•  

    Abul Mogard - Despite Faith

    Pewnie już to kiedyś wrzucałem, ale myślę, że jest dobra okazja, żeby zatostować to raz jeszcze.

    Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nie mogłem być na jego koncercie w ramach Tauronu w zeszłym roku w , ale przed chwilą ogłoszono, że Abul Mogard zagra w ramach Festiwalu Ambientalnego we Wrocławiu, 23. listopada.

    Tym razem tego nie przegapię ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #ambient #drone

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Denzel Curry - ULT

    A tak w ogóle, to ostatnio myślałem sobie o czymś takim, jak żywotność (pod)gatunków muzycznych. I w sumie to jest ciekawa sprawa, zwłaszcza dla tych, którzy mówią, że "kiedyś to było". A to dlatego, że od 60 lat w sumie nic się nie zmieniło ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wiadomo, że główne gałęzie przemysłu muzycznego: pop, rock, elektronika, jazz czy hip-hop (czy co tam sobie zamarzysz) będą raczej trzymały się nieźle i zawsze znajdą chętnego na oferowane przezeń korzyści. Ale jak już zejdziemy nieco niżej (zwłaszcza tacy puryści jak chociażby ja) robi się ciekawiej. "Śmierć z przyczyn naturalnych" dotknęła już przecież takie tuzy jak prog rock, techno (tu akurat mamy całkiem fajne zmartwychwstanie) czy r&b (które też się (chyba) fajnie odradza). A co dopiero, jeżeli chodzi o graczy mniejszego kalibru.

    Ale dlaczego o tym piszę w kontekście Denzela Curry'ego - jednego z największych na współczesnej scenie hip-hopowej. Pewnie dlatego, że (przynajmniej według mnie) stylistyka trapowa chyli się ku wspomnianemu akapit wyżej upadkowi. Zresztą w tym gatunku to chyba coś na kształt naturalnego cyklu, bo jeszcze przecież parę lat temu królowały w nim naleciałości jazzowe.

    A może dlatego, że nie wiedziałem co przy tym kawałku napisać (bo jak to wrzucać coś bez chociażby jednego zdania) a po prostu bardzo mi się podoba? No i przy okazji popier***ć trochę głupot ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #muzyka #hiphop #rap #trap #southernhiphop

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @user48736353001: r'n'b się trzyma mocno cały czas przecież, chyba że przez to odrodzenie masz na myśli ostatnie 20 lat. Pod koniec lat 90 i na początku ubiegłej dekady tacy artyści jak Maxwell, Aaliyah, Usher, Timberlake czy Rihanna Beyonce trzymali ten gatunek mocno(zresztą nadal Bey czy Rihanna mają ogromny posłuch), potem trochę zaszło przetasowanie w gatunku za sprawą 808's i stylistyka się zmieniła ale sam gatunek nieustannie pojawia się w mainstreamie i tej odświeżonej formie i bardziej klasycznej (The Weeknd, Drake, Khalid, Miguel, Frank Ocean, SZA, Sampha)

      Pewnie dlatego, że (przynajmniej według mnie) stylistyka trapowa chyli się ku wspomnianemu akapit wyżej upadkowi.
      prędzej czy później na pewno ale tacy gracze jak chociażby Carti pokazują że w tej muzyce nadal zostało sporo nieprzebytych ścieżek, póki co ostatnie 2 lata były najlepsze pod względem popularności rapu w ogóle a tendencja nadal jest zwyżkowa, pisze się od kilku lat, że rap właśnie przechodzi swoją "punk" erę i pewnie jeszcze ładnych kilka lat dominacji tego gatunku w przemyśle muzycznym nas czeka.

      Zresztą w tym gatunku to chyba coś na kształt naturalnego cyklu, bo jeszcze przecież parę lat temu królowały w nim naleciałości jazzowe.
      ale Ty piszesz o rapie czy trapie? Bo w trapie naleciałości jazzowe nigdy nie królowały a w rapie nie królują od dobrych 15 lat więc nie rozumiem co tu miałeś na myśli.

      Kawałek zacny, Imperial wciąż najlepsza płyta Denzela ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

  •  

    Republika - Na barykadach walka trwa

    Do dnia dzisiejszego nie byłem w stanie odpowiedzieć na proste pytanie: "Nowe Sytuacje" czy "Nieustanne tango". I w sumie... dalej nie wiem. Nie chcę powielać tutaj banałów nt. Funduszów Spójności czy Egzaminów Dojrzałości, pojedynek z cyklu "Piosenka vs. piosenka" też raczej nie wchodzi w grę.

    Z jednej strony "Nowe Sytuacje" to pragmatyzm, chłód, wyrachowanie. Niektórzy może stwierdzą, że i dosyć "bezpieczne". Bo gdy republikańska maszyna zrywa się ze smyczy w końcówce "Na barykadach..." czy w "Wielkim hipnotyzerze", nic jej nie zatrzyma. W "Nieustannym..." momentami wychodzi słońce, czasami chyba przygrzewa aż za bardzo ("Zróbmy to teraz", "Fanatycy ognia"), ale też nie można cały czas chodzić w kożuchu.

    A do tego "Psy Pawłowa" czy "Hibernatus" to killery na miarę "Śmierci w bikini" czy "Arktyki".

    I bądź tu człowieku mądry i pisz wiersze.

    #muzyka #polskamuzyka #postpunk #newwave #nowafala #coldwave #zimnafala

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Republika - Prąd

    W ramach płynnego przechodzenia ze wpisu do wpisu, tym razem już tylko o muzyce. A właściwie o Republice.

    W końcu udało mi się przeczytać kobyłę Leszka Gnoińskiego nt. toruńskiego zespołu. Ogólnie jest to rzecz jak najbardziej polecenia, napisana wartkim językiem, szybko się czyta i się nie przykrzy. Może w środku nie ma rzeczy powodujących opad szczęki, ale na pewno nie były to zmarnowane pieniądze.

    Wydaje mi się, że w swoich wpisach zbyt dużo mówię o miłości do ładnych piosenek, a nie do konkretnych zjawisk. A to chyba nieuczciwe wobec zimnej fali.

    Ten polski odprysk post-punku (czy tam nowej fali) chyba do końca życia pozostanie moim ulubionym (pod)gatunkiem muzycznym. I bardzo duża w tym zasługa Republiki. Co ciekawe, wyżej stawiam chyba Klausa Mitffocha i (przede wszystkim) Siekierę, ale z tych wszystkich zespołów to chyba ekipa Grzegorza Ciechowskiego niesie ze sobą najciekawsze rzeczy - w samym brzmieniu jak i w całej otoczce.

    Bo tak naprawdę nie da się ukryć - polska nowa fala to tak naprawdę bezczelne kopiowanie z Zachodu. Ale mimo wszystko jest w tym coś, co stoi za sukcesem hmm... Wiedźmina (wiem, naprawdę dziwne porównanie). Mianowicie jej autentyczność, pewnego rodzaju swojskość (nie mylić tego z tym, że swojskie jest i disco polo), a przede wszystkim duch wspólnoty, który tworzył się w tych beznadziejnych latach 80. To wszystko brzmi trochę paradoksalnie, biorąc pod uwagę, że te wszystkie zespoły rozpadały się pod byle pretekstem.

    Ale najciekawiej w tym wszystkim wypada końcowe brzmienie. Te nie zamierzone doskonałości czy lekki brud (sprzęt i warunki były jakie były, miałeś szczęście jak nagrałeś płytę) dodają temu wszystkiemu pewnego uroku i magnetyzmu, który u mnie wraz z upływem lat raczej nie spadnie.

    PS. "Nowe sytuacje" to dalej 10/10, ale do dzisiaj zachodzę w głowę, jak Ciechowski mógł się zgodzić na nagranie "1984".

    #muzyka #polskamuzyka #postpunk #newwave #nowafala #coldwave #zimnafala

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Grzegorz Ciechowski i Robert Gawliński - Nie pokonasz miłości

    W ramach niejako kontynuacji wczorajszego wpisu

    Tak generalnie, to nie mogę zbytnio powiedzieć, że do czegoś w życiu doszedłem, czy też się dorobiłem. Twierdzę raczej, że ludzie mają tendencję do przeceniania swoich osiągnięć i przesadnego cieszenia się (zwłaszcza w kontakcie z drugim człowiekiem) z rzeczy czy stanów, których to posiadanie powinno raczej być/przychodzić naturalne. Jedyne, co mnie jako tako trzyma na świecie to muzyka wszelaka. Lubię słuchać, lubię o niej rozmawiać a także o niej pisać (choć nie zawsze z dobrym skutkiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Ale jest też w niej coś, co mi w niej przeszkadza.

    Mianowicie, w tzw. pompie mam wokale i teksty. Nie obchodzą mnie one kompletnie, no chyba, że wokal jest tak straszny, że psuje przyjemność z całej reszty. Są jednak dwa wyjątki od tej reguły. Co ciekawe teksty, o których teraz piszę nie są najwyższych lotów, nie można ich nazwać intelektualną ucztą. Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie, trącą banałem, od którego zawsze jak najdalej uciekam.

    Jednak "Hej Hej!" i bohater dzisiejszego odcinka, "Nie pokonasz miłości" duetu Gawliński i Ciechowski, mają dla mnie szczególne znaczenie i chyba zostaną ze mną do końca życia. Szkoda, że w raczej kontekście dosyć bolesnym, bo pojawiły się w momentach, w których zaprzepaściłem szansę na chociażby częściowe pozbycie się z mojego życia tego quasi-nihilizmu, o którym wspominam na początku. Bo przy drugiej osobie (choć teoretycznie nie mam o tym pojęcia) takie bzdurne myśli łatwo wyrzucić z głowy. Ale z innej strony, kiedy dojdzie do trzeciej próby przełamania tego impasu, te dwa utwory będą dla mnie latarnią morską i oświetlą skały, których to powinienem uniknąć.

    Co ciekawe, o samej piosence "Nie pokonasz miłości" nie mogę powiedzieć kompletnie nic dobrego XD, poza tym, że to jest słabiutka kompozycja uwielbianego przeze mnie Ciechowskiego (który przecież talent do takich rzeczy miał nieprzeciętny), ale najwidoczniej i nad muzyką wisiała klątwa pierwszego "Wiedźmina".

    PS. Tak w ogóle, to w ciągu najbliższych dni szykuje się kilka wpisów o Republice i Ciechowskim, w końcu udało mi się dopaść do "Nieustannego tanga" Gnoińskiego, mega książka!

    #muzyka #muzykafilmowa #pop #poprock #polskamuzyka

    trochę #feels i #feelsmusic

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Starczy tego lenistwa, czas popisać trochę o poważnych rzeczach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Nie sądziłem, że to kiedykolwiek przejdzie mi przez palce, ale w końcu RMF do czegoś się przydało się. Bywają tygodnie w roku, w których w samochodzie spędzam dość sporo czasu i, paradoksalnie, w trakcie jazdy nie lubię słuchać tych swoich spotifajów i innych ambitnych zdawałoby się rzeczy. Gdyby nie to "zboczenie", w życiu nie pomyślałbym, aby tknąć nowy album Darii Zawiałow.

    Często (może zbyt często) podkreślam, że mam słabość do ładnych piosenek. A na dodatek kompletnie nie spodziewałem się tego, że "komercja" tak często będzie katować utwór zupełnie niepodobny do współczesnej matrycy polskiej muzyki rozrywkowej. Czego tu nie ma? Postpunkowy, przybrudzony riff, perkusja niczym automat z lat 80. a do tego wszystkiego klawisze chłodne jak jesienny poranek. Prędzej spodziewałbym się czegoś takiego na płycie Lust for Youth, Sixth June czy wręcz Lebannon Hannover. A i wokal Darii jakby do tego wszystkiego podobał.

    Najśmieszniejsze jest to, że to kolejna (polska) piosenka, która "wkręca" mi się w dość trudnym momencie mojego życia. Ale o tym może jutro, żeby nie robić z wpisu kolejnej kobyły. Myślę, że nie spodziewacie się (o ile ktoś to czyta ( ͡° ͜ʖ ͡°)) z kim powiążę "Hej Hej!".

    Daria Zawiałow - Hej Hej!

    #muzyka #indiepop #synthpop #polskamuzyka

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Ten uczuć gdy wśród znajomych nie możesz zażartować, ze najchętniej to „how to dissapear completely”, bo nigdy nie słuchali Radiohead ¯\_(ツ)_/¯

    #ryszarddzejms2017 #muzycznememy

  •  

    Joy Division - Wilderness

    Ale tym, że wczoraj pojawił się dosłownie jeden (!) wpis nt. "Unkown Pleasures" na mirko, to jestem absolutnie zdziwiony (chyba, że obserwuję złe tagi ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Przecież za JD dostaje się najłatwiejsze plusy tutaj ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Nie chcę uciekać w patos, powtarzać jak mantrę, że "Joy Division wielkim zespołem był", bo to chyba też nie o to chodzi. Ale z okazji tej rocznicy, muszę przyznać, że gdyby nie pewien mroźny, leniwy lutowy wieczór '08, to bym pewnie po raz kolejny pisywał, w jaką ekstazę wprowadza mnie "The Dark Side of the Moon". To właśnie od filmu "Control" i kiedy to po seansie sięgnąłem po składankę "Substance" (Której to UP były solidnym fundamentem) rozpoczęła się moja piękna muzyczna podróż, która trwa do dnia dzisiejszego.

    Nie chodzi w niej o "najlepsze piosenki to te, które już dobrze znamy". Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie - cały sens jest w tym, czego jeszcze się nie poznało. Że czasami warto zajrzeć w głąb siebie (cholera, miało nie być patosu), że muzyka zawsze rozumie i zawsze przy tobie będzie.

    #ryszarddzejms2017

    #muzyka #postpunk
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Pejzaż - Bałtyk

    Początkowo miałem napisane parę przemyśleń na temat polskiej muzyki, ale stwierdziłem, że wypisuję głupoty i w tę leniwą niedzielę nie ma o co kruszyć kopii ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zamiast tego napiszę tylko, że "nie ma lepszego od Bartosza Kruczyńskiego". Podziękuję za tę całą fenomenalną robotę z zakurzonymi polskim samplami w "Ptakach" oraz w "Pejzażu". A także za to, że chyba z jego utworami mam najsilniejsze (co prawda niekoniecznie w pełni pozytywne, ale przecież nikt nie mówił, że nie będzie łatwo) wspomnienia.

    #ryszarddzejms2017

    #mirkoelektronika #downtempo i troszkę #balearicbeat no i #dobrebopolskie
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Earth Trax - Deprive Me of Air

    Pierwsze gorące weekendy w tym roku powodują to, że rozpoczyna się sezon na deep house.

    #mirkoelektronika #muzykaelektroniczna #deephouse

    #ryszarddzejms2017

    źródło: youtube.com

  •  

    Rainer Veil - Struck

    W piątek, podczas tradycyjnego przeglądania muzycznych nowości, też trochę przypadkiem, zorientowałem się, że po 8 latach brytyjskich duet Rainer Veil wydał swój długogrający debiut, "Vanity".

    Przez parę dni chodził mi po głowie jeden z ich utworów, nie wiedziałem do końca który. Aż w końcu mnie olśniło wczoraj wieczorem, przy myciu zębów (bo oczywiście nie chciało mi się nawet "przelecieć" ich dwóch epek ( ͡° ͜ʖ ͡°)).

    Może zabrzmi to śmiesznie, ale ten "przypadek" może być związany z podświadomością czy też tęsknotą. Ostatnie wydawnictwo RV pochodzi z 2014, z czasów, w których "ambitna" muzyka klubowa miała twarz Buriala i nurzała się we wszelakich ambientalnych i delikatnych technoidalno-house'owych odcieniach.

    Może ta tęsknota wynika tego, że obecne trendy kompletnie mi nie odpowiadają. Samplowanie odgłosów tłuczonego szkła, wystrzałów z pistoletów czy próby łączenia muzyki elektronicznej z chóralnymi wyśpiewami powodują gubienie tego, co imo na parkiecie najważniejsze - rytmu i (uwaga, wyświechtane słowo) pulsu. A poza tym zmniejszają zawartość muzyki w muzyce - gdybym chciał posłuchać eksperymentów, wolałbym wybrać jakiegoś elektroakustyka. Mam tylko nadzieję, że te wszystkie "deconstructed cluby" znikną równie szybko, jak się pojawiły.

    #mirkoelektronika #futuregarage i trochę #ambienttechno

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    A tak w ogóle, ostatnio zrobiłem dosyć mocny zwrot w kierunku ambientów (może to dlatego, że tak naprawdę nic innego godnego uwagi w tym roku nie wychodzi?) i wracam sobie akurat do płyt Deaf Center.

    O ile jestem z reguły sceptyczny, jeżeli chodzi o nurt "modern classcial", tak tutaj proporcje między "starym" a "nowym" wydają się jak najbardziej odpowiednie. Dodając do tego klasyczny, skandynawski "chłód" i zręczne lawiracje pomiędzy jasną i ciemną stroną mocy, otrzymujemy ambient (prawie idealny). Odpowiedni dla pogody, którą we Wrocławiu mieliśmy dzisiaj.

    Deaf Center - White Lake

    #ambient #darkambient #modernclassical

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    A tak generalnie, to zmieniłem ostatnio trochę swoje podejście do muzyki.

    Do tej pory wyglądało to tak, że skupiałem się na nowościach i z tej okazji "uzupełniałem braki w wiedzy"(w starannie wyselekcjonowanych na RYMie singlach, epkach, płytach czy kolimacjach ( ͡° ͜ʖ ͡°)) na temat konkretnego artysty, oczywiście z kręgu muzycznego, który mnie w jakikolwiek sposób interesował.

    W pewnym momencie stwierdziłem, że mój pogląd na muzykę się na tyle zmienił (a i tak naprawdę o wielu rzeczach pozapominałem, setki przesłuchanych rocznie płyty robią swoje), że przy okazji premiery nowych wydawnictw, dla wybranych artystów, przypominam sobie ich poprzednie dzieła.

    I tak sobie teraz myślę, że ominęła mnie masa perełek, które już kiedyś w swoim życiu słyszałem, a o których "niesłusznie" zapomniałem. Pierwszy lepszy przykład z brzegu:

    Fennesz - Circassian

    #mirkoelektronika #muzykaelektroniczna #ambient #glitch

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Muszę się do czegoś przyznać. Wczoraj, po raz pierwszy po wyjściu z koncertu, nie mogłem łatwo odpowiedzieć sobie na pytanie: co tak naprawdę myślę o tym występie.

    Na pewno utrudniło to moje podejście do muzyki. Zazwyczaj kompletnie "odcinam" artystę od jego dzieła, nie przejmuję się kontekstem - "czyste", "proste" spojrzenie na każdy kolejny dźwięk, utwór, płytę.

    Tak się złożyło, że wczoraj we Wrocławiu swój przystanek na trasie po Europie miał Author & Punisher wraz Linguą Ignotą (dzisiaj są w Warszawie, ale jak kto nie wiedział, a chciał pójść, to już się impreza dawno zaczęła) z gościnnym występem blackmetalowców z Wayfarer. O koncercie dowiedziałem się przypadkiem, z jednego z facebookowych fanpage'ów. O samych artystach zbyt wiele nie mogłem powiedzieć, przejrzałem oceny i opinie na RYMie, do tego w pamięci miałem wrzucany kiedyś przez @Please_Remember duży materiał o Ignocie (w sumie go tylko pobieżnie przeleciałem). Jako że cena była zachęcająca, a i co człowiek ma lepszego do roboty we wtorkowy wieczór, postanowiłem się wybrać.

    Punktem wyjścia do napisania tego posta nie są ani lekko przynudzający (to głównie przez te inklinacje do post-rocka, choć momentami brzmieli jak Earth, co się chwali) blackowi neofici z Denver ani otoczony imponująca maszynerią i charakteryzujący się ciekawym brzmieniem Author & Punisher, tylko niepozorna blondynka rodem z USA.

    Muzycznie brzmi jak Prurient wpuszczony do dowolnego darkwave'wego składu, który nasłuchał się zbyt dużo muzyki klasycznej - raczej średniawka. Cały "żart" polegał jednak na wykreowanej atmosferze (bardzo prostymi środkami, po które sięga zadziwiająco mała liczba artystów) oraz bardzo silnym podłożu emocjonalnym występu. Do tego (mimo że nie jest akurat w tym elemencie jakimś ekspertem) muszę przyznać, że głos artystki też robił wrażenie.

    Z tego co pamiętam (pamiętałem?) historia Linguy nie jest zbyt "ciekawa", raczej nikt by się z nią nie zamienił. O ile dobrze zrozumiałem to muzyka, którą tworzy, pełni rolę terapii. To też moim zdaniem dobry przykład, jak myląca może być powierzchowna ocena konkretnej osoby, np. na podstawie wyglądu. Obserwując Linguę przed występem (stała pod sceną na koncercie Wayfarer) i nie wiedząc o jej historii kompletnie nic, to każdy z nas patrząc na tę w sumie atrakcyjną blondynkę nie byłby w stanie wyobrazić, że taka osoba może przejść przez gehennę.

    Co do samego występu, to niespotykane w nim było to, że Lingua rozstawiła się ze sprzętem na widowni, wyposażona w parę lamp, udanie kreowała odczucia wizualne (momentami wyglądała naprawdę dość przerażająco) i atmosferę mroku i tajemniczości (zwłaszcza swoim głosem, o którym wspomniałem). A żeby było mało, chwilami brała do ręku mikrofon i chodziła wśród zgromadzonej widowni. Co więcej, były momenty, w których, wśród "tłumu" padała na kolana. Zresztą tego rodzaju ekspresja, wśród muzyków z kręgu death industrialu (no może za wyjątkiem tego, że nie robi się tego na scenie) jest dość popularna.

    Od tego występu minęły już jakieś 24h godziny, a ja dalej nie wiem, co o tym wszystkim mam sądzić. Na pewno wrócę do historii Linguy (na szczęście już sobie znalazłem), ten post też miał mi pomóc poukładać do wszystko w głowie. Ale chyba się nie udało.

    Lingua Ignota – all bitches die (bitches all die here)

    #industrial #deathindustrial #darkwave #neoclassicaldarkwave i chyba trochę #performance #sztukanowoczesna (?)

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    DJ Metatron - State of me

    "Domowy wyrzutek, poszukujący sensu i głębi życia, popadający przy tym w melancholię".

    Od zawsze zazdrościłem osobom, które potrafią w 2-3 słowach (ewentualnie zdaniach) błyskotliwe scharakteryzować i oddać to, co czuli przy konkretnym utworze/nagraniach/płycie/artyście. Swego czasu próbowałem ten styl naśladować, raczej z marnym skutkiem, bo wychodziły mi zazwyczaj 2-3 akapity (a kto ma czas na czytanie tak długi wywodów w internecie, gdzie wpis goni wpis?), na dodatek tak koślawo i dosłownie jak w powyższym zdaniu.

    Abstrahując od mojej skromnej osoby, piękny jeest to utwór, nie zapomnę go nigdy.

    #muzyka #mirkoelektronika #deephouse #outsiderhouse #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: Apollo1993, A.............h +5 innych
    •  

      @user48736353001: zajebisty jest ten kawałek, tak samo jak wiekszosc tworczosci pod 6 aliasami. do tego mix RA z 2013, Prince Of Denmark - This is not (Giegling Mix 02), DJ Metatron aka Traumprinz - This Is Not (Giegling Mix 07)

      i Planet Lonely(chyba najlepsze z jego tegorocznych wydawnictw) bo nothing to lose jest dosyć mierne w porównaniu do np. 8.

      inna sprawa, że wypuszczanie 3 longplejów rocznie nie służy mu imo :S
      pokaż całość

  •  

    Ricardo Donoso - The Bow and the Lyre

    Planowałem rozpisać się bardziej na temat tego, jak w tym roku doskwiera mi brak czasu na wszystko, a w szczególności na muzykę. Do tego chciałem napisać parę ciepłych słów o wydarzeniu, w którym od kilku lat biorę udział, raczej bz oglądania się na okoliczności.

    Oczywiście życie wykręciło mi numer i miałem jeszcze mniej czasu niż zazwyczaj ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dlatego napiszę, że bardzo cieszę na odbywający się we Wrocławiu w ten weekend Festiwal Ambientalny. A zwłaszcza na pierwszy dzień, na którym będzie grał Ricardo Donoso, Nanook of the North i Jan Jelinek (chodź szkoda, że nie solo) z sympatycznym japońskim cymbalistą Fujitą (i mówię to bez cienia ironii). Zestaw bardzo mocny, a drugiego dnia podobne atrakcje.

    #mirkoelektronika #ambient #darkambient #drone #progressiveelectronic #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Andy Stott - Hatch the Plan

    Przypomniał mi się (a na dodatek siadł niesamowicie) kolega Andy. I dzięki temu musiała być to dobra niedziela.

    #mirkoelektronika #dubtechno #ryszarddzejms2017

    źródło: youtube.com

    +: a_new_error, A.............h +10 innych
  •  

    Autechre - NTS Sessions 1-4

    Po zapoznaniu się z ponad połową materiału przygotowanego i zagranego w audycji radiowej, przez legendarny duet Autechre, z pewnością mogę stwierdzić, że w swoim życiu, jeżeli chodzi o muzykę elektroniczną, słyszałem już wszystko.

    Można się zżymać na to, że materiał trwa 8 godzin. Z pewnością 9 na 10 osób, który odpali te nagrania chociażby na chwilę, to stwierdzi, że tego nie można w jakikolwiek sposób nazwać muzyką. I prawdopodobnie można będzie przyznać im rację. Brytyjski duet po mistrzowsku poruszą się między ambient, glitchem i techno, klejąc z tego mocarne, agresywne brzmienie.

    Są momenty szaleńczej zabawy, znajdzie się też chwila oddechu a wszystko odbywa się w kosmicznym wręcz, futurystycznym klimacie. Śmiało można rzec, że "future is now, old man".

    #muzyka #mirkoelektronika #idm #glitch #techno #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: W.....0, Rapepo +8 innych
  •  

    W dzisiejszy wieczór ciekawy, acz stosunkowo standardowy przypadek.

    Swego czasu było sobie takie trio jak Skywave, wśród szugejzowych freaków doskonale znane. Moim zdaniem zespół trochę o zaprzepaszczonym potencjale. Dwie pierwsze płytki wybitnie budżetowe, na których można znaleźć sporo dobrych pomysłów, aczkolwiek brakuje na nich ostatecznego szlifu i odrobiny dobrej produkcji. Trzecia, wydana już profesjonalnie, do dzisiaj jest z rozrzewnieniem przez niektórych wspominana, zwłaszcza wśród tych, którzy na początku XXI wieku czekali na coś nowego od MBV.

    Ciekawiej robi się jak popatrzymy na to, kto tworzył ten zespół. Mimo że były to młode chłopaki z prowincji, to jeden z nich, niejaki Olivier Ackermann , postanowił poszukać szczęścia w wielkim mieście. I to mu się udało, dołączył do A Place to Bury Strangers, których przedstawiać nie trzeba i z powodzeniem lideruje im do dnia dzisiejszego, z efektem dość niezłym (nota bene wróciłem niedawno do ich pierwszych wydawnictw i, słodki Jezu, jaka dalej jest to miazga).

    Dzisiejszy wpis jest zainspirowany jednak innym członkiem grupy, perkusistą Johnem Fedowitzem, który po rozpadzie zespołu, wraz z trzecim członkiem Skywave, Paulem Bakerem, utworzył zespół Ceremony. We dwójkę, wraz z ludźmi dobieranymi na potrzeby chwili dalej ciągnęli en wózek i dbali o to, żeby słuchaczom pękały bębenki przy każdej możliwej okazji. Po pewnym czasie Baker opuścił zespół, Fedowitz jednak się nie poddał i pod szyldem Ceremony gra do dnia dzisiejszego.

    Dlaczego poświęcam mu tyle miejsca, mimo że to tylko kolejny z klonów MBV (a wszyscy wiecie, jak krytyczny mam stosunek do przesadnego naśladownictwa w muzyce). Po pierwsze, przy okazji premiery tegorocznego wydawnictwa (które można w sumie pomylić ze wspomnianymi APtBS), wróciłem do poprzednich wydawnictw Ceremony i doceniłem głównie album "Distance", z którym parę lat temu było mi nie po drodze. Nie to, żeby były ku temu specjalne powody, ale któż nie lubi odrobiny znanych, szugejzowych patentów?

    Po drugie, chciałbym (chyba) być jak John Malkovich, to znaczy Fedowitz. Nie oglądać się na innych i robić to, co kocham. Nie martwić się o nic (choć wiadomo, że z czegoś żyć trzeba). Nie szukać na siłę sposobów, by zaimponować innym ludziom. Moje uznanie dla niego jest tym większe po zeszłorocznym występie Ceremony we Wrocławiu. Bilety tańsze od butelki wódki, na sali może z 15 osób (na pewno nie więcej). Naparzasz w gitarę, drzesz się do mikrofonu, latasz po scenie, wydaje się, że na darmo. A jednak ktoś to docenia (jak niżej/wyżej podpisany), ktoś do tego za jakiś czas wraca. I w sumie tak chiałbym przeżyć i swoje życie.

    PS. Wiem, że wyszła z tego straszna klisza, że użyłem sporo okrągłych i wzniosłych słów, ale komu to się nigdy nie zdarzyło? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #ryszarddzejms2017 #noisepop #shoegaze
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Chyba każdy nas ma podobną definicję "złego dnia", takiego, jaki spotkał mnie dzisiaj. W pracy wszystko się sypie, a na dodatek słyszy się hiobowe wieści od przyjaciół.

    Wtedy zapętlam sobie ten numer BoC i zadaję sobie jedno zajebiście ważne pytanie.

    #mirkoelektronika #ambienttechno #idm #ryszarddzejms2017 pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: A.............h, KurtGodel +5 innych
  •  

    Zgodnie ze złożoną obietnicą, chciałbym przedstawić swoje muzyczne podsumowanie 2017 roku. Od razu uprzedzam, że będzie długo, nudno, ale mimo to zapraszam do lektury. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jeżeli miałbym krótko powiedzieć o tym, jaki był dla mnie poprzedni rok, to bez wahania rzekłbym: prawdopodobnie najlepszy w życiu. Bardzo intensywny, zarówno pod względem przesłuchanych albumów, jak i koncertów, w których uczestniczyłem. Wykręciłem naprawdę imponujące liczby (o nich za chwilę), które ciężko będzie je mi powtórzyć. Ale ma to też niestety swoją ciemną stronę i soby prostu zbyt dużo, przez co mój entuzjazm do odkrywania tegorocznych nowości znacząco osłabł. Głównym zarzutem, jaki mam do siebie, to strata czasu na mnóstwo przeciętnej muzyki, który oczywiście mógłby zostać wykorzystany dużo lepiej. Zwłaszcza, że dalej uważam, że mam dość duże dziury w swoim muzycznym „wykształceniu” a czasu, żeby to nadrobić coraz mniej. Do tego dochodzi fakt, że tej całej muzyki nie byłem w stanie spamiętać na tyle, aby wrócić po jakimś czasie do dyskusji na jej temat, ale o tym też jeszcze wspomnę.

    Zanim przedstawię to, co najważniejsze chciałbym podziękować twórcom RateYourMusic oraz Excela, dzięki którym nie pogubiłem się w gąszczu tegorocznych wydawnictw ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Z moich prywatnych obliczeń wyszło mi, że w 2017 roku oceniłem ok. 1000 wydawnictw – zawierają się w tym LP, kompilacje, mixtape’y, EPki jak i single. Wśród nich 370 pochodziło z ubiegło roku. Jak już wspomniałem, liczby mogą imponować, ale szczerze się przyznam, że mogę mieć spore kłopoty z zapamiętaniem tego, co było naprawdę istotne.

    Nie byłem też w stanie przesłuchać wszystkiego, co sobie założyłem, ale starałem się te najważniejsze wydawnictwa przesłuchać i ocenić, stąd też „wielkich nieobecnych” z mojej strony raczej nie widzę (może oprócz „Asynca” Ryuichiego Sakamoto oraz S/T Bicepa). Zapewne pominąłem dużo innych, równie ważnych rzeczy, ale odpadły one zapewne na etapie selekcji lub schowały się na tyle, że nie byłem w stanie ich wyłapać (ale może je kiedyś nadrobię )

    Jeżeli chodzi o artystów, którzy pojawiali się w mich głośnikach/słuchawkach – są do z reguły osoby/zespoły, które możemy zaliczyć do popularnych. Parę lat temu, w jakiejś dyskusji nt. podsumowania którychś z poprzednich lat, ktoś śmiał się, że to takie „the best of Fantano”. Nie chciałem z tym polemizować, bo w życiu nie oglądałem ani jednego jego nagrania, ale generalnie wiecie, czego możecie po mnie oczekiwać.

    Od razu uprzedzę, że nie wybrałem jedynego słusznego i najlepszego albumu w tym roku. Swoją roczną listę (którą możecie znaleźć w tym miejscu prowadziłem dosyć regularnie, są nawet przypisane numerki do poszczególnych wydawnictw. Niestety raczej nie jestem w stanie specjalnie uargumentować czemu to wyżej a to niżej (z powodów, o których pisałem wyżej), ale powiedzmy, że w miarę wiernie oddaje to moje uczucia wobec ubiegłorocznej muzyki.

    Czego słuchałem w zeszłym roku? Bardzo dużo elektroniki (wszelkiego rodzaju), do tego gitary (również te cięższe oraz nico łagodniejsze). Tradycyjnie trochę hip-hopu oraz niewielka ilość jazzu. Spokojnie każdy może znaleźć coś dla siebie.
    Na potrzeby podsumowania wybrałem 48 wydawnictw, które moim zdaniem najlepiej charakteryzują 2017 w muzyce. Podzieliłem je na kilka kategorii, które też niejako oddają ubiegłoroczne trendy i to, czego na co dzień w tych wszystkich dźwiękach szukam. Do każdego albumu podlinkowałem wpis na jego temat z mirko, są też linki do spotify. Tak więc, po tym długaśnym wstępie, zapraszam do „przeglądu wojsk” ( ͡° ͜ʖ ͡°). Jeszcze jedna uwaga – nie ma co przywiązywać się do kolejności, jest alfabetyczna.

    1. DOBRY RAP OD TYLU LAT – czyli bardzo dobre płyty, wydane przez artystów, którzy tak naprawdę nigdy mnie nie zawiedli i są niejako gwarancją muzycznej jakości

    William Basinski – A Shadow in Time - spotify – ambient, drone, tape music

    Converge – The Dusk in Us - spotify – metalcore

    Godflesh – Post Self - spotify – industrial metal

    Mount Eerie – A Crow Looked at Me - spotify – indie folk, singer-songwriter

    The Necks - Unfold - youtube – avant-garde jazz

    2. POWIEDZ STARY, GDZIEŚ TY BYŁ – czyli mniej lub bardziej spodziewane powroty po latach niebytu w całkiem niezłym stylu

    Floatation Toy Warning – The Machine that Made Us - spotify – chamber pop, indie pop, neo-psychedelia

    Gas - Narkopop - spotify – ambient, ambient techno

    LCD Soundsystem – American Dream - spotify – dance punk, new wave

    Oxbow – Thin Black Duke - spotify – experimental rock

    Slowdive - Slowdive - spotify – dream pop, shoegaze

    3. ROCK IS NOT DEAD – czyli dobre, gitarowe albumy

    Anwar Sadat – Ersatz Living - spotify – post-punk

    Oh Sees - Orc - spotify – garage rock, psychedelic rock

    Planning for Burial – Below the House - spotify – atmospheric sludge metal, post-rock, shoegaze

    Protomartyr – Relatives in Descent - spotify – post-punk

    Ufomammut - 8 - spotify – stoner metal

    4. TAŃCE, HULAŃCE, SWAWOLE – czyli taneczna elektronika w najlepszym (głównie mocno piwnicznym) wydaniu:

    Blanck Mass – World Eater - spotify – electro-industrial

    I Hate Models – Totsuka no Tsurugi - spotify – industrial techno

    nthng – It never ends - spotify – dub techno

    Perc – Bitter Music - spotify – industrial techno

    Talaboman – The Night Land - spotify – balearic beat, deep house

    5. ŁADNE RZECZY – czyli rok 2017 rokiem ambientu

    Angelo Badalamenti - Twin Peaks: Limited Event Series Soundtrack - spotify – ambient

    Forest Swords – Compassion - spotify – ambient dub, neo-psychedelia

    Gaussian Curve - Ceremony - spotify – ambient

    Rafael Anton Irisarri – The Shameless Years - spotify – ambient

    Various Artists – Mono no Aware - spotify – ambient

    6. ABSTRAKCJA.TV – czyli tzw. ambitna elektronika, którą ciężko objąć swoją wyobraźnią i przypisać jej „szufladkę”.

    Emptyset - Borders - spotify – noise, power noise

    Ben Frost – The Centre Cannot Hold - spotify – electronic

    James Holden & The Animal Spirits – The Animal Spirits - spotify – progressive electronic

    Second Woman – S/W - spotify – glitch, idm

    [Varg - The Nordic Flora Series Pt 3, Gore-Tex City](https://www.wykop.pl/wpis/23702235/varg-gore-tex-シティ-electronic-z-lp-the-nordic/) - spotify – electronic, future techno

    7. HIP-HOPy – czyli każdego roku wychodzą hip-hopowe albumy godne uwagi:

    Bedwetter - Volume 1: Flick Your Tongue Against Your Teeth and Describe the Present - spotify – abstract hip-hop, experimental hip-hop

    Dalek - Endangered Philosophies - spotify - abstract hip-hop, industrial hip-hop

    Kendrick Lamar – DAMN. - spotify – conscious hip-hop, west coast hip-hop

    Sadistik - Altars - spotify – abstract hip-hop

    Tyler, the Creator – Flower Boy - spotify – experimental hip-hop, west coast hip-hop

    8. TERAZ POLSKA – czyli (wciąż) „wtymkraju” wychodzi mnóstwo dobrej muzyki:

    BNNT - Multiverse - spotify – experimental rock, noise rock

    Jacaszek - Kwiaty - spotify – ambient, electroacoustic

    Mchy i Porosty - Hypnagogic Polish Music for Teenage Mutants - bandcamp - ambient

    Pin Park - Krautpark - youtube – electronic, post-minimalism

    Saagara - 2 - youtube – jazz fusion

    9. JAKA TO MELODIA – czyli rzecz o ładnych piosenkach:

    Kedr Livanskiy - Ariadna - spotify – outsider house

    Kelly Lee Owens - Kelly Lee Owens - spotify – ambient pop, art pop, tech house

    Ulver - The Assassination of Julius Caesar - spotify – synthpop

    [Vysokie Celo - Űrutazás](https://www.wykop.pl/wpis/24505973/vysoke-čelo-lot-na-ksiezyc-electronic-z-ep-űruta/) - spotify - electronic

    The War on Drugs – A Deeper Understanding - spotify – heartland rock, indie rock

    10. JESZCZE MŁODSZA GENERACJA A.K.A BANDCAMP-CORE – czyli artyści-debiutanci na dorobku:

    Gołębie – Wrzesień/Październik EP - spotify - shoegaze

    Widziadło - Void - youtube – atmospheric black metal

    Wiry - 2017 - bandcamp – experimental rock, lo-fi, minimal wave

    Koniec roku to również okazja, aby wspomnieć o tych albumach, które mnie w pewien sposób rozczarowały, zwłaszcza, że zostały nagrane przez naprawdę niezłych artystów. Są to (w kolejności alfabetycznej):

    Bjork – Utopia
    Bonobo – Migration
    Burial – Subtemple
    Fever Ray – Plunge
    The Flaming Lips – Oczy Mlody
    Four Tet – New Energy
    Liars – TFCF
    Mondkopf – They Fall but You Don’t
    Queens of the Stone Age - Villains
    Vince Staples – Big Fish Theory

    Ubiegły rok był dla mnie ważny również jeżeli chodzi o koncerty. „Na rozkładzie” mam 49 wykonawców, co bez większych festiwali i w sumie ograniczaniu się do miasta, w którym mieszkam (i na które też się z tego powodu żaliłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)) raczej nie jest złym wynikiem.

    Wydarzeniem roku był mnie koncert „Nowsza Aleksandria” w Puławach, z którego nawet wrzuciłem sporą relację (tutaj). Zwłaszcza, że nie spodziewałem się, że kiedykolwiek te utwory, z najważniejszej płyty w moim życiu, kiedykolwiek w swoim życiu usłyszę.
    Jeżeli miałbym wyróżnić kogoś jeszcze, na pewno byliby to: Converge, I Hate Models, Protomartyr, Ufommamut czy Ulver. Sporym rozczarowaniem okazali się Depeche Mode, trochę mniejszym Gas na Unsoundzie.

    Na sam koniec, chciałbym podziękować wszystkim obserwującym i komentującym moje wpisy. Po raz pierwszy „ruszyłem” z wpisami i spostrzeżeniami wobec muzyki. Przez ten rok powstało sporo, około 90 wpisów na temat ubiegłorocznych premier. Skala dosyć spora i raczej nie do powtórzenia. Na tę chwilę zdecydowałem, że nie powtórzę tego w 2018 roku. Nie oznacza to, że znikam. Ale o czym teraz będę pisał? Jeszcze nie wiem, ale do zobaczenia i usłyszenia!

    W ramach „bonusu” utworzyłem playlistę YT ze wszystkimi utworami, które wrzuciłem na mirko w 2017. Łapcie i bawcie się dobrze!

    #muzyka #ambient #experimental #hiphop #idm #indierock #muzykaelektroniczna #noiserock #polskamuzyka #postpunk #shoegaze #synthpop #techno i wiele, wiele więcej

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: h...........e, baniorz_z_modzela +19 innych
  •  

    Prurient - Falling In The Water (dark ambient, death industrial, drone, noise, z LP: Rainbow Mirror)

    Nie ma chyba lepszego albumu, którym mógłbym zamknąć (oczywiście umownie) swoją listę z 2017 roku. Myślę, że długość tego wydawnictwa (200 minut!) niejako ten wpis oddaje, jaką "pracę" (dla samego siebie) wykonałem przez ostatnie 12 miesięcy. Przez ten czas wysłuchałem mnóstwo muzyki, co ciekawszą starałem się tutaj opisywać. Początkowo miałem tego nie robić, ale myślę, że w następny weekend wjedzie jakieś podsumowanie - od razu uprzedzam, że nie będzie ono tak spektakularne jak chociażby te od Zimnioka ( ͡° ͜ʖ ͡°). A co mogę powiedzieć o samym "Rainbow Mirror"?

    Swego czasu pisałem nieco o Dominiku Fernowie, który stoi za licznymi industrialnymi projektami. Chwaliłem jego kreatywność, zacięcie i determinację - bo tym musi charakteryzować się ktoś, kto wydaje rok w rok tak dużo muzyki. Wiadomo, że w tej sytuacji trafiają się wydawnictwa lepsze i gorsze, na szczęście "Rainbow Mirror" należy do tej pierwszej grupy.

    Podstawy się nie zmieniły - chodzi tutaj głównie o połamany ambient przez to, co aktualnie Fernow ma pod ręką - mam tu na myśli głównie drone'y, industriale czy inne noise'y. Powoduje to oczywiście, że odbiór takiego dzieła nie jest łatwy, niektórzy wręcz powiedzą, że z muzyką to ma niewiele wspólnego. Może i mają rację, ale ten celowy zabieg każe słuchaczowi zwrócić uwagę na konwencje i zasady tworzenia kompozycji, czy melodia może być hałasem czy hałas melodią. Osobiście odbieram całą twórczość Fernowa jako swego rodzaju performance, który stawia pytania o rzeczy ważniejsze od muzyki, z pogranicza wręcz humanizmu.

    A poza tym kto powiedział, że sztuka musi być łatwa w odbiorze?

    #darkambient #deathindustrial #drone #industrial #noise i trochę #muzyka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: A.............h, wszyscy +9 innych
    •  

      @Please_Remember: Nie przesadzaj i tak nie mów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Moim zdaniem jest ono bardzo spójne i bardzo konkretne - czasami wydaje mi się, że osobiście o muzyce piszę zbyt wiele słów i mało komu chce się to czytać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Fernow to naprawdę świetny gość, zarówno w studio, jak i na żywo, ale jak już się któryś raz powtórzę, niełątwy w odbiorze.

    •  

      @user48736353001: ja czytam! i w sumie też lubię sporo pisać o muzycę, po prostu mam ostatnio lenia potęznego i nie chciało mi się rozpisywać o albumach na mojej liście, trochę żałuję tego teraz no ale w/e

      No ja mam sentyment do niego bo jakby nie patrzeć And Still, Wanting i Cocaine Death to moje pierwsze kroczki w tych klimatach i nadal bardzo uwielbiam te albumy

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Lotto - Heel (post-rock, z albumu: VV)

    Lotto było chyba moją największą muzyczną porażką 2016 roku. "Elite Feline" z niezrozumiałych względów kompletnie pominąłem. Otrzeźwił mnie nieco sławny już ranking GW z 16' ale nie na tyle, aby jak najszybciej nadrobić zaległości. Sytuacja ta zmusiła mnie do szerszego spojrzenia na polską muzykę, co w przeciągu całego roku chyba nie wyszło mi na złe.

    Wróciłem do tej płyty z okazji premiery "VV" i myślę, że to był dobry moment na zapoznanie się z muzyką Lotto. Nie będę jej tutaj charakteryzował, padło na jej temat wiele ciepłych (a co najważniejsze zasłużonych słów). Osobiście spodziewałem się nieco więcej niż poprawnej wariacji na temat Supersilent czy Earth, ale nie chcę absolutnie ujmować niczego chłopakom, bo tym albumem zrobili naprawdę wiele dobrego dla polskiej muzyki. Nawet więcej aniżeli się tego spodziewali.

    Na takie monotonne (w pozytywnym sensie), chłodnawe, minimalistyczne granie zawsze będzie popyt. Dlatego też, że na "VV" ekipa jest po raz kolejny autentyczna. Ma świadomość sukcesu poprzedniego dzieła ale nie stara jej się zdyskontować za wszelką cenę, lekko nieśmiało szuka nowej drogi, jednocześnie nie odcinając się od korzeni. A co najważniejsze udowadnia, że za fasadą brzmienia, nie wiem, jak to określić, antyhumanizmu i robotyki kryją się prawdziwe emocje.

    #muzyka #postrock #experimental #polskamuzyka #dobrebopolskie

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    James Holden & the Animal Spirits - Thunder Moon Gathering (progressive electronic, z LP: The Animal Spirits)

    Jaka to jest dobra płyta. Holdenowi już dawno temu można było przypiąć "łatkę" zdolnego producenta a każde kolejne wydawnictwo było coraz lepsze. Niektórych, zwłaszcza z tym dyskotekowym zacięciem, może dziwić kierunek, w który poszedł Byrytyjczyk, ale wydaje się, że obrał on właściwą drogę.

    "The Animal Spirits" jest albumem bardzo mocno odwołującym się do jazzu i jest świetnym przykładem na dość niepopularną raczej opinię, że "jazz bardzo lubi się z elektroniką". Należy podkreślić też to, że to jest niezwykle "żywa" płyta - zarówno pod względem samego brzmienia (nudy tu się raczej nie uświadczy), jak również instrumentarium - inaczej niż do tej pory u Holdena - syntezator jest tylko jednym instrumentem z wielu.

    Nie pomylę się zbytnio, jeżeli powiem, że głównym tematem jest trans i związane z tym przeżycia, czasami wręcz metafizyczne. Bo tak naprawdę nie da się odebrać inaczej płyty, na której wspomniany jazz (tutaj akurat w bardziej swobodnej formule) naszpikowany jest krautrockiem i psychodelą a rozbudowane aranżacje poszczególnych utworów przypominają post-rockowych klasyków.

    Muzyka na tym albumie jest bardzo ciepła i pogodna - tak więc jeśli nie słuchaliście jeszcze tej płyty, to nic lepszego na to pochmurne popołudnie dzisiaj nie znajdzecie - warto wpuścić do siebie nieco słońca ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #muzyka #muzykaelektroniczna #progressiveelectronic i chyba trochę #mirkoelektronika

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: Please_Remember, A.............h +4 innych
  •  

    Godflesh - Post Self (industrial metal, z LP: Post-Self)

    Nie bez powodu uważam Godflesh za swój ulubiony metalowy zespół. Jako główną przyczynę wskazałbym zapewne jego lidera, Justina K. Broadricka, artystę niezwykle wszechstronnego i utalentowanego. Co prawda całe życie porusza się wokół industrialu i jego pochodnych ale nieustannie się rozwija, szuka czegoś nowego i w sumie cały czas mu wychodzi. A przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie.

    Paradoksalnie, w swoim głównym projekcie Justin pozostaje dość konserwatywny. Brzmienie Godflesh nie zmieniło się zasadniczo od przeszło 30 lat, wydany w tym roku "Post-Self" nie odbiega od normy - dalej jest ciężko, jest głośno i mocno zgrzyta w tle.

    Materiał, co ciekawe, oparty jest na dubowych a czasami wręcz postpunkowych wstawkach, co może sprawiać wrażenie, że mamy rok 1987 a nie 2017 i jesteśmy tuż przed wydaniem "Streetcleanera" - "Post Self" to bardzo dobry album, któremu jednak brakuje "bożej iskry", żeby stać się dziełem wybitnym.

    PS1. To ostatni wpis w tym roku i z tej okazji chciałbym podziękować wszystkim, którzy przez ostatnie 12 miesięcy obserwowali tag (nawet jeżeli równało się to czyszczeniem listy powiadomień na zasadzie "oznacz jako przeczytane ( ͡° ͜ʖ ͡°)), rozdawali plus na lewo i prawo (( ͡° ͜ʖ ͡°)) i dzielili się swoimi wrażeniami w komentarzach. Jak już gdzieś niedawno pisałem - pisanie o tegorocznej muzyce w jakiś sposób mnie rozwinęło i mam nadzieję, że w przyszłym roku też będę miał czas i chęci aby działać dalej.

    Obecnie zastanawiam się na formułą przyszłorocznego zestawienia i przyznam się, że na razie nie mam pomysłu, a nie chciałbym się w jakichś sposób powtarzać, może ktoś byłby w stanie podsunąć mi jakiś pomysł? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    PS2. Na ten tydzień planuję jeszcze wpis do "pamiętnika", w przyszłym tygodniu powinny pojawić się ze 2-3 tegoroczne warte uwagi tytuły i tym samym zamknę rok 2017 (w zasadzie wszystkie "główne", interesujące mnie wydawnictwa mam osłuchane), tak łatwo się ode mnie nie odczepicie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    PS3. Tutaj znajduje się cała moja tegoroczna lista płyt (do numerków raczej nie ma co się przywiązywać) z tekstami, które pojawiły się na wypoku, w sumie też na wypadek tego, jakby znowu tagi miały się popsuć ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zachęcam do zaglądnięcia i ewentualnego skomentowania.

    #muzyka #industrial #industrialmetal

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: A.............h, dystopijny_brokul +4 innych
  •  

    Converge - Under Duress (metalcore, z LP: The Dusk in Us)

    Ciężko jest pisać o takich albumach jak "The Dusk in Us". Każde nowe wydawnictwo takiej ekipy jak Converge budzi w serwisach muzycznych poruszenie, bo zazwyczaj każdy chce ich docenić. Zresztą pisanie o chłopakach ze Stanów to czysta przyjemność, bo od wielu lat są po prostu znakiem jakości i wyznacznikiem prezentowanego poziomu.

    Chciałoby się rzecz, że znowu to zrobili. Mimo że na "The Dusk in Us" kompletnie nowych elementów jest jak na lekarstwo, to absolutnie nie można powiedzieć, że wpadają w bezmyślną kalkę i autocytowanie. Może to też kwestia tego, że czuć to, że w każdym utworze cały zespół daje z siebie wszystko i jest autentyczny w tym co robi. Że pod agresywną i brutalną wręcz maską tak naprawdę kryje się wrażliwość. Sprawia to, że słuchacz nie jest w żaden sposób oszukiwany i z chęcią zabiera się w ekstremalną i hałaśliwą podróż. Mówienie o katharsis w kontekście tej płyty wcale nie będzie nadużyciem.

    #muzyka #metalcore #hardcore #posthardcore

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Zimpel/Ziołek - Memory Dome (post-minimalism, z LP: Zimpel/Ziołek)

    Ten album jest świetnym dowodem na to, jak w ostatnich latach publika została przez polskich artystów "rozpieszczona". Jeszcze w okolicach 2010 roku ta płyta zostałaby okrzyknięta sensacją ale 7 lat później przechodzi chyba trochę niezauważona.

    Pewnie to kwestia rozbudzonych oczekiwań (a może to tylko dotyczy osobnika, który pisze te słowa?), ale po dwójce najważniejszych polskich muzyków spodziewałem się czegoś rewolucyjnego (albo i rewelacyjnego, kto tam wie). Dostaliśmy bardzo solidne wydawnictwo, które zarysowuje wyraźnie zarówno jazzowo-elektroniczne wpływy Zimpla jak i charakterystyczną gitarę (szkoda, że w wydaniu łagodniejszym niż na albumach Starej Rzeki) i wokale Ziołka.

    Mój odbiór tych czterech utworów, które złożyły się na to wydawnictwo: kameralny, a wręcz nieco intymny, sprawił, że rozpłynąłem się wraz z muzyką. Szkoda tylko, że nie było to duchowe, mistyczne doświadczenie, ale lekkie znużenie. A tego od muzyków tego pokroju raczej nie oczekuję.

    #muzyka #polskamuzyka #experimental #postminimalism

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    King Krule - Dum Surfer (art rock, z LP: The Ooz)

    Specjalnie się nie pomylę, jeśli o Archym Mrashallu powiem jako jednej z największych sensacji ostatnich lat, zwłaszcza biorąc pod uwagę, w jakim jest wieku. Następnie posłuchajmy sobie "The Ooz" i postawmy sobie pytanie: czy aby na pewno ten chłopak nie ma jeszcze 25 lat?

    Jego druga płyta jest jeszcze lepsza od debiutu. Przede wszystkim szacunek powinna budzić spora liczba gatunków, do których się odwołuje. Czego tu nie ma? Dostajemy w zasadzie przekrój najważniejszych nurtów muzycznych ostatniego 30-lecia - od post-punku, przez trip-hop aż po alternatywne r'n'b. Wszystko to w "piosenkowej" konwencji, która bardzo się dobrze sprawdza - zwłaszcza, że i głos Archiego do przeciętnych nie należy.

    Można mu oczywiście zarzucić, że tego wszystkiego jest momentami za dużo, że płyta pod koniec gubi nieco tempo, ale można zrzucić na karb młodego wieku. Ten facet będzie jeszcze wielki.

    #muzyka #artrock #indierock

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    I Hate Models - Absolution XXL (industrial techno, z EP: Absolution XXL)

    Już prawie grudzień, stąd też już niedługo czeka nas wysyp różnego rodzaju rankingów: najlepszych, najgorszych, płyty, osobowości, koncertów i czego tam jeszcze dusza wymarzy. Co prawda zazwyczaj nikt tego nie czyta (co najwyżej przegląda), ale mile widziane jest jest stworzenie czegoś takiego, zwłaszcza jeżeli Twoja działalność w zakresie muzyki jest większa niż przełączanie z Eska TV na Polo TV. I jeżeli musiałbym coś w tym stylu stworzyć (spokojnie, Wam to nie grozi) to w czołówce na pewno znalazłby się francuski producent.

    Pisałem o nim w ciągu roku sporo ciepłych słów - o występie we Wrocławiu, o fenomenalnej EP "Totsuka no Tsurugi" - dzisiaj chciałbym wspomnieć o jego pierwszym tegorocznym wydawnictwie.

    "Absolution XXL" nie porywa do tańca ale też nie daje chwili oddechu i refleksji. Priorytetem jest totalną mechaniczna rozwałka, a zamiast łez wzruszenia czeka nas co najwyżej (przyjemny) ból głowy. Kawał porządnej, acz niezbyt odkrywczej, łupaniny, co absolutnie (omen nomen) nie jest wadą.

    #muzyka #mirkoelektronika #techno #industrialtechno

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: RemigiuszGr, A.............h +5 innych
    •  

      @norivtoset: Jeżeli chodzi o "pomysł" to Twoja uwaga jest jak najbardziej trafna, jego ostatnia EPka "State of Control" jest niesamowicie wtórna, nie sądziłem, że można popaść w taki stan w ciągu 2 miesięcy, zresztą "Absolution XXL" niejako żeruje na "Warehouse Memories".

      Co do dwóch pierwszych zarzutów - ciężko mi oceniać, gdyż tak naprawdę nie mam aż takiej orientacji w temacie. Sam się łapie na tym, że masa zdolnych producentów mi ucieka, gdyż nie wydaje regularnych LP czy EP, a głównie na tej podstawie dobieram sobie muzykę.
      Jako DJ, na podstawie Instytutu Doświadczeń Własnych, wydawał mi się w miarę OK, ale to może z innego względu - techno na żywo najczęściej mnie nudzi (w sumie sam nie wiem dlaczego), chyba, że akurat trafiłem na całkiem niezły set.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    LCD Soundsytem - tonite (dance punk, new wave, z LP: American Dream)

    Jeżeli ktoś szuka kompendium muzyki lat 80. to nic lepszego nie znajdzie. James Murphy z reaktywowanym LCD Soundsystem zabiera nas w (nostalgiczną) podróż po dominujących ówcześnie stylach. Źródeł inspiracji jest tak wiele, że gdyby je wymienić, to zajęłyby więcej miejsca niż ta mini-recenzja.

    Całość brzmi, jakby od ostatniej płyty nie minęło wiele czasu (a tak naprawdę nie było ich 7 lat), a wszystkie "ciała obce" zostały bezboleśnie zaadaptowane do stylu grupy Jamesa Murphy'ego.

    Oczywiście, możemy się zarzekać, że "to wszystko już było" i że grupa "cały czas jedzie na kliku patentach", ale jak tego przyjemnie się słucha, mimo że kompozycje momentami wydają się za bardzo przeciągnięte.

    Jak to dobrze, że wrócili.

    #muzyka #muzykaelektroniczna #dancepunk #newwave

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Kedr Livanskiy - Fire & Water (outsider house, z LP: Ariadna)

    Często łapię się na tym, że samo brzmienie języka rosyjskiego mnie bawi, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. A co najlepsze, znakomicie brzmi ono w piosenkach, zwłaszcza tych ładnych. Dodaje on kolorytu i uroku, ale jednocześnie brzmi bardzo emocjonalnie i szczerze.

    Jest to tylko jeden z licznych atutów debiutanckiego LP rosyjskiej artystyki. Kedr Livanskiy zręcznie porusza się między ambientem, dream popem czy techno, trzymając to jednak w mocnych, house'owych ryzach, w czym pomaga jej również spora dawka analogowych syntezatorów.

    Może użyję zbyt mocnego stwierdzenia, ale płyta w dużym stopniu oddaje (nieco stereotypowy) obraz Rosji: Tajemnicza, ale dzięki temu pociągająca. Z jednej strony momentami wręcz przaśna ale zaskakująco urocza.

    A tak w ogóle, to scenę elektroniczną mają jedną z najlepszych na świecie i basta.

    #muzyka #mirkoelektronika #outsiderhouse #lofihouse

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: A.............h, arsaya +5 innych
  •  

    The War on Drugs - Pain (heartland rock, indie rock, z LP: A Deeper Understanding)

    Z każdym kolejnym dniem utwierdzam się w przekonaniu, że nie ma czegoś takiego, jak złe czasy dla muzyki. Jest sporo ludzi, którzy przy każdej możliwej okazji mówią, że "kiedyś to była muzyka, teraz nie ma muzyki", "tylko lata 70/80" i doprawione to zazwyczaj kolejnym wrzuconym prosto z YT hitem Pink Floyd lub innego Dire Straits. Co ciekawe, uważam, że w tych głosach jest odrobina racji. Nie ukrywajmy, że w czasach współczesnych naprawdę ciężko jest wymyślić coś rzeczywiście świeżego i dotąd niespotykanego (choć nie można też powiedzieć, że podstawowym atrybutem muzyka jest kalka). To jest zresztą temat na inną, niesamowicie długą i ciekawą dyskusję, może innym razem.

    Nieprzypadkowo wspominam o inspiracjach (kopiowaniu też, ale w mniejszym stopniu) i Dire Straits. Wydaje się, że są to główne filary funkcjonowania takiego zespołu jak The War on Drugs. Wydźwiękiem idealnie oddają cały nurt tzw. dad rocka z lat. 80 (dodatkowy atut dla fanów spod znaku retro!), ale też nie można zarzucić im bezczelnego ściągania od prymusów w rodzaju Knopflera czy Springsteena.

    Odnoszę wrażenie, że zespół gra swoje piosenki bez nadęcia (charakterystycznego zarówno dla przebrzmiałych sław i ich fanatyków), co w połączeniu z łagodnym i nowoczesnym (elektroniki jest tutaj napakowane dość sporo) brzmieniem sprawia, że fanów mają naprawdę sporo.

    To wszystko sprawia, że kupili mnie tym nowym albumem, mimo że wydaje się on nieco przydługi i że brakuje mi czegoś na miarę "Disappearing" z "Lost in the Dream" (o którym to na pewno jeszcze tu kiedyś napiszę).

    #muzyka #indierock #heartlandrock

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: A.............h, delnaja +5 innych
  •  

    Protomartyr - A Private Understanding (post-punk, z LP: Relatives in Descent)

    Słusznie czynionym zarzutem wobec większości płyt osadzonych w stylistyce postpunkowej jest wtórność, ślepe naśladownictwo a czasem nawet zwyczajny brak talentu wykonawców.
    Protomartyr na swoim kolejnym albumie nie wymyślają czegoś na nowo. Zarówno mroczna, nieco gotycka atmosfera jak i maniera wokalisty od razu przywołują Nicka Cave'a. Nie jest to jednak wada. Zespół dokłada do tego przybrudzone, nieco hałaśliwe gitary. Dorzucając do tego typowe, postpunkowe melodie, całość brzmi zaskakująco świeżo.

    PS. "A Private Understanding" to chyba jeden z moich ulubionych singli z tego roku.

    PS2. Tak się składa, że Protomartyr wraz z noiserockowcami z kanadyjskiego METZ grają wspólną trasę koncertową i z tej okazji zagrają 2 koncerty w Polsce: jutro (3. listopada) we Wrocławiu, w sobotę (4. listopada w Warszawie). Bilety kosztują niemało, ale uważam, że warto - zwłaszcza jak ma się wolny wieczór. METZ też przyjeżdża z nową płytą - "Strange Peace" jest słabsze od poprzedniczek ale dalej jest to kawał porządnego gitarowego "łojenia".

    #muzyka #postpunk i trochę #wroclaw #warszawa #koncerty

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: A.............h, Jestem_Tutaj +9 innych
  •  

    Tyler, the Creator - Boredom (experimental hip-hop, west coast hip-hop, z LP: Flower Boy)

    Wydaje się, że Tyler nareszcie dojrzał. Zarówno muzycznie - cały materiał jest zdecydowanie bardziej wyważony (zwłaszcza ten zwrot w kierunku neo-soulu) i spójny, jak i tekstowo - etykietka "pyskatego chłopca" powoli odchodzi do lamusa. A że na dodatek zdolna z niego bestia - myślę, że wraz z nabywam doświadczeniem niedługo będzie mógł dorównać największym.

    #hiphop #experimentalhiphop #westcoasthiphop

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: A.............h, dystopijny_brokul +4 innych
  •  

    I Hate Models - Sorrows of the Moon (industrial techno, z singla: Sorrows of the Moon)

    Jako suplement do tego wpisu prezentuję kolejny utwór utalentowanego francuskiego producenta. Nasuwają mi się mocne skojarzenia z "Eternal Loneliness", ale konstrukcja "Sorrows..." jest nieco inna. Więcej w nim zmian tempa, nostalgii i przestrzeni, ale efekt końcowy jest równie znakomity.

    #mirkoelektronika #techno #industrialtechno

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    I Hate Models - Eternal Loneliness (industrial techno, z EP: Totsuka no Tsurugi)

    Muzyka rodem z dyskoteki coraz śmielej poczyna sobie na scenie techno. Wczoraj pisałem o bardzo dobrym "The Asking Breath..." Ancient Methods, dzisiaj prezentuję coś jeszcze lepszego. Zachwycałem się artystą o pseudonimie I Hate Models już parę miesięcy, z okazji jego występu we Wrocławiu, doceniłem go wtedy pod względem przebojowości i wszechstronności. Swoje zalety potwierdza na najnowszym wydawnictwie, do tego dorzuca całe spektrum uczuć: od melancholii w "Eternal Loneliness" (to chyba jak na razie mój ulubiony utwór w 2017), przez względny optymizm w "Heartbreaker" po przygnębienie w "Demons of the Past". A całość podlana bardzo ładnymi melodiami i solidnym techno.

    #mirkoelektronika #techno #industrialtechno

    #ryszarddzejms2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Kareem Lofty - Fr3sh (ambient, z kompilacji V/A: Mono no Aware)

    Koncentrowanie się na wydawnictwach z bieżącego roku ma też swoje wady. Bierzesz na warsztat najgłośniejsze tytuły, żeby "nie zostać w tyle", na poszukiwania zdolnych lecz mało znanych artystów brakuje czasu. Zwłaszcza, że polegasz najczęściej na innych: blogach, prasie czy nawet komentarzach pod różnymi wpisami. Biorąc pod uwagę bardzo łatwą dostępność, a także nieograniczenie możliwości pod względem tworzenia muzyki i dzielenia się efektami swojej pracy z innymi - na 100% przegapisz coś dobrego. A najczęściej o tym nie wiesz i nigdy się nie dowiesz.
    Na szczęście z pomocą przychodzą w tym momencie kompilacje. Berlińska wytwórnia PAN wydała w marcu rewelacyjną składankę "Mono no Aware". Całość trwa prawie 80 minut, ale wydaje mi się, że materiału spokojnie mogłaby znaleźć i na 800.
    Umieszczone na niej utwory skupiają się wokół różnych wariacji na temat ambientu, rozumianego tutaj jako muzyka spokojna (ale nie relaksacyjna), wyciszona, zdystansowana wobec świata. Jednocześnie dostajemy przegląd najmodniejszych rozwiązań obecnych w dużym gronie artystów wykonujących tę właśnie muzykę. Jest glitch, jest elektroakustyka, w oddali migną od czasu do czasu drone'y, pojawiają się również synthy i idmowy wręcz puls. Materiał zachwyca swoją spójnością, naprawdę ciężko jest znaleźć nie pasujący tutaj utwór. Dla fana ambitnej elektroniki pozycja obowiązkowa.

    #muzykaelektroniczna #mirkoelektronika #ambient

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Ride - Lannoy Point (shoegaze, z LP: Weather Diaries)

    Spokojnie można obwieścić już rok 2017 rokiem względnie udanych powrotów. Do zastępu muzyków wracających z niebytu dołączyli Anglicy z Ride. Na nowej płycie grają to, co wychodzi im najbardziej: bardzo poprawny, podszyty lekko mocjami shoegaze. W tle pojawiają się echa psychodelii i britpopu, na szczęście zespół nie podążył drogą marnych "Carnival of Light" i "Tarantuli" i nie są to wpływy pierwszoplanowe i dominujące. Można się boczyć, że brzmienie jest tak nowoczesne jak powinno być, że w 2017 to źródła inspiracji powinny być nie co inne, ale cały materiał wydaje się w miarę spójny i zagrany z odpowiednim zaangażowaniem. Do klasy "Nowhere" brakuje sporo, ale przecież nikt tego od Ride nie wymagał.

    #muzyka #shoegaze

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: f.....d, arsaya +4 innych
  •  

    Perc - Look What Your Love Has Done To Me (industrial techno, z LP: Bitter Music).

    "Bitter Music" udowadnia, że Perc jest jak walec. Nie zatrzymuje się, pędzi do przodu a za sobą zostawia śmierć i zniszczenie. Jednocześnie zwiększa arsenał środków, dzięki którym sieje spustoszenie. Pojawia się flet, pojawia się pianino czy kupa analogowych syntezatorów, dzięki czemu chociaż przez chwilę można złapać oddech. I wydaje mi się, że to nie jest jego ostatnie słowo.

    #muzyka #mirkoelektronika #techno #industrialtechno

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Wiry - Wiry (experimental rock, lo-fi, minimal wave, z LP: 2017)

    Tak wyobrażam sobie współczesnego rock 'n' rolla. Terminu tego nie używam przypadkowo - to wydawnictwo najbardziej kojarzy mi się ze świetną płytą "Badlands" Dirty Beaches, która przywracała ten gatunek światu - ale już nieco innemu niż 50 lat temu - cyfrowemu, rozmarzonemu, nieco wyobcowanemu. "2017" wydaje się być podobnym zabiegiem. To rock 'n' roll na jednoosobową orkiestrę, z energią i ciekawymi pomysłami a to wszystko w "pościelowych" wręcz aranżacjach. Do tego na koniec cover Brygady Kryzys. Dla mnie bomba.

    #muzyka #polskamuzyka #experimental #experimentalrock #lofi #minimalwave

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Second Woman - / (idm, glitch, z LP: S/W)

    raster-noton-core. Dyskretne techno w tle poprzeszywane glitchem utrzymane w klubowej stylistyce. A to wszystko jakby w mikroskali, z uczuciem obcowania przy dźwiękach rozłożonych na atomy.

    #muzyka #mirkoelektronika #idm #glitch

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Nagrobki - Kolejny rok w urnie(post-punk, z LP: Granit)

    Może jestem nudny, ale po raz kolejny jestem zmuszony do dementowania pogłosek o śmierci polskiej muzyki. Dzięki Nagrobkom dostajemy kolejną świetną płytę - tematem przewodnim jest postpunkowe granie nieco w stylu Magazine czy Joy Division z yassowymi ozdobnikami (nota bene jest to powrót na salonu tego jazzowego nurtu, popularnego u nas parę lat temu). Bogate aranżacje, nieco turpistyczne teksty - to się nie mogło nie udać.

    #muzyka #polskamuzyka #postpunk

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Vysoké Čelo - Lot na księżyc (electronic, z EP: Űrutazás)

    Kolejny przykład na to, że polska muzyka, wbrew co niektórym (na szczęście niezbyt licznym) głosom ma się w jak najlepszym porządku. Vysokie Celo po raz kolejny zaskakuje i bierze na warsztat raczej niszowy podgatunek ambientu. Nie będę oryginalny pisząc, że dostajemy "muzykę rodem z kosmosu". Nie jest to jednak przestrzeń daleka, wyobcowana (rodem z Tangerine Dream), ale ta bliska, po którą możemy sięgnąć w ciepłą, bezchmurną letnią noc.

    #muzyka #polskamuzyka #muzykaelektroniczna

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Forest Swords - Arms Out (ambient dub, neo-psychedelia, z LP: Compassion)

    Forest Swords na swojej drugiej płycie znacząco nie zmienia stylu - w dalszym ciągu podstawą jego twórczości są sample wyciągane głównie z różnych stylów muzyki elektronicznej (choć pojawiają się również motywy orkiestrowe). W przeciwieństwie do debiutu "Compassion" nie jest aż tak mroczne, a niektóre utwory potrafią wlać do smutnych serc nieco nadziei.

    #muzyka #mirkoelektronika #ambientdub #neopsychedelia

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Gaussian Curve - Ceremony (ambient, z LP: The Distance)

    Kolejna ambientowa płyta w moim zestawieniu. Nieco inna niż wszystkie - trio Gaussian Curve stawia raczej na "żywe" instrumenty aniżeli zabawy i manipulacje z elektroniką. Na pierwszym planie znajduje się głównie pianino, perkusja i gitara, całość uzupełniana jest m.in. o trąbkę i podkreślana delikatnymi, dyskretnymi wręcz synthami.
    Taka muzyka siłą rzeczy musi być angażująca ale mimo tego pozostaje łatwa w odbiorze, ciepła i atmosferyczna.

    #muzyka #ambient

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: P......y, A.............h +5 innych
  •  

    Colin Stetson - Like wolves on the fold (post-minimalism, z LP: All this I do for glory)

    Dzisiaj rzecz o kolejnym utalentowanym muzyku. Colin Stetson jest wręcz stworzony do gry na saksofonie i trzeba mu oddać to, że robi z niego naprawdę spory użytek. Potrafi wydobyć z niego dźwięki, którymi można byłoby obdzielić kilku innych instrumentalistów a na dodatek to słuchaczowi niczego nie narzuca. Sprawia, że to właśnie odbiorca, ograniczony tylko swoją wyobraźnią, może interpretować jego utwory na nieskończenie wielką liczbę sposobów.
    Wydawać się może, że na "All this I do for glory" ta formuła pomału się wyczerpuje a Stetson zjada swój własny ogon, ale płyta dalej się broni. Pojawia się charakterystyczna dla niego energia a całość można odebrać jako nawiązanie do czasów pierwotnych. Gdzieś widziałem określenie "jazzowy prymitywizm". Nic bardziej trafnego na temat tej płyty nie jestem w stanie napisać.

    #muzyka #jazz #postminimalism

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Kendrick Lamar - DNA. (conscious hip-hop, west coast hip-hop, z LP: DAMN.)

    Życzyłbym sobie, żeby każdy poważny artysta z mainstreamu był takim gościem jak Kendrick. Kupa talentu, zorientowanie w najnowszych trendach, zaangażowanie i posiadanie wyrazistych poglądów na różne tematy, a co najważniejsze - umiejętne korzystanie z tego wszystkiego. Jeżeli dodać do tego zachowanie pewnej dozy tajemniczości i niedopowiedzeń (akcja z rzekomą drugą płytą, która miała się pojawić w przeciągu kilku dni od premiery DAMN. to majstersztyk), nawet w celu utrzymywania rozgłosu, spokojnie można stwierdzić fakt, że Lamar w swoim życiu słabej płyty po prostu nie nagrał.
    I, co ciekawe, że przy nim zaproszeni goście (Rihanna i U2), którzy w swoich karierach niezbyt zachwycają, przy Kendricku starają się wspiąć na zdecydowanie wyższy poziom.
    Tak się, proszę państwa, podbija rankingi najlepszych wydawnictw roku.

    #muzyka #conscioushiphop #westcoasthiphop #hiphop #rap

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    (miało być Slomo, ale że nie ma jeszcze na YT, to wrzucam "Star Roving").

    Slowdive - Star Roving (dream pop, shoegaze, z LP: Slowdive).

    Jak już pisałem niedawno, ze Slowdive mam niemały problem. Poza nielicznymi wyjątkami kompletnie nie chcą mi podejść, ale za to w pełni rozumiem tych wszystkich ludzi, którzy ten zespół wręcz uwielbiają. Nie mogę powiedzieć, że "słabo grają", bo byłaby to ewidentna nieprawda, zresztą najlepszym potwierdzeniem tego jest fakt, że nigdy nie wypuścili (i to nawet w mojej, często surowej ocenie) słabego wydawnictwa. Byłaby to też obraza dla wszystkich naśladowców (lepszych i gorszych), którzy bez Slowdive nie mieliby szans zaistnieć na scenie muzycznej. Jakie jest zatem nowe s/t?

    W skrócie: bardzo dobre. Nie można powiedzieć, że zespół wrócił tylko po to, aby spłacić rachunki. Na płycie naprawdę czuć to, że wspólne granie (po tylu latach przerwy) nadal sprawia wszystkim dużą przyjemność. Każdy wie co ma robić, zupełnie jak te dwadzieścia parę lat temu. Po raz kolejny na pierwszy plan wysuwają się emocje a cały album wydaje się być tak intymnym, na ile można w świecie tak wielkiej marki i całego przemysłu muzycznego.

    Slowdive nie można oskarżyć o popadanie w autokopiowanie. Nie powtarzają sprawdzonej formuły, spoglądają na nią z dystansem, pewne rzeczy, z racji doświadczenia, poprawiają. I choć zdarzają się nieco słabsze momenty (już nie będę narzekał, jak wszyscy, na końcówkę) to nie mam serca mieć im to za złe. A gdybym był wielkim fanem zespołu, słuchając takiego openera jak "Slomo" autentycznie popłakałbym się ze szczęścia. To trochę jak spotkanie z dawno niewidzialnym przyjacielem z dzieciństwa.

    #muzyka #dreampop #shoegaze

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: szczesliwa_patelnia, N................e +7 innych
  •  

    Ulver - Nemoralia(synthpop, z LP: The Assassination of Julius Caesar)

    Trochę to dziwne, że Depeche Mode wydało swój najlepszy album od 12 lat pod zupełnie nowym szyldem... Wróć. To tylko kolejna wolta Norwegów z zespołu Ulver. Po raz kolejny wywrócili swój styl do góry nogami - tym razem dla słuchaczy przygotowali klasyczny synthpop z nawiązaniami do swojego opus magnum, czyli "Perdition City". Nie polega to, jak w przypadku DM, na bezczelnym autocytowaniu i odgrywaniu po raz wtóry tych samych dźwięków. Bardziej porównywałbym do do dziecięcej, trochę naiwnej inspiracji. Nie jest to płyta, która zrewolucjonizuje gatunek, ale Norwegowie na pewno mają talent do ładnych melodii.

    #muzyka #synthpop

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Gas - Narkopop 10 (ambient, ambient techno, z LP: Narkopop)

    Wolfgang Voigt sprawił nie lada sensację, wracając po 17 lat do swojego sztandarowego projektu pod kryptonimem Gas. Co więcej, już sam tytuł nowego wydawnictwa obiecywał nawiązanie całości do płyty Pop – jednego z kamieni milowych ambientu. Dla mnie to było szczególnie istotne, gdyż „Pop” to jedna z najważniejszych płyt w historii muzyki. W takim położeniu zasadne jest tylko jedne pytanie: Czy Voigt spełnił oczekiwania?

    Warto odnotować to, że Gas korzysta ze sprawdzonych patentów, ale nie jest to jedyne, co ma zaoferowania. Całość wydaje się nieco mroczniejsza i poważniejsza niż dotychczas, a na pewno bardziej stonowana – ta część całego projektu spod znaku techno, stanowczo znajduje się na dalszym planie.

    Nie zmieniło się jedno – w dalszym ciągu muzyka skupiona jest wokół zjawisk zachodzących w otaczającej nas przyrodzie, ze szczególnym uwzględnieniem majestatu i tajemniczości potężnego lasu. Voigt jak nikt umie się w nim poruszać i potrafi oddać nawet takie rzeczy jak gwałtowną zmianę pogody – ze słonecznych pejzaży w „Narkopop 3” do szarych gęstych deszczowych chmur w „Narkopop 4”.

    Jednym z najcieplej przyjmowanych utworów z nowej płyty jest „Narkopop 5”. Ja również zaliczam się do tego grona, czegoś takiego zupełnie się spodziewałem. Otrzymujemy w nim piękny, nastrojowy ambient pogrywający w tle perkusji, którą prędzej usłyszelibyśmy w utworze zespołu… ROME (czy innych wykonawców z gatunku martial industrial) aniżeli w ambientalnym techno.

    Gas próbuje się także stawiać w roli kompozytora muzyki klasycznej, czego potwierdzeniem jest utwór szósty, w którym próbuje łączyć smyczki, fortepian i gitarę z dyskretną elektroniką w tle. Jest to ciekawy eksperyment, który wyszedł całkiem nieźle, na płytę Nilsa Frahma mógłby się załapać.

    Począwszy od utworu siódmego, Voigt powraca w znane rejony i prezentuje utwory bardziej pasujące do etykiety „(ambient)techno”, a jednocześnie najbliższe klimatowi „Pop”. Nie daje słuchaczowi chwili wytchnienia i szybko przechodzi o ciepłego, eterycznego „Narkopop 7” do groźnego, wręcz agresywnego „Narkopop 8”.

    „Dziewiątka” jest z kolei wstępem do absolutnie najlepszego i chyba najbardziej intensywnego momentu na płycie – monumentalnego, trwającego 17 minut „Narkopop 10”. W moim przypadku automatycznie przywołał utwór kończący płytę „Pop”. Oparty na podobnym motywie – pulsującym rytmie techno, rozpuszczonym w łagodnym, nieco drone’owym, ambiencie. Poczułem, jakbym przez czas trwania tego utworu patrzył na las, który Voigt zasadził na płycie „Zauberberg”, który był pielęgnowany na „Koenigfrost” i „Pop”, a który na „Narkopop” przybrał swoją finalną, najlepszą formę. Przed oczami mam mglisty poranek. Gdzieś tam w oddali przebija się słońce, liście spowite są wilgocią, fauna w poszyciu leśnym budzi się do życia. Jest to satysfakcjonujące zakończenie tej płyty, niejako w tym momencie odczułem spełnienie.

    W żaden sposób nie czuję się rozczarowany. Nie oczekiwałem arcydzieła na miarę „Pop”, ale dostaliśmy naprawdę dobrą płytę. To naprawdę różnorodne i dojrzałe dzieło. Gdyby nagrał je ktoś inny niż Voigt śmiało można byłoby go obwołać artystą roku.

    Nie lubię mówić: „musisz to koniecznie sprawdzić”. Ale uważam, zwłaszcza jeżeli twierdzisz, że interesujesz się muzyką, że po „Narkopop” warto sięgnąć. To jest jednak z tych płyt, o której warto, godzinami, dyskutować.

    #muzyka #mirkoelektronika #muzykaelektroniczna #ambient #ambienttechno

    #ryszarddzejms2017 <= godne polecenia utwory i płyty z 2017
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów