•  

    344929 - 21 - 7 - 6 - 21 = 344874

    Dojazdy do pracy

    W tym tygodniu to już 55km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    349217 - 11 - 60 = 349146

    Takie nic...

    W tym tygodniu to już 0km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    350637 - 35 - 33 - 20 = 350549

    Rejestracja potwierdzona przez organizatora, więc mogę dodać oficjalne info na temat tego, czym ostatnio żyję i żyć będę przez kolejnych kilka miesiący ;)

    North Cape 4000

    Start: 28 lipca 2018, Jezioro Garda (Lago di Garda) - Włochy

    Meta: Przylądek Północny Nordkapp - Norwegia

    Długość trasy: około 4200 km
    Formuła: samowystarczalna, istnieje możliwość jazdy w parach

    Punkty kontrolne: Praga, Warszawa, Tallinn, Rovaniemi

    Strona: http://www.northcape4000.com/en

    Trasa ma przebiegać przez 10 państw i będzie przecinać Polskę z południowego zachodu na północny wschód. Zaczniemy u podnóża Włoskich Alp, by dotrzeć na Przylądek Północny, gdzie panuje już surowy podbiegunowy klimat.

    Organizator dał informację, że zawodnicy będą z 24 różnych państw.

    Tak więc choć obecnie pogoda nie zachęca jeszcze do treningów, to przygotowania już jak najbardziej rozpoczęte. Najważniejsze, czyli aprobata żony - jest :)

    Tak więc chętnych zapraszam na trasę, zawsze miło będzie zamienic słówko ;)

    Gdy pojawi się już oficjalna trasa, będę przypominał pod tagiem #byczysnarowerze

    Będzie przygoda, będzie się działo! :)

    #rower #szosa #nc4000 #bikepacking #ultracycling

    W tym tygodniu to już 235km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice
    pokaż całość

    źródło: cycligo.com

  •  

    352638 - 33 - 22 - 5 - 5 - 16 - 5 - 21 - 19 - 21 = 352491

    Dojazdy do pracy - formalność równikowa

    W tym tygodniu to już 147km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    360130 - 26 = 360104

    Bo w lesie nie ma wiatru.

    W tym tygodniu to już 147km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    360771 - 101 = 360670

    Zapora pierwszy raz w tym roku w towarzystwie @Mortal84. Zima dała nam się we znaki.

    Statystyki:

    Dystans: 101 km
    Czas: ◷03:56:47
    Średnie tempo: 2:21 min/km
    Średnia prędkość: 25,53 km/h
    Kalorie: 4017 kcal
    Średni puls: ❤126.1bpm
    Maksymalny puls: ❤168bpm

    W tym tygodniu to już 121km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km (nr 2)
    pokaż całość

    źródło: wykop.jpg

  •  

    362040 - 20 = 362020

    Do lasu

    Statystyki:

    Dystans: 20 km
    Czas: ◷01:14:24
    Średnie tempo: 3:48 min/km
    Średnia prędkość: 15,73 km/h
    Kalorie: 1585 kcal
    Średni puls: ❤120.8bpm
    Maksymalny puls: ❤155bpm

    W tym tygodniu to już 20km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    366665 - 122 = 366543

    Na rondo do Jaworzna

    Ekipa z Krakowa robiła sobie wycieczkę do Katowic, więc nie wypadało nie dołączyć choć na setunię ;)

    Skład pokaźny, szczególnie jak na styczeń.

    Na zdjęciu kolega @metaxy w centrum Katowic :)

    W tym tygodniu to już 797km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km pokaż całość

    źródło: image.ibb.co

  •  

    367251 - 586 = 366665

    Przedsylwestrowy przejazd Katowice - Gdańsk

    Już tradycyjnie, w okresie między świętami a sylwestrem udało się zrealizować dłuższą trasę, tym samym zamykając rok 2017. Tym razem prognozy pogody sugerowały jazdę na północ, więc padło na przejazd do Gdańska. Pierwszy raz nie jechałem sam - kilka dni wcześniej odezwał się do mnie Paweł Pieczka, który znając już moją tradycję, zaproponował towarzystwo.

    Startujemy zaraz po świętach, 27 grudnia w okolicach 6 rano. Paweł jedzie od południa (spod czeskiej granicy), więc wyjeżdżam mu na przeciw. Dziwne uczucie, bo mamy jechać nad morze, a ja początkowo się oddalam jadąc na południe ;) Poranek mglisty i zimny. Spotykamy się gdzieś przed Żorami i odtąd jedziemy już wspólnie na północ. Niepokoi nas, że jeśli kolejna noc będzie podobna (zimno, mgliście i wilgotno), to może być z nami krucho, a przede wszystkim - zbyt niebezpiecznie. Bo przecież aktualnie mamy najdłuższe noce i czeka nas dobrych 15 godzin jazdy po ciemku.

    Przed Częstochową pierwszy krótki postój pod sklepem. Chwilę wcześniej jednak mały incydent - na środku naszego pasa stoi śmieciarka. Słońce już zaczęło podsuszać asfalty, co uśpiło czujność - gdy tylko naciskam hamulec, od razy podcina mi koła i zaliczam glebę. Akurat trafiłem na zacieniony kawałek asfaltu, na którym jest tak ślisko, że nawet ciężko mi się pozbierać. Na szczęście prędkość niewielka i skończyło się na zdartym łokciu i dziurawej kurtce.

    Większy postój planujemy zrobić w okolicach środka trasy. Zgodnie z założeniem, niedługo po zapadnięciu zmroku wjeżdżamy na DK91, by odtąd trzymać się sprawdzonego przeze mnie wariantu nad morze aż do końca. Przed Krośniewicami łapie gumę w tylnym kole. Wokół tylko pola i ciemność, więc nie uśmiecha się wymiana dętki w świetle latarki. Postanawiamy spróbować dopompować i jechać dalej, bo jakoś gwałtownie to nie zeszło. Udaje się przejechać 7 km, więc nie jest źle. Jeszcze jedna dobitka i po kolejnych 10 km lądujemy w Krośniewicach, gdzie ma być w końcu Orlen i dłuższy postój. Niestety jest kiepściutko - to jakaś lokalna stacja, zamykana o 22. Jeszcze jest czynne, ale na wypasy nie ma co liczyć. Brak miejsca do siedzenia, a całe menu to znienawidzone już przeze mnie hot dogi. Ale trudno - trzeba zjeść co jest i zrobić dętkę, którą udaje się załatać bez zdejmowania koła.

    Ledwie wracamy na główną drogę, a naszym oczom ukazuje się wielki i wypasiony Orlen z czerwonymi sofami i bogatym menu na pokładzie. Aż żal patrzeć, ale trzeba jechać dalej. Oczywiście przez kolejne godziny mijamy sporo takich wypasionych przybytków ;)

    Noc przemija dość spokojnie. Zgodnie z prognozami wiatr sprzyja, jednak pokazują one też coś niepokojącego, czyli nadchodzące opady deszczu.
    W okolicach Grudziądza zaczynają się pierwsze podjazdy, które towarzyszyć nam będą do końca trasy. Łamie mnie trochę senność, więc za miastem robimy szybki postój żeby wybić się monotonii jazdy. W okolicach 500 km, (tu pęka #festive500 ) zajeżdżamy do sprawdzonego i wyczekiwanego miejsca postoju na stacji BP w miejscowości Nowe. Tutaj w końcu ogromny wybór jedzenia. Podwójna jajecznica i inne rarytasy od razu stawiają mnie na nogi. Jednak to co widać za oknem nie napawa optymizmem - zgodnie z zapowiedziami pada deszcz, a temperatura oscyluje nieznacznie powyżej zera.

    Ostatnie godziny jazdy nie należą do przyjemnych. Deszcz i chłód skutecznie wysysają z nas energię potrzebna do jazdy. Dodatkowo mój rower ma taką przypadłość, że w takich warunkach momentalnie cały napęd pokrywa się błotem i zaczyna mocno rzęzić, a biegi przestają się słuchać. Sam tez jestem uwalony po czubek głowy (patrz zdjęcie w pierwszym komentarzu :D). Jest ciężko, ale że kolega Paweł tez nie jest z pierwszej łapanki (świetne drugie miejsce na tegorocznym #mrdp mówi samo za siebie), to nie odpuszczamy i już bez postojów docieramy do celu.

    Tym sposobem, po 31 godzinach i przebyciu niespełna 600 km wspólnie meldujemy się pod Neptunem ;) W moim zabłoconym stroju byłem chyba większą atrakcją niż on sam ;) Na ostatnich 100 km deszcz i grudniowy chłód dały nam ostro popalić, ale w towarzystwie łatwiej było przezwyciężyć te trudności. Dzięki za jazdę :)

    Pozostaje mi wstawić krótkie podsumowanie mojego roku 2017 na rowerze:

    - w sumie przejechanych okrągłe 15 000 km

    - przewyższeń (za Strava) 100 976 m

    - udało się "zamknąć" województwo opolskie, odwiedzając wszystkie gminy w jego granicach,

    - na tę chwilę zaliczonych gmin w Polsce 999 / 2478 (40%)

    - kilka wypadów z namiotem, w tym tygodniowy tour po kilku państwach PL-CZ-SK-HU-CRO-SRB-RO-HU-SK-PL

    - udało się ukończyć kilka ultramaratonów: Maraton Podróżnika, Maraton Tour de Silesia, Maraton Karpacki Hulaka

    - udało się przejechać całą trasę MRDP - wprawdzie spóźniłem się 4 godziny, ale mimo to ciesze się, że wziąłem udział i dojechałem do mety. Niezapomniana przygoda :)

    Na ten rok też się szykuje coś większego, ale to się ma wyklarować na dniach ;)

    Dzięki Wszystkim za wspólne równikowanie w 2017! :)

    Strava: https://www.strava.com/activities/1330418430

    #byczysnarowerze #zaliczgmine

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km #200km #300km #400km #500km
    pokaż całość

    źródło: preview.ibb.co

    +: Ragnarokk, the_Fam +101 innych
    •  

      @Mortal84

      Jasne że jednolita mapka wygląda lepiej. Moja jest jednak zalaminowana i maluję takimi permanentnymi olejowymi pisakami, bo chcę żeby to było trwałe.

      Kolega @metaxy będzie miał w tym roku zaliczoną całość, więc nie ma takich wymagań ;)
      U mnie to będą jeszcze długie lata i pod tym względem jest OK - nic nie blaknie, żółknie itp.

      Wszystko robiłem własnoręcznie (docinanie, ramki i tablica), więc mam też do niej pewien sentyment :) A ładną super ekstra, to można kiedyś zrobić w programie graficznym i wydrukować.
      pokaż całość

    •  

      Kolega @metaxy będzie miał w tym roku zaliczoną całość, więc nie ma takich wymagań ;)

      @byczys: Szanse są. A jak zaliczę całość to dołożę ramkę i pewnie szybkę, żeby dłużej wytrzymało. Też mam sentyment i takie ręcznie malowane sobie zostanie.

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    367395 - 5 - 5 - 12 - 5 - 24 - 38 = 367306

    Formalności równikowe

    W tym tygodniu to już 89km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    368837 - 131 = 368706

    Pojechałem (z kim lista poniżej) do Katowic na sobotni piknik połączony ze zwiedzaniem okolicy. Atrakcji sporo bo w Jaworznie z ekipą sprawdziliśmy jak sprawnie można poruszać się po ścieżkach rowerowych oraz rondzie holenderskim – kawał dobrej infrastruktury rowerowej robi się w Jaworznie. Do Trójkąta Trzech Cesarzy nie dojeżdżamy ale zamiast tego zaliczamy Spodek i rondo w Katowicach. Na drugim końcu miasta stołujemy się w McD – kanapkę na ostro musiałem popijać na dwa razy. Po „obiedzie” pojechaliśmy na dzielnie „Nikisz” a w Lędzinach zatrzymał nas orszak Trzech Króli. Później to już był tylko rozjazd z dokręcaniem .
    W pikniku udział wzięli: @demoos @MordimerMadderdin @regyam @Arczi- @Limon2g @byczys @Mortal84 @bynon @Cymerek @mihal34 @atizylak @Kuchasz Adrian Grzegorz @metaxy (lista skopiowana)

    Statystyki:

    Dystans: 131 km
    Czas: ◷05:03:28
    Średnie tempo: 2:19 min/km
    Średnia prędkość: 25,84 km/h
    Kalorie: 6110 kcal
    Średni puls: ❤142.2bpm
    Maksymalny puls: ❤179bpm

    W tym tygodniu to już 206km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km (nr 1)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: wykop062018.jpg

  •  

    369561 - 25 = 369536

    Piątek, piąteczek, piątunio.... w deszczu ale musiałem pojeździć chociaż trochę po pracy!

    Statystyki:

    Dystans: 25 km
    Czas: ◷01:10:39
    Średnie tempo: 2:52 min/km
    Średnia prędkość: 20,92 km/h
    Kalorie: 1952 kcal
    Średni puls: ❤120.9bpm
    Maksymalny puls: ❤151bpm

    W tym tygodniu to już 75km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice
    pokaż całość

  •  

    375255 - 50 = 375205

    Start w nowy rok.

    Statystyki:

    Dystans: 50 km
    Czas: ◷02:02:49
    Średnie tempo: 2:26 min/km
    Średnia prędkość: 24,60 km/h
    Kalorie: 3788 kcal
    Średni puls: ❤131.2bpm
    Maksymalny puls: ❤169bpm

    W tym tygodniu to już 50km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    376556 - 36 = 376520

    36 z pierwszego dnia świat

    #podsumowanie2017 : Jest lepiej niż w zeszłym roku, ale miało być jeszcze lepiej :/

    Z plusów to napewno życiówka poprawiona z 235km na 406, o wiele więcej wypadów w góry i kupienie szosy na której nie trzeba się martwić że coś się rozpadnie :D
    W planach na ten rok było 10k no niestety przejechałem lekko ponad połowe tego dystansu, ale przynajmniej będzie co robić w przyszłym :D

    W 2018 mam nadzieje że wyjdzie jakiś ładny pajączek na podsumowaniu, a nie jak w tym większość jazd wokół komina :)

    #rower #szosa

    Statystyki:

    Dystans: 36 km
    Czas: ◷01:28:02
    Średnie tempo: 2:25 min/km
    Średnia prędkość: 24,79 km/h
    Kalorie: 1431 kcal

    W tym tygodniu to już 36km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    376977 - 105 = 376872

    Ostatnia setka w tym roku, która dała najbardziej po du..pie. Pojechaliśmy z @Mortal84 na zamek w Chudowie. Prawie połowa dystansu w deszczu, który się wprosił bo pogodynki go nie zapowiadały. Po drodze pękła szprycha ale to nie jest w stanie mnie zatrzymać. W tym roku pękło mi więcej szprych niż złapałem kapci.
    Podsumowanie roku na Stravie: You tube

    Statystyki:

    Dystans: 105 km
    Czas: ◷04:13:50
    Średnie tempo: 2:25 min/km
    Średnia prędkość: 24,75 km/h
    Kalorie: 4109 kcal
    Średni puls: ❤125.4bpm
    Maksymalny puls: ❤155bpm

    W tym tygodniu to już 972km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km (62)
    pokaż całość

    źródło: strava2017.jpg

  •  

    378393 - 101 = 378292

    #festive500 - dogrywka i wspólna setka z @Mortal84 na zapory.

    Statystyki:

    Dystans: 101 km
    Czas: ◷03:54:24
    Średnie tempo: 2:19 min/km
    Średnia prędkość: 25,84 km/h
    Kalorie: 4036 kcal
    Średni puls: ❤135bpm
    Maksymalny puls: ❤166bpm

    W tym tygodniu to już 867km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km (61)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: wykop.jpg

  •  

    384094 - 104 - 107 - 124 - 202 - 26 = 383531

    #festive500 zaliczony.
    24.12 - tylko setka z @Mortal84 i grupą z Stravy - lokalna runda
    25.12 - znowu setka na zaporę z @Mortal84
    26.12 - na kremówkę do Wadowic z @Mortal84 i @Kuchasz oraz Marcinem z Stravy
    27.12 - kropka nad "i" czyli dwie setki do Piotrkowa Trybunalskiego z @Mortal84 a powrót pociągiem do Katowic
    27.12 - dokręcenie z Katowic do domu

    Statystyki:

    Dystans: 104 km
    Czas: ◷03:58:54
    Średnie tempo: 2:17 min/km
    Średnia prędkość: 26,24 km/h
    Kalorie: 7839 kcal
    Średni puls: ❤149.2bpm
    Maksymalny puls: ❤181bpm

    Dystans: 107 km
    Czas: ◷04:05:38
    Średnie tempo: 2:18 min/km
    Średnia prędkość: 26,02 km/h
    Kalorie: 4339 kcal
    Średni puls: ❤132.8bpm
    Maksymalny puls: ❤158bpm

    Dystans: 124 km
    Czas: ◷04:43:56
    Średnie tempo: 2:17 min/km
    Średnia prędkość: 26,24 km/h
    Kalorie: 6104 kcal
    Średni puls: ❤132.3bpm
    Maksymalny puls: ❤169bpm

    Dystans: 202 km
    Czas: ◷07:51:02
    Średnie tempo: 2:20 min/km
    Średnia prędkość: 25,68 km/h
    Kalorie: 9397 kcal
    Średni puls: ❤127.9bpm
    Maksymalny puls: ❤155bpm

    Dystans: 26 km
    Czas: ◷01:02:38
    Średnie tempo: 2:24 min/km
    Średnia prędkość: 24,85 km/h
    Kalorie: 1054 kcal
    Średni puls: ❤125bpm
    Maksymalny puls: ❤148bpm

    W tym tygodniu to już 766km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km (58) #100km (59) #100km (60) #200km (6)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: festive500.jpg

  •  

    392750 - 20 - 29 - 19 - 6 - 5 - 21 - 19 = 392631

    Dojazdy do pracy

    W tym tygodniu to już 119km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    13382,77 - 5,80 - 15,40 - 6,00 - 6,70 - 12,10 - 9,60 = 13327,17

    #sztafeta #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    400179 - 108 = 400071

    Zwift na zapore z @Mortal84 żeby wracało się z wiatrem :)

    Statystyki:

    Dystans: 108 km
    Czas: ◷04:04:06
    Średnie tempo: 2:15 min/km
    Średnia prędkość: 26,47 km/h
    Kalorie: 4699 kcal
    Średni puls: ❤131bpm
    Maksymalny puls: ❤165bpm

    W tym tygodniu to już 108km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km (nr 57)
    pokaż całość

  •  

    401815 - 57 - 4 - 19 - 22 = 401713

    Do równika

    W tym tygodniu to już 102km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    403419 - 21 - 25 - 17 = 403356

    Z tygodnia....

    Statystyki:

    Dystans: 21 km
    Czas: ◷00:43:27
    Średnie tempo: 2:05 min/km
    Średnia prędkość: 28,77 km/h
    Kalorie: 971 kcal
    Średni puls: ❤135.6bpm
    Maksymalny puls: ❤163bpm

    Dystans: 25 km
    Czas: ◷01:37:28
    Średnie tempo: 3:54 min/km
    Średnia prędkość: 15,36 km/h
    Kalorie: 1783 kcal
    Średni puls: ❤118.9bpm
    Maksymalny puls: ❤160bpm

    Dystans: 17 km
    Czas: ◷00:47:54
    Średnie tempo: 2:44 min/km
    Średnia prędkość: 21,84 km/h
    Kalorie: 1353 kcal
    Średni puls: ❤128.2bpm
    Maksymalny puls: ❤148bpm

    W tym tygodniu to już 63km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice
    pokaż całość

  •  

    405329 - 8 - 6 - 10 - 7 - 7 - 6 - 13 - 6 - 11 - 7 - 7 - 6 - 6 - 7 = 405222

    Statystyki:

    Dystans: 8 km
    Czas: ◷00:30:57
    Średnie tempo: 3:51 min/km
    Średnia prędkość: 15,56 km/h
    Kalorie: 521 kcal

    Dystans: 6 km
    Czas: ◷00:26:51
    Średnie tempo: 4:10 min/km
    Średnia prędkość: 14,40 km/h
    Kalorie: 454 kcal

    Dystans: 10 km
    Czas: ◷00:35:43
    Średnie tempo: 3:26 min/km
    Średnia prędkość: 17,44 km/h
    Kalorie: 381 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:20:41
    Średnie tempo: 3:10 min/km
    Średnia prędkość: 18,87 km/h
    Kalorie: 272 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:24:17
    Średnie tempo: 3:19 min/km
    Średnia prędkość: 18,04 km/h
    Kalorie: 274 kcal

    Dystans: 6 km
    Czas: ◷00:20:06
    Średnie tempo: 3:10 min/km
    Średnia prędkość: 18,90 km/h
    Kalorie: 252 kcal

    Dystans: 13 km
    Czas: ◷00:42:52
    Średnie tempo: 3:14 min/km
    Średnia prędkość: 18,55 km/h
    Kalorie: 496 kcal

    Dystans: 6 km
    Czas: ◷00:20:46
    Średnie tempo: 3:15 min/km
    Średnia prędkość: 18,45 km/h
    Kalorie: 270 kcal

    Dystans: 11 km
    Czas: ◷00:37:19
    Średnie tempo: 3:23 min/km
    Średnia prędkość: 17,70 km/h
    Kalorie: 412 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:21:56
    Średnie tempo: 3:22 min/km
    Średnia prędkość: 17,81 km/h
    Kalorie: 254 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:24:10
    Średnie tempo: 3:31 min/km
    Średnia prędkość: 17,05 km/h
    Kalorie: 498 kcal

    Dystans: 6 km
    Czas: ◷00:22:19
    Średnie tempo: 3:26 min/km
    Średnia prędkość: 17,42 km/h
    Kalorie: 481 kcal

    Dystans: 6 km
    Czas: ◷00:24:03
    Średnie tempo: 3:45 min/km
    Średnia prędkość: 15,93 km/h
    Kalorie: 439 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:22:02
    Średnie tempo: 3:20 min/km
    Średnia prędkość: 17,93 km/h
    Kalorie: 503 kcal

    W tym tygodniu to już 107km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    408853 - 124 - 35 = 408694

    Takie tam z weekendu. Przyjemna seteczka z @Mortal84 i kolegami z stravy oraz niedzielne błotne cx.

    Statystyki:

    Dystans: 124 km
    Czas: ◷04:42:07
    Średnie tempo: 2:16 min/km
    Średnia prędkość: 26,43 km/h
    Kalorie: 6716 kcal
    Średni puls: ❤138.2bpm
    Maksymalny puls: ❤172bpm

    Dystans: 35 km
    Czas: ◷02:08:56
    Średnie tempo: 3:40 min/km
    Średnia prędkość: 16,35 km/h
    Kalorie: 2705 kcal
    Średni puls: ❤113.7bpm
    Maksymalny puls: ❤146bpm

    W tym tygodniu to już 193km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km (nr 56)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 20171126_WYKOP.jpg

  •  

    410434 - 22 - 19 - 22 - 19 = 410352

    Praca, nie zabawa ;)

    W tym tygodniu to już 82km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    411765 - 34 = 411731

    Nocny patrol.

    Statystyki:

    Dystans: 34 km
    Czas: ◷01:25:53
    Średnie tempo: 2:29 min/km
    Średnia prędkość: 24,04 km/h
    Kalorie: 2874 kcal
    Średni puls: ❤130bpm
    Maksymalny puls: ❤153bpm

    W tym tygodniu to już 34km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    413238 - 8 - 7 - 8 - 7 - 10 - 7 = 413191

    Statystyki:

    Dystans: 8 km
    Czas: ◷00:30:00
    Średnie tempo: 3:53 min/km
    Średnia prędkość: 15,44 km/h
    Kalorie: 552 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:21:03
    Średnie tempo: 3:12 min/km
    Średnia prędkość: 18,68 km/h
    Kalorie: 506 kcal

    Dystans: 8 km
    Czas: ◷00:24:59
    Średnie tempo: 3:04 min/km
    Średnia prędkość: 19,52 km/h
    Kalorie: 318 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:21:30
    Średnie tempo: 3:17 min/km
    Średnia prędkość: 18,20 km/h
    Kalorie: 263 kcal

    Dystans: 10 km
    Czas: ◷00:34:03
    Średnie tempo: 3:22 min/km
    Średnia prędkość: 17,77 km/h
    Kalorie: 385 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:21:37
    Średnie tempo: 3:18 min/km
    Średnia prędkość: 18,13 km/h
    Kalorie: 292 kcal

    W tym tygodniu to już 47km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    413559 - 23 = 413536

    Na myjnie i #pokazrower.

    Statystyki:

    Dystans: 23 km
    Czas: ◷01:24:42
    Średnie tempo: 3:43 min/km
    Średnia prędkość: 16,11 km/h
    Kalorie: 1854 kcal
    Średni puls: ❤126.9bpm
    Maksymalny puls: ❤164bpm

    W tym tygodniu to już 124km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 20171119_MTB.jpg

  •  

    415817 - 18 - 53 = 415746

    Kolejne oswajanie dzika i dzisiejsze kąpiel błotna w lesie :).

    Statystyki:

    Dystans: 18 km
    Czas: ◷00:55:13
    Średnie tempo: 3:05 min/km
    Średnia prędkość: 19,45 km/h
    Kalorie: 1410 kcal
    Średni puls: ❤121.7bpm
    Maksymalny puls: ❤152bpm

    Dystans: 53 km
    Czas: ◷02:41:59
    Średnie tempo: 3:03 min/km
    Średnia prędkość: 19,66 km/h
    Kalorie: 4357 kcal
    Średni puls: ❤138.6bpm
    Maksymalny puls: ❤166bpm

    W tym tygodniu to już 101km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice
    pokaż całość

    źródło: wykop_mtb.jpg

  •  

    418017 - 10 - 7 - 12 - 8 - 8 - 7 - 11 - 7 = 417947

    Statystyki:

    Dystans: 10 km
    Czas: ◷00:33:41
    Średnie tempo: 3:28 min/km
    Średnia prędkość: 17,25 km/h
    Kalorie: 411 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:21:25
    Średnie tempo: 3:17 min/km
    Średnia prędkość: 18,23 km/h
    Kalorie: 309 kcal

    Dystans: 12 km
    Czas: ◷00:38:34
    Średnie tempo: 3:18 min/km
    Średnia prędkość: 18,14 km/h
    Kalorie: 500 kcal

    Dystans: 8 km
    Czas: ◷00:24:55
    Średnie tempo: 3:08 min/km
    Średnia prędkość: 19,12 km/h
    Kalorie: 406 kcal

    Dystans: 8 km
    Czas: ◷00:28:31
    Średnie tempo: 3:22 min/km
    Średnia prędkość: 17,81 km/h
    Kalorie: 365 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:22:39
    Średnie tempo: 3:27 min/km
    Średnia prędkość: 17,37 km/h
    Kalorie: 296 kcal

    Dystans: 11 km
    Czas: ◷00:34:06
    Średnie tempo: 3:03 min/km
    Średnia prędkość: 19,57 km/h
    Kalorie: 465 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:21:02
    Średnie tempo: 2:57 min/km
    Średnia prędkość: 20,30 km/h
    Kalorie: 321 kcal

    W tym tygodniu to już 70km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    418207 - 9 - 21 = 418177

    Dwie jazdy na nowym...

    Statystyki:

    Dystans: 9 km
    Czas: ◷00:27:31
    Średnie tempo: 3:08 min/km
    Średnia prędkość: 19,06 km/h
    Kalorie: 759 kcal
    Średni puls: ❤119.2bpm
    Maksymalny puls: ❤152bpm

    Dystans: 21 km
    Czas: ◷01:00:02
    Średnie tempo: 2:50 min/km
    Średnia prędkość: 21,14 km/h
    Kalorie: 1666 kcal
    Średni puls: ❤126.5bpm
    Maksymalny puls: ❤159bpm

    W tym tygodniu to już 30km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice
    pokaż całość

    +: QiQu, Tekedo +14 innych
  •  

    419026 - 455 = 418571

    Katowice – Raciniewo – Bydgoszcz

    Czyli odwiedziny u Pawła Jumpera, sprawdzić czy naprawdę jest wysoko ;)

    W zasadzie na pomysł tego stricte atencyjnego wyjazdu wpadłem już na początku roku, ale nie był on jakimś priorytetem, bo trasę w rejony Torunia mam już przejechaną kilka razy. Wiem że na super widoki nie ma tam co liczyć, więc stwierdzam że listopadowy krótki dzień i długa noc będą w sam raz ;) Prognozy jak na te porę roku całkiem optymistyczne – brak opadów (najważniejsze) i południowy wiatr. No to jadę.

    Start chwilę po godzinie 7 rano. Planowałem wcześniej, żeby wykorzystać puste drogi podczas przejazdu przez aglomerację katowicką, ale jest sobota, więc nie jest najgorzej. Praktycznie do 10 towarzyszą mi mniejsze bądź większe mgły. Trochę mnie to martwi, bo jeśli kolejna noc będzie podobna, to będzie kiepsko – kilkanaście godzin po ciemku w takich warunkach oznacza już proszenie się o kłopoty. Jest chłodno i wilgotno, ale wiatr sprzyja, więc pierwsze 80 km do Częstochowy leci na pamięć, ze średnią w granicach 30 km/h. Tutaj postój na tortillę śniadaniową (lubię) i sałatkę w McD. Gniazdko do którego się podpinam nie ma obudowy, więc na wierzchu wystają niezaizolowane elementy. Niebezpiecznie, więc powiadamiam obsługę. Niestety nikt do końca mojej wizyty nikt nie przyszedł się zainteresować. Chyba potrzebują konkretnego incydentu żeby szybko zareagować. Słabo.

    Dalej klasycznie drogą na Łask. Nuda. W Buczku zatrzymuję się jeszcze na nieplanowany postój w sprawdzonym zajeździe. Średnia nadal 30 (z wiatrem, jak ten śmieć), wiec mimo wszystko zmierzch witam zgodnie z planem, ze wskazaniem 200 km na liczniku.
    Teraz będzie już tylko wolniej. Sprzyjający wiatr cichnie, a chęć złapania nowej gminy (Świnice Warckie) oznacza konieczność zjechania na boczne drogi gorszej jakości. Dalej w ciemnościach koszę Grabów i Olszówkę. Robi się coraz chłodniej, a na niebie pojawia się wielki księżyc w pełni. Fajnie, nawet bez świateł jest dość jasno. Z drugiej strony takie bezchmurne niebo może oznaczać, że będzie chłodniej niż przewidywałem. Mój „zapas” ubraniowy w postaci długich rękawiczek, rękawów i długich spodni zostawiam więc na później, by się za bardzo nie przyzwyczajać do ciepłego ;) Każdy postój powyżej 5 minut oznacza więc mały wypizg, co motywuje do jazdy z większą dyscypliną.

    Tym sposobem, Wisłę na moście w Toruniu przekraczam z ulgą, dobre 2 godziny wcześniej niż zamierzałem. Nie mogę jednak zajechać na legendarne miejsce skoku Pawła Jumpera po ciemku, więc postanawiam wykorzystać dostępność stacji benzynowej i robię tu dłuższy, bo około 2h postój na herbatę i zapiekanki. Mógłbym wprawdzie wydłużyć trasę i pojechać bardziej dookoła, ale po prostu mi się nie chce. Tyle godzin jazdy nocą bez żadnych widoków jest zdecydowanie nudne. Na plus prawie zerowy ruch samochodowy i możliwość przebywania sam ze sobą.

    Przy ciepłej herbatce udaje mi się nawet na chwilę zamknąć oczy i tym samym dać im odpocząć. Jakoś o 3:30 ruszam dalej wzdłuż Wisły. By zaliczyć gminę Zławieś Wielka tłukę się po jakichś dziurach. Dalej odbijam po Łubiankę, a następnie Kijewo Szlacheckie. Jedzie się dość ciężko – w miarę zbliżania się świtu jest coraz chłodniej, a wielogodzinna jazda w niskich temperaturach potęguje zmęczenie.
    W Unisławiu, czyli bardzo blisko mojego celu ma być stacja Orlen, na której planuje przeczekać pozostałą godzinę do wschodu słońca, jednak na miejscu okazuje się, że jest czynna dopiero od 7:00. Postanawiam więc nie czekać dłużej i po wjechaniu do Raciniewa odbijam w ulicę Długa i po betonowych płytach pokonuje ostatnią prosta do mojego celu ;)

    No i jestem! Po ciemku niewiele jeszcze widać, ale to miejsce rozpoznaję bezbłędnie. Czekam godzinę aż zrobi się jasno, i pałaszuję owsiane ciastko zwycięstwa ;) Obok legendarnego budynku znajduje się zadaszona wiata, z pozostałościami zdewastowanych dystrybutorów paliwa. Pstrykam pamiątkowe fotki i ruszam w kierunku Dąbrowy Chełmińskiej, czyli ostatniej nowej gminy tegoż wypadu. Po powrocie na lewy brzeg Wisły witam Bydgoszcz, skąd wracam pociągiem do Katowic, tym samym kończąc swoją „wycieczkę”. Do odjazdu mam jednak dobre 3 godziny, więc mogę się jeszcze pokręcić po mieście i zjeść śniadanie.

    Cóż, pomimo że to był mój chyba najbardziej durny cel ze wszystkich dotychczasowych, to osiągnięcie go dało mi wielką frajdę :D Pozdr i do usłyszenia w przyszłości pod #byczysnarowerze

    Ps. Dodaję wpis wieczorem, bo atencja i tak już wywalona w kosmos po ostatnim wpisie i jeszcze bym na łeb dostał od jej nadmiaru ;)

    Strava: https://www.strava.com/activities/1261741375

    #zaliczgmine

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km #200km #300km #400km
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    420979 - 122 - 50 = 420807

    Sobotnia seteczka na zapiekankę do Bolęcina z #rowerowykrakow. Frekwencja spora jak na listopad (wiatr, deszcz i temperatura poniżej 10st). Wspólnie z @Mortal84 oraz Adrianem dojechaliśmy do Wygiełzowa gdzie dołączył do nas @Kuchasz i pojechaliśmy do Krzeszowic na spotkanie z rowerowykrakow ale koledzy i koleżanka :) z Krakowa mieli wmordewind i trochę im zeszło. Więc w ramach oczekiwania podjechaliśmy sobie pod Dębnik i przez Paczółtowice z powrotem do Krzeszowic gdzie chwilę później zjawił się @metaxy, @wspodnicynamtb, @bynon, @Cymerek, @mihal34 i dwóch niewykopowych gości czyli sami drożdżówkarze :). Z Krzeszowic wspólnie przez Paryż pojechaliśmy do Bolęcina na przepyszne zapiekanki. W Płazie każda grupa pojechała już w swoją stronę albo różne pokręcone.
    Niedziela to samotnia w okienku czasoprzestrzennym.

    Statystyki:

    Dystans: 122 km
    Czas: ◷04:55:57
    Średnie tempo: 2:25 min/km
    Średnia prędkość: 24,71 km/h
    Kalorie: 6755 kcal
    Średni puls: ❤138.9bpm
    Maksymalny puls: ❤176bpm

    Dystans: 50 km
    Czas: ◷01:47:10
    Średnie tempo: 2:08 min/km
    Średnia prędkość: 28,11 km/h
    Kalorie: 2385 kcal
    Średni puls: ❤128.3bpm
    Maksymalny puls: ❤157bpm

    W tym tygodniu to już 377km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km (nr 55)
    pokaż całość

  •  

    424382 - 12 - 9 - 12 - 7 = 424342

    Statystyki:

    Dystans: 12 km
    Czas: ◷00:39:18
    Średnie tempo: 3:13 min/km
    Średnia prędkość: 18,61 km/h
    Kalorie: 488 kcal

    Dystans: 9 km
    Czas: ◷00:25:57
    Średnie tempo: 3:00 min/km
    Średnia prędkość: 19,90 km/h
    Kalorie: 425 kcal

    Dystans: 12 km
    Czas: ◷00:40:42
    Średnie tempo: 3:17 min/km
    Średnia prędkość: 18,22 km/h
    Kalorie: 516 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:22:05
    Średnie tempo: 3:03 min/km
    Średnia prędkość: 19,58 km/h
    Kalorie: 351 kcal

    W tym tygodniu to już 87km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    426541 - 13 - 10 - 13 - 11 = 426494

    Statystyki:

    Dystans: 13 km
    Czas: ◷00:39:48
    Średnie tempo: 3:01 min/km
    Średnia prędkość: 19,80 km/h
    Kalorie: 577 kcal

    Dystans: 10 km
    Czas: ◷00:28:29
    Średnie tempo: 2:56 min/km
    Średnia prędkość: 20,41 km/h
    Kalorie: 475 kcal

    Dystans: 13 km
    Czas: ◷00:38:09
    Średnie tempo: 2:59 min/km
    Średnia prędkość: 20,04 km/h
    Kalorie: 561 kcal

    Dystans: 11 km
    Czas: ◷00:34:34
    Średnie tempo: 3:05 min/km
    Średnia prędkość: 19,36 km/h
    Kalorie: 511 kcal

    W tym tygodniu to już 47km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    426943 - 5 - 6 - 5 - 13 - 5 - 22 - 19 - 21 - 19 - 30 - 8 = 426790

    Commutersy

    W tym tygodniu to już 153km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    427490 - 122 - 83 = 427285

    Łikend rowerowo udany.

    Statystyki:

    Dystans: 122 km
    Czas: ◷05:01:37
    Średnie tempo: 2:28 min/km
    Średnia prędkość: 24,29 km/h
    Kalorie: 6793 kcal
    Średni puls: ❤131bpm
    Maksymalny puls: ❤175bpm

    Dystans: 83 km
    Czas: ◷03:15:05
    Średnie tempo: 2:21 min/km
    Średnia prędkość: 25,38 km/h
    Kalorie: 4174 kcal
    Średni puls: ❤120.2bpm
    Maksymalny puls: ❤155bpm

    W tym tygodniu to już 205km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km (nr 54)
    pokaż całość

  •  

    428607 - 9 - 9 - 8 - 7 - 9 - 11 - 56 = 428498

    Statystyki:

    Dystans: 9 km
    Czas: ◷00:28:36
    Średnie tempo: 3:01 min/km
    Średnia prędkość: 19,88 km/h
    Kalorie: 487 kcal

    Dystans: 9 km
    Czas: ◷00:28:39
    Średnie tempo: 3:11 min/km
    Średnia prędkość: 18,85 km/h
    Kalorie: 421 kcal

    Dystans: 8 km
    Czas: ◷00:24:19
    Średnie tempo: 2:59 min/km
    Średnia prędkość: 20,06 km/h
    Kalorie: 423 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:27:16
    Średnie tempo: 3:41 min/km
    Średnia prędkość: 16,28 km/h
    Kalorie: 314 kcal

    Dystans: 9 km
    Czas: ◷00:27:18
    Średnie tempo: 3:10 min/km
    Średnia prędkość: 18,85 km/h
    Kalorie: 434 kcal

    Dystans: 11 km
    Czas: ◷00:32:57
    Średnie tempo: 2:58 min/km
    Średnia prędkość: 20,18 km/h
    Kalorie: 532 kcal

    Dystans: 56 km
    Czas: ◷02:19:45
    Średnie tempo: 2:30 min/km
    Średnia prędkość: 23,89 km/h
    Kalorie: 2546 kcal

    W tym tygodniu to już 151km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    435794 - 6 - 13 - 9 - 14 = 435752

    Statystyki:

    Dystans: 6 km
    Czas: ◷00:22:43
    Średnie tempo: 3:34 min/km
    Średnia prędkość: 16,82 km/h
    Kalorie: 290 kcal

    Dystans: 13 km
    Czas: ◷00:39:06
    Średnie tempo: 3:00 min/km
    Średnia prędkość: 19,90 km/h
    Kalorie: 590 kcal

    Dystans: 9 km
    Czas: ◷00:26:37
    Średnie tempo: 3:00 min/km
    Średnia prędkość: 19,96 km/h
    Kalorie: 434 kcal

    Dystans: 14 km
    Czas: ◷00:42:24
    Średnie tempo: 3:07 min/km
    Średnia prędkość: 19,18 km/h
    Kalorie: 610 kcal

    W tym tygodniu to już 42km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    438666 - 101 = 438565

    Czwartkowa runda bez jednej szprychy ale z @Mortal84

    Statystyki:

    Dystans: 101 km
    Czas: ◷03:31:01
    Średnie tempo: 2:05 min/km
    Średnia prędkość: 28,76 km/h
    Kalorie: 4676 kcal
    Średni puls: ❤138.3bpm
    Maksymalny puls: ❤173bpm

    W tym tygodniu to już 139km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km (nr 53)
    pokaż całość

  •  

    440409 - 234 - 350 - 534 = 439291

    Maraton Rowerowy Dookoła Polski - dni 8-10 i podsumowanie

    Poprzednie części:

    Przygotowania
    Dzień 1-4
    Dzień 5-7

    MRDP Dzień 8
    234 km | 3739 m

    Strava: https://www.strava.com/activities/1159661619

    Pomimo że leżę bezpośrednio na trawniku, śpi mi się całkiem komfortowo. Nie trwa to jednak długo, bo wybudza mnie głos: „halo, wszystko w porządku?”. Tak, tak śpię sobie, dziękuję. „ Bo właśnie widzę że ktoś leży, ale rower nie taki byle jaki i myślałem że coś się stało”. Patrzę na zegarek – 3 z groszami. Gościu chyba lekko podpity, ale raczej niegroźny. Mówię, że jadę maraton dookoła polski i chciałbym się trochę przespać i jechać dalej. Przeprasza że mnie obudził. Mówię że nic się nie stało i miło że się zainteresował, ale chciałbym spać. „OK… ale jak to dookoła polski?!” Tłumaczę żeby sobie wszedł na MRDP.PL i tam jest wszystko. W końcu mogę spać dalej.

    Niestety okazało się, że moja miejscówka nie jest na uboczu jak myślałem, a leżę sobie zaraz przy uliczce biegnącej od rynku. Tym sposobem kolejną pobudkę mam już około 4, więc postanawiam się zbierać. Senność nie daje mi spokoju i po przejechaniu zaledwie kilku kilometrów układam się na ławce w Stroniu Śląskim. Po jakichś 20 minutach budzi mnie deszcz. Szybko się zbieram i uciekam do jakiejś kamienicy. Jest trochę burzowo, ale przejściowo, więc postanawiam skorzystać z postoju i wyjadam zapasy. Puszka coli stawia mnie na nogi i gdy ruszam jedzie mi się całkiem przyjemnie. Drogi są mokre, ale chmury nie wyglądają już na takie co by chciały spaść na ziemię. Dalej jadę na południe, przedostając się w samo serce Kotliny Kłodzkiej. Kawałek za Damaszkowem, na łuku DK33 słyszę za sobą gwałtowny pisk opon. Odwracam się i widzę podwozie samochodu wylatującego z przydrożnego rowu i frunący w powietrzu akumulator. Zawracam i widzę że z rozbitego auta wyskakuje młody chłopak z dziewczyną. Ona cała roztrzęsiona, a chłopak mówi tylko żeby nie dzwonić do rodziców. Chodzą w kółko i mówią żeby zadzwonić po policję (?). Sytuacja jest niebezpieczna, bo z obu stron droga zwija się w zakręt, a my jesteśmy w dołku i samochody zjeżdżają wprost na nas, w ostatniej chwili hamując na mokrej drodze. Dzwonię po pomoc i przy okazji z daleka ostrzegam nadjeżdżające pojazdy. Chcę wyciągnąć trójkąt, ale bagażnik jest rozbity i nie daje się otworzyć. Z uwagi na wyciekające płyny zostaje wezwana straż pożarna i policja, której nadal się domagają. Dyspozytorka pyta czy jest potrzebna karetka. Każe zapytać poszkodowanych, skoro są „na chodzie”. Mówią, że nie potrzebują i że wszystko jest ok. Poleca zadzwonić gdyby się poczuli gorzej. Tymczasem oni chodzą i zbierają porozrzucane części. Martwią się co z tym akumulatorem. Widać że są w szoku. Każę im to zostawić i mówię żeby zeszli z drogi, bo jest niebezpiecznie. Dziewczyna cały czas płacze. Słyszę zbliżające się syreny, więc powoli oddalam się z miejsca zdarzenia.

    Przez najbliższe godziny nie umiem dojść do siebie. Mam czarne myśli, bo przecież kilka sekund wcześniej i ten samochód skosiłby mnie z jezdni. W takim nieciekawym nastroju, po pokonaniu długiego podjazdu w okolicach Zieleńca, docieram do Kudowy, gdzie kieruję się z pomocą Garmina do baru mlecznego. Gdzieś w centrum ponownie spotykam Daniela Śmieję, który akurat kończy swoja przerwę obiadową. Mówi coś o limicie, że trzeba się sprężać żeby zdążyć, ale ja jestem teraz jakiś obojętny. Kolega ucieka, a ja po posiłku zahaczam jeszcze Biedronkę, gdzie robię solidne zapasy.

    Tuż za miastem zaczynam podjazd Szosą Stu Zakrętów w głąb Gór Stołowych. Jechałem tędy niecałe 3 miesiące wcześniej podczas Maratonu Podróżnika, jednak w przeciwnym kierunku i nocą. Teraz mogę w końcu co nieco zobaczyć. Na jednym ze zjazdów jakiś kolarz macha do mnie i głośno dopinguje. Odmachuję mu z uśmiechem i przez nieuwagę łapię przednim kołem krawędź krawężnika. Ledwie ratuję się z opresji – gleba była bardzo blisko. Jakoś niedługo po tym zdarzeniu urywa mi się film ;) Dalszej drogi przez Sudety Wałbrzyskie nie mogę sobie przypomnieć. Za Mieroszowem znów doganiam Daniela i po chwili spotykamy kibiców w postaci forumowej Kahy z rodziną ;)

    Z dalszej drogi też nie pamiętam wielu szczegółów. Były ładne karkonoskie widoki i dobra pogoda. Trasa naszpikowana podjazdami i kiepska ostatnia noc z zaledwie drzemką na trawniku zaczęły odciskać swoje piętno. Wieczorem, już po zmroku, w okolicach Podgórzyna ponownie spotykam Daniela, który przygotowuje się na przystanku do nocnej jazdy. Trochę rozmawiamy i kalkulujemy. By myśleć o dotarciu na metę w limicie, raczej konieczne jest zarwanie również tej nocy. Daniel może sobie na to pozwolić, bo poprzedniej spał pod dachem. U mnie sytuacja wygląda kiepsko. Czuję się tak niedospany i zmęczony, że dalsza jazda to igranie z losem. Dzwonię pod numer telefonu z tabliczki oferującej noclegi. Niestety Pani jest w innej miejscowości, ale daje mi namiary na inne noclegi które mogę znaleźć przy mojej trasie. Niestety wszędzie zbywają mnie brakiem miejsc. Poszukiwania trwają ponad godzinę . W końcu pytam jakieś towarzystwo siedzące w imprezowym klimacie pod parasolem, czy się nie orientują w temacie noclegu. Wołają kolegę który za 40 zł oferuje bardzo fajny pokoik 1-osobowy z łazienką. Ostrzega że w nocy zapowiadają ulewne burze i żebym lepiej pospał do rana, gdy ma się już przejaśnić. Na niebie w oddali faktycznie widać błyski. Niestety maksimum na co sobie mogę pozwolić to 4h snu, więc budzik ustawiam na godzinę 4 i po szybkim ogarnięciu siebie ląduję w łóżku.

    MRDP Dzień 9
    350 km | 2265 m

    Strava: https://www.strava.com/activities/1159664955

    Na szczęście nocne burze ominęły moje okolice. Wyruszam wcześnie rano i po kilku kilometrach od razu popełniam błąd. Za bardzo zapuściłem się w kierunku Szklarskiej i minąłem zakręt prowadzący pod Zakręt Śmierci. To ostatni tak solidny podjazd na trasie MRDP. Czas pożegnać się z górami na dobre. W zasadzie cała reszta trasy to miejsca w których będę pierwszy raz w życiu.
    Dalej przez Świeradów, Leśną aż do Zgorzelca jest głownie z górki, więc kilometry lecą dosyć szybko. Budzi to w głowie pewną nadzieję, że może jest jeszcze szansa trochę podgonić, że może się uda. Gdy wjeżdżam do Lubuskiego jest mi dane poznać osobiście legendarną jakość dróg tego obszaru. Ubzdurałem tu sobie, że cała trasa wzdłuż zachodniej granicy tak wygląda i nie mam szans by nadrobić zaległości. Postanawiam po prostu dojechać do przeprawy promowej w Połęcku przed ostatnim kursem o godzinie 20.

    W zasadzie wszystkie mijane przygraniczne miejscowości usiane są tablicami i szyldami w języku niemieckim. Czasem można się zapomnieć, że jest się w Polsce. Gdzieś po drodze mijam Macieja Skowronka z którym tasowałem się na prawie całej trasie. Jedzie w kategorii sport i często podczas poprzednich nocy widziałem jego zaparkowanego na poboczu kampera.
    Przed jednym z pierwszych dłuższych brukowych odcinków, mijam kolegów z jego ekipy, stojących w gotowości z drugim rowerem przygotowanym pod kiepskie nawierzchnie. Nie wiedziałem że ma aż takie wypasy ;)
    W dalszej części chamskie bruki (które staram się mijać bokiem - czasem nawet ściółką przez las;) ) przeplatają się z drogami, gdzie po prostu jedna część jezdni jest szutrowa. Czasem wydaje mi się, że jadę jakąś kompletnie zapomnianą drogą, po czym dojeżdżam do sporej miejscowości i okazuje się że to jest właśnie główna dojazdówka :) Czasem ślad do punktu kontrolnego prowadzi tak. Kulminacją tego odcinka jest jednak PK32 w Brodach. Te sterty kostki brukowej to jest po prostu kwintesencja ostatnich kilometrów i śmieję się pod nosem, że pewnie plac był kiedyś asfaltowy, ale władze postanowiły wyłożyć trochę bruku dla odmiany ;)

    Do przeprawy promowej na Odrze docieram chwilę przed 19. Czeka tu na mnie Paweł Ignasiak, który zorganizował serwisowy punkt wsparcia dla wszystkich zawodników. Nie znam gościa, ale siedzi tu kilka dni i czeka na każdego zawodnika by zaproponować wsparcie serwisowe – szacun. Od razu zabiera mój rower, każe się rozsiąść, a sam zaczyna czyścić maszynką łańcuch. Śmieje się, że w tym roztworze benzyny jest jeszcze smar od Kosmy ;) Podczas sympatycznych pogaduszek stwierdza, że jestem ostatnim zawodnikiem który ma szanse na dojazd w limicie. Myślę - jak to? Przecież nie ma już szans. Wprawdzie matematycznie jest to możliwe, ale przy takiej jakości dróg niewykonalne. Dodatkowo musiałbym zarwać kolejne 2 noce z rzędu. Paweł mówi że na wybrzeżu jest zachodni wiatr, więc muszę tylko dotrzeć do Międzyzdrojów i będzie w plecy aż do mety. Dodatkowo podobno najgorsze bruki mam już za sobą. Chwilę przed startem promu dociera kolega z kamperem i przeprawiamy się wspólnie .

    Za promem jakość dróg faktycznie ulega zdecydowanej poprawie. Wiatr cichnie i w końcu nie przeszkadza, więc jedzie się przyjemnie. W Cybince robię krótki postój na stacji i zmotywowany słowami Pawła zaczynam wszystko kalkulować na nowo. Pozostało niecałe 40 godzin i około 650 km. Na świeżo do zrobienia bez problemu, jednak przede mną jeszcze dwie całe noce, a deficyt snu mam już ogromny. Gdyby jednak na wybrzeżu faktycznie zawiało w plecy, a drogi były dobre… postanawiam spróbować. Żałuje jednak, że trochę odpuściłem przed promem, bo teraz każda godzina może mieć znaczenie.

    Po 5 godzinach jazdy ponownie łamie mnie senność. Pomimo że drogi są dobre i puste, gdzieś za Mieszkowicami po prostu zjeżdżam w leśną drogę i od razu kładę się na ściółce w opakowaniu. Po pół godziny wybudza mnie chłód, więc po prostu wskakuję na rower i jadę dalej. Niestety tego typu drzemki już nie pomagają i po zaledwie kilku kilometrach, skuszony przydrożną wiatą zajeżdżam na dłuższy sen. Ładuję się w śpiwór i układam na blacie stołu, bo ławeczki są za wąskie. Zasypiam z nadzieją, że nie spadnę ;)

    MRDP Dzień 10+
    534 km | 2487 m

    Strava: https://www.strava.com/activities/1160525921

    Po niecałych 2 godzinach ruszam dalej. Na przejściu w Osinowie doskonale widać drugi brzeg Odry i zabudowę niemieckiego Hohenwutzen. W Cedyni siadam na jakiejś ławie. Czuję się bardzo źle. Dzwonię do małżonki i marudzę jakie to wszystko bez sensu. Motywuje mnie, ale ja bredzę i czuję się jak pijany. Jestem tak zmęczony, że pozostałe 500 km do mety jest dla mnie absurdem. Pomimo że jest 6 rano postanawiam szukać noclegu, bo nie jestem w stanie dalej jechać. Droga biegnąca przez Cedyński Park Krajobrazowy spowita jest mgiełką, a wokół kręci się mnóstwo ptactwa, mającego tu sporo siedlisk.

    W Piasku dostrzegam na bramie jednego z gospodarstw tabliczkę z napisem noclegi i numerem telefonu. Nie zastanawiam się długo tylko dzwonię. Tłumaczę Pani sytuację i mówię, że potrzebuję się przespać 3-4 godziny w ciszy i spokoju. „Ale moment, bo mnie Pan obudził. Jeszcze raz, bo chyba jeszcze źle kontaktuję. Chce pan nocleg TERAZ?” Odpowiadam że tak i stoję pod bramą ;) Pani każe mi wejść na podwórko i poczekać aż się ubierze i do mnie wyjdzie. Jest to agroturystyka urządzona w leśniczówce i wygląda na bardzo fajne miejsce. Po chwili wychodzi moja gospodyni, uśmiecha się i wskazuje łóżko oraz łazienkę. Na pytanie o cenę macha ręką. „Proszę się przespać”. Tak to wygląda z okna mojego pokoju. Postanawiam się przespać 3 godziny, więc ustawiam budzik i kładę się w śpiworze, żeby nie nadużywać gościny.
    Budzę się po może dwóch godzinach, cały spocony. Dosłownie czuję jak w żyłach buzuje mi krew. Już wiem, że nie ma szans na dalszy sen, więc zbieram się do dalszej jazdy. Do mety niecałe 500 km i ostatnia doba. Limit już mało realny, ale postanawiam zawalczyć, bo liczę na ten wiatr w plecy. Wiem już, że ostatniej nocy za bardzo przekombinowałem. Powinienem wziąć porządny nocleg, przespać te 6 godzin i ruszyć na „ostatnią prostą”. No ale łatwo oceniać po fakcie ;)

    Przejazd przez aglomerację szczecińską bardzo kiepski. Gorąc, zerwany asfalt i olbrzymi ruch, bo akurat trafiam na godziny szczytu. W Wolinie robię w biegu duże zakupy. Mój plecaczek jest wypchany po brzegi. Przygotowuję się do jazdy z jak najmniejszą ilością postojów. Niestety przez ostatnia dobę wiatr zmienił kierunek i zapowiada się, że znów będzie przeszkadzał. Utwierdzam się w tym po wyjechaniu za Międzyzdroje. Ostatecznie porzucam nadzieję na dojechanie w limicie czasu. Ale jakiś cel trzeba mieć, więc zakładam sobie, że muszę zobaczyć latarnię przed zmierzchem i zdążyć na wieczorną biesiadę.

    Niespodziewanie spotykam Darka Janeczka, który właśnie wychodzi na drogę z lasu po krótkiej drzemce ;) Pierwsze nocne kilometry jedziemy wspólnie. Fajnie się rozmawia, ale taka jazda męczy mnie podwójnie, bo nie pozwala złapać własnego rytmu. Umawiamy się na stacji benzynowej, a ja wyrywam do przodu. Kolega dociera gdy ja już kończę swojego Hot –Doga. Ruszam dalej, tu widzieliśmy się ostatni raz. Na nadmorskiej DW 102 trwają remonty, więc co chwilę pojawiają się odcinki z sygnalizacją wahadłową. W nocy ruch jest niewielki, więc w miarę możliwości wjeżdżam „pod prąd”. Około północy przejeżdżam przez Kołobrzeg. Senność ponownie mocno daje się we znaki. Na tyle mocno, że drzemka to konieczność. Zaczynam się rozglądać za jakąś wiatą, ale w okolicy Miłogoszczy, tuż przy remontowanej drodze znajduję walec drogowy. Chwytam za klamkę – otwarty! :) W środku na całej długości kabiny kanapa, więc wiele się nie zastanawiam, tylko ustawiam budzik i się kładę.

    Nie pamiętam ile snu sobie zaplanowałem, ale po około godzinie budzi mnie chłód. Nie spodziewałem się tak zimnej nocy i nawet nie wyciągałem śpiwora. Nie ma co kombinować, więc zmarznięty ruszam dalej. W Kazimierzu Pomorskim mijam zakręt i znów nadkładam troszkę drogi. W Mielnie, pomimo że jest 4 rano, można spotkać jeszcze kilku imprezowych niedobitków. Jadąc 10 km odcinkiem mierzei jeziora Jamno, jest mi przeraźliwie zimno. Mam ubrane na sobie już wszystko, ale jadąc wąskim pasem lądu pomiędzy dwoma zbiornikami wodnymi jest bardzo wilgotno, co wraz z olbrzymim zmęczeniem potęguje odczuwanie chłodu. Senność nie ustępuje i pomimo kiepskich warunków dosypiam kilka minut na jakiejś ławce. Tym razem budzi mnie sprzątaczka – pewnie myśli że jestem jednym z niedobitków ;) Coraz bardziej zły i zmęczony ruszam dalej. Na dobitkę w miejscowości Osiek ślad skręca w lewo w jakąś drogę z płytami ażurowymi przez pola. O ile nie złamały mnie lubuskie bruki i wschodnie dziurawe drogi, tak teraz klnę na Daniela że puścił tędy trasę. (O dziwo jest nawet w Street View ;) ). To chyba jedyny moment na maratonie, gdy klnę głośno do siebie. Na końcu tej drogi, z jednego z gospodarstw wybiega do mnie ujadający pies. Niestety trafił w złym momencie, bo miałem w sobie tyle złości, że pogoniłem dziada przednim kołem. Był tak zszokowany moją reakcją, że puścił strzałę prosto do jakiegoś rowu z przerażeniem w oczach i podkulonym ogonem. Przepraszam pan pies z Rzepkowa, że dałem upust w twoim kierunku ;)

    Bezchmurny poranek zapowiada ładną pogodę. Niestety wiatr wciąż przeszkadza. Przed Ustką mijam przejazd długiej kolumny wojskowej. Gdy wybija godzina 12:10, czyli 10 doba i tym samym limit ukończenia maratonu, do mety pozostaje mi 90 km. Z tym, że się nie zmieszczę w czasie pogodziłem się już wcześniej – teraz chcę tylko dojechać do końca i mieć to wszystko za sobą :) Droga wzdłuż wybrzeża jest pagórkowata i kiepskiej jakości. Utwierdzam się w przekonaniu, że wieczorna decyzja o odpuszczeniu jazdy na limit za wszelką cenę była słuszna. Na tego typu drogach strata była nie do odrobienia. Groziło to tylko niepotrzebną kontuzją/wypadkiem.

    W miarę jak słońce unosi się coraz wyżej nad widnokręgiem, wiatr zmienia kierunek. W końcu wieje w plecy! :) Migoczące między liśćmi światło bardzo męczy moje oczy. Na tyle, że na jednym z krótkich zjazdów czuję że odcina mi świadomość. Pomimo że do mety zaledwie 30 km, to postanawiam się jeszcze zatrzymać i chociaż zamknąć oczy na kilka minut. Siadam bod belą siana i odpływam może na 2 minuty. Pomogło!

    Podjazdy pod Jeziorem Żarnowieckim wciągam już dość żwawo. Ostatnie kilometry miedzy Karwią a Jastrzębią Górą to wręcz maraton w pigułce. Dziadowskie drogi, brukowe drogi i podjazdy :) Pod latarnię dojeżdżam o godzinie 16:28, czyli z czasem 10 dni 4 godziny i 18 minut. Łączny przejechany dystans to 3200 km. Czekają tu na mnie żonka z synem i osobiście wręcza statuetkę i inne fanty :)

    Wspólnie udajemy się do bazy maratonu, gdzie wieczorem ma się odbyć biesiada. Dostaję obiad i przy stole dzielimy się przeżyciami. Po około godzinie, gdy emocje trochę opadają, zaczyna mnie dopadać zmęczenie i ból nóg. Niestety do wieczornej biesiady nie dotrwam. Reprezentować mnie będzie jednak małżonka, a ja z synkiem udajemy się na naszą kwaterę ;)

    Kolejne dni spędzamy wspólnie nad w Jastrzębiej Górze. Zawodnicy zjeżdżają na metę jeszcze do czwartku. Kilku wyjeżdżamy przywitać pod latarnię. Bardzo fajna atmosfera i zasłużony odpoczynek.

    Na pociąg do Gdyni dojeżdżam na rowerze, po drodze zaliczając jeszcze gminę Kosakowo, którą trasa maratonu niefortunnie omijała ;)

    PODSUMOWANIE

    Przejechanie dystansu 3200 km zajęło mi 10 dni 4 godziny i 18 minut. Trasa maratonu wynosiła 3142 km, więc przejechałem gratis 60 km, a były to błędy nawigacji, krążenie po miejscowościach itp.

    Nie udało się zmieścić w limicie wyznaczonym przez organizatora, który wynosił 10 dni. Mimo wszystko ukończenie trasy dało mi ogromna satysfakcję. Przed startem wiele razy wątpiłem i nawet raz miałem definitywnie rezygnować ze startu. Pewien niedosyt jest, bo zabrakło przysłowiowej „kropki nad i”. Myślę, że brakujące godziny mógłbym zyskać stosując inną strategię noclegową. Można było zostawić cześć bagażu (materac, śpiwór) i korzystać wyłącznie z opcji pod dachem. To jednak nie jest mój styl jazdy, bo przede wszystkim lubię improwizować, a jazda od kwatery do kwatery odebrałaby mi dużo frajdy. Miałem tego świadomość. Na dzień dzisiejszy pojechałbym bardzo podobnie.

    Traktuję to jako otwartą furtkę do startu za 4 lata - o ile żona, zdrowie i okoliczności pozwolą ;)

    Cieszę się, że wziąłem udział w tej przygodzie. Zyskałem dużo doświadczenia, którego w inny sposób nabyć się nie da. Lepiej poznałem możliwości swojego organizmu. Odkryłem istnienie pewnych rezerw, o których wcześniej nie miałem pojęcia. Zaskoczyła mnie szybkość regeneracji zarówno w trakcie, jak i po maratonie. W czasie dni odpoczynku śmigałem po okolicy na rowerze bez jakichś bóli czy dolegliwości. Oczywiście była zamuła, ale przede wszystkim cieszy mnie, że nie nabawiłem się żadnej kontuzji. Nawet bardzo popularne wśród innych zawodników drętwienia rąk mnie ominęły. Nareszcie udało się w miarę ujarzmić bóle ramion i karku, z którymi borykałem się na długich dystansach. Pomogły tutaj dodatkowe ćwiczenia, które wykonywałem w czasie przygotowań do startu, oraz w trakcie jego trwania.

    Sprzęt spisał się na 100%. Na całej trasie nie złapałem ani jednego kapcia :) Jedynie kilka razy smarowałem łańcuch.

    Trasa była trudna nie tylko ze względu na swoją długość i wymagający limit. Dużym utrudnieniem były drogi złej i bardzo złej jakości – było ich mnóstwo. Najlepiej było chyba pod tym względem w górach Podkarpacia, Śląska i Małopolski. Na trasie napotykaliśmy też wiele kilometrów remontów, czy też zerwanej nawierzchni.
    Była to jedna wielka, intensywna wyprawa, z trudnościami jakie można spotkać podczas wyjazdów w nieznane :)

    Bywało ciężko. Czasem bardzo ciężko. Kryzysy ma każdy – sztuką jest sobie z nimi radzić, czego ciągle się uczę. Była też euforia, złość (dostało się psu;) ), a nawet łzy. Bardzo mi pomagały słowa wsparcia, które spływały do mnie z różnych źródeł. Pisali do mnie rodzina, znajomi, a także nieznajomi ludzie. Czy to przez Facebooka, czy przez sms, czy nawet przez Wykop :) Nie będę tutaj wymieniał wszystkich - każdy kto mnie wspierał o tym wie i każdemu z osobna bardzo dziękuję :)

    Dziękuję też tym, którzy przebrnęli prze całość relacji – do usłyszenia w przyszłości ;)

    Mój tag - #byczysnarowerze

    Cała galeria zdjęć z opisami

    Pokrewne: #mrdp #rower #kolarstwo #zaliczgmine #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km #200km #300km #400km #500km
    pokaż całość

    źródło: image.ibb.co

    •  

      @Ragnarokk hej :)

      1. Je się oczywiście również podczas jazdy. Ale to raczej rzeczy typu batony, banany itp. Ja na większe posiłki się zatrzymuję. Lubię zjeść przynajmniej raz na dzień normalny posiłek typu zupa, obiad itp. Jest to przy okazji chwila na odpoczynek i toaletę. Oczywiście im większe ma ktoś parcie na wynik, tym bardziej minimalizuje postoje i głównie jada podczas jazdy.

      Co do zdjęć, to ja się zawsze zatrzymuję na chwilę. SMS zdarza się podczas jazdy, ale tylko gdy droga na to pozwala. Najczęściej na podjazdach ;)

      2. To przede wszystkim kwestia wygody. Przy jeździe kilkanaście godzin na dobę, to ciężki plecak byłby porażką - obciążenie ramion, spocone plecy. Niektórzy jeżdżą z małymi plecakami z tzw. camelbak, czyli zbiornikiem z piciem i wprowadzonym na zewnątrz wężykiem. Sam myślę nad takim rozwiązaniem ostatnio.

      3. Na stacjach nie zapinam roweru, a przy sklepach czy restauracjach stosuję małe tandetne zapięcie na szyfr - chroni jedynie przed spontanicznym podprowadzeniem roweru. No i nie trzeba się bawić z kluczykiem.

      4. Wbrew pozorom jazda nocą przy zastosowaniu dobrego oświetlenia jest bezpieczniejsza od jazdy w dzień. Jest się lepiej widocznym, no i ruch jest oczywiście mniejszy. Trzeba jednak czasem zerknąć na licznik, bo często jedzie się wolniej niż by się mogło wydawać ;)

      Pozdr
      pokaż całość

    •  

      @byczys:
      1. Właśnie głównie chodziło mi o takie przegryzki typu batonów. Zastanawiałem się, czy to nie odbija się jakoś na żołądku takie jedzenie w czasie jazdy. Z drugiej strony sam na pieszych ultra jem takie rzeczy w marszu, więc podejrzewałem że jest właśnie tak.

      2. Właśnie myślałem sam teoretycznie o małych plecakach właśnie z camelbakiem i jakimiś lekkimi i dużymi objętościowo rzeczami - czyli zasadniczo głównie ubraniami. Ale że nigdy nie jechałem rowerem dłużej niż 2h na raz, to nie wiem jak plecak współgra z pozycją na rowerze. Zwłaszcza że na szosowym to nigdy w życiu nie jechałem :)

      3. W sumie z tym kluczykiem to logiczne - zapodzianie kluczyka na takiej trasie to prawdobieństwo graniczące z pewnością. A trochę problemów by robiło :)

      4. Co do widoczności, to tak podejrzewałem, ale zastanawiałem się, czy to nie jest problemem, że po ciemku gorzej widać nierówności, dziury na trasie. Tak trochę wizualizować sobie próbowałem siebie samego zmarzniętego i niewyspanego i w tej wizualizacji ciężko było mi widzieć siebie skupionego na dziurach w asfalcie :)

      Ogólnie tak pytam, bo kiedy w tym sierpniu ktoś wrzucił na wykop o MRDP zacząłem się trochę zastanawiać. Do tej pory bawiłem się w piesze, górskie ultra, ale teraz z małymi dziećmi to na wyjazd w góry, nawet na dobę chodzenia po górach, to minimum 2-3 dni, z dojazdem i wszystkim. I prościej będzie samemu wsiąść na rower gdzie w moich płaskich okolicach, zarwać może pół dnia, zrobić te 100 km, wrócić do rodziny. Więc wyciągnąłem rower, poczytałem/pooglądałem na YT bo moja wiedza o rowerze w zasadzie ograniczała się do tego, gdzie są koła a gdzie pedały, zacząłem nim jeździć - i zadałem teraz Tobie pytania na tematy, co nie widziałem żadnych informacji. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Dzięki wielki i pozdrawiam :)
      pokaż całość

      +: byczys
    • więcej komentarzy (8)

  •  

    440463 - 10 - 19 - 7 - 18 = 440409

    Statystyki:

    Dystans: 10 km
    Czas: ◷00:29:22
    Średnie tempo: 2:57 min/km
    Średnia prędkość: 20,33 km/h
    Kalorie: 473 kcal

    Dystans: 19 km
    Czas: ◷00:55:38
    Średnie tempo: 2:57 min/km
    Średnia prędkość: 20,33 km/h
    Kalorie: 803 kcal

    Dystans: 7 km
    Czas: ◷00:22:44
    Średnie tempo: 3:10 min/km
    Średnia prędkość: 18,92 km/h
    Kalorie: 369 kcal

    Dystans: 18 km
    Czas: ◷00:52:04
    Średnie tempo: 2:58 min/km
    Średnia prędkość: 20,17 km/h
    Kalorie: 757 kcal

    W tym tygodniu to już 79km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    441282 - 38 = 441244

    Zimno, ciemno po robocie.

    Statystyki:

    Dystans: 38 km
    Czas: ◷01:22:45
    Średnie tempo: 2:10 min/km
    Średnia prędkość: 27,68 km/h
    Kalorie: 1610 kcal
    Średni puls: ❤122.3bpm
    Maksymalny puls: ❤154bpm

    W tym tygodniu to już 38km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    441895 - 8 - 17 = 441870

    Statystyki:

    Dystans: 8 km
    Czas: ◷00:23:54
    Średnie tempo: 3:07 min/km
    Średnia prędkość: 19,16 km/h
    Kalorie: 375 kcal

    Dystans: 17 km
    Czas: ◷00:50:18
    Średnie tempo: 2:57 min/km
    Średnia prędkość: 20,33 km/h
    Kalorie: 728 kcal

    W tym tygodniu to już 25km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    442397 - 50 - 160 - 154 = 442033

    Jesienny wyjazd z namiotem, by skosić resztę gmin województwa opolskiego. Była to też okazja, by celebrować zbliżające się 2 lata od zakupu AWOLa, w czasie których przemierzyliśmy wspólnie ponad 33 000 kilometrów ;)

    Początkowo był plan na pętlę, jednak stwierdziłem że należy nam się spokojny weekend bez spinki po tym ultramaratonowym sezonie i postanowiłem jechać po prostu przed siebie. Jedynym celem było zaliczenie wszystkich zakłożonych gmin. Żeby wypełnić sakwy zabrałem nawet drugi śpiwór i kuchenkę gazową :)

    Start w piątek o 22:30, prosto po pracy. Noc ciepła jak na październik. Po przejechaniu 50 km skręcam do lasu, kilka kilometrów za Sośnicowicami. W nocy budziły mnie jakieś zwierzęta, ale generalnie całkiem fajnie.

    Rano zorientowałem się, że miałem jechać bardziej na północ, ale skoro już mnie tak wywiało pod Kędzierzyn, to zahaczę o śniadaniowego McD. Dalej kieruję się na północ w kierunku Opola, które w miarę możliwości mijam przedmieściami. Generalnie większość dzisiejszej trasy przeszkadza mi wiatr i jedzie się dosyć ciężko. Szczególnie z dodatkowym bagażem na przodzie, którego powierzchnia stawia jeszcze większy opór. Szczerze powiedziawszy nie tak to sobie wyobrażałem. Jakoś mnie ta jazda nie cieszy i jadę trochę na siłę. Niby fajnie, ale to nie to ;)

    W Domaszowicach robię zakupy na noc. Gdy ruszam dalej jest już ciemno, a godzina jest przecież dopiero 19. Ponieważ wcześniej nie daje mi się nigdzie kupić gazu do kuchenki, zaopatruję się we wkład do znicza, którym zamierzam podgrzać (nie zagotować) trochę wody, bo mam ochotę na coś ciepłego do kolacji. Pomimo że jest wcześnie, postanawiam się rozbić jeszcze przed Namysłowem. Znajduje kawałek lasu, ale poszycie jest gęsto zarośnięte paprociami itp. Pozostaje mi rozbić się na drodze. Normalnie bym tego nie zrobił, w obawie przed pojazdami które potencjalnie by mogły tu wjechać w nocy. Tutaj jednak drogę przecina kilka świeżo powalonych drzew, więc po przeniesieniu roweru przez kilka z nich, jestem bezpiecznie odgrodzony z obu stron ;) Podłoże jest twarde, więc pod namiot ścielę sobie dodatkowe posłanie z zerwanej wokół wysokiej trawy. A co! Mam czas, a noc przede mną długa :) Dodatkowy śpiwór leci pod plecy i jest zaczyna się robić fajnie.

    Przespałem dobrych 9 godzin. Przez to leniuchowanie w dalszą drogę wyruszam dopiero o 9. W końcu wjeżdżam na fajne zadupia i jedzie mi się przyjemnie. Pogoda tez dopisuje, zza chmur wychodzi słońce. Zaliczam kolejne gminy i zaczynam myśleć gdzie zakończę ten wypad. W ostatniej zaplanowanej gminie, Łambinowicach, namierzam stację kolejową. Niby czasu mam sporo, ale na ostatnich 50 kilometrach teren robi się pagórkowaty, a w moją trasę niespodziewanie zaczynają się wplatać szutry. Ostatnie 30 km muszę więc ostro cisnąć żeby zdążyć. Na części jest już z wiatrem, asfalty są dobre i jedzie się elegancko. Tym sposobem na stacji kolejowej jestem pół godziny przed planowanym odjazdem. Zachód słońca nadaje fajnego klimatu temu zadupiu :) Jeszcze tylko przesiadka w Opolu, Gliwicach i o po 23 jestem w domu. O godzinie 4 pobudka i pętla się zamyka - czas do pracy ;)

    Cały album ze zdjęciami: TUTAJ

    #zaliczgmine - opolskie wykoszone jako drugie województwo (po śląskim). Kolejne będzie łódzkie lub małopolskie.

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km
    pokaż całość

    źródło: image.ibb.co

  •  

    442596 - 6 - 5 - 14 - 5 - 22 - 22 - 19 - 19 - 19 - 7 = 442458

    Dojazdy do pracy

    W tym tygodniu to już 138km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    443145 - 24 - 9 = 443112

    Statystyki:

    Dystans: 24 km
    Czas: ◷01:10:17
    Średnie tempo: 2:53 min/km
    Średnia prędkość: 20,76 km/h
    Kalorie: 1050 kcal

    Dystans: 9 km
    Czas: ◷00:25:56
    Średnie tempo: 2:57 min/km
    Średnia prędkość: 20,25 km/h
    Kalorie: 414 kcal

    W tym tygodniu to już 145km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #ruszkatowice

Archiwum tagów