•  

    Możecie sobie marudzić na #pkp.
    Ale to co się odjebalo dzisiaj to istna tragedia.

    Rozumiem że przez wykolejenie pociągu trasa krzyż - Szamotuły jest zablokowana.
    Ale to co się odjebalo w ramach komunikacji zastępczej to jakas jebana pomyłka.

    Więc może zacznę tą historię od początku:
    1. 16.15 wykoleił się pociąg towarowy.
    2. 17.05 rusza pociąg że Szczecina do Łodzi - żadnej informacji na temat utrudnień.
    3. Dojeżdżamy do krzyża o czasie - chwilę wcześniej pada info że dalej nie pojedziemy. Konduktorzy wiedzą tylko że jakoś pasażerów będą transportować ale gdzie ilu i czym zupełnie nie wiadomo
    4. Po jakimś czasie czekania w Krzyzu pada hasło że pociąg podjedzie 7km dalej na kolejną stacje i z tamtad nas zabiorą do Szamotuł autobusami.
    5. O 20.30 jestesmy w Drawskim Młynie - jakieś szczere pole dworca nawet nie ma.
    Zamiast drogi na dworzec rozjeżdżona droga gruntowa.
    6. 22.00 pod dworzec podjeżdża autobus - drzwi się otwierają - zadyma między konduktorem który jechał w środku a ludźmi na dworcu.
    Drzwi się zamykają - autobus był podstawiony dla przewozów regionalnych a nie dla ic więc pojechał do krzyża.
    7. 22.20 ten sam autobus zawija pierwsza partie ludzi do Szamotuł.
    8. 23.30 jestem w Szamotułach i stoję...
    9. Jest 10minut po północy a nadal nie wiadomo co dalej.

    Generalnie o ile sprawa z pociągami rozwiązała się szybko i nie ma problemu by dojechać do celu to cyrk z autobusami to jakaś porażka.

    Gdy staliśmy w drawskim mlynie konduktorzy rozmawiali przez telefon z dyspozytorami którzy podawali im co chwila sprzeczne informacje.
    A to że autobusy jada, to że nie jada i dopiero będą szukać przewoźnika, że jedzie 5 autobusow, że jadą dopiero do Szamotuł i jak będą wracać to nas zabiorą.
    No burdel na kołach max.

    W ten sposób jestem już 7 godzin w podróży.
    I stoję w miejscu w którym powinienem być jakieś 5 godziny temu xD

    Syf na maxa!

    Pytanie do mireczki którzy się znają - czy to co się odjebie właśnie pozwoli mi uzyskać chociaż zwrot za bilet?
    Niby to tylko kilka złotych ale może jak większość ludzi trzepanie po kieszeni #pkp to się nauczą w końcu ogarniać sytuacje kryzysowe.
    Gdyby ktoś chciał pomóc w sformułowaniu reklamacji to chętnie wysłucham ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #zalesie
    #truestory
    #kolej
    #sadstory
    #szczecin
    #poznan
    #lodz

    Może jakiś mireczki albo mirabelka cierpi ze mną w tym składzie?
    pokaż całość

  •  

    Mirki
    Mój różowy stracił robote półroku temu w swojej #praca
    Do tej pory pracował w średnich firmach zagranicznych w #krakow.
    Ale marzyła mu się praca w takim prawdziwym #korposwiat.
    Wiec wysyłał CV.
    Ale albo nie było odpowiedzi albo na rozmowie okazywało się że
    "Niestety nie ma Pani doświadczenie w wielokulturowej organizacji o tak złożonej strukturze decyzyjnej."

    Ale
    pojawiło się ogłoszenie na zastępstwo w #katowice w pradziwym korpo i do tego firmie produkcyjnej.
    Rożowy pojechał na rozmowę pogadał i rzucił kasę tyle co zarabiają wykopowi programiści.
    Bo przecież i tak nie będzie dojeżdżał 100 km do pracy, a zresztą nie ma doświadczenia w ""pitu pitu"

    Tydzień później: "Pani różowa zapraszamy na podpisanie umowy na zastępstwo"

    Różowy szok nr 1
    Bo chcą ją zatrudnić na stanowisko na które w Krakowie nie ma szans.
    Różowy szok nr 2
    Bo za kasę na którą w Krakowie jest mała szansa na jej stanowisku.

    Zastanawia się: jechać, nie jechać.
    Ja: ""Różwa jedź, kupi się auto. Nauczysz się jeździć samochodem po autostradzie, zdobędziesz nowe doświadczenie, no i fajny wpis w CV będziesz mieć."
    No i ja będę miał powód żeby kupić nowe auto, ale tego już nie powiedziałem głośno:).

    Mija trzy miesiące.
    Różowy rozmawia ze swoim szefem.
    "Pani Różowa, dobra Pani jest, wszyscy Panią chwalą, ja jestem zadowolony
    Zwalnia się stanowisko kierownika, może chciałaby Pani zostać na dłużej, jak Pani chce to nawet na czas nieokreślony?

    "
    Różowy szok nr 3
    Umowa o pracę na czas nieokreślony na stanowisku kierowniczym w firmie zatrudniającej 2000 ludzi tylko w tamtej lokalizacji i prawdziwym korpo notowanym na giełdzie.

    Coś co nie było możliwe w Krakowie udało się na Śląsku.

    Tak że #chwalesie się że mam tak mądrego różówego paska.
    I #coolstory dla was mirki że trzeba próbować.

    I #sadstory bo widzę po różowym ile te wyjazdy ją kosztują.
    12 godzin poza domem + dojazdy (zrobiła już 8kkm) dla takiego małego różowego to jest duży wysiłek fizyczny.
    I dlatego na dłuższą metę dojazdy nie wchodzą w grę.

    Tylko że są #dzieci które chodzą do szkoły i przeprowadzka ze względu na nich nie jest sprawą prostą.

    Sytuacje komplikuje jeszcze fakt że jak pyta ludzi którzy odchodzą z firmy: Gdzie? to słyszy: Kraków
    No i ostatnio było na wykopie że aglomeracja śląska się kurczy.

    I #rozowepaski na mnie patrzy a ja nie wiem co mam powiedzieć.

    btw
    Nie jestem lesbijką, jestem fałszywyrozowy pasek.

    btw 2
    #mazda 6 to fajne #auto tylko że głośne i codziennie jest kilka deko lżejszez powodu rdzy..
    Ale mimo 16 lat na karku nadal jeździ.
    pokaż całość

  •  

    To uczucie kiedy wszyscy wymieniają się kodami na pyszne.pl a ty mieszkasz na wsi i masz dostępną tylko jedną słabą restaurację xD
    #pysznepl #truestory #sadstory

  •  

    Pani z synem lat może 7 w komunikacji miejskiej - syn podchodzi do ludzi i dosłownie zdejmuję ich z miejsc, jak nie może to zabiera im plecak i odstawia szopkę. Chłopak wg mamy jest autystyczny. Przykre, ale kobieta w mojej ocenie nie reaguje stanowczo. Chłopak robi co chce z nią. Trochę straszne. #lodz #mpk #sadstory

  •  

    Miałem w rodzinie takiego Adamka. Adam. Złote dziecię, ale trochę nierozgarnięty.

    Po szkole (w wieku ~19-20 lat) zaczął pracować w jakimś prywatnym zakładzie opiekuńczym dla osób starszych. Umowa o pracę, wszystko legitnie, stanowisko - pomoc pielęgniarza czyli w praktyce pomóż, podaj, pozamiataj ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    No i Adamek miał pracować w godzinach 7 - 16. O której wychodził z domu?

    pokaż spoiler o siódmej xD


    O której wracał do domu?

    pokaż spoiler o szesnastej xD


    Na opieprz szefostwa powiedział że przecież musi jeszcze dojechać a nikt mu za czas spędzony w autobusie nie zapłaci xDDD

    Po kilku dniach zaczął dojeżdżać "za darmo" autobusem i stawiał się w pracy w wyznaczonych godzinach.

    Adamek miał jeszcze jedną przypadłość - musiał CYK DWÓJECZKA codziennie o 10:00 rano. I choćby grom z jasnego nieba trzaskał w ziemię - to i tak dwójeczka zawsze musiała być o dziesiątej. Powodzie, katastrofy, trzęsienia ziemi - nieważne. Cyk dwójeczka 10 o'clock musi być.

    No i w tej pracy miał AKURAT o dziesiątej kąpiel podopiecznych zakładu. Codziennie.

    Adamek codziennie o 10:00 miał cyk dwójeczka więc szefostwo uznało że unika pracy (a kąpiel podopiecznych to było najbardziej istotna część dnia) więc popracował tydzień lub dwa i się z nim pożegnali ¯\_(ツ)_/¯

    Adamek nie ogarnął co to znaczy "Wypowiedzenie umowy" i w poniedziałek się normalnie zgłosił do pracy na 7:00, zdziwił się trochę że nie mieli dla niego zajęcia.

    pokaż spoiler Adamkowi zawsze jako rodzina pomagaliśmy, wspieraliśmy finansowo i materialnie, nie żądając nic w zamian, nawet zwrotu pieniędzy (małe kwoty 100-200 zł), niestety bez skutku. Jakieś bony żywnościowe, zapraszaliśmy na grilla, obiady, święta, spotkania rodzinne... Od kilku lat mieszka gdzieś sam, nie chce się z nami kontaktować :(


    #takbylo #rodzina #truestory #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Wiecie co się właśnie stało? Dzwoniła do mnie mama laski z twittera, okazało się, że dziewczynka popełniła samobójstwo. Powiesiła się, zostawiła list pożegnalny, w którym napisała, że nie może znieść kablowania wykopków. Brawo! Mam nadzieję, że odpowiednie kroki zostaną podjęte, zostało już złożone zawiadomienie prokuratury. Czemu nie możecie normalnie pisać, komentować, rozmawiać tylko musicie szykanować najsłabszych? Nawet sobie nie wyobrażacie co ta dziewczyna przeżywała - nie miała żadnych znajomych, była autystykiem i bała się wychodzić ze swojego pokoju. Jedyne co miała to internet, twitter i egzamin gimnazjalny, a nawet to jej zabraliście.
    Nie pierwszy raz spotykam się z takim aktem przemocy w internecie. Dwa lata temu również mój znajomy z last.fm popełnił samobójstwo bo dużo ludzi w internecie się z niego śmiało, myślałem, że ten przypadek był wystarczająco nagłośniony, ale mylę się. Brawo wykopowe trolle, tak trzymać.
    #pasta #pdk #heheszki #coolstory #sadstory #afera #twitter
    pokaż całość

    +: SweetNight, Centurion1488 +10 innych
  •  

    Przez bycie biedakiem nie przechodziłem prawidłowo procesu socjalizacji w dzieciństwie. Na początku podstawówki Akurat trafiłem na okres gdzie były popularne pokemony, wszyscy o nich gadali kupowali czipsy z żetonami, mieli jakieś gadżety, rozmawiali o odcinkach pokemonow w tv. Kiedy oni jedli sobie czipsy ja mogłem jedynie zjeść kanapkę z suchego chleba i zeschlego sera. Nie miałem nawet kanalu w tv żeby sobie te bajkę obejrzeć.
    Tak samo jak był hype na dragon Ball. Moim jedynym kolega w jednej ze szkol w lepszej dzielnicy był inny biedak od którego prawdopodobnie zarazilem się wszawicą. W sumie lepsza była tamta szkoła niż ta z chujowej dzielnicy gdzie chodziły patusy.
    w gimnazjum wszyscy sobie gadali o jakichs programach w tv typu mam talent, Wojewódzki itp. I musiałem manewrowac żeby nie wyszło że nie mam telewizora. I tak się wydało i nawet po czasie się im nie chciało śmiać tylko po prostu mną gardzili.
    jak nadeszła moda na internet i wszyscy zakładali sobie internet w domu zaczęli grać w tibie csa, mogłem sobie tylko posluchac jak sobie opowiadali o najlepszych momentach że wspólnych gier, czy zartowali że śmiesznych filmików. Oczywiście dzięki temu zaczęli się umawiać na jakieś spotkania po szkole, pierwsze piwka imprezki itp gdzie ja byłem po prostu ignorowany no bo po prostu nie mieliśmy wspólnych tematów.... Szkoda że mnie nie ignorowali jak przychodziło do robienia sobie ze mnie żartów i gnebienia....
    Do dziś pamiętam jak w szkole średniej nie miałem pieniędzy tak jak wszyscy na bilet i brodzilem w śniegu po kolana i cały autobus rówieśników mnie wyprzedzal i mi machali śmiejąc się z przegrywa.
    Nawet latem musiałem zapierdalać pieszo bo mama oddała komuś mój rower (brak szacunku do mojej własności to już inny temat)
    Pol szkoły średniej przechodziłem w butach kupionych w gimnazjum.
    Trochę bolało kiedy ja miałem stare zniszczone buty, dwie zmechacone bluzy z poliestru w których człowiek się pocil jak w worku foliowym i jedne jeansy, a inni mieli zawsze fajne nowe modne ubrania i sobie już dobrze poczynali z dziewczynami, gdzie ja ze swoim imagem nawe o tym nie marzyłem.
    Na studia z oczywistych względów nie poszedłem, nie zniósł bym dłużej bycia odmiencem i codziennych upokorzeń.

    To był tylko ułamek z wspaniałych wspomnień które na pewno będę opowiadał wnukom (xD) i będziemy śmiać się do rozpuku.

    No ale przecież BIEDA USZLACHETNIA! Tak, zwłaszcza jak chodzisz głodny i nie masz siły szarpać się z rówieśnikami spożywają dwa razy więcej kalorii od ciebie.

    Normiki nie wiem co wy macie w głowach ale to kurwa nie wygląda tak jak na filmach że się jest biedakiem bo się jest moczymordą (w mojej historii niestety alkoholizm członka rodziny ma duże znaczenie) czy jest leniem, a jak się weźmie za siebie to w pół roku się zarabia średnia krajowa xD

    Kiedyś opowiem coś jeszcze, o biedzie jej przyczynach i skutkach (w tym zdrowotnych) pod innym wzgledem

    Sorry za chaos i średnia formę ale pisze z napleta

    #przegryw #feels #sadstory #depresja #rozwojosobistyznormikami
    pokaż całość

  •  

    Dawno nikt nie tostował smutnej historii Keanu a, że dziś piątek wieczór to żeby Was bardziej przygnębić to ja wrzucę. Polecam przeczytać w całości. Od razu mówię, że tekst rzecz jasna nie jest mojego autorstwa. Pochodzi on z gazeta.pl

    Keanu, człowiek niewielu słów, uważany powszechnie za smutasa i introwertyka, nie miał w życiu łatwo. I to od samego początku. Jego ojciec porzucił rodzinę, gdy aktor miał zaledwie trzy lata. Wkrótce potem trafił do więzienia za handel narkotykami. Matka po rozwodzie jeszcze trzykrotnie wychodziła za mąż, za każdym razem przenosząc się w inne miejsce. Chłopak nie wiedział, co to stabilizacja - z Libanu, gdzie się urodził, przeprowadzili się do Australii, potem do Stanów Zjednoczonych i Kanady (jest obywatelem tego ostatniego kraju). Jeśli dodać do tego, że po matce miał brytyjskie, a po ojcu chińsko-hawajskie korzenie, wyjątkowo trudno było mu określić własną tożsamość. Choć on sam raczej nie mówi o tym okresie, wiele osób uważa, że zaczął grać właśnie po to, aby tej tożsamości szukać.

    Przygodę z aktorstwem na poważnie rozpoczął w wieku 17 lat. Nie radził sobie z nauką - miał dysleksję, notorycznie zapominał książek i prac domowych. Nie pomagał mu też niewyparzony język. Co kilka miesięcy zmieniał szkołę, ale przy czwartej próbie dał za wygraną. Wyrzucono go z liceum i musiał zacząć pracować - najpierw na lodowisku (marzył o karierze hokeisty, ale doznał poważnej kontuzji), potem w pizzerii. Czasem grywał też w przedstawieniach i niskobudżetowych filmach. Spodobało mu się to. W końcu spakował się i wyjechał do USA, gdzie zamieszkał u byłego męża matki - hollywoodzkiego reżysera Paula Aarona. Ten załatwił mu angaże do reklamówek i seriali.

    Reeves pracował nawet jako korespondent dla kanadyjskiej telewizji młodzieżowej. Dzięki ojczymowi poznał sporo osób z branży, co zdecydowanie pomogło mu zdobyć pierwszą ważną rolę. Pojawił się na drugim planie w "Niebezpiecznych związkach" Stephena Frearsa. Film okazał się wielkim sukcesem, zdobywając siedem nominacji do Oscara. Choć sam Keanu dziś raczej wstydzi się tego występu, trudno było sobie wyobrazić lepszy początek w Hollywood. Każdy musiał zwrócić uwagę na tę nową twarz - młodego mężczyznę o nietypowej urodzie, który zagrał obok największych gwiazd.

    W ciągu kolejnych lat aktor zapisał na koncie niemałe przeboje - "Wspaniała przygoda Billa i Teda", "Mały Budda", "Drakula" Francisa Forda Coppoli czy kultowy "Na fali", po którym stał się ulubieńcem nastolatek całego świata, to tylko kilka przykładów. W tamtym okresie zagrał też w dwóch filmach u boku Rivera Phoenixa, z którym bardzo się zaprzyjaźnił. Młodszy kolega po fachu traktował go wręcz jak brata.

    Dwa lata po ich wspólnym występie w kontrowersyjnym "Moim własnym Idaho" Phoenix zmarł z powodu przedawkowania narkotyków. Dla Reevesa był to duży cios. Sprawa tygodniami nie schodziła z pierwszych stron gazet, a media ciągle szukały winnych śmierci cudownego dziecka Hollywood. Obwiniano między innymi Keanu, który w wywiadach przyznawał się do eksperymentowania z narkotykami.

    Otrząsnąć się po tej tragedii pozwoliła mu praca nad filmem "Speed". Akcyjniak Jana De Bonta to dziś klasyk gatunku, wielki hit box-office'u i czołówka najpopularniejszych tytułów całego 1994 roku, tak wyjątkowego dla kinematografii. Reeves po premierze stał się jednym z gorętszych nazwisk Hollywood. Za kontynuację filmu proponowano mu 11 milionów dolarów, ale on grzecznie odmówił, tłumacząc się potrzebą odpoczynku.

    Dziś wiadomo, że była to wyjątkowo dobra decyzja - "Speed 2" okazał się klapą nie tylko pod względem artystycznym, ale i komercyjnym. Zamiast tego wystąpił w "Adwokacie diabła". By produkcję stać było na zaangażowanie Ala Pacino, zgodził się na sporą obniżkę swojej gaży. Podobnie zachował się choćby przy pracy nad "Matrixem", kiedy część swoich zarobków przekazał ekipie od efektów specjalnych i charakteryzacji. Jak powiedział w wywiadzie z 2003 roku: Pieniądze to ostatnia rzecz, o której myślę. Mógłbym żyć za to, co już zarobiłem, przez następnych kilka stuleci.

    "Matrix" był kolejnym kamieniem milowym w karierze Reevesa. Radość z sukcesu nie trwała jednak długo. Kilka miesięcy po premierze partnerka aktora, Jennifer Syme, urodziła martwe dziecko. Pogrążona w depresji para rozstała się, a półtora roku później Syme zginęła w wypadku samochodowym. Keanu zniknął wtedy z życia publicznego. Planowane sequele "Matrixa" zostały odłożone w czasie. - Smutek zmienia kształt, ale nigdy się nie kończy. Ludzie mylą się, twierdząc, że można z tym sobie poradzić i pewnego dnia powiedzieć "To minęło, czuję się lepiej". Kiedy ludzie, których kochasz, odchodzą, zostajesz sam. Dużo myślę o tym, jak wyglądałoby moje życie, gdyby oni byli tutaj ze mną - stwierdził lata później.

    Nie minęło wiele czasu, a dowiedział się, że jego ukochana siostra Kim cierpi na białaczkę. Nie załamał się jednak. Wręcz przeciwnie - stał się jej największym oparciem. Opiekował się nią oraz anonimowo założył fundację pomagającą chorym na raka. Postanowił też wrócić przed kamerę. Nakręcił dwie kolejne części "Matrixa", które łącznie zarobiły grubo ponad miliard dolarów. W końcu kupił też pierwszy dom - trudno w to uwierzyć, ale do 40. roku życia Reeves mieszkał głównie w hotelach. Jeśli chodzi zaś o role, zaczął eksperymentować.

    W komedii romantycznej "Lepiej późno niż później" wcielił się w zakochanego w Diane Keaton lekarza, by niedługo potem wystąpić w "Constantine" - mrocznej adaptacji komiksu o egzorcyście. Duże produkcje (np. sci-fi "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia") mieszał z filmami niezależnymi, jak "Prywatne życie Pippy Lee" czy "Skok Henry'ego".

    W drugim z nich zagrał mężczyznę niesłusznie skazanego za napad na bank. Po wyjściu z więzienia postanawia on rzeczywiście popełnić to przestępstwo. Choć to dobra komedia kryminalna ze świetnymi rolami nie tylko Reevesa, ale i partnerujących mu Very Farmigi oraz Jamesa Caana, o "Skoku Henry'ego" nie było głośno z powodów artystycznych. W trakcie promocji tego tytułu wielką karierę w internecie zrobił bowiem mem z udziałem Reevesa - zamiast o filmie, wszyscy mówili o "smutnym Keanu".

    Wszystko zaczęło się od zdjęcia, które paparazzo zrobił aktorowi, gdy ten samotnie siedział na ławce i jadł kanapkę. Ktoś zwrócił uwagę na smutny wyraz twarzy Reevesa - wraz z pesymistycznym dopiskiem fotografia została opublikowana na popularnym serwisie Reddit. Zdjęcie szybko zaczęło żyć własnym życiem. W ciągu kilku tygodni pojawiły się setki przeróbek. Po tym, jak powstała specjalna strona internetowa, rozpoczęto akcję "Cheer up Keanu", mającą na celu pocieszenie aktora. Wysyłano rozweselające listy i prezenty. W końcu uruchomiono też witrynę do skracania linków (kea.nu), z której dochód przeznaczano na fundację pomagającą chorym na raka.

    Pytany o komentarz Reeves tylko się uśmiechał, raz tłumacząc, że myślał pewnie wtedy nad rolą, innym razem, że kanapka była wyjątkowo smaczna i zasługiwała na chwilę refleksji.

    Nie cichły jednak doniesienia o depresji aktora. W mediach mówiono, że wir pracy, w jaki rzucił się po utracie partnerki i dziecka, musiał się kiedyś skończyć. Po "Skoku Henry'ego" Reeves rzeczywiście długo w niczym nie występował, a gdy w końcu pojawił się na ekranie, była to nietypowa i wprost zmiażdżona przez krytykę "Generacja hmm". On jednak w tym czasie sumiennie pracował nad swoim reżyserskim debiutem, "Człowiekiem Tai Chi", oraz zaangażował się w produkcję dokumentu o sztuce operatorskiej "Side by Side", z którym w 2012 roku przyjechał do Bydgoszczy na festiwal Camerimage. Był wtedy w dobrej formie, chętnie udzielał wywiadów i spotykał się z fanami. Spore zdziwienie wywołały więc zdjęcia wykonane kilka miesięcy później. Reeves znowu stał się hitem internetu - zaniedbany i z widoczną nadwagą, ledwo przypominał samego siebie. Mnożyły się pytania o to, co się dzieje ze słynnym aktorem.

    Chroniący swoją prywatność Keanu i tym razem nie dał się sprowokować do osobistych wyznań. Wymijająco stwierdzał tylko, że każdy przechodzi w życiu różne fazy. Choć jego wielki powrót, superprodukcja "47 Roninów", nie był dużym sukcesem, to już kolejny film, thriller "John Wick", okazał się jednym z ciekawszych dokonań aktora. Zbierając świetne oceny recenzentów oraz zarabiając ponad 130 milionów dolarów (przy budżecie 20mln), Reeves skutecznie zamknął usta krytykantom.

    51-letni Keanu wygląda dziś świetnie (czy na planie "Speed" podawano jakąś specjalną wodę? Równolatkowie Reeves i Bullock prawie się od tamtego czasu nie zmienili), ma na koncie rolę w erotyczno-komediowym thrillerze "Kto tam", a obecnie przebywa na planie kontynuacji "Johna Wicka". Na 2016 rok zapowiadane są zresztą premiery co najmniej kilku filmów z jego udziałem, jak choćby "The Neon Demon" w reżyserii Nicolasa Windinga Refna ("Drive"). Choć (skądinąd życzliwe aktorowi) media wciąż zastanawiają się, czy ten pracowity okres nie jest pewną próbą ucieczki, trzeba chyba w końcu przestać wmawiać Reevesowi depresję. Przeżył wiele i jego kariera zaliczała różne, czasem słabsze, etapy. Ale zawsze potrafił się po nich podnieść.

    Mimo że łatwo mógł zamknąć się w szufladzie gwiazdora kina akcji, on cały czas próbował czegoś więcej. I dzisiaj zbiera tego owoce. Z 350 milionami dolarów jest na 10. miejscu wśród najbogatszych aktorów świata. Zawodowo robi to, na co ma ochotę - nawet jeśli miałby być to ryzykowny pastisz erotycznego thrillera czy dokument o technicznej stronie tworzenia filmów. Jest fajnym, naturalnym facetem, którego sława nie zepsuła. Częściej niż na jachcie czy w prywatnym odrzutowcu można go zobaczyć na motocyklu albo w metrze.

    #film #kinematografia #keanucontent #filmnawieczor #feels #sadstory
    pokaż całość

    źródło: keanu.jpg

  •  

    #warszawa #truestory #sadstory

    Miękko mi się zrobiło. Myślę o tym żeby się tam przejść i dać tej Pani coś od siebie.
    Ktoś chętny do #pomocy ?

    •  

      @Kremufczyn: ja rozumiem jak ktoś teraz nie pracuje i liczy na cud. Ale ta Pani urodziła się w takich czasach, że nie miała nawet szansy zapracować na swoją emeryturę. Kobiety realnie zaczęły podejmować prace w latach 60/70, wcześniej zajmowały sie domem, a rodzine utrzymywał maz. Peszek jeśli maz zmarł wcześniej (a statystycznie tak jest) i babinka teraz żyje z jakichś groszy przysługujących z marszu z ZUSu.

      +: maur
    •  

      Czyli, całe życie nic nie robiła, albo robiła gówno i ma teraz najniższą emeryturę za którą nie da się normalnie wyżyć, więc jest ci jej szkoda, bo na własne życzenie tak skończyła?

      @Kremufczyn: Odstaw to co bierzesz, albo bierz 1/5.

    • więcej komentarzy (37)

  •  

    O Hui, co za akcja. Idę sobie na pocztę i nagle obok mnie idzie starsza pani. Widzi już, że też kieruje się w stronę wejścia i nagle babcia dostaje turbo. Biegnie po tym krzywym chodniku, łapie za te drzwi i tak wybiega do tej kolejki cała zdyszana. A ja wchodzę sobie elegancko i biorę druki na paczkę i wychodzę. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Miała kosmiczna mine. #lodz #niewiemjaktootagowac stare #rozowepaski I chyba #sadstory bo współczuję ludziom, którzy mają takie ciśnienia. pokaż całość

  •  

    R O Z W Ó D (u mnie już dawno postanowiony, zanim ja zostałem poinformowany przez ex+ patologiczna otoczka wokół niej).
    U mnie jest taka sytuacja, że nawet już mi nie zależy, żeby ex coś tam "zrozumiała", odczuła czy cokolwiek.
    Jedyne, o co jeszcze będę walczył- to NORMALNE, zgodne z prawem i elementarnym poczuciem sprawiedliwości potraktowanie mojego przypadku... Nie tylko mojego tak naprawdę, bo jednocześnie i ex i naszej córeczki, z którą obecnie nie mam żadnego kontaktu (za sprawą całej rodziny ex + jej wynajętego papugę z powiązaniami nieformalnymi w tzw. "wymiarze sprawiedliwości" na poziomie Wrocławia).
    Nie zagłębiając się w szczegóły, powiem tylko tyle: była żonę poznałem w 1997, byliśmy para/ narzeczonymi do 2007, potem ślub, urodziny naszej Tosi i jeszcze ponad 9 lat małżeństwa...
    Ogółem: razem z ex przeżyliśmy wspólnie 20 lat. I nagle -dosłownie nagle, zdecydowała o koniecznym rozwodzie: natychmiast!
    Początkowo nic nie rozumiałem (odcierpialem swoje), ale jej wszystkie działania sprawiły, ze po paru miesiącach straciłem nadzieje na uratowanie RODZINY. Tak, bo rozstanie z samą żoną byłbym w stanie jakoś gładko przeżyć, to nie dramat. Ale przecież założyliśmy rodzinę: (w moim odczuciu, po przyjściu na świat naszej wspaniałej córeczki).
    Rodziny się nie przekreśla- to tak: bo koleżanka była na wczasach w Egipcie/ Chorwacji, a my nie. Bo sąsiedzi mają 2 fajne auta, a my jednego grata. Bo w domu masa rzeczy do poprawy/ zmiany/ remontu...
    Ale przecież nie wszyscy obywatele Polski (38 milionów ludzi) jeżdżą do Egiptu co roku, nie wszyscy maja po 2-3 nowe auta i ładne, nowoczesne mieszkania.
    Tak naprawdę: wcale nie mieliśmy (jeszcze będąc rodzina) złej sytuacji. Nie byliśmy nowobogackimi, ale całkiem fajnie i bez większych zmartwień żyliśmy przez pierwsze lata naszej wspólnej drogi w życiu.
    Aż przyszły jakieś rozbuchane oczekiwania (nie wiem: może trochę podsycane przez "życzliwe" towarzystwo) i coraz częstsze pretensje o to, że ja nie mogę zapewnić jej tego- co "wszystkie koleżanki mają"...
    Mniejsza z tym: w każdym razie, mimo braku jakichkolwiek RZECZYWISTYCH przesłanek- podczas rozwodu zostałem uznany "winnym rozkładu pożycia małżeńskiego". Co ciekawe: pani sędzia nie tylko nie rozpatrywała faktycznego stanu, ale nawet zaprzeczała niektórym OBIEKTYWNYM faktom, np. poszczególnym zapisom Kodeksu Rodzinnego, które miałem wydrukowane i najbardziej czytelne fragmenty cytowałem podczas rozpraw. Pani sędzia już na pierwszej rozprawie pozwoliła sobie stwierdzić "Nie widzę najmniejszej szansy na porozumienie małżonków" (jeszcze zanim zdążyłem wypowiedzieć pierwsze zdanie...)
    Generalnie: bardzo dziwnie to wszystko wyglądało, pani sędzia sprawiała wrażenie- jakby PRACOWAŁA (specjalnie to słowo podkreślam, bo są niuanse oddzielające PRACĘ od np. przysługi, uprzejmości czy kaprysu) w kancelarii ADWOKACKIEJ wynajętej przez powódkę = moją ex, w celu przeprowadzenia szybkiego rozwodu o takim charakterze, żeby czasami stronie wnoszącej o rozwód nie zarzucono jakichkolwiek uchybień -BEZ WZGLĘDU NA STAN FAKTYCZNY!
    ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #kasta #sadowehistorie #sadstory #rodzina #rozwod #jebackurwywtogach #jebackurwypolicyjne #jebackurwy
    pokaż całość

  •  

    „Cud życia”
    Jedno się rodzi drugie umiera...
    #feels #wykop #sadstory #smutnazaba

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: embed.jpg

  •  

    Wiecie co się właśnie stało? Dzwoniła do mnie mama Ewy Bugały, okazało się, że dziewczyna zrezygnowała z pracy w Orlenie. Rzuciła ją, zostawiła list pożegnalny, w którym napisała, że nie może znieść szykanowania jej w internecie. Brawo! Mam nadzieję, że odpowiednie kroki zostaną podjęte, zostało już złożone zawiadomienie prokuratury. Czemu nie możecie normalnie pisać, komentować, rozmawiać tylko musicie szykanować najsłabszych? Nawet sobie nie wyobrażacie co ta dziewczyna przeżywała - nie miała żadnych znajomych, była autystykiem i bała się wychodzić z telewizji. Jedyne co miała to internet i posadę w Orlenie, a nawet to jej zabraliście.
    Nie pierwszy raz spotykam się z takim aktem przemocy w internecie. Dwa lata temu również mój znajomy rzucił posadę od PiS bo dużo ludzi w internecie się z niego śmiało, myślałam, że ten przypadek był wystarczająco nagłośniony, ale mylę się. Brawo wykopowe trolle, tak trzymać.

    #pasta #heheszkipolityczne #sadstory #polityka
    pokaż całość

  •  

    Mirki, gdzieś o 16 jak wyszedłem z pracy rozegrały się wydarzenia, po których dalej nie mogę się uspokoić. Wracam z pracy aż nagle wyprzedzało mnie trzech sebixów. W tym samym momencie jednego sebixa zaczepił starszy pan i mówił, że się płaci za usługę. Seba został sprowokowany i zaczął przybierać standardową pozę goryla. Chciałem rozdzielić, uspokoić, ale wstrzymał mnie niski seba z wąsikiem, który wyglądał mi z tym wąsikiem trochę na geja. Ich było trzech, a ja sam. Po chwili dwóch z nich zaczęło katować tego dziadka w biały dzień na oczach przechodniów. Jako że jestem postury dosyć wątłej mogłem jedynie krzyczeć, żeby przestali, chociaż mam teraz wyrzuty sumienia z powodu tego, że nie włączyłem się do bójki, ale wtedy różnie mogłoby być. Najprawdopodobniej skończyłoby się tym, że zostalibyśmy pobici obaj, ale i tak dręczy mnie sumienie z tym.
    Panu rozcięli łuk brwiowy, krew sikała na chodnik jak fontanna. Zbiegło się parę oburzonych osób i pani ze sklepu, która pomogła temu starszemu panu podając papierowe ręczniki. Zadzwoniłem na Policję i odesłałem pana na SOR za radą dyspozytora, bo do szpitala było blisko, zostawiłem też panu swoje dane do kontaktu.
    Jak się okazało, ten starszy pan to taksówkarz i sebixy po prostu nie zapłacili za podwiezienie. Cóż, pan nie wyglądał mi na janusza, a nawet jeśli, należy pamiętać, że złotówa to też człowiek.
    Jak przyjechała policja złożyłem wyjaśnienia, sugerowałem ściągnięcie zapisu ich tępych mord z monitoringu. Policja jak to policja, nastąpiła spychologia, jedyne co pan rzekomo może w tej sprawie uczynić to wytoczyć powództwo cywilne, po czym pojechali na SOR do pana ¯\_(ツ)_/¯

    #truestory #sadstory #stargard #sebixkurwix #patologiazewsi
    pokaż całość

  •  

    Mam 27 lat i nigdy nie kupowałem ani nie piłem alkoholu. Mając 21 lat, przechodząc raz obok sklepu, w którym alkohol jest przy kasie, postanowiłem że wejdę i wreszcie pierwszy raz kupię jakąś wódkę. Stoję w kolejce, z każdą sekundą serce mi bije coraz mocniej i gdy ostatnia osoba przede mną płaciła i za 5 sekund miała przyjść moja kolej, wtedy nagle już kompletnie spanikowałem, czułem, że mam sparaliżowane struny głosowe, a serce zaczęło mi wręcz skakać do gardła. Młoda, seksowna ekspedientka mówi 'proszę, co podać?' a ja mówię 'Aaa, hmm' ona już się patrzy z politowaniem a ja wtedy 'a nie, jednak już nic, tego nie ma' i wyszedłem z uginającymi się nogami i rękami ciężkimi jak po siłowni. Wcześniej jednak rzuciłem na nią wzrokiem a ona widać było że wiedziała kim jestem. Czułem się jak totalny odpad i taki też jestem. Drugi raz nie próbowałem, nie wiem dlaczego mam taką blokadę psychiczną ale wiem że byłoby znowu tak samo, w święta na spotkaniach rodzinnych też nigdy się nie napiłem bo po prostu boję się wziąć do do ust, że zniszczy mi to serce i cały organizm. Może to przez matkę, jak byłem w 3klasie gimbazy i koledzy z klasy mówili o ich piciu to byłem pewien że bajki opowiadają, matka mi mówiła że jakbym się napił w tym wieku alkoholu to komórki mózgowe by mi obumarły i stałbym się na zawsze upośledzony także nawet łyżką do buzi bym nie umiał trafić.
    #przegryw #stulejacontent #spierdolenie #rozowepaski #tfwnogf #truestory #sadstory
    pokaż całość

    źródło: vwmpn.jpg

  •  

    pokaż spoiler Wrzucam ponownie bo chyba bardzo na czasie

    1. Żyjesz se skromnie w pozaborowym kraju, ledwo 20 lat po odzyskaniu niepodległości.
    2. Pracujesz ciężko bo chuj dupa, a na utrzymaniu kobieta i dużo dzieci.
    3. Przychodzą uzbrojeni Hans z Siergiejem i cię napierdalają za nie wiadomo co (inba gdańsk)
    4. Słabe szanse bo Hans w nowoczesnym czołgu, a Siergiejów jak mrówek ze 100 na jednego ciebie.
    5. I tak walczysz bo twoja ziemia, ojczyzna, rodzina.
    6. Hans poza tobą nie lubi też Icka, więc oboje macie u niego przejebane.
    7. Chronisz rodzinę, chowasz przed Hansem, odkurwiasz partyzantkę, nawet czasem przechowasz bezinteresownie Icka w piwnicy jak się da.
    8. Koniec rozwałki. Hansa dojechali Jack i James.
    9. Kurwa i Siergiej.
    10. Myślałeś, że będzie już dobrze ale w nagrodę oddają cię Siergiejowi "pod opiekę".
    11. Jeszcze bardziej przejebane fejs.
    12. Ickowi w tym czasie dają własne państwo, szekle od Jacka i rekompensatę od Hansa.
    13. bogaty żyd fejs.
    14. Spierdalasz w końcu od Siergieja do Jacka, Jamesa i reszty zachodu.
    15. Też cię dymają w dupę ale still better.
    16. Icek się odzywa po latach.
    17. "ale kamienice to dej".
    18. Smutny Polak fejs.
    19. Bogaty Icek mówi, że nie pomagałeś.
    20. Każdy mu wierzy.
    21. Bez profitu.

    #polska #holocaust #fbi #sadstory #pasta #niemoje
    pokaż całość

  •  

    Z dzieciństwa moją znienawidzoną porą roku była zima. W domu było bardzo hujowe ogrzewanie, zimno, grzyb na ścianach itp. Zimno dawało mi się we znaki, ponieważ mam słabe krążenie i już jesienią mrowiły mnie palce. Oczywiście przez warunki w domu miałem zatkany nos przez 9 miesięcy w roku.
    Wyobraźcie sobie, że ledwo oddychacie, wręcz się dusicie, a jeszcze musicie się z kimś szarpać w szkole.

    Najbardziej nie lubiłem jak spadł śnieg. Nie jest fajne kiedy siedzisz w szkole, widzisz to spadające białe gówno i wiesz, że koniec zajęć oznacza wyrok - grupa silniejszych koleżków tylko czeka żeby cię złapać i przypierdolić śniegiem w twarz, wsypać ci go w ubrania i buty.
    A potem powrót do domu ze łzami w oczach, w mokrych ubraniach do zimnego domu gdzie nawet się ogrzać nie możesz i nie ma co jeść. A na standardowe pytanie "co tam w szkole" odpowiadasz "normalnie", bo wystarczy ci że rodzice kłócą się między sobą i nie potrzebujesz dodatkowych wrażeń.

    No ale dla normików to super zabawa! Sanki! Narty! Lepienie bałwana!
    Chętnie bym tym kurwom pokazał sprawiedliwość.

    pokaż spoiler #feels #przegryw #sadstory #truestory #stulejacontent #depresja #dda #oswiadczenie
    pokaż całość

    źródło: superzabawa.jpg

  •  

    Hej Mirki i Mirabelki, chciałem Wam napisać małe #truestory które miało miejsce kilka dni temu ale wcześniej nie miałem czasu usiąść na spokojnie i ogarnąć kilku zdań. Przejdę może do rzeczy. Kilka dni temu odwiedziłem 3 łódzkie domy dziecka gdzie zawiozłem ubrania i zabawki po moich dwóch córkach z których ostatnio po prostu wyrosły a były w bardzo dobrym stanie oraz takie, które moja Żona odłożyła wcześniej bo nie miała komu wydać. Dlaczego byłem w trzech domach dziecka a nie jednym? Dlatego, że miałem rzeczy dla dzieci w zróżnicowanym wieku, okazało się, że w jednym domu dziecka są dzieci w wieku 0-2 w kolejnym najwięcej 3-4 latków a ostatnim dzieci od 5 roku wzwyż. Pierwszą konfrontację z rzeczywistością miałem w tym pierwszym domu dziecka gdzie wnosząc rzeczy zobaczyłem te maluchy na wspólnej sali w łóżeczkach ze szczebelkami i jedna z dziewczynek po prostu się do mnie uśmiechnęła i mi pomachała jak gdyby nigdy nic, no nie powiem trochę mnie to poraziło. Zrobiło mi się momentalnie smutno, przez głowę przeleciało mi z tysiąc myśli z analizą sensu życia, docenianiem tego co mają moje dzieci, co sam miałem jako dziecko no normalnie tornado jakby admin w serwerowni trzymając dżojstik zobaczył tańczącą w zbożu. Szybko stamtąd się musiałem jednak zawijać bo była pora "karmienia" i Panie grzecznie mnie przeprosiły. Dobra pojechałem do drugiego domu dziecka, tam przekazanie rzeczy poszło sprawnie i nie miałem kontaktu bezpośredniego z dziećmi. Jednak i tam natknąłem się na kolejną życiową historię. Otóż akurat był biologiczny ojciec w czasie odwiedzin u dziecka. Miałem okazję go zobaczyć i chwilę poobserwować. Gość grubo po 40-tsce, widać, że alkohol wypisał mu na twarzy jego historię jednak teraz był absolutnie trzeźwy, ubrany skromnie ale czysto, starał się też kulturalnie rozmawiać z jedną z Pań, z którą ustalał szczegóły następnego spotkania - widać było, że mu zależy - może się ogarnął i próbuje naprawić błędy? Nie wiem, nie dopytywałem tak to wyglądało. Jednak sytuacja w moim ostatnim punkcie podróży (trzecim domu dziecka) doprowadziła mnie do stanu głębokiego wzruszenia i rozbiła mnie na kawałki. Standardowo podjechałem pod dom dziecka, zagadałem z kierownictwem żeby od razu przejrzeli te rzeczy, które przywiozłem bo jeśli coś nie będzie im potrzebne to zawiozę do kolejnego ośrodka z dziećmi w podobnym wieku. Weszliśmy do pokoju jak się domyślam Pani kierownik gdzie wraz z drugą wychowawczynią zaczęliśmy wybierać rzeczy, które im się przydadzą. Miałem ze sobą również bardzo dużo tzw. markowych butów, które można powiedzieć nie nosiły nawet śladów użytkowania i w tym momencie pojawił się problem bo Panie nie były pewne czy pewna para butów będzie pasować na jedną z wychowanek więc niewiele myśląc po prostu ją zawołały. Mirki kiedy ta dziewczynka zobaczyła po co ją zawołały i zaczęła przymierzać te buty miała w oczach takie szczęście, ale takie wiecie takie szczere prawdziwe wyjątkowe jakie tylko dzieci mogą pokazać, że momentalnie mnie poraziło, wzruszyło, rozczuliło, huragan pozytywnych emocji z nutą goryczy bo ciągle gdzieś tam w głowie miałem to jak to dziecko już na starcie życia jest skrzywdzone. Podziękowała mi jakbym uchylił jej nieba tak samo jako kierownictwo placówki. Szybko się stamtąd ewakuowałem i w samochodzie normalnie popłakałem się jak dziecko, ja chłop ponad trzydziestoletni - ja pierdolę. Mogę Wam powiedzieć, że mam ogromną satysfakcję za każdym razem gdy komukolwiek pomagam ale tym razem po raz pierwszy tak na prawdę zobaczyłem ile moja pomoc może dać szczęścia...

    Warto pomagać (╥﹏╥)(⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Jeśli macie coś po swoich dzieciakach i nie brakuje Wam pieniędzy na nowe rzeczy rozważcie przekazanie tych rzeczy do domów dziecka w swojej okolicy.

    W załączniku zdjęcie bagażnika przed rozwiezieniem rzeczy...

    #czujedobrzeczlowiek #pomagajzwykopem #sadstory #oswiadczenie #dzieci #pomoc
    pokaż całość

  •  

    Ponad 10 lat na tym portalu, wchodzę prawie codziennie, odwiedzam mirko, czytam komenty przy znaleziskach, trochę pośmieszkuję (raczej słabo, tak 3/10) i czasem jak patrzę co się dzieje, to mi wydupia żyły na karku. Uwierzcie mi, że mam dużą tolerancję na chujowe treści. Naprawdę dużą. Jakikolwiek wartościowy content "zniknoł" i "zaginoł na zawsze". Na topie jest totalna patologia. I to nawet nie chodzi o danielmagical czy inne patościerwa. Patologia odpierdala się nawet pod normalnymi tagami odnośnie obecnych wydarzeń. Doszło do tego, że nie przeglądam mirko w miejscach publicznych. Nie mówię już znajomym, że "ostatnio na wykopie" bo ten serwis kojarzy się głównie źle. Często nawet bardzo źle. Czuję się tutaj jakbym był na ogólnopolskim forum debili. Po prostu wstyd się przyznać do swojej aktywności na tym portalu.

    To jest kurwa smutne. Ciekawe czy ludzie, którzy pracują w tej firmie czują podobny wstyd. Admini muszą przemielić, przeczytać i trzymać jakoś w ryzach to śmierdzące gówno które leje się z tego chlewu niczym wóda na weselu. Moderacja kasuje komentarze pod dyskusjami o niczym, a te które faktycznie zasługują na delete zostają i dają świadectwo spierdolenia tej społeczności.

    Oczywiście znajdą się wyjątki, tak jak wszędzie. Jeden na 50 wpisów w gorących jest cokolwiek wart, uczy czegoś lub faktycznie jest to coś o czym warto wiedzieć. Koleś który pisze o karuzelach vat. Ratownik/Ratowniczka. Jeszcze kiedyś był tu Listonosz, który teraz marnuje swój potencjał gdzie indziej. Szkoda mi, że tacy użytkownicy odeszli, lub (z pewnością) niedługo odejdą albo po prostu przestaną publikować.

    Jeszcze rok temu śmiałem się z określenia "portal ze śmiesznymi obrazkami". A teraz widzę jaka to smutna prawda.
    Żal mi kasować konto, bo trochę stażu tu mam. Ale nie widzę innego wyjścia, skoro po zbanowaniu 3 pato-tagów portal świeci pustkami w kategorii "dobra treść".

    #gorzkiezale #niepopularnaopinia #smutnazaba #sadstory i mocno #truestory i motzniej #patologia #patologiazewsi #patologiazmiasta
    pokaż całość

    •  

      @fredziol: Też lurkuję od wielu lat i zauważyłem trzy etapy spierdolenia na wykopie:

      Pierwsza fala: około 2011 rok, popularność korwina, hurr banda czworga durr, wysyp gimbusów z avatarami politycznymi i spam znaleziskami
      Druga fala: około 2014 i fala zamachów, niespotykany dotąd wysyp gimbusiarskich fakenewsów o imigrantach albo spam znaleziskami typu "hurr imigrant z senegalu wzioł apap noc w dzień jak tak można durr"
      Trzecia fala: 2017 i wysyp ścierwostreamerów, bardzo dużo nowych użytkowników, pół biedy jakby siedzieli w swoich tagach, a;e oni zaczęli udzielać się na całym mirko i zatruwać wykop swoim niedorozwojem mózgowym.
      pokaż całość

    •  

      @fredziol a gdzie poszedł postman?

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    Pamiętam, jak kilka lat temu przeczytałem wszystkie książki o Harrym Potterze i poszedłem na konkurs do miejskiej biblioteki. Wbijam tam pewny siebie, bo przecież wiem, że szkoła to Hogwart a Harrego miotła to kumulus czy tam nimbus - wiedza imo była potężna, nieskromnie. Moi konkurenci to same paskudne nastoletnie dziewoje. Siadam i czekam, przy okazji słyszę "Przeczytałam wszystkie części po 16 razy, a wczoraj wieczorem przekartkowałam jeszcze Księcia, bo cośtamchujwie mi wypadło z głowy". Pierdolenie - pomyślałem. Wjeżdża arkusz konkursowy, a tam pytania typu "Jakiego koloru były oczy zgredka?" "Co do picia zamówił profesor Flitwick w Trzech Miotłach na spotkaniu z Ministrem Magii?" "Jakiego koloru szatę miał na sobie Lokhart podczas wejścia do Komnaty Tajemnic?"
    No i niestety koniec marzeń o sukcesie, znałem odpowiedź może na 5% pytań, reszta to zgadywanki XDD Oddałem i spierdoliłem czym prędzej stamtąd, bo wstyd, ale pewnie zająłbym pierwsze miejsce w kategorii męskiej, gdyby takowa była. Nie wiedzieć czemu byłem jedynym męskim uczestnikiem ( ͡° ʖ̯ ͡°) Troche byłem smutek, ale trudno... przeliczyłem się i dostałem lekcję od życia, niby błaha sprawa, ale kubeł zimnej wody mimo wszystko.
    ps. teraz już do śmierci będę pamiętał, że oczy Zgredka były zielone jak żywopłot
    ps2. harri pota zjec guwno i zwal mi kutaz

    #niepasta #sadstory #coolstory #heheszki #chujstory i chyba #shitcontent (ง✿﹏✿)ง
    pokaż całość

  •  

    Mirki siedzę w kuchni w jednym z domów i ktoś tu kroi cebulę...

    Jeden starszy Pan (55+) przyjechał tu nie całe 2 tygodnie temu do pracy. Przez ten czas wszystko było w porządku jednak wczoraj wyrzucili go z pracy bo nie wyrabiał normy tego dnia.

    Mówił, że nie jest w stanie pracować i wraca do Polski. W przeciągu pół roku jego drugi wnuczek zmarł. Sam powiedział, że nie może już wysiedzieć i wraca tak czy siak.

    Bardzo uczciwy i prosty człowiek, bo pomimo tego że wisiał mi pieniądze i niewiele mu zostało (bo ledwo mu się wyjazd po 2tyg zwrócił) jednak obiecał zapłacić wszystko co zaległe. Tak mi się przykro zrobiło, że oddalem mu część kwoty by miał za co spokojnie wrócić.

    Myślałem że nie spotka mnie coś takiego, szczególnie że to druga śmierć wnuczka w przeciągu pół roku..

    Jak mi opowiadał o tym, jego oczy były całe we łzach (za co mocno mnie przepraszał), tak że od dnia poprzedniego nie mógł w pracy usiedzieć i na domiar złego z tego żalu aż sobie wiertłem palec rozwalił.

    Mocno podziękował że pozwoliłem mu zostać na jeszcze jedną noc tak by nie musiał po mieście w w nocy na zimnie chodzić - a dla mnie to było takie naturalne i nie wyobrażam sobie innej sytuacji (mimo iż nie raz gdy kogoś tak ratowalem potem obrywałem aferami).

    Niesamowity kontrast między ludźmi którzy dostają szansę i jej nie wykorzystują, lub palą za sobą mosty, oraz ludźmi którzy mimo jej braku nie dają rady przez brak sił, jednak do samego końca znoszą porażki z honorem. Czy to różnica między starym a młodym pokoleniem? Ciężko stwierdzić..

    Ten człowiek zdecydowanie do intelektualistów nie należy, ale podziwiam go za to, że ma zasady i potrafi okazać innym szacunek, chociaż samemu znajduje się w opłakanej sytuacji.

    #uk #emigracja #sorekabbey #zalesie #truestory #sadstory
    pokaż całość

    •  

      @WedrujacyNoca: Niekoniecznie. Ludzie się dostosowują do sytuacji. Wtedy mieli adrenalinę, pierwotną wolę przetrwania, jest wojna, mają dużo dzieci, musza robić co się da i to im dawało cel ich życiu. Może teraz gdyby nie czuli takiego zagrożenia, brak tego obciążenia w postaci dzieci i nadmiar możliwości to by prawie nic nie osiągnęli? Dawniej życie było prostsze, szuka pracy, idzie to pracy jaka się trafi i koniec. A teraz? często trzeba się przekwalifikowywać, prace bardziej skomplikowane, większe możliwości, większe ambicje, ale trudniej je osiągnąć. Najlepszy przykłąd Innuici - dawniej byli łowcami, mieszkali w igloo, walczyli o przetrwanie, to nadawało ich życiu sens, a teraz? dostali domy, technologie, praktycznie cywilizowany świat, ale odebrano im sens ich życia, teraz kazdy dzień jest dla nich nijaki, wiedza, ze i tak przeżyją i te kolejne dni nie dają im satysfakcji. Dlatego popadają w alkoholizm i popełniają samobójstwa. pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora wpisu

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Wiecie co się właśnie stało? Dzwoniła do mnie mama Marka Topora okazało się, że chłopak popełnił samobójstwo. Powiesił się, zostawił list pożegnalny, w którym napisał, że nie może znieść szykanowania go w internecie. Brawo! Mam nadzieję, że odpowiednie kroki zostaną podjęte, zostało już złożone zawiadomienie prokuratury. Czemu nie możecie normalnie pisać, komentować, rozmawiać tylko musicie szykanować najsłabszych? Nawet sobie nie wyobrażacie co ten chłopiec przeżywał - nie miał żadnych znajomych, był autystykiem i bał się wychodzić ze swojego hotelu. Jedyne co miał to internet, fanpage i brak szacunku do swoich klientów, a nawet to mu zabraliście.
    Nie pierwszy raz spotykam się z takim aktem przemocy w internecie. Dwa lata temu również mój znajomy z last.fm popełnił samobójstwo bo dużo ludzi w internecie się z niego śmiało, myślałem, że ten przypadek był wystarczająco nagłośniony, ale mylę się. Brawo wykopowe trolle, tak trzymać.

    pokaż spoiler #willakarpatia #pasta #heheszki #sadstory #pdk
    pokaż całość

    źródło: (,).png

  •  

    Czego sobie życzę w roku 2018? Na pewno nie tego co w roku 2017. Splot różnych zdarzeń sprawił, że od lipca 2017 pochowałem 3 członków mojej najbliższej rodziny. Ostatnią osobę, moją babcię 2 dni temu. Rokowania na 2018 też nie są dobre, bo może być jeszcze jeden pogrzeb. Dostałem nawet zniżkę w zakładzie pogrzebowym.
    #feels #zalesie #sadstory

    +: V.......E, Zuzan_ +6 innych
  •  

    W podstawówce zabrano nas do kina na Dzwonnika z Notre-Dame Disneya. Bardzo mi się ten film spodobał i jako gówniak miałem zajawkę na wszystko co z nim związane. W kioskach były wtedy takie specjalne albumy, do których kupowało się naklejki z obrazkami z filmu. Moja rodzina nie była wtedy zbyt zamożna więc jak dostałem paczkę naklejek to było święto, mimo wszystko powolutku uzupełniałem ten album. Mieliśmy w klasie takiego typa co podobno jego starzy pracowali w Niemczech, przez co zawsze chodził w najlepszych ciuchach z Reichu, zawsze szpanował co to on nie ma i gdzie nie był, nawet jak sobie musiał to wymyślić. Pewnego razu zobaczył jak wklejam moje naklejki do albumu i spytał co to, wytłumaczyłem co i jak a on rzucił "ja już mam cały ten album ze wszystkimi naklejkami". Momentalnie go znienawidziłem i jak sobie czasami o tym przypomnę to mimo upływu 20+ lat nadal tego kurwia nienawidzę.
    #heheszki #sadstory #truestory #lata90
    pokaż całość

    źródło: simg.chomikuj.pl

  •  

    Eh dziadek przed świętami wchodził na dach, aby przeczyscic komin no i go przewialo tak dość mocno, że ledwo co mówi (słychać że problem z tchawica). Pytamy się go i babci zmartwieni czy był u lekarza, a babcia że byli ale kolejka aż na 4 osoby, więc wyszli bo UWAGA nie zdążyli by do kościoła. Nosz kurwa mac... ( ͡° ʖ̯ ͡°) #sadstory #truestory #polak #katolicyzm #rodzina pokaż całość

  •  

    #ohui przed chwilą (prawie 23) dzwonił do mnie znajomy, który pytał się mnie kiedyś o #bitcoin . Powiedziałem mu z 3 miechy temu żeby uważał, opowiedziałem mniej-wiecej co i jak, że wahania kursów są ogromne, że nawet jak kupi tanio, będzie chciał sprzedać drogo to może mu giełda paść, albo transakcja iść w tygodnie, ja się w to już nie bawię itp. itd. w wielkim skrócie - [OSTROŻNIE]

    No nvm, dzwoni teraz i mi płacze, bo kupił #btc na jakiejś gówno giełdzie po 18450 usd, bo już wytrzymać nie mógł z tych wzrostów i jego syn (sic!), który chodzi do II klasy Liceum o profilu wychowanie fizyczne prognozował, że za miesiąc-dwa przebije 30.000usd. Więc kupił 2BTC.

    Teraz ma do mnie ŻAL (sic!!!), że mu wystarczająco nie odradzałem tego OSZUSTWA, i że chce teraz sprzedać, ale mu ta giełda nie działa i co on ma zrobić jezus maria, bo wszystkie oszczędności przelał xD

    #japierdole #januszeinwestowania #truestory #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Słuchajcie, przemyślenia na dzisiaj. Nie chciałam tego wstawiać rano bo jakbym się zagłębiła w temat od razu po otwarciu oczu, to bym jeszcze bardziej sobie samopoczucie zjebała( ͡° ʖ̯ ͡°)Wczoraj nie mogłam zasnąć i zaczęłam rozmyślać o śmierci, jak zawsze xd i tak sobie myślałam jaki to musi być rozdzierający ból gdy umrze ci ktoś bliski. Ale taki w chuj bliski nie jakaś ciotka z pod Rzecznej Puszczy ( ͡° ͜ʖ ͡°) I już nie chodzi mi o samo opuszczenie albo świadomość, że więcej tej osoby nie zobaczysz ale o ten okropny fakt że te ciepłe dłonie, które tak dobrze znałeś, ta twarz której mimika była dla ciebie już tak przewidywalna, uśmiech i oczy, to wszystko zaczyna teraz gnić jak zwykłe mięcho i zaczyna śmierdzieć jak kurczak zostawiony w lodówie na tydzień ( pewnie o wiele gorzej). W czwartym dniu licząc od zgonu ciało zaczyna wytwarzać różne obleśne rzeczy typu gazy i ropa i inne płyny co jest wynikiem początku rozkładu. Więc jak tak patrze na swoje dłonie ze świadomością że to tylko mięcho z kością ( dwa deko poprosze na zupe ), to czuję się z tym strasznie wyobcowana. Dlaczego tak wspaniały umysł ludzki stworzony został z kawałka przesiąkniętej krwią tkanki. I tak sobie myślę, że skoro posiadam świadomość to co zostanie po tym jak się rozłożę? Przecież dusza musi istnieć! ( kiedyś byłam zagorzałą przeciwniczką tej teorii), ale jeśli się zastanowić to gdyby to inny plemnik zapłodnił komórkę jajową, albo gdyby geny ułożyły się jakoś inaczej, to czy miałabym tę samą świadomość? Przecież to niemożliwe bo byłabym już innym człowiekiem! Nasuwa się więc wniosek że wartości ze sfery duchowej, które mamy w środku, głęboko w sercu są po prostu losowe. I jak tu cokolwiek wierzyć skoro nawet to kim jesteśmy stało się przypadkiem. A co jeśli bez względu na drobne zmiany genetyczne mielibyśmy taki sam charakter i temperament? Wtedy już obieram stronę teorii, która mówi że dusza istnieje. Nie jest przypadkowym fakt, że znaleźliśmy się tu i teraz, lecz idąc tropem natury dostrzegamy że zróżnicowanie genetyczne mogło zajść rozmaite. Jesteśmy więc czymś więcej niż zlepką mięcha i sumienia. Coś musi w tym być, skoro gdy się pojawiamy na świecie możemy naprawdę wiele zrobić ale i tak czeka nas smutny koniec. I co niby wtedy dzieje się z tym wspaniałym bytem, który ma o wile większy wpływ na otaczający go świat, niż inne gatunki. Jesteśmy architektami, człowiek nie rodzi się i umiera po to żeby przewegetować ( od tego są bulwy i dałny( ͡° ͜ʖ ͡°) ) Dręczy mnie fakt, że jestem po prostu chodzącą kupą tkanki mięśniowej, tłuszczu, paroma litrami krwi, które kiedyś wrócą do ziemi, a przecież były takie niedoścignione. Na końcu i tak pojawia się ta myśl czy ciotka już się rozłożyła. Z perspektywy osoby która straciła kogoś bliskiego, to musi być niepokrzepiające uczucie, chcieć przytulić swojego przyjaciela, powiedzieć mu coś ciekawego, rozśmieszyć go i jednocześnie wiedzieć, że przecież leży obok, parę metrów pod ziemią, tylko że tym razem bez spinacza na nos(xd) się nie zbliżaj. No a skoro leży tam tylko śmierdzący trup to gdzie się podziała ta bratnia dusza, która doskonale cię rozumiała? Przecież coś porównywalnego do gwiazd i muzyki się nie rozkłada.Przynajmniej nie w tak dosadny sposób.
    #smierc #depresja #void #filozofia #przemyslenia #sadstory i może jeszcze #przegryw bo i tak nic z tym nie zrobię :)
    pokaż całość

  •  

    1. Bądź mną, anon lvl 21, 2k15
    2. Widzisz jak loszki reagują na cb jak chodzisz na spacery z labradorem, słyszysz ciągle za plecami "jaki slodki", "jaki uroczy...."
    3. Pieseł mieszka z rodzicami, a ty mieszkasz daleko.
    4. Wpadasz na genialny pomysł.
    5. Idziesz z psem na sesję zdjęciową, romantyczne zdjęcia na torach. (nieużywane od dawna, zadnych kup nie było jak coś)
    5. picrel
    6. Zamawiasz w banku kartę ze swoim piesełem.
    7. Loszki się kleją za każdym razem jak płącisz w żabce za czipsy i batony, wiec bierzesz też wino. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    8. 2k17, lvl23, wciąż bez zmian, tylko karta się już przetarła trochę

    #pasta #truestory

    pokaż spoiler piąty punkt był dwa razy


    pokaż spoiler Ale nie było punktu siódmego (╯︵╰,)


    pokaż spoiler A piąty był dwa razy


    pokaż spoiler ( ͡° ʖ̯ ͡°) #sadstory #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Dobra, trochę się powyjaśniało po ostatnim wpisie.

    Zacznę może od tego, że bardzo dziękuję za wszystkie komentarze i PW. Szczerze mówiąc mocno mi to pomogło, pojawiło się mnóstwo opinii ludzi, którzy patrzyli na to z boku przez co mogli obiektywnie ocenić sytuację i to bardzo mi ułatwiło dalsze kroki.

    Minął już miesiąc od ostatniego wpisu, więc myślę, że spokojnie można powiedzieć że już po wszystkim. Rozstaliśmy się. Zerwałem z nią kiedy była w szpitalu, uznałem że będzie to dla niej najbezpieczniejsze (wielkie dzięki za sugestię @emenems! Twój komentarz ostatecznie mnie przekonał, że będzie to najlepszy moment). Zareagowała trochę inaczej niż się spodziewałem, myślałem że będzie błagać żebym nie odchodził, spodziewałem się płaczu, a ona po prostu przyjęła to i wyprosiła mnie z oddziału. Powiedziała, że mam więcej nie przychodzić.

    Od tamtej pory stosuję strategię "zero kontaktu" i poza sprawami które jeszcze mamy wspólne (kasa którą musi mi oddać, jej telefon jest na mnie) nie rozmawiałem z nią od tamtego czasu. Atakuje mnie oczywiście co jakiś czas na facebooku, średnio co 3 dni ma pytanie o jakąś pierdołę, ale odbijam piłeczkę i nie podejmuje tematu. Załączam ostatnią naszą rozmowę, w zasadzie przyjęła to spoko.

    Odciąłem się od niej całkowicie. Wiem od naszego wspólnego przyjaciela, że wypytywała o mnie, a co ciekawe stwierdziła, że widziała mnie w pizzerii z dziewczyną o którą była bardzo zazdrosna, tylko że ja tą dziewczynę spotkałem 2 razy w życiu na imprezach i na pewno nigdzie z nią więcej nie wychodziłem, w ogóle w zasadzie się z nikim nie spotykałem w knajpie :)

    Przez pierwszy tydzień było tragicznie ze mną. Byłem bardzo przybity i zdenerwowany tym wszystkim, ciężko mi było zebrać myśli albo zrobić cokolwiek, ale tłumaczyłem sobie, że jestem od niej uzależniony a to tylko zespół odstawienia, w końcu przejdzie. Znowu na wysokości zadanie stanęła przyjaciółka z poprzedniego wpisu i w zasadzie reszta znajomych i przyjaciół, bez wsparcia chyba bym tego nie ogarnął. Dalej od czasu do czasu mam taki moment, że pomyślę o niej i robi mi się zajebiście przykro, ale odpędzam te myśli od siebie, trwa to z 10 sekund i przechodzi.

    I teraz w sumie najciekawsze, stało się coś czego się nie spodziewałem totalnie. Tydzień po tym jak zerwałem z dziewczyną, poszedłem do klubu na imprezę z dwoma koleżankami - słabo je znałem, ale nikt za bardzo nie był chętny na wyjście więc się przykolegowałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    No i tak się stało, że jedna z tych koleżanek po imprezie zabrała mnie do domu ʕ•ᴥ•ʔ
    Spotykamy się już trzeci tydzień, na początku jeszcze w klubie powiedziałem jej, że przepraszam, ale po prostu nie jestem gotowy, okazało się że znała moją sytuację (nie wiem skąd), ale jednak później pomyślałem, że co mi szkodzi, zobaczymy co się stanie, czyli spierdoliłem, ale dostałem drugą szansę (ʘ‿ʘ)

    Teraz jest na prawdę dobrze, nie myślę o tym czy nasza relacja przetrwa, czy coś się spierdoli, nie myślę o przyszłości ani o przeszłości, nie tęsknię za borderową byłą, po prostu cieszę się tym co jest tu i teraz. I jestem szczęśliwy mirki, na prawdę jestem szczęśliwy i spokojny.

    W życiu bym się nie spodziewał, że wszystko pójdzie tak szybko i sprawnie.

    BTW. Pierwszy raz wołam z Mirkolisty, jeśli Cię nie interesuje ten temat, to przepraszam ;)

    #truestory #sadstory #zwiazki #tfwnogf #tfwgf #samobojstwo
    pokaż całość

    •  

      @MrDerinq: o hui :D do zobaczenia za parę lat w identycznym wpisie

    •  

      @MrDerinq: Po takim związku dobrze jest odpocząć, zobaczyć jak to jest mieszkać samemu, przekonać się, że można sobie poflirtować bez zobowiązań. Ja wiem, że tyle lat w związku sprawia, że wydaje się, że inaczej się nie da. Ale to nie prawda. Przewietrz głowę. Jak trzeba idź do psychologa. Terapia zajebiście potrafi pomóc zamknąć definitywnie pewne etapy życia. Nie trzeba być wariatem. Czasami po prostu dobrze się wygadać komuś, kto zawodowo zajmuje się słuchaniem. Nie ładuj się od razu w drugi związek, to nie jest dobry pomysł. pokaż całość

    • więcej komentarzy (75)

  •  

    1. Żyjesz se skromnie w pozaborowym kraju, ledwo 20 lat po odzyskaniu niepodległości.
    2. Pracujesz ciężko bo chuj dupa, a na utrzymaniu kobieta i dużo dzieci.
    3. Przychodzą uzbrojeni Hans z Siergiejem i cię napierdalają za nie wiadomo co (inba gdańsk)
    4. Słabe szanse bo Hans w nowoczesnym czołgu, a Siergiejów jak mrówek ze 100 na jednego ciebie.
    5. I tak walczysz bo twoja ziemia, ojczyzna, rodzina.
    6. Hans poza tobą nie lubi też Icka, więc oboje macie u niego przejebane.
    7. Chronisz rodzinę, chowasz przed Hansem, odkurwiasz partyzantkę, nawet czasem przechowasz bezinteresownie Icka w piwnicy jak się da.
    8. Koniec rozwałki. Hansa dojechali Jack i James.
    9. Kurwa i Siergiej.
    10. Myślałeś, że będzie już dobrze ale w nagrodę oddają cię Siergiejowi "pod opiekę".
    11. Jeszcze bardziej przejebane fejs.
    12. Ickowi w tym czasie dają własne państwo, szekle od Jacka i rekompensatę od Hansa.
    13. bogaty żyd fejs.
    14. Spierdalasz w końcu od Siergieja do Jacka, Jamesa i reszty zachodu.
    15. Też cię dymają w dupę ale still better.
    16. Icek się odzywa po latach.
    17. "ale kamienice to dej".
    18. Smutny Polak fejs.
    19. Bogaty Icek mówi, że nie pomagałeś.
    20. Każdy mu wierzy.
    21. Bez profitu.

    #polska #holocaust #fbi #sadstory #pasta #niemoje
    pokaż całość

  •  

    Od razu uprzedzam, że będzie długo

    TL;DR

    pokaż spoiler Jak zakochać się w nieodpowiedniej kobiecie i zjebać sobie 6 lat życia - poradnik


    To zacznę od tego, że żaden ze mnie samiec alfa, ale też nie spierdoks piwniczanin. Ot normik jakich wiele, powtarzalny płatek śniegu.
    Poznałem dziewczynę jak miałem 20 lat, ona wtedy 17. Po prostu uderzyło w nas jak piorun z nieba, przypadkiem przyszła znajoma znajomego i zaraz jak to panczury siedzieliśmy na murku cmentarza i rozmawialiśmy o muzyce. Tak po prostu. Potem poszło samo, totalnie naturalnie po tygodniu byliśmy już ze sobą. Byliśmy najszczęśliwszymi gówniarzami na świecie, przysięgam. Ona była taka fajna, alternatywna, w moim typie, miała coś do powiedzenia. Ja też jej imponowałem. No po prostu bajka, wspólne imprezy, szpanowanie sobą nawzajem, mój pierwszy samodzielnie wynajmowany pokój, pierwszy seks bez strachu przed przyłapaniem, jak to gówniarze. Bajka.

    Ale był taki problem, że ona (sierota) mieszkała z siostrą i jej mężem alkoholikiem. W domu ciągle zadymy, wrzaski, bicie, rzucanie talerzami. Więc za punkt honoru postanowiłem wyciągnąć ją z tego, tak bardzo mi na niej zależało. Na tamten czas zarabiałem 1500 zł w pierwszej pracy, za pokój płaciłem chyba 700 zł, ale postawiłem ultimatum – albo mieszka ze mną, albo zgłaszamy to wspólnie do sądu rodzinnego. I tak miesiąc przed osiemnastką zamieszkała ze mną. Ja dość szybko dostałem podwyżkę, więc wynajęliśmy dwupokojowe mieszkanie, jej został rok do matury (technikum).

    I tak sobie żyliśmy w tym dwupokojowym mieszkanku, mieliśmy dwa kotki nawet, zapraszaliśmy znajomych na obiad, no bajka, bajka, bajka.
    Trochę się zaczęła opierdalać z tą nauką więc prosiłem, błagałem, obiecałem, że opłacę korki, ale gdzie tam, jakoś jej to nie szło. W ogóle od kiedy pamiętam to zawsze miała dziwne styki – budziła się w nocy z krzykiem, często była smutna albo rozdrażniona bez powodu, w domu raczej mało robiła, ale w zasadzie ja poza gotowaniem (co uwielbiałem robić) to też raczej się nie garnąłem do sprzątania Ona się tłumaczyła tym, że brakuje jej rodziców i czuje się niepewnie – rozumiałem to.
    Przyszedł czas matury i o ile Polski i Matmę zdała, tak do obcego i egzaminu zawodowego nawet nie podeszła. Tłumaczyła się, że ona totalnie nic nie umie i boi się ośmieszyć, więc nawet zagroziłem, że jak nie podejdzie to ją zostawię, no a jak nie zda to trudno, nic się nie stało. No i nie podeszła.

    Jak się domyślacie nie zostawiłem jej. Za to zostawiłem swoją pracę (1,5 roku w logistyce) i wyjechaliśmy do tego słynnego jUKeja. Po prostu sprzedaliśmy wszystko co mieliśmy, ucałowałem mamę i wsiedliśmy w samolot. Tam łapałem jakieś gównoroboty w McDonalds, magazyn, pakowanie na taśmie, a docelowo szukałem pracy w logistyce – no polubiłem ten zawód po prostu. Ona w tym czasie również gównoroboty, ale zmieniane średnio co 3 dni. Albo nie ma pracy dzisiaj. Albo coś się zjebało na taśmie i ma 3 dni wolnego. No więc znowu daję około 80% do wspólnego budżetu, no ale już zaraz wystartuje nowa linia i będzie praca więc jest spoko, dajemy radę.
    No i dostałem tą pracę, pensja od razu x2, służbowy laptop, iPhone 6 żebym miał z czego dzwonić (wtedy miał z miesiąc), robota fajna, raczej bezstresowa, nikt nie pogania, no idealnie.
    A ona zaczyna płakać, że nie może się odnaleźć, że słabo zna język, że za domem tęskni, że nie daje rady w pracy. No ja też tęsknię, ale wytrzymajmy jeszcze parę miesięcy, będzie lepiej.

    No i było bo dostałem propozycję stałego kontraktu po 3 miesiącach, służbowy samochód, własne biuro i stanowisko managera. To było zaraz przed świętami Bożego Narodzenia, zaraz po świętach miałem przyjść do nowego biura. Ale ona wpadła w tak głęboką depresję, nie wychodziła z łóżka, do pracy nie chodziła, praktycznie nie wychodziła z pokoju, płakała cały czas. Uwierz mi, że gdyby ktoś płakał przez 5 miesięcy bez przerwy to można ześwirować, szczególnie że stawałem na głowie, żeby jej pomóc. Lekarze, cuda wianki, nic nie pomaga. W końcu zapadła decyzja, że wracamy. Wspólna decyzja, tłumaczyłem sobie, że też tęsknię za domem. Ale prawda jest taka, że nie mogłem znieść jej płaczu. Wspominałem, że zaręczyliśmy się w międzyczasie?

    Dwa tygodnie (święta) odpoczywaliśmy u moich rodziców, później padła spontaniczna decyzja, że wyjeżdżamy do #wroclaw bo czemu kurwa nie? No to wynajęliśmy mieszkanie w ciemno i pojechaliśmy. Tutaj również na początku call center razem, potem poszedłem pracować jako listonosz, a po miesiącu znalazłem pracę w logistyce, gdzie pracuję do teraz (2 lata prawie). Ona w tym czasie zaliczyła swój najdłuższy etat w życiu – Piotr i Paweł – kasjer sprzedawca – 3 miesiące. A poza tym wszędzie darmowe okresy próbne. Więc zaczęły się problemy z kasą, tutaj już nie byłem w stanie zapłacić za mieszkanie i utrzymać dwóch osób. I zaczęło się pożyczanie – od moich rodziców, od jej sióstr, od przyjaciół, od wszystkich. Było przejebane, cały czas od 10 do 10, a często do 1 a resztę trzeba było jakoś kombinować, żeby coś zjeść.

    Warto też dodać, że cały ten czas zdarzały się jakieś chore jazdy typu cyrki przy znajomych, darcie mordy o byle co (dosłownie), sceny zazdrości i generalnie szeroko rozumiane pato w chuj. Ale cały czas było wytłumacznie, że zły dzień, że problem z pracą, że nie ma hajsów (no ja też miałem nerwy w strzępach przez to). I coś we mnie pękło pewnego dnia. Po prostu odszedłem. Po 4 latach odszedłem od mojej narzeczonej, wypowiedziałem umowę na mieszkanie i po prostu się rozstaliśmy. I wiecie co?
    Odjebało mi wtedy. Stałem się kurewskim zwierzęciem spuszczonym ze smyczy, non stop imprezy, chlanie, nigdy za mało, zarwijmy do wtorku kurwa przecież nie musimy spać. Nie jestem przystojny, powodzenia nie mam jakiegoś dużego u kobiet, ale byłem na tyle oślepiony tym szaleństwem, że udało mi się ustawić 3 dziewczyny na friends with benefits i bolcowałem je 3 na zmianę. Chciałem nawet ustawić nas razem (wiedziały o sobie nawzajem), ale mi się nie udało, może i lepiej.

    No i po paru miesiącach poczułem, że wreszcie ciśnienie ze mnie zeszło. Że może jednak potrzebuję kogoś przy sobie, może czas się ogarnąć? Więc zacząłem szukać dziewczyny, takiej na poważnie, do której mogę się przytulić, zaufać jej, porozmawiać jak z przyjacielem. Próbowałem portali typu #tinder #badoo, chodziłem na randki, zaczepiałem obce dziewczyny, dostawałem numery i spotykałem się z nimi. Moja magiczna bariera to miesiąc. Po miesiącu się pieprzyło bo żadna z nich nie była nią, moją narzeczoną którą tak kochałem. Tak bardzo za nią tęskniłem.

    Kiedyś przez przypadek byliśmy na tej samej imprezie. Najebaliśmy się obydwoje i zaczęliśmy się całować. Tak bardzo mi jej brakowało. Tej nocy miałem najlepszy seks w moim życiu, nie chciałem jej wypuścić już nigdy. I oczywiście wróciliśmy do siebie. Przekonała mnie, że jest już inną osobą, bardziej luźno podchodzi do życia. Uwierzyłem. I było inaczej, serio. Nie było scen, nie mieliśmy wspólnej kasy (swoją drogą pierwszy raz w życiu miałem jakieś poważniejsze oszczędności) i było zupełnie inaczej.

    I teraz proszę się trzymać, bo będzie kurwa hardcore.

    Źle się czuła więc poszła do lekarza i okazało się po badaniach, że przez wypadek, który miała w dzieciństwie uaktywniły się komórki rakowe powodując nieuleczalnego raka mózgu.
    Nasze życie się zawaliło. Na początku próbowałem być silny, mówiłem, że jest jeszcze nadzieja, że poradzimy sobie z tym razem. Później płakałem sam. Tygodniami. Później płakałem z nią, nie miałem już siły. Psychicznie byłem wrakiem człowieka, musiałem wychodzić do toalety w pracy, bo miałem ataki paniki. Wysiadałem z tramwaju, żeby płakać, pobiec, ze wściekłości napierdalać w ściany. To był koszmar.
    Ale później było jeszcze gorzej, bo okazało się, że zaszła ze mną w ciążę, ale poroniła. Tak bardzo pragnąłem dziecka i już byłem ojcem, ale dziecko umarło. Uwierzcie mi, że pochowałem je w myślach i przeżyłem najstraszniejszą żałobę w moim życiu. Naprawdę byłem już poza skrajem załamania nerwowego, pytałem Boga, dlaczego tak mnie karze, dlaczego zabiera mi wszystko co kocham?

    I wiecie co się okazało?
    Że ani raka, ani dziecka nigdy nie było. Tak się bała, że zostanie sama, że zmyśliła to wszystko wmanewrowując w to mnie i naszą wspólną przyjaciółkę.
    Byłem w tak ciężkim szoku, tak bardzo w to wszystko nie mogłem uwierzyć, że po prostu jej wybaczyłem. Myślę, że do teraz po prostu jestem zablokowany i nie dopuszczam do siebie myśli, że ktoś mógłby być takim potworem, żeby manipulować ludźmi w ten sposób. Chyba po prostu nie wierzę, że to jest możliwe.

    Za to ostatniej soboty w nocy postanowiła popełnić samobójstwo.
    Nie udało jej się to i wylądowała na toksykologii, a po konsultacji psychiatrycznej zapadła decyzja, aby przenieść ją na oddział psychiatryczny gdzie będzie poddana leczeniu. Stwierdzono u niej depresję, nerwicę lękową i borderline. Jutro przenoszą ją z toksykologii.

    Jadę do niej jutro. Bardzo potrzebuje czyjegokolwiek wsparcia, a każdy poza mną się od niej odwrócił. Bardzo chcę z nią zerwać wszelki kontakt jak tylko wyjdzie ze szpitala, chcę zapomnieć o tych sześciu latach które były dla mnie nie kończącym się koszmarem. Ja po prostu nie potrafiłem zostawić kogoś kto jest w potrzebie samemu sobie. Dzisiaj zadzwonili do mnie rodzice. Opowiedziałem im wszystko, bo nie wiedzieli o niczym od momentu zachorowania na raka. Powiedzieli, że są ze mnie tak dumni, że gdyby mogli to postawiliby mi pomnik. Przyjaciółka o której wspomniałem, która wie o wszystkim od początku napisała mi to [screen attached].

    A ja mam ochotę się zabić. Nie mogę uwierzyć w to jak zmarnowałem swoje lata młodości. Jak bardzo niebezpieczna może być miłość?
    Chciałbym, żeby to był zwykły #bait, ale to historia, która przydarzyła się mi, przydarzyła się naprawdę. Są gorsze rzeczy na świecie, ludzie cierpią dużo bardziej, ale jestem rozpieszczonym dzieckiem pierwszego świata i to dla mnie o wiele za wiele. Chcę zacząć żyć od nowa.

    #truestory #sadstory #zwiazki #tfwnogf #tfwgf #samobojstwo
    pokaż całość

  •  

    Jak ja nienawidzę tej niesprawiedliwości w #studbaza. W tym roku to samo- staram się, uczę, spinam, stresuję, na zajęciach odpowiadam żeby mieć satysfakcję i stype i co? Gówno. Weźmie cię taki wielki doktor oleje mimo, że widać że się starasz, a takiemu Ukraińcowi wpisze pozytywną aktywność wpływającą mocno na ocenę końcową za powiedzenie jakiegoś nieskładnego farmazona, z którego dało się zrozumieć z 5 słów. A to dopiero początek. (╯︵╰,) #truestory #sadstory #gownowpis #juzmilepiej pokaż całość

  •  
    j.........s via iOS

    +18

    #lodz #takasytuacja #sadstory dla kogoś na pewno.
    Taki obrazek na parkingu podziemnym dworca Fabrycznego :)

    źródło: embed.jpg

    +: maderFucker, r.........e +16 innych
  •  

    Ten uczuć, gdy idąc rano do pracy zobaczysz dwie latające sikorki i aż Ci się humor poprawia. A potem jedną trafia auto, łamie ona kręgosłup i wije się na chodniku, a ta druga koło niej skacze i nie ogarnia. Zatrzymujesz się i widzisz, jak z tamtej uchodzi życie. I Ci tak bardzo smutno.
    (╥﹏╥)
    #feelsbadman #feels #sadstory

  •  

    Jutro do szpitala na zabieg, dajcie trochę plusików.

    #oswiadczenie #sadstory

    +: Jojne_Zimmerman, K.........a +4 innych
Ładuję kolejną stronę...

Popularność #sadstory

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1

Archiwum tagów