•  

    Typowy Seba jest typowy

    pokaż spoiler Przepraszam za źródło ale mnie rozbawiło ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    pokaż spoiler #heheszki #humorobrazkowy #humor #bekazpodludzi #sebizm

    źródło: 1234.jpg

    +: M.......u, T......r +9 innych
  •  

    Mirki, właśnie przeprowadziłam się na Nową Hutę i co krok mijam typowych maestrów Sebastianów. W mojej głowie zrodziło się pytanie, co zrobić gdy Seba zapyta mnie za jakim jestem klubem, a nie będzie miał na szyi szalika Wisły czy Cracovii? Jest jakiś oficjalny podział na dzielnice? A może różowych w ogóle nie tykają?
    #problemyrozowychpaskow #sebizm #sebixkurwix #nowahuta #krakow #wislakrakow #cracovia pokaż całość

  •  

    Chociaż na 5 minut poprawiłam sobie humor... #sebizm #patologia #heheszki chociaż tak na serio to dramat #karyna Biedne dzieciaki... Udostępniam bo dostępne w gazecie lokalnej oraz w necie.

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Kolega #sebixkurwix z #pracbaza czy słońce czy deszcz popierdala na #rower. Ale nie że sobie kupi, tylko z #veturilo. I zazwyczaj narzeka że nie ma sprawnych sztuk na stacji. Dzis przychodzi zadowolony i mowi że już sobie zarezerwował rower na powrót i pokazuje zadowolony odkręcone siodełko
    (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    #sebizm troche #bekazpodludzi i #heheszki
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Już jest! Kolejne bingo, tym razem z Grzegorzem Braun.
    Tak, wiemy, że bingo jest 5x5, ale te internetowe rządzą się swoimi prawami.

    Zobacz też - Stanisław Michalkiewicz Bingo

    #katolicyzm
    #heheszki
    #braun
    #4konserwy
    #humorobrazkowy
    #sebizm
    pokaż całość

    źródło: braunbingo.jpg

    +: T......r, iAmTS +20 innych
  •  

    Czołem towarzysze. Wrzuciłem tydzień temu bingo ze Stanisławem Michalkiewiczem. Jutro wrzucę z Braunem, ale brakuje mi paru haseł. Pomożecie?

    #4konserwy
    #sebizm

  •  

    Niech ktoś mi wytłumaczy - używając sensownych argumentów - NA CHUJ WAM TE SAMOCHODY, MIESZKAŃCY WIELKICH MIAST? Po co to komu? W czasach gdzie w takiej Warszawie dojedziesz WSZĘDZIE komunikacją miejską. Chcecie zrobić zakupy po pracy, to ładujecie się w te blaszane puszki dla Grażyn na 4 kołach i zadowoleni w godzinach szczytu przeciskacie się przez 3 ulice 3 godziny, bo tak zajebane jest wszystko po południu. Nie no, jasne! Musi być bagażnik, bo kurwa przecież robicie zakupy na 4 miesiące, bo żyjecie w Centrum Europy i tu wojna jest i jutro nie będzie i "Grażynko dziś kupimy te cięższe". To nie są czasy PRL, gdzie czegoś zabraknie z dnia na dzień, teraz to się zmieniło i jest rok 2018 i niejakim standardem jest, aby władza dbała o obywateli, również dziś władza dba. A więc tak, komunikacją miejską dojedziesz szybciej, taniej, BEZPIECZNIEJ po te zasrane zakupy, które i tak drugiego dnia uzupełnisz. Poznasz ludzi w komunikacji miejskiej, przecież ile małżeństw powstało dzięki takim Spotted:KM/SKM. Za samochód to możesz najwyżej papiery o rozwód składać, bo ktoś rozwali samochód a kredycik trzeba spłacać. Nie musisz martwić się o miejsce parkingowe pod sklepem. Nie mając samochodu w ogóle nie musisz martwić się o miejsce parkingowe! To co się odsebastiania w takim centrum to jest dramat kurwa... Czy wy - tfu - samochodziarze macie jakieś kompleksy? Każdy musi mieć samochód, Seby jeżdżą w Golfach, Hondach, BMW z rozjebanym rozrządem pamiętającym protesty Solidarności. Ale nie, UN MUSI MIEĆ samochód, bo to wstyd nie mieć, to jest przecież odzwierciedlenie mojej pozycji w stadzie, w tej plemiennej subkulturze kierowców. Plemiennej - bo potrafią stygmatyzować innych ludzi jak w jebanym średniowieczu, takie nowoczesne wy jesteśta. Niezwykle agresywni ludzi i sfrustrowani - nie daj Boże na światłach za późno ruszysz to już z mordą wyskoczy i trąbi. Niech Ci silnik zgaśnie przypadkiem przy ruszaniu, hoho!

