Rowerowy równik to akcja, w której wspólnie pokonujemy na rowerach wcześniej ustalony dystans.
W obecnej, IX edycji powracamy do odległości związanych z Układem Słonecznym. Do przejechania mamy 1 248 902 km, czyli sumę równików wszystkich planet. Zapraszamy!

Przed dodaniem pierwszego wpisu przeczytaj regulamin: http://www.wykop.pl/wpis/9508112/
Polecany skrypt do dodawania wpisów: http://ruszdupe.anonim1133.me
Link do statystyk obecnej edycji: http://rr.adammik.eu/

  •  

    836 - 312 - 305 - 268 - 225 - 207 - 78 - 64 - 31 - 63 - 28 = -745

    Dystanse z wyprawy + jakieś śmieci, bo równik się kończy. Niestety po wyprawie, a przed Alpami mam praktycznie zero czasu. Jeszcze dziś jadę po nowy aparat, bo stary w zasadzie umarł, więc będzie dwieście i pewnie do soboty jak dojedziemy nad Gardę spokój. A wpisy z wyprawy po prostu wrzucę pod swój tag na spokojnie.

    Heh, miał się kończyć, a go skończyłem.

    #rowerowyrownik #100km #200km (nr 13, 14, 15) #300km (nr 8 i 9)
    pokaż całość

  •  

    46638 - 252 = 46386

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień XII (11.06.2018)

    Od metra piachu, od litra deszczu, od cholery bólu

    @DragDay7 chyba nie sięga pamięcią kiedy ostatni raz wstawał o 6 rano. Chciałem się sam wynieść po cichu, ale uparł się, że zrobi mi śniadanie. Bardzo miło z jego strony - jak już mnie pożegnał i zrobił fotkę na do widzenia poszedł mądrze spać dalej - zazdroszczę.

    Ja z Legionowa prosto na Nieporęt. W zasadzie już wtedy zaczyna mniej lub więcej padać. Tak naprawdę pierwszy raz podczas całej wyprawy. @Mortal84 miał fuksa gigantycznego, bo przez 11 dni udało mu się przejechać o suchym tyłku.

    W Wyszkowie czeka na mnie @SnikerS89. W Biedronce uzupełniam zapasy i kupuję śniadanie, ale akurat zrobili promocję na pieluchy i jakieś dantejskie sceny się działy plus ta promocja nie chciała wbić się na kasie ergo zmarnowałem z pół godziny...

    Raz mży, raz pada, a czasem po prostu leje, więc chowamy się i przeczekujemy. Po drodze pada mi bateria w liczniku, naprawiamy to bateriami od @SnikerS89, ale jakieś ruskie i nie haraszo. Bez samokontroli prędkości dziwnie i wolniej się jeździ. W międzyczasie odwiedziliśmy miniskansen w miejscowości Długosiodło. Przeprawiamy się przez budowę na 8-ce i kawałek dalej rozdzielamy. Kolega od #kapliczkiboners w jedną, ja w drugą.

    W mniejszym lub większym deszczu przez Brok jadę do Muzeum w Treblince. Ciekawe miejsce tylko prowadzą do niego betonowe, bardzo zniszczone płyty. Na jednej z nich coś pykło w kolanie i robi się niefajnie. Tak w ogóle to miało mnie tam nie być, bo pomyliłem Treblinkę z Sobiborem i myślałem, że już mam to zwiedzone. Na szczęście @SnikerS89 wyprowadził mnie z błędu. Do tego muzeum prowadzą dwie równoległe drogi i to dosłownie, bo zwykle oddziela je 50-100m. Jedna nówka z bajecznym asfaltem, druga ze starych, rozpadających się płyt betonowych. Obie mają kilkanaście kilometrów. Zgadnijcie na której jest cały czas zakaz dla rowerów? 3 razy próbowałem tym syfem i 3 razy wracałem na zakaz. W deszczu i z bolacym kolanem wolałem wykazać się obywatelskim nieposłuszeństwem i przyjąć ew. mandat niż katować siebie i rower.

    Niedaleko Sokołowa Podlaskiego jest wiocha Budy Kupientyńskie. Niechże przeklęte będą na wieki. Las, piach, mnóstwo piachu i oberwanie chmury, które miało dosłownie kilka km szerokości, więc trzeba mieć niesamowite szczęście, żeby te niesprzyjające okoliczności zgrały się w czasie. Dojechałem do jakiegoś sklepu, wyglądając jak potwór z bagien, czekam aż przestanie lać i akurat pisze do mnie @Rymbaba u którego nocowałem ostatnie dwie wyprawy i na tej też miałem, ale nie pykło.

    Patrzę na strave i widzę że w mojej okolicy wybrałeś hardcorowa trasę dla roweru szosowego z bud kupientynskich do kupientynskich :-D sam piach i doły.

    Gdyby tak napisał pół godziny wcześniej... Poza tym robi dobre piwerko, więc gdyby nie jego urlop...

    Mój dzisiejszy host czyli Pan @fenter miał wystartować po mnie po pracy, ale nie pykło i dobrze dla niego, bo zlałoby mu tyłek. Mnie złapalo zaraz za Liwem to w podskokach wróciłem do miasta pod dach sklepu.

    Spotkaliśmy się kilka km od domu. Umyli rowery, zjedli kolację, a kolega zapowiedział, że jutro bierze urlop i jedzie ze mną. Pięknie! Pobudka 6 rano zaprasza.

    Strava

    #100km #200km (nr 13) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    źródło: DSC_0094.JPG

  •  

    47528 - 248 = 47280

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień XI (10.06.2018)

    "It's time to say goodbye"

    W związku z nieubłaganie zbliżającym się końcem udziału @Mortal84 w wyprawie postanowiliśmy spiąć tyłki i wyjechać o 7:00, co skończyło się i tak 7:30. Na start dziurawy most i kilometr piasku.

    Pod Płońskiem niespodziewanie (choć zapowiedzianie) pojawia się @Borsaj. Dla niego niespodziewanie od startu z nami pojawia się piach. Mazowieckie kurka...

    Dość spokojnie docieramy do Wyszogrodu, gdzie szukamy sklepu, bo wszak niedziela niehandlowa. Dziękuję bardzo za ten wspaniały wynalazek. Przy 33 stopniach zapowiadanych, a kilku więcej asfaltu i w pełnym słońcu, to wspaniała sprawa nie móc znaleźć miejsca, gdzie by można się zaopatrzyć. Udało się po kilkunastominutowym krążeniu po mieście znaleźć monopolowy prowadzony przez starszego gościa. W tym monopolu poza fajkami, piwem, wódą i paroma napojami nie było niczego. Ok, były jeszcze żule.

    Południową stroną Wisły dojeżdżamy do Nowego Dworu Mazowieckiego, a tam obowiązkowo McD, który tym bardziej jest zbawieniem w niehandlową niedzielę. Szybkie i pewne żarcie, a słodkiego człowiek ma dość - szczególnie w taki upał. Nadal we 3 lecimy na Nasielsk, gdzie @Mortal84 ma się odłączyć i jechać na Warszawę Centralną, coby pociągiem wrócić do Katowic. Czas mamy dobry, więc udaje się go przekonać do jazdy aż do Pułtuska.

    Po chwili znajdujemy tam @SnikerS89, lody, picie i w drogę w akompaniamencie śpiewów Alleluja jakiegoś marszu o życie. @Mortal84 odłącza się od nas i ciśnie prosto na pobrać. Dzięki Pan Mortal. To było wspaniałych 11 dni zapomnę je dopiero jak będę miał Alzheimera.

    Z kolegą robimy jakieś 30km. Do Serocka jadę sam. Odzywa się wtedy @theDOG, żeby się ze mną ustawić, ale decydujemy, że bardziej przyda się @Mortal84, żeby pomóc mu szybko trafić na dworzec. Przeciskanie się przez nieznane miasto to słaba sprawa. Tam trafiam na ścieżkę wzdłuż Narwi, która spokojnie mogłaby aspirować do miana singla. Stromo, piasek w lesie, góra dół. Ciekawe.

    W Zegrzu czeka na mnie @mmichal i razem robimy ostatnie km do Legionowa, gdzie nocuję u starego wyprawowego znajomego czyli @DragDay7. To ten gość, który na pierwszej wyprawie gonił mnie z kumplem samochodem, żeby zjeść ze mną obiad, a na drugiej wyprawie nocowałem u niego i niedużo brakło rozwaliłbym mu podczas zabawy Oculusa.

    Strava

    #100km #200km (nr 12) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    48947 - 286 = 48661

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień X (09.06.2018)

    Saharyjskie temperatury, saharyjskie piaski, saharyjskie zadupie zwane mazowieckim

    Rano @guziec z żoną przygotowują nam śniadanko na wypasie. Gofry z miodem i truskawkami plus jajeczniczkę. Czyli mamy węgle na kręcenie i trochę białka. @guziec zgodnie z planem towarzyszy nam do Szumowa przy okazji zahaczając o coś za co lubimy Mazowieckie. Piasek, dużo piasku, piasek niespodziewany, grząski, kopny, do... niczego. Rzut beretem do stolicy, a taka padaka. Obowiązkowo zaliczamy też czołg i skansen w Nowogrodzie.

    Do Czyżewa wiatr przeszkadza dość mocno, gorąc, upał. W Biedronce popas i krajówką jedziemy aż do Różana. Cały czas trzymamy prędkość w okolicy 35km/h. Tam zdjęcie z czołgiem i rozmowa z lokalnymi rowerzystami, którzy wybieraj się do przejechać podkrakowskim WTR. Taka nasza droga rowerowa po wałach Wisły, która ma ponad 200km. O dziwo pod Różanem jest nawet jakiś podjazd. Może nie nazwałbym tego Col d'Różan, ale jednak pagóreczek wśród płaskiego jak stół Mazowsza.

    W Makowie Mazowieckim odwiedzamy kolejnego przyjaciela wyprawy czyli stację Orlen. Po dwa hot dogi i ruszamy dalej do Nowego Miasta. Tam w Dino spotykamy kilkunastu Ukraińców, którzy na pewno nie byli elitą intelektualną tego narodu. Bardziej stereotypowych Ukraińców-budowlańców nie widziałem chyba nigdy. No i wracali chyba w 12 Renault Scenic... W Nowym Mieście jest znak na Joniec, gdzie mamy nocleg. I my zamiast posłuchać Google i pojechać naokoło daliśmy się skusić temu znakowi właśnie. Pokarani zostaliśmy około 3km jazdy po piasku.

    Na nocleg prowadzi kilometr piaskowej drogi. Tam też nie ma zasięgu, jak dla mnie już brakło ciepłej wody. Ciekawie. Ale wypraliśmy szmaty, wzięli prysznic. Kolacja na partyzanta, bo nawet stołu nie było, a jedynie jedno krzesło. Ale było w miarę czysto, więc tak naprawdę reszta to pikuś.

    Strava

    #100km #200km (nr 11) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    49995 - 263 = 49732

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień IX (08.06.2018)

    Dzień perfekcyjny w każdym calu

    Poranek wita nas niewyschniętymi ubraniami po wczorajszym praniu. Kotłownio-toaleta w "hostelu" pracowniczym okazuje się zbyt zimna na suszenie szmat. Jemy śniadanko i śmigamy - niby próbujemy szybko zebrać tyłki, ale nie udaje się za nic. I po raz pierwszy startujemy ciutkę po 8 rano zahaczając jeszcze o atrakcje Ciechanowa, czyli zamek, pomnik i rynek.

    W Ostrołęce w McD przerwa i czeka tam na nas @RayCall_PL. Co jedna wycieczka szkolna wyjdzie to zaraz pojawia się kolejna. Nie wiem gdzie te dzieciaki jeżdżą, że przystanek jest w Ostrołęce - do samej Ostrołęki na pewno nie, bo w tym mieście raczej nic ciekawego nie ma.

    Niemal cały dzień ze świetnym asfaltem, płaski teren, nogi wypoczywają, kolana nie bolą, dość ciepło, ale mimo wszystko nie morderczy upał. Cały czas śmigamy ponad 30km/h, głównie lasami. Bajka.

    Po przerwie w Myszyńcu lecimy na Rozogi i tam niespodziewanie spotykamy towarzysza z dwóch ostatnich dni, czyli @Twierdziel. Chłopak zrobił 140km, potem 230 z czego 160 z nami i jeszcze dziś po pracy dojechał samochodem z rowerem, żeby z nami zrobić przynajmniej te 20km. To się nazywa zaangażowanie.

    Kawałek dalej dołącza do nas kolega @guziec, z którym zarówno ja jak i @Mortal84 jechaliśmy kawałek na wyprawie rok wcześniej. Śmigamy we 4 i nagle ktoś do nas macha. Okazał się to być brat @RayCall_PL z dziewczyną (chyba?). Przywieźli nam na trasę lody i Oshee (product placement przypadkowy). Rewelacyjny gest. Nawet nie żebyśmy potrzebowali bardzo, ale "za darmo to i sól słodka". A tak na serio to po prostu bardzo miło z ich strony. Inicjator tej sytuacji zaraz urywa się od nas i jedzie do domu. Chłopak zrobił z nami ponad setkę i to nawet w spodenkach bez pieluchy... Jutro będzie bolało, ale szacunek za zawzięcie.

    Już w trójkę razem z @guziec wjeżdżamy do Kolna, gdzie w paczkomacie leży paczuszka wysłana przez @isiowa. Paczuszka z moim prawem jazdy (zapomniałem wziąć dokument do meldowania się w hostelach) oraz ciasteczkami owsianymi zrobionymi przez nią. No złote dziewczę.

    Nocleg u @guziec przywitał nas zapowiadanym jeszcze przed wyprawą schabowym z ziemniaczkami i mizerią. W tamtym roku to był obiad, na który czekałem, że zjem sobie w ramach nagrody w domu. Pan kolega zapamiętał i zapraszając do siebie na nocleg kusił rzeczonym żarełkiem. Rewelacyjna atmosfera, jakże miło po kilku dniach w hostelach przeprać rzeczy w pralce, a nie ręcznie. Jakże miło skorzystać z prysznica, którego grzyb nie chce zjeść człowiekowi połowy stopy. Bajka. Dzień perfekcyjny.

    Strava

    #100km #200km (nr 10) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    52301 - 283 = 52018

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień VIII (07.06.2018)

    Dookoła Polski - dzień VIII, czyli odnalazłem jednorożca, ujechaliśmy kolegę...

    Tym razem mobilizacja w narodzie była, bo właściciel hostelu wyjeżdżał i mógł nam wydać rowery tylko o 6:30, a poza tym jesteśmy umówieni na 7:30 pod Biedronką z @breja i @Twierdziel. Ten drugi podjął odważną decyzję, że jedzie z nami całą trasę, czyli 280km. @breja podrzucił go do nas samochodem i miał odebrać wieczorem z Ciechanowa.

    Pierwszy ciekawy pkt na trasie to wioska czy też miasteczko Jednorożec. Podobno z dziewicami jest jak z jednorożcami. Wszyscy o nich słyszeli, a jakoś nikt nie widział. Niniejszym zaczynam wierzyć w jedno i drugie.

    Temperatura znośna, wiatr początkowo pomocny, więc leci się na luzie. Niestety dla naszego dzielnego towarzysza ponad setka dzień wcześniej i dziś z nami to trochę za dużo i zaczyna odstawać. Zostaliśmy zmuszeni zostawić go Cyganom na pożarcie w Mławie. A tak na serio to kolega sam zrezygnował, bo wiedział, że ciut słabnie. Tak czy inaczej respekt ludzi dwóch pedałów, że się mu chciało na starej szosie zrobić 140km i 220km. Panu @breja przy okazji podziękowania za fotki.

    Jedziemy dalej, nic się nie dzieje, nudy panie, nudy. W Raciążu idziemy do Biedronki, a po wyjściu czeka na nas anonimowy Wykopek na Tribanie 100, czyli jak się potem okazało @Borsaj. Po kilkukrotnym odbieraniu wyrazów szacunku od okolicznej podsklepowej elity śmigamy żwawo w kierunku Ciechanowa na nocleg w pokojach pracowniczych. Standard mierny minus szczególnie patrząc na czystość, ale na głowę nie kapało i spać się dało.

    Strava

    #100km #200km (nr 9) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    54859 - 255 = 54604

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień VII (06.06.2018)

    Najwierniejszy kibic @galonim

    Startując z Elbląga zahaczamy tylko kilka atrakcji: myjnię samochodową, bo dzień wcześniej na plaży rower wywrócił mi się napędem w piach, więc wyglądał jak potwór z bagien. Potem tylko czołg, jakiś szalenie paskudny kościół i cmentarz żołnierzy radzieckich. Dzień zimny, więc w Ultralightach, ale już te kilka stopni więcej niż wczoraj wieczorem powoduje, że nie zamarzamy.

    W Kwitajnach stary pałac z ładnym mostkiem. Robimy też zdjęcie kościołowi, ale jakiś taki mało urokliwy widok. Mówię jednak @Mortal84, że będziemy mieć na trasie taki bardzo klimatyczny nad jeziorem, bo w tamtym roku jechałem koło niego. Jedziemy 200m i okazuje się, że to właśnie ten kościół. Co perspektywa i inne otoczenie robi z widokiem.

    Niedługo później dołącza do nas @galonim. Człowiek tytuł tego dnia. Jest to koleżka, który jako jedyny brał udział w każdej mojej wyprawie. Nawet Krakusy nie mogą się pochwalić takim osiągnięciem. Na pierwszej jechaliśmy kawałek, zjedliśmy pizzę razem, na drugiej jechaliśmy już dłuższy kawałek rowerem i nocowałem u niego. Na trzeciej dołączył, gdy @Mortal84 rozwalił w zeszłym roku rower, a lało wtedy paskudnie. I pojawił się też w tym roku - to się nazywa zaangażowanie. Współnie dojeżdżamy do Olsztynka, a kolega wraca sam do Lidzbarka Warmińskiego. Przygotowuje się do Pierścienia Tysiąca Jezior i wygląda na to, że formę zrobił.

    W Nidzicy jedziemy do McD na obiadokolację. Bardzo lekka i niekaloryczna, bo @galonim zrobił nas w jajo i rzeczonego McD tam nie ma. Skończyło się na żulerskim jedzeniem pod Lidlem. Jadąc w kierunku na Jedwabno spotykamy gościa na starej szosie i okazuje się, że to Wykopek @Twierdziel, który ciśnie z nami aż do naszego noclegu w Chorzelach, a potem jeszcze musi kilkadziesiąt km wrócić do domu. W domu był o 23... I zadeklarował, że startuje z nami następnego dnia. Jak obiecał tak zrobił, ale o tym w kolejnej relacji.

    Strava

    #100km #200km (nr 8) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    źródło: DSC_0082.JPG

  •  

    P63800 - 247 = 63553

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień VI (05.06.2018)

    Jak można bez morza, kiedy morze być może?

    Po śniadaniu zrobionym przez mamę @nunu85 wyjeżdżamy od nich korzystając z uroku "asfaltu typu Kongo", który nie pozwala nam zapomnieć, że w Polsce jest znacznie lepiej z drogami, ale są miejsca zapomniane przez Boga, ludzi i drogowców. Jednak dość szybko dojeżdżamy do drogi krajowej nr 55, która pozwala nam dość szybko dotrzeć do Kwidzyna. Tam oglądamy zamek i "nowy" most na Wiśle (choć to chyba Korzeniewo nie Kwidzyn).

    Bocznymi drogami wzdłuż Wisły jedziemy wschodnią stroną, żeby zrobić zdjęcie panoramie Gniewu. Wg mnie jednemu z najlepiej sytuowanych miast, żeby takowe zdjęcie zrobić. Ładna zabytkowa zabudowa i odsłonięte tereny. Choć widok od strony zachodniej (Nicponia) jest lepszy. Ogólnie ładny zamek tam mają.

    Kawałek po ażurowych płytach, potem bocznymi drogami do Białej Góry gdzie oglądamy całkiem fajną śluzę i po okropnym asfalcie przez Sztumskie Pole dojeżdżamy do Sztumu. Tego Sztumu. Udało się w nim nie zgnić, choć czujne oko @JOUKI wyhaczyło nas pod Polo Marketem, gdzie robiliśmy przerwę na drugie śniadanie.

    Naprzeciwko wyjechał do nas @Quardius. W Malborku oglądamy zamek (bo jakże by inaczej) i na wylocie z miasta spotykamy @Quardius. Razem kierujemy się na piękne mosty w Tczewie, a potem na most w Kiezmarku, gdzie spotykamy mojego znajomego Adama Kolarskiego. Z niego to jest kawał górala i ogólnie rowerowego cwaniaka. Jak on jest koło Krk to odbieram go ja, a jak ja w okolicach Gdańska to on. Choć ostatnio się wycwanił i większość czasu pomieszkuje na Teneryfie. Robią ludzie kariery...

    Mieliśmy jechać do @Polinik, a @Polinik przyjechał do nas z kartonem Góralków. Bardzo miły gest. Mieliśmy tego zapas do jedzenia.

    Cały dzień z zimnym #wmordewind, czym bliżej morza tym zimniej i mocniej wieje. Razem docieramy na Westerplatte, robimy fotki nad morzem z rowerami i szybko na prom w Mikoszewie, gdzie kasują nas po 5zł za rower - złodziejstwo... Na południu Polski zwykle jest za darmo lub za symboliczną złotówkę. Na pierwszej wyprawie płynąłem nim z @morteusz i z tego promu właśnie widzieliśmy burzę, która potem zlała nam strasznie tyłek.

    Przejeżdżamy przez Rybną i mam nieodparte wrażenie, że na pierwszej wyprawie @faramka polecała mi tamtejsze mosty zwodzone, a jeden nawet trafiłem jak był otwarty. Nic sobie nie dam uciąć, bo przywiązany jestem do wszystkich swoich członków, ale to chyba były te właśnie. Nowy Dwór Gdański wita nas McD i dojmującym chłodem. Drogę do Elbląga pokonujemy w deszczowych kurtkach, bo jest tak zimno. Dojeżdżając tam temperatura spadła poniżej 10 stopni co jak na 20 jest dość zaskakującym wynikiem. Biedronka po rzeczy na kolację i śniadanie i lądujemy w Camping 61. Ogólnie polecamy to miejsce. Domki bardzo czyste, fajny standard i znośne ceny.

    I tak minął nam kolejny fajny dzień.

    Strava
    #100km #200km (nr 7) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    68502 - 220 = 68282

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień V (04.06.2018)

    Troszkę pagórków, mnóstwo wmordewindu i garść dramatycznych dróg

    Po pogaduchach z nami do północy @Zara-tu-s_t_ra wiedziała, że pobudka z nami o 6 rano to nie będzie nic łatwego. Ale dała radę, ogarnęła nam pełne śniadanko. My w zamian pomogliśmy jej załadować kilka worków z ziemią na samochód i wszyscy byli szczęśliwi. Za oknem niby paskudna mgła, ale ledwo po kilku km nie ma po niej śladu i tam też pojawia się nasz wczorajszy towarzysz na szosie czyli @spasiva - tym razem poszedł biegać. Świat jest mały czy coś.

    Kto nie zaznał gruzu ni razu ten nigdy nie zazna słodyczy w niebie, czyli trafiamy na odcinek szutrowy - spoko. Potem trafiamy na odcinek leśny - też spoko. Ale gdy ten leśny odcinek zamienia się w nieprzejezdny piach robi się w sumie śmiesznie. Śmiesznie, bo miałem z kim to przejechać kurwując razem, a dla @Mortal84 to w sumie nowość, bo nikt szosą z własnej nieprzymuszonej woli po czymś takim nie jeździ.

    Brodnicki Park Krajobrazowy całkiem sympatyczny. Trochę jazdy góra-dół. Miła odmiana po płaszakach w okolicach Łodzi czy Warszawy.

    Na spanie zaproszenie dostaliśmy od @nunu85 - pana sołtysa. Przy okazji rolnika, obszarnika, na pewno kułaka i złodzieja! Bo jak wiadomo kto ma traktor z GPS to musi być element wywrotowy z zapędami do szkodnictwa! Tak mówił towarzysz Stalin i to musi być prawda! A tak serio to miło zostaliśmy przyjęci przez niego i jego rodzinkę. Nakarmieni, wykąpani poszliśmy na szaberek na czereśnie. Gdy już pan rolnik wrócił z oprysków to zabraliśmy się za legendę północy, czyli piwo Specjal. Po jednym, pogadane o pierdołach, śmieszki i do spania. Przy okazji @nunu85 nauczył nas nowego terminu na ultradziadowskie drogi - "asfalt typu Kongo". Coś o tym wie, bo ma taki dookoła swojej wsi.
    Strava

    #100km #200km (nr 6) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    71164 - 254 = 70910

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień IV (03.06.2018)

    Burze wszędzie tylko nie u nas

    Miłym zaskoczeniem jest dla nas, że @radoslaw-szalkowski zebrał się o nieboskiej godzinie, przyjechał pociągiem, żeby pojawić się pod naszym noclegiem w Kutnie. Dla nas niestety informacja, że odwozi @Cymerek do Warszawy, a nie jedzie ze mną i @Mortal84. Ale będzie miał za swoje jak się okazało!

    Jedziemy całkiem na luzie i po 50km dostajemy filmik od @Cymerek, że stoją przemoczeni na stacji, a dookoła burza, grad i świata nie widać. A mógł Radek jechać z nami to by cały dzień zleciał mu o suchej dupie.

    Widzimy jadącego z przeciwka kolarza i mówię, że:

    Po Decathlonie ich poznacie!

    Prawda li to, bo to niespodzianka w postaci @puchacz22. Bardzo sympatyczny koleżka, z którym razem jedziemy kilkadziesiąt km z pożegnalnym lodzikiem... Na tymże postoju dzwonię do @Zara-tu-s_t_ra. Dzwoniłem do faceta, odebrała kobieta, bo @Zara-tu-s_t_ra okazała się być utajonym różowym. Parę pomyłek w rozmowie przez to i śmiechom nie było końca #czystyubaw.

    Za Gostynińsko-Włocławskim Parkiem Krajobrazowym spotykamy @spasiva, z którym zwiedzamy Płock i okolice. Łącznie ze Wzgórzem Tumskim, Decathlonem i sławnym, na niemalże cały powiat płocki, McD. Dojeżdżamy razem do naszej wybawicielki, która ogarnęła nam wyrko, pyszną kolację i piwerko, a i pogadać udało się całkiem długo. Polecam tego Wykopowicza!

    @Cymerek i @radoslaw-szalkowski szczęśliwie dotarli do domów. Zuchy!

    Strava

    #100km #200km (nr 5) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    74384 - 237 = 74147

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień III (02.06.2018)

    Drugie kolano jebło i spuchło

    Jazda tego dnia obfitowała w drogi o standardzie poniżej krytyki już chwilę po starcie. Za to była pełna tych rysowanych od linijki.

    Kawałek za pałacem w Piorunowie dogania nas @sim_co, który zrobił z nami kilkanaście km poprzedniego dnia. Razem jedziemy kawałek z przerwą na Orlenie i w Ozorkowie rozdzielamy się.

    Zamek mega klimatyczny. W stylu rozdziobią nas kruki i wrony.

    Była sobota, ale jedziemy do Piątku, gdzie niby geograficzny środek Polski z pomnikiem tak słabym jak tylko ktoś o talencie pani Cecilii Gimenez mógł stworzyć. Gdzieś też tam zaczynam czuć prawe kolano, które fatygowałem mocniej, oszczędzając profilaktycznie lewe, z którym miałem problem z ITBS.

    Jedziemy blisko Kutna, ale dokładamy km po gminy, które są treścią tej wyprawy. Kolano boli coraz mocniej, spuchło, rzepaka opadła przynajmniej cm. Dziwne. Pierwszy raz w życiu coś takiego mnie dopada. Kolano boleć zaczyna też @Cymerek, a i Pan @Mortal84 na pytanie czy coś go boli odpowiada na szczęście, że jego boli obtarta dupa. Umiał się dopasować.

    W końcu docieramy do Kutna do Moto Pub. Nocleg w standardzie wczesny Gierek na szynach. Z głośników w barze na dole leci niezły szajs. Teksty typu:

    Rapapara, rapapara miała ryja jak kopara

    Czy inne o pedałach wpadają w ucho. Sklep, piwo, zakupy, burger, spać.
    Strava

    #100km #200km (nr 4) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    76231 - 238 = 75993

    Wyprawa "dookoła" Polski: dzień II (01.06.2018)

    Ogórki kiszone for the win!

    Dobrze jest się obudzić u znajomych, zjeść z nimi śniadanie i razem wyruszyć w trasę. To o @rdza i @theDOG. Pod blokiem czekają już nasi młodzi i waleczni czyli @Cymerek i @mosci_K. Chłopaki mieli jak ja i @Mortal84 ponad 400km w nogach z dnia poprzedniego, co dla większości jest usprawiedliwieniem, żeby kolejnego dnia rower odpuścić. Na szczęście nie dla nich.

    Po 25km pierwszy popas pod pomnikiem łosia i obok restauracji, gdzie ktoś wszystkie A przerobił na kutasy. Chwilę później opuszczają nas Warszawiacy. W Bolimowie czekają @radoslaw-szalkowski oraz Wrocławiak @Dewastators. Tam też obiad sponsorowany przez ogórki kiszone, kabanosy, bułki i winogrono. Jak widać jeść można wszystko. Pić też bo 300ml wody z ogórków było świetne w taki upał.

    Rzeczony upał jest masakryczny. Temperatura w czasie jazdy dobija do 38 stopni nie spadając przez większość dnia poniżej 35. Polewamy głowy wodą. Postójów na picie i lody było bodaj 6.

    @Dewastators połamał szprychę, ale dało się jechać bez niej. Mile było, że jeden z kierowców zatrzymał się i chciał go odwieźć do miasta.

    Nocleg zaplanowany w Konstantynowie Łódzkim, a po drodze w Aleksandrowie spotykamy @sargento, @Zelazko_MPM i @sim_co. Odwożą nas pod hostel pracowniczy pełen Ukraińców. Tam się rozdzielamy, a chłopaki mają w planie jeszcze sporo km do domów. Czapki, bandany i kaski z głów.

    Żeby nie zamulać idziemy na pizze i piwo na miasto. Wracamy zadowoleni, najedzeni i pogryzieni przez komary.

    Wniosek z tego dnia? Poziom rowerowy na Wykopie jest coraz lepszy i bardziej zwariowany. A ponad pół litra wody z ogórków komponuje się nieźle z upałem i rowerem.

    Strava

    #100km #200km (nr 3) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    źródło: DSC_0054.JPG

  •  

    80510 - 442 = 80068

    Wyprawa "dookoła" Polski: dzień I (31.05.2018)

    Czyli 20+ Krakowiaków i 10+ Warszawiaków

    Wspaniała była to jazda nie zapomnę jej nigdy. Tłusta czterysetka na początek wyprawy z #krakow do #warszawa.

    Nie będę się rozwodził jak sprawa wyglądała, bo wielu już relację napisało, więc mieliście okazję poczytać u innych kto gdzie i kiedy.

    Cieszy mnie niezmiernie, że udało się zmobilizować ponad 20 osób z Krakowa i "okolic" oraz około 10 z Warszawy do wspólnej jazdy. Cieszy, że zdecydowana większość trasę tę ukończyła w całości. Większość nawet w dobrym zdrowiu i stylu.

    Ja sam przez ponad 200km walczyłem z mdłościami na konkretnym poziomie, więc wspomnienia z drugiej połowy orbitują głównie wokół starań żeby komuś nie zrobić nowego wzoru na plecach w kształcie mocno nieregularnym. Na Centralnym w Warszawie o mało nie dołączyłem do żuli rzygających to rabatek. Obyło się bez większego faux pas, choć wymagało to kolosalnej ilości silnej woli. Poza tym jechało się rewelacyjnie. Mnóstwo rozmów, śmiechów i wszystkim należą się podziękowania, że chciało im się mi towarzyszyć. Szczególnie chłopakom, którzy dojechali z Tarnowa, Rzeszowa, Kielc i ogólnie daleko od Krk czy Wawy. Oraz @rdza i @theDOG za gościnę dla mnie i @Mortal84.

    Za rok "tradycyjny" wypad do Warszawy będzie miał 500km, cobyście mogli poprawić swoje życiówki. A większość obecnych poprawiła też swoje w tym wypadzie.

    Dla kronikarskiego obowiązku próba wpisania wszystkich obecnych Wykopków. Dzięki Wam i gratulacje wyników. Do zobaczenia za rok na 500km lub wcześniej jeżeli życie pozwoli.
    @Cymerek @wspodnicynamtb @mihal34 @pe__pe @banan77 @kiwacz @libejro @Wilier @zukikiziu @Baczy @mosci_K @Mortal84, @makyo, @MordimerMadderdin @radoslaw-szalkowski @masash, @mikkeler, @oskar1100, @theDOG i @tytyrytek @negrobella @sosna119 @rdza @edicsson.

    Jeżeli kogoś pominąłem to nie bijcie. Lub tylko trochę.

    Strava

    #100km #200km #300km #400km (nr 2) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    149854 - 102 - 22 - 52 = 149678

    OTR Nowa Huta

    Czyli #rowerowykrakow z @Cymerek na OTR.

    pokaż spoiler Gdyby kogoś coś bolało od tego zdjęcia, to jest to superboczna droga + taka formacja tylko do tegoż zdjęcia.


    A 52km to wypad na obiad do Wieliczki z @isiowa.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 39)
    pokaż całość

    źródło: 2018.05.10-2.JPG

  •  

    151017 - 21 - 119 - 68 = 150809

    Adam Kolarski w PL, deszcz, brak karty w aparacie, burger w Kebabie u Szwagra

    Czyli kolega Adam wrócił po pół roku na Teneryfie na chwilę do Polski, to trzeba go było kawałek odebrać zanim uciekł w kierunku na Gdańsk.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 38)
    pokaż całość

  •  

    167490 - 302 = 167188

    No to tauzen w tym tygodniu pęknął...

    Czyli ktoś musiał @Cymerek odebrać z domu rodzinnego, bo biedaczek wyznaczył sobie trasę naokoło przez Słowację i trzeba było mu pomóc, coby trafił do domu.

    Pobudka o 5 rano, żeby przed 6 zrobić jeszcze ze 20km, bo o 20:45 było Gran Derbi, więc wiedziałem, że nie będzie za bardzo czasu na dokręcanie. Wtedy jeszcze ubrałem kurtkę, którą używałem do jazdy w zimie... Powrót do domu, zostawienie tejże i na wały, gdzie czekał na mnie lokalny koń Mateusz Karkula i razem parę km dalej łapiemy kolegę @38kemor z #rowerowykrakow. W Wieliczce spotykamy podróżnika z Argentyny, 5 lat jazdy, 80 tys. km., 37 krajów. Dobry gość. Życzymy szczęścia i uciekamy dalej do Dobczyc w dobrym tempie. W Wiśniowej pożegnanie z Mateuszem i jadę sam.

    Świetna droga, którą serdecznie polecam, z Wiśniowej do Mszany Dolnej przez Kobielnik. Ten sam mniej więcej dystans, to samo przewyższenie, a nówka asfalt totalnie bez samochodów.

    W Rabce pod PKP czekam na @mihal34, który był na weselu niedaleko, to wziął rower i przyjechał się kawałek przejechać. Razem lecimy do Odrowąża odebrać pana Cymerka. U niego na włościach herbatka i kierujemy się we 3 na podjazd "Beskid" (pod Bukowinę) bardzo konkretny i fajny.

    W Jabłonce dramat, bo chcieliśmy wpaść do Biedronki, a tam remont... Tragedia naszych czasów. Opuszcza nas też @mihal84 Skończyło się w innym sklepie i jedzeniem 7Days, które są słabe na rower. Po przerwie uderzamy na Słowację, gdzie po pewnym czasie spotykamy wyczekiwanego pana @Mortal84, z którym jedziemy z powrotem do Polski.

    Bez większych historii docieramy do Lanckorony, choć sama Lanckorona już z pewną historią, bo jedziemy przez dobrą ściankę. @Mortal84 zrobił tam KOM, mnie wpadło 3 miejsce... Co jest o tyle ciekawe, ze jechaliśmy razem, a nawet szczyt przyatakowałem, a Strava i tak policzyła 4 sekundy wolniej. To pokazuje, że na krótkich segmentach niedokładność GPS + próbkowanie jest za słaba, żeby cokolwiek wiarygodnie policzyć. Tym niemniej dało nam to troszkę w dupę po 200km w nogach.

    Na górze w Arca Cafe kawka, ciastko, pierogi i rozdzielamy się. Ja z @Cymerek do domu, a @Mortal84 też do domu tylko pod Oświęcim. Reszta trasy już płaska, prosta, spokojna. I udało się 300 zrobić przed Grand Derbi.

    Wyprawa dookoła Polski już za niecałe 3 tygodnie.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 7) #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.05.06-full.JPG

  •  

    174342 - 103 - 38 = 174201

    Gran Fondo Nowa Huta

    Bardzo spokojny puszczing z dwoma niewykopkami, bo następnego dnia trzeba było podskoczyć na Podhale po @Cymerek, a to 300km.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 37)

    źródło: 2018.05.05.JPG

  •  

    174454 - 112 = 174342

    Cymerek jedzie do domu

    Czyli #rowerowykrakow z @louise_attack i @mihal34 odprowadził @Cymerek kawałek w jego trasie do domu. Trasie, która nie była dla niego łatwa po 300km poprzedniego dnia, ale dał radę! My też sobie parę pagórasków zrobiliśmy.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 36)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.05.03-full.JPG

  •  

    179222 - 314 = 178908

    Kolarstwo gastronomiczne

    Czyli jak co roku #rowerowykrakow pojechał do Zalipia zobaczyć malowane domki. Udział wzięli @Cymerek @wspodnicynamtb @dzangyl oraz @kiwacz na powrocie.

    Start ciut przed 7 rano, jadę na PC, gdzie zbieramy resztę towarzystwa i śmigamy poprzez Niepołomice i Puszczę na WTR. Z wiatrem w twarz, który towarzyszył aż do Tarnowa. Cały czas uciekając o włos od deszczu, który nas gonił. A w zaszłym roku mieliśmy takie szczęście, że całą trasę jechaliśmy w deszczu, mimo że reszta dookoła miała sucho. Taka mała chmurka towarzyszyła nam wtedy cały dzień i przemoczyła. Tym razem udało się bez kropli deszczu.

    W Zalipiu standardowo fotka z, w sumie jedynym sensownym, domkiem. Rundka po wsi i wracamy na WTR, żeby dojechać do jego końca w Szczucinie. Tam też popas w Biedronce oraz wizyta w Muzeum Drogownictwa gdzie stoi całkiem sporo walców, głównie parowych oraz innego sprzętu potrzebnego w budowaniu dróg.

    Traska do Tarnowa prowadziła przez minimum zmarszczek i pofałdowań w terenie, więc choć dzięki temu przewyższenie na 300km nie leżało bliżej zera. Tam wizyta w McD. Swoją drogą #tarnow uważam za jedno z najgorzej rowerowo przystosowanych miast. Kupę zakazów jazdy rowerem, DDR zrobione po jakichś starych chodnikach z płyt, które się rozeszły na boki, wąsko, wysokie krawężniki. Bleh.

    Powrót z Tarnowa już z wiatrem, szybko serwisówką A4. Potem jakieś kilka kilometrów po szutrze przez las, ale nawet się nam to podobało. Zaraz za tymże lasem spotykamy @kiwacz i ostatnie 50km jedziemy już razem z przerwą obowiązkową na Rynku w Niepołomicach. Wszyscy szczęśliwie wrócili do domu nawet nieprzesadnie zmęczeni.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 6) #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.05.02-full.JPG

  •  

    195247 - 107 = 195140

    Plażing, smażing, opierdoling

    Czyli leniwa seteczka jako rozgrzewka przed trzysetką.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 35)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.05.01-full.JPG

  •  

    195500 - 103 - 21 = 195376

    Support pana Mateusza i gościnny udział pana Radosława

    Czyli pitu, pitu i zabawa w lodożerców.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 34)

    źródło: 2018.04.30.JPG

  •  

    199918 - 311 = 199607

    "Rower is maj paszyn", czyli "Ach cóż to był za wpierdol 2.0". Przehyba z Twarożkami.

    Czyli wyjazd na najtrudniejszy podjazd w Polsce z kolegą #bynon z #rowerowykrakow i dwoma niewykopkami na wyrypę. W sumie najmocniejszą wyrypę w tym roku. 300km i 4500m w dobrym tempie. Więcej zdjęć w pierwszym komentarzu.

    6:15 z Bernatki i lecimy spokojnie, bo główne atrakcje dopiero przed nami. Przełęcz Słopnicka bardzo sympatyczna do podjechania, a następnie jedziemy na Wierchmłynne, gdzie podjazd jest zdecydowanie sztywniejszy, ma wąski asfalt, a auto jeździ za autem. Dziwne, bo to taka bardzo wąska leśna droga. Do Ochotnicy Dolnej potem mamy już prawie płasko, co jest dobrym przygotowaniem do Twarogów.

    Twarogi to podjazd o opinii najgorszego w Polsce i... Faktycznie tak jest. Konkuruje z nim jeszcze Laskowa, ale po przejechaniu obu stwierdzam, że... Oba są pojebane. Prawdziwą sztuką jest nie dać się zrzucić z szosy. I gdyby nie 2 "wypłaczenia" (czyli pewnie po 15%, a nie 25%), to byłoby nie do wyjechania, a procent z całych 1.7km absudrdalny. Gdy już człowiek myśli, że to koniec pojawia się nawrotka i ostatnia najabardziej stroma ściana, która sprawia wrażenie, że asfalt tam był równany walcem na linach, bo sam by zjechał i zrobił prostą drogę aż na sam dół masakrując wszystko na swojej drodze. Ale udało się, reszta kolegów potem też szczęśliwie wyskrobała się na górę. Na zdjęciu jest ten bardziej płaski kawałek. Temu trudnemu nie bardzo jest jak zdjęcie zrobić.

    Skoro Twarogi za nami to jedziemy na Przehybe oddaloną o jakieś 30km. Z @bynon poznaliśmy się niemal dokładnie dwa lata temu podczas innego wyjazdu na Przehybę i nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu na Wykopie. Toteż wypad prawie rocznicowy. Liczyłem, że postawi mi obiad, powie kilka miłych słów, może zaprosi na wieczór dodomu, ale już mu nie zależy... Odcinek od szlabanu na górę ma 6.5km i stabilne 8-9% więc jest bardzo przyjemny i można sobie pocisnąć. Na górze jemy obiadek. Kolega, który na Twarogach był za mną z 1-2min straty jako drugi na Przehybie był już ostatni ze stratą pół godziny. Jak Twarogi zapieką nogi, to potem jest straszna buba.

    Z rzeczonym kolegą rozstajemy się po zjechaniu na dół i w trójkę śmigamy do miejscowości Paszyn, bo jak wiadomo:

    Rower is maj paszyn.

    Skąd już kierujemy się na Kraków wzdłuż Jeziora Rożnowskiego z obowiązkową wizytą na zaporze, żeby @Mortal84 nie był smutny. Kawałek wcześniej kolega Radek pomylił trasę i już stwierdził, że pojedzie trochę prostszą wersję bez górek. Więc ostatnie 100km jechaliśmy z @bynon we dwóch. Parę pagórków jeszcze przed i za Nowym Wiśniczem i ostatnie 25km już płaskie przez Niepołomice. Na finiszu burgerek na Skwerku Judah, który smakował niczym najwykwintniejsze danie.

    Koło Jeziora Rożnowskiego można było w sklepie kupić ogórki kiszone. Kusiły nas, ale nie ma tego jak zabrać. No to w domu zjadłem cały słoik.... Warto było! Warto było też się tak zarypać jak podczas całej wycieczki. To procentuje.

    Do wyprawy dookoła Polski zostało 4 tygodnie...

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 5) #metaxynarowerze #rower
    pokaż całość

  •  

    204889 - 108 - 22 = 204759

    Ahoj cestovateli či cestovatelko!

    Czyli ostatnio było trochę Czech czeskich, to teraz Czechy polskie.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 33)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.04.26-full.JPG

  •  

    215314 - 136 = 215178

    ...

    Czyli najpierw 50km z @isiowa, przerwa na chwilę pracy i później próbny OTR Nowa Huta. Dużo dziur, ale miało być na północny wschód, a tam niestety takie tereny są. Następnym razem zdecydowanie bardziej trzeba jeździć północ, północny zachód. Z #rowerowykrakow udział wziął jeszcze @Cymerek.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 32)
    pokaż całość

    źródło: 2018.04.25.JPG

  •  

    217868 - 105 = 217763

    No i kolejną przednią przerzutkę szlag trafił...

    Na szczęście za pomocą kombinerek i regulacji udało się ją odratować do stanu używalności. Idealnie nie jest, ale jeszcze posłuży. Czasem wspina mi się łańcuch podczas zmiany blatów i powoduje zakleszczenie się łańcucha. Nie, nie spada tylko tak jakby tył łańcucha wyprzedzał przód i wchodził na niego. Dziwne.

    Ale to już było całkiem wieczorem. Wcześniej połowę samemu, a połowę z #rowerowykrakow, czyli @Cymerek @pe__pe @louise_attack i kolegą Mateuszem. Pojechaliśmy na Zahucie.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 31)
    pokaż całość

    źródło: 2018.04.24-2.JPG

    •  

      Czasem wspina mi się łańcuch podczas zmiany blatów i powoduje zakleszczenie się łańcucha

      @metaxy: to jest ten przypadek kiedy rozdyma Ci przednią przerzutkę? :D też miałem kiedyś przypadek, że wciągnięty łańcuch rozepchał prowadnicę. Ty nie miałeś już takiej przygody zaraz po kupnie nowego rowera?

    •  

      to jest ten przypadek kiedy rozdyma Ci przednią przerzutkę? :D też miałem kiedyś przypadek, że wciągnięty łańcuch rozepchał prowadnicę. Ty nie miałeś już takiej przygody zaraz po kupnie nowego rowera?

      @puchacz22: Tak dokładnie ten. A podobny przypadek miałem dwa razy w starym BH.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    217986 - 118 = 217868

    Jarosław Polskę zbaw!

    Czyli wracając z Czech nocowałem poprzednią noc u jednego ze znajomych i rano trzeba było dojechać do Krk. Zero historii, śpieszyło mi się do pracy. Powrót przez zaporę w Łączanach, żeby @Mortal84 nie było smutno, że nie przez Przegibek czy Żar. Ach no i tej nocy ktoś podpalił tężnię w Krk z rzeczy pamiętnych.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 30)
    pokaż całość

    źródło: 2018.04.23.JPG

  •  

    218865 - 65 = 218800

    Nie wiedziałem, że w XVII wieku budowano bloki...

    Nie było czasu na więcej, bo plany potem na zwiedzenie Ołomuńca, a wieczorem jazda na kolejny nocleg, ale i tak udało się kolejny zamek. A raczej pałac w Plumov. Nadal piękne okolice.

    Strava.

    #rowerowyrownik

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.04.22-full.JPG

  •  

    220597 - 104 = 220493

    Pierwsza czeska setka Kaś

    Czyli #rowerowykrakow z @isiowa po okolicach czeskiego Ołomuńca.

    Najpierw ładnymi ścieżkami rowerowymi do Šternberk, gdzie zameczek i zabytkowe miasto. Potem Litovel (skąd możecie znać piwo) i lecimy na Bouzov z jednym z ładniejszych zamków. Tam też przerwa na obiad i piwerko (nealko). Od tego miejsca już praktycznie tylko z górki do Ołomuńca na lody i nocleg.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 29)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.04.21-full.JPG

  •  

    231570 - 315 = 231255

    Ołomuniec przez czeską Łysą Górę

    Czyli dość uboga reprezentacja #rowerowykrakow, bo jechał ze mną tylko @bynon uderzyła na Czechy coby sobie Łysą Górę zaliczyć i nie tylko. Reprezentacja uboga, bo piątek 1 w nocy to nie jest najlepszy termin na zbieranie ludzi na 300km z dobrym podjazdem.

    Pobudka o północy po godzinie snu. Poprzednie dni z jakimś tam ściganiem się, więc brak snu plus to = gruz, dużo gruzu w nogach. O 1 pojechałem zawieźć rzeczy do @isiowa, która zabrała je rano samochodem. Dzięki czemu do Ołomuńca mogłem jechać na pusto, a już 1:30 na stacji benzynowej startujemy z @bynon w dalszą drogę.

    Jest dość zimno i wilgotno - szczególnie cierpią ręce, ale jakoś tam upychając dłonie w rękawy ultralighta dało się wytrzymać. Tempo dobre, bo przez pierwsze 100km jakieś 31km/h, więc przerwa na chwilę na Orlenie, coby Adam mógł wypić kawę, a my nie byliśmy zbyt wcześnie w Cieszynie, gdzie zaplanowany był popas w McD, a tenże otwierany dopiero o 6. Mimo tejże przerwy i tak kwitniemy parę minut przed zamkniętymi drzwiami, a pani, do której można mówić "kierowniku", otwiera podwoje punktualnie o 6:00. Mamy 140km, napełnione troszkę brzuszki i czas atakować Czechy.

    Pierwsze co w Czechach (i Słowacji też) uderza zawsze to wrażenie, że ten kraj wymarł. Oczywiście osobną kategorią jest Praga, która zawsze jest pełna głośnych zagranicznych turystów. Reszta kraju zawsze kojarzy mi się z pustymi drogami, pustymi miastami i bezkresnymi polami rozmieszonymi na mniejszych lub większych pagórkach. Już 25km od granicy zaczyna się pojazd pod Łysą Górę. Bardzo fajny, dobry asfalt, niemorderczy, a te 875m ciągiem trzeba się wspiąć do góry, więc ładnie dokłada do licznika przewyższeń. Ależ ja bym chciał mieć taką Łysą Górę pod domem... Docieram na szczyt, chwilę później również @bynon. Fotki, foteczki i idziemy do restauracji, gdzie w ofercie na tygodniu jest tylko zupa czosnkowa i knedliki. Jemy i zbieramy się w drogę.

    Byłoby zbyt pięknie, bo Adam zastaje swój rower z kapciem, więc trochę schodzi z wymianą, a ja mam czas poleżeć na słońcu. Zjazd na dół bardzo fajny, nawet niewiele miejsc gdzie na drodze jakiś piaseczek, igliwie czy gałęzie, więc można pocisnąć. Ciśniemy też na dół na wypłaszczeniu. Razem przez kilka podjazdów jedziemy do Frydlantu nad Ostrawicą, gdzie już niestety się rozdzielamy. Adamowi spiekło neurony, coś mu tam nie stykało w mózgu, więc wybrał trasę przez Słowację i parę mniejszych przełęczy z Salmopolem na czele. Bardzo ładnie. No i dojechał do Bielska-Białej szczęśliwie i wyrypany.

    Ja zaś sam przez Kraj morawsko-śląski cisnę na Ołomuniec. Widoki świetne, jakbyście co chwilę mijali tapety Windows XP. Do tego kwitną drzewka i ogólnie jest fajnie. Jedyny większy minus to ze 20km drogą z betonowych płyt już przy samym Ołomuńcu. Ale nie można mieć wszystkiego. Sam Ołomuniec fajny, ładne, spójne i spokojne miasto, choć, jak spora innych w Czechach, duża część centrum brukowa. W hotelu byłem przed 16, więc całkiem spoko - zostało jeszcze trochę dnia na zwiedzanie, kolacje, lody i piwerko.

    Więcej zdjęć w pierwszym komentarzu... Jak tam @a__s idzie dodawanie galerii do wpisów? Bo już przed zeszłoroczną wyprawą coś tam było mówione, że to prawie gotowe, a roczek minął i dalej trzeba robić klejenie...

    A propos wyprawy to startuje już za miesiąc... Ostatniego maja, w czwartek, w Boże Ciało.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 4) #metaxynarowerze #rower
    pokaż całość

  •  

    232316 - 110 = 232206

    Zahucie

    Czyli #rowerowykrakow at its finest. Z @Cymerek @Eestel @pe__pe i jeszcze jednym koleżką z Gran Fondo Nowa Huta objechaliśmy Zahucie. Trochę dziur i wyboi, ale kto by się przejmował.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 28)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.04.18-full.JPG

  •  

    235672 - 26 - 102 = 235544

    Nie było się kiedy poopierdalać...

    Czyli seteczka solo ze średnią 32km/h, bo wieczorem było piwko #rowerowykrakow i trzeba było zdążyć. Jak widać uczestnictwo w tej zabawie to nie tylko rower, ale też piwerko.

    Jak na niepłaską (700m) setkę i konieczność wjazdu/wyjazdu z miasta, to nawet dość zadowolony jestem z tempa.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 27)
    pokaż całość

    źródło: 2018.04.17.JPG

  •  

    236146 - 104 = 236042

    Cymerkowa eskorta cobym trafił do domu

    Czyli @Cymerek nie trzeba było prosić, żeby wyjechał z Krk pod Pustynię Błędowską, żeby mnie odebrać i wrócić do Krk. Więc dostał od @isiowa kawę i ciacho, a potem śmignęliśmy do Krk nową trasą.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 26) #rowerowykrakow
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.04.15-full.JPG

  •  

    236364 - 105 = 236259

    Nieśpieszna seteczka zamkowo-kościelno-rekreacyjno-turystyczna

    Czyli chrzciny o 15, więc do południa trzeba było się wybrać pyknąć setkę. Okolice Pustyni Błędowskiej obfitują w zamki etc. Wskoczyły więc Smoleń, Pilica, Ogrodzieniec, Siewierz. Z "ciekawszych" rzeczy, to panowie grabarze na cmentarzu w miejscowości Giebło kopali groby w rytm Makareny puszczonej z radia/telefonu...

    A potem to na lody z @isiowa.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 25) #rowerowykrakow
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.04.14-full.JPG

  •  

    255547 - 102 = 255445

    Wodzu prowadź na Pustynię...

    Czyli zaraz po ulewie pojechałem w kierunku Olkusza i Pustyni Błędowskiej, a @Cymerek i @Wilier niestety spasowali z jazdą. Na szczęście Mateusz z NH już był grzeczniejszy. A drogi przeschły moment. Na miejscu już byłem bardzo po ciemku.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 24) #rowerowykrakow
    pokaż całość

  •  

    256108 - 112 = 255996

    OTR Chill+

    Trzeba było pierwszy raz w tym roku ruszyć dupę na OTR, to pojechaliśmy z @Cymerek @pe__pe i @kiwacz

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 23) #rowerowykrakow pokaż całość

    źródło: 2018.04.12-2.JPG

  •  

    256512 - 104 = 256408

    Pitu, pitu z @isiowa, a potem pagóraski z @Cymerek @pe__pe i nową duszyczką

    Czyli @isiowa uczy się szosy i ogarniamy wzmocnienie #rowerowykrakow poprzez aktywizowanie ludków z Gran Fondo Nowa Huta.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 22) #rowerowykrakow
    pokaż całość

    źródło: 2018.04.11-2.JPG

  •  

    264593 - 101 - 117 - 58 - 36 = 264281

    Setka z @isiowa
    Część sam, część z nią, bo przygotowuje się do Rajdu wokół Tatr.

    Szalenie rekreacyjna wyprawa do Kutra
    Czyli #rowerowykrakow z @Cymerek, Justyną i Jakubem oraz gościnnym udziałem @regyam z Eweliną.

    Pierogi, piwo i lody z @isiowa
    Niepołomice z żarełkiem.

    I cyk i do pracy...

    Czyli na 24km pętlę po KOM i powrót do pracy.

    #rowerowyrownik #100km (nr 20) #100km (nr 21)
    pokaż całość

    źródło: 2018.04.07.JPG

  •  

    283890 - 307 = 283583

    Ona czuje we mnie piniądz...

    Czyli #rowerowykrakow pojechał do Cieszyna zrobić sobie zdjęcie z 20zł i Rotundą p.w. św Mikołaja w Cieszynie. Zdjęcie sztampowe, ale takowego jeszcze na rozkładzie nie było.

    Pobudka 6 rano, za oknem już piękne słońce, temperatura na starcie godzinę później 7 stopni. A skoro piękne słońce, to szybko będzie lecieć do góry. Jadę na PC po @Cymerek, który gdzieś zgubił Ultralighta i mamy 10min obsuwy. Na szczęście #krakow w niedzielny poranek niemal wymarły i na Orlenie przy Moście Zwierzynieckim jesteśmy o czasie. Tam zbieramy @bynon i wraz z 4 niewykopkami - w tym jedną dziewczyną - lecimy wałami do Piekar, a tam czeka na nas @trace_error.

    Żeby trasa nie była taka sama na powrocie, żeby było 300km i skoro w niedzielę niemal nie ma zupełnie ruchu, to śmigamy DW780. Idealny asfalt, świetna droga, grupą jedzie się bez zarzutu. Naprzeciw z Bierunia wyjechał nam @Mortal84, bo też brak 300km by go bolał, a kawałek dalej @Hinol. @Hinol to nasz krakowski kurier, noga dobrze zrobiona, więc było z kim prowadzić przez większość dnia. Trzymamy stabilne 30-35km/h, ale wszyscy na kole trzymają się grupy i nie odpadają.

    Gdy koleżanka i @trace_error odłączają się na swoje trasy dołącza do nas jeden z kolegów @Mortal84, więc grupa nadal dość liczna. Niedaleko Pszczyny @bynon gubi część od aparatu, więc został jej szukać, a my mamy 15 min przerwy pod nieczynnym sklepem. Aczkolwiek nasza obecność pod nim wlała w ludzi nadzieję, że jest otwarty. Nic z tego. Zakaz handlu i w ogóle. Wyprzedzając chronologię... Super jest ten zakaz. Jak zaraz za Cieszynem znaleźliśmy otwarty sklep (po 170km w nogach i fuksem otwarty ostatnie 15min) to kolejnym otwartym przybytkiem na trasie była stacja benzynowa pod Zatorem. Jedyne ~100km dalej. Trzeba było po drodze stawać i prosić o wodę z kranu. Toteż polecam zakaz handlu - można oszczędzić pieniądze, wodę, czas, który zmarnowano by w sklepie...

    Południowy #wmordewind daje o sobie mocno znać, gdy w Pszczynie dołącza do nas @Marcin_od_Tribana wraz z dziewczyną i @emtei. @emtei to jest aparat. Jak robiłem Everesting kolega przyjechał specjalnie ponad 100km, żeby ze mną chwilę poodjeżdżać. W połowie pierwszego podjazdu złapał gumę. Dałem mu swoją dętkę, wymienił i musiał zawijać do domu, żeby się wyrobić. Tym razem czeka na nas. Witamy się, chcemy jechać dalej, a jemu odpadł pedał... Cuda panie, cuda! Poczekaliśmy na niego podziwiając pchli targ zajmujący cały rynek (akurat tego zakaz handlu nie dotyczył). Ale wkręcił i jedziemy dalej.

    Kawałek za Strumieniem zbieramy @pjib a w Zebrzydowicach @pe__pe. Zaczynają się też pagórki, co plus wiatr, już rozrywa mocno peleton, ale czekamy na szczytach. W ten sposób przekraczamy polsko-czeską granicę i trafiamy do Karwiny. W sumie więcej tam Polaków jak Czechów. Fotki, @Marcin_od_Tribana zostaje tam z dziewczyną, kawałeczek dalej @pe__pe odbija na Bohumin, a dla nas zaczyna się największa rzeźnia tego dnia, czyli trasa niemal płaska jak stół do Czeskiego Cieszyna. 15km, a przez wiatr mordęga niesamowita. Często słyszy narzekania na #wmordewind i jak to było trudno. Tamten wiatr był masakryczny, on nie przeszkadzał, on zatrzymywał w miejscu.

    Dojechaliśmy zgarniając po drodze brata @bynon na poziomce i jego tatę, chcieliśmy coś zjeść w Czeskim Cieszynie, ale nic ciekawego nie wpadło nam w oko, a przy okazji przygotowanie żarcia dla ~10 osób zajęłoby sporo czasu. Przejechaliśmy most graniczny i mamy przed sobą cel wyprawy, czyli wzgórze zamkowe ze wspomnianą wcześniej rotundą i wieżą. Po obowiązkowych fotach skończyliśmy jak zwykle w McD.

    Nażarci jedziemy pagórkowatą trasą, zaczynają się pierwsze poważniejsze odpadnięcia, bomby i "minizgony", ale szybsi czekają na górkach na resztę. Sucho, nie ma nic w bidonach, sklepy pozamykane to chłopaki napełniają bidony wodą z kranu. Teren powoli się wypłaszcza, jedziemy koło Energylandii w Zatorze, budowa najszybszego rollercoastera trwa w najlepsze, a kawałek dalej stacja benzynowa. Popas tam, zjedzenie i napicie się jak człowiek dobrze działa na wszystkich, bo ciśniemy bez problemu 35km/h mimo bocznego i w twarz wiatru. Choć pod wieczór nie był on już tak dokuczliwy.

    @Mortal84 odłącza się w Łączanach, a my tym razem rezygnujemy z WTR, bo 300km i tak będziemy mieć jadąc krótszą trasą. @Hinol też miał tam pojechać do domu, ale rzeczone 300 kusiło i dojechał z nami aż do Krk. W końcu i tak zrobił 290km... Moje wewnętrzne OCD płacze, ale jego wybór. Przed 21 już wszyscy w domkach - my z @Cymerek jeszcze skoczyliśmy kupić sobie zasłużone piwerko na wieczór.

    Ogólnie perfekcyjny wyjazd (z malutkim wyjątkiem wiatru) - łącznie udział w zabawie (na różnych etapach) wzięło 18 osób (jeżeli o kimś nie zapomniałem) - zacnie, szczególnie na takiej trasie. Było mocniej niż zakładaliśmy (300km ze średnią 29km/h), było cieplej, słoneczniej, ogólnie mega wyjazd - polecamy się na przyszłość i zapraszamy.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 3) #metaxynarowerze #rower
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.04.08-full.JPG

  •  

    295931 - 33 - 55 - 102 = 295741

    Cymerek nie zdążył na OTR, to zdążyliśmy na TT

    Setka z dziś, reszta śmieci.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 19)

  •  

    297518 - 303 = 297215

    Świnta, świnta i po świntach.. Gminobranie.

    Czas było wrócić ze świąt do Krk, więc o 5 rano we wtorek pobudka. Brat podrzucił mnie samochodem do Rzeszowa i ciut po 7 śmigam w kierunku na Łańcut - krajówką, bo od czasu otwarcia A4 aż do Ukraińskiej granicy w zasadzie wszystko porusza się autostradą właśnie.

    Pierwszy dzień jako takiej słonecznej pogody, wiatr początkowo nawet sprzyjający. Chłodniej niż w Krk, bo maks było pewnie koło 12 stopni, ale nadal to już fajne wiosenne warunki.

    Z Łańcuta przez Leżajsk cisnę na Tarnobród i wracają wspomnienia z wszystkich dotychczasowych wypraw dookoła Polski. Lubelskie ma równie tragiczne drogi co Lubuskie czy Dolnośląskie, ale przynajmniej nie ma bruków. Niemniej jednak w drogach kratery, a i nie idzie rozpoznać gdzie jest łata, a gdzie właściwy asfalt. Pod Biłgorajem jadę ulicą Spokojną, od której podnosi mi się ciśnienie. Piasek zalany wodą, cegłówki, ogólnie syf.

    Niedaleko Zwierzyńca zaczynają się fajniejsze tereny i Roztoczański Park Narodowy - naprawdę fajne tereny i o dziwo nawet miejscami lepszy asfalt. Tam też wieje #wmordewind już prosto w ryjek, a wieje coraz mocniej jak to zwykle ciut popołudniu.

    W Józefowie idealny przykład polskiej szkoły budowania DDR, czyli kończenie tegoż na każdym skrzyżowaniu - nawet przy wyjeździe z bramy cmentarza, gdzie raz na tydzień przejedzie karawan...

    Cisnę dalej na południe w kierunku na Sieniawę i Przeworsk skąd mam pociąg. Po przekroczeniu granicy województwa i mam ochotę ucałować podkarpackie asfalty. W Przeworsku okazuje się, że jak zepnę tyłek to zdążę pojechać do Łańcuta i dzięki temu uda się przekroczyć #300km.

    No i udało się jakieś 10min przed odjazdem pociągu. Za podróż do Krk życzą sobie 33zł + 9.10zł za rower. A warunki? Jak na zdjęciu... 2.5h pod kiblem i na stacji w Rzeszowie już mam tam 3 towarzyszy. Cały pociąg jadący do Szczecina zapchany ludźmi i na korytarzu pełno od Rzeszowa. To musiała być wspaniała podróż dla tych jadących dalej.

    Strava

    O 23 w Krk, zebrałem 18 gmin do #zaliczgmine co daje 2175/2479. Ogólnie niezła forma. Początek kwietnia, a już jedna 400km i dwie 300km. W niedzielę szykuje się kolejna.

    W tym tygodniu wrzucę trasę na kolejną wyprawę cobyście mi podrzucili atrakcje, uwagi i jak zwykle rozpocznie się żebranko o nocleg.

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 2) #metaxynarowerze #rower
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.04.03-full.JPG

  •  

    304052 - 21 - 54 - 19 - 30 - 34 - 51 = 303843

    Różne drobne dystanse w tym 54km to #rowerowykrakow z @Cymerek @mihal34 @kiwacz @bynon @wspodnicynamtb i @goska108 przed urodzinową Warszawą.

    #rowerowyrownik

    źródło: 2018.03.25.JPG

  •  

    305720 - 311 = 305409

    300 frajda
    Czyli mimo obiekcji niektórych, że jazda serwisówką wzłuż A4 to śmierć, zawał i rak płuc, było super i poszło na luzie. No i najważniejsze - pierwsze lody Anno Domini 2018!

    Start 7:00. Rower myty dzień wcześniej i po 3km już uświniony, bo w nocy i nad ranem lało. Kawałek dalej zabieram kolegę Jacka i jedziemy wałami do Puszczy Niepołomickiej, a potem przez kładkę w Mikluszowicach dalej w kierunku A4 właśnie. Ilość trąbiących Januszy w Passatach i Sebastianów w Audi była zadziwiająca... Przy A4 orientuję się, żem sobie włączył pauzę 50km temu i nie liczy. Na szczęście w domu od Jacka wziąłem jego GPX i wkleiłem w moją dziurę (jeszcze jedna zaleta jazdy z kimś).

    Znanymi fragmentami drogi serwisowej do Tarnowa jedziemy na luzie, a po przejechaniu rzeki Biała spotkaliśmy Adama. Teraz już w 3 jedziemy na Dębicę. Ale koledzy mówią, że jest niedaleko miejscowość Przeryty Wór - super - wszak lubię zbierać dziwne nazwy miejscowości. Niestety na miejscu okazuje się, że to Przeryty Bór, a ja jestem głuchy (czysty ubaw). Pod Dębicą dołącza do naz @zukikiziu, a Jacek zwija do domu.

    Od tego też miejsca parę razy trafiamy na ślepe fragmenty serwisówek. O ile wcześniej dało się kawałek szutrem, to teraz przecinają to czasem potoczki etc. i trzeba zawracać. Ogólnie nie ma tego wiele, a dodatkowe kilometry i tak tylko cieszą.

    Dotarliśmy do Rzeszowa, gdzie czeka na nas Radek - mój kolega z klasy z liceum. Popas pod sklepem Frac, a potem już bocznymi drogami przez parę mniejszych lub większych (170-180m przewyższenia) pagórków. Za to lubię moje okolice. Nie trzeba daleko jechać, żeby sobie 200m podjazdy znaleźć. Dla każdego coś dobrego. @zukikiziu urywa się przed Strzyżowem. W Strzyżowie prosimy dobrych ludzi o taśmę izolacyjną, bo Adam urwał uchwyt na lampkę. Kolejne pagóraski i we Frysztaku Adam skręca na Tarnów. Ten dokręcał do 250km i przez to zlało mu na koniec tyłek.

    Z Radkiem zahaczamy o mój dom, zostawiam manele, jadę go odwieźć do domu, wracam, 311km, wystarczy, bo ciemno, a białych okularów brak.

    Ogólnie polecam tę trasę jak ktoś ma ochotę przejechać się z kumplami w niemal zerowym ruchu samochodowym. Można pogadać, pośmiać się i całą droga Wasza.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 1) #metaxynarowerze #rower #szosa
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.03.30-full.JPG

  •  

    309943 - 424 = 309519

    Hmmm no miało być 300km na moje urodziny, było 424km... To fajnie i chyba nie ma się co więcej rozpisywać. Na końcu wpisu info o wyprawie dookoła Polski.

    No dobra, koniec gadania głupot. 26 marca @metaxy przyszedł na świat, co nie jest przesadnie korzystne, gdy chce się robić dystanse z okazji urodzin. Pogoda zwykle zimowa lub bardzo wczesnowiosenna, ale prognoza mówi, że w nocy 0, w dzień z 8 stopni, sucho to jedziemy. Niestety poniedziałek i wczesna część sezonu, więc łatwo zebrać tłumów nie było, ale na wypad z #rowerowykrakow zdecydowali się @38kemor @Mortal84 i @Kuchasz.

    Startujemy o 1 w nocy z @38kemor i zaraz zgarniamy pierwszego niewykopka czyli Radka Krupę. Taki nasz okoliczny nakurwiacz kilometrów - gość ma też i 500km na rozkładzie, więc wiadomo było, że da radę. Temperatura 2 stopnie na plusie - jest spoko. Spoko było tak przez pierwsze 10km, zaraz spadła do zera, a w Krakowskich Dolinkach już -5. Na brodzie lód, w bidonach zaczyna się robić kasza, stopy i dłonie trochę marzną. Ale humory dopisują, więc zasuwamy i gadamy o pierdołach.

    W Olkuszu na stacji benzynowej zgarniamy @Mortal84 i @Kuchasz - 5 min postoju i już wiemy, że łatwo nie będzie, bo zimno jak fiks. Temperatura spada do -7.5 stopnia i aż do 8 rano było -3.5. Gdybyśmy wiedzieli wcześniej, to pewnie byśmy poddali wyjazd, a tak "ignorance is bliss". W bidonach formuje się już lód w całej objętości i pić nie bardzo się da.

    Sędziszów przywitał nas uciekającym powietrzem z koła @Kuchasz, ale na tyle powoli, że można dopompować i jechać chwilę dalej. Wolimy to niż czekać na zmianę dętki przy tym mrozie. Tempo cały czas sympatyczne w okolicy 30km/h. Tak dojeżdżamy do Jędrzejowa - kolejne pompowanie koła, zimno, zamarzamy, a jeszcze okazało się, że Strava puściła nas na S7 i musimy kombinować inną trasę i nadkładać km.

    Niedaleko Kielc pojawia się jakaś konkretniejsza góreczka i kurde zastanawiam się skąd to... A to podjazd pod zamek w Chęcinach, gdzie z #rowerowykrakow byliśmy niedawno na ostatniej dwusetce w 2017r. W kieleckim jak to w kieleckim "piździ" i śnieg leży... Przejazd przez Kielce raczej bezproblemowy i głodni jak psy wypatrujemy kiedy na liczniku pojawi się 200km, bo wtedy czas na popas w wykwintnej restauracji McDonald's w Suchedniowie. Miało być szybko, coby nie marnować czasu, ale koledze @Kuchasz zmiana dętki zajęła trochę czasu, więc wyjeżdżamy dopiero 10:35. No i wiemy, że z wyrobieniem się na planowany pociąg będzie krucho. Od tego też miejsca zaczyna się zabawa w #zaliczgmine, więc trasa zaczyna przypominać węża.

    Skarżysko-Kamienna ma fajne Muzeum Orła Białego, gdzie znajduje się najciekawszy dla mnie eksponat czyli kuter torpedowy proj. 664 ORP „Odważny”. Kawałek dalej oddziela się od na @38kemor, który stwierdził, że forma mu nie pozwala na robinie rzeczonych zygzaków, więc on do Warszawy jedzie krótszą trasą. Finalnie i tak wyszło mu 381km, więc grubo. Pod zamkiem w Szydłowcu czekamy na Radka Krupę, który został nieco z tyłu. Ten nas minął nie zauważywszy i pojechał dalej złą trasą. Próbowaliśmy się jeszcze połączyć, ale nie udało się, więc on też krócej pojechał na Grójec.

    Okolice Radomia witają nas tym co tygryski lubią najbardziej. Piach, urywające się drogi, błota, drogi, które istnieją wyłącznie na mapie, grzęzawiska itd. Takie bogate to Mazowieckie, a z doświadczenia wychodzi mi, że mają chyba najwięcej dróg gruntowych (a ziemia piaszczysta) w całej Polsce. No i na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć jedną z wielu takich przepraw. Tam też spotykamy Jacka Cendrowskiego. To ten sam kolega co spakował rower, wsiadł kiedyś w auto, żeby być o 3 rano we Wrocławiu i przejechać ze mną 300km (a potem znów powrót do Warszawy. Pozytywny człowiek. Przejechaliśmy razem wczoraj pewnie ze 100km i rozłączyliśmy w okolicach Warki. Niedaleko Góry Kalwarii z naprzeciwka nadjechał @oskar1100 i już mamy autochtona, dzięki któremu przejazd przez Warszawę i okolice stał się z nieprzyjemnego zacnym. Niewiele później kolejny reprezentant #szosowawarszawa czyli @piotreeek i tak w 5 jedziemy na Dworzec Centralny. Wspólna focia, śmieszki. Chłopaki do domu, my znów na szybko do McD przed pociągiem. Ja z @38kemor jednym pociągiem, @Mortal84 z @Kuchasz drugim i koniec wycieczki.

    Tak powinny wyglądać wszystkie urodziny!

    W ramach #metaxynarowerze poza info o tym wypadzie też inna informacja, która będzie Was pewnie bardziej (choć nadal niewiele) interesować. Start IV (ostatniej) wyprawy dookoła Polski w Boże Ciało 31.05.2018, czyli za 2 miesiące. Kierunek pierwszego dnia to Warszawa, żeby moje ludziki mogły sobie wrócić pociągiem. Trasę wrzucę na dniach, bo mam w miarę gotową.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km #400km (nr 1) #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.03.26-full.JPG

  •  

    316966 - 103 = 316863

    Czas relaksu, relaksu, relaksu to czas...

    Czyli jazda na spokoju po drogach i bezdrożach szosą. Trochę wałami nieutwardzonymi, trochę utwardzonymi, wizyta w klasztorze w Hebdowie.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 18)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.03.23-full.JPG

  •  

    317941 - 105 = 317836

    Dmuchawce, latawce, wiatr, daleko z pagórków świat

    Seteczka z Kazikiem. Pierwszy raz w tym roku zapiekły nóżki. Tempo nie było rewelacyjne, bo mocno wiało i musiałem czekać na podjazdach na Kazika, a w górę raptem tysiąc, ale na pagórkach pod wiatr pocisnąłem mocniej i w końcu troszkę zabolało. Lubię to! W końcu tak coś na plusie. Od 1 do 5 stopni w ciągu dnia. To też lubię!

    BTW Kazimierz to taki nasz okoliczny nakurwiacz kilometrów. Gość ma 53 lata, a trzaska po 25-30 tys. km rocznie i ma formę, którą by połowę z ludków z #rowerowyrownik rozłożył na łopatki. Niedawno miał po wypadku połamane żebra i parę dni temu niestety znów potrąciła go baba (dostała 500zł za nieustąpienie pierwszeństwa). Jakby nie to to pewnie dziś jechałby równo ze mną. Marzę, żeby mieć taką formę jak on w jego wieku.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 17)
    pokaż całość

    źródło: 2018.03.22.JPG

  •  

    318157 - 30 - 26 - 40 - 102 = 317959

    Wiosna, wiosna, wietrzno-mroźna, ach to Ty!

    Dziś w końcu 0 stopni, to dało się zrobić setkę. Poprzednie dni zimno i od paru dni sypało śniegiem. Wczoraj najebało tego białego syfu i w Krk było -3, poza granicami miasta już -7. Ręce mi przemarzły po 40km, że mało się nie zesrałem z bólu, ale już łzy w domu ciekły...

    Aż trudno uwierzyć, bo wczoraj w Poznaniu było +5, a tutaj nawet -7 w tym samym momencie. Dwa światy.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 16)
    pokaż całość

    źródło: 2018.03.21.JPG

  •  

    321626 - 106 - 55 = 321465

    Zmarzłem, zmarzłem, zmarzłem sam w dolinie...

    Coraz zimniej, w sumie to zmarzłem i zmarzły mi ręce. Ale dwa zameczki, jedna kapliczka na wodzie, trochę widoków. Ogólnie spoko dzień. Tempa nie ma, ale redukcja i jedzenie na deficycie.

    Strava

    #rowerowykrakow #rowerowyrownik #100km (nr 15)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.03.15-full.JPG

  •  

    323907 - 103 = 323804

    Widziałem na ulicy szkło, szkło, szkło na ulicach, uważaj na ulicy szkło, szkło, szkło na ulicach

    Wiatr podobnie jak wczoraj, mocno i trochę wkurzająco, ale pojechaliśmy z @38kemor i jego sąsiadem do Puszczy Niepołomickiej. Można pogadać na spokojnie. Wcześniej rzecz jasna na odcinku 3km minąłem z 10 rozbitych butelek i jedna z nich sprezentowała mi kapcia. Syny, co to nie umieją się napić, żeby nie rozwalić butelki.

    Po rozłączeniu się od chłopaków pojechałem sobie zobaczyć co tam na hałdach Kombinatu słychać i była akurat ciuchcia, ale niestety nie trafiłem na moment, gdy wylewają płynny żużel.

    Strava

    #rowerowykrakow #rowerowyrownik #100km (nr 14)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.03.13-full.JPG

  •  

    324023 - 116 = 323907

    Łupież we włosach potargał wiatr...

    Czyli walka z mocnym wiatrem najpierw samotnie, a potem z naszym samobójcą od pasty od serwerowni, czyli @kiwacz. Chłopak nie wytrzymał poziomu Wykopu i postanowił się skutecznie nabawić perma.

    Tyle, że wczoraj było 22 stopnie przez moment, a większość dnia powyżej 16 stopni, więc bajka. Wiatr jak wiatr, trzeba przywyknąć, że czasem jest #wmordewind.

    Strava

    #rowerowykrakow #rowerowyrownik #100km (nr 13)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.03.12-full.JPG

    •  

      @Mortal84: Zamocowany, przeniosłem na lewą stronę, bo zawadzałem dłonią jak obsługiwałem telefon.

    •  

      naszym samobójcą od pasty od serwerowni, czyli @kiwacz. Chłopak nie wytrzymał poziomu Wykopu i postanowił się skutecznie nabawić perma.

      @metaxy: uuu, aż tak źle ocenił elitę internetu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Ale serio, żeby perma sobie zamówić? Zawsze można rozbudowywać czarną listę a gównianego contentu, którego nie wyłapała, po prostu nie otwierać. Choć przyznam że ostatnio też wiele tu nie siedzę, więc mogło mi coś większego z gatunku afer umknąć pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    325936 - 101 - 126 - 50 - 221 = 325438

    Wyciągnąć misie po sosenkę, aby wybudzić je z zimowego letargu

    Wczoraj było pięknie, to żal nie było tego wykorzystać i pojechać zobaczyć sosenkę, a Krakowiaków trochę rozruszać, bo formy mniej lub bardziej zimowe. Tempo było jakie było, przyjdzie czas na zaginanie jak ludzie parę razy na rower wyjdą. Ogólnie sympatyczna jazda z dobrymi ludkami, czyli @Cymerek @banan77 @Eestel Adam i Adrian. Pogoda świetna, co z tego jak od środy załamanie i potem znów mróz i śnieg...

    Strava

    Setko, Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie; Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił.

    101km z @bynon

    Zawsze z setkami chciałbym być - przez całe lato...

    126km z @Cymerek

    #rowerowykrakow #rowerowyrownik #100km (nr 11) #100km (nr 12) #200km (nr 2)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.03.11-full.JPG

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #rowerowyrownik

0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów