Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    Spotykałam się przez 2 tygodnie z super facetem. Było wszystko idealnie. Wiedział z góry, że szukam związku i sam mówił, że też szuka związku. Spotykaliśmy się często. Angażował się, wychodziliśmy na randki czy do jakiś lokali. Poznał mnie ze swoim psem, często się przytulał, łapał za reke, całował w główkę, kładł głowę na moje kolana, tulił się, zamawiał mi ubera bym nie wracała wieczorem, całowaliśmy się. Nie naciskał na sferę seksualną, ale leciał na mnie. Pomagał mi w różnych rzeczach, pamiętał co mówiłam do niego, robił plany na przyszłość. Mówił o tym, że kiedyś poznam jego mame. Mieliśmy się spotkać w środę ale musiał zrobić jakąś prezentacje do pracy. Przenieśliśmy to na czwartek ale w czwartki ma probę zespołu i naprawiał jeszcze jakiś system z roboty. Mieliśmy spotkać się dzisiaj. Sam zaproponował jedzenie i potem kino. Potwierdził wczoraj. Ale od 18 sie nie odezwał. Przeczytał moje wiadomości o 5:30 i nie napisał Dzień Dobry jak zawsze. Próbowałam coś tam napisać do niego w trakcie dnia, ale nie chciałam być napastliwa, zrzuciłam na to, że pewnie ma dużo pracy. Jednak dalej potem się nie odzywał. Zbliżała się pora kiedy miałam wychodzić na autobus i zadzwoniłam do niego, ale było zajęte.

    Napisałam do niego i taka wyszła z tego rozmowa. Po prostu mnie olał.
    Jestem rozgoryczona. Po chuj było to wszystko? On to wszystko udawał? Przecież to chore. Po co rozkręcał to i dawał nadzieje? Czuje się oszukana.
    #zwiazki #rozstanie #niebieskiepaski
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_20200918-192041_Messages.jpg

    •  

      @alma_: Zrzucał moje połączenia, a pytanie do skutku brzmi bardzo napastliwie. Sam fakt, że postawił mnie w sytuacji, że klamka zapadła, z dnia na dzień z dupy, gdzie kilka dni wcześniej jest zupełnie inną osobą i nie spodziewasz się po nim, powoduje, że jakakolwiek rozmowa nie ma sensu. I tak ma mnie już totalnie gdzieś, chciał się mnie pozbyć.

    •  

      @LadyMartini:
      Wiesz, Marto, tego typu zakończenie znajomości bywa najrozsądniejsze.
      Osobiście nie ukrywam, że mam problemy emocjonalne przez kobietę- mam olbrzymie problemy z zaufaniem i zazdrością, z tego też powodu nie próbuję się z nikim związać chyba, że same się nawiną i będą miały coś w sobie- a to się zdarza raz na kilka lat- i jak już się zdarzy to się szybko i mocno angażuję.
      Zazwyczaj na początku, przez jakiś czas jestem całkiem czarującym facetem, takim 8/10, i widzę to piękne spojrzenie w ich oczach, ale kiedy coś zaczyna się we mnie budzić to zaczynam marudzić. Ona oczywiście odpowiada, że przecież zawsze możesz ze mną porozmawiać itd itp, że przecież jesteś takim fajnym facetem itd itp, ale w praktyce jak zaczynam się zwierzać to stopniowo traci mną zainteresowanie bo kobiety nie lubią słabych facetów. Oczywiście niczego nie powie wprost, w końcu sama chciała żebym się zwierzał, no i fajnie mieć takiego kawalera jak ja w zapasie bo podobno jestem atrakcyjny i podobno zajebiście całuję więc staje na tym, że tkwię w jakichś patologicznych relacjach, z których nic dobrego nie wynika, przynajmniej dla mnie.
      Ostatnim razem stwierdziłem, że urwę z nią kontakt bez dłuższego tłumaczenia i tak też zrobiłem, ale zrobiło jej się smutno to zmieniłem zdanie i wiesz co?
      Następnym razem w podobnej sytuacji jeśli nie będę miał pewności, że kobieta jest mnie w stanie tak naprawdę zrozumieć to zakończę znajomość w taki sam sposób jak ten Twój kawaler.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (194)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wiele takich historii już tu było ale no muszę, bo nie wiem czy ja jestem głupi czy inni pierdolnięci :)

    Rozstałem się z wieloletnią partnerką. Było lepiej, było gorzej i się skończyło, nie ma co rozstrzygać o winie bo pewnie jest po środku.. i ten wpis nie jest nawet o niej a o jej/naszych przyjaciołach? W naszym układzie generalnie, to ja płaciłem za wynajem mieszkania i ja byłem stroną umowy itp itd możne powiedzieć, że mieszkanie było "moje (mimo że wynajmowałem). Z racji dość no nagłego zakończenia związku, podjąłem też szybkie kroki w celu rezygnacji z wynajmu, bo w pojedynkę po prostu nie kalkuluje mi się takie mieszkanie (w ogóle go nie potrzebuję, mam gdzie iść). Fart nie fart właściciel zrezygnował z obowiązujących terminów w umowie (3 miesiące) na rzecz tego ze do końca miesiąca się wyprowadzimy (albo tak albo 3 miechy). Skorzystałem.

    Zostałem zmieszany za to z błotem, bo biedną samotną (teraz) kobietę właściwie wyekspediowałem na bruk - oczywiście przez naszych wspólnych znajomych, że jak mogłem, że powinienem poczekać, że gdzie ona się podzieje i że myślę tylko o sobie... w mojej opinii powinna się cieszyć że ma czas do końca miesiąca a nie że jej wystawiłem rzeczy za drzwi... no i się zacząłem zastanawiać, czy faktycznie taki "uj" ze mnie?

    Co o tym sądzicie?

    #zdrada #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #znajomi #rozstanie #pytanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f648721f49ad326e7b1a1db
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      j0seph

      @AnonimoweMirkoWyznania: zależy, jakie jest tło sytuacji i w jakim ona jest stanie psychicznym, jeśli Cię kocha i nie radzi sobie z rozstaniem, to to jest gruba akcja, żeby dajmy na to w 3 tygodnie zreorganizować sobie życie. Z drugiej strony, czemu sama nie potrafi się utrzymać? Jak ja "wyrzucałam" byłego z mieszkania to byłam tak zdesperowana i było mi go tak szkoda, że chciałam mu zapłacić kaucję w nowym (-‸ლ) ale kilka lat bycia beta bankomatem robi swoje XD pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: wszystko zależy od kontekstu. Kiedy jej powiedziałeś, ile miała czasu, czy się umówiliście? Bo jeśli tego nie uzgadnialiście, a powiedziałeś jej na ostatni moment, to owszem jesteś chujem.

    • więcej komentarzy (35)

  •  

    Mirki, mieliście rację
    Trzeba po #rozstanie swoje przecierpieć w samotności ewentualnie w towarzystwie zaufanych osób, którzy nie będą oceniać moich czasem irracjonalnych zachowań. Zauważyłam, że kiedy pojawia się jakiś dołek w moim życiu, to czasem mam schizy, że mój eks mnie przytula i, że jest jak dawniej, tyle że "od nowa". Wiem także, że on nigdy nie wyparuje mi z pamięci, bo mimo tego co się stało, to jest dla mnie wyjątkowym człowiekiem z równie wyjątkową historią. Gdzieś tam była nawet próba powrotu "na nowo", ale nie byliśmy gotowi na to... Na razie po prostu chcę być sama i samotnie wszystko sobie poukładać w głowie, ponieważ natłok myśli sprawia, że szaleję - dosłownie. Mija prawie 3,5 msc ehh..

    #zwiazki #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    Jak radziliście sobie po rozstaniu? Ja jestem już 5 miesięcy po zakończeniu związku (z inicjatywy różowego) i nadal się nie pozbierałem. Ona już kogoś ma od 3 miesięcy i zapomniała o mnie na pewno, jak coś to nie mamy kontaktu, nie podglądam jej na socialach, wszędzie poblokowałem. Nie umiem sobie poradzić z myślami, które mnie nachodzą jak patrzę w przyszłość, nie umiem sobie wyobrazić, że to wszystko będzie się działo bez niej. Nie wiem jak sobie z tym poradzić, chodzę na terapię, łykam antydepresanty, ale nadal słabo idzie. Kochałem chyba za mocno, bo naprawdę sobie nie radzę i wiem, że wszystkie moje złe myśli by odeszły w niepamięć gdyby tylko mnie przytuliła i dała buziaka. Była moją pierwszą i prawdopodobnie ostatnią. Nie mam pojęcia co robić, nie umiem sobie znaleźć miejsca ani na niczym się skupić, mam poczucie braku sensu i jakiegoś celu w życiu, bo chciałem iść przez życie z nią już do końca.
    #zwiazki #pytanie #przegryw #rozstanie #rozowepaski #rozowypasek
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Życie jednak bywa przekorne. 30lv. Będąc 3 lata w związku nie chciałem słyszeć o dzieciach i ślubach. Najważniejsze było dla mnie pogranie sobie po pracy, posiedzenie na necie i świety spokój a posiadanie dziecka zrójnowałoby mój świat. Aż się doigrałem. Różowa (30lv) po 3 latach zerwała tłumacząc, że ona nie może tak dłużej stać w miejscu i tracić czas. Zaraz znalazła sobie nowego na sympatii i jest teraz z nim w związku. A mi rozwalił się świat. Nagle od czasu zerwania (miesiąc) nie mam ochoty w ogóle grać i siedzieć na komputerze. Szwędając się ulicami zwracam uwagę jak rodzice bawią się ze swoimi dziećmi i ... zacząłem im zazdrościć. Coś we mnie pękło, zacząłem rozumieć że przesiadywanie przed monitorem nie ma żadnego sensu. Zrozumiałem, że jednak fajnie by było mieć kogoś, komu możnaby coś przekazać. Jednak zrozumiałem to wszystko za późno i teraz nie wiem czy kiedykolwiek znajdę kogoś takiego jak ona. Puenty nie będzie, ale jestem ciekawy czy ktoś ma podobne doświadczenie ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #zwiazki #rozstanie #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f5a6d5e8679b6c666e7b8bc
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: ja sam nie mam, ale mam kolegę z pracy (30+), który z nudów że swoją różową wynajdywał sobie coraz głupsze zajęcia. bo już cały świat zjeździli, na bungee poskakali, szybowcem polatali, i spadochrony były i joga na szarfach, i sprowadzanie wina w skrzynkach z burgundii itp.
      i nagle ona jeb! odeszła, bo miała dosyć namawiania go na dziecko. a wiem, że chciała, bo od lat żony wszystkich jego kolegów wypytywała o dzieci, i mogła ciągle słuchać opowiadań o przygodach w przedszkolu czy w szkole itp.
      z tym, że pytała tylko wtedy, kiedy tego kolesia przy niej nie było. smutno było na nią patrzeć.
      teraz on mieszka sam i pewnie chleje to wino z burgundii, a jej życzę jak najszybszego znalezienia właściwego faceta.
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: do tego Mirka, co napisał, że życie z 8-miesięcznym synem to koszmar.
      poczekaj, aż dzieciak zacznie mówić. ojcowie dopiero wtedy się odnajdują. wspomnisz mnie słowa (jeśli to przeczytasz)

    • więcej komentarzy (53)

  •  

    I znów kolejne rozstanie. Po 4 latach. Niedługo pewnie zapomnę, a osoba, z którą przeżyłam tyle chwil, stanie się dla mnie nic nieznaczącym obiektem w przestrzeni, mającym swoje własne cele, w których nie ma już dla mnie miejsca. Znów mi przykro, ale chociaż zakończył się ten toksyczny związek. Pewnie zaraz znów wpakuję się w coś podobnego, bo inaczej przecież nie potrafię. Eh, co robię nie tak (╯︵╰,)
    #zalesie #zwiazki #rozstanie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tak po prostu napiszę...
    Właśnie wróciłem do domu po 12 godzinnej, sobotniej zmianie.
    Otwieram drzwi, jej nie ma. Zabrała wszystkie swoje rzeczy. Bez słowa. Bez uprzedzenia. Pisaliśmy na Whatsapp jeszcze dziś do 16tej, wybieraliśmy wspólnie komodę. Nie wiem o co kaman. Kolejne miesiące chyba będą przejebane.
    #rozstanie #zwiazki #zalesie #gownowpis #niebieskipasek #rozowypasek #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f4147b2e17b553ed4d3736c
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    [======..................................] 15% (36zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 3 lat działania AMW!
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Pewnie wielu napisze że to zarzutka, ale ja Ci wierzę, bo takie sytuacje mają miejsce oraz można zrozumieć takie osoby... co w żaden sposób ich nie usprawiedliwia..

      Na pewno będziesz w szoku na początku... nie dotrze to do Ciebie że jej nie ma. Ale pamiętaj nikt komu na Tobie zależy czy w ogóle chce dla Ciebie dobrze nie zrobiłby czegoś takiego.

      To że coś jej się złego stało tez nie brałbym pod uwagę bo widać że zaplanowane skoro wszystko wyczyściła.

      Musisz zrobić coś niemożliwego.. żyj jak gdyby nigdy nic.. nie próbuj się z nią kontaktować pod żadnym pozorem. Po prostu taką formę wybrała na zostawienie Ciebie, przez co nie powienieneś chcieć jej już znać.

      Zauważ że ona grała, udawała przez długi czas.. nie była prawdziwa. To jak ją znasz to ściema i panna którą kochasz (?) nigdy nie istniała.
      pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Różowa, 22 lvl. Zakończyłam w okresie pandemii dwuletni związek. Patrząc z perspektywy czasu to była strata czasu, bo chłopak na mnie nie zasługiwał. Miał mnie gdzieś, nie dbał o siebie, był dziwny, samolubny, kierował swoim dobrem i strasznie mnie męczył. Jeśli go kochałam to pół roku po rozstaniu zapomniałam o tym. I dobrze, koniec tego to jedyny plus pandemii.
    Ale jest coś co mnie gryzie. Zdecydowałam się z nim na "pierwszy raz" po ponad roku. Było to dla mnie strasznie ważne, całe życie chciałam bardzo zrobić to z moim pierwszym i ostatnim chłopakiem. Nie udało się.
    Jestem obecnie w trzymiesięcznym związku i wiem, że to będzie mój mąż,wiem że spotykam się ze swoim przyszłym mężem. Wiem, że on też myśli o mnie w ten sposób.
    Na razie poczekamy z seksem, ale za kilka tygodni chciałabym to z nim zrobić. Bardzo go kocham i chcę okazać więcej miłości. Ale tak strasznie żałuję, że nie jestem dziewicą, brzydzę się poprzednim chłopakiem i sobą. Rozmawiałam z nim o tym (a bardziej płakałam na ramieniu) to powiedział, że będzie mnie tak samo kochał i to nie ma zupełnie znaczenia. Rozumie moje obawy i smutek. A mi jest tak bardzo przykro kiedy słyszę te słowa wsparcia. Wiem, że ma rację, no ale mnie dalej to męczy. Boję się, że jak dojdzie do zbliżenia to zacznę płakać i się nie powstrzymam, ale on nie będzie na mnie zły w żaden sposób.
    Powiedzcie mi coś na pocieszenie, może doradźcie.

    #zwiazki #rozstanie #milosc #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #seks #feels

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f338fc60010a81b084b4813
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    [====================....................] 51% (120zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 2 lat działania AMW!
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    23 lata na karku, #rozowypasek po #rozstanie . Czuję, że mój czas minął. Poprzedni, poważny związek choć mnie zawiódł końcem, to i tak myślę dużo o eks. Ciężko mi się odnaleźć w nowej rzeczywistości i zacząć od zera. Czuję jakbym była kupą złomu. Nie mogę wyjść na prostą.

    Gdzieś tam racjonalne myślenie walczy. Mam dobrą pracę, jeśli chodzi o $ I warunki. Kończę licencjat we wrześniu, mam portfolio i powoli się rozkrecam z prywatnymi zleceniami, by ruszać w moim kierunku. Pasji mam pełno, niczym nie lubię się ograniczać.
    Urodę faceci (Nie było to bezpośrednio do mnie) faceci oceniali na 8/10 I nigdy nie mialam problemu z powodzeniem. Ćwiczę ciało, na kompleksy skórne mam medycynę estetyczną. Ale czuje, ze bardziej zwracam uwagę na niedoskonałości u siebie...

    Ale co z tego jak czuje pustkę I bezsens po zerwaniu. Nie sądziłam, że mogę zazdrościć zaręczyn koleżankom. Minęły 2 miesiące, a ja czuje jak wegetuje przegrywając życie jeszcze bardziej.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f3379750010a81b084b47fb
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Wesprzyj projekt
    [====================....................] 51% (120zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 2 lat działania AMW!
    pokaż całość

    •  

      Ja mam osobowość mocno introwertyczną i nie nadrabiam wyglądem XD

      @AnonimoweMirkoWyznania: O, to tak jak ja xD Nie mam ciśnienia na związki, nie mam żadnych tinderów i nie planuję mieć. Samej też jest fajnie. Ale wierzę w taką prawdziwą miłość. Z wiekiem jest trochę trudniej, bo wiadomo, coraz więcej ludzi jest zajętych, ale mimo to jest wielu fajnych samotnych facetów czy takich tuż po rozstaniach. Wierzę w to, że można być w świetnym związku, z osobą, z którą rozumiesz się bez słów, i że można coś takiego znaleźć w każdym wieku. Trzeba mieć tylko szczęście, żeby na kogoś takiego trafić - tylko tyle i AŻ tyle. Lepiej być samą i zajmować się pasjami, karierą czy zdobywaniem nowych znajomych niż męczyć się z kimś, kto się akurat trafił i nie do końca Ci odpowiada. pokaż całość

    •  

      Jesteś po trzydziestce i wiesz to z własnego doświadczenia czy wyczytałeś to mirko pod tagiem #przegryw? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @choochoomotherfucker: Mam 31 lat i wiem z własnego doświadczenia oraz doświadczenia innych w tymże wieku ;)
      Poza tym dorośli ludzie raczej podają jakieś argumenty, a nie odpowiadają lekceważąco, jak dzieci które uważają że zawsze mają rację, skoro się z tym nie zgadzasz to chętnie posłucham dlaczego.

      ps. Dalej nie rozumiesz ludzi którzy po związkach piszą, że coś stracili czy może już coś się zmieniło odkąd ostatni raz pisaliśmy ?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (41)

  •  

    Skąd wiedzieć lub jakie są pierwsze sygnały, że ważnej dla nas osobie przestaje już zależeć? Z czym się spotkaliście?
    #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #milosc #pytanie #rozstanie

  •  

    Mirki dajcie plusa na pocieszenie ( ͡° ʖ̯ ͡°) po 4 latach związku rozstałam się z facetem. Myślałam, ze to ten jedyny. Feelsy mocno (╥﹏╥) #rozstanie

  •  

    Dziś mija miesiąc od kiedy po prawie 3 latach niezłego związku rzuciła mnie jak śmiecia, "bo się zmieniłem" i "ona nie wie czy mnie kocha"

    Zmieniłem się czyli:
    - straciłem pracę przez covid19
    - żyłem z oszczędności
    - musiałem odwołać nasze wspólne wakacje
    - byłem załamany i zestresowany
    - przytyłem
    - nie miałem celu i sensu życia

    Przez ten miesiąc:
    - Dostałem jeszcze lepszą pracę za lepsze pieniądze
    - 7cm w pasie mniej
    - 6kg mniej
    - Jadę na wakacje z przyjaciółmi
    - Ogarnąłem się psychicznie

    Gdy ona przechodziła kiedyś podobny kryzys miała moje całkowite wsparcie, płaciłem na wszystko, pocieszałem i uszczęśliwiałem - po prostu kochałem. Znajdzie się inna, lepsza ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    #zwiazki #rozstanie #logikarozowychpaskow #rozowepaski
    pokaż całość

    •  

      @Fistashio: Kto Słucha, Nie Błądzi ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    •  

      Gdy ona przechodziła kiedyś podobny kryzys miała moje całkowite wsparcie, płaciłem na wszystko, pocieszałem i uszczęśliwiałem - po prostu kochałem

      @petunia_adas: Czy ona podczas swojego kryzysu też się roztyła?
      Nie wiem jaka ona jest, ale być może cały czas była dla ciebie atrakcyjna seksualnie.
      Natomiast ty (co prawda okresowo) pozbyłeś się swoich wszystkich atutów.

      Jeśli ona w czasie swoich problemów wyglądała jak gruba beka, a ty przy niej trwałeś to ok, ty jesteś ten zdecydowanie lepszy. Ale jeśli ona cały czas cię pociągała wizualnie, to jednak nie byłeś z nią tylko z dobroci serca.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (189)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    6 lat temu, mniej więcej o tej godzinie ona wysiadła z pociągu. Po raz pierwszy zobaczyliśmy się na żywo po dłuższej znajomości przez internet. Dzisiaj mija prawie rok od rozstania. Smutno mi. Pytanie do ludzi którzy ogarnęli się po rozstaniu. Jak przestac żyć przeszłością?
    #zwiazki #rozstanie #feels #ex

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5ef5f0a20db94d7506cde70e
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    [==......................................] 4% (10zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 2 lat działania AMW!
    pokaż całość

  •  

    Myślę, że nie przeżyję rozstania.
    Była zerwała ze mną wszelkie kontakty.
    Przedwczoraj minęło 6 miesięcy od rozstania, w tym czasie na siłce schudłem 15 kilo, znalazłem nową pracę 12k, 3 kobiety chcą ze mną być.
    Jednak ciągle myślę tylko o byłej, nie widzę sensu życia bez niej.
    Obawiam się, że koronawirus mnie w końcu dorwie i wykończy przez obniżoną przez stres odporność.
    Mam zamiar zapisać jej 80% oszczędności które mam (pozostałe 20% rodzicom).
    Jedyne co jeszcze mam to nadzieja, że jak już będę w szpitalu to zgodzi się ze mną ostatni raz porozmawiać.
    #rozstanie
    pokaż całość

  •  

    Kobieta zostawi Cię w trudnym dla Ciebie momencie. Kiedy wszystko się Tobie układa, pracujesz, jesteś szczęśliwy, zdrowy to wtedy twoja partnerka będzie trwać przy tobie jak skała, będzie kochać. Dopiero próba życia może udowodnić czy jej uczucie jest cokolwiek warte. To stało się ze mną.
    Kobiety zawsze mnie lubiły, jestem nawet przystojny, wysoki, mam dość ciekawy zawód i hobby. Mimo dość młodego wieku miałem kilka dziewczyn, ale ostatnie 3 lata spędziłem z dziewczyną zdaje się idealną: piękna, mądra, pracowita, rok temu zamieszkaliśmy razem, podróżowaliśmy. Myślałem o zaręczynach, było cudownie... do czasu.
    Koronawirus bardzo namieszał w moim życiu, skończyłem studia jakoś miesiąc zanim dotarł do Polski, a ponieważ we firmie w której pracowałem nie było perspektyw to znalazłem inną pracę. W skrócie praca idealna, ciekawa, w moim zawodzie i mogłem wrócić do rodziców, czyli niskie koszty życia - w rok spokojnie odłożyłbym na wkład na własne mieszkanie. Różowa trochę kręciła nosem, ale zrozumiała szybko, że to ogromna szansa dla nas i oboje wróciliśmy do rodziców - jesteśmy z jednego powiatu więc nie będzie źle. Ona do pracy i tak musiała dojeżdżać więc bez różnicy dla niej.
    Nowa firma zadzowniła: masz tę pracę, zaczynasz za 2 tygodnie. Byłem szczęśliwy i ona też, zdaje się. Wyprowadziłem się do rodzicow, różowa również, spotykaliśmy się 2 razy w tygodniu. Niestety pojawiły się w Polsce pierwsze przypadki choroby, ekonomia stanęła i dostałem telefon z pracy: prosimy czekać.
    Byłem załamany, do tego bez pracy, przez studia nie odłożyłem zbyt wiele, była panika - również na wykopie. Dni mijały, ja siedziałem w domu bez celu w życiu, ona pracowała, zarabiała. Po jakimś czasie zaczęła się oddalać ode mnie, miała coraz mniej czasu, mniej spotkań mniej seksu, namawiała mnie na różne wypady bo zdjęli obostrzenia, ale ja po prostu nie miałem ochoty nigdzie jeździć ani podróżować, bylem przybity i miałem może z 5tyś oszczędności to nie chciałem wydawać na głupoty. Szukałem innej roboty ale w mojej okolicy nawet do kopania rowów nie szukali pracowników. Ona coraz bardziej się oddalała, zaczęła mówić że się zmieniłem (no faktycznie), trochę przytyłem no i mnie zostawiła, ponieważ nie jestem już tym facetem w którym się zakochała. Umarłem w środku, ale wyszedłem z twarzą i odciąłem się od niej.

    Wiecie kto dostał jeszcze lepszą pracę i ruszył grubą dupę siłownię?
    Ja ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Pozdrawiam Mirki, będzie dobrze

    #logikarozowychpaskow #rozstanie #zwiazki #feels
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dwa lata temu pisałem na mirko jakim jestem #przegryw
    Rzuciła mnie dziewczyna. Depresja, brak chęci życia, chlanie. Teksty typu "nigdy już takiej nie znajdę" "była wyjątkowa" itp. No kurwa wrak człowieka. Bez nadziei, bez perspektyw, bez sił. Pizda nie facet.
    Na nic działają rady typu "zajmij się sportem, idź na siłkę". Przychodzisz do pustej ciemnej chaty i nie masz siły zrobić se kanapki, a co dopiero siłka. Żadne też zabijanie klina klinem-szukanie dziewczyny na szybko na #tinder #badoo tez odpada. Znaczy mozesz dla urozmaicenia pogadać, poruchać ale nie ładuj sie w zwiazki bo łeb masz zapchany emocjami. Dzięki anonimowym utwierdziłem się w przekonaniu, żeby nigdy przenigdy nie trzymać kontaktu z byłą. Żadnych nawet połsłówek. Bo ex chce Ciebie tylko miec w rezerwie i dowartosciowywac sie ze Tobie zalezy. Na kurwy nie chodziłem, prochów na deprechę nie brałem. Żyłem sam-musilem chodzić do roboty, prac gotowac robic zakupy. Ale weekendy byly przejebane. Lezenie w lozku bez sensu
    Czas, czas...minęły dwa lata, zero flasbackow, zero mysli chujowych, optymizm i niedowierzanie jakim debilem byłem tak rozpaczając. Życie fajne jest, a dziewczyn dookoła tysiące. Dzięki Mirki za wsparcie.
    #wygryw #niebieskiepaski #rozowepaski #zwiazki #rozstanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5ed246ab0054036b426bcb2e
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

    +: neomariusz, M.......s +40 innych
  •  

    Dzisiaj dostałem pocztą paczkę od dziewczyny z którą się rozstałem w tamtym tygodniu. Zupełnie tak jakby nie mogła mi dać tych rzeczy normalnie xD No ale podobno to ja mam skłonność do dram...
    Więc spakowała mi moje ubrania które u niej zostały, książkę, którą kiedyś wzięła ode mnie, moje słodycze, które były u niej (nie ma wszystkich na zdjęciu bo część od razu wpierdoliłem)
    i co przykre przedmioty, które jej podarowałem w tym muszelki, które przywiozłem jej znad morza, a były tylko pretekstem, żeby się z nią spotkać o czym doskonale wie, to naprawdę przykre i powinna była zachować te rzeczy
    A na dodatek dorzuciła tam coś od siebie, saszetkę kurwa Tantum Rosa, środka do cipy, sugerując mi że jestem pizdą....
    A więc, Moja Droga jeśli to czytasz to...

    pokaż spoiler wiedz, że śmiechłem z tego mocno, zawsze uwielbiałem Twoje złośliwości, jesteś najfajniejszą dziewczyną jaką poznałem, nigdy Cię nie zapomnę


    #zwiazki
    #rozstanie
    #logikarozowychpaskow
    #wykopoczta
    #tfwnogf
    pokaż całość

    źródło: IMG_20200518_172324853.jpg

  •  

    Witajcie Mireczki i Mirabelki.Sytuacja jest taka: zaraz minie rok od rozstania z dziewczyną. Nie będę tutaj rozpisywał szczegółów co i jak bo zrobiłem to już kilka msc temu. Link do wpisu dla zainteresowanych: LINK Wiele osób tutaj jak i w moim otoczeniu mówiła, że z czasem będzie lepeij... I mieli rację^^ Rozstanie już tak nie boli - przyzwyczaiłem się do tego i nauczyłem z tym żyć. Co nie oznacza, że pogodziłem się z tym do końca. Po tym wszystkim czuję po prostu żal i wściekłość, że zostałem tak potraktowany. Że przez długi czas czułem się przez to że nie zasługuję na bycie kochanym. doznałem upokorzenia, które poddało w wątpliwość moją męskość. niby powinno się być twardym, ale w takich sytuacjach się nie da. Obecnie staram wrócić jakoś do życia. Jestem wściekły, denerwują mnie nawet najmniejsze rzeczy. Jestem głównie zły na siebie że tak dałem się załatwić. Toczy mnie nienawiść do byłej, życzę jej wszystkiego najgorszego, sam się też przyczyniałem do tego by żałowała tego co zrobiła, chciałbym być ponad to, ale nie potrafię, kiedy ja byłem zepchnięty na samo dno, a ona już szczęśliwa w nowym mieszkaniu mieszkałą z jakimś frędzlem. Nie wierze, że budowałem mieszkanie żeby jakiś chujek w nim zamieszkał. Związku na ten moment nie szukam. Nadal była nawiedza mnie w myślach i uważam że przykładanie kogoś do rany to zły pomysł. Inna sprawa jest taka, że nie czuję się "jakbym był dla kogoś wystarczający" Mam dobrych rodziców, którzy po latach nieobecności w domu przygarnęli mnie do siebie. Mogę mieszkać z nimi ile potrzebuję pod warunkiem że będę pracował i zarabiał kasę. Myślę że zanim uda mi się odłożyć odpowiednią kwotę na mieszkanie powinien minąć rok. Mam nadzieję że przez ten czas mi przejdzie była i będę mógł szukać szczęścia dalej. Mimo iż kobiety nie szukam to nadal mam potrzebę bliskości, robienia coś razem, robienia wspólnych zakupów, wspólnego gotowania, oglądania netflixa, grania na konsoli, nocnych wypadów na miasto samochodem czy chociażby uprawiania seksu... wydaje mi się, że bardziej tęsknię za tym jak się czułem, niż za tą osobą. chciałbym by było jak dawniej między nami, ale to co się wydarzyło z jej strony, a później z mojej całkowicie wyklucza taką możliwość. Mam nadzieję, że poznam kogoś z kim będę mógł robić te wszystkie rzeczy. Po wszystkim zostaje jeszcze jedno: czuję się gorszy od innych facetów choć za brzydala i nieudacznika się nie uważam. Mam w głowie, że jeżeli nie będę wystarczająco dobry to zostanę potraktowany tak samo jak ostatnio. są jakieś sposoby by pozbyć się takiego myślenia i tej toksyny w podświadomości pod postacią ex?
    #zwiazki #rozstanie #ex #zdrada
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć,
    nie mam konta, ale chciałbym podzielić się historyjką( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Od dłuższego czasu robię biznesiki z Rosjaninem. Gość od lat mieszka w Polsce, niemniej widać, że jest jakby "z innej planety". Kawał chłopa, rubaszny humor, pogodna gębą, oklęty do granic możliwości, ale mega łeb, nadzwyczaj bystry, imponująca wiedza, do pogadania na każdy temat...nie chce mówić jakie ma wykształcenie hehe, ok. 35 lat, waniajet wódą czasem lekko, wiecznie zarośnięty, tłusty włos zaczesany do tyłu, piwny brzuch, kiep w ryju, a ulubiony ubiór to dres i kuźwa jeździ starą, rozklekotaną, dymiącą ładą. Dostał od ojca i ma sentyment. Na pierwszy rzut oka widać, że to nie żaden #chad. Ale koleś ma niby tak dojebaną pewność siebie i tak wyjebane na opinie innych, że patrzysz na niego i widzisz pierdolonego Cara. Po prostu jest to gość, którego podświadomie chciałbyś mieć w gronie swoich kumpli. Na bank nie chciałbym mieć go za wroga, bo chuj wie co ma w głowie i co może odjebać( ͡° ͜ʖ ͡°)Jebany nawet jak się uśmiecha, to trochę cykasz.
    Współpracujemy (i chyba kolegujemy jednocześnie:)kupę czasu i zawsze sobie pogadamy przy okazji. Ostatnio epidemia, to zajęć mniej, więc czasu na pogaduchy więcej. Ruski przywiózł mi graty, poczęstował ćmikiem i mówi że go wkurwia, że my tak się kolegujemy "po europejsku". Się okazało, że po europejsku znaczy na trzeźwo. No i cyk flaszka.
    Meritum (bez oceniania i komentowania, spróbuję streścić słowa, które wryły mi się w pamięć najbardziej):
    1. Koleś zawsze na telefonie z jakimiś laskami. Tu napisze, tu zadzwoni. To trochę wkurwiajace bo gadasz z nim, a tu jakaś Swieta czy Katja mu dzwoni. Milion sms. A on kręci bajere. Czasem teksty tak proste (prostackie też) i bezpośrednie, że ja bym nie pomyślał że tak da radę( ͡° ͜ʖ ͡°) W biurze widzi dziewczynę to obowiązkowo musi zagadać, obca, znajoma, jeden pies. A tu niespodzianka: miał kobietę życia-"Panią Polkę". Temat ciężki i niestandardowy, bo poznali się kiedy ona była kilka lat po chorobie nowotworowej i amputacji piersi. Wszelkie pierdolenie typu: nie wiem/nie jestem pewien czy ją kocham, jest chyba trochę za niska/chuda/gruba, chyba nie tak się ubiera znaczy po prostu, że jej nie kochasz. Jak kochasz, to kobieta nawet bez piersi jest najpiękniejsza i już.
    2. Koleś przyznał się, że sam nie wie co i jak, po prostu ją zobaczył i go strzeliło. "Jebnęło mnie obuchem w głowę". Dorosłego chlopa. Pierwszy raz w zyciu. Gość oszalał, po prostu musiał ją zdobyć. I zdobył. I odpłynął. Ale z historii wynika że to był chyba jakiś #borderline bo tak jak się kochali, tak samo nienawidzili. Szaleńczy #seks i #rozstania i powroty. Karuzela. Wkurwiała go, ale nie mógł żyć bez niej. I z drugiej strony to samo. Byli jak magnesy.
    Gość wiedział, że go to koniec końców niszczy, ale tkwił w tym parę lat, bo było to jak narkotyk. Ale przyszedł kres, jakieś #rozstanie na noże, z gatunku hard. Koleś się w końcu poczuł jak szmata, wkurwił, zachlał, spierdolił daleko na jakąś wiochę na Białorusi i "przestał żyć". #depresja #alkoholizm
    3. Po zerwaniu NIE KONTAKTUJEMY się z byłą. Ty nie żyjesz więc nie możesz dzwonić, pisać czy odpowiadać na wiadomości.
    4. Nie istnieją faceci którzy rozstanie przyjmują miękko. Są słabsi od kobiet w tym temacie.
    5. Jak przychodzi do Ciebie zwątpienie i myśli co u niej słychać? Albo jak sobie radzi, czy tęskni, czy myśli o mnie itp robisz prosty eksperyment. Zakładasz sobie #tinder ze swoim zwykłym zdjęciem profilowym z FB. Zakładasz i czekasz godzinkę. Zapisujesz ile masz par lajków itp. Usuwasz konto. Teraz zakładasz konto z foto profilowym swojej ex. Też godzinka. Widzisz już że przegrales( ͡° ͜ʖ ͡°) Kobieta niezależnie od tego czy to ona rzuciła czy była rzucana zawsze jest skrzywdzona. Zawsze krąg jej koleżanek będzie ją w tym utwierdzać. Ty jesteś ten zły, który od początku sprawiał wrażenie że zmarnuje jej czas. I żadna nie oprze się pokusie potwierdzenia swojej atrakcyjności w liczbie lajków w sieci. Ona w godzinę ma tysiąc par, więc Ty ze swoimi placzliwymi SMS nie dość że się nie przebijesz, ale też i zeszmacisz. I tak, ona tydzień po zerwaniu jest już na randce. Odstrzelona jak modelka.
    6. Jak NIE BĘDZIESZ się kontaktować, to ona do Ciebie napisze( ͡° ͜ʖ ͡°)i nie odpisujesz. Potem się łamiesz i zaczyna się....
    7. Powrót do ex jest zawsze zły. Będziesz psem bez wartości i szacunku. Będziesz się tego wstydzić. Początkowo jest mega super, emocje, seks na zgodę, przeprosiny obiecanki i pierdolnięcie gorsze niż poprzednie.
    8. Jak jesteś twardy i się nie złamałeś jednak, to po roku, może po dwóch szanujesz siebie za to że jednak nie wróciłeś i nie obciales sobie do końca jaj. W środku bardzo boli, ale czujesz że cena którą płaciłeś za nieziemski seks, za szaleńcze wyjazdy, za oblakancze zakochanie była za wysoka. Że w gruncie rzeczy to wszystko było dla Ciebie złe. Że po tym wszystkim zostałeś wrakiem. Że to nie było normalne. Że jesteś teraz pokaleczony i skrzywiony. Jesteś narkomanem na odwyku.
    9. Rany zalizales, spotykasz nową dziewczynę. Masz doświadczenie, więc jesteś ostrożniejszy. Dziewczyna miła, fajna, ładna, stara się. Wiesz że jest szczera. Ale ty masz w głowie ex. Porownujesz, wybrzydzasz, nie doceniasz...jest słabsza od byłej, to nie to...
    Jak jesteś mądry to kapniesz się, że nie tęsknisz zazwyczaj za osobą, tylko za tymi pierdolonymi emocjami. Szanuj nową dziewczynę jak jest spoko i daje Tobie całą siebie. Nie słuchaj podszeptów że masz dopiero 30+ i cały świat leży u Twoich stop bo będziesz wybrzydzal i szukał ideału (albo bliźniaczki ex)to możesz albo zostać sam albo na końcu zgodzić się na jakieś kompromisy wbrew sobie (samotne matki np).
    10. Żeby zrealizować punkt 9 nie możesz zamknąć się w klasztorze. Musisz pogodzić się ze Ci nie wyszło i wyjść do dziewczyn. A nawet jak się nie pogodziles i nadal kochasz (bo może tak być i często tak jest) i płaczesz do zdjęcia ex to też musisz wyjść do dziewczyn. Twoja ex ma Cie w dupie i jest na Rodos z Krzyśkiem z tindera (nawet jak sama tęskni to Ci nie powie i będzie grać rolę nowonarodzonej przeszczesliwej dziewczyny Krzyśka). Ty byś się powiesił z rozpaczy, a ona nawet nie zauważy. Mamusia będzie płakać, chcesz tego? Musisz, nawet jak się nie pogodzisz że stratą przez długie lata. Bo się zajebiesz.

    Ruski całą rozmowę skwitował tym, że czasem jest tak że "facet dup może mieć wiele, ale kobietę tylko jedną", ale że i tak mimo porażki trzeba żyć, nawet jak to nie jest coś wymarzonego. Potem dodał "jebać", wstał, pożegnał się, wsiadł do łady i pojechał.
    #gownowpis #zwiazki #niebieskipasek #rozowypasek #przegryw #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5ebe14c7f5c87a77924b4b00
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    No dobra, będzie trochę długo, ale co mi tam.
    Zacznę od tego, że niecały rok temu zostawiła mnie narzeczona po 5-letnim związku. Po pół roku bycia razem zamieszkaliśmy ze sobą ze względu na dużą odległość między nami. Poznaliśmy się przez internet - po 3 latach takiej znajomości zaczęła się żalić że chłopak o nią nie dba etc. i tak jakoś wyszło... Ja ówcześnie 23lvl ona 27. Była pierwszą dziewczyną, która odwzajemniła uczucie. Ona po dwóch związkach 5 i 2 letnich (w pierwszym była zaręczona) Przyjechała ze mną mieszkać nad morze do Gdynii. Żyło nam się dobrze, dogadywaliśmy się, pracowaliśmy, niczego nie brakowało. Ja pracowałem na etacie i dorabiałem po pracy cisnąc zlecenia (jestem rysownikiem), ona pracowała tylko w domu - też była artystką, tylko że na pełny etat i szło jej naprawdę bardzo dobrze. Trwało to ok. 3 lat po czym stwierdziła że ma depresję i że wolałaby być bliżej swojej rodziny. nie zastanawiając się zbyt wiele przystałem na to. Praca nie była problemem - szło mi coraz lepiej rysując w domu. Nie było tam nic co by mnie trzymało. Mieliśmy zamieszkać w pobliskim większym mieście - jakieś 40 km od jej rodzinnej wsi. Ostatecznie wyszło tak, że zamieszkaliśmy u jej rodziców i zaczęliśmy budować dom obok nich z czego przyszli teściowie bardzo się cieszyli.Ona pracowała w domu, ja też - przez 2 lata popołudniami i wieczorami pracowaliśmy z teściem na budowie. Szło bardzo sprawnie, pieniądze nie były problemem. W końcu czułem, że mam swoje miejsce. Był to czas snucia planów na dalszą przyszłość zawodową i prywatną. Po jakimś czasie zauważyłem jednak, że zapał u mojej wybranki zmalał. Próbowałem rozmawiać, pytać się co jest. Znowu depresja - za dużo pracy, męczy się. Dobrze, w takim razie wysłałem ją na terapię i większość kosztów związanych z budową brałem na siebie. Były rozmowy, próbowanie wyjścia gdzieś, robienie czegoś razem - wydawało mi się że robiłem co mogę by było jej dobrze. Zamiast spędzić wieczór oglądając ze mna film wolała grać w Apexa ze swoją siostrą i jakimś ich znajomym z Holandii. Ok -spoko, może dzięki temu poprawi się jej humor. Dużo się śmiali, pili alkohol na discordzie i ogólnie było widać że dobrze się bawi. Rozumiem, każdy potrzebuje odskoczni od pracy. Taka sytuacja trwała prawie rok aż do momentu rozstania. Akurat w momencie kiedy dom już stał - był wykończony i zostały już tylko drobne prace wykończeniowe plus wyposażenie. Chciałbym wierzyć że tak się złożyło, że to tylko przypadek. Ale ciężko kiedy dowiedziałem się, że chciała odejść prawie rok wcześniej, ale się "bała" mojej reakcji bo była moją pierwszą. Twierdziła, że nie chce związków, że chce być sama, że męczą ją faceci i ma tego dość. Powiedziałem, że jej nie wierzę. Najlepsze jest to że wszystko zaplanowali z jej rodzicami kilka dni wcześniej (jak bedzie wyglądać rozstanie) Bo tak - wszyscy wiedzieli oprócz mnie i moich rodziców. To właśnie moi rodzice tego dnia przyjechali nas odwiedzić zobaczyć jak się zbudowaliśmy i wspomóc czymś na dobry początek. byli w nie mniejszym szoku niż ja kiedy to wyszło. Niedoszły teść miał już nawet przygotowaną kasę do oddania - marne 20 tysięcy, uważam że to nijak nie rekompensuje tego ile pracy i zaangażowania włożyłem w to. No i pieniędzy też, bo przecież ktoś musiał kupić materiały i zapłacić za robociznę tego czego samemu nie dało się zrobić. Niestety sytuacja była taka, że raczej nie miałem zbyt wiele do powiedzenia i powinienem się cieszyć " że wgl coś dostałem" Mama i tata spakowali moje rzeczy, wzięli kasę i zabrali mnie do domu. I jestem w nim po dziś dzień. Dwa tygodnie później zobaczyłem jak wrzuciła fotki na instagrama z wakacji w Amsterdamie z tym jej "kolegą od grania" To jest moja historia, a teraz czas na teraźniejszość. Wydaje mi się że po roku pomału wstaję z kolan. nie było lekko. Musiałem zrezygnować z mojej pracy jako rysownik ( psychicznie nie byłem w stanie - dodatkowo ona była osobą, która nauczyła mnie wszystkiego co umiem, jakoś nie mogę się przełamać by robić coś co kojarzy mi się głównie z nią) Zamieszkałem u rodziców - po 5 latach "życia wg swoich zasad" Musiałem znaleźć sobie jakąś pracę u janusza. Jestem po próbie samobójczej i wizytach u psychologa. Jestem świadom tego, że nie kocham już tej osoby, która mnie porzuciła. Kocham tę, która 5 lat temu razem ze mną zamieszkała w Gdynii... Uświadomiłem sobie, że kocham kogoś kogo już dawno nie ma. Wiele miesięcy zajęło mi uporządkowanie tego. Znów wróciłem do rysowania, nie jest tak dobrze jak było, ale chyba idzie w dobrym kierunku. Korzystam z tego że mieszkam u rodziców i odkładam pieniądze na własne mieszkanie ( a raczej wkład do kredytu bo mieszania są drogie :P) Wydaje mi się, że jest trochę lepiej niż wcześniej ALE... mimo iż przyzwyczaiłem sie do obecnej sytuacji za nic nie potrafię się z tym pogodzić. Z tym, że byliśmy razem tak długo i że już jej nie ma. Że prawdopodobnie mieszka sobie w "naszym" domu razem z tym frędzlem. Że przez długi czas narzekała na mnie, że nie jest ze mną szczesliwa jakiemuś obcemu typowi (Kurczę... to brzmi tak dziwnie znajomo, jakbym te kilka lat temu to ja był tym typem :P) Że zamiast coś skończyć to zdradziła mnie emocjonalnie i tak - fizycznie też. Wszystko wyszło po czasie. Jest niby lepiej, ale nadal chujowo. Nie mam ochoty na granie w gierki czy oglądanie czegoś ( a bardzo lubiłem sobie pograć). Czują w życiu taką bezcelowość. Uzbieram na wkład - kupię mieszkanie i co dalej? Nie wiem. Obecnie mam 29 lat i jednego przyjaciela, którego widuję raz w miesiącu jak dobrze pójdzie bo dość daleko mieszka. Jakoś nie widze siebie jak poznaję nowych ludzi, nie wiem jak - gdzie... może w internecie? Tak jak poznałem ją? Zresztą o nowej partnerce nawet nie jestem w stanie myśleć. Czasami jest tak źle że kładą się na łóżko i połowę dnia przeleżę płacząc. chciałbym wtedy aby ona pojawiła się, przytuliła i powiedziała że "będzie dobrze" Tęsknię za nią, ale wiem że nie ma za czym. Brakuje mi kogoś bliskiego z kim własnie mógłbym porozmawiać o wszystkim. Rodzice, młodsza siostra czy przyjaciel jednak nie wystarczą. no cóż pozostaje tylko miec nadzieję że przyjdą lepsze czasy. Szacunek dla tych którzy dotarli aż tutaj - doceniam to ^^' Ode siebie mogę tylko sprzedać jedną radę. NIGDY moi drodzy, NIGDY nie zgadzajcię się na mieszkanie z teściami i budowaniu czegokolwiek na ich ziemi, czy to będzie dom obok czy mieszkanie na poddaszu domu. NIGDY. Ewelina ty kurwo - nigdy cie tego nie wybaczę. Po tym co zrobiłaś nie zasługujesz na szczęrą miłość. Mam nadzieję, że przyjdzie moment kiedy karma wróci!
    #zwiazki #rozstanie #zdrada

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5eb7f8d846fe92d49c8d0342
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      @ukebe: tak, miałeś do czynienia na portal-abczdrowie XDDD
      zwłaszcza z wieloma osobami, jeszcze po ślubie, jak to dość rzadka choroba i na chwilę obecną nie znam żadnego innego bipolara oprócz matki kumpla, i prawda, z nią jest konkretny dramat, jest zupełnie normalna póki cyklicznie co 5 lat nie dostanie nawrotu depresji, zaraz potem manii i kończy z pożyczką
      tak, mam przez te 2 lat aktualnie już kilkuletni szczęśliwy związek, od roku biorę tylko dawkę podtrzymującą leków żeby nie sturlać się w depresję i żyje sobie szczęśliwie bo w sumie oprócz depresji miałam uwaga, 2 epizody hipomanii przez całe 20 lat XDDDD

      gościu, ja się opieram na badaniach nad tą chorobą, faktach, objawach a Ty pieprzysz o jakiś małżeństwach z dziećmi istniejącymi tylko w Twojej głowie, nie wiedząc zupełnie na czym ta choroba polega i myląc ją z borderem, albo z zwykłym zjebaniem, bo wątpię żebyś mówił o jakiś zdiagnozowanych przypadkach
      racja, nie wychodzisz na głupka tylko na skończonego imbecyla przez krzty rozeznania w temacie w którym się wypowiadasz
      jedyne co o tej chorobie potrafisz powiedzieć, że ktoś jest uciążliwy, podejmuje irracjonalne decyzje nawet nie wiedząc, że ta choroba się dzieli na konkretne "fazy" z różnym stopniem intensywności
      po prostu pierdolisz bez sensu, ładu i składu, a przede wszystkim bez wiedzy stygmatyzując osoby chore

      jeszcze na dodatek jesteś takim debilem, że nie potrafisz w ogóle zrozumieć sensu mojej wypowiedzi od samego początku, myśląc że pierdole coś o tym, że nie w nas problem (?) XDDDDDDDD

      skończ waść, wstydu oszczędź, doedukuj się trochę i nie czerp wiedzy z gówno portali czy innych z życia wzięte na ten temat, a póki co witaj na #czarnolisto bo naprawdę ciężko toleruje mi się ignorantów, którzy w dupie było i gówno wiedzieli ale są najmądrzejsi XD
      pokaż całość

    •  

      @fagitty-bobitty: po moich opisach już powinieneś wyłapać, że miałem kontakt pierwszego stopnia, pierdoliła mi dokładnie to samo co ty, z tym można żyć, to nic takiego itp. widziałem na własne oczy co to jest "nic takiego", rozmawiałem z prawdziwymi ludźmi, nie z internetem i każdy przeżył to samo, kłamstwa, manipulacje, zdrady itd. albo należysz do 1% ludzi, którzy funkcjonują w miarę normalnie, albo pierdolisz jak każdy chadowiec
      a stygamtyzujecie się sami, bo każda próba pomocy kończy się wyzwiskami i zdaniem "ja jestem zdrowy/a, sam się lecz"
      a z tą czarnalista to typowe zachowanie chadowca, odciąć się jak ktoś mówi niewygodną prawdę
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (79)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Muszę gdzieś to napisać (będzie długo...), anonimowo żeby nie powiązano mojego konta z tą sytuacją.
    3 miesiące temu rozstałem się moją kobietą z prawie 4-letniego związku (miesiąc później byłaby rocznica).
    Teraz już wiem jakie błędy popełniłem, gdzie i co zrobiłem nie tak, chociaż i dostrzegam winę po jej stronie, przez długi czas obwiniałem siebie. Jakbym nie był pełnowartościowym człowiekiem.
    Rada dla wszystkich facetów stawiających swoje kobiety na piedestale - robicie największą szkodę swojemu związku. Już tłumaczę:

    Poznaliśmy się przez aplikację. Od razu czułem że kliknęło, bo dawno przy pierwszej randce tak dobrze się nie czułem i nie bawiłem. Byliśmy oboje tacy swobodni wobec siebie, że czułem że to jest ta jedyna - serio, bo miałem porównanie z poprzednimi kilkunastoma randkami z innymi dziewczynami.
    Spotykaliśmy się, miłość kwitła a ja coraz większe miałem klapki na oczach. Rozmawialiśmy o potencjalnym wyjeździe za granicę za pracą. Ja odpowiedziałem, że spoko, ale w tej chwili nie mam takiej opcji, bo mam inne zobowiązania. Pierwszy zgrzyt pojawił się, kiedy postawiła mnie przed faktem dokonanym, że oto za miesiąc wylatuje, że ona ogarnie wszystko, załatwi mi pracę, a ja do niej przyjadę. Powiedziałem jej, że to co zrobiła była mega nie fair w stosunku do mnie, że podjęła sama decyzję za nas dwoje. Ale ja głupi i zaślepiony, zgodziłem się na to. Dwa miesiące rozłąki i przyleciałem do niej. Przeżyliśmy tam 10 miesięcy, bez większej intymności, bo mieszkaliśmy razem ze współlokatorką za ścianą. Ale wspieraliśmy się, spędzaliśmy mnóstwo czasu wspólnie, ale no powoli acz skutecznie uzależniałem się od niej. Tylko ona i nic więcej, znajomi i rodzina w Polsce. Po powrocie do Polski wylądowaliśmy na bezrobociu. Wspólnie spędzaliśmy dużo czasu, snuliśmy wspólne plany, wyjazd na wakacje, autostop. Czułem i po dziś dzień czuję, że to było to. Więc nie myśląc więcej zaręczyłem się z nią. Wciąż tkwiliśmy na bezrobociu. Ona znalazła już pracę, a ja wciąż się odbijałem od klamek... Czułem się źle ze sobą, że nie mogę znaleźć pracy. Nie czułem wsparcia z jej strony. Byłem załamany. Zaczęły się pojawiać zarzuty, że nie mam pewności siebie, że nie ćwiczę, nic nie robię ze sobą. Zabrałem się za siebie, miesiąc później znalazłem pracę. Ale to były delegacje. Byłem w domu tylko na weekendy. Ja chciałem ślubu, ale ona była przekonana że to nie jest najlepszy moment na to, że powinniśmy wpierw zamieszkać razem. Znalazłem lokum, wprowadziliśmy się, ale to wciąż, byłem tylko w weekendy. Pieniądze z tej pracy były niebagatelne. Zacząłem się cieszyć z życia i zacząłem z nią rozmawiać o kupnie wspólnego mieszkania. Dobry pomysł, bo w sumie mieszkanie jest ważniejsze od ślubu. Jeździłem w delegacje i odkładałem pieniądze. Ale w pewnym momencie pojawiły się zwątpienia - z jej strony. Zwracałem jej uwagę, że kiedy przyjeżdżam to nie traktuje mnie jak swojego faceta, zero inicjacji czegokolwiek. Czy to przytulenia, pocałunku, seksu. Bolało mnie to, bo gdy przyjeżdżałem, całą swoją uwagę poświęcałem jej (po raz kolejny wszelkie kontakty ze swoimi znajomymi ograniczałem do minimum), a nie otrzymywałem nic w zamian. Na nic tłumaczenia że to co robię, robię dla nas. Że teraz pomęczymy się, ale potem będzie nam o niebo lepiej, bo będziemy mieli swój kąt. Dawała się przekonać, ale wciąż temat powracał. Przyszły święta bożego narodzenia, potem wyjazd na narty, 3 tygodnie razem. Było tak jak nigdy, czułem się kochany, czułem że od teraz będzie lepiej. Jeszcze tylko dwa tygodnie wyjazdów i wrócę na stałe. Wróciłem... Zimno jakie czułem od niej, zawróciło mi w głowie, przecież jeszcze nie tak dawno było wszystko super... Minął miesiąc, ja coraz bardziej sfrustrowany, bo nie wiem w czym był problem.

    Zaczęła się zastanawiać czy to jest to (powiedziała mi to), widzi że nie jestem szczęśliwy - byłbym, gdyby tylko okazywała mi uczucie względem mnie. Mówiła, że ona nie myśli o tym, że nie zastanawia się, żeby mnie przytulić czy pocałować. 3 miesiące od powrotu z delegacji, zrywa ze mną, żeby po tygodniu do mnie pisać i prosić o ponowną szansę. Ja kochając ją i nie wyobrażając sobie życia, wracamy do siebie. Mija miesiąc i znowu ze mną zrywa, żeby po tygodniu znowu do mnie wrócić, a ja jej wybaczam, ale z zastrzeżeniami, że już nie jesteśmy zaręczeni, że już jestem psychicznie wymordowany i że teraz to ona musi się postarać i pracować nad związkiem, bo ja już nie mam siły. Nie ufam jej... Żyjemy razem widzę poprawę z jej strony. Jest na prawdę dobrze. Zaczęliśmy szukać mieszkania. Mijają 3 miesiące od ostatniego zerwania. Pojawiła sie oferta mieszkania, więc uznałem że je kupię sam, żeby nie komplikować, kiedy znowu przyjdzie jej do głowy, żeby ze mną zrywać. Sytuacja w jej pracy robi się nieciekawa, jest ryzyko że firma niedługo upadnie i będzie musiała szukać pracy.

    Zaczyna nieśmiało przebąkiwać, czy może byśmy nie wyjechali znowu na emigrację, zarobilibyśmy wtedy kupę kasy na mieszkanie. Ja odmawiam, bo mówię że wszystko czego potrzebuję mam na miejscu. Nie mija tydzień dwa, jak oznajmia mi, że dostała ofertę pracy z Anglii i co ja myśle na ten temat.
    Stwierdziłem, że jeśli ta praca pozwoli jej się rozwijać, i jest taka super jak brzmi, to kim ja jestem żeby jej bronić (chciałem sprawdzić i przekonać się, jak bardzo ceni nasz związek, czy to co mamy jest dla niej ważniejsze od pieniędzy i kariery). Zdecydowała, że wyjedzie, nie wie kiedy wróci, nie wie nic, ale wie że chce spróbować. Ja byłem znowu zdruzgotany i mentalnie zniszczony, że oto ktoś kogo stawiam wysoko, ma mnie gdzieś tak nisko. Ja na głowie miałem mieszkanie, kredyt, wykończenie. Chciałem żeby to było wspólnie nasze gniazdko, więc pytałem się jej, co sądzi o tym kolorze, o tych kafelkach, czy jej się podoba to, czy jakby chciała zrobić to i tamto. Słyszałem częste "nie wiem" przez Skype. Gdy ja decydowałem o czymś, to mówiła że nie podoba się jej to, a kiedy pytałem się o to co jej się podoba słyszałem "nie wiem". Mam już powoli dość. Po dwóch miesiącach jej pracy za granicą, słyszę że nie podoba jej się tam. Cieszę się, bo to okazja, że wróci. Szukała pracy w naszym rodzinnym mieście, ale nie mogła nic znaleźć. Otrzymała ofertę z innego miasta, oddalonego o 400 km i co ja na ten temat myślę. Mówię, że to żadna różnica, bo tak czy siak dalej jesteśmy daleko od siebie a ja nie mam takich finansów, żeby fundować sobie wycieczki co tydzień dwa do niej (mieszkanie na głowie). Zero jakichkolwiek zapewnień, że będzie do mnie przyjeżdżała, czy że mnie wspomoże. Powiedziałem że wolałbym Cię mieć blisko siebie, postaram się coś znaleźć. Popytałem się sąsiada czy u niego nie szukają nikogo, kto z jej kwalifikacjami by się wpasował. Akurat okazało się, że będą i jeszcze nie ruszyli z rekrutacją. Poprosiłem ją żeby chociaż spróbowała zaaplikować tam.

    Wręcz wybłagałem to u niej. Okazało się że się dostała i musi podjąć decyzję co wybrać. Wybrała inne miasto. Niecały tydzień później, kiedy jeszcze była na emigracji, mieliśmy rozmowę. Powiedziałem jej że czuję się sam ze wszystkim, że nie otrzymuję od niej jakiegokolwiek ciepła. Że wszystko inne jest wyżej niż ja. Powiedziałem, że lepiej będzie jak każde pójdzie w swoją stronę, bo ja już nie potrafię. Tydzień później wróciła do domu, żeby się przepakować przed wyjazdem do innego miasta. Ja spakowałem wszystkie jej rzeczy i przyjechałem jej oddać. Nie ukrywam, gdy ją zobaczyłem, rozczuliłem się i rozpłakałem się, że oto miłość mojego życia jest na miejscu. Porozmawialiśmy i wytłumaczyłem jej czemu powiedziałem to co powiedziałem. Że tęsknię i chciałbym, żeby wróciła, bo co to za życie w rozjazdach. Rozmawialiśmy, śmiejąc się to płacząc na zmianę. Doszła do wniosku, że jeszcze porozmawiamy następnego dnia. Dzień później powiedziała że nie wie, że chyba będzie lepiej jak się rozejdziemy. Ja pytam się czemu? Skoro nie wie, to czemu się rozstawać? Zaproponowałem, żebyśmy sobie dali dwa tygodnie względnego spokoju i wrócili do tej rozmowy jak się oboje uspokoimy, a emocje opadną. Zgodziła się.

    Następnego dnia zadzwoniła do mnie i powiedziała, że to koniec, że obudziła się z przeświadczeniem że lepiej zakończyć to. Zgodziłem się i powiedziałem, że jak bardzo bym chciał, to na siłę nie mogę jej trzymać. Godzinę później pojechałem do niej do domu, bo nie chciałem kończyć tego przez telefon i w ten sposób. Otworzył mi jej ojciec i powiedział, że była u babci i potem pojechała na miasto widzieć się z koleżankami, więc może późno wrócić.
    Uświadomiłem sobie jak zostałem potraktowany, jak punkt na liście do odhaczenia. Między spotkanie u babci a spotkaniem z koleżankami.

    Byłem zdruzgotany. I dalej jestem. Ale wiem że popełniłem błąd stawiając ją na pierwszym miejscu, zapominając o sobie. Teraz widzę na instagramie jak się cieszy z życia, jak widzi się ze znajomymi, tak jakbym ja był kulą u jej nogi. Nie kochałem i nie czułem czegoś takiego do drugiej osoby. Wciąż mam nadzieję, że się do mnie odezwie i powie, że wie że nie doceniała tego co miała, ale nie sądzę... Emocjonalnie była i jest gówniarą, która nie wie czego w życiu chce, a chce tego czego nie ma. Bo trawa jest zawsze bardziej zielona tam gdzie nas nie ma. Mijają 3 miesiące od tamtej pory, a ja powoli wychodzę na prostą. Ale wciąż siedzi mi w głowie... Oboje trzy dychy już na karku, a ja się poczułem zagubiony po wszystkim jak dziecko. Teraz wiem, że za dużo siebie zainwestowałem w ten związek. Że nie traktowałem siebie na pierwszym miejscu, tylko ją a ona to wykorzystała i każda jej zachcianka była usprawiedliwiona, bo przecież oboje chcemy dla niej tego samego - dobra.

    Rozpisałem się, ale potrzebowałem napisać i zebrać wszystko w jednym miejscu. Wciąż mnie trzyma nadzieja, że wrócimy do siebie, bo w końcu czuję że jesteśmy sobie przeznaczeni...

    #zwiazki #rozstanie #zalesie #regresosobisty

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Witam,
    standard-rok temu rzuciła mnie dziewczyna. Nie był to jakiś długotrwały proces, że się wypaliło. Wręcz przeciwnie, byliśmy w formie,związek namiętny (czteroletni) pełne dotarcie partnerow, jeden błąd z mojej strony(nie, nie zdradziłem, ale też po bandzie), emocje, zerwanie przez telefon, zostaw klucze w skrzynce, ty chu....wypier..i inne które potrafią wykrzyczeć zakochane kobiety( ͡° ͜ʖ ͡°).
    Nie będę kłamał-świat się mi zawalił, nie wierzyłem w to co się stało. Zacząłem pić, wziąłem L4, wyglądałem jak alkus. Dobijało mnie
    też to, że życzliwi zaraz podesłali mi screeny z tindera, moja miłość po tygodniu od zerwania już była wolna, świeża, bez zobowiązań, żyjąca pełnią życia. Najlepsze fotki ever. No i po tygodniu już zaczął ją ktoś odwiedzać. A ja kurna wrak. Po tym tygodniu ona napisała do mnie, że oczywiście zmarnowałem jej najlepsze lata (jesteśmy po 30ce), że jestem ostatnim zasrancem, że ona teraz dopiero otworzyła oczy i czuję się wolna, ale ze względu na naszą historię i to że jednak byłem najważniejsza osoba w jej życiu i dodatkowo jesteśmy cywilizowanymi ludźmi, możemy przecież zostać przyjaciolmi( ͡° ͜ʖ ͡°)że to normalne wśród dorosłych ludzi. Ja akurat byłem ostro najebany i zamiast jakoś przeprosić czy pogadac, odpisałem jak na miłego trzydziestolatka z wyższym wykształceniem przystało: a wypierdalaj, nie będę z Tobą spać, to na chuj ty mi potrzebna?
    I nastała cisza. Plułem sobie w brodę za ten tekst, ale pomimo tego że było mi wstyd, kotłowała się we mnie złość, że ta tak łatwo sobie zapomniała o związku naszym, że ten tinder i że mnie chciała kuźwa w przyjaźń wrobić, że jakoś zagryzlem się w sobie i nic nie pisałem do niej. Znaczy wiadomości miałem przygotowanych setki, ale żadnej nie wysłałem. Mama moja poradziła żebym kupił kwiaty, pojechał, przeprosił, że szkoda dziewczyny...a ja nie. Nie pojadę i już. Robiłem to trochę wbrew sobie, ale no ten choćby tinder mnie blokował...jak mogłaś?
    Po kilku miesiącach, kiedy już emocje opadły, przyszedł od niej pierwszy sms-no miała pretekst bo święta. Żadnych wylewności, tylko suche zdrowych, wesołych. Ja, jako że nie jestem przecież chamem i mama uczyła że na życzenia wypada odpisać, pomyślałem jak mnie wkurwia to że spędzam święta bez niej i nie odpisalem nic. Na nowy rok również.
    Potem umarł jej ojciec-powiadomila mnie o tym. Ja jako uczuciowy facet, pomyślałem tylko "dobrze Ci tak" i nie złożyłem kondolencji(tak, było to mega chujowe). Ona cały czas ma jakiś facetów(koleżanka z pracy mieszka obok niej to mi relacjonuje:) no i min.raz na dwa, trzy tygodnie coś do mnie napisze: jak się czujesz, gdzie jesteś,czy zmieniłeś pracę? masz już kogoś?czy wiesz że kupiłam nowe auto?itp...
    W kwietniu minął rok i ona do mnie pisze drukowanymi DLACZEGO MNIE IGNORUJESZ?!
    Nie jest to żadna #p0lka, a ogarnięta, mądra dziewczyna. Ktoś podpowie o co kaman? Ktoś potrafi rozszyfrować tę pokrętną logikę? Czego ona chce? Czemu szuka kontaktu, mając przecież nowego faceta?
    #zwiazki #rozstanie #tinder #niebieskiepaski #rozowepaski #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    Minął ponad miesiąc od wydarzeń z ostatniego wpisu. Pomyślałem, że zrobię aktualizacje wydarzeń dla zainteresowanych jak ze zbitego kota pływającego w gównie, na nowo, po 10 latach, musiałem stać się tygrysem. Dodatkowo wołam wcześniejszych zainteresowanych.

    Nie mając alternatywy, bo koronawirus -> home office oraz zamknięte siłownie, więc wbiłem szybko w tinder. To było moje pierwsze zderzenie z apkami randkowymi. Ilość lasek okazała się nie do przerobienia, więc ustaliłem sobie limit, że nie spotykam się więcej niż z jedną kobietą na dzień i poświęcam max 30-60 minut na spacer. Przez 3 tygodnie spotkałem się z kilkunastoma dupami, gdyby nie wirus (bo spora część wolała gadać, a nie wychodzić, a ja nie lubię takiego klikania bez celu, nie ma w tym emocji) to by było zdecydowanie więcej. Okazało się, że rynek matrymonialny ma dziurę w postaci wyedukowanych, ułożonych, przystojnych i wysportowanych gości, bo każda „randka” siadła i wielokrotnie słyszałem, że kosmicznie zawyżam poprzeczkę w okolicy. Śmieszna sprawa, że wszystkie są takie zestresowane przed spotkaniem i w jego trakcie, gadają przeróżne głupoty, a uważam że nie ma co się spinać. Spoko zabawa, ale tylko z 3 z nich spotkałem się więcej razy. Z tego grona wybrałem sobie najciekawszą i jakiś czas temu poprosiła mnie, żebym wywalił tindera, więc tak zrobiłem, nie był mi potrzebny, bo ogarnianie tego wszystkiego i zarazem ciekawość nowych kobiet jest męcząca i uzależniająca.

    Jedna uwaga do wszystkich różowych – jeżeli chcecie poznać fajnego gościa, to nie wystarczy ładnie gębę umalować i fajnie się ubrać. Wszystkie jakie widziałem miały wiotkie ciała, klepanie w tyłek niewysportowanego poślada to żadna frajda. Swoją ex trenowałem sumiennie kilka lat, wiec tam jakość ciała była naprawdę na poziomie. Znaleźć na apce laskę fitnesiarę, która ma poukładaną głowę to dla mnie niezdobyty grall.

    Aktualna z którą się bujam jest spoko, choć będę musiał ją wizualnie zrobić „po swojemu”, ale zaimponowała mi sobą, więc może mieć mnie na wyłączność, a czas pokaże co tam się z tego wykluje, choć seksy są 1 klasa.

    Przemyślenia co do siebie: muszę przeanalizować swoje cele, bo finansowo głowę układałem już nie jak zarobić w rok 100k, ale celowałem w większe kwoty. Tutaj jednak zaliczyłem spory krok do tyłu, motywacja do hajsu mi spadła, kilka tyśków w kwietniu wydałem na przyjemności, choć do tej pory byłem dusigroszem na wszystko. Pojawiła się we mnie silna myśl, żeby kupić nissana 350z, bo mam słabość do tego auta od czasów tokio drift, ale zawsze rozsądek żałował mi kasy na takie bezsensowne wydatki. Dalej jeszcze się z tym gryzę, ale chyba spełnię tę głupotę, nic i nikt mnie nie ogranicza. Powinienem też znaleźć sobie jakieś marzenia w życiu, bo czuje się pusty. Wzrosło mi ogólne poczucie wkurwienia na wszystko, cały ten post i tak ugrzeczniam na siłę, bo pisząc go w mojej głowie wtrącam wiele dźwięcznych słów.

    Przemyślenia co do ex: Nieźle ma najebane zostawiając mnie w wieku 30 lat dla gościa, który wsadził się fiutem w wieloletni związek. Do tego przegryw jest od niej młodszy, co za gość łapie się za dojrzałe kobiety jak na ulicy, w jednym momencie, walają się setki wolnych studentek. Wiem też, że ona nie utrzyma formy, którą wypracowałem z nią, kwestia roku i cała definicja nóg, brzucha i pleców się spieprzy. Typ wziął ją wyrobioną na gotowe, ale się srogo zdziwi z czasem. Minąłem ją przypadkiem na mieście, podczas moich tinderowych wiraży, jak szła z lubym za rączkę – nie była pocieszona konfrontacją, chyba myślała, że będę ryczał miesiącami. Dalej noszę w sobie żal i tęsknotę, ale brzydzi mnie świadomość, że na pewno brała do ust jego kutasa, więc to mnie odpycha od niej bardzo skutecznie.
    Przede mną wciąż nie rozwiązany temat podziału majątku, wiem, że powinienem go już dawno załatwić, ale cholera, na to jeszcze nie znalazłem w sobie wystarczająco dużo siły. Z jej strony też cisza w tym temacie.

    #depresja #rozstanie #przegryw
    pokaż całość

  •  

    #gownowpis #rozstanie #niebieskiepaski
    Pisze ten wpis, żeby się wyzalic, już dosyć mam tego, żeby komuś męczyć ucho. Zostawił mnie facet po 10 latach. Jestem teraz Stara Panna bez niczego . Nie mam chaty , mieszkaliśmy na stancji. No fakt może mam pracę, ale nic poza tym . Kur... ciężko mi na sercu. Po prostu powiedział, że coś wygaslo. Nie będę tu opisywać jaki to był zły, bo miał wady jak każdy. Jak ja. Skoro to kochałam to musiał mieć zalety , bo w końcu w Ty się zakochujemy. Zastanawiam się cały czas jak przestać Go kochać? Nie wiem. Jak pokochać kogoś innego? Tez nie wiem. Okoliczności jeszcze do tego nie pomagają. Jak można przestać coś czuć? Jak to jest w ogóle możliwe??? Staram się to zaakceptować , ale z drugiej strony tak bardzo chciałabym wrócić, ale wiem , że to nie ma sensu. Bo On tego nie chce. Czuje sie zraniona i boli mnie. Oddałam mu się całkowicie , a On tego nie chciał. Cierpię, Cierpię i jeszcze raz cierpię . Pozdrawiam wszystkich , którzy przechodzą to samo. Łącze się w Wami w bólu. pokaż całość

  •  

    jprdl mirki i mirabelki nie wiem co się odjebało xD #rozowypasek z którym spotykam się od jakiś 4tyg dziś ze mną zerwał... przez jebanego IG xD co znaczy że nie zapewnię jej przyszłości? Oo Zarabiam 4-6k(3500w pracy + to co dorobię), a ona w gówno restauracji na pół etatu jakoś 1800zł. Teraz przez wirusa miałem zapierdol w pracy(tzn cisnę na dwa etaty tak jakby), więc trochę ją olewałem, przyjeżdżałem dwa razy w tyg poruchać godzinkę siedziałem i do domu :D Co do tej "imprezy" to do brata wpadłem na 1uro mojej bratanicy tydzień temu i o to się mnie czepia bo epidemia(chuj że u brata w firmie dorabiam xD). Teraz najlepsze zablokowała mnie na ig, fb i nr tele, a ja ciągle myślałem że sobie jaja robi. Śmieszne biorąc pod uwagę że sama do mnie zarywała. Ja 24lvl ona 21. Z plusów nie będę musiał jeździć 20km do sąsiedniego miasta do niej xD ale i tak czuje się jak #przegryw
    w komentarzach cała rozmowa
    #rozstanie #p0lka #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zwiazki
    pokaż całość

    źródło: 93116123_624023455115237_908057941523824640_n.jpg

    +: mistrzostwoprzegrywu, SlonMariusz +264 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Będzie długo, bo #chcepogadac na temat mojego #rozstanie w #zwiazki, więc jeśli nie masz czasu, scrolluj dalej.
    Boże, jak mi ciężko. Niebieski zmusił mnie do rozstania z nim po 3 latach, 2 dni temu. Zrobiłam to i od tej pory nie jem, nie śpię, tylko leżę i płaczę. Naprawdę kochałam tego człowieka, ale nie umiałam tego robić tak, jak on chciał. Do samego końca nie wierzył mi, że chcę z nim być. Ciągle mi wypominał, że nie rozmawiamy razem do białego rana, że nie dzielę się z nim sekretami, że nie widać po mnie, że chcę z nim być. A to nie było tak. Robiłam wszystko, co uznawałam za słuszne: słuchałam, miałam dla niego czas, gotowałam, ubierałam szpilki do łóżka, nauczyłam się w łóżku rzeczy, których się wcześniej bałam, planowałam nasze wakacje, pilnowałam, czy nie pracuje do nocy, robiłam śniadania, wyszukiwałam najlepsze seriale, robiłam masaż, pytałam co się dzieje, kiedy nie był w humorze, płaciłam za siebie połowę rachunków, ubierałam się, tak jak lubił, nauczyłam się jeździć na nartach, poznałam go ze swoimi znajomymi, nauczyłam go grać w planszówki. Jest typem samotnika, ma jednego przyjaciela i paru znajomych, a z szczątkowych informacji wynikało, że jego poprzednie związki były raczej krótkie i nigdy nie następowały etapy, które miały miejsce u nas: zamieszkanie razem, wspólne wakacje. Mam więc podstawy twierdzić, że byłam kobietą, która dała mu najwięcej uwagi i czasu w jego trzydziestoparoletnim życiu.
    Nasz związek był dość burzliwy, praktycznie od początku walczyliśmy o to, komu bardziej zależy. On od zawsze oskarżał mnie o brak należytej uwagi i ciągle powtarzał, że z mojego zachowania wynika: spoko jestem w Twoim życiu to ok, ale gdyby mnie nie było to byłoby bez różnicy. Ja go z kolei oskarżałam o brak uczuć, nigdy mi nie powiedział, że mnie kocha, albo że cieszy się, że mnie ma. Napięcie narastało i po 1.5 roku rozstaliśmy się. Był wtedy gotów rozstać się bez wyjaśnień, ale przycisnęłam go i dowiedziałam się, że według niego nie widać po mnie radości z tego związku i że powinnam znaleźć kogoś, przy kim częściej się będę uśmiechać.
    Po 6 miesiącach napisał do mnie pod pretekstem oddania jakiejś rzeczy, a ja odjebałam się, jak na festyn się i tak poprowadziłam spotkanie, że wylądowaliśmy w łóżku (bardzo toksyczne, wiem).
    Jego stan psychiczny był wtedy bardzo zły. Serce mi pękło, kiedy go zobaczyłam. Miał napady migren i słabości, musiał wziąć 2-tygodniowy urlop, lekarz powiedział, że to stres. Żartobliwie ustaliliśmy, że nasze spotkania będą dla niego terapią. Po paru dniach powiedział, że chce znowu ze mną być. Zapytałam, czy zmieniło się coś w kwestii jego uczuć, to odpowiedział wymijająco, że na pierścionek jest jeszcze za wcześnie. Od tego momentu żyliśmy sobie szczęśliwie i bez kłótni przez rok (dwie małe sprzeczki o to, kto proponuje więcej spotkań). W międzyczasie on nalegał, żebym się do niego przeprowadziła, ale nie czułam, że naprawdę tego chce. Oczekiwałam, że zrobi mi miejsce w szafie i pokaże, że na to czeka, ale powiedział, że zrobi to miejsce w szafie, jak już przyjadę z walizkami (Dokładnie tak samo było przy poprzedniej przeprowadzce, gdzie sama musiałam wnosić walizki i prosić o miejsce w mieszkaniu). Teraz zamieszkaliśmy razem na czas kwarantanny. Generalnie dla mnie, piwniczaka, to był cudowny okres. Wstawałam przed nim i robiłam mu śniadania, po pracy gotowałam i sprzątałam, wieczorem coś oglądaliśmy, dyskutowaliśmy o filmie, bzykanko i spać. Ale pojawiły się znaki ostrzegawcze: raz dostał wiadomość na fb (prawie nie dostaje wiadomości) i żartobliwie zapytałam kto to, odpowiedział: "nie jesteś moją żoną, żebym Ci to musiał mówić". Innym razem: "Jak mówisz korona, zamiast koronawirus, to brzmisz dla mnie jak największa patologia". Innym razem: "jak nie nauczysz się wyrzucać wacików z łazienki to długo razem nie pomieszkamy". Innym razem: "znalazłem liść szpinaku na talerzu, naucz się poprawnie myć naczynia". Nie podobało mi się, że spał na kanapie. Tłumaczył, że to dlatego, że jestem chora, ale byłam chora przez 3 dni, a on spał na kanapie całe 2 tygodnie. W końcu powiedziałam, że jeśli nie wróci do łóżka, to wracam do siebie. Z wielką łaską spał tej nocy ze mną, ale obudził się dość wcześnie, poderwał się z łóżka i zaczął chodzić po mieszkaniu i kurwić pod nosem, po czym zabrał się za sprzątanie. Od trzech lat, jak jesteśmy razem, nigdy w sobotę nie wstaliśmy osobno. Zawsze budził mnie (bolcem ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), jedliśmy śniadanie, po czym decydowaliśmy, co będziemy dalej robić. Wstałam po godzinie i poszłam zapytać, co się dzieje. Dlaczego wstał wkurwiony i dlaczego mnie nie obudził, mimo że nigdy, (NIGDY!) nie pozwalał mi spać dłużej. On, nie patrząc mi w oczy odparł, że chciał dać mi pospać. Odpowiedziałam, że nigdy tak nie robił i dlaczego tym razem się na to zdecydował. Odpowiedział: "nie wiem o czym mówisz". W tym momencie byłam już wkurwiona. Poszłam do kuchni, zrobiłam sobie herbatę i w tym momencie on wszedł i zapytał, czy jestem obrażona. Powiedziałam, że nie, że przyjęłam do wiadomości, że zachowuje się dziwnie i nie chce mi powiedzieć dlaczego. Cisza. Chcąc jeszcze ratować sytuację, zapytałam jak mogę mu pomóc w sprzątaniu. "Nie wiem, rozejrzyj się i znajdź sobie coś do roboty". No to znalazłam, zlew. Zaczęłam go czyścić, po czym powiedział, że źle to robię, że mam użyć innego środka, który jest w szafce. Powiedziałam, że w takim razie może to zrobić sam. On zapytał: "O co Ci chodzi", odpowiadam: "o to, że nie chcesz mi powiedzieć, dlaczego od rana chodzisz wkurwiony". "Nie wiem o czym mówisz". "Czyli nie powiesz mi? Nie wyjaśnisz mi co się tutaj dzieje? Ok" Zaczęłam pakować swoje rzeczy. Rzuciłam "źle się czuję, jadę do siebie" "Ok, tylko żebyś tym razem niczego nie zapomniała (mówiąc to przynosi mojego kwiatka i kosmetyki)". Zabrałam wszystko, trzasnęłam drzwiami, koniec, 3 letni związek pogrzebany. Rozstawaliśmy się w kłótni 3 razy, z czego to zawsze ja wracałam na kolanach prosząc o ostatnią szansę. Tym razem nie zrobię tego. Nie widzę miłości ze strony tego człowieka, a on twierdzi, że nie widzi mojej. Tyle się mówi o tym, żeby związki naprawiać, a nie wymieniać na lepszy model. Bardzo, bardzo chciałam żeby to wyszło. Tak bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia z kimś innym. Nie wiem też, jak sobie poradzi. Całe jego życie toczy się wokół pracy, znajomych prawie nie ma, bo generalnie potrafi być niezłym dupkiem. A ja teraz wiem, że nawet największy samotnik i introwertyk potrzebuje dobrych relacji. (Sama przed tym związkiem myślałam że mogłabym być sama na wieki i nie zrobiłoby mi to różnicy. Teraz już wiem, że tak nie jest.). Ale nie da się pomóc, jeśli ktoś tej pomocy nie chce.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    pokaż całość

  •  

    Mam 28 lat i czuję, że nie mam przyszłości. Czuję, że zaprzepaściłem swoją szansę na szczęście i udane życie. Niby jestem młody ale już nie mam siły o siebie walczyć. Marzyłem o własnym biznesie typu autodetailing. Jaram się tym, ale aktualnie jest dla mnie niemożliwe żeby cokolwiek działać. Życie przez ostatnie 2 lata mi się rozjebało. Jest to kwestia złych decyzji, które doprowadziły do tego gdzie teraz jestem. Nigdy nie umiałem o siebie walczyć. Miałem dziewczynę, której się oświadczyłem. W tym roku miał być ślub. Zjebałem bo miałem kryzys z którego do teraz nie wyszedłem.

    Rozstałem się z tamtą dziewczyną bo myślałem, że mnie nie kocha. Miałem myśli samobójcze. Nie wsparła mnie w żaden sposób chociaż zawsze jej pomagałem i wspierałem. Była typem księżniczki ale ją kochałem. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy w każdej prawie płaszczyźnie. Trochę się obawiałem i nasz związek trochę podupadł, chciałem się dowiedzieć jak z jej uczuciami do mnie. Niestety podczas rozmowy niczego się nie dowiedziałem. Wcześniej postanowiłem, że jak się nie dowiem co czuje to zrywam. Bo po zaręczynach zszedłem na dalszy plan. Ważne było wszystko w około oprócz mnie. Źle postąpiłem. Teraz to wiem.

    Jakiś czas po rozstaniu nie wiedziałem co mam z sobą zrobić. Spotkałem starą znajomą i od słowa do słowa zostaliśmy parą. Nie wiem po co się w to pakowałem bo w głowie miałem tamtą dziewczynę. Liczyłem, że zapomnę o tamtej i tyle. Nie mieliśmy w końcu kontaktu. Po 5 latach z dnia na dzień przestaliśmy się do siebie odzywać. Jak obcy.. serce mi pękło. Ale uczyłem się życia na nowo. Ta dziewczyna jest bardziej dojrzała emocjonalnie. Wydawało mi się to racjonalne. Niestety aktualnie to nienawidzę siebie za tą decyzję. Za ten związek. Za zerwanie tamtego. Z nową dziewczyną wyjechałem do Niemiec. Robimy razem na magazynie. Jestem po jednym z najlepszych technikum w Polsce. Jestem inżynierem. Nigdy nie czułem potrzeby posiadania wykształcenia bo byłem bardzo utalentowany manualnie i taki autodetailing był dla mnie wystarczający. Studia nauczyły mnie myślenia logicznego i otwartego umysłu. Szkoła średnia nauczyła mnie wykorzystywać umiejętności manualne. Jestem cholernie dokładny w tym co robię. Pracowalem w wieku 15 lat w każdym wolnym czasie. Działałem w wykończeniówce do końca studiów. Naprawiałem komputery, laptopy, telefony po pracy. Nie boję się takich rzeczy. Ale nowa dziewczyna namówiła mnie na wyjazd do Niemiec. Na początku mieliśmy razem pracować bo ona nigdy nie była w Niemczech. Ja wcześniej jeździłem spawać światłowody i robić szafy rack. Aktualnie jestem tu 8 miesięcy. Było wiele kłód pod nogi. Od 4 miesięcy jesteśmy w swoim mieszkaniu, które meblujemy. Ale dalej robie na jebanym magazynie. Z ludźmi, którzy nie mają mózgów. Czuję, że mam umysłowy regres. Jestem w środku martwy. Nie potrafię się nawet uśmiechnąć. Jestem tak cholernie nieszczęśliwy. Cały czas miałem nadzieję, że z nową dziewczyną mi się ułoży mimo wszystko. Nie jest zła, ale nie mogę z nią wytrzymać. Ma strasznie silny charakter, który ukrywała na początku. Jak się przywiązałem to wyszło z niej. Żałuję tamtego rozstania. Z nową nawet w 10% nie dogaduję się jak z tamtą. Nawet się nie dotykamy. Z tamtą dziewczyną to my ciągle coś ze sobą robiliśmy. Zawsze była okazja. Tutaj robimy to raz na miesiąc może. Nawet nie mam ochoty. To jest temat, którego się nie porusza. Każdy mój dotyk kończy się tym, że traktują ją jak rzecz. Czuję się jakbym walczył z tysiącem feministek. Przestałem dotykać w jakikolwiek sposób.

    Prace miałem zmienić w lutym marcu. Przyszedł wirus i dalej będę robił w magazynie. Dziewczyna nie zna języka. Zresztą ja też nie znam ale coś tam łapię. Znamy w miarę angielski i tylko tak się komunikujemy. Szybko znalazłbym inną pracę, ale pojawia się problem transportu. Też nie chce jej zostawiać w tej pracy bo jest ciężka i nudna.

    Nie wiem co mam począć. Tamta dziewczyna mnie namawiała, żebym znalazł sobie dobrą pracę bo miałem możliwości. Bałem się, że sobie nie poradzę. Trochę przed tym uciekałem. Radziłem sobie dosyć nieźle finansowo. Ale to nie było nic na serio. Teraz robię na umowie niemieckiej za najniższą niemiecką. Mamy dwie pensje i jakoś to idzie. Żyjemy normalnie. Ale czuję, że może się to skończyć tragedią. Dziewczyna nie chce słyszeć o powrocie. Nie ma teraz nawet możliwości bo wirus. Wiem, że z nią się nie dogadam w żaden sposób. Udaję, że jest wszystko ok. W środku płaczę. Ryczę jak tylko tego nie widzi. Straciłem chęć do życia. Straciłem dziewczynę z którą byłem szczęśliwy. Teraz to wiem. Jak straciłem. Od 2 lat jestem wrakiem. Posiwiałem ze stresu. Serce mi pękło. Nie mam w sumie komu tego opowiedzieć. Duszę to wszystko w sobie i gniję. Jakbym posłuchał tamtej dziewczyny. Poszedł był do pracy w branży IT. Uzbierał bym kasę na garaż i mógłbym w wolnych chwilach rozkręcać firmę. Aktualnie myślę jak się nie zabić w najbliższym czasie. Nie ma we mnie grama szczęścia. Nawet nie mam gdzie umyć samochodu żeby się odprężyć. Sprzedałem też fajny samochód żeby się przenieść do Niemiec. Aktualnie mam takie gówno, że szkoda gadać. Nie zostało, ze mnie nic. Z tego jaki byłem 2,5 roku temu. Nie ma nic umarłem za życia.

    Idę spać bo jutro 4:30 wstaje do pracy...
    #rozstanie #zwiazki #depresja #smutnazaba #feels
    pokaż całość

    +: c.....t, awdstw24 +14 innych
  •  

    Wołam mirasów, ze wpisu o rozstaniu, wczoraj zawiozłem ją do jej rodziców. Zabrała podstawowe rzeczy ze sobą, jeszcze kupa gratów została w domu i sprawa majątku do rozwiązania. Pierwsza noc fatalna, snu nic, wszystko pachnie nią, wszędzie jest ona, nawet tupanie butów na korytarzu to ona. Każdy element tego mieszkania robiliśmy razem, wiec każda część tego domu to my. Jest turbo źle, a ja mam przed sobą dokumentację na wtorek do oddania. Jednego jestem spokojny, zrobiłem wszystko co mogłem zrobić, zrozumiałem gdzie zaniedbałem swoją część związku i z tym nowym doświadczeniem wejdę kiedyś w inną miłość. Na ten moment czuję ogromny żal i ból, ale wiem, że wszystko się zesrało z winy nas obu. Po tych 10 latach totalnie nie umiem się odnaleźć bez kobiety, dzisiaj rano w szafce łazienkowej zobaczyłem jakieś prawie puste pudełko z kapsułkami. Okazało się, że to środek do czyszczenia pralki, który wrzuca się raz na miesiąc do bębna. Nawet nie wiedziałem, że coś takiego ona używa.

    Po prostu jest źle... jeśli Cię zawołałem, a masz to w dupie, to chociaż mi nie dowalaj, olej i żyj dalej. Albo idź i zadbaj o swoją kobietę, zapytaj czy jest szczęśliwa i czy czegoś jej przypadkiem w życiu nie brakuje. Pytaj, póki możesz.

    #depresja #rozstanie #przegryw
    pokaż całość

    •  

      @Pierorzek: Co więcej, nie jestem nieszczęśliwy. Byłem nieszczęśliwy bo defacto zmarnowałem 10 lat. Czytałem kiedyś w jakimś badaniu (lub oglądając TED, nie pamiętam) że kobiety podchodzą do związków znacznie bardziej interesownie niz meżczyźni. Traktują go jak inwestycje. I tak również ja traktuje związek. OP poświęcił 10 lat swojego życia, realizował potrzeby osoby z którą był. To bardzo szlachetna i sensowna postawa. Problem w tym jakie owoce zrodziła.

      Jako ktoś kto doświadczył czegoś podobnego, czyli parafrazując Twoje słowa: przeżyłem 10 lat i ktoś okazał się nieszczęsliwy to kurwa miło by było gdyby mi o tym powiedział. Lub próbował o to walczyć. Nie twierdzę że moja była tego nie robila. Twierdzę, że jej po prostu nie zależało. Więc skąd ta hucpa? OP sam zwraca na to uwagę.

      Wypraszam sobię również nazywanie mnie mizogonem. Wspieram moją partnerkę, wierzę w nią i kocham. Nie w taki sposób w jaki kochałem pierwszy raz. To już nigdy nie wróci i konsekwencje czynów, które podjęła moja ex pozbawiły mnie szansy na coś nowego. Trudno, nie narzekam. Wierzę mocno w merytokracje, wspieram również w pewnych aspektach emancypację kobiet. Jestem pełnym zwolennikiem równych praw. Nie uważam aby kobiety były gorsze, uważam że są po prostu odmienne ze względu na biologiczną budowę ciała. Reprezentujemy jednak ten sam gatunek - człowieka. I obowiązują nas te same prawa. Jeśli ktoś ich nie szanuje to nie interesuje mnie jakiej jest płci. Moja postawa to postawa względem ludzi, nie kobiet. Nie myl tych dwóch rzeczy, bo to że krytyka leci w stronę kobiet i związków wynika czysto z tematu. Ani ja ani @TestoDepot nie wykorzystujemy tego tematu aby bashować kobiety dla przyjemności. Tak się stało, że kobieta w tym wypadku jest winna. Tak samo wypowiadałbym się o mężczyźnie, który zrobiłby coś takiego swojej dziewczynie.

      Innymi słowy: staram się wyznaczać jasne granice w relacjach międzyludzkich i bazując na moich doświadczeniach oraz opisanej sytuacji, dzielę się tą wiedzą z OP'em.
      pokaż całość

    •  

      Właśnie przechodzę to samo, łącze się z Tobą w bólu

      +: WhiteX
    • więcej komentarzy (80)

  •  

    Mirki, zawaliło mi się życie. Moja kobieta znalazła sobie nowego, po 10 latach razem. Zauroczyła się nim, widziałem jak piszą ze sobą, że tęskni, jest dla niego misiem, skarbem, kochaniem. Widzieli się już kilka razy, flirtowali. Wiem też, że nie wie jak się wyprowadzić ode mnie (mieszkamy razem, wspólny kredyt i praca) i, że dla niej to zaczęcie życia od nowa, do tego w innym mieście.

    Będzie mieszkała u mnie jeszcze do końca miesiąca, potem musi podjąć decyzję czego chce od życia (a raczej jak się odważyć i zrobić krok w nowe życie). Nie mogę znieść widoku jak ciągle ze sobą piszą, do tego ta zasrana kwarantanna, pracujemy zdalnie z domu i siedzimy w 4 ścianach ciągle sami...

    Nie jem prawie nic od niedzieli (wtedy dużo odkryłem prawdy), ciągle się trzęsę i ryczę. Jestem teraz ludzką pizdą. Nie mam przyjaciół (poza rodziną, ale mieszkam w innym mieście niż rodzice), żeby się do kogoś odezwać.. bardzo potrzebuję pomocy.

    #depresja #przegryw #rozstanie #pomocy
    pokaż całość

    +: rozbryzg, S.....l +73 innych
    •  

      @Satanistic: autentycznie jak to czytam to jest mi przykro i nie dlatego, że ci współczuje xD, tylko przeraża mnie możliwość doprowadzenia się do takiego stanu i takiego uzależnienia od drugiego człowieka, no normalnie jak na odwyku po alko xD

    •  

      Miałem kiedyś podobną sytuację, ale zamiast wyć i użalać się, chociaż rozumiem, że nie jest to łatwe, to wziąłem kobietę za ryj i zmieniłem nastawienie o 180, nie żebym się chwalił - chodzi jak w zegarku. Kiedyś jakiś Miras napisał "Babom nie może być za dobrze". Może to szowinistyczne podejście, ale ja żyję w myśl podobnej zasady i działa zajebiście. W życiu nie można być za dobrym, bo kobiety to wyczują i wykorzystają, tak to działa ( ͡° ʖ̯ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (44)

  •  

    Dzisiaj mój związek runął. Staraliśmy się dostawiać solidnie cegiełki przez 1,5 roku, aż pewnego dnia, nowe cegły zostały przystawione bez zaprawy i nastąpił krach.
    Nie był to, rzecz jasna pierwszy upadek, wcześniej zdarzało się kruszenie fundamentów i pojedyncze upadki cegieł. Dzisiaj nasz wyimaginowy dom, który kiedyś miał naprawdę powstać, zapadł się. Pozostał stos cegieł, jak po bliskim spotkaniu pierwszego stopnia, oko w oko, z huraganem.

    Nie wiem jak mam bez niego dalej żyć.
    Opisywałam każde nasze spotkanie, miało to być kiedyś prezentem. Bardzo go kocham, tak jak jeszcze nikogo, pomimo wszystkiego. W końcu rozumiem co oznacza "nie kocha się za, a pomimo" .
    Jestem mloda, wiem, że mogę znaleźć sobie kogoś innego, ale ja nie chcę nikogo innego (╯︵╰,).

    Pójdę jutro pobiegać, na niewiele się to zda...

    Spróbować jeszcze z nim pogadać?

    #rozstanie #feels #logikarozowychpaskow #anonimowemirkowyznania
    pokaż całość

    +: S.....l, Apollo1993 +20 innych
  •  

    Jak mnie wkurwia ten tekst
    "Tylko dzieci szkoda..."
    To już dorosłych ci nie szkoda? Matek i Ojców którzy nie mogą się ze sobą dogadać? Wiecznie walczących, sfrustrowanych, znerwicowanych, zapracowanych.

    Kacperek widzenie z ojcem ma RAZ w tygodniu, przez tą głupią sukę która tak zdecydowała w sądzie, a matce nawet nie przyszło do głowy żeby powiedzieć że "przepraszam wysoki sądzie, ale uważam że ojciec dziecka ma takie same prawa jak ja, do widzeń z synem, dlatego proszę o wyrównanie ilości dni w jakich będziemy opiekować się synem..."

    Dorośli kurwa mać, ale sterowani odgórnie, jak dzieci, zagubieni, poddający się decyzjom innych, wydawać by się mogło mądrzejszym.

    "Tylko dzieci szkoda..."Jak tak ci szkoda dzieci, to weź się nimi zajmij albo pysk, bo najwidoczniej jeden z drugim nie macie pojęcia o czym mówicie.

    Tak naprawdę to szkoda ludzi młodych, pracujących, niedoświadczonych życiowo, którzy nagle spotykają się z dylematem rozstania nie mogącym się ze sobą dogadać.

    A dzieci? Dzieci zawsze się dostosują.

    #separacja #rozstanie #rozwod #rodzina #dzieci #malzenstwo #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Potrzebuję dać upust swojej frustracji i poskarżyć się na #logikaniebieskichpaskow Mianowicie: brzydzę się niektórymi z Was, a precyzyjnie, to Waszym podejściem do życia. Mój brat właśnie rozjebał sobie drugi 8-letni związek, a wszystko dlatego, że zamiast poczekać w swoim życiu trochę dłużej, na kogoś, kto będzie miał i wygląd i trochę oleju w głowie, on brał pierwszą lepszą laskę, która miała duże cycki i ładną buźkę. Obie te laski mają IQ w okolicach 90, skłonność do tycia i nie można z nimi porozmawiać o niczym innym poza urodą i najnowszymi iphone'ami, ale widocznie niektórym niebieskim to nie przeszkadza. Piszę to jako osoba, która do 23 roku życia była sama, bo nie chciała się pakować w związki, które nie rokowały od samego początku. Posłużyłam się tutaj przykładem mojego brata, ale mogłabym długo wymieniać wszystkie rozjebane związki, które kończyły się prędzej czy później z powodu braku kompatybilności (którą widać było od samego początku!!!111one11!!). Więc moje pytanie: dlaczego, drogie niebieskie paski, pakujecie się w związki z tępymi dzidami bez zainteresowań, które zarabiają najniższą krajową, ich oczytanie leży i kwiczy, a jedynym tematem do rozmowy jest netflix? Naprawdę tak bardzo siebie nie szanujecie? Czy może potrzeba seksu ścina wam białko w mózgu i tracicie umiejętność jakiejkolwiek kalkulacji? A może tak tylko udajecie inteligentnych, a sami reprezentujecie poziom wyżej wspomnianych loch?

    #zwiazki #rozowepaski #rozstanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Rok czasu bycia razem, żeby na koniec usłyszeć, że te wszystkie wyznania miłości to było, żebym czuł się lepiej i nic do mnie już dawno nie czuje ://

    #feels #zwiazki #rozstanie #logikarozowychpaskow

  •  

    dwa dni temu okazało się że moja dziewczyna zdradza mnie z jej KUMPLEM, przeprowadziła się do mnie na drugi koniec polski. zaraz ma przyjechać jego autem odebrać jej wszystkie rzeczy. plusujcie to będę informował jak przebiegnie odbiór rzeczy. dodam, że rozstaliśmy się w dużej kłótni i ja jak tylko się dowiedziałem o zdradzie to spakowałem jej najpotrzebniejsze rzeczy, a oni wracają tutaj po rzeczy wszystkie
    #zwiazki #rozstanie
    pokaż całość

  •  

    dwa dni temu okazało się że moja kumpela jest zdradzana przez swojego faceta, do którego przeprowadziła się na drugi koniec polski. zaraz wyjeżdżamy moim autem odebrać jej wszystkie rzeczy. plusujcie to będę informował jak przebiegnie odbiór rzeczy. dodam, że rozstali się w dużej kłótni i ona jak tylko się dowiedziała o zdradzie to spakowała najpotrzebniejsze rzeczy i przyjechała pociągiem tutaj a teraz wracamy po rzeczy wszystkie
    #zwiazki #rozstanie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    odkryłam że nie kocham swojego chłopaka. nic do niego nie czuję, nie lubię o nim rozmawiać i z nim, jest mi bardziej obojętny od randomowej osoby na ulicy, nie ufam mu i irytuje mnie w nim wszystko. życzcie mi dobrego rozstania.
    #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #rozstanie #zerwanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    Od czasu kiedy zerwałem ze swoją mineło już nawet więcej niż 7 miesięcy, ale to niedawno dowiedziałem się, że ma już innego. Nie powiem, bolało. Na szczęście z dnia na dzien jest coraz lepiej, flashbacki są, ale coraz słabsze, bywają dni, że wcale mi się nie przypomina, ale czasem mi się jeszcze śni i troche smutek, ale na krótko. Czasami mnie korci zobaczyć co się u niej dzieje, ale wale sobie w twarz, bo wiem że to nie pomaga. Najlepsze jest to, że od tego czasu nie jem jakichś maków, chipsów, coli i innego gówna, jestem już 3 kg mniej, a dziś byłem pierwszy raz na saunach, zajebiście i jestem pewny że wpisuje je już do moich wolnych weekendów. Ale to jeszcze nic, brat powiedział mi, że pójdzie ze mną na siłownie. On wcześniej chodził i się na tym zna. No jest zajebiście! Nie taguje wychodzenia z przegrywu, bo tam inni mieli gorzej :D
    #samotnosc
    #zwiazki
    #rozstanie
    pokaż całość

  •  

    W chuja mnie zrobiła mnie po kilku latach związku szmata. Wyobraźcie sobie, że sama typiara jest z Pato rodziny więc się nią opiekujesz i przelewasz całe swoje uczucia w nią. Sam masz nerwicę więc jak pani psycholog powiedziała uzależniłem się od niej. Tydzień temu po tym jak z pracy się zwalniam i mam problem z studiami ona ucieka i zrywa z mną przez Facebooka. Wyobraźcie sobie 21 lat i rok mieszkania razem a ona odpierdala taka maniane. Wszędzie mnie blokuje po czym jak napisałem do jej przyjaciółki która ofc miałam duży wpływ na nią i najprawdopodobniej na to że ta uciekła. To ta zrobiła z mnie wariata, bo wkuriwony odkryłem, że na mailu pokazywało, że jakiś Oskar do niej pisał xD. Więc stwierdziłem, że uciekła do innego. Ta moja była i koleżanka mowi, że tylko kilka razy pisali ito tylko przyjaciel narzeczonego koleżanki xD powiem mam jedno śmieci wyniosły się same. Mam depresję ale poszedłem do psychologa itd. jest lepiej, minął tydzień a ja teraz układam życie od nowa. Mam tylko żal i nienawiść do niej, że kurwa moglan w normalny sposób zerwać a nie zostawić mnie z drogą kawalerka itd i poblokowac mnie gdzie zna mój charakter i to, że będę szukal odpowiedzi czemu tak się stało. Nie mówiąc o tym, że ona widzi winę tylko u mnie. Czy każda kobieta jest tak zależna od rad innych koleżanek?

    W żadnym wypadku to nie jest bajt p prostu traktuje to jako formę terapi, że mogę komuś to powiedzieć

    Jak ktos chętny to można popić w Trójmieście
    #zalesie
    #logikarozowychpaskow
    #rozstanie
    #zwiazki
    pokaż całość

    +: L.........e, Surrenderdorothy +15 innych
  •  

    Kurde Mireczki, jak poradzić sobie ze złością, tęsknota, zazdrością i świadomością że tak szybko po rozstaniu ona już kogoś ma. Nic tak nie boli jak ten fakt i idea, że tak szybko jest do tego zdolna. (Bolec wykluczony, wiem że poznała go tuż po rozstaniu)
    Poza tym jak to jest możliwe, że cholera jasna, tęsknię za dziewczyną z którą byłem prawie 3 lata z czego niemal 2 wspólnego mieszkania, i przez te 3 lata, wspierałem ja dosłownie we wszystkim. A ona:
    Rzuciła przez ten okres 2 razy studia, w okresie pomiędzy nimi z 4 razy jakieś szkoły policealne, każda pracę dosłownie co kilka miesięcy bo wiecznie coś, a potem zawsze miesiąc/dwa szukania. I zawsze miałem do niej cierpliwość, i pomagałem rozwiązać każdy problem i pchałem cierpliwie do przodu, motywowałem, rozmawiałem, odciążalem od obowiązków domowych żeby tylko mogła się skupić na tej edukacji i pracy, żeby się rozwijała.
    Spała kiedy tylko się dało po 10-12h dziennie, praktycznie nie gotowała, bo nie lubi/nie potrafi, 95% przypadków gotowania to ja nawet wtedy kiedy wracałem z zajęć albo pracy.
    Uciekała od problemów, nie chciała o nich rozmawiać, zawsze metoda "głową w piach i jakoś to będzie".
    I wiele jeszcze takich by wymienić.
    Sedno tkwi w tym, że patrząc na to chłodno, ja wiem że poza tymi fajnymi chwilami, bliskością to przyszłość z nią pewnie byłaby ciężka, a wręcz beznadziejna, i powinienem się cieszyć i czuć ulgę, że nie muszę się tym wszystkim martwić i spada to na kogoś innego. Problem w tym, że ciężko momentami z patrzeniem na to chłodno, kiedy jednak się jeszcze kocha.
    Jak sobie z tym poradzić? Jak nie być wkurwionym, smutnym i zazdrosnym jednocześnie? Myślicie że ona będzie się w stanie zmienić dla kogoś nowego?
    I z jednej strony życzę jej jak najlepiej...a z drugiej mam nadzieję że będzie za jakiś czas cholernie żałować tego co odwaliła.
    Długo by mówić i opowiadać, może się znajdzie ktoś do wygadnia ;)
    #zwiazki #rozowepaski #logikarozowychpaskow #rozstanie #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

    •  

      @Misko-04: nie, nie będzie się w stanie zmienić. Chyba, że Ciebie olewała i dlatego tak postępowała. To normalne, że jest Ci przykro, potrzeba czasu i to minie. Może akurat niedługo poznasz kogoś, kto skradnie i Twoje serduszko. I będzie Cię lepiej traktował niz ex.

    •  

      @Misko-04: A teraz zamień się rolami i wyobraź sobie, że jesteś kobietą z związku z takim facetem, jak ona. Dla mnie to jest pojebane co robiła i wgl bym nie żałował. Zanim wejdziesz w kolejny związek zbuduj swoją wartość i się jej trzymaj, bo będą kolejne dramy. Jeśli zachowuje, się jak idiotka pomimo rozmów na ten temat to zastosuj "lustro" i obserwuj przebieg wydarzeń. Jeśli się pojawią manipulacje i ani trochę nie będzie chciała się poprawić to olej karynę. pokaż całość

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    Hej, lvl 26, jestem już ponad pół roku po rozstaniu ze swoją dziewczyną, która była moja pierwsza i jedyna, byliśmy ze sobą prawie 4 lata, myślałem, że etap cierpienia mam już za sobą. Standardowo, nie wyszło, inne oczekiwania względem siebie i musieliśmy się rozstać. Z jej strony deklarację, że dalej mnie kocha, ale tak musiało być i że raczej przez dłuższy czas nikogo nie znajdzie. Ja w sumie tak samo, cały czas coś do niej czułem i ciągle myślałem przez te pół roku, nie jestem jeszcze w stanie poznać kogoś nowego. Było już coraz lepiej, ale wczoraj dowiedziałem się, że ma już innego i jak to stwierdziła "nie będę żyć w celibacie jak ty". To zabiło mnie w środku, mimo to iż wiedziałem, że prędzej czy później pozna kogoś, to jednak człowiek się łudził, że jej też tak ciężko to przychodzi, ale nie. Od wczoraj wszystko wróciło, mega cierpię, nie mogę spać, ciągle myślę o niej. Zablokowałem ją wszędzie gdzie mogłem, co mogę jeszcze zrobić? Nie mam chęci do życia, nawet nie chce mi się grać, nie chce mi się wstawać z łóżka. Ile czasu potrzeba by poradzić sobie z tym na nowo?
    #samotnosc
    #zwiazki
    #rozstanie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #truestory #zycie #zwiazki #rozstanie #rozowepaski #rozowypasek #logikarozowychpaskow

    tl;dr - życie to nie pierdolone love story

    - bądź mną
    - bądź z jedną dziewczyną prawie 8 lat wierny jak pies
    - w końcu spełnij marzenie zamieszkania razem po 7 latach "chodzenia"
    - dziewczyna przeprowadza się... ekhem "ucieka" od rodziców pod ich nieobecność
    - żyjcie spokojnie przez miesiąc
    - miej dylematy życiowe na temat kariery, problemy z powodu braku pieniędzy i innych spraw losowych
    - dziewczyna zapewnia, że cię kocha, że jesteś dla niej całym światem
    - dziewczyna chce, abyś się jej zaręczył, bo "już wszystkie jej koleżanki mają pierścionek, a ona nie", "tyle czasu już ze sobą jesteśmy"
    - po wielu rozmowach, że w końcu to zrobisz dziewczyna mówi "ale pamiętaj, może być już za późno i możesz mnie stracić"
    - w ciągu kolejnych 5 miesięcy dziewczyna 3 krotnie chce się wyprowadzić
    - dziewczyna wyprowadza się z powrotem do swojej toksycznej matki
    - dziewczyna po miesiącu braku kontaktu chce wrócić, przyjeżdża po ciebie do pracy, interesuje się, nawiązuje kontakt
    - dziewczyna mówi, że spotykała się "kolegą", ale dała mu kosza, bo "wraca do mnie"
    - po wyprowadzce nadal nie mieszkacie ze sobą
    - dziewczyna znowu nalega o pierścionek i "daje do zrozumienia", że chce się wprowadzić słowami "matka nie daje mi żyć, ciężko mi"
    - dziewczyna mówi "jest wielu facetów, którzy chcieliby być na twoim miejscu"
    - rozstajemy się
    - po niecałych 2 miesiącach od rozstania ma już kogoś innego
    - po niecałych 3 miesiącach od rozstania są już zaręczeni

    Kurwa mać.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki po jakim czasie wiedzieliście, że wasza dziewczyna to ta jedyna na całe życie?

    TLDRL: 6 lat związku bez konkretnych planów co dalej

    Niedziela wieczór, humor popsuty, więc wzięło mnie na rozkminy - jestem ze swoim chłopakiem 6 lat, oboje lvl ~30 (facet ciut młodszy), pomieszkiwaliśmy ze sobą od pierwszych dni związku, czasem u mnie, czasem u niego (znaliśmy się wcześniej ze studiów) a na stałe w jednym miejscu mieszkamy ze sobą od wakacji. Znamy się jak łyse konie, to były naprawdę intensywne lata, gdzie udawało nam się spędzać ze sobą dni od rana do...kolejnego ranka i tak non stop. Facet na początku związku dużo mówił o #slub , #zareczyny , że będę jego żoną, matką jego dzieci - im dalej w #zwiazki , tym temat pojawiał się coraz rzadziej, teraz nie ma go wcale a każde delikatne pytanie (ja staram się w ogóle o tym nie mówić żeby nie wywierać niepotrzebnej presji i nie psuć atmosfery w fajnym związku - temat zazwyczaj wywoływany jest przez nasze rodziny czy znajomych) obracane jest w towarzystwie w żart a na osobności facet mówi wprost, że po co mi ten ślub - po fali argumentów z mojej strony kończy temat mówiąc, że nas na ten ślub nie stać, bo wynajmujemy mieszkanie (nasze oszczędności kumulują się na rzecz jak największego wkładu własnego w kredyt na M) - żeby było jasne, już na początku związku ustaliliśmy, że nasz wymarzony ślub będzie b. skromny, cywilny, bez wesela, tylko obiad dla najbliższej rodziny i świadków...
    Dopada mnie powoli #logikarozowychpaskow gdyż najbliżsi przyjaciele i znajomi, ze stażami dużo (często DUŻO DUŻO) krótszymi, są dawno albo po zaręczynach albo już po ślubie, więc zwyczajnie jest mi przykro, że zbliża się kolejny ślub a ja będę "tylko" świadkować i znów angażować siły w czyjś, nie swój, ślub. Żeby było jasne - atmosfera w związku jest super, seks jest często i też jest super ;), żadnych zdrad , #rozstanie ani innych patologii przez te lata nie było, znamy swoje rodziny, wolny czas spędzamy ze sobą, ogólnie sielanka bez większych konfliktów (oczywiście, że się zdarzają, ale trochę pokrzyczymy, bofochamy a potem jedno z nas przełamuje lody i jest z powrotem dobrze).
    Mój facet to typowy wykopek, po pracy najchętniej odpala steama, weekendy staramy się spędzać aktywnie - jednym słowem, żyjemy jak stare dobre małżeństwo, ale bez ślubu.
    Pewnie #niebieskiepaski już się gotują "a po co Ci ten ślub?" - ano oprócz prozaicznych rzeczy (np. lepsza zdolność kredytowa pod włąsne M, możliwość ubezpieczenia małżonka w razie straty pracy, posiadanie jego nazwiska itd.), to typowe myślenie #rozowepaski : chciałabym być jego żoną, kiedyś urodzić jego dzieci (bez ślubu się na to nie zdecyduję), być jego oparciem na dobre i na złe - bez obawy, że za kolejne 6 lat wymieni mnie na młodszą (jak wiadomo w razie kryzysów mocniej się walczy o związek po ślubie - żaden gwarant to nie jest, ale o niebo łatwiej pier...lnać związkiem o byle co z dnia na dzień). Nie ma między nami konfliktów finansowych, tutaj też traktujemy się partnersko (czasem płaci on, czasem ja, tak by mniej więcej miesięczne wydatki wychodziły nam po równo - ale bez wyliczania sobie każdej złotówki) - mogę podpisać intercyzę, ale w naszej sytuacji nic ona nie zmienia (oboje pochodzimy z bogatych rodzin, docelowo każde z nas będzie miał swoje mieszkanie w mieście wojewódzkim skąd pochodzimy, ale ponieważ tam nie mieszkamy to na wspólne M chcemy zarobić sami, bez niczyjej pomocy).
    Już sama nie wiem, czy to ja przesadzam, czy to jego #logikaniebieskichpaskow nakazuje mu ruchać i korzystać póki się da a jak zaczną się naciski z mojej strony (nie zaczną się, raczej skapituluję i odejdę zachowując odrobinę godności i zostanę oficjalnie starą panną) to będzie się ewakuował? Widzę po narzeczonych/mężach znajomych, że faceci sami wychodzili z inicjatywą zaręczyn, często bardzo szybko i w sytuacjach dużo bardziej skomplikowanych niż nasza.
    Jak to śpiewa Beatka, "siedzę i myślę" - może nie jestem materiałem na żonę (ja piorę, prasuję, piekę, razem sprzątamy i gotujemy - jego domeną są "męskie" obowiązki, które - jak wiadomo - zdarzają się w dzisiejszych czasach raz na kwartał albo i rzadziej) a nadaję się jedynie na świetną koleżankę do seksu i dnia codziennego :< Acha, żeby nie było, na koniec - fitness u mnie motzno (nie ma zatem obaw, że będę tyć po ślubie), do #p0lka mi daleko (tak tak, każda tak mówi), jest on moim drugim (chciałabym żeby ostatnim) partnerem seksualnym, temperamentami się dopasowaliśmy w 100% więc nie mamy potrzeby (ani siły, if u know what i mean ;)) szukać przygód na boku.
    Wykopie ratuj! Szczera rozmowa, mimo naprawdę fajnego i zgodnego związku, skończy się jak zwykle - a nie chcę na nim wywierać presji, nie chcę wymuszonego i wybłaganego ślubu (on jakiś czas temu stwierdził, że jeśli wybrany przez nas bank będzie "przychylniej" patrzył na kredyt dla małżeństwa, to się na szybko hajtniemy - jak można się domyślić było mi w ciul przykro, bo nie o taki ślub... nic nie robiłam ( ͡º ͜ʖ͡º)). Czy to jest ten słynny przechodzony związek i skoro się dotąd nie zdecydował sformalizować naszej relacji, to już nie mogę na to liczyć? Durne koleżanki złowieszczo szepczą, że skoro zachowuję się jak żona bez papierka, to on nie ma potrzeby nic zmieniać, bo ma w tym związku same profity (╯︵╰,) - już sama nie wiem, od początku dążyłam do tego, żeby nasza relacja była zdrowa i szczera, więc nie będę się teraz bawić w jakieś podchody w nadziei, że dojrzy we mnie kobietę swojego życia :< nie wyobrażam sobie życia bez niego a najwidoczniej on sobie nie wyobraża długofalowego życia ze mną ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    źródło: i.dailymail.co.uk

    Po jakim czasie związku zdecydowaliście się oświadczyć swojej kobiecie?

    • 49 głosów (19.37%)
    • 49 głosów (19.37%)
      1-2 lata
    • 69 głosów (27.27%)
      3-4 lata
    • 36 głosów (14.23%)
      5-6 lat
    • 12 głosów (4.74%)
      7-8 lat
    • 6 głosów (2.37%)
      9-10 lat
    • 32 głosy (12.65%)
      >10 lat
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @MajowyBez: @parksanghwa: @AnonimoweMirkoWyznania: niektórym facetom trzeba przytoczyć konkretne argumenty z serii co zyskamy po ślubie. Uważam, że nie jest prawdą, że ślub cywilny nic nie daje. U mnie argumentem były dzieci - jesteś moim mężem, dzieci z automatu są uznane za twoje. Nie jesteś, musimy podpisać odpowiednie papiery w urzędzie. Ale jak nie zdążymy ich podpisać przed porodem a mnie się podczas porodu coś stanie, to będziesz udowadniał w sądzie rodzinnym, że to twoje dziecko i to może długo trwać. Przyczyną tej dyskusji był zresztą artykuł w Newsweeku opisujący kilka takich przypadków ale nie mogę go teraz znaleźć.

      Druga sprawa to ewentualny spadek i tutaj to działa w dwie strony. Wybudujemy razem dom albo kupimy mieszkanie a potem mnie autobus potrąci. Jeśli nie będziemy mieć dzieci to uprawnieni do dziedziczenia będą rodzice i rodzeństwo. Wtedy powodzenia w dzieleniu się domem z przyszywaną teściową i szwagrem. Mogę oczywiście napisać testament ale zdaje się, że istnieje coś takiego jak zachowek więc i tak będziesz miał problem. I nie rozpatrujemy tego w kategoriach - nasze rodziny nigdy by czegoś takiego nie zrobiły, bo 100% pewności co ktoś zrobi za X lat nie mam.

      EDIT
      Znalazłam ten artykuł https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/zwiazki-partnerskie-w-polsce-problemy-par-bez-slubu/4x7sdzl
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (57)

  •  

    Witajcie mirasy jestem tu nowy i chyba po prostu chciałem się wyżalić -__-
    Otóż 3 miesiące temu zakończył się mój 5-letni związek. Z jej inicjatywy rzecz jasna. Oczywiście powodem rozstania było "wypalenie się uczuć" i "niechęć do związków i chęć bycia samemu". No fajnie spoko - załamałem się, ale co zrobię - nie zmuszę przecież do miłości. No i co się okazało po 2 tygodniach? Zaczęła wrzucać fotki z wakacji w Holandii z nowym bolcem. Zadowolona,szczęśliwa i nie tylko... Żeby było śmieszniej mieliśmy w planach ślub i praktycznie skończone mieszkanie na poddaszu u jej rodziców. Także ten... #bolecnaboku od prawie roku, a ja jak głupi z jej starym robiłem remont kiedy ona umawiała się na schadzki. Wiem, że nie byłem idealny i popełniałem błędy, ale nie lepiej skończyć coś co nie działa od razu? Nie - lepiej poczekać aż skończę remont w międzyczasie skacząc po innym bolcu, a potem kop w dupę. Mieliśmy mieszkać ponad 600 km od mojego rodzinnego miasta. zostawiłem dla niej znajomych i pracę. Wszystko by być razem. No i co z tego wyszło? Czekała aż moi rodzice przyjadą w odwiedziny żeby zobaczyć nowe mieszkanko i pobalować z teściami. Przyjechali - dostali obiad a potem padła informacja, że #rozowypasek już nie kocha i mamy wypierdalać. No troche mnie zatkało... Zabrałem najważniejsze rzeczy i po godzinie już nas nie było. Pare dni później oddali reszte moich gratów i część wkładu w mieszkanie (chociaż tyle godności to miało :P ) Koniec końców - mam 28 lat, wróciłem do rodzinnego domu i chyba znowu jestem #przegryw Na razie znalazłem sobie jakąś gównopracę, ale to nie jest to co chcę robić. Najgorsze jest to że dopadła mnie #depresja i na nic nie mam ochotę. Nawet w jebane gry nie gram - po prostu nic mnie nie interesuje. Powiem tylko, że był to mój pierwszy jakikolwiek związek z dziewczyną i jestem załamany, że już więcej nikogo takiego nie poznam. Taka #szaramyszka 9/10 co niby była taka święta i spokojna. Obawiam się, że następnym razem będę miał baardzo dużo problemów z zaufaniem do następnej kobiety. O ile jakąś znajdę XD No cóż po tym jak ujawnił się nowy bolec wpadłem w złość i zrobiłem coś żeby jej dopiec w ramach zemsty. Powiedzmy, że zaszkodziłem jej bardzo i poniekąd się udało. I problem w tym jest taki, że trochę źle się z tym czuję. Bo mogłem zachować się jak facet i odpuścić, ale zamiast tego wolałem zniżyć się do jej poziomu. Mam duże wyrzuty sumienia - mam nadzieję że wkrótce przejdzie. Nawet trochę sobą gardzę co nie pomaga mi w obecnej sytuacji. Jakieś dobre rady? Jak to przeżyć? Dzięki tym, którzy przeczytali te wypociny.
    #zdrada #rozstanie #ex #przegryw #bolecnaboku #zwiazki
    pokaż całość

    +: sebekpolak51, B....k +5 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, nie radzę sobie po rozstaniu. Mijają 3 miesiące już a ja wciąż myślę i tęsknię. Byliśmy dosyć długo ze sobą, on się nie odzywa, ostatni raz widzieliśmy się 2 miesiące temu... Ja już wariuję. Chodzę na fitness, spotykam się z ludźmi, nawet tindera mam ale nikt mi nie pasuje tam, wszystkich porównuję z nim. Mam pasję i ją realizuję. Ale to nie pomaga. I tak ciągle o nim myślę, śni mi się, najgorsza jest ta jego obojętność (╯︵╰,) że nawet nie spyta co u mnie bo w dupie to ma. Jak można nic nie czuć i nie mieć chęci odezwania się po kilku latach bycia ze sobą dzień w dzień? do kogoś kogo się mówiło że się kocha, że to wszystko "na poważnie"? Ciągle przypomina mi się moment jak zrywał, potrafię się rozpłakać w autobusie. Ciężko jest, niby żyję ale takie życie to nie życie. Jestem w mieście gdzie nie mam nikogo.
    #zwiazki #rozowepaski #rozstanie #jakzycdalej

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      OP: Trochę odwalalam, ale zmieniałam się przez cały czas związku i swoje zjebane zachowania też zmieniałam i ogólnie się starałam. On chyba nie miał już cierpliwości, najwięcej błędów widzę po rozstaniu po takim czasie. To smutne, z jednej strony mam żal bo nie dał mi szansy żeby coś ogarnąć mimo że naprawdę próbowałam. A z drugiej trochę się mu nie dziwię.
      Czy to jest tak magiczna granicą za którą już nie ma powrotu? I choćby nie wiem co człowiek zrobił to jest już za późno. Szczególnie że on bez wad też nie był, nasi znajomi stanęli po jego stronie, więc czuję się naprawdę słabo.
      Budzę się i zasypiam z myślą o nim, jest ciężko. Mój mózg łapie się wszystkiego co może żeby sobie zrobić nadzieję na powrót. Od paru tygodni nie mamy wcale kontaktu z ex, się nie zapowiada Aby z jego strony miało się to zmienić.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
      pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Mirki, rozstałam się z chłopakiem z którym byłam bardzo długo, w bardzo złych warunkach. Ogólnie wydaje mi się ze serce mi pękło i nigdy w życiu nie czułam się tak oszukana i skrzywdzona ale nie o tym. Próbowałam założyć tindera, w sumie to nadal go mam ale pomimo wielu par każdy z tych chłopów wydaje mi się żałosny i w ogóle nie mam ochoty na wyjście.
    Na samym początku zapierdalalam na silke bo było we mnie dużo złości, z czasem jest mi zle czuje się jakby całe moje życie przez ostatnie kilka lat było wielkim kłamstwem i ze ten człowiek nigdy mnie nie kochał a jedynie chciał mnie zniszczyć. Nie umiem sobie z tym poradzić. Teraz mam urlop i w sumie „bawię się” ale prawda jest taka ze wiem ze to nie jest rozwiązanie.
    Niby mam masę przyjaciół, codziennie ktoś ze mną siedzi. Ale mam już dość uczucia które jest ze mną ciagle, potrafię opowiadać żart i w połowie zdania mimowolnie zaczynaja mi lecieć łzy bo coś mi o czymś przypomniało. Wczoraj na imprezie (wspólny znajomy) zaczął jego temat a ja nie mogłam opanować łez. Nie gadam ze znajomymi o tym bo wiem ze nie będę umiała tego opanować, próbuje wymazać to z pamięci ale nie wiem czy nie lepiej byłoby zacząć wyć raz a porządnie. Po jakim czasie człowiek „leczy się” z drugiego człowieka? Bo ja naprawdę nie wiem. #logikarozowychpaskow #zwiazki #rozstanie
    pokaż całość

  •  

    Ja pierdolę dwa dni od zerwania, a ta kurwa już się zaczyna umawiać z innym xD. Co za szmata. Może i dobrze, że się o tym dowiedziałem, to straciłem wszelkie nadzieje i mniej będzie bolało i imniej będę rozpaczać po niej.
    #rozstanie #zwiazki #zalesie #gownowpis

    •  

      @VirusX: o jeszcze żadna laska nie napisała "już nie jesteście razem więc nie powinno Cię interesować co robi" XDDDD

    •  

      @VirusX: Kurde chłopie jesteście w liceum? Teraz po zerwaniu nie będziesz pokazywał się z laskami na mieście przez dwa miesiące, bo nie wypada i co sobie inni pomyślą? Chłopie to tak jak z pizzą, którą przez x lat jadłeś w jednej jedynej restauracji i nagle pewnego dnia dostajesz ostro niesmaczną, albo nie przynoszą ci wcale. I co? I teraz z tego powodu w ogóle nie będziesz już pizzy jadać przez dwa miesiące? Nie. Parę dni później jak masz smaka to idziesz po prostu do innej pizzerii, a tam już nie jadasz. Więc instaluj Tindera i zasmakuj czegoś nowego ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Czytając wpisy mirunia którego #p0lka wykiwała z weselem i innych temu podobnych, mi też przypomniała się sytuacja jaki to nasze polskie witaminki potrafią bez skrupułów odwalić maniane jak stąd do tamtąd.

    Jechałem sobie pewnego letniego wieczoru do domu autobusem i za przede mną siedział jakis typ rozmawiający przed tel.
    Słychać było ze rozmawia z laską, gość płakał, prosił, tłumaczył w każdym razie starał się rozmówczynie przekonać do siebie ewidentnie. - No cóż zdarza się myślę.

    Jakis czas później, jade autobusem tej samej linii o tej samej porze i wypatrzyłem koleżankę z podstawówki.
    Nigdy nie była jakos mega ładna, takie 6/10 myślę można by jej dać. No i gadka szmatka, co u mnie co u niej, i zacząłem jej opowiadać o tym kolesiu. A ta ze kiedy to było o której itd. Okazało się ze to był jej gach z którym zerwała będąc z nim w środku urlopu w Hiszpanii na który ją zabrał.

    Nic nie odwalił, po prostu zerwała z nim bo jakoś tego nie czuła już. A tej później jeszcze do niej spermił, żeby dała mu szanse.

    #tinder #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #zwiazki #rozstanie #trudnesprawy #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #rozstanie

0:0,0:0,0:1,0:0,0:1,0:1,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów