•  

    Na Wykopie wspieram raczej obóz gimboateistyczny, bo mam mocno negatywne zdanie o (zwłaszcza, ale nie tylko) polskim katolicyzmie, jego "teologii proboszczowskiej" i maszynie społecznej Kościoła i nie zamierzam udawać, że dopatruję się tam tego, czego nie dostrzegam. Ale to wszystko nie oznacza, że obok m. in. stoików, Spinozy i Petera Singera nie lubię sobie poczytać równie wielkich (a może i większych) Tomasza, Anzelma czy Augustyna ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tomasza moim skromnym zdaniem powinni posmakować wszyscy ludzie doszukujący się jakiejś mądrości życiowej u starożytnych i w etyce cnót, np. w #stoicyzm czy u Arystotelesa, bo to imponujący i obszarowo ponadczasowy system z ciekawą antropologią (1, 2, 3) człowieka.

    Od czego by tu zacząć? Może od czegoś maksymalnie praktycznego. Polecam na początek fragmenty Sumy Teologicznej, gdzie Tomasz zastanawia się, co czyni człowieka szczęśliwym.

    W polskim tekście Sumy można znaleźć te rozważania tutaj (od strony 18).

    Ale może lepiej wejść wprost w komentarz niezawodnego Sadlera do tych fragmentów, bo odziera je z nawiązań biblijnych i zostawia samą filozofię (pokazuje przy okazji w ten sposób jak można tego typu rzeczy z Tomasza "wyłuskać"):
    * Wealth and Human Happiness
    * Honor, Fame, Power, and Happiness
    * Pleasure and Human Happiness
    * Goods of Body or Soul and Happiness
    * Can Any Created Good Be Happiness?

    Tomasz rzecz jasna zmierza do stwierdzenia, że poza Bogiem i słynną wiekuistą "wizją uszczęśliwiającą" nic człowieka nie jest w stanie ostatecznie wypełnić, co nie oznacza, że nie ma na naszej drodze "małych szczęść". Czy ktoś się zgadza z tą konkluzją czy nie (ja jak najbardziej, choć dla osób bez nadziei eschatologicznej - czyli mainstreamu współcześnie - oznacza to wyrok niespełnienia), są tam bardzo bystre i ponadczasowe spostrzeżenia.

    PS: W gronie ludzi lubiących poczytać sobie Tomasza można zresztą spotkać całkiem niespodziewanych ludzi. Ostatnio sporą estymą do Tomasza wykazał się np. nie kto inny, a prof. Hartman.

    Uznanie dla Tomasza jako jednej z najważniejszych postaci w historii filozofii jest zresztą powszechne i raczej niezmienne wśród specjalistów:
    - https://leiterreports.typepad.com/blog/2017/04/the-most-important-western-philosophers-of-all-time.html
    - https://leiterreports.typepad.com/blog/2009/05/the-20-most-important-philosophers-of-all-time.html

    Rzecz jasna sporo się z jego dzieła zdezaktualizowało (a teologia traktująca teksty biblijne dosłownie w ogóle jest z dzisiejszej perspektywy śmieszna), a nowego Tomasza, który odpowiedziałby na pytania współczesności nie ma (co jest moim zdaniem jednym z powodów uwiądu katolicyzmu).

    PPS: Każdy słyszał pewnie o Tomaszowych "drogach poznania Boga", ale pewnie nie każdy wie, że zanim do swoich tzw. "dowodów" przystąpił, rozprawił się z tymi Anzelma (wideo niżej).

    PPPS: Po co pisać o takich rzeczach na wykopie? Nie wiem, może komuś się przyda, napisałem to głownie dlatego, że sam nabrałem chęci, żeby wśród takich treści po przerwie więcej poprzebywać, a pisanie porządkuje myśli i tworzy notatki, do których można potem sięgnąć ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    #filozofia #sredniowiecze #rozwojosobisty #katolicyzm #kosciol #swtomasz
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #rysujzwykopem #rysunek #samorozwoj #rozwojosobisty

    pokaż spoiler
    Dla tych którym nie jest straszne czytanie kilka słów komentarza.Przez tą akcję z koronawirusem mam więcej czasu wolnego więc postanowiłem zamiast NicNieRobienia nauczyć się dwóch nowych rzeczy, jedną z nich jest rysowanie na zadowalającym poziomie.Więc od początku kwietnia, _codziennie_ (przepadł tylko 1 dzień w tym czasie) przez przynajmniej godzinkę staram się coś tam dłubać.Wcześniej nie robiłem nic w tym kierunku, jak chyba każdy "raz na rok" z nudów coś tam bazgrałem bardziej gapiąc się w ścianę niż w obrazek nie dłużej niż kilka minut - ot dla zabicia czasu.
    Poświęciłem jeden dzień na czytanie "opisów", obejrzenie paru filmików i zabrałem się za robotę.
    Moje przemyślenia z ostatnich dwóch miesięcy:
    - kartki z zeszytu są ok ale jeśli chcesz coś wycierać to niestety szybko się niszczą (trzeba kupić lepszy papier najwygodniej szkicownik)
    - struganie ołówka jest do bani
    (lepiej automatyczny i paczka grafitów)
    - zakupiłem automatyczny 0,5 i jest świetny ale przy wypełnianiu większych powierzchni jest to naprawdę ciężka robota (zakup drugiego ołówka 2mm + grafity)
    - wymyślanie co chcę narysować jest trudne dla początkującego, (lepiej na szybko wyszukać jakiś fajny obrazek w sieci i starać się go odwzorować)
    - rysowanie prostych rzeczy jest nudne (lepiej brać się za coś wymagającego, kląć, ale próbować dalej)
    - przerysowywanie 1:1 jest słabe (lepiej wydrukować i narysować powiększony/pomniejszony w stosunku do wydruku, wtedy jest trudniej i trzeba się bardziej pilnować)
    - rozpoczynanie rysunku bez planowania rzadko wychodzi(lepiej choć na szybko naszkicować sobie orientacyjnie co gdzie ma być na papierze)
    - ostatnio okazuje się, że grafit HB to chyba za mało(planuję dokupić jeszcze jakiś ciemniejszy, muszę to przemyśleć)
    Podsumowując. Minęły dwa miesiące, postęp jest, sporo problemu sprawiają mi twarze ludkie - szczególnie gdy rysunek jest dosyć mały. Wiem, że tak naprawdę nauka rysowania to ciągły trening i żadne magiczne kursy za mnie tego nie załatwią, ale może ktoś ma na oku coś NAPRAWDĘ wartościowego i SPRAWDZONEGO godnego polecenia? (zerknąłem już trochę na kanały: Proko i Silvie Mahdal, niesamowicie spodobał mi się Kim Jung Gi - rysunek na gotowo z pamięci - mistrzostwo świata).


    pokaż spoiler Dzięki
    pokaż całość

    źródło: IMG_20200531_205931s.jpg

    •  

      @karkolomny_dziurkacz: Fajne! Masz jakiś rysunek sprzed tych dwóch miesięcy? Sam chciałbym się kiedyś zmotywować do takiej nauki... Możesz sobie obczaić jeszcze Karla Kopinskiego, gość rysuje podobnie jak Kim, tylko robi szkic.

    •  

      @Nr29:

      pokaż spoiler Na początku posłuchałem wyczytanych w pierwszym dniu porad i próbowałem popracować nad rysowaniem prostej kreski. Próbowałem powalczyć z perspektywą. Ale po wymęczeniu kilkudziesięciu kół, kul, kwadratów, sześcianów, itp. z cieniowaniem i bez doszedłem do wniosku, że jest to nudne i w ogóle mnie nie bawi. To tak jak by zacząć naukę programowania od czytanie książki o algorytmice. W związku z tym olałem to podejście i postanowiłem "przerysowywać" :)
      Ten obrazek na drugi dzień wymęczyłem, jest prosty więc dla podbudowania morale musiałem sobie zrobić prezent :)
      pokaż całość

      źródło: IMG_20200602_075046sss.jpg

      +: Nr29
    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Rok temu wrzuciłem ten wpis, w którym opisywałem moje wrażenia z lektury „12 Rules for life” Jordana Petersona i deklarowałem chęć rozwoju dzięki niej. Miałem dać znać, co się od tego czasu zmieniło, więc daję. A zatem... co się zmieniło?

    Tl;dr
    Dużo dobrego. Zacząłem dbać o moje ciało, psychikę i ludzi wokół mnie. Odpaliło m.in. z siłownią i różowymi, ale programistą 15k nadal nie jestem. Z perspektywy czasu uważam tę książkę za niebywale pomocną, polecam każdemu, choć najlepiej służy osobom zagubionym, w marazmie, stagnacji, bez pomysłu na życie at all.

    Dużo. Bardzo dużo. Już w trakcie lektury zacząłem biegać i schudłem z 84kg do 68kg przy wzroście 182cm (a zaznaczmy – do tamtej pory NIENAWIDZIŁEM biegania, m.in. przez problemy z sercem; umiałem na początku przebiec może 600m i zadyszka, a teraz śmigam 12km w godzinę na raz). Od czerwca zacząłem robić ćwiczenia kalisteniczne, a w październiku poszedłem pierwszy raz na siłkę. Zrobiłem najlepszą sylwetkę, jaką kiedykolwiek miałem (ba! obiektywnie ładną), pierwszy raz w życiu zacząłem dostawać komplementy dotyczące mojego ciała, zwłaszcza że przestałem być abnegatem i odkrywam powoli coś takiego jak ładne ubrania. xD Przebiłem granicę 300kg w trójboju i mega zajarałem się siłownią, chcę poprawiać wyniki i wycisnąć stówkę na klatę. Zacząłem naprawdę dbać o dietę, dzięki czemu O WIELE LEPIEJ się czuję, mam znacznie więcej sił i chęci do wszystkiego. Często myślę o zasadzie numer 4, przez co staram się być lepszy od wczorajszego siebie i nie myśleć za dużo o tym, że inni to są już teraz lepsi i nigdy ich nie dogonię (kiedyś mnie to kompletnie paraliżowało). Ta zasada pomogła mi też w kilku trudniejszych momentach, jakie miałem przez ostatni rok – myśl o tym, że inni ludzie mają inne historie, inne warunki startowe i w ogóle warunki życia pozwalała mi poradzić sobie z tym, że coś mi nie idzie i rozwijać się w swoim tempie.

    Stand up straight with your shoulders back – przestałem przepraszać za to, że żyję. Uwierzcie mi, to jest ogromna różnica, przeogromna. Wcześniej byłem tym kolesiem od żartów o samobójstwie i wstydzenia się tygodniami, jak palnąłem głupotę, a teraz nic z tych rzeczy. Cenię swoje życie, jestem pewny swoich ideałów. Mam wartości, które są dobrze przemyślane, nie boję się ich bronić. Wiem, że są momenty trudne i zawsze będą, ale nie uciekam tchórzliwie w low expectations attitude – próbuję je przebrnąć, bo chcę być silny i dla siebie, i dla bliskich. Zdecydowanie łatwiej odnajduję się w nowych towarzystwach (a w myśl zasady nr 3 przestałem zabiegać o uwagę ludzi, którzy mają mnie w dupie), nie boję się odezwać, a do tego – co łączę z wątkiem towarzyskości – praktycznie nie zdarza mi się przesadzać z alkoholem.

    Staram się więcej słuchać i mówić prawdę. Miałem w zwyczaju stosować takie małe kłamstewka, które stawiały mnie w lepszym świetle i w miarę się ich wyzbyłem – o człowieku, co za ulga. Nie dość, że jest mi z tym łatwiej, bo nie muszę pamiętać, co komu mówiłem, to jeszcze przez tę szczerość w trakcie ostatniego roku odbyłem więcej szczerych, intymnych, poważnych rozmów z różnymi ludźmi niż przez całe życie, co bardzo rozwinęło moje z nimi relacje. Osoby, które znam lepiej lub gorzej, czują, że mogą mi się wyżalić, że ich posłucham, że dam im wsparcie i jestem teraz powiernikiem naprawdę wielu skrytych myśli tych ludzi, z czego jestem niebywale dumny, a i nierzadko mnie za to chwalą, co jest bardzo budujące. Uważam to obecnie za jeden z moich większych atutów.

    Nauczyłem się grać na gitarze!!!!!!111 Wiadomo, że na razie koncertów nie daję, ale przy ognisku już będzie ze mnie pożytek i nawet raz to przetestowałem w górach – kozackie uczucie. Włoskiego też się uczę i choć tu idzie wolniej, to idzie.

    Prawdopodobnie dzięki powyższym upgrade'om wyszedłem z przegrywu w aspekcie relacji romantycznych. Zacząłem się spotykać z dziewczynami, nabrałem sporo śmiałości we flircie, łapałem i odwzajemniałem spojrzenia młodych, ładnych kasjerek, co wcześniej się nie zdarzało. No a teraz od niedawna mam dziewczynę. Oficjalnie. Czaicie? Jak ja przez 20 lat nawet za rękę nie chodził, a tu dziewczynę. MĄDRĄ I Z CYCKAMI. Unbelievable, isn't it? Oczywiście to się może rozpaść, mogę ją głupio zdradzić, bo „się nie wyszalałem” albo ona może się mną znudzić – to wszystko jest możliwe, ale raz, że doszedłem do sytuacji, gdy w ogóle mogłem podjąć ryzyko, a dwa że podjąłem ryzyko i wszedłem w związek, bo nie można całe życie uciekać przed groźbą bycia skrzywdzonym. Btw wyrobiłem sobie to, czego mi zawsze brakowało, czyli zdolność do poświęceń, dzięki czemu jestem w stanie robić znacznie więcej rzeczy, bo rozumiem, że wszystko kosztuje, nie przejdę przez życie flawless i przez to na więcej propozycji odpowiadam „jasne, zróbmy to”, a nie „naaah, mam ważne nic do zrobienia w domu”. Brzmi jak z Grzesiaka? Wyrąbane, działa.

    Okej, ale czy wszystko jest super? No nie do końca. Podjąłem nowe studia, z których jestem całkiem zadowolony, ale nie przykładam się do nich tak, jak powinienem. Z pracą – byłem na jednych pseudo praktykach i na jednym quasistażu, gdzie nauczyłem się raczej nie za dużo, ale przynajmniej podjąłem próbę. Zawodowo nadal mały postęp. Nadal trochę za dużo czasu tracę przy kompie. Chyba najważniejsza zasada – podążaj za tym, co ma znaczenie, a nie za tym, co łatwe – idzie mi połowicznie, bo mógłbym robić więcej, aby uczynić me życie meaningful, lecz jestem dla siebie wyrozumiały i nie karcę się za to. Wiem, w jak fatalnym miejscu byłem jeszcze rok temu i daję sobie czas na rozwój, w moich oczach i tak dużo zrobiłem (i nie tylko w moich, moi bliscy też to zauważają).

    To nie tak, że idolizuję Petersona, bo zdarza mi się z nim nie zgadzać i w ogóle, natomiast stał się dla mnie takim odnośnikiem w sytuacjach trudnego wyboru. Wiem już, że przedstawiona przez niego aksjologia działa w moim wypadku bardzo dobrze, dlatego pytam się czasem „A co JP by doradził w tym momencie...” i to pomaga mi podejmować (w zasadzie obiektywnie) lepsze decyzje. Zacząłem się dzięki tej książce traktować jak traktuję przyjaciół i uważam to za wielką zmianę na lepsze. Czy odnajdziecie w niej sens życia? Pewnie nie, nikomu tego nie zagwarantuję, to byłoby naiwne. Jeżeli jednak jesteście w trudnej sytuacji (jak ja byłem) i chcecie ją naprawić (jak ja chciałem) oraz wiecie, że ani okres „transformacji”, ani okres życia po niej nie będzie łatwy (jak ja wiedziałem), to możecie wynieść z tej lektury całkiem sporo (jak ja wyniosłem) i choć o troszeczkę poprawić swoje życie, swój świat, ergo – świat w ogóle. Podsumowując: chciałem się pochwalić progresem, książkę polecam, dziękuję za uwagę.

    #jordanpeterson #wyznanie #ksiazki #rozwojosobisty #truestory #motywacja #przegryw #depresja
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Plan 5-miesięczny Kryptonim "Chad" czyli od failed normika do Chada
    Dzień pięćdziesiąty
    Zbyt pochopnie usunąłem konto bez pożegnania ale będzie to mój ostatni wpis tutaj i być może do zobaczenia wkrótce albo już nigdy. Przede wszystkim chciałbym poruszyć sprawę mojego planu 5-miesięcznego. Czy jest lepiej? Tak, zdecydowanie lepiej niż 50 dni temu. Nauczyłem się większej dyscypliny ale też doszedłem do kilku wniosków, w tym jeden który spowodował że usuwam konto na wykopie. Na dole kilka wniosków do których doszedłem podczas mojej przemiany, możecie się z nimi zgadzać lub nie ale w sumie jest mi to już obojętne.
    1. Ty nadajesz sens swojemu życiu. Brzmi banalnie ale to prawda. Nie ma czegoś takiego jak sens życia, musisz go samemu stworzyć, może to być siłownia, sztuki walki, malowanie obrazów, rzeźbienie w gównie. Wszystko co daje Ci sens i poczucie sprawczości.
    2. Większość ludzi pierdoli farmazony i ma problemy. Zdecydowana większość ludzi ubarwia swoje smutne życie tak aby inni ich podziwiali, więc jeżeli słyszycie że znajomy znalazł nową pracę, kupił mieszkanie i znalazł ładną żonę to prawdopodobnie znalazł nową pracę gdzie zaczyna od zera w strukturze pracowniczej, mieszkanie wziął na kredyt na 30 lat a żona jest tylko piękna według niego.
    3. Ludzie po 25 roku życia wcale nie są dorośli. Za dorosłych uznaje ich tylko społeczeństwo. Przejdźcie się gdziekolwiek, do jakiegoś klubu, kółka zainteresowań. Jest w nich mnóstwo ludzi koło trzydziestki którzy nic nie osiągnęli i są zwykłymi dużymi dzieciakami we mgle którzy szukają czegoś co ubarwi ich życie. Nie jest to absolutnie złe ale jednak trochę przeraża.
    4. Ogrom ludzi czuje się samotnymi. Nie chodzi o to ile masz znajomych ale o to że bardzo wielu ludzi nie potrafi się odnaleźć już wśród swoich znajomych. Prawdopodobnie chcieliby innych ale przyzwyczajenie robi swoje i zostają ze strachu przed jeszcze większą samotnością.
    5. Większość znajomości i beztroska kończy się po okresie studiów. Brzmi brutalnie ale taka jest prawda. Twoi znajomi ze studiów porozjeżdżają się do innych miast czy krajów w poszukiwaniu pracy a jak wiadomo ciężko jest utrzymać przyjaźnie na odległość, poza tym dochodzą inne zobowiązania, kredyty, śluby, dzieci. Po prostu nie ma czasu na ludzi z którymi kiedyś miałeś wspólny cel ukończenia studiów i znalezienia pracy.
    6. Jeżeli pragniesz zmian to nigdy nie bierz się za wszystko od razu. Jak masz ujebaną wannę i osrany kibel nie czyścisz każde po trochę tylko jednego dnia czyścisz osrany kibel a drugiego ujebaną wannę.
    7. Nie słuchaj rad innych, podchodź sceptycznie do wielu spraw, między innymi do tego co piszą na różnych portalach, znajdź swoją ścieżkę
    8. Nie czytaj wiadomości i innych bzdur. Jeżeli chcesz zmian to zacznij od siebie i nie wkurwiaj się że PiS albo PO rządzi tylko zbierz siły na zmianę siebie. Sam złapałem się na tym że czytając kolejną wiadomość na wykopie o morderstwie i pedofilii widząc w sklepie faceta który się do mnie uśmiechnął nie odwzajemniłem uśmiechu bo to może być pedofil albo morderca albo bije swoją żonę. Tak, internet potrafi dużo poprzestawiać w głowie, stąd decyzja o usunięciu konta na tym portalu. Jestem uzależniony od czytania wiadomości w internecie i masturbacji która powoduje destrukcję mojej psychiki. Stąd taka decyzja. Życzę dużo zdrowia i radości czytającym moje wpisy ludziom ale częstym krokiem do zmian jest zaprzestanie pewnych szkodliwych przyzwyczajeń jakikm w moim przypadku był wykop.
    #chad #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #nofapchallenge
    pokaż całość

  •  

    WZP #3 (Wychodzę z przegrywu, odcinek 3)

    W tym tygodniu nie zrobiłem żadnych postępów jeśli chodzi o wygląd. Przygotowuję się do przeprowadzki i pracy w nowym miejscu, więc w zasadzie każdego dnia od 6 do 20 jestem na nogach i albo przekładam rzeczy między miejscami, albo biegam na spotkania organizacyjne. Nie miałem czasu i sił na ćwiczenia ani myślenie o finansach. Z jednej strony wiem, że dużo pracowałem, a z drugiej czuję rozżalenie, że mogłem jeszcze wycisnąć z siebie choć trochę sił, by poćwiczyć.

    To na co znalazłem chwilę, to przemyślenia i zauważyłem, że im więcej zapisuję swoich myśli, tym częściej mam taki moment "aha!", w którym odkrywam pewne schematy swoich zachowań, które są szkodliwe.

    O mnie: 28 lat, 185 cm, 80 kg, 21% BF

    WYGLĄD
    Naprawić plecy
    Brak postępów.

    Zrobić 50 pompek
    Brak postępów.

    Schudnąć do 14% BF
    Brak postępów.

    Stanąć na rękach przy ścianie
    Brak postępów.

    Zrobić pełny skłon z prostymi plecami
    Brak postępów.

    FINANSE
    Zabezpieczyć oszczędności
    Brak postępów.

    Zacząć zarabiać dodatkowe pieniądze
    Brak postępów.

    Wyjechać za granicę
    Brak postępów.

    PODEJŚCIE
    Mniej się przejmować
    Zmieniłem teraz pracę i trafiłem w zupełnie nowe otoczenie, które dopiero powoli poznaję. Zauważyłem pewien progres w swoim podejściu do relacji międzyludzkich. Gdy poprzednio zmieniałem pracę i zapoznawałem się z ludźmi, bardzo zależało mi na tym, by wszyscy mnie polubili. Każdy chyba ma czasami taki moment, gdy śmieje się nawet z czerstwych żartów, by zyskać przychylność innych. Owszem, nadal tak czasami robię, ale nie myślę już obsesyjnie, jak powinienem się odezwać lub co zrobić, by ktoś mnie polubił. Takie zamykanie się we własnej głowie jest szkodliwe, bo zaprzątając ją sobie takim myśleniem, nie masz czasu w pełni uczestniczyć w konwersacji. Nie mam już problemu z tym, żeby zwinąć się wcześniej z imprezy, bo zwyczajnie jestem zmęczony. Kiedyś bym czekał do tego pierwszego śmiałka, żeby opuścić lokal, a teraz po prostu akceptuję to, że jestem człowiekiem i mam prawo nie mieć ochoty siedzieć przy piwie do późna.

    Wyrobić pewność siebie
    Wcześniejsze spostrzeżenia mają mocny wpływ na pewność siebie. Powoli zdaję sobie sprawę, że mam swoje potrzeby, i gdybym miał robić wszystko pod innych, to sam bym się dawno zamęczył.

    Dodatkowe spostrzeżenia
    Kolejny tydzień z rzędu coś w głowie mi kliknęło. Chyba to dlatego, że od jakiegoś czasu spisuję swoje obserwacje i pomaga mi to ułożyć myśli. Kilka dni temu myślałem sobie, kim będę za rok może dwa i złapałem się na tym, że mówię do siebie "będę wysportowany". Nie ma nic złego w wierze we własne siły, ale zdałem sobie sprawę, że identycznie mówiłem do siebie 3 lata temu, gdy byłem na życiowym zakręcie i szukałem swojego miejsca w życiu.
    Jak już będę wysportowany, to zrobię to i tamto... To tylko gadka, żeby podtrzymać się na duchu, wytworzyć u siebie fałszywy obraz bez przenoszenia go na czyny. Teraz też popełniam ten błąd. Obiecuję sobie złote góry, a nie ćwiczę już drugi tydzień. Częściowo z nadmiaru obowiązków, ale częściowo ze swojej winy i muszę za to wziąć odpowiedzialność.

    #wzp #rozwojosobisty #przegryw #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    Tim Ferriss to ceniony przedsiębiorca, inwestor i pisarz, który zyskał sławę dzięki książce '4-godzinny tydzień pracy'. W 2019 roku kanał Alux.com przygotował listę 15 książek, które najczęściej pojawiały się w rekomendacjach Ferrissa.

    1. Yuval Noah Harari – Sapiens. Od zwierząt do bogów
    2. Richard Koch – Zasada 80/20
    3. Seneka – Listy moralne do Lucyliusza
    4. Atul Gawande – Potęga checklisty
    5. Nikos Kazandzakis – Grek Zorba
    6. Richard Feynman – Pan raczy żartować, panie Feynman! Przypadki ciekawego człowieka
    7. Peter F. Drucker – Menedżer skuteczny
    8. Rolf Potts – Vagabonding
    9. Marek Aureliusz – Rozmyślania
    10. Nick Bostrom – Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia
    11. Sun Tzu – Sztuka wojny
    12. Derek Sivers – Co tylko zechcesz. 40 lekcji dla nowoczesnego biznesmena
    13. Jocko Willink, Leif Babin – Ekstremalne przywództwo. Elitarne taktyki Navy SEALs w zarządzaniu
    14. Ryan Holiday – Zaufaj mi, jestem kłamcą. Wyznania eksperta ds. manipulowania mediami
    15. Scott Adams – Jak przegrać prawie wszystko i wyjść z tego zwycięsko

    Odnośnik do całego artykułu z krótkim opisem wszystkich książek: 15 książek, które każdy powinien przeczytać (lista Tima Ferrissa)

    #ebook #czytajzwykopem #ksiazki #literatura #rozwojosobisty #czytniki
    #naczytniku <= tag do obserwowania/czarnolistowania
    pokaż całość

    źródło: ferriss-książki-1024x683.jpg

  •  

    "Usuń ze swojego życia słowo problem i zastąp je słowem wyzwanie.
    Twoje życie stanie się nagle podniecające i interesujące" - Albert Camus

    #cytaty #przemyslenia #rozwojosobisty

  •  

    Pamiętaj, ze wszystkie z ponad 300 zwłok na Mount Everest to były bardzo zmotywowane i pewne siebie Oskarki
    #rozwojosobisty #takaprawda #przegryw

    źródło: embed.jpg

  •  

    Sztuka życia według stoików

    O stoicyzmie słyszałem od dawna ale nie przyglądałem się bliżej. Autor w jasny sposób objaśnia cytaty pochodzące ze starożytności. Według mnie lepiej motywuje od artykułów #rozwojosobisty typu 10 rzeczy które musisz zrobić przed wyjściem do pracy. Książke polecam #przegryw i #wychodzimyzprzegrywu

    #ksiazki
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Plan 5-miesięczny Kryptonim "Chad" czyli od failed normika do Chada
    Dzień czterdziesty czwarty
    Znalazłem sobie przyjaciółkę. Pierwszy raz od tak dawna udało mi się nawiązać głębszą relacje z człowiekiem opartą na zaufaniu i lojalności. Nasza relacja trwa już jakiś czas ale fakt że potrafiła powiedzieć mi głęboko skrywane sekrety pełne bólu sprawiły że mogę ją uznać za takową osobę. Poza tym pierwsza powiedziała na mnie per "przyjaciel". Dużo spędzamy ze sobą czasu, rozmawiamy codziennie. Jest to wspaniałe uczucie. Poza tym odnawiam moje znajomości z liceum, na czwartek jestem umówiony z kolegą na piwo. W piątek byłem na randce z tindera. Przyszła całkiem ładna dziewczyna, pogadaliśmy, popiliśmy, całowaliśmy się. Pozory jednak często mylą. Wydawało mi się że jest dość imprezowa i raczej nie stroni od zabawy i alkoholu jednak dowiedziałem się że jestem drugą osobą z którą się całuje i że jest dziewicą. Uszanowałem to i pomyślałem że nie będę naciskał. Niech nasza relacja powoli się rozwija. W przypadku nie dziewicy prawdopodobnie bym już ją rżnął jednak odezwały się we mnie ukryte gdzieś pokłady empatii i postanowiłem że będę wolniejszy i bardzo wyrozumiały. Standardowo ćwiczę codziennie, już jednak nie z taką intensywnością jak na początku. Zdałem sobie sprawę że na siłowni jest o wiele lepiej ćwiczyć aniżeli w domu dlatego też czekam aż otworzą siłownie. Staram się nie fapać i o dziwo mi to wychodzi. Nauczyłem się systematyczności w sprzątaniu, myciu garów i ogólnym prowadzeniu gospodarstwa domowego. Staram się mniej siedzieć w necie, zresztą i tak nie mam na to na tyle czasu ze względu na obowiązki w pracy i po pracy. Oprócz tego uczę się dawać a nie tylko brać jak dotychczas, moim rodzicom, moim znajomym i ludziom którzy byli kiedykolwiek wobec mnie przychylni.
    #chad #rozwojosobisty #nofapchallenge #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    #karoshi
    #rozwojosobisty

    *****************************************
    Dziesięć zasad ikigai

    Zakończymy tę podróż dziesięcioma zasadami pochodzącymi z mądrości przekazanej nam przez staruszków z Ogimi:
    1. Bądź zawsze aktywny, nigdy się nie zatrzymuj. Kto porzuca to, co kocha i potrafi robić, traci sens życia. Dlatego, gdy skończysz pracować zawodowo, nadal wykonuj rzeczy wartościowe, rozwijaj się, wnoś piękno do życia innych i bądź im przydatny, pomagając i nadając kształt swojemu światu.
    2. Przyjmuj życie ze spokojem. Jakość życia jest odwrotnie proporcjonalna do pośpiechu. Jak mówi stare przysłowie: „Idąc powoli, zajdziesz daleko”. Gdy przestajemy ulegać temu, co pilne, czas i życie nabierają nowego znaczenia.
    3. Nie jedz do syta. Także w kwestii odżywania i długowieczności „mniej znaczy więcej”. By zachować długo dobre zdrowie, nie wolno się opychać, lecz dla zaspokojenia głodu należy jeść odrobinę mniej, niżbyśmy chcieli. Zgodnie z zasadą osiemdziesięciu procent.
    4. Otaczaj się dobrymi przyjaciółmi. Oni są najlepszym eliksirem, by pozbyć się trosk dzięki udanej pogawędce, opowiedzieć i wysłuchać anegdot, które sprawią, że będziesz wesoły, poprosić o radę, wspólnie się bawić, dzielić się, marzyć… czyli żyć.
    5. Do swoich następnych urodzin zadbaj o formę. Woda jest w ciągłym ruchu, przepływa świeża i nie stoi. W ten sam sposób twój pojazd życiowy (ciało) potrzebuje odrobiny codziennej pielęgnacji, by wystarczył na wiele lat. Poza tym ćwiczenia sprawiają, że w organizmie wydzielane są hormony szczęścia.
    6. Uśmiechaj się. To przyjemny gest wobec przyjaciół, lecz relaksuje też tego, kto to robi. Dobrze jest mieć świadomość, co w życiu jest nie tak, ale nie można zapominać o przywileju, jakim jest bycie tu i teraz, w tym świecie pełnym możliwości.
    7. Odnów swoją relację z przyrodą. Większość ludzi żyje w miastach, chociaż człowiek jest stworzony do stapiania się z naturą. Ma potrzebę do niej regularnie wracać, by naładować baterie duszy.
    8. Bądź wdzięczny. Swoim przodkom, naturze dostarczającej ci powietrza i pożywienia, życiowym towarzyszom, wszystkiemu, co rozświetla twoją codzienność i sprawia, że czujesz się szczęśliwy, że żyjesz. Poświęć każdego dnia kilka minut na podziękowania, a zwiększysz swój przepływ szczęścia.


    stosowania techniki pełnej uważności w następujących sytuacjach:

    • Tuż po przebudzeniu, aż do chwili, gdy wstaniesz.
    • Przygotowując się do wyjścia z domu.
    • Przemieszczając się z miejsca na miejsce, czy to na piechotę, czy środkiem komunikacji.
    • W chwilach, gdy na coś czekasz.
    • Pomiędzy różnymi zajęciami.
    • Gdy robisz sobie przerwę na posiłek lub coś jesz.
    • Podczas ćwiczeń fizycznych.
    • Wykonując codzienne czynności domowe.
    • Odpoczywając i kładąc się spać.
    Chodzić pieszo do pracy albo spacerować dla przyjemności, przynajmniej przez dwadzieścia minut dziennie.
    • Korzystać z własnych nóg zamiast z windy czy ruchomych schodów, co wzmocni postawę ciała, mięśnie oraz układ oddechowy.
    • Zaangażować się w zajęcia w czasie wolnym albo życie społeczne, by uniknąć zbyt długiego przesiadywania przed telewizorem.
    • Zamienić typowe przekąski na owoce, które jednocześnie zaspokajają głód oraz dostarczają korzystnych dla organizmu składników odżywczych.
    • Spać tyle, ile słuszne i konieczne. Norma to od siedmiu do dziewięciu godzin, przekraczanie tego czasu sprawia, że popadamy w apatię.
    • Bawić się z dziećmi, zwierzętami domowymi lub zapisać się na wybrane zajęcia sportowe, co nie tylko poprawia napięcie mięśniowe, ale także aktywuje umysł i buduje pewność siebie.
    Bawić się z dziećmi, zwierzętami domowymi lub zapisać się na wybrane zajęcia sportowe, co nie tylko poprawia napięcie mięśniowe, ale także aktywuje umysł i buduje pewność siebie.
    • Czujnie obserwować swoje codzienne życie, dzięki czemu można wyłapać szkodliwe nawyki i zastąpić je innymi, pozytywnymi.


    osobom z zachodniej kultury przypominają duchy.

    W japońskim przemyśle kosmetycznym istnieje cała gama produktów wybielających, które nazywa się kosmetykami bihaku ( , gdzie bi oznacza piękno, a haku – biel). Stanowią one fenomen nie tylko w Japonii; stają się coraz popularniejsze również w innych krajach, takich jak Korea Południowa i niektóre regiony Chin, między innymi w Szanghaju i na Tajwanie.
    W Japonii czymś powszechnym jest widok osób chodzących latem z parasolami, a nawet noszących rękawiczki, by ich dłonie nie miały kontaktu ze słońcem. Wśród Japonek panuje ogólna świadomość tego, jak ważne jest, by nie pozwalać promieniom UV postarzać ich skóry. Być może


    Oto kilka rad, jak wydłużyć młodość swojej cery:
    #cera
    #kosmetyki

    1. Stosuj krem z filtrem latem oraz zawsze, gdy wystawiasz się na działanie słońca dłużej niż godzinę.
    2. Pij dwa litry wody dziennie, by zapewnić skórze odpowiednie nawodnienie.
    3. Unikaj nadmiernie solonych czy pikantnych potraw, jako że z zasady wysuszają skórę.
    4. Nie marszcz bez przerwy czoła i nosa. Osoby, które są ciągle zagniewane, wcześniej zaczynają się starzeć, także fizycznie.
    5. Myj skórę czystą wodą, przede wszystkim przed snem.
    6. Przesypiaj odpowiednią liczbę godzin.
    • Nie wykonuj przed snem czynności pobudzających. Na trzy godziny przed snem nie oglądaj telewizji, nie korzystaj z komputera i nie patrz w żadnego rodzaju ekran.
    • Co najmniej na dziesięć godzin przed porą snu nie spożywaj żadnego napoju z kofeiną.
    • Jedz kolację przynajmniej trzy godziny przed snem i nie podjadaj przed pójściem do łóżka.
    • Wprowadź rutynę, która w sposób naturalny przygotuje cię do snu, na przykład bierz gorącą kąpiel i natychmiast po niej maszeruj prosto do łóżka. Taki rytuał (ofuro) jest jedną z podtrzymywanych od czasu starożytności japońskich tradycji, które nie zginęły z nadejściem nowoczesności. Woda ofuro zazwyczaj ma temperaturę od 40 do 44 stopni Celsjusza. Wielu Japończyków wsypuje do wanny sole do kąpieli.
    • Po wyjściu z ofuro poświęć kilka minut na rozciąganie ciała.
    • Zmniejsz intensywność oświetlenia w pokoju, w którym spędzasz czas przed snem.
    • Zanim się położysz, podziękuj za przeżyty dzień.
    • Jeśli nadal masz trudności z przywołaniem snu, gdy jesteś już w łóżku, oddychaj głęboko, licząc każdy wdech i wydech do stu.


    Jedz i śpij, a długo pożyjesz.
    Trzeba nauczyć się relaksować


    Jedyne, co zrobiłam,
    to całe życie nie jadłam mięsa
    Wszystko jest dobrze


    Jeśli stale znajdujesz zajęcie dla swojego ciała i umysłu, to trochę pożyjesz

    Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy. Doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem.
    ARYSTOTELES


    Medytacja naikan
    Morita był wielkim mistrzem zen medytacji introspektywnej naikan. Wiele idei do swojej terapii zaczerpnął właśnie z tej szkoły, która koncentruje się na trzech pytaniach, jakie musi sobie zadać praktykujący:
    1. Co otrzymałem od osoby X?
    2. Co ofiarowałem osobie X?
    3. Jakich problemów przysporzyłem osobie X?
    Za sprawą tej analizy przestajemy postrzegać innych jako sprawców naszych nieszczęść oraz pogłębiamy poczucie własnej odpowiedzialności. Jak twierdził Morita: „Jeśli jesteś wściekły i masz ochotę komuś przyłożyć, przemyśl to sobie przez trzy dni, zanim ten zamiar obrócisz w czyn. Po trzech dniach intensywne uczucie gniewu w sposób naturalny zniknie


    SIEDEM WARUNKÓW PRZEPŁYWU

    Według naukowca Owena Schaffera, abyśmy mogli osiągnąć flow podczas wykonywania danej czynności, muszą zostać spełnione poniższe warunki:
    1. Musisz wiedzieć, co masz robić.
    2. Musisz wiedzieć, jak to zrobić.
    3. Musisz wiedzieć, czy dobrze ci idzie.
    4. Musisz wiedzieć, dokąd iść (jeśli zadanie wymaga nawigacji).
    5. Wyzwanie musi być ambitne.
    6. Musisz korzystać ze swoich najlepszych zasobów.
    7. Musisz uwolnić się od wszystkiego, co cię rozprasza
    jednozadanie
    filozofią (głównie zen), a także kuchnią (zwłaszcza sushi).


    • Sto procent osób, z którymi przeprowadzaliśmy wywiady, ma ogród, a większość całe pola z plantacjami herbaty, shikuwasy, mango i innych roślin.
    • Wszyscy przynależą do jakiejś organizacji sąsiedzkiej, w której czują się kochani, jakby przynależeli do rodziny.
    • Dużo świętują, nawet niewielkie sprawy. Muzyka, śpiew i taniec są niezbędną częścią ich codziennego życia.
    • Mają w życiu istotną misję, a nawet kilka. Posiadają własne ikigai, ale też nie traktują go zbyt serio. W tym, co robią, jest miejsce na relaks i przyjemność.
    • Są bardzo dumni ze swoich tradycji i kultury lokalnej.
    • Wykazują się pasją we wszystkim, co robią, choćby nie wiadomo jak wydawało się trywialne.
    • Yuimaaru, co można przetłumaczyć jako „duch wzajemnej współpracy”, jest silnie osadzony w sercach tutejszych. Nie tylko pomagają sobie w pracach w polu, takich jak zbiory trzciny cukrowej czy sadzenie ryżu, ale także wówczas, gdy trzeba zbudować dom albo zgłosić się na ochotnika do robót publicznych. Nasz kolega Miyagi, z którym zakończyliśmy pobyt kolacją ostatniego dnia, opowiedział nam, jak z pomocą wszystkich swoich przyjaciół wybudował nowy dom i że będziemy mogli się w nim zatrzymać, kiedy następnym razem odwiedzimy Ogimi.
    • Są zawsze zajęci, ale różnorodnymi pracami, co pozwala im się zrelaksować. Nie widzieliśmy żadnego staruszka, który siedziałby na ławce i nic nie robił. Zawsze się kręcą, a to idą na karaoke, a to na zebranie sąsiedzkie albo kolejną partyjkę getballu.


    Wszyscy mieszkańcy odżywiają się bardzo różnorodnie, przede wszystkim produktami pochodzenia roślinnego. Różnorodność wydaje się tutaj słowem kluczowym. Podczas badania przeprowadzonego na stulatkach z Okinawy wykazano, że regularnie jedzą dwieście sześć różnych produktów, wliczając w to przyprawy. Każdego dnia spożywają zaś średnio jedenaście różnych produktów, co kontrastuje z ubóstwem naszej kultury fast foodów.

    • Jedzą co najmniej pięć porcji warzyw i owoców dziennie, w tym co najmniej siedem różnych rodzajów. Najprostszym sposobem, by sprawdzić, czy na stole jest ich wystarczająca różnorodność, jest zróżnicowanie kolorystyczne. Na przykład na stole z czerwonymi paprykami, marchewką, szpinakiem, kalafiorem i bakłażanem wielość kształtów i kolorów widać już na pierwszy rzut oka. Warzywa, ziemniaki i strączkowe, oraz produkty sojowe, jak na przykład tofu, są najpowszechniejszymi artykułami w diecie na Okinawie. Ponad trzydzieści procent dziennego spożycia kalorii pochodzi z warzyw.
    • Podstawą diety są zboża. Japończycy codziennie jedzą biały ryż i uzupełniają go makaronem soba albo udon, które stanowią najpopularniejsze rodzaje makaronów.


    • Cukier stosują tylko bezpośrednio, a jeśli to robią, to jest to cukier trzcinowy. My, autorzy tej książki, możemy dać temu wiarę, ponieważ codziennie rano przejeżdżaliśmy samochodem przez rozliczne plantacje trzciny cukrowej w drodze do Ogimi, a obok zamku Nakajin wypiliśmy nawet po szklance soku z trzciny. Obok stoiska znajdował się plakat z informacjami na temat badań nad właściwościami cukru trzcinowego, które pomagają chronić się przed rakiem.

    • Mieszkańcy Okinawy spożywają średnio jedną trzecią cukru w porównaniu z pozostałymi regionami Japonii, co sugeruje, że słodycze o wiele słabiej zakorzeniły się w ich nawykach żywieniowych.
    • Podobnie wygląda spożycie soli – dziennie używają jej do posiłków 7 gramów, czyli prawie o połowę mniej niż reszta Japończyków (przeciętnie 12 gramów).


    Podobnie wygląda spożycie soli – dziennie używają jej do posiłków 7 gramów, czyli prawie o połowę mniej niż reszta Japończyków (przeciętnie 12 gramów).

    • Przyjmują mniej kalorii dziennie: 1785, w porównaniu do średniej, która w pozostałych regionach Japonii wynosi 2068. Co ciekawe, nieduża liczba spożytych kalorii jest cechą wspólną wszystkich pięciu niebieskich stref.

    Piętnaście naturalnych przeciwutleniaczy z okinawskiej diety

    tofu
    • miso
    • bonito (rodzaj tuńczyka)
    • marchew
    • przepękla ogórkowata (znana też jako goya, warzywo zielone i gorzkie)
    • kombu (rodzaj glonów)
    • kapusta
    • nori (glony)
    • cebula
    • kiełki soi
    • hechima (odmiana ogórka)
    • ziarna soi (gotowane lub surowe)
    • boniato (słodki ziemniak)
    • papryka
    • herbata sapin.zielona
    • Jedzą trzykrotnie więcej zielonych warzyw dziennie.
    • Spożywają półtora raza więcej warzyw strączkowych (soi).
    • Jadają dużo więcej wodorostów i ryb.
    • Konsumują mniej ryżu.


    Warzywa: ze względu na wysoką koncentrację wody i minerałów, a przede wszystkim błonnika. Na przykład: botwina i brokuły.
    • Tłuste ryby morskie: ze względu na wysoką zawartość przeciwutleniaczy w tłuszczu. Na przykład: łosoś, makrela, tuńczyk i sardynki.
    • Owoce: są doskonałym źródłem witamin i pomagają oczyszczać organizm z toksyn. W diecie nie może zabraknąć cytrusów, truskawek i moreli.


    Jagody: zawierają dużo przeciwutleniaczy fotochemicznych. Na przykład: czarna borówka czy jagody goji.
    • Suszone owoce: zawierają przeciwutleniacze i witaminy, a także dostarczają energii.
    • Zboża: dostarczają energii i zawierają minerały. Na przykład: owies i pszenica.
    • Oliwa z oliwek: ze względu na swoje działanie antyoksydacyjne, przede wszystkim na skórę.
    • Czerwone wino: spożywane z umiarem, ze względu na swoją wysoką zdolność antyoksydacyjną i rozszerzanie naczyń krwionośnych.


    UWAGA: Produktami, które należy wyeliminować z diety, są mąka i cukier rafinowany, wypieki pochodzenia przemysłowego oraz gotowe dania, a także mleko krowie i jego przetwory.

    Głównymi celami jogi są:

    • samodoskonalenie,
    • oczyszczenie psychiczne i fizyczne,
    • przybliżenie się do boskości.
    Krok pierwszy: wprowadź dodatkowe zabezpieczenia
    Zamiast poprzestać na jednej pensji, poszukaj sposobów na dorabianie: dzięki swojemu hobby, po godzinach czy też zakładając własny biznes. Może się bowiem zdarzyć, że zostaniesz bez niczego, gdy zatrudniająca cię firma popadnie w tarapaty lub będzie niewypłacalna, a to postawi cię na kruchej pozycji. Natomiast mając inne możliwości zarobkowania, nawet gdy stracisz pracę, nie polegniesz, a może ci to wyjść na dobre. Może wreszcie poświęcisz więcej czasu na swoją dodatkową pracę, a nawet będziesz zarabiał więcej? Możesz zyskać na własnym pechu! A wówczas okażesz się antykruchy.


    Wszyscy staruszkowie, z którymi przeprowadziliśmy wywiady w Ogimi, mieli zawód podstawowy oraz drugi – dodatkowy. Dla większości z nich tym dodatkowym zajęciem była uprawa ogródka i sprzedaż warzyw na lokalnym targu.
    Tę samą zasadę można zastosować wobec bliskich i osobistych interesów. Mowa tutaj o tym, by, jak głosi angielskie przysłowie, „nie wkładać wszystkich jaj do jednego koszyka”.
    W miłosnych relacjach wiele osób skupia się wyłącznie na swoim partnerze i staje się on ich całym światem. Gdy taka więź się zrywa, tracą wszystko. Gdyby jednak cały czas podtrzymywali dobre relacje z przyjaciółmi oraz prowadzili bogate życie towarzyskie, byłoby im łatwiej po osobistej tragedii iść dalej przez życie. I być antykruchym.
    Możliwe, że w tej chwili myślisz: „Nie potrzebuję więcej pieniędzy, niż mam, i dodatkowej pracy, poza tym jestem szczęśliwy z moimi przyjaciółmi, których mam od zawsze. Po co brać na siebie jeszcze więcej?”. Jak mówi Taleb: „Może to się wydawać stratą czasu, bo zazwyczaj nie dzieje się nic niecodziennego. Ale koniec końców zawsze się coś wydarzy, wystarczy poczekać”.
    Krok drugi: ostrożnie rozgrywaj ważne kwestie i ryzykuj wiele drobnych spraw


    Świat finansów okazuje się bardzo przydatny, by wyjaśnić ten temat. Jeśli masz zaoszczędzonych dziesięć tysięcy euro, możesz umieścić dziewięć tysięcy na funduszu indeksowym, a nawet odłożyć je na jakiś określony czas na lokacie, zaś pozostałe tysiąc euro zainwestować w dziesięć młodych firm z wielkim potencjałem; po sto euro w każdą.
    Możliwy scenariusz jest taki, że trzy z tych firm padną (stracisz trzysta euro), kolejne trzy stracą na wartości (stracisz kolejnych sto lub dwieście euro), cena dwóch wzrośnie (zyskasz sto lub dwieście euro), a jedna z nich się rewaloryzuje dziesięć razy albo i więcej (zyskasz przynajmniej dziewięćset euro).
    Gdy to wszystko zliczysz, okaże się, że zyskałeś, chociaż trzy z tych firm padły! Osiągnąłeś korzyści, choć ucierpiałeś niczym Hydra.


    Najważniejsze na drodze do uzyskania stanu antykruchości jest podejmowanie niewielkiego ryzyka, które może dać wielkie korzyści, i niestawianie przy tym na szali zbyt wiele, ponieważ to mogłoby doprowadzić nas do upadku, jak na przykład umieszczenie wszystkich dziesięciu tysięcy euro na funduszu inwestycyjnym o wątpliwej reputacji, którego reklamę zobaczyliśmy w gazecie.

    Krok trzeci: wyeliminuj kwestie, które sprawiają, że jesteś kruchy
    Przeprowadzimy to ćwiczenie metodą negatywną. Zadaj sobie pytanie: Co sprawia, że jesteś kruchy? Są rzeczy, osoby i nawyki, które narażają nas na straty i sprawiają, że robimy się jakby zbyt delikatni. Potrafisz je wskazać?
    Wypisując noworoczne postanowienia, stawiamy nacisk na dodanie do życia nowych wyzwań. Ten rodzaj celów jest dobry, ale jeszcze lepszy wpływ na nas mają postanowienia oparte na eliminacji.


    Na przykład:

    • Przestać podjadać przekąski pomiędzy posiłkami.
    • Jeść słodycze tylko jednego dnia w tygodniu.
    • Stopniowo pozbywać się wszelkich długów.
    • Nie spotykać się z toksycznymi ludźmi.
    • Nie poświęcać więcej niż dwadzieścia minut dziennie na Facebooka.
    By stworzyć sposób na życie charakteryzujący się odpornością psychiczną, przede wszystkim nie powinniśmy obawiać się przeciwności losu, ponieważ właśnie one niosą ze sobą okazje do rozwoju. Jeśli przyjmiemy postawę opartą na antykruchości, znajdziemy sposób na wzmocnienie po każdym kolejnym ciosie, porządkując styl życia i podtrzymując w jego centrum nasze ikigai.
    Ciosy można uznawać za nieszczęście albo za doświadczenia, które możemy wykorzystać we wszystkich obszarach naszego życia, stale się poprawiając i stawiając sobie coraz wyższe cele.
    Życie jest czystą niedoskonałością, jak głosi wabi-sabi, a upływ czasu pokazuje nam, że wszystko jest ulotne, lecz jeśli masz określone ikigai, każda chwila będzie kryła w sobie tyle możliwości, że będzie niczym wieczność.


    #medytacja
    #japonia
    #ksiazki
    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostki
    #dieta
    pokaż całość

    źródło: image.ceneostatic.pl

  •  

    Jeśli nie wyjdziesz z tej kwarantanny:
    a) z nową umiejętnością,
    b) nie zaczynajac tego, co zawsze odkładałeś na później,
    c) z większą wiedzą na jakikolwiek temat,
    to tak na prawdę nigdy nie brakowało Ci czasu, brakowało i brakuje Ci dyscypliny.

    #kwarantanna #przemyslenia #covid19 #koronawirus #dyscyplina #rozwojosobisty pokaż całość

    •  

      @Phaeote: nic tak nie wkurwiało mnie jakiś miesiąc temu co wszechobecne artykuły NUDZISZ SIĘ W CZASIE IZOLACJI? OTO 15 RZECZY KTÓRE MOŻESZ ROBIĆ!!!
      Kto się nudzi, jacyś gówniarze co im mamusia zupkę do pokoju przynosi chyba

    •  

      @dreidel: no dokładnie. Ja to czuję że mam jeszcze większy zapierdol. Nie dość że 8 godzin pracy, to na chacie się szybciej robi syf jak się ciągle tam jest, plus odpadły mi obiadki w czasie pracy więc musze jeszcze robić sama żarcie. A co dopiero ludzie którzy mieli na kwadracie dzieci przez cały ten czas. Więc serio chyba nudził się ten kto przed izolacja też gówno robił xD

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Według Davida Hume ciemność jest cierpieniem umysłu - a skoro ciemność (brak wiedzy) jest cierpieniem, to wiedza powinna być przyjemnością. I jak mówi bohater dzisiejszej edycji #nonfiction, ks. prof. Michał Heller, tak właśnie jest - tych, którzy to wiedzą, nie trzeba o tym przekonywać, a tych, co żyją w nieustannej ciemności, nic nie przekona. Czy więc samo uczenie się sprawia nam przyjemność? Nie zawsze - i od samego tego aktu nie powinniśmy wymagać wywoływania w nas jakiegoś rodzaju ekstazy czy przyjemności rozumianej w tej samym sensie, jak ta, którą odczuwamy w trakcie nieco mniej wymagających czynności. Przyjemnie jest za to coś wiedzieć, bo wiedza ta wpływa na nasze życie, nasze zachowanie i poglądy, a jednocześnie pozostaje w pewnym sensie w uśpieniu, gotowa do ujawnienia się wtedy, kiedy jej potrzebujemy. Wykonanie pracy polegającej na zdobywaniu - i zrozumieniu - informacji pomaga nam widzieć świat w innym świetle, zmienia naszą hierarchię wartości, a znalezienie odpowiedzi na niektóre pytania odkrywa przed nami kolejne - często ciekawsze, piękniejsze i bardziej ekscytujące. To nie jest jednak tak, że proces zdobywania wiedzy nigdy nie jest przyjemny sam w sobie - podejrzewam, że wiele z nas doświadczyło momentów “flow” podczas odkrywania nowych faktów i łączenia ich ze sobą - a jeżeli wiemy, co chcemy osiągnąć, to wykonanie każdego kroku prowadzącego nas do tego celu będzie czyniło nas szczęśliwszymi.

    Czy “przeciętny Polak” może więc wyciągnąć jakąś lekcję z książki, która dedykowana jest osobom planującym karierę naukową? Cytując klasyka - jeszcze jak! ( ͡° ͜ʖ ͡°) Sama się do takich osób zaliczam, ale zainteresowana od jakiegoś czasu tematem samego uczenia się sięgnęłam po jedną z najnowszych książek Hellera, w której rozpracowuje on techniki, etykę oraz motywacje niezbędne w roli ucznia.

    Co więc jest konieczne, aby podjąć się takiej pracy i prowadzić ją efektywnie? Niekoniecznie jest to talent - a przynajmniej nie jest to warunek niezbędny i wystarczający do tego, aby prowadzić swoją pracę w sposób twórczy. Dobre zdolności połączone z etyką pracy i chęcią rozwijania się znaczą dużo więcej, niż geniusz zostawiony samemu sobie.

    Niezbędna jest za to pasja naukowa - rozumiana jako połączenie zainteresowania przedmiotem, znajdowanie przyjemności w badaniu swojego przedmiotu (zarówno z samego procesu badawczego jak i z faktu posiadania odpowiedniej wiedzy), odwaga bycia trochę innym, niż wszyscy w otoczeniu, motywacja do pracy naukowej (od zwykłego for fun do dążenia do poznania prawdy - lub Prawdy), uczestniczenie w nauce jako instytucji, zażyłość z książkami i czasopismami oraz “ślęczenie przy biurku” rozumiane jako spędzanie sporej ilości czasu nad przedmiotem swoich badań.

    Jednocześnie musimy rozwijać w sobie systematyczność, skupienie się na wybranej przez siebie dziedzinie oraz umiejętność pracy z doskoku. Często wpadam w pułapkę tego, że żeby zabrać się za naukę wydaje mi się, że potrzebuję dość długiego czasu na przygotowanie i stworzenie sobie odpowiedniego stanowiska - rozłożenie książek, zapewnienie ciszy, zrobienie kawy i tak dalej. To wszystko oczywiście efektywnej nauce sprzyja, ale jak przekonuje autor - jest strategią nieprzystosowaną do rzeczywistości. Jeżeli nauczymy się pracować w każdych warunkach - i nie musi to być od razu wytężona praca umysłowa, ale na przykład przeczytanie dwóch stron książki w oczekiwaniu na autobus - będziemy w stanie rozwijać się dużo szybciej i efektywniej, niż pracując jedynie wtedy, kiedy i świat i nasze wewnętrzne nastawienie nas do tego zachęca. Ponieważ sama mam z tym poważny problem, fragment, który podkreśliłam i oznaczyłam wykrzyknikiem, brzmi: życie jest pełne nieuniknionych codziennych spraw i jeżeli ktoś nie potrafi ich upchać, żeby pomiędzy nimi stworzyć choćby niewielkie, ale odpowiednio częste dziury, to nigdy nie doczeka się dobrych warunków, mogących z niego zrobić uczonego.

    Czynników, które determinują efektywną pracę naukową jest oczywiście więcej, ale zatrzymam się tutaj - nie chcę streszczać absolutnie wszystkiego, żebyście przypadkiem nie stwierdzili, że samej książki nie ma już sensu czytać. Wręcz przeciwnie - wszystkich Was gorąco chciałabym do tego zachęcić, bo przeczytanie żadnej innej lektury nie dało mi ostatnio tak dużo przyjemności. Składają się na to zarówno język jakiego używa autor, jak i spostrzeżenia, o których pisze - ale po części jest to pewnie również wynik tego, że odpowiada on na pytania, które zajmowały mnie od dłuższego czasu. Samo pisanie o tej książce jest także naprawdę trudne - bo ciężko mi ubrać w słowa coś, co sam autor ubrał już w słowa tak dobrze. Jeżeli nie znacie jeszcze twórczości Hellera, jest to pierwsza jego książka, z którą miałam styczność - i naprawdę gorąco polecam. Nie tylko doktorantom - chociaż dla nich powinna być to lektura obowiązkowa - ale każdemu, kto jest ciekawy świata i na własną rękę uczy się nowych rzeczy o interesujących ją czy jego domenie.

    PS Piszę o uczeniu się na swoim blogu - serdecznie zapraszam!

    PS2 Opowiadam o książkach, które czytam, pod tagiem #nonfiction. Te posty służą mi również do tego, żeby nauczyć się lepiej pisać, stąd też informacja zwrotna bardzo mile widziana!

    #ksiazka #ksiazki #czytajzwykopem #nauka #filozofia #rozwojosobisty #gruparatowaniapoziomu #szkola #studbaza #uczsiezwykopem #zainteresowania
    pokaż całość

    źródło: jakbycuczonym.jpg

    •  

      @mk321: Heller jest jednym z nielicznych filozofów, który daje radę na polu filozofii nauki z nominalizmem albo pomysłami abstrahowania filozofii od nauk szczegółowych, jest mega gościem dla filozofii nauki i choć też mam do jego poglądów parę uwag, to jest jedynym liczącym się na świecie polskim filozofem i najmniej istotne jest czy jest księdzem czy nie; nie wiesz co piszesz, Heller zajmuje się fizyką kwantową, teoria względności i fundamentalnymi dla filozofii oraz nauk przyrodniczych problemami, to jest high level myśli ludzkiej. Jest księdzem i teologia jest ważna ale np. uważa że neotomizm jest pomyłką / wiem, nie zrozumiesz że to zabawne pokaż całość

    •  

      @problemat: to jest wykop. Informacja o tym, że Heller dostał Templetona była wykopana osiem razy, że kura albo trzmiel jest fajny kilkaset razy. Niech chociaż to będzie. @Snuffkin jak znajdziesz coś interesującego o problemach nauk przyrodniczych to wrzucaj, chętnie pogadam, np. dlaczego to niefajne jak poszczególne nauki o sobie niewiele wiedzą? I czy to w ogóle potrzebne i możliwe żeby fizyk znał się na chemii albo filozofii lub do jakich granic skoro fizyk ciał stałych niewiele o sobie nawzajem wiedzą? ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    WZP #2 (Wychodzę z przegrywu, odcinek 2)

    W tym tygodniu miałem dużo spadków, ale też odkryłem parę rzeczy o sobie. Ćwiczyłem tylko 1 dzień z 5 i słabą wymówką jest to, że miałem dużo na głowie. Mogłem chociaż znaleźć 3 minuty na rozciąganie. Jednocześnie dużo myślałem o swoim podejściu do życia i wyciągnąłem kilka ciekawych wniosków.

    O mnie: 28 lat, 185 cm, 80 kg, 21% BF

    WYGLĄD
    Naprawić plecy
    Kiedy ćwiczyłem z gumami, starałem się skupić całą uwagę na mięśniu, który powinien przy danym ćwiczeniu pracować. I rzeczywiście, czułem, że teraz pracują właściwe mięśnie. A więc, u mnie kluczem jest robienie ćwiczeń wolniej i duża koncentracja.

    Zrobić 50 pompek
    +1. W tamtym tygodniu 17, teraz 18 pompek.

    Schudnąć do 14% BF
    Notuję sobie codziennie, czy danego dnia jadłem fastfoody, czy nie. Bardzo lubię chipsy, pizzę, KFC i inne znane rodzaje fastfoodów. Jako fast food liczę też alkohol, bo to puste kalorie. Miewam dni, że jem samo zdrowe żarcie, ale są też dni, gdy jem syf. Zapiekanki, pizza, bułki. W tym tygodniu uległem i zepsułem to, co budowałem bieganiem i epizodami lepszej diety. Jestem zły na siebie.

    Stanąć na rękach przy ścianie
    17 sekund frogstanda. Poprzednio było 9.

    Zrobić pełny skłon z prostymi plecami
    Nie rozciągałem się w tym tygodniu. Zaniedbałem się i już widać efekty, bo czuję się zgarbiony i zesztywniały.

    FINANSE
    Zabezpieczyć oszczędności
    Nie ruszyłem dalej tego tematu.

    Zacząć zarabiać dodatkowe pieniądze
    Tego też nie.

    Wyjechać za granicę
    Obserwując obecną sytuację w naszym kraju, jestem zniesmaczony postawą rządzących i ich podejściem do gospodarki. Nie zamierzam jednak nikogo wyzywać. Uważam, że z relacją obywatel-kraj jest trochę jak z zakupami.
    Jeśli sklep z obuwiem sprzeda Ci dziurawe buty, a potem odmówi Ci przyjęcia reklamacji, a obsługa jest niemiła, to od teraz będziesz robił zakupy w innym sklepie.
    Nie zgadzam się, żeby moje pieniądze (które zarabiam m.in. niszcząc swój wzrok i plecy), były przeznaczane na to, na co idą obecnie. Dlatego chcę uczciwie płacić podatki, ale w innym kraju. Być może takie myślenie łatwo mi przychodzi dlatego, że mogę pracować zdalnie, nie założyłem jeszcze rodziny i nie mam nawet swojego mieszkania. Ale jednocześnie to jest najlepsza okazja, żeby spróbować.
    Póki co zrobiłem listę krajów, to których mógłbym emigrować. Dania, Czechy, Norwegia albo Islandia.

    PODEJŚCIE
    Mniej się przejmować
    Skończyłem ostatnio czytać po raz drugi książkę "No More Mr. Nice Guy". To, co zapadło mi w pamięć, to końcowe myśli w tej książce: życie jest zbyt chaotyczne, by coś kontrolować. W przeszłości starałem się wiele rzeczy analizować: jak się zachować w grupie ludzi, jak mieć więcej znajomych, jak poradzić sobie w danej sytuacji. Starałem się znaleźć uniwersalną receptę na każdą sytuację. Nawet teraz czasami tak robię.
    Jednak w życiu jest tyle zmiennych, że nie da się wszystkiego kontrolować. Czasami mam problem z kontrolowaniem samego siebie, a co dopiero z resztą świata. Staram się teraz mówić sobie jak najczęściej, że jeśli dotknie mnie jakiś problem, to postaram się go rozwiązać najlepiej, jak potrafię w danym momencie.

    Wyrobić pewność siebie
    Doszedłem ostatnio do ciekawego wniosku. Moim zdaniem pewność siebie, to także pewność swoich emocji. Często chodzę zdenerwowany z jakiegoś powodu, ale nie wiem, czemu. Nie daje mi to spokoju i nie mogę się skupić na pozostałych sprawach. Nie muszę mówić, jaki to ma wpływ na moje zachowanie. Jak mogę być wyluzowany w danej sytuacji, kiedy coś innego mnie stresuje?
    Bardzo często zdaję sobie sprawę, że coś jest nie tak, kiedy już jestem wściekły i ten garnek złych emocji wykipiał. Od jakiegoś czasu staram się złapać ten moment, kiedy robię się zdenerwowany i staram się zadać sobie pytanie "dlaczego tak się czuję? Co się stało przed chwilą, co mogło mieć wpływ na to, jak się teraz czuję?". Ostatnio dzięki temu uniknąłem kilku długich i niepotrzebnych kłótni z dziewczyną, ponieważ byłem w stanie powiedzieć "oczekiwałem, że zrobisz X, kiedy Ty zrobiłaś Y i dlatego się zdenerwowałem".
    Oczywiście nie jestem w tym dobry i często nadal nie wiem, skąd bierze się frustracja, ale i tak jest lepiej, niż kiedyś.

    #wzp #rozwojosobisty #przegryw #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj nie będzie historii, chociaż też będzie dotyczyć czasu. Grafika świetnie ukazuje nasz czas, marzenia i proces ich osiągania. U mnie wzgórza też cały czas rosną. A u was jak z tym jest?
    _______________________
    Zapraszam wszystkich do odwiedzenia i subskrybowania mojego kanału historycznego na YT ➡️ Andrzej Włusek - Historia poza horyzont

    #historia #marzenia #ciekawostki #grafika #motywacja #memy #rozwojosobisty #przemyslenia #praca
    pokaż całość

    źródło: ddfb734bdfca.jpg

  •  

    Jeśli zapytać kogoś, kto trochę orientuje się w #stoicyzm, o listę dostępnych stoików starożytnych, wymieni zapewne Epikteta, Senekę, Marka Aureliusza, może Musoniusa Rufusa.

    Wielkim nieobecnym tutaj (choć oczywiście nie dla wszystkich) będzie Cyceron. Cyceron nie był stoikiem w ścisłym sensie, lecz eklektykiem, który w swoich pracach ścierał ze sobą różne szkoły, np. epikureizmu i stoicyzmu, ale było mu w przekonaniach i praktyce dużo bliżej stoicyzmu niż czegokolwiek innego (można w sumie w języku współczesnym powiedzieć, że pisał na epikureizm ranty).

    "Spór epikureizmu ze stoicyzmem" brzmi teoretycznie, ale ciężko o coś bardziej praktycznego i opowiedzenie się po jednej lub po drugiej stronie ma konkretne konsekwencje życiowe. Czy lepiej skupić się na sobie i swoich prywatnych sprawach oraz dobrostanie czy zaangażować się jakoś dla czegoś większego (np. społecznie/politycznie)? Przecież każdy musi wybrać gdzie się umieści w tym spektrum. A może jedna i druga droga (wyjście od przyjemności albo obowiązku) jeśli dobrze pojęte - są jakoś w dalekich konsekwencjach podobne?

    Zresztą spójrzcie na same tytuły mini-wykładów prof. Sadlera na temat dzieła "O przyjaźni" Cycerona (świeża seria wykładów). Cóż bardziej praktycznego?
    * Defining Genuine Friendship
    * Limits on Loyalty to Friends
    * Three Mistaken Limits on Friendship
    * New Friends and Old Friends
    * Avoiding Friendship to Be Free
    * The Advantages of Friendship
    * Friendship Arising From Nature
    * Choosing Friends Carefully
    * Superiority, Inferiority, and Friendship
    * Criticizing Friends
    * Slowly Ending Friendships

    pokaż spoiler Dużą dyskusję o przyjaźni przeprowadził też rzecz jasna Arystoteles w "Etyce Nikomachejskiej" (księgi 8 i 9)


    Cyceron był też eklektykiem na metapoziomie, tzn. balansował w swoim życiu między życiem kontemplacyjnym/intelektualnym i działaniem. Miał na obu tych polach olbrzymie sukcesy (choć wolał działać i pisał głównie gdy z jakichś powodów działać nie mógł).

    Pełna playlista Sadlera o Cyceronie
    https://www.youtube.com/playlist?list=PL4gvlOxpKKIjtF5wHJy4xmlR2i8TgF59M

    Ogólne porady do studiowania Cycerona w miniaturce (+ argumentacja po co w ogóle się takim czymś zajmować).

    #filozofia #cyceron #rozwojosobisty #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Ale maszyna
    Jak można być tak multidyscyplinarnie sprawnym
    Spaniale by było mieć chociaż część tych umiejętności

    #sport #mikrokoksy #silownia #kalistenika #mma #youtube #rozwojosobisty #wygryw

    źródło: youtube.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej jak rozwijać swój mózg w kontekście szybszego pojmowania nowych rzeczy, łączenia faktów, wyciągania wniosków itp? Przykładowo na studiach jakaś nauczycielka tłumaczyła przykład (jakieś nowe zagadnienie) i robiliśmy dalej nowe zadania. Większość osób kumała o co chodzi i jak odnieść się do nowych zadań na podstawie tego co powiedziała na wstępie zajęć. U mnie to wygląda tak, że tego nie rozumiem na początku i dopiero muszę na spokojnie przerobić kilka rzeczy, przeczytać to co przekazała i dopiero mogę zacząć próbować robić. Podobnie z wszelkimi szkoleniami. Zwykle ktoś tłumaczy na początku a później są zadania i każdy robi. Ja muszę sobie napisać to co ktoś powiedział, może jakoś rozrysować itp. Czy taka zdolność do szybkiego ogarniania sytuacji i zastosowania nowych rzeczy w praktyce się jakoś fachowo nazywa? Jak wyćwiczyć w sobie takie umiejętności? Czytanie książek? Robienie jakiś zadań matematycznych?

    #rozwojosobisty #nauka #pamiec #koncentracja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5ec257d9f5c87a77924b50d5
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

    źródło: img.theweek.in

  •  

    Co czujecie, gdy ktoś z kim rozmawiacie, prezentuje poglądy zupełnie inne od Waszych? Sporo osób czuje złość - i to zupełnie naturalne, jeżeli przedmiot dyskusji uważacie za kluczową część swojego obrazu siebie i swojej tożsamości. Uwielbiam wykop między innymi za to, że można tu (zazwyczaj kulturalnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)) skonfrontować i przedyskutować różne poglądy i pomysły - a jeżeli jesteście ciekawi pięciu innych miejsc, które pomogą Wam zrozumieć odmienny do Waszego punkt widzenia, to zapraszam na drugi wpis na moim blogu ʕ•ᴥ•ʔ

    Przebij swoją bańkę – miejsca w internecie, które pomogą Ci zrozumieć punkt widzenia innych

    Wołam #nonfiction, bo może ktoś lubiący moje wpisy o książkach będzie zainteresowany - ale posty o wpisach na blogu będę tagować #poczatkujaca

    #filozofia #psychologia #wybory #polityka #ciekawostki #rozwojosobisty i nieskromnie #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: alexander-dummer-ncyGJJ0TSLM-unsplash.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć mam problem. Zawsze odkąd pamiętam miałem problem ze swoją psychiką. Chodzi ogólnie o to, że unikam/odkładam za wszelką cenę w czasie sytuacje stresowe. Gdy ktoś się patrzy co robię to moje ręcę i mięśnie twarzy zaczynają drżeć tak jakby zbierało mi się na płacz.
    Podam kilka przykładów z życia. Spóźniam się na wykład, jestem już dosłownie przed salą i paraliżuje mnie lęk przed wejściem. Zastanawiam się i do głowy przychodzą mi myśli wchodzić czy zaczekać, ale po co mam czekać? Muszę wejść, bo jest wykład. Ale co jeżeli wykładowca mnie opierdoli za spóźnienie. Kurde wszyscy będą na mnie się patrzeć. Pojawia się myśl: wracam do domu. Myślę, nie, jednak wchodzę do sali. Nie, poczekam jeszcze chwilę, ale kurwa po co mam czekać wykład leci. Wchodzę. Uff udało się, nikt nie krzyczał. Niestety, ale były też sytuacje, że sprzed drzwi wracałem do domu. No i dochodzą jeszcze objawy takie jak ból żołądka, kłucie w klatce lub szyi.
    Nad wysłaniem wiadomości zastanawiam się po kilkanaście minut, sprawdzam czy moja wypowiedź ma sens, nie ma literówek czy innych błędów. Do głowy przychodzą mi myśli, a może jednak nie wysyłać wiadomości, spytam się człowieka w 4 oczy, ale jak do niego zagadam jak paraliżuje mnie strach, że coś nietaktownego napisałem czy powiedziałem. I czekam na ostatnią chwilę, aby wysłać czy zagadać. Albo, gdy wyślę wiadomość to boję się sprawdzić odpowiedź od rozmówcy. Zdarza mi się dopiero po kilku dniach zobaczyć wiadomość. To jest tak kurna destrukcyjne, że masakra. Nerwica lękowa? Osobowość unikająca? Fobia społeczna?
    Nawet na wykopie sprawdzałem po kilku dniach wiadomość przeglądając z przyczajki mikroblog i udając, że mnie nie ma xD
    Na popsutej klawiaturze operuję już 3 lata i jeszcze nie wymieniłem, denerwuje mnie wszystko to co mi się nie udaje, pojawia się frustracja i agresja, momentalnie bóle mięśni, stawów, senność. Głupi projekt nie wychodzi w obliczeniach i mam ochotę rozpieprzyć komputer o ścianę.
    Byłem raz u psychiatry to przepisał mi ssri po których byłem przymulony, ale nadal miałem takie same objawy. Powiedział też, że strasznie późno zabieram się za leczenie i jeżeli będę chciał przyjść na 2 wizytę to mam przedzwonić za 2 tygodnie, aby się umówić. Zasugerowałem, że może lepiej by było, żeby od razu wyznaczył mi termin następnej wizyty, ale w końcu zgodziłem się na to. I jak już wiecie po moich objawach więcej u niego nie byłem
    Jazda samochodem powoduje u mnie obawę, że zarysuję kogoś samochód, albo kogoś potrącę. Nigdy nie było nawet zagrożenia podobną akcją, ale siedzi mi w głowie, że może nawet nie poczułem w samochodzie, że kogoś zarysowałem xD
    Przez moją głowę spieprzyłem za dużo rzeczy bardzo ważnych w moim życiu. Niemoc, brak pewności siebie, prokrastynacja, brak koncentracji. Ostatnio coraz więcej czasu przeznaczam na głupoty zamiast rozwój, projekty itp.
    #psychologia #psychiatria #rozwojosobisty #depresja #psychiatra #nerwica
    Pozdrawiam!

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5ec06858f5c87a77924b4e6b
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    WZP #1 (Wychodzę z przegrywu, odcinek 1)

    Odkąd pamiętam, dużo czasu spędzałem na myśleniu, że nie spełniam swoich własnych oczekiwań, ale prawie nic z tym nie robiłem. Nawet jeśli zrobiłem już coś dobrego dla siebie, to szybko o tym zapominałem. Mam skłonność do dobijania sam siebie i pamiętam głównie swoje porażki.

    W ten sposób daleko nie zajdę, więc zacząłem notować rzeczy, które zrobiłem dla siebie, by w gorszych momentach udowodnić sobie, że jednak nad sobą pracuję.

    Od jakiegoś czasu zapisuję postępy w notatniku, ale stwierdziłem, że warto się tym podzielić tutaj. Może ktoś chciałby dołączyć do zabawy albo posłużyć radą.

    O mnie: 28 lat, 185 cm, 80 kg, 21% BF

    WYGLĄD
    Naprawić plecy
    Tło: Przez całe życie siedzę na kompie. Przerwę między maturą a studiami przetraciłem na granie w strzelanki przez sieć. Do tego, siedziałem na tyle krzywo przy biurku, że dziś mam lekką skoliozę i mnóstwo drobnych dolegliwości. Jestem lekko krzywy, garbię się (tzw. nerd neck) i mam nieznacznie przykurczoną prawą stronę szyi. Obstawiam jakąś nierównowagę mięśniową. Wizyta u fizjoterapeuty pomagała tylko na jakiś czas, a wiecznie tam chodzić nie będę, więc chcę własnymi siłami znaleźć rozwiązanie tego problemu.
    Co robię: ćwiczę plecy 2x w tygodniu przy pomocy gum. Na razie mały opór, by przede wszystkim czuć pracujące mięśnie. Dlaczego tylko 2x w tygodniu, a nie częściej? Przed lockdownem chodziłem na siłownię 3x w tygodniu, ale czułem, że walę głową w ścianę. Po ćwiczeniach pleców z większym ciężarem nie miałem zakwasów w plecach, a czasami wręcz mój przykurcz się powiększał tak, że nie mogłem kilka dni ruszać głową. Dlatego teraz podchodzę do tego rozsądniej. Jeśli będę musiał, to będę dochodził do wprawy wolniej.

    Zrobić 50 pompek
    Tło: po prostu fajnie by było kiedyś zrobić 50 pompek
    Co robię: 2x w tygodniu w ramach ćwiczeń z ciężarem własnego ciała robię 3x swój max w danym momencie, do chwili, aż nie będę mógł się podnieść. Ostatnio to było 17 pompek.

    Schudnąć do 14% BF
    Tło: jestem gościem typu skinny fat, więc wisi mi brzuch przy chudych rękach i nogach. Zmierzyłem swój poziom tłuszczu przy pomocy Navy Method i obecnie mam 21% tkanki tłuszczowej
    Co robię: przestałem kupować colę i chipsy. Uwielbiam kanapki, więc gdy na śniadanie normalnie jadłem 4 kromki chleba, teraz jem 2 kromki chleba i 2 kanapki na waflach ryżowych. W każdy wtorek, czwartek i sobotę staram się biegać powoli ok. 5 km.

    Stanąć na rękach przy ścianie
    Tło: chcę sobie udowodnić, że potrafię. Jako dzieciak miałem wypadek przy robieniu salta i do dziś mam fobię przed uczuciem bycia do góry nogami. Poza tym, nie mam jeszcze siły w ramionach, by utrzymać swoje ciało w pozycji pionowej na długo. Wiem, bo próbowałem "podejść" nogami pod ścianę i o mało się nie złamałem :)
    Co robię: żeby się oswoić z uczuciem braku równowagi, zacząłem robić frog standy. Pierwsze dwa dni nie byłem w stanie nawet na chwilę oderwać stóp od ziemi. Trzeciego dnia podłożyłem sobie pod twarz poduszkę i chyba to pomogło mi nabrać tyle odwagi, by przechylić się do przodu i złapać równowagę. Mój obecny rekord: 9 sekund.

    Zrobić pełny skłon z prostymi plecami
    Tło: za dużo siedzę na kompie, więc nie jestem rozciągnięty. Chcę sobie coś udowodnić.
    Co robię: po każdych ćwiczeniach robię skłon w rozkroku i łapię się rękami za łydki, by go trochę pogłębić. Największy sukces: dotknąłem swoich palców u nóg, ale z "garbem", bez prostych pleców. Z drugiej strony, kiedyś bym nie umiał nawet tego.

    FINANSE
    Zabezpieczyć oszczędności
    Tło: mam pracę i trochę oszczędności, ale wszystkie leżą na tym samym koncie z niemal zerowym oprocentowaniem. Nie chcę ich inwestować, bo się na tym nie znam, ale chociaż chcę, by nie straciły na wartości lub nie zabrał ich rząd w formie jakiejś daniny "solidarnościowej".
    Co robię: zrobiłem mały research i część tych pieniędzy chcę przelać na konta będące za granicą. Myślę o Revolucie i portfelach walutowych (ale dopiero, gdy ceny walut spadną do normalnego poziomu) i bankach wirtualnych. W Niemczech jest jeden, w którym zdalnie można otworzyć konto z Polski. W dodatku, jest zabezpieczony przez ichniejszy BFG, więc pieniądze nie powinny wyparować.

    Zacząć zarabiać dodatkowe pieniądze
    Tło: bieżąca praca starcza na wydatki na życie i trochę oszczędzania. Chcę mieć zapasowe źródło dochodów, by móc trochę przeznaczyć na rozrywkę lub podróże
    Co robię: znam się trochę na skryptowaniu, więc zrobiłem research na portalach dla freelancerów, żeby zobaczyć, co ludzie oferują i za ile. Na razie na researchu się skończyło.

    PODEJŚCIE
    Mniej się przejmować
    Tło: mocno przeżywam każdą przeszkodę na swojej drodze, a nie akceptuję, że na niektóre rzeczy człowiek nie ma wpływu. To ciągłe zamartwianie się sprawia, że nie mam ochoty robić bardziej produktywnych rzeczy i błędne koło się zamyka.
    Co robię: staram się sobie przypominać, że nie nad wszystkim człowiek ma kontrolę, a jeśli mogłem coś zrobić, to zrobiłem co mogłem. W pewnym sensie po to są te wpisy. Chcę wiedzieć, że nie siedziałem ciągle z założonymi rękami.

    Wyrobić pewność siebie
    Tło: brak pewności siebie wynika w pewnym sensie z mojego wychowania (bądź grzeczny, pilnie się ucz, siedź w domu i nie zadawaj się z łobuzami), ale ma wpływ na obecne życie. Szukam sposobu, by odciąć się od tego grubą kreską.
    Co robię: robię to podsumowanie. Przez lockdown mam więcej czasu na siedzenie w domu, czytanie książek o psychologii i pracę nad samoświadomością. Staram się określać parę razy w ciągu dnia, jak się czuję i dlaczego, bez obwiniania siebie za ten stan rzeczy.

    #wzp #rozwojosobisty #przegryw #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    Jako że już zabrałem się za lekkie podpromowanie #stoicyzm na wykopie, to tu czy tam ktoś mnie podpytuje o książki, które warto przeczytać.

    Dr Tomasz Mazur (ten od stoickiego podcasta) parę dni temu wypuścił odcinek z AMA, gdzie już na początku odpowiada na pytanie o polecaną listę lektur w temacie:
    https://stoicway.net/podcast/33-ask-me-anything/

    Tu goła lista od niego (w podcaście mówi parę słów o każdej z pozycji):

    1. Marek Aureliusz, Rozmyślania
    2. Seneka, Listy moralne do Lucyliusza
    3. Epiktet, Diatryby
    4. Ryan Holiday, Ego to Twój wróg
    5. Ryan Holiday, Przeszkoda czy wyzwanie? Stoicka sztuka przekuwania problemów w sukcesy
    6. Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików
    7. Tomasz Mazur, O stawaniu się stoikiem
    8. Tomasz Mazur, Wielki spokój
    9. William Irvine, A Guide to the Good Life: The Ancient Art of Stoic Joy
    10. Donald Robertson, How to Think Like a Roman Emperor: The Stoic Philosophy of Marcus Aurelius
    11. Mark Halowchak, The Stoics: A Guide for the Perplexed
    12. Lawrence Becker, A New Stoicism
    13. Brad Inwood, Ethics and Human Action in Early Stoicism


    Lista zacna, sam czytałem z tego Irvine'a, Stankiewicza, fragmentami Beckera i w dużej części starożytnych. Przez "Rozmyślania", to be honest, nie przebrnąłem do końca - wolę Epikteta i Senekę, ale to kwestia gustu.

    Wydaje mi się, że brakuje tu jeszcze bardzo Pigliucciego:
    https://www.wykop.pl/link/5467965/#comment-76363421

    Inna lista (Daily Stoic, a więc czysto anglojęzyczna):
    https://dailystoic.com/books-on-stoicism/

    A najdłuższa lista jaką znam jest na wiki:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Stoicyzm_wsp%C3%B3%C5%82czesny#Wyb%C3%B3r_ksi%C4%85%C5%BCek_o_stoicyzmie_wsp%C3%B3%C5%82czesnym

    PS: Książki anglojęzyczne w papierze chyba najwygodniej ściągać z Book Depository.

    #stoicyzm #ksiazki #rozwojosobisty #podcast
    pokaż całość

    źródło: 373819-1169963-raikfcquaxqncofqfm.stackpathdns.com

  •  

    Jak ćwiczyć spokój i opanowanie? Zauważyłem, że często w relacjach międzyludzkich albo np. podczas jazdy samochodem denerwuje się i bardzo łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. Przywiązuje dużą uwagę do słów na mój temat, bardzo łatwo mnie urazić i potem rozpamiętuje to długo i jestem pamiętliwy. Znacie jakieś ćwiczenia oprócz medytacji? A jeśli medytacja, to jaką byście polecili?
    #psychologia #rozwojosobisty #medytacja #nerwica #fobiaspoleczna #depresja #przemyslenia pokaż całość

  •  

    Rzeczy których chciałbym umieć zanim umrę. Długa jeszcze droga, mogę nie zdążyć xD
    -100kg w OHP
    -150kg w BP
    -200kg w SQ
    -250kg w MC
    -+50kg w podciąganiu
    -human flag
    -stanie na rękach bez pomocy ściany i pompki w staniu na rękach
    -"siłowy" muscle up
    -podciąganie na jednej ręce
    -bieg na 1000m w mniej niż 3 minuty
    -bieg na 10km w mniej niż 35m
    -szpagat przedni i boczny
    -kip up
    -salto w przód
    -pełny przysiad na jednej nodze

    #mikrokoksy #kalistenika #bieganie #oswiadczenie #oswiadczeniezdupy #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty
    pokaż całość

  •  

    Jak się nauczyć koncentracji albo jakie suplementy brać albo co dodać do diety?
    Już mnie wkurwia to że nie potrafię się na niczym skoncentrować. Drugi raz w ciągu pół roku spowodowałem stłuczkę i dwa razy z tego samego powodu bo się nie skoncentrowałem na tym co robię tylko bezmyślnie jechałem. Jak staram się robić cokolwiek konstruktywnego w domu to po max 30 min już mi się nie chcę bo wymaga to ode mnie za dużo wysiłku.
    Jak jestem zmuszony robić coś sensownego przez dłuższą chwilę to potem jestem autentycznie zmęczony, że muszę w ramach odpoczynku porobić coś co nie wymaga ode mnie używania resztek mózgu. Jak zobaczę coś co mi się podoba i postanawiam, że sam zacznę coś działać w tym kierunku to obejrzę 1-2 poradniki i odkładam temat bo wymaga to ode mnie za dużo zaangażowania. Jestem sfrustrowany bo widzę swoje błędy, a mimo wszystko dalej je powtarzam

    #przegryw #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami
    pokaż całość

  •  

    Jeśli przypadkiem ktoś ma chęć, dobry angielski i 30 minut dziennie przez najbliższy miesiąc, to może się jeszcze tylko dziś zapisać na darmowy, startujący jutro, organizowany przez Modern Stoicism kurs online "Stoic Mindfulness and Resilience Training". W ramach podziękowania możecie zdać relację jak to wygląda :P

    - https://modernstoicism.com/last-chance-to-enroll-for-stoic-mindfulness-and-resilience-training-smrt-2020/
    - https://learn.modernstoicism.com/p/smrt (na dole strony program kursu)

    Tu raport z pierwszej edycji:
    - https://modernstoicism.com/wp-content/uploads/2014/10/SMRT_Report_2014.pdf

    PS: A dla mających jakieś pytania z filozofii szeroko pojętej (ale też ze stoicyzmu, bo Sadler jest redaktorem Modern Stoicism i to od niego mam info) - dziś o 19 polskiego czasu comiesięczne AMA filozoficzne:

    - https://www.youtube.com/watch?v=65_BErfWXcw

    #stoicyzm #kursy #rozwojosobisty #filozofia #gruparatowaniapoziomu #kursy #psychologia #mindfulness
    pokaż całość

  •  

    Czemu po prostu się nie odważysz?
    #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami

    źródło: Zrzut ekranu 2020-05-8 o 15.03.00.png

    +: czlowiek_smiec, tazos +6 innych
  •  

    Perspektywa długoterminowa i krótkoterminowa
    Człowiek chce zmieniać swój los, ale nie chce zmieniać siebie – i dlatego tkwi w miejscu. Kto nie unika samokrytyki, ten na pewno zdoła osiągnąć cele, które sobie wyznaczył. Dotyczy to w równej mierze celów przyziemnych, jak i duchowych. Nawet jeśli człowiekowi zależy wyłącznie na majątku, bez osobistych poświęceń osiągnąć mu się tego celu nie uda. W jeszcze większym stopniu dotyczy to każdego, kto pragnie mieć dobre i zrównoważone życie.

    James Allen

    Tag: #karoshi

    #gruparatowaniapoziomu #rozwojosobisty #motywacja

    Lepsze myślenie przekłada się na lepsze rezultaty i większe sukcesy – w każdej dziedzinie życia. Najważniejszą, a właściwie jedyną miarą jakości myślenia są zatem rezultaty, które udaje ci się osiągnąć, one bowiem stanowią skutek twoich decyzji.

    Ekonomista Milton Friedman napisał kiedyś: „Najlepszą miarą jakości myślenia jest zdolność do precyzyjnego przewidywania konsekwencji własnych pomysłów oraz następujących po nich zdarzeń”. Tym samym za niepoprawną uznawał każdą teorię ekonomiczną, która nie wykazuje związku z rozwojem wydarzeń będących skutkiem jej wcielenia w życie.

    Konsekwencje to podstawa. Zasadnicze pytanie
    zdarzeń”. Tym samym za niepoprawną uznawał każdą teorię ekonomiczną, która nie wykazuje związku z rozwojem wydarzeń będących skutkiem jej wcielenia w życie.


    Konsekwencje to podstawa. Zasadnicze pytanie brzmi: czy twój pomysł się sprawdził, czy nie?

    Niektórzy ludzie niewłaściwie podchodzą do kwestii konsekwencji rozpatrywanych w długim terminie. Wydaje im się, że liczą się intencje, a nie rezultaty – i to właśnie należy uznać za główną przyczynę chaosu właściwego naszym czasom.

    Ludzie mówią: „Liczyłem na to, że moje pomysły, decyzje i działania przyniosą pozytywny skutek. Nie przyniosły, ale to nie moja wina”.

    Tymczasem prawdziwą miarą inteligencji człowieka jest to, czy potrafi precyzyjnie przewidywać i prognozować skutki swoich decyzji i poczynań.

    POWRÓT Z PRZESZŁOŚCI

    Punktem wyjścia do doskonalenia się w sztuce myślenia długoterminowego są ćwiczenia, które można by określić jako „powrót z przyszłości”. Wyobraź sobie, że za sprawą magicznej różdżki możesz przenieść się do pewnego punktu w przyszłości, w którym prowadzisz idealne życie. Jak by to twoje idealne życie wyglądało? Czym by się różniło od tego obecnego?

    Potem wróć do teraźniejszości i zadaj sobie pytanie: „Co musiałoby się zacząć dziać już dziś, żebym mógł kiedyś w przyszłości mieć takie idealne życie?”.

    Ćwicz się w sztuce tworzenia wizji idealnych. Wyobrażaj sobie, że w przyszłości możesz osiągnąć dosłownie wszystko. Analizuj swoje życie w czterech jego obszarach: (1) biznes i kariera zawodowa, (2) rodzina i relacje, (3) zdrowie i kondycja, (4) niezależność finansowa.

    Przenieś się o pięć lat w przyszłość i wyobraź sobie swoją firmę, swoją karierę i swoje dochody w wersji idealnej. Ile byś zarabiał? Jakiego

    rodzaju pracę byś wykonywał? Na jakim etapie rozwoju zawodowego byś się znajdował? Z jakimi ludźmi byś pracował?
    PIĘCIOLETNIE MARZENIE

    Peter Drucker powiedział: „Ludzie często przesadzają w swoich wyobrażeniach o tym, co się da osiągnąć w ciągu roku. Jednocześ­nie też często nie doceniają własnych możliwości, gdy zastanawiają się nad tym, co można osiągnąć w ciągu pięciu lat”.

    Gdy już określisz precyzyjnie, jak za pięć lat mogłaby wyglądać twoja idealna kariera i ile idealnie mógłbyś zarabiać, wróć myślami do teraźniejszości i zastanów się, jakie działania musiałbyś podjąć, aby ze swojego bieżącego miejsca przenieść się tam, gdzie chcesz się znaleźć w przyszłości.

    Potem zaś wykonaj pierwszy krok. Dobra wiadomość jest taka, że ten pierwszy krok jest zawsze dobrze widoczny. Nie musisz widzieć, co się znajduje na szczycie schodów, żeby się zacząć na nie wspinać. Po prostu pokonaj pierwszy stopień. Gdy się na niego wespniesz, przed oczami pojawi ci się kolejny. Pokonasz drugi stopień, a wtedy zobaczysz trzeci. Ten następny

    krok zawsze będzie dla ciebie widoczny – a nic więcej ci nie potrzeba. Niemniej jednak pierwszy krok koniecznie musisz wykonać.

    Konfucjusz powiedział: „Podróż na dystansie tysiąca mil rozpoczyna się od pierwszego kroku”. Ten pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy. Człowiek musi się wykazać nadzwyczajną determinacją i siłą woli, żeby zrobić coś więcej albo coś innego niż dotychczas. Gdy jednak w końcu się zdecydujesz, to drugi krok przyjdzie ci już łatwiej. A potem wykonasz trzeci. Szybko się przekonasz, że konsekwentnie zmierzasz przed siebie ­– być może w ciągu kilku miesięcy osiągając więcej, niż ci się udało osiągnąć przez cały poprzedni rok.

    RODZINA I RELACJE Z LUDŹMI

    Ponownie machnij czarodziejską różdżką i wyobraź sobie swoją rodzinę i relacje z ludźmi w wersji idealnej. Jak to by wyglądało? Z kim byś spędzał czas? Z kim byś go już nie spędzał? Jeśli żyjesz w związku małżeńskim, to w jakim domu chciałbyś mieszkać i jaki styl życia chciałbyś utrzymywać? Na jakie wakacje byś jeździł i jakiego rodzaju życie chciałbyś zapewnić swojej rodzinie?

    Następnie wróć myślami do teraźniejszości, aby zadać sobie pytanie: „Co by się musiało stać już dziś, abym w przyszłości mógł mieć takie idealne życie?”.

    DOBRE ZDROWIE FIZYCZNE

    Zastanów się nad swoim zdrowiem i kondycją fizyczną. Gdybyś kiedyś w przyszłości mógł się cieszyć idealnym zdrowiem, to czym by się to różniło od stanu bieżącego? Jak mógłbyś opisać idealną kondycję fizyczną? Ile byś ważył? Jak byś się odżywiał? Jak by wyglądał twój harmonogram ćwiczeń? Jak byś odpoczywał i się odprężał? W jaki sposób spędzałbyś wakacje?

    Potem wróć do teraźniejszości i zastanów się: „Co by się musiało wydarzyć, abym w przyszłości mógł się cieszyć takim dobrym zdrowiem i kondycją fizyczną?”.

    A potem wykonaj pierwszy krok. Zrób coś – cokolwiek. Wykaż się wiarą. Ten pierwszy krok zawsze będzie dla ciebie widoczny.
    WOLNOŚĆ FINANSOWA
    Czwarty obszar rozważań obejmuje kwestie wolności finansowej czy też

    finansowej niezależności. Przenieś się myślami w przyszłość i poszukaj odpowiedzi na pytanie: „Ile pieniędzy bym potrzebował, aby w pewnym momencie w przyszłości poczuć się komfortowo?”.

    Podczas seminariów z udziałem właścicieli firm przedstawiamy słuchaczom koncepcję „kwoty” (hasło to stanowi jednocześnie tytuł świetnej książki poświęconej omawianemu tu zagadnieniu). Pytamy ich po prostu: „Ile wynosi twoja kwota?”. Jaką konkretnie kwotę chciałbyś zarobić, zaoszczędzić, zainwestować albo zgromadzić w okresie aktywności zawodowej? W szczególności zaś, ile konkretnie będziesz potrzebował, aby utrzymać swój styl życia w kolejnych miesiącach i latach?

    Istnieje prosty wzór na niezależność finansową. W pierwszej kolejności należy konkretnie ustalić, ile by ci zniknęło z konta, gdybyś przez miesiąc nic nie zarobił, ale prowadziłbyś życie w swoim dotychczasowym stylu. Ponad 70 procent dorosłych ludzi nie potrafi dokładnie stwierdzić, ile kosztuje ich życie w skali miesiąca.
    WYDATKI ROCZNE
    Gdy już ustalisz, ile wydajesz na utrzymanie w skali miesiąca –

    niewykluczone, że będziesz musiał w tym celu przeanalizować swoje wydatki bieżące, regularne i niespodziewane – uzyskaną liczbę powinieneś następnie pomnożyć przez dwanaście, aby w ten sposób ustalić, ile musiałbyś mieć odłożone w postaci oszczędności lub inwestycji, gdybyś przez rok miał się obejść bez dochodów.
    ĆWICZENIA PRAKTYCZNE

    Już dziś podejmij postanowienie, że będziesz myśleć długofalowo i rozważać prawdopodobne konsekwencje swoich działań, jeszcze zanim je podejmiesz.
    Wybiegnij myślami w przyszłość trzy do pięciu lat, wyobrażając sobie swoje życie jako idealne. Czym by się to życie różniło od twojego obecnego życia?
    Zastanów się, jakie działania zamierzasz podjąć już teraz, aby przybliżyć się do tej swojej idealnej przyszłości – a potem wykonaj pierwszy krok.


    I małe #rozdajo świetna książka wywiad o mundialu 74 z reprezentacją Polski i jej pracownikami :), wysyłka po stronie wygranego #ksiazki coś dla fanów #pilkanozna
    pokaż całość

    źródło: 2020-05-06 17.03.50.jpg

    •  

      Kto nie unika samokrytyki, ten na pewno zdoła osiągnąć cele, które sobie wyznaczył.

      @Karoshi: ja za to słyszałem, że właśnie jest to niedobre, bo działa bardzo zniechęcająco. Że po pierwsze należy się raczej nagradzać, a nie karać - tak samo unikać krytykowania siebie, bycia dla siebie surowym itd.

  •  

    Im bliżej do tego punktu, tym dalej od tego punktu ¯\_(ツ)_/¯

    #rozwojosobisty #heheszki #chatolandia Chatolandia

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Plan 5-miesięczny Kryptonim "Chad" czyli od failed normika do Chada
    Dzień dwudziesty dziewiąty
    Wczoraj robiłem wszystko zgodnie z planem. Medytacja pół godziny rano i pół godziny wieczór. Dzięki niej a może to efekt placebo udaje mi się czasem wyłączyć myśli. Czekam aż otworzą w końcu siłownie wtedy będę mógł ruszyć na pełnej kurwie z ćwiczeniami. Planuje kupić sobie jakieś suplementy i napierdalać. Nie fapie już, przynajmniej póki co ale bardzo mnie ciśnie i przez to chodzę rozdrażniony. W czwartek jestem umówiony na drugie spotkanie z dziewczyną. Z tego co mi mówiła nie ma oporów żeby przyjść do kogoś do domu więc prawdopodobnie w czwartek będę uprawiał seks. Nigdy jeszcze nie uprawiałem seksu z dziewczyną z taką ilością tatuaży. To będzie świetny achievement. Obecnie pisze też z milfem 36 letnim. Jest bardzo otwarta i na wstępie sobie wyjaśniliśmy że nikt z nas nie chce związku. Jeśli chodzi o nastrój to jest stabilnie choć czasem mnie nosi. Mam tyle nieraz nie spożytkowanej energii a w połączeniu z wkurwem i FOMO który czasem mi się uwidacznia powoduje to mieszankę wybuchową.
    Wpisów nie będę wstawiał regularnie bo dochodzę do wniosku że nie ma to nieraz sensu skoro każdy kolejny dzień jest kopią tego co robiłem poprzedniego dnia.
    #wychodzimyzprzegrywu #chad #rozwojosobisty #nofapchallenge
    pokaż całość

  •  

    Pewnego dnia, pewien stary profesor został zaangażowany aby przeprowadzić kurs dla grupy dwunastu szefów wielkich koncernów amerykańskich, na temat skutecznego planowania czasu.

    Kurs ten był jednym z pięciu modułów przewidzianych na dzień szkolenia. Stary profesor miał więc do dyspozycji tylko jedna godzinę by wyłożyć swój przedmiot. Stojąc przed ta elitarna grupa (która była gotowa zanotować wszystko, czego ekspert będzie nauczał), stary profesor popatrzył powoli na każdego z osobna, następnie powiedział: "Przeprowadzimy doświadczenie". Z pod biurka, które go oddzielało od studentów, stary profesor wyjął wielki dzban (o pojemności 4 litrów), który postawił delikatnie przed sobą.

    Następnie wyjął około dwunastu kamieni, wielkości piłki do tenisa, i delikatnie włożył je kolejno do dzbana. Gdy dzban był wypełniony po brzegi i niemożliwym było dorzucenie jeszcze jednego kamienia, podniósł wzrok na swoich studentów i zapytał ich: "Czy dzban jest pełen?" Wszyscy odpowiedzieli: "Tak" Poczekał kilka sekund i dodał: "Na pewno?". Następnie pochylił się znowu i wyjął spod biurka naczynie wypełnione żwirem. Delikatnie wysypał żwir na kamienie po czym potrząsnął lekko dzbanem. Żwir zajął miejsce miedzy kamieniami... aż do dna dzbana. Stary profesor znów podniósł wzrok na audytorium i znów zapytał: "Czy dzban jest pełen?"


    Tym razem świetni studenci zaczęli rozumieć. Jeden z nich odpowiedział: "Prawdopodobnie nie" "Dobrze" odpowiedział stary profesor. Pochylił się jeszcze raz i wyjął spod biurka naczynie z piaskiem. Z uwaga wsypał piasek do dzbana. Piasek zajął wolna przestrzeń miedzy kamieniami i żwirem. Jeszcze raz zapytał: "Czy dzban jest pełen?"

    Tym razem, bez zająknienia, świetni studenci odpowiedzieli chórem: "Nie", "Dobrze, jaka wielka prawdę ukazuje nam to doświadczenie?" Niegłupi, najbardziej odważny z uczniów, biorąc pod uwagę przedmiot kursu, odpowiedział: "To pokazuje, ze nawet jeśli nasz kalendarz jest całkiem zapełniony, jeśli naprawie chcemy, możemy dorzucić więcej spotkań, więcej rzeczy do zrobienia". "Nie" odpowiedział stary profesor, "To nie o to chodziło".

    Następnie wyciągnął pojemnik z bardzo silnym kwasem i powoli wlewając studenci widzieli jak kwas zżera wszystko inne i zajmuje ich miejsce. "Bo widzicie, kamienie, żwir i piasek to jest Palestyna a kwas to państwo Izrael, które bezprawnie okupuje tereny należące do Palestyny ale opinia publiczna ma to w dupie i przyzwala na czystki etniczne."
    #pasta #heheszki #rozwojosobisty
    pokaż całość

  •  

    [Chamska reklama na początek - założyłam bloga! Ale o tym pod koniec ( ͡° ͜ʖ ͡°) ]

    Muszę się Wam do czegoś przyznać – nigdy nie byłam na proteście. Ani na tym przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego, ani na tym, który takie zaostrzenie postulował. Nie szłam w obronie sądów, nie dołączyłam do Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, nie byłam na Paradzie Równości, Manifie, Marszu dla Rodziny – nawet nie ustawiłam na profilowym nakładki z dzikiem, maseczką ze strzałą lub hasztagiem #bialyprotest. Czy czuję się z tym dobrze? Z jednej strony nie – szczególnie, gdy widzę, że często spełnia się to, przed czym ostrzegały osoby z megafonami na krakowskim Rynku. Jest całe mnóstwo rzeczy, z którymi się nie zgadzam oraz całkiem sporo rzeczy, których reformy chciałabym zobaczyć (chyba najbardziej – jako, że sama doświadczyłam kawałka studiów na europejskim Zachodzie – jest to szkolnictwo). Z drugiej strony – jest całe mnóstwo czynników powstrzymujących mnie przed aktywizmem – choćby takich, że postulaty wynoszone na transparentach często są nierealne / nie poparte nauką (Extinction Rebellion i postulat zeroemisyjności do 2025), obrazoburcze i niesmaczne (‘cipkomaryjki’, pochwalanie beztroskiej rozwiązłości), pogardliwe (autentyczny transparent z Marszu dla Aborcji: ‘Przeciw aborcji? Fuck you!’), niepoważne (zeszłoroczny krakowski ‘Twerkuj dla edukacji seksualnej’) lub nie znam sytuacji na tyle, żeby zająć świadome stanowisko (protesty w obronie sądów).

    Czuję, że akcje protestacyjne często reprezentują skrajności, a ja nie identyfikuję się z żadną z nich. Siedzę więc sobie w moim centrowskim ciepełku i ograniczam swoją działalność społeczno-polityczną do komentarzy w internecie, okazjonalnej wpłaty na organizację charytatywną, głosowania w Budżecie Obywatelskim (który swoją drogą jest genialnym sposobem na danie mieszkańcom miasta ułudy decyzyjności) i dywagowania na tematy polityczne przy piwie ze znajomymi.

    Żeby było jasne – ani nie jestem z tego dumna, ani nie chcę, żeby tak pozostało. Uważam, że ta obywatelska nieświadomość i społeczny marazm jest szkodliwy – a przynajmniej dla tych, którzy się nie interesują i nie protestują. Do wniosków z mojego poprzedniego posta dodałabym jeszcze spostrzeżenie, że nie za bardzo umiemy ze sobą rozmawiać. Jeżeli się czemuś sprzeciwiamy, to często nie umiemy uzasadnić czemu (ewentualnie argumentujemy to absolutem moralnym), a odmienne zdanie traktujemy często jako personalny atak, a nie jak zaproszenie do cywilizowanej dyskusji. Często też nie weryfikujemy informacji, które kształtują naszą opinię – co widać po ilości fejków wykopywanych często na główną, sterowanych emocjonalnymi hasłami, których sprawdzeniem wykopujący się często nie przejmują (jak np. ostatnia sytuacja, gdzie pierwsze czytanie ustawy o zmianie planowania rodziny w Sejmie było przedstawione jako celowe działanie rządzących, a nie konieczność wynikająca z terminowości obywatelskich projektów ustaw).

    Znam też za to osoby, które są aktywistami lub aktywistkami wręcz zawodowymi - i chyba większość z nas ma w swoim otoczeniu lub kojarzy z mediów kogoś, kto z kolei na protesty chodzi wszystkie i w pewnym sensie stanowi to sporą część jego lub jej tożsamości. Szukam czegoś, co pozwoli mi aktywizm i działalność społeczną oswoić - zrozumieć tych, którzy szczerze wierzą, że są w stanie coś zmienić, którzy są na tyle odważni, że wychodzą głosić swój sprzeciw wtedy, kiedy działają w pojedynkę lub w kilkunastoosobowej grupie, którzy podejmują działanie mimo wystawiania się na szyderę, pogardę i oskarżenia bycia marionetkami finansowanymi zagranicznym kapitałem. Zaczęłam od „Nadziei w mroku” Rebeki Solnit, którą skończyłam niedawno z, delikatnie mówiąc, mieszanymi uczuciami.

    W końcu już pierwsze zdanie: „Nasi przeciwnicy pragną, byśmy uwierzyły i uwierzyli, że sytuacja jest beznadziejna, że nie mamy żadnej władzy, żadnych podstaw do działania, że nie możemy wygrać” sprawiło, że wywróciłam oczami i w pewnym sensie nieświadomie nastawiłam się do tej książki negatywnie. Nienawidzę polaryzacji i narracji „wróg-przyjaciel”, która jeszcze bardziej zniechęca ludzi do merytorycznej dyskusji. Dając jednak książce szansę przebrnęłam do końca i mam wrażenie, że nie do końca jestem jej targetem - choć rzeczywiście udało jej się zaadresować sporo wątpliwości, jakich do tej pory w stosunku do aktywizmu miałam.

    Dopóki nie działamy w wielkiej grupie, aktywizm nie ma sensu
    Zdawać się może, że wielkie rewolucje zaczynają się od jakiegoś gwałtownego zdarzenia (np. samospalenia jednego z tunezyjskich handlarzy, które rozpoczęło arabską wiosnę), ale w rzeczywistości takie zdarzenie musi trafić na podatny grunt, powstały przez sieć działaczy, kształtujący poglądy i nastroje społeczne. Trochę jak z krzywą wykładniczą - przez długi, długi czas nie dzieje się nic, aż w końcu po pokonaniu plateau, po jednym wydarzeniu przeważającym szalę następuje wybuch, który mobilizuje tych, którzy do tej pory byli bierni. Zdarza się również tak, że to akcja pojedynczych osób lub ich niewielkiej grupy rozpoczyna wielką zmianę. Tak było w przypadku Fridays for Future szwedzkiej ulubienicy wykopu oraz np. wtedy, gdy spotkanie grupki kilku kobiet protestujących pod Białym Domem skłoniło dr. Benjamina Spocka do zainteresowania się tematem i dołączenia do grupy roboczej pracującej nad rozbrojeniem atomowym. Na każdą akcję, która zapoczątkowała zmianę, przypada 1000 akcji, które nie miały większego wpływu na nic - ale przeprowadzenie każdej z nich było konieczne do tego, aby ta jedna mogła odnieść sukces.

    Nie zgadzam się w 100% z postulatami grupy, więc nie będę się angażować
    Zdaję sobie sprawę, że nigdy nie będzie tak, że będę w stanie identyfikować się z jakąś grupą / partią polityczną w 100%, a jednocześnie nie chcę być kojarzona z działalnością grupy, z którą w jakiejś części się nie zgadzam. Często mierzi mnie prostota i trywialność haseł niesionych na transparentach oraz wspomniana już wcześniej polaryzacja i ‘totalność’ przekazu. Jednak, jak pisze autorka, “by być skutecznymi, działacze muszą, przynajmniej czasami, formułować jasne, proste i pilne żądania - takie, które mieszczą się na naklejkach i transparentach, które dadzą się wykrzyczeć na ulicach z gardeł tysięcy ludzi. Muszą też jednak umieć dostrzec, że zwycięstwa mogą nadejść raczej w formie subtelnych, złożonych i powolnych zmian, a mimo to pozostawać zwycięstwami”. Ludzi nie przekonują intelektualne debaty, dowody naukowe czy skomplikowane postulaty (patrz: globalne ocieplenie). Ludzi (w tym polityków) przekonuje samotna nastolatka w warkoczach i żółtym płaszczu, która pociąga za sobą setki tysięcy podobnych jej dzieciaków, wykrzykujących hasła nie tyle naukowe, co emocjonalne. Autorka sugeruje, że o ile dana sprawa jest dla nas istotna, to warto podjąć działanie nawet wtedy, gdy z samą formą, czy z absolutnie wszystkimi hasłami na transparentach nie zgadzamy się w 100%.

    Nie jesteśmy w stanie zmienić rzeczywistości
    Co bardziej zmienia rzeczywistość - akcja, czy jej brak? Patrząc na frekwencję w wyborach, skłaniam się jednak ku tej drugiej opcji. Niska frekwencja to zwykle korzyść dla obecnie rządzących - i tylko solidny wkurw jest w stanie zmobilizować tych, którzy do tej pory nie brali udziału w głosowaniu. Najniższą frekwencję - co naprawdę rozwala mi mózg - notuje się zazwyczaj w wyborach samorządowych, czyli tam, gdzie do władzy nam najbliżej - a mimo to ok. 55% osób pozostaje tego dnia w domach. Z jakiegoś powodu (a w zasadzie wiemy, z jakiego - z dziesięcioleci złych przykładów) aktywność polityczna nie jest w naszym kraju powodem do dumy, a słowo ‘polityk’ ma wręcz znaczenie pejoratywne. Jednak historia jest pełna aktywistów i grup, które porwały społeczeństwo do akcji i które miały rzeczywisty wpływ na rzeczywistość polityczną na wszystkich szczeblach - lokalnym, krajowym i globalnym. Rezultaty tych akcji również mają różną skalę - od ocalenia kawałka lasu za miastem, przez zablokowanie zmiany “ustawy aborcyjnej” po rozbrojenie atomowe. Rezultat aktywizmu możecie zresztą czytać teraz - bo gdyby grupa odważnych kobiet przez wiele lat nie walczyła o swoje prawa, ani nie pisałabym tego posta, ani nie zastanawiałabym się nad polityczną działalnością w ogóle - bo zwyczajnie nie wchodziłoby to w grę.

    Dla kogo jest ta książka? Na pewno dla czynnych aktywistów, którzy czasami tracą nadzieję na to, że ich działanie ma jakikolwiek sens. Czy dla osób zastanawiających się nad aktywizmem czy jakąkolwiek formą społecznego działania - może niekoniecznie, w szczególności tych bardziej sceptycznych. Książka jest dość spolaryzowana, ma narrację typu “my - oni”, a okazjonalne wybitnie antykapitalistyczne wstawki mogą spowodować przewrót oczu nawet tych, którzy na pana w muszce nie głosują. Czy odważę się pójść na protest w ważnej dla mnie sprawie po przeczytaniu “Nadziei w mroku”? Tego pewna nie jestem, ale na pewno lektura zachęciła mnie do bardziej aktywnego zainteresowania się sprawami wokół mnie. I tak przeczytałam w końcu plan zagospodarowania przestrzennego okolicy, w której mieszkam i wysłałam kilka pytań do rady dzielnicy, z czym nosiłam się już od dłuższego czasu. A że najbliższy tydzień zapowiada się gorąco, zastanawiam się, czy w tym szczególnym przypadku działanie (czyt. wzięcie udziału w wyborach, jeżeli się one odbędą) czy to właśnie jego brak, byłby aktem obywatelskiego nieposłuszeństwa i sprzeciwem wobec rządzących.

    PS stworzyłam bloga! Nie będzie on tylko o książkach, lecz głównie o sposobach, jakie wykorzystuję do nauki, bo pomyślałam, że przelewanie tego na papier może komuś pomóc. Blog nazywa się Początkująca, bo tak się właśnie czuję - wielu rzeczy wykorzystywanych w pracy czy na co dzień uczę się od początku, na własną rękę i chcę o tym pisać, bo mi zapoznanie się z doświadczeniami innych osób bardzo pomogło. Rozwinęłam tam swój poprzedni wpis o czytaniu książek, więc jeżeli kogoś interesują podobne tematy - serdecznie zapraszam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    PS2 Opowiadam o książkach, które czytam, pod tagiem #nonfiction. Te posty służą mi również do tego, żeby nauczyć się lepiej pisać, stąd też informacja zwrotna bardzo mile widziana!
    #ksiazka #ksiazki #czytajzwykopem #ekonomia #polityka #polska #wybory #swiat i po trochu #filozofia #rozwojosobisty #gruparatowaniapoziomumirko
    pokaż całość

    źródło: i.ibb.co

    •  

      @Snuffkin: Z ciekawości, czytałaś może "Zaufanie, czyli waluta przyszłości"? Wydaje mi się, że może być dla Ciebie, bo dotyczy w jakimś stopniu trzech rejonów: bloga, rozwoju osobistego i książek, które opisujesz ;)
      Blog będzie rozszerzeniem tagu #nonfiction czy treści na blogu będą w jakiś sposób takie same jak na mikroblogu?
      Jeśli to pierwsze, czy przewidujesz może jakąś formę newslettera/tagu, w którym będziesz informowała, że coś nowego na blogu wyszło? Byłoby świetnie, bo tak, to pewnie zaraz zapomnę i przypomnę sobie po trzech miesiącach (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      pokaż spoiler W każdym razie życzę powodzenia i zapału do tworzenia nowych treści :)
      pokaż całość

    •  

      @Nomada: Czytałam - i generalnie spoko, parę cennych rad można sobie stamtąd przyswoić, przy czym prowadzenie (i monetyzacja) bloga finansowego trochę się różni od blogów innego typu. Ale może jeszcze za jakiś czas do książki wrócę, jak trochę ten blog rozwinę.

      Na blogu treści będą na pewno inne, bardziej o nauce niż o książkach samych w sobie. Jak jest potrzeba na tag, to mogę posty o wpisać wrzucać pod #poczatkujaca, co zasugerował mi dziś @sorhu ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #swiadomakwarantanna <- tag do obserwowania
    Hej! Miałam już dawno zacząć wrzucać wpisy o zwiększaniu świadomości, chcę wrzucać wpisy o psychologii jak i zahaczające o rozwój osobisty połączony z duchowościa :)
    ********

    Gaslighting - forma psychologicznej manipulacji, w której osoba umyślnie tworzy w osądzie ofiary wątpliwości wobec własnej pamięci czy percepcji, często wywołując u niej dysonans poznawczy i inne stany, takie jak niskie poczucie własnej wartości.

    Za pomocą zaprzeczania, kłamania, wprowadzania w błąd, sprzeczności i dezinformacji gaslighter próbuje zdestabilizować psychicznie ofiarę i podważyć jej przekonania. Służy temu szeroki wachlarz zachowań: od zaprzeczenia przez sprawcę, że doszło do poprzednich nadużyć, aż po inscenizację dziwnych wydarzeń przez sprawcę z zamiarem dezorientacji ofiary.

    Nazywa się to jedną z najbardziej wyrafinowanych i najokrutniejszych form manipulacji.

    Manipulant może udawać, że nie rozumie drugiej osoby („o co ci chodzi, coś sobie wymyśliłeś/aś”), podawać w wątpliwość jej wersję zdarzeń (przecież tak nie było, wymyśliłeś/aś sobie ), odrzucać jej obawy („przesadzasz”, „masz urojenia”, „to szalone”).

    Działania są prowadzone celowo i ostrożne, przeplatają się momenty czułości i wściekłości (dla osoby z zewnątrz manipulant może wyglądać na dobrego, troskliwego partnera), tak by ofiara manipulacji poczuła się zdezorientowana, bezradna i niezrozumiana, by przejęła winę na siebie i – w najbardziej zaawansowanym stadium - zakwestionowała własne zdrowie psychiczne

    https://www.focus.pl/artykul/najsubtelniejsza-i-najokrutniejsza-forma-przemocy-gaslighting-to-pojecie-lepiej-znac

    #psychologia #psychiatria #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami
    pokaż całość

  •  

    Plan 5-miesięczny Kryptonim "Chad" czyli od failed normika do Chada
    Dzień dwudziesty szósty
    Długo nie pisałem. Chcę jednak poinformować że nie odpuściłem i wciąż działam. Codziennie ćwiczę i medytuję oraz uczę się języka. Wczoraj byłem u koleżanki pooglądać z nią filmy i... zostałem na noc. Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień to wziąłem na przejażdżkę dziewczynę z tindera a potem poszliśmy do parku. Chyba jej się spodobałem, ona mi też, ma tatuaże i jest 4 lata ode mnie starsza a ja lubię starsze laski. Prawdopodobnie kolejne spotkanie odbędzie się już u mnie w mieszkaniu, nie wiem tylko kiedy. Wciąż dokucza mi jednak samotność. Wiem że wielu ludzi chciałoby być na moim miejscu ale przyjaźnie to coś bardzo wartościowego, szkoda tylko że jest to tak rzadkie w obecnych czasach. Owszem, mam znajomych jednak przykro mi że wielu z nich, szczególnie płci męskiej są tak zamknięci na nowe doświadczenia. Pod tym względem, z moich obserwacji wynika że to właśnie kobiety biją facetów na głowę więc nie ma co się dziwić że polskie kobiety wolą zabawowych i towarzyskich Hiszpanów. Co do moich znajomych to nie urwę z nimi kontaktu jednak będę starał się szukać ludzi podobnych do mnie. Nieważne że poszedłem na studia inżynierskie gdzie były imprezy, picie, seks ale to wszystko było jakieś miałkie. W każdej chwili mogę się czegoś nowego uczyć, niekoniecznie związanego z moim zawodem. Da mi to dużą elastyczność w różnych sferach życiowych. Dochodzę do wniosku że nie żałuję wszystkiego w życiu. Nie żałuję łez gdy na nikogo nie mogłem liczyć bo nauczyło mnie to samodzielności, nie żałuję gniewu bo nauczył mnie stawiać na swoim, nie żałuję żadnej randki, spotkania z tindera bo nauczyły mnie obchodzić się z kobietami, nie żałuję żadnych spotkań z ludźmi bo nauczyły mnie częściowego obycia w towarzystwie. Mimo wszystko będę dalej cisnął moją przemianę. Czeka mnie wiele wyrzeczeń, upadków i kompromitacji ale w końcu się uda.
    #wychodzimyzprzegrywu #chad #rozwojosobisty
    pokaż całość

    •  

      @January25: skoro z facetami ci trudno, to może przyjaciela znajdź w dziewczynie? Sam piszesz, ze one lubią próbować nowego, a to jest cecha którą cenisz.
      Przyjaciela w pewnym wieku znaleźć trudno, bo to wymaga długiego obcowania z drugą osobą. Dlatego, najłatwiej to osiągnąć w czasach szkolnych i studiów.
      Jedyne co przychodzi mi na myśl dla osoby, która na studia czuje sie juz za staro, to szukanie w swoim miescie jakichs meetupow, grup zainteresowań wokół jakiejs dziedziny. Takie grupy powinny być otwarte na nowych, stabilne pod względem uczestników i odbywające się na żywo.
      Teraz jednak, ze względu na wirusa z czymś takim będzie trudniej.
      pokaż całość

    •  

      @Ardeo: mam przyjaciółkę dziewczynę ale myślę że każdy facet który ma więcej w sobie pierwiastków męskich a do takich się zaliczam potrzebuję męskiego towarzystwa. Czuję się młodziej niż mój wiek mówi, gdzieś na 20/21 lat. Tak też planuje, chcę spróbować w kilku grupach po epidemii

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Dobra Mirki, jedna trzecia tego roku już zleciała i najwyższa pora wziąć się za siebie konkretnie.
    By się w tym trochę wspomóc kupiłem L-Tyrozynę (zwiększa ilość dopaminy - neuroprzekaźnik odpowiedzialny za motywację - i neoadrenaliny). Już kiedyś ją brałem i jeżeli to było tylko placebo to najlepsze jakie mi się w życiu przytrafiło.
    Moje cele długoterminowo to:
    > Nauczyć się szprechać po Niemiecku
    > Dokształcić się z programowania i adminki, oraz zbudować jakieś portfolio, tak by za jakiś czas wrócić do pracy w branży
    > Regularnie ćwiczyć i mieć jak najlepszą kondycję
    > Rzucić fajki
    Suplementować zamierzam się przez 6 tygodni biorąc po 2.5g rano naczczo (podobno lepiej wchodzi) i 2g w środku dnia. W tym czasie chce sobie wyrobić już nawyki regularnego uczenia się i ćwiczenia.
    Zainstalowałem sobie aplikację na telefon o nazwie Boosted, w której dodaje się projekty i czas który się nad nimi siedziało (lub włącza stoper). Przez pierwszy tydzień zamierzam robić ile jestem w stanie bez przesadnego tyrania się i monitować ile tego czasu wyszło. Po tygodniu wprowadzam jakąś dyscyplinę na podstawie uzyskanych wyników (w sensie zacznę działać regularnie i mieć jakieś powoli zwiększane minimum).
    Dla osób które chcą być wołane za 2, 4 i 6 tygodni, do wpisów w których napiszę co z tego wyszło komentarz do plusowania.
    #samorozwoj #rozwojosobisty #oswiadczenie #nootropy
    pokaż całość

    źródło: IMG_20200501_144010.jpg

  •  

    Mirki mam problem, bo chyba nie potrafię odpoczywać.
    Mój odpoczynek do tej pory opierał się głównie na graniu w gry lub przeglądaniu internetu, jednak coraz częściej przyłapuję się na tym, iż robię to tylko dlatego, że nie mam alternatywy. Duży na to wpływ, mógł mieć fakt, że moje główne hobby którym jest elektronika przekułem w studia, a potem zawód. Teraz jak człowiek zajmuje się tym dzień w dzień to, to już nie jest takie odprężające.

    Po dłuższym wysiłku w ciągu dnia, człowiek ma w sumie dwie opcje: albo będzie kontynuował rozwój w jakichś innych dziedzinach, albo sobie odpuści i będzie robił głupotki. W obu tych scenariuszach mój umysł strasznie marudzi. Gdy próbuję przykładowo poćwiczyć, to organizm daje mi znać, że jest zmęczony po pracy i żebym dał sobie spokój. Gdy próbuję poczytać niezobowiązującą książkę, to wtedy mam wyrzuty, ze przecież mógłbym robić w tym czasie coś bardziej konstruktywnego. Te sprzeczne sygnały nie dają mi spokoju i wprowadzają w jakiś taki letarg, który kończy się scrolowaniem wykopu, a to jest najgorszym rozwiązaniem.

    Większą satysfakcję oczywiście mam, gdy w wolnym czasie porobię coś co mnie rozwinie. Nie podoba mi się jednak, że muszę się do tego zmuszać. Nie jestem pewien czy ciągłe trzymanie dyscypliny zrobi człowiekowi dobrze. Czuję, że mój organizm chciałby odpoczywać w sposób przyjemny i jednocześnie wartościowy, ale ciężko mi znaleźć takie czynności.

    Jak sobie z tym radzicie, na czym dla was polega odpoczynek?

    #rozwojosobisty #motywacja #nauka #praca #studbaza #mirkokoksy
    pokaż całość

    •  

      @jacek-s: Pytanie "jaki jest twój cel/co chcesz osiągnąć" jest jak zwykle trafne i sam się sobie dziwię, że zapominam go sobie zadawać.

      Moim celem jest znalezienie sposobu na efektywne odpoczywanie, czyli jak odpocząć szybko i sprawnie?

      Edit: Może tu jest cały pies pogrzebany, że ja chcę odpocząć, aby móc po tym dalej pracować i z takim nastawieniem odpoczynek nigdy się nie uda?

      @Need: @GzS: Może być tak jak piszecie, żeby odpoczynek świadomie planować. Mi osobiście o planowaniu dużo mówić nie trzeba, bo robię to cały czas, ALE jedynie w stosunku do pracy. Na odpoczynek zostawiam sobie puste miejsca w grafiku mając nadzieję, że wtedy organizm sam mi podpowie co chce robić. I to chyba właśnie nie działa.

      Osobiście mam dużą awersję do planowania odpoczynku, bo to mi się wydaje tak, jakbym miał się do niego zmuszać. "Jutro o 15 mam czytać książkę i MAM dzięki temu odpocząć" przecież to jakaś aberracja. To samo tyczy się to-do list. Dla mnie znajdujące się tam zadania mają jak najszybciej z niej zniknąć, cokolwiek tam wrzucę, to zmieni się to w obowiązek, nakaz, będę się skupiał na wykonaniu tego, a nie na czerpaniu przyjemności.

      Kilka razy już tak miałem, że zrobiłem wszystko co sobie zaplanowane na dany dzień. I po tym wszystkim tak siadłem na krześle i nie wiedziałem co z sobą zrobić, a jednocześnie nie czułem się już na siłach aby dalej dorzucać sobie roboty. Normalnie jak w tym memie z Escobarem.
      pokaż całość

      źródło: imgflip.com

      +: GzS
    •  

      @Ardeo: Moja filozofia wygląda tak:
      - Człowiek nie jest stworzony do siedzenia w jednym zamkniętym miejscu przez cały dzień - jest istotą społeczną
      - Człowiek jest stworzony do jedzenia produktów nisko lub nie przetworzonych
      - Człowiek jest istotą stworzoną do spania w nocy i w stałych godzinach
      - Człowiek jest istotą, która potrzebuje wysiłku
      - Człowiek jest istotą stworzoną do chodzenia (tak zwykłego chodzenia) oraz przebywania z ludźmi
      - Człowiek potrzebuje czasu na samego siebie - i nie mam na myśli tu komputer czy serial - raczej coś co przewijało się przez tysiące lat naszej ewolucji - medytacja / modlitwa / rozmyślania

      i pod ww. punkty dobierasz sobie zajęcia w zależności twoich naturalnych preferencji nie skreślając żadnej z nich.
      Jak widzisz rozpisałem dość naturalne potrzeby każdego człowieka - ich źródło motywuje tym, że były z nami od zawsze.

      Nie wierzę, że można być wypoczętym nie spełniając ww. potrzeb.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Znalazłem film na YouTube sugerujący zwiększenie produktywności poprzez ograniczenie czynności wytwarzających wysokie poziomy dopaminy. Link pod spodem.
    Generalnie zamysł jest taki: jeżeli przez całe dnie poświęcasz się rozrywce albo czynnościom silnie stymulującym (gry, internet, hazard), to czynności produktywne, ale mniej stymulujące (czytanie, nauka) wytwarzają tak mało dopaminy, że człowiek nie ma żadnej motywacji na wykonywanie ich. Stąd wniosek, by a) zrobić "dopaminowy detoks" i przez cały dzień odpuszczać sobie te bardziej przyjemne czynności, i b) każdego dnia najpierw wykonywać te bardziej produktywne czynności, aby pod koniec ewentualnie pozwolić sobie na "zastrzyk dopaminy".
    Film oczywiście ubiera to w ładniejsze słowa, więc polecam się zapoznać.
    https://youtu.be/9QiE-M1LrZk
    #psychologia #rozwojosobisty #narkotykizawszespoko #gry
    pokaż całość

  •  

    Plan 5-miesięczny Kryptonim "Chad" czyli od failed normika do Chada
    Dzień dwudziesty drugi
    Dziś ćwiczyłem klatkę piersiową z aplikacją, 50 brzuszków i 50 brzuszków ze skrętem tułowia, 2 razy plank po 2 minuty.
    Medytacja rano i zaraz zabieram się do wieczornej.
    Nie fapałem
    1,5 h języka angielskiego online
    Mam skrajne motywacje do rozwoju. Z jednej strony jest to motywacja pozytywna, widzę siebie za kilka miesięcy lepszego, jestem z siebie zadowolony z drugiej czasem motywuje się nienawiścią do świata, chcę wszystkim pokazać, zastawić się a postawić się, chcę żeby wszyscy mi zazdrościli. Mimo wszystko jeśli obie działają to nie będę starał się z nimi walczyć bo jeszcze coś spieprze i zanieham całkowicie rozwoju. Robię dużo rzeczy bo chce a dużo rzeczy wbrew sobie, na złość. Z drugiej jednak strony nie liczy się to jaka motywacja mną kieruje, ważne żeby było zrobione i tak też robię.
    #chad #rozwojosobisty #wychodzimyzprzegrywu #nofapchallenge
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jakie cechy mają ludzie, którzy odnieśli sukces w karierze z waszego otoczenia? Z moim przykładów to:

    - managerowie z mojego #korpo - co się rzuca w oczy to pomimo odpowiedzialnego i wymagającego stanowiska zawsze dają rade i wszystko ogarniają. Ja będąc kilka poziomów niżej potrafie martwić się i spędzać dłuższy czas na rozwiązanie czegoś a taki nie dość, że nie czuje się przytłoczony robotą (każdy coś od niego chce, co chwile nowe problemy do rozwiązania) przyjmuje je ze spokojem i co więcej wystarczy chwila żeby ogarnął i znał rozwiązanie. Inna ciekawa rzecz ogólnie dotycząca liderów czy managerów to to (przynajmniej u mnie), że każdy ich lubi, świetnie się odnajdują w towarzystwie ale jak przychodzi problem, trzeba być poważni to nagle są twardzi, szorstcy. To jest coś czego nie umiem. Jak jestem miły to jestem cały czas żeby nikogo nie urazić a taki jak przyjdzie co do czego to faktycznie weźmie sprawę poważnie i już nie będzie taki milutki. Taka cecha, że jak trzeba to umie być twardym (nie mylić z chamskim, nie miłym). I na koniec to na pewno pewność siebie

    - Zwykły znajomy, który robi w IT. Sukcesem tu jest dla mnie bardzo wysokie zarobki, przy spokojnym i wygodnym życiu. Gość po prostu działa i robi to co ma robić a nie buja w obłokach i gdyba. Nie jest problemem dla niego wyjazd w delegacje i dogadanie z klientem czy samodzielna praca w domu. Ja bym rozmyślał i stresował się takimi sytuacjami i pewnie pracując zdalnie nie miałbym samozaparcia żeby nie prokrastynować. Sam fakt, że pewnego dnia wziął i się zaczął uczyć pożytecznych rzeczy, które teraz procentują. Sam jestem na etapie, że fajnie pooglądać filmiki dlaczego zacząć X, lub wiem gdzie można znależć kursy Y ale nic z tym nie robię.

    Macie jakieś swoje przykłady? Najlepiej ludzie, których znacie z widzenia, może jacyś znajomi ze szkoły?

    #rozwojosobisty #kariera #motywacja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam 30k oszczędności (co miesiąc odkładam jakieś 2k), brak pomysłu na życie i chęć zmiany. Skończyłem gównokierunek i pracuje w korpo (nie mieszkam sam). Co można zrobić z taką kwotą ewentualnie większą po jakimś czasie? Dodam, że pracuje w obsłudze klienta i nie jestem zadowolony ani z kierunku studiów ani pracy. Wg mnie mam dwie opcje:
    1. Oszczędzać i tyle - tylko co potem? Na co wydać? Oszczędzać aż kupno np własnego mieszkania będzie realne? Zainwestować w samochód? Coś innego?
    2. Inwestować w siebie - tylko jak? Kursy programowania?

    Moim problemem jest to, że jestem w stanie odłożyć z 2k miesięcznie, nie wiem na co można to wydać a nie chce na głupoty i mam ochote coś zmienić w życiu żeby mi było łatwiej.

    #rozwojosobisty #inwestycje #oszczednosci #kariera

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    Plan 5-miesięczny Kryptonim "Chad" czyli od failed normika do Chada
    Dzień dwudziesty
    Dziś dużo spałem ale mimo wszystko zrobiłem standardowo trening klatki piersiowej, 50 brzuszków, 50 brzuszków ze skrętem tułowia oraz plank 2 razy po 2 minuty. Medytacja wieczorna odhaczona.
    Nie fapałem dzisiaj.
    Spotkałem się ze znajomym online więc poprawa social skilla na plus.
    Jestem mimo wszystko trochę zmęczony i jutrzejszy dzień po pracy planuje poświęcić na spędzenie go z samym sobą. Chcę trochę odespać, wyłączyć media społecznościowe. Chcę jutro zwyczajnie się zrelaksować, wyłączyć myślenie i mieć wyjebane na cały świat.
    #wychodzimyzprzegrywu #chad #rozwojosobisty #nofapchallenge
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    To ciekawe jak człowiek potrafi się oszukiwać. Jak miałem naście lat nie przejmowałem się niczym i miałem wyobrażenie co to kiedyś nie będzie i kim to nie będę.. minęło te kilka lat i teoretycznie wiele się nie zmieniło.. gimnazjum/liceum zamieniłem tylko na skończone studia, stała praca no i system praca-dom bo brak znajomych. Jako nastolatek miałem wielu znajomych ale: zakończenie pewnego etapu edukacji, inne ścieżki kariery, związki itp sprawiły, że każdy poszedł w swoją stronę. Można powiedzieć, że jestem w sumie tym samym nastolatkiem tylko inny wiek w dowodzie i już wypada być poważnym, mieć kariere i poważny związek. Póki co jest stabilnie (co nie znaczy w porządku). Łapie się na tym, że udaje że coś robie w kierunku #rozwojosobisty. Oglądam filmy/seriale specjalnie po angielsku to wyobrażam sobie w głowie, że w sumie fajnie by było pomieszkać w takich Stanach i na pewno kiedyś spróbuje. Albo oglądam wywiady z kimś ciekawym kto jest fotografem/programistą/kimkolwiek i zrobił kariere gdzieś na świecie.. zdaje sobie sprawę, że zaczął od tego i tego, nie było łatwo ale teraz osiągnął sukces i wmawiam sobie, że też coś zaczne co doprowadzi mnie, że będę w końcu szczęśliwy, będę się realizował i podróżował po świecie. Oczywiście nic takiego nie nastąpi bo przypominam sobie, że takie plany snułem już kilka lat temu. Są takie dni, że wstaje, świeci słońce, odpalam na lapku coś co mnie interesuje i jestem zajarany tematem i jednocześnie przekonany, że też mnie to spotka.. jak to jest, że ludzie pewnego dnia od tak zaczęli coś robić i nagle są na drugim końcu świata i zgarniają hajsy, są zadowoleni z tego co robią? Jaką trzeba mieć mentalność i siłe woli i w ogóle pomysł na siebie żeby coś takiego zrobić. Głupi przykład to fotograf lub programista, który pracuje dla firmy XYZ w Japoni/USA/gdziekolwiek.. oglądasz w domu z piwkiem kogoś takiego.. przecież są kursy forografi czy programowania, na sprzęt można zarobić, nic cie nie ogranicza żeby też się nauczyć a mimo to lepiej chwilowo się zapalić i mieć wizje choćby na chwilę, że też tak możesz po czym na drugi dzień dołować się i wrócić do szarego życia...

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: no w moim przypadku to nie wyobrażam sobie, żebym ani się rozwinął, ani zarobił normalnych pieniędzy w kraju, tym bardziej, że mieszkam w małej miejscowości. Musiałem spędzić 5 lat w Anglii, aby nabyć nowych umiejętności + języka, aby teraz móc sobie pozwolić na normalne życie. Pracuje w Danii, 4 dni tam, 3 tu w domu. Póki co, nie wyobrażam sobie innego trybu życia przy zarobkach 10k+ za lekką pracę (światłowody) i możliwość rozpalenia grilla na podwórku za domem co weekend z rodziną. Koszty dojazdu tam + powrót 160 zł/ tydzień, motel tam z własną łazienką, aneksem kuchennym z koleżką z pracy 1100zł/ mies, 37h tygodniowo. Da się żyć tutaj, ale nie wyobrażam sobie tutaj pracować, a próbowałem wiele razy. pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Zawsze kwiczę kiedy ktoś mi próbuje zaimponować że czytał "Bek Ojciec, Bezbek Ojciec" Kijemtotakiego albo innego Trejsiego XD
    #ekonomia #rozwojosobisty #jesteszwyciezca

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #rozwojosobisty

0:0,0:2,1:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:1

Archiwum tagów