•  

    Będąc łebkiem zobaczyłem w sklepie oryginalną piłkę z moich pierwszych oglądanych Mistrzostw Świata we Francji. Oryginalna, droga w cholerę, ale stała się moją obsesją, żeby na podwórku być najfajniejszy.

    Zarabiałem sobie zbierając owoce, trawę pokosiłem, udawałem, że nie ma reszty ze sklepu a paragon zniknął. Pieniądze na drożdżówkę lądowały w kieszeni, a nie w głodnym brzuchu. Żeby mieć swoją super piłkę.

    W końcu się udało, piłkę kupiłem wysypując reklamówkę zaskórniaków i wracając wyglądałem jak Golum z pierścieniem i ją wręcz całowałem. Po prostu duma, prestiż i "ja pieniędzy nie liczę".

    No, ale jest piłka trzeba też pokopać, nie będę jej brał na boisko betonowe żeby się zniszczyła, ale jest do grania, a nie oglądania. Jako bramkę miałem bramę stodoły na której był wymalowane obramowanie. Kopię więc pierwszy raz - na siłę, taka piłka przecież musi mieć magiczne właściwości. Była cięższa od tych z którymi do tej pory miałem do czynienia i poleciała trochę w bok. Trafiła w bramę i tak zawisła powoli flaczejąc wbita w jakiegoś gwoździa, o którym nie wiedziałem.

    Tak się niszczy marzenia (╯︵╰,)

    #pilkanozna #oswiadczenie #truestory #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Ale się wkurwilem. Żona dzisiaj trafiła do szpitala w końcówce ciąży. Jesteśmy na izbie przyjęć i czekamy. W między czasie miałem kilka telefonow z pracy, wychodziłem na zewnątrz aby porozmawiać. Co mnie tak wkurwilo? Kobiety, przyszłe matki, które stały przy wejściu i palił jak smoki. Szkoda mi się zrobiło tych nienarodzonych dzieci, już żyją w wielkim trującym środowisku. Gdy dziecko się urodzi, możliwe, że będzie miało problemy zdrowotne, kto za to zapłaci? No my... Powinni kazać płacić bezpośrednio takim osobom za leczenie dzieci.

    #sadstory #truestory #logikarozowychpaskow #madki #boldupy #szpital #zdrowie
    pokaż całość

  •  

    Zakochałem się w dziewczynie dla której jestem tylko kolegą. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #zwiazki #przegryw #sadstory

  •  

    Ale się tydzień zaczyna ( ͡° ʖ̯ ͡°) kolega rocznik 83 dostał wylewu w weekend i nie żyje ( ͡° ʖ̯ ͡°) #feels Miraski doceniajcie życie, jebać te smutki, braki kasy, bab, czegokolwiek. Życie się cennym darem, który jak stracimy to już nigdy nie odzyskamy.

    #sadstory ( ͡° ʖ̯ ͡°)

  •  

    w Radio #bialystok czytane są fragmenty pamiętnika Dawida Szpiro, w którym na bieżąco opisywał kolejne dni spędzone w białostockim getcie. Słucham tego co wieczór i potem nie mogę spać do rana, myśląc o piekle wojny. O tym jak ludzie mieli przejebane, a jakimi szczęściarzami dziś jesteśmy.

    Audycja się kończy a ja idę do pokoju dzieciaków. Patrzę jak bezpiecznie i smacznie śpią w czystej pościeli, w łóżkach pełnych przytulanek. Zasypiają bez problemów bo wiedzą, że gdy przydarzy się zły sen to ojciec lub matka przyjdą i utulą. Czują, że gdy ich małe i bezbronne ciałka poddadzą się chorobie, przychodnia jest tuż za rogiem a ulubiony doktor Piotr wypisze "witaminkę" i wygoni złe bakterie i wirusy. Nie wiedzą co to głód. Ubrania, nawet jeżeli "odziedziczone" po starszym kuzynie, są czyste i schludne. Książki, choć zużyte i sczytane, wciąż kryją setki nieodkrytych historii, z których żadna nie kończy się źle...

    #sadstory
    pokaż całość

  •  

    Przypomniała mi się dziś taka smutna historia ze starej pracy.
    To była pizzeria i pracowałem zawsze z szefem na zmiane. Ogólnie właściciel to złoty człowiek, bardzo bezkonflitkowy, rzadko cokolwiek go denerwowało, zawsze szło sie z nim dogadać i czasem gdy nie było ruchu rozmawialiśmy sobie tak luźno o różnych pierdołach. Pewnego razu zauważyłem, że w przerwie pykał sobie na firmowym laptopie w World of Tanks, no i ja zagadałem do niego, że nie spodziewałem się, że on sobie pyka w gierki, i że w ogóle znajduje czas na to, a on zaczął mi opowiadać taki podjarany, że gra, i że z synem (lvl 13) i jego kolegami są razem w klanie o nazwie pizzerii, i ze nawet ostatnio sobie zrobił czołg z logiem swojej restauracji.
    Pare tygodni później znów przyłapałem go na graniu i tak zagaduje, pytam jak idzie gierka. Powiedział mi wtedy, że syn z kolegami wyrzucili go z klanu i założyli sobie jakiś swój własny. Niby dorosły człowiek prowadzący własny biznes, głowa rodziny, a było wyczuć straszny żal w jego głosie gdy mi o tym wspomniał.
    Szkoda mi się go strasznie wtedy zrobiło, sam bym zaprosił go do klanu, gdybym grał w te czołgi śmieszne, a jego gówniak jak czasami przychodził do lokalu zawsze przypominał mi o tym wydarzeniu i łapałem triggera. Nawet nie zdawał sobie sprawy jaką przykrość wyrządził swojemu tacie.

    #feels #wot #sadstory
    pokaż całość

    GIF

    źródło: media.tenor.com (8KB)

  •  

    Ja piernicze, prawie zdobyłem Nagrodę Darwina.

    Postanowiłem dziś wyczyścić mój wiekowy ekspres do kawy, a stoi on koło kuchenki. A co lepiej wyczyści drobinki kawy z zakamarków jak nie sprężone powietrze? Wyczyściłem elegancko, pomyłem i na koniec przedmuchałem. Po zajebiście wykonanej robocie wstawiłem wodę na herbatę na kuchence i zacząłem podpinać ekspres do prądu.

    pokaż spoiler JAK NIE JEBNIE.


    Fala ognia była ogromna. Kurwa, w życiu się tak nie wystraszyłem. Pozbyłem się owłosienia z twarzy i prawej ręki. Do tego poparzenia na dłoni. Piecze jak nie wiem.
    Uważajcie murki, bo gdy używacie sprężonego powietrza (takiego do czyszczenia komputerów) przy ogniu to Darwin już zaciera rączki.
    Muszę się przejść po pokoju bo jeszcze mnie trzyma adrenalina.
    Teraz wierzę, że ten obrazek nie był ściemą
    https://epoznan.pl/news-news-63512-Czyscil_komputer_sprezonym_powietrzem,_doszlo_do_wybuchu

    Co na poparzenia? Tylko kran z zimną wodą mam pod ręką ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #truestory #sadstory troche #heheszki #nagrodadarwina #darwin #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

    źródło: epoznan.pl

  •  

    Kilka lat pracy w korpo. Na szczescie zostały jeszcze 4 dni w tym gownie. Siedząc sam na ławce, na słoneczku w pięknym parku nie potrafię się nawet na chwile zrelaksować. Bania zryta totalnie.

    Kiedyś pozwe cały ten burdel, albo dorobie się chajsu i kupię to żeby później sprzedać za 1zł albo odrazu zamknąć w pizdjet. Ludzie mi podziękują.

    Bo "gdzie Ci będzie lepiej", "nie nadajesz się do innej pracy"

    Mirki nie słuchajcie takich kondonów. Jeżeli zaczniecie iść to droga sama się znajdzie. Zawsze może być LEPIEJ.

    #sadstory #korposwiat
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1534931018663.jpg

  •  

    Murki, niebywale mnie wkurza to, że moja mama ma paskudny zwyczaj zajrzenia mi w każdy kąt. Już kiedyś o tym na mirko pisałam przy okazji zapytania o pamiętnik. Czy da się osobę starszą w ogóle oduczyć jakimś sposobem takiego zachowania?

    W dzieciństwie nigdy niczego nie mogłam mieć w tajemnicy, bo zawsze matka wszędzie zajrzała, wszystko znalazła i przetrzepała. Wszystko ją interesowało. Nawet jakaś drobna notatka na marginesie zeszytu od przyrody to była sensacja. Nie tak dawno przyjechałam do niej na dwa dni. W swetrze powieszonym na haku miałam wsadzony bloczek do zbierania naklejek w sklepie z kosmetykami roślinnymi Yves Rocher. Karta nie wystawała ani nic. Ledwo parę minut minęło, a ta już siedziała z tą kartą i wyskoczyła do mnie z pretensjami, że nie powinnam tak tego nosić, bo hurr durr ktoś mi ukradnie. Na karcie nie ma moich danych i ta karta nie ma żadnej wartości, ale to jest tutaj najmniej istotne. Liczy się sam fakt, że już musiała mi łapy do kieszeni włożyć i myszkować tam. Ilekroć w czasach, kiedy jeszcze wynajmowałam pokój i wolałam przywozić dokumenty do niej, zakopałam głęboko w szafie rzeczy typu umowa o pracę czy umowa o prowadzeniu rachunku bankowego, to w pierwszej rozmowie po moim wyjeździe już umiałam wyczuć, że do tego zajrzała. Zresztą nie kryła się z tym jakoś specjalnie. Zawsze dorwała w łapska każdy mój paragon, każdy bilet, każdą zmiętoloną karteczkę leżącą na dnie torebki. Potem mnie oczywiście pytała "a co to? a gdzie byłaś? a co to za data na karteczce?". Ja zawsze się denerwowałam, bo nie życzyłam sobie tego. Zresztą nie znosiłam całej tej jej manii do wpieprzania się we wszystko. Najbardziej głupio czuję się (choć to nie ja powinnam czuć się głupio) z tym, że czytała długi list, który napisał do mnie na urodziny mój chłopak i w którym było wiele osobistych słów. Kartka była włożona w nieużywaną książkę (w sumie każda książka jest u niej nieużywana xD).

    Jako nastolatka miałam taki etap w życiu, kiedy wyobrażałam sobie, że będę piosenkarką albo projektantką mody. Jak to każda domorosła gwiazda - pisałam w notatniku piosenki i szkicowałam projekty scenicznych kreacji. Przez dobre dwa lata użerałam się z chowaniem tego mojego kajetu po domu, bo matka za każdym razem się do niego dobierała. O ile większość osób czytając czyjeś prywatne zapiski zachowałoby to w tajemnicy, tak ona nie dość, że czytała, to jeszcze ochoczo wyśmiewała to, co sobie tam nabazgrałam. Czasem się wypierała, czasem wprost przyznawała, że czytała moje zapiski i broniła się, że "ojej, wielkie mi halo". Nie miałam już do tego nerwów, więc przestałam cokolwiek zapisywać w tradycyjny sposób. Podobnie było z pamiętnikami. Pamiętnik potrafiłam zamykać w pudełku po puzzlach, chować w szafie i przykrywać stosem pluszaków, a ona i tak zawsze go znalazła. Jedyna rzecz, do której ona nie potrafi się dobrać, to elektronika. Hasła w telefonie czy laptopie są skuteczną blokadą. Kiedy byłam młodsza, to zawsze robiła mi awantury o to, że mam hasło w telefonie. W sumie dochodzę do wniosku, że ona jest tak wścibska, że powinnam zacząć ustanawiać hasła typu "świadek śmierci Berlioza w Mistrzu i Małgorzacie", bo to by ją może skłoniło na stare lata nawet jakąś książkę przeczytać, byle móc wetknąć nos w nieswoje sprawy. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Ja uważam, że ona to robi, bo nie ma własnego życia. Tylko też uważam, że ja nie muszę tego tolerować. Ona oczywiście uważa, że to ja jestem jakaś dziwna, bo córka Helenki czy innej Bożenki to mamusi o wszystkim mówi i w ogóle są z mamusią jednym organizmem.
    #logikarozowychpaskow #pytanie #rodzina #heheszki ale i #sadstory
    pokaż całość

    •  

      Niezła zarzutka..nawet nie czytam komentarzy Powiedz jej żeby się odpierdolila od twoich prywatnych rzeczy w końcu to twoja matka możesz tak do niej powiedzieć tym bardziej że jesteś dorosła. Może się pokłócicie ale później będzie trzymała łapska przy sobie..a jak nie to awantura za awanturą i się nauczy. JESTEŚ DOROSLA A NIE DZIECKIEM ALE TAK! LEPIEJ NAPISAC NA WYKOP

      @Piotrus733
      Och naiwny. Prędzej się skończy fochem "jak ty możesz tak źle o mnie mówić!", zero refleksji na temat tego co się mówi. Mam ojca narcyza, wszystkiemu są winni inni.
      W momencie kiedy zaczniesz taką osobę krytykować, ta odbiera to jako atak i sama zaczyna cię krytykować i wypominać, co ty mogłeś złego zrobić, a w ogóle to twoja wina, że narcyz coś źle zrobił, bo go do tego sprowokowałeś.

      Jak przypomniałem ojcu po latach, jak się od niego w wieku 15 lat wyprowadziłem do domku gospodarczego, byleby z nim nie mieszkać i spałem na podłodze, obok biegających robaków, a ten mi jeszcze przychodził prąd odcinać na złość, to jedyne co mi na to odpowiedział to "nie musiałeś się wyprowadzać". No bo przecież on niczego złego nie zrobił, nie? To ja sobie coś uroiłem.
      pokaż całość

    •  

      @Shanny: jezu, masakra. Zupełnie jak u mnie... Nawet po mojej wyprowadzce z domu niewiele się zmieniło

    • więcej komentarzy (188)

  •  

    probowalem to napisac od paru ladnych godzin ale dopiero teraz mi przeszlo i sie uspokoilem.

    Dzis mija 3 rok gdy moj przyjaciel jebnal sie na tory, i wiecie kurwa co? Czas wcale nie goi ran, wciaz czuje mega zal ze "pod koniec" naszej znajomosci nie mielismy zbyt dobrych stosunkow. Ale i jest mi z tego pododu podwojnie zal bo wzialem na swoje barki czesciowa odpowiedzialnosc ze poniekad jest to i moja wina, bo od jakiegos roku wczesniej nasza znajomosc nieukladala sie zbyt dobrze. Nie zdradze o co dokladnie chodzilo, bo to zbyt gleboki temat. Ale do tej pory jestem bardzo wdzięczny naszej kupeli ktora wymusila na nas mimowolne dwukrotne spotkanie sie nas oboje chwile przed tym gdy wybral swoja sciezke... I wiem wiem, ze byl strasznym egoista i idiota robiac to i w ogole. Do tej pory gdy mam jakies flashbacki z nim zwiazane to wyzywam go od skurwysynow i idiotow ze to zrobil. Nie wiem dokladnie co chcialbym tu przekazac ale moze to ze nawet gdy tylko delikatnie podejrzewacie ze z waszymi dobrym znajomym jest cos nee tak to lepiej wparowac mu na chate sprobowac wyciagnac rozmowe, cokolwiek. Wiem tez ze rozne sa przypadki, 2 miesiace wczesniej od tego zdarzenia jebnela sie inna znajoma, gdzie bylem u niej na grillu, byla cala usmiechnieta i w skowronkach. To bylo w niedziele, a w poniedzialek rano juz nie zyla. Faktem jest ze chorowala na typowy borderline i to jest jeszcze jakies wytlumaczyle ze w takim przypadku w zasadzie nie znasz dnia ani godziny. Ale wracajac do Dawida, do tej pory jest mi kurwa wchuj wchuj wchuj zal ze zamiast jebac ta meska dume i sie po prostu przeprosic to kontakt miedzy nami sie w zasadzie urwal, i nie liczac jego jednej interwencji w moim zwiazku, gdzie zapalil mi pomaranczowa lampke ze jednak cos moze byc nie tak, ja parlem w zaparte ze pewnie sie myli itd. I wiecie kurwa co? I mial racje, on sie jebnal, moj zwiazek sie rozjebal totalnie, a w ramach "rekompensaty" postanowilem wyciagac z "bagna" jego dziewczyne ktora zostawil, choc wtedy i ze mna nie bylo fajnie bo tez mialem niezle jazdy. Co bylo dalej? Oboje z jego dziewczyna probowalismy sie wyczolgac z bagna, choc to raczej bylo czy moze jest(?) niemozliwe, bo ile razy nie probowalismy to zawsze tonelismy jeszcze bardziej, az po pol roku nasze drogi sie rozeszly kontakt sie urwal i kazdy poszedl w swoja strone.

    Dzis mija 3 rok od tamtych zdarzen, i? i od pol roku razem z jego dziewczyna wynajmujemy wspolnie mieszkanie, kazde z nas probuje rozwijac swoje zycie osobiste jaki kariery i co? i wciaz nam chuj jeden wychodzi. nie bedzie happyendu (pomijajac glupie pytania, nie nigdy nie bylismy razem i nie bedziemy) #przegryw
    #samobojstwo #truestory #sadstory #wysryw #jebaczycie
    pokaż całość

  •  

    Ja nie mogę, następne "cudowne dzieci" promowane w mediach. Teraz pokazują i zapraszają do telewizji czternastolatka przedstawianego jako "bizmesnem". Dzieciak pewnego razu wydał całe swoje kieszonkowe na kulki z automatu, co miało go skłonić do zakupu takiego samego automatu oraz sprowadzenia kulek z Chin. Tak oto otworzył biznes. Jak zapewnia - sam, samiusieńki, NIKT NIE POMAGAŁ. Tylko mamcia wzięła pierwszy automat do prywatnej szkoły, której jest właścicielką. Taka tam przysługa.

    Mam dosyć promowania od lat w mediach bogatych dzieciaków jako lepszych i zaradniejszych. Mam dosyć tych ochów i achów. Te dzieci mają tylko większe możliwości. Wiele dzieci ma "pomysły biznesowe", tylko ich rodziców na takie zabawy nie stać. Tak samo wiele dzieci jest dobrych w sporcie czy śpiewaniu, ale normalnych ludzi nie stać, aby takiemu dzieciakowi kupić profesjonalny sprzęt, wozić go na zawody i promować. Część tych celebryckich dzieci nawet nie ma żadnego talentu, ale i tak wszyscy się nad nimi rozpływają. A potem pokazują zwykłym dzieciom takiego banana i mówią "widzicie, on miał motywację i coś osiągnął w życiu, a wy co robaki?". Sama na takie dzieci patrzyłam będąc dzieckiem i czułam się gorsza.
    #zalesie #sadstory #biznes #dzieci #wtf
    pokaż całość

  •  

    Nie ma to jak przy piątku przypomni ci się coś smutnego z przeszłości i ciągle teraz o tym myślisz. W dzicieństwie mieszkałem na ulicy zawiszy w #lodz #baluty i potem przpeorwdziłem się na tzn. Doły. Tam było dużo milej i bardziej klimatycznie. Mieliśmy nawet plac zabaw z taką zwykłą metalową, radziecką huśtawką (pic dla podglądu). Nie wielu ludzi tam znałem, ale z czasem kogoś się poznało - był taki Maciek. Miał siostrę młodszą chyba 3 lata. Wszedzie z nią łaził. Któregoś dnia tego kolega bardzo mocno buja swoją siostrę na tej huśtawce. Ja stałem dalej bo gadaliśmy z kolegą o wyższości resoraków matchbox nad siku (chyba tak to się pisało). No i nagle krzyk ;// A ta dziewczynka spadła z tej huśtawki i jej brat miał skierowną głowę w drugą stronę. On nie widział tego i talej bujnął huśtawką - ona wtedy wstała i odwróciła się w stronę huśtawki. :((( Pogotowie, krzyki, krwi. Ja jebe - nikomu nie życzę tego widoku. Ta dziewczynką była taka ładna, a dziś pewnie nadal są ślady. Nigdy potem już ich nie widziałem. Pewnie się wyprowadzili. Trauma do końca życia.

    #feels #sadstory #90s #wspomnienia #dziecinstwo
    pokaż całość

    źródło: retro.pewex.pl

  •  

    Dzisiaj chciałem kupić z #rozowepaski pitce przez internet a odebrać na miejscu. Po zamówieniu i udaniu się po zamówienie okazało się, że nie mają takiego czegoś jak zamawianie przez internet a my zamówiliśmy pitce w pitcerni odległej od nas o 171 km. No XD po prostu
    #jedzenie #sadstory #przegryw

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć Mirki i Węgierki,
    Chcę anonimowo podzielić się sytuacją, jaka mnie spotkała. To mój pierwszy anonimowy post. Konto na wykopie mam już od dłuższego czasu.
    To to nie jest fejk.
    To jest #truestory #sadstory #sadfrakinstory
    Jeśli chodzi o TL:DR to: jechałem w pociągu, w przedziale z patologiczną rodziną z 4 dzieci i starszą (normalną) panią.

    To będzie moja opowieść z podróży pociągiem PKP, po na prawdę dłuższym czasie odkąd jechałem pociągiem.
    Zdążyłem zapomnieć już, z jakimi ludźmi czasem się jedzie...
    Zastanawiałem się dosyć długo, czy to wrzucić na Mirko czy nie...
    Zastanawiałem się też - jakie potencjalne konsekwencje to może mieć i w końcu, postanowiłem, że nie będę dodawał tego ze swojego głównego konta, tylko napiszę tutaj...

    No to zaczynamy.
    Nie chciałem jechać samochodem. Miałem do nadrobienia trochę rzeczy, więc doszedłem do wniosku, że pociąg będzie całkiem spoko opcją.
    Parę dobrych godzin (pół dnia) nadrabiania zaległości, czytania, itp...
    Kupiłem bilet na pociąg. Wyruszyłem.
    Podróż minęła dobrze, normalni ludzie w przedziale, wszystko ok.
    Czas mijał jak zawsze (jak z bicza strzelił) - więc trzeba było w końcu kupić bilet powrotny. Kupiłem go jakieś dwa tygodnie przed wyjazdem - cebula, będzie taniej...
    Czas minął jak zawsze (jak z bicza strzelił) - trza ruszyć tyłek na PKP i dorwać dylyżans...
    Dorwałem. Kupa ludzi na peronie. Duża kupa.
    Pociąg - chyba ze 4 wagony. Tylko 4 wagony.
    Sajgon. Armageddon. Weź ich wszystkich zmieść do tych 4 wagonów...
    Kolejka. Wchodzę. Przebijam się przez korytarz. Próbuję dotrzeć do mojego przedziału.
    Dotarłem.
    Otwieram.
    <holyshitbedzieciężkolittlemindfuck.jpg>
    Rzut okiem i już widzę, że trochę ciężko mi się trafiło tym razem - w przedziale 8 miejsc - 7 miejsc zajętych. Pociąg miał mieć całkowitą rezerwację miejsc.
    Opiszę może co ujrzałem:
    - W przedziale chaos... Wszystko wszędzie, wszystkie miejsca zajęte, miejsca na bagaż też zajęte...
    - Jeśli chodzi o ludzi - całkiem pulchna pani Karyna lvl ok 30, Hermenegilda - Wieloryb. Rozsiadła się na 1,5 miejsca, dajcie.harpun.jpg.
    - Jej facet lvl ok 40 może. Jak się za chwilę okazało - nerwus naspidowany, stary Sebix, chudy jak szkapa, trochę menel, low level, etc. Generalnie - jakby niedawno z pierdla wyszedł, spora szansa, że alkoholik albo były ćpun... Strach się bać trochę...
    - Do tego 4 dzieci - małe levele, najstarsze miało może 10-13 lat...
    Otwieram drzwi do przedziału, zasłonki przysłonięte w 70% - widok: wszyscy rozwaleni jak królowie, (prócz Starszej Pani pod oknem)- przygotowani/nastawieni na to, że już nikt nie wejdzie do przedziału...
    W przedziale starsza, całkiem zadbana pani - lvl 50 może, nie jestem pewien.
    Otwieram drzwi, wchodzę, mówię dzień dobry, i że mam miejsce XXXXX pod oknem o tam -> (tam gdzie siedzi Duża Pani). Przy oknie.
    W całym przedziale jakby zawibrowało. Kwarki zaczęły się ruszać... Fotony zaczęły się nagrzewać...
    Duża Pani/Wieloryb has been TRIGGERED.jpg - że ona z dziećmi! Że dzieci coś tam... (mam horom curke.jpg), i coś w stylu, że jak już muszę tutaj wbijać, to może siądę sobie pod drzwiami zamiast pod oknem, bo dzieci... No to u mnie shields up + anti-manipulation protocol ON.
    Ech... Potem się okazało, że jakbym dał się zmanipulować, to całą podróż miałbym jeszcze bardziej do bani, bo ciągły chaos przy drzwiach był...
    Long story short - chciała mnie zmanipulować bym nie siedział na swoim miejscu - a jak grzecznie i kulturalnie zacząłem walczyć o to swoje miejsce do siedzenia kupione 2 tyg wcześniej - i miejsce na bagaż (bo dziwnym trafem, na moim miejscu na bagaż leżał złożony wózek xD) to koleś patol się uruchomił (triggered.jpg) i do mnie z mordą... Agresor mu się trochę włączył... Karyna dołączyła, i zaczęli się trochę drzeć...
    Koleś zaczał mnie przedrzeźniać "miejscówkę mam, miejscówkę mam ło jo joj..." Zaczęło się robić nieciekawie, starałem się zachować spokój na najwyższym poziomie, nie reagować na zaczepki, prowokacje, manipulacje itp... Pełen profesjonalizm - ON, jak mnie uczono w robocie, w kontaktach z ciężkimi przypadkami...
    Nawet Karyna się zczaiła po paru minutach, że sytuacja idzie w złą stronę i zaczęła swego samca trochę uspokajać ale - średnio to już wtedy działało...
    Wtedy zaczęła go po mordzie klepać plaskaczami (WTF.jpg + co.tu.sie.odjaniepawla.gif)
    Widziałem, że sytuacja idzie w złym kierunki, ręka mi czuwała w pobliżu gazu w kieszeni - w razie czego - bo zagrożenie trochę i żółte lampki trochę też. W razie czego miałem jeszcze nóż w drugiej kieszeni, ale miałem nadzieję, że gaz wystarczy i że koleś sam nie wyciągnie żadnej broni.
    Adrenalina podskoczyła na 10000 - i w pewnym momencie, jak patol wstał z siedzenia, burząc się nadal, to myślałem, że trzeba będzie się napier****ć...
    Meh... Życie... W końcu i mnie dopadło... Bywa... Trza twardym być, nie miętkim...
    Szkoda tylko, że dzieciaki wszystko oglądają, jaki rodzice im dają przykład (a na samym początku Karyna mówi, że dzieci, taka troska o te dzieci itp... tak...i próbuje wymuszać na mnie jej wolę, drąc mordę z ojcem - bo dzieci... meh... i próbuje wymuszać dalej, mimo, że się nie daję, powodując złą/stresującą sytuację w oczach dzieci)
    Wtedy już wiedziałem, że to będzie ciekawa podróż...
    Logicznie i racjonalnie mówię, że chcę siedzieć na swoim miejscu bo rezerwacja w całym pociągu, bo kupiłem bilet 2 tyg wcześniej, bo mam prawo do własnego miejsca na bagaż - a wózek spokojnie może leżeć na korytarzu, że proszę na mnie nie krzyczeć, proszę się uspokoić...
    Jakoś się udało, wbiłem na swoje miejsce, wsadziłem w końcu bagaż na górę, usiadłem, i zacząłem pisać smsy do rodziny i najbliższych znajomych, co się właśnie odwaliło, w razie gdybym magicznie zniknął z tego świata, podczas tej podróży xD
    Jedno najmniejsze dziecko się chwilę później zesrało... :)
    Podróż była dosyć hardkorowa, gruba patologia, ciekawi mnie, ile takich rodzin jest w całej Polsce...
    To co było potem, wypunktuję, bo już mi się nie chce aż tak rozpisywać...

    - Niektóre z tekstów Karyny: (rozmowa telefoniczna z kimś, matką może) "Jak coś zjadłam to wymiotowałam, słabo mi było, krew mi leciała, coś jej ciekło z tyłka itp. Odzywki do dzieci typu: "nie pyskuj, nie będziesz mi tu matkować" - jak najstarsza dziewczynka chciała namoczyć ręcznik, dla najmłodszego dzieciaka, który zdychał w męczarniach bo tak było gorąco... I najlepsze, o najstarszym chłopcu, zwracając się do starego Seby, gdzie chłopiec to słyszy też: "no odwala mu bo nie jest bity, bo ludzie, to popisuje się...".
    - Dziewczynka: tata to zawsze jakieś problemy musi robić (powtarzała to kilka razy podczas całej podróży, sytuacje się powtarzały już kilka razy najwidoczniej).
    - Karyna kopie dziecko (nie za mocno, lekko, ale kopie - by się odczepiło/zamknęło, nie pamiętam...).
    - Dzieciak już drugi raz ciśnie bekę po dziecięcemu, że stacja "Leszek" zamiast Leszno, a stary patol alkoholik z mordą znowu poprawia LESZNOOOO! LESZNOOO!, meh, a drugiemu dzieciakowi w kolejności od najmłodszego krew z nosa zaczyna lecieć...
    - Stary patol szlugi pali, podejrzewam, że dzieciaki też pewnie dym nie raz wdychali, bo wątpię by taki człowiek tym się przejmował...
    - Dzieciaki karmione czipsami, wodą z cukrem, bułką.... Na szczęście jakiś kawałek mięsa też dostały, pomidora dostały też, żeby nie było). Tylko, że po takiej dawce węgli prostych jakie przyswoiły, to nie dziwiłbym się, jakby zaczęły po suficie chodzić, a matka się dziwi, że dzieciaki nie mogą na miejscu usiedzieć...
    - Okazało się potem, że pani Wieloryb znowu jest w ciąży... Ja pi#$#@lę...
    - Nie będę opisywał dokładniej, bo można będzie zidentyfikować, ale madka swoim wyglądem kreowała się na osobę wierzącą, dobrą itp...
    - Dzieci generalnie nie były brudne, miały czyste ubrania itp. - pod tym kątem było ok.

    No i najlepsza scenka, która rozłożyła mnie na łopatki. Madka jakoś kilka razy w miarę lekko uderzyła najstarszego chłopaka, dogadywała mu itp., więc najwidoczniej by załagodzić trochę sytuację, zwłaszcza, że mieli już niedługo wysiadać, wzięła go do siebie i przytuliła do swoich wielgachnych obwisłych cyców, coś tam mówiąc oraz głaskając go, by rozładować wcześniejsze napięcie. Chłopak w tym momencie powiedział:
    - Mamo... Ale nie kupuj dzisiaj tacie alkoholu dobrze?

    Kurwa... <sad.frakin.lenny.face.jpg>
    Na co matka, uśmiechnięta/rozbawiona, przy dzieciaku, do starego Seby, który stał na korytarzu:
    - Ty, słyszysz? Słyszysz co XXXXXX powiedział?
    - Nie, co powiedział.
    - Żebym ci dzisiaj nie kupowała alkoholu!

    Meh...
    I tacy ludzie, ściągają życie na tę planetę by potem musiało cierpieć...
    I tacy ludzie dostają jeszcze na to pieniądze w postaci 500+ więc mnożą się jeszcze bardziej, jak szczury...
    Z jednej strony się boję, z drugiej strony chciałbym coś z tym zrobić, ale wiem, że to walka z wiatrakami, świata nie naprawię...
    Świat jest piękny, tylko ludzie to kurwy.

    Uprzedzając komentarze:
    - Nie, nie zgłosiłem tego nigdzie, bo się trochę boję... Z patologią lepiej nie zadzierać... Możliwe, że zrobili mi zdjęcie. Jeśli coś się odwali to mogę mieć problem, a tego nie chcę.
    - Nie zgłosiłem tego nigdzie, bo gdzieś czytałem, że w domach dziecka może spotkać je jeszcze gorszy los.
    - Nie zgłosiłem tego nigdzie, bo możliwe, że i tak nic by to nie dało...

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Właśnie miałem trochę #bekazpodludzi a trochę #sadstory jadę sobie a4 na wschód od Katowic, zatrzymałem się w maczku na popas obsługiwała mnie jakaś ukrainka i mówiąc numer zamówienia trochę zmiękczała końcówki (ale zrozumiale zupełnie) nagle zaczął ją na głos przedrzeźniać jakiś sebek wyklęty, który czekał za mną na odbiór, widać było, że jej się przykro zrobiło, sebek potem wpakował się z innymi sobie podobnymi w 6 do busa kontynuować swoją podróż z ojro zarobionymi u Niemca, zastanawiam się co trzeba mieć w głowie żeby śmiać się w ten sposób z kogoś kto na emigracji próbuje sobie zarobić podczas gdy pewnie jakiś Niemiec tym sebkiem orze ile może ¯\_(ツ)_/¯

    #ukraina
    pokaż całość

  •  

    Zgłosiłem chęć pomocy policji w poszukiwaniach i po raz 3 odnalazłem zwłoki. Jestem ratownikem WOPR i mam swój kajak + kilku chłopaków z taką samą zajawką. Pełna historia w komentarzu

    #sadstory #ciekawostki #wopr

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #przegryw

    Mirki, Mirabelki! Właśnie mój niebieski pasek zakończył ze mną ponad 4-letni związek, gdyż nagle stwierdził, że nie chce wiązać się ze mną na stałe (jakby ktoś się zastanawiał to - nie, nie mamy po 15 lat). (╥﹏╥)

    W związku z wyżej opisaną sytuacją - #rozdajo moje złamane serce. Ktoś? Coś?
    To nie jest oferta matrymonialna! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Powiedzcie... jak poradzić sobie ze stratą? Jak to zaakceptować? Jak żyć? 4 lata to "szmat" czasu...
    Macie jakieś pomysły? Na ten moment nie wyobrażam sobie jak mam wstać z łóżka, a co dopiero iść jutro do pracy. (╥﹏╥)
    #smutnyrozowypasek #zwiazki #breakup #sadstory #truestory #lovestory
    #niebieskiepaski #rozowypasek #rozowepaski #jakzyc #gownowpis #fuckmylife #pomocy #smutekbardzo #rady #zal
    pokaż całość

    +: gryzon_c, M..........3 +80 innych
  •  

    W #rodo chodzi o to abyś dostał 1000 maili o zmianie polityki prywatności i zrezygnował z korzystania z internetu na zawsze ( ͡° ͜ʖ ͡°) #internet #prawo #przemyslenia #przemysleniazdupy #ecommerce #heheszki #sadstory

    +: HagbardGodman, aceXgod +6 innych
  •  

    Możecie sobie marudzić na #pkp.
    Ale to co się odjebalo dzisiaj to istna tragedia.

    Rozumiem że przez wykolejenie pociągu trasa krzyż - Szamotuły jest zablokowana.
    Ale to co się odjebalo w ramach komunikacji zastępczej to jakas jebana pomyłka.

    Więc może zacznę tą historię od początku:
    1. 16.15 wykoleił się pociąg towarowy.
    2. 17.05 rusza pociąg że Szczecina do Łodzi - żadnej informacji na temat utrudnień.
    3. Dojeżdżamy do krzyża o czasie - chwilę wcześniej pada info że dalej nie pojedziemy. Konduktorzy wiedzą tylko że jakoś pasażerów będą transportować ale gdzie ilu i czym zupełnie nie wiadomo
    4. Po jakimś czasie czekania w Krzyzu pada hasło że pociąg podjedzie 7km dalej na kolejną stacje i z tamtad nas zabiorą do Szamotuł autobusami.
    5. O 20.30 jestesmy w Drawskim Młynie - jakieś szczere pole dworca nawet nie ma.
    Zamiast drogi na dworzec rozjeżdżona droga gruntowa.
    6. 22.00 pod dworzec podjeżdża autobus - drzwi się otwierają - zadyma między konduktorem który jechał w środku a ludźmi na dworcu.
    Drzwi się zamykają - autobus był podstawiony dla przewozów regionalnych a nie dla ic więc pojechał do krzyża.
    7. 22.20 ten sam autobus zawija pierwsza partie ludzi do Szamotuł.
    8. 23.30 jestem w Szamotułach i stoję...
    9. Jest 10minut po północy a nadal nie wiadomo co dalej.

    Generalnie o ile sprawa z pociągami rozwiązała się szybko i nie ma problemu by dojechać do celu to cyrk z autobusami to jakaś porażka.

    Gdy staliśmy w drawskim mlynie konduktorzy rozmawiali przez telefon z dyspozytorami którzy podawali im co chwila sprzeczne informacje.
    A to że autobusy jada, to że nie jada i dopiero będą szukać przewoźnika, że jedzie 5 autobusow, że jadą dopiero do Szamotuł i jak będą wracać to nas zabiorą.
    No burdel na kołach max.

    W ten sposób jestem już 7 godzin w podróży.
    I stoję w miejscu w którym powinienem być jakieś 5 godziny temu xD

    Syf na maxa!

    Pytanie do mireczki którzy się znają - czy to co się odjebie właśnie pozwoli mi uzyskać chociaż zwrot za bilet?
    Niby to tylko kilka złotych ale może jak większość ludzi trzepanie po kieszeni #pkp to się nauczą w końcu ogarniać sytuacje kryzysowe.
    Gdyby ktoś chciał pomóc w sformułowaniu reklamacji to chętnie wysłucham ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #zalesie
    #truestory
    #kolej
    #sadstory
    #szczecin
    #poznan
    #lodz

    Może jakiś mireczki albo mirabelka cierpi ze mną w tym składzie?
    pokaż całość

  •  

    Mirki
    Mój różowy stracił robote półroku temu w swojej #praca
    Do tej pory pracował w średnich firmach zagranicznych w #krakow.
    Ale marzyła mu się praca w takim prawdziwym #korposwiat.
    Wiec wysyłał CV.
    Ale albo nie było odpowiedzi albo na rozmowie okazywało się że
    "Niestety nie ma Pani doświadczenie w wielokulturowej organizacji o tak złożonej strukturze decyzyjnej."

    Ale
    pojawiło się ogłoszenie na zastępstwo w #katowice w pradziwym korpo i do tego firmie produkcyjnej.
    Rożowy pojechał na rozmowę pogadał i rzucił kasę tyle co zarabiają wykopowi programiści.
    Bo przecież i tak nie będzie dojeżdżał 100 km do pracy, a zresztą nie ma doświadczenia w ""pitu pitu"

    Tydzień później: "Pani różowa zapraszamy na podpisanie umowy na zastępstwo"

    Różowy szok nr 1
    Bo chcą ją zatrudnić na stanowisko na które w Krakowie nie ma szans.
    Różowy szok nr 2
    Bo za kasę na którą w Krakowie jest mała szansa na jej stanowisku.

    Zastanawia się: jechać, nie jechać.
    Ja: ""Różwa jedź, kupi się auto. Nauczysz się jeździć samochodem po autostradzie, zdobędziesz nowe doświadczenie, no i fajny wpis w CV będziesz mieć."
    No i ja będę miał powód żeby kupić nowe auto, ale tego już nie powiedziałem głośno:).

    Mija trzy miesiące.
    Różowy rozmawia ze swoim szefem.
    "Pani Różowa, dobra Pani jest, wszyscy Panią chwalą, ja jestem zadowolony
    Zwalnia się stanowisko kierownika, może chciałaby Pani zostać na dłużej, jak Pani chce to nawet na czas nieokreślony?

    "
    Różowy szok nr 3
    Umowa o pracę na czas nieokreślony na stanowisku kierowniczym w firmie zatrudniającej 2000 ludzi tylko w tamtej lokalizacji i prawdziwym korpo notowanym na giełdzie.

    Coś co nie było możliwe w Krakowie udało się na Śląsku.

    Tak że #chwalesie się że mam tak mądrego różówego paska.
    I #coolstory dla was mirki że trzeba próbować.

    I #sadstory bo widzę po różowym ile te wyjazdy ją kosztują.
    12 godzin poza domem + dojazdy (zrobiła już 8kkm) dla takiego małego różowego to jest duży wysiłek fizyczny.
    I dlatego na dłuższą metę dojazdy nie wchodzą w grę.

    Tylko że są #dzieci które chodzą do szkoły i przeprowadzka ze względu na nich nie jest sprawą prostą.

    Sytuacje komplikuje jeszcze fakt że jak pyta ludzi którzy odchodzą z firmy: Gdzie? to słyszy: Kraków
    No i ostatnio było na wykopie że aglomeracja śląska się kurczy.

    I #rozowepaski na mnie patrzy a ja nie wiem co mam powiedzieć.

    btw
    Nie jestem lesbijką, jestem fałszywyrozowy pasek.

    btw 2
    #mazda 6 to fajne #auto tylko że głośne i codziennie jest kilka deko lżejszez powodu rdzy..
    Ale mimo 16 lat na karku nadal jeździ.
    pokaż całość

  •  

    To uczucie kiedy wszyscy wymieniają się kodami na pyszne.pl a ty mieszkasz na wsi i masz dostępną tylko jedną słabą restaurację xD
    #pysznepl #truestory #sadstory

    +: sad_pepe, L...............y +6 innych
  •  

    Pani z synem lat może 7 w komunikacji miejskiej - syn podchodzi do ludzi i dosłownie zdejmuję ich z miejsc, jak nie może to zabiera im plecak i odstawia szopkę. Chłopak wg mamy jest autystyczny. Przykre, ale kobieta w mojej ocenie nie reaguje stanowczo. Chłopak robi co chce z nią. Trochę straszne. #lodz #mpk #sadstory

  •  

    Miałem w rodzinie takiego Adamka. Adam. Złote dziecię, ale trochę nierozgarnięty.

    Po szkole (w wieku ~19-20 lat) zaczął pracować w jakimś prywatnym zakładzie opiekuńczym dla osób starszych. Umowa o pracę, wszystko legitnie, stanowisko - pomoc pielęgniarza czyli w praktyce pomóż, podaj, pozamiataj ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    No i Adamek miał pracować w godzinach 7 - 16. O której wychodził z domu?

    pokaż spoiler o siódmej xD


    O której wracał do domu?

    pokaż spoiler o szesnastej xD


    Na opieprz szefostwa powiedział że przecież musi jeszcze dojechać a nikt mu za czas spędzony w autobusie nie zapłaci xDDD

    Po kilku dniach zaczął dojeżdżać "za darmo" autobusem i stawiał się w pracy w wyznaczonych godzinach.

    Adamek miał jeszcze jedną przypadłość - musiał CYK DWÓJECZKA codziennie o 10:00 rano. I choćby grom z jasnego nieba trzaskał w ziemię - to i tak dwójeczka zawsze musiała być o dziesiątej. Powodzie, katastrofy, trzęsienia ziemi - nieważne. Cyk dwójeczka 10 o'clock musi być.

    No i w tej pracy miał AKURAT o dziesiątej kąpiel podopiecznych zakładu. Codziennie.

    Adamek codziennie o 10:00 miał cyk dwójeczka więc szefostwo uznało że unika pracy (a kąpiel podopiecznych to było najbardziej istotna część dnia) więc popracował tydzień lub dwa i się z nim pożegnali ¯\_(ツ)_/¯

    Adamek nie ogarnął co to znaczy "Wypowiedzenie umowy" i w poniedziałek się normalnie zgłosił do pracy na 7:00, zdziwił się trochę że nie mieli dla niego zajęcia.

    pokaż spoiler Adamkowi zawsze jako rodzina pomagaliśmy, wspieraliśmy finansowo i materialnie, nie żądając nic w zamian, nawet zwrotu pieniędzy (małe kwoty 100-200 zł), niestety bez skutku. Jakieś bony żywnościowe, zapraszaliśmy na grilla, obiady, święta, spotkania rodzinne... Od kilku lat mieszka gdzieś sam, nie chce się z nami kontaktować :(


    #takbylo #rodzina #truestory #sadstory
    pokaż całość

  •  
    niemowmojejmamie

    +12

    Wiecie co się właśnie stało? Dzwoniła do mnie mama laski z twittera, okazało się, że dziewczynka popełniła samobójstwo. Powiesiła się, zostawiła list pożegnalny, w którym napisała, że nie może znieść kablowania wykopków. Brawo! Mam nadzieję, że odpowiednie kroki zostaną podjęte, zostało już złożone zawiadomienie prokuratury. Czemu nie możecie normalnie pisać, komentować, rozmawiać tylko musicie szykanować najsłabszych? Nawet sobie nie wyobrażacie co ta dziewczyna przeżywała - nie miała żadnych znajomych, była autystykiem i bała się wychodzić ze swojego pokoju. Jedyne co miała to internet, twitter i egzamin gimnazjalny, a nawet to jej zabraliście.
    Nie pierwszy raz spotykam się z takim aktem przemocy w internecie. Dwa lata temu również mój znajomy z last.fm popełnił samobójstwo bo dużo ludzi w internecie się z niego śmiało, myślałem, że ten przypadek był wystarczająco nagłośniony, ale mylę się. Brawo wykopowe trolle, tak trzymać.
    #pasta #pdk #heheszki #coolstory #sadstory #afera #twitter
    pokaż całość

    +: S........t, Centurion1488 +10 innych
  •  

    Przez bycie biedakiem nie przechodziłem prawidłowo procesu socjalizacji w dzieciństwie. Na początku podstawówki Akurat trafiłem na okres gdzie były popularne pokemony, wszyscy o nich gadali kupowali czipsy z żetonami, mieli jakieś gadżety, rozmawiali o odcinkach pokemonow w tv. Kiedy oni jedli sobie czipsy ja mogłem jedynie zjeść kanapkę z suchego chleba i zeschlego sera. Nie miałem nawet kanalu w tv żeby sobie te bajkę obejrzeć.
    Tak samo jak był hype na dragon Ball. Moim jedynym kolega w jednej ze szkol w lepszej dzielnicy był inny biedak od którego prawdopodobnie zarazilem się wszawicą. W sumie lepsza była tamta szkoła niż ta z chujowej dzielnicy gdzie chodziły patusy.
    w gimnazjum wszyscy sobie gadali o jakichs programach w tv typu mam talent, Wojewódzki itp. I musiałem manewrowac żeby nie wyszło że nie mam telewizora. I tak się wydało i nawet po czasie się im nie chciało śmiać tylko po prostu mną gardzili.
    jak nadeszła moda na internet i wszyscy zakładali sobie internet w domu zaczęli grać w tibie csa, mogłem sobie tylko posluchac jak sobie opowiadali o najlepszych momentach że wspólnych gier, czy zartowali że śmiesznych filmików. Oczywiście dzięki temu zaczęli się umawiać na jakieś spotkania po szkole, pierwsze piwka imprezki itp gdzie ja byłem po prostu ignorowany no bo po prostu nie mieliśmy wspólnych tematów.... Szkoda że mnie nie ignorowali jak przychodziło do robienia sobie ze mnie żartów i gnebienia....
    Do dziś pamiętam jak w szkole średniej nie miałem pieniędzy tak jak wszyscy na bilet i brodzilem w śniegu po kolana i cały autobus rówieśników mnie wyprzedzal i mi machali śmiejąc się z przegrywa.
    Nawet latem musiałem zapierdalać pieszo bo mama oddała komuś mój rower (brak szacunku do mojej własności to już inny temat)
    Pol szkoły średniej przechodziłem w butach kupionych w gimnazjum.
    Trochę bolało kiedy ja miałem stare zniszczone buty, dwie zmechacone bluzy z poliestru w których człowiek się pocil jak w worku foliowym i jedne jeansy, a inni mieli zawsze fajne nowe modne ubrania i sobie już dobrze poczynali z dziewczynami, gdzie ja ze swoim imagem nawe o tym nie marzyłem.
    Na studia z oczywistych względów nie poszedłem, nie zniósł bym dłużej bycia odmiencem i codziennych upokorzeń.

    To był tylko ułamek z wspaniałych wspomnień które na pewno będę opowiadał wnukom (xD) i będziemy śmiać się do rozpuku.

    No ale przecież BIEDA USZLACHETNIA! Tak, zwłaszcza jak chodzisz głodny i nie masz siły szarpać się z rówieśnikami spożywają dwa razy więcej kalorii od ciebie.

    Normiki nie wiem co wy macie w głowach ale to kurwa nie wygląda tak jak na filmach że się jest biedakiem bo się jest moczymordą (w mojej historii niestety alkoholizm członka rodziny ma duże znaczenie) czy jest leniem, a jak się weźmie za siebie to w pół roku się zarabia średnia krajowa xD

    Kiedyś opowiem coś jeszcze, o biedzie jej przyczynach i skutkach (w tym zdrowotnych) pod innym wzgledem

    Sorry za chaos i średnia formę ale pisze z napleta

    #przegryw #feels #sadstory #depresja #rozwojosobistyznormikami
    pokaż całość

  •  

    Dawno nikt nie tostował smutnej historii Keanu a, że dziś piątek wieczór to żeby Was bardziej przygnębić to ja wrzucę. Polecam przeczytać w całości. Od razu mówię, że tekst rzecz jasna nie jest mojego autorstwa. Pochodzi on z gazeta.pl

    Keanu, człowiek niewielu słów, uważany powszechnie za smutasa i introwertyka, nie miał w życiu łatwo. I to od samego początku. Jego ojciec porzucił rodzinę, gdy aktor miał zaledwie trzy lata. Wkrótce potem trafił do więzienia za handel narkotykami. Matka po rozwodzie jeszcze trzykrotnie wychodziła za mąż, za każdym razem przenosząc się w inne miejsce. Chłopak nie wiedział, co to stabilizacja - z Libanu, gdzie się urodził, przeprowadzili się do Australii, potem do Stanów Zjednoczonych i Kanady (jest obywatelem tego ostatniego kraju). Jeśli dodać do tego, że po matce miał brytyjskie, a po ojcu chińsko-hawajskie korzenie, wyjątkowo trudno było mu określić własną tożsamość. Choć on sam raczej nie mówi o tym okresie, wiele osób uważa, że zaczął grać właśnie po to, aby tej tożsamości szukać.

    Przygodę z aktorstwem na poważnie rozpoczął w wieku 17 lat. Nie radził sobie z nauką - miał dysleksję, notorycznie zapominał książek i prac domowych. Nie pomagał mu też niewyparzony język. Co kilka miesięcy zmieniał szkołę, ale przy czwartej próbie dał za wygraną. Wyrzucono go z liceum i musiał zacząć pracować - najpierw na lodowisku (marzył o karierze hokeisty, ale doznał poważnej kontuzji), potem w pizzerii. Czasem grywał też w przedstawieniach i niskobudżetowych filmach. Spodobało mu się to. W końcu spakował się i wyjechał do USA, gdzie zamieszkał u byłego męża matki - hollywoodzkiego reżysera Paula Aarona. Ten załatwił mu angaże do reklamówek i seriali.

    Reeves pracował nawet jako korespondent dla kanadyjskiej telewizji młodzieżowej. Dzięki ojczymowi poznał sporo osób z branży, co zdecydowanie pomogło mu zdobyć pierwszą ważną rolę. Pojawił się na drugim planie w "Niebezpiecznych związkach" Stephena Frearsa. Film okazał się wielkim sukcesem, zdobywając siedem nominacji do Oscara. Choć sam Keanu dziś raczej wstydzi się tego występu, trudno było sobie wyobrazić lepszy początek w Hollywood. Każdy musiał zwrócić uwagę na tę nową twarz - młodego mężczyznę o nietypowej urodzie, który zagrał obok największych gwiazd.

    W ciągu kolejnych lat aktor zapisał na koncie niemałe przeboje - "Wspaniała przygoda Billa i Teda", "Mały Budda", "Drakula" Francisa Forda Coppoli czy kultowy "Na fali", po którym stał się ulubieńcem nastolatek całego świata, to tylko kilka przykładów. W tamtym okresie zagrał też w dwóch filmach u boku Rivera Phoenixa, z którym bardzo się zaprzyjaźnił. Młodszy kolega po fachu traktował go wręcz jak brata.

    Dwa lata po ich wspólnym występie w kontrowersyjnym "Moim własnym Idaho" Phoenix zmarł z powodu przedawkowania narkotyków. Dla Reevesa był to duży cios. Sprawa tygodniami nie schodziła z pierwszych stron gazet, a media ciągle szukały winnych śmierci cudownego dziecka Hollywood. Obwiniano między innymi Keanu, który w wywiadach przyznawał się do eksperymentowania z narkotykami.

    Otrząsnąć się po tej tragedii pozwoliła mu praca nad filmem "Speed". Akcyjniak Jana De Bonta to dziś klasyk gatunku, wielki hit box-office'u i czołówka najpopularniejszych tytułów całego 1994 roku, tak wyjątkowego dla kinematografii. Reeves po premierze stał się jednym z gorętszych nazwisk Hollywood. Za kontynuację filmu proponowano mu 11 milionów dolarów, ale on grzecznie odmówił, tłumacząc się potrzebą odpoczynku.

    Dziś wiadomo, że była to wyjątkowo dobra decyzja - "Speed 2" okazał się klapą nie tylko pod względem artystycznym, ale i komercyjnym. Zamiast tego wystąpił w "Adwokacie diabła". By produkcję stać było na zaangażowanie Ala Pacino, zgodził się na sporą obniżkę swojej gaży. Podobnie zachował się choćby przy pracy nad "Matrixem", kiedy część swoich zarobków przekazał ekipie od efektów specjalnych i charakteryzacji. Jak powiedział w wywiadzie z 2003 roku: Pieniądze to ostatnia rzecz, o której myślę. Mógłbym żyć za to, co już zarobiłem, przez następnych kilka stuleci.

    "Matrix" był kolejnym kamieniem milowym w karierze Reevesa. Radość z sukcesu nie trwała jednak długo. Kilka miesięcy po premierze partnerka aktora, Jennifer Syme, urodziła martwe dziecko. Pogrążona w depresji para rozstała się, a półtora roku później Syme zginęła w wypadku samochodowym. Keanu zniknął wtedy z życia publicznego. Planowane sequele "Matrixa" zostały odłożone w czasie. - Smutek zmienia kształt, ale nigdy się nie kończy. Ludzie mylą się, twierdząc, że można z tym sobie poradzić i pewnego dnia powiedzieć "To minęło, czuję się lepiej". Kiedy ludzie, których kochasz, odchodzą, zostajesz sam. Dużo myślę o tym, jak wyglądałoby moje życie, gdyby oni byli tutaj ze mną - stwierdził lata później.

    Nie minęło wiele czasu, a dowiedział się, że jego ukochana siostra Kim cierpi na białaczkę. Nie załamał się jednak. Wręcz przeciwnie - stał się jej największym oparciem. Opiekował się nią oraz anonimowo założył fundację pomagającą chorym na raka. Postanowił też wrócić przed kamerę. Nakręcił dwie kolejne części "Matrixa", które łącznie zarobiły grubo ponad miliard dolarów. W końcu kupił też pierwszy dom - trudno w to uwierzyć, ale do 40. roku życia Reeves mieszkał głównie w hotelach. Jeśli chodzi zaś o role, zaczął eksperymentować.

    W komedii romantycznej "Lepiej późno niż później" wcielił się w zakochanego w Diane Keaton lekarza, by niedługo potem wystąpić w "Constantine" - mrocznej adaptacji komiksu o egzorcyście. Duże produkcje (np. sci-fi "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia") mieszał z filmami niezależnymi, jak "Prywatne życie Pippy Lee" czy "Skok Henry'ego".

    W drugim z nich zagrał mężczyznę niesłusznie skazanego za napad na bank. Po wyjściu z więzienia postanawia on rzeczywiście popełnić to przestępstwo. Choć to dobra komedia kryminalna ze świetnymi rolami nie tylko Reevesa, ale i partnerujących mu Very Farmigi oraz Jamesa Caana, o "Skoku Henry'ego" nie było głośno z powodów artystycznych. W trakcie promocji tego tytułu wielką karierę w internecie zrobił bowiem mem z udziałem Reevesa - zamiast o filmie, wszyscy mówili o "smutnym Keanu".

    Wszystko zaczęło się od zdjęcia, które paparazzo zrobił aktorowi, gdy ten samotnie siedział na ławce i jadł kanapkę. Ktoś zwrócił uwagę na smutny wyraz twarzy Reevesa - wraz z pesymistycznym dopiskiem fotografia została opublikowana na popularnym serwisie Reddit. Zdjęcie szybko zaczęło żyć własnym życiem. W ciągu kilku tygodni pojawiły się setki przeróbek. Po tym, jak powstała specjalna strona internetowa, rozpoczęto akcję "Cheer up Keanu", mającą na celu pocieszenie aktora. Wysyłano rozweselające listy i prezenty. W końcu uruchomiono też witrynę do skracania linków (kea.nu), z której dochód przeznaczano na fundację pomagającą chorym na raka.

    Pytany o komentarz Reeves tylko się uśmiechał, raz tłumacząc, że myślał pewnie wtedy nad rolą, innym razem, że kanapka była wyjątkowo smaczna i zasługiwała na chwilę refleksji.

    Nie cichły jednak doniesienia o depresji aktora. W mediach mówiono, że wir pracy, w jaki rzucił się po utracie partnerki i dziecka, musiał się kiedyś skończyć. Po "Skoku Henry'ego" Reeves rzeczywiście długo w niczym nie występował, a gdy w końcu pojawił się na ekranie, była to nietypowa i wprost zmiażdżona przez krytykę "Generacja hmm". On jednak w tym czasie sumiennie pracował nad swoim reżyserskim debiutem, "Człowiekiem Tai Chi", oraz zaangażował się w produkcję dokumentu o sztuce operatorskiej "Side by Side", z którym w 2012 roku przyjechał do Bydgoszczy na festiwal Camerimage. Był wtedy w dobrej formie, chętnie udzielał wywiadów i spotykał się z fanami. Spore zdziwienie wywołały więc zdjęcia wykonane kilka miesięcy później. Reeves znowu stał się hitem internetu - zaniedbany i z widoczną nadwagą, ledwo przypominał samego siebie. Mnożyły się pytania o to, co się dzieje ze słynnym aktorem.

    Chroniący swoją prywatność Keanu i tym razem nie dał się sprowokować do osobistych wyznań. Wymijająco stwierdzał tylko, że każdy przechodzi w życiu różne fazy. Choć jego wielki powrót, superprodukcja "47 Roninów", nie był dużym sukcesem, to już kolejny film, thriller "John Wick", okazał się jednym z ciekawszych dokonań aktora. Zbierając świetne oceny recenzentów oraz zarabiając ponad 130 milionów dolarów (przy budżecie 20mln), Reeves skutecznie zamknął usta krytykantom.

    51-letni Keanu wygląda dziś świetnie (czy na planie "Speed" podawano jakąś specjalną wodę? Równolatkowie Reeves i Bullock prawie się od tamtego czasu nie zmienili), ma na koncie rolę w erotyczno-komediowym thrillerze "Kto tam", a obecnie przebywa na planie kontynuacji "Johna Wicka". Na 2016 rok zapowiadane są zresztą premiery co najmniej kilku filmów z jego udziałem, jak choćby "The Neon Demon" w reżyserii Nicolasa Windinga Refna ("Drive"). Choć (skądinąd życzliwe aktorowi) media wciąż zastanawiają się, czy ten pracowity okres nie jest pewną próbą ucieczki, trzeba chyba w końcu przestać wmawiać Reevesowi depresję. Przeżył wiele i jego kariera zaliczała różne, czasem słabsze, etapy. Ale zawsze potrafił się po nich podnieść.

    Mimo że łatwo mógł zamknąć się w szufladzie gwiazdora kina akcji, on cały czas próbował czegoś więcej. I dzisiaj zbiera tego owoce. Z 350 milionami dolarów jest na 10. miejscu wśród najbogatszych aktorów świata. Zawodowo robi to, na co ma ochotę - nawet jeśli miałby być to ryzykowny pastisz erotycznego thrillera czy dokument o technicznej stronie tworzenia filmów. Jest fajnym, naturalnym facetem, którego sława nie zepsuła. Częściej niż na jachcie czy w prywatnym odrzutowcu można go zobaczyć na motocyklu albo w metrze.

    #film #kinematografia #keanucontent #filmnawieczor #feels #sadstory
    pokaż całość

    źródło: keanu.jpg

  •  

    #warszawa #truestory #sadstory

    Miękko mi się zrobiło. Myślę o tym żeby się tam przejść i dać tej Pani coś od siebie.
    Ktoś chętny do #pomocy ?

    •  

      @Kremufczyn: ja rozumiem jak ktoś teraz nie pracuje i liczy na cud. Ale ta Pani urodziła się w takich czasach, że nie miała nawet szansy zapracować na swoją emeryturę. Kobiety realnie zaczęły podejmować prace w latach 60/70, wcześniej zajmowały sie domem, a rodzine utrzymywał maz. Peszek jeśli maz zmarł wcześniej (a statystycznie tak jest) i babinka teraz żyje z jakichś groszy przysługujących z marszu z ZUSu.

      +: maur
    •  

      Czyli, całe życie nic nie robiła, albo robiła gówno i ma teraz najniższą emeryturę za którą nie da się normalnie wyżyć, więc jest ci jej szkoda, bo na własne życzenie tak skończyła?

      @Kremufczyn: Odstaw to co bierzesz, albo bierz 1/5.

    • więcej komentarzy (37)

  •  

    O Hui, co za akcja. Idę sobie na pocztę i nagle obok mnie idzie starsza pani. Widzi już, że też kieruje się w stronę wejścia i nagle babcia dostaje turbo. Biegnie po tym krzywym chodniku, łapie za te drzwi i tak wybiega do tej kolejki cała zdyszana. A ja wchodzę sobie elegancko i biorę druki na paczkę i wychodzę. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Miała kosmiczna mine. #lodz #niewiemjaktootagowac stare #rozowepaski I chyba #sadstory bo współczuję ludziom, którzy mają takie ciśnienia. pokaż całość

  •  

    R O Z W Ó D (u mnie już dawno postanowiony, zanim ja zostałem poinformowany przez ex+ patologiczna otoczka wokół niej).
    U mnie jest taka sytuacja, że nawet już mi nie zależy, żeby ex coś tam "zrozumiała", odczuła czy cokolwiek.
    Jedyne, o co jeszcze będę walczył- to NORMALNE, zgodne z prawem i elementarnym poczuciem sprawiedliwości potraktowanie mojego przypadku... Nie tylko mojego tak naprawdę, bo jednocześnie i ex i naszej córeczki, z którą obecnie nie mam żadnego kontaktu (za sprawą całej rodziny ex + jej wynajętego papugę z powiązaniami nieformalnymi w tzw. "wymiarze sprawiedliwości" na poziomie Wrocławia).
    Nie zagłębiając się w szczegóły, powiem tylko tyle: była żonę poznałem w 1997, byliśmy para/ narzeczonymi do 2007, potem ślub, urodziny naszej Tosi i jeszcze ponad 9 lat małżeństwa...
    Ogółem: razem z ex przeżyliśmy wspólnie 20 lat. I nagle -dosłownie nagle, zdecydowała o koniecznym rozwodzie: natychmiast!
    Początkowo nic nie rozumiałem (odcierpialem swoje), ale jej wszystkie działania sprawiły, ze po paru miesiącach straciłem nadzieje na uratowanie RODZINY. Tak, bo rozstanie z samą żoną byłbym w stanie jakoś gładko przeżyć, to nie dramat. Ale przecież założyliśmy rodzinę: (w moim odczuciu, po przyjściu na świat naszej wspaniałej córeczki).
    Rodziny się nie przekreśla- to tak: bo koleżanka była na wczasach w Egipcie/ Chorwacji, a my nie. Bo sąsiedzi mają 2 fajne auta, a my jednego grata. Bo w domu masa rzeczy do poprawy/ zmiany/ remontu...
    Ale przecież nie wszyscy obywatele Polski (38 milionów ludzi) jeżdżą do Egiptu co roku, nie wszyscy maja po 2-3 nowe auta i ładne, nowoczesne mieszkania.
    Tak naprawdę: wcale nie mieliśmy (jeszcze będąc rodzina) złej sytuacji. Nie byliśmy nowobogackimi, ale całkiem fajnie i bez większych zmartwień żyliśmy przez pierwsze lata naszej wspólnej drogi w życiu.
    Aż przyszły jakieś rozbuchane oczekiwania (nie wiem: może trochę podsycane przez "życzliwe" towarzystwo) i coraz częstsze pretensje o to, że ja nie mogę zapewnić jej tego- co "wszystkie koleżanki mają"...
    Mniejsza z tym: w każdym razie, mimo braku jakichkolwiek RZECZYWISTYCH przesłanek- podczas rozwodu zostałem uznany "winnym rozkładu pożycia małżeńskiego". Co ciekawe: pani sędzia nie tylko nie rozpatrywała faktycznego stanu, ale nawet zaprzeczała niektórym OBIEKTYWNYM faktom, np. poszczególnym zapisom Kodeksu Rodzinnego, które miałem wydrukowane i najbardziej czytelne fragmenty cytowałem podczas rozpraw. Pani sędzia już na pierwszej rozprawie pozwoliła sobie stwierdzić "Nie widzę najmniejszej szansy na porozumienie małżonków" (jeszcze zanim zdążyłem wypowiedzieć pierwsze zdanie...)
    Generalnie: bardzo dziwnie to wszystko wyglądało, pani sędzia sprawiała wrażenie- jakby PRACOWAŁA (specjalnie to słowo podkreślam, bo są niuanse oddzielające PRACĘ od np. przysługi, uprzejmości czy kaprysu) w kancelarii ADWOKACKIEJ wynajętej przez powódkę = moją ex, w celu przeprowadzenia szybkiego rozwodu o takim charakterze, żeby czasami stronie wnoszącej o rozwód nie zarzucono jakichkolwiek uchybień -BEZ WZGLĘDU NA STAN FAKTYCZNY!
    ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #kasta #sadowehistorie #sadstory #rodzina #rozwod #jebackurwywtogach #jebackurwypolicyjne #jebackurwy
    pokaż całość

  •  

    „Cud życia”
    Jedno się rodzi drugie umiera...
    #feels #wykop #sadstory #smutnazaba

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: embed.jpg

  •  

    Wiecie co się właśnie stało? Dzwoniła do mnie mama Ewy Bugały, okazało się, że dziewczyna zrezygnowała z pracy w Orlenie. Rzuciła ją, zostawiła list pożegnalny, w którym napisała, że nie może znieść szykanowania jej w internecie. Brawo! Mam nadzieję, że odpowiednie kroki zostaną podjęte, zostało już złożone zawiadomienie prokuratury. Czemu nie możecie normalnie pisać, komentować, rozmawiać tylko musicie szykanować najsłabszych? Nawet sobie nie wyobrażacie co ta dziewczyna przeżywała - nie miała żadnych znajomych, była autystykiem i bała się wychodzić z telewizji. Jedyne co miała to internet i posadę w Orlenie, a nawet to jej zabraliście.
    Nie pierwszy raz spotykam się z takim aktem przemocy w internecie. Dwa lata temu również mój znajomy rzucił posadę od PiS bo dużo ludzi w internecie się z niego śmiało, myślałam, że ten przypadek był wystarczająco nagłośniony, ale mylę się. Brawo wykopowe trolle, tak trzymać.

    #pasta #heheszkipolityczne #sadstory #polityka
    pokaż całość

  •  

    Mirki, gdzieś o 16 jak wyszedłem z pracy rozegrały się wydarzenia, po których dalej nie mogę się uspokoić. Wracam z pracy aż nagle wyprzedzało mnie trzech sebixów. W tym samym momencie jednego sebixa zaczepił starszy pan i mówił, że się płaci za usługę. Seba został sprowokowany i zaczął przybierać standardową pozę goryla. Chciałem rozdzielić, uspokoić, ale wstrzymał mnie niski seba z wąsikiem, który wyglądał mi z tym wąsikiem trochę na geja. Ich było trzech, a ja sam. Po chwili dwóch z nich zaczęło katować tego dziadka w biały dzień na oczach przechodniów. Jako że jestem postury dosyć wątłej mogłem jedynie krzyczeć, żeby przestali, chociaż mam teraz wyrzuty sumienia z powodu tego, że nie włączyłem się do bójki, ale wtedy różnie mogłoby być. Najprawdopodobniej skończyłoby się tym, że zostalibyśmy pobici obaj, ale i tak dręczy mnie sumienie z tym.
    Panu rozcięli łuk brwiowy, krew sikała na chodnik jak fontanna. Zbiegło się parę oburzonych osób i pani ze sklepu, która pomogła temu starszemu panu podając papierowe ręczniki. Zadzwoniłem na Policję i odesłałem pana na SOR za radą dyspozytora, bo do szpitala było blisko, zostawiłem też panu swoje dane do kontaktu.
    Jak się okazało, ten starszy pan to taksówkarz i sebixy po prostu nie zapłacili za podwiezienie. Cóż, pan nie wyglądał mi na janusza, a nawet jeśli, należy pamiętać, że złotówa to też człowiek.
    Jak przyjechała policja złożyłem wyjaśnienia, sugerowałem ściągnięcie zapisu ich tępych mord z monitoringu. Policja jak to policja, nastąpiła spychologia, jedyne co pan rzekomo może w tej sprawie uczynić to wytoczyć powództwo cywilne, po czym pojechali na SOR do pana ¯\_(ツ)_/¯

    #truestory #sadstory #stargard #sebixkurwix #patologiazewsi
    pokaż całość

  •  
    A..........e

    +15

    Mam 27 lat i nigdy nie kupowałem ani nie piłem alkoholu. Mając 21 lat, przechodząc raz obok sklepu, w którym alkohol jest przy kasie, postanowiłem że wejdę i wreszcie pierwszy raz kupię jakąś wódkę. Stoję w kolejce, z każdą sekundą serce mi bije coraz mocniej i gdy ostatnia osoba przede mną płaciła i za 5 sekund miała przyjść moja kolej, wtedy nagle już kompletnie spanikowałem, czułem, że mam sparaliżowane struny głosowe, a serce zaczęło mi wręcz skakać do gardła. Młoda, seksowna ekspedientka mówi 'proszę, co podać?' a ja mówię 'Aaa, hmm' ona już się patrzy z politowaniem a ja wtedy 'a nie, jednak już nic, tego nie ma' i wyszedłem z uginającymi się nogami i rękami ciężkimi jak po siłowni. Wcześniej jednak rzuciłem na nią wzrokiem a ona widać było że wiedziała kim jestem. Czułem się jak totalny odpad i taki też jestem. Drugi raz nie próbowałem, nie wiem dlaczego mam taką blokadę psychiczną ale wiem że byłoby znowu tak samo, w święta na spotkaniach rodzinnych też nigdy się nie napiłem bo po prostu boję się wziąć do do ust, że zniszczy mi to serce i cały organizm. Może to przez matkę, jak byłem w 3klasie gimbazy i koledzy z klasy mówili o ich piciu to byłem pewien że bajki opowiadają, matka mi mówiła że jakbym się napił w tym wieku alkoholu to komórki mózgowe by mi obumarły i stałbym się na zawsze upośledzony także nawet łyżką do buzi bym nie umiał trafić.
    #przegryw #stulejacontent #spierdolenie #rozowepaski #tfwnogf #truestory #sadstory
    pokaż całość

    źródło: vwmpn.jpg

  •  

    pokaż spoiler Wrzucam ponownie bo chyba bardzo na czasie

    1. Żyjesz se skromnie w pozaborowym kraju, ledwo 20 lat po odzyskaniu niepodległości.
    2. Pracujesz ciężko bo chuj dupa, a na utrzymaniu kobieta i dużo dzieci.
    3. Przychodzą uzbrojeni Hans z Siergiejem i cię napierdalają za nie wiadomo co (inba gdańsk)
    4. Słabe szanse bo Hans w nowoczesnym czołgu, a Siergiejów jak mrówek ze 100 na jednego ciebie.
    5. I tak walczysz bo twoja ziemia, ojczyzna, rodzina.
    6. Hans poza tobą nie lubi też Icka, więc oboje macie u niego przejebane.
    7. Chronisz rodzinę, chowasz przed Hansem, odkurwiasz partyzantkę, nawet czasem przechowasz bezinteresownie Icka w piwnicy jak się da.
    8. Koniec rozwałki. Hansa dojechali Jack i James.
    9. Kurwa i Siergiej.
    10. Myślałeś, że będzie już dobrze ale w nagrodę oddają cię Siergiejowi "pod opiekę".
    11. Jeszcze bardziej przejebane fejs.
    12. Ickowi w tym czasie dają własne państwo, szekle od Jacka i rekompensatę od Hansa.
    13. bogaty żyd fejs.
    14. Spierdalasz w końcu od Siergieja do Jacka, Jamesa i reszty zachodu.
    15. Też cię dymają w dupę ale still better.
    16. Icek się odzywa po latach.
    17. "ale kamienice to dej".
    18. Smutny Polak fejs.
    19. Bogaty Icek mówi, że nie pomagałeś.
    20. Każdy mu wierzy.
    21. Bez profitu.

    #polska #holocaust #fbi #sadstory #pasta #niemoje
    pokaż całość

  •  

    Z dzieciństwa moją znienawidzoną porą roku była zima. W domu było bardzo hujowe ogrzewanie, zimno, grzyb na ścianach itp. Zimno dawało mi się we znaki, ponieważ mam słabe krążenie i już jesienią mrowiły mnie palce. Oczywiście przez warunki w domu miałem zatkany nos przez 9 miesięcy w roku.
    Wyobraźcie sobie, że ledwo oddychacie, wręcz się dusicie, a jeszcze musicie się z kimś szarpać w szkole.

    Najbardziej nie lubiłem jak spadł śnieg. Nie jest fajne kiedy siedzisz w szkole, widzisz to spadające białe gówno i wiesz, że koniec zajęć oznacza wyrok - grupa silniejszych koleżków tylko czeka żeby cię złapać i przypierdolić śniegiem w twarz, wsypać ci go w ubrania i buty.
    A potem powrót do domu ze łzami w oczach, w mokrych ubraniach do zimnego domu gdzie nawet się ogrzać nie możesz i nie ma co jeść. A na standardowe pytanie "co tam w szkole" odpowiadasz "normalnie", bo wystarczy ci że rodzice kłócą się między sobą i nie potrzebujesz dodatkowych wrażeń.

    No ale dla normików to super zabawa! Sanki! Narty! Lepienie bałwana!
    Chętnie bym tym kurwom pokazał sprawiedliwość.

    pokaż spoiler #feels #przegryw #sadstory #truestory #stulejacontent #depresja #dda #oswiadczenie
    pokaż całość

    źródło: superzabawa.jpg

  •  

    Hej Mirki i Mirabelki, chciałem Wam napisać małe #truestory które miało miejsce kilka dni temu ale wcześniej nie miałem czasu usiąść na spokojnie i ogarnąć kilku zdań. Przejdę może do rzeczy. Kilka dni temu odwiedziłem 3 łódzkie domy dziecka gdzie zawiozłem ubrania i zabawki po moich dwóch córkach z których ostatnio po prostu wyrosły a były w bardzo dobrym stanie oraz takie, które moja Żona odłożyła wcześniej bo nie miała komu wydać. Dlaczego byłem w trzech domach dziecka a nie jednym? Dlatego, że miałem rzeczy dla dzieci w zróżnicowanym wieku, okazało się, że w jednym domu dziecka są dzieci w wieku 0-2 w kolejnym najwięcej 3-4 latków a ostatnim dzieci od 5 roku wzwyż. Pierwszą konfrontację z rzeczywistością miałem w tym pierwszym domu dziecka gdzie wnosząc rzeczy zobaczyłem te maluchy na wspólnej sali w łóżeczkach ze szczebelkami i jedna z dziewczynek po prostu się do mnie uśmiechnęła i mi pomachała jak gdyby nigdy nic, no nie powiem trochę mnie to poraziło. Zrobiło mi się momentalnie smutno, przez głowę przeleciało mi z tysiąc myśli z analizą sensu życia, docenianiem tego co mają moje dzieci, co sam miałem jako dziecko no normalnie tornado jakby admin w serwerowni trzymając dżojstik zobaczył tańczącą w zbożu. Szybko stamtąd się musiałem jednak zawijać bo była pora "karmienia" i Panie grzecznie mnie przeprosiły. Dobra pojechałem do drugiego domu dziecka, tam przekazanie rzeczy poszło sprawnie i nie miałem kontaktu bezpośredniego z dziećmi. Jednak i tam natknąłem się na kolejną życiową historię. Otóż akurat był biologiczny ojciec w czasie odwiedzin u dziecka. Miałem okazję go zobaczyć i chwilę poobserwować. Gość grubo po 40-tsce, widać, że alkohol wypisał mu na twarzy jego historię jednak teraz był absolutnie trzeźwy, ubrany skromnie ale czysto, starał się też kulturalnie rozmawiać z jedną z Pań, z którą ustalał szczegóły następnego spotkania - widać było, że mu zależy - może się ogarnął i próbuje naprawić błędy? Nie wiem, nie dopytywałem tak to wyglądało. Jednak sytuacja w moim ostatnim punkcie podróży (trzecim domu dziecka) doprowadziła mnie do stanu głębokiego wzruszenia i rozbiła mnie na kawałki. Standardowo podjechałem pod dom dziecka, zagadałem z kierownictwem żeby od razu przejrzeli te rzeczy, które przywiozłem bo jeśli coś nie będzie im potrzebne to zawiozę do kolejnego ośrodka z dziećmi w podobnym wieku. Weszliśmy do pokoju jak się domyślam Pani kierownik gdzie wraz z drugą wychowawczynią zaczęliśmy wybierać rzeczy, które im się przydadzą. Miałem ze sobą również bardzo dużo tzw. markowych butów, które można powiedzieć nie nosiły nawet śladów użytkowania i w tym momencie pojawił się problem bo Panie nie były pewne czy pewna para butów będzie pasować na jedną z wychowanek więc niewiele myśląc po prostu ją zawołały. Mirki kiedy ta dziewczynka zobaczyła po co ją zawołały i zaczęła przymierzać te buty miała w oczach takie szczęście, ale takie wiecie takie szczere prawdziwe wyjątkowe jakie tylko dzieci mogą pokazać, że momentalnie mnie poraziło, wzruszyło, rozczuliło, huragan pozytywnych emocji z nutą goryczy bo ciągle gdzieś tam w głowie miałem to jak to dziecko już na starcie życia jest skrzywdzone. Podziękowała mi jakbym uchylił jej nieba tak samo jako kierownictwo placówki. Szybko się stamtąd ewakuowałem i w samochodzie normalnie popłakałem się jak dziecko, ja chłop ponad trzydziestoletni - ja pierdolę. Mogę Wam powiedzieć, że mam ogromną satysfakcję za każdym razem gdy komukolwiek pomagam ale tym razem po raz pierwszy tak na prawdę zobaczyłem ile moja pomoc może dać szczęścia...

    Warto pomagać (╥﹏╥)(⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Jeśli macie coś po swoich dzieciakach i nie brakuje Wam pieniędzy na nowe rzeczy rozważcie przekazanie tych rzeczy do domów dziecka w swojej okolicy.

    W załączniku zdjęcie bagażnika przed rozwiezieniem rzeczy...

    #czujedobrzeczlowiek #pomagajzwykopem #sadstory #oswiadczenie #dzieci #pomoc
    pokaż całość

  •  

    Ponad 10 lat na tym portalu, wchodzę prawie codziennie, odwiedzam mirko, czytam komenty przy znaleziskach, trochę pośmieszkuję (raczej słabo, tak 3/10) i czasem jak patrzę co się dzieje, to mi wydupia żyły na karku. Uwierzcie mi, że mam dużą tolerancję na chujowe treści. Naprawdę dużą. Jakikolwiek wartościowy content "zniknoł" i "zaginoł na zawsze". Na topie jest totalna patologia. I to nawet nie chodzi o danielmagical czy inne patościerwa. Patologia odpierdala się nawet pod normalnymi tagami odnośnie obecnych wydarzeń. Doszło do tego, że nie przeglądam mirko w miejscach publicznych. Nie mówię już znajomym, że "ostatnio na wykopie" bo ten serwis kojarzy się głównie źle. Często nawet bardzo źle. Czuję się tutaj jakbym był na ogólnopolskim forum debili. Po prostu wstyd się przyznać do swojej aktywności na tym portalu.

    To jest kurwa smutne. Ciekawe czy ludzie, którzy pracują w tej firmie czują podobny wstyd. Admini muszą przemielić, przeczytać i trzymać jakoś w ryzach to śmierdzące gówno które leje się z tego chlewu niczym wóda na weselu. Moderacja kasuje komentarze pod dyskusjami o niczym, a te które faktycznie zasługują na delete zostają i dają świadectwo spierdolenia tej społeczności.

    Oczywiście znajdą się wyjątki, tak jak wszędzie. Jeden na 50 wpisów w gorących jest cokolwiek wart, uczy czegoś lub faktycznie jest to coś o czym warto wiedzieć. Koleś który pisze o karuzelach vat. Ratownik/Ratowniczka. Jeszcze kiedyś był tu Listonosz, który teraz marnuje swój potencjał gdzie indziej. Szkoda mi, że tacy użytkownicy odeszli, lub (z pewnością) niedługo odejdą albo po prostu przestaną publikować.

    Jeszcze rok temu śmiałem się z określenia "portal ze śmiesznymi obrazkami". A teraz widzę jaka to smutna prawda.
    Żal mi kasować konto, bo trochę stażu tu mam. Ale nie widzę innego wyjścia, skoro po zbanowaniu 3 pato-tagów portal świeci pustkami w kategorii "dobra treść".

    #gorzkiezale #niepopularnaopinia #smutnazaba #sadstory i mocno #truestory i motzniej #patologia #patologiazewsi #patologiazmiasta
    pokaż całość

    •  

      @fredziol: Też lurkuję od wielu lat i zauważyłem trzy etapy spierdolenia na wykopie:

      Pierwsza fala: około 2011 rok, popularność korwina, hurr banda czworga durr, wysyp gimbusów z avatarami politycznymi i spam znaleziskami
      Druga fala: około 2014 i fala zamachów, niespotykany dotąd wysyp gimbusiarskich fakenewsów o imigrantach albo spam znaleziskami typu "hurr imigrant z senegalu wzioł apap noc w dzień jak tak można durr"
      Trzecia fala: 2017 i wysyp ścierwostreamerów, bardzo dużo nowych użytkowników, pół biedy jakby siedzieli w swoich tagach, a;e oni zaczęli udzielać się na całym mirko i zatruwać wykop swoim niedorozwojem mózgowym.
      pokaż całość

    •  

      @fredziol a gdzie poszedł postman?

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    Pamiętam, jak kilka lat temu przeczytałem wszystkie książki o Harrym Potterze i poszedłem na konkurs do miejskiej biblioteki. Wbijam tam pewny siebie, bo przecież wiem, że szkoła to Hogwart a Harrego miotła to kumulus czy tam nimbus - wiedza imo była potężna, nieskromnie. Moi konkurenci to same paskudne nastoletnie dziewoje. Siadam i czekam, przy okazji słyszę "Przeczytałam wszystkie części po 16 razy, a wczoraj wieczorem przekartkowałam jeszcze Księcia, bo cośtamchujwie mi wypadło z głowy". Pierdolenie - pomyślałem. Wjeżdża arkusz konkursowy, a tam pytania typu "Jakiego koloru były oczy zgredka?" "Co do picia zamówił profesor Flitwick w Trzech Miotłach na spotkaniu z Ministrem Magii?" "Jakiego koloru szatę miał na sobie Lokhart podczas wejścia do Komnaty Tajemnic?"
    No i niestety koniec marzeń o sukcesie, znałem odpowiedź może na 5% pytań, reszta to zgadywanki XDD Oddałem i spierdoliłem czym prędzej stamtąd, bo wstyd, ale pewnie zająłbym pierwsze miejsce w kategorii męskiej, gdyby takowa była. Nie wiedzieć czemu byłem jedynym męskim uczestnikiem ( ͡° ʖ̯ ͡°) Troche byłem smutek, ale trudno... przeliczyłem się i dostałem lekcję od życia, niby błaha sprawa, ale kubeł zimnej wody mimo wszystko.
    ps. teraz już do śmierci będę pamiętał, że oczy Zgredka były zielone jak żywopłot
    ps2. harri pota zjec guwno i zwal mi kutaz

    #niepasta #sadstory #coolstory #heheszki #chujstory i chyba #shitcontent (ง✿﹏✿)ง
    pokaż całość

  •  

    Mirki siedzę w kuchni w jednym z domów i ktoś tu kroi cebulę...

    Jeden starszy Pan (55+) przyjechał tu nie całe 2 tygodnie temu do pracy. Przez ten czas wszystko było w porządku jednak wczoraj wyrzucili go z pracy bo nie wyrabiał normy tego dnia.

    Mówił, że nie jest w stanie pracować i wraca do Polski. W przeciągu pół roku jego drugi wnuczek zmarł. Sam powiedział, że nie może już wysiedzieć i wraca tak czy siak.

    Bardzo uczciwy i prosty człowiek, bo pomimo tego że wisiał mi pieniądze i niewiele mu zostało (bo ledwo mu się wyjazd po 2tyg zwrócił) jednak obiecał zapłacić wszystko co zaległe. Tak mi się przykro zrobiło, że oddalem mu część kwoty by miał za co spokojnie wrócić.

    Myślałem że nie spotka mnie coś takiego, szczególnie że to druga śmierć wnuczka w przeciągu pół roku..

    Jak mi opowiadał o tym, jego oczy były całe we łzach (za co mocno mnie przepraszał), tak że od dnia poprzedniego nie mógł w pracy usiedzieć i na domiar złego z tego żalu aż sobie wiertłem palec rozwalił.

    Mocno podziękował że pozwoliłem mu zostać na jeszcze jedną noc tak by nie musiał po mieście w w nocy na zimnie chodzić - a dla mnie to było takie naturalne i nie wyobrażam sobie innej sytuacji (mimo iż nie raz gdy kogoś tak ratowalem potem obrywałem aferami).

    Niesamowity kontrast między ludźmi którzy dostają szansę i jej nie wykorzystują, lub palą za sobą mosty, oraz ludźmi którzy mimo jej braku nie dają rady przez brak sił, jednak do samego końca znoszą porażki z honorem. Czy to różnica między starym a młodym pokoleniem? Ciężko stwierdzić..

    Ten człowiek zdecydowanie do intelektualistów nie należy, ale podziwiam go za to, że ma zasady i potrafi okazać innym szacunek, chociaż samemu znajduje się w opłakanej sytuacji.

    #uk #emigracja #sorekabbey #zalesie #truestory #sadstory
    pokaż całość

    •  

      @WedrujacyNoca: Niekoniecznie. Ludzie się dostosowują do sytuacji. Wtedy mieli adrenalinę, pierwotną wolę przetrwania, jest wojna, mają dużo dzieci, musza robić co się da i to im dawało cel ich życiu. Może teraz gdyby nie czuli takiego zagrożenia, brak tego obciążenia w postaci dzieci i nadmiar możliwości to by prawie nic nie osiągnęli? Dawniej życie było prostsze, szuka pracy, idzie to pracy jaka się trafi i koniec. A teraz? często trzeba się przekwalifikowywać, prace bardziej skomplikowane, większe możliwości, większe ambicje, ale trudniej je osiągnąć. Najlepszy przykłąd Innuici - dawniej byli łowcami, mieszkali w igloo, walczyli o przetrwanie, to nadawało ich życiu sens, a teraz? dostali domy, technologie, praktycznie cywilizowany świat, ale odebrano im sens ich życia, teraz kazdy dzień jest dla nich nijaki, wiedza, ze i tak przeżyją i te kolejne dni nie dają im satysfakcji. Dlatego popadają w alkoholizm i popełniają samobójstwa. pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora wpisu

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Wiecie co się właśnie stało? Dzwoniła do mnie mama Marka Topora okazało się, że chłopak popełnił samobójstwo. Powiesił się, zostawił list pożegnalny, w którym napisał, że nie może znieść szykanowania go w internecie. Brawo! Mam nadzieję, że odpowiednie kroki zostaną podjęte, zostało już złożone zawiadomienie prokuratury. Czemu nie możecie normalnie pisać, komentować, rozmawiać tylko musicie szykanować najsłabszych? Nawet sobie nie wyobrażacie co ten chłopiec przeżywał - nie miał żadnych znajomych, był autystykiem i bał się wychodzić ze swojego hotelu. Jedyne co miał to internet, fanpage i brak szacunku do swoich klientów, a nawet to mu zabraliście.
    Nie pierwszy raz spotykam się z takim aktem przemocy w internecie. Dwa lata temu również mój znajomy z last.fm popełnił samobójstwo bo dużo ludzi w internecie się z niego śmiało, myślałem, że ten przypadek był wystarczająco nagłośniony, ale mylę się. Brawo wykopowe trolle, tak trzymać.

    pokaż spoiler #willakarpatia #pasta #heheszki #sadstory #pdk
    pokaż całość

    źródło: (,).png

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów