•  

    Jakie macie patenty na walkę z recesją i inflacją? Podzielicie się?

    #bekazpisu #bekazlewactwa #inflacja #polska #kryzys #recenzja

    źródło: img2.dmty.pl

  •  

    Wołam wszystkich na recenzje pantofli nocnych za 4 zł z AMW + paczkomat 18zł ,razem 22 zł

    https://sklep.amw.com.pl/pl/p/Pantofle-nocne-/283

    @LebronAntetokounmpo: @JeszczeZyje: @Yikan3: @AbyssWatcher2137: @behemothCAT: @powaznyczlowiek: @morteusz: @szzzzzz: @pesymistyk: @choochoomotherfucker:

    W komentarzu mem mojego autorstwa by przekonać partnerkę niestety misja niepowodzeniem XD

    XD będą to moje ulubione klapki jak goście przyjdą. skóra śmierdzi magazynem, nalepki pod piętami są, a podeszwa jak nówka pirelli, wydają też charakterystyczny dźwięk jakbym na szpilkach chodził.

    Wyglądam jak taka ciotka co za małe szpilki ubrała i udaje modelke.

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #modameska #recenzja #truestory #rozowepaski #niebieskiepaski
    pokaż całość

    źródło: Zrzut ekranu 2022-07-29 o 21.38.38.png

  •  

    Przyszły te fumo które zamówiłem
    Trochę są plamy z overdrawu na twarzy. Koishi i Yuyuko są znośne. No Yuyuko trochę trudno czapkę założyć.
    No ale Reimu wygląda jakby zjadła cały granulat dla Reimów. Ona ma coś z głową, bo jakaś taka szeroka i kwadratowa ლ(ಠ_ಠ ლ). Chyba zaraz spór otworzę o nią

    Wołanie: @abuk220, @elf_pszeniczny, @Streiter, @muzzykalny, @Gigamesh
    #fumo #mangowpis #amazon #recenzja
    pokaż całość

    źródło: IMG_20220719_191449.jpg

  •  

    KONKURS: Jak przeżyć w starożytnym Rzymie

    Do wygrania 3 egzemplarze książki „Jak przeżyć w starożytnym Rzymie”. Publikacja opowiada o fascynującym świecie starożytnych Rzymian. Książka jest nagrodą w konkursie, którego organizatorem jest IMPERIUM ROMANUM. Co trzeba zrobić, aby móc się cieszyć z nagrody?

    Aby wziąć udział w konkursie, należy w terminie do 7 sierpnia 2022 r.:

    + napisać ciekawostkę dotyczącą świata antycznych Rzymian lub w jakiś sposób powiązaną z rzymską historią. Trzy najciekawsze teksty zostaną nagrodzone książkami, a ich prace zostaną opublikowane na stronie IMPERIUM ROMANUM.

    Teksty, wraz z imieniem, nazwiskiem i adresem zamieszkania uczestnika (przesłane dane zostaną wykorzystane jedynie w wypadku wygranej w konkursie – przekażę je wtedy sponsorowi, by mógł przesłać nagrody, a same imiona i nazwiska zwycięzców opublikuję), należy wysłać zgłoszenie na adres: konkurs@imperiumromanum.pl, umieszczając w tytule maila: „Jak przeżyć w starożytnym Rzymie”. Praca musi spełniać wymogi edytorskie.

    Wśród uczestników, którzy nadeślą najciekawsze prace, wybrane zostaną zgodnie z regulaminem

    + 3 egzemplarze książki „Jak przeżyć w starożytnym Rzymie” autorstwa JL Trafforda

    Fundatorem nagród jest Wydawnictwo Poznańskie -> https://wydawnictwopoznanskie.pl/

    https://imperiumromanum.pl/konkurs/konkurs-jak-przezyc-w-starozytnym-rzymie/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #venividivici #qualitycontent #archeologia #ksiazki #recenzja
    pokaż całość

    źródło: Jak przeżyć w starożytnym Rzymie.jpg

  •  

    Recenzja: Rzymskie prowincje nad Renem i Dunajem w okresie flawijskim (69-96 r. po Chr.)

    Książka „Rzymskie prowincje nad Renem i Dunajem w okresie flawijskim (69-96 r. po Chr.)” autorstwa profesora Krzysztofa Królczyka to pozycja opisująca działania wojskowe i polityczne cesarzy Wespazjana, Tytusa i Domicjana na terenach przygranicznych, nad Renem i Dunajem. Książka wydana została przez wydawnictwo Atryda.

    Na wstępie należy zaznaczyć, że opisywana książka to już kolejna publikacja wydawnictwa Atryda, które specjalizuje się w tematyce starożytnej. Do tej pory do rąk Czytelników trafiły świetnie opracowane i wydane pozycje m.in. „Aecjusz i barbarzyńcy” czy „Kleopatra”, które miałem przyjemność recenzować. Gorąco polecam zapoznać się z ofertą.

    Wracając do omawianej książki. Tym razem wydano książkę autorstwa profesora Krzysztofa Królczyka, który specjalizuje się w tematyce rzymskiej, a jego opracowanie w części powstało w trakcie realizowania grantu na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Autor w swojej publikacji nie doszukuje się skomplikowanych procesów oraz nie przedstawia zaskakujących wniosków. Jego celem jest zgromadzenie informacji oraz przedstawienie wniosków, odnośnie wpływu przedstawicieli dynastii flawijskiej na politykę Cesarstwa wobec plemion germańskich oraz organizacji prowincji nad Renem i Dunajem. Autor swoje opracowanie oparł na szerokiej bibliografii, którą zgromadził na końcu publikacji.

    Książka podzielona została na dwie główne części: w pierwszej autor skupia się na analizie prowincji nadreńskiej, a w drugiej na naddunajskiej. W obu przypadkach sposób opisu zagadnienia jest taki sam; wpierw poznajemy wydarzenia i działania jakie miały miejsce w okresie tzw. „roku czterech cesarzy”, potem za rządów Wespazjana i Tytusa, by finalnie zakończyć rozważania za panowania Domicjana. Profesor w trakcie opisywania dziejów prowincji poświęca dużo czasu na działania wojenne Rzymian; kryzysy polityczne i wewnętrzne; kształtowanie i organizację struktur administracyjnych w prowincjach; ich przekształcenia; a finalnie także budowę ośrodków wojskowych oraz umiejscowienie jednostek rzymskich. Wszystkie informacje opatrzone są dużą ilością przypisów, które na szczęście znajdują się na dole stron.

    Autor oczywiście nie zapomniał o wstępie oraz podsumowaniu opracowania. Zdaniem autora wszyscy cesarze w swoich działaniach kierowali się przede wszystkim interesem Rzymu i ocenić je należy pozytywnie. Wszelkie zniszczenia w prowincjach były usuwane, a obszary nad Renem i Dunajem były jednymi z najmocniej obsadzonych wojskowo w Imperium. Również polityka wobec plemion ościennych, które notorycznie zagrażały rzymskiemu panowaniu, była pragmatyczna i nakierowana na zyski materialne oraz polityczne. Niekiedy nawet, tak jak to miało miejsce za Domicjana, Rzymianie godzili się na płacenie trybutu, jedynie tylko po to aby móc zaadresować inne zagrożenie w państwie. Działania Wespazjana, Tytusa i Domicjana, mimo złej pamięci o tym ostatnim, były na tyle skuteczne, że jakiekolwiek większe zagrożenia pojawiły się dopiero za rządów Marka Aureliusza (wojny markomańskie). Co więcej, polityka ekspansji i zabezpieczenia granicy nad Dunajem była kontynuowana przez Trajana, który przeprowadził kolejne zwycięskie wojny z Dakami, na początku II wieku n.e.

    Nie obyło się jednak bez błędów; w trakcie czytania zauważyłem dwa błędy. Na stronie 100 pojawia się literówka co do wojen markomańskich; z kolei we wstępie Oktawian August przedstawiony został jako Gajusz Oktawiusz, kiedy takim pełnym imieniem określano jego ojca.

    Podsumowując, książka jak najbardziej spełnia swoje zadanie. Przedstawia w wystarczający sposób rolę cesarzy z dynastii Flawiuszów w kształtowaniu i administrowaniu prowincjami nad Renem oraz Dunajem. Otrzymujemy solidną dawkę informacji o dziejach imperium rzymskiego, w omawianej części Europy, od 68 do roku 96 n.e. Nie brakuje tutaj opisów działań wojennych, polityki oraz wojskowości. Właściwa treść książki liczy sobie łącznie 100 stron, więc jest świetnym sposobem na spędzenie wieczoru.

    https://imperiumromanum.pl/recenzje/rzymskie-prowincje-nad-renem-i-dunajem-w-okresie-flawijskim-69-96-r-po-chr/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #venividivici #qualitycontent #archeologia #ksiazki #recenzja
    -----------------------------------------------------------------------------
    Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na Wykopie, wdzięczny będę za wsparcie i postawienie mi kawy: https://buycoffee.to/imperiumromanum | Inne możliwości wsparcia: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: Rzymskie prowincje nad Renem i Dunajem w okresie flawijskim (69-96 r. po Chr.).jpg

  •  

    Recenzja: Nuragiczna Sardynia

    Książka „Nuragiczna Sardynia” autorstwa Cezarego Namirskiego skupia się na gruntownym przedstawieniu i przeanalizowaniu śladów prehistorycznych na drugiej pod względem wielkości – po Sycylii – wyspie Morza Śródziemnego. Pozycja wydana została przez wydawnictwo Historia Iagellonica.

    „Nuragiczna Sardynia” to druga pozycja autora, która trafiła do tej pory w moje ręce. Wcześniej miałem przyjemność przeczytać i zrecenzować książkę poświęconą dawnym dziejom Balearów („Pradzieje Balearów”). I tym razem się nie zawiodłem.

    Już na pierwszy rzut oka, przeglądając książkę, dostrzec można olbrzymią pasję i zainteresowanie autora tematyką prehistoryczną. Do rąk Czytelnika trafia solidne opracowanie, liczące ponad 400 stron, które przedstawia mnogie ślady cywilizacji nuragicznej, która występowała na Sardynii, od początku pierwszego tysiąclecia p.n.e. do epoki żelaza i stopniowego kolonizowania wyspy przez Fenicjan, potem Punijczyków, a finalnie Rzymian. Kultura nuragiczna swoją nazwę bierze od charakterystycznych kamiennych wież prehistorycznych, które budowały lokalne społeczności (tzw. nuragi; nuraghes), a które pomimo tysiąca lat, wciąż możemy oglądać w dobrym stanie. Jak się okazuje, kultura nuragiczna była mocno zakorzeniona wśród ludności Sardynii, która po dziś dzień jest mocno przywiązana do swojej prehistorycznej spuścizny.

    Przechodząc do treści – autor podzielił książkę na 10 rozdziałów:

    + W pierwszym rozdziale poznajemy geografię Sardynii, która przykładowo w czasach antycznych była znacznie bardziej zalesiona niżeli jest obecnie. Co więcej, niski wskaźnik zurbanizowania wyspy pozwolił zachować do naszych czasów liczne ślady po obecności kultury nurgicznej na Sardynii.
    + W drugim rozdziale autor przeprowadza nas przez historię wykopalisk i badań archeologicznych prowadzonych na terenie Sardynii w kontekście prehistorii.
    + Trzeci rozdział skupia się na przedstawieniu dziejów Sardynii przed ukształtowaniem się kultury nuragicznej.
    + Czwarty, piąty, szósty, siódmy i ósmy rozdział omawiają kolejne okresy historyczne: wczesną, środkową i późną epokę brązu oraz epokę żelaza, w kontekście społecznym, gospodarczym, architektonicznym czy sztuki.
    + Rozdział dziewiąty skupia się na zagadnieniu upadku kultury nuragicznej i stopniowemu pojawianiu się wpływów Fenicjan, Kartagińczyków i Rzymian.
    + W dziesiątym, ostatnim rozdziale otrzymujemy obfite zestawienie najważniejszych zabytków prehistorycznych w Sardynii wraz z oznaczeniem na mapie i opisem.

    Oczywiście książka została opatrzona wartościowym wstępem, bibliografią, indeksem, a przede wszystkim na końcu pozycji znajdziemy piękne kolorowe zdjęcia autora z wyspy.

    Jak możemy przeczytać na pierwszych stronach, książka jest drugim wydaniem, który został uzupełniony przez autora. Pozycja wydana została w eleganckiej twardej oprawie, a tekst wydrukowano na bardzo przyjemnym papierze. Treść jest opatrzona wieloma przypisami (znajdującymi się na dole strony) oraz licznymi mapami, rysami oraz kolorowymi zdjęciami autora.

    Podsumowując, jestem bardzo mile zaskoczony najnowszym wydaniem książki, jak i samą treścią. Praca włożona zarówno po stronie wydawnictwa, jak i autora domagają się oklasków i z pewnością, ktokolwiek myśli o zwiedzaniu Sardynii w wakacje, powienien zapoznać się z książką, zwłaszcza jeśli szuka intrygujących zabytków, sięgających tysiące lat.

    https://imperiumromanum.pl/recenzje/nuragiczna-sardynia/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #venividivici #qualitycontent #archeologia #ksiazki #recenzja
    -----------------------------------------------------------------------------
    Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na Wykopie, wdzięczny będę za wsparcie i postawienie mi kawy: https://buycoffee.to/imperiumromanum | Inne możliwości wsparcia: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: nuragiczna-sardynia-1.jpg

  •  

    Recenzja: Podziękowanie dla cesarza Juliana za konsulat

    Książka „Podziękowanie dla cesarza Juliana za konsulat” to kolejne już wydanie tekstu starożytnego w ramach serii FONTES HISTORIAE ANTIQUAE. Tym razem do rąk Czytelników oddane zostaje tłumaczenie na język polski mowy pochwalnej, jaką wygłosił Klaudiusz Mamertinus w 362 roku w senacie w Konstantynopolu, na cześć cesarza Juliana I (w jego obecności), w zamian za mianowanie go konsulem. Książka oczywiście wydana została przez Wydawnictwo Naukowe UAM.

    Autorką tłumaczenia z łaciny jest Pani Anna Pająkowska-Bouallegui, która także opatrzyła książkę wprowadzeniem, przypisami i komentarzami. Łącznie pozycja liczy sobie ponad 50 stron.

    Jak zaznacza autorka, mowę Klaudiusza podzielić można na cztery części: wstęp, pochwałę cesarza za jego osiągnięcia polityczne i wojskowe, osobiste podziękowania oraz zakończenie. Niezwykle mocno wybrzmiewa przekonanie Klaudiusza o geniuszu, dobroci i wyjątkowości cesarza, który jego zdaniem przewyższa wszystkich swoich poprzedników. Dodatkowo zaznacza on, jak skromnym i oszczędnym jest człowiekiem Julian, który na domiar wszystkiego jest łaskawy i hojny wobec swoich poddanych. Julian ma w swoim otoczeniu licznych mądrych doradców oraz przyjaciół, a osoby które mianuje na urzędy mogą liczyć na jego pełne zaufanie.

    Książka jest niezwykle ciekawym materiałem dydaktycznym, zarówno dla pajsonatów historii, jak i osób szkolących swoją znajomość łaciny. Tekst posiada dużą wartość merytoryczną (zwłaszcza wprowadzenie i komentarze autorki), jak i poglądową na to jak wyglądały relacje polityczne w państwie późnorzymskim. Poznajemy niezwykle interesujący obraz Juliana, który jawi się nam jedynie w pozytywnym świetle; co z drugiej strony nie powinno dziwić, zwłaszcza że mowa została wygłoszona w obecności cesarza, a osoba chciała mu podziękować i z pewnością jeszcze przypodobać.

    Dodatkowo jak wspomniałem, dla pasjonatów łaciny jest to ciekawa propozycja analizy tekstu w łacinie, gdyż w wydaniu po lewej stronie mamy treść oryginalną, a po prawej tłumaczenie autorki.

    Podsumowując, bardzo polecam najnowsze wydanie Wydawnictwa Naukowego UAM, które tak jak poprzednie, zachowuje bardzo wysoką jakość.

    https://imperiumromanum.pl/recenzje/podziekowanie-dla-cesarza-juliana-za-konsulat/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #venividivici #qualitycontent #archeologia #ksiazki #recenzja
    -----------------------------------------------------------------------------
    Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na Wykopie, wdzięczny będę za wsparcie i postawienie mi kawy: https://buycoffee.to/imperiumromanum | Inne możliwości wsparcia: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: fontes-historiae-antiquae-nr-51.jpg

  •  

    Jutro wielki dzień. Rada Polityki Pieniężnej z naszym najlepszym jaszczombem na czele, będzie decydować w sprawie stóp procentowych. Ekonomiści Goldman Sachs przewidują wzrost o 75 punktów bazowych, czyli wzrost do 6,75% stopy referencyjnej. WIBOR 6M to w tej chwili 7,39% i teraz mała zabawa, jaki wzrost przewidują wykopowicze.

    Moje przeczucia są dość zatrważające i ustawiam poprzeczkę na 125 punktów! Myślę że nasz jaszczomb dowali z grubej rury, widząc co się dzieje wokół niego, zwłaszcza na rynku walutowym. Jak obstawiacie? Zwycięzca zgarnia piwo, by wypić za kredytobiorców (którym też jestem), które funduję z własnej kieszeni (płatność blikiem).

    Wygrywa pierwsze trafienie, lub najbardziej zbliżone wytypowanie. Ciekawe jak duża grupa trafi w zmysł jaszczeomba.
    #glapinski #kredythipoteczny #kredyt #inflacja #heheszki #rozdajo #finanse #recenzja #stopyprocentowe #gielda
    pokaż całość

  •  

    Uważam, że teraz wszyscy w czasie kryzysu zaladuja się w złoto, bo będą chcieli uchronić swoje pieniądze w tych historycznych chwilach

    Uważam, że Panowie u góry na to nie pozwolą..

    Mamy kryzys, ale Kowalski za czasu kupił złoto i mimo wszystko ma się bardo dobrze i jakoś przetrwa te niedobre czasy

    Uważam, że nie ma takiej opcji
    (w takim układzie rząd traci możliwość władzy, nie musisz iść do nich po pomoc i nie wprowadza tego co już zaplanowali)

    Ludzie który, kupili złoto w złych czasach będą musieli je wumieniać na produkty, rzeczy niezbędne do życia i w takim czasie, złoto w moim rozumieniu będzie kosztowało grosze
    Ale z dniem jak tylko większość złota, znacznie znikać spod poduszki Kowalskiego i zostanie tyle co nic, to nagle złoto wbije ath, tylko co z tego jak już społeczeństwo większość wymienia je na koszty zycia i nie mogą na tym już zarobić

    Jest to wycinek z mojego postu sprzed prawie 2 tygodni jaki widzę kierunek dolara i dlaczego wspomniałem w nim również o złocie

    https://www.wykop.pl/wpis/66246083/przewiduje-dolara-za-ponad-7pln-jestesmy-w-trakcie/"

    #gielda #zloto #finanse #waluty #ekonomia #gospodarka #inflacja #recenzja #inwestycje
    pokaż całość

  •  

    https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-serialu-samuraj-jack/
    Wciągający, zaskakujący, dopracowany w każdym calu serial to animowany klasyk warty obejrzenia przez każdego widza.
    #recenzja #animacja

    źródło: Samurai-Jack-recenzja.jpg

  •  

    "FlexBank Testuje"

    W dzisiejszym odcinku przedmiotem krytyki flexBanku jest kebab "Sidon" w Brzegu Dolnym.

    Smak: 7,5/10
    Wołowina dobra, sos czosnkowy wyrazisty, jogurtowo majonezowy z lekką nutą czosnku. Sos ostry prawie nie występował, coś szczypało lekko w język ale na oczy sosu nie widzieliśmy. Sos kapie z tego rogu u dołu ale na szczęście dołączony papierek chroni przed ubrudzeniem się. Tortilla krucha jak TOP chipsy z biedry, posiłek gorący przez cały czas jedzenia. Mięsa dużo, warzyw mało ale tak właśnie musiało być.

    Cena: 7,5/10
    Największa tortilla 16 zł i niestety nie była za duża, zwijana nietypowo w rożek i dosyć płaska.

    Lokal: 7/10
    Na kilka stolików tylko jeden lekko uwalony, na szczęście uwaliliśmy go jeszcze bardziej by nie bałaganić w pozostałej części lokalu. Trzeba się umieć zachować. Trochę duszno w lokalu ale to bolączka większości kebabowni.

    Obsługa: 6/10
    Przeciętna, niczym niewyróżniająca się obsługa - 3 panów bliskowschodniego pochodzenia. Ale nam to nie przeszkadza, mają zrobić jedzenie a nie jakieś niewiadomo co. Dosyć długi czas oczekiwania jak na kebabownię.

    Menele i Gówniaki 10/10
    Nie było żadnych meneli i gówniaków, jedna powiatowa para i dwie panie na zewnątrz.

    @djapko 7,5/10
    @Zielonka696969 7,5/10
    @freee_hugs wolał ruchać zamiast z incelami jeść kebaby

    Ocena końcowa flexbanku
    7,5/10 stulejek

    Przyjemny lokal z, jak na powiatowe, niezłą ceną, dobrym jedzeniem i bogatym menu. Gdyby taki kebab był we Wrocławiu to by incele chodziły.

    #przegryw #brzegdolny #flexbank #flexbanktestuje #polska #foodporn #jedzzwykopem #zycie #recenzja
    pokaż całość

    źródło: ei_1656172457980.jpg

  •  

    #jedzenie #recenzja #kuchnia #jedzzwykopem #huel

    Na samym początku chciałbym podziękować za miłe komentarze pod moim poprzednim wpisem odnośnie huel (https://www.wykop.pl/wpis/66023353/jedzenie-recenzja-kuchnia-jedzzwykopem-huel-brakow/), użytkownikowi @ddiazepam oraz drugiej anonimowej osobie za skorzystanie z mojego huelowego reflinka - zniżka na pewno się nie zmarnuje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zapowiadałem wcześniej, że przetestuję Huel Hot&Savoury i tak się akurat składa, że od tamtego wpisu zdążyłem to zamówić i spożyć (smaki na zdjęciu). Przy okazji kupiłem sobie nowe smaki proszku, ale jeszcze nie wszystkich spróbowałem, więc jak będą chętni to podzielę się wrażeniami w oddzielnym wpisie. Jedziemy z koksem. Aha, tl;dr w ostatnim akapicie.

    1. Czym jest Huel Hot&Savoury?

    Generalnie idea jest podobna jak przy proszku czyli jeden posiłek = 400 kcal, 5 posiłków = 2000 kcal i mamy zapewnione w tym wszystkie wartości odżywcze. W praktyce jechanie cały czas na h&s jest skrajnie nieopłacalne, a i moim zdaniem ciężko by było przełknąć 5 huelowych ciepłych dań na przestrzeni całego dnia. W każdym razie deal jest taki: jedno opakowanie ciepłego dania to 7 posiłków, minimalne zamówienie to 3 opakowania, co daje nam 21 dań przy cenie 11,43 za jedno (zakładając, że kupujecie w subskrypcji). Jako swojego rodzaju "obiad" po pracy wydaje mi się w porządku, aczkolwiek mogę już teraz powiedzieć, że nie jem h&s codziennie, bo zwyczajnie mi się nie chce i wolę czasem wrzucić coś innego w bilans kaloryczny, niekoniecznie ciepłego :D.

    Huel oferuje całkiem szeroką gamę dań błyskawicznych, które można podzielić z grubsza na cztery kategorie: makaronowe łagodne, makaronowe ostre, ziarniste łagodne i ziarniste ostre. Zamówiłem sobie po jednym z tych rodzajów i tak:

    - makaronowe łagodne - penne bolognese
    - makaronowe ostre - cajun pasta (też makaron penne) - określone na stronie jako "makaron z pikantnym sosem paprykowym"
    - ziarniste łagodne - pomidor z ziołami
    - ziarniste ostre - madras

    Przygotowanie dania jest proste i nie ma w nim większej filozofii: sypiemy dwie miarki proszku do talerza bądź pojemnika, który producent daje gratis i zalewamy około 200 ml wrzątku. Tak samo jak przy proszku, można dodać tej wody więcej lub mniej i manipulować w ten sposób konsystencją. Jest też opcja, żeby zalać proszek zimną wodą i podgrzewać w mikrofalówce, ale tej opcji nie testowałem.

    2. Jak to smakuje i czy jest spoko?

    Moim zdaniem jest w porządku, ale szału niestety nie ma. Z braku laku można porównać te dania do gorących kubków np. produkowanych przez Knorr, które od czasu do czasu lubię zjeść (np. https://www.estop24.pl/thumbs/w1000h1200q88/img/products/big/8712423024588_kdmb.JPG ). W sumie z tych knorrów i innych jadłem głównie makaron bolognese i raz zdarzyło mi się chilli con carne. I tak w skrócie - ziarniste dania huela są lepsze niż chilli con carne, penne bolognese trochę gorsze niż "spaghetti" knorra. Natomiast z czterech dań, które zamówiłem, to jednak zdecydowanie najbardziej smakowało mi właśnie penne bolognese.

    Przechodząc do szczegółów: dania makaronowe od huela są zdecydowanie lepsze, właśnie dzięki temu makaronowi, który daje odczuć, że jemy coś więcej niż papkę (zdjęcia penne bolognese i madras wrzucę w komentach). We wszystkich czterech daniach, które zamówiłem da się wyczuć w sosie wspólny mianownik i ciężko mi powiedzieć co to jest. Działa to na zasadzie pewnego posmaku, który może nie jest jakiś intensywny, ale stanowi jakby bazę wszystkich dań i w zależności od wariantu smakowego jest on przykrywany przez przyprawy i dodatki (głównie suszone warzywa np. pomidory, papryka, kukurydza). Osobiście jestem wielkim fanem dużej ilości przypraw, ostrego jedzenia oraz kuchni indyjskiej i w mojej ocenie pod względem przyprawowym wszystkie dania są bardzo oszczędne. Natomiast dania oznaczone jako ostrzejsze czyli cajun pasta (2/3 w skali huela) oraz madras (3/3 w skali huela) są wyczuwalnie ostre, niemniej jednak nawet je doprawiam solidnie chilli z młynka i innymi przyprawami (mieszanka włoska, czosnek suszony, pieprz kolorowy i sól).

    To małe naprzyprawowanie myślę, że można śmiało producentowi wybaczyć, bo łatwiej jest dodać ulubione przyprawy niż je odjąć z gotowej mieszanki, a nie każdy lubi takie intensywne smaki ( ͡° ͜ʖ ͡°). Jako beznadziejny fanatyk soli, huelowe dania są dla mnie dosyć mdłe, ale podejrzewam, że dla normalnych osób powinny być w porządku, a w razie potrzeby zawsze można dodać tego lub owego. Na pewno jeszcze będę eksperymentował w tym zakresie, a hot&savoury jest dosyć wdzięcznym obiektem do takich eksperymentów i można w ten sposób dosyć wydatnie poprawić smak jeżeli ktoś ma wprawę w doprawianiu dań.

    Co do pozostałych aspektów smakowych, to trzeba zwrócić uwagę, że dania makaronowe zachowują się specyficznie. Być może tutaj coś źle robię, ale niektóre kluski są takie normalnie "miękkie" (bardziej miękkie niż aldente, ale nie "rozgotowane") natomiast niektóre nie przyjmują dostatecznie dużo wody i potrafią lekko chrupać. Dla mnie akurat jest to zaleta, bo dzięki temu więcej się dzieje w tym daniu, ale zdaję sobie sprawę, że dla niektórych może być to poważna wada, więc należy to odnotować.

    Dania ziarniste z kolei mają dosyć papkowatą konsystencję i nie da się tego uniknąć. Jak się wleje za dużo wody to jest to wręcz postać półpłynna, jak się da mało, to wychodzi gęsta i nieatrakcyjna wizualnie papka. Na szczęście smakowo jest trochę lepiej, natomiast w mojej ocenie czegoś im brakuje. Są elementy miękkie, trafia się takie czy inne warzywo, więc nie jest to na pewno jednolita masa, natomiast niezależnie od tego ile dam przypraw, to brakuje mi jakiejś głębi w tych daniach. Może to brzmieć śmiesznie, bo w końcu mowa o daniu błyskawicznym, zalewanym wodą, które ze swojej natury nie jest czymś wykwintnym, ale nawet w "niezdrowych" daniach gotowych jest ten element "głębi", który mam na myśli :D. Wczoraj dla przykładu jedząc madras dałem w odróżnieniu od pierwszej degustacji jedynie sporo soli oraz pieprzu kolorowego i w smaku było o wiele lepsze niż wersja bez dodawania przypraw, ale nadal był w tym wszystkim posmak nudy. Na pewno nie mógłbym powiedzieć z czystym sumieniem, że było niesmacznie, bo bym skłamał, ale nawet mimo głodu nie pochłaniałem łapczywie tego dania, a wręcz nawet je trochę męczyłem.

    Podsumowując kwestie smakowe, to jest w porządku na posiłek od czasu do czasu, może nawet codziennie, ale nie sądzę, że byłbym w stanie zjadać ze smakiem więcej niż 1 huelowe ciepłe danie dziennie. Na plus można stwierdzić, że jest to bezsprzecznie zdrowsza alternatywa od zupek chińskich i zalewanych gorących kubków. Smakowo nie jest w żadnym stopniu obrzydliwe czy niedobre, jedynie może być monotonne, nudne i mało ekscytujące. Można ratować się przyprawami, ale nimi raczej nie da się "zabić" tej bazowej nudy hot&savoury, jedynie trochę zamaskować. Nie wykluczam, że dodanie mięsa albo nawet warzyw czy innych "stałych" dodatków mocno poprawiłoby smak i odbiór dań, ale mnie nie interesuje podbijanie wartości kalorycznej. Ach, warto tutaj wspomnieć, że wszystkie te dania są wegańskie. Myślę, że mogą być fajnym zestawem ratunkowym w podróży lub trudniejszych warunkach, gdzie nie jest łatwo o ciepły posiłek jako zdrowszy zamiennik zupek chińskich. Jako element codziennej diety też jest okej, ale tutaj tak jak przy huel powder trzeba mieć odrobinę silnej woli, żeby się żywić tym na bieżąco ( ͡° ͜ʖ ͡°). Ogólnie rzecz biorąc nie jestem rozczarowany i mogę dać zbiorczą ocenę jako solidne 5,5-6/10. Ranking smaków: penne bolognese najlepsze, potem mniej więcej na równi cajun pasta i madras, a najsłabsze (czyli najnudniejsze, bo smak jest w porządku) pomidor z ziołami.

    3. Wolne wnioski - opinia po około 3 tygodniach stosowania + kilka słów o diecie

    Dieta huelowa trwa w najlepsze, od 1 czerwca straciłem około 6 kg (pozwalając sobie w tym czasie na kebab czy pizzę i to więcej niż raz, co jednak wiązało się z tym że był to praktycznie jedyny posiłek w tym dniu - tak żeby nie przesadzić z kaloriami). Od ostatniego wpisu udało mi się całkowicie skończyć jeden ze smaków i tutaj miła niespodzianka - producent deklaruje 17 posiłków w jednym opakowaniu, natomiast ja sobie oznaczałem każdy zrobiony szejk i wyszło mi, że było ich 18. Odmierzałem za każdym razem dwie idealnie płaskie (bez górki) miarki proszku, ale nie wykluczam, że mogło mi się czasem mniej sypnąć i może stąd ta różnica :D. W każdym razie raczej nie oszukują, więc miło.

    Przy drugim i póki co ostatnim zamówieniu nabyłem trzy nowe smaki huel powder: wanilia, czekolada z miętą i kawa. Na razie przetestowałem waniliowy i rozumiem dlaczego ludzie go tak chwalą. Jednocześnie bardzo dobrze przykrywa bazowy smak huela nie mając przy tym mocno wyczuwalnego swojego waniliowego smaku. Czyli jest nijaki, ale nie bezsmakowy i jednak trochę "jakiś". Ciężko mi to inaczej ubrać w słowa - po prostu "moc" tej wanilii jest w stanie przykryć ziemistość i owsianość, nie dając jednocześnie zbyt intensywnego "swojego" smaku. Generalnie nie jestem fanem wanilii pod żadną postacią, jako że dla mnie jest po prostu nudnym i nieciekawym smakiem, ale dobrze współgra z huelem.

    Z innych ciekawostek to zacząłem pić więcej coli zero. No ciężko się powstrzymać. Mimo to huel nadal jest dosyć sycący, ale waha się to w zależności od dnia i nie wiem od czego to zależy. Raz mogę przyjąć jakieś 1300 kalorii i nie odczuwać specjalnie głodu, innym razem 1600 to za mało. Mimo to da się wytrzymać ( ͡° ͜ʖ ͡°). Kluczowa jest chyba zmiana postrzegania jedzenia na czynność totalnie fizjologiczną. Jednak we wszystkich kręgach kulturowych spożywanie pokarmu wiąże się z mniejszym lub większym rytuałem i z mniejszymi lub większymi doznaniami smakowymi i ciężko psychologicznie zacząć postrzegać żarcie poprzez pryzmat jedynie napchania brzucha.

    Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałem, jeżeli macie jakieś pytania, to możecie śmiało pisać. Reflinka nie wklejam, bo jak już napisałem mam póki co dwie zniżki, ważne przez 3 miesiące od dzisiaj, ale jeżeli komuś by zależało na tym, żebym miał więcej, to chętnie przygarnę dodatkowe rabaty ( ͡° ͜ʖ ͡°). Aczkolwiek zachęcam do popytania się innych użytkowników o ich reflinki lub nawet kogoś z waszego kręgu znajomych jeżeli korzystają z huel. We mnie cebula jest na tyle silna, że każdy rabat wykorzystam, nawet za cenę całego pokoju zajebanego huelem #pdk. A i taka ciekawostka z regulaminu jeżeli korzystacie z systemu poleceń: "Rewards will be cumulative and so if multiple qualifying referrals are made to Huel, multiple rewards will be delivered to the referrer, subject to a limit A Referrer may not earn more than 5 within any 24 hour period or 25 within last 12 months or 1500 GBP of reward value within last 12 months" oraz "Referral rewards cannot be combined with other discount codes in a single order" czyli innymi słowy 1 kod = 1 zamówienie, maksymalnie 5 kodów w ciągu doby lub 25 na rok.

    Podsumowując: polecam Huel Hot&Savoury jako LEKKIE urozmaicenie diety/zdrowszy zamiennik dań zalewanych wrzątkiem lub jako po prostu jedzenie na zapas/trudne warunki. Nie polecam zdecydowanie jeżeli oczekujecie od tych dań ciekawych doznań smakowych lub spełnienia funkcji olbrzymiego gamechangera przy monotonnej diecie. H&S też potrafi być nudny i monotonny i nie jest idealnym lekiem na to, aczkolwiek zawsze to jakieś urozmaicenie, no i oszczędza czas, ale podejrzewam, że za cenę jednego dania (11,43 zł) można wyczarować coś ciekawszego co będzie lepiej smakowało ( ͡° ͜ʖ ͡°). Ja na pewno jeszcze będę zamawiać, bo moje podstawowe wymagania spełnia :D.
    pokaż całość

    źródło: 288624900_568067705039230_1530939868040591191_n.jpg

  •  

    Tak jak wczoraj pisałem - z czystej ciekawości jakiś czas temu kupiłem wszystkie Fresh Bomby i żelki z #greenout. Chcieliście rzetelnej recenzji więc dostarczam poniżej. Uwaga - będzie długo.

    TL:DR

    pokaż spoiler Tak, działa. Można kupować.


    Na wstępie zaznaczę - jestem osobą, która jara bardzo regularnie więc tolerancję na THC (jeśli taka występuje bo osobiście nie zauważyłem, ale logika nakazuje myśleć, że faktycznie takie coś jest) mam dość wysoką. Z ciekawości miesiąc czy tam dwa miesiące temu zamówiłem od @dutchtherapy #greenout Fresh Bomb i żelki. Chciałem sprawdzić czy faktycznie to działa, a że był kod promocyjny, to uznałem czemu nie. Nie zarabiam głodowej pensji więc sobie mogłem pozwolić na wydatek 300 zł.

    Swoje wrażenia opisywałem na bieżąco bo od razu pomyślałem, że jest więcej takich jak ja (sceptycznych co do takich wynalazków) więc raz na zawsze mam nadzieję rozwieję wątpliwości wszystkich mireczków i mirabelek czy te specyfiki faktycznie działają i mają sens.

    Na początku chciałem opisać każdy produkt z osobna, ale nie ma to sensu. Mają baaardzo wiele wspólnego, prawie niczym się nie różnią więc byłoby to tylko duplikowanie wcześniej napisanego tekstu. Zacznijmy od Fresh Bomb. Ja kupowałem wersje Strong bo jak wspomniałem na początku - jaram znaczące ilości trawy więc nie będę sobie zawracał głowy wersją dla dzieci. Poniżej podsumowanie, które jest zgodne dla każdego smaku napoju:

    Konsystencja - gęste, lepkie, jak takie napowietrzone i mocno spienione mleko
    Zapach - jak lek z dodatkiem MJ (średnio pachniało krótko mówiąc)
    Smak - jak gówno. Nie czuć żadnej gumy balonowej, żadnych owoców itp, nie czuć w sumie niczego, poza konopią (kto brał jakieś olejki CBD ten wie jaki to smak). Porównałbym to do gęstej, mocno napowietrzonej mazi. Jednak mimo wszystko da się to przełknąć, nie wykrzywia mordy, więc jest OK (aczkolwiek smak to coś, nad czym można popracować @dutchtherapy).

    Pierwsza dawka jaką postanowiłem wziąć - 20ml
    Pierwsze efekty widoczne były po ok. 90 min

    Faza wchodzi bardzo delikatnie. Po prostu w pewnej chwili zdajecie sobie sprawę, że jesteście w jej trakcie. Typowo jak po eatibles jeśli ktoś jadł. Odczucia mogą się różnić bo faza zawsze zależy od tego jak nasz organizm reaguje na THC. Ja zawsze jestem po prostu mocno zrelaksowany, ale niekiedy miewam fazy zamulające. W tym przypadku był pełen chillout, zero zmulenia. Siedziałem sobie, oglądałem TV i było przyjemnie. Byłem zdziwiony, że 20 ml takiego płynu o smaku bliżej nieokreślonym faktycznie miało efekt. Faza trwała dość intensywnie przez ok. 2 godziny, potem stopniowo się wyciszała. Łącznie trwała około 4-5 godzin.

    Kolejnego dnia nauczony doświadczeniem poprzedniego chciałem, żeby potrwało to trochę dłużej. Wziąłem 60 ml Fresh Bomb. Podobnie jak poprzednio - faza weszła po około 90 minutach, ale utrzymywała się znacznie dłużej - około 5-6 godzin intensywnej fazy, potem stopniowo się wyciszała. Łącznie około 7-8 godzin. Naprawdę przyjemne doznanie. Jednak 60 ml do codziennego funkcjonowania to zdecydowanie za dużo. Poziom haju porównywalny jakby się zjadło jedno całe ciastko z trawą, może nawet ciut mocniejszy (zależy też jak kto te ciastka robi ( ͡° ͜ʖ ͡°) )

    Pozostałe 20 ml wziąłem kolejnego dnia i potwierdziło to moje pierwsze spostrzeżenia - faza była identyczna jak na początku więc nie był to błąd badawczy.

    Wszystkie smaki #greenout Fresh Bomb smakują tak samo beznadziejnie, jako najlepszy chyba wytypuję taki intensywnie zielony (chyba exocit fruits? Nie pamiętam bo wywaliłem do kosza jakiś czas temu). Na plus, że wszystkie wchodzą tak samo dobrze. Krótko mówiąc - Fresh Bomb polecam dla ludzi, którzy okazjonalnie sobie jarają trawę. Faza jest przyjemna, nie zamulająca i co najważniejsze - ona naprawdę jest. Nie jest to żaden chwyt marketingowy. Codziennie brać po 20 ml i będzie gitara, nie za mocno, nie za słabo.

    Co do żelek - z tym to w ogóle myślałem, że pic na wodę fotomontaż i te sprawy, jak mogą żelki działać. No więc poczytajcie dalej jak kogoś to interesuje.

    Smak żelek - lepszy niż tych napojów, ale to nie są żelki Haribo. Niemniej smak konopii jest wyczuwalny, szczególnie na sam koniec. Im dłużej trzymamy (lub gryziemy) żelki w buzi, tym szybciej cukier i smak staje się mniej wyraźny, a konopie zaczyna grać pierwsze skrzypce więc nie zastanawiajcie się długo nad ich połknięciem bo po dłuższym czasie są paskudne (według mnie). Na pierwszy ogień wziąłem 9 żelek, bo nie wiedziałem jak na to zareaguję.
    Faza po żelkach wystąpiła po około 45 minutach. Trwała dłużej pomimo tego, że było tylko około 3-4 godziny intensywnej fazy (po fresh bomb była dłuższa), ale dłużej trzymała w całości (wyciszanie fazy dłużej zajęło).

    Jako ostatni eksperyment uznałem, że zrobię podobnie jak z Fresh Bombą - zwiększę dawkę i zobaczę jaka będzie różnica efektów. Zjadłem więc resztę opakowania - 21 sztuk. Faza weszła po około godzinie i była znacznie bardziej intensywna. Przez blisko 5-6 godzin czułem się naprawdę mocno nabombiony, potem stopniowo to spadało, ale trwało cholernie długo. Ostatecznie cały dzień (żelki zjadłem o 10) byłem nabombiony wystarczająco, żeby po nic więcej nie sięgać i nie chcieć więcej.

    Chcę zrobić w przyszłości jeszcze jeden test - brać po 1 żelce co 10 minut i sprawdzić efekty. Wrzucam zdjęcie tego Fresh Bomba co mi najbardziej smakował. Również ranking smaku:
    1. Citrus Mix,
    2. Cola,
    3. Forest Fruits,
    4. Bubble Gum (odruch wymiotny miałem xD, sory @dutchtherapy )

    #greenout #narkotykizawszespoko #dutchtherapy #recenzja
    pokaż całość

    źródło: dutchtherapy.pl

  •  

    Wiecie co mnie utwierdzilo kilka miesięcy temu, że będzie zwala? (pisałem o tym ponad 3 miesiące temu, zeby nie dotykać)

    https://www.wykop.pl/wpis/65397005/czy-wy-rowniez-mirki-uwazacie-ze-telewizja-to-zakl/"

    Reklamy w telewizji i nakręcanie w mainstream na giełdę, przez taka panią, co lubi mordą ciosy blokować, oraz przez gościa na krypto

    Generalnie Interesuje się co się działo w historii i od razu skojarzyło mi się to z latami 30..
    Mianowicie,w tym czasie kazdy zarabiał na giełdzie, mogłeś się zawet zapozyczyc u brokera, za 100 dolców, brałeś akcji za 1000 i było fajnie... Do czasu...

    W czasie czytania albo oglądania historii lat 30 utkwilo mi jedno bardzo ważne zdanie w pamięci -
    Jeśli nawet pucybuty znalazły się na giełdzie, to najwyższy czas się zawijać

    Wiem jedno, ze celebryci maja masę fanatyków, co ich lubią,obserwują,słuchają, mają po prostu podsłuch
    Polityków nikt nie lubi i nie za bardzo wierzy, także Oni wykorzystują znanych ludzi do mówienia społeczeństwu co jest akceptowalne a co nie, oraz do promowania różnego rodzaj ściem
    Zobaczcie co zrobił z wyznawcami Musk, wierzą we wszystko co im powie, choć wie, że będzie tracić na wartości, pier... li głupoty, żeby nie wystraszyc inwestorów, czytaj kawcow kapitalu
    (też o tym piszę od miesięcy, że to kłamca sciemniacz, manipulant)

    Jakoś w hossie nie było w tv ani jednej reklamy
    Natomiast podczas największego pogromu od dekad(to dopiero początek) naganiaja na giełdę, bo tak bardzo są zatroskani o czyjeś pieniądze

    Celebryci-polityka
    Pucybuty-Kowalscy

    Historia zatoczyla kolo

    #gielda #inflacja #recenzja #banki #finanse #ekonomia #polityka #pieniadze #inwestycje
    pokaż całość

    źródło: InShot_20220619_155059162.jpg

  •  

    Od kilku miesięcy mówię nie dotykać krypto, bo to piramida Finansowa i sam ręce porywa, podaję argumenty, ale fanatycy dodupuja bo dolek
    Nie mówiłem jakiś czas temu że będzie po 20 tys?
    (pierwszy post na dole)

    Oczywiście jak zawsze_ I put my money where my mouth is

    Także ja shortowalem to gówno (foto poniżej)
    Bo dziwne, żebym tego nie robił skoro od takiego czasu mieszam to z błotem i próbuje wyjaśnić
    Czy nie mówiłem, że nie będziecie po nocach spać? Że pedzicie za tłumem jak tepaki, że pewien okres się skończył itp.

    Zobaczcie ile postów napisałem na ten temat, za każdym razie próbowałem wyjaśnić czemu akurat krypto-waluty wybily w kosmos akurat w tym momencie, w tym akurat czasie, nie wcześniej nie później, oraz dlaczego teraz nie ma racji bytu

    https://www.wykop.pl/wpis/64950105/lunatyczka-cathie-wood-still-sees-bitcoin-heading-/"

    "https://www.wykop.pl/wpis/65386483/tydzien-temu-pisalem-nie-dotykac-jak-tam-wasz-komp/"

    "https://www.wykop.pl/wpis/65226091/nie-dotykajcie-btc-ani-innych-krypto-poczytajcie-c/

    "https://www.wykop.pl/wpis/65226091/nie-dotykajcie-btc-ani-innych-krypto-poczytajcie-c/"

    "https://www.wykop.pl/wpis/65386483/tydzien-temu-pisalem-nie-dotykac-jak-tam-wasz-komp/"

    "https://www.wykop.pl/wpis/65226091/nie-dotykajcie-btc-ani-innych-krypto-poczytajcie-c/"

    "https://www.wykop.pl/wpis/65226091/nie-dotykajcie-btc-ani-innych-krypto-poczytajcie-c/"

    "https://www.wykop.pl/wpis/65204189/tak-tylko-wspomne-ze-btc-i-inne-altcoiny-to-jedna-/"

    "https://www.wykop.pl/wpis/64968927/a-nie-mowilem-ze-btc-padnie-na-pysk-teraz-oczekuje/"

    #gielda #pieniadze #kryptowaluty #btc #gospodarka #ekonomia #finanse #banki #recenzja #inflacja
    pokaż całość

    źródło: IMG_20220617_230729.jpg

  •  

    Przedstawiam nową serie pt. "FlexBank Testuje"

    W dzisiejszym odcinku przedmiotem krytyki flexbanku jest kebab "Neobab Kebab"

    Ocena przebiegać będzie według określonych kryteriów, oraz okraszona odpowienim komentarzem

    Smak: 5/10
    szału nie ma, mało sosu, kebab sredniej jakości, frytki twarde, dla głodnego chłopa moze być

    Cena: 6/10
    ujdzie dla klasy średniej, bezdzietnej, bezkredytowej
    26 zł za duży kebab, który wcale nie okazał sie duży, chłopy sie nie najadły

    Lokal: 8/10
    Jak na kebabownie, to elegancko. Zadbane, czyste i klimatyczne miejsce

    Obsługa: 3/10
    Panowie robiacy kebaba wydawali się zdenerwowani, kiedy niedoałyszałem swojego numerka, a pani przy kasie chłodno i oceniająco zmierzyła wzrokiem pozostałych członków flexbanku

    Menele: 4/10
    Była jedna menelica, króra dziwnie sie zachowywała i mowiła dziwne rzeczy.
    Okolica rownież obfitowała w osobniki z problemami alkoholowymi.
    Reszta ludzi, to zadbane, zwykłe normiki

    @djapko 4/10
    @Zielonka696969 5/10
    @freee_hugs 6/10

    Ocena końcowa flexbanku
    5/10 stulejek

    Oceny na google nie odzwierciedlają faktycznego stanu. Płaskostopa noga flexbanku więcej w tym lokalu nie powstanie.

    #przegryw #stulejacontent #wroclaw #flexbank #polska
    #zycie #foodporn #recenzja #flexbanktestuje
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_20220604-203401_Maps.jpg

    +: bullsh1t, s......k +17 innych
    •  
      LuxEtClamabunt

      0

      Panowie robiacy kebaba wydawali się zdenerwowani, kiedy niedoałyszałem swojego numerka, a pani przy kasie chłodno i oceniająco zmierzyła wzrokiem pozostałych członków flexbanku

      @freee_hugs: wreszcie sensowna ocena neobabu xD Rozczarowanie roku jak tam poszedłem. Na wykopie polecajo, ceny jakby kebab był ze złota a jakość przeciętna xD

    •  

      @LuxEtClamabunt
      @freee_hugs też tam poszedłem jakiś czas temu, na podstawie pozytywnych opinii z wykopu. Kebab mocno średni, przeciętny, nie wyróżniał się niczym. Więcej nie pójdę, bo nie ma po co.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Troche przemysleń na temat 3 odcinków Obi-Wana.
    Pierwszy odcinek byl dosc monotonny w mojej opini aczkolwiek stanowil wprowadzenie do swiata wiec wybaczam.Dosc dobrze ukazane bylo to jak mocno zmienil sie Obi od czasu ROTS.Na plus tez scena z grozeniem Owenowi przez Inkwizytorów.Naprawde czuc bylo napiecie pomimo faktu ze wiafomo bylo ze przezyje.Co do postaci pojawiajacych sie w serialu Inkwizytorów mam mieszane odczucia.Postać Revy zagrana jest dosc teatralnie i pretensjonalnie, ale taki chyba byl zamysl na te postać.Przynajmniej ja tak to sobie tlumacze.Najgorzej wypada imo postac piątego brata.Mam tu na mysli zarowno design jak i sama postac.Nie miesci mi sie w glowie ze Disney z zasobami jakimi dysponuje i technologia po prostu wzial azjate i pomalowal mu morde na zielono xD.Wgl nie wyglada jak kosmita w przeciwienstwie do jego designu z Rebelsów.Do tego jego sposob mowienia jest jak dla mnie dosc komiczny.W Rebelsach zarowno mowil inaczej jak i jego zachowanie bylo inne(byl po prostu brutalny a w Obim zachowuje sir jak miekka pipa a nie Inkwizytor) chociaz co do zachowania to moze ulegnie ono zmianie poprzez jakies doswiadczenia ktore dopiero zobaczymy w nastepnych odcinkach wiec tu na razie wstrzymam sie z oceną.
    Scenografia i otoczenie w serialu sa mocno nie rowne.Na Tatooine mamy praktycznie samych ludzi co jest naprawde dziwne i psuje odbior calosci.Na plus smaczek z papieżem( ͡° ͜ʖ ͡°)Bardzo ladnie natomiast prezentuje sie Alderan czy planeta z 2 odcinka na ktorej Obi szukał Lei.Własnie leia-o dziwo-mala stanowi imo jeden z mocniejszych punktow serialu.Jest zabawna,kąsliwa i podoba mi sie jej relacja z Obim.Tak jak dzieci nie lubie tak polubilem te postac.
    Sceny akcji i detale
    To zdecydowanie najslabszy element tego serialu.Scena poscigu za Leia zarowno przez lowcow nagrod jak i Obiego to jedno wielkie XD.Trzech typow nie potrafi zlapac malej dziewczynki a przeszkody nie do pokonania stanowią dla nich pół metrowe gałezie xDD.Serial ma mocne problemy z praca kamery i doborem ujeć co najbardziej widac na przykladzie momentu jak Leia zaczyna uciekac przed Obim a ten z jakiegos powodu nie jest w stanie jej zlapac mimo ze znajduje sie jakies kilkanascie centymetrow od niej.
    Walka Obiego z Vaderem byla strasznie sztywna i nie bylo wgl czuc w niej mocy.Rozumiem, że zamysł byl taki że Obi mocno zardzewiał, ale podczas walki wgl nie bylo czuć potegi i furii Vadera-walczyl jakby mu sie nie chcialo wgl.Pozatym troche przesadzili imo z niezdarnoscia Obiego.Bardziej spodziewalem sie bardziej dynamicznej walki w ktorej to Obi bedzie caly czas w odwrocie i bedzie obijany przez Vadera.Mam na mysli to że w walce ktora dostalismy wgl nie bylo czuc tego ze Obi(choc straumatyzowany i zardzewaily) byl kiedys mistrzem Jedi.Wygladalo to wszystko tak jakby pierwszy raz w zyciu trzymal miecz swietlny.Do tego kamera pracowala jakos tak dziwnie i momentami jakby sie trzesla.No coz pozostaje miec nadzieje, że nastepna walka bedzie przedstawiona lepiej.
    Na koniec detale
    Serial zawiera kilka rzucajacych sie w oczy glupotek.Przykladowo Obi probujacy wylaczyc bariere laserową kiedy mogl ja zwyczajnie obejsc z obu stron.To samo Vader i sciana ognia.Najpierw rozkazuje szturmowcom zeby schwytali Obiego zeby Vader mogl sie nad nim poznecac.Nastepnie Vader razem ze swoja swita zostaja oddzieleni od Obiego sciana ognia i...stoja jak wryci mimo że mozemy zobaczyc że istnieje przejscie dookoła.Czemu szturmowcy z niego nie skorzystaja a sam Vader nie przejdzie przez ogien skoro jego pancerz jest ognioodporny?Ktos moze powiedziec, że no przeciez Vader pozwolił uciec Obiemu żeby ten pocierpiał tak samo jak on.No spoko tylko po co w takim razie szturmowcom kazał go przyprowadzic do siebie i czy nie lepiej byloby go schwytac i torturowac ile sie chce a nie ryzykowac ze ucieknie juz na stale skoro szukalo sie go 10 lat?
    Dodam jeszcze tylko, że plusem jest to że serial nie boi sie brutalnych scen i nie stara sie byc family friendly.Scena z mordowaniem wiesniakow w wiosce byla bardzo fajna bo pokazywala jak nisko upadl Anakin i jak przerazajacy byl Vader.Niestety sama walka juz nie.Na razie serial ocenil bym 5/10.Tragedii moze nie ma, ale dosc mocno sie rozczarowalem chociaz napewno obejrze pozostale 3 epizody żeby przekonac sie czy serial uniknie powtorzenia bledow z 3 pierwszych odcinkow.Niestety na razie nie umywa sie do poziomu Mandalorianina.A wy co myslicie o Obi-Wanie?
    #starwars #obiwankenobi #seriale #przemyslenia #gwiezdnewojny #recenzja
    pokaż całość

  •  

    Recenzja: Bizancjum

    Książka "Bizancjum" autorstwa Petera Sarrisa to pozycja, która w sposób "kompaktowy" stara się przedstawić historię i znaczenie Cesarstwa Bizantyńskiego. Książka liczy sobie 140 stron treści i jest częścią serii "Krótkie wprowadzenie", w ramach której wybitni specjaliści skupieni wokół Uniwersytetu w Oxfordzie starają się w sposób przystępny tłumaczyć świat i procesy. Pozycja wydana została przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego.

    Peter Sarris jest profesorem historii specjalizujacym się w tematyce późno-antycznej i bizantyńskiej. W swoim dorobku ma wiele pozycji ksiązkowych i artykułów naukowych poświęconych historii.

    Autor w ramach tego "kompendium" skupia się na wielu zagadnieniach; poruszony zostaje temat skomplikowanego upadku cesarstwa rzymskiego i jego elit; przeniesienia centrum władzy nad Bosfor; a finalnie umocnienia się wiary chrześcijańskiej, która stała się ważną częścią późniejszego cesarstwa bizantyńskiego. Nie brakuje tutaj także opisu konfliktów Rzymian z Persami, Bizantyjczyków ze światem islamu czy podziałów w Kościele. Łącznie autor podzielił utwór na siedem rozdziałów, które systematycznie pozwalają mu odnieść się do kolejnych istotnych zagadnień.

    Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego zadbało o bardzo ładne wydanie książki. Książka przyjęła bardzo kompaktową formę, która w żadnym wypadku nie powoduje problemów w czytaniu. Nie brakuje także ilustracji i mapek w kolorze czarno-białym. Dodatkowo na końcu otrzymujemy spis bibliografii, polecanych lektur czy listę cesarzy bizantyńskich. Na duży plus - umieszczenie przypisów na dole strony.

    Książka "Bizancjum" mimo małej objętości stanowi bardzo ciekawą propozycję dla wszystkich, którzy interesują się lub chcieliby lepiej zrozumieć proces upadku cesarstwa rzymskiego oraz kształtowania się nowego organizmu państwowego w Bizancjum. Autor w bardzo przystępny sposób tłumaczy złożone procesy występujące w oraz oddziałujące na państwo rzymskie, a potem bizantyńskie. Dowiadujemy się m.in. dlaczego w szkole tak mało poświęca się uwagi Bizancjum oraz na ile złożona była polityka w późnym antyku oraz średniowieczu.
    Z pewnością książka jest świetną, i o dużej wartości merytorycznej, propozycją na wieczór.

    https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-bizancjum/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #venividivici #qualitycontent #archeologia #ksiazki #recenzja

    -----------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
    https://imperiumromanum.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: bizancjum.jpg

  •  

    Recenzja: Życie starożytnych Rzymian

    Książka "Życie starożytnych Rzymian" autorstwa Pana Artura Jabłońskiego to pozycja opowiadająca świat antycznych Rzymian w formie ciekawostek i ważnych osiągnięć dawnego Imperium. Książka skierowana jest do młodego Czytelnika, który otrzymuje do swoich rąk ładnie ilustrowane i przyjemnie napisane krótkie kompendium faktów o antycznym Rzymie. Książka wydana została przez Wydawnictwo SBM.

    Książka wydana została w twardej oprawie, w formacie A4; posiada wiele ilustracji i zdjęć, które mają przykuć uwagę i zwizualizować Czytelnikowi ciekawy świat Rzymian.
    Przechodząc do treści - informacje przekazane są w sposób klarowny i nie wymagają dużej wiedzy młodego Czytelnika. Książka podzielona została na 22 rozdziały, które zajmują się różnymi kwestiami państwa Rzymian; zaczynając od opisu powstania Rzymu i słynnej legendy o Romulusie i Remusie, poprzez rodzaje władzy, czy przedstawienie innowacji Rzymian takich jak supertrwały cement rzymski czy łuki architektoniczne. Dowiemy się także, jak budowano drogi rzymskie, do czego wykorzystywany był pył wulkanów oraz jak olbrzymią budowlą było Koloseum.

    Czytając książkę dostrzegłem kilka błędów merytorycznych. Na stronie 6 możemy podziwiać piękną mapę Imperium Rzymskiego za panowania Trajana. Błędem jest jednak zaznaczenie na niej Bizancjum jako Konstantynopola, które nową nazwę otrzymało dopiero w IV wieku, od cesarza Konstantyna I. Dodatkowo igrzyska jakie zorganizowano z okazji otwarcia Koloseum miały miejsce w 80, a nie 70 roku n.e.

    Pomijając powyższe dwa błędy, należy oddać, że książka napisana została w sposób przystępny dla dzieci i z pewnością może posłużyć, jako próba głębszego zainteresowania młodszego Czytelnika historią antycznych Rzymian.

    https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-zycie-starozytnych-rzymian/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #venividivici #qualitycontent #archeologia #ksiazki #recenzja
    pokaż całość

    źródło: k.jpg

  •  

    In Twilight's Embrace - Lifeblood

    Dosłownie chwilę temu wrzucałem Anaal Nathrakh ale godne uwagi jest również ostatnie wydawnictwo polskiej formacji In Twilight's Embrace. Gdzieś ktoś ostatnio pisał - po wydaniu tejże płyty - "nic odkrywczego nie nagrali, nie zmienia to nurtu BM". Cóż, black metal jest mi dość bliskim gatunkiem i muszę powiedzieć, że w sumie mało która kapela ze swoją płytą "ostatnio" zmieniła nurt. Stanowczo dla ITE jest to zmiana nurtu na lepsze (nieco przypomina mi "Exercises in Futility" od Mgły), ale ma swoją własną jakość i motyw. Ciężko doszukiwać się tu jednoznacznych porównań czy to w sferze kompozycji riffów czy tekstów w utworach. Na pewno postawili bardziej na melodyjność niż na typowe BMowe blasty zmieszane z gitarowym shreddingiem na high-gainie. Większość utworów dość łatwo wpada w ucho i można by pomyśleć, że idą drogą amerykańskiej formacji Uada - kopiując Mgłę. Nic bardziej mylnego. ITE wyrabia sobie powoli swój własny nurt. Ciężko znaleźć tu jednoznaczne "copy-pasty" z Mgły.

    Dla mnie mocne 8/10.

    pokaż spoiler #blackmetal #metal #polskamuzyka #intwilightsembrace #muzyka #muzykametalowa #recenzja #ttatt
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    omg mordy jakie chłop sb dojepau  p r z e z a j e b i s t e  burgerki
    no normalnie najlepsze jakie kiedykolwiek zrobił chyba
    mistrzostwo

    a przy okazji to chłop chyba nigdy nie recenzował oficjalnie kotletów vemondo tych więc teraz to zrobi:
    no więc są absolutnie zajebiste i chyba chłopskie ulubione
    tzn w zasadzie to taka trochę kopia tych od dobrej kalorii

    pokaż spoiler ale są tańsze i chłop je duuużo częściej jada xd


    no i to chyba tyle póki co
    trzymajcie się
    elo eloszka

    #bloglajfstajlowychodtoka #weganizm #wegetarianizm #foodporn #jedzenie #chwalesie #gownowpis #oswiadczeniezdupy #takaprawda #chodtokowafokaaprobaty #recenzja
    pokaż całość

    źródło: aaaaaaaa burgerek .png

  •  

    Hejko :)

    Nawiązując do mojego poprzedniego wpisu o RPGach, które zakupiłam - przeczytałam gamebooki dwóch: "Vaesen" oraz "Dark Streets & Darker Secrets" i jestem też w trakcie "Into the Weird and Wild".
    Ten wpis będzie o "Vaesen", ponieważ najprościej mi było wejść w ten system. To co mnie na początek uderzyło to klimat. Gra ma naprawdę świetną otoczkę i już czytając gamebook czułam to coś, nie mówiąc o rozgrywce.
    Od razu wspomnę, że dostosowałam tę grę na potrzeby swojej gry solo. Bardzo się opierałam na materiale z YT (link podrzucę niżej).
    To co mi się jeszcze spodobało to takie delikatne ciągnięcie za rączkę, ale z umiarkowaniem. Bo niby w "Vaesen" jest dużo tabelek z referencjami np. miejsc, do których podróżujemy czy postaci, które spotkamy, ale poza tym mamy ogromną swobodę w kreowaniu otaczającego nas świata (czego na przykład nie czułam w "Dark Streets & Darker Secrets") (。◕‿‿◕。)
    W gamebooku jest też obfita sekcja z postaciami nadnaturalnymi, które możemy spotkać na swojej drodze, każda ma swój opis oraz statystyki (każda postać opatrzona jest też piękną grafiką) ʕ•ᴥ•ʔ
    Generalnie bardzo polecam ten system, mi bardzo przypadł do gustu i będę po niego często sięgać, być może nie tylko w trybie solo (。◕‿‿◕。)

    Link do rozgrywki solo na YT:
    https://youtu.be/t1_vqKW_GVU

    Miłego czwartku, zaraz będzie weekend!

    #rpg #grybezpradu #recenzja oraz #hobby
    pokaż całość

    źródło: IMG_20220519_113742.jpg

  •  

    chłop kocha lidlowe przeceny

    pokaż spoiler zwłaszcza że to jedyna okazja żeby kupić dobrą kalorię w **sensownych** cenach ;///

    nierzadko rzeczy mają jeszcze termin na tydzień do przodu albo i więcej co jest cool bardzo

    no więc tak
    pasztetu chyba nie trzeba przedstawiać (?) i każdy (?) chyba już wie że jest  z a j e b i s t y
    kotleciki to chyba w miarę nowość (?) no w każdym razie też są  z a j e b i s t e  (no serio są suuuuuuuuuuper tylko drogie trochę jeśli patrzeć na ich normalną cenę ;/ )
    kiełbaski białe są ok i też dostają fokę aprobaty no bo jednak mimo wszystko ok ale no tylko tyle mogę o nich powiedzieć i generalnie to dużo bardziej wolę węgierskie/klasyczne a zwłaszcza kaszankę (!!!!!) która sztosem totalnym jest

    pokaż spoiler jeszcze co do pasztetu to tamtego dnia były jeszcze dwie sztuki oprócz tego i chłop też rozważał wzięcie ich ale zaczął oglądać rzeczy dla niego nowe czyli te kotleciki i kiełbaski białe i grzebać czy jeszcze czegoś nie ma w tym przecenowym koszyczku zakopanego ciekawego i jak już skończył i się zdecydował że weźmie też te pozostałe pasztety to już ich nie było ;///////////
    i stał jakiś pedalarz (taki w obcisłych gaciach i kasku) z nimi w łapie \\\\\\\\\\\\\;
    złodziej zafajdany ehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh


    pokaż spoiler a tej konkretnej sztuki pasztetu i tak nie zjadł bo pojawiła się pleśń na nim ;//////////////////////////////


    #bloglajfstajlowychodtoka #weganizm #wegetarianizm #foodporn #jedzenie #gownowpis #oswiadczeniezdupy #takaprawda #chodtokowafokaaprobaty #recenzja #niecoolstory #truestory
    pokaż całość

    źródło: obraz.png

  •  

    Hejko :)

    Kolejną grą z BGA jest "Boomerang: Europa" (。◕‿‿◕。) mała to gra, ale daje wiele możliwości. Polega na zdobyciu jak największej ilości punktów, kolekcjonując karty z krajami Europy. Jest tu dużo różnych ścieżek jeżeli chodzi o zdobywanie punktów, ale też nie ma tu schematu, który zawsze wygrywa - to dzięki losowości, którą wprowadza co rundę inna sekwencja kart.
    Złożoność gry to 1/5, a więc jest bardzo prosta i przystępna dla każdego. Na BGA "Boomerang: Europa" nie jest grą premium, więc każdy może założyć stół, a ponadto jest dużo osób chętnych do grania w ten tytuł (co nie zawsze idzie w parze, gdy gra jest dostępna dla ogółu). Na BGA jest też wersja tej gry z Australią i z tego co kojarzę to ma lekko zmienione zasady (i wszystko odbywa się na obszarze Australii) ʕ•ᴥ•ʔ

    Link do BGA, jakby ktoś nie umiał googlać ( ͡° ͜ʖ ͡°):
    https://boardgamearena.com/

    Miłej niedzieli wszystkim (。◕‿‿◕。)

    #gry #gryplanszowe #grypc #bga #recenzja #hobby oraz #grykomputerowe
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_20220508-131447__01__01.jpg

  •  

    no więc tak
    te parówki są co najmniej podejrzane
    w sensie za bardzo przypominają oryginał i chłop ma rozkminy czy pan tarczyński sb żartów z niego nie robi xd
    bo w kabanosach to jednak widać bez problemu że (na szczęście) są roślinne
    a tutaj serio nwm po czym stwierdzić oprócz tego że tak jest napisane na opakowaniu dx ;/
    identyczny zapach wygląd i smak

    pokaż spoiler albo pamięć zawodna płata figle i wydaje mi się że tak jest a w rzeczywistości to tak naprawdę przebijają _oryginał_

    serio dziwne to
    ale zakładając że to jednak tylko imitacja to zaskakująco wybitnie udana
    można z nich wyczarować takie cuda jak np chodtoszki albo makaron z paruwkom
    a no i ogólnie to w opakowaniu jest ich 6 a nie 2 jak na foci

    pokaż spoiler szkoda że _szynki_ takiej (chyba) nie potrafią zrobić ;/
    tzn nie tarczyński bo on chyba nie próbował tylko tak ogólnie

    no to chyba wszystko póki co
    trzymajcie się mordeczki xoxo

    #bloglajfstajlowychodtoka #weganizm #wegetarianizm #foodporn #jedzenie #gownowpis #oswiadczeniezdupy #takaprawda #recenzja
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: obraz.png

  •  

    Hejko :)

    Lecimy z kolejną grą na BGA (。◕‿‿◕。) przedstawiam jeden z nowszych tytułów na tej stronie - "Little Factory". Gra bardzo dynamiczna, gdzie celem jest jak najbardziej opłacalna wymiana zasobów, by docelowo kupować budynki, które dają punkty na koniec gry.
    W tej grze trzeba umieć szybko zmieniać plan i dostosowywać się do obecnego stanu dostępnych produktów - gra działa na zasadzie, że możesz coś wyprodukować, ale tylko jeżeli jest to dostępne w zasobach na planszy. Nie raz się wkurzałam, że gracz przede mną zabrał mi coś na co polowałam - taki właśnie jest urok "Little Factory" ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Złożoność gry to 2/5, można bardzo szybko się wdrożyć w flow, nawet jeśli jest się typem myśliciela - gra narzuca swój szybki styl rozgrywki. Nowy stół w tej grze założycie tylko z premium, ale według mnie to nie żaden problem, bo jest dużo ludzi grających w tę grę, więc nowe dostępne stoły są tworzone co chwilę ʕ•ᴥ•ʔ

    Życzę Wam miłego piąteczku!

    #gry #gryplanszowe #grypc #bga #recenzja oraz #grykomputerowe
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_20220506-102901__01__01.jpg

  •  

    Recenzja: Adwokat Nerona

    Książka „Adwokat Nerona” autorstwa Sebastiana Konowoła to powieść historyczna, której akcja toczy się w roku 64 n.e., a dokładnie w trakcie wielkiego pożaru w Rzymie. Bohater utworu – Lucjusz Anniusz – otrzymał zadanie od samego cesarza, aby zdobyć dowody na winę chrześcijan. Jak się jednak okazuje, Anniusz odkrywa niebezpieczne informacje, które mogą zagrozić bezpośrednio jego życiu.

    Najnowsza pozycja Pana Sebastiana Konowoła to już druga jego książka w dorobku. Autor ponownie postanowił umiejscowić wydarzenia utworu w czasach antycznego Rzymu, tym razem przedstawiając fikcyjne dochodzenie detektywistyczne, które ma na celu odkryć prawdę odnośnie powodów wybuchu wielkiego pożaru w Rzymie. Bohater powieści to uznany jurysta rzymski, który otrzymuje propozycję nie do odrzucenia; sam cesarz wymaga od niego przeprowadzenia śledztwa, które może zagwarantować mu chwałę, podobną jakiej doczekał się jego ojciec za rządów Klaudiusza. Na drodze Lucjusza Anniusza stanie wielu świadków wydarzeń, których zeznania pozwolą odkryć „prawdziwą” wersję wydarzeń.

    Książka jest małych gabarytów (niecałe 150 stron), wydrukowana w dobrej jakości. Na końcu książki znaleźć możemy krótkie posłowie, w którym autor tłumaczy fabułę i podejście historyczne do wydarzenia z 64 roku n.e.

    Podsumowując, książka jest dobrą propozycją dla każdego kto chciałby spędzić przyjemnie wieczór, a jednocześnie poczuć się troszkę jak antyczny detektyw. Nie należy się jednak spodziewać przewrotnych zmian akcji oraz zaskakującego finału. Nie ukrywam także, że moim zdaniem książka mogłaby być o wiele dłuższa i z szerszym posłowiem. Z pewnością wiele osób chciałoby się dowiedzieć więcej o przedstawianych wydarzeniach, na przykład sięgając po polecaną literaturę. Pomimo tego jednak, książka z pewnością będzie ciekawym urozmaiceniem deszczowego wieczoru.

    https://imperiumromanum.pl/recenzje/adwokat-nerona/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #venividivici #qualitycontent #archeologia #ksiazki #recenzja
    pokaż całość

    źródło: adwokat-nerona.jpg

  •  

    https://gameplay.pl/news.asp?ID=138331
    Humor i jeszcze raz humor wymieszany z klimatem lat 90-tych, pod którym czytelnik może odkryć wciągającą i złożoną treść.
    #recenzja #manga #komiks #waneko

    źródło: GTO 3 - recenzja.jpg

  •  

    chłop co se kolacyjkę zrobił śmiechu warte

    pokaż spoiler no więc smakują zauważalnie inaczej niż te _zwykłe_ słonecznikowe albo ich lidlowa kopia
    ale jest to smak typu baaardzo ok
    są też dosyć zauważalnie większe i bardziej he he _mięsiste_
    ale na szczęście nie wywołały we mnie tego dziwnego uczucia typu _ZBYT podobne_ jak kiedyś beyond w krowierzywej
    nw czy to przez to że za dużo warzyw dałem czy one po prostu tak mają ale były też słabiej wyczuwalne podczas konsumpcji niż _zwykłe_ co niekoniecznie jest zaletą bo ja lubię baaaaaardzo smak tych słonecznikowych i jak się przebija przy przeżuwaniu
    nwm też czy ogólnie nie wolę mimo wszystko właśnie tych zwykłych
    tzn te jak najbardziej są baaaaaaaaaardzo ok ale słonecznikowe **co najmniej** tak samo albo i bardziej jak dla mnie


    #bloglajfstajlowychodtoka #weganizm #wegetarianizm #foodporn #jedzenie #chwalesie #gownowpis #oswiadczeniezdupy #takaprawda #chodtokowafokaaprobaty #recenzja
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: burgerki uwu .jpg

  •  

    Film anime w polskich kinach, ba, we wszystkich największych sieciach kin to coś, czego nie grano już od bardzo dawna. Żeby tego było mało - to film sławnego (zasłużenie) Mamoru Hosody! Czy to sen?

    Niestety, raczej mały koszmarek. Belle w moim odczuciu nie było udana produkcją i odstaje od innych dzieł wspomnianego Hosody. Dlaczego? O tym w najnowszym materiale!

    #anime #film #manga #animedyskusja #mangowpis #kino #youtube #polskiyoutube #recenzja pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Tak sobie obejrzałem Dziewczyny z Dubaju. No i siliłem się na recenzję, potem sarkazm ale teraz to w sumie została mi w głowie myśl, że nie mam jak napisać żeby nie generalizować. Ostrzegam że niczego nowego nie napiszę, czego już nie wiadomo.. Chodzi o to że ja miałem wgrany soft słabego typka, któremu w sumie dziewczyny robiły przysługę od razu stawiając dystans zamiast wykorzystując. Spotykało mnie brak szacunku i obrażenia w późniejszym życiu. Teraz jak sobie wyobrażam, że takiego źle wychowanego chłopca, laski by jak zautomatyzowane roboty ograły jak chciały robi mi się niedobrze. Ludzie chyba wychodzą przygotowani do przeżycia w dżungli w różny sposób z łona matki. Chciałem rozłożyć film na czynniki pierwsze bo w sumie to wszystko jest podane jak na tacy, jeśli chodzi o trafianie na patologiczne laski a tym samym kłopoty.
    W sumie zaskoczyłem się pozytywnie o ile można tak uznać z tego filmu. Jest miszmasz i spaghetti ale gdzie na samym końcu dotknięto zajebistego dzisiejszego problemu który będzie narastał - prostytucji wśród nastolatek i młodych kobiet i korzystania z niej przez młodych i starszych mężczyzn. Następuję wokół nas normalizacja prostytucji.

    Czy koniecznie silna i zdrowa psychika ojca chroni świat przed rozpadem? Nie wiem. Musiały by istnieć badania które porównywały by ludzi wychowujących się w zdrowych domach i ilu z nich schodzi na złą drogę w życiu - i czy ten współczynnik odpowiada temu ile osób ze złych domów wchodzi samoistnie na dobrą.
    Film pokazuje jak bardzo rządzą nami wydarzenia jakie nas spotykają. Przez coś co się wydarza, nie mamy opcji chcieć jakiejś a innej rzeczy. Bohaterka z filmu pierwszy raz łączy przyjemne z pożytecznym (seks z zarobkiem) i rozpierdala jej to życie - nawet mimo że zjawia się bogaty cuck i beciak.

    Ten film jest aż absurdalnie blackpillowy. Mówi wszystko jak on. Nie wiem czy to on (ten film/doda/producenci) tego nie ukrywają - czy ja już tak łyknąłem pigułkę że tylko to widzę. Ale wręcz jest książkowy. Jak dobrze wiadomo, książkowo blackpillowe okazują się też być bajki którymi nas raczono w dziecińśtwie.

    Jako że nasi rodzice, nie mieli pojęcia że wychowują nas w funkcjonowaniu które robi przestępstwo na życiu i psychice (co weryfikuje życie), jestem ciekawy jak będzie wyglądać nast. pokolenie. Pewnie nie będzie stabilnych warunków wzrostu dla większej ilości dzieci czyli małżeństw. Nie wiem co gorsze - rewolucja seksualna która sprawiła że kobiety kopią grób własnym dzieciom, czy to jak unaoczniła model wychowania facetów tak w wielu przypadkach niedostosowany do królestwa zwierząt. Pojebane to wszystko, niby we francji jest bardziej spierdolone społeczńestwo niż u nas wg. wykopków, bo nasi cuckowie i beciaki to podobno wytwór wybicia inteligencji i czasy socjalizmu - tylko że we francji tego nie było. A znów koza i kobieta jest tym samym dla arabów ale spróbuj im tam zaprowadzić rewolucję seksualną.

    Przypomina mi to bardzo film z kanały Caronniera omawiający filmik Olfaktorii, która czarno na białym mówi prawdę o świecie. Kobiety zapytane co trzeba by zrobić żeby takich kobiet nie było odpisałyby że "musiałoby nie być złych mężczyzn". Mężczyźni łamią się na widok dzisiejszych kobiet i mówią że "to wina kobiet".

    Najgorsze jest to że to nie jest tak, że można świat wykopowymi standardami opisać. Nie da się jednocześnie ustalić kurestwa. Niekoniecznie korelacja cech jak kobieta szalona i energiczna może być predysponowana w jakimś stopniu do prostytucji czy choćby rozwiązłego trybu życia.

    tl;dr
    prostytutka i burdelmama w filmie po wycieku jej sekstaśmy przed rodziną w płaczu wyzywa cucka który za nią jeździł po całej europie z kawiatami - że nawet nie chciał dać sobie powiedzieć że jest dziwką gdy ona chciała się przyznać (no bo chciało jej się żyć w spokoju bez winy, przecież nie że przez szacunek do swojego późniejszego męża), a pewnie było to brzemie zbyt ciężkie ponieważ dziecko też nie było jego. Że był bogaty i "bezpieczny" i oddany i nie miał do siebie szacunku to dziewczyna przyjęła go (przecież nie jest głupia - w końcu sam się nawinął). I to jest właśnie sens filmu. Przestroga żeby się nie nawinąć jak się jest tak głupim. Tylko kurde - nie jest się świadomym gdy to się robi.

    #dziewczynyzdubaju #filmy #recenzja #kino #film #przemyslenia #blackpill #psychologia #seks
    pokaż całość

    źródło: obraz_2022-04-21_222528672.png

  •  

    Jest coś pociągającego, godnego podziwu i naśladowania w wielkiej pasji - jakimś szaleństwie przesłaniającym wszelkie inne aspekty życia, w poczuciu, że żyje się tylko dla jakiejś czynności, tworzenia, badania czy obcowania z jakąś siłą. Malarze, poeci, rzeźbiarze, badacze, literaci, odkrywcy, pasjonaci, filozofowie owładnięci czasem nie tyle pasją, co koniecznością działania są dla mnie jednocześnie obiektem fascynacji i zazdrości. Tacy ludzie stają się historiami wartymi opisania w podobny sposób, jak tematy, którymi się zajmują - jak pewien angielski archeolog, o którym Sándor Márai pisał w ten sposób:

    “I jest to wielka pasja, którą ja szanuję i przed którą w największym słońcu zdejmuję kapelusz, gdy Carter połową ciała wychyla się z wejścia do domu i odrzuca moje prośby tyczące się mumii... Bo ta wielka pasja pompuje kapilarami w świat ludzką wolę, to ona goni ludzi aż na sam biegun północny albo w pięćdziesięciostopniowym skwarze szuka rzez osiemnaście lat jakiejś mumii, za której sprawą świat nie będzie wprawdzie szczęśliwszy, jednakże powszechna aktywność ludzkiego ducha jakby się wówczas pogłębia o jeden takt. To nie mumia jest ważna, nie te owinięte stare kości, których setki wszyscy już widzieliśmy, lecz ów szalony Carter, który nie zaznał spokoju, póki tej mumii nie znalazł. Bo cóż jest istotą rekordu, w naszych i z grubsza w każdych czasach - ważny jest takt, który wymusił rekord, tempo, które w końcu dokądś zaprowadzi. Carter, który wykonał swoje życiowe zadanie, i dobrze je wykonał, bez patosu, z lekkim przestrachem i nerwowością od tego wielkiego sukcesu, mrużąc oczy, stoi w wejściu do swojego domu, w którym własnym ciałem osłania mumię; a mnie nie pozostaje nic innego, jak na widok tej wielkiej pasji dyskretnie zawrócić i się przed nią pokłonić. (...) w taki sposób i tutaj żyje pewien szczęśliwy człowiek, który może i jest wielkim odmieńcem, może i nie jest zbyt uprzejmy, ale można o nim powiedzieć wszystko, tylko nie to, że świetnie pasuje do gazetki satyrycznej.”

    Podobną wielką pasją, pewną koniecznością tworzenia charakteryzowały się polskie malarki, które wbrew okolicznościom - brakowi pieniędzy, niemożliwości studiowania na państwowych uczelniach, niezrozumieniu, sytuacji politycznej - zdecydowały się tworzyć i tworzenia się uczyć. “Polki na Montparnassie” to opowieść zarówno o artystkach żyjących powszechnej w świadomości - jak Bilińska-Bohdanowiczowa, Boznańska czy de Lempicka - jak i o tych, o których słyszano niewiele - Muter, Halicka, czy Reno. Choć część z nich nie czuła się emancypantkami, to każda z nich musiała w ten czy inny sposób zmierzyć się z trudnościami męskiego świata sztuki, który - opiniami niektórych krytyków - dopuszczenie kobiet do tworzenia, edukacji artystycznej czy wystawiania w muzeach uważał za siłę wręcz niszczycielską. Fakt bycia kobietą był jak pieczęć, która definiowała odbiór ich sztuki - sztuki, która mogła być “dobra” wtedy, kiedy była “męska” - sama Bilińska wyznaczyła sobie cel, aby “być tak dobra, jak mężczyźni”, a pewien krytyk przygotowując pracę na temat malarstwa Meli Muter rozpoczął ją słowami “fakt, iż obrazy te są dziełem kobiety, oszałamia”.

    Element “posiadania siebie”, “bycia dla samej siebie”, zamiast bycia definiowaną przez istnienie innych osób i rolę wobec nich - bycie czyjąś żoną, córką, matką, partnerką - jest jednym z równoległych tematów książki. Tematem dla mnie osobiście bardzo pociągającym i na czasie, bo “późne dwudziestolecie” to czas obserwacji przeobrażania się moich koleżanek właśnie w różnego rodzaju role - często ku ich własnej rozpaczy. Stąd niezmiernie poruszały mnie słowa takie, jak te z listów Stanisławy Przybyszewskiej - “Zastrzegam sobie wyłączne posiadanie własnego życia”, Marii Baszkircew - “W pracowni wszystko znika: nie ma się ani nazwiska, ani rodziny, nie jest się córką swej matki: jest się samą sobą, indywidualnością i ma się przed sobą tylko sztukę - nic więcej. Ma się uczucie zadowolenia, wolności, dumy! Nareszcie jestem taka, jaką chciałam być od dawna” czy Olgi Boznańskiej - “Tatuś wie, że to moje szczęście, ... że innego nie pragnę na świecie i w chwili, kiedy nie będę mogła malować, powinnam przestać żyć”. Słowa kobiet, które wybierały bycie jednostką, a nie częścią - a samotność niektórych z nich ma “rilke’owski” charakter słodkiego, przytulnego bólu, koniecznego do tworzenia dzieł wartych wystawiania.

    Nad wyraz ciekawa twórczość polskich artystek, kawiarniany klimat Paryża początku XX. wieku, ogromnie pociągający motyw samotności i indywidualności, opowieści biograficzne o malarkach, które z czasem znajdowały uznanie widzów, zdobywały sławę, popełniały błędy, szły pod prąd, doświadczały ekstazy tworzenia i dla których sztuka była niezbywalnym elementem życia - to i wiele innych znajdziecie w “Polkach na Montparnassie”.

    “Art doesn’t just capture and convey the excitement, the thrill of life. Sometimes, it does even more: it is that thrill.”
    - Julian Barnes, Keeping an Eye Open (ze wstępu do książki)

    W komentarzach dzieła niektórych opisanych w książce artystek.

    ---------------------------------------

    —> Piszę o książkach, z których się uczę pod tagiem #nonfiction - zapraszam do obserwowania!

    #literarura #gruparatowaniapoziomu #zainteresowania #ciekawostki #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #recenzja #sztuka #malarstwo #art #historiasztuki #obrazy
    pokaż całość

    źródło: polkinamontparnassie.jpeg

  •  

    https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-anime-ousama-ranking-sezon-1/
    Rewelacyjne, zaskakujące, zabawne, wzruszające, a przede wszystkim wciągające anime. Nic dodać, nic ująć. #recenzja #anime #animedyskusja

    źródło: Ousama-Ranking-anime-recenzja.jpg

  •  

    Recenzja: Krassus. Polityk niespełnionych ambicji

    Książka "Krassus. Polityk niespełnionych ambicji" autorstwa Macieja Piegdonia poświęcona jest postaci Marka Licyniusza Krassusa, jednego z najbogatszych Rzymian w historii i ważnego polityka oraz wodza rzymskiego z I wieku p.n.e.

    Dr Maciej Piegdoń jest wybitnym specjalistą z dziedziny historii rzymskiej. W swoim dorobku ma wiele publikacji, z których kilka miałem przyjemność przeczytać. Autor posiada olbrzymią wiedzę, a jego pozycje posiadają szeroką bibliografię i wartościowe przypisy.

    Tym razem autor zdecydował się skupić na postaci Marka Licyniusza Krassusa, wybitnego rzymskiego polityka i wojskowego, który za sprawą swojego olbrzymiego majątku miał olbrzymie wpływy na scenie politycznej republiki rzymskiej w połowie I wieku p.n.e. Jak zaznacza autor, na polskim rynku wydawniczym nie pojawiła się dotychczas żadna pozycja skupiająca na przedstawieniu biografii Krassusa. Napisanie tej książki jest odpowiedzią na tę próżnię, zwłaszcza że na przestrzeni lat doszło do zmiany podejścia historyków do opisywanej postaci. Przez lata Krassus postrzegany był jako mało istotny polityk rzymski, co stopniowo było odrzucane, a kolejni międzynarodowi badacze doszukiwali się w nim osoby podobnej do Cezara czy Pompejusza - ambitnej i żądnej decydującej roli w państwie rzymskim.

    Krassus pochodził z bogatego Licyniuszów. Kiedy na początku I wieku p.n.e. doszło do otwartej rywalizacji między Sullą a Mariuszem, a tym samym optymatami i popularami, Krassus, wraz ze swoim ojcem, związał swój los z Sullą. Krassus wraz z ojcem odważnie wspierali Sullę w działaniach wojennych i politycznych wobec przeciwnych mu popularów. Sulla finalnie zdobył władzę w Rzymie w 82 roku p.n.e., jednak Krassus po wygranej wojnie domowej nie został wystarczająco doceniony przez swojego patrona. Dla odmiany Sulla niezwykle wywyższał młodego Gnejusza Pompejusza, który pominął wiele szczebli cursus honorum i w młodym wieku doczekał się triumfu a także konsulatu. Krassus dla odmiany musiał zgodnie z prawem zdobywać kolejne urzędy w Rzymie i odzyskiwać zagrabiony jego rodzinie majątek w czasie proskrypcji ogłoszonej popularów. Determinacja i umiejętność dobrego poruszania się po scenie politycznej i społecznej pozwoliła mu w niedługim czasie pomnożyć majątek rodu, a z czasem stać się najbogatszym Rzymianinem tamtych czasów. Krassus długo pozostawał w cieniu Pompejusza, którego nie trawił; nienawiść nie przeszkadzała mu jednak nawiązywać okresową współpracę przy realizacji politycznych celów. Krassus dzięki swojemu majątkowi skutecznie oddziaływał na politykę Rzymu i wspierał ambitnych Rzymian m.in. Juliusza Cezara. Z czasem Krassus zawarł przymierze z Pompejuszem i Cezarem (tzw. triumwirat), który w praktyce decydował o kierunku rozwoju Republiki. Finalnie, Krassus marząc o zdobyciu chwały podobnej do swoich towarzyszy, a nawet większej, zdecydował się na inwazję na Partię, co jednak okazało się błędną decyzją.

    Nieduża objętościowo książka wydaje się być szybką lekturą; jest to jednak mylna spostrzeżenie. Autor w sposób naprawdę gruntowny podszedł do tematu ukazania postaci Krassusa i sceny politycznej Rzymu tamtych czasów. Mnogość powiązań bohaterów, sojuszy oraz celów dają nam do zrozumienia, z jak skomplikowanymi czasami mieliśmy już do czynienia ponad dwa tysiące lat temu. Autor książki bardzo fachowo analizuje relacje między politykami I wieku p.n.e., ukazuje procesy polityczno-społeczno-ekonomiczne oraz umiejscawia w tym wszystkim Krassusa.

    Książka jest o tyle ciekawa, że wreszcie możemy w szerszym świetle poznać Rzymianina, na którego temat nie zachowało się tak wiele materiałów, jak o Cezarze czy Pompejuszu. Autor urozmaica treść licznymi przypisami oraz załącza szeroką bibliografię. Zarówno z punktu widzenia merytoryki jak i wydania pozycję należy ocenić bardzo dobrze. 

    Książka wydana został przez wydawnictwo Atryda. W ręce Czytelnika trafia dobrze oprawiona, nieduża gabarytowo i z przypisami na dole stron pozycja. Ponownie niestety zabrakło moim zdaniem ilustracji lub chociaż map poglądowych, które pomogłyby lepiej odnaleźć się w tamtych czasach.
    Jest to z pewnością ciekawa lektura dla każdego, kto chce poznać jakie mechanizmy i procesy występowały w polityce rzymskiej pod koniec istnienia Republiki oraz w jak dużym stopniu o losach państwa decydowały pieniądze, wpływy i korupcja.

    https://imperiumromanum.pl/recenzje/krassus-polityk-niespelnionych-ambicji/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #venividivici #qualitycontent #archeologia #ksiazki #recenzja
    pokaż całość

    źródło: Krassus. Polityk niespełnionych ambicji.jpg

  •  

    Przyszły żelki #gusto.
    Oto moje spostrzeżenia:

    1. Pianki to zdecydowanie moje ulubione z nich wszystkich, bardzo miękkie, ale nie takie do końca piankowate jak marshmallows, tylko coś miedzy pianką a żelkiem. W środku białe, na zewnątrz pokryte taką cukrową warstwą. Każda ma wyrazisty smak, zielone listki (jabłkowe?) chyba najlepsze, bananowe też mi smakują.

    2. Konfidentki, czyli gruszki, są kwaśne, ale takie nie za kwaśne, czyli dobre ( ͡° ͜ʖ ͡°) W ofercie są jeszcze kwaśniejsze, ale takich nie chciałem. Niestety (dla mnie) mimo, że są miękkie w dotyku, to są zbyt "żelkowe", spodziewałem się bardziej takiej galaretki, ale nie jest źle.

    3. Te misie z erytrytolem pachną o wiele ładniej niż smakują. Właściwie smaku to one nie mają żadnego. Szkoda, bo ładnie jabłkowo pachną, mają bardzo mało kalorii (ok. 150 na 100 g), więc idealne na dietę, ale bardzo słabo smakują. Są takie... nijakie, jakbyś żuł bezsmakową galaretkę, z prawie niewyczuwalną nutą soku owocowego. Na plus konsystencja, bo są bardzo miękkie, takie coś pomiędzy galaretką a żelką. Ale nie kompensuje to kompletnego braku smaku ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    4. Jajka mają konsystencję dosłownie jak białko jajka xD W sensie są takie "śliskie", łatwo się je żuje, ale nie rozpływają się tak w ustach jak pianki czy misie. Smak mają brzoskwiniowy, pachną silniej niż smakują, ale brzoskwiniowy smak da się wyczuć. Całkiem OK.

    Ogólnie spoko, pianki są debesta, gruszki i jajka są OK (w takiej kolejności). Ale misie mnie mocno rozczarowały, tym bardziej że wiązałem z nimi największe nadzieje bo #dieta ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Dziękuję za tę wypowiedź.

    #jedzzwykopem #jedzenie #recenzja
    pokaż całość

    źródło: IMG_8273.jpg

  •  

    Recenzja: Bizancjum w dobie bitwy pod Mantzikert

    Książka "Bizancjum w dobie bitwy pod Mantzikert" autorstwa Jacka Bonarka skupia się na opisie bitwy z 1071 roku, która według wielu historyków zadecydowała o upadku mocarstwowego statusu Cesarstwa Bizantyńskiego. W wyniku porażki wojsk Bizancjum, Turkowie byli w stanie zdominować Anatolię (obecna środkowa Turcja), a lokalną ludność skutecznie związać z nową władzą.

    Autorem książki jest wybitny specjalista w tematyce bizantyńskiej, który poza recenzowaną pozycją ma na swoim koncie m.in. dzieło poświęcone IV krucjacie oraz jest współautorem wyróżnionej książki "Historia Grecji".

    Omawiana książka to wynik pracy habilitacyjnej Pana Jacka Bonarka. Nie jestem specjalistą lub nawet pasjonatem czasów Cesarstwa Bizantyńskiego, w związku z czym ograniczę się do przedstawienia treści utworu. Treść książki podzielona została na VII rozdziałów: pierwszy skupia się na opisie sytuacji politycznej Cesarstwa Bizantyńskiego w XI wieku; w drugim, trzecim i czwartym autor skupia się na opisie polityki Bizancjum wobec południowej Italii, analizie relacji z sąsiadami oraz walkach z Pieczyngami, związkiem plemion koczowniczych, które prowadziły najazdy na Bizancjum oraz państwa we wschodniej Europie. Rozdział V skupia się na przedstawieniu zarysu dziejów Turków Saldżuckich, którzy z czasem wyrośli na głównego rywala Bizancjum i bezpośrednie zagrożenie na terenach obecnej Turcji i Armenii. Rozdział VI to opis panowania wojskowego cesarza Romana IV Diogenesa, który starał się umocnić swoją władzę i finalnie wyprzeć Turków z Anatolii. Jego działania wojenne (w tym przegrana bitwa pod Mantzikert) finalnie zakończyły się klęską, a on sam trafił do niewoli, a potem zmarł w wyniku okaleczenia, zleconego przez nowe władze Bizancjum. Ostatni rozdział to już opis sytuacji w państwie bizantyńskim pod koniec XI wieku, wojny domowe i umacnianie się władztwa tureckiego w Anatolii. Turcy stopniowo opanowali większość Azji Mniejszej i w około 10 lat po bitwie pod Mantzikert powołano do życia Sułtanat Rum, który de facto przypieczętowywał upadek wpływów Bizancjum na tych terenach. Był to silny cios dla Cesarstwa, gdyż z terenów Anatolii werbowano duże ilości żołnierzy - głównie rolników. Utrata Anatolii oznaczała, że Bizancjum musiało szukać oparcia wojskowego w najemnikach, co tylko rodziło większe kłopoty finansowe państwa.

    Pozycja wydana została w bardzo ładny sposób. Książka liczy łącznie około 250 stron. Olbrzymim plusem z pewnością jest fakt umieszczenia licznych przypisów na dole stron, które wnoszą bardzo dużo merytoryki i ciekawych komentarzy. Na końcu pozycji znajdziemy obfitą bibliografię, na której autor się oparł w trakcie pisania swojego dzieła, oraz która może posłużyć Czytelnikom do dalszego zgłębiania tematu. Do wad można zaliczyć brak mapki poglądowej lub ewentualnych ilustracji, które dodałyby pozycji "smaczku".

    Podsumowując, książka z pewnością jest pozycją wręcz wskazaną dla każdego kto interesuje się światem Bizancjum, a zwłaszcza jego ostatnim okresem świetności. Autor stara się zarysować i przedstawić wydarzenia jakie miały miejsce w XI wieku, i co faktycznie mogło wpłynąć na stopniowy upadek Cesarstwa. Czytając o kryzysie wewnętrznym, rywalizacji o władzę, katastrofach naturalnych oraz zagrożeniach zewnętrznych nie trudno wyzbyć się przeświadczenia, że byłe Cesarstwo Wschodniorzymskie zaczęło stopniowo podupadać podobnie, jak Cesarstwo Zachodniorzymskie kilka wieków wcześniej. Co interesujące, autor nie uznaje bitwy jako wyraźnej cezury czasowej dla upadku mocarstwowości Bizancjum. Takich starć było wiele w tym czasie, a dopiero śmierć cesarza Aleksa I Komnena w 1118 roku spowodowała, że Bizancjum pomimo zaprowadzonych chwilowych reform, zaczęło iść powoli ku upadkowi.

    https://imperiumromanum.pl/recenzje/bizancjum-w-dobie-bitwy-pod-mantzikert/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #venividivici #qualitycontent #archeologia #ksiazki #recenzja
    pokaż całość

    źródło: Bizancjum w dobie bitwy pod Mantzikert.jpg

  •  

    Wyszedlem z kina z nocnego seansu. BEZ SPOILEROW

    Swietny film ale nie wybitny.
    Batman bardzo mocno stapajacy po ziemi zupelne przeciwienstwo od Bafflecka czy Nolana.
    Batman przedstawiony na zupelnym poczatku swojej "kariery" jako wyzwoliciela miasta Gotham.

    Ogladajac ten film mialem wrazenie ze rezyser zlepil w calosc idee i inicjatywy z filmow takich jak seven, pila czy nawet fast and furious (jeden moment)

    Film jest dosc ciemny a w Gotham wiecznie pada deszcz.
    Wybitnym plusem tego filmu jest Paul Dano i Colin Farrell ktorzy na plecach ciagna ten film na wyżyny.

    Historia jest ciekawa i ukazuje historie rodziny Wayne bardziej i glebiej niz jakikolwiek film wczesniej. Scenariusz nest logiczny a historia nie posiada plot dziur ktore ma wiele filmow tego typu. Duzo rzeczy ma tutaj swoj logiczny poczatek i koniec.

    Batman jest samotnikiem ktory przezywa przemiane nanskutek ktorej z widziec rzeczywistosc inaczej kiedy najbardziej bliskie mu osoby okazalo sie ze go zdradzily.

    Plusy
    Zdjecia
    Muzyka
    Colin Farrell 10/10
    Paul Dano jako Riddler?
    Scenariusz (chociaz ma swoje braki)
    Batmobil!!!
    Raz jeszcze Colin Farrell.
    Sceny poscigu
    Bracia blizniacy ktorzy chronili wejscia do klubu.

    Nie tak dobre: (ale nie stricte minusy)
    Pattison (ok jako batman, slaby jako aktor ktory mialby okazywac emocje)
    Niektore sceny sa niepotrzebnie rozciagane w czasie a niektorym by przydalo sie wiecej ekspozycji.
    Alfred (przedstawiony jako "wszyscy go znamy i wiemy kim jest wiec nie potrzebuje backgroundu")
    Helm lateksowy Pattisona ktory sprawia ze przez wiekszosc filmu wyglada jakby mial Niemiecki orzeszek z czasow wojny na glowie.
    Niby jest to poczatkowe wprwadzenie do historii Bruce Wayne jako Batmana a ten mimo ze chalupniczo opracowuje swoje technologie to jest bardziej Bulletproof i Fireproof niz Baffleckowy Batman.
    Srodkowa czesc filmu sprawia ze czlowiek traci nieco zainteresowanie ale koncowka to nadrabia.
    Scena po napisach koncowych ktora jest slabym baitem. (nie warto czekac)

    Najwiekszym minusem tego filmu jest to ze nie ma w nim krwi.
    Batman uzywa piesci jak nigdy wczesniej, typowi rozlupuje twarz w pewnej chwili a na jego twarzy potem nie ma nawet kropli krwi tylko siniaki.

    Zoe Kravitz jako Cat Woman miala w sobie duzo atletycznej gracji ale brakowalo jej tego co miala w sobie Ann Hathaway - sexapilu. Plus jej gadka w polowie filmu o Bialych Bogatych facetach rządzących swiatem troche tracila myszka dla mnie.

    Ten film w kategorii R mialby u mnie conajmniej 9/10

    Ostateczna ocena 8/10.

    Ten Batman to kontynuacja "Siedem" na jaka czekalem a ze jest w nim Batman to wezme to w ciemno.

    Jest 5 rano, czas isc spac.

    #batman #film #recenzja #thebatman #dc
    pokaż całość

    źródło: PXL_20220304_032024495.jpg

  •  

    https://gameplay.pl/news.asp?ID=136597
    Rewelacyjny początek dramatyczno-horrorowej serii, która może stać się czymś naprawdę wybitnym. #recenzja #waneko #manga

    źródło: Kasane 1 - recenzja.jpg

  •  

    Film, który każdy, ale to kazdy wyznawca #blackpill powinien zobaczyć. Smutny, gorzki i wstrząsająco prawdziwy. Jest to jedna z najlepszych kreacji Goslinga, który do ról beciaków z mikrusami nadaje się jak mało kto.
    Pozbawiona sentymentów wiwisekcja upadającego związku...upadającego przez (jakżeby inaczej) seksualną przeszłość dziewczyny. Przeszłość, która daje o sobie znać ( z hojnie wyposażonym przez naturę samcem alfa na czele -OJCEM DZIECKA, KTÓRE WYCHOWUJE GOSLING!).
    Widzimy w tym filmie bohaterkę Michelle Williams, która oddaje się od tyłu szkolnemu przystojniakowi. Chadeusz bierze co jego bez gumy zostawiając swój doskonały materiał genetyczny w drogach rodnych dziewczyny. Ze strony Williams widac oczywiście autentyczne pożądanie do alfy bad boya. Instynktownie dała się zalać w dni płodne. Natura.
    Później standardowo: Ona zachodzi w ciąże, Chadeusz ma ją w dupie i napatacza się beciak Gosling z gitarą.
    Williams jest załamana ciążą, normalnie nie zawracałaby sobie głowy Goslingiem, który oczywiscie się o nią stara, zabiega, pociesza itd. No, ale co w końcu robi ciężarna kobieta? Oczywiście wiąże się z wrażliwym ulicznym grajkiem, który przyjmie dar w postaci miłości dziecka innego mężczyzny.
    Jest w tym filmie jedna z najbardziej poniżających scen w historii kina. Ryan Gosling robi ciężarnej Williams minetę ( to chyba ich pierwszy kontakt seksualny z tego co pamiętam)- LIŻE ŁONO, W KTÓRYM KIEŁKUJE NASIENIE INNEGO MĘŻCZYZNY. Pielęgnuje świątynie, do której jego słabe plemniki nie mają wstępu. Dotyka językiem miejsc, które jeszcze niedawno były wypełnione gęstą spermą nadsamca.
    Ta symboliczna scena pokazuje jego miejsce w szeregu. Zresztą zawsze powtarzałem, że tzw mineciarze (faceci, którzy są w stanie dac dziewczynie orgazm tylko poprzez minetę a nie swoim khutasem) to dla kobiet zawsze plan B, opcja zastępcza kiedy nie wyjdzie z Chadem.
    Mijają lata.
    Gosling i Williams są małżeństwem. Gosling bardzo podupadł na wyglądzie i przypomina obecnie typowego loosera. Wcześniej dzięki #lookmaxing udawało mu się nieco zatuszować słabe geny, ale po trzydziestce jego bohater zaczął wyglądać jak gówno. Wychowywanie dziecka innego mężczyzny kosztuje go sporo zdrowia i wysiłku więc nie miał czasu na dbanie o siebie. Standard. Williams jest znudzona w małżeństwie, nie czuje do swojego beciaka grama pożądania. Brzydzi się nim. Pewnego dnia w sklepie spotyka ( JAKŻEBY INACZEJ) swojego byłego -ojca jej dziecka. Jest tym spotkaniem wyraźnie podekscytowana, widać, że stara miłość nie rdzewieje, motylki w brzuchu, EMOCJE ( coś czego looser Gosling nigdy jej nie dał). Mówi o tym spotkaniu Goslingowi, który reaguje oczywiście złością- a co miał zrobić skoro wie, że nie moze konkurować z genami byłego.

    Kulminacją jest sekwencja kiedy Gosling próbuje podsycić namiętmość i ogien ( których tak naprawde nigdy nie było) i zamierza uprawiać seks z Williams. Ona jednak pomimo, że z poczatku się zmusza, wyraźnie myślami jest gdzie indziej, nieobecna (możemy sie domyślać o kim myśli ( ͡° ͜ʖ ͡°))...
    Bardzo smutny film i kwintesencja blackpilla. Polecam. Moja ocena 8/10. Według mnie jest to życiowa kreacja Goslinga i Williams też jedna z najlepszych w jej karierze.
    #przegryw #film #dickpill #filmy #filmnawieczor #zwiazki #beciak #cuckold #alfa #samiecalfa #natura #seks #psychologia #genetyka #chad #alfaszmacibetaplaci #penis #niebieskiepaski #rozowepaski #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #recenzja #przemyslenia
    pokaż całość

    źródło: programtv.naziemna.info

  •  

    Kolejna gra ukończona. Kingdom Come od początku mnie urzekło. Pierwsze kilka godzin byłem zachwycony, jednak im dalej w las, tym więcej problemów tej produkcji dawało mi się we znaki, jednak zacznę od tego co według mnie KCD robiło dobrze.

    Przede wszystkim, największą zaleta tej gry, według mnie, to system rozwoju postaci. Widzę tutaj duże podobieństwo do gothica, mianowicie gothic, pomimo całej swojej siermiężności i drętwości dawał graczowi niesamowitą satysfakcję poczucia progresu i rośnięcia w siłę. Zaczynając jako kmiot, który nic nie potrafi, wraz z postępem gry realnie odczuwaliśmy jak nasz bohater rośnie w siłę, aby na jej końcu być koksem który solo wybija całe miasta. Ten opis doskonale pasuje również do KCD, a takie odczucie realnego awansowania w świecie gry to powiedziałbym że dość rzadkie zjawisko dzisiaj. Większość producentów idzie na łatwiznę i projektując otwarte światy wrzuca skalowanie przeciwników i podobne sztuczki wypłaszczające rozgrywkę.

    Drugim atutem gry są zadania. Choć nie jesteśmy żadnym superbohaterem, w grze nie latają skoki które sieją zniszczenie ani nie ma magii i rzeczy niewyjaśnionych, które by mogły intrygować, zadania są często dość ciekawe, mimo przyziemności tej gry. Często robimy rzeczy codzienne, ot ogródek wypielimy, rannych opatrzymy, coś przyniesieniemy, coś ukradniemy, ale często te zadania mają albo jakiś twist, albo dają nam wiele możliwości rozwiązania problemu. No w każdym razie nie czuć nudy i powtarzalności. Ja według osiągnięć wykonałem 78% wszystkich misji. Mocno wymęczony czułem się pod koniec gry, kiedy trwa oblężenie i musimy pomóc w obozie i nagle pół mapy zasypało mi znacznikami, a każdy z nich był typowy fedex - załatw mięso, załatw piwo, przyprowadź księdza czy inny szajs - wymiękłem. Na szczęście zadania były opcjonalne.

    Z minusów, to chyba na pierwszym miejscu bym wymienił ekwipunek. Jak sam rozwój postaci jest świetny, tak bronie i pancerze są na drugim końcu kija. W zasadzie na samym początku gry wróciłem do początkowej lokalizacji, ograbiłem leżące tam zwłoki bandytów i strażników i do samego końca gry biegałem z tym sprzętem prawie bez zmian. Dosłownie 2 czy 3 razy zmieniłem miecz, raz rękawice i kirys bo od npc za misje dostałem i były nieznacznie lepsze od starych. Bandziory w tej lokalizacji się resetowały za każdym razem jak tam wracałem, nawet się napocić nie trzeba było bo wyrzynali się sami ze strażnikami, którzy też się resetowali. Tak więc po kilku kursach, zaraz po rozpoczęciu gry byłem chyba najbogatszym człowiekiem w Czechach. Kupiłem najdroższego konia, którego już nie zmieniałem do końca gry, i to w zasadzie było na tyle. Prócz napraw przedmiotów nie było już kompletnie na co wydawać pieniędzy. Nie wiem czy choć raz kupiłem cokolwiek od jakiegoś kupca, nie licząc napojów do zapisywania gry.

    Drugim ogromnym minusem tej gry to świat a mianowicie jego pustka. Świat jest wielki i piękny, lasy i widoki często zapierają dech w piersiach, ale co z tego, skoro nic tam nie ma? Jeżdżąc od wioski do wioski nie znajdziemy kompletnie nic, co by zachęcało do eksploracji. Jak dla mnie to gdyby twórcy chociaż dali więcej zwierzyny w lasach, to już by było ciekawiej, ale nawet jak chcemy polować, to musimy jechać w jedno z niewielu miejsc polowań na mapie, bo inaczej możemy przez godzinę biegać po lesie zanim zauważymy jednego zbłąkanego zająca. Nie natkniemy się na żadna tajemniczą postać, która będzie miała dla nas zadanie, ani nawet nie ma żadnych znajdziek czy ciekawych unikatowych przedmiotów rozsianych w ukrytych lokacjach. Przynajmniej na nic takiego nie trafiłem przez ponad 100h rozgrywki. Także cała gra leci szybka podróż, która wcale taka szybka nie jest, pominąć nie można, a jedyne urozmaicenie to że może ktoś po drodze na nas napaść albo otwarcie, albo zastawiając pułapkę. Dlatego nieodłącznym elementem mojej gry w KCD był telefon, na którym przeglądałem wykop podczas podróży albo snu xD

    O mechanikach nie będę pisać za dużo, mi się ogólnie podobały, choć też widać trochę niedopracowań. Na przykład jedzenie w grze jest praktycznie niepotrzebne, bo strawę uzupełniałem z garów gęsto porozstawianych w każdym mieście. Może jakby zostawili zupki tylko w prywatnych domach i byłoby ryzyko, że jemy za darmo, ale może ktoś nas nakryć i zgłosić włamanie i kradzież, to by urozmaiciło grę. No ale są też całkiem spoko mechaniki jak reakcje postaci na to, że jesteśmy brudni albo zakrwawieni. Jednemu te próbujące odwzorować realizm mechaniki się spodobają, inny odpuści przez nie grę. Dla mnie są spoko, choć widać w nich dużo pola do poprawy i czasem brak konsekwencji.

    Na koniec jeszcze parę słów o kwestiach technicznym. Grafika jest bardzo nierówna. Czasem stając w nocy patrząc z oddali na jakieś krajobrazy, czy miasto oświetlone pochodniami naprawdę robiło to wrażenie, ale często z bliska wychodzą jakieś niskiej rozdzielczości tekstury rodem z 2000 roku. Animacje są dość drewniane i jest duży recykling, podczas rozmowy jest kilka topornych gestów, których używa każda postać, w sumie to też kolejna rzecz, która w KCD jest bardzo gothicowa xD
    Tekstury się często doładowują w cutscenach i w ekwipunku. No i betonowe krzaki, o jezu to jest coś czego nie mogłem wybaczyć tej grze do końca. Podróż przez pola i lasy, zwłaszcza konno to jest dramat. Labirynty krzaków, które są nieprzekraczalną ściana do dziś spędzają mi sen z powiek xD
    Generalnie jeśli ktoś grywa tylko w najbardziej dopieszczone produkcje AAA, to techniczne ta gra raczej odpycha, trzeba przymknąć oko na parę rzeczy.

    To takie moje przemyślenia. Fabularnie jest troszkę takie średniowieczne cliche, ale jest naprawdę spoko, chciało mi się grać i zobaczyć co będzie dalej. Końcówka trochę mnie wymęczyła, ale nie aż tak mocno. Zakończenie trochę kiepskie, chyba że wyjdzie druga część, ale już parę lat minęło a nie słychać żeby były w ogóle plany.

    Gra według mnie nie dla każdego, jedną z tych, które się kocha albo nienawidzi. Ja od siebie daje 7/10.

    #kingdomcomedeliverance #gry #xbox #pcmasterrace #recenzja #ps4 #ps5
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: ei_1645037750202.jpg

    •  

      Z retoryką, to nie każda opcja dialogową można odnieść sukces nawet przy wyższej statystyce, czasem trzeba użyć innej, próbowałeś wczytać i spróbować wszystkich 3 w tej misji?

      @krucjan: Tak, siedziałem pół dni i maskowałem retorykę bo chciałem przegadać tego jebanego lorda, jeszcze jakieś alkohol zażywałem aby miec bonus. Ale się nie da, bo to jest scenka fabularna.
      Normalnie gracz nie powinien mieć tak wysokiej retoryki jak ja robiąc to zadanie bo ono jest prawie na początku. Ale ja od razu poszedłem w mape i się koksiłem, robiłem inne zdania itp. Dlatego byłem wykoszony trochę na ten etap gry.
      pokaż całość

    •  

      choć nie wiem jak co końca to zrobiłeś,

      @krucjan: O panie, kolejne pół dnia siedziałem i tylko wczytywałem zapis i popróbowałem. Bo taką ambicje miałem aby tak zrobić, liczyłem na sekretne rozwiązanie. Wykorzystałem te mechaniki poddawania i ucieczki wrogów.
      To jest proste do naprawy, ci przeciwnicy w tej walce powinni mieć wyłączoną opcje poddawania się i ucieczki.

    • więcej komentarzy (24)

  •  

    Patryk Vegeta wie co lubia p0lki.

    Ostatni jego film to "Miłość Seks i Pandemia" (lub też "Miłość w czasach zarazy") gdzie niejaka Olga (Zofia Zborowska) zacięta korpo-karierowiczka i zadeklarowana feministka zmienia się o 180 stopni po spotkaniu z przystojnym egzotycznym Baha - chadem z Bliskiego Wschodu. Oczywiście zostaje jego zabawką do regularnego bolcowania a jej feminizm odchodzi w siną dal.

    To już kolejny film po "365 dni" i "Dziewczynach z Dubaju" w którym Polka jest peklowana przez jakiegoś latynosa czy ciapaka... Była jeszcze słynna scena z innego filmu Vegi - "Botoks" gdzie dwie wielkie panie bizneswomen jadą na konferencję do Paryża (Olga Bołądź i Marietta Żukowska), przy czym jedna do drugiej mówi: ej, ten taksówkarz niezły w sumie. W końcu to mulat. Próbowałaś kiedyś z mulatem? Do konferencji i tak nam zostały 3 godziny" i zapraszają ciemnoskórego taksówkarza na bolcowanie do hotelu. I kolejna scena gdy zadowolony pan mulat wychodzi z uśmiechem z hotelu i zapina rozporek, a w kolejnej scenie obie panie w hotelowym pokoju zawzięcie dyskutują że to najlepszy seks jaki miały. Nosz k''''a... ( ಠ_ಠ)

    Czemu nie ma filmów gdzie to Polak podrywa / jest podrywany przez jakąś egzotyczną latynoskę czy mulatkę? Do prawdy dziwię się sebiksom którzy zabierają swoje karyny na takie filmy.

    #chad #gigachad #spierdolenie #przegryw #multikulti #p0lka #feminizm #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow
    #cuckold #seks #film #recenzja #kino
    pokaż całość

    źródło: m.sp.png

  •  

    XIAOMI Mi 12 + KONKURS
    =======================
    Świeżutka recenzja telefonu Mi 12 wraz z lekkimi porównaniem do Mi 12 Pro. Który lepszy? Ciężko ocenić. A co wy sądzicie? Dla osób które skomentują film na Youtube i udostępnią go publicznie dalej z dopiskiem "Biorę udział w konkursie" przewidziana nagroda.

    Zachęcam też do subskrypcji i like. Pomóżcie wybić się! Pomożecie? :)

    Recenzja i szczegóły konkursu

    Aha - dostosowałem się do porad z poprzednich komentarzy tj. opisuję to co opowiadam, wyższa rozdzielczość i dokładne zwrócenie uwagi na dane techniczne. Zniknęła też miarka budowlana :D Co sądzicie?

    #rozdajo #xiaomi #chinatech #mi12 #zakupyzchin #recenzja #aliexpress #tradingshenzhen
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    lu­bię tę­sk­nić
    wspi­nać się po po­rę­czy dźwię­ku i ko­lo­ru
    w usta otwar­te chwy­tać ­za­pach zmar­z­nię­ty


    lu­bię moją sa­mot­ność
    za­wie­szo­ną wy­żej
    niż most
    rę­ko­ma obej­mu­ją­cy nie­bo


    mi­łość moją
    idą­cą boso
    po śnie­gu


    Poznaję świat za pomocą zmysłów - wzroku, słuchu, dotyku. Emocje, które odczuwam na codzień malują w mojej głowie obrazy, grają dźwięki, łączą rozmaite kawałki w jedną całość. Mówić, pisać o życiu, o doświadczeniach, o odczuciach to starać się wepchnąć w ramy słów coś, co nie do końca da się za pomocą słów opowiedzieć - bo w końcu nie przez słowa się to dzieje. Poezja, która jest - jak pisał Barańczak - mistrzowskim użyciem słowa jest być może jednak najlepszą próbą złapania tych ulotnych, niewysłowionych zdarzeń i przeniesienia ich na papier, aby móc zatrzymać, przyjrzeć się swoim doświadczeniom i oswoić je, jak i umożliwić transfer przeżyć pomiędzy nadawcą a odbiorcami. I dla mnie Halina Poświatowska jest właśnie taką poetką, która w łapaniu i osłowywaniu swoich emocji i przeżyć osiągnęła mistrzostwo.

    Złożona i niejednorodna, obserwująca i intensywnie przeżywająca rzeczywistość, fascynująca i zafascynowana, pełna miłości i egoistyczna, czasem do kości realistyczna, a czasem oswajająca trudną rzeczywistość tworzeniem wymyślonych światów Poświatowska poprzez swoją twórczość starała radzić sobie z wszystkim, co składało się na jej życie. Jej ciało, po części definiowane przez towarzyszącą jej chorobę serca, było dla niej narzędziem do przeżywania, polem do eksploracji, zapisem wspomnień, co widać na przykład w wierszu “Oda do rąk”:

    Bądźcie pozdrowione moje dłonie, palce moje chwytne, z których jeden
    przytrzaśnięty drzwiami samochodu, fotografowany promieniami
    Roentgena - dłoń na zdjęciu wyglądała jak zwichnięta skrzydło - niewielki
    okruch kości obrysowany własnym odrębnym konturem. Serdeczny palec
    lewej ręki ozdobiony raz pierścionkiem owdowiały jest teraz i pozbawiony
    swej ozdoby. Ten który mi dał pierścionek już dawno nie ma palców, jego
    ręce splotły się w jedno z korzeniami drzewa.
    Ręce moje tyle razy dotykające stygnących dłoni umarłych i ciepłych
    mocnych żywych dłoni. Umiejące pieścić niezwykle, w dotyku zatracające
    przestrzeń dzieląca istnienie od nieistnienia i niebo od ziemi. Ręce,
    którym nieobcy ból bezsilności, wczepione w siebie jak dwa przelękłe
    ptaki, bezdomne, szukające na oślep i wszędzie śladu twoich rąk.


    Wyciągnęłam z jej wierszy tyle przyjemności chyba również dlatego, że są tak wolne - łapiące skojarzenia, nieograniczone rymami czy rytmem, a jednocześnie w żadnym stopniu nie da się nazwać ich niedbałymi - są przemyślane i ostrożnie dobierające nieoczywiste skojarzenia, szczególnie na liniach sztuka-filozofia-społeczeństwo-emocje. Tak jak pisałam w poście o Munchu - sztukę można przeżywać w oderwaniu od biografii twórcy, ale zapoznanie się z jego codziennymi zmaganiami otwiera nam oczy na wcześniej niedostrzegane połączenia - a umiejętność ich zauważenia daje całkiem sporo przyjemności. Jeżeli ostatnie zdanie jest prawdziwe nie tylko w moim, ale również w Waszym uniwersum, to polecam Wam szkic o poezji Haliny Poświatowskiej - “Nierozważna i nieromantyczna” autorstwa Grażyny Borkowskiej.

    ------------------------------------------------------------------------

    —> Piszę o książkach, z których się uczę pod tagiem #nonfiction - zapraszam do obserwowania!

    —> Mój blog: Początkująca - blog o uczeniu się dla dorosłych

    #poezja #literarura #gruparatowaniapoziomu #zainteresowania #ciekawostki #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #recenzja #jezykpolski
    pokaż całość

    źródło: 247948062_699195918117397_2286905460737409785_n.jpg

  •  

    Jestem świeżo po obejrzeniu półgodzinnego fafluna, na którym DLR wymienia bojler. O kant dupy wytarcie (czyli 1/10), nie polecam, dawno się tak nie wynudziłem. Drugi raz nie obejrzę.
    #bonzo #recenzja

    źródło: bojler.jpg

  •  

    Przeszedłem kolejną grę i jak zawsze dzielę się krótką #mirkorecenzja gry

    Tym razem ponownie gra Rockstar - Bully w wersji mobilnej, ogrywany na padzie Dualshock 4

    Im więcej starych gier od Rockstar przechodzę tym lepiej rozumiem czemu właśnie ta firma była w stanie wypuścić RDR2 - jeśli oni już w 2006 mieli takie know-how odnośnie tworzenia otwartych światów to blokowała ich tylko technologia. Uważam, że gra jest dużym krokiem naprzód w stosunku do np GTA SA, gry zaledwie dwa lata starszej. Świat Bully'ego naprawdę żyję - można zostać przez kogoś obrażonym, uderzonym, pojawiają się kontektowe akcje i misje. Chociaż mapa jest mniejsza, a środków komunikacji znacznie mniej, to dużo w niej zakamarków i miejsca do eksploracji. Główny wątek fabularny zdecydowanie nie wystarcza na eksplorację całego terenu.

    Jeśli chodzi o historię to główny wątek uważam za średni. Historia się klei, ale jakieś to wszystko takie głupie i naiwne. Nie chciałbym oglądać takiego serialu/filmu, ale jak na standardy gier jest ok.

    Weźmy na przykład głównego Złego, którego nie ma prawie przez całą grę, a potem wyskakuje z pudełka i okazuje się, że "to wszystko jego sprawka". Myślicie, że coś wam zaspoilerowałem? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Otóż nie tym razem. Szczerze mówiąc sam na końcu nie wiedziałem co to jest to "wszystko" i czułem całkiem mocne zażenowanie - przeszło mi nawet przez myśl, że takie było założenie twórców no ale nie. Do samego końca potraktowali wszystko bardzo poważnie.

    Nie można tego samego powiedzieć o poszczególnych misjach - historyjki są bardzo ciekawe, wyzwania zróżnicowane, postacie ciekawie napisane, a wszystko jest przyprawione typowym dla R* czarnym humorem - dobrze się bawiłem. Szczególnie, że w obrębie poszczególnych zadań pojawiają się często nowe ciekawe mechaniki, które pozwalają trochę odpocząć od biegania po sandboxie - to oceniam bardzo wysoko.

    Po raz pierwszy od dawna nie męczyłem się na telefonie ze sterowaniem - nie zawsze, bo były gorsze momenty, dziwne przejścia kamery, zbyt wolna praca kontrolera w trybie celowania - ale 90% czasu było bardzo przyzwoicie zarówno jeśli chodzi o poruszanie się jak i strzelanie - duży plus.

    Grafika jest super jak na 2006, nie do końca wiem czy ta wersja Androidowa nie została po drodze zremasterowana, ale wygląda to o niebo lepiej niż GTA SA na telefon czy Max Payne. Animacje są ok, nawet twarze nieźle wyglądają. Na dużym ekranie pewnie by mi wypaliło oczy, ale na smartfonie naprawdę dobrze wygląda.

    Muzyka jest bardzo przyjemna. Udźwiękowienie na plus - nie jakieś niesamowite, dialogi konktekstowe często się pojawiają, ale nie razi to. Lista aktorów głosowych w creditsach była baaardzo długa i to słychać.

    Ostatnia kwestia i ostatni zarzut jaki mam do tej gry to trochę niewykorzystany potencjał. Wygląda to miejscami tak jakby R* planował znacznie większą rzecz, ale przez brak motywacji albo czasu nie rozwinął niektórych mechanik - przykładowo:
    * kasy jest dużo za dużo, w sumie bez sensu cokolwiek kupować (może poza napojami i kilkoma pudełkami czekoladek) więc kompletnie tracą sens misje zarobkowe (oznaczone dolarem) - zwłaszcza, że za każdym razem są takie same
    * model walki jest bardzo rozbudowany ale w rzeczywistości gracz i tak mashuje jeden przycisk czasem przytrzymując w losowym momencie żeby weszło jakieś kombo
    * jest bardzo dużo broni, a przydaje się dosłownie z 4
    * bohater potrafi pływać, a wątek fabularny zachęca go do tego jeden raz przez całą grę
    * deskorolka ewidentnie pozwala wykonywać jakieś tricki, a nigdzie nie ma (albo nie odkryłem) żadnej nauki kombinacji ani nagród za udane tricki, a większość zwykłych skoków na schody kończy się wywrotką - i bohater nie ma tu żadnego progresu

    no i jeszcze pewnie parę bym wymienił - nie jest to jakiś duży problem, lepiej jak coś jest niewykorzystane niż jakby miało być potrzebne, a nie zaimplementowane - no ale trochę boli jednak i bywa upierdliwe (np przeklikiwanie się przez listę broni żeby złapać procę).

    Ogólnie jest to zdecydowanie tytuł który warto ograć, ale jeszcze czekam na ten najlepszy na telefon ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    W kategoriach gier mobilnych (czy też portów mobilnych) mocne 7.5-8/10, na konsoli/pc pewnie musiałbym odjąć punkt za przestarzałe mechaniki i grafikę.
    #gry #bully #rockstar #recenzja
    pokaż całość

    źródło: media.pocketgamer.com

  •  

    Najgorsza seria Batmanów jaka istnieje. Wszystko takie na maksa poważne a oglądamy kurwa chłopa przebranego za nietoperza. Batman jako komiks jest ciekawy bo to wszystko jest z przymrużeniem oka a te nolanowskie kryminały dały początek robienia filmów o superbohaterach w poważny sposób co jest komiczne. Jedyne warte uwagi Batmany aktorskie to Batman tima burtona i Arkham serial który ogląda się jak teatr.

    #filmy #film #nolan #recenzja #niepopularnaopinia #joker
    pokaż całość

    źródło: static.wikia.nocookie.net

    +: GaiusBaltar, F.....l +5 innych
  •  

    Czy sztukę można poznawać i analizować w oderwaniu od postaci i biografii artysty, który ją stworzył? W wielu przypadkach pewnie tak, szczególnie jeżeli mówimy o malarstwie przedimpresjonistycznym - poznanie osoby i życiorysu autora otwiera jednak drzwi na pełniejsze zrozumienie wykorzystanych symboli, motywów, inspiracji i zmian stylu zachodzących na przestrzeni lat. Tak właśnie jest ze sztuką Edvarda Muncha - jego obrazy robią na nas wrażenie „tak, jak istnieją”, ale zapoznanie się z jego biograficznymi puzzlami znacząco zwiększa przyjemność odbioru jego dzieł.

    „Krzyk” kojarzy chyba każdy, nawet ten, który niczego o historii sztuki nie czytał - obraz stał się już tak popularnym kliszem, że wpadniemy na niego czy tego chcemy, czy nie. Ale Munch to nie tylko „Krzyk”, a wiele jego innych obrazów równie skutecznie wywołuje w odbiorcach intensywne uczucie niepokoju - jak na przykład „Chore dziecko”, „Zmarła matka i dziecko” czy „Cztery dziewczynki w Åsgårdstrand”.

    Śmierć członków rodziny, jego niezmiernie skomplikowane relacje z kobietami, alkoholizm, starzenie się, tocząca jego życie samotność i niezrozumienie stawały się ukrytymi motywami jego kolejnych obrazów, które powoli, lecz konsekwentnie zdobywały uznanie na europejskiej scenie artystycznej.

    Osobiście lubię umieć znaleźć w pracach, które oglądam (lub czytam) wątki autobiograficzne autora, stąd czytanie bogato ilustrowanego minialbumu wydanego przez Taschen dało mi sporo przyjemności. Jeżeli szukacie przyjemnego wprowadzenia do sztuki autorów, którzy Was zaintrygowali, to zdecydowanie polecam tę serię.

    pokaż spoiler Ciekawe czy po naszej śmierci nam potomni będą analizować naszą wypokową twórczość 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ


    W komentarzu inne, mniej znane, ale moim zdaniem równie intensywne prace Muncha

    pokaż spoiler Wybaczcie, że wrzucam wpis drugi raz - za pierwszym porąbałam tagi


    ———————

    —> Piszę o książkach, z których się uczę pod tagiem #nonfiction - zapraszam do obserwowania!

    —> Mój blog: Początkująca - blog o uczeniu się dla dorosłych

    #sztuka #malarstwo #gruparatowaniapoziomu #zainteresowania #art #ciekawostki #historiasztuki #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #recenzja
    pokaż całość

    źródło: munch.jpeg

  •  

    I have spent my whole life scared. Frightened of things that could happen, might happen, might not happen. Fifty years I spent like that. Finding myself awake at three in the morning. But you know what? Ever since my diagnosis, I sleep just fine. And I came to realize it’s that fear that’s the worst of it. That’s the real enemy.

    Nie sądziłem, że gdy obejrzę po 8 latach drugi raz ten serial znowu będę czuł pustkę w serduszku.

    Od czasów szkolnych, gdy go mi kumpel i obejrzałem cały w trybie ekspresowym jarając się każdym kolejnym odcinkiem zwyczajnie bałem się, że teraz już nie będzie ten serial tak dobry.

    Po pierwsze dlatego, że go znam. Znając fabułę, wiedząc co się stanie obawiałem się, że już nie będzie trzymał w napięciu, że nie będę już czuł emocji oglądając drugi raz to samo. Pomyliłem się. Śmiałem się, czułem ścisk w brzuchu przy kluczowych momentach czy ciary na plecach wraz z uczuciem dyskomfortu. Tak samo, jak kiedyś. Ten serial nic a nic się nie zestarzał.

    Obawialem się również, że przez nostalgię pamiętam go lepszego, niż jest w rzeczywistości. Ze po obejrzeniu już wielu kolejnych seriali stwierdzę, że jednak aż tak genialny nie jest. I tu również się myliłem.

    Wciąż po 8 latach uważam #breakingbad za najlepszy dramat wśród seriali. Za świetnie napisane postacie w których nie ma ludzi czarno-białych, lecz każdy ma coś na sumieniu. Przez to bohaterowie są autentyczni.

    Gra aktorska, zwłaszcza w wykonaniu głównych bohaterów dalej wywołuje emocje. Aktorzy grający Waltera, Mike'a Jessego, Skyler, Soula... Jak dla mnie wzór świetnie odegranych ról.

    Będzie mi tego serialu z pewnością brakować gdy go teraz odkładam znowu na przyszłość. Za kolejne 8 lat mimo wszystko czuję, że znowu obejrzę go jednym tchem, z przyjemnością. I wciąż jeśli nawet nie będę go uważał za najlepszy serial jaki obejrzałem, to z pewnością będzie to nadal ścisła czołówka.

    #recenzja #seriale #krotkarecenzja #bettercallsaul #amc #powtorka #breakingbad
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów