•  

    Wiele się mówi dziś o bankructwie parlamentaryzmu. Niewątpliwie ustrój reprezentacyjny w tej postaci, do której w Europie doszedł, przy której rządy wychodzą z parlamentu i przez parlament są w każdej chwili obalane, coraz mniej wytrzymuje krytykę. Kierowanie polityką państwa w całości i w poszczególnych jej działach oddaje się ludziom niekompetentnym, często wprost nieinteligentnym, których całą kwalifikacją jest zdolność demagogiczna lub zręczność w intrygach, którym wszystko jedno jest, co im powierzą - handel i przemysł, oświatę czy marynarkę, byleby zostali ministrami; w chwilach zaś najważniejszych dla losów państwa brak jednego głosu większości wywołuje kryzys i państwo pozostaje na krótszy lub dłuższy czas bez rządu; po załatwieniu zaś kryzysu przychodzi nowy rząd, który w mniejszej lub większej części nagle wywraca to, co poprzedni zrobił. Ten system coraz surowiej jest sądzony przez ludzi myślących i coraz powszechniej go się uważa za klęskę krajów europejskich. Bankructwo wszakże polityczne Europy leży głębiej.

    Zbankrutowała polityka klasowa.

    Źródłem polityki klasowej było oparcie ustroju politycznego państw wyłącznie na prawach jednostki, przeciwstawionej społeczeństwu. Wbrew temu, co o niej twierdzili filozofowie XVIII wieku, przeciętna jednostka ludzka, wyzwolona z więzów religijnych i społecznych, kieruje się przede wszystkim swymi bezpośrednimi, na krótką odległość widzianymi interesami materialnymi. Uczynienie tedy jej podstawą bytu państwowego musiało pociągnąć za sobą w życiu politycznym zapanowanie polityki klasowej, w życiu zaś moralnym skrajne zmaterializowanie.

    Zbankrutowała zasada praw jednostki, tak pojęta, jak ją pojęła rewolucja francuska.

    Nie trzeba zapominać, że nasza cywilizacja, cywilizacja rzymska, wielkość swoją, swą wyższość nad wszystkimi innymi zawdzięcza przede wszystkim temu, że podniosła jednostkę ludzką i uczyniła ją przedmiotem prawa; nasza zaś religia, religia chrześcijańska, jest religią jednostki, ma w pieczy indywidualną duszę ludzką i kształci jej moralną samoistność. Jednakże cywilizacja ta pojmuje jednostkę w rodzinie i w społeczeństwie, a ponad prawa jednostki stawia salus reipublicae - dobro całości społecznej i politycznej oraz siłę węzłów religijnych, moralnych i prawnych, czyniących ze zbiorowiska ludzkiego jedną całość. Zasada wszakże praw jednostki, wyzwolonej z wszelkich krępujących ją więzów, przeciwstawionej społeczeństwu i państwu - pojmowana, jak ją pojęła rewolucja francuska i jak ją pojmuje dotychczas wiek XX - jest zabójczym wypaczeniem podstaw cywilizacji rzymskiej.

    Oparłszy na tej zasadzie swój byt polityczny, narody europejskie tracą szybko swą spójność i siłę wewnętrzną, coraz mniej okazują się zdolnymi do wytworzenia rządu, umiejącego pokierować państwem, sprostać jego zadaniom politycznym i gospodarczym.
    Roman Dmowski, Zagadnienia rządu, 1927


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #publicystyka #4konserwy #polityka
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Radykalizm LGBTQ

    Afirmacja a Tolerancja

    Tolerancja jest niczym innym jak znoszeniem. Znoszeniem błądzenia innych, marudzenia, błędnego wnioskowania i sofistyki erystycznej. Tolerancja owa, którą charakteryzowała się I Rzeczpospolita nie ma jednak nic wspólnego z afirmacją i należy to powiedzieć głośno; ani Żydzi ani Rusini nie żyli zawsze z Polakami w zgodzie historycznej. Ba! Polska kultura wyrosła na tradycji rodzinnej, równości możliwości i szacunku do swojego współbrata, ale musiał to być rzeczywiście współbrat który żywił do nas szacunek. Poczucie, że dla Wschodu Europy byliśmy tymi samymi co Rzym dla nas jest prawdziwe, oto wzięliśmy światło cywilizacji wraz z jego moralnością - chrześcijaństwem - i daliśmy je nowym ludom. Taka jest tolerancja polska która z łacińską tolerantio ma parę rzeczy wspólnych, ale z angielskim terminem tolerance która w świecie anglo-saskim coraz bardziej odpowiada terminowi affirmation ma coraz mniej wspólnego.

    Przenoszenie tych terminów i tych samych problemów anglo-saskich na grunt polski sprawia olbrzymie zamieszanie. Dekonstrukcja życia społecznego opartego na rodzinie zaczęła się w krajach anglo-saskich już w latach 60tych i 70tych XX wieku. W końcu bowiem żeby zacząć pisać o grupie LGBTQ musimy zacząć od hipisów i rewolucji seksualnej 68' roku. Rewolucja owa, jak większość z Państwa wie, była nie tylko reakcją marksistów zachodnich, o nie, byłoby to nieprzyjemne uogólnienie. Była to ogólna reakcja komunitarystów, młodych artystów chcących tworzyć, pić, palić i uprawiać seks w grupach znajomych i przyjaciół. Historię roku 68' w pigułce bardzo dobrze opisuje historia Lennona który przed spotkaniem z Yoko Ono (feministką i najpewniej marksistką) był artystą wyzwolonym, ale nie komunitarystycznym, nie łączył się w większe grupy i miał własnny boysband. Dopiero po śmierci Lennona jego postać została wykorzystana do celów politycznych rewolucji seksualnej od zmniejszenia odpowiedzialności za aborcję przez seks grupowy aż do dekonstrukcji systemów opresyjnych dla takich ludzi jak transseksualiści.

    Dzisiaj tą walkę z jakimikolwiek strukturami opresji symbolizuje ciągle zwiększająca się nazwa LGBTQ która na początku była tylko LG potem B potem T a w końcu Q. Niedawno zostało zaplanowane dodanie kolejnych liter. Ich historia jest historią fascynującą. Habermas (filozof niemiecki) napisał, że zachodnie społeczeństwo rozwijało swą wolność (inaczej niż Polska) przez prywatne spotkania "kawiarniane" Na początku wolność tworzyła wysoka arystokracja spotykająca się w domach - jak u Kartezjusza - i z czasem do owego domu, do tej kawiarni zapraszano coraz więcej ludzi "represjonowanych" lub "nieobecnych" Cóż bowiem mógł murzyn w angielskim społeczeństwie w XIX wieku? Do owej grupy - arystokratów wolności - zapraszano coraz więcej grup i robiono to właśnie poprzez grupy (myślenie grupowe będzie ważne). W tym samym czasie szukano wszędzie systemów opresyjnych. W XIX wieku systemem opresyjnym stała się rasa, w drugiej połowie XIX wieku - klasa społeczna, potem język (początek XX wieku) a w końcu (lata 60te XX wieku) kultura która przez hipisów i marksistów zachodnich była nazywana kulturą burżuazyjną i opartą na Logosie - Myśli, Świadomości i Słowie. Co zostanie określone dzisiaj jako struktura opresyjna? Płeć? Geny? To wszystko robi się coraz bardziej absurdalne.

    pokaż spoiler Polska kultura wolności wyrosła na jednostkowości katolickiej i nie dekonstruowała systemu opresji bo takowego jeśli nie miała to rozwijała go w zgodzie z zasadami nie-grupowymi. Dzięki temu mogliśmy zasymilować Tatarów bo traktowaliśmy ich jednostkowo a oni w dniu próby - roku 1683 poszli z nami bronić Wiednia i "Najjaśniejszej Rzeczpospolitej" Z drugiej strony owa jednostkowość była bardzo realistyczna i negatywnie podchodzono do jakiejkolwiek imigracji z Państwa Turków Osmańskich obawiając się szpiegostwa. A więc jednostkowość tak, ale różnice cywilizacyjne też TAK


    Hipisi w latach 80tych i 90tych założyli normalne rodziny, ale w głowach mieli już zakodowaną afirmację grup rewolucyjnych czyli takich które poszukiwały i niszczyły dane struktury opresji. I tak, jak zniesienie niewolnictwa można uznać za czyn chwalebny bo poparty doniosłymi intencjami tak hipisowskie struktury kierowały się raczej hedonizmem niż umiłowaniem Prawdy, Dobra i Piękna - Platońskiej Trójcy. Ten hedonizm który jest jak irracjonalny bawół rozlał się potem na całą politykę amerykańską a z nią na świat zachodni. To dlatego też homoseksualiści Zachodu nie są niczym Oscar Wilde albo niektórzy Spartanie. LGBTQ też nie opiera się na koszarach wojskowych a raczej na zdegenerowanych klubach w których homoseksualiści szukają partnerów w wielkich ilościach tym samym narażając się na HIV i AIDS. Niewątpliwe jest bowiem, że rozrost patologii HIV i AIDS jest związany z "walką" z "seksualnymi strukturami opresji" jak normalna rodzina czy ilość partnerów seksualnych. To fakt.

    Dochodzimy w tym momencie do radykalizmu grupy LGBTQ która jak muzyka The Doorsów (piękna, ale też bardzo powabna, manipulująca i ciągnąca nas w stronę irracjonalizmu) nie ma granic wyznaczonych. Jest jak piach pchany przez fale historii często o własnej historii nie mając pojęcia. Jednym ze znamiennych jej przykładów jest polityczna poprawność, zaimki osób transeksualnych które wymusza się na obywatelach w Kanadzie (słynna legislacja c-16) i coraz większe szaleństwo związane z negacją wszystkich korzeni - czarne królowe Angielskie, homoseksualni rycerze Króla Artura, lesbijski charakter Ani z Zielonego Wzgórza w adaptacji Netflixa która także ma symboliczną nazwę - Ania, nie Anna.

    Radykalizm LGBTQ jest nie tylko ukryty w ich nazwie, ale także w ich czynach. Oprócz tego, że nie ma granicznych celów tej organizacji tak jak dla abolicjonistów było to zniesienie niewolnictwa tak samo można zrobić wszystko, przede wszystkim z pomocą Państwa aby osiągnąć swój cel.

    Ostatecznie wszyscy możemy skończyć w niekończącej się, śmiesznej walce z strukturami opresyjnymi. Tylko, że następnym razem takimi strukturami nie będzie niewolnictwo a zmuszenie nas przez Państwo do używania "gender neutral pronoun" jak w Kanadzie. I nie mydlmy oczu, że chodzi o pragmatyzm prawniczy: o zawieranie związków partnerskich przez osoby homoseksualne - które mogą to robić od lat - ale o totalne rozmontowanie systemu Opresji. O parytety w kinach, teatrach i filharmoniach (bo kultura jest opresyjna) o nowy, neutralny, nie-obrażający nikogo język (bo język jest opresyjny) o dekonstruowanie pojęcia rodziny atomowej (bo rodzina jest opresyjna samym swoim istnieniem) w końcu zaś o poczucia bycia kolejnym Martinem Lutherem Kingiem, kolejnym niszczycielem kajdan, kolejnym Wyzwolicielem Czarnych.

    To radykalna droga

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy
    ***
    O homoseksualizmie w starożytności https://www.wykop.pl/wpis/31176033/homoseksualizm-w-starozytnosci-religia-obyczaj-blu/

    O "wolność drugiego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego" https://www.wykop.pl/wpis/31335213/sprzecznosci-zasady-liberalnej-wolnosc-pierwszego-/

    O multi-kulturowym Imperium https://www.wykop.pl/wpis/29475261/demokracja-i-despotyzm-multi-kulturowe-imperium-ju/
    ***

    Zdjęcie - "gender neutral pronouns" ze strony Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender Resource Center na Uniwersytecie z Wiscounsin Link
    #gruparatowaniapoziomu #publicystyka #neoreakcja #chrzescijanstwo #4konserwy #konserwatyzm #bekazlewactwa #homoseksualizm #filozofia #4chan #redpill #historia #korwin #feminizm #sztuka
    pokaż całość

    źródło: uwm.edu

  •  

    Neuropa informuje, że:

    W 2012 Rafał Ziemkiewicz określił pewną grupę Polaków, wywodzących się z większych miast, ze środowisk lepiej usytuowanych, lub aspirujących do tego jako “fajnopolaków”. I przewidział upadek tej grupy związany ze znużeniem rządami PO, które obiecywały, że będzie super, ale realia nie do końca pokrywały się z rozbuchanymi oczekiwaniami. Dziś, sześć lat później pokazujemy wam jak dramatycznie skurczyła się ta grupa, co może być kluczem zarówno do rozwiązania zagadki poparcia, jakim wciąż cieszy się PiS, jak i przyczyn dla których opozycja nie jest w stanie wydostać się z dołka.

    PiS - z braku lepszego określenia - jest fajny. PO i tożsame siły polityczne - nie. Są obciachem. Podpieramy się wynikami Polskiego Generalnego Studium Wyborczego - dużej analizy powyborczej prowadzonej od 1997, badającej szczegółowo preferencje Polaków tuż po wyborach.

    Sympatia wyborców jest dla organizacji politycznej jak teflon - nic się do niej nie przylepi, jeżeli ludzie są skłonni “po znajomości” wybaczyć błędy. Ale kiedy warstwa sympatii eroduje, głupie gafy stają się nagle kluczowymi problemami. Jeżeli przeciwnicy polityczni wiedzą jak to wykorzystać, jest się w tarapatach.

    Wyniki sugerują, że odsetek osób głosujących na podstawie tylko emocji (sympatii do partii) rósł stabilnie do 2015. W 2007 tylko emocjami kierował się co szósty wyborca, w 2015 było to już 40%. W świecie, gdzie odczucia stają się ważniejsze niż analiza sytuacji, sympatia staje się kluczową walutą w politycznej wojnie.

    Wiemy, że wyniki sondażowe dla nowej formacji Biedronia nie są porywające, ale ma on coś, czego pozostała część opozycji nie ma. Wysokie zaufanie i stosunkowo niski poziom nieufności [6]. To daje mu niepowtarzalną szansę na to, żeby być odnowicielem polskiej sceny politycznej. Biedroń ma szansę zaoferować nową umowę społeczną.

    #polityka #spoleczenstwo #polska #wybory #neuropa #publicystyka
    pokaż całość

    •  

      @TerapeutyczneMruczenie: ja bym raczej powiedzial ze opozycji brakuje lidera. Co innego ze rzad i proagandowa tv staraja sie dyskredytowac kazdego kto sie wybija w opozycji. Nawet za jakies pierdy w stylu jego dziecko chodzi bez szalika.

      Problem jest tylko w tym ze w zadnej ale to w zadnej sytuacji nie moga przyznac sie do bledu bo to deprecjonuje kazde inne stwierdzenie stad takie kwiatki jak karczewski popierajacy teze morawiecko o braku drog za po, czy inne wymysly budowy drog na krzywdzie polakow.

      Ciemny lud jest juz tak podzielony ze nikt nie slucha juz zadnych argmuentow tylko krzyki
      pokaż całość

    •  

      @TerapeutyczneMruczenie:

      Wiemy, że wyniki sondażowe dla nowej formacji Biedronia nie są porywające, ale ma on coś, czego pozostała część opozycji nie ma. Wysokie zaufanie i stosunkowo niski poziom nieufności [6]. To daje mu niepowtarzalną szansę na to, żeby być odnowicielem polskiej sceny politycznej. Biedroń ma szansę zaoferować nową umowę społeczną.
      Zgnilem. To bedzie fantastyczne seppuku w wykonaniu polskiego lewactwa.

      PS
      To tlumaczy ostatnie fanatyczne zaklinanie rzeczywistości przez neurope pt."geje niczym sie nie różnią" xD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    O tym jak nie dyskutować z katolicyzem/ateizmem

    O zamkniętych światach

    W ostatniej wpisie pojawiła się ankieta dzięki której wyłoniliśmy bohatera dzisiejszego wpisu - ateizm i katolicyzm. Ankieta tutaj - klik

    Żeby wyłonić się z mroków niepewności, żeby w ogóle prowadzić jakąkolwiek dyskusję musimy opisać pewne reguły które będą rządziły naszym myśleniem. Jeśli chcemy dyskutować o religii lub religiach w jakimś specyficznym kontekście musimy rozróżnić dwa źródła poznania. Epistemologia, nauka o poznaniu, rozróżnia podstawowe dwa źródła wiedzy: pierwsze to poznanie a priori, drugie to a posteriori i tak a posteriori jest wiedzą zmysłową pochodzenia doświadczalnego. Na bazie a posteriori działają wszystkie science czyli chociażby biologia czy chemia. Dokonując doświadczenie i badając to doświadczenie za pomocą zmysłów: wzroku, słuchu, dotyku, zapachu i smaku dowiadujemy się nowych rzeczy. Poznanie a priori zaś jest wiedzą umysłu pochodzenia aksjomatycznego czyli oczywistości. I tak wiedza matematyczna czy logiczna czy metafizyczna jest wiedzą a priori wywiedzioną z oczywistości i reguł logiki klasycznej (gdzie istnieje tylko prawda lub fałsz i wnioskowanie prawidłowe i nieprawidłowe) Wzoru matematycznego nie da się zobaczyć, usłyszeć, dotknąć czy posmakować. Nie da się go zważyć czy określić jego długość. Wzór matematyczny więc jest więc bytem idealnym - w przeciwieństwie do bytu materialnego - jak badana żaba. Ominiemy teraz spór o to czy to materia jest uprzednia w stosunku do wzorów matematycznych (pozytywiści i materialiści) i bytów idealnych czy byty idealne konstytuują materię. Taką opinię podtrzymywał Platon i zdają się podtrzymywać dzisiejsi fizycy teoretyczni. Wiedza o poznaniu będzie nam potrzebna przy tworzeniu reguł prawidłowej dyskusji.

    To pierwsza sprawa, druga to dyskutowanie w manierze którą podejmujemy. Czytałem wymianę zdań w której to użytkownik udowadniał Boga z pozycji filozofii Arystotelesa za pomocą argumentu kosmologicznego z jego Metafizyki po tych rozdziałach w których Arystoteles rozprawia się z relatywizmem i jednością Bytu. Oponował jego argumentom @prawa_reka_sorosa. Argument ten brzmiał, że skoro przyroda jest celowa i każdy cel ma przyczynę a ilość celów jest skończona to ilość przyczyn musi być skończona stąd pierwsza przyczyna czyli Bóg. @prawa_reka_sorosa wychodząc poza filozofię Arystotelesa spytał się więc co stworzyło Boga skoro każda rzecz ma swoją przyczyną. I choć najpewniej @prawa_reka_sorosa jest inteligentnym człowiekiem to nie znał arystotelizmu na tyle by wiedzieć, że w filozofii Stagiryty ilość przyczyn jest skończona tj. policzalna a nie nieskończona i niepoliczalna. A więc druga sprawa przy prowadzeniu dyskusji to jej maniera czyli język jaki w niej prowadzimy. Gdybym dyskutował z egzystencjalistą nie męczyłbym go logiką modalną, funktorami, A, B, p ---> q i tak dalej. Byłoby to nie tylko głupie, ale pokazałoby, że nie mam pojęcia o egzystencjalizmie i pewnej niechęci do logiki która jest w nim. Ostatecznie dyskusja rozbija się o ilość wiedzy i gdyby taki chrześcijanin spotkał Nietzschego czy Feyerbacha zostałby zdrowo rozjechany argumentami tak jak gdyby ateista spotkał Plantningę czy Akwinatę.

    Trzecia więc sprawa rozbija się o internet. Zachęcam zamiast dyskutować na Wykopie zacząć dyskutować w gronie rodzinnym i przyjacielskim. Realne ramy które zamykają rodziny i przyjaciół wymuszają posiadanie chociaż odrobiny spokoju i argumentów. A gdybyśmy nawet obrazili naszego interlokutorami musimy wziąć za to odpowiedzialność co jest prawie, że niemożliwe w internecie. A więc po rozróżnieniu na wiedzę doświadczalną i idealną (którą musimy rozróżnić przy dyskusji) i na manierę w której dyskutujemy zachęcam do prowadzenia dyskusji w barze lub Domu. Pozwoli nam to nie tylko poznać opinię naszych bliskich, ale też zrozumieć, że oni także mogą coś sądzić

    Po czwarte sprawa równości. Ateiści i Katolicy dyskutujący często w swoim gronie wyrażają wyższość nad przeciwnikiem. Pozwólmy więc aby to prawidłowe wnioskowanie, nie tyczące się internetu skażonego bańkami, antyszczepionkowcami i osobnymi grupkami ateistów i katolików, było ważniejsze a argumenty podejmowane były ciekawsze i prowadzone w realnej rzeczywistości. Wraz z równością dochodzimy do spraw jawności a więc nie ma dyskusji w momencie kiedy uczestnicy jej złudzą lub mamią. Muszą mówić co myślą w tym momencie gdy dyskutują. Żeby doprowadzić do dyskusji logicznej zachęcam do studiowania logiki przede wszystkim klasycznej (dla Katolików tak, tak, nie, nie a dla Ateistów racjonalizm) i wychodzę z opinią nauki logiki w szkołach nie tylko gimnazjalnych, ale także ponadgimnazjalnych i w końcu na studiach.

    Rok 68' który we Francji łączył się z upowszechnieniem szkół wyższych dla ludu łączył się też z odrzuceniem logiki jako 'schematycznego myślenia' i łaciny której upowszechnienie mogła zjednoczyć Unię Europejską. Oba te języki - logiczny i łaciny mogły nie tylko polepszyć nasz byt, ale także wykuć nowe, prawdziwe elity Unii.

    Podsumowując - najlepiej dyskutować w gronie rodzinnym. Warto dokonać rozróżnienia na wiedzę doświadczalną - science - i wiedzę umysłową - self delivered - potem być zakorzeniony w języku w którym się dyskutuje i znać ten język (Arystotelesa czy Nietzschego) Zachować szacunek by nie tłamsić się obrażaniem, triggerowaniem i masakrowaniem czy to katoli czy ateuszy antifowców

    Ostatecznie to od nas samych zależy czy chcemy obrzucać się błotem czy w garniturach, paląc fajki dyskutować o Arystotelesie. Ja wybieram to drugie.

    Reguły dyskusji:
    1. Dokonać rozróżnienia na a posteriori i a priori. Nie łączyć dyskusji o żabach z dyskusją o Bogu.
    2. Dyskutować mając wiedzę o przedmiocie dyskusji. Sprawa @prawa_reka_sorosa którego proszę o wybaczenie skoro posłużył mi jako przykład, jest tu znamienna.

    3. Dyskutować raczej w domu niż w internecie. Internet nie tylko tworzy efekt potwierdzenia, ale i bańki które łączą dyskusji. Potem tacy ateiści z wykopu którzy zbierają po 400 plusów piszą o polskiej rewolucji gdzie 400 osób to parę parafii i budynków kościelnych. Wykop zaś to około 600 tysięcy ludzi, aktywnych użytkowników może 50-60 tysięcy. Zachowajmy więc umiar i realizm. Dom > Wykop
    4. Zachować równość i skupić się na prawidłowym wnioskowaniu niż wewnętrznym wywyższaniu. Większość ateuszy to komuniści i lewacy a większość katoli to debile Taki pogląd na sprawę nie pomaga na rozwój naszych doktryn i ich rozpowszechnianiu.
    5. Ostatecznie lobbować za nauką logiki w szkołach i zachowaniu prawidłowych reguł wnioskowania.

    To wszystko.
    Obserwuj #ockham

    Na zdjęciu - obraz Williama Blake'a - Newton który był zarazem chrześcijaninem i wielkim uczonym posługującym się prawidłowymi regułami myślenia

    #gruparatowaniapoziomu #filozofia #logika #ateizm #katolicyzm #chrzescijanstwo #dyskusja #religia #mirkomodlitwa #mikromodlitwa #publicystyka #historia #neoreakcja #biblia #4konserwy #teologia #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Nie tak znowu skuteczna walka z globalną biedą

    Wstęp:

    Życie bezkrytycznych miłośników wolnego rynku było kiedyś proste. Wystarczyło rzucać na przemian kilkoma hasłami. Przypływ podnosi wszystkie łodzie! Więcej rynku to więcej demokracji! Znieśmy regulacje rynkowe i uwolnijmy energię oraz przedsiębiorczość ludzi sukcesu! Jednak rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te opowieści. Im bardziej państwa rozwinięte podążały za wolnorynkową ortodoksją, tym gorzej się w nich działo. Realne płace klasy średniej stanęły w miejscu. Nierówności społeczne wzrosły do poziomu nieznanego od czasów sprzed II wojny światowej. Demokracja zaczęła ustępować rządom finansjery. Na to wszystko nałożył się potężny kryzys gospodarczy, wywołany między innymi deregulacją sektora finansowego.

    Fundamentalistom rynkowym pozostał ostatni mit. „Popieram neoliberalizm, bo w ostatnich kilkudziesięciu latach wyciągnął setki milionów ludzi z ubóstwa” – napisał mi kiedyś jeden ze znajomych. To jedno zdanie dobrze podsumowuje ten mit. Może najubożsi i klasa średnia w krajach rozwiniętych nie mają tak dobrze, jak chcieliby, ale zobaczcie za to, ilu ludziom w krajach peryferyjnych pomógł ten rzekomo wstrętny neoliberalizm. Ta opowieść opiera się między innymi na danych Banku Światowego, wedle których skrajne ubóstwo w skali globalnej zmniejsza się systematycznie z roku na rok.

    Jason Hickel, brytyjski antropolog, zauważa jednak, że gdy tylko przyjrzymy się bliżej problemowi światowego ubóstwa, to dostrzeżemy mniej optymistyczny obraz. Jak to często bywa, Bank Światowy okazuje się skuteczniejszy w reklamowaniu rzekomych sukcesów niż w rzeczywistej walce z biedą.
    #publicystyka #ekonomia #bekazliberalow
    pokaż całość

    •  

      @Cheater:

      Przecież wytłumaczył najpierw dlaczego to podawanie odsetka jest manipulacja (Chiny!)

      Z tego wynika, że w Japonii jest większa bieda niż w Polsce, bo tam jest więcej bezdomnych niż w Polsce?

      ..ale jak się upierasz na odsetek, to odrzuć Chiny i sprawdź jak się ten odsetek zachowa, kiedy największy przyrost naturalny jest na obszarach gdzie dominuje nędza (Afryka, Azja południowa...)

      W 2017 r. PKB per capita Polski był wyższy o 165% niż 1990 r., PKB per capita świata bez Chin był wyższy o 42% ( z Chinami o 74%), a Afryki Subsaharyskiej tylko o 38%. Jakby te różnice we wzroście interpretował Markiewka? Polacy "otrzymali" o wiele za dużo z "globalnego wzrostu" "kosztem" Afryki?
      pokaż całość

    •  

      @Miniu30: @Raf_Alinski:
      Ok poddaje sie. Dopóki nie zrozumiecie ze neoliberalizm jest doktryna polityczna, a nie systemem ekonomicznym/gospodarczym i nie dowiecie sie jakie ma założenia co do działań na arenie międzynarodowej to ta dyskusja nie ma sensu. Pozdro i RiGCzu życzę

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    #publicystyka #polityka #socdem #lewica

    Wywiad z Wosiem po burzy wywołanej tym jego artykułem.

    –Polska lewica w poszukiwaniu czystości zaczęła się zżerać. Dużo mówimy o otwartości i tolerancji, ale najchętniej byśmy tropili odstępstwa odchylenia i dewiacje. Im mniej nas jest, tym bardziej się napinamy. Jesteśmy mistrzami świata w teorii, przeczytaliśmy wszystkie książki i widzieliśmy wszystkie wykłady ważnych ludzi. Tylko politycznie dalej lewica nie może nic. A co, jeśli dodatkowo się okaże, że na prawicy jest też więcej przestrzeni dla różnorodności i pluralizmu poglądów niż po naszej stronie? – pyta Rafał Woś w rozmowie z Agnieszką Wiśniewską.
    http://krytykapolityczna.pl/kraj/rafal-wos-rozmowa/

    Fragmenty:

    Jak słyszę po raz tysięczny, że „z Kaczyńskim nie da się rozmawiać…” to moje oczy stają się szkliste. Bo wiem, że osoba wygłaszająca to zdanie czerpie wiedzę o PiS-ie co najwyżej z Ucha Prezesa.

    Ja jestem zwolennikiem demokratycznych metod kierowania instytucjami. Mediami również. Mój ideał to organizacje, które rosną od dołu. Gdzie ludzie mają wpływ na kierunek, w którym podąża firma. Gdyby w takiej np. „Gazecie Wyborczej” było demokratyczne zarządzanie, to zaręczam ci, że Sroczyński nadal by tam pracował ku zadowoleniu czytelników i samego koncernu. Ale zwyciężył model konserwatywny niedzielenia się władzą. I nie wychodzi to „GW” na dobre niestety.

    Najzabawniej będzie, jak się okaże, że na prawicy jest więcej przestrzeni dla różnorodności i mniej niechęci dla obcego niż u liberałów. Zwróć uwagę, że „Do Rzeczy” już dziś tak działa. Łukasz Warzecha, który chce mieć dostęp do broni i nie lubi podatków, obok endek Ziemkiewicz, monarchista Zychowicz, piłsudczyk Semka albo zafascynowany pismami Abramowskiego Stefan Sękowski. A na deser Kataryna. Rozdyskutowani jak lewica w 1968!

    Dziś trudno jest być lewakiem. Trzeba spełnić cały szereg wyśrubowanych kryteriów. Lewica w poszukiwaniu czystości zaczęła się zżerać. Dużo mówimy o otwartości i tolerancji, ale najchętniej byśmy tropili odstępstwa odchylenia i dewiacje. Każdy ma swojego hopla. Ja u wszystkich tropię fascynację trzecią drogą i nieuświadomione neoliberalne schematy. Inni nie gadają z tobą, jak powiesz coś dobrego o Kościele albo będziesz nie dość gorliwym feministą. Czasem można się w tym wszystkim pogubić. To gąszcz najeżony pułapkami. Im mniej nas jest, tym bardziej się napinamy. Od strony teoretycznej jesteśmy mistrzami świata. Przeczytaliśmy wszystkie książki i widzieliśmy wszystkie wykłady ważnych ludzi. Tylko politycznie dalej lewica nie może nic. Wciąż nie ma na nic wpływu.
    #takaprawda #4konserwy #neuropa
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, JulienSorel +5 innych
  •  

    Jak pisałem wcześniej, decyzją Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Roman Dmowski zostanie odznaczony 11 listopada sto lat po symbolicznym odzyskaniu przez Polskę niepodległości Orderem Orła Białego. W związku z tym nie może zabraknąć klasycznego cytatu z tej okazji.

    pokaż spoiler Pojawi się na pewno jeszcze raz 11 listopada ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    Nierzadko spotykamy się ze zdaniem że nowoczesny Polak powinien jak najmniej być Polakiem. Jedni powiadają że w dzisiejszym wieku praktycznym trzeba myśleć o sobie nie o Polsce, u innych Polska zaś ustępuje miejsca – ludzkości. Tej książki nie piszę ani dla jednych, ani dla drugich.

    Myślami swymi chcę się dzielić nie z tymi, dla których naród jest martwą cyfrą, zbiorowiskiem jednostek, mówiących pewnym językiem i zamieszkujących pewien obszar: zrozumieją mnie tylko ci, co widzą w nim nierozłączną część społeczną, organicznie spójną, łączącą jednostkę ludzką niezliczonymi więzami, z których jedne mają swój początek w zamierzchłej przeszłości – twórczyni rasy, inne znane nam w historii – twórczyni tradycji, inne wreszcie, mające wzbogacić treść tej rasy, tradycji, charakteru narodowego, tworzą się dziś, by w przyszłości dopiero silniej się zacieśnić. Piszę nie dla tych, których dla polskości trzeba pozyskiwać dopiero, ale dla tych, co głęboko czują swą łączność z narodem, z jego życiem, potrzebami, dążeniami, którzy uznają obowiązek udziału w jego pracach i walkach.

    Jestem Polakiem – to słowo w głębszym rozumieniu wiele znaczy.

    Jestem nim nie dlatego tylko, że mówię po polsku, że inni mówiący tym samym językiem są mi duchowo bliżsi i bardziej dla mnie zrozumiali, że pewne moje osobiste sprawy łączą mnie bliżej z nimi, niż z obcymi, ale także dlatego, że obok sfery życia osobistego, indywidualnego znam zbiorowe życie narodu, którego jestem cząstką, że obok swoich spraw i interesów osobistych znam sprawy narodowe, interesy Polski, jako całość, interesy najwyższe, dla których należy poświęcić to, czego dla osobistych spraw poświęcić me wolno.

    Jestem Polakiem – to znaczy, że należę do narodu polskiego na całym Jego obszarze i przez cały czas jego istnienia zarówno dziś, jak w wiekach ubiegłych i w przyszłości; to znaczy, że czuję swą ścisłą łączność z całą Polską: z dzisiejszą, która bądź cierpi prześladowanie, bądź cieszy się strzępami swobód narodowych, bądź pracuje i walczy, bądź gnuśnieje w bezczynności bądź w ciemności swej nie ma nawet poczucia narodowego istnienia; z przeszłą – z tą, która przed tysiącleciem dźwigała się dopiero, skupiając koło siebie pierwotne pozbawione indywidualności politycznej szczepy, i z tą, która w połowie przebytej drogi dziejowej rozpościerała się szeroko, groziła sąsiadom swą potęgą i kroczyła szybko po drodze cywilizacyjnego postępu, i z tą, która później staczała się ku upadkowi, grzęzła w cywilizacyjnym zastoju, gotując sobie rozkład sił narodowych i zagładę państwa, i z tą, która później walczyła bezskutecznie o wolność i niezawisły byt państwowy; z przyszłą wreszcie, bez względu na to, czy zmarnuje ona pracę poprzednich pokoleń, czy wywalczy sobie własne państwo, czy zdobędzie stanowisko w pierwszym szeregu narodów.Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne.

    Jestem Polakiem – więc całą rozległą stroną swego ducha żyję życiem Polski, jej uczuciami i myślami, jej potrzebami, dążeniami i aspiracjami. Im więcej nim jestem, tym mniej z jej życia jest mi obce i tym silniej chcę, żeby to, co w mym przekonaniu uważam za najwyższy wyraz życia stało się własnością całego narodu.

    Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.

    Bo im szerszą stroną mego ducha żyję życiem zbiorowym narodu, tym jest mi ono droższe, tym większą ma ono dla mnie cenę i tym silniejszą czuję potrzebę dbania o jego całość i rozwój. Z drugiej strony, im wyższy jest stopień mego rozwoju moralnego, tym więcej nakazuje mi w tym względzie sama miłość własna. Na niższych szczeblach moralności postępowanie człowieka względem bliźnich, o ile nie wypływa z życzliwości dla nich, uzależnia się wyłącznie od obawy odwetu, kary, czy to w życiu doczesnym, czy w zagrobowym. W miarę wszakże cywilizacyjnego postępu coraz wyższe postacie miłości własnej kierują naszą moralnością. Człowiek cywilizowany nie postępuje nikczemnie dlatego przede wszystkim, że zanadto siebie samego szanuje. To poszanowanie samego siebie wytwarza też odpowiedni stosunek do własnego narodu Poczucie swej godności, które zabrania człowiekowi kraść lub żebrać, nie pozwala mu również korzystać z dóbr narodowych, nie dokładając nic do nich od siebie, nie pracując nad ich pomnożeniem i nie biorąc udziału w ich obronie. Pewien stopień inteligencji pozwala człowiekowi zrozumieć, w jakiej mierze duchowe bogactwo narodu jest podstawą rozwoju jednostki, jak wiele zatem każdy korzysta z narodowego dobra, odpowiednia zaś dojrzałość moralna zmusza go do uznania faktu, że korzystając z tych dóbr, a nie dając nic w zamian lub dając za mało, jest na łasce swego społeczeństwa, jak żebrak w dobroczynnym przytułku. I sama miłość własna, niezależnie od przywiązania do ojczyzny, nakaże mu uznać obowiązki narodowe, pracować dla ojczyzny, walczyć za nią, dawać jej jak najwięcej w zamian, za to co od niej bierze.
    Myśli nowoczesnego Polaka, 1903


    pokaż spoiler Bonus muzyczny z epoki w komentarzu ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy #polityka #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #filozofia
    pokaż całość

    +: HaHard, i.....s +22 innych
  •  

    Polecam świetny tekst ze źródła w którym bym się tego nie spodziewał(KryPa) o tym jak #imigranci i Wilskommenskultur doprowadziło do upadku zaufania do państwa i mediów w #niemcy

    Fragment na zachętę

    Cztery dni po zamieszkach prasa, telewizja, radio milczały jak zaczarowane. Szukałam teraz, w 2018 roku, tekstów, by odnaleźć jakiś ślad refleksji, dlaczego tak się stało. Ciekawą samokrytykę czytam w Zeit Online, to tekst Fabiana Klaska z grudnia 2017, który analizował całą tę sytuację przez wiele miesięcy. Doszedł do prostego wniosku: bano się napisać prawdę. On sam jako niemiecki dziennikarz był uczony, że podawanie pochodzenia sprawcy jest nieistotne, nic nie wnosi do sprawy, a wręcz społecznie szkodzi, bo szerzy uprzedzenia, a tutaj sprawcami są młodzi mężczyźni z arabskiej części kontynentu, pisanie o tym to już jest rasizm. Ten dziennikarz przeprosił za swój błąd, opisał pułapki takiego myślenia. Wspomina policjanta, który na pytanie komisji śledczej, dlaczego nie podano pochodzenia sprawców, odpowiedział, że było to „politycznie drażliwe”. Dziennikarz przytacza jeszcze słowa, że był ponoć anonimowy telefon z landowego MSW z poleceniem wykreślenia z raportu słowa „gwałt”.

    https://www.wykop.pl/link/4522573/niemieckie-potyczki-z-uchodzcami-rachunek-strat/

    #dankemerkel #polityka #4konserwy #publicystyka
    pokaż całość

    źródło: src.lol24.com

  •  

    Przestępcza spółdzielnia prokuratora Gajka <<< znalezisko
    Łukasz K. rozbił grupę, która handlowała narkotykami w więzieniu. Kilka lat później ludzie, którym zaszkodził, oskarżyli go, że sam był szefem narkobiznesu. Prokurator Jarosław Gajek dał wiarę i posadził go na ławie oskarżonych, choć nie dysponował żadnymi konkretnymi dowodami. Nie był to jednak pierwszy raz. Z grupki gangsterów, morderców i narkomanów stworzył prawdziwą maszynkę do stawiania zarzutów.

    I co ciekawe to kolejna dziwna sprawa z Zakładu Karnego nr 1 we Wrocławiu z tym nazwiskiem w tle.

    W skrócie - Inspektor z wrocławskiego więzienie rozbija grupę rozprowadzającą kontrabandę, a złożoną z osadzonych, ale także innego 'klawisza'. Zostaje później oskarżony na podstawie m.in. zeznań tego właśnie 'klawisza', który później wycofuje swoje zeznania i przyznaje, że został namawiany przez policjantów i prokuraturę do takiego działania.

    Nie on jedyny wycofuje swoje zeznania, a zeznania innych świadków nie trzymają się kupy i nie mają odzwierciedlenia w faktach.

    Łukasz K.:

    Służbę na "Klęczkach" - jak popularnie określa się największe wrocławskie więzienie - zaczął w czerwcu 2002 roku. W dziale ochrony przeszedł wszystkie szczeble – od strażnika, przez dowódcę konwoju, po funkcjonariusza okręgowej grupy interwencyjnej. W 2012 roku, w uznaniu za wzorowe pełnienie służby, został awansowany na inspektora. Dwa lata później trafił na ślad afery, która zrujnowała jego karierę.

    Jeden ze świadków w sprawie Łukasza K., 'Kurczak':

    W zeznaniach "Kurczaka" faktycznie nic nie trzyma się kupy. Twierdził, że w 2011 roku, kiedy "współpracował" z Łukaszem K., ten był oddziałowym. Tymczasem pracował wówczas w grupie interwencyjnej i przebywał w zupełnie innej części zakładu karnego.

    Dalej "Kurczak" zeznawał, że osadzeni płacili mu za narkotyki przelewami, jednak nie ma na to żadnego dowodu. Dlaczego? Bo przelewy miały rzekomo przychodzić na rachunek jego koleżanki, która obecnie przebywa w Wielkiej Brytanii. Nie chciał podać jednak jej danych. Nie podał też nazwiska dilera, od którego pochodziły narkotyki. Co więcej, nie pamiętał nawet, którym więźniom sprzedawał towary przyniesione przez Łukasza K. Jego zeznań nie potwierdził też Tomasz M., który rzekomo miał dostarczać funkcjonariuszowi reklamówki z kurczakami.

    To jednak nie przeszkadzało prokuratorowi Jarosławowi Gajkowi, żeby uznać go za wiarygodnego świadka. Co więcej, Prokuratora Krajowa w korespondencji z Onetem potwierdziła stanowczo, że "nie ma podstaw co do braku wiarygodności zeznań Andrzeja W. ps. Kurczak".

    Kolejny świadek, 'Pająk':

    Drugim po "Kurczaku" najważniejszym świadkiem prokuratury był Piotr S. pseudonim Pająk. Podobnie jak w przypadku "Kurczaka", jego zeznania w wielu miejscach nie wytrzymują konfrontacji z faktami. Twierdził on na przykład, że kupował narkotyki od Łukasza K., z którym nawiązał "współpracę" w maju 2013 roku. Tylko Łukasz K. przebywał wtedy na zwolnieniu lekarskim. Co więcej, był całkowicie unieruchomiony – miał zerwane więzadła krzyżowe i nogę w gipsie.

    Mało tego, w lutym 2014 roku funkcjonariusze przechwycili gryps, w którym "Pająk" wprost instruował, jak pomawiać strażników z "Klęczek".

    (...) Sam "Pająk" w pewnym momencie... po prostu wycofał się ze złożonych zeznań. W styczniu tego roku wysłał pismo do sądu, w którym przekonywał, że został "zmanipulowany i wykorzystany". Dalej tłumaczył: "[...] ja nie uczestniczyłem w żadnym handlu narkotykami, nie wręczałem żadnych łapówek i nie mam nic z tą sprawą wspólnego, tylko tyle, że akurat odbywałem karę w ZK nr 1".

    Jeszcze jeden świadek, były klawisz rozprowadzający po więzieniu kontrabandę, złapany na gorącym uczynku przez Łukasza K.:

    Nie on jeden zresztą wycofał się ze swoich zeznań. Kolejną osobą był Sławomir U., czyli skorumpowany funkcjonariusz, złapany na gorącym uczynku przez Łukasza K. Najpierw w prokuraturze obciążył swoich byłych kolegów z "Klęczek", a potem przed sądem stwierdził, że był w ogromnym stresie, a policjanci i prokurator wręcz namawiali go do obciążania innych strażników.

    "W trakcie zeznawania byłem informowany przez policjantów, że inni funkcjonariusze tyle na mnie nagadali, że długie lata spędzę w wiezieniu [...]. Podobnie w rozmowie z prokuratorem Gajkiem, gdzie byłem wzięty na przesłuchanie bez mojego obrońcy. Pytałem dlaczego go nie ma, a on odpowiedział, że ma takie prawo [...] Ja na tym przesłuchaniu odniosłem wrażenie, że prokurator oczekiwał ode mnie pomocy, żebym ja mówił na innych funkcjonariuszy" – tłumaczył przed sądem Sławomir U.

    #wroclaw #polska #prawo #prokuratura #publicystyka #neuropa
    pokaż całość

    źródło: ocdn.eu

    •  

      Oskarżeni są także inni pracownicy więziennictwa:

      Podobne absurdy wychodzą w sprawie dwóch oddziałowych, których zatrzymano razem z Łukaszem K. Jednym z nich jest Marek L. nazywanym przez osadzonych "Hitlerem". Dlaczego? - Bo lubi niemiecki porządek - opowiadają funkcjonariusze z "Klęczek" i zgodnie przyznają, że był jednym z najtwardszych i najuczciwszych strażników jakich spotkali.

      Marek L. jak z rękawa sypie przykładami nieścisłości w zeznaniach osadzonych i przedstawia kolejne dokumenty na poparcie swoich słów. Został on m.in. oskarżony przez osadzonego Andrzeja Z. o to, że wziął od niego 150 zł. łapówki za dostarczenie mu 0,25 l spirytusu i 500 tabletek klonozepamu. Problem w tym, że wartość tego towaru zdecydowanie przewyższała kwotę, którą rzekomo miał przyjąć strażnik. W innym zeznaniu Piotr S. pseudonim Pająk stwierdził, że w od maja 2013 r. do stycznia 2014 r. Marek L. przyjął kilkukrotnie od niego łapówkę w kwotach od 300 do 500 zł w zamian za dostarczenie mu telefonów komórkowych. Tyle tylko, że w tym okresie L. nie mógł mieć kontaktu z "Pająkiem", bo pracował na zupełnie innym oddziale.

      Marek L.: - Pan prokurator nie zna specyfiki zakładu karnego i nie rozumie, lub nie chce rozumieć, że więzienie to nie hotel i że oddziałowy pełniący służbę nie tylko nie może opuszczać oddziału, ale nie może też swobodnie poruszać się po więzieniu. Co więcej, skazany ten odwołał w całości złożone zeznania i uzasadnił, co było przyczyną ich złożenia – został namówiony przez skazanych i policję, by odegrać się na oddziałowych, czyli krótko mówiąc zemsta.

      W przypadku trzeciego ze strażników Jakuba C. też nic się nie klei, a poszczególne zeznania osadzonych wzajemnie się wykluczają. W jego przypadku prokurator też nie dysponuje żadnymi dowodami poza zeznaniami grupki recydywistów. Jakub C. nie ma wątpliwości, że strażnicy stali się ofiarami przestępczej "spółdzielni".

      - Stale byliśmy zastraszani i szantażowani przez osadzonych, którzy odbywali długie wyroki za handel narkotykami, napady rabunkowe z bronią, pobicia a byli przy tym pod wpływem narkotyków i środków odurzających lub poddani leczeniu psychiatrycznemu. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że wystosowaliśmy wiele notatek służbowych i zawiadomień do prokuratury o zastraszaniu i pomawianiu nas za przestępstwa, które w rzeczywistości nie miały miejsca, co widać na podstawie dokumentacji z ZK nr 1 i w aktach sądowych – opowiada.
      pokaż całość

  •  

    Woś: Lewico, czas na współpracę z PiS.

    Nowa polska lewica nie ma dziś ani wystarczającej siły, ani interesu, żeby całkowicie odsunąć PiS od władzy. Celem lewicy na najbliższe lata powinno być najpierw "udomowienie" prawicy, a potem pchnięcie jej na drogę wspólnej budowy demokratycznego socjalizmu.

    Zostaje więc trzecia droga. Nazwijmy ją rozsądnym otwarciem się na dialog z PiS. I w ogóle z całym środowiskiem, które tzw. prawica reprezentuje. Od Klubów „Gazety Polskiej” (100 lat temu ich członkowie spokojnie odnaleźliby się np. w PPS) po Klub Jagielloński.

    Istnieje wreszcie argument pragmatyczny, żeby z PiS rozmawiać. Być może najważniejszy. Jest bardzo prawdopodobne, że PiS (lub coś, co z niego wyrośnie) zostanie w Polsce przy władzy na nieco dłużej. Zagrożenie pełzającą dyktaturą (niektórzy mówią nawet o faszyzacji) będzie więc realne. W interesie nas wszystkich jest zatem istnienie jakiejś siły, która nawet jeśli PiS nie będzie umiała pokonać, to przynajmniej podejmie się misji jego ucywilizowania. Przekona do porzucenia najbardziej poronionych pomysłów. Zresztą to… już się dzieje. Pamiętacie „czarne protesty”? Zainicjowała je nowa lewica, i to właśnie one doprowadziły do wstrzymania prac nad zaostrzeniem ustawy aborcyjnej. Można powiedzieć, że w tym wypadku lewica wychowała prawicę.

    Tym wszystkich, którzy będą się łapać za głowy, że oto próbuję namawiać do kolaboracji z Hitlerem, odpowiem: tylko bez histerii.

    #publicystyka #polityka #socdem #razem #pis
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

  •  

    Nie wystarcza wiedzieć czego chcemy, trzeba nam również kierownictwa, świadomego swych zadań i zdolnego poprowadzić Naród w wytyczonym kierunku. Takiego kierownictwa zabrakło nam niestety w ostatnich latach, i Naród nasz poprzez najcięższe próby dziejowe posuwa się niejako po omacku, zdany na własny instynkt, który nie zawsze potrafi wziąć górę nad połączonym działaniem agentur i inspirowanych z za- granicy konspiracyj. Za przykład, do czego prowadzi brak poważnego kierownictwa narodowego, niech posłuży historia Powstania Warszawskiego z roku 1944. W przeddzień jego wybuchu, w dniu 31 lipca odbyła się narada najwyższego ciała Polski Podziemnej, przy udziale Delegata Rządu (wicepremiera na kraj), Dowódcy Armii Krajowej oraz przedstawicieli czterech rządzących stronnictw.Wszyscy obecni - bez wyjątku - opowiedzieli się przeciw powstaniu. Mimo to powstanie następnego dnia wybuchło i zniszczyło stolicę, co niezmiernie ułatwiło Sowietom opanowanie Polski.
    Potrzebne nam jest więc prawdziwe kierownictwo narodowe, złożone z jednostek najtęższych w Narodzie, niezależne od zagranicy i ponadpartyjne. Kierownictwo takie ustali sobie bez trudu program działania, najważniejsze bowiem zagadnienia bytu narodowego, które starałem się przed chwilą naszkicować, są już dziś dla ogromnej większości Polaków bezsporne i trzeba nam tylko świadomie wytyczonego kierunku. Jednego natomiast błędu powinno się takie kierownictwo wystrzegać jak ognia: powinno zerwać wreszcie z mitem "doganiania Zachodu", z czym łączy się mit drugi - równie szkodliwy - że tylko przy pomocy i pod protektoratem któregoś z państw Zachodu, Francji czy Anglii (ostatnio modne są u nas Stany Zjednoczone) potrafimy stanąć na nogi.
    Mity te są podwójnie szkodliwe: bo każą nam się wzorować i oddawać pod kuratelę państw, których cywilizacja jest w rozstroju, o ile nie w rozkładzie, które albo już płacą rachunki za swe przeszłe grzechy, jak Francja i Wielka Brytania, albo są zagrożone ciężkimi przejściami ekonomicznymi i społecznymi, jak Stany Zjednoczone; po drugie, bo mity te budzą w nas fałszywe mniemanie, że znajdzie się kiedykolwiek jakieś państwo, które zechce udzielić nam pomocy na tyle bezinteresownej, by w ostatecznym rozrachunku pomoc ta szła na naszą korzyść. Otóż historia uczy stanowczo, że narody łączą się wprawdzie często przejś­ciowo przeciw komuś, ale na stałe i w czasie pokoju liczyć mogą tylko na własne siły. Taka jest twarda nauka dziejów, dorzućmy zaś jeszcze, że właśnie w tych krajach, w których wielu Polaków dopatruje się naszych przyszłych protektorów (a w szczególności w krajach anglosaskich) rozstrzygający wpływ mają czynniki antypolskie i antykatolickie.
    Adam Doboszyński, W pół drogi, 1947


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy #polityka
    pokaż całość

    źródło: dzieje.pl

  •  

    Szanowni czytelnicy #ockham, #gruparatowaniapoziomu i w ogóle wszyscy użytkownicy wykop.pl!

    Mój autorski tag - #ockham - dobił do 800 obserwujących, czuję lekką satysfakcję z tego faktu jak i mam nadzieje na więcej. Zaczynałem pisząc teksty, gdy przyszło mi coś na myśl tylko z tytułem i z krótką rozprawą. Pod wpisami było jednak wiele komentarzy, staram się pisać na tematy filozoficzne, polityczne, społeczne i językoznawcze.

    Z tej okazji robię #rozdajo i nie byłbym sobą gdyby nie było to rozdajo książkowe. Losowanie odbędzie się już w piątek 17 sierpnia. Wysyłka na mój koszt. Z tego powodu, że moich czytelników jest więcej niż 500 robię pakiety książek do rozdania. Jedna osoba dostaje jedną książkę. Wysyłka na mój koszt.

    1) Mitologia Arabów - Ryszard Piwiński http://lubimyczytac.pl/ksiazka/69956/mitologia-arabow

    2) Ostatnie królestwo - Bartosz Jastrzębski - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4355203/ostatnie-krolestwo-szkice-teologiczno-polityczne

    3) Uległość -Michel Houellebecq http://lubimyczytac.pl/ksiazka/311305/uleglosc

    4) Ion, Charmides, Lizys - Platon http://lubimyczytac.pl/ksiazka/98802/ion-charmides-lizys

    5) Stop! Jesteś Tyranem! - studium nowoczesne poezji, nie mogę znaleźć na lubimy czytać

    6) Lingua Latina - Podręcznik do łaciny na poziomie podstawowym - osoba wylosowana zostanie zapytana czy ta książka się jej przyda, jeśli nie będę losował dalej - https://www.amazon.co.uk/Familia-Romana-Lingua-Latina-HansH/dp/1585104205

    7) Sztuka Baroku - kompletne studium sztuki barokowej - brak linku do lubimy czytać

    8) Metafizyka - Arystoteles - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/62375/metafizyka

    9) Polskość - Norwid - studium prac politycznych Cypriana Kamila Norwida - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/212598/gorzki-to-chleb-jest-polskosc

    10) Uzasadnienie metafizyki moralności - Immanuel Kant - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/112726/uzasadnienie-metafizyki-moralnosci

    Robię też ankietę która wywoła jeden z kolejnych wpisów na tagu #ockham

    Zdjęcie - jedna z opowieści arabskich która może się znaleźć w opracowaniu języka arabskiego

    Obserwuj #ockham

    #rozdajo #cebuladeals #oswiadczenie #ksiazki #publicystyka #mitologia #filozofia #sztuka #literatura
    pokaż całość

    Co powinno się znaleźć pod tagiem #ockham kolejnym razem?

    • 50 głosów (13.30%)
      O Monteskiuszowskim trójpodziale władzy
    • 77 głosów (20.48%)
      O tym czy orientacją seksualną można manipulować
    • 103 głosy (27.39%)
      O tym jak nie dyskutować z katolicyzmem/ateizmem
    • 31 głosów (8.24%)
      O władzy Sądu Najwyższego USA
    • 27 głosów (7.18%)
      O języku hebrajskim słów kilka - YOM - Dzień?
    • 28 głosów (7.45%)
      O strukturze etnicznej okręgów w Anglii
    • 21 głosów (5.59%)
      O narodzinach idei emancypacji
    • 39 głosów (10.37%)
      O języku akadyjskim i dyplomacji
  •  

    Gdzie byliście, jak łamano Konstytucją...

    Fragmenty:

    Jeśli popatrzymy na blisko już 30 lat naszych demokratycznych doświadczeń, to dostrzeżemy, że III RP miała tak naprawdę jeden podstawowy i absolutnie nadrzędny nad wszystkimi innymi cel: zapewnienie postkomunistycznej nomenklaturze całkowitej bezkarności za PRL-owską przeszłość i pełnej przewagi we wszystkim, co dotyczy przyszłości. Przy wszystkich zakrętach i zmianach rządów minionych 29 lat widać jak na dłoni, że tamten układ miał się tylko dobrze lub bardzo dobrze. To w czerwcu 1989 roku, po tym, jak wyborcy wyrzucili do kosza listę krajową, Bronisław Geremek stwierdził, że "pacta sunt servanda" - "umów trzeba dotrzymywać" - i pokazał dokładnie, gdzie jego bardzo przecież demokratyczne środowisko ma wolę wyborców. No a potem na prezydenta wciąż jeszcze PRL wybrano generała w ciemnych okularach.

    Po co o tym piszę? Ano po to, by przypomnieć też, jak wielu z nas te machlojki nie mieściły się wtedy w głowie, jak wielu z nas było przekonanych, że nierozliczenie PRL-u położy się cieniem na naszej przyszłości, będzie nie tylko jaskrawo niesprawiedliwe, ale utrudni też budowę silnego, sprawiedliwego, bezpiecznego państwa. Wiadomo było, że z "tamtymi" ludźmi tego zrobić się nie da. Jeszcze wtedy liczyliśmy jednak na to, że postkomuna z czasem odejdzie ze względów czysto demograficznych, nie mieliśmy dość wyobraźni, by przewidzieć, że tak konsekwentnie będą ją utrwalać też dzieci i wnuki PZPR-owców. Wymiar sprawiedliwości niby sam miał się oczyścić, ale się nie oczyścił, pozostał jako ten ostatni szaniec, gdyby wyborcy znowu nieprzewidzianie zagłosowali nie tak, jak powinni.

    Chodząc grzecznie do wyborów i głosując na partie spoza okrągłostołowego rozdania, część wyborców mogła jeszcze liczyć na zmianę układu, na odzyskanie podmiotowości. W 2015 roku po raz kolejny zagłosowała tak, jak nie powinna. I oto paradoksalnie te marzenia o lepszym państwie usiłuje teraz zgnieść sama, miłościwie nam panująca, Unia Europejska. Awantura wokół sądów, które przecież niby można nawet suwerennie reformować, ale nigdy tak, by coś rzeczywiście się zmieniło, jest tego najlepszym dowodem. Nagle okazuje się, że Bruksela ochoczo bierze na siebie rolę strażnika szemranego dealu dokonanego kiedyś pod okrągłym stołem. Paradne...

    Ktoś może zapytać: gdzie wy wszyscy, którzy dziś mówicie, że łamana jest Konstytucja, byliście, gdy w przeszłości, w przenośni, "łamano Konstytucją"? Gdzie byliście, gdy przed II turą wyborów kontraktowych domykano system, gdy Sąd Najwyższy w 1995 roku stwierdzał, że kłamstwa w sprawie wyższego wykształcenia absolutnie nie miały najmniejszego wpływu na wyniki wyborów prezydenckich, gdy przez te wszystkie lata sądy konsekwentnie oczyszczały władze PRL z jakiejkolwiek odpowiedzialności za cokolwiek, itd....? Gdzie wtedy byliście? Nie odpowiadacie? Może właśnie dlatego tam, gdzie teraz jesteście, chcą wam towarzyszyć tak nieliczni...
    #publicystyka #polityka
    pokaż całość

  •  

    Dawid Krawczyk - Po co bijecie się z policją?:

    Zaryzykuję tezę, że niektórym wygodnie żyje się w takiej wyobrażonej dyktaturze. Prezes Kaczyński jak złowieszczy doktor Klauf z Inspektora Gadżeta głaszcze kota w biurze na Nowogrodzkiej, przywołuje dyspozycyjnego Ministra Spraw Wewnętrznych i rozkazuje mu wysłać hordy naćpanych zomowców na protestujących wyznawców Mahatmy Ghandiego i Martina Luther Kinga pokornie zbierających razy od zbrojnego ramienia PiSlamabadu. Przesada? Pewnie, ale to, co słyszałem w tłumie w zeszły piątek nie różniło się wiele od tej hiperboli. W estetyce nie różniło się też wcale od tego, co słyszałem na miesięcznicach smoleńskich.

    A dlaczego to wygodne? Bo wtedy nie trzeba już uprawiać polityki, bo się nie da. Zbyt często słyszę głosy, że nie będzie już wolnych wyborów w Polsce i brzmią one, jak uznanie, że nie ma co się skupiać na budowie opozycji, tworzeniu alternatywnej dla PiS propozycji wyborczej, no bo po co, skoro nie da się jej wyborcom zaprezentować. To jeszcze nie ten moment. Jeśli ośmielam się powiedzieć, że to wygodne stwierdzenie, to dlatego, że zwalnia ono z obowiązku ciężkiej pracy politycznej a zezwala na pławienie się w niczym nieskrępowanym moralnym oburzeniu, na krzyczenie: „wojna”, „rewolucja”, „no pasaran” i „wypierdalać” do policjantów.
    #publicystyka
    pokaż całość

    •  

      @roerich: ja w tym tekście widzę sporą dawkę ideologicznego pierdolenia. Czasem niby-lewicowcom załącza się taki wewnętrzny policjant, który od raze każe dyscyplinować kogokolwiek, kto odbiega od jego wyobrażenia protestu. Wystarczy jakikolwiek nawet drobny akt przemocy, a już się leją łzy i oskarżenia, że to przecież nie tak ma wyglądać.

    •  

      @fredo2:

      Wystarczy jakikolwiek nawet drobny akt przemocy, a już się leją łzy i oskarżenia, że to przecież nie tak ma wyglądać.

      akt przemocy
      Jednak ciągnie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Mamę oszukasz, tatę oszukasz, wykopów też oszukasz, ale swojej natury nie oszukasz.

      Pozdro Sebastian:)

  •  

    Katarzyna Tubylewicz - Co się dzieje z socjaldemokracją?:

    Nic dziwnego, że socjaldemokracja stała się symbolem odpowiedzialnego i racjonalnego myślenia o nowoczesnym, w miarę sprawiedliwym społeczeństwie. Nie zaskakuje też, że kojarzymy ją z otwartością i tolerancją oraz wysokimi standardami moralnymi. Zapatrzeni w ten mit i zanurzeni we własnych, ostrych sporach (które mogą się wydawać podobne do zachodnich potyczek z populizmem, ale mają inne źródła), nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, jak szybko zmienia się polityczna mapa Europy.
    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, Strain +4 innych
  •  

    Naród nasz pod względem siły materialnej, pod względem liczebności i bogactwa, daleko pozostał poza tymi ludami, które postanawiają dziś głównie o losach świata, i podniesienie materialnych zasobów jest jednym z pilniejszych i donioślejszych zadań naszego bytu. Dzieje ludzkości wszakże nieraz przynosiły dowody, że mniejszy a częstokroć większy bez porównania wpływ na losy narodu miała jego siła moralna. Tylko trzeba pamiętać, że siłą moralną narodu nie jest jego bezbronność, jego niewinność, jak to często dziś u nas słyszymy, ale żądza szerokiego życia, chęć pomnożenia narodowego dorobku i wpływu oraz gotowość do poświęceń dla urzeczywistnienia narodowych celów. Ubogie i nieliczne narody tą siłą moralną zdobywały nieraz przewagę i wpływały potężnie na bieg dziejów świata.
    Roman Dmowski, Myśli Nowoczesnego Polaka, 1903


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy #polityka
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Axis Mundi

    Co łączy Władcę Pierścieni, pogańską świątynię we Wrocławiu i Jerozolimę?

    Axis Mundi to po łacinie "oś świata" która łączy świat górny - często wyobrażony w formie nieba, świat pośrodku - nasz świat oraz świat podziemny - tudzież świat śmierci i końca. Wyobrażony w formie drzewa był kluczową koncepcją pogaństwa północnej Europy. Słowianie, Germanie, Nordowie mieli swoje święte drzewa a i Celtowie łączyli kalendarze i dni z drzewami i gajami. Te trzy światy działają w połączeniu i wpływają na siebie. Górny jak i dolny świat mają swoje zasady i wpływają na świat środkowy.

    Takie są przynajmniej podstawy Axis Mundi, koncepcji która przez całe wieki uległa mutacji lub ukryciu. W odróżnieniu bowiem od Germanów, Słowian i ogólnie pojętej Północy, Południe Europy z braku wielkiej ilości lasów (tutaj przede wszystkim Grecja) czy stopniowemu ich wycinaniu (Italia) nie tworzyła poglądów panteistycznych opartych na wspaniałościach przyrody. I tak jak w gajach Słowiańskich czciło się przyrodę a kontakt z nią był ożywiony tak Grecy szybko zaczęli budować swoim bóstwom - świątynie - specjalne miejsca poświęcone im samym. Te budowle nie były odosobnione w świecie morza śródziemnego bo i Egipcjanie i Żydzi mieli swoje świątynie - Żydzi tylko jedną - Jerozolimską. Chrześcijaństwo więc w następnych wiekach będzie przekazywało tradycję kościołów, budynków w których zbierają się Kościoły czyli wspólnoty wiernych nie tylko dlatego, że chrześcijaństwo narodziło się na Bliskim Wschodzie gdzie oprócz Libanu brak większych skupisk drzew, ale także dlatego, że skonkretyzowane miejsce modłów może mieć większe znaczenie dla ducha człowieka.

    Pogańska świątynia we Wrocławiu nie jest aberracją jakby chcieli ją widzieć wielu konserwatystów. Jest wynikiem dzisiejszej świadomości społecznej, która przez wieki była pod wpływem myśli chrześcijańskiej a przeto łacińskiej i greckiej, można rzec - cywilizacyjnej. Jest to taka świadomość, która już w wielu momentach nie rozumie dlaczego jest chrześcijańska czy to odnosimy się do prawa i wolnej woli czy właśnie pogańskiej świątyni. Gdy piszę te dwa słowa "pogańska świątynia" wydaje mi się, że czynię niejako szkodę poglądom rodzimowiercom, tym prawdziwym, nie-malowanym. Przyroda będąca Światowidem kurczy się niejako do granic świątyni! Las, miejsce pracy, supermarket stają się tymczasem miejscami sekularnymi - w których mało Boga. Proszę sobie wyobrazić sytuację w której moglibyśmy poczuć siłę Peruna - nieodłączny składnik przyrody - w kolejce w urzędzie miejskim siedząc ze swoim numerkiem i czekając na swoją kolej. Polska jak i wszystkie Państwa Europy chrystianizowały się mentalnie - są budowle święte, przyroda jest celowa i stoi za nią transcendencja a Oś Świata łącząca wymiary zbiega się w człowieku - w jego duszy.

    Jakże nierozważne są to poglądy w opinii pogaństwa północnej Europy! Przyroda wcale nie musi być celowa, jest wynikiem kompromisu świata górnego z dolnym - Chaosu i Porządku. Człowiek najważniejszy też nie jest - przyroda w obrazie drzewa lub gaju staje się równa człowiekowi jeśli nie ważniejsza! I co najważniejsze Bóg nie jest transcendenty tj. nie jak w opinii św. Pawła objawia się w rzeczach stworzonych przez się jak zasady świata czy dusza człowieka (która także jest niematerialna) ale bogowie są jak najbardziej materialni i panteistyczni.

    John Ronald Reuel Tolkien w swoich 6 częściach Władcy Pierścieni (tak 6ciu) nazwał świat w którym żyją jego bohaterowie Middle-Earth czyli tym samym Midd-Gardem - Środkowym Światem. Żyją tam nieśmiertelne elfy, pobożne i święte łączące Middle-Earth ze światem górnym - Valinorem - światem bogów. Świat podziemny zaś jest mało wspomniany. Władca Pierścieni jednak estetycznie wplątuje w walkę dobra ze złem wątek Axis Mundi w formie Świętego Drzewa Minas Tirith - Wieży Wschodzącego Słońca. Owe drzewo zaowocuje gdy naprawiony zostanie świat i jego naderwana relacja ze światem Zasad, Bogów a ludzie wrócą na tory godności i chwały. Owe Drzewo w końcu wydaje swe plony co jest daleką obietnicą na wzór Apokalipsy św. Jana gdzie gromada świętych zbierze się w Nowym Białym Mieście - Nowym Jeruzalem, oczywiście po sądzie ostatecznym.

    Wykazaliśmy, że świątynia we Wrocławiu łączy się przez axis mundi z Władcą Pierścieni, ale jak ona ma się do Świątyni Żydowskiej? Otóż to właśnie Żydzi skonkretyzowali Boga i dali mu należne miejsce. I tak w Świątyni Jerozolimskiej było miejsce święte gdzie arcykapłan wchodził raz do roku. To właśnie tam wypowiadał jego imię a imię Boga tak jak wszystkie imiona na Bliskim Wschodzie były esencją osoby ją noszącej. Gdyby Polscy rodzimowiercy chcieli naprawdę robić wielką rewolucję intelektualno-duchową taką jaką zrobiło chrześcijaństwo z Rzymem i Grecją na barkach głosiliby znowu, że Bóg - jakkolwiek się nazywa - jest wszystkim i należy odnosić się doń z szacunkiem - czy to do drzewa czy do mrówki. I wtedy nie potrzebne by były świątynie - dowody na to, że nawet umysły polskich pogan są wciąż bardziej rzymskie i ateńskie niż nordyckie i słowiańskie.

    Obserwuj #ockham

    Moje inne wpisy
    ***
    Geneza brody i jej wpływ na świat - https://www.wykop.pl/wpis/31932057/geneza-brody-historia-i-wplyw-na-swiat-w-tym-wpisi/

    Czy można coś nakazywać na wykopie? O etyce normatywnej - https://www.wykop.pl/wpis/31605057/etyka-normatywna-w-dzisiejszym-spoleczenstwie-i-st/

    O wielości bogów i o tym czy Babilończycy, Wikingowie, Grecy i Rzymianie czcili te same bóstwa? - https://www.wykop.pl/wpis/30732475/wielosc-bogow-czy-babilonczycy-wikingowie-grecy-i-/
    ***

    Na obrazie - Yggdrasil, drzewo świata w mitologii nordyckiej
    #gruparatowaniapoziomu #filozofia #publicystyka #religia #religioznawstwo #katolicyzm #chrzescijanstwo #wiara #rodzimowierstwo #lotr #wladcapierscieni #zydzi #ciekawostki #4konserwy #religia
    pokaż całość

  •  

    Gdzie ta kasa, czyli o dwóch procentach na armię <<< znalezisko
    Po prostu pierwszy raz od czasu napaści Rosji na Ukrainę polski polityk zgłosił pomysł zmniejszenia wydatków na armię.

    (...) Propozycje przewodniczącego SLD prowadzą na manowce, choć w jednej przynajmniej dziedzinie stanął on zgodnie w koalicji z pozostałymi liderami lewicy w Polsce.

    Też jest ignorantem w sprawach wojska.

    Nie to jest jednak tutaj najistotniejsze, gdyż:

    Słowa pana Czarzastego są bowiem zaledwie przyczynkarską anegdotą. Nie zdobędzie przecież władzy w Polsce i nie wprowadzi swojego ekscentrycznego konceptu w życie.

    Co jednak prowadzi do smutnej konstatacji

    Gdzie są te dwa procenty PKB? Czy widać je w poprawie stanu uzbrojenia i technicznych zdolności Wojska Polskiego? Nędzny stan Marynarki Wojennej, wydłużane terminy używania śmigłowców Mi-24 i Mi-17 oraz wzmianki o przywracaniu starych czołgów T-72 do służby świadczą o tym, że wojsko wraca do znanego już w latach dziewięćdziesiątych terminu: „kanibalizmu technicznego”, czyli zjadania własnych zasobów technicznych. Ewentualnie do dawania kroplówki polskiemu przemysłowi obronnemu, który co prawda nie jest zdolny do konkurowania na rynkach światowych, ale za to stare ruskie czołgi ładnie wyremontuje.

    Gdzie są nowe okręty podwodne, gdzie drony, które miały pilnować przedpola przed zielonymi ludzikami? Gdzie artyleria rakietowa dalekiego zasięgu, nie mówiąc już o obronie przeciwlotniczej? Gdzie są środki rozpoznania i systemy cyfrowego pola walki?

    (...) „2% PKB” stały się totemem, którym zastąpiono reformy zmierzające do poprawy bezpieczeństwa Polski. Tych pieniędzy w sprzęcie wojskowym, w strukturze, w systemie dowodzenia i kadrach po prostu nie widać. Wydatków i reform własnych sił zbrojnych nie zastąpi sojusz z Amerykanami, zwłaszcza jeśli zawierany będzie w kontrze do Europy.

    #publicystyka #neuropa #polska #wojsko #militaria
    pokaż całość

  •  

    The Intellectual Yet Idiot

    The IYI pathologizes others for doing things he doesn’t understand without ever realizing it is his understanding that may be limited. He thinks people should act according to their best interests and he knows their interests, particularly if they are “red necks” or English non-crisp-vowel class who voted for Brexit. When plebeians do something that makes sense to them, but not to him, the IYI uses the term “uneducated”. What we generally call participation in the political process, he calls by two distinct designations: “democracy” when it fits the IYI, and “populism” when the plebeians dare voting in a way that contradicts his preferences

    #publicystyka
    pokaż całość

    +: Poczmistrz_z_Tczewa, Strain +5 innych
  •  

    Zalety i wady wszystkich ważnych partii w Polsce

    Od ludowości po feministki

    Jaki jest cel tego wpisu? Odsłonięcie wszystkich przywar, ale i zalet o których się nie mówi. Wszyscy, jako ludzie, mamy zalety i wady i tylko najprawdziwiej święci mogą żyć bez trosk psychicznych, egzystencjalnych lęków. Acz też często zdarza się tak, że to właśnie Ci którzy chcą iść drogą Zalet mają masę rozterek i wewnętrznych rozmów. Nie omija to partii politycznych i stowarzyszeń i choć owe chcą brzmieć jako totalnie spójne, przez to, że są tworzone przez ludzi - w całości spójne być nie mogą. Nawet jeśli partię polityczną założyłby Jezus wśród jego członków byłby jakiś Judasz. Przejdźmy do analizy

    PO - Platforma Obywatelska

    Zalety - Elityzm

    Jedną z niewielu zalet PO jest jej elityzm czyli posiadanie wykwalifikowanych pracowników pochodzenia najczęściej akademickiego. Sam Donald Tusk był częścią ekonomicznych neo-liberałów z Gdańska i przeto mógł niektóre stanowiska obsadzić całkiem inteligentnymi osobistościami. Problemem jednak, jak w każdej partii, były jednostki takie jak Bronisław Komorowski i jego ciągłe dyplomatyczne faux paus.

    Wady - Zepsucie

    Zepsucie toczy tę partię a skandale związane z Narodowym Bankiem Polskim (afera taśmowa), podpaleniem budki Sienkiewicza, afera reprywatyzacyjna ciągną się za nią jak za śmierdzącą muchą, która gdziekolwiek usiądzie roznosi bród. Przywództwo jest tam skrajnie makiaweliczne a władza to jedna z niewielu wartości, które tam się liczą. PO jest więc partią statusu quo która zmienia się w stosunku do zmieniającej się rzeczywistości. Donald Tusk nie ruszyłby kompromisu aborcyjnego jeśli uderzyłoby go to po poparciu. ACTA była jednym z niewielu ich ludowych potknięć bowiem sam Tusk nie wyliczył dokładnie możliwości wzburzenia społecznego.

    PiS - Prawo i Sprawiedliwość

    Zalety - Ludowość

    PiS ma lud i prowadzi wielką politykę elektoratu. Gniew Kaczyńskiego po premiach dla ministrów Szydło był tak wielki, że mój dom zatrząsł się w etycznych posadach. PiS dba o swój elektorat, prowadzi wielką kampanię ludową i można z całą pewnością stwierdzić, że to właśnie ta partia jest Partią Ludową w całym swoim jestejstwie. I mimo, że nie należy do Europejskiej Partii Ludowej tak jak PO to właśnie PiS, prowadząc politykę socjalną, mając określoną linię polityczną sprawia wrażenie dbania o swoich wyborców. Może niewątpliwie czekać na stabilne 30 % w wyborach parlamentarnych

    Wady - Ludowość

    Zalety PiSu to jednocześnie jego wady. Olbrzymie masy ludowe popierające PiS nie przekładają się na zasób inteligencji którym ta partia może dysponować. Jej źródła to masy robotniczo-solidarnościowe a tam trudno było szukać ekonomistów, dyplomatów i prawników. W tej partii brakuje arystokracji ducha i pewnej inteligentnej mieszanki która dopiero co może powstać. Mateusz Morawiecki jest symbolem czego ta partia potrzebuje tym bardziej, że Donald Tusk zachęcał Morawieckiego do stanie się jego ministrem finansów. Ale sam Pis odzwierciedla Polskę bo i w Polsce musi się odrodzić arystokracja ducha i odpowiedzialność za wspólne dobro.

    Kukiz

    Zalety - Globalizm vs Lokalizm

    Kukiz odpowiada na najnowocześniejszy spór ówczesnego świata. Globalizm kontra Lokalizm, wielkie korporacje i brukselskie lub waszyngtońskie kuluary kontra sala parafialna w której zbierają się ludzie w wiosce na omawianie ich spraw. Ten ruch może wygrać wiele jak Ruch Pięciu Gwiazd we Włoszech czy Trump w USA, ale może też wiele przegrać (na razie żadna taka partia poważnie nie przegrała)

    Wady - Brak doświadczenia politycznego

    Powiedzmy sobie jasno, Kukiz jest partią zdecentralizowaną a zarazem idealistyczną, chętną zmiany systemu społecznego a nie tylko społeczeństwa. Brakuje im politycznego doświadczenia, zarządzania PR-em, oparcia się na elektoracie i strukturach w różnych województwach na co np. nie musi narzekać PiS. Czas i pokora panowie.

    Razem

    Zalety - Pierwsza partia nowej lewicy

    SLD było jedną z najbardziej prawicowych ekonomicznie rządów w Polsce? Razem na pewno by się na to zgodziło choć niechętnie też odnoszą się do "starych komunistów" dla których homoseksualiści to patologia a małżeństwo jest tak samo ważne w Państwie katolickim czy komunistycznym. Razem jest nowe w rozumieniu polityki światopoglądowo-społecznej gdzie Marks stoi obok szwedzkiej i norweskiej lewicy a Róża Luksemburg obok kawy ze Starbucksa

    Wady - Brak elektoratu i przywództwa

    Powiedzmy sobie jasno - lud robotniczy w rozumieniu marksistowskim już nie istnieje. Nie ma proletariatu i Razem nie ma określonego elektoratu, który by na niego głosował. Lewica starbucksowa nie uzbiera upragnionych 10 % a bez poparcia LUDU PRACUJĄCEGO Razem wcale nie będzie Razem oprócz tego, że może zajmować parę mieszkań we wspólnym skłocie. Uniwersytet Warszawski nie stworzy w 5 lat tak wielkich zastępów Lewicy Po-nowoczesnej gdzie Che stoi obok Marksa a De Beauvoir obok intelektualistów 68' i ruchów socjaldemokratycznych żeby Razem było prawdziwą Zmianą. Razem nie ma też określonego przywództw a sam Zandberg jakby boi się sięgnąć po Pierwszego Sekretarza Partii. Dlatego dywersyfikuje władzę często trafiając na kobiety z nowej lewicy. Oby feministki nie podłożyły mu nogi.

    Wolność - Korwin

    Zalety - Stałość

    Mimo zmian partyjnych Korwin i jego ludzie są jak skała w którą ciągle uderzają wrogowie, wyniki wyborcze i żarty. Jednak, żadne takie zbiorowisko ludzi nie przetrwało tak długo mimo bycia ciągle poniżej upragnionych 5 %. A więc Korwin i jego ludzie są jak chrześcijanie w wczesnym Imperium Rzymskim którzy trwają, są pożerani przez nową władzę, ale mają nadzieję na przyszłość. Poglądy tutaj to monolit, ale i jedna osoba - Janusz Korwin Mikke.

    Wady - Brak PR-u

    Tego chyba nawet nie trzeba dokładnie opisywać. Wolność jak i wszystkie partie Korwina nie mają określonej strategii marketingowej. Sprzedają się, ale robią to pocztą pantoflową i akademicką a nie PR-ową czy socjalną. Nie słychać by korwiniści naprawiali zepsute domy lub zbierali się na Dom Dziecka w Kłokoszycach. A warto i wydaje się, że takie działania ukryłyby zabawne, ale i trochę prawdziwe "zawsze się trochę gwałci" tudzież "W rowie mariańskim żyją rurkowce" Wolność więc potrzebuje pięknych szat aby pokazać się ludowi i nie może wychodzić w łachmanach

    Ruch Narodowy

    Zalety - Porządek Potencjalny

    Ruch Narodowy mimo wewnętrznych napięć potrafi zebrać na Marszu Niepodległości 100 tysięcy ludzi. Takimi liczbami nie może pochwalić się PO ani PiS. A więc Ruch Narodowy stał się czymś w rodzaju wielkiego organizatora wydarzeń patriotycznych, jest synonimem Ruchu w naturalnym jego rozumieniu. Jest ruchem, ciągłą zmianą i bije tam młody ogień bo i sam Ruch Narodowy nie jest partią osób w wieku 40-60 lat. Zrzesza raczej osoby młode od 18 do 30 roku życia dla których weteran AK jest bohaterem a nie znajomym z partii. Jeśli uchowa swoje dzieci może w następnych latach wiele ugrać. Ale to także wymaga czegoś więcej niż PR, dla Ruchu Narodowego muszą zajść zmiany realnie historyczne i geopolityczne. W polskiej kulturze ciągle atakowanej przez amerykanizmy to niemożliwe.

    Wady - Gorący duch

    Gorący duch w Ruchu Narodowym sprawia, że trudno im zawrzeć pakt wewnątrz siebie. Mamy tam wiele różnych organizacji od Młodzieży Wszechpolskiej, Obóz Narodowo-Radykalny a także wiele osób z Unii Polityki Realnej. Jeden głos, jedna siła, jeden baner to tak naprawdę to czego Ruch Narodowy potrzebuje. Jeśli członkowie Ruchu Narodowego będą chodzili z banerami UPR czy RNR nosząc inne flagi to Ruch Narodowy stanie bezruchem.

    Nowoczesna

    Zalety - Neoliberalne nie-Po

    Nowoczesna powstała jako reakcja na upadek moralny i polityczny PO pod koniec wyborów parlamentarnych i gdy ta partia była prowadzona przez Ewę Kopacz - synonim słabego przywództwa gdzie znajome na różnych stanowiskach mają zastąpić reelekcję we własnej partii. Dlatego powinno Nowoczesnej zależeć na upadku PO a tym samym zagarnięciu ich elektoratu. Jeśli to nie nastąpi Nowoczesną czeka powolna śmierć

    Wady - Ach te kobiety

    Ewa, po hebrajsku Życie jest tą, która dała się zwieść wężowi. Podobnie może być w Nowoczesnej która dostała się ręce paru niezależnych, wyzwolonych i walczących kobiet. Czy jest możliwe ich wzajemne połączenie mocy i stworzenie Nowego Kapitana Europa? Zobaczymy, ale Nowoczesna skręciła z neoliberalnego lewo na lewo feministyczno-ekonomiczne. Nie spodoba się to wyborcom.

    Obserwuj #ockham

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #historia #neoreakcja #publicystyka #polityka #kultura #filozofia #socdem #religia #polska #prawo #filozofia #libertarianizm #liberalizm #razem #korwin #jkm #pis #po #ruchnarodowy #analiza #4kuce #liberalizm #liberalnidemokraci
    pokaż całość

    źródło: wady-zalety.jpg

  •  

    Musimy mieć wyraźną ideę narodową, która powinna na każdym kroku nam przyświecać, kierować wszystkimi czynami w polityce, służyć za miarę do oceny postępowania politycznych przewodników społeczeństwa. Ta idea i wypływające z niej zasady narodowej polityki mają u każdego zdrowego narodu swe źródło główne w silnych, tradycyjnych instynktach i uczuciach. Tam wszakże, gdzie te instynkty i uczucia są osłabione, częściowo rozłożone pod jakimikolwiek wpływami, potrzebna jest wyraźniejsza świadomość tego co stanowi podstawy bytu narodowego i narodowej polityki. Dlatego nam jest potrzebne uświadomienie podstaw polityki, bez którego to uświadomienia żywotne i zdrowe narody, obdarzone silnymi instynktami tradycyjnymi, mogą się dobrze obejść.

    Nasza historia jest nie tylko krótsza od historii innych narodów politycznych, ale jest mniej jednolita – odznacza się zmiennością losów i wpływów ustalających w narodzie polityczne instynkty. Stąd nasze instynkty i uczucia polityczne są chwiejniejsze, płytsze, łatwiej ulegają wpływom obcym i łatwiej się dają z duszy wyrywać. A te wpływy obce są tak silne, że każdy, najzdrowszy i najbardziej w swym charakterze ustalony naród musiałby im ulec w mniejszej lub większej mierze. Nie posiadając od stu z górą lat własnego państwa, rządzeni przez obcych, wychowywani w obcej szkole przez obcych ludzi, w dwóch zaborach nie posiadamy już właściwie żadnych prawie instytucji, które by pomnażały i wzmacniały w naszych duszach pierwiastki, składające się na poczucie narodowe. Urabiamy się na Polaków tylko pod wpływem wychowania domowego, literatury i wzajemnego oddziaływania moralnego, a właściwie żyjemy tym, co nam w duchowości naszej pod tym względem przeszłość zostawiła. Wewnątrz nadto mamy żywioł obcy, żydowski, który coraz bardziej się wdziera w sferę naszego życia duchowego, asymilując się tylko formalnie, tj. przyjmując język, a nie będąc zdolnym do przyswojenia sobie tych pierwiastków moralnych, które człowieka czynią członkiem narodu i skutkiem tego rozkładając polskie poczucie narodowe w sferze swego wpływu.

    Skutkiem tego, chcąc mówić o polityce polskiej, nie można już u nas liczyć, że całe audytorium posiada w należytym stanie te instynkty i uczucia narodowe, których nawet uświadamiać sobie w zdrowym społeczeństwie nie potrzeba i które, jako takie stanowią wszędzie główną podstawę polityki. Trzeba zaczynać od wyłożenia tych rzeczy, bo inaczej całe dalsze rozumowanie może być stracone.
    Roman Dmowski, Myśli Nowoczesnego Polaka, 1903


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy #polityka
    pokaż całość

    źródło: static.prsa.pl

  •  

    Sienkiewicz: Nasi przodkowie skazali Polskę na peryferyjność:
    Ostatnie sto lat polskiej historii było jak z Herberta. Trzykrotnie zaczynaliśmy od trawy: 1918, 1945, 1989. I za każdym razem udało nam się wyjść na prostą. Co nie zmienia faktu, że nie uciekniemy od podziału na centra i peryferie. O przyczynach polityki „ciepłej wody w kranie”, uzależnieniu od Niemiec i poszukiwaniu dróg do polskiej podmiotowości dyskutują Bartłomiej Sienkiewicz oraz Krzysztof Mazur.
    #publicystyka #klubjagiellonski
    pokaż całość

  •  

    My, jeżeli jako naród chcemy żyć, jeżeli chcemy spełnić swój obowiązek względem ludzkości i nie pozostawić po sobie marnego wspomnienia na kartach dziejowych, musimy iść naprzód, tworzyć, organizować według swego typu wszystko, co jest zdolne ulec naszemu wpływowi. Gdybyśmy nigdy nie odzyskali bytu państwowego, a co zatem idzie i cywilizacyjnie z czasem zginęli, bylibyśmy przykładem narodu, który zmarniał, nie doszedłszy do dojrzałość – jednym z najmniej zaszczytnych przykładów w historii. Bo świetne czyny ojców naszych, w młodzieńczym okresie naszego narodowego bytu, nie okupią dobrego imienia Polski w historii, jeżeli my je zhańbimy swym lenistwem i marnotrawstwem. Musimy żyć, rozrastać się, rozwijać działalność na wszystkich polach, musimy dążyć do tego, by zostać silnym, niezwyciężonym narodem. Tam, gdzie możemy pomnożyć swe siły i swą pracę cywilizacyjną, wchłaniając inne żywioły, żadne prawo nie zabrania nam tego, ale czynić to mamy nawet obowiązek. Bo mamy obowiązek żyć i wydobyć się na wierzch.

    Jeżeli między żywiołami, do których pójdziemy ze swoim wpływem, ze swą kulturą, są zdolne do zdobycia samoistnego bytu, do stworzenia własnej cywilizacji, to zdolność ta jedynie może się okazać w wytężonym współzawodnictwie, w każdym razie względem nich zasłużymy się, czy to dając im cywilizację i wciągając ich w życie wyższego typu, czy dając im sposobność do uwydatnienia własnej indywidualności i do zahartowania jej w boju.

    Nie znaczy to, żebyśmy mieli chętnie wchłaniać wszelkie żywioły, które znajdujemy na drodze. Organizm narodowy powinien dążyć do wchłaniania tylko tego, co może przyswoić i obrócić na powiększenie wzrostu i siły zbiorowego ciała.
    Roman Dmowski, Myśli Nowoczesnego Polaka, 1903


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy
    pokaż całość

    źródło: static.prsa.pl

  •  

    #publicystyka #geopolityka #rosja #europa #polska

    KTO JEST PRAWDZIWYM WROGIEM EUROPY?

    Fragmenty:

    To nie Rosja zabrania Europie handlować z Iranem.

    To nie Rosja chce zablokować szlak handlowy Europa — Chiny.

    To nie Rosja jest naturalnym wrogiem Europy, będąc wszak tejże Europy naturalnym uzupełnieniem.

    Z kolei to Rosja zawiera z europejskimi partnerami obustronnie korzystne umowy energetyczne, to Rosja proponuje wzmocnienie pozycji euro przez przejście we wzajemnych rozliczeniach na europejską walutę, to Rosja wreszcie jako jedyna w dzisiejszych czasach wydaje się zachowywać dyplomatyczny zdrowy rozsądek, wskazując realne drogi wyjścia z impasu, w jakim znalazł się światowy porządek jednostronnej dominacji amerykańskiej nad Europą.

    Właściwie ostatnim narzędziem propagandowym, wciąż jeszcze używanym przez Waszyngton i znajdującym posłuch już wprawdzie nie w uszach społeczeństw Zachodu, ale w mainstreamowych publikatorach i wśród zdegenerowanych, wykorzenionych elit — jest straszak rosyjski.

    Coraz głupszy, coraz prymitywniejszy, coraz płytszy i żenujący, co ostatecznie ukazała żałosna „afera nowiczokowa" — ale wciąż przynajmniej w jednym miejscu na świecie wywołujący jakieś tam, z góry założone echa.

    Jedynym krajem, w którym wciąż łyka się te głupoty — pozostaje, niestety Polska.

    ...i #ruskapropaganda ofc - uwaga nie klikać, bo Putin zamieszka w Waszej lodówce i wypije Wam jogurt!
    pokaż całość

  •  

    #publicystyka

    Kilka dni temu Komisja Europejska skutecznie zablokowała plan rozwoju polskiej żeglugi śródlądowej. Sprawa przeszła niemal niezauważona, bo oczy największych mediów były skierowane w tym czasie na sprawy naprawdę istotne: walkę o otwarcie okna w sejmie przez protestującą matkę oraz kiłę w partii Janusza Korwin-Mikkego – klasyka.  

    Zachwyceni  tym stanem rzeczy są oczywiście działający w naszym kraju ekolodzy, którzy ogłosili zwycięstwo, pisząc w Internecie:
    "Komisja Europejska odrzuciła forsowane przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej zmiany w Programie Operacyjnym Infrastruktura i Środowisko! Pozornie nieznaczne zmiany brzmienia jego zapisów otwierały możliwości finansowania inwestycji przekształcających nasze rzeki w kanały żeglowne – wspaniała wiadomość!".


    Transport rzeczny
    Nie ma bardziej ekologicznego transportu niż ten odbywający się za pomocą rzek. Wiedzą o tym wszystkie cywilizowane państwa świata. Dlaczego? Bo na przykład litr paliwa pozwala przewieźć statkiem na odległości jednego kilometra 130 ton towarów. W tym samym czasie pociąg zabierze 100 ton, a samochód ciężarowy zaledwie 50. Statek przewożący 130 ton, po każdym przebytym kilometrze wydziela 33 gramy dwutlenku węgla, kolej 50, a ciężarówka 170, a takich danych jest znaczenie więcej.


    Sami Niemcy przewożą rzekami do 300 milionów (!) ton ładunków rocznie. Ropa naftowa, samochody, węgiel, kontenery z elektroniką, a do tego kamienie, gruz i całą masę żelastwa – o ładunkach wielkogabarytowych, ponadnormatywnych nie wspomnę. Udział transportu rzecznego w Holandii stanowi ponad 40% ogółu, w Belgii 15, za Odrą 12. A jak to wygląda w Polsce? 0,5% – słownie: pół procenta! Trzeba być niezrównoważonym, aby taki stan rzeczy podawać za optymistyczny.

    Przez Polskę przechodzą trzy najważniejsze wodne szlaki międzynarodowe. Trasa E70 od zalewu Wiślanego i granicy z Kaliningradem do Atlantyku przez port w Antwerpii. Trasa E30 od Odessy nad Morzem Czarnym do Gdańska i dalej na Bałtyk oraz E30 od Dunaju przez Odrę do Szczecina. Mamy więc te wszystkie trasy, ale nie możemy z nich korzystać, bo rzeka ma być dzika i kropka.         

    Nikt nie zohydził ekologii tak jak sami ekolodzy.
    Polska w przekonaniu tych domorosłych specjalistów od melioryzacji powinna być przyrodniczym skansenem – wszystko po to, aby, gdy przyjdzie weekend, mogli oni wypłynąć kajakiem w dzicz, meandrować wraz z rzeką i całymi dniami podziwiać okoliczności przyrody – niepowtarzalnej. Oczywiście, sytuacja taka ma swoje plusy bo jak trafi się dajmy na to ekolog z romantyczną duszą, to zainspirowany przelatującym kormoranem to i wiersz potrafi napisać. A te niezapomniane chwile, kiedy przycumowany do brzegu rzeki kajak kołysze się spokojnie po alabastrowych od poświaty księżyca falach? Kiedy drzewa na przeciwległym brzegu malują cienie na czerwonym niebie, a płatkonóg szydłodzioby, kulik wielki i zimorodek nawołują swe samice barwnym podśpiewywaniem… Ekolog zamyka oczy, i odprężony oddaje się w objęcia Morfeusza gdy nagle… ciszę rozrywa głośne "ghuuuuuuuuuu, ghuuuu" i idąca za dźwiękiem klaksonu stumetrowa jednostka pływająca, która przewożąc węgiel ze Śląska wart kilka milionów złotych ma czelność zakłócać jego spokój, na który bez wątpienia sobie zasłużył. Zapomnijmy o użeglownieniu polskich rzek, jeżeli nie zrobimy porządku z ludźmi, którym "się wydaje".

    #ekonomia #transport #ekologia #ekooszolomstwo #4konserwy #neuropa
    https://www.wsensie.pl/komentarze/28628-marek-misko-zatopione-marzenia-o-polskiej-zegludze-srodladowej
    pokaż całość

    •  

      @szybki_zuk sorry, ale dawno nie czytałem takiej bezwartościowe jest ściany tekstu. Ty zwykły ekooszolom jesteś. Wypisz wymaluj ich poziom intelektualny ...albo jakis inny neuropek z Ciebie:)

      Sorry, ale wycinam już takie gówno i odcinam się od smrodu przygłupów na wypoku, co potrafią przywalić się tylko za źródło.

    •  

      @Wotto: Nie wiem. Jak znajdziesz to mi też podrzuć, bo google nie pomaga.

      PS

      Z tego co wiem, to polskie rzeki tak sobie się nadają do masowego transportu towarów ze względu na swoje kręte kształty
      No błagam Cię:/ Argumentujesz jak kolejny niedorozwinięty neuropek. Pokaż mi rzekę która nie jest kręta, albo puknij się w głowę

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Czy wiedzieliście, że Klub Jagielloński ma swój kanał na youtube gdzie można obejrzeć zapisy z debat? Sporo tego
    https://www.youtube.com/user/KlubJagiellonski
    #publicystyka #klubjagiellonski

    +: r......7, Andreth +13 innych
  •  

    Motzne uderzenie The New York Times w Profesora Petersona.

    Jordan Peterson, Kustosz Patriarchatu

    He tells his audiences that they are smart. He is bringing them knowledge, yes, but it is knowledge that they already know and feel in their bones. He casts this as ancient wisdom, delivered through religious allegories and fairy tales which contain truth, he says, that modern society has forgotten.

    Wherever he goes, he speaks in sermons about the inevitability of who we must be. “You know you can say, ‘Well isn’t it unfortunate that chaos is represented by the feminine’ — well, it might be unfortunate, but it doesn’t matter because that is how it’s represented. It’s been represented like that forever. And there are reasons for it. You can’t change it. It’s not possible. This is underneath everything. If you change those basic categories, people wouldn’t be human anymore. They’d be something else. They’d be transhuman or something. We wouldn’t be able to talk to these new creatures.”

    So he was radicalized, he says, because the “radical left” wants to eliminate hierarchies, which he says are the natural order of the world. (...) The left, he believes, refuses to admit that men might be in charge because they are better at it. “The people who hold that our culture is an oppressive patriarchy, they don’t want to admit that the current hierarchy might be predicated on competence,” he said.

    Violent attacks are what happens when men do not have partners, Mr. Peterson says, and society needs to work to make sure those men are married. “He was angry at God because women were rejecting him,” Mr. Peterson says of the Toronto killer. “The cure for that is enforced monogamy. That’s actually why monogamy emerges.”
    Mr. Peterson does not pause when he says this. Enforced monogamy is, to him, simply a rational solution. Otherwise women will all only go for the most high-status men, he explains, and that couldn’t make either gender happy in the end. “Half the men fail,” he says, meaning that they don’t procreate. “And no one cares about the men who fail.”
    I laugh, because it is absurd.
    “You’re laughing about them,” he says, giving me a disappointed look. “That’s because you’re female.”


    To Naureen Shameem, who works at the Association for Women’s Rights in Development, which is based in Canada, Mr. Peterson’s philosophies are part of a bigger global backlash to gender equality progress.
    “It’s an old story, really,” she said. “In a lot of nationalistic projects, women’s bodies and sexualities become important sites of focus and control.”


    #jordanpeterson #publicystyka #spoleczenstwo #przegryw
    pokaż całość

    źródło: static01.nyt.com

    •  

      "Mocne uderzenie w Petersona" - zależy z której perspektywy się patrzy. Dla ludzi, dla których mocnym uderzeniem jest spotkanie z rzeczywistością, rzeczywiście mocnym uderzeniem w Petersona będzie ten tekst. Dla kogoś, kto nie akceptuje rzeczywistości, realistyczny jej opis jest nie do zaakceptowania i dla takich ludzi relacjonowanie faktów jest obciążające, bo to rani ich uczucia i wyobrażenia o "wspaniałym świecie" bez granic.

    •  

      A akurat "New York Times" i ludzie którzy go tworzą mają spory problem na gruncie cywilizacyjnym z ludzkimi granicami, szczególnie z granicami ludzi i społeczności z kultury łacińskiej.

  •  

    W nowym porządku, opartym o zasady moralne, nie ma miejsca tu na ucisk, otwarty czy skryty, odrębności kulturalnych i językowych mniejszości narodowych, na krępowanie i tłumienie ich zdolności gospodarczych, na ograniczanie ich naturalnej płodności. Im sumienniej władza państwa szanuje prawa mniejszości, tym pewniej i skuteczniej może wymagać od ich członków lojalnego spełniania obowiązków, wspólnych wszystkim obywatelom.

    A więc poszanowanie odrębności etnicznej, Przy równoczesnym wtapianiu we wspólnotę wielkiego narodu. Czy taki postulat nie jest sprzeczny sam w sobie, nie stanowi contradictio in adiecto? Jestem głęboko przekonany, że nie. Wszystkie narody naprawdę wielkie narastały w ten właśnie sposób. Tak narastał Rzym, Francja, Wielka Brytania, Rzplita Jagiellonów. Tylko Niemcy narastały metodami margrabiego Gerona, Krzyżaków, Fryderyka, Bismarcka i Hitlera, toteż ciąży na nich przekleństwo i wisi stale groźba utraty wszystkich nabytków.

    Różnolitość etniczna nie rozsadza, lecz bogaci. Pozwala przejść w wielki naród organicznie, bez wyjałowienia ludowego podłoża, które jest podstawą zdrowego społeczeństwa.

    Rozsadzająco działa natomiast odrębność polityczna mniejszości narodowej, jej autonomi wykraczająca poza ramy potrzeb ściśle lokalnych i poza prawo stowarzyszania się dla zaspokojenia potrzeb kulturalnych. Autonomia polityczna stanowi narzędzie do hodowania odrębności narodowej.
    Adam Doboszyński, Teoria narodu, 1943


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy
    pokaż całość

    źródło: dzieje.pl

    +: RYSZKRE8888, i.....s +14 innych
  •  

    Geneza brody

    Historia i wpływ na świat

    W tym wpisie nie tylko prześledzimy jak przez historię patrzono na brodę, ale także jak wygląda ona w oczach dzisiejszego człowieka który całe dziedzictwo - także dotyczące wyglądu - odziedziczył po przodkach.

    Sumeryjczycy - pierwsi znani nam założyciele cywilizacji - nie nosili bród. Babilończycy, Akadyjczycy, Asyryjczycy jak najbardziej - żyli z długą i gęstą a im dłuższą i gęstszą tym bardziej szlachetną. Żydzi nosili krótkie bródki zaś Rzymianie golili się aż do 2 wieku naszej ery.

    Broda jak wykażemy we wpisie nie jest tylko czczym dodatkiem do ciała. Jest też symbolem czasów oraz pewnych koncepcji które wracają wraz z brodą. I choć sama nie daje jasnych wskazówek co do cywilizacji i jej procesów w których żyjemy w naszym wpisie przejdziemy od szczegółu - brody do ogółu - zjawisk społecznych i pokażemy - za pomocą analogii historycznych, że męska broda znaczy o wiele więcej gdyby się jej przyjrzeć na serio.

    W starożytnym eposie sumeryjskim - Eposie o Gilgameszu - Gilgamesz ma przyjaciela Enkidu - był to stwór który był w całości owłosiony i żył ze zwierzętami. Enkidu jednak chciał być człowiekiem podobnym do Gilgamesza - Wielkiego Męża i Władcy Uruku, sporego miasta w Sumerze. Enkidu ostatecznie odkrył w sobie człowieczeństwo przez trzy rzeczy - odbycie stosunku miłosnego z kapłanką Isztar, wypicie piwa i zjedzenia chleba. Jak mówi najstarszy epos głosem kapłanki:

    Jedz chleb Enkidu, tak to jest w życiu! Pij napitej chmielony taki jest świat! Spożył więc chleba do syta, chmielu wychylił siedem dzbanów. Zagrała w nim wątroba raźno, swobodnie, serce się w nim weseliło, twarz promienieje. Ciało swe włochate wziął i obmacał, starł z siebie sierść kudłatą, olejkiem się namaścił, do ludzi stał się podobny, w odzież się odział, mężem stał się z wyglądu. (przekład Roberta Stillera)

    Sumeryjczycy jasno odrzucili naturę zwierzęcą. W Eposie o Gilgameszu tytułowy bohater i Enkidu stawiają czoło wielu potworom - przede wszystkim zwierzęcym. Natura nie jest bukoliczna i miła - walczy z człowiekiem który próbuje ją ujarzmić i udaje mu się to z różnym skutkiem - przykładem niech będą wylewy Tygrysu i Eufratu. Ale Babilończycy i Akadyjczycy weszli na wyższy poziom, ich broda, ich dzikość, miała być gładka i dobrze ostrzyżona. I tak jak Sumerowie nie byli Semitami tak Akadyjczycy i Babilończycy byli i prowadzili aktywniejszą politykę przede wszystkim w sztuce podbojów. Broda była więc rzeczą podobną do maski, która miała ukrywać emocje i wzbudzać strach w "cywilizowanych" ludach bez brody. Zapuszczona i zadbana broda była podobna do grzywy lwa którego zabijał król Asyryjczyków - także Semita - pokazując swoją wyższość nad naturą.

    Bardzo ciekawie sprawa jawiła się w Starożytnym Egipcie. Na co dzień faraon nie miał brody, był gładki tak samo jak skrybowie różnych kancelarii - wynikało to za pewnie z higieny, statusu i praktyczności. O dobrą brodę trzeba dbać a skrybowie jak i zajęty faraon nie mieli na to czasu. Jednak, gdy dochodziło do spraw kultu czy wojny faraonowie przyczepiali sobie małą, podłużną brodę. Robiły to także kobiety-faraonki ergo nie była to cecha tylko męska. Co dokładnie to znaczyło możemy tylko się domyślać - być może było to rozróżnienie między bogiem a bogiem-na-ziemi bowiem bogowie egipscy rzadko kiedy nosili owłosienie.

    W kolejnych wiekach broda znaczyła już znacznie więcej - u Żydów była symbolem mistycyzmu - u Greków długa, zadbana, gęsta broda była symbolem mądrości i tak została zachowana w kulturze Zachodu (wystarczy wspomnieć Gandalfa z #lotr) Inaczej na te sprawy patrzyli Rzymianie którzy jak wiadomo są podstawą zachodniego myślenia. Dla wczesnych Rzymian (VIII w.p.n.e do II w.n.e) broda była symbolem barbarzyństwa i przede wszystkim Germanów którzy jak wiadomo - nie golili się. Człowiek ogolony to człowiek Cywilizowany dlatego, że zgolenie brody wymaga nakładu pracy i pieniędzy - brzytwy w końcu kosztują. Rzymianie uważali, że człowiek nieogolony boi się pokazywać własne emocje i próbuje wyglądać na bardziej męskiego. Człowiek ogolony zaś nie boi się okazywać własnych emocji, jest prosty i szczery w swoich poglądach.

    Analogicznie Rzymianie niechętnie ustosunkowywali się do aktorów i wszelkiej maści ludzi zmieniających role. Aktor bowiem nie żyje - zgodnie ze sobą i swoją naturą - ale wchodzi w różne postacie, przebiera się, manipuluje. Dla Rzymian jest to patologia - człowiek winien być prosty, szczery i prawdziwy a zarazem powinien pozostać sobą. Broda uniemożliwia okazywanie czystych emocji musi być więc usunięta.

    Modę na zadbaną brodą zaczął więc dopiero Hadrian filhellenista. Obok stawiania wszędzie limesów (chciał wzmocnić granicę Państwa) podróżował wraz z całą swoją świtą. Za pewnie z tych podróży wyciągnął swoją krótką acz gęstą brodę. Prawie każdy kolejny cesarz będzie nosił brodę aż do rozbicia Imperium Romanum na dwie części i tak na Zachodzie cesarzowie jak i barbarzyńcy szturmujący ich limesy będą mieli owłosienie. Co ciekawe w Bizancjum zwykle bród nie noszono a cesarz przesiadujący w Konstantynopolu zwykle nie posiadał zarostu.

    Od tego momentu nie zmieniło się wiele i większość poglądów o brodzie jest nietkniętych. I tak, dobrze ostrzyżona broda to opanowana męskość jak i pewny spirytualizm, który można zauważyć u rosyjskich popów. Brak brody to próba chodzenia drogą prostoty i pragmatyzmu - większość uczonych, księży jak i w ogóle ludzi na Zachodzie nie nosi brody. Dzika kępa włosów którą widzimy u bezdomnych alkoholików jest smutnym widokiem braku ogłady, pewnego barbarzyństwa i przegranego życia.

    Na Zachodzie ludzie jednak coraz częściej noszą brody. Wpływa na to kilka czynników takich jak: protest wobec negacji norm płci - vide skrajny feminizm, wpływ kulturowy islamu (który brodę nosi) oraz spirytualizmu chrześcijańskiego; wzrost średniego bogactwa na Zachodzie - ludzie mogą sobie pozwolić na coraz ładniejsze owłosienie a także coraz bardziej skomplikowana struktura społeczna, różnorakie kryzysy. Jednym słowem - niepewność. Świat więc pragnie czegoś prawdziwego, silnego a zarazem odpowiedzialnego i dobrego - tutaj więc odpowiedzią jest broda która coraz częściej występuje w roli męskości i zadumy.

    Wygląd coraz częściej nie tylko oznacza poglądy społeczne i polityczne (jak rozpoznać feministkę?), ale także wewnętrzne próby charakteru i rutynę danego człowieka. Czy pochodzi on z Rzymu czy z Aten to sprawo drugorzędna.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy
    ****
    Homoseksualizm w starożytności - https://www.wykop.pl/wpis/31176033/homoseksualizm-w-starozytnosci-religia-obyczaj-blu/

    O potrzebie wychowania fizycznego - https://www.wykop.pl/wpis/28714753/o-potrzebie-wychowania-fizycznego-czy-silownia-jes/

    ****

    #modameska #broda #publicystyka #moda #ubierajsiezwykopem #ciekawostkihistoryczne #historia #religia #islam #historia #socjologia #przegryw #wygryw #publicystyka #historiamody #kultura #starozytnosc #starozytnyrzym

    Na zdjęciu - Cesarz August
    pokaż całość

  •  

    Marks nie był bolszewikiem

    Interesujący artykuł z Tygodnika TVP.

    Prawica tropi zło marksizmu zupełnie nie tam, gdzie stanowi on prawdziwe zagrożenie. Wypadałoby więc, aby zrewidowała swój pogląd na filozofa z Trewiru i nie kompromitowała się nieaktualnym od blisko 30 lat antykomunizmem.

    Gniewne reakcje szeroko pojętej polskiej prawicy na europejskie obchody dwustulecia urodzin Karola Marksa obnażyły jej intelektualną bezradność.

    5 maja 2018 roku można było odnieść wrażenie, że nadwiślańscy krytycy niemieckiego filozofa wciąż oceniają go z pozycji ludzi, których głównym wrogiem pozostaje komunizm – tak jakby Związek Sowiecki nadal ciemiężył Polaków, a zimna wojna trwała w najlepsze.

    #publicystyka
    pokaż całość

  •  

    http://jagiellonski24.pl/2017/11/04/unia-europejska-jak-cesarstwo-rzymskie-nadchodzi-nowe-sredniowiecze/

    Świat, który znamy rozpada się na naszych oczach. W zamian wracają zjawiska i zwyczaje znane ze średniowiecza. Takie jak wielka wędrówka ludów, państwo uniwersalne oraz bałkanizacja Europy i ostentacyjny powrót religii. Identycznie wyglądało późne Cesarstwo Rzymskie. Dlaczego mediewalizm wypiera dziś liberalizm? Czy ten drugi da się jeszcze ocalić?

    #publicystyka #4konserwy #klubjagiellonski #kj
    pokaż całość

    +: i.....s, Lawrence_z_Arabii +5 innych
  •  

    Przyjmując zasadę, że polityka narodowa nie może brać za
    punkt wyjścia interesów pojedynczej dzielnicy, stawiamy obok
    niej drugą, według które prawdziwy patrjotyzm nie może
    mieć na względzie interesów jednej jakiejś klasy, ale dobro
    całego narodu. Zasady tej nie należy tłumaczyć niedorzecz-
    nie przez równomierne popieranie interesów wszystkich klas-
    tłumaczenie będące banalnym, powszechnie u nas powtarza-
    nym frazesem taniego patrjotyzmu.


    W praktyce politycznej rzetelne stanowisko narodowe spro-
    wadza się do obrony interesów tych klas, których podniesienie
    i dobrobyt leży w interesie narodu, a których nędza i ciemnota
    zgubę społeczeństwu górują. Patrjotyzm nie nakazuje jedynie
    konserwowania narodu, ale czuwanie nad możliwie szybkim
    i prawidłowym sił jego rozwojem. Równomierne popieranie
    interesów wszystkich klas - to pusty frazes, którym wojują ci,
    co tworzą programy patrjotyczne przy biurku lub przy kądzieli
    a nie biorąc się do czynu, któryby im całą niedorzeczność tego
    pozornie szerokiego stanowiska wykazał; to obłudny płasz-
    czyk tych, co pokryć muszą grzeszne ciało swego ciasnego kla-
    sowego interesu.


    Mówimy naturalnie tylko o interesach klasowych. Obok
    nich istnieje cała sfera interesów ogólno-narodowych, o które
    chodzi wszystkim członkom społeczeństwa, bez względu na
    ich klasowe stanowisko. Ucisk językowy, religijny, brak ele-
    mentarnych swobód obywatelskich itp. dotyka interesów każ-
    dego obywatela bez wyjątku.
    Roman Dmowski, Nasz patryiotyzm, 1893


    #polityka #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    +: i.....s, MiKeyCo +13 innych
  •  

    Nie lubisz Polski – wspierasz nacjonalizm

    Zastanawiam się jak rozumie autorka pojęcie nacjonalizmu, czy to pojęcie jest tym samym z którym identyfikują sie sami nacjonaliści. Oprócz tego to szanuję bardzo, bo teksty świetne. Szkoda, że tylko cicho plusuje ;) @w_jadro_dyskursu

    Moje rozmowy pokazały, że narzekanie na własny kraj nie jest bynajmniej polską specjalnością. Znajome z Bułgarii i Estonii napisały mi, że u nich także bardzo dużo się narzeka. Bułgarzy wprawdzie lubią bułgarskie krajobrazy, ale są bardzo niezadowoleni z kolejnych rządów, nie cierpią innych Bułgarów, a powiedzenie „bułgarska robota” oznacza pracę zrobioną źle i z opóźnieniem. Estończycy również nie lubią innych Estończyków i ciągle są na kogoś obrażeni, chociaż według mojej znajomej w powtarzanym katalogu narodowych wad Estończyków rzadko słychać narzekania na samą Estonię. Uczucie odrazy do własnego kraju znane jest także w Brazylii – znajomy napisał, że chociaż kraj jako taki ma bardzo wiele atutów, społeczeństwo jest tak przeżarte nierównościami, że trudno tam żyć i on na przykład postanowił wyemigrować na stałe. Na korupcję i złe rządy narzeka się także w Burkina Faso – według mojego znajomego przedmiotem niechęci w dyskusjach bywa zarówno władza, jak też kraj w ogóle.

    Krytyka z pewnością jest ważna i jak najbardziej zgadzam się, że wszystkie wymienione sytuacje na nią zasługują. Zwróćmy jednak uwagę, że uznanie, iż to wszystko definiuje polskość, jest dokładnie tak samo krzywdzącym uogólnieniem jak stwierdzenie, że islam to terroryzm. Gdyby ktoś powiedział, że nie lubi islamu, ponieważ muzułmanie dokonują zabójstw honorowych na kobietach, moja koleżanka protestowałaby z całą mocą przeciwko takiemu stereotypowi, chociaż z pewnością potępiłaby też takie morderstwa. Ale jeśli islam nie jest tożsamy z pewnymi negatywnymi zjawiskami występującymi na jego gruncie, to dlaczego wolno utożsamiać złożoną całość, jaką jest Polska, z konkretnymi działaniami polityków czy sądów?

    #publicystyka #socdem Dodatkowo dam tag tych degeneratów z #neuropa

    pokaż spoiler to o degeneratach to tylko przyjacielski żarcik, pisze bo to wykop i jeszcze ktoś weźmie to na serio dx
    pokaż całość

    •  

      @urs6
      Cieszę się, że teksty się podobają i dziękuję za udostępnianie :)
      Co do nacjonalizmu: w tym tekście rozumiem go bardzo szeroko, bo to narzekanie, o którym piszę, wspiera różne jego postaci: od stosunkowo łagodnych po neofaszyzm.
      Czy sami nacjonaliści tak rozumieją nacjonalizm? Pewnie nie do końca - nie zgodziliby się raczej na pewno, że w ten sposób kompensują sobie jakieś kompleksy. Poza tym ja uważam, że nacjonalizm jest czymś szkodliwym i wiąże się z ksenofobią, dla nich to chyba to samo co patriotyzm, czyli samo dobro.
      Poza tym nie umiem plusować głośno ;)
      pokaż całość

      +: urs6
  •  

    Obciach jest polityczny

    Dystynkcja wydaje się kwestią estetyki i kultury, ale tak naprawdę chodzi w niej o władzę – o czym często zapominają osoby, które próbują zastosować teorię francuskiego socjologa do współczesnych politycznych problemów. Na przykład Bartosz Kuźniarz stwierdza, że to właśnie „palące poczucie wstydu wynikające z tego, że wpisane w czyjąś tożsamość poczucie smaku długo było przez innych postrzegane jako śmieszne” dostarcza paliwa „dobrej zmianie”. Jednak jako rozwiązanie proponuje „dyfuzję habitusów”, która miałaby polegać na tym, że lepiej wykształceni doedukują tych mniej obytych co do zasad dobrego smaku i poprawnego zachowania się w towarzystwie. To jednak nie ma prawa się udać, ponieważ funkcją dystynkcji jest właśnie budowanie sztywnego podziału na sfery wyższe i pospólstwo. Dlatego po pierwsze owe zasady dobrego smaku skonstruowane są właśnie w ten sposób, by klasy niższe nie mogły ich przyswoić (na przykład wymagają wieloletniej edukacji i znacznych nakładów pieniężnych), a po drugie, gdyby jakimś cudem im się to jednak udało, natychmiast zmieniono by zestaw warunków, tak by dystynkcja wciąż pozostała zachowana. W świecie, w którym wytyczne dobrego smaku służą za narzędzie klasowej władzy, klasy ludowe po prostu nie mają szansy być kulturalne.

    Aby uwidocznić rolę władzy, ale także upokorzenie, jakie wiąże się z estetycznym wykluczaniem, proponuję mówić nie o dystynkcji, lecz o obciachu. Ta pierwsza koncentruje się na klasie wyższej i dlatego wydaje się być kwestią stosunkowo mało szkodliwego snobizmu: chcą się odróżniać, więc noszą ubrania z odpowiednimi metkami i słuchają jedynie wyrafinowanej muzyki – my się tym przecież nie musimy przejmować. Dystynkcja to twierdzenie: „my jesteśmy wyjątkowi”, podczas gdy obciach to szydercze: „jesteście beznadziejni”. Dlatego od obciachu nie da się tak łatwo uciec. Naznacza on tych „gorszych” mówiąc im, że powinni się swego bezguścia wstydzić. I nie chodzi tutaj po prostu o naturalnie wykształcające się różnice między grupami ludzi, takie jak odmienny strój ludowy w sąsiedniej wsi, który nikogo nie czyni gorszym, lecz o narzędzie władzy symbolicznej opartej na upokarzaniu całych grup społecznych.

    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

    +: c.........e, w_jadro_dyskursu +7 innych
  •  

    An Interview With Robin Hanson, the Sex Redistribution Professor

    I listed a number of concrete examples. But I didn’t think of those as obviously the best, just the things that we know about, or come to my mind. There was legalizing prostitution. There is giving people money who have less sex, so they could use it for various things. There is perhaps some training they could undergo. There is promotion of monogamy and discouragement of promiscuity, because those apparently seem to have influenced the distribution of sex. And I gave the example of promoting monogamy to show that societies have had policies in this space for a long time that have been effective. So it’s not like it’s impossible to have any policies here, or that nobody’s interested.

    As I mentioned many times over the years, many people say explicitly sex is a big thing to them. Many people say explicitly that not having sex is a big thing. And that sounds plausible to me of course because I’ve sometimes had less than at other times. And that was a big thing for me. And of course, sex is a huge part of literature and common conversation. So it’s obviously a big thing to people. One question is how big, perhaps. But note, for the structure of my argument, I don’t need to claim that sex is as important or more important than income. I just need to say that it’s in the ballpark, comparable. That it’s the sort of thing you might consider. So you don’t actually have to choose between dealing with income inequality and sex inequality. You could be trying to deal with both, even if one is smaller than the other. To me the interesting point is that many people are all over and into income redistribution. And those people seem hostile to the idea of sex redistribution. And on the other side, the people interested in sex redistribution don’t seem to be very interested in income redistribution. And that’s an interesting phenomenon and puzzle.

    - So are you trying to highlight the hypocrisy of people who support income redistribution but are not open to an idea like sex redistribution? Or are you just genuinely confused about why people who favor one don’t favor the other?
    I am not sure why we treat these things differently. I suspect we may not have a good reason for treating them differently, but I don’t know that. One of the reasons we treat them differently may well be hypocrisy. That’s certainly one of the theories on the table. But it’s also true on the other side that the people who are interested in sex inequality but not interested in income inequality would also be hypocrites under that theory. But that’s one of the theories on the table. It’s not a strong conclusion.


    A problem with our usual political world is that we expect people to be taking stances and that the main reason that they’re in that sort of world is to push some sort of view. So the stance of an analyst standing back and saying gee, I wonder why you do these things, I expect feels a little odd to people who hear the usual policy advocacy in this space.

    #publicystyka #ekonomia #przegryw #seks
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Ekonomia jest polityczna. Wprowadzenie do lektury „Kapitału”

    Kapitał Karola Marksa jest dziełem, które każdy – niezależnie od poglądów politycznych czy zainteresowań – zna choćby z nazwy. Jednak, jak to zwykle bywa z przedmiotami kultu, są one petryfikowane przez uświęcenie. Do tego stopnia, że już mało kto tę książkę czyta, czy w ogóle orientuje się w jej zawartości. Klisze i płytkie interpretacje obrastają ją grubymi warstwami, nie pozwalającymi nawet jej otworzyć, a co dopiero cokolwiek z niej zrozumieć

    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

  •  

    Idea poprawności politycznej, choć w założeniu służąca okazywaniu szacunku i tolerancji przeciwnikom w dyskusji, przerodziła się walkę o dominację i demoralizowanie społeczeństwa.
    W pierwszej części na publicystyczny.pl pisałem o źródłach tej ideologii. W drugiej rozwijam myśl i na przykładach pokazuję jej skutki.

    http://publicystyczny.pl/neomarksistowska-walka-o-dominacje-cz-2/

    Wołam plusujących i komentujących pierwszą część: @stefan8800, @Brzytwa_Ockhama, @neilran, @grim_fandango, @dire, @slodki_jezu

    #filozofia #4konserwy #neoreakcja #neuropa #europa #publicystyka #onaturzerzeczy #tworczoscwlasna #chwalesie
    pokaż całość

    •  

      @Wydmuszka:

      1. Pod pojęciem neomarksizmu rozumiem różne ruchy (np. maoizm, Szkoła Frankfurcka, Nowa Lewica, grupa Praxis, teologia wyzwolenia czy feminizm marksistowski), które kontynuując myśl Marksa przeciwstawili się II Międzynarodówce, marksizmowi rosyjskiemu i radzieckiemu oraz stalinizmowi.

      2. Pod pojęciem marksizmu kulturowego rozumiem koncepcję, którą zbudowano w miejsce marksizmu ekonomicznego i jest ona związana stricte z neomarksistami - zachodnimi marksistami zawiedzonymi komunizmem wschodnim. Rewolucja proletariatu się nie udała (nie udało się zdominować burżuazji) , więc marksiści kulturowi zapragnęli walczyć za pomocą kultury - przekształceniu kultury w taki sposób, by efektywnie zniszczyła wszystko co przeszkadza we wprowadzeniu komunizmu tj. konserwatyzm, chrześcijaństwo, patriotyzm, rodzinę a ostatecznie kapitalizm.

      3. Czytałem Manifest Komunistyczny. W przyszłości może uda mi się zgłębić "Kapitał - Krytyka ekonomii politycznej" i "Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne z 1844 r." Pozycje te jednak u mnie przegrywają ze znacznie lepszymi książkami.

      Pragnąc dopełnić odpowiedź zacytuję fragment z "Teorii a historii" Misesa:
      Marksizm "przytłacza idee w umysłach wielu ludzi, którzy sami nie uważają się za marksistów, a nawet licznych autorów i partii we własnym przekonaniu antymarksistowskich i antykomunistycznych." s.62.
      pokaż całość

    •  

      @Wydmuszka: To zdjęcie idealnie podsumowuje dzisiejszy obraz Europy.

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    O najstarszym błędzie logicznym który na wykopie zdobył 1500 plusów

    Empedokles - Byt jest a Niebytu nie ma

    Zawsze rozbawiają mnie próby demokratycznego ustosunkowania się do metafizyki czyli dziedziny nauki, która zajmuje się bytem jako takim, Absolutem. Proszę sobie wyobrazić, że w wieku powiedzmy V przed naszą erą filozofowie zbierają się aby demokratycznie uznać istnienie Bytu, a może też Niebytu czyli Nicości, zgodzić się co do etyki czy to stoickiej czy epikurejskiej by w końcu stworzyć - Ruch Filozoficzny Sokratesa Plus. Żądamy 500 złoty za każdy wyfilozofowany byt!

    Oczywiście filozofowie w odróżnieniu od wykopu wiedzieli, że demokratyczne sposoby regulacji metafizyki nijak się mają do rzeczywistości i w tym momencie demokracja jest jeszcze gorszym systemem niż arystokracja bowiem tam przynajmniej nie mamy tego pierwiastka krzykliwego który sprawia, że jest jeszcze śmiesznej, ale zarazem, tragiczniej.

    Nasz dobry znajomy, określający się jako filozof - @lakukaracza_ wystąpił z bardzo ciekawym acz oczywiście logicznie sprzecznym wpisem - że nie ma przed życiem i po śmierci nic bowiem jest tylko nicość. Ten błąd logiczny jednak nie przeszkadzał użytkownikom światłej strony wykopu bowiem zdobył ostatecznie 1500 plusów. To oczywiście całkiem sporo jak na wykop, choć zdarzały się wpisy po 4000 plusów lub 6000. Wpis na Wielkanoc o Zmartwychwstaniu Jezusa także zdobył coś około 1500 plusów.

    Wpis tutaj - https://www.wykop.pl/wpis/31621147/po-smierci-jest-to-samo-co-przed-narodzinami-czy-p/11211098/
    "Po śmierci jest to samo co przed narodzinami, czy podczas spania bez snów. NICOŚĆ!"

    No ale - Panie Ockham - jaki błąd logiczny? Przecież po śmierci nic nie ma. Ano - odpowiadam - może nic nie być, ale w gruncie rzeczy, jakby się tak zamyślić dłużej nad tym co się przed chwilą powiedziało to jest to absurdalne. Empedokles nasz trochę lepszy znajomy powiedział kiedyś - Byt jest a Niebytu nie ma. Cóż to znaczy? Ano znaczy to, że - Coś - w tym wypadku Byt zawsze musi Być ponieważ już w samym Bycie jest Istnienie. A czy w Nicości jest istnienie? Nie ma ergo ona także nie istnieje. Tutaj zaczynamy ciekawą przygodę ontologiczną, za mną!

    Jeśli Nicość nie może być ponieważ jest przeciwieństwem Bytu to nie występuje nigdy ani nigdzie. Przeto nie ma jej a jeśli ją określamy - Nicość jest tu i tam - jak Pan @lakukaracza_ to tylko się ośmieszamy w oczach reszty, inteligentnych użytkowników tego portalu (których zdaje sobie sprawę, że może być mniej z powodu takich tagów jak danielmagical czy patostreamy).

    Jakie są konsekwencje nieistnienia Nicości? Ano, że po śmierci i przed śmiercią nie może być nicości. Nie ma jej w końcu bo Nie istnieje. Dziwi mnie, że muszę teraz wyjaśnić podejście ateistyczne do tej kwestii. Ateizm bowiem posługuje się tutaj materializmem jako swoją koncepcją życia i śmierci. Co jest po śmierci dla ateistów niewierzących w duszę? No na pewno nie Nicość bo wtedy Nicość by Istniała i by była. Dla Arystotelesa który także uważał, że dusza człowieka po śmierci nie przepływa do świata Idei - jak to jest u Platona - dusza nie była nieśmiertelna. W traktacie O duszy Arystoteles pisze, że dusza to esencja człowieka. Gdyby nóż miał duszę to byłby nią akt cięcia - ponieważ cięcie jest esencją bycia nożem. Ergo po zniszczeniu noża - wraz ze śmiercią człowieka - władza duszy ustaje. Co się z nią dzieje? Nie wiadomo. Ponieważ Nicość także nie istnieje a Bycie, Byt istnieje zawsze. Tak jak Pan Empedokles powiedział.

    Co istnieje po śmierci? Tworząc to zdanie mamy dwa założenia: że istnieje coś takiego jak śmierć co niszczy ciało i że istnienie istnieje (no i analogicznie nie istnieje nicość) Dla osób które uważają, że dusza jest tylko koncepcją materialną tj. jest zbudowana z chemii umysłu, mechaniki kwantowej etc. dusza może po prostu zaniknąć - przestać działać. To znaczna różnica w stosunku istnienia w Nicości jaką zaproponował @lakukaracza_

    Dla osób dla których dusza to coś więcej niż chemia umysłu - ten pierwiastek samoświadomy, świadomość sama w sobie, to EGO o które pyta Kartezjusz (Kim ja jestem i czym jest cząstka która to pyta?) mamy parę kwestii do omówienia. Dusza po śmierci się nie dzieli bowiem - jak argumentował Platon - cząstka ta jest niepodzielna. Zdrowy człowiek bowiem posiadają jedną duszę w jednym a ciele a nie dwie dusze czy trzy dusze w jednym ciele. Duszy także nie można rozdzielić na kolejne kawałki. Tak jak człowiek składa się z ciała i duszy tak ciało - jednostkowo - nie dzieli się na kolejne różnice ontologiczne tj. dusza i ciało różnią się w samym Bycie. Bowiem Dusza jest inna niż ciało i inne rzeczy rozpatruje niż zmysły. Jeśli oczy zajmują się widzeniem i słyszeniem a nos - węchem tak Dusza zajmuje się bytami abstrakcyjnymi, myśleniem, i koncepcjami językowymi. Dusza sama nie może zająć się widzeniem ani słyszeniem bowiem ludzie głusi, ślepi a nawet bez żadnych zmysłów mają duszę i pewnie mogliby określić podstawowe relacje geometryczne jak np. to, że w trójkącie występują trzy proste i trójkąt zawsze ma 180 stopni. W końcu myślenie ma inną jakość niż postrzeganie zmysłowe.

    Dowiedliśmy więc, że po śmierci jak i przed narodzinami Jest Coś bowiem Nicości nie ma. Dla osób nie wierzących w duszę Akt Duszy kończy się wraz ze śmiercią ciała. To nie znaczy, że Nicość Jest, wręcz przeciwnie skoro Nicości nie ma ich dusza musi się zmienić w Coś innego - zgodnie z modelem Arystotelesowskim.

    Zresztą, chciałbym już tylko dodać na końcu, że sen bez snów zawiera w sobie masę Bytów które się zapomina po obudzeniu się. Nicość nie istnieje! Pogódźmy się z tym.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy:
    ***
    O różnicach znaczeniowych Allaha i Boga - https://www.wykop.pl/wpis/29339319/filozofia-trojcy-swietej-roznice-miedzy-allahem-a-/

    Arystotelesowski trójpodział - https://www.wykop.pl/wpis/25440805/trojpodzial-wladzy-demokracja-i-tyrania-chcialbym-/

    O tym czy powinniśmy karać zbrodniarzy - https://www.wykop.pl/wpis/23993879/zlo-i-dobro-dlaczego-nie-powinnismy-karac-zbrodnia/
    ***

    Na zdjęciu - Empedokles - ktoś z kim Pan @lakukaracza_ nie mógł mieć kontaktu a jeśli miał zachęcam go do ponowienia z nim spotkań.

    #filozofia #religia #mikromodlitwa #mirkomodlitwa #chrzescijanstwo #religia #katolicyzm #ateizm #4konserwy #4chan #gruparatowaniapoziomu #publicystyka #teologia #historia #ciekawostki #neoreakcja #biblia
    pokaż całość

    •  

      @Wap30: @Croce: Chyba tylko część matematyki odnosi się do naszego świata. Na przykład jednocześnie nie może być w nim prawdziwa geometria euklidesowa i nieeuklidesowa.
      Ze wszystkich filozofii matematyki do mnie najbardziej przemawia formalizm i jest chyba(?) najpopularniejszy.

      Przy okazji to stworzyłem najgłupszy system filozoficzny: Nasza cała rzeczywistość jest emanacją metafizycznej Nicości mniej więcej w taki sposób, jak czerń jest brakiem fotonów. Prawda, że ma sens? pokaż całość

      +: Croce
    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Gdziekolwiek jest ten pierwiastek, anatomicznie musi być związany anatomicznie z pewnym elementem mózgu.
      Moja ręka to nie ja - ja mogę jedynie kontrolować moją rękę.

      Pytanie jak daleko mogę wycinać sam siebie, dopóki nie zostanie nic ze mnie?

      Pytanie, czy ta część, która sprawia że jestem świadomy, jest mną samym w sobie, czy jest jedynie czymś w stylu "tymczasowego pojemnika" na inną substancję czy też "nadajnikiem" umożliwiającym komunikację z czymś, co jest mną ?

      Gdzie ja jestem? Czy w moim ciele, czy gdzieś poza nim? Czy w ogóle ja istnieję w 3 wymiarach przestrzennych i 1 czasowym? Czy moją duszę ogranicza przestrzeń i czas ?

      Pytanie co sprawia, że nagle "ja" urywa się i nie może dalej kontrolować ciała? Czy gdybyśmy mogli syntetycznie stworzyć identyczną kopię człowieka, to czy narodziłaby się w tym syntetycznym ciele świadomość?

      Czy ja zostałem stworzony od zera, czy może już istniałem ?

      Chyba można tylko wierzyć.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (184)

  •  

    Skrajna prawica czyli ukryta perwersja
    albo krótka rozprawa o tłumieniu swojej seksualności i pudrowaniu kompleksów

    Wszyscy możemy przeczytać na wykopie, pod licznymi artykułami dotyczącymi kryzysu imigranckiego/pedofilli/promowania homoseksualizmu, przepełnione agresją komentarze. Właściwie to można spokojnie powiedzieć pod samymi tytułami, bo opisów czy treści wykopów nikt prawie nie czyta. Młodzi ludzie, identyfikujący się z prawicą, wylewają z siebie tony obelg, opisują różne zwyrodniałe, zboczone, perwersyjne czynności których imigranci mieliby się dopuszczać (albo jakie należałoby wobec nich zastosować jako karę). Zresztą rzecz nie tylko tyczy się imigrantów, ale również osób o poglądach nieco odbiegających od rzeszy prawaków, wrzuconych do wspólnego worka jako "lewaków" bądź też "zdrajców ojczyzny", oraz np osób homoseksualnych. Wymyślne opisy tortur, sposoby na przeprowadzenie egzekucji, które, jak przyznają sami autorzy komentarzy, chętnie własnoręcznie wprowadziliby w życie.

    Każdemu zdarza się wpaść w gniew, dostać kurwicy, wściec się, jest to część naszej natury. Każdy normalny człowiek złości się widząc jak rządzący podejmują decyzje niekorzystne dla swojego narodu, czuje obrzydzenie i złość czytając o gwałtach na dzieciach, czuje niesprawiedliwość widząc jak ktoś unika kary albo jest potraktowany ulgowo przez swój kolor skóry/pochodzenie. To nic niezdrowego.

    Jednak na samym tylko wykopie możemy spotkać setki młodych mężczyzn, którzy dzień w dzień wylewają z siebie hektolitry jadu, i niezwykle przeżywają kryzys imigrancki - który naszego kraju póki co zbytnio nie dotyczy. Wykopują znaleziska o homoseksualnych zboczeńcach i pedofilach za granicą, jednocześnie nie mają problemu z księżmi wykorzystującymi dzieci "na własnym terenie". Częściej wolą w ogóle udawać, że problemu nie ma, twierdząc, że jest to produkt lewackiej nagonki w kierunku kleru. Jako dowód podają ilość księży skazanych na pedofilię. Pytania typu "ilu księży-zboczeńców w ogóle udało się doprowadzić przed wymiar sprawiedliwości?" albo "ile spraw zostało zatuszowanych dzięki wpływom kościoła i nigdy nie ujrzały światła dziennego?" nie pojawiają się w ich głowach. Słyszy się też o wielu aktywnych seksualnie księżach-gejachi. Jednak o ile prawacy wyrzucają z siebie tony łajna na osoby jawnie homoseksualne mówiące otwarcie o swojej seksualności, to jakoś krytykowanie człowieka który przysięgał na ich wiarę, że będzie żył w czystości, a jednocześnie oddaje się po cichu różnym perwersjom - sprawia im już problem.

    Jak już mówiłem, każdego coś denerwuje, każdy czasami jest sfrustrowany. Jednak dzień w dzień potężny ból dupy o rzeczy które (przynajmniej na pierwszy rzut oka) cię nie dotyczą? Czemu tak?

    Kompensacja (łac. compensatio, równoważenie) - jeden z mechanizmów obronnych znanych w psychologii, odmiana substytucji.
    Jest to wynagradzanie siebie za braki lub defekty. Daje chwilową przyjemność, ale powtarzane może spowodować utrwalenie się podświadomego skojarzenia danego defektu z nagrodą i utrudnić jego usunięcie.
    Przykład: Dziewczyna uważa się za nieatrakcyjną, więc wynagradza to sobie słodyczami.
    Ogólniej używa się tego terminu także w nieco innym znaczeniu, skierowania aktywności na cele podobne do tych, których nie potrafimy osiągnąć.
    Przykład: Flirt zamiast stałych związków.

    Jak facet powinien wyglądać wie każdy - umięśniony, zdecydowany, pracujący dzielnie na utrzymanie rodziny, po pracy piwko i meczyk (prawdziwie męskie zajęcia).

    Tak więc (zdania nie zaczynamy od więc) mamy grupę facetów w sile wieku, kiedy to niby są już dorośli, ale dopiero budują swoją tożsamość, wybierają ścieżkę życia, nie mają dużego doświadczenia ale społeczeństwo już stawia wobec nich pewne wymagania. Są też najbardziej pobudzeni seksualnie. Taki młody prawak widział swojego ojca, wielkiego jak dąb, zaradnego chłopa, który codziennie w pocie czoła pracował żeby rodzina miała co do garnka włożyć. Za młodu był w wojsku, gdzie oczywiście wszyscy się go bali. Zresztą w szkole to samo, był samcem alfa który wszystkich ustawiał. Przynajmniej tak wyglądało to wg jego opowieści. Czasem sobie, jak to facet, lubił wypić, czasem przypierdolił żonie, a czasem dziecku, no ale przecież gorsze rzeczy się w domach dzieją. No i wobec takiego prawaka już na starcie postawione są spore wymagania - ani on muskularny, ani jakichś zajęć czy hobby męskich nie ma (woli popykać w gierki), dziewczyny też się za nim jakoś nie oglądają, a zamiast nękać innych w szkole to częściej sam dostaje bęcki od klasowych byczków. Pojawiają się kompleksy. Młody prawak z domu z "prawdziwie katolickim" modelem rodziny widzi, że nie jest taki jak jego ojciec. Nie jest MĘŻCZYZNĄ.

    A przynajmniej mężczyzną wg pewnych standardów. Chyba każdy zauważył, że czasy trochę się zmieniły, jak to mówią konserwatyści - od dobrobytu w dupach się poprzewracało. Dzieci już nie muszą po szkole zapieprzać z rodzicami w polu, żeby nie głodować, coraz częściej to rodzice pomagają dzieciom a nie na odwrót. Nie można więc powiedzieć że nasz młody prawak jest "gorszym" mężczyznom niż jego ojciec. Ale niestety psychika i podświadomość wie swoje. Młody prawak nie czuje się męski, czuje się słaby, i boi się, że inni tą słabość zauważą. Niezdrowa fascynacja panami w moro, perwersyjny wręcz pociąg do broni palnej i zabójstw kryminalistów z jej udziałem, odwoływanie się do tradycji - na ile te zachowania stanowią świadomy wybór, a na ile służą przykryciu kompleksów? Jak to jestem męski? Przecież lubię wojsko, broń palną, w razie czego obronię kraj i rodzinę! Jestem za przymusowym poborem, przyda się trochę treningu tym pizdom w rurkach! Do tego wzbudzanie u siebie i innych ciągłego poczucia zagrożenia, mówienie o swojej gotowości do obrony ojczyzny - na ile jest to duch patriotyzmu, a na ile chęć odwrócenia uwagi od swoich słabości przez stworzenie wrogiego chochoła? Taka ciągła walka z samym sobą wymaga olbrzymiego wysiłku, nic więc dziwnego, że prowadzi do frustracji. Młody prawak często nie chciałby być swoim ojcem, może go wręcz brzydzić jako człowiek, może go mierzić jego prymitywizm, agresja, może mieć żal o brak okazywania troski i rodzicielskiego ciepła. Ale jednocześnie chce nim być, bo tak wg niego niego wygląda mężczyzna.

    Jednak wg mnie, w przypadku niektórych, najbardziej agresywnych prawackich osobników "królicza nora wstydu" (uh..) sięga znacznie głębiej.

    Jest taki żart - dwóch gejów uprawia seks. Kogo boli dupa? Prawaka.

    Nawet zakładając, że kogoś brzydzi widok dwóch całujących się facetów (dużo osób tak ma) i nie toleruje gejów w swoim towarzystwie - to czemu ktoś taki miałby dostawać szału bo wprowadzono gdzieśtam na świecie małżeństwa homoseksualne, albo zorganizowano jakiś marsz setki kilometrów od niego? Prawacy tak to sobie tłumaczą, że jak się zgodzisz na małżeństwa to już prosta droga do legalizacji pedofilii i ślubów ze zwierzętami (w ogóle prawactwo stawia homoseksualność i pedofilię w jednym rzędzie). Takiemu pedałowi należałoby dupę zakleić, a jak jest pedofilem to jajca uciąć, posypać solą i do kamieniołomu. Albo do więzienia gdzie już go ludzie charakterni "wyruchają w dupę". Albo w ogóle przywrócić służbę wojskową, zaraz by prawdziwi mężczyźni wyleczyli tych pedałów w rurkach. W ogóle każdego w rurkach, bo każdy w rurkach to pedał. No i tutaj trochę nasza granica się zaciera. W sumie czy bycie czyimś niewolnikiem (pobór wojskowy) jest takie fajne dla normalnej osoby? Czy normalny facet marzy o byciu zamkniętym gdzieś w bazie wojskowej na wypizdowie prawie bez możliwośći wyjścia i byciu budzonym, mieszanym z gównem i musztrowanym codziennie przez "prawdziwie męskiego" pana sierżanta?

    Dobra, jest wojna, ktoś musi nas bronić, a w wojsku nie ma lekko. Świat jest brutalny, i realia wyglądają tak a nie inaczej. Ale dlaczego taki młody prawak, który nigdy nie widział walki (chyba że dwóch żuli pod sklepem, albo sam komuś wpierdolił) tak bardzo tej walki chce? Dlaczego żyjąc w najbardziej spokojnych i pełnych dobrobytu czasach tęskni wręcz do wojny? I skąd ta agresja do osób otwarcie homoseksualnych?

    Wyparcie lub represja (od łac. reprimere, odpierać, odpychać, tłumić) to jeden z mechanizmów obronnych znanych w psychologii.
    Jest to usunięcie ze świadomości myśli, uczuć, wspomnień, impulsów, fantazji, pragnień itp., które przywołują bolesne skojarzenia lub w inny sposób zagrażają spójności osobowości danej jednostki (na przykład prowokują pytania o moralność, wywołują poczucie winy itp.). Wyparcie zachodzi wtedy, gdy zaspokojenie popędu (związane z przyjemnością) może spowodować – z uwagi na inne wymogi – przykrość. Wyparte myśli istnieją nadal, jednakże nie są dostępne świadomości. Wyparcie nie jest procesem jednorazowym i wymaga ciągłego nakładu energii.

    Młody chłopak ze wsi, któremu dziesiątki lat temu dano zardzewiały karabin i kazano strzelać do wrogów, którzy napadli jego ojczyznę rozszarpując ją na kawałki, wyboru za bardzo nie miał, był przekonany, że tak trzeba. Widział co się dzieje, a zachęcony przez hasła o niepodległej ojczyźnie biegł na front. Taki młody człowiek, pełny prawdziwego patriotyzmu i niewinnej naiwności, często nie miał pojęcia że jego ani jemu podobnym działania nie będą mieć większego wpływu na przebieg historii, zginie gdzieś w zimnie, w błocie, samotnie, a po śmierci albo zostanie zapomniany, albo wspomną o nim na jakiejś tablicy upamiętniającej.

    Czy dziś, mając internet, dostęp do wiedzy, ukończoną szkołę podstawową - normalny człowiek uważałby to za coś fajnego? Śmierć w męczarniach, często bezsensowna? Niewinne ofiary, krew, brud i smród? Z mojego punktu widzenia patriotyzmu wielu agresywnych prawaków w sobie nie ma w ogóle. Jest za to egoizm, i wyparte fetysze/zboczenia, które wypłynęły na wierzch w postaci "poglądów". Taki prawak z ukrytym fetyszem bdsm/wypartym homoseksualizmem najprawdopodobniej urodził się w takiej samej rodzinie jak prawak o którym mówiłem wyżej. Nieraz słyszał jak ojciec mówił, że pedałów to trzeba gazować. Ksiądz z ambony gromił, w końcu grzech śmiertelny. Tak więc prawak skrzętnie ukrył swoją orientację, która w połączeniu z pato-konserwatywnym wychowaniem (często przez sfrustrowanego ojca-sadystę) zmutowało w masochizm/samomasochizm/fetysz prawdziwego mężczyzny czy śmierci.

    No dobra, ale skąd agresja do osób otwarcie mówiących o swojej homoseksualności? Odrzucenie podejrzeń i odwrócenie od siebie uwagi to raz. Ale wyobraźmy sobie taką niezbyt urodziwą pannę pochodzącą z rodziny mocno katolickiej. Jej jedyna miłość to Jezus, szara suknia zawsze do kostek, codziennie msza, modlitwy, żałowanie i przepraszanie za grzechy. O kogo taka panna będzie mieć największy ból dupy? O wywłoki z jej klasy, które jakby nigdy nic paradują i całują się z drugimi połówkami. Kurwy, szmaty, grzesznice. Co ciekawe - na widok "bed boja" który codziennie takie ladacznice obraca nogi katolickiej pannie miękną. Może by tak na nią, całkiem przypadkiem i niewinnie, zwrócił uwagę? Bardzo chętnie kogoś takiego "sprawdziłaby na dobrą drogę". Ale te puszczalskie kurwy to by zajebała. Zazdrość, ot co. Młody homoprawak widzi innych młodych gejów, którzy się nie wstydzą swojej orientacji, robią to co chcą, żyją jak im się podoba - i nie może tego przeżyć.

    Bardziej uległy prawak nie czuje się mężczyzną, czuje się śmieciem, obrazą dla Boga chce by go ukarać. Jest przeświadczony, że powinien cierpieć, że prawdziwy mężczyzna powinien nim pomiatać, rozkazywać mu i zadawać mu ból. Inny chce udowodnić swoją męskość, chce zdominować wroga. Chce zadawać mu tortury, karać "ruchając go w dupę". Wierzy, że wojna uczyni go wolnym, że w końcu będzie miał władzę nad innymi, będzie mógł krzywdzić innych i nie spotka go kara. Jednocześnie mamy jednak coś takiego jak moralność, to co ludzi powstrzymuje przed popełnianiem przestępstw. Ta moralność u homoprawaka sprawia, że musi sobie swoje zboczenia usprawiedliwiać, a jeśli użyje patriotyzmu jako wymówki, jak założy outfit obfitujący w symbole patriotyczne (profanując je wręcz) - no to przecież nikt się nie przypierdoli, bo jak to? On chce tylko walczyć ze zdrajcami ojczyzny, z pedałami-pedofilami (no chyba że są księżmi, wtedy nie), imigrantami! Nie zgadzasz się z nim w 100%? Więc to TY jesteś pedałem!

    #bekazprawakow #neuropa #4konserwy #publicystyka #ciekawostki #memologiastosowana #filozofia #psychologia #socjologia #polak #gruparatowaniapoziomu

    pokaż spoiler moga byc bledy bo nie chcialo mi sie sprawdzac xd
    ps to dla cb brzytwuś-chan :*
    pokaż całość

  •  

    Etyka normatywna w dzisiejszym społeczeństwie i stan tego portalu

    Jurgen Habermas a Cywilizacja Życia

    Od paru dni Europa ekscytuje się sprawą Alfiego Evansa, małego chłopca z chorobą układu immunologicznego. Jednym z Państw gdzie trwa dyskusja nad jego zdarzeniem jest Polska. Ominę na razie jakość tej dyskusji i zajmę się tym w części poświęconej samej analizie socjologicznej wykop.pl

    Z jednej sprawy jestem jednak dumny z moich rodaków, sprawa to odbiła się u nich mocno czy to wśród osób uważających, że zabił go Kościół Katolicki, czy to wśród osób uważających, że należy się z niego śmiać i z rodziców którzy walczyli do końca. Na razie - mniejsza z jakością. Za wyjście do sądu ogólnego posłuży argument anegdotyczny, który jak wiadomo nie ma żadnej mocy dowodu. Znajomi mojego przyjaciela są Czechami i często rozmawiają o różnicach i o podobieństwach kultury polskiej i czeskiej. Zjawiska które wskazują nam Czesi to - poczucie moralności oraz romantyzm - a przede wszystkim - poczucie odpowiedzialności i próby udowadniania systemów moralnych - Polaków. Czy to polscy ateiści czy katolicy próbują udowadniać swoje racje. Oczywiście jakość tych dowodów jest często patologicznie wątpliwa, ale wciąż one istnieją.

    W społeczeństwie Czeskim nie ma poważnych dyskusji o moralności, Czesi sami czasami dziwią się dlaczego u nich występuje mało dyskusji etycznych na jakikolwiek temat a społeczeństwo jest niemal w stanie zaakceptować wszystko - niech przykładem będą nagie spacery kobiet po Pradze i mała ilość dyskusji filozoficzno-moralnych. Często zrzucają to na dramatyczne warunki historyczne (w końcu mamy kontakt z intelektualistami) - jak wojny husyckie, uzależnienie od Niemiec i poczucie, że ich zdanie tak naprawdę nic nie znaczy w systemie światopoglądów międzynarodowych a także geopolityki.

    Polska jest za duża żeby pozwolić sobie na brak własnego zdania, brak własnej etyki i dyskusji o światopoglądach. Jest wciąż za mała jednak żeby swoje poglądy i koncepcje (nawet geopolityczne) narzucać lub wprowadzać do europejskiej kultury - jak Rosja za Dostojewskiego. Tak czy inaczej dumny jestem, że temat ten osiągnął tak znaczne ożywienie bo znaczy to, że Polacy wciąż są żywi a sprawy ich żywotne.

    Stąd przejdę do stanu etyk wykopu i dzisiejszego liberalizmu który nie proponuje żadnej etyki normatywnej. Czym jest etyka normatywna? To po prostu skrót dla etyki nakazującej coś. Dla przykładu - wszystkie systemy moralne od ateizmu przez katolicyzm aż do prawosławia mają swoje implikacje. Z drugiej strony niektórzy nie zdają sobie sprawy, że to systemy moralne (jak ateiści) i uważają często, że ich etyka normatywna to tylko jedno-zdaniowy sąd. Ateista nigdy nie zaakceptuje praw naturalnych ani systemu Spinozy, powinien też sekretnie dyskutować z Newtonem i Arystotelesem o Pierwszej Przyczynie.

    Liberalizm współczesny tj. neoliberalizm nie proponuje żadnej etyki normatywnej - wręcz milczy o etyce i uważa, że jest sprawą prywatną. A trzeba wszystkim mającym umysł odmówić liberalizmowi. Religia i Etyka jest sprawą publiczną. Problemy zachodniego świata z muzułmanami pochodzą z tych samych problemów które mają ateiści i katolicy na tym portalu i to są te same problemy które miały różne odłamy protestanckie w XVI wieku. W XVI wieku w krajach protestanckich doprowadzono do idei, że etyka jest sprawą prywatną byleby się słuchać Państwa i Prawa. Nie długo musieliśmy czekać na zwyrodnienia tego systemu i jego niespójność - przypadkiem tym jest III Rzesza i ZSRR, państwa które walczyły z religią etyki - religijnością doprowadzając do ekstremum religię państwa. Liberalizm jest niestety kolejnym odłamem Państwa-Boga, ale w odróżnieniu od III Rzeszy i ZSRR boi się wydać jakikolwiek sąd etyczny. Akceptuje wszystko, jest więc z natury multi-kulturowy.

    Wiem, że w tytule występuje Jurgen Habermas, wielki filozof niemiecki i krytyk współczesnego liberalizmu. Przejdziemy do jego genialnej analizy emancypacji w społeczeństwach zachodnich. Habermas uważał, że przestrzeń publiczna w Anglii i Francji kształtowała się na zgromadzeniach prywatnych osób, które dyskutując w salonach i restauracjach zupełnie abstrahowały od kwestii pochodzenia społecznego. Warunkiem sine qua non powstania tej sfery była warstwa posiadaczy, których majątek był wpięty w drabinę feudalną. Z jednej strony zaistniała dzięki temu opinia publiczna z drugiej ta nowa sfera wyrugowała problem moralnego zaangażowania obywatela i pomijała fakt zakorzenienia człowieka w jego wspólnocie politycznej. Model ten, w teorii będący otwarty dla każdego, pchnął w ruch emancypację. Jakie bowiem możliwości partycypacji w tym zgromadzeniu miał murzyn w XIX wieku? Kobiety? Wszystkie te grupy z powodu uwarunkowań społecznych nie mogły stać się opinią publiczną. Były od razu wykluczone. W ramach tej logiki walka o wyzwolenie grup, musiała być oparta na zanegowaniu kolejnych barier w imię egalitaryzmu, równości. W XIX wieku zanegowano własność bo uznają ją za opresyjną, w XX wieku zaczęto za opresyjną uważać kulturę. Co zostanie zanegowane w XXI wieku? Będzie to najpewniej uznanie kolejnej struktury za opresyjną - płci czy narodu. To droga donikąd.

    Kościół głoszący Etykę normatywną przez to, że jest największą organizacją podtrzymującą etykę normatywną w ogóle na świecie od liberalizmu dostaje największe łupnie. Ateizm wszedł w krótkotrwały sojusz z liberalizmem, ale dopóki, dopóty będzie udowadniał, że sam nic nie implikuje będąc tylko niewinnym sądem o Bogu. Naturalny dla liberalizmu jest agnostycyzm. Użytkownicy tego portalu wpadają w dziurę tego liberalizmu chcąc aby sprawy etyki były konceptualizowane przez Państwo.

    Ale to sprawa prywatna

    W żaden sposób bowiem system etyczny danej wspólnoty implikuje prawo danego Państwa i w końcu życie wszystkich jego jednostek, neo-liberalizm odrzuca więc tym samym liberalizm klasyczny i wszystkich wolnościowców z tagu #neoreakcja czy #libertarianizm Dlaczego? Dlatego, że i libertarianizm i klasyczny liberalizm ma etykę normatywną czy to chrześcijaństwo kulturowe czy zwykła wiara w Boga czy inne obiektywne wartości.

    Ale to jego sprawa co człowiek robi w domu dopóki nie krzywdzi innych

    To zdanie mogłoby być prawdziwe w społeczeństwie jednolicie etycznym czy to 100 % ateistycznym czy 100 % katolickim czy 100 % muzułmańskim. W końcu występuje tutaj problem moralny nekrofilli i w zasadzie osoby uważają, że ciało człowiek bez duszy jest tylko mięsem (albo nawet nie wierzą w duszę) mogłyby uzasadniać zasadność nekrofili która nikomu szkody przecież nie czyni. To chyba najmocniejszy przypadek pokazujący, że zasada krzywdy jest różna w różnych etykach. Muzułmanie oblewają kwasem dziewczyny które żyją życiem współczesnego liberalizmu - hedonistycznej przyjemności. Ludzie Zachodu potępią takie działanie nawet jeśli dziewczyna stałaby się prostytutką. Dla muzułmanów to prywatna sprawa rodziny - ponieważ jedna część rodziny świadczy o całej rodzinie. Zmuszanie ich prawnie do przyjęcia systemu prawa Zachodu - nie tędy droga. Postępem by było gdyby przyjęli etykę chrześcijańską (którą posługują się także ateiści w świecie Zachodu i chyba tylko Nietzsche chciał to zniszczyć) a potem zaczęli myśleć tak jak My.

    Przejdę do stanu tego portalu i w końcu do jakości tej dyskusji. Obrażanie Kościoła i jego członków, lekarzy, rodziców, memy z umierającym dzieckiem w tagu #alfieevans pokazują, że system liberalny także ma etykę - to etyka nienawiści w stosunku do każdego systemu moralnego. Przeto w świecie neo-liberalnym kluczowym zajęciem jest negowanie jakiejkolwiek postawy a największą chęcią - Śmierć danego problemu moralnego, który może ten system wyprowadzić z równowagi - ponieważ okazuje się, że ludzie myślą różnice a systemy etyczne nie są zwykłą sprawą prywatną.

    Dziecko zmarło, problem też. Liberalizm odetchnął od tego balastu który zmusza go do wchodzenia w sprawy moralne. Jednak jeszcze nie raz zostanie mu udowodnione, że etyka nie jest pochodzenia Państwowego tylko od ludzi którzy go tworzą. Tworzenie państw wielo-kulturowych to czysta droga do tego aby to Państwo było źródłem prawa i etyki a w końcu i religijności - która dzisiaj wyraża się w hedonizmie i konsumpcjonizmie, dość niewinnym, ale co może być jutro - nie wiemy.

    Apeluję też do wszystkich normalnych użytkowników tego portalu którzy są większością. Mamy na naszym portalu około setkę działaczy LGBTQ i jeszcze ludzi od Pana Palikota. Największe tagi wykopu to danielmagical, patostreamy, gownowpis i nsfw. Na wykopie wyróżniamy dwa rozwoje - rozwój portalu jako takiego i rozwój jakościowy portalu jako takiego tj. etyki i moralności jego użytkowników którzy dodają coraz lepsze treści (dziękuję #gruparatowaniapoziomu i @Menypeny) Nie idą one w parze. Apeluje więc do was - normalni użytkownicy tego portalu kierujący się etyką normatywną - abyście nie uważali, że poglądy tych grup społecznych i ich aktywność - a przecież 4konserw w rzeczywistości jest znacznie więcej niż osób o charakterze neuropy czy samej lewicy jako takiej. Marcuse, filozof amerykański pisał, że jeśli ktoś chce się wydać potężny nie musi być ilościowo większością, ale jakościowo i musi jak najwięcej krzyczeć by pokazać, że jest go jak najwięcej.

    Degeneracja tego portalu jak i samo zło w świecie powstaje tylko wtedy jeśli dobrzy ludzie, którzy są większością, nic nie mówią. Milczenie - dla Cezara a więc i dla nas - jest zgodą w świecie Zachodu nad którym - mam nadzieję - wzejdzie kiedyś poranne wschodnie Słońce.

    Trzymajcie się, normalni.

    Obserwuj #ockham

    Wpis powstał z inspiracji 50 teki Klubu Jagiellońskiego - Pressje - think-tanku krakowskich intelektualistów.
    Inne moje wpisy:
    ***

    Danielmagical a mem z małpą - dochodzenie - https://www.wykop.pl/wpis/27665909/ojkofobia-jako-aparat-wladzy-osobowosc-polakow-wed/

    Marcuse a rok 68' - https://www.wykop.pl/wpis/22699971/o-aktywnej-mniejszosci-i-leniwej-wiekszosci-na-wyk/

    O źródłach rewolucji seksualnej - https://www.wykop.pl/wpis/28089091/marksizm-z-maska-wenus-infiltracja-spoleczenstwa-a/

    ***
    Na zdjeciu - Jurgen Habermas Dziękuję też @Akwinata za ciekawą dyskusję w rozmowach prywatnych.
    #alfieevans #gruparatowaniapoziomu #filozofia #polityka #4konserwy #mirkomodlitwa #mikromodlitwa #socdem #liberalizm #socjologia #chrzescijanstwo #religia #islam #katolicyzm #neoreakcja #libertarianizm #religia #ateizm #historia #4chan #redpill #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #publicystyka #religioznawstwo
    pokaż całość

    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Te twoje wpisy są bogate i wysokojakościowe, ale mają jedną zasadniczą wadę - są ciężkostrawne.

      Gdybyś nauczył się przekazywać meritum prosto i krótko, dotarłbyś do większej ilości odbiorców.

      Po pierwsze, musiałbyś zrezygnować tam gdzie to możliwe, z używania mało znanej terminologii. Po drugie, musiałbyś szybko przechodzić do konkluzji - dostateczne podpartej argumentami oczywiście.

      Tu nie chodzi wyłącznie o lenistwo lub brak rozumu do zrozumienia co piszesz. Żyjemy w czasach kiedy każdy bit informacji boli. Ludzie są już przesyceni informacją. Nie możesz zakopywać się w coraz gęstszych zwojach wiedzy, nikt nie da rady się do ciebie dokopać.

      Ludzie jeszcze nie nauczyli się świadomie ograniczać i priorytetować strumień informacji który do nich dociera.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (77)

  •  

    Jednym z jaskrawych dowodów rozbicia, duchowego naszego społeczeństwa jest fakt, że historia tego, co się działo u nas w ostatnich dziesięcioleciach, historia odzyskania naszej niepodległości i działań polskich, które je poprzedziły, przedstawiana jest na dwa różne, nawzajem wyłączające się sposoby. To, co jeden pogląd uważa za śmieszny drobiazg bez znaczenia i bez konsekwencji, inny podaje, jako czyn wiekopomny, jako doniosłe zdarzenie dziejowe; w tym, co według jednego było właściwym przygotowaniem niepodległości, inny widzi bezmyślną i szkodliwą robotę, która dlatego tylko Polski nie zgubiła, że się nie powiodła.

    Możnaby spokojnie patrzeć na to karykaturalne zjawisko, pozostawiając zmartwienie ludziom, którzy w tych wypadkach działali, że ich ci lub inni nie doceniają, że nie są zdolni widzieć ich faktycznych, czy urojonych zasług. Możnaby sobie powiedzieć, że przyszli historycy, patrzący na nasze czasy z perspektywy, patrzący beznamiętnie i będący w posiadaniu dokumentów, które dziś ukrywa-ją się po archiwach lub pokryte zostały pyłem zapomnienia w rocznikach gazet, będą umieli oddzielić fakty od urojeń, prawdę od kłamstwa, i napisać istotną historię naszych czasów na miejsce legend, romansów i paszkwilów.

    Niestety, tu chodzi nie tylko o historię. Każdy z tych biegunowo przeciwnych systemów przedstawiania niedawnej przeszłości zawiera w sobie jednocześnie biegunowo przeciwne drugiemu pojęcie moralnego i politycznego stosunku do sprawy narodu: są to nie tylko dwie historie, ale dwie polityki, pomiędzy którymi nie ma możliwego kompromisu. I dlatego właśnie, że są to dwie, tak przeciwne sobie postawy polityczne, a nawet dwa systemy moralne w przedstawianiu przeszłości, istnieje między niemi tak karykaturalne przeciwieństwo. Jedna z tych historii może być nazwana urzędową. Od początku istnienia nasze-go odbudowanego państwa, a zwłaszcza od maja 1926 r. zużyła ona niesłychanie wiele papieru i farby drukarskiej. Była i jest rozwijana w książkach, broszurach, artykułach czasopism, w podręcznikach szkolnych, w wydawnictwach dla dzieci i młodzieży, wreszcie w literaturze powieściowej. Dla wbicia jej w umysły urządza się mnóstwo uroczystości, obchodów, parad, uwiecznia się ją w pomnikach, nazwach instytucji, ulic itd.

    Wobec tego wszystkiego mamy uderzający fakt, że kierunek myśli, tak jedno-licie panującej wśród naszej młodzieży, całą tę historię jako fałsz odrzuca. Z dzisiejszego stanowiska kupieckiego, wierzącego w niezawodną skuteczność reklamy, bez względu na wartość towaru, który się reklamuje, fakt ten może się wy-dawać niezrozumiałym. Okazało się, że nasze młode pokolenia mają inne, poza urzędowymi, drogi uczenia się i szukania prawdy. Stawiane przed nimi na każ-dym kroku tablice reklamowe jednak nie decydują o wyborze przez nich takiej czy innej strawy duchowej. Czy możliwe jest, ażeby ta uderzająco jednolita postawa młodzieży była wynikiem propagandy ze strony przeciwnej, propagandy pozbawionej geniuszu reklamiarskiego, nie rozporządzającej nawet w małej części tymi co rządowe środkami, nie mającej sceny, do takich świetnych przedstawień, propagandy, wreszcie, która strasznie mało w porównaniu z tamtą zadrukowała papieru? Tu mamy do czynienia z jakąś inną mistrzynią. Ta młodzież, wyrastająca już we własnym państwie, wolna od wpływów niewoli, patrzy na rzeczy oczyma ludzi, którzy posiadają największy skarb na świecie i są zań odpowiedzialni. Patrzy ona po polsku, i z tego co widzi po polsku wyciąga wnioski. Pomimo wszystkich wad naszej szkoły, szkoła to jednak polska, jednak ucząca myśleć po polsku, i nie tylko dzięki nauczycielowi, nie zawsze dobremu, i systemowi wychowawczemu, w znacznej mierze wadliwemu, ale dzięki wzajemne-mu wychowywaniu się młodzieży między sobą. Te młode pokolenia mają znacz-nie więcej od poprzednich kultury umysłowej, zdolności do logicznego myślenia i nie ulegają one tak łatwo byle wpływom i śmieją się z prób wywierania na nie sugestii, tym bardziej tak naiwnymi, barbarzyńskimi metodami, jakich się względem nich używa.
    Roman Dmowski, Świt lepszego jutra, 1930


    #polityka #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka
    pokaż całość

  •  

    To nie Kaczyński stoi na drodze do lepszej polityki. To wyborcy jej nie chcą.

    Zdaniem Matyi „duchami państwa” konstytuującymi nasz „układ społeczny” są „centralizm, wschodnie standardy biurokratycznej kontroli, klientelizm, mechanizmy selekcji personalnej”. W innym miejscu dodaje, że „katalog ten można zresztą rozszerzać o kwestie konfliktu pokoleniowego czy upowszechnione w społeczeństwie wzorce maczyzmu, nawet jeżeli za jego retoryczną fasadą kryją się słabość i niepewność własnej społecznej roli”.

    Pomimo tych niejasności po lekturze wiemy na pewno, że to właśnie klientelizm czy centralizm „konstytuują nasze państwo u jego niewidocznych korzeni”. To one psują nasze partie, a nie są efektem tych czy innych rządów. Obecny „układ społeczny” nie powstał bowiem w wyniku konfliktu PO-PiS-u, ale jest wypadkową trzech trwających wiele dekad procesów: wywłaszczenia i utraty majątku polskiego społeczeństwa na skutek II wojny światowej; powstania w okresie komunizmu egalitarnego społeczeństwa „mających tyle, ile konieczne na własne potrzeby”; wreszcie charakterystycznego dla III Rzeczpospolitej procesu rozwarstwienia majątkowego, degradacji ekonomicznej całych grup (wielki przemysł, PGR-y, częściowo górnictwo), przy jednoczesnym awansie innych.

    Wszelkie próby odwoływania się do dobra wspólnego traktowane są jako podejrzana próba manipulacji i ukrycia swoich prawdziwych intencji związanych z interesem konkretnej jednostki czy grupy. Co więcej, zdaniem niektórych badaczy przywołanych w książce, podstawowym motorem działania Polaków jest zawiść, gdyż prestiż społeczny budujemy porównując się do innych, a miarą pozycji społecznej jest pieniądz.

    Współczesna elita na kartach Wyjścia awaryjnego jest opisana jako zdezorganizowana i pozbawiona społecznej misji; niebędąca w stanie myśleć szerzej, niż w kategoriach własnego interesu korporacyjnego; pasożytująca na słabym państwie, by tylko „urwać coś dla siebie”; jeśli nawet dostrzegająca punktowe problemy, to nie widząca obrazu całości; nie umiejąca zdystansować się od sporu partyjnego, ale raczej „dolewająca oliwy do ognia”; uprzedmiotowiona przez elitę polityczną, czasem poprzez „upokarzanie”, innym razem za sprawą „zagłaskiwania”, a różnica ta jest wyłącznie kwestią smaku. To właśnie elity ponoszą główną odpowiedzialność za obecną słabość państwa.

    #publicystyka #klubjagiellonski #polityka
    pokaż całość

  •  

    Faszyn from klasizm

    Funkcjonowanie “Faszyn from…” i innych walczących z obciachem fanpejdży opiera się na założeniu „naturalności gustu”. Zgodnie z nim świadomość reguł mody jest wspólna wszystkim ludziom, niezależnie od statusu socjoekonomicznego i od każdego można oczekiwać ich przestrzegania. Winą za łamanie reguł piętnujący obarczają lenistwo, niższą inteligencję czy brak wstydu łamiących, dając tym wyraz zwykłemu klasizmowi – czy też „klasizmowi 2.0”

    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

    •  

      @neilran: ja bym rozróżniał jednak progresywistów/liberałów od lewicy. Jak widzę gdy klasistowskie gnoje, których poglądy = korwin - hitler, wylewają swoją żółć na słabszych ludzi, a nazywają siebie lewicowcami to mnie aż mierzi.

      +: n.....n, ever_second
    •  
      n.....n

      +2

      @MKULTRA: myślę że zarówno wsród lewicy jak i prawicy warto walczyć o szacunek dla każdego człowieka, a piętnować jedynie złe zachowanie i przewinienia, nie zaś samych ludzi a już zwłaszcza słabszych i niewinnych.

      +: MKULTRA, Lawrence_z_Arabii
    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Polska to raj podatkowy. Dla bogatych

    Podatek od dochodów z pracy rośnie w Polsce od siedmiu lat. Znacznie odbiegamy od reszty państw OECD, bo w całej grupie notuje się spadek od trzech lat – wynika z raportu „Taxing Wages 2017” opublikowanego przez OECD. Obciążenia podatkowe w Polsce są na poziomie zbliżonym do średniej dla państw grupy – łączna danina z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych i składek na ubezpieczenie społeczne, jaką musi zapłacić przeciętny bezdzietny singiel z zarobkami na poziomie średniej krajowej, to ok. 36 proc.

    Postawmy sprawę jasno – podatki w Polsce nie są wysokie. Stanowią, wraz ze składkami na ubezpieczenie społeczne, 32,5 proc. PKB, podczas gdy w UE 38,7 proc. PKB – wynika z raportu „Taxation Trends 2017” przygotowanego przez Eurostat. Jednak te wartości niewiele mówią o strukturze naszego systemu podatkowego. Jeżeli wejdziemy w problem głębiej, to okaże się, że Polska nie jest pod tym względem krajem dla biednych ludzi. – Obciążenia z tytułu podatku dochodowego są u nas jednymi z najniższych w Europie. To oznacza, że opłaty na rzecz fiskusa osób ubogich – w porównaniu z lepiej sytuowanymi – są bardzo wysokie na tle innych europejskich krajów należących do OECD – mówi dr hab. Marek Kośny, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

    #publicystyka #socdem

    pokaż spoiler Na wykresie wartość klina podatkowego w Polsce przez lata na podstawie artykułu w forsal
    http://forsal.pl/artykuly/1034455,jaka-czesc-dochodow-oddajemy-panstwu-klin-podatkowy-w-polsce-wciaz-rosnie.html
    pokaż całość

    źródło: g5.forsal.pl

    +: r..................r, MKULTRA +17 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów