•  

    #sepecharecenzuje Joker (2019)

    Są takie obrazy - i nie jest to akurat widok karła usiłującego dosięgnąć zamka drzwi - które poruszą Was do żywych kości. Do takich tytułów należy Joker - najnowsza tegoroczna perełka i kolejny tytuł ze ścisłego top 2019 z jedną z najlepszych kreacji aktorskich ostatnich paru ładnych lat.

    +Phoenix... jak tu się nie zachwycać, kiedy Joaquin zaliczył prawdopodobnie występ życia. Śledzenie go na ekranie jest niesamowitym doświadczeniem. Tak złożona postać, której nie wiadomo czy współczuć, a może się bać i autentyczny ból w oczach przy akompaniamencie szaleńczego śmiechu. Coś wspaniałego. Trzeba to zobaczyć.
    +Joker to znakomity dramat psychologiczny - ten wewnętrzny rozkład bohatera jest tu tak mistrzowsko przedstawiony, bez efekciarstwa i zbędnego patosu, że mam ochotę wstać i klaskać, jak kierowca autobusu
    +piękne zdjęcia i klimatyczne kadry Gotham, ale muzyka robi największą robotę - Frank Sinatra czy Smile Jimmy'ego Durante i już łezka się kręci w oku
    +sceny tańca przed lustrem i pod koniec, przecież to jest czysta magia, kinowa hipnoza
    +dialogi, szczególnie ostatnie 15 minut to niesamowite napięcie, bardzo... konretne i treściwe, warto słuchać z najwyższą uwagą
    +rola De Niro to strzał w 10 (zabawny dobór słów, nieprawdaż?)
    +brutalny i momentami krwawy, ale nie do przesady
    +postać sąsiadki i natychmiastowe zakochanie się Flecka świetnie podkreśla samą postać, ale i fajnie wpływa na realizm całego filmu

    Tu delikatne SPOILERY
    -scena w szpitalu z Penny moim zdaniem trochę niepotrzebna. Rozumiem zamysł, ale można było to inaczej rozwiązać
    -sam film mógłby się zakończyć na scenie tańca na masce radiowozu, choć dialog na koniec to również ciary KONIEC SPOILERÓW

    No i co mam powiedzieć, 9,5/10. Wzniosłe i piękne w każdym calu, ale i poruszające i uderzająco życiowe kino. Warto iść choćby dla wirtuoza Joaquina (Czy był lepszy od Ledgera? O tym napiszę w oddzielnym poście). Dla mnie jest to niemal doskonały dowód na to, że współczesne kino również potrafi być wartościowe. Niepowtarzalne doświadczenie, nie czekajcie na Tanie Środy, tylko lećcie do kina. I pamiętajcie - taki los!

    #thatslife #recenzja #kino #joker #dramat #psychologiczny #film
    pokaż całość

    źródło: 1570344884032.JPG

    •  

      @Wysu ale co wygra? Mam nadzieję że nie myślisz o oscarach, które są nagrodami rozdawanymi bez większego przemyślenia, od kolegow dla kolegów. Polecam międzynarodowa organizacje krytyków filmowych i ich nagrody i wyróżnienia, a nie pompowanie lamerskich Oscarów

    •  

      sam film mógłby się zakończyć na scenie tańca na masce radiowozu, choć dialog na koniec to również ciary

      @Sepecha: Pozwolę z Tobą się nie zgodzić. Ta scena zmienia o tyle że ponownie wracasz z pytaniem "co jest prawdziwe?".
      Wiemy że związek był urojony, wiemy że pierwszy występ u Murray-a był również urojeniem (super szczury + scena ojcowska)... co jeszcze było urojeniem?

      Tak rozumiem potrzebę tej sceny. Todd Phillips ponownie bawi się z widzem.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    #sepecharecenzuje Rambo: Ostatnia krew (2019)

    Stalowego Sylwka wprost uwielbiam, toteż nie mogłem odmówić sobie seansu Ostatniej krwi. I powiem, że nowy Rambo nie zawodzi, o ile nie będziecie oczekiwali dzieła kinematografii. Bo to film bardzo prosty, co jednak nie oznacza, że zły.

    +Sly nawet na stare lata jest największym badassem kina. Dla mnie będzie nim zawsze :3
    +kawał dobrej rozpierduchy pod koniec, warto poczekać cierpliwie
    +śladowe ilości klasycznego motywu z Pierwszej krwi. Debesta!
    +monolog Stallone'a stanowi w sumie fajne uzupełnienie całości
    +sporo niebrzydkich kadrów w klimacie Arizony
    +krwawy i brutalny, ale nie do przesady. Taki John Wick 3 jest znacznie bardziej mięsisty, ale trup ściele się równie gęsto

    -bardzo prosta i przewidywalna fabuła
    -mało przekonujące, napisane i wciśnięte na siłę postaci
    -kupa głupotek w sceriuszu
    -banał za banałem, lecimy na wojnę!

    No i co mam powiedzieć, 6/10. Ostatnia krew trzyma poziom serii, która - umówmy się - po pierwszej odsłonie stała się akcyjniakiem ze sporą ilością trupów i wybuchów. No i okej, założenia spełnione, hajs się zgadza, a meksykańce gryzą piach. Ja tam chcę więcej!

    #kino #rambo #stallone #film #akcja #recenzja
    pokaż całość

    źródło: 1569101853772.jpg

  •  

    #sepecharecenzuje Ad Astra (2019)

    Bardzo ciekawy byłem tej produkcji, nie powiem. Bo rozmach i wizję Interstellara wspominam do dziś z bijącym sercem. Ale w Ad Astrze tej wizji niestety zabrakło, nawet jeśli na efekty specjalne nie poskąpili.

    +Pittowi poświęcono 90% czasu. To dobrze i źle. Bo na filmowego Cliffa Bootha zawsze patrzy się znakomicie, ale... (Patrz - nr 1)
    +oprawa audiowizualna. Muzyka zbyt jednostajna, ale na kadry narzekać nie można. Przepiękne zdjęcia, żywe i pełne artystycznej wizji.
    +podkreślenie największej ludzkiej wady - chciwości (wojny na księżycu, księżycowy Mad Max, mmm)
    +i przygnębiająca wizja naszej przyszłości (dla mnie wielce prawdopodobna). Bardziej siedzenie w klitkach na Marsie.
    +trochę taki miks gatunków, czasem to wielkie wtf, ale w gruncie rzeczy daje radę

    -ogromna waga przywiązana do szczegółowego ukazania psychiki bohatera. Zabieg, który może sporo dać, ale jednocześnie łatwo go spaprać, co też się stało. Te wtrącenia nie są najlepsze.
    -bardzo, bardzo dużo podobieństw do wspomnianego Interstellara. Sam pomysł niemal identyczny
    -Tommy Lee Jones cienki, podobnie jak reszta obsady (poza Bradem, oczywista)
    -mnóstwo głupotek i idiotycznych pomysłów w scenariuszu

    No i co mam powiedzieć, 6.5/10. Ad Astra sprawia wrażenie przepisanego zadania domowego, w którym ktoś pozmieniał kilka rzeczy, coby facetka się nie połapała. Ale dla facetki (to jest współczesnego widza) to trochę za mało. Cóż, przynajmniej mam taką nadzieję...

    #kino #adastra #bradpitt #scifi #dramat #kosmos #recenzja #film
    pokaż całość

    źródło: 1569013789589.JPG

  •  

    #sepecharecenzuje Ucieczka z Alcatraz (1979)

    Klasyka gatunku i filmowa wersja słynnej spierdolki z Alcatraz. A na dokładkę Clint Eastwood. Piękna sprawa. W oryginale dostępna na #netflix

    +mroczne, niepokojące kadry i muzyka jak w pierwszorzędnym dreszczowcu
    +Eastwood jest niesamowitym badassem, żadne Stalony czy Arnoldy, kiedy ten byk zmruży oczy
    +niezgorsza obsada, oprócz Clinta m.in. Fred Ward
    +przedłużane do bólu sceny pełne napięcia, nawet błahy smaczek z lusterkiem za kratą celi robi robotę
    +sensownie zrealizowany i przedstawiony plan ucieczki, w przeciwieństwie do wielu pozycji tego typu

    -niektóre sceny uważam za niepotrzebne, chociażby zawału Capone. Tylko po to, by zniechęcić widza do naczelnika.

    No i co mam powiedzieć, 8/10. Kawał konkretnego kina. Świetny Eastwood w mrocznej oprawie więziennej celi. Nie tylko dla koneserów gatunku. Zapraszam i polecam.

    #kino #thriller #ucieczkazalcatraz #recenzja #film #klasyka
    pokaż całość

    źródło: 1568962999995.JPG

  •  

    #sepecharecenzuje Big Lebowski (1998)

    Filmy, które udają proste i nieskomplikowane, są najlepsze. Historia z dywanem i kulą do kręgli, ale to paradoksalnie jeden z najciekawszych filmów braci Coen.

    +kapitalna rola Jeffa Bridgesa, luzacki styl lumpa na wiecznej wyjebce, coś wspaniałego
    +a na dokładkę John Goodman i jego kreacja Polaka robaka, który po powrocie z Wietnamu wylewa żale na wszystko i wszystkich. Cudo.
    +świetny scenariusz - prosty, acz ironiczy i pełen absurdu, plus niegłupi komentarz życia, które kręci się wokół samego posiadania
    +dialogi, szczególnie konwersacje między dwójką głównych bohaterów
    +Sam Elliot jako narrator
    +muzyka, scena z przejażdżką samochodową Kolesia...

    -zakończenie, trochę na siłę i pewien element niepotrzebny, ale więcej to nie powiem

    No i co mam powiedzieć, 8/10. Znakomita rola Bryczesa, sporo dowcipu i przyjemna dla oka historyjka z morałem. Zapraszam i polecam. P.S. Piękny świstak.

    #kino #film #komedia #dudeism #jeffbridges #recenzja #kryminal
    pokaż całość

    źródło: 1568723563279.jpg

  •  

    #sepecharecenzuje Parasite (2019)

    Parasite to dziwaczne kino - niespotykana mieszanka gatunków i bezwstydna zabawa formą. Trochę śmiechu, trochę łez, ale koniec końców przedziwne uczucie wyprania z emocji, z którym zostawia nas Bong Joon-ho. Mózg rozjebion, podobnie jak filmowe top 2019. Żadne Quentiny i blockbustery, kiedy na ekran wchodzi to kino do potęgi, chyba jakiś pokraczny eksperyment kosmitów, niech skonam.

    +wielowarstwowa, pełna symboliki, ukrytych znaczeń i nawiązań fabuła, raczej nie do zupełnego ogarnięcia na raz
    +cudownie napisana postać ojca (w tej roli niesamowicie utalentowany Kang-ho Song), jego rola zaczyna się od połowy, ale rozwija się w szalomym tempie
    +a poza tym role dziatwy również bardzo angażujące, łatwo się przywiązać i w pełni zrozumieć
    +scenariusz, szczęka opada, dialogi mistrzowsko rozplanowane, całość tego genialnego zabiegu zaczyna dostrzegać się wraz z biegiem akcji
    +a ta znów jest jak kula śnieżna - błaha i powolna, toczy się, nabiera rozmiaru, by na koniec zmieść z powierzchni wszystko co napotka
    +fenomenalne zdjęcia w scenie pod ławą i dalej są po prostu cudowne
    +muzyka, melancholijna i klimatyczna, już od samego początku intryguje :3
    +plot twist, który wypierdziela z bamboszy, nawet jeśli myślisz, że w kinie widziałeś już wszystko
    +zakończenie i ostatnie słowa filmu - serducho bije, szok i niedowierzanie, dlatego właśnie kocham Kino

    No i co mam powiedzieć, bez minusów, więc chyba wiecie co to oznacza... 10/10 oraz certyfikat Sepecha Poleca. Kino piękne i niepowtarzalne, bardzo trudne i wymagające, ale jednocześnie szalenie emocjonujące i pełne mądrości. Niełatwo to diabelstwo opisać, to trzeba zobaczyć. Kurcza, nigdy już złego słowa na wschodnich twórców nie powiem. Uroczyście Parasite ogłaszam najlepszym filmem tego roku... i mówię to dobrą dobę po seansie, kiedy puls się wreszcie uspokoił.

    #kino #film #parasite #recenzja #dramat
    pokaż całość

    źródło: 1568577666653.JPG

  •  

    #sepecharecenzuje Wolny strzelec (2014)

    Zapomniałem o tej perełce. Jake Gyllenhaal jako życiowy przegryw, który postanawia zarobić na życie rejestrowaniem ofiar wypadków na ulicach Los Angeles. Trochę taki sensacyjny, ale nawet thriller.

    +znakomita rola Żejka, nieczęsto czuć taką niechęć do głównego bohatera. Wyrachowana, sadystyczna łajza idąca (dosłownie) po trupach do celu. Świetna kreacja
    +klimat miasta nocą z radiem policyjnym w tle (trochę a la policyjne klasyki)
    +sporo trzymających w napięciu scen plus niezgorsze dialogi
    +zdjęcia to majstersztyk, szczególnie scena pościgu. Delicje.
    +końcówka mocna, ale właściwie trochę przesadzona i to sku@wysyństwo bohatera wychodzi poza logiczną skalę (ale ogląda się dobrze)

    -rozkręca się bardzo powoli, scenariusz w pierwszych aktach mógłby być bardziej przemyślany

    No i co mam powiedzieć, 7/10. Film ciekawy, ale częściowo niezgrabny, poza tym opiera się głównie na aktorskim kunszcie Gyllenhaala. Niemniej warto się zapoznać. Zacny pomysł i miła odmiana. I fajny plakat, co?

    #kino #film #wolnystrzelec #jakegyllenhaal #thriller #recenzja
    pokaż całość

    źródło: 1568290566478.jpg

  •  

    #sepecharecenzuje It: Chapter 2

    Na wysrywy wegi plwam i nigdy nie wydam na nie piniendzy, więc wybór dzisiejszego seansu był nad wyraz prosty. Do It 2 podszedłem z leciutkim z dystansem (pamiętam średniaka, jakiego przed dwoma laty dostarczył nam Muschietti), ale na kontynuacji o dziwo bawiłem się... dobrze! Nawet bardzo!

    +klimat - kurła, sporo świetnych scenerii, jak lunapark, nawiedzona chata i wreszcie jaskinie. Całość w mrocznej oprawie i ze świetną muzyką
    +kreacja młodego Skarsgarda wciąż wywołuje ciarki, ale tacy McAvoy czy Hader też na plus, ogólnie cała obsada fajnie współgra
    +retrospekcje, nie spodziewałem się, ale zaskoczenie miłe, daleko im od ckliwości
    +niektóre ujęcia to prawdziwe perełki (balonik płynący za oknem psychiatryka czy sekwencja na samym początku)
    +stara baba chyba najstraszniejsza, cała scena genialna (tup, tup, tup!)
    +zaskakująco dużo humoru

    -w ostatnim akcie troszeczkę przynudził, a nawet przestał straszyć w kółko tymi samymi motywami

    Co mam powiedzieć, 7.5/10. Wielki krok względem poprzedniczki. Całkiem udany horror, ale jeszcze lepsza opowieść o ludzkiej naturze. Może też dalej mu od tego strangerthingsowego motywu, stąd bardziej mi podszedł. Plus cameo Stephena. I szpic. Szpic był dobry. No i tak, ja bym to ciągnął i zrobił It Cinematic Universe z planem na 11 lat. Ale to już wyżej takie decyzje. Pozdrawiam, kłaniam się.

    #recenzja #kino #to #pennywise #horror
    pokaż całość

    źródło: 1567889099034.JPG

  •  

    #sepecharecenzuje Shazam! (2019)

    Ambitnego kina ciąg dalszy. O filmowym uniwersum DC chyba nie świadczy dobrze fakt, że Shazama bez skrupułów można nazwać jego najjaśniejszą stroną, nawet przy tylu potknięciach.

    +postać Shazama to powiew świeżości w kinie superbohaterskim
    +Zachary Levi zaliczył udany występ - gimbus w ciele chada, wyszło bardzo ciekawie
    +film pokazuje, że akcja dzieje się w świecie herosów, ktoš gdzieś wspomni o Gacku, ktoś inny o Supermanie, robi to niesamowity klimacik
    +a skoro już o tym - klimat, wreszcie bez mroku a la Snyder. Teraz to tylko zachmurzona Filadelfia, ale - o dziwo - daje radę!

    -scenariusz. Banalna historia, nawet jak na DCEU
    -oprócz Leviego obsada niestety nietrafiona - gnoje irytują niesamowicie, szczególnie ten bobek z pierwszego "It" (hipochondryk)
    -antagonista jest tak okropnie sztampowy i mało oryginalny, że idzie strzelić kopytami
    -film stara się być bardzo młodzieżowy i miejscami wychodzi z tego dziecinada

    No i co mam powiedzieć, 6/10, przyjemny i mało wymagający, plus to odskocznia od marvelowskich herosów. Ale oglądać z napisami, dubling najpewniej wypali wam płaty czołowe.

    #kino #film #scifi #przygodowy #dc #shazam!
    pokaż całość

    źródło: 1566737034499.JPG

  •  

    #sepecharecenzuje Kobiety mafii 2

    Papryk Vega mnie nie zawiódł - po Botoksie, który był chyba najgorszym polskim filmem ostatnich 5 lat, Kobiety mafii 2 rozłożyły mnie na łopatki i nie pozwoliły wstać pod ciężarem fabularnego i aktorskiego szamba.

    +absolutnie jedyny plus - cameo przeklinającego Bercika i... Jaglak

    No, a teraz minusy...

    -to chyba kwestia scenariusza albo morale na planie, ale u takiego QT każda miernota gra jakby od tego zależała jej cała kariera, a znów u Vegi każdy, ku@wa każdy polski aktor staje się najgorszym drewnem
    -co za absurd, połowa dialogów jest po angielsku, i choć to akurat nie wadzi (tym bardziej, że aktorzy mówią łamaną angielszczyzną z ruskim akcentem), tak już kilkanaście minut dialogów po hiszpańsku to nawet zabawna sprawa...
    -znowu masa wymuszonej krwi, dupczenia i poje@anego okrucieństwa, ale na mnie - starym wyjadaczu - sceny piłowania zębów pilnikiem do drewna już przestały robić wrażenie. Vega, co ty kutwa wiesz o scenach gore, ciulu...
    -klasycznie przydałyby się napisy - kwestii miernot aktorskich jak zwykle nie da się zrozumieć za pierwszym razem
    -agnieszka dygant wciąż jest serialową Nianią, a tu ze swoim pociesznym ryjcem udaje szefa mafii i Escobara, co zawsze napawa mnie mieszanką rozbawienia i żenady :3
    -reżyser stwierdził, że niestety, ale kobitki mafii powrócą

    Co mam powiedzieć, 1/10. Absolutnie najgorszy film, jaki widziałem w tym roku. Wysryw, który nie powinien nigdy zajmować miejsca w repertuarze. Serdecznie odradzam seans. Najbardziej żałuję poświęconego nań czasu, który mogłem poświęcić na sadzenie marchwi chociażby.

    #kino #film #dramat #vega #kobietymafii2
    pokaż całość

    źródło: 1566456419305.JPG

    •  

      @Sepecha: ja jestem tym ktorego nie obchodzi co ludzie robia ze swoimi dziecmi, moga je nawet sprzedawac na narzady, aby tylko wychodzili na tepych cynicznych skurwysynow ktorzy mysla ze nikt nie widzi co robia xD
      fakt - jego filmy to czysty swinizm pokroju NIE urbana

      wlasnie to bylo w nim najlepsze ze bydlaki traktuja swoje dzieci jak krowy i swinie z ktorych potem jedza kielbase

      czasem gubia sie bo nie wiedza jak grac, u wegi nie ma lekko, to nie granie 10 raz tego samego
      pokaż całość

    •  

      @acctim Konon miał ponoć kilkanaście powtórek, a i tak nie pokryło się toto z pierwotnym scenariuszem :P

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #sepecharecenzuje Pewnego razu... w Hollywood (2019)

    (Spoilery) Parę dni po seansie Once Upon a Time... In Hollywood mogę śmiało powiedzieć, że to ścisła czołówka nie tylko 2019, ale i całej twórczości Tarantino.

    +chyba najlepsza rola Leo - absolutne mistrzostwo, to jest moja definicja aktorstwa. Gdyby Oscary jeszcze coś znaczyły, to bym mu go życzył
    +Pitt mnie oczarował, również wspaniały występ, zaś Margot przyjemnie się kręci po ekranie :3
    +oprawę i klimat filmu można chłonąć z każdym cholernym kadrem. Miasto Aniołów lat 60-tych. Debesta.
    +większa część filmu jest spokojna, wręcz sielska, ale nie nudzi nawet przez moment, a to dzięki perfekcyjnie dobranej obsadzie, także na drugim planie
    +film jest przepełniony tak ogromną ilością nawiązań, cameosów, mrugnięć oka do widza, że na ogarnięcie tego wszystkiego potrzeba przynajmniej 2-3 seansów
    +wątki poszczególnych bohaterów poprowadzono zgrabnie i synchronicznie, co skutkuje niezwykle przyjemnym seansem
    +końcowa scena jest tak niespodziewana i czysto Tarantinowska, tak wyrwana z dotychczasowej stylistyki filmu - po prostu piękna!
    +reklama Red Apple podczas napisów. Chciałbym oglądać ją w nieskończoność

    -z drugiej strony końcówka jest delikatnym brakiem szacunku dla pamięci Sharon Tate. Nie, żeby scena zarzynania kobiety mogłaby być pomnikiem tego wydarzenia, ale coś tam jednak się stało, nie był to sielski, gorący wieczór, podczas którego pies i koleś z nożem w dupie zmasakrowali paru zwyroli...
    -w tej piaskownicy Tarantino troszeczkę zniesmaczyły mnie ukryte opinie o Polańskim - pedofilu i Lee, który coś tak kopie, ale więcej gada i właściwie to jest lamusem na strzała. Kop w dupsko ci się za to należy, Kłentin. Tu apel na przyszłość - ku@wa, niedouczone, je@ane buraki śmiejące się z okrzyków Bruce'a Lee - nie to w tej scenie miało was rozbawić, a tymczasem warszawioki się rozwyły do łez, jakby małpa się poślizgnęła na skórce od banana.

    Co mam powiedzieć: 9/10. Film klasa sama w sobie. Chciałbym obejrzeć go ponownie, tym razem bardziej skupiając się nie tyle na ekspresji, co żywym otoczeniu wokół aktorów. Prawdziwy majstersztyk. W każdym razie Quentin i jego obraz zajęli pierwsze miejsce w moim rankingu filmów 2019. I na razie żaden tytuł nie zapowiada się na tyle dobrze, żeby cokolwiek mogło się tu zmienić. Chyba, że... Parasite?

    #kino #tarantino #pewnegorazuwhollywood #film #recenzja #dramat #obyczajowy
    pokaż całość

    źródło: 1566339822215.JPG

    •  

      ku@wa, niedouczone, je@ane buraki śmiejące się z okrzyków Bruce'a Lee

      @Sepecha: przecież to specjalnie były przerysowane - owszem, mrugnięcie do "widowni gorszego sortu", ale to samo zrobił w Django w scenie z idiotami w białych czapkach. Swoją drogą Brucee Lee podobno był arogancki i się lubił wywyższać, co potwierdzają inni aktorzy, którzy mieli okazję z nim pracować.

      Końcówka jak końcówka - zabił już Hitlera, teraz Mansona, w ostatnim filmie pewnie uratuje WTC zabijając Bin Ladena ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @Ranger: przecież tam nie było mansona, tylko byli ludzie z jego sekty.
      Manson pojawił się tylko raz gdy Brat Pitt naprawiał antenę na dachu - Manson przyjechał tym takim samochodem ala samochód do dostarczenia poczty.

    • więcej komentarzy (15)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów