadkowiejehowy #psychologia #prawo #prawokarne #prawoboze #biblia #jehowa #zbor #bog #dzieci #prawadzieci #bezpieczenstwodzieci #sady #australia #komisjaaustralii #psychoterapia #przestepstwaseksualne #psychiatria #priorytety
    pokaż całość

    źródło: Zrzut ekranu z 2019-05-01 00-50-46.png

  •  

    Żyję w toksycznej rodzinie, do tej pory nie wiedziałam jak relacja rodzic-dziecko powinna wyglądać, aby była zdrowa. Bycie toksycznym przeszło również na mnie, nie byłam tego świadoma. Zraniłam tym pewnie mnóstwo osób, nawet najbliższe, czuje się z tym podle.

    Trafiłam na pomocną według mnie książkę amerykańskiej psychoterapeutki, która uświadomiła mi jak działają toksyczni ludzie. Dodałam znalezisko z jednym fragmentem: https://www.wykop.pl/link/4925905/toksyczni-rodzice/

    Zapraszam do opowiadania swoich historii z toksycznymi rodzicami i głosowania w ankiecie.

    #psychologia #psychoterapia #psychiatria #depresja #toksycznamatka #rodzina #rodzice #wychodzimyzprzegrywu #zwiazki #rozwojosobisty
    pokaż całość

    Czy uważasz, że twoja rodzina jest toksyczna?

    • 106 głosów (79.10%)
      Tak
    • 28 głosów (20.90%)
      Nie
  •  
    l..........e via Android

    +19

    Właśnie dziś dowiedziałam się, że przepracowalam pierwszy etap mojej terapii, ataki paniki! Pijcie ze mno kompot
    #psychoterapia

  •  

    Tak jak obiecałam, wrzucam podsumowanie mojej terapii. Postanowiłam zrobić to trochę w postaci takiego Q&A (też w oparciu o to, o co już byłam pytana, ale niech będzie w ładnie w jednym miejscu), co by wyglądało to w miarę czytelnie. Ostrzegam, ściana tekstu.

    Dlaczego w ogóle zdecydowałam się na terapię/z czym walczyłam?

    Przede wszystkim zależało mi na pogodzeniu się z przeszłością – jako dziecko byłam ofiarą przemocy psychicznej, a nawet też w pewnym momencie fizycznej. Miałam też styczność z osobą uzależnioną od alkoholu. Ponadto jestem córką rozwodników (i przy okazji żywym dowodem na to, że oddawanie dziecka pod opiekę matki wcale nie jest takie świetne); a mój rodzinny dom „nauczył” mnie wielu złych, wręcz toksycznych, schematów zachowania: problem z panowaniem nad emocjami, agresywne reakcje w momentach „zagrożenia” albo przy poczuciu utraty kontroli nad sytuacją, nie można było ze mną w ogóle dyskutować, bo każde negowanie mojej opinii/zwrócenie mi na coś uwagi traktowałam jako atak, do tego w kryzysowych momentach dochodziły ataki paniki i samonakręcanie się na najgorszy możliwy scenariusz, brak asertywności i uległość – wolałam przepraszać i płaszczyć się przed innymi, żeby tylko się pogodzić, niż trzymać się swojego zdania, ale narażać się na spór (nigdy też nie wiedziałam czy faktycznie mam rację czy to moje spierdolenie daje o siebie znać). W klasie maturalnej w dość burzliwy sposób zmieniłam miejsce zamieszkania (zostałam przez bliską mi osobę po prostu wywieziona stamtąd) i zamiast uczyć się do matury to ciągałam się po sądach w niekończących się rozprawach o alimenty. Byłam naprawdę na dnie; ale na szczęście miałam przy sobie ludzi, którzy nie pozwolili, żeby stała mi się krzywda. I chociaż na przestrzeni tych kilku lat dużo nad sobą pracowałam, to nadszedł taki moment, w którym przekonałam się, że wcale sobie sama z moim problemem nie poradziłam: sytuacja z życia sprowokowała zachowania, z którymi się zmagałam; a jednocześnie doszłam do wniosku, że sama już więcej nic nie zrobię, że osiągnęłam wszystko co mogłam w pojedynkę i potrzebuję kogoś z zewnątrz do pomocy.

    Jakie problemy do listy moich dodał psycholog?

    Nadmierna chęć bycia idealną – córką, siostrą, przyjaciółką itd. Wchodzenie w rolę partnerską/rodzicielską w relacjach z rodzicami/rodzeństwem. „Syndrom Matki Polki”, która za bardzo chce chronić (głównie młodsze rodzeństwo) przed złem tego świata oraz zbyt często przekłada dobro innych ponad swoje własne. Zbyt duże przykładanie wagi do sztywnego definiowana świata i ludzi z mojego otoczenia (nadmierna potrzeba kontroli nad wszystkim). I największa dla mnie niespodzianka: zerojedynkowość.

    Jakiego rodzaju terapię przechodziłam i dlaczego taką?

    Zdecydowałam się na terapię poznawczo-behawioralną; chociaż po pierwszej wizycie zostało mi zasugerowane, że może powinnam rozważyć psychodynamiczną. Zależało mi jednak dużo bardziej nad pracą tu i teraz; a nie rozwlekaniu aż tak mocno tego, co było. Skusiła mnie perspektywa zadań domowych, dzięki którym widziałam „na papierze” efekty; poza tym z tego co poczytałam, to psychodynamiczna nie ma potwierdzonego działania.

    Ile trwała terapia, ile miałam spotkań, i ile mnie to kosztowało?

    Terapia trwała 5 miesięcy. Łącznie z zaplanowaną wizytą za miesiąc wyjdzie ich 16, po 1h. Koszt jednej wizyty to 100zł, co łącznie daje 1600zł.

    Czy brałam leki?

    Nie.

    Jak szukałam terapeuty?

    Korzystałam z internetu. Czytałam po prostu opisy i opinie, aż trafiłam na takiego, który wydał mi się ok. Dwie „głupie” rzeczy: wybrałam mężczyznę, bo stwierdziłam, że kobiecego spojrzenia nie chcę już (w przeszłości nacięłam się na kobiety już) i wybrałam takiego, który ma imię jak mój Tata, bo kojarzy mi się to z bezpieczeństwem.

    Jak wyglądała sama terapia?

    W związku z tym, że jednak źródłem moich problemów była przeszłość; zaczęłam (pierwsze zadanie domowe) od narysowania wykresu mojego życia: na osi rzędnych zapisana była skala od 0-10, a na osi odciętych lata mojego życia. Było to naprawdę strasznie trudne zadanie, a dzisiaj w sumie narysowałabym go lekko inaczej. Później omawialiśmy (drugie zadanie domowe) moje relacje z ludźmi – kto i w jaki sposób na mnie wpływa. Następne zadanie domowe polegało na spisywaniu sytuacji, w których przejawiłam (lub nie) zachowania, z którymi chciałam walczyć. Miałam je oceniać – pozytywne/negatywne i później omawialiśmy je na moich wizytach: dlaczego zareagowałam tak a nie inaczej co zrobiłam dobrze, co mogłam zrobić inaczej. Później zostałam poproszona o ocenianie tych sytuacji w skali od 1-10, czyli pokazanie mi, że istnieje też „mniejsze zło”, a w końcowym etapie miałam oceniać te relacje na zasadzie: uległe-asertywne-agresywne. Właśnie wtedy dowiedziałam się, że moje schodzenie wiecznie z drogi w kłótniach i przepraszanie tak „pro forma” jest złe – dowiedziałam się o tym rychło w czas, ale o tym w następnym podpunkcie. Na samym końcu poza ocenianiem siebie, miałam też obserwować moje otoczenie i zapisywać jak z sytuacjami, które dla mnie byłyby trudne radzą sobie inni. Miało to pomóc mi spojrzeć na siebie z boku.

    Jak wyglądał mój największy kryzys?

    Kilka dni po tym, jak zostałam poproszona o ocenianie moich „kryzysowych” sytuacji jako uległe-asertywne-agresywne odbyłam kłótnię z bardzo ważną dla mnie osobą. Po raz pierwszy nie uległam i nie przeprosiłam, bo naprawdę nie miałam za co. Przez chwilę byłam z siebie dumna, bo zastosowałam w życiu wszystko to, czego się nauczyłam. Tej osobie moja asertywność się nie spodobała, usłyszałam wręcz, że wychodzi na to, że moja terapia mi nic nie daje – i był to dla mnie tak ogromny cios, że cały luty był dla mnie jednym wielkim dołem – opowiadając o tym na wizycie po raz pierwszy się rozpłakałam. Co mnie zaskoczyło, przy następnej okazji widzenia się z tą osobą, wszystko było tak, jakby nic się nie stało. Jeszcze dziwniejsze było dla mnie to, że psycholog powiedział, że to wcale nie oznacza, że jest to dla mnie przegrana sytuacja. Po prostu „rozeszło się po kościach”.

    Jak radziłam sobie z negatywnymi myślami?

    I tutaj ciężko mi powiedzieć. Wychodziłam po prostu z założenia, że jestem tylko człowiekiem i mam prawo mieć gorszy dzień. Skupiałam się wtedy mocno na tym, co mam do zrobienia i czekałam na następny dzień – bo wierzyłam, że będzie lepszy. Mimo całego tego burdelu w życiu jestem naprawdę wielką optymistką – niektórzy mówią, że aż zbyt wielką. Ale z dwojga złego wolę przesadzać w tę stronę.

    Czego się nauczyłam?

    - Nie muszę być idealną: córką, siostrą, przyjaciółką, partnerką; żeby być szczęśliwym człowiekiem. Że idealne jest wrogiem dobrego, że ideałów nie ma; a moja chora potrzeba zadowolenia wszystkich dookoła była dla mnie gorzej niż zła. To samo tyczyło się idealizowania niektórych osób w moim życiu.
    - Nie ma szansy na to, żebym pomogła wszystkim dookoła. Tak się nie da. Nie jestem żadną „Matką Polką”, nie mam monopolu na dobre porady i po prostu nie mam takich możliwości/umiejętności, żeby zmienić życie tych potrzebujących na lepsze. Szczególnie, że wielokrotnie robiłam to kosztem samej siebie. (Co nie znaczy, że zaprzestanę swoich prób.)
    - Oduczyłam się myślenia zero-jedynkowego. Nauczyłam się i uczę się dalej, że pomiędzy 1 i 10 jest coś więcej.
    - Znalazłam w sobie „dźwignię”. W kryzysowych momentach zamiast dać ponieść się całkowicie emocjom, potrafię się na chwilę zatrzymać i podjąć decyzję odnośnie mojej reakcji. Oczywiście, to nie jest tak, że zawsze wybieram spokój; ale już sam fakt, że mam wybór (a nie ślepo poddaje się złym odruchom) to mój wielki sukces.
    - Nie jestem już uległa. Nie biorę na siebie niesłusznej winy za wszystkie złe rzeczy, które mają miejsce pomiędzy mną i ludźmi z mojego otoczenia, chociaż nie jest łatwo. Psycholog nauczył mnie, że bycie uległym jest tak samo złe jak bycie agresywnym, bo żadna ze skrajnych reakcji nie jest dobra. Teraz dążę do asertywności.
    - Choćby nie wiem jak bardzo zależało nam na ludziach z naszego otoczenia, tych toksycznych trzeba z niego wyeliminować. Albo inaczej: trzeba wybrać albo swoje, albo ich dobro. Ja od teraz wybieram swoje. (Nie chcę tutaj tego opisywać, ale dzięki terapii zakończyłam jedną znajomość, która była dla mnie po prostu szkodliwa.)
    - Umiem „wyjść z siebie” i spojrzeć na swoje zachowania z zewnątrz. Ocenić co zrobiłam dobrze, co zrobiłam źle i jak mogłabym to zmienić, żeby było lepiej.
    - Pogodziłam się z przeszłością. Nie na zasadzie wymazania jej, ale zaakceptowania i wyciagnięcia wniosków. Wiem jak postępować, żeby przerwać błędne koło, jakie można zaobserwować w mojej rodzinie kilka pokoleń wstecz.

    Jeszcze jedna rzecz na koniec. Przy pierwszej (tej zapoznawczej) wizycie usłyszałam, że mam naprawdę wszystko bardzo ładnie poukładane i wiem czego chcę (co było bardzo miłe). Zapytał mnie czy już kiedyś chodziłam do psychologa – a tak się składa, że chodziłam. Generalnie było to moje trzecie podejście do terapii. Poprzednie dwa podejścia skończyły się fiaskiem po kilku wizytach, głównie ze względu na niepoważne podejście psycholożek (dlatego tym razem chciałam iść do mężczyzny). Piszę o tym dlatego, żeby pokazać, że to wcale nie jest tak super, że do razu trafiłam na super specjalistę i miałam tak fajnie. Nie miałam. Co więcej, żeby nie rzucić tej terapii poprosiłam mojego przyjaciela, żeby mnie kontrolował czy aby na pewno chodzę (dzwoniłam i zdawałam mu relację z każdej wizyty). Bałam się. Strasznie się bałam. Każdej jednej wizyty. Ale chciałam lepszego życia i to było moją siłą napędową. I strasznie się cieszę, że się nie poddałam – szczególnie w tych gorszych momentach. Bo naprawdę jestem dzisiaj innym człowiekiem niż byłam w październiku. Oczywiście, to nie jest tak, że moja praca się skończyła. Zapewne będę musiała całe życie na siebie uważać, bo niektórych rzeczy po prostu nie zmienię – ale mogę je kontrolować. I to się dla mnie liczy najbardziej.

    Gratuluję każdemu, kto dotarł do tego miejsca. Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania – to już odpowiem w komentarzach. Jeżeli moje wypociny pomogą chociaż jednej osobie – będę bardziej niż szczęśliwa.

    Mirki, naprawdę warto walczyć o siebie. Szczególnie, że nikt inny tego za Was nie zrobi. Trzymajcie się cieplutko i miłego weekendu! ʕ•ᴥ•ʔ

    #psychologia #psychoterapia #wygryw

    PS. Proszę się nie śmiać, ale nie umiem into mirkolisty więc wołam ręcznie. XD

    pokaż spoiler @13ooK @zjem_twoj_bigos @Adolf_Wojtyla @Makiszka @13czarnychkotow @MisieRzadza @kjut_dziewczynka @Leninzone @briskmann @aloszkaniechbedzie @Anhed @zwirooo @skylerdw @Xune @Mu_H @HomeMadeGames @S7-1500 @Wygrywka @kuee @Arnhem5 @Riannon @Talar_ @Waleczny_ramol @molski @Nito @1Bartosz1 @Minister_Braku_Kultury @quiksilver @lomszyk @agitator_potyliczny @orbitowski @yols @raichu_z_reichu @Cesarz_Polski @occisor @Mainframe @comer123 @Maestro_PM @ruszka @Aigre
    pokaż całość

  •  

    Mirki pijcie ze mną kompot! Dzisiaj po kilku miesiącach psychoterapii usłyszałam od psychologa, że zostało nam już tylko spotkanie podsumowujące naszą współpracę (umówione na za miesiąc)! I to nie dlatego, że okazałam się beznadziejnym przypadkiem, ale dlatego, że przepracowałam (z powodzeniem) wszystko to, z czym na tę terapię przyszłam. Jestem z siebie dumna. Jestem przeszczęśliwa!

    pokaż spoiler Z czym walczyłam? Głównie z "demonami" przeszłości, które odcisnęły na mnie na tyle mocne piętno, że w gorzej niż negatywny sposób ujawniały się one w postaci nieprzyjemnych (delikatnie mówiąc) zachowań i powielania toksycznych schematów.


    Jeżeli ktoś z Was zastanawia się czy warto wydać trochę pieniędzy i pójść ze swoim problemem "wyżej" - warto. Spojrzenie osoby z zewnątrz naprawdę może zdziałać cuda. I to naprawdę żadna hańba przyznać się do tego, że jest się słabym i że nie daje się rady z pokonaniem jakiejś życiowej trudności.

    Jeżeli ktoś z Was jest zainteresowany chętnie podzielę się moim podsumowaniem (jak tylko je sklecę do końca, bo dużą część już mam) i opowiem o tym, jak moja terapia wyglądała i w jaki sposób eliminowałam kolejne problemy. Może okaże się to dla kogoś pomocne...

    #chwalesie #psychologia #psychoterapia #wygryw
    pokaż całość

  •  

    Siemka! Ktoś mógłby polecić dobrego psychoterapeutę w #slupsk?
    Moja przyjaciółka, o której mowa miała już nieprzyjemne doświadczenia z terapeutami, więc może ktoś z mirko miał więcej szczęścia.

    Dobrze gdyby specjalista był z NFZ, ale to drugorzędna kwestia.

    #psychoterapia #depresja #nerwica

  •  

    pijcie ze mną kompot mireczki, w dniu dzisiejszym zakończyłam terapię (。◕‿‿◕。) nie jest idealnie, ale warto było włożyć ten wysiłek w prace nad sobą, bo jest o wiele lepiej :)
    #terapia #psychoterapia #depresja

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jakie pytania zadać psychoterapeucie przed jego wybraniem:

    1. Czy chodzi na superwizję. Superwizja polega na konsultowaniu problemów i przebiegu terapi z bardziej doświadczonym psychoterapeutą. Pozwala to wyłapać błędy poznawcze oraz pomaga zarówno terapeucie jak i pacjentowi.
    2. Czy przeszedł własną terapię. Ile trwała, z jakim skutkiem, co o niej myśli, co z niej wyciągnął. Terapia powinna trwać minimum 1.5 roku (szybciej- się nie zdarza). Niestety nie ma wymogu prawnego by psychoterapeuta był po swojej terapii, jest to bardzo ważne aby przeszedł swoją terapię z powodzeniem, by nie wylewał na was swoich syfów.
    3. W jaki sposób rozwija się jako psychoterapeuta
    4. Czy należy do jakiegoś stowarzyszenia. Częściowo powiązane z punktem pierwszym, stowarzyszenia zazwyczaj superwizują swoich psychoterapeutów, choć nie jest to reguła. Jednakże należenie do stowarzyszenia jest jak najbardziej na plus.

    Nie bójcie się zarzucić braku kompetencji swojemu terapeucie, jeżeli się obrazi znaczy że nie jest to właściwa osoba i musicie od niej uciekać.

    #przegryw #psychologia #psychoterapia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Witam mam mały problem z koncentracją i ogólnie nauką mam 25 lat i gdy zaczynam sie uczyć nagle w mojej głowie pojawiaja sie myśli np. co będe robił jutro ( wymyślam historie), analizowanie tego co zrobiłem w danym dniu np podczas rozmowy ze znajomymi, także analizuje te słowa i obmyślam co by się stało gdybym powiedział co innego i wiele takich dziwnych myśli mi przychodzi do głowy. To jest duży problem dla mnie gdyż nawet czytajac jakis tekst automatycznie sie zawieszam na jakimś wyrazie niby patrze w kartke ale ciągle te myśli krążą mi w głowie. W czy leży problem nie mam żadnych nałogów ani problemów.
    #psychologia #studia #mozg #psychiatria #psychoterapia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    +: Claverin, a.....i +4 innych
  •  

    Ostatnio myślałam sobie jak wielkim skarbem jest dobry psychoterapeuta. Chodzę od 1,5 roku na terapie i widzę ogromne zmiany w swoim zachowaniu co więcej nawet moja rodzina je widzi i bardzo mnie chwali. Coraz częściej myśle, ze wszystko się we mnie wyprostuje i będę po prostu szczęśliwą osobą, która ułoży sobie życie #psychologia #psychoterapia #oswiadczenie

  •  

    Nienawidzę siebie za to, że jestem chory na depresję. Nienawidzę siebie za to, że nie funkcjonuję jak normalny człowiek. Nie poradziłem sobie znowu. Podjąłem trudną decyzję. Rezygnuję ze studiów (co prawda zaoczne), skupiam się na pracy oraz rozpoczynam psychoterapię. Chcę wszystko rozpocząć od nowa. Na normalnych fundamentach.

    Moi rodzice są na mnie wściekli, ale oni nie rozumieją co to znaczy chorować na depresję i przez jakie piekło człowiek przechodzi. Nie umiem się skoncentrować na nauce. Sprawia mi to ogromne problemy. Nie wiem dlaczego. Jestem do dupy.

    Ma ktoś ochotę pogadać po prostu?

    #depresja #psychiatria #psychoterapia #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Przeczytałem właśnie pewną książkę psychologiczną i postanowiłem się z Wami nią podzielić (temat wyszedł przypadkiem w dyskusji o rynku mieszkaniowym ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). Jak tylko o niej wspomniałem to od razu ktoś w wiadomości prywatnej poprosił o jej tytuł, co skłoniło mnie do tego wpisu. Uważam że takie książki powinny być obowiązkowe w klasie maturalnej. Mielibyśmy wtedy mniej problemów w życiu dorosłym.

    Jest to wywiad, w sumie bardziej rozmowa dwóch mężczyzn, gdzie jeden z nich jest psychoterapeutą. Rozmawiają o męskiej seksualności, wychowaniu dzieci, kontaktach z rodzicami (głównie ojcami), schematach, które nami rządzą, bo stereotypy to cholernie destrukcyjna rzecz. Poruszają tematy płaczu u mężczyzn, pierwszej miesiączki u córki i wiele innych spraw, o których większość z nas pewnie nie ma z kim porozmawiać, bo "faceci nie płaczą". Prawda? Gówno prawda!

    Książka napisana przez facetów dla facetów, ale każda kobieta też powinna ją przeczytać, aby poznać z czym się zmagają jej partnerzy, ojcowie czy synowie.

    Tak o niej mówi Wojciech Eichelberger (jeden z najbardziej cenionych w Polsce psychoterapeutów, autor książek):
    Szczera, dosadna, nieunikająca kontrowersji rozmowa dwóch wrażliwych i dociekliwych facetów po przejściach o najważniejszych sprawach w życiu chłopców i mężczyzn. Obowiązkowa lektura dla współczesnych facetów w dowolnym wieku, a także dla ich matek, ojców i partnerek.

    Bardzo mi daleko do osób żebrzących o plusy, ale w tym wypadku zrobię wyjątek. Wykopcie to proszę nawet jak temat mało was interesuje. Na wykopie siedzi mnóstwo osób uważających się za #przegryw czy #stuleja Bardzo wiele problemów w naszym życiu bierze się z tego co wynieśliśmy z domu lub tego czego nie dostaliśmy w nim i myślę, że ta książka może pomóc wielu osobom zrozumieć siebie lub swoich partnerów. Bez tego nie da się iść dalej. Tak powszechna na wykopie #logikarozowychpaskow jak i #logikaniebieskichpaskow zazwyczaj nie bierze się z niczego, a tu na wykopie jest to zazwyczaj błędnie przedstawiana jako patologia czy #heheszki

    #ksiazki #ksiazka #psychologia #psychoterapia #czujedobrzeczlowiek #wychodzimyzprzegrywu

    https://kulturalnysklep.pl/ksiazka/czasem-czuly--czasem-barbarzynca-tomasz-kwasniewski--jacek-maslowski-czasem
    pokaż całość

    źródło: kulturalnysklep.pl

  •  
    P.....x

    +15

    Najgorzej( ͡° ʖ̯ ͡°) #przegryw #klotnia #ulanie #depresja #psychoterapia

    źródło: kiedy-ona-na-co-dzien-mowi-ze-kocha-twoje-sadelko-ale-podczas-klotni-nazwala-cie-jechanym-grubasem-smutny-kot-placze.jpg

    +: seduc3me, P...........9 +13 innych
  •  

    Mirki, trzymajcie kciuki. Po 8 latach w końcu pierwsza wizyta u psychiatry. Strasznie się stresuję, ale może pomoże to wyjść z #przegryw.
    Gdyby ktoś był ciekawy jak wygląda pierwsza wizyta u psychiatry to proszę pytać. Dodam tylko, że chodzę na psychoterapię od 3 i pół miesiąca, ale jest gorzej. Jak nie będzie lepiej to psychiatryk.
    #depresja #spierdolenie #spierdolenieumyslowe #psychiatria #psychoterapia pokaż całość

    •  

      @pasz_kwil:
      JA zapytam.
      1.Czy psychiatra da mi diagnozę na piśmie ,nawet jeśli nie będę chciał brać leków ?
      2.Podejrzewam u siebie PTSD i DDD mogę zaproponować swoje sugestię ?
      3.Psychiatra może przeprowadzić że mną jakieś badanie ,nie wiem.Zmierzyć ciśnienie,zbadać serce ?

    •  

      @Andy4000
      Hmm, odnośnie pierwszego punktu to szczerze mówiąc nie wiem. Ja nie dostałem, ale była dopiero pierwsza wizyta. Fakt faktem, że cały wywiad który ze mną przeprowadziła i swoje sugestie są zapisane w mojej karcie. Druga kwestia - jak najbardziej. Przez moje dopowiedziane słowa została podjęta poważniejsza decyzja. Trzeci punkt - nie jestem pewien co do ciśnienia, serce raczej na pewno nie. Najprędzej dostaniesz skierowanie na badania od psychiatry aniżeli on sam będzie Ci robił. pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Najlepsze jest to, że psycholog mówiła mi, aby nie mówić ewentualnej przyszłej dziewczynie, że byłem u dziwki. Ale jak, jak ja chcę być szczery i inaczej sobie nie wyobrażam #przegryw #psychoterapia #psychologia #stulejacontent #zwiazki #seks #rozowepaski #logikarozowychpaskow pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, proszę o pomoc.
    Nadszedł ten czas, że w końcu muszę zgłosić się do specjalisty, bo jest ze mną coraz gorzej.

    Czy mirki z #wroclaw są w stanie polecić mi jakąś publiczną poradnię zdrowia psychicznego? Zależy mi na rozmowie diagnostycznej z psychiatrą, dalszej ewentualnej terapii farmakologicznej i psychoterapii. Niestety, w moim ojcu całkowity brak zrozumienia i wsparcia. "Musisz się wziąć w garść i sobie z tym poradzić". To nic, że w mniejsze lub większe stany depresyjne wpadam od 7-8 lat i nie pierwszy raz mu to mówię. Przez ostatnie 6 było lepiej, gdy miałem drugą połówkę, która mnie wspierała. Teraz znowu wszystko zmierza ku katastrofie. Niby powiedział, że może mnie pod tym kątem wesprzeć finansowo, ale oczywiście uważa to za zbędne i pierwsze pytanie to "ile to będzie trwało"...
    Chociaż na pewno nie mam jaj, żeby odebrać sobie życie, coraz częściej mam myśli samobójcze. Spokojnie, nie zgłaszajcie tego, panuję nad tym, mam dla kogo żyć.
    Może jakaś dobra infolinia, która wskaże gdzie najlepiej się udać? Może są jakieś finansowane programy? Kto się zajmie socjopatą z depresją? Jestem nowy we Wrocławiu i nie wiem gdzie szukać.
    Będę bardzo wdzięczny za pomoc. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #depresja #psychologia #psychiatria #psychoterapia #zdrowie #medycyna

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    Przecież na wizycie nie jestem taki sam jak na osobności, to nie ja, to jak pomoga #psychoterapia #psychiatria #psychologia #pytanie #przegryw

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #psychoterapia

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1

Archiwum tagów