•  

    Axis Mundi

    Co łączy Władcę Pierścieni, pogańską świątynię we Wrocławiu i Jerozolimę?

    Axis Mundi to po łacinie "oś świata" która łączy świat górny - często wyobrażony w formie nieba, świat pośrodku - nasz świat oraz świat podziemny - tudzież świat śmierci i końca. Wyobrażony w formie drzewa był kluczową koncepcją pogaństwa północnej Europy. Słowianie, Germanie, Nordowie mieli swoje święte drzewa a i Celtowie łączyli kalendarze i dni z drzewami i gajami. Te trzy światy działają w połączeniu i wpływają na siebie. Górny jak i dolny świat mają swoje zasady i wpływają na świat środkowy.

    Takie są przynajmniej podstawy Axis Mundi, koncepcji która przez całe wieki uległa mutacji lub ukryciu. W odróżnieniu bowiem od Germanów, Słowian i ogólnie pojętej Północy, Południe Europy z braku wielkiej ilości lasów (tutaj przede wszystkim Grecja) czy stopniowemu ich wycinaniu (Italia) nie tworzyła poglądów panteistycznych opartych na wspaniałościach przyrody. I tak jak w gajach Słowiańskich czciło się przyrodę a kontakt z nią był ożywiony tak Grecy szybko zaczęli budować swoim bóstwom - świątynie - specjalne miejsca poświęcone im samym. Te budowle nie były odosobnione w świecie morza śródziemnego bo i Egipcjanie i Żydzi mieli swoje świątynie - Żydzi tylko jedną - Jerozolimską. Chrześcijaństwo więc w następnych wiekach będzie przekazywało tradycję kościołów, budynków w których zbierają się Kościoły czyli wspólnoty wiernych nie tylko dlatego, że chrześcijaństwo narodziło się na Bliskim Wschodzie gdzie oprócz Libanu brak większych skupisk drzew, ale także dlatego, że skonkretyzowane miejsce modłów może mieć większe znaczenie dla ducha człowieka.

    Pogańska świątynia we Wrocławiu nie jest aberracją jakby chcieli ją widzieć wielu konserwatystów. Jest wynikiem dzisiejszej świadomości społecznej, która przez wieki była pod wpływem myśli chrześcijańskiej a przeto łacińskiej i greckiej, można rzec - cywilizacyjnej. Jest to taka świadomość, która już w wielu momentach nie rozumie dlaczego jest chrześcijańska czy to odnosimy się do prawa i wolnej woli czy właśnie pogańskiej świątyni. Gdy piszę te dwa słowa "pogańska świątynia" wydaje mi się, że czynię niejako szkodę poglądom rodzimowiercom, tym prawdziwym, nie-malowanym. Przyroda będąca Światowidem kurczy się niejako do granic świątyni! Las, miejsce pracy, supermarket stają się tymczasem miejscami sekularnymi - w których mało Boga. Proszę sobie wyobrazić sytuację w której moglibyśmy poczuć siłę Peruna - nieodłączny składnik przyrody - w kolejce w urzędzie miejskim siedząc ze swoim numerkiem i czekając na swoją kolej. Polska jak i wszystkie Państwa Europy chrystianizowały się mentalnie - są budowle święte, przyroda jest celowa i stoi za nią transcendencja a Oś Świata łącząca wymiary zbiega się w człowieku - w jego duszy.

    Jakże nierozważne są to poglądy w opinii pogaństwa północnej Europy! Przyroda wcale nie musi być celowa, jest wynikiem kompromisu świata górnego z dolnym - Chaosu i Porządku. Człowiek najważniejszy też nie jest - przyroda w obrazie drzewa lub gaju staje się równa człowiekowi jeśli nie ważniejsza! I co najważniejsze Bóg nie jest transcendenty tj. nie jak w opinii św. Pawła objawia się w rzeczach stworzonych przez się jak zasady świata czy dusza człowieka (która także jest niematerialna) ale bogowie są jak najbardziej materialni i panteistyczni.

    John Ronald Reuel Tolkien w swoich 6 częściach Władcy Pierścieni (tak 6ciu) nazwał świat w którym żyją jego bohaterowie Middle-Earth czyli tym samym Midd-Gardem - Środkowym Światem. Żyją tam nieśmiertelne elfy, pobożne i święte łączące Middle-Earth ze światem górnym - Valinorem - światem bogów. Świat podziemny zaś jest mało wspomniany. Władca Pierścieni jednak estetycznie wplątuje w walkę dobra ze złem wątek Axis Mundi w formie Świętego Drzewa Minas Tirith - Wieży Wschodzącego Słońca. Owe drzewo zaowocuje gdy naprawiony zostanie świat i jego naderwana relacja ze światem Zasad, Bogów a ludzie wrócą na tory godności i chwały. Owe Drzewo w końcu wydaje swe plony co jest daleką obietnicą na wzór Apokalipsy św. Jana gdzie gromada świętych zbierze się w Nowym Białym Mieście - Nowym Jeruzalem, oczywiście po sądzie ostatecznym.

    Wykazaliśmy, że świątynia we Wrocławiu łączy się przez axis mundi z Władcą Pierścieni, ale jak ona ma się do Świątyni Żydowskiej? Otóż to właśnie Żydzi skonkretyzowali Boga i dali mu należne miejsce. I tak w Świątyni Jerozolimskiej było miejsce święte gdzie arcykapłan wchodził raz do roku. To właśnie tam wypowiadał jego imię a imię Boga tak jak wszystkie imiona na Bliskim Wschodzie były esencją osoby ją noszącej. Gdyby Polscy rodzimowiercy chcieli naprawdę robić wielką rewolucję intelektualno-duchową taką jaką zrobiło chrześcijaństwo z Rzymem i Grecją na barkach głosiliby znowu, że Bóg - jakkolwiek się nazywa - jest wszystkim i należy odnosić się doń z szacunkiem - czy to do drzewa czy do mrówki. I wtedy nie potrzebne by były świątynie - dowody na to, że nawet umysły polskich pogan są wciąż bardziej rzymskie i ateńskie niż nordyckie i słowiańskie.

    Obserwuj #ockham

    Moje inne wpisy
    ***
    Geneza brody i jej wpływ na świat - https://www.wykop.pl/wpis/31932057/geneza-brody-historia-i-wplyw-na-swiat-w-tym-wpisi/

    Czy można coś nakazywać na wykopie? O etyce normatywnej - https://www.wykop.pl/wpis/31605057/etyka-normatywna-w-dzisiejszym-spoleczenstwie-i-st/

    O wielości bogów i o tym czy Babilończycy, Wikingowie, Grecy i Rzymianie czcili te same bóstwa? - https://www.wykop.pl/wpis/30732475/wielosc-bogow-czy-babilonczycy-wikingowie-grecy-i-/
    ***

    Na obrazie - Yggdrasil, drzewo świata w mitologii nordyckiej
    #gruparatowaniapoziomu #filozofia #publicystyka #religia #religioznawstwo #katolicyzm #chrzescijanstwo #wiara #rodzimowierstwo #lotr #wladcapierscieni #zydzi #ciekawostki #4konserwy #religia
    pokaż całość

  •  

    Gdzie ta kasa, czyli o dwóch procentach na armię <<< znalezisko
    Po prostu pierwszy raz od czasu napaści Rosji na Ukrainę polski polityk zgłosił pomysł zmniejszenia wydatków na armię.

    (...) Propozycje przewodniczącego SLD prowadzą na manowce, choć w jednej przynajmniej dziedzinie stanął on zgodnie w koalicji z pozostałymi liderami lewicy w Polsce.

    Też jest ignorantem w sprawach wojska.

    Nie to jest jednak tutaj najistotniejsze, gdyż:

    Słowa pana Czarzastego są bowiem zaledwie przyczynkarską anegdotą. Nie zdobędzie przecież władzy w Polsce i nie wprowadzi swojego ekscentrycznego konceptu w życie.

    Co jednak prowadzi do smutnej konstatacji

    Gdzie są te dwa procenty PKB? Czy widać je w poprawie stanu uzbrojenia i technicznych zdolności Wojska Polskiego? Nędzny stan Marynarki Wojennej, wydłużane terminy używania śmigłowców Mi-24 i Mi-17 oraz wzmianki o przywracaniu starych czołgów T-72 do służby świadczą o tym, że wojsko wraca do znanego już w latach dziewięćdziesiątych terminu: „kanibalizmu technicznego”, czyli zjadania własnych zasobów technicznych. Ewentualnie do dawania kroplówki polskiemu przemysłowi obronnemu, który co prawda nie jest zdolny do konkurowania na rynkach światowych, ale za to stare ruskie czołgi ładnie wyremontuje.

    Gdzie są nowe okręty podwodne, gdzie drony, które miały pilnować przedpola przed zielonymi ludzikami? Gdzie artyleria rakietowa dalekiego zasięgu, nie mówiąc już o obronie przeciwlotniczej? Gdzie są środki rozpoznania i systemy cyfrowego pola walki?

    (...) „2% PKB” stały się totemem, którym zastąpiono reformy zmierzające do poprawy bezpieczeństwa Polski. Tych pieniędzy w sprzęcie wojskowym, w strukturze, w systemie dowodzenia i kadrach po prostu nie widać. Wydatków i reform własnych sił zbrojnych nie zastąpi sojusz z Amerykanami, zwłaszcza jeśli zawierany będzie w kontrze do Europy.

    #publicystyka #neuropa #polska #wojsko #militaria
    pokaż całość

  •  

    The Intellectual Yet Idiot

    The IYI pathologizes others for doing things he doesn’t understand without ever realizing it is his understanding that may be limited. He thinks people should act according to their best interests and he knows their interests, particularly if they are “red necks” or English non-crisp-vowel class who voted for Brexit. When plebeians do something that makes sense to them, but not to him, the IYI uses the term “uneducated”. What we generally call participation in the political process, he calls by two distinct designations: “democracy” when it fits the IYI, and “populism” when the plebeians dare voting in a way that contradicts his preferences

    #publicystyka
    pokaż całość

  •  

    Zalety i wady wszystkich ważnych partii w Polsce

    Od ludowości po feministki

    Jaki jest cel tego wpisu? Odsłonięcie wszystkich przywar, ale i zalet o których się nie mówi. Wszyscy, jako ludzie, mamy zalety i wady i tylko najprawdziwiej święci mogą żyć bez trosk psychicznych, egzystencjalnych lęków. Acz też często zdarza się tak, że to właśnie Ci którzy chcą iść drogą Zalet mają masę rozterek i wewnętrznych rozmów. Nie omija to partii politycznych i stowarzyszeń i choć owe chcą brzmieć jako totalnie spójne, przez to, że są tworzone przez ludzi - w całości spójne być nie mogą. Nawet jeśli partię polityczną założyłby Jezus wśród jego członków byłby jakiś Judasz. Przejdźmy do analizy

    PO - Platforma Obywatelska

    Zalety - Elityzm

    Jedną z niewielu zalet PO jest jej elityzm czyli posiadanie wykwalifikowanych pracowników pochodzenia najczęściej akademickiego. Sam Donald Tusk był częścią ekonomicznych neo-liberałów z Gdańska i przeto mógł niektóre stanowiska obsadzić całkiem inteligentnymi osobistościami. Problemem jednak, jak w każdej partii, były jednostki takie jak Bronisław Komorowski i jego ciągłe dyplomatyczne faux paus.

    Wady - Zepsucie

    Zepsucie toczy tę partię a skandale związane z Narodowym Bankiem Polskim (afera taśmowa), podpaleniem budki Sienkiewicza, afera reprywatyzacyjna ciągną się za nią jak za śmierdzącą muchą, która gdziekolwiek usiądzie roznosi bród. Przywództwo jest tam skrajnie makiaweliczne a władza to jedna z niewielu wartości, które tam się liczą. PO jest więc partią statusu quo która zmienia się w stosunku do zmieniającej się rzeczywistości. Donald Tusk nie ruszyłby kompromisu aborcyjnego jeśli uderzyłoby go to po poparciu. ACTA była jednym z niewielu ich ludowych potknięć bowiem sam Tusk nie wyliczył dokładnie możliwości wzburzenia społecznego.

    PiS - Prawo i Sprawiedliwość

    Zalety - Ludowość

    PiS ma lud i prowadzi wielką politykę elektoratu. Gniew Kaczyńskiego po premiach dla ministrów Szydło był tak wielki, że mój dom zatrząsł się w etycznych posadach. PiS dba o swój elektorat, prowadzi wielką kampanię ludową i można z całą pewnością stwierdzić, że to właśnie ta partia jest Partią Ludową w całym swoim jestejstwie. I mimo, że nie należy do Europejskiej Partii Ludowej tak jak PO to właśnie PiS, prowadząc politykę socjalną, mając określoną linię polityczną sprawia wrażenie dbania o swoich wyborców. Może niewątpliwie czekać na stabilne 30 % w wyborach parlamentarnych

    Wady - Ludowość

    Zalety PiSu to jednocześnie jego wady. Olbrzymie masy ludowe popierające PiS nie przekładają się na zasób inteligencji którym ta partia może dysponować. Jej źródła to masy robotniczo-solidarnościowe a tam trudno było szukać ekonomistów, dyplomatów i prawników. W tej partii brakuje arystokracji ducha i pewnej inteligentnej mieszanki która dopiero co może powstać. Mateusz Morawiecki jest symbolem czego ta partia potrzebuje tym bardziej, że Donald Tusk zachęcał Morawieckiego do stanie się jego ministrem finansów. Ale sam Pis odzwierciedla Polskę bo i w Polsce musi się odrodzić arystokracja ducha i odpowiedzialność za wspólne dobro.

    Kukiz

    Zalety - Globalizm vs Lokalizm

    Kukiz odpowiada na najnowocześniejszy spór ówczesnego świata. Globalizm kontra Lokalizm, wielkie korporacje i brukselskie lub waszyngtońskie kuluary kontra sala parafialna w której zbierają się ludzie w wiosce na omawianie ich spraw. Ten ruch może wygrać wiele jak Ruch Pięciu Gwiazd we Włoszech czy Trump w USA, ale może też wiele przegrać (na razie żadna taka partia poważnie nie przegrała)

    Wady - Brak doświadczenia politycznego

    Powiedzmy sobie jasno, Kukiz jest partią zdecentralizowaną a zarazem idealistyczną, chętną zmiany systemu społecznego a nie tylko społeczeństwa. Brakuje im politycznego doświadczenia, zarządzania PR-em, oparcia się na elektoracie i strukturach w różnych województwach na co np. nie musi narzekać PiS. Czas i pokora panowie.

    Razem

    Zalety - Pierwsza partia nowej lewicy

    SLD było jedną z najbardziej prawicowych ekonomicznie rządów w Polsce? Razem na pewno by się na to zgodziło choć niechętnie też odnoszą się do "starych komunistów" dla których homoseksualiści to patologia a małżeństwo jest tak samo ważne w Państwie katolickim czy komunistycznym. Razem jest nowe w rozumieniu polityki światopoglądowo-społecznej gdzie Marks stoi obok szwedzkiej i norweskiej lewicy a Róża Luksemburg obok kawy ze Starbucksa

    Wady - Brak elektoratu i przywództwa

    Powiedzmy sobie jasno - lud robotniczy w rozumieniu marksistowskim już nie istnieje. Nie ma proletariatu i Razem nie ma określonego elektoratu, który by na niego głosował. Lewica starbucksowa nie uzbiera upragnionych 10 % a bez poparcia LUDU PRACUJĄCEGO Razem wcale nie będzie Razem oprócz tego, że może zajmować parę mieszkań we wspólnym skłocie. Uniwersytet Warszawski nie stworzy w 5 lat tak wielkich zastępów Lewicy Po-nowoczesnej gdzie Che stoi obok Marksa a De Beauvoir obok intelektualistów 68' i ruchów socjaldemokratycznych żeby Razem było prawdziwą Zmianą. Razem nie ma też określonego przywództw a sam Zandberg jakby boi się sięgnąć po Pierwszego Sekretarza Partii. Dlatego dywersyfikuje władzę często trafiając na kobiety z nowej lewicy. Oby feministki nie podłożyły mu nogi.

    Wolność - Korwin

    Zalety - Stałość

    Mimo zmian partyjnych Korwin i jego ludzie są jak skała w którą ciągle uderzają wrogowie, wyniki wyborcze i żarty. Jednak, żadne takie zbiorowisko ludzi nie przetrwało tak długo mimo bycia ciągle poniżej upragnionych 5 %. A więc Korwin i jego ludzie są jak chrześcijanie w wczesnym Imperium Rzymskim którzy trwają, są pożerani przez nową władzę, ale mają nadzieję na przyszłość. Poglądy tutaj to monolit, ale i jedna osoba - Janusz Korwin Mikke.

    Wady - Brak PR-u

    Tego chyba nawet nie trzeba dokładnie opisywać. Wolność jak i wszystkie partie Korwina nie mają określonej strategii marketingowej. Sprzedają się, ale robią to pocztą pantoflową i akademicką a nie PR-ową czy socjalną. Nie słychać by korwiniści naprawiali zepsute domy lub zbierali się na Dom Dziecka w Kłokoszycach. A warto i wydaje się, że takie działania ukryłyby zabawne, ale i trochę prawdziwe "zawsze się trochę gwałci" tudzież "W rowie mariańskim żyją rurkowce" Wolność więc potrzebuje pięknych szat aby pokazać się ludowi i nie może wychodzić w łachmanach

    Ruch Narodowy

    Zalety - Porządek Potencjalny

    Ruch Narodowy mimo wewnętrznych napięć potrafi zebrać na Marszu Niepodległości 100 tysięcy ludzi. Takimi liczbami nie może pochwalić się PO ani PiS. A więc Ruch Narodowy stał się czymś w rodzaju wielkiego organizatora wydarzeń patriotycznych, jest synonimem Ruchu w naturalnym jego rozumieniu. Jest ruchem, ciągłą zmianą i bije tam młody ogień bo i sam Ruch Narodowy nie jest partią osób w wieku 40-60 lat. Zrzesza raczej osoby młode od 18 do 30 roku życia dla których weteran AK jest bohaterem a nie znajomym z partii. Jeśli uchowa swoje dzieci może w następnych latach wiele ugrać. Ale to także wymaga czegoś więcej niż PR, dla Ruchu Narodowego muszą zajść zmiany realnie historyczne i geopolityczne. W polskiej kulturze ciągle atakowanej przez amerykanizmy to niemożliwe.

    Wady - Gorący duch

    Gorący duch w Ruchu Narodowym sprawia, że trudno im zawrzeć pakt wewnątrz siebie. Mamy tam wiele różnych organizacji od Młodzieży Wszechpolskiej, Obóz Narodowo-Radykalny a także wiele osób z Unii Polityki Realnej. Jeden głos, jedna siła, jeden baner to tak naprawdę to czego Ruch Narodowy potrzebuje. Jeśli członkowie Ruchu Narodowego będą chodzili z banerami UPR czy RNR nosząc inne flagi to Ruch Narodowy stanie bezruchem.

    Nowoczesna

    Zalety - Neoliberalne nie-Po

    Nowoczesna powstała jako reakcja na upadek moralny i polityczny PO pod koniec wyborów parlamentarnych i gdy ta partia była prowadzona przez Ewę Kopacz - synonim słabego przywództwa gdzie znajome na różnych stanowiskach mają zastąpić reelekcję we własnej partii. Dlatego powinno Nowoczesnej zależeć na upadku PO a tym samym zagarnięciu ich elektoratu. Jeśli to nie nastąpi Nowoczesną czeka powolna śmierć

    Wady - Ach te kobiety

    Ewa, po hebrajsku Życie jest tą, która dała się zwieść wężowi. Podobnie może być w Nowoczesnej która dostała się ręce paru niezależnych, wyzwolonych i walczących kobiet. Czy jest możliwe ich wzajemne połączenie mocy i stworzenie Nowego Kapitana Europa? Zobaczymy, ale Nowoczesna skręciła z neoliberalnego lewo na lewo feministyczno-ekonomiczne. Nie spodoba się to wyborcom.

    Obserwuj #ockham

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #historia #neoreakcja #publicystyka #polityka #kultura #filozofia #socdem #religia #polska #prawo #filozofia #libertarianizm #liberalizm #razem #korwin #jkm #pis #po #ruchnarodowy #analiza #4kuce #liberalizm #liberalnidemokraci
    pokaż całość

    źródło: wady-zalety.jpg

  •  

    Musimy mieć wyraźną ideę narodową, która powinna na każdym kroku nam przyświecać, kierować wszystkimi czynami w polityce, służyć za miarę do oceny postępowania politycznych przewodników społeczeństwa. Ta idea i wypływające z niej zasady narodowej polityki mają u każdego zdrowego narodu swe źródło główne w silnych, tradycyjnych instynktach i uczuciach. Tam wszakże, gdzie te instynkty i uczucia są osłabione, częściowo rozłożone pod jakimikolwiek wpływami, potrzebna jest wyraźniejsza świadomość tego co stanowi podstawy bytu narodowego i narodowej polityki. Dlatego nam jest potrzebne uświadomienie podstaw polityki, bez którego to uświadomienia żywotne i zdrowe narody, obdarzone silnymi instynktami tradycyjnymi, mogą się dobrze obejść.

    Nasza historia jest nie tylko krótsza od historii innych narodów politycznych, ale jest mniej jednolita – odznacza się zmiennością losów i wpływów ustalających w narodzie polityczne instynkty. Stąd nasze instynkty i uczucia polityczne są chwiejniejsze, płytsze, łatwiej ulegają wpływom obcym i łatwiej się dają z duszy wyrywać. A te wpływy obce są tak silne, że każdy, najzdrowszy i najbardziej w swym charakterze ustalony naród musiałby im ulec w mniejszej lub większej mierze. Nie posiadając od stu z górą lat własnego państwa, rządzeni przez obcych, wychowywani w obcej szkole przez obcych ludzi, w dwóch zaborach nie posiadamy już właściwie żadnych prawie instytucji, które by pomnażały i wzmacniały w naszych duszach pierwiastki, składające się na poczucie narodowe. Urabiamy się na Polaków tylko pod wpływem wychowania domowego, literatury i wzajemnego oddziaływania moralnego, a właściwie żyjemy tym, co nam w duchowości naszej pod tym względem przeszłość zostawiła. Wewnątrz nadto mamy żywioł obcy, żydowski, który coraz bardziej się wdziera w sferę naszego życia duchowego, asymilując się tylko formalnie, tj. przyjmując język, a nie będąc zdolnym do przyswojenia sobie tych pierwiastków moralnych, które człowieka czynią członkiem narodu i skutkiem tego rozkładając polskie poczucie narodowe w sferze swego wpływu.

    Skutkiem tego, chcąc mówić o polityce polskiej, nie można już u nas liczyć, że całe audytorium posiada w należytym stanie te instynkty i uczucia narodowe, których nawet uświadamiać sobie w zdrowym społeczeństwie nie potrzeba i które, jako takie stanowią wszędzie główną podstawę polityki. Trzeba zaczynać od wyłożenia tych rzeczy, bo inaczej całe dalsze rozumowanie może być stracone.
    Roman Dmowski, Myśli Nowoczesnego Polaka, 1903


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy #polityka
    pokaż całość

    źródło: static.prsa.pl

  •  

    świetny wpis brzytwy nt ojkofobicznych memów z nosaczem polskim

    błyskotliwa analiza psychologiczno-socjologiczna twórców i odbiorów tego mema przeprowadzona przez cenionego w środowisku dr loręsa:

    Zazwyczaj są to osoby skrajnie nieprzystosowane społecznie, posiadające ogromne kompleksy, które próbują leczyć je za pomocą poniżania innych. To jeden z podstawowych mechanizmów obronnych, współgrający z projekcją psychologiczną. Autorzy tych memów zdają się krzyczeć:

    - "Ja jestem słaby, ale oni są gorsi". [...]

    Jednak przecież to sam autor nie ma żadnego dystansu, a obrażanie swoich ma być jego symulacją. [...]

    To jest taka straszna mieszanka kompleksów i narcyzmu, chcą się uważać za wspaniałych, a jednocześnie wiedzą jak marni są, a wtedy najlepiej znaleźć sobie wroga, na którego można zwalić winy za swoje nieszczęścia. Małpa "Polak" jest tu idealnym przykładem, bo kto może być winny za sytuację w kraju, jak nie inni Polacy?

    Ogólnie rzecz biorąc, te memy biorą się z patologii, tyle że nie patologii Polaków, tylko twórców tych memów, którzy chcą za wszelką cenę podbudować sobie ego i wywyższyć się wobec reszty.

    #4konserwy #neuropa #neoreakcja #heheszki #humorobrazkowy #czarnyhumor #conservativmeme #4chan #redpill #takaprawda
    #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #memologiastosowana #filozofia
    #psychologia #socjologia #polak #socdem #literatura #sztuka
    #codziennabrzytwa #50twarzybrzytwiaka
    pokaż całość

  •  

    Sienkiewicz: Nasi przodkowie skazali Polskę na peryferyjność:
    Ostatnie sto lat polskiej historii było jak z Herberta. Trzykrotnie zaczynaliśmy od trawy: 1918, 1945, 1989. I za każdym razem udało nam się wyjść na prostą. Co nie zmienia faktu, że nie uciekniemy od podziału na centra i peryferie. O przyczynach polityki „ciepłej wody w kranie”, uzależnieniu od Niemiec i poszukiwaniu dróg do polskiej podmiotowości dyskutują Bartłomiej Sienkiewicz oraz Krzysztof Mazur.
    #publicystyka #klubjagiellonski
    pokaż całość

  •  

    My, jeżeli jako naród chcemy żyć, jeżeli chcemy spełnić swój obowiązek względem ludzkości i nie pozostawić po sobie marnego wspomnienia na kartach dziejowych, musimy iść naprzód, tworzyć, organizować według swego typu wszystko, co jest zdolne ulec naszemu wpływowi. Gdybyśmy nigdy nie odzyskali bytu państwowego, a co zatem idzie i cywilizacyjnie z czasem zginęli, bylibyśmy przykładem narodu, który zmarniał, nie doszedłszy do dojrzałość – jednym z najmniej zaszczytnych przykładów w historii. Bo świetne czyny ojców naszych, w młodzieńczym okresie naszego narodowego bytu, nie okupią dobrego imienia Polski w historii, jeżeli my je zhańbimy swym lenistwem i marnotrawstwem. Musimy żyć, rozrastać się, rozwijać działalność na wszystkich polach, musimy dążyć do tego, by zostać silnym, niezwyciężonym narodem. Tam, gdzie możemy pomnożyć swe siły i swą pracę cywilizacyjną, wchłaniając inne żywioły, żadne prawo nie zabrania nam tego, ale czynić to mamy nawet obowiązek. Bo mamy obowiązek żyć i wydobyć się na wierzch.

    Jeżeli między żywiołami, do których pójdziemy ze swoim wpływem, ze swą kulturą, są zdolne do zdobycia samoistnego bytu, do stworzenia własnej cywilizacji, to zdolność ta jedynie może się okazać w wytężonym współzawodnictwie, w każdym razie względem nich zasłużymy się, czy to dając im cywilizację i wciągając ich w życie wyższego typu, czy dając im sposobność do uwydatnienia własnej indywidualności i do zahartowania jej w boju.

    Nie znaczy to, żebyśmy mieli chętnie wchłaniać wszelkie żywioły, które znajdujemy na drodze. Organizm narodowy powinien dążyć do wchłaniania tylko tego, co może przyswoić i obrócić na powiększenie wzrostu i siły zbiorowego ciała.
    Roman Dmowski, Myśli Nowoczesnego Polaka, 1903


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy
    pokaż całość

    źródło: static.prsa.pl

  •  

    #publicystyka #geopolityka #rosja #europa #polska

    KTO JEST PRAWDZIWYM WROGIEM EUROPY?

    Fragmenty:

    To nie Rosja zabrania Europie handlować z Iranem.

    To nie Rosja chce zablokować szlak handlowy Europa — Chiny.

    To nie Rosja jest naturalnym wrogiem Europy, będąc wszak tejże Europy naturalnym uzupełnieniem.

    Z kolei to Rosja zawiera z europejskimi partnerami obustronnie korzystne umowy energetyczne, to Rosja proponuje wzmocnienie pozycji euro przez przejście we wzajemnych rozliczeniach na europejską walutę, to Rosja wreszcie jako jedyna w dzisiejszych czasach wydaje się zachowywać dyplomatyczny zdrowy rozsądek, wskazując realne drogi wyjścia z impasu, w jakim znalazł się światowy porządek jednostronnej dominacji amerykańskiej nad Europą.

    Właściwie ostatnim narzędziem propagandowym, wciąż jeszcze używanym przez Waszyngton i znajdującym posłuch już wprawdzie nie w uszach społeczeństw Zachodu, ale w mainstreamowych publikatorach i wśród zdegenerowanych, wykorzenionych elit — jest straszak rosyjski.

    Coraz głupszy, coraz prymitywniejszy, coraz płytszy i żenujący, co ostatecznie ukazała żałosna „afera nowiczokowa" — ale wciąż przynajmniej w jednym miejscu na świecie wywołujący jakieś tam, z góry założone echa.

    Jedynym krajem, w którym wciąż łyka się te głupoty — pozostaje, niestety Polska.

    ...i #ruskapropaganda ofc - uwaga nie klikać, bo Putin zamieszka w Waszej lodówce i wypije Wam jogurt!
    pokaż całość

  •  

    #publicystyka

    Kilka dni temu Komisja Europejska skutecznie zablokowała plan rozwoju polskiej żeglugi śródlądowej. Sprawa przeszła niemal niezauważona, bo oczy największych mediów były skierowane w tym czasie na sprawy naprawdę istotne: walkę o otwarcie okna w sejmie przez protestującą matkę oraz kiłę w partii Janusza Korwin-Mikkego – klasyka.  

    Zachwyceni  tym stanem rzeczy są oczywiście działający w naszym kraju ekolodzy, którzy ogłosili zwycięstwo, pisząc w Internecie:
    "Komisja Europejska odrzuciła forsowane przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej zmiany w Programie Operacyjnym Infrastruktura i Środowisko! Pozornie nieznaczne zmiany brzmienia jego zapisów otwierały możliwości finansowania inwestycji przekształcających nasze rzeki w kanały żeglowne – wspaniała wiadomość!".


    Transport rzeczny
    Nie ma bardziej ekologicznego transportu niż ten odbywający się za pomocą rzek. Wiedzą o tym wszystkie cywilizowane państwa świata. Dlaczego? Bo na przykład litr paliwa pozwala przewieźć statkiem na odległości jednego kilometra 130 ton towarów. W tym samym czasie pociąg zabierze 100 ton, a samochód ciężarowy zaledwie 50. Statek przewożący 130 ton, po każdym przebytym kilometrze wydziela 33 gramy dwutlenku węgla, kolej 50, a ciężarówka 170, a takich danych jest znaczenie więcej.


    Sami Niemcy przewożą rzekami do 300 milionów (!) ton ładunków rocznie. Ropa naftowa, samochody, węgiel, kontenery z elektroniką, a do tego kamienie, gruz i całą masę żelastwa – o ładunkach wielkogabarytowych, ponadnormatywnych nie wspomnę. Udział transportu rzecznego w Holandii stanowi ponad 40% ogółu, w Belgii 15, za Odrą 12. A jak to wygląda w Polsce? 0,5% – słownie: pół procenta! Trzeba być niezrównoważonym, aby taki stan rzeczy podawać za optymistyczny.

    Przez Polskę przechodzą trzy najważniejsze wodne szlaki międzynarodowe. Trasa E70 od zalewu Wiślanego i granicy z Kaliningradem do Atlantyku przez port w Antwerpii. Trasa E30 od Odessy nad Morzem Czarnym do Gdańska i dalej na Bałtyk oraz E30 od Dunaju przez Odrę do Szczecina. Mamy więc te wszystkie trasy, ale nie możemy z nich korzystać, bo rzeka ma być dzika i kropka.         

    Nikt nie zohydził ekologii tak jak sami ekolodzy.
    Polska w przekonaniu tych domorosłych specjalistów od melioryzacji powinna być przyrodniczym skansenem – wszystko po to, aby, gdy przyjdzie weekend, mogli oni wypłynąć kajakiem w dzicz, meandrować wraz z rzeką i całymi dniami podziwiać okoliczności przyrody – niepowtarzalnej. Oczywiście, sytuacja taka ma swoje plusy bo jak trafi się dajmy na to ekolog z romantyczną duszą, to zainspirowany przelatującym kormoranem to i wiersz potrafi napisać. A te niezapomniane chwile, kiedy przycumowany do brzegu rzeki kajak kołysze się spokojnie po alabastrowych od poświaty księżyca falach? Kiedy drzewa na przeciwległym brzegu malują cienie na czerwonym niebie, a płatkonóg szydłodzioby, kulik wielki i zimorodek nawołują swe samice barwnym podśpiewywaniem… Ekolog zamyka oczy, i odprężony oddaje się w objęcia Morfeusza gdy nagle… ciszę rozrywa głośne "ghuuuuuuuuuu, ghuuuu" i idąca za dźwiękiem klaksonu stumetrowa jednostka pływająca, która przewożąc węgiel ze Śląska wart kilka milionów złotych ma czelność zakłócać jego spokój, na który bez wątpienia sobie zasłużył. Zapomnijmy o użeglownieniu polskich rzek, jeżeli nie zrobimy porządku z ludźmi, którym "się wydaje".

    #ekonomia #transport #ekologia #ekooszolomstwo #4konserwy #neuropa
    https://www.wsensie.pl/komentarze/28628-marek-misko-zatopione-marzenia-o-polskiej-zegludze-srodladowej
    pokaż całość

    •  

      @szybki_zuk sorry, ale dawno nie czytałem takiej bezwartościowe jest ściany tekstu. Ty zwykły ekooszolom jesteś. Wypisz wymaluj ich poziom intelektualny ...albo jakis inny neuropek z Ciebie:)

      Sorry, ale wycinam już takie gówno i odcinam się od smrodu przygłupów na wypoku, co potrafią przywalić się tylko za źródło.

    •  

      @Wotto: Nie wiem. Jak znajdziesz to mi też podrzuć, bo google nie pomaga.

      PS

      Z tego co wiem, to polskie rzeki tak sobie się nadają do masowego transportu towarów ze względu na swoje kręte kształty
      No błagam Cię:/ Argumentujesz jak kolejny niedorozwinięty neuropek. Pokaż mi rzekę która nie jest kręta, albo puknij się w głowę

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Czy wiedzieliście, że Klub Jagielloński ma swój kanał na youtube gdzie można obejrzeć zapisy z debat? Sporo tego
    https://www.youtube.com/user/KlubJagiellonski
    #publicystyka #klubjagiellonski

    +: r......7, Andreth +13 innych
  •  

    Motzne uderzenie The New York Times w Profesora Petersona.

    Jordan Peterson, Kustosz Patriarchatu

    He tells his audiences that they are smart. He is bringing them knowledge, yes, but it is knowledge that they already know and feel in their bones. He casts this as ancient wisdom, delivered through religious allegories and fairy tales which contain truth, he says, that modern society has forgotten.

    Wherever he goes, he speaks in sermons about the inevitability of who we must be. “You know you can say, ‘Well isn’t it unfortunate that chaos is represented by the feminine’ — well, it might be unfortunate, but it doesn’t matter because that is how it’s represented. It’s been represented like that forever. And there are reasons for it. You can’t change it. It’s not possible. This is underneath everything. If you change those basic categories, people wouldn’t be human anymore. They’d be something else. They’d be transhuman or something. We wouldn’t be able to talk to these new creatures.”

    So he was radicalized, he says, because the “radical left” wants to eliminate hierarchies, which he says are the natural order of the world. (...) The left, he believes, refuses to admit that men might be in charge because they are better at it. “The people who hold that our culture is an oppressive patriarchy, they don’t want to admit that the current hierarchy might be predicated on competence,” he said.

    Violent attacks are what happens when men do not have partners, Mr. Peterson says, and society needs to work to make sure those men are married. “He was angry at God because women were rejecting him,” Mr. Peterson says of the Toronto killer. “The cure for that is enforced monogamy. That’s actually why monogamy emerges.”
    Mr. Peterson does not pause when he says this. Enforced monogamy is, to him, simply a rational solution. Otherwise women will all only go for the most high-status men, he explains, and that couldn’t make either gender happy in the end. “Half the men fail,” he says, meaning that they don’t procreate. “And no one cares about the men who fail.”
    I laugh, because it is absurd.
    “You’re laughing about them,” he says, giving me a disappointed look. “That’s because you’re female.”


    To Naureen Shameem, who works at the Association for Women’s Rights in Development, which is based in Canada, Mr. Peterson’s philosophies are part of a bigger global backlash to gender equality progress.
    “It’s an old story, really,” she said. “In a lot of nationalistic projects, women’s bodies and sexualities become important sites of focus and control.”


    #jordanpeterson #publicystyka #spoleczenstwo #przegryw
    pokaż całość

    źródło: static01.nyt.com

  •  

    W nowym porządku, opartym o zasady moralne, nie ma miejsca tu na ucisk, otwarty czy skryty, odrębności kulturalnych i językowych mniejszości narodowych, na krępowanie i tłumienie ich zdolności gospodarczych, na ograniczanie ich naturalnej płodności. Im sumienniej władza państwa szanuje prawa mniejszości, tym pewniej i skuteczniej może wymagać od ich członków lojalnego spełniania obowiązków, wspólnych wszystkim obywatelom.

    A więc poszanowanie odrębności etnicznej, Przy równoczesnym wtapianiu we wspólnotę wielkiego narodu. Czy taki postulat nie jest sprzeczny sam w sobie, nie stanowi contradictio in adiecto? Jestem głęboko przekonany, że nie. Wszystkie narody naprawdę wielkie narastały w ten właśnie sposób. Tak narastał Rzym, Francja, Wielka Brytania, Rzplita Jagiellonów. Tylko Niemcy narastały metodami margrabiego Gerona, Krzyżaków, Fryderyka, Bismarcka i Hitlera, toteż ciąży na nich przekleństwo i wisi stale groźba utraty wszystkich nabytków.

    Różnolitość etniczna nie rozsadza, lecz bogaci. Pozwala przejść w wielki naród organicznie, bez wyjałowienia ludowego podłoża, które jest podstawą zdrowego społeczeństwa.

    Rozsadzająco działa natomiast odrębność polityczna mniejszości narodowej, jej autonomi wykraczająca poza ramy potrzeb ściśle lokalnych i poza prawo stowarzyszania się dla zaspokojenia potrzeb kulturalnych. Autonomia polityczna stanowi narzędzie do hodowania odrębności narodowej.
    Adam Doboszyński, Teoria narodu, 1943


    #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #4konserwy
    pokaż całość

    źródło: dzieje.pl

  •  

    Geneza brody

    Historia i wpływ na świat

    W tym wpisie nie tylko prześledzimy jak przez historię patrzono na brodę, ale także jak wygląda ona w oczach dzisiejszego człowieka który całe dziedzictwo - także dotyczące wyglądu - odziedziczył po przodkach.

    Sumeryjczycy - pierwsi znani nam założyciele cywilizacji - nie nosili bród. Babilończycy, Akadyjczycy, Asyryjczycy jak najbardziej - żyli z długą i gęstą a im dłuższą i gęstszą tym bardziej szlachetną. Żydzi nosili krótkie bródki zaś Rzymianie golili się aż do 2 wieku naszej ery.

    Broda jak wykażemy we wpisie nie jest tylko czczym dodatkiem do ciała. Jest też symbolem czasów oraz pewnych koncepcji które wracają wraz z brodą. I choć sama nie daje jasnych wskazówek co do cywilizacji i jej procesów w których żyjemy w naszym wpisie przejdziemy od szczegółu - brody do ogółu - zjawisk społecznych i pokażemy - za pomocą analogii historycznych, że męska broda znaczy o wiele więcej gdyby się jej przyjrzeć na serio.

    W starożytnym eposie sumeryjskim - Eposie o Gilgameszu - Gilgamesz ma przyjaciela Enkidu - był to stwór który był w całości owłosiony i żył ze zwierzętami. Enkidu jednak chciał być człowiekiem podobnym do Gilgamesza - Wielkiego Męża i Władcy Uruku, sporego miasta w Sumerze. Enkidu ostatecznie odkrył w sobie człowieczeństwo przez trzy rzeczy - odbycie stosunku miłosnego z kapłanką Isztar, wypicie piwa i zjedzenia chleba. Jak mówi najstarszy epos głosem kapłanki:

    Jedz chleb Enkidu, tak to jest w życiu! Pij napitej chmielony taki jest świat! Spożył więc chleba do syta, chmielu wychylił siedem dzbanów. Zagrała w nim wątroba raźno, swobodnie, serce się w nim weseliło, twarz promienieje. Ciało swe włochate wziął i obmacał, starł z siebie sierść kudłatą, olejkiem się namaścił, do ludzi stał się podobny, w odzież się odział, mężem stał się z wyglądu. (przekład Roberta Stillera)

    Sumeryjczycy jasno odrzucili naturę zwierzęcą. W Eposie o Gilgameszu tytułowy bohater i Enkidu stawiają czoło wielu potworom - przede wszystkim zwierzęcym. Natura nie jest bukoliczna i miła - walczy z człowiekiem który próbuje ją ujarzmić i udaje mu się to z różnym skutkiem - przykładem niech będą wylewy Tygrysu i Eufratu. Ale Babilończycy i Akadyjczycy weszli na wyższy poziom, ich broda, ich dzikość, miała być gładka i dobrze ostrzyżona. I tak jak Sumerowie nie byli Semitami tak Akadyjczycy i Babilończycy byli i prowadzili aktywniejszą politykę przede wszystkim w sztuce podbojów. Broda była więc rzeczą podobną do maski, która miała ukrywać emocje i wzbudzać strach w "cywilizowanych" ludach bez brody. Zapuszczona i zadbana broda była podobna do grzywy lwa którego zabijał król Asyryjczyków - także Semita - pokazując swoją wyższość nad naturą.

    Bardzo ciekawie sprawa jawiła się w Starożytnym Egipcie. Na co dzień faraon nie miał brody, był gładki tak samo jak skrybowie różnych kancelarii - wynikało to za pewnie z higieny, statusu i praktyczności. O dobrą brodę trzeba dbać a skrybowie jak i zajęty faraon nie mieli na to czasu. Jednak, gdy dochodziło do spraw kultu czy wojny faraonowie przyczepiali sobie małą, podłużną brodę. Robiły to także kobiety-faraonki ergo nie była to cecha tylko męska. Co dokładnie to znaczyło możemy tylko się domyślać - być może było to rozróżnienie między bogiem a bogiem-na-ziemi bowiem bogowie egipscy rzadko kiedy nosili owłosienie.

