•  

    Co wy wiecie o #januszebiznesu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Moja matka uparła się, że musi zdobyć jakiś w-hui-drogi kosmetyk więc zrobiła objazd po wszystkich galeriach handlowych w Warszawie, prosząc w Douglasach i Sephorach o próbkę tego drogiego gówna.

    Co się odjebało to nawet nie wiem xD

    Wróciła do domu z pierdyliardem pudełeczek w każdym po kilka kropel tego szajsu. Z moich wyliczeń wyszło, że ZA DARMO* zdobyła równowartość pełnego produktu za kilka stów xD

    pokaż spoiler *nie liczę kosztów transportu który był cieniem w porównaniu z normalną ceną tego przepłaconego mazidła


    #cebuladeals #sekretykuzniara #januszebiznesu #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    jest możliwość złożenia się w kilka osób na dziwkę na roksie?
    Po chuj mam kupować 60 min za 200 zł skoro pewnie i tak dłużej niż 1 minutę nie wytrzymam xD
    znajdzie się tu ok. 50 osób takich jak ja, które chciałyby się złożyć na jakąś panienkę?
    wtedy wyjdzie ok. 4 zł na osobę xD
    #roksa #pytanie #sekretykuzniara #nsfw #divyzwykopem pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Kieszonkowiec Jankiel wstąpił do synagogi pomodlić się. Z przyzwyczajenia jednak ukradł rabinowi zegarek.
    - Powiedz mi, Jankielu - zagadnął go rabin - Coś tam ostatnio nagrzeszył?
    - Ukradłem zegarek dobremu człowiekowi. Chcesz, rabbi, to ci go oddam.
    - Nie. Trzeba go zwrócić temu, do kogo należy.
    - A jeśli on go nie chce?
    - W takim wypadku zachowaj go i już się tym nie przejmuj.

    #suchar #heheszki #sekretykuzniara
    pokaż całość

    •  

      Infolinia PKP Intercity S.A.: Przez internet można zakupić jeden bilet dla maksymalnie 6 osób. Osoby, które chcą zająć cały przedział muszą zakupić normalne bilety na miejsca wolne. Jeżeli bilety będą kupione według oferty 100% - dzieci do 4 lat, wówczas są nieważne. Konduktor wtedy wystawia bilety według ceny bazowej.

    •  

      Zauważ jak będziesz jechał pociągiem przepełnionym, że konduktorzy mają długopisem popisane dłonie ( ͡° ͜ʖ ͡°) gdzieś na nadgarstku czy ręku liczby typu 7/34 - miejsce wolne w wagonie nr 7 miejsce 34.

      @gumpa_bobi: i żodyn do tej pory nie wpadł na to żeby jakiś notatniczek przy sobie nosić? Jacyś głupi ci konduktorzy ( ͡º ͜ʖ͡º)

    • więcej komentarzy (37)

  •  

    Jeżeli chcecie zjeść darmowego burgera w Mcdonalds, a nie macie kuponów robicie tak:
    - zamawiacie normalnie gratisowego burgera
    - przy płaceniu twierdzicie, że przepraszacie ale pomyliliście się i kupon jest już nieaktywny
    - miły sprzedawca informuje was, że nic się nie stało i burger jest już nabity
    - mimo wszystko otrzymujecie darmowego burgera

    Sprawdzone już kilkukrotnie i działa ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #mcdonalds #cebuladeals #sekretykuzniara
    pokaż całość

  •  

    co jakiś czas przeglądam swoje plusiki i cofam w tych #rozdajo gdzie nie wygrałem. #sekretykuzniara ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    Jak podróżować w pustym przedziale (lub bez grubasa obok) za 8zł/0zł?

    System internetowy sprzedaży biletów PKP Intercity nie weryfikuje czy mamy uprawnienie do zniżek i/lub dzieci podczas zakupu biletów. Można nakupować biletów z miejscówkami dla dzieci (100% zniżki) i dla żołnierzy (78% zniżki) w przedziale którym podróżujemy. Jak ktoś jest wybitnie bezczelny może w czasie podróży przekazać dodatkowy bilet konduktorowi mówiąc, że te osoby nie jadą i dostać zwrot pieniędzy.

    #cebuladeals #sekretykuzniara #pkp
    pokaż całość

  •  

    Hipokryzja wykopu. Kuźniar zwraca fotelik do wallmaru korzystając ze swoich praw - podłe godne pożałowania zachowanie. Niby może, ale niesmak pozostaje, bo to nadużywanie praw konsumenta. Zwykła ludzka przyzwoitość to podpowiada

    Gość robi aferę o brak napisów na koniec filmu. Robi problemy zmęczonym pracownikom swoją roszczeniowością, żąda zwrotu pieniędzy i nakręca publiczne afery- podłe zachowanie i nadużywanie praw? Nie, skądże to bojownik praw konsumenta. Chwała mu. Zwykła ludzka przyzwoitość nie ma znaczenia w tym przypadku. A pracownicy to bydło co ma płacone więc ma zacisnąć zęby i robić swoje. Pomylili się to trzeba ich teraz zniszczyć. Na pewno chcieli po złości panu miłośnikowi napisów odebrać jego przyjemność. Jedynie zwrot całej sumy za film zwróci mu honor. Napisy już utraciły swoj pierwotny smak

    #multikino #afera #hipokryzja #gownoburza #janusze #cebula #sekretykuzniara
    pokaż całość

  •  
    b.............8

    +52

    jest możliwość złożenia się w kilka osób na lekarza specjalistę ?
    Po chuj mam kupować wizytę za 200 zł skoro pewnie i tak dłużej niż 2 minuty tam nie będę .
    znajdzie się tu ok. 50 osób takich jak ja, które chciałyby się złożyć na szybką wizytę u specjalisty ?
    wtedy wyjdzie ok. 8 zł na osobę xD
    #lekarz #pytanie #sekretykuzniara

  •  

    jest możliwość złożenia się w kilka osób na dziwkę na roksie?
    Po chuj mam kupować 60 min za 200 zł skoro pewnie i tak dłużej niż 1 minutę nie wytrzymam xD
    znajdzie się tu ok. 50 osób takich jak ja, które chciałyby się złożyć na jakąś panienkę?
    wtedy wyjdzie ok. 4 zł na osobę xD
    #roksa #pytanie #sekretykuzniara #nsfw

    źródło: i.warosu.org

    +: Freakz, m....c +1122 innych
  •  

    #sekretykuzniara #cebuladeals widziałem właśnie największe cebulari na świecie: dziadek stał przy cebuli na wagę w lidlu i przed zapakowaniem do siateczki obierał ją palcami z łupin!

  •  
    h.......................e

    +8

    chodzę na różne konferencje naukowe na uniwerku bo jest za darmo kawa i ciastka
    #gownowpis #sekretykuzniara

  •  

    Jak zdobyć w Ryanairze miejsc premium zupełnie za darmo?

    Uwaga: metoda działa jedynie jeśli na jednej rezerwacji leci więcej niż jedna osoba

    Miejsca premium czyli miejsca tuż przy przednim wyjściu lub wyjściach ewakuacyjnych oznaczają dużo dodatkowej przestrzeni na nogi. Można je wykupić już od 48 PLN/os/lot, jednak czy nie da się zrobić czegoś by dostać je za darmo?
    Oczywiście że tak, Ryanair pozwala na bezpłatną odprawę na 4 dni przed wylotem. Wtedy także jeśli nie wybierzemy miejsc system przydzieli je nam losowo. Czyżby zupełnie losowo? Niekoniecznie, na podstawie własnej obserwacji stwierdziłem, że Ryanair przydziela miejsca (o ile nie są wykupione) na podstawie prostego algorytmu który utrzymuje zadany środek ciężkości samolotu w ramach konstrukcyjnego limitu (tzw Weight & Balance). Znajomy pilot stwierdził, że "Ryanair nie zrobił nic, na czym by nie zrobił choć funta" i ma rację, dobry przydział miejsc pozwala zaoszczędzić czas podczas załadunku na braku konieczności przesadzania pasażerów.
    Ale jaka jest ta kolejność przydziału miejsc? Wg moich obserwacji wygląda tak:
    33, 20, 19, 22, 15, 24, 12, 26, 10, 28, 8, 30, 18, 21, 14, 23, 11, 25, 9, 27, 29, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1, 17, 16, 31, 32
    Wielokrotnie testowane, zawsze działa.
    Ale skąd mam wiedzieć że to już czas, że teraz dostanę miejsce premium? Nic prostszego, czekamy z odprawą do ostatniego lub przedostatniego dnia, wtedy też próbujemy "wykupić" miejsca - patrzymy które rzędy są wolne. Jeśli są to już tylko rzędy premium to możemy śmiało pozwolić przydzielić sobie miejsca losowe ;)

    Rozkład miejsc i ich opis: https://www.seatguru.com/airlines/Ryanair/Ryanair_Boeing_737-800.php

    #urlopzlukaszem #ryanair #boeing #737-800 #cebuladeals #sekretykuzniara
    pokaż całość

    źródło: static1.money.pl

  •  

    A w Polsce Janusze by autem podjeżdżały z workiem butelek i karma dla pupila na tydzień by była #januszebiznesu #sekretykuzniara #takaprawda

    +: z....6, daaniel121 +330 innych
  •  

    #pastaoheniu. Poznałem go późnym latem, na targach w Niemczech. Siedzę sobie od rana i czytam prasę, bo klientów tyle co chuj napłakał. Stoisko znajomego. Jakoś tak dałem się wkręcić w pomoc. Biznes ceramiczny, konkretnie doniczkowy. Każdy narzeka jak prawdziwy cebulak, że z roku na rok coraz gorzej. A ja generalnie mam to w dupie, bo nie moja branża. Do tego wkruwiony jestem na maksa, bo przez cztery dni ustawiałem stoisko z jakimś Albańczykiem, który tylko bał się szefa, który sprezentował mu ten life trip do Niemiec. Niby taka zacna nagroda, bo Albańczyk nigdy w Reichu nie był. A w Polsce pracuje u niego przy recyklingu opon. Cały dzień wpierdala opony do pieca, które zmieniają się w olej. Jak go pierwszy raz zobaczyłem to natychmiast przypomniał mi się Franek Dolas z okrętowej kotłowni. Czarny od sadzy, tylko białe gałki i zęby. Ciągle jebany biegał i krzyczał. A ponieważ słyszałem już, że taki piec potrafi całkiem konkretnie wyjebać w powietrze to ta jego paniczna bieganina sprawiała, że pragnąłem szybko opuścić to miejsce. Tak czy inaczej prezent kurwa dostał jak szlachetną paczkę, przed odpakowaniem. Fakt był zjarany tymi Niemcami jak pies na sukę z cieczką, ale i tak chuja widział, bo tylko halę na targach i samochody w korku do hotelu. Ten szef, nazwijmy go Janusz, to całkiem cwany w trąbę był. Mój znajomy, quasi kumpel od roku. Powiedział mi, że jadę tylko nadzorować budowę stoiska targowego. Nie odmówiłem. Nadzorować, pomyślałem co mi tam dopilnuję, żeby wszystko było jak należy. Pytam się zatem didżeja Albana pierwszego dnia gdzie ma plan, rysunki, zdjęcia. A on gały na mnie wyjebał i mordę zrobił tylko zdziwioną: jaki plan, ja nic nie wiem. No i się zaczęło układanie puzzli bez obrazka. Kurwa nigdy nie nakląłem się tak jak wtedy. Do tego szef tego Albany przyjechał trzeciego dnia i rozczarowany był, że mało zrobione, myślał, że będzie gotowe i takie tam. Jeszcze takiego focha zrobił jak różowypasek po ślubie. No tak mi kurwa jeszcze nikt jak on wtedy ciśnienia nie podniósł. Żyłki mi na pysku wyszły jak Pudzianowi kable po treningu. Dałem mu do zrozumieia, że w dupie mam taką organizację. Miało być sześciu ludzi był jeden, sorry jeszcze było dwóch kierowców. Przez chwilę. Przyjechali, mieli pomóc, ale szybko się zwinęli, bo na pace mieli skrzynkę piwa i konkretne wieczorowe plany z nią związane. Drę pyska, że kurwa jak miałem złożyć to gówniane stoisko bez planów. Pytam go po jaki chuj złożył je przed targami na hali w Polsce skoro nawet nie zrobił zdjęć? A on jakby nigdy nic wyjął flaszkę i się najebał z tymi co przyjechał. No i chuj. Tym samym wkurw towarzyszył mi do końca dnia. I tak siedzę na tych targach i obcinam. Za mną po sam dach, na regałach dwa tysiące doniczek z Polski, a pod stołem i w szafkach ze 20-30 półlitrówek. Jak utykali te flaszki to tłumaczyli, że klienci z Rosji przyjadą na negocjacje. A już kurwa myślałem, że Kwaśniewski przyjedzie na wizytację, ale ni chuja oprócz Ruskich to z VIPów zapowiedziany został tylko Heniu. Przyszedł na nasze stoisko taki jakoś drugiego dnia, po południu. tl;dr Polak, który wyemigrował 40 lat temu, taki pod sześćdziesiątkę, lekko siwe włosy. Mówiący słabo po polsku. Za towarzysza miał rdzennego Niemca. Na pierwszy rzut oka to wyglądał na kata z Oświęcimia. Na imię miał jakoś tak Uwe, czy inny Klaus, nie pamiętam, ale później się kurwa dowiedziałem, że to osobisty szofer Henia, który wpierdala tylko sznycle panierowane. Wiedziałem od Janusza, że ten Heniu chce mu odstąpić doniczkowy biznes w Niemczech, a wiadomo jak biznes, to kasa, jak kasa to tajemnica. Nie zdziwiłem się zatem jak Janusz odciągnął Henia na bok i zaczęli tajemniczo, szeptem ustalać jakieś detale. Generalnie to sprawiali wrażenie jakby sprawa dotyczyła mikrofilmów z technologią broni elektromagnetycznej, a nie doniczek kurwa ceramicznych. Na targach jak na targach chodzą ludzie i kręcą się po stoiskach, no bo raczej po to są targi, ale im wyraźnie przeszkadzali, musieli przerywać, zmieniać miejsce, wkurwieni z lekka. Nawet mi się ta nerwowość udzieliła i sam zacząłem się rozglądać i oceniać, który krawaciarz może być z Mossadu, albo z CIA. Dla zabicia czasu uciąłem sobie pogawędkę z Wernerem, o (!) bo tak ten niemiecki kutas od sznycli miał na imię. Ale rozmowny nie był, pomyślałem, że może był smutny. Pewnie dlatego, że na hali same hot-dogi i bockwursty, żadnych sznycli. No i wóda, litry wódy. Skończyli. Wołają mnie. Kurdegofelek - pomyślałem - szczyt G3 się rozpoczyna. No i ten mój kumpel mówi, że to jest Henio i on jest w Niemczech lokalnym królem doniczek ceramicznych w drugim gatunku. Nie bardzo zakumałem, ale przytakiwałem, że wszystko czaję. Pomyślałem zajebista persona, jeszcze żadnego króla w życiu nie poznałem. A dodam, że ten mój kumpel Janusz to sobie już w głowie ułożył, że ja będę jeździł po Niemczech i sprzedawał te doniczki. Jako kurwa akwizytor, czy coś w tym stylu, bo znam niemiecki. Od razu się zblokowałem. Nidoczekanie twoje Januszu! Więc ściskam grabę temu Heniowi i co pacze: ten jebaniec nie ma dolnych zębów. Sorry miał małe stadko w ilości cztery sztuki po lewej stronie. Przetrzymałem mu w tym zapatrzeniu rękę jak Obama sponsorowi na wiecu wyborczym i się Heniulek jorgnął, że nie ogarniam jego dolnej szczęki. Zaczyna tłumaczyć tą swoją zgermanizowaną polszczyzną z podhalańskim akcentem, że na dole nie ma zębów, bo mu wyjebali pod implanty. Jebany na momencie przekuł biedę w uzębieniu na bogactwo, bo wiadomo, że w Niemczech implanty kosztują majątek. Z ulgą łyknąłem ten komentarz, bo już podejrzewałem, że z tego rekina to bardziej glonojad jest. Wtedy jeszcze nie przeczuwałem, że to pirania. Siadamy w trójkę do stołu, jeden bez tych dolnych zębów, drugi z porcelanowym hollywoodzkim mostem w kolorze arktycznego śniegu i ja. Kurwa czułem się jak w poczekalni u dentysty. Chłopaki nachylają głowy i ściszonym głosem zaczynają rozmowę. Tak jakby pracownik Janusza, siedzący obok przy drugim stoliku tylko przyjechał tutaj, żeby przechwycić ten biznes. W skrócie dowiedziałem się, że Henio jest już stary, zmęczony i nie chce mu się jeździć, dlatego właśnie odsprzedaje Januszowi ten biznes z klientami za jedyne trzy kawałki euro. Kurwa transakcja roku, tylko patrzeć jak w Forbesie na okładce wylądują. Już widzę te zdjęcie bezzębnego rekina i Janusza biznesu na tle ściany z kolorowych doniczek. No ale chuj ci od Atlasa też pierwszy klej kręcili w betoniarce w garażu, więc nie przesądzam. Heniulek zaczął zachwalać biznes, że zajebisty i w miesiąc można wyciągnąć na jednym samochodzie nawet z sześć koła euro. To się pytam niemieckiego Rockefellera dlaczego sprzedaje taki dobry biznes? Nawet się nie zmarszczył tylko natychmiast wyjaśnił, że już mu się nie chce, a poza tym to zainwestował grubszą kasę w browar na Ukrainie, czeka na rendity i trochę nie ma czasu. Pomijając brakujące zęby siedział przede mną pełną gębą światowiec. Ale nic, nie ma podstaw, żeby nie wierzyć. I to był kurwa BŁĄD, bo Heniu, vel Henry, vel Heinrich, vel Król Doniczek, vel Król Kasyn, vel Ukraiński Piwowar itp był, jest i będzie PATOLOGICZNYM KŁAMCĄ. I o tym w zasadzie jest ta pasta. Sorry za wstęp, ale musiałem Henia wprowadzić w nią delikatnie, bo gwałtowny kontakt z nim to niczym spotkanie tupolewa z brzozą. Katastrofa. Spotykałem w życiu różnych kłamców i bajkopisarzy, Konrada z dwoma zegarkami na rękach, co znał osobiście Kulczyka, Włodzimierza, który po kryzysie na Cyprze przejął rynek surowców na Bałkanach, Zbysia co wkrótce postawi fabrykę chińskich opon w Polsce, ale tymczasem jeździ TIRem, Jarosława co ma trzysta spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, Jacka co dzięki znajomości z afroamerykanami miał zostać Ministrem Kultury i Rozrywki w Gambii (gdzie kurwa jest Gambia?), Sławka, który na 100% pomnoży Twoje pieniądze w Szwajcarii i wielu, wielu innych większych lub mniejszych oszołomów i kłamców. Ale nawet gdybym jak doktor Frankenstein skonstruował z nich wszystkich jednego megakłamcę, to ten mógłby co najwyżej buty pucować Heniowi, bo Henio-Kłamca może być tylko jeden. I jest i kurwa musiał stanąć na mojej drodze tak jakbym miał magnes na taką patologię. A tak jest zawsze. Kurwa idę do sklepu. Stoją żule, menele, zajęci sobą śmierdziele, opierdalają winko, ale nie kurwa jak pojawiam się ja to dysputy milkną i już widzę jak zapierdala w moją stronę delegat: kierowniku daj na bułkę, nie bendem ściemniał na flaszkę. Nożeszkurwamać! Rozumiem, że w Polsce mogła zadziałać statystyka, ale takie sytuacje miałem podczas każdego wyjazdu na Litwę, do Niemiec, czy innego kraju. Gdzie się kurwa pojawię to zaraz wyrastają jak pleśń na tygodniowym chlebie i bach, kurwa „poratuj kierowniku”. Może to choroba, nawet kiedyś spytałem lekarza, czy ze mną coś nie tak. A on nawet nie oderwał wzroku od ekranu komputera, pewnie łapiduch pierdolony pasjansa układał i ogólnie do końca wizyty nie spojrzał na mnie, bo on kaszel leczył, a nie psychikę. Pogodziłem się z tym, że przyciągam wybiórczo kłamców i chuj, i koniec, i kropka. Ta świadomość własnej ułomności niestety nie uchroniła mnie przed Heniem. Wjebał się w moje życie na kilka miesięcy zanim się zorientowałem i prawda dotarła do mojej głupiej pały. Targi się skończyły i na szczęście do zwijania tego bajzlu było już siedem osób, więc poszło sprawnie i bez specjalnego wkurwa. Po załadowaniu na samochód ekipa pojechała do Polski, natomiast ja z Januszem udałem się na drugie spotkanie z królem. Tym razem do fabryki doniczek w Kartoflandii. Po dotarciu na miejsce on już na nas czekał. Dojechał pociągiem. Koszty podróży do zwrotu. Skórzana pedałówka pod pachą. Pomyślałem, będzie gruby biznes, saszeta na kasiorę jest. No ale ten mój kumpel to Janusz, więc Henio i tak musiał czekać na kasę. Spotkanie, graba, witam, dzień dobry i takie tam kurtuazyjne pierdolenie. Chłopaki jak zwykle odeszli na bok, no bo ktoś mógłby usłyszeć gadkę. A kto wie? Mogli przecież rozmawiać o przejęciu rynku uranu, a Owsiak jak wszyscy wiedzą czuwa, bo mógłby interesu z Czeczenami nie ubić. Wówczas myślałem, że to ten mój kumpel tak na dyskrecję napiera, dzisiaj wiem, że nie on. Pogadali i poszli, a ja zostałem jak kierowca dyrektora zjednoczenia pod bramą, no ale chuj tam biznes poważny wymaga poświęceń. Zajarałem fajka, czekam. Oparłem się o maskę i paczę, a te rekiny zapierdalają raz z hali do biura, potem z biura do magazynu i tak w kółko. Potem stanęli pogadali i kurwa znowu maraton. Normalnie Benny Hill Show. Zacząłem sobie dla rozrywki mrugać powiekami i miałem timelapsa live. Zrobiłem sobie takie jednoosobowe kino samochodowe. Po godzinie przyszli, jebaniutcy mimo tego biegu wypoczęci, pewnie perspektywa i pewność nieuniknionego zarobku tak ich nakręciła. Wspólnie udaliśmy się na dalsze biznesowe rozmowy do kawiarnio-baru w niemieckim sklepie spożywczym Lidl. Jeszcze wtedy myślałem, że to z braku wyboru, z wygody, żeby nie szukać hotelu udaliśmy się w to zacne miejsce, do sklepu spożywczego. Pomyślałem, że w sumie normalka. Nie takie rzeczy widziałem. Ale Heniu zawsze kiedy płacił, niby przy okazji, a tak na serio wybierał najtańsze opcje. Przykrywał je oczywiście filozofią w stylu to tani, ale kultowy bar, tutaj z samochodu sprzedają najlepsze kurczaki na świecie, na tego kebaba przylatuje raz w tygodniu Obama z USA. Kiedyś jechaliśmy autostradą, a on tu zjedź. Patrzę zajechaliśmy do kasyna z automatami. Wchodzę za Heniem, a on wrzucił sobie do automatu 1 euro i ustawił stawkę na 5 centów. Automat kręci, a Heniu poszedł do darmowego baru wychlał 3 kawy, wypił sok, zjadł 3 tosty. Automat przerobił to jedno euro, wyszliśmy i pojechaliśmy dalej. Jest #cebulapatent i #sekretykuzniara, czy nie? Nie ważne. Zasiedliśmy w tym Lidlu do stolika, a Henio zamówił kawę dla wszystkich. Jak się okazało, Janusz umówił się z nim na pięćset euro za przekazanie kontaktu do fabryki doniczek w drugim gatunku, więc poleciał do bankomatu i wyjął czterysta, i januszuje: „a tam Heniu stówkę później, później, czy to problem? Nie, nie.” Tak siedzimy i rozmawiamy, Henio przy okazji opowiada dla rozrywki o tym jak to kupił browar od syndyka w Niemczech wraz z recepturami na piwo i przetransportował go na Ukrainę. Na razie była próbna seria piwa, ale już zainwestował 60 tysięcy ełro i wkrótce będzie miał rendity. Kurwa wciąż te rendity i rendity. Rendity znaczy zyski, taka emerytura. Tak siedzę na przeciwko niego i patrzę, a on tak z lekka napierdala łbem na boki. Początki Parkinsona. Ludzka rzecz. Heniu później mi powiedział, że bierze 24 tabletki każdego dnia, a jak zapomni to dzieją się z nim różne rzeczy. Zapomina, dyszy, kaszle, zawiesza się jak android. W trakcie rozmowy chwalił się, że handluje też drogimi zegarkami Rolexami i pokazywał w telefonie zdjęcia robione ziemniakiem. Gość lvl 60- i tak spoko, że kuma smartfona. Żesz ja kurwa wtedy nie czułem, że on tymi swoimi historiami wykuwał w naszych mózgach swój wizerunek człowieka sukcesu, bogacza, który wszystko czego się dotkanie zamienia w złoto. Henio znany europejski kolekcjoner drogich zegarków. No właśnie, z tymi Rolexami to jest historia jak z komiksowego plakatu na posterunku policji. Opowiedział mi ją kilka miesięcy później jego znajomy handlarz ciuchami z Pakistanu. Henio przyprowadził do niego swojego kolegę, który chciał pożyczyć 500 euro. Przedstawił go jako porządnego gościa, któremu trzeba pomóc. Ale był problem, bo ten handlarz z zasady nie pożycza kasy. Pewnie dlatego ma. Kasę ma, ale siły, żeby oprzeć się urokowi i presji Henia jebanemu już nie wystarczyło. Więc dla spokoju ducha w końcu przyjął w depozyt drogiego Rolexa, który to został oszacowany przez Henia Kolekcjonera na grube tysiące euro. Nadszedł czas zwrotu i co? Kolega Henia przyszedł dopożyczyć jeszcze siedem stówek obiecując zwrot całości za miesiąc. Przecież zostawił mu jako gwarancję zegarek wart 30 tyś euro. Klasyka gatunku. Po trzech miesiącach wyczekiwania łatwowierny Pakistańczyk dowiedział się, że ten Rolex jest bezcenny, znaczy gówno warty. Henio nie wiedział, że się dowiedziałem. Dlatego dalej opowiadał mi o swojej kolekcji „oryginalnych” Rolexów zjarany jak Minister Gliński przejmujący kolekcję Czartoryskich. Nawet jebany poprosił mnie czy bym mu nie sprzedał w Polsce jakiegoś za 20-30 tysi ełro :) To bym się dopiero na minę wpierdolił, wziąłbym podróbkę, a musiał zwrócić oryginał. Niech chuj strzeli tego popaprańca. Z tym browarem to też historia z serii Archiwum X. Mulder i Scully mieliby pełne ręce roboty. Mój różowypasek mówi, że nie mam nosa do ludzi. No nie mam. Choć nawet jakbym miał to z takim mistrzem jak Henio nie miałem żadnych szans. To tak jakbym chciał chińskim wykrywaczem metalu odnaleźć kapselek Tymbarka zakopany 10 metrów pod ziemią. No way. Potrafił jebany takie poboczne, z pozoru nie istotne wątki zarzucić, że sam sobie tworzyłem fikcyjny świat. Jakby DiCaprio wziął Henia za reżysera do Incepcji to zeszliby nie do trzeciego tylko do 20 poziomu, kurwa co ja pierdolę(!) jeszcze by schodzili, bo Heniu tworzy światy na poczekaniu - taki ma łeb jak sklep. Jak to kiedyś Albańczyk powiedział łeb jak sklep Carrefour. Taka sytuacja na przykład. Jedziemy samochodem, Henio na fotelu pasażera z przodu. Dzwoni jego znajomy. Słyszę jak Henio nawija: „teraz nie mogę, jestem na dworcu w Hannoverze, będę, poczekaj…(przerwa).. planowana godzina przyjazdu to 18:49, wykąpię się i przyjadę na spotkanie”. Wszystko zmyślone w czasie rzeczywistym, bez zająknięcia, jakby czytał z kartki. I to wszystko przy świadkach. Bez wahania. Bez krępacji. Taki kurwa miszcz. No, ale chuj wracam do browaru. Pierwszy raz wspomniał o nim na targach, potem na spotkaniu w fabryce. Zrobił grunt, solidny fundament pod swoją historię. Bo jak Heniu kłamał to kłamał perfekcyjnie. Tyle, że zapominał co i komu kłamał, przez tego chuja Parkinsona chyba. Tak wyszło, że dużo z nim potem podróżowałem, więc raczył mnie swoimi opowieściami jak Bogusław Wołoszański miłośnika historii II wojny światowej. Zdobył moją atencję, złapałem robaczka, a Heniu tylko zaciął haczyk. Na początku muszę wyjaśnić, że Heniu to rozwodnik, który ponownie ożenił się z ukraińską artystką. Poznał w berlińskim muzeum pergamońskim. Konserwator sztuki. Prawda? Nie wiem. Fakt, że baba jest w internecie i rzeczywiście maluje obrazy. Bo w opowieściach Henia zawsze jest ziarenko prawdy. Wziął z nią ślub na Ukrainie, pojechał na tydzień, został pół roku. Taki east adventure. Gości na wesele przybyło tak z tysiąc. Heniu sam ich nie liczył, ale to tak na oko, bo prezentów ślubnych był cały namiot. Jednym słowem - grubo, ale jak na milionera przystało - prawilnie. Na Ukrainie poznał różnych znanych ludzi, między innymi Kliczkę, z którym bawił się na Sylwestra na statku w Kijowie. Bo muszę dodać, że Heniu był kiedyś znanym w Niemczech bokserem, miszczem regionu, czy coś. Nie zdziwiłem się zatem, że zna Tigera, no bo przecież wiadomo, że jak są z jednego kraju dwaj bokserzy to muszą się znać. Ja tam analitykiem sportu nie jestem, ale wiem, że każdy bokser ma nos płaski jak schabowy w szpitalu, a nos Henia jest normalny, krótko mówiąc taki jakiś nie bokserski. Więc pytam go dlaczego wszyscy bokserzy mają rozkurwiony nos, a on ma normalną, zdrową kichawkę. I co na to miszcz pierwszego kroku? Natychmiastowa odpowiedź: byłem bardzo dobry technicznie, nikt mnie nie trafił. Dziękuję. I co? Nic. To się nazywa perfekcyjnie zamknięty wątek. Na poparcie miał jeszcze gotową opowieść z Ukrainy. Obok domu jego teścia mieszkała patologiczna rodziny, znaczy stary pijak lał żonę przy dzieciach. No i kiedyś Heniu patrzy, a tu jego teść wzburzony wpada do domu, wyciąga z szafy dubeltówkę i z okrzykiem „ja ubiju jewo” wybiegł z chałupy. Heniu za nim. A ten z lekka najebany wycelował i jeb wystrzelił w kierunku sąsiada. Lekko go ranił w ramię, a sąsiad z siekierą w amoku dawaj na Henia i teścia. No i Heniu jak na boksera przystało zakurwił mu serię: hak, korpus, hak, prosty, korpus i kończący podbródkowy. Dwumetrowy drab padł nietomny. Heniu mi mówi: „dostał tak w cylinder, że byłem pewien, że go zabiłem”. Ale przeżył, przyjechało pogotowie, zabrali go i po problemie. Potem Heniu zachował się jak milioner, no bo był nim przecież, kupił więc tym dzieciakom różne rzeczy, telewizor, pralkę, lodówkę. Pewnie wszystko używane, albo wyłudzone. Taka sytuacja. Więc jak mi powiedział, że zna Kliczkę i Tigera to mój urobiony mózg zakwalifikował ten fakt jako wielce prawdopodobny. Byłem też świadkiem jak rozmawiał po rosyjsku z jakimś niby swoim pracownikiem na Ukrainie. No wszystko było jak należy. Łyknąłem więc i ten browar jak żul Amarenę pod sklepem. Przecież skoro zna Kliczkę to i mógł spokojnie inwestować na Ukrainie. Pytałem go czy się nie bał, tyle przecież słyszałem o wyjebanych w powietrze Polakach, że biznes na Ukrainie kojarzy mi się z chodzeniem po polu minowym bez wykrywacza. Henio jednak wyjaśnił, że to nie jest jego pierwsza inwestycja w tym regionie. Osiem lat temu włożył 20.000 USD w sklep spożywczy i przez 6 lat otrzymywał co miesiąc słynne rendity w wysokości 1-2.000 USD. Było pięknie do momentu, aż w mieście pojawiła się sieciówka i zabiła lokalny biznes w tym sklep Henia. Dlatego nie miał problemu z podjęciem decyzji i wszedł w ten browar. Za wspólnika miał Walutnika, czyli takiego ukraińskiego cinkciarza. Dla każdego nawet ciężko kojarzącego Seby Ukraina + cinkciarz + biznes = mega sztos. Wspólasy stwierdzili, że na Ukrainie zawsze będzie spożycie alkoholu, więc piwo - jeszcze do tego niemieckie - będzie się sprzedawało jak karpie na święta w Tesco. Heniu rozpoczął więc poszukiwania instalacji w Niemczech. No i znalazł prywatny browar w upadłości. Zapytałem jak się nazywał. Natychmiastowa odpowiedź: Warstein, tylko nie myl z wielkim Warsteinerem. Chyba go zaskoczyłem swoim szybkim pytaniem i zdążył tylko lekko zmienić nazwę największego browaru w Niemczech. Nie muszę pisać, że taki browar nigdy nie istniał. Ale Henio bez mrugnięcia okiem kontynuuje. Incepcja poziom drugi: „Odszukałem właściciela i umówiłem się z nim w hotelu. Na spotkaniu zapytałem ile chce za instalację i receptury. No, a on, że 80 tyś euro, a ja mu na to, że dam połowę tej sumy”. Chuj mnie tak szybko zakręcił, że nie skojarzyłem, że browaru w upadłości nie mógł mu sprzedać właściciel tylko syndyk. Henio dalej: „No i ten właściciel był z synem, co rozjebał cały majątek, i ten syn się zgodził, ale stary mówi, że to majątek kilku pokoleń. No to ja mu mówię, że tego już nie ma i, że ma przemyśleć moją propozycję i ma czas do rana.” No kurwa filmowe story w stylu ocean eleven. Jebany gdzieś podpatrzył w telewizorze i powiela. Finał taki, że stary się zgodził, Heniu wypłacił kasę i przejął browar. No, a potem to już z górki: przyjechały tiry z ukraińskimi tablicami, browar rozkręcono i przetransportowano na Ukrainę. W tym kocioł do warzenia piwa. Henio wynajął kilku niemieckich fachowców, żeby pojechali złożyć ten browar do kupy. Kurwa słuchałem go jak opowieści o amerykańskim milionerze, który kupił zamek we Francji, zdemontował i wybudował go na nowo w Kalifornii. American dream. Po dwóch miesiącach zaczęło się zamykanie tematu. Ten fikcyjny piwowar ciągle narzekał, że coś ten browar nie idzie, że ciągle tylko wysyła tam pieniądze. Raz nawet w jakimś centrum handlowym wziął ode mnie 300 euro, bo mu zabrakło do przelewu. Wziął i zniknął. Niby poszedł do Western Union, a tak na bank to poszedł gdzieś na fajkę, poczekał pół godziny i wrócił narzekając, że opłaty wysokie w chuj w tym WU, a kasę zadekował w gaciach, albo skarpecie. W końcu dzwoni po kilku tygodniach i mówi, że na Ukrainie dramat z tym browarem, że musi jechać, bo jest awaria kotła i nic nie idzie, każdy olewa. Umówiłem się z nim na dworcu w Berlinie, że go odbiorę jak będzie wracał ze wschodu. O ósmej rano. No i przyjechałem, a że trochę wcześniej to zacząłem się krzątać po dworcu. Pacze na przyjazdy, a tam ni chuja, żaden pociąg z Ukrainy nie przybywa, myślę może jedzie z przesiadką i będzie pociąg z Polski, ale też ni chuja nic nie ma. Stoję jak ten baran, a tu nagle cud. Pociągu niet, a Heniu owszem jest. Musiał zakłamany kacap przyjechać z domu i na żadnej jebanej Ukrainie nie był, tak jak kurwa nie posiada tam żadnego browaru. Ale Heniu dalej mi snuje opowieść, że w browarze był sabotaż (!), jeden z pracowników rozjebał siekierą (!) miedziany kocioł do ważenia piwa i teraz jest chujnia. Naprawić go można tylko w Kijowie, ale kocioł wymaga specjalnego transportu. Jakieś gabaryty czy chuj wie co, tyle tylko, że ten patologiczny kłamca słowem wcześniej nie wspomniał, że był problem z transportem kotła z Niemiec na Ukrainę. I mówi mi, że w ogóle to ten Walutnik się nie interesuje tym, że zatrudnili jakąś dwudziestoletnią laskę do biura i pewnie ją tylko ruchają i jeszcze dyrektora, co ma garnitur z lat sześćdziesiątych. A później to już jest masakra, Heniu pobił tego dyrektora, jako były bokser to oczywiście nie miał z tym problemu. Jak sam powiedział „pan dyrektor dostał w cylinder”, czyli w ryj. Wspólnik Walutnik ma same długi i ma w dupie browar. No to ja się go pytam, a gdzie ten browar jest? No to on, że w hali tysiąc metrów kwadratowych, bo to mini browar i nie wymaga dużej obsługi. A ja ciągnę temat i pytam, no ale przecież to są koszty, jakieś umowy najmu itp. Więc Henio buduje trzeci lvl incepcji i okazuje się, że za halę nic nie płacą, bo to pustostan po jakiejś fabryce, dziury w dachu i tylko co miesiąc 500 dolców za ochronę bierze lokalny mafiozo Misza, prywatnie kuzyn drugiej żony Henia. No to mówię jak ten Misza taki gangster i w dodatku rodzina to niech zrobi z tym Walutnikiem porządek. Incepcja ciąg dalszy. Oczywiście Heniu już rozmawiał z Miszą na ten temat i okazało się, że ten Walutnik dogadał się z mafią z Kijowa, a Misza działa lokalnie i za krótki jest. I co? Nie jest Heniu miszczem zamykania wątków? Jak nie jak tak. Z ciekawości tylko zapytałem i co teraz z tym browarem, z kasą? A były już piwowar, a w zasadzie niedoszły rzekł: „Muszę się pogodzić z tą stratą, ale mam jeszcze inne możliwości, bo zainwestowałem 20.000 euro w kasynie w Kazachstanie u starego znajomego, jeszcze z czasów kasyna… i z Kazachstanu dostaję co miesiąc rendity do 1.500 euro z zysku.” Tutaj zrobię przerwę, bo cassino case to klucz do całej tej historii. Otóż Henio był w latach osiemdziesiątych znanym właścicielem kasyna na najsłynniejszym placu w Amsterdamie. Oczywiście sam tak o sobie mówi i przytacza mi dziesiątki szczegółów z tego okresu, żebym broń Boże nie nabrał wątpliwości, że to kłamstwo. Przygodę z kasynami zaczął od tego, że jego stary przyjaciel-mentor spotkał go przypadkowo i zapytał czy ma zajęcie. No kurwa jasne! Szedł sobie ulicą patrzy Heniu i pomyślał: „O Heniu, zaproponuję mu pracę”. Kiedy usłyszał, że nie ma to dał mu ot tak kilka tysięcy marek i zaoferował pracę w swoim kasynie w Amsterdamie. Heniu skorzystał z okazji, kupił smoking, czy jakiś kurwa inny odjebany Anzug, nowe lakierki i pojechał. Po krótkim czasie pracy, szef dostrzegł w nim potencjał i Henio obsługiwał już tylko najlepszych gości. W ekspresowym tempie od kręcenia ruletą przeszedł na stanowisko szefa sali i generalnie został szefem. Dobrze zarabiał. Ba! Jak sam mówił w tym czasie zarabiał kupę szmalu. I tak odkładał z tej kupy drugą kupę, bo Henio zawsze chciał mieć swoje kasyno. No i uzbierał tyle, że zaprosił do spółki dwóch innych diuków hazardu i tak powstało najzajebstsze z najzajebistszych kasyn w historii Holandii. Kasyno na jakimś najbardziej znanym placu w Amsterdamie. Jak opowiadał mi o tym kasynie to jarał się jak stos inkwizycji. Ile to kasy nie zainwestował. Escobar ze swoimi kontenerami pieniędzy to przy Heniu dostawca pizzy. Neon za 30 tyś guldenów, czynsz 25 tyś guldenów, obsługa z ochroną 200 tyś guldenów, itp. Uśmiałem się jak opowiadał mi o angielskich „kurpierkach”, bo Heniu jest taki pocieszny i śmiesznie przekręcał polskie słowa. Krupier to kurpier, Holender to Holenderczyk. No i napierdala mi podczas kolejnej podróży jak to te kurpierki z Anglii, bo tam były szkoły kurpierek, próbowały go oszukiwać, brały kokę i bzykały się z obsługą. Mówił, że jako szef sprawdzał im pokoje i takiego syfu jeszcze w życiu nie widział jak te angielskie kurpierki robiły, gacie na stolikach, pizza na dywanie. Do tego te suki kradły żetony, przyklejały na gumę pod stoły, wrzucały na podwieszany sufit w kiblach i wynosiły w gaciach, cyckach. Oczywiście „nie takie numery z Heniem”, wszystko wiedział, choć jak sam mówił pobłażliwym tonem króla, czasem przymykał swoje szefowskie oko na te procedery. Kurwa Henryk III Szczodrobliwy. Kasyno obsługiwało też kilka pirackich telewizji i stacji radiowych, gdzie zostawiał majątek na reklamę kasyna. Jak powiedziałby menel Bonzo: Ogunie to Heniu miał łep do łeklamy. Raz w miesiącu gracze mogli np. wygrać nowy średniej klasy samochód, jakaś włoska marka. To było nowatorskie podejście w branży hazardowej i tylko dzięki temu obroty kasyna wzrosły trzykrotnie i zarobki też. Bo Henryk I Ruleta zarabiał tygodniowo ok. 40 tyś guldenów, czyli na dzisiejsze pieniundze jakieś 100 tyś złotych. Nie muszę chyba tłumaczyć, że skoro zarabiał jak król to i żył jak na króla przystało. Oczywiście jego rodzina również prowadziła królewskie życie. Tu nadszedł czas na przedstawienie jego pierwszej żony. Małgorzatę poznał w samolocie i od razu się zakochał. On podróżował do Polski, a ona była stewardeską (słowotwórstwo Henia) LOTu. Teraz tak sobie myślę, że może ona była jego pierwszą ofiarą, hmm. W każdym bądź razie odmówiła mu podania adresu, a w owych czasach nie było jeszcze komórek. Głupia gęś myślała, że go zniechęci. Henio jak sobie coś wbije do pały to ciężko jest go powstrzymać, wiem co piszę, bo zablokowałem go już we wszystkich komunikatorach i telefonach, a jebany i tak dalej napierdala z innych numerów. Więc Henio wziął się spiął i pojechał do biura LOTu i tam podstępem wyciągnął jej adres. Widzę tą scenę oczami wyobraźni, jak kurwa z Misia, Ochucki z dwoma kilogramami kiełbasy w biurze na lotnisku. Tak czy inaczej zastawił sidła i ona w nie wpadła. Jak trafiła do Niemiec - nie powiedział, w końcu wzięli ślub i Małgorzata zmieniła się w Margaret i została żoną Króla Hazardu. Na początku kupili, oczywiście bardzo drogi, penthouse, a później dom w zajebiście ekskluzywnej i mega drogiej dzielnicy. Ich sąsiadem był nie kto inny jak Heinrich Deichmann inny król, ten od butów. Heniu, żeby go uwiarygodnić powiedział, że wówczas to jeszcze nie był tak bogaty, a to gówno prawda, bo Deichmanny to rodzinna firma istniejąca ponad 100 lat. Kiedyś wieczorem Heniu mnie zabrał do tej dzielnicy. Powiedział, że chce mi pokazać swój dawny dom. No i pojechałem. Wieczór, mgła, lekko dżdży deszczyk, atmosfera jak z horroru. Osiedle domków jednorodzinnych, fakt żadne ogórki. Ja kurwa na tych polskich blachach jak jakiś rabuś kręcę się, bo Heniu jest pilotem, może nie wziął tabletek i wszystkiego nie pamięta. W końcu docieramy. Stań. Idziemy. Weszliśmy w jakąś aleję, a tam stoi bliźniak. Heniu mówi, że ktoś podzielił, on miał cały ten dom, z tyłu basen. Widzę, że Heniowi łza się kręci ze wzruszenia. Zacząłem się martwić, że mi w tę mgłę zejdzie na zawał, bo jeden już miał. Kurwa też nadzwyczajna historia, śmigłowiec, śmierć, reanimacja, reinkarnacja. Musiał sobie jebany sam wkręcić i wmówić, że to był jego dom, bo faktycznie miał drzwi z brązu, a Heniu mi wcześniej mówił, że zamówił drzwi z tego szlachetnego kruszca za 25 tyś marek. No chuj tam, otarł łzy i zawiozłem go do kochanki. Kochanki, której nigdy nie widziałem na oczy, bo kurwa istnieje tylko w wyobraźni Henia. To mało. Heniu ma z nią nie istniejącą córkę, z którą bawi się konikami Ponny. Ta kochanka jest mu potrzebna jedynie jako alibi, że Heniu jest grubas i utrzymuje żonę z dwójką dzieci, kochankę z dzieckiem, dwa domy itp. I znowu perfekcja w zamykaniu wątku. Żona nie wie o kochance, kochanka wie o żonie, ogólnie tajemnica mimo, że „mieszkają” kilka kilometrów od siebie. Ale co zapytasz? No nie zapytasz, bo to prywatne sprawy, więc pozostaje Ci podziwiać jaki to z Henia Atlas i jakie gigantyczne koszty na swoich barkach dźwiga. I wtedy jak Ci z auta ginie 50 euro to nawet do pały nie bierzesz, że to Heniu mógł Ci podpierdolić, nie? Taki kurwa bogacz, no nie. No ale wróćmy do czasów kasyna. Królowa Margaret kupowała zatem tylko to co najlepsze, podróżowała z dwójką dzieci i czasem mężem, jak nie pilnował kasyna. Banknoty leciały jak deszcz z nieba, więc cały świat stanął otworem. Jak podasz kurwa nazwę jakiejś pipidówki w Afryce Zachodniej, dajmy na to długość i szerokość geograficzną szałasu na pustyni to gwarantuję, że Heniu tam był. Cejrowski musiałby żyć 1500 lat, żeby odwiedzić te wszystkie miejscówki. Tak czy inaczej dotarłem do momentu, w którym Heniu bezapelacyjnie należał już do śmietanki towarzyskiej, regionalnego establishmentu, miał wpływ na środowisko, krótko mówiąc był znany i liczył się. Były lata osiemdziesiąte. Heniu nie wiedział co robić z kasą więc pakował w skrytki bankowe w rodzinnym mieście. Inwestował w sklepy, restauracje. Na przykład dał jednemu Turkowi 40 kawałków i miał 25% udziałów w sklepie z odzieżą. Byłem tam z nim. Faktycznie wszyscy go znali. Sklep z dupy, ale Henio zapewnił mnie, że kiedyś to było centrum odzieżowe świata. Teraz syryjska rodzina przerabia i dopasowuje tam garnitury, a na wieszakach same podróbki. Heniu zabawia mnie historyjką jak kiedyś tu przyszedł po kasę, hahaha, a tu nagle wpada gość z pistoletem i grozi jego wspólnikowi, że go zabije. Chodziło o to, że ten Turas ruchał jego siostrą bez ślubu. No i gdyby nie Heniu to na bank byłby trupem, ale on wstał, nic się nie bał, zagadał niedoszłego mordercę i bach go w cylinder. Jeden precyzyjny cios wystarczył. Normalka. Tak czy inaczej wszędzie inwestował i podróżował jak Tony Halik: Malediwy, Floryda, Las Vegas oczywiście itp. W kasynie nauczył się rozpoznawać ludzi, ich charaktery. Henio psycholog miał wszystkich rozkminionych. Pilota z KLM, pierwszoligowego piłkarza, jego managera, znudzone milionerki, drobnych graczy słowem wszystkich. Opowiadał jak to przychodził dyrektor banku i w końcu przejebał ze 100 tysiaków, Heniu dla jego dobra odmówił mu kredytu, ale on się uparł i pojechał do banku, wziął kasę klientów ze skarbca i ją też do rana przejebał. Heniu w porywie dobroci zamówił mu taxi, ekskluzywną kurwę za 2 kawałki i pokój w hotelu. Później przeczytał w gazecie, że ten bankowiec się powiesił. Westchnął wtedy, zapalił fajeczkę i takim smutnym głosem powiedział mi, że to była ciemna strona tej branży. Aaa jeszcze zrobili zrzutkę ze wspólasami i dali żonie tego bankowca 50 tysi. Bo Heniu ma wielkie serce. Taki pijar. Później opowiedział mi tę samą historię tyle, że jej bohaterem nie był już dyrektor banku tylko znany holenderski psychiatra i była afera w gazetach. Musiał się zresetować jebany w międzyczasie. A ten pilot KLM to był zawodnik. Przystojny, przychodził zawsze w mundurze i stawiał 2-3 tysiaki. Ciągle wygrywał. Heniu jeszcze się trząsł jak to opowiadał. „No, namawiałem go, żeby grał wyżej, dalej, chciałem mu dać kredyt” -ni chuja pilot odporny był na perswazję najlepszego w Amsterdamie znawcę ludzkich umysłów. W końcu kiedyś jednak chwycił haczyk i przejebał 70 tyś. Musiał, bo nikt jeszcze z Heniem nigdy nie wygrał. Sielanka trwała ładnych parę lat. Ruleta się kręciła, a kasa płynęła. Do momentu, aż pojawiła się, jak na dobry kryminalny film przystało, mafia. Jugosłowiańska mafia. Tradycyjnie zaproponowali swoje usługi ochroniarskie za jedyne 20 kawałków tygodniowo. Nieustraszony Henio odpowiedział emisariuszowi tej mafii, że ma już security team i tu przedstawił byłego mistrza judo. Na marginesie poznałem go i sprawdziłem, faktycznie był mistrzem olimpijskim w judo. Przebiegły Heniok tak właśnie budował kłamstwa, wplatał w nie sprytnie faktyczne wątki. Ziarnka prawdy. Mafia nie odpuszczała no i w końcu Henio wziął Glocka i pojechał na spotkanie z szefem tej mafii. Tam dał mu do zrozumienia, że nie zapłaci ani grosza i mają wypierdalać. Kilka tygodni później do pokoju hotelowego, w który mieszkał Heniu wpada szef ochrony z informacją, że przed chwilą do korytarza kasyna ktoś wrzucił bombę. Na szczęście było to w trakcie godzinnej porannej przerwy na sprzątanie i nikt nie ucierpiał. Kiedy Heniu dotarł pod drzwi była już policja, prasa, telewizja i cały ten majdan. Kasyno zostało zamknięte. Rozpoczęła się karuzela: policja, areszt, przesłuchania, problemy itp. No, ale spoko kasiora odłożona. Nic bardziej mylnego. Ta bomba to był dopiero początek upadku. Po kryminalnych weszła policja skarbowa. W trakcie działalności kilka razy na granicy (jeszcze były) spisali Henia ile ma przy sobie kasy. Na podstawie obrotów kasyna, tych incydentów i chuj wie czego oszacowali przychody króla kasyn i wezwano do zwrotu 28 mln marek zaległego podatku dochodowego. „Wiesz, jak pogrzebiesz w internecie to znajdziesz jeszcze informacje o tym, bo to gruba afera była.” Szukałem w tygodnikach Stern, Spiegel i chuj wie gdzie jeszcze - nic nie ma. Jedyne miejsce gdzie to jest to popierdolona głowa Henia. I on dalej mi opowiada, że zajęli mu wszystko: domy, samochody, penthausy, wpadli do banku w rodzinnym mieście i dyrektor banku otworzył wszystkie skrzynki, chuj jebany. No słowem katastrofa. Do tego jeszcze miś w paszport i zakaz wjazdu do Holandii. Później lawinowo i standardowo. Żona, była już Królowa Margaret odeszła z… dyrektorem banku, tym od skrytek, bo nie mogła się pogodzić z utratą królewskiego statusu. Heniu nawet zlecił jej zabójstwo i wysłał morderców. Sam dla alibi siedział ze znajomymi w knajpie w Holandii (a co z zakazem…?), a płatni zabójcy podążali do Niemiec, żeby odjebać żonę i bankiera. Jednak Heniu się przestraszył, że dzieci będą bez matki i odwołał ich. A to nie było proste, bo wtedy nie było komórek, ale mieli beepery. Na szczęście była ostra zima i ci assassyni poruszali się powoli no i udało się ich odwołać. Musiał przełknąć odejście żony. Konkretna historia :). Po tej historii z kasynem Heniowi nie wiodło się, ale nadal miał wielu znajomych i kilkadziesiąt tysięcy odłożonych. Do dzisiaj Balcerowicz się głowi jak Heniu zrobił, że z posiadanych 80 kawałków 200 pożyczył fabrykantowi ceramicznemu, za 40 kupił browar, 20 zainwestował w Kazachstanie, 20 na Ukrainie, kupił ziemię na Ukrainie i dom w Niemczech, dał po 25 dzieciakom, za 60 kupił kolekcję zegarków. Ekonomia nie dla biedaków. Nie pojąłem zatem. Kiedyś zapytałem go dlaczego nie jeździ samochodem. Było to było przy okazji jak mi powiedział, że kiedyś sobie kupi Porsche Cayenne, a przy innej okazji oznajmił, że już kiedyś miał to Porsche. :) Nie wziął tabletek. Natychmiast odpowiedział, że stracił prawo jazdy, bo wracał podpity samochodem i zatrzymała go policja. Od słowa do słowa i polizei dostał w cylinder. Sprawa i odebrane prawo jazdy. Teraz ma ukraińskie. Heniu starał się jeszcze jakoś ogarnąć swoje życie wykorzystując swoje znajomości i układy. I tak opowiedział mi jak pojechał robić gruby interes do Anglii. Nie sam. Heniu, bowiem ma dobrego znajomego lekarza, który wciąż należy do śmietanki towarzyskiej. Jest członkiem lokalnego klubu golfowego, only for members - oczywistości nie będę tłumaczyć. A tu traf nagle, bo do Henia zgłosił się były znajomy, który chciał sprzedać swoje hotelowe kasyno w Kenii za kilka mln dolarów. No i od słowa do słowa i ten lekarz skojarzył, że ma odpowiedniego inwestora, Hindusa, właściciela kilku domów spokojnej starości w Anglii. Facet sra szmalem i jest otwarty na inwestycje. Uprzedził tylko Henia, że gościu jest specyficzny. Umówili się, zapakowali do samolotu, start, lądowanie, taksówka i podjeżdżają aleją pod rezydencję. Domy, a raczej zameczek z podjazdem. Pukają, otwiera służba, bla, bla wchodzą do środka. A tam przepych, złoto na ścianach jak w ruskim kiblu, ale z gustem, stare obraz, zasłony, kolumny, filary - jacieżeszpierdole. Heniu natychmiast się odnalazł. Poproszono ich do saloniku i pozostawiono ze słowami: „Pan zaraz przyjdzie”. No i przyszedł. Według opisu Henia. Pan niezbyt wysoki, w pięknym dwurzędowym garniturze ze złotymi guzikami i epoletami, z turbanem na głowie. Kurwa indyjski Maharadża, wyobraziłem sobie ten brylant, rubin w turbanie, no i czarny, gęsty wąs. Przywitał się serdecznie z lekarzem-golfistą i poprawnie z Heniem. Ale Henia wszyscy lubią - jak sam twierdzi - więc natychmiast przypadli sobie do gustu. Rozmowa była luźna i przy szklaneczkach szlachetnych trunków. Heniu szturał od czasu do czasu lekarza, żeby zaczął gadać o tej sprzedaży kasyna, ale ten się najebał. Do tego Maharadża stwierdził jednak, że muszą się bliżej poznać zanim przejdą do interesów. No i się wszyscy najebali jak kontenerowce w Hongkongu. Hindus zasnął w klubowym fotelu, ale widać, że nie pierwszy raz, bo służba sprawnie go zawinęła do sypialni. Heniu też odpadł. Wieczorem, jak przetrzeźwieli, spotkali się przy kolacji. Byli już zaprzyjaźnieni, więc Maharadża zakomunikował im, że teraz pojadą do jego klubu, on zaprasza. No i pojechali. A tam otwierają drzwi. Witamy Panie Maharadżo, witamy, zapraszamy. A ten skurwysyn głowa do góry, pejczyk pod pachą, wkroczył do przybytku rozpusty. Natychmiast obległy go kurwy zrobione na uczennice i dawaj: „Dzień dobry proszę Pana”. Hindus z poważną miną usiadł na krześle i dalej zadaje pytania w stylu: odrobiłaś lekcje? Nie, to proszę się przełożyć przez kolano, i dawaj pejczykiem po dupie. Heniu mówi: taki był pervers, nigdy takiego nie widziałem. I znowu zonk, bo kilka tygodni później opowiedział mi tę samą historię z uczennicami tym razem był z kolegą w burdelu w Niemczech i podglądał przez kotarę tego kolegę jak sprawdzał lekcje kurwom, itp. Ja pierdolę co za spierdolina. Ale w jakim celu takie historie ludziom wciskać? Brak mojego doświadczenia, bo ja nigdy nie spotkałem face to face osoby chorej psychicznie i tak poważnie zjebanej jak Heniu. No beret zryty w maksie. Historia, projekcja, reset, nowa historia z elementami starej, projekcja. Popierdolona wielopoziomowa incepcja. W każdym bądź razie na drugi dzień Hindus przystał na propozycję, a ponieważ sam nie miał czasu, żeby lecieć do Kenii - kurwa nie miał czasu, żeby sprawdzić czy nie wyjebie w błoto 2,5 mln pierdolonych amerykańskich dolarów - to poprosił lekarza, bo mu ufał i Henia, bo go polubił, żeby polecieli, zrobili zdjęcia, jakiś raport, bilanse i mu przywieźli. Po czym wyjął z szuflady biurka dwie rolki pieniędzy i podał po jednej chłopakom. Heniu miał zarobić 10% od tych milionów, więc jarał się jak Burning Man w Nevadzie. Polecieli, zrobili co mieli zrobić, właściciel się ucieszył, wrócili, ale Macharadża bez podania powodów przeprosił lekarza, wycofał się z transakcji, nawet nie oglądając zdjęć. Heniu do dzisiaj nie wie dlaczego tak się stało. I jeszcze ten wstyd przed kenijskim kumplem… Potem już było coraz gorzej, ale Henio się nie poddawał. Z kumplem sprowadzali ceramikę z Portugalii, którą sprzedawał w cenach tak wysokich jakby sprzedawał oryginalne wazy z chińskiej Dynastii Ming. Następnie rozkręcił biznes doniczek w drugim gatunku. Jeździł po całych Niemczech furgonem i zarabiał takie tam kieszonkowe po 1-1.500 euro/tydzień, bo rodzinę, kochankę miał zabezpieczoną z renditów, a jeszcze jak kupił dom to na parterze jest kolektura totolotka i oni mu płacą czynsz, więc także ten tego spoko Panie. W tym biznesie doniczkowym to też są konkrety. Jak sam powiedział poznał gościa, który miał fabrykę doniczek w Niemczech, ale miał i problemy finansowe, które doprowadziły do zamknięcia fabryki. Heniu postanowił mu pomóc i pożyczył mu 200 tyś euro, które on mu oddawał w ratach po 25 koła. Dlatego wszedł w te doniczki w drugim gatunku, tak dla rozrywki. Specjalnie bagatelizował chuj jeden, że to taka zabawa, a to było jego prawdziwe i jedyne źródło utrzymania. I to akurat było prawdą, bo odwiedzałem z nim jego klientów i wszyscy go znali. No i browar, udziały w kazachskim kasynie. Mógłbym jeszcze przytoczyć kilka historii jak to dwumetrowy dziadek Henia ciągnął tramwaj w Bochni na przełomie XIX i XX wieku, jak Heniu dostał zawału pod Chemnitz i śmigłowiec zabrał go do szpitala i go reanimowali, jak spotykał się w kawiarniach najdroższych hoteli, że niby tam mieszka, jak wysłał obrazy żony na aukcję sztuki w Londynie, jak włada swobodnie polskim, niemieckim, holenderskim, angielskim, francuskim, rosyjskim, włoskim i tak dalej, ale już mi się nie chce o nim pisać, bo tak naprawdę to Henio dostaje co miesiąc rentę zdrowotną w wysokości 500 euro i z tego żyje, no i z tego co „ukręci” na kimś. Tam 50, tu 100 euro… dzisiaj znowu mam sześć nieodebranych telefonów

    #pasta #pastaoheniu #gorzkiezale #heheszki #januszebiznesu
    pokaż całość

    +: l.........k, xmaniox +8 innych
  •  
    M.......a

    +13

    Nikomu nigdy nie opowiedziałam najbardziej januszowatej rzeczy, jaką zrobiłam w życiu.

    Kiedyś był w ikei taki zestaw kosmetyczek za 7,99zł. Skusiło mnie to mocno, cebula w sercu odśpiewała serenadę i poleciałam go kupić. Wybrałam jeszcze inne produkty, zapłaciłam i już zmierzałam do samochodu przeglądając paragon. Nagle zorientowałam się, że za zestaw kosmetyczek zapłaciłam jednak 19,99zł.
    Wróciłam się do kas, zapytałam pani z obsługi o co kaman (hurr durr oszukujo) po czym dowiedziałam się, że cena promocyjna dotyczy tylko członków klubu lojalnościowego ikea.

    Oddałam więc kosmetyczki z powrotem.

    pokaż spoiler A potem poszłam się zarejestrować do tego klubu i jeszcze raz je kupiłam. Tym razem za 7,99 xD


    #wstydliwewyznania #januszebiznesu #sekretykuzniara
    pokaż całość

    +: n.....s, O...B +11 innych
  •  

    Prawdziwy #cebuladeals i trochę #sekretykuzniara

    Jeśli pójdziesz do więzienia za unikanie płacenia podatków, żyjesz z podatków za to, że ich nie płaciłeś

    +: igorr1, k.....s +75 innych
  •  

    Ja już zamówiłem 20 sztuk, kolej na was!

    Na amerykańskim amazonie, przy kupnie karty graficznej z rodziny GTX1070/1080, dostajemy w gratisie kod na Gears of War 4. Kod dostajemy na maila natychmiast, a zamówienie na kartę można anulować.

    Jak ktoś ma Kuźniaka za wujka, brak RiGCz to zapraszam:
    http://indiannoob.in/amazon-com-glitch-allows-get-gears-war-4-free/

    #pcmasterrace #gry #xboxone #rozdajo #zadarmo #cebuladeals #sekretykuzniara

    pokaż spoiler wpis dodaję po to, że może być niezła gównoburza ( ͡º ͜ʖ͡º)
    pokaż całość

  •  

    Nie wyrzucajcie paragonów z #pitca dagrasso, jest na nich telefon i adres, posłużą jako wizytówki #sekretykuzniara #cebuladeals

    źródło: embed.jpg

  •  

    Sposób na darmowe piwo:
    1.Idź do supermarketu
    2.Weż piwo
    3.Wypij połowę
    4.Idź do kasy
    4.76.Nietrzeźwym alkoholu nie sprzedajemy
    5.Profit

    #sekretykuzniara #heheszki #takbylo

  •  

    Kto powiedział, że bagażnik jest dla bagaży? Na dachu mają lepiej, a przestrzeń się wykorzysta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #heheszki #podroze #podrozujzwykopem #sekretykuzniara #cebulaki #januszemotoryzacji #pokaznogi

    źródło: i.imgur.com

    +: O...B, zmeczony11 +4 innych
  •  
    T...........n

    +101

    Mireczki oto lista #cebuladeals niektore nawet podpadaja pod #zadarmo i #sekretykuzniara a tak naprawde to #heheszki
    1. Gdy na zakupach w hipermarkecie ładujesz swoje kupione towary do torby / wózka / gdziekolwiek, a kolejna osoba jest kasowana, może się zdarzyć, że jej towary zaczną się mieszać z twoimi. Wystarczy wykorzystać chwilę nieuwagi tej osoby i spakować sobie jeden (lub kilka) z jego towarów po czym szybko wyjść.

    2. Glukometry można otrzymać w niektórych aptekach za darmo. Firmy walczą o klienta, ponieważ paski są refundowane i tak na prawdę nie ma znaczenia jakiego glukometra się używa, ale z jakich pasków producenta korzysta.

    3. Możecie oglądać fajerwerki zupełnie za darmo! Nikt nawet nie sprawdza, czy patrzycie na swoje.

    4. Pestki do dyni są drogie. Można kupić w Biedronce bułki z pestkami dyni, których jest dużo i je zeskrobać. Ma się i pestki i bułki.

    5. Jak jesteście u kogoś lub w jakimś budynku typu szkoła / praca / studia w toalecie i macie plecak, to schowajcie do niego na przykład papier toaletowy lub weźcie pojemnik na mydło w płynie i przelewajcie. Można na tym trochę zaoszczędzić. Oczywiście jak jesteś u znajomego to róbcie to tak żeby nie było widać, że za dużo ubyło.

    6. Jak się zamawia kawę w KFC to można poprosić o darmowy keczup (a nawet 3) oraz serwetki za darmo?

    7. Kapiąca woda nie zmienia wskazań wodomierza. Podstawiając na noc garnek można uzbierać całą miarę.

    8. Numer karty Selgros Cash & Carry do sprawdzania cen alkoholu i papierosów: 0000078212 .

    9. Jeśli jesteście uczniami w szkole to za okazaniem legitymacji dostępne są zniżki na bilety komunikacji miejskiej. Studenci też mogą.

    10. „Jeden grosik” we wszelkiej maści dyskontach. Została opracowana i wdrożona z sukcesem procedura odzyskiwania grosików, których nie otrzymuje się przy wydawaniu reszty.
    Procedura wygląda następująco:
    •Do prawej kieszeni spodni (leworęczni – do lewej) włożyć monety o następujących nominałach: 10 gr. x 2, 20 gr. x 1, 50 gr. x 1; oraz 1 gr. x 2, 2 gr. x 1, 5 gr. x 1. Z w/w bilonu można więc skonstruować dowolną kwotę od jednego do dziewięćdziesięciu dziewięciu groszy.
    •Iść na zakupy do dyskontu, gdzie wydymano na grosik.
    • Przy kasie słysząc kwotę do zapłaty (np. 34,78 PLN), podać banknoty i czekać na sakramentalne: „A nie będzie nic drobniej?”, lub: „A może osiem groszy?, Albo siedemdziesiąt osiem groszy? Albo chociaż pięć złotych?” – tu inwencja kasjerek w żebraniu o drobne jest przebogata, chodzi jednak o to, by to ona poprosiła o drobne.
    •Wtedy odpowiedzieć, że mam jakieś drobne, po czym sięgnąć po te z prawej (leworęczni – z lewej) kieszeni.
    W stulonej dłoni trzymać monety, mozolnie je liczyć i zaproponować układ: „Mogę dać 77 groszy…” Zawsze więc proponować o jeden grosz mniej, niż wynosi końcówka do zapłaty.
    •Patrzeć, jak kasjerka walczy sama z sobą. Albo oszczędzi sobie pracy i weźmie jeden grosz mniej niż powinna, albo się będzie użerać z wydawaniem drobnicy.
    •W przytłaczającej większości przypadków kasjerka się łamie i idzie na łatwiznę, a ty odzyskujesz ów magiczny grosik, który wydawał się nie do odzyskania.

    11. Miłość? Ta PRAWDZIWA jest za darmo.

    12. Raz w tygodniu zrób Tournée po miejscowych lokalach – Grycan, McDonalds (McCafe), Subway. Z każdego z nich zabierz najwięcej cukru ile się da. Tygodniowy zapas się skończył? Mama potrzebuje pół kilograma na kompot?
    Weź ze sobą torbę (taką do trzymania w ręku), przysuń jak najbliżej do lady i udawaj że patrzysz się na menu, wtedy do przystawionej torby zsuwaj cały pojemnik z cukrem.

    13. Zamiast kupować papier toaletowy można podcierać się ręką.

    14. Zawsze zwlekam z opłacaniem abonamentu premium Spotify, aż poinformują mnie mailem, że jak nie zapłacę to wyłączają – dzięki temu zyskuję ok. tygodnia premium za darmo.

    15. Sposób na darmowy napój w KFC: sięgasz kubek do dolewk) z kosza na śmieci, do środka wykładasz swój mały plastikowy kubek (zarazki i te sprawy, wtedy jesteśmy całkowicie bezpieczni). Koszt takich kubków to ok. 2 PLN za 50 szt. i wlewamy do tego małego kubeczka (ukrytego w tym dużym) napój.

    16. Połączenie z numerami: 112, 986, 991, 997, 999 jest zupełnie za darmo!

    17. Zjedzenie wszystkich jadalnych części człowieka dostarczy 81 500 kcal.

    18. Do Bajkolandu dorośli mają wstęp gratis. Nikt nie pyta czy ma się dzieci.

    19. By zaoszczędzić na taksówce należy jechać z otwartym drzwiami. Dzięki temu uniknie się tzw. „opłaty za trzaśnięcie drzwiami”

    20. Podczas zamawiania kawy zamów tę w małym kubku. W większości przypadków zadziała rutyna u osób pracujących w kawiarni i naleją odruchowo kubek do pełna.

    21. Podczas wyjazdów zamiast zabierać ze sobą aparat proszę innych turystów, aby zrobili mi zdjęcie. Dzięki temu oszczędzam na bateriach, nie zużywa mi się migawka, a kilkukrotnie dostałem profesjonalne zdjęcia!

    22. Jak będziecie na wakacjach, to możecie dosypać robaków do obiadu. Nie trzeba wtedy płacić.

    23. Jak posłodzić ogórka to smakuje jak arbuz. Po co przepłacać?
    pokaż całość

  •  

    Do kliniki dentystycznej przychodzi Niemiec, wchodzi do gabinetu jednego ze stomatologów i pyta:
    - Ile kosztuje wyrwanie zęba bez znieczulenia?
    - 30 euro.
    - A ile ze znieczuleniem?
    - 50 euro.
    - Poproszę w takim razie ze znieczuleniem.
    Dentysta aplikuje Niemcowi znieczulenie i prosi, by ten poczekał przed gabinetem 10 minut, aż znieczulenie zacznie działać. Ponieważ mija pół godziny, a pacjent się nie pojawia, wyrwiząb wychodzi zdziwiony przed gabinet i spotyka tam swojego kolegę, dentystę z gabinetu obok, który mu opowiada:
    - Wyobraź sobie, miałem przed chwilą pacjenta. Ależ to był twardziel! Uparł się, że chce rwać zęba bez znieczulenia, a kiedy mu go rwałem, nawet się nie skrzywił!

    #sekretykuzniara #suchar #cebuladeals
    pokaż całość

  •  
    E.........e via Android

    +10

    Mirki uwazajcie na uzytkownika @cdawid1 jesli macie questa za 80 i chcecie isc na wymiane!
    Otóz on takiego questa nie ma.
    Normalnie bym to zignorowal, bo myslalem, ze moze nie zrozumial zasad wymiany, ale napisal do mnie inny uzytkownik, ktory mial podobna historie dzisiaj z tym samym uzytkownikiem.
    Nie wiem czy tagowac #hearthstone czy #sekretykuzniara pokaż całość

    +: c.....n, Aoma +8 innych
  •  

    1. Zbierz paru tęgich kumpli
    2. Zainstaluj pokemon go
    3. Odpal lura w odpowiednim miejscu
    4. Schowaj się niedaleko
    5. Schodzą się ludzie
    6. I teraz wchodzi twoja grupa, cała na biało
    7. Spuszczacie wpierdol zebranym ludziom albo odbieracie im w sposób pokojowy telefony
    8. Darmowe telefony
    9. Profit
    #pokemongo #januszebiznesu #sekretykuzniara pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mireczki, dzisiaj mija pol roku odkad postanowilem przeprowadzic na sobie eksperyment spoleczny pt. jak maksymalnie nisko moge zejsc z wydatkami zyjac w UK, wiec czas na niemale podsumowanie.

    TLDR: Od pol roku jestem "bezdomny" i zyje w UK za okolo 100£ miesiecznie

    Na wstepie chcialbym zaznaczyc ze to nie jest pasta, oraz ze niektore patenty z tego wpisu to gorsza zezuncja niz #sekretykuzniara, ale chcialem zeby eksperyment jak najbardziej oddal idee niewydawania pieniedzy.

    OK. Na pierwszy ogien poszedl "dom", powniewaz mieszkanie w UK to najwiekszy koszt, wiec zdecydowalem ze bede mieszkal w samochodzie. Warunek byl taki ze auto musialo byc sprawne, oraz kombi zeby moc sie w nim normalnie wysypiac
    Patent: Auto zmienialem mniej wiecej co 2 miesiace, zawsze kupowalem od kogos z europejsko brzmiacymi imieniem/nazwiskiem z gumtree. Nie przerejestrowywalem V5C na siebie, nie placilem taxu ani ubezpieczenia, po ok. 2 miesiacach odsprzedawalem komus jako "poprzedni wlasciciel" zeby nie bylo przypalu, za taka sama cene (raz nawet udalo mi sie sprzedac drozej po wysprzataniu auta). Na szczescie zima nie byla jakas straszna w tym roku, pare nocek spalem z wlaczanym silnikiem i ogrzewaniem. Spie ogolnie na pace ze zlozonymi fotelami na materacu i w spiworze. Spalem na postojach dla tirow, albo na jakichs pustych parkingach.

    Nastepne w kolejce jest jedzenie i drobna chemia. Tutaj skorzystalem z patentu opisanego kiedys przez innego mirka, i kupowalem na wage. W sensie robilem normalne zakupy, a przy kasie samoobslugowej kasowalem wszystko jako cebule czy ziemniaki na wage. Ani razu nikt mnie na tym nie przylapal, ale bylem przygotowany ze w razie afery przyznam sie w sklepie ze jestem bezdomny i mnie nie stac. Jezeli chodzi o przygotowanie jedzenia to trzymalem w lodowce w pracy, i gotowalem na parze w mikrofali rowniez w pracy. Na weekendy bralem do auta wedliny, pieczywo, warzywa ogolnie rzeczy niepsujace sie w 2 dni.

    Higiena: Na szczescie w korpo mamy prysznice, wiec codziennie przed praca bralem normalnie prysznic i zakladalem czyste ciuchy. Pranie robilem w weekendy u kumpla (oczywiscie za jego zgoda i swiadomoscia mojego eksperymentu). Jezeli chodzi o higiene w weekendy to mylem sie w umywalce w pokoju do ogarniania dziecka w lokalnym supermarkecie ASDA (tam rowniez zalatwialem potrzeby). Wiem ze moglbym wziac np karnet na silke za 15£ i tam sie normalnie ogarniac po godzinach czy w weekendy ale zalozenie bylo ze nie wydaje wiec nie wydawalem.

    Jezeli chodzi o spedzanie czasu po pracy to czytalem sporo ksiazek, ogladalem filmy,seriale i gralem w jakies gowno gierki na tablecie. Troche sportu na swiezym powietrzu, no i spotkania ze znajomymi, czyli raczej norma.

    No i tak jakos wlasnie minelo te 6 miesiecy, ogolnie mam normalna prace w korpo jako klikacz excela za troche ponad 2k na reke, miesiecznie mi wychodzilo ok 80£ na benzyne i zakupy, 20£ placilem kumplowi za korzystanie z pralki czy prysznica. Na pytanie po co w ogole ten eksperyment odpowiadam - bo chcialem sprawdzic samego siebie. Z moich obserwacji wynika ze nie ucierpialo na tym moje zdrowie fizyczne ani psychiczne. Teraz jedyne co pozostaje to dylemat, bo sie przyzwyczailem do tego minimalizmu i sie zastanawiam czy nie jebnac wszystkiego i nie wyjechac w... ?

    #uk #emigracja #przemysleniazdupy #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Po co to?
    Dzięki temu narzędziu możesz dodać wpis pozostając anonimowym.
    pokaż całość

    +: k................9, macioszym +137 innych
  •  
    C....x

    +970

    #cebuladeals w wykonaniu mojej lubej

    1. Wybierasz lapka za 2-2,5k na x-kom
    2. Piszesz do x-kom o jakiś gratis do tego lapka
    3. Dostajesz myszkę bezprzewodową za 40 PLNów marki Shiru
    http://www.x-kom.pl/p/163097-mysz-bezprzewodowa-shiru-smart-mouse.html
    4. Odbierasz zamówienie
    5. Wymieniasz lapka na innego w przeciągu 14 dni. Myszki nie ma na nowej fakturze bo nikomu nie chciało się przepisywać
    6. Zwracasz lapka numer dwa do sklepu też w ciągu 14 dni. Nie chcą od Ciebie myszki bo nie ma jej na fakturze.
    7. Jesteś 40 PLNów do przodu ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
    8. Powtarzasz numer x1000
    9. Otwierasz sklep z myszkami

    #logikarozowychpaskow #rozowepaski #sekretykuzniara
    pokaż całość

  •  

    Mężczyzna dostał od sądu w Ohio wybór, chodznie z taką tablicą, lub więzienie. #sekretykuzniara #ciekawostki

  •  

    #oswiadczeniezdupy #heheszki #sekretykuzniara #cebuladeals
    Mirki wyobrażacie co by się działo gdyby za oddanie spermy tak jak w przypadku oddania krwi przysługiwał dzień wolny od pracy 100% płatny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    Mirki jest sprawa!
    Jak wiecie niedawno miałem przeszczep szpiku kostnego.
    W trakcie choroby zaczączłem tworzyć vlogi o przeszczepie, pobraniu szpiku kostnego, postępach w leczeniu.

    Pewnie większość osób które mają facebooka wie, że trwa głosowanie na bloga roku i tak dalej.
    Ludzie tworzą konkursy, wydarzenia i tak dalej.
    Chciałbym Was zachęcić do głosowania na fajnych twórców blogów/wideo.
    Takich jak Radek Kotarski, Włodek Markowicz, emce□ czy na Naukowy Bełkot

    Oczywiście piszę to też dlatego, że sam biorę udział w konkursie w kategorii vlog, znowu przeciwko Włodkowi (GVA )
    Jurorem w mojej kategorii jest kochany i szanowany na wykopie pan Jarosław Kuźniar.
    Cała kasa z SMSów idzie na fundację Dziecięca Fantazja.
    Wymieniłem chyba wszystkich udzielających się na wykopie youtuberów, jeżeli nie to przepraszam.
    Jeżeli ktoś na mnie by chciał głosować, będzie mi miło.
    Miłej niedzieli Mireczki :)

    #prosilechoruje #youtube #konkurs #oswiadczenie #sekretykuzniara #liganauki
    pokaż całość

  •  

    Mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczynał ale po tym, jak masakruje Kuźniara xD
    #cytatywielkichludzi #heheszki #humorobrazkowy #sekretykuzniara

    źródło: i.ytimg.com

  •  

    Już niedługo nowy program Lisa w TVN, prowadzić go będzie razem z Kuźniarem ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #sekretykuzniara #kuzniar #tvn #heheszki

    źródło: pbs.twimg.com

    +: D..............a, termitkapitan +13 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów