•  

    Dennis Rader (BTK) razem ze swoją córką otwiera prezent, 1981. Warto pamiętać, że Rader do tego czasu zabił i zgwałcił i 7 ludzi wliczając w to 2 dzieci.

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #usa #seryjnimordercy #myrmekochoria pokaż całość

    źródło: 1.jpg

  •  

    Nie wiem, czy ktoś poza mną jest równie skrzywiony na punkcie seryjnych morderców, zgłębiania ich psychiki (na tyle oczywiście, na ile jest to możliwe bazując na dostępnych materiałach oraz badaniach). Chciałbym opisać tutaj kilku z nich, a nuż znajdzie się jakiś... entuzjasta, a spektrum fascynujących obiektów do opisania jest bardzo szerokie. Moglibyśmy zacząć poszukiwania na obcych podwórkach, ale jako Polacy też nie mamy się czego powstydzić, dorobek narodowy mamy w tej dziedzinie bogatszy, niż w wielu innych w kraju. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    W mediach jego nazwisko odbijało się kilkukrotnie co jakiś czas, jak po kebabie z budy całodobowej gdzieś nad ranem. Ostatnio w kontekście jego wyjścia na wolność, do którego na szczęście nie doszło, dlatego pensjonariusza po odbyciu pierwszego turnusu przeniosiono do ośrodka w Gostyninie o podwyższonym standardzie. Zacznijmy więc od początku.
    Wieś Osieki, województwo zachodniopomorskie, kilkuset mieszkańców. Lata 70 XX wieku PRL, autorytarne Państwo socjalistyczne, jak dobrze, że to już za nami... prawda? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Smród gnojówki, bieda, ponura, szara wiejska rzeczywistość podlana alkoholem. W takich warunkach przyszedł na świat upośledzony Leszek. Jak w wielu innych tego typu przypadkach odpowiedzi na to, czym stał się w późniejszym życiu, należy szukać w dzieciństwie. Od najmłodszych lat zajmowały się nim w sposób okrutny, paskudny i niekiedy wręcz sadystyczny matka alkoholiczka i później równie parszywa babka. Szczęścia, ciepła, ogniska domowego, poczucia bycia kochanym, jakiekolwiek troski... tego w jego życiu nie bylo. Były za to: przemoc fizyczna i psychiczna, głód, wszystko w oparach alkoholu.

    Leszek na pierwszy rzut oka dla kogoś przechodzącego obok raczej może nie wyglądać jak mordeca (rzadko który z nich wygląda), ale jak po prostu skrzywdzony przez los i ciążę zalaną alkoholem upośledzony człowiek, gdzieś z zapadłej, popegieerowskiej wsi. Bestia, wampir – to brzmi groźnie, ale na myśl nasuwają się zgoła inne określenia gdy widzimy mężczyznę w opadającej na oczy, niedopasowanej wełnianej czapie i zbyt dużej, brudnej kurtce z powyciąganymi kieszeniami, niedopiętymi guzikami i śliną w kącikach ust. Przetłuszczone włosy, świecąca od łoju, ziemista cera, lekki zez. Dzisiaj pomyślelibyśmy... wykopek. Poruszał się w charakterystyczny dla siebie, odpychający i dziwny sposób. Lekko przygarbiony, trzymający zwieszone długie ręce i stopy skierowane ku sobie. Podróżował wszędzie ze swoim nieodłącznym towarzyszem – smrodem, bo Leszek myć się nie lubił. Bo i po co? Problem tylko, strata czasu. Do tego przez zaznany w dzieciństwie głód i wywołaną tym traumę, uwielbia jeść. Nigdy nie odmawia i zawsze prosi o dokładkę. No i ma jeszcze jedną cechę, która zdecydowanie wyróżnia spośród innych. Niepohamowany, niezaspokajalny popęd seksualny. Spaczenie. Podniecają go kobiety bez względu na wiek, ale i nie tylko. Przeciwko mężczyznom też nic nie ma i tutaj też nie dyskryminuje nikogo ze względu na wiek, także i dzieci znalazły się w kręgu jego zainteresowań. Czuje do nich wszystkich właściwie to samo. Żądza dopada go nagle, znienacka i wtedy nie potrafi w żaden sposób nad nią zapanować i musi dać jej ujście, bardzo brutalne, wynaturzone ujście. Robi się wtedy cały blady, spocony i roztrzęsiony. Podchodzi do pierwszej lepszej osoby i wprost pyta. Zostaniesz moją żoną? Chcesz mieć ze mną seks? Słysząc odmowę, niekiedy wulgarną lub nieuprzejmą, choć nie zawsze, przekracza bramy piekieł. Tak na prawdę po tym pierwszym razie już nigdy stamtąd nie wrócił. Zmusza je wtedy do posłuszeństwa. Żeby były mu uległe, nie sprzeciwiały się. Często później odwiedza zwłoki, zaspokaja się, wracając w pamięci do tej chwili, kiedy spotkali się po raz pierwszy. Do momentu odczuwania podniecenia seksualnego i w konsekwencji orgazmu spowodowanego dokonaniem bestialskiego mordu. Jeździł po całej polsce za pieniądze z renty, czasami spał w lesie, a wszystkim jego podróżom przyświecał jeden cel. Przypisuje się mu kilkadziesiąt morderstw, skazany został właściwie za jedno – siedemnastoletniej Sylwii ze wsi Darsków. W czasie swoich podróży na nieszczęście dziewczyny trafił właśnie tam. Zaniedbany, niechlujny obserwował sklep spożywczy, w którym odbywała praktyki Sylwia. Przychodził tam i prosił o jedzenie. Z litości dziewczyna odkładała dla niego pasztetową i pieczywo, widząc, w jakim jest stanie. W lesie, gdzie przynosiła dla niego jedzenie, Leszek zadał jej pytanie. Czy Pani chciałaby zostać moją żoną? Odmowa przypieczętowała los nastolatki. Dusił, bił kijem, zgwałcił już po śmierci. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co czuł ojciec, gdy Pękalski podczas wizji lokalnej zaprezentował wszystko na jego oczach.

    Policjanci, podejrzewający go o to jedno morderstwo, bardzo się ucieszyli, w momencie, kiedy zamykali sprawę. Jakie było ich zdziwienie, gdy Lechu zaczął odsłaniać przed nimi kolejne karty swojej makabrycznej działalności...

    #kryminalne #seryjnimordercy #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Prawda, że sympatyczna babulinka, jak nasze babcie które częstują pierogami i kompotem?

    pokaż spoiler Po kompocie tej babci raczej byś już nie wstał. Zabiła około 150 osób między innymi takim własnie sposobem.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Baba_Anujka
    #ciekawostki #historia #swiat #rumunia #znachorstwo #kryminalne #seryjnimordercy #austrowegry
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    "Des" - recenzja serialu z HBO GO: David Tennant wcielił się w serialu “Des” w seryjnego mordercę, Dennisa Nilsena, który pomiędzy 1978 a 1983 rokiem zamordował kilkunastu mężczyzn. Kusił, upajał, a później dusił swoje ofiary, pośmiertnie je mył, relaksował się przy zwłokach, które ostatecznie ćwiartował, palił, a szczątki spuszczał w kanalizacji. Były policjant o urzędniczej aparycji, nie urażając przy tym urzędników, okazał się potworem w ludzkiej skórze. Wyglądał jak Wasz sąsiad. Czytaj więcej>>

    #seriale #serial #seryjnimordercy #kryminalne #hbogo #hbo
    pokaż całość

    źródło: popkulturysci.pl

  •  

    #japonia #seryjnimordercy #kryminalne #fotohistoria
    Japoński Michael Myers. Ten szczerzący zęby młodzieniec to Satoshi Uematsu, który w wieku 26 lat dopuścił się masowych morderstw w domu opieki niepełnosprawnych w Sagamiharze, którego wcześniej był pracownikiem. Zdarzenie miało miejsce 26 lipca 2016 w środku nocy o godzinie 2:30. Uzbrojony w noże Satoshi wdarł się przez okno, zdobył klucze i kolejno wchodził do pokojów gdzie spali pensjonariusze, a następnie podrzynał im gardła lub dźgał w szyję. W krótkim czasie pozbawił życia 19 osób w wieku od 18 do 70 lat oraz ranił 26 osób. O odejściu z pracy zaczął zachowywać się dziwnie i wyrażał pro-eutanazyjne komentarze. Obecnie oczekuje na karę ostateczną, która odbędzie się poprzez śmierć przez powieszenie metodą długiego sznura. W przeciągu ostatnich dwóch lat w Japonii wykonano 18 takich wyroków. pokaż całość

    źródło: static.independent.co.uk

  •  

    Lubicie tą rosyjską serie dokumentów Kryminalna Rosja? Ja lubię, ale tylko starsze odcinki z lat 90 bo są o wiele bardziej klymatyczne, takie surowo postsowieckie i przesiąknięte zardzewiałym syfem upadającego ZSRR i lat 90. Opowiadają też o bardziej pojebanych sprawach, niektóre są rodem z jakichś filmów sensacyjnych klasy C albo dobrych thrillerów a zdarzyły się naprawdę.
    Np. odcinek o seryjnym mordercy Anatoliju Śliwko, który w młodości widział wypadek samochodowy w którym spłonął młody chłopiec i to wykształciło w nim taki fetysz, że podniecałą go wizją płonących chłopięcych nóg, potem jak był opiekunem pionierów to wabił chłopców należących do tej organizacji, dusił ich na szubienicy, odcinał siekierką nogę i przypalał w ognisku, a wszystko filmował(bo on ogólnie wmawiał tym chłopcom że kręci film, dlatego dali mu się dusić na tej szubienicy bo myśleli że to na niby i zostaną aktorami) i były przedstawione w dokumencie fragmenty tych filmów.
    Ciekawy był też odcinek o właścicielu pierwszego w Rosji prywatnego domu dziecka, który był podejrzany w sprawie seryjnego mordercy, okazało się że nie ma nic wspólnego z tą sprawą, ale podczas obserwacji odkryto, że zamienił dom dziecka w coś rodzaju okultystycznej sekty czczącej jego osobę, hodował taką prywatną armię. Poza tym sfingował zaginięcie jednej podopiecznej żeby wyłudzić kasę z okupu.
    Był też np. odcinek o parze bandytów, takich rosyjskich Bonnie i Clyde, którzy napadali na jakieś sklepy i starali się po każdym napadzie trwale oszpecić ekspedientkę, wycinając jej nożem wielki znak X na twarzy.
    Kiedyś było pełno starych odcinków z polskimi napisami na youtube, teraz pozostały głównie nowe. Ale np. o Andrieju Czikatiło się ostał przetłumaczony stary odcinek.
    #rosja #seryjnimordercy #kryminalne #przestepczosc #kryminalistyka #zbrodnia
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Dzisiaj będzie delikatnie dłużej.

    Gary Leon Ridgway - potwór, który zapłakał

    Niewielu seryjnych morderców może pochwalić się tak okazałą listą ofiar co Ridgway. Został skazany za zabicie 49 osób, a kojarzony jest również z 22 innymi ofiarami, co daje mu drugie miejsce w rankingu najbardziej aktywnych seryjnych morderców.*

    Jak to zwykle bywa w tego typu przypadkach, matka Gary’ego była zaborcza i dominująca, a on sam często był świadkiem kłótni pomiędzy rodzicami. Ojciec, był kierowcą, i narzekał na obecność prostytutek, które mijał po drodze.

    Do 13. roku życia, Gary moczył swoje łóżko, a jego matka, za każdym razem, sama go obmywała. Jak sam przyzna, często miewał fantazję na temat zabicia swojej matki, a jedyne co do niej czuł to gniew i pociąg seksualny. „Chciałem dźgać ją [matkę - przyp. aut.] w klatkę piersiową albo może w serce… ciąć jej twarz i klatkę” - powiedział psychologowi. (Prawie jak Ed Kemper) Najpewniej, to właśnie relacje z matką, sprawiły, że Gary stał się niechlubną legendą kryminalistyki.

    Mając 15 lub 16 lat, Gary postanowił, że dźgnie kogoś nożem, tylko dlatego, żeby zobaczyć „jak to jest”. Padło na 6-latka, który na szczęście, przeżył atak.

    Ridgway ukończył szkołę średnią, ożenił się ze swoją szkolną dziewczyną - Claudią Kraig. Zaciągnął się do wojska i został wysłany do Wietnamu, gdzie mógł zobaczyć jak wygląda wojna. W tym czasie, dużo razy korzystał z usług prostytutek i zaraził się rzeżączką. Po powrocie do ojczyzny, okazało się, że jego żona również go zdradzała. Małżeństwo przetrwało jedynie rok.

    Znajomi Gary’ego opisywali go jako osobę przyjacielską ale dziwną. On sam, podczas drugiego małżeństwa stał się osobą głęboko wierzącą, która często płakała podczas czytania Biblii oraz kazań. Jego druga żona, wspomina, że Gary miał niepohamowany popęd seksualny i nalegał, aby uprawiali seks w miejscach publicznych. Ridgway cały czas korzystał z usług prostytutek, mimo, że otwarcie mówił o tym, że denerwuje go ich obecność w okolicy w której mieszka.

    Modus operandi Gary’ego Ridgway’a zazwyczaj przebiegał w ten sam sposób. Jeździł autostradą i zaczepiał prostytutki, które stały wzdłuż jego trasy. Często pokazywał zdjęcie swojego syna, aby wzbudzić w nich ufność. Następnie podczas seksu, ofiary były duszone i porzucane w lasach nieopodal rzeki Green River oraz w okolicach Seattle. Ciała, które porzucał morderca często były nagie, ułożone w konkretne pozycje. On sam wracał na miejsce zbrodni, aby odbyć z ciałami stosunek seksualny. Ridgway tłumaczył, że sam seks ze zwłokami nie sprawiał mu większej przyjemności, niż z osobą żywą, ale minimalizował ryzyko złapania przez policję.

    Co ciekawe, inny seryjny morderca, który również działał w Seattle - Ted Bundy, oferował swoją pomoc w kwestii profilowania mordercy z Green River. Bundy twierdził, że morderca będzie wracał na miejsce porzucenia ciał, aby uprawiać z nimi seks oraz, że policjanci powinni szukać świeżego grobu i czekać, aż sprawca zjawi się na miejscu. Osobą, która również pomagała profilować mordercę był John E. Douglas, osoba, która była portretowana w serialu Mindhunter (tamże jako agent Holden Ford).

    Od roku 1983 Gary Ridgway stał się podejrzanym w kwestii zabójstw prostytutek. W 1984 przeszedł badanie wariografem, a w roku 1987 policja pobrała próbki jego włosów oraz śliny.

    W 1985 Ridgway ożenił się po raz trzeci. Jego żona - Judith Mawson wspomina, że gdy wprowadziła się do niego, w mieszkaniu nie było dywanów, a ona sama w ogóle nie słyszała o zabójcy z Green River. Po pewnym czasie policja uświadomiła Mawson, że Gary zawijał swoje ofiary właśnie w dywany. Gary wspomina, że podczas małżeństwa z Mawson, liczba ofiar drastycznie spadła. „Na prawdę ją kochałem” - stwierdził.

    30 listopada 2001, Gary Ridgway został aresztowany dzięki próbkom zebranym w 1987. Powiązano go z morderstwem 4 kobiet, którego mial się dopuścić 20 lat wcześniej. Następnie policja, dodała kolejne 3 ofiary, które udało się powiązać z Ridgway’em dzięki próbkom DNA.

    5 listopada 2003 roku, Ridgway podpisał ugodę na mocy której zostanie skazany za 48 morderstwa pierwszego stopnia, a w zamian za uniknięcie kary śmierci, morderca miał wskazać miejsca, w których śledczy, będą mogli znaleźć jego pozostałe ofiary. W stosunku do Ridgway’a orzeczono 48 kar dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie oraz jedno dodatkowe dożywotnie pozbawienie wolności. Sąd orzekł również po 10 lat na każde 48 morderstw za manipulowanie dowodami zbrodni, co dało dodatkowe 480 lat więzienia.
    Podczas rozprawy, ojciec jednej z ofiar, zwrócił się do Ridgway’a słowami: „Synu, wybaczam ci”. Morderca zaczął płakać.

    Dlaczego Ridgway zabijał akurat prostytuki? Jak sam zeznał: „Były łatwym celem, i wszyscy ich nienawidzili”. Z każdą ofiarą uprawiał seks przed morderstwem, a z czasem zaczął grzebać ciała, żeby uniknąć pokusy ich ponownego wykorzystania. Ridgway nazwał swoje morderstwa swoją „karierą”.

    *za najbardziej aktywnego mordercę, któremu udowodniono najwięcej ofiar uważa się Samuela Little (50), z kolei za mordercę, któremu przypisuje się w ogóle najwięcej ofiar jest Ted Bundy (+100)

    #historiajednejfotografii #seryjnimordercy #mordercy #ciekawostki

    pokaż spoiler Dla osób, które dotrwały do końca - dzięki wielkie i do przeczytania jutro.
    pokaż całość

    źródło: image589353x.jpg

  •  

    Zapraszam na nową historię z serii #polskiepato pt. WAMPIR Z KOWAR

    Tekst możecie przeczytać tutaj lub na moim blogu polskiepato.pl, gdzie znajdziecie zdjęcia ofiar, mordercy, miejsca zbrodni, z wizji lokalnej oraz nagranie "Serwisu Informacyjnego" z kilku dni po zbrodni.

    Powiadomienia o nowych wpisach pojawiają się na fejsbukowym fanpejdżu Polskie Pato.

    Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć moje pisanie, to zapraszam na Patronite.

    • • •

    Cwel, cwel!

    – wołali za Adasiem koledzy na podwórku. Był szkolnym popychadłem, trzymał się zawsze na uboczu. Rodzice chłopca nadużywali alkoholu, a ojciec znęcał się nad rodziną. Zgwałcił syna, kiedy ten miał sześć lat. Mniej więcej wtedy w domu Zachwiejów przyszło na świat drugie dziecko, też chłopiec. Bracia wielokrotnie byli świadkami, jak pijany ojciec bił ich matkę. Oni również dostawali regularne lanie i często chodzili głodni. Matka dowiedziała się o gwałcie cztery lata później, nie zrobiła jednak nic, by udzielić synowi pomocy psychologicznej. Małżeństwo się rozpadło, ojciec za przemoc w rodzinie spędził kilka lat w więzieniu, a po jego powrocie do rodzinnych Kowar Adaś rzadko go widywał, czasem tylko mijając nieprzytomnego gdzieś pod sklepem. Nawet diagnoza nowotworu nie sprawiła, że skończył z nałogiem. Pił do samej śmierci.

    Kiedy Adam miał 10 lat, razem z bratem trafili do domu dziecka. Po ośmiu miesiącach pobytu w ośrodku znów zamieszkali z matką. Niedługo po tym kobieta związała się z innym mężczyzną, a rodzeństwo chłopca powiększyło się o dwie przyrodnie siostry. Niewiele to jednak zmieniło w życiu rodziny. Nowy partner kobiety miał za sobą kryminalną przeszłość i także za kołnierz nie wylewał. Wraz z konkubiną urządzał zakrapiane imprezy i awantury na oczach dzieci.

    W 1985 roku Adam skończył 12 lat. Lekko upośledzony i jąkający się nastolatek miał poważne problemy z nauką. Kilkakrotnie nie zdawał do następnej klasy. W tym samym roku ciotka usiłowała odbyć z nim stosunek seksualny. Próba nie powiodła się, ale rozbudziła w dorastającym chłopcu coraz większe zainteresowanie seksem. Podglądał koleżanki w szkolnej toalecie i masturbował się do stojącej na telewizorze lalki barbie. Od 16 roku życia zaczął chodzić do lasku oddalonego około półtora kilometra od domu i tam, na drodze z Bukowca do Kowar, obnażał się przed napotkanymi kobietami. Ich strach nie pomógł mu w kontaktach z płcią przeciwną, do której nie miał śmiałości podejść w normalniejszych okolicznościach. Fantazjował, że kiedyś jakaś kobieta zobaczy jego penisa we wzwodzie i zaproponuje mu stosunek.

    W wieku 18 lat Adam po raz pierwszy uprawiał seks z kobietą. Była to dużo starsza od niego koleżanka jego matki. Później wielokrotnie odbywał stosunki z innymi alkoholiczkami i kobietami z marginesu społecznego. Sam nadużywał alkoholu, po którym stawał się nieobliczalny. Rzucał wszystkim, co wpadło mu w ręce, bił członków rodziny i był agresywny do tego stopnia, że domownicy odizolowali go od siebie w osobnym pokoju.

    Po wielu trudnościach chłopak zdobył wykształcenie podstawowe w Ochotniczym Hufcu Pracy i zamieszkał w załatwionej mu przez matkę i ojczyma kawalerce, którą szybko zamienił w pijacką melinę. Nie było tam bezpiecznie – pewnego razu na przykład, na jednej z zakrapianej imprez, Adam usiłował wyłudzić od jednego ze swoich gości pieniądze, przypalając go żelazkiem. Regularnie napadał też na przechodniów, był karany za kradzieże i włamania. Więzienie nie robiło na nim większego wrażenia i każdorazowo po wyjściu na wolność nie zmieniał trybu życia. Tylko raz, przez krótki czas można było zauważyć, że pod wpływem znajomości ze Świadkami Jehowy przeszedł metamorfozę. Szybko jednak powrócił do swoich dawnych przyzwyczajeń i szemranego towarzystwa. Utrzymywał się z kradzieży, środków z Miejskiego Ośrodka Pomocy i z prac dorywczych. Wszystko wydawał na alkohol. Miał żal do matki, która nie zrobiła nic z faktem molestowania go przez ojca. Wielokrotnie usiłował popełnić samobójstwo, okaleczał się, a widok własnej krwi sprawiał mu przyjemność.

    W czerwcu 2000 roku w "swoim" lasku Adam napadł na kobietę. 27-latek zagroził jej nożem i okradł. Został skazany na pięć i pół roku więzienia, które opuścił warunkowo sześć miesięcy przed końcem kary. Podczas pobytu w zakładzie karnym był leczony na oddziale dla osób z zaburzeniami osobowości. Po wyjściu na wolność zamieszkał u mężczyzny, który dawał mu papierosy i jedzenie, w zamian za możliwość zaspokajania Adama oralnie. Zachwieja miał już wcześniej podobną relację z jednym ze współosadzonych.

    Przebywając na warunkowym przedterminowym zwolnieniu pod nadzorem kuratora, Adam zmienił swój tryb życia – wstąpił do klubu AA, ograniczył picie oraz kontakty z innymi alkoholikami, zatrudnił się także jako pracownik fizyczny w firmie budowlanej. Z czasem otrzymał malutkie mieszkanie komunalne w centrum Kowar, a dzięki umowie o pracę kupił sobie meble na raty. Zaczął prowadzić samotniczy tryb życia, a sąsiedzi nie mieli do niego żadnych zastrzeżeń. Można było odnieść wrażenie, że zapomniano o jego przestępczej przeszłości.

    21 czerwca 2007 roku Adam był na zmianie z dużo lepszym pracownikiem od siebie, co bardzo godziło w dumę 34-latka. Wychowany w patologicznej rodzinie, miał niskie mniemanie o sobie, przez co był bardzo przewrażliwiony na swoim punkcie, łatwo się zrażał i permanentnie czuł się traktowany jak ktoś gorszy. Tak też było tego dnia – Adam uznał, że jest mniej ważny od swojego bardziej kompetentnego kolegi i zdenerwowany wyszedł wcześniej z pracy. W takich sytuacjach powracały do niego demony przeszłości i mężczyzna czuł, że jego życie, jak i on sam, nie jest wiele warte. Postanowił popełnić samobójstwo. Połknął 30 tabletek Ketonalu i poszedł na pobliską łąkę, gdzie stracił przytomność. Znalazł go przypadkowy przechodzień i wezwał karetkę. Adam został przewieziony do szpitala, gdzie poczuwszy się lepiej, po kilku godzinach uciekł do lasku. Już sama myśl o miejscu, w którym obnażał się przed kobietami, wprawiła go w podniecenie. Tego dnia był wyjątkowo napalony i pragnął się jak najszybciej zaspokoić. Mimo tego, że od dłuższego czasu sypiał regularnie z pewną chorą umysłowo, starszą od siebie kobietą, która znana była w okolicy z nadpobudliwości seksualnej, Adam postanowił ulżyć sobie, napadając na przypadkową osobę.

    Dochodziła trzynasta, gdy drogą obok lasku przechodziła Dorota K.-Z. 42-latka wracała ze szpitala w Bukowcu, gdzie odwiedziła chorującą matkę. Sama też nie była najlepszego zdrowia, przebywała na rencie i leczyła się na astmę. Adam zaszedł jej drogę, zaczął dusić i powalił ją na ziemię. Wciąż trzymając kobietę za szyję, powlókł ją w ustronne miejsce, gdzie zażądał stosunku. Kobieta stawiała opór, więc znowu zaczął ją dusić, aż straciła przytomność. Omdlałą dotykał, całował i wkładał palce do pochwy. Gdy skończył wytryskiem na jej ciało, nie zdejmując uścisku z szyi, podniósł pobliski kamień. Uderzał ją nim po głowie i tułowiu, łamiąc żebra, czaszkę, nos i rozkawałkowując kości twarzoczaszki. Gdy Dorota nie dawała już oznak życia, przeszukał jej torebkę i wyciągnął z portfela 42 złote. Ciało wrzucił do betonowej studzienki rewizyjnej, zasypał gałęziami i poszedł do domu. Tam znów usiłował otruć się tabletkami, po których dostał tylko niestrawności.

    Dorota K.-Z. na co dzień mieszkała z dwoma pełnoletnimi już synami, którzy w chwili jej morderstwa przebywali u rodziny w sąsiedniej miejscowości. Chłopcy zauważyli zniknięcie matki dopiero po 10 dniach od jej śmierci, gdy wrócili do domu w Kowarach. Zaniepokoiła ich niedopita herbata na stole i relacja sąsiadów, że nie widzieli Doroty od kilku dni. Wtedy zawiadomili policję i rozpoczęto poszukiwania.

    6 lipca 2007 roku wciąż nie odnaleziono ciała 42-latki. Tego dnia pracodawca Adama Zachwiei zlecił mu zamontowanie brodzika. Zadanie przerosło mężczyznę, co go bardzo poruszyło. Zdenerwowany swoim niepowodzeniem, opuścił plac budowy i udał się do lasku. Mimo tego, że po ostatnim morderstwie odczuwał przygnębienie i strach, postanowił, że znów rozładuje swoje napięcie, napadając na losową kobietę.

    Ewa E. od 20 lat pracowała przy nawijarce kolorów w Fabryce Dywanów Kowary. Tego letniego dnia szykowała się na drugą zmianę. Nie czuła się najlepiej i do ostatniej chwili rozważała wzięcie wolnego. Ostatecznie spakowała kanapki, pożegnała się ze swoim partnerem i ruszyła tą samą trasą co zawsze. Droga obok lasku była często uczęszczana przez mieszkańców okolicy, głównie przez pracowników szpitala w Bukowcu i Fabryki Dywanów. Tego dnia Ewa do zakładu jednak nie dotarła. Przed godziną czternastą, drogę 41-latce zaszedł Zachwieja. Zaczął ją dusić i uderzać pięścią w nos. Dotkliwie ją pobił, celował głównie w okolice twarzy i głowy, ściskał jej szyję tak mocno, aż złamał kość gnykową i zerwał więzadła kręgosłupa na wysokości szyi. Nieżywą zaciągnął w pobliskie zarośla. Tam rozebrał ciało. Dotykał je, wkładał palce do pochwy i odbytu, onanizując się przy tym. Gdy wytrysnął na martwą Ewę, przeszukał jej torebkę i wyjął w portmonetki trzy złote i pięćdziesiąt groszy. Zwłoki wrzucił do tej samej starej studzienki, w której spoczywała już Dorota.

    Dwie godziny po morderstwie, kilku mieszkańców Kowar widziało Adama w zakrwawionych ubraniach, jak prosił o papierosa pod sklepem. Nikt jednak nie podejrzewał, że w małym, spokojnym miasteczku, gdzie wszyscy się znają, może mieszkać ktoś, o kim niczego nie wiedzą.

    Partner Ewy E. zaniepokoił się, gdy nie wróciła do północy i nie można się było do niej dodzwonić. Nigdy jej się to nie zdarzało. Gdy po telefonie do rodziców konkubiny utwierdził się w obawach, że kobiety nie ma u krewnych, bezzwłocznie zawiadomił policję. Rozpoczęły się poszukiwania. Bliscy zaginionej przeszukali okolice trasy, którą przez 20 lat Ewa przemierzała do pracy. Dzień po jej zaginięciu, późnym wieczorem, w gęstych zaroślach natrafili na studzienkę przykrytą ciężką betonową płytą. Odsunęli wieko. W mule i błocie dostrzegli nagie, zakrwawione ciało kobiety w zielonych tenisówkach. To po nich rodzice 41-latki rozpoznali córkę. Przybyli na miejsce policjanci i strażacy, stwierdzili, że odór wydostający się ze studni świadczy o bardzo posuniętym rozkładzie zwłok, więc nie mogła być to zaginiona zaledwie wczoraj kobieta. Podczas wydobywania ciała Ewy, okazało się, że leży pod nią druga kobieta.

    Zachwieja został zatrzymany w swoim miejscu zamieszkania już 8 lipca. Nie stawiał oporu. Jako podejrzanego wytypował go policjant z sekcji kryminalnej Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze, który wcześniej pracował w policji w Kowarach. Śledczy od razu zakładał, że sprawcą musi być ktoś, kto bardzo dobrze zna okolice. Kojarzył Adama jako miejscowego dziwaka, na którego niejednokrotnie skarżyły się mieszkanki miasta. Mundurowy nieraz odbierał skargi na ekshibicjonistyczne zapędy podejrzanego. Podczas pierwszego przesłuchania Adam przyznał się do winy. Mówił wprost, że chciał zabić te kobiety, że myślał o tym wcześniej i po prostu poszedł to zrobić. Okazywał skruchę, a według relacji jednego z policjantów, widać było, że jest mu żal i wstydzi się swoich czynów. Następnego dnia po zatrzymaniu odbyła się wizja lokalna z jego udziałem. Usłyszał też zarzut podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem z motywacji zasługującej na szczególne potępienie oraz rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia.

    Mimo wcześniejszych wyroków, Zachwieja miał w Kowarach opinię spokojnego i nikt nie uważał go za osobę potencjalnie niebezpieczną. Miasteczko zaczęło kipieć od plotek. Ludzie powtarzali między sobą, że w okolicy zaginęło dużo więcej kobiet i niedługo wyjdzie na jaw, że ofiar "Wampira z Kowar", jak zaczęto nazywać Zachwieję, jest dużo więcej. Spokój i poczucie bezpieczeństwa mieszkańców zostały zburzone. Żądali dla oprawcy kary śmierci.

    Po rozejściu się wieści o morderstwach na policję zgłosiła się kobieta, która twierdziła, że pomiędzy 4 a 6 lipca 2007 roku, niedaleko Fabryki Dywanów widziała podejrzanego mężczyznę. Przyglądał jej się z zarośli obok drogi z Bukowca do Kowar. Gdy zaczął biec w jej stronę, zaczęła uciekać i na szczęście nie udało mu się jej dogonić. Kobieta nie pochodziła z okolicy i nie znała Zachwiei, rozpoznała go jednak jako niedoszłego napastnika podczas okazania przez weneckie lustro. Podejrzany zaprzeczył, że to on biegł za kobietą, mimo tego, że wcześniej ujawnił już wszystkie szczegóły morderstw Doroty K.-Z. i Ewy E.

    . . .

    Adam Zachwieja twierdził, że wcześniej nie planował popełnionych przestępstw. Myśli o nich zrodziły się dopiero w dniach ataków na kobiety, gdy poczuł się sfrustrowany i chciał rozładować skumulowane napięcie. Mówił, że gdyby to wszystko wcześniej obmyślał, zabrałby ze sobą łopatę do zakopania ciał.

    Ja nie potrafię sobie tego wytłumaczyć, że miałem zamiar je zabić

    – tłumaczył.

    On powstał dość nagle, chyba jeszcze w tym dniu. To taka chora furia.

    Miał wyrzuty sumienia po każdym z morderstw i było mu wstyd, ale twierdził, że nie miał odwagi przyznać się komuś do tego, co zrobił.

    Mnie nie chce się żyć, nie mam potrzeby życia

    – żalił się.

    Stwierdziłem to nawet wtedy, gdy nie miałem zarzutów, toteż nie widziałem przyszłości w życiu osobistym i prywatnym.

    Biegli stwierdzili u Zachwiei osobowość dyssocjalną. Jego rozwój intelektualny ocenili jako niedorozwój umysłowy, 80 w skali Wechslera*. W trakcie popełniania zbrodni był poczytalny.

    . . .

    Adwokat Adama Zachwiei usiłował bronić klienta, tłumacząc jego zbrodnie dorastaniem w patologicznym domu. Trudne dzieciństwo mężczyzny wzbudziło nawet litość w matce zamordowanej Ewy E.:

    Jest mi go szkoda jako człowieka, ale zabrał mi jedyną córkę.

    Sędzia Andrzej Kot stwierdził jednak:

    Negatywne warunki środowiska, w których oskarżony dorastał, nie są żadnymi okolicznościami łagodzącymi. Tym bardziej, że wcześniejsze kary pozbawienia wolności nie przyniosły żadnych rezultatów w postawie oskarżonego.

    Zarówno traumatyczne przeżycia, jak i wyrażona skrucha i przyznanie się do winy, nie stanowiły w tej rozprawie okoliczności łagodzących. Sędzia nie wziął pod uwagę także tego, że Zachwieja od początku współpracował z policją i był głównym źródłem dowodowym, dzięki któremu śledczy ustalili dokładny przebieg zbrodni.

    3 grudnia 2008 roku w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze zapadł wyrok. Za podwójne zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie, zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem dwóch kobiet oraz dokonanie na nich rozboju, co było działaniem w recydywie, Adam Zachwieja został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności z możliwością ubiegania się o przedterminowe warunkowe zwolnienie po odbyciu 30 lat orzeczonej kary.

    Obrońca oskarżonego zaskarżył wyrok i domagał się kary łącznej 25 lat pozbawienia wolności. Mimo to, w marcu 2009 roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał wyrok Sądu niższej instancji w mocy.

    . . .

    W 2016 roku z Adamem Zachwieją przeprowadziła wywiad psycholog śledcza Justyna Poznańska. Osadzony w Zakładzie Karnym w Wołowie, na łamach programu "Skazani: Wyznania zza krat" opowiadał, że nikt go tutaj nie odwiedza, bo jego rodzina z Kowar nie ma jak pokonać tak dalekiej trasy. Twierdził, że nie obwinia swojej matki za swój los. Ma z nią bardzo dobry kontakt, dzwoni do niej prawie codziennie. Opowiadał, że kobieta wychowuje swojego ośmioletniego wnuka, syna jednej z przyrodnich sióstr Adama. Żal mu tego chłopca.

    Zdaniem Zachwiei, dożywocie to niesłuszny wyrok. Uważa, że 30 lat więzienia byłoby optymalną karą za podwójne zabójstwo. Gdy psycholog pytała o szczegóły zbrodni, zasłaniał się niepamięcią i tym, że minęło już wiele lat. Mówił, że było to zbyt brutalne zdarzenie, by mógł sobie je przypominać i nie zwariować.

    Adam Zachwieja ma aktualnie 47 lat. Wyjść na wolność w ramach przedterminowego warunkowego zwolnienia, będzie mógł najwcześniej w 2037 roku.

    Chciałbym być spokojnym człowiekiem

    – odpowiedział na pytanie, jak by wyglądało jego życie, gdyby wyszedł z więzienia.

    Takim... Po prostu... Przełożyć to co kiedyś... Bo byłem spokojny. Rodzinie nic nie zrobiłem, ani sąsiadom, tylko tam gdzieś "poszłem", no i wiadomo...

    – jąkał się.

    Wyjść, spotkać się z rodziną na wolności i tam umrzeć.

    . . .

    Skala Wechslera* – skala testu psychologicznego znormalizowana tak, aby średnia w populacji wynosiła 100, odchylenie standardowe 15. W skali jest 120 jednostek.

    • • •

    Tekst powstał w oparciu o zanonimizowany wyrok, który dostałam od Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze oraz wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu wraz z uzasadnieniem. Użyłam także informacji z książki Łukasza Wrońskiego "Seryjni i wielokrotni mordercy. Profilowanie psychologiczne i psychogeograficzne", 4 odcinka 1 sezonu programu "Prawda o zbrodni" oraz 2 odcinka programu "Skazani: Wyznania zza krat". Informacje z prasy, które zawarłam w tym tekście, pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd i stąd.

    Nad poprawnością języka polskiego w moich tekstach czuwa @TerazMnieWidac, a nad językiem prawnym, prawniczym oraz służąc wiedzą z dziedziny prawa karnego – @IgorK.

    • • •

    #kryminalne #kryminalistyka #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #kowary #jeleniagora #seryjnimordercy
    pokaż całość

    źródło: wampirzkowar.jpg

  •  

    W dzisiejszym wpisie przeniesiemy się do Hamburga lat 70. XX wieku. Dokładniej zaś interesować nas będą dwie dzielnice - St. Pauli i Altona. W owych czasach znane były jako “ciemne strony” metropolii - zamieszkane przez mieszankę życiowych wykolejeńców, zagranicznych Gastarbeiterów czy ludzi “spod ciemnej gwiazdy”. To właśnie tam swoje miejsce znalazł seryjny morderca, którego czyny odkryte zostały w dużej mierze przez przypadek.

    Była noc, 17 lipca 1975 roku. O godzinie 3:37 w remizie strażackiej w Ottensen rozległ się alarm - świadkowie meldowali o pożarze na drugim piętrze domu wielorodzinnego przy ulicy Zeißstraße 74 w dzielnicy Altona. Pierwsze wozy strażackie dotarły na miejsce dość szybko. Z płonącego mieszkania strażakom udało się uratować mieszkańca - norweskiego marynarza. Pożar okazał się dość łatwy do opanowania, zaś jego przyczyna była wkrótce znana - marynarz zasnął, nie gasząc przy tym świecy, którą oświetlał mieszkanie z powodu braku prądu, który odcięto mu za niepłacenie rachunków kilka dni wcześniej. Po ugaszeniu pożaru strażacy rozpoczęli również poszukiwanie możliwych ukrytych źródeł ognia. Skupili się przy tym w dużej mierze na suficie dzielącym mieszkanie na drugim piętrze z mieszkaniem na poddaszu oraz na wąskiej klatce schodowej prowadzącej na poddasze. Jak się okazało, pożar przepalił się przez sufit co sprawiło, że strażacy musieli rozerwać podłogę na trzecim piętrze i zdławić źródła ognia w przestrzeni pomiędzy podłogą a sufitem. W trakcie tych prac kilku strażaków zaczęło skarżyć się na przytłaczający smród gnijącego mięsa bijący spod podłogi i zza ścian mieszkania na poddaszu. Wkrótce, ich obawy potwierdziły się - po zerwaniu ścian i części podłogi strażacy odnaleźli dwa plastikowe worki, w które zapakowane były gnijące fragmenty ludzkich zwłok. Stan i miejsca, w jakich odnaleziono fragmenty nie pozostawiał wątpliwości - w mieszkaniu na poddaszu doszło do morderstwa. O godzinie 5:00 strażacy zgłosili znalezisko policji. Niedługo po tym na miejscu zjawili się zarówno technicy dochodzeniowi, jak i śledczy z hamburskiego Kirpo. Potwierdzili oni, iż fragmenty znalezione przez strażaków były pochodzenia ludzkiego. Śledczy, bazując na masie wiszących w mieszkaniu kostek do WC, ogromnych ilości damskich ubrań i akcesoriów, alkoholu, magazynów pornograficznych oraz przeokrutnym smrodzie zgniłego mięsa, rozpoczęli bardzo dokładne przeszukanie zarówno mieszkania na poddaszu, jak i przylegającej do niego toalety. Ich najgorsze przeczucia okazały się trafne - pod deskami podłogi oraz za ścianami mieszkania i toalety w korytarzu odkryto łącznie rozczłonkowane ciała należące do czterech kobiet. Nie było wątpliwości - lokator mieszkania na poddaszu był seryjnym mordercą.

    Gdy w mieszkaniu trwały prace dochodzeniowe, do budynku wszedł człowiek. Wkrótce, znalazł się on przy drzwiach mieszkania na poddaszu, starając się wejść do środka. Zdumieni policjanci spytali się go, kim jest. Ten, z rozbrajającą szczerością stwierdził, iż nazywa się Fritz Honka i jest jest lokatorem mieszkającym na poddaszu, wracającym z pracy jako nocny stróż. Policjanci nie tracili czasu - Honka został natychmiast zatrzymany i przewieziony na przesłuchanie do pobliskiego komisariatu policji. Przez następne dwa tygodnie był przesłuchiwany przez dwóch śledczych wydziału zabójstw Kripo Hamburg - Petera Seelera i Hansa-Petera Untermanna. W ciągu przesłuchań I sprawdzania starych akt policyjnych powoli kształtował się obraz człowieka, który chował rozczłonkowane zwłoki czterech kobiet w swoim mieszkaniu.

    Friedrich Paul Honka urodził się 31 lipca 1935 roku w Lipsku, jako trzeci z dziesiątki dzieci cieśli Friedricha i sprzątaczki Elsy. Jego dzieciństwo nie należało do szczęśliwych - krótko przed wybuchem II Wojny Światowej on sam jak i jego ojciec zostali wtrąceni do obozu koncentracyjnego - głównie za polityczną działalność Friedricha seniora w szeregach Niemieckiej Partii Komunistycznej. Obóz, w którym więziono Honkę został wyzwolony przez Armię Czerwoną w roku 1945, zaś po wojnie rodzina wróciła do Lipska. Choroba alkoholowa i pobyt w obozie okazały się jednak zbyt wielkim obciążeniem dla Friedricha seniora, który zmarł w roku 1946. Niedługo po tym matka Honki oddała dzieci do domu dziecka. Młody Fritz uczył się słabo - niskie oceny w szkole zamknęły przed nim drogę do kształcenia jako mechanik samochodowy. W roku 1950 próbował przyuczyć się do zawodu murarza - edukację tą przerwał jednak ze względów zdrowotnych (uczulenia na beton). W roku 1951 udało mu się uciec z Niemiec Wschodnich do RFN - tam przez kilka następnych lat pracował jako pomocnik rolny we wsi Brockhöfe w okolicach Lüneburga w Dolnej Saksonii. Ostatecznie, do Hamburga Honka trafił w roku 1956, gdy znalazł zatrudnienie w stoczni Hotwaldswerke. Wydawało się, że w końcu zaczął wychodzić “na swoje” - miał stabilną pracę i mieszkanie, zaś wkrótce również ożenił się - ze związku urodził się syn Fritz. Wkrótce jednak sytuacja pogorszyła się - postępujący alkoholizm i przemoc Honki wobec żony doprowadziły do rozpadu małżeństwa w roku 1960. Po pewnym czasie Honka i była żona zeszli się ponownie - aczkolwiek ich związek rozpadł się już definitywnie w roku 1967.

    W owym czasie Honka wyprowadził się ze starego mieszkania i zamieszkał przy Zeißstraße 74. Wkrótce stał się również stałym klientem barów “Der Goldene Handschuh” , “Hong Kong” i “Elbschlosskeller” w dzielnicy czerwonych latarni Hamburga - St.Pauli. W knajpach znany był pod ksywką “Fiete”. Według późniejszych zeznań stałych bywalców i personelu był miły, cichy i spokojny, acz nieco wycofany i rzucający się w oczy ze względu na twarz oszpeconą w wypadku samochodowym. Ciężki alkoholizm sprawił, iż nie był w stanie nawiązywać normalnych stosunków z kobietami - z tego powodu zaczął korzystać z usług prostytutek spotykanych w knajpach. Według ustaleń policji, to właśnie w taki sposób poznał pierwszą ofiarę - 42-letnią Gertraud Bräuer. Jak zeznał sam Honka, w grudniu 1970 roku zaprowadził Bräuer do mieszkania. Gdy ta zaś odmówiła przespania się z nim, w pijackim amoku (przed powrotem do domu miał wypić sześć litrów piwa, ćwiartkę wódki i litr koniaku - według biegłych poziom alkoholu we krwi Honki wynosił około 4 promili) zaatakował ją i udusił. Gdy nieco otrzeźwiał, próbował pozbyć się zwłok - gdy jednak próbował wyciągnąć je z mieszkania, okazały się zbyt ciężkie, przez co spadł ze schodów. Po powrocie do mieszkania Honka postanowił rozczłonkować zwłoki piłą - co też uczynił. Fragmenty zwłok - głowę, piersi, ręce z dłońmi i nogę - zawinął w gazety, które porzucił na wysypisku śmieci na terenie dawnej fabryki czekolady przy Gaussstraße w dzielnicy Altona - tors i prawą nogę ofiary schował za ścianą w mieszkaniu. Fragmenty zwłok porzucone na wysypisku odkrył w listopadzie 1971 roku robotnik, który spalał tam śmieci. Śledztwo policji w tej sprawie szybko utknęło w miejscu - Honka pozostał zupełnie poza podejrzeniami. Po raz pierwszy Honka stał się znany policji w sierpniu 1972 roku, gdy został oskarżony o pobicie i próbę gwałtu przez Irmgard Albrecht - jego ówczesną partnerkę. Ostatecznie, Honce udowodniono jedynie pobicie (jako, iż w trakcie czynu miał we krwi 2,7 promila alkoholu uznano, że nie mógł odpowiadać za próbę gwałtu), za co został skazany na karę grzywny w wysokości 3000 marek zachodnioniemieckich w kwietniu 1975 roku.

    Po morderstwie Gertrud Bräuer, Honka zabił ponownie dopiero w roku 1974. Jego ofiarą stała się 54-letnia Anna Beuschel - prostytutka z St. Pauli. Schemat był w tym wypadku podobny do pierwszego mordu - po poznaniu kobiety w knajpie “Der goldene Handschuh”, Honka zabrał ją do mieszkania, gdzie odbył z nią stosunek seksualny. Wściekły tym, że w trakcie stosunku “leżała jak deska”, udusił ją. Honka ponownie rozczłonkował zwłoki piłą, jednak tym razem części ciała ukrył pod podłogą. Wkrótce, smród wydobywający się z jego mieszkania stał się tak nieznośny, że jego sąsiedzi zgłosili go właścicielowi. Honka wytłumaczył, że za zapach odpowiadają potrawy gotowane przez mieszkających w domu imigrantów z Grecji. Tłumaczenie to okazało się o dziwo skuteczne. Kolejnego mordu Honka dokonał w grudniu 1974 roku. Ponownie ofiarą była prostytutka - 57-letnia Frieda Roblick. Tym razem Honka udusił ją gdy zauważył, że Roblick ukradła mu 200 marek - pomimo tego, że wcześniej zapłacił jej za seks. Rozczłonkowane fragmenty zwłok ponownie spakował w plastikowe worki i schował w ścianach toalety i salonu. Fakt, iż jego ofiarami były samodzielnie działające prostytutki ułatwiał ukrycie jego czynów - ofiary często zrywały kontakt z rodziną, miały niewielu bliskich przyjaciół bądź znajomych i już wcześniej znikały na długie tygodnie czy nawet miesiące. Ostatniego morderstwa Honka dokonał w pierwszych miesiącach roku 1975 - ofiarą była 52-letnia Ruth Schult, której najpierw rozbił butelkę po wódce na głowie, po czym udusił - jak sam stwierdził dlatego, że nazwała go “świnią” i “menelem”.

    Proces Fritza Honki rozpoczął się przed sądem w Hamburgu w listopadzie 1976 roku. Początkowo Honka przyznał się do winy, choć później odwołał swoje zeznania. Według prokuratury, głównym motywem zbrodni miała być patologiczna nienawiść do kobiet oraz chęć wykazania swojej siły nad nimi - co widoczne było w jego stosunkach z kobietami. Obrona Honki skupiła się na ukazaniu destruktywnego wpływu ciężkiego dzieciństwa i alkoholu na jego działania - według nich, sytuacja socjalno-zdrowotna, w jakiej znalazł się Honka była jednym z głównych powodów, dla których zaczął zabijać. Ostatecznie, proces zakończył się 20 grudnia 1976 roku. Fritz Honka został uznany winnym dokonania morderstwa na Annie Beuschel i trzech zabójstw z przesłankami zmniejszonej odpowiedzialności (głównie ze względu na stan silnego upojenia alkoholowego przy dokonywaniu przestępstw) i skazany na karę 15 lat pozbawienia wolności, po których miał zostać skierowany na leczenie do szpitala psychiatrycznego. Ostatecznie, ze względu na zły stan zdrowia, Honka opuścił psychiatryk w roku 1993. Pod zmienionym nazwiskiem (Peter Jensen) został skierowany do domu starości, gdzie zmarł 19 października 1998 roku na powikłania od uzależnienia od papierosów i alkoholu. Według słów pielęgniarzy, przez ostatnie lata życia często narzekał, że jego pokój “śmierdział trupami”...

    #kronikakryminalnafranka #historia #historiajednejfotografii #seryjnimordercy #niemcy #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: apps-cloud.n-tv.de

  •  

    W latach 1935–1938 znaleziono w Cleveland kilkanaście ciał pozbawionych głów.
    Mordercy nie zdołał zatrzymać nawet słynny Eliot Ness – człowiek, który ze swymi „Nietykalnymi” dopadł Ala Capone’a.
    Poznajcie historie Rzeźnika znad jeziora ERIE
    https://youtu.be/TI7krPXiYzU

    #seryjnimordercy #kryminalne #thriller #niewyjasnione #ciekaweciekawe #film #dokument #policja #usa #horror #smierc pokaż całość

  •  

    Kopia listu "From Hell", 15 października 1888 roku. Domniemanym autorem miał być Kuba Rozpruwacz.

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #seryjnimordercy #anglia #myrmekochoria pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    Stroje klauna należące do Johna Waynea Gacy'ego. W tle obraz autorstwa samego mordercy prezentujący jego domniemane alter ego - Klauna Pogo.

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #usa #seryjnimordercy #myrmekochoria pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1.jpg

  •  

    Policjant w zagraconej kuchni Eda Geina, gdzie odnaleziono różne części ciała Bernice Worden, 1957.

    Galeria

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #usa #seryjnimordercy #myrmekochoria pokaż całość

    źródło: 1.jpg

  •  

    Mapa domu Marine Hedge narysowana przez BTK, 1985. Włamał się do jej domu i udusił ją. Następnie zabrał jej ciało do Kościoła Luterańskiego gdzie ustawiał ją w różnych pozach i robił zwłokom fotografię.

    Marine Hedge. Rader targeted Marine Hedge, 53, who lived just up the street from the Rader family, on April 27, 1985. He broke into her home and strangled her. Rader then took Hedge's nude body to Christ Lutheran Church, where he posed her in various bondage positions and took photographs of her before hastily burying her in a ditch.

    Artykuł

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #seryjnimordercy #usa #kryminalistyka #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: oxygen.com

  •  

    Dennis Rader (morderca BTK) podnosi swoją córkę, aby mogła zawiesić gwiazdkę na szczyt choinki, 1984. BTK rozpocznie swoją karierę od morderstwa prawie całej rodziny Otero (4 osoby) - wliczając w to dwójkę małych dzieci.

    Artykuł po angielsku
    O BTK

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #seryjnimordercy #usa #kryminalistyka #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: s.abcnews.com

  •  

    Aktenzeichen XY ungelöst – odcinek z 1978 roku poświęcony seryjnemy mordercy z Hannoweru (Der Sägemörder von Hannover).

    W latach 1975 – 1977 W Hanowerze i okolicach znaleziono łącznie 13 kawałków ciał co najmniej czterech ofiar zwyrodnialca.

    26.09.75 – W pobliżu elektrowni wodnej Schneller Graben znaleziono tułów młodej kobiety pozbawiony nóg, głowy i piersi. Kobieta miała od 23 do 25 lat.

    21-28.02.76 – Znaleziono dwie połówki tułowia i jedną nogę 25 letniej kobiety na parkingu i na śmietniku

    28.05.77 – 11.06.77 – Znów elektrownia wodna, tym razem znaleziono aż sześć kawałków ciała, tym razem ofiara to mężczyzna w wieku około 17 lat. Na tułowiu miał tatuaż z żelaznym krzyżem.

    5.06.77 – Odnaleziono ramię 50-letniego mężczyzny.

    10.07.77 – W parku miejskim Eilenriede znaleziono dolną część 40-letniej kobiety. Wiadomo, że została zabita siłą, nosiła w sobie kiedyś dziecko i cierpiała na miażdzyce

    18.12.77 – Na polnej drodze w okolicach Hanoweru znaleziono rozczłonkowany korpus kobiety w wieku 50-60 lat. Wiadomo, że zmarła w wyniku uduszenia.

    Co ciekawe. Żadna z ofiar nie została zidentyfikowana, żadna nie pasowała do osób zapisanych w rejestrze zaginionych i z żadnej nie udało się pobrać odcisków palców.
    Sprawa do dzisiaj nie została wyjaśniona. O sprawcy wiadomo tyle, że prawdopodobnie ciął zwłoki piłą i przechowywał je w piwnicy albo w chłodni.
    Motywem zabójstw miało być zastraszenie mieszkańców miasta.
    No i gdzie są te głowy ofiar, czy kiedykolwiek zostaną znalezione?
    Oto link do odcinka - https://www.youtube.com/watch?v=aX6cwt_Gn5Q

    #kryminalne #mk997 #mordercy #aktenzeichenxy #seryjnimordercy #zbrodnia
    pokaż całość

    źródło: Bez nazwy.png

  •  

    Krwawy kolejarz z nazistowskiego Berlina

    Kiedy na froncie Niemcy odnosili największe triumfy, w Berlinie każdego dnia ginęli ludzie. Nocne zaciemnienia miast tworzyły wprost wymarzone okoliczności dla przestępców. Przez prawie rok korzystał z nich niesławny „morderca z S-Bahn”.

    #mordercy
    #seryjnimordercy
    #historia
    #zbrodnia
    #ciekawostki
    #niemcy
    #iiwojnaswiatowa
    #mikroreklama
    pokaż całość

    +: k......k, wolfcross +4 innych
  •  

    Mary Jane Kelly - ostatnia z kanonicznych ofiar Kuby Rozpruwacza. (Zdjęcie Koloryzowane)
    Odradzam osobom o słabszych nerwach.
    Mocne NSFW.

    pokaż spoiler #ciekawostki #zbrodnia #mordercy #seryjnimordercy #kalkazreddita #nsfw
    pokaż całość

    źródło: IMG_1157.JPG 18+

  •  

    Nagrobek Eda Geina (słynny seryjny morderca inspiracja do "Psycho" i "Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną")

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #seryjnimordercy #film #myrmekochoria pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    Na zdjęciu Cheryl Bradshaw i Rodney Alcala, w czasie show tv - Randka w ciemno (1978 r.).

    We wprowadzeniu do programu Jim Lange przedstawił Alcalę jako "odnoszącego sukcesy fotografa" a także miłośnika spadochroniarstwa i motocykli. Cheryl Bradshaw, która w czasie programu wybrała Alcalę na swoją "randkę" ostatecznie odmówiła spędzenia z nim wspólnego czasu, twierdząc, że Alcala wydał jej się "dziwny".
    Miała babeczka wyczucie, bowiem...

    Rodney Alcala był seryjnym mordercą i gwałcicielem, skazanym na karę śmierci w Kalifornii w 2010 roku za pięć zabójstw dokonanych w tym stanie pomiędzy 1977 a 1979. W 2013 roku jego wyrok został powiększony o 25 lat, po jego przyznaniu się do dokonania dwóch zabójstw w Nowym Jorku w 1971 i 1977 roku.

    Alcala nazywany jest czasem "Dating Game Killer" ("Zabójcą z Randki w Ciemno") właśnie w związku z jego występem i wygraną w tym programie telewizyjnym w 1978.
    W czasie nagrywania show miał już na koncie pięć morderstw.

    #seryjnimordercy
    Będzie w #mindhunter
    #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    źródło: 1297276617040_ORIGINAL.jpg

    •  

      @Ld93: dobre. A co masz dokładnie na myśli? Spiety jakiś był? Oczy dookoła głowy i nerowyw wzrok?

      Czemu zabił, możesz coś przybliżyć?

    •  

      @Annaroth: W sumie wszystko co opisujesz się zgadza. Jak się patrzył na ciebie to wyglądał jakby szukał słabych punktów i był taki nienaturalnie pobudzony cały czas, ale w taki nerwowy sposób. W sumie do końca nie wiadomo co się stało z tym zabójstwem, bo oczywiście plotek było o tym mnóstwo i cholera wie która prawdziwa. Jedyne co wiem na pewno to, że dostał 12 lat, bo ten typ którego zabił dal radę się trochę bronić i też mu nieco ryj pokiereszował, więc zostało to uznane jako okoliczność łagodząca, że to było w afekcie. pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Dzisiejszy wpis zabierze nas w podróż na zachodnie wybrzeże USA lat 70. XX wieku. To właśnie tam w owym okresie grasował seryjny morderca, którego ofiarami były w dużej mierze studentki i autostopowiczki. Z tego powodu prasa nadała mu przydomek “The Co-Ed Killer” - “Zabójcy Studentek”. Człowiekiem odpowiedzialnym za te zbrodnie miał okazać się ktoś, kto na ścieżkę zbrodni wkroczył już w czasach młodości i który miał stać się jednym z modelowych przykładów seryjnego mordercy.

    Edmund Emil Kemper III urodził się 18 grudnia 1948 roku w mieście Burbank w stanie Kalifornia. Był drugim dzieckiem małżeństwa Edmunda i Clarnell Kemperów. Dzieciństwo Kempera trudno było uznać za szczęśliwe - pomiędzy jego rodzicami często dochodziło do kłótni, często rozpoczynanych przez matkę. Sam Edmund szybko zaczął wyróżniać się spośród rówieśników - głównie za sprawą ponadprzeciętnej inteligencji i wysokiego wzrostu - w wieku 15 lat mierzył sobie 1,93 metra wzrostu. Gdy Edmund miał 9 lat, jego rodzice rozwiedli się, zaś on sam wraz z dwoma siostrami oddany został pod opiekę Clarnell. Matka - neurotyczna alkoholiczka - często znęcała się psychicznie i fizycznie nad młodym Edmundem, cementując jego nienawiść do niej. To zachowanie matki odcisnęło swoje piętno na Edmundzie - od czasu ukończenia 10 lat zaczął przejawiać oznaki, iż rosła w nim niejako “ciemna strona”. W trakcie zabaw z siostrami wielokrotnie prosił je o zabawę w ”krzesło elektryczne” czy “komorę gazową”, w których to udawał umierającą ofiarę. W wieku 10 lat w tajemnicy przed resztą rodziny zamordował należącego do nich kota, grzebiąc go żywcem. Ciało po pewnym czasie odkopał, zdekapitował, a głowę nabił na kolec. Trzy lata później zabił drugiego kota rodziny - tym razem, jednak, matka Kempera odnalazła fragmenty zwłok zwierzęcia w szafie w pokoju Edmunda.

    W wieku 15 lat Kemper uciekł z domu, chcąc ponownie zamieszkać z ojcem. Odnalazł go w Van Nuys w stanie Kalifornia - jak się okazało, Edmund senior ożenił się ponownie. Edmund junior mieszkał przez pewien czas wraz z seniorem, dopóki ten nie wysłał go do North Fork na ranczo, gdzie mieszkali dziadkowie Kempera. Edmund junior nienawidził mieszkania tam razem z zniedołężniałym dziadkiem i babcią która według jego słów “ciągle emaskulowała zarówno mnie, jak i dziadka.”.

    Ta nienawiść w pełnej krasie wyszła na światło dzienne 27 sierpnia 1964 roku. Gdy dziadek Kempera wyjechał po zakupy, między siedzącą w kuchni babcią a wnukiem wywiązała się zażarta kłótnia. W jej trakcie Kemper na chwilę wyszedł z pokoju, wracając do niego z karabinem w ręku. Po powrocie do kuchni wycelował w kobietę po czym pociągnął za spust, zabijając ją strzałem w głowę. Po tym jeszcze dwukrotnie strzelił jej w plecy, po czym zadał jej kilka ciosów nożem. Gdy dziadek Kempera powrócił do domu, młody Edmund zastrzelił go na podjeździe do garażu - jak sam stwierdził po to, aby nie musiał zobaczyć ciała własnej żony. Po dokonaniu zbrodni Edmund powrócił do domu i zadzwonił do matki, nie wiedząc, co robić dalej. Ta nakazała mu wezwać policję, co Edmund uczynił.

    W policyjnym areszcie Edmund przyznał się do zabicia dziadków. Poza wyjaśnieniem, dlaczego zamordował dziadka stwierdził również, iż motywem morderstwa miała być chęć poznania uczucia towarzyszącego zamordowaniu własnej babci. Jako, iż Kemper w momencie dokonania podwójnego morderstwa miał 15 lat, nie został postawiony przed sądem czy też skazany na karę więzienia - zamiast tego umieszczony został w szpitalu psychiatrycznym w Atascadero, zdiagnozowany jako cierpiący na schizofrenię paranoidalną. Kemper był badany dalej - psychiatrzy z Atascadero nie zgodzili się z diagnozą psychiatrów sądowych - według nich Kemper nie był chory na schizofrenię i przejawiał cechy pasujące do osobowości bierno-agresywnej. Przeprowadzone w szpitalu testy na iloraz inteligencji dały zaś wynik 145 punktów. W trakcie pobytu w szpitalu Kemper blisko współpracował z personelem, przeprowadzając nawet wywiady i testy psychologiczne z innymi więźniami. Ta wiedza pozwoliła mu później na lepsze planowanie morderstw i oszukiwanie psychiatrów.

    18 grudnia 1969 roku Kemper został warunkowo wypuszczony na wolność i oddany pod opiekę matce - pomimo sprzeciwów psychiatrów. Przez to zamieszkał w miejscowości Aptos w okolicach Uniwersytetu w Santa Cruz, gdzie jego matka pracowała jako asystentka administracyjna. Lata rozłąki na zagoiły jednak ran z dzieciństwa - Clarnell cały czas odnosiła się do Edmunda z pogardą i nienawiścią. Kłótnie pomiędzy matką i synem stały się niejako częścią życia codziennego. Sam Kemper imał się różnych prac, próbując nawet zostać policjantem - jego podanie odrzucono jednak ze względu na wzrost - w owym czasie Edmund mierzył 2,06 metra. Odrzucenie podania nie zmieniło jednak podejścia Kempera, przez co stał się częstym bywalcem baru “Jury Room” - znanego miejsca spotkań policjantów po służbie, z którymi zawarł kilka znajomości. Wkrótce, Kemper znalazł pracę jako pracownik Departamentu Autostrad Stanu Kalifornia, przez co był w stanie wyprowadzić się z domu matki i wynająć mieszkanie w Alameda. Matka jednak cały czas nie dawała mu spokoju, często telefonując i składając mu niezapowiedziane wizyty. Ze względu na problemy finansowe Edmund często musiał wracać do Aptos. W owym czasie Kemper zaczął również odczuwać żądze mordu - widząc duże ilości autostopowiczek zaczął niejako przygotowywać grunt pod morderstwa, wożąc w samochodzie noże, kajdanki czy plastikowe worki.

    Ostatecznie, kolejnej żądzy mordu Kemper uległ 7 maja 1972 roku. Wtedy to jadąc przez miejscowość Berkley zatrzymał się, aby zabrać dwie autostopowiczki - 18-letnie Mary Ann Pesce i Anitę Luchessę. Obie kobiety poprosiły o podwózkę na Uniwersytet Stamforda. Kemper, po godzinie jazdy, zatrzymał się w odludnym, zalesionym miejscu w okolicach miejscowości Alameda. Z rozmów z innymi gwałcicielami w Atascadero Kemper wiedział, iż nie mógł zostawić świadków. Z tego powodu skuł obie kajdankami,, po czym wrzucił Luchessę do bagażnika. Następnie powrócił do Mary Ann, którą dźgnął kilkukrotnie nożem, a następnie udusił. Po tym tak samo postąpił z Anitą. Oba ciała schował do bagażnika, wyruszając w drogę do wynajmowanego mieszkania. Po drodze został zatrzymany przez policję za niedziałające światło stopu - kontrolujący Kempera policjant nie odkrył zwłok, przez co Kemper bez problemów wrócił do domu. W mieszkaniu ciała rozebrał, sfotografował, po czym odbył z nimi stosunek seksualny. Następnie zwłoki rozczłonkował - fragmentów ciał pozbył się w okolicach góry Loma Prieta. W tej okolicy pozbył się też odciętych głów obu studentek - z nimi również odbył pośmiertny stosunek seksualny.

    Po raz kolejny Kemper zaatakował 14 września 1972 roku. Tym razem jego ofiarą padła 15-letnia Aiko Koo. Po wywiezieniu jej w odludne miejsce, Kemper zmusił ją do posłuszeństwa grożąc jej bronią - pistoletem kalibru .22 cala. Po związaniu jej Kemper podduszał ją tak długo, aż straciła przytomność po czym zgwałcił ją i zamordował. Po powrocie do mieszkania - z przystankiem w pobliskim barze, gdzie wypił kilka kolejek - Kemper ponownie uprawiał seks z ciałem, po czym rozczłonkował je, porzucając fragmenty zwłok w odludnym miejscu. Zaledwie 2 miesiące później - 29 listopada 1972 roku - Kemper uznany został przez monitorujących go psychiatrów za niegroźnego dla społeczeństwa. Jego kartoteka została również oczyszczona - dzięki temu później nikt nie podejrzewał go o dokonanie morderstw na studentkach.

    Na następne morderstwo przyszło czekać do 7 stycznia 1973 roku. Ofiarą Kempera padła 18- Cindy Schall, którą spotkał na terenie kampusu Cabrillo College. Po wywiezieniu jej w odludne miejsce Kemper zastrzelił ją z pistoletu, po czym schował jej zwłoki do bagażnika i pojechał do domu matki, gdzie tymczasowo pomieszkiwał. Zwłoki następnie ukrył w szafie w pokoju, gdzie spał. Gdy matka wyszła do pracy, Kemper odbył stosunek seksualny ze zwłokami, po czym włożył je do wanny, gdzie ciało rozczłonkował. Fragmentów zwłok pozbył się poprzez wyrzucenie ich do morza - głowę ofiary zachował jednak dla siebie. Po odbyciu z nią kilkukrotnego stosunku zakopał ją w ogródku domu matki w taki sposób, iż niejako “patrzyła” na jej sypialnię - jak stwierdził sam Kemper dlatego, iż jego matka “uwielbiała, gdy ludzie zapatrywali się w nią”.

    Zniknięcia studentek i odnajdywanie kolejnych ciał sprawiło, iż w rejonie Santa Cruz zapanowała psychoza strachu. Jako, iż ofiary były autostopowiczkami zalecano, aby wsiadać do samochodów wyłącznie z naklejkami informującymi o przynależności do uniwersytetu. Ta metoda nie mogła się jednak sprawdzić w wypadku Kempera, który posiadał taką naklejkę ze względu na pracę matki. 5 lutego 1973 roku, po kolejnej burzliwej kłótni z matką wściekły Kemper ponownie wyruszył w drogę z żądzą mordu. Ofiary odnalazł na kampusie uniwersytetu - były nimi 23-letnia Rosalind Thorpe i 20-letnia Allison Liu. Po tym, jak kobiety wsiadły do auta, Kemper zabił obie strzałami z pistoletu, po czym owinął ich ciała w koce. Po powrocie do domu Kemper postąpił z nimi tak samo, jak z innymi.

    Ostatnich morderstw Kemper miał dopuścić się 20 kwietnia 1973 roku. Wieczorem tego dnia przebywał w domu matki, gdy ta wróciła do niego po imprezie. Gdy Clarnell położyła się spać, Kemper wszedł do sypialni, uderzył ją kilkakrotnie w głowę młotkiem, po czym podciął jej gardło. Gdy był pewny, że nie żyje, Edmund odciął głowę od ciała, wykorzystał ją seksualnie, po czym położył na półce i przez następnych kilka godzin używał jej w charakterze tarczy do rzutek. W tym czasie wyciął z niej również język i krtań, które próbował następnie nieskutecznie zmielić w młynku do odpadów w kuchni. Po tym Kemper poszedł do baru, gdzie napił się a następnie powrócił do domu. Wtedy też zadzwonił do najbliższej przyjaciółki matki - 59-letniej Sally Hallet - którą zaprosił na “obiad-niespodziankę”. Gdy Hallet dotarła do domu Clarnell, Kemper zaatakował ją, mordując ją przez uduszenie. Następnego ranka Edmund Kemper opuścił dom, zostawiając przy tym notatkę dla policji, w której pisał:

    “Ok. 5:15 rano, Niedziela. Ona nie musi już cierpieć z rąk tego okropnego “morderczego Rzeźnika”. Poszło szybko - we śnie - tak jak chciałem. Bez niedbalstwa czy też bez końca, panowie. Po prostu z “braku czasu”. Mam coś do zrobienia!!!”

    Po opuszczeniu domu Kemper skierował się do miejscowości Pueblo w stanie Colorado. Kiedy tam dotarł dowiedział się, iż nikt nie odkrył zwłok jego matki czy jej koleżanki. Znajdując najbliższą budkę telefoniczną zadzwonił na policję, przyznając się do dokonania podwójnego morderstwa. Odbierający rozmowę policjant nie potraktował zgłoszenia poważnie - uznając je za żart, kazał Kemperowi zadzwonić później. Po kilku godzinach Kemper odezwał się ponownie - tym razem poprosił policjantów o połączenie go ze znajomym funkcjonariuszem, któremu powtórzył swojej przyznanie się do winy. Tym razem jego wyznanie wzięto na poważnie. Edmund Kemper został aresztowany - nie stawiał oporu. Na komisariacie przyznał się również do dokonania sześciu morderstw na studentkach w północnej Kalifornii. Pytany o to, dlaczego oddał się dobrowolnie w ręce policji, stwierdził:

    “Oryginalny cel zniknął… To wszystko nie miało już celu ani fizycznego, ani psychicznego. To była tylko strata czasu… Nie mogłem już tego dłużej emocjonalnie wytrzymać. Pod koniec zrozumiałem szaleństwo tego całego i nieomal dogorywając ze zmęczenia stwierdziłem - pieprzyć to i skończyłem.”

    7 maja 1973 roku Edmund Kemper został oficjalnie oskarżony o dokonanie 8 zabójstw. W trakcie śledztwa współpracował z policją, przestawiając bardzo obszerne i szczegółowe zeznania dotyczące każdej zbrodni, w jakiej brał udział. Ostatecznie, proces Kempera rozpoczął się 23 października 1973 roku przed sądem w Santa Cruz. Biegli sądowi uznali, iż Kemper był poczytalny i w pełni sił fizycznych i psychicznych w momencie dokonywania zbrodni - te zaś motywowane były nienawiścią do matki - zamordowane studentki były jedynie substytutem dla jej postaci. 8 listopada 1973 roku ława przysięgłych uznała Edmunda Kempera winnym zarzucanych mu czynów. Ze względu na obowiązujące wtedy moratorium na wykonywanie kary śmierci (o którą Kemper zabiegał) sąd wymierzył mu karę ośmiu kar dożywotniego pozbawienia wolności. W następstwie wyroku Edmund Kemper osadzony został w California Medical Facility w Vacaville, gdzie przebywa do dziś. W trakcie wykonywania wyroku kilkakrotnie udzielał wywiadów mediom, gdzie wyjaśniał motywy swoich zbrodni. Swój występ w filmie dokumentalnym Murder: No Apparent Motive z 1984 roku zakończył następującymi słowami:

    “Gdzieś na świecie jest ktoś, kto ogląda ten film, ale jeszcze tego nie zrobił - nie zabił nikogo, ale chce to zrobić, jest wściekły, walczy z tym uczuciem lub jest pewny, że je kontroluje. Ten ktoś musi z kimś porozmawiać na ten temat. Musi zaufać komuś, usiąść i porozmawiać o czymś, co nie jest przestępstwem; przecież myślenie o tym to nie przestępstwo. Zrobienie tego to nie tylko przestępstwo; to coś okropnego. To uczucie nie chce odejść i jest ciężkie do zatrzymania, gdy już się rozpocznie.”

    #kronikakryminalnafranka #historia #historiajednejfotografii #usa #seryjnimordercy #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  
    M......a

    +39

    5 kwietnia 1963 roku w spokojnym mieście Reno (Nevada) 24-letnia Sonja McCaskie, brytyjska narciarka alpejska, została brutalnie uduszona, zgwałcona i pozbawiona głowy w swoim mieszkaniu przez 18-letniego studenta Thomasa Lee Beana. Funkcjonariusze znaleźli nagie ciało Sonji w kufrze w jej sypialni, a jej serce w pobliżu drzwi wejściowych. 13 kwietnia sprawca sam się zgłosił i przyznał do winy, został zatrzymany i skazany na śmierć w komorze gazowej, lecz został ostatecznie uwolniony z celi śmierci w 1972 roku kiedy Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uchylił wszystkie wyroki śmierci w Stanach Zjednoczonych, wyrok Beana został zmieniony na dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego.

    Thomas nie lubił rozmawiać o motywie morderstwa. Nic nie łączyło go z ofiarą, wybór akurat jej był przypadkowy. Gdy miał 6 lat, w jego domu przewijało się wielu obcych mężczyzn, uważał, że już w tamtych chwilach jego chore fantazje zaczęły się rozwijać. Gdy po raz pierwszy uprawiał seks, podświadomie pragnął zabić partnerkę. Niemoralne pragnienia męczyły go przez 12 lat. W pewnym momencie nie mógł się powstrzymać i postanowił urzeczywistnić fantazję.

    Gdy obudził się dzień po zabiciu Sonji, nie był do końca pewny czy wszystko działo się w jego głowie, czy zdarzyło się naprawdę ("He did not know he had done it, whether it was a dream that he had done it, or if it was a continuation of his fantasy."). Zgłosił się na komisariat, bo chciał być pewien.

    więcej: [x]

    #mordercy #seryjnimordercy #morderstwo #kryminalne #kryminalistyka #przestepczosc #policja #prawo #psychologia #moralnosc trochę też #dziennikarstwo (chciałam dać spoiler by czytali tylko maniacy, ale wykop ssie i nie działa tak jak chciałam)
    pokaż całość

    źródło: 2.bp.blogspot.com

    +: mull, m............y +37 innych
  •  
    S........s

    +10

    Jak ktoś nie widział jak prowadzi się taktykę przesłuchania sprawcy żeby wydobyć od niego przyznanie się do winy to na okazję. Druga część też już jest.

    #kryminalne #seryjnimordercy

    źródło: youtube.com

  •  

    Najinteligentniejszymi mordercami w grupie 10ciu najinteligentniejszych morderców oraz seryjnych morderców wszech czasów, byli dwaj przyjaciele, którzy zamordowali swojego 14letniego sąsiada. Lista zawiera również dwie kobiety. Historia Nathana i Richarda jest naprawdę bardzo ciekawa.

    Nathan Leopold IQ 210

    Richard Lobe IQ 169 

    Ted Kaczynski, IQ 167

    Charlene Williams, IQ 160

    Kristen Gilbert, IQ 152

    Andrew Cunanan, IQ 147

    Jeffrey Dahmer, IQ 145

    Dr Harold Shipman, IQ 140

    Rodney Alcala, IQ 135

    Edmund Kempner, IQ 136 & 145

    Nawet nie sądziłem, że w tej grupie jest tylu ultra geniuszy.

    https://www.murdermiletours.com/blog/serial-killers-with-an-abnormally-high-iq

    #mordercy #seryjnimordercy #kryminalne
    pokaż całość

    +: u..............................o, ihavenomoney +5 innych
    •  

      @riasf: duża część seryjnych morderców to ponadprzeciętnie inteligentne osoby

      +: r...f, RudaUranu +2 innych
    •  

      @888imieme nom zwłaszcza Ted Bundy, poniższy test nie moj

      Dzisiaj zrobiłem mały research i obejrzałem dokument na netflixie o Tedzie Bundym, rzekomo inteligetnym seryjnym mordercy.

      Jego inteligencja objawiała się tym, że:
      - był bardzo przeciętny w szkole, nie mogł się dostać na porządne studia prawnicze
      - kobiety uprowadzał swoim normalnym samochodem, którym się na codzień poruszał, jeśli dobrze pamiętam to źółtym volkswagenem
      - przedstawił się swoim prawdziwym imieniem jednemu z świadków. Policja wiedziała, że seryjny morderca miał na imię Ted i jeździł żołtym volkswagenem
      - jedna z dziewczyn którą porwał w biały dzień (geniusz) uciekła mu i pojechała na komisariat xD
      - został przypadkowo złapany przez policjanta z powodu swojego samochodu a w środku znaleziono kominiarkę, kajdanki, jakieś rajstopy i tak dalej xD

      Cała ta jego nieuchwytność polegała na tym, że zabijał losowe kobiety z różnych stanów i policja nie mogła się dobrze skoordynować.

      Jak drugi raz uciekł z więzienia to wpadł do jakiegoś żeńskiego akademika i zabił 2 dziewczyny a pozostałe 2 okaleczył myśląc, że je również zamordował. Później w jakimś pojebanym szale zabijania, kilka przecznic dalej zabił inną kobietę. A i był jeszcze takim debilem, że pogryzł ofiary zostawiając odcisk szczęki a miał krzywe charakterystyczne zęby xD

      Na prawdę gościu był geniuszem zbrodni, klap klap xD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    #metal #seryjnimordercy #heheszki #muzyka #sludge

    Church of Misery ze swoim fanem xD

    pokaż spoiler Gdyby ktoś nie wiedział to Church of Misery porusza tematy seryjnych morderców na swoich płytach. I przeważnie każdy kawałek z ich płyt nosi tytuł związany z nazwiskiem bądź czymś co kojarzy się z ów zabójcami. Pan przebrany za klauna to miał być nie kto inny jak John Wayne Gacy.
    pokaż całość

    źródło: scontent.fpoz2-1.fna.fbcdn.net

  •  
    g....e

    +13

    Dzisiaj zrobiłem mały research i obejrzałem dokument na netflixie o Tedzie Bundym, rzekomo inteligetnym seryjnym mordercy.

    Jego inteligencja objawiała się tym, że:
    - był bardzo przeciętny w szkole, nie mogł się dostać na porządne studia prawnicze
    - kobiety uprowadzał swoim normalnym samochodem, którym się na codzień poruszał, jeśli dobrze pamiętam to źółtym volkswagenem
    - przedstawił się swoim prawdziwym imieniem jednemu z świadków. Policja wiedziała, że seryjny morderca miał na imię Ted i jeździł żołtym volkswagenem
    - jedna z dziewczyn którą porwał w biały dzień (geniusz) uciekła mu i pojechała na komisariat xD
    - został przypadkowo złapany przez policjanta z powodu swojego samochodu a w środku znaleziono kominiarkę, kajdanki, jakieś rajstopy i tak dalej xD

    Cała ta jego nieuchwytność polegała na tym, że zabijał losowe kobiety z różnych stanów i policja nie mogła się dobrze skoordynować.

    Jak drugi raz uciekł z więzienia to wpadł do jakiegoś żeńskiego akademika i zabił 2 dziewczyny a pozostałe 2 okaleczył myśląc, że je również zamordował. Później w jakimś pojebanym szale zabijania, kilka przecznic dalej zabił inną kobietę. A i był jeszcze takim debilem, że pogryzł ofiary zostawiając odcisk szczęki a miał krzywe charakterystyczne zęby xD

    Na prawdę gościu był geniuszem zbrodni, klap klap xD

    #seryjnimordercy #tedbundy #przemyslenia #gownowpis
    pokaż całość

    +: m............y, judemaxx +11 innych
  •  

    Jeffrey Dahmer (seryjny morderca) wraz z rodziną przy obiedzie, bez daty dokładnej.

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #fotohistoria #seryjnimordercy #myrmekochoria pokaż całość

    źródło: nn.jpg

  •  

    Dennis Rader chyba ze swoją córką na rodzinnej fotografii

    “As you can see Wichita is located in the center of this Great Country of Ours and that means quite simply – we have him surrounded”

    Kim jest Dennis Rader? Mąż, ojciec dwójki dzieci, wzorowy obywatel, opiekun skautów, od niedawna urzędnik miejski, który ciężko pracuje. Rader jest chodzącą enigmą, a może inaczej - jest jak mentalny kameleon, który potrafi ukazywać się ludziom w różnym świetle. Nic tak naprawdę o nim nie wiemy, oprócz tego, że jest niesłychanie inteligentny i zły. W jego dzieciństwie nie było molestowania seksualnego, co jest ważnym wyznacznikiem dla psychologów. Ponoć torturował zwierzęta, ale to są jego zeznania, więc nie warto w nie wierzyć, bo jest patologicznym kłamcą. Całe jego życie było skoncentrowane wokół zabijania. Przez czternaście lat pracował w firmie, którą montowała alarmy antywłamaniowe w domach. Dennis poznawał rozkład domów na przedmieściach, a pamiętajcie, że większość tych przybytków była wtedy budowana w podobny sposób (korytarze, piwnica, pokoje – słynne amerykańskie przedmieścia kopiuj-wklej). Rader specjalnie używał skomplikowanych węzłów, żeby zmylić policję (zawęzić liczbę podejrzanych; marynarz, alpinista, żeglarz), popełniał również błędy ortograficzne i stylistyczne w listach. Zmieniał ubrania przed morderstwem. Czytał naukową prasę z zakresu kryminalistyki (również metod laboratoryjnych), zwłaszcza o seryjnych mordercach. Woził ze sobą torbę „hit kit” (urocze), w której miał sznurki, taśmę, nóż i pistolet. Przeważnie ucinał kabel telefoniczny i rozbrajał alarm. Czasem czekał z bronią na kobiety i mówił im tylko, że chce je związać, bo ma takie fantazje, a nie może ich urzeczywistnić. Rader nazywał swoje ofiary „projektami” (nawiązanie do Paula Spectora – jest mnóstwo tych podobieństw); śledził je, poznawał ich codzienną rutynę, przygotowywał się, to wszystko mogło trwać nawet latami. Największym atutem BTK była cierpliwość, bo w większej mierze seryjni mordercy działają impulsywnie, a jeżeli dodamy do tego komponent seksualny, to bardzo często nie kontrolują samych siebie (John Wayne Gacy, Jeffrey Dahmer). U Dennisa komponent seksualny gra ogromną rolę, ale jest też coś innego o czym zazwyczaj się nie mówi w jego sprawie. BTK to jeden z najlepszych przekładów na drapieżnika (obok Richarda Kuklinskiego zwanego Ice Man). On po prostu lubi zabijać, a konsekwencje takie jak śledztwo, potencjalne dowody, są dla niego rozrywką i możliwością pokazania zwykłym ludziom przewagi, jaką ma nad nimi wszystkimi. Lepiej posłużymy się jakimś dantejskim porównaniem. Dennis Rader, to demon z niższych kręgów piekieł, który bez problemu potrafi odnaleźć się w zabawnej (prawdopodobnie dla niego) rzeczywistości, gdzie te proste ssaki myślą, że mam pracę, rodzinę i te wszystkie śmiesznostki, to jestem jednym z nich. BTK prowadził dziennik, rysował swoje ofiary, robił im zdjęcia w różnych pozach, zabierał im dokumenty i być może nagrywał na dyktafonie morderstwa. „Zrzucał winę” na tajemniczy „Factor X”, który ponoć miał kontrolować jego poczynaniami. Istnieje dziwna teoria (mało prawdopodobna), która mówi, że to wszystko (dzienniki, wiązanie samego siebie, duchowe pierdoły i teorie itd.), to tylko zasłona dymna w szerszym planie BTK. Rader podług tej myśli miał dać się złapać (trzeba przyznać, że zaufanie policji w sprawie z dyskietką było głupie albo dla niektórych podejrzane), ponieważ nie groziła mu kara śmierci (wprowadzona dopiero w 1994 roku w Wichita), a chciał zacementować swoją pozycję w panteonie seryjnych morderców i przy okazji pokazać się od niestabilnej mentalnej strony, którą mógłby ograć jako okoliczność łagodzącą. Podczas aresztowania Rader miał spokojnie wyjść z samochodu, spojrzeć głęboko w oczy porucznika i powiedzieć „Hello Mr. Landwehr”. BTK gnije teraz w stanowym więzieniu w Kansas. Ken Landwehr zmarł na raka nerki w wieku 59 lat – zaraz po przejściu na emeryturę.

    Kiedyś z tekstu o BTK

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #fotohistoria #seryjnimordercy #historiajednejfotografii #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: 1.jpg

  •  

    Jeden z największych seryjnych morderców w Polsce. Przyznał się do zabicia z zimna krwią około 500 dzieci w wieku co najmniej -9 miesięcy. Trynkiewicz, Knychała i Marchwicki zebrani łącznie nie mogliby marzyć o jego wyniku.

    Po zakończeniu morderczego procederu nigdy nie poniósł odpowiedzialności. Za wszystkie czyny przeprosił. Obecnie jest autorytetem moralnym środowisk prawicowo-katolickich.

    #polska #4konserwy #neuropa #seryjnimordercy
    pokaż całość

    źródło: 1556718922174.jpg

  •  

    Gdyby w latach 60. był Wykop, Karol Kot udzielałby się i żalił na tagach #przegryw #p0lka i innych pokroju #plecmadra ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #kryminalne #kryminalistyka #seryjnimordercy #gownowpis #ksiazki pokaż całość

    źródło: karolkot.jpg

  •  

    Od 1 stycznia 2018 r. działa w Polsce publiczny Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Znajdują się tam wizerunki gwałcicieli i pedofilów wraz z ich podstawowymi danymi, aktualnym miejscem pobytu i paragrafami, za które zostali skazani.

    Pod tagiem #rejestrzboczencow przedstawiam Wam sylwetki niektórych z nich, wraz z opisami zbrodni, linkami do artykułów na ich temat i wszelkimi ciekawostkami, które udało mi się wyszukać.

    • • •

    ZBIGNIEW B., rocznik '59

    W nocy z 4 na 5 listopada 1982 r. we wsi Łążek (woj. wielkopolskie) B. zaatakował Bogusławę A.* 23-latek uderzył kobietę, ogłuszoną wciągnął do samochodu i zgwałcił. Po tym zacisnął na jej szyi skórzany pasek i łamiąc kość gnykową oraz chrząstkę tarczowatą, doprowadził do śmierci dziewczyny.

    Jako sprawca tej zbrodni nie został wykryty, jednak Zbigniew B. nie cieszył się zbyt długo wolnością. W styczniu 1984 r. trafił do więzienia za kradzież z włamaniem (wtedy art. 208 kk.). Nie był to jego pierwszy wyrok, a popełnione przestępstwo zaliczało się już do recydywy.

    B. zakład karny opuścił w czerwcu 1985 r., a już po około trzech miesiącach dokonał kolejnej napaści. Nocą z 26 na 27 września w lesie pod Gliwicami rzucił się na Stanisławę B.* Przewrócił ją na ziemię, uderzył twardym przedmiotem w głowę, zaciągnął w pobliskie krzewy i zgwałcił. Wciąż żywej kobiecie zacisnął na szyi skarpetę, a gdy konała w agonii, ponownie odbył z nią stosunek.

    Gdy i tym razem udało mu się uniknąć odpowiedzialności karnej, Zbigniew B. zaatakował ponownie. 28 maja 1986 r. przy drodze wiodącej z Kąkolewa do Leszna (woj. wielkopolskie) co najmniej czterokrotnie uderzył metalowym prętem w głowę Katarzyny T.* Gdy z powodu obrażeń czaszki kobieta konała, B. dwukrotnie ją zgwałcił. Wciąż żywą dusił przewodem elektrycznym, po czym za pomocą spodni powiesił na drzewie i okradł. Ściągnął z jej uszu złote kolczyki, zabrał trzy pierścionki i obrączkę, sweter, portmonetkę z zawartością 2.000 złotych (na dzisiejsze to około 170 zł) oraz torbę, w której znajdowały się m.in. dwie pary rajstop, kosmetyki, zapalniczka, paczka kawy i książki. Łączna wartość skradzionych przedmiotów to 78.520 zł, czyli ok. 6.700 zł w przeliczeniu na dzisiejsze.

    . . .

    Zbigniew B. został zatrzymany 23 czerwca 1986 r. Niestety, nie udało mi się zdobyć informacji ani o okolicznościach aresztowania, ani o przebiegu późniejszego procesu.

    Mężczyzna został uznany za winnego zamordowania wszystkich trzech kobiet oraz okradzenia Katarzyny T., do którego doszło w ciągu roku i dwóch miesięcy od odbycia kary za inny rabunek, tym samym był to czyn dokonany w recydywie. Morderca za każdą z ofiar został skazany na karę śmierci oraz pozbawienie praw publicznych na zawsze. Kary tej nie przeprowadzono przed 1989 r., gdy weszło moratorium na jej wykonywanie.

    21 maja 1992 r. Sąd Wojewódzki w Poznaniu zmienił wyrok Zbigniewa B. na 25 lat pozbawienia wolności oraz 10 lat pozbawienia praw publicznych.

    B. opuścił więzienie 22 czerwca 2011 r. i zamieszkał pod rodzinną miejscowością Wschowa, we wsi Osowa Sień (woj. lubuskie). Aktualnie ma 60 lat.

    . . .

    *te imiona wymyśliłam na potrzebę tekstu

    • • •

    Zapraszam także na mój drugi tag polskiepato, gdzie przedstawiam sprawy kryminalne z Polski.

    Jeżeli ktoś chciałby mnie wesprzeć, bym mogła pozwolić sobie na poświęcenie większej ilości czasu na pisanie dla Was, a w przyszłości zacząć nagrywać podcasty na podstawie swoich tekstów, to zapraszam na mój Patronite.

    • • •

    Nad poprawnością języka polskiego w moich tekstach czuwa @TerazMnieWidac, a nad językiem prawnym, prawniczym oraz służąc wiedzą z dziedziny prawa karnego @IgorK.

    • • •

    Do napisania powyższego tekstu korzystałam z zanonimizowanego wyroku, który dostałam od Sądu Okręgowego w Poznaniu.

    • • •

    pokaż spoiler #kryminalne #kryminalistyka #patologiazewsi #patologiazmiasta #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #morderstwo #seryjnimordercy #wschowa #osowasien #lazek #gliwice #kakolewo #leszno
    pokaż całość

    źródło: indeks.jpg

  •  

    Ciekawy fragment rozmowy o seryjnym zabójcy z Krakowa Karolu Kocie:

    Danuta zaprowadziła Karola do dr Półtawskiej, psychiatry, dzisiaj bardziej znanej jako przyjaciółka Jana Pawła II i działaczka pro-life. Doktor stwierdziła, że Kot jest „nałogowym onanistą”, i przepisała mu witaminę B complex. Co po latach powiedziała ci o sprawie?

    Nie chciała ze mną rozmawiać, zdenerwowała się. Kategorycznie stwierdziła, że nie chce, aby przy tej sprawie pojawiało się jej nazwisko. Pytała, skąd o niej wiem. Gdy powiedziałem, że z akt, odparła: takie akta niech pan do pieca wsadzi. W 1967 r., podczas procesu, dostawała wezwania do sądu jako świadek. Nie przychodziła, wyjechała nawet z Krakowa. Wtedy myślenie sądu było inne: jeden świadek w tę czy w tamtą nie robi różnicy. Zresztą jej zeznania niewiele wnosiły do sprawy.

    Myślisz, że dr Półtawska czuje się winna i dlatego unika rozmów?

    Uważam, że to jej porażka jako lekarza psychiatry. Kiedy się jest specjalistą, pewne rzeczy trzeba potrafić rozpoznać. Jej spostrzeżenia jako psychiatry były zadziwiające: najistotniejszą rzeczą było to, że on się onanizuje. Całej reszty nie zobaczyła. Mam wrażenie, że Wanda Półtawska przez pryzmat swojej wiary i przekonań ma spaczone spojrzenie. Dożyliśmy czasów, w których lekarz ginekolog może powiedzieć, że ma klauzulę sumienia. Nie liczy się przysięga Hipokratesa, tylko przekonania religijne. I o ile musimy akceptować to, że ginekolog odmawia przepisania tabletki „dzień po”, o tyle kwestia wiary u psychiatry wydaje się bezsensem. Krótka rozmowa z dr Półtawską skończyła się jej stwierdzeniem, że miała inną diagnozę. Nie wiem jaką, bo nie chciała powiedzieć. Pewnie uznała, że Karol był opętany.

    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/karol-kot-historia-wampira-z-krakowa/y6389sw

    #polska #psychiatria #seryjnimordercy #religia #bekazkatoli #4konserwy #neuropa #ciekawostki
    pokaż całość

    +: P.......y, paziu +25 innych
    •  

      @Takiseprzecietniak: u nas ta klauzula zwykle wygląda tak, że jak jesteś kobietą i pójdziesz do ginekologa na NFZ to on Ci nie zapisze ani pół pigułki, bo on podpisał "klauzulę", pójdziesz do tego samego lekarza prywatnie, nie ma już najmniejszego problemu zapisze takie pigułki jakie tylko chcesz, a jak odpowiednio dobrze zapłacisz to nawet i aborcję porządną przeprowadzi.

  •  
    S........s

    +10

    Lutowa lektura odbyta( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #kryminalne #kryminalistyka #seryjnimordercy

    źródło: InShot_20190302_131603641.jpg

    +: K.........r, lubie-sernik +8 innych
  •  

    Dom, który zbudował Jack (2018)
    Szczerze mówiąc sama nie wiem jak ten film skomentować, gdyż ciągle zbieram zęby z podłogi. Tak realistycznie zrobionego filmu, bez cięć w momentach morderstw chyba nigdy nie widziałam... Chciałabym dać 9/10 ale zastanawiam się czy to dobrze świadczy o mojej psychice? Rewelacja, dla fanów #kryminalistyka #kryminalne #seryjnimordercy pozycja zdecydowanie do polecenia. Z resztą, Lars von Trier.. kto zna ten pojmie :)
    #film #filmy #ogladajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    #kryminalne Mirki i Mirabelki, patrzcie co jest w Biedrze za 24,99! (ʘ‿ʘ) #ksiazki #karolkot #seryjnimordercy

    źródło: 52605472_400991217329128_5649185937721131008_n.jpg

  •  

    @GutekFilm: Wywiad z Larsem von Trierem polecamy wywiad z Larsem von Trierem, zrealizowany przez Filmawkę.

    Szczery, spokojny wywiad z jednym z najbardziej kontrowersyjnych współczesnych reżyserów. Nie tylko o najnowszym filmie „Dom, który zbudował Jack", ale także o zmaganiach z depresją, poszukiwaniu seksualności i odniesieniach do kultury.

    #kino #film #filmy #larsvontrier #kinoeuropejskie #domktoryzbudowaljack #seryjnimordercy #wywiad
    pokaż całość

  •  

    Od 1 stycznia 2018 r. działa w Polsce publiczny Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

    Znajdują się tam wizerunki gwałcicieli i pedofilów wraz z ich podstawowymi danymi, aktualnym miejscem pobytu i paragrafami, za które zostali skazani.

    Pod tagiem #rejestrzboczencow przedstawiam Wam sylwetki niektórych z nich, wraz z opisem zbrodni, linkami do artykułów na ich temat i wszelkimi ciekawostkami, które uda mi się wyszukać.

    • • •

    KRZYSZTOF ROGUS, rocznik '89
    DAWID PĘDZIK, rocznik '84

    Krzysztof Rogus już jako nastolatek trafił do schroniska dla nieletnich za usiłowanie zabójstwa i dotkliwe pobicie starszej kobiety. Lekko upośledzony i zdemoralizowany chłopak pracował jako stolarz, chociaż ukończył tylko szkołę podstawową, w przeciwieństwie do swojego o pięć lat starszego kolegi Dawida. Pędzik z zawodu był kucharzem, a w swoim 24-letnim życiu był już dwunastokrotnie sądownie karany — za popełnienie przestępstw przeciwko mieniu, bezpieczeństwu w komunikacji i ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii.

    Mężczyźni (zdjęcie) mieszkali w małej podkarpackiej wsi Siedliska-Bogusz. 13 lutego 2009 r. 19-letni Rogus w towarzystwie Pędzika odwiedził męża swojej starszej siostry. 33-letniemu Krzysztofowi Kurczowi w małżeństwie nie układało się najlepiej, dlatego też zażądał rozwodu, a żona wraz z dziećmi wyprowadziła się z ich wspólnego domu na obrzeżach wsi. Tam też tego zimowego dnia pili wódkę. Młodsi mężczyźni już wcześniej uzgodnili między sobą, że zabiją i okradną Kurcza dlatego, gdy już pijany przysypiał na krześle, przystąpili do ataku. Pędzik uderzył go dwukrotnie trzykilogramowym metalowym młotkiem w część ciemieniową głowy, po czym Rogus włączył piłę motorową i przeciął mu kark, prawie ucinając głowę.

    Popatrz, jaką mu zrobiłem ranę!

    — krzyknął do kolegi, po czym wyciągnął martwemu szwagrowi 100 zł z kieszeni.

    Mieszkanie spłynęło krwią. Pędzik spalił swoje zakrwawione buty w piecu, po czym obaj udali się nad rzekę. Gdy narzędzia zbrodni zniknęły pod wodą, poszli do sklepu, a z zakupionym za skradzione pieniądze alkoholem wrócili do domu Krzysztofa Kurcza. Martwego gospodarza przykryli kołdrą, by podczas picia wódki nie musieć patrzeć na jego zmasakrowane zwłoki. Mężczyźni imprezowali tam jeszcze przez kilka dni, a telefony od zmartwionej matki Kurcza odbierał Rogus i zapewniał kobietę, że u jej syna wszystko w porządku.

    Gdy po trzech dniach skończyły im się pieniądze oraz wódka, udali się do sąsiedniego domu, gdzie mieszkała 75-letnia Aniela Kurcz — ciotka zamordowanego Krzysztofa.

    Gdy weszliśmy do domu, zasłoniłem okna, żeby nikt nic nie widział

    — opowiadał później przed sądem Pędzik.

    Mężczyźni grozili staruszce siekierą i nożem oraz dotkliwie ją pobili. Kobieta miała złamany nos z przemieszczeniem, złamane żebro oraz pękniętą ścianę żołądka. Obolałą kobietę Rogus uderzył otwartą dłonią w twarz, zdjął majtki, pociągnął za nogi, a gdy z krzesła upadła plecami na podłogę, Pędzik przytrzymał jej nogi, a Rogus zgwałcił. Po tym jeden z oprawców zaczął okładać ją obuchem siekiery po głowie, powodując jej zgon. Z mieszkania zabrali 2,5 tys. zł i udali się do sklepu po alkohol.

    Już następnego dnia, 17 lutego zapukali do drzwi 79-letniej Zofii N. Poprosili kobietę o wodę, twierdząc, że wyczerpała się w chłodnicy ich auta. Gdy zorientowali się, że jest sama, wtargnęli do domu i grożąc nożem, zażądali wydania pieniędzy. Staruszka oddała im tysiąc złotych, jednak sprawcy nie chcieli uwierzyć, że to wszystkie oszczędności, które posiadała, dlatego związali ją sznurem oraz kablem elektrycznym. N. nie miała więcej gotówki, a nieusatysfakcjonowani mężczyźni, ze strachu przed wydaniem ich policji, postanowili zabić staruszkę. Rogus nakrył jej głowę swetrem, a Pędzik dwukrotnie uderzył obuchem siekiery w głowę. Po wszystkim udali się do sklepu po alkohol.

    . . .

    18 lutego sąsiadka jednej z zamordowanych kobiet razem z pracownicą pomocy społecznej odkryły zwłoki. (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie) Policjanci interweniujący w związku z tym zgłoszeniem dowiedzieli się od pobliskich mieszkańców, że od kilku dni nie widzieli także mieszkającego obok Krzysztofa Kurcza. Mundurowi zapukali do domu mężczyzny, a gdy nie było odpowiedzi nawet na uderzenia w okna, postanowili wyważyć drzwi i wejść do środka.

    Rogus i Pędzik zostali zatrzymani już pięć godzin później. Przyznali się do morderstw i kradzieży.

    (krótki reportaż)

    Podejrzanych aresztowano na trzy miesiące, a od 19 lutego zaczęły się wizje lokalne z ich udziałem. Podczas jednej z nich mężczyźni przyznali, że gdyby zabrakło im pieniędzy, byłyby kolejne ofiary.

    Zarówno Krzysztof Rogus, jak i Dawid Pędzik zostali uznani za poczytalnych i świadomych swoich czynów w trakcie popełniania zbrodni. Stwierdzono u nich obniżony intelekt oraz nieprawidłowo ukształtowane osobowości, ale nie choroby psychiczne.

    Proces rozpoczął się w marcu 2010 r. (zdjęcie) (zdjęcie) i trwał zaledwie tydzień. Przed pierwszą rozprawą poirytowany Rogus pokazywał wulgarne gesty w kierunku mediów.

    Mężczyźni przyznali się do wszystkich zarzucanych im czynów, ale odmówili składania wyjaśnień. Podtrzymali jednak swoje wcześniejsze wyjaśnienia, złożone w czasie śledztwa, które na pierwszej rozprawie odczytał sąd. Wtedy też Pędzik powiedział, że zabili Kurcza, bo jego żona "miałaby wtedy spokój". Twierdził także, że miał z nią romans, a kobieta chciała i tak się rozwieść.

    Podczas ostatniej z trzech rozpraw prokurator domagał się dla oskarżonych wyroku dożywocia z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie dla Rogusa po odbyciu 60 lat kary, a dla Pędzika — po 55.

    Według prokuratury, działania sprawców były planowane i ukierunkowane na zysk, a następnie na zatarcie śladów zbrodni. Oskarżeni działali pod wpływem alkoholu, wybierali na ofiary osoby samotne, o których wiedzieli, że otrzymują regularne świadczenia, oraz mieszkające w domach oddalonych od innych zabudowań. Z zebranego materiału dowodowego wynikało, że motywem działania oskarżonych była chęć uzyskania pieniędzy na alkohol, a następnie pozbawienie życia pokrzywdzonych, którzy mogli ich zidentyfikować.

    Obrońcy oskarżonych wnosili o łagodniejsze wyroki, natomiast sami oskarżeni w mowie końcowej przeprosili za swoje czyny.

    Wyrok zapadł 1 kwietnia 2010 r. Sąd Okręgowy w Rzeszowie uznał obu mężczyzn (zdjęcie) (zdjęcie) za winnych zarzucanych im czynów oraz skazał:

    • za zabójstwo (art. 148 § 1 kk) oraz rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia na osobie Krzysztofa Kurcza (art. 280 § 2 kk), na kary po 25 lat pozbawienia wolności;

    • za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia na osobie Anieli Kurcz (art. 280 § 2 kk), na kary po 8 lat pozbawienia wolności;

    • za zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem Anieli Kurcz (art. 197 § 4 kk oraz art. 197 § 3 kk) Krzysztofa Rogusa na 8 lat pozbawienia wolności, z kolei Dawida Pędzika na 6 lat;

    • za zabójstwo (art. 148 § 1 kk) Anieli Kurcz na kary po 25 lat pozbawienia wolności;

    • za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia na osobie Zofii N. (art. 280 § 2 kk), na kary po 10 lat pozbawienia wolności;

    • za zabójstwo (art. 148 § 1 kk) Zofii N. na kary po 25 lat pozbawienia wolności.

    Orzeczona kara łączna za ww. przestępstwa dla obu sprawców to dożywotnie pozbawienie wolności. Dla Krzysztofa Rogusa z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po upływie 45 lat, a dla Dawida Pędzika po 40. Obaj mężczyźni mają też zapłacić matce zamordowanego, Danucie Kurcz, po 10 tys. zł.

    Sąd zezwolił także na publikację pełnych danych oraz wizerunków oskarżonych.

    W uzasadnieniu wyroku sędzia Piotr Popek powiedział, że nie ma wątpliwości, iż doszło do zbrodni o dużym stopniu szkodliwości społecznej, dlatego też obaj oskarżeni zasłużyli na kary o charakterze eliminacyjnym, a społeczeństwo należy przed nimi chronić.

    Każda zbrodnia jest tragedią. Jednakże oskarżeni działali z rozmysłem, wyrachowaniem, na zimno, nie okazywali żadnych oznak wyrzutów sumienia. Potrafili wrócić na miejsce przestępstwa, spożywać alkohol obok zwłok. To wszystko świadczy o wysokim zdemoralizowaniu oskarżonych

    — podkreślał.

    Po wyjściu z sali sądowej wujek zamordowanego Krzysztofa Kurcza ze łzami w oczach powiedział:

    Teraz czujemy się bezpieczni. Sędzia wymierzył słuszną karę, ale za takie czyny powinna być śmierć.

    . . .

    Obrońcy oskarżonego złożyli apelację po ogłoszeniu wyroku, domagając się po 25 lat dla każdego ze sprawców.

    Zaniedbania wychowawcze i rodzinne spowodowały, że ma taki charakter. To rzutowało na czyny, które popełnił. Trzeba dać mu szansę, jest młody

    — przekonywał adwokat Pędzika. Z kolei obrońca Rogusa uznał, że okolicznością łagodzącą powinno być to, że przyznał się do winy. Matka zamordowanego oraz prokuratura chcieli utrzymania wyroku w mocy. Prokurator Stanisław Rokita z Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie uznał:

    To są seryjni mordercy. Drapieżnik zabija, by zdobyć pożywienie. Oni zrobili to dla dzikiej przyjemności. Czy można każdego z nich nazwać człowiekiem? Jedyna słuszna kara to całkowita eliminacje ze społeczeństwa.

    Krzysztof Rogus poprosił o ponowne badania psychiatryczne, kwestionując opinie biegłych. Próbował przekonać, że popełniając zbrodnie, nie zdawał sobie sprawy z tego, co robi. Sąd także miał wątpliwości, czy normalni ludzie są w stanie dopuścić się takich czynów, dlatego przystał na wniosek i wysłał obu mężczyzn na dalsze obserwacje.

    . . .

    8 marca 2011 r. odbyła się ostatnia rozprawa (zdjęcie) (zdjęcie), na której sędzia Zbigniew Śnigórski z Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie przytoczył opinię biegłych, którzy ponownie nie stwierdzili u oskarżonych żadnych chorób psychicznych.

    Psychiatrzy uznali, że byli poczytalni, gdy zabijali. Dlatego sąd nie znalazł żadnych podstaw do obniżenia im kary. Jedyną jest całkowita eliminacja

    — wyjaśniał sędzia.

    Mowę prokuratora skazani zakłócali wulgarnymi odezwaniami. Uciszyli się dopiero po kolejnym upomnieniu przez sędziego i groźbie wyrzucenia z sali.

    Wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie został utrzymany w mocy, a w uzasadnieniu tej decyzji przez Sąd Apelacyjny w Rzeszowie czytamy:

    Wysoki stopień demoralizacji oskarżonych, niekorzystne prognozy resocjalizacyjne wręcz przemawiają za tym, aby takiego sprawcę eliminować z życia społecznego na maksymalnie długi okres czasu, a nawet jak w tym przypadku dożywotnio.

    Tylko przypomnieć należy, że stosowany w przeszłości wobec Krzysztofa Rogusa środek poprawczy za czyn związany z usiłowaniem popełnienia zbrodni zabójstwa, jak też środki karne orzekane w 12 wyrokach wobec oskarżonego Dawida Pędzika okazały się całkowicie bezskuteczne. (...)

    Podobnie, nie mogła mieć istotnego znaczenia na wymiar kary okoliczność wynikająca z faktu przyznania się oskarżonych do popełnienia zarzucanych im czynów i nie tylko dlatego, że ich wyjaśnienia co do przebiegu samych zdarzeń nie zawsze były zgodne. (...)

    Nie można również podzielić twierdzeń apelacji, że oskarżeni wyrazili żal i skruchę za swoje czyny.

    Ich zachowania, a zwłaszcza oskarżonego (nazwisko ocenzurowane) na rozprawie apelacyjnej, w sposób jednoznaczny przeczą temu, co jest podnoszone w apelacjach.

    Na rozprawie apelacyjnej sędzia przewodniczący stwierdził:

    To były trzy egzekucje. Szwagier był tak pijany, że nawet dźwięk piły motorowej go nie obudził. Nie trzeba było go zabijać. Wystarczyło sięgnąć do jego kieszeni. Staruszki można było tylko przytrzymać i też zdobyliby pieniądze. Trudno o tym mówić bez załamania głosu, ciarki przechodzą.

    Na koniec dodał jeszcze:

    Wiedzieli, co robili. Zacierali ślady. Obaj nie dają gwarancji, że po opuszczeniu więzienia po 25 latach nie popełnią kolejnej zbrodni.

    Danuta Kurcz po wyjściu z sali z sądowej odetchnęła z ulgą. Nie mogła liczyć na karę śmierci dla morderców jej syna, jednak zarówno ona, jak i mieszkańcy miejscowości Siedliska-Bogusz oraz okolicznych wsi bali się, że skazani mogą wyjść po 15 latach i wrócić w rodzinne strony.

    • • •

    Do napisania powyższego tekstu korzystałam z zanonimizowanego wyroku, który dostałam od Sądu Okręgowego w Rzeszowie oraz wyroku i jego uzasadnienia Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, który powyższy wyrok utrzymał w mocy.

    Informacje z prasy, które zawarłam w tym tekście, pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd i stąd.

    • • •

    Zapraszam też na mój drugi tag polskiepato.

    • • •

    pokaż spoiler #kryminalne #kryminalistyka #gwalt #zgwalcenie #morderstwo #patologiazewsi #patologiazmiasta #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #siedliskabogusz #podkarpacie #seryjnimordercy #seryjnemorderstwo #krzysztofrogus #dawidpedzik #dozywocie #polskiesprawykryminalne
    pokaż całość

    źródło: rogus i pedzik.jpg

  •  

    Polecam wszystkim którzy lubią klimaty #kryminalne #mordercy i trochę też #seryjnimordercy.
    "Adaptacja jedynego dzieła non-fiction w dorobku Johna Grishama o sprawie dwóch morderstw popełnionych w Oklahomie w latach 80. XX wieku."
    Nie będę pisać więcej co by nie robić spoilerów ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ktoś już oglądał ? Jak wrażenia ?

    #netflix #dokument #seriale
    pokaż całość

    źródło: m.media-amazon.com

  •  

    Mirki, od jakichś trzech lat staram się uzupełniać swoją domową biblioteczkę o książki na temat seryjnych morderców. Moja uwaga skupia się przede wszystkim na mordercach polskich oraz rosyjskich. Pod tagiem #seryjnimordercy widziałem wzmianki o niektórych polskich mordercach (Tuchlin, Knychała). Nie widziałem jednak wpisu o Mariuszu Sowińskim. Myślę, że warto przybliżyć jego historię.

    Mariusz Sowiński (Wampir ze Stefankowic) urodził się w 1976 roku. W dzieciństwie był ofiarą przemocy domowej ze strony ojca. Nie tylko on, bo również jego matka, która w końcu powiedziała dość i wyrzuciła go z domu. W 1987 roku młodszy brat Sowińskiego powiesił się. Po tym tragicznym wydarzeniu rodzina przeniosła się do Stefankowic w województwie lubelskim. Mariusz nie uczył się najlepiej, ale nie sprawiał też większych problemów wychowawczych. Nie pił, nie palił, unikał kłopotów, jednak można było zauważyć, że wciąż chodził ze spuszczoną głową. W 1994 roku pierwszy raz zrealizował swoje fantazje. Ofiarą była 63 letnia Zofia K., której zwłoki odnaleziono w przydrożnej studni. Sekcja zwłok wykazała, że przed śmiercią była gwałcona. Ciało kobiety było tak zmasakrowane, że rodzina nie uzyskała zgody na otworzenie trumny. O to morderstwo został niesłusznie posądzony sąsiad Zofii K., który nie posiadał żadnego alibi. Po tym morderstwie do okien starszych kobiet w godzinach wieczornych i nocnych ktoś się dobijał, jednak nikomu nic się w tym czasie nie stało. Kolejnej zbrodni Sowiński dokonał rok później 28 listopada 1995 roku w Kułakowicach. Swoją ofiarę - 80-letnią Antoninę E. najpierw dusił, a później gwałcił, następnie podpalił jej dom w celu zatarcia śladów. Kobieta została uratowana przez sąsiadów. Zmarła kilka dni później w szpitalu. Jak twierdziła, znała sprawcę, ale nie chciała marnować jego młodego życia, więc nie ujawniła jego tożsamości. 5 sierpnia 1996 roku na terenie ogródków działkowych w Hrubieszowie zgwałcił i udusił 36 letnią Wiesławę Ł. Sposób w jaki zmasakrowano zwłoki przypominał dwa poprzednie morderstwa. W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1997 roku Sowiński wszedł przez okno do mieszkania niewidomej Genowefy S. (67 lat). Sprawca podduszał kobietę, gwałcił, a następnie udusił kablem. Sowiński posiadał również skłonności zoofilskie, które potwierdzali świadkowie spotykający mężczyznę w niejednoznacznych sytuacja z krowami lub nagiego w oborze. W 2000 roku Sąd Okręgowy w Zamościu skazał go na karę dożywocia. W 2003 roku Sąd Apelacyjny w Lublinie podtrzymał wyrok.

    Powyższy tekst powstał na podstawie książki Jarosława Stukana "Polscy Seryjni Mordercy" Wydawnictwo Prometeusz 2009

    #historia #psychopaci
    pokaż całość

    źródło: 2-3-1024x970.jpg

  •  

    Stanowo powinna za tę czołówkę dostać Youtubowego Oskara ;)
    #kryminalne #stanowo #zagadkikryminalne #polskiyoutube #seryjnimordercy #kryminologia

    źródło: youtube.com

    +: NaNiczymSieNieZnam, S..............t +8 innych
    •  

      @Twinkle: Niediegetycznie w przeciwieństwie do innych zaczął jeździć za sprawami, rozpytywać na miejscu i czytać akta sprawy, by opowiedzieć maksymalnie dużo o sprawie, a nie robić tylko kompilację artykułów z neta. Jedyne, co mu mogę zarzucić, to że toleruje stada napalonych Karyn, którym się podoba. Przez to nie da się czytać komentarzy pod jego filmami, a w sprawach kryminalnych lubię sobie czytać spostrzeżenia innych ludzi.
      Ale jest jeszcze Kryminatorium, gdzie Karynek nie ma.
      A Jaśmin, sorry, ale gorzej opowiada, chaotycznie, ciężko się tego słucha w ogóle. Dygresje, wstawki, jakieś swoje komentarze z dupy, ech.
      pokaż całość

    •  

      @wilku88: No a Niediegetycznie to taki zajebisty, że rozległą sprawę w 5 minut opowie i jeszcze nie poda źródeł. XDXD

    • więcej komentarzy (12)

  •  
    G......2

    +8

    Jebbany ogr...
    Pewnie członek kółka przegrywów z xx wieku
    Gdyby żył dzisiaj pisałby na tym świętym tagu jak @Polkopsky
    lub @Vixenss
    #przegryw #stulejacontent #seryjnimordercy

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20181106-093247.jpg

  •  

    JOACHIM KNYCHAŁA - WAMPIR Z BYTOMIA

    Urodzony w roku 1952 Joachim Knychała nienawidził kobiet. Wychowywany przez matkę i babkę, doświadczył z ich strony wielu upokorzeń. Poczucie krzywd, których doznał kazało mu się mścić. Czarę goryczy przelało niesłuszne oskarżenie o gwałt na koleżance, którego nie popełnił.

    Pierwszy raz zaatakował w Bytomiu. Był rok 1974. Jego ataki przypominały te, których dokonał jego idol – „Wampir z Zagłębia”. Knychała grasował zawsze nocą. Śledził ofiarę, potem uderzał. Zawsze od tyłu, blisko jej miejsca zamieszkania.

    Pierwsze dwie zaatakowane kobiety przeżyły. Trzecia już nie miała tyle szczęścia, a każda kolejna zbrodnia wyzwalała w nim jeszcze większe pokłady nienawiści do płci pięknej. Uważał się za „łowcę”, a swoich ofiar szukał w tramwaju linii 6. Dało to nazwę grupie operacyjnej milicji („Szóstka”), która postanowiła schwytać psychopatę. Nadano mu przydomek „Wampir z Bytomia”, choć ze względów na obrażenia ciała jakie odnosiły zamordowane kobiety częściej mówiono o Knychale „Frankenstein”.

    Wiek i wygląd kobiet, które atakował nie miały dla niego żadnego znaczenia. Zwłoki kobiet porzucał w ustronnych miejscach. Zawsze były rozebrane, a sekcja zwłok wykazała, że gwałtu dokonywano już po ich śmierci.

    Szanował tylko swoją żonę Halinę. Wracał do niej po każdym morderstwie. Był wtedy spokojnym, czułym i kochającym mężem. Nikt nie wiedział, że Knychała miał także drugie, mordercze oblicze.

    W czerwcu 1979 roku zaatakował dwie małe dziewczynki. Zmasakrowane nagie ciała znaleziono w rowie. Ku zaskoczeniu funkcjonariuszy, jedna z nich cudem przeżyła. Nie potrafiła jednak wskazać swojego oprawcy.

    Zawsze bezbłędny Knychała sam „wystawił się” swoim łowcom. Po morderstwie kilofem swojej siedemnastoletniej szwagierki Bogusi, zawiadomił milicję o nieszczęśliwym wypadku. Lekarze stwierdzili jednak, że z całą pewnością był to zaplanowany atak.

    „Wampira z Bytomia” aresztowano podczas pogrzebu ostatniej ofiary. Znajdujący się potrzasku Knychała, po badaniu wariografem, szybko przyznał się do wszystkich morderstw i ze szczegółami opowiedział o swoich czynach. Każdy detal zgadzał się z milicyjnymi ustaleniami. Był dumny ze swoich dokonań. Zeznał, że miał jeden cel – chciał być najlepszy w mordowaniu kobiet. Przez kilka lat dążył do tego, aby stać się największym mordercą w powojennej Polsce.

    Knychała został skazany na śmierć za zabójstwo 5 kobiet i ataki na 7, które przeżyły. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski i „Wampira z Bytomia” powieszono 28 października 1985 roku w więzieniu Montelupich w Krakowie. Była to przedostatnia egzekucja w historii Polski.

    #wmrokuhistorii #historia #polska #zbrodnia #seryjnimordercy #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #smierc #kryminalne #kryminalistyka
    pokaż całość

    źródło: Knychała.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów