•  

    Umrzeć - tego się nie robi kotu.
    Bo co ma począć kot
    w pustym mieszkaniu.
    Wdrapywać się na ściany.
    Ocierać między meblami.
    Nic niby tu nie zmienione,
    a jednak pozamieniane.
    Niby nie przesunięte,
    a jednak porozsuwane.
    I wieczorami lampa już nie świeci.

    Słychać kroki na schodach,
    ale to nie te.
    Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
    także nie ta, co kładła.

    Coś się tu nie zaczyna
    w swojej zwykłej porze.
    Coś się tu nie odbywa
    jak powinno.
    Ktoś tutaj był i był,
    a potem nagle zniknął
    i uporczywie go nie ma.

    Do wszystkich szaf się zajrzało.
    Przez półki przebiegło.
    Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
    Nawet złamało zakaz
    i rozrzuciło papiery.
    Co więcej jest do zrobienia.
    Spać i czekać.

    Niech no on tylko wróci,
    niech no się pokaże.
    Już on się dowie,
    że tak z kotem nie można.
    Będzie się szło w jego stronę
    jakby się wcale nie chciało,
    pomalutku,
    na bardzo obrażonych łapach.
    I żadnych skoków pisków na początek.

    #wiersz #zycie #poezja #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Jak w nowy rok to tylko z przytupem...

    ASD jastrogenne.... sratata...

    Po naszemu 16mm dziura między przedsionkami, która jest powikłaniem po ablacji i ze względu na przeciek, nadaje się do zamknięcia.
    Z czym to się wiąże? A no oprócz ryzyka infekcji podczas operacji i 6-12mies. po, epizodami udarowymi, koniecznością zażywania leków rozrzedzajacych krew i ogólnie ryzykiem kopnięcia w kalendarz, to z niczym specjalnym:/
    Wiem, ze inni maja gorzej, ale jakoś nie potrafię być pozytywnie nastawiony ( ͡° ʖ̯ ͡°) Żona tez załamana. Ehhh...

    #kardiologia #zdrowie #lekarz #serce #truestory #sadstory #zalesie
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: embed.jpg

    •  

      @chozi: Trzymaj się stary. Masz przynajmniej osobę która cię wspiera masz w mniej oparcie. Wiele osób w podobnych sytuacjach nie może na nikogo liczyć

    •  

      @chozi: przez przypadek natknęłam się na Twój wpis. U mnie sytuacja bardzo podobna. Najpierw miałam męczące napady kołatania serca, po kilku miesiącach żmudnej diagnostyki podczas której oprócz tkanki wywołującej nadprogramowe skurcze wykryto jeszcze PFO z niewielkim przeciekiem, zrobiono mi ablację. Na pierwszej kontroli lekarz mówił, że wszystko w porządku, ale na przezprzełykowym echo wyszło, że w wyniku komplikacji po zabiegu PFO się powiększył i przeciek lewo-prawy jest już większy.. Trzymaj się i zdrowego serduszka Ci życzę. pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    Proszę nie szkalować mnie w internecie,
    gdyż bardzo negatywnie wpływa to na moje odczucia psychiczne. Dziękuje (╯︵╰,)

    #uczuciopedia
    #mirkoczat
    #hissis
    #patostreamy
    #danielmagical
    #sadstory
    #depresja

    źródło: sad.jpg

  •  

    Dobrze, to już wiemy jak bawią się normiki z dobrych domów na #euroweek
    W takim razie można przypomnieć jak bawią się dzieci z rodzin biednych i patologicznych na koloniach organizowanych przez państwo.

    https://natemat.pl/216929,mateusz-przezyl-kolonie-tortur-wychowawczyni-powiedziala-matce-ze-sam-jest-sobie-winien

    "Mama siedmioletniego Mateusza przed tygodniem odebrała w Gliwicach syna, który wracał z pierwszych w życiu kolonii. Okazało się, że nad Mateuszem przez dwa tygodnie znęcali się inni chłopcy z kolonii. Żaden opiekun nie zareagował.
    Gdy Mateusz wrócił z kolonii, na plecach miał namalowanego penisa, pod okiem siniaka, a w głowie jedno słowo: "cwel". Tak wyzywali go inni chłopcy, którzy przebywali na koloniach. Matka Mateusza opowiadała, że mówili, iż Mateusz jest zabawką i mogą zrobić z nim wszystko.

    Chłopca dźgnął widelcem inny uczestnik kolonii. Mateusz wrócił z rozległą szramą na twarzy, miał sińce na plecach. Tortury zwykle polegały na tym, że dwóch chłopców trzymało Mateusza, a trzeci go bił. Czasem łapali go za ręce i nogi, po czym rzucali na podłogę. Matka Mateusza niczego nie podejrzewała, słyszała od dziecka, że jest super. Ale dziecko zawsze rozmawiało w obecności wychowawczyni.

    Na kolonii były dzieci z Katowic i aglomeracji śląskiej. Niektóre z nich opiekunowie mieli nazywać "dziećmi gorszego sortu". Już po koloniach matka przeprowadziła rozmowę z wychowawczynią grupy. Okazało się, że kobieta, która miała pod opieką 48 dzieci, o wszystkim wiedziała, jednak to Mateusza obarczyła winą. Powiedziała matce chłopca, że Mateusz jest niezaradnym dzieckiem, a poza tym na koloniach dzieci zawsze sobie dokuczają.

    No ale to pewnie ta słynna #p0lka witaminka po PEDAGOGICE. Zapewne stwierdziła, że mógł nie reagować, to by się im znudziło.

    Biedny przegryw, nie dość, że w domu niewesoło, to jeszcze takie przeżycia w ramach "wakacji"... Pewnie nie zapomni ich nigdy...

    Rzeczowy komentarz z internetu na ten temat:
    "Normalne niepatologiczne dziecko tyle, że z uboższej rodziny pojechało na kolonie zamówione przez Ośrodek Pomocy Społecznej i przez 2 tygodnie było ofiarą rówieśników i starszych dzieci. Pomijam drobiazg, że nierozdzielenie 7-latków od 12-latków to skandal i dowód na swoistą oszczędność organizatora. Koszmar jaki przeżył chłopiec jest kolejnym dowodem na to, że należy bezwzględnie chronić normalne niezdemoralizowane dzieci przed skumulowanym towarzystwem nieletnich patoli, ponieważ ci będą grupowo znęcać się nad każdym postrzeganym jako słabszy i bardziej wrażliwy.

    Do tego kompetencje personelu na takich koloniach czy obozach z MOPS czy TPD też stoją pod znakiem zapytania, bo ich standardy oceny zagrożeń i złych zachowań są inne niż u ludzi, nie mających ciągłego kontaktu z dziećmi z ciężko patologicznych rodzin. Dla nich nieustanne wulgarne bluzgi, obyczaje rodem z subkultur więziennych, tępa agresja i prymitywizm są normą, o czym wiedzą opiekunowie, ale nie wiedzą, że dzieci z innych środowisk nie potrafią się ani odnaleźć w takim klimacie, ani przed nim bronić.

    Generalnie koszmar, biedny dzieciak i biedna ta matka, dobrze że kobieta nie odpuściła i nagłaśnia sprawę."

    #pedagogika #przegryw #sadstory #truestory
    pokaż całość

    +: brasselOverload, lubie-sernik +89 innych
  •  

    #pasta #sadstory #koty #patologiazewsi #wygryw

    cieplutki piątkowy wieczór
    -idziesz sobie chodnikiem
    -wracasz właśnie z wykładów
    -na ławce siedzi mały chłopiec a obok niego rudy kot bez jednego oka
    -czasem go widywałeś pod swoim blokiem
    -chłopaczek ma jakieś 140cm wzrostu, jest wychudzony i ma na sobie brudną, dziurawą, granatową kurtkę
    -wydaje się smutny i patrzy na ciebie tymi wielkimi oczami
    -siadasz obok chłopca
    -witasz się i przedstawiasz, on wydaje się kulturalny i miły, próbuje udawać, że jest w dobrym humorze
    -pytasz dlaczego tak sam tutaj siedzi
    -chłopiec z niechęcią opowiada ci swoją historię:

    -lvl 11, Maciek
    -ciągłe awantury doprowadzają cię na skraj szaleństwa
    -już od długiego czasu masz ochotę bohatyrnąć ale nie chcesz zostawiać mamy
    -ojciec tłucze was od zawsze, odkąd tylko się urodziłeś
    -obiecujesz mame, że będziesz się uczyć i kiedyś z nią uciekniesz
    -ale stary nie pozwala ci się uczyć, cały czas pije i każe ci biegać po alkohol do spożywczego
    -o ile w pobliskim sklepie na kasie jest właśnie Marcin - przyjaciel mamy; to z kupnem piwa dla ojca nie ma problemu
    -jednak jeżeli właściciel właśnie pracuje, to zwykle musisz kraść
    -w szkole wszyscy wyzywają cię od brudasów i patusów
    -każdego dnia, będąc w szkole martwisz się o mame
    -uczucie, że gdy wrócisz ona może być zakatowana na śmierć nie daje ci się skupić
    -mame nie poszła na policje, bo jedyny przychód jaki macie to wojskowa pensja starego
    -wracasz ze szkoły do domu, znowu dostałeś jedynkę z matmy
    -to w końcu wina twojego starego, znowu nie pozwalali ci się uczyć
    -już wchodząc po klatce schodowej słyszysz krzyki ojca
    -łzy wypełniają ci oczy
    -łapiesz za klamkę
    -"O kuwa wrócił Król Maciuś Pierwszy"
    -"Cześć tato..."
    -"Co taki niemrawy kuwa jesteś? h3h3 no musimy pogadać"
    -"Co tam dzisiaj w szkole?"
    -"Wszystko dobrze tato"
    -"Tylko mi tu kuwa nie kłam, pamiętasz jak matka skończyła jak mi ostatnio nie powiedziała, że jedynkę dostałeś co?"
    -ledwo powstrzymujesz płacz
    -po chwili idziesz do swojego pokoju
    -nie miałeś jednak nawet czasu żeby odetchnąć
    -"MACIEK KUR,WA TWÓJ KOT ZNOWU NASRAŁ NA DYWAN"
    -wybiegasz z pokoju i widzisz ojca stojącego z metalowym prętem nad twoim kotem
    -kot już przeżył jeden atak ojca, ale stracił przy nim oko
    -był właściwie twoim jedynym przyjacielem
    -tak, to żałosne, ale poza twoją matką znaczył dla ciebie wszystko
    -kiedyś kilku chłopaków z twojej szkoły rzucało w niego kamieniami, wtedy zabrałeś go do domu
    -ojciec oczywiście nie był zadowolony, przez długi czas musiałeś go trzymać w pudełku po butach w twojej szafie
    -potem zgodził się go zatrzymać bo polował na wszechobecne w waszym mieszkaniu szczury
    -podbiegasz do kota i go obejmujesz przyciskając go do ziemi i zakrywając swoim ciałem
    -"Taki z ciebie cwaniaczek, co chjku?"
    -ojciec zaczyna cię bić metalowym prętem
    -uderza pierwszy raz w bok pleców, ból przeszywa twoją nerkę
    -drugi raz uderza w rękę łamiąc ją przy łokciu
    -bierze trzeci zamach
    -mame czymś go uderzyła, dokłanie nie widzisz, jesteś oszołomiony
    -ojciec bierze zamach i uderza w twarz mamy zanim zdążysz zareagować
    -przy uderzeniu słychać cichy brzdęk metalu i chrząst łamanych kości
    -mama upada na ziemię
    -z boku jej głowy wylewa się ogromna ilość krwi
    -brudne płytki powoli zalewa jaskrawa ciecz
    -ty stoisz patrząc na dyszącego ojca jak na potwora
    -łapiesz kota i wybiegasz z domu
    -tysiące myśli przechodzą przez twoją głowę
    -wszystko co planowałeś, zniknęło za jednym zamachem dwukilorgramowego metalowego pręta

    -nie wierzysz własnym uszom
    -wiedziałeś, że takie rzeczy mają miejsce, ale żeby tak 2 bloki od twojego mieszkania?
    -zacząłeś rozmyślać o życiu
    -jakie masz szczęście, że miałeś normalnych rodziców i byłeś szczęśliwy
    -ten chłopak, nie zrobił nic złego, jest mądry i dobroduszny
    -ale los wybrał, żeby to on musiał stracić matkę i błąkać się samotny po mieście
    -dzisiejsza młodzież pragnie bogactwa, zaebistych loszek czy wiecznych melanży ze swoimi mordeczkami
    -wkrwiają się, gdy rodzice nie chcą kupić nowego Iphone'a 6s i modnych butów za 500zł
    -ten chłopak, on tylko chciał żeby jego matka była bezpieczna, nie potrzebował niczego dla siebie
    -jego jedynym przyjacielem jest jego kot
    -pytasz czy jest głodny
    -mówi, że głupio mu o cokolwiek prosić
    -szanujesz za jego kulturę osobistą mimo pochodzenia z takiej rodziny
    -dajesz mu 5zł na jakąś bułkę bo tyle akurat masz w kieszeni i obiecujesz, że tą noc będzie mógł spędzić u ciebie
    -mówisz, że poczekasz tutaj i zajmiesz się kotem a niech on idzie do sklepu
    -chłopiec jest bardzo ucieszony, prawie skacze z radości na swoich chudych nóżkach i wykrzykuje "Dziękuję!"
    -biegnie radośnie w stronę sklepu
    -bierzesz kota pod pachę i sperdalasz w podskokach do domu
    -straciłeś 5zł a zdobyłeś zaebistego rudego kota-pirata
    -cuj dobrze skuwysynowi
    pokaż całość

  •  

    Gdzie mogę zgłosić jawne szkalowanie i śmianie się z mojego ulaństwa na profilach społecznościowych? Zamieszczam dowód ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #mikrokoksy #silownia #sadstory #ulanekurwy

  •  

    O tym, że życie jest ulotne przekonałem się już parę razy. Ostatnio jakby częściej, ale zacznę od początku. Te wszystkie #feels i inne uczucia, które często obserwujemy u innych ludzi/siebie to nic przy tym jak człowiek się dowiaduje, że ktoś jest i nagle już tylko BYŁ.

    W początkowych etapach edukacji byłem na tyle pilnym dzieciakiem, że zdarzało mi się przychodzić sporo wcześniej do szkoły. Kilka razy spotykałem tam pewną dziewczynę - Karolinę. Dużo staszą od mnie, ale bardzo miłą. Zawsze uprzejma i z klasą. Kilka razy dawała sobie przy mnie zastrzyk insuliny. Wiedziałem, że jest chora i w tym wieku cukrzyca to jest coś naprawdę paskudnego.

    Przychodzę kiedyś to szkoły, póżniej niż zwykle i czekam, czekam. Nagle z klas wybiegają dzieciaki i słyszę, że idziemy od razu na apel. Dyrektorka wyszła wtedy bardzo rozemocjonowana i powiedziała wprost, że dziś w nocy nasza koleżanka odeszła. Kurwa, taka sympatyczna osoba. Ja byłem wtedy w 4 klasie a ona w 8. Do tej pory, mimo upływu lat robi mi się smutno jak to wspominam.

    Potem były różne akcje, lepsze i gorsze. Widziałem jak moi przyjaciele czasami chorują, czasami zdrowieją. Nawet tutaj jest jeden mirek, który otarł się o śmierć. No cóż, takie jest życie i trudno oczekiwać, że będą nas spotykać tylko dobre rzeczy. Cieszę się, że czasem się udaje i jest szczęśliwe zakończenie.

    Niestety nie jest tak w każdym przypadku. Miałem parę lat temu takiego kolegę, co to podobnie jak ja był świrem muzyczny. Niektóre muzyczne mirki mogą go kojarzyć bo miał naprawdę duuużo kanałów na Youtube z muzyką jakiej próżno szukać gdzie indziej. Czasem zdarzało nam się rozmawiać o nowych brzmieniach albo starych nagraniach, które były ciekawie samplowane. Niestety w 2016 roku podczas sesji nagraniowej przy jakiej asystowałem wszedłem na chwilę w ramach relaksu na facebooka i widzę, jak ktoś z jego rodziny oznajmił, że odszedł nagle. Tak po prostu, w śnie. Miał wtedy 32 lata.

    Wkurwiło mnie to wtedy, nie mogłem skumać czemu akurat ten człowiek. Wartościowy i ogólnie z fajnym podejście do życia. Niestety tutaj nie ma wyboru, śmierć po kogo przychodzi tego zwykle zabiera.

    Ostatni raz coś takiego zdarzyło mi się jakieś 2 miesiące temu w pracy. Tutaj też o tym wspomniałem. Miałem zioma w pracy, z który rozmawiałem dosłownie parę razy, ale widziałem, że gość ma ciekawe podejście do spraw, ma pasję albo nawet dwie i coś wie. Chciał mi pomóc przy jednym z projektów.

    W czwartek z nim rozmawiałem, tutaj plany wyjazdu na łódki i potem powrót. Nasz projekt miał być rozpoczęty od nowego tygodnia. Powiedzieliśmy sobie cześć i tyle go widziałem. ( ͡° ʖ̯ ͡°) Szef wpadł do pracy czerwony na twarzy i jak nam to przekazał to nie wiedziałem, co powiedzieć. Siedziałem patrząc się w punkt dobre 30 minut.

    Zwykle staram się nie pouczać bo każdym ma swoje jestestwo i mu dość do pewnych spraw po swojemu. Niemniej myślę, że warto doceniać to życie - choć nie jest to high life to jednak sam fakt posiadania zdrowia, unoszenia się na powierzchni mimo tego, że mamy balast życiowy i często ciągnie ona nas na dół jest faktem, że dajemy jakoś radę. Byle do przodu bez względu na to, co się dzieje. Nigdy nie będzie idealnie, ale zawsze może być lepiej.

    ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

    #cotusieodpierdala #coolstory #sadstory
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jade wczoraj pociagiem do domu na weekend i slysze jak za plecami siedza sobie 4 loszki i tak gadaja:
    - no i jak Kaska z tym Arkiem?
    - no wiesz, fajny jest, ale jednak to nie to...
    - dlaczego?
    - dziewczyno, on sie nawet calowac nie umie! co innego w jego wieku jeszcze bym zrozumiala jakby nie potrafil, ale calowanie?!
    - ahaaa....
    No i sobie mysle "pewnie jakies studentki spuszczone ze smyczy" wspolczujac rownoczesnie obgadywanemu chlopakowi, bo wiem ze ktos bez doswiadczenia z loszkami w wieku 20+ ma przesrane. Kilka stacji dalej slysze jednak, ze loszki zbieraja sie do wyjscia na kolejnej stacji. Idac do drzwi przechodzily kolo mnie i co zauwazylem? Ze to nie byly zadne studentki, a gowniary wygladajace moze na 16 lat! I to nie jakies maloletnie wymalowane kurwiszcza jakich pelno na tagach typu prokuratorboners, a takie zwykle skromnie ubrane dziewczyny, rzeklbym nawet ze szare myszki. Jaki z tego moral? Mlode przegrywy - zaczynajcie z loszkami jak najwczesniej, bo coraz mlodsze nasmiewaja sie z niedoswiadczonych.
    #przegryw #tfwnogf #sadstory

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    [ #baluckieopowiesci - Bohaterka ]

    Cały czas myślę o tym, co napisać na tagu - jednak w większości sytuacji przypominają mi się sytuacje złe albo bardzo złe. Jedna z takich sytuacji dotyczyła przyjaciela mojego brata, którego losy można nazwać dramatycznymi. Postanowiłem jednak, że nie będę ładował was negatywną energią. Każdego dnia i tak pewnie widzicie takie dramaty i nie musicie jeszcze o nich czytać tutaj na wykopie. Dlatego historię tego chłopaka opowiem od końca - raczej z perspektywy jego mamy.

    Na tym portalu często piszę się o ludziach tak jakby mieli tylko wady, a prawda jest taka, że nikt z nas nie zna drugiego dna. I nie wie co ten człowiek przeżył. Tutaj rozpoczyna się historia mamy Kamila, która miała naprawdę dobrą postawę mimo tego, że życie ją delikatnie mówiąc nie rozpieszczało.

    Wyobraźcie sobie coś takiego, że macie męża i on popełnia błąd życiowy - skaczę do wody nie znając jej poziomu. Pewnie po % i w towarzystwie kolegów. Dzieje się rzecz zła. Partner ląduje na wózku. Rodzi się wam dziecko. I to wszystko spada na was. A jednak tak było. Jak ci ludzie sprowadzili się to nikt nie mógł uwierzyć, że ta kobieta ogarnęła to wszystko. Widocznie znalazła mnóstwo energii i motywacji do działania.

    Syna odchowała naprawdę dobrze. Wiem bo był w roczniku mojego brata i czasem rozmawiałem. Cichy chłopak, który lubił swojego kota i xboxa. Miał jakieś tam plany, marzenia, kochał rodziców - choć jak wspominał po latach mój brat trochę nie mógł się pogodzić z tym, że tata jest na wózku.

    Myślę, że jego mama wyprowadzała go z tych myśli. To pozytywna osoba i jak pisałem wcześniej miała dużo energii. Choć jak sami widzicie miała mnóstwo różnych prac do wykonania. Czego ci ludzie nie zrobili dla tego ojca. Dbali o niego naprawdę mocno. Obije. Widziałem, że są rodziny nie mające takich problemów, które traktują siebie źle. A tutaj takie pozytywne relacje. Czasami faktycznie chodzili smutni no bo trudno być non stop uśmiechniętym jak takie rzeczy nas spotkały, ale parli do przodu dzielnie. :)

    I potem jak odszedł ten pan to widziałem, że nadal starali się i wiem, że nie chcieli robić z siebie ofiar. Wiedzieli, że białaczka to ciężka choroba i zabiera ludzi. Tej kobiety już wtedy było mi bardzo szkoda bo wycierpiała bardzo dużo. Mimo tego jednak widziałem, że idzie, że nie poddaje się - jest naprawdę silna.

    To co było potem można powiedzieć, że dobiło by z pewnością niejedną osobę. Bo Kamil pojechał na wakacje z dziewczyną swoim pierwszym samochodem i po prostu z nich nie wrócił. Utonął.

    I znów widziałem w oczach tej kobiety to samo, co po stracie męża kiedy mówiłem jej "Dzień dobry". Czujecie to combo? Tracisz wpierw część osoby, którą kochasz, potem całą tą osobę i w dodatku syna. Z 3 osobowej rodziny zostajesz ty. To trzeba mieć niebywałą odwagę i siłę, aby podnieść się po czymś takim. To nie jest film tylko coś dramatycznego, co naprawdę się wydarzyło.

    :) Jednak jakoś idziesz do przodu. Po latach widziałem ją uśmiechniętą choć trochę i nawet ktoś tam się pojawił w jej życiu. To jest coś niesamowitego, że ktoś wstał, poskładał się po czymś takim i udaje mu się żyć. Niech to będzie taka inspiracja dla nas. Dowód na to, że da się i nawet trzeba nie poddawać się.

    To się stało tutaj. Na Bałutach.

    :)

    #lodz #lodzkurwa #baluty #feels #coolstory #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio poszedłem do żabki, by kupić sobie jakieś chipsy na netflix&chill (handed ofc)
    Karyna za ladą przyjęła chipsy, zapłaciłem 5,99 za lejsy, powiedziałem "miłego dnia" po czym karyna p0lka parksnęła do mnie "NIE DAM CI D00PY ZASRANY PRZEGRYWIE, DLA CHADA TO" po czym wyszła za lady, kopnęła mnie w dupę, wyjebałem się na dział z gazetami, po czym podeszła do chada przy dziale z bułkami i zrobiła mu loda. ZASRANE P0LKI!!!
    #sadstory #truestory #takbylo #przegryw #stulejacontent
    pokaż całość

    +: N.....r, Mescuda +6 innych
  •  

    jesteście fanem gry
    tworzycie hobbystyczne grono ludzi
    do was dołącza też ON
    ON wpada na pomysł że możnaby zrobić moda do tej gry
    cała ekipa ogarnia o czym ma być ten mod
    oraz jak się będzie nazywać itp.
    po kilku latach w końcu pokazujecie moda ludziom
    hype.mp3
    ON jest głownym koordynatorem projektu moda
    ON nie dogaduje się z innymi koordynatorami
    w efekcie czego prace zwalniają
    ale ludzie czekają bo mod ma coś na co wszyscy czekają
    a ON ma kontakty by to zapewnić
    w końcu ON rezygnuje z udziału w projekcie moda, postanawia opuścić grupę
    reszta grupy jest ambitniejsza
    prosicie go o dostęp do kanału YT
    ON mówi że nie ma opcji
    wtf.jpg
    tam są wszystkie filmy które robiliście, na które poświęciliscie czas
    a ON ma to gdzieś xd
    zdenerwujcie się że ON zabrał wam spory kawałek waszej pracy
    wojna
    ON ma kanał na YT
    tworzy filmy o tym jak został wyrzucony i prawie okradziony przez cały zespół
    ekipą jesteście zdezorientowani
    ale skupiacie się na robieniu moda
    ON odszedł - prace idą szybciej
    profit?
    ON tworzy kolejne filmy oczerniajace zespół
    ludzie niestety ślepo mu wierzą
    ON postanawia zrobić własnego moda, z nową ekipą
    a jego propaganda zaczyna działać
    ludzie hejtują pierwotny projekt i ekipę
    ON jest niezrównoważony, więc odpowiedź na jego propagandę nie jest priorytetem
    robicie z reszta starej ekipy moda
    ale ON przywlaszczyl sobie nazwę i logo ekipy
    których prawa autorskie należą do jednego z was
    ludzie myślą że właściwą ekipą jest ON
    propaganda działa xd
    ludzie są zbyt leniwi by dociec prawdy
    ON to Dark
    ekipa to SoulFire
    krótka historia jak jedna osoba niszczy grono zapaleńców którzy robią moda za darmo


    #gothic #kronikimyrtany #dziejekhorinis #mod #sadstory
    pokaż całość

  •  

    #przegryw #stulejacontent #rozowepaski #niebieskiepaski #sadstory
    3 gimazjum na jakieś wycieczce
    spotkalismy sie z jakąs klasą z innej szkoły(jakies integracje chuje muje)
    jakas sala gimnastyczna i mamy tańczyć z lochami w kółku
    kazda loszka co jakiś czas zmienia partnera o jeden
    w pewnym momencie padło wypadło tak:
    jedna z najładniejszych loch z naszej szkoły i malutki low testosterone grubasek z dziecięcą twarzą z innej szkoły
    nagle locha odchodzi na bok i mówi niee,koles cały czerwony wybuchnął placzem i szlochał
    totalna kompromitacja przy wszystkich rówieśnikach
    rysa na psychice wielkosci Rowu Mariańskiego
    ciekawe jak tam zyje,czy uderzał już piescią w stół
    pokaż całość

  •  

    #praca #pracbaza #sadstory #rozkminy

    Przez wakacje dorabiam w magazynie jako fizol. Typowe przerzucanie kartonów.
    Razem ze mną zaczynał taki jeden Michal.
    Dziś mieliśmy zajebiście ciężka nockę, tak, że na przerwę poszliśmy dopiero 5:30. Zmianę kończymy o 6:00. Także mogliśmy w sumie siedzieć na dupach az do końca.
    Ale zajebiście zdziwiło mnie, że ten Michal szybko wpierdolił bulę i w ciągu 5 minut powiedział, że wraca na halę bo jeszcze robota jest.

    I naszła mnie taka refleksja. Bo o robocie w sumie nie mogę powiedzieć wiele złego, ale poświęcanie dla niej swojego własnego czasu odpoczynku, zadumy nad kubkiem herbaty czy kawy, momentu refleksji, oddechu w biegu wydaje mi się totalnie bezsensowne. Żeby on jeszcze w tę 20 minut faktycznie wiele zrobił, nie wiem, zapracował na premię.. Ale nic z tych rzeczy. Czy to już można nazwać mentalnością niewolnika?
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania

    pokaż spoiler Mam problem z młodszym bratem i jestem na wykończeniu


    Cześć Mirki,

    Piszę z anonimowych, gdyż parę osób, oraz znajomych kojarzy mnie, a nie nie chce, aby się dowiedzieli o moim problemie z anonimowych.
    Będzie to długi wywód pełen niespójności, ale w skrócie potrzebuję rady/pomocy.

    Mieszkam w dużym mieście z rodzicami i moim młodszym bratem (w tym momencie ma 19 lat). Brat stwierdził, że nie będzie po 1 klasie liceum kontynuował edukacji i przez jakiś czas stwierdził, że spróbuje pracować, ale nic z tego nie wychodzi, z każdej pracy, wychodzi po dwóch/trzech dniach i stwierdza, że nie chce dalej tam przychodzić i zazwyczaj po takim dniu rozpętuje się w moim domu piekło. Ale do tego wrócę potem.

    Od małego mieszkałem z bratem w jednym pokoju, często się kłóciliśmy. Kłótnie te rozpętywały się w bójki straszne awantury, większość jak i rodzice twierdzili, że to z czasem przejdzie, że rodzeństwo się często sprzecza, chociaż te sprzeczki były dość bardziej ostre, niż wydawało nam się (i dobrze się wydawało), niż typowe kłótnie. Po pewnym czasie rodzice zdecydowali się, że zrezygnują z posiadania "własnego pokoju" i będą spać w gościnnym. Pokój został wyremontowany, brat i ja byliśmy rozdzieleni, ale kłótnie dalej istniały.

    Kiedy brat zaczął chodzić do gimnazjum, z rodzicami zauważyliśmy u niego "tiki nerwowe". Zaczęły się wizyty u psychologów/psychiatrów i leki. Oczywiście, z tego powodu w gimnazjum większość dzieciaków się z niego wyśmiewała i dokuczała. Nigdy się dobrze nie uczył, ale od tamtego czasu przestał się uczyć kompletnie, zmieniał gimnazjum parę, razy za prośbami rodziców itd. itp. jakoś był przepychany dalej. Ledwo zdał egzaminy i nie dostał się nigdzie, gdzie składał papiery. Jakimś cudem, załatwianiem spraw dostał się do technikum, do którego przestał chodzić po dwóch tygodniach, potem szkoła prywatna itd itp. Ale do sedna.

    Po każdym takim dniu, gdzie był poddany różnego rodzaju negatywnym emocjom, w domu wybuchał, krzyki, walenie drzwiami, agresja i tak dopóki dopóty się jakoś sam nie uspokoił. Rodzice nie są ciemnogorodem, ale bali się iść z tym do lekarza, bo wiadomo przyznanie się do tego, że ktoś jest chory psychicznie komukolwiek nie jest proste, jakieś tam terapie się zaczęły, czasem chodził, czasem nie, brał leki, czasem nie brał, nie dało się go do tego przymusić, pewnego dnia tak się rozkręcił, że podjąłem krok, za który rodzice byli na mnie śmiertelnie obrażeni, czyli zadzwoniłem po karetkę, po tym spędził tydzień w szpitalu psychiatrycznym. Przez krótki okres czasu było lepiej, ale potem znów to samo i tak jest do teraz. Nadal się nie uczy, nie chce chodzić do pracy, jak się wywiązuje, jakakolwiek rozmowa na ten temat kończy się kłótnią.

    A po co to wszytsko piszę?

    Pewnie, aby trochę się wyżalić i poszukać #pomoc #pomocy

    Czy ktoś spotkał się z podobnym przypadkiem, sam może miał podobnie, po prostu nie wiem gdzie już szukać pomocy. Mało osób o tym wie, jednej mogłem do dziś powiedzieć wszytsko, ale niestety, już nie mogę. Szukałem pomocy nawet po psychiatrach i psychologach u siebie na #studbaza, gdyż jestem na studiach "medycznych". Mam dość widoku płaczącej mamy z bezsilność, taty, do którego też musiałem wzywać pogotowie, bo po jednym z takich ekcesów miał stan przedzawałowy, boje się, że po prostu ta cała sytuacja wykończy ich, jak i mnie, staram się trzymać, pracuję jak najwięcej, aby nie siedzieć w domu, kiedyś mogłem jeszcze przyjechać do dziewczyny na noc, no ale już powiedzmy ta droga ucieczki nie istnieje, boje się, że siedząc w tym sam też się w jakiś sposób wykończę stresowo/zdrowotnie.

    Nie wiem czy ktoś z tego słowotoku będzie w stanie coś zrozumieć, ale sam sobie może tym pomogę, że trochę sobie popisałem.

    Wrzucam wszystkie tagi jakie mi przychodzą na myśl, może znajdzie się ktoś kto będzie w stanie mi pomóc, udzielić trafnej rady.

    #depresja #medycyna #psychologia #psychiatria #sadstory #gorzkiezale

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    Będąc łebkiem zobaczyłem w sklepie oryginalną piłkę z moich pierwszych oglądanych Mistrzostw Świata we Francji. Oryginalna, droga w cholerę, ale stała się moją obsesją, żeby na podwórku być najfajniejszy.

    Zarabiałem sobie zbierając owoce, trawę pokosiłem, udawałem, że nie ma reszty ze sklepu a paragon zniknął. Pieniądze na drożdżówkę lądowały w kieszeni, a nie w głodnym brzuchu. Żeby mieć swoją super piłkę.

    W końcu się udało, piłkę kupiłem wysypując reklamówkę zaskórniaków i wracając wyglądałem jak Golum z pierścieniem i ją wręcz całowałem. Po prostu duma, prestiż i "ja pieniędzy nie liczę".

    No, ale jest piłka trzeba też pokopać, nie będę jej brał na boisko betonowe żeby się zniszczyła, ale jest do grania, a nie oglądania. Jako bramkę miałem bramę stodoły na której był wymalowane obramowanie. Kopię więc pierwszy raz - na siłę, taka piłka przecież musi mieć magiczne właściwości. Była cięższa od tych z którymi do tej pory miałem do czynienia i poleciała trochę w bok. Trafiła w bramę i tak zawisła powoli flaczejąc wbita w jakiegoś gwoździa, o którym nie wiedziałem.

    Tak się niszczy marzenia (╯︵╰,)

    #pilkanozna #oswiadczenie #truestory #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Ale się wkurwilem. Żona dzisiaj trafiła do szpitala w końcówce ciąży. Jesteśmy na izbie przyjęć i czekamy. W między czasie miałem kilka telefonow z pracy, wychodziłem na zewnątrz aby porozmawiać. Co mnie tak wkurwilo? Kobiety, przyszłe matki, które stały przy wejściu i palił jak smoki. Szkoda mi się zrobiło tych nienarodzonych dzieci, już żyją w wielkim trującym środowisku. Gdy dziecko się urodzi, możliwe, że będzie miało problemy zdrowotne, kto za to zapłaci? No my... Powinni kazać płacić bezpośrednio takim osobom za leczenie dzieci.

    #sadstory #truestory #logikarozowychpaskow #madki #boldupy #szpital #zdrowie
    pokaż całość

  •  

    Zakochałem się w dziewczynie dla której jestem tylko kolegą. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #zwiazki #przegryw #sadstory

  •  

    Ale się tydzień zaczyna ( ͡° ʖ̯ ͡°) kolega rocznik 83 dostał wylewu w weekend i nie żyje ( ͡° ʖ̯ ͡°) #feels Miraski doceniajcie życie, jebać te smutki, braki kasy, bab, czegokolwiek. Życie się cennym darem, który jak stracimy to już nigdy nie odzyskamy.

    #sadstory ( ͡° ʖ̯ ͡°)

  •  

    Ale mnie dzisiaj zmrozilo i postawiło włosy dęba na plecach (na głowie za mało zostało). Siedzę w aucie pod medicover w #gliwice. Czekam na #rozowypasek i podjeżdża auto z rodzinką 2+1. Dziecko w wieku około 3 lat, może ciut więcej. Auto jedzie, a dziecko sobie radośnie skacze za siedzeniem kierowcy. Matka na kanapie z tyłu... Fotelik w aucie jakiś był... Nie miałem jak zareagować, bo syna w aucie samego nie zostawie i nie pobiegne za tym idtiota. Aż normalnie w szoku jestem do tej pory.

    Fotelik w aucie tylko po to by mandatu nie dostać...

    #feels #truestory #dzieci #tatacontent #sadstory
    pokaż całość

    •  

      @soadfan:
      Zawsze mnie bawią takie wypowiedzi neofitów.
      Przeważnie dotyczą fotelików albo kasków rowerowych.

      To, co opisujesz, jest oczywiście naganne - ale opisujesz sytuację, która jeszcze 10 lat temu stanowiła raczej codzienność, a 15 lat temu była jedyną opcją. Dlatego też wybuchanie takim świętym oburzeniem... wydaje mi się trochę na wyrost.

      Żeby nie było - sam mam fotelik w samochodzie i osobiście zapinam w nim dziecko. Obaj (ja i syn) jeździmy też na rowerach w kaskach. Ale nie robię skandalu i nie wzywam opieki społecznej, jak zobaczę dziecko na rowerze bez kasku...
      pokaż całość

      +: lwonly
    • więcej komentarzy (6)

  •  

    w Radio #bialystok czytane są fragmenty pamiętnika Dawida Szpiro, w którym na bieżąco opisywał kolejne dni spędzone w białostockim getcie. Słucham tego co wieczór i potem nie mogę spać do rana, myśląc o piekle wojny. O tym jak ludzie mieli przejebane, a jakimi szczęściarzami dziś jesteśmy.

    Audycja się kończy a ja idę do pokoju dzieciaków. Patrzę jak bezpiecznie i smacznie śpią w czystej pościeli, w łóżkach pełnych przytulanek. Zasypiają bez problemów bo wiedzą, że gdy przydarzy się zły sen to ojciec lub matka przyjdą i utulą. Czują, że gdy ich małe i bezbronne ciałka poddadzą się chorobie, przychodnia jest tuż za rogiem a ulubiony doktor Piotr wypisze "witaminkę" i wygoni złe bakterie i wirusy. Nie wiedzą co to głód. Ubrania, nawet jeżeli "odziedziczone" po starszym kuzynie, są czyste i schludne. Książki, choć zużyte i sczytane, wciąż kryją setki nieodkrytych historii, z których żadna nie kończy się źle...

    #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Przypomniała mi się dziś taka smutna historia ze starej pracy.
    To była pizzeria i pracowałem zawsze z szefem na zmiane. Ogólnie właściciel to złoty człowiek, bardzo bezkonflitkowy, rzadko cokolwiek go denerwowało, zawsze szło sie z nim dogadać i czasem gdy nie było ruchu rozmawialiśmy sobie tak luźno o różnych pierdołach. Pewnego razu zauważyłem, że w przerwie pykał sobie na firmowym laptopie w World of Tanks, no i ja zagadałem do niego, że nie spodziewałem się, że on sobie pyka w gierki, i że w ogóle znajduje czas na to, a on zaczął mi opowiadać taki podjarany, że gra, i że z synem (lvl 13) i jego kolegami są razem w klanie o nazwie pizzerii, i ze nawet ostatnio sobie zrobił czołg z logiem swojej restauracji.
    Pare tygodni później znów przyłapałem go na graniu i tak zagaduje, pytam jak idzie gierka. Powiedział mi wtedy, że syn z kolegami wyrzucili go z klanu i założyli sobie jakiś swój własny. Niby dorosły człowiek prowadzący własny biznes, głowa rodziny, a było wyczuć straszny żal w jego głosie gdy mi o tym wspomniał.
    Szkoda mi się go strasznie wtedy zrobiło, sam bym zaprosił go do klanu, gdybym grał w te czołgi śmieszne, a jego gówniak jak czasami przychodził do lokalu zawsze przypominał mi o tym wydarzeniu i łapałem triggera. Nawet nie zdawał sobie sprawy jaką przykrość wyrządził swojemu tacie.

    #feels #wot #sadstory
    pokaż całość

    GIF

    źródło: media.tenor.com (8KB)

  •  
    W...............k

    +9

    Ja piernicze, prawie zdobyłem Nagrodę Darwina.

    Postanowiłem dziś wyczyścić mój wiekowy ekspres do kawy, a stoi on koło kuchenki. A co lepiej wyczyści drobinki kawy z zakamarków jak nie sprężone powietrze? Wyczyściłem elegancko, pomyłem i na koniec przedmuchałem. Po zajebiście wykonanej robocie wstawiłem wodę na herbatę na kuchence i zacząłem podpinać ekspres do prądu.

    pokaż spoiler JAK NIE JEBNIE.


    Fala ognia była ogromna. Kurwa, w życiu się tak nie wystraszyłem. Pozbyłem się owłosienia z twarzy i prawej ręki. Do tego poparzenia na dłoni. Piecze jak nie wiem.
    Uważajcie murki, bo gdy używacie sprężonego powietrza (takiego do czyszczenia komputerów) przy ogniu to Darwin już zaciera rączki.
    Muszę się przejść po pokoju bo jeszcze mnie trzyma adrenalina.
    Teraz wierzę, że ten obrazek nie był ściemą
    https://epoznan.pl/news-news-63512-Czyscil_komputer_sprezonym_powietrzem,_doszlo_do_wybuchu

    Co na poparzenia? Tylko kran z zimną wodą mam pod ręką ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #truestory #sadstory troche #heheszki #nagrodadarwina #darwin #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

    źródło: epoznan.pl

  •  

    Kilka lat pracy w korpo. Na szczescie zostały jeszcze 4 dni w tym gownie. Siedząc sam na ławce, na słoneczku w pięknym parku nie potrafię się nawet na chwile zrelaksować. Bania zryta totalnie.

    Kiedyś pozwe cały ten burdel, albo dorobie się chajsu i kupię to żeby później sprzedać za 1zł albo odrazu zamknąć w pizdjet. Ludzie mi podziękują.

    Bo "gdzie Ci będzie lepiej", "nie nadajesz się do innej pracy"

    Mirki nie słuchajcie takich kondonów. Jeżeli zaczniecie iść to droga sama się znajdzie. Zawsze może być LEPIEJ.

    #sadstory #korposwiat
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1534931018663.jpg

  •  

    Murki, niebywale mnie wkurza to, że moja mama ma paskudny zwyczaj zajrzenia mi w każdy kąt. Już kiedyś o tym na mirko pisałam przy okazji zapytania o pamiętnik. Czy da się osobę starszą w ogóle oduczyć jakimś sposobem takiego zachowania?

    W dzieciństwie nigdy niczego nie mogłam mieć w tajemnicy, bo zawsze matka wszędzie zajrzała, wszystko znalazła i przetrzepała. Wszystko ją interesowało. Nawet jakaś drobna notatka na marginesie zeszytu od przyrody to była sensacja. Nie tak dawno przyjechałam do niej na dwa dni. W swetrze powieszonym na haku miałam wsadzony bloczek do zbierania naklejek w sklepie z kosmetykami roślinnymi Yves Rocher. Karta nie wystawała ani nic. Ledwo parę minut minęło, a ta już siedziała z tą kartą i wyskoczyła do mnie z pretensjami, że nie powinnam tak tego nosić, bo hurr durr ktoś mi ukradnie. Na karcie nie ma moich danych i ta karta nie ma żadnej wartości, ale to jest tutaj najmniej istotne. Liczy się sam fakt, że już musiała mi łapy do kieszeni włożyć i myszkować tam. Ilekroć w czasach, kiedy jeszcze wynajmowałam pokój i wolałam przywozić dokumenty do niej, zakopałam głęboko w szafie rzeczy typu umowa o pracę czy umowa o prowadzeniu rachunku bankowego, to w pierwszej rozmowie po moim wyjeździe już umiałam wyczuć, że do tego zajrzała. Zresztą nie kryła się z tym jakoś specjalnie. Zawsze dorwała w łapska każdy mój paragon, każdy bilet, każdą zmiętoloną karteczkę leżącą na dnie torebki. Potem mnie oczywiście pytała "a co to? a gdzie byłaś? a co to za data na karteczce?". Ja zawsze się denerwowałam, bo nie życzyłam sobie tego. Zresztą nie znosiłam całej tej jej manii do wpieprzania się we wszystko. Najbardziej głupio czuję się (choć to nie ja powinnam czuć się głupio) z tym, że czytała długi list, który napisał do mnie na urodziny mój chłopak i w którym było wiele osobistych słów. Kartka była włożona w nieużywaną książkę (w sumie każda książka jest u niej nieużywana xD).

    Jako nastolatka miałam taki etap w życiu, kiedy wyobrażałam sobie, że będę piosenkarką albo projektantką mody. Jak to każda domorosła gwiazda - pisałam w notatniku piosenki i szkicowałam projekty scenicznych kreacji. Przez dobre dwa lata użerałam się z chowaniem tego mojego kajetu po domu, bo matka za każdym razem się do niego dobierała. O ile większość osób czytając czyjeś prywatne zapiski zachowałoby to w tajemnicy, tak ona nie dość, że czytała, to jeszcze ochoczo wyśmiewała to, co sobie tam nabazgrałam. Czasem się wypierała, czasem wprost przyznawała, że czytała moje zapiski i broniła się, że "ojej, wielkie mi halo". Nie miałam już do tego nerwów, więc przestałam cokolwiek zapisywać w tradycyjny sposób. Podobnie było z pamiętnikami. Pamiętnik potrafiłam zamykać w pudełku po puzzlach, chować w szafie i przykrywać stosem pluszaków, a ona i tak zawsze go znalazła. Jedyna rzecz, do której ona nie potrafi się dobrać, to elektronika. Hasła w telefonie czy laptopie są skuteczną blokadą. Kiedy byłam młodsza, to zawsze robiła mi awantury o to, że mam hasło w telefonie. W sumie dochodzę do wniosku, że ona jest tak wścibska, że powinnam zacząć ustanawiać hasła typu "świadek śmierci Berlioza w Mistrzu i Małgorzacie", bo to by ją może skłoniło na stare lata nawet jakąś książkę przeczytać, byle móc wetknąć nos w nieswoje sprawy. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Ja uważam, że ona to robi, bo nie ma własnego życia. Tylko też uważam, że ja nie muszę tego tolerować. Ona oczywiście uważa, że to ja jestem jakaś dziwna, bo córka Helenki czy innej Bożenki to mamusi o wszystkim mówi i w ogóle są z mamusią jednym organizmem.
    #logikarozowychpaskow #pytanie #rodzina #heheszki ale i #sadstory
    pokaż całość

    •  

      Niezła zarzutka..nawet nie czytam komentarzy Powiedz jej żeby się odpierdolila od twoich prywatnych rzeczy w końcu to twoja matka możesz tak do niej powiedzieć tym bardziej że jesteś dorosła. Może się pokłócicie ale później będzie trzymała łapska przy sobie..a jak nie to awantura za awanturą i się nauczy. JESTEŚ DOROSLA A NIE DZIECKIEM ALE TAK! LEPIEJ NAPISAC NA WYKOP

      @Piotrus733
      Och naiwny. Prędzej się skończy fochem "jak ty możesz tak źle o mnie mówić!", zero refleksji na temat tego co się mówi. Mam ojca narcyza, wszystkiemu są winni inni.
      W momencie kiedy zaczniesz taką osobę krytykować, ta odbiera to jako atak i sama zaczyna cię krytykować i wypominać, co ty mogłeś złego zrobić, a w ogóle to twoja wina, że narcyz coś źle zrobił, bo go do tego sprowokowałeś.

      Jak przypomniałem ojcu po latach, jak się od niego w wieku 15 lat wyprowadziłem do domku gospodarczego, byleby z nim nie mieszkać i spałem na podłodze, obok biegających robaków, a ten mi jeszcze przychodził prąd odcinać na złość, to jedyne co mi na to odpowiedział to "nie musiałeś się wyprowadzać". No bo przecież on niczego złego nie zrobił, nie? To ja sobie coś uroiłem.
      pokaż całość

    •  

      @Shanny: jezu, masakra. Zupełnie jak u mnie... Nawet po mojej wyprowadzce z domu niewiele się zmieniło

    • więcej komentarzy (188)

  •  

    probowalem to napisac od paru ladnych godzin ale dopiero teraz mi przeszlo i sie uspokoilem.

    Dzis mija 3 rok gdy moj przyjaciel jebnal sie na tory, i wiecie kurwa co? Czas wcale nie goi ran, wciaz czuje mega zal ze "pod koniec" naszej znajomosci nie mielismy zbyt dobrych stosunkow. Ale i jest mi z tego pododu podwojnie zal bo wzialem na swoje barki czesciowa odpowiedzialnosc ze poniekad jest to i moja wina, bo od jakiegos roku wczesniej nasza znajomosc nieukladala sie zbyt dobrze. Nie zdradze o co dokladnie chodzilo, bo to zbyt gleboki temat. Ale do tej pory jestem bardzo wdzięczny naszej kupeli ktora wymusila na nas mimowolne dwukrotne spotkanie sie nas oboje chwile przed tym gdy wybral swoja sciezke... I wiem wiem, ze byl strasznym egoista i idiota robiac to i w ogole. Do tej pory gdy mam jakies flashbacki z nim zwiazane to wyzywam go od skurwysynow i idiotow ze to zrobil. Nie wiem dokladnie co chcialbym tu przekazac ale moze to ze nawet gdy tylko delikatnie podejrzewacie ze z waszymi dobrym znajomym jest cos nee tak to lepiej wparowac mu na chate sprobowac wyciagnac rozmowe, cokolwiek. Wiem tez ze rozne sa przypadki, 2 miesiace wczesniej od tego zdarzenia jebnela sie inna znajoma, gdzie bylem u niej na grillu, byla cala usmiechnieta i w skowronkach. To bylo w niedziele, a w poniedzialek rano juz nie zyla. Faktem jest ze chorowala na typowy borderline i to jest jeszcze jakies wytlumaczyle ze w takim przypadku w zasadzie nie znasz dnia ani godziny. Ale wracajac do Dawida, do tej pory jest mi kurwa wchuj wchuj wchuj zal ze zamiast jebac ta meska dume i sie po prostu przeprosic to kontakt miedzy nami sie w zasadzie urwal, i nie liczac jego jednej interwencji w moim zwiazku, gdzie zapalil mi pomaranczowa lampke ze jednak cos moze byc nie tak, ja parlem w zaparte ze pewnie sie myli itd. I wiecie kurwa co? I mial racje, on sie jebnal, moj zwiazek sie rozjebal totalnie, a w ramach "rekompensaty" postanowilem wyciagac z "bagna" jego dziewczyne ktora zostawil, choc wtedy i ze mna nie bylo fajnie bo tez mialem niezle jazdy. Co bylo dalej? Oboje z jego dziewczyna probowalismy sie wyczolgac z bagna, choc to raczej bylo czy moze jest(?) niemozliwe, bo ile razy nie probowalismy to zawsze tonelismy jeszcze bardziej, az po pol roku nasze drogi sie rozeszly kontakt sie urwal i kazdy poszedl w swoja strone.

    Dzis mija 3 rok od tamtych zdarzen, i? i od pol roku razem z jego dziewczyna wynajmujemy wspolnie mieszkanie, kazde z nas probuje rozwijac swoje zycie osobiste jaki kariery i co? i wciaz nam chuj jeden wychodzi. nie bedzie happyendu (pomijajac glupie pytania, nie nigdy nie bylismy razem i nie bedziemy) #przegryw
    #samobojstwo #truestory #sadstory #wysryw #jebaczycie
    pokaż całość

  •  

    Przed wczoraj zaplanowaliśmy z żoną i znajomymi wyjazd na dziś nad jezioro. Fajnie! Wczoraj w pracy się okazało, że muszę się w niej dzisiaj pojawić, miałem nadzieję, że na 2-3h. Z planów nie zrezygnowalismy. rodzinę zawiozlem i pojechalem do pracy. Tam spędziłem ponad 5h, podczas pracy wykonywanej, która była zaplanowana wykrylismy krytyczne błędy i trzeba było ściągać przełożonego. Dużo czasu stracone.

    Dlaczego to piszę? Bo jest mi strasznie szkoda, że nie mogłem spędzić czasu z rodziną i znajomymi. Że jak tylko przyjechałem, to zaraz się zbieralismy... Syn jest tak zmęczony długim czasem w wodzie, że nie odjechalismy 200m i już spał.

    #tatacontent #pracbaza #smutnazaba #smuteczek #truestory #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Ja nie mogę, następne "cudowne dzieci" promowane w mediach. Teraz pokazują i zapraszają do telewizji czternastolatka przedstawianego jako "bizmesnem". Dzieciak pewnego razu wydał całe swoje kieszonkowe na kulki z automatu, co miało go skłonić do zakupu takiego samego automatu oraz sprowadzenia kulek z Chin. Tak oto otworzył biznes. Jak zapewnia - sam, samiusieńki, NIKT NIE POMAGAŁ. Tylko mamcia wzięła pierwszy automat do prywatnej szkoły, której jest właścicielką. Taka tam przysługa.

    Mam dosyć promowania od lat w mediach bogatych dzieciaków jako lepszych i zaradniejszych. Mam dosyć tych ochów i achów. Te dzieci mają tylko większe możliwości. Wiele dzieci ma "pomysły biznesowe", tylko ich rodziców na takie zabawy nie stać. Tak samo wiele dzieci jest dobrych w sporcie czy śpiewaniu, ale normalnych ludzi nie stać, aby takiemu dzieciakowi kupić profesjonalny sprzęt, wozić go na zawody i promować. Część tych celebryckich dzieci nawet nie ma żadnego talentu, ale i tak wszyscy się nad nimi rozpływają. A potem pokazują zwykłym dzieciom takiego banana i mówią "widzicie, on miał motywację i coś osiągnął w życiu, a wy co robaki?". Sama na takie dzieci patrzyłam będąc dzieckiem i czułam się gorsza.
    #zalesie #sadstory #biznes #dzieci #wtf
    pokaż całość

  •  

    Nie ma to jak przy piątku przypomni ci się coś smutnego z przeszłości i ciągle teraz o tym myślisz. W dzicieństwie mieszkałem na ulicy zawiszy w #lodz #baluty i potem przpeorwdziłem się na tzn. Doły. Tam było dużo milej i bardziej klimatycznie. Mieliśmy nawet plac zabaw z taką zwykłą metalową, radziecką huśtawką (pic dla podglądu). Nie wielu ludzi tam znałem, ale z czasem kogoś się poznało - był taki Maciek. Miał siostrę młodszą chyba 3 lata. Wszedzie z nią łaził. Któregoś dnia tego kolega bardzo mocno buja swoją siostrę na tej huśtawce. Ja stałem dalej bo gadaliśmy z kolegą o wyższości resoraków matchbox nad siku (chyba tak to się pisało). No i nagle krzyk ;// A ta dziewczynka spadła z tej huśtawki i jej brat miał skierowną głowę w drugą stronę. On nie widział tego i talej bujnął huśtawką - ona wtedy wstała i odwróciła się w stronę huśtawki. :((( Pogotowie, krzyki, krwi. Ja jebe - nikomu nie życzę tego widoku. Ta dziewczynką była taka ładna, a dziś pewnie nadal są ślady. Nigdy potem już ich nie widziałem. Pewnie się wyprowadzili. Trauma do końca życia.

    #feels #sadstory #90s #wspomnienia #dziecinstwo
    pokaż całość

    źródło: retro.pewex.pl

  •  

    Dzisiaj chciałem kupić z #rozowepaski pitce przez internet a odebrać na miejscu. Po zamówieniu i udaniu się po zamówienie okazało się, że nie mają takiego czegoś jak zamawianie przez internet a my zamówiliśmy pitce w pitcerni odległej od nas o 171 km. No XD po prostu
    #jedzenie #sadstory #przegryw

    +: n.....x, asadasa +5 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć Mirki i Węgierki,
    Chcę anonimowo podzielić się sytuacją, jaka mnie spotkała. To mój pierwszy anonimowy post. Konto na wykopie mam już od dłuższego czasu.
    To to nie jest fejk.
    To jest #truestory #sadstory #sadfrakinstory
    Jeśli chodzi o TL:DR to: jechałem w pociągu, w przedziale z patologiczną rodziną z 4 dzieci i starszą (normalną) panią.

    To będzie moja opowieść z podróży pociągiem PKP, po na prawdę dłuższym czasie odkąd jechałem pociągiem.
    Zdążyłem zapomnieć już, z jakimi ludźmi czasem się jedzie...
    Zastanawiałem się dosyć długo, czy to wrzucić na Mirko czy nie...
    Zastanawiałem się też - jakie potencjalne konsekwencje to może mieć i w końcu, postanowiłem, że nie będę dodawał tego ze swojego głównego konta, tylko napiszę tutaj...

    No to zaczynamy.
    Nie chciałem jechać samochodem. Miałem do nadrobienia trochę rzeczy, więc doszedłem do wniosku, że pociąg będzie całkiem spoko opcją.
    Parę dobrych godzin (pół dnia) nadrabiania zaległości, czytania, itp...
    Kupiłem bilet na pociąg. Wyruszyłem.
    Podróż minęła dobrze, normalni ludzie w przedziale, wszystko ok.
    Czas mijał jak zawsze (jak z bicza strzelił) - więc trzeba było w końcu kupić bilet powrotny. Kupiłem go jakieś dwa tygodnie przed wyjazdem - cebula, będzie taniej...
    Czas minął jak zawsze (jak z bicza strzelił) - trza ruszyć tyłek na PKP i dorwać dylyżans...
    Dorwałem. Kupa ludzi na peronie. Duża kupa.
    Pociąg - chyba ze 4 wagony. Tylko 4 wagony.
    Sajgon. Armageddon. Weź ich wszystkich zmieść do tych 4 wagonów...
    Kolejka. Wchodzę. Przebijam się przez korytarz. Próbuję dotrzeć do mojego przedziału.
    Dotarłem.
    Otwieram.
    <holyshitbedzieciężkolittlemindfuck.jpg>
    Rzut okiem i już widzę, że trochę ciężko mi się trafiło tym razem - w przedziale 8 miejsc - 7 miejsc zajętych. Pociąg miał mieć całkowitą rezerwację miejsc.
    Opiszę może co ujrzałem:
    - W przedziale chaos... Wszystko wszędzie, wszystkie miejsca zajęte, miejsca na bagaż też zajęte...
    - Jeśli chodzi o ludzi - całkiem pulchna pani Karyna lvl ok 30, Hermenegilda - Wieloryb. Rozsiadła się na 1,5 miejsca, dajcie.harpun.jpg.
    - Jej facet lvl ok 40 może. Jak się za chwilę okazało - nerwus naspidowany, stary Sebix, chudy jak szkapa, trochę menel, low level, etc. Generalnie - jakby niedawno z pierdla wyszedł, spora szansa, że alkoholik albo były ćpun... Strach się bać trochę...
    - Do tego 4 dzieci - małe levele, najstarsze miało może 10-13 lat...
    Otwieram drzwi do przedziału, zasłonki przysłonięte w 70% - widok: wszyscy rozwaleni jak królowie, (prócz Starszej Pani pod oknem)- przygotowani/nastawieni na to, że już nikt nie wejdzie do przedziału...
    W przedziale starsza, całkiem zadbana pani - lvl 50 może, nie jestem pewien.
    Otwieram drzwi, wchodzę, mówię dzień dobry, i że mam miejsce XXXXX pod oknem o tam -> (tam gdzie siedzi Duża Pani). Przy oknie.
    W całym przedziale jakby zawibrowało. Kwarki zaczęły się ruszać... Fotony zaczęły się nagrzewać...
    Duża Pani/Wieloryb has been TRIGGERED.jpg - że ona z dziećmi! Że dzieci coś tam... (mam horom curke.jpg), i coś w stylu, że jak już muszę tutaj wbijać, to może siądę sobie pod drzwiami zamiast pod oknem, bo dzieci... No to u mnie shields up + anti-manipulation protocol ON.
    Ech... Potem się okazało, że jakbym dał się zmanipulować, to całą podróż miałbym jeszcze bardziej do bani, bo ciągły chaos przy drzwiach był...
    Long story short - chciała mnie zmanipulować bym nie siedział na swoim miejscu - a jak grzecznie i kulturalnie zacząłem walczyć o to swoje miejsce do siedzenia kupione 2 tyg wcześniej - i miejsce na bagaż (bo dziwnym trafem, na moim miejscu na bagaż leżał złożony wózek xD) to koleś patol się uruchomił (triggered.jpg) i do mnie z mordą... Agresor mu się trochę włączył... Karyna dołączyła, i zaczęli się trochę drzeć...
    Koleś zaczał mnie przedrzeźniać "miejscówkę mam, miejscówkę mam ło jo joj..." Zaczęło się robić nieciekawie, starałem się zachować spokój na najwyższym poziomie, nie reagować na zaczepki, prowokacje, manipulacje itp... Pełen profesjonalizm - ON, jak mnie uczono w robocie, w kontaktach z ciężkimi przypadkami...
    Nawet Karyna się zczaiła po paru minutach, że sytuacja idzie w złą stronę i zaczęła swego samca trochę uspokajać ale - średnio to już wtedy działało...
    Wtedy zaczęła go po mordzie klepać plaskaczami (WTF.jpg + co.tu.sie.odjaniepawla.gif)
    Widziałem, że sytuacja idzie w złym kierunki, ręka mi czuwała w pobliżu gazu w kieszeni - w razie czego - bo zagrożenie trochę i żółte lampki trochę też. W razie czego miałem jeszcze nóż w drugiej kieszeni, ale miałem nadzieję, że gaz wystarczy i że koleś sam nie wyciągnie żadnej broni.
    Adrenalina podskoczyła na 10000 - i w pewnym momencie, jak patol wstał z siedzenia, burząc się nadal, to myślałem, że trzeba będzie się napier****ć...
    Meh... Życie... W końcu i mnie dopadło... Bywa... Trza twardym być, nie miętkim...
    Szkoda tylko, że dzieciaki wszystko oglądają, jaki rodzice im dają przykład (a na samym początku Karyna mówi, że dzieci, taka troska o te dzieci itp... tak...i próbuje wymuszać na mnie jej wolę, drąc mordę z ojcem - bo dzieci... meh... i próbuje wymuszać dalej, mimo, że się nie daję, powodując złą/stresującą sytuację w oczach dzieci)
    Wtedy już wiedziałem, że to będzie ciekawa podróż...
    Logicznie i racjonalnie mówię, że chcę siedzieć na swoim miejscu bo rezerwacja w całym pociągu, bo kupiłem bilet 2 tyg wcześniej, bo mam prawo do własnego miejsca na bagaż - a wózek spokojnie może leżeć na korytarzu, że proszę na mnie nie krzyczeć, proszę się uspokoić...
    Jakoś się udało, wbiłem na swoje miejsce, wsadziłem w końcu bagaż na górę, usiadłem, i zacząłem pisać smsy do rodziny i najbliższych znajomych, co się właśnie odwaliło, w razie gdybym magicznie zniknął z tego świata, podczas tej podróży xD
    Jedno najmniejsze dziecko się chwilę później zesrało... :)
    Podróż była dosyć hardkorowa, gruba patologia, ciekawi mnie, ile takich rodzin jest w całej Polsce...
    To co było potem, wypunktuję, bo już mi się nie chce aż tak rozpisywać...

    - Niektóre z tekstów Karyny: (rozmowa telefoniczna z kimś, matką może) "Jak coś zjadłam to wymiotowałam, słabo mi było, krew mi leciała, coś jej ciekło z tyłka itp. Odzywki do dzieci typu: "nie pyskuj, nie będziesz mi tu matkować" - jak najstarsza dziewczynka chciała namoczyć ręcznik, dla najmłodszego dzieciaka, który zdychał w męczarniach bo tak było gorąco... I najlepsze, o najstarszym chłopcu, zwracając się do starego Seby, gdzie chłopiec to słyszy też: "no odwala mu bo nie jest bity, bo ludzie, to popisuje się...".
    - Dziewczynka: tata to zawsze jakieś problemy musi robić (powtarzała to kilka razy podczas całej podróży, sytuacje się powtarzały już kilka razy najwidoczniej).
    - Karyna kopie dziecko (nie za mocno, lekko, ale kopie - by się odczepiło/zamknęło, nie pamiętam...).
    - Dzieciak już drugi raz ciśnie bekę po dziecięcemu, że stacja "Leszek" zamiast Leszno, a stary patol alkoholik z mordą znowu poprawia LESZNOOOO! LESZNOOO!, meh, a drugiemu dzieciakowi w kolejności od najmłodszego krew z nosa zaczyna lecieć...
    - Stary patol szlugi pali, podejrzewam, że dzieciaki też pewnie dym nie raz wdychali, bo wątpię by taki człowiek tym się przejmował...
    - Dzieciaki karmione czipsami, wodą z cukrem, bułką.... Na szczęście jakiś kawałek mięsa też dostały, pomidora dostały też, żeby nie było). Tylko, że po takiej dawce węgli prostych jakie przyswoiły, to nie dziwiłbym się, jakby zaczęły po suficie chodzić, a matka się dziwi, że dzieciaki nie mogą na miejscu usiedzieć...
    - Okazało się potem, że pani Wieloryb znowu jest w ciąży... Ja pi#$#@lę...
    - Nie będę opisywał dokładniej, bo można będzie zidentyfikować, ale madka swoim wyglądem kreowała się na osobę wierzącą, dobrą itp...
    - Dzieci generalnie nie były brudne, miały czyste ubrania itp. - pod tym kątem było ok.

    No i najlepsza scenka, która rozłożyła mnie na łopatki. Madka jakoś kilka razy w miarę lekko uderzyła najstarszego chłopaka, dogadywała mu itp., więc najwidoczniej by załagodzić trochę sytuację, zwłaszcza, że mieli już niedługo wysiadać, wzięła go do siebie i przytuliła do swoich wielgachnych obwisłych cyców, coś tam mówiąc oraz głaskając go, by rozładować wcześniejsze napięcie. Chłopak w tym momencie powiedział:
    - Mamo... Ale nie kupuj dzisiaj tacie alkoholu dobrze?

    Kurwa... <sad.frakin.lenny.face.jpg>
    Na co matka, uśmiechnięta/rozbawiona, przy dzieciaku, do starego Seby, który stał na korytarzu:
    - Ty, słyszysz? Słyszysz co XXXXXX powiedział?
    - Nie, co powiedział.
    - Żebym ci dzisiaj nie kupowała alkoholu!

    Meh...
    I tacy ludzie, ściągają życie na tę planetę by potem musiało cierpieć...
    I tacy ludzie dostają jeszcze na to pieniądze w postaci 500+ więc mnożą się jeszcze bardziej, jak szczury...
    Z jednej strony się boję, z drugiej strony chciałbym coś z tym zrobić, ale wiem, że to walka z wiatrakami, świata nie naprawię...
    Świat jest piękny, tylko ludzie to kurwy.

    Uprzedzając komentarze:
    - Nie, nie zgłosiłem tego nigdzie, bo się trochę boję... Z patologią lepiej nie zadzierać... Możliwe, że zrobili mi zdjęcie. Jeśli coś się odwali to mogę mieć problem, a tego nie chcę.
    - Nie zgłosiłem tego nigdzie, bo gdzieś czytałem, że w domach dziecka może spotkać je jeszcze gorszy los.
    - Nie zgłosiłem tego nigdzie, bo możliwe, że i tak nic by to nie dało...

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Właśnie miałem trochę #bekazpodludzi a trochę #sadstory jadę sobie a4 na wschód od Katowic, zatrzymałem się w maczku na popas obsługiwała mnie jakaś ukrainka i mówiąc numer zamówienia trochę zmiękczała końcówki (ale zrozumiale zupełnie) nagle zaczął ją na głos przedrzeźniać jakiś sebek wyklęty, który czekał za mną na odbiór, widać było, że jej się przykro zrobiło, sebek potem wpakował się z innymi sobie podobnymi w 6 do busa kontynuować swoją podróż z ojro zarobionymi u Niemca, zastanawiam się co trzeba mieć w głowie żeby śmiać się w ten sposób z kogoś kto na emigracji próbuje sobie zarobić podczas gdy pewnie jakiś Niemiec tym sebkiem orze ile może ¯\_(ツ)_/¯

    #ukraina
    pokaż całość

  •  

    Zgłosiłem chęć pomocy policji w poszukiwaniach i po raz 3 odnalazłem zwłoki. Jestem ratownikem WOPR i mam swój kajak + kilku chłopaków z taką samą zajawką. Pełna historia w komentarzu

    #sadstory #ciekawostki #wopr

    źródło: fromapp.jpg

    +: BajerOp, M............y +1259 innych
  •  

    #przegryw

    Mirki, Mirabelki! Właśnie mój niebieski pasek zakończył ze mną ponad 4-letni związek, gdyż nagle stwierdził, że nie chce wiązać się ze mną na stałe (jakby ktoś się zastanawiał to - nie, nie mamy po 15 lat). (╥﹏╥)

    W związku z wyżej opisaną sytuacją - #rozdajo moje złamane serce. Ktoś? Coś?
    To nie jest oferta matrymonialna! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Powiedzcie... jak poradzić sobie ze stratą? Jak to zaakceptować? Jak żyć? 4 lata to "szmat" czasu...
    Macie jakieś pomysły? Na ten moment nie wyobrażam sobie jak mam wstać z łóżka, a co dopiero iść jutro do pracy. (╥﹏╥)
    #smutnyrozowypasek #zwiazki #breakup #sadstory #truestory #lovestory
    #niebieskiepaski #rozowypasek #rozowepaski #jakzyc #gownowpis #fuckmylife #pomocy #smutekbardzo #rady #zal
    pokaż całość

    +: gryzon_c, M..........3 +81 innych
  •  

    W #rodo chodzi o to abyś dostał 1000 maili o zmianie polityki prywatności i zrezygnował z korzystania z internetu na zawsze ( ͡° ͜ʖ ͡°) #internet #prawo #przemyslenia #przemysleniazdupy #ecommerce #heheszki #sadstory

  •  

    Mirki i mirabelki, jaka akcja dzisiaj.
    Wracam sobie z pracy, jestem już blisko domciu to sobie grzebię w torbie i szukam kluczy. Nagle patrzę przed siebie, a tu taki śmieszny ptaszek sobie skacze i tańczy. Myślę sobie: "Ptaszku, gdzie tak sobie kicasz?"
    I NAGLE JEB.
    Coś mnie w tył głowy uderzyło, ale tak mocno.
    Patrzę za siebie - no nic ani nikogo nie ma.
    Patrzę w górę - no też nic nie ma.
    Patrzę przed siebie - no nikogo nie ma, tylko ptaszek sobie radośnie kic, kic.
    Ptak we mnie wleciał, czaicie? Głowa mnie bolała mocno. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #cosieodjebalo #sadstory #przegryw #gorzkiezale
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, R................u +4 innych
  •  

    Możecie sobie marudzić na #pkp.
    Ale to co się odjebalo dzisiaj to istna tragedia.

    Rozumiem że przez wykolejenie pociągu trasa krzyż - Szamotuły jest zablokowana.
    Ale to co się odjebalo w ramach komunikacji zastępczej to jakas jebana pomyłka.

    Więc może zacznę tą historię od początku:
    1. 16.15 wykoleił się pociąg towarowy.
    2. 17.05 rusza pociąg że Szczecina do Łodzi - żadnej informacji na temat utrudnień.
    3. Dojeżdżamy do krzyża o czasie - chwilę wcześniej pada info że dalej nie pojedziemy. Konduktorzy wiedzą tylko że jakoś pasażerów będą transportować ale gdzie ilu i czym zupełnie nie wiadomo
    4. Po jakimś czasie czekania w Krzyzu pada hasło że pociąg podjedzie 7km dalej na kolejną stacje i z tamtad nas zabiorą do Szamotuł autobusami.
    5. O 20.30 jestesmy w Drawskim Młynie - jakieś szczere pole dworca nawet nie ma.
    Zamiast drogi na dworzec rozjeżdżona droga gruntowa.
    6. 22.00 pod dworzec podjeżdża autobus - drzwi się otwierają - zadyma między konduktorem który jechał w środku a ludźmi na dworcu.
    Drzwi się zamykają - autobus był podstawiony dla przewozów regionalnych a nie dla ic więc pojechał do krzyża.
    7. 22.20 ten sam autobus zawija pierwsza partie ludzi do Szamotuł.
    8. 23.30 jestem w Szamotułach i stoję...
    9. Jest 10minut po północy a nadal nie wiadomo co dalej.

    Generalnie o ile sprawa z pociągami rozwiązała się szybko i nie ma problemu by dojechać do celu to cyrk z autobusami to jakaś porażka.

    Gdy staliśmy w drawskim mlynie konduktorzy rozmawiali przez telefon z dyspozytorami którzy podawali im co chwila sprzeczne informacje.
    A to że autobusy jada, to że nie jada i dopiero będą szukać przewoźnika, że jedzie 5 autobusow, że jadą dopiero do Szamotuł i jak będą wracać to nas zabiorą.
    No burdel na kołach max.

    W ten sposób jestem już 7 godzin w podróży.
    I stoję w miejscu w którym powinienem być jakieś 5 godziny temu xD

    Syf na maxa!

    Pytanie do mireczki którzy się znają - czy to co się odjebie właśnie pozwoli mi uzyskać chociaż zwrot za bilet?
    Niby to tylko kilka złotych ale może jak większość ludzi trzepanie po kieszeni #pkp to się nauczą w końcu ogarniać sytuacje kryzysowe.
    Gdyby ktoś chciał pomóc w sformułowaniu reklamacji to chętnie wysłucham ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #zalesie
    #truestory
    #kolej
    #sadstory
    #szczecin
    #poznan
    #lodz

    Może jakiś mireczki albo mirabelka cierpi ze mną w tym składzie?
    pokaż całość

  •  

    Oczywiście jak większość facetów uważam, że jeżdżę lepiej niż inni ( ͡° ͜ʖ ͡°) Niedawno zmieniłem auto na mniejsze niż wcześniej no i jakoś do tej pory nie mogę go wyczuć co powoduje często trochę krzywe parkowanie.

    Niedawno mój pies skaleczył łapę i musiałem z nim jechać do sklepu po buta ochronnego- w pierwszym nie mieli takich dużych ale zadzwonili do innej filii 10 km dalej, okazało się że tam mają ale zamykają za 20 minut- pędzę więc szybko, w bagażniku pies w stanie psychozy po zobaczeniu tylu innych psów, zabawek i smakołyków naraz, w międzyczasie się rozpadało jak szalone, ogólnie chaos- dojeżdżam i parkuję jakoś koślawo, ale już mi było obojętne bo parking i tak pusty..

    Oprócz jednej micry, która zatrzymała się 2 miejsca dalej. Wyciągam psa z bagażnika, odwracam się a tam kobieta z micry z uśmiechem od ucha do ucha mówi

    A ja myślałam, że tylko kobiety nie potrafią parkować

    ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #smutnazabaface #truestory #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Mirki
    Mój różowy stracił robote półroku temu w swojej #praca
    Do tej pory pracował w średnich firmach zagranicznych w #krakow.
    Ale marzyła mu się praca w takim prawdziwym #korposwiat.
    Wiec wysyłał CV.
    Ale albo nie było odpowiedzi albo na rozmowie okazywało się że
    "Niestety nie ma Pani doświadczenie w wielokulturowej organizacji o tak złożonej strukturze decyzyjnej."

    Ale
    pojawiło się ogłoszenie na zastępstwo w #katowice w pradziwym korpo i do tego firmie produkcyjnej.
    Rożowy pojechał na rozmowę pogadał i rzucił kasę tyle co zarabiają wykopowi programiści.
    Bo przecież i tak nie będzie dojeżdżał 100 km do pracy, a zresztą nie ma doświadczenia w ""pitu pitu"

    Tydzień później: "Pani różowa zapraszamy na podpisanie umowy na zastępstwo"

    Różowy szok nr 1
    Bo chcą ją zatrudnić na stanowisko na które w Krakowie nie ma szans.
    Różowy szok nr 2
    Bo za kasę na którą w Krakowie jest mała szansa na jej stanowisku.

    Zastanawia się: jechać, nie jechać.
    Ja: ""Różwa jedź, kupi się auto. Nauczysz się jeździć samochodem po autostradzie, zdobędziesz nowe doświadczenie, no i fajny wpis w CV będziesz mieć."
    No i ja będę miał powód żeby kupić nowe auto, ale tego już nie powiedziałem głośno:).

    Mija trzy miesiące.
    Różowy rozmawia ze swoim szefem.
    "Pani Różowa, dobra Pani jest, wszyscy Panią chwalą, ja jestem zadowolony
    Zwalnia się stanowisko kierownika, może chciałaby Pani zostać na dłużej, jak Pani chce to nawet na czas nieokreślony?

    "
    Różowy szok nr 3
    Umowa o pracę na czas nieokreślony na stanowisku kierowniczym w firmie zatrudniającej 2000 ludzi tylko w tamtej lokalizacji i prawdziwym korpo notowanym na giełdzie.

    Coś co nie było możliwe w Krakowie udało się na Śląsku.

    Tak że #chwalesie się że mam tak mądrego różówego paska.
    I #coolstory dla was mirki że trzeba próbować.

    I #sadstory bo widzę po różowym ile te wyjazdy ją kosztują.
    12 godzin poza domem + dojazdy (zrobiła już 8kkm) dla takiego małego różowego to jest duży wysiłek fizyczny.
    I dlatego na dłuższą metę dojazdy nie wchodzą w grę.

    Tylko że są #dzieci które chodzą do szkoły i przeprowadzka ze względu na nich nie jest sprawą prostą.

    Sytuacje komplikuje jeszcze fakt że jak pyta ludzi którzy odchodzą z firmy: Gdzie? to słyszy: Kraków
    No i ostatnio było na wykopie że aglomeracja śląska się kurczy.

    I #rozowepaski na mnie patrzy a ja nie wiem co mam powiedzieć.

    btw
    Nie jestem lesbijką, jestem fałszywyrozowy pasek.

    btw 2
    #mazda 6 to fajne #auto tylko że głośne i codziennie jest kilka deko lżejszez powodu rdzy..
    Ale mimo 16 lat na karku nadal jeździ.
    pokaż całość

  •  

    Pani z synem lat może 7 w komunikacji miejskiej - syn podchodzi do ludzi i dosłownie zdejmuję ich z miejsc, jak nie może to zabiera im plecak i odstawia szopkę. Chłopak wg mamy jest autystyczny. Przykre, ale kobieta w mojej ocenie nie reaguje stanowczo. Chłopak robi co chce z nią. Trochę straszne. #lodz #mpk #sadstory

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów