•  

    #anonimowemirkowyznania
    Od pewnego czasu nie moge sobie poradzić z rodzina. Ojcec bił mnie od dziecka - pasem, pięściami, podduszal.
    Zaraz kolejne święta i znowu rodzina oczekuje ze przyjadę i podzielę sie z nim opłatkiem, bede sie uśmiechać...
    Przeciez mnie nie zabił wiec mam byc wdzięczna za to ze dawał michę.
    I juz szukam wymowki zeby nie jechać. Zaraz usłyszę ze babcia bedzie zrozpaczona, tatus bedzie płakał...
    A ja zwyczajnie nie chce juz widzieć tego człowieka na oczy....
    Dodam, ze matka celowo z nim przyjeżdża i liczy na moje dobre wychowanie, ze go wpuszczę i na sile bede znosić jego zachowanie, sluchac jak ocenia ludzi przez pryzmat kasy (jak miałam chłopaka z uboższej rodziny to stwierdził ze on absolutnie do nas przychodzic nie moze bo mu kurna pobrudzi luksusowe podłogi)
    No i boje sie tego człowieka... nie zostałabym z nim sama nawet na moment.
    #rodzina #przemoc #zalpost

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Limonene
    pokaż całość

  •  

    Powiedzccie mi, czy dojadacie po swoich dzieciach? Bo gadam sobie z babami w pracy i wszystkie mówią że jedzą po dzieciach resztki posiłków. Nie wiem czy tylko ja jestem taki dziwny, czy mam jakiś deficyt miłości, bo ja to nawet po swoim synku jakoś nie mam ochoty kończyć, zwłaszcza rozrzedzonych serków. Nie lubię nawet kiedy mój różowy "wkłada mi dzioba" do butelki z piwem bo mam poźniej taki obśliniony ustnik xD a w domu to opierdalam wszystkich jak próbują jeść z gara. Czy moje zachowanie to norma czy jestem przesadnie higieniczny? #dzieci #rodzina pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tl;dr
    Mam pojebaną siostrę.

    To będzie długi wpis. Zacznijmy od tego, że w wieku 27 lat zaszła w ciążę z randomowym kolesiem na imprezie, którego ona nie chce znać, albo nie chce przyznać kto to, więc facet ma spokój nawet jeśli chodzi o alimenty.
    Zaraz pomyślicie, że pewnie typowa z niej szlaufiasta karyna, dająca dupy każdemu. Otóż nie, zawsze była szarą myszką z 2 koleżankami na krzyż, próbowała randkować z paroma facetami, ale z kiepskim skutkiem. Miała jedynego faceta w życiu przez jakiś rok, ale z jakiegoś powodu się rozstali. Po paru latach nawet próbował żeby znów się zeszli, ale jak się dowiedział, że jest w ciąży to odpuścił ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Po narodzinach córki przez większość czasu dzieckiem musiała zajmować się babcia, bo w tygodniu siostra była w pracy i a w weekendy wieczorami przecież trzeba iść na imprezę się rozerwać. Dopiero jak jej wykończona matka posłała parę jobów, po których się to się trochę opamiętała.

    Przez kilka lat było w miarę stabilnie, jak na nią, do momentu gdy poznała faceta, który zaakceptował ją z dzieckiem. Pierwsze wrażenie nie było najlepsze - spasiony, niezadbany, lekko zburaczały koleś w 18-letniej beemce. Dodatkowo 10 lat młodszy od niej. No ale nie chcę się pchać nikomu w życie z buciorami, każdy żyje jak uważa stosowne i być może będą dobrą parą.
    Sielanka trwała około roku, bo wtedy wyszło na jaw, że koleś wyzywał jej córkę, a co gorsza bił - przyszła do babci obolała z siniakami na plecach.
    Babcia (a nasza matka) zadzwoniła do siostry, opowiedzieć co zrobił dziecku i żeby z nim pogadała i ogólnie podregulowała. Siostra powiedziała tylko, że "za nic na pewno nie dostała" i poszła z tym od razu do niego, ale żeby "naskarżyć" na matkę. Wybuchła afera, w którą wplątana była jeszcze jego mamusia, bo biednego synka oskarżają ( ͡° ͜ʖ ͡°) i koniec końców obraził się i odszedł od nich.
    Siostra oczywiście zdruzgotana i obwiniała o wszystko matkę, że jej miesza się do życia i za karę zabroniła spotykać się jej z wnuczką, co najbardziej oczywiście uderzyło w dziecko - 9-latka musiała siedzieć pół dnia sama w domu, gdy mama była w pracy, a jedynym pożywieniem były mrożone pierogi, zamiast obiad u babci. Czasami w tajemnicy spotykała się z babcią, ale była strasznie znerwicowana, że mama się dowie. Siostra natomiast zaczęła się objadać słodyczami, leżeć na kanapie i tyć, a wszystkie prace domowe zlecała córce, którą traktowała jak niewolnika i karała za wszystko. Babcia prosiła, żeby poszła psychologa, najlepiej razem z dzieckiem i po jakimś czasie faktycznie poszła, ale skończyło się na tym, że streściła wizytę córce "widzisz, pani mówi żebyś się nie spotykała z babcią", a gdy następnym razem psycholog zasugerowała pogodzenie się z babcią, to skomentowała tylko potem "co ta głupia baba pierdoli" i skończyły się wizyty, bo diagnoza się nie spodobała ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Warto wspomnieć tutaj, że siostra obwiniała matkę o koszmarne dzieciństwo, że matka też ją biła i że zniszczyła jej życie, chociaż fakty są takie, że rodzice kupili jej mieszkanie na studiach, w 100% utrzymywali ją przez kilka lat i spełniali wiele jej zachcianek, czego ja z bratem nigdy nie doświadczyliśmy na taką skalę (o co nie mam pretensji).

    Minął kolejny rok, sytuacja się trochę załagodziła, babcia znów mogła spotykać się z wnuczką czasem i nawet mogły pojechać razem na wakacje. Sielanka jednak nie mogła trwać za długo, bo musiał pojawić się kolejny front walki siostra-matka: Siostra ma pojebaną koleżankę z dzieciństwa w miejscowości pochodzenia naszej mamy. Przyjaźniły się długie lata od dziecka, potem znajomość wygasła na długie lata, by teraz niepodziewanie rozkwitnąć na nowo. Problem w tym, że rodzina tej dziewczyny to sąsiedzi brata naszej matki, z którym od lat są skonfliktowani. Siostra zaczęła do niej jeździć, ostentacyjnie zamieszkując u niej w domu i unikając wujka, na którego nie wiedzieć czemu sama zaczęła nadawać i podobno ma zeznawać w sądzie przeciwko niemu po stronie tejże koleżanki.
    Warto nadmienić, że przyjazdy do niej kończyły się libacjami, a nie wiem czy na alkoholu się kończyło, bo raz siostra wylądowała w szpitalu z podejrzeniem zawału(?). Oczywiście córka jej tam towarzyszyła, bo nie miała jej z kim zostawić, bo przecież nie u rodziców (z ojcem też ma na pieńku, co jest pokłosiem całej tej sagi). Pewnego razu nawet wsiadła z córką do samochodu, który prowadziła ta koleżanka. Najebana.
    Matka strasznie się na nią wściekła za akcję wobec wujka i obstawanie przeciwko własnej rodzinie, powiedziała jej parę mocnych słów i od tej pory znów konflikt rozgorzał na dobre. Zero spotkań z matką, a wnuczki z babcią. W międzyczasie matka próbowała się z nią godzić i zapraszała do siebie, ale siostra uważa, że nie ma potrzeby utrzymywania kontaktu z rodzicami i wychodzi na to, że to będą pierwsze święta bez niej i siostrzenicy.

    Nie wiem jak dokładnie obecnie wygląda jej sytuacja (nigdy nie miałem z nią dobrego kontaktu, widywaliśmy się raczej tylko przy jakichś okazjach), ale podobno się roztyła, zaniedbała siebie i dziecko, narobiła sobie długów przez te wojaże i imprezy i podobno teraz ledwo wiąże koniec z końcem, pomimo nienajgorszych zarobków. Skończyło się wsparcie rodziców i bieda zajrzała w oczy, ale przecież ona jest dorosła i nikogo nie potrzebuje.

    Z jednej strony mam trochę wyjebane - to jej życie, niech żyje jak uważa, ja się pchać z buciorami nie zamierzam. Zwłaszcza, że nigdy nie była kochaną siostrą i gdy ja jako młodszy brat prosiłem ją o pomoc nawet w błahych sprawach, to nie mogłem na nią liczyć.
    Z drugiej natomiast obawiam się jak to się wszystko dalej potoczy, a najbardziej szkoda dziecka.

    Najlepsze jest to, że rodzice mają żal, że ja z bratem nie pomożemy im wpłynąć na siostrę, żeby się opamiętała. Ale co mamy zrobić: jest dorosła, więc nie będziemy jej niańczyć, zwłaszcza, że widzę ją raz na pół roku, a teraz będę jej mówił jak ma żyć - ona jest przeczulona na tym punkcie.
    Z drugiej strony to ona ma do nas żal, że nic nie zrobiliśmy, nie pogadaliśmy z rodzicami, żeby dali jej spokój i się z nią pogodzili ( ͡° ͜ʖ ͡°) a przypominam, że to matka wyciągała do niej rękę, a ona nie chciała.
    Tak się to kółko spierdolenia zamyka.

    Strasznie długa to historia wyszła, ale prościej nie dało się opisać tej karuzeli spierdolenia. Jeśli ktoś dotrwał do końca to proszę o plusa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #anonimowemirkowyznania #zalesie #gorzkiezale #rodzina #polskiedomy #rozowepaski #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: wiesz co, nie mówię, że tak na pewno jest, ale sama ostatnio usłyszałam, że ja miałam przynajmniej jako tak normalną rodzinę, a z mojej perspektywy moi rodzice byli moimi oprawcami, np. bili mnie do 13-14 roku życia - wg nich to norma i wymyślam sobie, zaniżali poczucie własnej wartości, narzucali całe życie jak mam żyć, co robić, z kim się spotykać itd. W tej chwili nasze kontakty są bardzo złe, a ja się zbieram na pierwszą wizytę u psychiatry - powiedziałam o tym matce, to znów usłyszałam, że wymyślam i że mam za dobrze, a ja cierpię na napady paniki, tachykardię itd. - i to wszystko ze stresu... Także nie oceniam twojej siostry - może rodzice też od niej oczekiwali za dużo, może jej gadali "a kiedy będziesz mieć kawalera?Wiesz, że dzieci to trzeba robić JUŻ", a ona w końcu z desperacji, nie mogąc nikogo znaleźć, poszła do dyskoteki, dawała tam dupy, aż ktoś ją zapłodnił i miała spokój? Oczywiście robienie czegoś z przymusu zawsze kończy się tak samo - frustracją, no i ta frustracja w końcu doprowadziła do wybuchu. Druga sprawa to to, że rodzice jej nie pozwolili dorosnąć tzn. np. kupili mieszkanie i utrzymywali pomimo tego, że ona prawdopodobnie dałaby sobie radę sama, a sama wiem po sobie, że takie niańczenie prowadzi do wyuczonej bezradności. Dlatego jeszcze raz podkreślę - trzeba dać jej spokój. Jedynie co do dziecka, jak się sytuacja z pobiciem powtórzy to koniecznie zgłosić do mopsu/kuratora, żeby miał nad rodziną opiekę. pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: siorka nadal mieszka w mieszkaniu kupionym od rodziców ?

    • więcej komentarzy (31)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #pytanie do osób, które kiedykolwiek leczyły się na dekiel (bardziej depresje, nerwice, fobie społeczne niż borderlajny i dwubiegunówki), najlepiej do niebieskich pasków : czy ktoś z waszej rodziny lub znajomych o tym wie? bo wiadomo jaki jest stereotyp o takich ludziach. czy zachowywali to dla siebie czy może rozgadywali innym?
    a co gdy poznajecie jakąś różową bliżej i chcecie z nią czegoś więcej? mówicie o tym leczeniu albo o innych symptomach spierdolenia z przeszłości (typu puste cv z powodu siedzenia w domu z powodu fobii, bycie forever alone zadowalającym się do tej pory jedynie z renią rączkowską, bycie ze wszystkim kilka lat do tyłu względem rówieśników)?
    #kiciochpyta #przegryw #spierdolenie #depresja #fobiaspoleczna #nerwica #psychologia #psychiatria #rodzina #przyjaciele #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      OP: @Burger170: oczywiście chodziło mi o mówienie o takich rzeczach na dalszym etapie znajomości z ludźmi, nie na dzień dobry. I szanuję posługiwanie się niedopowiedzeniami, nieostrymi terminami i sprytne zmienianie tematu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      @mmdnnn: każdy ma jakieś odchyły, ale te normickie są bardziej szanowane i rozumiane niż te nienormickie. Takie jest życie.
      @KolejnyWykopowyJanusz: trza chyba będzie tak zrobić. Chciałem zabrać się za to na sucho, bez pomocy specjalistów, ale po kilku tygodniach mąk poddałem się ( ͡° ͜ʖ ͡°) BTW ty młody szczyl chyba jesteś, skoro mama cię tam zagoniła; przynajmniej masz więcej czasu ode mnie na naprostowanie się ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      @mirkobogdan: wbrew temu co piszą mirabelki otworzenie się przed różowymi tak się zazwyczaj kończy, ale za każdym razem smutam gdy czytam o takiej sytuacji ( ͡° ʖ̯ ͡°)
      @Dizel_AHTUNG: kiedyś nosiłem ją 24/7 i nie raz miałem problemy z powodu ciągłego banana na ryju, ale ostatnio sam zauważyłem, że już tak często nie przywdziewam maski jak kiedyś.
      @Czas_umierac: ja tylko słyszałem o sobie że pewnie jestem ciepły. Oczywiście nigdy wprost, wszystko za moimi plecami. Nie wiem co gorsze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Asterling}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @waciak
      pokaż całość

    •  

      czy ktoś z waszej rodziny lub znajomych o tym wie?

      @AnonimoweMirkoWyznania: tylko rodzice

      a co gdy poznajecie jakąś różową bliżej i chcecie z nią czegoś więcej?

      @AnonimoweMirkoWyznania: narazie nie jestem w stanie bawić się wyrywanie loch. Zresztą nigdy nie byłem, bo jestem gównem

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    #truestory #zalesie #rodzina #oswiadczenie

    Mirki, jak żyć?
    Rodzinne spiny dotknęły i mnie, mimo solidnego dyplomatycznego kunsztu.

    Moja rodzina jest w miarę normalna. Powiedział bym, średnia klasa przeciętności. Na codzień wszyscy mili że aż strach, ale najlepiej gdy widzą się razy do roku albo wcale. Ciężko czasami wyczuć kto z kim jest akurat pokłócony, no chyba że mówimy o dziadku, który zazwyczaj jest pokłócony ze wszystkimi; z własnym bratek 22 lata, z moim tatą w ciągu ostatnich 10 lat, mieli conajmniej 3 ciche lata, ze swoim szwagrem wadzą się przy każdym widzeniu. Przy gorzole w święta, dziadek wujkowi da w mordę, wujek przy urodzinach sprzeda prztyćka śrubokrętem w bok mojemu tacie, tata pokłuci się na 2 lata z drugim dziadkiem, o to czy szerokość paska alternatora w passacie v6 tdi to 19 czy 18mm. Ogólnie, zostałem wychowany w spokojnej i bezkonfliktowej rodzinie. Doskonale nauczony jak lawirować pomiędzy spinami i wkurwami, omijając tematy miny i przytakując gdy trzeba dla podbudowania ego starszyzny rodu.

    Z tymi doświadczeniami od zawsze unikam wszelakich plotek i rodzinnych konfliktów, neutralność jak Szwajcaria to mój wyuczony styl obycia w rodzinie. Wszelakie myśli typu 'no chyba Ci jebnę' zawsze tłumię w zalążku i nie daję poznać po sobie co myślę, choćby mnie żelazem przypiekali po benisie (na szczęście nie było takich sytuacji). Prawdopodobnie przez to, mój 25 letni żywot był dotychczas prawie bezspinowy i bezkonfliktowy, przy częstym wychodzeniu z piwnicy i otwartym podejściu do kontaktów rodzinnych. Do tego stopnia, że staram się odwiedzać każdego z niemałej rodziny conajmniej raz do roku, co bywa dość ciężkim przedsięwzięciem czasowym, przy mieszkaniu za granicami naszego pięknego kraju. Minimum 2 tygodnie z roku poświęcam na odwiedziny wszystkich, podtrzymywaniu dobrych relacji i tak od 5 lat. Powoli zaczyna mi brzydnąć ta filozofia 'w rodzinie siła'.

    Krótka historyjka dotyczy kontaktów z ciotką. Zawsze było "aleś wychudł, co tam u Ciebie, w rządzie to same złodzieje, zgól tą brodę, jak w tej Polsce żyć, a pannice jakąś masz?" Ciotka jak ciotka. Odklejenie od rzeczywistości postępuje z każdym rokiem stażu w fachowym opierdalaniu się przed telewizorem. Mieszka z moją babcią która nie potrzebuje opieki i mężem który jest kierowcą zawodowym więc w domu tylko pomieszkuje. Wciąż na wszystko narzeka mimo 50 lat na karku. Od 20 lat jest na rencie bo raz ją noga boli, raz ręka, raz paznokieć się złamie, a raz pępek zaswędzi. Typowa pijawka systemowa, mimo że nie patola. Z patolą to ona zacięcie walczy i uważa się za lepszą (jeśli zauważy z okna, bo wyjście z domu to zbyt ryzykowne przedsięwzięcie).

    Żeby lepiej zobrazować charakter Grażyny, przytoczę dwa wspomnienia z dzieciństwa, gdy spędzałem u cioci na blokach wakacje jakieś 15 lat temu. Przez okres paru dni, ciotka 2 razy dzwoniła na psiarskich, bo A) ten łysy z góry był za głośno w piątek, patologia po całości normalnie. Psy przyjechały mimo że nawet ciemno nie było, ciotka: "hurr durr, bo ten łobuz awantury u góry urządza". Następnie nasłuchiwała cichaczem z uchem przy drzwiach jak policja puka do typa zapytać czy wszystko OK, byle by się nie dowiedział kto donosi B) na trzepaku siedzą podejrzane typy bo w dresach i młodzi, pewnie narkomani i przegrywy, albo jedno i drugie pomyślała Grażynka. Dzwoni na psy, przyjeżdżają, spisują i odjeżdżają. Ciotka niezadowolona z rozwinięcia akcji narzeka że w policji to nieroby i ten system jest chory i zabrania mi wyglądać przez okno przy zapalonym świetle, żeby nie zobaczyli.

    Lata praktyki i 'ekspienia' w kunszcie walki ze złem i z 'systemem', dobijają Grażkę do poziomu mistrza borut. Na nie szczęcie, chyba zaczyna brakować jej godnych wrogów i przez to zaczęła mnie wplątywać w swoje intrygi.
    No ale po kolei.

    Z nieco świeższych akcji, Odwiedziłem ciocię w październiku.
    Grażyna kupiła w supermarkecie 3 parasole ogrodowe i zajebała nimi całą widoczność z małego balkoniku na 6 piętrze bloku. Myślę, no spoko, może im ciepło jak słońce świeci w okna, mimo że już październik. Siedzimy, jemy ciasto które przywiozłem w gości, popijamy sokiem z afykańskiej brzozy który przywiozłem dla babci dla zdrowotności, ciężko znaleźć temat niezaczepny, którego nie zgaszę w ramach bezpieczeństwa. Ogólnie nuda i na dodatek nie mogę pogadać z babcią na spokojnie bo wypytujący wzrok cioci mnie lustruje choćby rosyjskiego czarnoskórego szpiega, przy tym żydomasona i faszysty. Nagle Grażka zaczyna zagadywać o dronach, że amerykańskie drony teraz podobno są w Polsce, że śledzą ludzi i że chory system. I że te kamery i podsłuchy teraz są wszędzie. Dyplomatycznie odpowiadam że racja, rzeczywiście, drony złe, ludzi biedni, kamery wszędzie. Odsiedzę jeszcze narzekanie na PiS, PO, kościół, imigrantów, Kaczyńskiego, zamach smoleński i jadę - myślę sobie. "O! jak tu jesteś to zobacz mi komputer bo mi się ktoś włamuje." Patrzę, nosz hurrr, pół godziny nie moje jak usuwam wszystkie 25 antywirusów i 10 firewallów które przez ostatnie 5 miesięcy zainstalowała. Niepotrzebnie pokazałem jej jak to robić. Ogólnie co wizytę to samo czyszczenie i pouczanie cioci z zagadnień komputerowych.No i zapewnianie że jej oszczędności na 4 kontach w bankach po 2.500zł każde są bezpieczne, jeśli sama czegoś głupiego nie odwali. Komputer działa, więc mogę jechać. Zbieram się do wyjścia, ciotka wciska mi stówę i mówi że na paliwo i że mam brać bo się obrazi. Głupio, ale biorę jak zawsze, żeby nie przedłużać procesu wyjścia. Dodaje jeszcze szeptem żebym uważał na tego z góry i nie mówił mu dzień dobry jak się będę z nim mijał żeby mnie nie rozpoznał. Konspiracja 100%.

    Parę dni temu wpadam ponownie, wyjątkowo w tak krótkim odstępie czasu parę dni, Nie często bywam w kraju, a babcia ma 90 lat to nie przepuszczę okazji, bo każdy raz może być ostatnim. Fajnie, bo wujek akurat jest w domu, będzie można pogadać i się pośmiać jak ludzie. Po prawilnym przywitaniu się, trzy tyknięcia policzek w policzek i ściśnięta dłoń, wujek szybko mi szepcze co się dzieje, zanim ciotka wyskoczy z klopa. Dowiaduje się że przez ostatnie tygodnie się odjebały istne cuda na kiju, igrzyska tworzenia intryg kryminalnych na poczekaniu. Ciotka wykonała 3 telefony na jej ulubiony numer 998 i pomrukiwała czasami o prywatnym detektywie. Podejrzenia były następujące: A) :"Ten kryminalista z góry wywiercił dziury i zamontował podsłuch w suficie żeby mnie śledzić. 'o tam jest jakieś pęknięcie'." Boruta jak chuj, ktoś pewnie musiał przyjechać, ale wujkowi aż głupio o tym gadać jak przyjechał po 3 tygodniowej trasie ledwo żywy, a tu psy pukają żeby im pokazać o co chodzi z jakimś podsłuchem. Nie wiem co się działo, ale chłopcy z policji mieli pewnie ubaw. B) Drony latają za balkonem i śledzą Grażynkę. Właśnie po to są te parasole - sprytnie... C) Na komputer się włamali, pewnie ten z góry albo z naprzeciwka (podobno wyskoczyła jakaś reklama typu 'masz wirusa, kliknij tu to go usuniesz'. Pan na policji mówi że muszą wziąć laptopa i prawdopodobnie zejdzie parę miesięcy zanim go oddadzą i sprawdzą sprawę. Grażyna wkurwiona bo nie wie czy oddać codzienne źródło dostępu do onetu czy nie. Ostatecznie nie oddaje i mówi że ta policja to same ułomy.

    No ale do rzeczy. Po przyjechaniu było jakoś nieswojo, Grażyna jakoś spięcie siedziała, nie odzywała się, tym razem nie dała mi komputera, jakoś przycichła i lustrowała mnie intensywniej niż zwykle. Mimo to było świetnie - pogadałem z wujkiem i babcią bez aluzji polityczno-konspiracyjnych. Siedziałem dłużej niż zwykle i zadowolony wyszedłem. Znów ta stówa na wyjściu, tym razem babcia mi wciska. Biere, będzie na wino.

    Zadowolony, wróciłem już do roboty zagranico. Wszyscy poodwiedzani, nastroje w rodzinie znośne, nikt nikomu kosy nie sprzeda w najbliższym miesiącu, nikt mnie nie chwyci za słówko - dobra robota rodzinno-dyplomatyczna.
    3 dni później, siedząc spokojnie w pracy i zaczynam dostawać pierwsze telefoniczno-internetowe sygnały że ciotka się rozpruła i zaczyna produkować na mnie ploty.

    Dowiedziałem się, że zhakowałem jej coś na komputerze, jestem łasy na jej hajs i że włamuje się na jej bank.

    I uwaga, moja ulubiona!

    Jak nie dostanę stówy to nie chcę wyjść od nich z mieszkania xD

    Opinii mi to raczej nie postrzępi w gronie na którym mi zależy, trochę śmiechu i rozpaczy w jednym. Na dłuższą metę mi przykro że bliska rodzina jest w stanie coś takiego na mnie gadać. Pierwszy raz docierają do mnie na mój temat 'grubsze' zarzuty. Skonfrontowałem te ploty z ciotką, ona twierdzi "moje pieniądze to moja sprawa i nikomu nic do tego.", bez odpowiadania na pytanie czy tak uważa i czy tak mówi. Od paru dni nie było kontaktu. Nie zdziwię się gdy jakiś lokalny Rutkowski albo inny detektyw Jan Kowalski się do mnie przyczepi, ewentualnie policjanty wezwą mnie na wyjaśnienie xD

    Nie mogę doczekać się następnego rodzinnego spotkania - te święta mogą być wybuchowe, bo ta plota zaczęła wytwarzać w rodzinie fundamenty pod dwa obozy grubszej spiny o wszystko. Podpowiem babci żeby pochowała ostre narzędzia na wigilię i zmieniła zastawę na plastikową:)

    Jakie będą następne historie Grażyny? Przyszłość pokaże, ale spodziewam się grubszych hitów na miarę Marcinkiewicza.
    Jak uświadomić kogoś jebniętego, że jest jebnięty?

    pokaż spoiler Przynajmniej teraz będzie wiadomo że stówa ma być jak wbijam w odwiedziny( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    •  

      @ejda: zdaję sobię sprawę, ale nie za bardzo wiem jak zainicjować etap 'akceptacji że coś jest nie tak' u ciotki, szczególnie że trafiłem na jej długą listę podejrzanych:) Żeby mogła udać się do specjalisty musi sama zrozumieć że ją zwyczajnie popierdoliło, a to chyba najcięższy z etapów każdego leczenia.

    •  

      @sakhraan
      Jej nie popierdoliło tylko jej choroba coraz bardziej postępuje. Z każdym dniem jest mniejsza szansa że sama zrozumie że coś jest nie tak.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ojciec zjebał mi dzieciństwo i większość młodości - picie, codzienne awantury, bicie matki a kiedy się w końcu rozeszli (miałam 16 lat) - kontakt był ograniczony do minimum. Wystarczyło żeby zadzwonił a ja miałam ataki paniki słysząc tylko jego głos. Do dzisiaj, ponad 30 lat na karku, szczerze go nienawidze chociaż nie widziałam go przez ponad 6 lat.

    Wyjechałam za granicę aby się odciąć od przeszłości i znalazłam partnera z podobną historią do mojej. Wspólnie stwierdzilismy, że mamy za bardzo spaczone wspomnienia z mlodosci aby być w stanie wychować dzieci i podjęliśmy decyzję, że nigdy ich nie będziemy mieć.

    Musiałam pojawić się w Polsce na chrzcinach. Ojciec też niestety też tam był - ktoś mu powiedzial, że mieszkam za granicą, że mam partnera. Jak gdyby nigdy nic podszedł do mnie podczas obiadu i zapytał, kiedy ma się spodziewać wnuka. Usłyszał zgodnie z prawdą, że tak mi zjebał życie, że nie mam zamiaru mieć dzieci ani tym bardziej utrzymywać z nim kontaktu, odwróciłam się na pięcie i chciałam wyjść. Zatrzymał mnie, zaczął płakać i mówić, że żałuje tego co było. Wydarłam się na niego, że jeżeli żałuje tego co mi zrobił to niech się pójdzie zabić bo dla mnie jest skończonym śmieciem i nie chce miec z nim nic wspolnego. Słyszała to cała rodzina a ja wybiegłam z imprezy i już na nią nie wróciłam.

    Zablokowałam wszystkie numery poza numerem do matki, dostaję jedynie wiadomości na Facebooku od rodziny ktora udawała całe życie że nic nie widzi, że ojciec niby jest załamany.

    Szczerze go nienawidzę i mam nadzieję, że się pójdzie zabić. Oprócz żalu i nienawiści nie czuję do niego nic.

    Musiałam to wyrzucić z siebie.

    #rodzina #zycie #ojciec #zalesie #dzieci #smuteczek #alkoholizm #wyznanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, powiedzcie czy dobrze mysle, czy jestem w bledzie. Nie dawno mialem wesele. Mam rodzicow na dobrym poziomie zarobkow, auto za 150 tys, dom, mieszkania na wynajem, wczasy w dubaju itp. Rodzice zawsze chetni do pomocy finansowo, ale ograniczonej pomocy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Rodzice od rozowego w miare stabilnie finansowo, ale nic ponad stan. Mielismy wesele, rodzice nam je fundowali. Koszty na pol, oprocz sali i noclegow bo moja rodzina to 20 osob, rozowy 60 ;) i tutaj pojawia sie problem. Od rodzicow rozowej dostalismy 5 tysiecy. Moi dali...1000zl :) mnie w zasadzie to nie ruszylo, rozowa troche zaskoczona, ale z kim gadam, to wszyscy sa zaskoczeni i mowia zebym to powiedzial rodzicom. No ale cholera jasna, to nie moje pieniadze, mam gdzies ze maja kase. Nawet jak teraz mieszkam razem z rozowym, to od niej rodzice kupili nam stolik, krzesla, ba, chcieli nam oplacac wynajem ( ͡° ͜ʖ ͡°) jak sie nie zgodzilismy, to stwierdzili ze beda zbierac kase i dadza nam jak bedziemy chcieli kupic mieszkanie i to nie podlega dyskusji. Natomiast moi kupili nam...czajnik ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
    #rodzina #rodzice

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Powiedzcie mi co mam zrobić i kto ma rację.
    Mam 32 lata, jestem stomatologiem, dopiero co otworzylam moj prywatny gabinet. Wzielam ogromny kredyt na start, na sprzęt, rata 14tys przez 10 lat. Ogólnie kręci się dobrze, mam już pacjentow, ogolnie każdego miesiąca jestem kilka tys na plus po oplaceniu wszystkiego.

    Leczę rodzinę mojego męża- jego 3 braci, zony, dzieci. Znajde im dogodny termin, czasami przyjde godzine wczesniej albo zostane godzinę dłużej, dam 10% rabatu i jest okay.

    Ale ostatnio przyszla do mnie matka mojego męża. Kobieta ze wsi gdzie raczej sie nie przelewa, zeby w okropnym stanie, własnych 16 sztuk, reszta na protezie.
    Zapytalam ją co by chciala, jaki cel wizyty, czy coś ją boli. Ona mówi ze chcialaby zęby takie ładne jak dostala jej inna synowa (miala tylko wybielanie xD)
    Pytam ja czy wie, ile taki zabieg będzie kosztowal, ze bedzie trwal kilkanascie tygodni.. Ona ze tak, pewnie, mam badac.
    No to zbadalam, ogolnie wynik średni. 3 zęby do kanalowego, 2 do ekstrakcji. Reszta ubytków implanty/licówki.

    Przedstawilam jej sytuacje, powiedzialam co sie dzieje, co trzeba zrobić. Wycenilam całość na prawie 35tys zl (10 implantow bo nie chciała juz protezy), kanalowe, wybielanie, kilka licowek.

    Powiedzialam ze może dostać 30% znizki na fakt ze jestesmy rodzina ( czyli generalnie pracowalabym praktycznie za darmo, zwrocilby sie tylko koszt materialow, amortyzacja sprzetu, wyplata dla asystentki i czas gabinetowy).

    Ona się zapowietrzyla i zaczyna na mnie krzyczec xD jakie 30 tys, przeciez X zrobila za 600 ladne zeby (przypominam tylko wybielanie), ze chce ja oszukac. Tu to sie zdenerwowalam i jej mowie, ze tak sie nabijala ze mnie jak bylam na studiach, pretensje miała ze mąż mnie częściowo utrzymywal, a teraz chcialaby tak ogromne leczenie za darmo przeprowadzac?

    Zabrala sie i wyszla, oczywiscie cala rodzina obgadana ze ja oszukac chcialam.

    Mąż stanął w mojej obronie, to teraz się do nas nie odzywa. Moja mama zascianek totalny i nakrzyczala na mnie ze nie chcialam pracować 60h za darmo i ze strata kosztów materiałów, ze ludzie będą gadać, a jej przecież zrobilam implant za darmo (no ale to moja mama, to był tylko jeden imolant poza tym wspierala mnie finansowo na studiach i bylabym niewdzieczna jakbym jej tego nie zrobila).

    Tesciowa tez ma swoje za uszami, ogolnie trochę po macoszemu bylismy z mężem traktowani. Np na ślub dostalismy 500zl w kopercie a jego bracia ziemię za grube tysiace, samochod itp. Raz jak mieliśmy podbramkowa sytuacje kilka lat temu nie pozyczyli nam 2kzl twierdzac ze nie maja, mimo ze na pewno mieli. A teraz nagle widzi ze zaczelo się powodzic i chce darmowe uslugi.

    Ale już zwariowalam, powinnam jej byla okroic te cene i stracic na tym byle tylko nie gadala i nie bylo afery? Jestem jej coś winna?

    #rozowepaski #niebieskiepaski #rodzina #problem #pieniadze

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    Uzupełnij zdanie. "Byłoby mniej rozpadów związków, gdyby ludzie ................................................. ".

    #zwiazki #milosc #rodzina #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

    •  

      @Jainapl: przeciez wy w duzej mierze uwazacie ze partnerski mezczyzna, wrazliwy, zakladajacy rozowy fartuch do mycia podlogi jest mało menski xD tylko i wylacznie patriarchat, a kobieta jest uległa, a mezczyzna dominujacy i meski

    •  

      @zachcianka: Gdyby dziewczyny wybierały tych facetów którzy je kochają i nie mają ich w dupie. No ale nie da się zmusić do miłości. Niestety dziewczyny mają takie cechy, że kręcą je faceci którzy je skrzywdzą, a Ci którzy do końca życia by przy nich trwali i nieba im przychylili nie posiadają takich cech które sprawiają, że oczaruje się dziewczynę.

    • więcej komentarzy (104)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Będzie niespójnie, bo pisane w napływie emocji, z góry przepraszam.

    Pytanie głównie do starszych Mirków co mają już swoje dzieci (zwłaszcza synów), ale zdania różowych też bardzo chętnie przeczytam.
    Otóż mam 20 lat i praktycznie nigdy nie miałem ojca (emigracja + alkohol + narobienie długów rodzinie), ponad rok temu zmarł i sobie uświadomiłem, że niczego mnie nie nauczył, nie przekazał mi absolutnie żadnych wartości. Jedynie czułem się gorszy od innych, bo bieda mocno + gnojenie w szkole, "przyjaciele" z osiedla też zerwali kontakt z dnia na dzień...
    Też jak czasem czytam na mirko, że nie wolno się wiązać z dziećmi, których rodzic był alkoholikiem, bo później w związku wychodzi jakaś patologia to mi serce pęka i sobie uświadamiam, że coś w tym jest, bo mam problem w nawiązywaniu jakichkolwiek relacji, panicznie boję się odrzucenia więc nie napiszę do dziewczyny, która mi się podoba w obawie, że to spierdole...

    Nie wiem co robić, nie mam się komu wyżalić, wypłakać, żeby poczuć ulgę psychiczną. Nie wiem, powinienem iść do psychologa/psychiatry?
    Boże co jest ze mną nie tak, nie chce taki być, dajcie mi jakiegoś moralnego kopa w dupe, jakąś rade, cokolwiek proszę.

    Co jest ważne w życiu, jakimi wartościami się kierować i do czego warto dążyć, jakie rady byście dali swoim dzieciom, ew. sobie w wieku 20 lat?

    #psychologia #depresja #rodzina #mirkomodlitwa #mikromodlitwa

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    Mirki to ja jestem zjebany czy może moja rodzina jest jakas dziwna?

    Od 1wszego roku studiów chcialem sie wyprowadzić z domu, dostałem sie nawet do innego miasta na studia ale finalnie nie wyprowadzilem się bo hajsu nie było.

    Teraz kondycja finansowa sie poprawiła i do tego dostaje 2000 alimentów od ojca z czego ponad polowe oddaje na budzet domowy. Jestem teraz na 3 roku studiów. I tu przechodzimu do meritum.
    Razem z dziewczyną znaleźliśmy kawalerkę, tanio i w dobrej lokalizacji wiec generalnie super opcja. Gdy powiedziałem mamie o chęci wyprowadzki zaczęła mi mówić ze to do dupy pomysł ze chce sie bawić w dom i że ta decyzja ja zabije bo uważa że wyprowadzić się moge dopiero jak zacznę zarabiać na swoje utrzymanie bo z alimentów opłacać mieszkanie to oszustwo. Gdy jej powiedziałem że chce to zrobić to przestała się odzywać do mnie.

    Czy na moim miejscu wyprowadzalibyscie sie czy zostali w domu?
    #pytanie#pytanie #wyprowadzka #rodzina #psychologia troche #problemypierwszegoswiata
    pokaż całość

  •  

    Wasi dziadkowie też tak mają? Umówiłam się z babcią że zrobię coś popołudniu na podwórku, teraz mam robotę w domu i na miescie. I teraz awantura że już natychmiast trzeba robić i poszła sama i robi. No gorzej niż z dziećmi. #jaktootagowac #rodzina

  •  

    w sumie przesrane jest mieć dorosłą córkę i wiedzieć ze opierdala komuś gałę XD
    albo gdy jest jeszcze dzieckiem, niewinna córeczka tatusia jak podrośnie będzie ssać kutasa

    #przemysleniazdupy #rozowepaski #rodzina #stulejacontent

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Znając życie skrobnę długiego posta i nikt tego nie przeczyta, ale nie mam też komu się wyżalić. Przepraszam za wulgaryzmy.
    Brian Tracy w swoich książkach pisał, że należy przebaczyć rodzinie, bo i tak nie mamy wpływu na dokonania z przeszłości i nie można wiecznie żyć z żalem.
    Jednak ja nie potrafię.
    Ogólnie kocham swoich rodziców i w sumie żyję tylko dla nich - dosłownie. To chyba jedyna rzecz która mnie powstrzymuje przed samobójstwem - nie chcę dokładać kolejnych problemów rodzicom.
    Zacznijmy od początku.
    Mam siostrę której nienawidzę, wstydzę się jej i którą gardzę. Jest ode mnie starsza od 6 lat. Ja mam 23. Zawsze była moim anty-wzorem. Już od najmłodszych lat sprawiała kłopoty rodzicom. Manipulowała, kradła, kłamała, szantażowała, miała też epizody z problemami psychicznymi. Miała ataki gdzie groziła że się zabije, ataki furii, w sumie niewiele z tego pamiętam bo byłem młody. Jednak kto normalny mógłby wychować się w takim domu. Kiedyś myślałem, że jestem spierdolony na własne życzenie i nigdy nie dopuszczałem myśli, że mogło się do tego przyczynić środowisko rodziny. Teraz myslę jednak inaczej. Z siostrą wiecznie były problemy. Im starsza była tym większe one były. I teraz nie zrozumcie mnie źle. To nie jest jakaś patusiara. Ona jest paskudna, zawsze była, do tego otyła. Przeprowadziła się od rodziców do dziadków w wieku ~17 lat. Cholera wie czemu. Miała też nauczanie indywidualne, ogólnie zawsze się wstydziłem mając taką siostrę. I do dziś się wstydzę.
    Jednak jakimś cudem 4 lata temu poznała innego patusa. Ona - brak wykształcenia, wiecznie bezrobotna, mieszkająca na strychu w domu po dziadkach w tragicznych warunkach, która przez całe życie pracowała może łącznie 10 miesięcy. Beneficjentka 500+ i renty z tytułu chorób psychicznych. Jej facet - były ćpun i były alkoholik, siedział w więzieniu za handel dragami. Jednak to nie jest jakiś patus tylko bardziej taki tępy człowiek i kretyn. Wprowadzając tego człowieka do naszej rodziny moja siostra tylko kolejnych problemów dołożyła, głównie moim rodzicom.
    3 lata temu pojawiło się dziecko. I to jest jedyny pozytywny aspekt w moim życiu, bo moja siostrzenica jest wspaniała. I szkoda mi jej. Bo to dziecko nie będzie miało normalnego życia. I w tej chwili go nie ma.
    Chociażby dlatego w jakich warunkach mieszkają - sami na strychu, jest to pokój 10m2. W jednym pokoju mieszka siostra, jej facet, dziecko, mają jeszcze psy. Smród jak ja pierdole. Jak tam bylem to się mało nie zerzygałem. Siostra wiecznie nie ma pieniędzy dlatego jej metoda na to to chwilówki. Umysł biedaka. Ciągle starałem się jej pomagać, pożyczałem pieniądze, tłumaczyć żeby nie brać chwilówek, ale ona nic. Jest leniwa. Co widać po niej, bo waży 130 kg. I naprawdę jest tępa. Moi rodzice mają miękkie serce i się litują nad nią, bo ta siostra szantażuje rodziców. To jest kurwa wampir emocjonalny. Wiecznie nie mają pieniędzy, ani on, ani ona. On jest kretynem, pracuje gdzieś na czarno po budowach, ale zawsze go ruchają na wypłatę. Mówiłem mu wyjedź za granice, sam mu pisałem cv, nawet za niego szukałem pracy, ale on jest tępy i leniwy. Tak samo ona. Dobrali się kuźwa dobrze. Najgorsze jest to że dziecko cierpi na tym. Moi rodzice ciągle wspierają tych niedorajdów życiowych finansowo. Oni się przyzwyczaili do pomocy. A rodzice pomagają bo "dziecka szkoda". Mi też kuźwa szkoda ale ja tutaj nie widzę rozwiązania. Siostra niby pracowała ostatnio na sezon - bo ona tylko na sezon czasami pracuje, ale za to dziecko zostawało ciągle u moich rodziców. Co sprawiło, że mojej mamie grozi paraliż. Ale o tym napiszę za chwilę.
    Normalni ludzie jakoś potrafią znaleźć pracę - nawet za minimalną i żyją. Gdyby oni chociaż we 2 pracowali i mieli tę minimalną pensje to jakoś by wyżyli. Ale nie. Oni nie pójdą do normalnej pracy. Oni serio są tępi. Wrodzona nieporadność. Ostatnio jakaś jej koleżaneczka poleciła pracę 20km za miastem. Skończyło się tak że 2 miesiące tyrała za darmo, bo nie chciała jej zapłacić. I nie potrafiła walczyć o swoje dlatego podkuliła ogon i tyle.
    Mam ból dupy, że mam taką patologiczną jednostkę w rodzinie. Ona totalnie nie nadaje się na matkę, jest głupia i tępa, tak samo jak jej ojciec. To dziecko jak na swój wiek jest naprawdę mądre, moi rodzice sporo pomagają przy wychowaniu i jest dla niej nadzieja, ale pewnie jak będzie miala te 15-20 lat to skończy jako karyna bo tylko w taki sposób może skończyć osoba wychowana w takiej patologii. Postaram się do tego nie dopuścić, ale jak widzę moją siostrę to czuję taką złość i nienawiść że aż mnie telepie. Sam jej widok napawa mnie obrzydzeniem. Kiedyś myślałem żeby napisać do MOPS-u o tym w jakich warunkach oni żyją, żeby zabrali to dziecko. Jeśli byłoby adoptowane, to pewnie miałoby normalniejsze życie i byłaby dla dziecka nadzieja. Teraz ona ma 3 latka więc jest za późno.
    Ten jej facet to też niezły kretyn. Pojechał za granicę, pracował w takim kołchozie co przypominał obóz pracy, w miesiąc zarobił 1800 zł tyrając po 16h u niemca na polu. To są tacy kretyni że ludzie ich wykorzystują. Pewnie to dziecko też jest efektem wpadki bo "hehe gumy za drogie".
    Ja pierdziele.
    A teraz o moich rodzicach i o mnie.
    Wychowując się w takim domu gdzie siostra wiecznie miała ataki spowodowało to, jaki jestem teraz. Mój ojciec jest typowym januszem. Ile razy za niego się najadłem wstydu to już nie zliczę. Przykład - wczoraj, dzień zmarłych. Nie mógł znaleźć miejsca parkingowego na swojego passerati (tak, ma passata, ma też duży brzuch i wąsa) to się wkurzył i zaparkował na chodniku, drąc się jednocześnie na innych że co to ma być że miejsc nie ma i on się nie da. Zresztą szkoda gadać bo o jego akcjach mógłbym książkę napisać w formie past. Ogólnie to ojciec teraz na stare lata się troche zmienił, ale pamiętam jak bylem młodszy to często wydzierał się na matkę i też w domu atmosfera nie była ciekawa. Ogólnie moja siostra ma dużo cech mojego ojca - po nim odziedziczyła to spierdolenie. Teraz też ojciec nie jest lepszy w stosunku do matki ale przy mnie zachowuje się wzorowo.
    Moja matka całe życie jest schorowana.
    Ogólnie to najlepiej by było jakby matka nie poznała ojca, bo tak wspaniała kobieta nie zasługiwała na taki los. A poznając mojego ojca i wydając na świat moją siostrę kretynkę i syna spierdolinę po prostu zmarnowała sobie życie.
    Moja matka zawsze starała się dla nas jak najlepiej, chociaż to też duża wada co przyczyniło się do tego jaki ja teraz jestem. Dziś moja matka ledwo chodzi, je bardzo dużo leków, codziennie jest u lekarzy i jej stan zdrowia jest fatalny. A mimo to moja siostra i tak zostawia jej ciągle dziecko do opieki. Ona ledwo chodzi, kręgosłup ma dosłownie wygięty, lekarze dziwią się jakim cudem ona jeszcze nie wylądowała na wózku inwalidzkim. Do tego jest po zawałach i operacjach, miała też zmiany nowotworowe. Siostra ma to w dupie, bo siostra jest leniwa, siostra jest wygodna, opiekuj się dzieckiem i tyle. A mama niestety się godzi. Ciągle jej mówię by tak nie dawała im się emocjonalnie szantażować, ale jej szkoda tego dziecka.
    W każdym razie mi szkoda mojej mamy.
    I tak mniej więcej wygląda moja rodzina. Ojciec typowy janusz, który nigdy nie próbował mnie wychować. Nie miałem męskiej ręki w wychowaniu. Umywał ręce. Tymczasem teraz traktuje mnie jak małe dziecko, bo chyba przypomniało mu się że jest ojcem. Tylko trochę za późno. Matka z kolei pozwalała mi na wszystko. Czasami miałem wrażenie, że moja mama pozwalała mi na wszystko bo bała się że skończę jak popierdolona siostra. A jak to u mnie wyglądało? Od mniej więcej 9-10 roku życia zacząłem notorycznie zamulać przed komputerem. I tyle. Akceptowała to "bo synek bezpiecznie w domu sobie siedzi i się nie szlaja". Szkoda tylko że synek teraz skończył jako 22 letnia osoba, która ma potężną depresję, stany lękowe, leczy się psychiatrycznie od bardzo dawna (o czym nie wiedzą rodzice) i ma potworne myśli samobójcze. Nikt nigdy z rodziców nie wypychał mnie z domu (nawet jak miałem te 4-5 lat to siedziałem w domu zamiast gdzieś wychodzić i bawić się z małymi dziećmi), nie próbował wzbudzić we mnie pasji, nie próbował jakoś dobrze wychować, nauczać życiowo. W sumie rodzice sami nigdy nie mieli żadnych znajomych. Często jest tak że jak ktoś ma dzieci to ma też znajomych, ci znajomi mają dzieci, więc dzieci się bawią i kolegują a u mnie tak nie było. Czuje się jakby wychował mnie internet, serio.
    Wiem że inni mają gorzej, po domu dziecka czy coś, ale oni też mieli szkołę życia co uczy zaradności. Ja nie jestem nauczony into życie. Rodzicom nie przeszkadzało to, że mając te 14-19 lat - czyli najlepsze młodzieńcze nastoletnie lata - chłopak siedzi przed komputerem cały swój wolny czas. Nie przeszkadzało im to, że jako 10-15 latek wpieprzam ciągle jakieś słodycze i staje się gruby. Miałem też epizody agresji w okresie 13-15 lat, wieznie warczałem, byłem niezadowolony, wkurzony, m.in przez sytuacje w domu. Dla rodziców też byłem trochę ostry i nawet mam ból dupy, że zamiast dać mi wpierdol, to oni to tolerowali, np. kupowali mi wiecznie słodycze przez które stawałem się gruby.
    Rodzice zawsze chcieli dla mnie jak najlepiej. Wiem. Ale i tak myślę że lepiej by było jakby moja matka nie poznała ojca i nie wydała na świat takich 2 spierdolonych jednostek. Ja jakoś sobie teraz radzę zawodowo, bo pracuję w it jako kuc, jestem w trakcie studiow i rodzice są ze mnie dumni. Ale i tak jestem wrakiem człowieka i myslę że dzieciństo czy też jego brak miało duży wpływ na to jaki teraz jestem. Do tego otoczenie w jakim wyrastałem.
    Chyba zapiszę sobie tego posta żeby pokazać go przy psychoterapii którą niedługo zacznę ale nie wiem czy to mi coś pomoże.
    Ogólnie mam kurwa potworny żal że m.in moja mama ma takie problemy zdrowotne i musi tak cierpieć, że wychowałem się w takim otoczniu, że jestem takim wrakiem człowieka.
    Dzwonię codziennie po pracy do mamy, żeby tylko przytakiwać o tym co ona mówi, a robię to tylko po to aby miała z kim porozmawiać, bo w domu jest tylko ojciec janusz który się na nią wydziera (hurr durr nie pracujesz to nie jesz, ciągle podkreśla to że matka jest na rencie i traktuje ją jako kogoś gorszego) i siostra wampir emocjonalny który tylko zatruwa życie mojej matki swoimi problemami. A dzwoniąc do niej słucham tylko o problemach. A to jak boli, a to ciągle nowe problemy zdrowotne, a to ciągle u siostry chujowo i mi mówi jak to oni biedują, jak to dają się ruchać i jak to u nich jest źle. (słucham tego tylko dlatego żeby moja matka mogła się komuś wyżalić, czasami odkładam słuchawkę od ucha żeby nie słuchać tego bo mam dość)

    Ogólnie to myślę że jak moi rodzice umrą to ja też się powieszę, bo mam mnóstwo problemów o których tutaj nie napisałem, głównie psychicznych, co zostało wywołane dorastaniem w takiej atmosferze plus izolacją od świata przez dobre kilka lat. Szkoda mi tylko tego dziecka, które ma moja siostra, ale nie widzę tutaj jakiegokolwiek wyjścia.

    #problemy #psychiatria #depresja #gorzkiezale #rodzina #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    Jak ja lubie święta przy stole rodziną - moja rodzicielka stwierdzila że nauka to bzdura a naukowcy to idioci i liczy sie tylko wola boska. Nie przyjezdzam tu wiecej. #swieta #rodzina #oswiadczenie #boldupy

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Relacje rodzinne.
    LVL 28 tutaj. Przez całe dorastanie mój ojciec na mnie narzekał, od złego odkurzania, po klepanie młotkiem nie tak jak on chciał, przez mówienie, ze trutnia nie będzie na studiach utrzymywać, zero darmozjadow, nigdy nie przytulił, nigdy nie pochwalił wiecznie złe. Na studiach dostawałem wsparcie od mamy, a potem poszedłem do pracy i na zaoczne.

    Cóż, studia skończone, praca bardzo dobra, zarobki z roku na rok coraz lepsze. Stałe się rozwijam, mieszkam w dużym mieście i nie odwiedzam często rodziców. Kontaktuje się telefonicznie regularnie z mama, do ojca nie dzwonię w ogóle i on tez do mnie nie dzwoni.

    Teraz jak jestem w domu na wszystkich świętych to babcia mi przekazała, ze ojciec ma o to do mnie pretensje, ze nawet się nie zainteresuje czy ktoś żyje.

    Ja się interesuje! Mama mnie informuje o wszystkim. Niestety z ojcem nie mam o czym rozmawiać, mamy różne poglądy polityczne, nie mamy tez wspólnych zainteresowań, on jest maruda i nawet z tego ze dostałem podwyżkę i ze zarabiam 4 razy więcej niż 5 lat temu nie potrafi się cieszyć. Jak widzę jego podejście, to po prostu nie chce mieć z nim kontaktu. On mnie ciągnie w dół i dołuje zamiast pchać mnie do przodu.

    Jak grzecznie dać mu do zrozumienia (teraz bądź w grudniu), ze sam sobie zapracował na brak zainteresowania, ze się nie potrafi niczym cieszyć i ze wszystko jest złe? Poza tym jak mu uzmysłowić, ze przecież nie chciał trutnia na swoim utrzymaniu, to dziecko poszło z domu - przecież tego chciał!

    #rodzina #psychologia #dom #trudnesprawy #tata #syn #wychowanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Limonene
    Dodatek wspierany przez: mZakupy.com
    pokaż całość

  •  

    Mirki co się odjebało, straciłem miłość swojego życia, dostałem po mordzie od jej ojca a do tego uważają mnie za zdradliwego geja :(
    Ale po kolei, dwa miesiące temu poślubiłem najpiękniejszą i najlepszą istotę w moim życiu, poznałem jej brata, a mojego bardzo dobrego przyjaciela (najlepszego nawet, znamy się parę lat, jest bardzo ważną osobą w tej historii, dodam że jest dość dziwną osobą i lubi "odpierdalać"), od pierwszego razu jak ją zobaczyłem wiedziałem że to jest to. Była dość zamkniętą osobą w sobie, taka "romantyczka" co idealnie się wpisywało w to kogo ja bym chciał w życiu, na początku było ciężko do niej dotrzeć, ale parę spotkań, godziny moich starań i udało się! Potem już z górki, zamieszkaliśmy razem, zaręczyny i w końcu ślub, ach, to była najpiękniejsza chwila mojego życia, nigdy nie czułem się tak dobrze, jak teraz o tym myślę to chce mi się po prostu płakać, że na 100% to wszystko straciłem :(.
    Co się stało więc zapytacie? Moja różowa musiała pojechać niestety na delegacje, a wiecie jak to jest jak świeży małżonkowie się rozstają, było mi smutno, nie mogłem sobie poradzić z tą czasową samotnością, więc postanowiłem że zrobię jej super prezent. Były 2 dni przed jej przyjazdem, zaprosiłem więc jej brata, a mojego przyjaciela na męski wieczór, wiadomo, piwko, granie na konsoli, palenie zioła, standardowy szajs, ale miałem też w planie obgadać moją niespodziankę. Trochę zapiliśmy i postanowiliśmy odpalić w końcu lolki, poszliśmy do kuchni, a ja w mocnym już podpiciu zapomniałem że mamy tam instalacje przeciwpożarową, więc chwilę po tym jak z naszych skrętów wydobył się życiodajny dym, włączył się zraszacz i oblał nas całych wodą. W sumie jak to pijanych ludzi raczej to śmieszyło niż wkurzyło, jednak byliśmy cali mokrzy i należałoby się przebrać, ja poleciałem do łazienki wrzucić na siebie robocze ciuszki które tam miałem, a jej bratu powiedziałem by pobiegł do sypialni i wziął coś mojego z szafy.
    Teraz tak, uwielbiam węże, moja różowa długo nie mogła się do tego przekonać ale się udało i na urodziny sprawiłem sobie terrarium oraz grzechotnika bananowego, pięknego zielonego węża, jednak jadowitego tymczasowo stał on w sypialni jako że gabinet był w remoncie.
    Wyskoczyłem z ciuszków w łazience i już miałem łapać za ubrania gdy usłyszałem okropny krzyk z sypialni, szybko się zerwałem i poleciałem tam (teraz jak sobie przypominam to chyba nawet słyszałem otwierane drzwi, ale to zaraz). To co zobaczyłem przeszło moje wszystkie oczekiwania, mój przyjaciel stał nad terarium, cały nagi, trzymając się za penisa i wrzeszcząć - tak, ten debil włożył go tam i zaczął nim machać, jak pewnie się domyślacie, wiadomo co się stało. Czułem zastrzyk adrenaliny i szybka reakcja, rzuciłem nim na łóżko i zacząłem wysysać jad ustami, tak by jak najbardziej zminimalizować szkody. I wtedy to się stało
    Drzwi sypialni się otworzyły i stanęła w nich moja żona, widząc swojego męża "obciągającego" jej bratu".
    Wszystko co potem się działo jest już tak surrealistyczne że sam nie wiem co jest prawdą, ona od razu wybiegła z domu, ja się ubrałem, ogarnąłem swojego brata, pojechaliśmy na pogotowie, dostał zastrzyk z antytoksyny i polecieliśmy, mimo sprzeciwu lekarza do domu rodzinnego mojego różowego, tam wpadła w szał, dostałem po mordzie od mojego teścia i po prostu zostaliśmy wyjebani.
    Co mam robić mirki? Przecież to jest wszystko tak abstrakcyjne że nie ma szans by nam w to uwierzyła, jezu aż mi niedobrze. Chyba muszę się napić.
    #trudnesprawy #rodzina #jakzyc #japierdole #pdk #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Na przykładzie Martyny Gliwińskiej (była już partnerka Jarosława Bieniuka, który był wcześniej związany z Anną Przybylską) można orzec, że bycie macochą to okropna i bardzo niewdzięczna praca. Trochę śledziłam ich związek, bo czasami czytam Pudelka i tam też dodawali ich wspólne zdjęcia z Instagrama wraz z komentarzami. Z ludzi zawsze wylewało się w tych komentarzach mnóstwo jadu na temat tej kobiety. Przede wszystkim wszyscy pisali kąśliwie, że Gliwińska nigdy nie dorówna Ani, mimo że ta dziewczyna pewnie nawet nie miała zamiaru mierzyć się "legendą" zmarłej aktorki. A to, że brzydsza od Ani, a to że gorsza, a to że jak ona w ogóle śmie zajmować jej miejsce. Oczywiście różne "suki" i "szmaty" też się sypały. Ciągłe oskarżenia, że zabiera dzieciom czas z ojcem, bo wyszli wszyscy razem na mecz. Cokolwiek by ta kobieta nie zrobiła, to zawsze byłaby przegrana i zawsze byłaby gorsza od idealnego wyobrażenia o Przybylskiej. Gdyby wspominała o Ani, to ludzie byliby wściekli, że taki "nikt" w ogóle śmie o niej mówić. Gdyby nie mówiła, to zaś pisaliby, że próbuje wymazać wspaniałą Anię z życia tej rodziny. Dziewczyna pewnie zmierzyła się z niejedną traumą Bieuniuka, starała się zadbać o dom, zajmowała się jego dziećmi, a w zamian dostała coś takiego. Dzieci tym bardziej wątpię, by doceniły nową partnerkę taty. I zupełnie się nie dziwię tej lasce, że odeszła od Bieuniuka. Jest młoda, ładna i pracowita, więc na pewno stać ją na coś lepszego niż życie w cieniu innej kobiety. Mimo wszystko skłoniło mnie to do refleksji i sama nie wyobrazam sobie przejąć rodziny po innej kobiecie. To jest straszne obciążenie. Już pominąwszy, że w tej chwili z Przybylskiej robią świętą.
    #przemyslenia #rozowepaski #rodzina #annaprzybylska
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

    •  

      @Krytek: ty widać masz w chuj ciekawych zajęć, że siedzisz tutaj i komentujesz hipokryto ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ja też teraz nie lepszy ale chuj tam XD

    •  

      @salomea7: Bardzo ladnie ujete i dziala to w obie strony, dlatego u mnie kobieta z dzieckiem, nawet jakby byla najwspanialsza, najseksowniesza i najlepsza osoba na swiecie zwyczajnie nie ma szans. Zadnych, nawet na niezobowiazujacy seks. No chyba ze o dziecku powie mi pozniej ( ͡° ͜ʖ ͡°) a bylo tak kilka razy. Dowiadywalem sie o dziecku i bylo "tam sa drzwi", szczegolnie ze ja zawsze stawiam sprawe jasno, a 3 dziewczyny zwyczajnie udawaly ze nie maja dzieci xD jednej udalo sie taka farse ciagnac 3 miesiace... pokaż całość

    • więcej komentarzy (40)

  •  

    #piatekpiateczekpiatunio #nerwica #kurwica #praca #rodzina #praca #duolingo

    Bądź mną
    1. Wstań po 5 do pracbazy
    2. O 6 zapakuj do busa drużynę chromosm+ i w drogę 2h
    3. Od samego rana słuchaj humorkow jakby to było jebane przedszkole
    4. Odbierz telefon od szefa że go nie będzie, masz zamknąć budowe i dopilnować żeby już tam nie wracać
    5. Drużyna odpierdala aż się ludzie z nich śmieją
    6. Umorduj się jak wół w myślach dziękując Bogu że zaraz jedziesz do domu
    7. Droga powrotna nie była usłana różami
    8. Zostaw busa wsiadasz do opla i jedziesz do domu no bo co może pójść nie tak
    9. Dzwoni Manele że katastrofa wujek pojechał na działkę i auto nie odpala
    10. Japierdolekurwamac11!
    11. Jedziesz z ciotka na działkę słuchając gownoprawd od fanatyczki twn27
    12. Wujek wyznaje nam przykra prawdę: auto odpala ale pół (cała lewa strona) samochodu wisi w rowie
    13. Wujek kołami wykopał dziurę wielkosci średniego triceratopsa
    14. Ciotka wpada na pomysł wykopania płyt chodnikowych celem podłożenia pod koła
    15. Żadnym autem które mam na tę chwilę dostępne nie idzie tam wjechać bo od 3h pada i błoto takie że się nogi rozjeżdżają jak nogi dziewki na dyskotece w gimbazie
    16. Pomoc drogowa 170zl - ciocia oczywiście nawet torebki nie wzięła
    17. Wracasz do domu nalewasz pełna wannę wody żeby ukoić nerwy
    18. Dostajesz smsa od dziewczyny której kazałeś wypierdalać w podskokach w którym same grodzkie żale że się nie odzywasz
    19. Wyłącz telefon weź tablet bo codzienna lekcja z Duolingo
    20. Duolingo ty kurwo jak to utraciłeś trylion dni nauki pod rząd skoro robiłeś lekcje wczoraj
    21. Jebać to!
    22. Mirko i #nsfw żeby zobaczyć że świat jest piękny
    23. Taki chuj! Maciej tagów nie naprawił i mimo pokaźnej #czarnolisto dalej wśród zacnych dam przewijają się pedały i inne chińskie bajki
    24. Włącz telefon i umów się na wódkę z szefem mimo że jutro mieliście iść do pracy
    25. Są wszystkie punkt i mam nadzieję że najgorsza rzecz jaka jeszcze może się dziś zdarzyć to to że znów się dziś napierdolisz i wpierdolisz szefowi tak że znowu dostaniesz podwyżkę
    Tego mi zyczcie. Miłego wieczoru!
    pokaż całość

    źródło: 78.media.tumblr.com 18+

  •  

    Takie pytanie: to normalne ze w małżeństwie żona wydaje pieniądze męża na rzeczy zupełnie prywatne (ciuchy, kosmetyki, które zupełnie nie są niezbędne)? Poznałam kilka takich małżeństw i jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić, ze miałabym brać pieniądze na torebki czy inne swoje wymysły od niebieskiego, nie wiem no, mega głupio by mi było po prostu nawet go o coś takiego prosić xD

    Jakbym miała ustalać budżet rodzinny, to cześć swojej wypłaty na wspólne konto, z którego idą rachunki, jedzenie, oszczędności, koszty na dziecko, o ile takie się pojawią, a dopiero to, co zostanie, na jakieś swoje potrzeby.

    Czy to jest takie nietypowe?
    #pytanie #kiciochpyta #rodzina #zwiazki #finanse #pieniadze
    pokaż całość

  •  

    No i chuj wrucił żem spierdolony po robocie do doma.
    Zimno w huj,palce ze sztywnieli jak kutasy dla tych komunistów emerytuw zasranych co mnie ławkę pod blokiem zajmujom i siedzom cały dzien chuje i piniondze biorom za nic,
    jak ta lafirynda z pod 14 co cyckami swieci obok przechodzi.
    Wszed do doma jak zwykle zalozyl enplusy na nogi w fotela siad odpalil telenwizora i czekam aż mnie Kryśka jakiego mielonego przyniesie.
    A zara mnie tu cura Kaśka do salona wbiega i drze to morde TAAATO LAPTOPKA MNIE NA STUDIA KUPIĆ TRZEBA !!!
    To ja jej mówie jakiego laptoka,ja jak uczył sie to tylko zeszyta i ołówka miał i to tempego jak nasz sonsiady pojebane. A patrz jaki mondry i wykszatlcony,zem jest.
    W dupach juz sie popierdolil laptoki na stundia bo tumany jedne myslo,że samo sie nauczy za nich,chuje leniwe.
    Ale zara mnie tu stara wchodzi i mówi jedz na raty wez jakiego taniego,zeby córa miała.Wiórkowskie kupili dla swojej to co nasza mieć nie bendzie ?
    Oooo co te chuje kupili,zlodzieje nakradli bo skond by mieli jak w niedziele nawet nie slychac zeby schabowego klepali.
    Córcia patrzaj ałtobusa i jedziem do tego sklepa nie dla idiotów co w telewizji reklamujo.
    Wchodzim my z kaśkom do medjamarków i stoi jaki chuj pod krawatem. Podchodze mówie,panie laptoka mnie trzeba dla cury zeby uczyc sie.
    A on mnie pokazuje jakiego laptopa za dwa tysionce mowie. Panie za tyle to ja mangistra od razu kupie i studia mnie chuja potrzebne.
    To dał mnie chuj jakiego tanszego i mowie to dawaj Pan pakuj a ja w ratach bende placil. A ten do mnie ze zaswiadczenie o zarobkach poprosze.
    Jak ja się wkurwił prawie mu żem tego laptoka na tej mordzie rozwalil i mowie ooo tyy kapitalisto do portfela mnie zaglondać bendziesz?
    Do roboty bys sie wziol a nie cienzko pracujacym piniondze wyliczac bedziesz. Piznoł ja tym laptokiem i mowie corcia do doma Ty jedz.
    A ja jak nie wroce z laptokiem do domu to się Andzej nienazywam !
    Zaszedł,żem do monopola cwiartke wziol,za winklem sie schowal zeby mandata nie dostac,pierdolna na raz i poszed chwiejnym krokiem do lombarda co u nas na osiedlu stoi.
    Patrzam za szyby jest stoi laptok. Wchodze i dre morde ile za laptoka tego co przy szybie stoi ?
    300
    Panie 100 daje i spierdalaj Pan bo na milicje zara doniose,ze pewnie kradziony jaki. Chuj potargował sie 200 dla zlodzieja dal i poszedl,zem do doma.
    I tak tera czekam dalej,az mnie mielonego do salona przynioso i patrze co w tych internetach ludzie robiom.By jeszcze co napisał ale cura drze sie,ze ona uczyc sie musi.
    To chuj odpalam jakiego telekspresa by zobaczyc co na swiecie dzieje sie i zara spac bo znowu ten chuj kapitalista pierdolic mnie bendzie,ze spozniony i piwskiem z mordy jebie.

    Dobranoc Andzej.
    #polak #pasta #laptop #lombard #andzejpolak #historia #wygryw #rodzina #mielony #zubr #dobranoc #gownopis
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Szanowni,

    jestem w stałym związku ze swoim partnerem od ponad 10 lat, przeżyliśmy wesołe i smutne chwile. Szczęśliwie spędziliśmy razem czas studiów, pierwsze zawodowe wyzwania, wspaniałe wakacyjne wyjazdy, długie wędrówki po polskich górach, spacery w sylwestrowe noce, godziny pod rozgwieżdżonym niebem. Trzymał mnie za rękę w trudnych momentach, przytulał, gdy po twarzy ciekły mi łzy, pocieszał po śmierci ukochanej babci. Żyjemy, jesteśmy zdrowi, dobrze zarabiamy, planujemy kupno samochodu, mieszkania. Uśmiechacie się? Zdajemy się przecież być parą, która niebawem, już za chwilę, utworzy modelową rodzinę z dwójką dzieci - i tu następuje zgrzyt. Zderzamy się z codziennością. Spokojnie - nikt nie umiera, nikt nie choruje, nikt nie woła o pomoc. Po prostu słychać zgrzyt... a po zgrzycie pada pytanie: jak. Jak rozliczyć wydatki, jak kupić wspólny samochód, jak nabyć wymarzone mieszkanie, jak uregulować sprawy majątkowe, jak zabezpieczyć przyszłość?

    Czemu marszczysz czoło? "O co tu chodzi? Co za durne pytania! Normalnie, zwyczajnie! Tak jak wszyscy!" --- właśnie nie bardzo. Pytania z pozoru prozaiczne stają się trudne, gdy wrócimy do pierwszego zdania, do słowa "partner". Konkubinat komplikuje życie. "To weźcie wreszcie ślub! Tak jak wszyscy!" --- właśnie nie bardzo. Nie wszyscy biorą ślub. Jak widać bez ślubu można przeżyć 10 lat, ba, całe życie można przeżyć. "To Wasz wybór!" --- właśnie nie bardzo. Nie wszyscy biorą ślub. Jedni nie formalizują związku bo nie chcą, inni... bo nie mogą. Już wiesz dokąd to zmierza. Tak, właśnie tam skąd słychać zgrzyt - nie jesteśmy mężczyzną i kobietą, lecz dwoma facetami. Pedałami. Jak mnie miniesz na ulicy, nie zwrócisz uwagi. Nie ma piór, nie ma tęczy, nie ma rurek ani torebki. Jak mnie poznasz, powiesz "gej" albo nawet - po królewsku - "homoś". Ot, zwykły chłop, kumpel, przyjaciel - mecz obejrzy, piwo wypije, porozmawia, a nawet doceni urodę dziewczyny. Tylko jej nie pokocha. Bo pokochał już innego.

    Ale w głowie jest ten zgrzyt. Myśl, że prościej być hetero. Smutno jakoś, gdy ci mówią, że chcesz być lepszy, mieć więcej praw niż inni. No bo przecież mamy równe prawa: "Ty też możesz" - wziąć ślub z kobietą; "Ja też nie mogę" - poślubić kolegi. Prawo jest równe wobec wszystkich. Świat jest prosty. Równość, braterstwo, sprawiedliwość, tolerancja: każdy może poślubić osobę, którą kocha... oj, jednak tylko Ty. A nie o ślub tu chodzi, nie o zbrukanie mitycznej instytucji małżeństwa. Chodzi o "partnerstwo" - związek partnerski. O przyznanie, że mam prawo do miłości, do relacji rodzinnych, że mój ukochany jest rodziną - nie obcym, nie kolegą, nie przyjacielem, tylko właśnie partnerem.

    Pozostaje czekać, bo sondaże pokazują, że Polacy chcą ułatwić życie innych. Szczególnie, że odbywa się to zerowym kosztem własnym. Warto wiedzieć, że codzienność osób homoseksualnych generuje problemy obecnie dla nas nierozwiązywalne. Nie chcę przywilejów podatkowych - nie muszę wspólnie składać PIT, nie potrzebuję ulg, zasiłków, transferu pieniędzy. Chciałbym natomiast podarować partnerowi więcej niż 4 tys. zł w ciągu 5 lat. Chciałbym mieć wspólny samochód firmowy, gdy on prowadzi działalność, wspólne mieszkanie, gdy nie spłacamy równo kredytu. Chciałbym nie bać się o jego przyszłość, gdy coś mi się stanie, a on będzie musiał zapłacić podatek od spadku za wspólnie wypracowany majątek*.

    Tylko ci na górze nie chcą miłować bliźniego, a co dopiero nieprzyjaciół... Ale podobno miłość wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje. Tylko ten zgrzyt ciągle trwa i smutno jakoś...

    * Tak, poradzimy sobie, gdy zniesiecie podatek od spadków i darowizn oraz wprowadzicie wspólność majątkową - bo w praktyce do tego sprowadzają się główne zmiany legislacyjne w przypadku związków partnerskich. Wszystko inne to ułatwienia, które można załatwić "na około".

    #homoseksualizm #lgbt #homofobia #rodzina #podatki #polityka #spoleczenstwo

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Limonene
    Dodatek wspierany przez: mZakupy.com
    pokaż całość

    •  

      @Nieszkodnik: Daj znać jak przestaniesz popełniać wciąż te same błędy logiczne

      https://yourlogicalfallacyis.com/slippery-slope

      +: Ator
    •  

      Więcej to już harem, jak u zwierząt czy Arabów.

      Poza tym nie Tobie oceniać co jest normalne a co nie

      @Siebuszczan: czyli Ty możesz oceniać, że jest to jak u Arabów i zwierząt a ja nie mogę uważać, że jest to bardziej naturalne niż nienaturalne związki jednopłciowe?
      Zwróć uwagę, że nikogo nie obrażam swoim zdaniem. Nie nazywam pedałami, zwierzętami, chorymi psychicznie. Mówię tylko, że moim zdaniem jest to nienaturalne.
      Co do Arabów to nie skomentuje ale zwierzęta dzielą się na dwa typy:
      - monogamiczne (łabędź, słoń)
      - poligamiczne.
      Człowieka nie zalicza się do pierwszej a do drugiej grupy. Nie ma trzeciej - jednopłciowe. To znaczy, że nie jest to zgodne z naturą. Monogamia została nam narzucona przez religię i jest to niezgodne z naszą naturą.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (77)

  •  

    Mireczki, dziś moja ósma rocznica ślubu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Polecam ten stan. Małżeństwo nie jest przereklamowane. Jest świetne, daje poczucie, że jesteście i będziecie. Że ktoś obok was odda za was to co ma najcenniejsze. Wiem, zdarzają się trudne związki, ale mój taki nie jest. Są wzloty i upadki, ale z ręką na sercu powiem, że teraz bardziej ją kocham. Pijcie ze mną kompot, soczek, wino czy co tam chcecie! Miłego dnia! #rodzina #malzenstwo pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Biorę syna lvl2 na spacer, młody coś ogląda cofa się i siadł na tyłku bo był za nim krawężnik. Miękki siad na liście, patrzę w liściach czysto, jak strzepałem ręka to stwierdzam, że spodnie się wypiora, jest tylko ciemna kropka z wody/błota.
    Ok, idziemy dalej, ale czuje smród i jako, ze akurat chciał na ręce to biorę i wącham.
    To, ze siadł na kupie to nic, bo jak go podnosiłem to się wywinął i przejechał mi dupskiem po twarzy, a wcześniej jeszcze dotykał palcami tej plamy :)
    Takie życie rodzica, niech będą błogosławione mokre chusteczki:)
    #rodzina #rodzicielstwo #dzieci #tatacontent
    pokaż całość

  •  

    Magical zarabia taki hajs a nawet nie odprowadza tego do US i nie płaci zusu. Zawiesił działalność we wrześniu ubiegłego roku i dupa. Czy ten debil wie ze go dojada i wtedy wszelkie starania o #rodzina pójdą wpizdu bo takich sadzają na równi z patusami w wiezieniu i to tak instant? TO NIEZŁY JEST TEN JEGO PRAWNIK #danielmagical

  •  

    Dla rodzin z dzieciakami 5-14 lvl tworzę listę co ciekawego można robić w Warszawie. Zachęcam do dopisywania w komentarzach swoich pozycji.

    Proponuję również założyć specjalny tag #czaszdziecmi, aby mógł działać międzymiastowo i łatwiej było dotrzeć do treści skierowanych do wykopowych mam i tatusiów

    pokaż spoiler Pozycje są płatne.
    Zaznaczam, że nie mam dzieci i w części miejsc nie byłam (z dziećmi).

    === Papugarnia - miejsce gdzie można pomiętosić papuszki i pokarmić.
    W Warszawie odkryłam dwie. Jedna to ,,Papugarnia Carmen", druga to ,,Akademia Papug".
    W mojej opinii do wyjścia z dziećmi jest lepsza ta pierwsza. Papugi są bardziej chętne do interakcji i przede wszystkim są mniejsze i lżejsze (też mają delikatniejsze pazurki).
    Cena wejścia w Carmen to 15-20zł/os (przy czym obecnie dostępny jest groupon
    Cena wejścia w Akademii to 15-20zł/os (tu też jest wstęp z grouponem )
    ===Manofaktura Czekolady - miejsce gdzie może dziecko zrobić samemu czekoladę, zobaczyć jak wygląda cały proces jej tworzenia i tak dalej. Tutaj link
    Cena 40zł dziecko + 10zł opiekun.
    Dla dzieci 12+ oraz dorosłych są podobne warsztaty za 50zł.
    ===Hangar 646 trampoliny dla dzieci i dorosłych link
    Ceny 30-35z/godzina za osobę, dziecko do 7 lat może wejść na jednym bilecie z rodzicem
    ===Malowanie ceramiki miejsce w którym kupuje ceramiczną rzecz (filiżanka, talerz, durnostojka, zegarek, zawieszka, kubek, pojemnik...) i maluje się. W cenie przedmiotu są farby do niego oraz wypalanie. Po tygodniu odbiera się pracę już gotową do używania :)
    Takich miejsc jest sporo, ale odwiedziłam tylko jedno, więc klik szukajcie sami :)
    Ceny 15zł+ za rzecz.
    ===Manofaktura cukierków czyli ukręć sam lizaka, pokazy jak robić słodkości, a później możliwość ukręcenia samemu. klik
    Cena: podczas pokazu goście Manufaktury Cukierków mogą samodzielnie wykonać lizaki w cenie 10 zł/szt.
    ===Niewidzialna Wystawa Na godzine zwiedzania jesteś oprowadzany przez niewidomego i jest tak ciemno, ze sam jesteś niewidomy. Dla dzieci 7/8+ [klik[(http://niewidzialna.pl/)
    Ceny biletów to 25-30zł od osoby w zależności od legitymacji i dnia zwiedzania.
    i takie mniej popularne:
    -iść z orzechami i słonecznikiem do Łazienek Królewskich pokarmić wiewiórki i sikorki (jedzą z ręki!)
    #gangkulturalnejwarszawy #warszawa #rodzina #dzieci #czaszdziecmi
    pokaż całość

  •  

    Oglądalam sobie własnie Pytanie na sniadanie i do studia zaproszono małżeństwo z 9 dzieci.
    Mialam na studiach wspolokatora, ktory tez mial 8 rodzenstwa i bardzo sie z tak duzej ilosci cieszyl, opowiadał, jak w domu jest fajnie.

    Kurczę, podziwiam ludzi, którzy z pełną swiadomoscią decydują się na tak duża rodzinę i biorą na klatę obowiazki z tego wynikajace, a widać, ze dzieciaki zadbane, szczesliwe.

    Co innego, jesli jest tak w rodzinach patologicznych, gdzie duza ilosc dzieci to zrodlo braku myslenia i antykoncepcji, dzieci sa zaniedbane i olewane, ale jesli decyduja sie ludzie ogarnieci, ktorzy potrafia sie taka gromadka zająć i wychowac na ludzi, to wielki szacun.

    Plus juz podziwiam takie kobiety - na zmiane ciaża, połóg, karmienie i zaraz od nowa chyba... Jak na razie dla mnie cos nie do ogarniecia jeszcze.

    To chyba serio jakies powolanie do rodzicielstwa maja tacy ludzie :)

    #dzieci #rodzina #przemyslenia #rozowepaski #niebieskiepaski
    pokaż całość

  •  

    dla niedowiarków którzy myślą że jeżeli w mieszanym związku ojciec jest czarny to od razu ucieka i w ogóle nie uczestniczy w wychowaniu dziecka, przesyłam dowód na to że nie zawsze tak jest.
    #szachmatateisci #murzyn #rodzina #rodzicielstwo

  •  

    Mam fajną rodzinę.
    Jakiś czas temu kupiliśmy drewno na zimę. Przywieźli nam je w balach do pocięcia. Niebieski pożyczył piłę i w ten weekend miał zacząć ciąć.
    Wczoraj musieliśmy jechać z córką do lekarza do innej miejscowości. Wróciliśmy dopiero dzisiaj.
    Okazało się, że rodzina się skrzyknęła, w kilka osób wpadli do nas na podwórko i pocięli całe drewno. Później zrobili sobie grilla, odpoczęli i pojechali do domów. Trzy ciotki, dwóch wujkow i kuzynka.
    Nie prosiliśmy o pomoc. Nawet nie mówiliśmy nikomu, że już drewno kupiliśmy.
    Czasami się okazuje, że z rodziną to nie tylko dobrze na zdjęciu, ale dobrze w ogóle.
    Jestem szczęśliwym człowiekiem, mając takich ludzi wokół siebie.
    #rodzina #truestory #oswiadczenie
    pokaż całość

  •  

    Kurwa, moje młodsze rodzeństwo jest niedojebane, chłopy i dziewczęta po 20-23 lata i kurwa nie maja 20zl na autobus czy taksówkę, nie potrafią sobie zorganizować transportu ani odłożyć pieniędzy a jak juz dostaną wypłatę to za cała fundują sobie tatuaż albo wydają na imprezy. Kurwa Mac, ja taki rozrzutny byłem jak miałem 12 lat #rodzina #cotusieodpierdala

  •  

    No jak tam wasze mamuśki, kochani? Ja dziś dwa razy dryndałam do swojej, nie odebrała i odpisała po jakimś czasie "proszę nie dzwonić". Nie byłyśmy pokłócone ani nic .__.
    #wtf #rodzina #pamietniczek

  •  

    Mircy... od 4 lat nie mogę sobie poradzić ze śmiercią mojego brata bliźniaka.
    Codziennie rano budzę się do #pracbaza, idę myć zęby i widzę jego twarz w lustrze, taka przypominajka na #dziendobry, wsiadam do samochodu, ustawiam lusterko wsteczne i też jeb – przypominajka, robie jakiegoś call’a i też widzę go w monitorze, wyciągam przepustkę pokazując ochroniarzowi obiektu i jeb – przypominajka, przybijam kartę dostępu do czytnika i jeb- przypominajka, Idę przez osiedle (nie było mnie 6lat, wprowadziłem się dopiero po jego śmierci) jakiś jego ziomal/ziomalka „mnie” rozpoznaje i próbuje gadać jak ze swoim (bo przecie wyglądam jak on) to muszę uświadamiać, że ich kumpel zmarł i jest pochowany tam i tam, kolejna przypominajka (po takiej akcji jest najgorzej)
    Jak jego koledzy/koleżanki z pracy przyszli na pogrzeb z wieńcami to też witali się ze mną jak ze swoim, zez mózgu dosłownie.
    Wypierdoliłem wszystkie zdjęcia z chaty, mam obecnie gołe ściany, puste biurko i parapet bo wszystko mi o nim przypomina, nawet kurwa jebany dywan.
    Minęło już 1541 dni, 36984 godzin, 2219040 minut od jego odejścia i wciąż o nim myślę.
    Przychodzę do roboty smutny, pusty w środku z syndromem podobnym do #thousandyardstare i ludzie się pytają co się stało to odpowiadam, że po prostu się nie wyspałem. Dopiero jak mam jakieś zajęcie chociaż na chwilę zapominam.
    Jest październik a mam 40dni urlopu do wykorzystania którego nie chce brać bo wiem, że jak zostanie w domu to upiję się do stanu upodlenia i obudzę się obrzygany i obsrany na kiblu.
    Prawdziwa eskalacja emocji zaczyna się w moje (poniekąd nasze) urodziny albo w święta kiedy siedzimy z całą rodziną... jest taka tradycja c’nie, że jedno nakrycie się zostawia dla niezapowiedzianego gościa.
    I wiecie co? Serio mam nadzieje, że to był tylko jakiś sen/koszmar i tak naprawdę on był zagranicą i wróci na rodzinne spotkanie tak jak zawsze co roku, odbiorę go z lotniska/dworca, opowie mi jak było na wyjeździe i takietam...
    Tymczasem wypijam kilka kielonów i kładę się spać, tak aby #rodzina tego nie widziała żem zaryczany bo przecie po co też im psuć humor.
    Ktoś mi kiedyś powiedział, żem #wygryw bo mam dach nad głową, prace, kobitkę...
    Oddałbym wszystko w mgnieniu oka aby zawrócić czas, być na miejscu wypadku i uratować mu życie.
    Pora wracać do rzeczywistości, 7:30 zadzwonił budzik, o 8:00 wchodzę do łazienki myć zęby...
    #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Mirki #chwalesie! Znów zostanę ciocia a mój brat tatusiem :) w związku z tym założyłam się z nim,ze to będzie dziewczynka bo u nas w rodzinie same chłopy. Po USG dostałam od brata wiadomość,ze przegralam skrzynke browarow i takie oto zdjęcie :D

    #heheszki #rodzina #gownowpis

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    TL'DR

    pokaż spoiler Moja babcia właśnie zrobiła w chuja moją mamę na 15 tysięcy złotych.


    Mama ma dwie siostry, z którymi jest pokłócona, a babcia, jej matka, utrzymywała kontakt z nimi wszystkimi. Od kiedy pamiętam, babcia płakała mamie w rękaw, że nie ma pieniędzy na leki, a mama, w tajemnicy przed tatą dawała jej od czasu do czasu kasę. Kiedy dziadek zmarł, babcia dostała 10 tysięcy odszkodowania. 2 tysiące przepierdoliła na kołdrę, 1200 na masażer, który na Allegro kosztuje 300 zł (dała się naciągnąć na spotkaniach a'la garnki), generalnie, kasa rozeszła się w moment i wróciła do żebrania od mamy.

    Pewnego dnia babcia poprosiła mamę, żeby wykupiła jej mieszkanie od spółdzielni, a ona jej je potem przepisze. Mama powiedziała, że kompletnie jej na tym mieszkaniu nie zależy, ale zaproponowała, żeby w trójkę z siostrami się zrzucić po 5 koła i rozwiązać problem. To mieszkanie to tak naprawdę ruina na zadupiu. Siostry stwierdziły, że mają to w dupie i nie chcą mieć z tym nic wspólnego. Mama się ugięła i wzięła cały kredyt na swoje barki bez żadnej umowy z babcią, bo przecież głupio własną matkę prosić o takie rzeczy.

    Minęło trochę czasu, babcia jakby rzadziej dzwoniła do mamy, chyba że brakowało jej pieniędzy. Aż do wczoraj.

    Poinformowała mamę, że "ona jednak przepisze to mieszkanie jednej z sióstr, bo ta się bardziej się o nią troszczyła". Siostra mieszka dwa bloki obok babci, mama w innym mieście. Mama po otrząśnięciu się z szoku powiedziała, że chce w takim razie odzyskać swoje pieniądze. Babcia odpowiedziała że przecież co ona, ma teraz do jej siostry dzwonić i kazać jej dawać kasę? W życiu.

    Mama zadzwoniła do siostry i usłyszała, że mama chciała to mieszkanie zagarnąć dla siebie, bo jest chytra, pazerna i teraz ma za swoje. W ten sposób jeszcze przez x czasu musi spłacać kredyt dając tak naprawdę kasę siostrze.

    Własna matka napluła jej w twarz i okradła po wszystkich latach skutecznego żebrania o pieniądze. Jeszcze się dziwiła, że ta jej oznajmiła, że ich drogi w tym momencie się rozchodzą i nie chce mieć z nią nic wspólnego - przecież "nie możesz zerwać kontaktu z rodziną".

    Pozdrawiam wszystkich zwolenników zasady, że rodzina jest najważniejsza.

    #truestory #gorzkiezale #rodzina #feels #czlowiekskurwiel

    pokaż spoiler sorry że drugi raz wrzucam, tamto było nieotagowane


    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: mZakupy.com
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #rodzina

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0,0:0