•  

    #anonimowemirkowyznania
    Jade wczoraj pociagiem do domu na weekend i slysze jak za plecami siedza sobie 4 loszki i tak gadaja:
    - no i jak Kaska z tym Arkiem?
    - no wiesz, fajny jest, ale jednak to nie to...
    - dlaczego?
    - dziewczyno, on sie nawet calowac nie umie! co innego w jego wieku jeszcze bym zrozumiala jakby nie potrafil, ale calowanie?!
    - ahaaa....
    No i sobie mysle "pewnie jakies studentki spuszczone ze smyczy" wspolczujac rownoczesnie obgadywanemu chlopakowi, bo wiem ze ktos bez doswiadczenia z loszkami w wieku 20+ ma przesrane. Kilka stacji dalej slysze jednak, ze loszki zbieraja sie do wyjscia na kolejnej stacji. Idac do drzwi przechodzily kolo mnie i co zauwazylem? Ze to nie byly zadne studentki, a gowniary wygladajace moze na 16 lat! I to nie jakies maloletnie wymalowane kurwiszcza jakich pelno na tagach typu prokuratorboners, a takie zwykle skromnie ubrane dziewczyny, rzeklbym nawet ze szare myszki. Jaki z tego moral? Mlode przegrywy - zaczynajcie z loszkami jak najwczesniej, bo coraz mlodsze nasmiewaja sie z niedoswiadczonych.
    #przegryw #tfwnogf #sadstory

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    Dosyć smutna historia
    W mieście Kilonia w toalecie w budynku sądu odkryto zwłoki 70latka.Co ciekawe mężczyzna siedział martwy na toalecie od trzech dni niezauważony przez personal sądu.
    Skąd wiadomo że siedział tam trzy dni ,w kieszeni miał wezwanie na rozprawę miał zeznawać jako świadek.Przyczyna śmierci to prawdopodobnie zawał serca.Co smutne nikt nie szukał 70latka.

    #ciekawostkizniemiec mój tag o Niemczech

    http://www.kn-online.de/Kiel/Toter-Zeuge-im-Amtsgericht-Kiel-erst-nach-drei-Tagen-entdeckt

    #smierc #sadstory
    pokaż całość

  •  

    [ #baluckieopowiesci - Bohaterka ]

    Cały czas myślę o tym, co napisać na tagu - jednak w większości sytuacji przypominają mi się sytuacje złe albo bardzo złe. Jedna z takich sytuacji dotyczyła przyjaciela mojego brata, którego losy można nazwać dramatycznymi. Postanowiłem jednak, że nie będę ładował was negatywną energią. Każdego dnia i tak pewnie widzicie takie dramaty i nie musicie jeszcze o nich czytać tutaj na wykopie. Dlatego historię tego chłopaka opowiem od końca - raczej z perspektywy jego mamy.

    Na tym portalu często piszę się o ludziach tak jakby mieli tylko wady, a prawda jest taka, że nikt z nas nie zna drugiego dna. I nie wie co ten człowiek przeżył. Tutaj rozpoczyna się historia mamy Kamila, która miała naprawdę dobrą postawę mimo tego, że życie ją delikatnie mówiąc nie rozpieszczało.

    Wyobraźcie sobie coś takiego, że macie męża i on popełnia błąd życiowy - skaczę do wody nie znając jej poziomu. Pewnie po % i w towarzystwie kolegów. Dzieje się rzecz zła. Partner ląduje na wózku. Rodzi się wam dziecko. I to wszystko spada na was. A jednak tak było. Jak ci ludzie sprowadzili się to nikt nie mógł uwierzyć, że ta kobieta ogarnęła to wszystko. Widocznie znalazła mnóstwo energii i motywacji do działania.

    Syna odchowała naprawdę dobrze. Wiem bo był w roczniku mojego brata i czasem rozmawiałem. Cichy chłopak, który lubił swojego kota i xboxa. Miał jakieś tam plany, marzenia, kochał rodziców - choć jak wspominał po latach mój brat trochę nie mógł się pogodzić z tym, że tata jest na wózku.

    Myślę, że jego mama wyprowadzała go z tych myśli. To pozytywna osoba i jak pisałem wcześniej miała dużo energii. Choć jak sami widzicie miała mnóstwo różnych prac do wykonania. Czego ci ludzie nie zrobili dla tego ojca. Dbali o niego naprawdę mocno. Obije. Widziałem, że są rodziny nie mające takich problemów, które traktują siebie źle. A tutaj takie pozytywne relacje. Czasami faktycznie chodzili smutni no bo trudno być non stop uśmiechniętym jak takie rzeczy nas spotkały, ale parli do przodu dzielnie. :)

    I potem jak odszedł ten pan to widziałem, że nadal starali się i wiem, że nie chcieli robić z siebie ofiar. Wiedzieli, że białaczka to ciężka choroba i zabiera ludzi. Tej kobiety już wtedy było mi bardzo szkoda bo wycierpiała bardzo dużo. Mimo tego jednak widziałem, że idzie, że nie poddaje się - jest naprawdę silna.

    To co było potem można powiedzieć, że dobiło by z pewnością niejedną osobę. Bo Kamil pojechał na wakacje z dziewczyną swoim pierwszym samochodem i po prostu z nich nie wrócił. Utonął.

    I znów widziałem w oczach tej kobiety to samo, co po stracie męża kiedy mówiłem jej "Dzień dobry". Czujecie to combo? Tracisz wpierw część osoby, którą kochasz, potem całą tą osobę i w dodatku syna. Z 3 osobowej rodziny zostajesz ty. To trzeba mieć niebywałą odwagę i siłę, aby podnieść się po czymś takim. To nie jest film tylko coś dramatycznego, co naprawdę się wydarzyło.

    :) Jednak jakoś idziesz do przodu. Po latach widziałem ją uśmiechniętą choć trochę i nawet ktoś tam się pojawił w jej życiu. To jest coś niesamowitego, że ktoś wstał, poskładał się po czymś takim i udaje mu się żyć. Niech to będzie taka inspiracja dla nas. Dowód na to, że da się i nawet trzeba nie poddawać się.

    To się stało tutaj. Na Bałutach.

    :)

    #lodz #lodzkurwa #baluty #feels #coolstory #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio poszedłem do żabki, by kupić sobie jakieś chipsy na netflix&chill (handed ofc)
    Karyna za ladą przyjęła chipsy, zapłaciłem 5,99 za lejsy, powiedziałem "miłego dnia" po czym karyna p0lka parksnęła do mnie "NIE DAM CI D00PY ZASRANY PRZEGRYWIE, DLA CHADA TO" po czym wyszła za lady, kopnęła mnie w dupę, wyjebałem się na dział z gazetami, po czym podeszła do chada przy dziale z bułkami i zrobiła mu loda. ZASRANE P0LKI!!!
    #sadstory #truestory #takbylo #przegryw #stulejacontent
    pokaż całość

    +: Nolshor, Mescuda +6 innych
  •  

    jesteście fanem gry
    tworzycie hobbystyczne grono ludzi
    do was dołącza też ON
    ON wpada na pomysł że możnaby zrobić moda do tej gry
    cała ekipa ogarnia o czym ma być ten mod
    oraz jak się będzie nazywać itp.
    po kilku latach w końcu pokazujecie moda ludziom
    hype.mp3
    ON jest głownym koordynatorem projektu moda
    ON nie dogaduje się z innymi koordynatorami
    w efekcie czego prace zwalniają
    ale ludzie czekają bo mod ma coś na co wszyscy czekają
    a ON ma kontakty by to zapewnić
    w końcu ON rezygnuje z udziału w projekcie moda, postanawia opuścić grupę
    reszta grupy jest ambitniejsza
    prosicie go o dostęp do kanału YT
    ON mówi że nie ma opcji
    wtf.jpg
    tam są wszystkie filmy które robiliście, na które poświęciliscie czas
    a ON ma to gdzieś xd
    zdenerwujcie się że ON zabrał wam spory kawałek waszej pracy
    wojna
    ON ma kanał na YT
    tworzy filmy o tym jak został wyrzucony i prawie okradziony przez cały zespół
    ekipą jesteście zdezorientowani
    ale skupiacie się na robieniu moda
    ON odszedł - prace idą szybciej
    profit?
    ON tworzy kolejne filmy oczerniajace zespół
    ludzie niestety ślepo mu wierzą
    ON postanawia zrobić własnego moda, z nową ekipą
    a jego propaganda zaczyna działać
    ludzie hejtują pierwotny projekt i ekipę
    ON jest niezrównoważony, więc odpowiedź na jego propagandę nie jest priorytetem
    robicie z reszta starej ekipy moda
    ale ON przywlaszczyl sobie nazwę i logo ekipy
    których prawa autorskie należą do jednego z was
    ludzie myślą że właściwą ekipą jest ON
    propaganda działa xd
    ludzie są zbyt leniwi by dociec prawdy
    ON to Dark
    ekipa to SoulFire
    krótka historia jak jedna osoba niszczy grono zapaleńców którzy robią moda za darmo


    #gothic #kronikimyrtany #dziejekhorinis #mod #sadstory
    pokaż całość

  •  

    #przegryw #stulejacontent #rozowepaski #niebieskiepaski #sadstory
    3 gimazjum na jakieś wycieczce
    spotkalismy sie z jakąs klasą z innej szkoły(jakies integracje chuje muje)
    jakas sala gimnastyczna i mamy tańczyć z lochami w kółku
    kazda loszka co jakiś czas zmienia partnera o jeden
    w pewnym momencie padło wypadło tak:
    jedna z najładniejszych loch z naszej szkoły i malutki low testosterone grubasek z dziecięcą twarzą z innej szkoły
    nagle locha odchodzi na bok i mówi niee,koles cały czerwony wybuchnął placzem i szlochał
    totalna kompromitacja przy wszystkich rówieśnikach
    rysa na psychice wielkosci Rowu Mariańskiego
    ciekawe jak tam zyje,czy uderzał już piescią w stół
    pokaż całość

  •  

    #praca #pracbaza #sadstory #rozkminy

    Przez wakacje dorabiam w magazynie jako fizol. Typowe przerzucanie kartonów.
    Razem ze mną zaczynał taki jeden Michal.
    Dziś mieliśmy zajebiście ciężka nockę, tak, że na przerwę poszliśmy dopiero 5:30. Zmianę kończymy o 6:00. Także mogliśmy w sumie siedzieć na dupach az do końca.
    Ale zajebiście zdziwiło mnie, że ten Michal szybko wpierdolił bulę i w ciągu 5 minut powiedział, że wraca na halę bo jeszcze robota jest.

    I naszła mnie taka refleksja. Bo o robocie w sumie nie mogę powiedzieć wiele złego, ale poświęcanie dla niej swojego własnego czasu odpoczynku, zadumy nad kubkiem herbaty czy kawy, momentu refleksji, oddechu w biegu wydaje mi się totalnie bezsensowne. Żeby on jeszcze w tę 20 minut faktycznie wiele zrobił, nie wiem, zapracował na premię.. Ale nic z tych rzeczy. Czy to już można nazwać mentalnością niewolnika?
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania

    pokaż spoiler Mam problem z młodszym bratem i jestem na wykończeniu


    Cześć Mirki,

    Piszę z anonimowych, gdyż parę osób, oraz znajomych kojarzy mnie, a nie nie chce, aby się dowiedzieli o moim problemie z anonimowych.
    Będzie to długi wywód pełen niespójności, ale w skrócie potrzebuję rady/pomocy.

    Mieszkam w dużym mieście z rodzicami i moim młodszym bratem (w tym momencie ma 19 lat). Brat stwierdził, że nie będzie po 1 klasie liceum kontynuował edukacji i przez jakiś czas stwierdził, że spróbuje pracować, ale nic z tego nie wychodzi, z każdej pracy, wychodzi po dwóch/trzech dniach i stwierdza, że nie chce dalej tam przychodzić i zazwyczaj po takim dniu rozpętuje się w moim domu piekło. Ale do tego wrócę potem.

    Od małego mieszkałem z bratem w jednym pokoju, często się kłóciliśmy. Kłótnie te rozpętywały się w bójki straszne awantury, większość jak i rodzice twierdzili, że to z czasem przejdzie, że rodzeństwo się często sprzecza, chociaż te sprzeczki były dość bardziej ostre, niż wydawało nam się (i dobrze się wydawało), niż typowe kłótnie. Po pewnym czasie rodzice zdecydowali się, że zrezygnują z posiadania "własnego pokoju" i będą spać w gościnnym. Pokój został wyremontowany, brat i ja byliśmy rozdzieleni, ale kłótnie dalej istniały.

    Kiedy brat zaczął chodzić do gimnazjum, z rodzicami zauważyliśmy u niego "tiki nerwowe". Zaczęły się wizyty u psychologów/psychiatrów i leki. Oczywiście, z tego powodu w gimnazjum większość dzieciaków się z niego wyśmiewała i dokuczała. Nigdy się dobrze nie uczył, ale od tamtego czasu przestał się uczyć kompletnie, zmieniał gimnazjum parę, razy za prośbami rodziców itd. itp. jakoś był przepychany dalej. Ledwo zdał egzaminy i nie dostał się nigdzie, gdzie składał papiery. Jakimś cudem, załatwianiem spraw dostał się do technikum, do którego przestał chodzić po dwóch tygodniach, potem szkoła prywatna itd itp. Ale do sedna.

    Po każdym takim dniu, gdzie był poddany różnego rodzaju negatywnym emocjom, w domu wybuchał, krzyki, walenie drzwiami, agresja i tak dopóki dopóty się jakoś sam nie uspokoił. Rodzice nie są ciemnogorodem, ale bali się iść z tym do lekarza, bo wiadomo przyznanie się do tego, że ktoś jest chory psychicznie komukolwiek nie jest proste, jakieś tam terapie się zaczęły, czasem chodził, czasem nie, brał leki, czasem nie brał, nie dało się go do tego przymusić, pewnego dnia tak się rozkręcił, że podjąłem krok, za który rodzice byli na mnie śmiertelnie obrażeni, czyli zadzwoniłem po karetkę, po tym spędził tydzień w szpitalu psychiatrycznym. Przez krótki okres czasu było lepiej, ale potem znów to samo i tak jest do teraz. Nadal się nie uczy, nie chce chodzić do pracy, jak się wywiązuje, jakakolwiek rozmowa na ten temat kończy się kłótnią.

    A po co to wszytsko piszę?

    Pewnie, aby trochę się wyżalić i poszukać #pomoc #pomocy

    Czy ktoś spotkał się z podobnym przypadkiem, sam może miał podobnie, po prostu nie wiem gdzie już szukać pomocy. Mało osób o tym wie, jednej mogłem do dziś powiedzieć wszytsko, ale niestety, już nie mogę. Szukałem pomocy nawet po psychiatrach i psychologach u siebie na #studbaza, gdyż jestem na studiach "medycznych". Mam dość widoku płaczącej mamy z bezsilność, taty, do którego też musiałem wzywać pogotowie, bo po jednym z takich ekcesów miał stan przedzawałowy, boje się, że po prostu ta cała sytuacja wykończy ich, jak i mnie, staram się trzymać, pracuję jak najwięcej, aby nie siedzieć w domu, kiedyś mogłem jeszcze przyjechać do dziewczyny na noc, no ale już powiedzmy ta droga ucieczki nie istnieje, boje się, że siedząc w tym sam też się w jakiś sposób wykończę stresowo/zdrowotnie.

    Nie wiem czy ktoś z tego słowotoku będzie w stanie coś zrozumieć, ale sam sobie może tym pomogę, że trochę sobie popisałem.

    Wrzucam wszystkie tagi jakie mi przychodzą na myśl, może znajdzie się ktoś kto będzie w stanie mi pomóc, udzielić trafnej rady.

    #depresja #medycyna #psychologia #psychiatria #sadstory #gorzkiezale

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    Będąc łebkiem zobaczyłem w sklepie oryginalną piłkę z moich pierwszych oglądanych Mistrzostw Świata we Francji. Oryginalna, droga w cholerę, ale stała się moją obsesją, żeby na podwórku być najfajniejszy.

    Zarabiałem sobie zbierając owoce, trawę pokosiłem, udawałem, że nie ma reszty ze sklepu a paragon zniknął. Pieniądze na drożdżówkę lądowały w kieszeni, a nie w głodnym brzuchu. Żeby mieć swoją super piłkę.

    W końcu się udało, piłkę kupiłem wysypując reklamówkę zaskórniaków i wracając wyglądałem jak Golum z pierścieniem i ją wręcz całowałem. Po prostu duma, prestiż i "ja pieniędzy nie liczę".

    No, ale jest piłka trzeba też pokopać, nie będę jej brał na boisko betonowe żeby się zniszczyła, ale jest do grania, a nie oglądania. Jako bramkę miałem bramę stodoły na której był wymalowane obramowanie. Kopię więc pierwszy raz - na siłę, taka piłka przecież musi mieć magiczne właściwości. Była cięższa od tych z którymi do tej pory miałem do czynienia i poleciała trochę w bok. Trafiła w bramę i tak zawisła powoli flaczejąc wbita w jakiegoś gwoździa, o którym nie wiedziałem.

    Tak się niszczy marzenia (╯︵╰,)

    #pilkanozna #oswiadczenie #truestory #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Ale się wkurwilem. Żona dzisiaj trafiła do szpitala w końcówce ciąży. Jesteśmy na izbie przyjęć i czekamy. W między czasie miałem kilka telefonow z pracy, wychodziłem na zewnątrz aby porozmawiać. Co mnie tak wkurwilo? Kobiety, przyszłe matki, które stały przy wejściu i palił jak smoki. Szkoda mi się zrobiło tych nienarodzonych dzieci, już żyją w wielkim trującym środowisku. Gdy dziecko się urodzi, możliwe, że będzie miało problemy zdrowotne, kto za to zapłaci? No my... Powinni kazać płacić bezpośrednio takim osobom za leczenie dzieci.

    #sadstory #truestory #logikarozowychpaskow #madki #boldupy #szpital #zdrowie
    pokaż całość

  •  

    Zakochałem się w dziewczynie dla której jestem tylko kolegą. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #zwiazki #przegryw #sadstory

  •  

    Ale się tydzień zaczyna ( ͡° ʖ̯ ͡°) kolega rocznik 83 dostał wylewu w weekend i nie żyje ( ͡° ʖ̯ ͡°) #feels Miraski doceniajcie życie, jebać te smutki, braki kasy, bab, czegokolwiek. Życie się cennym darem, który jak stracimy to już nigdy nie odzyskamy.

    #sadstory ( ͡° ʖ̯ ͡°)

  •  

    Ale mnie dzisiaj zmrozilo i postawiło włosy dęba na plecach (na głowie za mało zostało). Siedzę w aucie pod medicover w #gliwice. Czekam na #rozowypasek i podjeżdża auto z rodzinką 2+1. Dziecko w wieku około 3 lat, może ciut więcej. Auto jedzie, a dziecko sobie radośnie skacze za siedzeniem kierowcy. Matka na kanapie z tyłu... Fotelik w aucie jakiś był... Nie miałem jak zareagować, bo syna w aucie samego nie zostawie i nie pobiegne za tym idtiota. Aż normalnie w szoku jestem do tej pory.

    Fotelik w aucie tylko po to by mandatu nie dostać...

    #feels #truestory #dzieci #tatacontent #sadstory
    pokaż całość

    •  

      @soadfan:
      Zawsze mnie bawią takie wypowiedzi neofitów.
      Przeważnie dotyczą fotelików albo kasków rowerowych.

      To, co opisujesz, jest oczywiście naganne - ale opisujesz sytuację, która jeszcze 10 lat temu stanowiła raczej codzienność, a 15 lat temu była jedyną opcją. Dlatego też wybuchanie takim świętym oburzeniem... wydaje mi się trochę na wyrost.

      Żeby nie było - sam mam fotelik w samochodzie i osobiście zapinam w nim dziecko. Obaj (ja i syn) jeździmy też na rowerach w kaskach. Ale nie robię skandalu i nie wzywam opieki społecznej, jak zobaczę dziecko na rowerze bez kasku...
      pokaż całość

      +: lwonly
    • więcej komentarzy (6)

  •  

    w Radio #bialystok czytane są fragmenty pamiętnika Dawida Szpiro, w którym na bieżąco opisywał kolejne dni spędzone w białostockim getcie. Słucham tego co wieczór i potem nie mogę spać do rana, myśląc o piekle wojny. O tym jak ludzie mieli przejebane, a jakimi szczęściarzami dziś jesteśmy.

    Audycja się kończy a ja idę do pokoju dzieciaków. Patrzę jak bezpiecznie i smacznie śpią w czystej pościeli, w łóżkach pełnych przytulanek. Zasypiają bez problemów bo wiedzą, że gdy przydarzy się zły sen to ojciec lub matka przyjdą i utulą. Czują, że gdy ich małe i bezbronne ciałka poddadzą się chorobie, przychodnia jest tuż za rogiem a ulubiony doktor Piotr wypisze "witaminkę" i wygoni złe bakterie i wirusy. Nie wiedzą co to głód. Ubrania, nawet jeżeli "odziedziczone" po starszym kuzynie, są czyste i schludne. Książki, choć zużyte i sczytane, wciąż kryją setki nieodkrytych historii, z których żadna nie kończy się źle...

    #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Przypomniała mi się dziś taka smutna historia ze starej pracy.
    To była pizzeria i pracowałem zawsze z szefem na zmiane. Ogólnie właściciel to złoty człowiek, bardzo bezkonflitkowy, rzadko cokolwiek go denerwowało, zawsze szło sie z nim dogadać i czasem gdy nie było ruchu rozmawialiśmy sobie tak luźno o różnych pierdołach. Pewnego razu zauważyłem, że w przerwie pykał sobie na firmowym laptopie w World of Tanks, no i ja zagadałem do niego, że nie spodziewałem się, że on sobie pyka w gierki, i że w ogóle znajduje czas na to, a on zaczął mi opowiadać taki podjarany, że gra, i że z synem (lvl 13) i jego kolegami są razem w klanie o nazwie pizzerii, i ze nawet ostatnio sobie zrobił czołg z logiem swojej restauracji.
    Pare tygodni później znów przyłapałem go na graniu i tak zagaduje, pytam jak idzie gierka. Powiedział mi wtedy, że syn z kolegami wyrzucili go z klanu i założyli sobie jakiś swój własny. Niby dorosły człowiek prowadzący własny biznes, głowa rodziny, a było wyczuć straszny żal w jego głosie gdy mi o tym wspomniał.
    Szkoda mi się go strasznie wtedy zrobiło, sam bym zaprosił go do klanu, gdybym grał w te czołgi śmieszne, a jego gówniak jak czasami przychodził do lokalu zawsze przypominał mi o tym wydarzeniu i łapałem triggera. Nawet nie zdawał sobie sprawy jaką przykrość wyrządził swojemu tacie.

    #feels #wot #sadstory
    pokaż całość

    GIF

    źródło: media.tenor.com (8KB)

  •  
    W...............k

    +9

    Ja piernicze, prawie zdobyłem Nagrodę Darwina.

    Postanowiłem dziś wyczyścić mój wiekowy ekspres do kawy, a stoi on koło kuchenki. A co lepiej wyczyści drobinki kawy z zakamarków jak nie sprężone powietrze? Wyczyściłem elegancko, pomyłem i na koniec przedmuchałem. Po zajebiście wykonanej robocie wstawiłem wodę na herbatę na kuchence i zacząłem podpinać ekspres do prądu.

    pokaż spoiler JAK NIE JEBNIE.


    Fala ognia była ogromna. Kurwa, w życiu się tak nie wystraszyłem. Pozbyłem się owłosienia z twarzy i prawej ręki. Do tego poparzenia na dłoni. Piecze jak nie wiem.
    Uważajcie murki, bo gdy używacie sprężonego powietrza (takiego do czyszczenia komputerów) przy ogniu to Darwin już zaciera rączki.
    Muszę się przejść po pokoju bo jeszcze mnie trzyma adrenalina.
    Teraz wierzę, że ten obrazek nie był ściemą
    https://epoznan.pl/news-news-63512-Czyscil_komputer_sprezonym_powietrzem,_doszlo_do_wybuchu

    Co na poparzenia? Tylko kran z zimną wodą mam pod ręką ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #truestory #sadstory troche #heheszki #nagrodadarwina #darwin #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

    źródło: epoznan.pl

  •  

    Kilka lat pracy w korpo. Na szczescie zostały jeszcze 4 dni w tym gownie. Siedząc sam na ławce, na słoneczku w pięknym parku nie potrafię się nawet na chwile zrelaksować. Bania zryta totalnie.

    Kiedyś pozwe cały ten burdel, albo dorobie się chajsu i kupię to żeby później sprzedać za 1zł albo odrazu zamknąć w pizdjet. Ludzie mi podziękują.

    Bo "gdzie Ci będzie lepiej", "nie nadajesz się do innej pracy"

    Mirki nie słuchajcie takich kondonów. Jeżeli zaczniecie iść to droga sama się znajdzie. Zawsze może być LEPIEJ.

    #sadstory #korposwiat
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1534931018663.jpg

  •  

    Murki, niebywale mnie wkurza to, że moja mama ma paskudny zwyczaj zajrzenia mi w każdy kąt. Już kiedyś o tym na mirko pisałam przy okazji zapytania o pamiętnik. Czy da się osobę starszą w ogóle oduczyć jakimś sposobem takiego zachowania?

    W dzieciństwie nigdy niczego nie mogłam mieć w tajemnicy, bo zawsze matka wszędzie zajrzała, wszystko znalazła i przetrzepała. Wszystko ją interesowało. Nawet jakaś drobna notatka na marginesie zeszytu od przyrody to była sensacja. Nie tak dawno przyjechałam do niej na dwa dni. W swetrze powieszonym na haku miałam wsadzony bloczek do zbierania naklejek w sklepie z kosmetykami roślinnymi Yves Rocher. Karta nie wystawała ani nic. Ledwo parę minut minęło, a ta już siedziała z tą kartą i wyskoczyła do mnie z pretensjami, że nie powinnam tak tego nosić, bo hurr durr ktoś mi ukradnie. Na karcie nie ma moich danych i ta karta nie ma żadnej wartości, ale to jest tutaj najmniej istotne. Liczy się sam fakt, że już musiała mi łapy do kieszeni włożyć i myszkować tam. Ilekroć w czasach, kiedy jeszcze wynajmowałam pokój i wolałam przywozić dokumenty do niej, zakopałam głęboko w szafie rzeczy typu umowa o pracę czy umowa o prowadzeniu rachunku bankowego, to w pierwszej rozmowie po moim wyjeździe już umiałam wyczuć, że do tego zajrzała. Zresztą nie kryła się z tym jakoś specjalnie. Zawsze dorwała w łapska każdy mój paragon, każdy bilet, każdą zmiętoloną karteczkę leżącą na dnie torebki. Potem mnie oczywiście pytała "a co to? a gdzie byłaś? a co to za data na karteczce?". Ja zawsze się denerwowałam, bo nie życzyłam sobie tego. Zresztą nie znosiłam całej tej jej manii do wpieprzania się we wszystko. Najbardziej głupio czuję się (choć to nie ja powinnam czuć się głupio) z tym, że czytała długi list, który napisał do mnie na urodziny mój chłopak i w którym było wiele osobistych słów. Kartka była włożona w nieużywaną książkę (w sumie każda książka jest u niej nieużywana xD).

    Jako nastolatka miałam taki etap w życiu, kiedy wyobrażałam sobie, że będę piosenkarką albo projektantką mody. Jak to każda domorosła gwiazda - pisałam w notatniku piosenki i szkicowałam projekty scenicznych kreacji. Przez dobre dwa lata użerałam się z chowaniem tego mojego kajetu po domu, bo matka za każdym razem się do niego dobierała. O ile większość osób czytając czyjeś prywatne zapiski zachowałoby to w tajemnicy, tak ona nie dość, że czytała, to jeszcze ochoczo wyśmiewała to, co sobie tam nabazgrałam. Czasem się wypierała, czasem wprost przyznawała, że czytała moje zapiski i broniła się, że "ojej, wielkie mi halo". Nie miałam już do tego nerwów, więc przestałam cokolwiek zapisywać w tradycyjny sposób. Podobnie było z pamiętnikami. Pamiętnik potrafiłam zamykać w pudełku po puzzlach, chować w szafie i przykrywać stosem pluszaków, a ona i tak zawsze go znalazła. Jedyna rzecz, do której ona nie potrafi się dobrać, to elektronika. Hasła w telefonie czy laptopie są skuteczną blokadą. Kiedy byłam młodsza, to zawsze robiła mi awantury o to, że mam hasło w telefonie. W sumie dochodzę do wniosku, że ona jest tak wścibska, że powinnam zacząć ustanawiać hasła typu "świadek śmierci Berlioza w Mistrzu i Małgorzacie", bo to by ją może skłoniło na stare lata nawet jakąś książkę przeczytać, byle móc wetknąć nos w nieswoje sprawy. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Ja uważam, że ona to robi, bo nie ma własnego życia. Tylko też uważam, że ja nie muszę tego tolerować. Ona oczywiście uważa, że to ja jestem jakaś dziwna, bo córka Helenki czy innej Bożenki to mamusi o wszystkim mówi i w ogóle są z mamusią jednym organizmem.
    #logikarozowychpaskow #pytanie #rodzina #heheszki ale i #sadstory
    pokaż całość

    •  

      Niezła zarzutka..nawet nie czytam komentarzy Powiedz jej żeby się odpierdolila od twoich prywatnych rzeczy w końcu to twoja matka możesz tak do niej powiedzieć tym bardziej że jesteś dorosła. Może się pokłócicie ale później będzie trzymała łapska przy sobie..a jak nie to awantura za awanturą i się nauczy. JESTEŚ DOROSLA A NIE DZIECKIEM ALE TAK! LEPIEJ NAPISAC NA WYKOP

      @Piotrus733
      Och naiwny. Prędzej się skończy fochem "jak ty możesz tak źle o mnie mówić!", zero refleksji na temat tego co się mówi. Mam ojca narcyza, wszystkiemu są winni inni.
      W momencie kiedy zaczniesz taką osobę krytykować, ta odbiera to jako atak i sama zaczyna cię krytykować i wypominać, co ty mogłeś złego zrobić, a w ogóle to twoja wina, że narcyz coś źle zrobił, bo go do tego sprowokowałeś.

      Jak przypomniałem ojcu po latach, jak się od niego w wieku 15 lat wyprowadziłem do domku gospodarczego, byleby z nim nie mieszkać i spałem na podłodze, obok biegających robaków, a ten mi jeszcze przychodził prąd odcinać na złość, to jedyne co mi na to odpowiedział to "nie musiałeś się wyprowadzać". No bo przecież on niczego złego nie zrobił, nie? To ja sobie coś uroiłem.
      pokaż całość

    •  

      @Shanny: jezu, masakra. Zupełnie jak u mnie... Nawet po mojej wyprowadzce z domu niewiele się zmieniło

    • więcej komentarzy (188)

  •  

    probowalem to napisac od paru ladnych godzin ale dopiero teraz mi przeszlo i sie uspokoilem.

    Dzis mija 3 rok gdy moj przyjaciel jebnal sie na tory, i wiecie kurwa co? Czas wcale nie goi ran, wciaz czuje mega zal ze "pod koniec" naszej znajomosci nie mielismy zbyt dobrych stosunkow. Ale i jest mi z tego pododu podwojnie zal bo wzialem na swoje barki czesciowa odpowiedzialnosc ze poniekad jest to i moja wina, bo od jakiegos roku wczesniej nasza znajomosc nieukladala sie zbyt dobrze. Nie zdradze o co dokladnie chodzilo, bo to zbyt gleboki temat. Ale do tej pory jestem bardzo wdzięczny naszej kupeli ktora wymusila na nas mimowolne dwukrotne spotkanie sie nas oboje chwile przed tym gdy wybral swoja sciezke... I wiem wiem, ze byl strasznym egoista i idiota robiac to i w ogole. Do tej pory gdy mam jakies flashbacki z nim zwiazane to wyzywam go od skurwysynow i idiotow ze to zrobil. Nie wiem dokladnie co chcialbym tu przekazac ale moze to ze nawet gdy tylko delikatnie podejrzewacie ze z waszymi dobrym znajomym jest cos nee tak to lepiej wparowac mu na chate sprobowac wyciagnac rozmowe, cokolwiek. Wiem tez ze rozne sa przypadki, 2 miesiace wczesniej od tego zdarzenia jebnela sie inna znajoma, gdzie bylem u niej na grillu, byla cala usmiechnieta i w skowronkach. To bylo w niedziele, a w poniedzialek rano juz nie zyla. Faktem jest ze chorowala na typowy borderline i to jest jeszcze jakies wytlumaczyle ze w takim przypadku w zasadzie nie znasz dnia ani godziny. Ale wracajac do Dawida, do tej pory jest mi kurwa wchuj wchuj wchuj zal ze zamiast jebac ta meska dume i sie po prostu przeprosic to kontakt miedzy nami sie w zasadzie urwal, i nie liczac jego jednej interwencji w moim zwiazku, gdzie zapalil mi pomaranczowa lampke ze jednak cos moze byc nie tak, ja parlem w zaparte ze pewnie sie myli itd. I wiecie kurwa co? I mial racje, on sie jebnal, moj zwiazek sie rozjebal totalnie, a w ramach "rekompensaty" postanowilem wyciagac z "bagna" jego dziewczyne ktora zostawil, choc wtedy i ze mna nie bylo fajnie bo tez mialem niezle jazdy. Co bylo dalej? Oboje z jego dziewczyna probowalismy sie wyczolgac z bagna, choc to raczej bylo czy moze jest(?) niemozliwe, bo ile razy nie probowalismy to zawsze tonelismy jeszcze bardziej, az po pol roku nasze drogi sie rozeszly kontakt sie urwal i kazdy poszedl w swoja strone.

    Dzis mija 3 rok od tamtych zdarzen, i? i od pol roku razem z jego dziewczyna wynajmujemy wspolnie mieszkanie, kazde z nas probuje rozwijac swoje zycie osobiste jaki kariery i co? i wciaz nam chuj jeden wychodzi. nie bedzie happyendu (pomijajac glupie pytania, nie nigdy nie bylismy razem i nie bedziemy) #przegryw
    #samobojstwo #truestory #sadstory #wysryw #jebaczycie
    pokaż całość

  •  

    Przed wczoraj zaplanowaliśmy z żoną i znajomymi wyjazd na dziś nad jezioro. Fajnie! Wczoraj w pracy się okazało, że muszę się w niej dzisiaj pojawić, miałem nadzieję, że na 2-3h. Z planów nie zrezygnowalismy. rodzinę zawiozlem i pojechalem do pracy. Tam spędziłem ponad 5h, podczas pracy wykonywanej, która była zaplanowana wykrylismy krytyczne błędy i trzeba było ściągać przełożonego. Dużo czasu stracone.

    Dlaczego to piszę? Bo jest mi strasznie szkoda, że nie mogłem spędzić czasu z rodziną i znajomymi. Że jak tylko przyjechałem, to zaraz się zbieralismy... Syn jest tak zmęczony długim czasem w wodzie, że nie odjechalismy 200m i już spał.

    #tatacontent #pracbaza #smutnazaba #smuteczek #truestory #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Ja nie mogę, następne "cudowne dzieci" promowane w mediach. Teraz pokazują i zapraszają do telewizji czternastolatka przedstawianego jako "bizmesnem". Dzieciak pewnego razu wydał całe swoje kieszonkowe na kulki z automatu, co miało go skłonić do zakupu takiego samego automatu oraz sprowadzenia kulek z Chin. Tak oto otworzył biznes. Jak zapewnia - sam, samiusieńki, NIKT NIE POMAGAŁ. Tylko mamcia wzięła pierwszy automat do prywatnej szkoły, której jest właścicielką. Taka tam przysługa.

    Mam dosyć promowania od lat w mediach bogatych dzieciaków jako lepszych i zaradniejszych. Mam dosyć tych ochów i achów. Te dzieci mają tylko większe możliwości. Wiele dzieci ma "pomysły biznesowe", tylko ich rodziców na takie zabawy nie stać. Tak samo wiele dzieci jest dobrych w sporcie czy śpiewaniu, ale normalnych ludzi nie stać, aby takiemu dzieciakowi kupić profesjonalny sprzęt, wozić go na zawody i promować. Część tych celebryckich dzieci nawet nie ma żadnego talentu, ale i tak wszyscy się nad nimi rozpływają. A potem pokazują zwykłym dzieciom takiego banana i mówią "widzicie, on miał motywację i coś osiągnął w życiu, a wy co robaki?". Sama na takie dzieci patrzyłam będąc dzieckiem i czułam się gorsza.
    #zalesie #sadstory #biznes #dzieci #wtf
    pokaż całość

  •  

    Nie ma to jak przy piątku przypomni ci się coś smutnego z przeszłości i ciągle teraz o tym myślisz. W dzicieństwie mieszkałem na ulicy zawiszy w #lodz #baluty i potem przpeorwdziłem się na tzn. Doły. Tam było dużo milej i bardziej klimatycznie. Mieliśmy nawet plac zabaw z taką zwykłą metalową, radziecką huśtawką (pic dla podglądu). Nie wielu ludzi tam znałem, ale z czasem kogoś się poznało - był taki Maciek. Miał siostrę młodszą chyba 3 lata. Wszedzie z nią łaził. Któregoś dnia tego kolega bardzo mocno buja swoją siostrę na tej huśtawce. Ja stałem dalej bo gadaliśmy z kolegą o wyższości resoraków matchbox nad siku (chyba tak to się pisało). No i nagle krzyk ;// A ta dziewczynka spadła z tej huśtawki i jej brat miał skierowną głowę w drugą stronę. On nie widział tego i talej bujnął huśtawką - ona wtedy wstała i odwróciła się w stronę huśtawki. :((( Pogotowie, krzyki, krwi. Ja jebe - nikomu nie życzę tego widoku. Ta dziewczynką była taka ładna, a dziś pewnie nadal są ślady. Nigdy potem już ich nie widziałem. Pewnie się wyprowadzili. Trauma do końca życia.

    #feels #sadstory #90s #wspomnienia #dziecinstwo
    pokaż całość

    źródło: retro.pewex.pl

  •  

    Dzisiaj chciałem kupić z #rozowepaski pitce przez internet a odebrać na miejscu. Po zamówieniu i udaniu się po zamówienie okazało się, że nie mają takiego czegoś jak zamawianie przez internet a my zamówiliśmy pitce w pitcerni odległej od nas o 171 km. No XD po prostu
    #jedzenie #sadstory #przegryw

    +: nesteax, asadasa +5 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć Mirki i Węgierki,
    Chcę anonimowo podzielić się sytuacją, jaka mnie spotkała. To mój pierwszy anonimowy post. Konto na wykopie mam już od dłuższego czasu.
    To to nie jest fejk.
    To jest #truestory #sadstory #sadfrakinstory
    Jeśli chodzi o TL:DR to: jechałem w pociągu, w przedziale z patologiczną rodziną z 4 dzieci i starszą (normalną) panią.

    To będzie moja opowieść z podróży pociągiem PKP, po na prawdę dłuższym czasie odkąd jechałem pociągiem.
    Zdążyłem zapomnieć już, z jakimi ludźmi czasem się jedzie...
    Zastanawiałem się dosyć długo, czy to wrzucić na Mirko czy nie...
    Zastanawiałem się też - jakie potencjalne konsekwencje to może mieć i w końcu, postanowiłem, że nie będę dodawał tego ze swojego głównego konta, tylko napiszę tutaj...

    No to zaczynamy.
    Nie chciałem jechać samochodem. Miałem do nadrobienia trochę rzeczy, więc doszedłem do wniosku, że pociąg będzie całkiem spoko opcją.
    Parę dobrych godzin (pół dnia) nadrabiania zaległości, czytania, itp...
    Kupiłem bilet na pociąg. Wyruszyłem.
    Podróż minęła dobrze, normalni ludzie w przedziale, wszystko ok.
    Czas mijał jak zawsze (jak z bicza strzelił) - więc trzeba było w końcu kupić bilet powrotny. Kupiłem go jakieś dwa tygodnie przed wyjazdem - cebula, będzie taniej...
    Czas minął jak zawsze (jak z bicza strzelił) - trza ruszyć tyłek na PKP i dorwać dylyżans...
    Dorwałem. Kupa ludzi na peronie. Duża kupa.
    Pociąg - chyba ze 4 wagony. Tylko 4 wagony.
    Sajgon. Armageddon. Weź ich wszystkich zmieść do tych 4 wagonów...
    Kolejka. Wchodzę. Przebijam się przez korytarz. Próbuję dotrzeć do mojego przedziału.
    Dotarłem.
    Otwieram.
    <holyshitbedzieciężkolittlemindfuck.jpg>
    Rzut okiem i już widzę, że trochę ciężko mi się trafiło tym razem - w przedziale 8 miejsc - 7 miejsc zajętych. Pociąg miał mieć całkowitą rezerwację miejsc.
    Opiszę może co ujrzałem:
    - W przedziale chaos... Wszystko wszędzie, wszystkie miejsca zajęte, miejsca na bagaż też zajęte...
    - Jeśli chodzi o ludzi - całkiem pulchna pani Karyna lvl ok 30, Hermenegilda - Wieloryb. Rozsiadła się na 1,5 miejsca, dajcie.harpun.jpg.
    - Jej facet lvl ok 40 może. Jak się za chwilę okazało - nerwus naspidowany, stary Sebix, chudy jak szkapa, trochę menel, low level, etc. Generalnie - jakby niedawno z pierdla wyszedł, spora szansa, że alkoholik albo były ćpun... Strach się bać trochę...
    - Do tego 4 dzieci - małe levele, najstarsze miało może 10-13 lat...
    Otwieram drzwi do przedziału, zasłonki przysłonięte w 70% - widok: wszyscy rozwaleni jak królowie, (prócz Starszej Pani pod oknem)- przygotowani/nastawieni na to, że już nikt nie wejdzie do przedziału...
    W przedziale starsza, całkiem zadbana pani - lvl 50 może, nie jestem pewien.
    Otwieram drzwi, wchodzę, mówię dzień dobry, i że mam miejsce XXXXX pod oknem o tam -> (tam gdzie siedzi Duża Pani). Przy oknie.
    W całym przedziale jakby zawibrowało. Kwarki zaczęły się ruszać... Fotony zaczęły się nagrzewać...
    Duża Pani/Wieloryb has been TRIGGERED.jpg - że ona z dziećmi! Że dzieci coś tam... (mam horom curke.jpg), i coś w stylu, że jak już muszę tutaj wbijać, to może siądę sobie pod drzwiami zamiast pod oknem, bo dzieci... No to u mnie shields up + anti-manipulation protocol ON.
    Ech... Potem się okazało, że jakbym dał się zmanipulować, to całą podróż miałbym jeszcze bardziej do bani, bo ciągły chaos przy drzwiach był...
    Long story short - chciała mnie zmanipulować bym nie siedział na swoim miejscu - a jak grzecznie i kulturalnie zacząłem walczyć o to swoje miejsce do siedzenia kupione 2 tyg wcześniej - i miejsce na bagaż (bo dziwnym trafem, na moim miejscu na bagaż leżał złożony wózek xD) to koleś patol się uruchomił (triggered.jpg) i do mnie z mordą... Agresor mu się trochę włączył... Karyna dołączyła, i zaczęli się trochę drzeć...
    Koleś zaczał mnie przedrzeźniać "miejscówkę mam, miejscówkę mam ło jo joj..." Zaczęło się robić nieciekawie, starałem się zachować spokój na najwyższym poziomie, nie reagować na zaczepki, prowokacje, manipulacje itp... Pełen profesjonalizm - ON, jak mnie uczono w robocie, w kontaktach z ciężkimi przypadkami...
    Nawet Karyna się zczaiła po paru minutach, że sytuacja idzie w złą stronę i zaczęła swego samca trochę uspokajać ale - średnio to już wtedy działało...
    Wtedy zaczęła go po mordzie klepać plaskaczami (WTF.jpg + co.tu.sie.odjaniepawla.gif)
    Widziałem, że sytuacja idzie w złym kierunki, ręka mi czuwała w pobliżu gazu w kieszeni - w razie czego - bo zagrożenie trochę i żółte lampki trochę też. W razie czego miałem jeszcze nóż w drugiej kieszeni, ale miałem nadzieję, że gaz wystarczy i że koleś sam nie wyciągnie żadnej broni.
    Adrenalina podskoczyła na 10000 - i w pewnym momencie, jak patol wstał z siedzenia, burząc się nadal, to myślałem, że trzeba będzie się napier****ć...
    Meh... Życie... W końcu i mnie dopadło... Bywa... Trza twardym być, nie miętkim...
    Szkoda tylko, że dzieciaki wszystko oglądają, jaki rodzice im dają przykład (a na samym początku Karyna mówi, że dzieci, taka troska o te dzieci itp... tak...i próbuje wymuszać na mnie jej wolę, drąc mordę z ojcem - bo dzieci... meh... i próbuje wymuszać dalej, mimo, że się nie daję, powodując złą/stresującą sytuację w oczach dzieci)
    Wtedy już wiedziałem, że to będzie ciekawa podróż...
    Logicznie i racjonalnie mówię, że chcę siedzieć na swoim miejscu bo rezerwacja w całym pociągu, bo kupiłem bilet 2 tyg wcześniej, bo mam prawo do własnego miejsca na bagaż - a wózek spokojnie może leżeć na korytarzu, że proszę na mnie nie krzyczeć, proszę się uspokoić...
    Jakoś się udało, wbiłem na swoje miejsce, wsadziłem w końcu bagaż na górę, usiadłem, i zacząłem pisać smsy do rodziny i najbliższych znajomych, co się właśnie odwaliło, w razie gdybym magicznie zniknął z tego świata, podczas tej podróży xD
    Jedno najmniejsze dziecko się chwilę później zesrało... :)
    Podróż była dosyć hardkorowa, gruba patologia, ciekawi mnie, ile takich rodzin jest w całej Polsce...
    To co było potem, wypunktuję, bo już mi się nie chce aż tak rozpisywać...

    - Niektóre z tekstów Karyny: (rozmowa telefoniczna z kimś, matką może) "Jak coś zjadłam to wymiotowałam, słabo mi było, krew mi leciała, coś jej ciekło z tyłka itp. Odzywki do dzieci typu: "nie pyskuj, nie będziesz mi tu matkować" - jak najstarsza dziewczynka chciała namoczyć ręcznik, dla najmłodszego dzieciaka, który zdychał w męczarniach bo tak było gorąco... I najlepsze, o najstarszym chłopcu, zwracając się do starego Seby, gdzie chłopiec to słyszy też: "no odwala mu bo nie jest bity, bo ludzie, to popisuje się...".
    - Dziewczynka: tata to zawsze jakieś problemy musi robić (powtarzała to kilka razy podczas całej podróży, sytuacje się powtarzały już kilka razy najwidoczniej).
    - Karyna kopie dziecko (nie za mocno, lekko, ale kopie - by się odczepiło/zamknęło, nie pamiętam...).
    - Dzieciak już drugi raz ciśnie bekę po dziecięcemu, że stacja "Leszek" zamiast Leszno, a stary patol alkoholik z mordą znowu poprawia LESZNOOOO! LESZNOOO!, meh, a drugiemu dzieciakowi w kolejności od najmłodszego krew z nosa zaczyna lecieć...
    - Stary patol szlugi pali, podejrzewam, że dzieciaki też pewnie dym nie raz wdychali, bo wątpię by taki człowiek tym się przejmował...
    - Dzieciaki karmione czipsami, wodą z cukrem, bułką.... Na szczęście jakiś kawałek mięsa też dostały, pomidora dostały też, żeby nie było). Tylko, że po takiej dawce węgli prostych jakie przyswoiły, to nie dziwiłbym się, jakby zaczęły po suficie chodzić, a matka się dziwi, że dzieciaki nie mogą na miejscu usiedzieć...
    - Okazało się potem, że pani Wieloryb znowu jest w ciąży... Ja pi#$#@lę...
    - Nie będę opisywał dokładniej, bo można będzie zidentyfikować, ale madka swoim wyglądem kreowała się na osobę wierzącą, dobrą itp...
    - Dzieci generalnie nie były brudne, miały czyste ubrania itp. - pod tym kątem było ok.

    No i najlepsza scenka, która rozłożyła mnie na łopatki. Madka jakoś kilka razy w miarę lekko uderzyła najstarszego chłopaka, dogadywała mu itp., więc najwidoczniej by załagodzić trochę sytuację, zwłaszcza, że mieli już niedługo wysiadać, wzięła go do siebie i przytuliła do swoich wielgachnych obwisłych cyców, coś tam mówiąc oraz głaskając go, by rozładować wcześniejsze napięcie. Chłopak w tym momencie powiedział:
    - Mamo... Ale nie kupuj dzisiaj tacie alkoholu dobrze?

    Kurwa... <sad.frakin.lenny.face.jpg>
    Na co matka, uśmiechnięta/rozbawiona, przy dzieciaku, do starego Seby, który stał na korytarzu:
    - Ty, słyszysz? Słyszysz co XXXXXX powiedział?
    - Nie, co powiedział.
    - Żebym ci dzisiaj nie kupowała alkoholu!

    Meh...
    I tacy ludzie, ściągają życie na tę planetę by potem musiało cierpieć...
    I tacy ludzie dostają jeszcze na to pieniądze w postaci 500+ więc mnożą się jeszcze bardziej, jak szczury...
    Z jednej strony się boję, z drugiej strony chciałbym coś z tym zrobić, ale wiem, że to walka z wiatrakami, świata nie naprawię...
    Świat jest piękny, tylko ludzie to kurwy.

    Uprzedzając komentarze:
    - Nie, nie zgłosiłem tego nigdzie, bo się trochę boję... Z patologią lepiej nie zadzierać... Możliwe, że zrobili mi zdjęcie. Jeśli coś się odwali to mogę mieć problem, a tego nie chcę.
    - Nie zgłosiłem tego nigdzie, bo gdzieś czytałem, że w domach dziecka może spotkać je jeszcze gorszy los.
    - Nie zgłosiłem tego nigdzie, bo możliwe, że i tak nic by to nie dało...

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Właśnie miałem trochę #bekazpodludzi a trochę #sadstory jadę sobie a4 na wschód od Katowic, zatrzymałem się w maczku na popas obsługiwała mnie jakaś ukrainka i mówiąc numer zamówienia trochę zmiękczała końcówki (ale zrozumiale zupełnie) nagle zaczął ją na głos przedrzeźniać jakiś sebek wyklęty, który czekał za mną na odbiór, widać było, że jej się przykro zrobiło, sebek potem wpakował się z innymi sobie podobnymi w 6 do busa kontynuować swoją podróż z ojro zarobionymi u Niemca, zastanawiam się co trzeba mieć w głowie żeby śmiać się w ten sposób z kogoś kto na emigracji próbuje sobie zarobić podczas gdy pewnie jakiś Niemiec tym sebkiem orze ile może ¯\_(ツ)_/¯

    #ukraina
    pokaż całość

  •  

    Zgłosiłem chęć pomocy policji w poszukiwaniach i po raz 3 odnalazłem zwłoki. Jestem ratownikem WOPR i mam swój kajak + kilku chłopaków z taką samą zajawką. Pełna historia w komentarzu

    #sadstory #ciekawostki #wopr

    źródło: fromapp.jpg

    +: BajerOp, MieszkoPierszy +1259 innych
  •  

    #przegryw

    Mirki, Mirabelki! Właśnie mój niebieski pasek zakończył ze mną ponad 4-letni związek, gdyż nagle stwierdził, że nie chce wiązać się ze mną na stałe (jakby ktoś się zastanawiał to - nie, nie mamy po 15 lat). (╥﹏╥)

    W związku z wyżej opisaną sytuacją - #rozdajo moje złamane serce. Ktoś? Coś?
    To nie jest oferta matrymonialna! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Powiedzcie... jak poradzić sobie ze stratą? Jak to zaakceptować? Jak żyć? 4 lata to "szmat" czasu...
    Macie jakieś pomysły? Na ten moment nie wyobrażam sobie jak mam wstać z łóżka, a co dopiero iść jutro do pracy. (╥﹏╥)
    #smutnyrozowypasek #zwiazki #breakup #sadstory #truestory #lovestory
    #niebieskiepaski #rozowypasek #rozowepaski #jakzyc #gownowpis #fuckmylife #pomocy #smutekbardzo #rady #zal
    pokaż całość

    +: gryzon_c, M..........3 +81 innych
  •  

    W #rodo chodzi o to abyś dostał 1000 maili o zmianie polityki prywatności i zrezygnował z korzystania z internetu na zawsze ( ͡° ͜ʖ ͡°) #internet #prawo #przemyslenia #przemysleniazdupy #ecommerce #heheszki #sadstory

    +: HagbardGodman, aceXgod +7 innych
  •  

    Mirki i mirabelki, jaka akcja dzisiaj.
    Wracam sobie z pracy, jestem już blisko domciu to sobie grzebię w torbie i szukam kluczy. Nagle patrzę przed siebie, a tu taki śmieszny ptaszek sobie skacze i tańczy. Myślę sobie: "Ptaszku, gdzie tak sobie kicasz?"
    I NAGLE JEB.
    Coś mnie w tył głowy uderzyło, ale tak mocno.
    Patrzę za siebie - no nic ani nikogo nie ma.
    Patrzę w górę - no też nic nie ma.
    Patrzę przed siebie - no nikogo nie ma, tylko ptaszek sobie radośnie kic, kic.
    Ptak we mnie wleciał, czaicie? Głowa mnie bolała mocno. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #cosieodjebalo #sadstory #przegryw #gorzkiezale
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, R................u +4 innych
  •  

    Możecie sobie marudzić na #pkp.
    Ale to co się odjebalo dzisiaj to istna tragedia.

    Rozumiem że przez wykolejenie pociągu trasa krzyż - Szamotuły jest zablokowana.
    Ale to co się odjebalo w ramach komunikacji zastępczej to jakas jebana pomyłka.

    Więc może zacznę tą historię od początku:
    1. 16.15 wykoleił się pociąg towarowy.
    2. 17.05 rusza pociąg że Szczecina do Łodzi - żadnej informacji na temat utrudnień.
    3. Dojeżdżamy do krzyża o czasie - chwilę wcześniej pada info że dalej nie pojedziemy. Konduktorzy wiedzą tylko że jakoś pasażerów będą transportować ale gdzie ilu i czym zupełnie nie wiadomo
    4. Po jakimś czasie czekania w Krzyzu pada hasło że pociąg podjedzie 7km dalej na kolejną stacje i z tamtad nas zabiorą do Szamotuł autobusami.
    5. O 20.30 jestesmy w Drawskim Młynie - jakieś szczere pole dworca nawet nie ma.
    Zamiast drogi na dworzec rozjeżdżona droga gruntowa.
    6. 22.00 pod dworzec podjeżdża autobus - drzwi się otwierają - zadyma między konduktorem który jechał w środku a ludźmi na dworcu.
    Drzwi się zamykają - autobus był podstawiony dla przewozów regionalnych a nie dla ic więc pojechał do krzyża.
    7. 22.20 ten sam autobus zawija pierwsza partie ludzi do Szamotuł.
    8. 23.30 jestem w Szamotułach i stoję...
    9. Jest 10minut po północy a nadal nie wiadomo co dalej.

    Generalnie o ile sprawa z pociągami rozwiązała się szybko i nie ma problemu by dojechać do celu to cyrk z autobusami to jakaś porażka.

    Gdy staliśmy w drawskim mlynie konduktorzy rozmawiali przez telefon z dyspozytorami którzy podawali im co chwila sprzeczne informacje.
    A to że autobusy jada, to że nie jada i dopiero będą szukać przewoźnika, że jedzie 5 autobusow, że jadą dopiero do Szamotuł i jak będą wracać to nas zabiorą.
    No burdel na kołach max.

    W ten sposób jestem już 7 godzin w podróży.
    I stoję w miejscu w którym powinienem być jakieś 5 godziny temu xD

    Syf na maxa!

    Pytanie do mireczki którzy się znają - czy to co się odjebie właśnie pozwoli mi uzyskać chociaż zwrot za bilet?
    Niby to tylko kilka złotych ale może jak większość ludzi trzepanie po kieszeni #pkp to się nauczą w końcu ogarniać sytuacje kryzysowe.
    Gdyby ktoś chciał pomóc w sformułowaniu reklamacji to chętnie wysłucham ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #zalesie
    #truestory
    #kolej
    #sadstory
    #szczecin
    #poznan
    #lodz

    Może jakiś mireczki albo mirabelka cierpi ze mną w tym składzie?
    pokaż całość

  •  

    Oczywiście jak większość facetów uważam, że jeżdżę lepiej niż inni ( ͡° ͜ʖ ͡°) Niedawno zmieniłem auto na mniejsze niż wcześniej no i jakoś do tej pory nie mogę go wyczuć co powoduje często trochę krzywe parkowanie.

    Niedawno mój pies skaleczył łapę i musiałem z nim jechać do sklepu po buta ochronnego- w pierwszym nie mieli takich dużych ale zadzwonili do innej filii 10 km dalej, okazało się że tam mają ale zamykają za 20 minut- pędzę więc szybko, w bagażniku pies w stanie psychozy po zobaczeniu tylu innych psów, zabawek i smakołyków naraz, w międzyczasie się rozpadało jak szalone, ogólnie chaos- dojeżdżam i parkuję jakoś koślawo, ale już mi było obojętne bo parking i tak pusty..

    Oprócz jednej micry, która zatrzymała się 2 miejsca dalej. Wyciągam psa z bagażnika, odwracam się a tam kobieta z micry z uśmiechem od ucha do ucha mówi

    A ja myślałam, że tylko kobiety nie potrafią parkować

    ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #smutnazabaface #truestory #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Mirki
    Mój różowy stracił robote półroku temu w swojej #praca
    Do tej pory pracował w średnich firmach zagranicznych w #krakow.
    Ale marzyła mu się praca w takim prawdziwym #korposwiat.
    Wiec wysyłał CV.
    Ale albo nie było odpowiedzi albo na rozmowie okazywało się że
    "Niestety nie ma Pani doświadczenie w wielokulturowej organizacji o tak złożonej strukturze decyzyjnej."

    Ale
    pojawiło się ogłoszenie na zastępstwo w #katowice w pradziwym korpo i do tego firmie produkcyjnej.
    Rożowy pojechał na rozmowę pogadał i rzucił kasę tyle co zarabiają wykopowi programiści.
    Bo przecież i tak nie będzie dojeżdżał 100 km do pracy, a zresztą nie ma doświadczenia w ""pitu pitu"

    Tydzień później: "Pani różowa zapraszamy na podpisanie umowy na zastępstwo"

    Różowy szok nr 1
    Bo chcą ją zatrudnić na stanowisko na które w Krakowie nie ma szans.
    Różowy szok nr 2
    Bo za kasę na którą w Krakowie jest mała szansa na jej stanowisku.

    Zastanawia się: jechać, nie jechać.
    Ja: ""Różwa jedź, kupi się auto. Nauczysz się jeździć samochodem po autostradzie, zdobędziesz nowe doświadczenie, no i fajny wpis w CV będziesz mieć."
    No i ja będę miał powód żeby kupić nowe auto, ale tego już nie powiedziałem głośno:).

    Mija trzy miesiące.
    Różowy rozmawia ze swoim szefem.
    "Pani Różowa, dobra Pani jest, wszyscy Panią chwalą, ja jestem zadowolony
    Zwalnia się stanowisko kierownika, może chciałaby Pani zostać na dłużej, jak Pani chce to nawet na czas nieokreślony?

    "
    Różowy szok nr 3
    Umowa o pracę na czas nieokreślony na stanowisku kierowniczym w firmie zatrudniającej 2000 ludzi tylko w tamtej lokalizacji i prawdziwym korpo notowanym na giełdzie.

    Coś co nie było możliwe w Krakowie udało się na Śląsku.

    Tak że #chwalesie się że mam tak mądrego różówego paska.
    I #coolstory dla was mirki że trzeba próbować.

    I #sadstory bo widzę po różowym ile te wyjazdy ją kosztują.
    12 godzin poza domem + dojazdy (zrobiła już 8kkm) dla takiego małego różowego to jest duży wysiłek fizyczny.
    I dlatego na dłuższą metę dojazdy nie wchodzą w grę.

    Tylko że są #dzieci które chodzą do szkoły i przeprowadzka ze względu na nich nie jest sprawą prostą.

    Sytuacje komplikuje jeszcze fakt że jak pyta ludzi którzy odchodzą z firmy: Gdzie? to słyszy: Kraków
    No i ostatnio było na wykopie że aglomeracja śląska się kurczy.

    I #rozowepaski na mnie patrzy a ja nie wiem co mam powiedzieć.

    btw
    Nie jestem lesbijką, jestem fałszywyrozowy pasek.

    btw 2
    #mazda 6 to fajne #auto tylko że głośne i codziennie jest kilka deko lżejszez powodu rdzy..
    Ale mimo 16 lat na karku nadal jeździ.
    pokaż całość

  •  

    To uczucie kiedy wszyscy wymieniają się kodami na pyszne.pl a ty mieszkasz na wsi i masz dostępną tylko jedną słabą restaurację xD
    #pysznepl #truestory #sadstory

    +: sad_pepe, L...............y +7 innych
  •  

    Pani z synem lat może 7 w komunikacji miejskiej - syn podchodzi do ludzi i dosłownie zdejmuję ich z miejsc, jak nie może to zabiera im plecak i odstawia szopkę. Chłopak wg mamy jest autystyczny. Przykre, ale kobieta w mojej ocenie nie reaguje stanowczo. Chłopak robi co chce z nią. Trochę straszne. #lodz #mpk #sadstory

  •  

    Miałem w rodzinie takiego Adamka. Adam. Złote dziecię, ale trochę nierozgarnięty.

    Po szkole (w wieku ~19-20 lat) zaczął pracować w jakimś prywatnym zakładzie opiekuńczym dla osób starszych. Umowa o pracę, wszystko legitnie, stanowisko - pomoc pielęgniarza czyli w praktyce pomóż, podaj, pozamiataj ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    No i Adamek miał pracować w godzinach 7 - 16. O której wychodził z domu?

    pokaż spoiler o siódmej xD


    O której wracał do domu?

    pokaż spoiler o szesnastej xD


    Na opieprz szefostwa powiedział że przecież musi jeszcze dojechać a nikt mu za czas spędzony w autobusie nie zapłaci xDDD

    Po kilku dniach zaczął dojeżdżać "za darmo" autobusem i stawiał się w pracy w wyznaczonych godzinach.

    Adamek miał jeszcze jedną przypadłość - musiał CYK DWÓJECZKA codziennie o 10:00 rano. I choćby grom z jasnego nieba trzaskał w ziemię - to i tak dwójeczka zawsze musiała być o dziesiątej. Powodzie, katastrofy, trzęsienia ziemi - nieważne. Cyk dwójeczka 10 o'clock musi być.

    No i w tej pracy miał AKURAT o dziesiątej kąpiel podopiecznych zakładu. Codziennie.

    Adamek codziennie o 10:00 miał cyk dwójeczka więc szefostwo uznało że unika pracy (a kąpiel podopiecznych to było najbardziej istotna część dnia) więc popracował tydzień lub dwa i się z nim pożegnali ¯\_(ツ)_/¯

    Adamek nie ogarnął co to znaczy "Wypowiedzenie umowy" i w poniedziałek się normalnie zgłosił do pracy na 7:00, zdziwił się trochę że nie mieli dla niego zajęcia.

    pokaż spoiler Adamkowi zawsze jako rodzina pomagaliśmy, wspieraliśmy finansowo i materialnie, nie żądając nic w zamian, nawet zwrotu pieniędzy (małe kwoty 100-200 zł), niestety bez skutku. Jakieś bony żywnościowe, zapraszaliśmy na grilla, obiady, święta, spotkania rodzinne... Od kilku lat mieszka gdzieś sam, nie chce się z nami kontaktować :(


    #takbylo #rodzina #truestory #sadstory
    pokaż całość

  •  
    niemowmojejmamie

    +13

    Wiecie co się właśnie stało? Dzwoniła do mnie mama laski z twittera, okazało się, że dziewczynka popełniła samobójstwo. Powiesiła się, zostawiła list pożegnalny, w którym napisała, że nie może znieść kablowania wykopków. Brawo! Mam nadzieję, że odpowiednie kroki zostaną podjęte, zostało już złożone zawiadomienie prokuratury. Czemu nie możecie normalnie pisać, komentować, rozmawiać tylko musicie szykanować najsłabszych? Nawet sobie nie wyobrażacie co ta dziewczyna przeżywała - nie miała żadnych znajomych, była autystykiem i bała się wychodzić ze swojego pokoju. Jedyne co miała to internet, twitter i egzamin gimnazjalny, a nawet to jej zabraliście.
    Nie pierwszy raz spotykam się z takim aktem przemocy w internecie. Dwa lata temu również mój znajomy z last.fm popełnił samobójstwo bo dużo ludzi w internecie się z niego śmiało, myślałem, że ten przypadek był wystarczająco nagłośniony, ale mylę się. Brawo wykopowe trolle, tak trzymać.
    #pasta #pdk #heheszki #coolstory #sadstory #afera #twitter
    pokaż całość

    +: S........t, Centurion1488 +11 innych
  •  

    Przez bycie biedakiem nie przechodziłem prawidłowo procesu socjalizacji w dzieciństwie. Na początku podstawówki Akurat trafiłem na okres gdzie były popularne pokemony, wszyscy o nich gadali kupowali czipsy z żetonami, mieli jakieś gadżety, rozmawiali o odcinkach pokemonow w tv. Kiedy oni jedli sobie czipsy ja mogłem jedynie zjeść kanapkę z suchego chleba i zeschlego sera. Nie miałem nawet kanalu w tv żeby sobie te bajkę obejrzeć.
    Tak samo jak był hype na dragon Ball. Moim jedynym kolega w jednej ze szkol w lepszej dzielnicy był inny biedak od którego prawdopodobnie zarazilem się wszawicą. W sumie lepsza była tamta szkoła niż ta z chujowej dzielnicy gdzie chodziły patusy.
    w gimnazjum wszyscy sobie gadali o jakichs programach w tv typu mam talent, Wojewódzki itp. I musiałem manewrowac żeby nie wyszło że nie mam telewizora. I tak się wydało i nawet po czasie się im nie chciało śmiać tylko po prostu mną gardzili.
    jak nadeszła moda na internet i wszyscy zakładali sobie internet w domu zaczęli grać w tibie csa, mogłem sobie tylko posluchac jak sobie opowiadali o najlepszych momentach że wspólnych gier, czy zartowali że śmiesznych filmików. Oczywiście dzięki temu zaczęli się umawiać na jakieś spotkania po szkole, pierwsze piwka imprezki itp gdzie ja byłem po prostu ignorowany no bo po prostu nie mieliśmy wspólnych tematów.... Szkoda że mnie nie ignorowali jak przychodziło do robienia sobie ze mnie żartów i gnebienia....
    Do dziś pamiętam jak w szkole średniej nie miałem pieniędzy tak jak wszyscy na bilet i brodzilem w śniegu po kolana i cały autobus rówieśników mnie wyprzedzal i mi machali śmiejąc się z przegrywa.
    Nawet latem musiałem zapierdalać pieszo bo mama oddała komuś mój rower (brak szacunku do mojej własności to już inny temat)
    Pol szkoły średniej przechodziłem w butach kupionych w gimnazjum.
    Trochę bolało kiedy ja miałem stare zniszczone buty, dwie zmechacone bluzy z poliestru w których człowiek się pocil jak w worku foliowym i jedne jeansy, a inni mieli zawsze fajne nowe modne ubrania i sobie już dobrze poczynali z dziewczynami, gdzie ja ze swoim imagem nawe o tym nie marzyłem.
    Na studia z oczywistych względów nie poszedłem, nie zniósł bym dłużej bycia odmiencem i codziennych upokorzeń.

    To był tylko ułamek z wspaniałych wspomnień które na pewno będę opowiadał wnukom (xD) i będziemy śmiać się do rozpuku.

    No ale przecież BIEDA USZLACHETNIA! Tak, zwłaszcza jak chodzisz głodny i nie masz siły szarpać się z rówieśnikami spożywają dwa razy więcej kalorii od ciebie.

    Normiki nie wiem co wy macie w głowach ale to kurwa nie wygląda tak jak na filmach że się jest biedakiem bo się jest moczymordą (w mojej historii niestety alkoholizm członka rodziny ma duże znaczenie) czy jest leniem, a jak się weźmie za siebie to w pół roku się zarabia średnia krajowa xD

    Kiedyś opowiem coś jeszcze, o biedzie jej przyczynach i skutkach (w tym zdrowotnych) pod innym wzgledem

    Sorry za chaos i średnia formę ale pisze z napleta

    #przegryw #feels #sadstory #depresja #rozwojosobistyznormikami
    pokaż całość

    +: vvertoi, S..........k +255 innych
  •  

    takie troche #sadstory ale #truestory z #london #uk #emigracja a tyczy sie #rowery a konkretnie #jebanizlodzieje bo #kradno
    Ale od poczatku. W piateczek rano pojechalem przez cale miasto dosłownie, zeby kupic z ogloszenia na gumtree roweryk za 30 funtow, tak trzydziesci i nie od zadnego dindu a od pana anglika dosyc dobrze sytuowanego (rower musi byc niekradziony legalny itp) cena bardzo niska mi sie wydala ale juz po kilku slowach zamienionych z nim wiedzialem ze to nie jest kolejny klient councilu, zreszta chata a raczej willa i porszak przed chata temu przeczyly. Rower oddawal za prawie darmo - jego sprawa moj zysk. No nic wzialem bicykl on pieniazki pozegnalismy sie a ze zaczal deszcz siapic deszcz to zamiast jechac te ok 20km do domu to zostawilem rower tam gdzie odpoczywaly wszystkie rowerki pod wielka strzecha na stacji metra/pociagow i wsiadlem w kolejke. Wczoraj poznym popoludniem/wieczorem mysle sobie pojade po roweryk i bedzie cacy, nie padalo juz bylo ok. Wzialem lampki kamizelke klucz od zapiecia (tak tak tu nastepuje fala hejtu: zapiecie to byla linka stalowa w kablu za 10f taka na 2 metry dluga a nie zaden u-lock...) Przyjezdzam a rowerku ani sladu ;((( moze nie tu moze troche dalej przypialem, ale nie, obszedlem wszystkie stojaki chyba musialem wygladac podejrzanie ale rowerku niet :(( Zajebali mi roweryk. A taki ladny byl, czarny 28". Dzis rano napisalem do pana ktory mi go sprzedal czy ma jeszcze jego fotki i nazwe oraz model bo chcialbym go zglosic jako kradziony, a ogloszenie na gumtree juz skasowane. Mily pan nie dosc ze mi fotki przeslal i samego roweru nazwe model etc to jeszcze fotki ze zdjeciem numeru ramu! Ponadto przyznal ze tam jego zonie ukradli rower za 1200f untow przed dwoma tygodniami... Az mi serce scisnelo, co za sukinkoty to mogly zrobic... No ale nic zbieram sie i ide gdzies zglosic kradziez mojego nieodzalowanego jednosladu, tylko tak sie zastanawiam czy moge gdzies lokalnie to zglosic czy musze drałowac az na policje w rejonie gdzie mi go ukradli? A ta brzydka dzielnica ze złodziejami to sie nazywa Ealing Broadway, wlasnie mi sie przypomnialo, uwazajcie tam na swoje rowerki.
    Oczywywiscie mysle srogo o zemscie jak cholera i mi to spokoju nie daje moze by jakis bait bike z gpsem...
    pokaż całość

    •  

      @tomjar: troche dluzej: rower skradziono w wielki piatek lub wielka sobote, zglosilem dopiero w poniedzialek. typ (niekoniecznie #zlodziej ) wystawil go na gumtree za 85, potem 80 funtow. Ogloszenie zobaczylem bedac w robocie, na przerwie - oczywiscie - w piatek 6/04 po czym juz na etapie zdjec wiedzialem ze to musi byc moj wechikul, wizyta kontrolna i obdukcja potwierdzily moje przypuszczenia - bo mialem numer ramy ktory gdyby nie to ze poprzedni wlasciciel mi podal (przeslal zdjecia) to bym siedzial i kwiczal. A tak bedac u jegomoscia ktory nazywa sam siebie Micky, ma akcent i urode grecko-cyganska, choc do tej pory nie wiem skad ow gentlemen pochodzi oprocz tego ze mieszka przy dziewiedziesiat cztery trinity road na southallu... Wymowilem sie ze rower biore ale musze isc do bankomatu wiec z pol godziny mnie nie bedzie. Przystal na to i jak tylko wyszedlem to zadzwonilem na milicje i wyjasnilem o co chodzi. Kazali mi czekac daleko od domu na skrzyzowaniu i mialo to trwac do godziny. Nie bardzo mi sie to usmiechalo bo Micky moglby sie obrazic wiec po okolo 20 min czekania zatrzymalem przejezdzajacy patrol i wyjasniwszy w czym rzecz podjeli sie proby ugody :) Pojechalismy do Mikiego oni poszli ja pilnowalem radiowozu :( wrocili po godzinie z trzema rowerami i moglem moj zabrac ale to dla niego skonczyloby sie tylko Warningiem, cokolwiek to jest. Chlop sie podobno zarzekal ze kupil rower w dobrej wierze, (podobnie pewnie jak pozostale) i przed sprzedaza sprawdzal czy nie sa kradzione w bazie skradzionych rzeczy... no nic, ja jako ze bylem nie w sosie to powiedzialem ze mi na rowerku nie zalezy tylko na udupieniu typa wiec rower zabrali i odwiezli busem na komende... Ja myslac ze odzyskam go po roku odcialem od niego pepowine emocjonalna, az tu po dwoch dniach dostalem info ze rower do odbioru na policji. takze teraz mysle czy bylo warto bo podobno koniec koncow typ dostal 'Caution' cokolwiek to jest...
      ten pan chyba biduje bo teraz tylko sprzedaje siodelko i kolo od roweru...
      https://www.gumtree.com/sellerads/1293778318?page=1
      #policja #rowery #uk #kradno #chwalesie
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Dawno nikt nie tostował smutnej historii Keanu a, że dziś piątek wieczór to żeby Was bardziej przygnębić to ja wrzucę. Polecam przeczytać w całości. Od razu mówię, że tekst rzecz jasna nie jest mojego autorstwa. Pochodzi on z gazeta.pl

    Keanu, człowiek niewielu słów, uważany powszechnie za smutasa i introwertyka, nie miał w życiu łatwo. I to od samego początku. Jego ojciec porzucił rodzinę, gdy aktor miał zaledwie trzy lata. Wkrótce potem trafił do więzienia za handel narkotykami. Matka po rozwodzie jeszcze trzykrotnie wychodziła za mąż, za każdym razem przenosząc się w inne miejsce. Chłopak nie wiedział, co to stabilizacja - z Libanu, gdzie się urodził, przeprowadzili się do Australii, potem do Stanów Zjednoczonych i Kanady (jest obywatelem tego ostatniego kraju). Jeśli dodać do tego, że po matce miał brytyjskie, a po ojcu chińsko-hawajskie korzenie, wyjątkowo trudno było mu określić własną tożsamość. Choć on sam raczej nie mówi o tym okresie, wiele osób uważa, że zaczął grać właśnie po to, aby tej tożsamości szukać.

    Przygodę z aktorstwem na poważnie rozpoczął w wieku 17 lat. Nie radził sobie z nauką - miał dysleksję, notorycznie zapominał książek i prac domowych. Nie pomagał mu też niewyparzony język. Co kilka miesięcy zmieniał szkołę, ale przy czwartej próbie dał za wygraną. Wyrzucono go z liceum i musiał zacząć pracować - najpierw na lodowisku (marzył o karierze hokeisty, ale doznał poważnej kontuzji), potem w pizzerii. Czasem grywał też w przedstawieniach i niskobudżetowych filmach. Spodobało mu się to. W końcu spakował się i wyjechał do USA, gdzie zamieszkał u byłego męża matki - hollywoodzkiego reżysera Paula Aarona. Ten załatwił mu angaże do reklamówek i seriali.

    Reeves pracował nawet jako korespondent dla kanadyjskiej telewizji młodzieżowej. Dzięki ojczymowi poznał sporo osób z branży, co zdecydowanie pomogło mu zdobyć pierwszą ważną rolę. Pojawił się na drugim planie w "Niebezpiecznych związkach" Stephena Frearsa. Film okazał się wielkim sukcesem, zdobywając siedem nominacji do Oscara. Choć sam Keanu dziś raczej wstydzi się tego występu, trudno było sobie wyobrazić lepszy początek w Hollywood. Każdy musiał zwrócić uwagę na tę nową twarz - młodego mężczyznę o nietypowej urodzie, który zagrał obok największych gwiazd.

    W ciągu kolejnych lat aktor zapisał na koncie niemałe przeboje - "Wspaniała przygoda Billa i Teda", "Mały Budda", "Drakula" Francisa Forda Coppoli czy kultowy "Na fali", po którym stał się ulubieńcem nastolatek całego świata, to tylko kilka przykładów. W tamtym okresie zagrał też w dwóch filmach u boku Rivera Phoenixa, z którym bardzo się zaprzyjaźnił. Młodszy kolega po fachu traktował go wręcz jak brata.

    Dwa lata po ich wspólnym występie w kontrowersyjnym "Moim własnym Idaho" Phoenix zmarł z powodu przedawkowania narkotyków. Dla Reevesa był to duży cios. Sprawa tygodniami nie schodziła z pierwszych stron gazet, a media ciągle szukały winnych śmierci cudownego dziecka Hollywood. Obwiniano między innymi Keanu, który w wywiadach przyznawał się do eksperymentowania z narkotykami.

    Otrząsnąć się po tej tragedii pozwoliła mu praca nad filmem "Speed". Akcyjniak Jana De Bonta to dziś klasyk gatunku, wielki hit box-office'u i czołówka najpopularniejszych tytułów całego 1994 roku, tak wyjątkowego dla kinematografii. Reeves po premierze stał się jednym z gorętszych nazwisk Hollywood. Za kontynuację filmu proponowano mu 11 milionów dolarów, ale on grzecznie odmówił, tłumacząc się potrzebą odpoczynku.

    Dziś wiadomo, że była to wyjątkowo dobra decyzja - "Speed 2" okazał się klapą nie tylko pod względem artystycznym, ale i komercyjnym. Zamiast tego wystąpił w "Adwokacie diabła". By produkcję stać było na zaangażowanie Ala Pacino, zgodził się na sporą obniżkę swojej gaży. Podobnie zachował się choćby przy pracy nad "Matrixem", kiedy część swoich zarobków przekazał ekipie od efektów specjalnych i charakteryzacji. Jak powiedział w wywiadzie z 2003 roku: Pieniądze to ostatnia rzecz, o której myślę. Mógłbym żyć za to, co już zarobiłem, przez następnych kilka stuleci.

    "Matrix" był kolejnym kamieniem milowym w karierze Reevesa. Radość z sukcesu nie trwała jednak długo. Kilka miesięcy po premierze partnerka aktora, Jennifer Syme, urodziła martwe dziecko. Pogrążona w depresji para rozstała się, a półtora roku później Syme zginęła w wypadku samochodowym. Keanu zniknął wtedy z życia publicznego. Planowane sequele "Matrixa" zostały odłożone w czasie. - Smutek zmienia kształt, ale nigdy się nie kończy. Ludzie mylą się, twierdząc, że można z tym sobie poradzić i pewnego dnia powiedzieć "To minęło, czuję się lepiej". Kiedy ludzie, których kochasz, odchodzą, zostajesz sam. Dużo myślę o tym, jak wyglądałoby moje życie, gdyby oni byli tutaj ze mną - stwierdził lata później.

    Nie minęło wiele czasu, a dowiedział się, że jego ukochana siostra Kim cierpi na białaczkę. Nie załamał się jednak. Wręcz przeciwnie - stał się jej największym oparciem. Opiekował się nią oraz anonimowo założył fundację pomagającą chorym na raka. Postanowił też wrócić przed kamerę. Nakręcił dwie kolejne części "Matrixa", które łącznie zarobiły grubo ponad miliard dolarów. W końcu kupił też pierwszy dom - trudno w to uwierzyć, ale do 40. roku życia Reeves mieszkał głównie w hotelach. Jeśli chodzi zaś o role, zaczął eksperymentować.

    W komedii romantycznej "Lepiej późno niż później" wcielił się w zakochanego w Diane Keaton lekarza, by niedługo potem wystąpić w "Constantine" - mrocznej adaptacji komiksu o egzorcyście. Duże produkcje (np. sci-fi "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia") mieszał z filmami niezależnymi, jak "Prywatne życie Pippy Lee" czy "Skok Henry'ego".

    W drugim z nich zagrał mężczyznę niesłusznie skazanego za napad na bank. Po wyjściu z więzienia postanawia on rzeczywiście popełnić to przestępstwo. Choć to dobra komedia kryminalna ze świetnymi rolami nie tylko Reevesa, ale i partnerujących mu Very Farmigi oraz Jamesa Caana, o "Skoku Henry'ego" nie było głośno z powodów artystycznych. W trakcie promocji tego tytułu wielką karierę w internecie zrobił bowiem mem z udziałem Reevesa - zamiast o filmie, wszyscy mówili o "smutnym Keanu".

    Wszystko zaczęło się od zdjęcia, które paparazzo zrobił aktorowi, gdy ten samotnie siedział na ławce i jadł kanapkę. Ktoś zwrócił uwagę na smutny wyraz twarzy Reevesa - wraz z pesymistycznym dopiskiem fotografia została opublikowana na popularnym serwisie Reddit. Zdjęcie szybko zaczęło żyć własnym życiem. W ciągu kilku tygodni pojawiły się setki przeróbek. Po tym, jak powstała specjalna strona internetowa, rozpoczęto akcję "Cheer up Keanu", mającą na celu pocieszenie aktora. Wysyłano rozweselające listy i prezenty. W końcu uruchomiono też witrynę do skracania linków (kea.nu), z której dochód przeznaczano na fundację pomagającą chorym na raka.

    Pytany o komentarz Reeves tylko się uśmiechał, raz tłumacząc, że myślał pewnie wtedy nad rolą, innym razem, że kanapka była wyjątkowo smaczna i zasługiwała na chwilę refleksji.

    Nie cichły jednak doniesienia o depresji aktora. W mediach mówiono, że wir pracy, w jaki rzucił się po utracie partnerki i dziecka, musiał się kiedyś skończyć. Po "Skoku Henry'ego" Reeves rzeczywiście długo w niczym nie występował, a gdy w końcu pojawił się na ekranie, była to nietypowa i wprost zmiażdżona przez krytykę "Generacja hmm". On jednak w tym czasie sumiennie pracował nad swoim reżyserskim debiutem, "Człowiekiem Tai Chi", oraz zaangażował się w produkcję dokumentu o sztuce operatorskiej "Side by Side", z którym w 2012 roku przyjechał do Bydgoszczy na festiwal Camerimage. Był wtedy w dobrej formie, chętnie udzielał wywiadów i spotykał się z fanami. Spore zdziwienie wywołały więc zdjęcia wykonane kilka miesięcy później. Reeves znowu stał się hitem internetu - zaniedbany i z widoczną nadwagą, ledwo przypominał samego siebie. Mnożyły się pytania o to, co się dzieje ze słynnym aktorem.

    Chroniący swoją prywatność Keanu i tym razem nie dał się sprowokować do osobistych wyznań. Wymijająco stwierdzał tylko, że każdy przechodzi w życiu różne fazy. Choć jego wielki powrót, superprodukcja "47 Roninów", nie był dużym sukcesem, to już kolejny film, thriller "John Wick", okazał się jednym z ciekawszych dokonań aktora. Zbierając świetne oceny recenzentów oraz zarabiając ponad 130 milionów dolarów (przy budżecie 20mln), Reeves skutecznie zamknął usta krytykantom.

    51-letni Keanu wygląda dziś świetnie (czy na planie "Speed" podawano jakąś specjalną wodę? Równolatkowie Reeves i Bullock prawie się od tamtego czasu nie zmienili), ma na koncie rolę w erotyczno-komediowym thrillerze "Kto tam", a obecnie przebywa na planie kontynuacji "Johna Wicka". Na 2016 rok zapowiadane są zresztą premiery co najmniej kilku filmów z jego udziałem, jak choćby "The Neon Demon" w reżyserii Nicolasa Windinga Refna ("Drive"). Choć (skądinąd życzliwe aktorowi) media wciąż zastanawiają się, czy ten pracowity okres nie jest pewną próbą ucieczki, trzeba chyba w końcu przestać wmawiać Reevesowi depresję. Przeżył wiele i jego kariera zaliczała różne, czasem słabsze, etapy. Ale zawsze potrafił się po nich podnieść.

    Mimo że łatwo mógł zamknąć się w szufladzie gwiazdora kina akcji, on cały czas próbował czegoś więcej. I dzisiaj zbiera tego owoce. Z 350 milionami dolarów jest na 10. miejscu wśród najbogatszych aktorów świata. Zawodowo robi to, na co ma ochotę - nawet jeśli miałby być to ryzykowny pastisz erotycznego thrillera czy dokument o technicznej stronie tworzenia filmów. Jest fajnym, naturalnym facetem, którego sława nie zepsuła. Częściej niż na jachcie czy w prywatnym odrzutowcu można go zobaczyć na motocyklu albo w metrze.

    #film #kinematografia #keanucontent #filmnawieczor #feels #sadstory
    pokaż całość

    źródło: keanu.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #sadstory

0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów