•  

    fotografie z ekspedycji mogące udawać scenografię do filmu The Thing
    #sf #sciencefiction #film #kino #filmy #horror

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Clipboard02.jpg

  •  

    Dobra literatura science fiction wyprzedza myślą swoje czasy i udanie przewiduje przyszłość. I tak Artur Clarke już w latach '50 snuł wizje, które później urzeczywistniły się jako internet, czy satelity. Długo przedtem nim Matrix trafił do kin, a za sprawą Elona Muska hipoteza symulacji trafiła pod strzechy nasz nieoceniony Lem w genialnym opowiadaniu opisywał naukowca tworzącego sztuczne światy w (taśmowych!) komputerach. Jeśli kogoś interesuje współczesna SF i problemy, z którymi się zmaga to z całego serca polecam najlepszą książkę fantastyczno-naukową z XXI wieku, którą miałem okazję przeczytać- „Accelerando”, Charlesa Strossa.
    ARCYDZIEŁO.
    Wraz z głównymi bohaterami śledzimy rozwój ludzkości od lat 20' XXI wieku aż po XXVI stulecie i obserwujemy szalony postęp technologiczny przyśpieszający w zawrotnym tempie. Czego w tej książce nie ma! Strefy Dysona, superinteligencje, ekonomia 2.0 zlikwidowanego braku niedoborów, mózgi matrioszki, obce cywilizacje, podróże kosmiczne poprzez... a nie, bez spojlera, rozwiązanie paradoksu Fermiego, symulacje, w symulacjach, problemy etyczne z SI, nieśmiertelność, układy słoneczne przerabiane na komputery,... Pomysłów ma Stross całe mnówstwo, a przy tym to hard SF a nie space opera do pociągu- wszystko się może zdarzyć, gdy głowy pełne marzeń bo naukowe podstawy są wyjątkowo silne.
    Sama fabuła, odarta z szalonych pomysłów też trzyma w napięciu i prowadzi do końcowego plot twista, którego nie powstydziłyby się Stare Warsu. Tak samo, jak zakończenie zaskakuje fakt, że książka pochodzi nie z 2017 roku a sprzed jedenastu lat- a na aktualności nie traci ani odrobinę. Polecam ją tak gorąco jak gorąca jest eksplodująca supernowa. Albo laska 10/10. Albo obie.

    #sf #sciencefiction #ksiazki #literatura
    pokaż całość

  •  

    Skończyłem właśnie czytać "Różaniec" Rafała Kosika. #ksiazki #sf #sciencefiction #zajdel

    Kosika generalnie uwielbiam, jego dotychczasowe książki (te dla dorosłego czytelnika, innych nie znam, jakoś nie miałem odwagi) uważam za jedne z najlepszych pozycji w swojej bibliotece, ubolewałem więc bardzo, że przestał pisać dla dorosłych. Z tym większym więc zadowoleniem sięgnąłem po tą nowość, pierwszą po prawie dziesięciu latach. I nie zawiodłem się! Wielbicielom dobrej, Social SF gorąco polecam tą pozycję, polecam ją zwłaszcza wielbicielom Zajdla, bowiem "Różaniec" jest treścią mocno zbliżony do dwóch chyba najlepszych książek Zajdla: jedna to Limes Inferior, tytułu drugiej nie zdradzę, bowiem byłby to mega spoiler treści, ale staje się to i tak oczywiste dość szybko.
    I dla jasności: nie, nie zarzucam Kosikowi małpowania Zajdla, czy kopiowania jego pomysłów. Absolutnie nie! "Różaniec" nie jest w żadnej mierze kopią powieści Zajdla, jest to raczej nawiązanie do wiodących wątków z tych dwóch książek. A nie ma chyba nic złego w czerpaniu z dobrych wzorców, zwłaszcza, jeśli się to robi dobrze :)

    "Różaniec" wbrew moim początkowym obawom nie ma nic wspólnego z dewocjonaliami, stanowi dość intrygującą wizję świata bardzo odległej przyszłości, świata o tyle ciekawego, że osadzonego w Warszawie, mieście doskonale nam znanym i widocznym w tej książce w wielu szczegółach, a jednocześnie zupełnie innego i nie mającego nic wspólnego z Warszawą obecną. Powieść jest zdecydowanie typu Social SF, więc nie ma tam lotów po galaktyce, statków kosmicznych, nie epatuje wizjami technologii jutra, mamy za to społeczeństwo mieszkańców Warszawy z ich codziennymi problemami, lokalną politykę napędzaną nadchodzącymi wyborami na prezydenta miasta i bohatera powieści, który podobnie jak w Limes Inferior dzięki posiadanym szczególnym umiejętnościom potrafi działając na pograniczu prawa sporo w tej społeczności zdziałać "na lewo", tenże bohater dzięki swym umiejętnościom przyczynia się wreszcie, staje się wręcz zarzewiem prawdziwej rewolucji.

    Jeśli miałbym powiedzieć, co mi się nie podoba w "Różańcu", to wymieniłbym dwie rzeczy: po pierwsze pewne dłużyzny odczuwalne zwłaszcza na początku książki, gdzie wyraźnie brakowało mi momentami akcji, a po drugie i zwłaszcza: zakończenie. To mi się nie podoba zdecydowanie. Podobnie zresztą, jak i nie podobało mi się zakończenie "Limes Inferior", gdzie autor odleciał od fajnej powieści akcji w stronę całkowicie oderwanej od rzeczywistości wizji "siły wyższej, która nas uratuje" (co wiem z tak bardzo pierwszej ręki, jak to obecnie jest możliwe, że było celowym zabiegiem, Zajdel właśnie nie chciał, by Limes był postrzegany jako powieść wyłącznie akcji), tak i tutaj: właściwie nic się nie kończy, nie dowiadujemy się niczego, zamiast tego mamy jedynie parodystyczną wersję "i żyli długo i szczęśliwie", do rozpatrywania raczej w kategoriach czarnego humoru.
    pokaż całość

  •  

    Kurka szkoda, że nigdy nie zrobili pełnometrażowego filmu dokładnie w takim klimacie.
    Moim zdaniem zajebiste podejście do cyborgizacji, świetnie wyglądają te modyfikacje i mają genialne możliwości.
    Tak mnie naszło żeby znowu zainteresować się transhumanem bo zbliża się Blade Runner 2049 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #film #gry #sf

    źródło: youtube.com

  •  

    Chciałabym (a może lepiej nie) aby #nauka odkryła coś, co by zburzyła ogólnym przyjętym zasadom wykreowanym przez ludzi, coś co by zniszczyło niektórym ludziom nawet psychikę, coś tak szokującego by trudno w to było uwierzyć. Ludzie zaczęli by się z tym oswajać dopiero po 100 latach. A w międzyczasie byłyby jakieś samobójstwa i odejscia od własnej wiary.

    Samo odkrycie obcych w kosmosie to sprawa banalna i sporo ludzi uważa ze na prawdę gdzieś tam istnieją.
    A co jeśli jesteśmy kompletnie sami w tym wszechświecie? To by było na prawdę coś dziwnego i niepokojącego.
    Czasem mówi się tak, ze skoro coś się już zdarzyło, to zdarzy się to w końcu znowu, prędzej czy pózniej.
    Skoro życie powstało na ziemi, to być może zdarzy się ponownie życie wkrótce tez w innej częsci wszechświata.
    A co jeśli coś nie wiemy i istniejemy tylko my?

    Tu mogłoby dowodzić to ze prawdopodobnie jesteśmy stworzeni jako symulacja we symulowanym wszechświecie.
    Kosmici stworzyli by tylko nas do swoich celów by nas obserwować.
    Cała twoja osoba jest tylko zbiorem informacji, twoja świadomość jest zbiorem danych kosmitów która została stworzona przez programistów-kosmitów. Czy kosmici by dbali o takich stworzonych przez siebie bohaterów w swojej symulacji?
    Czy te wszystkie religie które mówią o życiu po śmierci mają sens? Stwórcy z pewnością nie zadawali by sobie trudu z tym ze możemy istnieć po śmierci (wyjść z pojemnika, poza granice które są do tego przeznaczone), skoro potrafią stworzyć ponownie nową istotę bez problemu. My grając w jakąś grę, kasując postać przejmujemy się tym, ze ona się kasuje i już jej nie będzie? Nie! Bo tworzymy nową...
    Te wszystkie teksty o życiu po śmierci, są stworzone przez ludzi, po to by ludzie się tego nie bali i mieli nadzieje ze coś jeszcze istnieje po tym, taki był zamysł tego ideału...

    Jedyną szansą by wyjść z tej symulacji jest kooperacja z kosmitami z zewnątrz z stwórcami. Ale nie balibyśmy się tego innego świata? Gdzie panują inne zasady i inne prawa fizyki? Jako stworzeni w symulacji w takiej sytuacji nie moglibyśmy tam żyć. Tak samo jak "Geralt z Rivii" nie może przejść do naszego świata. Jedynym rozwiązaniem jest stworzenia robota gdzie możemy przenieść dane z mózgu z wersji cyfrowej do tego robota, i w ten sposób żyć. W ten sam sposób my moglibyśmy wyjść z tej symulacji, poprzez stworzenie przez kosmitę nowego naczynia na przechowanie myśli.

    Gdy okaże się ze naprawdę żyjemy w takiej symulacji to mamy przechlapane...
    Lepiej żeby to jednak było tylko w sferze #sciencefiction #sf #scifi #fantastyka
    pokaż całość

    źródło: robertdee.pl

    •  

      @Sylindia: No kurde, nie spodziewałem się takiego #qualitycontent ze strony #rozowypasek. Żadna z was nie popełniła od dawna żadnego wartościowego wpisu (z wyjątkiem chyba @OCISLY: ale to chyba nawet nie jest jedna osoba ani kobieta) a tu proszę. Różowa zielonka wchodzi w wykop z buta. Gratuluję i życzę dalszych sukcesów.

    •  

      @voor:

      No chyba, że chcesz mnie przekonać, że liczby zespolone mają naturę fizyczną.

      Tak samo jak natury fizycznej nie mają liczby naturalne.

      Fakt że mechanika kwantowa używa przestrzeni Hilberta, a położenie (albo najbliższe coś co można zinterpretować jako położenie) jest opisywane operacją na funkcji falowej nie czyni z niej jakiegoś bardziej wyjątkowego modelowania zjawisk niż mechanika klasyczna. pokaż całość

      +: Freakz
    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Statek kosmiczny wchodzący w atmosferę ;)

    #kosmos #sf #urbanistyka #humorobrazkowy

    źródło: statek.jpg

  •  

    10 mało znanych filmów SF o postapokalipsie. Nie znałam żadnego.

    #film #kino #sf #scifi

    źródło: youtube.com

  •  

    Pamiętam jak w 99' roku poszedłem z dobrym kolegą do kina na film "Matrix". Mieliśmy wtedy po 17 lat. Film się zaczął, scena otwarcia, Trinity walcząca z policjantami. Sobie myślę, nie no wychodzę stąd, co za tandeta. Jakieś marne kino akcji z jakimiś nierealnymi scenami walki. 10 metrowe skoki po dachach. Już szukałem oczami kurtki na siedzeniu obok, żeby wyjść. No, ale zostaliśmy.

    Cały film oglądaliśmy w skupieniu jak zahipnotyzowani. Po seansie wyszyliśmy przed kino, zapaliliśmy po papierosie i jak zawsze chcieliśmy pogadać o wrażeniach po filmie. I chyba pierwszy raz wyszło, że obydwaj w sumie niewiele zrozumieliśmy z tego co zobaczyliśmy. Takich filmów nie było wtedy zbyt wiele (chociaż w sumie był Dark City z 1998 r. ale kto to oglądał wtedy w Polsce). Z perspektywy czasu mógłbym powiedzieć, że miałem tak samo zamknięty umysł jak filmowy Neo. Poczułem się jak ta filmowa "bateria", która gdzieś tam sobie egzystuje w świecie i nawet nie zdaje sobie sprawy, że wokół mnie dzieje się tyle różnych rzeczy o których nie mam pojęcia.

    Ten film otworzył mi umysł.

    #film #sf #matrix #przemysleniazdupy
    pokaż całość

    źródło: writeups.org

  •  

    Mirki, a czy Wy już macie swój podświetlacz kibelka? :D

    #chwalesie #technologia #psychodeliki #sf

  •  

    Nowy serial #stargate! Link Prequel do SG-1 opowiadający o Catherine Langford. #seriale #scifi #sf #mikroreklama

  •  

    3 191 - 1 = 3 190

    Tytuł: Bill bohater galaktyki
    Autor: Harry Harrison
    Gatunek: SF/humor/przygoda
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Czytałam dawno temu, ale postanowiłam sobie przypomnieć. Książka Harrisona jest w zasadzie parodią dużo poważniejszej książki Roberta A. Heleina Żołnierze kosmosu. To bardzo długi i poważny protest przeciw polityce atomowej ZSRR. Co ciekawe dzieło Heleina zostało okrojone w polskim wydaniu o jakąś 1/5 różnych elaboratów. Wydawca uznał, że może to nudzić. I faktycznie czytając Żołnierzy kosmosu lekko przysypiałam chwilami. Adaptacja filmowa w zasadzie opiera się tylko na pomyśle, podobnie jak kontynuacje, choć odrobina klimatu pozostała.

    Bill natomiast jest lekką książką przygodową z niezbyt inteligentnym protagonistą, który wpada w coraz to nowe kłopoty, jakie mogą się przytrafić w rządach totalitarnych Cesarstwa Ziemi, które w dodatku jest w stanie wojny z czterorękimi jaszczurami. Ilość katastrof, które przeżywa bohater jest naprawdę imponująca podobnie jak pech go prześladujący. Lekka i przyjemna lektura na jeden wieczór.

    #bookmeter #sf
    pokaż całość

  •  

    Właśnie dzisiaj skończyłem czytać tom 4 "Pan lodowego ogrodu" J. Grzędowicza, a wcześniej A. Pilipiuka "Oko jelenia" i mogę śmiało powiedzieć, że wciągnął mnie ten gatunek literacki. Jeżeli mielibyście coś godnego do polecenia z fantastyki i sf to napiszcie proszę.
    #ksiazki #przeczytane #polecam #fantastyka #sf pokaż całość

    •  

      @Sofa: końcówka achai sporo na skróty. Można było lepiej, ciekawiej, a nawet spokojnie pociągnąć tom 4. Ale końcówki jakiejkolwiek trylogii czy nawet krótkiej serii to zawsze jest tragedia. Cóż, zmęczenie autora i liczenie zysków ...

      +: Freakz
    •  

      @iluzje: Dla mnie poza Limes Inferior Zajdla, Ubikiem F.K. Dicka i Solirs Lema, jest tylko jedna pozycja: Nowy Wspaniały Świat Huxleya. To ostatnie dzieło powinien przeczytać każdy, a wielu twierdzi, że to wcale nie SF lecz nasza życie opisane prawie 100 lat temu.

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Wielkie pytania filozoficzne, które od tysięcy lat pozostają nierozwiązane:
    (o ich związku z SF ponżej)

    1. Skąd możemy być pewni pozyskanej wiedzy o świecie? Czy otaczający nas świat istnieje niezależnie od naszych zmysłów? A może mówienie o świecie-samym-w-sobie nie ma sensu, jako że jedyna droga do jego poznania prowadzi właśnie poprzez zmysły?

    2. Skąd możemy wiedzieć, że inni ludzie (i zwierzęta) obdarzeni są samoświadomością i jaźnią? Jeśli tak, to czy to owe subiektywne doświadczenia są (mniej więcej) takie samo jak nasze?

    3. Gdzie biegnie granica między ciałem a umysłem? Czy umysł (świadomość, emocje, inteligencja, kreatywność) są jedynie przejawem neurofizjologicznego działania mózgu? A może biorą się z czegoś innego? Jeśli tak, to gdzie biegnie połączenie między umysłem a fizyczną tkanką?

    4. Jak słowa niosą znaczenie? Co to w ogóle znaczy, że słowo „pies” oznacza psa?

    5. Czy jesteśmy obdarzeni wolną wolą? Jeżeli tak, to gdzie znika determinizm fizyczny i pojawia się owa wolna wola? A jeżeli wszystkie nasze uczynki są całkowicie uwarunkowane zawczasu, to jaki sens mają najprostsze choćby rozważania etyczne?

    6. Czy uczynki można klasyfikować jako dobre i złe w sposób absolutny? Czy raczej etyka jest zrelatywizowana, zarówno kulturowo jak i psychologicznie?

    7. Skąd biorą się nierówności społeczne i cywilizacyjne? Czy są ona czymś „złym” i do jakiego stopnia jesteśmy zobowiązani z nimi walczyć?

    8. Co czeka nas po śmierci? Czego bardziej należy się obawiać: czegoś-po-śmierci czy nicości-po-śmierci?

    9. Jaki jest sens życia? Czy sensem życia może być brak sensu życia (jak chcieli tego, w uproszczeniu, Sartre i Camus)?

    Za: Thomas Nagel, Co to wszystko znaczy? Bardzo krótkie wprowadzenie do filozofii. Nagel uważa, że filozofię należy oddzielić od nauk przyrodniczych, i traktować jako dyscyplinę wiedzy poświęconą odwiecznym i skłaniającym do najgłębszej możliwej refleksji pytaniom.

    I kilka osobistych przemyśleń:

    i) Na powyższe pytania nie znamy — oczywiście — odpowiedzi. Dawniej, gdy byłem zatwardziałym materialistą, sądziłem, że z niektórymi (3, 4, 5, także 7) z czasem sobie poradzimy. Dzisiaj nie jestem już tego taki pewien.

    ii) Warto zauważyć, że każdy wielki system religijny dostarcza wewnętrznie spójnych odpowiedzi na wszystkie z powyższych pytań. Tym sposobem religia staje się rewersem monety, której awersem jest filozofia: najpierw pojawiają się filozoficzne pytania, a potem odpowiedzi podyktowane wiarą. Jeżeli więc potraktujemy filozofię jako zaczyn religii, okaże się, że paradygmat ateistyczny powinien nie tylko znosić tę ostatnią, ale również przeformułowywać tę pierwszą.

    iii) Dekalog Krzysztofa Kieślowskiego to rzecz znana — dziesięć godzinnych filmów fabularnych poświęconych dziesięciu problemom obyczajowo-etycznym, „na motywach” tytułowych dziesięciu przykazań chrześcijańskich. Byłbym duchowo spełniony, gdyby dane mi było obejrzeć podobną serię, tyle że biorącą pod lupę zagadnienia filozoficzne z powyższej listy. Powstanie takiego dzieła jest niestety bardzo mało prawdopodobne (chociaż... w erze Netfliksa i HBO?). Na szczęście mamy...

    iv) ...science-fiction. Fantastyka naukowa roztrząsa na przeróżne sposoby filozoficzne problemy. Przykłady? Proszę bardzo, wymieniam z marszu, ale tytuły można by mnożyć:

    1 zajmował się przede wszystkim Philip K. Dick, który w swych utworach uwielbiał dekonstruować rzeczywistość. Czołowym przedstawicielem tego trendu jest, jasna sprawa, Ubik. Ale 1 to także fabularna osnowa dwóch wybitnych dzieł filmowych: Matriksa oraz Otwórz oczy (względnie amerykańskiego remake’u tego ostatniego, czyli Vanilla Sky).

    Jeżeli weźmiesz 2 na poważnie, to w najlepszym razie popadniesz w paranoję, a w najgorszym strzelisz sobie w łeb. Fabularną nośność koncepcji „tylko ja tu jestem człowiekiem” wcześnie uświadomili sobie Robert Heinlein (Władcy marionetek) oraz Jack Finney (Porywacze ciał), których dzieła zekranizowano (wbrew temu, co sądzą nieżyczliwi — udanie). Pomysł wykorzystał także swojego czasu Stephen King (opowiadanie Ludzie Godziny Dziesiątej ze zbioru Marzenia i koszmary). Pod 2 da się również poniekąd podczepić wszystkie filmy z zombiakami. W sposób niehorrorowy problematyką „inności bliźniego” zajmuje się natomiast Blade Runner.

    Z 3 wiąże się w oczywisty sposób zagadnienie sztucznej inteligencji. Tutaj trzeba więc wymienić HAL-a z 2001, Davida z AI i wielu (wiele?) innych. Do kompletu dorzućmy motyw uploadu własnego umysłu do pamięci komputera tudzież komputerowej sieci, z którym to motywem mamy do czynienia, żeby daleko nie szukać, w Kosiarzu umysłów.

    W kontekście fantastyki naukowej 4 stanowi dość egzotyczne zagadnienie. Ale i tu szybko można podać dwa wybitne przykłady stosownych utworów: powieść Babel-17 Samuela Delany’ego oraz opowiadanie Historia twojego życia Teda Chianga, dopiero co przeniesione na ekran jako film Nowy początek.

    5 pojawia się w SF bardzo często, tyle tylko, że problem wolnej woli zamaskowany jest najczęściej albo podróżami w czasie i wynikającymi z nich pętlami czasowymi (12 Małp, Terminator, Powrót do przyszłości), albo zdolnościami prekognicyjnymi (Raport mniejszości). W nieco innej formie pojawia się też w niedocenianej Pamięci absolutnej, a w mocno okrojonej i spłyconej wersji występuje nawet w Robocopie.

    6, obok 8 i 9, nastręcza największych trudności. Na myśl przychodzi mi tylko Kwestia sumienia Jamesa Blisha, ale tam chodziło o dylemat nie tyle etyczny, co religijny. W ostateczności można zawsze odwołać się do fantastyki nienaukowej, czyli do fantasy, które specjalizuje się przecież w epickich konfliktach Dobra i Zła. Sztandarowy przykład stanowi oczywiście Władca Pierścieni.

    Jako że 7 stanowi wspaniałą pożywkę dla social-fiction i wszelkich dystopii, tutaj sypnięcie tytułami przychodzi łatwo: Nowy, wspaniały świat, 1984, Gattaca, Equilibrium, a z rodzimego podwórka Limes inferior.

    8 to przede wszystkim cykl Świat Rzeki José Philipa Farmera, czyli całkiem oryginalna wizja tego, co czeka nas po obudzeniu się „po drugiej stronie”. Do tego dorzućmy trylogię Richarda Morgana o Takeshim Kovacsu, gdzie ludzie w ogóle nie muszą umierać, bo świadomość, zapisaną w stosach korowych, da się łatwo (choć nietanio) przenosić między ciałami.

    9... i muszę się poddać, bo jak dotąd nie natknąłem się w fantastyce naukowej na próbę odpowiedzi na pytanie o sens życia. To już raczej domena literatury pięknej i Monty Pythona (niekoniecznie w tej kolejności).

    #gruparatowaniapoziomu #filozofia #fantastyka #sf #bladerunner #wladcapierscieni #scifi #sciencefiction
    pokaż całość

    •  

      @TheOranguTANK:

      Tu chodzi jednak o chwilowe porzucenie swojej filozofii i rozpatrzenie problemu z szerszej perspektywy.
      Czym jest dla ciebie "z szerszej perspektywy" to jest ujęcie interdyscyplinarne jak m.in. w kognitywistyce?
      To będzie "właściwe szersze" ujęcie, w nadziei wielu kątów spojrzenia na zagadnienie?
      Widzisz, kwestią zawsze jest indywidualna perspektywa, to co kogo satysfakcjonuje jako odpowiedź, obiektywizm nie istnieje więc nie można się w zasadzie nigdy w pełni zgodzić z innymi.
      Zombie jest tylko założeniem, pewną metaforą uznając, że istnieje i nie ma w zasadzie o czym mówić jak podtrzymywać fakt, że istnieje, a to nie jest "szersza perspektywa", chyba, że w ramach tylko tego założenia.

      Filozofowie jak Kartezjusz czy dowolni inni mają to do siebie, że po prostu "opantentowali" pewien punkt widzenia, jako jedno z możliwych ujęć wątpliwości co do danego stanu rzeczy. Więc wciąż to kwestia uznania pytającego i jego usatysfakcjonowania co mu odpowiada/pasuje jako odpowiedź, kwestia akceptacji, która nie ma nic wspólnego z obiektywizmem. Więc pozostaje tylko kwestia umowności, że coś tak, a nie inaczej.

      Możemy tak pisać ciągle, że to tak, albo tak i nie tak. W ten sposób nigdy niczego nie osiągając poza podtrzymaniem statusu quo własnego ego jako potwierdzenia racji istnienia własnej jaźni.
      pokaż całość

    •  

      Czym jest dla ciebie "z szerszej perspektywy" to jest ujęcie interdyscyplinarne jak m.in. w kognitywistyce? To będzie "właściwe szersze" ujęcie, w nadziei wielu kątów spojrzenia na zagadnienie?

      @Trewor: Tak jak już napisałem, porzucenie własnej filozofii na czas rozważań. To jest filozofia, te tezy są niefalsyfikowalne i nie znamy odpowiedzi na te pytania. Przy takim podejściu powinieneś wiedzieć, że nie da się na nie odpowiedzieć.

      Widzisz, kwestią zawsze jest indywidualna perspektywa, to co kogo satysfakcjonuje jako odpowiedź, obiektywizm nie istnieje więc nie można się w zasadzie nigdy w pełni zgodzić z innymi.

      To, że nie istnieje obiektywizm jest już pewnego rodzaju filozoficznym założeniem (z którym personalne się zgadzam, ale to nie ma nic do rzeczy). A co do tego indywidualizmu satysfakcji, to pewnie tak jest, ale co z tego, skoro nauka oparta jest w pewien sposób ograniczona i zdajemy sobie sprawę do jakiego momentu jesteśmy w stanie opowiadać na pytania „dlaczego”. Np. o energii możemy powiedzieć tylko tyle, że coś takiego istnieje + opisać jak się zachowuje, ale czym to dokładnie jest właściwie nie możemy powiedzieć. Tak samo np. z podstawowymi czterema siłami we wszechświecie. Dalej zaczyna się filozofia i takich odpowiedzi niestety już nie uzyskujemy prawie na żadne zadane pytanie…

      Zombie jest tylko założeniem, pewną metaforą uznając, że istnieje i nie ma w zasadzie o czym mówić jak podtrzymywać fakt, że istnieje, a to nie jest "szersza perspektywa", chyba, że w ramach tylko tego założenia.

      Zombie jest koncepcją, hipotetyczną istotą. To ty podjąłeś temat i go rozwijałeś, autor wpisu napisał po prostu, że jest to jedno z pytań w filozofii — rozpatrując to z szerszej perspektywy, bo my piszemy tutaj tylko o zombie.

      Więc wciąż to kwestia uznania pytającego i jego usatysfakcjonowania co mu odpowiada/pasuje jako odpowiedź, kwestia akceptacji, która nie ma nic wspólnego z obiektywizmem. Więc pozostaje tylko kwestia umowności, że coś tak, a nie inaczej.

      Nie jest kwestią umowną. Jeżeli odpowiedź jest znana, to problem ten nie jet problemem filozoficznym. Świat jest taki jest, albo Ziemia istnieje albo nie, albo prawa grawitacji dobrze opisują świat, albo nie. W przypadku filozofii zakładasz sobie pewne rzeczy i tak sobie żyjesz (np. że ludzie to nie są jednak zombie), ale na czas rozmowy, jeżeli ktoś nie zgadza się z twoimi założeniami, to warto byłoby ich nie wyciągać jako odpowiedzi na dane pytanie… Być może za 100 lat naukowcy zbadają, że jednak żaden człowiek nie jet zombie i każdy ma jaźń, a problem zostanie rozwiązany i wyciągnięty z pudełka filozoficznych zagadek.

      Porwałeś się z motyka na Słońce. Odpowiedzi na pytania OP-a nie ma, wbrew temu co twierdziłeś w pierwszym wpisie. Inaczej nie byłaby to już filozofia.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Cztery części Hyperiona przeczytane. Uff..
    Poradźcie coś z SF, byle grubo a nie jakieś opowiastki ;)
    Może coś z uniwersum "Metro" warto? (choć mam wrażenie, że wszystkie przerobiłem, od "pikniku" po współczesne fanowskie - które raczej straszliwie słabe mi się wydają...

    #fantastyka #sf #ksiazki

    •  

      @hrumque spróbuj "Ilion" (a potem Olimp) tego samego autora. Sam opis powinien wystarczyć, żeby zaintrygować. Na pierwszy rzut oka wydajesz się być absurdalne, ale w treści naprawdę wszystko trzyma się kupy i jest spójne (na ile to możliwe w przy złożeniach reformy świata). Niech mam może rozmachu hyperiona, ale mnie utwierdziło w przekonaniu, że Simmons jest wielki.

      +: hrumque
    •  

      @hrumque: jak podoba ci sie klimat spaceopera to polecam cykl Marcina Podlewskiego "Glebia", bardzo pozytywnie zaskoczony bylem.

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    3390 - 1 = 3389

    Tytuł: Toy Wars
    Autor: Andrzej Ziemiański
    Gatunek: SF/Kryminał/Przygodowa
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Toy Wars to zbiór trzech opowiadań o Zuzannie "Toy" Iceberg, zwyczajnym prywatnym detektywie w spódni... w wytartych jeansach. No prawie zwyczajnym. Toy to śliczna 21 letnia ex prostytutka, ex narkomanka, alkoholiczka i nałogowa palaczka o wyglądzie drobnej nastolatki, która w dodatku bez okularów jest ślepa jak kret. Traf chciał, że Poul Iceberg, prywatny detektyw przygarnął Toy, wyciągając z macek mafii, wyleczył ją z narkomanii warunkując przy pomocy czipa w radykalny sposób - jeśli weźmie działkę - umrze. Poul, nie tylko przygarnął Toy, ale także adoptował i przyuczył do zawodu detektywa. Niestety Paul nagle zmarł. Zostawił jednak testament, w którym zapisał jej ponad 6 milionów dolców. Jest jednak drobny problem. Aby otrzymać taką górę forsy Toy przez 10 lat musi utrzymywać się tylko i wyłącznie z pracy detektywa.

    Zacznę od narzekania. Jak łatwo się domyślić, prywatny detektyw o takim wyglądzie nie ma raczej zbyt wielu klientów. Przynajmniej wg autora. Tyle, że praca prywatnego detektywa to głównie sprawy rozwodowe / podejrzenia o zdradę i poszukiwania osób. Trochę trudno mi przyjąć do wiadomości, że takie sprawy jej się prawie nie trafiały, a jeszcze bardziej trudno mi uwierzyć w to, że Poul nie zostawił jej siatki, kontaktów, znajomych, informatorów i listy starych klientów, którzy mogli by polecić ją innym potencjalnym klientom.

    A więc z powodu braku zleceń Toy przymiera głodem żywiąc się żarciem dla kotów (swoją drogą taki Whiskas w puszcze całkiem apetycznie pachnie, gdyby go tak podgrzać, przyprawić...:) Na szczęście czynsz za biuro i media został opłacony z góry na owe 10 lat, więc Toy nie wyląduje pod mostem. Spożywającą właśnie kocie żarcie Toy zaskakuje niespodziewany klient, który przedstawia się jako najemnik i oferuje jej pracę za 10 tys baksów za... w zasadzie nie wiadomo za co.

    Tak zaczyna się pierwsze opowiadanie, które czytałam dość dawno - Toy toy song. Czyta się go całkiem lekko i z przyjemnością. Cięte dialogi rodem z Philipa Marlowe, dość szybka akcja, a także jej zwroty po prostu "dostarczają". Tylko... zaczynają się "powtórzenia". W całej książce informacje o wzroście i wadze Toy pojawiają się w sumie kilkanaście razy. I to także w tych samych opowiadaniach.

    Ale nie tylko takie informacje się powtarzają. Trzecie opowiadanie, które w zasadzie stanowi 2/3 książki to również cała lista powtórzeń sytuacji, które co prawda są jako tako uzasadnione fabularnie, jednak w połączeniu z po prostu całą górą absurdalnych powodów, dla których bohaterowie opuszczają bezpieczne miejsce po prostu powoduje niesmak.
    Powtarzają się także inne błahe sytuacje, opisy i dialogi. Co prawda nie słowo w słowo, ale na tyle by powodować niesmak i nieodpartą chęć pominięcia kilku zdań, albo wręcz przewrócenia kilku kartek.

    Inna sprawa to wręcz natrętne opisywanie różnych zdarzeń czy sytuacji. Brak tu subtelności, lekkich niedomówień. Autor nie tylko macha nam przed oczami czerwoną flagą. Wali nas nią po głowie drąc się w wniebogłosy i klnąc jak szewc! Zastanawialiście się, dlaczego szewc klnie? Bo chodzi bez butów! Co? Kiepski żart? Niestety w Toy Wars takich nie brakuje. Nie tylko żenujących, prostackich, wulgarnych, obleśnych... można by tu wiele jeszcze wymienić. Ale te lepsze z pewnością przyprawią was o niejeden wybuch śmiechu, a przynajmniej sporego banana na twarzy.

    Kolejna wada to to, że bohaterowie - niemal na wskroś sztampowi, ale także ci bardziej wiarygodni nie zawsze zachowują się tak jak powinni. Czasem akcja jest po prostu kiczowata, a często ograna i przewidywalna. Książka jest bardzo nierówna. Świetne pomysły, technologie i dialogi przeplatają się z ziejącymi potworną nudą momentami, w których naprawdę można przysnąć. Na szczęście nie brakuje kilku świetnych nawiązań do innych dzieł literatury SF, niezłych zwrotów akcji, ale moje serce autor kupił sobie Valkirią i pomysłem rodem z Nolana (tego najlepszego).

    Toy Wars to pozycja naprawdę spora, ma 572 stron i między bogiem a prawdą - 1/3 można byłoby usunąć wyłącznie z zyskiem dla samej książki. Jeśli ktoś ma kilka wolnych wieczorów to polecam ją wam. Żeby nie było niedomówień. Gdyby Toy Wars była filmem można by ją zaliczyć do napchanych wartką (nie zawsze) akcją i masą efektów specjalnych blockbusterów z więciej niż nieco naciąganą fabułą szytą zresztą grubymi nićmi. I należy tu napisać - gdyby była takim blockbusterem - była by wśród nich perełką.

    #bookmeter #czytajzwykopem #ksiazki #sf #scifi
    pokaż całość

    źródło: paradoks.net.pl

  •  

    Podczas swojego życia, Isaac Asimov napisał prawie 500 książek. Oto sześć zasad, które pomogły mu to osiągnąć.

    1. Nigdy nie przestawaj się uczyć

    Nie byłbym w stanie napisać tak wielu różnych książek, gdybym bazował wyłącznie na wiedzy, którą zdobyłem w szkole. Musiałem cały czas sam się dokształcać. Moja biblioteczka z różnymi publikacjami naukowymi wciąż się rozrastała i musiałem ciężko nad nimi pracować w ciągłym strachu, że popełnię jakiś błąd, który dla kogoś obeznanego w danej dziedzinie będzie śmiesznie prosty.

    Niesamowicie różnorodna lektura, która była wynikiem braku jakichkolwiek wskazówek z zewnątrz, pozostawiła po sobie znamie. Moje zainteresowania rozbudziły się w dwudziestu różnych dziedzinach i wszystkie ze mną zostały. Napisałem książki o mitologii, Biblii, Shakespearze, historii, nauce i wielu innych.

    2. Nie obawiaj się blokady pisarskiej

    Często, gdy pracuję nad powieścią science-fiction, czuję się tym bardzo zmęczony i nie mogę napisać kolejnego słowa.
    Nie gapię się na puste kartki papieru. Nie spędzam dni i nocy, drapiąc się po głowie, która jest pozbawiona pomysłów. Zamiast tego, zostawiam powieść i przechodzę do jednego z kilkunastu innych moich projektów. Piszę artykuł, esej, opowiadanie, lub pracuję nad jedną z książek niefantastycznych. Kiedy robię się już tym zmęczony, mój umysł jest w stanie wykonywać swoją właściwą pracę i znów podsuwa mi pomysły. Wracam do mojej powieści i okazuję się, że mogę z łatwością dalej pisać.

    3. Strzeż się oporu

    Przeciętny pisarz jest skazany na ciągłą niepewność podczas pisania. Czy zdanie, które właśnie stworzył, jest sensowne? Czy wyraża się tak dobrze, jak to tylko możliwe? Czy brzmiałoby lepiej, gdyby zostało napisane inaczej? Przeciętny pisarz zawsze coś zmienia, ciągle szuka nowych sposobów na wyrażenie siebie. Z własnego doświadczenia wiem, że przeciętny pisarz nigdy tak naprawdę nie będzie usatysfakcjonowany.

    4. Obniż swoje standardy

    Myśl o sobie jako o artyście tworzącym szkic, aby jasno z wizualizować sobie swoją kompozycję, bloki koloru, równowagę i całą resztę. Kiedy już uda Ci się to osiągnąć, wtedy przychodzi czas na martwienie się o szczegóły.
    Pisarz nie może wątpić w jakość swoich umiejętności, musi kochać swoje dzieła. Ja kocham swoje dzieła.

    5. Rób więcej rzeczy

    Zanim książka zostanie opublikowana, pisarz nie ma zbyt wiele czasu, aby zamartwiać się tym, jak zostanie przyjęta i jak się sprzeda. Do tego momentu powinien pracować nad kolejnymi powieściami, i tylko to powinno go interesować. To spotęguję spokój jego życia.

    6. Sekretny składnik

    Zapytany o to, skąd bierze swoje pomysły, Asimov odpowiedział:

    Myślę do momentu, kiedy nabieram ochoty się przez to zabić.

    Tłumaczenie własne na podstawie: LINK

    #pisarstwo #pisanie #fantastyka #sciencefiction #sf #scifi

    po więcej obserwuj #kochamsf
    pokaż całość

  •  

    #kiciochpyta #prawilnesf #sf #ksiazki #sciencefiction #hardscifi #spaceopera #krakow Hej mirki, znacie moze jakiś klub dyskusyjny, forum czy grupę która regularnie spotyka sie by podyskutować o literaturze sf, czy szeroko pojętej futurystyce (naukowej). Niestety prym wiodą, smoki, czarownicy i inne metroseksualne wampiry - natomiast prawielnego sf jak na lekarstwo ( ͡° ʖ̯ ͡°) ps. Najlepiej w Krakowie pokaż całość

    •  

      @Atryu: O stary, jak znajdziesz, to od razu tam idę! (też z Krakowa jestem).
      Od lat szukam czegoś takiego i znaleźć za cholerę nie mogę. Fantasy ma ogromne wzięcie, ale Sci-Fi to raczej nisza, mam wrażenie, że przewaga fanów F do SF jest 9:1. Oczywiście takie Star Warsy to każdy zna, ale pogadać z kimś na żywo o jakimś mniej znanym filmie, serialu, czy książce to praktycznie niemożliwe (u mnie pracy nawet nie wiedzą, co to The Expanse czy BSG ;( ).

      Ok, ale żeby nie było, że nic od siebie nie wrzucam - redditowe r/TheExpanse to obecnie jedna z fajniejszych społeczności rozmawiających o "prawilnym SF". Oczywiście głównie o serii The Expanse, ale inne treści też się czasem pojawiają. No ale to przez internety i po angielsku, więc nie wiem, czy zadowoli.
      pokaż całość

    •  

      @Atryu: Musisz na gógl plusie wyszukać Szymona Sokoła (admin z AGH), za srebrnych czasów usenetu było regularne, comiesięczne, spotkanie krakowskiej części grupy pl.rec.fantastyka.sf-f

  •  

    Concept trailer "Dzienników gwiazdowych" a konkretnie 21 Podróży.

    #sf #lem #scifi

    źródło: vimeo.com

  •  

    Jak ktoś ma ochotę na zajebisty #sf to polecam gorąco 20 minut Pasażerowie( ͡° ͜ʖ ͡°) Reszta filmu jest dla osób które cenią rady jak zastosować syndrom sztokholmski w życiu oraz jak wyjebać mega budżet na scenografię, kłamliwe trailery. 6/10 za scenografię i widoczny aż unoszący się ból z filmu "żeby się tylko hajs zwrócił" Bo kolejne 1,5h filmu jest tak kurwa przewidywalne że czekasz aż to się skończy.

    Film z seri zatrudnijmy aktorów na czasie przepiszmy scenariusz wg wzorca i wjebmy dużo hajsu. I tak będziemy na plus.

    #film #filmnawieczor
    pokaż całość

    •  

      @CreativePL: Bo to w sumie nie #scifi , tak samo zresztą jak i Arrival który de facto też nie jest typowym #scifi Ale i tak warto obejrzeć choćby dla odpowiedzi na proste pytania. Np. ja bym nie obudził a różowy ... tak.

    •  

      @xaliemorph: Zależy jak definiujemy #scifi w Pasażerach mamy przysłości co będzie gdy... czyli SF. W arrival mamy "teraźniejszość" ale technologię przyszłości .

      To tak jak można zrobić horror z flakami i horror bez ani jednego zgona. A obydwa filmy będą gatununkiem horroru.

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Ej, ale poważnie?

    Interstellar 7.9
    2001: A Space Odyssey 7.7

    #filweb #film #kino #sciencefiction #sf

  •  

    Stanisław Lem debiutował jako poeta i naukowiec
    Wspomnienia o Stanisławie Lemie w 10. rocznicę śmierci - nagrania archiwalne: Stanisław Lem i prof. Władysław Bartoszewski. Na antenie Programu II PR rozmawiają Ewa Lipska (poetka) i prof. Jerzy Jarzębski (historyk literatury) [plik audio]
    Można powiedzieć, że został pisarzem z przypadku. Jego pierwszym zadaniem była nauka i do tego się przygotowywał życiowo - mówił historyk literatury Jerzy Jarzębski o Stanisławie Lemie.
    Moja specjalność wynikła z zachłanności, z próby pogodzenia inklinacji literackich i naukowych - opowiadał z kolei sam mistrz fantastyki naukowej w 1966 roku. - Debiutowałem w 1946 roku: wierszem lirycznym w "Tygodniku Powszechnym" oraz artykułem o nowotworach złośliwych w czasopiśmie medycznym. Groziło mi rozszczepienie osobowości. W pewnym sensie byłem więc skazany na fantastykę naukową - dodał.
    #literatura #ksiazki #stanislawlem #lem #sf #sciencefiction
    pokaż całość

    źródło: solaris.lem.pl

  •  

    Człowiek, który spadł na Ziemię
    Fragment powieści Waltera Tevisa „Człowiek, który spadł na Ziemię”(Wydawnictwo MAG, 2017 r.)
    Niezwykle realistyczna opowieść o obcym na Ziemi - realistyczna na tyle, że staje się metaforą naszego własnego egzystencjalnego smutku i samotności.
    Fabuła skupia się wokół osoby Thomasa Jerome Newtona. Zaledwie w ciągu kilku lat zdobywa on ogromną fortunę, a jego wynalazki rewolucjonizują zacofany technologiczny światowy rynek. Z czasem zaczyna zatrudniać najlepszych specjalistów z różnych dziedzin nauki do pracy nad tajemniczym projektem, który finansuje za zarobione pieniądze. Jeden z jego pracowników odkrywa, że Newton nie pochodzi z Ziemi, a tajemniczy projekt zakłada budowę statku kosmicznego. Jaki jest jednak jego cel? Ucieczka z Ziemi, czy jej zagłada? A może jeszcze coś innego?
    #literatura #ksiazki #sciencefiction #sf #waltertevis
    pokaż całość

    źródło: mag.com.pl

  •  

    "Przyjaciel" - słuchowisko według opowiadania Stanisława Lema.
    Radiowa adaptacja opowiadania Stanisława Lema z 1959 roku opublikowanego w zbiorze „Inwazja z Aldebarana”. To historia Hardena (Henryk Talar), samotnego mężczyzny, który w podziemiach miasta znajduje potężny Mózg elektronowy (Wojciech Wysocki), który zaczyna go osaczać, by przejąć kontrolę nad światem.
    #literatura #ksiazki #stanislawlem #lem #teatr #radio #sluchowisko #sciencefiction #sf
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Obejrzałem "Arrival". Muszę to przemyśleć. Wstępnie mi się podobało. Jest 03:54. #sf #scifi #sciencefiction

  •  

    #slepowidzenie to majstersztyk jeżeli chodzi o #ksiazki #sf top 2 moim zdaniem

  •  

    Pewnie znowu dostanę dwa plusy, albo zero, ale dobra.

    Nudna sobota? Może by tak coś obejrzeć?

    Oto pięć wartych uwagi krótkometrażowych filmów science fiction!

    The Red Rover

    Historia dwójki nastolatków, którzy sprzeciwiają się swoim religijnym rodzinom i postanawiają odkryć sens życia, które ma dla nich niedługo dobiec końca.

    Mój osobisty faworyt.

    RED ROVER

    Scavengers

    Zlecony przez kanał Adult Swim, zachwycający film animowany o dwójce kosmonautów, którzy postanawiają wykorzystać florę i faunę obcej planety do własnych celów.

    Scavengers

    RESET

    Sofie mieszka ze swoją matką w gospodarstwie w samym środku pustkowia. Miejsce to skrywa sekret znacznie gorszy niż można by sobie wyobrazić.

    RESET

    Fired on Mars

    Mężczyzna zostaje zwolniony z pracy na Marsie.

    Fired on Mars

    RISE

    W niedalekiej przyszłości roboty, które wykształciły zdolność odczuwania emocji, zostają skazane na unicestwienie. Rozpoczyna się walka o przetrwanie.

    RISE

    obserwuj #kochamsf

    #sciencefiction #sf #scifi #film #filmnawieczor #filmykrotkometrazowe #fantastyka
    pokaż całość

    Który film był najlepszy?

    • 7 głosów (20.00%)
      Red Rover
    • 8 głosów (22.86%)
      Scavengers
    • 6 głosów (17.14%)
      RESET
    • 5 głosów (14.29%)
      Fired on Mars
    • 9 głosów (25.71%)
      RISE
  •  

    #sf #spaceopera #ksiazki #literatura #prawilnesf

    "Gwiazda Pandory" - Kolejny tytuł dla fanów prawilengo SF który mogę z czystym sercem polecić, tym razem autor zabiera nas w dosc odległą przyszłość w której dzieki wynalezieniu tuneli czasoprzestrzennych ludzkość osiedliła wiele odległych planet budując bardzo rozbudowane i wielopoziomowe społeczeństwo zyjące w dobrobycie. Jesli ktos lubie wielowątkowe SF (znajdziemy tu elementy hard sf, utopia, pierwszy kontakt czy military) z dość realna fabułą to zdecydowanie polecam (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Moja ocena: 8/10

    https://www.goodreads.com/book/show/45252.Pandora_s_Star
    pokaż całość

    źródło: 352x500.jpg

    •  

      @Atryu: Ale tam sa 2 czy 3 tomy?

    •  

      @jathek: PS. aktualnie jestem w drugim tomie który jest jeszcze ciekawszy (gdyz ekspedycja to pierwsza czesc sporego cyklu)

      Szczerze mowiąc nie wiem ile dokladnie, bo sa tez tytuły których akcja dzieje sie w uniwersum aczkolwiek nie sa bezposrednio fabularnie połaczone z bohaterami ekspedycji

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Polcam nowy #serial #sf na #netflix - Travelers

    Dobry, a nawet bardzo dobry serial SF produkcji Kanadyjskiej po egidą Netflix-a. Może nie jest to jakaś super wysokobudżetowa produkcja SF ale jest to doskonały przykład na to jak można stworzyć serial lub film SF, bez często zbędnych kosmicznych wybuchów, efektów, gwiezdnych bitew oraz innego niepotrzebnego badziewia.
    W SF liczy się pomysł na stworzenie ciekawego uniwersum lub konceptu równoległej rzeczywistości.
    Oczywiście temat podróży w czasie został przewałkowany już tysiące razy, ale pomysł na przesłanie samej świadomości do ciała tuż przed jego śmiercią i nadpisanie oryginalnej świadomości jest po prostu świetny! Czekam na drugi sezon. Polecam!

    #seriale #scifi #travelers
    pokaż całość

    źródło: Travelers.jpg

    •  

      @szlifierkakatowa: takie robi wrażenie ten serial na początku. Ostatni odcinek już jest bo Netflix wypuścił cały sezon za jednym zamachem.

    •  

      @woytas: Serio? Zasugerowałem się datami na filmwebie, gdzie niby ostatni odcinek wychodzi 2 stycznia. Serial fajny, o dziwo żadna z głównych postaci mnie nie denerwuje. Szkoda tylko, że nie pokazali w żadnym z odcinków tej przyszłości, ale z drugiej strony może to i dobrze, że pozostała w sferze tajemnicy.

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Ile dzieł z kanonu science-fiction - tyle sposobów na podróże kosmiczne. Star Trek miał swój warp, Diuna Gildię Nawigatorów, Star Warsy hyperspace i tak dalej. Ostatnio zastanawiałem się nad jakimś nowym sposobem podróży, którego jeszcze nie widziałem w książkach/filmach. I tu moja propozycja a'la coś jak w Interstellar. Most Einsteina-Rosena do płaszczyzny czasoprzestrzeni drugiego wszechświata, który jest o wiele młodszy od naszego i posiada mniejsze rozmiary. Czas w nim płynie wolniej w stosunku do naszego, a każdy punkt w przestrzeni ma swój odpowiednik w przestrzeni "naszej". Podróż polegałaby na wytworzeniu tunelu który prostopadle pada na płaszczyznę II, przemieszczeniu się metodą konwencjonalną o dany odcinek (odpowiednio krótszy dzięki skali) i powrocie metodą wormhole na płaszczyznę I. Co myślicie? Wiem, że wciąż ta metoda jest bardzo podobna do Diuny, ale tu przynajmniej przez zagięcie czasoprzestrzeni "trafiamy" w alternatywne miejsce, z którego musimy wrócić, może czasoprzestrzeń nie daje się zaginać "aż tak" by połączyć tą samą płaszczyznę w dwóch miejscach jak to widać w standardowym przykładzie mostu Einsteina-Rosena. Tutaj zaginana czasoprzestrzeń w końcu "przebija się" do młodszego wszechświata, a istnienie takowych też nie jest wykluczone przez naukę. Nie jestem z wykształcenia fizykiem, stąd pytanie - jak bardzo głupi jest powyższy pomysł ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #sciencefiction #fizyka #sf i może #spacex
    pokaż całość

    •  

      @Bergkamp: można zrobić serial, w którym powstaje statek o napędzie skokowym. Pierwszy egzemplarz. Podczas pierwszego skoku załoga przenosi się do nieznanego regionu i okazuje się że nie może wrócić. Po licznych przygodach, i poznaniu obcych ras, udaje jej się wrócić jakoś względnie konwencjonalnie przy pomocy obcych na Ziemię.

      Po powrocie okazuje się że cała pierwotna załoga jest martwa, a ziemianie myśleli że napęd "nie zadziałał". Projekt upadł i o wszystkim zapomniano. Po powrocie okazało się że napęd to tak na prawdę urządzenie które tworzy w miejscu docelowym wierną kopię obiektu który przenosi - w tym przypadku statku z załogą, ale zabija pierwowzory bo jakieś tam promieniowanie powstaje. pokaż całość

    •  

      ostatnio zrozumiałem na temat skoków FTL i choć fizycznie nie ciało posiadające masę nie może podróżować szybciej niż światło to na wystarczająco dużej fali grawitacyjnej i owszem ale tylko z punktu widzenia obserwatora z zewnatrz taki obiekt mogły sie tak szybko poruszać.Ppodróżny doznałby silnej dylatacji czasu i podobnie jak dla fotonu czas podróży dla niego trwałby ułamki sekund gdy w rzeczywistości mogły podróżować miliardy lat. dla fotonów na krawędzi wszechświata wielki wybuch cały czas trwa. pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    Po więcej ciekawostek ze świata SF obserwuj #kochamsf

    Na potrzeby filmu Robocop 2 stworzono rzeczywistych rozmiarów kopię cyborga Caina - głównego przeciwnika Robocopa.

    Efektami specjalnymi zajęło się legendarne studio Phila Tippetta. Wersja w skali 1:1 używana była do scen, w których dochodziło do interakcji między postaciami.

    Druga wersja, miniaturowa, używana była do tworzenia animacji poklatkowych.

    Efekt? Więcej niż dobry.

    #sciencefiction #sf #scifi #ciekawostkifilmowe
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Nowa produkcja od #netflix zapowiada się obiecująco #sf

    #seriale #zwiastun

    źródło: youtube.com

  •  

    Spectral (2016) z Netflixa. SF cienkie jak dupa węża. Sztuczny, przewidywalny, kiepska gra aktorska, dialogi i scenariusz.
    słabe 3/10

    #scifi #sf #film #kino

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #sf

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0