•  

    10-latek zgłosił się na komisariat policji w Luboniu. Chłopiec przybiegł w rozdartej piżamce, na którą narzucił dres. Na stopach miał tylko klapki. Wcześniej w domu zostawił wiadomość: "Uciekłem. Mamo, żałuję, że mnie urodziłaś. Ja żałuję, że z wami jestem. Do widzenia". Nad dzieckiem znęcać się miał ojczym sadysta.

    Tę przerażającą historię opisała poznańska "Wyborcza". 28 kwietnia na komisariat w Luboniu (województwo wielkopolskie) zgłosił się pobity 10-latek. Z relacji komendanta Dariusza Majewskiego wynika, że dziecku trzęsły się ręce. Na głowie miał świeżą bliznę.

    Luboń. 10-latek nie pojawiał się na lekcjach
    Nauczyciele 10-latka przekazali, że od ponad tygodnia nie pojawiał się on na zdalnych lekcjach. Podkreślali jednak, że chłopiec jest oczytany i aktywny oraz ma dobre oceny.


    Już w 2018 roku uczeń miał zgłaszać swojemu wychowawcy, że jest karany fizycznie. Szkoła podstawowa w Luboniu przekazała tę informację pomocy społecznej.

    Ojczym chłopca ukończył psychologię
    Rodzice 10-latka nie żyją razem. Ojciec chłopca założył > nową rodzinę i ma problemy z płaceniem alimentów. Matka przez 20 lat pracowała jako pielęgniarka. Pracę porzuciła, gdy poznała swojego nowego męża i urodził się im syn.


    Rodzice 10-latka nie żyją razem. Ojciec chłopca założył nową rodzinę i ma problemy z płaceniem alimentów. Matka przez 20 lat pracowała jako pielęgniarka. Pracę porzuciła, gdy poznała swojego nowego męża i urodził się im syn.

    Ojczym chłopca - Rober H. - ma 44 lata. Mężczyzna ukończył studia psychologiczne, jednak nie pracował w zawodzie. Jak podała "Wyborcza", policja była zaskoczona jego spokojem, gdy ci przyszli do domu małżeństwa.

    Pokój bez zabawek, z małym łóżkiem i starą pościelą
    Jak się okazało, w mieszkaniu wynajmowanym przez rodzinę 10-latek miał pokój bez zabawek. W środku stało jedynie małe łóżko ze starą pościelą. Oprócz tego znajdowała się tam tylko jedna półka z ubraniami.


    Zupełnie inaczej wyglądał pokój młodszego brata - zadbany, odmalowany i pełen zabawek.

    Przerażające kary dla 10-latka. Dziecko przeżyło horror
    Jak opisuje "Wyborcza", dzień przed ucieczką 10-latka ojczym przyłapał go na graniu na komputerze w trakcie zdalnych lekcji. Matka po przyjściu do domu uderzyła chłopca klapkiem po głowie. Ojczym kazał mu natomiast położyć się na łóżku i opuścić spodnie. Pasierb został uderzony kilka razy po pośladkach.


    Następnie chłopiec musiał posprzątać w domu. Wieczorem ojczym podjął decyzję, że nie może spać na łóżku. 10-latek miał spędzić noc na podłodze, bez poduszki, kołdry i koca.

    Dziecko po poduszkę sięgnęło dopiero nad ranem. Gdy jego ojczym to zobaczył, kopnął chłopca. Później rodzice zaprowadzili młodsze dziecko do przedszkola. Starszemu synowi zlecili mycie podłóg.

    Chłopiec bał się, że nikt mu nie uwierzy
    Jak przekazała "Wyborcza", prokuratura znalazła w pokoju chłopca jego relację, z której wynikało, że chodził głodny i spragniony. Ojczym miał mu wydzielać jedzenie.


    44-latek tworzył nie tylko harmonogram zadań dla 10-latka, ale też system kar. Były to m.in.: zakaz czytania książek, zakaz gry na komputerze, zakaz wychodzenia z domu, bicie. Oprócz ciągania za uszy było to też podduszenie, okładanie po plecach, nogach i pośladkach.

    Ojczym miał również straszyć pasierba, że "wyrwie mu język kombinerkami" albo "roztrzaska suszarkę na grzbiecie".

    Chłopiec, opowiadając to, co działo się u niego w domu, bał się, że policja mu nie uwierzy.

    Ślady po kilkunastu obrażeniach
    Lekarze z zakładu medyczny sądowej znaleźli na ciele chłopca ślady po kilkunastu obrażeniach. Ale nie tylko to świadczy o tym, że nastolatek mówił prawdę. Rodzina 10-latka przez dwa lata, od 2018 do 2020 roku, miała Niebieską Kartę, którą zakłada się przy podejrzeniu przemocy domowej.


    Oprócz tego psycholog ocenił, że zeznania dziecka są wiarygodnie.

    Ojczym trafił do aresztu, matce odebrano drugiego syna
    Ojczym chłopca nie przyznał się do winy. 44-latek został aresztowany na trzy miesiące. Natomiast matka, która - jak podaje poznańska "Wyborcza" - współuczestniczyła w znęcaniu się nad chłopcem, ma regularnie meldować się w komisariacie.


    Kobieta nie może się kontaktować z synem ani do niego zbliżać. Matce odebrano także drugiego syna. Czterolatka zabrano z przedszkola do rodziny zastępczej.

    10-latek po pobycie w komisariacie trafił do Ośrodka Wspomagania Rodziny w Kobylnicy.
    Kobieta po zatrzymaniu jej męża próbowała go bronić. Zaprzeczyła, że w domu dochodziło do kar cielesnych. Dodała jednak, że 10-latek znajduje się pod ścisłą kontrolą.


    "To ja zawiniłam, bo dawałam na to wszystko przyzwolenie. Czy mam żal do męża? Chyba bardziej do siebie, że nie potrafiłam wcześniej zareagować. Rozumiem syna. Rozumiem, że tego nie wytrzymał" - powiedziała "Wyborczej" kilka dni po wizycie chłopca na komisariacie.

    Odchudzanie? Znasz te plastry?
    Stosuj tylko 1 na tydzień. Kobiety mogą gubią nawet 10 kg.
    Kobieta przyznała w końcu, że mąż znęcał się także nad nią. Teraz chce prosić sąd w Poznaniu, aby zwrócił jej pod opiekę chociaż młodszego syna.


    Źródło: poznan.wyborcza.pl #poznan #feels #depresja #dzieci #rodzina #rodzice #policja
    pokaż całość

    źródło: comment_1619760862pX5fiXo93aTgVRdTVMzeV9,w400.jpg

    •  

      Mówcie co chcecie, ale i ta typiara i ten typ się do utylizacji nadają. Tak. Utylizacji. To zwykłe śmieci ludzkie.

    •  

      @r__k: ja tego nie jestem w stanie pojac.
      Ja nie ogarniam, jak facet może wyrzec się dzuecka bo odchodzi od matki..A to mamy kobiete, matkę kuzwa, która pozwala na znecanie się nad swoim dzieckiem..
      To jest dla mnie coś nie do pojęcia po prostu :(

      Wien, że tak się dzieje, ba- Wien, że nietaz ridzice zupełnie inaczej traktują swoje biologiczne dzieci..Ale nie jestem w stanie tego ogarnąć po prostu.

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Niedawno podpisano nowelizację ustawy dotyczącej Edukacji Domowej - aktualnie może dostać się na nią każdy uczeń pragnący uczyć się w domu (nie ma żadnych lekcji; nawet lekcji zdalnych, sprawdzianów, kartkówek, dzwonków i przesiadywania godzinami w szkole) bez względu na jego miejsce zamieszkania (zniesiono rejonizację) oraz bez konieczności dostarczenia opinii psychologiczno-pedagogicznej.

    Na czym polega edukacja domowa?
    Jest to całkowicie darmowa alternatywa dla szkoły stacjonarnej, umożliwiająca naukę w domu.
    W trybie edukacji domowej, w przeciwieństwie do nauczania domowego (bardzo często jest mylony z tym terminem) nauczyciele wcale nie przychodzą do domu. Dziecko samo organizuje swój czas i formę nauki. Wyłącznie od niego zależy jak bardzo będzie w nią zaangażowane.
    Wiedzę ucznia sprawdza się wyłącznie podczas sesji egzaminacyjnych odbywających się najczęściej 1-2 razy w ciągu całego roku szkolnego. Szkoły wspierające Edukację Domową zazwyczaj przeprowadzają je w bardzo przyjaznej formie - ich celem jest zachęcenie uczniów do zdobywania wiedzy i do spojrzenia na nią z zupełnie innej perspektywy, a nie skarcenie ich za to, czego nie potrafią (co bardzo często ma miejsce w "zwykłych" szkołach stacjonarnych).
    Wbrew powszechnemu przekonaniu na Edukację Domową nie uczęszczają sami uczniowie z problemami, ponieważ tę opcję wybierają również dzieci utalentowane i niezwykle ambitne. W tym trybie edukacji posiadają dużo większe spektrum możliwości - przez ogromną ilość czasu wolnego mogą skupić się nie tylko na poprawianiu wyników w nauce, ale i na skupieniu się na własnych zainteresowaniach i zdobywaniu wiedzy pozaszkolnej.

    Sama byłam na Edukacji Domowej i absolutnie były to najlepsze lata mojego życia. Nigdy nie byłam traktowana przez własnych nauczycieli z tak ogromną wyrozumiałością, nigdy nie miałam wyższych wyników w nauce niż podczas Edukacji Domowej, nigdy nie podchodziłam z taką ciekawością do samego zdobywania wiedzy.
    Ze względu na ogromną ilość czasu wolnego zdobyłam również niezwykle wartościowe znajomości - nie byłam zamknięta w wąskim gronie klasy, a ponadto nie musiałam przesiadywać 9 godzin w szkole zarywając jednocześnie nocek na naukę, a zatem miałam dużo więcej możliwości dotyczących integracji i poznawania ludzi.
    Moja szkoła wspierająca ED organizowała również wspólne wycieczki i warsztaty, przyniosło mi to ogromne doświadczenia i wiedzę, pomimo, że na samą naukę poświęcałam dużo mniej czasu niż w szkole. Dużo szybciej zajmowało mi przyswojenie wszystkiego na egzaminy.

    A jakie są wady Edukacji Domowej? Prawdopodobnie wyłącznie to, że nie każdy nadaje się na ten tryb. Ogrom wolnego czasu sprawia, że wolimy cieszyć się z doświadczanej "wolności" w jak największym stopniu - a jednak musimy zmusić tę cząstkę siebie i skłonić się do poświęcenia choć odrobiny czasu na naukę.
    Jest to idealny tryb dla każdego, kto wie, że i tak głównie uczy się w domu oraz potrafi organizować swój czas.
    Wiele osób uważa, że Edukacja Domowa rodzi aspołecznych introwertyków, którzy boją się życia i nie są do niego przystosowani. Jest to absolutnie nieprawda, choć w głównej mierze zależy to od danej osoby. Osobiście dużo bardziej otworzyłam się do świata i ludzi w momencie dołączenia na edukację domową, niż kiedy miało to miejsce podczas uczęszczania do szkoły stacjonarnej. Jeżeli kogoś przeraża cały świat i ludzie to prawdopodobnie zamknie się w swojej bezpiecznej przestrzeni nawet, kiedy wymuszane jest na nim uczęszczanie do szkoły - naprawdę zależy to od samej osobowości ucznia i jego podejścia do świata, a również jak już wspominałam umiejętności organizowania własnego czasu.

    Zdecydowanie polecam ten tryb każdemu, szczególnie, że rząd teraz znacząco ułatwił możliwość dołączenia do niego!
    Polecam decydować się na Edukację Domową wyłącznie w szkołach, które ją wspierają i wiedzą na czym ona polega - ponieważ wiem z doświadczenia, że "zwykłe" szkoły absolutnie odrzucają ten pomysł i na siłę próbują utrudnić zarówno rozpoczęcie tego trybu, jak i naukę podczas niego. Znam sytuacje w których szkoły przeciwne ED celowo utrudniały egzaminy swoim uczniom, byleby tylko "udowodnić", że szkoła stacjonarna jest tą jedyną słuszną.
    W każdym dużym mieście są świetne szkoły wspierające Edukację Domową i przy zdecydowaniu się na ten tryb zachęcam do wybierania właśnie ich. Są to zarówno szkoły podstawowe, jak i zerówki oraz licea. Dziecko w każdym wieku może uczyć się w taki sposób. Wręcz jest to idealna opcja dla uczniów pragnących dobrze zdać maturę - przez dużą ilość wolnego czasu mogą się perfekcyjnie przygotować na zdawane przez nich przedmioty.

    Chętnie odpowiem na wszystkie pytania dotyczące tego trybu c:

    #edukacja #edukacjadomowa #szkola #liceum #podstawowka #dziecko #dzieci #rzad #uczen #uczniowie #nastolatki #wiedza #przedszkole #zerowka #lekcje #zdalne #gimnazjum #ciekawostki #nauka #nauczanie #nauczyciele #matura #sprawdzian #egzamin #sesja #matura2021 #rodzice #rodzina
    pokaż całość

  •  

    Staropolskie nazwy powinowactw. Po za śmiesznym wydźwiękiem, dzisiaj może dziwić mnogość rodzajów i nazw, ale w czasach kiedy więzy rodzinne były bardzo ważne, a rodzina stanowiła silny organizm społeczny, tak ogromna gama rozróżniająca członków rodu była bardzo przydatna.
    Która z tych nazw Tobie najbardziej przypadła do gustu?
    _______________________
    A TUTAJ obejrzysz jak wyglądały urzędy i godności w dawnej Polsce.

    #historykon #historia #rodzina #polska #ciekawostki #jezykpolski #ciekawostkihistoryczne #heheszki
    pokaż całość

    źródło: 16265629_1390937600948554_3552648616032749070_n.png

  •  

    Kurde Mirki, już nie wiem za bardzo co o tym wszystkim sądzić...

    Jestem grubo przed 30, czyli w grupie która w większości nie musi się bać wirusa, nawet nie wiem czy już go lekko nie przechorowałem jakoś miesiąc temu (pewności nie mam, na podstawie objawów równie dobrze mogło to być zwykłe przeziębienie). Temat szczepień mnie niewiele obchodził, tyle co zasłyszałem od czasu do czasu żeby któregoś dnia nie być zaskoczony, że wywalą mnie z roboty czy nie wpuszczą do knajpy pod pretekstem bycia antyszczepem. Niedawno otworzyli turę zapisów dla mojego rocznika i się zaczęło...

    Powiedzmy sobie szczerze, nie mam nic przeciwko szczepionkom. Nie boję się, że wyrośnie mi po nich druga głowa albo że będę sterowany na pilota przez Gatesa. Szczepienie ludzi w grupach ryzyka uważam za słuszne (biorąc pod uwagę dane z UK czy Izraela), nie mam też nic do ludzi, którzy szczepią się dla własnego komfortu psychicznego, jakiegoś podbudowania na duchu. Jestem z gatunku tych twierdzących: "jeździć, obserwować" i nie wykluczam szczepienia, gdy już większość wątpliwości będzie rozwiana, typu:

    - zapewnienie odporności na wszystkie mutacje które się pojawiły lub które ujawnią się w ciągu paru najbliższych miesięcy (oby nie)
    - jak długo utrzyma się odporność, czy nie będzie za niedługo konieczny marsz po kolejną "zaktualizowaną" dawkę czy dwie (lub jedna w przypadku J&J) stykną i jest spokój
    - jakie są konkretne przeciwskazania dla każdej ze szczepionek, czy nie mam w sobie jakiegoś czynnika zwiększającego ryzyko NOP-ów (z akcji szczepień na majówkę wywnioskowałem, że wcześniej nie badają ludzi pod tym kątem, ustawiali się w kolejce, cyk, odczekaj kwadrans i następny - poprawcie mnie jeśli się mylę)
    - co mogę robić przez jakiś czas po szczepieniu, czego nie powinienem (np. lubię sobie pochodzić dłuższe dystanse po górach albo na siłkę - czy mam się jakiś czas wstrzymywać z robieniem tego czy nie ma to znaczenia)
    - czy po prostu jest sens szczepić tych, którzy nie są w grupach ryzyka ciężkiego przebiegu, a po ponad roku wiem na 99%, że nie jestem

    Właśnie. Tego wszystkiego nie wiem i pewnie jeszcze coś jest, czego nie wymieniłem a jest istotne. Tymczasem odbyłem niedawno rozmowę ze swoimi rodzicielami - ludźmi obytymi, wykształconymi i jak mi się wydawało zawsze podchodzącymi racjonalnie do każdego tematu, którzy zawsze zachęcali mnie do niepodejmowania decyzji na hurra i przemyślenia sobie wszystkiego. W skrócie wyglądało to tak:

    - Szczep się, szczep się, już, natychmiast! Czemu przegapiłeś jak otwierali twoją kolejkę?! Twoja siostra od razu się zapisała jak miała swoją turę! Nieważne którą szczepionką, ważne żeby by było. Co z tego, że nie jesteś w grupie ryzyka, skąd wiesz, że jesteś bezpieczny? Nawet przechorowanie ci nie daje pewności! Wszyscy mówią, że to konieczne, żeby jak najszybciej wyjść z pandemii. Nie obchodzi nas to że pisiory i tak niezależnie od tego zrobią kolejne lockdowny na jesień, dla nas się liczy zdrowie wszystkich w rodzinie!

    Był też argument o możliwości pojechania na wakacje za granicę.

    Szczerze? Smutno mi. Po raz ostatni tak się czułem, gdy dawny znajomy próbował mnie zwerbować do jakiegoś mlm-a. Brak wysłuchania mnie, dlaczego mam obawy, prób rozwiania wątpliwości. Nawet nie próbowali jakoś delikatnie wywrzeć na mnie wpływu, dać mi choćby czasu na przemyślenie sprawy. Ma być tak jak chcą i tyle. Po tej rozmowie mam taki mętlik w głowie, boję się, że mają mnie teraz za jakiegoś szura który ogląda filmiki z żółtymi napisami. A przecież tyle lat mnie znają, wiedzą dobrze, że od dziecka jestem uparty i najlepszą opcją przekonania mnie do czegoś jest danie mi czasu do namysłu - a robią dokładnie na odwrót. Jak z tego wybrnąć?

    PS. Proszę, nie piszcie jakichś wulgarnych wycieczek pod ich adresem, już wystarczająco mam gówniany dzień.

    #szczepienia #rodzice #rodzina #koronawirus
    pokaż całość

    •  

      ci powie czy powinieneś się szczepić.

      @DarekMarek: o to to, ja po wywiadzie mam zalecenie sie nie szczepić bo mam historie wstrząsów anafilaktycznych więc sie po prostu nie szczepie ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      @DarekMarek: no właśnie, jeżeli to i tak jest kwestia sezonowości zachorowań, to czy nie lepszym wyjściem było by się zaszczepić tuż przed jesienią, a nie wtedy kiedy preparat teoretycznie jest najmniej potrzebny?

      Rozważam właśnie wizytę i jakieś podstawowe badania, pamiętam, że za dzieciaka miałem robione testy reakcji alergicznej na niektóre substancje i trochę się cykam, nawet dzisiaj na tym tagu jakiś Mirek wrzucał zdjęcie z mocną i bolesną opuchlizną reki, 3 dzień po Modernie.

      @sajnguri800: @starypijany123: @Shrug: najbardziej nie rozumiem skąd ta presja na mnie. Jakbym jeszcze często z nimi przebywał albo ktoś faktycznie miał przeciwwskazania do szczepienia i by się bali ciężkiego przebiegu choroby... ale nie, wszyscy starzy w rodzinie już zaszczepieni, a w domu rodzinnym przebywam jakieś 2-3 dni w miesiącu. Podejrzewam, że częściej widzą się z tą samą kasjerką w Biedrze.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Jako że już prawie majówka to wzięło mnie na rodzinne wspomnienia. Na zdjęciu jest mój tatuś Andrzej, 25 lat temu na majóweczce w Bieszczadach (。◕‿‿◕。) Byłem wtedy małym szkrabem, na wakacje pojechaliśmy Mercedesem S500, który dalej stoi u nas w garażu. Pamiętam, że bardzo dużo spacerowaliśmy wokół Jeziora Solińskiego, a po obiadku leżeliśmy na dzikiej plaży w Polańczyku i tatuś uczył mnie pływać. Te zdjęcie jest akurat zrobione po porannej sesji biegania i joggingu. Był to codzienny rytuał mojego taty. Już dzisiaj też wyruszam do Polanczyka, aby po 25 latach powspominać to miejsce i tym samym Mercedesem, tylko teraz ja w roli kierowcy (。◕‿‿◕。) W komentarzu małe #pokazauto

    #gory #bieszczady #solina #podroze #podrozujzwykopem #rodzina #wspomnienia #mercedes #majowka #sport #bieganie #joga #jogging #tatacontent #niebieskiepaski #czarneblachy
    pokaż całość

    źródło: 2019-11-18_153458.jpg

  •  

    Mirasy pijcie ze mną kompot, chyba będę tata 2 testy pozytywnie w pon żona ma termin u ginekologa żeby mieć pewność w 100% #ciaza #rodzina #dziecko

    źródło: IMG_20210429_082730.jpg

  •  

    Polityka pro rodzinna, zawsze mnie triggeruje to wyrażenie. Jeśli kogoś trzeba namawiać, albo zachęcać do zakładania rodziny, to nie powinien jej zakładać. Jeśli masz choćby minimum niepewności, czy powinieneś zakładać rodzinę, to po prostu nie powinieneś tego robić. Posiadanie dziecka, to nie jest kupno nowego telefonu, że nie jesteś pewny czy ci się spodoba. Dla społeczeństwa lepiej będzie, jak rodziny będą zakładać ludzie inteligentni ze stabilną sytuacją finansową, którzy zapewnią dziecku odpowiednią stymulację intelektualną i bezpieczeństwo ekonomiczne, a nie kolejni potomkowie klasy robotniczej, którzy wiążą koniec z koncem tylko dzięki socjalowi, a i przez swoje możliwości intelektualne, będą dziecku wpajać niewłaściwe wzorce.

    #patologiazewsi #bekazpodludzi #dzieci #neuropa #4konserwy #rodzina #wychowanie
    pokaż całość

    źródło: IMG_4832.JPG

  •  

    Z rodziną to jednak najlepiej na zdjęciu.

    Mama, lat 60, chciała się zaszczepić na covid i stwierdziła, że nie będzie wisieć kilka godzin na linii próbując zarejestrować się telefonicznie. Poprosiła więc, żebym ją zapisał przez Internet. No więc zapisałem, na najbliższy termin, miejsce może nie najbliżej jej mieszkania, ale bez przesady, może z 10 km dalej (i tak musiała jechać samochodem, więc to żadna różnica, czy przejedzie 5 czy 15). Szczepionka oczywiście AstraZenecca, bo w tym momencie i dla jej przedziału wiekowego nic innego nie ma.

    No i dzisiaj dzwoni do mnie oburzona, że sąsiedzi mają termin ledwie dwa tygodnie później ("ledwie", hehe), ale w "jej" przychodni, a jej znajoma (o 10 lat starsza, więc zaszczepiona dawno temu) to w ogóle miała Pfizera, a nie Astrę, "po której [mama] pewnie umrze". I że "co ze mnie za programista, skoro nawet nie potrafię jej dobrze zarejestrować". Bo przecież jako programista mam kontrolę nad aplikacją ministerstwa zdrowia, uaktualnianiem danych o dostępności szczepionek i wpływ na to, którym grupom dają który lek. Ech.

    #covid19 #koronawirus #rodzina #zalesie
    pokaż całość

  •  

    Kochani, cud narodzin.
    Najpiekniejszy dzien w moim zyciu, az nie moge złapać oddechu ze szczęścia!

    #radosc #rodzina #dzieci #chwalesie #pokazmorde #tatacontent #logikaniebieskichpaskow #usa #heheszki

    źródło: IMG_4177.PNG

  •  

    Ostatnio na Facebooku widziałam post na temat rodzin wielodzietnych.
    Co sądzicie o takich rodzinach?
    Ja mimo, że szanuję takie bardzo, to mam wrażenie że oni sami trochę wpędzają siebie w kompleksy. Mam na myśli te wszystkie ich teksty typu "jesteśmy niemodni" czy czepianie się innych że nie mają więcej dzieci. Tak jakby oni sami chcieli aby postrzegano ich jako patologię albo ewenement.
    #rodzice #rodzina #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski
    pokaż całość

    +: BoBlubi, innaNina +5 innych
    •  

      @juma777: naprawdę ktoś ci powiedział, że sobie rozwaliles życie? Pewnie tzw. tolerancyjne osoby

    •  

      @Krynicka: usłyszałem ten tekst w takiej formie dwa razy, obie te osoby to kobiety w okolicach trzydziestki, bezdzietne, wychowane w małej miejscowości ale od studiów mieszkające w dużym mieście, od niedawna zarabiające lepsze (chociaż wcale nie takie duże) pieniądze w korpo, posiadające od niedawna mieszkanie w kredycie i dwa razy w roku jeżdżące na wakacje do Włoch czy Hiszpanii. Z ich perspektywy dziecko to katastrofa finansowa (dzieci dużo kosztują) i znaczne obniżenie poziomu życia (bo nie można uprawiać swoich pasji/jeździć na zagraniczne wycieczki/trzeba się zająć czymś innym niż sobą). pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    W tym wpisie 3 tygodnie temu pytałem o biuro maklerskie Marketbull https://marketbull.co.uk/pl teraz już wiem na pewno że to oszuści. Zmanipulowali mojego Tatę w "zainwestowanie" oszczędności całego życia. Zrobił im duży przelew za pośrednictwem portalu Binance, pieniądze stracił w transakcji na ich stronie bo kliknął nie ten przycisk co trzeba (tak brzmi ich wersja) I w tej chwili ci "maklerzy" pomagają mu w odzyskaniu kasy (oczywiście żeby to zrobić trzeba im przelać jeszcze więcej pieniędzy). Ojciec już się połapał w sytuacji, zastrzegliśmy jego dowód w biurze informacji kredytowej (też go od Niego wyłudzili). "Maklerzy" dzwonili do niego codziennie i "pomagali" mu w poruszaniu się na ich portalu przez aplikację Team Viewer. Usunąłem ją i zrobiłem skan komputera w poszukiwaniu wirusów. Was proszę o informację co jeszcze powinienem zrobić i czy jest jakaś szansa na odzyskanie tych pieniędzy. Wczoraj minął miesiąc od śmierci mojej Mamy, zabrał nam ją covid, gnoje wykorzystali rozpacz mojego taty i moją, on na początku wpłacił tam 250 dolarów. Dzięki Waszym informacjom dowiedziałem się że to oszustwo i wymogłem na nim obietnicę, że nie przeleję im już nic więcej. Wydawało mi się, że to dobrze iż ma jakieś zajęcie które pozwala mu zająć czymś myśli. Przez miesiąc dzwonili do niego codziennie i wyrobili sobie zaufanie. Skusili go możliwością szybkiego zarobku i tak znaleźliśmy się w obecnej sytuacji. Bardzo proszę o każdą informację która mogłaby nam teraz pomóc. Zakładam tag #marketbulltosempy bo nie mam pomysłu co jeszcze mógłbym zrobić.

    #gielda #pomocy #forex #oszukujo #covid19 #pieniadze #binance #prawo #rodzina #tatacontent #wyludzenia #gme
    pokaż całość

    •  

      @deni28s: święta racja, dla zasady niech powalczy ale poświęcając tylko własny czas. Pięniędzy dość poszło na oszustów.. Żadnych płatnych prawników i windykatorów

      +: orzell
    •  

      @orzell: skurwysyństwo w czystej postaci. Trzymam kciuki za Ciebie i tatę. Z rzeczy które można zrobić i pewnie już dzialales z tym to:
      - zastrzez wszystkie karty, dowody itp które mogły wycięć
      - jeśli mieli dostęp przez team viewera to mogli bardzo dużo od haseł do różnych zdjęć itp więc zmieniłbym wszystkie hasła do ważnych portali, przejrzał dwa razy komputer po czym i tak dla własnego zdrowia psychicznego go sformatował
      - chergback (wcześniej wiadomo ogarnąć wszelkie wypowiedzenia itp) A w razie problemow kontaktować się z rzecznikiem praw tradera
      - jeśli tam transakcje wykonywali oni przez zdalny dostęp to prosto walić do banku i to zglosic
      - sieć pomocy ofiarom przestępstw i jak najszybszą konsultacja z prawnikiem na temat dalszych działań

      Powodzenia Mirek!
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Dostałem propozycję zostania ojcem chrzestnym od ciotecznego brata - urodził mu się gówniak i dopiero teraz szuka chrzestnego. Tylko nasza znajomość wygląda tak że przez całe życie widywaliśmy się tylko na świętach rodzinnych kilka razy w roku, ostatnie lata się troszkę od siebie oddaliliśmy i ostatni raz go widziałem z trzy lata temu, przypadkowe spotkanie na ulicy.

    No i wczoraj mam telefon "cześć @gumpa_bobi słuchaj wiesz pewnie że mi się syn urodził?"

    Ja odpowiadam zgodnie z prawdą że jego dziewczynę widziałem trzy razy w życiu i nie wiedziałem że jest w ciąży a co dopiero że jest gówniak xD

    Więc rozmawialiśmy przez 20 minut przez telefon i starałem się mu wytłumaczyć że nie mogę być ojcem chrzestnym dla dziecka jeśli będę go widywał tak często jak brata tj raz na trzy lata i nie miał wcale kontaktu. Trzymając się idei rodzica chrzestnego (którą mi tłumaczono na lekcjach religii w gimbazie i liceum) to rodzic chrzestny ma pomagać w wychowaniu i przejąć rolę rodzica kiedy rodzice z pewnych względów nie będą mogli wychowywać dzieci. Więc uważam że wiąże się to z poważnymi obowiązkami. A jak wypełniać te obowiązki jeśli mam z nim kontakt raz na parę lat?

    Także odmówiłem i pół rodziny mam przeciwko sobie BO DZIECKU SIĘ NIE ODMAWIA

    pokaż spoiler ale ja odmówiłem bratu a nie dziecku ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #rodzina #chrzescijanstwo #wiara #polskiedomy #cotusieodpierdala #truestory
    pokaż całość

  •  

    Gdybym się nie słuchał Matki i Ojca wyszedlbym na ludzi .Tak to jest jak się słucha biedaków #polska #przegryw #przemyslenia #rodzina

  •  

    Kiedyś myślałem, że jestem twardy tzn. nie mam w sobie jakiś wybuchowych czy wpływających na mój stan uczuć

    Potem poznałem #gielda i okazało sie, że możliwość kupna/sprzedaży nie rzadko na ostrej dźwigni w momencie, gdy kurs zmienia się jak sinusoida to miejsce, które uczy, że emocje najczęściej wygrywają z rozumem.

    Poznałem tez kobiete, która odkryła we mnie wrażliwsza stronę, która stała się podatna na bodźce i w efekcie została zmiażdżona podczas rozstania.

    Widziałem jak umiera mój tata, w wieku 45 lat, a dziadek który potem był mi jak ojciec, zmarł na raka 3 lata później, z wesolego, sprawnego chłopa, który za darmo pomagał każdemu na wsi, stawał się coraz słabszy, smutniejszy, a w oczach było widać strach przed śmiercią, która nadeszła niedługo później...

    Myślałem, że jestem twardy, ale nie jestem. Podobno facet musi być twardy, w #depresja u faceta to ch*j - tak mowia.

    Teraz, gdy nad tym myśle, uważam że emocje to żaden wstyd, tak samo jak ich uzewnętrznianie.

    Cieszę się, że w stosunku do giełdy, nauczyłem się, że bez zwracania uwagi na własne emocje, nie zajde daleko

    Cieszę się, że choć zostałem singlem, to wiem jak dbać o drugą osobę, jak wywołać uśmiech, czy jak okazać wsparcie.

    Strata jednych z najważniejszych członków rodziny, sprawiła, że robię co mogę by zadbać o pozostałych, a mimo, że nie jestem religijny to modlę się aby Ci, których nie ma byli w niebie, w które bardzo wierzyli.

    #zalesie #wyznanie #psychologia #zwiazki #rodzina
    pokaż całość

  •  

    Drogie Panie, czy tam #rozowepaski jak to na wykopie określają, powiedzcie mi proszę, dlaczego chcecie mieć dzieci? Rozumiem Wasze pasje do posiadania zwierzątek, sam lubię zwierzęta i jakoś też one mnie lubią, ale nie zdecydowałbym się na pieska czy kotka we własnym życiu, już nie mówiąc o dziecku.

    Tak samo nie jestem jakimś radykałem, ale zmarnować jakieś 20-25 lat swojego życia, żeby urodzić w bólu dziecko po 9 miesiącach ciąży, prawdopodobnie brak powrotu do pełnej formy, potem niedospanie, opieka, pampersy, później dorastanie, karmienie, żłobek albo przymusowe siedzenie w domu z takim dzieckiem. Później szkoła, do pracy już się nie wróci w normalnej formie i kondycji jak wcześniej, potem dojrzewanie, fochy i humory, głupoty, wybryki tego dziecka, a na końcu gdy wreszcie jakoś dorośnie, to się na Was najprawdopodobniej wypnie i oleje takie wyrzeczenia. Nie mówiąc o braku swobody w tym czasie, nie pójdziecie na imprezę, nie pobawicie się już jak za młodych lat, nie wyskoczycie na 2 miesiące na luźny wypad, bo ciągle będzie dziecko. Po co? Nie wiem co tym kieruje, wiem, że instynkty są głupie, bo sam potrafiłem się kiedyś wpakować w niejedne głupie relacje z własnej głupoty kierowanej z kolei męskimi instynktami, ale zastanawia mnie skąd to parcie na dzieci? Wybaczcie, oglądając czasem programy dla matek czy śniadaniowe telewizje, to jest sieczka z mózgu, nie mówiąc o grupach dla młodych matek i słynnym slangu "pieluszkowego zapalenia mózgu".

    Po co Wam to? Pytam zarazem jako syn własnej Mamy. Czemu chcecie mieć dziecko? Co w tym takiego fajnego i co Wami kieruje?

    #macierzynstwo #madki #ciaza #500plus #rodzina #dzieci i trochę #zwiazki
    Żeby nie dodać #antynatalizm ;)
    pokaż całość

  •  

    Przed chwilą zobaczyłem wpis mirka zawierający vidrel. Chciałem napisać coś w komentarzu ale ten materiał poruszył mnie tak bardzo, że postanowiłem zrobić oddzielny wpis.

    Nie mogę sobie nawet wyobrazić jakie cierpienie musi znosić ten gość. Nie dość że jest dorosłym człowiekiem uwięzionym w ciele 12-latka, to jeszcze na dodatek to ciało jest całkowicie wadliwe i niesprawne. Ilość cierpienia fizycznego a przede wszystkim psychicznego jakie przeżywa ten człowiek jest po prostu przytłaczająca. A najgorszy jest całkowity brak jakiejkolwiek nadziei na poprawę tej sytuacji. Przecież zabiegi które odbywa polegają tylko na przedłużeniu jego życia a nie na naprawie bo jest to choroba nieuleczalna a koszt terapii to 300k USD ROCZNIE!!! Poza tym jaka to perfidna przypadłość nie dość że jesteś zamknięty w ciele gimbusa to jeszcze musisz torebkę z żywieniem zewnętrznym nosić to jest jakaś masakra. Jeszcze to tłuczenie się pociągami po całej Polsce. Wiedza o tym że nigdy nie zakosztuje się normalnego spokojnego życia musi być przytłaczająca.

    I teraz powiedzcie mi tak. Co muszą czuć rodzice którzy sprowadzili na świat taką istotę? Jaki ból musi sprawiać patrzenie na tak ogromne cierpienie swojego dziecka? Czy może ich psychika po prostu to wypiera i racjonalizuje? Że pambuk tak chciał, że tacy ludzie też są potrzebni, że ma jakąś swoją unikalną misję na świecie? No nie wiem jak psychika człowieka może sobie poradzić z tym faktem.

    Jeszcze ten virtue signaling w komentarzach na yt. Wszyscy tacy kurwa współczujący i wyrozumiali. Szkoda że irl gość nie spotyka tylu "współczujących" ludzi.

    A wracając do samego poszkodowanego to na sam koniec mówi, że mimo wszystko jest w nim chęć życia. Szczerze gościa podziwiam bo ja bym nie potrafił chyba takowej w sobie wykrzesać. Na sam koniec gość mówi że sam się zastanawia czy takie życie ma sens. Wiem że zabrzmi to nieludzko i eugenicznie, ale moim zdaniem takie życie nie ma sensu. Serio, jeżeli uważacie inaczej to napiszcie dlaczego.

    #antynatalizm #dzieci #rodzice #psychologia #rodzina #choroby #depresja

    https://www.youtube.com/watch?v=HBE2F2v74sw
    pokaż całość

  •  

    Życie na kwarantannie na wiosce to super płatny urlop ( ͡º ͜ʖ͡º) piękna pogoda i browarek w ręce ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #kwarantanna #rodzina #zwiazki #logikaniebieskichpaskow

    źródło: JPEG_20210411_132852_4908337871604898044.jpg

  •  

    Mojego męża już nie ma na tym świecie, ale przeżyliśmy ze sobą 31 cudownych lat, i każde z nas miało swoje 10 przykazań. Te poniżej są bardzo rozsądne (może oprócz tego zachwycania się innymi kobietami, acz ja nie miałam nigdy takiego problemu).

    #rodzina #malzenstwo #szczescie #ciekawostki #milosc

    źródło: 171227681_3066271970263116_231634200266554654_n.jpg

  •  

    dziś moim rodzicom zrobiłem skręta , zawsze chcieli spróbować a mi udało się skołować co w mojej mieścinie wcale nie jest takie proste ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jezusek przywitany z pompą ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■ #narkotykizawszespoko #mirkowyznania #rodzice #rodzina #marihuana

  •  

    Teściowa 2 godziny temu opowiadała jakie to święto i trzeba odpoczywać, bo sobie dłubałem dla zabawy w pracy, co sobie spokojnie odbiorę w inne dni, bo w firmie im bez różnicy byleby było w terminie.

    Przed chwilą przyszła do mnie znowu i mówi "idź odkurz samochód" no to mówię, że nie bo przecież dzień swięty trzeba święcić. No i sobie siedzę zadowolony, bo

    #wielkanoc #rodzina #aryoconcent pokaż całość

  •  

    Nie jestem jakimś antynatalista ale w rodzinie urodziło się dziecko i co przyjeżdżam jak teraz na święta to ciągle jest pokazywanie zdjęć gowniaka i dyskusje o tym co ona nie robi.
    Mamie przegrywałem na pendrive jakieś 200 zdjęc i filmików z tym dzieciakiem które dostała w ciągu tylko ostatniego miesiąca xD

    Mi wystarczy że zobaczę jej zdjęcie co 6 miesięcy i jest ok.
    Nie wiem co w tym jest aż tak niesamowitego. Może to że sami odchowali swoje dzieci powoduje taka fascynacje.
    #antynatalizm #dzieci #rodzina #gowniaki
    pokaż całość

  •  

    Pozdro Mireczki (。◕‿‿◕。)
    #swieta #wielkanoc #rodzina #polskiedomy

    źródło: 20210404_113112.jpg

  •  

    Ahhhh typowe święta w rodzine. Darcie mordy, wyzwiska i wyzywanie się a później do kościoła bo tacy przykładni katolicy miłujący bliźniego. TFU

    #polska #katolicyzm #bekazkatoli #rodzina

  •  

    Kiedy przyjeżdżasz do tate kawalera na święta i trzeba zrobić pranie, posprzątać i wyciągnąć drzazgi.
    #feels #rodzina #rolnictwo #wies
    Tak mój tata ma palce jak troll
    Nie, jest szczupły
    Tak mamy ceratę na stole

    źródło: 93811F8A-6C78-4EBF-9FB0-B3372F9ADFBE.jpeg

    +: zaczarowanykorzen, allesisthelal +25 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Matka po śmierci ojca powiedziała, że już nie wyobraża sobie być z kimś innym i czeka ją samotność aż do śmierci. Minęło niecałe pięć lat i zaczęła się spotykać z jakimś fagasem. Niie wiem, co mam myśleć, czuję, że to nie jest w porządku wobec mojego świętej pamięci taty ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #rodzina #zwiazki #rodzice

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #6068c17a419888000b5d3463
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    Czy uwazacie, ze nasze pokolenie juz bedzie obchodzilo swieta zdroworozsadkowo czy jak nasze matki i babki - dom ma blyszczec, stol ma sie uginac pod jedzeniem, pol rodziny sie zjedzie i bedzie pite?

    To moze byc jakas PRL-owska zaszlosc, ze skoro na co dzien bylo biednie, to swieta robia na bogato, a jak juz jest troche mniej biednie, to i tak pamiec tamtych dzialan w nich tkwi.

    #swieta #rodzina #polak #polskiedomy #wielkanoc
    pokaż całość

  •  

    W odniesieniu do ostatniego wpisu odnośnie mieszkania na wsi KLIL. Znowu pojawiło się pod nim mnóstwo komentarzy opisujących niedogodności życia poza miastem. Zrobiłem z nich po raz kolejny kompilacją. Poniższy wpis możecie linkować wszystkim znajomym którzy mają dzieci i planują przeprowadzkę poza miasto. Oczywiście pojawili się entuzjaści polskiej wsi i były to głównie dwie grupy ludzi:
    a) ci którzy taką przeprowadzkę już wykonali i teraz sobie razjonalizują
    b) ci którzy wychowali się na wsi i myślą że dzieci w mieście nie mają dzieciństwa, kolegów, placów zabaw, ścieżek rowerowych, basenów, zorganizowanych zajęć sportowych itd a jedyną ich rozrywką jest siedzenie przed kąkuterem albo trzepak.

    Poniżej kompilacja wypowiedzi opisujących niedogodnośći życia poza miastem do waszego wykorzystania.

    @NPC_358034
    chwalić życie na wsi mogą tylko ci, co tam nigdy nie mieszkali i ci, którzy nie mają styczności z młodzieżą tam żyjącą. Pozdro rok w plecy bo nie ma dostępu do internetu stacjonarnego w okresie nauki zdalnej xD Pozdro problemy z komunikacją które prowadzą do tego że młodzież autentycznie robi sobie nocleg u znajomych bo inaczej nie mogą się nawet spotkać

    @tygryske
    przypomniało mi się jeszcze na przykład ze jako dzieciak moim ogromnym marzeniem było zrobić maturę międzynarodowa ale gdzie tam w mieście 10k mieszkańców czy nawet większym 40k gdzie poszłam do liceum XD ale faktycznie, dojazdy jednak były najgorsze, bo można się przez internet dokształcać, ale to wracanie o 21 z imprezy gdzie impreza na jednym końcu miasta a autobus do tej dziury na drugim... teraz mieszkając w wojewódzkim mieście wychodzę na przystanek nawet nie sprawdzając za ile coś przyjedzie bo max 10 minut będę czekać ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    @mozgogrdyczka
    wychowałam się na wiosce i zasadniczo nie mogę się z niczym nie zgodzić. Do dzisiaj zasadniczo nie ma nic poza sklepem i pociągiem za pomocą którego można uciekać co godzinę między 4 a 22 xD

    Można iść na spacer, oczywiście, żeby mnie ktoś poza podwórkiem się pozwolił szlajać, przecież droga wojewódzka, i rzeka, umrzesz i się utopisz, i takie tam.

    Okej, w ciągu ostatnich 10 lat pojawila się sala gimnastyczna koło podstawówki, są ze 2x w tygodniu na niej jakieś zajęcia typu zumba czy inny fitness dla pań. Dalej niekoniecznie oferta dla nastolatków.

    Całe życie zapierdalania na ostatni pociąg, w ogóle zapierdalania na pociąg, z pociągu, wszędzie wyjeżdżać godzinę wcześniej albo gnić na dworcach czekając godzinę. No, życie towarzyskie w pociągu niby jakieś jest, przez te 30 minut rano i wieczorem, to chyba tyle, potem wszyscy w swoje strony.

    Doskonale także pamiętam rodziców wożących mnie na zajęcia z języków obcych z wkurwem którego próbowali nie okazywać - gnijących w samochodzie przez 1-1.5h jak akurat miałam grupę taka, że nie dało się dojechać pociągiem.

    Fajnie na wieś jechać na weekend, odpocząć, pospacerować, ale poza tym, to jest katorga pod kątem dojazdów, możliwości rozwoju i socjalizacji, twierdzenie inaczej to zakłamywanie rzeczywistości.

    @chamskocytuje
    mnie niszczyły najbardziej dojazdy do szkoły. Pies by to jebal, cala szkole wstawianie o 5:30 zeby zdazyc na jedyny PKS o 6 rano, no nastepny byl dopiero o 18 xd

    @kumkumrere
    Ludzie którzy bronią wsi albo nie mieszkali jako dzieci na niej albo mieszkali na wsi typu ursus (XD) albo inna miejscowość wchłonięta obecnie przez miasto

    @Flypho
    Jestem synem człowieka który się na takiej wsi wychowa i jak tylko pojawiła się pierwsza okazja - wypierdolil do Warszawy i raczej do końca życia nie wróci na wieś xD. Jedyne wspomnienia jakie mój ojciec ma z tej wsi to ciężka praca i głupi ludzie.

    @lysyzlombardu
    niektórzy mają taki sielankowy obraz wsi, że wioskę widzieli chyba tylko w Ranczu Wilkowyje albo jakimś U Pana Boga za piecem XD Wieś to gówno, wieś to patologia (mówię głównie o starych mieszkańcach, którzy mentalnie żyją w komunie), wieś to stracone szanse i marzenia. Nawet do znajomych wioskę obok nie dojedziesz na piwko, bo - może niektórych to zdziwi - na wsi nie ma pociągów, nie ma autobusów i jak wypijesz sommerka, to już nie wrócisz i musisz nocować albo ogarniać transport. A wyprowadzanie się na wieś z małymi dziećmi, to już w ogóle brak myślenia o ich przyszłości. Zupełne odcięcie ich od jakichkolwiek aktywności.

    @drzewnyzwierz
    A mnie sie jeszcze przypomniało: brat sie wyprowadził na wieś, 30 km od miasta i wiecie co go najbardziej wkurwia? Kurz z polnych dróg, wszędobylskie owady i problem z zakupem rzeczy takich jak rura PCV xD. Do budowlanego ma niespełna 30 minut jazdy autem, ale kto na trzeźwo remonty robi... xD

    @noblacksocks
    Mnie najbardziej śmieszą ludzie, którzy nigdy na wsi nie mieszkali (tacy nowobogaccy) i na coś ich tam stać ale nie na przedmieścia wiec kupują działkę 20km od miasta nie wiedząc nawet co to znaczy.

    Przykładem byli rodzice mojej ex-różowej. Całe życie w mieście i na lvl50 wieś. I to p****e, że spokój, praszki itp. A wewnątrz w****w, że trawa do koszenia, rynny dojazdy do miasta po głupia przyprawę, bo nie ma sklepu.

    Z moja #rozowypasek mamy postanowienie: dom tylko jeśli jest komunikacja miejska i dzieciak będzie mógł sam jeździć. Nie chce dla nich tego co sam miałem.

    @chamskocytuje
    trzeba uswiadamiac ludzi jaka jest prawda o zyciu na wypizdowie, a juz zwłaszcza w biednych regionach. Zawsze myslalem ze to oczywiste dla kazdego, az uslyszalem jedna z piosenek wrszawskiego rapera Sokola z tekstem: "To nie jest wieś gdzie dzieci głaszczą krówki
    Tu dzieci czują syf już od podstawówki"
    Wtedy sobie pomyslalem co on pierdoli za kocopoły. Ile by dalo dziecko z wypizdowa na scianie wschodniej za mozliwosci jakie dawalo miasto. Nie chce mi sie nawet o zyciu na wsi, bo to jest kurwa dramat.
    - brak dobrej jakościowo edukacji, w promieniu 30km masz jedno jako takie liceum i to caly twoj wybor
    - brak mozliwosci jakichkolwiek dodatkowych zajec
    - z rozrywek to jedynie rozgrzebywanie krowiego gowna patykiem, dla starszych picie taniego wina na przystanku pks
    - nikt na kolonie nie jezdzil, kazdy w polu robil w wakacje
    - wszechobecna bieda, alkoholizm i brak perspektyw
    Męczą was smutne polskie twarze? Zapraszam na biedna wies, gdzie ludzie zyja tylko po to żeby nie zepchnąć. Ehh szkoda strzepic ryja

    @send_noodles
    Uwielbiam argumenty mojej babci, która całe życie na jednej wsi mieszkała, ze przecież czyste powietrze tam maja a nie taki smog jak w tym moim mieście. A przecież tak ładnie z widocznie na góry. I nie dociera, ze ja lubię miejski krajobraz z kamieniczkami i wieżowcami. A to czyste powietrze? Tsa... w lecie zapach g*wna, bo rolnicy pola użyźniają a w zimie palą w piecach byle czym ludzie i się od tego dusisz i śmierdzisz dymem. Świeże wiejskie powietrze XDDDDDDD

    @krasparov
    zachwycać się wsią to trzeba mieć na prawdę ćwiek w mózgu. Mówię z perspektywy mieszkańca takowej wsi, z której zbiorkomem do powiatowego dostaniesz się rano skoro świt a wrócisz wieczorem bo jeżdżą 2 autobusy dziennie. Palenie śmieciami na porządku dziennym, nawet przez ludzi pracujących jako strażacy w OSP czy na komendzie policji. Najlepsze jednak jest zderzenie z rzeczywistością ludzi którzy wyobrażali sobie sielskie życie jak w serialu "Ranczo" i się na taką wieś przeprowadzili z miasta w poszukiwaniu ciszy, spokoju, nie wiem, kontaktu z naturą, a jedyne co znajdują to wkurw, stany depresyjne i choroby płuc.

    @DryfWiatrowZachodnich
    Tak podsumowujac krociutko, jesli jakis rodzic probuje znalezc argumenty czemu jego dzieciakowi bedzie na wsi dobrze, widze 2 glowne zalozenia:
    - dzieciak bedzie cierpliwie znosil dojazdy kazdego dnia [no, jesli nie ma zdalnej edukacji xD], a jakby zaproponowac takiemu by sie przesiadl/przesiadla na miesiac w autobus zamiast auta to po 2 tygodniach bedzie placz xD Albo nawet jakby kazdego dnia trzeba bylo jechac dluzsza trase autem i tracic co najmniej 20 minut w jedna strone. A z jakiegos powodu kiedy to dzieci maja tak sie meczyc, to juz ich nie boli. Oczywiscie mozna dowozic, co prowadzi do ich drugiego zalozenia...
    - ... ze dzieci maja im sie spowiadac co gdzie kiedy i z kim robia. Bo nie czarujmy sie - jak dzieciaka trzeba zawiesc, poczekac, odwiezc, to jesli dzieciak chce chwile pogadac ze znajomymi po zajeciach to nie dosc ze czuje presje bo musi juz przeciez isc, to jeszcze potem trzeba rzucic slowo wyjasnienia skad taka obsuwka 5-15 minut. Pojscie oszamac cheeseburgera po angielskim ze znajomymi odpada, trzeba zasuwac bo rodzic w aucie sie juz wkurwia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Taka dygresja - szczegolnie to pierwsze zalozenie dobrze wpasowuje sie w rodzicielstwo po polsku, czyli traktowanie dzieci w taki sposob w jaki by sie nie odwazyli traktowac kogos kto nie jest od nich zalezny, moze sie zbuntowac i odgryzc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    @pawelczixd
    jesli ktoś uważa, ze życie dzieci na wsi jest lepsze to naprawdę musi być debilem. Sam się tam wychowywałem i udało mi się gdy dorosłem wyrwać, ale mnóstwo rzeczy mi uciekło jako dziecko. Jednak jak sobie poszukałem paru znajomych z gimnazjum - to duża część została tam albo wyprowadziła sie do okolicznych wsi, umysły tak samo zamknięte (patrzę na to co udostępniają na fejsie), bez żadnych innych pomysłów na cos innego niz praca, zarcie, spanie. Życie tam jest tańsze, ale na pewno nie lepsze. Co innego przedmieścia - tam mnóstwo dzieciaków i jakas tam infrastruktura, a do miasta blisko.

    @ProResHq
    Najlepszy jest brak ścieżek rowerowych i wąskie drogi, gdzie nawet nie można w spokoju pojeździć na rolkach, bo cię rozjadą xD a wieczorami biegasz w oparach siwych dymów i białych sadzy z kominów osób, które palą plastikiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Są pewnie wsie, które mają wypasione ścieżki rowerowe, ale to wciąż mniejszość albo trzeba kombinować i najpierw podjechać autobusem do sąsiedniej z rolkami w plecaku.

    Jak jest tak ciepło, to wolę zostać w swoim mieście, gdzie mam kilometry super ścieżek i wieczorami można jeździć i jeździć. Jedyne, co lubię u rodziców, to możliwość wyjścia bosymi stopami z tarasu na trawę, ale to jest dobre na kilka dni, później umieram z nudów

    @I_am_a_freethinker
    Nie widziałem wczorajszego wpisu ale po tym wpisie mam flashbacki z dzieciństwa i okresu dorastania na zadupiu... Teraz mieszkam w mieście wojewódzkim i wiem że jeśli będę miał dzieci to nie będą musiały przeżywać tej chujowizny co ja. Chętnie jeżdżę na wieś do rodziców czy na wycieczki/biwaki do lasu, ale to jest spędzenie wolnego weekendu a nie kurwa siedzenie tam cały rok.

    @kumkumrere
    Ja mieszkam na wiosce pod trojmiastem z busem miejskim ale i tak syf jakich malo bo z imprezy wychodze 21 bo bus odjedzie ostatni a na wiosce tylko psy dupa szczekaja i zwirownia napierdala tirami

    @goracystek
    i co dzieci mają odpowiedzieć? Rodzice opowiadają im jakieś marzenia typu "własny ogródek i piaskownica do zabawy", "lasy do jeżdżenia rowerem", "szczęśliwy piesek w ogrodzie".

    Nikt nie mówi dzieciom, że będą marnować 2h na dojazdy do szkoły dziennie.
    Nikt im nie mówi że w wieku 17 lat nie wyjdą spontanicznie na miasto o 19 na spotkanie ze znajomymi bo już nie będzie jak wrócić i będzie musiał się prosić o jakiś nocleg.

    @Wycu91
    Wieś ma swoje plusy, nie przeczę. Jestem nawet w stanie zrozumieć ludzi co chcą tam mieszkać. Cisza, spokój, latanie boso po trawce, ale jak nie masz dzieci/jesteś na emeryturze.
    Jednak po mieszkaniu 19 lat w mojej wiosce, która nie była aż taka najgorsza, to wolę miasto.
    Wczoraj naszła nas z żoną ochota na burgera. Zamówienie w appce i w 20 minut mamy pyszne żarełko.
    Ej Misiek za pół godziny grają w kinie taki film, idziemy? Idziemy. To samo z teatrem, wyjściem na kawę. Nie muszę rozkminiać zkupów na tydzień jak moi rodzice, bo mam sklep rzut czapką od mieszkania.
    Siłownia pod nosem, fitness pod nosem, basen pod nosem. Karate/mma/śpiewy/tańce chuje muje dzikie węże pod nosem. Mam ochotę to wychodzę i nie musze prosić ojca żeby mnie zawiózł i tracił pół dnia.

    @kobiaszu
    Poprzedni właściciele mojego mieszkania mieli dwie piętnastoletnie córki (bliźniaczki) i po sprzedaniu mieszkania wyprowadzili się na totalne zadupie gdzie nawet autobus nie dojeżdża.

    Miej 15 lat, właśnie otwiera się przed tobą ogrom nowych doświadczeń, znajomych i miejskich rozgrywek - i twoi starzy wywożą cię do chujowic dolnych bo świeże powietrze i cisza xD

    Trzeba nienawidzić swoich dzieci żeby odwalić taki manewr

    @DryfWiatrowZachodnich
    tak siedze i jeszcze jedno mi przyszlo do glowy odnosnie wsi. Co z tym wsiowym domem jak rodzice sie zestarzeja, a dzieci na zadupiu nie zostana?

    W praktyce czesto wyglada to tak ze rodzice siedza wtedy sami na wielkim metrazu, emerytura nizsza niz pensja, a sprobuj to ogrzac... Zaczyna sie odcinanie na zime nieuzywanych pomieszczen oraz taktyka "po co termostat na 22, dam na 18 i drugi sweter ubieramy, albo 16, nikt nie mowil ze w domu nie mozna w kurtce chodzic". I snuja sie tak po niedogrzanej chacie, o ktorej marzyli czesto kiedys ze dzieci zostana i bedzie gwar...

    Dzieciak odwiedzic przyjezdza, to mozna poprosic by cos zrobil bo oni sil nie maja, a jak nie, to trzeba placic aby ktos skosil trawe, przetkal rynny, pomalowal plot by nie zrobil sie syf.

    Rodzice umra i pytanie co z domem. Widze 2 problemy:
    - sama sprzedaz. Sprzedac dom jest ciezej niz mieszkanie, wynajac jeszcze bardziej
    - co jesli chce sie zachowac chate jako miejscowke wakacyjna, ale na stale nikt nie mieszka? Mieszkanie w bloku jak sie zostawia to wystarczy zamknac okna, zostawic grzejniki ledwo odkrecone, i jedynie raz ma miesiac warto by bylo aby ktos wpadl puscic wode, by uszczelki troche wilgoci dostaly i nie cuchnelo z kanalizacji jak syfon wyparuje. Minimalna ilosc opieki i mieszkanie moze stac latami, nie zniszczy sie samo z siebie. A dom? W zime kociol musi trzymac jakas minimalna temperature bo jak nie to zajdzie grzybem wszystko, 2 miesiace bez opieki na wiosne i w ogrodku dzungla, nie bardzo widze by mozna to tak bezpiecznie bez stalej opieki zostawic nawet na glupi rok.

    @salad_fingers
    Świetny wpis. Jako dzieciak spędzałem wakacje na wsi (typowa wieś 3 ulice na krzyż, dwa sklepy, szkoła i stodoły) i o ile w wieku 0-10 lat i tylko przez dwa miesiące było to nawet fajne (byłem z rodzeństwem, plus dzieciakowi w takim wieku nie potrzeba wiele, można pochodzić, zobaczyć krówki, pogonić kurki itp.), tak jako nastolatek szczerze tego czasu nie znosiłem. Totalna, dobijająca nuda i poczucie separacji tym silniejsze, bo jako miastowy dzieciak miałem pełno znajomych z bloku i szkoły, więc to był miesiąc czy dwa, kiedy oni zupełnie znikali. I zamiast popykać sobie z nimi w gałę albo w diablo, mogłem sobie "pochodzić, zobaczyć krówki i pogonić kurki". Super zabawa kurwo. Żyć tak na co dzień sobie nie wyobrażam. Jebać wieś.

    @Jebecca
    Super, że zebrałeś to wszystko w jednym miejscu. Dopisze jeszcze to: nigdzie się tylu meneli nie naoglądałam co pod wiejskim sklepem i nie raz jako dzieciak wracając do domu widziałam ojszczanego i zarzyganego pijaczka gdzieś w rowie (╯︵╰,) A co do znajomych to nie utrzymuje kontaktu z nikim ze swojej wsi mimo że do 16r. Życia miałam z nimi kontakt codziennie - w większości to ludzie o bardzo zamkniętych umysłach, mieszkają w domach rodzinnych, 4 pokolenia w starym poniemieckim domu, zazwyczaj bez pracy, chyba ze sezonowe zbieranie grzybów i jagód. Pożenili się między sobą, moja 300 osobowa podstawówka wygenerowała chyba ze 100 małżeństw xD kradziejstwo straszne, jak jedziesz do powiatowego na zakupy to bądź pewny że ktoś Ci przez płot przejdzie żeby narwać sobie papierówek (ma swoje w ogródku ale kradzione lepiej smakuje), zajebać i przemalować rower (bez krępacji). A cisza i spokój to jakaś kpina, psy na łańcuchach ujadają cały dzień i noc, a jak się jakiś zerwie z łańcucha to jeszcze Cię pogryzie. Ot takie moje wspaniale dzieciństwo.

    @Ignite
    Ja zawsze byłem dobry na bramce, czasem zdarzało się, że grałem z 2 czy 3 lata starszymi i byli pod wrażeniem mojej gry. Ale urodziłem się na wsi kilkadziesiąt kilometrów od najbliższego miasta, więc o jakichkolwiek treningach mogłem zapomnieć. I tak się żyje na tej wsi.

    @mako37
    gówno a nie wieś na starość... Ja miałem ten problem że rodzicom zachciało się wsi kiedy miałem 15 lat... Pamiętam ten wybór na weekend, koniec imprezy o 22 jak ostatni bus jechał albo zapierdalanie z buta 16 km xd ja po zakończeniu edukacji szybko uciekłem a ojciec teraz trochę więcej lat i myśli czy by tego nie sprzedać w pizdu. Lata lecą a w koło domu zawsze jest dużo roboty. Zima węgiel w lecie koszenie i inne pierdoły. Wieś chyba dobra jest w przedziale 30-35 lat xd dzieciaki jeszcze małe to latają po ogródku ty po pracy jakiś grill i piwko na leżaczku później jest coraz gorzej i warto uciekać

    @I_am_a_freethinker
    Na tej samej zasadzie tłumaczyłem mojej różowej jakie miała szczęście że urodziła się i mieszkała w mieście wojewódzkim. Np. jej siostra została zawodowym muzykiem - oczywiście wrodzonego talentu nie można jej odmówić, ale chodziła na różne zajęcia muzyczne praktycznie odkąd nauczyła się chodzić. Potem oczywiście szkoła muzyczna, dodatkowe zajęcia pozalekcyjne. A to wszystko miała w zasięgu jazdy komunikacją miejską bez żadnych przesiadek / odebraniem przez starych wracających furą z pracy. Czasem rozkminiam jak by się potoczyły jej losy gdyby wychowywała się w takiej dziurze jak ja XD

    @leher
    Szkoda, ze tylko raz można zaplusować, sam mieszkając na wsi relatywnie blisko i relatywnie dobrze skomunikowanego do wojewódzkiego i tak tracilem dziennie ponad godzine na dojazd do liceum/na studia w jedna strone. Smutno mi sie robi jak widzę ludzi którzy mając dzieci budują się 20-30 km od większego miasta, ale cóż ich decyzja

    @grademomur
    sama przez prawie 14 lat życia mieszkałam na wsi zabitej dechami. Jeden autobus dziennie- do małego miasteczka o 6 rano i powrotny o 17. Taka właśnie była komunikacja. Podstawówkę miałam niedaleko, jednak dojazd do gimnazjum to była porażka. Jak miałam na późniejszą godzinę, musiałam prosić koleżanki, żebym mogła się u nich zatrzymać, bo nie chciałam kręcić się 5 godzin na dworze. Jedyne aktywności dodatkowe to były spotkania w kościele XD. Wokół mnie nie mieszkało żadne dziecko, z którym mogłabym się bawić. Internetu też nie miałam przez bardzo długi czas, a jak już był to z limitem, 3 filmiki na yt i już było po prędkości. W II klasie gimnazjum przeprowadziłam się do miasta wojewódzkiego, bałam się słabego przyjęcia, miałam kompleks małomiasteczkowego dzieciaka, jednak pomimo wszystkiego nie było aż tak źle. Jednak z perspektywy czasu ciągnie mnie do natury, ciszy i czystego powietrza. Jeśli miałabym wrócić na wieś, to tylko i wyłącznie na starość. Nie chciałabym, żeby moje dzieci przeżywały swoją młodość w samotności, bez dostępu do znajomych czy ciekawych miejsc.

    @krzyu
    W 100% zgadam się oboma wpisami. Sam przez całe dzieciństwo mieszkałem w małej mieścinie (6k mieszkańców) w tak zachwalanej przez niektórych Polsce A, no i fakt jest taki, że pomimo bycia przy drodze krajowej to jest to miasto zapomniane. Technicznie rzecz biorąc dalej tam mieszkam, ale ze względu na pracę w ciągłej delegacji bywam tam na max miesiąc w roku, a i wtedy staram się gdzieś wyskoczyć do znajomych czy pojechać z rodziną z dala od miasta.

    Komunikacja z większymi miejscowościami w zasadzie nie istniała (przed pandemią zaczynało się polepszać, ale wróciło do stanu wyjścia), jedyna sensowna praca dla ludzi była w mieście powiatowym (25km) na lince. W mieście mieliśmy 2 podstawówki i zawodówkę, w której jak sobie nie załatwisz praktyk u miejscowych fryzjerów albo "mechaników" to stracisz 3 lata, bo szkoła nie pomagała w znajdowaniu praktyk. Z tego wynikło, że do 3 gimnazjum żyłem w dość zamkniętym gronie ludzi z miasta i kilku okolicznych wiosek po 200 mieszkańców.

    Do dzisiaj jest tam tylko jedna pizzeria, z plackami odgrzewanymi w mikrofali, bo nic innego przez wiejską mentalność i wyalienowanie tych ludzi nie przetrwało, bo "JAK TO TAK W DOMU JEST ŻARCIE PO CO JEŚĆ NA MIEŚCIE". Większość ludzi tam tworzyło taką hermetyczną społeczność. Teraz oczywiście trochę mniej, ale pamiętam jak będąc w podstawówce czy gimnazjum wielkim przeżyciem był wyjazd do galerii. Większość ludzi nie zdawała sobie sprawy, że zamiast kupować workowate ciuchy u jakiejś pani Jadzi za chore pieniądze (taka typowa moda przełomu lat 90 przeniesiona na 2008), można było kupić o połowę taniej w tej galerii.

    Ludzie tam jebią w jednej fabryce od 10 lat za 3k brutto i nie planują zmian, dopóki ich stamtąd nie zwolnią, nie mają perspektyw w swoim życiu. Ludzie w większych, okolicznych miastach po zachowaniu potrafili rozpoznać, że ktoś jest z mojej miejscowości lub wiosek obok, po prostu dzicz puszczona na "salony". Co do tych wiosek to patola patolą patolę poganiała. Na palcach jednej ręki byłem w stanie w szkole policzyć ogarnięte osoby stamtąd i zazwyczaj były to jakieś bananowe dzieciaki, których starzy jakkolwiek ogarniali życie. Jeśli ktoś w miarę ogarnia, to już dawno stamtąd spierdolił do okolicznych miast i społeczeństwo tam się dość mocno starzeje.

    Dopiero w technikum jak poznałem ludzi z innych miast to się dowiedziałem, że oni się spotykają po szkole na jakieś kręgle czy domówki u znajomych, bo u mnie szczytem było zebrać 5 osób, żeby pójść pokopać w nogę, ale częściej pójść do parku pochlać. Oczywiście nawet w technikum nie można było zostać w piątek i pójść gdzieś ze znajomymi (nie mówiąc o weekendzie, bo nic nie jeździło), bo o 16 ostatni autobus do twojego wypizdowa, a dopóki nie zrobiłem prawka, to właśnie do tego autobusu byłem uziemiony.

    Co do sportu w szkołach (bo większość ludzi w technikum coś trenowała, ale ja nie xD), to do gimnazjum dziewczyny miały drużyny siatkówki w szkole. Zajęcia prowadziła babka, która nawet nie znała zasad. A chłopaki mogli się zapisać do gminnego klubu piłkarskiego, ale haczyk był taki, że jeśli rodzice gwiazd drużyny nie lubili się z twoimi albo z tobą, to chuja się zapisałeś xD Także abstrakcją było dla mnie jak zobaczyłem, że jeden kumpel trenuje sobie boks, a inny grał w piłkę ręczną, którą do pierwszej technikum widziałem co najwyżej w TV.

    Skazywanie dzieci na bezmyślną wegetację w imię własnych wygód tylko pokazuje, że niektórzy nie powinni mieć dzieci, a życie na takim wypizdowie będzie bardziej odczuwalne dla dziecka jako kara, niż jako przyjemność dla rodzica.

    @kumkumrere
    Kurwa najwiecej do powiedzenia w tym temacie maja ludzie z miasta XD a jak ktoś kto wychował się na wsi powie ze to gowno to już ze sie nie zna. I wcale tu nie chodzi ze wieś jest biedniejsza bo akurat mi się dobrze w domu powodzi ale o transport znajomych zajęcia szkoły i rozwój ale ludzie z miasta nie rozumieją tego

    @goracystek
    Najbardziej bawi mnie jak ludzie opowiadają "przecież wsiadasz w auto, 15 min i jesteś w mieście i możesz robić co chcesz".

    Dziecko nie wsiądzie w samochód i nie pojedzie autem.

    Zamiast 15 min przejażdżki ma 30-45 min trasę autobusem podmiejskim (bo autobus musi oblecieć wszystkie wsie po drodze bo inaczej kurs by się nie opłacał). Potem jeszcze 10-15 min komunikacją miejską, a nie liczę nawet czasu na przesiadki które na trasie miasto -> dom mogą trwać nawet i godzinę.

    Oceniają wszystko z perspektywy 25-40 latka, posiadającego samochód, gdzie ich dziecko co najwyżej może ich poprosić o podwózkę za każdym razem, słuchając "dopiero co wróciłem z pracy, pojedź autobusem", "pojedź autobusem bo już piwko do obiadu wypiłem".

    @ignite
    Na wieś jest dobrze przyjechać na wakacje do dziadków. Ale żyć na co dzień jest źle. U mnie nawet sklepu spożywczego nie ma i trzeba jechać do innych miejscowości. Autobusu też nie ma do żadnej sąsiedniej miejscowości, o mieście nie wspominając.
    Pamiętam jak w liceum w powiatowym pytali mnie czy gdzieś trenuję, że tak dobrze gram. Pytanie wydało mi się dziwne, bo na wsi jakbyś coś trenował, to znaczy że jesteś zawodowcem. A w mieście chodzisz na treningi dla przyjemności, co dla mnie było czymś szokującym.

    @milvanb
    bo ludzie generalnie nie znają innego życia. Ograniczenie mentalne i emocjonalne, ograniczenie ekonomiczne. Wieś do 10km od centrum miasta wojewódzkiego jeszcze jako-taki zipie, ale reszta to skazywanie dzieciaków na banicję, brak rozwoju. Niestety w Polsce poza dużymi miastami (kilkoma), to brak perpektyw na otwartych umysł.

    Ludzie chyba mylą polską wieś z wsią w Szwajcarii, gdzie rzeczywiście wszystko działa spox i jest jakaś tam idylla

    a w Polsce wieś to wieczne oczekiwanie na busy, brak pieniędzy, nawet brak chodników. Gnojownik dookoła domu, zacietwierzeni ludzie i brak jakichkolwiek perspektyw.

    @jebecca
    Pomimo że się wychowałam na wsi to myślałam o kupnie działki gdzieś pod miastem i budowa domu bo jednak mieszkanie w bloku mnie meczy. A że działki drogie to „pod miastem” się oddalało :) po przeczytaniu komentarzy widzę że nie ważne czy mieszkasz 50km od miasta czy 15-20km, problemy są podobne. Chyba jednak szukam domu w mieście, choćby szeregowki. Jednak wolność jaka daje miasto jest super!

    @strus
    Wychowałem się w miasteczku 2 tysiące mieszkańców, do większego miasta 50 tys. mieszkańców było prawie 30 km.
    Podstawówka i gimnazjum:
    - brak wyboru szkoły
    - większość szkoły patola (brak sensownych znajomych)
    - brak jakichkolwiek zajęć pozalekcyjnych poza graniem w piłkę, ale to było dla tych co się przygotowywali do zawodów
    - niski poziom nauczania

    Liceum:
    - dojeżdżalem do dużego miasta autobusem który startował o 06:45 (codzienna pobudka 05:45) i czekałem minimum 30 minut na rozpoczęcie zajęć
    - ostatni autobus powrotny na wioskę 20:40, więc jakakolwiek impreza u znajomych odpadała - maks to wyjśce po szkole na coś, ale często wyjście na np. kebsa kończyło się tak, że czekałem 2h na kolejny autobus bo po południu były rzadko - kontakty towarzyskie po szkole z ludźmi z liceum mocno ograniczone
    - jak miałem po południu dodatkowe zajęcia z angielskiego, to rodzice musieli mnie z nich odbierać samochodem, bo bym nie zdążył na ostatni autobus powrotny
    - jakiekolwiek inne zajęcia dodatkowe mnie odrzucały, bo traciłbym w rezultacie cały dzień. Np. kończyłbym lekcje o 15, zajęcia np. od 17, więc 2h czekania, a potem powrót do domu o 20/21 - a tu jeszcze trzeba lekcje odrobić, nauczyć się na sprawdzian, no i wstać następnego dnia o jebanej 05:45...

    @zielonyskoorwiel
    z wioski ok 250 osób przeprowadzka do miasta wojewódzkiego to szok xD do tej pory nienawidzę komunikacji publicznej bo kojarzy mi się z dwugodzinnym powrotem ze szkoły średniej. Jak mieszkałem na wsi i znajomi jeszcze nie poszli w alko to grałem z nimi w piłkę. Ogrywalismy chłopaków z okolicznych wiosek aż miło. Jak pomagałem dziadkom w polu i spóźniałem się na mecze to chłopaki z innych wsi widząc mój rower wsiadali na swoje i kończyli grę. I chuj z tego było skoro do najbliższej szkółki piłkarskiej było 30km a na wsi 2 samochody i autobus co 6h.
    Kółko zainteresowań było jedno. Znajdowało się za sklepem i skupiało amatorów tanich alkoholi.
    Jak ktoś chce wychować dziecko na patusa i alkoholika to polecam cieplutko. Nawet jak się wyrwałem to czuję że muszę pracować nad mindsetem do tej pory.

    @I_am_a_freethinker
    O, teraz jeszcze mi się przypomniało że jednym z momentów szczęścia w okresie życia na zadupiu była wizyta w mieście i pójście do EMPIKU. Możliwość poczytania i kupienia gazet innych niż Bravo, książek, posłuchania muzyki to było przeniesienie się na chwilę do lepszego świata (nie miałem wtedy internetu przez stałe łącze, realnie korzystałem wtedy z neta jakieś pół godziny na tydzień). A potem następował powrót na wiochę gdzie uchodziłem za dziwaka bo miałem jakiekolwiek zainteresowania.

    @niewiemcorobic
    20 min jazdy na basen xD to pisz od razu że mała miejscowość 10 min od miasta, a nie zapadła wieś. Po drugie z zapadłej wsi nie ma dobrych połączeń nigdzie. I teraz jest z tym jeszcze gorzej niż kiedyś. Kiedyś było więcej ludzi na wsiach więc siłą rzeczy wsie były też lepiej skomunikowane. Teraz wszyscy kładą łachę bo się po prostu nie opłaca rozwijać komunikacji do zapadłych wsi, nawet jeśli żyją tam jeszcze jacyś ludzie. Po trzecie już widzę jak będziesz robił zmęczony po pracy za szofera dla dzieciaka. Prawdziwe wsie to nędzna komunikacja.

    @Banek5000
    jak wyjeżdżam do rodzinki na wsi to w zimie mój pies po wyjściu na podwórko jebie jakby z wędzarni uciekł a w lecie to ja sam zwijam się od alergii na zboża gdy sa żniwa. Co ciekawe moja szwagierka ktora tam się wychowała też miała alergie na to. Reakcja rodziców "Przeziębiłaś się", kto by tam myślał o alergologach.

    @Banek5000
    No i zapieprzaj z wypizdowa do lekarza albo jakiegoś specjalisty w większym mieście jak właśnie jesteś stary. Że o zakupach, czy koszeniu, odśnieżaniu, albo ogrzaniu donu nie wspomnę i kosztach z tym związanych. Można napisać że stary to se autko kupi. Niby tak ale to zawsze wyjdzie drożej niż autobus w mieście lub zwyczajny spacerek do przychodniu/sklepu. Więc na starość też to jest złe rozwiązanie. I piszę to jako osoba która lubi wieś, tak tydzien - dwa tygodnie raz, może dwa w roku.

    @drzewnyzwierz
    tak, bo dzieci w mieście absolutnie nie wychodzą na dwór, nie jeżdżą na rowerach czy hulajnogach i nie korzystają z parków, placów zabaw xD mieszczuchy to tylko siedzo, żro cziperki i grajo na kąkuterze

    @milvanb
    A i jeszcze cały temat wałkowany jakoby ludzie w Polsce brali pod uwagę czyjekolwiek potencjalne dobro. Otóż moi państwo - ludzie nie myślą o bonbelkach i to,njak ich wychować. Oni po prostu robią to, co chcą, potem przeklinają życie. A że dziecko może chcieć się rozwijać? Cicho tam siedź, do książek i robota w gminie i będzie spoko. Ważne żeby kościółek blisko i Dino / abc blisko.

    @przegryw_z_00
    bardzo dobry wpis, gniję (GNIJĘ bo nie nazwę tego życiem) na zasranej wiosce w polsce c od małego, z problemów mogę dodać trudność w znalezieniu pracy. W mieście przeważnie jest kilka firm/januszexów i na pewno jest dużo łatwiej jest się gdzieś załapać niż na wypizdowie, gdzie do lokalnego kołchozu wbić się jest bardzo ciężko a jak ci się już uda, to będziesz tam robił do końca za zwykłego śmiecio-robola, bo wyższe stanowiska są obstawione przez janusza i jego rodzinkę

    @elementyzaskoczenia
    mieszkalem 20km od miasta wojewodzkiego, przez to przestalem chodzic do szkoly bo mialem dosc jazdy busami i marnowania zycia (ukonczylem liceum ale prawie 50% nieobecnosci), bo moje dni wygladaly aby szkola i dom bo na nic innego nie bylo czasu, moje zycie towarzyskie umarlo w liceum bo nie bylo jak sie integrowac i imprezowac, wtedy z chlopaka ekstrwartyka stalem sie sfrustrowanym przymusowym zamulaczem przy komputerze i strasznie przytylem bo jedzenie i picie z kumplami na przystanku lub pod stacja benzynowa to byla jedyna rozrywka na tej gownianej wsi

    aaa i to wazne, ze ci co z zadupia na studia zostali wyslani na stancje przez rodzicow to odzyli, mnie rodzice nie wyslali na stancje bo mieszkalem za blisko miasta, wiec i moje towarzyskie zycie na studiach dziennych nie istnialo!

    edit: dodaje do ulubionych i bede wysylal znajomym co skazali dzieci na wies

    @agresywnykaloryfer
    Aż poszukałem tego wpisu w Google żeby odpisać - wychowywałem się na głębokich przedmieściach i zniszczyło mi to w dzieciństwie łeb, bo przez wakacje i ferie nie miałem w ogóle kontaktu z rówieśnikami.

    Nikomu tego nie życzę, jedyny argument za mieszkaniem poza miastem jest taki że takie mieszkanie/dom jest tańsze i poza tym to nie widzę ani jednej zalety. A i tak jest to płytka zaleta, bo czas to też pieniądz - a dojazdy to tylko marnowanie czasu.

    Nigdy w życiu nie przeprowadzę się na pipidówę. Jestem z Wrocławia i gdybym miał nieograniczony zasób pieniędzy to kupiłbym dom na Krzykach / Grabiszynku bo to najlepiej umiejscowione osiedla i do tego mieszkanie w jakimś Seulu jakbym miał ochotę na konkretniejsze miasto - bo ten Wrocław to taki trochę mały się wydaje w porównaniu z nim ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    @soczi
    dodaj do tego wszystkiego zimę i nieodśnieżone drogi o poranku ;) Trzeba wyjechać godzinę wcześniej, aby gdziekolwiek zdążyć. Dom na wsi - spoko, ale nie dla młodych ludzi.

    #dzieci #rodzicielstwo #rodzice #rodzina #logikarozowychpaskow #blackpill #nieruchomosci #samochody #childfree #wies #miasto
    pokaż całość

    źródło: beka2.PNG

    •  

      @diler_biedy: Polecam Ci wynająć dom/mieszkanie w tej dziurze, korzystanie nawet z auta (bo oczywiście najbardziej miarodajne bylobu korzystanie z autobusu czy pociągu ale niech będzie). Dodaj jeszcze do tego ten potencjalny czas dla dziecka na 2-3x zajęcia dodatkowe. Gwarantuję Tobie, że ten sklep obok domu i życie z dala od miasta spowoduje że docenisz to, że w tygodniu masz jakieś 5-15h czasu więcej w mieście. Możesz nawet oglądać meczyk jako dorosły chłop. Ja wiem, dom, chodzenie w gaciach w weekend, grill itp., ale gwarantuje Tobie że takie komentarze są od osób, które zarówno w mieście jak i w domu pod miastem nic nie robią. W mieście masz parki z grillem itp. a dodaj jeszcze jedno - jak masz znajomych pod miastem którzy się skazali na żywot w TRASIE to Cię odwiedzą, e jak masz takich co żyją w mieście to będą znacznie rzadziejCie odwiedzać. Widzę po sobie. Mieszkam w centrum, a znajomi przenieśli się do miejscowości od razu pod miastem. Wiesz, jak marudzę że muszę wziąć auto i jechać tam 30min? To już wolę jechać do rodziców 45min. I tak się złożyło, że z widywania się co 2-3 tygodnie, zrobiło się co 2-3 miesiące z tendencją na rzadziej. pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (53)

  •  

    Jestem autentucznie zszokowana komentarzami ws. zamordowania dwójki dzieci i samobójstwa matki.

    Wiedziałam, że dzieci przyznaje się nawet okropnej matce, a nie porządnemu ojcu „bo to je matka jedyna”. Nigdy tego nie popierałam, ale nie sądziłam, że w ludziach naprawdę to siedzi tak masowo.

    „Ojciec gnębił, bo dzieci chciał zabrać”

    „Dzieci muszą być z matką”

    pokaż spoiler a ojciec to tylko bankomat czy jak?


    „Akt desperacji, biedna kobieta”

    „Sondy winne i łojciec winny!!!”

    „Niemiec za pieniendze ma wyrok załatwiony”

    pokaż spoiler XD jak ich ten Niemiec boli


    „Wiedziała, że dzieciom coś przy ojcu grozi”

    pokaż spoiler dlatego profilaktycznie je zatłukła


    „Na zawsze razem już som”

    pokaż spoiler jak słodko


    „Nie znasz, nie oceniaj”

    pokaż spoiler ale o złu wcielonym w ojca to wiem wszystko, zupełnie z dupy


    (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    Jakby to ojciec zabił to by się głupie kury zapluły.

    OBRZYDLIWE.

    #przemyslenia #gownowpis #rodzina #zwiazki #dzieci #madki
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Chłopcy których matka zdradziła ojca i wymieniła go na chada. Zaufanie jakiejkolwiek różowej niemożliwe, wyparte całkowicie. Autorytet ojca (jeżeli kiedykolwiek istniał) zmieciony z powierzchni ziemi. Brak kontaktu z ojcem. Mur między dzieckiem a matką, bo wiedzą doskonale co zrobiła, ale przecież to mama. Próby nauczenia chłopców, żeby mówili do
    chada "wujek". Opór. Gniew. Jaki kurwa wujek? Awantury, chłopcy dorastają, uciekają z domu od razu po maturze. Picie, ćpanie, próby ułożenia sobie życia, praca, rutyna, uderzenie o trzydziestkę. Porażająca samotność. Chłopcy dalej mają to pierwotne poczucie, że ród został splamiony, nie było żadnej zemsty, żadnego zadośćuczynienia. Tej zamazanej rodziny z flashbacków z wczesnego dzieciństwa już nie ma, jakby nigdy jej nie było. Jedyne wyraźne wspomnienie to awantura na ulicy, spojrzenia sąsiadów, krzyki rodziców i łzy zdezorientowanego szczeniaka. Lata lecą.
    I później taki dorosły chłopiec odpala telewizor, i patrzy na taką Rodzinkę.pl. Doskonale wie, że to kłamstwo, bo jednak nabrał trochę tego mitycznego chłodu, ale i tak pojawia się wściekłość. Gdzie jest moja rodzina? Dlaczego oni tak wesoło rozmawiają? Co tu się dzieje? Szybko trzeba zmienić kanał. Męczy mnie już zmienianie kanałów gdy pokazują sztuczne szczęście. Jestem z dziewięćdziesiątych. Wtedy to była egzotyka, zwłaszcza na zadupiu. Boli mnie, gdy pomyślę, że teraz rośnie CAŁA ARMIA takich chłopców. Chłopców o smutnych oczach i wściekłych pod skórą jak wilki. Żal mi ich bo wiem jakie piekło w sobie trzymają.
    Musiałem to wyrzygać, nikomu nie życzę tego gówna. Jeśli gdzieś tam masz tak samo, to trzymaj się kolego.
    #przemyslenia #feels #gorzkiezale #rodzina #rozwod #samotnosc
    pokaż całość

  •  

    Nie ma większego cuckoldstwa niż posiadanie córki xDDDDDDDD

    Zapierdalasz 18 albo 25 lat, na początku nie spisz po nocach, później wychowujesz, później dalej wychowujesz, karmisz 20 lat, uczysz, poświęcasz 1/3 życia żeby wyrosła na dobrego człowieka, później jeszcze płacisz na studia żeby była wykształcona, a tu przychodzi jakiś typ z dziara nawet niech będzie ze 7/10 i ją posuwa w dupe xDDD

    Rucha ją a później następny ją rucha i później jeszcze 20 innych co najmniej xDDDDDDD

    Posiadanie córki to największe cuckoldostwo świata mimo że oczywiście nie łączy cię z nią żadna więź poza rodzic-dziecko ale i tak wg mnie działa ten mechanizm, że poświęcasz wszystko żeby ktoś inny później ruchał ogarniętą laskę xDDDDDDD Ale taki typ musi mieć później bekę z tatusia ze przeruchal jego idealna grzeczna córeczkę xDDDDDDDDDD

    #cuckold #rodzina #rodzicielstwo #przemyslenia #blackpill #heheszki #dzieci #niebieskiepaski
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Ja pieprzę, niektórzy to potrafią być bezczelni... Dzisiaj odebrałem telefon od ciotki - ot, dalsza rodzina, od czasu śmierci dziadków w których domu mieszka, kontakt się praktycznie urwał. Ot, koniec wspólnych świąt i imprez, okazyjne spotkanie się na pogrzebach kogoś z rodziny. Sporadycznie gada z nią moja matka, bo to w końcu #rodzina.

    Zacznę od ciotki - idealny wzór roszczeniowości, typowa #p0lka . Jej potrzeba to jej się należy. Ktoś inny coś potrzebuje - weź się za robotę. Nie wiem na kogo głosuje, ale się domyślam. Jak jej coś potrzeba - chlip chlip, ja taka biedna, rodzino pomusz. Ktoś z rodziny - no ja nie wiem, może pomogę może nie, ale pamiętajcie, ja wiecznie żyć nie będę. A dzieci wychowała na swój obraz i podobieństwo.

    Moja rola w tej opowieści - ot, człowiek który umie parę rzeczy w domu zrobić, prosta stolarka, murarka, hydraulika i elektryka. Zajmie mi to dwa razy tyle co fachowcowi, ale dam sobie radę. Wykończyłem mieszkanie które rodzice kupili pod wynajem, i moja matula przy jakiejś okazji pochwaliła się ciotce.
    Do rzeczy, telefon:

    C - O, witaj mannoroth, ja już teraz dzwonię bo potem nie będzie głowy do tego, wszystkiego najlepszego na święta, odpoczynku, bla bla bla. (pierwszy telefon od 2 lat, dobra, ja nie jestem lepszy, po prostu obydwoje wiemy, że nie jesteśmy sobie nawzajem w życiu potrzebni)
    M - No dzięki ciociu, nawzajem blablabla.
    C - No tak, tak, musicie do mnie przyjechać kiedyś, Ty wiesz że ja zawsze o Was pamiętam (żółta lampka się zapaliła, jak wspomina swoje (nieistniejące) przysługi dla rodziny, to wiadomo że coś chce).
    M - No, chętnie, jakoś po świętach chętnie, tylko daj znać kiedy Ci pasuje.
    C - No tak tak, koniecznie, a nie uwierzysz co, Zosia (córka) sobie u Was gdzieś tam (tzn w moim mieście) mieszkanie kupiła. Piękna okolica, cudowny widok, prawie centrum. No, piękne, nie uwierzysz, nie uwierzysz.
    M- No, to super, wreszcie na swoim blablabla.
    C - Ale to wiesz, takie całkiem gołe, tyle tam jeszcze do zrobienia...
    M - Aha... (czerwona lampka się zapala)
    C - A bo Twoja mama mówiła jak to im pięknie mieszkanie wykończyłeś...
    M - (pier.olona choinka na desce rozdzielczej, dzięki mama)
    C - ....i może byś zobaczył co tam u Zosi jest do zrobienia, wiesz, ona o Was tak pamięta (sratatatata)
    M - No jak stan deweloperski no to chyba wszystko jest do zrobienia.
    C - no tak, to oni wiedzą, ale wiesz, nie wiedzą jak, bo oni to się nigdy takimi rzeczami nie zajmowali, wezmą kogoś to oszuka... Pomóc im trza. Wziąłbyś porobił co potrzeba, oni Ci pomogą.

    Wdałem się w dysputę i tak wiedząc o co chodzi - mam za frajer wykończyć jej mieszkanie przy lichej pomocy córy i jakiegoś tam jej niezaradnego kawalera. Niby temat do ucięcia, ale nie - dam ci po nosie franco.

    M - No dobra, to niech spiszą dokładnie co tam jest do zrobienia, to powiem ile to będzie kosztowało.
    C - No tak, tak, oni tam wszystko kupią co potrzeba, tylko powiesz im co, pojadą i kupią.
    M - Nie mówię o materiałach tylko o robocie.
    C - co
    M - O robocie, mojej. Paręnaście tysięcy to będzie jak nic (rzuciłem tak z d..y XD)
    C - Jakiej robocie, przecież, gdzie, co, rodzina, dzieci (przez telefon czuję swąd palonych zwojów)
    M - Znaczy co, mam jechać i wykańczać komuś mieszkanie za darmo? Bo nie rozumiem.
    C - No nie, przecież... Rodzina, pomóc trzeba, ja przecież coś bym Ci dała, ale jak to, paręnaście tysięcy?
    M - No z tego co mówisz co jest do zrobienie to co najmniej tyle.

    No i jazda:
    C - JA WAM CAŁE ŻYCIE POMAGAŁA A TY MI TAK MÓWISZ, DO GROBU MNIE CHCECIE WPĘDZIĆ, NIKT STAREJ KOBIECIE NIE CHCE POMÓC.
    M - Oczekujesz że właduję się w kilkanaście dni roboty za darmo?
    C - RODZINIE TRZA POMAGAĆ!!
    M - Przykro mi, ale nie mam zamiaru. Mam pracę i rodzinę. Do widzenia, Wesołych Świąt.

    I tu byłby koniec, gdyby nie telefon od matki parę godzin później. Niestety, asertywności nauczyło mnie życie a nie rodzice. Pretensje, że jak mogłem tak ciocię potraktować, że źle się czuje przeze mnie. Zapytałem czy wie co chciała - żebym rypał za darmo przy cudzym mieszkaniu.
    Na to matula - no wiesz, jak nie masz czasu to można to było inaczej powiedzieć, inaczej załatwić
    Ja - Mam czas - po prostu nie zamierzam rypać kilkanaście dni na jej życzenie.
    Matula - No nie wiem ale cioci jest przykro. Powinieneś do niej zadzwonić i sprawę załatwić, bo...
    Rozłączyłem się.

    W dupie mam ciocię.

    Przepraszam za brak składni i chaos, ale musiałem to gdzieś wyrzucić. Mam wrażenie, że moja rodzina wiecznie ma być na usługi innych partii rodziny, bo tak trzeba. I takie jest podejście mojej matki. Jest wiele fantastycznych osób które wiele razy nam pomogły, ale są też pasożyty - a ja mam im usługiwać bo to rodzina.

    Nie dziwię się, że długo po pójściu na swoje uczyłem się asertywności... Mirki i Mirabelki, pamiętajcie, słowo "rodzina" do niczego Was nie zobowiązuje.
    #zalesie #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    W nawiązaniu do mojego wczorajszego wpisu o tym, że ludzie przeprowadzający się na wieś z miasta są samolubni względem swoich dzieci KLIK. Jak można było się spodziewać w komentarzach została przeprowadzona zmasowana kontrofensywa entuzjastów polskiej wsi. Muszę przyznać że miałem niezłą bekę czytając ich projekcji na temat życia w mieście. Niestety komentarzy było tak wiele, że nie miałem czasu na wszystkie odpisać dlatego między innymi ten wpis. Również żeby oszczędzić czasu komuś kto nie chce się przedzierać przez ponad 200 komentarzy zrobiłem małe podsumowanie jak według nich wygląda typowa wieś a jak miasto wojewódzkie:

    Typowe cechy charakterystyczne polskiej wsi:
    - Doskonale skomunikowana
    - Można z niej się dostać do centrum miasta wojewódzkiego szybciej niż z miejskiego osiedla
    - Mnóstwo dzieci (wręcz jak jeden napisał: "aż czarno od dzieciarni"), dzięki czemu wasze dziecko będzie miało pokaźne grono znajomych
    - Multum różnych rozrywek i zajęć dodatkowych dla dzieciaków
    - Wspaniałe i kulturalne imprezy na wiejskich dyskotekach na które każdy może dojechać swoim oplem kadetem.
    - Na każdej wsi żyje mnóstwo emerytowanych nauczycieli z których część uczyłą w zagranicznych szkołach więc korepetycje dla dziecka u sąsiada to żaden problem
    - Można dzieciom na podwórku zorganizować zajęcia z siatkówki albo judo
    - Spokój, cisza, bezpieczeństwo, brak patologii
    - Dzieci na wsi 100% wolnego czasu spędzają z rówieśnikami na świerzym powietrzu.
    - Wszyscy sąsiedzi są dla siebie mili i pomagają sobie na wzajem

    Typowe cechy charakterystyczne polskiego miasta wojewódzkiego
    - W mieście mieszkają same 5-cio osobowe rodziny na 50m2
    - Mimo, że mieszkają same 5-cio osobowe rodziny to w miastach prawie wcale nie ma dzieci, przez co wasze dziecko będzie odizolowane od rówieśników
    - Słabe skomunikowanie podróż z osiedla do centrum miasta trwa 2 godziny z 3 przesiadkami
    - Brak jakichkolwiek rozrywek i zajęć poza lekcyjnych dla dzeci. Jedynie trzepak.
    - Imprezy w miejskich klubach to patologia w przeciwieństwie do wiejskich dyskotek
    - Pełno patologii i narkomaństwa, za każdym rogiem stoi ćpun ze strzykawką
    - Menele srają do piaskownic
    - Menele srają na klatkach schodowych
    - Menele srają w autobusach
    - Menele srają w windach
    - Menele urywają lusterka na parkingach
    - Dzieci w mieście 100% czasu spędzają przed komputerem
    - Wszyscy sąsiedzi to patologia i zjeby.

    Tak mniej więcej w głowach wiejskich entuzjastów przedstawia się obiektywne porównanie życia na wsi i w mieście. Ogólnie najlepsze perełki jakie się pojawiły to:
    - Kontakt ze znajomymi można mieć internetowo więc nie ważne czy dzieciaki mogą razem spędzać czas IRL
    - Stwierdzenie jednego samca "alfa" (xD) że jeżeli on zdecyduje że jakieś miejsce jest odpowiednie dla jego dziecka to ono będzie odpowiednie - bo rozumiecie już samo stwierdzenie przez niego takiego faktu jest wystarczające to co naprawdę jest istotne dla dziecka nie ma znaczenia.
    No i zdecydowanie najlepszy komentarz "Ja jestem głową rodziny i decyduje gdzie mieszkamy. Nie będę całego życia dostosowywał pod dzieciaka który być może na końcu i tak nie będzie chciał się uczyć. Albo umyśli sobie w główce ogólniak 10km dalej mimo, że inny jest pod nosem i z myślą o tej szkole kupiłem mieszkanie w tej lokalizacji." - Ręce opadają nawet nie skomentuje.

    No nic jak ktoś już zainwestował środki w wyprowadzkę z miasta to oczywiste jest, że nic go nie przekona, ale jeżeli jeszcze rozważacie taki krok to specjalnie dla was zrobiłem kompilację komentarzy z poprzedniego wpisu opisujące co czeka wasze dzieci.

    @bojar :
    Kto mieszkał choć kilka lat za dzieciaka na zadupiu i dojeżdżał na spotkania ze znajomymi PKSm ten się w cyrku nie śmieje. Jak domek to tylko w miejscu gdzie jest bardzo dobra komunikacja publiczna - najlepiej blisko stacji kolejowej albo w zasięgu miejskich autobusów.

    @darthbob
    to o czym mówisz, to jest jeden z głównych powodów, przez który nie wynoszę się poza miasto.
    Mam 3 dzieci, nie wyobrażam sobie ciągłego dowożenia na zajęcia dodatkowe/do znajomych. Nie chcę, żeby miały jak ja, gdzie do liceum do miasta miałem 17km, i dwa autobusy w ciągu dnia. ze znajomymi po lekcjach się spotkać, to była abstrakcja

    @tygryske
    od zawsze mówię ze jak dzieci to tylko w sporym mieście, tak żeby mogły wybrać sobie zajęcia i hobby takie jakie im się podoba a nie jak ja gdzie do wyboru miałam karate i sksy z siatkówki raz w tygodniu

    @valko77
    ok tak byczqu, jak ja zazdrościłem dzieciakom z miasta że moga iść na basen/do kina więcej niż raz na pół roku jak wyjazd jakiś mieliśmy...
    Inna sprawa to sport, u mnie do wyboru jedynie jakieś SKS raz w tygodniu albo sekcja tenisa stołowego xd

    Nigdy dzieciakowi tego nie zrobi, wieś hamuje rozwój strasznie.

    @krs90
    Dziecko na wsi jest towarzysko wykluczone. Jak ja z kumplami szedłem na imprezę, to znajomy wracał do domu ostatnim autobusem. Wychowałem się w miasteczku ~20k mieszkańców i niesamowicie dobrze to wszystko wspominam. W życiu jako dziecko nie chciałbym mieszkać na wsi. Moi znajomi nienawidzili mieszkania poza miastem. Do szkoły musisz zdążyć na autobus, później czekasz na lekcję godzinę, po lekcjach znowu na autobus, czasami zdążysz, czasami czekasz godzinę.
    Gość z klasy z liceum wychodził z domu 6:30, żeby zdążyć do szkoły na 8. Jeżeli siedzieliśmy do 14-15, to powrót do domu był gdzieś powiedzmy 17:00.

    Argumentacja w stylu 'na wsi spokój, cisza, na rowerze można pojeździć' to w ogóle xD, jak jest się młodym to w dupie masz ciszę, liczą się spotkania towarzyskie, znajomi, wypady 'na miasto' do knajpy, na ognisko, na działeczkę.
    Liczy się bycie W GRUPIE/W EKIPIE/Z PRZYJACIÓŁMI.

    @iamts
    kurwa co ja bym dał żeby w czasie kiedy miałem parcie na treningi siatkówki należeć do jakiegoś miejskiego kurwa klubu z prawdziwego zdarzenia, mam warunki. Albo jak jebałem całą szkołę w szachy, zapisano by mnie do klubu, których w dużym mieście było kilka.

    Ale niestety mieszkałem na zadupiu i nie wykorzystałem potencjału. Teraz jest już więcej tych miejsc na zadupiach, ale i tak możliwości rozwoju dla dziecka w mieście to jest kurwa ogromny plus.

    @eugeniusz_zua
    w młodym wieku mieszkanie poza miastem to skazywanie sie na towarzyskie wykluczenie. Na studiach miałem w grupie typków mieszkajacych w róznych mniejszych miejscowościach pod Warszawą, typowych sypialniach i tracili dużo z zycia studenckiego. Wyjście gdzieś na piwko po zajęciach? Fajnie, ale 21 i muszą spadać bo o 22 mają ostatni busik na swoją wioskę. To samo rano przyjeżdżaj godzinę wcześniej na zajęcia bo tak masz busik. Spontaniczne wypadzik na miasto w sobotę o 21? Ej mordy sorry, ale nie mam już jak dojechać, może ubłagam starego, żeby mnie podrzucił a i mogę u któregoś przenocować? No, ale przynajmniej mieli ciszę i mogli sobie robić rowerowe wycieczki po okolicznych lasach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A już podwójne kombo spierdolenia jest wtedy gdy mieszkasz na wsi, a rodzice żyją z rolnictwa...

    @zasilaczkomputerowy
    wieczna beka z tych co musieli się zwijać z imprezy o 21 bo ostatni autobus na wiochę xD. Albo codziennie godzina albo dwie w dupę bo dojazdy. Było kilka takich osób w licbazie, że jak się zajęcia zaczynały o 7:30 to oni już dam od 6:30 siedzieli bo tylko takiego busa mieli o 5:45 xD. A ja elegancko w domku na przedmieściach 4 kilometry od centrum miasta wojewódzkiego. Wszędzie mogłem z buta cisnąć.

    @antarhei
    o kurde opisana moja i braci sytuacja za dzieciaka xD dodatkowo wszyscy zaczynali wakacje, a ja wstawałem o 7 zbierać truskawki na naszym polu, całą robotę kończyliśmy około 19, dzień w dzień, a to czerwiec i początek lipca ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    @siergiejlapczydow
    Dzięki temu ze do centrum najbliższego dużego miasta miałem 50min PKS moje życie towarzyskie w liceum praktycznie nie istniało. Klasa umawiała się na domówki a ja bym musiał jeba* 50min w jedna stronę, a gdzie powrót? Jakimś nocnym który dojeżdżał 3km od domu XD rodzicom natomiast nie chciało się mnie wozić po nocy, bo przecież mieli prace. Przez to nigdzie nie chodziłem.
    Z lokalnymi kolegami przestałem się obchodzić bo wyrośli na alkoholików i narkomanów.
    Dzięki wielkie „wieś”!

    @drzewnyzwierz
    ja akurat jestem przypadkiem, gdzie całe dzieciństwo spędziłam na wsi w Polsce A i odczuwałam braki miastowych wygód :) mnie chyba najbardziej boli wizja, że mieszkając na wsi, nie ma za bardzo wyboru co do szkół. Jest jedna podstawówka, jedno liceum czy tam technikum i elo. Wtedy fakt, dziecka nie odwozisz, ale jest ono skazane na jedną formę edukacji. Jakby chciało iść do miasta, to pojawiają się problemy z dojazdem. A najgorzej jak po szkole chce pociecha pójść na glupie frytki z maka ( ͡° ͜ʖ ͡°) albo do galerii ze znajomymi

    @mirekmirkowski
    nigdy nie wybaczę moim rodzicom krzywdy jaką mi zrobili w wieku 17 lat kiedy przeprowadziliśmy się do domku 15km od miasta, 25minut do przystanku do PKS. Po skończeniu 18 lat i zrobieniu prawka (za które sam zapłaciłem) prosiłem o to żeby dali mi parę groszy w miesiącu na utrzymanie izakup chociażby jakiegoś gruchota, ale chuj - siedź w domu synek, po to go zbudowaliśmy. Idź skosić trawę, porąbać drewna, wyrwać chwasty. Masakra - wyprowadziłem się jak tylko mogłem, ale co mi zmarnowałem życia i czasu (szczególnie w klasie kurwa maturalnej), to moje.

    @Proreshq
    Zgadza się. Jako dzieciak brałam udział w sporej ilości zajęć pozalekcyjnych i dojazd zawsze był problemem. W drugiej liceum przeprowadziłam się do internatu w większym mieście i odżyłam - wystarczyło autobusem dojechać kilka przystanków na zajęcia, jakie tylko chciałam. Dodatkowo, miałam więcej czasu po lekcjach, bo nie musiałam się bujać pociągiem, żeby dojechać do szkoły, wstawać bardzo wcześnie, żeby na niego zdążyć + czekać godzinę na pociąg powrotny na stacji, co wiązało się z małą ilością czasu po lekcjach. To była tragedia. A zimą już w ogóle - ciemno rano + późny powrót do domu i od razu ogarnianie lekcji + nauki

    @jezus_z_galileii
    Co poznaje kogoś z miasta, to okazuje się, ze ten ktoś coś w dzieciństwie robił: śpiewał, tańczył, uprawiał sport w jakimś klubie. A ja na tej jebanej wsi (chociaż tez złe nie trafiłem, mieszkałem w miejscowości turystycznej nad morzem) nic nie miałem okazji spróbować bo niczego nie było

    @jebecca
    Totalnie się zgadzam, jeszcze dziecko jak dziecko, w szkołach wiejskich tez są czasami możliwości dodatkowych zajęć, ale nastolatek ma przerąbane bo nawet do głupiego kina ze znajomymi nie może pójść a jak chce pójść do lepszego liceum to cierpi później przez dojazdy gdzie musi się tłuc PKSem

    @kumkumrere
    Ja jestem teraz w 3 liceum i mieszkam na wsi jakies 20km od trojmiasta. Niby blisko ale daleko, bus w tygidni raz na 1,5h w sobity co 3 a niedziele co 4. Ostatni o 21 wiec imprezy tylko jak ktos mnie przenocuje wiec skonczylo sie tak ze mimo ze bylem bardzo socialny to w 2 liceum sie zamknalem w sobie i nie jezdzilem nigdzie bo mega meczylo mnie brak spotanicznisci. Juz nie wspomne ze zwiazki tez sa niemozliwe w takich warunkach. A rodzice teraz wielke zdziwinie czemu ja chce na studia do Warszawy. Zycie na wsi jest zjebane cbyba ze to wies na granicy z miastem ktora jeszcze nie zostala wchlonieta. A prawo jazdy gowno daje bo i tak sie napic nie mozna

    @upupiona
    mieszkając na wsi dojeżdżałam do liceum oddalonego o 60 km. Oczywiście były inne, znacznie bliżej, ale zależało mi na pójściu do dobrego. Mój dzień wyglądał tak: pobudka 4/5, dojazd rowerem do stacji kolejowej oddalonej o 3 km (jeździłam rowerem cały rok, nawet zimą - nie miałam wyboru), pociąg był o 5 lub 6 - zależy czy zajęcia miałam na 7 czy na 8. 45 minut jazdy pociagiem, na miejscu z buta trzeba było iść kolejne 3 km. Cały dzień zajęć, powrót najczęściej 17, rowerek, o 18 byłam w domu. Obiad, prace domowe, nauka. Kładłam się spać o 23, żeby kolejnego dnia znowu wstać o 4/5. Zero czasu na jakieś hobby, na zajęcia dodatkowe, na chociażby zawiązanie znajomości z ludźmi z liceum. Nie mam ani pół znajomego z tego czasu. To był okropny okres w moim życiu. Niedawno kupiliśmy z mężem mieszkanie - w ścisłym centrum Gdańska. Dylemat był spory, bo tęsknię za wsią i spokojem. Ale komfort moich dzieci był istotniejszy. Nie chcę, by przeżywały to co ja

    @miekki_am
    milion procent racji. Mam porównanie, bo od 17 roku życia mieszkałem w domku do czasu rozpoczęcia studiów. Miasto dla dzieci i młodzieży to jedyna opcja.

    @goracystek
    na bardzo dobrze skomunikowanej wsi masz 1 autobus na 30 min (ale zazwyczaj 1 raz na godzinę), w mieście masz 2-3 autobusy jeżdżące od 5 rano do 23, gdzie praktycznie co 5 min coś jedzie.

    @thirtydoorkey
    Poznałem na studiach kilka osób właśnie z takich głębokich wiosek, gdzie w promieniu kilku km nie ma właściwie nic. Wielu z nich ma kompleksy z powodu tego ile atrakcji ominęło ich za dzieciaka. Ja wychowując się w centrum miasta miałem rzut beretem do szkół językowych, zajęć ze sztuk walki, makdonaldów, lodziarni i w ogóle czegokolwiek, podczas gdy oni siedzieli na tych zadupiach i ganiali po polu, a wypad do McD raz na rok to była atrakcja.

    Polecam sobie przez tydzień dojeżdżać taką komunikacją do pracy - otworzy to oczy jak powrót który teoretycznie powinien zająć 1h zajmuje 2h bo trzeba czekać 1h na autobus na wieś.

    @mackacthulu
    ileż ja problemów w życiu dorosłym mam przez to że się wychowałem na wsi, to nawet nie zliczę

    @mescuda
    Święta prawda. Wieś to przekleństwo.
    Nie ma co się kłócić co z niektórymi - adwokatami prowincji.
    Większość na wsi przepada, neetuje, marnuje się zamknięta w kolonii. W mieście mieliby możliwość inaczej spędzić 80 % swojego dzieciństwa, a dzieciństwo determinuje dorosłość

    @goracystek
    Tylko że mieszkając poza miastem życie ustawiasz pod rozkład jazy komunikacji podmiejskiej. Całe życie w biegu i w liczeniu "śpieszyć się bo może zdążę na podmiejski, czy nie bo i tak mam 1h czekania na przystanku".

    Nie zdążysz na autobus mieszkając poza miastem? Czekasz raz 45 min, raz 1,5h aż pojedzie następny.
    Nie zdążysz na autobus mieszkając w mieście? Jedziesz innym, albo czekasz na kolejny za 10-15 min.

    A na koniec rezygnujesz z dodatkowych zajęć pozalekcyjnych bo musisz czekać co tydzień 1h na przystanku bo zajęcia kończą się o 16:00, a autobus odjeżdża o 15:55 i kolejny jest o 17:15.

    @brudne_skarpety
    ja to mieszkając na wsi, żeby dojść do gimnazjum, to 4km w jedną stronę. To 8km z buta dziennie, potem do technikum żeby jechać do 10m oddalonego miasta, to tak samo 4km z buta w jedną stronę na busa, potem droga powrotna 4km z przystanku do domu, no i potem przed maturą jak się chodziło na korepetycje z matematyki, to też 4km w jedną stronę i potem do domu znowu 4km. No i tak 16km dziennie robiło.

    @rico1234
    Aż się udzielę. Uważam się za osobę bardzo socjalną, wręcz spoufalającą się. Wychowałem się na wsi gdzie tak jak mówisz albo było daleko do kolegów, albo po prostu ich nie było. To były inne czasy, przed Internetem. Wiesz co to znaczyło dla umiejętności socjalnych? Kompletne dno dna. I trochę mi z tego zostało. Dlatego teraz miasto i to najlepiej dom w mieście. Wiem że drogo i nie dla każdego, ale to najlepszy kompromis. Dzieciom tego po prostu nie zrobię, co ja miałem za dzieciaka. Serio to naprawdę ma znaczenie. Kontakty społeczne są bardzo ważne. To kształtuje człowieka, charakter i całą gamę zalet, których nigdzie się nie wypracuje.

    @hanja
    rozumiem w 100%, bo jako dziecko i nastolatka mieszkałam na przedmieściach i wszędzie musieli wozić mnie rodzice: angielski, basen, tenis, korepetycje... dramat. Jako nastolatka nie mogłam spotykać się z rówieśnikami, bo nie miałam jak dojechać. Dlatego teraz mieszkam w samym centrum miasta, uraz pozostał

    pamietam jak chodziłam na jakieś korki czy 2 x w tygodniu na tenis, to mama mnie zawoziła i czekała przez godzinę w samochodzie pod salą, bo nie opłacało się jej wracać do domu. Czasami były silne mrozy, czasami upały lub deszcz, a ona czekała. To były czasy jeszcze bez telefonów komórkowych, wiec nie było nawet jak zabić czasu. Dopiero z perspektywy czasu doceniam poświęcenie. Z drugiej strony nie pracowała zawodowo, wiec mogła sobie pozwolić na takie akcje.

    Teraz mam znajomych miastowych, którzy wyprowadzają się na wieś i przedmieścia, a ja w duchu współczuje ich dzieciakom xD

    dodam jeszcze, ze dziecko całkowicie inaczej postrzega odległości i dojeżdżanie nawet kilku czy kilkunastu kilometrów to już dla niego wyzwanie. Do dziś pamietam jak sama pierwszy raz jechałam autobusem :)

    @dsomgi00
    Jak tak czytam co tu niektórzy piszą to mi się śmiać chce. OP ma racje. Wieś strasznie ogranicza możliwości. A to co wy tu wypisujecie jakieś kluby, korepetycje czy środki komunikacji na wsi to niestety, ale nie istnieje. Większość tutaj ma chyba wyobrażenie wsi jako nowoczesne przedmieścia pod Warszawą. No niestety tak nie jest. Stereotypowa wieś wygląda tak, że jest na niej remiza, sklep abc i jedna ulica a wzdłuż niej domy. Nie ma nic do roboty. Piszę to co prawda jako mieszkaniec miasta wojewódzkiego od urodzenia, ale zjeździłem trochę Polski i wiem jak wieś wygląda. No i miałem znajomych w szkole średniej i teraz na studiach ze wsi i też mi opowiadają jak to jest. Brak klubów do poimprezowania, brak jakiegoś kina, restauracji, siłowni, basenu, czegokolwiek.

    #dzieci #rodzicielstwo #rodzice #rodzina #logikarozowychpaskow #blackpill #nieruchomosci #samochody #childfree #wies #miasto
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @marcinpodlas8: mieszkalem 20km od miasta wojewodzkiego, przez to przestalem chodzic do szkoly bo mialem dosc jazdy busami i marnowania zycia (ukonczylem liceum ale prawie 50% nieobecnosci), bo moje dni wygladaly aby szkola i dom bo na nic innego nie bylo czasu, moje zycie towarzyskie umarlo w liceum bo nie bylo jak sie integrowac i imprezowac, wtedy z chlopaka ekstrwartyka stalem sie sfrustrowanym przymusowym zamulaczem przy komputerze i strasznie przytylem bo jedzenie i picie z kumplami na przystanku lub pod stacja benzynowa to byla jedyna rozrywka na tej gownianej wsi

      aaa i to wazne, ze ci co z zadupia na studia zostali wyslani na stancje przez rodzicow to odzyli, mnie rodzice nie wyslali na stancje bo mieszkalem za blisko miasta, wiec i moje towarzyskie zycie na studiach dziennych nie istnialo!

      edit: dodaje do ulubionych i bede wysylal znajomym co skazali dzieci na wies
      pokaż całość

    •  

      @elementyzaskoczenia: Już niedługo vol2 tego wpisu. Stay tuned.

    • więcej komentarzy (157)

  •  

    Miałem ostatnio pogawędkę ze znajomymi na temat tego czy lepiej jest mieszkać w mieszkaniu w mieście wojewódzkim czy na wsi w domku z ogródkiem. Padło wiele argumentów za i przeciw obu rozwiązaniom, ale wiecie co mnie uderzyło najbardziej. W ogóle nie brali do siebie argumentu o utrudnionej socjalizacji z rówieśnikami dla ich dziecka w wariancie numer 2. Wymieniali całą litanię zalet, a że sąsiedzi się nie tłuką, że na podwórko można wyjść blabla. Ale jak im powiedziałem że jak mieszkacie w mieście to dzieciak będzie miał kumpli z klatki obok z którymi będzie mógł grać w piłkę itd. że będzie miał ułatwiony dostęp do basenów, sekcji sportowej itd to eeee tam przesadzasz. No właśnie nie przesadzam takie rzeczy są dla dzieci bardzo ważne. Co dzieciak ma robić na wsi jak najbliższy kumpel mieszka 5 km dalej. O podwożeniu go codziennie do szkoły już nie wspomnę. Dodatkowo jeżeli będą chcieli dzieciaka wysłać na jakieś zajęcia poza szkolne typu dodatkowy angielski, niemiecki (a umówmy się jeżeli ktoś nie jest zacofanym jaskiniowcem barbarzyńcą to ma obowiązek umożliwienia uczęszczania na zajęcia dodatkowe które umożliwią mu prawidłowy rozwój) to znowu rodzi się problem dojazdów. Jak nie wierzycie to zapytajcie chociażby użytkowników @Mescuda albo @NieTakMialoByc jak mieszkanie na wsi albo na dalekich przedmieściach może skomplikować dziecku proces socjalizacji z rówieśnikami.

    Także jeżeli decydujesz się na przeprowadzkę z dużego miasta na wieś mając na uwadzę tylko własne wygody i kompletnie ignorując potrzeby swojego dziecka to niestety jesteś troglodytą i powinny zostać ci odebrane prawa rodzicielskie. Change my mind.

    #dzieci #rodzicielstwo #rodzice #rodzina #logikarozowychpaskow #blackpill #nieruchomosci #samochody #childfree #wies #miasto
    pokaż całość

    źródło: steamuserimages-a.akamaihd.net

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #rodzina

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:1,0:0

Archiwum tagów