•  

    250581 - 58 - 19 - 27 - 24 - 29 = 250424

    Sprawy okołomaratonowe

    W tym tygodniu to już 157km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    276430 - 29 - 10 = 276391

    Ładna pogoda to trzeba korzystać :D

    W tym tygodniu to już 39km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    2059 - 20 - 50 = 1989

    Dzisiejsze do i z pracy. A że #rowerowyrownik serious business, to trochę wydłużyłem drogę powrotną ;)

    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    419866,86 - 2,60 = 419864,26

    Słodki jezu, sam nie wierzę, że udało mi się pierwszy raz w życiu biec ciągle przez 10 minut. Jeszcze pół roku temu miałem prawie 10 kg nadwagi, a każdy dłuższy (ponad minuta xd) bieg kończył się nieprzyjemnym posmakiem żelaza w ustach. Ćwiczę według 12 tygodniowego programu którego zwieńczeniem jest bieg na 5K. Mój dzisiejszy efekt jest tak naprawdę mizerny, ale czuję, że pokonuję powoli swoje granice i jestem z tego cholernie zadowolony ᕦ(òóˇ)ᕤ

    Statystyki:

    Dystans: 2.60 km
    Wertykalnie: 31m(↑13m/↓18m)
    Czas: ◷00:17:01
    Średnie tempo: 6:33 min/km
    Średnia prędkość: 9,16 km/h
    Kalorie: 214 kcal

    #sztafeta #ruszkatowice #biegajzwykopem

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    5701 - 23 - 23 = 5655

    Praca i trochę z Żono ;)

    W tym tygodniu to już 207km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    7555 - 6 - 18 - 19 - 22 - 23 - 21 - 9 - 20 - 23 = 7394

    Dojazdy do pracy i tym podobne ;)

    W tym tygodniu to już 161km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    Halko mireczki z #rower #rowerowekatowice #ruszkatowice
    Ktoś chętni dzisiaj na jakieś rowerowe przygody? ( #mtb )

  •  

    16756 - 544 - 21 = 16191

    Maraton Podróżnika 2018

    Był to mój trzeci start w MP, a że jest to impreza która bardzo przypadła mi do gustu, to wziąłem udział, pomimo że w tym roku do bazy zawodów było daleko (prawie 600 km od domu) i zaplanowana trasa była generalnie płaska i bez gór. Z drugiej strony właśnie to, że maraton odbywa się zawsze w innej części Polski jest dla mnie dużym plusem - nie lubię jeździć tego samego :)

    Na miejsce jedziemy wraz z małżonką samochodem. Również po raz trzeci pomaga ona w organizacji, odprawiając zawodników na starcie i oczekując ich powrotu na mecie z medalami ;) Na miejscu jesteśmy dzień przed startem po południu, więc jest jeszcze czas na rozmowy ze znajomymi. Robię tez mały rekonesans okolicy na rowerze, przy okazji sprawdzając czy rower nie doznał jakiejś usterki podczas transportu samochodem. Asfalty w okolicy są kiepskie, ale to tylko przedsmak tego co nas będzie czekać.

    Pogoda zapowiada się dosyć dobra, choć zapowiadane temperatury są dla mnie trochę za wysokie. No ale najważniejsze, że ma nie padać.

    Startuję w przedostatniej grupie o godzinie 8:30. Dosyć szybko odłączam się od reszty i jadę sam. Już po około pół godzinie dogania mnie ostatnia, najmocniejsza grupa, która wystartowała 5 minut po nas. Podpinam się pod nią, ale po może 10 km odpuszczam, bo tempo jest tam bardzo wyżyłowane, pomimo naprawdę kiepskich nawierzchni. Lecą na urwanie karku i dodatkowo całość jest strasznie szarpana. Jadąc za kimś kilka razy wpadam w dziurę. To nie dla mnie ;)

    Po pewnym czasie dogania mnie Daniel Śmieja (organizator zamieszania o nazwie MRDP) i jedziemy wspólnie. Doganiamy sporo osób z startujących wcześniej, i powoli tworzy się nam nowa grupka, która jednak po podkręceniu tempa trochę się klaruje. Jedziemy z Danielem i jakimś kolegą, któremu towarzyszy kolega w samochodzie. Daniel informuje go, że taka pomoc jest zakazana regulaminem i żeby poinformował organizatorów o tym fakcie, bo będzie niesmak na mecie. Twierdzi, że nie jedzie dla medalu, tylko że chce pierwszy raz przejechać taki dystans.

    Po pewnym czasie doganiamy Maćka Skowronka i dłuższy czas jedziemy we trzech. Krajobrazy Pojezierza Zachodniopomorskiego cieszą oko, jest tu spokojnie i ruch samochodowy niewielki. No bo kto z własnej woli chciałby tłuc się po takich dziurach ;) Upał doskwiera już mocno, choć sytuację ratuję dość gęsto obsadzone drzewami drogi. Bidony wysychają szybko więc w Tychowie robimy kilkunastominutowy postój w sklepie. Po pewnym czasie Maciek zostaje trochę z tyłu, a na którymś z niewielkich podjazdów gubię też Daniela, jednak tuż przed Mielnem dogania mnie i odcinek nadmorski przejeżdżamy wspólnie. Nagle, pomimo że jest godzina 14 i pełne słońce, robi się... zimno. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem. Temperatura była niższa spokojnie o 10-12 stopni.

    Niedługo po tym, jak droga trasa wywija się w kierunku południowym, wypadają mi z kieszonki okulary i Daniel mi odjeżdża. Doganiam go, a że idzie dobrze, to wyrywam do przodu. Ostatnie 30 km przed punktem żywnościowym jest ciężkie. Jest to najcieplejsza pora dnia, a teren jest odkryty, więc tempo gwałtownie leci w dół i jadę siłą woli ;) Ale jak widać nie tylko mi to daje w kość, bo nikt mnie w tym czasie nie dogania.

    Na punkcie w Polanowie jest kilka osób. Ekipa go obsługująca sprawnie podsuwają mi pod nos porcję makaronu z mięsem, który jednak początkowo odpycha mnie. To z pewnością ze względu na upał i wycieńczenie. Wyjadam sam makaron, ale pod koniec wciągam jednak całą resztę, bo robi się lepiej :) W międzyczasie dojeżdżają inni, m. in. Daniel, Maciek, Wilk i słony Emes ;). Daniel rusza w dalszą drogę dość szybko. Ja uzupełniam bidony i startuję razem z Wilkiem. Jedziemy dość spokojnie i dyskutujemy o North Cape 4000 w którym również bierze udział. W pewnym momencie luzuje mu się sztyca siodełka, więc zostaje trochę z tyłu. Przejeżdżam przez jeden z najgorszych odcinków trasy. Asfalty to dramat i to jest moment, gdzie dla mnie miarka się przebrała i jadę wkurzony, bo to nie są incydentalne odcinki, tylko po prostu większość dotychczasowej trasy wygląda źle.

    W Miastku postanawiam zahaczyć o Biedronkę, ale nie był to dobry pomysł, bo pani przy kasie przede mną z wielkimi, chyba zapomniała że nie ma pieniędzy na koncie. Postanawia szybko podejść do bankomatu, w czasie gdy my stoimy i czekamy. Wraca, stwierdzając że jednak nie ma pieniędzy ;) W tym czasie wyprzedza mnie Wilk. Po pewnym czasie, jadąc już po ciemku, rozpoznaję jego wysoko zawieszoną na plecaku lampkę, więc mam motywację by gonić. Udaje się i jedziemy znów wspólnie, a po chwili wyprzedza nas Daniel, który przed chwilą zrobił zakupy w Czarne i stwierdza że jedzie pozostałe do mety 200 km bez przerwy. Jedziemy w trójkę, jednak po pewnym czasie zaczyna mi doskwierać coraz bardziej ból pleców. Gdy dodatkowo robi się chłodniej, postanawiam się zatrzymać, założyć dodatkową warstwę i zrobić kilka skłonów.

    W Wałczu planuję postój na stacji, bo mam ochotę zjeść na szybko coś ciepłego. Po dotarciu na miejsce spotykam siedzącego na zewnątrz Wilka, który jednak informuje mnie, że nic na ciepło nie ma. Jestem trochę zawiedziony, ale postanawiam poszukać dalej. Znajduję stację BP, do której trzeb zjechać kilkaset metrów z trasy, ale to była dobra decyzja, bo mają wszystko czego potrzebuję :)

    Po posiłku i zakupu prowiantu na drogę, ruszam w noc, ale jako że jest 3 nad ranem, to zaczyna mnie mulić na spanie. Jazda mi nie idzie i tylko kombinuję gdzie się tu przyłożyć do snu. Próbuję nawet drzemki przy drodze, ale niewiele mi to daje i jedzie się kiepsko, bo dosłownie zasypiam na rowerze. Nagle niespodziewanie wyprzedza mnie Maciek Skowronek. Jestem zdziwiony, bo na poprzednim punkcie kontrolnym miałem nad nim prawie godzinę przewagi! Dodatkowo wyrywa do przodu i widzę jego coraz mniejszą postać, oddalającą się ku horyzontowi. To tylko mi uświadamia, jak bardzo nieefektywnie zacząłem jechać. Tak być nie może, więc postanawiam spiąć się jak tylko potrafię i zaatakować ;) Po dłuższym pościgu doganiam koleżkę, a senność trochę ustępuje. Znów jedziemy wspólnie i dyskutujemy. Do mety pozostaje około 80 km, więc postanawiam pociągnąć to do końca, bo już mnie ta jazda zwyczajnie nudziła ;) Po pewnym czasie mijamy Wilka, który chyba wymienia z kimś dętkę na poboczu. Maciek trochę słabnie i zostaje z tyłu. Ja podkręcam tempo jak tylko mocno potrafię, ale Maciek jednak nie próżnuje i cięgle mam go w zasięgu wzroku za plecami. Widzę że odżył, więc postanawiam na niego poczekać i na metę zajeżdżamy wspólnie. W końcu, mam nad niem 10 minut przewagi, bo startował w grupie 10 minut przede mną ;)

    Na mecie czeka Żonka, która wręcza mi medal :) Siedzę tu jeszcze dobrą godzinkę, w czasie której zjeżdża jeszcze kilka osób.

    Ostatecznie dystans 544 km udaje mi się pokonać w czasie 22 godzin 43 minut, co daje mi 17 miejsce na 68 osób startujących, z czego 11 osób nie ukończyło całości trasy. Kolega ze wsparciem w postaci samochodu dojechał na metę i poinformował o tym fakcie organizatorów, jak polecił mu Daniel. Mimo wszystko pamiątkowy medal dostał, choć na liście wyników ma wpisaną dyskwalifikację.

    Podsumowując, zadowolony jestem z wyniku, choć trasa mnie bardzo umęczyła. Przede wszystkim wspomniana jakość nawierzchni dała mi w kość. Pozostaje pewien niesmak, bo puszczać ludzi na rowerach szosowych w taką trasę to gruba przesada. Przede wszystkim szkoda sprzętów. Mój niestety ucierpiał, bo w przednim kole na prądnicy pojawiły się spore luzy, co mnie martwi w kontekście startu z nim w North Cape 4000. Na szczęście towarzystwo i ogólna organizacja nadrobiły i ogólne wrażenie jest pozytywne :)

    Strava: https://www.strava.com/activities/1628518043

    #byczysnarowerze

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km #200km #300km #400km #500km
    pokaż całość

  •  

    20546 - 36 - 153 - 115 = 20242

    Weekendowy wypad z namiotem w Gorce. Planowo miały być Pieniny, ale mi się nie chciało tak daleko i w trakcie zmodyfikowałem plany ;)

    By zaliczyć 2 biwaki, wyjeżdżam już w piątek po godzinie 22 i po 36 km wjeżdżam w las, niedaleko zbiornika Dziećkowice. Wszystko po to, by jak najlepiej opanować czynności okołoobozowe. Rano odwiedzam McD w Oświęciniu i jadę w kierunku Myślenic. W Lanckoronie wspinam się po jakichś szutrach zobaczyć ruiny zamku. W sumie nic ciekawego. W Wiśniowej decyduję odpuścić pierwotny plan pieniński, bo byłaby to jazda na siłę, a nie takie było założenie wyjazdu. Decyduję podjechać w okolice Obidowej i tam poszukać miejsca na namiot z ładnym widokiem. Niestety Garmin wytyczył mi trase z niespodziankami, więc po kilku km podjazdy asfalt się kończy i zaczyna stromy pieszy szlak pod górę. No dobra, jak już tu jestem, to mogę trochę połazić ;) Problem w tym, że nie mam zakupów na wieczór. Cofam się do Poręby Wielkiej do sklepu i wracam w to miejsce. Odtąd czeka mnie 5 km wspinaczki po kamienistych stromiznach. Ze 2 razy chcę zrezygnować i wracać, ale ostatecznie udaje się wepchnąć rower pod, jak się okazuje, schronisko Stare Wierchy. Jest gwarno, a ja szukam spokoju, więc nawet nie zaglądam do środka, tylko uciekam obejrzeć zachód słońca. Niestety szczyt jest zalesiony i ciężko znależć dobry widokowo punkt. Ostatecznie rozbijam się na hali niedaleko Obidowej. Ciężko znaleźć kawałek płaskiego podłoża, ale ostatecznie udaje się gdzieś między jagodami których jest tu całe zatrzęsienie! :)

    O poranku objadam trochę krzaczków i niespiesznie zbieram się do zejścia w kierunku jakiegoś asfaltu. Dalej orientuję się, że mój telefon się przestał ładować i wyświetla komunikat o obecności wilgoci w gnieździe USB. Porażka! Ładowanie nie jest możliwe i ostatecznie po rozładowaniu baterii stał się bezużyteczny. Dodatkowo w ubikacji po drodze upada mi na posadzkę i rozbija się ekran oraz szklany tylny panel. A mowa tu o LG G6, który mam od miesiąca, tak więc 1500 zł leci w błoto.

    Dalej więc postanawiam w miarę sprawdzoną drogą udać się do Żywca na pociąg. Po drodze zahaczam o sprawdzona jadłodajnię w Czarnym Dunajcu gdzie zajadam schaba. Dalej Krowiarki i zjazd do Zawoi, którego remont jest już praktycznie na wykończeniu i można ciąć w dół zdrowo. Na miejscu jestem przed czasem.Te kilka godzin bez telefonu było trochę takie dziwne ;)

    Cały album foto

    Strava głównego odcinka: https://www.strava.com/activities/1642834409

    #byczysnarowerze

    Opisy dość zdawkowe, ale edycja równika się kończy i wypada dodać kilometry ;)

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km
    pokaż całość

    •  

      @byczys: fajna wycieczka! Zazdraszczam!

      Napisz gdzie ten namiot chowasz czy w te sakwy czy coś innego?

    •  

      @Mortal84: to zależy jak duży bajzel zrobię ;) zależy też, czy jem śniadanie, czy dużo mam przebierania się itp. Jestem w stanie się rozbić w powiedzmy 15-20 minut po których jestem w śpiworze. Pakowanie z powrotem wszystkiego to przy presji czasu myślę do pół godziny.
      Czasem najwięcej czasu zajmuje znalezienie miejsca. Ale na NC4000 nie będę się specjalnie krył i wybrzydzał ;) Z ulepszeń to kupiłem namiot, który jest mniejszą wersją dwójki z którą jeździłem dotąd. Mam więc wprawę w jego stawianiu i sobie chwalę. Nie jest to jednak namiot ultra light, ale coś za coś. Bo z drugiej strony jak na swoją wagę jest wygodny, komfortowy i dość solidny.
      Mam też lekki i cienki materac dmuchany (390g) 6-8 dmuchnięć i jako taki komfort jest, a nie zajmuje tyle miejsca co karimata.

      Ogólnie staram się mieć wszystko na swoim miejscu, oraz w miarę pogrupowane rzeczy, czyli takie 5S ;) W kuferku biwak i przeciwdeszczowe, pod siodĺem same narzędzia, w fuel tanku baterie, czołówka, ładowarka itd.

      @mmichal: w kuferku cały biwak, czyli namiot, śpiwór i materacyk ;)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    21913 - 28 - 22 = 21863

    #dziendobry sportowe świry, zapraszam na poranny rower przed pracą :3

    W tym tygodniu to już 50km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i.imgur.com

  •  

    23857 - 249 - 40 - 17 - 84 - 70 = 23397

    Dojazd na coroczny zlot forum podrozerowerowe.info i kursy towarzyszące po Pogórzu Przemyskim.

    Moja planowana trasa do zlotowej bazy, która mieściła się w okolicach Przemyśla, miała przebiegać przede wszystkim górami, jednak prognozy pogody zwiastujące ciągłe opady sprawiły, że postanowiłem jechać mniej wymagającą trasą. Deszczowa aura była jednak dobrym pretekstem, by wypróbować ekwipunek skompletowany dotąd pod kątem startu w North Cape 4000.

    Pierwszego dnia faktycznie padało większość czasu. Planowałem przejechać około 300 km i uskutecznić mokry biwak w ramach zaprawy ;) Niestety około godziny 22, gdy miałem około 250 km na liczniku, rozerwało mi oponę i głośny huk zaniepokoił pewnie niejednego mieszkańca Ostrowa niedaleko Ropczyc, gdzie zakończyłem tego dnia jazdę ;)

    Udało mi się prowizorycznie załatać oponę za pomocą wycinków opon które woziłem ze sobą od czasu startu w MRDP. W końcu sie przydały! :) Namiot rozbijam niedaleko drogi na miedzy. Rano postanawiam dojechac na pociąg do Rzeszowa, gdzie spotykam się z małżonką, która też podążała na zlot :) Do przemyśla dojeżdżamy więc wspólnie, po czym ja pokonuje na rowerze ostatnich 17 km do miejsca zlotu.

    Na miejscu ognisko, rozmowy, śpiewy i generalnie bardzo przyjemnie. O poranku zbiera się kilka grupek na wycieczki po okolicy. Ja dołączam do grupki mającej za cel Arłamów. Tym sposobem w składzie Łatoś, Wilk, Rysiek i Podjazdy pokonujemy malowniczą pętlę po Pogórzu Przemyskim. Jest trochę szutrów, ale opona jakoś to jeszcze wytrzymuje ;) W Krasiczynie, już niedaleko Perły Sanu zatrzymujemy się na obiad. Ja jeszcze robię większe zakupy, więc do bazy zabieram się z inna napotkaną ekipą. Wieczorem powtórka z rozrywki, czyli ognisko i towarzystwo :)

    W niedzielę dojeżdżamy na dwa Awole z Krzyśkiem do Rzeszowa na pociąg. No i po zlocie ;) Było bardzo fajnie!

    Galeria zdjęć

    Strava dojazd i bum: https://www.strava.com/activities/1578785320
    Strava Rzeszów pociąg: https://www.strava.com/activities/1579452089
    Strava Arłamów forumowo: https://www.strava.com/activities/1582370332
    Strava Rzeszów pociąg do dom: https://www.strava.com/activities/1583917041

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km #200km
    pokaż całość

  •  

    10127,85 - 18,38 = 10109,47

    Statystyki:

    Dystans: 18.38 km
    Czas: ◷00:47:10
    Średnie tempo: 2:33 min/km
    Średnia prędkość: 23,38 km/h
    Kalorie: 829 kcal

    #rolkomaraton #ruszkatowice

  •  

    44515 - 271 - 173 = 44071

    Przejazd malowniczym odcinkiem górskiej końcówki Maratonu Północ – Południe 2017 plus bonusy ;)

    Trasa zeszłorocznej edycji MPP miała zmienioną górską końcówkę w stosunku do tej z 2016, a że nie mogłem wystartować (był to rok z MRDP), to zainspirowany przejazdem Wilka postanowiłem ją zaliczyć i przy okazji uskutecznić biwak w ciekawym widokowo miejscu.

    Start wcześnie rano, by na właściwa trasę wjechać w okolicy Olkusza wraz ze wschodem słońca. Trasa od razu zyskuje moja sympatię ;) Lubię takie lokalne dróżki z niewielkim ruchem. Dalej przejazd znanymi drogami przez Skałę, czyli mijam zamek w Pieskowej Skale, Maczugę Herkulesa itp. Do gór jeszcze kawałek, ale teren jest przyjemnie pofałdowany, więc nudy nie ma. Kraków mijam od wschodniej strony przez Niepołomice – jest to najmniej ciekawy odcinek trasy.

    Pierwsze poważne podjazdy pojawiają się po wjechaniu w Beskid Wyspowy. Trasa jest bardzo wymagająca, ale prowadzi bardzo malowniczo. O jej szczegółach nie będę się rozpisywać– Krzysiek już to zrobił wystarczająco dobrze: http://szlakiidrogi.pl/mpp2017gory/ Pozostaje mi tylko dodać, że polecam ten wariant z czystym sumieniem! :)

    Gdy zacząłem docierać w okolice Jeziora Czorsztyńskiego, postanowiłem że zanocuję w okolicach wsi Łapszanka, skąd rozpościera się piękna panorama Tatr. Musze się jednak spieszyć, by zdążyć zrobić zakupy w sklepie w Łapszach. Udaje się, po czym zdobywam ostatnią część podjazdu i mój cel osiągam tuż przed zachodem słońca z wielka już ulgą. Po zapadnięciu zmroku robi się chłodno, co potęguje hulający z lekka wiatr, wszak jestem przecież na około 1000 m wysokości. Rozbijam się na pobliskiej polance i obserwuję zarysy szczytów tonące coraz bardziej w ciemności.

    Poranek cudo! O to mi właśnie chodziło, więc wstaję spełniony ;) Aż ciężko się stąd zabrać mając takie widoczki. Żeby ustalić jakiś zarys dzisiejszego dnia, kontaktuję się z @makyo który ma się kręcić po Pieninach i oferował nawet, że może uda się wcisnąć mój rower w drogę powrotną do auta. Brzmi jak świetny plan, bo można pojeździć po pięknej okolicy do wieczora, zamiast jechać byle do domu po coraz mniej ciekawych terenach.

    Na trasę ich przejazdu planuję dołączyć gdzieś w rejonach Krościenka. Zjeżdżam więc na Słowacką stronę do malowniczej wsi Osturnia. By dostać się z powrotem do Polski, zaliczam kawałek szutru biegnący obok niewielkiego wodospadu. W Niedzicy wypatruję skrót. Który oznacza jednak napieprzanie po polnych kamienistych drogach i nieraz prowadzenie roweru. No tak – skróty w górskim terenie to rzadko dobra opcja ;) Do Krościenka postanawiam dostać się pięknym przełomem Dunajca, od słowackiego Czerwonego Klasztoru. Prowadząca wzdłuż rzeki droga jest szutrowa, jednak jadąc tu kilka lat temu wydawała mi się bardziej przyjazna dla szosowych opon (pewnie dlatego że jechałem na MTB). Teraz tłukę się tu niemiłosiernie, jednak te niewygody wynagradzają mi widoki. Im Bliżej Szczawnicy, tym więcej turystów, a w samym mieście już tłumy, bo odbywają się tutaj jakieś zawody biegowe. Uciekam jak najszybciej w kierunku Krościenka, gdzie zatrzymuję się na obiad. Po odpoczynku wyjeżdżam kolegom naprzeciw i spotykamy się przed Tylmanową, po czym kontynuuję z nimi jazdę wg ich pętli, wytyczonej po bardzo ciekawych drogach.

    W tej słowackiej części Pienin mam przyjemność być pierwszy raz. Na pewno tu jeszcze wrócę, tym bardziej że mam już wypatrzona miejscówkę pod namiot opodal tego miejsca ;) Po krótkiej sesji foto, zjeżdżamy do Haligovic, gdzie trafiamu do Piera, który to wie jak budować swoja osoba konkretna markę ;) Nawet puszki z piwem miał z własnym wizerunkiem!

    W dalszej części trasy mam okazję podjechać kilka hopek które pokonywałem wczoraj, jednak od drugiej strony. Też warto! Przed Limanową, gdzie zaparkowany jest samochód czekamy na zachód słońca, choć w sumie trochę starszy deszczem. Jeszcze tylko kolejne fotki i już w szarówce pakujemy rowery (choć nie jest to łatwe) i wracamy do Katowic. Dzięki za fajną trasę i transport!

    Cały wypad udany w 100%. Pogoda żyleta, biwak w pięknym miejscu, dużo gór i pięknych widoków. Jeszcze raz polecam!

    Cała galeria zdjęć

    Strava dzień 1: https://www.strava.com/activities/1567913650

    Strava dzień 2: https://www.strava.com/activities/1570189309

    #byczysnarowerze

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km #200km
    pokaż całość

  •  

    45019 - 19 - 5 - 28 - 5 - 21 - 19 - 5 - 5 - 22 = 44890

    Formalnie

    W tym tygodniu to już 129km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

  •  

    10813,47 - 23,77 = 10789,70

    Statystyki:

    Dystans: 23.77 km
    Czas: ◷01:02:19
    Średnie tempo: 2:37 min/km
    Średnia prędkość: 22,89 km/h
    Kalorie: 1074 kcal

    #rolkomaraton #ruszkatowice

  •  

    59536 - 47 = 59489

    Spokojna niedziela

    W tym tygodniu to już 47km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    421826,49 - 21,19 = 421805,30

    Ale gorunc dzis w Katowicach, nie spodziewałem się, że bedzie aż tak ciężko. Według mnie brakowało kurtyn wodnych.Chyba za szybko zacząłem i na 10 km brakło sił. Zapomniałem też żelu. Dlatego życiówka zostaje w Opolu. Kolejny atak na 1:30 w Krakowie.

    Statystyki:

    Dystans: 21.19 km
    Wertykalnie: 150.7m(↑80.2m/↓70.5m)
    Czas: ◷01:37:19
    Średnie tempo: 4:35 min/km
    Średnia prędkość: 13,06 km/h
    Kalorie: 1532 kcal

    #sztafeta #ruszkatowice
    pokaż całość

  •  

    11139,73 - 15,00 = 11124,73

    Nightskating Tychy

    #rolkomaraton #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    11285,80 - 23,02 = 11262,78

    Statystyki:

    Dystans: 23.02 km
    Czas: ◷01:01:30
    Średnie tempo: 2:40 min/km
    Średnia prędkość: 22,46 km/h
    Kalorie: 1042 kcal

    #rolkomaraton #ruszkatowice

  •  

    11464,89 - 31,03 = 11433,86

    Statystyki:

    Dystans: 31.03 km
    Czas: ◷01:20:13
    Średnie tempo: 2:35 min/km
    Średnia prędkość: 23,21 km/h
    Kalorie: 1400 kcal

    #rolkomaraton #ruszkatowice

  •  

    90723 - 5 - 92 - 22 - 5 = 90599

    Weekend w rodzinnych stronach z okazji urodzin kuzyna.

    Sobota:
    5 km – na Dworzec we Wrocławiu

    92 km – z dworca w Gliwicach do Tarnowskich Gór przez Kamieniec i Zbrosławice. W TG zjadłem u mamy obiad (z dokładką ( ͡° ͜ʖ ͡°)), posłuchałem o tym, że powariowałem z tym rowerem i mam siedzieć w domu, a nie jechać do Katowic. Mimo tego zrealizowałem swój plan dojechania do stolicy województwa śląskiego. I tym samym zostały 7. miastem wojewódzkim, jakie zaliczyłem na rowerze (jak to mówią – pod latarnią najciemniej).
    Trasę częściowo znałem, ale od Piekar przez Siemianowice musiałem się już konsultować z telefonem. Nie zapuszczałem się nigdy do centrum aglomeracji rowerem, bo taka jazda jednak jest trudniejsza – większy ruch, bardziej wymagająca nawigacja. Niemniej było całkiem przyjemnie i udało się zrobić zdjęcie przy upragnionej tablicy z nazwą Katowice oraz ze Spodkiem.

    https://i.imgur.com/GE04dd1.jpg

    Jako bonus parę dni temu znajoma z licbazy poczyniła spam na FB o tym, że otwiera własną knajpę (pozwolę sobie na reklamę – Dekameron przy ul. 3 maja), tak że przy okazji dzień po otwarciu wszedł #chailatteride

    https://i.imgur.com/zXTLBmd.jpg

    Z takich ciekawszych sytuacji, to wjeżdżający na całkiem spory podjazd w Nakle Śląskim osobnik menelski profesjonalnie-rowerowo machnął mi ręką. Oczywiście odmachałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Powrót tą samą trasą – tym razem bez konieczności konsultowania się z telefonem, trochę w deszczu, podjazd, gdzie spotkałem menela zaliczony. Po przebraniu się i kąpieli poszedłem na urodziny.

    Dzisiaj:
    22 km – lekko na kacu xD ale i tak oficjalnie zrobiłem trasę TG > Gliwice (i w drugą stronę w sumie też) szybciej niż autobusy linii 80 czy 112 ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

    https://i.imgur.com/kksv4BU.jpg

    5 km – powrót z dworca we Wrocławiu.

    Gościnnie taguję #ruszkatowice, na zawsze w moim <3

    W tym tygodniu to już 143km!
    #rowerowyrownik #ruszwroclaw

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    10000126 - 606 = 9999520

    Maraton Tour de Silesia 600 km

    Była to druga edycja maratonu, a że ubiegłoroczną wspominałem bardzo dobrze, to postanowiłem wystartować i teraz. Bo przede wszystkim blisko i znajome twarze ;) Wtedy dystans liczył 540 km i do lekkich nie należał. Dodatkowo po pierwszych 300 km mieliśmy wtedy w grupie średnią 34,4 km/h! W tym roku postanowiłem się aż tak nie zarzynać i starać się jechać swoje, czyli raczej solo. Ale parametry nitki wyrysowanej przez Pawła i Sebastiana (CFC Fan & Gustav) nie pozostawiały złudzeń, że będzie to sielankowa wycieczka po górach. Na pokonanie 600 km i około 7000m przewyższeń przewidziano limit 36 godzin. Postanowiłem po prostu przejechać całość w wyznaczonym czasie, po drodze jednak szlifując trochę dyscyplinę jazdy i postojów, która często u mnie kuleje, a będzie miała kluczowe znaczenie podczas startu w NorthCape4000.

    Na miejsce startu dojeżdżamy samochodem dobre 2 godziny przed startem, razem z kolegą z czasów technikum, którego namówiłem na sprawdzenie się na krótszym dystansie 350 km. Pierwsze grupy już startują, a my idziemy odebrać numerki itp. Dostajemy też worki na przepak. Początkowo zastanawiam się po co mi to i nie zamierzam nic nadawać na punkt w Prudniku, ale po namyśle postanawiam zrobić małe zakupy, by zaoszczędzić czas który musiałbym stracić w sklepie gdzieś na trasie ;) Spotykam wykopowego kolegę @Mortal84 a jakiś czas później witam się jeszcze z @fixie. Trochę gawędzimy, ale koledzy po kolei ustawiają się do startu i w końcu zostaję sam. Zajadam wielką porcję swojej mikstury i obserwuję jak towarzystwo stopniowo się uszczupla. W końcu odbieram lokalizator GPS, który przypina mi do ramy Paweł i ustawiam się z przedostatnią grupą, której start jest przewidziany na godzinę 9:00. Za nami startują już tylko kompletni wyjadacze, którzy walczyć będą o pierwsze miejsca.

    Ruszamy nieśpiesznie. Po kilku kilometrach jeden z zawodników wyrywa do przodu. Dla mnie tempo też jest zdecydowanie za powolne, ale postanawiam potraktować to jako porządną rozgrzewkę, by organizm wkręcił się na właściwe obroty. Mimo wszystko po kolejnych kilku kilometrach zaczyna mnie to męczyć i ruszam do przodu by jechać swoje. Gdzieś przed granica z Czechami, na horyzoncie za moimi plecami zaczyna majaczyć zarys grupki kolarzy startujących po nas ;) Gdy mnie dogania, podpinam się pod nią i wspólnie jedziemy kilkadziesiąt kolejnych kilometrów, po drodze wyprzedając sporo wcześniej startujących zawodników. Grupa stopniowo się uszczupla, aż w końcu również ja postanawiam ją opuścić, bo utrzymanie się w niej kosztuje mnie coraz więcej wysiłku. Pogoda jest super, ale nasz pierwszy poważny cel jakim jest szczyt Pradziada tonie w chmurach. Gdy zbliżam się do podnóży, zaczyna siąpić deszcz. Jest jednak dosyć ciepło, więc postanawiam nie cudować z żadnym przebieraniem się, tylko traktuję to jako dobre orzeźwienie ;) Gdy zostaję sam, orientuję się, że moje ładowanie telefonu z dynama nie działa. Odkrywam pozrywane kabelki, ale postanawiam spróbować zająć się tym dopiero na którymś z postojów. Pierwszą okazją jest punkt zorganizowany na parkingu będącego początkiem właściwego podjazdu. Zjadam tu kołoczka, uzupełniam bidony i po podłączeniu kabelków ruszam bez zbędnej zwłoki w dalszą trasę. Na podjeździe mijam sporo osób w towarzystwie parującego asfaltu. W pewnym momencie rozpoznaję tez zjeżdżającego Mortala, ale nie słyszy moich nawoływań. Na ostatniej części podjazdu spory ruch turystów, pojawiają się też jakieś większe procenty. Już przed samym szczytem wyprzedzam Fixiego. Jest trochę zdziwiony moim widokiem i narzeka na jakieś skurcze. Cykam fotki bo widok ładny i po ubraniu kurtki mkniemy na dół, gdzie mamy jeszcze okazję zamienić kilka słów, po czym życząc sobie powodzenia rozjeżdżamy się każdy w swoim kierunku, bo trasy dla obu dystansów pokrywały się tylko do tego miejsca. Oczywiście Tomek straszy mnie jeszcze podjazdami wchodzącymi w skład jak to nazwał Korony Jeseników i wyraża współczucie w moim kierunku ;) Kontynuuję zjazd do Rymarova. Przede mną seria 4 trudnych następujących po sobie podjazdów. Doganiam tutaj Szafara i najtrudniejszy z nich pokonujemy wspólnie. Tempo i intensywność naszych oddechów rosną wraz z nachyleniem asfaltu, by ostatecznie przerwać nasze rozmowy ;) Jest ciężko, ale okolice są bardzo spokojne i urokliwe. Na zjeździe zostaję na fotkę nad zbiornikiem. Ruch samochodowy jest bardzo niewielki, jednak wyścigi urządzają sobie tutaj chmary motocyklistów, jeżdżących w tę i z powrotem. W pewnym momencie z naprzeciwka nadjeżdżają pojazdy na sygnale. Policja, karetki pogotowia, straże, służby leśne i inne… nie jadą bynajmniej na wezwanie. Wszystkie błyskają kogutami, ludzie w oknach do mnie machają, śmieją się i krzyczą. Jedna wielka feta. Nie wiem o co chodzi, ale całość trwa dobrych 10 minut, bo tych samochodów jest co najmniej setka. W każdym razie jest fajnie :D

    Granicę przekraczam chwilę po 19. Przypominam sobie słowa Fixiego, który przed startem straszył mnie, że dziś to nie ma szans żebym wjechał do Polski. Jestem prawie 5 godzin przed północą, więc chyba nie jest źle ;)

    Na punkcie żywieniowym w Prudniku (ok 270 km) dostajemy porcję makaronu. Są tutaj przepaki, więc uzupełniam prowiant, wrzucam na siebie cieplejszy ciuch do jazdy nocą i ruszam dalej, podczas gdy na miejsce akurat zajeżdża kolega Artur.

    Kolejny cel pośredni, to... baza maratonu w Godowie :) Dojazd na miejsce to 130 płaskich kilometrów, jednak ze sporo gorszymi asfaltami. Jedynym akcentem na trasie jest Góra Świętej Anny. Większość z nich pokonuję z poznanym dopiero kolegą z Katowic. Jedziemy głównie obok siebie, więc zysk z takiej jazdy czysto towarzyski ;) Na w wspomniany punkt (405km) zajeżdżamy wspólnie około 2 w nocy. Dostajemy obiad, jest też okazja by skorzystać z toalety i skusić się na butelkę coli. Na miejsce zjeżdżają uczestnicy dystansu 350 km, dla których jest to koniec zmagań. Dla trasy 600 km trzeba jednak jechać dalej, na pętlę poprowadzoną po Beskidzie Małym i Śląskim. Sporo osób z dłuższego dystansu rezygnuje w tym właśnie miejscu.

    Gdy kolega rusza, ja postanawiam jeszcze odpocząć z 10 minut i jechać sam. Dalsza droga prowadzi w kierunku Pszczyny. Strasznie łamie mnie tutaj senność. Ciągle myślę tylko gdzie się tu położyć ;) Po kilku kilometrach zamulania, zatrzymuję się gdzieś z boku i zamykam oczy na jakieś 2 minuty.

    Poranek jest bardzo ładny. W dajszej drodze ku Beskidowi Małemu mijam jednego z zawodników, który siada mi na koło. Chcę jednak jechać sam, więc podkręcam tempo i po kilku kilometrach, na jednym z podjazdów kolega zostaje z tyłu ;) W dalszej części doganiam grupę 3 osób. Do Porąbki trzymają się w pewnej odległości za mną, jednak pierwszy z beskidzkich podjazdów (Przegibek) robimy wspólnie. Nie ma rozmów. Każdy jest skupiony na sobie powoli kula się w górę. Jechałem tu kilkakrotnie, ale z 500 km w nogach nachylenie jest jakby większe ;)

    Przede mną ostatnich 100 km i 2 długie podjazdy. Jestem już nieźle wypruty, więc po oszacowaniu czasu postanawiam nastawić się na złamanie 30 godzin. A to oznacza, że śmiało mogę odbić z trasy 2,5 km i zahaczyć o McD w Bielsku :D Po prostu wiem, że bez normalnego posiłku będzie ciężko, bo zawartość kieszonek mnie już tylko brzydzi.

    Po zjedzeniu śniadaniowego zestawu ruszam ku długiemu podjazdowi pod Salmopol. Ciężko to nazwać jazdą. Wlekę się tu okropnie, a wyprzedzają mnie nawet ludzie na mtb :) Nic nie umiem z tym zrobić, po prostu jadę by nie stać. No lekko nie jest.

    Na Białym Krzyżu zaczepia mnie jakiś góral handlujące futrem i namawia żeby nie jechać do Wisły przez zameczek, bo przecież bezpośrednio jest bliżej! A jeśli już jestem przy zameczku, to muszę przyznać, że nie spodziewałem się tam takiej stromizny. Albo mi się wydawało? Muszę to sprawdzić raz jeszcze na świeżo ;)

    Zjazd do Ustronia przez Wisłę kiepski, szczegolnie przez duży ruch samochodowy nie lubię tej drogi. W jakiejś Żabce robię szybką colę i ruszam na ostatnią "prostą". Pamiętam te rejony z przejazdu podczas MRDP, więc liczne podjazdy nie zaskakują mnie. Jeszcze tylko drobny akcent przez Czechy i w końcu jest Godów! :) Na ostatnim kilometrze towarzyszy mi miejscowy kolarz, kolega Pawła.

    Są oklaski, medal, ulga i śląski obiad :) Czas całkowity to 28 godzin 11 minut, co daje mi 18 miejsce. Jest dobrze, bo powyżej oczekiwań! Zobaczyłem też kilka nowych miejsc, szczególnie w Jesenikach.

    Organizacyjnie też super. Chłopaki zrobili dobrą robotę i za to należą się podziękowania, bo przecież musieli poświęcić sporo swojego prywatnego czasu, byśmy my mogli porządnie się skatować ;)

    Jeśli chodzi o formę pod kątem startu w NorthCape 4000, to myślę że jest optymalnie. Oczywiście bolało, ale przy jednorazowym obciążeniu tego typu nie może być inaczej. Ból to nieodłączny kompan tej zabawy. Pozostaje dograć do końca ekwipunek i można lecieć do Włoch. Trasę organizatorzy wyrysowali na 4300 km. Pierwsze z nich już za 58 dni!

    Strava: https://www.strava.com/activities/1599760006

    Galeria zdjęć: https://photos.app.goo.gl/wuTkDimr8Wa9ZnKp2

    #byczysnarowerze

    W tym tygodniu to już 606km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km #200km #300km #400km #500km #600km
    pokaż całość

    źródło: preview.ibb.co

  •  

    102251 - 39 = 102212

    Dopiero 300km przejechane na #lazaro integral V3 a już chce gravela/szose :(

    W tym tygodniu to już 39km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: dgtzuqphqg23d.cloudfront.net

  •  

    114637 - 23 = 114614

    Skromnie dziś przez zmęczenie po juwenaliach, a bonusowo złapany kapeć w tylnym kole :/ Za to pobite zostało kilka personalnych rekordów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    W tym tygodniu to już 160km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    116345 - 64 - 52 = 116229

    Do #piekaryslaskie i z #piekaryslaskie na #pielgrzymka Statystyki nie dokońca oddają średniej prędkości z jaką się poruszaliśmy, bo zwyczajnie zapominałem włączać/wyłączać endomondo xD Ogólnie to trasa fajna, ludzie spoko a i trochę wtyłek dostałem xD. Gdzieś mi z 7 kilometrów uciekło, ale nie wiem gdzie xD. A i pozdrawiam osoby, które na pielgrzymkę jechały samochodem. Korki jak nie wiem, a rowerów jakby była jakaś masa krytyczna czy coś, ale x10 Na zdjęciu widać lekki peleton ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Statystyki:

    Dystans: 64 km
    Wertykalnie: 1274m(↑667m/↓607m)
    Czas: ◷03:38:39
    Średnie tempo: 3:25 min/km
    Średnia prędkość: 17,56 km/h
    Kalorie: 1978 kcal

    Dystans: 52 km
    Wertykalnie: 1017m(↑505m/↓512m)
    Czas: ◷03:01:35
    Średnie tempo: 3:29 min/km
    Średnia prędkość: 17,21 km/h
    Kalorie: 1609 kcal

    W tym tygodniu to już 184km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    122798 - 191 - 184 - 30 - 106 = 122287

    Majówka beskidzko – jurajska

    Ponieważ losy majówki ważyły się w pracy długo, to nie miałem na nią żadnych konkretnych pomysłów aż do samego końca. Ostatecznie miałem 4 dni do dyspozycji, następnie dzień w pracy i kolejne 4 dni. Czyli takie 2 długie weekendy ;) Jeden spędziłem więc rowerowo, a drugi z rodziną. Dzień przed wyjazdem rzut oka na mapę i decyduje się na wyjazd gdzieś w góry. Bez konkretnego planu, bez wymaganych dziennych przebiegów – po prostu chciałem czerpać jak najwięcej przyjemności z jazdy. Do Garmina wgrałem ślad tegorocznego maratonu Północ – Południe, w którym nie będę mógł wziąć udziału, więc jako opcję obrałem powrót jego górską końcówką.

    Dzień 1

    Katowice - Jabłonka

    191 km | 2192 m ↑

    Strava: https://www.strava.com/activities/1537189601

    Na trasę wyruszam chwilę po 6 i kieruję się na Pszczynę. A ponieważ rano nie pojadłem porządnie, to z chęcią zahaczam o tamtejszy McD i rozmyślam nad dalszą trasą, zajadając menu śniadaniowe. Jako cel obieram sobie odwiedziny Makowskiej Góry i jadę wg wskazań trasy wytyczonej przez urządzenie. Po kilkudziesięciu kilometrach przyjemnymi bocznymi drogami, robię krótki postój nad rzeką Wieprzówką niedaleko Wieprza ;) Chwilę po południu wjeżdżam w rejony Beskidu Makowskiego, więc pojawiają się pierwsze solidniejsze procenty. Na jednym z podjazdów spotykam kolarza z Krakowa, który również planuje Makowską. Gawędzimy sobie trochę i wychodzi że jest świetnie zorientowany w tych okolicach. W Jachówce zatrzymuję się pod sklepem, by uzupełnić prowiant i złapać chwilę oddechu przed zbliżającym się podjazdem. Niestety nie idzie on po mojej myśli – najbardziej nachylone odcinki trzeba pokonać w pełnym popołudniowym słońcu. Dodatkowy bagaż też szybko daje się odczuć w nogach, więc łańcuch wędruje na coraz to większe tarczki na kasecie, by ostatecznie spaść między nią, a szprychy. No tak, po ostatnim skrzywieniu wózka przerzutki zapomniałem jej podregulować. Dalszą część podjazdu wciągam więc już z czarnymi palcami ;) Jadę na twardszym przełożeniu niż powinienem, więc przed szczytem wybija mi bezpieczniki i już wiem, że będę to musiał odcierpieć. W dalszej części trasy kibluję więc pod jakimś sklepem, dochodząc do siebie dobrą godzinę.

    Na nocleg postanawiam podjechać gdzieś w rejony Babiej Góry. Do Zubrzycy dojeżdżam więc przyjemnym wariantem przez Sidzinę i Wielką Polanę. Ponieważ marzy mi się widok na Tatry o poranku, zjeżdżam w kierunku Podhala. Za Jabłonką odbijam w kierunku granice ze Słowacją, gdzie znajduję odpowiednia dla mnie polankę z widokiem na cały interesujący mnie masyw. Jest jeszcze dosyć wcześnie, więc w oczekiwaniu na zachód słońca robię sobie mały piknik w tych przyjemnych okolicznościach. Kontaktuje się ze mną kolega, który jutro planuje trochę pojeździć po górkach, w ramach przygotowań do Tour de Silesia na dystansie 350 km. To będzie jego pierwsza tak długa i do tego górska trasa, więc wypadałoby :) Umawiamy się więc na jutrzejszy poranek w Żywcu. Gdy robi się szaro, rozkładam namiot i obserwuję słońce chowające się za zarysem Babiej.

    Przy okazji jest to pierwszy test nowego namiotu. Po wielu godzinach spędzonych na wertowaniu sklepów internetowych, opinii itp. ostatecznie zdecydowałem się po prostu na mniejszą (1-os) wersję Tordisa II, z którym jeździłem dotychczas. W międzyczasie testowałem też pod kątem zabrania na North Cape 4000 namiot-trumnę Rockladn Soloist, który jednak ostatecznie mi nie przypasował. Tordis 1 jest zdecydowanie mniejszy od dwójki, ale nadal komfortowy. Niestety nie jest to superlekki namiot (ok 1,9kg), jednak nie mogłem sobie pozwolić na namiot w cenie w okolicach 1500 zł, które z reguły swoja niską wagę zawdzięczają użyciem bardzo cienkich i wrażliwych na uszkodzenia materiałów. Wyboru dokonałem więc biorąc pod uwagę perspektywę dłuższego użytkowania, gdzie chciałbym mieć też zapewniony trochę wyższy komfort. No nic – mój balast rośnie ;)

    Dzień 2

    Jabłonka - Żelazko

    184 km | 2409 m ↑

    Strava: https://www.strava.com/activities/1540289014

    Gdy się budzę jest ciemno, ale jakby zaczyna szarzeć. Patrzę na zegarek – jest po 4. W sumie jestem wyspany, więc postanawiam się zebrać wcześniej, by móc się nie spieszyć za bardzo w czasie jazdy ;) Poranek jest zimny i wilgotny. Gdy już cały majdam mam zwinięty i umiejscowiony na rowerze, ostatnią czynnością jest zamknięcie kuferka. I tu niespodzianka, bo w zamku nie ma kluczyka. Z mojego wcześniejszego wyjazdu nici, bo przez kolejne 1,5 h przeczesuję polanę w jego poszukiwaniu. Niestety bez skutku, więc pozostaje mi zniszczenie zamka za pomocą noża… początkowo jestem wkurzony, ale ostatecznie traktuję to jako zachętę do zamontowania bardziej pewnego zamknięcia, by uniknąć w przyszłości niespodzianek z otwieraniem się pokrywy podczas jazdy, jak to się zdarzyło podczas MRDP. Grunt, to znaleźć jakiś pozytyw :)

    Ruszam więc w kierunku Krowiarek, bo odtąd trzymać się nitki śladu MPP2018. W drodze do Żywca spotykam Gustava i gawędzimy dobre pół godziny. Na miejscu spotykam się z Arturem i po śniadaniu uderzamy na Kocierz. Droga w dolnej części podjazdu jest rozkopana. Artur dość boleśnie weryfikuje swoją formę podczas jazdy w górę, ale wiatr w plecy nie pozwala mu się zrazić do górskiej jazdy i ostatecznie jest nieźle ;) W Zatorze rozstajemy się, bo kolega jeszcze musi zdążyć na nockę do pracy. Odtąd jadę już samotnie. Za cel obieram sobie dotarcie na Jurę, gdzie biwakują teściowie ze znajomymi. W zajeździe w Bolęcinie robię przerwę obiadową. Wokół widać przechadzające się komórki burzowe. Jakiś motocyklista informuje, że w Krzeszowicach zlewa ostra. Mi na miejsce udaje się dotrzeć na sucho, choć za Olkuszem faktycznie asfalty są już mokre. Po kolacyjnym poczęstunku, rozbijam się obok namiotu teściów ;)

    Dzień 3

    Żelazko - Podlesice

    30 km | 300 m ↑

    Strava: https://www.strava.com/activities/1541431696

    Śpię zdecydowanie dłużej niż myślałem. Na dziś miałem nieśmiały plan by dotrzeć do żony i synka, którzy przebywali w Kaliszu. Jednak jak podejrzewałem, nie będzie się tak łatwo wyrwać spod macek teściowej ;) „A gdzie będziesz tyle jechał. Siedź i odpoczywaj” itp. itd. :) Z drugiej strony przyjemnie się rozmawiało, więc dalej ruszam dopiero przed południem. No ale co tu dalej robić? Przejeżdżając przez Ryczów, przypominam sobie o towarzystwie z okolic Wodzisławia, które kilka lat temu mieliśmy przyjemność poznać i z którym spędziliśmy wtedy 2 noce pod namiotem w pobliskim lesie. Spotykają się oni od kilkunastu lat w jednym miejscu, zawsze w majówkę. Myślę sobie – przecież jest majówka! :) Ciekawe tylko czy znajdę to miejsce. Trochę błądzę po różnych ścieżkach ale udaje mi się ich znaleźć, pomimo że jak się okazało zmienili miejsce spotkań o kilkaset metrów. Zabawiam tu dwie godzinki i ruszam w kierunku Ogrodzieńca. Kawałek za miastem oglądam sobie przydrożną mapkę turystyczną i okazuje się, że jestem na szlaku do Siamoszyc. A ponieważ w Siamoszycach nad zbiornikiem znajomy ma działeczkę rekreacyjną, postanawiam sprawdzić czy przypadkiem towarzystwo tam nie urzęduje. Na miejscu jest kilka osób i akurat załapuję się na grilla :) Przed zmrokiem wyruszam w poszukiwaniu sklepu i miejsca noclegowego. Zakupy na noc robię w Kroczycach, a rozbijam się pod skałkami niedaleko Podlesic, uprzednio podprowadzając rower po stromym zboczu.

    Dzień 4

    Podlesice - Katowice

    106 km | 632 m ↑

    Strava: https://www.strava.com/activities/1543209404

    Rano widok mam bardzo przyjemny :) Dziś ostatni dzień wolności, więc nie pozostaje nic innego, jak powoli kierować się do domu. Robię jeszcze małego zawijasa do Mirowa, by stamtąd dostać się przyjemnym wąskim asfaltem do Żarek. Dalej zamknięta jeszcze drogą w remoncie do Myszkowa. Na szczęście jest już prawie skończony, więc jedzie się dobrze. W Zawierciu robię przerwę obiadową w sprawdzonym lokalu. Dalej sprawdzam alternatywne ścieżki w kierunku Niegowonic, które nie zawsze okazują się asfaltami. Od Dąbrowy Górniczej do domu jadę już jakąś dziadowską trasą po Sosnowcu itp. więc szkoda strzępić ryja :)

    Cały album foto

    A już jutro startuję w maratonie Tour de Silesia na dystansie 600 km.

    Kawał ciężkiej trasy się szykuje. Limit 36 godzin nie pozwala na zbytnie obijanie się po drodze. W tamtym roku żyłowanie było mocne, bo po pierwszych 300 km na liczniku mieliśmy średnią 34,4 km/h. Tym razem może poza początkiem, nie planuję jazdy w grupie. Moim celem jest dojechać w limicie i szlifować dyscyplinę podczas jazdy solo, a także spotkać znajome twarze :) Jak będzie – zobaczymy.

    Nasze zmagania można będzie śledzić na żywo tutaj: http://tds.1008.pl/

    #byczysnarowerze

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km
    pokaż całość

  •  

    124252 - 39 = 124213

    Mała rundka po obrzeżach Katowic

    W tym tygodniu to już 137km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    128448 - 32 = 128416

    Pierwsze kilometry w tym roku. Dwie rundki wokół Muchowca + udało się spotkać 3 sympatyczne Alpaki :)

    W tym tygodniu to już 32km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    129460 - 19 = 129441

    Sport to zdrowie, do momentu nagłego spotkania z asfaltem xD Duża prędkość i nagłe naciśnięcie na przedni hamulec skutkuje wystrzeleniem jak z katapulty xD Trochę jestem zawiedziony bo chciałem 20km zrobić a przez wypadek zabrakło mi 1km ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Statystyki:

    Dystans: 19 km
    Wertykalnie: 372m(↑182m/↓190m)
    Czas: ◷00:46:33
    Średnie tempo: 2:25 min/km
    Średnia prędkość: 24,77 km/h
    Kalorie: 644 kcal

    W tym tygodniu to już 68km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    129745 - 24 - 23 - 31 - 20 = 129647

    Zbiorcze z tygodnia, wracam do rywalizacji po kilkuletniej przerwie xD

    W tym tygodniu to już 98km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    129838 - 22 - 27 = 129789

    No i po naprawie mojego dwukołowca znowu zacząłem jeździć. W niedzielę było spoko, bez wiatru, dobrze się jechało, dzisiaj niestety ciężej, ale dałem radę. Trenuję przed magiczną trasą 110km, będzie to o 3km dalej niż rok temu. Planuję w czerwcu dłuższe odległości, ale zobaczymy jak tam dupa, bo nogi dają radę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Statystyki:

    Dystans: 22 km
    Wertykalnie: 451m(↑231m/↓220m)
    Czas: ◷00:51:18
    Średnie tempo: 2:18 min/km
    Średnia prędkość: 25,94 km/h
    Kalorie: 737 kcal

    Dystans: 27 km
    Wertykalnie: 269m(↑138m/↓131m)
    Czas: ◷01:18:02
    Średnie tempo: 2:50 min/km
    Średnia prędkość: 21,10 km/h
    Kalorie: 835 kcal

    W tym tygodniu to już 49km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    136979 - 55 = 136924

    W tym tygodniu to już 127km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    144274 - 72 = 144202

    Pierwsze śmiganie od (prawie) tygodnia. Na początku zimno, potem troszkę za ciepło + miejscami zdradliwy, mokry, asfalt. Ogólnie całkiem fajnie mimo nakurwiania łokcia...

    Przy okazji - mógłby mi ktoś polecić w miarę spokojną trasę Katowice - Pszczyna? Śmigam na #szosa więc raczej asfalt musi być

    W tym tygodniu to już 72km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    153360 - 35 = 153325

    Statystyki:

    Dystans: 35 km
    Wertykalnie: 292.1m(↑141.2m/↓150.9m)
    Czas: ◷04:42:47
    Średnie tempo: 7:58 min/km
    Średnia prędkość: 7,52 km/h
    Kalorie: 3451 kcal

    W tym tygodniu to już 35km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    157354 - 35 = 157319

    W tym tygodniu to już 141km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    160742 - 11 - 27 = 160704

    Statystyki:

    Dystans: 11 km
    Wertykalnie: 155.152m(↑30.197m/↓124.955m)
    Czas: ◷00:32:57
    Średnie tempo: 3:05 min/km
    Średnia prędkość: 19,44 km/h
    Kalorie: 459 kcal

    Dystans: 27 km
    Wertykalnie: 90.879m(↑50.539m/↓40.34m)
    Czas: ◷01:36:21
    Średnie tempo: 3:35 min/km
    Średnia prędkość: 16,71 km/h
    Kalorie: 1157 kcal

    W tym tygodniu to już 62km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    164281 - 25 = 164256

    W tym tygodniu to już 106km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    168131 - 105 - 5 - 23 - 5 - 20 - 21 - 19 - 21 - 21 - 18 - 19 = 167854

    Formalności - dojazdy do pracy i jedna dłuższa runda po pracy, żeby złapać Pawła Pieczkę podczas ultramaratonu Race Trough Poland. Kolega zajął pierwsze miejsce, co było do przewidzenia, bo maraton nie był obsadzony prawie wcale, a przecież Paweł zajął drugie miejsce na MRDP :)

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km pokaż całość

  •  

    168374 - 106 - 137 = 168131

    Niestety brak czasu na dłuższe opisy... a już minął prawie miesiąc od wyjazdu, więc trzeba dodać do równika. Łudziłem się, że znajdę czas, ale to się tylko nawarstwia ;)

    Wypad z namiotem na relaksie. Po drodze poznałem niedzielnego rowerzystę, który okazał się być ciekawą osobą. Jeździ w długie trasy na motorach z namiotem. Pamir, Kirgistan... nocowaliśmy w Brennej przy drodze nad strumykiem, było o czym pogadać ;)

    Drugiego dnia namierzyliśmy się z @Mortal84 który to przeciorał mnie po górkach. Z bagażem lekko nie było, ale było fajnie i była okazja pogadać na spokojnie. Powrót pociągiem z Bielska.

    Ostatnie i przyszłe wyjazdy, to głównie wypady z namiotem, żeby testować nowy ekwipunek pod #nc4000

    Kilka zdjęć:

    https://photos.app.goo.gl/OxutCJNjtK9sXtZB3

    Strava:

    https://www.strava.com/activities/1509071483
    https://www.strava.com/activities/1511049126

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km
    pokaż całość

  •  

    169180 - 26 = 169154

    Mimo bólu tego cholernego łokcia postanowiłem się trochę przejechać. W sumie było całkiem przyjemnie.

    Wymieniłem rano klocki hamulcowe (przód i tył), hamuje teraz jak pojebion (ʘ‿ʘ)

    W tym tygodniu to już 81km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    170153 - 21 = 170132

    Ból łokcia.. Gigantyczny (ಠ‸ಠ) Do tego stopnia że nie jestem w stanie jechać. Chyba trzeba iść do lekarza, Dip Rilif nie pomaga ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    W tym tygodniu to już 55km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    170336 - 28 = 170308

    przyjemna jazda, dobrze, że dopiero mi pod domem dętka jebła xD

    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    174954 - 12 = 174942

    Dzisiaj tylko tak o :) plus burza zaskoczyła (ꖘ‸ꖘ)

    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    177419 - 24 = 177395

    Statystyki:

    Dystans: 24 km
    Wertykalnie: 70.399m(↑30.047m/↓40.352m)
    Czas: ◷01:02:59
    Średnie tempo: 2:35 min/km
    Średnia prędkość: 23,12 km/h
    Kalorie: 1104 kcal

    W tym tygodniu to już 24km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    13878,38 - 17,40 = 13860,98

    Dzisiaj mała wycieczka na tamę w Goczałkowicach

    Statystyki:

    Dystans: 17.40 km
    Czas: ◷00:58:55
    Średnie tempo: 3:23 min/km
    Średnia prędkość: 17,73 km/h
    Kalorie: 744 kcal

    #rolkomaraton #ruszkatowice

  •  

    177726 - 34 = 177692

    Ale dziś byłem słaby... Jeszcze ten wiatr ( ͡° ʖ̯ ͡°) Ale jakoś wymęczyłem te 3 dyszki

    W tym tygodniu to już 34km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    177939 - 16 - 26 - 18 = 177879

    #rowerowyrownik #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów