•  

    W Zakopanem w 1759 roku został ścięty prawdopodobnie ostatni Święty Smrek (świerk), pod którym tatrzańscy górale składali ofiary w intencji pogody i urodzaju. Drzewo rozkazał ściąć jezuita Karol Fabiani, który w owym czasie prowadził w regionie misję chrystianizacyjną.

    Ale oczywiście rodzima wiara „zniknęła w X wieku”, „nie ma żadnych źródeł” i „nic nie wiadomo” ( ͡° ͜ʖ ͡°) Historię podają sami jezuici.

    #rodzimowierstwo #slowianie #slowianskapolska #religia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #zakopane #podhale #tatry
    pokaż całość

    źródło: s3.eu-central-1.amazonaws.com

    •  

      Zdajesz sobie tylko sprawę że źródła pisane też nie są obiektywne i mogą przekłamywać dawna rzeczywistość?

      @ciemnienie pisałem wyżej, że nie nazwę sensownym źródłem pisanym Helmolda czy Thietmara. Właśnie mi o to chodziło, coś chłop usłyszał, coś napisał i traktuj to poważnie. Ale jednak jeśli mamy pisemne zabytki różnego autorstwa, to sprawa robi się jasna.

      Stąd właśnie mówię, że na ten moment nie wiemy i na horyzoncie nie widać możliwości dowiedzenia się w co wierzyli Słowianie.

      Obrazowo: mamy pojedyncze tessery z mozaiki, czasem jakieś fragmenciki obrazka.

      Ja mówię: nie da się złożyć obrazka, cokolwiek ułożymy będzie tylko naszym wyobrażeniem tego go było

      Ty mowisz: możemy zobaczyć jak wyglądają inne mozaiki i z tego co mamy próbować ułożyć coś na podobieństwo tamtych

      Dla mnie ta druga wersja jest pewnym oszukiwaniem, tylko żeby koniecznie nie przyznać, że się nie wie i zapełnić czymś lukę. Ja się z tą luką godzę, bo z tego nie żyję ani nie muszę nadać sensu swojemu wykształceniu. Tym bardziej, że przy mozaikach wariacje były jednak mniejsze niż przy systemie wierzeń.
      pokaż całość

    •  

      @revslav_: Pierwszy kościół w Zakopanem powstał w połowie XIX wieku i wcale a to wcale nie był zbytnio odwiedzany przez górali, można śmiało napisać że pierwszy proboszcz wprowadził katolickie rządy gwałtem i siłą.
      Historia zmiany charakteru wioski na turystyczną miała miejsce wraz ze śmiercią tego księdza, został on więc zapamiętany jako pionier nowego świata, niestety przy okazji katolickiego.

    • więcej komentarzy (32)

  •  

    Rys. Widget
    #rodzimowiercy #poganie #slowianie #rodzimowierstwo #slowianie #wiara

    źródło: bogowie-rysunek-satyryczny-rodzimowiercy-rodzimowierstwo-satyra-rysownik-satyryk-widget-widgeta-poganstwo-poganie-pogani

  •  

    W zeszłą środę miał miejsce pogrzeb Kazimierza Mazura. Aktor został pochowany w rycie słowiańskim, przy odwołaniu do przedchrześcijańskich bóstw.

    W komentarzu nagranie z pogrzebu, a tu znalezisko: kilk

    #religia #ciekawostki #ciekawostkireligijne #slowianie #rodzimowierstwo #slowianskapolska #film #seriale #rozrywka pokaż całość

    źródło: tkn24.pl

  •  

    Niech się darzy plon lechicki
    Niech się się pleni sławski żywot
    Wszak my plonem naszej ziemi
    Jednej matki ponad wszystkie
    Któż by nie czcił swojej matki
    Któż by wyklął swoje plemię
    Tego Bogi wnet zapomną
    oddzielając ziarna od plew
    Niech się darzy plon człowieczy
    Niech się się pleni ludzki żywot
    Tylko niebo, tylko ziemia
    Tylko wiara i rodzina
    #revoltagainsthemodernworld #paganmetal #folk #rodzimowierstwo
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Dwa nowe artykuły: Trzygłów i Jarowit
    Nie jestem do końca zadowolony z artykułu o Trzygłowie, ale nie mam już do niego siły.
    #rodzimowierstwo #slowianie #poganstwo #poganie #religia #religioznawstwo #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    Zapomniało mi się napisać, ale niedawno zapowiedziano nową książkę, która wychodzi jeszcze szybciej.
    Mowa o Mity Słowian. Śladami świętych opowieści przodków autorstwa Michała Łuczyńskiego. W 2020 ten sam autor wydał naukową książkę poświęconą etymologii bóstw słowiańskich. Teraz napisał książkę o bogach i mitach. Ze spisu treści można spodziewać się, że autor skupia się przede wszystkim na mitach, mniej na bogach. Mity Słowian nie zachowały się w żadnych kronikach, lecz w folklorze. Spis treści robi wrażenie i można założyć, że prawdopodobnie to będzie najważniejsza książka ostatnich kilku lat.
    Pozycja obowiązkowa. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Tytuł: Mity Słowian. Śladami świętych opowieści przodków
    Autor: Michał Łuczyński
    Wydawnictwo: Triglav
    Oprawa: miękka
    Cena: 50 zł (w promocji -10 zł)
    Strona możliwością zakupienia i spisem treści: klik
    #slowianie #religia #religioznawstwo #ksiazki #rodzimowierstwo #gruparatowaniapoziomu #historia
    pokaż całość

    źródło: triglav.com.pl

  •  

    Pogańska szara myszko pojaw się w mym życiu.
    #przegryw #szaramyszkadlaanonka #rodzimowierstwo

    źródło: img-ovh-cloud.zszywka.pl

  •  

    Przeklejone stąd: Święto Plonów/Dożynki, nie mogą sprowadzać się wyłącznie do składania ofiar i podziękowania bogom za obfitość lata. Zanotowanym źródłowym obrzędom towarzyszy bogata symbolika, której interpretacja przywraca na światło dzienne idee naszych przodków wyrażających głęboki sens życia, a zawarta w obrzędach dynamika ilustruje mit, przedstawiając wyrafinowany obraz świata.

    Jakiż to zespół idei, sens życia i obraz świata upatruję w Święcie Plonów? Jak sobie interpretuję źródła etnograficzne dotyczące interesującego nas tematu i co za tym idzie, jaką proponuję Państwu koncepcję pod rozważania? Zapraszam Państwa Serdecznie do lektury.

    Obrzędowość związana z celebracją zbiorów na przełomie lata i jesieni, którą obserwujemy u Słowian nie jest wyjątkowa i wyłącznie pod ich kątem charakterystyczna. Gdy sięgamy do porównań u Bałtów, obserwujemy obrzędy dożynkowe bardzo zbliżone do słowiańskich, o tyle jednak u naszych sąsiadów bardziej barwne i obfitujące w przedchrześcijańską narrację, co z racji późniejszej tego ludu chrystianizacji, nie tak zatarte i rozmyte. Jak wspominałem ostatnio przy okazji przywołania konkluzji wyrażonej przez Jurija Łotmana dotyczącej tematu tańca obrzędowego, w obrzędach dożynkowych dopatruję się odgrywania mitu i idei wspólnej dla innych Indoeuropejczyków. Mit, ideę i obraz świata ilustrowane przez obrzędy dożynkowe można zaobserwować u ludów z pozoru tak odległych jak ludy irańskie i od nich chciałbym zacząć okrężny taniec wokół tematu i osobistą co warto podkreślić narrację.

    Dawno, dawno temu gdy obraz świata nie sprowadzał się jeszcze do zmian polaryzacji światła na skutek zmian orientacji cząsteczek kryształu pod wpływem przyłożonego pola elektrycznego — chodził sobie po irańskiej ziemi, zanim ta była jeszcze irańska wte i wewte bez celu skromny, uczciwy chłop.

    Razu pewnego, ukazał się chłopu wysłannik Boga z samiuśkiego Nieba, a może to i był sam Bóg Nieba we własnej osobie, któż to dzisiaj wie. Jakież było zdziwienie chłopa nie samą choćby wizytą, co propozycją spływającą z samej góry. Bo otóż chłop ów, stać się miał z dnia na dzień głową ruchu religijnego sławiącego Boga Nieba. Chłopina z uporem bronił się przed nieosiągalną w jego ocenie funkcją i jarzmem kapłaństwa w jego pojęciu nie do udźwignięcia; nie mieściło się to w głowie chłopu po prostu, gdzie ja, jak ja z tego nic nie zrozumia. Doszedł jednak po czasie do konsensusu chłop z Bogiem Nieba i zgodził się w zamian za odmowę pełnienia przerastającej go funkcji kapłańskiej, opiekować się wszystkim co żyje na ziemi najlepiej jak tylko potrafi. Nie mógł się jednak spodziewać, że w ten właśnie sposób tak czy inaczej przyjął na siebie kult Boga Nieba w najczystszej postaci; że przyjął na swe barki boży kult. Bo w istocie jeśli trzymamy się przepisu, to nie ważne czy mówimy językiem drożdży, mąki, czy też wody, czy przepis ów rozumiemy w języku pospolitego człowieka, czy kapłana; i tak wyrośnie z nas dobry kołacz, jeśli trzymamy się boskiego przepisu.

    Kult Boga Nieba rozprzestrzeniał się za sprawą chłopa, rozpościerał się po horyzont, szerzył aż po krańce świata, bo i u nas na Lubelszczyźnie gadają i potąd, że „Bóg się szerzy”. Nasz chłop tak się troszczył o wszelkie stworzenie będące pod jego opieką, że bidaka doprowadził z czasem do swoistej klęski urodzaju. Ziemia bowiem z pewnym momencie, nie była w stanie pomieścić wszystkich stworzeń nie znających dotąd co należy szybko nadmienić śmierci, ani też nie mogła objąć Ziemia źdźbeł zbóż rozrzuconych jak gwiazda od gwiazdy. Może i dorobek chłopa nie był specjalnie dorodny na tym etapie, ale za to obfity, i musiał się chłop nachodzić by go dojrzewać i wykarmić.

    Bóg Nieba, mając z góry najlepszy obraz na sytuację z jaką zmagała się dobra mateczka Ziemia, która nie mogła już powoli wszystkiego objąć w swych ramionach, zszedł do chłopa i podrzucił mu wskazówki aby wszystkiemu zaradzić. Wręczył chłopu bat, aby ten strzelił nim na krzyż po Ziemi, i żeby dobrą mateczkę Ziemię podzielił, co by rozrostowi niechcianemu zapobiec. I tak odtąd chłop zaganiał zwierzęta batem w stada, a na wykrojonych polach zbierał zboże w złote łany powodując tym, że ziemia którą musiał przebyć by dojrzeć swego dobytku skurczyła się pod jego nogami, bo i mniej liczył kroków ogarniając swój dobytek. Nie musiała w jego rozumieniu rozrastać się już więcej.

    Ziemia nadał nie była z czasem w stanie pomieścić wszystkich stworzeń nie znających dotąd śmierci, nawet gdy były one skupione w stada i w pola uprawne. Kroił więc na krzyż chłop ziemię i drugi raz i trzeci. W trzecim pokoleniu nieśmiertelne stworzenia, takie bidne pościskane jedno obok drugiego poczęły z czasem chorować z braku powietrza i źle się czuć. Mało tego, bo rozrastały się nie przestając rosnąć do wielkości olbrzymów.

    Prawda, że irański mit łączy się jakoś ze słowiańskimi podaniami chłopskimi? Może i nie są jeden do jednego możliwe do porównywania, może je i trochę umyślnie mieszam, ale posiadają pewne wspólne mianowniki, jak w przypadku wyznaczania krzyża na Ziemi w celu zaprzestania rozrastania się ziemi u Słowian, i krojenia Ziemi przez Jimę w micie irańskim w celu jej poszerzenia choćby. Idee podróżują, z czasem ich kanwa zmienia się, raz bardziej subtelnie, raz mniej. Roztańczmy się dziś z tymi mitami jak w podbieranym.

    Bóg Nieba nie był jedyną postacią oprócz dobrej mateczki Ziemi, chłopa i jego ściśniętego zaplecza na świecie. Był ktoś jeszcze i temu komuś strasznie nie pasował ten cały układ, to poukładanie, ta wrzawa, ten żywy hałas i zgiełk. Może ten ktoś pragnął wiecznego snu, niebytu? Nie wiem. A może pragnął tylko i zaledwie, żeby było jak dotąd, jak kiedyś, żeby stworzenia przechadzały się dziko? Może ten ktoś poczuł ogromny głód na widok tłustych stad? Ale to na razie nieważne, bo ważne jest co się wydarzyło dalej.

    Do chłopa po raz wtóry zawitał Bóg Nieba i jako że z góry posiadał dobry ogląd na sprawy świata, przestrzegł bidakę przed kolejnymi, niespodziewanymi problemami. Aby im zapobiec, nakazał chłopu wybudować ogromną stodołę. Miały się w stodole schronić za pośrednictwem chłopa najlepsze, najzdrowsze okazy będące pod chłopską pieczą. Reszta miała zostać pozostawiona losowi poza stodołą. Zebrał więc chłop to, co w jego pojęciu było mu niezbędne, co było najlepsze, a resztę pozostawił wraz z troskami za stodołą. Chłop się w pewnym momencie rozbestwił i kanwa wymagałaby oczywiście dalszej długiej opowieści, ale poprzestańmy na skróceniu jej do absolutnego minimum, pozwalającego na oddanie prezentowanego obrazu świata pod wytłumaczenie interesującego nas wątku Święta Plonów. Kończąc ten wątek irański, należy tylko jeszcze przywołać zatem znany wszystkim Indoeuropejczykom moment, w którym w pewnym momencie za pośrednictwem Boga Nieba, ów wąż zimy ginie, a ze stodoły wraz z chłopem może wreszcie wyjść z powrotem na świat całe życie. I najważniejsze czego jeszcze nie powiedziałem: powstaje na ziemi śmierć, o czym dokładnie nie opowiedziałem. Wiem, że mnóstwo ominąłem, ale...

    Nauczyliśmy się już czegoś do tej pory, a mianowicie choćby tego, że żadna skrajność nie jest dobra, ale i nie jest zarazem zła. Że Słońce nie może wciąż górować i się rozrastać. Że lato musi być wstrzymane przez zimę, a zima przez lato. Do życia potrzebne są nam cykle.

    I wreszcie nawiążemy do naszego Święta Plonów bardziej dosłownie. Co podczas Dożynek obrzędowo robimy? Ano przynosimy do Dworu, do gospodarstwa wieniec składający się z najlepszych ziaren, niesiony przez „Postatnicę”, czyli najpracowitszą, nieraz najpiękniejszą, innym słowem najlepszą z kobiet zajmujących się pracą przy żniwach. Wieniec ów wieszany jest przez okres zimy na ścianie w gospodarstwie, po czym na wiosnę dokonuje się z tegoż oto ― pierwszego zasiewu. Ze zboża czyni się również diduchy, czyli wiązki ze zboża interpretowane jako przodków. Diduchy czasem przybierają postaci antropomorficzne o uwydatnionych męskich cechach płciowych. Diduchy trzyma się również przez cały okres zimy do wiosny w gospodarstwach, po czym dokonuje się z nich pierwszego zasiewu wiosennego. Żniwa kończą się na przełomie lata i zimy, kiedy zapraszamy z pól do domów na zimę Domowiki uosabiane z duchami przodków. Podczas Dożynek sprowadzamy więc do domów, do gospodarstw niczym w przedstawionym wyżej micie to, co chcemy aby na wiosnę odrodziło się na powrót, odrodziło w akcie powtórnej kreacji. Zbieramy to, co chcielibyśmy wiosną na powrót rozmnożyć. Nawet więcej, cały wybrany świat skupia nam się jak w jajku, które czeka do wiosny aby pęknąć tworząc morze jako białko, słońce jako żółtko, błonkę jako chmury.

    I zbieramy to co najlepsze. Taką stodołą u naszych sąsiadów były mityczne pomieszczenia jak Mag Mell u Celtów, czy znana absolutnie nawet w popkulturze Walhalla. Do owej Walhalli również wstępowali najlepsi, ci którzy chowani byli tam do czasu, aż najdzie potrzeba wyjścia.

    Na przykładzie Pól Elizejskich i Tartaru mamy do czynienia z podobnym podziałem co w przypadku owej stodoły w micie irańskim, a dokładniej Wary. Może nie szczegół do szczegółu, ale można tam ujrzeć podział na to co absolutnie śmiertelne, czyli zjadane przez węża zimy, zapomniane, niepotrzebne i na to co godne pamięci, przechowywania, dalszego rozpładzania na wiosnę, powoływane do życia na powrót.

    Dusze są w podaniach zmarznięte, gdyż rzeczywistość w której się znajdują po śmierci przypomina zimę, w odróżnieniu od lata symbolizującego życie. Późną jesienią zapraszamy dusze z cmentarza do domów, aby się ogrzały, najadły i napoiły, zaś podczas świąt wiosennych poświęconych zmarłym, robimy im uczty na grobach, na zewnątrz od gospodarstw. Można więc spokojnie pójść za koncepcją, szczególnie dobrze wyrażaną przez źródła wschodnie, że gospodarstwo z nagromadzonym w nim inwentarzem i pożywieniem skrywanym przed zimą reprezentuje obraz zaświatów. Spójrzmy na Szczodre Gody i nieodzowne w nich towarzystwo naszych przodków, stół „wigilijny” i ogółem wystruj sprawiający wrażenie skumulowanego w jednym miejscu obrazu świata. Wróżymy podczas Szczodrych Godów na przyszły rok jakby nad tym zgromadzonym na stole i wokół niego światem, przewidujemy co z niego wyrośnie, jak nasze zgromadzone w tym miejscu zbiory się reaktywują wiosną.

    Podczas Zaduszek wspominamy naszych zmarłych dając im nieśmiertelność. Niepamięć zrzuca ich zaś w Tartar. Przodkowie odradzają się w nas w każdej próbie naśladownictwa, odradzają się w nas poprzez kulturę, język, nawyki, obrzędy, dlatego w Osadzie Mokoszy kładziemy duży nacisk na kulturę. Mówimy czasem, a ten to wykapany dziadek. Staramy się naśladować to, z czego jesteśmy dumni, oczekujemy dziedziczenia po przodkach dobrych cech.

    Przekazywanie genotypu podczas Dożynek posiada głęboki sens. Przecież wnosimy na zimę w zaświaty, do stodoły, do gospodarstwa ― zabite podczas żęcia zboże; chwasty zaś pozostawiamy zimie na pożarcie, ich nie chronimy, nie wspominamy. Poprzez ten rodzaj selekcji człowiek doprowadził do wyodrębnienia się ras zwierząt i roślin, które sobie akurat wybitnie cenił.

    Na wiosnę powracają do nas z zaświatów ptaki przynoszące ze sobą dusze. Ptaki przysiadają na polach, spadają nam z Nieba. Podobny obraz obserwujemy podczas siania wiosennego. Dłoń siewcy przypomina Niebo, z którego na ziemię, niczym dusze spadają wiosną ziarna. Gdy otworzymy słownik pod red. prof. Bartmińskiego, zauważymy obraz Nieba jako ogromnego pola ze snopkami zboża i spadające gwiazdy pojmowane jako dusze.

    Dusze krążą w cyklu zbliżonym do tego jaki towarzyszy zbożu. Zboże w folklorze posiada duszę, przypomina człowieka stojącego przy człowieku, przypomina, a nawet jest dosłownie obrazem naszych przodków.

    Dlatego nasze Święto Plonów będzie polegało bezpośrednio na nawiązaniu do obrzędów ludowych, zapisanych w zbiorach etnogtaficznych. „Czy za tym będzie to odtwórstwo?” Nie, to nie jest dla nas wyłącznie odtwórstwo, nawet gdy sięgamy do źródeł obrzędowości agrarnej dosłownie i chcielibyśmy w sposób na ile to możliwe, zadbać dokładnie o przebieg obrzędów wedle opisów zgromadzonych w kwerendach. I zmuszony jestem Państwu zakomunikować, że trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno mieć dostęp do ziemi obrzędowej. Było to niejako moje marzenie, a obecnie jestem na etapie zaskoczenia. Ot, szczęście dopisało, i z pokorą przyznaję, że z Dożynkami/ Świętem Plonów według źródeł dopiero ruszamy, gdyż nie mieliśmy dotąd odpowiednich warunków. Kwerenda dotycząca tej obrzędowości jednak ruszyła dawno temu. Nie mamy w tej obrzędowości żadnego doświadczenia praktycznego, a zaczynem pod dzieło są wyłącznie zebrane przez nas tomiszcza kwerendy i przemyślenia. Cieszymy się, że nie musimy przenosić już karkołomnie obrzędowości związanej ze Świętem Plonów do jakiejś innej, wydzielonej strefy obrzędowej nieskomunikowanej z tą źródłową, właściwą. Możemy więc jak to piszą kompetentni badacze — skupić na paradygmatycznym zasobie znaczeń i odegrać mit.

    Aby odegrać mit, w mojej opinii należy czy tego chcemy, czy nie — wyjść z miasta i pojechać na wieś. Trudno, tak musi być.

    Poruszają Państwo często problem życia w mieście, jako odległy temu ze wsi, stąd i potrzeby duchowe opisują Państwo jako odmienne. To po co te wiejskie agrarne obrzędy zatem praktykować, skoro i tak na nasze obrzędy zjeżdża więcej osób z miasta? Sprawa wydaje się rozjaśniać gdy spojrzymy w statystki. Powierzchnia użytków rolnych w Polsce to ponad 60%. Prawie 2/3 powierzchni Polski to użytki rolne. Aby się przekonać, zobaczyć ten obraz ogromu otaczających nas pól, warto odwiedzić Geoportal, jeśli nie mamy okazji do podróży z miasta do miasta. Jesteśmy na mapach tylko szarymi plamkami betonu. Zależymy od wsi, czy tego chcemy, czy nie, i dzięki tej ziemi i plonom żyjemy. Czy żyjemy na wsi, czy w mieście zależymy również od mitu, a ten jest jaki jest, z mitem się nie dyskutuje. Mit ten nam przekazał chłop. I nawet jeśli nie pieczemy już chleba w domu, to jego smak i zapach wciąż powoduje w Nas zachwyt, wabi nas do powrotu do korzeni subtelnie, nienachalnie. Wystarczy tego zewu wysłuchać. Chleb sam z siebie nie urośnie na betonowym placu wśród nie wiadomo jak kolorowych sklepów. Wszyscy kochamy naturę, może pokochajmy ją przez pryzmat naszej kultury, nie tak znowuż odległej kultury wsi, wsi tak bliskiej. Bo ze wsi się wszyscy wywodzimy i tam jest zaklęty, zawarty mit i sens życia.

    Nasze obrzędy związane z tegorocznym Świętem Plonów w Osadzie Mokoszy będą polegały zatem na wypleceniu ze zboża wieńca dożynkowego i przystrojeniu go tegorocznymi darami natury, szczególnie jabłkami. Postaramy się zrobić go najpiękniej jak tylko potrafimy. Część nieuczestnicząca w tworzeniu wieńca, przekształci naszą zadaszoną pięknym goncikiem wiatę w mityczny Dwór, Warę, w obrzędowe gospodarstwo. Spuścimy z wiatrownic czerwone płaty materiału stwarzając z nich ściany. Stworzymy mały przyczynek do świątyni.

    Od bramy do osady przejdziemy korowodem z pieśniami dożynkowymi do stworzonego przez nas Dworu. Wieniec będzie prowadziła „Postatnica” z mężczyzną pod rękę. Nie będą w tym roku wyłaniani za sprawą plebiscytu. To uczynimy dopiero w następnym roku. W tym roku wybierzemy te osoby pod kątem naszych pięknych, pięknie śpiewających dziewczyn, towarzyszącym nam na świętach. Może to i właśnie najlepszy wybór?

    Korowód pośród tradycyjnej muzyki granej na instrumentach tradycyjnych dotrze do Dworu, gdzie zostanie przywitany przez Gospodarza i wpuszczony do środka. Zaczną się tańce i kultowe libacje.

    Złożymy oczywiście odpowiednie ofiary w miejscu kultowym, ale nie będziemy tam się udawali tłumnie. Biorąc pod uwagę komparatystykę bałtyjską, czy przykłady z Kaszub, nie omieszkamy potraktować Postatnicy na wszelki wypadek jako bogini zboża, zresztą tak samo i jak Gospodarza jako bliskiego bogu.

    Chcielibyśmy, aby pojawiły się na naszych świętach również kramy, na których moglibyście się wystawiać z waszymi plonami.

    I chyba na teraz z mojej strony wystarczy. A Wy, jakie macie własne spostrzeżenia? Jak rozumiecie to święto, jak odczytujecie obrzędy, które występują w źródłach związane ze Świętem Plonów? Temat jest przebogaty wszakże. Ile tu sensu na temat śmierci, posiadania dzieci itd., itd.

    I ten obraz Alfreda Kowalskiego z roku 1910. Ja wiem, że możecie uważać ów za sztampowy, i że ciągle się pojawia, ale on jest przepiękny i warto go powtarzać ― c y k l i c z n i e, bo w nim siedzą nasi przodkowie. Niech się odrodzają, wracają z zaświatów jak życie na wiosnę.

    Pozdrawiam Serdecznie i zachęcam do własnych poszukiwań sensu w mitach i obrzędach.

    P.S. Będziemy z tego naszego wieńca siać na wiosnę autentycznie.

    #rodzimowierstwo #religia #slowianie #slowianskapolska #kultura #wiara #etnografia #religioznawstwo #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: scontent.fwaw8-1.fna.fbcdn.net

  •  

    Religia Słowian nie ma źródeł. Heh ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Latem 1907 r. było mi dane spędzić jeden miesiąc we dworze słynnego równie dobrze w Niemczech, jak w Rosji językoznawcy i członka akademji Fortunatova w małej wsi Kosalma... w gubernji ołonieckiej. W dniu 22 lipca urządzono wycieczkę do wsi Namojevo, leżącej na zachodnim brzegu Ukšozera. Była to pierwsza niedziela po 20 lipca, t. j. po dniu św. Eljasza, nazywana w tamtejszej okolicy „niedzielą skopową”, ponieważ w ciągu niej składa się prorokowi Eljaszowi skopy na ofiarę. [...] Trzy czy cztery skopy, ofiarowane przez poszczególnych bogatych chłopów zgodnie z poprzedniem ślubowaniem, zostają tej niedzieli po południu zaciągnięte przed kaplicę, zabite tam i poćwiartowane. Poczem mięso ich niosą nad jezioro, i mężczyźni ze wsi gotują je w dwunastu kotłach, ustawionych na wybrzeżu. Kobiety mogą uczestniczyć w tem tylko jako widzowie; a gdyśmy się je zapytali, dlaczegoż nie one zajmą się robotą gotowania, która przecież dla nich jest odpowiednią, odpowiedziała jedna, że prorok Eljasz kobiet nie lubi, podczas gdy druga objaśniła krótko: Nam ńe połagàjetśa („Nam to nie uchodzi”). Gdy mięso się ugotowało, zaniesiono je w kotłach do kaplicy przed święte obrazy i tu okadzano kadzidłem, zapalonem od węgli, użytych do gotowania nad jeziorem; podczas kadzenia dzieci odśpiewały pobożne pieśni. Następnie mięso rozprzedano w kaplicy na rzecz kościoła, a sprzedane zabrano do domów i tam spożyto...

    W następstwie dowiedziałem się, iż w innych miejscowościach ołonieckiej gubernji ofiarowują nawet byka prorokowi Eljaszowi w dniu jego święta; przyczem po poświęceniu mięsa przez duchownego odbywa się na pobliskiej łące prawdziwa uczta ofiarna, połączona z pijatyką. — Cóż za znaczenie ma prorok Eljasz, któremu okazują tak wielką cześć? — Jak już w pismach starego testamentu rządzi on ogniem oraz wodą i w płomiennym wozie jedzie do nieba, tak też bez wątpienia jest dziś jeszcze u całego włościaństwa Rosji prawdziwym, rzeczywistym bogiem gromu i błyskawicy oraz dżdżu. Już w dzieci wpaja się w gubernji ołonieckiej największą cześć dla tego świętego [...]. I dla rolników ma ów prorok znaczenie, bowiem dzień świętego Eljasza jest według poglądów ludu granicą między latem a jesienią, zaś zarazem — początkiem żniw. Nie może też podlegać wątpliwości, że ów prorok Eljasz zajął ongi miejsce dawniejszego odeń pogańskiego boga...

    Źródło: Otto Schrader, „Die Indogermanen” (za: Kazimierz Moszyński, „Kultura ludowa Słowian. Część II: Kultura duchowa”, 1934, s. 257–258.)

    #religia #rodzimowierstwo #slowianie #religioznawstwo #etnografia #historia
    pokaż całość

    źródło: xthj1qjdm7a.jpg

  •  

    Pieśń do Pioruna – słowiańskiego boga m.in. wojny – oraz ofiara w intencji wsparcia walczącej Ukrainy. Nagranie z tegorocznego ogólnopolskiego święta Stado, które odbyło się w Ignalinie.

    pokaż spoiler #rodzimowierstwo #slowianie #ukraina #wojna #religia #wiara #ignalin #wielkopolska
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      rodzimowierstwo to nie rekonstrukcja.

      @revslav_: Trochę tak z formalnego punktu widzenia- bo chrzescijaństwo przerwało ciągłość z tamtymi wierzeniami, do tego brak źródeł pisanych. To co jest dziś to próba rekonstrukcji na podstawie podań i zwyczajów, ale to nadal rekonstrukcja i nic pewnego. W dodatku widzę pewne elementy totalnie oderwane jak np. świątynie słowiańskie, które są generalnie domysłem. pokaż całość

      +: r4x4
    •  

      Trochę tak z formalnego punktu widzenia- bo chrzescijaństwo przerwało ciągłość z tamtymi wierzeniami, do tego brak źródeł pisanych.

      @djtartini1: To nie jest takie proste i mówię to jako religioznawca z wykształcenia. Zdziwiłbyś się, jak dużo rodzimowierców w I pokoleniu mówi, że przyszli do tej wiary, bo znali podobne praktyki z domów rodzinnych ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jeśli weźmiemy klasyczne ujęcie religii jako doktryny, organizacji i kultu, to religia Słowian straciła ciągłość w aspekcie organizacyjnym, natomiast kult dzięki synkretyzmowi ludowemu z chrześcijaństwem przetrwał do dziś – i dalej trwa równolegle w formie chrześcijańskiego folkloru, jak i odrodzonej słowiańskiej religii. Przetrwała również częściowo transmisja doktryny w formie pieśni i podań ludowych o przedchrześcijańskiej proweniencji, zawierających strzępki mitów. A co do świątyń, większości Słowian rzeczywiście były nieznane, ale niezaprzeczalnie pojawiły się w późnym okresie pod wpływem kontaktów z chrześcijaństwem np. na Połabiu czy we Wrocławiu (podczas powstania 1038 roku). pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Zorian Dołęga-Chodakowski. Poganin wyklęty – Kwartalnik Przekrój (<-- tu można kopnąć)

    Zorian Dołęga-Chodakowski wierzył, że Słowiańszczyzna ma wielką przeszłość, i próbom udowodnienia tego poświęcił całe życie.

    O dawnych Słowianach pisał, że mieli wrodzoną wesołość, szczerość i uprzejmość, jednak przyjęcie chrztu zniszczyło tę dawną narodową duszę. Zorian Dołęga-Chodakowski to postać niemal zapomniana, chociaż był inspiracją dla całego pokolenia polskich romantyków, a ślady jego myśli są wyraźne również u naszych wieszczów narodowych. Niezwykle zasłużony dla polskiej etnologii, sam nigdy swoich poszukiwań i węd­rówek nie traktował naukowo – a i wśród współczesnych mu badaczy postrzegany był nie jako im równy, lecz amator i dziwak. Zbierał ludowe pieśni, notował dawne zwyczaje, ale przede wszystkim wskrzesił dla polskiej kultury przedchrześcijańską religię naszych praprzodków.

    Bez chęci podróż jego…

    Urodził się w 1784 r. w zubożałej rodzinie szlacheckiej jako Adam Czarnocki, syn Jakuba, oficjalisty dworskiego w Podhajnie, wsi na terenie dzisiejszej Białorusi. Jego matka Sekundyna zmarła wcześnie, więc jako 11-latek został oddany na wychowanie do majątku lepiej sytuowanego krewnego, gdzie jednak nie traktowano go dobrze. Był ubogim krewnym, poszturchiwanym przybłędą. Od upokorzeń, które spotykały go w szlacheckim modrzewiowym dworku, uciekał między chłopskie chaty. Słuchał legend, śpiewał pieśni, poznawał zwyczaje, o których szlachta hołdująca w tamtych czasach Francuzom lub sarmackiemu bajaniu nie miała pojęcia.

    Po ukończeniu szkoły powiatowej, klepiąc biedę, studiował prawo, lecz zarzucił naukę i w 1807 r. objął posadę plenipotenta dóbr hrabiego Józefa Niesiołowskiego w Worończy koło Nowogródka (dziś to białoruska wieś położona 200 km od granicy z Polską, wtedy była częścią zaboru rosyjskiego). Jednak ani mu w głowie było spokojne gospodarzenie. Już wiosną 1809 r. carska policja przechwyciła jego list, w którym planował zaciągnięcie się do wojska polskiego formowanego w tamtym czasie w Księstwie Warszawskim. Został aresztowany, pozbawiony szlachectwa i skazany na dożywotnią służbę w carskiej armii. Dostał przydział do jednostki stacjonującej w Omsku na Syberii. Podczas pieszej wędrówki do odległego o ponad 3000 km od Worończy miasta zaczął notować swoje obserwacje i myśli, które zatytułował Bez chęci podróż moja – te pierwsze zapiski zaginęły, ale o tym, że istniały, wiadomo m.in. z publikacji Joachima Lelewela. Zawierały one tamtejsze zwyczaje ludowe i wiersze tatarskie; ich autora szczególnie interesował język ludów syberyjskich – stworzył nawet coś w rodzaju słownika Czeremisów.

    W 1811 r. dywizja, do której karnie go wcielono, została przerzucona do Białorusi. Kilka miesięcy później Czarnocki skorzystał z powrotu na bliżej położone ziemie i zdezerterował. Przedostał się do Księstwa Warszawskiego i pod pseudonimem Zoryan Czarnocki w końcu zrobił to, o czym pisał w nieszczęsnym liście sprzed kilku lat: wstąpił do polskiego wojska. Klęska Napoleona w wojnie z Rosją dogłębnie nim wstrząsnęła, „odtąd nigdy ani jednym słowem nie wspomni o tym okresie swego życia” – pisał o Zorianie historyk prof. Andrzej Poppe.

    Po wojnie rosyjsko-francuskiej musiał się ukrywać. Jako dezertera nie obowiązywała go amnestia. W nowym życiu przybrał nazwisko Zorian Dołęga-Chodakowski i przedostał się do Galicji. Wrócił do dawnej myśli, że tylko przez poznanie warstw ludowych – pozostających w mniejszym stopniu niż polscy waszmościowie pod wpływem zagranicy, w tym religii katolickiej – można dowiedzieć się, kim tak naprawdę są Polacy, od kogo pochodzą, co ich odróżnia od innych nacji. Badanie przedchrześcijańskiej Słowiańszczyzny stało się dziełem jego życia.

    Romantyczne poszukiwania

    Na przełomie XVIII i XIX w. w Europie rozkwitał romantyzm, a wraz z nim myśl narodowa. Pojawiła się nowoczesna koncepcja państwa jako wspólnoty ludzi, których łączy coś więcej niż bycie poddanymi takiego lub innego króla. Rozpoczęły się poszukiwania tożsamości, sięganie do korzeni, legend, folkloru. Zjawisko to było szczególnie intensywne w społecznościach niegdyś potężnych, a teraz podupad­łych, jednak wciąż dumnych. Jak w Szkocji, gdzie zaczęto wskrzeszać celtycką mitologię, albo w rozbitych przez Napoleona księstwach niemieckich, tęsknie wzdychających do Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Każdy naród pisał swoją historię – choć nie zawsze z poszanowaniem faktów i ustaleń wcześniejszych historyków.

    Jednym z najważniejszych teoretyków idei narodu był Johann Gottfried Herder – niemiecki filozof i slawista, autor zbioru Głosy ludów w pieśniach, który zainspirował romantyków (m.in. braci Grimm) do gromadzenia legend, baśni i pieśni ludowych. Romantycznemu umiłowaniu gminnej twórczości przyświecało Herderowskie przekonanie, że tylko chłopi byli nieskażeni kłamstwem i udawaniem, dlatego to wśród nich należało szukać korzeni tożsamości narodowej. Poszukiwania te toczyły się także na terenach dawnej Rzeczypospolitej, którą trzy ościenne mocarstwa podzieliły między siebie.

    Pokolenie polskich romantyków nie miało doświadczenia życia w niepodleg­łym państwie – również sam Zorian urodził się, gdy kraju, z którym się utożsamiał i o którego niepodległość chciał walczyć, już od 12 lat nie było na mapach świata. Agnieszka Gajda, autorka pracy Pogańska Słowiańszczyzna w literaturze polskiej, pisze, że młodzi działacze patriotyczni po rozczłonkowaniu Rzeczypospolitej znaleźli się w szczególnej sytuacji: „Rozbiory i wywołane przez nie pragnienie zbudowania świadomości narodowej oraz odróżnienia się od zaborców unaoczniły im, że właściwie nie mają do czego się odwoływać. Po pierwsze z powodu nikłości źródeł, opisujących genezę polską, a po drugie z powodu bardzo negatywnego obrazu, który się z nich wyłaniał. Poczucie bycia gorszym zostaje spotęgowane w momencie utraty niepodległości. Ówcześni działacze patriotyczni stanęli przed dylematem: wokół czego zjednoczyć Polaków, by nie dać się wynarodowić? Jaka jest kultura polska? Co nas odróżnia od Niemców, Rosjan, Francuzów? Co można określić jako wyłącznie polskie? Skąd pochodzimy? Jaki jest nasz mit początku? Jakie są nasze cechy narodowe? Czy rzeczywiście to, co oryginalnie polskie, jest prymitywne i gorsze?”.

    Sława, słowo, sclavus…

    Zorian Dołęga-Chodakowski – etnograf nie z wykształcenia, ale z zamiłowania i praktyki – twierdził, że prawdziwa, rdzenna polska kultura ma zupełnie odmienny charakter od kultury europejskiej, a zatem jej odmienność wymaga innych metod badawczych. Jego metodą były piesze wyprawy do kurnych chat, gdzie siadał z gospodarzami przy palenisku, słuchał i notował. „Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieś­niaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona bogów zapomnianych” – pisał. W swojej pracy etnografa nie ograniczał się tylko do spotkań z żywymi. Podczas wypraw zajmował się także odszukiwaniem żalników, czyli dawnych cmentarzysk. Rozkopując kurhany, szukał w nich m.in. przedmiotów, które zmarłym – nie wojownikom i władcom, lecz zwykłym, prostym ludziom – wkładano do grobu.

    Ze swoich wędrówek uczynił rodzaj sprzeciwu wobec – jak ujmuje to prof. Maria Janion – „stabilnego, instytucjonalnego establishmentu naukowego czy literackiego”. Jego z wyboru tułaczy, ubogi i niespokojny styl życia nie mieścił się w ówczesnym schemacie pracy etnografa ani we wzorcu zachowania szlachcica (nawet pozbawionego przez carat tytułu). Zorian był odrzucony zarówno przez kręgi naukowe, jak i towarzyskie, jednakże udało mu się uzyskać protekcję oraz finansowanie u księcia Adama Czartoryskiego, dzięki czemu mógł się poświęcić badaniom.

    Ich efektem była słynna rozprawa O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem wydana po raz pierwszy w 1818 r. Już sam jej tytuł był znaczący. Słowo „sławiańszczyzna” zostało w nim użyte nie przypadkiem. Dołęga-Chodakowski był zwolennikiem koncepcji, według której nazwa plemienia „Sławianie” wywodziła się od „sławy”. Ta wersja wskazuje na ich wybitną rolę w przeszłości, która miała być powodem do dumy dla współczesnych Zorianowi „synów Sławy”. Z kolei przedstawiciele frakcji optującej za literką „o” wywodzili nazwę Słowian od „słowa”, w innym jednak kontekście niż przyjęty dzisiaj. Współczesna popularna hipoteza pochodzenia nazwy plemienia, z którego wywodzą się Polacy, zakłada, że Słowianie to ludzie „znający słowa”, w odróżnieniu od innych ludów, z którymi nasi przodkowie się zetknęli, a które posługiwały się językami dla nich niezrozumiałymi (stąd Niemcy to ludzie „niemi”, czyli niemówiący zrozumiałym językiem). W XIX w. też często wywodzono Słowian od „słowa”, tyle że ówcześni zwolennicy tej teorii wskazywali na coś znacznie ważniejszego niż tylko umiejętność komunikowania się między współplemieńcami. Mianowicie na „Słowo” przez wielkie „S”, to, które było na początku: Słowo Boże – właśnie takie wytłumaczenie przedstawiał Mickiewicz w prelekcjach paryskich. Jednocześnie wieszcz, wchodząc jeszcze głębiej w etymologiczny labirynt, wyjaśniał, że od nazwy słowiańskich plemion wzięło się łacińskie słowo sclavus oznaczające niewolnika, poddanego. Mickiewicz twierdził, że Słowianie nigdy nie byli plemieniem wojennym, częs­to ulegali obcej sile, i że – w tym zgadzał się z Dołęgą-Chodakowskim – narzucane przez Niemców i ludy romańskie jarzmo wyniszczyło dawne słowiańskie zwyczaje.

    Wymazana pamięć

    O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem to krótka praca, raptem kilka stron, ale z każdego zawartego w niej zdania przebija przekonanie o dwoistości kultury w Polsce: złożonej z części rdzennej, pogańsko-słowiańskiej, i drugiej – obcej, tej narzuconej po chrzcie. Zorian, podobnie jak Herder w Niemczech, postulował stworzenie literatury narodowej, a poetom radził, by tworząc, inspirowali się pieśniami ludowymi. Według badacza były one najbliższe przedchrześcijańskiej Słowiańszczyźnie. Sam przez całe życie zbierał i spisywał dawne pieśni, czego rezultatem jest imponujący zbiór utworów, głównie ukraińskich.

    Najbardziej jednak z jego rozprawy przebija antyklerykalizm. Pogańskie wierzenia przodków były dla niego tym, co w polskiej kulturze najdroższe i najważniejsze. Czuł się poganinem i tak też siebie nazywał. W jego liście pisanym z Krakowa do poety Ludwika Kropińskiego padają słowa: „To miasto starożytne, pobożne, i mniej więcej uczone, nie spodziewało się zapewne mieć kiedykolwiek w swoich murach wędrownika tak dzikiego, jakim ja jestem i w przedsięwzięciu pogańskim, które mnie unosi”.

    Jak pisze prof. Janion, Zorian czuł się nie tylko badaczem dawnej Słowiańszczyzny, lecz także jej reprezentantem; widział jej ciągłość. Pisał, że dusze ludzkie „wszystkie bez wyłączenia są w wiecznej przestrzeni i podług starodawnych wyobrażeń są obecnymi przy nas. Unoszą się nad nami w powietrzu roje niezliczone pogan. Są to duchy praojców naszych zgasłych przed ­­X wiekiem”. Tym pogańskim duchom powierzał w opiekę swoje badania i swoje prace. „Ojcowie nasi za wcześnie chrzest przyjęli – twierdził w rozprawie O Sławiańszczyźnie… – Od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać nasze cechy, osłabł duch niepodległy. Kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi”. Rewolucyjna jak na tamte czasy teoria Dołęgi-Chodakowskiego o zbyt wczesnym, a przede wszystkim zbyt brutalnym chrzcie znajduje współcześnie odzwierciedlenie już w całkowicie naukowych pracach. Dziś wiadomo, że masowa chrystianizacja Słowian często łączyła się z bezczeszczeniem miejsc pogańskiego kultu, rąbaniem posągów przedstawiających bogów i paleniem ich na oczach siłą zgromadzonych mieszkańców grodu czy osady. Prof. Monika Rudaś-Grodzka, badaczka literatury z PAN, tymi słowami streszcza skargę Zoriana: „[…] nie jesteśmy sobą, zamordowano nam rodziców, zmieniono imiona, wymazano pamięć, skazano na cudzość”.

    Dołęga-Chodakowski przypominał, że słowiańscy poganie musieli się z politei­styczną religią praojców ukrywać; w swojej pracy wspominał o „schronieniu się na ostatek kapłanów z wielu bogami wśród zapadłej Litwy”. Zamieszkujący dzisiejsze tereny Polski Słowianie jeszcze pół wieku po chrzcie Mieszka odrzucali chrześcijaństwo – zbrojnie i masowo. W parze z buntem wobec religii szedł protest przeciwko wzrostowi powinności feudalnych. Okres zamieszek, który rozpoczął się od chrztu Mieszka i trwał przez kolejne kilkadziesiąt lat, dziś znany jest jako reakcja pogańska, chociaż wśród historyków trwa dyskusja, na ile istotna dla XI-wiecznych buntowników była kwestia religijna i czy forma pisania o nich „poganie” przez współczesnych im kronikarzy nie była zwyczajnie próbą ich dyskredytowania. Nie zmienia to jednak faktu, że tamten zryw antyfeudalny wiązał się z powrotem chłopstwa do dawnych wierzeń. Poza tym podobna rebelia pogańska miała miejsce blisko 100 lat wcześniej na terenie Czech ochrzczonych w 925 r. Z kolei Słowianie połabscy w 983 r. wypędzili ze swoich terenów przedstawicieli Świętego Cesarstwa Rzymskiego oraz Kościoła, zdobyli Hamburg i go spalili. Niektóre tamtejsze plemiona długo i skutecznie broniły się przed chrystianizacją. Książę obodrycki Niklot jeszcze w 1147 r. odparł wyprawę krzyżową, którą zorganizowała koalicja duńsko-saska.

    Jeszcze Słowiańszczyzna nie zginęła

    Publikacja Dołęgi-Chodakowskiego sprawiła, że słowiańskie pogaństwo stało się modne, podobnie jak zamiłowanie do słowiańskiej twórczości ludowej. Romantyczni artyści zaczęli zawłaszczać tę poetykę. Z jednej strony była to kwestia szerszego europejskiego trendu, z drugiej – pisząc o dawnych Słowianach, omijali cenzurę zaborców, jednocześnie zawarte w ich utworach metafory i alegorie były czytelne dla rodzimych odbiorców. Ale nie wszystkim podobał się antyklerykalizm autora O Sławiańszczyźnie… Co prawda Mickiewicz wprowadził pogański obrzęd dziadów, czyli spotkanie z duchami przodków, do literatury, jednak odrzuceniu chrześcijaństwa się przeciwstawiał. We wspomnianych już prelekcjach paryskich pisał, że słowianofile, a wśród nich Chodakowski, atakują Kościół, tymczasem „chrześcijaństwo nie przychodziło niszczyć dawnych tradycji, ale rosło w siły tym, że je wykładało i wypełniało”.

    Zawzięty antyklerykalizm był jedną z głównych przyczyn odrzucenia Dołęgi­-­Chodakowskiego przez naukowców z Uniwersytetu Wileńskiego. Także książę Czartoryski, który wcześniej chętnie finansował wędrówki badacza po Galicji, Ukrainie i Białorusi, zaczął naciskać, by poszukał innego mecenasa.

    Jednymi z największych krytyków metod i pracy Zoriana zostali bracia Śniadeccy: Jan – słynny matematyk i astronom (pierwowzór postaci Starca z Mickiewiczowskiej ballady Romantyczność – tego samego, do którego bardziej przemawiało bezduszne szkiełko i oko, a nie czucie i wiara) oraz Jędrzej, lekarz, biolog i chemik. Zarzuty tego pierwszego można streścić w trzech punktach (tak przynajmniej robi relacjonujący go historyk prof. Maciej Michalski): błędy w posługiwaniu się językiem polskim; „nieprzystojności” tematyki i formułowanych opinii; nadmiar entuzjazmu przy niedostatku rozumowania naukowego. ­Dołęga-Chodakowski próbował się bronić, ale nie miał szans w starciu z tuzami polskiej nauki.

    Świadom, że potępienie przez niego Kościoła nie przysporzyło mu zwolenników, zaczął ubiegać się o dotacje na swoje badania w kręgach rosyjskich. W jednym z listów argumentował, że Rosjanie „nie będą gniewać się, żem wcześnie obwinił nasze duchowieństwo, Rzymem zaślepione i bardzo dawno spróchniałe. Więcej będą troskliwi o chwałę całej Słowiańszczyzny, na którą już z wysokości powodzeń politycznych patrzą”. Chociaż początkowo pieniądze się znalazły, to jednak bardzo szybko i u Rosjan popadł w niełaskę. A jako że zaczął propagować słowianofilstwo ponadnarodowe, w oderwaniu od kwestii patriotycznej, to również w polskich kręgach stał się wyrzutkiem.

    Życie po śmierci

    Od 1820 r. Zorian Dołęga-Chodakowski nie miał pieniędzy na badania, ale nawet już się o nie nie starał. Sam przestał swoje poszukiwania uważać za naukowe, a myś­lał o nich w kategorii misji oraz szukania samego siebie. W końcu przyjął posadę zarządcy dóbr u ziemianina w guberni twerskiej, gdzie zmarł w 1825 r. w nieznanych okolicznościach. Rok wcześniej ukazało się jego ostatnie dzieło zatytułowane Próba wyjaśnienia słowa kniaź – ksiądz. W chwili śmierci miał zaledwie 41 lat.

    Gdy umierał, nie tylko był niemal zupełnie zapomniany i odrzucony, lecz także w kręgach naukowych uznawano go za niespełna rozumu. Jednak romantyzm zaczynał już w tym czasie wygrywać starcie z klasykami, a legenda o etnografie powoli przedostawała się poza katedry uniwersyteckie.

    Najważniejszy ślad po Dołędze-Chodakowskim mamy w jednym z najbardziej znanych utworów Juliusza Słowackiego – Królu-Duchu, który ukazał się ponad 20 lat po śmierci badacza, w 1847 r. Jedna z postaci poematu, gęślarz pogański, nosi imię Zorian i choć nie ma oczywiście całkowitej pewności, że Słowackiemu chodziło o węd­rującego po cmentarzach badacza Polski przedchrześcijańskiej, to istnieją poszlaki, że tak właśnie było.

    Jak przystało na buntownika i kontes­tatora, największe uznanie Dołęga-Chodakowski zyskał po śmierci. Stanisław Wyspiański nie odwoływał się wprost do badacza, ale w jego myśli widać wyraźny wpływ etnografa. Artysta sądził bowiem i pisał, że upadek Polski jest konsekwencją upadku prasłowiańskich wartości życia pod naporem chrześcijaństwa. Uwielbienie dla tego, co ludowe, nietknięte kulturą łacińską, widać też u innych twórców Młodej Polski, m.in. u Stanisława Witkiewicza w jego apoteozie kultury tatrzańskiej.

    Agnieszka Gajda z myślą Dołęgi-Chodakowskiego łączy nawet twórczość Andrzeja Sapkowskiego. I nawet jeśli autor Wiedźmina nigdy w życiu nie miał w ręku O Sławiańszczyźnie…, to sama popularność wiedźmińskiej serii pokazuje, że wizja wielkiej pogańskiej przeszłości Słowian zawarta w tej niepozornej pracy dobrze ma się także w naszych czasach.

    Korzystałem z następujących artykułów naukowych i książek: Maria Janion, Niesamowita Słowiańszczyzna; Andrzej Poppe, U źródeł postępowej historiografii szlacheckiego rewolucjonizmu: Zorian Dołęga Chodakowski; Maciej Michalski, Dawni Słowianie w tradycji polskiej I połowy XIX wieku; Agnieszka Gajda, Pogańska Słowiańszczyzna w literaturze polskiej; Zorian Dołęga-Chodakowski, O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem.

    pokaż spoiler #polska #bialorus #slowianie #religia #wiara #rodzimowierstwo #rodzimowiercy #poganie #slowianskapolska #historia #etnografia #etnologia #kultura #kulturaludowa #przegladprasy #prasowka #przekroj #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #ciekawostkireligijne
    pokaż całość

    źródło: histmag.org

  •  

    Mój ślub już zawsze będzie mi się kojarzył z najdłuższym dniem w roku i Nocą Kupalną...

    Wszystkiego dobrego, niech się darzy!
    #slowianie #rodzimowierstwo #slub #wesele #lato #rozowepaski #wspomnienia #chwalesie

    źródło: AM-JKLW23H3ukWlrIzhSU7E7xr5R6pOni5f_UhTQmrFUiD7wR33KNzoBDNyHCQx-YNBy_cTkD61BVFENRF0Ot_VSOHPzAtndazqiZlI3GsHaeZwKZAK9idp8

  •  

    drodzy Mircy, Ślężę właśnie widzicie, ponoć pogański Olimp dolnego śląska
    a toto po lewej to Radunia

    #gory #poganie #rodzimowierstwo

    źródło: ei_1654452995064.jpg

  •  

    Przychodzę do Was z pewną propozycją. Głównie do osób z Płocka i okolic, ale nie tylko Będzie wykład w Muzeum Mazowieckim o Masławie (zwanym też Miecławem), cześniku Mieszka II Lamberta, twórcy niezależnego państwa mazowieckiego. Temat często gęsto pomijany na lekcjach historii, a szkoda, bo warto wysłuchać.
    Wstęp darmowy. 7 czerwca. 17:00. Kto chętny - zapraszam! (ʘ‿ʘ)

    W ramach cyklu "Spotkania z historią" w Muzeum Mazowieckim w Płocku gościć będziemy dr. hab. prof. UW Pawła Żmudzkiego, który omówi problematykę istniejącego w latach 1037 – 1047 państwa Miecława.

    #slowianie #rodzimowierstwo #plock #poganie #historia
    pokaż całość

  •  

    „Lasy w Polsce zamierają. Jak donosi OKO.press w wywiadzie z profesorem Krzysztofem Świerkoszem z Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletnim badaczem ekologii leśnej, na terenach kontrolowanych przez państwo polskie coraz częściej obserwowane jest zjawisko zamierania lasów, które następnie nie odradzają się już w tej samej formie, a miejsce drzew zastępują w większości formacje krzewiaste. Proces ten związany jest ze znikaniem z naszego kraju wielu gatunków leśnej flory – w tym dębów, lip, jesionów i brzóz – powodem zaś mają być, zdaniem naukowca, nawracające susze oraz szkodniki, które łatwiej atakują osłabione rośliny, a także są roznoszone w wyniku nieodpowiedzialnej gospodarki leśnej.

    No dobrze, ale co to ma do świętych gajów i dlaczego, zgodnie z tym prowokacyjnym tytułem, mają być czerwone? Otóż miejsce rodzimych gatunków – pełniących wszak nie tylko ważne funkcje ekologiczne i gospodarcze, ale także kult(ur)owe – zastępują częściowo gatunki inwazyjne, w tym m.in. pochodzący z Ameryki Północnej dąb czerwony. To oznacza, że chcąc zakładać święte gaje z dębami, które nie uschną za kilkanaście-kilkadziesiąt lat, będziemy musieli zwrócić się w kierunku czerwonego gatunku.

    Obserwując bierność środowiska rodzimowierczego w obliczu zmian klimatycznych można dojść do wniosku, że większości wyznawców i wyznawczyń takie cyniczne postawienie sprawy w zupełności wystarcza. Wciąż jednak jest przecież nadzieja w szybkiej transformacji gospodarczej, odejścia od spalania paliw kopalnych, zamknięcia i rekultywacji kopalni odkrywkowych, zaprzestania wycinki w cennych przyrodniczo lasach (np. na Pogórzu Karpackim) oraz kompleksowym działaniom na rzecz zatrzymywania wody w lasach.

    To, jakie zatem będą nasze święte gaje, zależy od tego, jak wiele wysiłku włożymy w ocalenie dla przyszłych pokoleń naszej rodzimej przyrody, zagrożonej wywołanymi przez człowieka zmianami. Miejsce rodzimowierców i rodzimowierczyń powinno być dziś na pierwszej linii frontu walki z globalnym kapitalizmem – bluźnierczym systemem niszczącym naszą przyrodę, nasze społeczności i nasze życia per se. Potwór chaosu znów musi zostać pokonany.”

    źródło

    #slowianie #religia #poganie #rodzimowierstwo #ekologia #przyroda #natura #las #lasy #lasypanstwowe #antykapitalizm
    pokaż całość

    źródło: scontent.fwaw7-1.fna.fbcdn.net

  •  

    Lunula – słowiańska ozdoba znaleziona w Świętokrzyskim (GALERIA) Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/6672471/lunula-slowianska-ozdoba-znaleziona-w-swietokrzyskim-galeria/

    Wczesnośredniowieczna ozdoba słowiańska w kształcie półksiężyca zwana lunulą, została znaleziona w miejscowości Ocinek w woj. Świętokrzyskim.

    Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii - tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii - plusując ten komentarz bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

    Sprawdź też mój blog WWW firmowy SKLEP ZH oraz kanał na YT

    #polska #slowianie #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #qualitycontent #artefaktnadzis #rodzimowierstwo #zabytki #bizuteria #swietokrzyskie #wykrywaczmetalu #archeologia #poszukiwacze #zainteresowania
    pokaż całość

    źródło: zwiadowcahistorii.pl

  •  

    Czy #wardega jest jakiś upośledzony intelektualnie?

    Gość co chwila lata w symbolach słowiańskich i nie ma nic w tym złego, nie mam, nawet sam mam kilka rzeczy z tego sklepu, w tym czapke SLAVIA, ale ostatnio w kanale sportowym na pytanie dlaczego to nosi, czy wierzy/jest rodzimowiercą, powiedział, że nie i nosi bo tak mu się podoba xDDDD

    Gość popierdala cały czas w symbolice słowiańakiej, ze swastykami słowiańskimi na mordzie/ciele na czele, a ten mówi, że on to nosi bo lubi. Przecież to jest poważne skrzywienie. To tak jakby ktoś latał cały czas w symbolice nazistowskiej i mowil, że nie jest nazistą ¯\_(ツ)_/¯

    Takiego wykręta dawno nie widziałem.

    Nie wiem jak to tagować #famemma #highleague #patostreamy #patologiazewsi #rodzimowierstwo
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Dziś są 145. urodziny Jana Hempla – polskiego myśliciela i publicysty, tłumacza (m.in. Kropotkina), działacza robotniczego oraz teoretyka spółdzielczości. Choć pod koniec życia przeszedł z pozycji anarchistycznych na marksistowskie – twardo materialistyczne – to przedtem zdążył wysnuć oryginalną koncepcję odrodzenia rodzimej słowiańskiej wiary jako religii przeciwnej wszelkiemu panowaniu, religii wolnego człowieka. Będąc ideowym lewicowcem i teoretykiem niezależnej kultury proletariackiej, podczas pobytu w ZSRR padł ofiarą wielkiego terroru; został pośmiertnie rehabilitowany w 1955 roku. Cześć mu i sława!

    Nie trzeba nam chrystusowych ani też antychrystowych cnót, boć własne swoje, wolne cnoty mamy; – nie raby my i nie pany, jeno wolne piastowe potomstwo. – „Kazania Piastowe”, 1912.

    #antykapitalizm #anarchizm #spoldzielczosc #rodzimowierstwo #cytatywielkichludzi
    pokaż całość

    źródło: hempel.png

  •  

    "Ziemia została stworzona z wielkiego jaja, które spoczywało na niebotycznem drzewie", za: Petrow. A "Lud ziemi dobrzyńskiej..."

    "Pokazze się, słoneczko, dam ci białe jajecko, połoze je na dębie", za: Moszyński, K "Kultura ludowa Słowian, t.II, cz. 1, s. 441

    Wiosna pojmowana jest jako odrodzenie przyrody po zimie, czyli po okresie czasowego jej zamarcia - zaburzenia jej porządku. Czas rzeczywisty, dziś już raczej rozumiany jako linia, biegnie równolegle z cyklicznym czasem mitycznym, który jest wyznacznikiem niezaburzonego porządku świata. Zatem jajo w obrzędowości wiosennej jest odniesieniem do czasu pierwotnego porządku powstającego świata, do mitycznego wzorca kosmogonicznego i tym samym powtórzeniem aktu stworzenia.

    Wszelkie czynności jak między innymi wiosenne wieszanie jajek na gałązkach, spożywanie ich, umieszczanie w ziemi ornej jajek lub ich skorupek, taczanie i rozbijanie jajek w zabawach ludowych oraz, szerzej, umieszczanie jaj jako ofiar zakładzinowych, wkładanie ich, lub pisanek lub skorupek jajek do grobów, używanie skorupek jaj jako amuletów, także stosowanie pisanek glinianych oraz zamiennie glinianych grzechotek w jajowatym kształcie - to wszystko jawi się jako obrzędowe odwzorowanie aktu stworzenia i, w obrzędowości wiosennej, magiczne działanie mające wspomóc odrodzenie porządku przyrody.

    Za:
    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=381767043952327&id=100063571030950
    #slowianie #rodzimowierstwo #archeologia #etnologia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: FB_IMG_1647841938968.jpg

  •  

    #rodzimowierstwo #malarstwo #sztuka

    źródło: project_rewind__svetovid_shrine_by_narholt_d92vrbl-pre.jpg

  •  

    Kiedyś jako nacjonalista byłem bardziej przeciwny katolicyzmowi, ale teraz uważam, że wartości chrześcijańskie w jakiś sposób, jednak zakorzeniły się w naszą kulturę i nie da się ich całkiem wyeliminować w naszym narodzie. Co więcej nawet w chrześcijaństwie można odnaleźć symbole, czy mity, które pojawiają się w innych kulturach i mają charakter uniwersalny. Tu odsyłam do Campbella czy Mircea Eliade. To, do czego nacjonalista powinniśmy dążyć to raczej próba porozumienia między nacjonalistami katolickimi i rodzimowiercami czy nacjonalistami świeckimi niż tworzenie wewnętrznych podziałów w narodzie.
    #nacjonalizm #revoltagainsthemodernworld #katolicyzm #rodzimowierstwo
    pokaż całość

    źródło: vaporwave-aesthetic.jpg

  •  

    Trochę zeszło, ale już niedługo... ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    W między czasie: rekonstrukcja 3D świątyni Peruna w Peryni.
    #slowianie #rodzimowierstwo

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    Pamiętacie sprawę rzeźb z kaszubskiej gminy Linia (te o które katolicy mieli ból tyłka)? Właśnie kończy się zrzutka na renowację rzeźb: https://zrzutka.pl/7j9yt3

    Kwota podana w aukcji już uzbierana, ale koszt odnowy jednej rzeźby to ok 6000 pln. Więc jeśli komuś zależy na utarciu nosa katotalibom to może się jeszcze dorzucić.

    #polska #pomorze #pomorskie #kaszuby #slowianie #religia #kultura #wiara #rodzimowierstwo #slowianskapolska #bekazkatoli
    pokaż całość

    +: B...........m, PDCCH +6 innych
  •  
    p.......y

    +8

    Do siego roku, mirki i mirabelki! Łapcie kolędę na święta ʕ•ᴥ•ʔ Tu znalezisko – zapraszam do kopania!

    #slowianie #slowianskapolska #rodzimowierstwo #swieta #religia #wiara

    źródło: youtube.com

  •  

    Szczodre Gody, lub inaczej, Słońcostanie, to święto obchodzone w porze przesilenia zimowego, gdy dziękujemy Bogom za wszelkie szczodrości, którymi obdarzali nas w minionym roku, a ludziom życzymy, by "im się darzyło", bądź by "Bogowie im darzyli". W tym czasie dni stają się coraz krótsze, aż wreszcie, po najkrótszym dniu w roku następuje najdłuższa noc roku, w czasie której stare słońce odchodzi, by mogło narodzić się nowe, młode słońce, które powoli czyni dni coraz dłuższymi.
    Najbardziej rozpoznawalnymi symbolami tego święta są podłaźniczka - zwisająca z sufitu w centralnej części pomieszczenia lub nad stołem ozdoba wykonana z przyozdobionych świątecznie gałązek świerku, jodły lub sosny, oraz diduch - udekorowany światecznie pierwszy skoszony podczas żniw snop zboża, postawiony kłosami do góry, zazwyczaj stawiany w kącie izby. W niektórych domach trzymano go do wiosny, młócono i z jego ziaren dokonywano pierwszego wiosennego zasiewu. Ważnym symbolem był również turoń, który kłapie swym pyskiem na odwiedzających nas gości, upadając i słaniając się domaga się napitku i czasem jadła, obdarzając ich w podzięce pomyślnością i urodzajem w nadchodzącym roku. Odgrywany przez kolędników zgon, a następnie „zmartwychwstanie” turonia symbolizowały odrodzenie ziemi, która na zimę zasypia, by obudzić się wiosną.
    Przy szczodrogodowym stole królują potrawy zawierające grzyby, kapustę oraz wszelkie przetwory wytworzone z jesiennych zbiorów, które w zimowym czasie chronią nas przed głodem. Nie może oczywiście zabraknąć też maku, który nieodłącznie związany jest z ofiarami składanymi naszym zmarłym przodkom oraz Welesowi. W czasie wieczornej uczty możemy się oddać nie tylko biesiadowaniu, ale również śpiewom oraz wróżbom, które mogłyby pomóc nam przewidzieć, jaki będzie nadchodzący rok.

    Mimo tego, że Szczodre Gody są świętami w swym założeniu rodzinnymi, które najlepiej i najprzyjemniej jest spędzać wraz z wspólnotą, wielu z nas może przyjść z najróżniejszych powodów obchodzić te święta samemu. Najważniejsza w tym przypadku jest pamięć o tych, którzy są nam bliscy, wspomnienie na tych, których już z nami nie ma, wdzięczność za wszystko, czym obdarzyli nas w tym roku bogowie i za nowonarodzone słońce, które będzie oświecać ścieżki naszego życia w nadchodzącym roku. Składając świąteczne ofiary - mak, suszone owoce, grzyby, chleb lub świąteczny kołaczyk, mąkę, kaszę, miód pitny, mleko, lub cokolwiek uznamy za ofiarę godną Bogów. Jeśli mamy możliwość, składamy je w rozpalonym ogniu, a jeśli takiej możliwości nie mamy, wśród licznych zapalonych świec. Składamy ofiary duchom miejsc lub duchom przodków w celu zapewnienia sobie ich opieki. Dzięki składamy wszystkim Bogom, którzy roztaczali nad nad nami opiekę w tym roku: podziękujmy Welesowi, który sprawuje pieczę nad tą zimową porą roku, pod którego czujnym okiem pasą się na polach Nawii dusze naszych zmarłych przodków oraz który obdarza nas szczodrymi darami; podziękujmy Marzannie, której zimny dotyk skuwa ziemię chłodem, pozwalając jej odpocząć od całego roku ciężkiej pracy i zaznać spoczynku w zasłużonym zimowym śnie; podziękujmy Swarogowi, którego słoneczne oblicze skryje się na końcu najkrótszego dnia w roku za horyzontem po raz ostatni w roku, by po całej najdłuższej nocy odrodzić się rankiem jako Swarożyc, który będzie grzał nas swoimi promieniami, każdego dnia dłużej; podziękujmy Perunowi za siłę, której nam dodawał, byśmy mogli przetrwać ten rok; podziękujmy Mokoszy, która obecnie odpoczywa, czekając zakończenia zimy, po której znowu ziemia będzie mogła zacząć wydawać plony; podziękujmy Ładzie, za całą miłość, której doświadczamy od naszych bliskich i przyjaciół i którą sami możemy obdarzać; podziękujmy Rodowi i Rodzanicom za nasze rodziny - tak te, z którymi jesteśmy związani krwią jak i te, które sami sobie dobraliśmy; podziękujmy również Strzybogowi, by jego dobre wiatry zawsze wiodły nas ku bezpiecznym przystaniom życia.
    Z tego miejsca chcemy życzyć wam, by Nowonarodzone Słońce jasno oświetlało ścieżki waszego życia w nadchodzącym roku, a także, by wszyscy Bogowie jak najszczodrzej Wam darzyli!
    Sława!
    https://www.facebook.com/127379430658671/posts/4800380703358497/
    #rodzimowierstwo #slowianie
    pokaż całość

    źródło: FB_IMG_1640030996462.jpg

  •  

    Niezwykłe zabytki na słowiańskim cmentarzysku (GALERIA) Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/6415279/niezwykle-zabytki-na-slowianskim-cmentarzysku-galeria/

    Około 40 tys. fragmentów naczyń glinianych, kilkanaście zabytków metalowych z VIII-X w. oraz setki kości ludzkich i zwierzęcych odkryli archeolodzy w słowiańskich kurhanach w Lipsku-Polesiu na Roztoczu.

    Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii - tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii - plusując ten komentarz bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

    Sprawdź też mój blog WWW firmowy SKLEP ZH oraz kanał na YT

    #archeologia #historia #ciekawostkihistoryczne #slowianie #gruparatowaniapoziomu #poszukiwacze #wykrywaczmetalu #artefaktnadzis #zabytki #militaria #rodzimowierstwo #nauka #polska #qualitycontent
    pokaż całość

    źródło: zwiadowcahistorii.pl

  •  
    p.......y

    +33

    Słowiańskie kapiszcze [sanktuarium].

    #rodzimowierstwo #slowianie #sztuka

    źródło: ru-sled.ru

  •  

    Nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #rodzimowierstwo #slowianie

    źródło: rodnaczelny.png

    +: Filopuk, p.......y +7 innych
  •  

    Potrzebuję książki o symbolice bóstw słowiańskich, Jak najwięcej danych (nie zaszkodzi z rycinami), na temat tego jak dane bóstwa były przedstawiane, jakie były ich symbole, z jakimi zwierzętami/pojęciami/ideami je kojarzono itd. Do badań nad projektem graficznym. Macie coś do polecenia?

    #mitologia #historia #rodzimowierstwo #slowianie #ksiazki pokaż całość

  •  

    Tak wygląda ponad 515 000 znaków książki "Paranormalne. Egzorcyzmy. Prawdziwe historie opętań", którą skończyłem dzisiejszej nocy.

    Dzień dobry ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    To druga część bestsellera empiku (oraz nie tylko empiku) wydanego w roku 2020. Jak sama nazwa wskazuje - będzie o egzorcyzmach, wypędzaniu duchów i takich fajnych rzeczach. To reportaż - myślę, że dosyć unikalny o tyle, że nie traktuje tematu... jednostkowo. Perspektywa Kościoła się pojawia, ale oprócz tego przeczytacie o tego typu sprawach z perspektywy #rodzimowierstwo #medium #islam #demonologia innych ciekawych kultów a także #satanizm ( ͡° ͜ʖ ͡°) czy #psychiatria

    Przy czym zaznaczę od razu, wierzę w opętania. Wierzę w zjawiska paranormalne, ale teraz uwaga: to wcale nie oznacza, że wydarzenia takie mają paranormalną naturę. Mogą mieć, ale nie muszą. Na pewno jednak - istnieją.

    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4969862/paranormalne-egzorcyzmy-prawdziwe-historie-opetan <--- tu można już sobie dodawać do #czarnolisto

    #ksiazki #paranormalne #cedrikpisze #czytajzwykopem #ciekawostki #chwalesie
    pokaż całość

    źródło: 1638872802674.jpg

    +: michal-misior, p.......y +10 innych
    •  

      @LiamRockwell: Spotkałem się z historią o opętaniu, w którym oprócz tego, że były znamiona psychotyczne, pojawia się również duch (?) lub demon widziany przez dziecko osoby opętanej, a także dziwne zdarzenia w domu, natomiast jest to opętanie związane ze światem islamu i klątwą.

    •  

      @LiamRockwell: Oprócz tego opętanie jako nawiedzenie miejsa/przestrzeni również istnieje. To podbiega pod nękanie i część historii w mojej książce też i do takich aspektów się odnosi ;) Jako, że miałem ambicję, by temat opętania ugryźć kompleksowo - więc nie tylko klasyczne opętania, ale również nękania i odprowadzanie duchów z miejsc nawiedzonych przed medium/szeptuchę etc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: Smokk
    • więcej komentarzy (18)

  •  
    p.......y

    +63

    Hej, mircy i mirabelki! Jako krakowscy rodzimowiercy chcemy, żeby w na wskroś kościelnej przestrzeni Krakowa (nie przypadkiem nazywanego drugim Rzymem) powstało miejsce nawiązujące do słowiańskiej wiary, a konkretnie Skwer Światowida! Zieleniec już jest, rzeźba Światowida stoi, potrzebujemy tylko podpisów pod petycją ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚ Pomożecie wrzucić znalezisko o tym na główną? https://www.wykop.pl/link/6392203/krakowscy-rodzimowiercy-chca-skweru-swiatowida-powstala-petycja-do-rady-miasta/

    Petycja: https://www.petycjeonline.com/skwer_swiatowida

    #rodzimowierstwo #slowianie #religia #wiara #kultura #historia #polska #krakow #slowianskapolska
    pokaż całość

    źródło: 20211020_152526.png

  •  
    p.......y

    +16

    Pamiętacie sprawę rzeźb z kaszubskiej (pomorskiej) gminy Linia, o które katolicy mieli ból dupy? Właśnie wystartowała zrzutka na sfinansowanie nowych: https://zrzutka.pl/7j9yt3

    #polska #pomorze #pomorskie #kaszuby #slowianie #religia #kultura #wiara #rodzimowierstwo #slowianskapolska #bekazkatoli pokaż całość

    źródło: bi.im-g.pl

  •  

    Równo 1629 lat temu, 8 listopada 392 roku cesarz Teodozjusz ogłosił chrześcijaństwo oficjalną religią Cesarstwa Rzymskiego i zakazał innych religii. Ucierpiał na tym cały antyczny świat, jednak zakaz ten najbardziej krwawe żniwo zebrał w Egipcie. Nie ucierpieli jedynie wyznawcy starych religii, ale również zwierzęta uznawane ze święte oraz większość starożytnych tekstów, nie koniecznie religijnych, przez pierwszych chrześcijan uważanych za herezję.
    Na zdjęciu scena z filmu Agora z 2009 roku.

    #herumerenbast <-- mój tag o starożytnym Egipcie
    Mój kanał na YT o Starożytnym Egipcie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #egipt #rzym #starozytnosc #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #historiajednejfotografii #bekazpodludzi #bekazkatoli #religia #starozytnyrzym #starozytnyegipt #poganstwo #poganie #rodzimowierstwo
    pokaż całość

    źródło: agora-christians-destroying-statues.jpg

  •  
    p.......y

    +16

    Wydawnictwo Replika z okazji Dziadów zrobiło mega promocję na książki o słowiańskich wierzeniach – pakiet 11 pozycji zamiast 519 zł kosztuje 285: https://replika.eu/tytul/wierzenia-i-zwyczaje-mlot-na-czarownice-u-stop-slowianskiego-parnasu/ Nie dajcie się zwieść kiczowatym okładkom – to solidne, naukowe opracowania. Przy okazji lektury obowiązkowe dla wszystkich powtarzających bezmyślnie, że nic nie wiemy o religii Słowian ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #rodzimowierstwo #slowianie #religia #ciekawostki #historia #ksiazki #czytajzwykopem #promocje #cebuladeals
    pokaż całość

    źródło: scontent.fwaw8-1.fna.fbcdn.net

  •  
    p.......y

    +12

    Sytuacja na granicy od wielu tygodni rozpala emocje wielu osób. Podległe polskiemu rządowi służby uniemożliwiają przekroczenie granicy setkom osób, które zmuszone są do koczowania w lasach w paśmie przygranicznym. Wiele z nich już spotkała śmierć, a dziesiątki kolektywów, grup i pojedynczych osób stara się zapobiec dalszym zgonom poprzez próby oddolnego organizowania pomocy humanitarnej.

    Tymczasem narodowcy z białostockiego oddziału Niklota, mówiąc o konieczności obrony granic, nawołują do formowania Patroli Narodowych powołując się na przelaną przez Przodków krew i ilustrując to kadrami z 300-tu oraz żołnierzem Wehrmachtu maszerującym na słowiański gród (!!!). Swoją inicjatywą nacjonaliści nawiązują do złotych tradycji ruchu narodowego, już od 1905 roku wyręczającego aparat przemocy państwa w represjonowaniu ludności i podkopywaniu solidarności społecznej.

    My chcielibyśmy jednak zwrócić uwagę na inną kwestię: Niklot jako organizacja odwołuje się do rodzimej wiary, a jednak takim postępowaniem staje w jaskrawej sprzeczności do jej prawideł. Począwszy od zakłamywania ofiary złożonej przez Przodków, przez pogwałcenie świętego prawa gościnności, aż po wykazanie się kompletnym brakiem honoru – bo jak inaczej można nazwać podpieranie sadystycznej przemocy zwyczajnym kłamstwem?

    Nasza wiara nakazuje gościnność. Wynika ona bezpośrednio z mitycznej włóczęgi boskich braci, chcących przekonać się o naturze rodzaju ludzkiego. Nasi Przodkowie zaś ponieśli olbrzymią ofiarę z krwi w walce o wolność naszego i innych ludów, sami również doświadczając trudów migracji z różnych względów – także tych czysto ekonomicznych. Odmawianie przejścia osobom na granicy, skazując je na śmierć z głodu i zimna, godzi w boskie prawa oraz hańbi spuściznę walk naszego ludu, jest zaprzeczeniem słowiańskiego umiłowania wolności.

    Po raz kolejny więc okazuje się, że dla „słowiańskich” nacjonalistów rodzima wiara to tylko pewna konwencja marketingowa, za którą nie kryje się żadna głębsza refleksja. Trudno wszak łudzić się, że jest inaczej, gdyż traktując kult Przodków poważnie nie da się być nacjonalistą. Zbyt wielu z tych, których imiona wspomnimy w Dziady, zginęło przez tę ideę.

    #rodzimowierstwo #religia #bekaznarodowcow #niklot #wolnyswiat #antykapitalizm
    pokaż całość

    źródło: 20211031_112447.jpg

  •  
    p.......y

    +18

    „W dawnych czasach, gdy niebo i ziemia jeszcze nie były oddzielone, a bogowie po ziemi chodzili, Weles wypędził wódkę i przyniósł bratu. Zaczęli się spierać: Kto tylko będzie pił moją wódkę, do mnie należeć będzie – powiada Weles. Na to Piorun umoczył palec z prawej ręki w wódce i tak powiedział: Kto tylko zginie od Twojej wódki, do Ciebie należeć będzie, a pić ją będą wszyscy. A kto ją pić będzie z umiarem, ten nie będzie należeć do Ciebie. Jedynie ten, kto pójdzie przez nią na tamten świat.

    Nie spodobało się to Welesowi: Niesprawiedliwie bronisz ludzi – powiedział podstępnie. – Oni w mojej mocy już dawno. Nikogo prawego wśród nich nie znajdziesz. Oddaj mi nad ludźmi panowanie, nic Tobie po nich.

    Piorun na te słowa postanowił przekonać się sam o rzekomej nieprawości ludzkiego rodzaju. Wcielili się z Welesem w postacie ubogich żebraków i ruszyli w świat. Gdy tak szli, jeden młynarz chcąc się przekonać, czy ów żebrak był w istocie Piorunem, ukrywszy się pod mostem na przechodzących wyskoczył w chęci ich nastraszenia. Gromowładca rzekł wtedy: Ty, co chcesz straszyć, bądź straszydłem dla ludzi – i zamienił go w niedźwiedzia. Taki był początek tego dzikiego zwierza, który raz pierwszy pokazał się na ziemi, zachowując w łapach przednich kształt ręki człowieka.

    Bogowie ruszyli w dalszą wędrówkę. Gdy przycupnęli, Weles z błota ulepił wilka. Piorunowi spodobało się dzikie zwierzę, zanurzył więc palce w jego gęstej sierści i ożywił stwora. Gdy wilk spojrzał na Pioruna, zamerdał radośnie ogonem. Spojrzał następnie na Welesa, warknął drapieżnie i ugryzł go w stopę, po czym pognał w las z upiornym wyciem. Od tego momentu Weles kuleje na jedną nogę.

    Natknęli się bracia w końcu na domostwo. Otworzyła im bogata gospodyni i przegnała starców. Rozgniewany Piorun przywołał wilka, nakazując mu pożarcie czerwonej krowy pasącej się w zagrodzie. Słysząc to Weles ulitował się nad starowinką i przemalował krowę, wilk zaś powrócił, nie znalazłszy zdobyczy we wskazanym gospodarstwie. Sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie, aż wreszcie zrezygnowany Piorun pozostawił krowę przy życiu, w zamian zaś nakazał złej gospodyni służyć u ludzi, dopóki ktoś nie nazwie ją jej własnym imieniem.

    Szli dalej, aż dotarli nad brzeg rzeki. Spotkali chłopa, który miał cztery silne i dorodne woły, ale nie chciał ich przewieźć na drugą stronę. Patrzą, a obok jechał biedny chłopina, jedynie z dwoma mizernymi wołami. Biedny chłop zgodził się i przewiózł wędrowców na drugą stronę. Weles pytał się brata, jaka nagroda spotka chłopa za tą przysługę. Piorun zaś odpowiedział: I te dwa woły mu padną. – A co tamtemu? – A tamten będzie miał cztery. – Bracie, jakiś Ty dziwny! – A Ty dziwniejszy! Ten co ma cztery woły umrze rychło, a ten co ma dwa chude – weźmie żonę bogatego. Taka jest wola boska, nieodgadniona dla człowieka. Nie bogactwo samo jest szczęściem prawdziwym, Welesie!

    Doszli na skraj lasu, gdzie stała samotna chatka. Otworzyła im uboga kobieta, smutna i zmartwiona. – Dziadziuś, nawet nie mam słomy, abyście mogli u mnie przenocować. – Nie potrzebujemy słomy, położymy się tak. – Ale mam męża takiego, co jest zbójem w lesie. Jak przyjdzie, to co wtedy z Wami pocznie? – Posłuchaj, jak przyjdzie będzie mi jeszcze ręce i nogi całował, struchleje. – Ale dziadziuś, mam dziecko chore. Same wrzody, wciąż płacze. Chyba mi umrze. – To zagrzej wody. Ja je wykąpię, uśnie, przejdzie mu.

    Weszli do środka, a tam dziewczyna w łożu chora śmiertelnie. Piorun nakazał reszcie opuszczenie izby, sam zaś zabrał się do roboty. Poćwiartował dziewczynę i ugotował w kotle. Kości następnie wybrał, złożył do kupy, dmuchnął i piękna królewna stanęła przed nim jak żywa. Wtem wszedł mąż gospodyni. Patrzy, a tu córka cała i zdrowa.

    – To nie wszystko – ozwał się Piorun – podejdź do skrzyni, gdzie trzymasz mąkę.

    Zagląda do środka, a tam zamiast mąki złoto, diamenty, bogactwa niezliczone.

    – Wiem, coś czynił. Żyłeś życiem bandyckim, zabijałeś niewinnych, kradłeś i rabowałeś. Po co z tą bandą przestajesz? Oni wszyscy w tym lesie w słupy soli się obrócą. Więc jak, zmienisz swe postępowanie?

    – Zmienię.

    – Jeszcze nigdy na oczy takich skarbów nie widziałam – rzekła szczęśliwa kobieta.

    – Jeszcze lepsze Wam zostawię. Idź i weź kubeł wielki, jak największy. Podejdź do krowy i napełnij naczynie. Wszystkim złym gospodarzom krowy poschną. Będą przychodzić do Was po kawałek chleba i kubek mleka. A Wam tu się będzie po stokroć darzyć.

    Tak się też stało.”

    Źródło: Jarowoj Mazowszanin: Wiecznica. Mitologia słowiańska, Warszawa 2017

    #rodzimowierstwo #slowianie #religia #wiara #migranci #imigranci #uchodzcy
    pokaż całość

    źródło: cdna.artstation.com

    •  

      @piespolny: czytało mi się świetnie, chociaż ten odcinek z poćwiartowaniem i złożeniem do kupy jest dość... Brutalny :D

      Mam pytanie, bo sam nie miałem jeszcze w rękach żadnej książki z legendami słowiańskimi. Skąd pochodzą te opowieści? Z podań ludowych, rekonstrukcji ze strzępków informacji? Wiesz może? :D

    •  
      p.......y

      +6

      ten odcinek z poćwiartowaniem i złożeniem do kupy jest dość... Brutalny :D

      @Filopuk: To typowy motyw związany z podróżą w zaświaty i szamaństwem, występuje w wielu kulturach Eurazji :)

      Mam pytanie, bo sam nie miałem jeszcze w rękach żadnej książki z legendami słowiańskimi. Skąd pochodzą te opowieści? Z podań ludowych, rekonstrukcji ze strzępków informacji? Wiesz może? :D

      Od siebie polecam na początek „Małego Słowianina” (darmowy pdf) i „Opowieści spod strzechy” (do kupienia na Allegro). Łap też bibliografię z książeczki, z której przepisałem ten mit, sporo jest do dorwania na chomiku itp.:
      pokaż całość

      źródło: IMG_20211027_120216.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #rodzimowierstwo

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1

Archiwum tagów