    W kolejnych wiekach broda znaczyła już znacznie więcej - u Żydów była symbolem mistycyzmu - u Greków długa, zadbana, gęsta broda była symbolem mądrości i tak została zachowana w kulturze Zachodu (wystarczy wspomnieć Gandalfa z #lotr) Inaczej na te sprawy patrzyli Rzymianie którzy jak wiadomo są podstawą zachodniego myślenia. Dla wczesnych Rzymian (VIII w.p.n.e do II w.n.e) broda była symbolem barbarzyństwa i przede wszystkim Germanów którzy jak wiadomo - nie golili się. Człowiek ogolony to człowiek Cywilizowany dlatego, że zgolenie brody wymaga nakładu pracy i pieniędzy - brzytwy w końcu kosztują. Rzymianie uważali, że człowiek nieogolony boi się pokazywać własne emocje i próbuje wyglądać na bardziej męskiego. Człowiek ogolony zaś nie boi się okazywać własnych emocji, jest prosty i szczery w swoich poglądach.

    Analogicznie Rzymianie niechętnie ustosunkowywali się do aktorów i wszelkiej maści ludzi zmieniających role. Aktor bowiem nie żyje - zgodnie ze sobą i swoją naturą - ale wchodzi w różne postacie, przebiera się, manipuluje. Dla Rzymian jest to patologia - człowiek winien być prosty, szczery i prawdziwy a zarazem powinien pozostać sobą. Broda uniemożliwia okazywanie czystych emocji musi być więc usunięta.

    Modę na zadbaną brodą zaczął więc dopiero Hadrian filhellenista. Obok stawiania wszędzie limesów (chciał wzmocnić granicę Państwa) podróżował wraz z całą swoją świtą. Za pewnie z tych podróży wyciągnął swoją krótką acz gęstą brodę. Prawie każdy kolejny cesarz będzie nosił brodę aż do rozbicia Imperium Romanum na dwie części i tak na Zachodzie cesarzowie jak i barbarzyńcy szturmujący ich limesy będą mieli owłosienie. Co ciekawe w Bizancjum zwykle bród nie noszono a cesarz przesiadujący w Konstantynopolu zwykle nie posiadał zarostu.

    Od tego momentu nie zmieniło się wiele i większość poglądów o brodzie jest nietkniętych. I tak, dobrze ostrzyżona broda to opanowana męskość jak i pewny spirytualizm, który można zauważyć u rosyjskich popów. Brak brody to próba chodzenia drogą prostoty i pragmatyzmu - większość uczonych, księży jak i w ogóle ludzi na Zachodzie nie nosi brody. Dzika kępa włosów którą widzimy u bezdomnych alkoholików jest smutnym widokiem braku ogłady, pewnego barbarzyństwa i przegranego życia.

    Na Zachodzie ludzie jednak coraz częściej noszą brody. Wpływa na to kilka czynników takich jak: protest wobec negacji norm płci - vide skrajny feminizm, wpływ kulturowy islamu (który brodę nosi) oraz spirytualizmu chrześcijańskiego; wzrost średniego bogactwa na Zachodzie - ludzie mogą sobie pozwolić na coraz ładniejsze owłosienie a także coraz bardziej skomplikowana struktura społeczna, różnorakie kryzysy. Jednym słowem - niepewność. Świat więc pragnie czegoś prawdziwego, silnego a zarazem odpowiedzialnego i dobrego - tutaj więc odpowiedzią jest broda która coraz częściej występuje w roli męskości i zadumy.

    Wygląd coraz częściej nie tylko oznacza poglądy społeczne i polityczne (jak rozpoznać feministkę?), ale także wewnętrzne próby charakteru i rutynę danego człowieka. Czy pochodzi on z Rzymu czy z Aten to sprawo drugorzędna.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy
    ****
    Homoseksualizm w starożytności - https://www.wykop.pl/wpis/31176033/homoseksualizm-w-starozytnosci-religia-obyczaj-blu/

    O potrzebie wychowania fizycznego - https://www.wykop.pl/wpis/28714753/o-potrzebie-wychowania-fizycznego-czy-silownia-jes/

    ****

    #modameska #broda #publicystyka #moda #ubierajsiezwykopem #ciekawostkihistoryczne #historia #religia #islam #historia #socjologia #przegryw #wygryw #publicystyka #historiamody #kultura #starozytnosc #starozytnyrzym

    Na zdjęciu - Cesarz August
    pokaż całość

  •  

    Marks nie był bolszewikiem

    Interesujący artykuł z Tygodnika TVP.

    Prawica tropi zło marksizmu zupełnie nie tam, gdzie stanowi on prawdziwe zagrożenie. Wypadałoby więc, aby zrewidowała swój pogląd na filozofa z Trewiru i nie kompromitowała się nieaktualnym od blisko 30 lat antykomunizmem.

    Gniewne reakcje szeroko pojętej polskiej prawicy na europejskie obchody dwustulecia urodzin Karola Marksa obnażyły jej intelektualną bezradność.

    5 maja 2018 roku można było odnieść wrażenie, że nadwiślańscy krytycy niemieckiego filozofa wciąż oceniają go z pozycji ludzi, których głównym wrogiem pozostaje komunizm – tak jakby Związek Sowiecki nadal ciemiężył Polaków, a zimna wojna trwała w najlepsze.

    #publicystyka
    pokaż całość

  •  

    http://jagiellonski24.pl/2017/11/04/unia-europejska-jak-cesarstwo-rzymskie-nadchodzi-nowe-sredniowiecze/

    Świat, który znamy rozpada się na naszych oczach. W zamian wracają zjawiska i zwyczaje znane ze średniowiecza. Takie jak wielka wędrówka ludów, państwo uniwersalne oraz bałkanizacja Europy i ostentacyjny powrót religii. Identycznie wyglądało późne Cesarstwo Rzymskie. Dlaczego mediewalizm wypiera dziś liberalizm? Czy ten drugi da się jeszcze ocalić?

    #publicystyka #4konserwy #klubjagiellonski #kj
    pokaż całość

  •  

    Przyjmując zasadę, że polityka narodowa nie może brać za
    punkt wyjścia interesów pojedynczej dzielnicy, stawiamy obok
    niej drugą, według które prawdziwy patrjotyzm nie może
    mieć na względzie interesów jednej jakiejś klasy, ale dobro
    całego narodu. Zasady tej nie należy tłumaczyć niedorzecz-
    nie przez równomierne popieranie interesów wszystkich klas-
    tłumaczenie będące banalnym, powszechnie u nas powtarza-
    nym frazesem taniego patrjotyzmu.


    W praktyce politycznej rzetelne stanowisko narodowe spro-
    wadza się do obrony interesów tych klas, których podniesienie
    i dobrobyt leży w interesie narodu, a których nędza i ciemnota
    zgubę społeczeństwu górują. Patrjotyzm nie nakazuje jedynie
    konserwowania narodu, ale czuwanie nad możliwie szybkim
    i prawidłowym sił jego rozwojem. Równomierne popieranie
    interesów wszystkich klas - to pusty frazes, którym wojują ci,
    co tworzą programy patrjotyczne przy biurku lub przy kądzieli
    a nie biorąc się do czynu, któryby im całą niedorzeczność tego
    pozornie szerokiego stanowiska wykazał; to obłudny płasz-
    czyk tych, co pokryć muszą grzeszne ciało swego ciasnego kla-
    sowego interesu.


    Mówimy naturalnie tylko o interesach klasowych. Obok
    nich istnieje cała sfera interesów ogólno-narodowych, o które
    chodzi wszystkim członkom społeczeństwa, bez względu na
    ich klasowe stanowisko. Ucisk językowy, religijny, brak ele-
    mentarnych swobód obywatelskich itp. dotyka interesów każ-
    dego obywatela bez wyjątku.
    Roman Dmowski, Nasz patryiotyzm, 1893


    #polityka #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    O najstarszym błędzie logicznym który na wykopie zdobył 1500 plusów

    Empedokles - Byt jest a Niebytu nie ma

    Zawsze rozbawiają mnie próby demokratycznego ustosunkowania się do metafizyki czyli dziedziny nauki, która zajmuje się bytem jako takim, Absolutem. Proszę sobie wyobrazić, że w wieku powiedzmy V przed naszą erą filozofowie zbierają się aby demokratycznie uznać istnienie Bytu, a może też Niebytu czyli Nicości, zgodzić się co do etyki czy to stoickiej czy epikurejskiej by w końcu stworzyć - Ruch Filozoficzny Sokratesa Plus. Żądamy 500 złoty za każdy wyfilozofowany byt!

    Oczywiście filozofowie w odróżnieniu od wykopu wiedzieli, że demokratyczne sposoby regulacji metafizyki nijak się mają do rzeczywistości i w tym momencie demokracja jest jeszcze gorszym systemem niż arystokracja bowiem tam przynajmniej nie mamy tego pierwiastka krzykliwego który sprawia, że jest jeszcze śmiesznej, ale zarazem, tragiczniej.

    Nasz dobry znajomy, określający się jako filozof - @lakukaracza_ wystąpił z bardzo ciekawym acz oczywiście logicznie sprzecznym wpisem - że nie ma przed życiem i po śmierci nic bowiem jest tylko nicość. Ten błąd logiczny jednak nie przeszkadzał użytkownikom światłej strony wykopu bowiem zdobył ostatecznie 1500 plusów. To oczywiście całkiem sporo jak na wykop, choć zdarzały się wpisy po 4000 plusów lub 6000. Wpis na Wielkanoc o Zmartwychwstaniu Jezusa także zdobył coś około 1500 plusów.

    Wpis tutaj - link benc
    "Po śmierci jest to samo co przed narodzinami, czy podczas spania bez snów. NICOŚĆ!"

    No ale - Panie Ockham - jaki błąd logiczny? Przecież po śmierci nic nie ma. Ano - odpowiadam - może nic nie być, ale w gruncie rzeczy, jakby się tak zamyślić dłużej nad tym co się przed chwilą powiedziało to jest to absurdalne. Empedokles nasz trochę lepszy znajomy powiedział kiedyś - Byt jest a Niebytu nie ma. Cóż to znaczy? Ano znaczy to, że - Coś - w tym wypadku Byt zawsze musi Być ponieważ już w samym Bycie jest Istnienie. A czy w Nicości jest istnienie? Nie ma ergo ona także nie istnieje. Tutaj zaczynamy ciekawą przygodę ontologiczną, za mną!

    Jeśli Nicość nie może być ponieważ jest przeciwieństwem Bytu to nie występuje nigdy ani nigdzie. Przeto nie ma jej a jeśli ją określamy - Nicość jest tu i tam - jak Pan @lakukaracza_ to tylko się ośmieszamy w oczach reszty, inteligentnych użytkowników tego portalu (których zdaje sobie sprawę, że może być mniej z powodu takich tagów jak danielmagical czy patostreamy).

    Jakie są konsekwencje nieistnienia Nicości? Ano, że po śmierci i przed śmiercią nie może być nicości. Nie ma jej w końcu bo Nie istnieje. Dziwi mnie, że muszę teraz wyjaśnić podejście ateistyczne do tej kwestii. Ateizm bowiem posługuje się tutaj materializmem jako swoją koncepcją życia i śmierci. Co jest po śmierci dla ateistów niewierzących w duszę? No na pewno nie Nicość bo wtedy Nicość by Istniała i by była. Dla Arystotelesa który także uważał, że dusza człowieka po śmierci nie przepływa do świata Idei - jak to jest u Platona - dusza nie była nieśmiertelna. W traktacie O duszy Arystoteles pisze, że dusza to esencja człowieka. Gdyby nóż miał duszę to byłby nią akt cięcia - ponieważ cięcie jest esencją bycia nożem. Ergo po zniszczeniu noża - wraz ze śmiercią człowieka - władza duszy ustaje. Co się z nią dzieje? Nie wiadomo. Ponieważ Nicość także nie istnieje a Bycie, Byt istnieje zawsze. Tak jak Pan Empedokles powiedział.

    Co istnieje po śmierci? Tworząc to zdanie mamy dwa założenia: że istnieje coś takiego jak śmierć co niszczy ciało i że istnienie istnieje (no i analogicznie nie istnieje nicość) Dla osób które uważają, że dusza jest tylko koncepcją materialną tj. jest zbudowana z chemii umysłu, mechaniki kwantowej etc. dusza może po prostu zaniknąć - przestać działać. To znaczna różnica w stosunku istnienia w Nicości jaką zaproponował @lakukaracza_

    Dla osób dla których dusza to coś więcej niż chemia umysłu - ten pierwiastek samoświadomy, świadomość sama w sobie, to EGO o które pyta Kartezjusz (Kim ja jestem i czym jest cząstka która to pyta?) mamy parę kwestii do omówienia. Dusza po śmierci się nie dzieli bowiem - jak argumentował Platon - cząstka ta jest niepodzielna. Zdrowy człowiek bowiem posiadają jedną duszę w jednym a ciele a nie dwie dusze czy trzy dusze w jednym ciele. Duszy także nie można rozdzielić na kolejne kawałki. Tak jak człowiek składa się z ciała i duszy tak ciało - jednostkowo - nie dzieli się na kolejne różnice ontologiczne tj. dusza i ciało różnią się w samym Bycie. Bowiem Dusza jest inna niż ciało i inne rzeczy rozpatruje niż zmysły. Jeśli oczy zajmują się widzeniem i słyszeniem a nos - węchem tak Dusza zajmuje się bytami abstrakcyjnymi, myśleniem, i koncepcjami językowymi. Dusza sama nie może zająć się widzeniem ani słyszeniem bowiem ludzie głusi, ślepi a nawet bez żadnych zmysłów mają duszę i pewnie mogliby określić podstawowe relacje geometryczne jak np. to, że w trójkącie występują trzy proste i trójkąt zawsze ma 180 stopni. W końcu myślenie ma inną jakość niż postrzeganie zmysłowe.

    Dowiedliśmy więc, że po śmierci jak i przed narodzinami Jest Coś bowiem Nicości nie ma. Dla osób nie wierzących w duszę Akt Duszy kończy się wraz ze śmiercią ciała. To nie znaczy, że Nicość Jest, wręcz przeciwnie skoro Nicości nie ma ich dusza musi się zmienić w Coś innego - zgodnie z modelem Arystotelesowskim.

    Zresztą, chciałbym już tylko dodać na końcu, że sen bez snów zawiera w sobie masę Bytów które się zapomina po obudzeniu się. Nicość nie istnieje! Pogódźmy się z tym.

    Ładnie zrobiłem opracowanie? Jeżeli tak i chcesz śledzić kolejne, to obserwuj #mojeladneopracowania

    #filozofia #religia #mikromodlitwa #mirkomodlitwa #chrzescijanstwo #religia #katolicyzm #ateizm #4konserwy #4chan #gruparatowaniapoziomu #publicystyka #teologia #historia #ciekawostki #neoreakcja #biblia
    pokaż całość

  •  

    Nie lubisz Polski – wspierasz nacjonalizm

    Zastanawiam się jak rozumie autorka pojęcie nacjonalizmu, czy to pojęcie jest tym samym z którym identyfikują sie sami nacjonaliści. Oprócz tego to szanuję bardzo, bo teksty świetne. Szkoda, że tylko cicho plusuje ;) @w_jadro_dyskursu

    Moje rozmowy pokazały, że narzekanie na własny kraj nie jest bynajmniej polską specjalnością. Znajome z Bułgarii i Estonii napisały mi, że u nich także bardzo dużo się narzeka. Bułgarzy wprawdzie lubią bułgarskie krajobrazy, ale są bardzo niezadowoleni z kolejnych rządów, nie cierpią innych Bułgarów, a powiedzenie „bułgarska robota” oznacza pracę zrobioną źle i z opóźnieniem. Estończycy również nie lubią innych Estończyków i ciągle są na kogoś obrażeni, chociaż według mojej znajomej w powtarzanym katalogu narodowych wad Estończyków rzadko słychać narzekania na samą Estonię. Uczucie odrazy do własnego kraju znane jest także w Brazylii – znajomy napisał, że chociaż kraj jako taki ma bardzo wiele atutów, społeczeństwo jest tak przeżarte nierównościami, że trudno tam żyć i on na przykład postanowił wyemigrować na stałe. Na korupcję i złe rządy narzeka się także w Burkina Faso – według mojego znajomego przedmiotem niechęci w dyskusjach bywa zarówno władza, jak też kraj w ogóle.

    Krytyka z pewnością jest ważna i jak najbardziej zgadzam się, że wszystkie wymienione sytuacje na nią zasługują. Zwróćmy jednak uwagę, że uznanie, iż to wszystko definiuje polskość, jest dokładnie tak samo krzywdzącym uogólnieniem jak stwierdzenie, że islam to terroryzm. Gdyby ktoś powiedział, że nie lubi islamu, ponieważ muzułmanie dokonują zabójstw honorowych na kobietach, moja koleżanka protestowałaby z całą mocą przeciwko takiemu stereotypowi, chociaż z pewnością potępiłaby też takie morderstwa. Ale jeśli islam nie jest tożsamy z pewnymi negatywnymi zjawiskami występującymi na jego gruncie, to dlaczego wolno utożsamiać złożoną całość, jaką jest Polska, z konkretnymi działaniami polityków czy sądów?

    #publicystyka #socdem Dodatkowo dam tag tych degeneratów z #neuropa

    pokaż spoiler to o degeneratach to tylko przyjacielski żarcik, pisze bo to wykop i jeszcze ktoś weźmie to na serio dx
    pokaż całość

    •  

      @urs6
      Cieszę się, że teksty się podobają i dziękuję za udostępnianie :)
      Co do nacjonalizmu: w tym tekście rozumiem go bardzo szeroko, bo to narzekanie, o którym piszę, wspiera różne jego postaci: od stosunkowo łagodnych po neofaszyzm.
      Czy sami nacjonaliści tak rozumieją nacjonalizm? Pewnie nie do końca - nie zgodziliby się raczej na pewno, że w ten sposób kompensują sobie jakieś kompleksy. Poza tym ja uważam, że nacjonalizm jest czymś szkodliwym i wiąże się z ksenofobią, dla nich to chyba to samo co patriotyzm, czyli samo dobro.
      Poza tym nie umiem plusować głośno ;)
      pokaż całość

      +: urs6
  •  

    Obciach jest polityczny

    Dystynkcja wydaje się kwestią estetyki i kultury, ale tak naprawdę chodzi w niej o władzę – o czym często zapominają osoby, które próbują zastosować teorię francuskiego socjologa do współczesnych politycznych problemów. Na przykład Bartosz Kuźniarz stwierdza, że to właśnie „palące poczucie wstydu wynikające z tego, że wpisane w czyjąś tożsamość poczucie smaku długo było przez innych postrzegane jako śmieszne” dostarcza paliwa „dobrej zmianie”. Jednak jako rozwiązanie proponuje „dyfuzję habitusów”, która miałaby polegać na tym, że lepiej wykształceni doedukują tych mniej obytych co do zasad dobrego smaku i poprawnego zachowania się w towarzystwie. To jednak nie ma prawa się udać, ponieważ funkcją dystynkcji jest właśnie budowanie sztywnego podziału na sfery wyższe i pospólstwo. Dlatego po pierwsze owe zasady dobrego smaku skonstruowane są właśnie w ten sposób, by klasy niższe nie mogły ich przyswoić (na przykład wymagają wieloletniej edukacji i znacznych nakładów pieniężnych), a po drugie, gdyby jakimś cudem im się to jednak udało, natychmiast zmieniono by zestaw warunków, tak by dystynkcja wciąż pozostała zachowana. W świecie, w którym wytyczne dobrego smaku służą za narzędzie klasowej władzy, klasy ludowe po prostu nie mają szansy być kulturalne.

    Aby uwidocznić rolę władzy, ale także upokorzenie, jakie wiąże się z estetycznym wykluczaniem, proponuję mówić nie o dystynkcji, lecz o obciachu. Ta pierwsza koncentruje się na klasie wyższej i dlatego wydaje się być kwestią stosunkowo mało szkodliwego snobizmu: chcą się odróżniać, więc noszą ubrania z odpowiednimi metkami i słuchają jedynie wyrafinowanej muzyki – my się tym przecież nie musimy przejmować. Dystynkcja to twierdzenie: „my jesteśmy wyjątkowi”, podczas gdy obciach to szydercze: „jesteście beznadziejni”. Dlatego od obciachu nie da się tak łatwo uciec. Naznacza on tych „gorszych” mówiąc im, że powinni się swego bezguścia wstydzić. I nie chodzi tutaj po prostu o naturalnie wykształcające się różnice między grupami ludzi, takie jak odmienny strój ludowy w sąsiedniej wsi, który nikogo nie czyni gorszym, lecz o narzędzie władzy symbolicznej opartej na upokarzaniu całych grup społecznych.

    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

  •  

    An Interview With Robin Hanson, the Sex Redistribution Professor

    I listed a number of concrete examples. But I didn’t think of those as obviously the best, just the things that we know about, or come to my mind. There was legalizing prostitution. There is giving people money who have less sex, so they could use it for various things. There is perhaps some training they could undergo. There is promotion of monogamy and discouragement of promiscuity, because those apparently seem to have influenced the distribution of sex. And I gave the example of promoting monogamy to show that societies have had policies in this space for a long time that have been effective. So it’s not like it’s impossible to have any policies here, or that nobody’s interested.

    As I mentioned many times over the years, many people say explicitly sex is a big thing to them. Many people say explicitly that not having sex is a big thing. And that sounds plausible to me of course because I’ve sometimes had less than at other times. And that was a big thing for me. And of course, sex is a huge part of literature and common conversation. So it’s obviously a big thing to people. One question is how big, perhaps. But note, for the structure of my argument, I don’t need to claim that sex is as important or more important than income. I just need to say that it’s in the ballpark, comparable. That it’s the sort of thing you might consider. So you don’t actually have to choose between dealing with income inequality and sex inequality. You could be trying to deal with both, even if one is smaller than the other. To me the interesting point is that many people are all over and into income redistribution. And those people seem hostile to the idea of sex redistribution. And on the other side, the people interested in sex redistribution don’t seem to be very interested in income redistribution. And that’s an interesting phenomenon and puzzle.

    - So are you trying to highlight the hypocrisy of people who support income redistribution but are not open to an idea like sex redistribution? Or are you just genuinely confused about why people who favor one don’t favor the other?
    I am not sure why we treat these things differently. I suspect we may not have a good reason for treating them differently, but I don’t know that. One of the reasons we treat them differently may well be hypocrisy. That’s certainly one of the theories on the table. But it’s also true on the other side that the people who are interested in sex inequality but not interested in income inequality would also be hypocrites under that theory. But that’s one of the theories on the table. It’s not a strong conclusion.


    A problem with our usual political world is that we expect people to be taking stances and that the main reason that they’re in that sort of world is to push some sort of view. So the stance of an analyst standing back and saying gee, I wonder why you do these things, I expect feels a little odd to people who hear the usual policy advocacy in this space.

    #publicystyka #ekonomia #przegryw #seks
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Ekonomia jest polityczna. Wprowadzenie do lektury „Kapitału”

    Kapitał Karola Marksa jest dziełem, które każdy – niezależnie od poglądów politycznych czy zainteresowań – zna choćby z nazwy. Jednak, jak to zwykle bywa z przedmiotami kultu, są one petryfikowane przez uświęcenie. Do tego stopnia, że już mało kto tę książkę czyta, czy w ogóle orientuje się w jej zawartości. Klisze i płytkie interpretacje obrastają ją grubymi warstwami, nie pozwalającymi nawet jej otworzyć, a co dopiero cokolwiek z niej zrozumieć

    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

  •  

    Idea poprawności politycznej, choć w założeniu służąca okazywaniu szacunku i tolerancji przeciwnikom w dyskusji, przerodziła się walkę o dominację i demoralizowanie społeczeństwa.
    W pierwszej części na publicystyczny.pl pisałem o źródłach tej ideologii. W drugiej rozwijam myśl i na przykładach pokazuję jej skutki.

    http://publicystyczny.pl/neomarksistowska-walka-o-dominacje-cz-2/

    Wołam plusujących i komentujących pierwszą część: @stefan8800, @Brzytwa_Ockhama, @neilran, @grim_fandango, @dire, @slodki_jezu

    #filozofia #4konserwy #neoreakcja #neuropa #europa #publicystyka #onaturzerzeczy #tworczoscwlasna #chwalesie
    pokaż całość

    •  

      @Wydmuszka:

      1. Pod pojęciem neomarksizmu rozumiem różne ruchy (np. maoizm, Szkoła Frankfurcka, Nowa Lewica, grupa Praxis, teologia wyzwolenia czy feminizm marksistowski), które kontynuując myśl Marksa przeciwstawili się II Międzynarodówce, marksizmowi rosyjskiemu i radzieckiemu oraz stalinizmowi.

      2. Pod pojęciem marksizmu kulturowego rozumiem koncepcję, którą zbudowano w miejsce marksizmu ekonomicznego i jest ona związana stricte z neomarksistami - zachodnimi marksistami zawiedzonymi komunizmem wschodnim. Rewolucja proletariatu się nie udała (nie udało się zdominować burżuazji) , więc marksiści kulturowi zapragnęli walczyć za pomocą kultury - przekształceniu kultury w taki sposób, by efektywnie zniszczyła wszystko co przeszkadza we wprowadzeniu komunizmu tj. konserwatyzm, chrześcijaństwo, patriotyzm, rodzinę a ostatecznie kapitalizm.

      3. Czytałem Manifest Komunistyczny. W przyszłości może uda mi się zgłębić "Kapitał - Krytyka ekonomii politycznej" i "Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne z 1844 r." Pozycje te jednak u mnie przegrywają ze znacznie lepszymi książkami.

      Pragnąc dopełnić odpowiedź zacytuję fragment z "Teorii a historii" Misesa:
      Marksizm "przytłacza idee w umysłach wielu ludzi, którzy sami nie uważają się za marksistów, a nawet licznych autorów i partii we własnym przekonaniu antymarksistowskich i antykomunistycznych." s.62.
      pokaż całość

    •  

      @Wydmuszka: To zdjęcie idealnie podsumowuje dzisiejszy obraz Europy.

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    O najstarszym błędzie logicznym który na wykopie zdobył 1500 plusów

    Empedokles - Byt jest a Niebytu nie ma

    Zawsze rozbawiają mnie próby demokratycznego ustosunkowania się do metafizyki czyli dziedziny nauki, która zajmuje się bytem jako takim, Absolutem. Proszę sobie wyobrazić, że w wieku powiedzmy V przed naszą erą filozofowie zbierają się aby demokratycznie uznać istnienie Bytu, a może też Niebytu czyli Nicości, zgodzić się co do etyki czy to stoickiej czy epikurejskiej by w końcu stworzyć - Ruch Filozoficzny Sokratesa Plus. Żądamy 500 złoty za każdy wyfilozofowany byt!

    Oczywiście filozofowie w odróżnieniu od wykopu wiedzieli, że demokratyczne sposoby regulacji metafizyki nijak się mają do rzeczywistości i w tym momencie demokracja jest jeszcze gorszym systemem niż arystokracja bowiem tam przynajmniej nie mamy tego pierwiastka krzykliwego który sprawia, że jest jeszcze śmiesznej, ale zarazem, tragiczniej.

    Nasz dobry znajomy, określający się jako filozof - @lakukaracza_ wystąpił z bardzo ciekawym acz oczywiście logicznie sprzecznym wpisem - że nie ma przed życiem i po śmierci nic bowiem jest tylko nicość. Ten błąd logiczny jednak nie przeszkadzał użytkownikom światłej strony wykopu bowiem zdobył ostatecznie 1500 plusów. To oczywiście całkiem sporo jak na wykop, choć zdarzały się wpisy po 4000 plusów lub 6000. Wpis na Wielkanoc o Zmartwychwstaniu Jezusa także zdobył coś około 1500 plusów.

    Wpis tutaj - https://www.wykop.pl/wpis/31621147/po-smierci-jest-to-samo-co-przed-narodzinami-czy-p/11211098/
    "Po śmierci jest to samo co przed narodzinami, czy podczas spania bez snów. NICOŚĆ!"

    No ale - Panie Ockham - jaki błąd logiczny? Przecież po śmierci nic nie ma. Ano - odpowiadam - może nic nie być, ale w gruncie rzeczy, jakby się tak zamyślić dłużej nad tym co się przed chwilą powiedziało to jest to absurdalne. Empedokles nasz trochę lepszy znajomy powiedział kiedyś - Byt jest a Niebytu nie ma. Cóż to znaczy? Ano znaczy to, że - Coś - w tym wypadku Byt zawsze musi Być ponieważ już w samym Bycie jest Istnienie. A czy w Nicości jest istnienie? Nie ma ergo ona także nie istnieje. Tutaj zaczynamy ciekawą przygodę ontologiczną, za mną!

    Jeśli Nicość nie może być ponieważ jest przeciwieństwem Bytu to nie występuje nigdy ani nigdzie. Przeto nie ma jej a jeśli ją określamy - Nicość jest tu i tam - jak Pan @lakukaracza_ to tylko się ośmieszamy w oczach reszty, inteligentnych użytkowników tego portalu (których zdaje sobie sprawę, że może być mniej z powodu takich tagów jak danielmagical czy patostreamy).

    Jakie są konsekwencje nieistnienia Nicości? Ano, że po śmierci i przed śmiercią nie może być nicości. Nie ma jej w końcu bo Nie istnieje. Dziwi mnie, że muszę teraz wyjaśnić podejście ateistyczne do tej kwestii. Ateizm bowiem posługuje się tutaj materializmem jako swoją koncepcją życia i śmierci. Co jest po śmierci dla ateistów niewierzących w duszę? No na pewno nie Nicość bo wtedy Nicość by Istniała i by była. Dla Arystotelesa który także uważał, że dusza człowieka po śmierci nie przepływa do świata Idei - jak to jest u Platona - dusza nie była nieśmiertelna. W traktacie O duszy Arystoteles pisze, że dusza to esencja człowieka. Gdyby nóż miał duszę to byłby nią akt cięcia - ponieważ cięcie jest esencją bycia nożem. Ergo po zniszczeniu noża - wraz ze śmiercią człowieka - władza duszy ustaje. Co się z nią dzieje? Nie wiadomo. Ponieważ Nicość także nie istnieje a Bycie, Byt istnieje zawsze. Tak jak Pan Empedokles powiedział.

    Co istnieje po śmierci? Tworząc to zdanie mamy dwa założenia: że istnieje coś takiego jak śmierć co niszczy ciało i że istnienie istnieje (no i analogicznie nie istnieje nicość) Dla osób które uważają, że dusza jest tylko koncepcją materialną tj. jest zbudowana z chemii umysłu, mechaniki kwantowej etc. dusza może po prostu zaniknąć - przestać działać. To znaczna różnica w stosunku istnienia w Nicości jaką zaproponował @lakukaracza_

    Dla osób dla których dusza to coś więcej niż chemia umysłu - ten pierwiastek samoświadomy, świadomość sama w sobie, to EGO o które pyta Kartezjusz (Kim ja jestem i czym jest cząstka która to pyta?) mamy parę kwestii do omówienia. Dusza po śmierci się nie dzieli bowiem - jak argumentował Platon - cząstka ta jest niepodzielna. Zdrowy człowiek bowiem posiadają jedną duszę w jednym a ciele a nie dwie dusze czy trzy dusze w jednym ciele. Duszy także nie można rozdzielić na kolejne kawałki. Tak jak człowiek składa się z ciała i duszy tak ciało - jednostkowo - nie dzieli się na kolejne różnice ontologiczne tj. dusza i ciało różnią się w samym Bycie. Bowiem Dusza jest inna niż ciało i inne rzeczy rozpatruje niż zmysły. Jeśli oczy zajmują się widzeniem i słyszeniem a nos - węchem tak Dusza zajmuje się bytami abstrakcyjnymi, myśleniem, i koncepcjami językowymi. Dusza sama nie może zająć się widzeniem ani słyszeniem bowiem ludzie głusi, ślepi a nawet bez żadnych zmysłów mają duszę i pewnie mogliby określić podstawowe relacje geometryczne jak np. to, że w trójkącie występują trzy proste i trójkąt zawsze ma 180 stopni. W końcu myślenie ma inną jakość niż postrzeganie zmysłowe.

    Dowiedliśmy więc, że po śmierci jak i przed narodzinami Jest Coś bowiem Nicości nie ma. Dla osób nie wierzących w duszę Akt Duszy kończy się wraz ze śmiercią ciała. To nie znaczy, że Nicość Jest, wręcz przeciwnie skoro Nicości nie ma ich dusza musi się zmienić w Coś innego - zgodnie z modelem Arystotelesowskim.

    Zresztą, chciałbym już tylko dodać na końcu, że sen bez snów zawiera w sobie masę Bytów które się zapomina po obudzeniu się. Nicość nie istnieje! Pogódźmy się z tym.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy:
    ***
    O różnicach znaczeniowych Allaha i Boga - https://www.wykop.pl/wpis/29339319/filozofia-trojcy-swietej-roznice-miedzy-allahem-a-/

    Arystotelesowski trójpodział - https://www.wykop.pl/wpis/25440805/trojpodzial-wladzy-demokracja-i-tyrania-chcialbym-/

    O tym czy powinniśmy karać zbrodniarzy - https://www.wykop.pl/wpis/23993879/zlo-i-dobro-dlaczego-nie-powinnismy-karac-zbrodnia/
    ***

    Na zdjęciu - Empedokles - ktoś z kim Pan @lakukaracza_ nie mógł mieć kontaktu a jeśli miał zachęcam go do ponowienia z nim spotkań.

    #filozofia #religia #mikromodlitwa #mirkomodlitwa #chrzescijanstwo #religia #katolicyzm #ateizm #4konserwy #4chan #gruparatowaniapoziomu #publicystyka #teologia #historia #ciekawostki #neoreakcja #biblia
    pokaż całość

    •  

      @Wap30: @Croce: Chyba tylko część matematyki odnosi się do naszego świata. Na przykład jednocześnie nie może być w nim prawdziwa geometria euklidesowa i nieeuklidesowa.
      Ze wszystkich filozofii matematyki do mnie najbardziej przemawia formalizm i jest chyba(?) najpopularniejszy.

      Przy okazji to stworzyłem najgłupszy system filozoficzny: Nasza cała rzeczywistość jest emanacją metafizycznej Nicości mniej więcej w taki sposób, jak czerń jest brakiem fotonów. Prawda, że ma sens? pokaż całość

      +: Croce
    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Gdziekolwiek jest ten pierwiastek, anatomicznie musi być związany anatomicznie z pewnym elementem mózgu.
      Moja ręka to nie ja - ja mogę jedynie kontrolować moją rękę.

      Pytanie jak daleko mogę wycinać sam siebie, dopóki nie zostanie nic ze mnie?

      Pytanie, czy ta część, która sprawia że jestem świadomy, jest mną samym w sobie, czy jest jedynie czymś w stylu "tymczasowego pojemnika" na inną substancję czy też "nadajnikiem" umożliwiającym komunikację z czymś, co jest mną ?

      Gdzie ja jestem? Czy w moim ciele, czy gdzieś poza nim? Czy w ogóle ja istnieję w 3 wymiarach przestrzennych i 1 czasowym? Czy moją duszę ogranicza przestrzeń i czas ?

      Pytanie co sprawia, że nagle "ja" urywa się i nie może dalej kontrolować ciała? Czy gdybyśmy mogli syntetycznie stworzyć identyczną kopię człowieka, to czy narodziłaby się w tym syntetycznym ciele świadomość?

      Czy ja zostałem stworzony od zera, czy może już istniałem ?

      Chyba można tylko wierzyć.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (184)

  •  

    Skrajna prawica czyli ukryta perwersja
    albo krótka rozprawa o tłumieniu swojej seksualności i pudrowaniu kompleksów

    Wszyscy możemy przeczytać na wykopie, pod licznymi artykułami dotyczącymi kryzysu imigranckiego/pedofilli/promowania homoseksualizmu, przepełnione agresją komentarze. Właściwie to można spokojnie powiedzieć pod samymi tytułami, bo opisów czy treści wykopów nikt prawie nie czyta. Młodzi ludzie, identyfikujący się z prawicą, wylewają z siebie tony obelg, opisują różne zwyrodniałe, zboczone, perwersyjne czynności których imigranci mieliby się dopuszczać (albo jakie należałoby wobec nich zastosować jako karę). Zresztą rzecz nie tylko tyczy się imigrantów, ale również osób o poglądach nieco odbiegających od rzeszy prawaków, wrzuconych do wspólnego worka jako "lewaków" bądź też "zdrajców ojczyzny", oraz np osób homoseksualnych. Wymyślne opisy tortur, sposoby na przeprowadzenie egzekucji, które, jak przyznają sami autorzy komentarzy, chętnie własnoręcznie wprowadziliby w życie.

    Każdemu zdarza się wpaść w gniew, dostać kurwicy, wściec się, jest to część naszej natury. Każdy normalny człowiek złości się widząc jak rządzący podejmują decyzje niekorzystne dla swojego narodu, czuje obrzydzenie i złość czytając o gwałtach na dzieciach, czuje niesprawiedliwość widząc jak ktoś unika kary albo jest potraktowany ulgowo przez swój kolor skóry/pochodzenie. To nic niezdrowego.

    Jednak na samym tylko wykopie możemy spotkać setki młodych mężczyzn, którzy dzień w dzień wylewają z siebie hektolitry jadu, i niezwykle przeżywają kryzys imigrancki - który naszego kraju póki co zbytnio nie dotyczy. Wykopują znaleziska o homoseksualnych zboczeńcach i pedofilach za granicą, jednocześnie nie mają problemu z księżmi wykorzystującymi dzieci "na własnym terenie". Częściej wolą w ogóle udawać, że problemu nie ma, twierdząc, że jest to produkt lewackiej nagonki w kierunku kleru. Jako dowód podają ilość księży skazanych na pedofilię. Pytania typu "ilu księży-zboczeńców w ogóle udało się doprowadzić przed wymiar sprawiedliwości?" albo "ile spraw zostało zatuszowanych dzięki wpływom kościoła i nigdy nie ujrzały światła dziennego?" nie pojawiają się w ich głowach. Słyszy się też o wielu aktywnych seksualnie księżach-gejachi. Jednak o ile prawacy wyrzucają z siebie tony łajna na osoby jawnie homoseksualne mówiące otwarcie o swojej seksualności, to jakoś krytykowanie człowieka który przysięgał na ich wiarę, że będzie żył w czystości, a jednocześnie oddaje się po cichu różnym perwersjom - sprawia im już problem.

    Jak już mówiłem, każdego coś denerwuje, każdy czasami jest sfrustrowany. Jednak dzień w dzień potężny ból dupy o rzeczy które (przynajmniej na pierwszy rzut oka) cię nie dotyczą? Czemu tak?

    Kompensacja (łac. compensatio, równoważenie) - jeden z mechanizmów obronnych znanych w psychologii, odmiana substytucji.
    Jest to wynagradzanie siebie za braki lub defekty. Daje chwilową przyjemność, ale powtarzane może spowodować utrwalenie się podświadomego skojarzenia danego defektu z nagrodą i utrudnić jego usunięcie.
    Przykład: Dziewczyna uważa się za nieatrakcyjną, więc wynagradza to sobie słodyczami.
    Ogólniej używa się tego terminu także w nieco innym znaczeniu, skierowania aktywności na cele podobne do tych, których nie potrafimy osiągnąć.
    Przykład: Flirt zamiast stałych związków.

    Jak facet powinien wyglądać wie każdy - umięśniony, zdecydowany, pracujący dzielnie na utrzymanie rodziny, po pracy piwko i meczyk (prawdziwie męskie zajęcia).

    Tak więc (zdania nie zaczynamy od więc) mamy grupę facetów w sile wieku, kiedy to niby są już dorośli, ale dopiero budują swoją tożsamość, wybierają ścieżkę życia, nie mają dużego doświadczenia ale społeczeństwo już stawia wobec nich pewne wymagania. Są też najbardziej pobudzeni seksualnie. Taki młody prawak widział swojego ojca, wielkiego jak dąb, zaradnego chłopa, który codziennie w pocie czoła pracował żeby rodzina miała co do garnka włożyć. Za młodu był w wojsku, gdzie oczywiście wszyscy się go bali. Zresztą w szkole to samo, był samcem alfa który wszystkich ustawiał. Przynajmniej tak wyglądało to wg jego opowieści. Czasem sobie, jak to facet, lubił wypić, czasem przypierdolił żonie, a czasem dziecku, no ale przecież gorsze rzeczy się w domach dzieją. No i wobec takiego prawaka już na starcie postawione są spore wymagania - ani on muskularny, ani jakichś zajęć czy hobby męskich nie ma (woli popykać w gierki), dziewczyny też się za nim jakoś nie oglądają, a zamiast nękać innych w szkole to częściej sam dostaje bęcki od klasowych byczków. Pojawiają się kompleksy. Młody prawak z domu z "prawdziwie katolickim" modelem rodziny widzi, że nie jest taki jak jego ojciec. Nie jest MĘŻCZYZNĄ.

    A przynajmniej mężczyzną wg pewnych standardów. Chyba każdy zauważył, że czasy trochę się zmieniły, jak to mówią konserwatyści - od dobrobytu w dupach się poprzewracało. Dzieci już nie muszą po szkole zapieprzać z rodzicami w polu, żeby nie głodować, coraz częściej to rodzice pomagają dzieciom a nie na odwrót. Nie można więc powiedzieć że nasz młody prawak jest "gorszym" mężczyznom niż jego ojciec. Ale niestety psychika i podświadomość wie swoje. Młody prawak nie czuje się męski, czuje się słaby, i boi się, że inni tą słabość zauważą. Niezdrowa fascynacja panami w moro, perwersyjny wręcz pociąg do broni palnej i zabójstw kryminalistów z jej udziałem, odwoływanie się do tradycji - na ile te zachowania stanowią świadomy wybór, a na ile służą przykryciu kompleksów? Jak to jestem męski? Przecież lubię wojsko, broń palną, w razie czego obronię kraj i rodzinę! Jestem za przymusowym poborem, przyda się trochę treningu tym pizdom w rurkach! Do tego wzbudzanie u siebie i innych ciągłego poczucia zagrożenia, mówienie o swojej gotowości do obrony ojczyzny - na ile jest to duch patriotyzmu, a na ile chęć odwrócenia uwagi od swoich słabości przez stworzenie wrogiego chochoła? Taka ciągła walka z samym sobą wymaga olbrzymiego wysiłku, nic więc dziwnego, że prowadzi do frustracji. Młody prawak często nie chciałby być swoim ojcem, może go wręcz brzydzić jako człowiek, może go mierzić jego prymitywizm, agresja, może mieć żal o brak okazywania troski i rodzicielskiego ciepła. Ale jednocześnie chce nim być, bo tak wg niego niego wygląda mężczyzna.

    Jednak wg mnie, w przypadku niektórych, najbardziej agresywnych prawackich osobników "królicza nora wstydu" (uh..) sięga znacznie głębiej.

    Jest taki żart - dwóch gejów uprawia seks. Kogo boli dupa? Prawaka.

    Nawet zakładając, że kogoś brzydzi widok dwóch całujących się facetów (dużo osób tak ma) i nie toleruje gejów w swoim towarzystwie - to czemu ktoś taki miałby dostawać szału bo wprowadzono gdzieśtam na świecie małżeństwa homoseksualne, albo zorganizowano jakiś marsz setki kilometrów od niego? Prawacy tak to sobie tłumaczą, że jak się zgodzisz na małżeństwa to już prosta droga do legalizacji pedofilii i ślubów ze zwierzętami (w ogóle prawactwo stawia homoseksualność i pedofilię w jednym rzędzie). Takiemu pedałowi należałoby dupę zakleić, a jak jest pedofilem to jajca uciąć, posypać solą i do kamieniołomu. Albo do więzienia gdzie już go ludzie charakterni "wyruchają w dupę". Albo w ogóle przywrócić służbę wojskową, zaraz by prawdziwi mężczyźni wyleczyli tych pedałów w rurkach. W ogóle każdego w rurkach, bo każdy w rurkach to pedał. No i tutaj trochę nasza granica się zaciera. W sumie czy bycie czyimś niewolnikiem (pobór wojskowy) jest takie fajne dla normalnej osoby? Czy normalny facet marzy o byciu zamkniętym gdzieś w bazie wojskowej na wypizdowie prawie bez możliwośći wyjścia i byciu budzonym, mieszanym z gównem i musztrowanym codziennie przez "prawdziwie męskiego" pana sierżanta?

    Dobra, jest wojna, ktoś musi nas bronić, a w wojsku nie ma lekko. Świat jest brutalny, i realia wyglądają tak a nie inaczej. Ale dlaczego taki młody prawak, który nigdy nie widział walki (chyba że dwóch żuli pod sklepem, albo sam komuś wpierdolił) tak bardzo tej walki chce? Dlaczego żyjąc w najbardziej spokojnych i pełnych dobrobytu czasach tęskni wręcz do wojny? I skąd ta agresja do osób otwarcie homoseksualnych?

    Wyparcie lub represja (od łac. reprimere, odpierać, odpychać, tłumić) to jeden z mechanizmów obronnych znanych w psychologii.
    Jest to usunięcie ze świadomości myśli, uczuć, wspomnień, impulsów, fantazji, pragnień itp., które przywołują bolesne skojarzenia lub w inny sposób zagrażają spójności osobowości danej jednostki (na przykład prowokują pytania o moralność, wywołują poczucie winy itp.). Wyparcie zachodzi wtedy, gdy zaspokojenie popędu (związane z przyjemnością) może spowodować – z uwagi na inne wymogi – przykrość. Wyparte myśli istnieją nadal, jednakże nie są dostępne świadomości. Wyparcie nie jest procesem jednorazowym i wymaga ciągłego nakładu energii.

    Młody chłopak ze wsi, któremu dziesiątki lat temu dano zardzewiały karabin i kazano strzelać do wrogów, którzy napadli jego ojczyznę rozszarpując ją na kawałki, wyboru za bardzo nie miał, był przekonany, że tak trzeba. Widział co się dzieje, a zachęcony przez hasła o niepodległej ojczyźnie biegł na front. Taki młody człowiek, pełny prawdziwego patriotyzmu i niewinnej naiwności, często nie miał pojęcia że jego ani jemu podobnym działania nie będą mieć większego wpływu na przebieg historii, zginie gdzieś w zimnie, w błocie, samotnie, a po śmierci albo zostanie zapomniany, albo wspomną o nim na jakiejś tablicy upamiętniającej.

    Czy dziś, mając internet, dostęp do wiedzy, ukończoną szkołę podstawową - normalny człowiek uważałby to za coś fajnego? Śmierć w męczarniach, często bezsensowna? Niewinne ofiary, krew, brud i smród? Z mojego punktu widzenia patriotyzmu wielu agresywnych prawaków w sobie nie ma w ogóle. Jest za to egoizm, i wyparte fetysze/zboczenia, które wypłynęły na wierzch w postaci "poglądów". Taki prawak z ukrytym fetyszem bdsm/wypartym homoseksualizmem najprawdopodobniej urodził się w takiej samej rodzinie jak prawak o którym mówiłem wyżej. Nieraz słyszał jak ojciec mówił, że pedałów to trzeba gazować. Ksiądz z ambony gromił, w końcu grzech śmiertelny. Tak więc prawak skrzętnie ukrył swoją orientację, która w połączeniu z pato-konserwatywnym wychowaniem (często przez sfrustrowanego ojca-sadystę) zmutowało w masochizm/samomasochizm/fetysz prawdziwego mężczyzny czy śmierci.

    No dobra, ale skąd agresja do osób otwarcie mówiących o swojej homoseksualności? Odrzucenie podejrzeń i odwrócenie od siebie uwagi to raz. Ale wyobraźmy sobie taką niezbyt urodziwą pannę pochodzącą z rodziny mocno katolickiej. Jej jedyna miłość to Jezus, szara suknia zawsze do kostek, codziennie msza, modlitwy, żałowanie i przepraszanie za grzechy. O kogo taka panna będzie mieć największy ból dupy? O wywłoki z jej klasy, które jakby nigdy nic paradują i całują się z drugimi połówkami. Kurwy, szmaty, grzesznice. Co ciekawe - na widok "bed boja" który codziennie takie ladacznice obraca nogi katolickiej pannie miękną. Może by tak na nią, całkiem przypadkiem i niewinnie, zwrócił uwagę? Bardzo chętnie kogoś takiego "sprawdziłaby na dobrą drogę". Ale te puszczalskie kurwy to by zajebała. Zazdrość, ot co. Młody homoprawak widzi innych młodych gejów, którzy się nie wstydzą swojej orientacji, robią to co chcą, żyją jak im się podoba - i nie może tego przeżyć.

    Bardziej uległy prawak nie czuje się mężczyzną, czuje się śmieciem, obrazą dla Boga chce by go ukarać. Jest przeświadczony, że powinien cierpieć, że prawdziwy mężczyzna powinien nim pomiatać, rozkazywać mu i zadawać mu ból. Inny chce udowodnić swoją męskość, chce zdominować wroga. Chce zadawać mu tortury, karać "ruchając go w dupę". Wierzy, że wojna uczyni go wolnym, że w końcu będzie miał władzę nad innymi, będzie mógł krzywdzić innych i nie spotka go kara. Jednocześnie mamy jednak coś takiego jak moralność, to co ludzi powstrzymuje przed popełnianiem przestępstw. Ta moralność u homoprawaka sprawia, że musi sobie swoje zboczenia usprawiedliwiać, a jeśli użyje patriotyzmu jako wymówki, jak założy outfit obfitujący w symbole patriotyczne (profanując je wręcz) - no to przecież nikt się nie przypierdoli, bo jak to? On chce tylko walczyć ze zdrajcami ojczyzny, z pedałami-pedofilami (no chyba że są księżmi, wtedy nie), imigrantami! Nie zgadzasz się z nim w 100%? Więc to TY jesteś pedałem!

    #bekazprawakow #neuropa #4konserwy #publicystyka #ciekawostki #memologiastosowana #filozofia #psychologia #socjologia #polak #gruparatowaniapoziomu

    pokaż spoiler moga byc bledy bo nie chcialo mi sie sprawdzac xd
    ps to dla cb brzytwuś-chan :*
    pokaż całość

  •  

    Etyka normatywna w dzisiejszym społeczeństwie i stan tego portalu

    Jurgen Habermas a Cywilizacja Życia

    Od paru dni Europa ekscytuje się sprawą Alfiego Evansa, małego chłopca z chorobą układu immunologicznego. Jednym z Państw gdzie trwa dyskusja nad jego zdarzeniem jest Polska. Ominę na razie jakość tej dyskusji i zajmę się tym w części poświęconej samej analizie socjologicznej wykop.pl

    Z jednej sprawy jestem jednak dumny z moich rodaków, sprawa to odbiła się u nich mocno czy to wśród osób uważających, że zabił go Kościół Katolicki, czy to wśród osób uważających, że należy się z niego śmiać i z rodziców którzy walczyli do końca. Na razie - mniejsza z jakością. Za wyjście do sądu ogólnego posłuży argument anegdotyczny, który jak wiadomo nie ma żadnej mocy dowodu. Znajomi mojego przyjaciela są Czechami i często rozmawiają o różnicach i o podobieństwach kultury polskiej i czeskiej. Zjawiska które wskazują nam Czesi to - poczucie moralności oraz romantyzm - a przede wszystkim - poczucie odpowiedzialności i próby udowadniania systemów moralnych - Polaków. Czy to polscy ateiści czy katolicy próbują udowadniać swoje racje. Oczywiście jakość tych dowodów jest często patologicznie wątpliwa, ale wciąż one istnieją.

    W społeczeństwie Czeskim nie ma poważnych dyskusji o moralności, Czesi sami czasami dziwią się dlaczego u nich występuje mało dyskusji etycznych na jakikolwiek temat a społeczeństwo jest niemal w stanie zaakceptować wszystko - niech przykładem będą nagie spacery kobiet po Pradze i mała ilość dyskusji filozoficzno-moralnych. Często zrzucają to na dramatyczne warunki historyczne (w końcu mamy kontakt z intelektualistami) - jak wojny husyckie, uzależnienie od Niemiec i poczucie, że ich zdanie tak naprawdę nic nie znaczy w systemie światopoglądów międzynarodowych a także geopolityki.

    Polska jest za duża żeby pozwolić sobie na brak własnego zdania, brak własnej etyki i dyskusji o światopoglądach. Jest wciąż za mała jednak żeby swoje poglądy i koncepcje (nawet geopolityczne) narzucać lub wprowadzać do europejskiej kultury - jak Rosja za Dostojewskiego. Tak czy inaczej dumny jestem, że temat ten osiągnął tak znaczne ożywienie bo znaczy to, że Polacy wciąż są żywi a sprawy ich żywotne.

    Stąd przejdę do stanu etyk wykopu i dzisiejszego liberalizmu który nie proponuje żadnej etyki normatywnej. Czym jest etyka normatywna? To po prostu skrót dla etyki nakazującej coś. Dla przykładu - wszystkie systemy moralne od ateizmu przez katolicyzm aż do prawosławia mają swoje implikacje. Z drugiej strony niektórzy nie zdają sobie sprawy, że to systemy moralne (jak ateiści) i uważają często, że ich etyka normatywna to tylko jedno-zdaniowy sąd. Ateista nigdy nie zaakceptuje praw naturalnych ani systemu Spinozy, powinien też sekretnie dyskutować z Newtonem i Arystotelesem o Pierwszej Przyczynie.

    Liberalizm współczesny tj. neoliberalizm nie proponuje żadnej etyki normatywnej - wręcz milczy o etyce i uważa, że jest sprawą prywatną. A trzeba wszystkim mającym umysł odmówić liberalizmowi. Religia i Etyka jest sprawą publiczną. Problemy zachodniego świata z muzułmanami pochodzą z tych samych problemów które mają ateiści i katolicy na tym portalu i to są te same problemy które miały różne odłamy protestanckie w XVI wieku. W XVI wieku w krajach protestanckich doprowadzono do idei, że etyka jest sprawą prywatną byleby się słuchać Państwa i Prawa. Nie długo musieliśmy czekać na zwyrodnienia tego systemu i jego niespójność - przypadkiem tym jest III Rzesza i ZSRR, państwa które walczyły z religią etyki - religijnością doprowadzając do ekstremum religię państwa. Liberalizm jest niestety kolejnym odłamem Państwa-Boga, ale w odróżnieniu od III Rzeszy i ZSRR boi się wydać jakikolwiek sąd etyczny. Akceptuje wszystko, jest więc z natury multi-kulturowy.

    Wiem, że w tytule występuje Jurgen Habermas, wielki filozof niemiecki i krytyk współczesnego liberalizmu. Przejdziemy do jego genialnej analizy emancypacji w społeczeństwach zachodnich. Habermas uważał, że przestrzeń publiczna w Anglii i Francji kształtowała się na zgromadzeniach prywatnych osób, które dyskutując w salonach i restauracjach zupełnie abstrahowały od kwestii pochodzenia społecznego. Warunkiem sine qua non powstania tej sfery była warstwa posiadaczy, których majątek był wpięty w drabinę feudalną. Z jednej strony zaistniała dzięki temu opinia publiczna z drugiej ta nowa sfera wyrugowała problem moralnego zaangażowania obywatela i pomijała fakt zakorzenienia człowieka w jego wspólnocie politycznej. Model ten, w teorii będący otwarty dla każdego, pchnął w ruch emancypację. Jakie bowiem możliwości partycypacji w tym zgromadzeniu miał murzyn w XIX wieku? Kobiety? Wszystkie te grupy z powodu uwarunkowań społecznych nie mogły stać się opinią publiczną. Były od razu wykluczone. W ramach tej logiki walka o wyzwolenie grup, musiała być oparta na zanegowaniu kolejnych barier w imię egalitaryzmu, równości. W XIX wieku zanegowano własność bo uznają ją za opresyjną, w XX wieku zaczęto za opresyjną uważać kulturę. Co zostanie zanegowane w XXI wieku? Będzie to najpewniej uznanie kolejnej struktury za opresyjną - płci czy narodu. To droga donikąd.

    Kościół głoszący Etykę normatywną przez to, że jest największą organizacją podtrzymującą etykę normatywną w ogóle na świecie od liberalizmu dostaje największe łupnie. Ateizm wszedł w krótkotrwały sojusz z liberalizmem, ale dopóki, dopóty będzie udowadniał, że sam nic nie implikuje będąc tylko niewinnym sądem o Bogu. Naturalny dla liberalizmu jest agnostycyzm. Użytkownicy tego portalu wpadają w dziurę tego liberalizmu chcąc aby sprawy etyki były konceptualizowane przez Państwo.

    Ale to sprawa prywatna

    W żaden sposób bowiem system etyczny danej wspólnoty implikuje prawo danego Państwa i w końcu życie wszystkich jego jednostek, neo-liberalizm odrzuca więc tym samym liberalizm klasyczny i wszystkich wolnościowców z tagu #neoreakcja czy #libertarianizm Dlaczego? Dlatego, że i libertarianizm i klasyczny liberalizm ma etykę normatywną czy to chrześcijaństwo kulturowe czy zwykła wiara w Boga czy inne obiektywne wartości.

    Ale to jego sprawa co człowiek robi w domu dopóki nie krzywdzi innych

    To zdanie mogłoby być prawdziwe w społeczeństwie jednolicie etycznym czy to 100 % ateistycznym czy 100 % katolickim czy 100 % muzułmańskim. W końcu występuje tutaj problem moralny nekrofilli i w zasadzie osoby uważają, że ciało człowiek bez duszy jest tylko mięsem (albo nawet nie wierzą w duszę) mogłyby uzasadniać zasadność nekrofili która nikomu szkody przecież nie czyni. To chyba najmocniejszy przypadek pokazujący, że zasada krzywdy jest różna w różnych etykach. Muzułmanie oblewają kwasem dziewczyny które żyją życiem współczesnego liberalizmu - hedonistycznej przyjemności. Ludzie Zachodu potępią takie działanie nawet jeśli dziewczyna stałaby się prostytutką. Dla muzułmanów to prywatna sprawa rodziny - ponieważ jedna część rodziny świadczy o całej rodzinie. Zmuszanie ich prawnie do przyjęcia systemu prawa Zachodu - nie tędy droga. Postępem by było gdyby przyjęli etykę chrześcijańską (którą posługują się także ateiści w świecie Zachodu i chyba tylko Nietzsche chciał to zniszczyć) a potem zaczęli myśleć tak jak My.

    Przejdę do stanu tego portalu i w końcu do jakości tej dyskusji. Obrażanie Kościoła i jego członków, lekarzy, rodziców, memy z umierającym dzieckiem w tagu #alfieevans pokazują, że system liberalny także ma etykę - to etyka nienawiści w stosunku do każdego systemu moralnego. Przeto w świecie neo-liberalnym kluczowym zajęciem jest negowanie jakiejkolwiek postawy a największą chęcią - Śmierć danego problemu moralnego, który może ten system wyprowadzić z równowagi - ponieważ okazuje się, że ludzie myślą różnice a systemy etyczne nie są zwykłą sprawą prywatną.

    Dziecko zmarło, problem też. Liberalizm odetchnął od tego balastu który zmusza go do wchodzenia w sprawy moralne. Jednak jeszcze nie raz zostanie mu udowodnione, że etyka nie jest pochodzenia Państwowego tylko od ludzi którzy go tworzą. Tworzenie państw wielo-kulturowych to czysta droga do tego aby to Państwo było źródłem prawa i etyki a w końcu i religijności - która dzisiaj wyraża się w hedonizmie i konsumpcjonizmie, dość niewinnym, ale co może być jutro - nie wiemy.

    Apeluję też do wszystkich normalnych użytkowników tego portalu którzy są większością. Mamy na naszym portalu około setkę działaczy LGBTQ i jeszcze ludzi od Pana Palikota. Największe tagi wykopu to danielmagical, patostreamy, gownowpis i nsfw. Na wykopie wyróżniamy dwa rozwoje - rozwój portalu jako takiego i rozwój jakościowy portalu jako takiego tj. etyki i moralności jego użytkowników którzy dodają coraz lepsze treści (dziękuję #gruparatowaniapoziomu i @Menypeny) Nie idą one w parze. Apeluje więc do was - normalni użytkownicy tego portalu kierujący się etyką normatywną - abyście nie uważali, że poglądy tych grup społecznych i ich aktywność - a przecież 4konserw w rzeczywistości jest znacznie więcej niż osób o charakterze neuropy czy samej lewicy jako takiej. Marcuse, filozof amerykański pisał, że jeśli ktoś chce się wydać potężny nie musi być ilościowo większością, ale jakościowo i musi jak najwięcej krzyczeć by pokazać, że jest go jak najwięcej.

    Degeneracja tego portalu jak i samo zło w świecie powstaje tylko wtedy jeśli dobrzy ludzie, którzy są większością, nic nie mówią. Milczenie - dla Cezara a więc i dla nas - jest zgodą w świecie Zachodu nad którym - mam nadzieję - wzejdzie kiedyś poranne wschodnie Słońce.

    Trzymajcie się, normalni.

    Obserwuj #ockham

    Wpis powstał z inspiracji 50 teki Klubu Jagiellońskiego - Pressje - think-tanku krakowskich intelektualistów.
    Inne moje wpisy:
    ***

    Danielmagical a mem z małpą - dochodzenie - https://www.wykop.pl/wpis/27665909/ojkofobia-jako-aparat-wladzy-osobowosc-polakow-wed/

    Marcuse a rok 68' - https://www.wykop.pl/wpis/22699971/o-aktywnej-mniejszosci-i-leniwej-wiekszosci-na-wyk/

    O źródłach rewolucji seksualnej - https://www.wykop.pl/wpis/28089091/marksizm-z-maska-wenus-infiltracja-spoleczenstwa-a/

    ***
    Na zdjeciu - Jurgen Habermas Dziękuję też @Akwinata za ciekawą dyskusję w rozmowach prywatnych.
    #alfieevans #gruparatowaniapoziomu #filozofia #polityka #4konserwy #mirkomodlitwa #mikromodlitwa #socdem #liberalizm #socjologia #chrzescijanstwo #religia #islam #katolicyzm #neoreakcja #libertarianizm #religia #ateizm #historia #4chan #redpill #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #publicystyka #religioznawstwo
    pokaż całość

    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Te twoje wpisy są bogate i wysokojakościowe, ale mają jedną zasadniczą wadę - są ciężkostrawne.

      Gdybyś nauczył się przekazywać meritum prosto i krótko, dotarłbyś do większej ilości odbiorców.

      Po pierwsze, musiałbyś zrezygnować tam gdzie to możliwe, z używania mało znanej terminologii. Po drugie, musiałbyś szybko przechodzić do konkluzji - dostateczne podpartej argumentami oczywiście.

      Tu nie chodzi wyłącznie o lenistwo lub brak rozumu do zrozumienia co piszesz. Żyjemy w czasach kiedy każdy bit informacji boli. Ludzie są już przesyceni informacją. Nie możesz zakopywać się w coraz gęstszych zwojach wiedzy, nikt nie da rady się do ciebie dokopać.

      Ludzie jeszcze nie nauczyli się świadomie ograniczać i priorytetować strumień informacji który do nich dociera.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (77)

  •  

    Jednym z jaskrawych dowodów rozbicia, duchowego naszego społeczeństwa jest fakt, że historia tego, co się działo u nas w ostatnich dziesięcioleciach, historia odzyskania naszej niepodległości i działań polskich, które je poprzedziły, przedstawiana jest na dwa różne, nawzajem wyłączające się sposoby. To, co jeden pogląd uważa za śmieszny drobiazg bez znaczenia i bez konsekwencji, inny podaje, jako czyn wiekopomny, jako doniosłe zdarzenie dziejowe; w tym, co według jednego było właściwym przygotowaniem niepodległości, inny widzi bezmyślną i szkodliwą robotę, która dlatego tylko Polski nie zgubiła, że się nie powiodła.

    Możnaby spokojnie patrzeć na to karykaturalne zjawisko, pozostawiając zmartwienie ludziom, którzy w tych wypadkach działali, że ich ci lub inni nie doceniają, że nie są zdolni widzieć ich faktycznych, czy urojonych zasług. Możnaby sobie powiedzieć, że przyszli historycy, patrzący na nasze czasy z perspektywy, patrzący beznamiętnie i będący w posiadaniu dokumentów, które dziś ukrywa-ją się po archiwach lub pokryte zostały pyłem zapomnienia w rocznikach gazet, będą umieli oddzielić fakty od urojeń, prawdę od kłamstwa, i napisać istotną historię naszych czasów na miejsce legend, romansów i paszkwilów.

    Niestety, tu chodzi nie tylko o historię. Każdy z tych biegunowo przeciwnych systemów przedstawiania niedawnej przeszłości zawiera w sobie jednocześnie biegunowo przeciwne drugiemu pojęcie moralnego i politycznego stosunku do sprawy narodu: są to nie tylko dwie historie, ale dwie polityki, pomiędzy którymi nie ma możliwego kompromisu. I dlatego właśnie, że są to dwie, tak przeciwne sobie postawy polityczne, a nawet dwa systemy moralne w przedstawianiu przeszłości, istnieje między niemi tak karykaturalne przeciwieństwo. Jedna z tych historii może być nazwana urzędową. Od początku istnienia nasze-go odbudowanego państwa, a zwłaszcza od maja 1926 r. zużyła ona niesłychanie wiele papieru i farby drukarskiej. Była i jest rozwijana w książkach, broszurach, artykułach czasopism, w podręcznikach szkolnych, w wydawnictwach dla dzieci i młodzieży, wreszcie w literaturze powieściowej. Dla wbicia jej w umysły urządza się mnóstwo uroczystości, obchodów, parad, uwiecznia się ją w pomnikach, nazwach instytucji, ulic itd.

    Wobec tego wszystkiego mamy uderzający fakt, że kierunek myśli, tak jedno-licie panującej wśród naszej młodzieży, całą tę historię jako fałsz odrzuca. Z dzisiejszego stanowiska kupieckiego, wierzącego w niezawodną skuteczność reklamy, bez względu na wartość towaru, który się reklamuje, fakt ten może się wy-dawać niezrozumiałym. Okazało się, że nasze młode pokolenia mają inne, poza urzędowymi, drogi uczenia się i szukania prawdy. Stawiane przed nimi na każ-dym kroku tablice reklamowe jednak nie decydują o wyborze przez nich takiej czy innej strawy duchowej. Czy możliwe jest, ażeby ta uderzająco jednolita postawa młodzieży była wynikiem propagandy ze strony przeciwnej, propagandy pozbawionej geniuszu reklamiarskiego, nie rozporządzającej nawet w małej części tymi co rządowe środkami, nie mającej sceny, do takich świetnych przedstawień, propagandy, wreszcie, która strasznie mało w porównaniu z tamtą zadrukowała papieru? Tu mamy do czynienia z jakąś inną mistrzynią. Ta młodzież, wyrastająca już we własnym państwie, wolna od wpływów niewoli, patrzy na rzeczy oczyma ludzi, którzy posiadają największy skarb na świecie i są zań odpowiedzialni. Patrzy ona po polsku, i z tego co widzi po polsku wyciąga wnioski. Pomimo wszystkich wad naszej szkoły, szkoła to jednak polska, jednak ucząca myśleć po polsku, i nie tylko dzięki nauczycielowi, nie zawsze dobremu, i systemowi wychowawczemu, w znacznej mierze wadliwemu, ale dzięki wzajemne-mu wychowywaniu się młodzieży między sobą. Te młode pokolenia mają znacz-nie więcej od poprzednich kultury umysłowej, zdolności do logicznego myślenia i nie ulegają one tak łatwo byle wpływom i śmieją się z prób wywierania na nie sugestii, tym bardziej tak naiwnymi, barbarzyńskimi metodami, jakich się względem nich używa.
    Roman Dmowski, Świt lepszego jutra, 1930


    #polityka #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka
    pokaż całość

  •  

    To nie Kaczyński stoi na drodze do lepszej polityki. To wyborcy jej nie chcą.

    Zdaniem Matyi „duchami państwa” konstytuującymi nasz „układ społeczny” są „centralizm, wschodnie standardy biurokratycznej kontroli, klientelizm, mechanizmy selekcji personalnej”. W innym miejscu dodaje, że „katalog ten można zresztą rozszerzać o kwestie konfliktu pokoleniowego czy upowszechnione w społeczeństwie wzorce maczyzmu, nawet jeżeli za jego retoryczną fasadą kryją się słabość i niepewność własnej społecznej roli”.

    Pomimo tych niejasności po lekturze wiemy na pewno, że to właśnie klientelizm czy centralizm „konstytuują nasze państwo u jego niewidocznych korzeni”. To one psują nasze partie, a nie są efektem tych czy innych rządów. Obecny „układ społeczny” nie powstał bowiem w wyniku konfliktu PO-PiS-u, ale jest wypadkową trzech trwających wiele dekad procesów: wywłaszczenia i utraty majątku polskiego społeczeństwa na skutek II wojny światowej; powstania w okresie komunizmu egalitarnego społeczeństwa „mających tyle, ile konieczne na własne potrzeby”; wreszcie charakterystycznego dla III Rzeczpospolitej procesu rozwarstwienia majątkowego, degradacji ekonomicznej całych grup (wielki przemysł, PGR-y, częściowo górnictwo), przy jednoczesnym awansie innych.

    Wszelkie próby odwoływania się do dobra wspólnego traktowane są jako podejrzana próba manipulacji i ukrycia swoich prawdziwych intencji związanych z interesem konkretnej jednostki czy grupy. Co więcej, zdaniem niektórych badaczy przywołanych w książce, podstawowym motorem działania Polaków jest zawiść, gdyż prestiż społeczny budujemy porównując się do innych, a miarą pozycji społecznej jest pieniądz.

    Współczesna elita na kartach Wyjścia awaryjnego jest opisana jako zdezorganizowana i pozbawiona społecznej misji; niebędąca w stanie myśleć szerzej, niż w kategoriach własnego interesu korporacyjnego; pasożytująca na słabym państwie, by tylko „urwać coś dla siebie”; jeśli nawet dostrzegająca punktowe problemy, to nie widząca obrazu całości; nie umiejąca zdystansować się od sporu partyjnego, ale raczej „dolewająca oliwy do ognia”; uprzedmiotowiona przez elitę polityczną, czasem poprzez „upokarzanie”, innym razem za sprawą „zagłaskiwania”, a różnica ta jest wyłącznie kwestią smaku. To właśnie elity ponoszą główną odpowiedzialność za obecną słabość państwa.

    #publicystyka #klubjagiellonski #polityka
    pokaż całość

  •  

    Faszyn from klasizm

    Funkcjonowanie “Faszyn from…” i innych walczących z obciachem fanpejdży opiera się na założeniu „naturalności gustu”. Zgodnie z nim świadomość reguł mody jest wspólna wszystkim ludziom, niezależnie od statusu socjoekonomicznego i od każdego można oczekiwać ich przestrzegania. Winą za łamanie reguł piętnujący obarczają lenistwo, niższą inteligencję czy brak wstydu łamiących, dając tym wyraz zwykłemu klasizmowi – czy też „klasizmowi 2.0”

    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

  •  

    Polska to raj podatkowy. Dla bogatych

    Podatek od dochodów z pracy rośnie w Polsce od siedmiu lat. Znacznie odbiegamy od reszty państw OECD, bo w całej grupie notuje się spadek od trzech lat – wynika z raportu „Taxing Wages 2017” opublikowanego przez OECD. Obciążenia podatkowe w Polsce są na poziomie zbliżonym do średniej dla państw grupy – łączna danina z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych i składek na ubezpieczenie społeczne, jaką musi zapłacić przeciętny bezdzietny singiel z zarobkami na poziomie średniej krajowej, to ok. 36 proc.

    Postawmy sprawę jasno – podatki w Polsce nie są wysokie. Stanowią, wraz ze składkami na ubezpieczenie społeczne, 32,5 proc. PKB, podczas gdy w UE 38,7 proc. PKB – wynika z raportu „Taxation Trends 2017” przygotowanego przez Eurostat. Jednak te wartości niewiele mówią o strukturze naszego systemu podatkowego. Jeżeli wejdziemy w problem głębiej, to okaże się, że Polska nie jest pod tym względem krajem dla biednych ludzi. – Obciążenia z tytułu podatku dochodowego są u nas jednymi z najniższych w Europie. To oznacza, że opłaty na rzecz fiskusa osób ubogich – w porównaniu z lepiej sytuowanymi – są bardzo wysokie na tle innych europejskich krajów należących do OECD – mówi dr hab. Marek Kośny, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

    #publicystyka #socdem

    pokaż spoiler Na wykresie wartość klina podatkowego w Polsce przez lata na podstawie artykułu w forsal
    http://forsal.pl/artykuly/1034455,jaka-czesc-dochodow-oddajemy-panstwu-klin-podatkowy-w-polsce-wciaz-rosnie.html
    pokaż całość

    źródło: g5.forsal.pl

    +: r..................r, MKULTRA +17 innych
  •  

    #publicystyka #socjologia #edukacja

    - Trzeba skłonić rodziców z klasy średniej, by poprzestali na wystarczająco dobrej szkole rejonowej, zamiast poszukiwać szkoły najlepszej. Ta pogoń wcale nie sprzyja poprawie jakości nauczania - mówi w rozmowie...

    - Z badań wynika, że mieszanie się dzieci pod względem poziomu ich kapitału kulturowego i wiedzy służy przede wszystkim tym, którzy mają go mniej. Ale jednocześnie nie szkodzi tym, którzy mają go więcej. Segregacja jest niekorzystna społecznie. Mieszanie jest dużo lepsze.

    Dlaczego to jest tak ważne, by dzieci z różnych środowisk miały ze sobą kontakt?
    - Z wielu powodów. Przyjrzyjmy się umiejętnościom współpracy. Od lat obserwuję na uczelni jak kolejne roczniki studentów coraz gorzej radzą sobie ze wszystkimi zadaniami, które wymagają współpracy. Tym bardziej z osobami, które żyją w innych światach, są spoza naszej bajki, spoza naszego bąbla. Taka umiejętność rozwija też empatię, sprawia, że potrafimy zrozumieć sytuację innych, wczuć się w nią. Funkcjonowanie w grupie jest tym lepsze, im bardziej potrafimy spojrzeć na sytuację oczami innych. Dzieci uczą się wytrzymywać różnice, czyli radzić sobie z frustracją. Rozwój takich umiejętności wymaga, żebyśmy mieli odpowiednio dużo kontaktów z innymi. Zarówno izolacja fizyczna, gdy dzieci z różnych grup społecznych trafiają do innych szkół czy klas, jak i indywidualizacja, czyli prowadzenie procesu nauczania w ten sposób, że stawia się przede wszystkim na rywalizację i porównywanie między sobą, a nie wspólne projekty, utrwala anomię społeczną. Utrudnia jakiekolwiek działania wspólne.


    Na poziomie rynku pracy widać, że biznes inwestuje w skłanianie pracowników do współpracy i uczenia ich tej kompetencji, bo to nasza słaba strona. Trudno się temu dziwić, skoro tak a nie inaczej funkcjonuje polska szkoła, i to od lat.
    cały wywiad - https://www.wykop.pl/wpis/31398241/trzeba-sklonic-rodzicow-z-klasy-sredniej-by-poprze/
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj będzie ciekawostka. Często wszelkie lewactwo wrzuca screeny z przedwojennych pism szczególnie ONR odnośnie ich uwielbienia do Hitlera, ale mirek @zwora chcąc oczernić ONR w jednym znalezisk ostatnio wrzucił kilka całkiem nieświadomie podważających tę narrację. Kolejne w komentarzach.

    #myslnarodowa #polityka #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #zydzi pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: wykop.pl

  •  

    Sprzeczności zasady liberalnej

    "Wolność pierwszego kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego"

    Herodot rozpoczynając swoje Dzieje opisuje jak zaczęła się konfrontacja Azji z Europą. Jednym z kluczowych przykładów jest incydent porwania Europy - najpewniej Fenicjanki - przez samego Dzeusa, boga iście indoeuropejskiego. Można więc napisać, że Europa była Azjatką w trochę starszym rozumieniu tego słowa. Od XVIII wieku Azjaci to nazwa ludów rasy żółtej daleko osiedlającej się od Europy. Czy możliwym jest aby Palestyńczyków, Żydów i Babilończyków nazwać Azjatami? Dla nas najpewniej byłby to problem, dla Herodota nie bardzo.

    Azjaci jednak nie próżnowali, porywali kobiety greckie z zasięgu kultury mykeńskiej i wkrótce, za pewne z powodów geopolitycznych o których Herodot pisał intuicyjnie, powstały okręgi cywilizacyjne które najłatwiej można określić przez terminy - kultura grecka - i -kultura perska - choć wiadomo, że i te określenia nie będą wyczerpywały tematu bo co z takimi Rzymianami w takim okresie? Zostawmy ich na razie, ponieważ szerokie dygresje nie pomogą nam dojść do upragnionego
    wniosku.

    Kultura grecka stworzyła państwo etniczne: demokratyczne, oligarchiczne czy monarchiczne, były to państwa w których obywatelstwo uprawniało do równości wobec praw i obowiązków. Było ponad sto poleis, u Arystotelesa będzie ich około 160, każdy ze swoim własnym systemem politycznym, założycielem i formą ustroju. Tak duża ilość poleis doprowadziła do bogactwa doświadczeń i prób polepszania ustrojów.

    Persja jednak stworzyła wielkie imperium z relatywistyczną etyką pochodzenia dworu królewskiego. Kiedy Grecy ukochali swoją etniczną niezależność, zrozumieli, że demokracje, oligarchie czy monarchie, mogą działać tylko między równymi obywatelami - czy to równymi sobie godnościami, pieniędzmi czy prawami i przywilejami - pochodzącymi z jednego źródła. Tutaj też znajdujemy odpowiedź dlaczego Grecy się nie zjednoczyli. Dławiłoby ich państwo stworzone na wzór perski w którym nie rządzi nikt oprócz Boskiego Władcy. Tutaj też zaczynają się problemy natury teologicznej, Grecy nie pozwoliliby żeby nawet królowi oddawać cześć boską stąd potem kłótnie w dworze Aleksandra Wielkiego, który kazał całować się w pierścień.

    Jakże długi wstęp można powiedzieć i słusznie. Ten wstęp jednak pomoże wyjaśnić dlaczego występują problemy państw zachodnich z muzułmanami i dlaczego polityka etniczna jest taka ważna a także dlaczego liberalne zasady padają przy Państwie Perskim.

    Zasada o której wspomnieliśmy na samej górze (Wolność pierwszego...) zawiera daleko idący optymizm, że wszyscy w danym systemie politycznym w którym ta zasada obowiązuje definiują wolność podobnie a i żyją zgodnie ze swoją definicją wolności, mają podobne wartości i cele a także myślą w jednym języku -bowiem różne języki różnie determinują umysły -, prowadzą też się jakimś podobnym systemem etycznym.

    Taka zasada może działać i działała w Państwie Greckim gdzie Ateńskie obywatelstwa dostawali tylko ludzie z Aten i okolic lub u Lacedemończyków gdzie obywatelstwo dostawało się poprzez rodowód. I Ateńczycy i Lacedemończycy myśleli na swój własny, unikatowy sposób. Co jednak by się działo gdyby tą zasadę zaakceptować w Państwie Perskim, państwo wielo-kulturowym ze swoimi własnymi systemami etyki czy poglądów? Państwo takie, gdzie każdy inaczej rządzi, prowadzi się inaczej, moralność przeto i prawo w różnych prowincjach jest inna, ile by wytrwało takie Państwo? Najpewniej nie przetrwałoby próby czasu. Należy więc - co jest polityką blisko-wschodnią do dzisiaj - brutalnie trzymać ludy mieszkające w Państwie pod dyktandem Dworu, którego nie definiuje bo może być to i rząd lub monarchia.

    Prawo europejskiego pochodzi i będzie pochodziło od etyki. Oczywiście można argumentować o pragmatyzmie prawnym, ale bez etyki prawo staje się systemem reguł bez Ius - ducha. Rzymianie bowiem rozróżniali między Ius a Lex. Lex to prawo pisane, Ius to Duch prawa. Prawo więc bez etyki jest tym czym reguły życia w jaskini zbójców (za św. Augustynem). Oczywiście występują, ale jakie to prawa.

    Bezużyteczność tej zasady "Wolności..." obrazuje konflikt między światem artystycznym a religijnym. Wolność religijna jest bowiem podstawą systemu liberalnego. Nie zaprzeczy temu każdy inteligentny liberał; i katolik i prawosławny ma prawo wyznawania swoich wartości. Jednak wolność artystyczna - doprowadzona do skrajności - atakuje często wolność religijną. Artyści odpowiadają, że są krępowani przez systemy etyczne wierzącej większości. Liberalizm popada tutaj w nieustanną sprzeczność chcąc zachować i wolność słowa i wolność religijną, wartości. Niestety nie da się tego rozwiązać z sukcesem czego dowodem jest Wolność muzułmanów w Europie Zachodniej. Częścią ich systemu polityczno-religijnego zwanego Islamem jest uznawanie porządku religijnego - szariatu wyżej niż systemu prawnego państw zachodnich. Można więc napisać, że system prawny Francji i Anglii z powodu swojej wolności religijnej (która przyszła z powodu reformacji) przyzwala na dekonstruowanie samego siebie

    Z drugiej strony ataki niektórych artystów na grupy religijne czy to katolików w Polsce czy protestantów w Chinach nie tylko depczą poglądy wierzących, ale także ich punkty odniesienia czy czci. Ateiści nie rozumieją tego problemu ponieważ myślą w inny sposób, innym językiem, innym systemem pojęć przeto życie z nimi zgodnie z zasadami liberalizmu (czy raczej neo-liberalizmu) jest na dłuższą metę, przy tworzeniu porządku prawnego, trudne. Rozwiązaniem wielkich walk ideologicznych jest zawsze Lewiatan - wielkie państwo, które wie wszystko (Hobbes), państwo totalitarne, które ukróca wolność jednych i drugich. Nie możemy, ateiści i katolicy, pokłonić się temu Smokowi.

    Polska wyłamała się z tych liberalnych paradygmatów już w XVI wieku. Ale to inna historia.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy:
    ***
    Homoseksualizm w starożytności - https://www.wykop.pl/wpis/31176033/homoseksualizm-w-starozytnosci-religia-obyczaj-blu/

    Ayn Rand a Dostojewski, egzystencjalizm a modernizm - https://www.wykop.pl/wpis/30895981/czym-rozni-sie-ayn-rand-od-dostojewskiego-egzysten/
    ***

    Na zdjęciu - Akropol Ateński
    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #historia #grecja #islam #ciekawostkihistoryczne #neoreakcja #publicystyka #polityka #kultura #filozofia #socdem #religia #katolicyzm #polska #neoreakcja #mirkomodlitwa #mikromodlitwa #chrzescijanstwo #kultura #religia #ateizm (czy mogę tagować wpis?) #prawo #filozofia #libertarianizm #liberalizm
    pokaż całość

    źródło: mr-fact.ru

  •  

    Zardzewiała Dama

    < Skutki ideologii neoliberalnej, której jedną z głównych fundatorów była Thatcher, przekraczają granice Wielkiej Brytanii, wykraczają również daleko poza czas jej rządów, aż do obecnego kryzysu finansowo-gospodarczego. Skutki te są wielopłaszczyznowe i sięgają poza gospodarkę, w sfery kultury i wartości, zmieniając w znaczący sposób pogląd na rolę jednostki we wspólnocie, jej prawa i źródła przypisywania jej wartości. Wszystkie te aspekty odegrały ważną rolę w doprowadzeniu do światowej recesji, której skutki chcemy przezwyciężyć.

    < Po wygranych wyborach Margaret Thatcher ograniczyła wzrost podaży pieniądza. Nie przyniosło to jednak oczekiwanych rezultatów i, jak zauważył ekonomista C.F. Pratten, tylko sztuczki księgowe – takie jak odejmowanie od wysokości wydatków wielkości równej przychodom prywatyzacyjnym i podatkowym – pozwalały na utrzymanie względnie bezpiecznego, choć wysokiego deficytu. Liberalny ekstremizm Thatcher nie polegał więc, jak to się zwykło uważać, na zmniejszeniu wydatków, lecz na zmianie ich struktury. W połączeniu z regresywnymi zmianami podatkowymi (podwojenie wysokości podatku VAT, czyli wzrost opodatkowania konsumentów, szczególnie tych mniej zamożnych, przy jednoczesnej obniżce stopy podatku dochodowego dla najbogatszych z 83 procent do 60, następnie do 46, a od 1988 r. do 40 procent) zapoczątkowało to przepływ siły nabywczej od szerokich rzesz obywateli, zatrudnionych w sektorach przeznaczonych na zniszczenie, w stronę ludzi zamożnych oraz rynku kapitałowego.

    < Doktrynerskie wycofanie subsydiów dla znacjonalizowanych sektorów gospodarki, takich jak górnictwo, hutnictwo, lotnictwo, kolejnictwo i telekomunikacja, spowodowało w ciągu dwóch lat gwałtowny wzrost bezrobocia – z 5 do 12 procent. Thatcher, idąca po władzę pod hasłem przywrócenia miejsc pracy i podkreślająca etos polegania na własnych siłach, w krótkim czasie spowodowała, iż wielu Brytyjczyków znalazło się na zasiłku. Częściowo tłumaczy to, dlaczego wbrew intencjom konserwatystów zmniejszenie subsydiów nie spowodowało zmniejszenia wydatków państwa, które przez pierwszych siedem lat były wyższe, niż gdy obejmowała urząd. Podczas jedenastu lat Thatcher wydatki na mieszkalnictwo spadły o 67 procent, zaś wydatki na policję wzrosły o 53 procent.

    < Ta polityka niskich podatków oraz de facto subsydiów dla bogatych (przy wysokich podatkach pośrednich) musiała skutkować przejadaniem wpływów do budżetu bez refleksji nad przyszłymi potrzebami. Poziom inwestycji publicznych spadł poniżej poziomu zwykłych wydatków wojskowych, które również nieznacznie zmalały. Podczas dekady premierostwa Thatcher spadły o jedną trzecią wydatki na przemysł i handel, a także na infrastrukturę, pogarszając warunki rozwoju kraju w długim okresie. Wzrost bezrobocia doprowadził za to do zwiększenia wydatków socjalnych. Nawet po pewnym zmniejszeniu się armii bezrobotnych w drugiej połowie rządów konserwatystów zsumowane świadczenia te były o jedną trzecią wyższe niż wcześniej. Rządy torysów w dużej mierze odpowiadają więc za wykreowanie – poprzez swą politykę likwidacji miejsc pracy – kultury zależności od państwa i „socjalu”, który stał się ulubionym tematem ataku prawicowych mediów aż po dzień dzisiejszy.

    < W ciągu kilku lat wytwórczość przemysłu spadła o jedną trzecią, tracąc ponad dwa miliony miejsc pracy w przemyśle, a trend rozpoczęty przez Thatcher nie został odwrócony po zakończeniu jej rządów. W czasie obecnego kryzysu potencjał przemysłowy Wielkiej Brytanii wynosi mniej niż 10% PKB – trzykrotnie mniej niż w okresie powojennego konsensusu. To oczywiście ma skutki dla potencjału rozwojowego oraz spójności społecznej. Wielka Brytania przestała być krajem dążącym do równych szans i coraz powszechniejszego dobrobytu. Nawet dość znaczące korekty w zakresie polityki społecznej, poczynione przez laburzystowski rząd Tony’ego Blaira, nie zmieniły tych trendów w istotny sposób. Przeniesienie źródła wydajności gospodarki w sferę usług oznaczało proszenie się o bańkę spekulacyjną (np. nieruchomości), rozrost sektora finansowego oraz uwiąd ruchu pracowniczego. Margaret Thatcher nie rozumiała znaczenia państwa i jego roli w dokonywaniu wieloletnich inwestycji w człowieka, znaczenia edukacji i państwowych wydatków na przysposobienie do pracy. W zamian za to powtarzała mantrę o dobrej prywatnej własności i złej interwencji państwa.

    < Rządy Thatcher to zmieniły, tworząc olbrzymie nierówności w kwestii szans rozwoju pomiędzy jednostkami oraz regionami. Wysokie bezrobocie poskutkowało trwałym upośledzeniem wszystkich regionów poza południową Anglią, korzystającą z powstawania bańki wzrostu cen nieruchomości. Do dzisiaj tylko jeden na dwadzieścia regionów dotkniętych najwyższym bezrobociem nie znajduje się na północy. Wiele miast i miasteczek, w których upadł przemysł wydobywczy, pogrążyło się w kilkudziesięcioprocentowym bezrobociu. Jedynym wsparciem ze strony rządów torysów dla tych społeczności była rada, aby przenieśli się na południe… Podział Północ – Południe jest dziś w Wielkiej Brytanii podziałem trwałym, mimo że przez większość okresu przemysłowego takie miasta jak Manchester i Liverpool były chlubą całego kraju.

    < Jeszcze bardziej niż nierówności regionalne widoczny był dramatyczny wzrost nierówności dochodowych. Współczynnik Giniego w ciągu zaledwie dekady rządów Thatcher wzrósł z 0,25 do 0,34. Dziś Wielka Brytania jest często uznawana za najbardziej naznaczoną nierównościami pośród wszystkich wysoko rozwiniętych krajów świata. Między 1980 a 1989 rokiem najlepiej zarabiający kwantyl (20%) populacji zwiększył swój roczny dochód po opodatkowaniu z 37 do 43% dochodów całej ludności. Jednocześnie dochody po opodatkowaniu najsłabiej zarabiających 20% spadły z 10 do zaledwie 7%, zmniejszając się o blisko jedną trzecią.

    < Liczba ludzi we względnym ubóstwie w latach 1979–1991 zwiększyła się z 7,3 miliona do 14 milionów (13% do 24% ogółu społeczeństwa); wśród dzieci odnotowano wzrost z 2 do 3,9 miliona, a wśród emerytów z 2,6 do 3,7 miliona.

    < Osłabione więzi społeczne, kult pieniądza, słabość państwa i siła świata finansów – oto dziedzictwo Thatcher i jej epoki. Podział na tych, co mają bardzo wiele, oraz tych, którzy mają zaciskać zęby i nie narzekać, obowiązuje nie tylko w Wielkiej Brytanii, zaś w wirze neoliberalnej rewolucji coraz słabiej radzi sobie wyalienowana i wystraszona klasa średnia.

    https://nowyobywatel.pl/2013/10/31/zardzewiala-dama/

    inb4 złe cytowanie, otóż nie, wykopowe jest bardzo nieczytelne i dlatego zdecydowałem się na odwrócony greentext

    pokaż spoiler #neuropa #publicystyka #4konserwy #gruparatowaniapoziomu #ekonomia #polityka #socdem
    pokaż całość

    źródło: s.jpg

  •  

    Homoseksualizm w starożytności

    Religia, Obyczaj, Bluźnierstwo

    W starożytności bardzo ciekawie wyglądało rozróżnienie między aktem homoseksualnym a intelektualnym homoseksualizmem, który wyrażony odważniej mógł kończyć się śmiercią lub utratą obywatelstwa. W tym wpisie opiszę różnicę między światem łacińskim i inpudicusem (od pudeo - wstydzić się) oraz światem greckim w którym pokażemy jak akty homoseksualne były wdrożone w system polityczny Aten. Przyjrzymy się dziełom Ajschinesa i Arystofanesa a potem przejdziemy do dzieł z Imperium Romanum - przede wszystkim Salustriusza - O spisku Katyliny.

    Jeszcze przed Grekami i Rzymianami, którzy są kluczowi dla kultury chrześcijańskiej, świątynie Isztar i Inanny, rozsiane na dużym obszarze Bliskiego Wschodu, akceptowały wewnętrzne akty homoseksualne. Każdy zdrowy mężczyzna miał w niektórych krajach Tygrysu i Eufratu raz pójść do świątyni Bogini Miłości by tam, spółkując z kapłanką, dać nowe życie. Jeśli jednak wolał uprawiać stosunek z osobą swojej płci nic nie stawiano mu na przeszkodzie. Problemy zaczynały się, gdy mężczyźni chcieli połączyć akty homoseksualne z byciem intelektualnym homoseksualistą. Jaka następowała różnica?

    W świecie w którym każda kropla nasienia, czy to zboża czy człowieka liczyła się, rodzina była przedłużeniem ramienia Państwa. W tych czasach, kiedy miasto było osobnym organizmem państwowym, rodziny były kluczowe dla zachowania władzy i ciągłości kultury. Jednakże najważniejszym czynnikiem, który wpływał na stosunek do miłości były Boginie Miłości - czy to Isztar czy Inanna. Akty homoseksualne, uprawiane w świątyni Bogini były ofiarą dla niej, nie dla ludzi biorących w tym udział. Dlatego w przyszłych wiekach, aż do naszych czasów, różni się miłość między dwoma kobietami a dwojgiem mężczyzn. Dwie kobiety, uprawiające seks wciąż czczą Boginię - Miłość w postaci kobiety. Ale mężczyźni podążający tą drogą dopuszczali się bluźnierstwa przeciw zazdrosnej Miłości i tym samym odrzucali jej boską postać - abstrakcję. To niestety kończyło za pewnie śmiercią, jak każde bluźnierstwo przeciw bogom na starożytnym (ale też i współczesnym) Bliskim Wschodzie. Musimy zrozumieć, że bogowie - abstrakcje pewnych przymiotów czy działań - byli strażnikami porządku i tak kiedy atakowano Marduka - symbol władzy - atakowano samego króla-kapłana.

    W Grecji z około 150 poleis najbardziej liberalną w dzisiejszym tego słowa znaczeniu były Ateny, które umożliwiały związki homoseksualne wysokim arystokratom. Ale znowu każda z tych osób najczęściej posiadała żonę i dzieci i musiała prowadzić życie w którym nie bluźniła bogini Afrodycie, która także potrafiła pokazać swój gniew - chociażby warto wspomnieć wojnę trojańską. Tak czy inaczej w Uczcie Platona sam Sokrates podejmuje względy o pięknego, młodego Alkybiadesa. Dochodzi do czegoś co moglibyśmy nazwać grą wstępną, ale do stosunku nie dochodzi. Dlaczego tak się dzieje?

    Można uznać, że Sokrates nie był osobą intelektualnie homoseksualną, ale wtedy dlaczego zabiega tak znacząco o Alkybiadesa i jego łoże? Ano dlatego, że najwidoczniej w samym Sokratesie tliła się obawa o posądzenie o bycie osobą bierną w związku/stosunku co było ujmowane za wstyd i hańbę. W słynnym dialogu Ajschinesa - Przeciw Timarchosowi - autor dialogu oskarża Timarchosa o prostytuowanie się i zabieganie o mężczyzn w wieku młodzieńczym. Znajdujemy tam tez ciekawy fragment w którym pisze, że "bezwstydni starcy (homoseksualiści) wypatrują młodych na agorze" I tak mimo to starszym arystokratom umożliwiano takie związki - były to jednak osoby zasłużone i z rodzinami - co pewnie było wyrazem szacunku i miłości pełnej ,jak ujmował ją Platon, który przecież prowadził swoją szkołę także poza granicami miasta co było znanym symbolem braku akceptacji Państwa. Taki sam aparat potem posiadł Rzym - świątynie nie akceptowane przez Senat były zakładane poza Rzymem.

    Młodzi chłopcy, niestety, którzy dopuścili się aktów homoseksualnych w młodym wieku byli - jak to widać w Thesmoforiach Arystofanesa - uznawani za ekscentrycznych szaleńców. Nie dochodzili do wysokich urzędów chyba, że zeszli na dobrą drogę i założyli rodzinę. Na starość znowu mogli zacząć prowadzić swoje zabawy. Gdyby jednak odrzucili miłość w postaci Afrodyty najczęściej - w okresie klasycznym Grecji - Rada zarządzałaby ich wygnanie. W tym brutalnym świecie jednostka, która nie dodaje się do wspólnego dobra jest nieważna. Już dla Greków pasożytnictwo było złem, jeśli nie największym, to wielkim. Wróćmy na chwilę do Thesmofori, które jako komedie, były pokazywane w czasach świąt Dionizosa. W przedstawieniach mogli brać udział (jako obserwatorzy i aktorzy) tylko dorośli mężczyźni ergo poruszona problematyka w której w wielkim skrócie "chłop się przebrał za kobietę" było dla statycznych Ateńczyków czymś komicznym.

    Rzym posiadał parę pojęć dla starożytnego homoseksualisty. Jednym z nich jest inpudicus czyli bezwstydnik. Tym słowem określano młodych chłopców wchodzących w związki homoseksualne ze starszymi mężczyznami. Starszym mężczyznom, znowu z regionów arystokracji, czasami pozwalano na takie ekscesy, ale zwykle patrzono na nie z niesmakiem. Większość złych cesarzy czy to w biografiach Swetoniusza czy Tacyta dopuszcza się seksualnych ekscesów i im na to pozwalano z racji ich rangi. Kaligulę czy Nerona czy w końcu szczyt - Heliogabala - zabijano a w przypadku Heliogabala, pohańbiono, odcinając członki i wrzucając do rzeki. Rzymianie, jak w każdej rzeczy, byli dość statyczni i pewni. Salustiusz w swoim Spisku Katyliny opisywał jak ten wróg Republiki z 63 roku przed naszą erą zbierał wszystkich jej wrogów. Byli to ludzie którzy mieli długi, dokonali rozbojów, wchodzili w związki homoseksualne w młodym wieku a także dokonywali rzezi. Nie było to najlepsze towarzystwo i najlepiej dla młodego Rzymianina było, kiedy już w młodym wieku szalał za kobietami - najlepiej nie z własnej rodziny - ale młodymi dziewczętami Rzymu. Częstym obrazem było, że to ojciec brał młodego syna na prostytutki - ale nigdy na bylejakie - aby syn szybko nauczył się panować nad żądzami i nad swoim penem (Państwo domyślą się jaki jest mianownik od tego słowa)

    Chrześcijaństwo w końcu dokonało odwrócenia tego brutalnego systemu gdzie potępiało się osobę a nie czyny. Chrześcijanie powiedzieli i pokazali jasno, że należy karać i potępiać czyny, nie osobę i dzięki temu dokonał się znaczy postęp gdzie można było wybaczyć osobie nie-moralnej i czekać na jej poprawę. Resocjalizacja i nawrócenie szły ze sobą w parze.

    Jeśli więc ktoś uważa, że starożytność było symbolem wolnej miłości i rozpusty niech zważa na to jak traktowano tych, którzy nie dokładali się do Republiki, Cesarstwa czy Miast-Państw. Kto pracował, żył a kto nie pracował umierał. W Atenach które były najbardziej liberalne pod tym względem homoseksualnym starcom pozwalano na uwodzenie młodzików. Jednak Ci biedni młodzi mieli potem olbrzymie problemy natury prawnej czy obywatelskiej. Kiedy Timarchos oskarżył Ajschynesa o wzięcie łapówki od Filipa II - króla Macedońskiego - Ajschynes zarzucił mu rozpustę, kłamstwo i seks na agorze. Ogólne wrażenie było takie - Kim jest ten bezwstydnik? I ten ów oskarża mnie? Prawowitego, rodzinnego, czystego obywatela? -

    Ajschynes wygrał sprawę a Timarchos popełnił samobójstwo.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy:
    ***
    O wielości bogów - https://www.wykop.pl/wpis/30732475/wielosc-bogow-czy-babilonczycy-wikingowie-grecy-i-/

    Demokracje a Perskie imperium - https://www.wykop.pl/wpis/29475261/demokracja-i-despotyzm-multi-kulturowe-imperium-ju/
    ***

    Zdjęcie - Obraz "Róże Heliogabala" Ma to przedstawiać rozpustę cesarza, który miał wręcz kąpać się w kwiatach.

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #historia #filozofia #publicystyka #religia #katolicyzm #chrzescijanstwo #mirkomodlitwa #mikromodlitwa #historia #grecja #rzym #starozytnosc #kultura #socjologia #4konserwy #redpill #kulturoznawstwo #neoreakcja
    pokaż całość

  •  

    Polska satelicka

    W epoce nowożytnej, w której nastąpiło rozejście się dróg rozwojowych między obiema częściami Europy, wykrystalizowały się kulturowe fundamenty współczesnych narodów. W toku historycznego procesu uzależniania kształtowały się właściwe satelickości wzory myślenia i postępowania.

    Można mówić o wzorach dwojakiego rodzaju. Pierwsze odnosiły się do relacji gospodarczych z innymi krajami. Relacje te, obiektywnie satelickie, przez długi czas nie były postrzegane jako takie. Mogły być nawet rozumiane jako świadczące o wyższości Rzeczpospolitej i jej urządzeń ustrojowych. Do nierozpoznania satelickiego charakteru relacji gospodarczych z krajami bardziej zaawansowanymi przyczyniało się to, że nie dotyczyły one sfery bezpośrednio politycznej. Jeśli zaś nie uświadamiano sobie tego na co dzień, tym silniej satelickie wzory utrwalały się w kulturze.

    Drugi rodzaj wzorów myślenia i zachowań nie dotyczył bezpośrednio relacji zewnętrznych, lecz odnosił się do wewnętrznych stosunków gospodarczych i społecznych, determinowanych w istotnym stopniu przez satelicki status naszej gospodarki. Stanowiąc barierę dla procesów modernizacyjnych, wzory te uniemożliwiały tym samym zmianę owego statusu. Wytworzona konfiguracja wyuczonych zachowań stopniowo obejmowała kolejne sfery życia, a od pewnego momentu była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Przekazywane były także, poprzez kontakt społeczny i system stosunków międzyludzkich, określone dyspozycje psychiczne. W ten sposób formowały się, utrwalały i były internalizowane normy i reguły właściwe satelickości.

    Widoczna w XVIII w. przewaga obszaru metropolitalnego budziła już wtedy w części naszych elit prowincjonalną fascynację. Wyrażało się to w dążeniu do naśladowania zewnętrznych przejawów kultury metropolii, nie zaś w absorpcji jej istotnych i użytecznych elementów. W ten sposób redukowano napięcia generowane przez dysonans poznawczy, którego źródłem był nasz obiektywnie niższy status cywilizacyjny. Taka postawa skutkowała zanikiem zdolności do samodzielnego kreowania nowych wartości, umacniając kulturową i mentalną satelickość. Symptomatyczne, że podobna postawa cechuje „elity” i społeczeństwo III RP.

    Istotnym czynnikiem kształtowania kultury satelickiej było to, że XVIII-wieczni reformatorzy nie tworzyli swoich koncepcji w sposób intelektualnie suwerenny, lecz czerpali inspiracje i wzory z krajów centrum. Dobre i to. W kraju tak zacofanym, jak XVIII-wieczna Rzeczpospolita, tendencja do wzorowania się na lepszych jest naturalna. Po pierwsze dlatego, że lepsze rozwiązania już istnieją, są sprawdzone i łatwiej spróbować je skopiować, niż trudzić się nad poszukiwaniem rozwiązań oryginalnych. Zwłaszcza, że w zrefeudalizowanym kraju rolniczym, a więc statycznym, nawet wśród światłej części elit mobilność intelektualna jest niższa niż w kraju należącym do czołówki rozwojowej. W tym drugim bowiem elity nieustannie muszą szukać odpowiedzi na problemy, które nigdy i nigdzie wcześniej się nie pojawiły. Wreszcie, odwoływanie się do istniejących wzorów obcych pozwala żywić w kraju zacofanym iluzję, że jest się człowiekiem nowoczesnym i pracuje na rzecz podniesienia własnej ojczyzny.

    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

  •  

    Okres niewoli, który pozostawił w naszych duszach wiele śladów ujemnych, wytworzył wiele rysów psychiki politycznej dla dzisiejszego naszego samoistnego życia niezmiernie szkodliwych, miał jeden wpływ niesłychanie dobroczynny. Przez stulecie z górą jego trwania uczyliśmy się widzieć w ojczyźnie nie źródło korzyści materialnych, bo tych nie dawała , jeno przedmiot naszych najszlachetniejszych uczuć, naszych wysiłków bezinteresownych, naszych ofiar i poświęceń.

    Masowe w ostatnich czasach wtargnięcie na arenę życia politycznego żywiołów surowych, nie mających tradycji tych uczuć i tych czynów, zgłuszyło ten wspaniały rys naszego stosunku do ojczyzny. Jednak nie zanikł on i stanowi w niezliczonych duszach polskich olbrzymią potęgę. Posiada on wielką siłę asymilacyjną, wywiera nieustannie wpływ moralno - wychowawczy, wytwarza atmosferę, w której to, wybitnie polskie pojęcie ojczyzny przenika do coraz nowych środowisk. Różnymi drogami i różnymi metodami idzie u nas od dłuższego już czasu akcja, dążąca do zniszczenia tego pojęcia ojczyzny, tego wysokiego moralnie stosunku do niej; szereguje ona wszystko co słabsze pod względem instynktów polskich i polskiej kultury, gra to na niższych instynktach i namiętnościach, to na dziecinności niewyrobionych umysłów i ich ignorancji, to na naszym nałogu naśladowczym, na ślepej wierze w wyższość wszystkiego, co przychodzi z Zachodu - daleko jej wszakże do tego, żeby mogła otrębywać choćby początek zwycięstwa.

    Karygodna lekkomyślność, zupełne niezrozumienie położenia Polski i położenia Europy dzisiejszej pozwalać tylko może na lekceważenie tej wartości, tego olbrzymiego kapitału moralnego, jaki naród nasz w swej lepszej części posiada, tego wysokiego moralnie stosunku do ojczyzny, który jej dobro uważa za najwyższe dobro w tym życiu i od niego wszystko uzależnia.

    W posiadaniu tego kapitału przede wszystkim tkwi nasza nadzieja na lepszą przyszłość i nasz ratunek od niebezpieczeństw, które nam dziś grożą.
    Roman Dmowski, Zagadnienia rządu, 1927


    #4konserwy #polityka #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka
    pokaż całość

    źródło: i.iplsc.com

  •  

    Tichy: Nie ma nic bardziej politycznego niż zbawienie

    Współczesny, świecki transhumanizm proponuje nam przekroczenie ludzkiej natury za pośrednictwem biologii, technologii, przemian społeczno-obyczajowych, lub mieszanki tych trzech narzędzi. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że Kościół, często odwołujący się do praw natury, jest całkowitym wrogiem poszukiwania nowego człowieka. Tymczasem jest to nieprawda. Chrześcijaństwo proponuje bowiem własną wizję transhumanizmu.
    http://jagiellonski24.pl/2017/04/17/tichy-nie-ma-nic-bardziej-politycznego-niz-zbawienie/

    #publicystyka #klubjagiellonski #gruparatowaniapoziomu #religia #katolicyzm #mirkomodlitwa #mikromodlitwa
    pokaż całość

  •  

    Stagnacja kapitalizmu a feudalizm technologiczny

    Właściciele kluczowych praw własności intelektualnej zwasalizowali więc ogromną część społeczeństwa – pracowników, klientów i słabszych kontrahentów – a państwa udają, że tego nie widzą. Czyli akurat te korporacje, które mają najwięcej kapitału i kluczowe pozycje w gospodarce, a więc są najbardziej predestynowane do tworzenia nowych wynalazków oraz innowacji, mogą w spokoju osiąść na laurach i konsumować swoje owoce niczym rentę z feudalnych włości. Nie muszą już za wszelką cenę starać się o klientów, skoro i tak do nich przyjdą. Zamiast więc inwestować w rozwój, lepiej lokować środki w instrumenty finansowe, które przynoszą pewniejsze zyski niż niepewne co do efektu badania. Powstaje więc finansjalizacja gospodarki – kolejna cecha feudalizmu technologicznego. Sektor finansowy staje się nieproporcjonalnie duży w stosunku do całej gospodarki. W 1980 roku udział usług finansowych w PKB USA wynosił 5%, a 30 lat później już 8,5%. Reasumując, ci, którzy mają największe możliwości, by popchnąć świat do przodu, nie mają żadnej motywacji, by to robić. Po co, skoro dużo niższym wysiłkiem mogą czerpać obfite zyski z obecnego stanu rzeczy? Dokładnie w ten sam sposób spetryfikowane były państwa feudalne. Pierwsza Rzeczpospolita stała się państwem zacofanym, gdyż polska szlachta nie miała żadnej motywacji, by unowocześniać gospodarkę. Dysponowała tak przygniatającą przewagą nad chłopami pańszczyźnianymi, że mogła swobodnie eksploatować ich mało produktywną pracę na roli. W stosunku do powstających na Zachodzie branż marże polskiej szlachty procentowo były niewielkie, ale kwotowo dla niej wystarczające.

    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

    •  

      @urs6: podasz jakiś przykład firmy technologicznej która osiadła na laurach? lub firmy która nie rozwija swojej technologii a mimo to utrzymuje status monopolisty? Po za tym to państwo stworzyło i reguluje własność intelektualną więc wszystkie problemy wynikające z niej istnienia to jego wina.

    •  

      @urs6: Z całym szacunkiem ale słaby ten artykuł.
      Liczyłem na to że przedstawi jakiś lewicowy pomysł na patenty. A zamiast tego jest dywienta od firm....

  •  

    Piotr Wójcik: Od ściany do ściany

    Czy istnieje jakaś lewica która zajmuje się sensownymi sprawami jak np. kodeks pracy?

    Nowy Kodeks Pracy w zamierzeniu ma zlikwidować umowy cywilnoprawne, czyli jedną z głównych przyczyn uśmieciowienia polskiego rynku pracy. Problem w tym, że jest on klasycznym przykładem wylania dziecka z kąpielą. Zamiast ucywilizowania umów cywilnoprawnych, ograniczy się ich stosowanie do absolutnego minimum. Praca zarobkowa będzie możliwa tylko w formie pracy na etacie, zatrudnienia niepracowniczego oraz samozatrudnienia. Odpowiednikiem umowy cywilno-prawnej będzie zatrudnienie niepracownicze. Jednak będzie ono możliwe tylko dla osób dysponujących wiedzą specjalistyczną, członków zarządów lub rad nadzorczych lub jako praca dorywcza – do 32 godzin w miesiącu. W efekcie żaden zwykły pracownik nie będzie już mógł dorabiać w innej firmie więcej niż cztery 8-godzinne dniówki miesięcznie. Przede wszystkim jednak Kodeks w takiej formie uniemożliwiłby pracę freelancerom oraz twórcom, którzy wykonują zlecenia lub dzieła dla kilku różnych podmiotów. Freelancer będzie musiał ograniczyć swoje zlecenia do 32 godzin miesięcznie dla każdego kontrahenta. A twórca już w ogóle nie będzie mógł wykonywać swojej pracy w dotychczasowej formie, gdyż tworzenia dzieła nie rozpisuje się na godziny. Obaj będą więc musieli założyć działalność gospodarczą. Tyle, że wówczas twórcy nie będą mogli korzystać ze swojej ulgi, czyli z 50-procentowych kosztów uzyskania przychodu. Zresztą czy felietonista współpracujący z kilkoma redakcjami to na pewno przedsiębiorca?

    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

  •  

    Czym różni się Ayn Rand od Dostojewskiego?

    Egzystencjalizm a modernizm

    Niektórzy mogliby uznać tytuł za druzgocący dla Ayn Rand, ponieważ jakiekolwiek porównanie do Dostojewskiego może wydać się ironią z danego twórcy; Krasicki i Dostojewski, Camus i Dostojewski, nawet Czechow i Dostojewski, występuje tutaj dla czytelnika klasyków jednoznaczne rozróżnienie nie tylko na formę, ale przede wszystkim na treść. Musimy też pamiętać, że dojrzałość pisarza objawia się u niego dojrzałością jego czasów i tak mimo, że Szekspir wielkim poetą był czasy Szekspira nie były na tyle dojrzałe (przede wszystkim przed-industrialne), że i niektórzy krytycy literaccy i pisarze jak Elliot odmawiają mu miano klasyka a nadają mu miano pisarza uniwersalnego. Jaka jest różnica, można się spytać? Przede wszystkim dojrzałość czasów. Tak czy inaczej przejdźmy do Dostojewskiego.

    Proza rosyjska znacząco różni się od europejskiej, przede wszystkim nie żywi tak znaczącego pozytywizmu i mimo, że sam Dostojewski jak i Bierdiajew opisywali znaczące postępy technologiczne nigdy nie uznali tego (jak Comte) za rozwój moralny. Zawsze proza Rosyjska jak i Polska wyrażała pewną nadzieję na rozwój technologiczny, wystarczy wspomnieć Prusa, który przecież w znanej większości Lalce łączy pozytywistę - który wierzy w postęp jak i romantyka - który chciałby wierzyć, że ten postęp implikuje postęp moralny. Mniej niegodziwości, mniej zła - Prus nie kończy dzieła ponieważ o końcu dzieła mogą coś powiedzieć ludzie o końcu czasów, Paruzji lub przy uderzeniu asteroidy. A więc sam Dostojewski w swoich tekstach wyraża dość powszechną opinię o naturze ludzkiej - jest ona zdeformowana i uznając to dopiero może iść do czegoś lepszego. To oczywiście chrześcijańska idea grzechu pierworodnego. Raskolnikow zaś odrzucając ją odrzuca też niedoskonałość ludzkiej duszy uznając, że znajduje się w miejscu pełnego jej potencjału. A przecież okazuje się, że jest inaczej i realizm rosyjski miał nam to dobitnie udowodnić.

    Nie ma u Dostojewskiego trzech etapów ludzkości - mitycznej, religijnej i naukowej ponieważ Dostojewski nie wierzy, że cywilizacja naukowa (której uosobieniem był ZSRR) miałaby stać wyżej moralnie niż mityczna czy religijna. Zresztą większość Rosjan odrzucała to patologiczne rozróżnienie częściej skłaniając się do millenaryzmu w którym koniec XIX wieku miał przynieść olbrzymie zmiany społeczne i geopolityczne a także religijne. Nikt jednak nie mówił, że było to dobre. Nihilizm polityczny zakładał, że wszystko musi upaść żeby zbudować coś dobrego od nowa. Dostojewski ostrzegał w Braciach Karamazow przed tym projektem, który wyczuwał wśród inteligencji Petersburga i Moskwy. Otóż jeden z braci w Braciach wpadł do cerkwi, powywracał wszystko a potem czując się dumnym ustawił wszystko od nowa i oddał pokłon Wielkiemu Rozumowi. Żadnej wolności - niech prowadzi Rozum. I to Rozum z wielkiej litery jak w czasie Rewolucji Francuskiej!

    Ayn Rand, kiedy bolszewicy zabrali jej rodzicom aptekę mogła przyjąć manichejski punkt widzenia - nie było średnich ludzi, byli tylko dobrzy i źli. Istniały tylko dwa obozy. Nawet największy biedak należał do jednego z tych obozów. Tutaj zaczyna się największe podobieństwo i największa różnica między Rosenbaum a Dostojewskim. Dla pierwszej nie istnieje człowiek szary, dla Proroka Rosji człowiek szary jak najbardziej istnieje. A zarazem widać, że Ayn Rand przybyła do świata zachodniego z Rosji. Czuć chociażby w Atlasie Zbuntowanym tą wielką eschatologiczną nutę gdzie grupa ludzi zbawia świat tym samym pokazując, że są Dobrem, Ahurą Mazdą, Gabrielem zabijającym Węża. Hemingway za pewnie nie odczuwał tej wielkiej manichejskiej walki Dobra ze Złem tak jak to odczuwała go Ayn. I tak też w jej czasach następuje rozłam wśród żydowskich braci. Jedni - wystarczy wspomnieć Kuronia czy Michnika - żyjący w granicach wpływów ZSRR prowadzą intelektualną walkę dla Dobra - ZSRR i komunizmu. Dla żydów w sferze wpływów amerykańskich takich jak Arendt czy Rand ZSRR jest imperium zła i chaosu. Reagan uznaje to intelektualne starcie i z rycerza wolności robi motyw przewodni swojej kampanii.

    Człowiek szary żyje jednak dalej a Ayn Rand popełnia tutaj niewybaczalny błąd. Wciągając nas w ramy upolitycznienia wszystkiego de facto przyjmuje założenia Marksa dotyczące kultury w której to wszystko jest podporządkowane kulturze jako takiej. I tak kultura, a przede wszystkim kultura polityczna jest tym co człowieka w największej mierze konstytuuje. Nie religia, nie biologia i ewolucja człowieka (dlatego Jordan Peterson ma problemy w Kanadzie) ani nie etyka, ale kultura polityczna. Tym samym Ayn Rand rozróżniła dwa obozy władzy w której jeden, zły, jest obozem Chaosu, drugi zaś, dobry, jest obozem Porządku. Nie ma nic pomiędzy.

    Dostojewski odrzuca tak samo Marksa jak i egzystencjalizm radykalny w którym egzystencja człowieka jest jego jedyną osią życia. Bohaterowie wszystkich jego książek żyją wielkim, że się tak wyrażę, chrześcijańskim indywidualizmem, gdzie zbawienie leży tylko w rękach danego bohatera. Ayn Rand także uważa, że zbawienie leży w rękach każdego bohatera, ale oprócz tego istnieją dwa zwalczające się obozy. Lub inaczej, jeden nawet nie musi walczyć ponieważ ma racje co jest znane wszystkim którzy przeczytali Atlas Zbuntowany. To opróćz tego to czysta myśl marksistowska, która musiała zostać w umyśle Alicji Rosenbaum skoro uciekła ze Związku Rad. Jej przyszłe poparcie anarchokapitalizmu jest niczym innym jak chęcią stworzenia systemu gospodarczo-politycznego gdzie Dobrzy mogliby wygrać ze Złymi. Gdzie nie istnieje Czyściec. I tak samo jak z Atlasu Zbuntowanego został wykreślony ojciec Amadeusz, który miał rozgrzeszać wszystkich złych bohaterów (patrz - przedmowa) tak z umysłu Rand została usunięta cała klasa średnia i została arystokracja Ducha, którą pewnie Dostojewski w jednym ze swoich dzieł zmieszał z błotem i pokazał, że realia Rosji prędzej zostawiłyby wielkich ludzi na wiosce niż w Moskwie.

    Egzystencjalizm chrześcijański w końcu ma nie po drodze z modernizmem gdzie istnieje czas stary i nowy. Taki egzystencjalizm w końcu nie akceptuję funkcji człowieka jako jego kluczowej osi życia. Dla egzystencjalizmu chrześcijańskiego kluczowe jest poszukiwanie, delficka zasada mówiąca - Poznaj samego siebie - W systemie modernistycznym z funkcją trzeba już się urodzić, dlatego najlepiej ujmują modernizm systemy faszystowskie lub totalitarne takie jak komunizm.

    To różnica między Rand a Dostojewskim i między światem manichejskim a chrześcijańskim.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy:

    ***
    Czy Rzymianie czcili te same bóstwa co Babilończycy i mieszkańcy Skandynawii - https://www.wykop.pl/wpis/30732475/wielosc-bogow-czy-babilonczycy-wikingowie-grecy-i-/

    O pewnym ciekawym rzeczowniku arabskim - https://www.wykop.pl/wpis/29935577/o-pewnym-ciekawym-rzeczowniku-arabskim-otwieranie-/
    ***

    #gruparatowaniapoziomu #publicystyka #socdem #4konserwy #neoreakcja #anarchokapitalizm #aynrand #literatura #historia #filozofia #socjologia #kultura #religia #redpill #chrzescijanstwo #mikromodlitwa (Czy mogę tagować ten chrześcijański tag? Proszę o odpowiedź) #mirkomodlitwa #jordanpeterson #egzystencjalizm

    Na zdjęciu - Rosja w XIX wieku
    pokaż całość

  •  

    Wielość bogów

    Czy Babilończycy, Wikingowie, Grecy i Rzymianie czcili te same bóstwa?

    Jakkolwiek na pierwszy rzut oka może się to wydawać dziwne to ludy Europy a dalej nawet Hindusi czy Chińczycy czcili podobne bóstwa. Kluczowym elementem dla zrozumienia ich panteonów jest to czym są te bóstwa - tutaj podamy ich definicję - oraz dlaczego, na tak wielkim obszarze nie ma wielkich różnic w tym co te bóstwa przedstawiają.

    Może też zaskoczyć, że ostatecznie te bóstwa w postaci rzymskiej - Wenus, Mars, Jowisz trafiają do sal Watykanu ale i to spróbujemy wyjaśnić i pokazać, że nie ma z tym żadnego problemu tak jak nie ma i z Diogenesem pokazanym na Szkole Ateńskiej a przecież jego niektóre działania - publiczna masturbacja czy załatwianie potrzeb na agorze - wołają o pomstę do zdrowego rozsądku.

    Wyjdźmy od emocji którą nazywamy Gniewem ponieważ jest to jedna z niewielu tak uniwersalnych emocji, którą można spotkać na całym świecie. Bogiem Gniewu a zarazem Wojny w Starożytnej Grecji był Ares, w Rzymie Mars, w Skandynawii i Germanii Tyr zaś w Babilonii - Nergal, Pan Zniszczenia i Pastwisk.

    Jest to uniwersalna emocja dostępna wszystkim zdrowym na ciele i umyśle ludziom. Dodatkowo, nie przedawnia się i tak samo gniewać mógł się paleolityczny łowca, Perykles, Chińczyk z dynastii Ming a nawet, bliski nam, Napoleon. Gniew choć jest abstrakcją dla ludzi starożytnych ma jeszcze jedną cechę, która pokazuje jak myśleli ludzie starożytności, był on bowiem niezależny od ludzi a gdy człowiek dostawał się pod panowanie boga Aresa (co absolutnie normalne) nie panował nad sobą bo przecież kto panuje nad sobą w wielkim gniewie? Musi to być pustelnik albo szaleniec.

    I tak skoro ustaliliśmy, że Gniew jako wieczna abstrakcja jest nieprzedawniona a zarazem niedostępna do szafowania ludziom ot tak, można wysnuć wniosek, że sam Bóg Ares był władcą, zasadą istnienia Gniewu - co ważne nie był samym Gniewem ponieważ, znowu, nie mógłby nad nim panować. Jest więc panem Gniewu, abstrakcji która jest wieczna, która dotyka ludzi, ale też narodziła się kiedyś dawno - ponieważ wszyscy bogowie, choć są nieśmiertelni, kiedyś się narodzili i tak Gniew w Biblii powstał gdy, Kain zabił Abla. Ale Biblia podaje Gniew jako abstrakcję pozbawioną jej boskich przymiotów, można więc powiedzieć, że Żydzi...weszli na wyższy poziom abstrakcji.

    Żeby wyklarować to co napisaliśmy wyżej weźmiemy na warsztat boginię Freję która w Grecji była nazywana Afrodytą, w Rzymie zaś nazwano ją Wenus. Freya, była panią miłości a sama miłość przekracza wydaje się czasy ludzkie i uderza nawet w instynktowny związek między samicą a jej dziećmi - przeto mamy wilczycę rzymską. Miłość jako abstrakcja jest niezależna od ludzi i gdy oddamy się prawdziwej Miłości - tracimy nad nią kontrolę i już wiemy, że kogoś kochamy. Wydaje się też, że sama Pani Miłości - Freya i Afrodyta mają nas za nic i często wpadamy w ich sidła czy to będąc we wspaniałym związku czy to trafiając na złośliwość drugiego partnera. Grecy jak i inne ludy starożytności wierzyli, że to nie ludzie panują nad tymi boskimi bytami, które zdefiniowaliśmy jako Coś co Rządzi Pewną Abstrakcją, ale te byty (Miłość, Gniew a u Jowisza czy Dzeusa - Porządek Kosmiczny) rządzą nami.

    Jak można w tym momencie zaprzeczyć, że istnieją bóstwa które czcili starożytni? Tydzień starożytny od okresu późnej epoki brązu zaczynał się wraz z Dniem Słońca czyli z Dniem Porządku - była to nasza niedziela, która u wszystkich ludów starożytności była poświęcona Bogowi Słońca - W Babilonie był to Utu, bóg porządku, sprawiedliwości i moralności (czyż to nie w niedzielę wielu z nas chodzi do Kościolów?) a w Rzymie i w Grecji zaś Słońce samo w Sobie. Znaczy to, że i Rzymianie i Grecy weszli na wyższy poziom rozwoju i Słońce a także Księżyc (Dies Solis i Dies Lunae) były "ogarnięte" przez te ludy a ich kalendarz, którzy uporządkowywał świat Działał co było jednym z większych osiągnięć tych ludów.

    Jako ciekawostkę dodam tylko, że Friday pochodzi od Freya Day i jest to niewątpliwie Dzień Freyi, Dzień Afrodyty, Wenus a także Inanny w panteonie babilońskim. Nic się nie zmieniło i każdy idący do klubu w piątek lub ten kto spotyka się ze swoją ukochaną oddaje cześć tym starożytnym bogom, którzy w świecie post-chrześcijańskim stali się "zwykłymi" abstrakcjami nad którymi próbujemy panować. Zgodnie jednak z ich wolą, zwykle nam się to nie udaje.

    Obserwuj #ockham

    Bibliografia :

    Mitologie świata, Wydawnictwo Artystyczne i Filmowe - Mitologia Arabów, Greków, Mezopotamii, Starożytnej Itali 1989

    ***
    Inne moje wpisy:

    O pewnym ciekawym rzeczowniku arabskim - https://www.wykop.pl/wpis/29935577/o-pewnym-ciekawym-rzeczowniku-arabskim-otwieranie-/

    O analizie Trójcy Świętej - https://www.wykop.pl/wpis/29339319/filozofia-trojcy-swietej-roznice-miedzy-allahem-a-/

    O różnicach między Grekami a Persami w V wieku przed naszą erą - https://www.wykop.pl/wpis/29475261/demokracja-i-despotyzm-multi-kulturowe-imperium-ju/
    ***

    Zdjęcie - Wyobrażenie Freyi

    #gruparatowaniapoziomu #filozofia #mitologia #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #4konserwy #publicystyka #kultura #religia #4chan #starozytnosc #grecja #rzym #religioznawstwo #chrzescijanstwo #mirkomodlitwa #mikromodlitwa
    pokaż całość

  •  

    Dzieje ludzkości nieraz już miały takie momenty, że to, co było niższością, lub co było tylko uważane za niższość, dawało występującym na widownię dziejową ludom przewagę nad ówczesnymi potęgami świata. Takim właśnie momentem było zwycięstwo szczepów germańskich nad wielkim imperium rzymskim. Dziś nie zanosi się na tak olbrzymie widowisko dziejowe, ale istota rzeczy zaczyna wykazywać pewne z ową wielką epoką pokrewieństwo.

    W takich momentach przełomowych największe niebezpieczeństwo przedstawiają ludzie zbyt przywiązani do dotychczasowych pojęć, zbyt zrośli z niemi, ażeby móc z niemi zerwać i na owe wejść drogi. Zwłaszcza dziś w narodach, żyjących na peryferii cywilizacji zachodniej, mniej przegryzionych przez pierwiastki, które stały się jej słabością, w narodach, które pozostały w tyle za jej wysoką kulturą materialna i jej zmaterializowaniem, ludzie zapatrzeni we wszystko, co idzie z jej krajów przodujących, jako w wyższość, usiłujący naśladować wszystko, nawet to, co tam już jest znamieniem rozkładu, odbierają swej ojczyźnie jedyną zdolność podźwignięcia się i wydobycia na szerszą widownię dziejową.

    Gdy w dziejach następuje głębszy przełom, zagadnienie rządu, to naczelne zagadnienie każdego zbiorowiska ludzkiego - od najniższych szczepów i od przypadkowo nawet tworzących się gromad aż do dzisiejszego państwa i nowoczesnego narodu europejskiego - staje się czymś więcej, niż zwykłym, technicznym, że tak powiemy, zagadnieniem bieżącej polityki. Sięga ono wówczas głęboko w życie nie tylko polityczne, ale i gospodarcze, i moralne społeczeństwa, i rozwiązanie znaleźć może tylko w nadaniu temu życiu wymaganego przez warunki czasu i miejsca kierunku i w odpowiedniej jego organizacji.

    W podobnych warunkach branie tego zagadnienia płytko, szablonowo prowadzi tylko do rozczarowań.

    Dlatego właśnie, żeśmy nie zrozumieli istoty momentu dziejowego, w którym powstało na nowo państwo polskie, żyjemy w nim od początku w stanie rozczarowania.Jeżeli mamy wyjść z tego stanu, łączącego się z wielkimi dla państwa naszego niebezpieczeństwami, musimy się zdobyć na większy wysiłek myśli i czynu i przejść do głębszej orki. Musimy zacząć od zorganizowania podstawy bytu naszego państwa, narodu polskiego, przede wszystkim tego, co stanowi rdzeń jego siły moralnej, musimy myśl jego uzbroić w należyte rozumienie jego położenia i jego zadań, w pierś jego wpuścić szerszy oddech i wdrożyć go we władanie swym ramieniem.
    Gdy to zdołamy uczynić, zagadnienie rządu w Polsce będzie właściwie rozstrzygnięte.
    Roman Dmowski, Zagadnienia rządu, 1927


    #4konserwy #polityka #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka
    pokaż całość

    źródło: niezlomni.com

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #publicystyka

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów