•  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Benito Mussolini urodził się 29 lipca 1883 roku. Miał aż trzy imiona - Benito Amilcare Andrea. O jego historii i karierze wiedzą wszyscy, ale jaki był prywatnie?

    Uwielbiał dawać przykład. To, czego wymagał od innych, robił najpierw sam. Doskonale dbał o swój wizerunek, był prawdziwym showmanem. Utrwalał swój wizerunek sportowca, więc chętnie dawał się fotografować podczas jazdy konnej, czy nawet za sterami samolotu. Odsłaniał też swój tors w czasie żniw w Agro Pontino. Swoich oponentów wyzywał na pojedynki szermierki - wygrał wszystkie. Lubił młodzież, uważał, że jest ona kluczem do odbudowy potęgi państwa, cenił ducha i odwagę młodych, dlatego wiele poświęcał na ich kształcenie. Nie przepadał za to za klasami wyższymi - arystokracją zwyczajnie gardził, uważając ją za gromadę nadętych własnym ego bogatych bufonów. Długi czas gardził też pewnym akwarelistą, uważając go za barbarzyńcę i krzykacza. Oburzeniem zareagował na noc długich noży, nazywając owego akwarelistę Attylą. Kiedy naz**ci aresztowali polskich profesorów z UJ, osobiście interweniował, żądając zwolnienia naukowców.

    Książki pochłaniał w zawrotnym tempie. Czytał wszystko - od Machiavellego, poprzez Freuda, kończąc na Marksie. Lubił imponować swoim oczytaniem. Wbrew pozorom, był skromnym człowiekiem. Wywodził się z niskich kast i potrafił szanować każdy zysk. Kochał sport, uwielbiał jeździć na nartach. Specjalnie na jego rozkaz rozbudowano ośrodek w Terminillo, by można było niego korzystać 4 miesiące w roku. Chociaż rzadko dawał po sobie to poznać, to wzruszała go sztuka - Clara Petacci wspominała, że gdy w radio leciała ''Cyganeria'' Pucciniego, to Duce z udawaną marsową miną krył się za gazetą, by nie widziała, że łzy spływają mu po policzkach. Grywał też na skrzypcach i, jak przystało na Włocha, uwielbiał włoskich kompozytorów. Lubił też kino, zwłaszcza komedie. Jego ulubioną był ''Flip i Flap'', śmiał się do rozpuku. Oglądał też kreskówki, chociaż jak sam przyznawał, nigdy ich nie rozumiał.

    Był bardzo dumny zwłaszcza z córki Eddy i syna Bruno. Córka wyszła za mąż za Galeazzo Ciano, za syn szedł konsekwentnie w ślady ojca. Bardzo przeżył śmierć syna w katastrofie lotniczej. Był prawdziwym amantem. Miał wiele kochanek. Najsłynniejszą oczywiście pozostała Clara Petacci - a to dlatego, że jej ostatnim życzeniem było zginąć wraz z nim.

    Kiedy Walter Audisio zapytał Mussoliniego o ostatnie życzenie, ten odparł, patrząc mu w oczy: ''Strzelaj w pierś!'.

    Wpis NIE MA NA CELU PROPAGOWANIA I GLORYFIKACJI IDEOLOGII TOTALITARNYCH. Ma charakter EDUKACYJNY i HISTORYCZNY.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Byli tam wszyscy. Byli falangiści w błękitnych koszulach, ze śpiewem rzucający się do walki, by ocalić swojego przywódcę. Byli karliści w czerwonych beretach i z różańcami przy mundurach, stający w obronie wiary. Byli dziarscy legioniści odsłaniający swe torsy z ich dzielnym przywódcą, jednorękim pułkownikiem Astrayem. Byli smagli marokańscy regulares w fezach i turbanach. Była niemal cała zawodowa armia z plejadą wyższych oficerów. Wszyscy poszli, ''za Boga, ludzkość i Hiszpanię''...

    Sygnałem do rozpoczęcia walk miał być komunikat w hiszpańskim radio: ''Nad całą Hiszpanią niebo jest bezchmurne''. Płomień powstania wybuchł daleko od Madrytu, w marokańskiej Melilli, gdzie dzień wcześniej, 17 lipca 1936 roku spiskowcy, wobec wahania dowódcy garnizonu gen. Romaralesa, błyskawicznie rozbroili podległe mu oddziały, a jego samego wzięli do niewoli. Równie szybko udało się zdobyć bazę hydroplanów Atalayon, gdzie poległo dwóch pierwszych żołnierzy wojny domowej - marokańskich regulares. W Ceucie pułkownik Yagüe zajął całe miasto w jedną godzinę zaledwie, miażdżąc opór milicji robotniczej. Z Tetuanu nadbiegła do Madrytu dramatyczna wiadomość od przerażonego radiotelegrafisty, nadającego meldunek o buncie. Zaraz potem słychać było czyjeś kroki i przerwanie połączenia.

    Wieść o Alzamiento przyjęto w Madrycie z niedowierzaniem. Panował straszny chaos i poszukiwanie winnych. Podawano sprzeczne komunikaty, o rzekomym stłumieniu powstania, a nawet rozstrzelaniu spiskowców. Generałowie zapewne śmiali się do rozpuku, słysząc, że nie żyją... Radio Madryt zmieniało ciągle wersję, ciągle jednak szczekając o ''faszystowskim puczu''. Dolores Ibarruri, fanatyczna komunistka, histerycznie zaklinała rzeczywistość, powtarzając w radio jak mantrę, że ''faszyzm nie przejdzie''.

    Jednak na północy kraju, w Nawarze i Galicji tysiące ochotników przyjęło z radością informację o wybuchu powstania. Nawarscy Baskowie, w wielkich czerwonych beretach garnęli się tak do służby, że zabrakło dla nich broni. Maszerującym tłumy cywilów rzucały pod nogi setki kwiatów. W Oviedo powstanie rozpoczęło się planowo za pomocą pułku piechoty i dwóch baterii artylerii górskiej. Jednak republikanie szybko rzucili maksymalną liczbę sił i rozpoczęli trzymiesięczne oblężenie. W Sewilli (na zdjęciu) żołnierzom i falangistom udało się zdobyć miasto i jakże ważne lotnisko, które pomogło później przerzucić Armię Afryki z Maroko. W górach Guadarramy siedmiu zaledwie monarchistów zdołało zająć strategiczny tunel kolejowy. Utrzymywali go aż do przybycia wojsk gen. Moli. Z siedmiu przeżyło tylko dwóch. Burgos, na północny zachód od Madrytu, uchodziło za najbardziej konserwatywne miasto Hiszpanii. Mówiono, że ''nawet kamienie są tu nacjonalistami''. Zajęto je bez wystrzału. Równie sprawnie zajęto Valladolid, bardziej na południe, gdzie anarchistów zgnieciono bez żadnego trudu. Segowię w Kastylii zajął dziarski falangista, który zagrał va banque i przekonał porucznika milicji, by do niego dołączył. Na placu głównym zebrała się grupka ''antyfaszystów'', która wykrzykiwała swoje hasła i śpiewała Międzynarodówkę. Jednak, jak to bywa, byli mocni tylko w gębach, bo kiedy przybyła kompania piechoty z Valladolid, demonstranci pochowali się w bramach.

    Nie wszędzie jednak było łatwo. Nie w Madrycie, Barcelonie, Santanderze... ale o tym innym razem.

    Alzamiento rozpoczęło się ze słowami: ''Naprzód Hiszpanio!''.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    W najbliższych dniach mogę wrzucać posty nieregularnie albo i wcale. Za zaistniałe utrudnienia przepraszam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Amerykańscy spadochroniarze z 82. Dywizji Powietrzno-Desantowej przygotowują się przed inwazją na Sycylię, lipiec 1943 roku. [A]

    Tak, jak wspomniałem poprzednio przy okazji ''Husky'', lądowania morskie poprzedziły desanty spadochronowe. Operacje te nosiły kryptonim ''Ladbroke'' i ''Fustian''. Udział w niej miały wziąć: jeden pułk z 82. DPD pułkownika Jamesa Gavina (ksywa ''Jumping Jim''), wzmocniony batalionem spadochroniarzy, baterią artylerii i kompanią saperów, oraz brytyjska 1. Brygada Szybowcowa brygadiera Philipa Hicksa (ksywa ''Pip''). Celem był most Ponte Grande na południe od Syrakuz. Lądowanie Brytyjczyków miał poprzedzić zrzut pathfinderów z 21. kompanii spadochronowej, mających oznaczyć cele.

    Zrzut był... eee... ciekawy. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Na miejscu okazało się, że wieje tak silny wiatr (72 km/h), że amerykańskich spadochroniarzy rozrzuciło po całej Sycylii, od Syrakuz po Gelę. Co gorsza, nad morzem do lecących samolotów otworzyła ogień artyleria przeciwlotnicza z okrętów Sprzymierzonych (strącając 37 ze 144 szybowców). Po wylądowaniu był taki bajzel, że jeszcze cztery tygodnie po inwazji sycylijscy wieśniacy doprowadzali zgubionych spadochroniarzy do własnych linii.

    Brytyjczykom nie powiodło się lepiej. Ze 144 szybowców zaledwie 12 wylądowało w wyznaczonych miejscach. 69 roztrzaskało się o wodę, 200 ludzi utonęło. Mimo to, brytyjscy spadochroniarze zdołali zdobyć Ponte Grande i odrzucić podobno kilka kontrataków. Do 8:30 mostu broniło zaledwie 39 ludzi. Wściekli Włosi przybyli o 11:30 siłami jednego batalionu z 75. pułku 54. Dywizji Piechoty ''Napoli'' i - wzmocnieni artylerią - wytłukli większość obrońców. Pozostali poddali się, zaledwie 45 minut zanim do ich pozycji dotarły czołówki zbliżającej się brytyjskiej 5. Dywizji.

    Wg zachodnich historyków spadochroniarze wzbudzali chaos za liniami niemiecko-włoskimi, tocząc lokalne boje samotnie, ale to przesada. Większość z nich próbowała się ukryć,zwłaszcza, jeśli działali pojedynczo, i przeczekać pierwszą fazę inwazji. Amerykańscy spadochroniarze, świeży i nieostrzelani zostali łatwo rozproszeni przez ataki włoskiej dywizji ''Livorno''. Lądowanie spadochroniarzy można określić tylko jako kompromitację.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Fiński żołnierz przy zdobytym sowieckim uzbrojeniu, rejon jeziora Ładoga, sierpień 1941 r.

    Rozpoczęta bolszewicką agresją na Finlandię Jatkosota obróciła się na niekorzyść Sowietów. W lipcu rozpoczęto planowaną w końcu czerwca ofensywę. Pierwsza z nich obejmowała atak w kierunku jeziora Ładoga. W tym celu utworzono Armię Karelii, dowodzoną przez gen. Heinrichsa, złożoną z dwóch dwudywizyjnych korpusów (VI i VII) oraz Grupy Oinonen, złożonej z z trzech brygad, w tym stanowiącą szpicę ataku 1. Brygadę Jegierską. W rezerwie zatrzymano jedną dywizję, która miała blokować okupowany przez Sowietów półwysep Hanko. Ogółem front był obsadzony przez cztery korpusy, idąc od zachodniej Karelii: IV, atakujący Viipuri, dalej na wschód II. i VI., atakujące na południe, w stronę Ładogi oraz VII., idący na Sortavala, najbardziej na wschód.Naprzeciw nim rozlokowała się sowiecka 7. Armia, oparta o umocnienia.

    10 lipca VI Korpus ruszył do ataku, szybko przełamując sowieckie linie, dopiero przy jeziorze Jänisjärvi prawa flanka napotkała na silny opór, który zatrzymał ich aż do 16 lipca. Do walki weszła też pozostająca w rezerwie 1. Dywizja, rezerwowa 17. DP oraz niemiecka 163. DP, które miały zająć miasteczko Suvilahti. Niezbyt dobrze radziła sobie Grupa Oinonen, której atak zatrzymał się tuż po tym, jak się zaczął, zatrzymany silnym sowieckim oporem.

    Jednak Finom - siłami wyczerpanej 110-kilometrowym natarciem 1. Brygady - udało się 16 lipca dotrzeć do brzegów Ładogi, 21 lipca zdobyli szturmem graniczne miasteczko Salmi, wybijając okrążony sowiecki 452. pułk zmotoryzowany, zaś 23 lipca dotarli do przedwojennej granicy w pobliżu jeziora Onega. Mannerheim nakazał kontynuowanie natarcia i przygotowanie pozycji obronnych bardziej na południe. Finowie skierowali się na Sortavala i Pietrozawodsk, jednak spora część żołnierzy odmówiła przekroczenia granicy z 1939 roku. Sowieci próbowali kontratakować siłami 198. Dywizji Zmotoryzowanej przez rzekę Jänisjoki, jednak Finowie przechwycili ich plany i zmusili do odwrotu 1 sierpnia. Sortavala została wyzwolona 15 sierpnia, a Finowie okrążyli sowiecką 168. Dywizję Strzelecką nad brzegiem Ładogi, rozcinając sowiecki front na pół (wschodnią i zachodnią Karelię) i zdobywając duże ilości zaopatrzenia, którego Sowieci nie mogli wyewakuować przez jezioro.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Naprzód, przeciw bolszewizmowi! Węgierski żołnierz podczas ataku, rejon Humania, lato 1941 roku.

    Stalowy walec Wehrmachtu przetaczał się przez zachodnie połacie ZSRR. Niemal równocześnie z kotłem smoleńskim miała miejsce bitwa pod Humaniem, która zaczęła się 15 lipca 1941 roku. Niemcy bez trudu zmiażdżyli cztery sowieckie korpusy pancerne w trójkącie dubieńskim i, dowodzeni przez mojego ulubionego generała, starego Prusaka, Gerda von Rundstedta, parli na wschód, do Kijowa. Zdesperowani Sowieci próbowali kontratakować, jednak tak i tutaj ich ataki były źle skoordynowane i odparte bez trudu przez Niemców. Co więcej, Wehrmacht otoczył siły dwóch sowieckich armii - 6. i 12., okrążając je pod Humaniem.

    10 lipca głównodowodzącym frontem południowo-zachodnim został jeden z niewielu starych marszałków Stalina - Siemion Budionny. Tego samego dnia pancerny klin von Rundstedta rozerwał front między Kijowem, a Humaniem. Niemiecka 17. Armia, a wraz z nią jednostki węgierskie, dowodzona przez gen. von Stülpnagela, atakowały na południe, zaś 11. Armia gen. von Schoberta uderzała na północ, spod granicy rumuńskiej. Sowieci uważali, że Niemcy i Węgrzy będą próbowali forsować Dniepr w pobliżu Czerkasów i zlekceważyli kocioł humański. Nie wydano nawet rozkazu o wycofaniu się 6. i 12. Armii, co skazało je na unicestwienie.

    Tymczase Niemcy parli na południe i 2 sierpnia 1. Grupa Pancerna zamknęła kocioł. Tego samego dnia Węgrzy wkroczyli do akcji, następnego dnia łącząc się z 16. Dywizją Pancerną. Walki trwały jeszcze sześć dni, kiedy Niemcy metodycznie wybijali okrążonych w kotle. Kocioł pod Humaniem okazał się być dla Sowietów katastrofą - do niewoli poszło ponad 100 tysięcy żołnierzy, w tym dowódcy obu armii sowieckich. Sowieci stracili też przeszło 100 tysięcy zabitych i rannych, ponad 300 czołgów i 850 dział.
    Duży udział mieli w tym sukcesie także Węgrzy, cechujący się wysoką dyscypliną i odwagą.

    #barbarossa #unternehmenbarbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @Mawrycyj: nie rozpowszechniam żadnego mitu. Proszę mi wskazać, gdzie stwierdzam, jakoby Wehrmacht był zmechanizowany (!). Jak bardzo byś się nie starał, to i tak stopień mechanizacji był wysoki, a ty próbujesz odebrać wojskom niemieckim ten przymiotnik. To, że konie w setkach tysięcy były zaprzęgnięte do machiny wojennej (głownie do transportu), nie przyćmiewa w żaden sposób jakości, jaką prezentowały siły mobilne. Niemcy nie atakowali na koniach, po raz kolejny, tylko w czołgach, transporterach opancerzonych, ciężarówkach i samolotach. Wykańczaniem rozbitych sił zajmowała się idąca (o sile własnych mięśni) za pancernym walcem - piechota.

      Jeśli już jesteśmy przy tym temacie, to proszę, powiedz mi, jak z kolei wyglądał poziom zmotoryzowania obu armii. Ja wiem, że sama GA Środek (przed rozpoczęciem inwazji) miała więcej pojazdów samochodowych na stanie niż wszystkie fronty RKKA razem wzięte.

      Epizody kawaleryjskie miały miejsce, ale po stronie sowieckiej i polskiej.
      pokaż całość

    •  

      @drect Masz racje nie stwierdziles tak.

      Oczywiscie ze tak, stopien mechanizacji calej armii nie byl wysoki. Jakosc to jedno, ilosc to drugie. Co do ilosci srodkow transporotwych, nie mam teraz dostepu do zrodel wiec Ci nie odpowiem. Natomiast przybliżone liczby czolgow pamietam, 3k do 23k Armii Czerwonej. Ja z kolei nie napisalem ze atakowano konno, transport i zaopatrzenie owszem, glownie na zwierzakach bazowal.

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Amerykański szeregowiec w mundurze garnizonowym. Zdjęcie pochodzi z sesji dla magazynu ''Life'' z 1940 roku, przedstawiającej wszystkie mundury dla sił zbrojnych.

    Ostatnio wywiązała się ciekawa dyskusja dotycząca wyposażenia żołnierzy, zwłaszcza w kontekście Armii Czerwonej i US Army. Jako, że odtwarzam amerykańskiego żołnierza, to z każdym rokiem coraz bardziej się dziwię, gdy zgłębiam temat.

    Otóż armia amerykańska swoim żołnierzom zapewniała absolutnie wszystko. Pomijam tutaj już kwestię uzbrojenia, wyżywienia, czy środków transportu (których Amerykanie mieli więcej w dywizji, niż Sowieci czasem w całych armiach).

    Każdemu żołnierzowi wydzielano regulaminowo pięć mundurów: polowy, wyjściowy, garnizonowy, letni i roboczy. Do tego olbrzymia różnorodność ubiorów specjalistycznych: parki, kombinezony, płaszcze przeciwdeszczowe. Samych parek powstało siedemnaście (!) typów - żadna armia nie była w stanie zapewnić tylu odpowiednich rodzajów umundurowania swoim żołnierzom. Opracowano nawet kalosze dla żołnierzy na mokrą pogodę, czy lekkie trampki do noszenia w dżungli.

    Mundury to nie wszystko. Pozostawało wyposażenie. Poza tym, co wiedzą wszyscy, czyli oporządzeniem bojowym, były też całe tony innego wyposażenia. Amerykanie dawali bowiem swoim żołnierzom kuchenki (!), po jednej na dwóch, oraz połówki namiotu (każdy żołnierz dostawał jedną). W efekcie dwóch żołnierzy mogło być całkowicie samowystarczalnych na froncie. Armia zapewniała pełne środki higieny osobistej, zawierające nawet takie rzeczy, jak maść w sztyfcie, pilniczki do paznokci, czy woda po goleniu. Nocleg? Od śpiworów, poprzez dmuchane materace, a kończąc na łóżkach polowych. Czas wolny? Proszę bardzo - dziesiątki książek i gazet, karty do gry, kości, a nawet polowe, składane szachy. Dla każdego żołnierza przygotowano sporą ilość broszurek: rozmówki, słowniki, przewodniki dotyczące krajów, gdzie akurat się znajdował. Żołnierzom wydawano nawet chustki do nosa, zapalniczki i portfele - jeśli ktoś przyszedł do armii jako, za przeproszeniem, gołodupiec, to armia dawała mu wszystko, czego potrzebował. A wszystko to trzymał w koszarach w gustownej szafeczce zwanej footlockerem.

    Porównując wyposażenie, to nawet Wehrmacht i SS przy Amerykanach wyglądali jak ubodzy mieszczanie. O Armii Czerwonej i jej podobnych nie wspominając.

    Jednak mogłem wzorem wielu innych rekonstruktorów, pozostać w niewiedzy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Napisałbym jakiś zjadliwy komentarz na temat portretów tych łobuzów, ale sobie daruję. Wracamy do tematu Barbarossy. Żołnierz Waffen-SS ogląda pozostałości po sowieckim kołchozie, rejon Smoleńska, lipiec 1941 r.

    Niemiecka ofensywa pruła bardzo szybko przez sowieckie ziemie. Jak pamiętacie, sowieckie próby oporu były wyjątkowo nieskuteczne i zdezorganizowane, a Niemcy rozbijali w pył całe korpusy i armie. Nie inaczej było na początku lipca w rejonie Smoleńska. Mimo, że Sowieci byli oparci o dwie rzeki - Dźwinę i Dniepr oraz umocnienia Linii Stalina, sowiecki dyktator nakazał przeprowadzić serię kontrataków.

    Radzieckie 5. i 7. KZmech. z 20 Armii gen. Kuroczkina uderzyły na niemieckie linie rankiem 6 lipca 1941 r. Nadziały się jednak na czołgi sławnej 7. DPanc. i w konsekwencji oba korpusy zostały praktycznie unicestwione. 10 lipca Niemcy przeszli do natarcia. Z południa uderzała 2. Grupa Pancerna gen. Guderiana, dziesiątkując osłabioną sowiecką 13. Armię gen. Fiłatowa i okrążając sporo sowieckich jednostek pod Mohylewem. Z północy, 3. Grupa Pancerna gen. Hotha przekroczyła Dźwinę i oskrzydliła Witebsk, zaciskając żelazną obręcz wokół trzech sowieckich armii.

    Od 11 lipca sowieckie 19., 20., 21. i 3. Armie atakowały linie obu niemieckich grup pancernych w rejonie Witebska i Bobrujska. Sowieckie kontrnatarcia były tak źle skoordynowane i słabo przeprowadzone, że Niemcy praktycznie w ogóle nie zwracali na nie uwagi - jeśli jakiejś próby ataku nie zmiotła Luftwaffe, to bez problemu zajmowała się tym artyleria. 3. Grupa Pancerna zajęła Witebsk i Połock, idąc równolegle do wojsk Guderiana, z kolei 29. Dywizja Zmotoryzowana wdarła się do Smoleńska, zajmując większość miasta. Guderian, przewidując sowieckie próby kontrataku, wysłał w rejon miasteczka Jelnia 10. Dywizję Pancerną.

    W końcu, 3. Grupę Pancerną spowolniła pogoda i teren. Moczary i padający deszcz zakopywały pojazdy w błocie. Niemcom brakowało tylko 16 kilometrów do zamknięcia kotła. Nowooddelegowany do walk Rokossowski przeprowadził lokalny kontratak, zatrzymując czasowo 7. DPanc. Kontratak pozwolił jednak utrzymać lukę w okrążeniu, przez którą mogły wydostać się okrążone jednostki. Jednak zmasowane ataki Sowietów nie wywarły na Niemcach większego wrażenia i kocioł udało się ostatecznie zamknąć 30 lipca, odpierając wszystkie sowieckie kontrataki. Części sowieckich sił udało się przerwać okrążenie i wycofać się pod dowództwem 20. Armii, jednak większość sił zamknięto ponownie w kotle i zniszczono. Sowieci ponieśli potworne straty: 400 tys. zabitych i rannych, 300 tys. jeńców i 3 tys. czołgów.

    Mimo, iż bitwa była miażdżącym sukcesem Niemców, to stanowiła pierwszą oznakę groźby niepowodzenia inwazji i podzielenia niemieckich sił w przyszłych bitwach pod Kijowem i Humaniem, co zemściło się pod Moskwą.

    #barbarossa #unternehmenbarbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Grzyb atomowy po eksplozji bomby atomowej nad Nagasaki, 9 sierpnia 1945 roku.

    Dobitnym przykładem, że zrzucenie bomb atomowych było w głównej mierze podyktowane testem bojowym nowej broni było to, że bomba, która miała spaść na Nagasaki miała zapalnik plutonowy, inny od ''Little Boya'' z zapalnikiem ciśnieniowym.

    Nalotu dokonał B-29, zwany ''Bock's Car'' z tej samej, 509. Grupy Bombowej płk Tibbetsa, pilotowany przez mjr Charlesa W. Sweeneya. Samolot, jak i jego poprzednik, wystartował również z Tinianu o 3:47 i skierował się nad Yakushimę, oczekując na eskortę. Początkowym celem było miasto Kokura, jednak nalot odwołano ze względu na złe warunki atmosferyczne (co stanowiło przyczynę japońskiego powiedzenia ''Masz szczęście, jak Kokura'', co oznacza nieświadome uniknięcie katastrofy), więc samolot skierował się nad miasto Nagasaki. Implozyjna bomba z zapalnikiem plutonowym, nazwana po premierze Wlk. Brytanii, Winstonie Churchillu ''Fat Man'', spadła mniej precyzyjnie ze względu na zachmurzenie, 3 km od celu, w dzielnicy Urakami, eksplodując dokładnie o godz. 11:02 z siłą 22 kiloton. Okoliczne wzgórza złagodziły efekt eksplozji, niemniej w promieniu 1,6 km miasto zostało całkowicie zniszczone, w dalszych częściach została wywołana burza ogniowa, ogólnie zniszczono 60 % zabudowy. W wyniku wybuchu zmarło od 40 do 70 tys. osób. Do końca 1945 roku zmarło w wyniku poparzeń i choroby popromiennej około 70 tys. osób. Najbardziej przerażające jest to, że bomba spadła na miasto, w którym znajdowała się największa społeczność japońskich katolików - de facto najmniej radykalnych mieszkańców tego kraju...

    Charles W. Sweeney zakończył służbę w stopniu generała. Do końca życia bronił decyzji o użyciu broni atomowej. Zmarł 16 lipca 2004 roku w Bostonie.

    Nadal pozostaję przy swoim zdaniu, że zrzucenie bomb atomowych było niepotrzebne. Amerykanie po wojnie wmówili światu, że jedyną alternatywą była inwazja na Japonię i śmierć rzekomego ''miliona'' Amerykanów, co jest nieprawdą. Był bardzo tani i skuteczny sposób zmuszenia Japonii do poddania się - była to morska blokada wysp macierzystych. Umierające Imperium już w styczniu cierpiało na niedobory w gospodarce, ale wiosną i latem 1945 roku osiągnęło to dramatyczny poziom. Doszło do tego, że baterie artylerii przeciwlotniczej nie strzelały do wypraw bombowych, bo fabryki nie miały z czego produkować amunicji. Samoloty stały rzędami na lotniskach, bo paliwa - w dodatku na bazie alkoholu i to słabej jakości - starczało dla niewielu. Już nie wspominam o brakach w kauczuku, aluminium, węglu, czy żywności. W lipcu 1945 r. Japończycy nie byli w stanie nawet odpędzić amerykańskich okrętów ostrzeliwujących Tokio. Nie było potrzeby lądowego szturmu Japonii. Co więcej, na Imperium bardziej podziałała wieść o inwazji Armii Czerwonej w Mandżurii, co pozbawiło Japonię jedynego liczącego się kraju, który mógł prowadzić ich mediacje z USA. A mediacji próbowali kilkukrotnie na długie miesiące przed atakami atomowymi - nawet chcąc się zrzec wszystkich zdobyczy terytorialnych, poza wyspami macierzystymi.

    Amerykanie, wbrew rozgłaszanym po wojnie historyjkom, nigdy nie ostrzegli mieszkańców Hiroszimy i Nagasaki. Zrzucenie bomb było zagraniem va banque ze strony USA - zastraszenie Japonii i pokazanie Stalinowi, jaką nową zabawką dysponuje Ameryka.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Dzisiaj bez koloru.

    Oczy, które widziały błysk jaśniejszy, niż tysiąc słońc. Oślepiona przez wybuch nuklearny w Hiroshimie japońska dziewczynka. Jedna z setek tysięcy hikabusha - ''dotkniętych eksplozją''. Ludzi porażonych, rannych, chorujących na chorobę popromienną. Umierających w straszliwych męczarniach, dręczonych do końca życia przez różne schorzenia. W 2008 roku było to ponad 400 tysięcy osób, w tym jedyna oficjalna ofiara obu bomb atomowych - Tsutomu Yamaguchi.

    Według polskich internetowych husarzy/prekariuszy (niepotrzebne skreślić) - jej się należało.

    Nie wiem, jaki gnój trzeba mieć we łbie, żeby napisać, że cywilom - bo to oni padli w głównej mierze ofiarą ataków atomowych - należała się śmierć. A zwłaszcza tak okrutna. W obu miastach większość stanowiły dzieci, starcy, kobiety i mężczyźni niezdolni do służby wojskowej. Nagasaki, którego smutną rocznicę zniszczenia mamy jutro (Dzisiaj - Mleko), było największym skupiskiem japońskich katolików, czyli najmniej radykalnych mieszkańców tego kraju.

    Za co się należało? Za to, co każdy janusz historii, ekspert z artykułów gazetkach potrafi wystękać. Za NANKIN.

    Już pomijam to, że Amerykanie głęboko i szeroko mieli ten Nankin (w 1937 roku ŻADEN kraj nie zająknął się o chińskich ofiarach, a już zwłaszcza Amerykanie), jak i całe Chiny (które tuż po wojnie zostawiono samym sobie na pastwę komunistów, zaś podczas wojny konsekwentnie zlewano). Zwłaszcza po ośmiu latach wojny.

    Już pomijam to, jak bardzo żenujące jest powoływanie się na jeden i ten sam przykład, jak na prawdę objawioną. W dodatku większość tych ''znawców'' zna bardzo zmanipulowany przebieg masakry z książczyny jakiejś chińskiej dziennikarki, która popełniła samobójstwo z depresji, kiedy historycy rozjechali jej bajki w debacie naukowej. Najbardziej żałosne w tym jest sprowadzanie całego ośmioletniego konfliktu do tej jednej zbrodni.

    Już pomijam nawet to, że trzeba mieć wyjątkowo nie po kolei we łbie, żeby napisać, że dziecku, którego nie było nawet na świecie w momencie Nankinu, ''należało się'' takie okaleczenie.

    Po prostu nie jestem w stanie zrozumieć, jak można napisać, że ludziom - jakimkolwiek - należała się śmierć. Myślałem, że etap ''oko za oko'' cywilizowany świat ma za sobą od setek lat. Nie wiem, czy komuś za bardzo odbiło przy ''wstawaniu z kolan'' i ''odzyskiwaniu godności'', czy niektórzy nadal ejakulują, bo prezydent Trump wygłosił przemówienie w Warszawie. Na świecie ataki atomowe postrzega się jako tragedię i horror, a tylko w Polsce pisze się ''dobrze im tak''. Ale ci sami ludzie pisaliby z oburzeniem, gdyby ktoś powiedział, że np. car ''miał prawo'' mordować Polaków i wysyłać ich na Syberię. Ewentualnie Ukraińcy ''mieli prawo'' mordować Polaków za setki lat dominacji. Odrażające.

    Na wykopie napisano bardzo trafny komentarz (pozdrawiam autora): ''Gdyby Amerykanie rzucili bombę atomową na Polskę, to na pewno znaleźliby się tacy, którzy broniliby tej decyzji''.

    PS W związku z wylewem bydła w komentarzach zapowiadam lojalnie, że każdego, kto będzie chciał się bezpodstawnie pokłócić, albo prowokować - zbanuję bez ostrzeżenia. Można dyskutować i się nie zgadzać, ale jakieś ramy dyskusji obowiązują.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      Już pomijam to, że Amerykanie głęboko i szeroko mieli ten Nankin (w 1937 roku ŻADEN kraj nie zająknął się o chińskich ofiarach, a już zwłaszcza Amerykanie), jak i całe Chiny (które tuż po wojnie zostawiono samym sobie na pastwę komunistów, zaś podczas wojny konsekwentnie zlewano). Zwłaszcza po ośmiu latach wojny.

      @Mleko_O: Masz rację... przynajmniej w tym, że Amerykanie nie zrzucili bomb na Hiroszimę i Nagasaki, by pomścić setki tysięcy zamordowanych przez Dai-Nippon Chińczyków i innych Azjatów, których mieli tam, gdzie do 1945 roku mieli mordowanych w Europie Żydów. ( ͡° ʖ̯ ͡°) pokaż całość

      +: Mleko_O
    •  

      @Mleko_O: Jak już wspominałem - tak jak wielu, reprezentujesz strasznie uproszczoną, czarno-białą wizję historii. Jak się siedzi przed komputerkiem 70 lat później to wszystko jest jasne i proste, trudno żeby było inaczej. Jak również wspomniano, nie ma podstaw by sądzić, że blokada mogłaby osiągnąć taki sam skutek, czyli bezwarunkową kapitulację przy minimalnej ilości ofiar.

      Na dodatek jesteś strasznie niekonsekwentny - w typowy dla siebie sposób upraszczasz do granic prymitywnego absurdu kwestię wymiaru sprawiedliwości, pisząc że może być tylko winny albo niewinny, bez półśrodków a dalej bronisz Donitza? Przecież był winny w świetle postawionych zarzutów, brał udział w prowadzeniu wojny agresywnej. Amerykanów nazywasz wprost mordercami ale tutaj już się nagle pojawia cień zrozumienia dla tego czym w rzeczywistości i praktyce była wojna totalna?
      To oczywiste, że kacapy którzy zasiadali na ławie sędziów mogliby zostać skazani za te same i znacznie gorsze czyny, ale kto miał ich oskarżyć i osądzić, Jezus Chrystus? Trochę rzeczywistości.

      Co najistotniejsze - Norymberga to przecież 13 procesów, prawie 200 oskarżonych i podstawa do setek kolejnych z tysiącami oskarżonych, a twoim jedynym zarzutem jakoby była to "porażka" albo "farsa" jest jeden kontrowersyjny przypadek Donitza? Właśnie z tego względu dostał najniższy wyrok, nie został natychmiastowo rozstrzelany jak chcieli postąpić ruscy ze wszystkimi. Zabawne, że z tym jakoby była to "farsa" nie zgodziliby się nawet sami oskarżeni.

      Skazano tych co się po prostu nawinęli
      To kogo twoim zdaniem powinni skazać jeśli nie tylko tych których udało się schwytać czyli "się nawinęli"? Kilka milionów szeregowców i obywateli III Rzeszy?
      Skoro to taka farsa i porażka to powiedz jak twoim zdaniem powinno się po wojnie postąpić? Bo ja tam nie mam wątpliwości, że to najlepsze co było w ogóle wykonalne. No chyba że to tak jak z Amerykańskimi bombardowaniami, takie gdybanie jak "być powinno" w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości.

      Jak pisałem - łatwo, prosto i przyjemnie jest oceniać i osądzać z takiej pozycji. Nie rozumiem tylko jaki to ma cel, sens czy wartość.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (214)

  •  

    Czas na czasy powojenne i stalinowskie. Sądy w tym czasie działały jak działały, wiemy czym się kierowali sędziowie ale byłe pewien wyjątek. Sędzia stalinowski przeciwstawił się Najwyższemu Sądowi Wojskowemu. Myślisz, że to niemożliwe, a jednak to prawda.

    Zygfryd Turek, sędzia Wojskowego Sądu Rejonowego w Gdańsku za skazanie na dożywocie, zamiast jak „nakazał” Najwyższy Sąd Wojskowy na karę śmierci, zdegradowany został na asesora. To jeden z niewielu takich sędziów w czasach stalinowskich.

    Link do znaleziska Sędzia czasów stalinowskich Zygfryd Turek: „Kara śmierci nie przechodzi mi przez gardło”

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach.Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski)

    Dodatkowe Tagi: #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #ciekawostki #geografia #zainteresowania #zwyczaje #polska #nauka #dyplomacja #europa #swiat #gospodarka #stalin #armia #piechota #historia #zsrr #wolnosc
    pokaż całość

  •  

    Słońce, karty, gołe klaty
    Brytyjczykom damy baty ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Boże mój, jak gorąco. Wasz [A]dmin leży na plaży i się rozpuszcza. Chłopakom ze zdjęcia było jeszcze goręcej, co widać po ich skromnym ubiorze. Piloci z JG 27 "Afrika" grają w karty. Obok ich myśliwiec Bf-109E, Libia, 1941 rok.

    JG 27 był jednym z najbardziej elitarnych pułków Luftwaffe. Kojarzony głównie z Afryką, przez pięć lat walk zdobył 3100 zestrzeleń. 24 pilotów pułku otrzymało Krzyż Rycerski. Do jednostki należało wielu sławnych Expertów, w tym legendarna "Gwiazda Afryki", Hans-Joachim Marseille (158 zwycięstw), Heinrich Setz (132 zwycięstwa), czy Gustav Rödel (98 zwycięstw). W trakcie walk zginęło lub dostało się do niewoli 827 pilotów pułku.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: Secours, Moty +12 innych
  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Najbardziej przerażająca chmura świata. Grzyb atomowy po eksplozji ''Little Boya'' nad Hiroshimą, 6 sierpnia 1945 roku. Zdjęcie pochodzi z filmu nagranego z pokładu B-29 ''Enola Gay'', pilotowanego przez płk Paula Tibbetsa, w trakcie zrzutu. Bombę uzbroił o 7:30 rano kontradmirał WIlliam S. Parsons, o 8:15:19 bombardier płk Thomas Ferebree dokonał zrzutu. Bomba, nazwana pieszczotliwie po zmarłym prezydencie Roosevelcie ''Chłopczyk'' eksplodowała 508 metrów, nad dziedzińcem szpitala Shima o godz. 8:16:02. Wybuch miał moc 16 kiloton, osoby znajdujące się w epicentrum wybuchu dosłownie wyparowały, zaś od temperatury topiły się nawet najtwardsze metale. Im dalej od epicentrum, tym skutki były bardziej widoczne: potwornie poparzeni ludzie, ze spływającą z ramion skórą, wypływającymi gałkami ocznymi, z powbijanymi w ciała odłamkami metalu, szkła i drewna, snuli się później po ulicach miasta, powoli umierając. Niektórzy skakali do wody, próbując się chronić przed kulą ognia. Lekkie japońskie domy spłonęły jak papier, zaś wiele zmiotła fala uderzeniowa. Niezliczone liczby ludzi zachorowały na chorobę popromienną, której skutki są odczuwalne u niektórych aż po dziś. W ataku atomowym zginęło około 90 tysięcy ludzi, co stanowiło 1/3 populacji miasta. Z 76 tys. budynków zniszczonych zostało 70 tys.

    Żaden z Amerykanów, stanowiących załogę ''Enola Gay'' nie miał wyrzutów sumienia. Awansowany na generała Paul Tibbets zmarł 1 listopada 2007 roku, płk Thomas Ferebree - 16 marca 2000 roku, adm. William Parsons - 9 grudnia 1953 roku, zaś ostatni członek B-29, major Theodore Van Kirk - 28 lipca 2014 roku. Z mojej perspektywy zrzucenie bomb atomowych było już niepotrzebne i krytykowało je wielu samych Amerykanów - w tym generał MacArthur. Japonia już od kilku miesięcy próbowała się poddać. Daleko od Japonii, w kremlowskich murach wąsaty zbrodniarz zdobył się na bardzo rzadkie u siebie współczucie i chyba jedyne wobec innego narodu. Stalin, chociaż nienawidził Japonii z całego serca, zrzucenie bomby nazwał barbarzyństwem. Twórca bomby A, Robert Oppenheimer ze łzami cieknącymi z oczu czytał później skutki działania swojego dzieła. Nigdy sobie nie darował, że stworzył coś tak potwornego.

    Kiedy patrzę na to zdjęcie, nachodzi mnie refleksja. W 1939 roku świat wkraczał do wojny na koniach, z szablami i lancami, kiedy zaś ją kończył - posiadał samoloty odrzutowe, rakiety, noktowizory i broń atomową. Niebywały jest rozwój techniki... i przerażający.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: Cherryblossomya, maks90 +1004 innych
    •  

      @Hound: to cywilie mogą stanowić presję na swoją władzę, nie jakieś tam bomby. wojne wygra ten, kto sobie zjedna ludność. albo ją przestraszy odpowiednio mocno. z tego samego powodu kiedyś wypuszczano więźniów podczas rewolucji, albo rozdaje sie cukierki i wafelki od nestle. nikt nie da rady okupować bez współpracującej ludności. jeżeli pokazać zwykłym ludziom, że będą wyparowywali jeśli stawiać będą nadal opór, to każda władza upadnie. Mamy tego wszystkiego doskonały przykład np. w Syrii. pokaż całość

    •  

      @slx2000 Japończycy byli takimi Niemcami Azji w tamtym okresie. Oczywiście teraz wizerunek Japonia jest inny. Choć Chiny czy Korea nadal za Japonia nie przepada.

    • więcej komentarzy (179)

  •  

    Dzisiaj przenosimy się do XVI - XVII wiecznej Europy aby poczytać troszkę o wojsku. Na zachodzie najlepszą jednostką było Tercios.

    Czarna legenda (la leyenda negra) przedstawiająca Hiszpanów w negatywnym świetle znana jest z opisów na temat brutalnego podboju Ameryki. Mniej osób wie, że elementem tej legendy były też słynne hiszpańskie jednostki wojskowe – tercios. Te owiane złą sławą formacje królowały na polach bitew od XVI do połowy XVII wieku, a za schyłek dominacji tercios uznaje się bitwę pod Rocroi z 1643 roku. Jak doszło do powstania tercios?

    Link do znaleziska Tercios - najlepsza piechota Europy
    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach.Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski)

    Dodatkowe Tagi: #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #ciekawostki #geografia #zainteresowania #zwyczaje #polska #nauka #dyplomacja #europa #swiat #gospodarka #hiszpania #armia #piechota #polityka #historia
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Potwory. Myśleliście, że te istnieją tylko w bajkach, jednak historia widziała prawdziwe potwory. Bestie w ludzkich skórach, brodzące we krwi swych ofiar.

    Kiedy byłem mały, byłem zafascynowany - jak zapewne wielu amatorów historii - eleganckimi mundurami SS, estymą tej formacji, odwagą jej żołnierzy i sprzętem. Któregoś dnia mój Tato w gniewie wyrzucił z siebie nazwisko Oskara Dirlewangera i jego siepaczy. Od tamtej pory ściska mnie w gardle, kiedy pomyślę o ogromie zła wyrządzonym przez tych łajdaków.

    Pokryty gruzem plac Piłsudskiego pełen był żołnierzy niemieckich różnych formacji. Esesmani, żołnierze Wehrmachtu, policjanci, kozacy od Kamińskiego, chłopcy z Hitlerjugend. Zgromadzeni w pobliżu szubienic, na których kołysze się kilka ciał. Patrzą na pędzone kolbami karabinów młode, nagie dziewczyny. Po ich udach cieknie krew - zostały chwilę wcześniej brutalnie zgwałcone, wielokrotnie. W szpitalach, gdzie hitlerowscy żołdacy zostawili za sobą stosy ciał i kałuże krwi. Jedna po drugiej zmaltretowane sanitariuszki zwisają na szubienicach, kiedy wysoki esesman w płaszczu wykopuje im cegły spod nóg. Za dziewczynami prowadzony jest na sznurze pobity lekarz z koroną cierniową na okrwawionej głowie. Żołnierze wyśmiewają ''Jezusa Warszawy''. Też ginie. Niemcy śmieją się, klaszczą, gwiżdżą. Jakby właśnie oglądali najwspanialszy spektakl.

    Za te zbrodnie odpowiadał niemiecki doktor politologii i bohater I Wojny Światowej. Odznaczony wieloma orderami za wiele ran odniesionych na polu bitwy. Karany przed wojną za molestowanie dziewczynki. Wysoki, chudy, wręcz kościsty. Odziany w długi skórzany płaszcz, z nieodłącznym pistoletem w ręku. Zło absolutne. Niemiec. Oskar Dirlewanger.

    Dzisiaj mija 74. rocznica rzezi Woli - w której zginęło 25-30 tysięcy ludzi, do której skierowano niesławną jednostkę - Pułk Specjalny SS ''Dirlewanger''. Jednostka, pierwotnie złożona z kłusowników i żołnierzy z różnymi przewinieniami w wyniku strat została uzupełniona zwykłymi bandytami. Mordercami, gwałcicielami, podpalaczami i złodziejami. Potworami. Ich pierwszym zadaniem po przybyciu do Warszawy 5 sierpnia było odblokowanie wojsk na placu Piłsudskiego. Ponosząc ogromne straty (700 ludzi w ciągu trzech dni) dirlewangerowcy przebijają się do Pałacu Saskiego. Upojeni alkoholem hitlerowcy idą prosto pod kule powstańców. Ciężkie straty rekompensują sobie rzeziami ludności cywilnej. Na ulicy Wolskiej 43/45 i zakładach Ursusa żołdacy Dirlewangera wymordowali 9 tysięcy ludzi samego 5 sierpnia. Dziewięć tysięcy jednego dnia. Przez cały okres Powstania dirlewangerowcy wymordowali około 30 tysięcy ludzi. Podrzynali gardła brutalnie gwałconym kobietom, wrzucali granaty do zatłoczonych piwnic, palili domy miotaczami ognia, mężczyzn wieszali, gdzie się dało. Ludność cywilną ciągnęli na sznurach w charakterze żywych tarcz. Dzieciom rozbijali głowy o futryny drzwi. Nawet unurzany w polskiej krwi generał SS von dem Bach mówił o nich: ''gromada świń, a nie żołnierze''...

    Matthias Schenk, 18-letni saper Wehrmachtu, spisał wstrząsającą relację z działań dirlewangerowskich zbirów. To tylko jeden fragment:

    ''Za każdym razem, kiedy szturmowaliśmy piwnice, a były w niej kobiety, dirlewangerowcy je gwałcili. Często kilku tą samą, szybko, nie wypuszczając broni z rak. Wtedy, po jakiejś walce wręcz, trząsłem się pod ścianą, nie mogłem się uspokoić; wpadli ludzie Dirlewangera. Jeden wziął kobietę. Była ładna, młoda. Nie krzyczała. Gwałcił ją, przyciskając mocno jej głowę do stołu. W drugiej ręce miał bagnet. Najpierw rozciął jej bluzkę. Potem jedno ciecie, od brzucha po szyje. Krew chlusnęła. Czy wiecie, jak szybko zastyga krew w sierpniu...?''

    Goethe, Schiller, Bach, Kant, Beethoven... nie poznaliby swoich potomków. Naród, o którym mówiono, że jest ojczyzną myślicieli, poetów i kompozytorów, który chwalono za myśl techniczną i precyzję... stał się synonimem zła absolutnego. Volk der Richter und Henker - naród sędziów i katów.

    Marnym pocieszeniem jest to, że w trakcie walk zbiry Dirlewangera straciły gigantyczną ilość ludzi - mówi się o nawet 315 % strat (3771 ludzi), a w walkach z Armią Czerwoną zostali dosłownie rozniesieni. Sam Oskar Dirlewanger został zatłuczony na śmierć przez polskich żołnierzy w Althausen w czerwcu 1945 roku.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Więc mówicie, że flaga Konfederacji jest kontrowersyjna? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Kapitan Julius Dusenberg z 1. Dywizji Marines z dumą wiesza flagę Dixie w zamku Shuri, 29 maja 1945 r.

    Ostatnio opisywałem jak ciężkie zmagania toczono w maju 1945 roku na Okinawie. Generalnie wszystko przeistoczyło się w walki pozycyjne rodem z I WŚ, wszystko w strugach deszczu i potokach błota. Dopiero wyłamywanie kolejnych pozycji obronnych Japończyków pozwoliło na dalsze progresy w natarciu. Kiedy Amerykanie zdobyli blokujące ich wzgórza, nazwane Stożek, Kropla Czekolady i Głowa Cukru, japońska obrona zaczęła pękać. Nacierający ruszyli w pogoń, chcąc zablokować uciekające oddziały, ale zatrzymał ich ulewny deszcz. Japończycy zaś poruszali się utwardzonymi drogami za pomocą 100 skrzętnie skrywanych ciężarówek. Amerykanie klęli na czym świat stoi, bo pojazdy zapadały się po osie w błocie - zdarzało się, że Shermany przejeżdżały po zatopionych w brązowej mazi Jeepach. Kiedy się trochę przejaśniło, ruszyli w pościg, do ataku rzuciło się też lotnictwo. Bombardowano kolumny, wśród nich byli jednak cywile, ginący masowo od amerykańskiego ostrzału. Do udanego odwrotu Japończyków przyczyniła się też odważnie broniąca się 5-tysięczna straż tylna, która sprawiała wrażenie, jakby walczyła cała dywizja.

    Na osłodę Amerykanom pozostało zdobycie centralnego punktu obrony, która powstrzymywała ich ponad miesiąc - zamku Shuri. Zamek był zrujnowany niemal do fundamentów przez ciągły ostrzał. Zaszczyt ten przypadł 1. Dywizji Marines (ku wielkiemu rozczarowaniu 77. DP, w pasie natarcia której leżał zamek). Marines wdarli się na zamkowy dziedziniec i rozbili grupę Japończyków broniących zamku, po czym zatknęli konfederacką flagę ku radości wszystkich chłopaków z Południa. Japończycy bronili się jednak zażarcie na okolicznych wzgórzach i ostrzeliwali drogi dojazdowe, przez co samoloty musiały zrzucać zasobniki dla marines w zamku. „Znaleźliśmy niesamowicie dużo zwłok. Wzgórza, na których walczyli marines, były usiane zwłokami i kawałkami zwłok zabitych marines, było także wielu zabitych Japończyków. Niektórzy leżeli tam tydzień, lub więcej, a smród był tak straszny, że oddychało się z obrzydzeniem.”, wspominał jeden z żołnierzy 7. Dywizji.

    Amerykanie atak wznowili 1 czerwca, kiedy zepchnęli pozostałości japońskiej 32. Armii na niewielki fragment wyspy na południu. Walczono o obsadzony przez japońskich marynarzy półwysep Oroku. Amerykanie wysadzili wówczas bodaj ostatni prawdziwie bojowy desant II WŚ. Japończycy bronili się dzielnie, niszcząc sporo amerykańskich czołgów, mimo braku dział ppanc. Walczyli dosłownie do ostatniego naboju. Ostatni z ocalałych Japończyków, oficer, spokojnie usiadł na brzegu rzeki i zapalił papierosa, czekając aż Amerykanie go zastrzelą. Amerykanie ruszyli do ostatniej ofensywy na wyspie 11 czerwca. Japończycy, mimo, że dysponowali dobrymi liniami obronnymi, to byli już zbyt słabi, by stawiać długi opór. Do jaskiń wlewano wężami benzynę i podpalano, bazooki i działa niszczyły kolejne improwizowane schrony z okinawskich grobowców. W obawie przed pułapkami, Amerykanie strzelali bez litości do wszystkich - do żołnierzy i cywilów... 17 czerwca Amerykanie dotarli niemalże do południowego krańca Okinawy. To był już prawie koniec... prawie.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Amerykański krążownik ciężki USS ''Indianapolis''

    USS ''Indianapolis'' był amerykańskim ciężkim krążownikiem typu Portland, wybudowanym w 1932 roku oraz okrętem flagowym adm. Raymonda Spruance'a, dowódcy 5. Floty. Brał udział w walkach o Nową Gwineę, Aleuty, Wyspy Gilberta, Mariany, Iwo Jimę i Okinawę. Latem 1945 roku skierowano go z tajną misją dostarczenia za wszelką cenę na Tinian ładunku nuklearnego do bomb atomowych, które spadły potem na Hiroshimę i Nagasaki. W drodze powrotnej, w nocy z 29 na 30 lipca 1945 roku okręt został dostrzeżony przez japoński okręt podwodny I-58, dowodzony przez komandora Mochitsurę Hashimoto. Okręt podwodny odpalił salwę torped, z których dwie trafiły w okręt piętnaście minut po północy, powodując eksplozję, przełamanie okrętu na pół i zatonięcie w ciągu 12 minut. Spośród 1195 marynarzy, około 300 zginęło natychmiast, dalszych 900 znalazło się w wodzie.

    Wielu nie posiadało kamizelek ratunkowych ze względu na nagłą ewakuację okrętu, nie spuszczono także dostatecznej liczby szalup i tratw. Kamizelki ratunkowe nasiąkały wodą i po pewnym czasie zwyczajnie ciągnęły rozbitków w dół - wielkiego pecha mieli ci, którzy w nich zasnęli w nocy. Brakowało wody i żywności, wielu miało potworne halucynacje powodujące nawet picie wody morskiej, ale najgorsze miało dopiero nadejść. Okręt zatonął bowiem w miejscu żerowania rekinów. Rekiny atakowały w dzień i w nocy. Marynarze wspominali, że wielu rozbitków przegryzły na pół, zaś w nocy co kilka-kilkanaście minut rozlegał się krzyk człowieka. Mimo prób ratowania ludzi, poprzez tworzenie kręgów i uderzanie nogami wody, ataki rekinów nie ustawały. Potwory odgryzały nogi i szarpały biodra, a woda była czerwona od krwi, co wzbudzało szał jeszcze większej ilości rekinów i potęgowało ataki. Rozbitkowie spędzili w wodzie cztery dni, mimo, iż miał się zameldować 31 lipca na Filipinach i wziąć udział w ćwiczeniach. Wywiad amerykański wiedział o zatopieniu, ponieważ odebrał meldunek SOS, jednak z niewiadomych przyczyn nie skierowano go do dowództwa Floty.

    Pomoc nadeszła dopiero 2 sierpnia, kiedy porucznik Wilbur Gwynn w samolocie Lockheed Ventura przypadkowo zauważył setki rozbitków wodzie i wezwał na pomoc łódź latającą Catalina, uprzednio zrzucając tratwę i żywność. Kiedy pilot Cataliny, por. Adrian Marks zszedł nad wodę, zobaczył przerażający widok setek wycieńczonych ludzi i pogryzionych ciał przez rekiny. Kiedy samolot się zatrzymał, załoga Cataliny zaczęła strzelać z pistoletów do rekinów, przepłaszając je.

    Amerykanie jeszcze tego samego dnia skierowali wszystkie okręty w pobliżu do ratowania rozbitków. Ocalono zaledwie 327 marynarzy, z których jeszcze dziesięciu zmarło z wycieńczenia.

    Reperkusje po zatopieniu były szczególnie nieprzyjemne dla dowódcy USS ''Indianapolis'', komandora Charlesa B. McVaya III, którego postawiono przed sądem w listopadzie 1945, zarzucając mu niedopełnienie obowiązków służbowych, poprzez m.in. zarzucenie zygzakowania. US Navy poszukiwała kozła ofiarnego, jednak zeznania ekspertów oraz komandora Hashimoto obroniły McVaya, który został ułaskawiony.

    Sprawa miała swój smutny finał, ponieważ McVay przez wiele lat po wojnie otrzymywał telefony i kartki świąteczne od rodzin ofiar USS ''Indianapolis'', na których pisano: ''Wesołych Świąt. Boże Narodzenie byłoby w naszej rodzinie znacznie szczęśliwsze, gdyby nie zabił pan mojego syna.'' Po śmierci żony, osamotniony i zamknięty w sobie McVay popełnił samobójstwo 6 listopada 1968 roku, strzelając sobie w głowę z pistoletu, będąc ostatnią ofiarą USS ''Indianapolis''.

    Sprawa miała swój dalszy ciąg w latach 90. XX wieku, kiedy 12-letni uczeń szkoły podstawowej, Hunter Scott wydobył prawdę na światło dzienne, przeprowadzając wywiady z żyjącymi jeszcze rozbitkami USS ''Indianapolis'' oraz przeglądając 800 dokumentów. Jego działania doprowadziły do tego, że w 2000 roku prezydent USA, Bill Clinton nakazał oczyszczenie McVaya ze wszelkich zarzutów, co nastąpiło w 2001 roku. Obecnie żyje jeszcze 36 rozbitków z USS ''Indianapolis'', ostatniego okrętu zatopionego podczas II Wojny Światowej.

    Co ciekawe, losy okrętu zostały wspomniane w filmie ''Szczęki''.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Witam z powrotem, właśnie wróciłem z rekonstrukcji, stąd też brak odpowiedzi.

    ''Bojownicy wolności'' i ich ''kultura'' - żarcie Hostii i picie wina mszalnego z kielichów... wrzesień 1936 r. To zdjęcie doskonale obrazuje przyczyny wybuchu wojny domowej w Hiszpanii. Wykorzystam je zapewne jeszcze do opisania czerwonego terroru (płaczków uspokajam - biały terror też się pojawi). A dzisiaj będzie o przyczynach wybuchu wojny - czyli jedynej rzeczy, o której się mówi w jej kontekście.

    Hiszpania praktycznie od końca I WŚ znajdowała się w stanie ustawicznej anarchii. Nawet ustąpienie niepopularnego króla Alfonsa XIII w 1931 r. nie uspokoiło nastrojów i Hiszpania w ciągu pięciu lat zmieniała rząd trzykrotnie. Co więcej, w 1934 r. podburzane przez lewicę anarchistyczne bojówki doprowadziły do zamachów stanu w Asturii i Katalonii. Dwa lata później ci sami terroryści, próbujący obalić wybrany rząd, będą ''bronić demokracji'' - widocznie demokracja jest tylko wtedy, kiedy wyniki są takie, jak my chcemy. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Broń dostarczał im m.in. późniejszy prezydent Hiszpanii i fanatyczny antyklerykał, Manuel Azana. Anarchistyczni terroryści wymordowali 260 osób, zanim spacyfikowała ich armia.

    W lutym 1936 roku wygrała koalicja partii lewicowych, czyli Front Ludowy. Większość miała w niej partia socjalistyczna PSOE, jednak kłamstwem jest powielany wielokrotnie pogląd, jakoby komuniści zyskali na sile dopiero po wybuchu wojny. Koncepcja tzw. frontów ludowych została sformułowana osobiście przez Stalina i zalecała partiom komunistycznym łączenie się w koalicje z socjalistami, a następnie przejęcie władzy. Co więcej, PSOE była partią radykalną, a jej lider, czyli Largo Caballero wprost mówił, że gdyby Front nie wygrał wyborów, to lewica musiałaby iść na wojnę domową. Wtórował mu główny organ prasowy tej partii, czyli ''El Socialista'', który wprost mówił, że marksizm rewolucyjny jest celem PSOE. Widać więc, na kim wzorowali się hiszpańscy socjaliści, a przezwisko Caballero - ''hiszpański Lenin'' - nie było bezpodstawne.

    Dzięki skomplikowanej procedurze wyborczej i fałszowaniu wyników, Front Ludowy uzyskał blisko 90 miejsc więcej w Kortezach, mimo, że wygrał zaledwie różnicą 140 tysięcy głosów. Wraz ze zwycięstwem lewicy w Hiszpanii nastąpił de facto stan anarchii. Z więzień wypuszczono terrorystów z Asturii i Katalonii, rozpoczęto ograniczanie wojska - w zasadzie jedynej siły, spajającej wówczas Hiszpanię i przystąpiono do reform. W praktyce wyglądało to tak, że po czterech miesiącach rządów Frontu Ludowego lider opozycji z prawicowej partii CEDA, Gil Robles odczytał w Kortezach listę zbrodni: 269 morderstw politycznych, 1287 napadów i zranień, 160 spalonych kościołów. Prezydent Azana skomentował to krótko - ''Wszystkie klasztory Madrytu nie są warte życia jednego republikanina''. Gilowi Roblesowi i jego koledze, Jose Calvo Sotelo wprost grożono śmiercią z mównicy w Kortezach, a celowała w tym szczególnie fanatyczna komunistka, Dolores Ibarruri, wraz z socjalistyczną koleżanką, Margaritą Nelken.

    Oczywiście, prawica nie była dłużna i działania Falangi spotykały się ze słusznym sprzeciwem, o tyle jednak na napaści ze strony lewicowców w ogóle nie reagowano. Niedługo później skończyło się to tak, jak musiało się skończyć. 6 lipca 1936 r. aresztowano i uwięziono Jose Primo de Riverę, przywódcę Falangi. Funkcjonariusze z Guardia de Asalto, milicji utworzonej przez lewicę, wybrali się 13 lipca 1936 r. na rajd po Madrycie, szukając odpowiedniego celu. Próbowali dopaść Gila Roblesa i byłego prezydenta, Niceto Alcala-Zamorę, jednak na szczęście, nie było ich wówczas w domach. Zapukali jednak do drzwi Jose Calvo Sotelo i wywlekli go z domu, a następnie zamordowali. Wszystko przy milczącej reakcji ochraniających dom deputowanego policjantów.

    Mord na członku Kortezów przelał czarę goryczy. Oficerowie hiszpańskiej armii, już znajdujący się na celowniku republikanów, jako ''faszyści'', przyspieszyli planowany zamach stanu. Na jego czele - wbrew pozorom - nie stał gen. Franco, a generał Jose Sanjurjo. Oprócz niego, byli tam prawie wszyscy ważniejsi oficerowie armii: sędziwy gen. Miguel Cabanellas z Afryki, okaleczony, jednoręki gen. Jose Millan Astray, dowódca Legii Cudzoziemskiej, marokański pułkownik Ben Mizzian, który niegdyś ocalił życie samemu Franco, agresywny w działaniu gen. Juan Yagüe, wieczny opozycjonista, gen. Quelpo del Llano i mój ulubiony, zimny pragmatyk, gen. Emilio Mola.

    Zamach miał zacząć się 17 lipca, a sygnałem do jego rozpoczęcia miało być słynne już zdanie z hiszpańskiego radio: ''Niebo nad całą Hiszpanią jest bezchmurne''. Tego dnia do Alzamiento ruszyli niemal wszyscy - legioniści w rozpiętych koszulach, smagli marokańscy regulares, falangiści w błękitnych koszulach, requetes, chlubiący się czerwonymi beretami i różańcami przy mundurach. I niemal cała zawodowa armia wraz z lotnictwem - ''za Boga, ludzkość i Hiszpanię''. Wojna domowa rozpoczęła się.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: JestemBoTak, panparowkazbiedronki +159 innych
  •  

    Chyba każdy z nas zna Hubala, ale jeśli nie to dzisiaj zapraszam was do lektury artykułu o tym dzielnym żołnierzu.

    Major Henryk Dobrzański ps. Hubal uznawany jest powszechnie za zwolennika jedynie otwartej walki z wrogiem – w mundurze i z bronią w ręku. Od października 1939 roku stał na czele oddziału, który uważał za kontynuację Wojska Polskiego i aż do swojej śmierci w kwietniu następnego roku konsekwentnie odrzucał możliwość przejścia w struktury podziemia. Tymczasem przekonanie o negowaniu przez Hubala pracy konspiracyjnej jako formy walki jest całkowicie błędne. Bardzo wcześnie – już jesienią 1939 roku – przystąpił on bowiem do tworzenia organizacji podziemnej.

    Link do znaleziska Jak Hubal budował konspirację

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach.Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski)

    Dodatkowe Tagi: #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #ciekawostki #geografia #wojna #zainteresowania #zwyczaje #polska #nauka #dyplomacja #europa #swiat #gospodarka #hubal #konspiracja #niemcy
    pokaż całość

    •  

      @sropo: jak się nazywał ten powstaniec listopadowy, który pomagał Hubalowi?

    •  

      @Kezcliw: "kazdy oficer wojska wie ze ofensywa oprze sie na linii rzeki"

      serio a takie forsowanie z marszu dniepru w 1943 przez ruskich, gdzie taka wisla w porownaniu do dniepru to pikus, 2 km szerokosci roznica wysokosci pomiedzy dwoma brzegami 10 metrow, na dodatek zachodni brzeg jest wyzszy czyli latwiejszy do obrony i ruscy byli po 3 miesiacach zacieklych walk od kurska.

      o tym co wermacht robil podczas barbarossy z rzekami to juz w ogole, co guderian zrobil z dnieprem.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (89)

  •  

    Język jego na kształt węża
    To się spręża, to rozpręża,
    To się wije jak sprężyna,
    W pizdę wwiercać się zaczyna,
    To po wierzchu, to od środka.
    Kręci na kształt kołowrotka,
    To się zwija znów jak fryga,
    że gdy patrzeć — w oczach miga.
    Doba tak za dobą mija,
    On jęzorem wciąż wywija.
    Lecz z nim także to się stało
    Że utracił siłę całą.
    Więc i jego dworskie ciury
    ściągnęły za dupę z dziury,
    I wyniosły omdlałego
    Do szpitala zamkowego.
    A królewna ciągle krzyczy,
    Że to mało dla jej piczy!

    #qualitycontent #poezja #literatura #literaturapolska
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Rany Boskie, cóż za skwar - 32 stopnie i rośnie. Prawdziwie afrykańskie warunki. Pamiętajcie, żeby założyć swoje mundury DAK (albo włoskie ( ͡° ͜ʖ ͡°)) i pić dużo wody chlorowanej, żeby się nie odwodnić. A potem możecie iść szturmować Tobruk.

    Na zdjęciu: medycy Luftwaffe rozdzielają skąpe przydziały wody, Libia 1942 rok. Woda w Afryce była jednym z najcenniejszych skarbów, bo było jej mało. Nieco więcej posiadali żołnierze stacjonujący na wybrzeżu, ale i tak była ściśle racjonowana - po bodaj pól litra na osobę dziennie w armii niemieckiej i włoskiej. Na wybrzeżu żołnierze mogli jeszcze się myć i prać mundury w słonej morskiej wodzie ale ci w głębi lądu mieli jeszcze gorzej - musieli używać piasku. Czasami udawało się wodę przegotować i odkazić, co robili np. Brytyjczycy w Tobruku, jednak smakowała ona jak woda z basenu, ponieważ do odkażania używano chloru. Niejednokrotnie wodę przewożono w kanistrach po paliwie, przez co smakowała ropą. Amerykanie do odkażania kanistrów używali specjalnych tabletek, ale podobno największą skuteczność w czyszczeniu kanistrów miała... lemoniada w proszku z racji żywnościowych, bo była tak żrąca. Właśnie braki w wodzie były poważnym problemem armii włoskiej w 1940 i 1941 roku i bezpośrednio doprowadziły do kapitulacji sporej części oddziałów w Africa Orientale Italiana. Do tych warunków należy doliczyć niemiłosierny żar w ciągu dnia i wielkie chłody w nocy, wdzierający się wszędzie piasek - do broni, za kołnierze i zakamarki mundurów, do ust i nosa, zatrucia pokarmowe oraz roje irytujących much. Afryka była wyjątkowo ciężkim teatrem działań wojennych.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: panparowkazbiedronki, dzorcz +180 innych
  •  

    #powstaniewarszawskie #wykop #historia #2wojnaswiatowa #bekazpodludzi #qualitycontent
    Widzę, że co rok ta sama gownoburza na wykopie. Z jednej strony mamy nacjololo z gwoździem w mózgu z drugiej strony mamy infantylnych sadomaschistow, którzy próbują dyskredytować za wszelką cenę powstanie a nawet niektórzy cała konspirację.

    Wg tych pierwszych powstanie to najlepsze co można było zrobić, trzeba było je zrobić, gdyby go nie zrobiono to polska by nie istniała i najlepiej jebać prądem każdego kto twierdzi inaczej.

    Wg tych drugich gdyby nie to powstanie to Niemcy zazdrościli by nam dobrobytu, polska kolonizowanych Marsa i ogólnie to nawet lekarstwo na raka byśmy wynaleźli.

    A fakty są takie, że powstanie było tylko epizodem w upadku narodu Polskiego podczas II wojny światowej. Polska znalazła się w fatalnym położeniu geograficznym i geopolitycznym, klęska była praktycznie nieunikniona. Wszystkie bajki nacjololo o sojuszach z III rzesza, albo bajki gimbuskow o zwycięstwie przez oddanie Pomorza i unikanie konfrontacji można się do nich potasować grając w jakieś #hoi4

    Niestety duża część młodzieży na wykopie wpada w pułapkę oceniania wydarzeń historycznych z perspektywy czasów dzisiejszych to droga do nikąd. efekt motyla. Każde wydarzenie w historii ma swoje konsekwencje w czasach dzisiejszych. Jeżeli wyobrazimy sobie, że powstanie nie wybuchło to ciężko wysnuć jakieś wnioski jak zmieniałby się teraźniejszość. A na wykopie jedni są święcie przekonani, że byłoby lepiej, drudzy, że byłoby gorzej.

    Oczywiście historie trzeba znać i wyciągać wnioski z niej, ale to co się dzisiaj dzieje na wykopie to jakaś jebana abstrakcja, fantasy.

    Z perspektywy czasu jaki minął od powstania to nie ma to żadnego znaczenia czy wybuchło czy nie wybuchło a niezdrowe podniecenie na wykopie az się krystalizuje. Są dziesiątki przykładów z historii gdy kraje całkowicie zrujnowane, zapóźnione, rolnicze w ciągu 20 lat wkraczały do grona potęg. Np Japonia, dwie bomby, atomowe, zniszczenia Tokio porównywalne ze zniszczeniami Warszawy. Dzisiaj nie ma po tym śladu... A są kraje, które były mniej zrujnowane niż polska a dzisiaj są w głębszej dupie niż my.

    Tutaj trzeba pożytkować energię. Myśleć o teraźniejszości i przede wszystkim przyszłości. Zrobić tak, żeby w tym naszym podwórku było lepiej.

    HURR DURR, CZOLGI JEZDZILY TEZ, POWSTANIE NAJLEPSZE, ZDRAJCY, ANTYPOLACY WON, KULĄ W LEEEB,

    HEHE MATI PATRZ CO ZA BEKA, BOLSKA WALCZONCA JE KEBAB, ALE BEKA, EHHH GDYBY NIE GLUPOTA POLACZKUF TO WLASNIE BYM LECIAL NA MARSA. BO PRZECIEZ WYSTARCZYLO ZROBIC TO I TAMTO I WSZYSTKO BY SIE DOBRZE SKOŃCZYŁO, TO OCZYWISTE. JA PIERDOLE CZEMU URODZILEM SIE W BOLZCE XDD

    EHHHH NIE WIESZ CO TO HONOR, BUK I OJCZYZNA TO SOM IDEALY, POWSTANIE NAJLEPRZE.

    I PO CO SWIENTOWAC PORASZKI, JA PIEROLE JAKIE TO JEST ZENUJONCE, DRAMAT. MOWIE CI MATI TRZEBA ZAKAZAC PORAZEK.

    Pozdrawiam pozostałych racjonalnie myślących. ( ͡º ͜ʖ͡º) i do zobaczenia za rok, pewnie i za dziesięć lat kolejne pokolenie Polaków będzie przeżywać temat.
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Semper Invicta.

    Dzisiaj bez historii. Dzisiaj coroczna chwila refleksji.

    Powiem Wam, że gula mi w gardle rośnie i łza w oku kręci, jak pomyślę, jak bardzo pokrzywdzony był nasz naród podczas II Wojny. Ludzie w moim wieku szli walczyć z bronią w ręku, zostawali ranni, albo ginęli. Od kul, odłamków, bagnetów, miotaczy ognia, przysypani gruzem, rozjeżdżani gąsienicami czołgów. Gnijąc w dziurze w ziemi, bez normalnego pogrzebu, czy choćby krzyża na mogile. Jedni walczyli na odległym niebie Anglii, o normandzkie żywopłoty, o poldery Holandii, inni o błotniste pola na Białorusi, a inni na barykadach na Mokotowie. I ci na Maczudze, i ci pod Anconą, i ci pod Lenino, i ci z Warszawy wszyscy poszli walczyć o Polskę, dając z siebie wszystko. W sierpniu i wrześniu 1944 roku wszyscy myśleli o Warszawie. Spadochroniarze Sosabowskiego byli rozwścieczeni, że nie wysyła się ich w bój, na pomoc Stolicy. Piloci 1586. Eskadry rzucili się w szaleńczą, desperacką próbę ratunku, nie zważając na niemiecką artylerię przeciwlotniczą, ani nocne myśliwce, pragnąc tylko pomóc rodakom. Wybiedzeni żołnierze 8. i 9. pułku 3. Dywizji Piechoty, na przekór wrzeszczącym na nich sowieckim politrukom, rwali przez Wisłę, na Czerniaków, byleby tylko pomóc, wesprzeć, nawet za cenę własnego unicestwienia. Wszyscy, choć z różnych stron frontu, z różnych armii, tak odmiennych wizji Polski, które reprezentowali, wszyscy pragnęli być tam, w Warszawie...

    Bardzo więc proszę. Zachowajmy się dzisiaj jak ludzie. Darujmy sobie dyskusje o sensie wybuchu Powstania. Zamiast tego, pójdźmy pod pomniki, czy mogiły, wesprzyjmy żyjących bohaterów tych dni, pochylmy się i oddajmy hołd wielkim, odważnym ludziom, twardszym niż stal, nie lękających się hitlerowskiej potęgi, i tym, którzy za wszelką cenę próbowali ratować własnych rodaków.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @enforcer no tak, jeśli cos twierdzisz w tak kategorycznych słowach to chyba nie jest problemem pokazanie przykładów

    •  

      @enforcer: Dlaczego się dziwisz, że ludzie okazują wkurwienie skoro podczas całe 2WS zginęło kilkakrotnie więcej niepowiązanych ze sprawą cywili niż tych bohaterskich żołnierzy? Ja w rodzinie nie miałem nikogo, kto by ofiarnie walczył, a i tak straty były. Dlaczego mam świeczki na grobach palić ludziom przez których ucierpiała moja rodzina?
      Większość ludzi chciała normalnie żyć, a nie zabijać się po jakiś monte kasinach.
      Nawet dziś, większość pozytywnie komentujących powstanie nie znalazła by się w szeregach AK, bo zwyczajnie by nie zostali pozytywnie zweryfikowani i będąc w Warszawie zginęliby pod gruzami.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    ♦ #konserwacjamemow
    Mem: „Andrzej, to jebnie!”
    Słowa kluczowe: mem oryginal czysty wzor kot monitor andrzej to jebnie
    Imgur: https://imgur.com/a/JVhapV1

    Nie dla rozpikselowanych, pełnych znaków wodnych z gównostronek i przeżartych stratną kompresją JPEG memów! (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    pokaż spoiler Nie ma to być w żadnym razie tag autorski, jeżeli ktoś chce dodać coś trzymającego się formuły - zapraszam!

    #humorobrazkowy #heheszki #memy #qualitycontent #internet #mem
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Dzisiaj przenosimy się do średniowiecza aby poczytać troszkę o znanych na wyprawach wikińskich

    W X wieku wikingowie siali strach w całej Europie. Smocze łodzie pojawiały się znienacka i znikały pozostawiając dymiące zgliszcza. Ale nie tylko, bowiem Skandynawowie byli urodzonymi handlarzami i ciekawymi innych kultur podróżnikami. To oni w X wieku odkryli Amerykę Północną i toczyli potyczki z tubylcami, których zwali skraelingar (ludzie w skórach, lub ludzie wątli – zapewne Inuici). Zbudowali na wschodzie system osad na bogatym szlaku „Od Waregów do Greków”, dając tym podwaliny Rusi Kijowskiej. Ba, wielokrotnie odwiedzali tereny dzisiejszej Hiszpanii, Portugalii, Włoch czy Maroko, w poszukiwaniu złota, ziemi i sławy. Tylko ta ostatnia była kluczem do bram Walhalli.

    Link do znaleziska Wyprawy Wikingów

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach.Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski)

    Dodatkowe Tagi: #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #ciekawostki #geografia #wojna #zainteresowania #zwyczaje #polska #historia #bogactwo #politykazagraniczna #dyplomacja #europa #swiat #gospodarka #wojsko #podroze #wojna
    pokaż całość

    •  

      @sropo: Ciekawy artykuł :) Ale jeden mały fragment nie daje mi spokoju:

      Począwszy jednak od 901 roku, skandynawskie floty ruszyły na dobre. Właśnie wtedy do wybrzeży Bretanii przybiły 93 okręty pod wodzą Olafa Tryggvassona. Anglicy nie potrafili stawić im oporu i dopiero wypłata danegeld (okupu) wynoszącego 10 000 funtów srebra, zakończyła grabieże.
      To sugeruje, że w 901 Olaf Tryggvason najechał Bretanię. Tyle, że król żył gdzieś mniej więcej od 963 do 1000 roku, kiedy to poległ w bitwie. Poza tym Bretania leży obecnie we Francji, więc nie wiem co tam mogliby robić Anglicy (ale zakładam, że to literówka :P)
      pokaż całość

    •  

      @sropo: znudziły mi sie już te memy od podlasiu

    • więcej komentarzy (31)

  •  

    Kapitalizacja całego rynku kryptowalut ponownie odnotowuje wzrosty. W ciągu minionego tygodnia wzrosła ona do ponad 297 mld $. Dominacja Bitcoina również rośnie i w chwili obecnej wynosi ona niespełna 47.5 %. W ciągu ostatnich 24 godzina prawie cała pierwsza dziesiątka kryptowalut odnotowuje wzrosty. Jedynie Tether wykazuje nieznaczny spadek -0.01%.
    http://jpktraders.pl/image/290718btc1.png
    http://jpktraders.pl/image/290718btc2.png

    Kurs Bitcoina pokonał kolejny opór. Poziom 7 900 $ został w ostatnich dniach wyłamany górą i wytestowany dając na wykresie dziennym sygnał do kupna. Kolejnym miejscem docelowym jest poziom 9 500 $.
    http://jpktraders.pl/image/290718btc3.png

    W chwili obecnej cena porusza się w dość wąskiej konsolidacji.
    http://jpktraders.pl/image/290718btc4.png

    Mempool
    Poniżej przedstawiamy aktualną sytuację na mempoolu (wykres prezentuje ostatnie 7 dni). Fee do kolejnego bloku wynosi 5.3 sat/byte. Średnia fee tygodniowa wyniosła BTC 16.71 sat/byte. 
    http://jpktraders.pl/image/290718btc5.png

    Blockchain
    Średnia przetworzonych transakcji na najbardziej aktywnych blockchainach z ostatnich 7 dni. 
    http://jpktraders.pl/image/290718btc6.png

    --------------------------------------
    Gotową analizę w formie szablonu na platformę MT5, będzie do pobrania jutro jak zawsze za darmo z naszej strony.

    Baza szablonów: https://jpktraders.pl/szablony.html

    Nasze szablony pozwolą Ci na praktyczną weryfikację zarówno naszych jak i Twoich analiz, pomogą Ci w nauce handlu, zapewnią ciągłość analiz i wgląd w rozwój sytuacji, a przede wszystkim dadzą możliwość wykorzystania ich w tradingu
    -------------------------------------

    Dodatkowo stan sieci Bitcoina podajemy codziennie na https://twitter.com/jpktraders oraz przez newsletter i messengera.

    Link do analizy: http://jpktraders.pl/analizy.html#!/posts/Konsola-po-pokonaniu-kolejnego-oporu/190

    Analiza również dostępna jest na platformach:
    TradingView PL: https://pl.tradingview.com/u/jpktraders/
    TradingDot: https://tradingdot.com/traders/4477-jpk-traders/strategies
    FXParkiet: http://fxparkiet.pl/profile.php?user=JPKTraders
    Steemit: https://steemit.com/@jpktraders

    Zawarta treść w analizie nie jest sponsorowana. Stworzyliśmy punkt kompleksowej obsługi, który zaspokoi Twoje potrzeby związane z kryptowalutami. Czy masz pytania dotyczące tego, jak wypadł ICO? Zapewniamy recenzje. Czy chcesz poprawić swoją wiedzę o kryptowalutach? Zapewniamy treści edukacyjne. Czy chcesz być na bieżąco ze stanem sieci Bitcoina? Zapewniamy to.

    #btc #bitcoin #kryptowaluty #qualitycontent
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj druga część odnosząca się do tego popularnego wpisu w gorących. Pierwsza część tutaj. Nie ma sensu po raz drugi poruszać tematu intencji nazistowskich Niemiec wobec podbitych narodów - Chciałbym natomiast odnieść się do drugiego członka koalicji hitlerowskiej. A to za sprawą tego sformułowania autora

    Aha, i uściślając - nie jestem żadnym nazistą, ani ''proniemiecki''. Co najwyżej prowłoski. ( ͡° ͜ʖ ͡°)....
    Hmm - Może należało by napisać czy jest w zasadzie czym się chwalić bo może niektórzy może nie wiedzą czym był faszyzm włoski.

    Nie ma miejsca na rozbudowane definicje więc scharakteryzujmy pokrótce cechy faszyzmu
    - szowinizm
    - antyindywidualizm wyrażany przez antykomunizm, antyliberalizm, antykonserwatyzm, ideę silnego państwa zmierzającego do całkowitej kontroli społeczeństwa,
    - antypacyfizm (egzaltacja walki i siły),
    - antykapitalizm,
    - kult mitu, wiara przenosi góry „Credo faszyzmu to heroizm, credo burżuazji to egoizm” − Mussolini,
    - zasadę wodzostwa, które stoi nad masami,
    - totalitaryzm - zanika rozróżnienie między państwem a społeczeństwem,
    - antyparlamentaryzm i antypartyjniactwo,
    - monopartyjność,
    - stosowanie terroru psychicznego i fizycznego
    Nie będę również wnikał jak się żyło Włochom podczas totalitarnej dyktatury ale wydaje mi się że nie za ciekawie. Należy jednakże stwierdzić że faszyzm włoski był unikalny i podobne doktryny polityczne które powstały w Europie można nazwać jedynie parafaszystowskimi. Ich cechą wspólną była dyktatura i szowinizm. Za Mussolinim

    faszyzm nie jest produktem eksportowym i nie może być kopiowany przez inne państwa i
    narody. Niektóre ugrupowania nacjonalistyczne mogą jedynie czerpać inspirację z faszyzmu dla tworzenia swoich programów politycznych, natomiast nie mogą kopiować samego faszyzmu....

    Co łączyło faszystów włoskich z nazistami?
    - podobne "legalne" przejęcie władzy
    - antyparlamentaryzm
    - monopol jednej partii
    - kult wodza
    - państwowy światopogląd
    - totalitaryzm
    Naziści chcieli stworzyć Wielką Rzeszę a Włosi odbudować Imperium Rzymskie.

    O kwestii rasowej u nazistów już pisałem ale jak to było u faszystów?

    W czasie przemówienia 20 września 1920 roku Mussolini nazwał Słowian barbarzyńcami a w kontekście terenów spornych z Jugosławią stwierdził że należy wymienić 50 000 barbarzyńców zamieszkujących te rejony na 50 000 Włochów....

    I to wprowadzano w życie na terenie Słowenii - deportacje, obozy koncentracyjne na wyspie Rab, w Gonars, Monigo, Renicci d'Anghiari, Chiesanuova i innych, pacyfikacje, morderstwa. Włosi w tym temacie wzorowali się na polityce nazistów. Szczególnie ambitnie poczyniał sobie generał Mario Roatta który domagał się od żołnierzy aby przeprowadzali czystki najbardziej energicznie i bez fałszywego współczucia. Jeden z żołnierzy Roatta w liście do domu z 1 lipca 1942 roku pisał: Mamy zabić wszystkich, od góry do dołu, nie szczędząc niewinnych. Co noc zabijamy całe rodzinny (...). Po wojnie generał Roatta znalazł się na liście najbardziej poszukiwanych włoskich zbrodniarzy wojennych - nigdy jednak nie został osądzony.

    Duce oczywiście lawirował pomiędzy własnymi poglądami nt. rasy a hitlerowskimi ale w końcu się złamał.

    Pod koniec lat 30. pod wpływem Niemiec nazistowskich faszyzm został uzupełniony o ideę antysemicką i rasistowską. Nowe koncepcje zostały przeszczepione na grunt włoski za sprawą „Manifestu Rasy” („Manifesto della razza”) z 14 lipca 1938 r....

    Żydzi we Włoszech zostali więc pozbawieni obywatelstwa, a także zabroniono im pełnić ważnych funkcji państwowych. Należy jednak nadmienić że był sprzeciw wobec tego w społeczeństwie włoskim a wielu Żydów te ustawy po prostu nie objęły.

    Duce wielokrotnie wypowiadał się również o niskim wskaźniku narodzeń rasy białej. Obawiał się inwazji rasy żółtej, czarnej i jeśli nic nie zrobi to rasa biała wyginie. W wyniku przeciwdziałaniu państwa tzw. degeneracji kobiety przyłapane na związkach z czarnoskórymi mężczyznami były bite i osadzane w obozach koncentracyjnych.

    A jak to było z ta Etiopią? Bo przecież Etiopczycy brutalnie zabijali jeńców włoskich i należy postawić znak równości pomiędzy działania obu stron. Czy aby na pewno?

    Włoskie wojska nie tylko używały broni chemicznej (gaz musztardowy, fosgen) ale po przedostaniu się informacji o tym do środków masowego przekazu bombardowali namioty Czerwonego Krzyża - oczywiście omyłkowo. Mussolini tłumaczył swoje zbrodnie chęcią "sprowadzenia cywilizacji na zacofane ziemie". Rozkazy co do pojmanych były jednoznaczne

    „Rzym, 5 czerwca 1936. A.S.E. Graziani. Wszyscy rebelianci wzięci do niewoli muszą zostać zabici. Mussolini.”....
    I dalej

    W innych swoich poleceniach dyktator nakazywał przeprowadzenie eksterminacji rebeliantów i całej populacji oraz prowadzenie polityki terroru...
    Zakładano również obozy pracy, okaleczano, przeprowadzano masowej egzekucje, wyrzucano z samolotów, kastrowano, dekapitowano a nawet - wbijano na pal. Ci co przetrwali stali się de facto niewolnikami.

    Jak można być zatem prowłoski? Czy jest tu cokolwiek co można by naśladować?

    P.S Na zdjęciu Mussolini i król Wiktor Emanuel III w Etiopii

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    #nazistowscyrycerze
    pokaż całość

    źródło: slate.com

  •  

    Od dzisiaj zaczynam urlop, więc pewnie będzie kilka dni przerwy na tagu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Amerykańscy żołnierze w zdobycznym Kübelwagenie, Sycylia, lipiec 1943 roku.

    Operacja ''Husky'', poza wieloma sukcesami militarnymi, niosła za sobą także ciemne plamy amerykańskiej armii, czyli masakry w Canicatti i Biscari.

    Pierwszą bardziej znaną zbrodnią, popełnioną przez amerykańskich żołnierzy, była masakra w Canicatti na Sycylii. Rankiem 12 lipca 1943 roku sztab 45. Dywizji Piechoty otrzymał informację, że w pobliskim miasteczku Canicatti cywile wynoszą ze zbombardowanej fabryki wiadrami jedzenie i mydło. Na miejsce udał się pułkownik Herbert McCaffrey z 45. Dywizji Piechoty wraz z kilkunastoma żandarmami. Kiedy pułkownik przybył na miejsce, kazał tłumowi cywili rozejść się, a kiedy ten nie posłuchał, wydał rozkaz żandarmom do otwarcia ognia. Żaden z żandarmów nie wykonał rozkazu, więc pułkownik osobiście wyszarpnął z kabury swój pistolet Colt i zaczął strzelać w stronę tłumu. Po opróżnieniu magazynka załadował następny, a potem jeszcze jeden. W wyniku strzałów zginęło ośmioro cywili, w tym jedenastoletnia dziewczynka, trafiona w brzuch. Pułkownik McCaffrey nigdy nie został osądzony za swoją zbrodnię, zmarł w spokoju w 1954 roku. Na miejscu dzisiaj stoi pomnik ofiar amerykańskiego oficera.

    Bardziej znanym przypadkiem była masakra na lotnisku w Biscari, zajętym przez 180. pułk piechoty z 45. Dywizji 14 lipca 1943 roku. Masakra ta składała się z dwóch niezależnych incydentów, których ponurymi „bohaterami” zostali sierżant Horace T. West i kapitan John T. Compton. Rankiem, o godz. 10, 1. batalion 180. pułku wziął do niewoli w rejonie Santo Pietro 45 włoskich i 3 niemieckich żołnierzy. Oficer dowodzący, major Roger Denman, polecił sierżantowi Westowi, by zabrał jeńców w stronę drogi, gdzie mieli oczekiwać na przesłuchanie. 33-letni West, wraz z grupą innych żołnierzy, zabrał jeńców i pożyczył od sierżanta Haskella Y. Browna pistolet maszynowy Thompson. Zapytany, po co mu on, odpowiedział, że chce „zabić tych skurwysynów”. Pozostałych żołnierzy West odesłał z powrotem do batalionu. Następnie z zimną krwią wymordował pozostałych jeńców. Tym, którzy się jeszcze ruszali, West strzelał prosto w klatkę piersiową. Pół godziny po masakrze, ciała zostały odkryte przez pułkowego kapelana, ppłk Williama E. Kinga, który zgłosił to do dowództwa pułku.

    W tym samym czasie, podczas walk na lotnisku, żołnierz z kompanii „C” tego samego batalionu, szer. Raymond C. Marlow wziął do niewoli 36 włoskich żołnierzy. Dowodzący jego plutonem porucznik Blanks zapytał się dowódcy, kapitana Johna T. Comptona, co ma z nimi zrobić. Compton odpowiedział krótko: „Zastrzel ich”. Blanks zlecił sierżantowi Hairowi, by zebrał pluton egzekucyjny i wymordował jeńców. Zebrano ich nad okopami, zaś Compton osobiście udał się na miejsce. Jeńcy błagali, by darowano im życie. Compton jednak wydał rozkaz otwarcia ognia. Widząc, że ich los jest przesądzony, kilku jeńców próbowało uciekać, jednak wszyscy zostali zamordowani.

    Wieści o zdarzeniach w Biscari szybko doszły do uszu generała Bradleya, a ten przekazał je Pattonowi. Patton zaś zbagatelizował sprawę i próbował ją zatuszować. Bradley był wstrząśnięty i odrzucił sugestie Pattona, przez co ten zmienił swoje zdanie. Comptona i Westa aresztowano. West próbował się bronić zmęczeniem i stresem bojowym oraz powoływał się na słowa samego Pattona, by nie brać jeńców, pogrążyły go jednak zeznania świadków. West został uznany za winnego i… zdegradowany do stopnia szeregowca oraz karę dożywotniego więzienia. Jednak opuścił więzienie już w listopadzie 1944 roku, wrócił do armii i został honorowo zdemobilizowany. Zmarł w Oklahomie w 1974 roku jako szanowany weteran wojenny. Z kolei kapitan Compton został uniewinniony, chociaż sąd uznał jego ocenę sytuacji za bezprawną, i trafił do 179. pułku piechoty tej samej dywizji. Nemezis jednak dosięgła Comptona i zginął on w listopadzie 1943 roku.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Mam dziwne zainteresowanie, lubię wywoływać u siebie sraczkę. Na codzień jadam sałatkę z pomidorów, sałaty, cebuli, kiełbasy myśliwskiej i dużej ilości oliwy. Po jakimś czasie czuję że się zbliża, te cudowne uczucie gdy ciurkiem wypływa rzadkie kupsko. Podcieram się, ale nadal czuję te uczucie niedowysrania tam na dole. Po chwili znowu leci kolejna struga, przekreślająca sens podtarcia. Najlepsza akcja była jak kiedyś przepuściłem jabłka przez sokowirówkę. Gdy po tym zasiadłem na kiblu, od razu widziałem komentarze wegetarian w Onetu. Zacząłem krzyczeć "mięsożercy to mordercy" oraz "tiry na tory!". Jabłka wyleciały ze mnie z taką siłą, że cały kibel był uwalony, nawet poślady miałem ubajane w gównie!

    Jakiś czas temu będąc w słonecznej Grecji wynalazłem przepis na srakiettę maksimal! Ponieważ cebula mocno, postanowiłem zjeść na śniadanie chleb z oliwą. Uwielbiam jeść oliwę hurtowo, dzięki niej mam lepsze wyniki cholesterolu oraz ładniejszą skórę, włosy... i nie tylko, ale o tym zaraz. Następnie udałem się nie zwiedzanie, jeździłem wypożyczonym samochodem, około południa pojechałem do restauracji na posiłek. Była nim sałatka grecka oraz woda mineralna, sałatka grecka ponownie w oliwą. Parę godzin później zjadłem loda na plaży no i się zaczęło xD Czuję to bulgotanie tam na dole, ale olewam, mam doświadczenie w tych sprawach. Zaczynam wracać do hotelu, prowadzę samochód, ale to co zaczyna się dziać staje się nie do opisania!

    Z całych sił musiałem zaciskać poślady, by ekstrementy nie ubajały mi spodenek i majtek! Musiałem się nawet raz zatrzymać na środku drogi i przejść, rozpiąłem spodenki by zmniejszyć ciśnienie śróddupne!

    Zapytacie się pewnie, czemu nie waliłem w krzakach? Odpowiedź jest prosta - gdyż jestem pojebany! Po kupie zawsze myję dupę, a w krzakach nie znalazłem węża z wodą ani umywalki, więc sory ale nie da rady. Zapierdalam do hotelu, parkuję pod nim, wyciągam plecak w którym mam klucz do pokoju, idę powolnym krokiem - tak, dokładnie, powolnym by się nie posrać! Próbuję otworzyć drzwi, udaje się. Następnie wkopuję plecak do środka, jego zwartość prawie nie wyjebała się na podłogę. Idę do kibla, próbuję zdjąć spodenki, niestety się blokują a ja czuję że zaraz będzie koniec. Udało się! W ostatniej sekundzie, niczym w amerykańskim filmie, zdjąłem spodenki, majtki, podniosłem klapę i jeeeeeb! Poleciała fala kupy na kibel oraz trochę na podłogę. Do dziś nie wiem jakim cudem, ale spodenki i majtki były czyste. Czuwał nade mną Bóg Defekacji.

    Żona dała mi bana na oliwę.

    #heheszki #pasta #qualitycontent
    pokaż całość

  •  

    O naszym wschodnim sąsiedzie jest cały czas głośno z różnych powodów. Czy to zbrodni na Wołyniu, czy to wojny za wschodzie. Również ważny jest czynnik narodu ukraińskiego. Dlatego dzisiaj prezentuję tekst o próbach budowy państwa ukraińskiego po I WŚ

    Wybuch rewolucji lutowej utorował Ukraińcom drogę do autonomii i niepodległości, która jednak szybko wystawiona została na próbę ze względu na ingerencję silniejszych państw ościennych. Młode, pozbawione elit i pogrążone w anarchii państwo musiało stawić czoła przeciwnościom, na które nie było gotów.

    Link do znaleziska Ukraińska rewolucja 1917 roku - wiele twarzy młodego narodu

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach.Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski)

    Dodatkowe Tagi: #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #ciekawostki #geografia #wojna #zainteresowania #zwyczaje #polska #historia #bogactwo #politykazagraniczna #dyplomacja #europa #swiat #gospodarka #ukraina #wojsko #rosja
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Brytyjski transporter Bren Carrier podczas lądowania na Sycylii, 10 lipca 1943 roku.

    Kilkanaście dni temu minęła 75. rocznica operacji ''Husky'', czyli lądowania na Sycylii. Latem 1943 roku Alianci kontrolowali już całą Afrykę. Problemem był jednak wybór następnego celu. Z jednej strony zasadniczym pozostawała Francja, jednak wydawało się niemożliwym przeprowadzenie operacji desantowej na kontynent w tym okresie. Wybór padł na Sycylię, która stanowiła istotne zagrożenie dla alianckiej żeglugi na Morzu Śródziemnym, pozwalała kontrolować spory obszar w tym rejonie, a której zdobycie być może pozwoliłoby na wyeliminowanie Włoch z wojny. Nie bez znaczenia było to, że Alianci nie czuli się na tyle pewnie, by lądować we Francji, zwłaszcza, że operacja ''Torch'' wykazała znaczną ilość mankamentów amerykańskiej armii.

    Do lądowania przeznaczono dwie armie: amerykańską 7. Armię gen. Pattona z trzema dywizjami piechoty (1., 3. i 45.) oraz jedną pancerną (2.), oraz brytyjską 8. Armię gen. Montgomery'ego z czterema dywizjami piechoty (1. Kanadyjska, dołączona na prośbę kanadyjskiego premiera; 5., 50. i 51.) oraz jedną brygadę (231.). Ich przeciwnikami miała być włoska 6. Armia generała Alfredo Guzzoniego, licząca 170 tysięcy włoskich żołnierzy, wspartych przez 32 tys. niemieckich (z dywizji ''Hermann Goering'' i 15. Dywizji Grenadierów Pancernych) i 30 tys. żołnierzy z obsługi lotnisk Luftwaffe. Mimo imponujących liczb, Niemcy dysponowali zaledwie 159 czołgami i mieli spore braki w ludziach. Z kolei większość włoskich jednostek stanowiły dywizje obrony wybrzeża, źle uzbrojone i wyposażone, złożone głównie ze starszych wiekiem rezerwistów.

    Planowanie inwazji rozpoczęło się już w maju, kiedy jeszcze dogorywały resztki Panzerarmee Afrika. Zdecydowano się lądować na południowo-zachodnich i południowo-wschodnich brzegach wyspy. Szło to w parze ze zmasowaną ofensywą bombową przeciwko włoskim miastom: bombardowano Neapol, Palermo, Messynę, prowadzono ataki nad Grecją, Sardynią i północnymi Włochami, by rozproszyć obronę przeciwlotniczą. Podrzucono Niemcom w ramach operacji ''Mincemeat'' fałszywe plany desantu w Grecji, co spowodowało rozsianie niemieckich okrętów i samolotów po całym wybrzeżu, a Erwin Rommel został wysłany do Aten, nadzorować obronę. Próbą generalną była operacja ''Corkscrew'' i zajęcie wyspy Pantelleria, między Sycylią, a Tunezją. Po ciężkim bombardowaniu wyspy zajęto ją błyskawicznie w ciągu kilku godzin 11 czerwca.

    Operacja ''Husky'' zaczęła się w nocy 10 lipca desantami spadochronowymi (opiszę je w innym poście). Wiał silny wiatr, co spowodowało sporo problemów zarówno u spadochroniarzy, jak i w jednostkach morskich. Włosi nie spodziewali się, że ktoś może próbować atakować w takich warunkach. W wielu miejscach zaskoczeni obrońcy stawili bardzo słaby opór, jak w sektorze brytyjskim, gdzie 243. batalion ppłk Cataldiego, który obsadzał aż 34 km wybrzeża zwyczajnie rozpierzchł się podczas inwazji, równie słabo bronił się 122. pułk na lotnisku Pachino. Jednak, nie wszędzie. Pluton por. Barone ze wspomnianego batalionu bronił się aż do całkowitego unicestwienia. Ciężkie walki aż do wieczora toczył 430. batalion, przeprowadzając nawet lokalne kontrataki. Do walk skierowano tysiąc Czarnych Koszul z dziesięcioma tankietkami, którzy stawili dzielnie czoła 51. dywizji, wspieranej przez 160 czołgów, walcząc aż do wieczora. Gruppo Tattico Carmito, złożona z jednostek dział samobieżnych, motocyklowych i trzech czołgów zdołała pokonać dwa dni później elitarny batalion Royal Marines, zaś 246. batalion odrzucił Brytyjczyków spod Augusty.

    Znacznie ciężej było w sektorze amerykańskim. Tam Włosi w ogóle nie dali się zaskoczyć i w krótkim czasie zniszczyli sporą ilość barek, transportujących żołnierzy 1. Dywizji Piechoty i batalionów rangersów. Bałagan powiększały włoskie rakiety oświetlające, wiatr, rozrzut amfibii na wiele kilometrów. Nawet słaby włoski opór wywoływał panikę wśród załóg okrętów. Wielu Amerykanów utonęło, skacząc do wody. Lądowanie opóźniło się aż o godzinę. W dodatku, włoska dywizja ''Livorno'' rozproszyła spadochroniarzy amerykańskiej 82. Dywizji ruszyła do kontrataku pod Gelą, wraz z grupą pancerną "Niscemi", nieomal wyrzucając Amerykanów z pozycji - jedynie huraganowy ostrzał artylerii okrętowej ocalił Amerykanów od klęski. Na domiar złego przybyło włoskie i niemieckie lotnictwo, atakując okręty i statki przy brzegu. Żeby uciszyć stanowiska ogniowe, wykorzystano pociski z fosforem, demolując włoskie pozycje. Mimo ustawicznych problemów udało się zabezpieczyć przyczółki i zająć wyznaczone cele do wieczora 11 lipca.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Tak zabiegany ostatnio jestem, że nie mam kiedy komentarzy przejrzeć ( ͡° ʖ̯ ͡°) Ale chwila żeby wrzucić post się znajdzie

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Flettner Fl-282 Kolibri podczas lądowania na pokładzie krążownika lekkiego ''Köln", 1943 rok.

    W powszechnej świadomości utarło się, że to Amerykanie byli prekursorami bojowego zastosowania śmigłowców, ale Niemcy nie zostawali w tyle i jako jedni z pierwszych dostrzegli wielkie znaczenie maszyn, które potrafiły zawisnąć w powietrzu. Koliber był rozwinięciem wcześniejszego pomysłu Antona Flettnera, czyli Fl-265. Śmigłowiec nie był uzbrojony, ale zainteresowanie nim wyraziła Kriegsmarine, która dostrzegła szansę w zwalczaniu okrętów podwodnych. Warto tu wspomnieć, że KM wykorzystywała także wiatrakowce Fa-330 ''Bachstelze'', wykorzystywane przez U-Booty.

    W związku z tym, jeden egzemplarz prototypowy Kolibra trafił w 1942 roku na krążownik lekki ''Köln", gdzie przygotowano dla niego lądowisko na rufie. Testy wypadły pomyślnie i Fl-282 trafił - jako pierwszy śmigłowiec w historii - do produkcji seryjnej. Wykorzystywano go do zwalczania brytyjskich okrętów podwodnych na Morzu Śródziemnym, a także do tropienia konwojów. Do 1943 roku przekazano około 20 maszyn. Zainteresowanie wyraziły także wojska lądowe, widząc szansę dla śmigłowców w kierowaniu ogniem artylerii oraz obserwacji i wykorzystywano je w tym celu aż do końca wojny - kilka sztuk Kolibrów pomagało w obronie Berlina w kwietniu 1945 roku, startując z lotniska Rangsdorf. Ponadto, sformowano także pierwszą w historii jednostkę śmigłowcową - Luft-Transportstaffel 40, wykorzystującą Kolibry i większe śmigłowce Fa-223 ''Drache''. Śmigłowce służyły tam do transportu (jedna załoga Fa-223 pobiła rekord w długości lotu) oraz komunikacji, m.in. z oblężonym Wrocławiem. Planowano seryjną produkcję tego rodzaju maszyn oraz wyposażanie w nie U-Bootów, jednak naloty pokrzyżowały te plany. Wojnę przetrwały tylko trzy Kolibry - jeden zdobyli w Berlinie Sowieci, zaś dwa Amerykanie po przejęciu maszyn TS 40.

    Niemieckie doświadczenia, oraz wiedzę Antona Flettnera z wielkim powodzeniem wykorzystali Amerykanie, którzy już w czasie wojny w Korei zaczęli wykorzystywać śmigłowce w szerokim aspekcie - od ratowania rozbitków, poprzez kierowanie artylerią, a na transporcie rannych kończąc.

    Ciekawostka: w polskiej grze ''Mortyr 2: For Ever'' można przelecieć się takim cudem.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj zajmiemy się historią najnowszą naszego państwa.

    Stosunki międzynarodowe na przestrzeni wieków ulegają zmianom. Dominacja jednych państw zanika na rzecz nowych potęg. Przez wieki Polska z różnym skutkiem próbowała odgrywać swoją rolę w stosunkach międzynarodowych. Nie inaczej było po 1989 r.

    Link do znaleziska Zmiany w otoczeniu międzynarodowym Polski po 1989 roku

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach.Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski)

    Dodatkowe Tagi: #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #ciekawostki #geografia #wojna #zainteresowania #zwyczaje #polska #historia #bogactwo #politykazagraniczna #dyplomacja #europa #swiat #gospodarka #uniaeuropejska
    pokaż całość

    •  

      @sropo: Dobry artykuł. Z mojej strony trochę zbyt mocno przeceniona rola Polski (Solidarność itp.) w zmianach po 89r na obszarze Europy Wschodniej, a za mało USA.

      Wśród głównych czynników bezpośrednich wpływających na upadek komunizmu w Europie były: polski okrągły stół, wybory czerwcowe oraz objęcie stanowiska premiera przez Tadeusza Mazowieckiego.

      Wg mnie sprawa upadku ZSRR, tym samym upadku komunizmu w Europie, ma bardzo szeroki kontekst (postawa Chin, interwencja w Afganistanie), w którym Solidarność, okrągły stół i Mazowiecki są jak malutki element w wielkiej układance. Rozumiem, że pisałeś o wpływie bezpośrednim, co jest w gruncie rzeczy prawdą, ale wg mnie warto było wspomnieć o rok-rocznych spotkaniach przywódców USA-ZSRR, począwszy od 85r. w Genewie a na deklaracji o zakończeniu zimnej wojny w 91r. kończąc ;)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    Czas już wrócić do poprzedniego porządku postowania ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Członkinie z brytyjskich służb pomocniczych w ''ogródku'' w zbombardowanym Londynie, 1944 r. Brytyjska stolica cierpiała w tym okresie w trakcie tzw. ''Baby Blitz'', czyli serii niemieckich nalotów odwetowych.

    Czasami odnoszę wrażenie, że w Polsce historię II WŚ postrzega się bardzo prosto, binarnie, dwubiegunowo. Nasi dobrzy, oni źli. Zauważyłem to zwłaszcza w momentach, kiedy opisywałem zbrodnie tych ''dobrych'' i zaraz określano mnie nazistą czy jakimś innym głupkowatym i nieprawdziwym epitetem.

    Wygląda to z mojej perspektywy mniej więcej tak:

    Niemcy byli źli, bo zbombardowali Wieluń, Coventry, albo Belgrad.
    Brytyjczycy, Amerykanie i Polacy byli spoko, bo oni tylko odpłacali Niemcom za ich zbrodnie i mieli prawo. Mieli prawo też strzelać do cywilów, zrzucać bomby z opóźnionym zapłonem, obliczone na perfidne wymordowanie niczego nie spodziewających się cywilów i atakować cele typowo niewojskowe, jak na przykład szpitale. Poza tym mieli też prawo mordować niemieckich lotników na spadochronie.

    Japończycy byli źli, bo Nankin.
    Amerykanie byli spoko, bo palili jedno japońskie miasto za drugim, dla własnej zabawy i eksperymentów z burzami ogniowymi, poziomem sadyzmu dorównującym działaniom hitlerowców w kacetach.

    Włosi byli źli, bo rzucili na biednych napadniętych Etiopczyków gaz.
    Etiopczycy byli spoko, bo wziętym do niewoli Włochom obcinali palce, wyłupywali oczy i rozłupywali czaszki kamieniami, co bezpośrednio spowodowało użycie gazu.

    Państwa Osi były złe, bo wykorzystywały seksualnie kobiety.
    Kanadyjczycy ciągający kobiety na sznurze za jeepami, Marokańczycy z armii francuskiej gwałcący nie tylko kobiety, ale i mężczyzn oraz zwierzęta, oraz Amerykanie, gwałcący dziesiątki tysięcy kobiet byli spoko, bo oni byli po naszej stronie.

    Niemcy byli źli, bo mordowali Polaków.
    Sowieci też mordowali Polaków, dziesiątkami tysięcy i to w czasach, kiedy Goering jeździł na polowania do Białowieży, ale oni są trochę mniej źli, bo przecież nas ''wyzwolili''.

    Nie wiem jak Wy, ale ja nie mam schizofrenii i dla mnie zło jest złem, niezależnie od tego, kto je popełnił. Zło należy potępiać. Nie buduję tutaj sztucznej symetrii między Niemcami, a np. Polską, ale piętnowanie zbrodni tych ''dobrych'' nie oznacza opowiadania się od razu po stronie tych ''złych''. Zaś argumenty ''oni zaczęli'' są odpowiednie dla dzieci z przedszkola, a nie dorosłych ludzi.

    Zresztą, w II WŚ nie było żadnych ''dobrych'' i ''złych''. Była walka zła ze złem, pomiędzy którą wepchnięto albo naiwnie łatwowierne państwa, albo narody walczące w obronie swojej niepodległości i godności. Finlandia, Łotwa, Estonia nie były wcale mniej bohaterskie i szlachetne w swojej walce, niż Polska. Tylko stały po drugiej stronie.

    Aha, i uściślając - nie jestem żadnym nazistą, ani ''proniemiecki''. Co najwyżej prowłoski. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    W naszej ostatniej analizie pisaliśmy o możliwym wybiciu góra oporu 6 800 $ i szukania w dalszym etapie pozycji długich.
    Kilkanaście godzin później cena mocno wybiła górą docierają aż do poziomu 7 500 $ gdzie zaczęła się konsolidacja. W ciągu tygodnia kapitalizacja całego rynku kryptowalut wzrosła do 285 mld $ przy jednoczesnym wzroście dominacji Bitcoina do ponad 45 %.
    http://jpktraders.pl/image/220718btc1.png
    http://jpktraders.pl/image/220718btc2.png
    http://jpktraders.pl/image/220718btc6.png

    Wracając do wykresów. Cena porusza się w konsolidacji od kilku dni i wybicie z niej w którąś stronę będzie wskazaniem kierunku w dalszym terminie. W związku z tym, że wsparcie 6 800 $ nie zostało przetestowane od góry, możliwe że cena wybije się właśnie dołem z targetem w tym miejscu. Alternatywnie jeśli cena wybije się góra, to najbliższe miejsce docelowe jest oporem na poziomie 7 900 $.

    http://jpktraders.pl/image/220718btc3.png

    Mempool
    Poniżej przedstawiamy aktualną sytuację na mempoolu (wykres prezentuje ostatnie 7 dni). Fee do kolejnego bloku wynosi 3.3 sat/byte. Średnia fee tygodniowa wyniosła BTC 18.77 sat/byte.
    http://jpktraders.pl/image/220718btc4.png

    Blockchain
    Średnia przetworzonych transakcji na najbardziej aktywnych blockchainach z ostatnich 7 dni.
    http://jpktraders.pl/image/220718btc5.png

    --------------------------------------
    Gotową analizę w formie szablonu na platformę MT5, będzie do pobrania jutro jak zawsze za darmo z naszej strony.

    Baza szablonów: https://jpktraders.pl/szablony.html

    Nasze szablony pozwolą Ci na praktyczną weryfikację zarówno naszych jak i Twoich analiz, pomogą Ci w nauce handlu, zapewnią ciągłość analiz i wgląd w rozwój sytuacji, a przede wszystkim dadzą możliwość wykorzystania ich w tradingu
    -------------------------------------

    Dodatkowo stan sieci Bitcoina podajemy codziennie na https://twitter.com/jpktraders oraz przez newsletter i messengera.

    Link do analizy: https://jpktraders.pl/analizy.html#!/posts/Konsolidacja-przed-testem/188

    Analiza również dostępna jest na platformach:
    TradingView PL: https://pl.tradingview.com/u/jpktraders/
    TradingDot: https://tradingdot.com/traders/4477-jpk-traders/strategies
    FXParkiet: http://fxparkiet.pl/profile.php?user=JPKTraders
    Steemit: https://steemit.com/@jpktraders

    Zawarta treść w analizie nie jest sponsorowana. Stworzyliśmy punkt kompleksowej obsługi, który zaspokoi Twoje potrzeby związane z kryptowalutami. Czy masz pytania dotyczące tego, jak wypadł ICO? Zapewniamy recenzje. Czy chcesz poprawić swoją wiedzę o kryptowalutach? Zapewniamy treści edukacyjne. Czy chcesz być na bieżąco ze stanem sieci Bitcoina? Zapewniamy to.

    #btc #bitcoin #kryptowaluty #qualitycontent
    pokaż całość

  •  

    Z okazji wakacji zabieram was do II RP i kurortu wypoczynkowego Truskawiec. Zobaczcie i przeczytajcie jak się bawiły dawne elity.

    Truskawiec, przed wojną nazywany perłą polskich wód, był najbogatszym i jednym z najelegantszych kurortów uzdrowiskowych II RP. W sezonie odwiedzało go kilkanaście tysięcy kuracjuszy. W latach trzydziestych pobyt w Truskawcu należał do niepisanych obowiązków ówczesnych elit.

    Link do znaleziska Kurorty wypoczynkowe II RP – Truskawiec

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach.Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski)

    Dodatkowe Tagi: #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #ciekawostki #geografia #wojna #zainteresowania #zwyczaje #polityka #polska #historia #iirp #bogactwo #zabytki #design #nieruchomosci
    pokaż całość

    źródło: ilustracja 7.jpg

    •  

      @sropo: Truskawiec FTW polecam w opór aktualnie. W przyszłym roku tez się wybieram ;)

    •  

      @sropo Od jednego z Czytelników otrzymałem zdjęcia pomnika, który ostatnio został wzniesiony w Truskawcu (powiat Drohobycz, województwo Lwów). Pomnik ten upamiętnia Dmytro Danyłyszyna i Wasyla Biłasa, członków OUN, którzy w tym mieście 29 sierpnia 1931 r. skrytobójczo zastrzelili posła Tadeusza Hołówkę, bliskiego współpracownika Józefa Piłsudskiego i zwolennika ugody z Ukraińcami, działacza BBWR i „ruchu prometejskiego”. Mordu dokonano w pensjonacie greckokatolickich sióstr zakonnych.

      Policja polska po ponad roku, zupełnie przypadkowo zidentyfikowała i aresztowała owych morderców, co miało miejsce w czasie przesłuchania. w związku z ich napadem na pocztę w Gródku Jagielońskim. Obaj zostali osądzeni i skazani na karę śmierci. Wyrok wykonano we Lwowie w grudniu 1932 r.

      Co na to marszałek Marek Kuchciński, który w czerwcu ubr. w tymże samym Truskawcu fraternizował się z Jurijem Szuchewuczem, synem zbrodniarza Romana Szuchewycza? Nie zauważył tego pomnika, czy zauważył i tradycyjnie już schował głowę w piasek? Jego wyborcy z Podkarpacia mają prawo znać odpowiedź na to pytanie.

      Za księdzem Tadeuszem Isakowicz-Zaleskim.
      pokaż całość

      . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

      źródło: fromapp.jpg

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Przez najbliższe kilka dni posty będą pojawiać się nieregularnie albo nawet wcale. Za utrudnienia przepraszam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Jeden z tych samolotów, które nawet stojąc nieruchomo na lotnisku budzą niepokój. Heinkel He-219 ''Uhu'' - czyli ''Sowa''. Chociaż ja osobiście uważam, że ma coś z osy...

    Samolot powstał w zakładach Heinkla jako dalekodystansowy samolot rozpoznawczy. Już w 1940 miał dość wizjonerską koncepcję - z kabiną ciśnieniową i trójpodporowym podwoziem. Jednak wobec nasilenia alianckich nalotów na Niemcy, dowódca nocnych myśliwców, gen. Josef Kammhuber nalegał na przekształcenie samolotu w nocny myśliwiec, by wsparł łowców Jagdwaffe w conocnych bitwach o Niemcy.

    Uhu miał sporo wad wieku dziecięcego... ale rekompensował to swoimi atutami. Potwór. Tylko tak mogę go nazwać. Siła ognia ze dwóch czołgów - dwa działka MG 151 20 mm i cztery (później sześć!) działka MK 108 30 mm - z czego dwa były zamontowane w kadłubie ukośnie w górę. Był to niemiecki sposób zwalczania Lancasterów, pozbawionych uzbrojenia defensywnego od spodu. Niemiecki myśliwiec przelatywał pod bombowcem, pilot obserwował go przez celownik i... Auf Wiedersehen.

    Wyposażenie elektroniczne było nadzwyczaj bogate. Późne wersje dysponowały świetnym radarem FuG 220 Liechtenstein oraz pasywnym systemem ochrony tylnej półsfery FuG 218 Neptun, ponadto IFF (identyfikator swój-obcy) FuG 25a, pozwalający rozpoznać w mroku wrogie maszyny. Do tego opancerzona kabina ciśnieniowa i wyrzucane fotele obu członków załogi. Prędkość - 650 km/h. Powstała również specjalna wersja do zwalczania brytyjskich myśliwców Mosquito, odpowiednio odchudzona. Przy jednej z pierwszych akcji bojowych 12 czerwca 1943 roku mjr Werner Streib (67 zestrzeleń), dowódca I./NJG 1 w ciągu jednej nocy zestrzelił sam pięć Lancasterów.

    Gdybym był członkiem załogi jakiegoś Lancastera i zobaczył to monstrum wynurzające się z mroku, to narobiłbym w portki.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      Głowica torpedy to 400kg

      @funkmess: Bomba uranowa spokojnie mogla by byc mniejszych rozmiarow - zreszta wierze ze Niemcy byli by w stanie zrobic wiksza torpere specjalnie na te okazje.
      Co do porownania Shermana i Tygrysa to chyba ktos zartowal - pomijajac wytrzymalosc pancerza Tygrys mial fenomenalna armate 88mm i rownie fenomenalny mechanizm celowania ktory pozwalal rozniesc kazdy aliancki czolg na odleglosciach 2x wiekszych niz skuteczny zasieg dzial alianckich. Chociaz sam czolg byl wielki i koszrtowny w produkcji i bardziej praktyczna byla Pantera ktora tez sobie dobrze dawala rade (armata 75mm) pokaż całość

    •  

      @John_archer: angielskie spitfire było lepsze pod każdym względem, a mustang to już w ogóle kosmos maszyna w porównaniu z niemieckim szmelcem, więc z czego się śmiejesz? mam ci dać realne cytaty niemieckich lotników na ten temat?

    • więcej komentarzy (58)

  •  

    Kiedy słyszę, że ktoś gada na korytarzu, to zdejmuję majtochy, przykładam dupę do drzwi rozchylając poślady tak, by odbyt się do nich przyssał i napierdalam soczystego bączura, drzwi robią za membranę głośnika. Po chwili wszelakie rozmowy gasną. #qualitycontent #nadtag

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Patrzcie go, jaki dumny z siebie. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pewnie ustrzelił jakiś brytyjski czołg.

    13 czerwca 1944 roku był pogodnym, słonecznym dniem. Nawet w pochmurnej na co dzień Normandii. Żołnierze 4. pułku pancernego County of London Yeomanry wkraczając do miasta Villers-Bocage myśleli w zasadzie tylko o krótkiej przerwie. Właśnie zresztą zbliżała się pora śniadania, więc pojazdy stanęły w nieubezpieczonej kolumnie, a żołnierze i czołgiści o twarzach pokrytych smarem i pyłem tłoczyli się przy kuchniach polowych, by zdobyć kubek gorącej kawy i coś przegryźć przed dalszym marszem. Brytyjczycy byli w dobrych nastrojach, niezbyt przejmowali się jakimś zagrożeniem - bo przecież miasto było zajęte bez walk, jeno zniszczono niemiecki wóz terenowy, a weseli Francuzi powitali zwycięskich sojuszników. Czołgiści nie wysłali zwiadu poza miasto, uznając, że nic im nie grozi. Panowała zresztą cisza radiowa.

    Nic bardziej mylnego.

    Około godziny 9:00 sierżant O'Connor zauważył coś, co zamroziło mu krew w żyłach. W stronę miasta toczył się, rycząc potwornie silnikiem największy koszmar większości alianckich czołgistów od lutego 1943 roku. Samotny Panzer VI ''Tiger''. Z boku wieży widniał wymalowany czerwoną farbą numer: 222. Stalowy potwór ruszył drogą krajową nr 175 i błyskawicznie rozsadził dwa czołgi ubezpieczające tyły Brytyjczyków. Żołnierze próbowali zagrodzić mu drogę działem 57 mm, ale kiedy Tygrys podjechał bliżej, rozpierzchli się w panice. Oba karabiny maszynowe monstrum podpaliły pojazdy transportowe pułku i zniszczyły trzy dalsze lekkie czołgi. W centrum czołgi sztabu rozpaczliwie próbowały uciec na wstecznym biegu, ale i tam je dopadł samotny łowca. Pierwszy czołg desperacko wystrzelił dwa razy, nie czyniąc jednak najmniejszej szkody Tygrysowi. Jeden z czołgów ukrył się w ogródkach, jednak drugi został dostrzeżony i szybko eksplodował od 88 mm pocisku. Ukryty czołg próbował zaszkodzić Tygrysowi strzelając w jego tył. Chyba tylko rozwścieczył kolosa, bo wieża obróciła się i zmiotła Cromwella z drogi. Brytyjczycy rozpaczliwie strzelali też z przodu, ale błyskawicznie cztery pojazdy zostały zniszczone. Dopiero, kiedy stwór wyjeżdżał z miasta został uszkodzony ogniem działa przeciwpancernego. Załoga szybko z niego wyskoczyła. W tym dowódca. Usmarowany sadzą porucznik SS z Krzyżem Rycerskim na szyi. Umundurowani na czarno czołgiści przeskoczyli drogę i zniknęli w lesie.

    W akcji tej Michael Wittmann w mniej niż 15 minut zniszczył 14 czołgów, dwa działa przeciwpancerne i 15 pojazdów. Był to prawdziwy pogrom. O swojej akcji opowiedział w wywiadzie dla niemieckiego radio.

    https://youtu.be/gFtFfHGmgJA

    Dziwnie jest słuchać człowieka, którego moment chwały i śmierci dzieliły niecałe dwa miesiące...

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    C-47 Skytrain w Tunezji, 1943 rok. Zdjęcie bardzo dobrze obrazuje łatwość uszkodzeń tego samolotu.

    O pilotach Dakot/Skytrainów mówiło się, że są ''nieuzbrojeni, nieochronieni, nieeskortowani''. Wielu odnosiło się do nich z dużym lekceważeniem - w końcu pilotowali ''powietrzne autobusy'', a nie szybkie myśliwce, czy ciężkie bombowce. Nie zapisywali się na pierwszych stronach gazet, nie błyszczeli w świetle fleszy. Byli... kimś gorszym dla prasy i nawet własnych kolegów z USAAF.

    Jedynie ci, których transportowali - czy to nad żywopłotami Normandii, czy to nad polderami Holandii, czy wreszcie nad szerokimi wodami Renu - wiedzieli, z jakimi ludźmi mają do czynienia. Spadochroniarze im ufali, wierząc, że ci skromni goście dostarczą ich cało w jednym kawałku do strefy zrzutu. Piloci transportowi nie nosili raczej spadochronów. Lecieli na niewielkiej wysokości i za punkt honoru stawiali sobie dostarczenie spadochroniarzy, czy ładunku. Kiedy już to zrobili, najczęściej nie mieli już ani czasu, ani wysokości, by wyskoczyć. ich samoloty, zbudowane z lekkiej blachy, nie były w stanie powstrzymać ani pocisków, ani odłamków. Były zestrzeliwane i uszkadzane setkami. Dziesiątkami ginęli też piloci. Ci jednak do samego końca stawiali nad wszystko swój obowiązek. Najlepiej oddają to słowa porucznika Herberta Schulmana podczas Market-Garden. Ostatnie słowa. ''Nie martwcie się o mnie. Zrzucę chłopaków dokładnie nad strefą zrzutu''. Zrzucił.

    Bardzo negatywnie pilotów transportowych ocenił Stephen Ambrose w swoich książkach. Zarzucał im brak wyszkolenia, niedbalstwo, a nawet tchórzostwo. Według niego, to przez nich dochodziło do takiego rozrzutu spadochroniarzy nad strefami zrzutu. Bardzo negatywnie na jego osądy zareagowali spadochroniarze. Były spadochroniarz z 82. DPD, Bob Murphy powiedział: ''Przykro to mówić, ale dr Ambrose, który nigdy nie był na misji bojowej, oczernił dobre i zaszczytne imię pilotów C-47. Leciałem z nimi trzykrotnie i uważam ich za bohaterskich żołnierzy''.

    Nic więcej nie trzeba dodawać.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @Mleko_O zle mnie rozumiesz - to normalne ze wielu koneserów IIWŚ odczuwa sympatię do niemieckiej wojskowości bo w końcu Niemcy radzili sobie na froncie mimo tego że walczyli przeciwko prawie całemu światu, byli dobrze wyszkoleni, III Rzesza niezle orała Sowietów przynajmniej w pierwszym okresie wojny z ZSRR a ponadto Niemcy mieli świetne czołgi.

      Ale fanpage jest stricte proniemiecki, czasem aż fanatycznie. Rzadko autor pokusi się o racjonalne rozliczenie żołnierzy Wehrmachtu którzy w większości (poprzez wykonywanie rozkazów) byli przede wszystkim mordercami pokaż całość

    •  

      @Mleko_O: Czytam Twoje wpisy od dłuższego czasu. Bardzo przyjemna lektura. Pieprzyć hejterów, dla których bohaterscy byli tylko żołnierze alianccy. Bohaterowie byli po każdej stronie. Skurwysyny też.

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    ''Strzelająca Gwiazda''. Amerykański myśliwiec Lockheed P-80 na lotnisku w USA, 1944 r.

    Amerykanie, będąc pod dużym wrażeniem brytyjskiego samolotu Gloster E.28 również zapragnęli posiadać podobne cudo. Pierwszym projektem był jednak strasznie nieudany Bell P-59 Airacomet, który w symulowanych walkach przegrywał z Mustangiem z silnikiem tłokowym. W konkurencji rozpoczęto więc prace w koncernie Lockheed, gdzie narodził się późniejszy P-80. Samolot miał mieć proste skrzydła i napęd w postaci brytyjskiego silnika turboodrzutowego De Havilland Goblin. Projekt był tak tajny, że brytyjski inżynier, transportujący silnik po zatrzymaniu przez policję nie mógł zostać zwolniony, bo firma Lockheed nie mogła za niego poręczyć. Zaledwie 5 ze 170 inżynierów wiedziało, co budują.

    Kiedy wywiad otrzymał informacje o niemieckich postępach nad Me-262, prace przyspieszyły. Samoloty testowano jesienią 1944 roku - i okazały się bardzo niebezpieczne. Szkoda, że głównie dla pilota. W jednym locie zginął główny oblatywacz Lockheeda, Milo Burcham, w drugim locie inny pilot musiał skakać ze spadochronem. Mimo niezbyt wesołej opinii, cztery samoloty wysłano do Włoch celem przetestowania w warunkach bojowych. Jeden z samolotów rozbił się w styczniu 1945 r., zabijając pilota, co spowodowało uziemienie samolotów do końca wojny. Kolejną ofiarą P-80 był najlepszy amerykański as II WŚ, Richard Bong (40 zestrzeleń), który zginął 6 sierpnia 1945 r. Nie muszę wspominać, że na tym latadle nie osiągnięto żadnych sukcesów bojowych?

    Koniec wojny szczęśliwie spowolnił prace nad tym... samolotem, ograniczając liczbę ofiar. Samoloty wykorzystywano w początkowej fazie wojny koreańskiej, ale tam okazało się, że znacznie ustępują chińskim MiG-15, więc oddelegowano je do zadań rozpoznawczych i szturmowych, gdzie służyły do lat 60.

    Cóż powiedzieć... kiedy amerykańskie P-80 raczkowały we Włoszech, Niemcy testowali już Me-262 C, zwany Heimatschützer i pułap 12 km osiągał w takim czasie, że Jankesi mogli co najwyżej dostać - pardon moi - sraczki, patrząc na to.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Dżentelmen na zdjęciu to porucznik Josef ''Joschi'' Pöhs, Expert z 43 zestrzeleniami, odznaczony Krzyżem Rycerskim. Nieszczęśnik miał pecha zostać rozpuszczonym żywcem przez paliwo rakietowe.

    Urodził się w 1912 roku. Latał w składzie JG 76 i JG 54, uzyskując zestrzelenia nad Wlk. Brytanią, Jugosławią i ZSRR. Od jesieni 1941 r. prowadził misje szkoleniowe. W czerwcu 1942 r. dołączył do Erprobungskommando 16 w Rechlinie, gdzie brał udział w testach myśliwca rakietowego Me-163.
    30 grudnia 1943 r. podczas startu odrzucił wózek (Me-163 nie miał własnego podwozia), ten odbił się od ziemi i uderzył w samolot, uszkadzając przewody paliwowe. Silnik automatycznie się wyłączył, a Joschi zawrócił, żeby lądować. Musnął kadłubem wieżę kontrolną, po czym samolot spadł na ziemię i przetoczył się jeszcze 50 metrów. Strażacy i drużyny ratownicze były gotowe i ruszyły do samolotu. Jednak, kiedy otwarto kabinę, okazało się, że... pilota tam nie ma. Szef mechaników opisał to tak: ''Nawet jeśli miał na sobie kombinezon ochronny [pilotom Me-163 wydawano kwasoodporne kombinezony], jego całe prawe ramię zostało całkowicie rozpuszczone przez paliwo. Po prostu go tam nie było. Nie było niczego w jego rękawie, a drugie ramię, tak jak i głowa były niczym więcej, niż papką miękkiej galaretki.''

    Smutna śmierć.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @PawEHO: Twoja ulubiona Wikipedia podaje, że "Podwozie umożliwia postój płatowca na ziemi, wodzie lub konstrukcji (np. pokładzie okrętu), jego przemieszczanie po podłożu (kołowanie), start i lądowanie (lub wodowanie)." a jak wiemy ta płoza służyła tylko do lądowania, czyli nie spełnia definicji. Szybowce które dzisiaj mają płozę (bo są i takie) używają jej do wszystkich wymienionych czynności. Specjalistą nie jestem ale nadal wydaje mi się, że mam rację pokaż całość

    •  

      @Mleko_O: Już Ci zacytuję Rzadko stosowane jest podwozie na nartach lub płozach, głównie w warunkach zimowych, czasami do lądowania na trawiastej nawierzchni. Podwozie takie zwykle występowało w układzie klasycznym, analogicznym do kołowego (zwykle istniała możliwość wymiany nart na koła). Prowadzono także eksperymenty z podwoziem gąsienicowym lub na poduszce powietrznej.

    • więcej komentarzy (27)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Taka jest właśnie wojna. Zabity włoski żołnierz przy ciężarówce FIAT, łuk Donu, grudzień 1942.

    Historiografia osądziła bardzo kłamliwie niemieckich sojuszników pod Stalingradem, zarzucając im, że to przez nich doszło do klęski, bo załamali się pod atakiem Sowietów.

    Szkoda tylko, że owi historycy ''zapominają'' wspomnieć, że włoska 8. Armia była rozciągnięta na 270 kilometrów, rumuńska 3. Armia - na 140, a węgierska 2. Armia - na 150. Znacznie to przekraczało schematy organizacyjne. Ponadto, generał Petre Dumitrescu (dowódca 3. Armii, w mojej opinii jeden z najwybitniejszych dowódców rumuńskich w XX wieku) zwracał uwagę Hitlera, że armia jest za bardzo rozciągnięta i prosił albo o skrócenie linii frontu, albo o dosłanie dodatkowych oddziałów niszczycieli czołgów. Niemcy, jak zawsze, nie posłuchali...

    Wojskom koalicji antysowieckiej brakowało dramatycznie środków przeciwpancernych, czołgów i wsparcia lotniczego. Wydawałoby się, że walczyli krótko - bo ''tylko'' trzy dni. Jednak Sowieci do ataku ruszają już 11 grudnia 1942 r. Na odcinku dywizji ''Ravenna'' i ''Cosseria'' naciera przez pięć dni 28 sowieckich batalionów. Mimo, że Włosi dysponowali ogromnymi niedoborami amunicji i broni maszynowej, dzielnie odpierali ataki przeciwnika, wycinając setkami atakujących. Ciał na przedpolach Włochów urosło tyle, że żołnierze musieli w trakcie walk je usuwać, żeby móc dalej się bronić. Sowieci stratami się nie przejmowali - mieli 115 batalionów, a w rezerwie cztery korpusy pancerne, niespodziankę na ''Saturna'' 16 grudnia.
    Wcześniej czoła Sowietom dzielnie stawiali Rumuni. Ich działka przeciwpancerne były kompletnie bezużyteczne przeciw T-34, więc kawalerzyści z 1. Dywizji Kawalerii odważnie rzucili się na sowieckie czołgi z butelkami z benzyną. ''Romania Mare'' - ''Wielka Rumunia'', jak nazywano 1. Dywizję Pancerną heroicznie stawiała czoła na swoich słabiutkich pojazdach przeciw 600 sowieckim czołgom.

    Jednak nawet największa odwaga i hart ducha nie mogą pomóc, kiedy przeciwnik ma miażdżącą przewagę liczebną...

    Kiedy 16 grudnia rozpoczęła się operacja ''Mały Saturn'', Rumunów dosłownie rozjechała. Włosi stawiali bohaterski opór przez trzy dni, kiedy linie obronne zaczęły pękać na odcinku ''Ravenny''. Do ataku ze śpiewem na ustach ruszyły Czarne Koszule, ale niewiele to pomogło. Wspaniałą kartę zapisała moja ukochana 3. Dywizja Alpejska ''Julia'', przez której pozycje Sowieci przebili się dopiero, kiedy wytłukli wszystkich obrońców - z 16 tys. zostały 3 tysiące. Za jej bohaterstwo, dywizja została wymieniona w Wehrmachtbericht. Sowieci przebili się przez włoskie linie i dotarli do Kantemirowki, na dalekich tyłach, gdzie zaskoczyli sztab ''Ravenny'', wywołując panikę. W efekcie cała 8. Armia musiała się wycofać. Niemieccy oficerowie łącznikowi jednak wystawili Włochom taką opinię: ''Twierdzenie, wyrażane przez niektórych, według którego Włosi zwyczajnie uciekli, nie tyle jest przesadą, co zwyczajnie jest nieprawdą.''

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @Puter: Gościu napisał o jakiejś randomowej dywizji włoskiej, że jest jego ulubioną, tobie może to nie pasować. Dla to to samo jak ktoś by napisał tak o chorągwi husarskiej Jana Sobieskiego, pułkach Napoleona, 1 Dywizji Wolnych Francuzów czy Gurkhach u Brytoli. Macie jakieś ból dupy bo nie napisał, że każda jednostka niemiecka czy ostfrontu to mordercy i gwałciciele. Najwidoczniej mamy inną definicję patologi

    •  

      @Markizek: Popatrz na styl, kolega jest fascynatem. Rozumiem pasję, ale bez przesady. To nie pierwszy raz w tych wpisach, tak jak w opowieści o bohaterskim dowódcy U-Boota, którego jednym z dokonań buło zatopienie 4 statków cywilnych. Nie przesadzaj. Poza tym nie ulubioną -"ukochaną", "Do ataku ze śpiewem na ustach ruszyły Czarne Koszule" To jakbyś pisał pieśń pochwalną, to nie historia, to zachwyt, tak naprawdę nie nad jakimś bohaterstwem, tylko ideologią... pokaż całość

    • więcej komentarzy (37)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Za ''samostinną Ukrainę''... Dzieło upowskich zbirów, morderców i bandziorów, nazywanych przez pomyłkę ''ludźmi''.

    Dzisiaj mija 75. rocznica (Chyba wszyscy wiemy, że post z wczoraj - Mleko) wydarzeń nazwanych ''krwawą niedzielą na Wołyniu''. Wydarzeń, których nie można nazwać inaczej, niż barbarzyństwem i okrucieństwem. W nocy z 10 na 11 lipca OUN-B - organizacja kierowana przez Stepana Banderę i jej zbrojne ramię - Ukraińska Powstańcza Armia - rozpoczęły zorganizowany mord na ludności polskiej na Wołyniu. Akcja trwała do końca 11 lipca, kiedy upowcy napadli na 167 polskich miejscowości. Dnia nie starczy, by opisać choćby ułamek banderowskiego bestialstwa.

    Schemat był wszędzie podobny. Upowskie bandy okrążały wieś kordonem, a następnie wkraczały do niej, gdzie gromadziły ludność w jednym miejscu i dokonywały masakry. Jak mordowano? Chyba każdy już zna długą listę upowskich sposobów uśmiercania. Obcinanie piersi sierpem, nabijanie na sztachety, rozbijanie głów o futrynę, przepiłowywanie żywcem, rozrywanie końmi, przybijanie do drzwi... Ten kogo zastrzelono, ten miał szczęście. W większości wypadków ofiary zamęczono na śmierć. Mordowano wszystkich, bez wyjątku - mężczyzn, starców, kobiety i dzieci. Upowscy zwyrodnialcy nie darowali nawet swoim rodakom, którzy byli w związkach z Polakami, albo - po bohatersku - nieśli im pomoc. Potem ukraińskie chłopstwo zaczynało plądrować wsie, kradnąc dobytek ofiar, a następnie podpalano zabudowania.

    "Gdy banderowcy podpalili dom, przyszli i znaleźli ojca i tych czterach braci, widziałam jak ojciec ukląkł na kolana i zaczął prosić o darowanie życia. Ale dwóch banderowców podeszło i widłami jeden z jednej strony a drugi z drugiej wbili widły w jego boki i zaciągnęli ojca i wrzucili do ognia. Następnie wrócili po resztę dzieci i również wzięli za ręce lub za nogi i żywcem wrzucili do ognia."

    ''Dzieci bawiły się w piasku. Nagle Ukrainiec podszedł do nich, chwycił jedno z dzieci i nadział na ostry koniec sztachety płotu. Dziecko zaczęło krzyczeć wniebogłosy i zanosić się z bólu, a ten banderowiec stał i z diaboliczną satysfakcją się przyglądał. Coś strasznego. Podbiegła do niego jakaś Ukrainka i zaczęła zaklinać: — Co ty robisz temu maluszkowi?! Po niedługim czasie dziecko zmarło. Jeszcze inni UP-owcy przebijali dzieci widłami. Nabijali je na nie jak snopek. Taka sytuacja miała miejsce 3 km od Łukowca, w Nowosielcach. Ok. 16 maluchów poszło kąpać się nad stawek. Miały po 5, może 6 lat. Ukraińcy zaczaili się na nie jak wilki. Wyczekali moment, gdy dzieci znalazły się na polanie. Powychodzili ze zboża i ruszyli na nie. Gdy tylko znaleźli się przy wyjącej z przerażenia grupce, zaczęli kłuć bez opamiętania. Krew bryzgała im po twarzach. ''

    W jednym dniu wymordowano ok. 10 tysięcy Polaków. Do końca lipca ukraińscy mordercy napadli na 520 wsi i wymordowali około 30 tysięcy osób. Polacy bohatersko bronili się przed bandziorami spod czarno-czerwonej szmaty, warta wspomnienia jest przede wszystkim obrona Przebraża, gdzie tysiąc osób pół roku stawiało czoła bandom UPA.

    W całej Rzezi Wołyńskiej zginęło minimum 70 tysięcy osób. W rzezi w Małopolsce Wschodniej - od 30 do 70 tysięcy. Polaków, wymordowanych przez ukraińskich siepaczy. Z UPA, z policji kolaboracyjnej, z SS.

    ''Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary''...

    Szkoda tylko, że nikt jakoś nie nosi kwiatów lnu, by upamiętnić ten horror. Widocznie żonkile ładniejsze...

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Wracamy do żywych i promujemy historię dalej ;)
    Tym razem zajmiemy się II wojną światową i polskim czołgiem 7TP.

    Przez dziesięciolecia w polskiej historiografii dominowała teza o wyjątkowym zaniedbaniu broni pancernej w armii II Rzeczpospolitej. Prawda, chociaż skomplikowana, była jednak inna. W 1939 roku polskie siły pancerne mając 987 pojazdów pancernych były szóste, siódme co do wielkości na świecie! Podobną liczbę mieli Włosi (ok. 1000 szt.) i Japończycy (1200). Anglicy mieli 1646 czołgów1, razem ok. 2100 pojazdów pancernych. Przodowały trzy kraje: ZSRR (ponad 10 tys. pojazdów), Niemcy (ok. 4300) i Francuzi (ok. 3500, wg innych źródeł nawet 4,2-5,0 tys.2). Uwarunkowania były takie, że walczyć musieliśmy niestety właśnie z Niemcami i Rosjanami.

    Link do znaleziska Polski 7TP – niedoceniony czołg

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach.Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski)

    Dodatkowe Tagi: #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #ciekawostki #geografia #wojna #zainteresowania #zwyczaje #polityka #polska #francja #wojsko #historia #pakt #iiwojnaswiatowa #czolgi #motoryzacja #militaria
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Porucznik Herbert Berger, dowódca plutonu w dywizji Feldherrnhalle, prezentuje swoje odznaczenia. Pod szyją mamy Krzyż Rycerski, po lewej stronie - Krzyż Niemiecki, po prawej Odznakę Szturmową Piechoty i Złotą Odznakę za Rany (i coś jeszcze, ale nie widzę), oczywiście Krzyże Żelazne I i II klasy i wstążkę za Kampanię na Wschodzie 1941. Zmarł w 2000 r.

    Co do samych odznaczeń, to czasem natrafiam, jak niemieccy żołnierze określali owe odznaczenia. Co jak co, ale sarkazmu to odmówić im nie można. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zatem Liście Dębu do Krzyża Rycerskiego nazywano ''kalafiorem'', Krzyż Niemiecki - ''jajem sadzonym Hitlera'', albo ''symbolem partyjnym dla krótkowidzów'', a medal za Kampanię na Wschodzie (swoją drogą, bardzo szanowaną i uznawaną wśród żołnierzy za odznaczenie dużo ważniejsze, niż Krzyż Żelazny ze względu na katastrofalne warunki walk pod Moskwą) - ''Orderem Mrożonego Mięsa Armatniego'' (długi czas serio myślałem, że tak się nazywa ten medal ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Wstążeczkę czerwono-biało-czarną tłumaczono tak:
    - czarny - droga kołowania samolotu
    - biały - śnieg
    - czerwony (większość koloru wstążki) - Armia Czerwona na prawo i lewo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    +: pestis, panparowkazbiedronki +199 innych
  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Dawno nie było nic o Chinach, zatem wracamy do tematu. Japońscy żołnierze piechoty morskiej (?) z 4. Yokosuka Rikusentai na wyspie Hajnan, luty 1939 roku.

    Hajnan to całkiem spora wyspa, leżąca na południu Chin - chyba największa należąca do tego kraju. Miała ona bardzo duże znaczenie strategiczne, bowiem leży pomiędzy Hongkongiem, a ówczesnymi Indochinami Francuskimi. Utrzymanie jej pozwalało kontrolować szlaki zaopatrzeniowe w południowych Chinach. Na wyspie znajdowało się ponad 2 mln ludzi, a jej samej strzegła chińska 152. Dywizja gen. Yu Hanmou, licząca 25 tys. ludzi.

    Oczywistym było, że Japończycy prędzej czy później spróbują ją zająć. Do operacji skierowano 5. Flotę admirał Kondo Nobutake, z okrętem flagowym - krążownikiem ciężkim ''Myoko'' oraz krążownikami lekkimi ''Natori'' i ''Nagara'' wpłynęły do zatoki Tsinghai na północy wyspy o północy 9 lutego. Następnego dnia, w samo południe, Japończycy przeprowadzili lądowanie siłami piechoty morskiej, zajmując stolicę wyspy - Haikou. Z kolei 11 lutego na południu wyspy wylądowały oddziały Tajwańskiej Brygady Mieszanej, wspartej przez górski pułk artylerii i rozpoczęły walki w Sanya. Japończykom bardzo szybko udało się zająć Yulin i Yai-Hsien, kluczowe miejscowości na południu. W walkach Japończycy stracili 1000 ludzi i dwa statki, Chinczycy - 3000 żołnierzy.

    Wyspa trafiła w japońskie ręce i była pod okupacją aż do 1945 r. jako baza lotnictwa i floty japońskiej. W walkach partyzanckich przeciw okupantom brali udział chińscy komuniści, dowodzeni przez Fenga Baiju, oraz ludność Li.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #qualitycontent

0:0,0:0,0:1,0:1,0:0,0:1,0:1,0:1,0:0,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów