•  

    Filozofia Trójcy Świętej

    Różnice między Allahem a Bogiem

    Celem niniejszego wpisu jest rozróżnienie semantyczne terminu który w cywilizacji łacińskiej zrobił zawrotną karierę i niewątpliwie jest jednym z najczęściej używanych słów obok "i". Allah zaś który odpowiada Bogu Koranicznemu jest najważniejszą postacią i Duchem cywilizacji muzułmańskiej, znacznie innej od łacińskiej, ale także bardzo silnej. W tym tekście zastanowię się nad różnicami językowymi, filozoficznymi i prawnymi które wynikają z różnic które dzielą Boga i Allaha.

    Zacznę od różnic i przejdę potem do ich konsekwencji które wydadzą się znaczące. Zgodnie z zasadą od słabego do mocnego zaczniemy od prawnego kryterium i przejdziemy do filozoficznego kończąc na, w mojej opinii bardzo przenikliwej, koncepcji Trójcy Świętej. Koran dzieli się na sury tj. rozdziały które są spisane poetyckim językiem arabskim. Jest napisany tak pięknie, że twórcy poezji muzułmańskiej nie próbują nawet wznieść się wyżej. Jest to znacząca różnica między Biblią a Koranem ponieważ Biblia jest tekstem w gruncie rzeczy prozaicznym (oprócz Psalmów i wielu wierszy) chociaż Pięcioksiąg Mojżesza był za pewnie długo przekazywany ustnie. Rdzenie - spółgłoski w słowach- rzeczowników i czasowników z pierwszych rozdziałów księgi Rodzaju są powiązane z eposami sumeryjskimi.

    Allah jest prawodawcą i od chrześcijańskiego Boga różni się tym, że prawo religijne łączy stricte z państwowym. Jest to niewątpliwa naleciałość z koncepcji Izraelskich gdzie etyka była pośrednia od prawa religijnego. Dla Jezusa jednak Bóg przede wszystkich tworzy etykę tj. ogólne prawa zachowania się i na tej etyce można tworzyć uniwersalne prawo. Tę różnicę pokazuje podejście Mahometa i Jezusa do Dekalogu. Dla Mahometa zdanie - Nie zabijaj - jest ogólną zasadą która istnieje tylko w środowisku muzułmanów a jej celem jest wieczny pokój, który można osiągnąć przez walkę. Dla Jezusa - Nie zabijaj - jest konkretną zasadą uniwersalistyczną która odnosi się do wszystkich ludzi z wyjątkiem wojny sprawiedliwej tj. obrony swojego życia w sytuacji kryzysowej. Widać tutaj wpływ relatywizmu żydowskiego na koncepcje Mahometańskie, w Talmudzie bowiem jest napisane, że Prawo Dekalogu odnosi się tylko do plemienia Judy a nie do gojów. Takim, relatywistycznym postrzeganiem prawa będą gardzili czczeni przez chrześcijan prorocy - Izajasz i Micheasz i wielu innych którzy karcili Żydów i ich pseudo-wierzenie w Boga.

    Tyle prawo. Jeszcze większą różnicą semantyczną jest różnica filozoficzna, oto bowiem Bóg chrześcijański jest Bogiem o trzech esencjach, Allah bowiem nie wcielał się w Mahometa. Za pewne znane jest wszystkim zdanie:

    "A Słowo stało się Ciałem"

    To tekst bardzo stary i napisany pierwotnie po starogrecku. Słowo jest tutaj Logosem (λόγος) i znaczy Myśl, Umysł. Trójca Święta opiera się właśnie na filozoficznej analizie historii i życia Jezusa. Przejdźmy do rozjaśnienia tej koncepcji dla wielu ludzi może ona bowiem wydawać się nierozsądna.

    Przyroda posiada prawa, zasady i jest celowa. Duch jej przeto i zasada (Stworzyciel) jest Bogiem Chrześcijańskim. Jest Duchem Świata, ale nie Światem bowiem chrześcijaństwo nie wierzy w panteizm i w to, że Przyroda jest Bogiem. Jest to, że tak się wyrażę, platonizm wysokiego poziomu, bardzo ciekawa koncepcja dotycząca struktury świata. Jezus jak pisałem został zapowiedziany przez wkurzonych na Żydów doradców króla - przede wszystkim przez Izajasza i Micheasza. Obaj pisali 750 lat przed Jezusem i być może byli przyjaciółmi, ale na to nie ma dowodu. Pewne jest jednak i nie potrzeba wiary, że Izajasz napisał w ósmym rozdziale swojej księgi, że narodzi się Mesjasz z rodu Dawida, z młodej kobiety nie będącej matką, będzie on rządził duszami i będzie to w czasie kiedy Prowincja Judea, proszę wybaczyć za wyrażenie, będzie miała przerąbane. Micheasz o tym samym Mesjaszu pisze w rozdziale piątym swojej księgi, że narodzi się z plemienia Betlejem i będzie miał władzę od krańców do krańców świata.

    "A Słowo stało się Ciałem"

    To co zostało objawione prorokom stało się 750 lat później, zgodnie z naszym kalendarzem gregoriańskim. Urodził się Jezus, w Betlejem, nauczał, mówił, że królestwo jego nie jest z tego świata (bowiem dla Żydów Mesjasz ma władze polityczną a nie etyczną) i w końcu, z wielu różnych powodów o których nie będę teraz pisał, stał się najbardziej rozpoznawalną i czczoną jednostką na Ziemi. Licząc z muzułmanami czci go ponad 55 % ludności Ziemi a liczba ta rośnie. Ostatnio do krajów chrześcijańskich dołączyła Korea i być może zaraz Chiny (110 mln chrześcijan i 7 % wzrost roczny). Słowo w związku słów "A Słowo stało się ciałem" można rozumieć na dwa sposoby. Pierwsze oznacza, że Jezus wypełnił Słowo czyli proroctwa wkurzonych Żydów - Proroków. Drugie oznacza, że Jezus jest emanacją Boga, jego myśli, Prawa. I tak jak Bóg jest Prawem Przyrody, tak Jezus jest Prawem Ludzi - uniwersalnym dla wszystkich a nie relatywistycznym. Ale jeszcze jest jeden składnik Trójcy Świętej - Duch Święty. Czym to jest?

    Jest to coś w rodzaju pneumy stoickiej. Jest to narzędzie którym Bóg działa w świecie. Jak działa grawitacja i dlaczego światło leci z taką a taką prędkością? Duch Święty jest więc Przyczyną właściwych Zasad. Czy jest Bogiem? Tak. Dlaczego go rozróżniamy? Dlatego, że Bóg emanując w Jezusa użył Ducha Świętego - tj. Jako Zasada użył Przyczyny do stania się Prawem. Filozoficznie spójne, piękne i rozróżnialne.

    Allah jest w takim rozumieniu Bogiem i Prawa (Jezusem) i Świata (Bogiem Chrześcijańskim) ergo Prawo Shariatu - czyli współżycia społecznego - nie jest dane przez emanację Boga, ale przez samego Boga.
    Dlatego też istnieje duża różnica w spaleniu Koranu i Biblii. Spalenie Biblii to spalenie Dekalogu i historii spełnienia proroctw wkurzonych Żydów - spodobało mi się to określenie - a spalenie Koranu to spalenie samego Prawa Bożego podobnego do grawitacji i zasady zachowania energii.

    Dla muzułmanów więc Prawo religijne jest podobne prawu fizycznemu. Dla chrześcijan zaś prawo religijne jest pochodzenia etycznego - Jezusa - a nie fizycznemu.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy:
    ***
    O trzech magach z Persji - https://www.wykop.pl/wpis/29144037/trzej-magowie-sledztwo-historyczne-wyobrazmy-sobie/

    O wychowaniu fizycznym - https://www.wykop.pl/wpis/28714753/o-potrzebie-wychowania-fizycznego-czy-silownia-jes/
    ***

    #gruparatowaniapoziomu #fizyka #teologia #ciekawostki #historia #biblia #katolicyzm #mirkomodlitwa (Czy mogę tagować we wpisie? #publicystyka #socdem #4konserwy #mikromodlitwa (Czy mogę tagować we wpisie?) #ciekawostkihistoryczne #neoreakcja (Czy mogę tagować we wpisie?) #filozofia #socjologia #islam
    pokaż całość

  •  

    Z racji tego, że to pierwszy wpis w tym roku w #myslnarodowa to wszystkiego najlepszego wam koleżanki i koledzy. Oby również dla naszej Ojczyzny i Narodu to był lepszy rok od poprzedniego.

    Jak rozwój organiczny polega na coraz ściślejszym uzależnianiu wzajemnych tkanek, organów i składających je komórek, tak rozwój społeczeństwa prowadzi do coraz ściślejszej zależności wzajemnej poszczególnych warstw i składających je jednostek. Im społeczeństwo więcej posunięte jest w rozwoju, im więcej jest społeczeństwem, tym mniej jednostka w stosunku do innych członków społeczeństwa jest, czym chce być, a tym więcej, czym być musi. Nie trzeba się tym martwić, bo ten przymus społeczny prowadzi do poddania szablonowi bardziej powierzchownych sfer życia duchowego jednostki, nie naruszając głębszej istoty ducha, i tam, gdzie jest ona silna, ułatwia tylko rozwój jej indywidualnej odrębności na wyższych szczeblach. Anglicy np. są społeczeństwem, w którym przymus społeczny, a stąd sformalizowanie zewnętrznej strony życia jest najsilniejsze, a jednocześnie nigdzie nie spotykamy tak silnych jak w Anglii indywidualności duchowych.

    W społeczeństwie szlacheckim w Polsce wzajemne uzależnienie jednostek było niesłychanie słabe, tak słabe, że nie było to w całym tego słowa znaczeniu społeczeństwo. Dzięki przelaniu całej sfery funkcji społecznych pierwszorzędnej wagi na żywioł obcy, żadnymi węzłami moralnymi z resztą ludności nie związany, to społeczeństwo szlacheckie znakomicie izolowało się od reszty narodu i w nie zwalczanym przez nikogo przywileju wytworzyło sobie warunki egzystencji wprost cieplarnianej, prowadzonej bez współzawodnictwa, bez walki, bez wytężania energii, bez zużytkowania zalet osobistych, bez narażania się na zgubę przez wady i słabości własne. Los przeciętnego szlachcica nie zależał zupełnie od jego zdolności i właściwości charakteru, był on tak obwarowany przywilejem i normą życia, że osobiste przymioty bardzo mało o nim decydowały: mógł on być geniuszem i kretynem, mógł być człowiekiem chrystusowej moralności i nikczemnikiem, mógł być wcieleniem energii i klasycznym niedołęgą, w końcu nawet, w okresie upadku mógł być równie dobrze tchórzem jak rycerzem – zawsze mógł według normy szlacheckiej żyć i zachować swe moralne stanowisko śród braci-szlachty, bo przez to, że był szlachcicem, był członkiem rodziny.

    Tak też było. Obok człowieka światłego przez miedzę siedział ignorant, obok cnotliwego - podły, obok dzielnego – tchórz i niedołęga; często jeden i drugi zajmowali równe śród braci szlachty stanowisko, jednemu i drugiemu jednakowo się powodziło. Porównajmy to położenie społeczne z położeniem np. kupca. Ten nie może być głupi, ale nie wolno mu być zbyt wyrafinowanym umysłowo; nie może być nieuczciwym, ale też źle by wyszedł, gdyby był idealistą; nie może być niedołężnym, ale też zgubiłaby go energia rozpierająca konieczne ramy.

    Słowem, ten musi być czymś, podczas gdy szlachcic polski bardzo mało musiał, a przeważnie był, czym chciał. Chciał siedzieć w księgach – to siedział, chciał gardzić sztuką czytania i pisania – mógł gardzić; chciał być dobroczyńcą swego otoczenia – to był, chciał być jego plagą – mógł także; chciał życie oddać za ojczyznę – to je oddał, chciał ją zdradzać – to zdradzał. W Polsce jak kto chce – mówiło przysłowie.
    Roman Dmowski, Myśli nowoczesnego Polaka, 1903


    #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #marszniepodleglosci #4konserwy #polityka #neuropa #publicystyka #myslnarodowa #dmowskinadzis
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Festiwal deglomeracji

    Charakterystyczną cechą polityków jest chęć podejmowania działań miękkich o niepewnej i odsuniętej w czasie skuteczności, przy jednoczesnym braku równoległego podejmowania bezpośrednich działań, które mogą przynieść efekty w znacznie bliższej perspektywie. Widać to chociażby w sztandarowym dokumencie planistycznym polskiego rządu, jakim jest stworzona przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego „Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”. Formułuje ona konieczność „pełniejszego wykorzystania potencjałów terytorialnych obszarów wiejskich i miast dla kreowania wzrostu i lepszych miejsc pracy dla wszystkich mieszkańców Polski”, proponująca, owszem, jak najbardziej potrzebne stwarzanie zachęt dla lokalizacji firm w różnych częściach naszego kraju. Problem w tym, że w Planie Morawieckiego w ogóle nie ma mowy o polityce lokalizacyjnej sfery publicznej. Tymczasem państwo, obok swoich typowych funkcji, gra również rolę istotnego pracodawcy zapewniającego miejsca pracy średniego i wyższego rzędu. Między innymi właśnie niedobór takich miejsc pracy w średnich miastach powoduje odpływ mieszkańców do kilku największych aglomeracji. W tej sytuacji państwo zajmujące się również tworzeniem i utrzymaniem miejsc pracy, ma możliwość bezpośredniego wpływania na przestrzenne równoważenie rynku pracy. Niech zatem realizowaną przez siebie polityką lokalizacji urzędów centralnych tworzy miejsca pracy tam, gdzie mają miejsce problemy z wysokim bezrobociem i odpływem ludności, a nie w Warszawie, gdzie problemy te nie występują.

    #publicystyka #polityka
    pokaż całość

  •  

    Rzeczpospolita innowacyjna

    Pani minister Jadwiga Emilewicz wywodzi się wprost ze środowiska Klubu Jagiellońskiego. W 2007 i 2008 zasiadała w zarządzie Klubu Jagiellońskiego, potem członkini rady stowarzyszenia Klub Jagielloński, w chwili obecnej członek honorowy KJ. Współtworzyła wydawane przez klub Pressje. Napisała kilka tekstów na łamach jagiellonski24. Tutaj jeden z nich.

    Po drugie, musimy zmienić sposób myślenia o tym, kto jest odpowiedzialny za tworzenie innowacji w Polsce. Przez ostatnie lata panowało przekonanie, że finansowanie badań i rozwoju polega na zwiększaniu efektywności działania firm albo na wspieraniu infrastruktury badawczej w szkołach wyższych. W efekcie dwie grupy o różnych logikach myślenia i działania nadal nie podejmują współpracy. Mamy sieć nowoczesnych laboratoriów, z których jednak nie korzystają przedsiębiorcy. Proste przeniesienie środka ciężkości z uniwersytetów do biznesu prawdopodobnie także nie rozwiąże tej sytuacji. W najbliższym roku będziemy mogli ocenić, czy przedsiębiorcy rzeczywiście odnaleźli badaczy i sfinansowali badania, które służą rozwojowi ich firm. Pierwsze opinie naukowców są raczej sceptyczne.

    #publicystyka
    pokaż całość

  •  

    Trzej magowie

    Śledztwo historyczne

    Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się w Jerozolimie w VIII wieku przed naszą erą. Nasi starzy znajomi - Żydzi mają problemy, od północy grozi im zagłada z powodów państwa asyryjskiego. Na dworze królów, którzy nie będą nas dużo interesować, kręcą się dwaj rodzaje doradców którzy w przyszłości będą nazwani - fałszywymi prorokami i prorokami. W gruncie rzeczy, nie umniejszając mocy nazewnictwa Kościoła Katolickiego, fałszywi prorocy to po prostu łasi na pieniądze doradcy którzy powiedzą wszystko królowi jak on zapragnie. W przeciwieństwie do nich działają prawdziwy prorocy, doradcy którzy nie tylko zapowiadają upadek moralny Izraela, ale także jego upadek polityczny. Musimy pamiętać, że zawsze kiedy Żydzi odwracali się od swojego Boga dostawali srogie baty od różnych przeciwników.

    No, ale Panie Ockham - ktoś napisze z bruzdą na czole - jak się ma to do Trzech Królów lub Magów? Zasadne pytanie na które trzeba szybko odpowiedzieć. Magowie ze Wschodu - ponieważ tak powinniśmy ich określać pochodzą najpewniej z terenów Perskich lub Mezopotamskich i są uczeni w piśmie tj. są elitą intelektualną która czyta, pisze, myśli i rządzi. W ustępie Mateusza są oni przedstawieni jako wiedzący. Ale w gruncie rzeczy co oznacza, że są wiedzący? Co wiedzą?

    Magowie i Jezus urodzili się 700 lat po problemach Żydów z Asyryjczykami. Jednakże w VIII wieku stało się coś co uderza w każdy trochę rozsądniejszy umysł - prorocy, prawdziwi nie podrabiani, napisali, że w Betlejem (Micheasz) i z rodu Dawidowego (Izajasz) narodzi się mężczyzna mającym władzę nad całą Ziemią która też będzie rządziła Izraelem. Nie potrzeba tu wiary bowiem wiara nie ma nic do czytania.

    Dlatego też jeśli chcemy zrozumieć jak to możliwe, że chrześcijaństwo tak szybko się rozwijało musimy ogarnąć jego stosunek do państwowości. Dla Żydów bowiem Mesjasz miał sprawować władzę polityczną, nie intelektualno-etyczną więc Jezus był dla nich kimś niezrozumianym - Moje królestwo nie jest z tego świata. Ci z żydów którzy zrozumieli jego koncepcje (jak Paweł) byli najsilniejszymi jego orędownikami. Państwo umysłowe stało się później potężniejsze niż Państwo administracyjne i Jezus zrobił nam wspaniałą rewolucję - to nie państwo kreuje koncepcje intelektualno-etyczne jak to było w każdym państwie starożytnym (oprócz szlachetnych Ateńczyków) ale koncepcje intelektualno-etyczne tworzą nam państwo.

    Przejdźmy więc bezpośrednio do opisu podróży Medrców (magus po łacinie to kapłan, mag perski lub kapłan-astrolog). Chcieli przybyć oni do Betlejem ponieważ wyczytali u Micheasza (proroka 700 lat przed Chrystusem), że "Betlejem będzie miejscem narodzin władcy całego Izraela" Ciekawostką niech będzie, że Izrael to też lud i Państwo. Jednak najbardziej przekonujący a zarazem rozbijający głowę jest Izajasz. Pisze, 750 lat przed Chrystusem, te słowa - Pan da wam znak, Panna (w oryginale almah - młoda kobieta nie będąca matką) urodzi syna i nazwie go Emmanuel (imię symboliczne bo znaczy Bóg z Nami), będzie spożywać miód i śmietanę (jadło pasterzy). Cała przepowiednia jest skierowana do rodu Dawidowego - tego samego z którego pochodził Jezus, był to ród królewski. Mniejsza już o inne proroctwa typu - "Zanim Chłopiec będzie potrafił odrzucać zło a wybierać dobry (czyli będąc młodym) zostanie opuszczona kraina" - mimo iż odnoszą się do późniejszej blisko 800 lat później ucieczki Józefa z Marią do Egiptu. Ważne zaś są ustępy dotyczące problemów Izraela które, być może, wykorzystali Magowie przy analizie swojej sytuacji. Czy już spełnia się proroctwo?

    Izajasz opisuje swoją mowę do króla - "Pan sprowadzi na ciebie i na twój lud i na dom twojego czasy, jakich nie było od chwili odpadnięcia Efraima od Judy" Krótko pisząc - będą to okropne czasy dla żydów i nie będzie istniało państwo żydowskie, dalej pisze on o innych bolączkach ludu żydowskiego. W istocie Judea była jedną z najbiedniejszych prowincji w Starożytnym Rzymie. Ale co jeszcze ważniejsze - Galilea była najbiedniejszym regionem w Judei. Być może więc Mateusz ma rację pisząc w innym swoim tekście, że Bóg nie objawia się rozkapryszonym kapłanom i fałszywym, przekupnym doradcom, ale prostym ludziom.

    Mędrcy ze Wschodu są więc symbolem Wiedzy o tekście, tutaj - starożytnym tekście hebrajskim. Musieli znać Izajasza, Micheasza, być może znali też księgę Rodzaju, choć nie jest to pewne z racji jej starości. Co jest pewne, jasno zrozumieli, że proroctwa wypełnią się w czasach które teraz znaczymy symbolicznie jako początek naszej ery (początek chrześcijan)

    Początkowe chrześcijaństwo nie skupiało się tylko na boskości Jezusa. Skupiało się na tym, żeby było przekonywujące i żeby nie trzeba było do niego wielkiej ilości dowodów. To z tego powodu, Nowy Testament tak często odwołuje się do Starego Testamentu. W końcu Jezus - jak sam mówi o sobie - wypełnia te proroctwa i daje się zabić Izraelowi jednakże jego nauki rozprzestrzeniają się w zadziwiającym tempie. Już Swetoniusz piszący o Neronie (lata 70te I wieku) jako zasługę dopisał mu mordowanie chrześcijan. W 30 lat więc od śmierci Jezusa chrześcijanie byli grupą w Rzymie. Jerozolima jest oddalona od Rzymu o 2300 kilometrów.

    Nie sądzę aby każdego to przekonało do intertekstualnego czytania Biblii. Biblii bowiem nie można czytać od A do Z i w gruncie rzeczy nie ma to większego sensu. Czytając więc ewangelię Mateusza trzeba wracać do tekstów 700 lat wcześniej, przerzucać kartki i zastanawiać się jak to możliwe, że prorocy żydowscy pisali o narodzinach Mesjasza którego panowanie będzie wielkie (Izajasz, rozdział 9) i będzie rządził aż po krańce ziemi (Micheasz, rozdział 5)

    Dzisiaj Jezusa czci ponad 50 % ludzi świata. Jego wyznawcy znajdują się w Argentynie, Kanadzie, Norwegi, Republice Południowej Afryki, czci go cały świat muzułmański, 100 milionów Chińczyków i większość Korei Południowej. Jego władza nad duszami jest niesamowita i zaskakuje to, że przepowiedzieli go mądrzy ludzie żyjący w małym kraju w środku świata w czasach kiedy największym problemem żydów była Asyria i kult Molocha.

    Wszystkiego dobrego w Dzień Trzech Mędrców!

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy
    ***
    O greckim wychowaniu fizycznym - https://www.wykop.pl/wpis/28714753/o-potrzebie-wychowania-fizycznego-czy-silownia-jes/

    O sytuacji Żydów w ZSRR - https://www.wykop.pl/wpis/27387329/zydzi-i-koncepcja-zsrr-o-zydowskiej-manii-stalina-/

    O Herbercie Marcuse - https://www.wykop.pl/wpis/22699971/o-aktywnej-mniejszosci-i-leniwej-wiekszosci-na-wyk/
    ***

    Zdjęcie: przedstawienie Izajasza ręką Michała Anioła
    #religia #swieta #chrzescijanstwo #islam #4konserwy #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #filozofia #gruparatowaniapoziomu #religia #katolicyzm #publicystyka #mirkomodlitwa #mikromodlitwa #biblia
    pokaż całość

  •  

    Czas egzotycznych sojuszy? 7 tematów „pod podziałami” na stulecie niepodległości

    Nowy tekst na Nowy Rok!

    Doskonale wiemy, że niespecjalnie dziś przemawia do opinii publicznej bliska nam idea „porozumienia pod podziałami”, o której w Tezach o wojnie polsko-polskiej i jej wygaszeniu sugestywnie pisał Rafał Ziemkiewicz. Polega ona na pracy – ideowej, publicystycznej, popularyzatorskiej, eksperckiej i wreszcie stricte politycznej – wokół koncepcji programowych bez oglądania się na aksjologiczne podziały. Po co rozwiązywać konkretne problemy z ludźmi, których nie lubimy, skoro można walić się nawzajem po głowach pałkami?

    Niestety, lata wyniszczającej dla więzi społecznych programowej polaryzacji i systemowego ogłupiania Polaków przez główny nurt medialno-polityczny przyniósł takie efekty, że rzetelną propaństwową pracę trzeba wykonywać w niszach.

    Nie ma co jednak obrażać się na rzeczywistość. W głównym nurcie pomysł celebrowania stulecia „Niepodległej” zawieszeniem na jakiś czas codziennych sporów w imię debaty o fundamentach i przyszłości naszego państwa nie mógł zyskać zrozumienia.

    Szansa na podjęcie, chociażby w ograniczonej i niedoskonałej formie, wyzwania takiej debaty na stulecie niepodległości jest mimo wszystko w środowiskach ideowych. Tych, które mimo pokus kooptacji zdołały zachować tożsamość i odrębność zarówno od nowego, „dobrozmianowego”, jak i starego, „lewicowo-liberalnego” mainstreamu. Od Christianitas, Frondy Lux, Teologii Politycznej Co Tydzień, naszego portalu jagiellonski24.pl i pisma Pressje, przez Nową Konfederację, Więź, Nowego Obywatela, Magazyn Kontakt, Kulturę Liberalną aż po Nowe Peryferie i Krytykę Polityczną dzieli nas bardzo wiele, ale pewne ważne kwestie łączą. Chodzi o poczucie odrębności, chęć budowania swojej niezależności w oparciu o decyzje naszych Czytelników (prenumeraty i darowizny) i wreszcie praktykowanie niesławnego symetryzmu rozumianego co najwyżej tak, jak zdefiniował go na naszych łamach Piotr Kaszczyszyn: „Symetryzm to po prostu intelektualna uczciwość, za którą obrywa się tym, którzy nie chcą zapisywać się do partyjnych drużyn. Nie jest wartością samą w sobie, ale jest nią wówczas, gdy oznacza samodzielne poszukiwanie wizji dobrego państwa”. Nawet, jeśli te poszukiwania prowadzą nas w zupełnie odwrotnych kierunkach.

    #publicystyka #polityka
    pokaż całość

  •  

    Czytelnicy tagów #ockham i #gruparatowaniapoziomu ,

    Podjąłem się napisania pięciu list z lekturami które są skupione na określonym temacie. Jeśli chodzi o lektury to musimy je podzielić na parę części żeby zrozumieć ciąg intelektualny i przewodnie pytania jakichś książek np. Umowa Społeczna Rousseau odnosi się do Lewiatana Hobbesa i jest książką polityczną ergo postawienie Umowy Społecznej obok Rozprawy o metodzie Kartezjusza jest dosyć nieprecyzyjne z racji charakterów tych książek. Tak więc zrobię listę: religijną, polityczną, filozoficzną ogół (przede wszystkim epistemologia i ontologia) egzystencjalną i klasyczną tj. dzieła literackie które choć fikcyjne są prawdziwe w sensie abstrakcyjnym, archetypicznym.

    Listy te pomogą zaznajomić się z:
    filozofią ogólną, nauce o bycie i poznaniu - https://www.wykop.pl/wpis/27215339/czytelnicy-tagow-ockham-i-gruparatowaniapoziomu-po/
    polityką, nauką o organizacji społeczeństwa
    religią, strefą sacrum pochodzenia metafizycznego
    egzystencją, rozważaniach o życiu i jego aspektach
    klasyką, książkami o tematach wiecznych jak idee Platońskie.

    Każda lista jest utworzona chronologicznie od początków rozważań rodzaju ludzkiego które dostaliśmy aż do naszych czasów.

    Lista polityki:

    Starożytność i myśl chrześcijańska: (monarchia, arystokracja, demokracja i jej niesprawiedliwe formy - tyrania, oligarchia i ochlokracja, różnice między obywatelami, władza nielicznych)

    Platon - Państwo, Prawa; Arystoteles - Polityka, Retoryka; Herodot - Dzieje (VI księga); Tukidydes - Wojna Peloponeska (księga I,II i V); Cyceron - O Republice, O Prawach, Filipiki (I,II); teksty stoickie i epikurejskie - Marek Aureliusz - Do Siebie (vel Rozmyślania); Biblia: Św. Mateusz - Kazanie na Górze oraz podatki (Mt.5 i Mt.22); Tertulian - Apologetyk; Augustyn - Państwo Boże, Przeciw Manichejczykom. Czytający niech uwzględni cechy monarchii, demokracji, ochlokracji i różnice między rządami sprawiedliwymi a niesprawiedliwymi. Przy myśli chrześcijańskiej warto się skupić na wymaganiach wobec władzy i na rozróżnieniu świata ziemskiego i świata niebiańskiego (intelektualno-religijnego)

    Średniowiecze: (monarchia ograniczona, rozdział państwa i Kościoła, władza niebiańska i ziemska, spór o wyższość cesarza i papieża, teologia polityczna - polityka o celach religijnych)

    Alighieri - O Monarchii; Św. Tomasz - O Królowaniu, O władzy, Summa przeciw poganom (IV księga); Ockham - Dialog (inne nie-przełożone dzieła ze szczególnym uwzględnieniem relacji cesarz-papież)

    W średniowieczu polityka jest na tyle zależna od religii, że polityka posiadła cele religijne - jednym z głównym celów polityki jest umożliwienie ludziom dokonania zbawienia tj. dobrego życia. Sam Św. Tomasz rozróżnił dobrego obywatela od dobrego chrześcijanina co dało podstawę Libertarianizmowi. Związki między religią a polityką chciał przeciąć następny autor.

    Renesans, Barok, Oświecenie: (absolutyzm, republikanizm polski, realizm polityczny, utopia wspólnotowa, prawa naturalne, absolutyzm Hobbesa, liberalizm klasyczny, złota wolność szlachecka, trójpodział władzy, monarchia konstytucyjna, demokracja pośrednia, leseferyzm, absolutyzm oświecony, umowa społeczna, Bóg jako suweren, rewolucjonizm, tradycjonalizm, konserwatyzm, bonapartyzm)

    Machiavelli - Książę, O sztuce wojny; Jean Bodin - Sześć ksiąg o Rzeczpospolitej; Hotman - Franco-Galia; Luter - 95 tez, O Żydach i ich kłamstwach; Moore - Utopia; Frycz Modrzewski - Rozważania o poprawie rzeczpospolitej; Orzechowski - Wierny poddany; Richelieu - Testament Polityczny; Suarez - O prawach i Bogu jako prawodawcy; Grocjusz - O prawie wojny i pokoju; Hobbes - Lewiatan, O człowieku, Podstawy prawa naturalnego i polityki, O obywatelu; Locke - Dwa Traktaty o Rządzie, List o Tolerancji, Konstytucja Karoliny, Myśli o wychowaniu; Monteskiusz - O duchu praw, Listy Perskie; Wolter - Traktat o Tolerancji; Diderot - Kubuś Fatalista i jego Pan; Meslier - Testament; Rousseau - Umowa Społeczna, Rozprawa o ekonomii politycznej, Uwagi o rządzie polskim; Kant - O projekcie wiecznego pokoju; Wielu Autorów - Konstytucja Stanów Zjednoczonych, Karta Praw, Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela; Sieyes - Kim jest stan trzeci?; Maistre - Rozważania nad Francją, Listy rojalisty sabaudzkiego do swoich rodaków; Burke - Rozważania o rewolucji we Francji

    Czytający niech skupi się nad przejściem od realizmu politycznego do ambitnego rewolucjonizmu francuskiego. Na jego recepcji w Europie (Burke i Maistre) a także zastanowi się nad koncepcjami praw naturalnych, stanowionych i na legitymizacji rewolucji francuskiej oraz tego jak różniła się od rewolucji amerykańskiej.

    Wiek XIX: (romantyzm polityczny, ultramontanizm, nacjonalizm i jego odmiany, liberalizm katolicki, socjalizm, marksizm, trockizm, anarchizm, liberalizm Tocqueville’a, demoliberalizm, konserwatyzm liberalny, socjoliberalizm, "socjalizm naukowy", ewolucjonizm, rasizm, brzemię białego człowieka, kolonializm, dystrybucjonizm)

    Hegel (jakże symboliczny początek) - Ustrój Niemiec i inne pisma polityczne; Fichte - Zamknięte Państwo handlowe, Mowa do Narodu Niemieckiego; Carl - O powołaniu naszych czasów do ustawodawstwa; Donoso Cortes - Esej o katolicyzmie, liberalizmie i socjalizmie; Constant - O wolności starożytnych i wolności współczesnych; Alexis de Tocqueville - O demokracji w Ameryce; Bastiat - Dzieła Zebrane; Bakunin - Państwowość i Anarchia; Pius IX - Syllabus Errorum (dostępny w jez.pol.); Leon XIII - Rerum Novarum (dostępny w jez.pol); Marks - Kapitał, Manifest Komunistyczny, O kwestii żydowskiej, 18 brumaire’a Ludwika Bonaparte; Engels - Położenie klasy robotniczej w Anglii, Rozwój socjalizmu od utopii do nauki, Der magyarische Kampf (niedostępne w jęz.pol - bardzo ważne dzieło dotyczące rasizmu Marksa i Engelsa); Trocki - Prawda o Rosji Sowieckiej; Mill - Utylitaryzm, Zasady ekonomii politycznej; De Gobineau - Szkice/Esej o nierówności ras ludzkich;

    Czytający niech skupi się na podstawach filozoficznych romantyzmu i nacjonalizmu, jego recepcji przez anarchistów, marksistów a także krytyce marksizmu z pozycji konserwatywnych. Należy prześledzić ewolucję tradycjonalizmu i wziąć pod uwagę rewolucję przemysłową. Warto też przeczytać inne dzieła de Tocqueville, wyróżniają się analityczną głębią.

    Wiek XX i XXI: (anarchizm amerykański, faszyzm i jego odmiany, maoizm, nazizm, libertarianizm i jego odmiany, anarchokapitalizm, paleokonserwatyzm, neoliberalizm, multi-kulturalizm, rewolucja seksualna, neokonserwatyzm, totalitaryzm, leninizm, stalinizm, identytaryzm, tożsamościowcy, nowa prawica, nowa lewica, globalizacja, alt-right, transhumanizm, technokracja, futuryzm)

    Goldman - Anarchizm i inne eseje; Spengler - Zmierzch Zachodu; Mussolini - Doktryna faszyzmu, Mowy; Rosenberg - Mit dwudziestego wieku; Hitler - Moja Walka; Lenin - Dzieła Zebrane (niedostępne w jęz.pol - warto przeczytać o dokonaniu rewolucji); Wielu Autorów: Manifest ONR; Mao Zeodong - Czerwona książeczka; Hayek - Droga do zniewolenia, Konstytucja Wolności, Zgubna pycha rozumu. O błędach socjalizmu; von Mises - Ludzkie działanie, Teoria a Historia; Wielu Autorów: AES - Krytyka prakseologii austriackiej, Manifest UPR; Rothbard - Manifest libertariański; Hoppe - Demokracja, Bóg który zawiódł; Kirk - Przyszłość Konserwatyzmu; Kagan - Potęga i Raj; Popper - Otwarte społeczeństwo i jego wrogowie; Bock-Cote - Multikulturalizm jako religia polityczna; Marcuse - Tolerancja Represywna, Człowiek jednowymiarowy, Horkheimer - Społeczna funkcja filozofii, Dialektyka Oświecenia; Adorno - Osobowość autorytarna; Spinelli - Manifest z Ventotene; Willinger - Generation Identity (niedostępna w jęz.pol) Tokarczyk - Nowa Lewica; Giddens - Nowoczesność i tożsamość; Lilla - Bezsilny Bóg; Drexler - Engines of Creation (niedostępna w jęz.pol)

    W XX wieku najpierw warto się skupić na różnicach między faszyzmem a nazizmem, marksizmem zachodnim a stalinizmem i maoizmem. Potem należy dogłębnie zrozumieć idee multi-kulturowości za pomocą Poppera, Marcusego i Spinneliego, potem reakcje na te koncepcje w dziełach Willinger, Giddensa i Lilli. Szkoła krytyczna jest podstawą dla zrozumienia rewolucji obyczajowej i jej odrzucenia przez Nową Prawicę, amerykańskie alt-right i identytarystów. Transhumanizm polityczny jest efektem rozwoju technologicznego.

    Wszystkie te książki znajdziemy w języku polskim chyba, że jest napisane inaczej.
    Warto dodawać i wysyłać mi tytuły książek które Państwo uznają za wartościowe dla tej listy. Dlatego też np. Dwa Traktaty o Rządzie Locka znajdą się w liście politycznej a nie w liście filozofii ogólnej.

    Wszelkie uwagi mile widziane

    #publicystyka #ciekawostki #historia #ciekawostkihistoryczne #filozofia #socjologia #publicystyka #liganauki (czy tag pozwala mi na tagowanie #liganauki Byłbym wdzięczny za odpowiedź) #nauka #socdem #polityka #marks #libertarianizm #listaockhama #4konserwy #neoreakcja (proszę o odpowiedź czy tag pozwala mi wrzucać tutaj swoje teksty)
    pokaż całość

  •  

    Ostatnia okładka gazety "Die Sappe". Tworzyli ją niemieccy żołnierze z 19 bawarskiego pułku rezerwowego. Było jakieś 6 miesięcy temu, ale okładka jest bardzo ładna - refleksy od szkła, skórzana "trąba" maski z widocznymi zmarszczkami w skórze oraz hełm tworzący nieludzką sylwetkę.

    Skan, po niemiecku oczywiście, wydania z 1916 roku

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #publicystyka #iwojnaswiatowa #niemcy #sztuka #gruparatowaniapoziomu #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Nigdy na młodsze pokolenia nie spadało tak wielkie zadanie, jak w dobie obecnej – zadanie
    względem swego narodu i względem samych siebie. Nigdy im tak nie groziło, że zgubią się w
    chaosie zdezorganizowanego życia, w ogromie wyrastających przed nimi, nie rozwiązanych zagadnień.


    Doba przewrotu, w którym starsze cywilizacyjnie, potężne narody słabną i maleją, otwiera
    młodszym i dotychczas słabym widoki na większą rolę w świecie. Do zdobycia wszakże tej roli nie
    wystarczą im przyjazne warunki zewnętrzne. Trzeba do tego energii zbiorowej narodu i rozumu, tą
    energią kierującego.


    Energia i rozum narodów, to nie są rzeczy przypadkowe. Zjawiają się one tam, gdzie naród
    jest zwarty, mocno moralnie związany, a giną tam, gdzie tradycyjne węzły narodowe ulegają
    rozkładowi. Historia dostarcza wielu przykładów, gdzie naród nieliczny i ubogi zdobywał sobie
    wielkie miejsce w świecie, dzięki temu, że wiązały go wewnątrz ścisłe węzły moralne, które mu
    dawały potężną wolę i mądrość praktyczną.


    Toteż najjaśniejszym zjawiskiem naszego życia jest ten silny prąd w naszych młodszych
    pokoleniach do budowania życia na tradycyjnych podstawach narodowych, do zacieśnienia
    węzłów moralnych, czyniących naród zwartą całością, do wymiecenia z życia pierwiastków
    rozkładu, które duszę narodu plugawią i siły jego paraliżują.


    Spotężnienie tego prądu i konsekwentnie prowadzona przezeń praca da narodowi energię i
    rozum, potrzebne do sprostania wielkim, spadającym nań dzisiaj zadaniom.
    Roman Dmowski, Myśli nowoczesnego Polaka, 1903


    #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #marszniepodleglosci #4konserwy #polityka #neuropa #publicystyka #myslnarodowa #dmowskinadzis
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    O potrzebie wychowania fizycznego

    Czy siłownia jest myślą anty-nazistowską a pro-faszystowską?

    Tytuł może zagubić i sprawić, że znajdziemy pytania typu: "Czy autor- zwykle piszący o socjologii, religii i historii - ma rozum?" Albo inaczej: "Co ma siłownia, miejsce dla koksów i siły do religii, faszyzmu i nazizmu?" Zanim odpowiedzą sobie Państwo na te pytania zapraszam do przeczytania tego tekstu w którym zrozumiemy rozwój myśli o - rozwoju ciała - i o tym jak zmieniała się przez wieki.

    Grecy nie chcieli ukłonić się przed Kserksesem wierząc iż król na Ziemi nie jest bogiem - pewną abstrakcją jak miłość seksualna (Afrodyta) czy gniew (Ares). Ta koncepcja doprowadziła ich do wniosku, że król nie jest władzą samą w sobie i boskością samą w sobie - jak długo myślało się w Azji od Iranu przez Chiny aż do Japonii. Boskość cesarza Japońskiego została zniszczona po II wojnie światowej. Ale wróćmy do Greków. Grecy uważali więc, tak jak średniowiecze, że król jest jedynie emanacją władzy, porządku. Charyzmaty - czyli cechy które sprawiały, że król jest królem - były olbrzymią różnicą i nie mogli jej zrozumieć Azjaci dla których król był bogiem.

    Ta myśl, że nawet Aleksandrowi nie powinno się kłaniać doprowadziło do wielu niesnasek między nim a jego greckimi poddanymi. Już wtedy jednak istniała idea, że Grecy są równi wobec bogów a więc każdy szanujący się obywatel powinien zadbać o swoje, nie kogoś innego, wykształcenie i sprawność ciała. Była to jednak koncepcja oddolna - każdy Grek którego było stać na edukację wojskową lub gimnazjon mógł ulepszać się w tych sprawnościach. Powstało więc sporo publicznych i prywatnych przedsiębiorstw będących miejscem dla ludzi kalokagatii (kalos - piękny, agathos- dzielny, uparty, silny, mężny).

    Już w tym momencie historii nastąpiła znaczne rozróżnienie myśli europejskiej (której bronili Grecy) i azjatyckiej. Dla Greków ludzie są równymi, nawet wobec króla ponieważ walczono w falandze a bogowie wybierali mężnych. Można więc było zasłużyć na oddanie się abstrakcjom - Afrodycie lub Aresowi. W Persji było trochę inaczej. Bogowie - Ahura Mazda i Aryman walczący między sobą reprezentowali dobro i zło. Jednak sztuka Perska często przedstawiała króla jako uosobienie Ahura Mazdy - był on jego emanacją, porządkiem współczesnego świata. A więc to król był najwyżej i ludzie nie byli równi wobec bogów ponieważ sam król był bogiem - raz podobał mu się jeden lud, raz drugi. Doprowadziło to do niesamowitej relacji Pan-niewolnik która do dzisiaj jest częścią azjatyckiej myśli. Japońskie i Chińskie przedsiębiorstwa są tutaj przykładem. Idea, że Pan, Król także jest zależna od bogów, pewnych idei, zaczyna się w Europie.

    Ale jaki ma to związek z siłownią greków Panie Ockham - możnaby się spytać - ? Istotne pytanie. Jeśli każdy ma jakieś zobowiązania, nawet król, każdy powinien zajmować się sobą oddzielnie - zaczyna się myśl, że zbawienie jest jednostkowe - i nasze dobre uczynki nie zbawią naszego szwagra. Przeto każdy wewnętrznie powinien mieć dajmoniona bądź też wewnętrznego ducha mówiącego nam co jest dobre a co nie. Podstawą są rzeczy w które wierzymy jako prawdziwe - miłość, gniew, szacunek, prawda (dla Greków byli to bogowie) i książki które wprowadzają nas w jednostkową moralność.

    Każdy zajmuje się swoim własnym zbawieniem. Każdy może się ogarnąć i walczyć o swoje. Potrzebuje jedynie ludzi w młodym wieku którzy sprawią, że będzie silnej woli i silnego ciała. W Azji organizowano odgórny rozwój ciała czy to wu-shu (w Europie nazywany kung-fu) czy teakwondo przeto to gdzie się urodziłeś determinowało twoje wykształcenie i siłę sportową.

    Faszyzm, nawiązując do motywów greckich i rzymskich, namawia do rozwoju ciała. Nie jest to jednak stricte patologiczna służba wojskowa, która obejmuje wszystkich młodych obywateli - do przesady doprowadzili to naziści którzy poszli drogą azjatycką (przeciwnie do faszyzmu) i wybrali odgórne zmuszenie swoich obywateli do wysiłku za najlepsze co może być. Nie trzeba było więc organizować prywatnych siłowni, Hitlerjugend miało robić swoje i koncepcje azjatyckie - w Niemczech - doprowadziły do oddania nie tylko własnej cielesności, ale też koncepcji o którą walczył Leonidas - równości i braku Pana jako Boga. We Włoszech Mussoliniego powstała organizacja Balilla ale w odróżnieniu od Hitlerjugend (zwróćcie uwagę na nazwy!) nie zmuszała do skrajności swoich członków. Rozwój fizyczny miał być zależny od państwa faszystowskiego, ale nie miał on być tylko podstawą dla jego rozwoju (~Doktryna Faszyzmu). Nazizm rozumiał sprawę inaczej, Państwo jako podstawa wszystkiego - myśl azjatycka - było też podstawą rozwoju ciała jak i ducha.

    Siłownia jest więc myślą grecką, chrześcijańską i przeto europejską. Nawiązuje do wewnętrznego dajmoniona, tego wewnętrznego silnika która sprawia, że mamy się rozwijać własnym ciałem i duchem. Chęć aby Państwo zmuszało nas do tego wysiłku jest myślą azjatycką. Jakże cieszyć mogą organizacje karate, teakwondo, aikido, ju-jitsu które działają w Europie i do których można się zapisać dobrowolnie- jeśli się chce i wewnętrzny silnik do tego prowadzi.

    Zważać nie trzeba na bzdurne opinie dotyczące - patologicznej męskości i wyciągania tego jako obsesji nazizmu. Wewnętrzna chęć ulepszania siebie, siłowni jest najlepszą grecką, męskością jaką możemy uzyskać od tego świata w kwestiach sportowych. Siłownia jest więc anty-tezą nazizmu i recepcją pro-męskiego faszyzmu.

    Odrzucenie osobistego rozwoju cielesnego doprowadza (jak zauważa Nietzsche) do upadku duchowego. Wiedźcie, że protestantyzm niemiecki końca XIX wieku najmocniej podkreślał wyższość ducha nad ciałem - myśl Platońska. Nietzsche był obrońcą greckiego porządku myślenia i uważał, że takie ujmowanie spraw doprowadzi do katastrofy (Zmierzch Bożyszcz) i ciało w końcu zostanie wyniesione na piedestał, ale znowu - o zgrozo! - przez Państwo a nie przez wewnętrznego Ducha greckiego.

    Duch ten żyje w nas wszystkich i pragnie wyzwolenia.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy:

    ***
    Marksizm z maską Wenus. O komunizmie zachodnim - https://www.wykop.pl/wpis/28089091/marksizm-z-maska-wenus-infiltracja-spoleczenstwa-a/

    Żydzi a ZSRR - https://www.wykop.pl/wpis/27387329/zydzi-i-koncepcja-zsrr-o-zydowskiej-manii-stalina-/

    O Archetypach - https://www.wykop.pl/wpis/24215279/konserwatywny-archetyp-gender-tradycyjne-przez-wyp/
    ***

    Zdjęcie - Arno Breker i rzeźba mężczyzny.
    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #publicystyka #ciekawostki #historia #ciekawostkihistoryczne #religia #prawo #socdem #filozofia #grecja #mirkokoksy #mikrokoksy #silownia #katolicyzm #sport #sportywalki
    pokaż całość

    •  

      @madegg: Wróć do tego momentu zanim nabyłeś upośledzenie umysłowe.

    •  

      przeczytałem całość ale tak jakoś nie ma ciągu tak żebym za nim nadążał, ale doceniam przynajmniej wiem czym faszyzm od nazizmu się różnił w aspekcie przymusowości. ale przyznać muszę że gdy to czytam to przypomina mi się znienawidzony wykładowca z filozofii, o matko to był lektor drewno, jak tylko opadł na krzesło to czas się w miejscu zatrzymywał i nawijał do mikrofonu coś o eudajmonii, platon przemknął. Opracowałbyś coś o miłości męsko męskiej bo to taki jakby to powiedzieć hmmm, kontrowersyjny temat a ukazujący jak bardzo różniła się moralność czy etyka kiedyś z tereźniejszą pokaż całość

    • więcej komentarzy (61)

  •  

    #nadiafranceactualites #nadiafrancecontent #bekazpisu #obciachowazmiana #publicystyka

    W jutrzejszym "Le Monde":

    Polska – czas nienawiści
    Samospalenie Piotra S.
    Zdradzieckie mordy.
    Dyskredytowanie Wałęsy, wychwalanie Lecha.
    PiS jest taki zajebisty. #polityka
    pokaż całość

  •  

    pokaż spoiler Zachęcam do obserwowania #myslnarodowa i do dopisania się do spamlisty.


    W naszem państwie, które w początku tego okresu zostało powołane do ponownego istnienia, którego nadto położenie geograficzne jest najtrudniejsze ze wszystkich państw europejskich, zagadnienia budowy państwa i jego bezpieczeństwa nazewnątrz przysłoniły nam w znacznej mierze charakter tego nowego okresu dziejów Europy i jego główne rysy. Niemniej przeto odczuliśmy je w swem życiu mocno, i nowe ogólno-europejskie zagadnienia siłą swego znaczenia i dla nas wysunęły się na czoło polityki wewnętrznej.

    W żadnej dziedzinie polityki nie wykazaliśmy dotychczas poważniejszej twórczości, zarówno z braku sił twórczych, gruntowniej do działania politycznego przygotowanych, jak z powodu ogromu zagadnień, który spadł na nasze państwo, zagadnień, domagających się rozwiązania w krótkim czasie. W wielu dziedzinach polityka nasza jest płytkiem naśladowaniem wzorów, dla których grunt naszego kraju jest całkiem nieodpowiedni, wzorów często, które już się przeżyły tam, skąd je czerpiemy.

    Państw o nasze powstało w pewnych warunkach czasu i nie może istnieć, zamykając oczy na zagadnienia, które ten czas przyniósł, które są zagadnieniami ogólno-europejskiemi, a więc i naszemi. Istnieje ono wszakże w pewnych warunkach miejsca, które sprawiają, że te zagadnienia stają przed nami w odmiennej postaci, niż w innych krajach że do rozwiązywania ich nie rozporządzamy wielu środkami, któ­re znajdują się w rękach innych narodów, natomiast posiadamy środki, jakich one nie mają, że wreszcie tym zagadnieniom towarzyszą inne, wyłącznie nasze, które je komplikują.

    Ani nie zbudujemy należycie naszej machiny państwowej, ani nie zorganizujemy tak niezbędnej w naszych warunkach potęgi zewnętrznej państwa , jeżeli nie zabierzemy się z całą energją i konsekwencją do zorganizowania naszej polityki gospodarczej , czyl i do rozwiązywania zagadnienia naszej wytwórczości, oraz do zorganizowania naszej wewnętrznej równowagi politycznej, czyli do rozwiązania zagadnienia rządu.

    Do osiągnięcia tego celu nie doprowadzi nas płytkie naśladowanie tego, co się gdzieindziej robi.
    Roman Dmowski, Zagadnienia rządu, 1927


    #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #marszniepodleglosci #4konserwy #polityka #neuropa #publicystyka #myslnarodowa #dmowskinadzis
    pokaż całość

    źródło: racjonalista.tv

  •  

    #publicystyka

    Przed późną nowoczesnością otworem stoją – jak sądzę – dwie opcje: albo nowe wieki ciemne, na których wszyscy stracą, albo dojrzały intelektualnie i politycznie spór globalizmu z lokalizmem. Wytworzenie się dwóch stabilnych opcji – za większą globalizacją i przeciwko niej – mogłoby zastąpić tradycyjny podział na lewicę i prawicę.
    http://jagiellonski24.pl/2017/01/03/globalizmie-dorosnij/

    Fragmenty:

    Byłby to też na swój sposób podział uczciwy i stabilny, pozwalałby bowiem na konstruktywne różnienie się i polepszanie jakości polityki. Wciąż wiele wskazuje na to, że taki scenariusz jest możliwy. Wyraźnie zarysowuje się także inna możliwość, w ramach której obecny powszechny ogląd świata, a w ostateczności i sam ład światowy rozpadają się w sposób niekontrolowany. Rozpadają się zaś przede wszystkim dlatego, że to, co można nazwać globalizmem, nie potrafi unieść intelektualnie, moralnie i ideowo ciężaru roli, jaką wyznaczyła mu historia.

    Problem pojawia się dopiero wraz z udaną neoliberalną globalizacją. Neoliberalizm wzmocnił się wydatnie krytyką totalitaryzmów; ta słuszna krytyka pchnęła go jednak w końcu do stworzenia własnej wizji merkantylnego ładu światowego w opozycji zarówno do faszystowskich, samowystarczalnych państw-imperiów, jak i marksistowskiej globalizacji socjalnej. Dziś za manifest tej neoliberalnej wizji uznać można zwłaszcza słynną pracę Karla Poppera Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Bardziej wysublimowane umysły o naturze filozoficznej sięgają zwykle w tym kontekście raczej po filozofię Johna Rawlsa.

    Nagle wobec słabnącej roli państw narodowych i wielkich ideologii to na liberałów spadła konieczność wymyślenia nowej idei „dla wszystkich”. Paradoksalnie za współczesną politykę globalną wzięli się więc ludzie najmniej do tego zadania przygotowani, bo nie umiejący myśleć o polityczności w kategoriach pozytywnych.

    By zrozumieć, jak bardzo jest źle, wystarczy popatrzeć na działania ucznia Poppera, dawnego uczestnika jego słynnych seminariów – George’a Sorosa. Ten wybitny finansista, a teraz mecenas globalistycznej polityki, ma na swoim koncie bodajże jeden umiarkowany polityczny sukces, a mianowicie postawienie na Baracka Obamę w 2008 r. Jednak już wsparcie Hillary Clinton na nominata Demokratów i odrzucenie antysystemowego Berniego Sandersa wydaje się być błędem, który może cały świat drogo kosztować.

    Postawienie na Clinton to nie jedyne „liberalne” działanie Sorosa o zdecydowanie nieliberalnych skutkach. Wystarczy wspomnieć jego nieudolne zaangażowanie na rzecz zapobiegnięcia Brexitowi i działania, ekspertyzy oraz naciski mające pomóc Europie otworzyć się na imigrantów. Skutki, jak nie trzeba chyba nikomu przypominać, były dokładnie odwrotne od zamierzonych po zastosowaniu rozwiązań, za którymi opowiadało się Open Society Foundations (fundacja Sorosa) – w Europie nastąpił bezprecedensowy wzrost nastrojów nacjonalistycznych. Z kolei na polskim podwórku zewnętrzne, sorosowskie inwestycje w projekty lewicowe, takie jak „Krytyka Polityczna”, doprowadziły do odklejenia się polskiej lewicy od postulatów socjalnych i w efekcie przechwycenie tych postulatów przez prawicę oraz zupełne lewicy wyautowanie. Pomoc dla coraz bardziej histerycznej i zmarginalizowanej „Gazety Wyborczej” to już chyba tylko akt rozpaczy.

    W tym kontekście demonizowanie Sorosa i przedstawianie go jako wrogiego demiurga można skwitować stwierdzeniem, że istotnie tylko „na pochyłe drzewo prawicowe kozy skaczą”. Soros pokazuje wręcz niemal podręcznikowo, jak nie robić metapolityki na poziomie idei, a ujawnione niedawno maile Open Society tylko to wrażenie potęgują. Wyłania się z nich obraz besserwisseryzmu, który każe kierownictwu z góry narzucać analitykom ideologiczne tezy, ręcznie sterować projektami z odległego centrum i nie zwracać przy tym uwagi na lokalną specyfikę oraz kontekst kulturowy. Znać w działaniach politycznych organizacji finansowanych przez Sorosa rękę nieznośnego, kapryśnego dyletanta, któremu wydaje się, że wystarczy mieć pieniądze, by nakręcić globalną politykę, jak się tylko chce. Przypomina to trochę operową karierę słynnej Florence Foster Jenkins.

    Tymczasem polityka wymaga pewnej finezji ze strony lidera, połączonej z odrobiną trzeźwego namysłu współpracującego z nim analityka. Uprawianie czegoś co Eric Voegelin nazywał „immanentyzacją eschatonu”, czyli dosłownego przekładania idei na praktykę, jest w tym kontekście więcej niż zbrodnią. Jest błędem.
    #geopolityka #filozofia ...no i #soros ( ͡° ͜ʖ ͡°) ...nie wolno pomijać ulubieńca wykopków:)
    pokaż całość

    •  

      @Cheater: podział na globalizm i, nazwijmy to, opcję nacjonalistyczną, istnieje od dawna, na razie jednak tylko wśród ruchów i idei, które zagrożenie związane z globalizmem dostrzegają i które działalność prowadzą/propagują w odniesieniu do niego, wskazując na niebezpieczeństwo tej starożytnej ideologii. Z oczywistych względów taki podział nie jest propagowany przez zwolenników globalizmu - oni tę linię podziału rysują wokół wszystkiego, co wokół, unikając faktycznego określenia przedmiotu sporu. Przecież nie chodzi o to, żeby aktywizować potencjalnych przeciwników wytyczonych już dawno kierunków. pokaż całość

    •  

      @3shortwords: zgadzam się. Też zauważam z jednej strony dopiero kształtujące się ruchy anty/alter... które jednak tworzą konkretne narracje, a z drugiej strony globalistów, którzy unikają jakiejkolwiek poważnej debaty i wkładają coraz więcej środków, aby ten stan utrzymać.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Prawicowi publicyści (nie mylić z populistami) wspólnie znaleźli metodę na walkę z problemem molestowania kobiet. Najlepszym sposobem jest bagatelizowanie i podważanie zarzutów, a przede wszystkim obrażanie kobiet i nazywanie ich ofiarami feminizmu.

    #bekazprawakow #bekazpodludzi #metoo #4konserwy #publicystyka #polityka

    Jakby ktoś chciał posłuchać bredni tych ludzi:
    https://www.youtube.com/watch?v=IbdwfT0Q_MQ
    pokaż całość

  •  

    Cały postęp moralny ludzkości polega na stopniowym podnoszeniu się stosunków społecznych niższego typu na szczeble coraz wyższe: każdy trwały krok w tym kierunku będzie dobrem bezwzględnym, każde cofnięcie się — złem. Na to jednak, aby stan wrogiego antagonizmu, mający swe realne społeczne przyczyny, zamienił się na spokojne pożycie obok siebie lub współdziałanie, nie dość jest nakazów moralnych, właściwych etyce idealistycznej, które mają tego skoku dokonać, a w gruncie rzeczy częstokroć tylko wikłają i opóźniają rozwiązanie kwestii. Na to trzeba usunięcia samych przyczyn antagonizmu i likwidacji sporu. W tym też kierunku idą wskazania etyki społecznej zarówno jak prawa naturalnego, to też vim vi repellere omnes leges omniaque jura permittunt(wszystkie ustawy i wszystkie prawa pozwalają siłę odeprzeć przy pomocy siły - przyp. TbS). Obowiązkiem moralnym jest odeprzeć napaść, gwałt lub bezprawie i zapobiec ich powtórzeniu się w przyszłości, gdyż w ten tylko sposób stosunek jawnego lub ukrytego antagonizmu zamienić się może na stosunek typu wyższego. Odwrotnie, jeżeli pomiędzy dwiema jednostkami lub grupami panuje stan wzajemnego zaufania, pogwałcenie tej równowagi będzie uznane za czyn niemoralny, i to niezależnie nawet od poziomu kultury etycznej środowiska. Dlatego też wiarołomstwo spotyka się z ogólnym potępieniem nie tylko w sferze stosunków cywilizowanych, ale nawet wśród dzikich i kryminalistów.

    Etyka społeczna wymaga, abyśmy przyjaciół nie traktowali jak wrogów, a wrogów jak przyjaciół. Moralnym też będzie antagonizm, wywołany przez przymusowe połączenie odpychających się wzajemnie indywidualności, a niemoralną uległość wobec przemocy, gdyż pierwszy jest wyrazem energii ducha i dąży do usunięcia przyczyn stosunku wrogiego, druga — jest objawem upadku ducha i bierności, zdolnej tylko stan przemocy utrwalić.

    Parafrazując niewystarczającą, a w części wadliwą formułę Kanta, można by postawić następujący powszechny i bezwzględny nakaz moralny: >Postępuj tak, aby postępowanie twoje odpowiadało naturze zachodzącego stosunku, a w ostatecznych swych wynikach prowadziło do wyższego stopnia uspołecznienia<. Tę samą zasadę etyczną wyrazić możemy w innych słowach: >Nie obniżaj samowolnie typu stosunków społecznych, dąż do stałej ich równowagi, a po jej osiągnięciu, zmierzaj do podniesienia tego typu o szczebel wyżej<.

    Tak pojęta etyka społeczna jest wyrazem poczucia moralnego wszystkich czasów i wszystkich ludów, a stosuje się zarówno do życia prywatnego jak i publicznego, obejmuje tak samo postępowanie jednostek, jak grup społecznych i narodów wobec siebie. Taka tylko etyka może być jedną, powszechną i bezwzględną.
    Egoizm narodowy wobec etyki, Zygmunt Balicki, 1902


    #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #marszniepodleglosci #4konserwy #polityka #neuropa #publicystyka #myslnarodowa #dmowskinadzis
    pokaż całość

  •  

    Sprawa szczepień

    Konflikt dwóch paradygmatów

    Od paru lat w Polsce i w innych krajach europejskich nawarstwia się problem niechcianych szczepień. Prześledzimy dokładnie dlaczego taka kwestia w ogóle powstała, jakie są jej konsekwencje dla całego społeczeństwo i co możemy my zrobić - jako przyszli rodzice - aby te problemy się nie pojawiły ponownie.

    Niechęć do szczepień zaczyna się w UK gdzie rodzi się koncepcja, że niektóre szczepienia prowadzą do zarażenia/powstania autyzmu. Łączy się to z inną myślą - że korporacje farmaceutyczne zarabiają na pewnych chorobach olbrzymie pieniądze - W roku 1998 renomowane angielskie medyczne pismo - The Lancet wystawiło tekst doktora Andrewa Wakefield który opisał przypadek autyzmu dwunastu dzieci w Royal Free Hospital. Pismo sugerowało, że do autyzmu przyczyniły się szczepionki w danym szpitalu. Pismo to nie było błędem Wakefielda. Błędem było zorganizowanie konferencji prasowej, na której ogłosił swoje koncepcje. Od tego czasu w środowisku dziennikarzy szczepionki stały się gorącym tematem. Jeszcze większym błędem była absolutna cisza środowiska politycznego i medycznego, które zignorowało temat i uznało go za marginalny. To tylko uświadomiło dziennikarzy i rodziców dwunastki dzieci, że coś jest na rzeczy. Royal Free Hospital nie przeprowadził żadnych porządnych badań czy szczepionki naprawdę doprowadziły do autyzmu.

    Wakefield w 2001 i 2002 roku opublikował kolejne artykuły argumentując, że szczepienia nie są bezpieczne powołując się na badanie laboratoryjne, które przeprowadził na szczepionkach. Miały złą dawkę wirusów które przedostawały się do organizmu. Wtedy w końcu nastąpiło BOOM. W roku 2002 napisano, w samej Wielkiej Brytanii 1257 artykułów na ten temat. Byli doktorzy nie popierający Wakefielda i popierający. Już w 2003 roku tylko 77 % lekarzy zalecało podania szczepionki MMR - skrót od angielskiej nazwy dla odry, różyczki i świnki. Można to zrzucić na barki coraz słabszego angielskiego wykształcenia medycznego - które chciał zreformować Blair i o którym rozmawiano w trakcie Brexitu (miliony dla angielskiego odpowiednika NFZ - NHS), ale to tylko jedna strona medalu. Z drugiej strony szczepienia w Royal Free Hospital naprawdę prowadziły do autyzmu, lecz nikt nie wziął odpowiedzialności aby sprawę szybko zniszczyć. Nikt się nie przyznał do błędu i mało kto chciał ją szybko wyjaśnić.

    Fama poszła w świat i angielska klasa średnia coraz gorzej patrzyła na swoją służbę zdrowia. Słynne rozdawnictwo ibupromu na wszystko doprowadziło do momentu w którym angielski pacjent mógł poczuć się traktowany kolektywnie a nie indywidualnie. Dopiero w 2007 (!) roku sprawą zajęła się General Medical Council rozpoczęła śledztwo. Po paru miesiącach doszli do wniosku, że Wakefield i parę innych profesór manipulowało danymi, aby uzyskać wnioski pasujące pod tezę. Ale mało kto ich słuchał ponieważ General Medical Council ma status fundacji i przeto angielskiej pralni pieniędzy przy której bawią się korporacje farmaceutyczne, które nawet jeśli popełniłyby błąd nie przyznałyby się do tego.

    Problem jest jednak taki, że uznano, że nie tylko brytyjska farmaceutyka ma ze sobą problem. Tak samo było w USA, Japonii, Francji, parę problemów w Hiszpanii. Co ciekawe bardzo mało takich problemów było w Niemczech. Może to wieczne niemieckie zaufanie do Państwa? Tak czy inaczej mleko się rozlało i gdy tylko ktoś chciał go wytrzeć malował stół znowu na biało. Sprawa ożyła w 2007 i 2011 roku gdy udowadniano, że Wakefield wziął sporą sumę pieniędzy od innego producenta farmaceutyków żeby napisać, że MMR powoduje autyzm.

    Abstrahując czy Royal Free Hospital był naprawdę przygotowany do podawania szczepionki dyskusja na temat szczepień od zwykłych medycznych periodyków przeniosła się do rzeczywistości ochlokratycznej - tłumu gdzie tłum rządzi i pragnie a gdy nie dostanie tego czego chce niszczy i masakruje. Mało tego - dzięki Facebookowi to co nam się nie podoba może zniknąć nam z oczu. Czego oczy nie widzą temu sercu nie żal. Połączenie internetu, sieci społecznościowych i afery MMR stworzyło samo napędzające się grupki anty-sczepionkowców lub jak ktoś zauważył ironicznie pro-epidemików.

    Tutaj następuje więc problem filozoficzny. W każdej cywilizacji dzieci tj. niedojrzali dorośli, są nieodpowiedzialni za swoje czyny i odpowiadają za nich rodzice. Dzieci przeto nie panują nad sobą w 100 %, nie rządzą sobą w 100 % i nie zarabiają na siebie w 100 %. Ktoś za nich odpowiada, jest to swoista, dobra, wasalizacja młodego człowieka przez starsze osoby. Żeby mnie nie zrozumiano źle, jest to Dobre na tyle na ile dziecko może wzrastać w odpowiedzialności i rozwijać się w tym niesamowitym świecie w którym można dokonywać cudów technicznych i humanistycznych. Koncepcja, że dzieci należą do Państwa jest koncepcją XIX wieczną gdzie Państwo było rozumiano totalnie jako regulator życia społecznego. Państwo takie też rządziło nowymi dziećmi - warto wspomnieć Hitlerjugend - w rozumianej przez się filozofii, przeto dzieci te były wychowane już nie przez rodziców ale przez Rodzica - Państwo. I w jakiś sposób rozumiem to podejście, nie udałoby się przeprowadzić niepodległości Polski, bez uświadomienia dzieciom chłopów, że są Polakami. Gdy jednak przeszliśmy ten etap, dziecka państwowego możemy zrozumieć jak odnosi się on do naturalnego, tradycyjnego przekonania, że dziecko do osiągnięcia dojrzałości - jest własnością rodziców.

    Niech ktoś też mi nie pisze, że dziecko jest własnością siebie. Niemowlę które posiada siebie zginie jeśli jego seniorzy go zostawią. I nie chodzi tutaj, że dziecko to nie przedmiot - oczywiście dziecko to nie przedmiot, ale byt ludzki ze wszystkimi tego konsekwencjami. Kluczem do zrozumienia tej relacji jest - Odpowiedzialność - przed rzeczywistością, Bogiem lub przyrodą. Nie możemy zmienić myślenia anty-szczepionkowców z góry tj. państwowa ponieważ góra, skorumpowana i zamieszana w brudne pieniądze (Wakefield) odstrasza swoim podejściem do rzeczywistości. Należy i cieszy mnie, że to się dzieje działać oddolnie i zwolennicy szczepień, rodzice, nastolatkowie i starsi mogą działać wśród swoich znajomych propagując dobrą nowinę - że mimo słabości polskiego systemu zdrowotnego, szczepionki nie są zagrożeniem i branie ich ułatwia życie nam wszystkim. Podejście od góry tj. zmuszenie dzieci i rodziców do brania szczepionek jest jakimś rozwiązaniem, ale bez podejście oddolnego tzn. z naciskiem państwa i bez wsparcia/informowania ze strony znajomych taka polityka będzie skutkowała tragicznymi efektami w ostatecznej buntem młodych rodziców przed słabą (pochodzenia angielskiego) farmaceutyką.

    Obserwuj #ockham
    ***
    O "Emilu" Rousseau - czy człowiek z natury jest dobry? - https://www.wykop.pl/wpis/28315709/czlowiek-dobry-i-zly-o-fundamentalnej-ksiazce-lewi/

    Infiltracja społeczeństwa amerykańskiego a mcartyzm - https://www.wykop.pl/wpis/28089091/marksizm-z-maska-wenus-infiltracja-spoleczenstwa-a/

    Trójpodział władzy Arystotelesa - https://www.wykop.pl/wpis/25440805/trojpodzial-wladzy-demokracja-i-tyrania-chcialbym-/
    ***

    Zdjęcie - w przygotowaniu MMR wykorzystuje się jaja kurze lub gęsie

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #publicystyka #ciekawostki #socdem #filozofia #socjologia #farmaceutyka #medycyna #literatura #lekarz #prawica #redpill #4chan #historia
    pokaż całość

    •  

      wartościowanie

      @Brzytwa_Ockhama: Jeśli stoisz po którejś stronie, to nie unikniesz wartościowania, własne przekonania prędzej czy później wychodzą na wierzch.

      ostatnia koreańska prezydent miała być zależna od czarownicy też wyśmiewano

      @Brzytwa_Ockhama: Ignoranci wyśmiewali. Ona nie była pierwsza ani zapewne ostatnia. Reagan miał astrolożkę, na przykład.

      Całe obecne zamieszanie szczepionkowe wynika z działalności Wakefielda ale rozrosło się daleko poza jego twierdzenia. A teraz każda wypowiedź przeciw jest przez jego zwolenników traktowana jako działania propagandowe wroga. Przekonuje ich dopiero śmierć dziecka na chorobę, przed którą można się było zabezpieczyć.

      Wydaje mi się, że w dużej części winę ponosi ograniczanie edukacji naukowej, przez co ludzie nie rozumieją jak działa postęp naukowy i myślą, że mogą sobie wybierać elementy, w które wierzą albo nie jak im wygodnie, nawet tam, gdzie jest ustalona ogólna zgoda naukowców (bo np można być zwolennikiem ciemnej materii albo nie, są argumenty w obie strony ale w przypadku szczepionek jest dowiedzione, że pomagają - polio i ospę zniszczyły powszechne szczepienia).
      pokaż całość

      +: tyrald
    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Wakefield zrobił wiele złego i po 7 latach od wycofania artykułu, nadal się o nim dyskutuje :(

      In 1998, Andrew Wakefield and 12 of his colleagues[1] published a case series in the Lancet, which suggested that the measles, mumps, and rubella (MMR) vaccine may predispose to behavioral regression and pervasive developmental disorder in children. Despite the small sample size (n=12), the uncontrolled design, and the speculative nature of the conclusions, the paper received wide publicity, and MMR vaccination rates began to drop because parents were concerned about the risk of autism after vaccination.[2]

      Almost immediately afterward, epidemiological studies were conducted and published, refuting the posited link between MMR vaccination and autism.[3,4] The logic that the MMR vaccine may trigger autism was also questioned because a temporal link between the two is almost predestined: both events, by design (MMR vaccine) or definition (autism), occur in early childhood.

      The next episode in the saga was a short retraction of the interpretation of the original data by 10 of the 12 co-authors of the paper. According to the retraction, “no causal link was established between MMR vaccine and autism as the data were insufficient”.[5] This was accompanied by an admission by the Lancet that Wakefield et al.[1] had failed to disclose financial interests (e.g., Wakefield had been funded by lawyers who had been engaged by parents in lawsuits against vaccine-producing companies). However, the Lancet exonerated Wakefield and his colleagues from charges of ethical violations and scientific misconduct.[6]

      The Lancet completely retracted the Wakefield et al.[1] paper in February 2010, admitting that several elements in the paper were incorrect, contrary to the findings of the earlier investigation.[7] Wakefield et al.[1] were held guilty of ethical violations (they had conducted invasive investigations on the children without obtaining the necessary ethical clearances) and scientific misrepresentation (they reported that their sampling was consecutive when, in fact, it was selective). This retraction was published as a small, anonymous paragraph in the journal, on behalf of the editors.[8]

      The final episode in the saga is the revelation that Wakefield et al.[1] were guilty of deliberate fraud (they picked and chose data that suited their case; they falsified facts).[9] The British Medical Journal has published a series of articles on the exposure of the fraud, which appears to have taken place for financial gain.[10–13] It is a matter of concern that the exposé was a result of journalistic investigation, rather than academic vigilance followed by the institution of corrective measures

      https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3136032/

      @JaMam36lat: @FlaszGordon: zdecydowanie do kosza można wyrzucić wszystkie sezonowe szczepionki? dlaczego?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    #publicystyka #geopolityka #koreapolnocna

    Niezbyt mi się podobają niektóre założenia czy wnioski Nye'a, ale na pewno głos warty uwagi w obecnym zalewie propagandy:

    Czy Kim jest samobójcą? Prawdy i mity o północnokoreańskim zagrożeniu

    fragmenty:

    Po pierwsze, Kim może być bezwzględnym dyktatorem, ale nie jest szaleńcem ani samobójcą. W wojnie nerwów i grze na wysokim C Kim jak dotąd góruje nad Stanami Zjednoczonymi, jednak zdaje sobie sprawę, że nuklearna wymiana ciosów z Ameryką musi oznaczać koniec jego panowania.

    Po drugie, Stany Zjednoczone własnymi buńczucznymi deklaracjami same wciągnęły się w pułapkę zastawioną przez Kima, który lubi wyolbrzymiać niszczycielską siłę koreańskich pocisków. Pamiętajmy, że Korea Północna dysponuje bronią atomową już od ponad dekady i może dostarczyć ją w pobliże amerykańskich portów na wschodnim lub zachodnim wybrzeżu także w inny sposób, na przykład w ładowniach statków.

    Tymczasem w sferze politycznej Chiny przedłożyły propozycję „obustronnego zamrożenia”, która miałaby pohamować atomowe ambicje Pjongjangu. Korea Północna miałaby wstrzymać testy głowic i pocisków jądrowych (co łatwo zweryfikować). Chociaż nie cofnęłoby to zegara i nie pozbawiłoby kraju broni jądrowej, rozwiązanie to spowolniłoby rozwój koreańskiego arsenału. USA ze swej strony miałyby powstrzymać się od ćwiczeń wojskowych, jakie każdego roku przeprowadzają wspólnie z wojskami Korei Południowej. Zachowałyby przy tym prawo wznowienia tych ćwiczeń w przypadku, gdyby Korea Północna naruszyła zakaz testów lub gdyby wznowiła eksport materiałów do produkcji broni jądrowej.
    pokaż całość

    •  

      @Cheater: to jest sama prawda, dokładnie tak jest i tak powinno się zakończyć ten spór.

    •  

      @Cheater: Każda rozsądna osoba tak myśli. Ale jak ja to powiem, to zaraz się zlecą poszukiwacze komunistów i zaczynają mnie oskarżać o bycie "pożytecznym idiotą". To oczywiste dla każdego, kto przeczytał choć jeden mądry artykuł o KRLD, że władze KRLD nie mają na celu rozpoczęcia wojny i NIE zaatakują pierwsze bez powodu NIKOGO.

      +: Cheater
  •  

    #publicystyka

    Z RiGCzem o ustawe samorządowo-wyborczej:
    http://jagiellonski24.pl/2017/12/07/dobre-pomysly-pis-na-wybory-w-samorzadach-rozjezdza-legislacyjne-pendolino/

    Szereg propozycji projektu ustawy samorządowo-wyborczej wypełnia postulaty ruchów miejskich, o które dobijaliśmy się latami w ramach działań na rzecz partycypacyjnej demokracji miejskiej. Narzucony ekstremalny tryb pracy na projektem (legislacyjne „nocne pendolino”) wyznacza kontekst polityczno-psychologiczny, który czyni bardzo trudnym zajmowanie się treścią projektu inaczej, niż w logice plemiennej wojny. Starajmy się jej nie ulegać i samodzielnie, punkt po punkcie oceniać przedstawiony projekt. Potępienie go w całości nie byłoby zasadne. Powodem krytyki nie może być jedynie autorstwo polityków PiS.

    Ruchy miejskie związane z KRM miały powody, by odnieść się życzliwie do dużej części zapisów projektu ustawy. Potępienie go w całości nie byłoby zasadne. Powodem krytyki nie może być bowiem autorstwo polityków PiS albo jakiejkolwiek innej partii czy siły politycznej. Nie interesuje nas debata publiczna na warunkach obecnie dominujących standardów wojny plemion. Staramy się zachowywać równy dystans do różnych politycznych podmiotów, bez apriorycznych uprzedzeń lub preferencji – oceniamy ich działania z punktu widzenia Miastopoglądu ruchów miejskich, a nie przez partyjne etykiety.
    #4konserwy #neuropa #polityka
    pokaż całość

    •  

      @Cheater: aa i nie zapominajmy, że poprzednie wybory to PiSowskie głupki cannot into voting xD Idąc tym tokiem rozumowania to PiSowskie głupi z bastionów PEŁO

    •  

      @MKULTRA:

      pytanie na ile
      Na zero. Obecna opozycja to największe dno od 89'. Przebili już nawet Samoobronę i szopki Janowskiego (patrz: Szczerba). Dzięki cyrkowi w który się bawią, nie ma mowy o żadnej merytorycznej debacie w sejmie czy wnoszeniu wartościowych poprawek. Wystąpienia opozycyjnych polityków na sejmowej mównicy nie różnią się już od wysrywów neuropy na wykopie.

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Pierwszy raport, zatytułowany „Europejskie plemiona” wskazuje na sześć istniejących w Unii grup społecznych, które zostały zidentyfikowane w badaniach dotyczących postaw na temat UE. Sondaż objął ponad 10 tys. osób w dziesięciu największych państwach członkowskich. Najważniejszym wnioskiem jest to, że około 60 proc. badanych opowiada się za przeniesieniem kompetencji Unii z powrotem do państw narodowych. Około 23 proc. odpowiada obecny podział kompetencji między poziomem narodowym a unijnym, a tylko 17 proc. opowiada się za zwiększeniem władzy UE, a więc dalszymi postępami integracji, o co zabiegają intensywnie elity polityczne w instytucjach UE oraz we Francji i Niemczech. Jednocześnie tylko 8 proc. respondentów opowiada się za federacją europejską. W badaniu najbardziej licznym plemieniem są „wahający się Europejczycy”, którzy nie chcą dalszego wzmacniania kompetencji i instytucji UE. Najmniej licznym plemieniem są natomiast federaliści. Co ciekawe, raport wyraźnie, że w wyniku europejskich kryzysów pojawiła się grupa specyficznych zwolenników UE, która jest sfrustrowana i rozczarowana. W coraz większym stopniu przychyla się ona do opinii o konieczności wzmacniania państw narodowych zamiast forsowania dalszej integracji.

    https://nowakonfederacja.pl/gasnacy-sentyment-integracji/

    #publicystyka
    #polityka #4konserwy #neuropa
    pokaż całość

    •  

      @TenebrosuS:

      Strasznie tendencyjnie napisane i dodatkowo wybiórczo potraktowano te badania.

      Przykład:

      Najważniejszym wnioskiem jest to, że około 60 proc. badanych opowiada się za przeniesieniem kompetencji Unii z powrotem do państw narodowych.

      To, że np. 36% wahających się Europejczyków chce by zwrócono więcej kompetencji państwom narodowym nie oznacza, że chce całkowitego przeniesienia co pan Tomasz sugeruje. Po drugie jestem ciekaw skąd wziął aż 60%? pokaż całość

  •  

    #publicystyka #ukraina #rosja #ciekawostki

    Nowy gatunek: Wikipublicystyka

    Język rosyjski na Ukrainie

    Język rosyjski na Ukrainie jest najczęściej używanym językiem na południu i wschodzie kraju oraz w stołecznym Kijowie, a także drugim językiem w pozostałej części kraju.

    Sondaże wskazują, że język rosyjski jest używany znacznie częściej, niż by wynikało to z wyników spisu powszechnego. Badania Kiev International Sociology Institute wskazują, że języka rosyjskiego używa w domu około 43–46% populacji Ukrainy, a więc nawet więcej, niż języka ukraińskiego. Ludność rosyjskojęzyczna stanowi zdecydowaną większość w kilku regionach:
    Krym – 97% ludności
    Obwód dniepropetrowski – 72%
    Obwód doniecki – 93%
    Obwód zaporoski – 81%
    Obwód ługański – 89%
    Obwód mikołajowski – 66%
    Obwód odeski – 85%
    Obwód charkowski – 74%[2]
    Ponadto język ten dominuje w nieformalnej komunikacji w Kijowie oraz jest zauważalny w centrum i na zachodzie kraju (4–5%)


    Język rosyjski w ukraińskiej polityce
    Według ukraińskiej konstytucji, jedynie język ukraiński ma status urzędowego, choć inne języki znajdują się pod konstytucyjną ochroną[14]. Dyskusje wokół pomysłu uczynienia języka rosyjskiego językiem urzędowym zaczęły się jeszcze przed deklaracją niepodległości Ukrainy, bo w 1989 roku, wraz z przyjęciem ustawy o językach w USRR. W każdych wyborach pojawia się taka obietnica wyborcza.


    Kontrowersje tylko zwiększa polityka ukrainizacji. Zmniejszana jest liczba szkół z rosyjskim językiem wykładowym, ponadto ogranicza się liczbę programów telewizyjnych w tym języku, a inne – opatruje dubbingiem, zamiast – jak proponują zwolennicy tego języka – napisami. W latach 2006-2010 istniał formalny nakaz emitowania w kinach wyłącznie filmów z ukraińską ścieżką językową[15].

    W 2006 roku Rada Miasta Charkowa ogłosiła rosyjski językiem urzędowym. Za tą decyzją podążyły inne rady obwodowe oraz miejskie. Część z nich anulowały sądy, lecz część pozostaje w mocy. Według badań Research and Branding group większość Ukraińców popiera decyzje władz lokalnych[16].

    Wybory prezydenckie 2004 i 2010
    W każdych kolejnych wyborach niepodległej Ukrainy rola kwestii równouprawnienia języków wzrastała. W wyborach prezydenckich 2004 roku kwestia podziałów językowych urosła jednak do miana jednej z najistotniejszych. Uwidaczniała ona wyraźny podział elektoratów głównych kandydatów. Wiktor Janukowycz obiecał podniesienie języka rosyjskiego do miana urzędowego. Na nie tak daleko idący krok zdecydował się Wiktor Juszczenko, który obiecał, że podpisze dekret zmuszający urzędników do posługiwania się w kontaktach z interesantami językiem ukraińskim lub rosyjskim, w zależności od żądania interesanta. Obietnicy tej jednak nie dotrzymał.


    Wybory parlamentarne 2006
    W wyborach parlamentarnych 2006 roku partie, które głoszą potrzebę zrównania statusu języka ukraińskiego i rosyjskiego otrzymały wysokie poparcie w regionach z dominującą ludnością rosyjskojęzyczną. 31 grudnia 2006 roku prezydent Juszczenko wprost stwierdził, że Ukraina to kraj jednojęzyczny. Wiktor Janukowycz stwierdził 23 marca 2007 roku, że zebranie 300 mandatów w parlamencie pozwoli na „rozpatrzenie wszystkich problemów, w tym językowych”. Niedługo potem parlament został rozwiązany.


    Wspólnota rosyjskojęzyczna

    Akcje ukrainizacji i rusyfikacji uniemożliwiły ukształtowanie społeczeństwa, które byłoby całkowicie rosyjsko- lub ukraińskojęzyczne. Jest to potencjalne źródło napięć społecznych. Rosyjskojęzyczna ludność może wpływać na prorosyjski kurs polityki państwa lub na próby dezintegracji kraju. Ludność ta może czuć się wyobcowana i nie dzielić ukraińskiej mentalności z obywatelami z centrum i zachodu kraju, jak również nie podzielać prozachodniego kursu polityki władz. Według francuskiego badacza Dominique'a Arela, uznanie języka rosyjskiego za oficjalny wpłynęłoby na zakończenie tej alienacji i zakończyłoby poczucie bycia obywatelami drugiej kategorii, a przez to może i większą identyfikacją z polityką władz[17].

    Ukraiński historyk Wiktor Horodianenko twierdzi, że wspólnota rosyjskojęzyczna charakteryzuje się poczuciem jedności, co przejawia się w jej niezależnych zachowaniach. Wspólnotę charakteryzuje pochodzenie etniczne (większość stanowią Rosjanie), miejsce zamieszkania (miasta przemysłowe na południu i wschodzie kraju), duży wpływ rosyjskiej kultury i jednolita wiara (prawosławie)[18].

    Według rosyjskiego historyka Aleksieja Millera, różnicom w samoidentyfikacji na wschodzie i zachodzie kraju winna jest historia. Według niego, na wschodzie kraju, w odróżnieniu od, jak pisze, zachodnioukraińskich ziem anektowanych przez Polskę, nie uczono nienawiści do Rosjan i ich języka, a przedstawiano ich nie jak innych, a swoich. Podobnie, w czasie wojen nie było tam organizacji podziemnych, a miejscowa ludność stawała po stronie Rosjan[19].

    Sytuacja Kijowa jest specyficzna. Wprawdzie w większości mówi się tam po rosyjsku, ale równocześnie większość rosyjskojęzycznej ludności nie sprzeciwia się ekspansji języka ukraińskiego[3].

    Na Ukrainie nie ma rodzimych stacji telewizyjnych emitujących programy wyłącznie w języku rosyjskim, odbiera się natomiast rosyjskojęzyczne stacje z Rosji i Białorusi. Miejscowe stacje emitują część audycji w języku rosyjskim lub z rosyjskimi napisami. Podobnie częściowo tłumaczą lub produkują w języku rosyjskim stacje radiowe. Stacja Русское радио Украина, która emituje głównie muzykę i informacje, obecnie jest emitowana (mimo swojej nazwy) w języku ukraińskim.

    Sam sie otaguje zawczasu, zeby oszczedzic tego w komentarzach:
    #ruskapropaganda #60kopiejekzawpis #putinopedia
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Beztytułu.png

  •  

    Fantomowe ciało rewolucjonisty

    No to jak jest z tym prekariatem?

    Zacznijmy od tego, że kreowanie tzw. prekariatu na odkrycie socjologiczne XXI stulecia to humbug, wyważanie otwartych drzwi. Jeśli za podstawowe kryterium prekarności uznać niestabilne warunki zatrudnienia, to zawsze występowała warstwa osób zatrudnianych doraźnie (np. robotnicy rolni czy budowlani), w pierwszych dekadach XIX w. takie warunki były udziałem praktycznie całego proletariatu przemysłowego. Powiem więcej – dla robotnika epoki leseferyzmu, wynagradzanego w systemie dniówkowym i co dzień ustawiającego się w kolejce po pracę pod bramą fabryki, kilkumiesięczna umowa na czas określony byłaby niewysłowionym szczęściem. Tak więc „prekariat” nie jest żadną nową klasą. Jeśli czymś różni się od proletariuszy sprzed dwustu lat, to przede wszystkim wyższym mimo wszystko poziomem życia: prekariusz może ubogo wegetować, ale nie umiera z głodu, a to istotne, bo warunkuje stopień politycznej determinacji tej grupy [3].

    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

  •  

    #publicystyka

    Umoralniające żale liberalnej lewicy – że „Europa jest obojętna na cierpienie innych” – są rewersem antyimigranckiej przemocy.
    Norwegia nie istnieje. Slavoj Žižek o uchodźcach

    Fragmenty:

    Najpierw jest szok i zaprzeczanie: „To nic poważnego, po prostu to zignorujmy” (nie słychać już zbyt wielu takich głosów). Następnie przychodzi gniew – jak mogło mnie to spotkać? – który eksploduje, kiedy nie da się już dalej zaprzeczać: „Uchodźcy są zagrożeniem dla naszego stylu życia; między nimi ukrywają się muzułmańscy fundamentaliści, trzeba ich powstrzymać!”. Potem obserwujemy targowanie się: „OK, wprowadźmy jakieś kwoty; niech mają obozy dla uchodźców w swoich krajach”. Następnie depresję: „Jesteśmy zgubieni, Europa zmienia się w Europastan!”. To, czego jeszcze nie widzieliśmy, to piąty etap schematu Kübler-Ross: akceptacja, która w tym przypadku polegałaby na zarysowaniu ogólnoeuropejskiego planu przyjęcia uchodźców.

    Antyimigranccy populiści również dobrze wiedzą, że pozostawionym samym sobie mieszkańcom Afryki i Bliskiego Wschodu nie uda się rozwiązać własnych problemów i dokonać społecznej zmiany. Dlaczego nie? Bo to my, w Europie Zachodniej, im to uniemożliwiamy. To europejska interwencja w Libii pogrążyła ten kraj w chaosie. To amerykański atak na Irak stworzył warunki do powstania Państwa Islamskiego. Obecna wojna domowa w Republice Środkowoafrykańskiej między chrześcijańskim południem a muzułmańską północą nie jest jedynie wybuchem etnicznej nienawiści – jej źródło tkwi w odkryciu na północy kraju złóż ropy: Francja i Chiny przez swoich pełnomocników walczą tam o kontrolę nad tymi zasobami. To globalna gorączka dotycząca zasobów naturalnych, w tym koltanu, kobaltu, diamentu i miedzi, wspierała rządy watażków w Demokratycznej Republice Konga w latach dziewięćdziesiątych i na początku lat dwutysięcznych.
    Jeśli rzeczywiście chcemy zatamować strumień uchodźców, koniecznie musimy zdać sobie sprawę z tego, że w większości przybywają oni z „państw upadłych”, gdzie władze publiczne są w mniejszym lub większym stopniu bezsilne: z Syrii, Iraku, Libii, Somalii, DRK i tak dalej.


    Nowe niewolnictwo nie ogranicza się do przedmieść Szanghaju, Dubaju czy Kataru. Jest wśród nas; po prostu go nie dostrzegamy czy też raczej udajemy, że go nie dostrzegamy. Niewolnicza praca w pocie czoła to strukturalna konieczność współczesnego globalnego kapitalizmu. Wielu z uchodźców przybywających do Europy stanie się częścią tej rosnącej prekaryjnej siły roboczej, w wielu wypadkach kosztem lokalnych pracowników, którzy w odpowiedzi na zagrożenie utratą pracy, dołączają do kolejnej fali antyimigranckiego populizmu.

    Uchodźcy to cena, jaką płacimy za zglobalizowaną gospodarkę, w której to towarom – a nie ludziom – pozwala się na swobodny przepływ. Idea nieszczelnych granic, kolejnych fal obcokrajowców jest nieodłączną częścią globalnego kapitalizmu. Migracje w Europie nie są czymś wyjątkowym. W kwietniu w RPA ponad milion uchodźców z państw ościennych zostało zaatakowanych przez miejscową biedotę za to, że „ukradli ich pracę”. Takich historii będzie coraz więcej, nie tylko z powodu konfliktów zbrojnych, ale też kryzysów gospodarczych, klęsk żywiołowych, zmian klimatu i tak dalej.
    #4konserwy #neuropa #imigranci
    pokaż całość

  •  

    Nie wiem czy idealnie pasuje do tagu, ale osobiście uważam, że bardzo dobry apolityczny tekst o tym jakie są faktycznie Niemcy. Niby nic odkrywczego, ale dobra pozycja, by ją czasem podesłać tym, którzy w ferworze walki na komentarze zapędzają się w przekonywaniu "jak to jest na Zachodzie"

    http://krytykapolityczna.pl/swiat/moje-niemcy-od-podszewki/

    Niemcy w liberalnych polskich mediach to kraj dobrych płac, wysokiej etyki pracy i niedostępnych dla nas wyżyn kultury wysokiej. W mediach prawicowych to dla odmiany kraj zislamizowany, na granicy upadku. Ja na berlińskiej ulicy widzę kraj przeciętny. Mieszkam w Berlinie już prawie 15 lat.

    #publicystyka
    pokaż całość

  •  

    Walka, którą kierunek narodowy rozpoczął na dwa fronty, z jednej strony z kosmopolityzmem socjalistycznym, z
    drugiej — z abdykacją lojalistyczną, miała początkowo za punkt wyjścia jedynie i wyłącznie zachowawczość
    narodową: pierwszy zbijał nie z punktu widzenia konserwatyzmu ekonomicznego, ani interesów klas posiadających,
    drugą — nie w imię taniego antylojalistycznego liberalizmu, ale oba prądy zwalczał ze stanowiska patriotyzmu
    polskiego i polskiej myśli narodowej.
    Rozkładowy radykalizm szedł od młodzieży, na nią więc przede wszystkim zaczęto oddziaływać, by wychować
    nowe pokolenie, stojące mocno na gruncie narodowym, jednolite pod względem swego typu na całym obszarze
    Polski, silne charakterem, wolne od grasującego doktrynerstwa. Od tej młodzieży zaczął się pierwszy odpór dany
    zalewowi kosmopolityzmu, z niej wyszedł zastęp ludzi, zaprawionych w zorganizowanym działaniu, zdolnych całe
    życie poświęcić sprawie publicznej, umiejących „żyć dla Ojczyzny a nie tylko ginąć dla niej”, trzeźwych w polityce
    i nawykłych do mierzenia jej przy pomocy jedynego najwyższego sprawdzianu — interesu narodowego.
    Praca oświaty narodowej, prowadzona w jednej wielkiej organizacji, obejmującej zarówno lud wiejski, jak
    robotników i inteligencję, przyczyniła się do zatarcia uprzedzeń, wyłączności i niechęci klasowych, uchroniła
    włościan przed propagandą rządową i demagogiczną polityką waśni wewnętrznej, sianej w imię carskiej opieki nad
    ludem, dała temu ludowi narodową tradycję, narodowe poczucie, na koniec wprzęgła go do pracy obywatelskiej w
    jedynej organizacji samorządu, jaką posiadamy — w gminie i na tym polu wydala w czasach ostatnich znakomite
    owoce. Działalność na Unii przywróciła polskości znaczną większość tej ludności kresowej, którą do niedawna za
    straconą uważano.
    Kierunek demokratyczno narodowy zwrócił się do ludu wiejskiego, jako do warstwy najsilniejszej, z której
    wypłynąć może odrodzenie narodu, która dostarczy mu nowych zastępów, silnych, zdrowych w swych instynktach,
    zdolnych do organizacji, a zarazem bardziej od innych warstw odpornych na wszelką demoralizację, skądkolwiek
    by pochodziła, zwrócił się więc do ludu w imię zachowawczości narodowej, w rezultatach zaś swej pracy dziś już
    osiągnął znaczny i realny postęp w samodzielności tej warstwy, w jej obywatelskim i narodowym wyrobieniu.
    Zygmunt Balicki, Czynniki zachowawcze i postępowe, 1905


    pokaż spoiler Zapraszam do dopisania się do spamlisty i obserwowania tagu #myslnarodowa


    #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #marszniepodleglosci #4konserwy #polityka #neuropa #publicystyka #myslnarodowa #dmowskinadzis
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Chaos przestrzenny kosztuje nas kilkadziesiąt miliardów rocznie

    O potencjalnym PKB uwięzionym w niewykorzystanym potencjale średnich miast, polityce transportowej prowadzonej według kolonialnych wzorców, niedostosowanym do potrzeb rozwojowych kraju podziale administracyjnym i łapczywej stolicy, która wszystkie instytucje publiczne chce zatrzymać u siebie – między innymi o tym rozmawiamy z prof. Przemysławem Śleszyńskim, geografem gospodarczym, ekspertem Polskiej Akademii Nauk, autorem ekspertyz do Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju.

    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

  •  

    Człowiek dobry i zły

    O fundamentalnej książce lewicy

    Jaka książka dla lewej strony polityki jest najważniejsza? Kapitał Marksa? Już roznoszono w pył koncepcje, że istnieje tylko lewica marksistowska. Może coś świadczące o nieskrępowanej indywidualności - typu Jedyny i jego własność Stirnera? Ale ta książka wydaje się zbyt egoistyczna. Niewątpliwie jednak, taką fundamentalną książką lewicową będzie "Emil"Rousseau, krótka książka traktująca o wychowaniu i małych dzieciach które dopiero spotkają się z wielką cywilizacją.

    Emil jest dość krótki jak na książkę, jest napisany bukolicznym, wiejskim językiem, ma konotacje przyjemne i radosne. Dlaczego więc gdy tylko jak została wydana palono ją na stosach a oświeceni filozofowie nie chcieli na nią spojrzeć? Sam Rousseau musiał uciekać bojąc się represji a sama ponad sto lat później, obok Umowy Społecznej, była nazywana matką rewolucji francuskiej. Niech przemówi więc tekst i filozofia samego autora.

    Rousseau twierdził, że dla człowieka cywilizacja jest destrukcją jego naturalności i miłości. Nie wierzył też w koncepcję grzechu pierworodnego tj. że człowiek ma w sobie skłonność do zła i trzeba go prowadzić na moralne tory a potem puścić jako dojrzałego człowieka. Dla niego takie "prowadzenie przez tory życia" były znacznie bardziej niszczące niż życie jako dzikus. Dla autora Emila dzikus więc był bez grzechu - był dobry i nie należało go cywilizować, ba! Może warto by było wprowadzić trochę "savage" do cywilizacji.

    Sprzeciwiał mu się Wolter pisząc, że choć cywilizacja może czasem przytłoczyć - w ostatnim rozrachunku uwalnia człowieka i daje mu potężne narzędzia. Należy przeto też poprowadzić człowieka przez tory tych narzędzi (od sztućców aż do moralności) i dać mu możliwość panowania nad sobą. Ale grzech pierworodny był tutaj największym problemem.

    Dla Rousseau takim właśnie "noble savage" był Emil - młody chłopaczek który w stanie naturalnym miał dążyć do dobra nie znając jego definicji. Lub inaczej - pozostawiony sam sobie nie dotknął "zepsutej cywilizacji" i tym samym nie poplamił się jej błędami. Mógł więc kroczyć między swoimi drzewami bez większych problemów tym samym nie tworząc tych problemów dla innych ludzi.

    Jest to jednak niewątpliwie jakiś bambinizm - podejście do przyrody charakteryzujące się infantylnością i idealizacją. Dotyka on często mieszkańców dużych miast i wynika z oddalenia od lasów i innych skupisk świata zwierząt, braku elementarnej wiedzy dotyczącej jej brutalnych praw. Dzikus przeto ma za zadanie przeżyć - i tym samym może zabić własne dziecko (co było prawem dla ojców w Starej Republice Rzymskiej) lub je porzucić jeśli uzna je za nieprzydatne dla Domu - vide Sparta.

    Być może Rousseau nie znał tych praw i zasad, być może znał a być może celowo je pominął. Jego książka wywołała szeroką polemikę i w końcu stworzyła francuskiego republikanina - Wolność, Równość, Braterstwo lub Śmierć to motto dla rewolucjonistów którzy uważali, że człowiek jest z natury dobry a wszystko co złe to problem zepsutej cywilizacji i jej podstaw. A więc należy zmienić cywilizację, obrać nowy kurs - na Republikę pełną wolnych, równych i dobrych braci.

    Problemów z tą koncepcją jest wiele. Przede wszystkim nie uwzględnia ona tego, że przyroda nie jest jakąś przyjaciółką człowieka tylko wielkim, często niezgłębionym Chaosem który trzeba pokonać. Tak było w mitach i tak było w Biblii, tak było z wszystkimi wielkimi projektami, ot Apollo, które musiały uwzględnić tysiące zmiennych Matki Natury żeby mogły się udać. Wtedy więc savage nie jest miłym pastuszkiem wyjętym z bukolik Owidiusza, ale bezwzględnym, często brutalnym człowiekiem nie mającym nic wspólnego z bezgrzesznym życiem. I tak, dochodzimy do drugiego problemu z Emilem.

    Czy konkwistadorzy mieli prawo zatrzymywać zabójstwa Azteków i Inków? Dla nas bowiem zabójstwa te są niewątpliwie złe i wynikają z naszej moralności, mniej lub bardziej chrześcijańskiej. Dla Azteków zabijanie ludzi było naturalne i ofiary szły w setkach dziennie. Nie wiem czy Rousseau znał przypadek ludów środkowej Ameryki, ale gdyby znał przywołałby problem "europocentryzmu".

    Europocentryzm to uwzględnianie świata w koncepcjach zachodnich od czasowych (kalendarz i godziny) przez święta i religię (Boże Narodzenie) aż do technologicznych (linearny rozwój - kiedyś będzie dobrze - Nowe Jeruzalem i Apokalipsa) i moralnych (zabijanie złe, kradzież zła, rodzina wyżej niż ród) Dla Rousseau takie uwzględnianie rzeczywistości jest błędne i prowadzi do niezrozumienia kultury obcej. Człowiek doskonały, człowiek republikański musi więc wyjść poza te złe ramy i zobaczyć coś więcej niż tylko dzikusa zabijającego (ZŁO) dziecko. Musi zrozumieć, że to nie jest kompetencja Zachodu wchodzić w ich życie.

    Ale to bardzo złudna koncepcja. Japonia w epoce Meiji zrozumiała jak wyżej Zachód stał nad światem, jakich ludzi tworzył i dlaczego rządził. Japonia wyszła ze swojego feudalnego savage i podążyła drogą która uznała za bardziej prawidłową - drogą zachodniego systemu gdzie istnieje grecki kanon piękna (to stąd Japonki z dużymi oczami) koncepcje obiektywnej prawdy oraz grzech pierworodny tj. uznanie, że w ludziach jest skłonność do zła i trzeba ją ograniczać prowadząc ludzi na dobre ścieżki czy to za pomocą Kościoła czy Instytucji takich jak Ministerstwa Edukacji.

    Wolter ostatecznie napisał, że krytyka cywilizacji może wyjść tylko z cywilizacji i żaden człowiek dziki nie mógłby nawet zastanowić się nad tym czy cywilizacja jest zepsuta czy też nie.

    Jeśli w nas wszystkich jest jakaś skłonność do zła możemy ją opanować i prowadzić się lepszymi ścieżkami. Lub inaczej -Polska w tym przypadku jest dosyć wyjątkowa. Mamy bardzo niską ilość zabójstw, kradzieży i rozbojów więc dzieci z pokolenia na pokolenia mogą (ale nie muszą) żyć w coraz lepszym świecie.

    Obserwuj #ockham

    Moje inne wpisy:

    Samoorganizacja - https://www.wykop.pl/wpis/27944035/potrzeba-panstwa-chec-samoorganizacji-naturalnosc-/

    Historia Coco Chanel i faszyzmu - https://www.wykop.pl/wpis/27026827/coco-chanel-i-faszyzm-jak-mala-czarna-miala-uderzy/

    Konserwatywne gender - https://www.wykop.pl/wpis/24215279/konserwatywny-archetyp-gender-tradycyjne-przez-wyp/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #marks #socdem #filozofia #socjologia #ekonomia #korwin #socdem #literatura #europa #polityka
    pokaż całość

    •  

      @Lawrence_z_Arabii: Ten sam, który nawet nie interesował się plcią własnych dzieci a miał ich 5 albo 6 ;)

    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Potrzeba mi zacytować: > to bardzo złudna koncepcja

      Dla Azteków zabijanie ludzi było naturalne i ofiary szły w setkach dziennie

      Dzikus przeto ma za zadanie przeżyć - i tym samym może zabić własne dziecko (co było prawem dla ojców w Starej Republice Rzymskiej) lub je porzucić jeśli uzna je za nieprzydatne dla Domu - vide Sparta.

      Przedstawione tutaj "zwierzęce" zachowania to nie wynik braku jakiejkolwiek kultury, co zdaje się zostało zasugerowane, a obecności kultury w jakichś jej odmianach. Rousseau przecież krytykował kulturę, we wszelkich jej przejawach, czyli także te oburzające współczesnych ludzi praktyki.

      Nie wiem czy Rousseau znał przypadek ludów środkowej Ameryki, ale gdyby znał przywołałby problem "europocentryzmu".

      Albo powołałby się na swoje twierdzenia na temat kultury - Aztekowie powinni się z niej wyzwolić i stanąć pod słońcem jako bracia, już nigdy więcej - panowie i niewolnicy.

      zabijanie ludzi było naturalne

      W jakim sensie? Tak jak i w Europie, obłożone tabu sytuacji społecznej i rytualnej, warunkującej i dozwalającej na określone zachowania w pewnych okolicznościach. Któż by chciał, aby słońce przestało wschodzić, to musiałby być jakiś mizantrop,nihilista i psychopata. Albo gorzej: lewak.

      Japonia w epoce Meiji zrozumiała jak wyżej Zachód stał nad światem, jakich ludzi tworzył i dlaczego rządził

      Czyli determinantą przeprowadzanych zmian była chęć dominacji - przede wszystkim politycznej. Ciekawe czy europocentryczny zachód, byłby zdolny do takiej reorganizacji, postawiony przed obliczem nieuniknionego starcia kultur (jak i stojącymi za nim interesami politycznych dominiów) w którym nie miałby przewagi.

      człowiek republikański musi więc wyjść poza te złe ramy i zobaczyć coś więcej niż tylko dzikusa zabijającego (ZŁO) dziecko. Musi zrozumieć, że to nie jest kompetencja Zachodu wchodzić w ich życie.

      Europocentryzm to uwzględnianie świata w koncepcjach zachodnich

      Dla Rousseau takie uwzględnianie rzeczywistości jest błędne i prowadzi do niezrozumienia kultury obcej

      Jeśli patrzeć na lewicę obecnie to wręcz przeciwnie, jest bardzo zaangażowana w rozprzestrzenianie swoich myśli i działań, oraz wartościowanie rzeczywistości w której funkcjonuje. Chyba nie uwolniła się z okowów europocentryzmu i wcale jej to nie przeszkadza.
      Natomiast w nauce, odrzucenie wartościującego europocentryzmu jest całkiem przydatnym postulatem.

      Infantylne poglądy Rousseau to utopijna romantyczna wizja, nie będąca nawet prawdziwą koncepcją politycznej organizacji. Należy zwrócić uwagę na epokę w której je wyrażono. To czas dominacji absolutyzmów, organizacji opartych o logiczną eksploatację siły żywej. Potrzeba istnienia prawdziwego człowieka, wydartego reżimom z ich najwyższego porządku i niezależnego od zmonopolizowanej przez nie zdolności definiowania, została w ten sposób choćby minimalnie zaspokojona, co również tłumaczy pozytywny oddźwięk, jaki stał się ich losem. Była to również próba pojęcia niepojętego - tak cennego życia, przynoszącego tak niechciane cierpienie i naiwny postulat buntu opartego o braterstwo wszystkich ludzi, jako uniwersalnego leku na ból we wszystkich jego przejawach. Nietzscheański resentyment w rozbudowanej formie, a zarazem zwrot ku dionizyjskości.

      Nieprzypadkowo to dziełko Rouseau zostało wybrane i opisane przez @Brzytwa_Ockhama, zapewne celem kompromitacji środowisk lewicowych. Jeśli to tak ważna i fundamentalna podstawa programowa lewicy, to także poglądy doktorów Kościoła katolickiego są takimi dla niego, choć z całą pewnością nie wyznają ich jego członkowie, bo są nieakceptowalne w świetle współczesności. Bardziej niż część obecnej doktryny Kościoła, stanowią raczej okruch jego historii.

      Choćby, popularne już: > "Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów" - św. Tomasz z Akwinu.

      Polska w tym przypadku jest dosyć wyjątkowa. Mamy bardzo niską ilość zabójstw, kradzieży i rozbojów

      Chyba na Wyspach Brytyjskich wzrosła ich ilość.

      @Lawrence_z_Arabii:

      To ten sam Rousseau, który oddał wszystkie swoje dzieci do bidula

      Dzikus, ale szlachetny.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (27)

  •  

    Why I’ve Had Enough of George Orwell

    This is the problem of bringing everything, always, back to Orwell. He has nothing to say about social fragmentation, financialisation, ethnic splintering, unaccountable corporations, offshore kleptocrats, or echo chambers, to name but a few. Instead, he leaves too many political minds forever chasing, Quixote-like, the totalitarian windmill of untrammeled state power. They ignore the real anemic state before their eyes, which struggles to keep up with corporate algorithms, is unable to fulfil its promises, or tax the super-rich.

    #publicystyka #socdem
    pokaż całość

  •  

    Wiele się mówi dziś o bankructwie parlamentaryzmu. Niewątpliwie ustrój reprezentacyjny w tej postaci, do której w Europie doszedł, przy której rządy wychodzą z parlamentu i przez parlament są w każdej chwili obalane, coraz mniej wytrzymuje krytykę. Kierowanie polityką państwa w całości i w poszczególnych jej działach oddaje się ludziom niekompetentnym, często wprost nieinteligentnym, których całą kwalifikacją jest zdolność demagogiczna lub zręczność w intrygach, którym wszystko jedno jest, co im powierzą - handel i przemysł, oświatę czy marynarkę, byleby zostali ministrami; w chwilach zaś najważniejszych dla losów państwa brak jednego głosu większości wywołuje kryzys i państwo pozostaje na krótszy lub dłuższy czas bez rządu; po załatwieniu zaś kryzysu przychodzi nowy rząd, który w mniejszej lub większej części nagle wywraca to, co poprzedni zrobił. Ten system coraz surowiej jest sądzony przez ludzi myślących i coraz powszechniej go się uważa za klęskę krajów europejskich. Bankructwo wszakże polityczne Europy leży głębiej.
    Zbankrutowała polityka klasowa.
    Źródłem polityki klasowej było oparcie ustroju politycznego państw wyłącznie na prawach jednostki, przeciwstawionej społeczeństwu. Wbrew temu, co o niej twierdzili filozofowie XVIII wieku, przeciętna jednostka ludzka, wyzwolona z więzów religijnych i społecznych, kieruje się przede wszystkim swymi bezpośrednimi, na krótką odległość widzianymi interesami materialnymi. Uczynienie tedy jej podstawą bytu państwowego musiało pociągnąć za sobą w życiu politycznym zapanowanie polityki klasowej, w życiu zaś moralnym skrajne zmaterializowanie.
    Zbankrutowała zasada praw jednostki , tak pojęta , jak ją pojęła rewolucja francuska .
    Nie trzeba zapominać, że nasza cywilizacja, cywilizacja rzymska, wielkość swoją, swą wyższość nad wszystkimi innymi zawdzięcza przede wszystkim temu, że podniosła jednostkę ludzką i uczyniła ją przedmiotem prawa; nasza zaś religia, religia chrześcijańska, jest religią jednostki, ma w pieczy indywidualną duszę ludzką i kształci jej moralną samoistność. Jednakże cywilizacja ta pojmuje jednostkę w rodzinie i w społeczeństwie, a ponad prawa jednostki stawia salus reipublicae - dobro całości społecznej i politycznej oraz siłę węzłów religijnych, moralnych i prawnych, czyniących ze zbiorowiska ludzkiego jedną całość. Zasada wszakże praw jednostki, wyzwolonej z wszelkich krępujących ją więzów, przeciwstawionej społeczeństwu i państwu - pojmowana, jak ją pojęła rewolucja francuska i jak ją pojmuje dotychczas wiek XX - jest zabójczym wypaczeniem podstaw cywilizacji rzymskiej.
    Oparłszy na tej zasadzie swój byt polityczny, narody europejskie tracą szybko swą spójność i siłę wewnętrzną, coraz mniej okazują się zdolnymi do wytworzenia rządu, umiejącego pokierować państwem, sprostać jego zadaniom politycznym i gospodarczym.
    Roman Dmowski, Zagadnienia rządu, 1927


    #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #marszniepodleglosci #4konserwy #polityka #neuropa #publicystyka #myslnarodowa #dmowskinadzis
    pokaż całość

  •  

    #geopolityka #rosja
    Rosyjscy dyplomaci > przepaść > reszta.

    Wystąpienie Ambasadora Rosji w Polsce Siergieja Andriejewa na Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym w Siedlcach na konferencji „Integracja czy dezintegracja współczesnego środowiska międzynarodowego?"
    Otaguje to #publicystyka bo Andriejew wciąga nosem 99% polskich publicystów. Protestujcie w komentarzach jak macie jakieś zarzuty. ...i jeszcze #filozofia sobie dorzucę, bo kto powie ze sie nie nadaje? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Cała treść wystąpienia:

    Szanowna Pani Rektor,

    Szanowni Państwo,

    Już po raz trzeci jestem zapraszany na coroczną konferencję na Uniwersytecie w Siedlcach, za co chciałbym szczerze podziękować jej organizatorom i władzom uczelni.

    W swoich wystąpieniach tu w pozaprzeszłym roku i w ubiegłym roku mówiłem o naszej wizji sytuacji międzynarodowej, problemach zapewnienia bezpieczeństwa międzynarodowego, przyczynach naszych sprzeczności z Zachodem, drogach do ich pogodzenia. Szczególną uwagę w ubiegłym roku oraz w swoim wystąpieniu na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie w marcu br. zwróciłem na konfrontację między Rosją a Zachodem w przestrzeni informacyjnej, które częstokroć bez ogródek nazywane jest „wojną informacyjną".

    Zwracając do tematu dzisiejszej konferencji — „Integracja czy dezintegracja?", należy z przykrością stwierdzić, że miniony rok nie dodaje optymizmu, lecz wręcz przeciwnie. Przy czym podgrzewana na Zachodzie atmosfera niechęci, ponadto — wrogości wobec Rosji, lęku przed zagrożeniem rosyjskim, paranoi z powodu rosyjskiej ingerencji we wszystko, cokolwiek bądź na Zachodzie i na całym świecie nabiera coraz bardziej absurdalnego, irracjonalnego charakteru.

    Do czasu kampania ta w jej obecnych, łagodnie mówiąc, ekstrawaganckich przejawach wywoływała w nas zdumienie i dawała masę powodów dla ironii, ale czym dalej, tym więcej przekonujemy się, że sprawa jest o wiele bardziej poważna, niż mogłoby się wcześniej wydawać. W zachodniej przestrzeni politycznej, politologicznej, informacyjnej coraz bardziej ukorzeniają się kanony tzw. „postprawdy": pewne twierdzenia podawane są jako aksjomaty nie wymagające dowodów. Żadnych dowodów nieprawnego ingerowania ze strony Rosji w wybory w USA, Francji, Niemczech, Polsce, w brytyjskie referendum w sprawie „brexitu" bądź referendum w sprawie niepodległości Katalonii nie ma i nie są one potrzebne — a priori przyjmuje się za pewnik, że ingerencja była i kropka.

    Zarówno jak i nie istnieje racjonalnego uzasadnienia tezy o zagrożeniu ze strony Rosji agresją przeciwko Polsce lub państwom bałtyckim. Nikt nie jest w stanie wyraźnie wyjaśnić, dlaczego Rosjanie mieliby te kraje napadać, co oni tam zgubili — wystarczy po prostu odwołanie się do tego, że Rosja niby to prowadzi „politykę imperialną" i dąży do odbudowania własnego imperium, a tereny te kiedyś wchodziły w jego skład.

    Przecież w tej kampanii biorą czynny udział ponoć poważni, kompetentni ludzie — politycy, eksperci, dziennikarze, którzy w teorii powinni dbać o własną reputację i nie kompromitować się poprzez nagłaśnianie oczywistych bredni. Ależ nie — oni się entuzjastycznie wpakowują w polityczno-informacyjny „główny nurt". Pytanie — dlaczego? Nie mogą oni nie rozumieć, że dezinformują własną publiczność. Tłumaczenie tego tym, że cała dana kampania jest dobrze opłacana, udział w niej przynosi różnego rodzaju atrakcyjne zyski i td. byłoby dużym uproszczeniem. Prawdopodobnie jest ona usprawiedliwiana i za pomocą pewnych względów natury wyższej, ładu moralnego i dobra publicznego. Otóż jakich względów?

    Możliwe, że tłumaczenie polega na tym że Rosję wytypowano na rolę głównego czynnika międzynarodowego, przeszkadzającego Zachodowi w osiągnięciu jego szczytnych celów — przy czym już nie tylko w polityce zagranicznej, lecz i w celu zapewnienia harmonii w sprawach wewnętrznych czołowych państw zachodnich.

    Nigdy nie ukrywaliśmy, ze uważamy swoją suwerenność, niezależną politykę za nasze niezaprzeczone prawo, właśnie to drażni naszych oponentów.

    Kiedy jednak nie zgadzamy się ze stanowiskiem Zachodu, krytykujemy jego działania, jest to zawsze pragmatyczne stanowisko polegające na analizie sytuacji rzeczywistej i nakierowane na osiągnięcie pozytywnego wyniku, w żaden sposób nie na samoistne „zaprzeczanie w celu zaprzeczania". Przy tym nasze przestrogi przed szkodliwymi skutkami polityki jednostronnej i nieprzemyślanych działań naszych partnerów zachodnich z reguły się sprawdzają. Już dawno należałoby zrozumieć i uznać, że samodzielna polityka Rosji jest ważniejszym czynnikiem równoważącym w stosunkach międzynarodowych, stanowi cenny wkład w utrzymanie stabilności układu międzynarodowego.

    Ciekawy paradoks — demokratyczne państwa Zachodu, przede wszystkim, USA przy aktywnym wsparciu bądź biernym niesprzeciwianiu się ich sojuszników — w stosunkach międzynarodowych zachowują się całkiem niedemokratycznie: wymuszają presją jednostronne decyzje w swoim egoistycznym interesie (co prawda, pod przykrywką kampanii propagandowych mających na celu zapewnienie społeczności międzynarodowej, że to ma na celu dobro wspólne), narzucają całemu światu swoje bynajmniej nie powszechne, częstokroć bardzo wątpliwe „wartości", nie pogardzają stosowania przemocy i sankcji z pominięciem prawa międzynarodowego, nie powstrzymują się przed wywrotem państwowości i prowokowaniem chaosu w całych krajach i regionach, licząc na to, żeby opanować ten chaos i wykorzystać we własnym interesie. A Rosja, którą Zachód oskarża o pogwałcenie demokracji, w stosunkach międzynarodowych oręduje za zasadami demokratycznymi, konsekwentnie broniąc priorytetu prawa międzynarodowego, szacunku wobec suwerenności wszystkich państw, stara się nie rozcinać węzłów konfliktów, lecz je rozwiązywać.

    Przewodniczący Komitetu do Spraw Międzynarodowych Rady Federacji (wyższej izby parlamentu rosyjskiego) Konstantin Kosachev w taki sposób opisał tę podstawową różnicę: „USA i ich lojalni sojusznicy zajmują się demokratyzacją obcych państw, a Rosja i współwyznawcy jej idei domagają się demokratyzacji stosunków między krajami".

    W „nagrodę" na Rosję zrzuca się odpowiedzialność za wszelkie zamieszania na Zachodzie, w ciągu ostatniego roku największym takim zamieszaniem okazało się zwycięstwo Donalda Trumpa na wyborach prezydenckich w USA.

    W takiej sytuacji od Rosji, ściśle mówiąc, niewiele zależy. W czerwcu br. Konstantin Kosachev napisał co następuje: „Sankcje i rusofobia na Zachodzie żyją własnym życiem. One się pojawiają, nasilają się i uzasadniają się własnymi prawami. My zaś z Rosji w żaden sposób nie możemy wpłynąć na to ani poprzez zaprzestanie jakichś czynności, ani przeciwnie — przez ich podjęcie. To tam powinni przechorować na tę chorobę, a nie tu."

    No cóż to za taka choroba, którą Zachód złapał i której przejawem stała się irracjonalna rusofobia?

    Jedno z możliwych wyjaśnień stanowi głęboki kryzys tożsamościowy, który trafił społeczeństwo zachodnie w wyniku zderzenia tendencji globalizmu, ideologii rozmyślnego sekularyzmu, kultu konsumpcji z narodowymi tradycjami kultury, w tym religijnymi i moralnymi. Inne przejawy tego kryzysu — pretensje wobec funkcjonowania instytucji demokratycznych, które skutkują wzrostem popularności „pozasystemowych", populistycznych sił politycznych i kandydatów, zjawiskami kryzysowymi wewnątrz UE, spowolnieniem i wyjałowieniem procesów integracji europejskiej.

    W sprawach międzynarodowych — bolesne przyjmowanie do wiadomości, że za wczesne są euforia po zakończeniu „pierwszej zimnej wojny" i rozpadzie Związku Radzieckiego, zachwyt z powodu „końca historii" i nadejścia wiecznej dominacji Zachodu, triumfalnego rozpowszechniania się na całym świecie liberalnej demokracji zachodniej. Już mi wypadało mówić, że pod wpływem takich nastrojów USA, NATO, UE popełniły mnóstwo błędów, jednak nie chciały ich uznawać, a póki płaciły za nie inne — można było przymykać na nie oczy. Otrzeźwienie zaś nastąpiło, kiedy dalekie wojny na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej odbiły się echem zamachów terrorystycznych i kryzysem migracyjnym w Europie, kiedy pod znakiem zapytania okazała się sama istota i kierunek projektu integracji europejskiej.

    Otóż wtedy liberalne i globalistyczne elity Zachodu, które odczuły, że ziemia im się spod nóg usuwa, wpadły w histeryczną prostrację. Politycy, biznes, czołowe media tego kierunku zwarły szeregi wokół pomysłu ratowania „najbardziej słusznego i bezalternatywnego" modelu społeczeństwa. Oto i jest ta „szlachetna idea", dla której ci najbardziej poważni, kompetentni ludzie — politycy, eksperci, dziennikarze, o których mówiłem wyżej, są gotowi „w imię wyższych względów" dopuszczać się świadomego przeinaczenia, a czasem i otwartego kłamstwa. Rosja zaś w takim układzie odgrywa funkcjonalną rolę „uniwersalnego straszaka" w przeciwdziałaniu któremu usiłuje się zjednoczyć świat zachodni.

    Kiedyś już cytowałem wybitnego amerykańskiego dyplomatę i analityka George'a Kennana, który napisał co następuje: «W przyrodzie nie ma niczego bardziej egocentrycznego, niż ustawiona w szyku bojowym demokracja. Wkrótce staje się ona ofiarą własnej propagandy. Zaczyna nadawać swojej sprawie wartość absolutną i to zniekształca jej wizję. Jej wróg staje się uosobieniem wszystkiego zła. Jej własna strona — skupieniem wszystkich cnót».

    Przytoczę jeszcze jeden cytat z Konstantina Kosacheva: „Do zagrożeń rzeczywistych dzisiaj (jak i w XX stuleciu) nadal należy zaliczać nie zjawiska, a ideologie, u podstaw których leżą agresywnie fundamentalistyczne wersje pretendujące do posiadania absolutnej i „jedynie słusznej prawdy". W szczególności, kiedy ich zwolennicy, po pierwsze, mają możliwości wyrządzenia szkód wszystkim innym, po drugie, są do tego gotowi, odnajdując we własnej ideologii moralne usprawiedliwienie akcji siłowych i, po trzecie, są skłonni do oskarżenia o własne problemy innych, „niesłusznych", „niewiernych". Do takich fenomenów ideologicznego fundamentalizmu Konstantin Kosachev obok islamistycznego, uosabianego przez Państwo Islamskie, zalicza i liberalny fundamentalizm globalizacyjny w postaci dominującej części elit krajów Zachodu. „Liberalni fundamentaliści w ostatnich latach przekonująco zademonstrowali własną transformację w „bolszewików od demokracji", w ich postaci my mamy do czynienia nie z demokratami, lecz z ludźmi o myśleniu sektancko-mesjańskim nie gardzącymi dla swojej „wiary" żadnymi środkami. Zagrożenie fundamentalizmem liberalnym polega na tym, że jest on gotów w każdej chwili i w każdym kraju do zorganizowania „liberalnego dżihadu" poprzez kolejny zamach stanu, „interwencję humanitarną" bądź „rewolucję kolorową".

    Słynni politolodzy Ivan Krastev i Stephen Holmes odnotowują, że Zachód stracił zdolność do rozumienia innych krajów i narodów, państwa na świecie są klasyfikowane wedle „nauki tranzytologii", według stopnia zbliżenia do „ideału" demokratycznego.

    Pozwolę tu sobie na następującą dygresję. 7 listopada upłynęło sto lat po rewolucji październikowej w Rosji. W związku z tym mnie i moim kolegom często zadaje się pytanie: jaki jest obecnie w Rosji stosunek do Rewolucji? Szczegółowo mówiłem o tym miesiąc temu na konferencji organizacji rodaków rosyjskich w Polsce. Jeżeli podkreślić najważniejsze, to Wielka Rewolucja Rosyjska (pod tym obecnie rozumiemy cały okres od rewolucji lutowej 1917 roku do zakończenia wojny domowej i powstania ZSRR w 1922 roku) wywarła ogromny wpływ na światową historię w wieku XX, przy czym wpływ ten był niejednoznaczny i bardzo wielowymiarowy zarówno pozytywny, jak i negatywny. Do rewolucji i socjalistycznego okresu naszej historii należy ustosunkowywać się, przede wszystkim, poważnie i z szacunkiem, nie poddawać się pokusie uproszczenia i czarno-białych ocen. Jesteśmy słusznie dumni ze swoich zwycięstw i osiągnięć, staramy się wyciągać naukę z błędów i tragedii przeszłości.

    Patriarcha moskiewski i całej Rusi Cyryl, występując na Światowym Soborze Rosyjskim w ubiegłym tygodniu powiedział, że po wszystkich wstrząsach XX wieku „nabraliśmy odporności na wszelkie rodzaje radykalizmu politycznego, dla nas jak nigdy jest ważny konsensus, ważne są wspólne wartości". Stosunek wobec przeszłości musi nie dzielić nasze społeczeństwo, lecz łączyć.

    Przy tym — tu wrócę do spraw dnia dzisiejszego — Patriarcha zwrócił uwagę na to, że podobno na Zachodzie jeszcze nie minęła moda na wstrząsy, tzw. „rewolucje kolorowe" są organizowane metodą taśmową, zachęca się do nich i moralnie się je usprawiedliwia, skazując na cierpienia i ofiary miliony ludzi w krajach, które stają się obiektem takiej „inżynierii społecznej".

    Wiedzą Państwo, jeszcze rok temu mówiłem, że Zachód tłumaczy sprzeczności między nami „konfliktem wartości", lecz my widzimy, że w ich podstawie leży konflikt interesów geopolitycznych. Formuła ta pozostaje aktualną i nasze sprzeczności geopolityczne nigdzie się nie podziały, ale treść aksjologiczna naszych rozbieżności stała się w ubiegłym roku o wiele bardziej wyrazista.

    Jak podkreśla niemiecki politolog Alexander Rahr, „Europa musi uświadomić, że ze swoim liberalnym dogmatyzmem i mesjanizmem ona naraża się na izolację w świecie wielobiegunowym".

    Szczególną aktualność zadaniu rozwiązania obecnej konfrontacji i nawiązania współpracy między Rosją a Zachodem w pokonaniu rzeczywistych, a nie wydumanych problemów, z którymi zderza się współczesny świat nadają jeszcze dwie okoliczności.

    Po pierwsze na Zachodzie pod płaszczykiem walki o abstrakcyjną wolność człowieka i demokrację liberalną ukorzenia się lżejszy stosunek wobec prowokowania nie tylko wstrząsów społecznych i chaosu w różnych regionach świata, ale i wobec ewentualności wielkiej wojny. Rosyjski politolog Andrey Bystritsky nazwał to „frywolnością strategiczną". A oto co pisał na tenże temat polski politolog profesor Stanisław Bieleń: „Raz na kilkadziesiąt lat wyrasta pokolenie, które nie przejmuje już pamięci traumy wojennej i znów traktuje wojnę jako wielką przygodę. Nazywam to zjawisko bellizacją — myślenia, edukacji, życia publicznego". Uważam, że jest jasne, o ile niebezpieczne są takie tendencje, dlatego że jest wielu chętnych do spekulowania tym, w tym i wśród rządzących.

    Drugiemu tematowi poświęcono szczególną uwagę na największym w Rosji forum politologicznym — posiedzeniu międzynarodowego klubu „Wałdaj" w Soczi w połowie października br. Występując na nim Prezydent Rosji Vladimir Putin zaproponował „zajrzeć za horyzont" i zastanowić się nad tym, jakie jakościowe, zasadnicze zmiany w życie człowieczeństwa przyniesie gwałtowny, coraz bardziej przyspieszający progres naukowo-techniczny. Czynnik ten, podkreślił Prezydent, już wkrótce będzie w sposób decydujący wpływał na sferę polityki i bezpieczeństwa, tj. przybiera on uniwersalne znaczenie polityczne. Tym bardziej ważne jest, żeby elity polityczne, otrzymując do swojej dyspozycji osiągnięcia postępu naukowo-technicznego, traktowały ich wykorzystanie ze zwiększoną odpowiedzialnością społeczną, w celu utrwalenia wolności i sprawiedliwości, przy należytym szacunku wobec wartości etycznych, godności człowieka.

    Przewodniczący Rady Fundacji „Wałdaj" — organizatora forum Andrey Bystritsky zwracał uwagę na to, że „kluczowy konflikt współczesności to konflikt
    z powodu tego, jak i w jakim kierunku ma się rozwijać człowieczeństwo, faktycznie — kwestia antropogenezy". W dobie konfrontacji kapitalizmu a socjalizmu obydwa systemy opisywały pożądaną przyszłość w sposób podobny, w kategoriach praw człowieka, postępu technicznego, jakości życia i td., dyskusję toczono o metodach zapewnienia takiej przyszłości. Obecnie zaś na tle niesamowitego progresu technicznego i wzrostu ludzkich możliwości nasilają się wątpliwości co do samych celów rozwoju, rozumienia samej idei progresu. Ludzie bez wątpienia będą żyły dłużej i lepiej, ale w jakim świecie? Istnieje wiele wersji odpowiedzi na to pytanie, ale ich wielorakość i sprzeczność właśnie odzwierciedlają dezorientację zarówno zwykłych ludzi, jak i elit rządzących. Podstawowe pytanie współczesności, robi wniosek Bystritsky — na ile odpowiedzialnie i rozsądnie uda nam się potraktować kwestię własnego rozwoju.


    Na aspekt moralny tego problemu zwrócił uwagę, występując w minionym tygodniu na Światowym Soborze Rosyjskim, Patriarcha Cyryl: „Dzisiaj walka o przyszłość jest walką o antropologię, o określenie tego, czym jest „człowiek". Już nie wydaje się fantastyczną teoria transhumanizmu, zgodnie z którą rozwój technologii doprowadzi do powstania inteligencji sztucznej, a rozum i ciało człowieka zostaną zmodernizowane do takiego stopnia, że w gruncie rzeczy pojawią się nowe istoty przechodzące ludzi. Teraz wiara w technologię przemienia się w swoistą kwazireligię. Ale progres techniczny musi mieć ograniczenia moralne, żeby nie stał się on dla nas drogą do odczłowieczania i zniszczenia społeczeństwa.

    Jak wiadomo, rewolucje zawsze pretendują nie tylko do przekształcenia ludzkości lecz i do stworzenia nowego, bardziej doskonałego człowieka. W słowie wstępnym wybitnego polskiego filozofa i historyka Bronisława Łagowskiego do książki Andrzeja Wierblana „Stalinizm w Polsce" przeczytałem taką myśl: system socjalistyczny w ZSRR padł, dlatego że zaprzeczał on samej istocie rzeczywistości materialnej i natury ludzkiej. W ten sam sposób odniosą klęskę i liberalno-fundamentalistyczne próby przeformatowania ludzkości według własnego uznania za pomocą najnowocześniejszych technologii.

    Po to żeby rozwiązywać rzeczywiste problemy, przed którymi stoi dzisiaj społeczność ludzka należy patrzeć na świat w sposób realny, zaprzestać walki z wiatrakami i współpracować na rzecz pokonania rzeczywiście poważnych wyzwań, przed którymi dzisiaj my wszyscy stoimy.

    Dziękuję za uwagę.
    pokaż całość

  •  

    Müller wprost nawołuje do tego, by w swoich polemikach z populistami nie porzucać pojęcia narodu i nieustannie spierać się o jego wizję. Problem pojawia się, gdy populistom zostawia się wolną rękę w definiowaniu narodu, a trzyma się kurczowo pojęcia społeczeństwa – to drugie hasło jest bowiem „resztą” po odjęciu od narodu „zbędnych obywateli”.

    http://jagiellonski24.pl/2017/11/17/nieodlaczny-cien-demokracji-krotki-przewodnik-po-populizmie/

    #socdem #neuropa #publicystyka
    pokaż całość

    •  

      Zdaje sobie sprawę, że KJ jest mocno kulturalnym think-tankiem a i sama Nowa Konfederacja dużo bierze z KJ.

      @Brzytwa_Ockhama: kulturalność nie musi oznaczać nijakości, ale już chęć przypodobania się wszystkim niemal zawsze ją implikuje, o czym paru redaktorów tam czasem zapomina.

      Ot, ostatni ich miesięcznik ma tematy które były podejmowane na kongresie Klubu Jagiellońskiego. Był tam też Bartłomiej Radziejewski, prezes NK

      Oczywiście, ja przecież nie skreślam KJ, tylko piszę, co im nie za bardzo wychodzi, a mogło by być lepiej.
      pokaż całość

    •  

      @Lawrence_z_Arabii:

      kulturalność nie musi oznaczać nijakości, ale już chęć przypodobania się wszystkim niemal zawsze ją implikuje, o czym paru redaktorów tam czasem zapomina.

      Spoko, mam parę kontaktów z KJ i jeśli chodzi o przypodobanie się Michnikowi czy GW czy środowiskom Krytyki Politycznej...to wiesz jak jest ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      Oczywiście, ja przecież nie skreślam KJ, tylko piszę, co im nie za bardzo wychodzi, a mogło by być lepiej.

      Wezmę to pod uwagę :D
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    "Kawy na ławę" na #tvn24 nie da się oglądać. Zapraszają pisowskich prymitywów, a ci się zachowują jakby w #tvpis byli i oglądał ich statystyczny pisowski leming. Musiałem przełączyć kanał, jak ten prezydencki taboret zaczął mówić podniesionym głosem, że opozycja głosuje i MANIPULUJE jak Verhofstadt (całe 8 osób z PO = opozycja), mówi o marszu 60 tys. faszystów itd. Zero sensownych argumentów, nic.

    Dobrze, że TVN w przeciwieństwie do TVPiS chce być pluralistyczny w swoich programach publicystycznych, ale myślę, że da się znaleźć w PiS kogoś, kto nie będzie na antenie lizać dupy wierchuszce, ścigać się z kolegami w ilości nałożonej wazeliny.

    #polityka #media #publicystyka
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

  •  

    Marksizm z maską Wenus

    Infiltracja społeczeństwa amerykańskiego

    W latach 60tych XX wieku w USA były dwie grupy terrorystyczne - dobrze znana organizacja Czarnych Panter i druga, mało znana, organizacja Weatherman Underground która organizowała zamachy i postulowała stworzenie komunistycznego rządu. Jedni z najważniejszych członków organizacji to - Angela Davis, Bill Ayers i Bernardine Dohm. Sama organizacja powstała w 1969 roku kiedy wyodrębniła się z SDS - Studentów dla Demokratycznego Społeczeństwa.

    Na pewno poważne związki z ZSRR miała Angela Davis która była wielką orędowniczką praw czarnych i komunistycznej partii USA do której sama należała. Kreowała koncepcje rozruchów studenckich i walki z opresyjnym państwem, walczyła z Josephem McCarthym który uważał, że duża część komunistów zinfiltrowała Akademię i rząd Stanów Zjednoczonych. Należało więc działać jak najszybciej.

    McCarthy sądził, że komunistyczne organizacje planują zniszczyć społeczeństwo amerykańskie za pomocą mediów i uniwersytetów, przeto przeprowadził USA przez stan "czerwonej gorączki" - czasów w których wiele poważnych osób zostało oskarżonych o działanie na rzecz ZSRR i wrzucone do więzienia. Pod koniec lat 60tych jednak McCarty stracił sporo poparcia z powodów studentów i popularnego ruchu na rzecz czarnych. Jego rozważania odeszły na dalszy plan.

    Ale wróćmy do naszych represjonowanych studentów - kim są dzisiaj? Wszyscy to szanowani wykładowcy.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Bill_Ayers#Academic_career
    https://en.wikipedia.org/wiki/Angela_Davis#Later_academic_career
    https://en.wikipedia.org/wiki/Bernardine_Dohrn#Later_life_and_professional_career

    Bill Ayers wykłada enigmatyczną teorię sprawiedliwości społecznej, Angela Davis historię feminizmu w USA a Bernardine Dohm - prawo. Wszyscy udzielają się w Ruchu Okupu Wall Street, wszyscy propagują swoje idee. Same uniwersytety amerykańskie zatrudniły terrorystów aby nauczali na ich wydziałach. Szaleństwo? W jakiś sposób na pewno. Skupmy się więc na sposobie w jaki komunistyczne organizacje ewoluowały od lat60tych do dzisiaj i rozbijmy teorię sprawiedliwości na drobne.

    Po wojnie w USA rosły pęczki organizacji komunistycznych rozbijane przez McCarthy'iego i spółkę (patrz Sprawa Rosenbergów). Gdy ten zmarł w 1957 ruchy te przybrały na sile i w końcu organizowano, często w połączeniu z organizacjami czarnych, komunistyczne podziemie. Nierzadko były to po prostu siatki szpiegów ZSRR, często jednak zdarzało się, że w ich sidła padali pożyteczni idioci. Gdy we Francji wydano "Archipelag Gułag" Aleksandra Sołżenicyna a Derrida zauważył, że także w ZSRR były obozy pracy szanowni intelektualiści przeszli na stronę marksizmu zachodniego. Byli to Foucault, Sartre, Derrida i wielu innych.

    Po Derridowskim krytyce komunizmu rosyjskiego intelektualiści francuscy a potem amerykańscy odeszli od jawnego wspierania ZSRR i skupili się na krytyce społeczeństwa amerykańskiego i działania kapitalizmu w ogóle. To wtedy rodzi się koncepcja sprawiedliwości społecznej, społeczeństwa represjonowanych i represjonujących. Walka kapitalistów z proletariatem rozlała się na inne koncepcje - płci - mężczyźni vs kobiety - rasy - czarni vs biali - seksu - tradycja vs wolność seksualna i dobór partnera. Feminizm trzeciej fali jest już jawnie post-marksistowski i nie musi żyć w społeczeństwie communié tj. wspólnotowym. Może żyć w jakimś dziwnie wynaturzonym kapitalizmie z parytetami, kulturą jako środkiem wpływu (ostatnie Ghost Busters) i dekonstrukcją rodziny. Na tym ostatnim skupimy się teraz.

    Żeby zrozumieć na czym polega dekonstrukcja rodziny i pojęć związanych z nią a także to dlaczego społeczeństwo zachodnie się tak zseksualizowało należy poznać pojęcie freudo-marksizmu. Koncepcje Freuda i Marksa spotkały się we Francji gdzie uznano, że wyzwolenie człowieka dokonuje się za pomocą wyzwolenia jego popędów płciowych (teza Freuda) a ciągłe uwolnienie popędów może doprowadzić do seksualnej komuny gdzie związek nie jest związkiem kobiety i mężczyzny, ale jakiejś większej grupy osób które, uprawiając także między sobą seks, zbliżają się do siebie. Rewolucja seksualna później jest już tylko realizacją idei w rzeczywistości. Wolna miłość jest jej emanacją.

    Przeto miłość stała się obrazowym komunizmem a flaga tęczy symbolem dekonstrukcji rodziny. Piszę to także dlatego, że parę osób pytało mnie dlaczego małżeństwa homoseksualne mają atakować rodzinę per se. Ruchy LGBTQ pochodzą niewątpliwie ze źródła emancypacji ruchów seksualnych i mają jednoznaczną koncepcję zasad życia społecznego tj. takiego gdzie bycie w większości tj. bycie tym którzy stosuje represje jest złe. Nie brane są pod uwagę żadne idee odpowiedzialności i tego w jakim kontekście ruchy seksualne te działają. Nie jest Sparta gdzie mężczyzna mógł być biseksualny, ale musiał mieć żonę i dzieci a jego stosunki w wojsku były regulowane philią tj. przyjaźnią i braterstwem. Jest to komuna która często zamiast sięgać po Huxleya Nowy Wspaniały Świat i Sołżenicyna sięga po De Beauvoir, kobietę która uważała, że małżeństwo to prostytucja i Foucaulta który w Archeologii Nauk Humanistycznych kreował ideę, że moralność jest modalna a zasady życia społecznego miękkie.

    Obserwuj #ockham

    Zdjęcie to znak Weather Underground

    Moje inne wpisy:

    Ojkofobia jako gra psychologiczna https://www.wykop.pl/wpis/27665909/ojkofobia-jako-aparat-wladzy-osobowosc-polakow-wed/

    O postmodernizmie i dwóch obozach dyskusji https://www.wykop.pl/wpis/24659545/kulturalna-klotnia-postmodernizm-a-radykalizm-po-k/

    O ideologicznych źródłach rewolucji seksualnej https://www.wykop.pl/wpis/23826485/o-zrodlach-rewolucji-seksualnej-seks-nas-wyzwoli-p/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #neuropa #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #marks #socdem #filozofia #socjologia #ekonomia #korwin #lgbt #literatura #feminizm #prawica #redpill #4chan #historia
    pokaż całość

  •  

    Nacjonalizm zahamowany, zwyrodniały i niezaspokojony, stanowi jeden z ropiejących wrzodów
    naszych czasów. Ale nacjonalizm, prawidłowo pojęty i oroszony opieką, jest wielką silą wznoszącą
    i życiodajną, jest ocloną zarówno przeciw szowinizmowi, jak i przeciw materializmowi - przeciw
    wszystkim silom niszczącym cywilizację i osobowość, które nękają i obniżają umysły i dusze
    współczesnych ludzi.


    Pięknie wyraził tę samą myśl Papież Pius XII w Encyklice "Summi Pontificatus": W miarę jak
    narody się cywilizują, różniczkują się coraz to bardziej w swych sposobach życia i zarządzania
    swymi sprawami. Nie stanowi to jednak powodu, dla którego musiałyby się wyrzec jedności
    ogólnoludzkiej rodziny. Raczej powinny bogacić tę rodzinę, dodając swój wkład do jej
    różnorodnych zasobów, stosownie do swych .szczególnych uzdolnień.


    Również Papież Pius XI w Encyklice Caritate Christi Compulsi wyraził przekonania, że słuszny
    porządek chrześcijańskiego miłosierdzia nie stoi w sprzeczności z prawą miłością do swego kraju i
    z uczuciem usprawiedliwionego nacjonalizmu; wręcz przeciwnie kontroluje je, uświęca i ożywia.
    W literaturze angielskiej spotyka się wyrażenie "enlighted nationalism" - oświecony nacjonalizm,
    na określenie ideału naszych czasów. Tego typu nacjonalizm nie tylko nie szczuje jednego narodu
    przeciw drugiemu, lecz staje się źródłem uczuć ogólnoludzkich.
    Adam Doboszyński, Teoria Narodu 1947


    #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #marszniepodleglosci #4konserwy #polityka #neuropa #publicystyka #myslnarodowa #dmowskinadzis
    pokaż całość

    źródło: nop.org.pl

    •  

      @mopo: polecam zapisanie się do listy ( ͡º ͜ʖ͡º)

      @Barnabeu: a moim zdaniem jeszcze bardziej przystaje polski nacjonalizm do obecnych czasów niż tamtych. Wtedy to szowinizm święcił triumfy, gdy prawo silniejszego miało prymat, a dzisiaj to zdrowy nacjonalizm może ocalić Europę. Europę jako kontynent narodów wzajemnie szanujących swoje odrębności i ich pielęgnowanie, ale jednocześnie rozumiejącą wspólne interesy w otoczeniu geopolitycznym. Jakiś czas temu wrzucałem cytat Doboszyńskiego odnośnie Unii Europejskiej, która wtedy nawet jeszcze nie była marzeniem elit europejskich. pokaż całość

    •  

      @TenebrosuS: cały nacjonalizm rozbija się o to ze ludzie (szczególnie ci prości) potrzebują czuć przynależność do grupy. Jeśli jeszcze do tego jest jasno zdefiniowany wróg to już umysł takiego prostaka jest ukojony jak trzyletnie dziecko utulone do snu przez matkę. Taka jest geneza praktycznie wszystkich ludzkich podziałów.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Jacek Yerka, Nielegalny wyrób światła

    "Więc i ja umrę, i będę jak Enkidu? W łonie mym rozpacz zaległa. Jakże mi to zmilczeć? Jak spokój znaleźć? Trwogę przed śmiercią poczułem bogowie. Otwarł usta Ellil, wieści Gilgameszowi: Z dawna, Gilgameszu, taki los ludzki! Rolnik ziemię orze, żniwo z niej zbiera, łowca i pasterz zwierząt dobywa, skóry ich przyodziewa, mięsa pożywa. Ty chcesz, Gilgameszu, czego nie było od czasów, jak wiatr mój wody popędza. Szamasz zaś mu mówi: Gilgameszu! Na co ty się porywasz? Życie, co go szukasz, nigdy nie znajdziesz."

    "Skoro tylko w ziemi otwór otworzył. Duch Enkidu z ziemie jako wiatr wyszedł. Myśmy się w objęcia wzięli, ucałowali, w smutku i westchnieniach wszczęli z sobą rozmowę.
    Powiedz przyjacielu, mój miły, powiedz mi to prawo ziemi, której był ujrzał!
    Nie powiem ci, przyjacielu miły, nie powiem! Gdybym ci powiedział prawo ziemi, którem bym ujrzał, siądziesz i zapłaczesz!
    Niech siądę i zapłaczę.
    Mój przyjacielu, otóż ciało moje, któregoś dotykał serce swe ciesząc, robak je pożera jak starą szmatę. Ciało Enkidu, któregoś dotykał serce swe ciesząc, zmieniło się w glinę, jest pełne prochu."

    Epos o Gilgameszu datuje się (są jeszcze różne wersje) mniej więcej na 2100 rok przed naszą erą, ale i tak większość badaczy uważa, że to o wiele starszy poemat opowiadany ustnie i sięgający 2900 roku przed naszą erą.

    Odnośnie przemocy, brutalnych fotografii i narzekania na nazywanie rzeczy po imieniu. Tekst miał powstać dawno jakieś miesiące temu, ale czasu nie miałem. Oprócz tego zaczniemy przegląd nieco brutalnych fotografii i weźmiemy pod lupę biologiczny aspekt życia, bo wiecie na mnie skargi nie działają i spojrzymy na otaczający nas świat przez trochę zapomniany i niewygodny filtr. O Gilgameszu może będzie kiedyś, bo to całkiem ważny i szczery utwór w porównaniu do wszystkich innych tekstów: Księga Umarłych, Iliada/Odyseja czy Biblia.

    Gdy zaczynam to pisać właśnie kończę niszczyć graby z panem, który nie ma 2 palców u prawej dłoni i jego przedramię jest może mniejsze od brzucha supermodelki o jakieś 11 centymetrów. Tekst może być trochę nieskładny, ale mi nikt nie płaci, więc... . Już można poczuć jesień w powietrzu: palone plewy, zawleczone pola, przerzedzona roślinność, choć zaskakująco większość liści jest wciąż ciemnozielona.

    Czuje się trochę zaskoczony i zawstydzony, że coś takiego nawet trzeba tłumaczyć, ale widocznie ludzie wyznają fałszywych bogów. Dacie radę przejść przez dłuższy cytat? Bo ostatnio ludzie potrafią się porozumiewać tylko obrazkami, co pokazuje jak się cofamy..., nie licząc już tego, że w tym kraju panuje głęboki ruch/klimat antyintelektualny. Cytuję słynnego historyka amerykańskiego, który pisze o I wojnie, ale również szerzej o problemie jakim jest niemożność pokazania tragedii wojny czy ogólnie "surowości" świata w którym żyjemy:

    "Most historians today depart from traditional practice of omitting casualty figures. What was once left out for respect of the dead, and to avoid any indecent hint of criticism or questioning sacrifices they made, is now included in order to illuminate the magnitude of the horror men faced. By citing numbers historians begin the process of turning back towards describing what war was really like. […] The problem historians encounter with casualties figures however, especially the astronomical numbers dead and wounded in XX century wars, is that numbers have numbing quality to them, although shocking to read initially, they quickly lose descriptive effectiveness as mind fail to grasp horror and the abstract. In order to do historical justice to combat on the ground therefore it is necessary to go beyond the numbers, to the gruesome eyewitness accounts shaking off criticism that to go there is grotesque. The Great War can only be fully understood if all it’s aspects are exposed”.

    Eric Dorn Brose

    W skrócie, bo podejrzewam, że tego nie przeczyta. Eric mówi, że liczby są abstrakcyjne i czytelnik szybko przyzwyczaja się do setek tysięcy ludzi umiejących, a żeby pokazać prawdziwy horror wojny, jak i biologicznego procesu, o którym będzie w dalszej części tekstu, trzeba uderzyć czytelnika na osobistym poziomie przez przytaczanie świadectw naocznych czy ukazywanie prawdziwego oblicza państw (chciwość, kontrola, żądza władzy) czy religii i rezultatu ich działań, który często jest tragiczny. Brose także pisze pod koniec, że jedyną sprawiedliwością dziejową jest surowy opis rzeczywistości jaką doświadczały ofiary (żołnierze i cywile), a jakiekolwiek formy małomiasteczkowej (biedermeier, bo specjalizuje się on w XVIII/XIX wieku, gdzie kultura mieszczańska była mocna i jej powiedzmy naiwna moralność oparta na jednostkowej moralności, a nie złożonym procesie kolektywnej odpowiedzialności - patrz współczesne wojny najlepiej na przykładzie USA) moralności religijnej, w której większość ludzi się wychowuje (i nawet jak osiągają dojrzałość, to nie odrzucają mitów pomimo dostępu do wiedzy, co oczywiście jest podtrzymywane przez religijne instytucje ze względu na pieniądze, władzę i ostatecznie strach przed rozkładem i zapomnieniem - przeznaczeniem każdego biologicznego organizmu w wielkim procesie przemiału materii), powinny być odrzucone, bo zawsze twierdzą, że to zbyt brutalne, daje zły przykład (rodzi nihilizm) albo jest używane tylko po to, aby zszokować ludzi i sprzedać więcej egzemplarzy.

    Nie wiem dokładnie, czy Wy (ludzie którzy narzekają na brutalność i religijni ludzie zupełnie nie akceptujący biologii) zdajecie sobie sprawę na poważnie w jakiej rzeczywistości przyszło Wam żyć. To nie moja wina, to zasady gry, które dotyczą każdego. Jeżeli wszystko potoczy się w miarę dobrze macie 80 lat życia. Niestety, jak zauważycie wraz z upływem czasu, Wasze ciało przestanie sprawnie działać i proste czynności, które kiedyś były niczym staną się codziennym wyzwaniem, a na gorzki dodatek będzie jeszcze ból fizyczny. Poza tym jak jeszcze nie zauważyliście, życie to tylko ( i aż...) biologiczny proces i często w kodzie genetycznym "występują błędy", które skutkują w chorobach dziedzicznych itd. Ja nie liczę nawet wydarzeń losowych czy historycznych jeszcze..., które często mają fundamentalny wpływ na życie ludzi w danym czasie. Dochodzi jeszcze do tego problem identyfikacji z biologicznym ciałem, który jest bardzo mocny w obecnej hedonistycznej kulturze opartej na ciągłej obsesji seksualnej, która służy sprzedaży produktów oraz popychania do przodu gatunku (w esencji biochemiczna i socjologiczna pułapka na ssaki do której przypisuje się "głębokie ideologie" – proszę spojrzeć na statystyki rozwodów. ), a nie samej przyjemności. Zresztą, jeżeli macie wprawne oko, to już możecie zauważyć, zwłaszcza w obecnych czasach, że ludzie nie uprawiają seksu dla samej przyjemności, ale dla znaczenia, wewnętrznej neurozy, władzy nad drugim człowiekiem czy potwierdzenia swojego statusu społecznego albo biologicznego samostanowienia.

    A propos odwiecznego konfliktu biologii z ludzkim konstruktem jakim jest religia. Oglądałem ostatnio serial "Mgła" (niezbyt dobry – ma małe momenty), ale jest tam scena, gdzie stara kobieta widzi coś strasznego we mgle i nagle dochodzi do niej świadomość potęgi biologii. Po powrocie do kościoła mówi, że widziała boga, ksiądz odpowiedział, że to nie był bóg, ale ona mu mówi, że to nie był jego bóg. Później starsza pani łapie pająka do słoika i przygląda mu się, aby sprawdzić czy są jakieś zmiany biologiczne, ale traktuje go z religijną gorliwością. Po czasie ksiądz odbiera siłą słoik starej hipisce i zgniata pająką na jej oczach, mówiąc, że to fałszywy bóg (protestancka kongregacja) i kobieta oszalała po stracie męża w losowym wypadku i wszyscy "rozbitkowie we mgle" się zgadzają. Wszyscy poza niezbyt miłym szeryfem, któremu widocznie się nie spodobało, jak została potraktowana starsza pani. Szeryf przynosi jej kolejnego pająka i z nią rozmawia. Szeryf w głębi duszy wie, że ludzie są zwierzętami i sam widział mrok wyłaniający się z serc. Odcinek kończy się chyba w taki sposób, że słoik z ciałem pająka stoi na ołtarzu i z jego truchła wychodzą mniejsze pająki, spacerując po szklanych ścianach słoika.

    Nie da się powstrzymać biologicznego procesu, który faktycznie urasta do rangi boga. Nieśmiertelność, zdolność do dowolnego tworzenia jak i zmieniania życia (proces, który dzieje się nieustannie, a najlepiej na bakteriach zaobserwować, ale teraz tylko czekać aż tłuszcza powie, że bakterie nie istnieją... . Całe szczęście grawitacja jest wciąż prawem), bezosobowość oraz zupełny brak "szacunku" do abstrakcji, "jednostkowości", słabości czy konstruktów istniejących tylko z powodu kolektywnej zgody i zawierzenia opartego o społeczne normy. Odwieczna rzecz, która towarzyszy w każdej sekundzie Waszego życia, ale o wiele lepiej wierzyć piaskowym księgom (a jak ktoś myśli, że to obelga, to nie, bo pustynia gra ogromną rolę w najpopularniejszych religiach) spisanym w czasach, gdy ludzie nawet nie mieli pojęcia czym są bakterie czy elektryczność, prawda? ... . Ludzie mają w sobie tak niewyobrażalną pychę, że na poważnie myślą, że jesteśmy wyżej niż biologia, ale tak naprawdę jesteśmy w pewnym sensie bakterią, która znalazła odpowiednie warunki na planecie. Sami się o tym przekonacie – wystarczy po prostu odpowiednio długo poczekać... . Gdy zobaczycie martwe ciało osoby, którą znaliście/kochaliście (nie odpowie wam już nic, nie roześmieje się na żart itd), to wtedy Bóg Rozkładu ukaże się w Waszym umyśle w całej swojej glorii i chwale. Teraz nie ma sensu nawet o tym mówić. Poza tym bardzo modne staje się przekonanie (religie, wyzierający technokratyzm) o tym, że ludzie nie umierają. Gdy Bóg Rozkładu skieruje na Was swój wzrok, to możecie nigdy nie wyjść z traumy (po czyjejś śmierci na ten przykład), a gdy Was postanowi pożreć, to dosłownie zesracie się z wrażenia. Nie jest to metafora ani gra słów - po prostu puszczą Wam zwieracze.

    Wielu ludzi wolną ręką macha na umowność religii albo sam prosty fakt, że na przestrzeni lat istniało prawdopodobnie tysiące religii, które zrzynają od siebie jak leci gorzej niż uczniowie w podstawówce (na ten przykład Stary Testament i historia o Potopie z Gilgamesza). Zresztą sama religia przechodziła przez ewolucje: fetyszyzm (oddawanie czci przedmiotom: skały, drzewa, zjawiska,), politeizm, monoteizm, w połowie XX wieku państwo, przekonania i rasa a teraz obecnie materializm i technologia, a kto wie co czeka nas dalej. Ale z technologią i nauką jest bardzo ciekawie, bo istniej spora szansa, że stanie się czymś potężnym i działają w rzeczywistości - w przeciwieństwie do religii. Kto wie może kiedyś zatrzyma okrutny proces, ale czy na pewno? Może nas zniszczy i da początek prawdziwym bogom, ale o tym może kiedy indziej. Technologia może być też "złotym cielcem", bo większość naszej technologi wcale nie pojawia się jak Atena z głowy Zeusa jest oparta na obserwacji natury i wniosków wyciągniętych dzięki metodzie naukowej. Po prostu zżynamy od natury, bo ona miała miliony lat czasu na stworzenie idealnych rozwiązań.

    A tak przepraszam Wielka Matko, że porównuję Cię do słabego konstruktu ludzi opartego tylko o swobodny i uporządkowany przepływ elektronów. Wiem, że jesteś kapryśna i potrzebuje Twej przychylności jako wieśniak. Przeto oto moja pochwała Twojego piękna: migające na wietrze liście topoli białej, jastrzębie szybujące nad eksodusem szczurów wędrujących z ogołoconych pół do opuszczonych stodół, zapach zakurzonego zboża, koty leniwie leżące na belkach stodół, różanopalce zachody słońca przykryte ścianą lasu, salamandry wijące się wśród żółtawych liści powoli szykujące się do letargu, pająki podczas babiego lata szybujące przez niebo na swoich niciach, przemrożone słoneczniki z oklapniętą głową, ognisty cień wyzierający z popielnika i zapach gotujących się ziemniaków, serca wyryte w fasadach starych domów i stodół z wolna chylących się ku ziemi, wolny rozkład drzew w opuszczanych lasach. Zanim odłożę ołówek ostatni kubek herbaty z bimbrem podgrzany na ognisku przed zebraniem klamotów, ściąganiem drzewa i powrotem do domu.

    "Sweet Mother, sweet Mother, send your child unto me, for the sins of the unworthy must be baptized in blood and fear."

    I być może faktycznie mieszkamy w oku wielkiego giganta, bo wszystko jest tylko kwestią skali.

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #biologia #gruparatowaniapoziomu #smoczautopia #literatura #myrmekochoria #publicystyka
    pokaż całość

    źródło: ri.pinger.pl

  •  

    Dzisiaj takiemu jednemu łysemu głupkowi delikatnie odbiło na wizji, zaczął bluzgać i wyzywać wszystkich od faszystów. To chyba wynik niemocy jaka jemu sprzyja od jakiegoś czasu, mocno hukła pupka głupka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #publicystyka #tvn24 #psycholeagory

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Z okazji Narodowego Święta Niepodległości warto przypomnieć w #myslnarodowa ten cytat z "Myśli nowoczesnego Polaka" Romana Dmowskiego.

    Jestem Polakiem – to słowo w głębszym rozumieniu wiele znaczy.

    Jestem nim nie dlatego tylko, że mówię po polsku, że inni mówiący tym samym językiem są
    mi duchowo bliżsi i bardziej dla mnie zrozumiali, że pewne moje osobiste sprawy łączą mnie bliżej
    z nimi, niż z obcymi, ale także dlatego, że obok sfery życia osobistego, indywidualnego znam
    zbiorowe życie narodu, którego jestem cząstką, że obok swoich spraw i interesów osobistych znam
    sprawy narodowe, interesy Polski, jako całość, interesy najwyższe, dla których należy poświęcić to,
    czego dla osobistych spraw poświęcić nie wolno.


    Jestem Polakiem – to znaczy, że należę do narodu polskiego na całym Jego obszarze i przez
    cały czas jego istnienia zarówno dziś, jak w wiekach ubiegłych i w przyszłości; to znaczy, że czuję
    swą ścisłą łączność z całą Polską: z dzisiejszą, która bądź cierpi prześladowanie, bądź cieszy się
    strzępami swobód narodowych, bądź pracuje i walczy, bądź gnuśnieje w bezczynności bądź w
    ciemności swej nie ma nawet poczucia narodowego istnienia; z przeszłą – z tą, która przed
    tysiącleciem dźwigała się dopiero, skupiając koło siebie pierwotne pozbawione indywidualności
    politycznej szczepy, i z tą, która w połowie przebytej drogi dziejowej rozpościerała się szeroko,
    groziła sąsiadom swą potęgą i kroczyła szybko po drodze cywilizacyjnego postępu, i z tą, która
    później staczała się ku upadkowi, grzęzła w cywilizacyjnym zastoju, gotując sobie rozkład sił
    narodowych i zagładę państwa, i z tą, która później walczyła bezskutecznie o wolność i niezawisły
    byt państwowy; z przyszłą wreszcie, bez względu na to, czy zmarnuje ona pracę poprzednich
    pokoleń, czy wywalczy sobie własne państwo, czy zdobędzie stanowisko w pierwszym szeregu narodów.
    Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne.


    Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich
    poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.


    Bo im szerszą stroną mego ducha żyję życiem zbiorowym narodu, tym jest mi ono droższe,
    tym większą ma ono dla mnie cenę i tym silniejszą czuję potrzebę dbania o jego całość i rozwój. Z
    drugiej strony, im wyższy jest stopień mego rozwoju moralnego, tym więcej nakazuje mi w tym
    względzie sama miłość własna. Na niższych szczeblach moralności postępowanie człowieka
    względem bliźnich, o ile nie wypływa z życzliwości dla nich, uzależnia się wyłącznie od obawy
    odwetu, kary, czy to w życiu doczesnym, czy w zagrobowym. W miarę wszakże cywilizacyjnego
    postępu coraz wyższe postacie miłości własnej kierują naszą moralnością. Człowiek cywilizowany
    nie postępuje nikczemnie dlatego przede wszystkim, że zanadto siebie samego szanuje. To
    poszanowanie samego siebie wytwarza też odpowiedni stosunek do własnego narodu. Poczucie swej
    godności, które zabrania człowiekowi kraść lub żebrać, nie pozwala mu również korzystać z dóbr
    narodowych, nie dokładając nic do nich od siebie, nie pracując nad ich pomnożeniem i nie biorąc
    udziału w ich obronie. Pewien stopień inteligencji pozwala człowiekowi zrozumieć, w jakiej mierze
    duchowe bogactwo narodu jest podstawą rozwoju jednostki, jak wiele zatem każdy korzysta z
    narodowego dobra, odpowiednia zaś dojrzałość moralna zmusza go do uznania faktu, że korzystając
    z tych dóbr, a nie dając nic w zamian lub dając za mało, jest na łasce swego społeczeństwa, jak
    żebrak w dobroczynnym przytułku. I sama miłość własna, niezależnie od przywiązania do ojczyzny,
    nakaże mu uznać obowiązki narodowe, pracować dla ojczyzny, walczyć za nią, dawać jej jak
    najwięcej w zamian, za to co od niej bierze.


    #myslnarodowa #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #marszniepodleglosci #4konserwy #polityka #neuropa #publicystyka #myslnarodowa #dmowskinadzis

    fot. PAP
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Potrzeba Państwa

    Chęć samoorganizacji

    Naturalność to podwójne słowo a dla ludzi wyjątkowe. Gdy ktoś mówi lub pisze, że coś jest naturalne wyraża prawdziwą skłonność danej rzeczy. Ludzie od wieków żyli w samoorganizacjach lecz jak to się odbywało w stanie naturalnym? W stanie gdzie nie było map i narodów a przeżycie często zależało od matki i ojca ludzie nie żyli w systemie zorganizowanym - nie było kalendarzy, liczb naturalnych (sic!), instytucji i przede wszystkim - Państwa. Żyli oni walcząc z naturą, wydzierając jej swoje życie, często ocierając się o Śmierć, przeżywając.

    W jakimś momencie dwie rodziny, być może przy wejściu w związek córki, połączyły się i ulepszyły swoje życie rozdzielając zadania. Pamiętajmy, że najwcześniejszym człowiekiem i mędrcem - był człowiek wszechwiedzący, ten który samotnie musiał przeżyć. W tym małym plemieniu jednak każdy zająwszy się czym innym ulepszał swoje umiejętności tym samym wchodząc na wyższy poziom rozwoju. Nie wiemy kiedy człowiek uznał, że inni ludzie mogą mu pomóc, być może tak było zawsze. Musimy jednak pamiętać, że nie było wtedy jakiejś rozwiniętej moralności w naszym dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Być może rodzicielstwo było podobne do Starej Republiki Rzymskiej gdzie dzieci były nazywane od swojego porządku - Primus (Pierwszy), Secundus, Kwintus (Piąty) a ojciec rodu mógł zabić własne dzieci.

    Na pewno znamy motyw dlaczego ludzie łączyli się w takie większe rodziny - dla polepszenia swojego bytu i swoich umiejętności. Dla spokojnego rozwoju i śmierci z powodu starości. Żeby zrozumieć ten niesamowity ewenement - rozpoczęcia panowania człowieka nad Ziemią musimy wejść głęboko w ich umysły. Pomoże nam w tym najstarszy epos - Enuma Elisz, opowiadający o walce bogini Tiamat i boga Marduka i Biblijne Genesis.

    Dla człowieka pierwotnego wyjście poza własną jaskinie było nie lada osiągnięciem, przede wszystkim w nocy. Jeszcze starszym symbolem Domu - było Drzewo, coś co znamy. Wszystko poza danym terytorium było Nieznane - było Chaosem. Ten Chaos był przytłaczający, proszę sobie wyobrazić świat bez: kalendarza, tygodnia, świadomości, że jutro jest sobota lub wtorek. Dlatego też początek uporządkowania świata należy szukać w naszych umysłach - tym co chciało zrozumieć Naturę i ulepszyć ją do własnych potrzeb. Egoizm? Tak, ale bezgrzeszny, bez zazdrości.

    Chaos w Enuma Elisz jest nazywany Tiamat - jest to potwór kobieta z pazurami, kłami i rogami. Jest ona połączeniem tego wszystkiego co może zabić człowieka lub ukraść mu niemowlę - węża, sokoła i lwa. Jest więc symbolem Chaosu, Wrogiem w naturalnym stanie, światem bez człowieka - bezmyślną istotą rzeczywistości. Porządek w Enuma Elisz jest nazywany Mardukiem - bogiem Słońca i światła, jest on oczywiście reprezentacją tego co znane i dobre - Dniem, nie Nocą, zbożem które rośnie dzięki Słońcu. Jest on reprezentacją nas samych - ludzi tworzących porządek w Naturze.

    Wszyscy bogowie - czyli wszystkie reprezentacje abstrakcji jak sprawiedliwość czy miłość ginęły po kolei w walce z Tiamat. W końcu Marduk wyszedł i powiedział "Ja zabiję Ją, jeśli oddacie mi hołd i nazwiecie mnie Najwyższym Bogiem" Wszyscy bogowie oddali hołd Mardukowi. Ale co to w ogóle znaczy? Dla człowieka babilońskiego bowiem bogowie nie byli metafizyczni jak dzisiejszy Bóg - JHWH. Dla Babilonu bogowie byli realni i intelektualni, byli abstrakcjami działającymi w świecie ludzi jak Mądrość czy Sprawiedliwość. Marduk w końcu zmierzył się z Tiamat, nakrył ją siecią i poćwiartował. Z niej, w końcu, stworzył świat ludzi i bogów.

    Użycie sieci jest tutaj genialnym przykładem jak dosłownie myśleli starożytni. Sieć łapie coś, nadaje kształt a Chaos bez kształtu jest niepokonany. Być może Marduk jest reprezentacją samego Babilonu - to oni wprowadzili porządek, zniszczyli wszechogarniający Niebyt i zapanowali nad wodą za pomocą irygacji (Tiamiat często jest określana jako woda) tym samym doprowadzając do panowania Porządku.

    Enuma Elisz jest nam potrzebne jako wskazanie jeszcze jednej walki Porządku z Chaosem. Rdzeń Thiem (pochodzący od Tiamat) oznacza to co w Biblii Tysiąclecia tłumaczy się jako "bezład i pustkowie". Bóg bowiem w Genesis niszczy bezład i pustkowie - niszczy Chaos doprowadzając do Porządku. Jego ustanowienie praw i zasad jest tym samym co robi Marduk ale w totalnym znaczeniu, nie tylko tworzy prawo świata, ale także prawo ludzi z dokładnymi zasadami. Ludzie pierwotni bowiem nie bali się, że coś może być złe lub nieprawidłowe, bali się niepewności i braku prawa. Z tego powodu więc żydzi czekając na Mojżesza stworzyli sobie bożka - nie mogli żyć bez tego co uporządkowuje świat. Ale Mojżesz wiedział, że bożek źle porządkuje świat, jest stworzony nadgorliwie szybko i bez namysłu. Zasady Mojżesza trwają już 3000 lat a ludzie którzy się nimi posługują to więcej niż miliard.

    Pójdźmy dalej w historii - mamy rok 500 p.n.e i rodziny zmieniły się w poważne i poważane plemiona. One samo są rozwiniętą rodziną w której grupy rozwinęły swoje umiejętności tak dobrze, że kupiec już nie może być kowalem. Tak jak wczesne rodziny są interdyscyplinarne tj. często każdy członek rodziny robi różne rzeczy tak plemiona mają już rozwinięte grupy społeczne - wyspecjalizowanych obrońców Porządku. Niewątpliwie dlatego na Akropolu stał posąg Ateny - uosobienie Rozwagi która często, dzięki herosom (hieros to święty po starogrecku) wprowadzała swoje rządy na świecie. Tutaj widać, że zaszła zmiana w umysłach starożytnych - Grecy już uważali, że idee emanują przez ludzi. Należy zrozumieć, że tak samo jak Atena, Marduk realnie istnieją i nie są oni czymś co przekracza rzeczywistość. Są najprawdziwszymi myślami ludzkimi lub inaczej - są myślami które charakteryzują się mądrością. Grecy mądrze wierzyli, że człowiek często nie jest Panem swoich idei, myśli. Jest rządzony nimi i kierowany. Lepiej żeby był kierowany przez Atenę niż przez samego Hadesa.

    Ludzie więc dołączali do takich organizacji ponieważ były światłem cywilizacji - miały wynalazki umożliwiające złapanie byka-Tiamat za rogi. Umożliwiały rozwój i dobre, odpowiedzialne życie. Odrzucały śmierć, ale wiedziano za co można umrzeć. Już wtedy rozpoczęły się wojny. Rozpoczęły się wtedy gdy zrozumiano, że istnieją różne porządki - babiloński, grecki, perski i rzymski i wszystkie te porządki mają inną hierarchię bogów. Ta hierarchia określała jakie rzeczy intelektualne były wyżej od innych. I tak dla Ateńczyków Rozwaga była wyżej ceniona od Heroiczności. Persowie (a w zasadzie Partowie) cenili wysoko Seks a Rzymianie samego Jowisza - uosobienie Władzy.

    Wojny więc między Europą a Azją nie były wojnami czysto handlowymi. Były wojnami dwóch panteonów boskich, dwóch hierarchii wartości. Leonidas nie mógł oddać hołdu dla Kserksesa ponieważ idea tyrańskiego rządzenia i utrzymywania porządku za wszelką cenę jest cechą Azji. Mahomet też stworzył koncepcje które utrzymują porządek, brutalny, ale jednak. Leonidas wraz z braćmi chronili swoich wartości - skromności, rozwoju, patriotyzmu oraz nie chodzenia na kompromis. Od Ateńczyków różnili się tym, że wyżej cenili honor niż rozwagę. I tak to Ateńczycy w końcu wygrali pod Salaminą de facto dokonując odwrotu wojsk.

    Naród więc - najwyższa możliwa koncepcja rodziny jest czymś jak najbardziej realnym. Jest najwyższym możliwym projektem organizacji Chaosu. To, że działa i Tiamat została poćwiartowana także na terytorium naszej ojczyzny możemy świętować w dzień niepodległości - dzisiaj. W ten sposób pokazujemy światu, że my także, jako zorganizowana struktura, jako mądrzy obywatele możemy wzbić się w panteon tych grup które na swoim terytorium są Panami siebie.

    Potrzeba nam Państwa - zorganizowanego systemu porządku. Potrzeba nam Porządku - żeby nie upaść w Chaos tak samo mentalny i narodowy, polityczny. Potrzeba nam, w końcu, Narodu który jak najwyższy Władca kreuje realną rzeczywistość. Jeśli nie działają koncepcje ponad-narodowe np. Europejczyka znaczy to, że nie istnieje Panteon wartości które mógłby on przyjąć, że nie istnieje realnie coś takiego jako Naród Europejski.

    Polska definiuje nas przed tym jak my zdefiniujemy Polskę - jest nasza przed tym gdy sobie uświadamiamy, że rzeczywiście możemy dokonywać tu realnych zmian. Do wychowania patriotycznego potrzebni nam są rodzice którzy wychowując kolejne pokolenie sprawią, że będzie lepsze niż wcześniejsze. Odpowiedzialność za kraj spoczywa na barkach nas wszystkich. W jakiś sposób wszyscy jesteśmy Atlasami.

    Niech żyje Polska!

    Obserwuj #ockham

    Moje inne wpisy:

    Mocne Państwo - https://www.wykop.pl/wpis/22617545/o-tym-czy-panstwo-powinno-byc-mocne-oboz-rzadzacy-/

    O Wojnie Sprawiedliwej - https://www.wykop.pl/wpis/22583775/o-wojnie-sprawiedliwej-i-nadstawianiu-policzka-nie/

    Polityka i jej Cel - https://www.wykop.pl/wpis/22253611/o-celu-polityki-nasza-polityka-zmaga-sie-z-pytania/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #neuropa #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #polska #filozofia #socjologia #antropologia #historia #religia #literatura
    pokaż całość

  •  

    #publicystyka #militaria #pmc

    Psy wojny

    Żołnierz najemny, jak dowodzą badania historyczne, jest profesją równie starą jak kurtyzana. Obecnie prywatne armie wynajmują się międzynarodowym organizacjom, wielkim korporacjom, a nawet osobom prywatnym
    fragmenty:

    Na początku XXI w. świat obiegła informacja, że w okupowanym przez wojska amerykańskie Iraku działa jakaś tajemnicza, nieumundurowana jednostka militarna do zadań specjalnych, która charakteryzuje się niezwykłą skutecznością w zwalczaniu zagrożeń terrorystycznych. Nawet żołnierze amerykańskich sił zbrojnych niewiele wiedzieli na temat tej formacji. Dzisiaj także wiele danych na temat tej grupy bojowej jest zachowane w ścisłej tajemnicy. Wiadomo jedynie, że obecna firma o nazwie Academi jest największą i najlepiej wyposażoną prywatną organizacją wojskową w USA. Wcześniej Academi nosiła tajemniczą nazwę Blackwater Worldwide.

    Od 1997 do 2010 r. Blackwater podpisało z rządem USA kontrakty na 2 mld dolarów.
    Od 2006 do 2012 r. Blackwater zarobiła w sumie ponad miliard dolarów.


    Jak bardzo ochraniarze z Blackwater są znienawidzeni przez Irakijczyków, świadczyć może fakt, że w 2012 r., kiedy wycofano z tego kraju żołnierzy amerykańskich, iracka policja aresztowała natychmiast 100 amerykańskich ochroniarzy, którzy pozostali na miejscu w celu ochrony amerykańskich placówek handlowych w irackich miastach. Najemników zamknięto w izolatkach, karmiono zepsutą i zrobaczywiałą żywnością oraz sporadycznie bito. Firma Blackwater Worlwide musiała po raz kolejny zmienić nazwę na Xe Services, tym razem po to, żeby rząd iracki podpisał z nią kontrakt na kolejne kilka lat służby w tym kraju.

    Na koniec wypada zadać pytanie, czy praca w prywatnej armii jest opłacalna? Nie ma żadnej wątpliwości, że stawki proponowane współczesnym najemnikom są wielokrotnie wyższe niż zarobki w państwowych służbach mundurowych. Dzienna stawka amerykańskiego pracownika ochrony Blackwater w Iraku wynosiła od 500 do 1500 dolarów. Według portalu rp.pl miesięczna stawka białoruskiego najemnika w Libii wynosiła w okresie prezydentury pułkownika Maddafiego 3 tys. dolarów miesięcznie, nieporównywalnie mniej niż zarabiają amerykańscy czy brytyjscy koledzy po fachu, ale wielokrotnie więcej niż w służbie wojsk Republiki Białorusi.
    jako bonus foto najsławniejszego polskiego najemnika ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: aaa.png

  •  

    Moralność na wolnym rynku

    Filozofia dóbr

    Adam Smith powinien być znany moim czytelnikom a także osobom które w jakiś podstawowy sposób miały kontakt z historią. Ten XVIII wieczny Szkot stworzył podstawy nowoczesnej wymiany kapitału na towary i odwrotnie wyodrębniając ekonomię jako oddzielną naukę. Smith jednak przez całe lata nie wykładał przedmiotu zwanego "Ekonomia" lub "O pozytywnej dystrybucji dóbr". Jego głęboka myśl dała mu katedrę "Filozofii Moralnej" na uniwersytecie w Glasgow i tym samym stanął w gronie jednego z najlepiej wykształconych Brytyjczyków XVIII wieku.

    Jego koncepcje, jak każdego wielkiego filozofa sprawdza próba czasu. Jego przewidywanie dotyczące szybkiej industrializacji i rozdzielności zadań sprawdziły się. Tak jak koncepcje Nietzschego i Dostojewskiego żyją lat sto i więcej (Fryderyk nawet przewidział, że jego filozofia zostanie wykorzystana do złych celów, Dostojewski przewidział fanatyczny ateizm) myśl Smitha oddziałuje prawie 250 lat.

    Interesuje nas jak Smith wyobrażał sobie wolny rynek i jakie według niego mogły być podstawy moralne które ten wolny rynek by podtrzymywały. Nasz pierwszy-ekonomista-nie-ekonom rozumiał jasno, że dla każdego systemu moralnego może występować inna mieszanka gospodarcza. I tak jak kraje arabskie żyją w specyficznym socialé tak kraje łacińskie wymyśliły system oparty na stabilnej rodzinie, własności i merytokracji. Ta ostatnia jest przedłużeniem średniowiecznego systemu charyzmatów gdzie "charyzmat" - cecha umożliwiająca władzę lub administrację jak pochodzenie, sprawność zarządzania była nadawana przez Boga i rozwijała się w Talent.

    Dla Smitha więc wolny rynek i tym samym etyczna wymiana towarów może istnieć tylko w głęboko chrześcijańskim społeczeństwie w którym korupcja została prawie wyrzucona, nie istnieje chciwość a kapitaliści nie wyzyskują pracownika. Sam Adam był w jakiś sposób anarchistą chrześcijańskim pokroju Tolkiena - nie trzeba prawa jeśli jest wewnętrzna etyka i Bóg, głosili jakby jednym głosem. Przeto każdy prawdziwie moralnie człowiek powinien dążyć do takiego Państwa które zapewnia możliwość rozwoju w etycznym kierunku. Dla Smitha bowiem należałoby poświęcić "święte prawo do prostytuowania się" i zabronić go nie z tego powodu, żeby zmniejszyć wpływy do budżetu lecz z tego powodu, żeby nie było to moralnie sankcjonowane przez Państwo. Państwo które sankcjonuje prostytucję uderza znacznie mocniej w podstawy wolnego rynku zapewniając dostęp do prostytucji niż utrudniając do niej dostęp.

    Dla Marksa nie było mowy o chrześcijaństwie ani o wolnym rynku. Jeśli Bóg nie istnieje, to nie mają sensu koncepcje moralne ponieważ z grubsza są subiektywne tj. zależne od umysłu a nie od obiektywnej rzeczywistości. Wtedy też należy przeformułować cel Państwa. Sam Marks nie stał daleko od Tolkiena, ale przyjął absolutnie inną formę zarządzania. Dla autora Kapitału człowiek może zostać wyzwolony przez przemysł i technikę i dostać się do świata communi czyli wspólnego Inter-nacjonalistycznego super państwa gdzie państwo jest organem doradczym i planującym "wolny rynek całego świata". Świecki ateizm implikuje, że święte staje się Prawo stanowione tak jak to jest na przykład u Żydów. Następują więc przeformułowania prawa a tym samym moralności tak jak to się działo za czasów Lenina i jego NEP-ów, wolnorynkowej rewolucji w Rosji. Ale dla Marksa communi tj. wspólnotowość jest kreowana przez Państwo tak jak jednostka Corbusiera tj. jeden blok miał przybliżyć i stworzyć bardziej solidarne społeczeństwo podobne do okrzyków rewolucjonistów francuskich. Ale bloki nie stały się źródłem solidarności i Corbusier mylił się co do moralnych podstaw swojej architektury. Lub inaczej, mylił się w Polsce i w Anglii, ale nie we Francji, w południowych Chinach i krajach Arabskich.

    Koncepcja Smitha mają tą moralną wyższość nad marksistowskimi ponieważ zakładają moralną zmianę w umyśle samych kapitalistów-pracowników tj. Prawo (nie prawo którym żyjemy na co dzień płacąc w sklepie, ale prawo życia i śmierci) jest pochodzenia wewnętrznego tzn. z wolnej woli i masz prawo je przyjąć albo nie (Raskolnikow). Dla Smitha wolny rynek istnieje tylko wtedy jeśli nastąpi konsensus wolnych umysłów z podobną, chrześcijańską etyką i chęcią zwiększania swojego majątku i polepszania swojego bytu. W takim systemie wymiana byłaby bardzo szybka i oparta na prawdzie i zaufanie a Państwo nie musiałoby kreować prawa zwyczajnego ponieważ etyka działałaby w umysłach ludzkich.

    Smitha i Marksa łączy chęć wyzwolenia człowieka z okowów swojej niemocy. Dla Smitha jest to Nowe Jeruzalem - świat bez prawa i Państwa lub z prawem pochodzenia etycznego (patrząc bardziej realistycznie) gdzie ludzie żyją sprawiedliwie obok siebie w stanie pół-anarchii wymieniając się ze sobą zasobami, jeśli mają taką wolę. Dla Marksa to Zjednoczony Proletariat gdzie państwo tworzy etykę pochodzenia prawnego tym samym kreśląc plany wspólnotowości i wspólnej odpowiedzialności. W kapitalizmie Smithowskim bowiem jedna osoba nosi często dużą dozę odpowiedzialności. W komunizmie Marksa odpowiedzialność spoczywa na tysiącach a najważniejszym celem jest osiągnięcie sprawiedliwej redystrybucji dóbr a następnie jej pomnażanie.

    Dla Smitha bowiem Państwo może pomóc uwolnić człowieka i sprawić aby żył etycznie. Dla Marksa człowiek wyzwala w jakiś metafizyczny sposób Państwo, biorąc udział w Wielkich Projektach i w Rozwoju Historii*

    Obserwuj #ockham

    *koncepcja Rozwoju Historii pochodzi od filozofa niemieckiego - Hegla który wierzył w rozwój historii pochodzenia duchowego tj. Historia jest Duchem i Ty bierzesz w niej udział

    Moje inne wpisy:

    Ojkofobia jako gra psychologiczna https://www.wykop.pl/wpis/27665909/ojkofobia-jako-aparat-wladzy-osobowosc-polakow-wed/

    O postmodernizmie i dwóch obozach dyskusji https://www.wykop.pl/wpis/24659545/kulturalna-klotnia-postmodernizm-a-radykalizm-po-k/

    O ideologicznych źródłach rewolucji seksualnej https://www.wykop.pl/wpis/23826485/o-zrodlach-rewolucji-seksualnej-seks-nas-wyzwoli-p/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #neuropa #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #marks #socdem #filozofia #socjologia #ekonomia #korwin #socdem #literatura
    pokaż całość

    •  

      @maniak713: Tu jest właśnie kram. Nie można interpretować przepisów boskich i koniec. Nikt nie zmienił Dekalogu bo uważał, że można kraść w skrajnej sytuacji czy patrzeć się z zazdrością na kogoś żonę.

    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Interpretujesz sobie wewnętrznie, tzn wiesz, że napisane jest "Nie kradnij" ale poza taką zwykłą, prostacką kradzieżą są różne podobne mniej lub bardziej działania, jakieś okoliczności szczególne i na koniec może wyjść, że przykazanie oczywiście rozumiesz i przyjmujesz ale konkretnego czynu nie uważasz za wspomnianą w nim kradzież bo cośtam. Albo odwrotnie, rozszerzasz swoje rozumienie pojęcia "kradzież"...

      Tak samo jest z prawem stanowionym. Niby przepis jest w konkretnych słowach ale czasem ludzie go bardzo różnie rozumieją.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (44)

  •  

    „Dobry człowiek z rewolwerem” prędzej zabije sam siebie niż obroni nas przed uzbrojonym przestępcą

    Co zrobić, gdy badania naukowe pokazują, że powszechnie dostępna broń nie ochroni nas przed szaleńcem z karabinem, lecz może służyć jako narzędzie samobójstwa lub morderstwa gdy kłótnia rodzinna wymknie się spod kontroli, albo gdy domownik popełni fatalny błąd czyszcząc swój pistolet? Amerykańskie Narodowe Stowarzyszenie Karabinów wylobbowało po prostu zakaz publicznego finansowania takich nieprawomyślnych badań. Statystyki są jednak nieubłagane – wizerunek „dobrego faceta z bronią”, który walczy z przestępczością na własną rękę, to zjawisko o marginalnym znaczeniu społecznym. Upowszechniany w debacie publicznej i kulturze popularnej jest szkodliwym mitem faktycznie pogarszającym nasze bezpieczeństwo.

    #publicystyka
    pokaż całość

  •  

    Nienawidzę ludzi nikczemnych, bez względu na to, czy są Niemcami, Moskalami, czy
    moimi własnymi rodakami, a może najwięcej w ostatnim wypadku. Nienawidzę nauczycieli,
    którzy, mając z powołania swego obowiązek uczyć i wychowywać młodzież, znęcają się nad nią,
    zabijając jej siły fizyczne w zarodku, znieprawiają ją moralnie, powstrzymują lub wypaczają jej
    rozwój umysłowy. Nienawidzę sędziów, którzy miast czynić sprawiedliwość, nadużywają prawa
    do obrony tych lub innych interesów, do prześladowania politycznych przeciwników. Nienawidzę
    urzędników, którzy, będąc organami machiny państwowej, powinni ułatwiać organizację życia i
    przyczyniać się do jego postępu, a tymczasem pracują nad unicestwieniem najlepszych wysiłków,
    nad powstrzymywaniem a nawet cofnięciem życia w jego rozwoju. Nienawidzę duchownych,
    którzy postawieni dla podnoszenia ludu moralnie i zaopatrzeni w tym celu w tak potężne środki,
    jak konfesjonał i kazalnica, używają ich na rzecz bieżących interesów politycznych. Postępowanie
    ich wszystkich poczytuję w większej lub mniejszej mierze za taką samą zbrodnię, jaką byłby czyn
    lekarza, który wezwany do chorego, znalazłby w nim osobistego lub politycznego przeciwnika,
    daje mu zamiast lekarstwa – truciznę. Gdybym na Rusi galicyjskiej spotkał nauczyciela Polaka,
    prześladującego dziecko za to, że jest ono dzieckiem ruskim, że po rusku mówi, czułbym do niego
    nie mniejszy wstręt od tego, jaki budzi we mnie moskiewska i pruska kanalia pedagogiczna...
    Roman Dmowski, Myśli nowoczesnego Polaka, 1903


    #myslnarodowa #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #marszniepodleglosci #4konserwy #polityka #neuropa #publicystyka #myslnarodowa #dmowskinadzis
    pokaż całość

    źródło: dzieje.pl

    •  

      @TenebrosuS: Jeśli rzecz się rozchodzi o nomenklaturę, to wolę by kojarzyć Dmowskiego i jego nurt z "obywatelstwem", niż z volkiem-narodem, będącym w całej swej istocie jaskinią wypełnioną tymi samymi poglądami, które są najlepsze bo wszyscy tak myślą; a ci co tak nie myślą, to kula albo grabie w łeb.

      Sęk w tym, że - choć specjalistą od twórczości Dmowskiego nie jestem - raczej kojarzę i tenże kojarzony jest (niesprawiedliwie?) z tym drugim, zwłaszcza jego ostatnie lata życia, kiedy odbiła mu bomba żydożercza.

      Jak będzie mi się chciało, to znajdę "piękne" cytaty, które zaprzeczają Twojemu cytatowi. Z Dmowskim - jak z Biblią: zależy z kiedy dany cytat pochodzi.

      Jednak temu, konkretnemu cytatowi, wypada mi tylko i wyłącznie przyklasnąć i życzyć, by wszystkie ameby w naszej pięknej Polsce, a zwłaszcza wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, tak myśleli i -przede wszystkim - tak działali.
      pokaż całość

    •  

      @pabloooga: Dmowski ostro krytykował przez całe swoje życie tych Żydów, którzy chociaż żyją tu od wieków nie są chociażby szczątkowo zasymilowani np. znając język z Polską i Polakami. Z resztą krytykował dokładnie to samo co dzisiaj krytykuje prawica odnośnie muzułmanów: zamykanie się w gettach, brak chęci do nauki chociażby języka, nieidentyfikowanie się z narodem i państwem w którym się żyje.

      Wybitnym znawcą nie jestem, ale nie kojarzę żadnego cytatu skierowanego przeciw Żydom, Rusinom, czy komukolwiek z samego faktu przynależności do danej grupy.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    No iiiiitam, iiiiiiitam wszystkich.

    Lurkowałem na Wykopie bardziej świadomie, od czasów szczytu popularności Uszatego Lumpa, zwanego także Zgierskim Pejem, czy Nierentownym Dopełnieniem Korby. Uważam się za konesera oferowanego przez Melina contentu, ze względu na długi staż (oglądam go od 2012 roku), zainwestowany czas i uwagę na eksplorację tego alternatywnego świata pełnego cierpkiej rozrywki. Nie chcę uchodzić za "psującego jedność" intruza, ale decyzja leży na Waszych barkach. Choć nie udzielam się w mediach społecznościowych, formy komunikacji oferowane przez Wykop skusiły mnie do uczestnictwa w jego życiu, bo to część życia nas wszystkich.

    Kotwica mojej aktywności, zahaczyła o wpisy pana @Brzytwa_Ockhama, i pozostawiła moją uwagę przed faktem dokonanym. Agitacyjna treść, owinięta w protekcjonalny ton i oddźwięk jaki wywoływały posty, zachęciły mnie do skomentowania ich treści, na ile uważam to za stosowne, inspirujące oraz możliwe. Zachęcam do lektury.

    Trójpodział władzy
    Demokracja i Tyrania

    Podstawą demokracji więc nie jest żaden trójpodział władz, który de facto jest ograniczający dla machiny demokratycznej chociażby dlatego, że sędziowie często są nie wybierani przez lud.

    Nie zwołasz wyborów, nie posiadając możliwie stałych, możliwie godnych zaufania procedur. Nic lepszego nie ma. Podstawą demokracji w praktyce, są warunki prawne określające jej funkcjonowanie. Podział władzy jak najbardziej wyznacza dla niej granice w ogólnym sensie.

    Koncepcje trójpodziału władzy były mądre i zaiste - oświeceniowe dla ludzi z XVIII wieku.

    2+2 wynosiło 4 tylko w czasach aktywności Pitagorejczyków? Podział władzy, w rdzeniu swojej koncepcji pozostaje w mocy; nawet na tle stosowanych przez autora cytowanego tekstu argumentów w dalszej części tekstu, stanowi rodzaj remedium na opisane tam problemy. Koncepcje trójpodziału władzy, w kontekście powszechnie wyznawanego i inspirowanego przez władze kraju postulacie ich odrzucenia, wydają się brzmieć zastanawiająco świeżo.

    Paradoksalni konserwatyści którzy bronią tego podziału są jak francuscy monarchiści - bronią słusznej sprawy ale będzie po nich coś Nowe.

    Mamy tutaj do czynienia, z marksistowsko zorientowanym ideologicznie, wyrazem przekonania o konieczności dziejowej: fali rewolucji, która przez sam fakt zaistnienia w świadomości odbiorcy wyraża potrzebę oddania jej hołdu i wykazania współpracy nowemu prawu moralnemu, którego pełny kształt ma się dopiero objawić w postaci doświadczenia. Ironicznie, bo tę koncepcję zdaje się wykpiwać sama historia. To zaskakujące sformułowanie, skoro zostało sygnowane przez człowieka, określającego się jako konserwatysta i opisującego determinizm, jako prymitywny pogląd. Wiem to z innych wpisów i dyskusji, na które zawitał mój statek.

    Ochlokracja - rządy osłów w rozróżnieniu Arystotelejskim są strasznym systemem w którym nie rządzi nikt (bo nikt nie chce być de facto rządzony jako osoba) i kraj popada w anarchię lub, co znacznie bardziej prawdopodobne, wpada w ręcę innych, realistycznych ludzi dla których władza to przede wszystkim siła. Siła nie tylko mieśni ale także rozumu i sprytu gdzie nauka jest ciągnięta na tory takie jakie chcą inteligentniejsi i władczy.

    Źródłem ochlokracji, jest nieskrępowana przestrzeń dla procesów demokratycznych - okolicznością pozytywną na ich wystąpienie jest osłabienie lub zniesienie jednoznacznie określanych kompetencji poszczególnych szczebli władzy. Współcześnie, odbywa się ona (władza) przez instytucje, pozostające ze sobą we wzajemnej zależności, ale i odrębności kompetencji. Alternatywę wobec których (celem ochrony przed anarchią, czy kontrolowaniu działania oddolnie tworzących się i rozproszonych ludowych rad) stanowią organy absolutnego przymusu, realizującego się poprzez terror, przyjmującego charakter języka
    podskórnej komunikacji, pomiędzy państwem, a podlegającym mu faktycznie obywatelem.

    Siła mięśni i rozumu, z pominięciem kluczowych cech charakteru, stanowi naturalną predestynację do sprawowania kontroli i przewodzenia zbiorowości ludzkiej. Tymczasem w cytowanym tekście, władzę popartą naturalnymi zdolnościami zdaje się sugerować, jako coś zdrożnego, czego należy się wystrzegać. Doskonale odpowiada to statusowi świadomości zwolennika ochlokracji - "bo nikt nie chce być rządzony", którą także przedstawia się jako zagrożenie. Ktoś to rozumie?

    Doskonałym tego przykładem, acz oczywiście fałszerstwem są Protokoły mędrców Syjonu które w Japonii istnieją jako podręcznik zdobywania władzy. Ich przekaz, pokazujący prawdziwe kulisy rządzenia, jest dla wszystkich mówiących, że to w ciągłej liberalizacji znajdziemy siłę naszych demokratycznych wartości. Warto to dzieło przeczytać choćby z perspektywy badacza studiującego antysemityzm.

    A może oprzeć się pokusie pouczania odbiorców, tylko przedstawić kluczowe dla treści nadmienionej lektury twierdzenia, skoro już się do niej nawiązuje?

    Konkludując trójpodział władzy swoje podstawy zgubił już dawno. Poszukujemy ich i bronimy go samego choć nie potrafimy dokładnie odpowiedzieć skąd się wywodzi i dlaczego został zaimplementowany akurat w takiej formie u nas.

    Przyjęliśmy bowiem trójpodział władzy Monteskiusza, nie Lockego co być może będzie skutkowało powtórzeniem jakże burzliwej historii republik francuskich. Jego idee, mające scalać społeczeństwo w całość w ochlokracji tracą na znaczeniu.

    Nieświadomość nie jest żadnym wytłumaczeniem, okolicznością łagodzącą dla zrzekania się odpowiedzialności. "Ignorantia legis non exculpat" - nie musisz być Rzymianinem, by docenić tę sentencję. Celem nie jest równanie w dół, tylko podnoszenie swojego poziomu - zasada przeciwna do tych, panujących w ochlokracji.
    Dystrybucja trzech władz, mająca zostać skompromitowaną przez porównania do jej koncepcyjnych początków, nadal nie traci na swojej wartości u swoich fundamentów. Inne nazwy władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej, nie sprawiają, że zanikają ich zasadnicze kompetencje i wzajemna relacja, polegająca przede wszystkim na hamowaniu swojej wspólnej kontroli nad obywatelami, co dzieje się z korzyścią dla nich, także w demokracji Co do stanowiska, że klasy odpowiadały poszczególnym ciałom władzy, to nawet Monteskiusz zakładał, iż sędziowie winni odpowiadać sądzonym stanem.

    Mediom poddaje się władza ustawodawcza (najmocniej) sądownicza a najmniej wykonawcza która często sama tworzy przekaz medialny trafiający wciąż do głów ustanawiających prawo. Szerokie pole dla manipulacji, i dla władzy wykonawczej jak i dla mocarstw poza Polską jest wykorzystywane z całą mocą dzięki czemu nie tylko cierpią ideały oświeconej jednostki - poszukującej prawdy ale także narodu którego etos umiera wśród śpiewów pijaków, obrzydliwych krzyków i sloganów które męczą i jedną i drugą stronę politycznego sporu. Kiedy głupcy krzyczą prawdziwi rządzący idą do władzy wykorzystując sytuację do zwiększenia swojego panowania.

    Media nie tylko dyktują warunki, ale również im podlegają, dostosowują się do poziomu i oczekiwań swoich odbiorców. Gazet, czy ulotek nie wymyślono wczoraj, toteż darcie szat nad stanem aktualnym trąca myszką. Istnieje w tym co prawda groźba, że reprezentanci społeczeństwa będą zarówno głupi, mądrzy, zakłamani i uczciwi. W sercu niezależności ofiarowanej przez świat człowiekowi, leży różnorodność. Groźba objęcia władzy przez silnych, jest nią jedynie, jeśli założymy ich panowanie jako totalne, kompletne i bezkarne, co znajdzie wyraz w funkcjonowaniu państwa, tzn. zerwaniu więzi ze sposobem egzekwowania władzy w ustalonych i sankcjonowanych przez prawo granicach, mogących być reprezentowanymi przez jej trójpodział.

    Szerokie pole dla manipulacji, i dla władzy wykonawczej jak i dla mocarstw poza Polską jest wykorzystywane z całą mocą dzięki czemu nie tylko cierpią ideały oświeconej jednostki - poszukującej prawdy ale także narodu którego etos umiera wśród śpiewów pijaków, obrzydliwych krzyków i sloganów które męczą i jedną i drugą stronę politycznego sporu. Kiedy głupcy krzyczą prawdziwi rządzący idą do władzy wykorzystując sytuację do zwiększenia swojego panowania.

    Tak, aktywność społeczna męczy, ale nie stanowi to uzasadnienia dla zrzeczenia się odpowiedzialności, odsyłam do wcześniej sformułowanych przeze mnie argumentów. Władza znowu ujęta jako zmora dla nieświadomości ochlokraty, choć mająca zapewne w zamierzeniu prowadzić do promocji ukonstytuowania własnej bezkarności.

    Żeby wzmacniać republikańskie wartości demokracji. Jeśli nie chcemy stoczyć się w ochlokrację musimy też ograniczyć władzę mediów.

    Tu też leży problem. Dzisiaj nie da się zdefiniować mediów bo każdy jest w jakiś sposób medium. A po personalizacji Faceboka jesteśmy jak nadajniki ustawieni na jakiś zasieg.

    Kolejny paradoks, ograniczenie wolności mediów, nawet sam autor cytowanego tekstu przyznaje, że będzie ograniczeniem wolności słowa i procesu demokratycznego oddziaływania - wolnego wyboru, nie zaprzestaje jednak twierdzić, że najlepszym sposobem na rozrost demokracji, którego potrzebę wzbudzenia postuluje, będzie jego ograniczanie. Przypadek?

    W autokratyzmie nie ma nic złego jeśli nie zamieni się w tyranię - ucisk. W arystokracji nie ma nic złego jeśli nie zamieni się w oligarchię. Demokracja jest najlepszym systemem ale jeśli zamieni się w swoją zlą siostrę - ochlokrację - staje się najgorszym systemem jaki istniał.

    Ochlokracja z kolei prowadzi do oligarchii, a ta - do tyranii. W świetle sformułowanych przeze mnie argumentów, zaznamy jej zezwalając zaślepionym na realizację samospełniającej się przepowiedni, poprzez ustalenie dokonanego w ich umysłach i kontrolującego ich dążenia niedokonanego - "woli" historii.

    I jeszcze jedno: @Brzytwa_Ockhama - "Poeta, pisarz, filozof" proszę zawrzeć tu informację o lokowaniu produktu. To smutne, ale konsumenci mogą tego nie zauważyć. Szanujmy się, proszę.

    pokaż spoiler Postaram się napisać więcej. Pozdrowienia dla rodzin i klanów.


    #gruparatowaniapoziomu #ockham #4konserwy #neuropa #historia #polityka #filozofia #socdem #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

  •  

    Porównanie chińskich i zachodnich wzorców toczenia wojen

    Twardym w twarde czy twardym w miękkie? Chińska sztuka wojenna wyewoluowała pod wpływem zasadniczo innej etyki czy sposobu rozumienia niż zachodnia. W artykule są przykłady z wojen polsko-krzyżackich, Wietnamu czy II wojny światowej

    #zainteresowania #wojsko #publicystyka #gruparatowaniapoziomu #historia #militaria #mikroreklama
    pokaż całość

  •  

    Ojkofobia jako aparat władzy

    Osobowość Polaków według Fanów Daniela Magicala, moje osobiste dochodzenie w sprawie memów z małpą

    Wszyscy widzimy memy z małpą wyobrażającą cechy niektórych Polaków. Koncepcja, że je wyrażają rodzi się w sierpniu 2016 roku a we wrześniu następuje rozlanie jej po wykopie. Jest to obraz oczywiście nieprawdziwy, skrajnie hiperbolizujący i często, zamiast wyrażać pewne cechy, tworzy je z niczego i przypisuje innym. Przypomnijmy sobie jak było z Darwinem, jego małpa miała wyrażać jego głupotę, zacofanie, brak inteligencji i grubiańskość samego uczonego. Te same cechy wyrażała małpa Darwina co małpa wyobrażająca Polaków. Fani tych memów najwyraźniej nie wyczuwają szkód które robią tym samym w umysłach ludzi je oglądających ale też w umysłach ich samych. Jest to mem narzekania i krytyki bez podstaw, mem ojkofobiczny.

    Ojkofobia jest nieuzasadnionym poczuciem żałości wobec własnego "Domu" - bliskich, narodu, kultury czy nawet cywilizacji. Wyraża się nie tylko w internecie, ale także w sztuce, polityce i literaturze. Gross piszący o polskiej odpowiedzialności za śmierć tysięcy żydów jest ojkofobem, człowiekiem który nie zna polskich realiów i koncepcji stojącymi za nimi. Można oczywiście, krytykować właściwe cechy Polaków, ale projekcja ich za pomocą nie słyszanego nigdy *ament i *bicie żony po mszy jest objawem czegoś głębszego - swoistego wyrzeczenia się rozumu i logiki, krytyką bez założeń, marudzeniem bez chęci naprawiania.

    Tag danielmagical także rodzi się na przełomie sierpnia i września 2016 roku, przypomnijmy sobie, oczywiście skrótowo na czym polegało jego popularność - był degeneratem i to ludzi kręciło, chcący go oglądać tworzyli obraz patologii a potem, jakże inteligentnie, wyabstrachowali jej cechy. Te cechy, za które każdy z nas ponosi odpowiedzialność przeniosły się na darwinowską małpę, chłopca do bicia, projekcję która egzystuje w umysłach ich twórców jako "Ja, jako twórca jestem wolny od tych cech, krytykuje jawnie się od nich odsuwając"

    Umniejszenie cech umysłowych Polaków ma źródło, oprócz danielamagicala, jeszcze w jednym miejscu. To pewien jegomość który w internecie jest nazywany - Testovironem. Jego filmy, pełne pogardy i karachanowego trollingu miały w założeniu uderzyć w Polaków mających kompleksy, wyśmiać je. Filmy te jak i sama osoba jednak niczego nie proponują i nic nie naprawiają, obrażając przy tym wszystkich, ale w końcu taki jest cel portalu karachan który anonimowo stalkował, obrażał i wywoływał zdenerwowanie olbrzymiej masy ludzi. W końcu pierwszy wpis z małpą tego rodzaju jest także otagowany testoviron - https://www.wykop.pl/wpis/18802437/sluchajac-tego-pierdolenia-o-zamachach-i-o-tym-jak/
    Założenie kompleksów Polaków jest założeniem błędnym, olbrzymia ilość naszych rodaków spełnia się bez większych problemów nie tylko w Polsce, ale i zagranicą. Różnica jest, aż, umysłowa, osoby tworzące memy z małpą i uwielbiające Testovirona znajdują jakąś ich krytykę w samych sobie - u swoich znajomych i w rodzinie.

    Narodowe obrażanie rodzi się z niemocy, niemocy zmian i chęci. Osoby pełne problemów mogę zgodnie z psychologicznym pojęciem dokonać projekcji - przemieszczenia swoich cech na inne osoby ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia) ) Taki świat jest światem niezmiennych własności i cech. Zmiana bowiem nie zaczyna się gdy siłą zmieniasz drugą osobę, lecz wtedy gdy Wolą, tą Nietzscheańską Wolą Mocy, zmieniasz samego siebie. To wiedział i Jezus mówiąc o swojej belce i Sokrates mówiąc o wiedzy wrodzonej, to wiedział sam Fryderyk wychodząc ze swoim nadczłowiekiem.

    Bardzo łatwo jest stworzyć krzywdzący mem lecz bardzo trudno sobie uświadomić, że tą małpą się w jakiś sposób jest. Zmiana siebie i idealistyczne krytykowanie innych pochodzi z założenia, że Ja/Ego znam środowisko które uznaje w całości za złe. Memy typu "Niedziela Polaka" jest memem w gruncie rzeczy mówiącym wiele o jego twórcy, to osoba która nie ma Woli Mocy, żeby zmienić swojego otoczenia, środowiska, ale nie ma też mocy żeby zmienić siebie przez co musi rekompensować swoje problemy generalizacją. Gdyby to była jeszcze stereotypizacja przykładu: Polaków złodziei lub chytrego Żyda można by to było w jakiś sposób zrozumieć. Ale dzisiejsze memy atakują totalnie: obiad, pożywienie, słowa, życie, dni takiej projekcji a nawet wyglądanie i niektóre zwroty. Nie łudźmy się, że jest to tylko mem. Czy dałbyś dziecku na imię Janusz? Za pewne nie i ma to źródło w memach - jednostkach wyabstrachowanych infromacji.

    Nie można być Polakiem wobec takiego memu, jest on totalny a jego przeciwieństwa, pozytywnego Polaka - nie ma ponieważ ludzie tworzący te memy nie wiedzą w jaką stronę chcą podążać. Wiedzą tylko jedno - muszą wyjść ze swojej sytuacji, transcendując siebie poza aktualnego siebie, wychodząc z nory danielamagicala i słów Testovirona które prawdziwie są na tyle na ile większa część osób je uzna. To zaczynanie krytyki od innej osoby a nie od siebie jest źródłem wszelkiego rodzaju kłopotów - rodzinnych, małżeńskich i narodowych. Do pracy więc, za siebie, drodzy rodacy!

    Obserwuj #ockham

    Moje inne wpisy:

    O żydowskiej manii Stalina pod koniec wojny - https://www.wykop.pl/wpis/27387329/zydzi-i-koncepcja-zsrr-o-zydowskiej-manii-stalina-/

    O Coco Chanel i faszyzmie lat 30tych - https://www.wykop.pl/wpis/27026827/coco-chanel-i-faszyzm-jak-mala-czarna-miala-uderzy/

    O trójpodziale władzy wg. Arystotelesa https://www.wykop.pl/wpis/25440805/trojpodzial-wladzy-demokracja-i-tyrania-chcialbym-/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #memologiastosowana #filozofia
    #psychologia #socjologia #polak #socdem #literatura #sztuka
    pokaż całość

    •  

      jeśli mieszasz wyzwiska ze zbrodniami, to nie sprawiasz, że ludzie bardziej oburzają się na wyzwiska, tylko raczej mniej oburzają się na zbrodnie.

      Jeśli rasizmem nazwiemy zarówno niewolnictwo murzynów, czy ich bicie, jak i pisanie głupot w internecie, to ludzie nie będą tak ostro patrzeć na rasistów, skoro można nim zostać za pisanie nieszkodliwych głupot.

      @Lawrence_z_Arabii: jeśli teraz zwracasz uwagę że nieszkodliwe internetowe kpiny z tedeików obiadków niedzielnych i wizyt w kościele w garniturach, to ponoć tak naprawdę oznaki pogardy ojkofobii i poniżania - to potem ludzie nie będą tak ostro patrzeć na rzeczywiste niszczenie passatów, garniturów, i stołów z obiadami niedzielnymi
      pokaż całość

    •  

      @bartek_j:

      Naród jakich w świecie wiele, nie zapisał się na kartach historii świata jakoś szczególnie
      ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Akurat jeśli chodzi o historię to Polska nie tylko zapisała się szczególnie ale też wyjątkowo.

      Strasznie napuszony ten tekst
      Dumny czy próżny? To duża różnica. Jeśli tak wezmę to pod uwagę.

      umiłowaniem do periodycznego samounicestwiania się w z góry przegranych powstaniach.

      No tak, ponieważ powstania śląskie i wielkopolskie nie doprowadziły do swoich celów.

      Przypominam Tarskiego, wielkiego polskiego logika i Banacha - rewolucjonistę matematyki wieku dwudziestego.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (225)

  •  

    Ani nie zbudujemy należycie naszej machiny państwowej, ani nie zorganizujemy tak niezbędnej w naszych warunkach potęgi zewnętrznej państwa, jeżeli nie zabierzemy się z całą energią i konsekwencją do zorganizowania naszej polityki gospodarczej, czyli do rozwiązywania zagadnienia naszej wytwórczości, oraz do zorganizowania naszej wewnętrznej równowagi politycznej, czyli do rozwiązania zagadnienia rządu.

    Do osiągnięcia tego celu nie doprowadzi nas płytkie naśladowanie tego, co się gdzie indziej robi.

    Nie doprowadzi nas wzmacnianie i rozwijanie polityki klasowej, po pierwsze dlatego, że ta już na Zachodzie wykazuje swoje bankructwo, po wtóre dlatego, że przy stanie kulturalnym znacznej części naszej ludności polityka klasowa przybiera u pewnych żywiołów naszego kraju postać dzikiej walki na noże, nie znającej żadnego hamulca. Między robotnikiem angielskim, odstępującym od strajku powszechnego, gdy mu dowiedziono, że ten jest nieprawny, a posłem na sejm u nas, który wzywa do odbierania gwałtem cudzego mienia, istnieje duża odległość. Niebezpieczne jest dla krajów zachodnich skrajne zmaterializowanie ich mas, ale to niebezpieczeństwo jest umiarkowane przez cywilizowane instynkty społeczne ludności, przez instynkt ładu, prawa itd. Zapytujemy, w co przy takim zmaterializowaniu zamieniałaby się znaczna część ludności naszego państwa, jaki wtedy mielibyśmy odsetek żywiołów wprost kryminalnych, z którymi państwo musiałoby na każdym kroku toczyć wojnę, o ile by mu sił do niej starczyło. Nad tym winni się poważnie zastanowić wyznawcy skrajnego materializmu w polityce i organizatorowie polityki klasowej nie tylko wśród mas, ale i wśród tych, którzy się przed masami bronią.[...]

    Do niczego również nie prowadzą zachcianki naśladowania metod faszyzmu. Faszyzm jest wielkim ruchem twórczym, ale wielkość jego i twórczość pochodzi stąd, że jest on ruchem narodowym, włoską narodową reakcją na idee XIX wieku, że łączy się z nim odrodzenie życia religijnego. Tej istoty jego nie mamy potrzeby naśladować, co najwyżej możemy w jego zwycięstwie znaleźć zachętę i wzmocnić swą wiarę w przyszłość naszych dążeń narodowych. Możemy też od twórców jego wiele się nauczyć w zakresie pogłębienia naszych pojęć i dania właściwego wyrazu politycznego dążeniom narodowym. Metody wszakże polityczne faszyzmu są specyficznie włoskie, zastosowane szczęśliwie do warunków włoskich i do włoskiego charakteru narodowego. One właśnie stanowią tę stronę faszyzmu, której naśladować nie można. Naśladowanie nadto metod faszyzmu bez jego ducha jest czymś, co stoi na biegunie całkiem przeciwnym, jest bliskie bolszewizmu.
    Roman Dmowski, Zagadnienia rządu, 1927


    #myslnarodowa #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #marszniepodleglosci #4konserwy #polityka #neuropa #publicystyka #myslnarodowa #dmowskinadzis
    pokaż całość

    źródło: wmeritum.pl

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #publicystyka

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów