•  

    Stankiewicz dostał nagrodę Grand Press w kategorii najlepszy materiał publicystyczny za artykuł państwo prywatnej zemsty opublikowany na łamach tygodnika powszechnego. Polecam serdecznie lekturę, jest dostępny bez logowania
    https://www.tygodnikpowszechny.pl/panstwo-prywatnej-zemsty-154469
    #neuropa #polityka #publicystyka
    pokaż całość

  •  

    „Skoro rząd zajął miejsce Opatrzności, zrozumiałe jest, że każdy, kto znalazł się w potrzebie, wzywa jego pomocy.” To stwierdzenie Alexisa de Tocqueville’a rządzi niepodzielnie Francją od co najmniej początku V Republiki. Nie oznacza to jedynie, że ludzie uważają, iż państwo ma za zadanie wychować im dzieci, zadbać o ich starców i biednych, zająć się śmieciami na ulicy oraz dać im pracę lub zasiłek. Konsekwencje są mentalnie jeszcze głębsze. A skoro stare i kolonialne pieniądze już się skończyły (przynajmniej zniknęła niemal powszechna do nich dostępność), państwo przestało mieć, skąd brać.

    Rzeczywiście, skąd państwo ma brać pieniądze? Przecież nie od bogatych. Pierwszą rzeczą, którą zrobił Macron jako prezydent było obniżenie podatków od dochodów z kapitału, z dywidend, ze spekulacji papierami wartościowymi itp. Zamiast górnych 59 proc., ustanowił płaski podatek 30 proc. Tak się odwdzięczył światowej finansjerze, która najpierw wytypowała go wśród młodych banksterów Rotschilda, pomogła stworzyć partię z niczego i zniszczyć nagonką medialną głównego rywala, Francois Fillona. Z takim wsparciem Macron przeszedł do drugiej tury ubiegłorocznych wyborów prezydenckich ze zdemonizowaną „populistką” i „faszystką” Marine Le Pen. Ostatecznie aż 43 proc. wyborców Macrona głosowało na niego wyłącznie dlatego, żeby nie dopuścić do władzy Le Pen. Dzisiaj Macron mówi: „Jeśli bycie populistą oznacza bycie z ludźmi, to jestem populistą”.

    ~ Aleksander Bondariew w tym ciekawym artykule o Francji - https://tygodnik.tvp.pl/40185973/paryz-wrze-bunt-przeciwko-elitom?fbclid=IwAR1K3trk6idAVt916OOdK7h5BmZ8TH9Ede8eJE6XLhXb8NGqbqxrTv-DJ1E

    #publicystyka #polityka #4konserwy #francja #bekazlewactwa #konserwatyzm #polityka
    pokaż całość

  •  

    Starożytny szał

    O tańcu i jego rytuałach

    Zostałem wywołany przez jakieś trollerskie konto do napisania artykułu dotyczącego rozrywki w starożytności. W obelżywym wpisie zarzucano mi nieznajomość epoki - o tutaj (przy czym co zabawne do zarzutu dopisywano Platona) i realiów tańca starożytnego. Jakaś neuropejska różowa obraziła się też kiedy napisałem, że wszystkie starożytne kultury odradzały chodzenie na tancerki i kiedy nazwałem je bezpośrednio - prostytutkami. Po łacinie chociażby nazwa tancerek - sallatrix - jest synonimem dla nazwy scorta - prostytka. Co ciekawe osoby które mi zarzucają nieznajomość tematu uważają, że zdanie "Wszystkie tancerki to w starożytności prostytki" jest równoważne z "Wszystkie tancerki to kur**" Trzeba być albo złej woli albo braku rozumu, żeby nie rozumieć różnicy w tych dwóch zdaniach. Tak czy inaczej rozpocznijmy naszą podróż po rozrywce starożytnej.

    Paradoksalnie, bo nie jest to początek tańca, zaczniemy od Platona. W jednym z dialogów Platon opisuje jak Sokrates tańczył w deszczu wczuwając się w przyrodę dookoła. Jest to oczywista pochwała tańca Sokratejskiego, racjonalnego, kontemplującego bowiem w tym samym dialogu Platon opisuje, że Sokrates potrafił stać na deszczu i myśleć godzinami. Przy czym sam Platon był wrogiem pląsania bakchicznego i irracjonalizmu jaki w sobie zawierał kult Bachusa. Tancerki czczące Bachusa wprowadzały się w tzw. bakchiczny szał pijąc wino nierozrobione z wodą a potem w rytuałach odrodzenia dawały się zapłodnić Bachusowi - Bogowi Wina - którego grał lokalny król lub inna ważna persona - Po zapłodnieniu tancerek Bachantek istnieją relacje, że sam Bachus był rozrywany na strzępy i zjadany przez kobiety w szale. Ale w opinii mojej i moich kolegów a także Roberta Gravesa (bibliografia na dole) jest to analogiczny błąd wyciągnięty z innych rytuałów - tymczasem tesalijskich. Czarownice tesalijskie które miały czcić Księżyc w Pełni rozrywały mitologiczne Boreasza bo rytualnym seksie i zapłodnieniu a potem zjadały jego ciało mając zdobyć jego moc. Pełnia Księżyca tj. Bogini Wenus miała wzmocnić siłę i zapłodnienia (kobiety są bardziej płodne ponoć w pełnię Księżyca) - link ) i siłę ciała Boreasza który był rytualnie rozrywany na strzępy.

    Tyle Grecja chociaż o Grecji można by było pisać wiele. Należy jednak dodać, że kiedy tańczyli mężczyźni nie byli uznawani za osoby które dzisiaj nazwalibyśmy prostytutkami lub rytualnym prostytuowaniem się. W Rzymie na przykład mężczyźni robili taniec Marsa, taniec wojny który per analogiam znamy z tańców wojsk filipińskich które dzisiaj mają zabawiać turystów.

    Co robiły tancerki w Indiach i Persji i czemu kolczyki na brzuchu są stamtąd? Ano, mamy podobną sytuację co w Grecji. Gdy tańczyła jedna kobieta lub grupa kobiet - i takie osoby nazywamy tancerkami drodzy oponenci - zwykle był to taniec rozrywkowy mający zabawić widownię najczęściej męską lub widownię jakiejś historii np. z Mahabharaty. Ale tak samo jak później w Rzymie szanowano umiejętności tancerek tak je same jako osobę traktowano źle, na pewno gorzej niż szeregowych wojowników. Większość hinduskich tańców orgiastycznych umarło wraz z przybyciem zimnych Anglików do Indii a Perskie tańce orgiastyczne umarły wraz z przybyciem szyickiego odłamu Islamu. No dobrze, ale co z tymi kolczykami na brzuchu? Kobiety tańczące w Persji i Indiach za wszelką cenę chciały zdobyć seniora (że się tak wyrażę mediewalistycznie bo słowa sponsor nie lubię) który mógłby im pomóc i je utrzymywać - często bowiem tancerki pochodziły z biednych rodzin. Kolczyk w brzuchu miał przyciągać uwagę do niczego innego jak łono do tego porta Veneris który mógłby być seniora gdyby tylko chciał. Najlepsze tancerki potrafiły przyciągać uwagę od głowy do nóg tańcząc rytmicznie wprowadzając widzów w orgiastyczny nastrój. Do dzisiaj zresztą taniec jest sprawą profanum, seksualności, poznawania się, alkoholu (ale już nie takiego jaki miały Bachantki) i nie ma w tym nic złego. Taka jest Tradycja.

    W Rzymie ta sprawa ma się jeszcze bardziej radykalnie. Aktorki, tancerki wszyscy rozrywkowi ludzie (oprócz o dziwo mimów) są określani jako sine grave - bez gravis (od gravis jest grawitacja) bez powagi, ciężkości, trudności życia. Nazwy "tancerka" i "aktorka" są obok scorta lub femina leva - lekka kobieta - i określają kobietę lekkich a nie ciężkich obyczajów. Do zmiany nastawień próbowali Rzymian zmusić cesarze tacy jak Neron i Heliogabal. Oboje byli fillohellenami którzy chcieli wprowadzić orgiastyczne tańce do Rzymu. Ich ucięte głowy i pokiereszowane ciała pokazują jakie podejście do takich tańców mieli Rzymianie.

    Jeszcze jedna sprawa, abstrahująca od wpisu który zbliża się do końca. Atakowanie osoby @sorek za to, że plusował moje wpisy, obrażanie go jest absolutnie nie na miejscu i pokazuje, że neuropa ma jakąś psychozę na moim punkcie. Użytkownicy tacy jak @lakukaracza_ zapisali się specjalnie na moje autorskie listy, żeby zakopywać i minusować moje wpisy. To absurdalna i niezdrowa sytuacja przede wszystkim dla osób które tak robią. To tyle.

    Obserwuj #ockham

    Bibliografia:
    Robert Graves Mitologia - Boreasz, Bachus, Bachantki
    idem - Biała Bogini
    _http://dancefans.cultu.be/the-dance-of-seven-veils/12-dance-history/218-dancing-in-antiquity_
    Historia Sztuki z uwzględnieniem analizy mozaik Pompejańskich
    Platon - Państwo

    Inne moje wpisy
    ***
    O starożytnej Axis Mundi - Osi Świata - https://www.wykop.pl/wpis/33428931/axis-mundi-co-laczy-wladce-pierscieni-poganska-swi/

    O homoseksualizmie w Starożytności - https://www.wykop.pl/wpis/31176033/homoseksualizm-w-starozytnosci-religia-obyczaj-blu/
    ***

    Na zdjęciu - obraz Bachantki

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #bekazlewactwa #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #taniec #starozytnosc #starozytnyrzym #starozytnagrecja #platon #mitologia #publicystyka #zyciestarozytne #neoreakcja #chrzescijanstwo #religia #kultura #konserwatyzm #bekazateistow
    pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Szyizm stał się w Persji religią państwową, za czym poszło upowszechnienie jej wśród poddanych, dopiero od nastania Safawidów, wcześniej w tym regionie był co najwyżej lokalną ciekawostką. Jedynym miejscem, gdzie zdobył on sobie poważne przyczółki przed XVI wiekiem, był Egipt Fatymidów, a i tak nie wniknął on poważnie głęboko w świadomość ludności, zważywszy na fakt, iż nie stanowiło problemu nagły zwrot o 180 stopni po opanowaniu go przez Ajjubidów w kierunku sunnizmu.

      Na znacznie mniejszą skalę przejawiał się on w postaci poszczególnych odszyickich wyznań pokroju batynitów skupionych wokół Alamutu czy znanego z hehe gierek Assassin's Creed Masjafu. Trudno więc tu mówić o wpływie, który pobudziłby masową wyobraźnie na tyle, aby odnieść trwałe piętno na określonej kulturze.

      Ad personam na marginesie: im więcej cię czytam, tym bardziej przekonuję się, iż efekt Krugera Duninga powinien być na kanwie Wykopu nazywany efektem Brzytwy Ockhama - praktycznie co wpis silisz się na poruszanie bardzo szerokiego spektrum tematów, o których masz jakieś ogólne pojęcie, ale na poziomie szczegółów zazwyczaj wygląda to tragicznie. Dokonywanie syntez powinno być pewnym ukoronowaniem zgłębienia danej dziedziny, a ty od czegoś takiego zaczynasz. Efektem jest zazwyczaj mieszanie w głowach laikom i epistoły, które prostują twoje półprawdy. Naprawdę, zalecam więcej pokory w zdobywaniu wiedzy.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (63)

  •  

    Przedstawiam pierwszy wpis spod tagu #kiepskafilozofia
    Opiszę w nim jeden z moich ulubionych odcinków serialu, który zajmuje 516. miejsce na 529., w rankingu “Najlepsze odcinki” na stronie kiepscy.org.pl.

    Psychuszkin

    Najgorszy odcinek w historii ŚWK!

    Nuda, dno i wodorosty, szmira

    ten odcinek był tragiczny

    Zbliża się Euro 2012. Najważniejsza impreza sportowa (i nie tylko) w dziejach Polski. Cały kraj czeka. Boczek nagotował bigosu, Kiepski przygotował sześciopak na mecz, i małpki, gdyby miała być dogrywka. Zapowiada się sportowy odcinek.

    Pewnego dnia w prywatnej-publicznej toalecie Ferdek znajduje książkę “Carskie sioło”, literaturę piękną - rosyjską, autorstwa Psychuszkina. Zaczytuje się i przenosi (wraz z nami) na daczę rosyjskich arystokratów z początku XX wieku, gdzie długie letnie dni, goście Nastasji Filipowny (Halinki) spędzają na rozmowach przy koniaku, lub - co kto woli - herbacie z konfiturą z róży.

    Książka wciąga Kiepskiego na tyle, że stopniowo traci zainteresowanie Euro. Niepokoi tym sąsiadów. Jak to, Polak-katolik meczów nie będzie oglądać?! I to na dodatek przez ruską książkę?! Uważam, że odcinek w ciekawy sposób pokazuje, jak "powszechność" zaczyna martwić się o jednostkę wymykającą się z dotychczasowych schematów, robiącą coś innego, niż "powinna" (polecam “Przemianę” Kafki).

    Nieliczne pozytywne recenzje odcinka podkreślały, że:

    przedstawiono w nim problemy, z którymi muszą sobie radzić intelektualiści XXI wieku. Wszechobecne niezrozumienie i pogarda, brak zainteresowania kulturą, gloryfikacja prostych rozrywek, upadek czytelnictwa, lenistwo intelektualne i wiele innych.

    To oczywista interpretacja, ale w tym wpisie, spojrzymy na problem z nieco innej strony.

    Według mnie warto zastanowić się, dlaczego Ferdek odcina się od Euro. Piękno wykreowanego świata potrafi wciągnąć, przysłonić rzeczywistość (mój kolega stwierdził kiedyś, że gra w gry komputerowe, bo w realu jest za słaba grafika). Klimat rosyjskich powieści ma w sobie coś urzekającego (wydaję mi się, że twórcom Kiepskich, za pomocą greenboxowych scenerii udało się w tym odcinku go w miarę oddać). Tak, ale Ferdek książkę mógłby przeczytać przecież po turnieju.

    Może przytłacza go to, że znajduje się w tak ważnej dla kraju chwili, boi się, że nie wykorzysta tego historycznego wydarzenia w sposób pełny? Może znużyły go tak długie przygotowania (bezpośrednie trwające pewnie kilka dni, ale przecież od 2007. roku wiedzieliśmy i czekaliśmy na Euro). A może wpadł w syndrom hipstera - znalazł inne hobby, skoro “niszowe” zajęcie jakim jest bycie wielkim fanem piłki nożnej, nagle stało się narodową specjalnością. Ten ostatni powód, może najmniej prawdopodobny, ale pasuje do mojej tezy, że zachowanie Ferdynanda należy traktować jako niedojrzałą ucieczkę od silnych emocji związanych z kibicowaniem.

    Do prezesa Kozłowskiego spływają skargi na dziwne zachowanie Ferdka. Przestał podobno nawet pić alkohol! Chyba nie ma większego uosobienia tłumu, od polityka, ale prezes jako jedyny wydaje się mieć dla postawy Ferdynanda, choć częściowe zrozumienie: “literatura - piękna rzecz, zwłaszcza rosyjska!”. Próbuje mu jednak wytłumaczyć, że nie należy uciekać od rzeczywistości w świat fikcji. Tłumaczenia prezesa, że warto z XX-wiecznej Rosji przenieść się do “pięknej, nowoczesnej, polskiej rzeczywistości” może by i przekonały Kiepskiego, gdyby nie grupka kompletnie pijanych kibiców przechodzących nieopodal.

    Obrzydzenie do otaczającego “chamstwa” narasta w Ferdynandzie z każdą przeczytaną stroną “Carskiego sioła”. Jego nadzieję, że domownicy docenią Psychuszkina rozwiewa Halinka:
    “A ja osobiście muszę się udać do kuchni, aby obrać kartofle. Bo żaden Psychuszkin ani Pierduszkin tego za mnie zrobi. A tym bardziej nie zarobi.”

    W książce atmosfera się zagęszcza. Oto Masza (Jolasia) - narzeczona Wołodij (Waldka), wydaje się być ciężko chora (pluje krwią). Z Moskwy przybywa Konstantin Iwanowicz (Kozłowski). “Wszędzie bolszewicy!” - ostrzega, wieszcząc niespokojne czasy.
    “Mrzonki, plotki” kwituje Agatia Fiodorowna (Helena), wtóruje jej Nastasja. Arystokraci wolą się bawić, niż rozważać realność wizji o nadchodzących niespokojnych czasach.

    Kiepscy wiele razy przekonywali, że zwykły, prosty człowiek potrafi być mądrzejszy od niejednego profesora uniwersytetu. Śmiało można stwierdzić, że ten odcinek wpisuje się w treść innych, które zwracają uwagę na oderwanych od rzeczywistości przeintelektualizowanych ludzi - w świecie Kiepskich w tym odcinku (dla odmiany) uosabianych przez Ferdka - , często uważających się za elitę, gardzących rozrywką na niskim poziomie (promowanie czytania książek, jako bardziej wartościowej rozrywki od, na przykład oglądania meczów) i pospólstwem, nie doceniających jednocześnie siły, jaką ono dysponuje. W książkowym świecie tego odcinka taką elitę stanowi arystokracja. Iwan Iwanowicz (Ferdek) ostrzega przed lekceważeniem rosyjskiego chłopa (reprezentowanego przez Stiopę (Badurę)), który gotów “pod sztandarem rewolucji urżnąć pani łeb”.

    Szybko nadchodzą niespokojne czasy zapowiadane przez Konstantina Iwanowicza. Przybiega Masza z Wołodią. “Carskie sioło płonie, rewolucja!” - wykrzykują. Okazuje się, że rzeczywistość jest w stanie przerwać każdą sielankę.

    Polski film “Jutro idziemy do kina” w podobnym klimacie świetnie pokazuje jak jedno wydarzenie może wywrócić do góry nogami życie młodych ludzi mających nadzieję na to, że świat stoi przed nimi otworem. A lato było piękne w 1939. roku.
    “Nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza” pod koniec piosenki “Filandia” zespołu Świetliki, w której Bogusław Linda obwieszcza “Nigdy nie będzie takiego lata”.
    O ucieczce przed emocjonującym wydarzeniem (Mundialem), traktuje wreszcie moja pasta (mocno inspirowana Psychuszkinem), którą opublikowałem 1. czerwca tego roku.

    Dalszej części historii “Carskiego Sioła” nie poznamy. Okazuje się, że Ferdek nieprzypadkowo książkę znalazł w ubikacji - Boczek wyrwał z niej parę stron, których użył zamiast papieru toaletowego.

    Domyślamy się, że Kiepski niezbyt szybko pogodził się z taką zbrodnią na literaturze. W ostatniej scenie odcinka, co prawda jakby z wielką niechęcią, pozbawiony energii, ale dołącza do domowej strefy kibica. Zdążył na mecz otwarcia. Myślę, że w końcu oderwie się od myślenia o “rewolucji” i powoli skieruje swą energię na Euro. Wróci do codzienności i po czasie będzie zadowolony z tego, że nie przegapił tak wielkiego wydarzenia.

    Jeśli miałbym wyrazić morał, jaki płynie do mnie z tego odcinka: pozostańmy czujni!
    Należy zmierzyć się z rzeczywistością. Nieważne, czy pochodzimy z arystokratycznej elity narodu, czy jesteśmy prostymi ludźmi - nie lekceważmy rzeczy ważnych, i tak od nich nie uciekniemy. I bądźmy gotowi na to, że życie może nas kiedyś mocno zaskoczyć, i to w najmniej oczekiwanym momencie.

    Reasumując to mocno spieprzyli odcinek o Euro2012 - jedyna szansa w życiu na nakręcenie mega odcinka który zapisałby się w historii na zawsze.

    Odcinek został wyemitowany 30.05.2012, nieco ponad tydzień, przed rozpoczęciem turnieju.

    #dawidk01

    #seriale #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #filozofia #swiatwedlugkiepskich #kiepscy #rosja #polska #publicystyka #kultura #ksiazki #pilkanozna

    (cytaty pochodzą stąd)

    (obrazek zescreenowałem z Ipli)

    PS.: Chciałbym, żeby wpisów było więcej, ale mam dosyć mało czasu, i w sumie niezbyt dużo pomysłów. Dlatego chętnie przyjmę jakąkolwiek pomoc. Mogę też pomóc chętnej osobie w rozwijaniu tagu. Myślę, że Kiepscy przez 19 lat istnienia dostarczają masę inspiracji, i ciekawych wpisów mogłoby być naprawdę dużo.
    pokaż całość

    źródło: kiepscy1.png

  •  

    O Królestwie

    Lewica a Prawica

    Skąd pochodzą nasze wszystkie spory? Skąd pochodzą nasze dyskusje o kształcie Państwa i światopoglądu? Skąd, w końcu, pochodzi nasze dziwne prawo o woli ludu ciemne jak mistyka żydowska i manifesty alchemików sabaudzkich? Skąd?

    Na początku - jak mówi Biblia - było Nic i tak samo było z naszym podziałem na Lewicę i Prawicę. Nie istniał ten podział i nie istniała także ogólna teoria człowieka a tacy merkantyliści - ekonomiści z wczesnej nowożytności - wierzyli, że bogactwo i siła Państwa jest zwiększana przez ilość szlachetnych kruszców, dodatni bilans handlowy (większy import niż eksport) oraz ogólnie pojęte bogactwo, ale ci sami merkantyliści nie dążyli do ogólnej teorii człowieka jak marksiści czy anarcho-kapitaliści i nie ma wśród nich tej idei aby opisać człowieka totalnie przez jakiś soc-realizm czy ideę państwa minimum. Merkantyliści nie pretendowali do takich teorii i zajęli się tylko ekonomią.

    Sam jednak podział a przez to spór, który będzie potem nieodłączną częścią takiej polityki, wyszedł z cienia w czasie rewolucji francuskiej. To na lewo od króla siedzieli jego przeciwnicy, republikanie rewolucyjni chcący stworzyć Republikę, często w zamysłach totalitarną zajmującą wszelkie dziedziny życia. Na prawo od króla siedzieli rojaliści, konserwatyści, zwolennicy Króla uznający, że to jego komórki i organy konstytuują Naród i tak jak prawo było Duchem Narodu i jego zasadami tak Król był Ciałem Narodu - jego uosobieniem.

    Ewoluowaliśmy, powstał marksizm a rewolucja październikowa była zainspirowana rewolucją francuską. I znowu, marksiści uznali, że należy walczyć z tym co pozostało z Królestwa a także z dziedzin jego życia. Walczono z klasowością, hierarchią, własnością prywatną. Konserwatyści z których niektórzy przestali być monarchistami popierali wszystko to co z Królestwem i Królem się łączyło - z etyką chrześcijańską, z rodziną nuklearną (w przeciwieństwie do komun) z hierarchią i własnością prywatną.

    Podział na lewicę i prawicę wciąż w dużej mierze determinuje politykę na Zachodzie. Największy wstrząs pojęciowy przynieśli Amerykanie którzy ze swoim konserwatyzmem stworzyli dziwne połączenie abstrahujące od podziału europejskiego. Powstał neo-konserwatyzm i neo-liberalizm oba naznaczone amerykańską pieczęcią. Jakie absurdalne będą takie podziały pokaże Azja - antyteza Europy - W takiej Korei na przykład lewica będzie katolicka i dzisiaj premier lewicowy jest pierwszym katolikiem obejmującym ten urząd. Ale nie mieszajmy w głowach.

    Sami Amerykanie jednak nie uznają podziału europejskiego. Są za młodzi na zrozumienie idei Królestwa, na popieranie wszystkiego tego co zostało z Królestwa (konserwatyzm ewolucyjny) lub na odrzucenie wszystkiego co z niego zostało (lewica ogólnie pojęta) Zarazem jednak są za starzy na dokonanie jakiejś fundamentalnej zmiany a podział na prawicę i lewicę ma u nich charakter postulatów politycznych - zwiększania siły rządu centralnego czy go zmniejszania.

    Jest oczywistym, że w takim chaosie pojęciowym będą powstawały nowe - Trzecie Drogi - czyli choćby nazizm, próba ustanowienia demokratycznego Królestwa z Królem - Fuhrerem. Ale ilość samego Marksa czy republikańskiego totalitaryzmu zaszczepionego w takich Państwach (Marks był skrajnym antysemitą) zawsze prowadził do szybkiego zniszczenia takich Państw i degradacji. Tysiącletnia Rzesza trwała mniej niż dwadzieścia lat. Tysiącletni ZSRR mniej niż 50.

    W tym momencie na scenę wchodzimy My. A obok nas kręcą się wszystkie te idee bez punktu zaczepienia. Król przestał istnieć, przestał więc istnieć punkt odniesienia do którego wszystkie nasze systemy polityczne się określały. Lewica staje się prawicą, prawica lewicą, republikanie lewicowi stają się konserwatywni dla marksistów. Lewicowi stają się etatyści dla wolnorynkowców a przecież to Król był źródłem Państwa i Prawa a nie mistycznie określona Wola Ludu.

    Bez Króla, który pojawia się i znika to w dyskusjach konserwatystów i w dyskusjach lewicy nie możemy prowadzić jasnego rozróżnienia semantycznego. I do czasu aż jego Duch będzie się unosił nad Europą to w jego marnych zamiennikach - Prezydentach - czy abstrakcyjnie pojętej Sprawiedliwości Prawniczej w Europie wciąż będzie istniało rozróżnienie na prawo i lewo choć coraz bardziej odchodzące od pierwotnej formy. Coraz większy będzie Chaos chcący ujmować człowieka totalnie.

    A może warto by było, tak jak merkantyliści, powściągnąć ambicję i dla dobra wspólnego stanąć obok Króla przy odnowie naszych sporów? Nasze spory w końcu godził Król a bez niego zabijaliśmy się w tysiącach. To też w końcu udowodnia, że ani Fuhrer ani Pierwszy Komisarz Królami nie są. Byli oni tylko przywódcami lewicy i prawicy którzy bez tubalnego głosu Króla zaraz rzuciliby się na pożarcie swoich największych wrogów.

    Obserwuj #ockham

    Obraz - Koronacja Karola Wielkiego
    #gruparatowaniapoziomu #publicystyka #neoreakcja #chrzescijanstwo #4konserwy #konserwatyzm #bekazlewactwa #filozofia #4chan #redpill #historia #korwin #sztuka #nazizm #komunizm #chrzescijanstwo #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #religia #kultura #monarchizm #lewica #prawica #rozmyslania #rozwazania #polityka
    pokaż całość

    źródło: brewminate.com

  •  

    Altruizm wobec swego narodu i przejęcie się jego egoizmem składają się łącznie na uczucie patriotyzmu. Sam altruizm wystarczyć tu nie może: pozbawiony drugiego swego pierwiastku, zespolenia się z indywidualnością narodu, z jego egoizmem, niezbędnym dla zapewnienia mu bytu i rozwoju, stanie się jedynie i wyłącznie zmysłowym. Filantropia wobec ojczyzny patriotyzmem nie jest: będzie ona boleć nad jej cierpieniami, ale sił i życia w nią nie wleje, nie będzie z nią chcieć, dążyć i żądać, to też nie uczyni jej wielką, bo proste współczucie nie zrodzi pragnienia czyjejś potęgi. Dla filantropa patriotyzmu, ojczyzna jest może istotą żywą i kochaną, ale na zewnątrz jego indywidualności stojącą, to też będzie się starał >zrobić coś dla nieszczęśliwego kraju< i bolejąc nad jego losem, da mu jałmużnę czynu. Altruista zmysłowy jest przede wszystkim wrażliwy na cierpienia innych, wszystko co stanowi treść ich indywidualności, dążenie na odległą przyszłość, pragnienie czegoś więcej nad uniknięcie cierpień, wszystko to nie jest zdolne poruszyć dość silnie jego drażliwości nerwowej i pozostawia go mniej więcej obojętnym. Takie uczucie u nas tylko, wśród rozbicia i rozprzężenia duchowego może być podnoszone do godności patriotyzmu; zdobyć się na nie może każdy cudzoziemiec bezstronny, współczujący z cierpieniami innego narodu. Jako patriotyzm, uczucie takie straciłoby wszelki grunt pod nogami wśród narodu wolnego, zasobnego i szczęśliwego. Tam niema miejsca dla płaczliwych patriotów, pełnych współczucia, ubolewania i rozrzewnienia nad każdym cierpieniem narodu, choćby to cierpienie było młotem kującym jego przyszłą wielkość; i u nas miejsca być nie powinno dla tych, których patriotyzm umie tylko boleć, a niczego więcej prócz prześladowań odczuć nie jest w stanie. >Brzozy płaczące, mówi de Maistre, nigdy owoców nie niosą, nie można z nich nawet wyciąć kija, aby wypędzić psy ze świątyni<.

    Altruista samowiedny zespala się z ojczyzną, z jej celów robi cele swego życia, ognisko swych dążeń i ambicji, a ze swej indywidualności uczyni stalowe koło tej wielkiej machiny, poruszającej się pod wpływem najpotężniejszego motoru ludzkości — samowiednego egoizmu narodowego. Służąc temu egoizmowi, nie będzie łez ronił nad ofiarami, które każdy naród w walce ponosić musi, tak jak się nie będzie rozczulał nad własnymi cierpieniami, gdy te są nieodłączne od wielkich jego pragnień życiowych, nie zadowoli się tanimi zdobyczami narodu i nie okupi folgi w prześladowaniach żadnym żywotnym jego interesem, tak samo jak zadowolenie małostkowej ambicji lub pogoń za drobnymi korzyściami nie zwróci go z wytkniętej drogi życia; nie będzie unikał ciężkiej i wytrwałej walki dla okupienia sobie spokoju, bo wie, że spokój bezwzględny uwstecznia i obniża, a walka godziwa podnosi, hartuje i krzepi.

    Tylko silne charaktery na usłudze samowiednego egoizmu narodowego są w stanie wznieść się na wyżyny moralności ideowej. Jeden więc i ten sam typ charakteru zgodny będzie z etyką społeczną zarówno w człowieku, jak i w obywatelu. Nierozdzielne połączenie w jednej osobie moralności prywatnej i publicznej, harmonijne pełnienie obowiązków osobistych i społecznych, jest nie tylko naturalne, nie tylko ugruntowane w naszym polskim sumieniu, ale wysoce etyczne zarazem.
    Egoizm narodowy wobec etyki, Zygmunt Balicki, 1902


    #myslnarodowa #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #publicystyka #4konserwy #polityka
    pokaż całość

  •  

    O włoskim futuryzmie i japońskiej mandze

    Czyli co łączy japoński korporacjonizm z makaronem

    Jedną z bardziej fascynujących rzeczy jakie może robić filozof jest poszukiwanie źródła jakiejś idei. I tak, zalążki konstytucji USA znajdziemy w projekcie konstytucji dla stanu Karolina stworzonym przez filozofa Johna Locka zaś początków niemieckiego protestantyzmu możemy poszukiwać w Bizancjum i w podróżach prawników z Drugiego Rzymu do Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Są jednak historie które zdumiewają po bliższym przyjrzeniu się. W tym wpisie opiszę jedno z kluczowych źródeł komiksu japońskiego który swoją dzisiejszą kreskę w dużej mierze zawdzięcza włoskim futurystom i faszystom. Zapraszam.

    Musimy rozjaśnić po pierwsze pewną kwestię. Rysunki japońskie sięgają niemal XII wieku naszej ery i wydaje się, że już od dawna istniała zasada, że historie pisze się od prawej do lewej. Podobnie pisze się w całej Azji, będziemy tak pisali po arabsku i hebrajsku i nie ma co do tego większych wątpliwości. Sam komiks japoński czy raczej stworzenie konceptu "historii rysowanej na kartach" rodzi się w epoce Edo (1603-1867) podczas gdy w Europie powstają Imperia. Kreska tych rysunków nie jest jakoś porywająca, nie dorównuje europejskiemu naturalizmowi. Porównajmy choćby olbrzymie różnice między obrazami z Hokusai Manga (1814–1834) a między Vermeerem malującym w XVII wieku.

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b3/Hokusai-MangaBathingPeople.jpg

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/5e/Jan_Vermeer_-_The_Art_of_Painting_-_Google_Art_Project.jpg/800px-Jan_Vermeer_-_The_Art_of_Painting_-_Google_Art_Project.jpg

    Kluczem jednak do zrozumienia mangi (jak i w ogóle Japonii współczesnej) jest epoka Meiji, epoka w której Japonia otwierała się na świat, zrozumiała swoją niższość wobec kultury Zachodu i mądrze dokonała syntezy różnych myśli europejskich. Lata od 1863 roku do 1920 roku to wielki postęp Japonii stworzenie nowego mocarstwa regionalnego na Pacyfiku - Cesarstwa Japońskiego. Władza w Japonii przekształciła wojsko japońskie na wzór niemiecki, flotę na wzór amerykański a rządy na wzór brytyjski. Nacjonalizm nie był ściągany znikąd, japońska tradycyjna hierarchia dobrze wcisnęła się w ten nowy ład wzmocniona jeszcze potem wątkami faszystowskimi przed II wojną światową, prawdziwym fanatyzmem. Ale wróćmy do mangi.

    Japończycy rozumiejąc, że nowe media są także nowym środkiem wyrazu ściągnęli do siebie europejskich artystów, przede wszystkim włoskich. Włochy na początku XX wieku, przez blisko 30 lat żyły futuryzmem który dążył do patrzenia w przyszłość i odrzucenia tradycji. Tutaj trafiamy na ten słynny makaron bowiem wielu futurystów odrzucało to danie jako "skrajnie tradycjonalistyczne". Żeby rozjaśnić czym był futuryzm zacytuję 10 punktów manifestu futurystycznego Filippo Tommasa Marinettiego z jedenastu. 11 punkt już jest dla mojego wpisu zbyt przydługi:

    1. Chcemy wyśpiewywać miłość do niebezpieczeństwa, praktykę energii i zuchwałość.
    2. Podstawowymi elementami naszej poezji będą odwaga, śmiałość i bunt.
    3. Dotąd literatura wychwalała pełen zadumy bezwład, ekstazę i sen, my zaś chcemy sławić agresywny ruch, gorączkową bezsenność, gimnastyczny krok, ryzykowny skok, policzkowanie i cios pięścią.
    4. Oświadczamy, że wspaniałość świata wzbogaciła się o piękno prędkości. Samochód wyścigowy z bagażnikiem zdobnym w grube rury jak węże o buchającym oddechu, samochód rozgrzany do czerwoności, który wygląda jak pędzący pocisk piękniejszy jest niż Nike z Samotraki.
    5. Chcemy śpiewać na cześć człowieka trzymającego kierownicę, której idealna oś przecina ziemię, a ta z kolei wystrzelona krąży po swej orbicie.
    6. Trzeba, by poeta podejmował wysiłki z zapałem, błyskotliwością i roztropnością, aby podsycać entuzjastyczny zapał pierwotnych żywiołów.
    7. Jedynie walka jest piękna. Arcydziełem jest tylko to, co ma agresywny charakter. Poezja musi być gwałtownym szturmem na nieznane siły, ma zmuszać je, by leżały pokornie przed człowiekiem.
    8. Jesteśmy na samym krańcu przylądka wieków! Wczoraj umarły Czas i Przestrzeń. Żyjemy już w absolucie, stworzyliśmy już bowiem wieczną i wszechobecną prędkość.
    9. Chcemy wysławiać wojnę – jedyną higienę świata – militaryzm, patriotyzm, niszczycielski gest anarchistów, piękne idee, które zabijają, oraz głosić pogardę dla kobiety.
    10. Chcemy zniszczyć muzea, biblioteki, zwalczyć moralizm, feminizm i wszelkie przejawy oportunistycznego i użytkowego tchórzostwa.


    Tyle futuryści stawiający podstawę dla faszyzmu, ruchu modernistycznego chcącego tworzyć wielkie betonowe miasta z autostradami, latającymi samochodami i maszynami. Później w Polsce postanie ruch futurystów z genialnym mottem - Miasto, Masa, Maszyna - który trafnie opisuje zakres zainteresowań tych młodych, pięknych i idealistycznych ludzi. Potem wielu włoskich futurystów stanie się faszystami włoskimi wyznającymi doktrynę korporacjonizmu autorytarnego gdzie dana gałąź gospodarki jest zarządzany przez wielką korporację (corpus - ciało) podległą rządowi lub radzie nadzorczej. Jakże podobne jest to do dzisiejszej Japonii z nawiasem, że rząd sam w sobie już nie kontroluje owych przedsiębiorstw. Wielkie przedsiębiorstwa jednak zostały a cały system zatrudnienia opiera się na wielkich firmach i życiu w takich właśnie korporacjach.

    Kreska jak i dusze Japończyków zmieniały się. Porównajmy dzieła włoskich futurystów/faszystów z japońskimi futurystami i protoplastami mangi. Pamiętajmy też, że jak faszyzm i przez to futuryzm umiera we Włoszech w latach 50tych tak japoński futuryzm i zafascynowanie technologią trwa do dzisiaj. A więc japoński futuryzm będzie trwał nawet do lat 60tych i 70tych a wiele dzisiejszych japońskich artystów będzie czerpało z niego inspirację.

    Włochy:
    http://exhibitions.guggenheim.org/futurism/content/small/futurism_landing_depero.jpg
    https://www.futurismo.org/wp-content/uploads/2016/08/vittorio-corona7.jpg
    https://i2.wp.com/thesefantasticworlds.com/wp-content/uploads/2013/04/Ugo-Gianattasio-untitled.jpg?fit=758%2C597&ssl=1
    Japonia:
    plakat - https://i.pinimg.com/originals/6e/b6/ad/6eb6ad004a049126da3e70e441a15f35.jpg
    https://preview.redd.it/f90up1nwj5611.jpg?width=900&s=be9a4e3ed2695edd8cf4e9f4e0ecf9bb53793d3f
    https://i.kinja-img.com/gawker-media/image/upload/s--xGgXxcZU--/c_scale,f_auto,fl_progressive,q_80,w_800/18s8dbxc1xac6jpg.jpg

    Jak widać usunięto pewien rodzaj abstrakcji na rzecz wyciągnięcia szczegółu - przede wszystkim jakiegoś nowoczesnego zjawiska jak samochód czy pojazd kosmiczny. Treść się poważnie nie-zmieniła, wciąż są to wielkie futurystyczne marzenia.

    Jako ciekawostkę dodam, że niezwykle fascynującym jest manga - Naruto - której choć nie oglądałem wiem, że odnosi się do tradycji chociażby samurajskiej i shogunatów. To niesamowite, że za pomocą włosko-futurystyczno-japońskiej kreski dokonano rewolucji i dziś pokazuje się w niej wszystko to czym pierwotni futuryści gardzili - Tradycję.

    Anime science-fiction będzie dodatkowym smaczkiem i ewolucją samego futuryzmu. Ghost in the shell mógłby tak samo powstać we Włoszech w latach 80tych gdyby faszyści i futuryści wygrali wojnę. Historia jednak jest czasem zabawna - tam gdzie jedno umiera, drugie się rodzi a my śledząc to możemy mieć świetną zabawę.

    Kończąc, jest to temat co najmniej na magistrat, powiązania osobiste między różnymi autorami należałoby prześledzić za pomocą biografii włoskich futurystów i japońskich artystów mangi z lat 1900-1940. Ja zajmuje się historią idei.

    To tyle.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy
    ***
    O tym czy chodzenie na siłownię jest anty-nazistowskie - https://www.wykop.pl/wpis/28714753/o-potrzebie-wychowania-fizycznego-czy-silownia-jes/

    O ewolucji myślenia o Wolnym Rynku - https://www.wykop.pl/wpis/27906893/moralnosc-w-wolnym-rynku-filozofia-dobr-adam-smith/

    O tym, że Coco Chanel była faszystką - https://www.wykop.pl/wpis/27026827/coco-chanel-i-faszyzm-jak-mala-czarna-miala-uderzy/
    ***

    Na zdjęciu - obraz 'Widok Miasta" Tulio Craliego z 1939 roku. Szkoła futurystów włoskich.

    Bibliografia:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Filippo_Tommaso_Marinetti
    https://www.reddit.com/r/RetroFuturism/comments/3zul3i/cityscape_by_tulio_crali_1939_from_the_italian/
    https://en.wikipedia.org/wiki/History_of_anime
    Własna wiedza filozoficzna i historyczna
    #manga #anime #historia #gruparatowaniapoziomu #publicystyka #futuryzm #japonia #wlochy #ciekawostkihistoryczne #4konserwy #faszyzm #fashwave #ciekawostki #naruto #filozofia #socjologia #iiwojnaswiatowa (czy tag pasueje, proszę o odpowiedź, jeśli nie, usunę) #animacja #sztuka
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    W dwudziestoleciu 1919-1939 polski ruch narodowy przeszedł głęboką ewolucję poglądów, porzucając imperatyw "egoizmu narodowego” na rzecz zharmonizowania uczucia narodowego z uniwersalizmem katolickim 68 Ta ewolucja pociągnęła i pociąga za sobą nadal szereg skutków, z których jednym jest konieczność sprecyzowania naszej postawy wobec zagadnienia organizacji świata. W roku 1941 ukazała się w Anglii książka A. C. F. Bealesa pt. The Catholic Church and the International Order 69 . Beales przypomina prawdę wciąż na nawo zapominaną, że to właśnie Kościół katolicki reprezentował zawsze i reprezentuje nadal ideę uniwersalistycznej organizacji ludzkości i że wszelkie próby przedstawiania tej idei jako zdobyczy nowoczesnej myśli tzw. "wolnej" są zwykłym nieuctwem. Katolik powinien uznawać potrzebę organizacji uniwersalistycznej nie tylko duchownej, którą jest Kościół, ale i świeckiej; w tym kierunku poszło szereg wypowiedzi Papieża Piusa XII w czasie obecnej wojny. Jednakże Beales podkreśla bardzo mocno, przy pomocy długiego szeregu cytatów, że Kościół katolicki nie zamierzał nigdy budować jednolitego państwa światowego na gruzach poszczególnych państw i narodów. Kościół uznaje, że narody są wytworem swej odrębności. Pisaliśmy o tym obszernie w pierwszych rozdziałach tej pracy. Formuła ludzkości jako zorganizowanej wielości narodów, odpowiada zarówno katolickiemu, jak i narodowemu punkowi widzenia, i ma solidne fundamenty naukowe, powinna więc stać się wytyczną przyszłej organizacji świata.

    Na wszelką organizację składają się trzy elementy: jej zmożenia, jej formy oraz ludzie, którzy te formy wypełniają.

    Zacznijmy od tych ostatnich. Do organizacji świata brat się na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat z reguły internacjonaliści, podczas gdy nacjonaliści przeciwdziałali jak mogli. Rezultat tych zapasów musiał być ujemny. Pierwszym warunkiem powodzenia jest przeto wytworzenie kadr ludzi, rozumiejących potrzebę organizacji świata w sensie "wielości narodów", ludzi kochających własne narody, a zarazem oddanych całym sercem wielkiemu zadaniu łudzenia ludzkości. Od przyszłej organizacji świata należy wykluczyć wszelkich "zacieraczy granic", kosmopolitów i bezpaństwowców. W międzynarodowych władzach powinni zasiadać zwykli Anglicy, Francuzi, Polacy, Żydzi, zwyczajnie kochający swe ojczyzny. Ludzie ci nie powinni opierać się na kierowanych międzynarodowo konspiracjach, lecz powinni szukać w swych narodach oparcia na grupach społecznych i prądach myśli, świadomie łączących nacjonalizm z uniwersalizmem.

    Drugim warunkiem powodzenia organizacji międzynarodowej są jej formy. Ewoluować one muszą powoli, nie wyprzedzając narastania kadr i dojrzewania w masach zrozumienia dla korzyści, płynących ze współdziałania narodów. Nawet najwięksi entuzjaści federacjonizmu, jak np. Clarence Streit, nie uważają w obecnej chwili za możliwe sfederowania więcej niż piętnastu państw, najbardziej cywilizacyjnie zaawansowanych. Federacja światowa może dojść do skutku dopiero w wyniku długofalowego procesu zbliżania i upodobniania się do siebie narodów; muzyka to dalekiej przyszłości. Na obecną chwilę wysuwa się z różnych stron projekty, idące raczej w kierunku koordynacji poszczególnych dziedzin życia przez szereg międzynarodowych organizacji.

    Zwolennicy takiej koncepcji powołują się na to, że w ostatnich dziesięcioleciach organizacje takie, jak np.: Światowy Związek Pocztowy, Międzynarodowe Biuro Pracy, Trybunaty w Hadze, międzynarodowe porozumienia przemysłowe (kartele itp.), Międzynarodowy Instytut Rolniczy w Rzymie, Bank Wypłat Międzynarodowych itd. funkcjonowały o wiele sprawniej i skuteczniej niż "centralna władza" w postaci Ligi Narodów.

    Niewątpliwie organizowanie się ludzkości na płaszczyznach realnych potrzeb jest metodą skuteczniejszą, niż tworzenie zawieszonych w powietrzu ciał ponadpaństwowych. Z drugiej jednak strony organizacje takie - nazwijmy je funkcjonalne - wymagają koordynacji i egzekutywy, .które czerpią obecnie z konspiracji międzynarodowych, ale które powinny czerpać z jawnych ośrodków autorytetu. Toteż jawna, centralna władza ponadpaństwowa jest niewątpliwie pożądana. Rzecz oczywista, że w dzisiejszym stadium władza taka mogłaby mieć charakter co najwyżej konfederacyjny, tzn. mogłaby wywierać bezpośredni wpływ tylko na rządy, a jedynie pośrednio - poprzez rządy - na obywateli poszczególnych państw.

    Dla uniknięcia fikcji równości między wielkimi mocarstwami, a mniejszymi narodami, te drugie nie powinny być reprezentowane w centralnym ośrodku władzy bezpośrednio, lecz raczej - jak radził Churchill - poprzez związki, obejmujące po kilka czy kilkanaście państw.

    Wśród zadań przyszłej organizacji międzynarodowej, na pierwszy plan wysuwa się międzynarodowa obrona przed napadem (przy pomocy kontroli zbrojeń ofensywnych, międzynarodowej siły zbrojnej, umiędzynarodowienia lotnictwa transportowego itp.). Obrona taka wymaga silnej egzekutywy światowej oraz nałożenia poważnych obowiązków na poszczególne państwa. Jednakże ta obrona będzie skuteczna tylko wtedy, gdy usunie się główne przyczyny pchające państwa do zbrojeń i wojen, a więc przede wszystkim niesprawiedliwy rozdział surowców oraz terenów do osiedlanie się.

    Szczególnie delikatnym zadaniem naczelnych władz międzynarodowych będzie ochrona małych narodów i mniejszości narodowych w sposób nie hamujący narastania wielkich narodów.
    Adam Doboszyński, Teoria narodu, 1943


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #publicystyka #4konserwy #polityka
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    O kłamstwie Comte'a i ewolucji społeczeństwa

    Dlaczego inteligencja nie idzie po drodze z dobrocią moralną

    "Islam jest 500 lat przed nami" "Jeszcze trzysta lat i się ucywilizują" takie komentarze można spotkać po każdej stronie internetu na temat barbarzyńskich zachowań muzułmanów. Otóż w tym wpisie dokonamy dekonstrukcji tej myśli, zastanowimy się co za nią stoi i w końcu czy jest prawdziwa czy nie.

    Zacznijmy od francuskiego pozytywisty Augusta Comte'a który dla wielu nieuświadomionych liberałów, w tym i ateistów, jest głosem podświadomości. Co to znaczy? To znaczy, że wielu liberałów jak i ateistów (a nawet niektórzy chrześcijanie) myślą tak jak Comte, ale nie mają o tym bladego pojęcia ponieważ nie mieli czasu aby zanurzyć się w myśli francuskiego uczonego. Nie ma w tym nic złego, fizycy teoretyczni mogą rozbijać nowe cząsteczki bez znajomości kategorii bytów Arystotelesa czy filozofii nauki i prawa. Ale wróćmy do Comte'a

    Nasz francuski znajomy uważał, że ludzkość rozwija się w etapach zaś wraz z rozwojem technologicznym rozwija się "pozytywna" moralność człowieka. Te etapy to kolejno - faza teologiczna gdzie zjawiska wyjaśnia się na bazie istot boskich, metafizyczna - gdzie zjawiska wyjaśnia się na bazie "abstraktów" i w końcu pozytywna, nasza współczesna epoka - gdzie zjawiska są wyjaśniane na bazie faktów. Ale to jest na razie nic. Filozof August Comte postulował stworzenie globalnego systemu społecznego którego celem byłoby oświecenie człowieka. Jego koncepcje były zatrważające i w końcu znalazły ujścia w wielu dziwnych systemach społecznych. Uważał on, że należy wprowadzić kulty "abstraktów" jak Ludzkość, Ład i Postęp. Kapłani owej religii, naukowcy, mieliby monopol na nauczanie, sprawowaliby cenzurę. Ustrój miałby być dyktatorski a urzędy dziedziczne. Ostatecznie dewizą tego świata miała brzmieć "L’amour pour principe; l’ordre pour base; le progrès pour but („Miłość jako zasada, porządek jako podstawa, postęp jako cel”).

    Rozróżnienie Comte'a narodziło nowy ruch w Europie zwany pozytywizmem. Pozytywiści rośli jak grzyby po deszczu i mieli do tego znakomite fundamenty. Europa rosła w świecie, trwały jej imperia, produkcja była największa od tysiącleci. Niewątpliwie ewolucją myśli Comte'a był Marks ze swoim Materializmem i oświeceniowym ateizmem. Comte inspirował także anarchistów a nawet chrześcijan którzy po śmierci królestw europejskich znaleźli nowy cel swoich dążeń politycznych. Ale były to garstki. Liberalizm angielski przez długi okres nie rozumiał Comte'a, ale w końcu zaprzągł jego idee do swojej własnej filozofii. I to właśnie dzisiaj neo-liberałowie często głoszą kult Postępu, Ładu i Ludzkości wraz z jej abstrakcyjnymi prawami człowieka które istnieją a priori i są niepodważalne. Problem jest tylko taki, że prawa człowieka wprowadzili głęboko wierzący chrześcijanie i chadecja po II wojnie światowej i prawa człowieka wywodzą się bezpośrednio z filozofii chrześcijańskiej gdzie każdy człowiek ma w sobie cząstkę imago Dei - podobieństwa Boga i przeto każdy jest wartościowy. W materialistycznym świecie nie każdy jest wartościowy, utylitarny, nie ma równości intelektualnej bowiem nie istnieją równe wszystkim reakcje chemiczne w mózgu. Tyle idea liberałów. Skoro zaczęliśmy o wojnie napiszmy dlaczego idea Comte'a stała się tak niepopularna po I wojnie światowej i dlaczego była obiektem takiej wielkiej krytyki ze strony przede wszystkim nihilistów takich jak Nietzsche.

    Nihiliści powstali pod koniec XIX wieku i zauważyli, że Comte nie miał racji pisząc, że rozwój technologiczny jest tożsamy z rozwojem moralnym. Ba! Uważali, że im dalej postępujemy w technologii tym gorzej dla naszego naturalnego Ducha wywodzącego się z samego Życia i jego kontemplacji. Nihiliści jasno pisali, a przede wszystkim Nietzsche, że kult Ładu, Postępu i Ludzkości doprowadzi do wielkiego kataklizmu gdzie te idee zostaną wyniesione wyżej niż jednostka ludzka i jej jednostkowe, marne Życie. Życie, idea którą wielbił Nietzsche miała być wciągnięta w ramy skrajnego idiotyzmu intelektualnego którym wyrazem było słowo - Fakt. Istnieje według Nietzschego coś więcej niż fakt, wielka walka między dobrem a złem a i nawet rzeczy które przekraczają myślenie o dobroci i złu jak chociażby Miłość. Comte gdyby widział bajdurzenia Nietzschego najpewniej uznałby, że należy on do średniowiecza albo dalej do samych idiotycznych Starożytnych Greków.

    Ewolucja społeczeństw według Comte'a była totalna i wszystko społeczeństwa je przechodziły. Świat chiński i islamski także tylko później. Ale udało się wcześniej zaprzeczyć idei Comte'a i to w jego własnej cywilizacji. Nadeszła I wojna światowa która pogrzebała nadzieję na jego idee. Okazało się, że literaturoznawstwo i anty-analfabetyzm nie sprawia, że ludzie są lepsi, bardziej mili, przyjacielscy; wręcz przeciwnie, okazało się, że dzięki temu, że ludzie mogli czytać i pisać propagandowe ulotki miliony ludzi rzuciło się na siebie przez opinie wielkich oświeconych Królów i Premierów. Okazało się, pierwszy raz zresztą (bo wojnę francusko-niemiecką z roku 1870 traktowano jako wypadek przy pracy), że rozwój ludzkości nie jest Jeden, ba! Nawet nie ma dwóch rozwojów ludzkości, ale jest to raczej tajemniczy Plan który rozwija się (albo zwija) w wielu kierunkach.

    Co zabawne myślenie Comte'a mogło tylko powstać z powodu chrześcijańskiej myśli o linearnej historii. Historia nie jest kołowa jak rozumieli ją Hindusi czy Starożytni Grecy czy nawet Rzymianie ze swoim "złotym wiekiem który powróci" Historia jest linearna bowiem Jezus urodził się, umarł i zmartwychwstał i my ludzie czekamy na jego Powrót tzw. Paruzję. Ale to nie stanie się dwa razy czy trzy razy. Jezus w następnym cyklu nie powróci. Żyjemy w Jednej Historii według chrześcijańskiej filozofii w przeciwieństwie do koncepcji takich Azteków czy Greków. Dla Comte'a historia była ewolucją tj. rozwijała się w dobrym kierunku, ale I i II wojna światowa położyła kres takiemu myśleniu. I dobrze.

    Druga sprawa, scjentyzm nie tworzy lepszych ludzi. Nie są oni jakościowo lepsi. Naziści żyli zgodnie ze stanem współczesnej nauki a współczesna nauka mówiła, że niektóre rasy są niżej od innych. Rozwój technologiczny dokonuje się nawet wbrew rozwojowi moralnemu. W końcu zdobycie kosmosu zawdzięczamy nazistom takim jak Wernher von Braun - późniejszy szef Nasa, który tworzył rakiety V-2 które miały przetransportować bomby atomowe na Londyn i inne miasta Aliantów.

    Trzecia sprawa, moralność nie jest sprawą inteligencji. Ludzie z doktoratami z filozofii i chemii potrafili zabić miliony ludzi. Następnym razem więc z większym szacunkiem patrzmy na głupszą od nas osobę. Może to ona nie podniesie prawej ręki z okrzykiem: Ład, Ludzkość i Postęp! i nie stanie w szeregu obok przyszłych republikanów francuskich chcących wymordować symbole fazy metafizycznej i teologicznej - zwykłych ludzi którzy wobec liberałów są głupi, niechętni Oświeceniu.

    Oświecenie bowiem oślepia serca i pochodzi o Lucyfera - którzy znaczy po łacinie - Niosący Światło.

    Obserwuj #ockham

    Na zdjęciu: August Comte
    Moje inne wpisy
    ***
    O źródłach rewolucji seksualnej - https://www.wykop.pl/wpis/23826485/o-zrodlach-rewolucji-seksualnej-seks-nas-wyzwoli-p/

    O tym, że Chiny to zwierciadło Zachodu - https://www.wykop.pl/wpis/22895767/o-zwierciadle-zachodnim-chiny-po-stuleciu-hanby-kt/

    O Celu polityki - https://www.wykop.pl/wpis/22253611/o-celu-polityki-nasza-polityka-zmaga-sie-z-pytania/
    ***
    #gruparatowaniapoziomu #publicystyka #neoreakcja #chrzescijanstwo #4konserwy #konserwatyzm #bekazlewactwa #filozofia #4chan #redpill #historia #korwin #sztuka #nazizm #komunizm #nietzsche #ateizm #chrzescijanstwo #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #religia #kultura
    pokaż całość

    •  

      @Brzytwa_Ockhama:

      Powiedziałbym że obecna technologia ma potencjał do zarówno wywyższenia moralnego jak i do upodlenia moralnego, bardziej niż mieli możliwość nasi przodkowie. Bardzo dawno temu, nasi przodkowie mogli wybić może całą wioskę albo altruistycznie pracować z ograniczonym pozytywnym skutkiem dla społeczności.

      Dziś jeden człowiek zabija miliony, albo "zbawia" miliony.

      @Brzytwa_Ockhama: Obecnie mamy tą przyszłość. Wojny są co najwyżej zastępcze, terytorialnie ograniczone i asymetryczne. Znaczny postęp względem wieków wcześniejszych - XX, XIX, XVIII.

      W dużej mierze dzięki rozwojowi technologicznemu - takie M.A.D. jest typowym przykładem czynnika pochodnego od technologii, który działa bardzo, ale to bardzo tonująco.

      @hehenuanek: Nie mów hop. Jeszcze zobaczymy jak rozwinie się sytuacja z Rosją, Chinami i bliskim wschodem. Nie musi dojść do anihilacji świata - sama Rosja mówi że jest gotowa do taktycznego uderzenia jądrowego (takiego co zmiecie skoncentrowane wojska, ale poza tym nie uczyni szkód w stylu opadu popromiennego).

      Poza tym ludobójstwo może przebiegać nawet w "pokojowy" czy bezkrwawy sposób, zwyczajnie przez utworzenie systemu który wyniszczy daną populację. Postęp.
      pokaż całość

    •  

      pisałem o szczegółowym przypadku zmiany poglądów politycznych.

      @Brzytwa_Ockhama: https://youtu.be/VeKvHy6SHJ4?t=1616

      Akurat przypomniało mi się o naszej dyskusji jak oglądałem naukowy bełkot! Polecam cały film, ale od 26:55 o tym o czym rozmawialiśmy!

    • więcej komentarzy (75)

  •  

    Znalezisko

    tak to jest jak się przez lata nie dbało o etos pracy i dobro pracownika

    https://www.wykop.pl/link/4604779/dlaczego-nie-ma-dobrych-pracownikow-bo-pracodawcy-zarzneli-etos-pracy/

    Tam, gdzie problemy kadrowe i podwyżki są dziś największe, przez lata panował brak szacunku dla pracowników. Można zakazać zrzeszania się, można ukręcić łeb związkom zawodowym, można zastąpić umowy o pracę elastycznymi kontraktami, można pompować nam do głów konieczność wielokrotnego przebranżawiania się, ale wtedy zapomnijcie o etosie pracy i lojalności pracowników. Owoce już zbieracie.

    Kiedy wreszcie nadchodzi rok 2016 i tzw. rynek pracownika - bezrobocie wg Eurostatu spada do zaledwie 3,5 proc. - po zaledwie kilku tygodniach od momentu, w którym szala lekko przechyliła się na korzyść pracowników, organizacje pracodawców poczynają hurtowo słać informacje prasowe o wybrednych pracownikach i problemach w rekrutacji.

    - Ale jak to?! Nie ma chętnych do pracy? - zdziwieniu nie ma końca.

    Dziś panów Mietków już nie ma
    Nie ma, bo zepsuliśmy się nawzajem. Przez ponad 20 lat pracownikom odbierano prawo do ich podmiotowości, godności i samostanowienia. Ci się odwdzięczyli: przestali traktować pracodawców poważnie.


    Dziś nie bez przyczyny w danych GUS widać korelację: problemy kadrowe pracodawców i podwyżki są najwyższe tam, gdzie przez dekadę poprzedzającą "rynek pracownika" panował brak szacunku dla pracy ludzi: w budowlance, transporcie i gastronomii.

    Budowlanka (wzrost płac rok do roku: 13 proc.). - W Anglii pracowałem osiem godzin dziennie. Pewnego dnia zdjęto mnie ze zwykłej koparki, bo wiatr wiał z prędkością 9 metrów na sekundę. W Polsce pracuję 12. godzinę na 150-metrowym żurawiu przy wietrze powyżej 20 metrów, a kierownik budowy krzyczy: "Ty ch***, jest robota, nigdzie nie zejdziesz!" - mówi Tomasz, operator żurawia, w jednym z moich tekstów. Z emigracji przywiózł nie oszczędności, ale naukę, że można być budowlańcem i być szanowanym.

    Transport. "Kierowcy TIR-ów zarabiają już 8 tys. zł, ale rzucają pracę" - krzyczą nagłówki. Mało kto uściśla: choć jest znacznie lepiej, umowa jest wciąż na minimalną, reszta - w innej, nieoskładkowanej formie. Do tego polscy kierowcy w trasie są po kilka tygodni, a nawet ponad miesiąc.

    Jan, bohater innego mojego tekstu i kierowca od początku lat 90., kiedyś tak jak wszyscy Polacy siedział w samochodzie po cztery tygodnie. Obecnie jeździ po Europie dla skandynawskiego przewoźnika: - Nie wrócę do polskiej firmy nie przez zarobki, ale przez brak szacunku dla mnie i mojej przyszłości na emeryturze. Teraz w pracy spędzam cztery dni, kolejne trzy - w domu. Jadę ze Sztokholmu do Berlina, tam wsiada zmiennik, a ja wracam do domu przy granicy. Polscy pracodawcy mówią: "No przecież się, k***a, nie da, musisz być w trasie miesiąc" - opowiada mi Jan.

    Gastronomia (8,1-proc. wzrost płac). Kelner - dojrzały mężczyzna - obsłuży was w Niemczech, we Włoszech i Francji. Kiedy ostatnio spotkaliście takiego w Polsce?

    Pamiętam takiego z dzieciństwa: pana Mietka z podpoznańskiej Moreny, z pasem kelnerskim i czystą jak z reklamy proszku do prania białą serwetką przewieszoną przez rękę. Pan Mietek był nie tylko elegancki i ujmująco uprzejmy, ale też zdecydowany i asertywny. Klientów bezczelnych - bez względu na pieniądze, z którymi zasiadali do stołu - stanowczo pacyfikował.

    Dziś panów Mietków - i starszych ludzi - w zawodzie już nie ma, bo kelnerowanie przestało być zawodem, a stało się zajęciem. Fachowców zastąpili studenci, a częściej studentki - ładne, tanie, doskonale wymienne i nierzadko z zakazem postawienia klientowi granicy. Praca zaś jako kelner do 50. urodzin to synonim porażki życiowej albo personifikacja osoby, której nie chciało się uczyć. Nawet w "Kuchennych rewolucjach" ponad 60-letnia Magda Gessler powtarza co jakiś czas, że do obsługi klientów trzeba mieć "młodych ludzi, najlepiej ładne dziewczyny".

    Jak możesz mieć dobrego kelnera, jeśli wybierasz go po ładnej buzi albo niewysokich oczekiwaniach finansowych? Albo liczyć, że będzie decyzyjny i weźmie odpowiedzialność za lokal, kiedy w każdym konflikcie na linii awanturujący się klient - pracownik powtarzałeś mu, że klient nasz pan? Skąd mają się brać fachowcy, skoro przez lata budowlańcy uciekali z nisko płatnego, ciężkiego i nieszanowanego zawodu? Trudno o kompetentnych, lojalnych kelnerów? Tak, macie rację: ich nie ma! Wyginęli. Pracujący w restauracjach czy na budowach traktowali i traktują swoją pracę wyłącznie jako przystanek. Większość pouciekała do łatwiejszych i lepiej płatnych zajęć.

    #polska #ciekawostki #pracbaza #ekonomia #januszebiznesu #gospodarka #takaprawda #publicystyka
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

  •  

    Myśl nasza we współczesnych pokoleniach ma pewną szczególną właściwość. Znamienne rysy umysłu polskiego – jasność, trzeźwość, realizm, które tak wybitnie występują u pisarzy naszych we wszystkich dobach dziejowych,. zupełnie nie ujawniają się dziś w naszym sposobie traktowania najdonioślejszych zagadnień bytu narodowego. Sprawy narodowe są przedmiotem, wobec którego przeciętny wykształcony Polak przestaje być człowiekiem realnym, dzisiejszym, nowoczesnym.

    W naszej ojczyźnie ludzie, którzy w sprawach techniki, ekonomii, nawet często zagranicznej polityki trzymają się najświeższych wyników ludzkiego doświadczenia, gdy przychodzą na stół sprawy narodowe polskie, kwestie naszej polityki narodowej, zaczynają tak rozumować, jakby dla nich nie istniała druga połowa dziewiętnastego wieku. O Rosji, Niemczech, Anglii, Francji umieją jeszcze myśleć, biorąc choć w części w rachubę to, co te kraje przez ostatnie pół stulecia przeżyły, przechodząc zaś do Polski, tak rozumują, jakby się razem z nią po półwiekowym śnie obudzili. Stąd wytwarza się dla Polski jakieś wyjątkowe stanowisko: innym narodom wolno mieć najbrudniejsze interesy, dążyć do ekspansji, uważa się za zupełnie naturalne, że posiadają silną organizację państwową; dla Polski zaś byłoby to wszystko w ich przekonaniu nieprzyzwoitym, niezgodnym z jej duchem. Ileż to razy zdarza się słyszeć zdania w tym rodzaju: „wolę, żebyśmy nie odzyskali niepodległości, niż żebyśmy byli zmuszeni wytworzyć wstrętne instytucje państwowe i prowadzić nikczemną politykę z krzywdą innych!", „lepsza niewola, niż panowanie nad innymi"; jak często w tych samych warunkach, w których uważamy za zupełnie naturalne, że ktoś walczy, sobie nakładamy obowiązek umoralniania przeciwnika, pouczania go o zasadach chrześcijańskich...

    Ta nieumiejętność myślenia o sprawach polskich w ten sam sposób, w jaki myślą o swoich inne narody i w jaki częstokroć my sami o ich sprawach myślimy, pochodzi moim zdaniem przede wszystkim stąd, że dla nas kwestie narodowe na innym gruncie są kwestiami żywymi, zmieniającymi się z dnia na dzień pod wpływem zmian w życiu, gdy sprawa polska jest częstoczymś oderwanym, jest kwestią literacką lub ideą starannie przechowaną i jak dogmat religijny ochranianą od nowych wpływów.
    Roman Dmowski, Myśli nowoczesnego Polaka, 1903


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #publicystyka #4konserwy #polityka
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    +: teka82, Kali_Yuga +28 innych
  •  

    Wiele się mówi dziś o bankructwie parlamentaryzmu. Niewątpliwie ustrój reprezentacyjny w tej postaci, do której w Europie doszedł, przy której rządy wychodzą z parlamentu i przez parlament są w każdej chwili obalane, coraz mniej wytrzymuje krytykę. Kierowanie polityką państwa w całości i w poszczególnych jej działach oddaje się ludziom niekompetentnym, często wprost nieinteligentnym, których całą kwalifikacją jest zdolność demagogiczna lub zręczność w intrygach, którym wszystko jedno jest, co im powierzą - handel i przemysł, oświatę czy marynarkę, byleby zostali ministrami; w chwilach zaś najważniejszych dla losów państwa brak jednego głosu większości wywołuje kryzys i państwo pozostaje na krótszy lub dłuższy czas bez rządu; po załatwieniu zaś kryzysu przychodzi nowy rząd, który w mniejszej lub większej części nagle wywraca to, co poprzedni zrobił. Ten system coraz surowiej jest sądzony przez ludzi myślących i coraz powszechniej go się uważa za klęskę krajów europejskich. Bankructwo wszakże polityczne Europy leży głębiej.

    Zbankrutowała polityka klasowa.

    Źródłem polityki klasowej było oparcie ustroju politycznego państw wyłącznie na prawach jednostki, przeciwstawionej społeczeństwu. Wbrew temu, co o niej twierdzili filozofowie XVIII wieku, przeciętna jednostka ludzka, wyzwolona z więzów religijnych i społecznych, kieruje się przede wszystkim swymi bezpośrednimi, na krótką odległość widzianymi interesami materialnymi. Uczynienie tedy jej podstawą bytu państwowego musiało pociągnąć za sobą w życiu politycznym zapanowanie polityki klasowej, w życiu zaś moralnym skrajne zmaterializowanie.

    Zbankrutowała zasada praw jednostki, tak pojęta, jak ją pojęła rewolucja francuska.

    Nie trzeba zapominać, że nasza cywilizacja, cywilizacja rzymska, wielkość swoją, swą wyższość nad wszystkimi innymi zawdzięcza przede wszystkim temu, że podniosła jednostkę ludzką i uczyniła ją przedmiotem prawa; nasza zaś religia, religia chrześcijańska, jest religią jednostki, ma w pieczy indywidualną duszę ludzką i kształci jej moralną samoistność. Jednakże cywilizacja ta pojmuje jednostkę w rodzinie i w społeczeństwie, a ponad prawa jednostki stawia salus reipublicae - dobro całości społecznej i politycznej oraz siłę węzłów religijnych, moralnych i prawnych, czyniących ze zbiorowiska ludzkiego jedną całość. Zasada wszakże praw jednostki, wyzwolonej z wszelkich krępujących ją więzów, przeciwstawionej społeczeństwu i państwu - pojmowana, jak ją pojęła rewolucja francuska i jak ją pojmuje dotychczas wiek XX - jest zabójczym wypaczeniem podstaw cywilizacji rzymskiej.

    Oparłszy na tej zasadzie swój byt polityczny, narody europejskie tracą szybko swą spójność i siłę wewnętrzną, coraz mniej okazują się zdolnymi do wytworzenia rządu, umiejącego pokierować państwem, sprostać jego zadaniom politycznym i gospodarczym.
    Roman Dmowski, Zagadnienia rządu, 1927


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #publicystyka #4konserwy #polityka
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Radykalizm LGBTQ

    Afirmacja a Tolerancja

    Tolerancja jest niczym innym jak znoszeniem. Znoszeniem błądzenia innych, marudzenia, błędnego wnioskowania i sofistyki erystycznej. Tolerancja owa, którą charakteryzowała się I Rzeczpospolita nie ma jednak nic wspólnego z afirmacją i należy to powiedzieć głośno; ani Żydzi ani Rusini nie żyli zawsze z Polakami w zgodzie historycznej. Ba! Polska kultura wyrosła na tradycji rodzinnej, równości możliwości i szacunku do swojego współbrata, ale musiał to być rzeczywiście współbrat który żywił do nas szacunek. Poczucie, że dla Wschodu Europy byliśmy tymi samymi co Rzym dla nas jest prawdziwe, oto wzięliśmy światło cywilizacji wraz z jego moralnością - chrześcijaństwem - i daliśmy je nowym ludom. Taka jest tolerancja polska która z łacińską tolerantio ma parę rzeczy wspólnych, ale z angielskim terminem tolerance która w świecie anglo-saskim coraz bardziej odpowiada terminowi affirmation ma coraz mniej wspólnego.

    Przenoszenie tych terminów i tych samych problemów anglo-saskich na grunt polski sprawia olbrzymie zamieszanie. Dekonstrukcja życia społecznego opartego na rodzinie zaczęła się w krajach anglo-saskich już w latach 60tych i 70tych XX wieku. W końcu bowiem żeby zacząć pisać o grupie LGBTQ musimy zacząć od hipisów i rewolucji seksualnej 68' roku. Rewolucja owa, jak większość z Państwa wie, była nie tylko reakcją marksistów zachodnich, o nie, byłoby to nieprzyjemne uogólnienie. Była to ogólna reakcja komunitarystów, młodych artystów chcących tworzyć, pić, palić i uprawiać seks w grupach znajomych i przyjaciół. Historię roku 68' w pigułce bardzo dobrze opisuje historia Lennona który przed spotkaniem z Yoko Ono (feministką i najpewniej marksistką) był artystą wyzwolonym, ale nie komunitarystycznym, nie łączył się w większe grupy i miał własnny boysband. Dopiero po śmierci Lennona jego postać została wykorzystana do celów politycznych rewolucji seksualnej od zmniejszenia odpowiedzialności za aborcję przez seks grupowy aż do dekonstrukcji systemów opresyjnych dla takich ludzi jak transseksualiści.

    Dzisiaj tą walkę z jakimikolwiek strukturami opresji symbolizuje ciągle zwiększająca się nazwa LGBTQ która na początku była tylko LG potem B potem T a w końcu Q. Niedawno zostało zaplanowane dodanie kolejnych liter. Ich historia jest historią fascynującą. Habermas (filozof niemiecki) napisał, że zachodnie społeczeństwo rozwijało swą wolność (inaczej niż Polska) przez prywatne spotkania "kawiarniane" Na początku wolność tworzyła wysoka arystokracja spotykająca się w domach - jak u Kartezjusza - i z czasem do owego domu, do tej kawiarni zapraszano coraz więcej ludzi "represjonowanych" lub "nieobecnych" Cóż bowiem mógł murzyn w angielskim społeczeństwie w XIX wieku? Do owej grupy - arystokratów wolności - zapraszano coraz więcej grup i robiono to właśnie poprzez grupy (myślenie grupowe będzie ważne). W tym samym czasie szukano wszędzie systemów opresyjnych. W XIX wieku systemem opresyjnym stała się rasa, w drugiej połowie XIX wieku - klasa społeczna, potem język (początek XX wieku) a w końcu (lata 60te XX wieku) kultura która przez hipisów i marksistów zachodnich była nazywana kulturą burżuazyjną i opartą na Logosie - Myśli, Świadomości i Słowie. Co zostanie określone dzisiaj jako struktura opresyjna? Płeć? Geny? To wszystko robi się coraz bardziej absurdalne.

    pokaż spoiler Polska kultura wolności wyrosła na jednostkowości katolickiej i nie dekonstruowała systemu opresji bo takowego jeśli nie miała to rozwijała go w zgodzie z zasadami nie-grupowymi. Dzięki temu mogliśmy zasymilować Tatarów bo traktowaliśmy ich jednostkowo a oni w dniu próby - roku 1683 poszli z nami bronić Wiednia i "Najjaśniejszej Rzeczpospolitej" Z drugiej strony owa jednostkowość była bardzo realistyczna i negatywnie podchodzono do jakiejkolwiek imigracji z Państwa Turków Osmańskich obawiając się szpiegostwa. A więc jednostkowość tak, ale różnice cywilizacyjne też TAK


    Hipisi w latach 80tych i 90tych założyli normalne rodziny, ale w głowach mieli już zakodowaną afirmację grup rewolucyjnych czyli takich które poszukiwały i niszczyły dane struktury opresji. I tak, jak zniesienie niewolnictwa można uznać za czyn chwalebny bo poparty doniosłymi intencjami tak hipisowskie struktury kierowały się raczej hedonizmem niż umiłowaniem Prawdy, Dobra i Piękna - Platońskiej Trójcy. Ten hedonizm który jest jak irracjonalny bawół rozlał się potem na całą politykę amerykańską a z nią na świat zachodni. To dlatego też homoseksualiści Zachodu nie są niczym Oscar Wilde albo niektórzy Spartanie. LGBTQ też nie opiera się na koszarach wojskowych a raczej na zdegenerowanych klubach w których homoseksualiści szukają partnerów w wielkich ilościach tym samym narażając się na HIV i AIDS. Niewątpliwe jest bowiem, że rozrost patologii HIV i AIDS jest związany z "walką" z "seksualnymi strukturami opresji" jak normalna rodzina czy ilość partnerów seksualnych. To fakt.

    Dochodzimy w tym momencie do radykalizmu grupy LGBTQ która jak muzyka The Doorsów (piękna, ale też bardzo powabna, manipulująca i ciągnąca nas w stronę irracjonalizmu) nie ma granic wyznaczonych. Jest jak piach pchany przez fale historii często o własnej historii nie mając pojęcia. Jednym ze znamiennych jej przykładów jest polityczna poprawność, zaimki osób transeksualnych które wymusza się na obywatelach w Kanadzie (słynna legislacja c-16) i coraz większe szaleństwo związane z negacją wszystkich korzeni - czarne królowe Angielskie, homoseksualni rycerze Króla Artura, lesbijski charakter Ani z Zielonego Wzgórza w adaptacji Netflixa która także ma symboliczną nazwę - Ania, nie Anna.

    Radykalizm LGBTQ jest nie tylko ukryty w ich nazwie, ale także w ich czynach. Oprócz tego, że nie ma granicznych celów tej organizacji tak jak dla abolicjonistów było to zniesienie niewolnictwa tak samo można zrobić wszystko, przede wszystkim z pomocą Państwa aby osiągnąć swój cel.

    Ostatecznie wszyscy możemy skończyć w niekończącej się, śmiesznej walce z strukturami opresyjnymi. Tylko, że następnym razem takimi strukturami nie będzie niewolnictwo a zmuszenie nas przez Państwo do używania "gender neutral pronoun" jak w Kanadzie. I nie mydlmy oczu, że chodzi o pragmatyzm prawniczy: o zawieranie związków partnerskich przez osoby homoseksualne - które mogą to robić od lat - ale o totalne rozmontowanie systemu Opresji. O parytety w kinach, teatrach i filharmoniach (bo kultura jest opresyjna) o nowy, neutralny, nie-obrażający nikogo język (bo język jest opresyjny) o dekonstruowanie pojęcia rodziny atomowej (bo rodzina jest opresyjna samym swoim istnieniem) w końcu zaś o poczucia bycia kolejnym Martinem Lutherem Kingiem, kolejnym niszczycielem kajdan, kolejnym Wyzwolicielem Czarnych.

    To radykalna droga

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy
    ***
    O homoseksualizmie w starożytności https://www.wykop.pl/wpis/31176033/homoseksualizm-w-starozytnosci-religia-obyczaj-blu/

    O "wolność drugiego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego" https://www.wykop.pl/wpis/31335213/sprzecznosci-zasady-liberalnej-wolnosc-pierwszego-/

    O multi-kulturowym Imperium https://www.wykop.pl/wpis/29475261/demokracja-i-despotyzm-multi-kulturowe-imperium-ju/
    ***

    Zdjęcie - "gender neutral pronouns" ze strony Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender Resource Center na Uniwersytecie z Wiscounsin Link
    #gruparatowaniapoziomu #publicystyka #neoreakcja #chrzescijanstwo #4konserwy #konserwatyzm #bekazlewactwa #homoseksualizm #filozofia #4chan #redpill #historia #korwin #feminizm #sztuka
    pokaż całość

    źródło: uwm.edu

  •  

    Neuropa informuje, że:

    W 2012 Rafał Ziemkiewicz określił pewną grupę Polaków, wywodzących się z większych miast, ze środowisk lepiej usytuowanych, lub aspirujących do tego jako “fajnopolaków”. I przewidział upadek tej grupy związany ze znużeniem rządami PO, które obiecywały, że będzie super, ale realia nie do końca pokrywały się z rozbuchanymi oczekiwaniami. Dziś, sześć lat później pokazujemy wam jak dramatycznie skurczyła się ta grupa, co może być kluczem zarówno do rozwiązania zagadki poparcia, jakim wciąż cieszy się PiS, jak i przyczyn dla których opozycja nie jest w stanie wydostać się z dołka.

    PiS - z braku lepszego określenia - jest fajny. PO i tożsame siły polityczne - nie. Są obciachem. Podpieramy się wynikami Polskiego Generalnego Studium Wyborczego - dużej analizy powyborczej prowadzonej od 1997, badającej szczegółowo preferencje Polaków tuż po wyborach.

    Sympatia wyborców jest dla organizacji politycznej jak teflon - nic się do niej nie przylepi, jeżeli ludzie są skłonni “po znajomości” wybaczyć błędy. Ale kiedy warstwa sympatii eroduje, głupie gafy stają się nagle kluczowymi problemami. Jeżeli przeciwnicy polityczni wiedzą jak to wykorzystać, jest się w tarapatach.

    Wyniki sugerują, że odsetek osób głosujących na podstawie tylko emocji (sympatii do partii) rósł stabilnie do 2015. W 2007 tylko emocjami kierował się co szósty wyborca, w 2015 było to już 40%. W świecie, gdzie odczucia stają się ważniejsze niż analiza sytuacji, sympatia staje się kluczową walutą w politycznej wojnie.

    Wiemy, że wyniki sondażowe dla nowej formacji Biedronia nie są porywające, ale ma on coś, czego pozostała część opozycji nie ma. Wysokie zaufanie i stosunkowo niski poziom nieufności [6]. To daje mu niepowtarzalną szansę na to, żeby być odnowicielem polskiej sceny politycznej. Biedroń ma szansę zaoferować nową umowę społeczną.

    #polityka #spoleczenstwo #polska #wybory #neuropa #publicystyka
    pokaż całość

    •  

      @TerapeutyczneMruczenie: ja bym raczej powiedzial ze opozycji brakuje lidera. Co innego ze rzad i proagandowa tv staraja sie dyskredytowac kazdego kto sie wybija w opozycji. Nawet za jakies pierdy w stylu jego dziecko chodzi bez szalika.

      Problem jest tylko w tym ze w zadnej ale to w zadnej sytuacji nie moga przyznac sie do bledu bo to deprecjonuje kazde inne stwierdzenie stad takie kwiatki jak karczewski popierajacy teze morawiecko o braku drog za po, czy inne wymysly budowy drog na krzywdzie polakow.

      Ciemny lud jest juz tak podzielony ze nikt nie slucha juz zadnych argmuentow tylko krzyki
      pokaż całość

    •  

      @TerapeutyczneMruczenie:

      Wiemy, że wyniki sondażowe dla nowej formacji Biedronia nie są porywające, ale ma on coś, czego pozostała część opozycji nie ma. Wysokie zaufanie i stosunkowo niski poziom nieufności [6]. To daje mu niepowtarzalną szansę na to, żeby być odnowicielem polskiej sceny politycznej. Biedroń ma szansę zaoferować nową umowę społeczną.
      Zgnilem. To bedzie fantastyczne seppuku w wykonaniu polskiego lewactwa.

      PS
      To tlumaczy ostatnie fanatyczne zaklinanie rzeczywistości przez neurope pt."geje niczym sie nie różnią" xD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    O tym jak nie dyskutować z katolicyzem/ateizmem

    O zamkniętych światach

    W ostatniej wpisie pojawiła się ankieta dzięki której wyłoniliśmy bohatera dzisiejszego wpisu - ateizm i katolicyzm. Ankieta tutaj - klik

    Żeby wyłonić się z mroków niepewności, żeby w ogóle prowadzić jakąkolwiek dyskusję musimy opisać pewne reguły które będą rządziły naszym myśleniem. Jeśli chcemy dyskutować o religii lub religiach w jakimś specyficznym kontekście musimy rozróżnić dwa źródła poznania. Epistemologia, nauka o poznaniu, rozróżnia podstawowe dwa źródła wiedzy: pierwsze to poznanie a priori, drugie to a posteriori i tak a posteriori jest wiedzą zmysłową pochodzenia doświadczalnego. Na bazie a posteriori działają wszystkie science czyli chociażby biologia czy chemia. Dokonując doświadczenie i badając to doświadczenie za pomocą zmysłów: wzroku, słuchu, dotyku, zapachu i smaku dowiadujemy się nowych rzeczy. Poznanie a priori zaś jest wiedzą umysłu pochodzenia aksjomatycznego czyli oczywistości. I tak wiedza matematyczna czy logiczna czy metafizyczna jest wiedzą a priori wywiedzioną z oczywistości i reguł logiki klasycznej (gdzie istnieje tylko prawda lub fałsz i wnioskowanie prawidłowe i nieprawidłowe) Wzoru matematycznego nie da się zobaczyć, usłyszeć, dotknąć czy posmakować. Nie da się go zważyć czy określić jego długość. Wzór matematyczny więc jest więc bytem idealnym - w przeciwieństwie do bytu materialnego - jak badana żaba. Ominiemy teraz spór o to czy to materia jest uprzednia w stosunku do wzorów matematycznych (pozytywiści i materialiści) i bytów idealnych czy byty idealne konstytuują materię. Taką opinię podtrzymywał Platon i zdają się podtrzymywać dzisiejsi fizycy teoretyczni. Wiedza o poznaniu będzie nam potrzebna przy tworzeniu reguł prawidłowej dyskusji.

    To pierwsza sprawa, druga to dyskutowanie w manierze którą podejmujemy. Czytałem wymianę zdań w której to użytkownik udowadniał Boga z pozycji filozofii Arystotelesa za pomocą argumentu kosmologicznego z jego Metafizyki po tych rozdziałach w których Arystoteles rozprawia się z relatywizmem i jednością Bytu. Oponował jego argumentom @prawa_reka_sorosa. Argument ten brzmiał, że skoro przyroda jest celowa i każdy cel ma przyczynę a ilość celów jest skończona to ilość przyczyn musi być skończona stąd pierwsza przyczyna czyli Bóg. @prawa_reka_sorosa wychodząc poza filozofię Arystotelesa spytał się więc co stworzyło Boga skoro każda rzecz ma swoją przyczyną. I choć najpewniej @prawa_reka_sorosa jest inteligentnym człowiekiem to nie znał arystotelizmu na tyle by wiedzieć, że w filozofii Stagiryty ilość przyczyn jest skończona tj. policzalna a nie nieskończona i niepoliczalna. A więc druga sprawa przy prowadzeniu dyskusji to jej maniera czyli język jaki w niej prowadzimy. Gdybym dyskutował z egzystencjalistą nie męczyłbym go logiką modalną, funktorami, A, B, p ---> q i tak dalej. Byłoby to nie tylko głupie, ale pokazałoby, że nie mam pojęcia o egzystencjalizmie i pewnej niechęci do logiki która jest w nim. Ostatecznie dyskusja rozbija się o ilość wiedzy i gdyby taki chrześcijanin spotkał Nietzschego czy Feyerbacha zostałby zdrowo rozjechany argumentami tak jak gdyby ateista spotkał Plantningę czy Akwinatę.

    Trzecia więc sprawa rozbija się o internet. Zachęcam zamiast dyskutować na Wykopie zacząć dyskutować w gronie rodzinnym i przyjacielskim. Realne ramy które zamykają rodziny i przyjaciół wymuszają posiadanie chociaż odrobiny spokoju i argumentów. A gdybyśmy nawet obrazili naszego interlokutorami musimy wziąć za to odpowiedzialność co jest prawie, że niemożliwe w internecie. A więc po rozróżnieniu na wiedzę doświadczalną i idealną (którą musimy rozróżnić przy dyskusji) i na manierę w której dyskutujemy zachęcam do prowadzenia dyskusji w barze lub Domu. Pozwoli nam to nie tylko poznać opinię naszych bliskich, ale też zrozumieć, że oni także mogą coś sądzić

    Po czwarte sprawa równości. Ateiści i Katolicy dyskutujący często w swoim gronie wyrażają wyższość nad przeciwnikiem. Pozwólmy więc aby to prawidłowe wnioskowanie, nie tyczące się internetu skażonego bańkami, antyszczepionkowcami i osobnymi grupkami ateistów i katolików, było ważniejsze a argumenty podejmowane były ciekawsze i prowadzone w realnej rzeczywistości. Wraz z równością dochodzimy do spraw jawności a więc nie ma dyskusji w momencie kiedy uczestnicy jej złudzą lub mamią. Muszą mówić co myślą w tym momencie gdy dyskutują. Żeby doprowadzić do dyskusji logicznej zachęcam do studiowania logiki przede wszystkim klasycznej (dla Katolików tak, tak, nie, nie a dla Ateistów racjonalizm) i wychodzę z opinią nauki logiki w szkołach nie tylko gimnazjalnych, ale także ponadgimnazjalnych i w końcu na studiach.

    Rok 68' który we Francji łączył się z upowszechnieniem szkół wyższych dla ludu łączył się też z odrzuceniem logiki jako 'schematycznego myślenia' i łaciny której upowszechnienie mogła zjednoczyć Unię Europejską. Oba te języki - logiczny i łaciny mogły nie tylko polepszyć nasz byt, ale także wykuć nowe, prawdziwe elity Unii.

    Podsumowując - najlepiej dyskutować w gronie rodzinnym. Warto dokonać rozróżnienia na wiedzę doświadczalną - science - i wiedzę umysłową - self delivered - potem być zakorzeniony w języku w którym się dyskutuje i znać ten język (Arystotelesa czy Nietzschego) Zachować szacunek by nie tłamsić się obrażaniem, triggerowaniem i masakrowaniem czy to katoli czy ateuszy antifowców

    Ostatecznie to od nas samych zależy czy chcemy obrzucać się błotem czy w garniturach, paląc fajki dyskutować o Arystotelesie. Ja wybieram to drugie.

    Reguły dyskusji:
    1. Dokonać rozróżnienia na a posteriori i a priori. Nie łączyć dyskusji o żabach z dyskusją o Bogu.
    2. Dyskutować mając wiedzę o przedmiocie dyskusji. Sprawa @prawa_reka_sorosa którego proszę o wybaczenie skoro posłużył mi jako przykład, jest tu znamienna.

    3. Dyskutować raczej w domu niż w internecie. Internet nie tylko tworzy efekt potwierdzenia, ale i bańki które łączą dyskusji. Potem tacy ateiści z wykopu którzy zbierają po 400 plusów piszą o polskiej rewolucji gdzie 400 osób to parę parafii i budynków kościelnych. Wykop zaś to około 600 tysięcy ludzi, aktywnych użytkowników może 50-60 tysięcy. Zachowajmy więc umiar i realizm. Dom > Wykop
    4. Zachować równość i skupić się na prawidłowym wnioskowaniu niż wewnętrznym wywyższaniu. Większość ateuszy to komuniści i lewacy a większość katoli to debile Taki pogląd na sprawę nie pomaga na rozwój naszych doktryn i ich rozpowszechnianiu.
    5. Ostatecznie lobbować za nauką logiki w szkołach i zachowaniu prawidłowych reguł wnioskowania.

    To wszystko.
    Obserwuj #ockham

    Na zdjęciu - obraz Williama Blake'a - Newton który był zarazem chrześcijaninem i wielkim uczonym posługującym się prawidłowymi regułami myślenia

    #gruparatowaniapoziomu #filozofia #logika #ateizm #katolicyzm #chrzescijanstwo #dyskusja #religia #mirkomodlitwa #mikromodlitwa #publicystyka #historia #neoreakcja #biblia #4konserwy #teologia #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Nie tak znowu skuteczna walka z globalną biedą

    Wstęp:

    Życie bezkrytycznych miłośników wolnego rynku było kiedyś proste. Wystarczyło rzucać na przemian kilkoma hasłami. Przypływ podnosi wszystkie łodzie! Więcej rynku to więcej demokracji! Znieśmy regulacje rynkowe i uwolnijmy energię oraz przedsiębiorczość ludzi sukcesu! Jednak rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te opowieści. Im bardziej państwa rozwinięte podążały za wolnorynkową ortodoksją, tym gorzej się w nich działo. Realne płace klasy średniej stanęły w miejscu. Nierówności społeczne wzrosły do poziomu nieznanego od czasów sprzed II wojny światowej. Demokracja zaczęła ustępować rządom finansjery. Na to wszystko nałożył się potężny kryzys gospodarczy, wywołany między innymi deregulacją sektora finansowego.

    Fundamentalistom rynkowym pozostał ostatni mit. „Popieram neoliberalizm, bo w ostatnich kilkudziesięciu latach wyciągnął setki milionów ludzi z ubóstwa” – napisał mi kiedyś jeden ze znajomych. To jedno zdanie dobrze podsumowuje ten mit. Może najubożsi i klasa średnia w krajach rozwiniętych nie mają tak dobrze, jak chcieliby, ale zobaczcie za to, ilu ludziom w krajach peryferyjnych pomógł ten rzekomo wstrętny neoliberalizm. Ta opowieść opiera się między innymi na danych Banku Światowego, wedle których skrajne ubóstwo w skali globalnej zmniejsza się systematycznie z roku na rok.

    Jason Hickel, brytyjski antropolog, zauważa jednak, że gdy tylko przyjrzymy się bliżej problemowi światowego ubóstwa, to dostrzeżemy mniej optymistyczny obraz. Jak to często bywa, Bank Światowy okazuje się skuteczniejszy w reklamowaniu rzekomych sukcesów niż w rzeczywistej walce z biedą.
    #publicystyka #ekonomia #bekazliberalow
    pokaż całość

    •  

      @Cheater:

      Przecież wytłumaczył najpierw dlaczego to podawanie odsetka jest manipulacja (Chiny!)

      Z tego wynika, że w Japonii jest większa bieda niż w Polsce, bo tam jest więcej bezdomnych niż w Polsce?

      ..ale jak się upierasz na odsetek, to odrzuć Chiny i sprawdź jak się ten odsetek zachowa, kiedy największy przyrost naturalny jest na obszarach gdzie dominuje nędza (Afryka, Azja południowa...)

      W 2017 r. PKB per capita Polski był wyższy o 165% niż 1990 r., PKB per capita świata bez Chin był wyższy o 42% ( z Chinami o 74%), a Afryki Subsaharyskiej tylko o 38%. Jakby te różnice we wzroście interpretował Markiewka? Polacy "otrzymali" o wiele za dużo z "globalnego wzrostu" "kosztem" Afryki?
      pokaż całość

    •  

      @Miniu30: @Raf_Alinski:
      Ok poddaje sie. Dopóki nie zrozumiecie ze neoliberalizm jest doktryna polityczna, a nie systemem ekonomicznym/gospodarczym i nie dowiecie sie jakie ma założenia co do działań na arenie międzynarodowej to ta dyskusja nie ma sensu. Pozdro i RiGCzu życzę

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    #publicystyka #polityka #socdem #lewica

    Wywiad z Wosiem po burzy wywołanej tym jego artykułem.

    –Polska lewica w poszukiwaniu czystości zaczęła się zżerać. Dużo mówimy o otwartości i tolerancji, ale najchętniej byśmy tropili odstępstwa odchylenia i dewiacje. Im mniej nas jest, tym bardziej się napinamy. Jesteśmy mistrzami świata w teorii, przeczytaliśmy wszystkie książki i widzieliśmy wszystkie wykłady ważnych ludzi. Tylko politycznie dalej lewica nie może nic. A co, jeśli dodatkowo się okaże, że na prawicy jest też więcej przestrzeni dla różnorodności i pluralizmu poglądów niż po naszej stronie? – pyta Rafał Woś w rozmowie z Agnieszką Wiśniewską.
    http://krytykapolityczna.pl/kraj/rafal-wos-rozmowa/

    Fragmenty:

    Jak słyszę po raz tysięczny, że „z Kaczyńskim nie da się rozmawiać…” to moje oczy stają się szkliste. Bo wiem, że osoba wygłaszająca to zdanie czerpie wiedzę o PiS-ie co najwyżej z Ucha Prezesa.

    Ja jestem zwolennikiem demokratycznych metod kierowania instytucjami. Mediami również. Mój ideał to organizacje, które rosną od dołu. Gdzie ludzie mają wpływ na kierunek, w którym podąża firma. Gdyby w takiej np. „Gazecie Wyborczej” było demokratyczne zarządzanie, to zaręczam ci, że Sroczyński nadal by tam pracował ku zadowoleniu czytelników i samego koncernu. Ale zwyciężył model konserwatywny niedzielenia się władzą. I nie wychodzi to „GW” na dobre niestety.

    Najzabawniej będzie, jak się okaże, że na prawicy jest więcej przestrzeni dla różnorodności i mniej niechęci dla obcego niż u liberałów. Zwróć uwagę, że „Do Rzeczy” już dziś tak działa. Łukasz Warzecha, który chce mieć dostęp do broni i nie lubi podatków, obok endek Ziemkiewicz, monarchista Zychowicz, piłsudczyk Semka albo zafascynowany pismami Abramowskiego Stefan Sękowski. A na deser Kataryna. Rozdyskutowani jak lewica w 1968!

    Dziś trudno jest być lewakiem. Trzeba spełnić cały szereg wyśrubowanych kryteriów. Lewica w poszukiwaniu czystości zaczęła się zżerać. Dużo mówimy o otwartości i tolerancji, ale najchętniej byśmy tropili odstępstwa odchylenia i dewiacje. Każdy ma swojego hopla. Ja u wszystkich tropię fascynację trzecią drogą i nieuświadomione neoliberalne schematy. Inni nie gadają z tobą, jak powiesz coś dobrego o Kościele albo będziesz nie dość gorliwym feministą. Czasem można się w tym wszystkim pogubić. To gąszcz najeżony pułapkami. Im mniej nas jest, tym bardziej się napinamy. Od strony teoretycznej jesteśmy mistrzami świata. Przeczytaliśmy wszystkie książki i widzieliśmy wszystkie wykłady ważnych ludzi. Tylko politycznie dalej lewica nie może nic. Wciąż nie ma na nic wpływu.
    #takaprawda #4konserwy #neuropa
    pokaż całość

  •  

    #publicystyka #ekonomia #gospodarka #polska

    Transformacja ustrojowa nie przyniosła zmiany w poziomie moralności Polaków. Ale wyzwoliła cechy, które ukształtowały specyficzną etykę polskiego biznesu – korupcja czy oszustwa stały się normą warunkującą powodzenie. Transformacja mentalności dopiero się zaczęła
    Stare, ale widzę że nie było. Polecam
    https://www.forbes.pl/csr/o-etyce-biznesu-polska-dobra-i-zla

    Fragmenty:

    Ludzie zauważyli, że wygrywają ci, którzy potrafią w każdym systemie dobrze się ustawić, a nie ci, którzy na to zasługują swoją ciężką pracą i talentami. Moralność została uchylona na rzecz pragmatyki politycznej i ekonomicznej

    Uzależniało, bo stawka finansowa była wyższa nawet niż w Ameryce Łacińskiej, gdzie przemianom gospodarczym towarzyszyły podobne terapie szokowe jak u nas. Europa Wschodnia była nietknięta przez zachodni kapitalizm, podobnie jak rynek konsumencki. Najcenniejsze przedsiębiorstwa znajdowały się w rękach państwa i były pierwszymi kandydatami do prywatyzacji. Potencjał szybkich zysków dla tych, którzy pojawili się nad Wisłą pierwsi, był więc ogromny. Podobna okazja pojawiła się kilkanaście lat później przy finansowanych z funduszy unijnych gigantycznych przetargach informatycznych, infrastrukturalnych czy podbijaniu nowych segmentów rynku, na przykład farmaceutycznego. Lekarzy korumpowali już nie tylko pacjenci załamani nieudolnością służby zdrowia, ale też przedstawiciele medyczni. Kolejny po infoaferze przykład współpracy CBA z Amerykanami – w sprawie korumpowania łódzkich lekarzy przez koncern GlaxoSmithKline – to tylko ujawnienie jednej z wielu tego typu tajemnic poliszynela.

    Sposób traktowania Polski przez korporacje międzynarodowe wpłynął na nas demoralizująco. Bardzo często zachowywały się one u nas jak w krajach Trzeciego Świata, ignorując nasze prawo czy prawa pracownicze. Biernie przyglądało się temu państwo, pogłębiając w obywatelach poczucie całkowitego porzucenia i zdania jedynie na własne siły. Promowało to brutalne nastawienie na przetrwanie za wszelką cenę. Moralność musiała ustąpić przed wymogami przeżycia we wrogim otoczeniu – ocenia profesor Andrzej Szahaj z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, historyk myśli społecznej i filozof polityki.

    Ta pragmatyka doprowadziła do tego, że – jak wynika z tegorocznego raportu Komisji Europejskiej – 82 proc. Polaków nadal przyznaje, że korupcja jest u nas powszechnym zjawiskiem. Tylko w minionym roku 15 proc. osób (w porównaniu z ledwie 4 proc. Europejczyków ogółem) spotkało się w Polsce z sugestią wręczenia łapówki lub też w inny sposób było świadkami korupcji, głównie w kontekście opieki zdrowotnej. 92 proc. Polaków (największy wskaźnik w całej Unii Europejskiej) przyznaje, że łapówkarstwo i koneksje są często jedyną, a na pewno najłatwiejszą drogą do skorzystania z określonych usług publicznych, ponad połowa uważa, że powiązania polityczne są konieczne do odniesienia sukcesu w biznesie. Również z opublikowanego pod koniec ubiegłego roku raportu Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) wynika, że w Polsce korupcja może obejmować nawet jedną czwartą przetargów. Pod tym względem jesteśmy w europejskiej czołówce, w towarzystwie Rumunii, Bułgarii i Węgier. To pokazuje brak wiary, że aparat państwowy działa skuteczniej (o czym świadczy ujawnianie afer) czy też że większe sukcesy odnoszą już utalentowani i ciężko pracujący na swój sukces.

    Socjologowie tłumaczą zachowania w miejscu pracy naszą historią i kulturą. Jacek Santorski podczas ubiegłorocznego Kongresu Regionów w Świdnicy, organizowanego przez „Forbesa”, udowadniał, że większość polskich instytucji, zarówno publicznych, jak i prywatnych firm, działa na zasadzie biznesowych folwarków. Z utrwalonymi historycznie wzorcami minidyktatur: krótka mowa, twarda gra, metoda kija i marchewki – jeśli przekroczysz znacząco wyznaczone cele, otrzymasz nagrodę, jeśli ich nie osiągniesz, stracisz pracę. Twórcą pojęcia „modelu folwarcznego” jest profesor Janusz Hryniewicz, który twierdzi, że taka kultura organizacyjna doprowadziła do wykształcenia dwóch typów zachowań pracowników i kierownictwa „folwarku”. Kierownicy mieli nieskrępowaną władzę, nieograniczoną przepisami. U chłopów z kolei wykształciło się, najczęściej wymuszone, posłuszeństwo, połączone jednocześnie z brakiem poczucia odpowiedzialności i biernością.
    pokaż całość

  •  

    Jak pisałem wcześniej, decyzją Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Roman Dmowski zostanie odznaczony 11 listopada sto lat po symbolicznym odzyskaniu przez Polskę niepodległości Orderem Orła Białego. W związku z tym nie może zabraknąć klasycznego cytatu z tej okazji.

    pokaż spoiler Pojawi się na pewno jeszcze raz 11 listopada ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    Nierzadko spotykamy się ze zdaniem że nowoczesny Polak powinien jak najmniej być Polakiem. Jedni powiadają że w dzisiejszym wieku praktycznym trzeba myśleć o sobie nie o Polsce, u innych Polska zaś ustępuje miejsca – ludzkości. Tej książki nie piszę ani dla jednych, ani dla drugich.

    Myślami swymi chcę się dzielić nie z tymi, dla których naród jest martwą cyfrą, zbiorowiskiem jednostek, mówiących pewnym językiem i zamieszkujących pewien obszar: zrozumieją mnie tylko ci, co widzą w nim nierozłączną część społeczną, organicznie spójną, łączącą jednostkę ludzką niezliczonymi więzami, z których jedne mają swój początek w zamierzchłej przeszłości – twórczyni rasy, inne znane nam w historii – twórczyni tradycji, inne wreszcie, mające wzbogacić treść tej rasy, tradycji, charakteru narodowego, tworzą się dziś, by w przyszłości dopiero silniej się zacieśnić. Piszę nie dla tych, których dla polskości trzeba pozyskiwać dopiero, ale dla tych, co głęboko czują swą łączność z narodem, z jego życiem, potrzebami, dążeniami, którzy uznają obowiązek udziału w jego pracach i walkach.

    Jestem Polakiem – to słowo w głębszym rozumieniu wiele znaczy.

    Jestem nim nie dlatego tylko, że mówię po polsku, że inni mówiący tym samym językiem są mi duchowo bliżsi i bardziej dla mnie zrozumiali, że pewne moje osobiste sprawy łączą mnie bliżej z nimi, niż z obcymi, ale także dlatego, że obok sfery życia osobistego, indywidualnego znam zbiorowe życie narodu, którego jestem cząstką, że obok swoich spraw i interesów osobistych znam sprawy narodowe, interesy Polski, jako całość, interesy najwyższe, dla których należy poświęcić to, czego dla osobistych spraw poświęcić me wolno.

    Jestem Polakiem – to znaczy, że należę do narodu polskiego na całym Jego obszarze i przez cały czas jego istnienia zarówno dziś, jak w wiekach ubiegłych i w przyszłości; to znaczy, że czuję swą ścisłą łączność z całą Polską: z dzisiejszą, która bądź cierpi prześladowanie, bądź cieszy się strzępami swobód narodowych, bądź pracuje i walczy, bądź gnuśnieje w bezczynności bądź w ciemności swej nie ma nawet poczucia narodowego istnienia; z przeszłą – z tą, która przed tysiącleciem dźwigała się dopiero, skupiając koło siebie pierwotne pozbawione indywidualności politycznej szczepy, i z tą, która w połowie przebytej drogi dziejowej rozpościerała się szeroko, groziła sąsiadom swą potęgą i kroczyła szybko po drodze cywilizacyjnego postępu, i z tą, która później staczała się ku upadkowi, grzęzła w cywilizacyjnym zastoju, gotując sobie rozkład sił narodowych i zagładę państwa, i z tą, która później walczyła bezskutecznie o wolność i niezawisły byt państwowy; z przyszłą wreszcie, bez względu na to, czy zmarnuje ona pracę poprzednich pokoleń, czy wywalczy sobie własne państwo, czy zdobędzie stanowisko w pierwszym szeregu narodów.Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne.

    Jestem Polakiem – więc całą rozległą stroną swego ducha żyję życiem Polski, jej uczuciami i myślami, jej potrzebami, dążeniami i aspiracjami. Im więcej nim jestem, tym mniej z jej życia jest mi obce i tym silniej chcę, żeby to, co w mym przekonaniu uważam za najwyższy wyraz życia stało się własnością całego narodu.

    Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.

    Bo im szerszą stroną mego ducha żyję życiem zbiorowym narodu, tym jest mi ono droższe, tym większą ma ono dla mnie cenę i tym silniejszą czuję potrzebę dbania o jego całość i rozwój. Z drugiej strony, im wyższy jest stopień mego rozwoju moralnego, tym więcej nakazuje mi w tym względzie sama miłość własna. Na niższych szczeblach moralności postępowanie człowieka względem bliźnich, o ile nie wypływa z życzliwości dla nich, uzależnia się wyłącznie od obawy odwetu, kary, czy to w życiu doczesnym, czy w zagrobowym. W miarę wszakże cywilizacyjnego postępu coraz wyższe postacie miłości własnej kierują naszą moralnością. Człowiek cywilizowany nie postępuje nikczemnie dlatego przede wszystkim, że zanadto siebie samego szanuje. To poszanowanie samego siebie wytwarza też odpowiedni stosunek do własnego narodu Poczucie swej godności, które zabrania człowiekowi kraść lub żebrać, nie pozwala mu również korzystać z dóbr narodowych, nie dokładając nic do nich od siebie, nie pracując nad ich pomnożeniem i nie biorąc udziału w ich obronie. Pewien stopień inteligencji pozwala człowiekowi zrozumieć, w jakiej mierze duchowe bogactwo narodu jest podstawą rozwoju jednostki, jak wiele zatem każdy korzysta z narodowego dobra, odpowiednia zaś dojrzałość moralna zmusza go do uznania faktu, że korzystając z tych dóbr, a nie dając nic w zamian lub dając za mało, jest na łasce swego społeczeństwa, jak żebrak w dobroczynnym przytułku. I sama miłość własna, niezależnie od przywiązania do ojczyzny, nakaże mu uznać obowiązki narodowe, pracować dla ojczyzny, walczyć za nią, dawać jej jak najwięcej w zamian, za to co od niej bierze.
    Myśli nowoczesnego Polaka, 1903


    pokaż spoiler Bonus muzyczny z epoki w komentarzu ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy #polityka #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #filozofia
    pokaż całość

    +: HaHard, i.....s +24 innych
  •  

    Polecam świetny tekst ze źródła w którym bym się tego nie spodziewał(KryPa) o tym jak #imigranci i Wilskommenskultur doprowadziło do upadku zaufania do państwa i mediów w #niemcy

    Fragment na zachętę

    Cztery dni po zamieszkach prasa, telewizja, radio milczały jak zaczarowane. Szukałam teraz, w 2018 roku, tekstów, by odnaleźć jakiś ślad refleksji, dlaczego tak się stało. Ciekawą samokrytykę czytam w Zeit Online, to tekst Fabiana Klaska z grudnia 2017, który analizował całą tę sytuację przez wiele miesięcy. Doszedł do prostego wniosku: bano się napisać prawdę. On sam jako niemiecki dziennikarz był uczony, że podawanie pochodzenia sprawcy jest nieistotne, nic nie wnosi do sprawy, a wręcz społecznie szkodzi, bo szerzy uprzedzenia, a tutaj sprawcami są młodzi mężczyźni z arabskiej części kontynentu, pisanie o tym to już jest rasizm. Ten dziennikarz przeprosił za swój błąd, opisał pułapki takiego myślenia. Wspomina policjanta, który na pytanie komisji śledczej, dlaczego nie podano pochodzenia sprawców, odpowiedział, że było to „politycznie drażliwe”. Dziennikarz przytacza jeszcze słowa, że był ponoć anonimowy telefon z landowego MSW z poleceniem wykreślenia z raportu słowa „gwałt”.

    https://www.wykop.pl/link/4522573/niemieckie-potyczki-z-uchodzcami-rachunek-strat/

    #dankemerkel #polityka #4konserwy #publicystyka
    pokaż całość

    źródło: src.lol24.com

  •  

    Przestępcza spółdzielnia prokuratora Gajka <<< znalezisko
    Łukasz K. rozbił grupę, która handlowała narkotykami w więzieniu. Kilka lat później ludzie, którym zaszkodził, oskarżyli go, że sam był szefem narkobiznesu. Prokurator Jarosław Gajek dał wiarę i posadził go na ławie oskarżonych, choć nie dysponował żadnymi konkretnymi dowodami. Nie był to jednak pierwszy raz. Z grupki gangsterów, morderców i narkomanów stworzył prawdziwą maszynkę do stawiania zarzutów.

    I co ciekawe to kolejna dziwna sprawa z Zakładu Karnego nr 1 we Wrocławiu z tym nazwiskiem w tle.

    W skrócie - Inspektor z wrocławskiego więzienie rozbija grupę rozprowadzającą kontrabandę, a złożoną z osadzonych, ale także innego 'klawisza'. Zostaje później oskarżony na podstawie m.in. zeznań tego właśnie 'klawisza', który później wycofuje swoje zeznania i przyznaje, że został namawiany przez policjantów i prokuraturę do takiego działania.

    Nie on jedyny wycofuje swoje zeznania, a zeznania innych świadków nie trzymają się kupy i nie mają odzwierciedlenia w faktach.

    Łukasz K.:

    Służbę na "Klęczkach" - jak popularnie określa się największe wrocławskie więzienie - zaczął w czerwcu 2002 roku. W dziale ochrony przeszedł wszystkie szczeble – od strażnika, przez dowódcę konwoju, po funkcjonariusza okręgowej grupy interwencyjnej. W 2012 roku, w uznaniu za wzorowe pełnienie służby, został awansowany na inspektora. Dwa lata później trafił na ślad afery, która zrujnowała jego karierę.

    Jeden ze świadków w sprawie Łukasza K., 'Kurczak':

    W zeznaniach "Kurczaka" faktycznie nic nie trzyma się kupy. Twierdził, że w 2011 roku, kiedy "współpracował" z Łukaszem K., ten był oddziałowym. Tymczasem pracował wówczas w grupie interwencyjnej i przebywał w zupełnie innej części zakładu karnego.

    Dalej "Kurczak" zeznawał, że osadzeni płacili mu za narkotyki przelewami, jednak nie ma na to żadnego dowodu. Dlaczego? Bo przelewy miały rzekomo przychodzić na rachunek jego koleżanki, która obecnie przebywa w Wielkiej Brytanii. Nie chciał podać jednak jej danych. Nie podał też nazwiska dilera, od którego pochodziły narkotyki. Co więcej, nie pamiętał nawet, którym więźniom sprzedawał towary przyniesione przez Łukasza K. Jego zeznań nie potwierdził też Tomasz M., który rzekomo miał dostarczać funkcjonariuszowi reklamówki z kurczakami.

    To jednak nie przeszkadzało prokuratorowi Jarosławowi Gajkowi, żeby uznać go za wiarygodnego świadka. Co więcej, Prokuratora Krajowa w korespondencji z Onetem potwierdziła stanowczo, że "nie ma podstaw co do braku wiarygodności zeznań Andrzeja W. ps. Kurczak".

    Kolejny świadek, 'Pająk':

    Drugim po "Kurczaku" najważniejszym świadkiem prokuratury był Piotr S. pseudonim Pająk. Podobnie jak w przypadku "Kurczaka", jego zeznania w wielu miejscach nie wytrzymują konfrontacji z faktami. Twierdził on na przykład, że kupował narkotyki od Łukasza K., z którym nawiązał "współpracę" w maju 2013 roku. Tylko Łukasz K. przebywał wtedy na zwolnieniu lekarskim. Co więcej, był całkowicie unieruchomiony – miał zerwane więzadła krzyżowe i nogę w gipsie.

    Mało tego, w lutym 2014 roku funkcjonariusze przechwycili gryps, w którym "Pająk" wprost instruował, jak pomawiać strażników z "Klęczek".

    (...) Sam "Pająk" w pewnym momencie... po prostu wycofał się ze złożonych zeznań. W styczniu tego roku wysłał pismo do sądu, w którym przekonywał, że został "zmanipulowany i wykorzystany". Dalej tłumaczył: "[...] ja nie uczestniczyłem w żadnym handlu narkotykami, nie wręczałem żadnych łapówek i nie mam nic z tą sprawą wspólnego, tylko tyle, że akurat odbywałem karę w ZK nr 1".

    Jeszcze jeden świadek, były klawisz rozprowadzający po więzieniu kontrabandę, złapany na gorącym uczynku przez Łukasza K.:

    Nie on jeden zresztą wycofał się ze swoich zeznań. Kolejną osobą był Sławomir U., czyli skorumpowany funkcjonariusz, złapany na gorącym uczynku przez Łukasza K. Najpierw w prokuraturze obciążył swoich byłych kolegów z "Klęczek", a potem przed sądem stwierdził, że był w ogromnym stresie, a policjanci i prokurator wręcz namawiali go do obciążania innych strażników.

    "W trakcie zeznawania byłem informowany przez policjantów, że inni funkcjonariusze tyle na mnie nagadali, że długie lata spędzę w wiezieniu [...]. Podobnie w rozmowie z prokuratorem Gajkiem, gdzie byłem wzięty na przesłuchanie bez mojego obrońcy. Pytałem dlaczego go nie ma, a on odpowiedział, że ma takie prawo [...] Ja na tym przesłuchaniu odniosłem wrażenie, że prokurator oczekiwał ode mnie pomocy, żebym ja mówił na innych funkcjonariuszy" – tłumaczył przed sądem Sławomir U.

    #wroclaw #polska #prawo #prokuratura #publicystyka #neuropa
    pokaż całość

    źródło: ocdn.eu

    •  

      Oskarżeni są także inni pracownicy więziennictwa:

      Podobne absurdy wychodzą w sprawie dwóch oddziałowych, których zatrzymano razem z Łukaszem K. Jednym z nich jest Marek L. nazywanym przez osadzonych "Hitlerem". Dlaczego? - Bo lubi niemiecki porządek - opowiadają funkcjonariusze z "Klęczek" i zgodnie przyznają, że był jednym z najtwardszych i najuczciwszych strażników jakich spotkali.

      Marek L. jak z rękawa sypie przykładami nieścisłości w zeznaniach osadzonych i przedstawia kolejne dokumenty na poparcie swoich słów. Został on m.in. oskarżony przez osadzonego Andrzeja Z. o to, że wziął od niego 150 zł. łapówki za dostarczenie mu 0,25 l spirytusu i 500 tabletek klonozepamu. Problem w tym, że wartość tego towaru zdecydowanie przewyższała kwotę, którą rzekomo miał przyjąć strażnik. W innym zeznaniu Piotr S. pseudonim Pająk stwierdził, że w od maja 2013 r. do stycznia 2014 r. Marek L. przyjął kilkukrotnie od niego łapówkę w kwotach od 300 do 500 zł w zamian za dostarczenie mu telefonów komórkowych. Tyle tylko, że w tym okresie L. nie mógł mieć kontaktu z "Pająkiem", bo pracował na zupełnie innym oddziale.

      Marek L.: - Pan prokurator nie zna specyfiki zakładu karnego i nie rozumie, lub nie chce rozumieć, że więzienie to nie hotel i że oddziałowy pełniący służbę nie tylko nie może opuszczać oddziału, ale nie może też swobodnie poruszać się po więzieniu. Co więcej, skazany ten odwołał w całości złożone zeznania i uzasadnił, co było przyczyną ich złożenia – został namówiony przez skazanych i policję, by odegrać się na oddziałowych, czyli krótko mówiąc zemsta.

      W przypadku trzeciego ze strażników Jakuba C. też nic się nie klei, a poszczególne zeznania osadzonych wzajemnie się wykluczają. W jego przypadku prokurator też nie dysponuje żadnymi dowodami poza zeznaniami grupki recydywistów. Jakub C. nie ma wątpliwości, że strażnicy stali się ofiarami przestępczej "spółdzielni".

      - Stale byliśmy zastraszani i szantażowani przez osadzonych, którzy odbywali długie wyroki za handel narkotykami, napady rabunkowe z bronią, pobicia a byli przy tym pod wpływem narkotyków i środków odurzających lub poddani leczeniu psychiatrycznemu. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że wystosowaliśmy wiele notatek służbowych i zawiadomień do prokuratury o zastraszaniu i pomawianiu nas za przestępstwa, które w rzeczywistości nie miały miejsca, co widać na podstawie dokumentacji z ZK nr 1 i w aktach sądowych – opowiada.
      pokaż całość

  •  

    Spotkanie autorskie z Ziemowitem Szczerkiem 11 września w Pabianicach. Wklejam, bo może kogoś zainteresuje ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
    #publicystyka #literatura #ksiazki #pabianice

  •  

    Woś: Lewico, czas na współpracę z PiS.

    Nowa polska lewica nie ma dziś ani wystarczającej siły, ani interesu, żeby całkowicie odsunąć PiS od władzy. Celem lewicy na najbliższe lata powinno być najpierw "udomowienie" prawicy, a potem pchnięcie jej na drogę wspólnej budowy demokratycznego socjalizmu.

    Zostaje więc trzecia droga. Nazwijmy ją rozsądnym otwarciem się na dialog z PiS. I w ogóle z całym środowiskiem, które tzw. prawica reprezentuje. Od Klubów „Gazety Polskiej” (100 lat temu ich członkowie spokojnie odnaleźliby się np. w PPS) po Klub Jagielloński.

    Istnieje wreszcie argument pragmatyczny, żeby z PiS rozmawiać. Być może najważniejszy. Jest bardzo prawdopodobne, że PiS (lub coś, co z niego wyrośnie) zostanie w Polsce przy władzy na nieco dłużej. Zagrożenie pełzającą dyktaturą (niektórzy mówią nawet o faszyzacji) będzie więc realne. W interesie nas wszystkich jest zatem istnienie jakiejś siły, która nawet jeśli PiS nie będzie umiała pokonać, to przynajmniej podejmie się misji jego ucywilizowania. Przekona do porzucenia najbardziej poronionych pomysłów. Zresztą to… już się dzieje. Pamiętacie „czarne protesty”? Zainicjowała je nowa lewica, i to właśnie one doprowadziły do wstrzymania prac nad zaostrzeniem ustawy aborcyjnej. Można powiedzieć, że w tym wypadku lewica wychowała prawicę.

    Tym wszystkich, którzy będą się łapać za głowy, że oto próbuję namawiać do kolaboracji z Hitlerem, odpowiem: tylko bez histerii.

    #publicystyka #polityka #socdem #razem #pis
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

  •  

    Nie wystarcza wiedzieć czego chcemy, trzeba nam również kierownictwa, świadomego swych zadań i zdolnego poprowadzić Naród w wytyczonym kierunku. Takiego kierownictwa zabrakło nam niestety w ostatnich latach, i Naród nasz poprzez najcięższe próby dziejowe posuwa się niejako po omacku, zdany na własny instynkt, który nie zawsze potrafi wziąć górę nad połączonym działaniem agentur i inspirowanych z za- granicy konspiracyj. Za przykład, do czego prowadzi brak poważnego kierownictwa narodowego, niech posłuży historia Powstania Warszawskiego z roku 1944. W przeddzień jego wybuchu, w dniu 31 lipca odbyła się narada najwyższego ciała Polski Podziemnej, przy udziale Delegata Rządu (wicepremiera na kraj), Dowódcy Armii Krajowej oraz przedstawicieli czterech rządzących stronnictw.Wszyscy obecni - bez wyjątku - opowiedzieli się przeciw powstaniu. Mimo to powstanie następnego dnia wybuchło i zniszczyło stolicę, co niezmiernie ułatwiło Sowietom opanowanie Polski.
    Potrzebne nam jest więc prawdziwe kierownictwo narodowe, złożone z jednostek najtęższych w Narodzie, niezależne od zagranicy i ponadpartyjne. Kierownictwo takie ustali sobie bez trudu program działania, najważniejsze bowiem zagadnienia bytu narodowego, które starałem się przed chwilą naszkicować, są już dziś dla ogromnej większości Polaków bezsporne i trzeba nam tylko świadomie wytyczonego kierunku. Jednego natomiast błędu powinno się takie kierownictwo wystrzegać jak ognia: powinno zerwać wreszcie z mitem "doganiania Zachodu", z czym łączy się mit drugi - równie szkodliwy - że tylko przy pomocy i pod protektoratem któregoś z państw Zachodu, Francji czy Anglii (ostatnio modne są u nas Stany Zjednoczone) potrafimy stanąć na nogi.
    Mity te są podwójnie szkodliwe: bo każą nam się wzorować i oddawać pod kuratelę państw, których cywilizacja jest w rozstroju, o ile nie w rozkładzie, które albo już płacą rachunki za swe przeszłe grzechy, jak Francja i Wielka Brytania, albo są zagrożone ciężkimi przejściami ekonomicznymi i społecznymi, jak Stany Zjednoczone; po drugie, bo mity te budzą w nas fałszywe mniemanie, że znajdzie się kiedykolwiek jakieś państwo, które zechce udzielić nam pomocy na tyle bezinteresownej, by w ostatecznym rozrachunku pomoc ta szła na naszą korzyść. Otóż historia uczy stanowczo, że narody łączą się wprawdzie często przejś­ciowo przeciw komuś, ale na stałe i w czasie pokoju liczyć mogą tylko na własne siły. Taka jest twarda nauka dziejów, dorzućmy zaś jeszcze, że właśnie w tych krajach, w których wielu Polaków dopatruje się naszych przyszłych protektorów (a w szczególności w krajach anglosaskich) rozstrzygający wpływ mają czynniki antypolskie i antykatolickie.
    Adam Doboszyński, W pół drogi, 1947


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy #polityka
    pokaż całość

    źródło: dzieje.pl

  •  

    Szanowni czytelnicy #ockham, #gruparatowaniapoziomu i w ogóle wszyscy użytkownicy wykop.pl!

    Mój autorski tag - #ockham - dobił do 800 obserwujących, czuję lekką satysfakcję z tego faktu jak i mam nadzieje na więcej. Zaczynałem pisząc teksty, gdy przyszło mi coś na myśl tylko z tytułem i z krótką rozprawą. Pod wpisami było jednak wiele komentarzy, staram się pisać na tematy filozoficzne, polityczne, społeczne i językoznawcze.

    Z tej okazji robię #rozdajo i nie byłbym sobą gdyby nie było to rozdajo książkowe. Losowanie odbędzie się już w piątek 17 sierpnia. Wysyłka na mój koszt. Z tego powodu, że moich czytelników jest więcej niż 500 robię pakiety książek do rozdania. Jedna osoba dostaje jedną książkę. Wysyłka na mój koszt.

    1) Mitologia Arabów - Ryszard Piwiński http://lubimyczytac.pl/ksiazka/69956/mitologia-arabow

    2) Ostatnie królestwo - Bartosz Jastrzębski - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4355203/ostatnie-krolestwo-szkice-teologiczno-polityczne

    3) Uległość -Michel Houellebecq http://lubimyczytac.pl/ksiazka/311305/uleglosc

    4) Ion, Charmides, Lizys - Platon http://lubimyczytac.pl/ksiazka/98802/ion-charmides-lizys

    5) Stop! Jesteś Tyranem! - studium nowoczesne poezji, nie mogę znaleźć na lubimy czytać

    6) Lingua Latina - Podręcznik do łaciny na poziomie podstawowym - osoba wylosowana zostanie zapytana czy ta książka się jej przyda, jeśli nie będę losował dalej - https://www.amazon.co.uk/Familia-Romana-Lingua-Latina-HansH/dp/1585104205

    7) Sztuka Baroku - kompletne studium sztuki barokowej - brak linku do lubimy czytać

    8) Metafizyka - Arystoteles - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/62375/metafizyka

    9) Polskość - Norwid - studium prac politycznych Cypriana Kamila Norwida - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/212598/gorzki-to-chleb-jest-polskosc

    10) Uzasadnienie metafizyki moralności - Immanuel Kant - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/112726/uzasadnienie-metafizyki-moralnosci

    Robię też ankietę która wywoła jeden z kolejnych wpisów na tagu #ockham

    Zdjęcie - jedna z opowieści arabskich która może się znaleźć w opracowaniu języka arabskiego

    Obserwuj #ockham

    #rozdajo #cebuladeals #oswiadczenie #ksiazki #publicystyka #mitologia #filozofia #sztuka #literatura
    pokaż całość

    Co powinno się znaleźć pod tagiem #ockham kolejnym razem?

    • 50 głosów (13.26%)
      O Monteskiuszowskim trójpodziale władzy
    • 77 głosów (20.42%)
      O tym czy orientacją seksualną można manipulować
    • 104 głosy (27.59%)
      O tym jak nie dyskutować z katolicyzmem/ateizmem
    • 31 głosów (8.22%)
      O władzy Sądu Najwyższego USA
    • 27 głosów (7.16%)
      O języku hebrajskim słów kilka - YOM - Dzień?
    • 28 głosów (7.43%)
      O strukturze etnicznej okręgów w Anglii
    • 21 głosów (5.57%)
      O narodzinach idei emancypacji
    • 39 głosów (10.34%)
      O języku akadyjskim i dyplomacji
  •  

    Gdzie byliście, jak łamano Konstytucją...

    Fragmenty:

    Jeśli popatrzymy na blisko już 30 lat naszych demokratycznych doświadczeń, to dostrzeżemy, że III RP miała tak naprawdę jeden podstawowy i absolutnie nadrzędny nad wszystkimi innymi cel: zapewnienie postkomunistycznej nomenklaturze całkowitej bezkarności za PRL-owską przeszłość i pełnej przewagi we wszystkim, co dotyczy przyszłości. Przy wszystkich zakrętach i zmianach rządów minionych 29 lat widać jak na dłoni, że tamten układ miał się tylko dobrze lub bardzo dobrze. To w czerwcu 1989 roku, po tym, jak wyborcy wyrzucili do kosza listę krajową, Bronisław Geremek stwierdził, że "pacta sunt servanda" - "umów trzeba dotrzymywać" - i pokazał dokładnie, gdzie jego bardzo przecież demokratyczne środowisko ma wolę wyborców. No a potem na prezydenta wciąż jeszcze PRL wybrano generała w ciemnych okularach.

    Po co o tym piszę? Ano po to, by przypomnieć też, jak wielu z nas te machlojki nie mieściły się wtedy w głowie, jak wielu z nas było przekonanych, że nierozliczenie PRL-u położy się cieniem na naszej przyszłości, będzie nie tylko jaskrawo niesprawiedliwe, ale utrudni też budowę silnego, sprawiedliwego, bezpiecznego państwa. Wiadomo było, że z "tamtymi" ludźmi tego zrobić się nie da. Jeszcze wtedy liczyliśmy jednak na to, że postkomuna z czasem odejdzie ze względów czysto demograficznych, nie mieliśmy dość wyobraźni, by przewidzieć, że tak konsekwentnie będą ją utrwalać też dzieci i wnuki PZPR-owców. Wymiar sprawiedliwości niby sam miał się oczyścić, ale się nie oczyścił, pozostał jako ten ostatni szaniec, gdyby wyborcy znowu nieprzewidzianie zagłosowali nie tak, jak powinni.

    Chodząc grzecznie do wyborów i głosując na partie spoza okrągłostołowego rozdania, część wyborców mogła jeszcze liczyć na zmianę układu, na odzyskanie podmiotowości. W 2015 roku po raz kolejny zagłosowała tak, jak nie powinna. I oto paradoksalnie te marzenia o lepszym państwie usiłuje teraz zgnieść sama, miłościwie nam panująca, Unia Europejska. Awantura wokół sądów, które przecież niby można nawet suwerennie reformować, ale nigdy tak, by coś rzeczywiście się zmieniło, jest tego najlepszym dowodem. Nagle okazuje się, że Bruksela ochoczo bierze na siebie rolę strażnika szemranego dealu dokonanego kiedyś pod okrągłym stołem. Paradne...

    Ktoś może zapytać: gdzie wy wszyscy, którzy dziś mówicie, że łamana jest Konstytucja, byliście, gdy w przeszłości, w przenośni, "łamano Konstytucją"? Gdzie byliście, gdy przed II turą wyborów kontraktowych domykano system, gdy Sąd Najwyższy w 1995 roku stwierdzał, że kłamstwa w sprawie wyższego wykształcenia absolutnie nie miały najmniejszego wpływu na wyniki wyborów prezydenckich, gdy przez te wszystkie lata sądy konsekwentnie oczyszczały władze PRL z jakiejkolwiek odpowiedzialności za cokolwiek, itd....? Gdzie wtedy byliście? Nie odpowiadacie? Może właśnie dlatego tam, gdzie teraz jesteście, chcą wam towarzyszyć tak nieliczni...
    #publicystyka #polityka
    pokaż całość

  •  

    Dawid Krawczyk - Po co bijecie się z policją?:

    Zaryzykuję tezę, że niektórym wygodnie żyje się w takiej wyobrażonej dyktaturze. Prezes Kaczyński jak złowieszczy doktor Klauf z Inspektora Gadżeta głaszcze kota w biurze na Nowogrodzkiej, przywołuje dyspozycyjnego Ministra Spraw Wewnętrznych i rozkazuje mu wysłać hordy naćpanych zomowców na protestujących wyznawców Mahatmy Ghandiego i Martina Luther Kinga pokornie zbierających razy od zbrojnego ramienia PiSlamabadu. Przesada? Pewnie, ale to, co słyszałem w tłumie w zeszły piątek nie różniło się wiele od tej hiperboli. W estetyce nie różniło się też wcale od tego, co słyszałem na miesięcznicach smoleńskich.

    A dlaczego to wygodne? Bo wtedy nie trzeba już uprawiać polityki, bo się nie da. Zbyt często słyszę głosy, że nie będzie już wolnych wyborów w Polsce i brzmią one, jak uznanie, że nie ma co się skupiać na budowie opozycji, tworzeniu alternatywnej dla PiS propozycji wyborczej, no bo po co, skoro nie da się jej wyborcom zaprezentować. To jeszcze nie ten moment. Jeśli ośmielam się powiedzieć, że to wygodne stwierdzenie, to dlatego, że zwalnia ono z obowiązku ciężkiej pracy politycznej a zezwala na pławienie się w niczym nieskrępowanym moralnym oburzeniu, na krzyczenie: „wojna”, „rewolucja”, „no pasaran” i „wypierdalać” do policjantów.
    #publicystyka
    pokaż całość

    •  

      @roerich: ja w tym tekście widzę sporą dawkę ideologicznego pierdolenia. Czasem niby-lewicowcom załącza się taki wewnętrzny policjant, który od raze każe dyscyplinować kogokolwiek, kto odbiega od jego wyobrażenia protestu. Wystarczy jakikolwiek nawet drobny akt przemocy, a już się leją łzy i oskarżenia, że to przecież nie tak ma wyglądać.

    •  

      @fredo2:

      Wystarczy jakikolwiek nawet drobny akt przemocy, a już się leją łzy i oskarżenia, że to przecież nie tak ma wyglądać.

      akt przemocy
      Jednak ciągnie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Mamę oszukasz, tatę oszukasz, wykopów też oszukasz, ale swojej natury nie oszukasz.

      Pozdro Sebastian:)

  •  

    Katarzyna Tubylewicz - Co się dzieje z socjaldemokracją?:

    Nic dziwnego, że socjaldemokracja stała się symbolem odpowiedzialnego i racjonalnego myślenia o nowoczesnym, w miarę sprawiedliwym społeczeństwie. Nie zaskakuje też, że kojarzymy ją z otwartością i tolerancją oraz wysokimi standardami moralnymi. Zapatrzeni w ten mit i zanurzeni we własnych, ostrych sporach (które mogą się wydawać podobne do zachodnich potyczek z populizmem, ale mają inne źródła), nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, jak szybko zmienia się polityczna mapa Europy.
    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

  •  

    Naród nasz pod względem siły materialnej, pod względem liczebności i bogactwa, daleko pozostał poza tymi ludami, które postanawiają dziś głównie o losach świata, i podniesienie materialnych zasobów jest jednym z pilniejszych i donioślejszych zadań naszego bytu. Dzieje ludzkości wszakże nieraz przynosiły dowody, że mniejszy a częstokroć większy bez porównania wpływ na losy narodu miała jego siła moralna. Tylko trzeba pamiętać, że siłą moralną narodu nie jest jego bezbronność, jego niewinność, jak to często dziś u nas słyszymy, ale żądza szerokiego życia, chęć pomnożenia narodowego dorobku i wpływu oraz gotowość do poświęceń dla urzeczywistnienia narodowych celów. Ubogie i nieliczne narody tą siłą moralną zdobywały nieraz przewagę i wpływały potężnie na bieg dziejów świata.
    Roman Dmowski, Myśli Nowoczesnego Polaka, 1903


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy #polityka
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #publicystyka

    Schröder o Krymie: „Zapomnijcie, jest rosyjski na zawsze"
    Były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder, człowiek doświadczony, posiadający autorytet i dobrze zorientowany w rosyjskiej tematyce, powiedział to, o czym nie chcą mówić inni europejscy politycy.


    - Przewiduję, że nie będzie ani jednego rosyjskiego prezydenta, który odda Krym — odpowiedział Schröder na dość prowokacyjne pytanie dziennikarza „Stern", „co będzie po Putinie".

    Zresztą, byłoby dziwne, gdyby dobrze zorientowany w sprawach Rosji niemiecki polityk odpowiedział inaczej. Można wierzyć lub nie w to, co mówią rosyjscy politycy, w tym aktualny prezydent tego kraju. Ale nie można kwestionować lub zaprzeczać faktom. Na przykład, istnieje podstawowy dokument określający rozwój postukraińskiego Krymu — federalny program docelowy „Rozwój społeczno-gospodarczy Krymu i Sewastopola do 2020 roku".

    Na jego realizację przeznaczono ponad 708 miliardów rubli, w tym ponad 688 miliardów bezpośrednio z budżetu federalnego. Jednocześnie należy zauważyć, że same łączne inwestycje z budżetu Rosji na Krymie i w Sewastopolu przekraczają cały program kredytowy Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Ukrainy.

    Po przyłączeniu Krymu w kwestii transportowej półwysep wypełnił testament „pisarza-szestidziesiatnika" Wasilija Aksionowa i stał się „wyspą". Zaczął też tak funkcjonować. W wyniku ukraińskiej blokady transportowej obecnie dobudowywany jest most kerczeński i częściowo zrekonstruowane lotnisko w Symferopolu rozpoczęło budowę nowego kompleksu dworca z terminalami i budynkami służbowymi o powierzchni ponad 78 tys. m.kw.

    Został on obliczony na obsługiwanie 7 mln pasażerów rocznie z możliwością rozszerzenia do 10 mln. Już teraz lotnisko w Symferopolu zajmuje piąte miejsce wśród portów lotniczych w Rosji pod względem liczby obsługiwanych pasażerów (5,2 mln pasażerów w 2016 roku).

    Oczywiste jest, że Krym nie żyje wyłącznie transportem oraz budową i modernizacją infrastruktury. Tylko w 2017 roku dotacje do upraw winorośli wyniosły 235 mln rubli. Władze mają w planach (a plany rosyjski władz w ostatnich latach, pomimo pewnych opóźnień, są realizowane) założenie winnic na Krymie na powierzchni 60 tys. ha, podwajając rosyjski wskaźnik. Ogólnie na rozwój rolnictwa na Krymie do 2017 roku przeznaczono 25 mld rubli.

    Jeszcze bardziej agresywna jest „aneksja" krymskiego przemysłu. Wiele zakładów zbrojeniowych już włączono do systemu rosyjskich zamówień sektora obronnego, co umożliwi ich modernizację. Nawiasem mówiąc, poziom życia na Ukrainie po wydarzeniach na Majdanie zmniejszył się znacznie. A poziom życia mieszkańców Krymu znacznie się poprawił, nawet w porównaniu do błogosławionych dla ukraińskiej gospodarki rządów Janukowycza.

    W wielu aspektach doszło do tego dzięki podniesieniu wynagrodzeń urzędników i emerytur, które stopniowo sprowadzano do poziomu federalnego. Jednak to nie wszystko. Krym w tej chwili jest niemal wzorcowy w sensie włączenia się w gospodarkę kontynentalnej części Rosji. Nawet w przypadku niemieckiej gospodarki po obaleniu muru berlińskiego odbywało się to bardziej boleśnie. I wiele dysproporcji między wschodem a zachodem jest dość boleśnie odczuwalne do tej pory.

    A Krym i Sewastopol faktycznie nigdy nie stały się „znowu rosyjskimi ziemiami". Po prostu nigdy nimi nie przestawały być. Obecnie jest to trudny, ale płodny rosyjski region, ze swoją specyfiką. Ale istotny, funkcjonujący wewnątrz Federacji Rosyjskiej. W tym względzie słowa Gerharda Schrödera nie są deklaracją, a stwierdzeniem faktu.
    #rosja #ukraina #krym #donbaswar #ruskapropaganda
    pokaż całość

    źródło: 6292958.jpg

    +: kochamcieKK2, svetla +4 innych
    •  

      @BlackHawk144:

      Ukraina zaś powinna przegłosować ustrój federalny

      Jeśli wziąć pod uwagę aktualne nastroje oraz interes Ukrainy to federalizacja byłaby potencjalnym samobójstwem. Już teraz w Moskwie starają się podkreślać odrębność Ukraińców ze wschodu z tymi z centralnej i wschodniej Ukrainy oraz ich nastawić przeciwko sobie. Dawanie im kolejnych narzędzi w postaci podmiotów administracyjnych cementujacych ten podział zatwierdziłby też i rosyjskie wpływy.

      Już bezpieczniej dla Ukrainy jest domagać się zwrotu tego co swoje i prowadzić niezależną politykę. Gruzja i Mołdawia miały okresy prowadzenia polityki prorosyjskiej i jakoś Rosjanie nie oddali Abchazji, Osetii i Naddniestrza.

      Ukraińcy przekonali się już że tak jak @Cheater napisał że ziemia po którą sięgają Rosjanie (tak jak i kiedyś ZSRR) to jej nie oddadzą i srają oni na wszelkie umowy i pakty. Dlatego też zgadzanie się na propozycje Rosji nigdy nie będzie korzystne. Sojusze z nimi też nie, bo pewnego dnia mogą znowu uznać, że granicę warto jednak przesunąć.
      pokaż całość

    •  

      @Aryo:

      Jeśli wziąć pod uwagę aktualne nastroje oraz interes Ukrainy to federalizacja byłaby potencjalnym samobójstwem.
      Samobójstwem najbardziej patologicznego quasi-panstwa w Europie. 2 zamachy stanu w - 10 lat, najwyższa korupcja, najwyzsza(?) przestępczość. 2 narody, które coraz bardziej skaczą sobie do gardeł. Nie rozumiem Cię. Nie widzisz żadnych analogii z przyczynami rozpadu innych takich tworów stworzonych palcem na mapie (mało było w historii?) Jakiego rozmiaru tragedia humanitarna sprawi, że zmienisz zdanie? pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Axis Mundi

    Co łączy Władcę Pierścieni, pogańską świątynię we Wrocławiu i Jerozolimę?

    Axis Mundi to po łacinie "oś świata" która łączy świat górny - często wyobrażony w formie nieba, świat pośrodku - nasz świat oraz świat podziemny - tudzież świat śmierci i końca. Wyobrażony w formie drzewa był kluczową koncepcją pogaństwa północnej Europy. Słowianie, Germanie, Nordowie mieli swoje święte drzewa a i Celtowie łączyli kalendarze i dni z drzewami i gajami. Te trzy światy działają w połączeniu i wpływają na siebie. Górny jak i dolny świat mają swoje zasady i wpływają na świat środkowy.

    Takie są przynajmniej podstawy Axis Mundi, koncepcji która przez całe wieki uległa mutacji lub ukryciu. W odróżnieniu bowiem od Germanów, Słowian i ogólnie pojętej Północy, Południe Europy z braku wielkiej ilości lasów (tutaj przede wszystkim Grecja) czy stopniowemu ich wycinaniu (Italia) nie tworzyła poglądów panteistycznych opartych na wspaniałościach przyrody. I tak jak w gajach Słowiańskich czciło się przyrodę a kontakt z nią był ożywiony tak Grecy szybko zaczęli budować swoim bóstwom - świątynie - specjalne miejsca poświęcone im samym. Te budowle nie były odosobnione w świecie morza śródziemnego bo i Egipcjanie i Żydzi mieli swoje świątynie - Żydzi tylko jedną - Jerozolimską. Chrześcijaństwo więc w następnych wiekach będzie przekazywało tradycję kościołów, budynków w których zbierają się Kościoły czyli wspólnoty wiernych nie tylko dlatego, że chrześcijaństwo narodziło się na Bliskim Wschodzie gdzie oprócz Libanu brak większych skupisk drzew, ale także dlatego, że skonkretyzowane miejsce modłów może mieć większe znaczenie dla ducha człowieka.

    Pogańska świątynia we Wrocławiu nie jest aberracją jakby chcieli ją widzieć wielu konserwatystów. Jest wynikiem dzisiejszej świadomości społecznej, która przez wieki była pod wpływem myśli chrześcijańskiej a przeto łacińskiej i greckiej, można rzec - cywilizacyjnej. Jest to taka świadomość, która już w wielu momentach nie rozumie dlaczego jest chrześcijańska czy to odnosimy się do prawa i wolnej woli czy właśnie pogańskiej świątyni. Gdy piszę te dwa słowa "pogańska świątynia" wydaje mi się, że czynię niejako szkodę poglądom rodzimowiercom, tym prawdziwym, nie-malowanym. Przyroda będąca Światowidem kurczy się niejako do granic świątyni! Las, miejsce pracy, supermarket stają się tymczasem miejscami sekularnymi - w których mało Boga. Proszę sobie wyobrazić sytuację w której moglibyśmy poczuć siłę Peruna - nieodłączny składnik przyrody - w kolejce w urzędzie miejskim siedząc ze swoim numerkiem i czekając na swoją kolej. Polska jak i wszystkie Państwa Europy chrystianizowały się mentalnie - są budowle święte, przyroda jest celowa i stoi za nią transcendencja a Oś Świata łącząca wymiary zbiega się w człowieku - w jego duszy.

    Jakże nierozważne są to poglądy w opinii pogaństwa północnej Europy! Przyroda wcale nie musi być celowa, jest wynikiem kompromisu świata górnego z dolnym - Chaosu i Porządku. Człowiek najważniejszy też nie jest - przyroda w obrazie drzewa lub gaju staje się równa człowiekowi jeśli nie ważniejsza! I co najważniejsze Bóg nie jest transcendenty tj. nie jak w opinii św. Pawła objawia się w rzeczach stworzonych przez się jak zasady świata czy dusza człowieka (która także jest niematerialna) ale bogowie są jak najbardziej materialni i panteistyczni.

    John Ronald Reuel Tolkien w swoich 6 częściach Władcy Pierścieni (tak 6ciu) nazwał świat w którym żyją jego bohaterowie Middle-Earth czyli tym samym Midd-Gardem - Środkowym Światem. Żyją tam nieśmiertelne elfy, pobożne i święte łączące Middle-Earth ze światem górnym - Valinorem - światem bogów. Świat podziemny zaś jest mało wspomniany. Władca Pierścieni jednak estetycznie wplątuje w walkę dobra ze złem wątek Axis Mundi w formie Świętego Drzewa Minas Tirith - Wieży Wschodzącego Słońca. Owe drzewo zaowocuje gdy naprawiony zostanie świat i jego naderwana relacja ze światem Zasad, Bogów a ludzie wrócą na tory godności i chwały. Owe Drzewo w końcu wydaje swe plony co jest daleką obietnicą na wzór Apokalipsy św. Jana gdzie gromada świętych zbierze się w Nowym Białym Mieście - Nowym Jeruzalem, oczywiście po sądzie ostatecznym.

    Wykazaliśmy, że świątynia we Wrocławiu łączy się przez axis mundi z Władcą Pierścieni, ale jak ona ma się do Świątyni Żydowskiej? Otóż to właśnie Żydzi skonkretyzowali Boga i dali mu należne miejsce. I tak w Świątyni Jerozolimskiej było miejsce święte gdzie arcykapłan wchodził raz do roku. To właśnie tam wypowiadał jego imię a imię Boga tak jak wszystkie imiona na Bliskim Wschodzie były esencją osoby ją noszącej. Gdyby Polscy rodzimowiercy chcieli naprawdę robić wielką rewolucję intelektualno-duchową taką jaką zrobiło chrześcijaństwo z Rzymem i Grecją na barkach głosiliby znowu, że Bóg - jakkolwiek się nazywa - jest wszystkim i należy odnosić się doń z szacunkiem - czy to do drzewa czy do mrówki. I wtedy nie potrzebne by były świątynie - dowody na to, że nawet umysły polskich pogan są wciąż bardziej rzymskie i ateńskie niż nordyckie i słowiańskie.

    Obserwuj #ockham

    Moje inne wpisy
    ***
    Geneza brody i jej wpływ na świat - https://www.wykop.pl/wpis/31932057/geneza-brody-historia-i-wplyw-na-swiat-w-tym-wpisi/

    Czy można coś nakazywać na wykopie? O etyce normatywnej - https://www.wykop.pl/wpis/31605057/etyka-normatywna-w-dzisiejszym-spoleczenstwie-i-st/

    O wielości bogów i o tym czy Babilończycy, Wikingowie, Grecy i Rzymianie czcili te same bóstwa? - https://www.wykop.pl/wpis/30732475/wielosc-bogow-czy-babilonczycy-wikingowie-grecy-i-/
    ***

    Na obrazie - Yggdrasil, drzewo świata w mitologii nordyckiej
    #gruparatowaniapoziomu #filozofia #publicystyka #religia #religioznawstwo #katolicyzm #chrzescijanstwo #wiara #rodzimowierstwo #lotr #wladcapierscieni #zydzi #ciekawostki #4konserwy #religia
    pokaż całość

    +: mroz3, c.............3 +67 innych
  •  

    Gdzie ta kasa, czyli o dwóch procentach na armię <<< znalezisko
    Po prostu pierwszy raz od czasu napaści Rosji na Ukrainę polski polityk zgłosił pomysł zmniejszenia wydatków na armię.

    (...) Propozycje przewodniczącego SLD prowadzą na manowce, choć w jednej przynajmniej dziedzinie stanął on zgodnie w koalicji z pozostałymi liderami lewicy w Polsce.

    Też jest ignorantem w sprawach wojska.

    Nie to jest jednak tutaj najistotniejsze, gdyż:

    Słowa pana Czarzastego są bowiem zaledwie przyczynkarską anegdotą. Nie zdobędzie przecież władzy w Polsce i nie wprowadzi swojego ekscentrycznego konceptu w życie.

    Co jednak prowadzi do smutnej konstatacji

    Gdzie są te dwa procenty PKB? Czy widać je w poprawie stanu uzbrojenia i technicznych zdolności Wojska Polskiego? Nędzny stan Marynarki Wojennej, wydłużane terminy używania śmigłowców Mi-24 i Mi-17 oraz wzmianki o przywracaniu starych czołgów T-72 do służby świadczą o tym, że wojsko wraca do znanego już w latach dziewięćdziesiątych terminu: „kanibalizmu technicznego”, czyli zjadania własnych zasobów technicznych. Ewentualnie do dawania kroplówki polskiemu przemysłowi obronnemu, który co prawda nie jest zdolny do konkurowania na rynkach światowych, ale za to stare ruskie czołgi ładnie wyremontuje.

    Gdzie są nowe okręty podwodne, gdzie drony, które miały pilnować przedpola przed zielonymi ludzikami? Gdzie artyleria rakietowa dalekiego zasięgu, nie mówiąc już o obronie przeciwlotniczej? Gdzie są środki rozpoznania i systemy cyfrowego pola walki?

    (...) „2% PKB” stały się totemem, którym zastąpiono reformy zmierzające do poprawy bezpieczeństwa Polski. Tych pieniędzy w sprzęcie wojskowym, w strukturze, w systemie dowodzenia i kadrach po prostu nie widać. Wydatków i reform własnych sił zbrojnych nie zastąpi sojusz z Amerykanami, zwłaszcza jeśli zawierany będzie w kontrze do Europy.

    #publicystyka #neuropa #polska #wojsko #militaria
    pokaż całość

  •  

    Serdecznie zapraszam do zobaczenia tego krótkiego filmiku z jednego z lepszych kanałów poświęconych filozofii
    Hauntology, Lost Futures and 80s Nostalgia
    #publicystyka #filozofia

    źródło: youtube.com

  •  

    The Intellectual Yet Idiot

    The IYI pathologizes others for doing things he doesn’t understand without ever realizing it is his understanding that may be limited. He thinks people should act according to their best interests and he knows their interests, particularly if they are “red necks” or English non-crisp-vowel class who voted for Brexit. When plebeians do something that makes sense to them, but not to him, the IYI uses the term “uneducated”. What we generally call participation in the political process, he calls by two distinct designations: “democracy” when it fits the IYI, and “populism” when the plebeians dare voting in a way that contradicts his preferences

    #publicystyka
    pokaż całość

  •  

    Zalety i wady wszystkich ważnych partii w Polsce

    Od ludowości po feministki

    Jaki jest cel tego wpisu? Odsłonięcie wszystkich przywar, ale i zalet o których się nie mówi. Wszyscy, jako ludzie, mamy zalety i wady i tylko najprawdziwiej święci mogą żyć bez trosk psychicznych, egzystencjalnych lęków. Acz też często zdarza się tak, że to właśnie Ci którzy chcą iść drogą Zalet mają masę rozterek i wewnętrznych rozmów. Nie omija to partii politycznych i stowarzyszeń i choć owe chcą brzmieć jako totalnie spójne, przez to, że są tworzone przez ludzi - w całości spójne być nie mogą. Nawet jeśli partię polityczną założyłby Jezus wśród jego członków byłby jakiś Judasz. Przejdźmy do analizy

    PO - Platforma Obywatelska

    Zalety - Elityzm

    Jedną z niewielu zalet PO jest jej elityzm czyli posiadanie wykwalifikowanych pracowników pochodzenia najczęściej akademickiego. Sam Donald Tusk był częścią ekonomicznych neo-liberałów z Gdańska i przeto mógł niektóre stanowiska obsadzić całkiem inteligentnymi osobistościami. Problemem jednak, jak w każdej partii, były jednostki takie jak Bronisław Komorowski i jego ciągłe dyplomatyczne faux paus.

    Wady - Zepsucie

    Zepsucie toczy tę partię a skandale związane z Narodowym Bankiem Polskim (afera taśmowa), podpaleniem budki Sienkiewicza, afera reprywatyzacyjna ciągną się za nią jak za śmierdzącą muchą, która gdziekolwiek usiądzie roznosi bród. Przywództwo jest tam skrajnie makiaweliczne a władza to jedna z niewielu wartości, które tam się liczą. PO jest więc partią statusu quo która zmienia się w stosunku do zmieniającej się rzeczywistości. Donald Tusk nie ruszyłby kompromisu aborcyjnego jeśli uderzyłoby go to po poparciu. ACTA była jednym z niewielu ich ludowych potknięć bowiem sam Tusk nie wyliczył dokładnie możliwości wzburzenia społecznego.

    PiS - Prawo i Sprawiedliwość

    Zalety - Ludowość

    PiS ma lud i prowadzi wielką politykę elektoratu. Gniew Kaczyńskiego po premiach dla ministrów Szydło był tak wielki, że mój dom zatrząsł się w etycznych posadach. PiS dba o swój elektorat, prowadzi wielką kampanię ludową i można z całą pewnością stwierdzić, że to właśnie ta partia jest Partią Ludową w całym swoim jestejstwie. I mimo, że nie należy do Europejskiej Partii Ludowej tak jak PO to właśnie PiS, prowadząc politykę socjalną, mając określoną linię polityczną sprawia wrażenie dbania o swoich wyborców. Może niewątpliwie czekać na stabilne 30 % w wyborach parlamentarnych

    Wady - Ludowość

    Zalety PiSu to jednocześnie jego wady. Olbrzymie masy ludowe popierające PiS nie przekładają się na zasób inteligencji którym ta partia może dysponować. Jej źródła to masy robotniczo-solidarnościowe a tam trudno było szukać ekonomistów, dyplomatów i prawników. W tej partii brakuje arystokracji ducha i pewnej inteligentnej mieszanki która dopiero co może powstać. Mateusz Morawiecki jest symbolem czego ta partia potrzebuje tym bardziej, że Donald Tusk zachęcał Morawieckiego do stanie się jego ministrem finansów. Ale sam Pis odzwierciedla Polskę bo i w Polsce musi się odrodzić arystokracja ducha i odpowiedzialność za wspólne dobro.

    Kukiz

    Zalety - Globalizm vs Lokalizm

    Kukiz odpowiada na najnowocześniejszy spór ówczesnego świata. Globalizm kontra Lokalizm, wielkie korporacje i brukselskie lub waszyngtońskie kuluary kontra sala parafialna w której zbierają się ludzie w wiosce na omawianie ich spraw. Ten ruch może wygrać wiele jak Ruch Pięciu Gwiazd we Włoszech czy Trump w USA, ale może też wiele przegrać (na razie żadna taka partia poważnie nie przegrała)

    Wady - Brak doświadczenia politycznego

    Powiedzmy sobie jasno, Kukiz jest partią zdecentralizowaną a zarazem idealistyczną, chętną zmiany systemu społecznego a nie tylko społeczeństwa. Brakuje im politycznego doświadczenia, zarządzania PR-em, oparcia się na elektoracie i strukturach w różnych województwach na co np. nie musi narzekać PiS. Czas i pokora panowie.

    Razem

    Zalety - Pierwsza partia nowej lewicy

    SLD było jedną z najbardziej prawicowych ekonomicznie rządów w Polsce? Razem na pewno by się na to zgodziło choć niechętnie też odnoszą się do "starych komunistów" dla których homoseksualiści to patologia a małżeństwo jest tak samo ważne w Państwie katolickim czy komunistycznym. Razem jest nowe w rozumieniu polityki światopoglądowo-społecznej gdzie Marks stoi obok szwedzkiej i norweskiej lewicy a Róża Luksemburg obok kawy ze Starbucksa

    Wady - Brak elektoratu i przywództwa

    Powiedzmy sobie jasno - lud robotniczy w rozumieniu marksistowskim już nie istnieje. Nie ma proletariatu i Razem nie ma określonego elektoratu, który by na niego głosował. Lewica starbucksowa nie uzbiera upragnionych 10 % a bez poparcia LUDU PRACUJĄCEGO Razem wcale nie będzie Razem oprócz tego, że może zajmować parę mieszkań we wspólnym skłocie. Uniwersytet Warszawski nie stworzy w 5 lat tak wielkich zastępów Lewicy Po-nowoczesnej gdzie Che stoi obok Marksa a De Beauvoir obok intelektualistów 68' i ruchów socjaldemokratycznych żeby Razem było prawdziwą Zmianą. Razem nie ma też określonego przywództw a sam Zandberg jakby boi się sięgnąć po Pierwszego Sekretarza Partii. Dlatego dywersyfikuje władzę często trafiając na kobiety z nowej lewicy. Oby feministki nie podłożyły mu nogi.

    Wolność - Korwin

    Zalety - Stałość

    Mimo zmian partyjnych Korwin i jego ludzie są jak skała w którą ciągle uderzają wrogowie, wyniki wyborcze i żarty. Jednak, żadne takie zbiorowisko ludzi nie przetrwało tak długo mimo bycia ciągle poniżej upragnionych 5 %. A więc Korwin i jego ludzie są jak chrześcijanie w wczesnym Imperium Rzymskim którzy trwają, są pożerani przez nową władzę, ale mają nadzieję na przyszłość. Poglądy tutaj to monolit, ale i jedna osoba - Janusz Korwin Mikke.

    Wady - Brak PR-u

    Tego chyba nawet nie trzeba dokładnie opisywać. Wolność jak i wszystkie partie Korwina nie mają określonej strategii marketingowej. Sprzedają się, ale robią to pocztą pantoflową i akademicką a nie PR-ową czy socjalną. Nie słychać by korwiniści naprawiali zepsute domy lub zbierali się na Dom Dziecka w Kłokoszycach. A warto i wydaje się, że takie działania ukryłyby zabawne, ale i trochę prawdziwe "zawsze się trochę gwałci" tudzież "W rowie mariańskim żyją rurkowce" Wolność więc potrzebuje pięknych szat aby pokazać się ludowi i nie może wychodzić w łachmanach

    Ruch Narodowy

    Zalety - Porządek Potencjalny

    Ruch Narodowy mimo wewnętrznych napięć potrafi zebrać na Marszu Niepodległości 100 tysięcy ludzi. Takimi liczbami nie może pochwalić się PO ani PiS. A więc Ruch Narodowy stał się czymś w rodzaju wielkiego organizatora wydarzeń patriotycznych, jest synonimem Ruchu w naturalnym jego rozumieniu. Jest ruchem, ciągłą zmianą i bije tam młody ogień bo i sam Ruch Narodowy nie jest partią osób w wieku 40-60 lat. Zrzesza raczej osoby młode od 18 do 30 roku życia dla których weteran AK jest bohaterem a nie znajomym z partii. Jeśli uchowa swoje dzieci może w następnych latach wiele ugrać. Ale to także wymaga czegoś więcej niż PR, dla Ruchu Narodowego muszą zajść zmiany realnie historyczne i geopolityczne. W polskiej kulturze ciągle atakowanej przez amerykanizmy to niemożliwe.

    Wady - Gorący duch

    Gorący duch w Ruchu Narodowym sprawia, że trudno im zawrzeć pakt wewnątrz siebie. Mamy tam wiele różnych organizacji od Młodzieży Wszechpolskiej, Obóz Narodowo-Radykalny a także wiele osób z Unii Polityki Realnej. Jeden głos, jedna siła, jeden baner to tak naprawdę to czego Ruch Narodowy potrzebuje. Jeśli członkowie Ruchu Narodowego będą chodzili z banerami UPR czy RNR nosząc inne flagi to Ruch Narodowy stanie bezruchem.

    Nowoczesna

    Zalety - Neoliberalne nie-Po

    Nowoczesna powstała jako reakcja na upadek moralny i polityczny PO pod koniec wyborów parlamentarnych i gdy ta partia była prowadzona przez Ewę Kopacz - synonim słabego przywództwa gdzie znajome na różnych stanowiskach mają zastąpić reelekcję we własnej partii. Dlatego powinno Nowoczesnej zależeć na upadku PO a tym samym zagarnięciu ich elektoratu. Jeśli to nie nastąpi Nowoczesną czeka powolna śmierć

    Wady - Ach te kobiety

    Ewa, po hebrajsku Życie jest tą, która dała się zwieść wężowi. Podobnie może być w Nowoczesnej która dostała się ręce paru niezależnych, wyzwolonych i walczących kobiet. Czy jest możliwe ich wzajemne połączenie mocy i stworzenie Nowego Kapitana Europa? Zobaczymy, ale Nowoczesna skręciła z neoliberalnego lewo na lewo feministyczno-ekonomiczne. Nie spodoba się to wyborcom.

    Obserwuj #ockham

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #historia #neoreakcja #publicystyka #polityka #kultura #filozofia #socdem #religia #polska #prawo #filozofia #libertarianizm #liberalizm #razem #korwin #jkm #pis #po #ruchnarodowy #analiza #4kuce #liberalizm #liberalnidemokraci
    pokaż całość

    źródło: wady-zalety.jpg

  •  

    Ostatnio zamawiałam sobie książkę z ccpress i pojawiła się tam pierwszy raz oferta z gazetą od Tygodnika Powszechnego. Wzielam sobie ją właśnie do czytania przy porannej kawie i jestem mega pozytywnie zaskoczona :) Jak gazet nie kupuję i nie czytam, tak ta jest naprawdę warta uwagi. Kosztuje raptem 15 zł w promocji, a artykuły są bardzo ciekawe. Jak macie zamiar zamówić tam książkę to polecam się skusić :) spis tematów poniżej na zdjęciu

    #czytajzwykopem #gazety #publicystyka #dziendobry
    pokaż całość

  •  

    #publicystyka #prawo
    https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/zrobmy-sobie-szpiega/z6e2y3f

    Na Onecie długie i dobre streszczenie calego cyrku z Piskorskim.

    – Zgodnie z klasyczną definicją działalność szpiega ma polegać na gromadzeniu informacji, zwykle niejawnych, i przekazywaniu ich przedstawicielom zagranicznego wywiadu – mówi mecenas Osik. – Tymczasem zarzut prokuratury nie mówi nic o gromadzeniu i przekazywaniu informacji, a o kształtowaniu opinii publicznej. To pierwsza sprawa w historii, gdzie prokuratura poszerza definicję szpiegostwa poza wykładnię kodeksu karnego.

    30 kwietnia 2018 roku.
    Grupa robocza ONZ z ramienia biura wysokiego komisarza ds. praw człowieka przedstawia "Opinię nr 18/2018 dotyczącą Mateusza Piskorskiego (Polska)".


    Opinia jest miażdżąca dla polskiego rządu i wymiaru sprawiedliwości. Grupa przypomina w niej, że w grudniu 2017 roku przekazała rządowi pismo dotyczące Piskorskiego, lecz rząd nie odpowiedział na nie. Wskazuje, że ani Piskorski, ani jego prawnicy nie mają swobodnego dostępu do akt sprawy. Twierdzi, że szeroka interpretacja przestępstwa, jaka została zastosowana w tym przypadku, nie może prowadzić do zastosowania środków zapobiegawczych, w tym tymczasowego aresztowania. Grupa uważa, że "działania pana Piskorskiego wyraźnie mieszczą się w granicach wolności myśli i słowa oraz swobody pokojowego gromadzenia się i zrzeszania się".

    W konkluzji grupa stwierdza, że pozbawienie wolności Piskorskiego jest sprzeczne z ośmioma artykułami Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka oraz ośmioma artykułami Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. Wnioskuje do rządu Polski, aby niezwłocznie zwolniono Piskorskiego z aresztu oraz przyznano mu prawo do zadośćuczynienia i innych odszkodowań.

    Być może tego obawia się polskie państwo. Po zwolnieniu Tomasza Komendy po 18 latach niesłusznego więzienia już wiadomo, że mężczyzna będzie się domagał 18 mln zł odszkodowania. Nawet milion odszkodowania dla Piskorskiego mógłby uruchomić lawinę roszczeń ofiar aresztów wydobywczych.
    Pelikany z #ruskapropaganda #4konserwy i #neuropa też czytać
    #zmiana #rosja
    pokaż całość

    Piskorski szpiegiem...

    • 25 głosów (75.76%)
      jest!
    • 8 głosów (24.24%)
      ...a świnki fruwajo
    •  

      @Cheater pamiętamy też sprawę chyba Irakijczyka, nie pamiętam, czy studenta, czy doktoranta, którego wtrącono do pierdla, bo jako szyita nie dał się zwerbować do szpiegowania sunnitów (powodzenia z tym) - bez żadnej sensownej podstawy prawnej. Na koniec, gdy szambo wybiło, zamiast przeprosić i wypłacić odszkodowanie, deportowano gościa do Iraku. Tak działa polskie "państwo prawa" od lat.

  •  

    Musimy mieć wyraźną ideę narodową, która powinna na każdym kroku nam przyświecać, kierować wszystkimi czynami w polityce, służyć za miarę do oceny postępowania politycznych przewodników społeczeństwa. Ta idea i wypływające z niej zasady narodowej polityki mają u każdego zdrowego narodu swe źródło główne w silnych, tradycyjnych instynktach i uczuciach. Tam wszakże, gdzie te instynkty i uczucia są osłabione, częściowo rozłożone pod jakimikolwiek wpływami, potrzebna jest wyraźniejsza świadomość tego co stanowi podstawy bytu narodowego i narodowej polityki. Dlatego nam jest potrzebne uświadomienie podstaw polityki, bez którego to uświadomienia żywotne i zdrowe narody, obdarzone silnymi instynktami tradycyjnymi, mogą się dobrze obejść.

    Nasza historia jest nie tylko krótsza od historii innych narodów politycznych, ale jest mniej jednolita – odznacza się zmiennością losów i wpływów ustalających w narodzie polityczne instynkty. Stąd nasze instynkty i uczucia polityczne są chwiejniejsze, płytsze, łatwiej ulegają wpływom obcym i łatwiej się dają z duszy wyrywać. A te wpływy obce są tak silne, że każdy, najzdrowszy i najbardziej w swym charakterze ustalony naród musiałby im ulec w mniejszej lub większej mierze. Nie posiadając od stu z górą lat własnego państwa, rządzeni przez obcych, wychowywani w obcej szkole przez obcych ludzi, w dwóch zaborach nie posiadamy już właściwie żadnych prawie instytucji, które by pomnażały i wzmacniały w naszych duszach pierwiastki, składające się na poczucie narodowe. Urabiamy się na Polaków tylko pod wpływem wychowania domowego, literatury i wzajemnego oddziaływania moralnego, a właściwie żyjemy tym, co nam w duchowości naszej pod tym względem przeszłość zostawiła. Wewnątrz nadto mamy żywioł obcy, żydowski, który coraz bardziej się wdziera w sferę naszego życia duchowego, asymilując się tylko formalnie, tj. przyjmując język, a nie będąc zdolnym do przyswojenia sobie tych pierwiastków moralnych, które człowieka czynią członkiem narodu i skutkiem tego rozkładając polskie poczucie narodowe w sferze swego wpływu.

    Skutkiem tego, chcąc mówić o polityce polskiej, nie można już u nas liczyć, że całe audytorium posiada w należytym stanie te instynkty i uczucia narodowe, których nawet uświadamiać sobie w zdrowym społeczeństwie nie potrzeba i które, jako takie stanowią wszędzie główną podstawę polityki. Trzeba zaczynać od wyłożenia tych rzeczy, bo inaczej całe dalsze rozumowanie może być stracone.
    Roman Dmowski, Myśli Nowoczesnego Polaka, 1903


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy #polityka
    pokaż całość

    źródło: static.prsa.pl

  •  

    Sienkiewicz: Nasi przodkowie skazali Polskę na peryferyjność:
    Ostatnie sto lat polskiej historii było jak z Herberta. Trzykrotnie zaczynaliśmy od trawy: 1918, 1945, 1989. I za każdym razem udało nam się wyjść na prostą. Co nie zmienia faktu, że nie uciekniemy od podziału na centra i peryferie. O przyczynach polityki „ciepłej wody w kranie”, uzależnieniu od Niemiec i poszukiwaniu dróg do polskiej podmiotowości dyskutują Bartłomiej Sienkiewicz oraz Krzysztof Mazur.
    #publicystyka #klubjagiellonski
    pokaż całość

  •  

    My, jeżeli jako naród chcemy żyć, jeżeli chcemy spełnić swój obowiązek względem ludzkości i nie pozostawić po sobie marnego wspomnienia na kartach dziejowych, musimy iść naprzód, tworzyć, organizować według swego typu wszystko, co jest zdolne ulec naszemu wpływowi. Gdybyśmy nigdy nie odzyskali bytu państwowego, a co zatem idzie i cywilizacyjnie z czasem zginęli, bylibyśmy przykładem narodu, który zmarniał, nie doszedłszy do dojrzałość – jednym z najmniej zaszczytnych przykładów w historii. Bo świetne czyny ojców naszych, w młodzieńczym okresie naszego narodowego bytu, nie okupią dobrego imienia Polski w historii, jeżeli my je zhańbimy swym lenistwem i marnotrawstwem. Musimy żyć, rozrastać się, rozwijać działalność na wszystkich polach, musimy dążyć do tego, by zostać silnym, niezwyciężonym narodem. Tam, gdzie możemy pomnożyć swe siły i swą pracę cywilizacyjną, wchłaniając inne żywioły, żadne prawo nie zabrania nam tego, ale czynić to mamy nawet obowiązek. Bo mamy obowiązek żyć i wydobyć się na wierzch.

    Jeżeli między żywiołami, do których pójdziemy ze swoim wpływem, ze swą kulturą, są zdolne do zdobycia samoistnego bytu, do stworzenia własnej cywilizacji, to zdolność ta jedynie może się okazać w wytężonym współzawodnictwie, w każdym razie względem nich zasłużymy się, czy to dając im cywilizację i wciągając ich w życie wyższego typu, czy dając im sposobność do uwydatnienia własnej indywidualności i do zahartowania jej w boju.

    Nie znaczy to, żebyśmy mieli chętnie wchłaniać wszelkie żywioły, które znajdujemy na drodze. Organizm narodowy powinien dążyć do wchłaniania tylko tego, co może przyswoić i obrócić na powiększenie wzrostu i siły zbiorowego ciała.
    Roman Dmowski, Myśli Nowoczesnego Polaka, 1903


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy
    pokaż całość

    źródło: static.prsa.pl

  •  

    #publicystyka #geopolityka #rosja #europa #polska

    KTO JEST PRAWDZIWYM WROGIEM EUROPY?

    Fragmenty:

    To nie Rosja zabrania Europie handlować z Iranem.

    To nie Rosja chce zablokować szlak handlowy Europa — Chiny.

    To nie Rosja jest naturalnym wrogiem Europy, będąc wszak tejże Europy naturalnym uzupełnieniem.

    Z kolei to Rosja zawiera z europejskimi partnerami obustronnie korzystne umowy energetyczne, to Rosja proponuje wzmocnienie pozycji euro przez przejście we wzajemnych rozliczeniach na europejską walutę, to Rosja wreszcie jako jedyna w dzisiejszych czasach wydaje się zachowywać dyplomatyczny zdrowy rozsądek, wskazując realne drogi wyjścia z impasu, w jakim znalazł się światowy porządek jednostronnej dominacji amerykańskiej nad Europą.

    Właściwie ostatnim narzędziem propagandowym, wciąż jeszcze używanym przez Waszyngton i znajdującym posłuch już wprawdzie nie w uszach społeczeństw Zachodu, ale w mainstreamowych publikatorach i wśród zdegenerowanych, wykorzenionych elit — jest straszak rosyjski.

    Coraz głupszy, coraz prymitywniejszy, coraz płytszy i żenujący, co ostatecznie ukazała żałosna „afera nowiczokowa" — ale wciąż przynajmniej w jednym miejscu na świecie wywołujący jakieś tam, z góry założone echa.

    Jedynym krajem, w którym wciąż łyka się te głupoty — pozostaje, niestety Polska.

    ...i #ruskapropaganda ofc - uwaga nie klikać, bo Putin zamieszka w Waszej lodówce i wypije Wam jogurt!
    pokaż całość

  •  

    #publicystyka

    Kilka dni temu Komisja Europejska skutecznie zablokowała plan rozwoju polskiej żeglugi śródlądowej. Sprawa przeszła niemal niezauważona, bo oczy największych mediów były skierowane w tym czasie na sprawy naprawdę istotne: walkę o otwarcie okna w sejmie przez protestującą matkę oraz kiłę w partii Janusza Korwin-Mikkego – klasyka.  

    Zachwyceni  tym stanem rzeczy są oczywiście działający w naszym kraju ekolodzy, którzy ogłosili zwycięstwo, pisząc w Internecie:
    "Komisja Europejska odrzuciła forsowane przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej zmiany w Programie Operacyjnym Infrastruktura i Środowisko! Pozornie nieznaczne zmiany brzmienia jego zapisów otwierały możliwości finansowania inwestycji przekształcających nasze rzeki w kanały żeglowne – wspaniała wiadomość!".


    Transport rzeczny
    Nie ma bardziej ekologicznego transportu niż ten odbywający się za pomocą rzek. Wiedzą o tym wszystkie cywilizowane państwa świata. Dlaczego? Bo na przykład litr paliwa pozwala przewieźć statkiem na odległości jednego kilometra 130 ton towarów. W tym samym czasie pociąg zabierze 100 ton, a samochód ciężarowy zaledwie 50. Statek przewożący 130 ton, po każdym przebytym kilometrze wydziela 33 gramy dwutlenku węgla, kolej 50, a ciężarówka 170, a takich danych jest znaczenie więcej.


    Sami Niemcy przewożą rzekami do 300 milionów (!) ton ładunków rocznie. Ropa naftowa, samochody, węgiel, kontenery z elektroniką, a do tego kamienie, gruz i całą masę żelastwa – o ładunkach wielkogabarytowych, ponadnormatywnych nie wspomnę. Udział transportu rzecznego w Holandii stanowi ponad 40% ogółu, w Belgii 15, za Odrą 12. A jak to wygląda w Polsce? 0,5% – słownie: pół procenta! Trzeba być niezrównoważonym, aby taki stan rzeczy podawać za optymistyczny.

    Przez Polskę przechodzą trzy najważniejsze wodne szlaki międzynarodowe. Trasa E70 od zalewu Wiślanego i granicy z Kaliningradem do Atlantyku przez port w Antwerpii. Trasa E30 od Odessy nad Morzem Czarnym do Gdańska i dalej na Bałtyk oraz E30 od Dunaju przez Odrę do Szczecina. Mamy więc te wszystkie trasy, ale nie możemy z nich korzystać, bo rzeka ma być dzika i kropka.         

    Nikt nie zohydził ekologii tak jak sami ekolodzy.
    Polska w przekonaniu tych domorosłych specjalistów od melioryzacji powinna być przyrodniczym skansenem – wszystko po to, aby, gdy przyjdzie weekend, mogli oni wypłynąć kajakiem w dzicz, meandrować wraz z rzeką i całymi dniami podziwiać okoliczności przyrody – niepowtarzalnej. Oczywiście, sytuacja taka ma swoje plusy bo jak trafi się dajmy na to ekolog z romantyczną duszą, to zainspirowany przelatującym kormoranem to i wiersz potrafi napisać. A te niezapomniane chwile, kiedy przycumowany do brzegu rzeki kajak kołysze się spokojnie po alabastrowych od poświaty księżyca falach? Kiedy drzewa na przeciwległym brzegu malują cienie na czerwonym niebie, a płatkonóg szydłodzioby, kulik wielki i zimorodek nawołują swe samice barwnym podśpiewywaniem… Ekolog zamyka oczy, i odprężony oddaje się w objęcia Morfeusza gdy nagle… ciszę rozrywa głośne "ghuuuuuuuuuu, ghuuuu" i idąca za dźwiękiem klaksonu stumetrowa jednostka pływająca, która przewożąc węgiel ze Śląska wart kilka milionów złotych ma czelność zakłócać jego spokój, na który bez wątpienia sobie zasłużył. Zapomnijmy o użeglownieniu polskich rzek, jeżeli nie zrobimy porządku z ludźmi, którym "się wydaje".

    #ekonomia #transport #ekologia #ekooszolomstwo #4konserwy #neuropa
    https://www.wsensie.pl/komentarze/28628-marek-misko-zatopione-marzenia-o-polskiej-zegludze-srodladowej
    pokaż całość

    •  

      @szybki_zuk sorry, ale dawno nie czytałem takiej bezwartościowe jest ściany tekstu. Ty zwykły ekooszolom jesteś. Wypisz wymaluj ich poziom intelektualny ...albo jakis inny neuropek z Ciebie:)

      Sorry, ale wycinam już takie gówno i odcinam się od smrodu przygłupów na wypoku, co potrafią przywalić się tylko za źródło.

    •  

      @Wotto: Nie wiem. Jak znajdziesz to mi też podrzuć, bo google nie pomaga.

      PS

      Z tego co wiem, to polskie rzeki tak sobie się nadają do masowego transportu towarów ze względu na swoje kręte kształty
      No błagam Cię:/ Argumentujesz jak kolejny niedorozwinięty neuropek. Pokaż mi rzekę która nie jest kręta, albo puknij się w głowę

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Czy wiedzieliście, że Klub Jagielloński ma swój kanał na youtube gdzie można obejrzeć zapisy z debat? Sporo tego
    https://www.youtube.com/user/KlubJagiellonski
    #publicystyka #klubjagiellonski

    +: r......7, Andreth +15 innych
  •  

    #publicystyka #socjologia #polityka

    Powinniśmy się cieszyć, że tak wielu Polaków w rozmaitych sondażach odpowiada: „Nie mam zdania”. To dzięki tej niezdecydowanej i zdystansowanej części społeczeństwa (czasem jest to połowa, a czasem nawet większość) da się tu jeszcze w ogóle żyć. Po tych wszystkich strasznych słowach, które padły ostatnio w naszej polityce – po „zdradach”, „targowicach”, „Stalinach” i „Hitlerach” – powinniśmy trzymać kciuki za nasz narodowy indyferentyzm. Gdyby więcej z nas w rozmaitych sprawach miało bardziej zdecydowane zdanie, tkwilibyśmy już w środku wojny domowej, i to prawdziwej, a nie tylko metaforycznej.
    #4konserwy vs #neuropa
    #wolnyrynek vs #socdem
    #pis vs #kod
    #ateizm vs #katolicyzm

    ...i inne "Tańce wojenne między religiami 
    Tyle setek lat. Cele zawsze te same 
    Formy podobne. I to mnie przeraża 
    Widzicie, lat tyle, nikt nie zauważa" 
    #polska

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,23433985,sroczynski-nie-wiem-nie-mam-zdania-dlaczego-w-sondazach.html
    pokaż całość

    +: Althorion, i.....s +4 innych
Ładuję kolejną stronę...

Popularność #publicystyka

0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów