•  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam żal do rodziców. Mam żal do tego kraju i pieprzonej mentalności tego narodu.

    1. Zęby i ogólna higiena. Jestem z pokolenia wyżu demograficznego lat 80-tych. Wychowywałem się na wsi. Właściwie to nie pamiętam, żeby rodzice kiedykolwiek zapytali, czy umyłem zęby. Coś takiego jak regularne wizyty kontrolne u dentysty też nie miało miejsca. Efekt tego był taki, że już w wieku kilkunastu lat straciłem 2 zęby trzonowe. Ktoś powie, że takie czasy i bieda. Tylko, że przypilnowanie dziecka by umyło zęby, odwiedzenie regularnie dentysty na NFZ, nie wymagało nakładów finansowych. Za to żebym poszedł do kościoła w niedzielę, święta, na majówkę i różaniec, to pilnowali. I ten wiejski debilizm: "mądrzy ludzie żyją w brudzie". Na wykopie jest często pojazd po opiece społecznej z Niemiec, czy krajów skandynawskich, bo "zabierają dzieci z powodu biedy". I pamiętam jedną taką sprawę, gdzie polskiej rodzinie odebrano dziecko. Dziennikarze przedstawili tylko wersję rodziców, że oni dbali o dziecko i bez powodu je odebrano. Później się okazało, że dzieciak miał zniszczone zęby, ropnie, a rodzice nie reagowali na wezwania by zając się problemem. Bo w normalnym kraju zaniedbanie higieny zębów dziecka = znęcanie się. Szwedzcy studenci przyjeżdżają do Polski żeby zobaczyć jak się leczy próchnicę zębów u dzieci, bo u nich to taka rzadkość, żeby 8-15 latek miał jakiekolwiek ubytki. U nas dzieci w tym wieku często mają już kanałówki. Nić dentystyczna? Irygator? Dla większości Polaków wciąż czarna magia.

    Odkąd jestem dorosły, bardzo dbam o zęby i nie mam problemu z nowymi ubytkami. Na naprawę zaniedbań z okresu dzieciństwa wydałem już kilkadziesiąt tysięcy. Mnóstwo bólu, wstydu, a to wszystko, bo ważniejszy był kościółek i nowy odcinek serialu, od stanu zębów dziecka. Nie rozumiem, dlaczego w Polsce nie wprowadzi się obowiązku kontroli zębów przynajmniej raz w roku, dla osób do 18 roku życia? Pozwoliło by to milionom osób uniknąć problemów z zębami w dorosłości, a co za tym indzie bólu i wstydu.

    2. Kościół, nauka
    Jak już wyżej wspomniałem, nikogo nie interesowało, czy umyłem zęby, czy czy odrobiłem lekcje (tutaj akurat sam byłem sumienny), ale do kościoła musiałem iść obowiązkowo. Już będąc nastolatkiem nie mogłem pojąć dlaczego szkoła zawiesza na 3 dni zajęcia z powodu rekolekcji? Zabiera się dzieciakom 3 dni nauki, żeby siedziały w tym czasie w kościele i słuchały głupot. Oczywiście nauczyciele nie protestowali, bo większość była ultrakatolami. Przerwę wielkanocną spędzałem w kościele, bo od czwartku do poniedziałku codzienne musiałem być w kościele. A to za każdym razem było 4 godziny wyjęte z dnia, bo godzina drogi z buta do i z kościoła i 2 godziny w kościele, bo cała parafia przypominała sobie wtedy, że jest pobożna i wszyscy szli wtedy do komunii, a ksiądz do rozdawania był jeden.

    W szkole nie miałem żadnych problemów z nauką, rodzice chodzili na wywiadówki, żeby posłuchać pochwał. Nidy nie potrzebowałem pomocy w nauce. Niestety mimo świetnych wyników z egzaminów gimnazjalnych i bardzo dobrych ocen, nie mogłem iść do dobrego liceum w mieście. To samo było ze studiami, do których byłem przez ojca zniechęcany, bo przecież "i tak skończę przy łopacie". Skończyłem studia, pracuję w zawodzie, osiągnąłem sukces finansowy.

    Pieniądze pozwalają mi naprawiać zaniedbania z okresu dzieciństwa. Chociaż wolałbym mieć wszystkie zdrowe swoje zęby, niż implanty.

    3. Alkohol
    Ojciec w pewnym momencie chlał codziennie, a właściwie chodził cały czas najebany. Z powodu alkoholu było mnóstwo ostrych kłótni, których ja i rodzeństwo byliśmy świadkami. Każde święta, imieniny to była okazja do picia. I to takiego do odcinki. A na drugi dzień wszyscy do kościółka, bo "co ludzie powiedzą".

    No właśnie, "co ludzie powiedzą". Od dzieciństwa wpajana ta mentalność, żeby kupowanymi przedmiotami imponować innym. Dzieci mogą mieć ubytki, kamień na zębach, szczoteczkę nie wymienianą od 2 lat, zresztą rzadko używaną, ale ważne żeby jakąś kupioną rzeczą zaimponować sąsiadowi. Sam tą mentalnością przesiąkłem i trochę mi zajęło zrozumienie, co w życiu jest najważniejsze.

    Pewnie zaraz usłyszę, że "głodny nie chodziłem i na głowę mi się nie lało, więc powinienem być wdzięczny rodzicom". Ale to jest wychowywanie dziecka, czy hodowla bydła? Mam być wdzięczny, że nie umarłem z głodu i zapomnieć o tych licznych awanturach, przykrościach i wstydzie?
    #dzieci #rodzicielstwo #oswiadczenie #psychologia #szkola

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #609a6238fe0977000b8aedb3
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    Sypiałem z kobietami starszymi o 17 lat i młodszymi o 10 lat. Z perspektywy długiego związku, czysto bilogicznie wiązanie się z młodszymi kobietami jest mądrzejsze. Kobiety mają zegar biologiczny, dobrze żeby pierwsze dziecko miały chociaż przed trzydziestką. Z wiekiem też się zużywają zwyczajnie. Mięśnie kegla już nie te a oczywiscie nie chce im się ich cwiczyć. Potomek Adama stworzonego na obraz i podobieństwo Boga może tworzyć nowe życie niemal tak długo jak sam żyje. Jeżeli mu staje i ma wytrysk spokojnie może zapłodnić nawet po osiemdziesiątce jak np. legendarny aktor Anthony Quinn, który swoje 13 dziecko spłodził w wieku 81 lat. Ehhhh samiec alfa, który z pewnością miał wielkiego khutasa. Szukajcie do stałych związków młodszych kobiet a starsze są dobre na romanse jak Dustin Hoffman z Panią Robinson w filmie Absolwent.
    #przegryw #zwiazki #rodzicielstwo #milosc #seks #film #filmy #przemyslenia #senszycia #blackpill #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski #logikarozowychpaskow #p0lka #mezczyzni #kobiety #dziewczynybeztabu
    pokaż całość

    źródło: i.iplsc.com

  •  

    Reakcja ojca po odkryciu co jego córki wyprawiały na Erasmusie. Ehhh przerąbane mieć córkę, zwłaszcza p0lke. Szkoda chłopa.
    #przegryw #erasmus #mokebe #rodzicielstwo #p0lka #logikarozowychpaskow #rozowepaski #ojcostwo #seks #kurestwo #polki #blackpill #redpill pokaż całość

    źródło: consent.youtube.com 18+

  •  

    Pewnie dzięki temu urządzeniu rodzą się bardzo muzykalne dzieci. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #rodzicielstwo #ciaza #heheszki

    źródło: 1619706587831.jpg

  •  

    Zrobiłem meme, uważam że kiepskie ale trafne.

    pokaż spoiler #dzieci #rodzice #rodzicielstwo #zonabijealewolnobiega #memy

    źródło: Girls vs Boys Men With a Time Machine 25042021213221.jpg

  •  

    Jeżeli czyta mnie ktoś, kto jest na początku drogi życiowej i się waha, jak sobie ją ułożyć, to radzę to dobrze przemyśleć. A jeśli ktoś zastanawia się nad dzieckiem, to też niech się dobrze zastanowi.

    Z zawodu jestem programistą. Z pozoru super - pana Boga za nogi złapałeś, 15k pewnie zarabiasz, król życia z Ciebie. Tymczasem będę podkreślać, że programistą jestem tylko z zawodu, nierozumianego bynajmniej jako praca, tylko rozczarowanie.

    Jak byłem jeszcze na końcu podstawówki, to fascynowały mnie komputery. Chciałem nauczyć się programować, bo myśl, że mogę pisać takie same programy jak te, z których korzystam, brzmiałą super. Nie znałem angielskiego, więc udałem się do biblioteki, z pozwoleniem od mamy na skorzystanie z działu dla dorosłych. Zobaczyłem książki o Visual Basicu i o C. Zdecydowałem się na C, wszak Visual Basic był przestarzały. Potem douczyłem się C++ - obiektówka brzmiała wszak tak wspaniale, zobacz, jest nawet std::algorithm, jak bosko!

    Nie byłem w tym nawet zły. Pamiętam radość, jak się okazało, że przeszedłem przez eliminacje Olimpiady Informatycznej Gimnazjalistów. Pamiętam też, jak jechałem sam na tę olimpiadę do najbliższego miasta wojewódzkiego, jak nie miałem nawet wystarczająco pieniędzy na bilet komunikacji miejskiej, więc szedłem z buta na finał z dworca głównego na uczelnię, jak zobaczyłem na miejscu, że wszyscy przyjechali z rodzicami i nauczycielami, a ja sam. Pamiętam też, że się nie dostałem - w jednym zadaniu mój algortym był dobry, ale zamiast inta trzeba było użyć long inta, bo źle wymierzyłem dane wejściowe. Nic to.

    Pamiętam, jak wiele osób mi obiecywało świetlaną przyszłość. Mnie to jednak coraz mniej bawiło. Moje programy w niczym nie przypominały tych programów, które widziałem, choć się starałem. Szukałem pomocy na tyle, na ile czternastolatek mógł szukać pomocy w Polsce powiatowej - i nic to nie dało. Nie miałem dostępu do potrzebnej literatury, nie znałem na tyle angielskiego, żeby zrozumieć materiały w tym języku.

    Chciałem iść do dobrego liceum w byłym mieście wojewódzkim. Spóźniłem się z rekrutacją, źle mnie poinformowano - ale dyrektor powiedział, że to nie jest problem, przyjmą mnie jeszcze, tylko muszę się zdecydować najpóźniej jutro. Jeżeli mnie nie stać, to zwolnią mnie z wszystkich możliwych opłat. Potrzebne było zaledwie 50 zł miesięcznie na bilet.

    Dyrektor zespołu szkół (gimnazjum i liceum) słysząc, że składam tam papiery, powiedział, że i tak pójdę do jego liceum i że kokietuję. Nauczyciel z tej szkoły, który mi pomógł załatwić stypendium naukowe powiedział, że w sumie to tam by ode mnie za dużo wymagali, a ja jestem samoukiem. Sam później po miesiącu pracy w tym liceum spieprzył do tej szkoły, do której chciałem iść. Rodzice powiedzieli, że nie dadzą mi tych 50 zł miesięcznie na bilet. Decyzja zapadła.

    Jak powiedziałem, że nie będę reprezentował szkoły - w której byłem ofiarą przemocy ze strony rówieśników, a cała sprawa była tuszowana ze względu na to, że syn nauczycieli był głównym sprawcą - w konkursach, w których wcześniej osiągałem sukcesy, wezwano rodziców do pedagoga i powiedziano, że potrzebuję pilnej konsultacji psychologicznej. Za moimi szesnastoletnimi plecami. Tata ponoć przypomniał, że nie sugerowali takiej, gdy syn nauczyciela się nade mną znęcał, a jego tata w obecności pani pedagog mówił, że jestem nieudacznikiem życiowym i skończę na garnuszku mamusi, więc teraz prosi o zostawienie mnie w spokoju.

    Chciałem potem zostać lekarzem - przed pierwszą próbą samobójczą wszak czytałem dużo o medycynie, zgromadziłem pokaźną kolekcję książek medycznych i odkryłem, że w sumie to mnie to bardzo ciekawi. Chciałem przejść do klasy biologiczno-chemicznej. Od dyrektora, wicedyrektorki i rodziców usłyszałem, że jestem dobry w programowanie i mam się tego trzymać i żadnej zmiany nie będzie. Znalazłem, że na uczelni w Łodzi mogę się zarekrutować tylko i wyłącznie z maturą z matematyki i chemii. Uczyłem się na tyle, na ile mogłem, będąc w szkole od 8 do 14, czasem na Xanaxie, a od 15 do 22 ucząc innych ludzi na korepetycjach. Z przewidywalnym zresztą wynikiem.

    Poszedłem na studia z myślą, że może tam się to zmieni, że może w programowaniu niskopoziomowym nadzieja. Z braku pieniędzy podjąłem pracę. Na drugim roku dostałem pracę jako programista. Zmieniło się tylko tyle, że rzeczy, które na początku wydawały się ciekawe, musiałem zaliczać po linii najmniejszego oporu, bo stawały się ciężarem. Niewiele z tych studiów wyniosłem. Z mojej winy.

    Teraz myślę sobie, że warto by się było rozwijać jako programista. Tylko to wszystko mnie nie obchodzi w tym momencie. Nie obchodzi mnie Python, nie obchodzi mnie Rust, nie obchodzi mnie webdev, algorytmika, wzorce projektowe, mikroprocesory, Agile, Java i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze. Nie mam zielonego pojęcia, co się później dzieje z rzeczami, które robię, praca w zespole mnie nie kręci, nie jestem nawet blisko poziomu, którego chciałbym być. Wmawiam sobie, że to tylko jest depresja. Ale jak mój kolega mi opowiada o zajęciach z urologii, to dla śmieszków mówię "fajny siur", a tak naprawdę myślę sobie, że w to mógłbym pójść. Tylko jest już za późno. I nie wiem, czy po prostu zjedzenie 10 pączków jest o wiele lepszym pomysłem, gdy się na te 10 pączków patrzy, niż gdy się je faktycznie zjada, czy to depresja decyduje o tym, że wszystko mi się nie podoba, czy tak naprawdę źle wybrałem i będę musiał z tym żyć.

    Wiem tylko, że patrzę na kolegę ze studiów medycznych. Kolegę, z którym wymiataliśmy w konkursach. Na jego dyplomy, statuetki za wszelakie osiągnięcia. Na jego podręczniki i skrypty. I on mi wtedy mówi, że osiągnąłem sukces w życiu i że jest super.

    A ja wtedy nie płaczę. Od ośmiu lat nie płakałem.

    #ticosieogarnia #zalesie #depresja #rodzicielstwo
    pokaż całość

    źródło: 85162195_1272707172923876_7411399916779470848_n.png

  •  

    Klapsy. Czyli jak będąc głupszym od swojego dziecka, nadal mieć nad nim władzę.

    Nienawidzę tej metody tresury swoich dzieci. Jest wyraźna różnica między tresurą, a wychowaniem. Zwierzęta się tresuje, bo nie mają takich zdolności poznawczych jak ludzie i raczej nie przetłumaczysz psu, że to nieładnie sikać na dywan i pańcia musi potem sprzątać, albo jak cię ugryzie to cię boli. Z psem sprawa wygląda krótko. Dajesz mu smakołyki, nagradzasz go, albo co bardziej agresywnie, bijesz go, gdy zrobi coś co nie powinien. Mniejsza z tym. Gdy są dwa małe pieski i oba się nawzajem gryzą to uczą się, że jednak jak zrobią to za mocno to drugi psiak odda i samemu czują ten ból. Uczą się wtedy, by nie przesadzać, albo zaprzestają tej formy zabawy.

    Do psa możesz podejść miłością i dobrocią, a i tak się wszystkiego nauczy. Jeśli używasz siły, to znaczy, że nie potrafisz podejść do zwierzęcia, które w teorii jest głupsze od ciebie, albo brak ci cierpliwości i żądasz szybkich efektów.

    Z dziećmi jest inaczej i cała moja wypowiedź jest czysto subiektywną opinią, opartą na moich doświadczeniach.

    To jak się podchodzi do wychowania dzieci to kwestia indywidualna. Są osoby, traktujące je jako swoją maskotkę, niektórzy jako balast, niektórzy widzą w nim człowieka i wiele, wiele innych. Nie skupiam się na tym. Gdybym miał kiedyś dziecko, to starałbym się nigdy nie podnieść na niego ręki. Uważam to za tchórzostwo, niemoc w stosunku do niego, oraz chodzeniem na łatwiznę w wychowywaniu. Co ja mogę wiedzieć, skoro nigdy nie miałem dzieci? Mogę tylko opowiedzieć się po jednej stronie barykady, gdy była stosowana na mnie tresura i na doświadczeniach innych osób.

    Dzieci nie mają wyrobionych schematów, opinii i moralności. Wszystkie te słowa są niezrozumiałe i zachowania, jakie w młodej osobie się wykształcają, trwają latami na podstawie doświadczeń i obserwacji najbliższego otoczenia. Dziecko nie staje się tym o czym ględzą rodzice, a tym kim oni są. Jeśli bluźnisz w jego obecności to potem niech cię nie łapie zdziwienie, że robi to samo.

    Kiedyś przeczytałem fajne zdanie. Dlaczego dzieci płaczą na początku z byle powodu? Bo każdy, nawet najmniejszy dyskomfort jest bólem jakiego nigdy w życiu nie doświadczyły. Gdy się urodzi to napływa do niego tyle bodźców, że nie jest w stanie tego ogarnąć i płacze. Płacze bo temperatura spadła o 1 stopień i nigdy wcześniej nie czuło, aż tak wielkiego zimna. Temperatura skoczy o 2 stopnie w górę? Płacze, bo nigdy nie było jej aż tak gorąco. Płacze bo jest głodne, płacze bo chce spać, płacze bo oddało się defekacji itp. Itd. Będzie płakać często i gęsto, samemu tego nie rozumiejąc i pierwsze lata to jest katorga dla rodziców.

    Posiadanie potomka to olbrzymia odpowiedzialność i wysiłek. Praca na pełen etat, jak to niektórzy się nabijają z mamusiek. Z jednej strony się zgadzam, z drugiej niekoniecznie. Zazwyczaj cechuje takie osoby hipokryzja i chodzenie na łatwiznę, a osoby zajmujące się prawdziwym wychowaniem nie mają czasu na takie wpisy, bo dziecko zajmuje 100% wolnego czasu. Jest zachłanne i będzie tego wymagać, chyba że dasz mu telefon, telewizję, konsolę i masz spokój. Tylko że w przyszłości będziesz zbierać tego żniwo.

    Ja w swoi życiu byłem tyle razy tłuczony pasem, że nie pamiętam za co dostawałem. Po prostu mogłem wrócić od spotkania rodzinnego, gdzie bawiłem się z kuzynami i dostać ,,wpierdol” (pieszczotliwie nazywany przez mojego rodziciela) i usłyszeć żebym się domyślił, za co. Raz dostałem za powiedzenie kurwa, drugim razem za zabranie zabawki kuzynowi itd. Jednak połowy nawet nie pamiętam za co dostałem, aż w końcu na imprezach rodzinnych wolałem usiąść i siedzieć parę godzin, bo czego mógłbym nie zrobić to bym dostał ,,wpierdol”.

    Wpierdol dostawałem za uwagę w dzienniku, za ocenę poniżej 4 (3+ też się kwalifikowało), za to że nie pilnowałem limitu gry na komputerze i zamiast grać 2 godziny siedziałem 2 godziny i 10 minut. Za nieprzestrzeganie szlabanów, które były dodatkiem do wpierdolu. Za zachowanie, za przeklinanie, za pyskowanie, za chęci do życia (dosłownie, dzisiaj wiem, że to było domyśl się), raz dostałem wpierdol, bo zamiast uczyć się do sprawdzianu z angielskiego czytałem książkę! Wpierdol to był bat, a mój rodziciel był katem. Chodziłem jak w szwajcarskim zegarku, bojąc się robić cokolwiek, bo nigdy nie wiedziałem za co dostanę. Skuteczna tresura, rodzice sobie wyhodowali pieska.

    Rodzice sami skończyli zawodówkę, jednak ja miałem iść na studia. Rodzice wolny czas spędzali przed telewizorem i odpoczywając. Ja miałem się uczyć. Kurwili i darli na siebie mordę. Ja miałem być grzeczny. Itp. Itd.

    Wszystko oczywiście dla mojego dobra!

    Dla ich dobra! Czułem się jak maskotka, którą można się pochwalić i która ma utrzymywać rodziców i podać szklankę wody, gdy już nie będą w stanie pracować. Miałem dać im wnuki, miałem mieć pieniądze, miałem być kimś. Bo sami nic nie osiągnęli, więc ambicje wylali na mnie.

    Kiedy pozbyłem się kata nad głową to wszystko i tak szlag trafił. Bo przestałem się uczyć, jak całe życie nie mogłem grać na komputerze, tak teraz poświęcałem 100% mojego wolnego czasu na to. Zdawałem z klasy do klasy, wcale nie ledwo, ale nie robiłem nic ponadto co musiałem zrobić. I zrobiłem wszystko na przekór rodzicom, żyłem i korzystałem z życia. Oczywiście na sposób wytresowanego psa, które było tłuczone za byle co. Czyli komputer i internet, bo byłem pozbawiony jakichkolwiek relacji z innymi ludźmi, a teraz chociaż nie byłem przywiązany do książek.

    To i tak łagodna historia. Bywają gorsze.

    Jednak można ze swoim dzieckiem rozmawiać, tłumaczyć i dawać kary adekwatne do popełnionych czynów. Jak twój syn, mówi babci Helenie, że jest gruba, to możesz mu wytłumaczyć, żeby tak nie robił. Jeśli nie dociera, to możesz ewentualnie wskazać mu jakąś wadę w nim, a ty masz odstające uszy. Obrazi się? Rozpłacze? No to pomyśl jak babcia Helenka się czuje. Jak mimo to i tak nie dotrze, to możesz powiedzieć, że dostanie karę na coś, przez określony czas. Znów babci to powie? Dajesz karę i informujesz dlaczego. Możesz wtedy dziecko nauczyć, że:
    1. Kogoś to boli tak samo jak i jego by bolało (coś jak przykład z psiakami na początku).
    2. Za swoje czyny ponosisz konsekwencje.

    To tylko przykład wymyślony przeze mnie. Jest mnóstwo książek, albo porad w internecie jak wychowywać swoje dziecko i co możesz zrobić, bo mimo dobrych chęci, możesz odwalić coś co nie przyniesie dobrego skutku.

    ,,No dobra! Ale jak gówniarz tak odwala i nie jestem w stanie nic z tym zrobić i tylko bicie mi zostało?”
    ,,A ile dziecko ma lat?”
    ,,16”
    ,,xD”

    Fajną ciekawostką, którą dowiedziałem się na terapii, było to, że dziecko wychowuje się maksymalnie do 15 roku życia, a potem to już machina rusza i nie jest się w stanie nic zrobić, bo zdobyło już doświadczenia potrzebne do ruszenia w świat, a wiek po tym jest weryfikacją wszystkiego czego do tego pory się nauczyło i poznało. Jak ktoś się budzi po tylu latach i zdaje sobie nagle sprawę, że ma przed sobą człowieka, a nie maskotkę, to już za dużo nie zrobi. Bo gdy był czas na wychowywanie to robiło się tresurę, albo olało się całkowicie sprawę. Jeśli się tresowało to teraz odczuwa się bunt na wszystkie zasady, które były wpajane na siłę, a jeśli się olewało to brało wzorzec z innych źródeł. Koledzy, koleżanki inne autorytety. Internet jest w tym względzie też okropnym miejscem, gdzie wpaja się młodym osobom jakieś wzorce. Jeśli ty się nie wziąłeś za wychowanie, to wziął się ktoś inny.

    Można teraz dalej stosować tresurę, ale im później dziecko przeżyje bunt, tym gorzej. Można dalej olewać i nie wiesz jakie skutki tego to za sobą poniesie, albo próbować działać. Tylko, że ta ostatnia opcja będzie najbardziej czasochłonna i będzie kosztować więcej wysiłku niż to co by się robiło przez okres dziecięcy, gdy jeszcze się miało realny wpływ i autorytet w oczach dziecka.

    Wracając do tematu. Mamy XXI wiek dostęp do internetu, psychologów, książek. Mamy więcej wiedzy niż mieliśmy kiedykolwiek wcześniej, a mimo to, ludzie nadal nie są gotowi na rodzicielstwo i idą na łatwiznę. Jesteś dorosły, masz doświadczenie życiowe i nie potrafisz sobie poradzić? Jesteś na każdym kroku lepszy od tego dziecka, a mimo to, uważasz klapsy za dobre wyjście? Masz człowieka przed sobą, a nie zwierzę.

    #smiecizglowy epizod 38

    #wychowanie #rodzice #rodzicielstwo #przemyslenia #tresura #depresja #zaburzeniaosobowosci #przegryw
    pokaż całość

    źródło: z25627322V,Bicie-dzieci.jpg

    •  

      @PiccoloGrande:

      któregoś razu ojciec przylał mi pasem w tyłek
      Ale klaps to nie jest bicie

      To ja już nie rozumiem, oberwałeś pasem, czy dostałeś klapsa? Bo dla mnie klaps to uderzenie w tyłek otwartą dłonią, a nie bicie pasem ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      Tez wiele razy dostałam po dupie czy książka w glowe, jak coś zrobiłam źle. Najwiecej za oceny, bo resztę rzeczy raczej byłam grzeczna. Czasem jak wyszłam z domu o 6 rano, a wracałam o 21 bez informacji (telefonow jeszcze wtedy tak nie było) z pasa dostałam raz w zyciu i pamietam, ze to było od ojca, kiedy w dniu komunii wyszłam w białej sukience po obiedzie, zostawiajac gości w domu i sama zniszczylam ją na dworze xD ale ojciec uderzył wtedy w nerki, także nawet nie bolało. Za to mam wielki uraz do niego, gdy odpowiedziałam „No” zamiast „tak”, a on potrafił ścisnąć mnie za szyje i przenieść z kuchni do salonu. Mama tez zreszta wtedy uważała, ze przesadził. A teraz mam 20 lat i nawet kontaktu z nim nie mam xD znaczy on probuje, ale wchodził mi na banie jaki nastolatce i miałam tego dosyć, więc teraz pozostało mu pisanie do mnie na msg pokaż całość

      +: Devilus
    • więcej komentarzy (118)

  •  

    Klapsy powodują, że mózgi dzieci rozwijają się inaczej >>> ZNALEZISKO

    “U prawie wszystkich dzieci przerażone twarze wywoływały większą aktywację w wielu obszarach mózgu, niż twarze neutralne. Jednak mózgi dzieci, które były bite, wykazywały silniejszą reakcję w wielu regionach kory przedczołowej, w porównaniu do dzieci, które nie doświadczały przemocy” - zauważyli badacze. "Podobny poziom aktywacji tych regionów mózgu wykazują też dzieci, które był maltretowane" - dodali.

    „Dzieci, których rodziny stosują kary cielesne, są bardziej narażone na lęk, depresję, problemy z zachowaniem i ze zdrowiem psychicznym. Wiele osób jednak nie uznaje klapsów za formę przemocy. Jak wynika z naszych badań, każda, nawet najmniejsza forma naruszania nietykalności cielesnej oddziałuje na rozwój mózgu” - mówi McLaughlin.

    #liganauki #ligamozgow #rodzicielstwo #rodzice #dzieci #dziecinstwo #nauka #zdrowie #neurologia #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: naukawpolsce.pap.pl

  •  

    Czemu niektóre osoby z dziećmi chcą wprowadzenia bykowego? Przecież i tak bezdzietni płacą na wasze 500+, wyprawki do szkoły, becikowe i inne pierdolety i sami nie mogą z tego skorzystać, a wy jeszcze chcecie im dowalić. Ja wiem, że niektórzy są sfrustrowani, bo myśleli że dziecko to kochany aniołek i puszczą bąki z motylkami, ale jak naważyliście piwa to je spijcie.
    #childfree #dzieci #rodzicielstwo pokaż całość

  •  

    Co sądzicie o dawaniu w takiej formie parówek dziecku 17 miesięcznemu? #rodzicielstwo #dzieci

    źródło: rSaved2101666667349723026.0

  •  

    Dbasz, wychowujesz, karmisz, chcesz dla syna jak najlepiej, myślisz że ożeni się z piękną i mądrą kobieto, że będziesz miał wspaniałe wnuki, a ten ci po latach oświadcza, że jest waginosceptykiem.
    Czy można ponieść większą porażkę jako człowiek i jako ojciec?

    #pytanie #kiciochpyta #lgbt #rodzicielstwo #bekazlewactwa #humorobrazkowy pokaż całość

    źródło: ruchlgbt.pl

  •  

    W odniesieniu do ostatniego wpisu odnośnie mieszkania na wsi KLIL. Znowu pojawiło się pod nim mnóstwo komentarzy opisujących niedogodności życia poza miastem. Zrobiłem z nich po raz kolejny kompilacją. Poniższy wpis możecie linkować wszystkim znajomym którzy mają dzieci i planują przeprowadzkę poza miasto. Oczywiście pojawili się entuzjaści polskiej wsi i były to głównie dwie grupy ludzi:
    a) ci którzy taką przeprowadzkę już wykonali i teraz sobie razjonalizują
    b) ci którzy wychowali się na wsi i myślą że dzieci w mieście nie mają dzieciństwa, kolegów, placów zabaw, ścieżek rowerowych, basenów, zorganizowanych zajęć sportowych itd a jedyną ich rozrywką jest siedzenie przed kąkuterem albo trzepak.

    Poniżej kompilacja wypowiedzi opisujących niedogodnośći życia poza miastem do waszego wykorzystania.

    @NPC_358034
    chwalić życie na wsi mogą tylko ci, co tam nigdy nie mieszkali i ci, którzy nie mają styczności z młodzieżą tam żyjącą. Pozdro rok w plecy bo nie ma dostępu do internetu stacjonarnego w okresie nauki zdalnej xD Pozdro problemy z komunikacją które prowadzą do tego że młodzież autentycznie robi sobie nocleg u znajomych bo inaczej nie mogą się nawet spotkać

    @tygryske
    przypomniało mi się jeszcze na przykład ze jako dzieciak moim ogromnym marzeniem było zrobić maturę międzynarodowa ale gdzie tam w mieście 10k mieszkańców czy nawet większym 40k gdzie poszłam do liceum XD ale faktycznie, dojazdy jednak były najgorsze, bo można się przez internet dokształcać, ale to wracanie o 21 z imprezy gdzie impreza na jednym końcu miasta a autobus do tej dziury na drugim... teraz mieszkając w wojewódzkim mieście wychodzę na przystanek nawet nie sprawdzając za ile coś przyjedzie bo max 10 minut będę czekać ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    @mozgogrdyczka
    wychowałam się na wiosce i zasadniczo nie mogę się z niczym nie zgodzić. Do dzisiaj zasadniczo nie ma nic poza sklepem i pociągiem za pomocą którego można uciekać co godzinę między 4 a 22 xD

    Można iść na spacer, oczywiście, żeby mnie ktoś poza podwórkiem się pozwolił szlajać, przecież droga wojewódzka, i rzeka, umrzesz i się utopisz, i takie tam.

    Okej, w ciągu ostatnich 10 lat pojawila się sala gimnastyczna koło podstawówki, są ze 2x w tygodniu na niej jakieś zajęcia typu zumba czy inny fitness dla pań. Dalej niekoniecznie oferta dla nastolatków.

    Całe życie zapierdalania na ostatni pociąg, w ogóle zapierdalania na pociąg, z pociągu, wszędzie wyjeżdżać godzinę wcześniej albo gnić na dworcach czekając godzinę. No, życie towarzyskie w pociągu niby jakieś jest, przez te 30 minut rano i wieczorem, to chyba tyle, potem wszyscy w swoje strony.

    Doskonale także pamiętam rodziców wożących mnie na zajęcia z języków obcych z wkurwem którego próbowali nie okazywać - gnijących w samochodzie przez 1-1.5h jak akurat miałam grupę taka, że nie dało się dojechać pociągiem.

    Fajnie na wieś jechać na weekend, odpocząć, pospacerować, ale poza tym, to jest katorga pod kątem dojazdów, możliwości rozwoju i socjalizacji, twierdzenie inaczej to zakłamywanie rzeczywistości.

    @chamskocytuje
    mnie niszczyły najbardziej dojazdy do szkoły. Pies by to jebal, cala szkole wstawianie o 5:30 zeby zdazyc na jedyny PKS o 6 rano, no nastepny byl dopiero o 18 xd

    @kumkumrere
    Ludzie którzy bronią wsi albo nie mieszkali jako dzieci na niej albo mieszkali na wsi typu ursus (XD) albo inna miejscowość wchłonięta obecnie przez miasto

    @Flypho
    Jestem synem człowieka który się na takiej wsi wychowa i jak tylko pojawiła się pierwsza okazja - wypierdolil do Warszawy i raczej do końca życia nie wróci na wieś xD. Jedyne wspomnienia jakie mój ojciec ma z tej wsi to ciężka praca i głupi ludzie.

    @lysyzlombardu
    niektórzy mają taki sielankowy obraz wsi, że wioskę widzieli chyba tylko w Ranczu Wilkowyje albo jakimś U Pana Boga za piecem XD Wieś to gówno, wieś to patologia (mówię głównie o starych mieszkańcach, którzy mentalnie żyją w komunie), wieś to stracone szanse i marzenia. Nawet do znajomych wioskę obok nie dojedziesz na piwko, bo - może niektórych to zdziwi - na wsi nie ma pociągów, nie ma autobusów i jak wypijesz sommerka, to już nie wrócisz i musisz nocować albo ogarniać transport. A wyprowadzanie się na wieś z małymi dziećmi, to już w ogóle brak myślenia o ich przyszłości. Zupełne odcięcie ich od jakichkolwiek aktywności.

    @drzewnyzwierz
    A mnie sie jeszcze przypomniało: brat sie wyprowadził na wieś, 30 km od miasta i wiecie co go najbardziej wkurwia? Kurz z polnych dróg, wszędobylskie owady i problem z zakupem rzeczy takich jak rura PCV xD. Do budowlanego ma niespełna 30 minut jazdy autem, ale kto na trzeźwo remonty robi... xD

    @noblacksocks
    Mnie najbardziej śmieszą ludzie, którzy nigdy na wsi nie mieszkali (tacy nowobogaccy) i na coś ich tam stać ale nie na przedmieścia wiec kupują działkę 20km od miasta nie wiedząc nawet co to znaczy.

    Przykładem byli rodzice mojej ex-różowej. Całe życie w mieście i na lvl50 wieś. I to p****e, że spokój, praszki itp. A wewnątrz w****w, że trawa do koszenia, rynny dojazdy do miasta po głupia przyprawę, bo nie ma sklepu.

    Z moja #rozowypasek mamy postanowienie: dom tylko jeśli jest komunikacja miejska i dzieciak będzie mógł sam jeździć. Nie chce dla nich tego co sam miałem.

    @chamskocytuje
    trzeba uswiadamiac ludzi jaka jest prawda o zyciu na wypizdowie, a juz zwłaszcza w biednych regionach. Zawsze myslalem ze to oczywiste dla kazdego, az uslyszalem jedna z piosenek wrszawskiego rapera Sokola z tekstem: "To nie jest wieś gdzie dzieci głaszczą krówki
    Tu dzieci czują syf już od podstawówki"
    Wtedy sobie pomyslalem co on pierdoli za kocopoły. Ile by dalo dziecko z wypizdowa na scianie wschodniej za mozliwosci jakie dawalo miasto. Nie chce mi sie nawet o zyciu na wsi, bo to jest kurwa dramat.
    - brak dobrej jakościowo edukacji, w promieniu 30km masz jedno jako takie liceum i to caly twoj wybor
    - brak mozliwosci jakichkolwiek dodatkowych zajec
    - z rozrywek to jedynie rozgrzebywanie krowiego gowna patykiem, dla starszych picie taniego wina na przystanku pks
    - nikt na kolonie nie jezdzil, kazdy w polu robil w wakacje
    - wszechobecna bieda, alkoholizm i brak perspektyw
    Męczą was smutne polskie twarze? Zapraszam na biedna wies, gdzie ludzie zyja tylko po to żeby nie zepchnąć. Ehh szkoda strzepic ryja

    @send_noodles
    Uwielbiam argumenty mojej babci, która całe życie na jednej wsi mieszkała, ze przecież czyste powietrze tam maja a nie taki smog jak w tym moim mieście. A przecież tak ładnie z widocznie na góry. I nie dociera, ze ja lubię miejski krajobraz z kamieniczkami i wieżowcami. A to czyste powietrze? Tsa... w lecie zapach g*wna, bo rolnicy pola użyźniają a w zimie palą w piecach byle czym ludzie i się od tego dusisz i śmierdzisz dymem. Świeże wiejskie powietrze XDDDDDDD

    @krasparov
    zachwycać się wsią to trzeba mieć na prawdę ćwiek w mózgu. Mówię z perspektywy mieszkańca takowej wsi, z której zbiorkomem do powiatowego dostaniesz się rano skoro świt a wrócisz wieczorem bo jeżdżą 2 autobusy dziennie. Palenie śmieciami na porządku dziennym, nawet przez ludzi pracujących jako strażacy w OSP czy na komendzie policji. Najlepsze jednak jest zderzenie z rzeczywistością ludzi którzy wyobrażali sobie sielskie życie jak w serialu "Ranczo" i się na taką wieś przeprowadzili z miasta w poszukiwaniu ciszy, spokoju, nie wiem, kontaktu z naturą, a jedyne co znajdują to wkurw, stany depresyjne i choroby płuc.

    @DryfWiatrowZachodnich
    Tak podsumowujac krociutko, jesli jakis rodzic probuje znalezc argumenty czemu jego dzieciakowi bedzie na wsi dobrze, widze 2 glowne zalozenia:
    - dzieciak bedzie cierpliwie znosil dojazdy kazdego dnia [no, jesli nie ma zdalnej edukacji xD], a jakby zaproponowac takiemu by sie przesiadl/przesiadla na miesiac w autobus zamiast auta to po 2 tygodniach bedzie placz xD Albo nawet jakby kazdego dnia trzeba bylo jechac dluzsza trase autem i tracic co najmniej 20 minut w jedna strone. A z jakiegos powodu kiedy to dzieci maja tak sie meczyc, to juz ich nie boli. Oczywiscie mozna dowozic, co prowadzi do ich drugiego zalozenia...
    - ... ze dzieci maja im sie spowiadac co gdzie kiedy i z kim robia. Bo nie czarujmy sie - jak dzieciaka trzeba zawiesc, poczekac, odwiezc, to jesli dzieciak chce chwile pogadac ze znajomymi po zajeciach to nie dosc ze czuje presje bo musi juz przeciez isc, to jeszcze potem trzeba rzucic slowo wyjasnienia skad taka obsuwka 5-15 minut. Pojscie oszamac cheeseburgera po angielskim ze znajomymi odpada, trzeba zasuwac bo rodzic w aucie sie juz wkurwia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Taka dygresja - szczegolnie to pierwsze zalozenie dobrze wpasowuje sie w rodzicielstwo po polsku, czyli traktowanie dzieci w taki sposob w jaki by sie nie odwazyli traktowac kogos kto nie jest od nich zalezny, moze sie zbuntowac i odgryzc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    @pawelczixd
    jesli ktoś uważa, ze życie dzieci na wsi jest lepsze to naprawdę musi być debilem. Sam się tam wychowywałem i udało mi się gdy dorosłem wyrwać, ale mnóstwo rzeczy mi uciekło jako dziecko. Jednak jak sobie poszukałem paru znajomych z gimnazjum - to duża część została tam albo wyprowadziła sie do okolicznych wsi, umysły tak samo zamknięte (patrzę na to co udostępniają na fejsie), bez żadnych innych pomysłów na cos innego niz praca, zarcie, spanie. Życie tam jest tańsze, ale na pewno nie lepsze. Co innego przedmieścia - tam mnóstwo dzieciaków i jakas tam infrastruktura, a do miasta blisko.

    @ProResHq
    Najlepszy jest brak ścieżek rowerowych i wąskie drogi, gdzie nawet nie można w spokoju pojeździć na rolkach, bo cię rozjadą xD a wieczorami biegasz w oparach siwych dymów i białych sadzy z kominów osób, które palą plastikiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Są pewnie wsie, które mają wypasione ścieżki rowerowe, ale to wciąż mniejszość albo trzeba kombinować i najpierw podjechać autobusem do sąsiedniej z rolkami w plecaku.

    Jak jest tak ciepło, to wolę zostać w swoim mieście, gdzie mam kilometry super ścieżek i wieczorami można jeździć i jeździć. Jedyne, co lubię u rodziców, to możliwość wyjścia bosymi stopami z tarasu na trawę, ale to jest dobre na kilka dni, później umieram z nudów

    @I_am_a_freethinker
    Nie widziałem wczorajszego wpisu ale po tym wpisie mam flashbacki z dzieciństwa i okresu dorastania na zadupiu... Teraz mieszkam w mieście wojewódzkim i wiem że jeśli będę miał dzieci to nie będą musiały przeżywać tej chujowizny co ja. Chętnie jeżdżę na wieś do rodziców czy na wycieczki/biwaki do lasu, ale to jest spędzenie wolnego weekendu a nie kurwa siedzenie tam cały rok.

    @kumkumrere
    Ja mieszkam na wiosce pod trojmiastem z busem miejskim ale i tak syf jakich malo bo z imprezy wychodze 21 bo bus odjedzie ostatni a na wiosce tylko psy dupa szczekaja i zwirownia napierdala tirami

    @goracystek
    i co dzieci mają odpowiedzieć? Rodzice opowiadają im jakieś marzenia typu "własny ogródek i piaskownica do zabawy", "lasy do jeżdżenia rowerem", "szczęśliwy piesek w ogrodzie".

    Nikt nie mówi dzieciom, że będą marnować 2h na dojazdy do szkoły dziennie.
    Nikt im nie mówi że w wieku 17 lat nie wyjdą spontanicznie na miasto o 19 na spotkanie ze znajomymi bo już nie będzie jak wrócić i będzie musiał się prosić o jakiś nocleg.

    @Wycu91
    Wieś ma swoje plusy, nie przeczę. Jestem nawet w stanie zrozumieć ludzi co chcą tam mieszkać. Cisza, spokój, latanie boso po trawce, ale jak nie masz dzieci/jesteś na emeryturze.
    Jednak po mieszkaniu 19 lat w mojej wiosce, która nie była aż taka najgorsza, to wolę miasto.
    Wczoraj naszła nas z żoną ochota na burgera. Zamówienie w appce i w 20 minut mamy pyszne żarełko.
    Ej Misiek za pół godziny grają w kinie taki film, idziemy? Idziemy. To samo z teatrem, wyjściem na kawę. Nie muszę rozkminiać zkupów na tydzień jak moi rodzice, bo mam sklep rzut czapką od mieszkania.
    Siłownia pod nosem, fitness pod nosem, basen pod nosem. Karate/mma/śpiewy/tańce chuje muje dzikie węże pod nosem. Mam ochotę to wychodzę i nie musze prosić ojca żeby mnie zawiózł i tracił pół dnia.

    @kobiaszu
    Poprzedni właściciele mojego mieszkania mieli dwie piętnastoletnie córki (bliźniaczki) i po sprzedaniu mieszkania wyprowadzili się na totalne zadupie gdzie nawet autobus nie dojeżdża.

    Miej 15 lat, właśnie otwiera się przed tobą ogrom nowych doświadczeń, znajomych i miejskich rozgrywek - i twoi starzy wywożą cię do chujowic dolnych bo świeże powietrze i cisza xD

    Trzeba nienawidzić swoich dzieci żeby odwalić taki manewr

    @DryfWiatrowZachodnich
    tak siedze i jeszcze jedno mi przyszlo do glowy odnosnie wsi. Co z tym wsiowym domem jak rodzice sie zestarzeja, a dzieci na zadupiu nie zostana?

    W praktyce czesto wyglada to tak ze rodzice siedza wtedy sami na wielkim metrazu, emerytura nizsza niz pensja, a sprobuj to ogrzac... Zaczyna sie odcinanie na zime nieuzywanych pomieszczen oraz taktyka "po co termostat na 22, dam na 18 i drugi sweter ubieramy, albo 16, nikt nie mowil ze w domu nie mozna w kurtce chodzic". I snuja sie tak po niedogrzanej chacie, o ktorej marzyli czesto kiedys ze dzieci zostana i bedzie gwar...

    Dzieciak odwiedzic przyjezdza, to mozna poprosic by cos zrobil bo oni sil nie maja, a jak nie, to trzeba placic aby ktos skosil trawe, przetkal rynny, pomalowal plot by nie zrobil sie syf.

    Rodzice umra i pytanie co z domem. Widze 2 problemy:
    - sama sprzedaz. Sprzedac dom jest ciezej niz mieszkanie, wynajac jeszcze bardziej
    - co jesli chce sie zachowac chate jako miejscowke wakacyjna, ale na stale nikt nie mieszka? Mieszkanie w bloku jak sie zostawia to wystarczy zamknac okna, zostawic grzejniki ledwo odkrecone, i jedynie raz ma miesiac warto by bylo aby ktos wpadl puscic wode, by uszczelki troche wilgoci dostaly i nie cuchnelo z kanalizacji jak syfon wyparuje. Minimalna ilosc opieki i mieszkanie moze stac latami, nie zniszczy sie samo z siebie. A dom? W zime kociol musi trzymac jakas minimalna temperature bo jak nie to zajdzie grzybem wszystko, 2 miesiace bez opieki na wiosne i w ogrodku dzungla, nie bardzo widze by mozna to tak bezpiecznie bez stalej opieki zostawic nawet na glupi rok.

    @salad_fingers
    Świetny wpis. Jako dzieciak spędzałem wakacje na wsi (typowa wieś 3 ulice na krzyż, dwa sklepy, szkoła i stodoły) i o ile w wieku 0-10 lat i tylko przez dwa miesiące było to nawet fajne (byłem z rodzeństwem, plus dzieciakowi w takim wieku nie potrzeba wiele, można pochodzić, zobaczyć krówki, pogonić kurki itp.), tak jako nastolatek szczerze tego czasu nie znosiłem. Totalna, dobijająca nuda i poczucie separacji tym silniejsze, bo jako miastowy dzieciak miałem pełno znajomych z bloku i szkoły, więc to był miesiąc czy dwa, kiedy oni zupełnie znikali. I zamiast popykać sobie z nimi w gałę albo w diablo, mogłem sobie "pochodzić, zobaczyć krówki i pogonić kurki". Super zabawa kurwo. Żyć tak na co dzień sobie nie wyobrażam. Jebać wieś.

    @Jebecca
    Super, że zebrałeś to wszystko w jednym miejscu. Dopisze jeszcze to: nigdzie się tylu meneli nie naoglądałam co pod wiejskim sklepem i nie raz jako dzieciak wracając do domu widziałam ojszczanego i zarzyganego pijaczka gdzieś w rowie (╯︵╰,) A co do znajomych to nie utrzymuje kontaktu z nikim ze swojej wsi mimo że do 16r. Życia miałam z nimi kontakt codziennie - w większości to ludzie o bardzo zamkniętych umysłach, mieszkają w domach rodzinnych, 4 pokolenia w starym poniemieckim domu, zazwyczaj bez pracy, chyba ze sezonowe zbieranie grzybów i jagód. Pożenili się między sobą, moja 300 osobowa podstawówka wygenerowała chyba ze 100 małżeństw xD kradziejstwo straszne, jak jedziesz do powiatowego na zakupy to bądź pewny że ktoś Ci przez płot przejdzie żeby narwać sobie papierówek (ma swoje w ogródku ale kradzione lepiej smakuje), zajebać i przemalować rower (bez krępacji). A cisza i spokój to jakaś kpina, psy na łańcuchach ujadają cały dzień i noc, a jak się jakiś zerwie z łańcucha to jeszcze Cię pogryzie. Ot takie moje wspaniale dzieciństwo.

    @Ignite
    Ja zawsze byłem dobry na bramce, czasem zdarzało się, że grałem z 2 czy 3 lata starszymi i byli pod wrażeniem mojej gry. Ale urodziłem się na wsi kilkadziesiąt kilometrów od najbliższego miasta, więc o jakichkolwiek treningach mogłem zapomnieć. I tak się żyje na tej wsi.

    @mako37
    gówno a nie wieś na starość... Ja miałem ten problem że rodzicom zachciało się wsi kiedy miałem 15 lat... Pamiętam ten wybór na weekend, koniec imprezy o 22 jak ostatni bus jechał albo zapierdalanie z buta 16 km xd ja po zakończeniu edukacji szybko uciekłem a ojciec teraz trochę więcej lat i myśli czy by tego nie sprzedać w pizdu. Lata lecą a w koło domu zawsze jest dużo roboty. Zima węgiel w lecie koszenie i inne pierdoły. Wieś chyba dobra jest w przedziale 30-35 lat xd dzieciaki jeszcze małe to latają po ogródku ty po pracy jakiś grill i piwko na leżaczku później jest coraz gorzej i warto uciekać

    @I_am_a_freethinker
    Na tej samej zasadzie tłumaczyłem mojej różowej jakie miała szczęście że urodziła się i mieszkała w mieście wojewódzkim. Np. jej siostra została zawodowym muzykiem - oczywiście wrodzonego talentu nie można jej odmówić, ale chodziła na różne zajęcia muzyczne praktycznie odkąd nauczyła się chodzić. Potem oczywiście szkoła muzyczna, dodatkowe zajęcia pozalekcyjne. A to wszystko miała w zasięgu jazdy komunikacją miejską bez żadnych przesiadek / odebraniem przez starych wracających furą z pracy. Czasem rozkminiam jak by się potoczyły jej losy gdyby wychowywała się w takiej dziurze jak ja XD

    @leher
    Szkoda, ze tylko raz można zaplusować, sam mieszkając na wsi relatywnie blisko i relatywnie dobrze skomunikowanego do wojewódzkiego i tak tracilem dziennie ponad godzine na dojazd do liceum/na studia w jedna strone. Smutno mi sie robi jak widzę ludzi którzy mając dzieci budują się 20-30 km od większego miasta, ale cóż ich decyzja

    @grademomur
    sama przez prawie 14 lat życia mieszkałam na wsi zabitej dechami. Jeden autobus dziennie- do małego miasteczka o 6 rano i powrotny o 17. Taka właśnie była komunikacja. Podstawówkę miałam niedaleko, jednak dojazd do gimnazjum to była porażka. Jak miałam na późniejszą godzinę, musiałam prosić koleżanki, żebym mogła się u nich zatrzymać, bo nie chciałam kręcić się 5 godzin na dworze. Jedyne aktywności dodatkowe to były spotkania w kościele XD. Wokół mnie nie mieszkało żadne dziecko, z którym mogłabym się bawić. Internetu też nie miałam przez bardzo długi czas, a jak już był to z limitem, 3 filmiki na yt i już było po prędkości. W II klasie gimnazjum przeprowadziłam się do miasta wojewódzkiego, bałam się słabego przyjęcia, miałam kompleks małomiasteczkowego dzieciaka, jednak pomimo wszystkiego nie było aż tak źle. Jednak z perspektywy czasu ciągnie mnie do natury, ciszy i czystego powietrza. Jeśli miałabym wrócić na wieś, to tylko i wyłącznie na starość. Nie chciałabym, żeby moje dzieci przeżywały swoją młodość w samotności, bez dostępu do znajomych czy ciekawych miejsc.

    @krzyu
    W 100% zgadam się oboma wpisami. Sam przez całe dzieciństwo mieszkałem w małej mieścinie (6k mieszkańców) w tak zachwalanej przez niektórych Polsce A, no i fakt jest taki, że pomimo bycia przy drodze krajowej to jest to miasto zapomniane. Technicznie rzecz biorąc dalej tam mieszkam, ale ze względu na pracę w ciągłej delegacji bywam tam na max miesiąc w roku, a i wtedy staram się gdzieś wyskoczyć do znajomych czy pojechać z rodziną z dala od miasta.

    Komunikacja z większymi miejscowościami w zasadzie nie istniała (przed pandemią zaczynało się polepszać, ale wróciło do stanu wyjścia), jedyna sensowna praca dla ludzi była w mieście powiatowym (25km) na lince. W mieście mieliśmy 2 podstawówki i zawodówkę, w której jak sobie nie załatwisz praktyk u miejscowych fryzjerów albo "mechaników" to stracisz 3 lata, bo szkoła nie pomagała w znajdowaniu praktyk. Z tego wynikło, że do 3 gimnazjum żyłem w dość zamkniętym gronie ludzi z miasta i kilku okolicznych wiosek po 200 mieszkańców.

    Do dzisiaj jest tam tylko jedna pizzeria, z plackami odgrzewanymi w mikrofali, bo nic innego przez wiejską mentalność i wyalienowanie tych ludzi nie przetrwało, bo "JAK TO TAK W DOMU JEST ŻARCIE PO CO JEŚĆ NA MIEŚCIE". Większość ludzi tam tworzyło taką hermetyczną społeczność. Teraz oczywiście trochę mniej, ale pamiętam jak będąc w podstawówce czy gimnazjum wielkim przeżyciem był wyjazd do galerii. Większość ludzi nie zdawała sobie sprawy, że zamiast kupować workowate ciuchy u jakiejś pani Jadzi za chore pieniądze (taka typowa moda przełomu lat 90 przeniesiona na 2008), można było kupić o połowę taniej w tej galerii.

    Ludzie tam jebią w jednej fabryce od 10 lat za 3k brutto i nie planują zmian, dopóki ich stamtąd nie zwolnią, nie mają perspektyw w swoim życiu. Ludzie w większych, okolicznych miastach po zachowaniu potrafili rozpoznać, że ktoś jest z mojej miejscowości lub wiosek obok, po prostu dzicz puszczona na "salony". Co do tych wiosek to patola patolą patolę poganiała. Na palcach jednej ręki byłem w stanie w szkole policzyć ogarnięte osoby stamtąd i zazwyczaj były to jakieś bananowe dzieciaki, których starzy jakkolwiek ogarniali życie. Jeśli ktoś w miarę ogarnia, to już dawno stamtąd spierdolił do okolicznych miast i społeczeństwo tam się dość mocno starzeje.

    Dopiero w technikum jak poznałem ludzi z innych miast to się dowiedziałem, że oni się spotykają po szkole na jakieś kręgle czy domówki u znajomych, bo u mnie szczytem było zebrać 5 osób, żeby pójść pokopać w nogę, ale częściej pójść do parku pochlać. Oczywiście nawet w technikum nie można było zostać w piątek i pójść gdzieś ze znajomymi (nie mówiąc o weekendzie, bo nic nie jeździło), bo o 16 ostatni autobus do twojego wypizdowa, a dopóki nie zrobiłem prawka, to właśnie do tego autobusu byłem uziemiony.

    Co do sportu w szkołach (bo większość ludzi w technikum coś trenowała, ale ja nie xD), to do gimnazjum dziewczyny miały drużyny siatkówki w szkole. Zajęcia prowadziła babka, która nawet nie znała zasad. A chłopaki mogli się zapisać do gminnego klubu piłkarskiego, ale haczyk był taki, że jeśli rodzice gwiazd drużyny nie lubili się z twoimi albo z tobą, to chuja się zapisałeś xD Także abstrakcją było dla mnie jak zobaczyłem, że jeden kumpel trenuje sobie boks, a inny grał w piłkę ręczną, którą do pierwszej technikum widziałem co najwyżej w TV.

    Skazywanie dzieci na bezmyślną wegetację w imię własnych wygód tylko pokazuje, że niektórzy nie powinni mieć dzieci, a życie na takim wypizdowie będzie bardziej odczuwalne dla dziecka jako kara, niż jako przyjemność dla rodzica.

    @kumkumrere
    Kurwa najwiecej do powiedzenia w tym temacie maja ludzie z miasta XD a jak ktoś kto wychował się na wsi powie ze to gowno to już ze sie nie zna. I wcale tu nie chodzi ze wieś jest biedniejsza bo akurat mi się dobrze w domu powodzi ale o transport znajomych zajęcia szkoły i rozwój ale ludzie z miasta nie rozumieją tego

    @goracystek
    Najbardziej bawi mnie jak ludzie opowiadają "przecież wsiadasz w auto, 15 min i jesteś w mieście i możesz robić co chcesz".

    Dziecko nie wsiądzie w samochód i nie pojedzie autem.

    Zamiast 15 min przejażdżki ma 30-45 min trasę autobusem podmiejskim (bo autobus musi oblecieć wszystkie wsie po drodze bo inaczej kurs by się nie opłacał). Potem jeszcze 10-15 min komunikacją miejską, a nie liczę nawet czasu na przesiadki które na trasie miasto -> dom mogą trwać nawet i godzinę.

    Oceniają wszystko z perspektywy 25-40 latka, posiadającego samochód, gdzie ich dziecko co najwyżej może ich poprosić o podwózkę za każdym razem, słuchając "dopiero co wróciłem z pracy, pojedź autobusem", "pojedź autobusem bo już piwko do obiadu wypiłem".

    @ignite
    Na wieś jest dobrze przyjechać na wakacje do dziadków. Ale żyć na co dzień jest źle. U mnie nawet sklepu spożywczego nie ma i trzeba jechać do innych miejscowości. Autobusu też nie ma do żadnej sąsiedniej miejscowości, o mieście nie wspominając.
    Pamiętam jak w liceum w powiatowym pytali mnie czy gdzieś trenuję, że tak dobrze gram. Pytanie wydało mi się dziwne, bo na wsi jakbyś coś trenował, to znaczy że jesteś zawodowcem. A w mieście chodzisz na treningi dla przyjemności, co dla mnie było czymś szokującym.

    @milvanb
    bo ludzie generalnie nie znają innego życia. Ograniczenie mentalne i emocjonalne, ograniczenie ekonomiczne. Wieś do 10km od centrum miasta wojewódzkiego jeszcze jako-taki zipie, ale reszta to skazywanie dzieciaków na banicję, brak rozwoju. Niestety w Polsce poza dużymi miastami (kilkoma), to brak perpektyw na otwartych umysł.

    Ludzie chyba mylą polską wieś z wsią w Szwajcarii, gdzie rzeczywiście wszystko działa spox i jest jakaś tam idylla

    a w Polsce wieś to wieczne oczekiwanie na busy, brak pieniędzy, nawet brak chodników. Gnojownik dookoła domu, zacietwierzeni ludzie i brak jakichkolwiek perspektyw.

    @jebecca
    Pomimo że się wychowałam na wsi to myślałam o kupnie działki gdzieś pod miastem i budowa domu bo jednak mieszkanie w bloku mnie meczy. A że działki drogie to „pod miastem” się oddalało :) po przeczytaniu komentarzy widzę że nie ważne czy mieszkasz 50km od miasta czy 15-20km, problemy są podobne. Chyba jednak szukam domu w mieście, choćby szeregowki. Jednak wolność jaka daje miasto jest super!

    @strus
    Wychowałem się w miasteczku 2 tysiące mieszkańców, do większego miasta 50 tys. mieszkańców było prawie 30 km.
    Podstawówka i gimnazjum:
    - brak wyboru szkoły
    - większość szkoły patola (brak sensownych znajomych)
    - brak jakichkolwiek zajęć pozalekcyjnych poza graniem w piłkę, ale to było dla tych co się przygotowywali do zawodów
    - niski poziom nauczania

    Liceum:
    - dojeżdżalem do dużego miasta autobusem który startował o 06:45 (codzienna pobudka 05:45) i czekałem minimum 30 minut na rozpoczęcie zajęć
    - ostatni autobus powrotny na wioskę 20:40, więc jakakolwiek impreza u znajomych odpadała - maks to wyjśce po szkole na coś, ale często wyjście na np. kebsa kończyło się tak, że czekałem 2h na kolejny autobus bo po południu były rzadko - kontakty towarzyskie po szkole z ludźmi z liceum mocno ograniczone
    - jak miałem po południu dodatkowe zajęcia z angielskiego, to rodzice musieli mnie z nich odbierać samochodem, bo bym nie zdążył na ostatni autobus powrotny
    - jakiekolwiek inne zajęcia dodatkowe mnie odrzucały, bo traciłbym w rezultacie cały dzień. Np. kończyłbym lekcje o 15, zajęcia np. od 17, więc 2h czekania, a potem powrót do domu o 20/21 - a tu jeszcze trzeba lekcje odrobić, nauczyć się na sprawdzian, no i wstać następnego dnia o jebanej 05:45...

    @zielonyskoorwiel
    z wioski ok 250 osób przeprowadzka do miasta wojewódzkiego to szok xD do tej pory nienawidzę komunikacji publicznej bo kojarzy mi się z dwugodzinnym powrotem ze szkoły średniej. Jak mieszkałem na wsi i znajomi jeszcze nie poszli w alko to grałem z nimi w piłkę. Ogrywalismy chłopaków z okolicznych wiosek aż miło. Jak pomagałem dziadkom w polu i spóźniałem się na mecze to chłopaki z innych wsi widząc mój rower wsiadali na swoje i kończyli grę. I chuj z tego było skoro do najbliższej szkółki piłkarskiej było 30km a na wsi 2 samochody i autobus co 6h.
    Kółko zainteresowań było jedno. Znajdowało się za sklepem i skupiało amatorów tanich alkoholi.
    Jak ktoś chce wychować dziecko na patusa i alkoholika to polecam cieplutko. Nawet jak się wyrwałem to czuję że muszę pracować nad mindsetem do tej pory.

    @I_am_a_freethinker
    O, teraz jeszcze mi się przypomniało że jednym z momentów szczęścia w okresie życia na zadupiu była wizyta w mieście i pójście do EMPIKU. Możliwość poczytania i kupienia gazet innych niż Bravo, książek, posłuchania muzyki to było przeniesienie się na chwilę do lepszego świata (nie miałem wtedy internetu przez stałe łącze, realnie korzystałem wtedy z neta jakieś pół godziny na tydzień). A potem następował powrót na wiochę gdzie uchodziłem za dziwaka bo miałem jakiekolwiek zainteresowania.

    @niewiemcorobic
    20 min jazdy na basen xD to pisz od razu że mała miejscowość 10 min od miasta, a nie zapadła wieś. Po drugie z zapadłej wsi nie ma dobrych połączeń nigdzie. I teraz jest z tym jeszcze gorzej niż kiedyś. Kiedyś było więcej ludzi na wsiach więc siłą rzeczy wsie były też lepiej skomunikowane. Teraz wszyscy kładą łachę bo się po prostu nie opłaca rozwijać komunikacji do zapadłych wsi, nawet jeśli żyją tam jeszcze jacyś ludzie. Po trzecie już widzę jak będziesz robił zmęczony po pracy za szofera dla dzieciaka. Prawdziwe wsie to nędzna komunikacja.

    @Banek5000
    jak wyjeżdżam do rodzinki na wsi to w zimie mój pies po wyjściu na podwórko jebie jakby z wędzarni uciekł a w lecie to ja sam zwijam się od alergii na zboża gdy sa żniwa. Co ciekawe moja szwagierka ktora tam się wychowała też miała alergie na to. Reakcja rodziców "Przeziębiłaś się", kto by tam myślał o alergologach.

    @Banek5000
    No i zapieprzaj z wypizdowa do lekarza albo jakiegoś specjalisty w większym mieście jak właśnie jesteś stary. Że o zakupach, czy koszeniu, odśnieżaniu, albo ogrzaniu donu nie wspomnę i kosztach z tym związanych. Można napisać że stary to se autko kupi. Niby tak ale to zawsze wyjdzie drożej niż autobus w mieście lub zwyczajny spacerek do przychodniu/sklepu. Więc na starość też to jest złe rozwiązanie. I piszę to jako osoba która lubi wieś, tak tydzien - dwa tygodnie raz, może dwa w roku.

    @drzewnyzwierz
    tak, bo dzieci w mieście absolutnie nie wychodzą na dwór, nie jeżdżą na rowerach czy hulajnogach i nie korzystają z parków, placów zabaw xD mieszczuchy to tylko siedzo, żro cziperki i grajo na kąkuterze

    @milvanb
    A i jeszcze cały temat wałkowany jakoby ludzie w Polsce brali pod uwagę czyjekolwiek potencjalne dobro. Otóż moi państwo - ludzie nie myślą o bonbelkach i to,njak ich wychować. Oni po prostu robią to, co chcą, potem przeklinają życie. A że dziecko może chcieć się rozwijać? Cicho tam siedź, do książek i robota w gminie i będzie spoko. Ważne żeby kościółek blisko i Dino / abc blisko.

    @przegryw_z_00
    bardzo dobry wpis, gniję (GNIJĘ bo nie nazwę tego życiem) na zasranej wiosce w polsce c od małego, z problemów mogę dodać trudność w znalezieniu pracy. W mieście przeważnie jest kilka firm/januszexów i na pewno jest dużo łatwiej jest się gdzieś załapać niż na wypizdowie, gdzie do lokalnego kołchozu wbić się jest bardzo ciężko a jak ci się już uda, to będziesz tam robił do końca za zwykłego śmiecio-robola, bo wyższe stanowiska są obstawione przez janusza i jego rodzinkę

    @elementyzaskoczenia
    mieszkalem 20km od miasta wojewodzkiego, przez to przestalem chodzic do szkoly bo mialem dosc jazdy busami i marnowania zycia (ukonczylem liceum ale prawie 50% nieobecnosci), bo moje dni wygladaly aby szkola i dom bo na nic innego nie bylo czasu, moje zycie towarzyskie umarlo w liceum bo nie bylo jak sie integrowac i imprezowac, wtedy z chlopaka ekstrwartyka stalem sie sfrustrowanym przymusowym zamulaczem przy komputerze i strasznie przytylem bo jedzenie i picie z kumplami na przystanku lub pod stacja benzynowa to byla jedyna rozrywka na tej gownianej wsi

    aaa i to wazne, ze ci co z zadupia na studia zostali wyslani na stancje przez rodzicow to odzyli, mnie rodzice nie wyslali na stancje bo mieszkalem za blisko miasta, wiec i moje towarzyskie zycie na studiach dziennych nie istnialo!

    edit: dodaje do ulubionych i bede wysylal znajomym co skazali dzieci na wies

    @agresywnykaloryfer
    Aż poszukałem tego wpisu w Google żeby odpisać - wychowywałem się na głębokich przedmieściach i zniszczyło mi to w dzieciństwie łeb, bo przez wakacje i ferie nie miałem w ogóle kontaktu z rówieśnikami.

    Nikomu tego nie życzę, jedyny argument za mieszkaniem poza miastem jest taki że takie mieszkanie/dom jest tańsze i poza tym to nie widzę ani jednej zalety. A i tak jest to płytka zaleta, bo czas to też pieniądz - a dojazdy to tylko marnowanie czasu.

    Nigdy w życiu nie przeprowadzę się na pipidówę. Jestem z Wrocławia i gdybym miał nieograniczony zasób pieniędzy to kupiłbym dom na Krzykach / Grabiszynku bo to najlepiej umiejscowione osiedla i do tego mieszkanie w jakimś Seulu jakbym miał ochotę na konkretniejsze miasto - bo ten Wrocław to taki trochę mały się wydaje w porównaniu z nim ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    @soczi
    dodaj do tego wszystkiego zimę i nieodśnieżone drogi o poranku ;) Trzeba wyjechać godzinę wcześniej, aby gdziekolwiek zdążyć. Dom na wsi - spoko, ale nie dla młodych ludzi.

    #dzieci #rodzicielstwo #rodzice #rodzina #logikarozowychpaskow #blackpill #nieruchomosci #samochody #childfree #wies #miasto
    pokaż całość

    źródło: beka2.PNG

    •  

      @diler_biedy: Polecam Ci wynająć dom/mieszkanie w tej dziurze, korzystanie nawet z auta (bo oczywiście najbardziej miarodajne bylobu korzystanie z autobusu czy pociągu ale niech będzie). Dodaj jeszcze do tego ten potencjalny czas dla dziecka na 2-3x zajęcia dodatkowe. Gwarantuję Tobie, że ten sklep obok domu i życie z dala od miasta spowoduje że docenisz to, że w tygodniu masz jakieś 5-15h czasu więcej w mieście. Możesz nawet oglądać meczyk jako dorosły chłop. Ja wiem, dom, chodzenie w gaciach w weekend, grill itp., ale gwarantuje Tobie że takie komentarze są od osób, które zarówno w mieście jak i w domu pod miastem nic nie robią. W mieście masz parki z grillem itp. a dodaj jeszcze jedno - jak masz znajomych pod miastem którzy się skazali na żywot w TRASIE to Cię odwiedzą, e jak masz takich co żyją w mieście to będą znacznie rzadziejCie odwiedzać. Widzę po sobie. Mieszkam w centrum, a znajomi przenieśli się do miejscowości od razu pod miastem. Wiesz, jak marudzę że muszę wziąć auto i jechać tam 30min? To już wolę jechać do rodziców 45min. I tak się złożyło, że z widywania się co 2-3 tygodnie, zrobiło się co 2-3 miesiące z tendencją na rzadziej. pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (53)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Odkąd do 30-stki dzielą mnie 2 lata zauważyłam więcej presji od strony społeczeństwa, że powinnam mieć ślub i dzieci, co niestety siada mi na psyche. Ostatnio odwiedziła nas kuzynka z bombelkami, a że przepadam za tymi dziećmi, to malutkiego przytulałam, a starszemu czytałam książki. Słyszałam komentarze szczegolnie od ciotek, że "coś mi się instynkt załącza". Niestety w takich sytuacjach coraz więcej słyszę takich tekstów, co doprowadziło do tego, że czuję awersję do okazywania sympatii dzieciakom. Bo zaraz to już znaczy, że chcę mieć swoje, dlatego że wyrażam czułość bobasa bliskiej kuzynki.
    Mój partner mimo tego, że jest po 30 jest nieświadom do końca z czym wiąże się ciąża, poród, wychowanie dziecka. Nawet jak pokazałam mu zdjęcie dosc przeciętnego kobiecego ciała po porodzie, to on skomentował to, że tak wygląda skóra po 6 porodach, a nie jednym. Najwiekszy dla niego trud w rodzicielstwie to podcieranie tyłka dziecku.
    Póki co na szczęście mnie nie ciśnie o dziecko, bo sam mówi, ze nie chce i zupełnie nie jest gotowy.
    Ja przez te wydarzenia zaczynam się izolować i czuć obrzydzenie do seksu. Nie wiem czemu, ale zaczęłam go postrzegać jako prokreację. Nie czuję się jeszcze gotowa na taką zmianę w życiu, jaką jest dziecko, a czuję, że ktoś albo mnie przekonuje, albo mi wciska moje pragnienia. Mam dość słabą psychikę jak widać..
    #dzieci #zwiazki #rodzicielstwo

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #6066aa02419888000b5d3249
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    Nie ma większego cuckoldstwa niż posiadanie córki xDDDDDDDD

    Zapierdalasz 18 albo 25 lat, na początku nie spisz po nocach, później wychowujesz, później dalej wychowujesz, karmisz 20 lat, uczysz, poświęcasz 1/3 życia żeby wyrosła na dobrego człowieka, później jeszcze płacisz na studia żeby była wykształcona, a tu przychodzi jakiś typ z dziara nawet niech będzie ze 7/10 i ją posuwa w dupe xDDD

    Rucha ją a później następny ją rucha i później jeszcze 20 innych co najmniej xDDDDDDD

    Posiadanie córki to największe cuckoldostwo świata mimo że oczywiście nie łączy cię z nią żadna więź poza rodzic-dziecko ale i tak wg mnie działa ten mechanizm, że poświęcasz wszystko żeby ktoś inny później ruchał ogarniętą laskę xDDDDDDD Ale taki typ musi mieć później bekę z tatusia ze przeruchal jego idealna grzeczna córeczkę xDDDDDDDDDD

    #cuckold #rodzina #rodzicielstwo #przemyslenia #blackpill #heheszki #dzieci #niebieskiepaski
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    W nawiązaniu do mojego wczorajszego wpisu o tym, że ludzie przeprowadzający się na wieś z miasta są samolubni względem swoich dzieci KLIK. Jak można było się spodziewać w komentarzach została przeprowadzona zmasowana kontrofensywa entuzjastów polskiej wsi. Muszę przyznać że miałem niezłą bekę czytając ich projekcji na temat życia w mieście. Niestety komentarzy było tak wiele, że nie miałem czasu na wszystkie odpisać dlatego między innymi ten wpis. Również żeby oszczędzić czasu komuś kto nie chce się przedzierać przez ponad 200 komentarzy zrobiłem małe podsumowanie jak według nich wygląda typowa wieś a jak miasto wojewódzkie:

    Typowe cechy charakterystyczne polskiej wsi:
    - Doskonale skomunikowana
    - Można z niej się dostać do centrum miasta wojewódzkiego szybciej niż z miejskiego osiedla
    - Mnóstwo dzieci (wręcz jak jeden napisał: "aż czarno od dzieciarni"), dzięki czemu wasze dziecko będzie miało pokaźne grono znajomych
    - Multum różnych rozrywek i zajęć dodatkowych dla dzieciaków
    - Wspaniałe i kulturalne imprezy na wiejskich dyskotekach na które każdy może dojechać swoim oplem kadetem.
    - Na każdej wsi żyje mnóstwo emerytowanych nauczycieli z których część uczyłą w zagranicznych szkołach więc korepetycje dla dziecka u sąsiada to żaden problem
    - Można dzieciom na podwórku zorganizować zajęcia z siatkówki albo judo
    - Spokój, cisza, bezpieczeństwo, brak patologii
    - Dzieci na wsi 100% wolnego czasu spędzają z rówieśnikami na świerzym powietrzu.
    - Wszyscy sąsiedzi są dla siebie mili i pomagają sobie na wzajem

    Typowe cechy charakterystyczne polskiego miasta wojewódzkiego
    - W mieście mieszkają same 5-cio osobowe rodziny na 50m2
    - Mimo, że mieszkają same 5-cio osobowe rodziny to w miastach prawie wcale nie ma dzieci, przez co wasze dziecko będzie odizolowane od rówieśników
    - Słabe skomunikowanie podróż z osiedla do centrum miasta trwa 2 godziny z 3 przesiadkami
    - Brak jakichkolwiek rozrywek i zajęć poza lekcyjnych dla dzeci. Jedynie trzepak.
    - Imprezy w miejskich klubach to patologia w przeciwieństwie do wiejskich dyskotek
    - Pełno patologii i narkomaństwa, za każdym rogiem stoi ćpun ze strzykawką
    - Menele srają do piaskownic
    - Menele srają na klatkach schodowych
    - Menele srają w autobusach
    - Menele srają w windach
    - Menele urywają lusterka na parkingach
    - Dzieci w mieście 100% czasu spędzają przed komputerem
    - Wszyscy sąsiedzi to patologia i zjeby.

    Tak mniej więcej w głowach wiejskich entuzjastów przedstawia się obiektywne porównanie życia na wsi i w mieście. Ogólnie najlepsze perełki jakie się pojawiły to:
    - Kontakt ze znajomymi można mieć internetowo więc nie ważne czy dzieciaki mogą razem spędzać czas IRL
    - Stwierdzenie jednego samca "alfa" (xD) że jeżeli on zdecyduje że jakieś miejsce jest odpowiednie dla jego dziecka to ono będzie odpowiednie - bo rozumiecie już samo stwierdzenie przez niego takiego faktu jest wystarczające to co naprawdę jest istotne dla dziecka nie ma znaczenia.
    No i zdecydowanie najlepszy komentarz "Ja jestem głową rodziny i decyduje gdzie mieszkamy. Nie będę całego życia dostosowywał pod dzieciaka który być może na końcu i tak nie będzie chciał się uczyć. Albo umyśli sobie w główce ogólniak 10km dalej mimo, że inny jest pod nosem i z myślą o tej szkole kupiłem mieszkanie w tej lokalizacji." - Ręce opadają nawet nie skomentuje.

    No nic jak ktoś już zainwestował środki w wyprowadzkę z miasta to oczywiste jest, że nic go nie przekona, ale jeżeli jeszcze rozważacie taki krok to specjalnie dla was zrobiłem kompilację komentarzy z poprzedniego wpisu opisujące co czeka wasze dzieci.

    @bojar :
    Kto mieszkał choć kilka lat za dzieciaka na zadupiu i dojeżdżał na spotkania ze znajomymi PKSm ten się w cyrku nie śmieje. Jak domek to tylko w miejscu gdzie jest bardzo dobra komunikacja publiczna - najlepiej blisko stacji kolejowej albo w zasięgu miejskich autobusów.

    @darthbob
    to o czym mówisz, to jest jeden z głównych powodów, przez który nie wynoszę się poza miasto.
    Mam 3 dzieci, nie wyobrażam sobie ciągłego dowożenia na zajęcia dodatkowe/do znajomych. Nie chcę, żeby miały jak ja, gdzie do liceum do miasta miałem 17km, i dwa autobusy w ciągu dnia. ze znajomymi po lekcjach się spotkać, to była abstrakcja

    @tygryske
    od zawsze mówię ze jak dzieci to tylko w sporym mieście, tak żeby mogły wybrać sobie zajęcia i hobby takie jakie im się podoba a nie jak ja gdzie do wyboru miałam karate i sksy z siatkówki raz w tygodniu

    @valko77
    ok tak byczqu, jak ja zazdrościłem dzieciakom z miasta że moga iść na basen/do kina więcej niż raz na pół roku jak wyjazd jakiś mieliśmy...
    Inna sprawa to sport, u mnie do wyboru jedynie jakieś SKS raz w tygodniu albo sekcja tenisa stołowego xd

    Nigdy dzieciakowi tego nie zrobi, wieś hamuje rozwój strasznie.

    @krs90
    Dziecko na wsi jest towarzysko wykluczone. Jak ja z kumplami szedłem na imprezę, to znajomy wracał do domu ostatnim autobusem. Wychowałem się w miasteczku ~20k mieszkańców i niesamowicie dobrze to wszystko wspominam. W życiu jako dziecko nie chciałbym mieszkać na wsi. Moi znajomi nienawidzili mieszkania poza miastem. Do szkoły musisz zdążyć na autobus, później czekasz na lekcję godzinę, po lekcjach znowu na autobus, czasami zdążysz, czasami czekasz godzinę.
    Gość z klasy z liceum wychodził z domu 6:30, żeby zdążyć do szkoły na 8. Jeżeli siedzieliśmy do 14-15, to powrót do domu był gdzieś powiedzmy 17:00.

    Argumentacja w stylu 'na wsi spokój, cisza, na rowerze można pojeździć' to w ogóle xD, jak jest się młodym to w dupie masz ciszę, liczą się spotkania towarzyskie, znajomi, wypady 'na miasto' do knajpy, na ognisko, na działeczkę.
    Liczy się bycie W GRUPIE/W EKIPIE/Z PRZYJACIÓŁMI.

    @iamts
    kurwa co ja bym dał żeby w czasie kiedy miałem parcie na treningi siatkówki należeć do jakiegoś miejskiego kurwa klubu z prawdziwego zdarzenia, mam warunki. Albo jak jebałem całą szkołę w szachy, zapisano by mnie do klubu, których w dużym mieście było kilka.

    Ale niestety mieszkałem na zadupiu i nie wykorzystałem potencjału. Teraz jest już więcej tych miejsc na zadupiach, ale i tak możliwości rozwoju dla dziecka w mieście to jest kurwa ogromny plus.

    @eugeniusz_zua
    w młodym wieku mieszkanie poza miastem to skazywanie sie na towarzyskie wykluczenie. Na studiach miałem w grupie typków mieszkajacych w róznych mniejszych miejscowościach pod Warszawą, typowych sypialniach i tracili dużo z zycia studenckiego. Wyjście gdzieś na piwko po zajęciach? Fajnie, ale 21 i muszą spadać bo o 22 mają ostatni busik na swoją wioskę. To samo rano przyjeżdżaj godzinę wcześniej na zajęcia bo tak masz busik. Spontaniczne wypadzik na miasto w sobotę o 21? Ej mordy sorry, ale nie mam już jak dojechać, może ubłagam starego, żeby mnie podrzucił a i mogę u któregoś przenocować? No, ale przynajmniej mieli ciszę i mogli sobie robić rowerowe wycieczki po okolicznych lasach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A już podwójne kombo spierdolenia jest wtedy gdy mieszkasz na wsi, a rodzice żyją z rolnictwa...

    @zasilaczkomputerowy
    wieczna beka z tych co musieli się zwijać z imprezy o 21 bo ostatni autobus na wiochę xD. Albo codziennie godzina albo dwie w dupę bo dojazdy. Było kilka takich osób w licbazie, że jak się zajęcia zaczynały o 7:30 to oni już dam od 6:30 siedzieli bo tylko takiego busa mieli o 5:45 xD. A ja elegancko w domku na przedmieściach 4 kilometry od centrum miasta wojewódzkiego. Wszędzie mogłem z buta cisnąć.

    @antarhei
    o kurde opisana moja i braci sytuacja za dzieciaka xD dodatkowo wszyscy zaczynali wakacje, a ja wstawałem o 7 zbierać truskawki na naszym polu, całą robotę kończyliśmy około 19, dzień w dzień, a to czerwiec i początek lipca ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    @siergiejlapczydow
    Dzięki temu ze do centrum najbliższego dużego miasta miałem 50min PKS moje życie towarzyskie w liceum praktycznie nie istniało. Klasa umawiała się na domówki a ja bym musiał jeba* 50min w jedna stronę, a gdzie powrót? Jakimś nocnym który dojeżdżał 3km od domu XD rodzicom natomiast nie chciało się mnie wozić po nocy, bo przecież mieli prace. Przez to nigdzie nie chodziłem.
    Z lokalnymi kolegami przestałem się obchodzić bo wyrośli na alkoholików i narkomanów.
    Dzięki wielkie „wieś”!

    @drzewnyzwierz
    ja akurat jestem przypadkiem, gdzie całe dzieciństwo spędziłam na wsi w Polsce A i odczuwałam braki miastowych wygód :) mnie chyba najbardziej boli wizja, że mieszkając na wsi, nie ma za bardzo wyboru co do szkół. Jest jedna podstawówka, jedno liceum czy tam technikum i elo. Wtedy fakt, dziecka nie odwozisz, ale jest ono skazane na jedną formę edukacji. Jakby chciało iść do miasta, to pojawiają się problemy z dojazdem. A najgorzej jak po szkole chce pociecha pójść na glupie frytki z maka ( ͡° ͜ʖ ͡°) albo do galerii ze znajomymi

    @mirekmirkowski
    nigdy nie wybaczę moim rodzicom krzywdy jaką mi zrobili w wieku 17 lat kiedy przeprowadziliśmy się do domku 15km od miasta, 25minut do przystanku do PKS. Po skończeniu 18 lat i zrobieniu prawka (za które sam zapłaciłem) prosiłem o to żeby dali mi parę groszy w miesiącu na utrzymanie izakup chociażby jakiegoś gruchota, ale chuj - siedź w domu synek, po to go zbudowaliśmy. Idź skosić trawę, porąbać drewna, wyrwać chwasty. Masakra - wyprowadziłem się jak tylko mogłem, ale co mi zmarnowałem życia i czasu (szczególnie w klasie kurwa maturalnej), to moje.

    @Proreshq
    Zgadza się. Jako dzieciak brałam udział w sporej ilości zajęć pozalekcyjnych i dojazd zawsze był problemem. W drugiej liceum przeprowadziłam się do internatu w większym mieście i odżyłam - wystarczyło autobusem dojechać kilka przystanków na zajęcia, jakie tylko chciałam. Dodatkowo, miałam więcej czasu po lekcjach, bo nie musiałam się bujać pociągiem, żeby dojechać do szkoły, wstawać bardzo wcześnie, żeby na niego zdążyć + czekać godzinę na pociąg powrotny na stacji, co wiązało się z małą ilością czasu po lekcjach. To była tragedia. A zimą już w ogóle - ciemno rano + późny powrót do domu i od razu ogarnianie lekcji + nauki

    @jezus_z_galileii
    Co poznaje kogoś z miasta, to okazuje się, ze ten ktoś coś w dzieciństwie robił: śpiewał, tańczył, uprawiał sport w jakimś klubie. A ja na tej jebanej wsi (chociaż tez złe nie trafiłem, mieszkałem w miejscowości turystycznej nad morzem) nic nie miałem okazji spróbować bo niczego nie było

    @jebecca
    Totalnie się zgadzam, jeszcze dziecko jak dziecko, w szkołach wiejskich tez są czasami możliwości dodatkowych zajęć, ale nastolatek ma przerąbane bo nawet do głupiego kina ze znajomymi nie może pójść a jak chce pójść do lepszego liceum to cierpi później przez dojazdy gdzie musi się tłuc PKSem

    @kumkumrere
    Ja jestem teraz w 3 liceum i mieszkam na wsi jakies 20km od trojmiasta. Niby blisko ale daleko, bus w tygidni raz na 1,5h w sobity co 3 a niedziele co 4. Ostatni o 21 wiec imprezy tylko jak ktos mnie przenocuje wiec skonczylo sie tak ze mimo ze bylem bardzo socialny to w 2 liceum sie zamknalem w sobie i nie jezdzilem nigdzie bo mega meczylo mnie brak spotanicznisci. Juz nie wspomne ze zwiazki tez sa niemozliwe w takich warunkach. A rodzice teraz wielke zdziwinie czemu ja chce na studia do Warszawy. Zycie na wsi jest zjebane cbyba ze to wies na granicy z miastem ktora jeszcze nie zostala wchlonieta. A prawo jazdy gowno daje bo i tak sie napic nie mozna

    @upupiona
    mieszkając na wsi dojeżdżałam do liceum oddalonego o 60 km. Oczywiście były inne, znacznie bliżej, ale zależało mi na pójściu do dobrego. Mój dzień wyglądał tak: pobudka 4/5, dojazd rowerem do stacji kolejowej oddalonej o 3 km (jeździłam rowerem cały rok, nawet zimą - nie miałam wyboru), pociąg był o 5 lub 6 - zależy czy zajęcia miałam na 7 czy na 8. 45 minut jazdy pociagiem, na miejscu z buta trzeba było iść kolejne 3 km. Cały dzień zajęć, powrót najczęściej 17, rowerek, o 18 byłam w domu. Obiad, prace domowe, nauka. Kładłam się spać o 23, żeby kolejnego dnia znowu wstać o 4/5. Zero czasu na jakieś hobby, na zajęcia dodatkowe, na chociażby zawiązanie znajomości z ludźmi z liceum. Nie mam ani pół znajomego z tego czasu. To był okropny okres w moim życiu. Niedawno kupiliśmy z mężem mieszkanie - w ścisłym centrum Gdańska. Dylemat był spory, bo tęsknię za wsią i spokojem. Ale komfort moich dzieci był istotniejszy. Nie chcę, by przeżywały to co ja

    @miekki_am
    milion procent racji. Mam porównanie, bo od 17 roku życia mieszkałem w domku do czasu rozpoczęcia studiów. Miasto dla dzieci i młodzieży to jedyna opcja.

    @goracystek
    na bardzo dobrze skomunikowanej wsi masz 1 autobus na 30 min (ale zazwyczaj 1 raz na godzinę), w mieście masz 2-3 autobusy jeżdżące od 5 rano do 23, gdzie praktycznie co 5 min coś jedzie.

    @thirtydoorkey
    Poznałem na studiach kilka osób właśnie z takich głębokich wiosek, gdzie w promieniu kilku km nie ma właściwie nic. Wielu z nich ma kompleksy z powodu tego ile atrakcji ominęło ich za dzieciaka. Ja wychowując się w centrum miasta miałem rzut beretem do szkół językowych, zajęć ze sztuk walki, makdonaldów, lodziarni i w ogóle czegokolwiek, podczas gdy oni siedzieli na tych zadupiach i ganiali po polu, a wypad do McD raz na rok to była atrakcja.

    Polecam sobie przez tydzień dojeżdżać taką komunikacją do pracy - otworzy to oczy jak powrót który teoretycznie powinien zająć 1h zajmuje 2h bo trzeba czekać 1h na autobus na wieś.

    @mackacthulu
    ileż ja problemów w życiu dorosłym mam przez to że się wychowałem na wsi, to nawet nie zliczę

    @mescuda
    Święta prawda. Wieś to przekleństwo.
    Nie ma co się kłócić co z niektórymi - adwokatami prowincji.
    Większość na wsi przepada, neetuje, marnuje się zamknięta w kolonii. W mieście mieliby możliwość inaczej spędzić 80 % swojego dzieciństwa, a dzieciństwo determinuje dorosłość

    @goracystek
    Tylko że mieszkając poza miastem życie ustawiasz pod rozkład jazy komunikacji podmiejskiej. Całe życie w biegu i w liczeniu "śpieszyć się bo może zdążę na podmiejski, czy nie bo i tak mam 1h czekania na przystanku".

    Nie zdążysz na autobus mieszkając poza miastem? Czekasz raz 45 min, raz 1,5h aż pojedzie następny.
    Nie zdążysz na autobus mieszkając w mieście? Jedziesz innym, albo czekasz na kolejny za 10-15 min.

    A na koniec rezygnujesz z dodatkowych zajęć pozalekcyjnych bo musisz czekać co tydzień 1h na przystanku bo zajęcia kończą się o 16:00, a autobus odjeżdża o 15:55 i kolejny jest o 17:15.

    @brudne_skarpety
    ja to mieszkając na wsi, żeby dojść do gimnazjum, to 4km w jedną stronę. To 8km z buta dziennie, potem do technikum żeby jechać do 10m oddalonego miasta, to tak samo 4km z buta w jedną stronę na busa, potem droga powrotna 4km z przystanku do domu, no i potem przed maturą jak się chodziło na korepetycje z matematyki, to też 4km w jedną stronę i potem do domu znowu 4km. No i tak 16km dziennie robiło.

    @rico1234
    Aż się udzielę. Uważam się za osobę bardzo socjalną, wręcz spoufalającą się. Wychowałem się na wsi gdzie tak jak mówisz albo było daleko do kolegów, albo po prostu ich nie było. To były inne czasy, przed Internetem. Wiesz co to znaczyło dla umiejętności socjalnych? Kompletne dno dna. I trochę mi z tego zostało. Dlatego teraz miasto i to najlepiej dom w mieście. Wiem że drogo i nie dla każdego, ale to najlepszy kompromis. Dzieciom tego po prostu nie zrobię, co ja miałem za dzieciaka. Serio to naprawdę ma znaczenie. Kontakty społeczne są bardzo ważne. To kształtuje człowieka, charakter i całą gamę zalet, których nigdzie się nie wypracuje.

    @hanja
    rozumiem w 100%, bo jako dziecko i nastolatka mieszkałam na przedmieściach i wszędzie musieli wozić mnie rodzice: angielski, basen, tenis, korepetycje... dramat. Jako nastolatka nie mogłam spotykać się z rówieśnikami, bo nie miałam jak dojechać. Dlatego teraz mieszkam w samym centrum miasta, uraz pozostał

    pamietam jak chodziłam na jakieś korki czy 2 x w tygodniu na tenis, to mama mnie zawoziła i czekała przez godzinę w samochodzie pod salą, bo nie opłacało się jej wracać do domu. Czasami były silne mrozy, czasami upały lub deszcz, a ona czekała. To były czasy jeszcze bez telefonów komórkowych, wiec nie było nawet jak zabić czasu. Dopiero z perspektywy czasu doceniam poświęcenie. Z drugiej strony nie pracowała zawodowo, wiec mogła sobie pozwolić na takie akcje.

    Teraz mam znajomych miastowych, którzy wyprowadzają się na wieś i przedmieścia, a ja w duchu współczuje ich dzieciakom xD

    dodam jeszcze, ze dziecko całkowicie inaczej postrzega odległości i dojeżdżanie nawet kilku czy kilkunastu kilometrów to już dla niego wyzwanie. Do dziś pamietam jak sama pierwszy raz jechałam autobusem :)

    @dsomgi00
    Jak tak czytam co tu niektórzy piszą to mi się śmiać chce. OP ma racje. Wieś strasznie ogranicza możliwości. A to co wy tu wypisujecie jakieś kluby, korepetycje czy środki komunikacji na wsi to niestety, ale nie istnieje. Większość tutaj ma chyba wyobrażenie wsi jako nowoczesne przedmieścia pod Warszawą. No niestety tak nie jest. Stereotypowa wieś wygląda tak, że jest na niej remiza, sklep abc i jedna ulica a wzdłuż niej domy. Nie ma nic do roboty. Piszę to co prawda jako mieszkaniec miasta wojewódzkiego od urodzenia, ale zjeździłem trochę Polski i wiem jak wieś wygląda. No i miałem znajomych w szkole średniej i teraz na studiach ze wsi i też mi opowiadają jak to jest. Brak klubów do poimprezowania, brak jakiegoś kina, restauracji, siłowni, basenu, czegokolwiek.

    #dzieci #rodzicielstwo #rodzice #rodzina #logikarozowychpaskow #blackpill #nieruchomosci #samochody #childfree #wies #miasto
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @marcinpodlas8: mieszkalem 20km od miasta wojewodzkiego, przez to przestalem chodzic do szkoly bo mialem dosc jazdy busami i marnowania zycia (ukonczylem liceum ale prawie 50% nieobecnosci), bo moje dni wygladaly aby szkola i dom bo na nic innego nie bylo czasu, moje zycie towarzyskie umarlo w liceum bo nie bylo jak sie integrowac i imprezowac, wtedy z chlopaka ekstrwartyka stalem sie sfrustrowanym przymusowym zamulaczem przy komputerze i strasznie przytylem bo jedzenie i picie z kumplami na przystanku lub pod stacja benzynowa to byla jedyna rozrywka na tej gownianej wsi

      aaa i to wazne, ze ci co z zadupia na studia zostali wyslani na stancje przez rodzicow to odzyli, mnie rodzice nie wyslali na stancje bo mieszkalem za blisko miasta, wiec i moje towarzyskie zycie na studiach dziennych nie istnialo!

      edit: dodaje do ulubionych i bede wysylal znajomym co skazali dzieci na wies
      pokaż całość

    •  

      @elementyzaskoczenia: Już niedługo vol2 tego wpisu. Stay tuned.

    • więcej komentarzy (157)

  •  

    Rodzice 38plus mają w piździe swoich 6 latków... Chcą odpocząć, zmęczeni są, kredyt mają. Pierdolnę dziecku smartfona... On napierdala youtuba jak chce i w przedszkolu nadaje nowe trendy a jak dzieci nie chcą sie bawić to dostosowuje sie do ich zasad i dzieciak nie wie co ma robić czy youtube który jest fajny w domu, czy piaskownica w której jest tyle ciekawych rzeczy i dzieci... Szaleje... Drodzy rodzice, To widać który dzieciak ma uwagę rodziców a który jest tzw. WYJĄTKOWY "Siedząc przed smartfonem i dając wam spokój w wieku 38 lat plus" #rodzicielstwo pokaż całość

  •  

    Miałem ostatnio pogawędkę ze znajomymi na temat tego czy lepiej jest mieszkać w mieszkaniu w mieście wojewódzkim czy na wsi w domku z ogródkiem. Padło wiele argumentów za i przeciw obu rozwiązaniom, ale wiecie co mnie uderzyło najbardziej. W ogóle nie brali do siebie argumentu o utrudnionej socjalizacji z rówieśnikami dla ich dziecka w wariancie numer 2. Wymieniali całą litanię zalet, a że sąsiedzi się nie tłuką, że na podwórko można wyjść blabla. Ale jak im powiedziałem że jak mieszkacie w mieście to dzieciak będzie miał kumpli z klatki obok z którymi będzie mógł grać w piłkę itd. że będzie miał ułatwiony dostęp do basenów, sekcji sportowej itd to eeee tam przesadzasz. No właśnie nie przesadzam takie rzeczy są dla dzieci bardzo ważne. Co dzieciak ma robić na wsi jak najbliższy kumpel mieszka 5 km dalej. O podwożeniu go codziennie do szkoły już nie wspomnę. Dodatkowo jeżeli będą chcieli dzieciaka wysłać na jakieś zajęcia poza szkolne typu dodatkowy angielski, niemiecki (a umówmy się jeżeli ktoś nie jest zacofanym jaskiniowcem barbarzyńcą to ma obowiązek umożliwienia uczęszczania na zajęcia dodatkowe które umożliwią mu prawidłowy rozwój) to znowu rodzi się problem dojazdów. Jak nie wierzycie to zapytajcie chociażby użytkowników @Mescuda albo @NieTakMialoByc jak mieszkanie na wsi albo na dalekich przedmieściach może skomplikować dziecku proces socjalizacji z rówieśnikami.

    Także jeżeli decydujesz się na przeprowadzkę z dużego miasta na wieś mając na uwadzę tylko własne wygody i kompletnie ignorując potrzeby swojego dziecka to niestety jesteś troglodytą i powinny zostać ci odebrane prawa rodzicielskie. Change my mind.

    #dzieci #rodzicielstwo #rodzice #rodzina #logikarozowychpaskow #blackpill #nieruchomosci #samochody #childfree #wies #miasto
    pokaż całość

    źródło: steamuserimages-a.akamaihd.net

  •  

    Żaden gówniak nie jest w stanie wygrać z odczuciem spokoju, wygody i braku zbędnej odpowiedzialności. Tak dobrze jest nie być rodzicem, nie warto się w to pchać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #antynatalizm #bekaznatalistow #childfree #rodzicielstwo #dzieci #gowniak #kaszojad #zasraniec #zasmarkaniec #purchlak #poroniec #pasozyty pokaż całość

    +: Mika02, DarkZizi +35 innych
  •  

    Jeżeli jakiś osobnik decyduje się na spłodzenie dziecka mając świadomość tego iż nie będzie w stanie zapewnić mu oddzielnego pokoju w mieszkaniu, swojego komputera, dobrej jakości ubrań, max 5 letniego samochodu segmentu C na 18 urodziny oraz min 50% wkładu własnego na mieszkanie min 70m2 w mieście wojewódzkim do 25 roku życia, to jest podczłowiekiem, barbarzyńcą i kanalią. Change my mind

    #dzieci #rodzicielstwo #rodzice #rodzina #logikarozowychpaskow #blackpill #nieruchomosci #samochody #childfree
    pokaż całość

    źródło: steamuserimages-a.akamaihd.net

    •  

      ludzie przeliczający wszystko na pieniądze to pierwsza grupa, która powinna mieć zakaz płodzenia dzieci. Od dzieciństwa rzucają w nie kasą a potem zastanawiają się co poszło nie tak bo wychowali roszczeniowego kretyna.

      @tomekruslan: pierwsza grupa która powinna mieć zakaz płodzenia to biedaki jebiące na 3 zmiany w fabryce smordu.

      I tu mamy sedno problemu. Materiał dla psychoterapeuty bo ewidentnie masz jakieś nieprzepracowane traumy z dzieciństwa. Wykop tutaj nie pomoże, potrzeba specjalisty.

      @tomekruslan: Dogłębna psychoanaliza wychodkowego eksperta. Czuję się dotknięty.
      pokaż całość

      +: Finesta
    •  

      @marcinpodlas8: tak, a jak ktoś zapewnia wszystko co wymieniłeś swojemu dziecku, to przegrywy mają ból dupy, bo "bananowe oskarki dostają wszystko od rodziców, nie znają życia" xDDD

    • więcej komentarzy (114)

  •  

    Beka z sytuacji.
    Siedzę troszkę oddalona od młodego ( klasa 1). On na zdalnych ma religię.
    Katechetka nachalnie któryś raz z rzędu namawia dzieci aby w niedzielę poszły do kościoła.
    Mój wreszcie nie wytrzymał i odezwał się wściekły :
    - Proszę Pani czy Pani chce żebym na się tam zaraził? Do szkoły nie mogę iść A mam iść do kościółka? Czy Panią porąbało?!?!?!

    I tak oto dostał pierwszą jedynkę za poglądy polityczne

    Badumpssssst

    #koronawirus #szkola #zdalnenauczanie #religia #takaprawda #takbylo #dzieci #rodzicielstwo
    pokaż całość

  •  

    Moja matka do pewnego czasu: Siaa, od zawsze zależało ci tylko na pieniądzach! Jesteś materialistką! Nie tak cię wychowałam!

    Mój ojciec od zawsze: rób te biznesy i ucz się, kasa ważna sprawa. Jak będziesz dorosła, to zobaczysz jak bardzo.

    Mój tata teraz: jestem z ciebie dumny. Nie mógłbym sobie wymarzyć lepszej córki. Mogę umierać w spokoju. Od zawsze wiedziałem, że sobie poradzisz.

    Moja matka teraz: Siaa, tobie się powodzi. Nie zapomnij o swojej matce nigdy. Mama to najważniejsza osoba w życiu, o matkę trzeba dbać ( #pdk)

    Ja: Pewnie, mamo. Dobrze, że mam taką matkę, która nie jest materialistką. To znacznie ułatwia xD

    ¯\_(ツ)_/¯

    #rodzicielstwo #firstworldproblems
    pokaż całość

  •  

    Pokazywanie dziecku piękna tego świata to wspaniały element rodzicielstwa (。◕‿‿◕。)
    #dzieci #rodzice #rodzicielstwo #macierzynstwo #ciemnamama #pozytywnie

    źródło: IMG_20210315_120551.jpg

  •  

    Jak to jest, że na żywo nie spotykam się z jakimś szczególnym namawianiem mnie do macierzyństwa (pomijam ludzi starych lub koleżankę z dziwnym charakterem). Każda znajoma matka mówiła o porodzie jak o czymś strasznym, o niedogodnościach ciąży i porodu (żylaki, rozstępy, psucie zębów, pękanie pochwy, piersi w dół itd itp), że seks i relacja z partnerem się zmienia, dziecko może być absorbujące, że koniec mojego życia przez pierwsze lata.

    W internecie zaś spotykam się głównie z opiniami, które nie posiadają w sobie wad macierzyństwa i ciąży/porodu, a niebieski jest bardziej kochany "bo zrobi z rana kawę" niż kiedyś.
    Nie, nie tylko od kobiet takie opinie, faceci szczegolnie na wykopie też często mówią tylko w superlatywach.

    Dziwi mnie ten brak proporcjonalności. A przecież niemal każda decyzja zmieniająca życie prawie o 180 stopni ma swoje wady. A zjadający z ciebie wszelkie witaminy płód/dziecko dobrze nie wpłynie na zdrowie. Wypychanie "arbuza" przez "cytrynkę" też nie.
    Trochę szkoda kobiet, które się tego naczytają, a potem nie będą mysleć o konsekwencjach swojego wyboru.

    #rodzicielstwo
    #childfree
    #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj budowla, z której chyba jestem najbardziej zadowolony do tej pory. Kościół w układzie trójnawowej bazyliki z dzwonnicą. Przy okazji definicja architektoniczna bazyliki:

    Bazylika – współcześnie tą nazwą najczęściej określa się chrześcijańską świątynię wielonawową (niezależnie od pełnionych funkcji kanonicznych) z nawą główną wyższą od naw bocznych, posiadającą okna ponad dachami naw bocznych (w odróżnieniu od kościoła halowego)[1]. Kościół z nawą główną wyższą od naw bocznych, lecz bez okien to pseudobazylika.

    #duploinspiracje <==zapraszam do dzielenia się swoimi pomysłami na budowle z duplo pod tym tagiem (I do czarnolistowania dla niezainteresowanych).

    #lego #rodzicielstwo #tatacontent
    pokaż całość

    źródło: rSaved1876983580688012573.0

  •  

    Jako rodzic prawie trzylatka często szukam różnych inspiracji do budowania z duplo. Kto budował ten wie, że trcohę ciężko z nich sklecić ccoś fajnego. Staram się podpatrywać w necie trochę, ale pomyślałem, że fajnie byłoby stwożyć tutaj tag do wzajemnego inspirowania się.

    Dlatego jak tylko zbuduję coś fajnego będę wrzucał pod tagiem #duploinspiracje zachęcam innych do dzielenia się również swoimi pomysłami. Mam trochę kontentu na telefonie, żeby tag był bardziej aktywny przez parę pierwszych dni. Mam nadzieję, że znajda się jeszcze inni i tag się rozkręci.

    Na pierwszy ogień leci dzsiejsza Wieża Eiffla.

    #duplo #lego #rodzicielstwo #tatacontent
    pokaż całość

    źródło: rSaved724999868083395095.0

  •  

    #zajebanezreddita z #childfree ale temat chyba bardziej #dzieci czy #rodzicielstwo
    Jeśli ktoś będzie potrzebował zrobię skrót po polsku

    My sister just had a little boy. He’s about a month old now. She has been suffering terribly from PPD and was advised to take some time away from the child. She called me and asked if I’d be down to go for a picnic and shop a little. I was happy to.

    I went over to pick her up and she was just about ready. We weren’t going to be too long. 6 hours tops. It was about 11am. My BIL has generally been very supportive but what he said pissed me off.

    My sister: Thanks for watching the baby.

    BIL: You’re welcome. Just don’t be too long. I don’t want to be stuck at home all day.

    Wtf. I didn’t say anything but when my sister and I were alone I asked her why he was being thanked for watching HIS own son, that he wanted so so bad. The kid is probably the most docile baby ever. Cries only when he’s hungry but holy shit. She just laughed it off.

    Why is that a thing??! When two people have a baby, most of the responsibility falls in the woman and when the father lifts a finger, he’s praised!

    W sumie komentując, to nawet w rodzinach gdzie ojciec pomaga bardzo dużo i ogółem wyjdzie tego nawet pod 50%, to nadal często kobieta jest obciążona odpowiedzialnością i pamięcią i jest rodzicem domyślnym. Tzn, ona sprawdza czy gdzieś może wyjść bo mąż będzie w domu, ona przekazuje "popilnuj teraz", pamięta i pilnuje wizyt i najwyżej zleci pójście do lekarza. Raczej tak było jest i będzie
    pokaż całość

  •  

    Coś mi się zdaje że Blog Ojciec ma konto na Wykopie ( ͡º ͜ʖ͡º) a do tego pulsuje cenzopapy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #blogojciec #zajebanezfacebooka #rodzice #rodzicielstwo #cenzopapa #2137 #facebook #parenting #heheszki

    źródło: IMG_20210224_215004.jpg

  •  

    Nie ma większego cuckoldstwa niż posiadanie córki xDDDDDDDD

    Zapierdalasz 18 albo 25 lat, na poczatku nie spisz po nocach, pozniej wychowujesz, pozniej dalej wychowujesz, karmisz 20 lat, uczysz, poswiecasz 1/3 zycia zeby wyrosla na dobrego czlowieka, pozniej jeszcze placisz na studia zeby byla wyksztalcona, a tu przychodzi jakis typ z dziara nawet niech bedzie ze 7/10 i ją posuwa w dupe xDDD

    Rucha ją a pozniej nastepny ją rucha i później jeszcze 20 innych co najmniej xDDDDDDD

    Posiadanie córki to największe cuckoldostwo świata mimo że oczywiście nie łączy cię z nią żadna więź poza rodzic-dziecko ale i tak wg mnie działa ten mechanizm, że poświęcasz wszystko żeby ktoś inny później ruchał ogarniętą laske xDDDDDDD Ale taki typ musi miec pozniej beke z tatusia ze przeruchal jego idealna grzeczna coreczke xDDDDDDDDDD

    #cuckold #rodzina #rodzicielstwo #przemyslenia #przegryw #blackpill #redpill #nsfw
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl 18+

  •  

    Garsc rad dla par planujacych potomstwo, jak nie wychowac w przyszlosci przegrywa:
    -zachecajcie wasze dziecko do gnebienia innych. Pod zadnym pozorem nie wolno je karac za to ze wyzywa sie na slabszych.
    -zadbajcie zeby wasze dziecko mialo wszystkie modne gadzety i modne ubrania zeby bylo lepsze od rowiesnikow
    -zajecia sportowe to must have. Najlepiej sport druzynowy + sztuki walki. To da waszemu dziecku odpowiedni prestiz
    -absolutnie wymagane jest korygowanie wszystkich wad postawy, wad ortodontycznych w zarodku. Dziecko powinno byc regularnie badane pod kazdym katem.
    -jesli wasze dziecko jest nizsze od rowiesnikow NATYCHMIASTOWO inwestujecie w hormon wzrostu
    -po osiagnieciu 16-18 roku zycia mozna zaczac myslec o podawaniu mu testosteronu

    #dzieci #rodzice #wychowanie #wychodzimyzprzegrywu #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #przegryw #rodzicielstwo
    pokaż całość

  •  

    Słucham sobie właśnie audycji w radio, w której mowa o bezpieczeństwie dzieci w sieci. Mowa m.in. o różnicy w kompetencjach cyfrowych i potrzebach najmłodszych, np. o tym że dzisiaj nawet osoba ok 30-tki nie rozumie już często świata nastolatków. Jeszcze 20-30 lat temu luka technologiczna wynosiła ok 30 lat, natomiast teraz dużo mniej.
    Niezły jest przykład snapczata. Z dekadę temu jak popularyzował się FB to rodzice mogli zakładać, że są w stanie czuwać nad tym co robią ich dzieci w sieci, bo posty wiszą dopóki nikt ich nie usunie. Natomiast snap (i jemu podobne apki) zmienił reguły gry i już kompletnie odizolował rodziców od tego co robią ich dzieci.

    No i tak się zastanawiam czy pracując w IT często macie wątpliwości nad sensem tworzenia poszczególnych apek czy stron? Wy - programiści czy testarzy (szczególnie Ci starsi, po 30-tce) macie czasami tak, że myślicie "co za kretyn wymyślił tę apkę?" czy "kto będzie z tego korzystał?" albo "to ma być dla dzieci? Przecież to im zryje banie."
    Nie chodzi mi o projekty typu kolejna apka do zamawiania pizzy, gdzie myślicie po prostu, że rynek jest nasycony i ta się nie przebije. Chodzi mi o takie gdzie na usta ciśnie się Wam WTF, bo musicie stworzyć kolejnego tik toka lub coś jeszcze gorszego i macie wrażenie np. że przykładacie rękę do rozwoju patostrimów, przemocy czy innych negatywnych rzeczy dotykających nastolatków.

    A może jest tak, że większość projektów to profesjonalne narzędzia, np. wewnętrzne systemy dla korpo, a takie tik toki to tylko promil projektów, który za to jest mocno widoczny w świecie codziennym?

    Przyczepiłem się tik toka, bo po prostu nie wiem z czego dziś korzystają dzieciaki.

    #programista15k #testowanieoprogramowania #programowanie #psychologia #rodzicielstwo
    pokaż całość

  •  
    Jebecca via iOS

    +16

    Zauważyłam, że osoby które nie chcą mieć dzieci obnoszą się z tym tak samo mocno jak madki zdjęciami bombelków
    #childfree #antynatalizm #rodzicielstwo #dzieci #madka

  •  

    Ostatnio czytałam wiele komentarzy pod postem dotyczącym bezdzietności z wyboru, których autorzy twierdzili że nie chcemy mieć dzieci bo wolimy się bawić i imprezować, śmieszne, po prostu niektórzy są bardziej rozwinięci i nie potrzebują jakiś nieintelgientnych, srajacych pod siebie istot dla swojej podrzędnej potrzeby spełnienia standardów społecznych.
    #childfree #antynatalizm #rodzicielstwo #dzieci pokaż całość

  •  

    Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę (dawniej Dzieci Niczyje) organizuje darmowe spotkanie tylko dla ojców!

    23.02 o 18:00

    Zapraszamy ojców dzieci do lat 6, którzy chcą dowiedzieć się, jaką rolę spełniają w rozwoju swojego dziecka na przestrzeni jego pierwszych sześciu lat i czym różnią się od matek oraz dlaczego mówi się, że ojciec jest dla dziecka 'oknem na świat'.

    https://www.facebook.com/events/525731825056433/

    #dyskryminacjamezczyzn #rodzicielstwo #dzieci #ojcostwo
    pokaż całość

  •  

    #uk #kp #polozne #politpoprawnosc #rodzicielstwo #transseksualizm

    Times donosi, że NHS wspina się na wyżyny politycznej poprawności i zmieniają nazwy karmienia piersią i matka na bardziej przyjazne trans.

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_7993.PNG

  •  

    #pierwszaparanoja - tag, na którym opisuję odcinki serialu #pierwszamilosc, ze szczególnym uwzględnieniem paranoi i absurdów, które serwują nam scenarzyści (a dokładniej scenarzystki).
    Dziś piątek, więc powinna być bomba. Chociaż pytanie czy uda im się wymyślić coś większego niż środowy gwałt na Kalinie? Według zapowiedzi, Tomek będzie miał jakieś wąty do matki, więc wraca temat Julki, tj. Jolki.
    Kalina wraca do pracy, ledwo chodzi, smutna, bez mocy, smutna melodia. Sabina dostrzega problem. Zgwałcona kobieta ewidentnie cierpi. Jest nieobecna, tępo patrzy w okno. Weksler wzywa ją do siebie. Spodziewa się nieprzyjemnej rozmowy.
    W Wadlewie listonosz dostarcza Kulasowi paczkę na nazwisko Wanda Kulas. A wczoraj ruszyły poszukiwania Wandy. Zamożny bezrobotny alkoholik płaci stówkę za paczkę i wymyśla, że jedna z jego cór ma na imię tak, jak odbiorca paczki. No nic. Nikt nie skojarzył.
    O, już chyba wiem co to za problem Kingi będzie. Otóż matka młodego Amaro nie może znaleźć swoich perfum i stwierdziła od razu, że Jolka je buchnęła xD Janek ofc znowu jest mądrzejszy od Kingi i mówi, że trzeba to zrobić subtelnie a nie pytać łebka czy jego dupa ukradła perfumy.
    Weksler ciśnie Kalinie, bo ta schrzaniła umowę. Kalina się rozbeczała, ale nikomu dalej nie daje znać w czym problem. Przejebana sprawa.
    Wanda odbieraa przesyłkę, wyciąga skądś portfel pełen banknotów. Odzywa się na tyle dziwnie, że chyba jednak wie, że jest Wandą milionerką. Ale potem z kolei nie mówi tak.
    Młodsza siostra mówi do Antka (syna Pameli, którego zrobił jej policjant, któremu dala doopy żeby Sylwek z pierdla wyszedł), że chyba jest adoptowany, bo gada jakby nie był z ich rodziny.
    xD
    Pan Janex idzie do TV na pierwszy dzień pracy, czy raczej na spotkanie w sprawie tejże, Kinga zaprasza Jolkę na obiad i chce ją subtelnie zjebać za kradzież.
    Janka przyjmują w siedzibie "Fajna TV". Pytają go jak zrobić materiał na temat fantazji seksualnych Polaków. Powiedział, że nie podoba mu się rozpiska programów i mówi, że osoba bez doświadczenia to robiła. A to pani profesor, która z nim rozmawia xD
    Zaczynają jechać tam po ramówce.
    Kalina przyszła do wrocławskiego centrum kultury, czyli do BAR BARIANA. Wiolka sobie żartuje z Kaliny, że jest w ciąży, wkurwiona Kalina się burzy i mówi jej, że zerwali z Alejandro, ale też nie przyznaje się, że została zgwałcona. Coś czuję, że trochę czasu minie, zanim o tym komuś opowie.
    Kulasy se jedzą, Sylwek zakazuje jej używać internetu. Wanda nazywa go "wadlewskim Rosseau", bo też neguje postęp. Oho, Wanda dostaje styków w mózgu, że zaczyna coś pamiętać. I ciągle mówi do Kulasa per "mężu":|
    #logikarozowychpaskow #zwiazki #wychowanie #rodzicielstwo #dzieci
    I nagle Tomek z #julka są z Kingą i gotują sobie. Jolka mówi, że Kinga ma 30 lat doświadczenia w kuchni, Tomek wychodzi do sklepu a Kinga, przypominam - z wykształcenia psycholog - mówi: "Musimy porozmawiać o perfumach, które mi zginęły. Zrobimy tak: pójdziesz do łazienki, odłożysz je na miejsce i zapomnimy o temacie." No ja kurwa nie wiem, ale ludzie z tagu #psychologia - czy w ten sposób się rozmawia z osobą, którą widziało się raz w życiu? No i z osobą, na którą leci syn tej osoby? xD
    Potem napierdala na młodą, że przehandlowała te perfumy. Jolka się przyznaje, że raz się nimi psiknęła i odłożyła na miejsce. Kinga mówi "czyli gdzie, do siebie do domu?" xDDD
    Jolka się obraziła i mówi, że pójdzie do domu, jak Kinga jej nie lubi xDxD
    Jakaś lekko pierdolnięta ta Kinga i pokazuje to kolejny raz.
    Ja jako osoba bez wykształcenia psychologicznego i bez dzieci raczej zapytałbym po prostu, czy Julka ich nie używała, a nie czy podjebała i oddała na handel.
    Kalinę odwiedza jakiś typ z kancelarii i mówi, że to w sprawie Alejandro. Przychodzi z ugodą w sprawie gwałtu, zapłaci jej jak nie pójdzie do sądu. Prawnik przyniósł paczkę hajsu. Kalina porwała ugodę. Widać myśli podobnie jak Bartek.
    BTW za duża suma to nie była, zmieściła się w papierowym woreczku
    Wanda daje stówę dzieciom, żeby poszły sobie na lody i zaczyna kusić Sylwka tańcząc w bieliźnie na ogrodzie. Chce się z nim gździć na sianie, ale Sylwek mówi, że ma bloka, jak myśli o kolejnych dzieciach. Wanda nazywa go pijakiem, leniem i impotentem i nie wie, dlaczego z nim jeszcze jest.
    O, Jolka z zawodówki chwali się bogatym ojcem, który dorobił się na giełdzie, obiecał, że kupi jej restaurację i przywozi jej perfumy z Paryża. Mówi to, patrząc co chwilę na Kingę. Jolanta mówi, że spierdala, bo Kinga jest przyjebana. No i słusznie, bo jest :| Kinga to #p0lka po całości.
    Kalina se śpi i się jej śni, że Alejandro siedzi i na nią patrzy. 0/10 Trza to zgłosić pani Domańska na psiarnię a nie.
    Tymczasem mądra baba dzwoni do ślusarza, żeby wymienił jej zamki xD
    Wchodzi Tomek i jebie Kingę, że jej nienawidzi i w ogóle jak mogła. No i chuj bombki strzelił.
    A tu w Wadlewie Malwina zobaczyła Wandę. Olaboga, pierwszy raz po X tygodniach ktoś zerknął co u Kulasów się dzieje na podwórku xD
    To by było na tyle.

    Zastanawiam się, czy nie lepiej wrzucać wpisy następnego dnia w "prime time", może więcej osób zainteresuje się naszym ukochanym #seriale
    Stay tuned

    #pierwszaparanoja no i może trochę #ladnapani ale w sumie to tak nie za bardzo. No ale baba w bieliźnie...
    pokaż całość

    źródło: i.postimg.cc

  •  

    Żyję w pierd... Symulatorze Wysypiska.....

    Codziennie to samo, sprzątanie, układanie rzeczy, puszczanie robota a i tak gównix w 30min po powrocie robi bałagan jak na zdjęciu....

    Jeb..y dzień świstaka
    #dzieci #mowilizebedziefajnie #rodzicielstwo #symulator #wysypisko

    źródło: 1612505608695.jpg

  •  

    Ale nasypało tego białego gunwa - bombelek dla skali ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #olsztyn #zima #zimawypierdalaj #rodzice #rodzicielstwo #ojcostwo #bombelek

    źródło: 1612432081205.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #rodzicielstwo

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:1,0:0

Archiwum tagów