    - Kurła, ja to się spieszę, moje życie jest ważniejsze, jak śmiesz w ogóle popełnił błąd kurła i silnik Ci zgasł, no kurwa zaraz wyjdę i Ci pierdolnę, albo przynajmniej zrobię awanturę, ja mam to wszystko nagrane swojom kamerom w HADE kurła i żaden sąd Cię nie wybruni, już Cie nie ma, wyjdę i zrobię Ci 5 minut awantury, bo zależy mi na tym, aby szybko dojechać do celu. Albo Cię wyprzedzę, kurła, a co! Cyk dwójeczka, zaraz spotkamy się na kolejnych światłach xD

    I ładują ten hajs w te blaszane badziewie, zawsze coś się psuje, te ubezpieczenia, jaką oni martyrologię uprawiają, no kurwa!

    - Chlip chlip kwiiik kwiiik kurła jakie to drogie wszystkie, gdyby tak było jak na zachodzie ooooooo, tam to majo pjeniondz. U nas nie ma.

    A najbardziej mnie wkurwia wśród - tfu, kurwa! - samochodziarzy, to że teraz w rodzinie muszą być 2 samochody! Oczywiście na kredyt, ludzie biorą kredyty na to gówno. I muszą być 2. I nie mają gdzie stawiać. W efekcie stawiają na chodnikach i z dwukierunkowej robi się jednokierunkowa. Musisz rozplanować jak przejedziesz, normalnie gra turowa. I wożą tylko siebie, bo zazwyczaj guwniaków nie ma. I z tego co widzę, to nie są jakieś słabe samochody, każdy pierdoli że kasy nie ma, roboty nie ma, ale kurła nowy Nissanik to jest, a jak! Wiele miast Europy Zachodniej - którą oni traktują jako EDEN - kombinuje pomału, jak odkorkować miasta i oczyścić powietrze, taki Paryż na ten przykład. Do miasta nie wjedzie Ci stary samochód. Nie wjedzie i koniec. W Holandii jeżdżą na rowerach - może dlatego nie ma tam spasionych Grażyn wożących dupy po kilo podwawelskiej, mimo że jarają zioło takie że na gastro to mogliby zjeść pół chłodni. Zaraz ktoś mi wyskoczy - że przecież trzeba dojeżdżać gdzieś do rodziny za miasto, kogoś odebrać... To jest dramat, ten argument to jest dramat. W czasach taksówek, uberów, pekaesów... To jest dramat... Nie będę tego komentować nawet.

    I róbcie co chcecie, obecnie to ja siedząc sobie elegancko w czystym tramwaju, czytając wspaniałą książkę lub słuchając muzyki, to ja patrzę się z pogardą na kierowców samochodów. I ktoś mi wytłumaczy po co komu problem, który nazywa się samochód? Szybciej do pracy dojedziesz, hahaha. Ale później wrócisz, baranie. Bo co? Bo ktoś lubi kręcić tym zasranym kółkiem? To niech se kupi grę, kierownicę i jeździ. I jeszcze ta nienawiść dla innych ludzi, samochodziarz najlepszy! Masz rower? O ty plebsie! Jesteś pieszym! Ale ja tobą gardzę! Samochodziarze... JESTEM WAŻNYM KIEROWCĄ! I ile wypadków tym blaszanym badziewiem powstaje, ilu ludzi ginie i traci życie, bo jakiś cymbał jechał za szybko, albo po kielichu. Ja tam nie jeżdżę samochodem i jak chcę, to mogę sobie walnąć 2 piwka na wieczór i nie martwić się, czy coś wydmucham.

    A najlepsi są samce alfa, podjedzie taki do swojego ziomka swoim samochodem, stoją oczywiście na zewnątrz, palą marlboraski, oczy zawieszone w samochód i muskają się delikatnie swoimi nabrzmiałymi kutasami:
    - NO, ja mam taki silnik, zobacz
    - O, ładnie, ale wiesz, może być awaryjny.
    - Hehe, 3000000000000000 km przejechałem i nic.
    - Nieźle, ja za to ostatnio felgi wymieniłem, patrz
    - O, nieźle, weź wyrzuć żonę z domu, to się pobolcujemy.
    - Benzyniakiom nie daję, sory mordo.

    I jeszcze te badawcze spojrzenia, gdy przechodzisz obok. Muszą widzieć, że TY widzisz ten super samochód xD TFU!

    #pasta #heheszki #sebizm #motoryzacja #samochody
    pokaż całość

  •  

    [USA, Hawthorne, 25/01/2018, 16:11 czasu lokalnego]

    Elon Musk osunął się na swój fotel, cały blady. Batalion lśniących ekranów plunął jaskrawymi barwami nagle, bez zapowiedzi. Po eksplozji czerń przejęła inicjatywę, doskonale oddając nastroje członków Brygady Specjalnej SpaceX Kontrolującej Lot. Była to bowiem kolejna próba wysłania ludzi na Marsa, która zakończyła się katastrofą i śmiercią załogi. Istotne jest to, że po ostatnich dwóch próbach (również nieudanych), rząd USA zaczął zaciskać kroplówkę finansową poprzez imadło niezadowolenia. SpaceX w tym momencie było tak bardzo zdewastowane…

    Zebranie kryzysowe. Napięta atmosfera nie sprzyja racjonalnemu myśleniu, ale Elon doskonale wiedział, że współpracownicy muszą otworzyć puszkę Pandory wypchaną emocjami i frustracją. On to wiedział i zezwalał na krzyki, obwinianie się wzajemnie, płacz. Wyprani z emocji pracownicy zaczęli na chłodno analizować sytuację. Ostatecznie podzielili się na dwie frakcje:

    „Twardogłowi” twierdzą, że należy próbować dalej, przy wykorzystaniu tych samych mechanizmów. Tylko nieco bardziej udoskonalonych. Przez takie podejście przemawiała po części troska o własne posadki, ilość zleceń itp.
    „Postępowcy” uważają, że projekt należy rozpocząć od nowa , całkowicie od nowa.

    Elon nie zdradzał po sobie, że fundusze są mocno nadwyrężone i delikatnie perswaduje, aby porzucić projekt kolonizacji Marsa „na jakiś czas, mając na uwadze fundamentalną reorganizację mechanizmów produkcyjnych i wizerunkowych, które są esencjonalne w kwestii dalszego rozwoju zdeterminowanych przez firmę gałęzi przemysłowo-ideowych”. W istocie – musiał zwolnić masę pracowników, a przy obecnym morale ekipy… oznaczało by to koniec SpaceX. W sali zapanowała absolutna cisza, w której dało się niemalże usłyszeć w miarę racjonalne myśli pracowników o zmianie miejsca pracy.

    Na konferencji prasowej sprawiał wrażenie takie, jakie sprawiał zawsze. Profesjonalista, racjonalista, elokwentny i merytoryczny. W istocie był na skraju wyczerpania nerwowego i finansowego. Po konferencji prasowej zamknął się w swoim biurze, w swojej świątyni. Katedrze Bożej Iskry. Zaczął zastanawiać się, gdzie popełnił błąd? Co poszło nie tak? W przypadku TAKIEGO UMYSŁU – należy spojrzeć na problem analitycznie, całościowo, od samych podstaw. Zaczął więc studiować historię astronomii, początki konstruowania rakiet w ogóle, oraz wiele innych. Nie trzeba się domyślać, iż posiadał elementarną wiedzę z tych elitarnych dziedzin nauki, jednak coś nie dawało mu spokoju. Czuł, że o czymś zapomniał…

    Czytał pedantycznie rozmaite opracowania. Te dotyczące niemieckich rakiet V1 i V2 używanych w czasie Drugiej Wojny Światowej, doprowadziły go krętą drogą do HAUNEBU. Było to określenie na rzekomą super-tajną broń niemiecką z czasów tejże wojny. Miał być to pojazd latający, o napędzie ANTYGRAWITACYJNYM, w kształcie dysku. Wymusił na sobie delikatne parsknięcie śmiechem, gdyż chciał zweryfikować, czy jego podświadomość uzna ten temat za warty studiowania. Śmiech był sztuczny i wymuszony, mięśnie brzucha odmówiły roli dyrygenta w satyrycznej orkiestrze, więc… może warto poczytać o tym? W towarzystwie desperacji zaczął szukać materiałów odnośnie Haunebu. Świat teorii spiskowych nie musi być poważny, ale może być inspirujący. Wszystko może być inspirujące, jeśli spojrzymy na to z odpowiedniej perspektywy. Tak więc Elon Musk zaczął czytać pół fachowe opracowania o tajnych projektach, skrywanych maszynach, nazistowskich bazach na Antarktydzie, kończąc na starożytnych kosmonautach. Mieli oni – starożytni kosmonauci - rzekomo odwiedzać naszą planetę w przeszłości, czego dowodzić mają np. hieroglify, lub same piramidy, oraz postęp technologiczny.

    Chłonął wiedzę w samotności, odcięty od świata niczym mnich. Czytając kolejny artykuł o starożytnych kosmonautach zauważył drobną wzmiankę o czymś dziwnym, niezrozumiałym. Chciał jedynie sprawdzić, CO TO JEST. Kopiuj, wklej, szukaj i…

    [Tydzień później, budynek Defence Intelligence Agency]

    W ciemnej, klaustrofobicznej sali szef DIA - Vincent Stewart - podirytowany, stanowczym głosem kieruje pytanie o charakterze wybitnie rozkazującym w kierunku Elona, a raczej jego tupetu.
    - JAK I PO CO 17 MILIONÓW DOLCÓW? Stawiam sprawę jasno – albo mówicie, czego chcecie. Albo nie mamy o czym mówić.
    Delegacja Elona w końcu musiała obnażyć prawdziwe intencje.
    - Elon jest mądrym człowiekiem, prawda Generale?
    - Niewykluczone. Nie mi to oceniać.
    - Otóż odkrył on sposób na kolonizację Marsa, jednak wymaga to pewnego rodzaju wyspecjalizowanej pomocy i jest to nieco skomplikowane.
    Elon zabiera głos.
    - Generale… My, kosmiczni zdobywcy, myślimy o Wielkich rzeczach i do Wielkich rzeczy odwołujemy się. W tym przypadku również chcemy odwołać się do Wielkiej rzeczy.
    - Do jakiej?
    - Bo chodzi o to, że Elon ostatnio ma jakieś probl…
    Przerwał, widocznie zażenowany doradca Elona. Nieskutecznie.
    - THE GREAT LECHISTAN. Mówi to Panu coś, Generale?
    - Brzmi jak nazwa jakiegoś projektu.
    - Nie do końca… Byli to pradawni Władcy Świata o których historia zapomniała. Nie tylko naszego świata! Skutecznie penetrowali przestrzeń kosmiczną.
    - Pierwsze słyszę. A gdzie oni niby żyli?
    - W zasadzie mieli cały świat pod swoim panowaniem, jednakże ich stolicą były tereny obecnej Polski.
    - Co ma do tego wywiad wojskowy? I 17 MILIONÓW BAKSÓW, JA CHCĘ WIEDZIEĆ!
    - Otóż, analizując wiele teorii i informacji w Internecie na temat THE GREAT LECHISTAN, wiem, że obecnie ich potomkami są tak zwane Sebiksy.
    - Sea pigs?
    - Nie, Se-biks. Jest to grupa ludzi w których żyłach płynie krew pradawnych Lechitów. Żyją oni w biedzie, ascetycznie niemalże, tak jakby byli na wiecznym wygnaniu. Zrzeszeni w plemiona. Zachowali jednak kroplę pradawnej Lechickiej spuścizny. Posiadają własny dialekt oraz folklorystyczny ubiór, a nawet styl walki. Tylko oni mogą odbudować THE GREAT LECHISTAN. W ten sposób skolonizujemy Marsa.
    - Rozumiem, że liczycie na wsparcie wywiadu w tej kwestii.
    - Nie do końca, Generale... To znaczy, jest to trochę bardziej skomplikowane. Otóż należy na terenie Polski przeprowadzić zamach stanu w wyniku którego rządy obejmą tak zwani RIGZowcy, czyli przewodnicy duchowni ostatnich Sebiksów. Prawdziwy, Lechicki Sebiks z Lechicką Krwią pójdzie tylko i wyłącznie za prawdziwymi liderami, to muszą być wybrańcy Sebizmu.
    - Kto dokładnie?
    - Nie chcę być nieskromny, ale ustaliłem kilka nazwisk, Generale!

    [Pół roku później]

    „The New York Times”:
    - Przesilenie polityczne w Polsce!

    „Die Welt”:
    - Ten skandal wywrócił życie polityczne w Europie Środkowej!

    wyborcza:
    - Wojsko na ulicach. Tak do władzy dochodzili naziści. ZOBACZ MEMY.

    NATO:
    - Jens Stoltenberg: Sytuacja jest napięta, apeluję do wszystkich stron konfliktu o pokojowe rozwiązanie sytuacji, NATO jest gotowe na każdą ewentualność, będziemy postępować w myśl wypracowanych mechanizmów.

    Wojsko dokonało puczu, władza ustępuje. Pod osłoną karabinów, luf czołgów i nocy ogłoszono skład nowego rządu, który ma zmienić konstytucję i ustrój państwa. Monarchia ma dać namiastkę Lechistanu. Elon zręcznie sterował całą sytuacją w porozumieniu z najlepszymi pracownikami wywiadu USA. Lechicki Program Kosmiczny zaczynał stawać się faktem. Nowa głowa Państwa, Król Janusz Korwin-Mikke, wdrążył w życie wolnorynkowe reformy przyczyniając się do odblokowania narodowego potencjału gospodarczego i likwidacji wszelkich form fiskalizmu. Pryszczate życiowe przegrywy z wykopu zyskały szansę na założenie firm produkujących promy kosmiczne, w przerwie między plusowaniem memów obrażających Papieża Jana Pawła Drugiego – a wszytko bez wizyty w urzędzie. Na wolnym rynku przetrwały najsilniejsze z tych firm, o największej wartości technologicznej. Król, Janusz Korwin-Mikke, wybrał firmę, której zlecił stworzenie Lechickiego Programu Astronautycznego. Gdy wszelkie zakulisowe zagrywki ucichły w imię formalności – pozostało jedynie ogłosić światu genezę i cele nowej kosmicznej krucjaty.

    [Konferencja prasowa]

    Król Lechickiej już Polski dzielnie kontrował wszystkie pytania na konferencji prasowej, gdzie ogłosił oficjalnie cele Lechickiego Programu Astronautycznego.
    - Bardzo proszę, pan z lewej!
    - Najjaśniejszy Królu, bo tu pada takie pytanie, ponieważ mocno krytykuje Król system sterowania wektorem ciągu w silnikach SpaceX. Tej zimy było takie badanie: w statku którego sygnatariusza kolonizatorzy najmniej baliby się o swoje życie? Pierwsze miejsce - SpaceX, drugie miejsce - NASA, trzecie - ROSKOSMOS, tam...
    - A nie było Lechickiego Programu Astronautycznego przypadkiem?
    - Nie, nie było Lechickiego Programu.
    - Nie było naszego programu - popatrz pan! No to może robiono przed Lechickim Programem...
    - No więc był, ale nie był w pierwszej trójce, Najjaśniejszy Królu! Jednak w tamtych silnikach funkcjonuje, jak to Król nazywa, ta wredna mieszanka tlenu i kerozyny RP-1. Trzech na stu kolonizatorów tylko boi się o swoje życie - to chyba nie jest tak dużo, prawda? Może jednak idźmy tą drogą, a nie silnikami Lechickimi, które mają poniżej 10 000 Kilo Niutonów siły ciągu przy starcie, co jest tragedią jakąś okrutną...
    - Proszę pana, spośród dwóch załóg kosmicznych, z których jedna kolonizuje Marsa, a druga siedzi na Księżycu, Ci pierwsi bardziej boją się o swoje turbopompy w silnikach, ale oni zwyciężają. Bo widzi Pan, celem lotów w kosmos nie jest kolonizacja Księżyca.
    - A co?
    - To ja przepraszam, nie będę zastępował pańskich astronautów. Kolonizatorzy mają swoje surowce, mają swoje paliwo, mają swoje zapasy i za to lecą w kosmos i kolonizują Marsa, a Pan chce tylko Księżyc. To niech pan sobie siedzi w komorze imersyjnej i bawi się dalej...
    - Mam nadzieję, że będę miał za co się bawić, Królu!
    - Proszę Pana, jak powiedział wybitny Lechistańczyk - na dnie kraterów uderzeniowych w rowie marsjańskim jest he-he-hematyt.
    - Super!
    - On tam jest bezpiecznie od milionów lat, i tworzy kryształki.
    - Wie Król co, ale dobre wychowanie tutaj musi zastąpić faktografia: no nie jest Król profesjonalnym astronautą.
    - Królu odniosłem wrażenie, że po raz pierwszy nie jest pan... jest Król któryś raz pytany, ale pierwszy raz widzę Króla wyprowadzonego z równowagi.
    - Ja nie jestem wyprowadzony z równowagi, proszę pana, tylko usiłowałem podkreślić dobitnie, że mnie brzydzą tego typu poglądy, że najważniejsze jest się dostać na Księżyc, celem kolonizacji nie jest bezpieczeństwo... Mnie uczono, za Hermaszewskiego to było, ale mnie uczono, że kto nie deorbituje, ten nie je, a was się uczy: zadokowany zawsze ubezpieczony – tfu!
    - POPROSZĘ KOLEJNE PYTANIE.
    - Najjaśniejszy Królu, jak wyglądały by dostawy surowców na czerwoną planetę, gdyby kolonizatorzy z sukcesem zaczęli by realizować wytyczne?
    - Czerwonym śmierć. Dotacje ZABIJAJĄ, a nie pomagają! Myśli Pan, ile dotacji dostał Henry Ford? Zero. Dlatego zrobił, to co zrobił i osiągnął sukces.
    - Rozumiem, chciałbym jeszcze zadać jedno pytanie waszej Królewskiej Mości. Kto miałby tam polecieć? Przecież trudno o odpowiednich kandydatów… Plan misji kolonizacyjnej jest gotowy, a brakuje najważniejszego – załogi!
    - I tu się Pan myli!

    [ Zakład Karny Warszawa – Białołęka]

    Sebastian, po swoim nacjonalistycznym epizodzie, trafił nieszczęśliwie w więzienne szpony. Dostał 2 lata bezwzględnej odsiadki za niezwykle skuteczne podpalenie siedziby znienawidzonej przez niego partii politycznej. Więzienie wymusiło na nim kombinatorstwo i życiową gimnastykę. Sebastian w głębi duszy był wrażliwym człowiekiem, posiadał mocno rozbudowane zdolności językowe, co w połączeniu z delikatnym przybrudzeniem poetyckiego stylu gwarą więzienną – dało mu szansę na skrócenie wyroku. Otóż Sebastian podjął się dość nietypowej pracy, gdyż został COACHEM w więzieniu, dla więźniów. Jego wystąpienia cieszyły się wielkim zainteresowaniem.

    WIĘZIENNY COACHING
    ZAPRASZA COACH SEBA, GODZINA 17:00 NO I CHUJ KURWA

    - Szanowni kurwa współwięźniowie! Frajerskie facjaty garują ze świadomością, iż wyrok to wieczna stagnacja. Że kurwa kwestią czasu jest, zanim opuszczą klawiszowe knieje bólu i nadziei. Otóż nie, kurwa! Każdy git, frajer, zaczep – kabluje swym jestestwem klawiszowi przeznaczenia, iż jego kwity życiowej odsiadki w kazamatach ludzkiego przypału , są niczym kiep kurwa, który dopala się każdej sekundy, niezależnie od długości wyroku. Wielu mnie pyta – Seba! Co mam robić? Moje JA jest rozdarte wewnętrznie, między przecweleniem mej duszy berłem dehumanizacji, a rypaniem jej w michę nieznośną gilotyną czasu i konsekwencji… Ja wtedy kurwa mu nawijam! Mordo! Musisz wyjść poza strefę spacerniaka! Twój wyrok łagodzący już na Ciebie czeka! Tylko musisz się po niego schylić! TAK! Schylić! Przecwelka czeka każdego grypsa i wierzcie mi… Czas, który tracimy tutaj bracia, jest kurwa sztywny niczym baton klawisza pałujący nas z przyczajki gdy dostajemy michę, bez osądu… bez wyroku… Bez człowieczeństwa i sprawiedliwości. Jednakże CZAS! Który możemy zyskać! Pomyślcie o nim kurwa na miękko, bez spiny! Twoja świadomość i dążenie do celu… do celu, nie do celi! Twoja świadomość musi wypłacić kurwa klapsa metafizycznej blokadzie, która bajeruje nas byciem świeżakiem z mydłem w płynie w Valhali prawilności . Niechaj psia pizda zniewolenia zacznie donosić na samarę zatracenia, moi kurwa współwięźniowie!

    Sebastian swoją pracą zdobył respekt wśród więźniów, jak i pracowników. Po jednym z wykładów na temat samo motywacji został niespodziewanie wezwany na tak zwane „widzenie”.

    - Sebastian. Masz gościa. Jazda.
    - Co? Ja z nikim przecież nie jeste…
    - Ruchy. Już.

    Na miejscu widzenia czekał już tajemniczy gość. Sebastian krokiem przepełnionym wątpliwością i zaskoczeniem, bardziej niż nadzieją, zmierzał w kierunku ubogiego stanowiska ze słuchawką i niewygodnym krzesłem uzbrojonym w pordzewiałe śruby i obnażonym brutalnie z farby. Usiadł powoli, taktycznie, by mieć czas spojrzeć z góry na tajemniczego gościa. Był to dość solidnie zbudowany mężczyzna w czarnym garniturze. Bardziej od jego drapieżnej brody biła po oczach czarna teczka, leżąca prostopadle wobec szyby, która dzieliła oba stanowiska. Siedzieli tak przez parę sekund patrząc na siebie badawczo. W pewnym momencie Sebastian stwierdził, że chce mieć to już za sobą, więc energicznie podjął słuchawkę, przyłożył do głowy i spytał:

    - Kim jesteś i czego chcesz?
    W ramach odpowiedzi na jego czaszkę frunął oleisty, gruby basowy głos o niemalże czysto erotycznej esencji i głębi.

    - Nazywam się Grzegorz Braun. Jestem niezależnym selekcjonerem. Nie należę do żadnej socjopatii. Nie wierzę w resocjalizację (bo za jej fasadą rządzą: chlanie, slumsy i noże). Jestem za teorią heliocentryczną (bo cenię wolność i jebać policję). Gagarin – to dla mnie pacierz. Traktat o Przestrzeni Kosmicznej – to zbrodnia. Warstwa ablacyjna – to podstawa. NIE dla promocji termicznej osłony. Skafandry – proste i niskie. Kara śmierci dla napromieniowanych i porzuconych. Sebiksy gospodarzami na własnym osiedlu! NIE dla psiarskich roszczeń. Dość finansowania straży miejskiej z budżetu. Prawo do posiadania Patriotyzmu należą się każdemu osadzonemu Sebiksowi. Astronauci – tu jest wasz złom! Jako selekcjoner - nigdy nie zrezygnuję ze stanu nieważkości. Nie wyprzedam Sebickich osiedli. Będę zabiegał o kolonizację Marsa, o szable husarskie dla każdego Seby. I o intronizację Sobieskiego. Doprowadzę:
    - do zmiany tolerancji wydychanego alkoholu za kółkiem
    - narkotyków
    - i stanu technicznego pojazdu
    - i do ekshumacji Seby z Ełku.
    Upomnę się o RIGCZ zlewaczonych i prawilność prawilnych. Dość eksperymentów na Sebiksach.
    Na 20515 rocznicę chrztu Wielkiej Lechii wybierz Patologię i Sebizm.
    Przejdź na moją stronę wu wu wu fejsbuk.pl/sebizm.

    - Ta!? Ale że jak? Pan jest jak NASA?
    - Nie sposób… Kategoryzować mnie. Mianem… ORGANIZACJI! Która to… W istocie. Jest efektem - …
    Post-neo-euro…SOWIECKIEJ. Propagandy! Na której odpowiedzialność za… DEWASTACJĘ. DEWASTACJĘ… tak! Kultury. Rraz Tradycji, przez Duże Te pisane. Europejskiej, ciąży właśnie na niej. Nie sposób. Nie sposób tak. Kategoryzować! Moją osobę. Należę do Lechickiego Programu Kosmicznego. Intergalaktyczna bezpieka, ubecja.
    - Ale że co? To teraz jest coś lepszego, niż NASA?
    - NASA… oj w istocie! Zaprawdę jest to Fabryka Szajstwa! Lechicki! Program Astronautyczny. Będący! Sebistyczną Grupą Rekonstrukcji Historycznej Lechii. Jest szansą, na… UMO-CARSTWOWIENIE! Pozycji Polski! Na arenie międzynarodowej, proszę Pana, względem… POST-NEO…TALMUDYCZNO-EURO-SOWIECKIEJ rewolucji. Rewolucji. Rewolucji z nadania lóż wolnomularskich. Eurokołchoźniczo-wolnomularskich lóż masońsko-presowieckich.
    - Dlaczego Pan przychodzi z tym do mnie?
    - Lechicka… Legenda! Rycerzy Seba… Jasno i klarownie wskazuje. PANA. Jako tego, który… Wielką i Błogosławioną Lechię! WySZARPIE! Z… Imadła GEOSTRATEGICZNEGO! W którym to, jak Pan sobie zdaje z tego sprawę doskonale, nasz KRAJ! I NASZ NARÓD! Znajduje się nieprzerwanie! Od czasów prowokacji brytyjskich, Judeo-amerykańskich, post-judeo-euro-amerykańskich i amerykaństwo-neo-judeo-post-eurokołchoźniczych.
    - I co mam teraz robić? Przecież mam wyrok!
    - Proszę Pana, proszę Pana… wychodzi Pan. Za kaucją! Jest Pan, jak rycerz Yedi, czysty, uwolniony z zarzutów. Wychodzi Pan TERAZ ze mną do… CENTRUM SZKOLENIA LECHICKICH KOLONIZATORÓW. Pana Współlechici… Już czekają na Sebę, na tego LIDERA!

    [Centrum Szkolenia Lechickich Kolonizatorów]

    Hala była ogromna, to trzeba przyznać, jednak cały pluton rozmaitych urządzeń elektromechanicznych i komputerów niwelował ironicznie jej rozmach. Na środku głównego segmentu stały dwie osoby w szeregu, ustawione na baczność. Nie bez powodu, gdyż naprzeciwko nich stał ON. Człowiek odpowiedzialny za szkolenie kolonizatorów. Sebastian, odprowadzony do wejścia hali przez Grzegorza, był teraz zdany na siebie. Szkolenie odbywało się pod okiem prawdziwego profesjonalisty i twardego gościa, który nie przebierał w słowach i środkach. Dołączył do grupy i w ramach wyczuwanej w powietrzu dyscypliny – stanął na baczność i tępo zawiesił wzrok przed siebie naśladując pozostałych. Zamiast „Cześć/Witam/Dzień dobry” usłyszał:
    - Piękny kurwa jesteś, piękny!
    - Dzień dobry, jestem Sebastian i przyszedłem tu, bo Pan Grzegorz był u mnie w więzieniu i wtedy powiedział, że muszę tutaj przyjść, bo inacz…
    - Morda tam, kurwa.
    Sebastian już znał swoje miejsce w szeregu. Zatęsknił za więzieniem. Na tęsknotę nie miał zbyt wiele czasu, gdyż trener zabrał głos.
    - Wynik testu przeciążeniowego załogi LPA, to jest jakaś porażka…
    Testy przeciążeniowe nie odbywały się w tzw. „wirówce”, gdzie człowiek był poddawany próbie. Lechickie testy odbywały się w maszynie zwanej „Podsebnik”. Była to ogromna maszyna przystosowana do zajęcia pozycji słowiańskich przysiadów, w której to poddawany próbie Sebiks, miał zachować równowagę w trakcie gwałtownego wznoszenia Podsebnika i jego opadania. Taką próbę może przejść jedynie prawdziwy Seba.

    - To jest dramat kurwa. To jest dramat, że w tym szkoleniowym ośrodku, w tym ośrodku w którym Seby kurwa nie były w stanie nieważkości, że Zbigniewa Stonogę przeszkolono, że ten człowiek ma 118 lotów kolonizujących, że te sondowe KURWY! Powtarzam sondowe KURWY! Sondowe KURWY tego astronautę ścigały po przestrzeni kosmicznej i po latach świetlnych odpuszczały…
    Te słowa odzwierciedlały jego autorytet i rolę samca Alfa.
    - Brak grawitacji, żywność w tubkach będą wam kurwa odbierały smak życia, wy kurwa piloci. Narodowi Polscy piloci…
    Sebastian musiał przejść wszystkie testy, gdyż tak mówiła stara, pradawna Lechicka przepowiednia.
    Dzień za dniem zdobywał doświadczenie oraz pokorę. Morderczy trening, aż do dnia lotu…

    [Lot na Marsa]

    - Tu wieża kontroli startu i lotu. Jak mnie słyszycie Sebki?
    - No elo, jest git.
    - Czy wszystkie systemy sprawne?
    - No kurwa!
    - Wykonać generalny przegląd kombinezonów.
    - Nie ma lipy mordo.
    - Startujemy za 10.9.8.7.6.5.4.3.2.1.
    - Pełna pizdaaaaaaa!
    Tak oto Drużyna Sebów znalazła się w przestrzeni kosmicznej.
    Lot przebiegał sprawie, do czasu…
    - Hjuston, mamy problem.
    - No elo, tu Hjuston, jaki masz kurwa problem?
    - Czarna dziura… pojawiła się… nie wiem skąd! I JAK!
    - Seba, uspokój się. Podaj bieżące parametry.
    - Nie mogę. Czarna Dziura zaczyna nas zasysać!
    W tym momencie Stonoga przejmuje inicjatywę, instruując Sebów.
    - WYPIERDALAJ ZA HORYZONT ZDARZEŃ! RAZ, KURWA!
    Niestety było już za późno. Statek Sebeon-1 został zassany przez czarną dziurę.

    [CZĘŚĆ DRUGA]

    Sebastian był nieco zaskoczony reakcją, a właściwie brakiem jakiejkolwiek reakcji ze strony swojej ekipy. Nikt nie przywitał jego kosmicznej delegacji, niby wszystko było po staremu, ale w tym momencie spostrzegł kierowcę taksówki. W zasadzie była to dorożka… Z tą różnicą, że była ciągnięta przez CZŁOWIEKA z napisem UBER na tabliczce trzymanej w zębach. Kierowca dorożki nie szczędził jej batów.
    - O chuj. Wylądowałem w równoległym wszechświecie, w równoległej rzeczywistości..

    (koniec części pierwszej)

    #pasta #tworczoscwlasna #elonmusk #neuropa #4konserwy #sebizm #heheszki
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów