•  

    Pod wpisem kolegi, który bierze ślub cywilny i tylko taki, pojawiła się masa komentarzy stwierdzajacych, iż ślub cywilny to nie ślub, to tylko zmiana stanu cywilnego (chyba aż, ale mniejsza o to). Zrozumcie, że nie każdy jest wierzący i co za tym idzie - nie każdy chce robić z gęby cholewę przysięgajac na coś, w co sam nie wierzy, robić jedna wielka szopkę grzecznie potakując księdzu na naukach przedmałżeńskich (kiedy w głębi duszy się z tego gnije) spowiadajac się (kiedy się w sakramenty nie wierzy) i przyjmując komunię, kiedy nie jest się katolikiem. Zaraz pojawią się argumenty, że można to zrobić dla rodziny - to ja dziękuję za taką rodzinę, która zmuszałaby mnie do robienia czegoś wbrew sobie w tak ważnym dniu. A ślub, bardzo uroczysty i piękniejszy niż w kościele, można wziąć na łonie natury. #kosciol #katolicyzm #religia #slub pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    To ciekawe, że Wielka Polska Katolicka chcąca burzyć symbol opresji w postaci Pałacu Kultury, jakby nie zauważa, że w tym całym katolicyzmie to główny symbol jest niczym innym jak właśnie podobnym symbolem, który Jezus i jego padawani przekuli z symbolu opresji i porażki w symbol zwycięstwa, jednocześnie przypominającym o trudnej historii chrześcijaństwa.

    No, ale jakby się przenieść w czasie i gdyby to obecne tuzy intelektu zakładały Kościół, to by pewnie powyburzały w pizdu te wszystkie krzyże, bo to przecież symbole dawnej opresji i prześladowania chrześcijan, a my tworzymy nową historię zwycięzców i taki krzyż to jest jak wbicie kolumny rzymskiej w środku Jerozolimy, przypominające - patrzcie zabiliśmy waszego przywódcę ¯\_(ツ)_/¯

    #przemyslenia #heheszki #polityka #neuropa #4konserwy #religia
    pokaż całość

    źródło: wf1.xcdn.pl

  •  

    Niestety katolicyzm to rak polskiego społeczeństwa. Źródło podziałów, zawiści, dewotyzmu i zacofania. Nic nie poradzisz.

    Jak widzę Oświeceniowe bzdury i bajki wciąż w modzie. Może niech tacy anty-teiści poczytają Marka Lillę albo innego historyka Kościoła lub nawet zwykłego ojca Ziębę i potem spróbują pisać takie głupoty. Katolicyzm to najlepsza rzecz jaka Polskę spotkała a dzisiaj ma charakter pro-rodzinny i moralizatorski.

    #4konserwy #shitwykopsays #religia #socjologia
    pokaż całość

    •  

      @Czesiek_God_Usopp: Nie martw się. Wykop w gruncie rzeczy jest mniejszy od Wrocławia. Warto jednak dyskutować.

      +: M4CH3T4
    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Znam genezę cytatu i zgadzam się z tym, że z ludźmi "głęboko" wierzącymi ciężko się rozmawia i często powstają z tego powodu niesnaski, często wbrew logice (ciągle mówię o przytaczanym cytacie).

      Z drugiej strony zgadzam się z Tobą, że wiara katolicka jest bastionem wolności i morlaności, który wielokrotnie ratował nam dupę (i prawdopodobnie ratuje nam ją też w tym momencie).

      Moja opinia jest taka, że warto zrozumieć jakie znaczenie ma wiara katolicka w szerszej perspektywie, tj. Polski i całego naszego narodu. Jeżeli się to zrozumie, to ustąpienie/zaprzestanie dyskusji/pójście na kompromis w kwestii przytoczonego cytatu wydaje się być oczywiste.

      Jestm ciekaw, jaka jest Twoja opinia na ten temat, czy zgadzasz sie z tym?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Opowiem wam historię. Kiedyś, będąc małym dzieckiem, na lekcji religii, bodajże to było w 2 klasie, uczyła nas siostra zakonna. Była wysoka, bardzo chuda i miała siwe, wręcz białe włosy. Nie zapomnę jej widoku do dzisiaj. Zapadł mi w pamięć, bo nie należała do przyjemnych osób, była po prostu zgorzkniała. My, takie wesołe brzdące, przerwa, ganiamy się, zabawa w ścianówę [taki berek, kto dotknie ściany jest bezpieczny]. Nasza wychowawczyni sceptycznie podchodziła do tej zabawy, ale wiadomo, biegajcie, wyżyjcie się, będziecie spokojniejsze na zajęciach. Ale, nieważne, wracamy po przerwie na religię i pamiętam omawialiśmy litanię. Ja siedzę, patrzę w książeczkę, myślę sobie "Dlaczego tu jest tyle tych Matek Boskich. Przecież jest jedna". I tak rozkminiam zaciekle, coś mi nie pasuje, pytam Błażeja, mojego kolegi z ławki, ten, że nie wie. No to ja łapka w górę.
    - Ale proszę siostry, dlaczego tu jest tyle tych Matek Boskich, Licheńska, Ostrobramska, jakaś jeszcze inna, to jest ich tak dużo?!
    - Ada, jest jedna Matka Boska, ale ma wiele imion.
    TRIGGERED.
    Jak na to patrzę z perspektywy czasu, to moje pytanie było całkiem logiczne.

    #religia #lekcje #podstawowka #gownowpis #dzieci i trochę #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    Google odświeża wygląd swoich map, zmienili style i sygnatury obiektów.
    Nie uważam się za wojującego radykała lub coś w tym rodzaju, lubię mapy i to jak przekazują one informacje, razi mnie więc brak symboliki akurat jednej religii. Jak jakaś wampiriada, strach przed używaniem krzyży.

    #mapy #religia #google
    link
    pokaż całość

    źródło: Capture.PNG

  •  

    Książka do religii do 3 klasy szkoły podstawowej(real pic.). Co za debil siedzi i układa pytania dla dzieci przygotowujących się do I komunii? Jak dziecko w mające 10 lat może napisać o pożądaniu żony bliźniego lub cudzołożeniu????
    #katolicyzm #bekazkatoli #afera #religia #chrzescijanstwo #polska pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017-11-16.jpg

    •  

      @FoxX21: Kto normalny dzieci na "religię" posyła? Przecież to jawna indoktrynacja i wciskanie gówien w mózg młodego człowieka.

    •  

      @robson7: Są dwa przykazania: "nie cudzołóż", oraz "nie pożądaj żony blizniego swego".
      Pierwsze dotyczy stricte zdrady małżeńskiej, drugie raczej odnosi się do prób "wkręcenia" się między istniejący już związek, albo samego myślenia o już zajętej kobiecie.

      Ze znanej wszystkim encyklopedii internetowej: "Cudzołóstwo lub zdrada małżeńska (łac. adulterium) – termin występujący w różnych kulturach, religiach i systemach prawnych oznaczający akt współżycia płciowego osób, z których przynajmniej jedna jest związana małżeństwem z inną osobą"

      I tutaj znów pojawia się motyw pt.: "dlaczego warto uświadamiać dzieci półśrodkami czym jest cudzołóstwo". Taki dzieciak w domu się nie dowie, więc sprawdzi w internecie, wyskoczy wikipedia, a tam znajdzie odnośnik do "współżycia płciowego" (który przenosi do artykułu o stosunku płciowym), kliknie bo tego pojęcia nie rozumie i bach. Dzieciak odkrywa pszczółki i kwiatki w encyklopedycznej wersji...
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (36)

    •  

      @kooliber: tutaj chyba jednak zgoda. Aborcja nie jest zabiegiem pilnym wymagającym natychmiastowego wykonania i jeżeli lekarz odmówi (ja bym jako lekarz chcieć możliwość odmawiania), kobieta ma możliwość pójścia do innego lekarza. Dla mnie klauzula sumienia dla lekarza nie jest problemem pod warunkiem, że prawo szanuje także sumienie i wybór kobiety.

    •  

      @haes82: już widziałem ten obrazek:

      źródło: ref.jpg

      +: haes82
    • więcej komentarzy (76)

  •  

    Egzekucja ludzi (miecz i wieszanie), którzy nie chcieli nawrócić się na papizm (katolicyzm: opis ze strony muzeum), bez daty ale pewnie XVI/XVII wiek. Przeleję cytat z innego wpisu tzn. mojego.

    "Po soborze w Trydencie katolicy w całej Europie przystąpili do kontrataku. We Francji wybuchła wojna religijna, w której katolicka większość dążyła do eksterminacji protestanckich społeczności wyrosłych w latach pięćdziesiątych XVI wieku. W noc świętego Bartłomieja, z 23 na 24 sierpnia 1572 roku, katolicy Paryża za zgodą władz zamordowali wszystkich protestantów, jacy wpadli im w ręce - w sumie około 6 000 osób. Mordy nie ograniczyły się do Paryża. Do końca września w pogromach we Francji zginęło łącznie ok. 20 000 ludzi.

    W tym samym czasie w Niderlandach wywołane głównie przez protestantów powstanie przeciw władzy Hiszpanów doprowadziło do trwającej prawie 80 lat wojny domowej, której towarzyszyła wielka brutalność po obu stronach. Na przykład w 1573 roku po upadku, po kilkumiesięcznym oblężeniu, zbuntowanego miasta Haarlem Hiszpanie wymordowali całą załogę, władze miejskie i wszystkich mieszkańców, którzy przyznali się do wiary protestanckiej - ponad 3 000 osób."

    Muzeum
    Kiedyś o wojnach religijnych w Niderlandach
    Inna grafika: Rzeź Haarlem

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #wojna #religia #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    W tej chwili jestem pełen euforii. Nie z powodu błogosławieństwa jakiegoś tam wymyślonego boga, tylko dlatego, że zostałem oświecony przez moją własną inteligencję.

    #rozkminy #bog #ateizm #religia #oswiadczenie

  •  

    unikatowe zdjęcie diabła kuszącego do grzechu co ma zaskutkować twoim zanurzeniem w jego gorącym kotle

    #religia #chrzescijanstwo #mirkomodlitwa #ladnapani #diabelboners #ladnadziewczyna #bieliznaboners #nsfw

  •  

    #braciawniewierze!

    Strzeżcie się uczonych w Piśmie, którzy z upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach.
    Objadają oni domy wdów i dla pozoru długo się modlą. Ci tym surowszy dostaną wyrok.


    Oto słowo boże

    Źródło: Łk 20, 46-47 i powtórzone praktycznie dosłownie Mk 12, 38-40

    #religia #katolicyzm #jezus #chrzescijanstwo

    pokaż spoiler wiem, że wyrwane z kontekstu - ale nawet w kontekście wygląda niezbyt dla katolików zabawnie (chociaż zapewne, jak zawsze, znaleźli już cudowny sposób na obrócenie kota ogonem) - niezaprzeczalnie jednak: Jezus w tej przemowie krytykuje tych, którzy z religii stworzyli sobie narzędzie do realizacji własnych egoistycznych celów. Wiele wskazuje na to, że pod tym względem chrześcijaństwo wróciło do punktu zerowego...o ile kiedykolwiek go opuściło.
    pokaż całość

    •  

      @TarasKatana: @haes82: Chciałbym się dowiedzieć czy cytowane fragmenty Bibli uważacie za niwłaściwe czy postępowanie osób które postępują wbrew temu o czym Biblia naucza?

    •  

      @Handyman:

      Każda krytyka rozpasłego kleru jest słuszna. Nie ważne do jakiej religii on przynależy.

      Te słowa z tych ewangelii pokazują najdobitniej że od zawsze i najpewniej po wsze czasy "przewodnicy" religijni będą się deprawować. Najprawdopodobniej dzięki bezrefleksyjnemu podejściu mas do nich i ślepej wierze tychże... Od faryzeuszy z Judei poprzez Immamów w Islamabadzie aż po purpuratów z Łagiewnik. Niekończący się cykl. pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #braciawniewierze oraz #dlaczegoateizm i nie tylko, to moja spowiedź.

    Jak wyleczyłem się z #depresja?

    Była oczywiście powiązania z #religia, #katolicyzm - przez to do końca życia będę uważał, że to jest sekta. Może dalej mi zostało coś z tej "depresji kościelnej" jak ja to mówię.

    Od kiedy pamiętam, czyli ok. 3 rok życia było mi tłuczone przez babcię co mam robić, a czego nie bo "Bozia widzi i jej smutno" albo radykalniej "trafię do piekła". Po śmierci dziadka, gdy miałem 4 lata tłukła mi te niebo, czyściec, piekło, że traktowałem to jako prawdę. Każdą historię z Biblii brałem dosłownie. Wszystko. To co mówiono mi na katechezach także. Miałem ostro zryty beret.

    Piszę o tym, bo to coś co pamiętam. Spędzając u babci czas prawie 5 dni w tygodniu (rodzice w pracy, odbierali mnie zazwyczaj od razu po pracy) - modlitwa na rano, koronka o 15:00, modlitwa na sen, do jedzenia. Chore.

    Następne co pamiętam to zostanie ministrantem. Przeszedłem przez wszystkie etapy oraz stopnie, niektórzy widzieli we mnie księdza. Znałem/znam wielu księży, po bierzmowaniu nawet rozmawiałem sobie bez problemu w jednym pomieszczeniu z biskupem i proboszczem o drodze jaką powinienem wybrać. Tak bardzo byłem wysoko w hierarchii ministrantów. Trwało to 12 lat, tak tylko na marginesie.

    Hierarchii? Tak, jest hierarchia. Nie tylko wśród ministrantów. Jedni księża dogadują się z innymi, inni z innymi nie. Jedni są przenoszeni w jedne miejsca, drudzy nie. Wiąże się to z lepszymi parafiami w których są lepsze kwatery i pojazdy to swoją drogą. To normalni ludzie. Dwóch moich opiekunów ministrantów - księża oczywiście, ożenili się i są ojcami. Ksiądz od religii w szkole poszedł tą samą drogą, zabawne co? Również piją i palą. Oczywiście nie nałogowo. Znam może dwóch księży, którzy mieli problem z alkoholem. Biorąc pod uwagę ilu poznałem na różnych wyjazdach uważam to za małą liczbę.

    To ciekawe, bo pierwsze papierosy oraz libacje alkoholowe (ponad tydzień na kursie lektorskim), a także kradzież zaliczyłem w środowisku ministranckim. Wybaczcie, że mogę tak skakać opisując coś z wieku 10 lat czy 18 lat, dla mnie to jedno i to samo, a już trochę pamięć mnie myli. Nawet nie tylko w mojej parafii tak było, ale także w innych. Mimo wszystko wmawiałem sobie do pewnego momentu, że jestem od nich lepszy bo nie przyjmuję "komunii", a oni tak mimo grzechów i czy nie boją się Boga. Rozumiecie to? Miałem wkodowany system kary od kogoś kogo nie ma podczas gdy jako LSO (Liturgiczna Służba Ołtarza) chlałem, ćpałem, kradłem i uprawiałem seks.

    Także naoglądałem się trochę od środka i wiem jak to funkcjonuje. Bóg, wiara i tak dalej? Z czasem uświadamiasz sobie to, że to tylko instytucja. Że chodzimy dla pieniędzy z kolęd, wycieczek za pieniądze parafian (nawet do Włoch) oraz innych profitów. Będąc starszym zrozumiałem, że tym jest religia.

    Myślę, że babcia obrzydziła mi wiarę swoim podejściem, a całego kościoła trzymałem się bo MUSIAŁEM. Nie dało się zerwać. Rozumiecie, rodzice, rodzina, a co sąsiad powie i tak dalej? Czasem wychodziłem z domu do kościoła na mszę. Czyli po prostu spacerowałem, nawet w zimę -20 przez ponad godzinę i wracałem do domu na czas. Wpadłem, kiedy rodzice przepytywali mnie z Pisma Świętego i się okazało, że jednak nie chodzę. Od tej pory chodziłem.

    I wyobraźcie sobie jaki byłem nieszczęśliwy, kiedy wszyscy od rodziców po babcię kazali mi chodzić do kościoła na wszystkie msze i tak dalej, kiedy już nie chciałem. 3 razy w tygodniu. Kurde ile? Różaniec + msza wieczorna wybranego dnia tygodnia + niedziela. Wpadłem przez to chyba w kompleksy, spadła mi samoocena i tak dalej. Wiecie, w klatce byłem, pułapce czy coś. W dodatku nie ważne co bym zrobił to przerypane, nikt nie doceniał, wszyscy karali.

    Zrobiłem coś dobrze? Dzięku Bogu!
    Przeskrobałem coś? Do spowiedzi, piekło!

    Religia była moim problemem od zawsze, byłem do tego zmuszony. Przez to odreagowywałem w alkohol, masturbację oraz narkotyki. Seks też przez to zacząłem szybko, bo w wieku 13/14 lat. Żeby nie było, nie z żadną dziewczyną ze środowiska katolickiego. Aczkolwiek w wieku 18/19 lat już były chętne.

    Moment kryzysowy nastąpił w wieku 17 lat, kiedy praktycznie zwariowałem przez to. Straciłem wiele kilogramów, miałem problemy psychiczne, dosyć tego wszystkiego. Kompletnie odleciałem. Było to krótko po jednej z alkoholowych i ćpuńskich libacji. Powiedziałem to wszystko rodzicom, jaki jestem i tak dalej. I co? Uznali mnie wtedy za niepoważnego, głupiego i że będę odpowiadał przed Bogiem. Tak, dokładnie to uważają. Nie o moich wybrykach, o tym co robiłem. O tym, że jestem ATEISTĄ!

    Obecnie nie rozmawiamy na te tematy, ale są obecni w moim życiu i mimo wszystko ich kocham. Chociaż powiedzieli, że jak nie wezmę ślubu kościelnego to mnie wydziedziczą. Wiecie jednak co? W dupie mam dom i kilkaset tysięcy złotych, naprawdę. O takich dobrach materialnych mowa. Jestem jedynakiem swoją drogą. Nie wrócę do tego, nigdy! Po wybraniu #ateizm po prostu czuję się lepiej od kilku lat. Nic nie męczy mi głowy, kończę zaocznie dobry kierunek studiów, mam pracę za pieniądze, które pozwalają mi wynająć kawalerkę w jednym z większych miast i zostaje na życie, a także żeby odłożyć. I to po szkole średniej! Cieszę się, bo to znaczy dla mnie wiele. Pozytywne podejście, nie muszę o tym już myśleć od lat. Po wybraniu ateizmu i zerwaniu z siebie brzmienia katolicyzmu stałem się kimś. Uprawiam sport, czytam książki, spełniam się zawodowo. Miałem kilka związków i jestem z nich zadowolony, aczkolwiek sam obecnie. PO PROSTU ŻYJĘ!

    W sumie miałem ochotę o tym napisać, bo się z kimś mocno pokłóciłem na temat tego jakim odszczepieńcem jestem, więc musiałem to wyrzucić. A czemu macie tego nie poczytać?

    I chciałbym dodać coś jeszcze, bardzo mnie dziwi i brzydzi gdy ktoś jest wielce zachwycony i szczęśliwy katolicyzmem. Ponieważ ja jedyne co o tym wiem to jedna wielka machina niczym polityka, dużo wmawiania winy, robienia z człowieka gorszego i słabszego i tak dalej. Brzydzę się osobami religijnymi. Nie rozumiem jak w mojej rodzinie mogą wychowywać w tym dzieci.

    To jest okropne.

    Dziękuję za dotrwanie do końca, nawet tego nie czytam, bo trochę emocji tu zostawiłem, a i tak napisałem skrótowo.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      OP: @sadsadasdasd: To nie było wyłącznie zmuszanie do chodzenia do kościoła... Okłamywanie siebie samego, hipokryzja i trwanie w zasadach, które są narzucone i nikt nie wie dlaczego ktoś w to wierzy.

      Mimo nauk Kościoła? Uwierz, mało kto się przejmuje naukami Kościoła.

      Nie tknąłeś alkoholu do 18 roku życia, bo wiara? Dobrze, gratuluję. To z wiarą nie ma nic wspólnego.

      W każdej parafii jaką poznałem na wyjazdach byłą spora grupa ministrantów, która bawiła się nie tylko alkoholem. Nie wiem czemu Cię to dziwi.

      Nie staczam się kolego, staczałem w tym wieloletnim okresie uciśnienia. Obecnie jestem szczęśliwym, wolnym od nałogów, zdrowym człowiekiem. Jak widać wiara w bajki i wyzywanie mnie od szatanów nie pozwala Tobie na czytanie ze zrozumieniem?

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: kwasnydeszcz}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @Nala_Alan_w, @analboss
      pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    #dlaczegoateizm?

    Czy Biblia kłóci się z ewolucją?

    hurr durr, ale #gimboateizm, nadal nie wie, że katolicy potrafią pogodzić ewolucję z Biblią

    Oczywiście dla każdego ateisty powinno być wiadome to, że obecnie Kościół Katolicki nie ma żadnych większych problemów z uznaniem faktu ewolucji.

    Jednak tutaj o czymś innym...

    Zawsze, gdy widzę dyskusje "Biblia i ewolucja" to kończy się to tym, że katolicy właśnie mogą traktować Biblię niedosłownie. - Adam i Ewa to pierwsi ludzie na pewnym etapie ewolucji, a zerwanie jabłka to jakiegoś rodzaju nieposłuszeństwo wobec Boga.

    Jednak to dopiero początek.

    Kojarzymy te obrazki typu "Adam i Ewa + lwy żyjące z barankami", itd. Właśnie chodzi o grzech pierworodny i wszystkie jego konsekwencje, w tym pojawienie się zła i cierpienia. Czy cierpienie było przed, czy po pierwszym grzechu?

    Kreacjoniści wbrew pozorom mają łatwiej*:
    - pojawia się człowiek
    - pojawia się pierwszy grzech
    - pojawia się cierpienie i zło jako konsekwencja tego czynu

    * mają łatwiej, oczywiście pomijając konieczność negowania tysięcy dowodów z różnych dziedzin nauki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Miksując koncepcję grzechu pierworodnego i ewolucji dostajemy pewien "zgrzyt" jeśli chodzi o kolejność zdarzeń:
    - pojawia się cierpienie i zło (miliony lat przed człowiekiem)
    - pojawia się człowiek
    - pojawia się grzech (świadome zło)

    Kolejność kreacjonistów jest zgodna z Biblią, chociaż niezgodna z faktami.
    Kolejność ewolucjonistów jest zgodna z faktami, ale niezgodna z Biblią (skutek grzechu przed jego popełnieniem).

    Co należałoby zrobić aby pogodzić te dwa warianty?

    Można by było założyć, że Bóg wiedział że pierwsi ludzie zgrzeszą, więc pojawiło się zło przed nimi, jako skutek "ponadczasowy". Ale wówczas pytanie: "Czy Bóg nie skazał odgórnie ludzi na cierpienie przez samo stworzenie ich takimi?"

    Można też założyć, że Raj to był stan jedynie duszy, bez ciała. A dopiero ciało wyewoluowało w "innym wymiarze" gdzie Bóg zesłał dusze grzesznych ludzi. I mieszkali sobie od tej pory w jaskini w ciałach jakichś pierwszych homo sapiens.
    To by nawet przeszło, ale nie spotykałem koncepcji Adama bez ciała. Biblia dość wyraźnie podkreśla materialny wymiar ciała Adama i Ewy jeszcze przed grzechem pierworodnym.

    Inne pomysły...?

    Oczywiście takich pomysłów może być setki, rozszerzające Biblijne uniwersum. Jednak co jest tutaj istotne?

    A to, że powiedzenie "Biblia i ewolucja" są zgodne, to dopiero początek.
    Katolik, który myśli, że założenie "Adam i Ewa to pierwsi ludzie którzy powstali w pewnym etapie ewolucji" skończy kwestie godzenia Biblii z ewolucją zapomina o najważniejszym: konsekwencjach i dogmatach które nadal zostają.

    A poniżej Brzytwa Ockhama - jeśli mamy jedną spójną koncepcję, to po co dodawać serie kolejnych bytów i koncepcji które nie wyjaśniają niczego, a wręcz dodają kolejne serie pytań i wątpliwości?

    #religia #ateizm #ewolucja
    pokaż całość

    źródło: design-blog.pl

    •  

      @Racjonalnie: nie w taki sam sposób jak w przypadku ludzi, raczej poprzez bezpośrednią ingerencję w ich naturę. Nie pamiętam jak konkretnie miałoby się to odbyć ani jakich argumentów autor używał. Jeśli to był Lewis to prawdopodobnie pisał o tym w książce Problem cierpienia.

    •  

      @Racjonalnie: @Vivec: Pozwolę się włączyć w dyskusję. Już św. Tomasz mówi [st I q 63 a3] że nie pragnął on bezwzględnie czegoś, co na mocy własnej natury niemożliwe (u nich nie występuje zaślepienie, jak to ma miejsce u nas) - a jak wiadomo pragnął być on taki sam, jednak z wyłączeniem porządku; twierdzenie te więc nie jest zupełnie pozbawione sensu, chociaż bezpośrednio wydaje się to sprzeciwiać temu co powiada się w piśmie: “że były dobre etc”, no i jak coś może mieć współudział w stwarzaniu, to nie należy przecież do natury stworzenia. W ogóle ta kwestia u źródeł wydaje się sprowadzać do pytania takiego: dlaczego stworzone zostało to, co istnieje w czasie (ci co emanacje przyjmowali mogą akurat to łatwiej wyjaśnić). Bo jeżeli już coś istnieje w czasie i żyje, to wtedy bardzo łatwo można uzasadnić dlaczego zarazem to odczuwa - i wydaje się to bardziej właściwe, zgodne z porządkiem mądrości, niżby miało nie, i na ten temat doktorzy udzielili pewnych odpowiedzi - chociaż są to dosyć wyrafinowane spekulacje. I jeszcze co do alternatywnych możliwości, jeżeli jest ich nieskończona liczba, to żadna nie jest bezwzględnie najlepsza, zawsze bowiem będzie można coś dodać. pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Kto sie dziś masturbował, zamiast iść do kościoła daje plusa, reszta idzie sie dalej modlić
    ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

    #gownowpis #mirkomodlitwa #ankieta #seks #religia

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś obiecana druga część wpisu o #gimboateizm, łatce tak chętnie nam przypinanej (miało być w piątek, ale problemy natury osobistej mnie od tego oderwały, a wczoraj, 11 listopada był wpis okolicznościowy). Pisałem, że łatka ta jest wyrazem pewnego rodzaju bezsilności adwersarza, a także iż bardziej mnie ona śmieszy niż martwi.

    Dziś zastanowimy się co może, a co nie powinno być nazwane gimboateizmem.

    Czym w takim razie jest gimboateizm? Ja na początku spotykałem się z tym określeniem tylko w jednym kontekście (i tylko ten jeden jest dla mnie słuszny, sam go nawet czasem z ubawieniem używam) - chodzi o młodzież w wieku gimnazjalnym (ewentualnie licealnym), która deklaruje się jako ateistyczna. Oczywiście chodzą na religię (mama zmusza), co niedzielę walą do kościoła (mama każe), ale twierdzą, że są ateistami. Na religii walą księdzu/katechecie głupie teksty, zadają niewygodne (prowokujące) pytania. Taki "ateizm" zasługuje w pełni na miarę gimboateizmu, jest bowiem przede wszystkim bardzo płytki (gimboateista pójdzie do bierzmowania, któtko potem zostaje chrzestnym swojego bratanka, z dużym prawdopodobieństwem weźmie ślub kościelny, a już na pewno ochrzci swoje dzieci). Oczywiście żaden z takiego gimbusa katolik - po prostu kolejny hipokryta, czujący co prawda pismo nosem i wiedzący o co w tym wszystkim chodzi, jednak nie czujący odwagi ani potrzeby powiedzieć twardego "nie" - kiedy przychodzi do konkretów, ugina się tak, jak wymaga tego sytuacja, a z czasem z gimboateisty staje się hipokatolikiem (interpretacja innych hipokatolików: mądrzeje).

    Przy okazji: "hipokatolik" - dopiero przed chwilą uknułem sobie ten termin, a już mi się podoba. Jest to z jednej strony katolik-hipokryta, ale z drugiej - grecki przedrostek "hipo-" oznacza coś poniżej normy - zatem "hipokatolik" to taki, którego postawa nie spełnia norm wymaganych przez Kościół Katolicki, ale który zarazem hipokrytycznie twierdzi, że jest katolikiem. Będę z tego określenia korzystał częściej.

    Głupawy gimbus-ateista jest postacią tak karykaturalną i zabawną, że jego przeniknięcie do powszechnej świadomości było tylko kwestią czasu. Kwestią czasu był też moment, kiedy nastąpi rozszerzenie tego znaczenia. No i dzięki temu praktycznie każdy, kto rozpoczyna jakąś antyreligijną krucjatę w Internecie, naraża się na nazwanie gimboateistą. Owszem, niektórzy robią to lepiej, niektórzy raczej nieudolnie (mieszanie do tego polityki to dobry przykład; wskazywanie na pedofilię w Kościele i homoseksualizm wśród księży też raczej jest jak strzał kulą w płot, bo pomimo ważkości tematów - szczególnie pierwszego - są to jednak tematy bardzo dalekie od meritum i nie mające NIC wspólnego z myślą ateistyczną). Boli mnie jednak, że strach przywołać Dawkinsa albo też uderzyć w tę czy tamtą doktrynę aby nie zostać zwyzywanym od gimbusa.

    Zresztą co tam strach... ja tam wszystkich hipokatolików wyzywających mnie od gimboateisty biorę na klatę, nie przerażają mnie. A że 100 takich staje przeciwko mnie... no cóż, cytując Einsteina (de facto też bliższego ateizmowi niż jakiejkolwiek sformalizowanej religii): gdyby mieli rację, wystarczyłby jeden.

    Na koniec - prezentacja "argumentów" typowego mirka spod znaku #gimbokatolicyzm. Ten sam poziom argumentacji, ta sama logika, to samo rozumowanie,ten sam poziom intelektualny jak gimboateiści.

    #ateizm #religia
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Nieco o sensie zycia ateisty.
    Z sensem życia jest tak jak z Panem Bogiem, nikt go nie widział, ale niektórzy go czują, a inni czują jego brak (jeszcze inni wcale się nad tym nie zastanawiają, a często jedna i ta sama osoba przemieszcza się z jednej grupy do drugiej). Można również sens życia porównać do zapłonu w silniku spalinowym, jak iskra podawana jest równomiernie to silnik ciągnie, ale jak przerywa to wpadamy w depresję. Napęd tego poczucia sensu życia może być religijny, ale może być i inny, a może to być silnik hybrydowy. Jednym poczucie sensu życia daje pasja poznania, innym nienawiść do sąsiada. Samobójca wysadzający się w powietrze w autobusie pełnym dzieci może mieć głębokie poczucie sensu życia. Pasja badacza wydaje się być ciekawszym sensem życia, terrorysta odpowie: jak dla kogo.

    Opublikowaliśmy tu artykuł Sama Harrisa o dziesięciu mitach na temat ateizmu i ateistów. Zdaniem Harrisa, jeden z tych mitów , głosi, że ateiści uważają, iż życie jest pozbawione sensu. Czy rzeczywiście jest taki mit? Czytałem takie stwierdzenia wielokrotnie i mogę dać słowo honoru, że rzeczywiście taki mit pokutuje, jest nawet dość rozpowszechniony.

    Jak się wydaje, ten punkt wzbudził więcej kontrowersji ze strony czytelników niż inne. Mity zazwyczaj opierają się na nazbyt szerokich generalizacjach, a równocześnie mają jakąś tam rzeczywistą podstawę. Dla kogoś uważającego, że jedynym źródłem sensu życia może być tylko wiara w istoty nadprzyrodzone, wątpienie w istoty nadprzyrodzone jest jednoznaczne z twierdzeniem, że życie nie ma sensu. Równocześnie takie twierdzenie może być podbudowane licznymi cytatami wypowiedzi ateistów stwierdzających, że ich zdaniem, nie ma niczego takiego jak z góry przypisany ludzkiemu życiu sens. Tak więc, ów mit trzyma się na całkiem realnych nieporozumieniach.

    Harris odpowiada: Ateiści najczęściej są całkiem pewni, że życie jest drogocenne. Życie jest nasycane sensem poprzez przeżywanie go prawdziwie i w pełni. Nasze relacje z tymi, których kochamy, są już teraz pełne sensu; nie muszą trwać wiecznie, by go uzyskać. Ateiści mają skłonność do uznawania tej obawy o bezsensowność za… cóż … bezsensowną.


    Warto tu zwrócić uwagę, że autor używa określenia „najczęściej” a nie określenia „wszyscy ateiści”. Łatwo to ograniczenie przeoczyć i wstąpić w szranki z okrzykiem „ateiści są różni”. A no są, i nie wydaje mi się, aby Sam Harris twierdził, że jest inaczej.

    Jednym ze źródeł tego mitu jest systematyczne mylenie pojęcia „sens życia” z pojęciem „cel życia”. Pojęcie sensu jest bardzo nieokreślone. Podczas gdy dla wierzącego celem życia jest zazwyczaj zbawienie i życie wieczne, ateizm (w zasadzie) wyklucza życie pozagrobowe. (Dodałem tu w nawiasie „w zasadzie” gdyż umiem sobie wyobrazić jakiegoś ateistę bajdurzącego o jakichś formach życia pozagrobowego.) Droga do tego celu prowadzi przez miłowanie Boga i (marginalnie oraz pośrednio) życzliwość wobec bliźniego. Ateizm zakłada, iż życie jest tylko jedno (tu i teraz) i wielu ateistów powiada, że relacje z innymi są ważne same w sobie oraz mogą dostarczać nam poczucia sensu, czyli mogą nadawać treści naszemu życiu.

    Odczucie „życie nie ma sensu” towarzyszy często ludziom w depresji, skłonnym do samobójstwa lub decydujących się na krok samobójczy. Badania nie wskazują na wyższą skłonność ateistów do depresji niż ludzi wierzących. Jeśli zatem będziemy definiowali ów „sens życia” jako coś bliższego zadowoleniu z życia niż „celu życia”, może okazać się, że wśród ateistów jest wyższy procent zadowolonych, co może być związane z całym szeregiem czynników. [ 1 ] (Wśród ateistów jest zdecydowanie większy odsetek zwolenników eutanazji niż wśród wierzących. Prawdą jest, że mamy w tej grupie wielu ludzi przekonanych, że w pewnych sytuacjach dalsze życie już nie ma sensu i mniej obawiających się śmierci niż nasi wierzący bliźni.)

    Co wpływa na to, że wśród ateistów jest stosunkowo wysoki procent zadowolonych z życia? Po pierwsze wszystkie badania wykazują, że im wyższe wykształcenie w danej grupie, tym wyższy procent ateistów. Ta korelacja prowadzi również do statystycznie częstszego zadowolenia z pracy, do statystycznie wyższych zarobków, do bardziej wyszukanych form spędzania czasu wolnego, do atrakcyjniejszych form kontaktów międzyludzkich. Z wykształceniem i pozycją społeczną wiąże się jednak również wzrost aspiracji, co dla odmiany może prowadzić do nasilenia frustracji.
    Calosc jest tu-> http://biblioteka.netgenes.pl/ateista-i-sens-zycia.html
    #ateizm #filozofia #religia #katolicyzm
    pokaż całość

    •  

      @robert5502: A podobno to wysoka inteligencja koreluje z depresją. Poczucie sensu też jest związane z depresją, ale wcale nie musi być tak, że to brak poczucia sensu sprowadza na człowieka depresję. Depresja endogenna może spowodować utratę poczucia sensu w dotychczas poukładanym życiu.

  •  

    Ateiści to z definicji ludzie podli i pozbawieni moralności (jak można być dobrym czlowiekiem odrzucając jedyne źródło dobra?), nie powinni mieć żadnych praw.

    xDDDDDDDDDD

    #neuropa #shitwykopsays #4konserwy #religia #ateizm #bekazpodludzi pokaż całość

  •  

    Potrzeba Państwa

    Chęć samoorganizacji

    Naturalność to podwójne słowo a dla ludzi wyjątkowe. Gdy ktoś mówi lub pisze, że coś jest naturalne wyraża prawdziwą skłonność danej rzeczy. Ludzie od wieków żyli w samoorganizacjach lecz jak to się odbywało w stanie naturalnym? W stanie gdzie nie było map i narodów a przeżycie często zależało od matki i ojca ludzie nie żyli w systemie zorganizowanym - nie było kalendarzy, liczb naturalnych (sic!), instytucji i przede wszystkim - Państwa. Żyli oni walcząc z naturą, wydzierając jej swoje życie, często ocierając się o Śmierć, przeżywając.

    W jakimś momencie dwie rodziny, być może przy wejściu w związek córki, połączyły się i ulepszyły swoje życie rozdzielając zadania. Pamiętajmy, że najwcześniejszym człowiekiem i mędrcem - był człowiek wszechwiedzący, ten który samotnie musiał przeżyć. W tym małym plemieniu jednak każdy zająwszy się czym innym ulepszał swoje umiejętności tym samym wchodząc na wyższy poziom rozwoju. Nie wiemy kiedy człowiek uznał, że inni ludzie mogą mu pomóc, być może tak było zawsze. Musimy jednak pamiętać, że nie było wtedy jakiejś rozwiniętej moralności w naszym dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Być może rodzicielstwo było podobne do Starej Republiki Rzymskiej gdzie dzieci były nazywane od swojego porządku - Primus (Pierwszy), Secundus, Kwintus (Piąty) a ojciec rodu mógł zabić własne dzieci.

    Na pewno znamy motyw dlaczego ludzie łączyli się w takie większe rodziny - dla polepszenia swojego bytu i swoich umiejętności. Dla spokojnego rozwoju i śmierci z powodu starości. Żeby zrozumieć ten niesamowity ewenement - rozpoczęcia panowania człowieka nad Ziemią musimy wejść głęboko w ich umysły. Pomoże nam w tym najstarszy epos - Enuma Elisz, opowiadający o walce bogini Tiamat i boga Marduka i Biblijne Genesis.

    Dla człowieka pierwotnego wyjście poza własną jaskinie było nie lada osiągnięciem, przede wszystkim w nocy. Jeszcze starszym symbolem Domu - było Drzewo, coś co znamy. Wszystko poza danym terytorium było Nieznane - było Chaosem. Ten Chaos był przytłaczający, proszę sobie wyobrazić świat bez: kalendarza, tygodnia, świadomości, że jutro jest sobota lub wtorek. Dlatego też początek uporządkowania świata należy szukać w naszych umysłach - tym co chciało zrozumieć Naturę i ulepszyć ją do własnych potrzeb. Egoizm? Tak, ale bezgrzeszny, bez zazdrości.

    Chaos w Enuma Elisz jest nazywany Tiamat - jest to potwór kobieta z pazurami, kłami i rogami. Jest ona połączeniem tego wszystkiego co może zabić człowieka lub ukraść mu niemowlę - węża, sokoła i lwa. Jest więc symbolem Chaosu, Wrogiem w naturalnym stanie, światem bez człowieka - bezmyślną istotą rzeczywistości. Porządek w Enuma Elisz jest nazywany Mardukiem - bogiem Słońca i światła, jest on oczywiście reprezentacją tego co znane i dobre - Dniem, nie Nocą, zbożem które rośnie dzięki Słońcu. Jest on reprezentacją nas samych - ludzi tworzących porządek w Naturze.

    Wszyscy bogowie - czyli wszystkie reprezentacje abstrakcji jak sprawiedliwość czy miłość ginęły po kolei w walce z Tiamat. W końcu Marduk wyszedł i powiedział "Ja zabiję Ją, jeśli oddacie mi hołd i nazwiecie mnie Najwyższym Bogiem" Wszyscy bogowie oddali hołd Mardukowi. Ale co to w ogóle znaczy? Dla człowieka babilońskiego bowiem bogowie nie byli metafizyczni jak dzisiejszy Bóg - JHWH. Dla Babilonu bogowie byli realni i intelektualni, byli abstrakcjami działającymi w świecie ludzi jak Mądrość czy Sprawiedliwość. Marduk w końcu zmierzył się z Tiamat, nakrył ją siecią i poćwiartował. Z niej, w końcu, stworzył świat ludzi i bogów.

    Użycie sieci jest tutaj genialnym przykładem jak dosłownie myśleli starożytni. Sieć łapie coś, nadaje kształt a Chaos bez kształtu jest niepokonany. Być może Marduk jest reprezentacją samego Babilonu - to oni wprowadzili porządek, zniszczyli wszechogarniający Niebyt i zapanowali nad wodą za pomocą irygacji (Tiamiat często jest określana jako woda) tym samym doprowadzając do panowania Porządku.

    Enuma Elisz jest nam potrzebne jako wskazanie jeszcze jednej walki Porządku z Chaosem. Rdzeń Thiem (pochodzący od Tiamat) oznacza to co w Biblii Tysiąclecia tłumaczy się jako "bezład i pustkowie". Bóg bowiem w Genesis niszczy bezład i pustkowie - niszczy Chaos doprowadzając do Porządku. Jego ustanowienie praw i zasad jest tym samym co robi Marduk ale w totalnym znaczeniu, nie tylko tworzy prawo świata, ale także prawo ludzi z dokładnymi zasadami. Ludzie pierwotni bowiem nie bali się, że coś może być złe lub nieprawidłowe, bali się niepewności i braku prawa. Z tego powodu więc żydzi czekając na Mojżesza stworzyli sobie bożka - nie mogli żyć bez tego co uporządkowuje świat. Ale Mojżesz wiedział, że bożek źle porządkuje świat, jest stworzony nadgorliwie szybko i bez namysłu. Zasady Mojżesza trwają już 3000 lat a ludzie którzy się nimi posługują to więcej niż miliard.

    Pójdźmy dalej w historii - mamy rok 500 p.n.e i rodziny zmieniły się w poważne i poważane plemiona. One samo są rozwiniętą rodziną w której grupy rozwinęły swoje umiejętności tak dobrze, że kupiec już nie może być kowalem. Tak jak wczesne rodziny są interdyscyplinarne tj. często każdy członek rodziny robi różne rzeczy tak plemiona mają już rozwinięte grupy społeczne - wyspecjalizowanych obrońców Porządku. Niewątpliwie dlatego na Akropolu stał posąg Ateny - uosobienie Rozwagi która często, dzięki herosom (hieros to święty po starogrecku) wprowadzała swoje rządy na świecie. Tutaj widać, że zaszła zmiana w umysłach starożytnych - Grecy już uważali, że idee emanują przez ludzi. Należy zrozumieć, że tak samo jak Atena, Marduk realnie istnieją i nie są oni czymś co przekracza rzeczywistość. Są najprawdziwszymi myślami ludzkimi lub inaczej - są myślami które charakteryzują się mądrością. Grecy mądrze wierzyli, że człowiek często nie jest Panem swoich idei, myśli. Jest rządzony nimi i kierowany. Lepiej żeby był kierowany przez Atenę niż przez samego Hadesa.

    Ludzie więc dołączali do takich organizacji ponieważ były światłem cywilizacji - miały wynalazki umożliwiające złapanie byka-Tiamat za rogi. Umożliwiały rozwój i dobre, odpowiedzialne życie. Odrzucały śmierć, ale wiedziano za co można umrzeć. Już wtedy rozpoczęły się wojny. Rozpoczęły się wtedy gdy zrozumiano, że istnieją różne porządki - babiloński, grecki, perski i rzymski i wszystkie te porządki mają inną hierarchię bogów. Ta hierarchia określała jakie rzeczy intelektualne były wyżej od innych. I tak dla Ateńczyków Rozwaga była wyżej ceniona od Heroiczności. Persowie (a w zasadzie Partowie) cenili wysoko Seks a Rzymianie samego Jowisza - uosobienie Władzy.

    Wojny więc między Europą a Azją nie były wojnami czysto handlowymi. Były wojnami dwóch panteonów boskich, dwóch hierarchii wartości. Leonidas nie mógł oddać hołdu dla Kserksesa ponieważ idea tyrańskiego rządzenia i utrzymywania porządku za wszelką cenę jest cechą Azji. Mahomet też stworzył koncepcje które utrzymują porządek, brutalny, ale jednak. Leonidas wraz z braćmi chronili swoich wartości - skromności, rozwoju, patriotyzmu oraz nie chodzenia na kompromis. Od Ateńczyków różnili się tym, że wyżej cenili honor niż rozwagę. I tak to Ateńczycy w końcu wygrali pod Salaminą de facto dokonując odwrotu wojsk.

    Naród więc - najwyższa możliwa koncepcja rodziny jest czymś jak najbardziej realnym. Jest najwyższym możliwym projektem organizacji Chaosu. To, że działa i Tiamat została poćwiartowana także na terytorium naszej ojczyzny możemy świętować w dzień niepodległości - dzisiaj. W ten sposób pokazujemy światu, że my także, jako zorganizowana struktura, jako mądrzy obywatele możemy wzbić się w panteon tych grup które na swoim terytorium są Panami siebie.

    Potrzeba nam Państwa - zorganizowanego systemu porządku. Potrzeba nam Porządku - żeby nie upaść w Chaos tak samo mentalny i narodowy, polityczny. Potrzeba nam, w końcu, Narodu który jak najwyższy Władca kreuje realną rzeczywistość. Jeśli nie działają koncepcje ponad-narodowe np. Europejczyka znaczy to, że nie istnieje Panteon wartości które mógłby on przyjąć, że nie istnieje realnie coś takiego jako Naród Europejski.

    Polska definiuje nas przed tym jak my zdefiniujemy Polskę - jest nasza przed tym gdy sobie uświadamiamy, że rzeczywiście możemy dokonywać tu realnych zmian. Do wychowania patriotycznego potrzebni nam są rodzice którzy wychowując kolejne pokolenie sprawią, że będzie lepsze niż wcześniejsze. Odpowiedzialność za kraj spoczywa na barkach nas wszystkich. W jakiś sposób wszyscy jesteśmy Atlasami.

    Niech żyje Polska!

    Obserwuj #ockham

    Moje inne wpisy:

    Mocne Państwo - https://www.wykop.pl/wpis/22617545/o-tym-czy-panstwo-powinno-byc-mocne-oboz-rzadzacy-/

    O Wojnie Sprawiedliwej - https://www.wykop.pl/wpis/22583775/o-wojnie-sprawiedliwej-i-nadstawianiu-policzka-nie/

    Polityka i jej Cel - https://www.wykop.pl/wpis/22253611/o-celu-polityki-nasza-polityka-zmaga-sie-z-pytania/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #neuropa #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #polska #filozofia #socjologia #antropologia #historia #religia #literatura
    pokaż całość

  •  

    #opowiesciwiedzmy #okultyzm #magia #wierzenia #religia

    Nie spodziewałam się, że ten temat zainteresuje sporą rzeszę osób. Szczerze mówiąc, spodziewalam się bardziej ataków w moją stronę umotywowanych rzekomym „wyznawaniem szatana” czy „niszczeniem życia innym osobom”, jak to nie raz się zdarzało. Może zacznę od początku.
    Wiem, że na początku zawsze należy się przedstawić, ale wolałabym tego nie robić. Dlaczego? Wiemy jakim Polska jest krajem i jak biorą tutaj osoby o innych wierzeniach, a zwłaszcza tak kontrowersyjnych, jakie wyznaję ja. Jak wspomniałam w poście, są to religie stricte związane z rdzennymi Amerykanami i afrykańskimi wierzeniami, a mowa tutaj o Yorubie, Vodun, Kimbandzie, Umbandzie oraz Santerii. Spodziewam się, że większość z was pierwszy raz w życiu czyta takie nazwy, ale jestem tutaj by to w sumie zmienić.
    Najlepiej by było, gdybyście zwracali się do mnie po prostu po nicku. Albo najzwyczajniej w świecie bruja, z hiszpańskiego wiedźma. Pasuje? Jak najbardziej. Dlaczego jestem na wykopie? Wiedziałam o istnieniu tej strony, ale nie rozumiałam do końca na czym to ma polegać. Teraz dopiero widzę, że nie popełniłam błędu zakładając tu konto. Zrobiłam to z dwóch powodów – między innymi chęć podzielenia się swoimi doświadczeniami i wiedzą z innymi, a po drugie w poszukiwaniu osób które byłyby chętne zostać niejako uczniami tudzież uczennicami. Nie mówię tutaj od razu o zakładaniu kowenu, ponieważ jest to opcja skomplikowana i wymagająca nawet takich błahostek, mieszkania w tym samym mieście.
    Wielu z was pewnie zastanawia się: dlaczego czarna magia, demony i duchy z innych kultur?
    Samym tematem zaczęłam interesować się lata temu. Moja prababka była szeptunką, w ramach spadku przechwyciłam również jej księgi o okultyzmie, leczeniu i innych rzeczach, które mają związek z magią. Tam dowiedziałam się pierwszy raz o wierzeniach natywnych Amerykanów, a także wyznań afrykańskich. Wtedy zaczęło się na dobre.
    Nie wiedziałam co ze sobą zrobić.
    Z jednej strony było to bardzo interesujące, z drugiej strony bałam się, że coś złego może mi się przydarzyć. Spodziewam się, że jak większość z was byłam wychowywana w wierze chrześcijańskiej, a praktyki mojej prababki zostały wymazywane z pokolenia na pokolenie, wstydząc się niejako tego co sobą prezentowała. Ja patrzyłam na to z innej perspektywy. Ciekawa poznania struktur świata i tego, co na mnie czeka. Zawsze wyznawałam naukę, dlatego z biegiem lat przestałam wierzyć w biblijnego Boga i wycofałam się absolutnie z chodzenia do kościoła.
    Był to moment w którym wiedziałam, że zostałam wybrana do dowiedzenia się tego samego, co wiedziała moja prababka, której nie znałam. Może to zabrzmieć dla was głupio, ale wierzę w to, że chciałaby bym kontynuowała dalej jej tradycje i przekazywała zaklęcia i kulturę z pokolenia na pokolenie. No dobrze, babcia szeptunka, ale dlaczego religie afrykańskie?
    Moja prababka praktykowała okultyzm w różnorakich odmianach, a o wcześniej wspomnianych wierzeniach dowiedziałam się z książek. Nie były to słowiańskie czary czy historie o słowiańskich bogach, wszystko opierało się na obcych kulturach. Nie jestem do końca pewna dlaczego moja prababka sięgnęła aż tak daleko po informacje do swoich praktyk. Być może w historii mojej rodziny był jeszcze ktoś, kto wprowadził ją w ową kulturę, ale te informacje owiane są tajemnicą nawet dla mnie. Nie znam zbyt wielu członków swojej rodziny – mowa tutaj o tych starszych pokoleniach, nie wiem kto był ojcem, babką i tak dalej mojej prababki by stwierdzić, czy grało to jakąś rolę w jej działaniach.
    Demony Exu grają główną rolę w czarach religii afrykańskich, w tym wypadku Yoruba. Jest to tak zwana Orisha – czyli czołowy duch, coś na wzór biblijnego Boga, jednak znacznie bardziej nieobliczalne, boskie i niebezpieczne. Odprawianie rytuałów ku czci Exu ma swoje dwie strony – biała magia owszem, istnieje w tym dominium, ale czarna magia zajmuje jego znacznie większą część, dlatego ludzie którzy pisali do mnie z prośbami i chęcią płacenia pieniędzy (mogę wysłać zdjęcia wiadomości z zamazanymi danymi, rzecz jasna), chcieli głównie klątw mających doprowadzić kogoś do śmierci, chorób, bankructwa czy innych rzeczy. Ktoś spytał – „nie boisz się opętania?”. Bałam się, ale poznałam te religie na tyle dobrze, by poczuć się wystarczająco komfortowo z rytuałami, jakie odprawiam. Nie znaczy to jednak, że każdy byłby w stanie szybko pojąć tę rytualną magię – zabiera to czas i energię. Zwłaszcza, że w niektórych rytuałach trzeba oddawać swoją krew. Spytacie – czemu? Krew zawiera duszę człowieka, a ofiarując ja podczas rytuału ku czci demonom, ofiarujemy im swoją duszę. Takie jest wyrzeczenia w zamian za moc, jaką nas obdarzają.
    Chcę dodać, że magia rytualna religii afrykańskich, np. voodoo – polega właśnie na oddawaniu czci duszom przodków i nie tylko, bo również boskich istot. Każdy czar posiada swój sigil (veves) – znak, który wykorzystuje się do odprawienia czaru. To on daje siłę zaklęciu, coś jak znany wam zapewne pentagram.
    Religia Yoruby i wierzenia rdzennych Amerykanów są ciężkie do zrozumienia i niebezpieczne. Wkraczając na tę ścieżkę, trudno z niej później zejść. Dla mnie jednak to wyrzeczenie było dostateczne za taką moc, jaką jestem w stanie władać i na której podstawie jestem w stanie zarabiać pieniądze. Myślę, że na wstęp wystarczy. Zapraszam ewentualnie do zadawania pytań

    Ewe ama je yin.
    @malodobry @Poyebany @damianooo5 @JanSkrzetuski @the_white_crystal @dracul @Pawlis @roko_ko @0liel @ciezka_rozkmina @dizzydom @MrDarkenRahl @basi46
    pokaż całość

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś o dość rozpowszechnionym argumencie na temat tego, w co i dlaczego ludzie wierzą. Wiem, bardzo rozpowszechniony (każdy się z nim zetknął, a wielu z nas, w tym i ja, doszło do niego samodzielnie i odkryło go na nowo niezależnie od tego, ilu ludzi zrobiło to przedtem), wyświechtany potężnie, a jednak wierzących - jego użycie (podobnie jak kilku innych) od razu powoduje pewnego rodzaju agresję. Jego użycie to niemal proszenie się o agresję słowną ze strony katolików w postaci nazwania gimboateistą. Bo na rzeczową dyskusję rzadko można liczyć.

    Dlaczego? Kilka powodów. Po pierwsze, argument jak rzekłem wielokrotnie w różnych miejscach powtarzany sprawiać może wrażenie, że oto gimbus odkrył, znalazł gdzieś w odmętach netu i triumfalnie rzucił, aby zatkać usta katolom. Jaki prymityw! Dlaczego nie odwołuje się do Kanta, czemu nie polemizuje ze świętymi Kościoła, gdzie tutaj dyskusje na temat odkryć naukowych, socjologicznych, wywiadów ze współczesnymi filozofami? A ten takim czymś rzuca!

    Drugim powodem jest pewien dyzonans poznawczy. Rzeczone "gimboargumenty" (dorzucam kilka innych: jeżeli Bóg istnieje, dlaczego jest na świecie tyle zła? Dlaczego Bóg nie objawi się i nie zamknie mordy wszystkim niedowiarkom? Czy ludzie, którzy urodzili się w regionach, gdzie nie mają szansy poznać Jezusa pójdą do piekła? Dlaczego Jezus bardziej przejmuje się czyjąś masturbacją niż ratowaniem dzieci w Afryce? Czy Jezus faktycznie poświęcił życie, skoro i tak zmartwychwstał i siedzi sobie w niebie? Dlaczego nauka Kościoła w tak wielu miejscach rozchodzi się z Bilbią?) w ilości ledwie kilku w zasadzie dla myślącej sprawy zamiatają i orzą całą sprawę. Wierzącemu albo zamykają gębę, albo też spychają do pozycji obronnej "bo ty nic nie rozumiesz, to nie tak... (tu padają coraz bardziej absurdalne i sprzeczne argumenty)". Bardzo szybko pojawia się dysonans poznawczy - jeżeli fakty przeczą wierzeniom, to tym gorzej dla faktów. I trzeba szybko jakoś zasłonić, ukryć (nawet przed samym sobą) swoją hipokryzje. Najprościej - przez uznanie, że rozmówca jest bezmyślnym prowokatorem próbującym nieudolnie przesłonić prawdziwy obraz rzeczy. Słowem - jest gimboateistą.

    wpis zainspirowany tym wpisem z blogu kwantowo.pl

    Więcej o #gimboateizm - jutro

    #wiara #religia #ateizm #racjonalizm
    pokaż całość

    •  

      @M4CH3T4: Teraz mówisz o całej masie pobocznych elementów. Niechęć do danej grupy społecznej jak najbardziej można wpoić - to aktywny pozytyw.

      Natomiast ateizmu jako biernego negatywu po prostu się nie da. Ateizm to to samo co punkt zero - brak wiary w boga. Dziecko jak się rodzi nie wierzy w boga z oczywistych przyczyn i niewychowanie go do wierzenia po prostu tego nie zmienia, nie wpływa w żaden sposób na zmianę jego światopoglądu. pokaż całość

    •  

      @Niedowiarek: Ale on nie mówi o Czechach tylko o sobie. To nie konstrukcja zasady, tylko stwierdzenie faktu. W 90 procent przypadków ten obrazek to prawda.

    • więcej komentarzy (35)

  •  

    Mirki. Jako że za niecałe 2 miesiące święta to dostałem od sąsiadki takie pismo.

    pokaż spoiler Ogólnie ona na co dzień rozmawia ze świętymi, a od czasu do czasu z Jezusem. Także jest pewnym źródłem.


    (druga strona w komentarzu)
    #truestory #kosciol #religia #dieta

    pokaż spoiler #bekazpodludzi #heheszki
    pokaż całość

  •  

    #dlaczegoateizm?

    Polecam czytanie religijnych tekstów zamieniając słowa:
    - Bóg => Allach
    - Jezus => Mahomet
    albo w myślach słuchając kazań czy publicznych wystąpień duchownych.

    „Świat żyje bez Allacha i jest światem bardzo głęboko przenikniętym myślą ateistyczną”

    Podkreśla jednocześnie, że wobec tego mamy za co przepraszać Allacha oraz pokutować. Dodawał też, że być może nazbyt rzadko mówi się o tym, że czynienie zła nie dosięga jedynie konkretnego człowieka – ofiary oraz sprawcy, „ale przede wszystkim obraża ono Allacha”.

    Abp Jędraszewski zauważał, że za praktycznym odrzuceniem Allacha idą liczne rozwody, społeczna dopuszczalność in vitro, alkoholizm czy większa popularność związków nieformalnych.

    „Praktycznie obraża się Allacha w tym, co niejako wynika z Jego istoty: neguje się Jego miłość do człowieka. Z drugiej strony poniża się godność i powołanie samego człowieka, odmawiając mu tego, do czego został przez Allacha powołany: aby przez swoje rodzicielstwo uczestniczył w dziele stwórczym Allacha”

    Ostatnio pisałem o "religijnej bańce mydlanej": https://www.wykop.pl/wpis/27847135/dlaczegoateizm-jak-bylem-jeszcze-wierzacy-katolik-/ - jeśli podmiana takich słów sprawia, że użyty argument trafi swoją "moc", to oznacza to, że tej "mocy" nigdy nie miał.

    pokaż spoiler Teksty na podstawie: https://www.fronda.pl/a/abp-jedraszewski-swiat-zyje-bez-boga,101991.html


    pokaż spoiler #ateizm #religia #islam
    pokaż całość

    •  

      @Czesiek_God_Usopp:

      Zawsze rację, ma Kościół Katolicki ( ͡~ ͜ʖ ͡°):
      Skąd ta pewność? Według wikipedii szacunkowo istnieje od 4000 do 10000 religii i wyznań. I wyznawcy każdej z nich zarzekają się, że to oni się nie mylą. Jak dla mnie to prawdopodobieństwo, że to jednak Aztekowie z wiarą w Quetzalcoatla i ofiarami z ludzi mieli rację jest identyczne.

    •  

      @Czesiek_God_Usopp: jak znam Ciebie, to tym postem nie powinieneś czuć się zobowiązany do odpowiedzi, bo dotyczyło to "typu argumentacji" której nawet nie używasz :)

      Traktowanie zakładu Pascala jako czegokolwiek co ma związek z Bogiem, a nie samą wiarą i dowodzi istnienia Boga

      Oj, to że Ty tego tak nie traktujesz, nie znaczy, że inni tego nie robią. A robią cały czas...
      To argument bardziej emocjonalny. Podmiana słowa na innego Boga w którego wierzą ludzie potrafi już zdjąć te emocje - widać wówczas, że argument jest słaby.

      Boga" na: Krasnoludki, Wróżki, LPS, Jednorożca

      A właśnie zupełnie nie o to chodziło. Celowo pisałem o Allachu, w niego ciągle wierzą ludzie przez setki lat. Wiem jakie problemy wiążą się z przyrównaniem Boga do LPS.
      Idea LPS jest przydatna, ale musi być wykorzystana w konkretnych przypadkach, a nie ciągle.

      współczesny argument ontologiczny

      Wyżej napisałem: "Są argumenty, które maja taki sam sens niezależnie od religii - one są dla mnie bardziej wartościowe." i właśnie tutaj tak jest. W tym przypadku sztuczka z podmianą nazwy Boga nie zadziała, bo "Bóg" ma konkretną definicję - już w samym argumencie nie ma tej "cechy emocjonalnej".

      Mam nadzieję że teraz jest jaśniej :)
      pokaż całość

      +: Cepion
    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Doskonały włącznik światła.

    pokaż spoiler Zwędzone z fanpage'a Pictures In History.


    #wtf #heheszki #religia #humor #niewiemjaktootagowac

  •  

    #okultyzm #religia #wierzenia

    jeśli ktoś jest zainteresowany poznaniem tajników okultyzmu z korzeniami w religiach afrykańskich takich jak voodoo, yoruba, santeria, umbanda, kimbanda z włączeniem demonów Exu (odpowiadających za czarne praktykowanie magii), zapraszam do siebie. z góry chcę zaznaczyć, że czarna magia to nie jest lekki orzech do zgryzienia, dlatego chętnie przyjęłabym do siebie osoby z otwartym umysłem i chęcią do nauki i wiedzy, jaką można przyswoić.
    jeśli ktoś byłby zainteresowany dyskusją na temat tych wierzeń, to zapraszam... tutaj. w miarę możliwości odpowiem na wszystko. z góry dodam, że jestem tu niejako przypadkiem
    pokaż całość

  •  

    Bardzo klarowne wyjasnienie kim jest ateista/agnostyk.
    Kim pan jest — zapytała mnie młoda dama — agnostykiem czy ateistą?

    Odpowiedziałem bez wahania , że ateistą, a potem, pisząc uzasadnienie tego wyroku musiałem się jednak zastanowić. Dlaczego jestem bardziej ateistą niż agnostykiem? Pierwszy argument jest natury społecznej. Osławione „nie wiem" agnostyka wydaje się być ucieczką przed dyskusją. „Nie wiem, dajcie mi spokój." Agnostycyzm bywa azylem człowieka zmęczonego, ale również schronieniem oportunisty.

    W polskim Sejmie mamy kilka, czy też może kilkanaście osób, które zdecydowały się na śluby kościelne po wielu latach małżeństwa. Agnostycyzm ułatwia hipokryzję. Ateizm jest niewiarą z podniesionym czołem. Jest również czymś innym niż antyklerykalizm. Antyklerykalizm jest formą niechęci wobec Kościoła politycznego, wobec skorumpowanej warstwy kapłańskiej, czasem wobec totalitaryzmu zorganizowanej religii, próbującej podporządkować sobie całe życie jednostki. Jest wielu głęboko wierzących antyklerykałów, ale zdarzają się agnostycy, którzy nie są antyklerykałami (bywają nawet prokościelnymi politykami.) Ateista odmawia wiary w istnienie jakiekolwiek istoty „wyższej".

    Czy to oznacza, że ateista wie, że ma jakieś dowody na nieistnienie boga? Oczywisty absurd. A jednak ateista nie wypowiada swojego „nie wiem" w sposób nabożny. Ateista powiada: nie wiem i nie mogę wiedzieć czy bóg jest, czy go nie ma, ale samo pytanie jest bzdurne, bo nie ma najmniejszych powodów do zastanawiania się nad tym pytaniem. Nie interesują mnie dowody na nieistnienie boga, jeśli nie ma powodów (o dowodach nie wspominając) do rozważania czy jest.

    Czy jest to zatem dogmatyczne założenie, że boga nie ma? Tak chcą widzieć ateistów zniecierpliwieni wierzący. Ateiści to tacy sami dogmatycy jak my, albo jeszcze gorsi, to fanatycy broniący dogmatu o nieistnieniu.

    Agnostyk ma z tymi klientami święty spokój. Wzrusza ramionami, powiada „nie wiem". Ilu jest tych niedowiarków, niewierzących, sceptyków, bezbożników, agnostyków? Zapewne wielokrotnie więcej niż zdeklarowanych ateistów. Ateizm odmawia ucieczki w milczenie, uważa, że konfliktu między religią i wiarą nie wolno chować pod dywan, że prawo do swobody wyznania jest gwałcone, jeśli dominujący Kościół ma prawo do indoktrynowania dzieci w państwowych przedszkolach i szkołach, że rozdział Kościoła i państwa jest fundamentem demokracji, że religia i instytucje religijne nie mogą być poza prawem i poza krytyką.

    Słowo „ateista" ma złą sławę, jest niemal wyzwiskiem (również w ustach niektórych agnostyków). Ponieważ w wyobrażeniach wierzących wszelkie dobro pochodzi od (mojego) boga, ateista jest z definicji amoralny, zły, niezdolny do odróżniania dobra i zła. Krótko mówiąc ateista to amoralny dogmatyk, wcielenie szatana. Tymczasem agnostyk to cichy sąsiad, który może grzeszy, ale nikomu nie przeszkadza, czasem nawet pomaga, jest zdecydowanie lepszy od wierzącego antyklerykała, o ateiście nie wspominając.

    Czy bóg przekazał ludziom święte księgi, czy był potop, czy był płonący krzak, czy morze się rozstąpiło, czy z nieba leciała kasza, czy Jezus robił cuda? Agnostyk konsekwentnie powtarza swoje „nie wiem". Ateista odpowiada: to nie są pytania, to są ukryte twierdzenia o rzekomych faktach. Żaden z tych faktów nigdy nie znalazł potwierdzenia.

    Czy bóg był konieczny do stworzenia świata i do stworzenia życia? Uzbrojony w nowoczesną naukę ateista odpowiada: nie mamy żadnego powodu, by sądzić, że w procesy te ingerowała jakakolwiek istota wyższa. Nie ma tu żadnego dogmatu o nieistnieniu, ale osławione „nie wiem" wypowiedziane jest zupełnie inaczej: kiedy oglądam świat, ta hipoteza (o istnieniu jakiegoś boga) nie jest mi do niczego potrzebna.

    W tej sytuacji obrońcy wiary nie rezygnując z zarzutu dogmatyzmu, dorzucają zarzut arogancji. Ileż pychy i arogancji musi mieć człowiek, który powiada, że mu hipoteza o istnieniu jakiegoś boga nie jest do niczego potrzebna.

    Faktycznie „nie wiem" agnostyka jest pełne pokory. Może byłaby to pokora urzekająca, gdyby nie była tak wszechstronnie i bezwzględnie wykorzystywana.

    Jak pisze John Shook "...człowiek religijny ogłaszał swoją absolutnie pewną wiedzę w sprawach wiary, ateista mógł co najwyżej przyznawać się do sceptycznej ignorancji" Współcześnie jednak to ateistę oskarża się o dogmatyzm". Shook przypomina, że w 1860 roku Thomas Huxley popularyzował pojęcie „agnostycyzmu" jako przeciwieństwo greckiego pojęcia „gnozy" (wiedzy). Agnostyk przyznaje się do braku wiedzy, w kwestii realności jakiejś „istoty wyższej". Ateista mówi to samo: nic mi nie wiadomo o żadnym bogu, a w krasnoludki też nie wierzę. W związku z liczebną przewagą wierzących w realność „istoty wyższej" nad wierzącymi w krasnoludki, zarzut arogancji jest potężnie wzmocniony przez samą wielkość populacji oburzonych
    Calosc- http://biblioteka.netgenes.pl/agnostyk-czy-ateista.html
    #ateizm #religia #katolicyzm #filozofia
    pokaż całość

    •  

      @CzarnkowskiePiwo: > Agnostyk nie ucieka od odpowiedzi na istnienie boga, on tej odpowiedzi poszukuje.
      Dudy smalone sadzisz.
      Ateista odrzuca istnienie boga, gdyż nie ma i wie, że nikt inny nie ma żadnej rzetelnej wiedzy o istnieniu boga ani nie przedstawiono mu żadnych godnych tego miana argumentów na rzecz jego istnienia. Tymczasem agnostyk twierdzi, że zrobić tego nie można, gdyż nikt nie udowodnił, że bóg nie istnieje. Ujawniona tu różnica nie dotyczy wiary, boga czy religii, ma ona charakter filozoficzny, a ściślej mówiąc metodologiczny. Ateista zachowuje się i myśli jak naukowiec: dowodu - powiada - wymaga teza o istnieniu jakiegoś bytu, nieistnienia bowiem udowodnić nie podobna. Nie można wykazać nieistnienia jakiegoś realnego bytu (pomijamy tu kwestię wytworów intelektu), gdyż albo nie mamy na temat danego bytu żadnej rzetelnej wiedzy, jak więc mielibyśmy wskazać te jego atrybuty, które miałyby dowodzić jego nieistnienia, albo jakąś wiedzę mamy, i wtedy porzucamy zamiar udowodnienia, że byt, który ma poznawalne konsekwencje empiryczne w rzeczywistości nie istnieje. Agnostyk natomiast przejawia postawę sceptyczną, w gruncie rzeczy antynaukową: odrzuca przekonanie o adekwatności ludzkiego rozumu i zbudowaną na tym przekonaniu naukową metodologię. Zdecydowane odrzucenie nieuzasadnionej nawet, ale i jednoznacznie nie obalonej hipotezy, uznaje za przejaw nadmiernej śmiałości lub arogancji, nawet jeśli skądinąd zgadza się, że danej hipotezy obalić nie można. Sceptycyzm agnostyka jest jego osobistą filozofią lub postawą życiową, ale może być także przejawem lęku lub - co zdarza się najczęściej - jednym i drugim. Lęk agnostyka, w odróżnieniu od pierwotnego lęku ludzi wierzących, nie znosi w pełni krytycyzmu i nie kreuje fałszywego obrazu rzeczywistości, nie rodzi „wiary” - domaga się tylko lub głosi potrzebę większej pewności, pewności, której mieć nie można.
      http://www.humanizm.net.pl/ateizm.htm
      pokaż całość

    •  

      @robert5502: Tak jak wspomniałem wcześniej, kluczem do zrozumienia pragmatyki religijnej np. ludzi których uznałbyś za racjonalnych ale jednocześnie poświęcających się dla dobra religii należy szukać w historii i naukach społecznych (np. socjologii, prawa, cybernetyki społecznej).

      Nie jestem wyznawcą jakiejś religii, wierzę że jest tylko jedna religia na świecie, wierzę w ludzi. Szczególnie w istnienie w nich czegoś niewytłumaczalnego, nieuchwytnego i abstrakcyjnego, prapoczątku i praprzyczyny myśli i dobra. Kiedyś nazwano to arche potem ideą a potem wyewoluowano to w duszę. Coś co każe nam wierzyć, że jesteśmy w stanie robić coś tak absurdalnie niezgodnego z prawami natury jak poświęcenie dla dobra innych ludzi i swobodne funkcjonowanie w społeczeństwie, czując jednocześnie, iż nie działamy sprzecznie z naszą naturą. Jak do tego doszło? Ktoś kiedyś doszedł do wniosku, że zmuszanie ludzi siłą do posłuszeństwa jest nieefektywne i należy wykorzystać inne środki by wspiąć się na wyższy poziom rozwoju cywilizacyjnego. Prawdopodobnie nie była to jedna osoba, prawdopodobnie to nie przypadek, że motorem napędowym powstania każdej dużej cywilizacji była religia. Prawdopodobnie, gdyż nauka która to udowadnia (historia) nie jest nauką ścisłą, więc będzie odrzucona przez każdego człowieka wierzącego tylko w to co zobaczy. A historia bazująca tylko na artefaktach archeologicznych to tylko ułamek wiedzy którą łączą w całość historycy ufni w bajki, które klecili kronikarze, często anonimowi, albo ukrywający się pod śmiesznymi pseudonimami. Który ateista/realista uwierzyłby takim bajką? Np. w historię Popiela, w której mieszają się motywy z biblii i legend. Same bajki. pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    #polityka #heheszki #bekazpisu #dobrazmiana #katolicyzm #pis #rydzyk #neuropa #4konserwy #religia

    Duda na publicznej spowiedzi. Że też ta kukła nie ma odrobiny godności i daje się tak pomiatać, nie mówiąc już o jakiejkolwiek głębszej myśli.

    https://www.youtube.com/watch?v=cUrnpd4yVbI
    pokaż całość

    •  

      @haes82:
      Jak tylko słyszę wojujących ateistów to aż sam wątpię w istnienie Boga.

      Nie jest ważne czy to jest grupa ludzi wierzących czy lubiących kotlety schabowe. Po prostu wiara jest też pewnego rodzaju kulturą, wyrosłą na mądrościach przodków.

      Sam perwiastek boski dla ateisty można pominąć, ale lekceważyć dużą grupę ludzi i nazywać i przynajmniej nie zastanowić się co ze sobą niosą, jest ignorancją. pokaż całość

    •  

      Po prostu wiara jest też pewnego rodzaju kulturą, wyrosłą na mądrościach przodków.

      @ukradlem_ksiezyc: która często jest już bardzo nieaktualna, a przyjmowanie tych mądrości za dogmat, jest postawą szkodliwą

      Sam perwiastek boski dla ateisty można pominąć, ale lekceważyć dużą grupę ludzi i nazywać i przynajmniej nie zastanowić się co ze sobą niosą, jest ignorancją.

      @ukradlem_ksiezyc: nie wypowiem się za resztę, bo ateista ateiście nie równy, ale w moim przypadku ateizm wynika z właśnie dogłębnego zastanowienia się co za sobą niesie wiara.

      Biblia jest księgą pełną wątpliwe moralnych stwierdzeń, jasne, zawiera też dobre rzeczy, ale ponieważ Biblię traktuje się jako prawdę objawioną, przeszkadza to w rzetelnym zastanowieniu się nad jej wartością.

      Na miejscu wszechpotężnej i wszechwiedzącej istoty, na pewno rozwiązałbym to lepiej i swoją jedyną namacalną wiadomość dla ludzkości (przykro mi, ale doświadczenia osobiste wierzących nie są dla mnie nic warte), napisałbym tak, aby każdy człowiek mógł się do niej odnieść, zawarłbym tam instrukcję prawidłowego sposobu myślenia i determinowania moralności, coś uniwersalnego, z czym będzie musiał zgodzić się każdy człowiek myślący.

      Zamiast tego mamy książkę ewidentnie napisaną przez ludzi żyjących dawno temu, z takimi smaczkami jak kamienowanie czarownic, potępianie aktywnego homoseksualizmu z jednoczesnym brakiem stanowczego potępienia niewolnictwa, okrucieństwa wobec zwierząt oraz pełno różnych sprzeczności. Kto jak kto ale Bóg powinien wiedzieć że taka książka będzie nieaktualna za kilka tysięcy lat, a dodatkowo przez wyżej wymienione problemy w niej, nie będzie traktowana poważnie przez ludzi których świat nie kończy się na wiosce obok.
      pokaż całość

      +: haes82
    • więcej komentarzy (72)

  •  

    Wokół działań Inkwizycji narosło wiele mitów, a tymczasem prawda o tej instytucji jest nieco inna. Otóż tortury były w czasach inkwizycji domeną władz świeckich – papież Aleksander IV zakazał duchownym uczestniczenia w tym procederze. Sama Inkwizycja zabraniała np. torturowania dzieci, starców czy kobiet w ciąży. Nigdy nie torturowano oskarżonych na rozprawie wstępnej, a jedynie wówczas, gdy wina została niezbicie udowodniona, a oskarżony jej zaprzeczał. Mało tego, wydobyte tak przyznanie się do winy musiało być dobrowolnie powtórzone nie szybciej niż po 24 godzinach – to ewenement na skalę tamtych czasów! Jednym z najbardziej znanych dziś Inkwizytorów jest Bernard Gui – przedstawiony w powieści „Imię róży” jako żądny swądu palonych czarownic psychopata. W rzeczywistości zakonnik ów był sumiennym i dbającym o rzetelność procesu sędzią. Sam Umberto Eco – twórca zakłamanego obrazu dominikanina w powieści przeniesionej na ekrany kin – przyznał się, że oczernił tę postać, bo „pasowało mu to do koncepcji”. A ojcu Bernardowi już za życia przypisywano cudowne uzdrowienia, domagając się nawet jego kanonizacji. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #historia #ciekawostkihistoryczne #kosciol #religia
    pokaż całość

    •  

      @Racjonalnie

      Inkwizycja, to było to samo co robią obecni muzułmanie - zabijanie niewiernych. Pokazywanie, że ci którzy się przeciwstawią dogmatom zostaną ukarani.

      W Polsce było to bardzo mocno widoczne xD

    •  

      @grafikulus: Przecież brak uniewinnienia ze strony inkwizycji oznaczał śmierć. A to, że wykonywali ją inni, nie usprawiedliwia okrucieństwa podejmujących decyzję. Ja wiem - zawsze można powiedzieć, że to nie decyzja sędziego, tylko co najwyżej konsekwencją zaniechania uniewinnienia,.brzmu lepiej. Tak samo, jak można uznać, że to nie kat, ale miecz zabijał. Prawna sofistyka, nic nadto. Krew na rękach jest więcej niż ewidemtna. pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    #dlaczegoateizm?

    Jak byłem jeszcze wierzący (katolik), to takie właśnie dyskusje (jak poniżej) pokazały mi jak wyglądają "moje dogmaty i cuda" w oczach niekatolików.
    Wiara w cuda dotyczące Mahometa była dla mnie czymś zupełnie abstrakcyjnym. Zastanawiałem się nad tym "jak można w takie coś wierzyć?".

    Jednak uświadomiłem sobie to, że z drugiej strony na moją wiarę można spojrzeć tak samo. Ja po swojej stronie miałem lata wychowywania w wierze mówiącej o tym, że podobny zestaw cudów jest czymś normalnym. Oni też. Pojawił się wspólny mianownik. Coś, co pokazało mi, że moja wiara w dziewictwo Marii też jest czymś, co dla innego człowieka może budzić takie same reakcje jak moja wobec cudów innych religii.

    Nie pamiętam jakich dokładnie cudów islamu dotyczyły wtedy moje rozważania, ale to był pierwszy raz, kiedy spojrzałem na swoją religię z zewnątrz. Tak spoza mydlanej bańki w której się znajdowałem.
    Wiary wtedy jeszcze nie straciłem, ale to był początek - bo od wtedy każdy argument "za wiarą" był już zupełnie inny. Nie potrafiłem patrzeć na te argumenty z "wewnątrz mojej bańki". Z zewnątrz perspektywa była już zupełnie inna - argumenty te "traciły swój kolor", zrozumiałem, że ten "kolor" zależał tylko i wyłącznie od perspektywy.

    "Richard Dawkins o islamie / Napisy PL"
    https://www.youtube.com/watch?v=H328r2RdvT0

    Zapraszam do obserwowania: #dlaczegoateizm

    #religia #ateizm #islam #dawkins
    pokaż całość

    źródło: img.youtube.com

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś będzie długo. Mam świadomość, że długie posty na tym tagu kończą z 3-4 plusami (i tyloma pewnie czytelnikami), a takie "500+" to dostają głównie memy, ale może ktoś mimo wszystko przeczyta. W końcu jakiś poziom trzymać trzeba i nie samymi memami człowiek żyje.

    Zanim zrecenzuję pewną książkę, przedstawię krótko autora, którego w mojej opinii warto poznać. Hoimar von Ditfurth (1921-1989) to niemiecki lekarz, ale tak naprawdę - erudyta, który wydał szereg książek popularnonaukowych. Szczególnie znany jest z "kosmicznej" trylogii ("Dzieci Wszechświata", "Na początku był wodór", "Duch nie spadł z nieba"), w których opisuje po kolei powstanie życia Ziemi, ewolucję człowieka oraz rozwój i działanie mózgu. Pisze pasjonująco, szczegółowo i rzetelnie, stawiam go osobiście na równi z Dawkinsem (momentami mam wrażenie, jakbym właśnie Dawkinsa czytał), a kto czytał np. "Krótką Historię Prawie Wszystkiego" Brysona i mu się podobało, na pewno spodoba mu się i Ditfurth. Jedyna wada - książki troszkę przestarzałe, część koncepcji pewnie już wyparta albo znacznie posunięta do przodu, a na pytania, które stawia autor odpowiedzi istnieją już od dawna. Ale i tak warto.

    Dziś jednak skupimy się na książce "Nie tylko z tego świata jesteśmy". Tym razem Ditfurth bierze na warsztat odwieczny konflikt między nauką, a wiarą. Twierdzi, że da się te dwa światy pogodzić, ale do sprawy podchodzi niczym naukowiec. W książce nie ma ŻADNEGO odwołania do Biblii czy innej świętej księgi, nie pada nazwa „Jezus”, „Jahwe”, „Allah” czy „Budda” – wszystkie zmianki o wierze (nawet nie religii tylko wierze właśnie!) są bardzo ogólnikowe, dotyczące wszystkich ewentualnych wierzeń.

    Na początku sporą część zajmuje polemika z krytykami teorii ewolucji (jak zawsze w takich wypadkach – miazga i masakra, bo z argumentami kreacjonistów rozprawić się delikatnie nie idzie). Sam autor przyznaje później że tak szczegółowo rozprawił się z kreacjonistami aby czytelnik we właściwym świetle patrzył na niego w kontekście tego, co napisze dalej – że jest entuzjastą nauki i zwolennikiem metod naukowych, a nie jakimś religijnym oszołomem. Dziwaczna ta asekuracja, szczególnie, że dalej nadal autor pisze bardzo rozsądnie i tylko jakiś skrajnie antyreligijny oszołom mógłby mu zarzucić bezpodstawną obronę wiary.

    Bo, tak szczerze mówiąc, niewiele tej obrony wiary tutaj jest. Rozważania na ten temat autor zaczyna od Kanta i wskazania, że istnieją rzeczy na zawsze niedostępne naszemu umysłowi. Następnie rozwija kantowskie argumenty - wskazuje, że są pewne przesłanki do tego, aby nie przekreślać istnienia sił wyższych. Co ciekawe, robi to ogólnie nie wychodząc raczej poza ramy nauki (np. udowadnia, że mózg ludzki z racji swojej budowy, historii i celu, w jakim wyewoluował nie jest - i nigdy nie będzie - w stanie wytłumaczyć (albo chociaż ujrzeć) całej otaczającej nas rzeczywistości i niewykluczone, że poza granicami naszego ograniczonego pojmowania jest coś jeszcze. Muszę przyznać, że nawet mnie, zagorzałego ateistę, ten argument (w książce wielokroć powtarzany i rozwijany w różnych kierunkach) troszkę poruszył i dał do myślenia.
    Drugim argumentem jest samo istnienie świadomości – autor wskazuje, że wyewoluowanie jej jest dość zagadkowe i być może nie było tu przypadku (aczkolwiek nie wskazuje wyraźnej alternatywy w postaci Boga ani choćby jakiejś ogólnikowej „siły wyższej”).

    I… to właściwie wszystko, co Dittfurth ma w obronie wiary. Sporo ma za to do powiedzenia w sprawie zbyt zagorzałych wierzących – jasno i wyraźnie stoi w opozycji jakiegokolwiek kwestionowania osiągnąć nauki. Co zostało udowodnione, to zostało udowodnione i od tego wara! – niemal krzyczy autor. Niby krytykuje monizm materialistyczny, jednak tak naprawdę wyraźnie stoi po jego stronie (sam pewnie nawet nie zdając sobie z tego sprawy). Podkreśla, że podejście pozytywistyczne jest jedynym słusznym w stosunku do wyjaśniania świata i nawet zaznaczenie, że do spraw wiary należy szukać innego podejścia niewiele zmienia, bo i tak wiarę spycha gdzieś tam w świat, do którego i tak nauka nie ma dostępu, zastrzegając sobie jednak prawo wejścia i do niego jeżeli kiedykolwiek osiągnięcia nauki pozwolą nam dostrzec to, czego z racji mierności naszych zmysłów, przyrządów i ograniczeń mózgu póki co dostrzec nie możemy.

    Krótko: autor chciał pogodzić naukę i wiarę, ale po dogłębnym przeanalizowaniu tematu stwierdza, że w jakiejkolwiek poważnej dyskusji o wierze wspominać nie wypada (wyśmiewać też nie) i niech ludzie debatują sobie o niej do woli pod warunkiem, że nie będą kwestionować nauki (ujmuje to niby inaczej i dużo delikatniej, ale ja takie właśnie wnioski z książki widzę).

    Widać jednak troszkę (pomimo wyraźnie naukowego zacięcia i próbie osadzenia wierzeń religijnych w świecie zdominowanym przez doświadczenia, dowody, wnioski i logiczne myślenie), że Ditfurth jest po prostu kolejnym wierzącym, który rozpaczliwie próbuje znaleźć miejsce dla swojej wiary w tym świecie. I chociaż jego argumenty do mnie trafiają i dają do myślenia, to jednak bardzo zabolało mnie jego praktycznie natychmiastowe i bez próby dyskusji odrzucenie (a nawet wyśmianie) zasad antropicznych i istnienia wielu wszechświatów, które pięknie tłumaczą pewien aspekt świata bez Boga.
    Tym, którzy Ditfurtha już znają - polecam "Nie tylko z tego świata jesteśmy" jako uzupełnienie i rozszerzenie jego poprzednich książek. Pozostali lepiej niech zaczną od czegoś innego, bo książka, chociaż dobra, nie do końca reprezentatywna na tle innych jego dzieł.

    Jak dla mnie – książka wybitna w tym temacie, do przeczytania dla każdego, kto w swoim życiu styka się i z nauką i z wiarą (czyli w sumie dla absolutnie każdego).

    #nauka #ksiazki #religia #ateizm #wiara #ksiazkipopularnonaukowe #ditfurth
    pokaż całość

    •  

      podałeś mi żadnego argumentu gdzie Biblia jest sprzeczna z nauką

      @Handyman:
      1) Niemożliwe jest, aby morze rozstąpiło się na dwie części podczas przechodzenia przez nie grupy ludzi
      2) Niemożliwe jest, aby krzew przemawiał do człowieka
      3) Nieznana jest technologia, która 2000 lat temu pozwalała zamieniać wodę w wino (dzisiaj niestety też nie)
      4) Człowiek nie przeżyje trzech dni wewnątrz wieloryba
      5) Nie ma wystarczająco dużo tlenu wodoru na Ziemi, aby naszą planetą warstwą grubą na kilkadziesiąt metrów

      To tak z głowy na szybko. Jak nie wystarczy, to deklaruję się dziś wieczorem rzucić 100 (słownie: sto) kolejnych.
      pokaż całość

      +: Ex3, Obiad
    •  

      @haes82: Tu akurat podałeś przykłady cudów a nie normalnych zjawisk zachodzących w przyrodzie. Sama Biblia zaznacza że to są cuda. Z punktu widzenia Boga takie rzeczy są możliwe, zresztą wiele współczesnych wynalazków dla ludzi żyjących wieki temu też by uznało że takie rzeczy są niemożliwe a są i istnieją. Jeżeli myślisz że w nauce odkryliśmy już wszystko to zapewniam cię że to zaledwie 0,0000001 procent tego co jeszcze odkryjemy. Zobacz co kryje się za fizyką kwantową tam to dopiero są cuda. pokaż całość

      +: Waffel
    • więcej komentarzy (17)

  •  

    #braciawniewierze!

    Dzisiaj króciutko, za co celnie i w punkt!

    #religia #ateizm

  •  

    W szkole się o tym nie mówi, ale Aleksander Fredro pisał nie tylko komedie.

    Napisał też bardzo ciekawy pamiętnik, między innymi z okresu wojen Napoleońskich.

    Przedstawił tam między innymi historię pewnego Polaka, którzy wraz z Francuzami stacjonował w pewnej karczmie w Hiszpanii. Francuzi w pewnym momencie zaczęli robić sobie niewybredne żarty na temat Matki Boskiej, bo rewolucja francuska nauczyła ich braku szacunku do wiary, ale polskiemu żołnierzowi obce były takie zwyczaje i głośno wyraził swoją dezaprobatę.

    Zjebał ich jak bure suki, znaczy się i kazał zmienić temat, albo zamknąć mordy.

    Temat zmienili, bo widzieli, że to nie żarty, a potem wszyscy się schlali i poszli spać. Obudził się tylko Polak, w towarzystwie francuskich towarzyszy zabitych we śnie.

    Po ochłonięciu zobaczył na stole list napisany przez hiszpańskich partyzantów, w którym pisali, że i on by zginął jako okupant, ale skoro wstawił się za Najświętszą Panienką, gdy ją szykanowano, to nie może być złym człowiekiem i darują mu życie. A ludzie mówią, że wiara nic nie daje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #heheszki #historia #ciekawostki #katolicyzm #religia #fredro
    pokaż całość

    źródło: jcd.iq.pl

  •  

    Dowodem na głupotę i zacofanie naszego kraju jest to, że ludzie pokroju Mariana Kowalskiego mają jakikolwiek posłuch. Jestem kurwa załamany. #bekazprawakow #niepochodzeodmalpy #polityka #religia #4konserwy

  •  

    Wielu religijnych ludzi jest zwolennikiem inteligentnego projektu. Osobiście jednak za bardziej prawdopodobną uważam koncepcje projektu nieinteligentnego proponowaną przez pastafarian. Według której jego makaronowatość stworzył świat z nudów i pod wpływem alkoholu. Ku ich opinii przemawia wiele dowodów. Pierwszym z nich jest istnienie dziobaka. Tylko spójrzcie na tą komiczną istotę. Ogon i futerko bobra, łapy i dziób kaczki, na tylnych łapach kolce jadowe i poci się k***a mlekiem. Nie wierze, że cokolwiek mogło stworzyć takiego dziobaka na trzeźwo. To jest wręcz niemożliwe.Tak samo narządy szczątkowe u człowieka. Żaden inteligentny bóg nie dał by nam kości ogonowej, której jedyne zastosowanie to łamać się przy upadku z większej wysokości. Za to taki Latający Potwór Spaghetti(LPS) na pewno mógł by podczas projektowania kilkukrotnie zmienić zdanie i zapomnieć usunąć rozpoczętej części projektu (ostatecznie był pijany). Wskazówką na którą również powinniśmy zwrócić uwagę to szczególna powtarzalność narządów między różnymi gatunkami. Taki LPS stworzył wątrobę raz, potem tylko Ctrl-c Ctrl-v w kolejnych gatunkach tylko trochę zmodyfikował np zmienił rozmiar. Jahwe mógł by dać każdemu zwierzęciu inny projekt wątroby a nawet tak różny że to nie była by już wątroba. Każdy i działający na innej zasadzie. Przecież Bóg chrześcijan nie jest leniwy ani za mało kreatywny. Przejdźmy do dowodów bardziej na samo istnienie LPS niż nieinteligentnego projektu. Takim dowodem jest na przykład kształt DNA który jest identyczny jak kluski Fusilli. Nadmienić trzeba, że nie tylko DNA przypomina kluski. Cały Wszechświat w swej wielkoskalowej postaci wykazuje uderzające podobieństwo do spaghetti. Wprawne oko wypatrzy nawet klopsiki! Myślę że pod wpływem tak przytłaczających dowodów uwierzyliście w LPS uznaliście koncepcje nieinteligentnego projektu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jeśli ktoś czuje się powyższymi przesłankami nie w pełni przekonany, LPS jako jedyny daje mu możliwość wypróbowania kultu przez dwa tygodnie podczas których LPS daje gwarancje, że twój poprzedni bóg przyjmie cię z powrotem po opuszczeniu pastafarianizmu . RAMEN!

    pokaż spoiler #ateizm #religia #bekazkatoli #heheszki #pastafarianizm #latajacypotworspaghetti
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Latający_Potwór_Spagetti.jpg

    •  

      @zielu14: lps to kurwa i nie istnieje

    •  

      Jeśli ktoś czuje się powyższymi przesłankami nie w pełni przekonany, LPS jako jedyny daje mu możliwość wypróbowania kultu przez dwa tygodnie podczas których LPS daje gwarancje, że twój poprzedni bóg przyjmie cię z powrotem po opuszczeniu pastafarianizmu . RAMEN!

      @zielu14: to nie jest jakaś herezja przypadkiem? :)

  •  

    Papież chce debaty o zniesieniu celibatu księży. Powodem spadek powołań.

    https://www.wykop.pl/link/3999075/papiez-chce-debaty-o-zniesieniu-celibatu-ksiezy-powodem-spadek-powolan/

    Kontrowersyjny dla wielu wiernych krok papieża Franciszka jest podyktowany brakiem księży w wielu częściach świata, w tym w Brazylii. Z prośbą o możliwość święceń kapłańskich dla "viri probati", czyli "wypróbowanych mężów”, zwrócił się kardynał Claudio Hummes, przewodniczący Komisji Episkopatu Amazonii. Proponuje on, aby szeregi brazylijskiego duchowieństwa mogli zasilić żonaci mężczyźni.

    #swiat #polska #religia #chrzescijanstwo #katolicyzm #ciekawostki #papiez #zainteresowania #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: 1.jpg

  •  

    W dzieciństwie wyobrażałem sobie sąd ostateczny w taki sposób, że cała ludzkość zbiera się przed ogromnym telewizorem, obok którego siedzi bóg, i wszyscy oglądają po kolei życie każdego człowieka, w dodatku słychać także myśli osoby, nad którą obecnie toczy się sąd. Ale to musiałoby być żenujące ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Trochę #religia, trochę #heheszki

  •  

    Jako katolik mam z tego mega bekę. Czego ten człowiek się nażarł? Nie wiem, ale to mocne gówno.
    #mariankowalski #bekazpodludzi #polityka #religia

    źródło: xxx.png

    •  

      @MiKeyCo:

      > Stawia hipotezy albo omija odpowiedź przez hipotezę o "samosprawstwie".

      W nauce nigdzie nie ma miejsca na omijanie odpowiedzi. Odpowiedzi które nie wymagają hipotezy Boga także są dobrymi odpowiedziami jeśli stoją za nimi odpowiednie argumenty. Także wierzący naukowcy również takimi koncepcjami się zajmują i dożą do ich weryfikacji.

      To wyśmiewane tutaj "samosprastwo" jest również wyśmiewane przez kreacjonistów w kontekście ewolucji. Tylko w przypadku ewolucji wiemy co kryje się pod tym "samo się zrobiło" i śmieszkowanie kreacjonistów widzimy jako głupie :)
      pokaż całość

    •  

      To wyśmiewane tutaj "samosprastwo"

      @Racjonalnie: Niczego takiego nie było.

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    #braciawniewierze!

    Zasłyszana rozmowa dwóch pań (w związku z mszą na cmentarzu 1 listopada):
    - Ksiądz przed składką mówił, że składka będzie przeznaczona na pokrycie budowy nowych chodników na cmentarzu
    - Co za bezczelny i pazerny chuj, przecież bierze kasę za miejsce na cmentarzu, bierze od kamieniarza przy stawianiu pomnika 10% jego wartości - to powinno iść na utrzymanie cmentarza. Gdzie ta kasa idzie? (tu padają różne propozycje, od samochodu po mieszkanie dla córki, bo takową "nasz" ksiądz rzekomo posiada)
    - No właśnie, nie powinien brać tej kasy, ALE WRZUCIŁAM TE DWA ZŁOTE. W końcu wszyscy z tego korzystamy.

    Moi drodzy, dzięki takiemu właśnie podejściu parafian (uwielbiam podkreślać, że używam tego słowa w zupełnie innym znaczeniu niż "mieszkaniec parafii", a zainteresowanych odsyłam do słownika - uśmiejecie się ostro) Kościół ma się tak, jak się ma. Jeżeli ktoś w tak durnej sprawie nie umie zaprotestować choćby przez niewrzucenie pieniądza, nie zaprotestuje w żadnej innej.

    Zaczynam tracić nadzieję. Ludzie, niezależnie od płytkości swojej wiary nigdy nie odejdą od Kościoła, jeszcze tysiąc lat będą płacić księdzu na każde żądanie i pod najbardziej wydumanym pretekstem, unieszczęśliwiając siebie i narzekając na to, jak są robieni w balona i unieszczęśliwiając jednocześnie cały naród kolejnymi wymysłami sukienkowych, podczas gdy ta pazerna organizacja nadal będzie puszyć się, a jej funkcjonariusze - opływać w dostatki w oparach ludzkiej głupoty.

    A ten mem pasuje chyba tutaj jak nigdzie indziej:

    #kosciol #religia
    pokaż całość

    •  

      Ciekawe czy wodę na ten cmentarz darmo w butelkach przynoszą i czy śmieci też ze sobą zabierają, może by się rozwiązała tajemnica.

      @Vetinari: Opisana sytuacja dotyczy zbiórki pieniędzy w trakcie mszy. Bieżące utrzymanie cmentarza (woda, wywóz śmieci) pokrywane jest z opłat za groby.

      +: haes82
    •  

      @jacekKobr Dokładnie, w niektórych parafiach ksiądz mówi ile dokładnie to wychodzi i są to duże sumy. A Msza była na cmentarzu i jak chcą mieć chodniki zamiast błota, to ktoś musi zapłacić, bo to nie 5m przed domem.

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Profesor Jordan Peterson w 13stym spotkaniu w Isabel Bader Theatre przenosi nas do analizy strukturalnej/psychologicznej i filozoficznej Biblii.
    #jordanpeterson #psychologia #religia #kultura

    źródło: youtu.be

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #religia

0:0,1:1,3:0,0:1,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,1:0,1:0,2:0,0:0,0:0